Brak wpisów w tej kategorii.

Kategoria: Twórczość

  • Kalaripayat – Najstarsza Sztuka Walki

    Kalaripayat – Najstarsza Sztuka Walki

    Om! Jak wiadomo, Kalaripayat(tu) jest najstarszą znaną i źródłową sztuką walki jaka istnieje i ciągle jest w Indii nauczana. Kalari oznacza ogólnie zarówno broń jak i miejsce ćwiczenia sztuk walki, salkę treningową czy pole bitwy. Payat (Payattu) oznacza ćwiczenie, trening, zmaganie. Słowo 'Kalari’ wywodzi z sanskrytu od pojęcia ’Kala’, które oznacza czas śmierci lub zanieczyszczenie, skalanie i od ’Ari’ oznaczającego wroga, przeciwnika. Razem ’Kalari’ to oczyszczanie się od wrogów i przeciwników, albo wyplewianie zachwaszczonego pola, czas śmierci tak skalań jak i nieczystości w postaci przeciwników czy wrogów. Teatr i taniec w indyjskich stanach, gdzie uprawia się sztuki walki jest przesiąknięty formami wziętymi z treningu sztuk walki i z życia legendarnych bohaterów. W zależności od lokalnego języka używa się zapisu Kalarpayat, Kalaripayat, Kalarippayat czy Kalarippayatu dla określenia tej samej idei Sztuki Walki.

    Kalaripayat – Historia

    Paraśurama uznawany jest w Indii za najstarszego historycznego mistrza, guru/h sztuki walki, czyli dynamicznej hathajogi. Paraśurama jest uczniem mistrza Śiva Mahadeva, założycielem królestwa Kerala w południowej Indii i ojcem duchowym wszystkich guru/h, mistrzów, którzy uczą sztuk walki w tradycyjny sposób. Paraśurama otrzymał przekaz Kalaripayat od Mistrza Śiva, a po jego wniebowstąpieniu uczył dalej 21 uczniów, którzy stali się potem wielkimi mistrzami sztuki walki. Każdy z 21 uczniów założył jedno Kalari (salę ćwiczeń) dając początek sieci świątyń sztuk walki w południowej Indii. Paraśurama, inaczej Rama z toporem jest jak wiadomo indyjskim bohaterem narodowym czczonym od tysiącleci szczególnie w południowej Indii, w stanie Kerala, Karnataka czy Tamil Nadu ale także wszędzie, gdzie zachowała się dobra tradycja ćwiczenia sztuk walki. Sztuka walki w Kerala miała swój złoty okres w latach 200 p.e.ch. do 600 e.ch., zwanym Sangam, kiedy to każde lokalne plemię, każdy okręg królestwa miał swoje wybitne ośrodki szkoleniowe i mnóstwo mistrzów bohaterów sztuki walki. Południowo-indyjski mistrz Agastya(r) także jest dobrze znany z nauczania sztuk walki, jako jeden z wybitnych przedstawicieli tradycyjnego i wszechstronnego Kalaripayattu. Podróżnicy tacy jak Luis de Camoens (1553) oraz Duarte Barbosa (16th century) wspominają w swoich pismach istnienie w Kerala tajemnych, starożytnych metod indyjskich sztuk walki pochodzących od bogów. Kanon sztuk użytecznych jaki daje Tantra omawia sztukę walki jako ’Vaijayiki Vidyagnanam’, co oznacza wiedzę o technikach służących do pokonania wrogów i zwycięstwa. Nauczanie sztuk walki odbywa się zgodnie z podstawowym dostępnym kanonem jakim jest Dhanurveda, czyli święta księga łucznictwa indyjskiego. Dhanurveda podaje, że wielcy mędrcy Indii tacy jak Viśvamitra, Sanaka czy Paraśurama praktykowali Kalaripayat będąc mistrzami ścieżki wojowników. Postawa „Łucznik” jest dobrze znana w treningu hatha joga, chociaż zwykle nie najlepiej ćwiczona przez zachdnich instruktorów, którzy łuku w ręku nie trzymali i Kalaripayattu nie znają!

    W północnej Indii, w obszarze Himavantu (Himalaje, Tybet i Pamir) kultywowany jest Kalaripayat z główną formą kultową znaną jako Simhanada Vajramukti. Jest to nawiązanie do ścieżki wojowników Szamballah i północnej drogi śiwaitów indyjskich. Wiedza o sztuce walki zwana jest Simhanada Dharma, Drogą Lwa Ryczącego. Simhanada Vajramukti Sangha zasadza się na przekazie najbardziej indoaryjskim. Brytyjska okupacja Indii mocno tępiła sztukę walki, szczególnie w stanie Kerala, jednak nie zdołała jej wytępić i po okresie okupacji odrodził się i nawet wzmocnił cały tradycyjny system treningowy. Stare manuskrypty Kalaripayat uczą, że siedem podstawowych pozycji, których nazwy pochodzą od siedmiu zwierząt powstały w dżungli właśnie poprzez podglądanie i naśladowanie zwierząt w walce. Znany mistrz Bodhidharma, który przeniósł jogiczne sztuki walki z Indii do Chin pochodził właśnie z południowej Indii ze królestwa Kerala i faktycznie nauczał sztuki Kalaripayat, wprowadzając tę boską sztukę walki do Chin w klasztorze Szaolin. Tradycyjnie, sztuka walki była dostępna dla rodzin Braminów i Kszatrijów, czyli dla kast osób duchownych, nauczycielskich i wojowniczych. Kalaripayat nie ma wyraźnych styli ani szkół, a od wojowników wymaga się opanowania wszelkich umiejętności, jakie mogą się przydać na polu bitewnym.

    Świątynia Sztuk Walki – Kalari

    Sztuki walki uprawiane są w małych salkach treningowych mających charakter świątynki, która zbudowana jest na osi wschód-zachód, z wejściem od strony wschodniej. Proporcje ścian to przykładowo 42 stopy na 21 stóp albo 52 stopy na 26 stóp, dłuższa ściana w osi wschód-zachód, krótsza w osi północ-południe. W południowo-zachodnim rogu jest siedmio-stopniowy ołtarzyk, Puthara, na której są anioły trzymające straż nad sztukami walki, czyli bóstwa oręża, takie jak legendarny założyciel współczesnego Kalariyattu, Mistrz Paraśurama czy Bogini Kalariparadevata. Na ścianie zachodniej są zamontowane portrety dawnych mistrzów nauczających sztuki walki w danym Kalari, które jest tak miejscem ćwiczenia jak i ogólną nazwą dla białej broni do walki wręcz. Kalari Sangham to wspólnota wszystkich wojowników, którzy są wtajemniczeni w praktykę Kalaripayat, szczególnie w danym Kalari. Sukcesja czy linia nauczycieli i mistrzów od których się przekaz w danym Kalari wywodzi zwana jest Sampradayam.

    Ceremonia Inicjacji

    Przyjęcie nowicjusza ma zwykle miejsce w wieku około siedmiu lat, jako że wojowników wychowuje się od dzieciństwa. Na czas inicjacji, przyjęcia do Kalari wybiera się dobry, pomyślny dzień wedle zasad astrologicznego kalendarza i w harmonii z otwieranym nowym cyklem treningowym dla uczniów. Nowicjusz jest wprowadzany do świątynki będącej miejscem treningu, gdzie wchodzi się tak, że pierwszy krok zawsze stawia się prawą stopą. Wchodząc dotyka się też prawą ręką podłoża, którym w Indii zawsze jest dobrze wyrównana i twardo ubita ziemia, następnie tą sama prawą ręką dotyka się czoła. Jest pozdrowienie i wezwanie Bogini, Matki Ziemi, opiekunki wojowników. Nowicjusz jest zaprowadzany przed Puthara, ołtarzyk Kalari i tam powtarza całą ceremonie powitania miejsca ćwiczenia. Przyjmowany składa Dakszinę, datek ofiarny dla mistrza i świątynki, a następnie pokłania się mistrzowi nauczycielowi (Gurupada) w ten sposób, że dłońmi dotyka jego stóp w pozycji leżącej, z wyciągniętym ciałem. Guru/h kładzie dłonie na głowie ucznia, błogosławi go i modli się o jego powodzenie w nauce sztuki walki. Cała nauczona ceremonia wejścia, dotykanie ziemi, puttara, guruttara i gurupada jest powtarzana codziennie, zawsze kiedy adept wchodzi do sali ćwiczeń. Pokłon oznacza całkowite poddanie się bóstwom strażnikom sztuki walki, mistrzowi, zasadom i dyscyplinie treningowej. Dzień treningowy także kończy się pewną metafizyką, poprzez dmuchanie w konchę, czyli w dużą morską muszlę. Często dniem inicjacji i rozpoczęcia nowego cyklu treningowego jest jesienne indyjskie święto Vijaya Daśami.

    Ćwiczenie Kalaripayat

    Ćwiczenia rozpoczyna się prostymi, rewitalizującymi praktykami oddechowymi. Kultywuje się zasadnicze pozycje i oparte na nich sekwencje czy formy ruchu jak na początek Gaja Vadivu (pozycja słonia), potem Aśwa Vativu (pozycja konia), Simha Vativu (pozycja lwa), Varaha Vativu (pozycja dzika), Matsya Vativu (pozycja ryby), Marjara Vativu (pozycja kota), Kukkuta Vativu (pozycja koguta), a na koniec Sarpa Vativu (pozycja węża). W niektórych Kalari ćwiczy się jeszcze Vativu-Mayura Vativu (pozycja pawia). Maipayatt formy ruchu ciałem i ćwiczenia ogólnorozwojowe Sztuki Walki zostały nawet uznane przez WHO jako rodzaj leczniczej gimnastyki. Trening sztuki walki ma za zadanie rozwinąć cztery rodzaje siły czy mocy znane jako karuttu. W kolejności są to: Maikaruthu – moc ciała, Manakaruthu – moc umysłu, Ankakaruthu – moc waleczności, a także Ayudhakaruthu – moc do władania bronią. Trening ma pięć etapów, z których pierwszy, Maithari to uelastycznienie i wzmocnienie całego ciała i wszystkich kończyn. Praktykuje się rozmaite sekwencje ruchów, skłonów, rozciągnięć i pozycji aż do rozwinięcia bardzo dobrej kondycji i sprawności ogólnej. W drugim etapie znanym jako Kolthari wprowadza się trening z bronią drewnianą, z których pierwsza jest długi kij mający około 63 cali. W miarę jak uczeń opanuje ćwiczenie długim kijem, tak, że umie wykonać 100 uderzeń w ciągu minuty, wprowadza się krótki kij, pałkę. Trzecia faza treningu to Ankathari, w której uczniowie uczą się posługiwania prawdziwą, metalową bronia taką jak sztylet, miecz, włócznia i maczuga. W czwartym etapie na którym posługiwanie rozmaitymi broniami jest dobrze opanowane, student uczy się Verum-kai-prayogam walki wręcz całym ciałem z pomocą rąk, nóg i głowy. Piąty etap następuje, kiedy adept uzyska wielkie u swego mistrza zaufanie stając się powiernikiem Marma adi – wewnętrznych misteriów i tajemnic szkoły. Marma Adi to sekretne techniki powodujące natychmiastową bądź odroczoną w czasie śmierć z pomocą uderzeń specjalnych w witalne punkty organizmu. Guru/h uczą też tantrycznej magii wojennej oraz pewnych sekretnych ceremonii związanych z Boginią Zagłady i bóstwami – aniołami sztuki walki. Nauka masaży i sztuki leczenia włącznie z manuskryptami z zakresu zielarstwa również są przekazywane, gdyż Guru/h jest jeszcze także lekarzem dla lokalnej społeczności. Broń podstawowa używana w treningu Kalaripayat to: Mućan: Krótki kij; Kettukari: Długi kij; Otta: Wygięty kij; Gada: Maczuga; Kuntham: Włócznia; Ćurika: Miecz o dwóch ostrzach; Kattaram: Długi wąski miecz; Urumi: Długi giętki miecz. Om!

    Vîra Śri Lalitamohan G.K.

  • Kształcenie Wojownika (Yamabushi)

    Kształcenie Wojownika (Yamabushi)

    Shobu Aiki Kyokai – Yama Bushi Gakkai
    Kształcenie Wojownika (Bushi)

    Chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami o kształceniu Wojownika, które mogą się przydać rozmaitym instruktorom sztuk walki w planowaniu i aranżowaniu programu zajęć dla adeptów sztuk walki. Rady dotyczące kształcenia Wojownika jakie postanowiłem zaprezentować pochodzą z tradycyjnego systemu Shobu Aiki (Aizu Todome) który praktykowany jest w Japonii od czasów starożytnych, a najstarsze przekazy pochodzą od Mistrza Akayama (IV w) oraz Księcia Teijun (IX w). Shobu Aiki występuje także pod nazwą Daito Aiki Jutsu (od około XV/XVI w) oraz współcześnie pod nazwą Aikido. Rady i zasady jak prowadzić kształcenie Wojownika mogą się więc szczególnie przydać adeptom wspomnianych styli i szkół Jujutsu (czytaj Dźiudźiutsu) oraz Aiki Jutsu czy Aikido.

    Program nauczania dla Otagi (Uczeń, Kandydat, Praktykant) podzielony jest na trzy poziomy czy stopnie trudności: Shoden (Początkowy Stopień), Chuden (Średni, Średniozaawansowany Stopień) oraz Koden (Zaawansowany, Wewnętrzny Stopień). Nie ma sensu rozbijanie programu nauczania na 5 czy 6 grup (Kyu) jak to ma miejsce w wielu stylach, gdyż i tak ucząc w praktyce łączy się zwykle grupy 5,6 Kyu w jedną klasę, 3,4 Kyu w drugą klasę, a 2,1 Kyu w zaawansowaną klasę. Tradycyjnie poziom Shoden nosi pas biały, poziom Chuden pas niebieski, a poziom Koden (Koeden) pas brązowy lub fioletowy.

    Na poziomie początkowym, Shoden Otagi musi gruntownie opanować sztukę Ukemi Wasa czyli wszelkie metody przetaczania, wywracania i upadania tak aby w tej sztuce nabrać biegłości i wprawy. Mistrzowie Aiki tacy jak Takeda czy Ueshiba nie uczyli ucznia technik zanim ten nie opanował Ukemi na dość przyzwoitym poziomie. Powinien też opanować podstawowe ataki jak Katatedori (Uchwyt za nadgarstek i przedramię), Katadori (Uchwyt za bluzę), Shomenuchi (proste cięcie twarzy oparte o ruch miecza wymierzone w gardło, szczękę, nos lub czoło), Yokomenuchi lub Yokouchi (cięcie boczne okrężne na skroń lub szyję oraz uderzenie typu sierpowy) oraz Munetsuki (Księżycowe pchnięcie w brzuch, w żołądek). Szczególnie przykłada się wagę do dobrego opanowania uderzeniowej techniki Shomenuchi oraz Munetsuki. Pięść Wojownika jest charakterystycznie ułożona w niepełnym skręceniu, gdyż pełny obrót pięści przy Tsuki daje zbytnie napięcie i w rezultacie stratę siły uderzeniowej. Shomenuchi uderza kantem lub podstawą dłoni. Adepci powinni techniki uderzeniowe, Atemi ćwiczyć z razu powoli i dokładnie naśladując ruchy nauczyciela, aż ich kończyny nabiorą odpowiednich nawyków ruchowych, a wtedy zwiększa się dopiero szybkość ćwiczenia i w końcu wzmaga siłę uderzeniową wywodzoną z bioder i podbrzusza (Tanden). Atemi oznacza dosłownie dźgnięcie lub cięcie i sama nazwa określa charakterystyczne cechy uderzenia w systemach Aiki. Dobrze jest ćwiczyć Atemi uderzając w ścianę, deskę lub słup albo w specjalną Makiwarę do ćwiczenia siły uderzenia celem wypracowania dobrego uderzeniowego kontaktu. Nawet podstawowe ataki takie jak Kata czy Katatedori powinniśmy ćwiczyć tak, żeby z czasem stawały się coraz silniejsze (Mochi), a przeciwnikowi było trudno się z nich wyzwolić. Już na poziomie Chuden staramy się na ataki Kata i Katatedori reagować obroną zanim przeciwnik zdąży w pełni założyć uchwyt.

    Generalną zasadą początkowego poziomu nauczania jest ćwiczenie powoli, dokładnie i luźno, stopniowo dodając trochę szybkości i siły. Zwolnione tempo czy rytm ćwiczenia ma za zadanie pomóc nabrać właściwych nawyków ruchowych potrzebnych na Ścieżce Wojownika. Poziom początkowy powinien położyć także nacisk na ćwiczenia szablonów ruchowych zwanych w Shobu Aiki ćwiczeniami Undo. Nie będę opisywał kilkudziesięciu ćwiczeń Undo, gdyż zajęłoby to całą książkę, ale tym, którzy je znają warto przypomnieć, że są one bardzo ważne już na poziomie początkowym i powinny być gruntownie ćwiczone, najlepiej codziennie. Z istotnych praktyk można wspomnieć jakąś ogólną regulację i pogłębienie oddychania opartego o odczuwanie Ki, energii życia z oddechu w Tanden czyli w dolnym zbiorniku podpępkowym. Zbiornik energii przypomina kształt jajka i wrażliwsze na odczuwanie energii psychicznej osoby mogą to czasem poczuć. Intensywne głębokie oddychanie osadzone w Tanden zwane jest terminem Misogi lub Haragei (Harageiko) i zawsze połączone jest z wyciszaniem wnętrza i uspakajaniem się.

    Atemi, które musi opanować poziom średni czyli Chuden to przede wszystkim Yokomenuchi, Mentsuki (proste Tsuki w twarz lub gardło) oraz Matsubushi (bardzo szybkie uderzenie odwróconą pięścią, Uraken wyprowadzaną z przestrzeni pomiędzy sutkami a żołądkiem w kierunku twarzy i głowy). Uderzeniowe techniki Matsubushi należą do bardzo skutecznych i zaskakujących Atemi. Mistrzowie tacy jak Teijun, Takeda i współcześnie Morihei Ueshiba znani byli z tego, że dysponowali wyjątkowo skutecznym atakiem Matsubushi. Z uchwytów należy opanować Ryokatate oraz Ryokata czyli uchwyty dwoma rękami za dwie ręce lub poły bluzy. Poziom Koden winien dobrze opanować takie Atemiwasa jak Maegeri i Yoko(mawashi)geri oraz Hizageri (uderzenie kolanem) aplikowane w Shobu  Aiki głównie na dolne partie ciała jak kolana oraz jądra, podbrzusze i nerki. Szczególnie Maegeri i Hizageri należy dobrze i skutecznie wyćwiczyć. Z technik ręcznych należy dobrze wyćwiczyć Empi (atak łokciem) zarówno w wersji prostej, jak i bocznej oraz okrężnej. Hiza oraz Empi są bardzo skuteczne w bezpośrednim starciu Wojowników. Z uchwytów ćwiczy się też kombinacje błyskawicznego przytrzymania jedną ręką za przedramię (Katate) lub bluzę (Kata) i atakiem Atemi przy pomocy ręki drugiej!

    Techniki Atemi ćwiczy się wstępnie w pozycji naturalnej, z nogami rozszerzonymi nieco ponad rozstaw barków i lekko obniżonymi kolanami oraz biodrami, jako ataki punktowe, na przemian lewo i prawo ręczne. Potem dodaje się ćwiczenie krótkimi seriami po 2-3 uderzenia i więcej. Ćwiczy się także w poruszaniu czyli z dochodzeniem, a raczej dopadaniem przeciwnika, który jest zbyt daleko, czyli robimy uderzenia połączone z krokiem w przód, w chodzeniu. Kiedy ćwiczymy Atemi z partnerem, wtedy jeden może być stroną punktującą, atakującą, a drugi może ćwiczyć proste zasłony i uniki przed Atemi. Tak zwane bloki w Shobu Aiki i Aikijutsu przypominają raczej zepchnięcia czy zmiecenia naciskiem ciężkiej ręki i słusznie są zwane terminem Deaiosaeuke lub Ukeotoshi czy Hikiotoshi, gdyż harmonizujemy się z kierunkiem ataku Uke i stosujemy rodzaj nacisku czy dźwigni, a raczej zgarnięcia zmieniającego kierunek ataku Uke. Zasadą jest miękkie, wodne przyklejanie się do atakującej kończyny, ażeby zmienić jej bieg. Zasadniczą reakcją na silny atak jest zejście, zniknięcie z linii ataku, a zasłona i zepchnięcie ma na celu dodatkową kontrolę atakującej kończyny potrzebną bardziej w celu jej przechwycenia i pokierowania do rzutu czy dźwigni niż zrobienia bloku w sposób twardy. Podstawowe Wa czyli harmonizowanie, synchronizowanie obejmuje wejście w kierunek ataku (Ki) Uke celem przejęcia i pokierowania jego siły. Atemi, uderzenie w Aiki powinno być jak grom, a ten lepiej ominąć niż się z nim zderzyć. Powinniśmy także poćwiczyć trochę przyjmowanie lekkich uderzeń w brzuch, piersi czy twarz aby obić się trochę, rozmasować, a z czasem utwardzić do walki. Wojownik musi zostać trochę utwardzony poprzez uderzanie aby mieć dobre predyspozycje do bitwy nie bać się ciosów i nie dać się nimi rozproszyć.

    Z technik rzutu i dźwigni poziom początkowy może opanować przede wszystkim dźwignie na prostej ręce jak Udeosae (Ikkyo), Hijijime i Hiriki oraz Udekime. Hiriki będzie przydatne jako immobilizacyjna kontrola do rzutu Shihonage, którego na początkowym poziomie uczymy jedynie w dwóch kierunkach. Techniki Iriminage, Kotegaeshi oraz Tenchinage także powinny być wstępnie opanowane. Szczególną uwagę należy jednak położyć na porządne wyćwiczenie Udeosae, Shihonage, Kotegaeshi oraz Iriminage. Można dodać też technikę Kokyuho ćwiczoną zawsze na silnym wydechu, gdyż jest specyficznie związana z rytmem i siłą wydychania.

    Należy dość gruntownie wprowadzić w metody Irimiho czyli sposoby omijania siły przeciwnika tak, żeby wejść skutecznie na jego bok oraz tył (zajście). Metody Irimiho są podstawowymi reakcjami obrony, ataku oraz kontrataku w sytuacji walki z jednym przeciwnikiem (Ippongeiko). Techniki z uchwytów takich jak Katate oraz Katadori należy przećwiczyć zarówno w takiej sytuacji, że Uke atakuje nas uchwytem, a my wykonujemy technikę obronną, jak i w sytuacji zaczepnej, gdzie Tori chwyta przeciwnika, Uke za rękę lub bluzę i jeszcze wykonuje na nim odpowiednią technikę rzutu, dźwigni czy Atemi. Taki sposób ćwiczenia jest o wiele praktyczniejszy na różne okazje niż ćwiczenie tylko reakcji obronnej na atak. Ćwiczenie tylko obrony jest połową monety zwanej Sztuką Walki. Drugą połową tej monety jest ćwiczenie z ataku oraz kontrataku (Kaeshiwasa). Poziom początkowy powinien też wyćwiczyć sobie dobrze metody poruszania w parterze (Shikko) oraz Taisabaki czyli zwroty i obroty ciała. Elementarne wprowadzenie w Tenkanho (Tornado, Wirowanie) także jest wskazane, a są to podstawowe reakcje uniku obrotowego i okrężnego prowadzenia siły przeciwnika, przydatne raczej dopiero w sytuacji walki z wieloma przeciwnikami naraz oraz w sytuacji obrony przed atakiem mieczem czy kijem. Głębiej metody Tenkanho ćwiczy się na poziomie Chuden, zaś na poziomie Koden rozwija się już metody Henkawasa lub Henkaho będące kombinacjami Irimi i Tenkan.

    Należy wstępnie wyćwiczyć mocną i stabilną pozycję stania kładąc nacisk na ćwiczenia Fudo No Shisei (znane także jako testy Ki). Fudo No Shisei rozwija się jako technikę mocnego i stabilnego stania zaczynając od lekkiego ugięcia kolan i obniżenia bioder. Należy stać, a także siedzieć jak skała czy góra (Seizaho) tak, że siła ciała wyraźnie opada w dół. Stopniowo Uke może nam w staniu pomagać, testując naszą pozycję lekkim pchaniem z różnych stron. Na zaawansowanym poziomie ćwiczy się też utrzymywanie stabilnej pozycji naturalnej oraz Kamae (bocznej) przed pchaniem nawet i kilku Uke jednocześnie oraz utrzymywanie stabilnej pozycji stojąc na jednej nodze! Ćwiczenia mocnego stania zaczynamy już na poziomie podstawowym, gdzie dobrze od czasu do czasu poćwiczyć mocne stanie w pozycji naturalnej (Shizentai) lub Kamae, a jeszcze lepiej w pozycji Hito E Mi czyli w pozycji Jeźdźca, która jest nieco szersza niż pozycja naturalna, przez okres około godzinki. Poziom Chuden może długość stania wzmóc do dwóch godzin, a Koden do trzech godzin. Ażeby się w ćwiczeniach stania nie nudzić dobrze robić jakąś prostą koncentrację jak odczuwanie drogi energii oddechu do Tanden czy wyobrażanie sobie, że się jest wielką i masywną, stabilnie stojącą górą (Yama) lub dobrze ukorzenionym, mocno wrośniętym w ziemię drzewem (Moku) z głębokimi korzeniami. Dobrze też ćwiczyć długie stanie z rękami podniesionymi wysoko do góry, co wzmaga siłę rąk, a także osobistą energię witalną zwaną Ki. W pozycji z rękami do góry można się zająć koncentrowaniem na obrazie spływających z góry kropelek światła niby niebiańskiego deszczu, co działa odprężająco i rozluźniająco pomagając wytrwać to ćwiczenie typowo wytrzymałościowe. Dobrze jest ćwiczyć je raz w tygodniu albo chociaż dwa razy w miesiącu (w nów i pełnię księżyca) przez czas odpowiedni dla danego poziomu. Udemawashi Undo, ćwiczenie podnoszenia i opuszczania rąk dobrze przygotowuje osoby słabowite do ćwiczenia trzymania rąk w górze przez dłuższy okres czasu.

    Poziom Średni czyli Chuden winien dobrze wyćwiczyć techniki dźwigni, immobilizacji polegające na gruntownym skręcaniu ręki jak Kotemawashi (Nikkyo) oraz Kotehineri (Sankyo). Dźwignie te, jeśli są poprawnie wykonywane działają mocno na wszystkie trzy stawy całej ręki, a nie tylko na nadgarstek, jak czasem się współcześnie mówi, gdyż są to skręcenia całej ręki od nadgarstka poczynając. Z technik rzutu należy dobrze opanować obrotowy rzut Kaitennage oraz Kokyunage i jej prostszą wersję Zemponage, a także takie techniki jak Kiriotoshi i Sumiotoshi, gdzie rzucanie może być wyraźnie połączone z duszeniem lub lekkim podcięciem, zmieceniem. Rzucanie przez krzyżowanie rąk czyli Jujigarami także winno być opanowane. Nowe techniki ćwiczymy przede wszystkim z podstawowych ataków poziomu poprzedniego, a stare techniki poprzedniego poziomu aplikujemy przed nowymi atakami poziomu Chuden! Poziom średni ćwiczy techniki przede wszystkim w rytmie naturalnym czyli w tempie swojego naturalnego rytmu chodzenia. Nową technikę ćwiczymy wstępnie powoli i dokładnie, a jak już wychodzi w ten sposób, to aplikuje ją w swym naturalnym rytmie poruszania. Oczywiście ćwiczymy także dopasowywanie się (Wa) do naturalnego rytmu w którym atakuje Uke.

    Poziom średni powinien także opanować wstępnie kilka prostych technik obrony przy atakach w siedzącej pozycji Suwariwasa, gdzie zarówno Uke jak i Tori siedzą i całą technikę wykonuje się poruszając się w pozycji siedzącej. Kilka prostych technik przed podstawowymi atakami z tyłu jak Katate  czy Katadori oraz duszeń jak Kubishime także powinno się opanować. Adepci poziomu Chuden powinni także ćwiczyć oprócz metody Ippangeiko, ćwiczenia z jednym atakującym, metodę Kakarigeiko czyli obronę i kontratak przed kilkoma przeciwnikami atakującymi sznurowo czyli w rządku jeden po drugim. Uczy to dostosowywania technik do Uke o różnej budowie ciała co daje Wojownikowi większą wprawę w obronnych reakcjach. Zdarza się często, że ktoś wyćwiczy technikę na jednej osobie i jest ona całkiem skuteczna, a na zupełnie innej nowej osobie o innej budowie ciała i kończyn nie potrafi jej wykonać i jest kompletnie nieskuteczny, tak jakby nic nie umiał.

    Poziom Koden musi wstępnie opanować kilka podstawowych technik przed najprostszymi atakami w układzie Zagihandachi, gdy Uke atakuje stojąc, a Tori broni się wykonując wszystkie techniki w pozycji siedzącej. Potrzeba także głębiej i porządniej wyćwiczyć techniki przed atakami z tyłu (Ushirowasa), z kompletnego zaskoczenia, gdy Uke zaczaił się za naszymi plecami i sprytnie zaatakował od tyłu. Musimy w ćwiczeniu reakcji obrony i kontrataku uwzględnić też techniki przed chwytami opasującymi tułów jak Ushirodori. Tego rodzaju ataki są generalnie bardzo niebezpieczne i skuteczne i trzeba się nauczyć w miarę dobrze przed nimi bronić i to zarówno przed uchwytami czy duszeniami jak i uderzeniami (Uchi, Tsuki, Keri) przychodzącymi z tyłu. Trzeba wyćwiczyć poziom wrażliwości i reakcji, tak aby kontrolując przestrzeń wokół siebie przy pomocy spojrzenia zważać też kątem oka na to co dzieje się z tyłu, a także reagować na bodźce słuchowe jakie do nas docierają. Na wyższym poziomie może się uaktywnić także zmysł intuicyjnego wyczuwania ataku, a właśnie w kierunku jego uaktywnienia ćwiczenie obron przed atakiem z tyłu zmierza.

