Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: prześladowania

  • Społeczna Szkodliwość Sądownictwa

    Społeczna Szkodliwość Sądownictwa

    Represyjne usonańskie więziennictwo wzorowane na hitlerowskich łagrach i biskupich, papieskich twierdzach średniowiecza zawsze służyło i służy jedynie bandyckiemu represjonowaniu i zniewoleniu społeczeństwa. Generalnie przemoc rodzi przemoc, a każde dręczenie rodzi zemstę i odwet, dlatego odamerykański, usonański system klatkowego więziennictwa wzmaga jedynie wszelką patologię, wcale im nie zapobiega, nie rozwiązuje problemów społecznych, a jedynie je wzmaga. Więzienia trzeba generalnie likwidować, a społeczeństwo wychowywać przez samokontrolę, społeczną kuratele i nadzór, a nie przez zniewalającą i bandycką eliminację ze społeczeństwa jednostek, które mają inny światopogląd, nieakceptują normy narzuconej przemocą katolskiej czy protestanckiej pseudoreligii, cierpią biedę z nędzą i bezdomność, kradną bo muszą przeżyć, a ustrój nie gwarantuje pracy.

    Wzrost przestępczości wynika z braku obywatelskiego wychowania w systemie szkolnictwa, który za patronów bierze faszystów i pedofilii, pijaków i leserów w swej istocie, którzy są odczłowieczeni. Wzrost przestępczości wynika z idiotycznego imperialistycznego kapitalizmu, w którym wybory są farsą, a parlament stadem pijaków i rabusiów z nadania zdziczałych mafii biznesowych, które ten ideologiczny śmietnik sponsorują uchwalając idiotyczne przepisy. Wzrost przestępczości to też polityka idiotów sądowniczych, którzy ślepo produkują nieistniejące przestępstwa i ich rzekomych sprawców na zasadzie prawdopodobieństwa wedle własnych poglądów i „widzimisiów”, a nie wedle rzeczywiście  popełnionych czynów czy zagrożeń.

    W istocie do cna skorumpowane, pijacko-łapówkarskie sądownictwo jest narzędziem terroru i rozboju na całym społeczeństwie. Sąd to twór wyjęty spod prawa i jakichkolwiek kontroli, twór przesiąknięty zgnilizną łapówkarstwa i żądzy odwetu na ludziach całkowicie niewinnych. Policja torturami, biciem, kopaniem i dręczeniem lub oszustwami wymusza rozbójniczo przyznawanie się do niepopełnionych przestępstw. Prokuratorzy przeważnie zapisują w aktach zupełnie co innego niż osoby zeznają, naciągając i preparując fikcyjne procesy, mnóstwo nieistniejących przestępstw, gdyby trzymać się zasad prawdy. W więzieniach nie ma żadnej resocjalizacji ani rzeczywistej pomocy dla ludzi okaleczonych przez debilny ustrój polityczny i kierujących nim psychopatów, zwykle skrajnie wynaturzonych i odczłowieczonych żądzą władzy i pieniądza, żądzą kariery i awansu!

    Rozbudowywanie sieci więzień i aresztów zawsze jest charakterystyczne  dla okresu rządu dyktatur, o faszystowskim i nieludzkim charakterze, szczególnie jeśli liczba ludności spada z powodu emigracji i ujemnego przyrostu naturalnego. Bandycki, niszczący ludzkie życie system sądowniczo-więzienniczy należy zlikwidować i zupełnie przeistoczyć szukając całkowicie nowych rozwiązań proedukacyjnych. Trzeba od podstaw stworzyć resocjalizację, która właściwie w ogóle nie istnieje, trzeba postawić na mocne i wszechstronne programy edukacyjne, szczególnie dla nastolatków i młodzieży do 30 roku życia, kiedy mózg jeszcze się rozwija, a kształtowanie przez wychowanie jest możliwe. Wzmaganie ilości ostrych jak brzytwa drutów kolczastych jest jedynie dowodem, że więzienia zamieniają się jawnie w obozy koncentracyjne dla jednostek niepoprawnych politycznie, takich którzy z głodu kradną, bo dyktuje im to naturalny instynkt przetrwania gatunku.

    Mnożenie więźniów typowo politycznych, siedzących w łagrach reżimu za obsikanie pomnika jakiegoś łajdaka międzywojennego, papieskiej bestii okradającej cały naród, obrazę słowną sądowych bandytów czy prokuratorskich gangsterów na usługach mafii powiększa dno rozpaczy. Kardynalnie złym jest ustrój polityczny, który zabrania ludziom swobody wypowiedzi, bo walka o demokrację to walka o wolność słowa. Sądowy, gestapowski faszyzm, gdzie tysiące ludzi dostaje duże i ciężkie wyroki, tylko dlatego, że sędzia czy prokurator się obrazili, zasługuje nie tylko na surową naganę, ale na natychmiastową likwidację. Karę śmierci znosi się, bo w jedne trzeciej wypadków państwo mordowało niewinne osoby, a tymi mordercami są zawsze sędziowie. Jest to proporcja ofiar pokrzywdzonych bandycko przez sądownictwo, a liczba tych ofiar ciągle rośnie z powodu wadliwego, idiotycznego sądownictwa i jego burdelu zwanego przepisami prawnymi.

    Prawo naturalne zwyczajowe, zgodne ze zdrowym rozsądkiem, dopuszcza do wiadomości morderstwa i rozbójnictwo, kradzieże i fałszerstwa oraz przemoc i przymus także seksualny jak gwałt. Zdrowy rozsądek odrzuci wszystko, co jest nierzeczywiste, bo jak można skazywać ludzi na więzienie właściwie łagier, czyli obóz karny, na podstawie czczych domysłów, ewidentnych i często jednoosobowych pomówień bez materialnych dowodów, czy też dlatego, że obraził się na kogoś ksiądz, pedał lub bogaty biznesmen, którego stać na łapówkę dla prokuratora. Kwitnie rozbój trójkątami bo adwokat, prokurator i sędzia w tym skorumpowanym systemie sądowego bezprawia uzależniają wysokość kary i wydanie w ogóle wyroku od wysokości honorarium, czyli łapówki.

    Jest to skaza całego sądownictwa, które winno być monitorowane skrupulatnie w zakresie nielegalnych dochodów. Im droższy jest do wynajęcia adwokat, tym bardziej pewne, że załatwia wszelkie sprawy za łapówki dla prokuratorów i sędziów. Lokalne mafie mają też swoich policjantów, prokuratorów i sędziów, ale mafia to zwykle w istocie uprzywilejowana finansowo grupa biznesowa, a system fiskalny państwa to najbardziej krwiożerczy rozbójnik, bo obywatelowi nie jest w zasadzie potrzebne państwo, które go nie chroni i w niczym nie pomaga, a jedynie go wyzyskuje i terroryzuje. Słowiańskiej kulturze w szczególności obcy jest usonański system polityczny nazywany fachowo „faszyzmem w białych rękawiczkach”. Parlamentaryzm imperialistów usonańskich nie jest i nigdy nie był żadną demokracją, bo ta jako ludowładztwo opiera się na wykonywaniu woli wyborców przez odwoływalnych przedstawicieli. Posłowie czy senatorzy nie są odwoływalni przez swych wyborców, nie są od nich zależni, podejmują decyzje sprzeczne z wolą społeczeństwa, a to jest istotna cecha dyktatury, faszyzmu, co nie ma związku z demokracją czy choćby jej pozorami. Dopóki poseł nie będzie delegatem swych wyborców całkowicie od nich zależnym finansowo i politycznie, dopóty o demokracji nie ma mowy. Ten ustrój to zbrodnicza farsa o faszystowskim charakterze, dyktatura z oszukańczymi u podstaw pseudowyborami, które mamią jedynie zniewolonych ludzi. Bo jak można  trzymać kogoś w więzieniu za to, że narzeka publicznie na rząd czy jego organy lub głupotę parlamentarzystów, tego wybielonego faszyzmu na wzór usonański.

    Zamknięte i strzeżone osiedla dla nowobogackich to nic innego niż aparthaid, gdzie biedota robi za murzynów, a ten co się dorobił, często nieuczciwie robi za ważnego białego faszystę. Biedny, często nie mając się w czym umyć, bo go nie stać na mydło i rachunek za wodę, w istocie podobny jest murzynowi, bo dzielnice nędzy i bezdomności to prawdziwe bautustany!!!! Za dokonywanie kradzieży, żywności z głodu należy dawać ludziom medale za bohaterską walkę o przetrwanie, a nie trzymać latami w klatkowych łagrach, gdzie czeka tylko psychiczne wyniszczenie i społeczna degradacja, wyzbycie resztek kultury i często doprowadzenie do zniszczenia rodziny i samobójstwa.

    Sąd to jaskinia zła. Samo ukończenie studiów prawniczych z pomocą rodzinnych pleców nie upoważnia do oceny cudzego postępowania ani nie daje zdolności do oceny cudzej winy. Wysoki iloraz inteligencji i duża empatia pozwalają to rozeznawać o wiele lepiej, co wykazuje zwyczajowo prawo i ludowe sądownictwo wielu cywilizacji. Należy gruntownie badać kandydatów na sędziów i prokuratorów, badać psychologicznie i psychiatrycznie, wielokrotnie i w warunkach półrocznej obserwacji, czy aby na pewno nie są odczłowieczonymi psychopatami żądnymi niszczenia ludzi w imię tzw. prawa, czy nie są ograniczeni umysłowo bądź z lekka paranoiczni.

    Paranoik jak wiadomo źle interpretuje fakty i błędnie, choć logicznie poprawnie uzasadnia przesłanki. Tak jak zboczeńcy seksualni, pedofile garną się do zawodu celibatowego klechy i do męskich seminariów, gdzie jest dużo chłopów, tak skrajni psychopaci garną się do zawodów takich jak sędzia, prokurator czy policjant, gdzie łatwo można krzywdzić innych z powodu własnej głupoty, bezmyślności, ograniczenia umysłowego i wrodzonej organicznej psychopatii, która przepisy stosuje ślepo i zawsze krzywdząco dla ludzi. Żądza zysku z łapówek to dodatkowa i typowa pokusa krzywdzenia niewinnych, jaka deprawuje i tak w większości przynajmniej psychopatycznych karierowiczów na sądowniczych (w tym prokuratorskich) posadkach, karierowiczów-psychopatów.

    Likwidacja klik adwokackich obliczonych na łapówkarsko-koleżeńskie układy z sędziami i prokuratorami, na których w istotny sposób sądowe bezhołowie polega. Stąd dziwne, idiotyczne i debilne wyroki. Za kradzież 20 mln dolarów wyroków nie ma, bo nikt nie chce aresztować biskupów i ich kochanków, a za kradzież 8 (słownie: ośmiu) złotych w damskiej torebce daje się i 8 lat więzienia bo to zdemoralizowana i rozbójnicza kradzież w postaci wyrwania torebki i ucieczki. Tyle, że torebka i 8 zł było własnością ciotki jakiegoś psychopatycznego faszysty, czyli prokuratora, a kradł biedak, który nie miał pieniędzy na łapówkę dla skorumpowanego i bezmyślnego, totalnie odczłowieczonego sądownictwa. To typowy obrazek bandyckiego sądownictwa, skorumpowanego i odczłowieczonego, złego sadownictwa, które represjonuje więzieniem tam, gdzie potrzebna jest jedynie szkolna nagana na apelu, tam, gdzie wychowywać trzeba, a nie oddawać do więzienia na wieloletnią degenerację, umysłu i psychiki.

    Klatkowe ściśle zamknięte więziennictwo jedynie degeneruje rozum, upośledza funkcje intelektualne, odczłowiecza brakiem dostępu do kultury i nauki, a co najwyżej pod celami edukuje w przestępczym fachu, nic więcej. Nic dziwnego, że w odczuciu i doświadczeniu normalnych ludzi system represyjnego zamkniętego więziennictwa to najbardziej szkodliwe społecznie zło, które pomnaża i rozwija pedalstwo i cwelowe gwałcicielstwo, wyjątkowe zboczenie, które pomnaża wszelkie patologie. Długotrwała przymusowa abstynencja płciowa w więzieniach rodzi jedynie chęć do wynaturzeń seksualnych, pomnaża i rozwija pedalstwo i cwelowe gwałcicielstwo wyjątkowe zboczenie, którego przyczyną jest głupota sądownictwa, głupota tego faszystowskiego systemu, represji.

    Jeśli prokuratorzy i sędziowie, a później dyrektorzy więzień i ich bezmyślny personel zamykają niewinnych, dają wyroki idiotyczne, to są też winni każdej chęci zemsty i odwetu, w jaką popadają osadzeni. A w tym dość licznym wypadku zawsze to będzie słuszny odwet i nieliczenie się z jakimkolwiek prawem bo i po co, jeśli sąd za swe bezprawie nie wisi jeszcze na szubienicy, gdzie jego miejsce. Tendencyjne ignorowanie dowodów i mataczenie spraw na niekorzyść podejrzanego, przetrzymywanie latami w aresztach, ot tak na wszelki wypadek, to poważne zbrodnie iście gestapowskiego i niewydolnego sądownictwa. Zamykanie zeznań na podstawie pomówień pojedynczych osób bez realnych dowodów, to obraz kompletnej patologii społecznej, jaką jest sądownictwo. Gnębienie ludzi niewygodnych za krytykowanie bandytyzmu i głupoty sądowniczej, to nie tylko zbrodnia sędziów na Konstytucji, ale właśnie typowy przejaw „faszyzmu białych rękawiczek”, usoństwa, które dla każdego narodu słowiańskiego jawi się jako okupacja.

    Typowe wynaturzenia psychopatyczne sędziego czy sędziny to ignorowanie wszystkiego, co zeznają oskarżeni i obrona, z wyjątkiem gdy mecenas adwokackiego biznesmonopolu opłaci już łapówką rozstrzygnięcie sądowe. Często im bardziej medialnie nagłośniona sprawa, tym mniej winny podejrzany i oskarżony, a bardziej ci, którzy łapówkami dla debilnych paparazzi dziennikarstwa nakręcają fikcyjne skandale. Media ponoszą dużą część winy, bo tuszują każdą zbrodnię sądową, udając, że nie wiedzą o łapówkarstwie, korupcji i o tym, że wyroki zależą od polityki doraźnej rządu i przekrętów medialnych, a nie od rzeczywistego i obiektywnego prawa, bo takiego prawa z ludzkim obliczem nie ma w ustrojach usonańskiego aparthaidu! Każdy sędzia i prokurator powinien być pod nadzorem niezależnych organizacji społecznych, a znaczna część paragrafów politycznego represjonowania ludzi z Kodeksu karnego musi zostać usunięta. Ci co się obrażają, powinni leczyć się w zakładach psychiatrycznych, a nie żądać by ich ofiary, mówiące o nich krytyczną prawdę siedziały w więzieniach za rzekome obrażanie uczuć i inne bzdety, które z punktu zdrowego rozsądku nie są przestępstwami, ani nawet wykroczeniami.

    Trzeba zaprzestać naruszać prawo człowieka do głoszenia prawdy, także o zbrodniczości aparatu zwanego wymiarem sprawiedliwości. Czas, aby każdego sędziego personalnie karać za zbrodnie, jakie popełnia na ludzkości. Szczególnie dla młodzieży, wychowanie następuje przez odpowiedni wzorzec, dobry przykład – stąd głupota i łapówkarstwo, zbrodnicze krzywdzicielstwo uprawiane przez sadownictwo na ludziach, wiedzie jedynie do upadku moralnego wszelkich wartości i jest antywychowaniem. Nie ma autorytetu, gdzie politycy to śmiecie, a sędziowie to skorumpowana i odczłowieczona klika pragnąca wykazać się w represjonowaniu biednych, głodnych i upośledzonych, niejako zastępczo, bo bogatych chroni, za odpowiednie pieniądze, a najbogatsze są wszelkie mafie, które zwykle wcale nie siedzą we więzieniach.

    Czas społecznych przemian i rewolucji, to zawsze czas rozliczenia korupcji sądowej, a ten czas nadchodzi wielkimi krokami. Tych co chcą mordować ludzi w imieniu prawa, ale odmawiają im legalnie eutanazji na żądanie z powodu własnej głupoty, tych trzeba w rewolucji zgładzić w pierwszej kolejności, albowiem są to psychopaci wyzbyci człowieczeństwa. Zwolennicy kary śmierci to wrogowie człowieczeństwa, którzy zamiast naprawiać jednostki patologiczne rzeczywiście, chcą jak w inkwizytorskim średniowieczu mordować przeciwników w imieniu prawa. A imię prawa zbrukane jest aparthaidem, faszyzmem i szatańską inkwizycją watykańską, która wymordowała lekko licząc 200 mln ludzi, w tym co najmniej 100 mln Indian w obu Amerykach. Imię prawa brukane jest codziennie nadmiernie długimi aresztami, które ciągną się latami rujnując bestialsko życie tysięcy ludzi rocznie, imię prawa brukane jest cierpieniem 30-40% ludzi, którzy siedzą w więzieniach niewinni. Jest to rozbój usonańskiej dyktatury nowobogackich i dorobkiewiczów, karierowiczów, psychopatów na słowiańskim społeczeństwie, które zawsze kierowało się zdrowym rozsądkiem i dobrymi zwyczajami, a nie odchrześcijańskim pijaństwem i psychopatycznymi dogmatami idiotycznych przepisów pseudoprawa, które w istocie jest politycznym rozbójnictwem na społeczeństwo. W czasie, kiedy cywilizowane społeczeństwa odchodzą od klatkowego rozboju więznienniczego, czas bandyctwo sądowe WYTĘPIĆ!

    Mohan Ryszard Matuszewski

  • Lista Rzeczy Skradzionych

    Lista Rzeczy Skradzionych

    przez PAWŁA ĆWIĘKA i agentkę bezpieki ANNĘ MARIĘ RAMPAŁA (pseudonim operacyjny – VIMALA GAURI) – ul. Obrońców Pokoju 75/4, Libelta 14/5 lub Okrzei 13/4 w Gliwicach.


