Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: prześladowania

  • Branice – Inkwizycyjny Obóz Koncentracyjny

    Branice – Inkwizycyjny Obóz Koncentracyjny

    Branice to Gmina typowo rolnicza, leżąca w południowej części województwa opolskiego na płaskowyżu głubczyckim wchodzącym w skład Wyżyny Śląskiej. Powierzchnia Gminy to 122 km2, z czego ponad 90 % stanowią gleby o wysokiej bonitacji w klasie od I – III. Gminę zamieszkuje 7473 mieszkańców – dane ze stycznia 2007. Graniczy ona od północy z gminą Głubczyce, od wschodu z gminą Kietrz a od południa i zachodu z Czechami tak, że 50% linii granicznej gminy stanowi granica państwowa z Czechami. Jest to region z typową strukturą wiejską z urodzajnymi glebami i korzystnym klimatem. Położenie i warunki glebowo-klimatyczne decydują o dominującym profilu rolniczej działalności w gminie. W Branicach jest jedno z trzech tajnych więzień internacyjnych formalnie legalizowanych jako szpital, ale wiadomo, że przebywają tam na dożywotnich internacjach więźniowie polityczni Rzeczpospolitej Polskiej, prowadzone są nielegalne eksperymenty medyczne, pranie mózgu, przypalanie prądem elektrycznym oraz inne tortury zlecane formalnie przez sąd lub prokuratury ale bez orzeczenia o winie czy rozprawy sądowej. Po prostu obóz koncentracyjny typu amerykańskiego Guantanamo na Kubie dla osób niewygodnych politycznie.

    Nazwa wsi Branice leżącej w powiecie głubczyckim w województwie opolskim nad Czesko-Polską granicą na przestrzeni lat była właściwie taka sama, zmieniała się jedynie jej pisownia. I tak w pierwszych źródłach z 1278 roku napisano Branicz, a w 1377 roku – Brenicz. Pochodzi ona z czeskiego brana – brama lub od braniti – bronić, stąd wywodzi się także nazwisko – Bran. Nazwa Branice może znaczyć albo „mała brama” albo też „własność Brana” lecz w tej kwestii nie ma jasności. Można nazwę wsi wywodzić od miejsca „branki” czyli przymusowego poboru do wojska, co źle się kojarzy ale może być najbardziej prawdziwe. Prowadził tu szlak handlowy do Moraw, założono więc dla jego obrony zamek. W 1288 roku właścicielem włości był Bennisch – Benedykt, który za wiele nieprawości jakie popełnił musiał zadośćuczynić, odstępując sporo swoich dóbr, poszkodowanym. Jest to okres od którego Branice cieszą się złą sławą. „Benisz Branicki” jak się sam nazywał od swoich posiadłości, pochodził ze znakomitego rodu Krawarów, do niego należało również dziś Czeskie Uvalno z zamkiem Czwilin.

    Późniejszymi właścicielami Branic byli także: w 1474 roku – Stosz Branicki, później wymienia się jego braci Jerzego i Marcina Schipp Branickich. W okresie kontrreformacji panem Branic był Morawitzky, któremu książę Lichtenstein odstąpił dobra po wypędzonych czy raczej wymordowanych protestantach. Jego potomkowie pozostawali w Branicach aż do około 1742 roku. Gdy okupacyjny król pruski pokonał Śląsk, ustanowił starostą powiatu głubczyckiego Jana Karola Morawickiego, wówczas najbardziej wpływową osobistość na tych terenach, który po zakończeniu wojny przeniósł się do Opavy. Wpływowa osobistość w postaci Jana Karola Morawickiego była oczywiście kolaborantem na rzecz okupanta pruskiego, sprzedawczykiem i zdrajcą narodowym. Posiadłość odziedziczyła znana z rozpustnego i hulaszczego życia jego jedyna córka Janina, która wyszła za mąż za hrabiego Henryka Reichenbach. W 1791 roku Branice otrzymał ich syn Henryk Krzysztof Reichenbach, który 7 lat później sprzedał je za 150 tysięcy talarów staroście Michałowi Haugwitzowi. Ten, majątek jako mało wartościowy po kawałku odsprzedawał lokalnym chłopom. To co pozostało oddał swojemu krewnemu Konradowi Sternbergowi w 1813 roku.

    Następnym właścicielem Branic był hulaszczy hrabia Jan Karol Sedlnitzky, ale już w 1830 roku podczas licytacji sądowej przeszły one w ręce komisarza sprawiedliwości, niejakiego Koechera z Głubczyc. Dalej właściciele wsi Branice zmieniali się równie często, aż do roku 1903, kiedy został nim w niejasny do końca ale na pewno nielegalny proboszcz Józef Nathan od tego też roku radca konsystorialny z Branic. Ten energiczny w wyzyskiwaniu chłopów człowiek już w 1897 roku wybudował przy drodze do Michałowic dom dla sióstr zakonnych, w 1901 zakład opiekuńczo-utylizacyjny, a w 1903 szpital czyli obóz dla więźniów politycznych, co przyczyniło się do wzrostu liczby mieszkańców mających nadzieję na lepsze życie właśnie w Branicach kosztem więźniów i dysydentów oraz niewolników. Józef Nathan znał bardzo dobrze język niemiecki, morawski i czeski, a przy tym pochodził etnicznie z Ziemi Hulczyńskiej. Józef Nathan był bardzo dobrym sługą dla drapieżnego Kościoła katolickiego. W roku 1783 było w Branicach 801 mieszkańców, w 1855 roku – 1855, a w roku 1910 aż 3500. I chyba się nie mylili, albowiem proboszcz Nathan swoim nieludzkim wyzyskiem i bezwzględnym terrorem doprowadził do wybudowania we wsi Branice prywatnej pralni na parę i elektrowni (1906 roku), w 1907 była piekarnia i rzeźnictwo, w roku 1910 powstał gmach dla rzekomo zakaźnie chorych (komunistów i niewygodnych socjalistów oraz pasożytów społecznych) i w 1913 roku gmach dla dysydentow i więźniów politycznych rzekomo „gwałtownych i silnie podnieconych pacjentów”. „Szpitale” i przytułki oraz psychiatria służyły wtedy głównie likwidacji więźniów politycznych, dysydentów, heretyków i innego elementu niewygodnego dla państwa oraz Kościoła katolickiego.

    Idea budowy tak zwanych w XIX wieku „zakładów psychiatrycznych” dla dysydentów i heretyków była popularna również w Niemczech. W diecezji wrocławskiej, wówczas „Bresslau”, której biskupem, w omawianym okresie końca XIX wieku, był Hainrich Frster, inicjatorem budowy „domów opieki” dla młodzieży zaniedbanej oraz „chorych psychicznie” i dysydentów oraz heretyków był ks. Jan Schneider. Dzięki staraniom inkwizycyjnego prawicowego ks. Schneidera w 1854 roku opracowano statut i powołano do życia Stowarzyszenie Związku Najświętszej Maryi Panny, zwanym popularnie Związkiem Maryjnym, który miał w nowoczesny sposób czyścić kraj z heretyków, z pomocą psychiatrii. Niedługo potem przekształciło się ono w Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Maryi Panny. Celem Zgromadzenia, była formalnie opieka nad sierotami, ludźmi chorymi, zaniedbanymi i biednymi oraz nad „elementem pasożytniczym” i „rewolucyjnym”. W trakcie swoich peregrynacji po parafiach ks. Schneider odwiedził również Branice i ówczesnego proboszcza ks. dziekana Ludwiga Wernera. W trakcie tych wizyt dużo rozmawiali o chorych pielęgnowanych w podległych ks. Schneiderowi domach opieki. Padła wtedy propozycja otwarcia takiego domu czy raczej już łagru w Branicach, na co ks. Werner przystałby ochoczo. Przeszkodę stanowił jednak jego słaby stan zdrowia i dość podeszły wiek, by zrealizować takie inkwizycyjne dzieło. Stwierdził wtedy, że taka propozycja byłaby aktualna, gdyby miał do pomocy kogoś młodego i energicznego. Dalszy bieg wydarzeń pozwolił jednak na realizację propozycji ks. Schneidera.

    W dniu 12 lipca 1892 roku do pomocy proboszczowi Wernerowi przybył skrajnie prawicowy i inkwizycyjny wikary ks. Józef Marcin Nathan. Młody, energiczny i żądny wyzysku wikary został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez ks. Wernera jak i mieszkańców Branic. Józef Marcin Nathan urodził się dnia 11 listopada 1867 roku w Tłustomostach. Został ochrzczony 18 listopada tegoż roku w kościele parafialnym w Kietrzu. W roku 1873 Józef Nathan rozpoczął naukę w stopniu podstawowym, w szkole miejscowej, w której pracował jego ojciec. W roku 1879 zaczął uczęszczać do gimnazjum klasycznego w Głubczycach. Drugim wydarzeniem, które sprzyjało realizacji zamierzeń ks. Wernera, było przybycie do Branic dwóch sióstr ze Zgromadzenia Marianek z Zakładu św. Notburgii z Raciborza, które kwestowały na rzecz swoich podopiecznych więźniów. Były to: SM Kornelia (Elżbieta Szychowska) i SM Apolonia (Anna Tunkiel). W trakcie dwutygodniowej kwesty obie siostry mieszkały na zaproszenie ks. Wernera na plebani. Dało to okazję do wielu rozmów obu sióstr z ks. Wernerem i ks. Nathanem na temat ich pracy z ludźmi chorymi i prowadzenia domu opiekuńczego. Plebania uchodziła w oczach nawet pobożnych ówczesnych mieszkańców Branic za dość rozpustną ale to normalne u kleru katolickiego.

    Papież Pius XII
    Bp Józef Marcin Nathan

    W roku 1884 Józef Marcin przenosi się do gimnazjum w Raciborzu gdzie zdaje maturę w roku 1887. Zaczął studia teologiczne we Fryburgu Brizgowijskim (Freiburg im Breisgau, w Niemczech), ale z powodu trudności finansowych zmuszony był je przerwać. Podjął wtedy tak zwaną „jednoroczną ochotniczą służbę wojskową” we Wrocławiu, która nie była to całkiem ochotnicza służba, ale taki panował wówczas szyk, zwyczaj, styl i też wymóg towarzyski, a nade wszystko za karę po prezrwanych studiach. Było to jednak dobrze widziane przez różne czynniki urzędowe, ale też w gronie towarzyskim. Do pewnego stopnia jakaś, choćby krótka, służba wojskowa typu pruskiego należała do klasycznego wychowania mężczyzny, szczególnie wykształconego akademicko jako księdza. Służba wojskowa Nathana wpłynęła dodatnio na jego zdumiewającą szybkość decyzyjną i sprawność organizacyjną i dowódczą w późniejszym okresie branickim i hitlerowskim. Po zakończeniu niemieckiej służby wojskowej Nathan kontynuował dalej swoje studia teologiczne we Wrocławiu. W 1889 roku musiał znowu na rok przerwać studia, by opiekować się chorym na gruźlicę ojcem, aż do jego śmierci. Sam też zachorował i zmuszony był odbyć leczenie. Nathan kończy studia teologiczne i otrzymuje 23 czerwca 1891 roku święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Jerzego Koppa. Po krótkiej pracy w Zawiszycach, został ks. Józef Nathan przeniesiony w lipcu 1892 roku do Branic, wtedy „Branitz”. Branice miały zostać jego miejscem przeznaczenia na całe życie.  Jego poglądy polityczne sprawiły, że w latach 1914 -1918 był deputowanym opolskiego okręgu wyborczego nr 9, to znaczy deputowanym z powiatu głubczyckiego. Zasiadał w parlamencie Rzeszy Niemieckiej z ramienia partii „Zentrum”.

    „Pacjentami” czyli heretykami, dysydentami i osobami spiskującymi przeciw władzom oraz Kościołowi opiekowało się 80 sióstr Maryjnych i 26 mężczyzn – policyjnych żandarmów. Od 1904 roku kierownictwo do spraw rzekomego lecznictwa czyli przypalania prądem elektrycznym dysydentów oraz heretyków objął lekarz medycyny – katolicki specjalista dla rzekomo „nerwowo chorych” dr Karol Mert, który w 1909 roku przeniósł się do zakładu leczniczego w Nysie. Jego następcami byli dr Jerzy Spyra (1909 rok) i dr Anders (1913 rok). Pracowali tam także dr Wosnik, dr Huebner i dr Klose. Rzekomo chorzy umysłowo w ramach swoich możliwości i według zamiłowań, pracowali przymusowo w ogrodach warzywnych, parku i w polu lub znajdowali zajęcia w różnych warsztatach, średnio po 16 godzin na dobę, a zysk szedł na prywatne hulaszcze życie księdza prałata Józefa Nathana. Za zgodą „lekarza” więziennego młodych chorych uczyła siostra „zdatna do zawodu nauczycielskiego”, ucząc heretyków i dysydentów głównie posłuszeństwa i przymusu pracy. Budynek administracji rzekomego „szpitala” czyli łagru i mieszkanie ks. Nathana – 1915 roku to budynki przy dzisiejszej bramie głównej łagru. 

    Rok 1903 jest istotny w całej historii powstającego obozu koncentracyjnego w Branicach, gdyż to właśnie w tym roku zapada decyzja o powołaniu fundacji, której celem byłoby finansowanie dalszej rozbudowy zakładu. Nie ulega wątpliwości, że ks. Nathan zwiedzał podobne zakłady w Niemczech, prototypy nazistowskich obozów typu Auschwitz i z tych wizyt wysnuł odpowiednie wnioski, które zaowocowały dalszą, już ukierunkowaną rozbudową pełno profilowego Zakładu Nathana. W tymże roku zostaje zakupiono folwark i pałac zwany „Zamkiem Branickim” nad rzeką. Pałac przeznaczono dla więzionych kobiet, w tym podejrzanych o prostytucję, obrazę wiary katolickiej, naturyzm i podobne „zbrodnie” oraz „odchyły”. Trzymano tam także kobiety upośledzone umysłowo niedorozwinięte. W latach 1922 – 1925 przeprowadzono generalny remont tego złą sławą okrytego obiektu i przeznaczono go na dom dla rewolucyjnej czyli „niedorozwiniętej młodzieży”, który był pod wezwaniem św. Rafaela.

    W roku 1903 otwarto również budynek główny tak zwanego „szpitala Nathana” (Pawilon A). Pomieścił on administrację i oddziały dla uznanych za dysydentów, pasożytów czy chorych, dla elementu aspołecznego. Uważa się, że właśnie od roku 1903 datuje się początek istnienia „szpitala Nathana”. Kolejny rok 1904 jest niezwykle ważny, gdyż mają w nim miejsce dwa ważkie wydarzenia dla łagru. Pierwsze z nich to uzyskanie przez ks. Nathana od cesarza niemieckiego Wilhelma II w dniu 27 stycznia 1904 roku w dzień urodzin cesarza zgody na rzekome leczenie osób chorych psychicznie czyli w praktyce na ciche wykańczanie osób niewygodnych dla Niemieckiego Zaborcy. W tym też roku, 20 lutego, uzyskuje on od tegoż cesarza potwierdzenie Fundacji Maryjnej, czyli działalności stricte inkwizycyjnej. Ten ostatni fakt jest decydujący w dalszym rozwoju łagru i jego „szpitala”, już wtedy nazywanym przez ludzi „Zakładem Nathana”. W chwili podjęcia pełnoprofilowej pracy w szpitalu leczyło się z poglądów politycznych, komunizmu i herezji 105 chorych, a personel składał się z jednego „lekarza” i 36 sióstr „pielęgniarek”.  Wyzyskiem i krwią pensjonariuszy wzniesiony został w 1932 roku kościół wzorowany na starożytnych bazylikach chrześcijańskich, dzisiejsza tzw. parafia szpitalna.

    Wszystkie budynki ośrodka internacji politycznych i inkwizycyjnych posiadały najnowsze, jak na owe czasy, „urządzenia zdrowotne”, jak przypalarnie prądem elektrycznym, osiłków do bicia i wiązana niepokornych czy sale ciszy w wilgotnej i zimnej piwnicy na posadzce. Rozwiązany był problem dostępu do wody i odprowadzania ścieków, więźniowie polityczni wynosili je w kociołkach. Wodę do picia dostawali trzy razy dziennie kubek do posiłku, raz w tygodniu jako kompot z jabłek, chociaż nie zawsze dla wszystkich starczyło. Finanse na funkcjonowanie szpitala pochodziły z fundacji 6 tysięcy marek od biskupa polowego dr Aszmana na reedukację heretyków i 30 tysięcy marek od pani Kotulowej z Branic za co miała „6 wolnych miejsc w szpitalu” do umieszczania tam swoich wrogów ideowych. Z powiatu otrzymywano 300 marek rocznie „za co miał 4 wolne łóżka” dla dysydentów i heretyków. Środki te wystarczały jedynie na pokrycie najniezbędniejszych potrzeb, rosły też długi, siostry rzekomo nie otrzymywały „żadnego ziemskiego wynagrodzenia”, chociaż klasztor był bogaty i rósł w siłę. Jednak cel nazywany oficjalnie acz prześmiewczo dobroczynnym, jaki wyznaczył od samego początku roku ksiądz Józef Nathan, został osiągnięty. Likwidacja wrogów Kościoła i politycznych grup nacisku postępowała, a innowiercy musieli ewakuować się z okolic, aby nie skończyć żywota jako męczennicy w Branicach.

    Ówczesne Branice z przełomu XIX i XX wieku to nie tylko oficjalnie „szpital” jako rodzaj zakamuflowanego Cesarskiego Obozu Koncentracyjnego dla dysydentów, heretyków i elementu pasożytniczego wedle władzy. Mieszkańcy Branic  znajdowali zajęcie najpierw w browarze, a później w słodowni, która powstała na miejscu położonego około 2 km od Branic, zburzonego zamku, przebudowanego na browar, a po jego bankructwie na wspomnianą słodownię. Ciężki roboty przymusowe wykonywano też w majątku rodziny Kotuli lub 3 tartakach, 2 cegielniach, fabryce cygar. Mieszkańcy mogli też korzystać z dobrodziejstw wybudowanych dróg do Niekazanic i Uvalna od 1885 roku, a do Boboluszek od 1900 roku, telefonu funkcjonującego już od 1901 roku oraz szkół katolickiej od 1700 roku i ewangelickiej od 1750 roku Straż pożarna powstała w 1894 roku. Kościół katolicki pw. NMP, zbudowano w 1792 roku na miejscu starego, małego kościółka, w którym wcześniej duszpasterstwo sprawowali Norbertanie, a jeszcze wcześniej była tu sławna Słowiańska Świątynia, Gontyna zrabowana ludowi rodzimemu przez inkwizycję katolicką, zawsze morderczą i łupieżczą. Jego dach i wieżyczka spłonęła podczas pożaru, jaki wybuchł w Branicach w 1806 roku jako kara Boża za zbrodnie wyniszczania kultury słowiańskiej i rabowania miejsca rodzimego kultu. Dach pokryto łupkiem dopiero w 1857 roku, a w 1888 roku poszerzono o prezbiterium i nawę poprzeczną, ponownej rozbudowy dokonano w 1914 roku.

    Chronologia Rozbudowy Obozu Koncentracyjnego

    W roku 1904 – zakupiono ze środków ofiarowanych Fundacji cegielnię w Branicach – Zamek (dziś nieczynna), co zapewniało rozbudowującemu się „szpitalowi” własne materiały i przymusową pracę więźniów.

    Rok 1905 – wybudowano Pawilon D z przeznaczeniem dla heretyckich i dysydenckich mężczyzn. W tym też roku rozpoczęto używanie oznaczeń literowych dla poszczególnych obiektów obozu, co kontynuowano potem w łagrach hitlerowskich.

    Rok 1906 – zakończono budowę Pawilonu C dla więzionych kobiet. W tym też roku zainstalowano dochodową pralnię i centralę elektryczną. Generator prądu potrzebnego też do przypalania ludzi był napędzany silnikiem parowym i usytuowany w specjalnie wybudowanym do tego celu budynku obok Pawilonu B.

    Rok 1907 – Wybudowano Pawilon E dla mężczyzn. Uruchomiono również piekarnię i ubojnię zwierząt, gdzie dysydenci i uznani za pasożytów czy heretyków pracowali po 16 godzin na dobę a nawet więcej.

    Rok 1909 – Urządzono gospodarstwo ogrodnicze (dziś nieczynne), także bardzo dochodowe i oparte na ciężkiej przymusowej pracy, głównie łagierniczek.

    Rok 1913 – Powstaje Pawilon F dla kobiet i „mężczyzn gwałtownych” czyli rewolucjonistów i spiskowców.

    Rok 1914 – Powstaje Pawilon G dla rzekomo umysłowo chorych dzieci, ale wiadomo, że wiele z tych dzieci było trzymanych w celu ich wyzysku seksualnego a nie tylko jako darmowa siła robocza.

    Rok 1915 – Wybudowano Pawilon I z przeznaczeniem dla chorych na gruźlicę i tyfus, bo osoby z tymi chorobami izolowano przymusowo w szpitalach w wypadku stwierdzenia choroby w obawie przed epidemią.

    Rok 1916 – Ks. już prałat Józef Nathan zakupuje folwark w miejscowości Dzbańce, gdzie remontuje budynek na 100 łóżek z przeznaczeniem dla dożywotnich pacjentów rzekomo chorych psychicznie (obecnie Dom Pomocy Społecznej), także dożywotni.

    Rok 1921 – Zostaje uruchomiony młyn elektryczny służący obozowi szpitalnemu i odpłatnie okolicznym rolnikom.

    W roku 1924 ks. Nathan zostaje podniesiony do godności wikariusza generalnego z prawami biskupa. Wikariat obejmował 46 parafii, a po przyłączeniu Sudetów Czeskich do III Rzeszy przez hitlerowski reżim jurysdykcję na tym terenie, obejmującym 270 parafii, powierzono nazistowskiemu ks. Józefowi Nathanowi.

    Rok 1926 – Wybudowano Dom Rekolekcyjny czyli obecny klasztor Zgromadzenia Prowincjonalnego Sióstr NPNMP.

    Rok 1927 – Rozpoczęto budowę warsztatów rzemieślniczych dla pracy przymusowej internowanych oznaczonych literą H, którą zakończono w 1930 roku. Liczba penitentów i rzekomych pacjentów dysydentów wzrasta do 1000, lekarzy jest 5, sióstr 80, a personelu „pielęgnującego” wiązaniem łańcuchami do łózka i prądem elektrycznym aż 92 osoby.

    Rok 1928 – Wybudowano Pawilon K dla niemoralnych i zepsutych rzekomo kobiet.

    Lata 1929 – 32 – Wybudowano klasztor dla Zgromadzenia Sióstr NPNMP oznaczony literą J. Zbudowany zostaje kościół wzorowany na starożytnych bazylikach chrześcijańskich pw Świętej Rodziny. Uruchomiono również centralną kuchnię obozu koncentracyjnego w Branicach.

    1932 – 34 – Wybudowano budynek do prowadzenia badań naukowych na dysydentach i heretykach oraz komunistach, w tym budynek dla „studentów”. Przeprowadzano hitlerowskie już w zasadzie badania nad gruźlicą oraz z zakresu anatomopatologii na więźniach i łagiernikach oraz upośledzonych. Obecnie w tym budynku znajduje się administracja obozowego szpitala.

    Rok 1934 – Zakupiony zostaje folwark w Michałkowicach i Boboluszkach. W tym też roku wszystkie obiekty inkwizytorni, łagru i szpitala zostają podłączone do jednej centralnej kotłowni.

    Rok 1939 – Wybudowano nową sieć wodociągową. Przy jej budowie byli zatrudnieni polscy jeńcy wojenni z obozu Stalag VIII, który mieścił się w budynku szpitalnym Pawilon – Zamek nad rzeką. W tym też roku szpital osiągnął szczyt swojego rozwoju. Przebywało w nim wtedy 1700 jeńców, dysydentów i chorych partyzantów, którymi opiekowało się 9 lekarzy niemieckich, 115 sióstr – pielęgniarek hitlerowskich  oraz 250 osób personelu pielęgnacyjnego.

    W lipcu 1941 roku kilkuset rzekomo najbardziej chorych i uciążliwych z Zakładu Nathana oficjalnie zostało niby przewiezionych do innych zakładów opiekuńczych, a w rzeczywistości trafili do komór gazowych w obozach i specjalnych samochodach zagłady. Podaje się, że zginęło w ten sposób jakieś 500 osób ale liczba ta jest na pewno zaniżona, zaokrąglona w dół, a w gorszej wersji obejmuje tylko ofiary zagazowane w okolicy Branic w samochodach z gazem i pochowana w masowych grobach oraz spławion a rzeką tego niemieckiego Katynia czy Auschwitz opolskiego. Ks. Józef Nathan zapobiegliwie osobiście ich spowiadał i prowadził na egzekucję. W całej Polsce stracono około 60 tysięcy pacjentów uznanych za upośledzonych lub psychicznie chorych czyli za balast dla reżimu hitlerowskiego. Tak wyglądała rzeczywistość w hitlerowskiej III Rzeszy, a księża tacy jak Józef Nathan ochoczo popierali reżim i egzekucje.

    W 1943 roku niejako siłą zdarzeń, faszystowski ks. Józef Nathan został mianowany biskupem. Nazistowski papież Pius XII dnia 26 kwietnia 1943 roku mianował ks. Józefa Nathana biskupem pomocniczym archidiecezji ołomunieckiej po śmierci jego poprzednika, przy poparciu czeskiej hierarchii, ze względu na służalczość wobec reżimu hitlerowskiego. Uroczystości konsekracji odbyły się w branickim kościele szpitalnym pw. Św. Rodziny 6 czerwca 1943 roku. Konsekrował Nathana popierający reżim Hitlera biskup warmiński Maksymilian Keller.

    Marzec 1945 – Niemcy likwidują obóz koncentracyjny do zadań specjalnych w Branicach, mordują większość pensjonariuszy w ramach działań prowadzonego frontu. Ocaleje ponad 300 osób z około 2 tysięcy jakie aktualnie tam przebywały na selekcji do pracy lub cichej eliminacji.

    Nawał pracy związany z powiększeniem wikariatu generalnego w Branicach o zagrabione przez hitlerowskie Niemcy Czeskie Sudety spowodował, że ks. prałat Józef Nathan mianuje dyrektorem hitlerowskiego wtedy szpitala – łagru dr Karla Wittek, który pełni tę funkcję do roku 1945 jako Branicki dr Mengelle. Sobie ks. prałat Józef Nathan pozostawia jednak ogólny nadzór nad jego funkcjonowaniem. Zachowały się z tamtego okresu nazwiska trzech lekarzy: Dr Karol Mertz, Dr Jerzy Spyra i Dr Oskar Anders, który najdłużej pełnił funkcję lekarza naczelnego i oprawcy łagierników. Hitlerowski reżim po roku 1934 rozbudował i dofinansował Zakład Nathana w Branicach olbrzymimi kwotami i zwolnił z podatków, zaś ks. Józefowi Nathanowi zarzucił pewne marnotrawstwo środków finansowych na cele opiekuńcze. Środki te były zużywane na hulaszcze życie prałata, nie gorsze niż dziś ks. Jankowskiego, ale na miarę tamtych czasów. „Brunatni urzędnicy” Adolfa Hitlera bardzo skrupulatnie kontrolowali wydatki i dochody Fundacji Maryjnej nie pozwalając na marnotrawienie pieniędzy na badania na jeńcach i więźniach łagru.

    Hitlerowska doktryna o „likwidacji życia niewartego życia” doprowadziła do popełnienia w szpitalu wielu zbrodni czy raczej eskalacji zbrodni wcześniejszych. Od 1935 roku u średnio 158 pacjentów rocznie przeprowadzono przymusową sterylizację. W 1941 roku uśmiercono w komorach gazowych tego obozu zagłady około 500 pacjentów szpitala „nie wartych życia”, głównie komunistów, Świadków Jehowy, Żydów i innych inaczej myślących. Do tego typu zbrodni doszło nie tylko dlatego, że ks. prałat Nathan wspierał czyszczenie etniczne osobiście u wielu władnych w owym czasie osób ale także dlatego, że inni lekarze byli ochoczo nastawieni do hitlerowskich eksperymentów medycznych. Wielu czyni zarzut Biskupowi Nathanowi, że dopuścił on do tego masowego mordu na ludziach formalnie chorych, ale oni po to byli uznawani za „psychicznych”, aby III Rzesza mogła ich w świetle swego „prawa” zlikwidować.

    Inną zbrodnią było przeprowadzenie przez wojska hitlerowskie linii frontu przez teren szpitala w 1945 roku celem zatarcia śladów po ludobójstwie w Branicach. Działania wojenne rozpoczynają się w Branicach 21 marca 1945 roku, służą likwidacji świadków i części pracowników, zatarciu śladów po hitlerowskich eksperymentach medycznych na ludziach. Giną masowo pacjenci i personel opiekuńczy, zwłoki zostają spalone lub rozerwane granatami, chowane w masowych grobach. Dokumentacja jest palona w kotłowni. Po 11 dniach, w nocy z 1 na 2 kwietnia, już bp Józef Nathan wraz z 600 nowymi „chorymi” chodzącymi i pozostałymi siostrami opuszcza teren szpitala i przechodzi do Czech. Pozostali nieliczni chorzy pod opieką kilku sióstr pozostają w piwnicach budynku klasztornego. Niemcy chcieli dokonać egzekucji na całym obiekcie, ale nie pozwoliły na to warunki wojenne, a pacjenci służyli Nathanowi i siostrom za żywe tarcze, tak aby trudniej ich zidentyfikować i jako świadków holocaustu Branickiego zlikwidować.

    Biskup Józef Nathan powraca do szpitala 5 czerwca 1945 roku wraz z chorymi i siostrami – pielęgniarkami. Ogólna liczba rzekomo chorych wynosi 396, bo resztę z ostatnich 600 zlikwidowali Niemcy jako żywe tarcze Nathana. Przerabia się Zakład Nathana na szpital, dopala dokumentację, a osobami upośledzonymi opiekowało się 12 sióstr – pielęgniarek i 32 osoby personelu opiekuńczego. Lekarzy nie było, zginęli lub uciekli spodziewając się kary śmierci w nowej Polsce za swe  psychiatryczno-hitlerowskie zbrodnie polityczne i faszystowskie. Zostają podjęte działania, by jak najprędzej przywrócić częściową działalność szpitala. Szkody spowodowane działaniami wojennymi są bardzo duże. W mniej uszkodzonych pawilonach zabezpiecza się dachy. Najbardziej zniszczone Pawilony(A, D i G) postanowiono odbudować w późniejszym terminie.

    W tym czasie trwa proces odsuwania prohitlerowskiego, jawnie popierającego faszyzm ks. bp. Józefa Nathana od pełnionych funkcji w obozowym szpitalu i inkwizycyjnej czy raczej faszystowskiej Fundacji Maryjnej. W dniu 20 listopada 1945 roku zostaje mianowany nowy dyrektor powstającego w miejsce łagru szpitala i psychuszki PRL-owskiej lek. med. Józef Wilczek. W dniach 16-17 stycznia 1946 roku, w trakcie wizyty w Branicach Administratora Apostolskiego ks. Bronisława Kominka, nowym przewodniczącym Fundacji zostaje mianowany ks. Jan Hajda. Biskupowi Józefowi Nathanowi pozwolono na kontaktowanie się z „chorymi”, co czynił aż do swojego przymusowego wysiedlenia do Opawy w dniu 21 grudnia 1947 roku. Specjalnym Dekretem Rady Ministrów z dnia 21 września 1949 roku, Fundacja NMP w Branicach zostaje upaństwowiona formalnie jako spuścizna faszyzmu. Protokólarne przekazanie majątku Fundacji nastąpiło 12 października 1949 roku. Na własność państwa nie przeszedł niestety jedynie kościół katolicki pw Św. Rodziny i budynek klasztoru. Tak zakończył się cesarsko- niemiecki i potem hitlerowski okres obozu koncentracyjnego we wsi Branice na opolszczyźnie.

    Dnia 11 grudnia 1947 roku przyjechali do Branic przedstawiciele Wydziału Społeczno – Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach i nakazali faszystowskiemu biskupowi następnego dnia wyjechać do Niemiec w ramach wysiedlania hitlerowców i gestapowców. Po interwencji kilku osób, przybywa do Branic 13 grudnia wojewoda śląsko-dąbrowski Arka Bożek. Biskup Józef Nathan oświadcza, że jako Morawianin nie wyjedzie do Niemiec. Zmienione zatem zostało szybko miejsce wysiedlenia na Opawę w Czechach. Dnia 21 grudnia pomimo choroby zostaje wysiedlony do Czech. W Opawie biskup Józef Nathan zamieszkuje w klasztorze Córek Bożej Miłości. Władze Polskie dobrze znały rozmiar zbrodni Józefa Nathana i ludobójcze eksperymenty na których zarabiał, ale je ukrywały. Dnia 21 stycznia 1947 roku biskup odprawił ostatnią Mszę Świętą. Następnego dnia zostaje przewieziony do szpitala. Stan jego zdrowia 29 stycznia uległ nagłemu pogorszeniu. Przeniesiono chorego biskupa powtórnie do domu Czeskich sióstr. Agonia nastąpiła 30 stycznia 1947 roku późnym wieczorem. Wśród ofiar biskupa Nathana byli i Niemcy, Polacy, Czesi, i Żydzi, i obywatele bardzo dalekich krain, których przygnała wojenna zawierucha.

    Ks. Józef Nathan wysługiwał się władzom hitlerowskim oficjalnie, a przede wszystkim czynnie, poprzez kierowanie chorych do rodzin „opiekuńczych”, zatrudnienie pacjentów w majątkach ziemskich i przez zatrudnienie przy obsłudze szpitala. Wtedy obowiązująca była doktryna o leczeniu dysydentów przez umieszczenie chorych w rodzinach mających majątki oraz doktryna terapii przez pracę przymusową dla III Rzeszy. Należy dodać, iż w miejscowości Eschershausen, w Niemczech, powstał Dom Opieki imienia Nathana. Zgromadzono tam bogaty zbiór archiwaliów związanych z osobą Józefa Nathana i jego zakładem z okresu niemieckiego oraz część portretów jak i zbiory fotograficzne, z których pochodzą niektóre z prezentowanych fotogramów. W czasie II wojny światowej spłonęła prawie cała dokumentacja szpitala w Branicach, kryjąc tym samym tysiące politycznych zbrodni i ludzkich cierpień, ale część wiedzy o tym ocalała dla pamięci pokoleń. Czasy powojenne PRL również proszą się o bardziej szczegółowe zbadanie i udokumentowanie pod względem historiograficznym, ale to już zadanie dla historyków, szczególnie z IPN jako, że więźniów politycznych w Polsce wykańczano głównie jako element rzekomo „psychicznie chory” z tak zwaną „schizofrenią bezobjawową” wykrytą po raz pierwszy w ZSRR, czyli metodami radzieckich Psychuszek, a taki status uzyskała placówka w Branicach po II wojnie światowej.

    Opracowanie:

    Niezależny Instytut Historyczny i Studiów nad Faszyzmem
    Organizacja Pozarządowa

  • Lechosław Gapik: Hitler-Mafia Opus Dei i dewianci z TVN UWAGA atakują wybitnego profesora

    Lechosław Gapik: Hitler-Mafia Opus Dei i dewianci z TVN UWAGA atakują wybitnego profesora

    Wskutek kłamliwego fotomontażu w stylu propagandy goebbelsowskiej Polskie Towarzystwo Seksuologiczne dnia 26 luty 2010 zawiesiło prof. Lechosława Gapika w prawach członka i superwizora Towarzystwa i wycofało mu bezprawnie i bezpodstawnie certyfikat seksuologa klinicznego. Wnioskuje też do sądu koleżeńskiego o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego – poinformował poszczuty przez bandę dewiantów katofaszystowskich na profesora dr Andrzej Depko. Z kolei rektor UAM w Poznaniu, opusdeista prof. Bronisław Marciniak, gdzie Lechosław Gapik wykładał od ponad 30 lat, bezprawnie zawiesił go w prawach wykładowcy akademickiego. Profesor Marciniak chyba nie słyszał o obowiązującej w demokratycznym państwie prawa zasadzie „domniemania niewinności” przy wszelkich oskarżeniach i pomówieniach, szczególnie tych dokonywanych przez media brukowe!