    Z ważniejszych technik wprowadzanych na tym poziomie możemy wspomnieć gruntowne opanowanie Tenkubiosae (Yonkyo) będącej połączeniem dźwigni skręcającej przedramię z technikami silnego ucisku punktowego Yubijutsu z którą to metodą na poziomie Koden także należy się zapoznać. Grupa technik współcześnie znana jako Gokyo, a tradycyjnie jako Udenobashi, a polegająca na chwyceniu jedną ręką nadgarstka, a drugą łokcia i aplikowania ściskających bądź skręcających immobilizacji pomiędzy nadgarstkiem a łokciem także musi zostać opanowana. Techniki wyraźnie biodrowe jak Koshinage oraz biodrowo-barkowe jak Kataguruma i Taiotoshi czyli zewnętrzne i wewnętrzne podcięcia, zmiecenia też należą do poziomu Koden i trzeba je z prostych ataków i kontrataków wyćwiczyć. W Suwariwasa powinniśmy zwrócić uwagę na wyćwiczenie obrony i kontrataku z ataków typu Kubishime czyli rozmaitych duszeń za szyję i krtań oraz z ataków typu Ashijime czyli duszeń lub ściśnięć założonych za pomocą nóg, co znacznie podnosi skuteczność walki w parterze. W sposobach uwalniania z tych skutecznych bardzo ataków pomaga wielce sztuka Yubijutsu, wbijanie palców lub zębów we wrażliwe miejsca.

    W opanowywaniu dość trudnej do zaaplikowania techniki Kokyunage powinniśmy przede wszystkim wyćwiczyć dobrze takie jej warianty, które są wyraźnie wsparte wejściem do technik podstawowej immobilizacji jak Udeosae, Kotemawashi, Kotehineri, Tenkubiosae czy Udenobashi i z nich wchodzić w rzuty Kokyu opierające się o silny i głęboki wydech. Immobilizacje dobrze się wykonuje włącznie z obezwładnieniem w parterze, gdy walczymy z jednym przeciwnikiem, ale gdy mamy walczyć z kilkoma przeciwnikami jednocześnie przestają być przydatne, a w to miejsce stają się bardzo użyteczne silne Kokyunage oparte na wejściach do tych dźwigni. Przed nowymi atakami takimi jak Maegeri czy Hizageri ćwiczymy najpierw podstawowe techniki jak Iriminage, Sumiotoshi czy Kokyuho. Istotną techniką poziomu Koden jest także Hakudo czy Hachimawashi obejmująca rozmaite proste i okrężne zahaczenia głowy i dźwignie na kręgosłup szyjny oraz wyrwania głowy, które są bardzo niebezpieczne, a przez to skuteczne. Technika Aikiotoshi także powinna być ćwiczona, ale należy pamiętać, że dobrze wychodzi jedynie z bardzo silnych i gwałtownych ataków. Techniki Aikinage także można spróbować poćwiczyć, chociaż rzucanie przeciwnika bez dotykania go należy do bardziej magicznej strony Aiki Jutsu i nie daje się opanować zwykłą metodą ćwiczenia i powtarzania. Trening typu Jiyuwasa polegający na wolnej i swobodnej aplikacji obrony czy kontrataku przed jakimś atakiem także jest zasadniczy i trzeba go dobrze rozwinąć. Z początku możemy wolną obronę wyćwiczyć gruntownie przed atakami Shomenuchi, Katate i Katadori oraz Munetsuki, a potem poszerzać rodzaje ataku o kolejne pozycje, aż w końcu na tym poziomie będziemy zdolni swobodnie bronić się i kontratakować przed wszystkimi rodzajami ataków jakie są wspomniane. Poziom Koden obejmuje też techniki przed prostymi atakami (długim) nożem (Tanto lub Wakizashi) jak Munetsuki, Shomen i Yokouchi.

    Jeśli chodzi o Futaridori, trening z bronią, to od poziomu początkowego zwykle wprowadza się jakieś podstawowe techniki cięcia i pchnięcia przy pomocy miecza (Bokken) oraz średniego kija (Jo), a na poziomie Koden ten elementarny trening z bronią się znacząco pogłębia i wyraźnie rozwija tak, aby Wojownik był już dobrze obeznany we władaniu bronią. Można też przećwiczyć podstawowe obrony przed atakami krótką pałką lub stołową nogą (Tambo), co znacznie zwiększa kwalifikacje Wojownika. Zamiast czy oprócz ćwiczenia kijem Jo można też wprowadzić techniki Yarijutsu czyli sposoby posługiwania się ostro zakończoną z jednej strony włócznią. Yari z jednego końca jest więc kijem Jo, a z drugiego końca jest ostrą piką. Umiejętność posługiwania się Yari to tradycyjna sztuka adeptów Daito Aiki Jutsu, w której perfekcyjnie biegła była żona Ueshiby, Hatsu. Poziom Shoden może mieć jeden trening z  bronią w miesiącu dla zapoznania się z podstawami użycia Bokken i Jo. Poziom Chuden dobrze jak będzie ćwiczył z bronią dwa razy w miesiącu, a na poziomie Koden przynajmniej jeden trening z bronią w tygodniu musi być wymagany.

    Trzy poziomy uczniowskie, Shoden, Chuden i Koden mają za zadanie przygotować adepta do osiągnięcia poziomu Wojownika Mistrza, a wyróżnia się pięć wyraźnych poziomów czy klas mistrzostwa pośród wykwalifikowanych Wojowników. Pierwsze dwa poziomy uczniowskie w zasadzie nie obejmują wolnej walki czyli Jiyuwasa, chociaż jej drobne elementy można czasem trochę wprowadzić, ażeby adeptów ukierunkować w Drogę Walki. Dopiero od poziomu Koden, kiedy wszystkie podstawowe techniki są dobrze i gruntownie opanowane wprowadza się elementy wolnej walki stopniowo, aż adept zacznie być wyraźnie biegły w swobodnej aplikacji rozmaitych technik z różnych ataków. Daje to dobre przygotowanie do uczestnictwa w bitwach, walkach i zmaganiach jakie na Wojownika czekają. Przejście z każdego poziomu na wyższy wymaga generalnie Embu czyli gruntownej demonstracji własnych umiejętności o charakterze egzaminu. Adept poziomu Koden musi ćwiczyć wszystkie techniki w wyraźnie przyspieszonym i możliwie jak najszybszym rytmie. Jak już tylko ugruntuje nową technikę w rytmie naturalnym, wtedy zaczyna ćwiczyć coraz szybciej, aż osiągnie szybkość maksymalną a nawet ją zwiększy. Kandydat do poziomu Koden musi wykazać się wytrzymałością do wytrwania dwugodzinnego treningu, gdzie ćwiczy techniki i walkę na maksymalnej szybkości, więc trochę takiego treningu wprowadzamy adeptom kończącym Chuden aby się przygotowywali do następnego poziomu. Poziom Koden powinien także ćwiczyć techniki w sytuacji, gdy Tori otoczony jest kręgiem kilku Uke, którzy atakują po kolei, także od tyłu. Trzeba wtedy dobrze kontrolować sytuację wzrokiem, słuchem i wyczuciem aby wiedzieć skąd nastąpi atak i zdążyć zareagować. Taki sposób ćwiczenia nazywamy Tanninzugeiko i bardzo wyrabia refleks oraz czujność, co przydaje się w sytuacjach realnego zagrożenia. W Tanninzugeiko bardzo przydatne są techniki wykonywane metodami Tenkanho.

    Wojownik, który ma uczestniczyć w bitwach musi być dobrze przygotowany wytrzymałościowo i kondycyjnie, gdyż bitwy trwają zwykle od kilkudziesięciu minut do kilku godzin i Wojownik, Bushi musi takie zmagania z coraz to nowymi pojawiającymi się przeciwnikami zdecydowanie przetrwać, ochronić się na tyle, żeby nie dać się ciężko uszkodzić, a przy tym w miarę skutecznie dokuczać i unieszkodliwiać swoich oponentów. Trening wytrzymałościowo-kondycyjny dobrze jest robić osobno od treningu technik i walki, gdyż osoby zmęczone ćwiczeniami kondycyjnymi na rozgrzewkę mają potem słabe i nieefektywne techniki Atemi czy Nage. Wojownik do walki staje wypoczęty, dobrze rozluźniony i w dobrym humorze. Jiyuwasa nie jest więc dobrze ćwiczyć na koniec treningu, który zaczął się ciężkimi ćwiczeniami kondycyjnymi. Możemy dwa lub trzy razy w tygodniu aplikować sobie trening ćwiczeń wzmacniających kondycję, siłę i wytrzymałość będących częścią treningu Wojownika i ze dwa lub trzy razy trening typowo techniczny, gdzie jedyną rozgrzewką jest przeciągnięcie się i chwila rozluźnienia oraz skupienia. Ważne też są ćwiczenia uelastyczniające rozciągające, które także można ćwiczyć w osobnych sesjach albo jako wstęp do ćwiczeń kondycyjnych. Trzeba pamiętać do treningu technicznego zasadę, że tygrys przed walką się nie rozgrzewa! Poziom początkowy może sobie robić ćwiczonka kondycyjne chociaż przez pół godziny czy czterdzieści pięć minut jednorazowo, poziom Chuden przez godzinkę do półtorej, a Koden przez dobre dwie godzinki.

    Opanowanie pierwszego poziomu mistrzowskiego, zwanego poziomem ziemi (Chi No Maki, dosłownie: Krąg Ziemi) lub terminem Kirikami (Boskie Cięcie) wymaga więc kondycji do zmagań bojowych przez kilkadziesiąt minut do kilku godzin, tak aby móc uczestniczyć w walkach na polu bitwy z coraz to nowymi pojawiającymi się przeciwnikami w sposób skuteczny czyli nawiązując walkę równorzędną, a nawet wygrywając. Musimy zatem Jijuwasa polegające na skutecznych obronach i kontratakach rozwinąć do perfekcji, tak aby przez godzinę, dwie a także dłużej móc walczyć z coraz to nowymi Uke, którzy pojawiają się na naszym polu bitewnym. Adept Kirikami musi sobie też poradzić, jeśli pojawi się dwóch lub trzech Uke lub nastąpi gwałtowny atak z tyłu, co zwiemy metodą Tachi i Ushirowasa. Kirikami musi sobie także poradzić w sytuacji, gdy zostanie wywrócony i jest atakowany przez stojącego Uke (Zagihandachi) oraz w sytuacji, gdy Uke sprowadził walkę do parteru czyli w Suwariwasa. Obrona i kontratak obejmuje metody walki wręcz, walki nożem (Tanto lub Wakizashi), metody walki mieczem, kijem, włócznią i inną bronią, a w szczególności obrona ręczna przed atakiem mieczem lub kijem (włócznią). Aby osiągnąć poziom Kirikami musimy więc długo i coraz dłużej ćwiczyć Jiyuwasa tak, że Uke jak się męczą i mają dosyć zostają wymieniani na nowych i wypoczętych. Kirikami zaś jest ciągle dość silny i zdolny do walki aby kontynuować równorzędne zmagania, a także skutecznie wygrywać potyczki. Kirikami musi umieć przede wszystkim przeżyć, przetrwać bitwę, a także w miarę możności jak najczęściej i jak najskuteczniej szkodzić wrogom.

    Z ważnych rzeczy kwalifikujących na poziom Kirikami jest tradycyjny test wolnej obrony Jiyuwasa przy zamkniętych, zawiązanych oczach, Jest to sprawdzian czy intuicja oraz słuch rozwinęły się do tego stopnia, że pozwalają na nawiązanie równorzędnej walki w ciemnościach. Umiejętność ta przydaje się także, gdy zostaniemy napadnięci w zupełnych ciemnościach. Ćwicząc na poziomie Koden można od czasu do czasu wstępnie wykonywać rozmaite techniki zamykając oczy, co pozwala rozwinąć głębiej intuicję i wyczucie. Podobno poziom Kirikami miał w nowym systemie Dan odpowiadać poziomom 1-2 Dan.

    Drugi poziom Wojownika Mistrza zwany jest poziomem wodnym (Mizu No Maki) lub terminem Mokuroku i oznacza doskonałą biegłość techniczną, która przejawia się poprzez wyraźną zdolność do nawiązania równorzędnej walki z grupą przeciwników, których jest kilku lub kilkunastu a nawet więcej. Wymaga to perfekcyjnych umiejętności technicznych oraz dopracowanej gruntownie strategii i taktyki. Książe Teijun wielokrotnie walczył z grupami napastników, które liczyły kilkadziesiąt uzbrojonych Rycerzy i wychodził z tych walk obronną ręką. Zaczynamy więc ćwiczyć Jiyuwasa najpierw z 2-3 Uke, jak już nam dobrze wychodzi to z 4-5 Uke, a stopniowo dochodzimy do liczby 10-15 Uke. Dalsze zwiększanie liczby Uke nie ma większego znaczenia, gdyż i tak nie będą w stanie zaatakować jednocześnie z powodu braku miejsca. Techniki Atemi, Nage i Osae muszą być na tyle szybkie i skuteczne żeby efektywnie rozbijały przeciwników stopniowo eliminując ich z walki. Sztuka poruszania i unikania jest na tym poziomie wyraźnie użyteczna. Mokuroku to tak zwany „Katalog Technik” czyli ekspert biegły w technikach swojej sztuki walki. Zdolność ich skutecznego stosowania w walce z wieloma przeciwnikami jednocześnie potwierdza osiągnięcie Mokuroku, który przeliczono na poziomy między 3 a 5 Dan.

    Trzeci poziom Mistrza Wojownika zwany poziomem ogniowym (Hi No Maki) lub terminem Menkyo wymaga umiejętności dwóch poziomów poprzednich tak pogłębionej, że technika obrony i ataku jest wyjątkowo precyzyjna, skuteczna i mocna tak, że każda obrona czy kontratak kończy się zdecydowanie trwałym czasowym lub na zawsze wyeliminowaniem przeciwnika z walki. Menkyo stając do walki z serią Uke atakujących pojedynczo lub grupą atakującą na raz, wszystkich po kolei zdecydowanie eliminuje z walki. Zdolność tak precyzyjnej i skutecznej walki potwierdza osiągnięcie ogniowego poziomu mistrzowkiego Menkyo. Przykładową historię operacji na poziomie Menkyo obrazuje historia japońsko koreańskiej potyczki w której armia 10 tysięcy Samurai, która najechała Korio (Koreę) została pokonana przez 100 mnichów Wojowników z buddyjskiego klasztoru. Wypadła więc walka jednego Mnicha Wojownika z grupką 100 Samurai, a część mnichów była uzbrojona jedynie w solidne kije. Wszyscy żołnierze japońskiej armii zostali zabici czyli trwale wyeliminowani z walki. Żaden mnich Wojownik nie zginął ani nie został ciężko ranny. Poziom Menkyo przelicza się współcześnie teoretycznie na obszar pomiędzy 6-8 Dan i jak widzimy mistrzunia tego poziomu o zdecydowanie słabszych technikach niż powinny na poziomie ogniowym być to lepiej poszukać innego mistrzunia.

    Istnieją jeszcze dwa poziomy mistrzostwa, które jednak stanowią kręgi bardziej psychicznej i duchowej mocy. I tak na czwartym poziomie, powietrznym (Kaze No Maki) zwanym też Kaiden używa się wyraźnie psychicznego wpływu i psychicznej mocy. Opanowuje się sztukę usypiania bądź hipnotyzowania przeciwnika tak, że staje się on obiektem łatwym do pokonania. Adept bywa często uprzedzony o zbliżającej się walce czy zagrożeniu, przykładowo w ten sposób, że śni mu się pojedynek dokładnie w noc poprzedzającą tak, że wyśni szczegóły walki włącznie z tym jak pokonać przeciwnika. Mistrz Shobu Aiki, niejaki Saburo Yoshimitsu zawsze przed jakąś nawet niespodziewaną walką miewał tego rodzaju ostrzegawcze sny, które dokładnie go informowały jaki będzie przebieg walki i jakimi sposobami ją wygrać. Zdarza się wyczucie intuicyjne, które daje wyraźną informację poprzez odczucie w ciele w które miejsce przeciwnik wykona zdecydowany atak. Morihei Ueshiba miał takie wyczucie obrazowe, że na froncie pod obstrzałem widział wyraźnie świetliste tory zbliżających się pocisków na chwilę przed ich wystrzeleniem i dzięki temu unikał zderzenia z pociskami. Mistrz Teijun miał takie intuicyjne wyczucie, że w szeregach wroga spontanicznie wybierał najsilniejszego i najpotężniejszego Wojownika o wielkiej sławie i natychmiast go zabijał, co powodowało strach i zamieszanie w szeregach atakujących tak, że robili  w tył zwrot i uciekali z pola walki. Niektórzy Wojownicy potrafili też wyćwiczyć takie nadzwyczajne umiejętności jak wspinanie się po praktycznie pionowej ścianie zamku lub długotrwałe płynięcie pod wodą bez oddechu. Zdolności takie jednak udaje się wyćwiczyć jedynie poprzez krańcowy rozwój mocy i wytrzymałości charakterystyczny dla poziomu ogniowego oraz intensywne ćwiczenia oddechowe i medytacyjne związane z wyczuwaniem i intuicją.

    Ostatni, piąty poziom, niebiański (Ku No Maki) zwany też terminem Meijin (Mistrz, dosłownie: Świetlisty Duch) związany jest z osiągnięciem duchowej realizacji, oświecenia (Satori lub Sanmai) i osiągalny jedynie przez bardzo wybitnych Wojowników, którzy oddają się głębiej ćwiczeniom oddychania, rozwijania Ki, medytacji (Mokuso) i studiowaniu zasad Drogi (Do, Dou). Idealną praktyką duchową w tym kierunku jest jakaś kontemplacja czy modlitwa w związku z Izume No Kami czyli Aniołem Oczyszczenia, który dokładnie odpowiada opisowi Abbadiona z biblijnej Apokalipsy czyli Anioła Zagłady, Anioła Niszczyciela oczyszczającego świat ze zła i z ludzi złych. Abbadion był obiektem adoracji w dawnych rycerskich zakonach chrześcijańskich. Podstawy Mokuso oczywiście uczymy się już na wstępnym poziomie Shoden, kiedy dłuższą chwilę czy kilka minut siedzimy w milczeniu wyciszając się wewnętrznie, odprężając i skupiając na jakiejś istotnej myśli czy idei. Moku znaczy stać się milczącym, wyciszyć się, a Soo oznacza ideę, myśl lub koncepcję, którą utrzymujemy w wyobraźni. Nazwa procesu Mokuso wyjaśnia nam już więc co na początek powinniśmy robić. Przykładowo jak ktoś jest słaby psychicznie powinien się wspomóc myśląc intensywnie w czasie wyciszenia słowo Siła, Moc, albo ideę typu 'Staję się silnym, mocnym’. Tego rodzaju samonastawienie wesprze istotnie nasze dążenia i nasz trening. Proces Mokuso można oddać w taki sposób: W milczeniu stawać się ideą! Popularną prostą koncentracją tego rodzaju wspomagającą psychicznie rozwój naszej silnej i mocnej postawy bojowej jest wyobrażanie sobie siebie jako wielkiej i ciężkiej, mocno osadzonej na ziemi i nieporuszalnej góry. I z takim psychicznym pozytywnym nastawieniem wyniesionym z początkowych paru minut koncentracji wyruszamy w trening ćwiczenia Fudo No Shisei będącej podstawową zasadą przewodnią poziomu Shoden oraz poziomu Kirikami (tyle że tutaj na głębszym poziomie realizacji). Mistrz Aiki Morihei Ueshiba miał zwyczaj wstawać o 2.30 rano i ćwiczyć intensywne medytacje aż do godziny 4 rano, a od 4.30 prowadził już regularne lekcje Aiki dla swoich zawansowanych studentów. Można brać przykład i naśladować Mistrza wysokiej klasy i umiejętności.

    Poziom Chuden winien wstępnie zapoznać się z koncepcją Mizu No Kokoro oraz z ćwiczeniami i koncentracjami dla tej zasady wykonywania technik Aiki. Głębiej koncepcję Mizu No Kokoro (Ducha Wody) musi rozwinąć poziom Mokuroku. Ruch Aiki w Duchu Wody przypomina wodę opływającą kamień, która płynąc nie zderza się z kamieniem, ale go opływa (otacza) i dzięki temu porywa z jego miejsca. Jeśli ktoś opanuje ruch Mizu No Kokoro, jego wejście w przeciwnika będzie powodowało silne wyrwanie go z pozycji, co jest podstawą skutecznej techniki. Poruszanie między wieloma przeciwnikami to także umiejętność typowo Wodna, żeby przepływać ale nie dać się złapać ani unieruchomić. Wody płynącej nie da się chwycić ani unieruchomić ani zatrzymać. Ueshiba czy Takeda z XVI w spędzali wiele godzin lub nawet całe dnie na intensywnej kontemplacji wody płynącej w strumieniu albo wody wodospadu, żeby głębiej zrozumieć zasadę działania Ducha Wody i móc ją praktycznie wcielić w życie. Woda płynie do przodu ale żeby płynąć do przodu musi opadać lekko w dół lub opadać w dół gwałtownie jak wodospad. Ruch ten jest w praktyce używany w technikach Aiki i na poziomie Chuden trzeba trochę rozwinąć tę zasadę, żeby stać się skutecznym w technikach Aiki. Poruszanie w technice też musi być zgodne z tą koncepcją działania jak Duch Wód.

    Poziom Koden oraz głębiej poziom Menkyo musi opanować koncepcję Tsuki No Kokoro czyli złapać Ducha Księżycowego, który ma naturę żywiołu ogniowego. Ruch ognia działa w górę ale nie odrywa się od podłoża na którym jest mocno oparty. Zasada Ducha Księżycowego odbija atakującą siłę zawracając ją z powrotem do atakującego w ten sposób, że ogień porywa siłę Uke w górę, podnosi go i wyrywa ze stabilnej pozycji. W praktyce doskonałe techniki Aiki robi się w ten sposób, że zasady Wody i Ognia (Księżyca) współpracują ze sobą wpływając na wykonywanie techniki w różnych jej fazach. Siła ogniowa jest też bardzo niszczycielska, gdyż ogień skondensowany obrazowany jest w przyrodzie siłą pioruna, błyskawicy czy gromu i Atemi poziomu Menkyo właśnie takimi mają się stać, jakby Uke został gwałtownie rażony piorunem. Mokuso siły pioruna i działania ognia oraz kontemplacja księżycowego światła jest więc bardzo pomocna do mentalnego nastawienia pozwalającego głębiej zrozumieć te zasady i wcielić je praktycznie w życie poprzez efektywne stosowanie. Zasada Ducha Księżycowego umożliwia także działanie w nocy i w ciemności, gdyż księżyc (światło księżycowe) pobudza wyczuwanie i intuicję. Wojownicy Mistrzowie zwykle praktykują Mokuso wraz z ćwiczeniami oddechowymi intensywnie każdego poranka przez godzinkę.

    Tradycyjnie poziom Kirikami nosi pas czarny, poziom Mokuroku pas biało-czerwony lub złoty, zaś Menkyo pas czerwony (różowy). Poziom Kaiden zakłada czasem szeroki pas biały z grubej plecionki, chociaż zwykle pozostaje się przy paseczku czerwonym. Kiedy szukamy głębszych odniesień do kontemplacji, możemy pamiętać, że techniki Udeosae mocno zasadzają się o element ziemi i zasadę Fudo No Shisei. Techniki Kotemawashi zasadzają się wybitnie na elemencie zasady wodnej czyli na Mizu No Kokoro. Kotehineri ażeby dobrze wyszło wymaga elementarnego zastosowania zasady ogniowej czyli księżycowej Tsuki No Kokoro. Tenkubiosae odnosi się do żywiołu wiatru i jego zygzakowatego ruchu, zaś Udenobashi jest w elemencie energii niebiańskiej ostatniego żywiołu. Poziom mistrzowski powinien ćwiczyć intensywnie takie metody jak Kotodama (Kiaijutsu) czyli sztuka oplątania głosem. Używa się pięciu zasadniczych dźwięków takich jak I w żywiole ziemi, U w żywiole wody, A w żywiole ognia, E w żywiole wiatru oraz O (OU) w żywiole nieba. Dobrym dźwiekiem do Kiai jest także wibracja głoski N, także przynależąca do natury ogniowej. Można nimi wspierać intensywnie zdolność wykonywania odpowiednich do żywiołu technik Osae (Immobilizacji, czyli paraliżujących natychmiast unieruchomień), które zostały wspomniane. Technikę Iriminage opisuje się jako 'wodę opływającą kamień’, technikę Kotegaeshi jako 'liść spadający na wietrze’, a Tenchinagę jako technikę 'połączenia nieba i ziemi’ więc można dobrać odpowiednie dźwięki jak U, E lub kombinację OI do tych wymienionych technik. Ruch typu Irimiho oraz ruch krótki często wspomagany jest dźwiękiem EI, a ruch typu Tenkanho lub ruch długi dźwiękiem IA. Ruch Irimitenkanho oraz Henkawasa pracuje dobrze z dźwiękiem EIA. Kiai dobrze działa gdy jest intensywnym i przenikliwym dźwiękiem, a szczególnie dobrze gdy jest rodzajem bojowego okrzyku, śmiechu lub śpiewu, który Wojownik dobywa z głębi brzucha, z Tanden. Dźwięk z brzucha wspomaga działanie Tanden i stąd techniki stają się skuteczniejsze. Mistrz Akayama, książe Teijun, Yoshimitsu, Takeda czy Ueshiba byli perfekcyjnymi mistrzami w stosowaniu Kiai podczas walki Jiyuwasa. Perfekcyjne Yubijutsu oraz Kiaijutsu to nieomal magiczne sztuczki stosowane przez Wojowników na poziomach mistrzowskich. Jedność i harmonia pięciu żywiołów oraz pięć symbolicznych Kręgów Mocy Mistrza Wojownika znajdujemy w starym japońskim symbolu białego kwiatu wiśni o pięciu płatkach umiejscawianym w zbiorniku środkowym energii na poziomie środka piersi czyli serca (Kokoro). Ten pięciopłatkowy kwiat serca jest starym symbolem mocy Ścieżki Wojownika i można go kontemplować w Mokuso. Jeśli nauczanie Aiki jest częścią programu wojskowego (rycerskiego) takiego jak Jujutsu, wtedy dołączamy cały kurs jako część ostatniego uczniowskiego poziomu technicznego. Zbiór technik Aiki stanowi kurs elitarnej Magii Wojennej (Bu-jutsu) o najwyższej przydatności, skuteczności i użyteczności.

    Autor tego opracowania jest adeptem Shobu Aiki oraz członkiem elitarnego stowarzyszenia czy raczej zakonu japońskich Wojowników Górskich (Yamabushi Gakkai), a wykładu o zasadach nauczania Aiki i ilustrującego go pokazu wysłuchał przy okazji dopytywania się jak zostać nauczycielem i jak uczyć Shobu Aiki tradycyjnie kultywowanego przez japońskich Yamabushi w 1988r. Nauk udzielił nieżyjący już dziś Yichihara Imoto Sensei, Kaiden, czlonek Yama Bushi Gakkai i Wojskowego Stowarzyszenia Aikido.

    Shihan Ryszard Zenon Matuszewski

  • Społeczna Szkodliwość Sądownictwa

    Społeczna Szkodliwość Sądownictwa

    Represyjne usonańskie więziennictwo wzorowane na hitlerowskich łagrach i biskupich, papieskich twierdzach średniowiecza zawsze służyło i służy jedynie bandyckiemu represjonowaniu i zniewoleniu społeczeństwa. Generalnie przemoc rodzi przemoc, a każde dręczenie rodzi zemstę i odwet, dlatego odamerykański, usonański system klatkowego więziennictwa wzmaga jedynie wszelką patologię, wcale im nie zapobiega, nie rozwiązuje problemów społecznych, a jedynie je wzmaga. Więzienia trzeba generalnie likwidować, a społeczeństwo wychowywać przez samokontrolę, społeczną kuratele i nadzór, a nie przez zniewalającą i bandycką eliminację ze społeczeństwa jednostek, które mają inny światopogląd, nieakceptują normy narzuconej przemocą katolskiej czy protestanckiej pseudoreligii, cierpią biedę z nędzą i bezdomność, kradną bo muszą przeżyć, a ustrój nie gwarantuje pracy.

    Wzrost przestępczości wynika z braku obywatelskiego wychowania w systemie szkolnictwa, który za patronów bierze faszystów i pedofilii, pijaków i leserów w swej istocie, którzy są odczłowieczeni. Wzrost przestępczości wynika z idiotycznego imperialistycznego kapitalizmu, w którym wybory są farsą, a parlament stadem pijaków i rabusiów z nadania zdziczałych mafii biznesowych, które ten ideologiczny śmietnik sponsorują uchwalając idiotyczne przepisy. Wzrost przestępczości to też polityka idiotów sądowniczych, którzy ślepo produkują nieistniejące przestępstwa i ich rzekomych sprawców na zasadzie prawdopodobieństwa wedle własnych poglądów i „widzimisiów”, a nie wedle rzeczywiście  popełnionych czynów czy zagrożeń.