    Rzecz dotyczy tego, co skradziono po 6 maja 2003 roku, czyli po aresztowaniu Ryszarda Matuszewskiego przez Bożenę Matejko (Bożena Rewald) i Tadeusza Mynarskiego vel Abrama Ibrahima Dillani, głównych winowajców tej zbrodni …


    1. Gilotyna do cięcia papieru, zielona…
    2. Teksty o Reiki, procedury inicjacji i synchronizacji, matryce książek o Reiki.
    3. Teksty sufickie i jogiczne w Urdu oraz w Sanskrycie (krzaczkami).
    4. Kolekcja czarno-bialych fotografii Shree Swami Shyam Sivananda G.P.
    5. Zeszyt z naukami SUFI, format A/4, szara okładka.
    6. Kasety z muzyką, kilkaset sztuk, bhajany, mantry, śpiewy sufi…
    7. CD-ROM, kilkadziesiąt sztuk, w tym muzyka sufi, derwiszy, bhajany Sai i Premanada!!!…
    8. Dyskietki pełne tekstów, plików worda i taga jeszcze, kilkaset sztuk, w pojemnikach na 100 oraz 10 dyskietek!!!
    9. Filmy VIDEO o sztukach walki – około 30 kaset Video… także szkoleniowe amatorsko kręcone…
    10. Sprzęt do ochrony ośrodka i ćwiczenia sztuk walki, noże, mieczyki w tym japońska KATANA (miecz), paralizatorki i inne środki przymusu i obezwładniania, imitacja pistoletu, …
    11. SZTUKA – matryca książki Hazrat Inayat Khan, format A/5…
    12. Matryca książki GATHEKI Hazrat Inayat Khan, format A/5…
    13. Podręcznik współczesny „ZIELARSTWA”, gruby, co to liderzy Bhaiszadzja mieli sobie z biblioteki kserować…
    14. Materiały o rebirthingu z dawnych lat, włącznie z listami reberterow z lat 80-tych…
    15. Samaveda – książka prezent, wydanie jednotomowe…
    16. Yajurveda – książka prezent, jeden tom…
    17. kilka, bodaj 7 zeszytów z instrukcjami nauk i praktyk Laya Yogi i BZH…
    18. Teksty 125 WAKA do reiki, kaligrafie w języku japońskim…
    19. Byk i Linga z podstawką, czarne, do celow kultowych na ołtarzyk, często było to na warsztatach na ołtarzu…
    20. Podręcznik zielarski z XIX wieku, format A/5, gruby i zużyty, ale cenny…
    21. Pare chust rożnych do medytacji, kto rozgrabił niech się przyzna :)))
    22. Dobry duży karton notatek i zapisków praktyk na luźnych kartkach…
    23. Parę książek o Hatha Jodze, w tym jedną w czarnej okładce, w tym w jez. angielskim…
    24. Kilka bębenków i podobnego sprzętu grającego :)))
    25. Kilkanaście obrazków jogicznych w drewnianych ramkach, formatu A/4 i nieco większych…
    26. Kryształy górskie dość duże, w cenie 300-500 PLN sztuka, większa ilość…
    27. DHN – typologia zaburzeń psychicznych – standard amerykański – KSIĄŻKA
    28. Psychologia Kliniczna – książka
    29. Ponad 10 sztuk książek prof. Antoniego Kępińskiego; z psychologii…
    30. WIĘZI MIŁOŚCI – Sondry RAY – kilka kolejnych edycji w języku polskim.
    31. A pieniądze z KASY to wiadomo kto gwizdnął, prawie 4 tysiace PLN… i zgubili też jedną kartę, bo to było, jak Vimala i Kafir przechowywali rzeczy Ryszarda. Wiadomo dlaczego unikają kontaktu z Ryszardem Matuszewskim
    32. Parę książek z psychologii, niestety po przeszukaniu biblioteki, okazało się ze zostały skradzione przez Anne Vimalkę Rampałę i Pawła Kafirka.
    33. Z księgozbioru zginęła też jedna z cenniejszych pozycji książkowych jaką jest KORAN w tłumaczeniu literackim na język polski.
    34. A drewnianych ramek na obrazki formatu około a/4 tez sporo brakuje…
    35. Pierwszego tomu dzieł Św. Teresy od Jezusa z Biblioteki w Bibliotece nie ma!
    36. Zdjęcia Swami Śiwananda, a także kilkaset bezcennych listów Dharmy z Indii ukradli!
    37. Zeszyt A/4 z notatkami o AIKIDO i Aiki-Jutsu ukradli…
    38. Pralka oraz odkurzacz, to ukradzione przez Ewę Pietroszczenko… (1,2 tys oraz 300 PLN odpowiednio)
    39. „Księga Ofiela Archanioła” – rękopis dzieła literatury skradziony, ściślej zawłaszczony przez Katarzynę DMYTERKO z Katowic (zam. ul. Iłłakowiczówny)!
    40. Cztery książki astrologiczne Natalii Chmielewskiej ukradła Anna Maria Rampala alias Vimala Gauri!

  • Prześladowanie Przez Katolicyzm!

    Prześladowanie Przez Katolicyzm!

    (Osobiste świadectwo Ryszarda Mohana Matuszewskiego o zbrodniach katolickiego reżimu III RP na mniejszościach)

    Jak skatolicyzowana policja zwalcza Hinduizm w Polsce!

    Zajmując się aikido, aiki-jutsu, kalaripayat, tantrą, subudh, rebirthingiem, duchową jogą, sufizmem, nau­kami Swami Premanada, Yogananda i Sai Baba, terapią ofiar księży pedofili, także innymi ezoterycznymi poszukiwaniami wielokrotnie zetknąłem się z katolickimi naciskami i wezwaniami do zaprzestania tego rodzaju działalności. Prowadząc otwarte zajęcia i spotkania poświęcone takim metodom jak joga oddechowa, subudh, medytacje i tańce sufickie czy hatha joga w Toruniu, wielokrotnie nawiedzany byłem przez działaczy różnych akcji katolickich i parafialnych z rozmaitymi żądaniami. Chodziło głównie o to, abym natychmiast nawrócił się na jedynie słuszną wiarę jaką jest rzymski katolicyzm, tudzież abym zaprzestał organizować warsztaty i spotkania poświęcone duchowości wschodu, określanej aktualnie zwykle terminem ogólnym New Age, gdzie wszystko co katolicy chcą tępić wkłada się do jednego worka. Zdarzało się, że aktywiści parafialni próbowali wszczynać awanturki na początku zajęć żądając zaprzestania mojej działalności, gdyż to jest w ich parafii i oni sobie tego generalnie nie życzą i trzeba ich było usuwać ręcznie, chwytem transportowym.

    Otrzymywałem też anonimowe listy z pogróżkami, nawet taśmy magnetofonowe z perswazją jakie to zło i jaką zarazę szerzę w podobno katolickim narodzie. Z czasem doszedłem do przekonania, że jedynym złem jest tutaj działalność tych katolickich czy może raczej parafialnych aktywistów. Działając od lat w parafii pana Rydzyka i pod latarnią Radia Maryja, trudno prawdopodobnie nie być szykanowanym, wszak dla tego obywatela, wszystko, co nie katolickie to godne jest wytępienia za wszelką cenę i wszelkimi środkami. Niemniej wszelkie anonimy, włącznie z audioanonimami skrzętnie przekazuję miejskiemu wysypisku do utylizacji, tyle są dla mnie warte. Z początkiem mojej działalności wydawało mi się, że czasy katolickiej inkwizycji już minęły, a gadanie o jakiś naciskach to najwyżej wygłupy lub dowcipy. Niestety przekonuję się, a od kilku lat to się wzmaga nawet, że to nie tylko nie są dowcipy, ale – czy raczej niestety, jest to na szeroką skalę prowadzona wojna religijna czy inkwizycyjna, w której można nawet zginąć.

    Panom i paniom przedstawiającym się zawsze jako działacze z akcji bądź rady parafii lub jako dobrzy katolicy z parafii na ogół trudno było przedstawić się dalej, gdy pytałem o nazwisko, adres i inne dane do kontaktu. Zwykle więc wypraszałem owych natrętów (świadkowie Jehowy są bardziej kulturalni, subtelni i taktowni), czasem musiałem siłą wypchnąć za drzwi, raz nawet jednego księżulka miałem nie­rzyjemność przemocą wyprosić z sali zajęć, kiedy przyszedł mi robić tak zwany nalot i wrzeszczeć, że on wyegzorcyzmuje całe to szatańskie zło (prawdopodobnie nie wiedział nawet pajac co będzie egzorcyzmował). Z czasem w odpowiedzi na co głupsze i agresywniejsze wypowiedzi duchownych przywódców kościoła katolickiego czy raczej sekty katolików, zacząłem reagować rozmaitymi apelami i protestami pisanymi. Tylko w odpowiedzi na jeden, raz łaskawie jakiś sekretarz episkopatu raczył potwierdzić przyjęcie dokumentu do wiadomości. Zapewne rozsierdziłem czarną władzę listami protestacyjnymi.

    Z aktualnej literatury katolickiej, na co mogę przytoczyć odpowiednie dowody przestępstw w postaci książek i publikacji, wynika niedwuznacznie, iż wszystko co spotyka mnie ostatnimi czasy to głównie wojna władz katolickich ze wszystkim co wschodnie, ze wszelkimi ruchami religijnymi tak zwanej nowej fali religijnej REFORMACJI. Jasne, że nowa fala (New Age) odbiera mnóstwo fanów, a także pieniędzy dotychczasowym monopolistom religijnym, właśnie takim, jak chociażby upadający praktycznie z powodu pedofili i chciwości kościół katolicki. Ale czy to wystarczający powód aby zwalczać nową myśl duchową czy religijną w najbardziej perfidny i prymitywny sposób? Czyż nie dosyć, że historia rzymskiej religii katolików zlana jest krwią ludzi inaczej wierzących, że wspomnę Katarów, Indian czy Hugenotów?

    Aktualnie jestem zaangażowany w organizowanie i rejestrowanie Duchowej Wspólnoty Himawanti, której celem jest propagowanie mistycznych i duchowych nauk hinduizmu, tantry, wiedzy o czakramach oraz wschodnim uzdrawianiu. Musi to być solą w oku katolickich władz, gdyż od dwóch lat mnożą administracyjne trudności i robią problemy z prozaicznej czynności wpisania do rejestru kolejnego związku wyznaniowego, kościoła, gdzie cały proces rejestracyjny powinien zgodnie z ustawą trwać zasadniczo ledwie dwa miesiące. Na początku sekretarka nawet w urzędzie radziła mi dać sobie spokój, gdyż wschodnie związki nie mają szans, bo wszyscy pracownicy urzędu to niedoszli księża po KUL-u, a także byli eSBecy, i staną na głowie, a nawet na uszach, byleby opóźnić lub uniemożliwić rejestrację czegoś co ma swoje korzenie gdzieś w filozofii i praktyce hinduskiej skądinąd jogi. Jak obiecali, tak też czynią. Nie pomaga na razie nawet odwoływanie się do Prezydenta, Premiera czy Rzecznika Praw Obywatelskich ani do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

    Piszę o tym wszystkim, bo jest to kontekst mojej działalności i dalszych ciekawych zdarzeń, niepo­wiem, urozmaicających skądinąd spokojny na ogół życiorys. Zatrzymanie przez jasnogórską półtajną policję polityczną, na zlecenie katolickich mocodawców politycznych w dniu 14 sierpnia 1996 roku w miejscowości Jaworzno, na pewno należy do takich zdarzeń urozmaicających życie. Tak się składa, że od 15 do 18 września miałem prowadzić kolejne ze spotkań poświęconych jodze i uzdrawianiu w Częstochowie. Zajęcia organizował Jan Piskorski. Stolica wątpliwej jakości katolickości zapewne nie może tego znieść, że coś wschodniego kwitnie jej u samych wrót i to kwitnie prężnie i dynamicznie wzrasta, bo właśnie Częstochowa jest jednym z najprężniejszych ośrodków duchowości rodem ze wschodu. Jak na stolicę polskiej religijności, skądinąd indoeuropejskiej, to właściwie nic dziwnego ani nadzwyczajnego. Przed paulinami na Jasnej Górze był słowiański klasztor i gontyna Bogini Matki – Diva Laila (Leili), który został brutalnie spacyfikowany, ograbiony i przejęty przez sektę paulinistów, dzisiejszych jasnogórców. Było tego ponad 3000 zamordowanych ofiar, w tym dzieci i niemowląt polskich z poderżniętymi przez rycerzy paulinistycznych gardłami.

    Niemiły incydent wydarzył się też w Klubie gdzie organizowane były zajęcia. Większość przyjezdnych zwykle nocowała w tym klubie na własnym sprzęcie. Tym razem, w przeddzień imprezy katoliccy mocodawcy czy patroni spółdzielni „Nasza Praca” zakazali spania w tym Klubie, co jest grą nieczystą, obliczoną na sfrustrowanie uczestników. Tak się zdarza w całym kraju, zdarza się też, że kluby odmawiają sal na takie spotkania duchowe na wniosek proboszczów parafii lub pod groźbą utraty posady kierowniczej w klubie dokonywanej ustnie przez katolickie władze zwierzchnie spółdzielni.

    Terrorystyczny napad Policji w Jaworznie

    Czym się zajmowała policja w mieście Jaworzno, godzinę drogi od Częstochowy? Ano przez około tydzień, jak twierdzą sąsiedzi, dom był dyskretnie obserwowany, a sąsiedzi przepytywani na okoliczność mojego tam pobytu w charakterze bardzo niebezpiecznego przestępcy, skąd zapewne jeszcze długo będą się mnie bać. Dobrą to opinię katoliccy mocodawcy policji wyrabiają skądinąd pokojowo i pacyfistycznie nastawionym działaczom wschodnich tradycji duchowych. Policja nie szczędzi na takie cele wydatków ni środków, zatem nic dziwnego, że na walkę z mafią pieniędzy już nie ma. Kiedy około czternastej po południu lokal otoczyło kilkudziesięciu komandosów, domyślałem się tylko, że chodzi o moją działalność religijną, tudzież o przeszkodzenie w prowadzeniu zajęć w Częstochowie. Takie nieprzyjemności miałem już dwa razy od czasu przejęcia władzy w 1989r. przez mafijny czarny kler katolicki. Kiedyś nie odbyły się zajęcia w Elblągu oraz w Pile, gdyż przebywałem na zatrzymaniu, bądź zostałem zatrzymany w Toruniu na tyle aby nie móc wsiąść do pociągu którym mógłbym dojechać na czas w oznaczone miejsce. Każda taka akcja to pewien szok utrudniający rozwijanie wzniosłych i duchowych myśli. Po ostatnim szoku będę już pewnie bardzo dobrze przyzwyczajony do reżimu III RP. A o to zapewne chodzi czarnej władzy katolickiej, aby z działacza odmiennej opcji duchowo religijnej zrobić kryminalistę.

    Zostałem zakuty w kajdanki, z rękami do tyłuw sposób bestialski. Wbrew mojemu usilnemu żądaniu, nie przedstawiono mi żadnego sensownego powodu zatrzymania w taki drastyczny i chamski sposób. Skądinąd proponuję policji, aby tak aresztowała złodziejaszków takich jak niejaki Ksiądz Halberda z Elbląga lub oszusta finansowego Jankowskiego z Gdańska; może też Glempa, za kierowanie mafią katolicką w Polsce. Pewnie by katoliccy politycy rozwiązali polską policję. W komendzie miasta Jaworzno zostałem przesłuchany na konto rzekomo nielegalnego pobytu w mieście Jaworzno i na konto rzekomo nielegalnego kierowania niezarejestrowanego dotąd z winy i złośliwości katolickich prominentów i esbeków zasiadłych na stołkach Departamentu Wyznań URM, związku wyznaniowego, czy jak kto woli organizacji duchowo-religijnej. Najbardziej bawił mnie zarzut nielegalnego pobytu, na który rzekomo policja posiadała stosowny donos, dzięki któremu mogła mnie obserwować, a przy okazji moją narzeczoną i jej rodzinę. Przebywając kilka dni latem, we wakacje i do tego u narzeczonej, według policji w Jaworznie winienem się natychmiast u nich z tym meldować, acz nie jestem kryminalistą z orzeczonym obowiązkiem meldowania się w jakimś komisariacie katolickim! Zabawne jest poczucie humoru policji kryminalnej czy chyba znowu politycznej. Przez bodaj trzy godziny męczono mnie odpytywaniem na tę okoliczność.

    Najbardziej jednak zainteresowani byli listą wszystkich osób zajmujących się w Polsce jogą, liderów, członków, finansami, stosunkami w grupach praktykujących, rzekomym przymusem religijnym o który regularnie podejrzewane są wschodnie wspólnoty wyznaniowe, a który istnieje praktycznie jedynie w ugrupowaniach chrześcijańskich (chociażby społeczny przymus ślubu w sekcie katolickiej). Jeden z policjantów „Najświętszej” Marii Panny tak się zapędził w pytaniach natury intymnej pomiędzy mną a moją narzeczoną, iż musiałem mu odrzec nieco kpiąco: „Panie, jeśli w pańskim wieku nie wiesz pan do czego służy narzeczona” – to się trochę utemperował w swoich nachalnych dociekliwościach. Ale nie jestem pewien, wie czy nie wie, w końcu katolik jakowyś może i nie wiedzieć co się robi w łóżku z narzeczoną. Z pozytywnych objawów niektórzy z katolskich policjantów kryminalnych reżimu III RP dawali mi do zrozumienia, że muszą to robić, gdyż tak im każą polityczni mocodawcy wiadomego kościoła czyli sekty rzymskiej, chociaż brzydzą się tym co robią ale nie chcą stracić pracy. Ustawicznie też policja w Jaworznie powtarzała mi iż przyjadą do mnie specjalni policjanci z Częstochowy, którzy wyjaśnią mi dokładniej za co jestem zatrzymany, gdyż oni tak naprawdę nic nie wiedzą, mają jedynie nakaz aresztowania i dostarczenia do Częstochowy.