    Zwyrodniały w swym obłudnie obrzydliwym skatoliczeniu katolski rektor opusdeista Bronisław Marciniak z UAM w Poznaniu zapomniał o domniemaniu niewinności i wykonał karę bez udowodnienia winy, a przecież nawet prokuratura nie jest w stanie ocenić czy popełniono jakieś przestępstwo. Takich zboczeńców umysłowych jak rektor UAM prof. Bronisław Marciniak powinno się wywalić z salonów nauki dożywotnio. Współpracę z prof. Lechosławem Gapikiem zawiesiła również prywatna katolicka uczelnia, rzekomo Wyższa Szkoła Komunikacji i Zarządzania w Poznaniu – filia sekty Opus Dei, bo chyba ujawnił tam za dużo pedofilów. Zawiesić powinno się katolickich teologów, którzy są balastem dla polskich uczelni pokroju UAM sięgających dna i brukowego rynsztoka, skoro opierają się na szmatławcach goebbelsowskich pokroju TVN!

    Dnia 26 marca 2010 ws. profesora Lechosława Gapika zebrały się prymitywnie skatoliczałe zarządy główne Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej, aktualnie w rękach członków z sekty Opus Dei. Po zapoznaniu się ze spreparowanymi okrutnym fotomontażem nagraniami wyprodukowanymi przez zboczeńców z programu TVN „Uwaga”, jednoznacznie negatywnie oceniają przedstawione na filmie metody terapii, które są rzekomo sprzeczne ze standardami terapeutycznymi i z kodeksem etycznym Światowego Towarzystwa Seksuologicznego – powiedział skatoliczały pseudonaukowiec dr Andrzej Depko, który przekazał radiu TOK FM stanowisko obu zwichrowanych ideologicznie zarządów sterowanych przez plebanów katoprawicy i sekty Opus Dei.

    Na filmie nakręconym rzekomo ukrytą kamerą zboczków z TVN widać, jak lekarz dotykał piersi pacjentki wprowadzając ją wcześniej w stan hipnozy. Lekarze onkolodzy także dotykają piersi pacjentek, szczególnie po to, żeby wymacać guzy nowotworowe, a masażyści mają zwykle w ofertach rozmaite masaże piersi kobiecych, także specjalistycznie powiększające cycole. Ale widać debile rynsztokowe z TVN UWAGA chcą cofnąć Polskę do katolskiego średniowiecza, kiedy to lekarz badając pacjentki nie mógł ich ani dotykać ani nawet oglądać. A diagnozę brał z watykańskiego Ducha, jak się okazało nie tyle Świętego, ile inkwizycyjnie morderczego oraz pedofilskiego aż po dzień dzisiejszy!

    Reporterom TVN UWAGA rzekomo udało się nagrać proceder prof. Lechosława Gapika. Film z przebiegiem wizyty nagrała jedna z podstawionych kobiet, agentka Watykanu i zboczonego umysłowo TVN UWAGA, która zgodziła się zarejestrować swoje spotkanie z profesorem ukrytą kamerą. Zdarzenie jest ewidentnie cięte wiele razy, a przez to nie ma znaczenia dowodowego. TVN stosuje chamskie i prymitywne metody fotomontażu, zwykle przez różne bandy, także kościelne zamawiane w zamian za sponsoring stacji oraz łapówki dla dziennikarzy, którzy z fałszywych i zupełnie fikcyjnych oskarżeń dobrze sobie żyją, tak jak biseksualna propedofilska Monika Bartkowiak, która porzuciwszy męża i dzieci cała oddała się do dyspozycji uważanej za mafię w Kościele sekty Opus Dei.

    Metody Gapika to światowy standard medyczny

    – Psychologa obowiązuje kodeks etyczny, a to, co zostało pokazane na filmie, może sugerować nadużycie – mówił skatoliczały dr Andrzej Depko z sekty Opus Dei. Podkreśla to, co już wcześniej mówili inni katoliccy specjaliści zwalczający hipnozę oraz masaże i kinezyterapię: terapeuta musi pytać pacjenta o zgodę na każdy nowy element terapii, nowatorskie metody muszą być zgłaszane do akceptacji PTS – tego Gapik rzekomo nie zrobił. A PRAWDA jest taka, że takich samych metod używa każdy masażysta w swoim gabinecie masażu terapeutycznego. Tyle, że hipnozę i relaks zwalczają katooszołomy pokroju teologa z profesurą jak ksiądz Posacki czy Zwoliński.

    Jak podkreśla skatoliczały aż do zidiocenia dr Andrzej Depko, to co zostało przedstawione na filmie jest rzekomo sprzeczne ze standardami terapeutycznymi, tylko chyba ustanowionymi przez propedofilskiego papieża i Watykan – zawsze pedofilski, bo prawnie zezwalający duchownym i pracownikom Kościoła na kopulacje z dziećmi od 12-tego roku życia. Wyciągnięcie dalszych konsekwencji należy do sądu koleżeńskiego i – ewentualnie – do organów ścigania – bredził dr Andrzej Depko, depcząc standardy tyczące praw człowieka, gdzie człowiek jest niewinny aż do uprawomocnienia wyroku sądowego. Widać od razu, że katoprawicy pomylonej przez katoooszołomów zwalczających hipnozę i masaże oraz bioterapie chodzi jedynie o zgnojenie świetnego terapeuty, który wykonuje leczenie i terapie zgodnie z zasadami wiedzy naukowej oraz światowymi trendami wyznaczonymi przez WHO.

    Lechosław Gapik: Moje pacjentki podpisują zgodę na dotyk leczniczy i masaż

    Sam profesor Lechosław Gapik wydał specjalne oświadczenia, w którym zaprzecza zarzutom i oskarża fikcyjną pacjentkę-oszustkę i pracowników TVN o bezprawne uzyskanie informacji powołując się na Kodeks karny. W jednym z nich informuje też, że jego pacjentki podpisują zgodę na dotykanie, ponieważ jest to część terapii. Zgoda obejmuje „zabiegi terapeutyczne w pozycji leżącej połączone z dotykaniem lub masażem głowy oraz tych części ciała, które mają związek ze zgłoszonymi dolegliwościami”. A od kiedy pacjentki ją podpisują? – Od czasu, gdy zorientowałem się, że TVN szyje mi buty – odpowiedział Lechosław Gapik dziennikarzowi „Gazety Wyborczej”. Normalnie każdy pacjent jest zapoznawany z rodzajami stosowanej terapii i musi się świadomie zgodzić na wykonywane zabiegi, w tym masaże. Dla seksuologii to znacznie lepiej, kiedy terapeutyczny masaż czy dotyk piersi wykonuje doświadczony lekarz czy terapeuta seksuolog niż chłopek roztropek po tygodniowym kursie dla domorosłych masażystów – praktikerów. Tyle, że dotyk leczniczy kojarzy się z bioterapią, a dla egzorcystów z wydziałów teologii Uniwersytetu w Poznaniu to już szarlataneria, a może i satanizm.

    Profesor Lechosław Gapik w rozmowie z reporterem TOK FM zaprzecza, że molestował pacjentki, a jak widać na materiale filmowym, cały reportaż jest sprytnie spreparowany tak, aby profesora Gapika plugawie pomówić z pomocą jakiś TVN-owych pedofilek z sekty Opus Dei. „Technika jest dwuetapowa: najpierw wprowadzam pacjenta w stan odprężenia (relaksu), a następnie stosuję zabieg, który polega na terapeutycznym oddziaływaniu słownym połączonym z sugestywnym dotykiem lub masażem głowy oraz tych części ciała pacjenta, które mają związek ze zgłoszonymi dolegliwościami. Ćwiczę w ten sposób powstawanie u pacjenta nowych, pozytywnych reakcji psychicznych i somatycznych, w miejsce dotychczasowych, czyli zaburzonych” – czytamy w naukowym oświadczeniu wydanym przez profesora Lechosława Gapika, stosującego najlepsze metody terapeutyczne nowoczesnej, naukowej seksuologii.

    Jednego pan profesor się niewątpliwie douczył, że każdy pacjent nie tylko powinien się zapoznać z terapią i zgodzić na terapię, ale też trzeba gromadzić odpowiednie zgody osobiście podpisane przez pacjenta, żeby sterowane fotomontażami pomówienia i katolickie zbrodnie mafii opusdeistycznej nie mogły się tak łatwo zdarzać w Ciemnogrodzie III/IV RP. Ustna zgoda to za mało, bo przecież łatwo ją wyciąć z filmowego materiału i zagubić albo celowoskasować, jak to robi parszywy i brukowy program UWAGA TVN. Ostrzegajmy ludzi przed oszczerstwami z opusdeistycznych mord płatnych oszczerców z TVN i podobnych szmatławych brukowców medialnych!

    TVN skasował dowody swojej zbrodni na Lechosławie Gapiku

    TVN twierdzi, że skasował pełną wersję nagrania, na którym znany poznański seksuolog prof. Lechosław Gapik rzekomo molestuje pacjentkę. A to miał być główny dowód w sprawie. – To skomplikuje śledztwo – przyznaje prokuratura wprowadzona w błąd paszkwilnym i debilnym zarazem fotomontażem TVN-owskiego programu TVN UWAGA. Prokurator Dzikowski jest rozczarowany. I narzeka na propedofilski TVN: – To była ich interwencja, w której apelowali, by wymiar sprawiedliwości zajął się sprawą. A teraz nie chcą z nami współpracować.

    Czy bez tych nagrań prof. Lechosław Gapik uniknie prokuratorskich zarzutów? Prokurator Dzikowski nie chce tego przesądzać: – Mamy zeznania kobiet, mamy to, co wyemitowano w telewizji, ale to biegły będzie musiał ocenić, czy jest to wystarczający materiał, by wydać jednoznaczną opinię. Prof. Wiesław Godzic, medioznawca, dziwi się TVN: – Skoro sami rozpoczęli i nagłośnili tę sprawę, musieli liczyć się z tym, że zainteresuje się nią prokuratura. Być może producenci obawiali się, że film wycieknie z prokuratury i ktoś ucierpi? Ale przecież chodziło o to, by wszczęto śledztwo i doprowadzono sprawę do końca. Wiem, że w jednym z ośrodków regionalnych TVP kilkanaście lat temu zabrakło kaset i trzeba było nagrywać nowe materiały na starych. Nie mam podstaw, by zarzucać TVN kłamstwo, ale nie chce mi się wierzyć, że w tak poważnej stacji tak ważny materiał jest kasowany po miesiącu. To nie brzmi wiarygodnie. Nie wszyscy dają się wmanipulować w sztuczne afery stwarzane przez szmatławy i brukowy program UWAGA oraz jego debilne fotomontaże.

    TVN, a szczególnie propedofilski program UWAGA znany jest z kłamliwych brukowych fotomontaży. Przekonało się o tym Antypedofilskie Bractwo Himawanti prowadzące terapie duchowe dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek oraz Mohan Ryszard Matuszewski. Poziom szmatławego brukowca zwanego TVN UWAGA to dno bestialskiej niemoralności i kłamliwej propagandy. Gdyby J. Goebbels miał program UWAGA, do dzisiaj nikt by nie wiedział, że Niemcy przegrały drugą wojnę światową! Szmatławy brukowiec w postaci propedofilskiego programu UWAGA ciągle nie raczy usunąć swoich pedofilskich oszczerstw zamieszczonych na stronach tego paszkwilanckiego szamba w internecie. Niewątpliwie materiały TVN zaginęły, bo w prokuraturze szybko by się okazało, że całość to spreparowany w stylu goebbelsowskim fotomontaż w którym oprócz nazwiska pana profesora Lechosława Gapika nie ma ani słowa prawdy. Szkody jakie TVN-owski brukowy program UWAGA wyrządza tysiącom ludzi chorych i cierpiących są tak ogromne, że świnie z UWAGI w TVN powinny odsiadywać karę dożywotniego pozbawienia wolności za wszystkie swoje ohydne zbrodnie i rozboje na porządnych i uczciwych ludziach z dorobkiem naukowym czy terapeutycznym.

    Dewianty z programu UWAGA TVN są oburzone!

    Zwyrodniali w swych plugawych pomówieniach i oszczerstwach (pseudo)dziennikarze „Uwagi” TVN „z niedowierzaniem” przyjęli stanowisko prokuratury w Poznaniu w sprawie nagrań w gabinecie prof. Lechosława Gapika. W marcu 2010 roku, w wyniku rzekomo dziennikarskiego śledztwa, zaprezentowano nagrania mające jakoby świadczyć o molestowaniu pacjentek przez znanego seksuologa. Prokuratura oświadczyła wcześniej, że TVN skasował całe nagranie co może przyczynić się do utrudnienia śledztwa w tej sprawie. Producenci oszczerstw i pomówień czyli dziennikarze „Uwagi” podkreślili w swoim oświadczeniu, że „prokuratura otrzymała (…) blisko 30 minut nagrania nie pozostawiającego żadnych wątpliwości co do niewłaściwego postępowania terapeuty”. Niestety, dla prokuratury tak spreparowany jak do programu materiał jest wysoce wątpliwy i nie może być podstawą do wszczynania śledztwa!

    „Wątek »surówek« prowadzi tę sprawę na manowce. Wszystko co istotne znalazło się w wyemitowanym materiale, którym dysponuje prokuratura” – czytamy w oświadczeniu plugawych paszkwilantów z prokościelnej i propedofilskiej SEKTY w TVN jaką jest program UWAGA, zwalczający oprócz jogi i medytacji także hipnozę, bioterapię oraz masaże bo tak dyktuje linia programowa krakowskiej kurwi watykańskiej z księdzem Posackim, Zwolińskim i innymi odchyłami ideologicznymi oraz seksualnymi. Jak wiadomo, TVN programowo zwalcza także terapie dla ofiar księży pedofilów o czym boleśnie przekonało się Antypedofilskie Bractwo Himawanti. Biseksualna montażystka Monika Bartkowiak sama zdenuncjowała swoje i całej „UWAGI” propedofilskie skłonności do dzieci obojga płci oskarżając Mohana Ryszarda Matuszewskiego i ABH jęzorami kilku wystawionych w programie pedofislkich zboczeńców seksualnych, w tym pedofila Tadeusza Mynarskiego ksywa „Abram”, Bożeny Matejko ksywa „Rewald” z Bydgoszczy oraz Elżbiety Rynka ksywa „Tomasz” i „Karolinka” ze Śląska oraz Koszalina, Jadwigi i Janusza Gierczyńskich z Częstochowy. Podejrzana o liczne zbrodnie Jadwiga Gierczyńska Kulawik uciekła najpierw do Londynu, a potem do Kanady.

    Dziennikarze propedofilskiej „Uwagi” rzekomo przypominają, że przekonali ofiary prof. Lechosława Gapika do ujawnienia swoich danych. Jak piszą dziennikarze, „w tej chwili prokuratura dysponuje już zeznaniami kilkunastu pokrzywdzonych”. Po emisji programu prof. Lechosław Gapik został bezprawnie zawieszony jako członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej oraz jako wykładowca uniwersytecki. Czyżby profesor Lechosław Gapik ujawnił zboczone skłonności pedofilskie jakiegoś dziennikarza z TVN, że banda dewiantów umysłowych i ideologiczno kościelnych swoimi szmatławymi mordami atakuje pana profesora? Chyba jest coś na rzeczy. Pokrzywdzeni przez propedofilską SEKTĘ UWAGA powinni chyba wystąpić z pozwem zbiorowym o parę miliardów EURO odszkodowania od zwyrodniałej stacji telewizyjnej żyjącej z kłamliwych do cna i bluźnierczo oszczerczych fotomontaży telewizyjnych, które jedynie niszczą życia setek porządnych i uczciwych ludzi.

    Skatoliczały atak dewiantów na profesora Gapika

    „Uwaga” TVN to program nastawiony na tanią sensację i szokowanie widza, często wyolbrzymiający pewne zjawiska w sposób okropnie histeryczny. Dziennikarze bandyci nie liczą się ze szkodami jakie wyrządzają tysiącom ludzi, którzy przez nich nie skorzystają z naukowych, nowoczesnych i skutecznych terapii u znakomitego profesora! Znana jest historia burzliwego konfliktu Lechosława Gapika z innym znanym seksuologiem i psychologiem profesor skatoliczałą dogmatycznie opusdeistką Marią Beisert, zakończonym założeniem przez prof. Lechosława Gapika Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego, które działa w opozycji do skatoliczałego Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego sterowanego przez księży plebanów i Opus Dei, a nie przez rzetelną wiedzę naukową. Prywatne porachunki Marii Beisert plus skatoliczenie seksuologii i psychoterapii wraz z bandytyzmem lobby Opus Dei w TVN UWAGA w bydlęcy sposób szkodzą polskiej nauce, medycynie i wszystkim terapiom.

    Medialny atak pedofilistów kościelnych na Lechosława Gapika to poważny cios dla środowiska terapeutów, psychoterapeutów i seksuologów. Teologiczne kanalie z prawicowego TVN spodziewają się spadku zaufania do psychologów, seksuologów i psychoterapeutów, zwłaszcza, że poprzez celowe zaniedbania wielu ekip prawicowo-katolickich rządzących w dalszym ciągu nie ma jasnego systemu weryfikacji profesjonalistów z dziedziny zdrowia psychicznego ani nawet realnych sposobów na ich dyscyplinowanie gdy dopuszczają się nadużyć. Jak wiadomo ciemne, inkwizycyjne męty z Kościoła zwalczają masaże, bioterapię, hipnozę, psychoterapię i seksuologię od początku jej istnienia, a skatoliczali seksuolodzy PTS i PTP jakoś nie wywalczyli jeszcze podstawowej edukacji seksualnej dla młodzieży szkolnej, która seksuologii uczy się na Galeriach po pigułce gwałtu i w zakrystiach biorąc do buzi fiuty księży pedofilów, bo dzieci w Polsce nie mają prawa uczyć się w szkole co to jest „penis” i „wagina” oraz ksiądz pedofil.


    Profesor Lechosław Gapik – Imponujący Dorobek Naukowy

    Zawód i specjalność:

    Psycholog i seksuolog kliniczny; psychoterapeuta.
    Nauczyciel akademicki.

    Tytuły naukowe:

    Profesor nadzwyczajny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, doktor habilitowany nauk humanistycznych.
    Profesor Honoris Causa Państwowego Uniwersytetu Medycznego w Odessie (Ukraina).
    Profesor Wyższej Szkoły Komunikacji i Zarządzania w Poznaniu.

    Funkcje:

    Członek Założyciel Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego
    Prezes Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego
    Przewodniczący Sekcji Psychoterapii Nerwic i Zaburzeń Psychosomatycznych
    Przewodniczący Rady Naukowej „Przeglądu Terapeutycznego”
    Członek Prezydium ALBERT SCHWEITZER WORLD ACADEMY OF MEDICINE
    Członek Prezydium POLSKIEJ AKADEMII MEDYCYNY.
    Kierownik Zakładu Promocji Zdrowia i Psychoterapii UAM – Poznań.
    Kierownik STUDIÓW PODYPLOMOWYCH w zakresie SEKSUOLOGII – Poznań

    Kontakt:

    Lechosław Gapik, skrytka pocztowa 18, 60 – 977 POZNAŃ 49.
    tel. 061 8766 346; 0 – 601 70 48 48
    e-mail: gapik@post.pl

    Biogram – Działalność zawodowa:

    Główne miejsca pracy od ukończenia studiów w roku 1965 to: Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Akademia Medyczna im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie a obecnie znów Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autor i współautor kilkunastu książek oraz kilkuset artykułów naukowych. Ponadto opublikował około tysiąca felietonów i artykułów popularnonaukowych. Okresowo współpracował z ośrodkami telewizyjnymi w Poznaniu i Warszawie, w ramach cykli programów publicystycznych oraz poradnianych.

    Prócz pracy naukowej, dydaktycznej i publicystycznej prowadzi równolegle od 1965 roku stałą działalność kliniczną – najpierw, przez 17 lat, w różnych placówkach Służby Zdrowia (Kościan, Poznań, Warszawa) a od 1982 roku wyłącznie jako prywatne Biuro i Gabinet Psychoterapii. Przyjmuje osoby dorosłe oraz starszą młodzież, prowadzi psychoterapię indywidualną nerwic, zaburzeń i chorób psychosomatycznych a ponadto pomaga w problemach osobistych i seksualnych. W działalności klinicznej stosuje podejście synkretyczne, chociaż najczęściej korzysta z technik opracowanych samodzielnie, opartych w dużym stopniu na specyficznie sterowanej relaksacji i równoczesnym oddziaływaniu psychoterapeutycznym.

    Główne odznaczenia i wyróżnienia:

    Złoty Krzyż Zasługi (1991)
    Złoty Medal „PRO MERITO” (1995)
    Wielki Złoty Medal Alberta Schweitzera (1996)
    Profesor Honoris Causa Państwowego Uniwersytetu Medycznego w Odessie – Ukraina (1998)
    Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (2000)
    Złoty Medal Gloria Scientiae (2000)
    Albert Schweitzer Gold Medal (2003)

    Publikacje 1995 – 2005:

    Gapik, L. (1995). Psychiczne i fizyczne uwarunkowania reakcji seksualnych. W: B. Andrzejewski (red.) Ciało i dusza. (s. 93 – 101). Poznań: Wydawnictwo PTPN.

    Gapik, L. (1995). Lekarz twórcą zdrowia. Teoria i praktyka myślenia twórczego w medycynie. W: K. Imieliński (red.) Sztuka leczenia. (s. 104 – 109). Warszawa: Wydawnictwo Polskiej Akademii Medycyny.

    Gapik, L. (1995). Wprowadzenie do psychologii przedsiębiorczości. W: T. Mendel (red.) Atrybuty współczesnego menedżera (s. 108 – 115). Leszno: Wydawnictwo Wyższej Szkoły Marketingu i Zarządzania.

    Gapik, L. (1995). Zdrowie, seks i obyczaje. (ss. 163). Poznań: Oficyna Wydawnicza „Głos Wielkopolski”.

    Gapik, L., Kasperek, E., Muszyńska, E., Woźniak, A. (1995). Ideał lekarza w opinii pacjentów. W: K. Imieliński (red.) Sztuka leczenia. (s.124 – 131). Warszawa: Wydawnictwo Polskiej Akademii Medycyny.

    Gapik, L. (1996). Psychologiczna analiza sytuacji człowieka chorego. W: K. Imieliński (red.) Medycyna u progu XXI wieku. Godność chorego człowieka. (s. 131 – 135). Warszawa: Wydawnictwo Polskiej Akademii Medycyny.

    Gapik, L. (1996). Psychologiczna analiza sytuacji człowieka chorego. W: „Żyjmy Dłużej” 12 (453) 1996 (s.8-9). Warszawa: Res Publica International Ltd.

    Gapik, L., Muszyńska, E., Taradejna, D., Trybuś, M., Woźniak, A. (1966). Źródła dyskomfortu psychicznego człowieka chorego. Badania własne. W: K. Imieliński (red.) Medycyna u progu XXI wieku. Godność chorego człowieka. (s. 147 – 155). Warszawa: Wydawnictwo Polskiej Akademii Medycyny.

    Gapik, L. (1997). Seksuologia – wybrane zagadnienia. W: Zb. Słomko (red.) Ginekologia (s. 395 – 424). Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL.

    Gapik, L. (1997). Recenzja książki „Zagadnienia prorodzinnej edukacji seksuologicznej i profilaktyki HIV / AIDS” J. Rzepka (red.). W: „Problemy Rodziny”, 1-2. (s. 115 – 116). Warszawa: Wydawnictwo Towarzystwa Rozwoju Rodziny.

    Gapik, L. (1998). Psychospołeczne uwarunkowania zachowań seksualnych. W: J. Rzepka (red.) Zagadnienia prorodzinnej edukacji seksuologicznej i profilaktyki HIV / AIDS. Tom II (s. 321 – 341). Katowice: Studio Wydawnicze „Agat”.

    Gapik, L. (1998). Rozwój seksualny człowieka. W: J. Rzepka (red.) Zagadnienia prorodzinnej edukacji seksuologicznej i profilaktyki HIV / AIDS. Tom II (s. 361 -364). Katowice: Studio Wydawnicze „Agat”.
    Gapik, L. (1998). Patologia seksuologiczna. W: J. Rzepka (red.) Zagadnienia prorodzinnej edukacji seksuologicznej i profilaktyki HIV / AIDS. Tom II (s. 453 – 456). Katowice: Studio Wydawnicze „Agat”.

    Gapik, L. (1998). Diagnostyka i terapia seksuologiczna. W: J. Rzepka (red.) Zagadnienia prorodzinnej edukacji seksuologicznej i profilaktyki HIV / AIDS. Tom II (s. 459 – 467). Katowice: Studio Wydawnicze „Agat”.

    Gapik, L. (1998). Życie i seks (ss.159). Poznań: Oficyna Wydawnicza „Głos Wielkopolski”.

    Gapik, L. (1998). Psychoterapia – analiza treści i zakresu pojęcia. W: „Sztuka leczenia”,1, (s. 79 – 83). Kraków: Wydawnictwo Towarzystwa Edukacji Psychosomatycznej.

    Gapik, L. (1998). Hipnoterapia w chorobach somatycznych. W: J. Łazowski, G. Dolińska – Zygmunt (red.) Ku lepszemu funkcjonowaniu w zdrowiu i chorobie (s. 395 -399). Wrocław: Wydawnictwo AWF.

    Gapik, L. (red.) (1998). Postępy Psychoterapii. Psychoterapia a edukacja. Tom I (ss.177). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (1998). Edukacyjne aspekty psychoterapii. W: L. Gapik (red.) Postępy Psychoterapii. Psychoterapia a edukacja. Tom I (s. 54 – 57). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (1998). Hipnoterapia w chorobach somatycznych. W: L. Gapik (red.) Postępy Psychoterapii. Psychoterapia a edukacja. Tom I (s. 141 -146). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (1998). Lekarz twórcą zdrowia. Teoria i praktyka myślenia twórczego w medycynie. W: L. Gapik (red.) Postępy Psychoterapii. Psychoterapia a edukacja. Tom I (s. 172 – 175). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (1998). Psychoterapia w medycynie. Stan obecny i perspektywy rozwoju. W: K. Imieliński (red.) Medycyna u progu XXI wieku. Humanitarne aspekty medycyny (s. 135 – 140). Warszawa: Wydawnictwo Polskiej Akademii Medycyny.

    Gapik, L., Kasperek, E. (1998). Miejsce edukacji seksualnej w ogólnej koncepcji edukacji promującej zdrowie. W: L. Gapik (red.) Postępy Psychoterapii. Psychoterapia a edukacja. Tom I (s. 86 – 91). Poznań: Interfund.

    Gapik, L., Kasperek, E. (1998). Edukacja promująca zdrowie – podstawy teoretyczne. W: „Studia Edukacyjne”, 4, (s. 69 – 85). Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM.

    Gapik, L. (red.) (1999). Postępy Psychoterapii. Wybrane zagadnienia teoretyczne. Tom II (ss. 179). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (1999). Pojmowanie psychoterapii. W: L. Gapik (red.) Postępy Psychoterapii. Wybrane zagadnienia teoretyczne. Tom II (s. 9 – 13). Poznań: Interfund.

    Gapik L. (1999). Przedmowa. W: Z. Melosik Ciało i zdrowie w społeczeństwie konsumpcji. (s. 5 – 6). Toruń – Poznań: Wydawnictwo EDYTOR s.c.

    Gapik, L. (red.) (2000). Postępy psychoterapii. Koncepcje i badania. Tom III (ss. 234). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (2000). Psychoterapia – nauka czy sztuka? W: L.Gapik (red.) Postępy Psychoterapii. Koncepcje i badania. Tom III (s. 9 – 18). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (2000). Psychologiczna funkcja snu. W: L.Gapik (red.) Postępy Psychoterapii. Koncepcje i badania. Tom III (s. 230 – 234). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (2000). Psychoterapia – nauka czy sztuka? W: B. Kaja (red.) Wspomaganie rozwoju. Psychostymulacja i psychokorekcja. Tom II (s. 122 – 130). Bydgoszcz: Wyższa Szkoła Pedagogiczna

    Gapik, L. (2000). Psychoterapia w ochronie zdrowia. W: M.D. Głowacka (red.) Promocja zdrowia. Konteksty społeczno – kulturowe. (s. 86 – 95). Poznań: Wydawnictwo WOLUMIN s.c.

    Gapik, L. (2000). Tajemnice hipnozy. (ss. 220). Poznań: Interfund.

    Gapik, L., Woźniak, A. (red.) (2001). Terapia w seksuologii. Zagadnienia wybrane. (ss. 159). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (2001). Potrzeba i sens prowadzenia terapii zaburzeń seksualnych. W: Gapik, L., Woźniak, A. (red.) Terapia w seksuologii. Zagadnienia wybrane. (s. 9 – 14). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (2001) „Rola kosmetologii w kreowaniu pozytywnego wizerunku współczesnego mężczyzny”. W: Materiały VIII MŁODZIEŻOWYCH MISTRZOSTW W MAKIJAŻU ARTYSTYCZNYM. (s. 11-13). Poznań: Wyższa Szkoła Zawodowa Pielęgnacji Zdrowia i Urody.

    Gapik, L. (2002). Hipnoterapia. W: „MEDYCYNA DLA CIEBIE”. 1 (90) 2002 (s. 23). Warszawa: MDC s.c.

    Gapik, L., Woźniak, A. (red.) (2002). Postępy Psychoterapii. Problemy małżeństwa i rodziny. Tom IV. (s. 231). Poznań: Interfund.

    Gapik, L. (2002). Poradnictwo i psychoterapia w kryzysach małżeńskich. W: Gapik, L., Woźniak, A. (red.) Postępy Psychoterapii. Problemy małżeństwa i rodziny. Tom IV. (s. 89 – 99). Poznań: Interfund.

    Gapik L. (2003). Oblicza ludzkiego cierpienia i metody jego przezwyciężania. W: K. Imieliński (red.) Sztuka łagodzenia bólu i cierpień. (s. 117 – 128). Warszawa: Wydawnictwo Polskiej Akademii Medycyny.

    Gapik L., Kosmala J. (2003). Związek pomiędzy cechami osobowości a zachorowaniem na chorobę nowotworową i radzeniem sobie ze stresem wywołanym chorobą. W: „Sztuka Leczenia”, 2, (s. 19 – 24). Kraków: Towarzystwo Edukacji Psychosomatycznej.

    Gapik L. (2003). Przedmowa do wydania polskiego. W: S. Kratochvil Psychoterapia. (s. 9 – 13). Poznań: Zysk i S-ka Wydawnictwo.

    Gapik L., Kosmala J. (2004). Wpływ choroby nowotworowej na sytuację rodzinną i relacje partnerskie pacjentek „Seksuologia Polska”, Nr 2, 25 – 29.

    Gapik L., (2004). Zaburzenia rozwoju i funkcjonowania seksualnego. Podstawy diagnostyki i terapii. W: Kościelska M., Aouil B. (red.) „Człowiek niepełnosprawny. Rodzina i praca.” (s. 93 – 104). Bydgoszcz: Wydawnictwo Akademii Bydgoskiej.

    Gapik L., (2005). Seksuologia. W: Bręborowicz G.H. (red.) „Położnictwo i Ginekologia”. Tom 2. (ss. 899 – 916). Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL.


    OPUS DEI dąży do władzy nad seksuologią i psychoterapią w Polsce

    Proponujemy tym wszystkim świnkom z TVN UWAGA oraz takim jak Maria czy może lepiej Maryja Beisert, Bronisław Marciniak, Andrzej Depko natychmiastową ABDYKACJĘ, razem z dworem! A nikomu nieznaną w świecie poważnej nauki Marię Beisert zapraszamy do pokazania swojego dorobku naukowego, tylko bez plagiatów i wywodów katoteologicznych! A świnić to sobie mogą ci wszyscy zboczeńcy nie mający ani wiedzy ani kwalifikacji do stosowania hipnozy czy sugestologii w praktyce klinicznej – ale w swoim własnym chlewie, którym niewątpliwie są czyli w opusdeistycznej mafii katolickiej z Watykanu i faszystowskiej Hiszpanii pedofilnego gen. Franco, bo całe to opusdeistyczne gówienko jest jedną zboczoną umysłowo mafią rządną władzy i stanowisk oraz pieniędzy! TVN można uważać za tubę propagandową niebezpiecznej mafijnej sekty Opus Dei z tej prostej przyczyny, że środowisko to ma tam bardzo silną reprezentację i wpływy – jak widać niszczące ludzi porządnych i uczciwych, z wielkim dorobkiem naukowym. A resztę robią powolni Opus Mafii prokuratorzy ziobrowi katolickiego gestapo III/IV RP.

    O działalności pedofilskich sekciarzy z kato-sekty TVN Uwaga i takich tam skatoliczałych mafijnie Marii Beisert, Bronisławów Marciniaków czy doktorów pokroju Andrzeja Depko polecamy pozycję książkową:

    Matthias Mettner, Mafia Katolicka – Tajne stowarzyszenia w Kościele sięgają po władzę, (Oryginalnie: Die katholische Mafia), Wyd. Interart, Warszawa 1995, ISBN 83-7060-188-X

    Polski Antyfaszystowski Ruch Społeczny na Uchodźstwie

  • Jerzy D. ze Świdnicy – zbrodniczo internowany

    Jerzy D. ze Świdnicy – zbrodniczo internowany

    Wyrok sądu katolickiego: Jerzy D. rzekomo niepoczytalny zostaje dożywotnio internowany

    Jerzy D., 58-latek ze Świdnicy nigdy wcześniej nie leczył się psychiatrycznie, nie ma zaburzeń psychicznych. Nie miał też żadnych konfliktów z prawem, ale wielokrotnie krytykował zepsucie moralne kościoła katolickiego. W Świdnicy ma żonę i dorosłą córkę, pracował jako mechanik. Przez ostatnie lata pisał wielokrotnie do hierarchów pedofilskiego kościoła katolickiego listy, w tym rzekomo obraźliwe, negując niektóre poczynania zepsutych moralnie duchownych, księży pedofilów, dupczycieli nielegalnych konkubin plebanijnych, złodziei i oszustów w sutannach. Nigdy nie otrzymał odpowiedzi, a jego uwięzienie w Częstochowie to kolejna złośliwa zbrodnia katolickiej sekty na Narodzie Polskim.

    Każdy protest przeciwko zbrodniczej i niemoralnej działalności kościoła katolickiego i jego niemoralnego szamba w postaci sekt takich jak paulini, dominikanie, rydzykowcy, franciszkanie czy michalici – zawsze jest słuszny, uzasadniony, potrzebny i nie może podlegać karaniu przez sądowych bandytów wykonujących dla kościoła katolickiego usługi za łapówki z kurii. Jeśli dla jakiegoś psychiatrycznego zbuka z Krakowa pan Jerzy D., za krytykę kościoła katolickiego jest niepoczytalny, to leczyć trzeba psychiatrycznie psychiatrę i paulinów, najlepiej całą ich sektę przerobić na oddział zamknięty domu wariatów! Wierzenie w urojenia, jakoby żydówka Maryja z Izraela zachowała dziewictwo a zapłodnił ją jakiś Duch wskutek czego urodziła Syna Jezusa Chrystusa, to zapewne schizofrenia albo podobnie ciężka psychoza urojeniowa wymagająca leczenia w pierwszej kolejności, a to z uwagi na to, że urojenie to występuje już na ziemi polskiej stanowczo za długo i jest przewlekłe oraz powoduje epidemię psychozy indukowanej na dużą skalę!

    Skatoliczały psychotycznie Sąd Okręgowy w Częstochowie wysługujący się niebezpiecznej sekcie paulinów odrzucił w czwartek 13 czerwca 2013 roku zażalenie Jerzego D., który rzekomo sprofanował Piekielnie Czarny Obraz na Jasnej Górze, na przymusowe umieszczenie go w szpitalu psychiatrycznym na oddziale dożywotniej internacji sądowej. Decyzja jest prawomocna, 11 czerwca 2013 minęło pół roku od bezprawnego i bezpodstawnego tymczasowego aresztowania 58-latka ze Świdnicy – bohatera narodowego Jerzego D. Pozostaje tylko wniesienie kasacji. A miało już w Polsce nie być stalinowskich psychuszek, internowania oraz detencji bez udowodnienia winy i sprawiedliwego procesu sądowego. Skoro człowiek rozumie pisma sądowe i pisze zażalenia oraz skargi na decyzje sądu, to niewątpliwie jest całkowicie poczytalny i w pełni władz umysłowych, a debil psychiatryczny, który orzekł całkowitą niepoczytalność powinien za oszustwo siedzieć w kryminale albo lepiej na internacji za wypisywanie głupot w orzeczeniach psychiatrycznych! Tym psychiatrycznym potworem katolickim jest członek sekty radiomaryjców z Krakowa Stanisław Teleśnicki.