    W istocie do cna skorumpowane, pijacko-łapówkarskie sądownictwo jest narzędziem terroru i rozboju na całym społeczeństwie. Sąd to twór wyjęty spod prawa i jakichkolwiek kontroli, twór przesiąknięty zgnilizną łapówkarstwa i żądzy odwetu na ludziach całkowicie niewinnych. Policja torturami, biciem, kopaniem i dręczeniem lub oszustwami wymusza rozbójniczo przyznawanie się do niepopełnionych przestępstw. Prokuratorzy przeważnie zapisują w aktach zupełnie co innego niż osoby zeznają, naciągając i preparując fikcyjne procesy, mnóstwo nieistniejących przestępstw, gdyby trzymać się zasad prawdy. W więzieniach nie ma żadnej resocjalizacji ani rzeczywistej pomocy dla ludzi okaleczonych przez debilny ustrój polityczny i kierujących nim psychopatów, zwykle skrajnie wynaturzonych i odczłowieczonych żądzą władzy i pieniądza, żądzą kariery i awansu!

    Rozbudowywanie sieci więzień i aresztów zawsze jest charakterystyczne  dla okresu rządu dyktatur, o faszystowskim i nieludzkim charakterze, szczególnie jeśli liczba ludności spada z powodu emigracji i ujemnego przyrostu naturalnego. Bandycki, niszczący ludzkie życie system sądowniczo-więzienniczy należy zlikwidować i zupełnie przeistoczyć szukając całkowicie nowych rozwiązań proedukacyjnych. Trzeba od podstaw stworzyć resocjalizację, która właściwie w ogóle nie istnieje, trzeba postawić na mocne i wszechstronne programy edukacyjne, szczególnie dla nastolatków i młodzieży do 30 roku życia, kiedy mózg jeszcze się rozwija, a kształtowanie przez wychowanie jest możliwe. Wzmaganie ilości ostrych jak brzytwa drutów kolczastych jest jedynie dowodem, że więzienia zamieniają się jawnie w obozy koncentracyjne dla jednostek niepoprawnych politycznie, takich którzy z głodu kradną, bo dyktuje im to naturalny instynkt przetrwania gatunku.

    Mnożenie więźniów typowo politycznych, siedzących w łagrach reżimu za obsikanie pomnika jakiegoś łajdaka międzywojennego, papieskiej bestii okradającej cały naród, obrazę słowną sądowych bandytów czy prokuratorskich gangsterów na usługach mafii powiększa dno rozpaczy. Kardynalnie złym jest ustrój polityczny, który zabrania ludziom swobody wypowiedzi, bo walka o demokrację to walka o wolność słowa. Sądowy, gestapowski faszyzm, gdzie tysiące ludzi dostaje duże i ciężkie wyroki, tylko dlatego, że sędzia czy prokurator się obrazili, zasługuje nie tylko na surową naganę, ale na natychmiastową likwidację. Karę śmierci znosi się, bo w jedne trzeciej wypadków państwo mordowało niewinne osoby, a tymi mordercami są zawsze sędziowie. Jest to proporcja ofiar pokrzywdzonych bandycko przez sądownictwo, a liczba tych ofiar ciągle rośnie z powodu wadliwego, idiotycznego sądownictwa i jego burdelu zwanego przepisami prawnymi.

    Prawo naturalne zwyczajowe, zgodne ze zdrowym rozsądkiem, dopuszcza do wiadomości morderstwa i rozbójnictwo, kradzieże i fałszerstwa oraz przemoc i przymus także seksualny jak gwałt. Zdrowy rozsądek odrzuci wszystko, co jest nierzeczywiste, bo jak można skazywać ludzi na więzienie właściwie łagier, czyli obóz karny, na podstawie czczych domysłów, ewidentnych i często jednoosobowych pomówień bez materialnych dowodów, czy też dlatego, że obraził się na kogoś ksiądz, pedał lub bogaty biznesmen, którego stać na łapówkę dla prokuratora. Kwitnie rozbój trójkątami bo adwokat, prokurator i sędzia w tym skorumpowanym systemie sądowego bezprawia uzależniają wysokość kary i wydanie w ogóle wyroku od wysokości honorarium, czyli łapówki.

    Jest to skaza całego sądownictwa, które winno być monitorowane skrupulatnie w zakresie nielegalnych dochodów. Im droższy jest do wynajęcia adwokat, tym bardziej pewne, że załatwia wszelkie sprawy za łapówki dla prokuratorów i sędziów. Lokalne mafie mają też swoich policjantów, prokuratorów i sędziów, ale mafia to zwykle w istocie uprzywilejowana finansowo grupa biznesowa, a system fiskalny państwa to najbardziej krwiożerczy rozbójnik, bo obywatelowi nie jest w zasadzie potrzebne państwo, które go nie chroni i w niczym nie pomaga, a jedynie go wyzyskuje i terroryzuje. Słowiańskiej kulturze w szczególności obcy jest usonański system polityczny nazywany fachowo „faszyzmem w białych rękawiczkach”. Parlamentaryzm imperialistów usonańskich nie jest i nigdy nie był żadną demokracją, bo ta jako ludowładztwo opiera się na wykonywaniu woli wyborców przez odwoływalnych przedstawicieli. Posłowie czy senatorzy nie są odwoływalni przez swych wyborców, nie są od nich zależni, podejmują decyzje sprzeczne z wolą społeczeństwa, a to jest istotna cecha dyktatury, faszyzmu, co nie ma związku z demokracją czy choćby jej pozorami. Dopóki poseł nie będzie delegatem swych wyborców całkowicie od nich zależnym finansowo i politycznie, dopóty o demokracji nie ma mowy. Ten ustrój to zbrodnicza farsa o faszystowskim charakterze, dyktatura z oszukańczymi u podstaw pseudowyborami, które mamią jedynie zniewolonych ludzi. Bo jak można  trzymać kogoś w więzieniu za to, że narzeka publicznie na rząd czy jego organy lub głupotę parlamentarzystów, tego wybielonego faszyzmu na wzór usonański.

    Zamknięte i strzeżone osiedla dla nowobogackich to nic innego niż aparthaid, gdzie biedota robi za murzynów, a ten co się dorobił, często nieuczciwie robi za ważnego białego faszystę. Biedny, często nie mając się w czym umyć, bo go nie stać na mydło i rachunek za wodę, w istocie podobny jest murzynowi, bo dzielnice nędzy i bezdomności to prawdziwe bautustany!!!! Za dokonywanie kradzieży, żywności z głodu należy dawać ludziom medale za bohaterską walkę o przetrwanie, a nie trzymać latami w klatkowych łagrach, gdzie czeka tylko psychiczne wyniszczenie i społeczna degradacja, wyzbycie resztek kultury i często doprowadzenie do zniszczenia rodziny i samobójstwa.

    Sąd to jaskinia zła. Samo ukończenie studiów prawniczych z pomocą rodzinnych pleców nie upoważnia do oceny cudzego postępowania ani nie daje zdolności do oceny cudzej winy. Wysoki iloraz inteligencji i duża empatia pozwalają to rozeznawać o wiele lepiej, co wykazuje zwyczajowo prawo i ludowe sądownictwo wielu cywilizacji. Należy gruntownie badać kandydatów na sędziów i prokuratorów, badać psychologicznie i psychiatrycznie, wielokrotnie i w warunkach półrocznej obserwacji, czy aby na pewno nie są odczłowieczonymi psychopatami żądnymi niszczenia ludzi w imię tzw. prawa, czy nie są ograniczeni umysłowo bądź z lekka paranoiczni.

    Paranoik jak wiadomo źle interpretuje fakty i błędnie, choć logicznie poprawnie uzasadnia przesłanki. Tak jak zboczeńcy seksualni, pedofile garną się do zawodu celibatowego klechy i do męskich seminariów, gdzie jest dużo chłopów, tak skrajni psychopaci garną się do zawodów takich jak sędzia, prokurator czy policjant, gdzie łatwo można krzywdzić innych z powodu własnej głupoty, bezmyślności, ograniczenia umysłowego i wrodzonej organicznej psychopatii, która przepisy stosuje ślepo i zawsze krzywdząco dla ludzi. Żądza zysku z łapówek to dodatkowa i typowa pokusa krzywdzenia niewinnych, jaka deprawuje i tak w większości przynajmniej psychopatycznych karierowiczów na sądowniczych (w tym prokuratorskich) posadkach, karierowiczów-psychopatów.

    Likwidacja klik adwokackich obliczonych na łapówkarsko-koleżeńskie układy z sędziami i prokuratorami, na których w istotny sposób sądowe bezhołowie polega. Stąd dziwne, idiotyczne i debilne wyroki. Za kradzież 20 mln dolarów wyroków nie ma, bo nikt nie chce aresztować biskupów i ich kochanków, a za kradzież 8 (słownie: ośmiu) złotych w damskiej torebce daje się i 8 lat więzienia bo to zdemoralizowana i rozbójnicza kradzież w postaci wyrwania torebki i ucieczki. Tyle, że torebka i 8 zł było własnością ciotki jakiegoś psychopatycznego faszysty, czyli prokuratora, a kradł biedak, który nie miał pieniędzy na łapówkę dla skorumpowanego i bezmyślnego, totalnie odczłowieczonego sądownictwa. To typowy obrazek bandyckiego sądownictwa, skorumpowanego i odczłowieczonego, złego sadownictwa, które represjonuje więzieniem tam, gdzie potrzebna jest jedynie szkolna nagana na apelu, tam, gdzie wychowywać trzeba, a nie oddawać do więzienia na wieloletnią degenerację, umysłu i psychiki.

    Klatkowe ściśle zamknięte więziennictwo jedynie degeneruje rozum, upośledza funkcje intelektualne, odczłowiecza brakiem dostępu do kultury i nauki, a co najwyżej pod celami edukuje w przestępczym fachu, nic więcej. Nic dziwnego, że w odczuciu i doświadczeniu normalnych ludzi system represyjnego zamkniętego więziennictwa to najbardziej szkodliwe społecznie zło, które pomnaża i rozwija pedalstwo i cwelowe gwałcicielstwo, wyjątkowe zboczenie, które pomnaża wszelkie patologie. Długotrwała przymusowa abstynencja płciowa w więzieniach rodzi jedynie chęć do wynaturzeń seksualnych, pomnaża i rozwija pedalstwo i cwelowe gwałcicielstwo wyjątkowe zboczenie, którego przyczyną jest głupota sądownictwa, głupota tego faszystowskiego systemu, represji.

    Jeśli prokuratorzy i sędziowie, a później dyrektorzy więzień i ich bezmyślny personel zamykają niewinnych, dają wyroki idiotyczne, to są też winni każdej chęci zemsty i odwetu, w jaką popadają osadzeni. A w tym dość licznym wypadku zawsze to będzie słuszny odwet i nieliczenie się z jakimkolwiek prawem bo i po co, jeśli sąd za swe bezprawie nie wisi jeszcze na szubienicy, gdzie jego miejsce. Tendencyjne ignorowanie dowodów i mataczenie spraw na niekorzyść podejrzanego, przetrzymywanie latami w aresztach, ot tak na wszelki wypadek, to poważne zbrodnie iście gestapowskiego i niewydolnego sądownictwa. Zamykanie zeznań na podstawie pomówień pojedynczych osób bez realnych dowodów, to obraz kompletnej patologii społecznej, jaką jest sądownictwo. Gnębienie ludzi niewygodnych za krytykowanie bandytyzmu i głupoty sądowniczej, to nie tylko zbrodnia sędziów na Konstytucji, ale właśnie typowy przejaw „faszyzmu białych rękawiczek”, usoństwa, które dla każdego narodu słowiańskiego jawi się jako okupacja.

    Typowe wynaturzenia psychopatyczne sędziego czy sędziny to ignorowanie wszystkiego, co zeznają oskarżeni i obrona, z wyjątkiem gdy mecenas adwokackiego biznesmonopolu opłaci już łapówką rozstrzygnięcie sądowe. Często im bardziej medialnie nagłośniona sprawa, tym mniej winny podejrzany i oskarżony, a bardziej ci, którzy łapówkami dla debilnych paparazzi dziennikarstwa nakręcają fikcyjne skandale. Media ponoszą dużą część winy, bo tuszują każdą zbrodnię sądową, udając, że nie wiedzą o łapówkarstwie, korupcji i o tym, że wyroki zależą od polityki doraźnej rządu i przekrętów medialnych, a nie od rzeczywistego i obiektywnego prawa, bo takiego prawa z ludzkim obliczem nie ma w ustrojach usonańskiego aparthaidu! Każdy sędzia i prokurator powinien być pod nadzorem niezależnych organizacji społecznych, a znaczna część paragrafów politycznego represjonowania ludzi z Kodeksu karnego musi zostać usunięta. Ci co się obrażają, powinni leczyć się w zakładach psychiatrycznych, a nie żądać by ich ofiary, mówiące o nich krytyczną prawdę siedziały w więzieniach za rzekome obrażanie uczuć i inne bzdety, które z punktu zdrowego rozsądku nie są przestępstwami, ani nawet wykroczeniami.

    Trzeba zaprzestać naruszać prawo człowieka do głoszenia prawdy, także o zbrodniczości aparatu zwanego wymiarem sprawiedliwości. Czas, aby każdego sędziego personalnie karać za zbrodnie, jakie popełnia na ludzkości. Szczególnie dla młodzieży, wychowanie następuje przez odpowiedni wzorzec, dobry przykład – stąd głupota i łapówkarstwo, zbrodnicze krzywdzicielstwo uprawiane przez sadownictwo na ludziach, wiedzie jedynie do upadku moralnego wszelkich wartości i jest antywychowaniem. Nie ma autorytetu, gdzie politycy to śmiecie, a sędziowie to skorumpowana i odczłowieczona klika pragnąca wykazać się w represjonowaniu biednych, głodnych i upośledzonych, niejako zastępczo, bo bogatych chroni, za odpowiednie pieniądze, a najbogatsze są wszelkie mafie, które zwykle wcale nie siedzą we więzieniach.

    Czas społecznych przemian i rewolucji, to zawsze czas rozliczenia korupcji sądowej, a ten czas nadchodzi wielkimi krokami. Tych co chcą mordować ludzi w imieniu prawa, ale odmawiają im legalnie eutanazji na żądanie z powodu własnej głupoty, tych trzeba w rewolucji zgładzić w pierwszej kolejności, albowiem są to psychopaci wyzbyci człowieczeństwa. Zwolennicy kary śmierci to wrogowie człowieczeństwa, którzy zamiast naprawiać jednostki patologiczne rzeczywiście, chcą jak w inkwizytorskim średniowieczu mordować przeciwników w imieniu prawa. A imię prawa zbrukane jest aparthaidem, faszyzmem i szatańską inkwizycją watykańską, która wymordowała lekko licząc 200 mln ludzi, w tym co najmniej 100 mln Indian w obu Amerykach. Imię prawa brukane jest codziennie nadmiernie długimi aresztami, które ciągną się latami rujnując bestialsko życie tysięcy ludzi rocznie, imię prawa brukane jest cierpieniem 30-40% ludzi, którzy siedzą w więzieniach niewinni. Jest to rozbój usonańskiej dyktatury nowobogackich i dorobkiewiczów, karierowiczów, psychopatów na słowiańskim społeczeństwie, które zawsze kierowało się zdrowym rozsądkiem i dobrymi zwyczajami, a nie odchrześcijańskim pijaństwem i psychopatycznymi dogmatami idiotycznych przepisów pseudoprawa, które w istocie jest politycznym rozbójnictwem na społeczeństwo. W czasie, kiedy cywilizowane społeczeństwa odchodzą od klatkowego rozboju więznienniczego, czas bandyctwo sądowe WYTĘPIĆ!

    Mohan Ryszard Matuszewski

  • Demokracja a Parlamentaryzm

    Demokracja a Parlamentaryzm

    Współczujemy trochę wszystkim ludziom, którzy myślą, że budują w Polsce demokrację, a tymczasem przykładają rękę do rozwoju parlamentaryzmu zwanego inaczej, partokracją, co inaczej się jeszcze  złośliwie tłumaczy jako  partactwo polityczne. Musimy sięgnąć do korzeni demokracji i przyjrzeć się jej podstawowym zasadom aby jasno zrozumieć dlaczego Polski ustrój polityczny z demokracją w zasadzie nie ma nic wspólnego. Potem możemy się zastanowić czy chcemy wprowadzić ustrój demokratyczny czy też tkwić w ustroju partokratycznym, który jest odpowiedzialny za całe zło XX wieku jakiego doświadczyli ludzie. Parlamentaryzm zwany partokracją składa się z wyborów czyli z demagogicznego ubiegania się o stołki i urzędy przez karierowiczów wznoszących się po karkach swoich wyborców aby zapewnić sobie miejsce przy żłobie państwowym i zaspokoić swoje apetyty, a o wyborcy i celach społecznych zapomnieć oszukując ludzi pracy. W demokracji każdy poseł musi być autorytetem lokalnej społeczności, który wykonuje jej wolę i program!

    Podstawową zasadą ustroju demokratycznego jest bezpośrednie decydowanie wyborców o postępowaniu ich przedstawiciela czyli wpływ ludzi pracy na posła do parlamentu (Sejmu) oraz samorządu terytorialnego. Wybory muszą być oczywiście jawne aby było wiadomo kto i kogo oraz dlaczego  popiera, a  także aby wyborcy mogli upoważniać swojego delegata do struktur rządowych do podejmowania konkretnych decyzji politycznych.

    W ustroju demokratycznym nie można wybrać się do parlamentu, a potem olewać wyborców i swoje obietnice przedwyborcze jak to czyni się w dzisiejszym oszukańczym systemie parlamentarnym, gdyż w demokracji wyborcy natychmiast mogą odwołać swojego posła jeśli nie spełnia swoich obietnic i robi ich zwyczajnie w “bambuko” jak to nazywa lud pracujący i bezrobotny. Wyborcy muszą mieć bezpośrednią możliwość wpływania na swojego przedstawiciela do samorządu lokalnego poprzez wiece i konsultacje z wyborcami oraz muszą mieć prawną gwarancję niezwłocznego odwołania trefnego posła jeśli zaczyna robić co innego niż obiecał w swoich kampaniach przedwyborczych. Tak wymaga elementarna uczciwość społeczna, a to także jest podstawowy postulat ustroju faktycznie demokratycznego bez którego parlamentarny system polityczny jest ustrojem oszustów rwących się do władzy po plecach bezbronnych w zasadzie mas wyborczych. Feudalizm jest znacznie tańszy!

    W ustroju demokratycznym wyższy szczebel zarządzania jest wybierany z pośród przedstawicieli niższych szczebli, a to znaczy, że z delegatów szczebla gminnego składa się szczebel powiatowy, a z przedstawicieli samorządu powiatowego, sejmik wojewódzki! Dopiero z delegatów szczebla wojewódzkiego wybiera się posłów do parlamentu czyli w Polsce do Sejmu. W ten sposób osoby zarządzające państwem muszą być zsynchronizowane z wolą swoich wyborców na kilku szczeblach i nie mogą odstępować od deklarowanej linii politycznej, ponieważ w każdej chwili mogą być usunięte, a dla gminy będzie to szczególne wyróżnienie jeśli jej delegat samorządowy będzie też wybrany do najwyższych szczebli władzy kierowniczej w państwie. Bez tej zasady politycznej kierowanie państwem wpada w ręce rozmaitych oszołomów politycznych, którzy na samą  myśl o wprowadzeniu systemu demokratycznego drżą i umierają ze strachu, bo nigdy nie zamierzają realizować celów obiecanych wyborcom, a jedynie własne częstokroć ciemne cele biznesowe. W parlamentaryzmie od początku jego istnienia ludzie są jedynie oszukiwani, a wyborczy kocioł jest jedynie pustosłowiem okraszonym fanfarami i to jeszcze z kłamliwie używaną nazwą demokracja z którą parlamentaryzm, jak wykazali już autorzy z XIX i początku XX wieku, nie ma  nawet trochę wspólnego.

    Demokracja to ludowładztwo i zawsze oznacza bezpośrednią władzę szerokich rzesz wyborców, a nie tylko prawo do wybierania dobrze zamaskowanego oszusta z jakiejś bogatej kliki politycznej chcącej przejąć kontrolę nad państwem i porządzić, czytaj poszaleć na koszt podatnika! Demokracja nie jest ustrojem sterowanym poprzez jakiś komitet centralny jakiejś partii jak miało to miejsce w dyktaturze socjalistycznej ani też nie jest ustrojem sterowanym przez monopole biznesowe jak ma to miejsce w zachodnim i amerykańskim parlamentaryzmie. Partokracja to nazwa ustroju zaczerpnięta od władztwa kanapowych partii politycznych po cichu realizujących programy gospodarczo-polityczne wpływowych kręgów biznesowych, które stać na wprowadzanie swoich ludzi do władz w szczególności centralnych i zawsze znajdują nową nie skompro mitowaną jeszcze twarz aby ją za swój szmal wylansować. Tymczasem pod kontrolą wyborców sprawowaną po wyborach, przy możliwości wpływania na delegata i pod presją jego natychmiastowego odwołania musi on dbać o swój prestiż faktycznego reprezentanta lokalnej społeczności i nie może być przywiezionym w teczce agentem jakiegoś cichego kręgu wpływów. Wtedy zacznie się nam system państwowy demokratyzować i do metod parlamentarnej partokracji, która zawiodła społeczeństwa u samego początku w XIX wieku i przez cały wiek XX zawodziła, nie będziemy musieli już wracać. Wiek XXI może być pewną walką o wprowadzenie w końcu obiecanej demokracji zamiast demonokracji, jak możemy sobie nazwać szkodliwy społecznie, fatalny i oszukańczy dla obywatela ustrój partokratyczny aktualnie wprowadzony w Polsce w miejsce systemu dyktatury socjalistycznej, która też nie miała nic wspólnego z demokracją starożytnych Greków. Demokracja to władza lokalnych społeczności obywatelskich! Nazywanie aktualnego ustroju partokratycznego (partactwa partyjnego) w Polsce demokracją to oszustwo i obraza demokracji!

    Mohan Ryszard Matuszewski

  • Toksyczne Idee Pseudoreligii

    Toksyczne Idee Pseudoreligii

    Jako specjalista z zakresu psychologii religii i terapii psychicznej osób indoktrynowanych przez powszechnie na świecie znane toksyczne i destrukcyjne sekty, skreślę słów kilka o paru toksycznych ideach, które wypaczają rozum i niszczą duchowe życie jednostki, sprowadzając ją na manowce bezbożności. Istotą terapii deprogramingu jest skorygowanie chorych wierzeń, które mogą doprowadzić do prawdziwej tragedii, nie tylko w wymiarze jednostkowego życia ale i do tragedii społecznej, z których największą jaką zna historia jest ludobójstwo wojenne sankcjonowane przez „religijne” establishmenty. Znaczenie religii to „ponowne połączenie, ponowne zbliżenie”. Religia powinna być więc w swej istocie zbliżeniem i połączeniem narodów i wyznawców, ras i języków a nie oddaleniem czy oddzieleniem murzynów od białych czy żydów od muzułmanów. Separatyzm nie jest więc czymś co wynikałoby z istoty religii a jest tym, co jest zaprzeczeniem religii w samym sensie tego słowa. Religions, ponowne lgnięcie, łączenie, przybliżenie to takie samo słowo w językach Zachodu jak Joga lub Samjoga w językach Wschodu, która także jest połączeniem, zbliżeniem i lgnięciem w obu wypadkach do Boga, do Bóstwa będącego istotą wyższego rodzaju niż człowiek.

    Toksyczne idee pseudoreligii możemy oceniać szczególnie na płaszczyźnie moralnej badając jak zachowują się wyznawcy jakiejś szkodliwej sekty o destrukcyjnych zachowaniach swych członków, a to jest oczywista przestrzeń naszej analizy. Toksyczne wierzenia możemy też oceniać na podstawie zaburzeń psychicznych na jakie cierpią wyznawcy danej społeczności religijnej czy tak zwanej kultury religijnej, gdzie pewne wierzenia się powszechnie utrzymują wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. Badanie starych kultur religijnych pokazuje, że rytuały ku czci Bóstw w kamiennych kręgach istniały od zarania ludzkich dziejów a miejsca kultu religijnego takie jak w Turyngii, w Bilzingsleben z przed 370 tysięcy lat wcale nie należą do rzadkości. Najwięcej jest na całym świecie śladów kultu religijnego ku czci rozmaitych Bóstw (Aniołów) z okresu 70-50 tys. lat temu, co może oznaczać, że był to okres znacznego rozkwitu życia religijnego albo, że ślady z tego okresu zachowały się w większej ilości! Bóstwa zwane w kulturze greckiej Angelos, Aniołami to podstawa każdego rzeczywistego, religijnego kultu a najwięcej form kultowych wytworzył nurt wedyjsko-hinduistyczny, bo ponad jedną miriadę (10 tysięcy)!

    Religia jest kolebką człowieczeństwa i widać to tak samo u ludów najbardziej pierwotnych jak i w tak zwanej wysokiej cywilizacji technicznej, w której ilość osób wierzących w istnienie Bóstwa zwykle nie spada poniżej 90 procent ogółu społeczeństwa, chociaż odsetek praktykujących w szkodliwych sektach pseudoreligijnego establishmentu spada, grożąc wielu sektom tradycyjnym całkowitym upadkiem z powodu ich antyreligijnych dewiacji i wypaczeń. Ateiści zwykle nie przekraczają 8-12 procent populacji, więc jest to jedna osoba na dziesięć, ale to wystarcza aby taka grupa, jeśli dobrze zorganizowana, przejęła kontrolę i władzę nad społeczeństwem, a nawet nad masowymi sektami religijnymi. Do sprawowania władzy i kontroli nad społeczeństwem wystarczy 3-5 procent dobrze zorganizowanej populacji w społeczeństwie, więc nawet mniej niż to wynika ze zdolności ateistów do przejęcia władzy, chociaż są statystyczną mniejszością w każdej kulturze ludzkiej historii. Licząca ponad miliard ludzi kultura wedyjsko-hinduistyczna oraz jakieś 600 milionów ludzi kultura buddyjska uważają filozofię ateistyczną za rodzaj prymitywnej religii prymitywnych osób, którym brak jest rozsądku i racjonalizmu z powodu niedorozwoju duszy. W kulturze orientalnej powiada się, że ateizm to filozofia konieczności i wyższości celibatu nad życiem seksualnym, głoszona przez impotentów z powodu ich wad wrodzonych, a Indyjska Medycyna Tradycyjna na ateizm zaleca roślinne lekarstwa będące lekami dla terapii zaburzeń psychicznych czy dokładniej umysłowego nieporządku. Nie można twierdzić mawiają wielcy Mędrcy, że nie istnieje Ocean tylko dlatego, że się go nigdy nie widziało, bo mamy doń za daleko!