    Zastanawiające skąd to policja wiedziała, gdzie to akurat przebywam, skoro byłem nijak nigdzie niezgłoszony i zaszyty, a w swoim ówczesnym miejscu zamieszkania w Toruniu nie zostawiłem żadnej informacji o tym gdzie się udaję. Musieli jakoś śledzić mnie aby wiedzieć gdzie przebywam na tę okazję zaaresztowania. Znamiennie, dokładnie w przeddzień rozpoczęcia czterodniowej intensywnej sesji jogi i ajurwedy w Częstochowie. Odpytywano mnie i przeszukiwano na okazję posiadania broni palnej, gazów bojowych, granatów, bomb i wszelkiego rodzaju innych podobnych militariów z wyjątkiem walizkowej bomby atomowej. Ciekawe jest, że policja polityczna reżimu III RP cały czas dawała mi do zrozumienia, że wie gdzie bywałem w czerwcu, w maju 1996, i że wie, gdzie zamierzam być w najbliższej przyszłości. Ażeby tyle wiedzieć, rozumiem musieli mnie dokładnie obserwować, a nawet podsłuchiwać już od dłuższego czasu. Z tym zresztą nie problem, nieraz się zdarza „księżulo” incognito na naszych zajęciach. Poznać takiego na ogół po tragicznie infantylnych i idiotycznych pytaniach z zakresu duchowości i religii, pokazujących, że ksiądz jest zawsze całkowicie niekompetentny w wiedzy o Bogu i duszy. Kompletny brak wykształcenia w tej dziedzinie. Zastanawiające też jest, że Policja w Jaworznie, a także potem w Częstochowie nie była mi w stanie okazać żadnego pisemnego nakazu aresztowania ani od Prokuratury ani też od Sądu. Rozumiem, że cienko z tymi formalnościami i brak był jakiejkolwiek podstawy prawnej.

    Kiedy odpytywano mnie jeszcze w Jaworznie na konto posiadania granatów i podobnych sprzętów, wyznałem katolickim policjantom reżimu III RP, że granaty bardzo lubię i kupuję sobie od czasu do czasu na rynku. Na pytanie co z nimi robisz, stwierdziłem, że zużywam. A gdy pytano gdzie przechowuję, to jasno odrzekłem iż przechowuję zwykle w lodówce. Przeszukujący lokal mieszkalny meldowali nawet przez telefon do komisariatu, że lodówka jest pusta. Po godzince takiego sobie rozmawiania o granatach, przyznałem nawet, że nie mogę się powstrzymać od kupowania granatów na rynku, bo to jeden z najsmaczniejszych owoców jaki znam. Niektórzy policmajstrzy byli trochę wściekli na taki sposób robienia ich w jajo. Ale chociaż się trochę ubawiłem w tej ogólnie paranoicznie smętnej sytuacji.

    Zebrali w każdym razie wszelkie potrzebne im jak to określono „do namierzenia i rozpracowania sekty” materiały personalne, choć nie ukrywam, że w takiej sytuacji udzielam także mylących przeciwnika informacji. Zrozumiałem już w Jaworznie, że jest to jakaś akcja sprokurowana przez mocodawców politycznych sekty katolików, paulinów z Częstochowy, a ściślej z Jasnej Góry i dowiedziałem się na koniec, że zostanę tam przewieziony i przesłuchany ponownie. Grozili mi, że wydadzą mnie paulinom, którzy mnie zakatrupią w piwnicach jasnej Góry, gdzie mają salę tortur jeszcze z czasów inkwizycji.

    Przesłuchania i tortury w KW Policji w Częstochowie

    Późną nocą z 14/15 sierpnia 1996r., zjawiła się ekipa kryminalistów z Częstochowy, zakuła włącznie z nogami, (a bali się mnie wiedząc, że dość długo ćwiczyłem jedną z egzotycznych sztuk walki, znaną jako Shobu Aiki-Do) tak że mieli potem kłopoty z odkuciem moich nóg w samochodzie, co mogli by mnie z niego wyciągnąć. I tak zostałem przymusowo dowieziony policyjnym wozem na koszt resortu MSW na uroczyste obchody maryjnej sekty jasnogórców w Częstochowie. Zawsze jest to też jakiś sposób pielgrzymowania. Do aresztu czy raczej 'dołka’ KWP na ulicy Popiełuszki dobrze docierają jasnogórskie modły więc miałem okazję być przymusowo acz bezskutecznie resocjalizowany na katolicyzm w przerwach nielicznych pomiędzy przesłuchaniami. W nocnych przesłuchaniach na Jasnej Górze zdołałem nawet powtórzyć jednemu nowemu przesłuchiwaczowi dowcip o smacznych granatach. Sam się pytał, no to wyszedł na inteligenta. Ale jego dwóch kolegów połapało się w czym rzecz od razu i mieli ubaw, także z niego, bo on myślał o kwestii poważnie i zrobił się granatowy z wściekłości, a pięść miał ciężką, katolicką, jak się mogłem za chwilę przekonać. Spadła na mnie bowiem seria bokserska, na szczęście głównie otwartą dłonią w twarz i trochę kopniaków na uda i biodra. Boli, ale za dużej krzywdy fizycznej z wyjątkiem piekącego bólu nie uczyni. Specjalista szkolony chyba specjalnie na katolickim KUL-u albo w jakimś innym Papieskim Instytucie Teologii Inkwizycji Karola Wojtyły czy JP2.

    Potem zaczął odpytywanie ponownie, zauważyłem, siedząc skuty do tyłu przez praktycznie cały czas przesłuchań, że jego dwóch asystentów stoi tak, żeby w razie czego złapać swojego kolegę czy szefa jakiegoś, a może mnie do jakiś torturek podtrzymać. Podsunął mi pod nos kserokopię jakiegoś pisma czy listu i zapytał czy to poznaję, powiedziałem, że raczej nie, tym bardziej, że nie mogłem tego odczytać. Wtedy się wściekł, zobaczyłem że to nie przelewki, jego wspólnicy zdawali się go powstrzymywać od rzucenia się na mnie, ale nic to nie pomogło. Tonem zbira czy wampira zapienionego czy raczej głodnego krwi zaoferował, że jak się nie przyznam do napisania tej kserokopii, to mnie wprasuje w ścianę, która była za moimi plecami lub „odstrzeli„, że złagodzę trochę oryginalnie wulgarną wersję wypowiedzi. Nie miałem okazji czytać tego niejakiego dokumentu, ani nawet ochoty czytać, bo w takich warunkach spokojne skoncentrowanie się na literach tekstu nie jest możliwe. Nie przyznawałem się do niczego bo i nie miałem do czego, więc załatwiłem sobie torturki i dręczenie za wiarę, najlepsze jakie tylko katolicki policmajster jasnogórski potrafi zaoferować.

    Żądał wyjaśnienia, gdzie mam bomby, granaty, ładunki wybuchowe, miny? Zapytałem czy atomowe, to wściekł się jeszcze bardziej, więc pora była skończyć żarty. Dopytywał się jeszcze bardziej i wścieklej, zaciskając pięści i robiąc gest rozgniatania owada tudzież rozcierania czegoś na proszek. Mówię mu zatem że są w wyobraźni. Pyta w jakiej wyobraźni, no to mu mówię, że skoro się naczytał o jakichś granatach to pewnie ma je w wyobraźni. Zgranatowiał i jego współkoledzy prawie musieli go wyprowadzić. Dobrze, że nie wybuchł był całkiem, bo rozerwałoby chyba KWP, a raczej mnie na strzępy. Potem zrozumiałem, że był to jakiś szef czy komendant ale niestety nie wiedziałem ani kto, ani skąd ani komendant czego, a szkoda. Przedstawił się jedynie jako wierzący katolik i zagaił na początek, a ’ty co sukinsynu jesteś’. Rozumiem więc, że był to jakiś katolicki prominent policyjny, prawdopodobnie jeden z głównych służalszczyków niemiłościwie nam zwalczającego mniejszości wyznaniowe papieskiego reżimu katolickiego Wojtyłka – JP2, bo tak to właściwie chyba należałoby kulturalnie ująć.

    Pozostali funkcjonariusze byli raczej łagodni, sugerowali tylko niedwuznacznie, że z 'nimi’, czyli z ciemną władzą jasnogórską i tak nie wygram. Jeden mi powiedział, niby prywatnie, abym się cieszył że żyję i nie wychylał za bardzo z tym propagowaniem jogi, bo teraz są takie czasy, że łatwo zginąć, jak zaznaczył, że wszak nie jest tak daleko od średniowiecza. Panowie mieli potem zwyczaj wchodzić i rozmawiać głównie pojedynczo i bez dodatkowych świadków, wypytywać o to samo z osobna po kilka razy, a także walnąć z lekka, a nawet i mocniej w głowę lub w biodra i nerki. Stąd po kilku godzinach byłem nieźle skołowany, choć mogłem w zasadzie odmówić składania jakichkolwiek zeznań ale chyba by mnie dobili, bo za dłuższe pauzy też bili. Grozili tylko, że w razie odmowy udzielania wyjaśnień o BZH, nieprędko wyjdę z aresztu a raczej wcale albo że będę przesłuchiwany przez owego szatańskiego katolickiego prominenta policyjnego, który groził niedwuznacznie wprasowaniem w ścianę i odstrzeleniem, a nie miałem ochoty być płaski i przylegać do ściany w sugerowany sposób.

    Zrozumiałem więc, że policja ma jakiś donos, podejrzenie, dokument czy list, który niejako czyni ze mnie niebezpiecznego bandytę lub coś w rodzaju terrorysty. Kolejnego dnia brutalnych przesłuchań postawiono mi w końcu zarzut jakiejś surrealistycznej groźby w stosunku do Paulinów, polegającej na usiłowaniu wysadzenia Jasnej Góry, na co rzekomo policja miała jakieś dowody ale nie dała mi ich przeczytać ani obejrzeć. Próbowałem się z początku stawiać na takie postawienie sprawy, pytając czy to preparacja służb specjalnych czy też może działaczy katolickich. Zapytałem ile policję kosztowało podrobienie jakiś dowodów, ale jeden z policjantów wyjaśnił mi rzeczowo: nie nas pytaj, my to dostaliśmy stamtąd i rzeczowo wskazał w kierunku wiadomego klasztoru, wiadomej sekty paulinistów. Dostałem jeszcze reprymendę: lepiej się przyznaj, to może cię sąd łagodnie potraktuje, może wtedy nie dostaniesz żadnej sankcji. W istocie kusząca propozycja, pod groźbą i nie tylko, wprasowywania w ścianę lub odstrzelenia – nie do odrzucenia.

    Rozumiem już z tego, że w Polsce władza należy do reżimu rzymskiego, który słynął z okrucieństwa, mordu inkwizycyjnego i preparowania oskarżeń o czarownictwo, co teraz robi w stosunku do wszystkiego co pochodzi ze wschodu, jednakże, żeby wydawać pieniądze swoich wiernych czy raczej, co gorsza fundusze policyjne na tego rodzaju podejścia poniżej pasa to już jest ostatnie dno moralne i społeczne. Nigdy nie myślałem, że będąc katolickim można być aż tak zepsutym, brutalnym i zbrodniczym. Nawiedzenia przez działaczy katolickich akcji i zarządów parafialnych, złośliwości typu usiłowanie wyegzorcyzmowania i podobne brałem raczej zawsze za wyskoki głupawych nadgorliwców. Tym razem wygląda to na akcję nadgorliwców, jednakże inteligentnych i do tego bogatych, mogących łatwo zniszczyć słabszego ekonomicznie. Nie mam w zwyczaju wysyłać anonimów, bo sam takie zawsze wyrzucam do kosza. Jak ktoś coś chce, to może przyjść z podniesioną przyłbicą, a nie tam rycerstwo maryjne, zakute łby z parafii Rydzyka (że sobie ulżę), co to się przedstawić nawet nie chcą.

    Niektórzy prowadzący dalej sprawę policmajstrzy dawali mi do zrozumienia, że brzydzą się taką sprawą, ale muszą to robić, bo takie mają rozkazy. A mafia może sobie pohulać, bo policja jest katolicka i zajmuje się zwalczaniem urojonych zagrożeń ze strony tak zwanych sekt, czyli ze strony mniejszości wyznaniowych. Jak nie ma żadnego zagrożenia, to katolicka sekta sama je sobie stwarza i używa policji do ich zwalczania. Pięknie, nie ma co! Jak powiedział później jeden z moich przyjaciół, czas „ojczyznę” porzucić i pomyśleć dokąd emigrować. Zacząłem być w czasie święta katolików nieco agresywny na punkcie działaczy sekty katolskich. Nic to zapewne dziwnego, zawsze można się na policyjnym dołku odreagować. Świętego pewnie wyprowadzili by z równowagi, a co dopiero mnie.

    Stanęło na tym, że jak nie mam żadnych dowodów na to kto mógłby sprokurować jakiś anonim, bo i skąd miałem mieć, używając pisma ręcznego, to lepiej jak się przyznam i sprawa załatwiona, bo inaczej to nie wyjdę z aresztu, a tak to najwyżej zapłacę jakąś grzywnę, bo skarb państwa potrzebuje pieniędzy. Nie przystałem na tę usilną propozycję policji czy może już gestapo i jej perswazję popartą odpowiednimi groźbami, którą właściwie należałoby nazwać groźbą karalną, żadnych zeznań ani dokumentów im nie podpisałem, choć żądali. Lepszym może w tym kraju wydaje się być winnym i chodzić na wolności niż być niewinnym bez dowodów na to i siedzieć w jakimś mamrze. Skądinąd ciekawy jest sposób w jaki skarb katolickiego narodu aranżować zamierza sobie finanse na podupadający budżet. Rozumiem teraz lepiej w jaki sposób tak zwane przez katolicyzm sekty są czynione groźnymi i przedstawiane jako społeczne zagrożenie. Będę tak osiągnięte czyste poznanie i bezpośredni wgląd w mechanizm tego zjawiska publicznie przedstawiał i ogłaszał aż po ostatni dzień mojego żywota tutaj w tym kraju okupowanym przez reżim jedynie słusznej, acz pokrętnej i pomylonej oraz zbrodniczej wiary katolickiej.

    Ciekawie straszono mnie na policji, zanim piętnastego o dziesiątej rozpoczęła się sesja jogi. A to już w nocy z 14/15-ty, że rozpędzą i zrewidują wszystkich członków i adeptów tej całej organizacji, wszystkich którzy przyjadą do Częstochowy zaaresztują, że narobią mi wstydu, że jestem kryminalista i że najlepiej jakbym więcej do Częstochowy nie przyjeżdżał, bo się władza wiadoma, jasnogórska denerwuje. Niektórzy policjanci byli też, albo grali lewicowych takich, co to kościoła katolskiej sekty też nie lubią, więc podpowiadali, że jak się przyznam, to oni z tego sprawy nie będą robić, bo dla nich jakby ktoś wysadził całą jasną górkę, to byłby spokój w końcu w Częstochowie. Rozumiem, że policja ma swoje kłopoty z czarną władzą polityczną. Podpuszczali czy dobrze życzyli, trudno przewidzieć. W każdym razie policjanci świetnie grali na moich uczuciach względem praktykujących Jogę, abym się tylko przyznał do jakiś wymyślonych przez sektę paulińską urojonych zagrożeń, które rzekomo im stwarzam, gdyż inaczej zaaresztują wszystkich praktykujących którzy przybędą na nasze spotkanie. Niezły element nacisku na kogoś kto ma skute ręce do tyłu. Paulini ewidentnie mają paranoję urojeniową z jakimiś zagrożeniami ze strony hinduizmu w obrazie chorobowym!

    Z nieco późniejszych perswazji w KWP Jasna Góra zrozumiałem, że zrewidowano wszystkich którzy przybyli na owo spotkanie w Częstochowie. Okazało się to później zwykłym zastraszającym kłamstwem. Policja, złośliwie nie powiadomiła nawet organizatora zajęć o mojej nieobecności, pozostawiając uczestników sesji jogi w sytuacji w której wyglądało, że to prowadzący zajęcia nie przybył na spotkanie. Jak się zorientowałem, policja Niepokalanej z KWP na Popieluszki liczyła, że potencjalni uczestnicy rozjadą się do domów. Zapomnieli tylko, że jest jeszcze więcej duchownych naszego Bractwa Hinduzimu. Pytałem też czy moja narzeczona została także zatrzymana, dowiedziałam się że nic podobnego. Dopiero pół godziny przed zwolnieniem z Jasnogórskiej Izby Zatrzymań KWP dowiedziałem się że moja dziewczyna była nonstop przesłuchiwana i została zwolniona godzinę wcześniej. Nie powiedziano jej nawet tego, że ma prawo odmowy składania zeznań i sugerowano, że odpowiadać musi na każde postawione jej pytanie! Plugawie policja działa i powinna zmienić nazwę na camorra albo mafia po prostu. Nie mając wcześniej do czynienia z takowymi instytucjami, nie znała takich kwestii prawnych, co skrupulatnie wykorzystano już w Jaworznie, zmuszając do oczerniania mnie pod groźba zgwałcenia i uwięzienia całej rodziny. Dzięki tym 'incydentom’ mam jasność co do plugawego zakłamania funkcjonariuszy tej policyjnej instytucji jaką jest KWP w Częstochowie.

    Dużo było pytań o charakterze intymnym, zatem ciekawość policji jest nieograniczona i wszechstronna. Chodziło głównie o to jak się w rzekomych sektach odbywa kopulacja, i nie mogli się nadziwić, że normalnie, zgodnie z biologiczna naturą rodzaju ludzkiego. Spodziewali się chyba jakiegoś UFO i nie mogli nadziwić ludzkiej, najzwyczajniejszej normalności. Ekscesy seksualne sekt wszak są jedynie wymysłem chorych z niewyżycia celibatowych dewiantów katolickich, co wiem doskonale, ze względu na szerokie kontakty z wieloma podobnymi organizacjami w różnych krajach. Pomoc ofiarom księży pedofili jest już znana w wielu krajach, tylko do Polski jeszcze nie dociera!