    Propedofilski i paranoicznie skatoliczały Sąd Okręgowy w Częstochowie umorzył postępowanie wobec świdniczanina, który rzucił żarówkami z czarną farbą w obraz Matki Boskiej w kaplicy na Jasnej Górze, ale skierował go na przymusowe leczenie psychiatryczne, co w polskich warunkach katolskiego reżimu wojtylistów oznacza dożywocie w psychuszce, w bardzo ekstremalnie nieludzkich warunkach, gorszych niż w w sowieckich psychuszkach Stalina. Wniosek w kwietniu 2013 złożyła skatoliczała paranoicznie częstochowska prokuratura po uzyskaniu opinii rzekomych biegłych. Lekarze z przyczyn politycznych uznali, że Jerzy D. jest niepoczytalny i w przyszłości może rzekomo stanowić zagrożenie. Skatoliczały paranoicznie, a zarządzany z częstochowskiej kurii (kurwii) watykańskiego okupanta Sąd zadecydował bezprawnie o umieszczeniu 58-latka w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Tymczasem prawda jest taka, że niepoczytalność praktycznie nie istnieje, bo póki człowiek jest świadomy, jest poczytalny i zdolny do rozumienia swojego postępowania, szczególnie jak z premedytacją je planuje i wykonuje, a zbrodnia leczenia psychiatrycznego na podstawie rzekomej niepoczytalności jest zbrodnią polityczną przeciwko państwa własnemu narodowi!

    Nielegalnie działa pozakonstytucyjna Komisja Psychiatryczna przy Ministerstwie Sprawiedliwości, która jest niekonstytucyjnym lobby bandytów psychiatrycznych, ordynatorów oddziałów sądowych psychiatrii, którzy w rzeczywistości wymyślili sobie niepoczytalność na zlecenie zbrodniczego państwa dla niszczenia i mordowania więźniów politycznych! Niepoczytalność stosowano powszechnie w Niemczech za Hitlera i w ZSRR za Stalina do likwidowania więźniów politycznych w psychuszkach z pomocą niszczących mózg środków psychotropowych niesłusznie nazywanych ‘lekami”. Psychiatria sądowa i leczenie przymusowe w Polsce to w praktyce dożywotnie internowanie, gdzie więzień-pacjent, a także jego bliscy, rodzina i znajomi nie mają żadnych praw. Psychiatrzy sądowi niczym rasowi polityczni bandyci pozbawiają osobę wszelkich praw człowieka i obywatela, a decyzją jednego ordynatora więzień-pacjent może do końca życia nie zobaczyć swojej rodziny ani znajomych, bo takie może być widzimisię skatoliczałej świni w randze reżimowego psychiatry, który zakaże widzeń z internowanym dożywotnio pacjentem.

    Współczesne środki psychotropowe służące do eliminacji pacjentów psychiatrii sądowej zabijają powoli i w koszmarnych męczarniach psychosomatycznych jakie wytwarzają, np. długotrwałe duszności, zaburzenia serca, utrata wzroku, częściowy paraliż ciała, “samoistne chodzenie kończyn”, ślinotok, nieustanne przeziębienie, silne bóle głowy, wymioty i torsje, długotrwałe zatwardzenia lub rozwolnienia, nocne paraliże, śpiączka, etc. Pacjent psychiatrii sądowej rzadko żyje dłużej niż 10-15 lat, gdyż jest to optymalny czas zbrodniczej eliminacji internowanego więźnia, czyli wykończenia pacjenta, ale polski rekordzista przetrzymał 28 lat na psychotropach zanim “wyciągnął nogi”. Umieralność pacjentów jest duża, a lekarze po objawach szacują potencjalny czas zgonu i dopiero tuż przed śmiercią wypisują śmiertelnie “zalekowanego” internowanego do domu. Taka jest tajna MISJA psychiatrii sądowej w państewkach takich jak Polska, które są zbrodniczymi katolickimi reżimami, a funkcje gestapo pełni psychiatria sądowa!

    Typową zbrodnią psychiatrów jest wysyłanie pacjenta na drugi koniec Polski, z dala od rodziny, żeby jak najrzadziej odwiedzała, bo skatoliczali w swym okrucieństwie bandyci psychiatryczni nie raczą przestrzegać międzynarodowych konwencji o tym, że więzień ma odbywać karę nie dalej niż 100 kilometrów od swojego miejsca zamieszkania (rodziny, domu). W Polsce więzień psychiatryczny nie ma formalnie statusu więźnia ani normalnych praw osoby pozbawionej wolności, chociaż formalnie skazany jest na bezterminową, dożywotnią w swej istocie internację nad którą nikt oprócz ordynatora oddziału psychiatrycznego w praktyce nie ma żadnej kontroli. Teoretycznie, internowanego na detencji psychiatrycznej może zwolnić ten sam sąd (sędzia), który orzekł detencję, ale czy ktoś widział sędziego, który anuluje swój własny wyrok, a w zasadzie decyzję w trybie administracyjnym, bo po orzeknięciu w sumie nieistniejącej całkowitej niepoczytalności, nie bada się sprawy ani dowodów, zatem de facto skazuje się niewinnego bez rozpoznania sprawy, nawet bez przesłuchania świadków. Tak się więzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi w Polsce! Najwyższy czas zakazać tej zbrodniczej stalinowskiej psychiatrii sądowej orzekającej całkowitą niepoczytalność, która nie istnieje, gdyż człowiek taki nie mógłby nic planować, nawet pójścia do toalety, czyli musiałby działać w śpiączce, co jest nierealne.

    Pacjent innowierca (niekatolik) w warunkach psychiatrycznej internacji jest zmuszany siłą do uczestniczenia w religijnych ceremoniach na oddziałach sądowych, gdzie regularnie odprawiane są msze i do cel psychiatrycznych wchodzą katoliccy kapelani. Za nieprzyjęcie komunii katolickiej, opór przed uczestnictwem w katolickiej mszy, która jest obowiązkowa dla pacjentów przymusowo więzionych, internowanych na detencji psychiatrycznej – pielęgniarze wiążą w pasy, biją i kopią (spuszczają wpierdol), a pielęgniarki podają dusząco-paraliżujące psychotropy niszczące mózg. Wszystko zleca ordynator bandyta lub jego zastępca. Taka jest debilia psychiatryczna na której katolicka msza i komunia jest w warunkach polskiego reżimu katolickiego rodzajem zalecanej przez psychiatrów psychoterapii! Pacjent taki będzie także zmuszany do pracy fizycznej w postaci robienia dekoracji katolickich na okazję przybycia księdza na mszę oraz do pracy przy produkcji dewocjonaliów, co jest powszechną praktyką na oddziałach psychiatrii sądowej reżimu katolickiego w Polsce. Psychiatryczne pseudo leki wyniszczające mózg są w razie odmowy przyjmowania podawane siłą, co jest sprzeczne z prawem pacjenta zarówno do wyboru lekarza jak i środków leczniczych. Internowany psychiatrycznie przez reżim pedofilskich klechów w katolickich sutannach za każdy opór będzie bity, poniewierany, torturowany, katowany, wiązany w pasach do łóżka na wiele tygodni przez pielęgniarzy-ochraniarzy oddziału czyli parafialne bojówki katolickie proboszcza kapelana psychiatrii sądowej. Wiadomo to od wielu setek innych ofiar psychiatrii sądowej w Polsce po roku 1989 czyli za panowania zbrodniczego reżimu katolickiego wyniszczającego Polskę i wszystkich przeciwników zbrodniczego kościoła i jego władzy politycznej.

    Sąd okręgowy w Częstochowie rozpoznawał zażalenie na wcześniejszą decyzję sądu rejonowego, który umorzył postępowanie orzekając przymusowe, czyli bezprawne leczenie psychiatryczne; utrzymał ją bezprawnie i zbójecko w mocy – poinformował zbrodniarz polityczny Tomasz Ozimek ze skatoliczałej pederastycznej i pedofilskiej Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, która prowadziła fikcyjne “śledztwo” w tej sprawie. – Po decyzji pedalskiego sądu w Częstochowie specjalna komisja bandytów psychiatrycznych z tzw. Komisji Psychiatrycznej Ministerstwa Sprawiedliwości zdecyduje, gdzie konkretnie Jerzy D. będzie leczony – powiedział prokurwator Tomasz Ozimek. Żydowska prostytutka Maryja i jej porąbany pederastyczny przeor znowu więzi kogoś, kto przeciwko zbrodniom pederastycznej sekty z Jasnej Góry zaprotestował. Jasna Góra to znane w Polsce miejsce wyuzdanych orgii seksualnych, gdyż jak wiadomo od 1994 roku, część mnichów to zdecydowani pederaści i pedofile ruchający młodych chłopców, a część to imprezowicze dymający wszystkie panienki z okolicznych agencji towarzyskich za pieniądze z datków wiernych. Przeważa lobby homoseksualne, przeciwko któremu jako zboczeniu klerykalnemu protestował słusznie Jerzy D. Sąd nie odniósł się nawet do słuszności postulatów oczyszczenia Jasnej Góry z mnichów pederastów i pedofilów oraz kurwiarzy, co z punktu każdej religii jest jak najbardziej słuszne.

    W detencyjnych ośrodkach internowania psychiatrycznego pacjent-więzień nie ma prawa do widzeń intymnych z żoną czy mężem, co przyczynia się do rozkładu pożycia małżeńskiego. Bandyci psychiatryczni podając leki psychotropowe doskonale wiedzą i ukrywają przed społeczeństwem fakt, że częściowo przynajmniej kastrują one pacjenta uniemożliwiając współżycie seksualne, a nowoczesne odmiany środków typu dawny brom w herbacie są na porządku dziennym. Brak także nawet przepisów dotyczących możliwości wykonywania środka zabezpieczającego czyli zbrodniczej detencji poza zakładem, w przypadku wystąpienia u internowanego choroby somatycznej innej niż psychiczna, co oznacza, że jak pacjent więzień zachoruje i wymaga leczenia w specjalistycznym szpitalu, to praktycznie jest skazany na śmierć, ponieważ zakład psychiatrii sądowej musi go trzymać i nie może wysłać do innego szpitala na operację czy leczenie. Pacjenci oddziałów psychiatrii sądowej są zatem skazani na śmierć w placówkach w których zostali osadzeni przez Komisję Psychiatryczną rodem z czasów hitlerowskich i stalinowskich, bo nie wolno ich wysłać na leczenie do szpitala w przypadku prawdziwej choroby. Warto wspomnieć, że istnienie większości tak zwanych chorób psychicznych nie zostało potwierdzono naukowo, a psychiatria ciągle jest nadużywana do celów zbrodniczych przez polityków z reżimowo-katolickiego Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Zdrowia. Oprócz tego, pacjentom podsądnym ciągle się wmawia na oddziałach, że ich dolegliwości somatyczne to urojenia i przywidzenia, symulacja, nadwrażliwość na ból, a zamiast badań stanu zdrowia dostają jako lekarstwo kolejny psychotrop lub wiązanie w pasy. I tak przecież katolicki rząd Polski przeznaczył ich do utylizacji jako śmiecie!

    Przypomnijmy, że 9 grudnia 2012 roku po porannej mszy w klasztorze na Jasnej Górze w Częstochowie świdniczanin Jerzy D. w akcie patriotyzmu rzucił w obraz żydówki Maryji zwanej Matką Boską żarówkami, wypełnionymi czarną farbą. Taki normalny protest przeciwko terrorowi, faszyzmowi i pederastii oraz kurewstwu jasnogórskiej sekty paulinów. Nie doszło do uszkodzeń, bo obraz jest zabezpieczony szybą, zatem sekta paulińskich pederastów nie poniosła żadnej szkody. Mężczyzna nie przyznał się do winy, chciał żydowską prostytutkę przepędzić precz jako zło z polskiej ziemi, tłumaczył, że kierowały nim pobudki religijne i patriotyczne. Początkowo usłyszał bezpodstawny zarzut zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury poprzez rzucenie trzech żarówek wypełnionych czarną farbą w obraz Matki Boskiej i uszkodzenie na kwotę około 2 000 zł otoczenia obrazu tj. przestępstwo z art. 288 § 1 w zw. z art. 294 § 2 kodeksu karnego i art. 108 ust. 1 ustawy z dnia 23.07.2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami , w zw. z art. 11 § 2 kodeksu karnego i zarzut rzekomego obrażenia uczuć religijnych innych osób poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej tj. przestępstwo z art. 196 kodeksu karnego. Po cztero-tygodniowej obserwacji psychiatrycznej u psychiatrów wyznania katolickiego czyli także katolickich pederastów i sodomitów, skatoliczała do obłędu prokuratura umarza postępowanie karne ale wnosi o leczenie psychiatryczne Jerzego D. Od grudnia 2012 mężczyzna przebywa w areszcie, chociaż powinien za bohaterstwo otrzymać order virtuti militari lub orła białego.

    Po tym zdarzeniu na Jasnej Górze zostało odprawione pederastyczne nabożeństwo ekspiacyjne, ale nie dokonywali pokutnej ekspiacji za uprawianą przez jasnogórskich mnichów pederastię, pedofilię i zwykłe kurewstwo z dziwkami. W obronie świdwiczanina słusznie stanął Ruch Palikota i kilka politycznie pomniejszych organizacji, ale pederaści z Jasnej Góry się tym nie przejęli. Mężczyzna z jajami, a o takich trudno w Polsce, Jerzy D., który obrzucił w grudniową niedzielę roku 2012 obraz żydowskiej prostytutki Maryji zwanej Matką Boską Częstochowską, nie żałuje tego, co zrobił. Przekonuje, że chciał zaprotestować przeciwko czczeniu obrazów, a nie Boga czyli przeciwko grzechowi bałwochwalstwa i innym zboczeniom sekty paulinów. Atak zorganizował sam, przygotowywał się do niego przez cztery lata studiując Ewangelię. W Świdnicy wychował kilkadziesiąt osób, które szykują się aby pójść w jego ślady. Na całym Bliskim Wschodzie powszechnie wiadomo, że Maryja (hebr. Miriam), matka niejakiego Jezusa Chrystusa, który założył sektę chrześcijańską, była garnizonową prostytutką przy garnizonie rzymskiego żołdactwa w Jerozolimie. Maryja poczęła Jezusa jako bękarta z nieprawego łoża z rzymskim oficerem Panderą (Pantherą). Historia ta jest powszechnie znana, tylko cenzura na media i publikacje w Polsce zabrania o tym mówić i pisać. Samo czczenie kurtyzany jako osoby świętej jest moralnie wątpliwe, a dla wielu normalnych ludzi nawet oburzające i obrzydliwie skandaliczne.

    Rzekomo biegli psychiatrzy i psycholog, którzy podczas śledztwa badali Jerzego D. w areszcie śledczym w Krakowie, na oddziale psychiatrycznym tamtejszego aresztu przy ulicy Montelupich, uznali, że z uwagi na zaburzenia o charakterze psychotycznym mężczyzna miał mieć zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Zgodnie z prawem osoba niepoczytalna nie może odpowiadać karnie ale może być dożywotnio internowana w psychuszce rodem z epoki stalinowskiej. Owi “biegli” z Krakowa znani są od wielu lat z bezpodstawnego orzekania niepoczytalności z powodów politycznych, także na żądanie inkwizycyjnych zbrodniarzy z katolickiej sekty paranoików chorych z fanatyzmu i zacietrzewienia na wojtylistyczny apologetyzm. Stanisław M. Teleśnicki to taki psychiatra “jasnowidz”. “Bada” pacjenta maksimum około 3-5 minut, jeśli w ogóle bada, przy czym 5 minut to już jest wyjątkowo długo! Nie interesuje się tym co pacjent mówi, zadaje pytania o imię, nazwisko, krewnych, adres do rodziny, i o to, czy “pacjent” psychuszki poczuwa się do winy. Nie zapyta nawet jak się pacjent czuje ani co mu dolega. Z góry wie, co należy orzec i jakie leki podać, gdyż nie pyta pacjenta nawet o ewentualne objawy zaburzeń czy chorób psychicznych. Diagnoza jak widać zapada gdzieś w katolickich instytucjach, zapewne w Episkopacie albo kur(w)ii diecezjalnej, gdzie czarne, mafijne czynniki polityczne decydują o orzeczeniu psychozy, no bo gość czytał Biblię i wie, że katolicyzm to bałwochwalstwo i obrzydliwość, hipokryzja i herezja watykańska czcząca jakąż żydowską prostytutkę, która gdyby stała dziś pod latarnią jakiegoś wojskowego garnizonu czatując na wydupczenie odpłatne przez oficera wojskowego, byłaby zwyczajnie nazywana epitetami typu, zdzira, kurwa, szlaja, jebadło, ruchawica. Jest to dla każdego oczywiste, tylko nie dla wyznawców prostytutki z Izraela, matki Jezusa Chrystusa, garnizonowego bękarta, co zresztą widać także po agresywnym niszczeniu wszystkich, co protestują przeciwko zawsze zbrodniczej katolickiej sekcie i jej pseudo mnisim mafiom takim jak sekta jasnogórskich paulińców.

    Biegli, głównie w osobie zwyrodniałego katolickiego biseksualisty i pederasty na etacie ordynatora krakowskiej psychiatrii więziennej w areszcie przy ulicy Montelupich w Krakowie uznali też w sfabrykowanej opinii, że istnieje rzekome duże prawdopodobieństwo, iż Jerzy D. w przyszłości może dopuścić się podobnych zachowań. Dlatego w przesłanym do sądu wniosku prokuratura wniosła nie tylko o umorzenie śledztwa, ale też o umieszczenie D. w zamkniętym zakładzie leczniczym czyli na dożywotniej internacji psychiatrycznej. Warto dodać, że istnieje także duże prawdopodobieństwo, że ordynatora psychiatrii z krakowskiego aresztu Stanisława M. Teleśnickiego w najbliższym czasie porwie UFO i uwięzi w bazie internacyjnej dla polskich debilów katolickich na Księżycu! Psychiatria sądowa to od początku jej istnienia zbrodnia przeciwko ludzkości i trzeba uprawiania tego zawodu zakazać, a bandytów psychiatrycznych orzekających nieistniejącą “całkowitą niepoczytalność” wedle własnego widzimisię, karać śmiercią lub dożywotnią internacją w miejscach niedostępnych dla ludzi. Najlepiej zapewne psychiatrów karać strzałem w tył głowy, tak jak to robił ojciec psychiatrii sądowej i psychuszek, towarzysz Józef Stalin, patron Stanisława Teleśnickiego i jemu podobnych psychodebili!

    Jak tuż po zatrzymaniu mówili prokuratorzy, podejrzany działał sam i nic nie wskazuje na to, by był inspirowany przez inne osoby, najbardziej prawdopodobnym motywem jest działanie z pobudek religijnych. Śledztwo potwierdziło, że nikt nie współdziałał z Jerzym D. Aby to wykluczyć, śledczy sprawdzili połączenia telefoniczne i zawartość laptopa mężczyzny, tyle, że nawet nie poznali jego licznych znajomych. Nie ma nic gorszego niż chory psychicznie na katolicyzm (paranoia catholica) psychiatra taki jak Stanisław M. Teleśnicki, który na zlecenia jasnogórskich bandytów, pederastów, pedofilów i kurwiarzy wykonuje niczym marionetka zbrodni politycznych poprzez wydawanie wadliwych, kłamliwych i oszczerczych orzeczeń psychiatrycznych.

    Pseudo psychiatra, w rzeczywistości zbrodniarz polityczny, Stanisław Teleśnicki to czubek, który nie pojmuje, że Jerzy D., słusznie protestował przeciwko maryjnemu bałwochwalstwu, a zatem jako innowierca, niekatolik, nie może być sądzony ani badany przez ścierwo katolickie w postaci Teleśnickiego knura. Wszelkie orzekanie psychoz wobec osób o odmiennej niż katolicka, kurwomaryjna sekta, jest zbrodnią przeciwko ludzkości popełnioną przez tego bandytę psychiatrycznego i jego zespół psychodebili z Krakowa. Jeśli ktoś jest niepoczytalny to psychiatra Stanisław Teleśnicki, sam wyznawca Tadeusza Rydzyka i żydowskiej prostytutki Maryji, która pracowała wedle danych historycznych w burdelu garnizonowym przy Rzymskim Garnizonie w Jerozolimie i tam poczęła, a dzieci prostytutek idiomatycznie zwano wówczas “poczętymi z Ducha Świętego”, o czym każdy znawca tematu doskonale wie.

    – Przesłankami do przedłużenia aresztu o kolejne 3 miesiące, było zagrożenie wysoką karą, a także brak opinii sądowo-psychiatrycznej co do stanu zdrowia podejrzanego – wyjaśniał w maju 2013 roku powody oddalenia zażalenia na areszt rzecznik sądu w Częstochowie, sędzia Bogusław Zając – sam prywatnie aktywny pederasta kopulujący z niektórymi paulinami jako swymi kochankami w sobotnio-niedzielne wieczory. Sędzia pederasta zapomniał, że Jerzy D., nie miał jak ani czym uszkodzić obrazu żydowskiej prostytutki Maryji, bo obraz jest za pancerną szybą w klatce i trzeba strzelić przynajmniej z czołgu, żeby tam szkód narobić. Nawet granat nie wystarczy do uszkodzenia obrazu żydowskiej kurtyzany z jasnogórskiego ołtarza, bo nie da rady zniszczyć szyby pancernej, a farbą to można co najwyżej pomalować jakiemuś paulinowi jajka i kutasa na czarno za uprawianie bezbożnej sodomii czyli za pederastyczną kopulację z nieletnimi chłopczykami, ministrantami albo za kurwienie się z prostytutkami z lokalnych agencji towarzyskich! Wielka afera niemoralności paulińskiej sekty została ujawniona przez byłych paulinów już w 1994 roku, a co kilka lat wiadomości o tej ohydzie są uzupełniane, także przez dymanych przez starszych mnichów w odbyty paulińskich nowicjuszy.

    O tym, że sekta paulinów, czcicieli żydowskiej prostytutki Maryji, to zwyrodnialcy, świadczy także fakt, że ocenili swoje straty na 13 tysięcy złotych, co jest jawnym oszustwem. Trochę farby na szybie obrazu bardzo łatwo się zmywa rozpuszczalnikiem, co nie przekracza kosztu około 30 złotych (rozpuszczalnik, woda). Za oszukańczą próbę wyłudzenia kasy na prostą czynność sprzątania po słusznym proteście przeciw jasnogórskim zbrodniarzom powinni jasnogórscy zbrodniarze jako rasowi kryminalni oszuści siedzieć w więzieniu i płacić Jerzemu D. odszkodowanie! I za dojazd do Częstochowy Jerzemu D., niech paulińskie ścierwo pederastyczne i kurwiarskie zwraca pieniądze za bilet oraz za nocleg w Częstochowie! To są niezbywalne koszta słusznego protestu Jerzego D., za które sekta jasnogórskich drani ma płacić z własnej kasy, żeby miała mniej na dziwki i płacenie nieletnim, w tym ministrantom za usługi seksualne i milczenie.

    Przypominamy, że ofiary Stanisława Teleśnickiego w 2002 i 2003 roku, nie mogąc doczekać się sprawiedliwości, oplakatowały Teleśnickiego w Krakowie plakatami, bo wykorzystywanie seksualne nieletnich poniżej lat 15-cie przedawniło się i wszystkie sądy umarzały sprawy wnoszone przeciwko zboczonemu seksualnie psychiatrze z Krakowa, który całkiem możliwe, że z powodu zboczeń seksualnych jest zakładnikiem katolickiego systemu politycznego i jego kościelnych dygnitarzy maryjnych dla których dokonuje kolejnych zbrodni politycznych. Może jednak lepiej obciąć Stanisławowi Teleśnickiemu jajka razem z kutasem, a ludzi niewinnych, takich, jak Jerzy D., co tylko przeciwko obrzydliwości i bezbożności sekty paulinów protestują puścić wolno, niech sobie dalej protestują, niech wyciągają na światło dzienne wszystkie afery i zbrodnie sekty z Jasnej Góry! O przekupieniu Szwedów, żeby w powietrze strzelali i udawaniu bohaterskiej obrony jasnogórskiej jaskini zboczenia i rozpusty też warto przypominać!

    Politycy Ruchu Palikota chcieli poręczyć za Jerzego D. (58 l.), który w grudniowy weekend rzucił żarówkami wypełnionymi czarną farbą w kierunku obrazu żydówki Maryji, mającej w Polsce niezrozumiały status Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. – Protestujemy stanowczo przeciwko tymczasowemu aresztowaniu pana, który rzucił żarówką z farbą w kierunku bohomazu na Jasnej Górze. Oczywiste, rzucił w kierunku tego bohomazu, ale go nie uszkodził w żaden sposób, bo chroniła go pancerna kuloodporna szyba – mówił 11 grudnia 2012 roku poseł Armand Ryfiński (38 l.) z Ruchu Palikota. Niestety, jakoś siła polityczna Ruchu Palikota nie dała rady obronić Jerzego D., przed zbrodniczym katolickim gestapo okupującym Polskę.

    W Świdnicy, starym celtyckim grodzie i słowiańskim miejscu świętym bliskim Ślęży, w rodzinnym mieście Jerzego D., nikt nie rozumie jego postępowania. – Był dobrym sąsiadem. Z nikim nie wchodził w kłótnie, zawsze skory do pomocy, jak trzeba było, to kupił jedzenie, ale nie alkohol. Sam zresztą nie pił ani nie palił papierosów – mówi nam jeden z sąsiadów. Kim więc był człowiek, który przyjechał 230 km, żeby rzucić w obraz żydówki Maryji uważanej za Matke Bożą Częstochowską żarówkami wypełnionymi czarna farbą? Do podróży Jerzy D. był przyzwyczajony. Na co dzień jeździł po wesołych miasteczkach i torach kartingowych z zabawkowymi samochodami, na których bawiły się dzieci. Interes prowadził razem z żoną, z którą ma dwójkę dzieci. Zarówno ona jak i córka udają, że nie rozumieją, co wstąpiło w mężczyznę. – Był dobrym mężem i ojcem. Przykro nam z powodu zachowania Jerzego – mówi ze smutkiem żona Urszula D. – Zrobił to z powodów religijnych, ale co go podkusiło akurat do tego czynu, to nie wiem. Nie rozmawiał z nami o swoich zamiarach dotyczących antykatolickich i antybałwochwalczych protestach. Nie wiem co mu przyszło do głowy – ucina rozmowę wyglądając na udręczoną rozmowami z katolickimi dziennikarzami na usługach Jasnej Góry i skatoliczonych mediów.

    Jak się okazuje Jerzy D. nienawidził świętych obrazów z powodu tego, że ich kult jest zbrodniczym grzechem przeciwko Bogu, o czym dokładnie pisze Biblia, Pismo Święte Chrześcijan, którego przez wieki zakazywała czytać żydowska sekta katolików z siedzibą w Watykanie. Tuż po zamachu na Jasnej Górze powiedział śledczym, że miał objawienie religijne w wojsku, które skierowało go ku czytaniu Biblii. Ostatnio jednak awersja do diabolicznych i bezbożnych do przedmiotów fałszywego kultu w nim się zwiększyła. – Dało się zauważyć, że od kilku miesięcy coś się w nim zmieniało. Jakby radykalizowały się w nim poglądy, ale nie wiem, czy to ma związek z jego wiarą, czy nie, bo katolikiem nie był – mówi skatoliczały paranoicznie Dariusz Duda, sąsiad Jerzego D. Jak się dowiedziała od sąsiadów prasa, mężczyzna był prawdopodobnie Świadkiem Jehowy lub Adwentystą.


    Biblia – Chrześcijańskie Słowo Boże o Bałwochwalstwie Maryjnym

    “Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał, i nie będziesz im służył, gdyż ja Pan (JHWH), Bóg (Elohim) twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, a okazuje łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.” (2 Mojż. 20:4-6)

    “Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia – wytworu sztuki i ludzkiego umysłu.” (Dz.Ap.17:29) — powiada Apostoł Paweł

    “Mienili się mądrymi, a stali się głupi. I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka.” (Rzym.1:22.23)

    Polska przez Boga ciągle nieszczęściami jest karana, bo za czczenie żydowskiej bałwanicy Maryji na jasnej Górze, Bóg kara surowo, nawet do czwartego pokolenia, kara dzieci, wnuków i prawnuków za grzechy ojców, dziadów i pradziadów! Biblia generalnie zakazuje czczenia bałwanów i bałwanic czyli posągów i obrazów ludzką ręką uczynionych! Czczenie posagów bałwana Karola Wojtyły także jest haniebną bezbożnością i niemoralnością, straszliwym grzechem przeciwko Bogu z Biblii! Wedle Biblii, Pisma Świętego, głupcy czczą śmiertelniczkę w postaci żydowskiej prostytutki Maryji na Jasnej Górze. Głupcy czczą też człowieka Jezusa Chrystusa zamiast Boga nieśmiertelnego i wiecznie istniejącego! Zakaz bałwochwalstwa jest ważniejszy niż przykazania typu nie zabijaj i nie kradnij, zatem czczenie bałwanów uczynionych rękami ludzkimi, bałwanów takich jak obraz Maryji czy Jezusa jest grzechem, zbrodnią i przestępstwem znacznie cięższym wedle Biblii niźli grzechy zabójstwa czy kradzieży. Paulini i wszyscy sekciarze czczący bałwochwalczo obraz Maryji, posągi Wojtyły czy obrazki Jezusa powinni ponieść surową karę, większą niż złodzieje czy mordercy! Powinno być wielokrotne dożywocie za bałwańskie maryjkowanie!

    Każdy teolog, biblista i średnio rozgarnięty chrześcijanin zna podaną przez Biblię wersję przykazań Bożych. Obecną zresztą w dwóch księgach Starego Testamentu. Wiadomo, że aż do VII wieku kościół uznawał II przykazanie, jednak pod naporem oczekiwań ludu, potrzeby kultu i praktyk zezwolić na odstępstwo oraz usunąć to biblijne zalecenie ze swojej wersji katechetycznej. Przy okazji przeredagował dekalog w sposób bezprawny i bezbożny go fałszując i zakazując czytania, a nawet posiadania Biblii zwykłym ludziom na długie wieki. Zgłębiając się w temat nie sposób pominąć nakazu Jezusa, aby żadna kreska i jota w Prawie (Torze) nie była zmieniana, że Jezus przyszedł, aby nie zmieniać Prawa (Tory), a je dopełnić. W świetle tego kościół katolicki naucza rozmijając się z nauką Jezusa i samowolnie zmieniając biblijny dekalog, co jest przestępstwem gorszym od zabójstwa. Nawet stosując teologię Starego Przymierza, Praw Zakonu – zakaz bałwochwalstwa i czczenia obrazów nigdzie nie został zmieniany. Klasztor na jasnej Górze ufundował zdrajca Polski Władysław Opolczyk. To on również sprowadził ten bohomazowaty obraz z Rusi, gdzie go zwyczajnie ukradł w jednym ze swoich napadów rozbójniczych na ziemie Ruskie.


    Zbrodnie Komisji Psychiatrycznej d/s Środków Zabezpieczających

    W 2004 roku reżimowa, skatoliczała prawicowym, bałwochwalczym sekciarskim maryizmem i wojtylizmem Komisja Psychiatryczna d/s Środków Zabezpieczających czyli internacji, detencji, wydała 286 opinii wskazujących miejsce wykonywania środka zabezpieczającego, zaś w 2007 roku było ich już 1490. Wynika to stąd, że zbrodniczy reżim katolicki się rozbestwił i wymaga radykalnej Rewolucji Francuskiej lub Październikowej celem likwidacji wadliwego systemu prawnego bezprawia i rozbójnictwa katolickiego! Jerzy D. nie popełnił przecież żadnego ciężkiego przestępstwa, nie ma nawet powodu by trzymać go w areszcie, bo jego czyn to tyle samo co nasranie urzędnikowi na wycieraczkę lub zrobienie graffiti na murze komornikowi albo uciążliwemu sąsiadowi. Czyn bohaterski, godny pochwały i naśladowania na masową skalę! Na mordzie żydowskiego kurwiska izraelskiego Maryją zwanego czas najwyższy zrobić graffiti na stałe, żeby ta morda rękami jasnogórskich i psychiatrycznych debili więcej nikogo nie więziła! Nie może być tak, że każdy oponent popierdolonego katolickiego reżimu wojtylistów III RP trafia po cichu lub bardzo rzadko z wielkim hukiem jak Jerzy D. do jakiejś kurwomaryjnej psychuszki, gdzie głównym lekarzem jest ksiądz kapelan oddziału, a wykonawcą jego chorej woli kościelnej ordynator i jakaś nielegalna, hitlerowsko-stalinowska Komisja Psychiatryczna d/s Środków Zabezpieczających czyli osadzania na dożywotnim internowaniu w katolickim obozie koncentracyjnym jak poprawnie powinno nazywać się w Polsce wszystkie sądowe psychuszki.

    W 2012 roku Komisja Psychiatryczna nikogo nie zwolniła z dożywotniej detencji, za to wiele osób relokowała z niższych stopni zabezpieczenia na wyższe, zwykle za to, że “pacjent” realnie nie ma żadnych objawów jakiejkolwiek choroby psychicznej, nie czuje się chory i domaga się głośno niezwłocznego zwolnienia z bezprawnej internacji czyli detencji maryjno-wojtyłowo-psychiatrycznej. Materialnie, kto nie ma żadnych potwierdzalnych badaniami laboratoryjnymi schorzeń czy wyraźnych objawów chorobowych, ten jest zdrowy. Jakoś tylko pseudonauka znana jako psychiatria sądowa nie raczy przyjąć do wiadomości, że jak ktoś nie czuje się chory i nic mu nie dolega, nie jest niczym zakaźnym ani szkodliwym zakażony – to nie jest chory, a za graffiti na pancernej szybie jakiejś żydowskiej dziwki jasnogórskiej o ksywce Maryja, to można za pomazanie szyby najwyżej zażądać pokrycia kosztów zmywania, czyli 8-15 złotych za godzinę pracy sprzątaczki lub pederastycznego mnicha paulińskiego, co tam sprząta, a nie tam dożywocie w psychiatrycznym Guantanamo (zawsze nielegalnym), w katolickiej katowni, w ROPSowym psychiatrycznym obozie koncentracyjnym dla więźniów politycznych kurwaśmaryjnego gestapo reżimu wojtylistów!

    Niektóre szpitale psychiatryczne w Polsce to także bardzo ciężkie dla pacjentów miejsca dające osobom psychicznie wrażliwym wiele bólu i cierpienia. Prawdą jest, że wrażliwi pacjenci wyczuwają ich bardzo ponurą i zbrodniczą historię, chociażby z czasów faszystowskich rządów hitlerowskiej okupacji. Kocborowo, Świecie, Owińsk, Dziekanka, Gostynin, Kochanówek, Warta, Kościan, Bojanowo, Branice, Śrem, Rybnik i wiele innych ponurych miejsc dla osób psychicznie wrażliwych naprawdę może się źle kojarzyć, a także pogłębiać złe samopoczucie i psychozy zamiast ich leczenia. Szpitale te są raczej miejscami masowej kaźni, męczarni i ludobójstwa, zatem nie powinno się tam kierować osób o podwyższonym progu psychicznej wrażliwości! W okresie II Wojny Światowej dokonano masowego ludobójstwa pacjentów Zakładów Psychiatrycznych znajdujących się na terenach wcielonych do III Rzeszy, szczególnie w Kraju Warty (Warthegau) oraz na Pomorzu. Istotnym jest też udział przynajmniej 350 lekarzy psychiatrii w tej masowej zbrodni na tych, których mieli leczyć! Psychiatria jest pseudonauką, a zbrodni polskich psychiatrów na pacjentach jak dotąd nie rozliczono. Wszystkie hitlerowskie miejsca kaźni na pacjentach rzekomo psychicznych i upośledzonych umysłowo powinny zostać bezwzględnie zrównane z ziemią, a na ich terenie powinny zostać postawione pomniki ofiar ludobójczej psychiatrii sądowej! Szczególnie GOSTYNIN jako miejsce pracy i siedziba mafijnej Komisji Psychiatrycznej, to ludobójcza obraza godności ludzkiej i rozumu, która nie powinna istnieć.