    Z badań wynika, że jedna trzecia (33%) lub nieco więcej ludzi w każdym społeczeństwie miewa rozmaite doświadczenia religijne, które przekonują tę część cywilizacji ludzkiej do osobistego stwierdzenia istnienia obecności Boga, Istoty Wyższej, Ducha czy Mocy, a tymi pojęciami najczęściej opisuje się personalne doznania kontaktowe. Odpowiedź Wyższej Istoty na Modlitwę lub Inspiracja należy do najczęstszych doświadczeń racjonalizujących Istnienie Boskości, chociaż Objawienie takie zdarza się często. A u osób inteligentnych i uczonych dochodzi to nawet do 40% populacji, czyli częściej niż u osób przeciętnych. Oznacza to, że religia daje się odczuć i poznać właśnie ludzkiemu geniuszowi a przecież Niels Bohr wizję budowy atomu otrzymał we śnie od jakiejś Świetlistej Istoty, a Newton prawo przyciągania zrozumiał w czasie Medytacji pod drzewem, gdyż był człowiekiem religijnym o głębokim mistycznym życiu. Religia w jej właściwym sensie jest podstawą człowieczeństwa i kultury ale religia zdegenerowana przez toksyczne sekty będzie „opium” dla ludu, będzie toksyczną i trującą ideologią prowadzącą do wypaczeń i wynaturzeń w imię źle pojętych idei i żądzy władzy czy zysku. Malarstwo dawnych religijnych mistyków i wizjonerów z jaskini w Chovet we Francji nie różni się niczym w swej treści i formie od rysunków współczesnych mistyków i szamanów różnych kręgów kulturowych, a przecież rysunki tamte to dzieła artystów sprzed 32 lub więcej tysięcy lat! Rozpowszechniony u nas termin SZAMAN określający wizjonera, wieszcza, uzdrowiciela, proroka i kapłana, specjalisty od rytuału, pieśni i tańca o ekstatycznym charakterze, pochodzi z SANSKRYTU, języka Indoeuropejczyków i Jogi, a jest w Indiach używany także w brzmieniu SAMAN, gdyż słowa rozpoczynające się na „S” często pisze się i wymawia zamieniając tę literkę na „SZ”, co daje tzw. ludową wersję brzmienia pojęcia! Nie ma kultury, kraju ani cywilizacji bez Szamanów – Kapłanów, a ich degeneracja zawsze jest w historii początkiem końca danej cywilizacji!

    padek tradycyjnych sekt religijnych, które stały się szkodliwe i destrukcyjne to zawsze okres fermentu z którego powstaje wiele nowych ruchów religijnych. W latach 60-tych XX wieku mamy upadek protestantyzmu i katolicyzmu w USA i początek około 3500 rozmaitych nowych ruchów religijnych, a aktualnie podobny proces ma miejsce w Niemczech, gdzie widać powrót do pierwotnych szamańskich właśnie praktyk religijnych. Degeneracja chrześcijaństwa w USA była głównie spowodowana dwiema toksycznymi ideami katolickiego i purytańskiego pochodzenia, chore wierzenia, że biała rasa jest wyższą nad rasami kolorowymi i chore wierzenia, że kobieta jest czymś gorszym od mężczyzny. Amerykańska rewolucja to bunt zniewolonego rasizmem społeczeństwa murzyńskiego w USA oraz bunt kobiet zniewolonych przez męskie kasty kapłańskie z ich umysłową chorobą wyższości mężczyzny nad kobietą. Jak dotychczas nie udało się zrównać praw kobiet z mężczyznami ani nie wprowadzono praktycznej równości ras kolorowych z rasą białą, stąd wniosek, że proces leczenia społeczeństwa z chorych religijnych doktryn będzie trwać jeszcze długo, chociaż wydawałoby się, że usunięcie błędnych wierzeń jest bardzo proste i łatwe. Opium dla ludu jest trujące, bo w 30 stanach USA murzyni nie mają ani prawa mieszkać ani się na dłużej zatrzymać bez wydalenia, represji lub likwidacji. A doktryna rasistowska jest po dziś dzień nieodwołanym i niepotępionym dogmatem katolików! Apartheid w praktyce dalej istnieje nie tylko w USA jako getta dla Murzynów czy rezerwaty dla Indian ale także i w RPA, gdzie katolicka sekta utrzymuje dla Murzynów bantustany, w których muszą mieszkać, a są to duże getta. W podobnych katolik Adolf Hitler kazał trzymać i likwidować Żydów. Cóż, błędne ideały czysto religijne doprowadzają do ogromnych cierpień, a dogmat o wyższości białej rasy i dogmat o wyższości mężczyzn nad kobietami to prawdopodobnie dwie najbardziej toksyczne idee i bardzo „udane” w sensie ich powszechnej ogólnoświatowej szkodliwości. Doktryna wyższości rasowej zaadoptowana do narodu Germanów czy raczej rasy Germanów przez katolika Adolfa Hitlera to swoiste połączenie dwóch toksycznych idei pseudoreligijnych, katolicka idea wyższości białej rasy (rasizm) wraz z poczuciem wybrania narodu, tzw. kompleksem wyższości narodowej. Zaowocowało to liczbą 50 milionów bestialsko wymordowanych ludzi z użyciem przemyślnych tortur w obozach zagłady. Patrzmy uważnie na te toksyczne ideologie, prawdziwy religijny obłęd i uczmy się, co kończy się orgią zbrodni jeśli staje się powszechnym wierzeniem w rękach religijnego obłąkańca jakim jest niewątpliwy katolik Adolf Hitler, wielbiciel Maryji! Wyższość płci, rasy i narodu to prawdziwa światowa tragedia produkująca maniakalnych ludobójców na miarę katolika Adolfa Hitlera. Właśnie to maniakalne poczucie wyższości i lepszości czyni z religii patologiczne dewiacje lub obłęd religijny, który już się leczyć nie daje, gdyż sekta tak ukształtowana staje się nieuleczalna w swym postępowaniu.

    Dopiero upadek sekt destrukcyjnych opartych na szkodliwych i toksycznych ideałach przynosi religijną odnowę i rozkwit nowej fali religijnej reformacji, a coś takiego niemiecka kultura przeżyła w okresie tzw. Reformacji, jednak to co wyrosło wchłonęło część toksycznych idei jak rasizm i zdegenerowała się ponownie tak, że dzisiaj bywa bardziej fanatycznym ciemnogrodem niż katolicy przeciw którym reformacja w swej istocie była skierowana. Protestowanie przeciw 100 błędnym ideom katolicyzmu dla wielu protestantów okazało się zgubne w tym sensie, że ich oponenci zajęli się ich zgładzaniem czyli likwidacją a przecież Droga Życia Religijnego we wszystkich kulturach przeciwna jest generalnie przemocy, zabijaniu, wojnie i nakazuje ochronę życia ludzi i stworzeń. Niestety, autorytety takie jak Św. Franciszek z Asyżu nie znalazły w ogóle posłuchu wśród ogółu populacji skażonej toksyczną ideologią wypaczającą sam sens pojęcia RELIGIA. W każdej religii istnieje przykazanie niezabijania i niekrzywdzenia, zwykle objawione przez jakieś Bóstwo lub Proroka/Awatara, musi więc dziwić, że jakikolwiek pomysł masowego zabijania czy wojny, ludobójstwa, podboju znajduje posłuch w z pozoru religijnie wychowanych społeczeństwach. Jak to dewianci potrafią manipulować narodem czy społeczeństwem, wzbudzać ducha nienawiści do Afgańczyków, którzy na żaden kraj nie napadli, aby z całego świata obłąkańcy jechali napaść na taki biedny i słaby kraj i posiąść jego bogactwa z poparciem religijnego establishmentu zdegenerowanych sekt, które boją się sprzeciwić katolikowi Buszowi, który winien jest głodowej śmierci przynajmniej miliona Afgańczyków, głównie dzieci i kobiet na skutek zrujnowania tego kraju. A poczucie wyższości, dumy narodowej łatwo sobie podnieść do niezdrowych rozmiarów, gdy jest się władcą kraju o silnej, dużej armii! Tylko, że jest to ta sama toksyczna dewiacja umysłu na jaką cierpiał poprzednik ludobójstwa Bushowego i też katolik Adolf Hitler w Niemczech. Dewiacja rasizmu i narodu wybranego do panowania nad światem!

    Buddyjska religia kładzie nacisk na Naukę Tathagata oznaczającą ideał Równości i Braterstwa dusz na której płaszczyźnie powinni spotykać się zarówno więksi jak i mniejsi a Braterstwo to jest rozciągnięte nie tylko na wszystkich ludzi bez względu na rasę, naród czy płeć ale także na inne niż ludzkie stworzenia żyjące! Ideał ten jest zdrowy o tyle, że w ogólności niweluje toksyczne i prowadzące do morderczego obłąkania ideologie rasistowskie oparte na poczuciu wyższości rasy czy narodu a w skrajnych przypadkach na kulcie jednostki kierującej narodem rzekomo wybranym. Oryginalna idea narodu wybranego jaka istniała pierwotnie w kulturze orientalnej Bliskiego Wschodu mówiła, że Bóg (Allah, Elohim, Brahman) wybiera jakiś naród i posyła do niego swojego Syna, Proroka (Paighambar, Rasul), aby ten naród poddać próbie wiary, tj. sprawdzić czy ów naród, społeczeństwo podda się nauce takiego bardzo Świętego Proroka, czy też będzie przeciwny Posłańcowi Bożemu odrzucając jego Orędzie i Przewodnictwo Duchowe. Naród zostaje wybrany i Prorok się rodzi, ale gdy naród Proroka/Awatara odrzuci to, nie jest już wybrany, ale potępiony i odrzucony oraz spadają na niego klęski czyli Kary Boże w postaci powodzi, suszy, głodu, zarazy czy zaboru! Z żywotów Świętych i Proroków wynika raczej, że większość narodów raczej swoje „wybranie” zamieniła w swoje potępienie, tak jak naród żydowski uczynił był to wielokrotnie zabijając swoich Proroków i Mesjaszy. Największą akceptacją cieszyli się Prorocy/Awatarowie w Indii, Persji i Tybecie i tam też zawsze byli najlepiej przyjmowani chociaż okupacja Tybetu przez Chiny wielce zmieniły te dawne zwyczaje i kulturę religijną.

    Toksyczna idea o wyższości jednej  z płci nad drugą prowadzi z kolei do prawdziwej społecznej plagi w każdej rodzinie i małżeństwie w społeczeństwach, w których taka ideologia staje się akceptowana, chociaż Biblia mówi, że Bóg stworzył Człowieka jako mężczyznę i kobietę na swój obraz i podobieństwo to mamy całe mnóstwo szkodliwych sekt w chrześcijańskich religiach, gdzie kobiecie odmawia się i człowieczeństwa i boskości. Od czasów cesarza Konstantyna aż do Soboru Trydenckiego sekta katolików watykańskich uważała, że kobieta nie ma duszy a że mężczyzna posiada duszę stworzoną na obraz i podobieństwo Boga, Najwyższej Istoty. Szkodliwość uważania, że kobieta jest pustym i bezdusznym dodatkiem do mężczyzny widać choćby w uzasadnieniu tym dogmatem prawa pierwszej nocy do świeżo poślubionych mężatek przez feudalnych właścicieli wiosek i osad. Obłęd ten wprowadził ideolog Augustyn żyjący na przełomie IV i V wieku ery chrześcijańskiej (e.ch.). Setki lat zniewolenia kobiet i ich okrutnego traktowania to dzisiaj zjawisko trudne do wykorzenienia zarówno z umysłów kobiet jak i mężczyzn, gdy w związkach kobieta czeka na inicjatywę mężczyzny przekonana, że nie ma prawa wyrażania swoich pragnień i potrzeb i poczucia wielu mężczyzn, że kobieta ma im służyć i zaspokajać ich potrzeby, gdy równorzędnie nie dają nic w zamian. Leczniczą dla tego religią ugruntowanego obłędu może być Kamasutra, która wyraźnie uczy, że mężczyzna winien dawać rozkosz kobiecie i dbać o jej dobro a kobieta winna dbać o dobro i rozkosz swego mężczyzny. Dzięki temu mamy równowagę Boskiego Człowieka składającego się z pary mężczyzny i kobiety wzajemnie dbających o siebie, jedno o dobro drugiego. W takich relacjach związek mężczyzny i kobiety jest harmonijny, wspaniały i przyjemny oraz dobroczynny dla drugiej strony. Toksyczna idea wyższości jednej z płci nad drugą prowadzi do patologii, niewolnictwa czyli do zniewolenia jednej płci, w tym wypadku kobiet przez płeć męską i do ogromnego cierpienia dokładnie połowy całej spaczonej taką ideą kultury religijnej, a przecież tzw. katolicki Sobór Trydencki w XVI wieku e. ch. uznał wprawdzie, że kobieta posiada duszę (psyche), ale stwierdził też, że dusza kobiety ma o połowę mniejszą wartość niż dusza mężczyzny, co dalej utrzymuje gorszą pozycję i rolę kobiet w społeczeństwie. Gorsza dusza nie ma prawa rządzić, ma być posłuszna, nie może być Kapłanką, można jej płacić połowę mniej za taką samą pracę jaką wykonuje mężczyzna. Zasada Równości i Braterstwa dusz jaka jest podstawą Nauki Buddy Gautamy zaiste jest lekarstwem na tę ideologiczną chorobę dogmatyczną jaka jest utrzymywana tak w społecznej świadomości jak w dogmacie!

    Niektóre sekty purytańskie w Ameryce tę ideologię wyższości mężczyzn nad kobietami rozwinęły do jeszcze większego absurdu a to utrzymując, że kobiecie nie wolno się uczyć ani czytać Biblii a to twierdząc, że kobieta może być zbawiona przez służenie mężczyźnie i macierzyństwo z absolutnym posłuszeństwem. Jest to rodzaj zabsolutyzowania szkodliwego i chorego absurdu, który przeraża nawet jego twórców, to jest sektę katolików z której pochodzi. Prawdziwie tragiczna patologia zaczyna się, gdy ojciec rodziny zaczyna w duchu takich idei toksycznych kontrolować swoje córki i idee religijne myli ze swoim do córek pożądaniem seksualnym, co często się zdarza, gdy córeczki dojrzewają i emanują substancjami zapachowymi przyciągającymi samca. Tyran niszczy życie uczuciowe córek i nie pozwala im zbudować związków miłosnych jakie naturalnie powinny się rozwinąć. Taka ideowość religijna osadzona „na czubku penisa”, czyli rozumowanie poparte impulsami seksualnymi ojca-samca, który każdą sympatię córki traktuje jak jeleń rywala na rykowisku z uzasadnieniem religijnym, to jest dopiero prawdziwa tragedia milionów kobiet w rodzinach takich sekciarzy osadzonych głównie albo w nurcie purytańskim protestantyzmu albo w nurcie maryjnym katolictwa. Równe prawo do edukacji i wykształcenia kobiet i mężczyzn dawał już Prorok Muhammad, założyciel Islamu, chociaż w kulturze Szyickiej uległo to prawo wypaczeniu i to na skutek wpływów filozoficznych teologii chrześcijańskiej od XVI, XVII wieku, czyli po Soborze Trydenckim!

    Czy człowiek religijny może stosować przemoc na osobach najbliższych, na współwyznawcach własnej religii, kiedy w zasadzie każda religia wyraźnie tego zabrania, uważając nawet bójkę między współwyznawcami za coś niegodziwego i krańcowo niezgodnego z doktryną? Każda religia nakazuje Miłość i Życzliwość do współwyznawców, braci w wierze, wyznawców tego samego Bóstwa! Czy to Sinto czy Hindu, Islam, Judaizm czy Chrześcijaństwo, rygorystycznie nakazuje się Dobroczynność, Miłość, Życzliwość do przedstawicieli swojej własnej religii a buddyjska i hinduistyczna religia nakazują Miłosierdzie, Sympatię i Życzliwość do wszystkich ludzi i stworzeń, zaś Islam nakazuje Miłość i Dobroczynność do wszystkich Ludów Księgi czyli do religii żydowskich i chrześcijańskich w szczególności. Jak toksycznie omamieni muszą być ludzie, że katolik strzela do katolika a protestant do protestanta, żyd do żyda czy muzułmanin z Iranu do muzułmanina z Iraku! Analizując europejskie wojny przez 1600 lat widzimy, że chrześcijanie pomiędzy sobą, wzajemnie, najbardziej lubią napadać na siebie, gwałcić, grabić, torturować i zabijać! Dwieście milionów trupów w XX wieku to ofiary zbrodni wzajemnie na sobie wśród Braci Chrześcijańskich, a szczególnie katolików. Co stoi za ideą wzajemnego wymordowywania się wyznawców tej samej sekty katolickiej, luterańskiej czy w ogóle sekt chrześcijańskich? Oczywiście wyższa forma rasizmu zwana szowinizmem, szowinizmem narodowym, który mówi, że my katolicy niemieccy jesteśmy lepszymi ludźmi i musimy zabijać katolików czeskich czy katolików polskich, oczywiście z zajadłą wzajemnością. Pobieżnie znając historię chociażby I wojny XX wieku widzimy, że kilkanaście państw toczyło ją na zasadzie każdy z każdym, a zaangażowane były przede wszystkim państwa katolickie lub władze katolickie! W końcu XX wieku, w ciągu pół roku zginęło 1,5 mln katolików w Afryce, gdyż katolicy narodu Tutsi i katolicy narodu Hutu zaczęli się wzajemnie wyrzynać czym się dało a ich katoliccy biskupi stali po obu stronach tej rzezi jako przywódcy i prowokatorzy. Istny wirus religijnego samobójstwa wewnątrz sekty jaki nieznany jest na taką skalę ani w Islamie ani w żadnej innej religii. Unaradawianie wyznawców religii i identyfikowanie ich z narodem prowadzi do toksycznego szowinizmu, czegoś połączonego, co jest dwuskładnikową bombą nacjonalizmu i sekciarstwa, tak skonstruowaną, że jeden składnik podsyca drugi a widzimy to w krucjatach europejskich narodów podjudzonych znacjonalizowanym, unarodowionym sekciarstwem.

    Jeśli zobaczymy kogoś, kto mówi, że prawdziwy Polak to katolik czy, że prawdziwy Serb to Prawosławiec lub twierdzi, że prawdziwy Irańczyk to Szyita to wiedzmy, że widzimy rodzaj najgorszej i najbardziej patologicznej, szowinistycznej, nacjonalistyczno-sekciarskiej męty, która zdolna jest do najgorszych czynów takich jak uzasadnianie religijnością i pobożnością swoich najgorszych zbrodniczych, nacjonalistycznych ekscesów. Historycznie widzimy ponad 100 lat trwającą szowinistyczną rzeź ludobójczą dokonywaną przez żydów na palestyńczykach i to poprzez inwazję i okupację Palestyny, gdyż państwo żydowskie zniknęło z powierzchni ziemi w latach 65-70 ery chrześcijańskiej i widzimy też katolicki reżim Pavelica w Chorwacji, gdzie katolickie zbrodnie mordowania prawosławnych i budowanie Wielkiej Chorwacji było tak potworne i okrutne, że wstrząsnęło sumieniem innego wielkiego szowinisty, katolickiego Adolfa Hitlera tak, że aż reżim tamtejszy surowo potępił! Utożsamianie religii hinduistycznej z narodowością Hinduistyczną doprowadziło też do kilku lokalnych ale w sumie niewielkich konfliktów w Indii ale poważniejszym tam problemem jest agresywna krucjata muzułmanów przeciw religiom hinduistycznym, chociaż powstały synkretyczne nurty religijne, które idealnie przekładają i jednoczą w sobie oba nurty religijne, o ile rozważyć je w duchu Zrozumienia, a bez żadnego szowinizmu. Nie ma nic bardziej toksycznego od połączenia nacjonalizmu z sekciarstwem opartym na poczuciu wyższości i motywach rasizmu czy narodu wybranego opacznie pojętego!

    Toksyczne idee w systemach religijnych, które są tragedią w wymiarze społecznej moralności mogą też być subtelniejszej natury i mogą sankcjonować „honorowe” samobójstwa, które stają się prawdziwą plagą społeczną przykładowo w kulturze sintoistycznej Japonii ostatnich stuleci, gdzie z możliwości prawa do „honorowego” samobójstwa uczyniono obowiązek samobójstwa za najdrobniejsze „honorowe” przewinienia, doprowadzając całe rody i rodziny do patologicznego wyniszczenia. Ilość samobójstw na liczbę mieszkańców i tak jeszcze nie przekroczyła ilości samobójstw w krajach kultury chrześcijańskiej, gdzie są one plagą z powodów złej edukacji miłosno-seksualnej, a raczej jej braku oraz z powodu patologicznego, faszyzującego systemu władzy opartej na nadmiernym ucisku i wyzysku. Każdego roku w 38 milionowej Polsce znika całe miasteczko liczące 6-7 tysięcy ludzi, a wszystko są to udokumentowane ewidentnie samobójstwa, pomniejszone o zaginięcia, utopienia, śmierć w wypadkach drogowych, która często jest ryzykowną jazdą obliczoną na samobójstwo i przypadkowe ofiary tegoż. Liczy się, że do 20% kierowców, którzy giną, to ryzykanci-samobójcy, którzy celowo wystawiają się na śmierć. Liczba samobójstw rzeczywistych może więc sięgać 8-10 tysięcy osób, a jest to bardzo dużo. Najwięcej samobójstw jest w krajach jednocześnie katolickich, maryjnych i generalnie biednych! Ideał jedyności i niepowtarzalności spotkanej miłości zamiast prawa do zmiany partnera, gdy jest to osoba nieodpowiednia, miłość do zygoty zamiast miłości do żywego człowieka, brak edukacji w zakresie rozstawania i uwalniania się z toksycznych i niszczących związków, nietolerancja dla kobiet z dziećmi zamiast miłości i opoki dla nich ze strony opinii publicznej – wszystko to jest podstawą tej patologicznej plagi samobójstw motywowanych religijnie!

    Osoby produkujące toksyczne ideały religijne określane są potocznie mianem religijnych fanatyków, ludzi nawiedzonych lub obłąkanych. W zasadzie cierpią oni na poważne zmiany w bioelektrycznym funkcjonowaniu mózgu w płatach skroniowych i są wykrywalni przy dokładnej analizie impulsów tego obszaru tak, że można określić bardzo dokładnie kiedy zaczyna się psychopatologia zwana „nadreligijnością”. Kultury religijne orientu a także szkoły mistyczne pozostawiają wiernym dużo luzu i swobody w gorliwości religijnego zaangażowania tak, aby nie wymusić religijności przymusem. Psychologia religii nauczana w krajach Orientu wyraźnie omawia zasadę, że wprowadzenie religii jako przymusowego obowiązku jest oznaką wprowadzania kultu toksycznego, destrukcyjnego a nawet zbrodniczego i nazywa taką instytucję wprost kultem zdegenerowanym. Jeśli przyjmiemy na skali jako punkt zerowy brak oznak jakiegokolwiek stosowania przemocy na innych i całkowite nienarzucanie swojej doktryny i zasad innym a punkt 10 jako rutynowa przemoc, rytualne mordowanie, przymuszanie do przyjmowania religii siłą pod groźbą śmierci, to będziemy mieć wykres stopnia zdegenerowania religijnego systemu. Dźaina, Buddhajana czy Hindu to tradycje bliskie punktu zerowego na skali, zaś katolicyzm, luteranizm i prawosławie rosyjskie oraz szyizm muzułmański to sekty zdegenerowane, bliskie punktu dziesiątkowego, sekty, które narzucały swą ideologię innym przemocą, jak tak zwany Wojciech, morderca 200 tys. ludzi, których zarżnął, gdy odmówili na ziemiach Polski tzw. nawrócenia się na jego obłęd pseudoreligijny. Wszystko to są elementarne fakty historyczne oparte jedynie na analizie historii religii. Największą przemoc zastosowała sekta katolików w Ameryce mordując ponad 200 milionów Indian, czyli w praktyce większość czerwonoskórej rasy w imię szerzenia swojej obłąkanej ideologii, która zakłada mordowanie każdego, kto nie chce nawrócić się i stać wyznawcą takiej ideologii będącej w istocie rasizmem połączonym z sekciarstwem o jeszcze nacjonalizmy sektowe rywalizowały ze sobą o strefy wpływów, co dało wyjątkowo krwawe orgie zbrodni na Indianach trwającą po dziś dzień. Idea przymuszania do wyznawania ideologii sekty takiej jak katolicka czy szyicka jest już chora w swej istocie i toksyczna, ponieważ wiara w Boga czy Bóstwo, zakłada dobrowolną i szczerą skłonność poszukiwania Wyższej Istoty i Świadomości, a przymus rodzi jedynie bunt i zniechęcenie, a także tłumi samą zdolność do percepcji przedmiotu, który z natury swej jest transcendentalny. Przemoc religijnego przymusu wiary jest w samej swej istocie toksyczną ideą a, że dotyczy sakrum to jest czymś wulgarnym i plugawym. Nawet pobudzanie dzieci do religijności, jeśli opiera na przymusie chodzenia do jakiegoś kościoła, meczetu czy synagogi jest wybitną zbrodnią na jednostce, gdyż profanuje budzące się sakrum i powoduje wewnętrzne odwrócenie od znienawidzonego przymusu i tylko pozorne uczestniczenie w zewnętrznych rytuałach pod groźbą kary. Możemy powiedzieć, że każdy rodzic, który karą i groźbą zmusił swoje dzieci do uczestnictwa w rytuałach religijnych jest w istocie zbrodniarzem, który zabija Boga w Sercach swoich dzieci i powoduje tłumienie w nich naturalnej, budzącej się w swoim czasie potrzeby lgnięcia do Bóstwa i zdolności do odbierania duchowej inspiracji od Bóstwa. Przymuszanie dzieci do udziału w sekcie to gwałt na duszy i osobowości, gorszy jeszcze niźli gwałt seksualny pod groźbą i przymusem.

    Religia jako kolebka człowieczeństwa musi dzieciom kojarzyć się przyjemnie, nawracanym też i dlatego prawidłowa Droga Religii musi zaczynać się od rzeczy przyjemnych i rozkosznych, miłych i pomocnych a nie od gwałtu na sumieniu i terroru psychicznego lub fizycznego wymuszania uczestnictwa w niezrozumiałych i nudnych obrzędach sektowych. Fanatycy czyli ludzie w swej istocie chorzy na rodzaj religijnego obłędu jak ajatollahowie w Iranie to tacy, którzy z zapałem mówią o Bogu czy Bóstwie w swojej religii, w istocie sekcie i nauczają jej innych pod przymusem i groźbą! Do tego często wygadują rozmaite bzdury tak, że ich nauczanie to jest bełkot pseudoreligijny a zamiast zwracać uwagę na to co istotne, pomijają istotę religii czepiając się złośliwie i zbrodniczo rzeczy zewnętrznych, które dla religijności nie mają żadnego znaczenia. Przykładem idealnym jest obłęd tych zboczeńców religijnych dotyczący sfery seksualnej człowieka. Kiedy w Iranie kara się śmiercią niezamężne kobiety za to, że w torebce posiadają prezerwatywy, to jest to religijny obłęd, bo chory mózg ajatollahów nie potrafi sprawdzić, czy taka kobieta posiada w Sercu wiarę a w modlitwie łączność z Bogiem, Allah, który być może zainspirował taką kobietę do zakupienia i używania takiej prezerwatywy. Można zaryzykować dobrze udokumentowane twierdzenie, że wtrącanie się takich ajatollahów w dziedzinę moralności i czepianie gumki do penisa, należy właśnie do typowych przykładów maniakalnego pomieszania rozumu ludzi, którzy cierpią na silne bioelektryczne zaburzenia mózgu w płatach skroniowych co do ich „nadreligijności” prowadzi. Dobrym jest lekarstwem myśl religijna Orientu, która uczy od początku, że jeśli chcesz być osobą bardziej gorliwą religijnie to wymagaj więcej tylko od siebie i od nikogo więcej, a jeśli nauczasz to wymagaj tylko od tych, którzy sami przychodzą i proszą Cię o naukę i od nikogo więcej. W ten sposób społeczeństwo wie, że osób nadreligijnych co chcą wszystkim wcisnąć jakiś swój obłęd czy manię chorobliwą, należy unikać i ignorować a jednak jak ktoś chce się u takich ćwiczyć to bat może ściągnąć na swoją głowę wyłącznie na własne życzenie. Zakaz stosowania prezerwatyw jest niewątpliwie psychopatologią, gdyż z religijnymi doświadczeniami nie ma żadnego związku. I dodać należy, że dr Charles Condom (1630-1685) opracował europejską wersję prezerwatywy (w oparciu o wcześniejsze wynalazki chińskie i indyjskie) właśnie z pobudek głęboko religijnych, gdyż w wizji zrozumiał, że zmniejszy to cierpienie ludzi ograniczając ilość chorób wenerycznych i niechcianych ciąż, potomstwo z których musi później cierpieć dożywotnio. Dr Condom chciał też ograniczyć ilość aborcji, które często kończyły się śmiercią matki dziecka niechcianego, a z dzieci niechcianych najczęściej wyrastają jednostki kryminogenne, społecznie patologiczne popadające w nałogi i życiowi nieudacznicy z tzw. syndromem ofiary. Dobry, najlepszy rozwój dziecka to ten, który pochodzi z ciąży chcianej i oczekiwanej, gdzie margines patologii oczywiście istnieje, ale jest statystycznie minimalny. My, psychoterapeuci i psycholodzy Szkoły Psychosyntezy wiemy, ile to czasu i nakładu pracy wymaga usunięcie kompleksu dziecka niechcianego w różnych jego postaciach i odmianach. Mądre i rozumne muzułmanki, pewnie z inspiracji Boga (Allah) czują to intuicyjnie, gdyż ryzykują życiem posiadając przy sobie prezerwatywy i używając ich, chociaż obłęd ajatollahów nakazuje zabijania tych inteligentnych i także pobożnych kobiet. Sprowadzenie religijności do poziomu badania czy ktoś kopuluje przez gumkę czy akurat bez, wmawianie, że masturbacja, naturalna, ludzka potrzeba jest grzeszna albo nakazywanie spowiadania się ze stosunków przerywanych do ucha jakiegoś klechy w czarnej sukience, który się ślini na samą myśl o wysłuchiwaniu takich zwierzeń to idealny obraz patologicznej dewiacji religijnej, która jest już pseudoreligią, gdyż nie licząc się z autentyczną i dobrze sprawdzoną wiedzą naukową, wmawia ludziom trywialne głupoty i wzbudza zbędny lęk pomijając to, co i dla wiary i dla kultu jest Istotne. Ładnie mówi o tych dewiacjach Jezus Chrystus przyganiając kaście zdegenerowanych faryzeuszy żydowskich „dbacie o miętę i kminek a pomijacie Miłosierdzie i Wiarę!”