    Rewizji dokonano także w miejscu mojego czasowego pobytu w Toruniu doprowadzając właścicielkę posesji w której wynajmuję domek gospodarczy prawie do zawału serca. Policja rewidowała także miejsce mojego stałego pobytu w Człuchowie na Pomorzu, gdzie prawie niczego mojego nie było aktualnie, a gdzie mieszkała moja matka, która tym się przejęła, została tak parszywie potraktowana, rzucona o podłogę, choć staruszka, że straciła przytomność. Słyszałem też o rewizji jakiegoś jeszcze miejsca, ale nie wiem ani kogo ani gdzie. Później tylko dowiedziałem się o wizytach policjantów w Stargardzie Szczecińskim i Szczecinie u jednego z moich znajomych i jego rodziców. Zapewne tak zwany nalocik inwigilacyjny aranżowany przez Wydział d/s Zwalczania Sekt przy Komendach Wojewódzkich Policji. Znamienne, że departamencik ten zbrodniczo-inkwizycyjny współpracuje z odpowiednimi komórkami istniejącymi w parafiach sekty katolickiej. Wiadomo więc do czego i komu wiernie służy. Rozumiem, że ci sami funkcjonariusze którzy kiedyś mordowali Popiełuszkę, teraz z powodu zmiany orientacji politycznej, zajmują się podobną inwigilacją i mordowaniem niekatolickich organizacji wyznaniowych.

    Właścicielka posesji w Toruniu, często jak dłużej mnie nie było w Toruniu, informowała mnie, że jakiś pijak kręci się nocą po posesji i coś tam jakby chciał się włamać. Interesujący to wątek, bo powtarzał się wiele razy. Paulini mieli wiele, przynajmniej kilkanaście moich listów i apeli, tak drukowanych jak i odręcznych, z których jeden częściej wysyłany mogę załączyć. Jest to apel o poszanowanie jogi, hinduizmu i wschodnich świętości. Przez kilka lat mogli podrobić nawet mój odręczny charakter pisma, czy nie szkoda jednak fatygi na śledzenie, być może z pomocą jakiegoś katolickiego pijaczyny, wysyłanie z Torunia rzekomego anonimu, nie mówiąc już o podrabianiu pisma? Czy i kto w policji w tym pomagał, to już inna sprawa. Mogę tylko liczyć, że z czasem ktoś z tych draniów się sypnie i tyle. Prawda jak oliwa, prędzej czy później wypłynie na wierzch, tak jak prawda o zbrodniach „świątobliwej” czyli szatańskiej inkwizycji watykańskiej. Zastanawiam się teraz, czy ręce kościoła katolickiego tak splamionego krwią niewinnych ludzi miłe są Bogu, no ale to teologiczny problem, a nie prawny. Jeśli chodzi o protesty i apele, to może zacznę o kościele katoli pisać dla ruchów antyklerykalnych i antykatolickich, których jest wiele na całym świecie. To chyba dobry pomysł po takich przejściach. Nauczyłem się tyle, że trzeba być jeszcze bardziej gorliwym w krzewieniu wedyjskiego śiwaizmu i tantry w Polsce, aby wyplenić z narodu Polskiego zło jakim jest jasnogórsko-demagogiczny katolicyzm. Życzę wszystkim katolikom przejrzenia na oczy i szybkiego porzucenia tej morderczej jedynie słusznej wiary, którą teraz już całkiem postrzegam jako satanistyczną orgię zbrodni.

    Tak to siłą zastraszania i perswazji byłem przymuszany do przyznania się do groźnego rzekomo zamiaru podłożenia bomb i granatów pod jasną rzekomo Górkę Częstochowską oraz do posiadania dużej ilości ładunków wybuchowych, broni i amunicji. Ciekawe co mnie jeszcze jako PACYFISTĘ w tej Polsce chorej na paranoidalny obłęd wojtylizmu czeka? Zaiste ciekawa to metoda zwalczania religijnej konkurencji stosowana przez niejakich Paulinów, rzekomo świątobliwych, a w istocie zbrodniczo-morderczych. Dobrze to stoi napisane w Maksymiliańskich Statutach Milicji Najświętszej Marii Panny z Jasnej Góry: „Wpisać się do księgi Rycerstwa w siedzibie kanonicznie założonej. …Wykorzystać dla sprawy Niepokalanej wszystkie środki na jakie pozwala stan, warunki i okoliczności. ” A jakaż to sprawa Niepokalanej? Ano: „starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, …masonów”. Tak to się starają ci popieprzeni krzewiciele Niepokalanej. A Policjantom PP współczuję obowiązku służenia takiemu kretyńskiemu reżimowi rzeczpospolitej cesarstwa rzymskiego z siedzibą w Watykanie. A swoją drogą, jak wiadomo z historii, to rzekoma Niepokalana poczęła dupcząc się zwyczajnie za pieniądze z jakimś rzymskim żołnierzem o imieniu Pandera, za co ją Józef wyrzucił z początku w domu bo nie chciał nieślubnego Jezusa. Stąd i zapewne cała rzymska zbrodniczość inkwizycyjna, po rzymskim żołdaku.

    Rabunek Komputerów i Ołtarzyka!

    Nie okazano mi żadnych praktycznie dowodów rzekomego przestępstwa, jeśli wyłączyć machanie przed oczyma jakimiś papierami na których oko nie było w stanie się zatrzymać, tym bardziej, że były to wątpliwej jakości kserokopie, bardzo brudne. Z Torunia przewieziono do Częstochowy używany przeze mnie sprzęt komputerowy. Znamienne, używałem kilku komputerów starej generacji, jednak zatrzymano jedynie sprzęt na którym były dane odnośnie prowadzonej działalności, jak listy członków BZH, edycje skryptów i broszur informacyjnych i podobne. Komputer na którym nie było takowych danych (bez twardego dysku) policjanci zostawili tam gdzie sobie stał. Jasne jest po co zatrzymali ten sprzęt, na pewno nie tylko po to, aby go przewieźć do Częstochowy, co bym mógł go sobie potem (21 VIII) odebrać i wieźć z powrotem. Ale to już dodatkowa czysta złośliwość policji politycznej katolickiego reżimu III RP. Po dwóch dniach pobytu na zatrzymaniu w zasadzie nie wiedziałem jeszcze za co ani dlaczego, chociaż jasnym jest iż chodzi o jakieś spreparowane przez policję czy też niejakich sekciarzy z zakonu paulińskiego (o ile wierzyć policjantom, bo żadnego paulina z zarzutem do mnie nie miałem przyjemności oglądać) imaginacje czy też coś podobnego. Z kontekstu przesłuchań wywnioskowałem, że o namierzenie działalności i inwigilację usiłującej się zarejestrować organizacji chodziło przede wszystkim.

    Razem ze mną został w Jaworznie zaaresztowany cały mój przewoźny ołtarzyk śiwaicki. Nie uszanowano świętości i sprofanowano ołtarz! Podobno jest to w świetle prawa jakoweś przestępstwo ze strony policji w Jaworznie, jednakże żaden katolski policmajster nie poczuwał się do popełnienia takowego (Art. 198 KK). Uniemożliwiono mi sprawowanie kultu religijnego stosując przemoc i terror, a żaden policmajster nie wysilił się nawet na słowo przepraszam, choć niektórzy tłumaczyli się, że tak im góra rozkazuje, oczywiście rzekomo jasna. Podobno nawet ktoś z Warszawy, kogo widziałem na oczy. A zatem przestępstwo policji katolickiej z Art.196 KK. Działalność policji, a raczej bardziej ich paulińskich mocodawców z sekty katolików, to dopuszczenie się czynnej napaści na człowieka celem poniżenia osoby Zwierzchnika Generalnego (PRYMASA) odmiennej opcji religijnej niż niemiłościwie nam narzucająca się sekta kat(ów). Podobno narusza to Art.193 p. 2 KK. Tyle przestępstw policji wobec mnie spreparowali podobno jacyś paulini z sekty katolików, których nie miałem okazji oglądać, a szkoda, zapewne wybiorę się do niejakiego przeora tej bandyckiej instytucji, aby mu powiedzieć co o nim myślę. Ciekawe też ile wina mszalnego wychlali ci preparatorzy plugawych oszczerstw i pomówień?!

    Tymczasem, na konto katolickiej inwigilacji, przesłuchano mnie w Toruniu we wrześniu, a w sierpniu musiałem być kilka razy w Częstochowie. Wysłano mnie nawet na badanie psychiatryczne (może się uda duchownego śiwaickiego i jogina zarazem przerobić na czubka?), a także policja z Jaworzna wezwaniami nęka teściową i narzeczoną. A propos, narzeczona była wzywana przez Policję w początku lipca w Toruniu. Przebywała u mnie towarzysko, i widać ktoś śledził, bo inaczej policja nie byłaby w stanie wiedzieć, że u mnie przebywała. Szczęściem akurat nie było nas dłużej w Toruniu, więc zbrodniczy najazd zaczął się dopiero w sierpniu. Policja musiała mnie (nas) nieźle śledzić, aby wiedzieć, gdzie aktualnie przebywamy! Jest jeszcze więcej wątków owej bandycko czyli katolicko zmontowanej historii, jednak może jeszcze do nich kiedyś wrócę aby dodać co nieco. Teraz mogę dodać, że nie dziwię się iż purytańscy chrześcijanie katoliccy spokrewnieni z CIA podali truciznę niejakiemu SRI OSHO RAJNESHOWI, który przeżył co prawda, ale jego wzrok ucierpiał i po paru latach od wypędzenia i podtrucia go przez potężne siły Ameryki Chrześcijańskiej, zmarł przedwcześnie.

    Polska prokuratura i policja katolicka nie chciała śledzić katolickich zbrodniarzy którzy w styczniu 1992 roku dokonali zamachu na życie innego polskiego mistyka i jogina, Sławomira Jaraszka (Sanjaya), a którym udało się go podtruć. Przeżył i świadczy o zbrodniczości katolickiej mafii cesara Wojtyły w Polsce. Kiedy katolicka sekta odpowie za tamtą zbrodnię? Katolickie służby specjalne wycięły jądra i zamordowały topiąc w Odrze jednego z liderów niezależnego, parareligijnego ruchu „Antrowis” i też nie ma ani prokuratorów ani sędziów którzy zajęliby się tą zbrodniczą działalnością katolicko-esbecką. Jak wiadomo, chłopak uskarżał się publicznie na to, że go krakowski ksiądz Karol Wojtyła w dzieciństwie gwałcił wielokrotnie w brutalny sposób. I taki to ksiądz jest teraz papieżem Polakiem. A bezpieka zlikwidowała Antrovis, bo oprócz badania zjawiska UFO, zajmowano się tam terapią dla ofiar zgwałconych przez księży katolickich, których to ofiar jest w Polsce bardzo dużo! Prawnicy katoliccy potrafią za to zablokować śledztwa w prokuraturze i policji wymierzone w księży pedofili. Miejmy nadzieję, że przyjdzie czas rozliczenia, podobnie jak za zbrodnie hitlerowskie. Zresztą każdy wie, że Adolf Hitler był katolikiem i prywatnie przyjacielem papieża Piusa. Nie mając zbyt dużo dowodów ani nie mogąc wskazać konkretnych sprawców, mogę tylko zapytać Paulinów, skąd mają tak znamienitych podjudzaczy i oszczerców, i który ich tam księżulo czy ojczulek jest takim parszywym kretynem trudniącym się taką kretyńską działalnością pomawiania? Po wszystkich bowiem tak zwanych przesłuchaniach taki widzę kierunek podejrzeń co do owej preparacji. Komu innemu bowiem mógłbym przeszkadzać w Częstochowie ze swoją hinduistyczną i terapeutyczną, pozakatolicką działalnością duchową i religijną?

    Policjanci z jasnogórskiego gestapo przy ulicy Popiełuszki w Częstochowie nie zmusili mnie do jakiegoś przyznania się, zresztą z ich gadania wynikało, że nie bardzo wiadomo do czego miałbym się przyznawać, a składu bomb ani granatów metalowych nie miałem, część zaś bombonierek (z cukierkami) i granatów (owoców) zeżarli, rzekomo degustując, czy aby na pewno są prawdziwe. Przekopali też ogródek, czym rozsierdzili teściową, wyrwali kwiatki z doniczek, rozwalili wszystkie rzeczy, tak że sprzątania było dużo, na kilka tygodni, uszkodzili część sprzętu komputerowego i dyskietek z danymi. Zabrali listy wszystkich osób, które były w archiwach, łącznie ponad 20 tysięcy adresów. Bili, kopali, grozili, spuszczali ze schodów, przykładali pistolet do głowy grając w rosyjska ruletkę! Usłużna dla tej kościelnej pedofili Gazeta Wyborcza w Częstochowie i lokalne brukowce robiły ze mnie kryminalistę, terrorystę, bombiarza. Ciekawe co jeszcze wymyśli katolickie gestapo umocowane jak się przekonałem na Jasnej Górze. Nikt mnie już nie przekona, że jest tam cośkolwiek dobrego czy pozytywnego. Jasna Góra to zbrodnicza i mordercza mafia, samo zło, zwyrodniała bestia inkwizycji śmierdząca faszyzmem, podobnie i policja!

    (Wrzesień 1996 roku) – tekst na podstawie relacji na żywo nagrywali i spisywali: Witold Boguszewski, Maciej Marczak, Jan Piskorski, Małgorzata Wysocka, Izabela Tryc – Pierwsza publikacja miała miejsce już w 1996 roku na zamkniętym w sierpniu 2002 roku portalu z Krakowa: himavanti.ceti.com.pl

  • Irena Barcz – prześladowana przez pedofilską mafię!

    Irena Barcz – prześladowana przez pedofilską mafię!

    Od kwietnia 2003 roku jest prześladowana i represjonowana w związku z przynależnością do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti oraz pełniąc w nim odpowiedzialne funkcje terapeutki ofiar pedofilskich mafii w Polsce, a także będąc aktywnie zaangażowaną w propagowaniu relaksacji i jogi oraz jogicznej terapii ofiar w Polsce.

    Od 1982 przez kilkanaście lat pracowała w charakterze nauczycielki biologii i chemii w szkole podstawowej oraz prowadziła liczne warsztaty socjoterapeutyczne dla młodzieży. Podnosiła swoje kwalifikacje zawodowe, uczestnicząc w specjalistycznych kursach oraz kończąc w 2002 roku Podyplomowe Studia o kierunku Pedagogika Resocjalizacyjna.  Od 1995 roku studiuję także Orientalną Medycynę Alternatywną AYURWEDĘ (znaną też jako Bhaishajya), Laja Jogę, Radża Jogę i Relaksacje. Od 1998 roku zajmuję się aktywnym propagowaniem i nauczaniem AYURWEDY na terenie całej Polski, prowadząc szereg wykładów i warsztatów pod kątem terapii ofiar przemocy i pedofilii. Zajmuję się również niekonwencjonalnym uzdrawianiem i psychoterapią, zwłaszcza wśród osób skażonych problemem alkoholowym, wśród osób z depresjami i innymi dolegliwościami współczesnego społeczeństwa.

    Z najistotniejszych rzeczy, Irena Barcz prowadzi terapie dla ofiar pedofilów, w tym specjalne grupy z terapią duchową dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek w Polsce! Pracowała z młodzieżą z rodzin alkoholowych w Bydgoskim Ośrodku Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Uzależnień. Od maja 2002 jest przewodniczącą Zgromadzenia Generalnego Antypedofilskiego Bractwa Himawanti które zrzesza kilkanaście tysięcy ofiar księży pedofilów, także ofiary molestowania seksualnego w dzieciństwie, osoby siłą przetrzymywane w pedofilskich burdelach i prostytuowane przez pedofilskie mafie i gangi w Polsce, które są jednym z największych problemów społecznych kraju. Szczególnie powszechnym problemem jest pedofilia kleru katolickiego, starannie skrywana, gdzie ofiary księży pedofilów są w Polsce powszechnie represjonowane i piętnowane także przez policję, prokuratury oraz klerykalny ustrój polityczny państwa skrajnie wyznaniowego jakim Polska jest de facto od 1989 roku zmierzając w kierunku ustroju modelu irańskiego, gdzie pełnię władzę ma zepsuty moralnie kler, a decyzje polityczne podejmuje episkopat.

    Od 1996 roku Mohan Ryszard Matuszewski i Antypedofilskie Bractwo  Himawanti spotyka się z silnymi represjami i prześladowaniami ze strony  pedofilów i pedofilskiej mafii oraz osób przeciwnych stosowaniu skutecznym metod terapii dla ofiar molestowania seksualnego i gwałtu zaczerpniętych ze Wschodnich Systemów Filozoficznych (m. in. Jogi i Medytacji) – Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach, Zakon Paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie, Opus Dei a ostatnio także niektóre propedofilskie w Polsce media (telewizja TVN, POLSAT, Gazety jak NEWSWEEK, GAZETA WYBORCZA, KULISY, FAKT, ZYCIE WARSZAWY) wykorzystując metody średniowiecznej inkwizycji do zwalczania mniejszości światopoglądowych, a zwłaszcza ich liderów. Szczególnym obiektem nienawiści są organizacje zaangażowane w ujawnianie zbrodni pedofilskich, w pomoc ofiarom pedofilskich gangów i burdeli, zwalczanie produkcji pornografii dziecięcej.

    Mohan Ryszard Matuszewski był więziony kilkakrotnie w aresztach RP w latach 1999-2008, a do dzisiaj jest prześladowany przez pedofilskie gangi, w tym przez pedofilską mafię Tadeusza Mynarskiego, Bożeny Matejko Rewald i Anny Kokochy Gierej z Bydgoszczy. Władze więzienne i sądownicze w skorumpowanej totalnie Polsce uniemożliwiały z nim kontakt komukolwiek, niszczyły i cenzurowały całkowicie korespondencję, pozbawiały widzeń i paczek żywnościowych, a wszystko na zlecenie gangsterów z pedofilskich mafii. Mohan Ryszard Matuszewski był wielokrotnie bity na przesłuchaniach (np. w Częstochowie, Bydgoszczy i Warszawie), zmuszany do zaprzestania działalności terapeutycznej i duchowej i do przyznania się do czynów, których nie popełnił. W Bydgoskim Areszcie w Fordonie, Ryszard Matuszewski był torturowany i głodzony, nie otrzymywał po pobiciu jedzenia prze 18 dni! Ale przeżył zlecone przez pedofilski gang Mynarskiego i Matejki tortury obliczone na zabójstwo.