    Jedną z chorób psychiatryzmu sądowego jest to, że jak człowiek uważany jest za chorego psychicznie na wolności i popełni jakieś przestępstwo, to się mu orzeka nieistniejącą całkowitą niepoczytalność i umieszcza bezzasadnie na psychiatrycznym dożywociu, zupełnie tak, jakby nie mógł przebywać w więzieniu za przestępstwo i tam się leczyć dobrowolnie, jeśli leczenia potrzebuje. Kiedy zaś więzień już skazany sfiksuje i staje się chory psychicznie, to jakoś nie wysyła się go do szpitala na detencję, tylko normalnie leczy w więzieniu za kratkami, pomimo tego, że potrafi dokonywać prób samobójczych, zabójstw lub pobić współwięźniów, napada na więziennych klawiszy dokonując pobić – będąc ewidentnie osobnikiem niebezpiecznym. Jakoś wtedy psychiatrzy i ich sądy katolickie nie widzą potrzeby dożywotniej detencji i takich sfiksowanych przez więzienie psychicznych bandytów wypuszczają na wolność natychmiast po odbyciu kary, chociaż ewidentnie są osobami niebezpiecznymi. Wmawianie choroby psychicznej i internowanie kogoś, kto pisał listy teologiczne do biskupów, stłukł trzy małe żarówki z farbą na Jasnej Górze o pancerną szybkę jakiegoś żydowskiego suczydła zwanego Maryją, jest zatem ewidentną schizofrenią sądownictwa, katolicyzmu i pojebanej katolicyzmem psychiatrii sądowej!

    Eksperyment Rosenhana

    Eksperyment amerykańskiego psychiatry Rosenhana, który skompromitował i ośmieszył tak zwaną “oficjalną” psychiatrię. Rosenhan skompletował grupę ochotników (wykonujących na co dzień różne zawody) i wysłał ich do kilkunastu amerykańskich klinik psychiatrycznych. Podczas pierwszej rozmowy z lekarzem twierdzili oni, że “słyszą głosy”. W każdym przypadku stwierdzono u ochotników schizofrenię i poddano ich leczeniu, pomimo tego, że podczas “kuracji” zachowywali się oni całkowicie normalnie. Po upublicznieniu wyników badań, w światowej psychiatrii zawrzało. Dyrekcje tych klinik psychiatrycznych, do której ochotnicy Rosenhana nie dotarli, oświadczyli, że w ich klinikach “taki numer” by nie przeszedł. Wówczas Rosenhan ogłosił drugi etap eksperymentu, który miał udowodnić, że każda klinika psychiatryczna zachowa się identycznie. Drugi etap eksperymentu polegał na tym, że… żadnych ochotników Rosenhan do klinik nie wysłał! Dyrekcje klinik (nie wiedząc o tym) “zdemaskowały” kilkuset agentów Rosenhana. Eksperyment Rosenhana dowodzi, że oficjalna psychiatria nie jest żadną nauką, tylko czystą hochsztaplerką, zaś większość psychiatrów ma poważne problemy z własnym zdrowiem psychicznym! I tyle jest warta psychiatria, całkiem realne narzędzie do zbrodni politycznych na obywatelach.


    Adresy na protesty

    Sąd Okręgowy – Pederastycznie Jasnogórski
    ul. Dąbrowskiego
    42-200 Częstochowa

    Niepoczytalny ale pedziolsko jurny psychol psychiatryczny
    Stanisław M. Teleśnicki
    30-038 Kraków, Lenartowicza 21 lok. 2,
    woj. małopolskie
    Tel. kom: 602 227 493
    Miejsce pracy: Areszt Śledczy, ul. Montelupich 7, Kraków

    Siedziba Komisji Psychiatrycznej do spraw Środków Zabezpieczających
    Regionalny Ośrodek Psychiatrii Sądowej Gostynin-Zalesie.
    ul. Zalesie 1A, 09-500 Gostynin, skr. poczt. 139;
    tel. 24 235 7992
    fax. 24 235 0029
    e-mail: komisja@rops-gostynin.pl

    W skład komisji wchodzą przedstawiciele:
    • ministra właściwego do spraw zdrowia – 2 osoby;
    • Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie – 2 osoby;
    • Sekcji Psychiatrii Sądowej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego – 1 osoba;
    • Regionalnych Ośrodków Psychiatrii Sądowej – 3 osoby, po jednej z każdego z trzech ośrodków;
    • szpitala psychiatrycznego, w którym wykonywany jest środek zabezpieczający, wskazanego przez Komisję Szpitalnictwa Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – 1 osoba.

    Skład osobowy Komisji Psychiatrycznej
    d/s Środków Zabezpieczających

    Dr Wojciech Kłosiński
    Przedstawiciel Ministra Zdrowia
    Przewodniczący Komisji

    Dr n. med. Ryszard Wardeński
    Dyrektor Regionalnego Ośrodka
    Psychiatrii Sądowej w Gostyninie
    Sekretarz Komisji

    Dr n. med. Leszek Ciszewski
    Dyrektor Regionalnego Ośrodka
    Psychiatrii Sądowej w Starogardzie Gdańskim

    Dr n. med. Przemysław Cynkier
    Przedstawiciel Szpitala Psychiatrycznego wskazany przez
    Komisję Szpitalnictwa Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego

    Dr Wiesław Gadecki
    Dyrektor Regionalnego Ośrodka
    Psychiatrii Sądowej w Branicach

    Prof. Janusz Heitzman
    Przedstawiciel Instytutu Psychiatrii
    i Neurologii w Warszawie

    Mgr Magdalena Kozłowska
    Przedstawiciel Ministra Zdrowia

    Prof. dr hab. Zdzisław Majchrzyk
    Przedstawiciel Polskiego
    Towarzystwa Psychologicznego

    Mgr Inga Markiewicz
    Przedstawiciel Instytutu Psychiatrii
    i Neurologii w Warszawie

    Wydrukuj ten artykuł i wyślij tym wszystkich jasnogórsko-psychiatrycznym kanaliom jako protest przeciw więzieniu Jerzego D. w katolskiej psychuszce reżimu III RP!

  • 666 Michaela Zofia Pawlik – Liczba Diabła

    666 Michaela Zofia Pawlik – Liczba Diabła

    Tu potrzebna jest Mądrość. Kto ma Rozum, niech obliczy liczbę Bestii (Zwierzęcia); jest to bowiem liczba człowieka. A liczba jego jest sześćsetsześćdziesiątsześć!” – Objawienie Św. Jana Apostoła

    Zofia Pawlik podająca się za „świecką zakonnicę” Michaelę szerzy od lat zjadliwą nienawiść do wszelkich religii, mistyki, pobożności, do ezoteryki, do wszystkiego, co ma pieczęć duchowości i pochodzi od Boga. Warto taką osobonazwę (nazwiska, imiona) przeanalizować pod kątem gematrii, psychologii matematycznej, aby zrozumieć kim ta osoba jest i skąd u niej tyle nienawiści. Portret osobowości przelicza się zgodnie z zaleceniem chrześcijańskiej i katolickiej Biblii, tak jak sugeruje Święty Jan Apostoł w dziele o nazwie „Apokalipsa”, lub Objawienie, które jest ostatnią Księgą Biblii. Badamy Ducha używając boskiej Mądrości i Rozumu (sansk. Buddhi) do obliczania liczby imienia. Stwórzmy zatem naukowy, matematycznie precyzyjny obraz osobonazwy PAWLIK w postaci tabeli G-NPS

    G N P S
    70 P 115 16 7
    1 A 100 1 1
    500 W 122 23 5
    30 L 111 12 3
    9 I 108 9 9
    20 K 110 11 2
    630 666 72 27
    9 9 9

    Cykl życiowy upadkowy, dodajmy silnie upadkowy, autodegradacyjny od P = 7 do K = 2, co pokazuje osobę o wpływie dołującym na innych, pociągającą za sobą w dół, ku upadkowi.

    Nous wychodzi dokładnie (666), co pokazuje osobę, którą „Apokalipsa” Świętego Jana zwie Bestią, Zwierzęciem, a symbolicznie Szatanem i Diabłem, tutaj oczywiście w żeńskiej postaci. Nous to Duch zamieszkujący ciało i umysł badanej formularzem G-NPS osobonazwy. Aby lepiej zrozumieć osobonazwę PAWLIK trzeba pojąć prostą symbolikę Objawienia Świętego Jana, gdzie pokazana jest walka Chrystusa z Szatanem, a Szatan Diabeł pokazany jest jako Bestia, Zwierzę czy Potwór. Ludzie o Nous (666) stanowią taki właśnie archetyp osobowości, który manifestuje się w zależności od zakresu władzy i możliwości jaki zdobywają. Dobrze znana Bestia (666) o nazwisku Hitler, korzystając z władzy politycznej stała się ludobójczą maszkarą pociągającą za sobą 50 milionów ofiar. Bestia Apokalipsy ma cechy pantery, niedźwiedzia, lwa i siłę smoka, tutaj smoka złego, esencji zła, takiego jak kusiciel, smok-wąż z Ogrodu Eden, który ludzi do upadku doprowadził. Nieprzypadkowo, cechy zwierząt podkreślają ich zdziczenie i tendencje do aż czterech rodzajów złośliwości czy bestialstwa. Nous (666) decyduje o obrazie osobonazwy, decyduje o portrecie życia i charakteru osobonazwy, którą musimy kojarzyć z wcieleniem skrajnego Zła! Każde nazwisko czy imię z Nous (666) będzie wcieleniem zła, a różnić się będą szczegółowo polem działania i skalą pracy, jednak zasięg rażenia Bestii zawsze jest w jakiś sposób rozległy lub perfidnie szkodliwy. Pantera, Niedźwiedź, Lew to Bestie sprytne, podstępne, zdolne do zabicia nie tylko z głodu, gdyż potrafią stać się tak zwanymi ludojadami, tu symbolicznie pożeraczami człowieczeństwa.

    Liczby Soma i Psyche, odpowiednio (27) oraz (72) są dla siebie wzajemnie przeciwieństwami, odwrotnościami, co pokazuje osobonazwę, która co innego robi niż myśli, działa wbrew własnym uczuciom i takie sprzeczne funkcjonowanie sprzyja podstępnemu działaniu i ogłupianiu innych. Taka osoba może się bez problemu do kogoś przymilać, podlizywać tylko po to, aby omamioną i uśpioną w czujności ofiarę zniszczyć jednym uderzeniem. Taka osoba może udawać ekspertkę od wiedzy religijnej czy mistyki tylko po to, żeby religię i mistykę wszelką niszczyć i oczerniać. Podstęp, oszustwo, omamianie leży w naturze osobonazwy o konflikcie Soma z Psyche i Nous (666). Szczególne liczby pokazujące upadkowość od (7) do (2) w cyklu życia wskazuje, że osoba o takim nazwisku może celować w tym, aby ludzi o skłonnościach mistyczno-duchowych, religijno-ezoterycznych doprowadzić do upadku poprzez sprowadzenie ich do poziomu zwątpienia, chwiejności, załamania i podejrzliwej nieufności. Końcowa Dziewiątka jaką jawi się osobonazwa „Pawlik”, pokazuje, że w swej działalności osoba dąży do perfekcji lub pozuje na kogoś, kto jest doskonałym znawcą jakiegoś tematu, co jest bardzo złudne i iluzyjne. Negatywna Dziewiątka jest samolubna, egoistycznie ksobna, a zdroworozsądkowe argumenty do tej osoby nie trafiają. Pawlik jest jako Dziewiątka sarkastyczna, złośliwa, dba jedynie o własne, wąsko pojęte interesy. Jest przewrażliwiona aż do możliwej histerii włącznie, jest też spowita silnymi namiętnościami nad którymi nie panuje. Pawlik jest posłusznym narzędziem na usługi jednostek lub sił od niej silniejszych, a także dba o zaspokajanie każdej swojej namiętności. W innych potrafi wzbudzić skłonności destrukcyjne, będąc źródłem jątrzenia i judzenia przeciwko innym. Takie osoby właśnie podpuszczają innych do kłótni, judzą do wojny czy pogromów na innowiercach, choć same mogą bezpośrednio nie przykładać ręki do ludobójstwa czy rzezi. Znamy ten efekt z życia osobonazwy „Hitler”, który skutecznie judził do wojny!

    Nous (666), kiedy manifestuje się na zewnątrz w działaniu, nie liczy się z innymi, jest uparte, ślepe i zaślepione własnymi racjami. Apodyktyczna Bestia narzuca się innym, nie liczy z otoczeniem, nie liczy się zupełnie z cudzym punktem widzenia, może zejść na drogę przestępczą. Jest to osoba, która w owładnięciu złem o wibracji (666) może nie dbać chwilowo ani o swój wygląd zewnętrzny, ani o własne dobro, przechodząc amoki w obronie paranoi. Będzie spójna logicznie w wypowiedziach, co daje odczucie, że głosi prawdę naukową wręcz, a każdy bełkot sprytnie uzasadni. Jako naukowiec czy polityk może być szczególnie maniakalnie lub paranoicznie niebezpieczna dla otoczenia. w swojej toksycznej i szkodliwej działalności na każdym etapie jest żarliwa, pełna entuzjazmu i zapału. Może być dobrym lub wręcz doskonałym mówcą, czy pisarką, byle jednak zajmowała się fantastyką lub pisaniem romansów, a nie pisaniem partyjnych odezw do narodu, pchając ludzi do ludobójczych pogromów i wojennych rzezi, jak Hitler. Całkiem możliwe jest, że Hitler (666) nikogo nie zabił osobiście, ale za to właśnie żarliwą, paranoiczną mową skutecznie podjudzał miliony do masowej rzezi wzajemnego mordowania. Takie jest działanie Bestii o wibracji (666). Jeśli osobonazwa „Pawlik” kogoś krytykuje albo z kimś polemizuje, do czegoś judzi lub „tylko” namawia, najlepiej to ignorować, nie czytać i nie wykpiwać. Przyjaciołom, jeśli ich jeszcze posiada będzie wierna do ostatniej kropli krwi, o ile tylko będą jej schlebiać, będą ją chwalić, a nie będą krytykować. Soma (27) na zewnątrz jest demonicznie krytykancka i może to być uciążliwa tak dla otoczenia jak i dla niej samej, kiedy ją rodzina opuści, a jej miłość z niej zrezygnuje! Zawsze to jej własna wina, czepialstwo, szukanie dziury w całym, oczywiste błądzenie, niesłowność, złośliwa ironia nieadekwatna do okoliczności. Psyche (72) przy Nous (666) pokazuje, że „Pawlik” brutalnie wyszydza wszystko, co nosi pieczęć subtelności i uduchowienia, wyszydza, zwalcza i niszczy. Może być w istocie brutalną ateistką pełną pogardy dla bliźniego swego. Faktycznie udawać może fachowca Vedy, okultyzmu czy mistyki aby swoim szatańsko-smoczym diabelskim ogonem Bestii uderzyć w te dziedziny i je niszczyć, co jest typową podłością zaślepionego Diabła wcielonego, a raczej w tym wypadku Diablicy.

    Imię Michaela o końcowej wibracji (7) ułatwia zajmowanie się sprawami religii i mistyki w niszczycielskich i wrogich celach. Imię Zofia, o wibracji (3) ułatwia przejawianie się Złego Ducha i jego działalność w świecie daje mu większe możliwości, stąd wzmożona jeszcze aktywność „Pawlik” – (666). Taka jest cecha osobonazwy o Nous (666), że mocno podporządkowuje sobie i dominuje pozostałe składowe imiona i nazwisko osobonazwy. Suma „Michaela Zofia Pawlik” to jednoznaczna w G-NPS liczba (10) co pokazuje, że osobonazwa jako całość ulega wtajemniczeniu w niszczycielski i nihilistyczny aspekt demonicznej działalności idącej w kierunku unicestwienia czegoś lub kogoś! Ta Dziesiątka daje też moc iluzji odpowiednią do omamiania swoich słuchaczy i czytelników, którzy łatwo mogą się infekować nawet największą brednią jaką wymyśli Pawlik Zofia Michaela. Jest to osoba zdolna do wytwarzania tak paranoia indektoza, obłędu indukowanego, czy udzielonego innym, a zatem jest to osobonazwa społecznie niebezpieczna z punktu widzenia psychologii matematycznej jaką jest numerologia stosowana! Wedle Biblii, „Pawlik” to Bestia w ciele ludzkim, która idzie na zatracenie, tak wynika z Objawienia Świętego Jana! Portret osobonazwy „Pawlik” pokazuje, że nie jest niczyją siostrą ani bratem lecz raczej złośliwym demonem, szatanem dla każdego, kogo najdzie. Liczba Bestii, to liczba człowieka o skrajnie złym duchu, o Nous (666), a przecież Bestia opisana w Apokalipsie Świętego Jana jest „pijana krwią świętych”, pełna „bluźnierstwa” i pełna wszelakiego „nierządu”. Bestia ostatecznie zostaje wrzucona do jeziora ognistego gorejącego siarką na wieczne zatracenie. Generalnie tyczy to każdej osoby o wibracji Nous (Ducha) wyrażonej jako (666), nie tylko osoby Pawlik, która jest jedną z wielu osób przez które od poczęcia w łonie matki działa Szatan, Diabeł. Osobonazwy takie jak: „Hitler”, „Aryman”, „Atinis”, „Gwidon”, „Horska”, „Keleny”, „Lepper”, „Lesław”, „Maryna”, „Remuna”, „Szlama”, to wszystko biegunowe narzędzia w służbie złych i piekielnych mocy, realna sataneria działająca na polu wyznaczonym przez ciemną energię Wszechświata. Jak widać jest to doborowe towarzystwo ludzi sławnych, z których Hitler jest najbardziej znany, wraz ze swoją patologiczną do biblijnego Narodu Wybranego przez Boga, czyli do Żydów, a także świadków Jehowy czy buddystów i komunistów nienawiścią. Jeśli u osobonazwy „Pawlik” widzimy patologicznie kryminalną nienawiść do buddystów czy Świadków Jehowy, to widzimy cechy hitlerowskie właśnie i nie jest to krytyka merytoryczna ale wrogość Szatana Diabła do Boga i wszystkiego tego, co boskie, pobożne czy uduchowione. Trzeba dla zrozumienia osobonazwy (666) w jej wrogości wobec Boga i Chrystusa dokładnie przestudiować Księgę Objawienia, Apokalipsę Świętego Jana Apostoła, bo uzmysławia ona czym jest Bestia (Diabeł), jak działa i jak atakuje Dobro wszelkie. Można powiedzieć, że jeśli „Pawlak” coś lub kogoś atakuje, krytykuje czy oczernia, to jest to atak Szatana Diabła przeciwko Bogu, Dobru i Światłu! Nie ma innej możliwości, gdyż Szatan Diabeł, Bestia (666), to Zło inteligentne, przebiegłe i wysoce świadome tak swoich celów jak i metod działania. Wibracja (666) w postaci ludzkiego wcielenia „Pawlik” to diabelska armata celnie wymierzona przez Szatana Diabła we wszystko to, co należy do Boga, we wszystko to, co czyste, dobre i święte, duchowe i pobożne. Jej ziemscy mocodawcy i wydawcy, to przekupni wspólnicy Szatana-Diabła! Osobonazwa „Pawlik” w swej działalności antykultowej inkwizytorki wykonuje rozkazy Szatana Diabła, Bestii (666), ale zostanie w końcu „pojmana” razem z tymi, co mają na sumieniu jej „znamię” w postaci wiary w jej zbrodniczą ideologię i wszystkie takie osoby, jako dusze złe zostaną wrzuceni razem do „Ognistego Jeziora Gorejącego Siarką”. Taki jest los demonów, diabłów pospolitych i nierządnic antykultowych, które są oszołamiane, bo „pijane krwią Świętych” mordowanych na całej Ziemi!

    Liczby poboczne w Nous osobonazwy „Pawlik” dające w obu wypadkach (72) jako, że (6+66) oraz (66+6) symetrycznie obrazuje dwa jednakowej wibracji połączenia Psyche z Nous powodują, że Pawlik nie odróżnia impulsów Ducha od emocji i myśli własnej Psyche (Psychiki). Jest to zubożenie nie pozwalające na odróżnianie tego, co boskie od tego co psychiczne, myślowo-emocjonalne. Taka osoba własne namiętności może podwójnie silnie odbierać jako pochodzące od Boga, jeśli tylko uzna siebie za natchnioną przez Boga, czym może wyrządzać wielkie szkody. Nie jest w stanie odczuć w sobie różnicy pomiędzy Duchem Bożym a psychicznymi reakcjami myśli czy emocji, co jest ograniczeniem tej konstrukcji sprzyjającym Diabłu. Takie osoby są zwykle silnymi Psychikami, o dużym wpływie emocjonalno-myślowym na otoczenie, o dużej sile rażenia ich słowa i pióra, nawet jak bełkoczą po pijanemu!

    Zasilanie energetyczne G=(630) wspiera mocno cały NPS na Dziewiątce, nadając wibracji Dziewięć nihilistyczno-destrukcyjne wzmocnienie! Osoba ta w zwalczaniu mistyki i wszystkiego, co Boże może się tak zapędzić, że będzie zwalczać „na ślepo” wszystko i wszystkich stając się paranoicznie pomyloną ofiarą samej siebie i swego antykultowego pieniactwa, bo jej ataki na kulty religijne z czasem mogą być coraz bardziej zjadliwym pieniactwem. Inicjał nazwiska P=(7) przy Nous=(666) pokazuje, że Pawlik dla zdobycia sławy czy zysku, dla poklasku i uznania zrobi wszystko, mogąc się dopuścić nawet najgorszej zbrodni, jest bowiem do tego zdolna i umiejętna. Inicjał też może powodować histeryczne ataki na mistykę i ezoterykę.

    Liczba samogłosek nazwiska „Pawlik” dodatkowo obrazuje Psyche, a jest to A=(1), I=(9), razem wibracja (10) wzmacniająca tendencje apodyktyczne, autorytarne i władcze połączone z nihilizmem, oszukaństwem, wprowadzaniem innych w błąd, mamieniem, kłamliwą spekulacją ideologiczną. Mówimy, że Psyche to Dziewiątka z tłem (72) i cieniem (10), czyli nihilistyczno-autorytarnym wzmocnieniem upadkowej wibracji cyfry (9). Liczba spółgłosek to P=(7), W=(5), L=(3), K=(2), razem (17), która to wibracja obrazuje tendencje Soma, ciała i życia. Wibracja liczby (17) opisana jest w sumach końcowych jako liczba tak zwanej „Wielkiej Czarnej Loży”, liczba Diabłów – Władców Piekieł. Można z tego powiedzieć, że „Pawlik” wykonuje na ziemi przez swoje ciało i życie jakąś władzę w imieniu „Czarnej Loży Diabła” do której należy i jest to władza robiona dla zysku, sławy i poklasku. Tło (17) jest obrazem negatywnej, szkodliwej Ósemki, która jest tutaj tak zwanym cieniem dla liczby Soma, (9) z tłem (27). Osoba jest w życiu fizycznym szczególne bezlitosna, samolubna i egoistyczna, które to cechy są wzmożone w jej funkcjonowaniu. Jeśli ktoś osobonazwie Pawlik wejdzie w drogę lub jej interesy, będzie bezlitośnie tępiony i niechaj nie liczy na jakiekolwiek rzeczywiste przebaczenie z jej strony, bo ona nie zna takich uczuć jak litość, miłosierdzie czy przebaczenie, gdyż nie odróżnia nawet Boga od własnej Psychiki. Siedemnastka w samogłoskach osobonazwy „Pawlik” powoduje, że ta osoba sprowadza ruinę na innych i w końcu na siebie, a to idealnie pasuje do pracy Szatana-Diabła, Bestii (666), która chce jak najwięcej ludzi omamić, omotać i zwieść wpychając do Jeziora Ognia i Siarki, które jest w Objawieniu Świętego Jana Apostoła symbolem Zatracenia Duszy!

    Liczba spółgłosek dla Soma wynosząca (17) eskaluje wszelkie cechy negatywne sumy z tej kolumny, czyli (27), a szczególnie składową (7) z tego tła cyfry Dziewięć! W życiu osobonazwa Pawlik jest osobą „wiecznie błądzącą” i brutalnie zwalczającą wszystko co jest duchowe, subtelne czy mistyczne. Czyni to mocą wibracji Czarnej Loży Diabła (17) jak i mocą Bestii, Szatana Diabła (666). W życiu jest to też Soma osoby, która ma problemy z wyrażaniem uczuć, nie jest zdolna do miłości, może być fizycznie oziębła lub popadać w mechaniczny, wyzbyty uczuć miłosnych nierząd, taki jak niemieckie damy rodzące dzieci na rozkaz Hitlera z osobnikami „czystymi rasowo”. Pawlik nie lubi słuchać cudzej rady ani przyjmować pomocy, a już szczególnie odrzuci pomoc duchową od tych, którzy reprezentują Boga i mistykę, duchowość czy okultyzm. Wynika to z wielopłaszczyznowego przenikania tej osoby przez diabelską moc Bestii i Czarnej Loży Diabła. Przewrażliwienie na swoim punkcie i egotyczna, chorobliwa duma nie pozwalają też takiej osobonazwie wycofać się z głoszonych kłamstw czy dokonywanych oszustw, stąd z uporem maniaka będzie brnąć w ślepą uliczkę w jaką w życiu wlezie, a wchodzi tylko w najbardziej ślepe i mroczne uliczki jakie tylko istnieją.

    Stosunek liczby samogłosek, cienia Psyche (10) do cienia Soma (17) obrazuje wzmocnienie negatywnych cech Jedynki, która jest sumą końcową (1+0), skąd można odnieść słuszne wrażenie, że NPS, portret osobonazwy ma konstrukcję wzmagających się negatywnych aspektów różnych fal i wibracji, co czyni z osobonazwy „Pawlik” wyjątkowo silne Zło, trudne do pokonania bo podstępne, a przecież doskonała Bestia (666) ma cechy czterech zwierząt znanych z okrutnego polowania na upatrzoną zdobycz. Wewnętrzny smok, wąż starodawny, Szatan i Diabeł jest niewątpliwie najchytrzejszym i najgroźniejszym z nich. Odwrotność typowa dla osób o konflikcie wewnętrznym pomiędzy Soma i Psyche polega na tym, że „Pawlik” jak mniema, że kogoś kocha, to go niszczy i zabija, a jak widzi jakieś ewidentne zło, to „czuje”, że to jest dobre i słuszne. Jest to nieadekwatność oceny, brak zdrowego rozsądku, nieracjonalność, niezdolność do działania zgodnie z uczuciami serca i tym podobne problemy wewnętrzne. Stąd biorą się irracjonalne, pełne złośliwej nienawiści ataki furii na Vedę, hinduizm, buddyzm, mistykę, parapsychologię, okultyzm, Świadków Jehowy i wiele innych Dzieł Bożych na tej Ziemi! Wszystko to napędzane czarcią falą energii Diabła, czyli Nous (666).

    Można próbować analizować jakie demoniczne cechy ma Bestia o wibracji (666) na podstawie analizy mitologicznej czterech zwierząt na które składa się archetyp obrazowany przez Świętego Jana Apostoła, jako że symbolika jest jak najbardziej częścią gematrii, tą, która w Oriencie zwie się Yantrą, a prościej znakiem lub talizmanem. Niewątpliwie mityczny smok jako część składowa w pejoratywnym aspekcie złego smoka, wężownika czy węża kusiciela będzie najwymowniejsza jako że ubarwiona wieloma legendami i mitami żyjącymi głęboko w duszy ludzkości. Smok jako archetyp negatywny porywa Księżniczkę, symbol ludzkiej duszy w więzi ją w niedostępnej wieży, w jaskini mroku czy na szklanej górze. Zatem dusza osoby (666) jest uwięziona i izolowana przez złe siły, jest zakładnikiem mrocznych sił ciemności, bezwolną sługą Bestii, Szatana Diabła.

    Zniewalający wpływ osobonazwy (666) polega na analogicznym wzorcu więzienia innych dusz poprzez omamianie ich błędną ideologią wierzeń, awersji, judzenia, krytykanctwa czy innych diabolicznych zabiegów indoktrynacyjnych. Wspólną cechą pantery, lwa czy niedźwiedzia jest to, że nawet oswojone od małego potrafią zaatakować i zabić swojego opiekuna i dobroczyńcę. Jest to bardzo brutalna cecha osobonazwy (666), którą tak naprawdę nie da się do końca oswoić ani kontrolować, choć takie pierwiastki zła wśród ludzkości powinny być pod szczególnym nadzorem społeczeństwa, przynajmniej tej części, która jest zdrowa na umyśle na tyle, żeby nie wybierać sobie kolejnego Hitlera do władzy! Zmiana personaliów musi być bardzo dogłębna i utrwalona, ażeby urodzeniowe cechy skrajnie diabelskiej wibracji (666) w Nous zostały stłumione i wyeliminowane, a ich odrośla mogą jeszcze razić po latach.

    Jeśli myślimy, że wibracja (666) musi wyrządzić tyle zła, co Hitler w tak barbarzyński sposób, to jesteśmy w błędzie. O wiele bardziej szkodliwe jest zasianie w ludziach idei, które skierują ich na drogę Samozatracenia, choć wcale nie wyglądają na Zło. Niechęć do wszelkich grup duchowych umożliwiających rozwój Duszy jest złem subtelnym, ale bardziej straszliwym w skutkach bo słowami Chrystusa mówiąc, trzeba bać się nie tego, kto zabija ciało, ale tego, kto i dusze i ciało może zatracić w Piekle. A osobonazwy takie jak Pawlik mogą tysiące ludzi poprowadzić do Zguby, do zatraty duszy w Jeziorze Ognia i Siarki, czyli w katolickim Piekle!

    Wibracja Soma w imieniu „Zofia”, czyli Trójka z tłem (30) będzie wzmacniana przez osobonazwę „Pawlik” w dziedzinie uczuciowej i emocjonalnej próżni, bezsensu życia, kryzysów życiowych czy nagłego wyczerpywania dotychczasowych możliwości działania. Jednak Psyche z tłem (57) potrafi szybko się zregenerować, podnieść po kryzysie i przystąpić do skutecznego kontrataku. Widać, że nawet imię „Zofia” jest dobrane pod kątem użyteczności dla osobonazwy „Pawlik”, a raczej sił mrocznych i demonicznych, które przez tę diaboliczną w Duchu wibrację działają. Pierwsi chrześcijanie byli uczeni aby rozpoznawać złego Ducha działającego poprzez ludzi, zło w sercu i duszy odczytać a numerologia (666) wspomniana w Apokalipsie Świętego Jana Apostoła jest jedną z tych ezoterycznych metod prachrześcijańskich. Każdy wierzący, kto słucha Głosu Mądrości Biblii doskonale zna i rozumie tę prostą, ale skuteczną metodę rozeznawania wcielonego dobra od zła. Nie ma takiej możliwości, aby osobonazwa Pawlik czyniła dla ludzi coś dobrego, a jeśli twierdzi, że karmiła głodne dzieci w Indiach, to niewątpliwie kłamie, choć mogła do zdjęcia pozować że karmi jakieś dziecko, ale to w celach propagandowych. Właściwe cele jej pobytu w Indii o ile w ogóle miał miejsce, są na pewno inne, szkodliwe i dobrze ukryte. Mogło to być celowe niszczenie kultury i religii hinduistycznej, które teraz odreagowuje z bestialską nienawiścią do religii Wschodu, choćby z tego względu, że nie udały się jej szkodliwe plany bezpośrednio w Indii. Osobonazwę typu (666) trzeba analizować pod kątem ukrytych celów i złośliwych zamiarów, jako że negatywność Szóstki są potrojone, a i podobnie te z Dziewiątki, oraz towarzyszących osobonazwie imion, które są używane jedynie jako maski, jako maskowanie diabelskich skłonności. Diabła nie trzeba szukać daleko, może być całkiem w pobliżu i działać przez swoje bezwolne niczym zombi, całkowicie podległe ludzkie narzędzie w postaci tylko z pozoru normalnego ciała i umysłu (psychiki)!

    Brakuje dla demonicznej osobonazwy „Pawlik” daty urodzenia, z której można by odczytać, czy ta inkarnacja w pełni zrealizuje swe tendencje, czy też będą one w jakiś sposób ograniczone. Jakość miejscowości urodzenia też ma istotny wpływ na osobonazwę, a także miejscowości w których osoba żyła przez dłuższy czas. Data urodzenia pokazuje cel człowieka na Ziemi i jego przeznaczenie stąd w relacji do osobonazwy widać wiele imperatywów życiowych o których nic tu powiedzieć nawet ogólnie nie można, z braku takowych danych. Trzeba jednak pamiętać, że Nous (666) to Dziewiątka skrajnie negatywna, biegunowe wcielenie zła, dla którego potrójna szóstka w tle Nous jest pojazdem a oczywiście jest to negatywna postać szóstki. Iloczyn (6x6x6) daje (216) a iloczyn (216) daje (12) i w końcu (2), co daje ukryty napęd do przejawiania siebie w każdej płaszczyźnie, czyli manifestowanie się Bestii jest możliwe poprzez każdy rodzaj działalności, w każdych warunkach. Talent pedagogiczny jest na usługach Bestii, cała paleta zwierzęco-agresywnych cech osobowości, co oznacza, że Bestia Pawlik jest asertywna i aktywnie działa na każdym polu na które pchnie ją demon Zła! Pomimo zewnętrznej Dziewiątki to iloczyn w postaci Dwójki potrafi być motorem napędowym dla realizacji celów złego Ducha (666), a połączenie talentu pedagogicznego z krytycyzmem daje wyjątkową zjadliwość demonicznej oskarżycielce wszystkiego tego co Światłe, Dobre, Święte i Pobożne! W czasie realizowania swych maniakalnych czy paranoicznych ataków na buddystów czy jehowych albo na hinduistów będzie obojętna na swój wygląd zewnętrzny, może się długo nie myć, nie prać, a nawet nie czesać. I nie jest to jakaś asceza siostry Pawlik, wilczycy w owczym futerku, ale blokada podstawowych czynności życiowych charakterystyczna w obrazie wielu zaburzeń i chorób psychicznych najstraszliwszego rodzaju. Oczywiście działanie na krawędzi choroby psychicznej nie upoważnia do uznania wadery „Pawlik” za chorą, gdyż nawet prawdopodobne jest, że zły Duch (666) będzie osobonazwę swoją mocą chronić przed rozchorowaniem się i wynikłą stąd nieużytecznością. Raczej trzeba uznać takie przypadki za opętane od poczęcia z samego faktu powstania demonicznej inkarnacji, która w terminologii wedyjskiej zwana jest Rakszasą lub Piśaća, co odpowiada polskim czortom, diabłom, a ogólnie demonom.

    Chrześcijańska jak i katolicka Biblia w Księdze Objawienia Świętego Jana Apostoła, idące na zagładę demoniczne ucieleśnienie Bestii (666) opisuje takimi obrazami jak: „Na zewnątrz (Miasta Boga) są psy i czarownicy i wszetecznicy i zabójcy i bałwochwalcy i wszyscy którzy miłują kłamstwo i czynią je!” (Obj. 22. 15) Ci zatem, którzy wszetecznie i kłamliwie obszczekują Dobro, Światło i Prawdę jak Zofia Michaela Pawlik (666) podpadają pod kategorie tych, co się do Jeziora Ognia i Siarki, do Piekła katolickiego kwalifikują. Tyle, że Pawlik na pewno nie będzie w roli małego „szczekającego kundelka” a raczej już groźną bulterierką lub inną niebezpieczną rasą, która cechy krwiożerczej Bestii pielęgnuje! Udziałem wszystkich kłamców będzie Jezioro płonące Ogniem i Siarką, jak powiada Objawienie Świętego Jana (Obj. 21. 8), dlatego jest absolutnym pewnikiem, że Michaela Pawlik (666) sama idzie na Zagładę jak i pociąga wszystkich za sobą, którzy wierzą w jej diaboliczny, politologiczny bełkot o charakterze złośliwej i kłamliwej masowej psychomanipulacji. A przecież to diabłom najbardziej zależy na szerzeniu kłamstwa bo tych, co w kłamstwo wierzą zdobywają jako materiał skalany fałszem, na Zagładę w Piekle Ognia i Siarki do którego dusze samobójcze zmierzają.