    Wszelkiego rodzaju tzw. straże moralności publicznej czy policje obyczjowe narzucające swoje wyuzdane i często niespełnione „normy moralne”, którymi zagląda się do łóżka i do majtek, na pewno nie mają żadnego uzasadnienia w żadnej autentycznej nauce religijnej, jeśli zbadamy ją u źródła. A wręcz przeciwnie, tak bowiem grecka kultura religijna jak śiwaicka w Indii czy taoistyczna w Chinach to rozkwit kultury i sztuki oraz nauki a wszystko to oparte na pełnej swobodzie życia erotycznego z niewielkim ograniczeniem dotyczącym właśnie przymusu, gwałtu. Cały postęp zdrowej nauki, sztuki i kultury zawsze w historii opiera się na wolności i swobodzie a nawet na sakralizacji życia erotycznego, a bez wolności osobistej w życiu erotycznym społeczeństwa, nie istnieje także prawidłowe i twórcze życie religijne. Idea grzeszności łona od początku zaczęła wypaczać i degenerować całe chrześcijaństwo a upatrywanie zła w penisie czy waginie to jedynie choroba głowy tych, którzy wygadują tego rodzaju sekciarskie herezje, zresztą zaprzeczając podstawowym faktom z życia Świętych i Założycieli swojej religii. Prorocy tacy jak Mohammad, Jezus czy Abraham mieli zwykle poglądy religijno-społeczne bardzo zdrowe i praktyczne, racjonalne, bo ich objawienia pochodziły od Boga, od Bóstwa, które jest Mądre, Rozumne i Inteligentne. Prorok Kriszna w Indii posiadał wiele żon a także kochanek, Prorok Salomon posiadał cały harem 930 żon, w tym 300 żon pierwszej kategorii (częstszego obcowania), Prorok Abraham posiadał 2 główne żony, Sarę i Hagar oraz całe mnóstwo nałożnic, Prorok Mojżesz też był kobietolubny. Jezus wedle dokumentów historycznych miał dwie żony, Miriam z którą go ożeniono w wieku około lat 18, a która bezdzietnie zmarła po 7 latach i Miriam Magdala (Maria Magdalena), byłą prostytutkę z odzysku, z którą ożenił się zaraz po śmierci pierwszej żony, acz wcześniej była jego konkubiną i z którą miał co najmniej 2 synów, o których mówi chociażby rodowód dynastii Merowingów wywodzący się od pierworodnego syna Jezusa Chrystusa. Prorok Islamu Mohammad posiadał w sumie kilkanaście żon, a Aiszę poślubił, gdy miała 8/9 lat, co oznacza, że w oczach Boga pedofilia dotyczy tylko bardzo młodych dzieci i gwałtów, ale oczywiście gwałt zawsze jest gwałtem, gdy zgwałcona osoba bez względu na wiek, nie zgadza się na akt seksualny! Prorocy Boga wiedli więc na ogół bujne życie seksualne a ich duża aktywność seksualna mogłaby udowodnić nawet ich wyjątkowość i nadnaturalność oprócz innych cudów. Historia odnotowuje także Święte Kobiety, które bywały prostytutkami jak Maria Magdalena lub Pandawi, która miała pięciu mężów, braci Pandavas! Idea nienawiści do seksu i łona, represjonowanie za kopulowanie i masturbowanie, wszystko to są toksyczne i błędne pseudoreligijne, chore wymysły, które lęgną się w zepsutych chorobowo płatach skroniowych w mózgu. A przecież właśnie ten obszar mózgu odpowiedzialny jest za procesy wartościowania, które muszą być zakłócone, jeśli pojawiają się twierdzenia niezgodne z rzeczywistym naukowo dowiedzionym faktem. A przecież Bóg, objawiał się Abrahamowi, który namiętnie kopulował i jeszcze Bóg nakazał kopulować z prawie 100 letnią Sarą wzbudzając jej potomstwo! Bóg przemawiał też do Mohammada, który kopulował z 9 letnią dziewczynką Aiszą, to jak ajatollahowie Iranu śmią swoim muzułmankom zakazywać przyjemności takich jakie miewała żona Proroka Islamu? Idee nadwartościowe albo odwrócenie skali wartości to niewątpliwie zaburzenia jakimi musimy się zajmować w ramach badań psychologiczno religijnych. A wiemy, że ludzie usiłujący zmusić się wbrew naturze płciowej do celibatu wmawiają sobie rozmaite plugawe i złe rzeczy na temat seksualności, narządów płciowych i płci przeciwnej, że później rodzą się z tego rozmaite psychopatologie i dewiacje, a jeśli osoba je upubliczni to stwarza pseudomoralność będącą społeczną dewiacją pod płaszczykiem religijności.

    Kultura religijna chińskich taoistów od tysięcy lat powtarza te same prawdy, które dzisiaj powtarzają psychoseksuolodzy, że życie erotyczne jest sprawą naturalnych potrzeb, takich samych jak jedzenie, picie czy potrzeba bezpieczeństwa albo spacerowania i należy ją zaspokajać o ile się pojawia. Ludzie niezaspokojeni seksualnie chorują na głębokie depresje i wiele innych zaburzeń psychicznych włącznie z podwyższonym wskaźnikiem agresji. Dlatego przykazaniem taoistów jest szukanie przyjaciół płci przeciwnej dla zaspokajania się w rozkoszy seksualnej i sprawiania sobie wzajemnie erotycznych przyjemności zgodnie z naturalnymi potrzebami. Nie istnieje ani górna, ani dolna granica wieku, a tym, co inicjuje życie erotyczne jest potrzeba rozkoszy, zaś życie erotyczne jest sztuką, której najlepiej uczyć się od doświadczonych partnerek i partnerów. W spełnionych zgodnie z wewnętrzną potrzebą inspiracjach i potrzebach erotycznych znajduje człowiek podstawę do zbudowania udanego i twórczego związku z Bóstwem i Boskim Duchem, a także jest to podstawa do efektywnego działania i twórczego życia. Taoistyczna kultura Chin, podobnie jak Tantryczna kultura Indii i Erotyczna kultura Grecji udane i głębokie zaspokojenie erotyczne uznaje za podstawę religijności, twórczości i kultury, zaś leczenie z kompleksów seksualnych i różnych urojonych grzeszności, winy czy zazdrości uważa za podstawową terapię medyczną! Współcześnie obserwuje się to samo zjawisko, a w leczeniu zaburzeń psychicznych wspomożenie pacjentów w prowadzeniu zadowalającego życia seksualnego najczęściej warunkuje skuteczność terapii i wyleczenie. Im większa represyjność sfery seksualnej w życiu młodzieży tym większa kryminogenność młodocianego środowiska. Dzieci, które nie są represjonowane za zaspokajanie swoich potrzeb erotycznych, bardzo rzadko zdradzają kryminogenne skłonności, a represja seksualności to rozkwit przestępczości. Brak orgazmu to wzrost ogólnego napięcia prowadzący do agresji, o tym mówią tysiące badań naukowych dobrze udokumentowanych, tyle że pseudomoraliści nie umieją ani czytać, ani myśleć, a wolą żyć w swoim iluzorycznym, chorym obłędzie dogmatycznym. Wielu badaczy patologii psychicznej jasno mówi, że schizofrenia to skutek dylematów moralnych, związanych z niemożnością stosowania się do nakazów chorobliwej moralności przy własnych pragnieniach do rozkoszy seksualnej i terapie psychoseksualne przyciągają bardzo duży procent osób z tą jednostką chorobową, a taoistyczna grupa terapeutyczna jest w ponad 93% jedynym czynnikiem powrotu schizofrenika do stanu zdrowia psychicznego. Uwalnianie sumienia, podświadomości od napięć i konfliktów seksualnych w swej naturze to idealna profilaktyka przeciw szalejącej schizofrenii, a szczególnie schizofrenii społecznej.

    Toksyczna idea religijna próbująca przerobić człowieka w zwierzę to nawoływania maniaków sekciarskich, aby współżyć seksualnie wyłącznie dla prokreacji, to jest dla poczęcia potomstwa, chociaż cała biologia ludzkiej natury temu ewidentnie zaprzecza. Człowiek nie posiada rui dla płodzenia potomstwa jak to mają zwierzęta i jest bardzo wyraźnie psychicznie i biologicznie ukonstytuowany aby współżyć seksualnie dla przyjemności i rozkoszy, a prokreacje traktować jako skutek uboczny dla przedłużania potomstwa. Mówią o tym objawienia religijne z wielu epok historycznych i mówi o tym historia zabezpieczeń przed niepożądaną ciążą, które ludzie produkowali od zarania swojego istnienia. My ludzie nie powinniśmy próbować upodabniać się do bezrozumnych zwierząt, które kopulują krótko i nie wydają przy tym żadnych odgłosów rozkoszy, podczas gdy orgazm ludzi, tak kobiet jak i mężczyzn pełen jest oznak przeżywania przyjemności i rozkoszy. Pośród zwierząt, tylko delfiny jak dotąd wiadomo, potrafią tak samo jak ludzie stosować zaawansowane pieszczoty i wydawać znaczące odgłosy rozkoszy. Człowiek jest bardzo odrębnym gatunkiem żyjącym na Ziemi i w sposób oczywisty nie ma żadnego związku z tak zwanymi ssakami naczelnymi, gdyż człowiek posiada 46 chromosomów, a zwierzęta naczelne 48 co czyni nas i stotami o zupełnie odmiennym genetycznym pochodzeniu. Zwierzęta, ssaki naczelne są czworonożne i posiadają sierść, a człowiek jest istotą dwunożną i nie posiada sierści, a owłosienie o zupełnie innej jakości na głowie! Kształt ludzkiej czaszki w niczym nie przypomina czaszek małp naczelnych, które mają bardzo odmienną budowę głowy, a organ mowy, jaki posiada człowiek w niczym nie przypomina organu wydawania mowy u zwierząt naczelnych! Nic to zatem dziwnego, że organy płciowe kobiety i mężczyzny służą do dawania sobie wzajemnie rozkoszy i przyjemności i że jest to ich podstawowe przeznaczenie, a zdolność reprodukcyjna jest tylko do rozkoszy dodatkiem. Naturalnie rozwijająca się miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną wszędzie na świecie i w każdej epoce pokazuje, że para najpierw sprawia sobie dużo rozkoszy, a  dopiero później odczuwa potrzebę rozmnażania płciowego, ojcostwa i macierzyństwa. Obłęd religijny, który próbuje nas, LUDZI, zrównać z bezrozumnymi zwierzętami, które kopulują tylko dla podtrzymania gatunku i wydania potomstwa obcy jest każdej prawdziwie naukowej i humanitarnej ludzkiej kulturze.

    Wmawianie ludziom biologicznie i psychicznie zdrowym, że pieszczenie i kopulowanie w milutki i rozkoszny sposób, bez pisemnego pozwolenia i certyfikatu jakiegoś ubranego na czarno ajatollaha, proboszcza, pastora czy rabina z pejsami, jest jakimś przestępstwem i złem niemoralnym jest w swej istocie grzechem i złem jacy ci klechowaci i eunuchowaci maniacy „nadreligijni” wyrządzają zdrowym i normalnym ludziom. Niemoralne jest przypisywanie organom płciowym i ich naturalnym funkcjom sprawiania rozkoszy, niewłaściwej konotacji moralnej w postaci zła i grzeszności. Miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną jest w swej istocie Dobrem, także z medycznego i psychologicznego punktu widzenia, a zatem takie związki rozkoszy należy sakralizować a nie potępiać. Potępiać trzeba tallibów muzułmańskich i chrześcijańskich, którzy wtrącają swoje celibatowe nozdrza i móżdżki nie tam, gdzie powinni, a żadna asceza narzucana silną presją czy przymusem jeszcze nikogo nie uświęciła i zawsze była złem społecznym najgorszego rodzaju. Słuszny jest tu starobiblijny punkt widzenia, że uważanie łona i seksu za zło świadczy o grzeszności i zbłądzeniu tego, który tak twierdzi. Biblijna Pieśń nad Pieśniami świadczy nawet o tym, że miłowanie dla rozkoszy i połączenia Oblubieńca i Oblubienicy jest Boskim Aktem, więc każde miłowanie się pomiędzy kobietą i mężczyzną ma w swej istocie taką właśnie transcendentalną naturę i może służyć głębszemu połączeniu z Bogiem. Tantra indyjska od zarania istnienia ludzkości, jako najstarsza znana kultura religijna zawsze upatruje w akcie seksualnego połączenia pełnego czułości, pieszczot i intymnych rozmów, aktu połączenia Bóstwa i Bogini (Kaama, Raati), którzy w ten sposób wzbudzają inspirację, siłę twórczą, a także przedłużają swoją żywotność i witalność. Ani zakazy zabraniające rozkoszy seksualnej ani nakazowe kopulowanie pod przymusem na pewno nie będą miały nic wspólnego ze zdrowym, objawionym systemem religijnym, a biblijny Ogród Eden kojarzy się z całkowitym brakiem wstydu przed nagością, naturyzmem i swobodnym, rozkosznym życiem seksualnym w Obecności Boga! Żaden ajatollah ani proboszcz nie miał tam racji bytu.

    Opaczne podejście do wiary połączone z nadreligijnością stowarzyszone bywa z atakami zakłóceń świadomości, dziwnych uczuć i stanów, których osoba kontrolować nie może, a którym towarzyszy panika i halucynacje, szczególnie o przykrym charakterze (wizje katastroficzne), napady epileptyczne i podobne doznania! Prawdziwa wizja mistyczna nie zawiera w sobie przykrych i chorobowych objawów, gdyż takowe świadczą o chorobie, a nie o doświadczeniu Boga. Płaty skroniowe bardzo są pobudzone w tych przeżyciach, czasem też płaty czołowe, a pobudzenie to jest chorobą dobrze znaną, gdyż nawet Hipokrates zalecał terapeutom przykładanie dłoni na skronie takich pacjentów, których wizja „naszła” i „trzyma”, aby zrównoważyć bioenergią zaburzenia, które są pseudoreligijnym zaburzeniem mózgu. Osoby cierpiące na jakieś rodzaje nawiedzenia, obłędu religijnego, często skarżą się na silne bóle głowy właśnie w obszarze skroniowym, co wskazuje na organiczną przyczynę ich rzekomej „religijności”! Na takie dolegliwości o jakich tu mówimy, cierpiało bardzo wielu katolickich papieży i tak zwanych „świętych”, co potwierdzają studia nad ich żywotami, a w istocie rozwojem choroby. Chorobliwe poczucie wyższości, a czasem makabryczne samoponiżenia lub poniżanie innych to zaiste maniakalna dolegliwość papiestwa, które niezdolne jest do religijnej współpracy i koegzystencji, chociaż z ajatollahami w dziedzinie zwalczania prezerwatyw, aby więcej ludzi zmarło w męczarniach na AIDS, potrafi się porozumieć. Chorobliwe poczucie wyższości rasy, sekty katolickiej, osiąga apogeum swej „wysokości” w obłędzie „jedynie słusznej nieomylności” w sprawach wiary, przy jednoczesnym bredzeniu, że Ziemia jest pępkiem świata i wszystko krąży wokół niej! Taki jest obraz tej „nieomylnej” pomyłki, która tysiące naukowców zaprowadziła pod topór kata lub na całopalenie żywcem, gdyż błędne i toksyczne idee w materii religijnej prowadzą nieuchronnie do patologicznej przemocy i zbrodni, zatem człowiek musi podjąć terapię eliminowania chorych wierzeń i poglądów ze swojego umysłu, aby nie zostać zniewolonym przez jakąś obłąkaną sektę stosującą przemoc i terror!

    Błędny obraz Boga będzie korzeniem wszelkiej wypaczonej ścieżki religijnej, której zdeprawowanie jest totalne. Pierwotne kultury religijne, jakie nie cierpią generalnie na ideologiczne zatrucie postrzegają Wyższą Istotę zawsze jako parę i jest tak wszędzie na Ziemi w całej jej historii. Bóg i Bogini stanowiący Boską Parę, równorzędną diadę, dwójnię doskonale połączoną i harmonijną to obraz Najwyższej Istoty w każdym kręgu religijnym, także w pierwotnej religii Semitów, gdzie małżonką Boga Jahwah jest Szekinah i jest Ona jego Chlubą i Chwałą! Słowo Elohim w języku starohebrajskim, biblijnym jest wyrazem w tzw. liczbie podwójnej, którą używa się na oznaczanie pary składającej się z istoty męskiej i żeńskiej. Elohim stwarza więc Człowieka jako obraz swój, jako kobietę i mężczyznę, aby dwoje mogło w sposób bardzo rozkoszny, czuły i namiętny kultywować Boskość oraz wspierać się wzajemnie w swoich dążeniach i potrzebach. Dla hinduistów czy taoistów, a także dla religii helleńskich czy słowiańskich był to oczywisty truizm, aksjomat przyjmowany jako naturalny porządek rzeczy w Przyrodzie. Błędny obraz Boga jako tylko męskiej albo tylko żeńskiej istoty sam w sobie jest korzeniem całego mnóstwa patologii i prowadzi do takich patologii jak uważanie, że kobiety nie mają duszy przez większość pokonstantyńskiego rzymskiego chrześcijaństwa albo uważaniem, że genitalia, łono to przyczyna zła i źródło grzechu, gdy tymczasem jest to psychologicznie rzecz ujmując organ służący wzajemnemu leczeniu się ludzi z depresji i innych patologicznych stanów świadomości. Postrzeganie swojej „drugiej połowy” jako formy Bóstwa i obcowanie z takim Bóstwem czy Boginią sakralizuje życie erotyczne, niewątpliwie usuwając całe stado kompleksów fobii i chorych idei, które są toksyczne, z ludzkich umysłów.

    Na Wschodzie ludzie mają jeden test, bardzo prosty, aby sprawdzić czy ktoś jest Święty i jest to test obiektywny. Ludzie z natury religijni, a religijność widzi się jako naturalną niewyuczoną potrzebę psychobiologiczną człowieka nawet pierwotnego, po prostu szukając Świętego Bożego, zaczynają sie do potencjalnego kandydata czy kandydatki modlić żarliwie o drobną pomoc w życiu, uzdrowienie, poprawę charakteru, znalezienie życiowego partnera, a kiedy dużo osób i często doznaje pomocy od kandydata podającego się za Świętego, wtedy uzyskuje w tej roli społeczną akceptację. Nie ma żadnych pośmiertnych mistyfikacji o wątpliwej naturze jakie produkowane są w beatyfikacjach i kanonizacjach społecznie szkodliwych sekt „nadreligijnych”. Osoba, która nie jest Święta, nie będzie w stanie dokonywać nawet drobnych cudów, odpowiedzi na modlitwy żarliwe, gdyż nie ma żadnej Boskiej Mocy. Szukając religii albo sprawdzając organizację do której należymy przyjrzyjmy się jej historii i zobaczmy, czy nie uległa już w swej historii degeneracji i nie jest czymś w rodzaju zastrzyku toksycznego raka świadomości, ze wszystkimi swoimi religijnymi ideałami. Wszystkie religie w swej pierwotnej początkowej wersji sprawują kult Żywych Świętych, a uznawanie Świętości po śmierci zdaje się także być czymś w rodzaju degeneracji, gdyż 84 Uczniów Jezusa także określało się jako Zgromadzenie Świętych. Bractwo Duchowe poświęcające się łączeniu z Bogiem musi być wolne od elementów trujących i nie można sobie w nim głosić żadnych chorych koncepcji religijnych, które zakłócałyby umysł i prowadziły do katastrofalnych i tragicznych patologii tak w życiu jednostek, jak i społeczeństw. Jako istoty z natury w większości religijne, ludzie muszą pamiętać, że mogą, a nawet może i powinni misjonować cokolwiek tam dobrego mają do zaoferowania, ale nie powinni się ze swoimi pomysłami przemocą narzucać innym, chyba że tylko w sytuacji, gdy trzeba powstrzymać gwałt, rozbój i mordowanie, ale od tej pierwszej i ostatniej patologii jaką jest zabijanie muszą się nadewszystko powstrzymać katolicy tacy jak Bush, Wojtyła i prawosławni tacy jak Putin oraz paru ajatollahów terroryzujących cały Islam! Próbujmy nieść dobro innym i dbajmy aby to było dobro dla „nich”, a nie tylko nasz zysk i korzyść z „nich”.

    Mohan Ryszard Matuszewski – Śri Mohan-Dźi

  • Lewiatan – Zły Duch Apasmara!

    Lewiatan – Zły Duch Apasmara!

    (1) Wielu nawiedzonych ludzi twierdzi, że ma „spontaniczny”, „naturalny” kontakt z Bogiem, ale w rzeczywistości nie chcą ani wykonywać Woli Bożej ani nawet słyszeć o obowiązkach wobec Boga czy Prawie Bożym. Znaczna część takich samorodków rzekomej boskości pielęgnuje awersję i krytykanctwo wobec treści i zasad objawionych świętych pism, chociaż ich nawet nie czytało! Wszyscy oni wchodząc na autentyczną Duchową Ścieżkę ku Bogu Niebios mają wrażenie „urwania kontaktu”, „utraty naturalnej więzi ze swoim bogiem” i tym podobne doświadczenia, które są oznaką egzorcyzmu uzdatniającego do rozwoju duchowego. Ludzi najbardziej zaawansowanych w Drogę, oddanych i pełniących Wolę Boga, poświęcających się dla Rozkazu Boga odbierają źle, wręcz wymiotnie i często złośliwie krytykują czy komentują. Omamienie przez demoniczne istoty, które udają Boga lub Anioła i cwanie pozorują wyższą Boską Siłę jest jednym z najczęściej spotykanych rodzajów subtelnego acz mocnego opętania przez złego ducha zwodzącego, opętania wielce szkodliwego bo rujnującego całą duchową drogę człowieka. Często w roli siły zwodzącej występuje LEVI’ATHAN w spolszczeniu pisany jako LEWIATAN, zły duch wodny!

    (2) W rzeczywistości wszyscy ci „naturalni samoistnie nieświadomie” rzekomo w „bogu” są w duchu LEVI’ATHAN-a, który daje pewną siłę i moc niby „duchową” pozwalając na bardzo radosne igraszki, swobodę, spontaniczność, ale odcinając od tego co Najistotniejsze, od Guru, Dharmy i Sanghi, od Czystej Więzi z Bogiem Niebios i od pełnienia Świętej Woli Bożej. Awersja do zaangażowanych Ludzi Drogi, odrzucanie potrzeby Guru/h, negowanie Prawa Bożego, ustawiczne ignorowanie Woli Bożej, to subtelne zjawisko, a faktycznie opętani, we władzy Levi’athana dokładnie do takowych należą. Cechuje ich charakterystyczna, ponadprzeciętna intuicja praktyczna, jednakże nie mają żadnej Intuicji w wypełnianiu Woli Bożej, stosowania Prawa Bożego, wypełniania Obowiązków wobec Boga. Zwykle osoby owładnięte duchem Levi’athana mają bardzo poważne problemy z wykonywaniem praktyk duchowych dawanych jako Lekcje w Inicjacyjnej Szkole Ducha Bożego! Praktykują od przypadku do przypadku, zrywami i porzucają praktykę, gdy jej Moc zaczyna zrywać przywiązania do 'Demona Wód i Morza’ bo tak się poetycko go nazywa, a wyczyszcza z tego iluzorycznego złudzenia „spontanicznej boskości”. Podobnie wygląda twórczość artystyczna demonicznie opętanych osób, które uważają się za wielkich i wyjątkowych twórców, a w swych dołkach i depresjach nie mogących się zmobilizować do tworzenia albo niszczących lub ukrywających wszystko to co ma jakąś duchową wartość. Lewiatan opętuje bowiem nie tylko tych, którzy myślą o duchowej ścieżce czy religijności, ale wszystkich, którzy są odbiorczy dla niewidzialnych źródeł natchnienia czy inspiracji. Malarstwo pochodzące od inspiracji Lewiatana jak i innych demonów jest zwykle w tonacjach buro-szarych, sinawych, brunatnych, ciemno-czarnych, a każdy czysty kolor tęczowy jest przybrudzony.

    (3) Ludzi w owładnięciu Lēvi’athana czy Bē’hemotha (w spolszczeniu Behemota), to każdy Guru/h, Człowiek/Anioł Posłany przez Boga Nieba rozpoznaje łatwo i odróżnia, a także współczuje jak ciągle tacy opętańcy produkują wątpliwości przeciw Bogu, Ścieżce i Guru/h czy Sandze (Tirtha), bo w istocie są to napady energii Levi’athana, służące zatrzymaniu osoby w zwodniczej mocy złego demona, która trochę pomaga praktycznie, ale całkowicie odcina od Boga i Duchowej Hierarchii Mistrzów i bardzo często służy przeciwdziałaniu Woli Bożej. Lavi’athan i jego morskie, wodne tak zwane smoki głębiny doprowadzają ludzi ostatecznie do izolacji od wszelkich Wspólnot Duchowych, od Guru/h (Mistrza Przewodnika) i do zdziczenia pod pozorem tak zwanej naturalności! Zabawne to  opętanie i żałosne zarazem, nieprawdaż? A że Levi’athan pojawia się jako trójgłowy lub dziewięciogłowy smok, wąż wodny, wężownik to łatwo oszukuje i udaje  przewodnika prowadzącego Ścieżką Duchową, Drogą Bożą, potrafiąc się nawet podszyć pod rzekomo telepatyczny odbiór myśli czy poleceń od fizycznie żyjącego Mistrza Duchowego, na co się pomyleni bez konsultacji z takim Mistrzem ochoczo powołują. Demon czerpie przy tym energię ze swej ofiary tak oszukiwanej pozbawiając ją siły i ochoty do robienia wymaganych przez Guru/h praktyk duchowych! Z czasem jako cecha charakterystyczna widoczny jest rozdźwięk pomiędzy nauką głoszoną przez Mistrza Duchowego, a opiniami wygłaszanymi poufnie czy prywatnie przez zwiedzioną i opętaną osobę, która swych rzekomo telepatycznych odbiorów nie konsultuje z Mistrzem w werbalny sposób! Osoba zwiedziona przez opętanie Lewiatana często powołuje się na autorytet żyjącego Mistrza dla poparcia swoich błędnych i pomylonych teorii i wygłaszanych przekazów, a także wmawia nowicjuszom, że ich duchowo prowadzi bo jest jednym z Mistrzem, a w rzeczywistości nie skierowuje koncentracji uczniów na Mistrza tylko na siebie, zatrzymując ich duchowy rozwój i zaślepiając energią Lewiatana! Zwłoki dusz, które opętuje Lewiatan stają się jego i jego legionów pokarmem, tak, że przez kontakt ze zwłokami czy grobem opętańców można narobić sobie kłopotów typu próby opętania przez te złe duchy! Podobnie działa demon znany jako Lechery, który żeruje na energii seksualnej pomylonych osób, które wikłają się w marzenia aby zostać żoną czy mężem jakiegoś wielkiego Mistrza czy Mistrzyni Duchowej lub rozwijają fantazję o ślubie czy posiadaniu potomstwa z jakimś wielkim Mistrzem, czyli Guru/h! Demon najpierw zasila skłonność do seksualnych fantazji ze Świętą Osobą aż do stanu obsesji czy seksualnego obłędu, a potem przejmuje kontrolę nad umysłem tak chorej z pożądania osoby, aby w końcu doprowadzić zwiedzioną przez niezaspokojone chorobliwe pożądanie i seksualne marzenia i sny do porzucenia Boskiego Guru/h i Wspólnoty Inicjowanych! Obłęd seksualnego pożądania Guru/h może być tak silny, że osoba opętana przez zwodnicze legiony demona Lecherego zacznie z całą nienawiścią i złośliwością zwalczać swego dotychczasowego Mistrza Duchowego i całą jego Bracką Wspólnotę!

    (4) Duch Levi’athana wspiera podziały, rozłamy i opozycje w strukturach duchowych organizacji i lubi je rozbijać wewnętrznie, szczególnie poprzez ataki na głównych mistrzów czy nauczycieli duchowych boskiej linii przekazu! Levi’athan jest władcą ludzi dumnych z siebie, pysznych swoją rzekomą wspaniałością, zarozumiałych i powoduje nadęcie dumą, butą czy arogancją. Levi’athan rządzi tymi, którzy zanim coś poznają już mają wątpliwości i wiedzą lepiej, tych, którzy już wszystko „poznali”, „przerobili”, tych, którzy mają siebie samych za przewodnika, mówiąc, że im żaden Guru/h nie jest potrzebny by ich prowadził Drogą Duchową, uznając sami siebie za „większych”, mądrzejszych, choć w rzeczywistości są zaledwie przemądrzali. Typowe wypowiedzi opętanych przez Levi’athana to: „Ja już nie potrzebuję żadnego Mistrza ani Guru, sam/a dla siebie jestem Mistrzem (Guru)”, „Wyrosłem(łam) już ze wszystkich mistrzów i jestem ponad to”, „Ja już czuję, że jestem bardziej oświecony(-ona) niż mój Mistrz”, „Zrozumiałem(-am), że nie potrzebuję już żadnego Guru ani Mistrza”, „Ja wiem, co jest dla mnie najlepsze”, „Słucham tylko głosu w swoim sercu i nikogo innego”, „Znalazłem już mistrza w sobie i nie potrzebuję nikogo”, „Mistrz jest potrzebny na pewnym etapie, a potem trzeba się odłączyć”. No to życzymy opętanym i zwiedzionym przez takowych wodnych smoków z legionu Lewiatana błogiej refleksji i polecamy duchowe praktyki, praktyki, praktyki, jednoczenie się z Guru/h, Dharmą i Sanghą, czyli z Bogiem Nieba w Trójklejnocie! W rzeczywistości Oświecenie i Wyzwolenie (Kaivalya) to połączenie z Niebiosami, Bogiem i wszystkimi Oświeconymi Istotami, zatem nie ma żadnej możliwości odłączania się od Mistrza czy Guru/h, gdyż takie odłączanie od Guru/h i porzucanie Ścieżki pokazuje kierunek dokładnie przeciwny do wyzwalającego i oświecającego postępu duchowego!