    Wielu liderów Antypedofilskiego Bractwa Himawanti przeszło przez ciężkie i „chamskie” przesłuchania Centralnego Biura Śledczego, którego zadaniem jest ZLIKWIDOWAĆ cały ruch sprzeciwiający się powszechnej w Polsce pedofilii, także pedofilii kazirodzkiej. Zadanie skorumpowanym policjantom zleciły pedofilskie gangi zainteresowane tym, aby przestać ujawniać skalę zbrodni pedofilskich dokonywanych na dzieciach w całej Polsce, także przez księży pedofilów, nie tylko przez gangi produkujące pornografię dziecięcą. Jak wiadomo, Polska to światowy lider w produkcji i handlu dziecięcą pornografią. Irena Barcz naraziła się właścicielom intratnej sieci nielegalnych burdeli pedofilskich z Bydgoszczy, którzy także organizowali handel żywym towarem, to jest sprzedażą dzieci i samotnych matek do burdeli arabskich poprzez Izrael, za co zostali ci gangsterzy pedofilscy deportowani do Polski w lipcu 2002 roku. Dzięki Irenie Barcz kilkudziesięciu policjantów zamieszanych z pedofilski biznes zostało przez ostatnie lata namierzonych i ukaranych. Praca terapeutki to głównie zachęcanie ofiar pedofilskich gangów do mówienia głośno o zbrodniach jakie zostały na nich dokonane, często też pomagała upubliczniać dane o pedofilach z immunitetem politycznym, z tzw. wyższych sfer.

    Irena Barcz dostawała wiele telefonów z pogróżkami i groźbami zniszczenia całego Antypedofilskiego Bractwa Himawanti i wszystkich terapeutów niosących ofiarną pomoc osobom molestowanym i gwałconym w dzieciństwie przez seksualnych zboczeńców, także przez księży zboczeńców. W 2003 roku w kwietniu mieszkanie Ireny Barcz w Bydgoszczy, które jednocześnie jest siedzibą sekretariatu Zgromadzenia Generalnego Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, zostało oblężone przez tajną policję w Bydgoszczy (14-15 policjantów). Była to zemsta zlecona przez pedofilski gang Mynarskiego, Matejki i Kokochy-Gierej z Bydgoszczy, zemsta za poinformowanie izraelskiej policji o sprzedawaniu samotnych kobiet z dziećmi do arabskich burdeli poprzez Izrael. Podobne akcje miały już miejsce wśród innych liderów i terapeutów prowadzących grupy wsparcia dla ofiar pedofilii w całej Polsce. Mieszkanie zostało kompletnie splądrowane i zdemolowane.

    Policja zabrała mnóstwo dokumentów o ofiarach pedofilii i ich relacjach na temat konkretnych zboczeńców seksualnych z regionu Bydgoszczy, a także dotyczących organizacji Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, m.in. listę adresową wszystkich ofiar księży pedofilów oraz program prowadzonych warsztatów i listę terapeutów ofiar księży pedofilów, choć w TV i lokalnej prasie kłamliwie usilnie podaje się do informacji, że aresztowania nie miały w ogóle związku z działalnością terapeutyczną czy duchową (relaks, medytacja).

    Irena Barcz oskarżona jest (z tego co wiadomo z gazet) o współudział w jakimś napadzie, kradzieży i zastraszaniu rzekomych byłych członków Antypedofilskiego Bractwa, co jest absurdalnym pomówieniem. Jest za nią rozesłany List Gończy sponsorowany przez zorganizowany pedofilski gang z Bydgoszczy. Irena Barcz obawia się o swoje życie i wolność tym bardziej, że zna dokładnie historię prześladowań i sposobu, w jaki był i jest represjonowany Mohan Ryszard Matuszewski przez gangsterów z mafii i powolnych mafii pedofilskiej w Polsce prokuratorów, CBŚ i władze więzienne (tortury, bicie, zrzucanie ze schodów, usiłowanie zabójstwa w areszcie, podawanie silnych środków chemicznych, głodzenie itp.). Jest to niewątpliwie metoda, jaką skutecznie eliminowano innowierców w czasach inkwizycji i żydów w czasach faszystowskiej okupacji. A w ostatnich latach w Polsce mafie bezkarnie mordują świadków zeznających przeciwko gangom i przywódcom mafii w aresztach, co już stało się poważnym skandalem w wymiarze sprawiedliwości RP!

    Znana jest też historia z 1998 roku, gdy w Lublinie została zmuszona do popełnienia samobójstwa członkini Kościoła Ducha Świętego „Niebo”, który zajmował się terapiami duchowymi dla ofiar molestowanych i gwałconych w dzieciństwie przez księży pedofilów w Polsce. Wskutek silnych represji, pobić, torturowania i gwałcenia przez policjantów kryminalnych i UOP związanych z mafią, usiłujący wymusić z niej zeznania przeciwko Przywódcy swego Kościoła, wyznawczyni wybrała sugerowane jej w czasie tortur samobójstwo. Dodatkowym czynnikiem był rozpad związku małżeńskiego, spowodowany policyjnymi groźbami zabójstwa jej męża i dzieci.

    W Polsce policjanci na usługach mafii to niestety szara codzienność. Od 2000 roku kilkadziesiąt osób zostało zamordowanych w więzieniach, występując w sprawach przeciwko rozmaitym gangom i przywódcom lokalnych mafii. Kultura prawna w Polsce jest niska, a metody przesłuchań są jeszcze barbarzyńskie. Powszechna korupcja, także wśród policjantów jest powszechna i nie ma dnia bez kolejnej afery korupcyjnej wśród policjantów sprzedających się gangsterom.

    Nie wiem jak długo przyjdzie Irenie Barcz uciekać przed prześladowaniami, ale cały czas wierzymy, że Zjednoczona Europa i bardziej cywilizowane państwa Europy do której ostatnio weszła i Polska stanie się Wspólnotą Ludzi rzeczywiście wolnych od ciasnych podziałów wyznaniowych,  światopoglądowych i rasowych. Marzymy o Polsce wolnej od pedofilskich mafii i mafiom powolnych policjantów czy prokuratorów!

    W sprawie przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu sędzina, prywatnie związana z gangsterami z pedofilskiej mafii odmówiła nawet przesłuchania kilkunastu świadków obrony potwierdzających niewinność Mohana Ryszarda Matuszewskiego, który w dniu zarzucanego czynu nie mógł być w Bydgoszczy, gdyż… był przesłuchiwany przez POLICJĘ w Gliwicach. Już ten dowód niewinności Mohana Ryszarda Matuszewskiego powinien spowodować aresztowanie oskarżycieli z gangu Tadeusza Abrama Mynarskiego i Bożeny Rewald, szefów sieci pedofilskich burdeli i producentów pornografii z dziećmi. Jednak sąd w Bydgoszczy przychylał się jedynie do oskarżycieli, wiedząc, że są to mafiosi najgorszego, bo pedofilskiego gatunku, zgodnie potępianego w całym cywilizowanym świecie. Tyle, że w Polsce, to ofiary pedofilów są krzywdzone przez policje i sądy, a gangsterzy świetnie się miewają, aż Polska zasłużyła sobie na miano zagłębia producentów dziecięcej pornografii.

    Dodajmy, że na 8 (słownie 8 lat) przetrzymywanie w aresztach bez rozpoznania i wyroku, jedynie 6 (słownie: sześć) miesięcy Mohan Ryszard Matuszewski spędził w trybie skazanego nieprawomocnie niby jako w więzieniu, ale ciągle w areszcie, odsiadując fikcyjny wyrok spreparowany pomówieniami przez gangsterów, bez okazania dowodów winy, wbrew zeznaniom świadków obrony, wbrew protestom obrońców praw człowieka. Ryszard Matuszewski został zwolniony wyrokiem kasacyjnym Sądu Najwyższego, ale dla mafii z Bydgoszczy nic to nie znaczy, pedofilski gang z Bydgoszczy Irenę Barcz ściga i usiłuje skompromitować oraz uwięzić… Taka jest Polska w XXI wieku.

    Komitet Obrony Praw Człowieka w Polsce

  • Pomóż Ofiarom Przestępców!

    Pomóż Ofiarom Przestępców!

    Drodzy Przyjaciele!

    Represjonowanie przez specjalne oddziały tajnej policji politycznej w Polsce przybierają już katastrofalne dla wielu ludzi rozmiary o tragicznym charakterze. Ostatnie wydarzenia w postaci bestialskiego napadu, długotrwałego torturowania i usiłowania dokonania pozasądowej egzekucji znanego i cenionego pisarza społecznego i filozoficznego, naturoterapeuty i uzdrowiciela, ekologa, filozofa, wegetarianina i lidera duchowego ekumenicznej grupy światopoglądowej Bractwa Zakonnego Himawanti® nie napawają nas optymizmem, lecz szokują stopniem faszyzacji zbrodniczej władzy politycznej w Rzeczpospolitej Polskiej, która zamiast dać ludziom pracę i chleb zatrudnia setki policjantów politycznych do robienia ideologicznych czystek i likwidowania niewygodnych sobie pisarzy czy myślicieli, którzy rzeczowo krytykują ustrój polityczny, eksmisje ludzi na bruk, pazerne złodziejstwo wielu kościelnych hierarchów, niszczenie polskiej kultury i oświaty. Ryszard Matuszewski, alias twórczy Mohan-Dżi, został bestialsko napadnięty i pobity oraz trwale okaleczony przez funkcjonariuszy policji dwukrotnie w marcu i kwietniu 2002 w Gliwicach, a żadna instytucja Rzecznika Praw Człowieka jak dotąd nie zamierza bronić pisarza i ekologa przed zbrodniczymi ekscesami policjantów, którzy w ten sposób usiłują zmusić Ryszarda Matuszewskiego do zaprzestania działalności pisarskiej, krytykowania przestępstw władzy politycznej, korupcji, eksmisji, propagowania ekumeni wszystkich religii, organizowania protestów ekologicznych.

    Czym Ryszard Matuszewski naraził się władzy politycznej? Ryszard M. ostro krytykuje i sprzeciwia się udziałowi Polski w zbrodniczej agresji na inne państwa jak Afganistan i Irak, sprzeciwia się zatruwaniu środowiska naturalnego i chronieniu trucicieli przez prawo, sprzeciwia się eksmisjom na bruk, sprzeciwia się pozbawianiu bezrobotnych prawa do zasiłków (to 2,6 miliona ludzi), żąda obniżenia złodziejskich podatków, sprzeciwia się bezpodstawnym i złośliwym atakom na medycynę naturalną, zielarstwo i bioterapię uznane jako skuteczne metody leczenia od tysięcy lat i przez WHO, sprzeciwia się okupacji Tybetu przez Chiny, wyraża swój sprzeciw i organizuje protesty przeciwko szkalowaniu i zniesławianiu mniejszości wyznaniowych w Polsce i wielokrotnie występował przeciwko kampaniom oszczerstw wszczynanych publicznie przez złośliwe i bezmyślne mass-media i różnych dewotów – fundamentalistów przeciw mniejszościom. Ryszard M., co bardzo tutaj istotne zajmuje się pomocą dla ofiar represjonowanych przez policję oraz pomocą dla ofiar wykorzystanych seksualne lub zgwałconych przez księży – pedofili i nagłaśniał tego rodzaju zbrodnicze ekscesy. Pisuje też artykuły i książki o przekrętach władzy politycznej, a także propaguje Uniwersalne Orędzie Pokoju i Miłości pokazując jak ono występuje w każdym w zasadzie z ważniejszych systemów religijnych.

    Zemstą za powyższą działalność był napad i uprowadzenie Mohan-Dżi przez tajną policję polityczną zwaną Centralnym Biurem Śledczym w dniu 15 sierpnia 2002 w Gdyni, podczas którego Ryszard M. został wielokrotnie bestialsko pobity, postrzelony i otruty tak, że przez trzy dni, od czwartku po południu do niedzieli rano był w stanie śmierci klinicznej. Bandyci zwani policjantami próbowali dokonać pozasądowej egzekucji, postrzelili bezbronnego Mohan-Dźi, a potem policyjny „lekarz” wstrzyknął jeszcze zastrzyk z trucizną, po którym Ryszard M. w zasadzie powinien był umrzeć. Widać zajmowanie się medycyną naturalną i uzdrawianiem oraz zdrowy, jarski tryb życia, wytrzymałość psychiczna na wskutek duchowych medytacji i modlitw zapobiegła śmierci, tak, że jakimś cudem Ryszard M. przeżył całą tę zbrodniczą egzekucję, torturowanie i otrucie. Spopiełuszkowanie Ryszarda M. przez policyjnych bandytów spełzło na niczym, chociaż oprócz bestialskiego torturowania przez gdański oddziałał CBŚ – polskiego gestapo, był bestialsko katowany także w areszcie śledczym Białołęka pod Warszawą, gdzie został bezprawnie uprowadzony. Ośrodek ekologii i uzdrawiania gdzie przebywał w Gdyni został zrujnowany i zniszczony, a towarzysząca mu kobieta, Majka S. została bestialsko zgwałcona przez policjantów z CBŚ i zginęła, nie wiadomo w ogóle co się z nią stało. Prawdopodobnie została po brutalnym zgwałceniu jako sympatyczka grupy BZH zamordowana przez Centralne Biuro Śledcze, które też zagrabiło dużą sumę pieniędzy, komputery, wszelki sprzęt i materiały służące do prowadzenia działalności, szczególnie pisarskiej, społeczno-politycznej. Policyjna banda gangsterów dokonywała też bezprawnych rewizji i grabieży mienia w Ośrodku BZH w Gliwicach, który został kompletnie zrujnowany, a opiekun Ośrodka został bestialsko napadnięty na ulicy i pobity  przez CBŚ. W tym samym czasie policyjni gestapowcy z CBŚ plądrowali kilka Ośrodków BZH w Częstochowie, a także nachodzili bezprawnie w domach wszystkie osoby z którymi Ryszard M. pozostawał w przyjacielskich stosunkach, zastraszając je, grożąc uwięzieniem, szykanami, zniszczeniem życia osobistego, a wiele osób po  tych brutalnych ekscesach ciągle jest w potwornym szoku. Bandyci z CBŚ zastraszyli też żonę Ryszarda M. zmuszając ją brutalnie do porzucenia męża. Z bezprawnych rewizji i grabieży nie sporządzano żadnych protokołów, a ukradzione w zbrodniczy sposób materiały, komputery, rzeczy wartościowe, pieniądze, książki nawet, są bezprawnie przetrzymywane w Centralnym Biurze Śledczym aby uniemożliwić jakąkolwiek działalność zarówno BZH jak i Mohan-Dżi oraz jego przyjaciołom. Ze szczególnym okrucieństwem traktowanych było kilkadziesiąt osób, które od razu zaprotestowały przeciwko uwięzieniu Ryszarda M. bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, albowiem za głoszone przekonania teoretycznie Konstytucja zabrania w Polsce uwięzienia człowieka (Art. 54.1) Jest to niestety tylko teoria, a zbrodnicza, iście faszystowska praktyka polskiego gestapo jest inna.

    Ryszard M. pod koniec sierpnia 2002 został przetransportowany do znanego aresztu śledczego przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie – Mokotów, gdzie jako wegetarianin był bestialsko głodzony i torturowany. Przez sześć tygodni w ogóle nie dostawał żadnego jedzenia, a obsługa tej gestapowni liczyła na to, że wegetarianin umrze, nie zezwolono na dożywianie z zewnątrz przez przyjaciół, odmówiono obdukcji lekarskiej, trzymano pod celą z gangsterami będącymi współpracownikami CBŚ, którzy dokonywali dalszych tortur, przypalali zapalniczką, brutalnie bili i kopali oraz w imieniu CBŚ usiłowali dokonać egzekucji przez powieszenie w celi, a kilka takich wypadków powieszenia aresztantów biznesmenów w tym areszcie, a w zasadzie obozie koncentracyjnym miało już miejsce i pisała o tym prasa. Ryszard M. był też bestialsko znieważany przez telewizję, radio, prasę, m.in. Kulisy, FiM, Radio Z, TVP1 i inne. Czemuż to nikt nie chce sprostować kłamstw szerzonych o Ryszardzie M. i BZH przez posłuszne zbrodniczemu rządowi mass-media?

    Po ponad pół roku drastycznego katowania w policyjnej katowni faszystowskiego już chyba reżimu Rzeczpospolitej Polskiej zwolniono Ryszarda M. z bezprawnie stosowanego aresztu do którego nie prowadzono żadnego śledztwa, nie przeprowadzano żadnych czynności, a do dzisiaj nie ma nawet protokołu z bezprawnej konfiskaty mienia Mohan-Dżi i BZH w Gliwicach ani w Gdyni. Ryszarda M. zwolniono pod presją krajowych i międzynarodowych protestów, solidarności zagranicznych Komitetów Obrony Praw Człowieka z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemiec, Izraela oraz przyjaciół z Polski, gdyż w Polsce, instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich czy Komitet Helsiński to rządowe atrapy, które represjonowanym więźniom politycznym nie raczą udzielić żadnego wsparcia ani elementarnej ochrony a jedynie zajmują się sankcjonowaniem i tuszowaniem gestapowskich zbrodni policji CBŚ w bardzo wielu jak wiadomo powszechnie przypadkach. Ryszarda M. oficjalnie zwolniono ze względu na stan zdrowia z powodu zbyt wysokiego ryzyka zgonu w areszcie, zaburzeń serca na podłożu klaustrofobii, której nabawił się wskutek gróźb egzekucji w ciasnych klatkach mokotowskiego łagru dla więźniów politycznych III RP. Ryszard M. został brutalnie pozbawiony wszelkich środków do życia, odłączono mu nawet prąd w miejscu zamieszkania i stosowany jest dalej bezprawnie areszt domowy i obowiązek wstawiania się na własny koszt co 2 tygodnie we Warszawie. W ten sposób traktuje się w Rzeczpospolitej Polskiej pisarza i poetę, ekologa, uzdrowiciela, filozofa, przywódcę pacyfistycznej, ekumenicznej  wspólnoty światopoglądowej i znanego obrońcę ludzi biednych, pozbawionych pracy i zasiłków dla bezrobotnych oraz przez ustrój polityczny wyrzucanych z domu na bruk.