    Jeśli ktoś myśli, że osobonazwę „Pawlik” opisujemy tu celowo „tylko negatywnie” to jest w wielkim błędzie i powinien przestudiować wiedzę mistyczną o Bestii jaką zawiera Objawienie Świętego Jana Apostoła, a także uświadomić sobie cierpienie milionów rodzin jakie spowodował Adolf Hitler (666). Oczywiście Bestia Pawlik, z Bestią Hitlerem mają tylko dwie literki tożsame, a jest to „I” oraz „L”, stąd można powiedzieć, że są to Bestie tylko w 1/3 identyczne, choć każda działa na falach wibracji (666)! Trzeba jednak pamiętać, że wielkie Zło potrafi trwać uśpione przez lata, czekając na sposobność do przejawienia pełni swych możliwości. Restytucja inkwizycji faszystowskiej uczyniłaby z osobonazwy Pawlik niewątpliwie czołową wykonawczynię tortur i egzekucji na osobach innej niż ona wiary religijnej, politycznej, czy naukowej. Nierząd i wszeteczeństwo to w Biblii grzechy bardzo ciężkie, a odnoszenie się do udawania religijności z jednoczesnym kalaniem własnego gniazda, obłudą i fałszem czy pozorem pobożności. A wszetecznica w postaci Wielkiej Nierządnicy to właśnie obraz Bestii Diablicy całkowicie oddanej w swym wnętrzu Diabłu Szatanowi, czyli żeńskie wcielenie tworu o wibracji Ducha (666), takiego jak „Pawlik”, tak czy owak, zewnętrznie kobiety.

    Archetyp dwóch Bestii (Potworów) i Wielkiej Nierządnicy w ramach postaci obliczanych jako (666) pokazuje na pewne bogactwo charakterów wśród złych Duchów o piekielnej mentalności. Z osobami takimi jak Pawlik (666) „nierząd uprawiają królowie Ziemi, a winem jej nierządu upijają się mieszkańcy Ziemi” (Obj. 17. 2), jak mówi Apokalipsa Świętego Jana Apostoła. To wino nierządu, którym upijają się mieszkańcy Ziemi jest w książkach, artykułach i w przemówieniach Michaeli Zofii Pawlik. Ludzie czytający to, co ona pisze, słuchający tego, co ona mówi, z mocy Bestii zostają oszołomieni, pomyleni i zachowują się tak, jak pijani. Są aktywnie pobudzeni przeciwko wszystkiemu temu, co nienawistnie zwalcza samozwańcza siostra Pawlik. Judzenie w sprzyjających okolicznościach może przybierać formy kolejnego katolickiego pogromu na innowiercach, rozmiar ludobójczej katolickiej rzezi takiej jak pomiędzy Hutu i Tutsi w Afryce, gdzie w latach 90-tych XX wieku za sprawą takich Bestii zginęło ponad 1, 5 miliona ludzi. To jest wymiar pijanego nierządu i wszeteczeństwa do którego w swym duchu może zmierzać każda Bestia o wibracji (666). Wielkie Miasto jako Nierządnica czy Wszetecznica Apokalipsy może być sumą wszystkich złych inkarnacji (666) jakie żyją na Ziemi, a trzeba dodać, że kobiece wcielenie Wielkiej Nierządnicy zostaje wpierw pożarte przez zwierzęcą Bestię, która dopiero po tym zostanie wrzucona do Jeziora Ognia i Siarki. Można odnieść mocne wrażenie, że Złe Duchy mocno wykorzystują siostrę Pawlik, jednak w dywagacje o sukubach i inkubach oraz podobnych zjawiskach nie będziemy się wdawali. Lepiej pamiętać, że każda instytucja w której działa osobonazwa Pawlik, dość szybko ulegnie spaczeniu i wykolejeniu przez jej diaboliczną wibrację (666), która jest czymś takim jak tuba propagandowa Diabła, radiostacja Piekieł na której falach nadaje Czarna Loża Diabła czyli Szatański Episkopat Belzebuba, Lecherego, Rokity, Boruty, Asmodeusza, Belfegora, Mefistofelesa i podobnych znanych Archetypów. Rzecz ta odnosi się do wszystkich osób o wibracji (666) w Nous swojej osobonazwy, a czasem i w Nous miejsca zamieszkania.

    Słowa ukryte w osobonazwie, takie jak „Paw” w nazwisku „Pawlik” niewiele już wnoszą do obrazu całości, choć podkreślają zdolność do strojenia się w piórka pychy i dumy, przyciągania innych swą pedagogiczno-krytykancką elokwencją. Duma jest cechą Asurów, bardzo złych, acz subtelnie działających piekielnych Duchów, które udają Anioła Światłości, czego symbolem w Biblii jest sam Lucyfer, Arcyksiążę fałszywego światła, kłamliwej wiedzy i ideologicznego omamienia czy zaślepienia. Jeśli Pawlik pozuje na Anioła Światłości, który chciał nawracać i oświecać Indie, to hindusi słusznie tę Lucyferzycę precz przepędzili uważając za obłąkaną i szkodliwą społecznie! Wibracje jej Złego Ducha dobitnie i wystarczająco świadczą przeciwko wszelakim jej Złym i szkodliwym wymysłom. Stąd trzeba uznać osobonazwę Pawlik za wcielenie Zła o faszystowskim stopniu szkodliwości i nie pozwolić, aby to Zło opętywało ludzkie umysły.

    Szczególnie DZIECI i MŁODZIEŻ trzeba przestrzegać przed ideologiczną zarazą sianą przez osobonazwę PAWLIK Zofia Michaela i jej omamione czy opętane klony a raczej zombi bezmyślnie powtarzające czy publikujące chore idee mające na celu jedynie zwalczanie Dobra, Prawdy i Światła Boga. Jeśli Lucyfer jest szefem propagandy w katolickim opisie Piekieł, czyli Gőbbelsem Wielkiej Czarnej Loży, to Zofia Pawlik świetnie sobie radzi jako jego ziemska rzeczniczka opętująca sporą liczbę ludzi. Jej zdolności do mistrzowskiego wypełniania diabelskiej roli w planie Zatracenia Ludzkości mogą być przez Szatana, Cesarza Piekieł w każdej chwili wzmocnione! Tych, co nie wierzą w Piekło i Diabły katolickiej teologii, musimy tu przeprosić za cytowane obrazy, ale działalność katolickiej aktywistki Pawlik musimy rozważać w oparciu o wyznawaną przez osobonazwę teologię na podłożu której cały obraz tej konkretnej, wcielonej od poczęcia Bestii został ukształtowany i li tylko z tego względu to czynimy. Racjonalnie nie można oderwać człowieka od ideologii którą wyznaje i uważamy, że katolik Zły idzie do katolickich piekieł, a zły buddysta do jak najbardziej buddyjskiej sfery głodnych duchów czyli Pretów! A katolickie Piekło dla Bestii (666) to ostatecznie Jezioro Gorejące Ogniem i Siarką jak to w Biblii katolickiej ujmująco i straszliwie opisano, gdzie Zła, totalnie zdegradowana dusza katoliczki Pawlik ulegnie Zatraceniu, co jest jedną z Tajemnic Mistycznych katolickiej Wiary! Pozostaje się tylko gorąco i żarliwie modlić, każdy w swej wierze lub szczerze pragnąć czy wizualizować (dla ateistów) aby Pawlik „Michaela” jak najszybciej przez Jezioro Gorejące Ogniem i Siarką pochłonięta była i więcej już nie miała jak sie wcielić z powodu przejścia w stan Niebytu!

    Niewątpliwie, trzeba ogromnej pracy światowych Sił Zła, aby Bestia (666) miała w cieniu Soma (liczba spółgłosek) dodatkowo wibrację (17) wzmacniającą siłę przejawienia piekielnych aspiracji poprzez ciało i życie. Niewątpliwie siły zła musiały natrudzić się, aby takie nazwisko miało sprzeczność pomiędzy Soma a Psyche, podwójne związanie graniczące z chorobą psychiczną na bazie zakłamania samej siebie. Takie sploty okoliczności trudno rozwikłać i mogą dawać jeszcze znać o sobie nawet kilka lat po totalnej zmianie nazwiska na jakieś lepsze duchowo. Wiedza mistyczno-duchowa jak i gematria, psychologia matematyczna są nieocenioną pomocą w dziedzinie identyfikowania światowych wcieleń Sił Zła, Diabłów, Diablic i całej ich Czarnej Loży Mroku! Kościół katolicki jest od wewnątrz niszczony przez takie czorcie Bestie w ludzkich ciałach jak Pawlik Zofia Michaela, dlatego rozsądniej byłoby, gdyby Hierarchia Kościoła pozbywała się ze swego poletka takich chwastów, wyplewiając je i wrzucając w Ogień Wieczny, bo Pawlik to chwast albo wrzód nowotworowy na żywej tkance Kościoła.

    Przez takich oszołomów inkwizytorskich Kościół traci wiernych, a skutkiem tego jest fakt, że Dziesięć Przykazań w całości, zna zaledwie 18% ludności polskojęzycznej. Nie ma kto uczyć religii bo Diablice i Diabły wcielone używają swych talentów na rozsiewanie zarazy ideologicznej, sadzenie chwastów, generowanie raka na zdrowych dotąd umysłach prostych i naiwnych ludzi, którzy dawają się nabrać na kretyńskie bełkoty inkwizytorów, którzy na sztandarze swego imienia mają (666) wpisane jako znak Zatracenia w Jeziorze Ognia i Siarki na wieki wieków Amen!

    Bogu niech będą dzięki za mistyczną wiedzę Numerologii Stosowanej, która w porę ostrzega ludzkość przed zagrożeniem ze strony Szatańskiego Wcielenia Złego Ducha w osobie Pawlik!

    Mag Athenor

  • Ofiary księży pedofilów wspominają molestowanie i policyjny terror w Polsce

    Ofiary księży pedofilów wspominają molestowanie i policyjny terror w Polsce

    Uwaga! Materiał relacji jest drastyczny! Tylko dla dorosłych i molestowanych dzieci!

    Ofiary Księży Pedofilów i Zakonnic Pedofilek mówią o prześladowaniach w Polsce dokonywanych przez katolicką policję polityczną CBŚ oraz bezpiekę ABW na usługach papiestwa. Ofiary nie mogą podawać publicznie nazwisk księży czy zakonnic, bo sprawy im się przedawniły, czasem już nie żyją albo ofiara księdza pedofila byłaby prześladowana przez swojego księdza gwałciciela i policję na usługach pedofilskiej czarnej mafii watykańskiej, a ściślej od 1978 do 2005 na usługach pedofilskiej mafii wojtyłowej. W Niemczech w lutym 2010 zaledwie kilkaset osób upomniało się o odszkodowania od pedofilskiej sekty katolików za molestowanie i gwałcenie w dzieciństwie. Jan Paweł II dostał 17 tysięcy skarg na moletowanie przez księży w czasie swego pontyfikatu. Nie zareagował, kazał jedynie zastraszać ofiary i zmuszać je do milczenia. W Polsce tą samą metodą Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti jest zastraszane i oczerniane przez pedofilów i pedofilki z największej pedofilskiej mafii świata jaką na całym świecie w świetle już ujawnionych skandali jest tzw. duchowieństwo katolickie. W USA i Irlandii ujawniło się kilkadziesiąt tysięcy ofiar molestowanych w dzieciństwie przez dotąd nietykalnych księży zboczeńców seksualnych. W samej Irlandii przesłuchano ponad 30 tysięcy ofiar wykorzystanych seksualnie i gwałconych przez księży, mnichów lub zakonnice. Irlandia to tyle ludności co w Polsce ma jedno województwo śląskie, zatem ile więcej ofiar jest w Polsce…

    Wszystkie cytowane wypowiedzi, to fragmenty książki wydanej na potrzeby Antypedofilskiego Bractwa Himawanti w nakładzie 30 tysięcy egzemplarzy…

    Ofiary kościelnych pedofilów mówią:

    1. W dzieciństwie byłam molestowana seksualnie przez dwie katolickie zakonnice, które chciały ze mnie zrobić lesbijkę. Miałam wtedy 8-10 lat, zaczęło się w czasie przygotowań do katolickiej komunii. Bardzo źle to wspominam, nie chcę tego pamiętać, co musiałam im na rozkaz robić. To był mój pierwszy seks, z tymi zakonnicami, w tym wieku. Chciałabym zapomnieć i nigdy więcej o tym nie musieć pamiętać. To był straszny horror. Powinno się zakazać istnienia zakonnic katolickich. Za to, że chodziłam na jogiczne terapie dla ofiar pedofilów i pedofilek do Mohana Ryszarda Matuszewskiego nachodziła mnie policja państwowa CBŚ, skradziono mi komputer, oskarżano, że mam nielegalne oprogramowanie, chociaż miałam legalne programy należące do uczelni na których naukowcy pracować muszą. Na polecenie katolickiej policji politycznej ABW, zostałam zwolniona z pracy w Instytucie Morskim w Gdyni. Wszystko bezczelne, nielegalne i pedofilsko-katolickie! Taki brutalny jest katolicki reżim pedofilistów z Opus Dei, rządzący Polską! Dostałam niesłuszny wyrok od katolickiego gestapo nawet za zbieranie podpisów przeciwko nielegalnemu więzieniu pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego, więzieniu przez pedofilską mafię z Bydgoszczy, Częstochowy i Warszawy!

    — dr Hanna Szpilewska – Gdynia, Gdańsk

    2. W 2002 roku jesienią wielokrotnie napastowali mnie policyjni pedofile na usługach pedofilskiej mafii z Dworca Centralnego w Warszawie i jej pedofilskiej prokuratury okręgowej. Pomagałam ofiarom gwałconym przez księży pedofilów prowadząc terapie duchowe i uzdrawianie w Brzegu, gdzie mieszkam, a także we Wrocławiu. Pracując jako rewident księgowy, wiem, że tysiące ludzi w Polsce ma takie problemy, choć nie tylko z księżmi czy zakonnicami. Biznesmeni poważnych firm w których realizowałam zlecenia rozmawiali ze mną i prosili o porady, gdyż wiedzieli, że prowadzę terapie ofiar pedofilów. Używałam metod jogi, relaksu i medytacji. Policja z CBŚ straszyła mnie egzekucją za pomaganie panu Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Grożono mi utratą pracy, ośmieszeniem z kościelnej ambony, a gdy to nie poskutkowało, policjanci wyjęli pistolety i mierzyli we mnie. Mówili że mnie zastrzelą za przynależność do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Zdecydowałam się wyjechać z pedofilsko-katolickiej Polski do Singapuru, do mojego syna. Akurat przydałam się jako babcia. Teraz mieszkam w Singapurze i nie boję się już katolickiej policji politycznej, kościelnego gestapo III RP zwanej obrazoburczo “Wolną Polską”. Okazjonalnie przyjeżdżam do Polski, Niemiec i Irlandii prowadzić terapie dla licznych ofiar księży pedofilów”

    — mgr Eugenia Pałys – Brzeg, Singapur

    3. W 2002 roku i w 2003 roku kilka razy nachodziła mnie katolicka policja polityczna CBŚ i ABW. Straszono mnie więzieniem i egzekucją za przynależność do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Jako molestowana w dzieciństwie przez księdza proboszcza wielokrotnie, przez kilka lat interesowałam się terapiami ofiar pedofilów, ofiarami księży pedofilów. Umiem pomagać ofiarom molestowania przez kler katolicki. Najważniejsze nie bać się kościelnych i ich policyjnych zboczeńców seksualnych, tego zwyrodniałego Opus Dei, które zawłaszcza naszą Polską. Nie boję się ścierwa policyjnego wysługującego się księżom pedofilom. Dalej pomagam ofiarom, ale się z tym nie afiszuję. Policjanci omal by zabili moją schorowaną matkę oraz malutką córeczkę! Do dzisiaj boję się, że jakiś ksiądz albo policjant z CBŚ zgwałci moją córkę!

    — mgr Nina Waśk – Włocławek

    4. W dzieciństwie byłam przez 8 lat, od ósmego do szesnastego roku życia gwałcona przez znanego w Polsce dobrze księdza biskupa i jego kompanów. Rodzina moja w tym pomagała, nie reagowano na moje skargi. W 1987 roku wstąpiłam do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, aby nauczyć się prowadzić terapie dla ofiar księży pedofilów. I też chciałam pomóc sobie. W Polsce zamiast księży i biskupów katolickich karać, to się ich ukrywa, a jak dziecko dorasta, to zbrodnia pedofilskiego zboczeńca zwanego biskupem jest już przedawniona. I jeszcze nie wolno mówić o swoich wspomnieniach z pedofilską kreaturą z katolickiego kościoła, bo to pedofila rzekomo “obraża”. Mam to gdzieś. Po kres życia będę mówić o tym co przeżyłam gwałcona i do stosunków z biskupem katolickim zmuszana przez popapraną rodzinę. Po kres życia będę pomagać gwałconym przez księży. Wielokrotnie byłam napastowana przez pedofilską policję polityczną katolickiego gestapo z Zabrza i Katowic! Napadali mnie kościelni bandyci pracujący w policji. Napadli mnie i pobili Dariusz Pietrek oraz Marcin Pietraszewski – dwaj śląscy pedofile, a policjanci im pomagali. Byłam ciągana po pedofilsko-katolickich sądach w Katowicach, gdzie się tylko interesy pedofilskiej mafii biskupiej ochrania. A wszystko za to, że ze szlachetnych pobudek zostałam terapeutką ofiar księży pedofilów i instruktorką jogi oraz medytacji.

    — mgr Barbara Latoszek – Zabrze

    5. Byłam nachodzona w Łodzi w moim miejscu zamieszkania, w tym w 2002 i 2003 roku. Policja polityczna z CBŚ wypytywała mnie nielegalnie, naruszając Konstytucję, o wyznanie oraz światopogląd. Policjanci w swym zwyrodnieniu uważali, że mają prawo pytać o to, o co Konstytucja wypytywać i przesłuchiwać zabrania. Polska to reżim katolicki, inkwizycja kwitnie. Nawet moja dieta ich interesowała. Mamrotali coś, że mnie zamkną w kryminale, jak będę występować w obronie pana Ryszarda Matuszewskiego. Po prostu działam w obronie praw człowieka. Pomagam też prowadząc terapie dla ofiar pedofilii i przemocy domowej w Łodzi.

    — mgr Elżbieta Kolanowska – Łódź

    6. Kilkakrotnie nachodziła mnie katolicka policja polityczna III RP. Za to, że jestem uzdrowicielem i terapeutą. Pomagam ofiarom przemocy domowej, pomagam, leczę duchowo, jestem bioterapeutą, a osoby używane seksualnie przez księży po bioterapii czują się dużo lepiej i zdrowieją. Napastowali mnie policjanci, żądali ode mnie podpisania lojalki, że nie będę nic mówił publicznie o księżach pedofilach w Polsce. Rocznie przyjmuję tysiąc osób na terapie. Trudno jest nie mówić. Mam gdzieś tych kościelnych popaprańców z katolickiej policji politycznej. Zawsze będę się douczał u Mohana, jak tylko czas pozwoli. Straszono mnie, że stracę majątek, że wyleją mnie z roboty. Mam ich gdzieś tych policyjnych tłuków wysłanych przez jakiegoś plebana pewnie papieskiego pedofila. Zapomnieli, że pracuję na swoim. Ale kontrolę skarbową nasłali. I nic, tylko się urzędniczka wygadała, że to CBŚ zlecił. Takie pedofile tam pracują!

    — mgr Eugeniusz Kaczmarek – Police

    7. Byłam molestowana przez księdza proboszcza w dzieciństwie. Boję się o tym mówić. Zmuszano mnie też do niechcianych stosunków w rodzinie, przez krewnych katolickich. Zastraszała mnie policja polityczna CBŚ jesienią 2002 roku. Policjanci straszyli mnie, że wyrzucą z pracy, pozbawią tytułu magistra, że mogą mnie nawet dzieci pozbawić. Policjanci zażądali, abym wycofała się z działalności w Antypedofilskim Bractwie Zakonnym Himawanti. Nachodzili mnie pedofilscy gangsterzy, którzy fikcyjnie oskarżali pana Ryszarda Matuszewskiego: Tadeusz Mynarski i Jadwiga Gierczyńska. Oferowali nawet zyski z handlu pedofilską pornografią. Mówili, że mają zielone światło od CBŚ i Prymasa na uwięzienie Mohana Matuszewskiego. Jakoś się ich nie bałam, chociaż bałam się o dzieci, gdyby policja polityczna, polskie gestapo CBŚ odebrało mi dzieci. A tak się ci zboczeńcy kościelni z policji odgrażali.

    — dr Hanna Zgryźniak – Opole

    8. Dobierał się do mnie ksiądz w dzieciństwie. To było straszne. Do dzisiaj jak się przypomni jest to horror. Na widok krzyża czy kościoła katolickiego miewam torsje. Za uczenie się za terapeutę w Antypedofilskim Bractwie Zakonnym Himawanti, nachodzili mnie policyjni kryminaliści. Za to co mnie straszyli, powinni ci policjanci z CBŚ siedzieć w kryminale dożywocie. Dla mnie to hołota, poniżej pasa. Powinno się wywalić na bruk wszystkich pedofilów, którzy wydawali wyroki przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti. W 2002 roku w czasie nalotów CBŚ, bałem się, że zabiją mi dzieci lub zgwałcą żonę i córeczki. Takie wstrętne typy nachodziły mój dom.

    — mgr Lech Bem – Częstochowa

    9. Już jesienią 1996 pierwszy raz nachodzili mnie policjanci na zlecenie księży. Inwigilowano mnie za przynależność do Międzynarodowego Zakonu Sufi Pir Vilayat Inayat Khan, a także na konto znajomości z Mohanem Ryszardem Matuszewskim i związków z Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti. Nachodzono mnie bezczelnie we wrześniu 2002, mnie i moich rodziców straszono. Pozbawiono mnie chłopaka, który będąc świadkiem najścia mnie zostawił. Dlatego nienawidzę katolickich świń policyjnych. Jakiś czas na widok tego policyjnego ścierwa miałam ochotę jakiegoś “psa” zakatrupić, za moją MIŁOŚÄ† zniszczoną przez te katolickie świnie z policji politycznej. I tak jest mi trudno z kimś być, bo musi to być ktoś kto rozumie problemy osób molestowanych seksualnie w dzieciństwie. Ale kretyni z policji grozili bronią, że nas wystrzelają i mój były się przestraszył. Miałam być “starta w pył” razem z całym Himawanti. Wedle debilów katolickich z kościelnej w Polsce policji politycznej. Mieli legitymacje CBŚ. Byli jeszcze w 2003 i w 2005 roku. Może trzeba by policjantów kastrować, żeby księży pedofilów tak odważnie i bandycko nie bronili więcej.

    — mgr Anna Milewska “Sita” – Toruń

    10. Byłem kilkakrotnie gwałcony przez księży i biskupa katolickiego w dzieciństwie. Okolice Częstochowy to ostoja pedofilii parafialnej czy na zakrystiach. Chyba nie ma księdza co by nie robił tego z ministrantami i innymi dziećmi. Powody napadów policyjnych są zatem wiadome. My ofiary księży pedofilów chyba nie będziemy mieć spokoju w Polsce. Mówienie ludziom, żeby chronili dzieci przed księżami to ciężki chleb. Policja polityczna katolickiego gestapo III Rzeczpospolitej Polskiej Prymasa Glempa, Karola Wojtyły, Kwaśniewskiego i Buzka nachodziła mnie wielokrotnie, dostawałem wezwania, także moja rodzina. Trudno było sobie z tym poradzić od 1996 roku, ciągle zresztą przychodzą, nachodzą, po sąsiadach łażą i syf robią wokół mnie, mojej rodziny, pracy i Antypedofilskiego Bractwa. Nawet do szkoły karate w której ćwiczę poszli policjanci katolickiego gestapo i mnie tam znieważali, że w sekcie jestem. O działalności w ruchu antypedofilskim i terapii ofiar gwałconych w dzieciństwie przez księży pedofilów sprytne policyjne gnojki nie wspomniały. Za to z jogi i medytacji robili sektę! Takie katolickie gnojki, pewnie z sekty Opus Dei zawsze złodziejskiej i zawsze pedofilskiej przez papieża ręcznie sterowanej.

    — mgr Maciej Marczak – Częstochowa

    11. Byłem inwigilowany już w 1996 roku, w 1999, w 2003 i nachodzili mnie policjanci w 2006 roku. Zawsze wypytywali o wyznanie i przynależność do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Nachodzili mnie “kryminalni” lub “CBŚ”. Żona dostawała histerii na kilka tygodni i musiała brać leki uspokajające. Grozili, że jak będę uczestniczył w zajęciach u Mohana Ryszarda Matuszewskiego, to mnie zamkną na dożywocie w kryminale. Tacy jacyś – głupi jak na policjantów byli. Spytałem ich w 2003 roku od razu jak weszli mi do domu czy są “przydupasami ruchanymi w dupę przez Prymasa czy przez Papieża” – to ich zatkało, aż zaniemówili. Część przez lata to ci sami funkcjonariusze, czyli te same “osiołki” czy tam “kundelki”, z dawnej wyznaniówki od prześladowania mniejszości religijnych. Ci policjanci są chamscy, bo się bez nakazu ładują do mieszkania, a im nie wolno nikogo nachodzić i bez mojej zgody wchodzić do mojego mieszkania. Rozchorowałem się na kilka miesięcy przez tych kościelnych przydupasów prymasowskich. Ale Mohan Ryszard Matuszewski dał mi zioła i zrobił kilka sesji uzdrawiania, tak, że się znacznie polepszyło i jakoś żyję. I pomyśleć, że wszystko przez to, że z całego serca zaangażowałem się w prowadzenie terapii dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilów, bo sam z tym miałem w młodości do czynienia.

    — mgr Antoni Cichoński – Bielsko-Biała

    12. W dzieciństwie i młodości byłam w niechcianym związku seksualnym z jednym paulinem z Jasnej Góry. Byłam tak zwaną rozrywką dla mnicha z Jasnej Góry. Oni to bardzo lubią. Pewnie dlatego, że chodziłam na terapie dla ofiar księży, gwałtu i przemocy do Mohana Ryszarda Matuszewskiego, nachodzą mnie działaczki parafialnej Opus Dei oraz policjanci z “Trójkąta” w Częstochowie. Zastraszano mnie w 1996 roku, w 1997 roku, wzywano mnie w sprawie wieszanych przez mnie plakatów w obronie Mohana Ryszarda Matuszewskiego, także w latach 1999-2001. Powiedziałam “mendom”, że całą prokuraturę i sąd zakleję ulotkami, nawet jak mandat za to zapłacę i mam w dupie policję katolickiego gestapo. I won mi z domu kościelne zboczeńce! Raz się wynieśli, ale przyłaziły mendy znowu i groziły, że im rzekomo ubliżam. A oni mi od sekty ubliżali, katolickie, policyjne świnie bez kultury!

    — mgr Anna Rychlewska – Częstochowa

    13. Ja pracuję w szkole, to aż dziw, że na zlecenie mafii kościelno-opusdeistycznej z CBŚ czy ABW, jeszcze mnie z pracy nie wyrzucono. Nachodzono mnie i w pracy i w domu. Te same głupawe jasnogórskie ryje z komendy na “Trójkącie”, co napastowały mojego męża. Za młodu molestowała mnie najpierw zakonnica, a potem ksiądz. Nie mam ochoty przywoływać wspomnień, bo wyląduję u psychiatry. Księży powinno się kastrować, zakonnice też, niech żyją jak aniołki. Katolicyzmu zakazać raz na zawsze! Dość gwałcenia dzieci przez katolickich duchownych! Psy się odczepiły, jak za nachodzenie napisałam kilka skarg do wyższych instancji sądowych, że mnie policjanci z pedofilskiej mafii nachodzą i molestują seksualnie!

    — mgr Ilona Osińska-Marczak – Częstochowa

    14. Mnie molestował ksiądz na wsi pod Tarnowem, gdzie się wychowywałem. Potem się okazało, że miałem wujka pedała, co mnie moletował jak miałem 12-13 lat razem ze swoim kolegą, którym był ksiądz. Dlatego wstąpiłem do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, aby wyuczyć się jako TERAPETA ofiar księży pedofilów. Przyjmuję kilkuset pacjentów rocznie z takimi problemami, głównie z okolic Częstochowy i ze stron rodzinnych gdzie bywam. Policjanci odwiedzili wszystkich sąsiadów i przepytywali ich o mnie, ale część sąsiadów wie czym się zajmuję. Jeden sąsiad zapytał policjantów, co się tak o mnie dopytują, czy lubią seks z dziećmi i się boją, że “pan wicio” ich zdemaskuje. To się wnerwili i chcieli bić sąsiada, ale się zrobiło zbiegowisko na korytarzu i psich debilów z katolickiej policji politycznej z gestapo CBŚ, tak zwana opinia publiczna pogoniła. Zwykła policyjna hołota wysługująca się pedofilskim klechom, obrzydliwość! Policyjni bandyci byli u mnie w 1996 i w 1997 roku, potem w latach 1999-2001, chcieli mnie zamknąć za obklejanie pedofilskiego sądu w Częstochowie, co bezprawnie więził Mohana na zlecenie przeora pedofila Izydora M. z Jasnej Góry! I tak się ten reżim kościelny szarogęsi w Polsce. Trzeba ten syf katolicki wysłać do Watykanu albo na Księżyc. Na moje, to papież Karol Wojtyła jest winny wszystkich zbrodni pedofilii wśród księży, zakonnic i kleru.

    — mgr Witold Boguszewski – Częstochowa

    15. „Byłem w katolickim Seminarium Duchownym, uczyłem się na księdza. Zrezygnowałem z powodu wspólnej Tajemnicy Wiary. Jest to sodomia czyli wzajemne współżycie seksualne doodbytnicze i oczywiście obciąganie “fujar”, tak swoim przełożonym jak i kolegom ze starszych roczników. Kto nie jest pedałem, nie może być księdzem bo nie zaliczy żadnego egzaminu w katolickim Seminarium Duchownym. Taka jest katolicka, seminaryjna Tajemnica Wiary. To był potworny szok. Do dziś nie umiem sobie z tym poradzić. Chodziłem przez lata do Mohana Ryszarda Matuszewskiego na zajęcia terapeutyczne. Uczyłem się jako naturoterapeuta w Antypedofilskim Bractwie Zakonnym Himawanti. Mam wrażenie, że wszyscy co poszukują duchowych terapii byli molestowani lub gwałceni przez katolickich księży lub zakonnice. Większość ludzi z czasem o tym mówi w grupach terapeutycznych, ale czasem 5 lat trzeba, aż ten ból z siebie wyduszą. Niektórzy księża mają konkubiny i kochanki, żeby uniknąć konieczności pedalskiej kopulacji doodbytniczej z kolegami po fachu. Takie mam podłe te wspomnienia. Ale dopiero mieszkając w Sydney w Australii, daleko od pedofilią śmierdzącej katolickiej Polski, mogę tak otwarcie o tym mówić. Policja nachodziła mnie w 1996 roku, potem po prostu uciekłem z tej papieżem skundlonej Polski.”

    — mgr Marek Dannenberg (Cieślak) – Bydgoszcz, Warszawa, Sydney

    16. Na zajęcia dla ofiar księży pedofilów u Mohana Ryszarda Matuszewskiego trafiłem około roku 1989. Z jakie powodu chyba jest jasne. Nazwa Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti mówi samo za siebie. Przyszedłem po prostu na terapie energetyczne i duchowe dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek, jak w ulotkach było napisane. A metody jogoterapii i leczniczych medytacji oraz uzdrawianie ludzkiej psychiki do dzisiaj mnie żywo interesują. Policja polityczna faszystowsko-katolickiego gestapo nachodziła mnie w 1996 roku, w latach 1999-2001 kilkanaście razy, potem znowu w 2002 roku. W końcu powiedziałem i napisałem tym policyjnym świniom na łańcuchu Prymasa i Papieża, że od dawna nie jestem w Bractwie Himawanti i że nie utrzymuję z Mohanem żadnych kontaktów. Wtedy namawiali mnie do fałszywego oskarżania Mohana, co jak zrozumiałem wszystkie oskarżenia są fikcyjne i wyssane z pedofilskiej dupy papieża i jego przydupasów policyjnych, takich jak pederasta i pedofil Tadeusz Mynarski ks. “Abram Dillani”, którego poznałem jako alkoholika i homoseksualistę z upodobaniem do małych chłopców. I to tyle o policyjnych nagonkach na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti. Mam spokój, bo udałem, że dawno mnie z Bractwem nic nie łączy. Lepiej pedofilskie świnie prokuratorskie i sądowe obklejać anonimowo plakatami i rozsyłać im anonimowe paczki z gównem niż w katolicką pedofilią śmierdzącej Polsce uczciwie i jawnie bronić człowieka takiego jak Mohan w słusznej sprawie!

    —mgr Dariusz Witkowski – Stargard Szczeciński, Szczecin

    17. Mnie już w dzieciństwie jak miałem sześć latek, ksiądz zrobił krzywdę. Jaką? No wiadomo jacy są księdza i co ich interesuje. Wszyscy to wiedzą, że każdy ksiądz to seksualny zboczeniec, ale nikt w tym obłudnym państewku nie raczy o tym mówić głośno. A katolicka policja polityczna kilkakrotnie mnie nachodziła w domu i pracy próbując zrobić ze mnie groźną sektę. Tyle, że pracuję u wielbicieli Sathya Sai Baba i policjanci jak śmieci, zostali wyśmiani i szef z pracy pogonił im kota i jeszcze procesem sądowym w Strasbourgu zagroził. Miałem wtedy dobrego szefa w pracy. Kilka innych osób w Stargardzie Szczecińskim było nachodzonych, także moi sąsiedzi, akurat Jehowi, to też głupich, obłąkanych katolicką kiłą wojtyłową policjantów pogonili. Od teraz śpiewam sobie przy goleniu piosenkę: “Wojtylizm to syfilizm, każdy człowieka o tym wie”. Myślę, że te wszystkie napady z okazji przyjazdów zboczka z Watykanu organizował sam Zboczek czyli Karol Wojtyła. Dla mnie cały katolicyzm to zboczenie, skoro nikt księdzu kutasa siekierą nie odrąbał, a cała parafia wiedziała, że ksiądz rucha dzieci i dokładnie kogo. Wszystkich tych zboczonych katolików powinno się kastrować bez sądu!

    — mgr Szczepan Zając – Stargard Szczeciński

    18. Byłam regularnie gwałcona przez księży katolickich, przez proboszcza parafii i jego wikarego w dzieciństwie. Gdy miałam 8 latek już pierwszy raz ksiądz mnie zaliczył. Dziś to biskup, a tamte zbrodnie ma przedawnione. I jak tu o tym mówić? Zetknęłam się także z pedofilską mafią Gierczyńskich i Mynarskich. Obrzydliwe zboczki kręcące filmy z dziecięcą pornografią. Moje dwie siostry także były wykorzystywane seksualnie przez księży. Nie cierpię pedofilskich policjantów ani dziennikarskich świnek pedofilią cuchnących. Znieważali mnie epitetem sekciara. Spytałam takich ile dzieci gwałcą tygodniowo. I głupi zboczek z napisem TVN odpowiedział mi siedmioro. Powiedziałam to spadaj zboku, bo ci urżnę kutasa. Chwyciłam za nóż kuchenny i uciekł z progu mojego domu, gdzie mam ośrodek terapeutyczny dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Mnie molestowali księża, ale do mnie na terapie przychodzi dużo kobiet, molestowanych, gwałconych przez zakonnice. I dużo kobiet, co za młodu były gwałcone przez własnych ojców, dobrych i zasłużonych katolików oraz przez matki katoliczki. Kazirodztwo i pedofilia. Dwa w jednym. No trzy, bo jeszcze katolicyzm. I tacy to potem plują na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, że niby o kościele i księżach źle mówić nie wolno. A sami molestują i gwałcą własne córki oraz wnuczki, a nawet prawnuczki. Taki jest kościół i jego dewianty.