    (5) W wedyjskiej, buddyjskiej, hinduskiej czy ogólnie orientalnej tradycji mistyczno-religijnej znamy tego demona jako APASMĀRA-PURUSHA-ASURA. APASMĀRA – to „Wodny Demon” od APA – Woda i MĀRA oznaczającego Zjawę, Demona, Iluzję, Majaki i Złudzenia. PURUSHA to dusza lub duchowa jaźń, wewnętrzna istota. APASMĀRAPURUSHA to nazwa pokazująca istotę wodną, astralną, dającą złudzenie bycia duszą czy jaźnią, istotą wewnętrzną. Właśnie tak zwodniczo działa demon Lewiatan, która to idea demona znana jest w wielu tradycjach mistycznych, duchowych i religijnych, stąd może być uznana za uniwersalną. Apasmāra to demon iluzji wodnej działający przez żywioł wodny organizmu i poprzez świat astralny czy jego wodne emocje, doznania i przeżycia. Apasmāra powoduje rozpływanie świadomości, rozmycie świadomości siebie i duszy; powoduje utopienie i oszukanie duszy (Purusha) w iluzjach, złudzeniach, omamach, fantazjach i różnych błędnych sądach opartych na rzekomo „własnych” odczuciach, przeżyciach czy emocjach. Demon (Asura) Apasmāra odwleka i opóźnia działanie, czyny, powoduje notoryczne spóźnialstwo, a także wodolejstwo, bredzenie, spowalnianie toku wypowiedzi i zwolnienie czynnościowe; uwodzi w snach i wizjach powodując odpadnięcie dusz ludzi od Guru i Sanghi. Apasmâra czyli Lewiatan powoduje nadawanie naukom pism świętych czy wykładom mistrzów zupełnie błędnych i złudnych interpretacji, które w ostateczności przekręcają i wypaczają Sanatana Dharmę, Odwieczną Mądrość i Wiedzę przekazywaną z Mistrza na Ucznia przez tysiąclecia!

    (6) Utraty świadomości, drgawki w czasie medytacji, rzucanie się o obrazie podobnym do epilepsji czy histerii, samozapomnienia powodujące zaniedbanie obowiązków pracy i dyscypliny praktyki, 'wycięcia’ świadomości i utraty kontaktu z rzeczywistością to uwiedzenie i opętanie typowe dla Apasmārāsura! Demon powoduje utratę równowagi, energii i świadomości w postaci nagłej słabości, utraty sił, czy dla odmiany całodobowej nadaktywności! Apasmāra produkuje dużo emocji (odczuć i wrażeń), których końcowym skutkiem bywa oddzielenie osoby od Sanghi (Tirtha) i Guru/h (Mistrza) pod pozorem własnej ścieżki i podobnych iluzji, złudzeń, gdyż Apasmāra świetnie ściemnia Duszę (Purusha) i swoje impulsy wprowadza pod szyldem sumienia, serca, prawdy czy Boga, albo rzekomego poczucia siebie do świadomości zwiedzonej osoby! Z tego powodu wielu nauczycieli duchowych odrzuca tak zwane astralne i emocjonalne przeżycia, doświadczenia i odczucia jako generalnie błoto, bagno i szlam demona. Lewiatan jak Demon Wodny operuje na emocjach i przeżyciach, na astralnych doświadczeniach, ale najbardziej lubi choćby niewielki ślad dumy, pychy, narcyzmu, pokazania własnej wyższości, ksobności,  ekscytowania się sobą, arogancji, wyłączności, poczucia własnej racji czy mocy.

    (7) Demon Apasmārapurushāsura może być pokonany, zdeptany jedynie przez moc i potęgę ŚIVA-NATARĀJA, Króla Tancerzy, a ludzie nie lubiący tak zwanego Tańca Szamańskiego, Wielbienia Boga Rytualnym Tańcem są uwiedzeni przez energie tego demona, wyjątkowo szkodliwego i destrukcyjnego. Kto twierdzi, że słucha się tylko siebie, swoich odczuć, przeżyć, sennych widziadeł, nie konsultuje się z żyjącym Mistrzem-Przewodnikiem, nie poddaje superwizji (nadzorowi) innych nauczycieli i starszych Uczniów Sanghi, ten jest opętany przez demona Apasmāra, który rozbija dyscyplinę Praktyki, uczestnictwa w Czillach (Grupowych Praktykach Duchowych) czy wypełniania poleceń Nauczyciela, Guru/h i Mistrza. Osoby, które chcą „zastąpić swego Mistrza (Guru/h) bo wiedzą lepiej co trzeba uczyć” to typowe obrazki opętanych przez subtelną acz bardzo zwodzącą siłę Lewiatana i spółki! Opętanie kojarzy się ludziom z jakimś straszliwym horrorem, jednak w rzeczywistości najstraszliwsze demoniczne opętania są bardzo subtelne i przyjemne, a ich głównym celem jest zwiedzenie i pomylenie dusz powracających do stanu Oświecenia i Boskości, tak, aby utknęły w jakiejś bocznej i ślepej uliczce zwanej potocznie własną ścieżką! Mâra to typ złego demona iluzji i zwiedzenia atakującego uczniów na drodze do Oświecenia, do Boga, a jego zwodnicze i oszukańcze metody doskonale opisuje tak Buddha jak Zaratuszthra, tak Kriszna jak i Chrystus!

    (8) Apasmāra to Asura (Demon, Zło) powodujące iluzję samorealizacji, oświecenia czy wyzwolenia Boskiej Duszy (Purusha, Aatmana). Osoba dokonująca autoproklamacji, obwieszczająca się bez weryfikacji wielu innych Guru/h, posługująca się astralnymi przewodnikami jest zwykle fałszywym prorokiem, fałszerzem przeznaczenia, czyli biblijnym oszustem/tką, na podobieństwo niewiasty Jezebel! Apasmāra to demon kierujący piekielną, pseudoezoteryczną fałszywą ścieżką zwaną potocznie własną ścieżką, gdzie odrzuca się Mistrzów, Śri Guru/h, unika inicjacyjnej Brackiej Wspólnoty, superwizji i rzetelnej praktyki. Bredzenia, fantazyjne głupoty, nawiedzenia, to robota kierowana przez legiony tego Demona zwiedzenia, iluzji, porzucania Mistrza, odpadania od Guru/h. Co więcej w opętaniu przez demony z legionu złych mocy Lewiatana pochodzą takie rzekomo 'boskie inspiracje’, aby własnego Mistrza (Guru/h) zabić i wejść na jego miejsce, „pomóc  umrzeć bo się Guru/h już dość napracował i namęczył na tym świecie czy wypełnił swoją misję”, namawianie do robienia czarno-magicznych praktyk, aby Mistrz zachorował albo został uwięziony i podobnych bezbożnie czartowskich bredni! Robienie praktyk magicznych na szkodę jakiegokolwiek świętego, mistrza czy guru/h należy do najbardziej ciemnych i podłych dziedzin złej czarnej magii o wyjątkowo złośliwym i bezbożnym charakterze, a osoby które się dopuszczają takich eksperymentów są przez Boskie Prawo skazane na unicestwienie i ich przyszłość z uwagi na zwrot karmiczny jest straszliwa! Moc Boża chroni swoich świętych i posłańców!

    (9) Niechaj ta nauka szybko dotrze do Āćarjów i Uczniów, niechaj jest rozpowszechniana w całej Brackiej Wspólnocie, aby ostrzegać przed oszustami i zwiedzionymi fałszywcami, którzy w zaślepieniu podają się za „bardziej rozwiniętych” od Guru/h czy „oświeconych”! W rzeczywistości, ci którzy osiągają Oświecenie pod kierunkiem Mistrza Duchowego, w dalszym życiu i działalności ściśle współpracują z Mistrzem wykonując pracę Aćarji (Apostoła) swego Guru/h, prowadzą Aśramy w linii przekazu swego Guru/h, kierują Wspólnotą Uczniów po Odejściu Mistrza! Ci, którzy odchodzą od Mistrza, porzucają Guru/h i zakładają swoje własne autorskie szkółki rzekomo duchowe są opętanymi pomyleńcami o nadętym ego, niczym więcej! Jak strawisz to co napisane, to podziel się refleksją, bo to trzeba by całą książkę napisać o „błądzących gwiazdach” pseudo-duchowości, które same robią z siebie rzekomych „oświeconych” „powołanych” „Chrystusów”, „Awatarów” czy „łączników z wyższymi światami” mącąc tym ludziom poszukującym w głowach i odwodząc od autentycznych Mistrzów Duchowych i Świętych!

    Z Błogosławieństwem,
    Mohan Ryszard Matuszewski

  • Psychiatria Sądowa – Obraz Patologii!

    Psychiatria Sądowa – Obraz Patologii!

    Polskie prawo ze sprawiedliwością nie idzie w parze, a tendencja ta znana jest historycznie od stuleci. „Prawo prawem, a sprawiedliwość jest po naszej stronie” – to popularne powiedzenie w istocie obrazuje rozdźwięk pomiędzy pisanym na kolanie ustawowym prawem, a sprawiedliwością, którą w Polsce kojarzy się chyba tylko z wendetą. Poczucie ludzkiej krzywdy w Polsce obrazuje się powiedzeniem, że „nie ma na tym świecie sprawiedliwości”, a poczucie bierze się ze zbrodni prawniczych na obywatelach. Zbrodnie sądu, prokuratury i policji na obywatelach są zbrodniami w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej wykonywanymi, stąd w swej istocie, prawo obrazuje charakter państwa i władz państwowych. Konstytucja nie jest przestrzegana, a powoływanie się na Prawa Człowieka w III-IV RP jest wyśmiewane z urzędu przez prowadzących rozprawy tak zwanych sędziów, którzy wykonują dowolne zbrodnie, tak polityczne jak i na zlecenie różnych mafii. Prawo zawarte w Kodeksie Karnym jest tak zapisane, że dowolność jego naginania i przeginania jest wręcz porażająca i prawnikom uchodzi bezkarnie. Sędziów, prokuratorów i policjantów w praktyce nie kara się za dokonane przez nich w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej zbrodnie przeciwko własnemu narodowi! Jeśli ktoś szuka przykładów, weźmy pierwszy z brzegu, bardzo powszechny i skandaliczny.

    Kilka tysięcy ludzi trzyma się na internacji bezterminowej zwanej detencją nie za to, że popełnili jakieś przestępstwo, ale za to, że są psychicznie chorzy, a najczęściej za to, że kiedyś przeszli epizod psychotyczny lub prokurator chcąc się pozbyć sprawy zbyt dla niego uciążliwej, załatwia orzeczenie chwilowej niepoczytalności u znajomych biegłych sądowych z zakresu psychiatrii. Osoby te nie mają procesu sądowego, nie są przesłuchiwane, nie są przesłuchiwani ani świadkowie obrony ani świadkowie oskarżenia. Człowieka bezterminowo internuje się na oddziale sądowym, zmusza do zażywania środków psychotropowych w ilościach niszczących system nerwowy. Osoba internowana na podstawie subiektywnego stwierdzenia niepoczytalności nie ma żadnych praw, nie może się bronić, często nawet nie jest informowana o odbywających się za jej plecami posiedzeniach sądowych. Więzi się człowieka domniemując, że skoro jest chory psychicznie, to na pewno popełnił przestępstwa jakie są mu zarzucane, a zatem musi być uwięziony i przymusowo wyniszczony tak zwanym leczeniem sądowym. Sądy nawet nie próbują udowadniać podejrzanemu winy, w większości wypadków podejrzany nie uczestniczy w rozprawie sądowej, wbrew prawu do rzetelnego procesu sądowego zostaje bezterminowo uwięziony i jest morderczo wyniszczany środkami psychotropowymi, które wymyślono za czasów Hitlera i Stalina dla eutanazji opozycji politycznej. Przykładowo, służący do niszczenia przez spowodowanie zgonu środek psychotropowy o nazwie Fenaktyl opracowano na zlecenie stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa dla mordowania dysydentów. Podawany w dużych dawkach powoduje w ciągu 2-3 lat zgon u ponad 90% pacjentów. Podawany w małych dawkach uśmierca 70-80%pacjentów psychiatrii sądowej w ciągu 8-12 lat. Tak sądownictwo wykańcza po cichu, mordując w białych rękawiczkach osoby internowane pospołu na zlecenie prokuratora, psychiatry i sędziego, a sąd wydaje wyrok dożywocia praktycznie bez przeprowadzenia rozprawy w trybie administracyjnym, jak hitlerowskie SS czy stalinowska Bezpieka Sowiecka. Najczęstszą znaną przyczyną zwolnienia internowanego z detencji w Polsce są akcje bezpośrednie organizacji obrony Praw Człowieka, nacisk rodziny o charakterze opłaty pozaprawnej dla lekarzy psychiatrii sądowej, czasem też przepełnienie oddziału zmuszające personel do zrobienia wolnego miejsca dla następnych.

    Ciekawym rodzajem zbrodni jest sam mechanizm osadzania, gdyż lekarz psychiatra wnioskuje o detencję na podstawie ciężaru zarzutów i zwykle kilkuminutowej rozmowy z podejrzanym, czyli na podstawie opinii prokuratora, a sąd na podstawie opinii psychiatry sądowego wydaje postanowienie o internowaniu za murami ośrodków i oddziałów psychiatrii sądowej, z rosyjska zwanych „Psychuszkami”, miejscami ostatecznej kaźni. Setki i tysiące ludzi, którym nie udowodniono winy, nie przedstawiono zarzutów, nie dano prawa do obrony w sądzie, nie przesłuchano obrońców, nie zezwolono nawet na proces sądowy nie mówiąc już o formalnej uczciwości prawnej względem podejrzanych, cierpi męki niszczenia ich systemu nerwowego i funkcji życiowych w psychiatrycznych katowniach Rzeczpospolitej Wałęsającej, Kwaśnej czy Kaczej! Kaci miewają się dobrze i są wysoko opłacani przez rząd, a taki ordynator sądowej psychiatrii, Stanisław Teleśnicki z Krakowa, swe ofiary przesłuchuje w czasie od 30 sekund do 3 minut, czego nie można nazwać badaniem, ale na podstawie takiej „rozmowy” kwalifikuje czy ktoś jest poczytalny czy też niepoczytalny. Faktyczna decyzja o tym, kogo zamknąć w Psychuszce podejmowana jest często po znajomości: prokurator sugeruje lekarzowi, żeby „gościa” zamknąć w „wariatkowie”, bo nie ma czasu ani możliwości udowodnienia mu winy, albo zalazł prokuraturze za skórę lub jest politycznie niewygodny i trzeba go zniszczyć w imieniu prawa. Tak syf sądowej psychiatrii i detencji wygląda od środka – to jest od swego zepsutego wnętrza pokazując patologię sądownictwa w pełnej krasie. Każda siła polityczna mająca wpływ na sąd lub prokuraturę może człowieka zniszczyć w reżimowej Psychuszce. Należy kontrolę społeczną na tę sądowo-psychiatryczną gangrenę nałożyć, gdyż prokuratorzy jeśli nie uzyskają opinii odpowiedniej do skazania od jednego zestawu biegłych, wysyłają często podejrzanego na badania do takich biegłych, którzy orzekną zdrowemu jak koń człowiekowi każdą chorobę psychiczną, jakiej życzy sobie oskarżyciel i to w 3 minuty albo szybciej! Badanie ofiar psychiatrii sądowej przetrzymywanych przez wiele lat w Psychuszkach musi się stać domeną pracy dla niezależnych grup Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

    Wątpliwego rodzaju specjalista szafujący orzeczeniami „niepoczytalności chwilowej” branymi „z kapelusza” jak króliki u iluzjonisty-kuglarza pokroju takiego jak krakowianin Stanisław Teleśnicki, to nie jest przypadek odosobniony, gdyż doniesienia o przekrętach Psychiatrii Sądowej dochodzą i z Warszawy, i ze Śląska, także Świecia, a ludzie bestialsko przetrzymywani wbrew swej woli często nie mają nawet odpowiedniej ilości jedzenia i picia ani prawa do posiadania rzeczy osobistych, tak jak zwykli więźniowie sądów karnych. Więzień psychiatryczny jest w o wiele gorszej sytuacji, gdyż nie ma orzeczonego końca jego kary, a winy mu nie udowodniono, zwykle nawet nie był w sądzie, nie rozmawiał z adwokatem. Jeśli nie ma rodziny ani przyjaciół, którzy mu pomogą, zostaje skazany na nieuchronną egzekucję chemiczną w Psychuszce pośród niezliczonych cierpień, także skutków ubocznych psychotropów, które są stalinowsko-hitlerowskimi wynalazkami dla eliminacji dysydentów! Co ciekawe, dla większości psychiatrycznych jednostek chorobowych nie ma żadnego uzasadnienia naukowego, czyli nie można wykazać, jakoby w ogóle istniały, a mówi o tym na świecie nawet czołówka psychiatrycznej elity, biadając, że na studiach medycznych uczeni są fikcji. Sztandarową chorobą orzekaną przez psychiatrów sądowych w Polsce jest „schizofrenia”, podczas gdy około połowy samych psychiatrów na świecie twierdzi, że taka choroba nie istnieje, a jest jedynie niczym nie popartą hipotezą, obraźliwym epitetem dla oceny dysydentów politycznych, osób niewygodnych dla systemu, podobnie jak herezja w czasach inkwizycji. Historia badań nad schizofrenią dowodzi zresztą, że jest to przedłużenie epitetu „herezja” dla celów ideologicznej czystki.

    Znane są przypadki wysłania podejrzanego na oddział psychiatrii sądowej w areszcie (Kraków, Warszawa, Poznań), gdzie osobie aplikowano bez jej zgody silne środki psychotropowe powodujące powstanie halucynacji. Następnie poczytywano te wywołane siłą halucynacje jako urojeniową chorobę psychiczną i uznawano pacjenta za niepoczytalnego. Tak sądowy psychiatra typu doktor Szablewski z Warszawy czy doktor Teleśnicki z Krakowa może z każdego zrobić ciężko chorego czubka psychicznego! I co gorsza, taki „expert” może zniszczyć czyjeś życie, zniszczyć nieodwracalnie system nerwowy, a wszystko legalnie, w imieniu prawa, które tutaj musi być kojarzone z bestialską orgią zbrodni, a nie ze sprawiedliwością. Częstym zjawiskiem jest zwalanie winy za drobne przestępstwa seksualne typu obmacywanie na upośledzonych krewnych lub chorego psychicznie sąsiada „bo im leczenie nie zaszkodzi”. Jest to ogromna krzywda na niewinnych i bezbronnych osobach oraz ukrywanie faktycznych przestępców seksualnych cudzym kosztem. Ponad sto takich zbrodni popełniono w Polsce u progu XXI wieku, kryjąc w ten sposób także księży pedofilów, którzy molestowali dzieci. A często, szczególnie w Warszawie zdarza sie, że psychiatrzy sądowi z oddziału psychuszki przy ulicy Rakowieckiej, zeznając w sądzie po kilku, średnio 2-5 latach od badania podejrzanego, nie pamiętają przypadku o losach którego decydują. Nie mówiąc już o tym, że osoba przez kilka lat od ostatnich badań mogła, jeśli była chora wyzdrowieć i należałoby badania powtórzyć niezwłocznie. Tego rodzaju przykłady pokazują, jak bardzo cała psychiatria sądowa jest patologiczną orgią zbrodni na osobach, które bądź otarły się w życiu psychozę lub są niewygodnie politycznie. Więzienie osób chorych psychicznie bez udowodnienia im winy, w trybie administracyjnego postanowienia narusza zasadę domniemania niewinności w sposób drastyczny, narusza prawo do obrony i bycia wysłuchanym przez niezawisły sąd. To są wszystko sądowe zbrodnie psychiatrii sądowej, która swoją pozycję ugruntowała w czasach faszystowsko-stalinowskich pospołu i tak po dzień dzisiejszy trwa żerując na krzywdzie tysięcy ludzi rocznie! Czas już tę nazistowsko-stalinowską spuściznę ucywilizować i uczłowieczyć, a szczególnie zadbać o przestrzeganie praw człowieka i obywatela wobec osób chorych psychicznie, tym bardziej, że samo istnienie tak zwanych chorób psychicznych nie ma materialnych podstaw naukowych i jest negowane przez znaczącą część medycznego środowiska naukowego.

    W trybie natychmiastowym należy zlikwidować wszelkie specjalne oddziały psychiatrii sądowej istniejące w aresztach, gdyż „badanie” tam urąga nawet kanonom i standardom współczesnej psychiatrii. Ordynator Teleśnicki ogląda podejrzanego przez 30 sekund do 3 minut, połowę tego czasu przy przyjęciu, a połowę na koniec kilkutygodniowego pobytu. Następnie podlegli mu i ulegli lekarze i psycholodzy preparują diagnozę i opinię wedle jego „widzimisię”. Kto się do winy nie przyznaje jest na pewno niepoczytalny, kto się przyznaje, nawet jak ma odchyły, na pewno jest zdrowy. Jeśli taka szkaradna działalność w Polsce ciągle istnieje, to na pewno stalinizm się jeszcze nie skończył, choć pytani w temacie starsi Rosjanie twierdzą, że za Stalina aż tak źle nie było. W Polsce jednak od 1990 roku panuje watykańsko-papieski reżim katolików, czego skutki są jak widać opłakane. Jeśli za zbrodnie komuny winny jest Stalin, to za zbrodnie reżimu katolickiego winny jest papież Jan Paweł Drugi jak i jego następcy, tym bardziej, że taki ordynator Teleśnicki z Krakowa jest gorliwym wyznawcą papieża Polaka! Ckni się może inkwizycja albo hitleryzm katolika Adolfa Hitlera, tego rodzaju pseudoekspertom, w rzeczywistości hochsztaplerom z dyplomami medycyny sądowej, która jest tutaj patologią.

    Należy zorganizować szerszą bazę danych o przekrętach sądowych nie tylko dlatego, że w Świeciu film nakręcono ukrytą kamerą o tym, jak pobyt w psychuszce sądowej wygląda od wewnątrz. Należy zadbać o to, aby każdy podejrzewany o chorobę psychiczną przed sądem był badany przez wiele niezależnych lekarzy, także pozasądowych, bo Ci rutynowo i przestępczo zakładają, że każdy badany jest winny, naruszając prawo do obrony, a także do milczenia w tym temacie, co jest kolejną ZBRODNIĄ psychiatrii sądowej, patologią tej instytucji o obrazie zboczenia zawodowego. Widzenie w każdym do nich skierowanego przestępcy i domniemanie winy, jest już samo w sobie obrzydliwym skandalem i bandytyzmem.

    Reżim RP katolickiej powinien też zlustrować pacjentów wyniszczonych na zamkniętych oddziałach psychiatrii sądowej, którzy z przyczyn politycznych uwięzieni zostali przed 1990 rokiem czyli w czasach lustrowanej komuny stalinowskiej tak propagandowo przez aktualne rządy znienawidzonej. Dysydenci komuny dziś zdychają w psychuszkach razem z dysydentami reżimu aktualnie panującego, który z człowiekiem się nie liczy, a już sądy i ich psychiatria sądowa są szczególną oazą rozboju na zniewolonym przez reżim społeczeństwie. Jeśli jeszcze jakiś więzień komuny przeżył, bo większość leży w bezimiennych grobach w pobliżu sądowej psychuszki na jakimś cmentarzu, a komu jak komu, ale ofiarom psychiatrii sądowej w Polsce najwięcej pomników postawić by potrzeba, bo są to ofiary zbrodniczego, mafijnego systemu politycznego. Ministerstwo Sprawiedliwości zapytywane przez Obrońców Praw Człowieka nie chce nawet podać listy oddziałów psychiatrii sądowej ani ich adresów, nie chce podać danych ile osób i jak długo średnio jest w tych gestapowsko-stalinowskich warunkach przetrzymywane. Z badań statystycznych nad tymi, do których udało się dotrzeć wynika jasno, że większość to osoby zdrowe psychicznie, ale przymusowo leczone i jeszcze straszone, że na wolności mają się leczyć, tyle, że jeśli rodzina i kilkudziesięciu znajomych nie widzi u człowieka objawów patologii, to należy domniemywać, że urojenia i zwidy mają lekarze psychiatrii sądowej w swoich ekspertyzach robionych często na zamówienia kolegów prokuratorów lub sędziów. Polityka detencyjna jest prosta, jak będzie ktoś nowy przez sąd skierowany do przyjęcia, to się kogoś zwolni, żeby zrobić miejsce, a do tego czasu będziemy wszystkich trzymać, bo musi być komplet, żeby oddział mógł uzasadnić swoje istnienie. Można o tym usłyszeć od niektórych psychiatrów sądowych ale bardzo poufnie i prywatnie, oni z dysydenta danego w ich szpony mają swoje pensje i zawodową stabilność. To jest ta strona medalu, o której powinno się więcej mówić głośno, o przyczynach istnienia tej administracyjnej patologii jaką jest sądowa psychiatria, która z każdego podejrzanego zrobi w kilku zdaniach wyjątkowo przerażające i niebezpieczne monstrum, o czym się przekonują klienci, czyli podsądni pacjenci. Samo nierówne i niesprawiedliwe traktowanie osób upośledzonych umysłowo czy chorych rzeczywiście z przyczyn organicznych jest już skandalem, który nie powinien schodzić z pierwszych stron gazet. Branie chorób „z sufitu” byle utrzymać istniejące oddziały sądowe to jeszcze gorszy skandal wołający o pomstę nie tylko do Nieba. Bicie przez CBŚ osoby głuchoniemej za uporczywe odmawianie zeznań przez milczenie, to już „mały pikuś” w tym całym syfie!

    (Opracowanie na podstawie wykładów Mohana Ryszarda Matuszewskiego podczas letniego obozu Jogi i Terapii w lipcu 2002 roku)

  • Koncentracja

    Koncentracja

    Niniejsza praca jest tylko próbą zasygnalizowania zagadnień związanych z koncentracją (Shuchu Ryoku) i wynikających stąd praktycznych korzyści. Ma za zadanie przybliżyć metody praktyczne używane w różnych systemach filozoficznych Wschodu, szczególnie w Zen i Jodze oraz ich ewentualne zastosowanie, jako formy ćwiczeń umysłu w sztukach Budo, a szczególnie Aikido.


    I. CZYM JEST KONCENTRACJA?

    Niejednokrotnie w życiu codziennym używamy zwrotu typu „skoncentruj się”, „skup swoje uwagę”. Dotyczy to większości ludzi. Mówią i robią tak, wtedy, kiedy muszą zrobić coś ważnego, coś co wymaga tego skupienia naszej uwagi na Jednym przedmiocie lub czynności. Niewielu z nas jednak wie czym koncentracja jest naprawdę, w swej istocie, do czego może służyć i jak może wpływać na uporządkowanie naszego życia i naszych myśli. Mało kto też potrafi doskonalić się w tej sztuce; nie mówiąc już o tych, którym po prostu nie chciałoby się tego robić, lub tych co powątpiewają w słuszność metody zdyscyplinowania swego umysłu. Taki też jest przeciętny człowiek Zachodu w od-różnieniu od ludzi Wschodu  kolebki wychowania psychofizycznego w swych różnych od-mianach, czyli niewiele wiedzący o specyfice ćwiczeń koncentrujących.

    Jest bardzo wielu takich ludzi, którzy „nie usiedzą spokojnie na jednym miejscu” /np. w szkole/, którzy ciągle zmieniają kierunek swych zainteresowań. Nie wiedzą oni co „zrobić z rękami” kiedy np. z kimś rozmawiają. Ludzie ci zgniatają, lub obracają w rękach jakieś drobne przedmioty itp. Przykładów można by mnożyć wiele, a nawet bardzo wiele. Człowiek taki zupełnie nie potrafi nieraz skupić uwagi, jest ciągle roztargniony. Jeślibyśmy mogli choć na chwilę zobaczyć w głąb jego myśli do subtelnych poziomów, zobaczylibyśmy zupełny chaos i bezład. Przez ich mózgi przepływa ogromna ilość bitów tj. jednostek informacji. Prościej możemy to nazwać różnorodnością myśli. Traktują je ci ludzie oczywiście równorzędnie, tj. nie mogę wybrać jednej, tej potrzebnej aktualnie, a wyeliminować tych, które potrzebne nie są. Nie potrafią też oni uzyskać pełnej, świadomej kontroli nad wykonywane przez dłuższy czas czynnością, zniechęca je się do niej. Taki chaos i bezład w naszym mózgu możemy na-zwać stanem rozproszonej uwagi, dekoncentracją, lub inaczej nieumiejętnością jej skupienia.

    Rosnącemu rozproszeniu uwagi większości ludzi sprzyja rozwój naszej cywilizacji typu NT, spowodowany przez nią nieodpowiedni, nadmiernie szybki tryb naszego życia. Przy-łączają się do tego rozmaite odwieczne zakłócenia w naszym codziennym bytowaniu; prz-eciążenie pracą umysłową albo fizyczną bowiem nie sprzyja możliwości opanowania na-wału inormacji. Dochodzi jeszcze do tego niewiedza o możliwości poprawienia swego umysłu w lepszym pozytywnym kierunku. Czynnikami działającymi destabilizująco na umysł człowieka są też zachwianie równowagi ekologicznej w rejonie jego bytowania, zbyt szybka zmiana warunków zewnętrznych w jego otoczeniu, związana z rozwojem potężnego współczesnego przemysłu , szerzenie się niepoprawnych ideologii typu nie-humanitarnego, szerzących nienawiść i wrogość do drugiego człowieka, wszelkiego typu kryzysy militarne, gospodarce i społeczne, jak również zmuszanie człowieka do zapewnienia sobie i rodzinie warunków życia i związany z tym strach. Dołączyć też musimy wszelkie czynniki typu niepowodzenie życiowe a będziemy mieli w ogólnym zarysie obraz czynników stresowych, utrudniających koncentrację albo powodujące jej zanik lub brak.

    Możemy już zatem po tym krótkim wprowadzeniu spróbować zdefiniować w najbardziej ogólnej postaci czym właściwie jest koncentracja i co jest jej istotą. Ujmując więc zagadnienie w ścisłe ramy formułki rzec możemy iż koncentracja jest to zdolność naszego umysłu, naszej osobowości i woli do kierowania naszymi własnymi myślami, odczuciami i czynnościami, zarówno ilościowo jak i jakościowo, czyli zdolność do manipulowania całym bagażem umysłu. Można też twierdzić, co podają niektórzy zaawansowani praktycy iż koncentracja to zdolność skupienia uwagi/percepcji informacji z jednego źródła/ na jednej tylko rzeczy, przedmiocie, myśli lub odczuciu.