    Bandycką, terrorystyczną operacją CBŚ, w której Ryszard M. miał zostać zlikwidowany, acz jakimś cudem przeżył, kierował i nadzorował prokurator Piotr W. z Prokuratury Okręgowej we Warszawie oraz inspektor Marek D. z policji politycznej zwanej Centralnym Biurem Śledczym i te właśnie dwie osoby są głównymi autorami zupełnie zmyślonych oszczerstw oraz kłamstw jakie na temat Ryszarda M. oraz BZH podane zostały w telewizji, radio, prasie, a także autorami gestapowskiego pogromu na wspólnocie Bractwa Zakonnego Himawanti. Minister Sprawiedliwości i Komendant Główny Policji, a także Premier i Prezydent nie zareagowali na bezprawie ich reżimowych, iście faszystowskich specsłużb. W akcji likwidowania Ryszarda M. i BZH uczestniczyło szereg osób będących agentami i kolaborantami polskiego gestapo z Częstochowy i innych miast, a to Jadwiga K. i Janusz G., Witold B.,  Anna P., Elżbieta R. (Gliwice), Tadeusz I.D. i Bożena M., Katarzyna i Rafał M. (Chorzów), Waldemar i Rafał K., Julian M., Joanna K. (wszystko to są płatni agenci CBŚ do niszczenia opozycji politycznej, mniejszości religijnych, ekologów, uzdrawiaczy i osób niewygodnych dla władzy politycznej). Szersze opracowanie całej historii, a także jej dalszy ciąg z wieloma drastycznymi szczegółami wkrótce dostępny będzie w edycji książkowej.

    Jeżeli masz wrażliwe serce i możliwości, możesz wesprzeć najbardziej poszkodowanego, Ryszarda M. alias twórczy Mohan-Dżi, którego czeka długie leczenie, skomplikowane operacje, także serca z powodu doznanych obrażeń i uszkodzeń w czasie iście średniowiecznych, inkwizycyjnych tortur ofiarowując jakieś datki bezpośrednio na konto ofiary (podane w stopce), z którego funkcjonariusze gestapo CBŚ wyprowadzili wszystkie oszczędności powodując debet w czasie aresztowania i rewizji, gdyż skonfiskowali też karty bankomatowe.

    Datki na konto ofiary:
    Ryszard Matuszewski; ING-BANK ŚLĄSKI o/Gliwice
    PL 44 1050 1298 1000 0022 9194 6677
    SWIFT (dla przelewów z zagranicy) INGBPLPW

    Komited Obrony Osób Prześladowanych
    na tle religijnym i światopoglądowym

  • Rozbój Straży i Rektora Politechniki

    Rozbój Straży i Rektora Politechniki

    Relacja ofiary bandyckiego napadu i usiłowania zabójstwa Ryszarda Matuszewskiego:

    „W dniu 20 marca 2002 około godz. 23–ej wieczorem ubrani po cywilnemu bandyci w liczbie 2 osób napadli mnie pod Politechniką Śląską w Gliwicach na ul. Akademickiej, przy osławionym z mordowania i terroryzowania mniejszości wyznaniowych Wydziale Górnictwa i Geologii. Byli ubrani na czarno jak GESTAPO. Szedłem tam razem ze swoją znajomą, która też została napadnięta. Jak się później okazało napastnicy byli strażą akademicką Politechniki Śląskiej wykonującą polecenia rektora tej tak zwanej uczelni państwowej i na etatach policyjnych.

    Nie przedstawili się, nie okazali żadnej legitymacji służbowej. Nie mieli żadnych numerów służbowych. Zajechali cywilnym samochodem bez oznaczeń.

    Jeden z bandytów rzucił się na mnie, chwycił mnie za ramię i szarpnął. Wrzasnął coś niezrozumiale, słabo słyszę bo we wcześniejszych pobiciach dokonanych przez UOP częściowo straciłem słuch na lewe ucho i słabo widzę o zmierzchu. Wyrwałem się napastnikowi i odskoczyłem, wtedy rzucili się na mnie z furią obaj bandyci. Znajoma z którą szedłem zaczęła uciekać w drugą stronę, jeden zaczął ją gonić. Z bramy rektoratu wyskoczył 3-ci napastnik i rzucił się do mnie. Wyjąłem gaz i zacząłem się osłaniać gazem pieprzowym (słabo skutecznym) ale oganiałem się przed tymi zbirami, którzy zaczęli mnie bić jakimiś ciężarkami na łańcuchach lub pasach o dużym zasięgu. Dwa razy trafili mnie mocno w głowę. Było pełno krwi. Zacząłem uciekać. Nie wiedziałem co się stało z koleżanką. Metalowe kule rozbiły mi głowę i lało się dużo krwi, gazem się jakoś osłaniałem i zacząłem przed tymi zbrodniarzami uciekać. Oni krzyczeli, „zajebiemy cię skurwysynu” i podobne strasznie wulgarne okrzyki. Po ciele trafili mnie więcej razy, a taki bandycki sprzęt jaki używali bardzo trudno jest ominąć lub się zasłonić, bo łańcuch się zawija. Uciekałem w stronę miasta od ulicy Akademickiej czyli od miejsca napadu szukając taksówki aby mnie zawiozła na Pogotowie bo byłem cały potwornie zlany krwią i traciłem przytomność. Jacyś ludzie byli przerażeni tym wyjątkowo bestialskim napadem i coś krzyczeli. Chyba chcieli spłoszyć zbrodniarzy.

    Już myślałem, że uciekłem przed oprawcami, ale gdy byłem już koło dworca PKP, koło banku śląskiego, blisko postoju taxi, zajechało kilka cywilnych samochodów i wyskoczyła z nich cała banda około 10 zbrodniarzy. Usłyszałem „już nie żyjesz chuju”, „teraz cię zajebiemy skurwielu” i zobaczyłem lufy pistoletów maszynowych ubranych na czarno gestapowców.

    Zobaczywszy lufy pistoletów maszynowych wymierzone we mnie podniosłem ręce do góry i powiedziałem „poddaję się” myśląc, że to koniec mojego życia. Bandyci ubrani na czarno niczym prawdziwe gestapo hitlerowskie jakie widziałem tylko na filmach. Błyskawicznie mnie dopadli, kopali w jajka, uderzyli w twarz kilkakrotnie i po nerkach. Tymi ciężkimi kulkami na łańcuchach dostałem kilka razy, także w głowę. Jeden z bandytów był bardzo wściekły, krzyczał „koniec z tobą”, „zabijemy cię”, „teraz cię wykończymy”, „nie wiesz co cię czeka”. Podjechał też samochód cywilny z którego wysiadło dwóch policjantów i biernie się przyglądało zajściu. Jeden z nich nawet próbował uspokoić wściekłych oprawców odzianych w hitlerowska, esesmańską czerń. Przechodzący ludzie krzyczeli w panice i uciekali.

    Chwycili mnie i rzucili o ziemię, jeden chwycił mnie za palce lewej ręki i zaczął wyłamywać. W końcu szarpnięciem połamał mi wskazujący palec lewej ręki. W zasadzie wyrwał mi lewy wskaziciel, rozrywając palec i powodując otwarte złamanie. Pytałem co ode mnie chcą, ale powiedzieli: „stul mordę himavanti, bo będzie z tobą całkiem źle”. Znali więc dobrze moją przynależność wyznaniową!!!

    Wrzucili mnie jak worek z kartoflami do cywilnego samochodu. Uderzyłem się przy tym głową jeszcze o samochód. Leciało ze mnie dużo krwi, całe ubranie było zakrwawione. Krew leciała z głowy i zalewała mi oczy, a także z połamanej bestialsko ręki. Pokrwawione ubrania przechowuję jako dowody rzeczowe z tego bandyckiego napadu.

    W drugim samochodzie była towarzysząca mi koleżanka. W samochodzie usłyszałem, że mam przejebane za całokształt i że teraz mnie definitywnie zapierdolą. Usłyszałem, że mam się nie odzywać, bo czeka mnie Oświęcim. W radiowozie usłyszałem jeszcze: „wybijemy Ci z głowy sektę himavanti”. Ciekawe, skąd ci bandyci znali moją przynależność religijną. Rozumiem, że była to krwawa zemsta za złożone wcześniej zawiadomienie o przestępstwie publicznego znieważania naszego Kościoła w Auli Politechniki Śląskiej przez rektora i kler katolicki.

    Jak się okazało, dowieziono nas do Komendy Policji nr 3 przy ulicy Akademickiej w Gliwicach. Ciemniało mi w oczach i słaniałem się na nogach, czułem że zaraz stracę przytomność. Sprawcy napadu popychali mnie i grozili dobiciem. Pojawił się nawet jakiś milicjant chyba niepokalany, ale kazał się cywilnym kolegom uspokoić trochę i wylegitymować zatrzymanych.

    Na komendzie policji (chyba gestapo) dowiedziałem się, że policja chciała nas tylko wylegitymować i że będę mieć sprawę o stawianie czynnego oporu funkcjonariuszom i że sobie „zajebałem papiery”. Pokazywano mi jakieś plakaty i kazano czytać i wziąć do ręki. Nie byłem w stanie czytać bo ciemniało mi w oczach a krew zalewała oczy. Chyba cywilni bandyci potrzebowali jakiś odcisków palców. Kartki były czarnobiałe albo ściemniało mi w oczach całkowicie. Nie przesłuchiwano mnie w żadnej sprawie, nie sporządzono żadnego protokołu zatrzymania, ci cywile bez żadnych mundurów policyjnych straszyli, że za czynny napad na policjantów będę mieć problemy i że narobiłem sobie kłopotów.

    Wylegitymowali mnie w tej komendzie, poszturchując ostro i grożąc. Wyraźnie chyba obecność funkcjonariuszy ich temperowała. Z pytania jakiegoś policjanta do tych bandytów mogłem tylko wywnioskować, że bandyci to rektorska straż akademicka Politechniki Śląskiej mająca chyba swój pokój w tej komendzie policji.

    Ciekawe jak to jest, że musieli mnie legitymować, chociaż znali dobrze moją przynależność religijną. Chyba to zrobili dlatego, że jakiś policjant im tak kazał mówiąc: „tylko ich wylegitymujcie”. Prosiłem o pomoc medyczną i zawiezienie na Pogotowie Ratunkowe bo z głowy i ręki lała się krew. Czułem też silny ból w rozwalonej czaszce i w połamanej ręce, ale odmówiono mi udzielenia pomocy lekarskiej. Czułem się słabo i traciłem przytomność.

    Niewątpliwie za napad na policjantów byłbym natychmiast aresztowany, a także za napaść na jakąś inną osobę. Bandyci raczyli więc sobie żartować. Jak już padałem od zamroczenia uderzeniami i upływem krwi bandyci kpili sobie, że musiałem się kleju nawąchać. A na żądanie doprowadzenia do lekarza pytali czy może nie lepiej byłoby od razu do grabarza. Nie wiedziałem czy mnie dobiją, czy wyjdę z tego żywym.

    ANONIMOWI strażnicy akademickiej Politechniki Śląskiej kazali mi się w końcu wynosić, jak się zorientowali, że zaraz mogę całkiem stracić przytomność. Chciałem dostać ich numery służbowe, ale się dowiedziałem, że „jak mi jeszcze mało to mogą mi skopać chuja”. I powiedzieli, że „mam się cieszyć że jeszcze żyję, bo sekty trzeba zapierdolić, a Polska to kraj dla katolików, a nie dla chujów”. Nie mogłem wyjść z Komendy Policji o własnych siłach, więc kazali mojej znajomej aby mnie zabrała i wytransportowała z tej komendy bo inaczej będzie źle. Znajoma jakoś z pomocą szturchańców rektorskiego gestapo katolickiego jakoś wyprowadziła mnie z budynku.

    Spotkaliśmy ludzi, którzy widzieli całe zajście pod rektoratem Politechniki Śląskiej. Pomogli dostać się na Pogotowie Ratunkowe. Noc spędziłem w szpitalu wojskowym w Gliwicach na dyżurującej chirurgii, gdzie dwóch specjalistów pozszywało moją głowę, poskładało rękę i pomogło dojść do siebie. Kilka dni przeleżałem w domu. Zrobiłem też obdukcję sadową z tego pobicia.

    W charakterze podejrzanego o cokolwiek nie przesłuchano mnie, nie postawiono żadnego formalnego zarzutu, kazano się wynosić z komisariatu, nie sporządzono żadnego protokołu przesłuchania. Rozumiem, że nic nie popełniłem i za to zostałem pobity, że jestem odmiennej niż katolictwo wiary religijnej, a za znieważanie mojej religii złożyłem zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Gliwicach. Tak więc wygląda katolicko-policyjna zemsta za zgłaszanie kryminalnych przestępstw Rektora Politechniki (Bogusław Pochopień) i jego katolickich bandytów właściwym organom, które nabrały wody w usta i niewiadomo co robią ze śledztwem. Co najgorsze mnie jako ofierze bandyckiej napaści członków tzw. straży akademickiej nie udzielono niezbędnej pomocy medycznej w tym chirurgicznej. Chyba trzeba by Komendanta Policji przy ul. Akademickiej zamknąć za to we więzieniu oprócz bandytów korzystających z jego pomieszczeń.

    Oto i demokracja, wolność, prawo i sprawiedliwość polskiego reżimu katolickiego katolików pokroju katolika Adolfa Hitlera. W Polsce nie ma już się nawet gdzie się odwoływać od napadów tajniaków po cywilnemu, PANÓW W CZERNI będących zbrodniarzami na usługach Sekty Katolików. A to przecież nie jest pierwszy na mnie bandycki napad hitlerowskich katolistów. Uprzejmie (jeszcze) pytam Ministra Sprawiedliwości, skąd jakaś tam straż akademicka czyli cywilni ochroniarze znają moją przynależność wyznaniową i jakim prawem urzędują w komendzie Policji Państwowej mordując innowierców??? Kiedy dostanę od Policji rentę za trwałe kalectwo???”

    Kontakt z ofiarą bandyckiego napadu i usiłowania zabójstwa:
    BZH, c/o Ryszard Matuszewski, P.O. Box 247; 44-100 Gliwice 1; Poland,
    lalitamohanbabaji@yahoo.com

  • Psychiatria Sądowa – Obraz Patologii!

    Psychiatria Sądowa – Obraz Patologii!

    Polskie prawo ze sprawiedliwością nie idzie w parze, a tendencja ta znana jest historycznie od stuleci. „Prawo prawem, a sprawiedliwość jest po naszej stronie” – to popularne powiedzenie w istocie obrazuje rozdźwięk pomiędzy pisanym na kolanie ustawowym prawem, a sprawiedliwością, którą w Polsce kojarzy się chyba tylko z wendetą. Poczucie ludzkiej krzywdy w Polsce obrazuje się powiedzeniem, że „nie ma na tym świecie sprawiedliwości”, a poczucie bierze się ze zbrodni prawniczych na obywatelach. Zbrodnie sądu, prokuratury i policji na obywatelach są zbrodniami w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej wykonywanymi, stąd w swej istocie, prawo obrazuje charakter państwa i władz państwowych. Konstytucja nie jest przestrzegana, a powoływanie się na Prawa Człowieka w III-IV RP jest wyśmiewane z urzędu przez prowadzących rozprawy tak zwanych sędziów, którzy wykonują dowolne zbrodnie, tak polityczne jak i na zlecenie różnych mafii. Prawo zawarte w Kodeksie Karnym jest tak zapisane, że dowolność jego naginania i przeginania jest wręcz porażająca i prawnikom uchodzi bezkarnie. Sędziów, prokuratorów i policjantów w praktyce nie kara się za dokonane przez nich w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej zbrodnie przeciwko własnemu narodowi! Jeśli ktoś szuka przykładów, weźmy pierwszy z brzegu, bardzo powszechny i skandaliczny.

    Kilka tysięcy ludzi trzyma się na internacji bezterminowej zwanej detencją nie za to, że popełnili jakieś przestępstwo, ale za to, że są psychicznie chorzy, a najczęściej za to, że kiedyś przeszli epizod psychotyczny lub prokurator chcąc się pozbyć sprawy zbyt dla niego uciążliwej, załatwia orzeczenie chwilowej niepoczytalności u znajomych biegłych sądowych z zakresu psychiatrii. Osoby te nie mają procesu sądowego, nie są przesłuchiwane, nie są przesłuchiwani ani świadkowie obrony ani świadkowie oskarżenia. Człowieka bezterminowo internuje się na oddziale sądowym, zmusza do zażywania środków psychotropowych w ilościach niszczących system nerwowy. Osoba internowana na podstawie subiektywnego stwierdzenia niepoczytalności nie ma żadnych praw, nie może się bronić, często nawet nie jest informowana o odbywających się za jej plecami posiedzeniach sądowych. Więzi się człowieka domniemując, że skoro jest chory psychicznie, to na pewno popełnił przestępstwa jakie są mu zarzucane, a zatem musi być uwięziony i przymusowo wyniszczony tak zwanym leczeniem sądowym. Sądy nawet nie próbują udowadniać podejrzanemu winy, w większości wypadków podejrzany nie uczestniczy w rozprawie sądowej, wbrew prawu do rzetelnego procesu sądowego zostaje bezterminowo uwięziony i jest morderczo wyniszczany środkami psychotropowymi, które wymyślono za czasów Hitlera i Stalina dla eutanazji opozycji politycznej. Przykładowo, służący do niszczenia przez spowodowanie zgonu środek psychotropowy o nazwie Fenaktyl opracowano na zlecenie stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa dla mordowania dysydentów. Podawany w dużych dawkach powoduje w ciągu 2-3 lat zgon u ponad 90% pacjentów. Podawany w małych dawkach uśmierca 70-80%pacjentów psychiatrii sądowej w ciągu 8-12 lat. Tak sądownictwo wykańcza po cichu, mordując w białych rękawiczkach osoby internowane pospołu na zlecenie prokuratora, psychiatry i sędziego, a sąd wydaje wyrok dożywocia praktycznie bez przeprowadzenia rozprawy w trybie administracyjnym, jak hitlerowskie SS czy stalinowska Bezpieka Sowiecka. Najczęstszą znaną przyczyną zwolnienia internowanego z detencji w Polsce są akcje bezpośrednie organizacji obrony Praw Człowieka, nacisk rodziny o charakterze opłaty pozaprawnej dla lekarzy psychiatrii sądowej, czasem też przepełnienie oddziału zmuszające personel do zrobienia wolnego miejsca dla następnych.