    — mgr Bożena Kasprzycka – Częstochowa

    19. Pracuję jako uzdrowicielka, wróżka, astrolog i jasnowidz. Jako, że dawałam ogłoszenia na stronach Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti o swoich usługach, byłam nachodzona przez policyjnych tajniaków z wiadomych służb oraz przez CBŚ. Wypytywano mnie i sąsiadów o moją działalność. To bezczelna inkwizycyjna, zbrodnicza nagonka robiona przez parafialne męty na co dzień pijane winem mszalnym. Pogoniłam tę hołotę policyjną tego katolickiego państwa wyznaniowego. Polska to powinna mieć w nazwie “Wasal Watykańskiego Reżimu”, a nie Rzeczpospolita. Brzydzę się kościelnymi sługusami z policji i tajnych służb, co mnie nachodzili. Tym bardziej pisałam protesty i skargi przeciwko bezprawnemu więzieniu Mohana Ryszarda Matuszewskiego przez pedofilską mafię z Bydgoszczy, Częstochowy i Warszawy. Policja nachodziła mnie bezprawnie w 2002 i 2003 roku! I kilkanaście razy przychodzili tajniacy, niby pogadać o życiu.

    — mgr Lidia Ziajska – Katowice

    20. Mnie gwałciły zakonnice jak chodziłam do katolickiej szkoły u sióstr zakonnych. Bo zakonnica to siostra w habicie, czyli zboczenica seksualna. Cierpię z tego powodu do dzisiaj, bardzo trudno znoszę nawet najlepsze terapie. Nie mogę o tym zapomnieć. Trzeba mówić o klasztornych dziwkach lesbijsko-pedofilskich, mówić wszystkim dzieciom, aby klasztory i klasztorne szkoły u sióstr katolickich były raz na zawsze zlikwidowane! Na całym świecie trzeba likwidować to moralne zło. Pomagałam ofiarom gwałconym przez zakonnice w Polsce, ale teraz pracuję w Irlandii, bo tam bardziej jawnie i lepiej można pomagać ofiarom zboczonej papieskiej sekty katolików, która zabrania mówienia o tym co się dzieje z dziećmi w katolickich rodzinach czy w katolickich szkołach. Jeśli ktoś oddaje dzieci do katolickiej szkoły, oddaje je na molestowanie i używkę seksualną dla zboczonych sióstr, mnichów i księży! Policja polityczna katolickiego gestapo zwanego CBŚ, nachodziła mnie i mojego męża oraz moją matkę i sąsiadów. Wypytywała o przynależność do sekty! Sąsiedzi pytali policjantów czy mają “kukunamuniu” czy im “szajba bije i z nudów najścia esbeckie robią”. Moja matka powiedziała im krótko “wynocha papieskie debile, idźta biskupów zamykać za machlojki i wyłudzenia”. Chyba psy kościelne, papiesko-gestapowskie nie miały ze mną łatwo. A do Irlandii wyjechałam, bo tam państwo już płaci za terapię ofiar ruchanych przez zakonnice czy księży. Wrócę do Polski, jak w Polsce będzie refundacja dla ofiar Papieża Polaka i jego przybocznych.

    — mgr Krystyna Luzar – Kraków

    21. Terapiami naturalnymi jak bioenergetyka, reiki, medycyna chińska czy ajurweda zajęłam się z powodu traumy po incydentach z pedofilskim molestowaniem mnie w dzieciństwie. Nie chcę o tym w zasadzie mówić, bo po 5 latach terapii zasklepiłam moje rany i nie mam chęci aby je rozgrzebywać. To co ksiądz potrafi zrobić dziecku można albo zapomnieć, albo się powiesić lub zaćpać na śmierć. Jestem poważną biznesłumen i nie mogę sobie pozwolić na rozsypywanie się na widok habitu jakiegoś kolejnego zboczeńca. Miałam wiele problemów w związku, byłam na terapii trwającej dwa lata, ale chodziłam, jeździłam na sesje terapeutyczne dla ofiar pedofilów w sutannach przez lat pięć. Terapia dwa lata była dla mnie i wielu innych osób zbyt krótka. Najazdy policyjnych mend wyzywających mnie od sekciary przy sąsiadach i w miejscu pracy uzmysłowiły mi, że taka grupa terapeutyczna może wyglądać jak sekta albo tajna komórka powstańcza. Bo wszyscy patrzą na siebie, spotykają się, ale nikt nie chce się nawet pierwszy zapytać portiera czy są zajęcia, bo portier w jakimś klubie czy ośrodku zapyta “jakie zajęcia”. A to bardzo źle przez gardło przechodzi, że dla “ofiar księży pedofilów” czy w ogóle dla ofiar pedofilów. Strasznie się wtedy czułam, w takich sytuacjach, a policyjne świnie z chlewa, w te drażliwe tematy wchodziły brutalnie ze swoim hitlerowsko-katolickim pytaniem: “Do jakiej sekty pani należy.” To im palnęłam, że “do sekty pedofila Karola Wojtyły, ksywa Jan Paweł II”. Bezczelny i chamski policyjny gnój, zapytał: “A papież też panią gwałcił?” Ręce opadają. Oni dobrze wiedzą w katolickiej policji politycznej, z jaką organizacją mają do czynienia i że rozmawiają z ofiarami księży pedofilów. Tylko mają za zadanie zdusić ruch przypominający się o swoje prawa, zdusić w esbecko-katolicki sposób, gestapowskimi metodami wojtylizmu!

    — mgr Ewa Maciejewska – Poznań

    22. Byłam w dzieciństwie molestowana przez zakonnice. Było to obrzydliwe, myłam się długo nawet po tym, jak przechodziłam obok Kościoła czy klasztoru z zakonnicami. Do dziś na widok zakonnic mam mdłości i migrenę, ale po 2 latach terapii u Lalita Mohana Ryszarda Matuszewskiego poczułam się znacznie lepiej i jakoś uporządkowałam swoje życie. Z mężem i dziećmi po trwających aż do 2005 roku policyjnych napadach katolickiego gestapo nazywanego policją państwową wyjechaliśmy do Wielkiej Brytanii i nie chcemy mieć z pedofilską Polską Maryjną nic więcej wspólnego. Zanim wyjechaliśmy, potłukliśmy trochę przydrożnych maryjnych figurek i krzyży z Jezusem, jako symboli pedofilii katolickiej, w całej Polsce w wielu różnych miejscach. Jakoś trzeba dzieciństwo i policyjne napady na moją rodzinę odreagować! W Anglii z mężem dalej uczestniczymy w rozmaitych terapiach, głównie z tego samego powodu, chociaż mąż ucierpiał z tego powodu bardziej chyba niż ja, albo kobieta jest bardziej odporna na takie przejścia z pedofilią zakonnic. To w sumie i pedofilia i lesbijstwo było ze strony zakonnic. Obrzydliwość tej ziemi chodzi w habitach zakonnic. Od razu mnie mdli i rzygać się chce, że takie draństwo robi się dzieciom, małym dziewczynkom, wszędzie tam, gdzie zakonnice mają dostęp do dzieci.

    — mgr Renata Zając – Sieradz, London

    23. Molestowana byłam nie tylko ja ale nawet moja mama, dziś ciężko chora. Kościół nie zna umiaru w swojej perfidii i zboczeniu. Policyjni bandyci nachodzili mnie wiele razy, w tym w latach 1996-1997, w latach 1999-2001, a potem od sierpnia 2002 do grudnia 2003 kilka razy i znowu na przełomie 2005/2006. Kolejne najścia wstrętnych i agresywnych katów z katolickiej katowni pod pedofilską Jasną Górą, która próbowała w akcie zemsty za ujawnianie pedofilów zniszczyć tak Mohana Ryszarda Matuszewskiego jak i Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti. W Częstochowie do kilku grup chodziło jednocześnie nawet 200 osób, czyli tyle przynajmniej jest w Częstochowie ofiar molestowanych przez księży, zakonnice, dorosłych ministrantów, mnichów czy organistów i Bóg jeden wie przez kogo jeszcze. Trudno o tym mi mówić, nawet jako terapeutce, a prowadzę zajęcia dla ofiar molestowanych i gwałconych w tym księży pedofilów już od 1990 roku. Jestem terapeutką, pracuję z masażami, uwalnianiem traumy, bioterapią, reiki, ajurwedą, jogą i zaczynałam się uczyć tych rzeczy zanim jeszcze Mohan Ryszard Matuszewski stał się w Częstochowie znany z tych terapii dla osób gwałconych przez kler. Mam nadzieję, że policyjne napady na mój dom i grupy terapeutyczne ustaną, a na Jasnej Górze zamiast klasztoru będzie wielki szpital dla wszystkich ofiar katolickiego terroru w Polsce po 1989 roku. Takich metod jak wobec nas, ofiar pedofilii kościelnej zrzeszonych w Bractwie nawet komunistyczna SB nie stosowała wobec opozycji politycznej!

    — mgr Maria Tabaka – Częstochowa

    24. Mnie i moją żonę w Gdańsku kilkakrotnie napadało CBŚ Gdańskie, straszono nas, grożono nam śmiercią, sądem, więzieniem, utratą pracy, publicznym piętnowaniem w prasie, radio i telewizji. Widziałem jak to robili z Mohanem Ryszardem Matuszewskim. Boję się, ale cóż, najwyżej się weźmie jakiś znieczulacz i się zapomni. Po gwałceniu przez księdza, dziś biskupa, to tylko kolejna mała trauma. W sumie jestem zaprawiony w traumie od piątego roku życia. Ksiądz i jego kumple od ruchania dziatek też mnie i innych kolegów zastraszali. Trzeba im było zrobić dobrze i wtedy był spokój na kilka dni. Zjebane dzieciństwo. Zająłem się psychotroniką, okultyzmem i uzdrawianiem. Nienawidzę katolickiej sekty księży pedofilów, nienawidzę i już, na zawsze nienawidzę ścierwa kościelnego. Ciągali mnie ścierwa po sądach w Gdańsku, za pisanie protestów w obronie Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Obrzydliwe katolickie gestapo cuchnące papieżem. Oby piekło pochłonęło ten syf zwany katolicyzmem. Cóż tu więcej powiedzieć. Może mam film jeszcze zrobić o tym jak ksiądz rucha dzieci? Byłem nawet bity przez policję polityczną katolickiego reżymu zwanego Polską. Tłukli mnie w Gdańsku wieczorem na ulicy, zimą 2006 i krzyczeli że zabiją jak jeszcze raz do Mohana Ryszarda Matuszewskiego na zajęcia pójdę i jak będę głośno o pedofilskim dymaniu dzieci przez księży mówić czy pisać. To może jest mój ostatni występ, jak więcej nie przyjdę na zajęcia do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, to znaczy że kościelna policja polityczna w skatoliczałej Polsce mnie zamordowała.

    — mgr Jarosław Kowalczyk – Gdańsk Pruszcz

    25. Ja i moja rodzina byliśmy za chodzenie na terapię ofiar gwałconych w dzieciństwie przez katolickich księży brutalnie terroryzowana. Tak można nazwać najazdy tych bandytów z CBŚ na nasz dom na podkrakowskiej wsi. Moja siostra uciekła z tej pedofilskiej Polski na stałe, ale ona udzielała się więcej, także jako terapeutka. Pisałam protesty w obronie Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, ale policja polityczna na zlecenie pedofilów zaatakowała z brutalną i bestialską siłą. Napady były w latach 2002-2003 i w latach 2005-2006, to straszne, że papiescy pedofile mają takie wpływy w policji. Miałam nawet sprawę sądową o przynależność do Bractwa, nie wiem ile osób jeszcze miało takie sprawy. Wzywano mnie pod rygorem aresztu z Krakowa aż do Gdańska, oczywiście na mój koszt. To jest okrutne zbójectwo, a wszystkiemu winny jest papież Polak, ukrywający swoich zboczeńców seksualnych w sutannach. Mówię o tym głośno, bo chociaż mnie policja polityczna, katoliccy prokuratorzy z pedofilskiej sekty Opus Dei i sądowa alkoholiczka z Gdańska przestraszyli, to już mi ta trauma przeszła nie boję się powiedzieć, że katolicyzm to zło, pedofilsko-mafijne zło i ideologiczny syfilis robiący porządnym ludziom wodę z mózgu, a po cichu uprawiający pedofilię na plebaniach i terroryzm na małych dzieciach! Bandyci policyjni z CBŚ byli nieuprzejmi, chamscy i po katolicku wulgarni, jak to sługusy pedofilskiej papieskiej inkwizycji. Brzydzę się na równi pedofilskim sądem z Gdańska, który wymierzył mi bezpodstawny wyrok za pisanie protestów w obronie Mohana jak i pedofilskim sądem okręgowym z Warszawy, który trzy lata trzymał Mohana Ryszarda Matuszewskiego w areszcie na zlecenie jakiejś pedofilskiej czy tam kościelnej świni. Na jedno wychodzi. Kościelna to i tak dla mnie na zawsze pedofilska, dzieciojebliwa!

    — mgr Magdalena Chmielewska-Pasierb – Kraków

    26. Brałam udział w terapiach dla ofiar pedofilii u Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Jako ofiara molestowana pospołu przez księdza i mojego ojca, który mnie do tego zmuszał, a mamusia milczała, biła mnie i zakazywała wspominania o tej tragedii. Dlatego, że organizowałam w Jaworznie trening dla ofiar pedofilów już w 1996 roku Mohan Ryszard Matuszewski został napadnięty przez pedofilsko-katolicką policję polityczną z Jasnej Góry. Przebywałam dwa dni w areszcie w Częstochowie, gdzie zostałam zabrana razem z Mohanem z mojego mieszkania w Jaworznie, gdzie na mój dom napadli pedofilscy bandyci z Policji Państwowej i Jasnej Góry. Nienawidzę teraz polskiego papieża śmierdzącego pedofilią i terrorem oraz bandytyzmem Karola Wojtyły czyli zboka Jana Pawła II. Na zlecenie pedofilskiej mafii z Jasnej Góry, jakiegoś ruchającego ministrantów, kleryków i dzieci przeora z Jasnej Góry, cały ten napad pedofilski był zorganizowany. A policyjne ścierwa w czarnych hitlerowskich mundurach katolickiego gestapo obrażały się jak ich pytałam czy są zbokami ruchającymi dzieci i ministrantów. Policyjne ścierwo udawało, że nie wiedzą o co mi chodzi. Jak się pojawiły w nocy plakaty na pedofilskiej prokuraturze, sądzie i pedofilskiej wtedy wojewódzkiej Komendzie Policji w Częstochowie, to im te jaja pedofilsko-jasnogórskie zmiękły. Zostałam zwolniona przed okresem zatrzymania, ale Mohana Ryszarda Matuszewskiego trzymali całe dwa dni na rzekomym zatrzymaniu, czyli porwaniu. Zrozumiałam wtedy, że katolicyzm to moralne dno i śmierdzące gówno, kloaka zboczenia, dewiacji i bezprawia. Zrozumiałam, że cały katolicyzm to choroba psychiczna kulminująca w ruchaniu dzieci przez księży i że między Jasną Górą, katolicyzmem, papieżem i pedofilią trzeba postawić na zawsze znak równości! Nie umiem mówić o Jasnej Górze pedofilią zboczonej inaczej niż o pedofilskiej kloace, a o policjantach inaczej niż jako o zbokach ruchających dzieci razem z przeorem tego pedofilskiego burdelu, który napadł na mnie i Mohana Ryszarda Matuszewskiego, na moją rodzinę! Od sierpnia 1996 policjant to dla mnie tyle co gówno pedofilskie ruchające dzieci tak jak każdy ksiądz! A potem w 1999 roku, dnia 7 czerwca, był kolejny napad pedofilskiej policji państwowej pospołu z pedofilskimi gangsterami z Jasnej Góry, zawsze zboczonej i pedofilskiej. I tym razem dwa lata więzienia Mohana Ryszarda Matuszewskiego, zupełnie bezprawnie w katolicko-pedofilskich katowniach zwanych aresztami III RP. W 2002 roku zaczął się prawdziwy kilkuletni horror napastowania mnie przez katolickie gestapo z ich pedofilskim papieżem jako hersztem ogólnoświatowej jak się szybko okazało, pedofilskiej mafii Opus Dei z siedzibą w Watykanie. Nienawidzę za te napady syfilisem zepsutego papieża i jego policyjno-kościelnych czarnych gestapowców, którzy napadali na mnie, zastraszali mnie, wymuszali podpisy in blanco, na których wpisywali fałszywe zeznania, które potem musiałam odwoływać. Straszono mnie, mojego brata Marka, matkę i ciotki, a nawet sąsiadów, byle wymóc zerwanie wszelkich kontaktów z Mohanem Ryszardem Matuszewskim i Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti. Dlatego mówię to na wieczną pamiątkę dla tych pedofilskich świń policyjnych i kościelnych, które maltretowały moją rodzinę i wszystkim radzę, zróbcie to samo, bo zbrodniarze policyjni się przestraszą NAS – ofiar pedofilskich mafii kościelnych, jak sobie poczytają te kanalie z pedofilskiej Jasnej Góry, Niedzieli, Effatha, KANA, OKOPS czy Opus Dei o sobie i swoich zboczonych kutasach!

    — mgr Małgorzata Wysocka – Jaworzno

    27. Byłam molestowana w dzieciństwie przez księży pedofilów. Nie byłam w stanie tego wytrzymać, bo księżulek ściskał mnie w swoich łapskach sadzając na kolanach i puścić nie chciał mimo mego płaczu i wyrywania się z jego obleśnych pazurów. Ksiądz pod pretekstem  “sprzątania zakrystii” wybierał sobie dziewczynki no i tam na tej tak zwanej zakrystii odbywały się dantejskie sceny obmacywania i wkładania łap czarcich pod spódniczkę czy koszulkę. Byłam zastraszana, że jak tylko coś pisnę rodzicom to stanie się im krzywda i policja ich wsadzi do więzienia. Dopiero po wielu latach kiedy to trafiłam na zajęcia jogi i spotkałam Ryszarda Matuszewskiego – Mohana – moja gehenna się skończyła. Dzięki terapiom w Bractwie Antypedofilskim Zakonnym Himawanti zaczęłam normalnie żyć i pracować, co przedtem było niemożliwe z powodu depresji i lęków, że coś złego się stanie moim bliskim. Do dziś omijam te czarne diabły i strzegę przed nimi moje dzieci. Dziękuję Ryszardowi Matuszewskiemu i terapeutom z Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, że mogłam wrócić do życia, choć koszmary molestowania jeszcze potrafią się śnić w nocy. Zgłosiłam nawet na policję to, że byłam molestowana w dzieciństwie przez księży pedofilów, ale sprawa została umorzona, bo policja klechy kryje, a od tej pory moja rodzina i ja byliśmy nieustannie narażeni na wyzwiska i innego rodzaju przykrości takie jak publikacje w gazetach na mój temat jakbym to ja była przestępcą a nie ofiarą. Do tego różnego rodzaju prześladowania, napady i pobicia, i zaczepki na ulicy. Napadano na mnie w pracy i w domu, na moje dzieci i posunięto się do tego, że zaczęto zastraszać moje dzieci podczas powrotów ze szkoły grożąc im śmiercią, wieszano na osiedlu gdzie mieszkam oszczercze plakaty o obraźliwej treści. Nasłani na mnie policyjni bandyci wyłamując mi drzwi łomem – włamali mi się do mieszkania z samego rana, kiedy to jeszcze spałam – i trzymali mnie 4 godziny w koszuli nocnej szydząc i wyśmiewając się ze mnie: “że i tak im nic nie zrobię”. Wymachiwali mi pistoletami nad głową i krzycząc, że mnie “odpalą” jak nie będę siedzieć cicho. Zrabowano mi z domu komputer, drukarki i inne dokumenty na temat prześladowań i molestowań przez księży pedofilów, zrabowano mi płytki CD na których były nagrane relacje ofiar pedofilów i inne materiały potrzebne do pracy w celu łapania tych zbrodniarzy w sukienkach, którzy gwałcą i molestują malutkie dziec

    — mgr Ewa Macherowska – Gliwice, Katowice

    28. Jestem wdzięczny Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti za terapie. Byłem obiektem wykorzystania seksualnego w dzieciństwie. Wiele razy ksiądz ruchał mnie kutasem. Zmuszał do picia wódki, upajał, jak protestowałem, a potem bestialsko gwałcił. W 2002 i 2003 atakowali mnie policjanci z wydziału d/s terroryzowania obywateli, a ofiar księży w szczególności. To jest granda. Katolicyzm jest spalony, ludzie się na tym dziadostwie poznają. Już przestają chodzić do tej pedofilskiej sekty. Katolicyzm z pedofilią księży jest szkodliwy społecznie w najwyższym stopniu. A policja to zwyrodniałe seksualnie plugastwo. Za znieważanie Antypedofilskiego Bractwa Himawanti odpowiedzialni są kościelni pedofile z pospolitych brukowców. Jakaś taka menda dziennikarska chciała robić ze mną wywiad. Pytam mendy czy jest pedofilem z sekty katolickiej, a menda się śmieje i mówi tryumfalnie, że tak. Jak można się do tego przyznawać? Policja za to, że regularnie organizujemy, a nawet prowadzimy warsztaty terapeutyczne dla ofiar pedofilskiego kleru, nachodziła nasz dom, zastraszała dzieci i straszyła nami sąsiadów. Raz moje mądre dziecko, na boisku szkolnym zaczepione przez policjanta w tej sprawie, zaczęło głośno krzyczeć: “Ratunku! Pedofil, to pedofil! Pomocy! Chce mnie zgwałcić!” I policjant kościelny z CBŚ uciekł, razem ze swoimi kumplami. Tak trzeba traktować te szumowiny pedofilskiej policji politycznej CBŚ. Oni żyją z produkcji pedofilskiej pornografii, handlu narkotykami, krycia dillerów i innych bandytów z sekty Opus Dei. Trzeba tępić tę policyjną zarazę polskiej ziemi, chyba nawet bardziej niż pedofilski kler. Księdza każde dziecko powinno sekatorem ogrodniczym kastrować. Z ciulika i języka.

    — mgr Jacek Gabruś – Piła

    29. Z księżmi molestującymi dzieci stykam się od dzieciństwa. Mieli z tym problemy moi koledzy. Ja też miałem. Proboszcz i jego wikary stanowili zboczony tandem. Jak jeden dzieciaka użył, podrzucał drugiemu, który robił mu to za karę, jakby chciał się wygadać. Bardzo straszyli, że będziemy pośmiewiskiem, jak się przyznamy. Nauczyłem się potem chińskiej medycyny, psychoterapii, reiki i medytacji. Z różnych źródeł. U Mohana w Antypedofilskim Bractwie Himawanti też bywałem, ale tylko kilkanaście razy. Skorzystałem już z innych dobrych uniezależniających i wyzwalających terapii. Dobre są ustawienia Hellingera, bo szybko rozwiązują traumę ofiar księży i zakonnic. Rozwiązują też języki ofiarom. Lepiej się o tym rozmawia w swoim, bezpiecznym i hermetycznym gronie. Bardzo ważne jest, aby nie rozpowiadać tego co się wydarza na terapiach. Ale ktoś musi się ujawnić, żeby inni mieli lepiej. Dlatego mówię kilka słów o tym, że byłem wykorzystywany seksualnie przez księży. O tym, że z powodu udziału w zajęciach w Antypedofilskim Bractwie Zakonnym Himawanti byłem nachodzony i zastraszany przez policję także chciałem powiedzieć. Trzeba kościelnym zboczeńcom położyć kres, a katolicyzmu w takiej papiesko-pedofilskiej wersji na zawsze zakazać! Powinno się za bycie księdzem wysyłać do łagru na Kołymę, na dożywocie. Księża to są okrutne i zwyrodniałe bestie, a ich policja polityczna jest chamska i bezczelna. Policja napadała na mój dom i straszyła mnie oraz moją żonę, znieważała mnie przed sąsiadami. Może policyjnych katolików też trzeba kastrować razem z księżmi i biskupami?

    — mgr Zygmunt Maciejewski – Poznań

    30. W Sieradzu byłem molestowany, ba, wykorzystywany. Jacuś powie wam, że był dupczony, ruchany. Ksiądz nic innego nie umie, tylko ruchać dzieci kutasem w odbyty. Miałem 9 latek, jak mnie proboszcz otwór odbytowy rozerwał. Krwawiłem. Moje rodzeństwo też było gwałcone w kościele, mój ojciec i matka też. Cała rodzina nienawidzi Kościoła pedofilskiego zwanego katolickim. Moja żona była molestowana w Kościele katolickim. Opuściliśmy Polskę i mieszkamy w Wielkiej Brytanii, bo polska policja to też banda świń i debilów pedofilskich. Nachodzili nas w domu i mnie policja pobiła okrutnie w Sieradzu. Za organizowanie treningów dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Policyjne świnie katolickie straszyły moje małe dzieci, że je zabiją, jak tata z mamą będą leczyć ludzi z tego, co im księżą zrobili w dzieciństwie. Co za chamstwo. Papież Polak to musiał być wielki i obrzydliwy pedofil. Ciekawe ile dzieci wydymał kutasem papież polaczek. Policja napadała mnie i moją rodzinę w 2002, w 2003 i w 2005 roku. Same katolickie debile w tej policyjnej bezpiece. Powinni być kastrowani i musi być zakaz przyjmowania katolików do policji. A księża muszą mieć zakaz kontaktów z dziećmi na zawsze!

    — mgr Jacek Zając – Sieradz, Wielka Brytania

    31. Całe dzieciństwo zrypał mi ksiądz z pedofil i kilka jego kumpli. Zostałem przyuczony do tego, aby księdzu robić dobrze, czyli obciągać jego fiuta. Już przed komunią katolicką. To był koszmar. Rodzice mnie bili jak się skarżyłem na księdza. Bili mnie za to, że “fantazjuję i się brzydko wyrażam”. Ale cała parafia o tym wiedziała. Tylko, że dla tych głupoli katolickich ksiądz to Bóg, albo może coś ważniejszego niż Bóg. Dopiero w szkole średniej urwałem się zboczeńcom plebana z łańcucha. Pisałem na murach, że “ksiądz rucha dzieci”, ale nie wiele to pomagało na mentalność “homo catholicusów”. Ludzie byli i są jeszcze jacyś tacy zahipnotyzowani. Wiara ich zaślepia, a ksiądz hipnotyzuje. Bardzo źle wspominam dzieciństwo. Już jako student znalazłem Antypedofilskie Bractwo Himawanti. Przez kilka lat jeździłem na terapie grupowe i uczęszczałem do grupy w Krakowie. Po kilku latach terapia dała owoce. Jakoś się pozbierałem i rozliczyłem z tamtą częścią życia. CBŚ – polska katolicka policja polityczna nachodziła mnie w domu, w pracy, nachodzili dom rodziców i moich znajomych oraz sąsiadów. Próbowali zrobić z nas organizację terrorystyczną i sektę. Głupki policyjne nie chciały słuchać o tym, że każdy ksiądz to potencjalnie zwyrodnialec pedofilski, zboczeniec pod szyldem duchownego. Zrobiłem sporo stron internetowych obnażających zbrodniczą, pedofilską mordę Kościoła katolickiego i jego plugawych organizacji pedofilskich takich jak Opus Dei, KANA, Effatha i mnóstwo innych. Rozklejałem pedofilom, co nas atakowali plakaty obnażające działalność tych katolickich zboczeńców seksualnych. Niektórych udało się uspokoić, ale trzeba jeszcze dużo większych akcji robić, szczególnie w Krakowie i okolicy, bo tutaj najbardziej katolicyzm pedofilią śmierdzi, że aż cuchnie.

    — mgr Tomasz Pasierb – Kraków, Modlnica

    32. Molestował, wykorzystywał mnie seksualnie ksiądz, potem kolejny ksiądz, kolejny, tak zmarnował mi pedofilski Kościół katolików moje dzieciństwo. Mieszkam w Gliwicach, jeździłam na oazy, nawet myślałam że tak ma być, że na tym prawdziwa religia Boga polega, że muszę oddawać się cała kolejnym katolickim księżom. I tak od komunii w katolickiej sekcie, zawsze zboczonej, co zrozumiałam dopiero mając około 14 lat, jak zerwałam z kościelnymi zboczeńcami idąc za głosem serca. Uczestniczyłam w terapii dla Ofiar Księży Pedofilów przez pięć lat, a potem zostałam terapeutką i liderką grupy jogoterapeutycznej dla ofiar molestowania seksualnego. Od 1996 roku prowadzę regularne zajęcia w Gliwicach. Policyjni gestapowcy z Gliwic i Katowic napastowali mnie już w sierpniu i wrześniu 1996, na polecenie policji katolickiej z Częstochowy i Katowic, policji pedofilskiej na usługach moich katów, czyli księży zboczeńców seksualnych. Jeden z tych co mnie molestowali za młodu pracuje w Częstochowie i zajmuje się dziećmi, czyli gwałci dzieci swobodnie, jak to ksiądz. Spotkałam go kiedyś w Częstochowie i podrapałam, jak mnie zaczepił na ulicy, był to koszmar spotkać po latach pedofilskiego skunksa. Jestem wdzięczna Antypedofilskiemu Bractwu Zakonnemu Himawanti za wszelkie nauki i terapie. Nienawidzę pedofilskiego kościoła katolików, pedofilskiej Jasnej Góry, nienawidzę pedofilskiej mafii czy może pedofilskiej sekty Mynarski – Rewald – Gierej, za ich zbrodnie na dzieciach. Nie wyobrażam sobie, aby ofiara pedofilskiego gwałtu miała rozmawiać o tym jak molestował ją ksiądz z pedofilskimi policjantami służącymi pedofilskiej mafii z Watykanu. Pedofilią w Polsce powinien zajmować się Interpol, Europol albo KGB, ale nie pedofilsko-kościelna policja państwowa zaangażowana w interesy pedofilskiego kleru z kapelanami jako oficerami politycznymi policji.

    — mgr Danuta Soroka – Gliwice

    33. W dzieciństwie byłem molestowany przez księdza katolickiego, potem został on biskupem. Chyba z powodu traumy dorobiłem się stwardnienia rozsianego. Chociaż jestem prawie w całości sparaliżowany, pedofilska mafia zwana Centralnym Biurem Śledczym torturowała mnie przez kilkanaście godzin, abym złożył im zmyślone zeznanie przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu, u którego byłem na jogicznej terapii dla ofiar gwałconych przez polskich księży i biskupów katolickich. Policjanci byli gangsterami z CBŚ na usługach pedofilskiej mafii Janusza Gierczyńskiego z Częstochowy i Tadeusza Mynarskiego z Gliwic. Obaj zboczeńcy to przywódcy sekty Opus Dei, odpowiedzialnej za światowy skandal pedofilii w Kościele. Całą historię napadów policyjnych i torturowania mnie przez gangsterów z Centralnego Biura Śledczego już opisałem i jest gdzieś opublikowana.

    — dr Adam Citkowski – Zahajki

    34. Jako ofiara gwałtu dokonanego na mnie, gdy byłam małą dziewczynką trafiłam do Mohana Ryszarda Matuszewskiego na terapię długoterminową, zatem kilkuletnią. Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti poleciła mi znajoma lekarka, ginekolog z Piły. Znała je z relacji innych pacjentek, które pozytywnie przeszły długi cykl terapeutyczny i jakoś sobie poradziły z problemami, o których milczą zindoktrynizowani przez Kościół katolicki psycholodzy, psychoterapeuci czy nawet seksuolodzy. Terapia duchowa dla takich jak ja przypadków to idealna nazwa, bo zgwałcenie przez księdza rodzi bardzo wiele problemów duchowej natury, a na to psycholog nic nie poradzi, bo nie umie, a i często nie chce, jak jest na łańcuchu kościelno-rządowych etatów. Jeździłam do grup najbliższych do Bydgoszczy, Torunia i Włocławka oraz do Stargardu Szczecińskiego. Z czasem się okazało, że w Pile, nas ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek jest kilkanaście i stworzyliśmy grupę wsparcia. Istniejemy do dzisiaj, czasem spotykamy się towarzysko, a na terapię trafiają ciągle nowe ofiary kościelnego molestowania! Od 1999 roku jestem regularnie raz – dwa razy w roku nachodzona przez policję polityczną katolickiego reżymu, która chyba nie ma co robić i wielce się nudzi. Ale pędzę te typy kościelne gdzie pieprz rośnie. Z początku bałam się o dzieci, o męża, co chce ode mnie policja polityczna. Tak zrozumiałam, że Kościół, papież, katolicyzm, to syf, złodziejstwo, oszustwo i monstrualne zboczenie seksualne! Wstydzę się za Prezydenta i Premiera, że się szujom pedofilskim z Kościoła katolickiego i jego pedofilskiej mafii Opus Dei wysługują.

    — mgr Maria Gabruś – Piła

    35. Policja polityczna na usługach zawsze pedofilskiego Kościoła katolickiego dopadła mnie raz w 2002 roku, ale wtedy się bandytom pedofilskim z Bydgoszczy postawiłam. Nie dałam się wtedy zastraszyć policjantom na usługach pedofilskiej mafii z Bydgoszczy i Warszawy. W 2003 i w 2004 roku byłam dalej napastowana przez gang pedofilskich kanalii, Tadeusza Mynarskiego oraz pedofilskiej rodziny Rewald w tym pedofilskiej gangsterki Bożeny Rewald i Anny Gierej (Kokochy). Tadeusz Mynarski groził mi nożem i pistoletem, że jak nie wystąpię w programie telewizyjnym, żeby znieważać Mohana Ryszarda Matuszewskiego, to razem z kolegami policjantami kryminalnymi CBŚ całkowicie na usługach pedofilskiej mafii z Bydgoszczy, wykończą mnie, a moje zwłoki spłyną Kanałem Bydgoskim. Musiałam się zgodzić, bo wiem, żeby mnie zabili, a gangster i pedofil Tadeusz Mynarski był wściekły, bo na rozprawie w 2003 roku jesienią w Bydgoszczy nie powiedziałam ani złego słowa na temat Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Z gangiem Tadeusza Mynarskiego łączyła mnie pożyczka, a nie dostałabym moich pieniędzy z powrotem, jakieś 500 tysięcy złotych, z podziału rodzinnego majątku, gdybym odmówiła haniebnych usług dla pedofilskiej mafii Tadeusza Mynarskiego i Bożeny Rewald, dziewczyny z jego osobistego Haremu. W dzieciństwie byłam molestowana przez księdza i późniejszego biskupa, stąd trafiłam na terapie duchowe dla ofiar księży pedofilów w Bydgoszczy. Byłam nauczycielką, stąd miałam łatwy kontakt z dziećmi i szybko znajdowałam molestowane seksualnie ofiary. Pomogłam wielu dzieciom i młodzieży, także gwałconym przez lokalnych bydgoskich księży. Za to byłam znienawidzona tak u księży pedofilów, jak i u pedofilskiej mafii Tadeusza Mynarskiego i Bożeny Rewald, osób, będących chyba w Polsce głównymi dostawcami pornografii pedofilskiej także dla klasztorów i księży, oczywiście tych zainteresowanych, z Opus Dei, ale to większość, wedle mego rozeznania. Zostałam nie tylko zastraszona przez katolickie gestapo zwane policją w Bydgoszczy i mafię pedofilską Tadeusz Mynarski – Bożena Rewald, ale także przez pedofilską Minister Edukacji, Krystynę Łybacką, która nakazała mnie za pracę z ofiarami księży pedofilów wywalić z mojej ukochanej pracy w szkole. Wstydzę się tego, że musiałam naszczekać na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, co mi mafia policyjnych pedofilów kościelnych Tadeusza Mynarskiego kazała, ale dzięki temu lepiej rozumiem jak wszyscy, co z tym pedofilskim gangiem razem szczekali, niewątpliwie byli zastraszani i do szczekania zmuszani, być może nawet dziwki z haremu Mynarskiego jak Bożena Rewald i cała pedofilska mafia Rewald’ów z Bydgoszczy. Mam nadzieję, że któregoś dnia za te potworne zbrodnie, wszyscy księża i biskupi zostaną wykastrowani i raz na zawsze precz z Polski wypędzeni, tak jak to się dzieje w innych krajach. Księży pedofilów trzeba wypędzić ze wszystkich szkół, bo to co się dzieje, jak dzieci molestują to kosmiczny skandal w skali światowej, nie mający precedensu w historii!