    Doskonaleniem tego stanu zajęli się prawdopodobnie około 34 tysięcy lat temu starożytni Ariowie, później Hindusi. Na bazie ćwiczeń koncentracji powstała indyjska Joga dynamiczna i statyczna. Później podzieliły one się na kilka szkół. Techniki ćwiczeń Jogi w tym i koncentrację posiedli w I tysiącleciu naszej ery /lub wcześniej/ Chińczycy, potem Koreańczycy i inne ludy Azji południowowschodniej. Dołączone  zostały do istniejących tam sposobów walki wręcz. Przeniknęły one tam wraz z rozszerzaniem się w Azji i zwycięskim „pochodem” Buddyzmu, jako religii, idei i sposobu życia. Stąd przez wiele lat współcześni ludzie Zachodu uważali, iż praktyki te wiążą się i są podstawą praktyk religijnych. Pogląd ten okazał się jednak błędny. W II tysiącleciu n.e. /lub wcześniej/ elementy jogi statycznej i dynamicznej dotarły do Japonii i przyczyniły się do powstania jej japońskiej odmiany zwanej Zen. Elementy ćwiczeń koncentrujących Zen zostały wykorzystane jako cenny element uzupełniający powstających i istniejących systemów i szkół walki. Tak samo, tylko wcześniej, było i w Chinach, jak również innych państwach, ówczesnych kulturach.

    Koncentracja ma i musi być dla nas również czynnikiem, który pomaga w pozytywnym i właściwym rozwoju jednostkowym rozwoju osobowości. Powinna być dla ćwiczących znaczącym elementem życia i struktury psychicznej umysłu. Jeśli te zasady zostaną spełnione to będzie to już pewna część sukcesu. Koncentracja w dalszym etapie ma być częścią nieodzowną naszego życia, cząstkę tego co robimy. Doprowadzenie nas do umiejętności władania całym bagażem naszego umysłu, jakże nieraz szarpanego myślami i ogólnym rozkojarzeniem, może wtedy zostać spełnione.

    Jeżeli praca ta przyczyni się do zwrócenia uwagi czytelnika na sprawy swej psychiki, umysłu, niejakiego spojrzenia do swego wnętrza, w głąb duszy, tak przecież bardzo zanie-dbanej przez człowieka Zachodu na rzecz czynników zewnętrznych/prezencji/ to autor pracy będzie szczęśliwy, człowiek ćwiczący również, a dzieło to spełni swój zamierzony cel.


    II.  ZASADY  KONCENTRACJI

    Dla wszystkich metod i systemów ćwiczeń koncentrujących wyróżnić możemy kilka wspólnych, następujących zasad:

    . Do ćwiczenia koncentracji musimy mieć spokojne, ciche otoczenie sprzyjające wyciszeniu i z czasem całkowitemu wyłączeniu bodźców zewnętrznych. Nie mogą docierać do nas zakłócenia typu przemysłowego, tzn. radio, telewizja muszą być wyłączone, wszelkie maszyny i urządzenia zakłócające ciszę także, nie można ćwiczyć w pobliżu miejsc gdzie ciągle przelatują samoloty lub przejeżdżają samochody. Ciszy nie powinno również zakłócać tykanie zegarów.

    . Musimy mieć jakiś przedmiot koncentracji. Nie może on przy tym być zmieniany z zasady w ciągu danego ćwiczenia. Może nim być dźwięk, który się powtarza, określone odczucie lub przedmiot, część ciała, centrum psychiczne, myśl, idea, zagadka czy za-topienie się w ciszę. Mogą być również subtelne odczuwane stany i procesy w przy-rodzie jak i w organizmie człowieka/zapach, krążenie krwi/ etc.

    3°. Podstawa naszego umysłu powinna być pasywna. W zasadzie myśli, obrazy, uczucia mogą swobodnie przepływać przez świadomość. Nie powinno się na nie zwracać uwagi, nie należy się też zajmować tym, czy ćwiczenie wykonujemy poprawnie.

    . Musimy przyjąć wygodną spionizowaną pozycję, pozwalającą pozostać w bezruchu przez dłuższy czas w stanie możliwie największego relaksu. Musi to trwać conajmniej 1020 minut. Pozycja musi przeciwdziałać zapadnięciu w sen. Najlepiej nadają się do tego: Hanka, Kekka, Suwari /lotos, półlotos, siad japoński/

    5°. Koncentracji nie należy ćwiczyć w pośpiechu, ani też jej gwałtownie przerywać. Nie wydłużamy też czasu ćwiczenia ponad nasze możliwości. To stopniowanie robimy długo i powoli, systematycznie wdrażając się do ćwiczeń.


    III. CELE ĆWICZEŃ KONCENTRACJI

    Cele uprawiania różnych form ćwiczeń koncentracyjnych można ująć w kilka następujących punktów:

    . Nauczenie umiejętności skupiania się na określonym przedmiocie i możliwości utrzymania niezmieniającego się stanu świadomości umysłu przez dłuższy czas.

    . Wyrobienie sobie kontroli nad swoimi myślami, co za tym idzie nad psychiką i możliwości kierowania umysłem.

    . Rozluźnienie całego ciała i psychiki oraz związany z tym efekt szybkiego odpoczynku umysłu i ciała.

    . Zbudowanie własnej, silnej i niezależnej osobowości, rozwinięcie poczucia własnej wartości.

    . Wyrobienie sobie zrównoważenia emocjonalnego a co za tym idzie uczynienie swego ducha spokojnym i wyrobienie sobie dystansu do wszelkich spraw.

    . Działanie lecznicze na organizm zarówno pod względem psychosomatycznym jak i każdym innym. Spowodowanie ułatwienia organizmowi koordynacji wszystkich Jego życiowych czynności.

    . Wyrobienie i spotęgowanie wiary we własne siły i możliwości. Inaczej mówiąc wyrobienie poglądu na siłę swoją i bogactwo siły /mocy/ Wszechświata.

    . Uzyskanie pełnej harmonii życia, wiążące się z odszukaniem drogi do znalezienia i wyzwolenia ukrytych mocy i sił psychicznych naszego organizmu. Jest to jednoczesne ze znalezieniem drogi do SATORI /wyzwolenia, olśnienia/.


    IV. EFEKTY KONCENTRACJI I ĆWICZEŃ PSYCHICZNYCH W OGÓLE WEDŁUG JOGI

    Specjaliści Wschodni wymieniają czasem, niektóre tylko zapewne, ze zdolności i możliwości oraz efektów jakie dają nam ćwiczenia psychiczne wyższe, a wstępem do których jest właśnie koncentracja. Należą do nich:

    . Możliwość wyzwolenia ukrytych sił psychicznych typu KI, KIME czy KUNDALINI i otworzenie drogi do osiągnięcia Satori /Nirwany/.

    . Zbudowanie sobie i uświadomienie własnej nadświadomości, zharmonizowanie się z Naturą i zjednoczenie ciała z umysłem /Yn z Yang/ przez utożsamienie siebie z Wszech-światem /Absolutem/.

    . Uzyskanie zdolności paranormalnych /nadpsychicznych/
    – jasnowidzenie, Jasnosłyszenie, lewitacja, telepatia, telegnezja /w Jodze/
    – nieograniczona władza nad zmysłami
    – uzyskanie fenomenalnej szybkości i mocy /Aikido, Karate, Kungfu/
    – zdolność leczenia/nawet na odległość/
    – zdolność czytania palcami
    – zdolność niszczenia przedmiotów i osób z odległości /negatywna/
    – możliwość trwania w hibernacji dłuższy czas/przez zatrzymanie akcji organizmu/, i znaczne przedłużenie życia
    – osiągnięcie pełni zdrowia i radości życia
    – uzyskanie fenomenalnego wyskoku /kungfu/
    – możliwość pokierowania własną jak i cudzą psychiką/Aikido/

    . Możliwość kontroli wszystkich czynności organizmu jak również swoich poczynań i myśli.

    . Znaczne przedłużenie życia, osiągnięcie pełni zdrowia, szczęścia i doskonałości psychofizycznej.


    V. EFEKTY ĆWICZEŃ KONCENTRACYJNYCH
    WEDŁUG WSPÓŁCZESNYCH BADAŃ NAUKOWYCH

    Współczesne badania medyczne, biologiczne i fizjologiczne doprowadziły do „odkrycia” dla świata współczesnej nauki, niektórych efektów biologicznych pojawiających się pod wpływem uprawiania ćwiczeń koncentracyjnych. A oto one:

    . Zmiany w aktywności elektrycznej mózgu i pojawienie się fal alfa, które są charakterystyczne dla umysłu spokojnego, opanowanego i wypoczywającego /relaksacja/.

    . Zmniejszenia zapotrzebowania na tlen /o 10-20% po 3 min. u osób zaawansowanych/.

    . Zmniejszenie ilości uderzeń serca na minutę.

    . Spadek ciśnienia krwi.

    . Wydłużenie czasu trwania oddechu.

    . Zmiany w elektrycznej oporności skóry wskazujące na głęboki odpoczynek.

    . Zmiany w chemicznym składzie krwi  spadek ciśnienia cortisolu powodującego stresy w krwi.

    . Zmniejszanie zawartości kwasu mlekowego w mięśniach i obniżanie napięcia mięśniowego.

    . Szybkie odświeżanie psychiki /oczyszczenie/

    10°. Fizjologiczne zmiany w centralnym systemie nerwowym.

    11°. Zwiększanie stabilności autonomicznego systemu nerwowego.

    12°. Zmniejszenie zapotrzebowania organizmu na alkohol i nikotynę oraz środki halucygenne typu haszysz lub marihuana i inne.

    13°. Normalizacja wagi ciała.

    14°. Zmniejszenie bezsenności u osób cierpiących na nią.

    15°. Zwiększenie wydolności fizycznej u chorych na serce.

    16°. Szerokie działania lecznicze na organizm:

    – likwidacja stanów lękowych, stresowych, nerwicowych itp.
    – pozytywne skutki w leczeniu astmy oskrzelowej,
    – zmniejszenie podatności na choroby infekcyjne,
    – likwidacja wszelkich kompleksów i przypadłości,
    – uspokojenie i zwolnienie czynności życiowych organizmu,
    – obserwuje się poprawienie efektywności pracy, nauki i zdolności do niej; polepszenie pamięci i stosunku do otoczenia i ludzi
    – likwidacja chorób psychosomatycznych
    – możliwości leczenia innych jak i otoczenia


    VI. ETAPY KONCENTRACJI W JODZE PSYCHICZNEJ

    . Pratjahara patrzenie ku sobie czyli introspekcja. Oznacza to całkowite władanie uwagą, uwolnienie umysłu spod władzy zmysłów, ćwiczenia wymagają wiele czasu i cierpliwości. Jest to wstępny etap ćwiczeń psychicznych Jogi. ćwiczący koncentruje się na tym, aby jego myśli swobodnie przepływały przez umysł, nie zakłóca ich a tylko je obserwuje, ćwiczymy tak przez wiele miesięcy a nawet lat, osiągając w końcu wyciszenie potoku różnych myśli.

    . Dharana  koncentracja to skupienie uwagi na Jednym przedmiocie lub myśli. Potrzebna jest potężna siła woli i wyjątkowa cierpliwość. Na szczeblu tym chodzi nie tylko o uzyskanie umiejętności dłuższej koncentracji na Jednym przedmiocie, wrażeniu, idei, określonym punkcie ciała. To skupienie daje również wiedzę wszechstronną o przedmiocie i pozwala na dotarcie do istoty tegoż.

    3°. Dhjana  medytacja zwana też inspiracją lub natchnieniem. Medytacja jest stanem umysłu wyćwiczonego w ten sposób, by zostać odpowiednio długo skupionym na określonym miejscu, w którym uzyskuje się zdolność „płynięcia” ku temu miejscu lub przedmiocie nieprzerwanym prądem. Medytujemy najpierw o przedmiotach materialnych, następnie o zjawiskach i stanach coraz subtelniejszych, aby dojść do medytacji bezprzedmiotowej, gdy umysł zatapia się w pustkę i ciszę. W medytacji należy rozróżniać 3 etapy percepcji:

    – postrzeganie zewnętrznych przyczyn wrażeń /shabdadźwięk/
    – postrzeganie wewnętrzne pobudzenia nerwu przekazującego wrażenia do mózgu /arthaznaczenie/
    – postrzeganie reakcji mózgu na wrażenia /jnanawiedza/

    . Samadhi  kontemplacja, nadświadomość, wyeliminowanie zewnętrznej strony percepcji, całkowite uspokojenie fal umysłu i wyzwolenie z odczucia zewnętrznego. Jest to zintensyfikowany stan medytacji, tak aby nastąpiło zupełne wyeliminowanie z centrum uwagi zewnętrznej strony percepcji na rzecz jej strony wewnętrznej. W tym stanie jogin dogłębnie poznaje samego siebie oraz istotę Kosmosu, który okazuje się wytworem własnych myśli. Jogin wykazuje w tym stanie ponadnormalne uzdolnienia /jasnowidzenie, lewitacja do dowolnej części Wszechświata, nieograniczona moc i potęga/. Te pokusy trzeba odrzucić, nie można ulec ich czarowi, a wtedy osiągniemy całkowite uspokojenie fal umysłu, wyzwolenie z odczucia zewnętrznego.


    VII. ETAPY KONCENTRACJI W ZEN

    Rozróżniamy 3 etapy w drodze medytacji Zen i są to etapy zasadnicze.

    1. Nauka wytworzenia pustki wewnętrznej
    Ćwiczenie w tym etapie polega na skupieniu uwagi, wpatrzeniu się w punkt odległości około 90 cm od ćwiczącego. Należy wolno oddychać przez nos. Oczy pozostają otwarte. Można wykonywać swobodne skłony w bok, przy wyprostowanym i spionizowanym kręgosłupie. Zwykle wykonujemy to ćwiczenie zwane wahadłem nx 360 razy. Siedzimy zwykle w Hanka /lotos/, Kekka /półlotos/ lub Suwari. Po wybraniu tematu do medytacji /nie wolno go zmieniać w czasie ćwiczenia, ćwiczenie powinno być wykonywane 20-40 minut. Zaczynamy od około 5 minut; stopniowo powiększając czas trwania medytacji. Pora wykonywania ćwiczeń psychicznych Zen to wczesny ranek lub wieczór, będąc jednocześnie twarzą zwrócony na wschód. Tematami do medytacji zwykle bywają:
    – susekukan /liczenie oddechów/ oraz
    – dzuisekukan /koncentracja na oddechach/; gdzie analizujemy niejako drogę strumienia powietrza do naszych płuc. Jak również jego drogę powrotną.

    2. Etap wyjścia z siebie i jego przeżycie.
    Gdy przez pewien, zwykle dość długi czas, wykonujemy medytację jak poprzednio, za-czynają pojawiać się i wytwarzać różne omany w postaci widocznych przed oczyma snopów iskier fioletowych plam, słyszenia czyichś głosów, widzenia ludzkich twarzy itp. Związane to jest z oczyszczaniem naszej psychiki. Niepotrzebne myśli wyrzucamy z na-szego umysłu, lecz one jeszcze krążą wokół nas i dają o sobie znać, chcąc powrócić na dawne miejsce w umyśle. Przez odrzucenie ich z naszej sfery psychicznej można uzyskać wewnętrzny spokój. Zjawiskom tym nie należy się podawać, a wtedy one same miną i pozbędziemy się brudów w naszej psychice. W etapie tym staramy się obserwować swój temat do medytacji czyli oddech. Wczuwać się w niego oraz nie dopuszczać żadnych innych myśli. Wtedy to bowiem nasz trud przyniesie pożytek, a praca nad sobą da rezultaty.

    3. Dochodzenie do satori i jego osiągniecie.
    Ostatnim etapem jest dosięgnięcie do pełnej integracji psychicznej z Wszechświatem czyli olśnienie, zwane po japońsku satori lub kenśio. Jest to także radość z pełni zdrowia. Droga do tego jest długa i żmudna lecz wartościowa. Polega ona na coraz dłuższym ćwiczeniu stanów pustki wewnętrznej poprzez ćwiczenie  śikantadza /trwanie w pozycji/ i wypieranie myślenia dyskursywnego myśleniem intuicyjnym. Wykonuje się to ostatnie techniką koanu. Koan znaczy zagadka czyli myśl filozoficzna oparta na wschodniej logice paradoksalnej. Należy je rozwiązać nie myśleć ale wczuwając się w nią intuicyjnie. Przykładem koanu może być pytanie: „Co to jest nic?”. Do stanu najwyższego w Zen doszły i dochodzą przez systematyczne ćwiczenie nieliczne jednostki, choć wielu jest bardzo zaawansowanych.


    VIII MEDYTACJA TRANSCENDENTALNA /TM/

    Ta forma ćwiczeń medytacyjnych powstała bardzo dawno temu w starożytnych Indiach. Opisana była w starych księgach hinduskich, choć zapomniana i niepraktykowana. W latach 40-tych naszego wieku odkrył je wybitny znawca ksiąg hinduskich Sri Brahmananda Sarasvati zwany Guru Dev. Misję upowszechnienia TM i przypomnienia jej światu powierzył on uczniowi swemu zwanemu obecnie Maharishi Madesh Yoga. Guru Dev zmarł w 1953 r. Maharishi opłakał mistrza i udał się na dwa lata w góry  Himalaje. Gdy w 1956 roku powrócił do cywilizacji miał już opracowany plan światowego ruchu na rzecz TM. Rozpoczął on wielką akcję trwające do dziś. Poprzez Indie, Singapur, Hawaje dotarł on do Kaliforni, będącej aktualnie najliczniejszym ośrodkiem medytacji na świecie. Uprawia tam TM ponad 130 tyś. ludzi. Inne silne ośrodki to Kanada  90 tyś. i RFN 55 tyś. Obecnie na całym świecie jest ponad 2 miliony ludzi praktykujących TM. Zawrotną, karierę zrobiła ona na Zachodzie. Ośrodki TM są w 89 krajach świata. Główna kwatera znajduje się w Los Angeles. Jest tam stacja telewizyjna ruchu TM nadająca programy członków i same dobre wiadomości. jest to telewizja uśmiechu i spokoju. Nadawane są również wykłady Maharishiego. Główne centra ruchu są w Lucernie w Szwajcarii i Fairfield w stanie Iowa w USA. Działają tam dwa międzynarodowe uniwersytety Maharishiego kształcące setki nauczycieli TM. Organizuje się również Kursy Twórczej Inteligencji /Nauka Twórczej Inteligencji Science Creative Inteligence SCJ/. Główna siedziba ruchu jest tam, gdzie znajduje się Maharishi. Prorok odmawia podania swego wieku, lecz przypuszcza się, że ma ponad pół wieku. Maharishi twierdzi, że jeżeli l procent danej społeczności będzie medytować, to pozostałe 99% pozytywnie odczuje te skutki, a przy 5% medytujących zaczną się dziać rzeczy naprawdę wielkie… Rzekł on „widzę poranek ery oświecenia”. Materiały TM podają listę miast, w których dzięki odpo-wiedniemu procentowi medytujących zmniejszyła się liczba przestępstw. Dane te pokrywają, się z oficjalne statystyką. Udało się udowodnić pozytywny wpływ tego rodzaju medytacji w takich sprawach jak:

    1°. Głęboki odpoczynek mierzony zmniejszonym zapotrzebowaniem na tlen

    2°. Spadek ciśnienia krwi, zmniejszona zawartość cortisolu, powodującego stresy krwi

    3°. Zmniejszona ilość uderzeń serca na minutę

    4°. Wydłużony okres zwolnionego oddechu

    5°. Wzrost elektrycznej aktywności mózgu, mierzonej falami alfa

    6°. Większy relaks  mierzony opornością skóry

    7°. Zmniejszenie zapotrzebowania na alkohol i nikotynę oraz na środki halucynogenne /haszysz i marihuana/

    8°. Mniejsza bezsenność i krótszy czas regeneracji po niej

    9°. Znormalizowana waga ciała, większa wydolność u chorych na serce

    10°. Pozytywne skutki w leczeniu astmy bronchitowej

    Dobrodziejstwa TM przejęli również sportowcy różnych dziedzin, stosując je jako trening odprężeniowy wśród zawodników rozmaitych dziedzin. Również między innymi piłkarze RFN stosują TM. Dzięki TM, która ma tyle zalet, gdyż jest prosta nie można jednak osiągnąć 4 stopnia ekstazy duchowej zwanego Turya. Można osiągnąć natomiast Nirwanę, co szczególnie dla ludzi Zachodu Jest i tak wielkim osiągnięciem.

    Medytacja Transcendentalna jest stosunkowo prostą i łatwą metodą. Wymaga poświęcenia około 30-40 minut dziennie, połowa rano i połowa po południu. Ważne jest systematyczne medytowanie. Mniej ważny jest nasz stosunek do idei TM. Medytacja Transcendentalna da pozytywne efekty nawet wtedy, gdy będzie wykonana jako czynność automatyczna, aczkolwiek wg obowiązującej techniki codziennie. Efekty są niemal stu procentowe, bez względu na stopień sceptycyzmu, medytującego. Technika samej medytacji polega na skierowaniu ku swemu wnętrzu, ku subtelnym poziomom myśli, aż umysł przekroczy je i zagłębi się w źródło myśli. Ciało jest całkowicie odprężone /jak w głębokim śnie/, lecz umysł jest czujny, rozbudzony, bystry. Medytujący siedzi z zamkniętymi oczami, koncentrując swą uwagę na wewnętrznym powtarzaniu/wyobrażonym sobie/ pojęciu dźwięku, tzw. mantrze.

    Mantr jest 17, znają je nauczyciele wykształceni przez Maharishiego. Od niego też je otrzymują. Mantrę jedną na całe życie otrzymuje się od nauczyciela; należy ją powtarzać i zapamiętać. Mantry tej nie wolno nigdy zapisywać lub powtarzać głośno. Gdy w czasie medytacji nachodzą umysł różne myśli wyprzeć je należy mantrą. Siedzimy zwykle w siadzie skrzyżnym. Wielu ćwiczących TM Już po kilku medytacjach odczuwa szczęście, czuje się lepiej, czuje lekkość i dobroć. Jest to wspaniały sposób na relaks, szczególnie dla nas europejczyków, którym potrzebna jest taka metoda regeneracji psychofizycznej.


    IX. CZ’AN CZYLI CHIŃSKI ZEN /czyt. Czchan/

    Sekta Cz’an powstała w V do VIII wieku naszej ery w Chinach. Jest to sekta oparta na religii buddyjskiej. Od niej, czyli od sekty Cz’an wywodzi się japońskie Zen. Nazwa wywodzi się od sanskryckiego słowa DHJANA, co znaczy skupienie, medytacja. Nauka ta powstała jako swoisty protest przeciw klasycznym indyjskim formom buddyzmu. Buddyzm cz’an wraz z taoizmem stanowi istotę kultury Dalekiego Wschodu. Założenia filozoficzne tej szkoły opierają się na filozofii buddyjskiej, choć w wielu momentach z nią zrywają.

    Kto nie widzi Buddy w sobie, nie znajdzie go nigdzie. Kto nie potrafi znaleźć prawdy dzisiaj nie znajdzie jej nigdy w przyszłości. Prawdę i Buddę trzeba znaleźć w sobie i w tym co otacza człowieka. Trzeba je znaleźć samemu. Analiza intelektualna daje możliwość oceny jedynie zewnętrznej strony zjawiska prześlizgnięcia się po jej powierzchni. Nie może to wyjaśnić istoty zjawiska. Nie należy zbytnio obciążać umysłu książkową mądrością. Nic nie jest święte, nie posiada wartości w obliczu wielkiego skupienia indywidualnego oświecenia. Trzeba umieć żyć, poznawać życie i rozumieć je, jak i przyjmować w całym jego bogactwie i pięknie. Rozmyślać należy w sposób swobodny i naturalny. Aby poznać prawdę nie trzeba żadnych kanonów ani autorytetów. Nie należy gardzić pracą. Praca robi człowieka szlachetnym. „Kto nie pracuje ten nie je”, albo jak mówi chińskie przysłowie „Dzień bez pracy  dzień bez jedzenia”. CZ’AN zakładało też: precz z wszelką własnością, z gromadzeniem dóbr. Ten kto pragnie coś posiadać, w rzeczywistości sam staje się obiektem posiadania, niewolnikiem swoich iluzorycznych wyobrażeń o życiu. Olśnienie jest nagłe, spływa nieoczekiwanie na człowieka w dowolnym momencie. Nie trzeba do tego siedzieć długo w bezruchu, ale trzeba być do tego przygotowanym. Jest to bowiem wstrząs intuicyjny.

    Później wprowadzono do praktyki próby sztucznego stymulowania nagłego olśnienia, drogą ostrych bodźców, okrzyków, a nawet uderzeń, które spadały nagle na nie oczekującego ich lub nawet pogrążonego w transie człowieka i zmuszały go do błyskawicznej, podświadomej, intuicyjnej reakcji. Rozpowszechniły się specyficzne za-gadki: np. „uderzenie dwóch dłoni to klaśnięcie, a czym jest klaśnięcie jednej dłoni?” Zgłębienie drogą intelektualną tych zagadek jest niemożliwe. Pod pozorami absurdu kryje się głęboki sens prowadzący do oświecenia na co szły lata rozmyślań.

    Na plan pierwszy wysunięto praktykę nieustającej medytacji, chociaż niekoniecznie w pozycji siedzącej, ćwiczyli siedząc lub przechadzając się przez długie godziny, albo dni w głębokim skupieniu, nie zwracając uwagi na nic, wyłączając się z wszelkich spraw wewnętrznych. Mnisi nieraz czuwali w specjalnych salach medytując co trwało często wiele godzin lub tygodni. Pili też mocną herbatę aby nie usnąć i dla pokrzepienia. Stąd dookoła chińskich klasztorów buddyjskich powstawały plantacje krzewów herbacianych. Dieta była ściśle wegetariańska oraz bardzo mocno przestrzegana. Przestrzegać też na-leży tam toalety, pilnować czystości i porządku. Prócz tego każdego dnia mnisi spędzali wiele godzin na medytacji.


    X PRZYKŁADY ĆWICZEŃ
    KONCENTRACYJNO – MEDYTACYJNYCH W JODZE

    l°. ćwiczenia wprowadzające do wyciszenia /Dharana/ a /Koncentracja/ na wrażeniach wzrokowych:
    – siadamy w pozycji najlepiej skrzyżnej /kręgosłup zawsze pionowy/
    – uspokoić oddech, zamknąć oczy
    – zacząć wpatrywać się w ciemność pod powiekami
    – po pewnym czasie pojawiają się wrażenia, świetlne, czasem kolorowe
    – obserwujemy je cierpliwie i uważnie
    – inne doznania/czuciowe, dźwiękowe /nie powinny do nas docierać prawie w ogóle
    – maksymalny czas ćwiczeń 10-15 minut
    Uwaga!  Aby pomóc sobie w odizolowaniu się od odbioru wrażeń zewnętrznych w celu skupienia się w sobie stosujemy YoniMudra/jonimudrę/
    Yoni Mudra ucisk uszu, oczu i ust palcami obu rąk jednocześnie. Stosujemy przez chwilę. Ręce mamy ułożone kontemplacyjnie w zamknięty krąg. b /Ćwiczenie wzroku:
    – na łagodnie oświetlonej ścianie wieszamy czarną kartkę papieru z białym kwadratem w środku o boku 5 cm
    – siadamy przed tym rysunkiem w odległości ok. 60 cm, tak aby linia oczy-kwadrat była pozioma
    – oddychamy spokojnie i wpatrujemy się w kwadrat nie poruszając oczami i nie mrugając
    – po około 2 minutach nie mrugając przenosimy spojrzenie na pustą ścianę obok rysunku i obserwujemy jak w miejscu, gdzie pada wzrok wyraźnie pojawia się czarny kwadrat później zaczyna on szarzeć i znika
    – po zniknięciu kwadratu znów przenosimy wzrok na biały kwadrat na 12 min. i ponawiamy opisaną czynność
    – ćwiczymy do czasu aż zaczną łzawić oczy
    – gdy po dłuższym treningu łzawienie ustąpi wpatrywanie przedłużamy do ok. 10 min.