    Ciekawym rodzajem zbrodni jest sam mechanizm osadzania, gdyż lekarz psychiatra wnioskuje o detencję na podstawie ciężaru zarzutów i zwykle kilkuminutowej rozmowy z podejrzanym, czyli na podstawie opinii prokuratora, a sąd na podstawie opinii psychiatry sądowego wydaje postanowienie o internowaniu za murami ośrodków i oddziałów psychiatrii sądowej, z rosyjska zwanych „Psychuszkami”, miejscami ostatecznej kaźni. Setki i tysiące ludzi, którym nie udowodniono winy, nie przedstawiono zarzutów, nie dano prawa do obrony w sądzie, nie przesłuchano obrońców, nie zezwolono nawet na proces sądowy nie mówiąc już o formalnej uczciwości prawnej względem podejrzanych, cierpi męki niszczenia ich systemu nerwowego i funkcji życiowych w psychiatrycznych katowniach Rzeczpospolitej Wałęsającej, Kwaśnej czy Kaczej! Kaci miewają się dobrze i są wysoko opłacani przez rząd, a taki ordynator sądowej psychiatrii, Stanisław Teleśnicki z Krakowa, swe ofiary przesłuchuje w czasie od 30 sekund do 3 minut, czego nie można nazwać badaniem, ale na podstawie takiej „rozmowy” kwalifikuje czy ktoś jest poczytalny czy też niepoczytalny. Faktyczna decyzja o tym, kogo zamknąć w Psychuszce podejmowana jest często po znajomości: prokurator sugeruje lekarzowi, żeby „gościa” zamknąć w „wariatkowie”, bo nie ma czasu ani możliwości udowodnienia mu winy, albo zalazł prokuraturze za skórę lub jest politycznie niewygodny i trzeba go zniszczyć w imieniu prawa. Tak syf sądowej psychiatrii i detencji wygląda od środka – to jest od swego zepsutego wnętrza pokazując patologię sądownictwa w pełnej krasie. Każda siła polityczna mająca wpływ na sąd lub prokuraturę może człowieka zniszczyć w reżimowej Psychuszce. Należy kontrolę społeczną na tę sądowo-psychiatryczną gangrenę nałożyć, gdyż prokuratorzy jeśli nie uzyskają opinii odpowiedniej do skazania od jednego zestawu biegłych, wysyłają często podejrzanego na badania do takich biegłych, którzy orzekną zdrowemu jak koń człowiekowi każdą chorobę psychiczną, jakiej życzy sobie oskarżyciel i to w 3 minuty albo szybciej! Badanie ofiar psychiatrii sądowej przetrzymywanych przez wiele lat w Psychuszkach musi się stać domeną pracy dla niezależnych grup Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

    Wątpliwego rodzaju specjalista szafujący orzeczeniami „niepoczytalności chwilowej” branymi „z kapelusza” jak króliki u iluzjonisty-kuglarza pokroju takiego jak krakowianin Stanisław Teleśnicki, to nie jest przypadek odosobniony, gdyż doniesienia o przekrętach Psychiatrii Sądowej dochodzą i z Warszawy, i ze Śląska, także Świecia, a ludzie bestialsko przetrzymywani wbrew swej woli często nie mają nawet odpowiedniej ilości jedzenia i picia ani prawa do posiadania rzeczy osobistych, tak jak zwykli więźniowie sądów karnych. Więzień psychiatryczny jest w o wiele gorszej sytuacji, gdyż nie ma orzeczonego końca jego kary, a winy mu nie udowodniono, zwykle nawet nie był w sądzie, nie rozmawiał z adwokatem. Jeśli nie ma rodziny ani przyjaciół, którzy mu pomogą, zostaje skazany na nieuchronną egzekucję chemiczną w Psychuszce pośród niezliczonych cierpień, także skutków ubocznych psychotropów, które są stalinowsko-hitlerowskimi wynalazkami dla eliminacji dysydentów! Co ciekawe, dla większości psychiatrycznych jednostek chorobowych nie ma żadnego uzasadnienia naukowego, czyli nie można wykazać, jakoby w ogóle istniały, a mówi o tym na świecie nawet czołówka psychiatrycznej elity, biadając, że na studiach medycznych uczeni są fikcji. Sztandarową chorobą orzekaną przez psychiatrów sądowych w Polsce jest „schizofrenia”, podczas gdy około połowy samych psychiatrów na świecie twierdzi, że taka choroba nie istnieje, a jest jedynie niczym nie popartą hipotezą, obraźliwym epitetem dla oceny dysydentów politycznych, osób niewygodnych dla systemu, podobnie jak herezja w czasach inkwizycji. Historia badań nad schizofrenią dowodzi zresztą, że jest to przedłużenie epitetu „herezja” dla celów ideologicznej czystki.

    Znane są przypadki wysłania podejrzanego na oddział psychiatrii sądowej w areszcie (Kraków, Warszawa, Poznań), gdzie osobie aplikowano bez jej zgody silne środki psychotropowe powodujące powstanie halucynacji. Następnie poczytywano te wywołane siłą halucynacje jako urojeniową chorobę psychiczną i uznawano pacjenta za niepoczytalnego. Tak sądowy psychiatra typu doktor Szablewski z Warszawy czy doktor Teleśnicki z Krakowa może z każdego zrobić ciężko chorego czubka psychicznego! I co gorsza, taki „expert” może zniszczyć czyjeś życie, zniszczyć nieodwracalnie system nerwowy, a wszystko legalnie, w imieniu prawa, które tutaj musi być kojarzone z bestialską orgią zbrodni, a nie ze sprawiedliwością. Częstym zjawiskiem jest zwalanie winy za drobne przestępstwa seksualne typu obmacywanie na upośledzonych krewnych lub chorego psychicznie sąsiada „bo im leczenie nie zaszkodzi”. Jest to ogromna krzywda na niewinnych i bezbronnych osobach oraz ukrywanie faktycznych przestępców seksualnych cudzym kosztem. Ponad sto takich zbrodni popełniono w Polsce u progu XXI wieku, kryjąc w ten sposób także księży pedofilów, którzy molestowali dzieci. A często, szczególnie w Warszawie zdarza sie, że psychiatrzy sądowi z oddziału psychuszki przy ulicy Rakowieckiej, zeznając w sądzie po kilku, średnio 2-5 latach od badania podejrzanego, nie pamiętają przypadku o losach którego decydują. Nie mówiąc już o tym, że osoba przez kilka lat od ostatnich badań mogła, jeśli była chora wyzdrowieć i należałoby badania powtórzyć niezwłocznie. Tego rodzaju przykłady pokazują, jak bardzo cała psychiatria sądowa jest patologiczną orgią zbrodni na osobach, które bądź otarły się w życiu psychozę lub są niewygodnie politycznie. Więzienie osób chorych psychicznie bez udowodnienia im winy, w trybie administracyjnego postanowienia narusza zasadę domniemania niewinności w sposób drastyczny, narusza prawo do obrony i bycia wysłuchanym przez niezawisły sąd. To są wszystko sądowe zbrodnie psychiatrii sądowej, która swoją pozycję ugruntowała w czasach faszystowsko-stalinowskich pospołu i tak po dzień dzisiejszy trwa żerując na krzywdzie tysięcy ludzi rocznie! Czas już tę nazistowsko-stalinowską spuściznę ucywilizować i uczłowieczyć, a szczególnie zadbać o przestrzeganie praw człowieka i obywatela wobec osób chorych psychicznie, tym bardziej, że samo istnienie tak zwanych chorób psychicznych nie ma materialnych podstaw naukowych i jest negowane przez znaczącą część medycznego środowiska naukowego.

    W trybie natychmiastowym należy zlikwidować wszelkie specjalne oddziały psychiatrii sądowej istniejące w aresztach, gdyż „badanie” tam urąga nawet kanonom i standardom współczesnej psychiatrii. Ordynator Teleśnicki ogląda podejrzanego przez 30 sekund do 3 minut, połowę tego czasu przy przyjęciu, a połowę na koniec kilkutygodniowego pobytu. Następnie podlegli mu i ulegli lekarze i psycholodzy preparują diagnozę i opinię wedle jego „widzimisię”. Kto się do winy nie przyznaje jest na pewno niepoczytalny, kto się przyznaje, nawet jak ma odchyły, na pewno jest zdrowy. Jeśli taka szkaradna działalność w Polsce ciągle istnieje, to na pewno stalinizm się jeszcze nie skończył, choć pytani w temacie starsi Rosjanie twierdzą, że za Stalina aż tak źle nie było. W Polsce jednak od 1990 roku panuje watykańsko-papieski reżim katolików, czego skutki są jak widać opłakane. Jeśli za zbrodnie komuny winny jest Stalin, to za zbrodnie reżimu katolickiego winny jest papież Jan Paweł Drugi jak i jego następcy, tym bardziej, że taki ordynator Teleśnicki z Krakowa jest gorliwym wyznawcą papieża Polaka! Ckni się może inkwizycja albo hitleryzm katolika Adolfa Hitlera, tego rodzaju pseudoekspertom, w rzeczywistości hochsztaplerom z dyplomami medycyny sądowej, która jest tutaj patologią.

    Należy zorganizować szerszą bazę danych o przekrętach sądowych nie tylko dlatego, że w Świeciu film nakręcono ukrytą kamerą o tym, jak pobyt w psychuszce sądowej wygląda od wewnątrz. Należy zadbać o to, aby każdy podejrzewany o chorobę psychiczną przed sądem był badany przez wiele niezależnych lekarzy, także pozasądowych, bo Ci rutynowo i przestępczo zakładają, że każdy badany jest winny, naruszając prawo do obrony, a także do milczenia w tym temacie, co jest kolejną ZBRODNIĄ psychiatrii sądowej, patologią tej instytucji o obrazie zboczenia zawodowego. Widzenie w każdym do nich skierowanego przestępcy i domniemanie winy, jest już samo w sobie obrzydliwym skandalem i bandytyzmem.

    Reżim RP katolickiej powinien też zlustrować pacjentów wyniszczonych na zamkniętych oddziałach psychiatrii sądowej, którzy z przyczyn politycznych uwięzieni zostali przed 1990 rokiem czyli w czasach lustrowanej komuny stalinowskiej tak propagandowo przez aktualne rządy znienawidzonej. Dysydenci komuny dziś zdychają w psychuszkach razem z dysydentami reżimu aktualnie panującego, który z człowiekiem się nie liczy, a już sądy i ich psychiatria sądowa są szczególną oazą rozboju na zniewolonym przez reżim społeczeństwie. Jeśli jeszcze jakiś więzień komuny przeżył, bo większość leży w bezimiennych grobach w pobliżu sądowej psychuszki na jakimś cmentarzu, a komu jak komu, ale ofiarom psychiatrii sądowej w Polsce najwięcej pomników postawić by potrzeba, bo są to ofiary zbrodniczego, mafijnego systemu politycznego. Ministerstwo Sprawiedliwości zapytywane przez Obrońców Praw Człowieka nie chce nawet podać listy oddziałów psychiatrii sądowej ani ich adresów, nie chce podać danych ile osób i jak długo średnio jest w tych gestapowsko-stalinowskich warunkach przetrzymywane. Z badań statystycznych nad tymi, do których udało się dotrzeć wynika jasno, że większość to osoby zdrowe psychicznie, ale przymusowo leczone i jeszcze straszone, że na wolności mają się leczyć, tyle, że jeśli rodzina i kilkudziesięciu znajomych nie widzi u człowieka objawów patologii, to należy domniemywać, że urojenia i zwidy mają lekarze psychiatrii sądowej w swoich ekspertyzach robionych często na zamówienia kolegów prokuratorów lub sędziów. Polityka detencyjna jest prosta, jak będzie ktoś nowy przez sąd skierowany do przyjęcia, to się kogoś zwolni, żeby zrobić miejsce, a do tego czasu będziemy wszystkich trzymać, bo musi być komplet, żeby oddział mógł uzasadnić swoje istnienie. Można o tym usłyszeć od niektórych psychiatrów sądowych ale bardzo poufnie i prywatnie, oni z dysydenta danego w ich szpony mają swoje pensje i zawodową stabilność. To jest ta strona medalu, o której powinno się więcej mówić głośno, o przyczynach istnienia tej administracyjnej patologii jaką jest sądowa psychiatria, która z każdego podejrzanego zrobi w kilku zdaniach wyjątkowo przerażające i niebezpieczne monstrum, o czym się przekonują klienci, czyli podsądni pacjenci. Samo nierówne i niesprawiedliwe traktowanie osób upośledzonych umysłowo czy chorych rzeczywiście z przyczyn organicznych jest już skandalem, który nie powinien schodzić z pierwszych stron gazet. Branie chorób „z sufitu” byle utrzymać istniejące oddziały sądowe to jeszcze gorszy skandal wołający o pomstę nie tylko do Nieba. Bicie przez CBŚ osoby głuchoniemej za uporczywe odmawianie zeznań przez milczenie, to już „mały pikuś” w tym całym syfie!

    (Opracowanie na podstawie wykładów Mohana Ryszarda Matuszewskiego podczas letniego obozu Jogi i Terapii w lipcu 2002 roku)

  • Apel Ekumeniczny

    Apel Ekumeniczny

    1. Zwracamy się z żądaniem zaprzestania dokonywania nienawistnych ataków, oszczerstw i złośliwości wymierzonych w działające w Polscemniejszościowe wspólnoty wyznaniowe, w szczególności zaś we wspólnoty powstające w ramach ogólnego nurtu współczesnej reformacji i odrodzenia religijnego zwanego potocznie nową falą religijną (NNR), New Age Movement lub Erą Wodnika, a także wywodzące się z kultury Dalekiego Wschodu, a w szczególności wywodzące się z Indii (Joga, Sufi). Żądamy zaprzestania i zakazania napastliwej kampanii oszczerstw i pomówień wysnuwanych przez organizacje faszystowskie i tzw. Inkwizycyjne Centra Antysektowe przeciwko mniejszościowym organizacjom religijnym, ich liderom, ośrodkom, wspólnotom oraz zasadom moralnym według których żyją.

    2. Uprzejmie też przypominamy, iż popularny epitet sekta posiada zabarwienie i wydźwięk negatywny, a zjawisko występowania innej niż rzekomo „panująca” kultury religijnej to nie jest żadne sekciarstwo ani diabelstwo, tylko zwyczajna działalność misyjna i duszpasterska czyniona zgodnie z zasadami proponowanej kultury religijnej. Żądamy zaprzestania przerabiania Rzeczpospolitej Polskiej, naszej Ojczyzny, na watykańskie ranczo i wprowadzania przez rzymskich opusdeistów i inkwizytorów represji totalitarnych przeciw mniejszościom duchowym, religijnym, filozoficznym i światopoglądowym. Wszystkie religie są sobie równe i domagamy się całkowitego równouprawnienia dla wszystkich związków wyznaniowych i kościołów, także w sferze politycznej. Tajne dyrektywy departamentów edukacji zabraniające dyrektorom szkół nawet wynajmowania pomieszczeń organizacjom religijnym pozakatolickim stanowią jedynie zbrodnicze naruszenie praw obywatelskich demokratycznego kraju jakim chciałaby się mienić skatoliczona III RP. Oszczercze pomówienia o 'szkodliwą działalność’ to nic innego jak współczesne inkwizycyjne polowanie na czarownice i stosowanie zbiorowego piętnowania mniejszości.

    3. Występujące ostatnimi laty agresywne i ślepe ataki, szczególnie organizacji faszystowskich i ośrodków antysektowych wzbudzają diabelskiego ducha również diabelskiej inkwizycji, która jeszcze nie tak dawno była narzędziem wyrafinowanych mordów i tortur. Czy ktoś chce władzy opartej na inkwizycji? Już samo określanie mianem sekta w stosunku do wszystkiego co ze Wschodu (nawet do sztuk walki) budzi nieprzychylne skojarzenia i wzbudza zbrodniczego ducha inkwizycji i wznosi katolicko-morderczy miecz potępienia. Prosimy o używanie takiej nazwy i innych ciemnych, a obrazoburczych epitetów najpierw w odniesieniu do siebie i własnej religii, aby dobrze sobie uświadomić, że w istocie jest się jedynie członkiem jednej z wielu subkultur religijnych. Kulturalnych i pięknych określeń jest dużo, chociażby ustawowa nazwa: związki wyznaniowe. A może miano SEKTA rzymsko-katolicka podoba się katolikom?

    4. W szczególności domagamy się zaprzestania bandycko oczerniającej propagandy skierowanej przeciwko wzniosłym ideom przekazywanym w terminach takich jak joga, guru, medytacja, okultyzm, ezoteryka, medytacja transcendentalna, kontemplacje i techniki wschodu, hinduizm, buddyzm, Hare Kryszna, Buddha, Shiva, mantra, teozofia, zen, pogaństwo, jedność religii, Duchowa Hierarchia, New Age, hermetyzm, Era Wodnika, weda, ekoduchowość, Matka Ziemia, loża, Aum, scjentologia, oświecenie. Terminy te niosą idee o znaczeniu SACRUM, są najwyższymi świętościami, przedmiotem czci religijnej i zdecydowanie wypraszamy sobie szargania i bezczeszczenia naszych świętości (wartości o najwyższym znaczeniu). Proszę szanować uczucia religijne i to co święte, czyste i boskie pozostawić w spokoju! Prosimy zaprzestać wydawania niekompetentnej literatury i audycji szargających cudzą świętość tylko dlatego, że się nie ma o niej niestety nawet zielonkawego pojęcia!

    5. Wnosimy o zaprzestanie podchodów zmierzających do ograniczenia w Polsce jednego z podstawowych praw obywatelskich, którym jest antyinkwizycyjne prawo do swobody wyboru i wyznawania wiary religijnej i duchowej zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci (zgodnie z pełnym brzmieniem Konwencji Praw Dziecka). W szczególności, żądamy pełnej i bezwzględnej swobody tworzenia związków wyznaniowych i kościołów, a wszelkie zmiany i korekty prawa o związkach i stowarzyszeniach kultowych winny być bezwzględnie konsultowane z istniejącymi grupami i związkami o charakterze religijnym czy wyznaniowym. Żadnych zmian w Ustawie o gwarancjach wolności sumienia i wyznania bez konsultacji z zainteresowanymi. Nic o nas bez nas! Nigdy więcej rzymskiej inkwizycji!