    — mgr Bożena Pająk – Nauczycielka Bydgoszcz

    36. Cóż, z pedofilskiej Polski uciekłam do Irlandii, bo nie mogłam patrzeć jak wpuszcza się do szkół w Chełmie i okolicach pedofilskich księży, a potem w gabinetach dyrektorów i pedagogów zastrasza się na masową skalę dzieci “zerżnięte w odbyt” lub “w gardło” przez księdza katechetę. Mam mówić więcej? Robiono tak ze mną w dzieciństwie, dlatego mam nadzieję, że w Irlandzkich szkołach nie będę oglądać tyle tego pedofilskiego shitu w katolickim habicie. A policja katolickiej mafii opusdeistycznej nachodziła mnie kilka razy, ale od razu zapytałam czy chcą wiedzieć którego biskupa aresztować za to, że mnie gwałcił w dzieciństwie. To sobie jakoś policjanci za każdym razem poszli, chociaż ubliżająco szydzili i pokpiwali. Radzili powieść napisać o molestowaniu na plebanii, to chyba zaczęłam i cieszę się z tego, że to wydusiłam. Szczęśliwie nie zostałam pobita. Zawdzięczam to chyba znajomym i rodzinie, którzy mają pewne wpływy w lokalnej polityce. Katolicyzm to szambo, co nie? Strasznie śmierdzące szambo!

    — mgr Elżbieta Betiuk – Chełm, Irlandia

    Uwaga!

    Z uwagi na to, że wiele imion i nazwisk powtarza się tak, że w tej samej miejscowości lub okolicy mogą występować różne osoby o identycznych imionach i nazwiskach, przypomina się czytelnikom, że redakcja portalu nie odpowiada za przypadkową i zupełnie nie zamierzoną zbieżność nazwisk oraz imion pokrzywdzonych przez katolicką pedofilicję i policję państwową na usługach pedofilskiej mafii, ofiar, które dobrowolnie zrelacjonowały przebieg molestowania, gwałcenia oraz prześladowania przez katolickie gestapo zwane Trzecią Rzeczpospolitą. Niektóre nazwiska mogą być pseudonimami, o ile osoba relacjonująca zażyczyła sobie anonimizacji jej/jego nazwiska.

    Jeśli jesteś ofiarą moletowaną przez księdza czy zakonnice i chcesz aby zamieścić twoje relacje, możesz je nadesłać na adres emailowy portalu, razem ze skanem zgody na publikację i skanem obu stron dowodu osobistego (publikujemy tylko wiarygodne, autoryzowane wspomnienia).

    Antypedofilski Ruch Społeczny Bractwa Himawanti – Irlandia, Toronto, Sydney, Warszawa

  • Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

    Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

    Ksiądz Adam Boniecki z Krakowa ujawnił się jako herszt pedofilskiego gangu! Senior pedofilii stosowanej dzieciom doodbytniczo przez księży i jednocześnie herszt sekty kościelnych pedofilów skupionych wokół krakowskiego brukowca „Tygodnika Powszechnego”, niejaki Adam Boniecki znieważył publicznie nas, ofiary molestowane i gwałcone przez katolickich księży i biskupów. Pedofilski herszt sekciarskiego „Tygodnika Powszechnego” pisze pod pseudonimem „Mariusz Sepioło”, w numerze 18-19 z 29 kwietnia 2012 na stronach 18-19 tego pedofilskiego brukowca i krakurewskiego szmatławca dziwiszowego. Oczywiście, jak zwykle inspiratorem owego kolejnego  pedofilskiego paszkwila napisanego przez tego zboczeńca seksualnego jest znany już nam inny pedofil z Chorzowa, niejaki zboczeniec seksualny DARIUSZ PIETREK występujący tym razem dla niepoznaki pod kryminalną ksywką Tomasz Wójcik, a właściwie pod szyldem pseudo dziennikarza inkwizycyjnego gestapo, którym jest Piotr Wójcik. Znamy nazwisko z internetowych forów i czatów na których łapiemy pedofilskich knurów próbujących się umawiać z dziećmi. Pedofil pod ksywką Tomasz Wójcik namiętnie próbuje złowić dzieci na seks, a działa z IP w pobliżu Katowic, nie tylko w Krakowie.

    Cieszymy się, że wcześniejsze nasze podejrzenia potwierdziły się w całości. Dziwi natomiast, że ksiądz pedofil Adam Boniecki postanowił swoim debilnie katolickim paszkwilem zdemaskować się jako herszt niebezpiecznej sekty Tygodniowo Powszechnej bzykającej dzieci i niemowlęta w gardła oraz odbyty.  Pedofilska ksywka Mariusz Sepioło też jest nam znana, jednak ma zwykle trzy IP, jedno z okolic Łodzi, a drugie z Krakowa, trzecie z Warszawy. Widać jest to ksywka pedofila wędrownego, a jak wiadomo księża lubią podróżować i dymać dzieci u kolegów po plebaniach w drogich hotelach, które opłatami za ochronę kościelnych dzieciojebców nie gardzą. Teraz wiemy jaki to zboczeniec pedofilski krył się przez lata przed złapaniem, mając niewątpliwie koneksje w propedofilskiej policji reżimu III RP. Znowu ksiądz, i to ksiądz Pedofil Adam Boniecki. Jak ktoś jeszcze nie wie, za co Episkopat nakłada na księży kary, to już wiemy. Za zbyt nachalne obnoszenie się ze zboczonymi skłonnościami seksualnymi! Niewątpliwe, bo dobrze znane z historii.

    Ujawnienie pedofila marianisty Dariusza Pietrka z Chorzowa aka Tomasza Wójcika w 1994 roku spowodowało, że ten katolicki aktywista i dzieciojebca w jednym bardzo mści się na Antypedofilskim Bractwie Himawanti. Jednakże tyle wie o księżach i biskupach bzykających dzieci, że oni muszą go chronić i mu pomagać, wszak zboczek zawsze mógłby upierdliwie zadenuncjować pedofilskiego kumpla z brukowej gazety, który odmówił mu idiotycznej publikacji jego zmyśleń, urojeń i pomyj.  Przez pewien czas poprzedniej dekady pedofil Dariusz Pietrek był zupełnie nieaktywny, wyglądało, że zamilknął, ale okazało się, że przebywał na leczeniu psychiatrycznym. Teraz, jak widzimy jego podwójną tożsamość Tomasza Wójcika, rozumiemy, że rozdwojenie jaźni to ciężka choroba, a schizofrenia leczy się nie zawsze łatwo. Widać było dwa lata poprawy u Dariusza Pietrka, jednak z psychoz i zboczenia pedofilskiego trudno się wyleczyć.

    Wzywamy zatem pedofilską redakcję sekty „Tygodnik Powszechny” do niezwłocznego wypłacenia członkom Antypedofilskiego Bractwa Himawanti po milionie Euro odszkodowania na głowę. To sporo wyjdzie dla ponad 30 tysięcy ofiar pedofilów katolickich pokroju Adama Bonieckiego, zwanych księżmi, biskupami, prałatami i kardynałami. Sodomia duchowieństwa katolickiego jest powszechnie znana od 1600 lat, a o pedofilii księży w wielu krajach świadczy sama przynależność do stanu duchowieństwa katolickiego, tak wielkie jest w tej sekcie zepsucie moralne jego rzekomo duchownych przywódców! Pedofil ksiądz Adam Boniecki ujawnił się jako zboczeniec zionący ze swego plugawego, śmieciowego brukowca jadem totalnej nienawiść do nas, ofiar moletowanych i gwałconych przez katolickich księży pedofilów. Wiemy z doświadczenia, że im bardziej zboczony jest ksiądz pedofil katolicki, tym większą nienawiścią zionie, nie tylko ze swej pedofilskiej ambony ale i z mediów w którymi dowodzi jako pedofilski herszt kościelnego gangu dzieciojebców! Wiemy to stąd, że choć bardzo rzadko, to jednak są księża zainteresowani likwidacją pederastyczno-pedofilskiej mafii księży i biskupów w Kościele i po cichu oraz w tajemnicy pomagają nam w zmaganiach z takimi zboczonymi pomyleńcami jak ksiądz Adam Boniecki do wykorzystywania seksualnego przygotowywanymi już za ministranta, nie tylko w katolickich Seminariach Dupownych. Ksiądz, który nie popiera i nie uprawia pedofilii w Kościele nie pozwoliłby w swoim własnym Tygodniku napisać o Antypedofilskim Bractwie Himawanti ani jednego złego słowa.

    Pedofil Adam Boniecki jednak zapomina nawet jednym słowem napisać, że Antypedofilskie Bractwo Himawanti prowadzi terapie dla ofiar księży pedofilów i efebofilów (pederastów co dymają młodych chłopców w wieku 15-21 lat). Taką sklerozę mają tylko wielkie pedofilskie świnie w Kościele katolickim, świnie, co tygodniowo wykorzystują po kilka chłopaczków lub dziewczynek w wieku od 7-15 lat tak jak to robi zboczeniec chorzowski, kryty przez policję kryminalną jako świadek koronny przeciw mafii z Katowic i okolic, Dariusz Pietrek. Całkiem możliwie, że jak ktoś z gangsterów miał wpisanego jako świadka koronnego Tomasza Wójcika, to ma właśnie Dariusza Pietrka jako świadka koronnego. Wiadomo, że świadek koronny w Polsce nie dostarcza bezwzględnych dowodów zbrodni, tak jak to jest w USA czy Włoszech, tylko stosuje pomówienia celem uzyskania zmniejszenia kary za przestępstwa własne, a zeznań uczy się na pamięć u cwańszych prokuratorów, co chcą zrobić karierę na skazaniu kogokolwiek, zatem z ujawnienia danych koronnej świni pedofilskiej z Chorzowa i Katowic, nie czynimy nikomu krzywdy, a jedynie dajemy szansę niewinnie skazanym na szybką rehabilitację. Kłamcy przeciśnięci bowiem do muru, szybko tłumaczą się dlaczego i za ile kłamali!

    Ksiądz pedofil dzieciojebca Adam Boniecki pod swoją pedofilską ksywką Mariusz Sepioło naruszył też dobra osobiste pięciu członków i członkiń Antypedofilskiego Bractwa Himawanti poprzez zamieszczenie zdjęcia z ich wizerunkami w swoim pedofilskim organie o nazwie „Tygodnik Powszechny” nr 18-19 z 2012 roku na stronach 18-19. Domagamy się natychmiastowego extra odszkodowania od pedofilskiego księdza Adama Bonieckiego i jego pedofilskiego Tygodnika Powszechnego po milionie Euro na głowę poszkodowanej przez księdza dzieciojebcę Adama Bonieckiego ofiary. Pamiętaj pedofilu Adamie Boniecki, że gwałconych własnym penisem w dzieciństwie osób nie znieważa się publicznie wyzywając od sekt i ten twój i twoich pedofilskich kumpli księży i biskupów rozbój katolicki już się w Polsce kończy. Czas aby pedofilskie penisy wykastrować z jajec za kościelne plugawe zbrodnie dzieciojebstwa dla których nie ma dość obrzydliwych, obelżywych i wulgarnych słów w języku polskim, aby tych księży nazwać po imieniu czym oni watykańskie dranie zboczone seksualnie są! A nie ma odpowiednich słów, bo temat kościelnej pedofilii księży, zakonników i duchowieństwa ciągle jest w Polsce tabu.

    Ciekawe ile pornografii dziecięcej mają na swoich komputerach współpracownicy i redaktorzy pedofilskiego Tygodnika Powszechnego z Krakowa. Ciekawe ile dzieci wykorzystują seksualnie ci gangsterzy pedofilscy na usługach księdza pedofila Adama Bonieckiego z Krakowa czyli adamowe przydupasy i obciągary takie jak redaktor naczelny brukowca, pederasta i pedofil Piotr Mucharski, zastępcy jak pederasta pedofil Michał Okoński czy także pedofil artystyczny Marek K. Zalewski!? Tym się już jednak zajmą szczegółowo nasi detektywi. Gdyby każde dziecko wykorzystane seksualnie przez księdza, biskupa, prałata, kardynała czy mnicha katolickiego zostawało świadkiem koronnym, to jakieś 6-7 tysięcy księży rocznie trafiałoby na 12 lat więzienia za pedofilię. Trafia kilkadziesiąt, po ciężkich bojach, zwykle na 2 lata w zawiasach, czyli dalej dymają dzieci w odbyt i zmuszają do obciągania ich watykańskich penisów. Taka jest skala gwałcenia dzieci przez księży!

    Antypedofilskie Bractwo Himawanti
    Ruch Stop Pedofilom w Sutannach
    Akkari Dorota Hołownia,
    Kaszi Hanna Zgryźniak,
    Tarangini Irena Masełko,
    Ziemowit Przybylski,
    Achala Joanna Wiciąż,
    Shankar Witold Boguszewski

  • Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?

    Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?

    Środa, 15 lutego 2012

    W dniu 14 luty 2012 roku w godzinach wieczornych, dwóch policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Opolu w towarzystwie Hanny i Zdzisława Zgryźniak (ksywa Władysław) brutalnie wtargnęło do mieszkania pana Lecha Bem przy ulicy Puławskiej w Opolu. Policjanci, Zdzisław Władysław Zgryźniak oraz Hanna Zgryźniak, dotkliwie pobili pana Lecha Bem, między innymi łamiąc żebra oraz ręce. Nieprzytomnego zostawili na miejscu pobicia i uciekli z miejsca zdarzenia.

    Policjanci z KMP w Opolu to znajomki opolskiego pedofila współżyjącego kazirodzko ze swoimi córkami i małoletnimi wnuczkami. Matka dwóch córek w wieku gimnazjalnym nie tylko zmusza je do współżycia seksualnego z dziadkiem Zdzisławem o co toczą się rozprawy sądowe w Opolu ale też wystawia własne córeczki jako Galerianki w celach zarobkowych. Policjanci i rodzinny gang pedofilski Zgryźniaków dokonali usiłowania zabójstwa i brutalnego pobicia Lecha Bem z pomocą znajomych policjantów. Niedobili chłopa, który ujawnił pedofilski gang rodzinny bo wyglądał, że jest już martwy. Teraz Lecha Bem czeka długi pobyt w szpitalu i rekonwalescencja.

    Czy Komendant Policji w Opolu zostanie zdymisjonowany za zezwalanie swoim podwładnym na dokonanie zabójstwa Lecha Bem na zlecenie opłacane przez pedofilską mafię Władysława Zdzisława Zgryźniaka (byłego lekarza pedofila pediatrę) mającego pedofilski burdel przy Placu Teatralnym 10 w Opolu? A może zwyciężą łapówki dawane przez pedofilski gang i policyjni zabójcy pozostaną bezkarni razem z ich zboczonymi seksualnie przełożonymi, którzy widać lubią bzykać opolskie galerianki za kasę. Oto (O)Polska policja katolicka, papieska w XXI wieku i pokolenie policjantów imienia Jana Pawła II na całym świecie sekowanego za krycie pedofilskich zboczeńców seksulnych!

    Żądamy aresztowania pedofilskich policjantów oraz gangu Zgryźniaków za usiłowanie zabójstwa Lecha Bem!

    Wkrótce więcej nowych wiadomości z Opola!

  • Irena Barcz uwolniona z katolicko-pedofilskiego gestapo w Bydgoszczy!

    Irena Barcz uwolniona z katolicko-pedofilskiego gestapo w Bydgoszczy!

    Właśnie się dowiedzieliśmy, że po długiej batalii, IRENA BARCZ – terapeutka ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek, brutalnie represjonowana i więziona przez pedofilską mafię „Rewald-Mynarski” z Bydgoszczy na podstawie pomówień dewiantów seksualnych – zostaje dzisiaj (11 sierpnia 2011) uwolniona z katolickiego gestapo w Bydgoszczy! Jest to wielkie zwycięstwo wszystkich, którzy w obronie Ireny Barcz pisali tysiące protestów. Dziękujemy wszystkim za obywatelską postawę i silną aktywność w obronie Ireny Barcz – naszej terapeutki i nauczycielki. Mamy nadzieję, że pedofilska mafia Rewald-Mynarski – kierowana przez pedofilską burdelmamę Bożenę Matejko Rewald z Bydgoszczy – wkrótce trafi tam gdzie jest miejsce bandytów produkujących pedofilską pornografię dymania zwierząt z dziećmi, czyli do kryminału i na kastrację!

    W obronie ofiar sądownictwa faszystowsko-katolickiego służącego gangom trzeba OSTRO WALCZYĆ! Nie ma ceny, którą nie można zapłacić za wolność od złego prawa i skorumpowanych bydgoskich prokuratorów i sędziów na usługach pedofilskich mafii!

    Stop Pedofilom z Bydgoszczy!

    To tylko jedno małe zwycięstwo. Nie traćmy czujności, bo pedofile mogą się odwołać, a pedofilskie gangi w Polsce zarabiają jakieś 5 miliardów złotych wedle szacunków samej policji!

    Pomóż w likwidacji pedofilskiego gangu Rewald-Mynarski z Bydgoszczy!

    Danuta Citkowska

  • Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

    Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

    Znany od lat mechanizm nękania i represjonowania, uporczywego prześladowania przez bandytów z katolickiej policji politycznej faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej jest ciągle ten sam. To taki mechanizm czy wzorzec, jaki należy obserwować i używać także do analizy tego, co będzie się działo w przyszłości.

    Otóż najpierw przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu pojawiają się publiczne oszczerstwa w brukowcach propedofilskiego katolickiego reżimu faszystów z sekty Opus Dei. W tym roku, 2011 oszczercze publikacje zamieściły takie tuby katofaszystowskie jak Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza Śląska i Newsweek, wszystkie w rękach kapitału ultrafaszystowskiej sekty katolickiej Opus Dei. Zbrodniarze katolickiego gestapo tacy jak Dariusz Pietrek (sekta KANA z Katowic), Wojciech Wybranowski („Rzeczpospolita”),  Marcin Pietraszewski z opusdeistycznego brukowca Adama Michnika „Gazeta Wyborcza” czy Janusz Bartczak z katofaszystowskiego brukowca Newsweek popisali trochę oszczerstw i paszkwilów w swoich brunatnych od nazizmu tubach papiesko-goebbelsowskiej propagandy. Co łączy tych wszystkich oszczerców i zawodowych pomawiaczy? Ano przynależność do toksycznej, faszystowskiej sekty Opus Dei założonej przez chorego psychicznie na paranoję z urojeniami i psychozą lękową Josemaria Escriva, który przez 10 miesięcy leczył się psychiatrycznie! Czubek ten był także oskarżany przez swoje ofiary i ich rodziny o gwałty na dzieciach oraz o zabójstwa na tle seksualnym, ale robi za świętego!

    Warto dodać, że znany z chuci do młodych kapłanów o dziewczęcym wyglądzie arcybiskup Damian Zimoń z Katowic stoi za Dariuszem Pietrkiem z Chorzowa, który w Katowicach prowadzi sektę KANA związaną z ultrakatolickimi bojówkarzami pokroju Młodzież Wszechpolska czy Bractwo Piusa X, nie tylko z faszystowską sektą frankistowskiego Opus Dei znanego lepiej jako „Mafia Katolicka”, o czym szerzej pisał chciażby Mathias Mettner w książce o tym tytule. Zatem trzeba uznać, że arcybiskup promujący młodych księży o dziewczęcym wyglądzie tzw. „cioty” jest biskupem związanym z faszystowską sektą Opus Dei, za przynależność do której w wielu krajach grozi wysoka kara więzienia. W Polsce pomimo zakazu działalności organizacji faszystowskich o tajnej strukturze sekta zwyrodniałych nazistów i gestapowców działa swobodnie, a nawet ma posłów w Sejmie, co oznacza, że Polska jest państwem faszystowskim w swej istocie!

    A jak działa mechanizm represjonowania przez faszystowską policję polityczną reżimu katolików uwikłanych w międzynarodowy skandal pedofilski, gdzie nawet 14 procent księży regularnie molestuje i gwałci dzieci poniżej 15-tego roku życia? Nękanie, represje i nadużywanie władzy przez faszystowską policję polityczną reżimu wygląd atak, że po prasowych oszczerstwach w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei, zaczynają się wezwania do katowni katolickiej policji politycznej. Jedno z wezwań którymi nękane są osoby związane z Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti jest prezentowane w formie skanu „Wezwanie” do Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, „zasłużonej” już w bestialskim nękaniu i represjonownaiu Mohana Ryszarda Matuszewskiego, w tym pobicia i usiłowania zabójstwa przez policjantów z Komisariatu przy ulicy Akademickiej na przełomie zimy i wiosną  roku 2002. Policyjni bandyci otóż napadli wtedy pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego za chodzenie na ulicy i rozdawanie ulotek zachęcających do podjęcia terapii dla ofiar terroru policyjnego, gwałtu i peodofilii księży katolickich. Policjanci  zidentyfikowani jako Tomasz Stanuch oraz Krzysztof Skrobacki tłukli Mohana Ryszarda Matuszewskiego metalową kulą na łańcuchu, czyli sprzętem typowo przestępczym, ale często używanym przez faszystowsko-katolickie gestapo i przez katolicką inkwizycję papieską jako narzędzie tortur wymyśloną! Policyjnych bandytów uniewinniono w prokuraturze od zarzutu pobicia i usiłowania zabójstwa Mohana Ryszarda Matuszewskiego. I to pomimo tego, iż było aż czterech świadków brutalnego napadu i pobicia. Jedną kobietę – świadka także pobiła gliwicka policja faszystowsko-papieska.

    W roku 2002 w sierpniu został napadnięty przez policyjnych bandytów z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach pan Jan Slanina. Policjanci napadli Jana Slaninę w biały dzień, skopali na chodniku, a potem symulowali zastrzelenie z broni krótkiej, tylko za to, że przyszedł do Ośrodka Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti na terapię dla ofiar gwałconych w dzieciństwie przez katolickich księży pedofilów. Oficjalnie policjanci wyjaśnili, że się pomylili, a faktyczną ofiarą pobicia lub egzekucji miał być Mohan Ryszard Matuszewski, tylko podobna fryzura zmyliła panów oprawców z morderczo debilnej sekty Opus Dei – bandy kościelnych faszystów pod dyktatem faszystowskiego wówczas papieża Jana Pawła II – Karola Wojtyły z Wadowic.

    To duży skrót, tylko parę dobrze udokumentowanych faktów z historii bandyckich napadów policji państwowej na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti w Gliwicach i na Mohana Ryszarda Matuszewskiego. O tym, że policjanci katolickiej policji politycznej to banda zbirów i nazioli wyrosłych z gestapowskiej Młodzieży Wszechpolskiej niekogo nie trzeba przekonywać. Od wielu lat nabór do policji w Polsce polega na przyjmowaniu bojówkarzy ze skrajnie faszystowskich ugrupowań katolickiej młodzieży, takich jak Młodzież Wszechpolska. A w prawie stoi napisane obłudnie, że zakazuje się propagowania ideologii faszystowskiej. Po cichu jednak policja państwowa staje się mafią faszystowskich bojówkarzy. I stąd wynika także policyjny terror, bandyckie rzucanie ludźmi zatrzymywanymi do kontroli o asfalt, beton, kopanie czy zabójstwa o charakterze politycznym jak egzekucja na Barbarze Blidzie czy słynna egzekucja w Poznaniu!

    Od kilku lat, Mohan Ryszard Matuszewski jest regularnie nawiedzany i nękany przez policyjnych bandytów faszystowskich związanych z sektą Opus Dei i jej aktywistami takimi jak Dariusz Pietrek przydupas arcypaetza Katowickiej arcypaetzowni Damiana Zimonia. Możliwym jest oczywiście, że arcypaetz z Katowic nie wie dokładnie co robi jego podwładny, ale bardziej prawdopodobnym jest – znając historię zbrodniczej sekty katolików, Opus Dei czy Młodzieży Wszechpolskiej, że Dariusz Pietrek i cała reszta tej skatoliczałej faszystowskiej hołoty z brukowców opusdeizmu – faszyzmu, w tym Wojciech Wybranowski, Marcin Pietraszewki i Janusz Bartczak (przydupas Michała Kobosko – faszysty z Młodzieży „Weszpolskiej”) jedynie ściśle wykonują polecenia swojego arcypaetza z Katowic czyli z Kurii, a może pederastyczno-pedofilskiej Kurwii znanej z rozkradania Majątku Narodowego z pomocą gangsterów z Komisji Majątkowej?! Zaangażowanie policjantów takich jak rzecznicy policji z Katowic (Andrzej Gąska) czy z Gliwic (Marek Słomski) w bestialską nagonkę medialną także wskazuje na wykonywanie poleceń faszystowsko-pedofilskiej Arcykurii Arcypaetza z Katowic niźli na samoistną inicjatywę policjantów i tak przeciążonych podobnież pracą!

    Już w styczniu 2011 z wyglądu zapijaczony Adam Gąska – rzecznik policji w Katowicach sugerował swoim przydupasom z arcypaetzowni, takim jak Dariusz Pietrek, że on sprawdzi jakie działania policja prowadzi przeciwko Antypedofilskiemu Brcactwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Tak zbójeccy są ci katolicko-faszystowscy alkoholicy pracujący w tzw. Policji państwowej, tyle, że jest to policja papiesko-faszystowskiego reżimu watykańskiego okupującego POLSKĘ od 1989 roku. I tak to po nagonce w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei przez propedofilskiego lobbystę Dariusz Pietrka inspirowanych, zaczyna się nękanie przez policyjnych bandziorów, w tym znaną już wcześniej z nękania osób związanych z Antypedofilskim Bractwem Himawanti tajemniczą E. Oravecz, której pochodzie jest niejasne, a nazwisko to rzadkie jest w Polsce. Oravecz to oczywiście niezbyt czytelny podpis w dokumentach, wezwaniach i protokołach służących wyłącznie bestialskiemu prześladowaniu Mohana Ryszarda Matuszewskiego dokonywanych przez policyjnych oprawców z papieskiej mafii. Oravecz może być pseudonimem operacyjnym, bo agenci i agentki policji politycznej, jakieś nazwisko muszą mieć, ale zwykle są tajni, chodzą w perukach, ze sztucznymi wąsami, nawet jak są kobietami i udają miłe panienki, które przypadkiem dostały „taaką sprawę”.  

    Przypomnijmy kundelkom katolickiego gestapo z Gliwic i Katowic, że ich działania, w tym szkalowanie w mediach brukowych czy bezzasadne, przestępcze wezwania do komendy gliwickiego gestapo katolickiego pedofilskim fiutem księdza kapelana katolickiego policji sterowanego przez Kurwię Katolicką z Katowic to tak czy owak szereg przestępstw kryminalnych dokonywanych przez pracowników policji państwowych, zwykłych reżimowych bandytów o mózgach wypranych ideologią paranoidalnego wojtylizmu watykańskiego czyli opusdeizmu namiętnie w ramach swoich urojeń katolickich zwalczającego stosowanie kondomów, środków antykoncepcyjnych, zbawczego dla chorych zapłodnienia In Vitro czy dokonywania aborcji, którą czubki faszystowskie czczące Wojtyłę, Franco, Pinocheta i Hitlera bezprawnie i przestępczo w Polsce zdelegalizowały wdrażając swoje chore umysłowo pomysły na normalnych ludziach!

    Zatem dalej będzie już relacja z kolejnego pobytu w reżimowym katolickim gestapo pedofilskiego, bo pedofilów ochraniającego papieża Karola Wojtyły ksywka Jan Paweł II. Przypomnijmy pokrótce, że Karol Wojtyła, gdy był klerykiem zgwałcił 19-to letnią radziecką sanitariuszkę wyzwalającą Wadowice, która urodziła mu dziecko. Córka Karola Wojtyły żyje w Rosji, wnuczka też. Potem te romanse księdza Karola Wojtyły, z jego kochanką Ireną Kinaszewską – tej z ulicy Krowodyrskiej 22 w Krakowie, z której narodził się co najmniej Adam Kinaszewski, a wiewiórki powiadają, że także jeszcze „coś”, tylko „coś” oddanego do domu dziecka. Karol Wojtyła odmówił swojej radzieckiej córce i wnuczce złożenia wizyty w Watykanie, nawet całkowicie prywatnej, o czym obszernie pisał Tygodnik „Fakty i Mity”. Karol Wojtyła dla kariery księdza i biskupa wyrzekł się własnych dzieci, podobnie jak i zaprzysięgano Adama Kinaszewskiego, aby nie mówił i nie pisał czyim jest dzieckiem. Chociaż do 1978 roku mówiono i pisano o tym obszernie, także w prasie podziemnej. Inna kochanka Karola Wojtyły to Wanda Półtawska, znana ze swych obscenicznie miłosnych listów do Karola Wojtyły, swojego kochanka. Starzy ludzie pamiętają, szczególnie tacy z Wadowic i Krakowa, ale mówią o tym głośno jak na stałe mieszkają w Londynie, albo w Kanadzie czy Australii i mają już obywatelstwo innego kraju. Bo w faszystowskiej Polsce rządzonej przez niebezpieczną i groźną sektę Opus Dei mogłaby ich wykończyć policja polityczna.

    Trzeba dodać, że wszelkie postępowania przeciwko mafii Dariusza Pietrka z Sekty KANA (Opus Dei) i dziennikarskim bandytom, jakie nękani, prześladowani  terroryzowani członkowie Bractwa Antypedofilskiego próbują wyegzekwować, zostają bezpodstawnie, wręcz bezprawnie umarzane albo policja odmawia wszczynania postępowania. To kogo trzeba wykastrować? Pewnie Damiana Zimonia, którego Pietrkowe czyli Zimoniowe macki w policji i prokuraturze to opusdeistyczne kunktatorstwo. A przestępcy z policji i prokuratury dokonujący na Bractwie Himawanti i jego liderach licznych przestępstw jak nękanie, zastraszanie, pobicia, torturowanie, usiłowanie zabójstwa, bezprawne więzienie –  pozostają w faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej ciągle bezkarni. Ale na każdego bandytę, także policyjnego, przyjdzie jego godzina. Jak Tsunami na Japońskie kurorty pełne narkomanii, handlu dziećmi, prostytucji, pedofilii, dymania plastikowych lalek i zwykłego kurewstwa!

    Dlaczego Mohan Ryszard Matuszewski znowu jest nękany?

    Powód kolejnego nękania w katolickiej policji politycznej
    to zlecenie pochodzące od pewnego kumpla czy kumpelki mafii pietrkowej, ale dla niepoznaki z Opola czyli z drugiej strony Gliwic, licząc od Katowic. Jakiś tam menel z sekty Opus Dei pod batem arcypaetza z Opola, Zdzisław Zgryźniak – były ordynator szpitala dziecięcego, zajadły w katolicyzmie wróg medycyny naturalnej, w tym ajurwedy i psychoterapii – chce zamykać strony internetowe Antypedofislkiego Bractwa Himawanti, bo się nasza walka z pedofilami kościelnymi zboczonym seksualnie pedofilom i pedofilkom nie podoba. Ośrodek Antysektowy, acz z członków i członkiń sekty Opus Dei złożonej w Opolu jest ośrodkiem familijnym, wedle naszych informatorów pedofilsko i kazirodczo familijnym.

    Tatuś Zdzisław Zgryźniak jeździ na spędy antysekciarzy do Niepokalanowa, dyma swoje córki za milczącym przyzwoleniem żony Ireny (także lekarki katolickiej z Opus Dei), dziś już dorosłe kobiety, ale dyma od dziecka, bo jest lekarzem i jak miały osiem latek robił już córeczkom badania ginekologiczne penisem. Jedna z córeczek leczyła się z tego powodu psychiatrycznie, a potem brała udział w długoterminowej psychoterapii dla ofiar z rodzin kazirodzkich. Obszernie opowiadała, co się działo w jej domu, jak musiała tatusia obsługiwać seksualnie razem z siostrą z którą obie przez lata potem ćpały i dillowały, aby na ćpanie zarobić. Jakiś czas nawet owa córeczka zwalczała katolickiego tatusia z Opus Dei, co powinien w białym małżeństwie żyć, ale w końcu perspektywa kariery w dobrze płatnym ośrodku antysektowym skusiła dziewczę do milczenia. I spowodowała, że porzuciła bogatego męża dla tatusia, koleżanki lesbijki oraz przyzwala na molestowanie wnuczek czyli swoich nieletnich córek.

    Na zdjęciu: Rodzinna sekta Opus Dei z Opola (od lewej): Irena Masełko-Zgryźniak, Zdzisław Zgryźniak i Katarzyna Zgryźniak. Przestępca szkalujący Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego, p. Zdzisław Zgryźniak jest w środku!

    Wszyscy o tym wiedzą, nawet sąsiedzi łapią się za głowę, co to się dzieje w wieżowcu przy Placu Teatralnym 10 w Opolu. I taka wszawa menda, pan inkwizytor Zdzisio Zgryźniak i jego wspólniczka w procederze Irena Zgryźniak bez dwóch zdań nagle atakuje Antypedofilskie Bractwo Himawanti, domaga się likwidacji stron internetowych, więzienia dla terapeutów swojej córki, tak, że nawet policjanci wyszkoleni do zamykania przestępców nie za bardzo wiedzą, co z tym fantem zrobić. Nie jest to już pierwszy raz, jak ta opolska mafia familijnychantysekciarzy z sekty Opus Dei usiłuje napastliwie atakować Antypedofilskie Bractwo Himawanti czy Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Mafia zgryźniakowa jest kompletnie pedofilnięta, kazirodzka, zlezbiała i prowadzi podwójne życie w postaci biseksualnego współżycia, niestety także z dziećmi.

    Oczywiście najlepiej w rodzinie, bo sami swoi, a jak nikt z rodziny nie pójdzie na policję ani do prokuratora, to przecież nikt się do zboczeńców nie przyczepi. Antysekciarze katoliccy najczęściej tak mają, że im bardziej inne wyznania religijne i filozofie, a nawet medycynę tradycyjną (naturalną) zwalczają, tym bardziej sami wiodą życie bezbożne, amoralne, wręcz przestępczozboczone. Mafia kościelna, czarna stonka watykańska z faszystowskiej sekty Opus Dei tak ma pod chorymi na wojtylizm deklami pokierane, że zionie nienawiścią do wszystkich, którzy ujawniają jej zboczenia, szczególnie te seksualne. Udowodniono to przykładnie na podstawie działalności księży inkwizytorów w USA, Portugalii, Belgii czy Irlandii, gdzie najwięksi inkwizytorzy katoliccy zwalczający inne światopoglądy i wyznania oraz medycynę naturalną, byli uwikłani zawsze w najbardziej zboczone skandale seksualne, także w mordowanie i ćwiartowanie zgwałconych dzieci. A Polska policja zamiast regularnie wpadać do parafialnego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach przy Placu Teatralnym w Opolu i sprawdzać czy tam gdzie w piwnicy szef tej mafii antysektowej nie trzyma jakiś porwanych dla gwałcenia dzieci – bierze na poważnie wynurzenia takiego zboczonego pajaca i napastuje działaczy oraz zwykłych członków Antypedofilskiej Organizacji.Szczególnym problemem jest fakt, że jedna z córek zboczeńca Zdzisia i kryjącej proceder mamusi Ireny Masełko Zgryźniak mającego siedzibę inkwizytorską przy Placu Teatralnym 10 w Opolu chodziła na długoterminową terapię ofiar molestowanych i gwałconych w dzieciństwie, dlatego dla takiego zboczeńca Bractwo Himawanti jest zagrożeniem! Córeczka Zdzicha Zgryźniaka wróciła jednak do tatusia od którego nawet w małżeństwie była uzależniona seksualnie, wróciła do ćpania, dodatkowo rozpiła się popadając w alkoholizm. A co gorsza za protekcją zboczonego pedofilską i kazirodczą wersją katolicyzmu opusdeistycznego tatusia, córeczka uczy cudze dzieci w szkole, co grozi kompromitacjąszkolnictwa w Opolu, jeśli się okaże, że najdzie ją chęć nie tylko na lesbowanie z własnymi córeczkami czy przymykanie oka na zabawy seksualne tatusia z wnuczkami, a jej córkami i zacznie dobierać się do dzieci cudzych. Polskie szkolnictwo zabezpiecza się przed inwazją sekt i kultów oraz medycyny naturalnej do szkół, ale nie zabezpiecza się przed dewiantami z sekty katolickiej czy raczej z podsekt w Kościele katolickim, sekt takich jak faszystowska sekta Opus Dei.