    6. Proszę też sobie dobrze przestudiować Art. 192-198 Kodeksu Karnego i pamiętać, że naruszanie prawa w wolnym kraju oznacza zejście na mętną drogę przestępstwa! Proszę także uszanować Prawa i Wartości Ogólnoludzkie zawarte w Karcie Praw Człowieka i innych dokumentach Narodów Zjednoczonych! Usiłowania zmierzające do ograniczania praw ze względu na przynależność wyznaniową, wymuszanie powstrzymania się od sprawowania kultu i czynności religijnych czy obrażanie uczuć religijnych i znieważanie przedmiotu czci religijnej to wszystko jest działaniem mającym znamiona przestępstwa! Skąd tyle kryminogennych skłonności u przedstawicieli niektórych religii i kościołów, w szczególności zaś u liderów kościoła rzymskokatolickiego?

    Komited Obrony Osób Prześladowanych
    na tle religijnym i światopoglądowym

    Apel ten możesz w całości skopiować, podpisać się i wysyłać drogą mailową lub pocztową na adresy organizacji rządowych, mediów, katolickich ośrodków antysektowych represjonujących mniejszości wyznaniowe w Polsce.

  • O Szarlatańskim Pseudoleczeniu zwanym Psychiatrią!

    O Szarlatańskim Pseudoleczeniu zwanym Psychiatrią!

    Ostrzegamy dziś całą ludzkość przed pseudomedyczną specjalnością, jaką jest psychiatria z jej toksycznymi narkotykami, które zamiast leczyć i pomagać człowiekowi, jedynie zakłócają i wyniszczają mózg, powodując rozmaite komplikacje a nawet śmierć! Szukajcie o ludzie pomocy u terapeutów naturalnych, u bioenergetycznych uzdrowicieli, w ziołach z pól i łąk, a nade wszystko u duchowo zorientowanych psychoterapeutów i psychoedukatorów na ich kursach, zajęciach czy grupach wsparcia. W większości przypadków rozwiązanie psychicznych problemów, zahamowań i zakłóceń odbywa się dzięki zaangażowanemu wsparciu inteligentnych i rozumnych przyjaciół, a jeśli tych brakuje to dzięki rozmaitym „odpłatnym przyjaciołom” jak doradcy rozwoju osobistego, psychoterapeuci, transpersonaliści, liderzy grup wsparcia i samopomocy czy telefonu zaufania. Stosowanie tak zwanych „leków” psychotropowych to zbędny gwałt i terror na ludzkiej psychice, gdyż jedynie służy sparaliżowaniu pracy mózgu na czas stosowania takiego środka, a nie ma żadnych właściwości leczniczych. W szpitalach bardziej pomocne są zwykłe pielęgniarki z sercem, które życzliwie rozmawiają z tak zwanymi pacjentami, niźli pseudolekarze psychiatrii, której istnienie jako nauki medycznej jest z wielu powodów kontrowersyjne.

    Psychiatra to rodzaj szarlatana aplikującego toksyczne środki, które używane często albo długotrwale powodują szereg fizycznych, dobrze znanych dolegliwości jak ślinotok, zmętnienie wzroku, ogłupienie, apatię, drżenie kończyn, zaburzenie pracy serca, duszności, dławienie, przejaskrawienie obrazu, niemożność czytania i pisania, zwolnienie reakcji, niewydolność ogólną, niezdolność do zaspokajania własnych potrzeb, cierpienie psychiczne, a także przyspieszają zgon osoby poddawanej długotrwałym kuracjom środkami psychoaktywnymi. W zależności od rodzaju pseudoleku, rok jego klinicznego stosowania skraca życie od 3-10 lat stąd pacjenci na oddziałach psychiatrycznych zamkniętych zwykle nie żyją więcej niż od 7-20 lat, jeśli są faszerowani neuroleptykami, antydepresantami, poddawani elektrowstrząsom czy lobotomii! Pseudowiedza, jaką jest psychiatria z jej szarlatańskimi psychotropami w Nowym Wieku i w Nowym Tysiącleciu powinna już zostać całkowicie potępiona i zakazana, a jej iście faszystowskie metody opierające się na gwałcie, przemocy, terrorze, neurologicznym zatruciu i doprowadzaniu ludzi do przyspieszonej śmierci winny być ujawniane tak jak i inne zbrodnicze zboczenia o charakterze tyranii.

    Opinia publiczna i tak zwani pacjenci powinni być informowani o tragicznych skutkach spożywania szarlatańskich pseudomedykamentów psychiatrii, która swój rozkwit miała w faszystowskich Niemczech służąc głównie w eutanazji osób upośledzonych, kalekich, odmiennych w poglądach politycznych, religijnych i odmiennych narodowościowo. Główne wynalazki psychiatrów powstały w faszystowskich obozach koncentracyjnych i służyły jedynie do niszczenia ludzi za ich przekonania czy nieakceptowane przez faszystowski reżim zachowania i postawy! Czas już zlikwidować tę pozostałość faszyzmu, jaką jest niewątpliwie psychiatria produkująca co roku przynajmniej jeden milion nowych ofiar, do którego procederu przyczyniają się mocno koncerny farmaceutyczne zarabiające miliardy na produkcji toksycznych i zabójczych pseudomedykamentów, psychotropów czy antydepresorów. Tysiące psychiatrów na całym świecie, którzy nie ulegli propagandzie tej pseudomedycznej specjalizacji wyraża swój sprzeciw niehumanitarnemu traktowaniu pacjentów psychicznych niczym bydło, zatajaniu prawdy o szkodliwości podawanych substancji, nieinformowaniu o lepszych i skuteczniejszych metodach rozwiązywania własnych problemów, konfliktów sumienia czy metodach samokontroli charakteru i wyrażania emocji. Prawidłowa dieta, masaż, herbatki ziołowe, prysznic, gorący-zimny naprzemiennie, jogging (swobodny, luźny bieg), terapie zajęciowe, taniec, zajęcia twórcze, długie spacery i wycieczki, zmiana środowiska i klimatu, wsparcie przyjaciół, sugestopedia czy relaksacja to są metody rzeczywiście pomocne, o których psychiatrzy jako współcześni szarlatani zapominają informować społeczeństwo.

    Podstawowe prawa człowieka i obywatela najbardziej łamane są na osobach uznanych za schizofreników, chorych psychicznie, psychotycznych, depresyjnych, maniakalnych, a to oznacza złośliwą przemoc fizyczną, gwałt na mózgu, wielodniowe unieruchomienia przez związanie, a na dzieciach i kobietach w szpitalach psychiatrycznych jest to jeszcze często gwałt seksualny dokonywany przez personel tych obozów wyniszczania mózgów i zbiorowej zagłady ludzi. Psychiatria opiera się na trzech zasadach, a są to zastraszenie, sterroryzowanie i skrzywdzenie z użyciem przemocy. Specjalność psychiatrii powstała jako przedmiot zajmujący się kontrolą i sterowaniem społeczeństwem, powstawało jako zapotrzebowanie na gnębienie dysydentów politycznych, naukowych czy religijnych, a wiadomo, że do końca XIX stulecia psychiatrzy zajmowali się wyłącznie biologicznym wyniszczaniem ludzi o odmiennych poglądach religijnych, czyli wszelkich dysydentów, heretyków, innowierców i sekciarzy! Reżim Franco, Hitlera, Mussoliniego wymordował psychiatrycznie miliony ludzi za odmienne poglądy społeczno-polityczne, a sami psychiatrzy kompromitują się nawet osadzaniem w oddziałach zamkniętych tych spośród nich, którzy odważają się głośno mówić o bestialskim dręczeniu i torturowaniu w zakładach psychiatrycznych, o podawaniu trucizn bez potrzeby dla zysku i nagrody ze strony koncernów farmaceutycznych czy o eutanazji bezdomnych, upośledzonych i kalekich w wielu z pozoru cywilizowanych krajach świata.

    Wszystkie środki psychiatryczne to neurotoksyny, substancje szkodliwe i zabójcze dla zdrowia i życia, bo co niszczy, uszkadza i zabija mózg, to jest zabójcze dla całego człowieka, a wielu pacjentów zakładów psychiatrycznych umiera udusiwszy się, na choroby serca, nagle „bez żadnej przyczyny”. Osoba cierpi fizycznie okaleczona i upośledzona zniszczeniem funkcji intelektualnych. Każdy zdrowo myślący człowiek żywo zaprotestuje przeciwko bandyckim, przymusowym aplikowaniu trujących substancji i przeciwko ukrywaniu toksycznych i zabójczych pseudoleków, o których środowisko psychiatrów często mówi jako o „ogłuszaczach”, „usypiaczach”, „killerach” czy „niwelatorach” pacjenta! Więzienie niewinnych ludzi w zakładach psychiatrycznych z powodu ich politycznej niepoprawności czy religijnej odmienności, czy z powodu krytykowania władzy nie powinno mieć miejsca, a orzekanie niepoczytalności i detencje wbrew woli pacjentów, ubezwłasnowolnienie powinny w zasadzie w wolnym i wolnościowym społeczeństwie raz na zawsze zniknąć! Czas zaprzestać wyniszczania myślicieli, pisarzy, twórców, społeczników jedynie za ekscentryczne zachowania, krytykowanie panującego reżimu pseudodemokratycznego, myślenie i mówienie inaczej niż na ogół przyjęto! O ile osoba nie wyrządza poważnej krzywdy innym jak zabijanie, gwałcenie, okradanie, rzeczywiste fizyczne znęcanie, to nie ma żadnych powodów do izolacji, przymusowego leczenia, żadnych represji ani gwałcenia cudzego prawa do wolności, wyboru lekarza czy szpitala!

    Nie istnieją biologiczne, medyczne podstawy do rozpoznawania wielu jednostek uważanych w psychiatrii za choroby jak to ma miejsce w wypadku schizofrenii, a żaden urzędnik nie ma prawa stwierdzania, jakie słowa są wulgarne, a jakie nie ani kiedy wolno się komu rozbierać i chodzić nago, głośno śpiewać czy krzyczeć, bo często naturyści bywają przedmiotem psychiatrycznych tortur, albo osoba mówiąca zbyt cicho czy zbyt głośno dla kogoś, kto tego akurat nie lubi, a posiada tak zwaną władzę i możliwość dowolnego gnębienia społeczeństwa. Ubezwłasnowolnianie to zwykle metoda przejęcia cudzego majątku, kontrolowania innej osoby z powodu odmiennych poglądów i zachowań nieakceptowanych przez tak zwaną większość społeczną! Współczesne czarownice, heretycy, odmieńcy, luzacy, sekciarze, dysydenci i antyrządowi krzykacze, bluźniercy, wszyscy spotykają się na torturach w zakładach psychiatrycznych, jako tak zwani schizofrenicy, a jest to faktycznie nie istniejąca, polityczna czy społeczno-polityczna „choroba”.

    Przerwij milczącą zmowę wokół dręczenia i gwałtu na ludziach będących w rękach chemicznej psychiatrii, protestuj przeciwko przymusowemu osadzaniu na leczenie psychiatryczne, protestuj przeciw bezterminowym detencjom sądowym, powiedz „dość” psychiatrycznym gwałtom, stop dezinformacji o skutkach zabójczych narkotyków stosowanych przez psychiatrię, dość odczłowieczania, piętnowania, obezwładniania i zabijania w iście faszystowski sposób, z pomocą majestatu prawa. Rozprzestrzeniaj to orędzie antypsychiatrii i wezwanie do humanitarnych i godziwych rodzajów pomocy!

    (Opracowanie na podstawie wykładów Mohana Ryszarda Matuszewskiego na temat szkodliwości psychiatrii oraz terroru psychiatrycznego w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii oraz w Polsce – Letni Obóz Jogi i Terapii – lipiec 2001.)

  • Społeczny Komitet Obrony Prześladowanych Przez Polski Reżim Katolicki III RP im. Joanny d’Arc


    Społeczny Komitet Obrony Prześladowanych Przez Polski Reżim Katolicki III RP im. Joanny d’Arc


    2. SKOPPPRK jako ruch wolnościowy walczący o ustanowienie pełni praw obywatelskich wnosi o zaprzestanie podchodów zmierzających do ograniczenia w Polsce jednego z podstawowych praw obywatelskich, którym jest antyinkwizycyjne prawo do swobody wyboru i wyznawania wiary religijnej i duchowej zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci (zgodnie z pełnym brzmieniem Konwencji Praw Dziecka). W szczególności, żądamy pełnej i bezwzględnej swobody tworzenia związków wyznaniowych i kościołów, a wszelkie zmiany i korekty prawa o związkach i stowarzyszeniach kultowych winny być bezwzględnie konsultowane z istniejącymi grupami i związkami o charakterze religijnym czy wyznaniowym. Żadnych zmian w Ustawę o gwarancjach wolności sumienia i wyznania bez konsultacji z zainteresowanymi formacjami religijnymi zarówno niekatolickimi jak i antykatolickimi. Nic o nas bez nas! Nigdy więcej rzymskiej inkwizycji!

    3. SKOPPPRK stanowczo żąda zaprzestania prześladowań inkwizycyjnych wymierzonych w niezależne i autonomiczne wspólnoty religijne, które na papierze mają teoretycznie zagwarantowane prawo rządzenia się swoim własnym prawem, a w praktyce tak zwanej skatoliczałcj moralności publicznej są nieustannie piętnowane, potępiane, oskarżane i prześladowane przez czołowe autorytety klerykalne i skatoliczonych dziennikarzy III RP. Najbardziej bodaj prześladowanymi i piętnowanymi przez katolicką moralność publiczną związkami wyznaniowymi i kościołami w III RP są m.in.: Kościół Rodzina (Dzieci Bożych), Kościół Zjednoczeniowy Moona, Kościół Scjentologiczny, Kościół Niebo, Kościół Świadków Jehowy, Ruch Hare Kryszna, Ruch New Age, Misja Czaitania, Kościół Śiwaitów (BZH), Ananda Marga, Antrovis, także niektóre wschodnie sztuki walki oraz wiele innych ruchów. Nie mamy innego wyjścia jak tylko wszelkimi dostępnymi środkami przeciwstawiać się pomówieniom, oszczerstwom i katolicko-policyjnym krucjatom wymierzanym w te niezależne kościoły, organizacje duchowe i humanitarne, w ich przywódców duchowych, wyznawane wierzenia, ośrodki i siedziby oraz ściślej w tej materii ze sobą współpracować!

    4. SKOPPPRK żąda wprowadzenia bezwzględnego zakazu podawania przynależności religijnej osób, które popełniły jakiekolwiek przestępstwa czy wykroczenia bez ich zgody, gdyż nie jest takie publiczne piętnowane wiary praktykowane w odniesieniu do szeregowych członków Sekty Katolików Rzymskich! Prawo do zachowania swojej wiary religijnej w tajemnicy musi być bezwzględnie egzekwowane, aby skutecznie przeciwdziałać inkwizycyjnym zbrodniom poniżania i prześladowania całych wspólnot religijnych liczących często ledwie kilkuset członków. Żądamy także faktycznego równouprawnienia wszystkich związków wyznaniowych. Jeśli władza państwowa uważa za stosowne konsultować swoje decyzje polityczne z kościołami i związkami religijnymi, to proszę bardzo, ale stanowczo ze wszystkimi, a nie tylko z jedną sektą, która jest politycznie uprzywilejowana i sama siebie zwie katolicką (powszechną). Parlament Przedstawicieli Kościołów i Związków Wyznaniowych jako nieformalne ciało doradcze władz państwowych jest dobrym rozwiązaniem tego tragicznego problemu marginalizowania w życiu społecznym nawet dużych i silnych organizacji religijnych.

    5. SKOPPPRK zbiera i archiwizuje wszelkie materiały świadczące o wprowadzaniu Nowej Inkwizycji Katolickiej w Rzeczpospolitej Polskiej. Prosimy wszystkich zainteresowanych o przesyłanie kserokopii wszelkich publikacji związanych z tym nieszczęściem Narodu Polskiego oraz o osobiste relacje i sprawozdania z przebiegu szykan, prześladowań, piętnowania Twojej wiary religijnej czy duchowych poglądów, a także wszelkich innych form represji i potępienia samodzielnej i niezależnej od ideologicznego dyktatu Watykanu wiary religijnej. W przyszłości postaramy się zredagować większą publikację dotyczącą tych krzywdzących mniejszości wyznaniowe i parareligijne atakach czarnego kaszlu wykonywanych przez katolickich ideolo o ciasnych klapkach. Duchownym katolickim, którzy zachowali zdrowy rozsądek pomimo swej przynależności, gwarantujemy dyskrecję i anonimowość. Interesują nas także relacje młodzieży (młodocianych) represjonowanych przez swoich własnych rodziców i rodzinę z powodu ich zainteresowań ku odmiennym niż katolicka orientacjom religijnym. Pozostajemy z wdzięcznością za wszelką współpracę i pomoc w obnażaniu Bestii Nietolerancji wiadomego pochodzenia.

    6. Pamiętaj! Komitet Antyinkwizycyjny jest organizacją o charakterze dysydenckim w stosunku do Polskiego Reżimu Katolickiego i jego (A)Moralności Publicznej. Uważaj! Na wypadek inwigilacji przez katolicką Policję III RP masz prawo odmowy składania jakichkolwiek wyjaśnień czy zeznań i zawsze odmawiaj przedstawicielom Opusdeiowej Mafii Katolickiej odpowiedzi na pytania o twoją przynależność wyznaniową, życie seksualne oraz ewentualną działalność czy powiązania ze SKOPPPRK-iem! „Nie będę odpowiadać na takie pytania”! Oto dobra dewiza do walki z Mafią Katolicką i Jej Pseudomoralnością polegającą na obrzucaniu klątwami wszystkich innowierców i ludzi inaczej myślących.

    7. Pozostajemy z wdzięcznością za rozpowszechnianie tej ulotki pośród znajomych, za przesyłanie jej do naczelnych władz państwowych (Sejm, Senat, Prezydent, Premier, Wydział Wyznań MSWiA, etc) listem poleconym podpisanym i z własnym adresem oraz za zamieszczanie jej w mass mediach (prasa, radio, tv).

    Potępiani przez reżim katolickiej III RP za poglądy religijne – łączmy Się w przyjaźni!