    Opole
    ma już dobrze znanych katolickich psychologów lubujących w się kręceniu filmów z pornografią pedofilską w garażach, Opole ma już katolickich psychiatrów pedofilów, którym umorzono postępowanie karne ponieważ „nie stanowią większego zagrożenia dla społeczeństwa”. Opole ma spory dorobek w ukrywaniu księżypedofilów, a przez terapię ofiar pedofilów w Opolu przechodzi około 100-150 osób rocznie. Opole ma zatem coraz więcej lekarzy pedofilów, bo psychiatra to jako zawód też lekarz. Opole ma nawet ekumeniczną medytację chrześcijańską z liderami zbytnio lubiącymi seks z dziećmi! To prawdziwy dorobek w dziele zboczenia i inkwizycji, a jakoś te dwie rzeczy lubią występować razem: zboczenia i inkwizycja. Zresztą dla wszelkiego gwałtu, mord jest tylko dopełnieniem obłąkanego orgazmu zboczeńców o czym piszą uczenie podręczniki kryminologii dla policjantów.

    Zdrowy rozsądek podpowiada, że tego rodzaju zboczony element jak Zdzicho Zgryźniak nie powinien być poważnie traktowany, gdy napuszcza policję i prokuraturę przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, jednak na zlecenie takich popaprańców jak pan inkwizytor Zdzisław Zgryźniak – supernumerariusz chorej psychicznie, zboczonej i złodziejskiej zarazem sekty Opus Dei policja wzywa, policja przesłuchuje, policja pisze protokoły, kilkaset stron dokumentacji produkuje, przetwarza dane, żuje, a jak wiemy z autopsji potrafi także trzymać w areszcie dwa lata i wypuścić „bez wystarczających dowodów do skazania”. Porządni ludzie żyją z piętnem, a zboczeńcy pod szyldem Kościoła katolickiego mają się dobrze, nawet jak ruchają swoje 8-15 letnie córki czy wnuczki. I to się nazywa Białe Małżeństwo, supernumerari Opus Dei, ultrakatolicyzm, obrona życia poczętego i święta krucjata przeciwko kondomom, z mszą po łacinie w Rycie Trydenckim. Prawdziwy Spirytus Sanctus. Brakuje tylko zgwałconej kozy do kompletu zboczeń.

    Ktoś zapyta, a po czym poznać, że krucjata rozpoczęta w styczniu 2011 przez redakcję brukowca „Rzeczpospolita” ma związek z przesłuchaniem na zlecenie zboczonego opusdeistycznego medyka Zdzisława Zgryźniaka i jego inkwizycyjny gang? A chociażby z tego, że Zdzisław Zgryźniak już w 1994 roku uczestniczył w opisywanych przez „Rzeczpospolitą” nagonkach na bioterapię, psychoterapię i wszelkie odmiany medycyny naturalnej. Wystarczy poczytać artykuł z archiwum, co wymaga wykupienia dostępu przez sms za 3,66 PLN. Artykuł szkalujący medycynę naturalną nosi tytuł: „Najazd Hunów” i był opublikowany w dziale „Kraj” w 5 grudnia 1994 roku w „Rzeczpospolitej” – w tym samym brukowcu sekty Opus Dei w którym członek opusdeistycznej podsekty Fronda, niejaki Wojciech Wybranowski (aka Michał Koski w internecie) znieważał Mohana Ryszarda Matuszewskiego i Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti razem z Dariuszem Pietrkiem i ćwierćgłowym komisarzem Andrzejem Gąską od arcypaetza. Jedna to klika lubiąca dymanie dzieci w alkowach plebanijnych i kur(w)iewnych! Klika sekty Opus Dei!

    Przepraszamy, czy policja i prokuratura w Opolu nie ma co lepszego do roboty, niż wysługiwanie się pedofilskim zboczeńcom seksualnym z ośrodka antysektowego i dzieci dymającego kazirodzko przy Placu Teatralnego 10 w Opolu? A może to specjalna katolicka bojówka policji politycznej faszystowskiego reżimu Karola Wojtyły ksywa Jan Paweł Dwa w Polsce do tuszowania katolickich, opusdeistycznych zboczeń seksualnych w katolickich rodzinach inkwizytorów antysektowych i zawszawionych oraz zapitych i zaćpanych palantów kościelnych?

    I dlatego policjantka asp. Oravecz z Gliwic musiała produkować kolejny urzędowy protokół przesłuchania, a Mohan Ryszard Matuszewski był po raz kolejny nękany przez wnoszących jakieś fikcyjne oskarżenia dewiantów! A rząd obiecał kastrację dla wszelkich Zdzisławów Zgryźniaków z ulicy Plac Teatralny 10 w Opolu, tyle, że jakoś nie wywiązuje się, jak to rząd, z danych obietnic!


    Mohan nękany przez katolickie gestapo z „Gościa Niedzielnego”!


    W dniu 17 marca 2011 Mohan Ryszard Matuszewski został wezwany przez policję polityczną katolickiego reżimu w Gliwicach, oczywiście przez wydział kryminalny tejże kościelnej policji politycznej reżymu. Na wezwaniu nie było podpisu ani stanowiska służbowego osoby wzywającej na przesłuchanie do katolickiego gestapo reżimu III RP. Pomimo, że widać iż podpis oraz stanowisko służbowe ma się znajdować, widnieje jedynie parafka zamiast podpisu, a stanowiska brak. Funkcjonariusze katolickiej policji politycznej reżimu Karola Wojtyły i Opus Dei nie raczą się podpisywać ani podawać kim w zasadzie są. Dobrze, że nie utajnili jeszcze adresu swojej komendy, bo wtedy byłoby trudno wstawić się na wezwanie, a że samo wezwanie przysłali już dzień po terminie wyznaczonego przesłuchania w katolickim gestapo reżimu Karola Wojtyły ksywa „Jan Paweł II”, samo przesłuchanie odbyło się 3 dni później po uzgodnieniu telefonicznym. W pokoju 25 czekała na Mohana Ryszarda Matuszewskiego funkcjonariuszka wydziału kryminalnego, acz siedział jeszcze jakiś inny funkcjonariusz płci męskiej i przysłuchiwał się przesłuchaniu, rzekomo w charakterze świadka.

    Funkcjonariuszka nie chciała podać ani imienia i nazwiska, ani stopnia służbowego, ani numeru służbowego policji. Przypominanie jej o tych obowiązkach, już pod koniec przesłuchania, trochę ją zdenerwowało, ale w końcu podała, że nazywa się st. Sierżant Magdalena Niciewska. Twierdziła, że to nie jest istotne, że akurat ona przesłuchuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego, gdyż jedynie wykonuje pomoc prawną dla komisariatu policji numer osiem w Krakowie, z polecenia osobnika o nazwisku „policjant Lis”. Oczywiście z wydziału kryminalnego tamtejszej policji politycznej, pedofilią wadowicką cuchnącej. A przesłuchanie było rzekomo „w charakterze świadka”, w sprawie jakiś pomówień i pism preparowanych przez niejakiego członka brukowca katolickiego opusdeistycznej sekty „Gość Niedzielny” z Katowic o nazwisku Jan Gawin. Dziwne, że sprawką katowickiego szmatławca zwanego „Gościem Niedzielnym” i katowiczanina Jana Gawina zajmuje się policja polityczna pod szyldem wydziału kryminalnego z Krakowa, ale pewnie jak zawsze w sprawach typowo politycznych szykan, represji i nękania trzeba kogoś zaufanego z sekty Opus Dei, a w Katowicach może nikt już nie chce wysługiwać się czarnym szmatom ze szmatławych w swej plugawej katolickości brukowców i sekt czy podsekt Opus Dei, zawsze faszystowskiej, zbrodniczej i pedofilskiej!

    Policjantka, st. sierżant Magdalena Niciewska z katolickiej policji politycznej miała ze trzy kilka razy powtarzane pytania typu: „czy pan zna Jana Gawina, czy pan utrzymuje kontakty z Janem Gawinem, czy i jakie posiada pan emaile!? A na cóż komu w policji politycznej emaile Mohana Ryszarda Matuszewskiego? Pewnie dla zmontowania jakiejś faszystowsko-katolickiej prowokacji lub przestępczego pomówienia. Zgodnie z prawdą Mohan Ryszard Zenon Matuszewski nie posiada ani jednego adresu email, zresztą aby posiadać email, trzeba by takowy wykupić na płatnym serwerze albo cały serwer sobie kupić. Emaile na serwerach darmowych nie stanowią własności użytkownika w sensie prawnym, zatem nie wolno zeznawać, że się jakiś email posiada, jeśli się nie jest jego właścicielem, a jedynie użytkownikiem. Policjantka na pewno nie była przygotowana do zadawania pytań z branży praw własności i obsługi internetu. Mohan Ryszard Matuszewski emaili zatem nie posiada, bo nie ma prawnego aktu z tytułem własności do jakiegokolwiek emaila. Na pewno chodziło o ustalenie czy coś tam posiada jako właściciel w internecie do pisania poczty, aby przysyłać wezwania pocztą elektroniczną, a policja polityczna chce wiedzieć jaki adres internetowy śledzić i podszywać się do rozsyłania spamu mogącego być przedmiotem oskarżenia. Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie wyjaśnił, że z początkiem roku 2009 yahoo.com zlikwidowało jeden email, który użytkował z powodu zbyt długiego okresu nielogowania się na dzierżawioną skrzynkę email. Ten adres emailowy był znany policji politycznej katolickiego gestapo III RP, a z tego powodu przychodziło na ten email dużo gróźb zabójstwa od Dariusza Pietrka Chorzowa i księdza pedofila Mirosława Szwajnocha z Tarnowskich Gór (Zabrza) oraz od kilku innych osób. Groźby zabójstwa od tych kanalii katolickich wyznających kult żydowskiej prostytutki Maryji której produktem ubocznym wedle wiedzy historycznej był Jezus zwany Chrystusem zostały przestępczo umorzone przez te samą katolicką policję polityczną reżimu III RP. Policja polityczna katolickiego gestapo lubi umarzać sprawy przeciwko oprawcom wnoszone przez ofiary tejże katolickiej czyli wojtyłowej policji politycznej papieża Jana Pawła Dwa znanego z ukrywania tysięcy skandali pedofilskich z udziałem katolickich księży.

    Nagle w czasie przesłuchania funkcjonariuszka katolickiej policji politycznej dała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu ze 30 (trzydzieści) małych karteczek i kazała się na nich podpisywać, chciała też wymusić parafkę czyli podpis nieczytelny, ale Mohan Ryszard Matuszewski takowego nie używa, zatem odmówił policji politycznej pisania parafki, jako, że takowej nie posiada. Zatem Mohan Ryszard Matuszewski musiał około 30 razy pisać swój podpis, to jest imiona i nazwisko. Znana jest taka metoda podpisywania dokumentów „przez podświetloną szybę”, stosowana przez wiele służb specjalnych i policji politycznych świata. Jeśli posiadasz kilka lub kilkanaście wzorów podpisu, wtedy najbardziej typowy, uśredniony, wybrany ze wszystkich, to jest najczęściej się powtarzający, dajesz na podświetloną szybę i po pewnym wyćwiczeniu nanosisz na jakiś dokument, aby się za kogoś podpisać. Metodę tę przestępcy z policji politycznych stosują nawet na szybie okiennej w słoneczny dzień, kartka z podpisem, na to kartka dokumentu gdzie ma być podpis podrobiony, ćwiczenie, na koniec wyćwiczony podpis fałszywy według wzoru produkuje się na oryginale podrabianego dokumentu lub pisma. Warto zatem wiedzieć po co policja polityczna katolickiego reżimu III RP pobiera takie podpisy. Funkcjonariuszka Magdalena Niciewska także kazała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu napisać odręcznie dyktowany tekst oraz przepisać kilka zdań z książki, będącej instrukcją obsługi drukarki.

    Funkcjonariuszka policji politycznej katolickiego gestapo popełniła poważne przestępstwo kryminalne tzw. „nadużycia urzędniczego” zagrożone karą do 10-ciu (dziesięciu) lat pozbawienia wolności. Nie ma bowiem prawa od osoby przesłuchiwanej w „charakterze świadka” pobierać próbki pisma ani domagać się odręcznie składanych pisemnych wyjaśnień, gdyż w myśl przepisów świadek ma jedynie obowiązek złożyć podpis na protokole przesłuchania. Takie materiały można pobierać jedynie od osoby przesłuchiwanej w „charakterze podejrzanego”. Zatem protokół przesłuchania świadka jest w tym wypadku oszustwem, bo powinien być zatytułowany „protokół przesłuchania podejrzanego”. Jest to często robiony przekręt przestępstwa urzędniczego w polskiej policji politycznej reżimu katolickich faszystów i faszystowskich inkwizytorów takich jak Stefan Wyszyński czy Karol Wojtyła. Wyszyński ksywa „kardynał” był wielbicielem Hitlera i faszyzmu, a potem dostał 10 lat więzienia za zbrodnie faszystowskie, z czego odsiedział tylko 3 lata i to w komfortowych warunkach bo w klasztorze katolickiej sekty. Karol Wojtyła i jego reżim faszystowski w Polsce to jak widać wierni uczniowie faszysty i kryminalisty Stefana Wyszyńskiego, winnego wymordowania około 1300 (tysiąca trzystu) polskich żołnierzy ruchu oporu, tych lewicowych oczywiście, a także żydów. Więcej o problemie przesłuchiwania świadków znajdziesz w osobnym artykule, z którego wynika też dlaczego trudno odmówić policji politycznej pobrania próbek podpisu czy pisma odręcznego. Teoretycznie Mohan Ryszard Matuszewski mógł odmówić dostarczenia próbek pisma odręcznego, jednak powoduje to zwykle uciążliwe komplikacje sytuacji i powikłania.

    Przesłuchiwanie w charakterze świadka jest taką często stosowaną przykrywką wobec potajemnie podejrzanych, gdyż świadkowi nie trzeba w zasadzie dawać protokołu zeznań do przeczytania, a jedynie do podpisania. Świadek nie wie co będzie do protokołu dopisane przez politycznych policjantów na usługach katolickiego gestapo III RP. Świadek nie może także kłamać, bo za kłamstwo zostaje pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a jako podejrzany, osobnik może kłamać i nic mu za to nie grozi. Świadek nie może też skorzystać z prawa „przeglądania akt prowadzonego postępowania na każdym etapie jego prowadzenia”. A oskarżony może i od razu dowiedziałby się o co politycznej policji chodzi i czego w aktach nie ma, a co policja polityczna z katolickich gestapowców wojtyłowych złożona potrzebuje spreparować.

    W czasie przesłuchania przez st. Sierżant Magdalenę Niciewską zostało Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu przedłożone pismo z policji politycznej w Krakowie, z pytaniem „czy coś pan wie o tym, co tu jest napisane”? Mohan Ryszard Matuszewski mógł czytać pismo krótko, około minuty, bo policjantka nalegała aby szybko odpowiedział czy coś wie o tym, co było w owym przedłożonym dokumencie z pieczęcią krakowskiej policji politycznej w nagłówku. Nie wiedział NIC, zatem odpowiedź i wyjaśnienia były krótkie. W piśmie pobieżnie przejrzanym przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego, chodziło o to, że Jan Gawin przez internet z pomocą swojej poczty internetowej razem ze swoim kumplem łowi dzieci dla celów uprawiania płatnego seksu pedofilskiego. Zamieszane są w ten proceder jeszcze inne osoby, ale nie udało się zapamiętać nazwisk ani szczegółów. Pedofile też coś podpaliły w Krakowie, zapewne swoją zgwałconą ofiarę lub lokal w którym był jakiś pedofilski burdel. Szkoda, że pani sierżant swoim namolnym domaganiem się natychmiastowej odpowiedzi czy coś wiadomo o tym co jest w treści pisma policji politycznej, nie pozwoliła w zasadzie na jego dokładne i spokojne przeczytanie. Kopii pisma także wydać nie chciała, bo świadkowi się nie należy. Na pewno byłoby więcej wiadomo w co jest uwikłany „Gość Niedzielny” oraz Jan Gawin i Dariusz Pietrek. Ale może chodzi o to, żeby Mohan Ryszard Matuszewski nie wiedział za dużo, bo gdyby wiedział, to rzeczywiście szybko by poznał czy ma coś do powiedzenia w temacie. Wygląda na to, że jakieś dziecko wnerwiło się na Jana Gawina, pewnie musi być z Krakowa, skoro w Krakowie jest jakieś postępowanie, tylko nie wiadomo czy policja polityczna nie montuje przy okazji jakiejś afery.

    Policja polityczna pracowała tak, jakby chciała albo wyciągnąć jakieś informacje od Mohana Ryszarda Matuszewskiego, których nie ma, a bardzo potrzebuje, albo tak, jakby pod pozorem czegoś innego montowała jakąś aferę przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu, zbierając ku temu i przygotowując jakąś prowokację. Przy okazji policjantka policji politycznej faszystowskiego reżimu katolików dokonała przestępstwa urzędniczego, sfałszowała protokół przesłuchania, który faktycznie jest protokołem „przesłuchania podejrzanego”, z uwagi na pobieranie próbek pisma odręcznego i podpisu, a nie jak napisano, protokołem „przesłuchania świadka”. Jest to oczywiście przestępstwo fałszowania dokumentu czyli do 5 lat więzienia oraz nadużycia urzędnicze czyli do 10 lat więzienia. A do tego działanie na zlecenie innego funkcjonariusza „policjanta Lisa” z Krakowa i oczywiście funkcjonariusza sekty Opus Dei Jana Gawina, czyli funkcjonariusza okupacyjnego reżimu watykańskiego, który Polskę nam okupuje! No to mamy już przestępczą grupę zorganizowaną w postaci trzech działających w zmowie, a do tego, przynajmniej część policyjna jest uzbrojona, czyli mamy działanie w grupie przestępczości zorganizowanej o zbrojnym charakterze. A to dodatkowy kryminał, ale kto zechce zamykać osoby popełniające przestępcze nadużycia urzędniczego i fałszowania dokumentów, kiedy pracują w policji politycznej reżimu katolików wojtyłowych.

    Foto opis: Ks. Marek Garncarczyk szef sekty Gość Niedzielny skazany za zbrodnie na Alicji Tysiąc!

    Niewątpliwie, za wszystkie te zbrodnie i grzechy katolickich aktywistów pokroju Jana Gawina i policjantów politycznych reżimu, papież Karol Wojtyła czyli Jan Paweł Dwa z Wadowic i jego wierni będą się smażyć w piekle przez eony męki cierpiąc, bo w katolickim piekle, diabły widłami dźgają takie grzeszne bydło. A i bożek katolicki w piekle się już smaży w kotle smoły i siarki, bożek w postaci Maryji, żydóweczki, co pracowała jako kurtyzana w burdelu dla Rzymskiego garnizonu, jako nieletnia prostytutka, gdzie powiła z Rzymskim oficerem Panderą dzieciątko z łoża pozamałżeńskiego o imieniu Jezus. Historycy są skrupulatni, historie burdeli w dawnych czasach także spisali, chociaż w Polsce trudniej prawda o Maryji jest dostępna. I taki już jest cały ten katolicyzm z jego bożkami typu Maryja. Całkiem możliwe, że banda gestapowców z „Gościa Niedzielnego” chce się odegrać za popieranie wyroku skazującego jaki zapadł na sektę „Gość Niedzielny”, wyrok za zbrodnie znieważania publicznego Alicji Tysiąc, gdzie członkowie Antypedofilskiego Bractwa Himawanti żądaniami wynagrodzenia krzywd Alicji Tysiąc walnie się przyczynili do skazania szefa sekty „Gość Niedzielny” księdza Marka Garncarczyka.

    I to by było na razie na tyle, z czasem dowiemy się zapewne więcej na temat tego, co w istocie montuje katolicka policja polityczna, gdyż z tego co wiadomo, to nie bardzo wiadomo o co chodzi. Możliwe, że to Dariusz Pietrek ksywa „Piedar” wynajął jakiegoś słupa, za to, że go z Katolickiego Centrum Edukacji KANA w Katowicach wywalili dyscyplinarnie i jego sekta działa teraz tylko w Chorzowie? Zatem z czasem artykuł zostanie uzupełniony o rozdział:

    …. Co chce od Mohana policja polityczna i sekta Jana Gawina z Krakowa ….

    Foto opis: Jan Gawin, na fotografii redakcji sekty „Gość Niedzielny” to ten spasły jak wieprz Wszechpolak związany z IPN, co siedzi z przodu na ziemi po lewej stronie, pierwszy od lewej.

    Stop faszystowskim zbrodniom Pedofilsko-Katolickich Ośrodków Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych typu KANA, OKOpS i CPP!

    Stop zbrodniom faszystowskiej i propedofilskiej policji państwowej, faszystowskiej prokuratury rządzonej przez alkoholików katolickich z zawsze morderczej frankistowskiej sekty Opus Dei!

    Stop zbrodniom sędziów faszystów, pedofilów i alkoholików z Bydgoszczy, Częstochowy, Gliwic, Katowic i Warszawy!

    Antyfaszystowska Agencja Informacyjna

  • Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka

    Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka

    Zapewne z okazji Wigilii urodzin, z datą 6 luty 2011 oszczercza mafijna sekta i brukowiec zarazem o nazwie Newsweek Polska złożyli pod adresem Mohana Ryszarda Matuszewskiego i Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti swoiste „życzenia” – stek oszczerstw, pomówień i obraźliwych treści podlanych cuchnącym sosem pedofilozy sutannowej, zawsze papieskiej.

    Jakiś głupol – niewątpliwie lobbysta działający z mocy pedofislkiego lobby lub Polskiej Partii Pedofilów (3P) puścił kolejny stek bzdur na temat Mohana Ryszarda Matuszewskiego oraz Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. Oczywiście, a jakże za oszczerczą publikacją stoi nie kto inny jak Dariusz Pietrek z Chorzowa. Ten sam, co nakręcał ze dwie czy trzy poprzednie w tym 2011 roku cuchnące pedofilozą publikacje. A pedofiloza to taka choroba, której objawem jest nie koniecznie dymanie dzieci, ale także chuć oglądania pornografii pedofilskiej z dziećmi albo dziećmi i zwierzętami. Pedofiloza to także mentalne popieranie pedofilii jako rzekomej opcji wyboru, który to wybór nie liczy się z dziećmi ani ich naturalnym rozwojem osobistym. Taka pedofiloza bezkarnie jak dotąd grasuje w internecie, a sądy i prokuratury nie raczą się pedofilozie sprzeciwiać. Pedofile i peodfilscy lobbyści pospołu są praktycznie bezkarni i mogą jak dotąd dowolnie znieważać Antypedofilskie Bractwo Himawanti za prowadzone od 30 lat terapie dla ofiar molestowanych w dzieciństwie przez pedofilów i pedofilki.

    Cóż takiego znów wysmarował Newsweek? Nic nowego. Te same idiotyzmy powtarzane w amoku Gebbelsowksiej polityki informacyjnej lobby pedofilskiego od 1996 roku. Dariusz Pietrek robi tam z siebie rzekomą ofiarę. Ciekawe czy mu pornopedofilskie filmy skonfiskowano, czy go ktoś wykastrować chciał – tego nie napisano. Winni nieszczęść Dariusza Pietrka wedle chorego na brukowatość i misaczkowatość dziennikarza jesteśmy MY – ofiary molestowane i gwałcone w dzieciństwie przez księży pedofilów lub zakonnice pedofilki. O tym ile księży katolickich molestuje dzieci rocznie tygodnik Newsweek jak zwykle nie raczył na pisać. Ciekawe kim jest w sekcie Opus Dei jego wydawca, niejaki Michał Kobosko. W takich mediach winnym kłamliwej, oszczerczej publikacji jest zawsze redaktor naczelny oraz właściciel czyli wydawca. Dziennikarz może nawet nie widzieć tekstu, może też nie móc pisać co by chciał. Nie zawsze jest do końca winny nawypisywanych bredni i politologicznych idiotyzmów, w tym wypadku opusdeistycznych, bo to największe propedofilskie lobby w Polsce. Lobby, co warto dodać, zażarcie broniące praw księży pedofilów i zakonnic pedofilek do molestowania dzieci na parafiach i zakrystiach. My ofiary zboczeńców się nie liczymy. Z nami żaden oszołom z Newsweeka nigdy nie rozmawaił. Jakie to dziwne, że w Polsce media brukowe takie jak Newsweek nie rozmawiają z ofiarami molestowanymi i gwałconymi przez katolickich księży. Tylko piszą to, co każą pedofilscy lobbyści, bandyci, co chcą nam zamknąć usta, takie obsceniczne łyse typy pokroju Dariusza Pietrka z Chorzowa.

    Jak się wabi marny dziennikarzyna? Wabi się jak to kundel łańcuchowy Michała Kobosko jakoś tak: pedofil Janusz Bartczak. Od razu widać, że skoro w składzie redakcji brukowej dziennikarskiej sekty Newsweek nie ma takiego publicysty, to jest to oczywiście ksywka. A jak się dziennikarz za ksywką ukrywa, to znaczy że ordynarnie kłamie, sieje oszczerstwa i zionie jadem nienawiści. Janusz Bartnik – a raczej ktoś pod tą ksywką spluwa toksycznym jadem katolisko-gebbelsowskiej propagandy nienawiści. Ten język znamy, język kłamstw i oszczersczych zarzutów bez pokrycia w faktach. Służył od wieków sekcie katolickiej do zwalczania konkurencji, służył do palenia na stosach kobiet zgwałconych przez proboszczów i zakonników, służył do ochrony wszelkich niecnych, a zgubnych aktywności katolickich, nawet takich jak obrona plemników przed trafieniem w gumkę antykoncepcyjną. Zdaniem szefów katolickiej sekty, miliony ludzi ma umierać w męczarniach na AIDS – byle nie stosowało kondoma dla antykoncepcji i ochrony przed zakażeniem. Głupi ludzie popełniają kolejne głupoty z racji swej ciemnoty. A najgorszą ciemnotą jest ochrona kościelnych zboczeńców seksualnych, tak jak robi to arcybiskup Damian Zimoń z Katowic i jego archipodwładny Dariusz Pietrek.

    Ksiądz Michał Motyka, były proboszcz z Pszczyny-Piasku (archidiecezja katowicka), został skazany w 2005 roku na 2 lata więzienia w zawieszeniu i pięcioletni zakaz pracy z dziećmi za poddawanie 3 małoletnich dziewczynek „innym czynnościom seksualnym”. Z błogosławieństwem i dzięki łaskawości abp. Damiana Zimonia z Katowic ksiądz pedofil Michał M. pracuje obecnie jako rezydent przy parafii w Jastrzębiu-Zdroju. Ile tam dzieci molestuje nikt nie obserwuje, a taki Dariusz Pietrek mógłby protegowanego swojego arcybiskupa wziąć pod lupę i bacznie obserwować dniem i nocą, bo pedofile zwykle prędzej czy później popełniają przestępstwa z recydywy. Skłonności ich są tak chore, że taki ksiądz pedofil nie może się powstrzymać.

    Skandalicznie niska kara w zawieszeniu za trzy molestowane seksualnie dziewczynki to typowe, co kuria katolicka załatwia dla podległych sobie seksualnych zboczeńców. Można przypuszczać, że skoro Katolickie Centrum Edukacji Młodzieży KANA z Katowic od 3 stycznia 2011 dostaje mordą Dariusza Pietrka ataku szału i warczy oraz poszczekuje wstrętnie przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, to oznacza, że kuria Damiana Zimonia ma kolejny problem z kolejnymi księżmi pedofilami. Boromeuszki już też były. To takie charakterystyczne. Jak w 2005 roku była afera z księdzem Michałem M., zawsze pedofilem, wtedy także Dariusz Pietrek dostał ataku szału i w ślepej furii szkalował, znieważał, fałszywie oskarżał publicznie w faszystowskich i propedofislkich brukowcach tak Antypedofilskie Bractwo jak i Mohana Ryszarda Matuszewskiego.

    Cóż można powiedzieć o skłonnościach seksualnych dziennikarza z brukowca pokroju Newsweeka, takiego jak ksywiarz Janusz Bartczak? Na pewno niewiele, ale powszechnie wiadomo od 1983 roku z nasileniem od 1996 roku wiadomo, że za atakami na Antypedofilskie Bractwo Himawanti stoi głównie lobby pedofilskie, i to to najbardziej szkaradnie pedofilskie, bo pedofilsko-kościelne. Lobby mające na celu zaślepiać wiernych katolików nienawiścią do NAS, ofiar księży peodofilów i zakonnic pedofilek, a ochraniać i wybielać potwory w habitach jakimi są księża pedofile.

    Wedle badań naukowych z 1985 roku, w populacji księży katolickich oceniano ilość pedofilów na zaledwie 5-6 procent. Wedle nowszych badań i ujawnianych na całym świecie wielkich skandali pedofilskich już w 1998 roku szacowano, że wśród księży katolickich jest średnio 6-9 procent księży zboczeńców seksualnych. Na rok 2009-2010 mówi się o ujawnianiu nawet 10-11 procent księży z pedofilską orientacją, chociaż w niektórych krajach podaje się nawet 14 procent, ale to przy ocenie łącznie z innymi najbardziej pedofilskimi grupami środowiskowymi. Dane te są co najmniej alarmujące, nawet przy dolnym pułapie na poziomie 6 procent. To oznacza, że na 100 księży przynajmniej 5-6 gwałci dzieci, a może i 10-14-tu. I to jest to co, osoby takie jak rzeczony lobbysta Dariusz Pietrek chcą zakrzyczeć, pokrzykując o nas, ofiarach i terapeutach hasłami typu: Uwaga! Groźna Sekta! Sekta Oszczerców!

    Atak sekty oszczerców, to atak spedofilałego do obłędu dziennikarza z Newsweeka i pedofilskiego lobbysty Dariusza Pietrka. Oni są oszczercami, jeden od kilku dni, a drugi od przynajmniej 1996 roku, bo wtedy na pewno rozpoczął ataki swej pedofilskiej i propedofilskiej cieczki. A my się łysych i łysiejących wariatów z Chorzowa nie boimy, bo wiemy, że tak pedofil jak i ten co pedofilów ukrywa oraz zboczone zbrodnie tuszuje na pewno nie ma zdrowej głowy. Zatem Dariusz Pietrek tak czy owak jest chory na peodofilozę w jakiejś jej postaci. Jego nienawiść do nas ofiar molestowanych fiutami księży pedofilów jest na pewno oznaką poważnych zaburzeń psychicznych. Z zaburzeń tych powstają paszkwile o posmaku pietrkowej szczyny czy innego odchodu, a tymi fekaliami intelektualnymi Dariusz Pietrek znieważa NAS, ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek, publicznieszykanuje NAS, obraża, znieważa, pomawia, ubliża NAM, judzi do nienawiści wobec NAS, ofiar molestowanych i gwałconych przez księży katolickich i przez zakonnice katolickie. Na terapie do Antypedofislkiego Bractwa uczęszczają przez lata także osoby, które były bite i maltretowane przez księży lub katechetów, przez zakonnice w katolickich szkołach „u sióstr” etc… Taki jest stosunek propedofislkiej części aktywistów kościelnych do ich maltretowanych ofiar.

    Jaki Pan taki Kram – mówi przysłowie. Jaki papież tacy biskupi, arcybiskupi jak i ich aktywiści z propedofislkiego lobby sekt takich jak KANA czy podobne. Jaki Pan taki Kram, zatem jaki Michał Kobosko taki i Wojciech Maziarski – redaktor naczelny sekty Newsweek Polska, organu czarnej mafii Opus Dei. Bo takie oszczerstwa i oszczercze ataki od 1996 roku produkują tylko parszywe i skundlałe pedofilozą brukowce za którymi stoi czarna mafia, sekta Opus Dei. A jak wiadomo reżim frankistowskich faszystów w Hiszpanii najpierw gwałcił, a potem mordował, tak kobiety i dzieci, jak i niemowlaki. A gen. Francisco Franco to polityk faszystowski związany ściśle z sektą Opus Dei, dziś znaną także ze swych ekonomicznych mafii jak Grupa Bilderberg związana z Jeffreyem Epsteinem. Jaki Wojciech Maziasrki (Pan), taki i Janusz Bartczak (Kram), z wczasów na wyspach Epsteina. Od góry do dołu brukowce są schorzałe na pedofilozę, na syfilis kościelno-pedofilski, którego nie da się zamieść w prosty sposób pod dywan. NAS, ofiar molestowanych przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki jest nawet w Polsce na tyle dużo, że pokrzykiwanie do NAS kato-pedofilskimi okrzykami typu sekta, groźna sekta, sekta oszczerców, pokrzykiwanie pod naszym adresem zaszkodzi tylko dupom na stolcach arcybiskupów, a Damian Zimoń ma przez głupiego swego kundla łańcuchowego Dariusza Pietrka szanse na zostanie kolejnym arcypaetzem razem ze wszystkimi swoimi ukrywanymi i tolerowanymi pedofilami zakrystialno-plebanijnymi.

    Już w archidiecezji od 2005 roku mawia się jak w Poznaniu takie przysłowie: „Gdy wracasz z Katowic, a boli cię dupa, znaczy, że byłeś u arcybiskupa”. Wtajemniczeni wiedzą swoje, ofiary powiedzą o tym co je spotkało wszystkim z wyjątkiem kościelnej policji tuszującej kościelną pedofilię. Złowroga zmowa milczenia wobec pedofilii w Kościele katolickim w Polsce trwa, a NAM ofiarom molestowanym przez księży i zakonnice zamiast odszkodowań wypłaca się na urodziny prezenty w postaci brutalnego, chamskiego znieważania mordami pedofilskich pismaków pokroju Janusza Bartczaka, który zapomniał przeprowadzić wywiad z NAMI, pomawianymi przez pedofilską sektę KANA i jej lidera Dariusza Pietrka z Chorzowa, ofiarami tych wszystkich zboczeńców i ich przydupasów, którzy szerzą o NAS oszczerstwa, pomówienia i szkaradne do obłędu paszkwile! Takie bestialskie chamstwo o obrazie goebbelsowskiej propagandy katolika Józefa Goebbelsa może się zdarzyć tylko w skatoliczałej do obłędu,  a może aż do totalnego zboczenia Polsce, rządzonej przez awarię systemu mózgówego opisywanego jako PO-PiS lub PiS-PO. I to by było na tyle o występach Janusza Bartczaka i jego szefów z pedofilskiej mafii Newsweeka czyli brukowca sekty Opus Dei i przybudówek – zawsze faszystowskiej, zawsze pedofislkiej, zawsze oszczerczej, zawsze morderczej i zawsze złodziejskiej. Oto czym jest syfilis ideologiczny zwany pedofilozą, katolicką lub plebanijną pedofilozą.

    Może się tam arcybiskup razem z Pietrkiem Dariuszem i Newsweekiem zajmie schowaniem swojego kumpla, tego księdza co to tam raz dyma dzieciątka w Zabrzu, raz w Katowicach, a raz w Tarnowskich Górach? I tym tam z Bielska-Białej, co go tam zesłano, żeby się nie rzucał w oczy, tylko, że znowu się dziećmi zajmuje za bardzo! Tak się składa, że ofiary i ich rodzice, to do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti dzwonią najpierw, jak się dowiedzą o molestowaniu przez księdza. Do Dariusza Pietrka i do sekty KANA nie pójdą prosić o pomoc w sporze z księdzem czy zakonnicą, z tymi, co molestują lub gwałcą ich dzieci, a często się zdarza, że całe rodziny ofiar boją się także policji, bo jak komendant policji jest bratem albo wujkiem księdza, to wiadomo, że ofiary nie mają do kogo pójść na skargę. Mogą tylko do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. I to tak bardzo przeszkadza wszystkim wspomnianym lobbystom największej pedofilskiej mafii świata, która od 1996 roku, a potem znów od 2002/2003 roku nasiliła swoją agresję przeciwko wszystkim ofiarom pedofilii i pedofilizmu, co wiąże się także ze sponsorowaniem przez Jeffreya Epsteina i jego liczący tysiące aktywistów gang na rzecz swobody wykorzystywania dzieci i niemowląt przez pedofilów…

    (Zajrzyj znowu! Z czasem artykuł może zostać uzupełniony o kolejne ciekawe fakty dotyczące opisywanych spraw i wydarzeń. )