    2°. ćwiczenie wibracyjno-dzwiękowe /Dharana/
    – siadamy skrzyżnie, zamykamy oczy, uspokajamy oddech
    – w trakcie wydechu z półprzymkniętymi wargami wydajemy wibrujący dźwięk „Oomm
    – wibracje po pewnym czasie odczuwamy wzdłuż całego kręgosłupa
    – uwagę skupiamy na tych właśnie wibracjach
    – po pewnym czasie stosujemy też wibrację „Oomm” w fazie wdechu wyobrażając to sobie tylko w myśli
    – po kilku minutach uwagę można przenieść na doznania wzrokowe, a wibrację „Oomm” traktować drugoplanowo /jako tło/

    3°. ćwiczenia wyciszające
    a/ etap I /Pratjahara/
    – siedzimy ze spionizowanym kręgosłupem, uspokajamy oddech, rozluźniamy mięśnie i zamykamy oczy
    – w otoczeniu musi być maksymalny spokój /absolutny/
    – zaczynamy obserwować swoje myśli
    – należy osiągnąć taką postawę, aby swoje „Ja” /siebie/
    – nie identyfikować z myślami, lecz wyraźnie odczuwać swoją jaźń jako odrębną od swych myśli, patrzeć trzeba na swoje myśli jak postronny obserwator
    – myślom nie wolno dać się zaangażować, ani ponieść się im,
    b/ etap 2 /Pratjahara/
     trzeba uczyć się tłumić obserwowane myśli dochodzimy do tego, aby czujnie wychwytywać moment
    powstania nowej myśli i natychmiast wysiłkiem woli zmuszać
    się do jej zaniechania i porzucenia
     etap ten prowadzi do dłuższych kilku minutowych okresów zupełnej ciszy
    c/ etap 3 /Dharana/
    – teraz do wyciszonej świadomości wprowadzamy poszczególne myśli, świadomie je rozważamy przez kilka chwil po czym wysiłkiem woli likwidujemy je i wyciszamy pole świadomości
    – po krótkim okresie ciszy postępujemy z nowowprowadzoną myślą podobnie
    – zaleca się stosować myśli przykre dla ułatwienia ćwiczenia
    Uwaga! Teraz w 3 etapie ćwiczenia proces myślenia powinien być obserwowany „z boku”, przez oddzieloną jakby jaźń.
    d/ etap 4 /Dharana/
    – okres ciąży w polu świadomości jest bardzo długi, wyłaniające się z podświadomości myśli są z łatwością likwidowane
    – ćwiczenie doprowadza do „samozapomnienia”
    – trudność polega na tym, aby w tym stanie nie usnąć, ale żeby trwało ono w stanie czuwania

    4°. ćwiczenia medytacji aktywnej /Dharama/
    – w trakcie zaawansowanej koncentracji, postanawiamy prześledzić w myśli cały ciąg wydarzeń i obserwacji, świadomych i podświadomych dokonanych np. w czasie drogi do pracy odbytej w poprzednim dniu
    – dbamy aby nie odejść od głównego nurtu tematu, nie – dopuszczamy żadnych innych myśli

    5°. ćwiczenia introspekcyjne /Pratjahara/
    a/ ćwiczenia w pozycji nieruchomej
    – usiąść nieruchomo, kręgosłup wyprostowany, głowa prosto, uregulować i pogłębić od-dech, odprężyć mięśnie całego ciała /przez wyobrażenie ciężaru/
    – oczy zamknąć lub zmrużyć, odwrócić uwagę od wszelkich wrażeń zmysłowych i bodźców, starać się nie dostrzegać niczego, nie przysłuchiwać się niczemu
    – obserwować jedynie własne wnętrze psychiczne /własne myśli „przepływające” niejako przez umysł/
    – nie odwracać od myśli uwagi, ani ich nie tłumić, bez względu na to jakie są /choćby były szokujące lub najbardziej dziwne/
    – nie wolno ingerować w myśli, tylko należy je obserwować
    Uwaga! ćwiczenie to jest istotą pratjahary. Ćwiczymy je codziennie przez wiele lat. Celem jest uzyskanie władzy i kontroli nad potokiem myśli, doprowadzenie do stanu ciszy i spokoju. Im dłużej i cierpliwiej ćwiczymy  pełniejszy spokój ogarnia nasz umysł, potok różnych myśli nieuporządkowanych ginie.
    b/ ćwiczenie w dowolnych dynamicznych pozycjach
    – obserwujemy potok swych myśli w warunkach życia codziennego

    6°. Koncentracja bezprzedmiotowa /odczuwanie siebie/
    – kierujemy myśl na jedną rzecz
    – próbujemy odczuwać samego siebie
    – należy zapomnieć o wszystkich aktualnych sprawach
    – koncentrujemy się na prawidłowym wykonywaniu oddechu, nie dopuszczając żadnych innych myśli
    – wczuwamy się w rytm i tętno oddechu
    – utrzymać należy prostą linię kręgosłupa
    W czasie cyklu oddechowego rozróżniamy jego fazy: wdech napływ świeżego powietrza jago zapach i jakość; gdy ćwiczymy na otwartej przestrzeni czujemy las, zieleń, kwiaty, liście gdy w pomieszczeniu to jego /powietrza/ rodzaj /wilgotność, rozgrzanie słońcem/, zatrzymanie wdechu odczuwamy pełnię i spostrzegamy ciszę, a po pewnym czasie słyszymy swoje tętno  rytm życia. Wydech  czujemy rozluźnienie mięśni i ciężar swojego ciała, czyli prawo grawitacji, później czujemy odpływ zmęczenia i ciepło. Bezdech spo-strzegamy ciszę inną niż przy wdechu zatrzymanym i inny rytm pulsu. Cel doprowadzenie do stanu, kiedy odczujemy, że napięcie i zdenerwowanie jest przeciwko nam, opanowanie natomiast darzy nas spokojem i siłą.

    7°. Przegląd wsteczny
    – odtwarzanie w pamięci zdarzeń całego dnia, w odwrotnym niż normalnie porządku /od końca do początku dnia/. Cofanie się od skutku do przyczyny. Oglądanie siebie jak w filmie puszczonym od końca do początku.
    – wykonujemy w pozycji do medytacji, z zamkniętymi oczami i rękami ułożonymi do koncentracji.
    Cel zdobycie umiejętności manipulowania całym bagażem umysłu /chitt/ uczy też to ćwiczenie patrzeć bezstronnie na swe czyny, uczucia i myśli, oraz widzieć siebie niejako z pewnego dystansu, oddalenia, jako inną osobę

    8°. Skupienie uwagi na różnych częściach ciała.
    – obieramy sobie dowolną część ciała, np. rękę, żołądek, głowę lub inny punkt,
    – staramy się odczuwać tę jedną część ciała w oderwaniu od innych
    – inne myśli eliminujemy

    9°. Koncentracja na czakramach
    Czakramy są to centra psychiczne w naszym organizmie i Jest ich siedem. Koncentracja na nich jest wyższą formą ćwiczenia  czyli skupienia się na różnych punktach ciała. Joga mówi, iż na nich najlepiej się skupić. Człowiek /każdy/ ma siedem czakramów:
    – na szczycie głowy /Sahasrara/       
    – u nasady kręgosłupa/ogień kundalini/ /Muladhara/
    – środek ciężkości /2 cm poniżej pępka w głąb ciała /Swadhisztana/
    – wewnątrz splotu słonecznego, w okolicach śledziony /Manipura/
    – na sercu /Annahata/ po stronie mostka
    – w sercu duchowym po prawej stronie /Wiszudda/, aż przy krtani
    Należy starać się przenieść jakby umysł do wybranego czakramu i poczuć, że właśnie stamtąd pochodzi źródło naszych myśli. Koncentracja na czakramach należy do bardziej intensywnych i powoduje rozwój sił psychicznych i odpowiednich zdolności związanych z każdym czakramem, a zaliczanych do ponadnaturalnych.

    10°. Przykłady innych ćwiczeń koncentrujących dla zaawansowanych.
    a/ skupienie uwagi na zjawiskach przyrody:
    – śpiewie ptaków, deszczu, śniegu
    – drzewach, krajobrazie
    – kwiatach, owocach
    – szumie liści, głosie zwierząt
    – zapachu zieleni, traw, wiosny
    – przedmiotach codziennego użytku etc.
    Należy starać się poznać je zmysłami i zrozumieć ich wewnętrzną naturę przez wczuwanie się w nie.
    b/ skupienie uwagi na objawach rozkwitu i dojrzewania, jak również więdnięcia i umierania w przyrodzie. Przedmioty /owoce, kwiaty/ oglądamy jak najdokładniej, a po-tem poddajemy się wywołanemu przez nie uczuciu.
    c/ koncentracja na czynnościach wewnętrznych organizmu:
    – analogicznie jak poprzednio skupiamy się na oddechu, krążeniu krwi /bąbelki powietrza we krwi/, pracy serca, pracy różnych narządów i organów wewnętrznych, czy na pracy naszych zmysłów
    – ćwiczymy wytrwale, aż nauczymy się mieć nad każdym organem i czynnością, organizmu pełną kontrolę.


    XI ćwiczenie medytacyjne zen

    l°. Susokukan /liczenie oddechów/
    a/ Wersja 1
    – siadamy ze spionizowanym kręgosłupem, broda lekko przyciśnięta do szyi /kręgosłup szyjny wyprostowany/
    Hara wypięta do przodu /biodra wypięte do przodu/ tak, że czubek nosa znajduje się za linią prostopadłą do podłogi, a przechodzące przez początek brzucha
    – siedzimy z otwartymi oczami i patrzymy w punkt na tle jednobarwnym, odległym o ok. 90 cm od nas /kropka, koralik, punkt/, lub analogiczny na linii poziomej na ścianie
    – oddychamy tylko przez nos, jest absolutna cisza
    – liczymy oddechy od 110/potem znów od 110 itd./ w myśli
    – gdy jest wdech nie myślimy o niczym, gdy wydech powtarzamy sobie liczebnik
    – jeden liczebnik wypełnia nasz umysł przez cały wydech
    b/ Wersja 2
    – liczebnik wypełnia nasz umysł przez wdech i wydech, przy czym jest on powtarzany w myśli dwukrotnie, raz przy wdechu i raz przy wydechu
    2°.Dzuisokukan /koncentracja przez wczuwanie się w oddech/
    – ćwiczymy najlepiej w pozycji Hanka/pełnego siadu skrzyżnego czyli lotosu/
    – oddech jest przede wszystkim przeponowy
    – przy wdechu czujemy jakbyśmy wciskali powietrze do balonika w środku ciężkości /brzuchu/ „balonik” ten rozszerza się we wszystkie strony, a najbardziej do przodu i w dół
    – musimy czuć wszystkie etapy drogi powietrza do płuc na przestrzeni wdechu, tj. wciąganie powietrza przez nos, uczucie zimna na szczycie jamy nosowej, przebieg powietrza przez krtań, oskrzela, a dalej wyobrażamy sobie jakby to powietrze schodziło w dół do środka ciężkości i po linii spiralnie kończącej się wnikało w ten punkt
    – nie należy wciągać powietrza do maksimum, tylko średnią, normalnie potrzebną jego ilość
    – trochę powietrza wciągamy też do reszty płuc
    – skupiamy powietrze w przeponie i robimy wydech: powolny, dokładny, czujemy ulgę w umyśle
    – wykonujemy wydech obserwując i czując powietrze w odwrotnej kolejności niż przy wdechu

    Obserwacja drogi powietrza ma tu zasadnicze znaczenie!

    3°. Impuls wyjścia z siebie /patrz VII2°/
    W czasie ćwiczeń medytacji, zwykle po pewnym czasie ćwiczący „widzą” przed oczyma jakieś gęste cienie, fioletowe plamy, snopy iskier, nieraz widzieć też można twarze, których w rzeczywistości nie ma, czasem słyszy się głosy i to tak wyraźnie że mimowolnie odwracamy się w tym kierunku, skąd wydają się one pochodzić, są to tzw. omamy. Nie wolno się tym zjawiskom poddawać, nie wolno się nimi zajmować. Znikną same, gdy utrzymamy pustkę wewnętrzną. Etap ten można nazwać pozbywaniem się omamów.

    4°. Medytacja na koan.
    Koan  myśl, zagadka filozoficzna.
    – obieramy sobie koan jako temat do medytacji
    – oddychając normalnie i siedząc w pozycji najlepiej lotosowej, skupiamy całą uwagę na wewnętrznym powtarzaniu tej myśli
    – staramy się rozwiązać ją nie myśląc dyskursywnie, a wczuwając się w nią intuicyjnie, czyli działając tymi wyższymi psychicznymi formami poznawania
    – medytujemy dowolnie długo, nie wolno zmieniać tematu medytacji
    Temat do medytacji czyli myśl zagadka musi być oparta na wschodniej logice paradoksalnej! Przykłady koanu:
    a/ co to jest nic?
    b/ uderzenie dwóch dłoni to klaśnięcie, a czym jest więc klaśnięcie jednej dłoni?
    – ćwiczenie z danym koanem wykonujemy codziennie przez wiele miesięcy.

    5°. Śikantadza  trwanie w pozycji.
    – siadamy w pozycji suari /suwari/ lub odmianie Hanka
    – poprzez siedzenie w pozycji /trwanie/ należy tutaj osiągnąć stan pustki wewnętrznej, kiedy medytujący przeżywa tylko własną jaźń, odczuwa istnienie realne swojej osobowości
    – do umysłu nie napływają żadne myśli, trwa on w stanie samozapomnienia. Jest to za-awansowany sposób medytacji, jest on już wyższym celem ćwiczeń psychicznych. Wdrażając się do tych ćwiczeń należy najpierw przez pewien czas zwykle kilka miesięcy stosować Susokukan, później analogicznie lub dłużej dzuisokukan, a dopiero po opanowaniu tamtych prostych ćwiczeń zająć się tym bardziej zaawansowanym.

    Po dłuższym czasie ćwiczenia swego umysłu w utrzymaniu stanu pustki wewnętrznej medytujący dochodzi do wyższych stanów psychicznych, ćwiczyć należy od kilku sekund na początku do kilkunastu minut /20-40/, jeśli chce się osiągnąć trwałe wyciszenie, lub dłużej do kilku godzin, dni, tygodni. Pewien medytujący osiągnął stan satori po 9 latach nieprzerwanego trwania w pozycji ćwiczenia śikantadza. Przypłacił ten zbytni pośpiech utratą nóg.

    Uwagi do ćwiczeń Zen.

    Medytujemy w formie minimalnej od 5 do 10 minut, jednak osiągniemy niewielkie wyciszenie umysłu po kilku latach. Gdy będziemy ćwiczyli od 20 do 40 minut to efekt wyciszenia będzie szybszy i trwalszy, ćwiczyć najlepiej dwa razy dziennie tj. rano i po południu. Nie wolno ćwiczyć zaraz po jedzeniu, tylko około 1,5 – 2 godz. po posiłku, lub 0,5 do 1 godz. po wypiciu płynu. Na początku każdego ćwiczenia należy wykonać kilka głębokich, pełnych oddechów uspokajających/przez nos/ takich, gdzie wydech jest dłuższy od wdechu. Oddechów tych powinno być około 10. Gdy nasze wyciszenie pogłębi się, to oddech zwolni się jeszcze bardziej. Przed przystąpieniem do medytacji można wykonać już w siadzie kilka skłonów w bok, później zaś oddechy.


    XII   KONCENTRACJA SKUPIONA W CENTRUM

    Ten typ koncentracji później zaś medytacji przebiega w początkowej fazie praktycznie tak samo jak ćwiczenia dzuisokukan. Jednocześnie z wyczuciem drogi powietrza staramy się czuć swój brzuch, później w węższym zakresie swój środek ciężkości, ćwiczymy w siadzie Japońskim /klęcznym/ suwari. Staramy się, aby do tego punktu środka ciężkości i Jednocześnie czakramu przenieść swój umysł, tak Jakby stamtąd płynęły nasze myśli. Jakby tam było źródło. Opanowanie tego choć na chwilę daje ćwiczącemu stabilną postawę i za-dziwiającą moc psychofizyczną związaną z możliwościami dowolnego wyzwalania KI bądź KIME. Taka medytacja na HARA po pewnym dość długim czasie daje zwykle możliwość osiągnięcia fenomenalnej szybkości ruchu /przemieszczenia ciała/ jak i możliwość intuicyjnego wyczucia zbliżającego się ataku, bądź niebezpieczeństwa i jego rodzaju. Ten typ koncentracji daje wysoki efekt szczególnie wtedy gdy jest systemem psychicznym dołączonym do jakiejś sztuki walki. Wielką więc wagę przywiązuje się do niego w aikido, kungfu /gdzie nazywa się Tan Tien/ i w innych sztukach walki, sztukach psychofizycznych. Wdrożenie do koncentracji skupionej na Hara:

    – ćwiczymy w pozycji suwari, susokukan przez około 6 tygodni po 5-10 minut dziennie /najlepiej rano po wstaniu/
    – wykonujemy ćwiczenie dzuisokukan przez około 12 miesięcy, również przez czas 5-15 minut dziennie
    – w czasie powyższych ćwiczeń wdrażamy się do medytacji w ogóle.
    Ćwiczymy najpierw 12 minut, później wydłużamy ten okres, aż dojdzie do kilku minut dziennie.
    – po tym okresie wstępnego przygotowania, możemy wykonać najpierw kilka zwalniających oddechów i przechodząc do dzuisokukan starać się zwrócić szczególne uwagę na swój brzuch w czasie tego ćwiczenia
    – staramy się szukać poprzez wczuwanie się Jednego punktu tzw. środka ciężkości, który znajduje się w Hara
    – staramy się przenosić w ten punkt źródło swoich myśli i czuć umysł umiejscowiony w tym punkcie
    – gdy umiemy się już skupić przez okres 5 do 10 min. możemy ten okres wydłużyć do 20-40 minut lub więcej, ćwiczymy codziennie.
    – po kilku miesiącach próbujemy skoncentrować się na Hara w dowolnym miejscu i czasie. Zaczynamy od treningu, gdzie w czasie technik pamiętamy o naszym Hara i przy jego pomocy staramy się poczuć jaki rodzaj ataku zostaje Uke. ćwiczyć też możemy siedząc na krześle, idąc ulicą; jednocześnie Jednak czujemy wszystko co się wokoło dzieje.
    UWAGA! Zacząć koncentrację na Hara możemy od pierwszego treningu z pominięciem susokukan i dzuisokukan. Ten sposób jest jednak trudniejszy i łatwo może zniechęcić. Ten sposób medytacji stosowany przez kilkanaście lat wraz z ćwiczeniami jakiejś drogi walki może doprowadzić do satori i pomoże w osiągnięciu perfekcji w swojej sztuce, ćwiczenia na treningach sztuki walki, wykonujemy na początku i na końcu zajęć po co najmniej 10 minut.


    XIII  CZAKRAMY A NADŚWIADOMOŚĆ

    Mistrzowie jogi podają istnienie siedmiu centrów psychicznej energii w naszym organizmie. Są to:
    1. Muladhara  ćakram u nasady kręgosłupa
    2. Swadhisztana w pobliżu środka ciężkości /Hara/
    3. Manipura w pobliżu splotu słonecznego
    4. Annahata ćakram w okolicach serca /mostka/
    5. Wiśuddha w dolnej części szyi po prawej stronie koło krtani
    6. Adźna (TENTEI) splot w głowie między brwiami
    7. Sahasrara na szczycie głowy, największy ćakram

    Opanowanie każdego z tych centrów daje inne możliwości i tak opanowanie czakramu /tak nazywają się centra w jodze /Muladhara/ daje nam pełnię zdrowia psychicznego i fizycznego; Swadhisztana pozwala zaś na osiągnięcie fenomenalnej szybkości prze-mieszczania środka ciężkości, elegancję ruchów i możliwość pokierowania oraz wyczucia cudzego umysłu; Adźna daje umiejętność oddziaływania na przedmioty żywe i martwe z odległości, tworząc coś w rodzaju trzeciego oka /gięcie łyżeczek, siła wzroku, rozbijanie większych przedmiotów, paraliżowanie/; czakram Sahasrara pozwala na widzenie i porozumiewanie telepatyczne, pozwala kierować funkcją całego organizmu, umożliwia telekinezję, przenoszenie się na dowolne miejsce Wszechświata. Z punktu widzenia sztuk walki najważniejszym Jest czakram Swadhisztana. Jego opanowanie umożliwia koncentracja na Hara /środku ciężkości – brzuchu, jak to się po japońsku na-zywa/, oraz stosowanie specjalnych oddechów przeponowych lub przeponowo-śródpiersiowych. W KungFu takie oddychanie nazywa się TanTien. Jak twierdzą Jogowie /chińscy tybetańscy i hinduscy/ specjaliści KungFu, TaiCh’iCzuan oraz innych sztuk Wschodnich  „oddychanie jest panem siły”. W jodze bardzo ważnym jest opanowanie tych centrów psychicznych przez specjalne praktyki. Zaczyna się zwykle od czakramu Muladhara  najniższego na ciele, a kończy na Sahasrara. Dokonuje się tego przez prze-noszenie w te miejsca punktu koncentracji swojego umysłu, co umożliwia kierowanie danym centrum. Wysiłek aktu woli /medytacji/ powoduje iż dany czakram skutecznie za-czyna nawiązywać łączność z Wszechświatem i z Natury czerpać jego energię. Ta energia rozprowadzana jest poprzez połączenia między Czakramami, tzw. linie życia, do wszystkich zakątków /komórek/ naszego organizmu, ożywia je i pobudza. Czerpiąc energię Wszechświata możemy je również skupić w dowolnym punkcie /części ciała/ lub wysłać na zewnątrz przez np. końce palców i ramię, lub przez kończyny dolne. Ciało efektywnie napełnione praną lub KI /a jest to ta sama energia/ jest zdrowe. Mówimy, że jest ono napełnione duchem. W czasie medytacji uczymy się kontrolować wszystkie procesy naszego organizmu, w tym oddechy i myśli. Myśl pozostaje jedna, lub trwamy w pustce wewnętrznej. Tak ćwiczony umysł powoduje, że kontrolować zaczynamy wszystkie akty świadome, wszystkie procesy, które są zależne od nas samych. Mówimy, że nasza świadomość jest pod naszą kontrolą. Późniejszy etap to nałożenie kontroli na procesy podświadome działanie układu nerwowego, oddech, krążenie krwi, praca mięśni, procesy trawienne itp. Nasza osobowość jest już tak silna, że kontroluje wszystko co dzieje się w naszym organizmie, jak również wszystko co człowiek zrobi. Wtedy w naszej osobowości zaczyna się wykształcać coś więcej, coś co jest bardziej znaczne niż podświadomość i świadomość. Ten stan to stan nadświadomości. Nasza osobowość kieruje nami, czyli my w postaci subtelnego pierwiastka sił psychicznych kierujemy sobą. Źródło myśli nie pochodzi wtedy od umysłu, lecz jest najwyższym centrum psychicznym. Ten stan jest już najwyższy gdzie nasza osobowość jest kontrolowana i z niej pochodzi źródło wszystkiego co czynimy. Daje nam to umiejętność myślenia intuicyjnego /czyli niedyskursywnego/ poprzez wczuwanie się w istotę podmiotu podlegającemu badaniom naszych zmysłów. Pozwala to na przeniesienie ciała w dowolne miejsce, wykonywania wielu rzeczy. Lecz jest jeszcze stopień wyższy, który pozwala uzyskać całkowite wyniszczenie wszelkich fal umysłu, na absolutną kontrolę, nieustanną medytację, na oddzielne osobowości od ciała i wysublimowanie najwyższego pierwiastka duchowego, oraz do całkowitego zjednoczenia z Naturą, z siłami Wszechświata w postaci najwyższego dobra i najwyższej miłości. Ten stan umysłu nazywa się nirwana /w jodze/ lub satori /w Zen/.

    W sztukach walki chodzi o uzyskanie dość jednostronnego efektu w porównaniu z Jogą, jednak ćwiczenia psychiczne są tu również podstawą ćwiczeń typowych dla walk. Bez umiejętności koncentracji na Hara, bez oddychania skupionego w Hara, nasza sztuka walki będzie niczym więcej niż zwykłym fizycznym ćwiczeniem jak np. boks czy samoobrona nowoczesna. Wskazane jest i zalecane uprawianie i innych ćwiczeń psychicznych. Wypełni to nasze ciało duchem  KI i umysł nasz koniecznie przeniesiony do środka ciężkości będzie mógł skutecznie i efektywnie reagować. Pozwoli to na osiągnięcie wyższych form walki: GONOSEN, co oznacza wyprzedzenie, oraz najwyższy ze znanych form walki czyli SENNOSEN co oznacza umiejętność wyczucia ataku przed jego wykonaniem. Jest to forma znana tylko w Aikido.


    XIV  JAK PRAKTYKOWAĆ?

    Ćwiczenia koncentracyjne wykonujemy zawsze przed treningiem. Mają one za zadanie skupić umysł na tym, co będziemy ćwiczyć przygotowywać nas do tego co daje uprawiana sztuka. Minimalna koncentracja powinna wynosić 10 min., później zwiększamy ją do dowolnie długiego czasu. Po zajęciach wykonujemy ćwiczenia oddechowe zwalniające oddech, dające pełny relaks i wykonujemy koncentrację jak na początku. Powinna ona trwać analogicznie długo. W czasie tej koncentracji na początku rozluźniamy wszystkie mięśnie, przez wyobrażenie wielkiego ich ciężaru i luzu. To samo możemy wykonać przed każde koncentracją. Na początku zajęć, zaraz po Mokuso, wykonujemy oddechy skupione w Hara /Tan TIEN/ np. Nogare, Misogi itp. Mają one na-pełnić nasze ciało duchem napełnić KI, wewnętrzne mentalną siłą psychiczne. Gdy tej siły w naszym ciele zabraknie, nasz trening będzie zły; również nie będziemy mogli wyzwalać też KIME. Musimy gdy poczujemy, że w ciele nie ma ducha, przerwać ćwiczenia, rozluźnić się, możemy też usiąść w pozycji do medytacji /Hanka lub Kekka czy Suwari /Zazen// następnie wykonujemy oddychanie przeponowe lub przeponowopiersiowe z pełnym czuciem powietrza i skupieniem w Hara. Ćwiczenia te praktykujemy na stojąco. Podaję opis oddechu skupionego w Hara na przykładzie jednej z form Misogi. Formy wykonania mogą być zarówno w pozycji siedzącej jak i stojącej. W tej ostatniej również z odpowiednimi ruchami rąk. Misogi.

    – Siadamy wygodnie w pozycji Suwari. Ręce kładziemy na udach przed kolanami. Sylwetka kręgosłupa jest wyprostowana. Ćwicząc przy kręgosłupie zgiętym niweczymy efekt oddechu.

    – Wyobrażamy sobie, że oddychamy nie płucami, a brzuchem /Hara/. Czujemy jakbyśmy w okolicach środka ciężkości mieli coś w rodzaju balonika, który przy wciąganiu powietrza rozszerza się/nadyma/, a przy wydechu kurczy się.

    – Powietrze wciągamy nosem, podobnie jak w dzoisokukan… Czujemy jak powietrze na-ciska w dół, wybijając się /uciskając/ nasz środek ciężkości coraz niżej.

    – Wyobrażamy sobie, jakby powietrze wchodziło w postaci strumienia, wnikało do środka ciężkości /Seika Tanden  Jeden punkt/. To KI /prana/ wnika do faktycznie istniejącego tam czakramu, przychodząc wraz z powietrzem z Kosmosu.

    – Wydech robimy przez usta, czując jakby środek ciężkości pozostawał w jednym punkcie poprzednio /przy wdechu/ obniżonym. Wydech jest dłuższy od wdechu, całość wykonujemy spokojnie, płynnie i powoli.

    – Powietrze wciągamy unosząc mięśnie brzucha w przód i w dół, zaraz potem robimy wdech do śródpiersia. Jest to oddech przeponowo-śródpiersiowy. Przy wydechu postępujemy w analogicznej kolejności tj. zaczynamy od brzucha.

    – W całości oddechu musimy mieć luźne wszystkie mięśnie i musimy starać się być skoncentrowanymi na Hara.

    – Można ćwiczyć na siedząco, robić przy wydechu lekkie pochylenie tułowia /przy idealnie prostym kręgosłupie/ w przód a przy wdechu powrót do spionizowanej.

    – Ćwiczymy tak, żeby oddech był najważniejszy, ale absolutnie nie męczący.

    – Ćwiczenie napełnia ciało duchem /KI, prana/, może być praktycznie dowolnie długo przez minutę, 5 minut, godzinę.

    – Wydechu nie musimy akcentować, lecz musimy z wydechem wysłać nasze kokyu z na-szego centrum.

    Uwaga! Oddychanie skupione w Hara /Tan Tien/ należy stosować w ciągu wszystkich ćwiczeń Budo. Jest to podstawowy sposób oddychania wszystkich mentalnych sztuk walki, choć różne są do niego pozycje i różne istnieją odmiany. Np. cykle kilku ćwiczeń z ruchami rąk i zmianami pozycji jak również Nogare czy Ibuki.

    Praktyki koncentracji najlepiej ćwiczyć w bezpośrednim kontakcie z przyrodą na łonie natury. To samo dotyczy oddechów /jest ich wiele, lecz nie są one celami tej pracy/. Można np. wziąć koc i rozłożywszy go ćwiczyć skupienie w lesie, w parku z dala od za-kładów cywilizacyjnych. Ciało i Ducha należy rozwijać po równo. Dla obu form trzeba poświęcić tyle samo czasu. W końcu dojdziemy do momentu, kiedy każde nasze ćwiczenie będzie wynikiem pracy umysłu i ciała w Wielkiej Harmonii z prawami Wszechświata. Metoda rozwijania ciała i umysłu/ducha/ jednocześnie jest drogą środkową, naj­bardziej optymalną. Szkoły uczące tego to aikido, joga, iaido, shim gum do, tai ch’i czuan. Są to drogi umysłu i techniki, drogi duszy i ciała wśród sztuk Wschodnich. Shim gum do to droga miecza, umysłu podobnie jak iaido. Praktykując koncentrację w siadzie lub innej pozycji trzeba pamiętać iż wykonując inne ćwiczenia i formy ruchu musimy prze-nieść na nie ten stan umysłu. W aikido jest pokaźna grupa ćwiczeń, które szczególnie uczą koncentracji dynamicznej. Zwią się one undo. W dalszej praktyce ruch aikido służy zjednoczenie ciała i duszy, urzeczywistnieniu swojej prawdziwej natury. Praktykując ćwiczenia umysłu musimy wiedzieć iż w początkowej fazie wystarczy poświęcić kilka minut dziennie, tak aby później praktyka była naszym życiem a codzienne życie praktyką. Tylko wtedy osiągniemy cel.

    GLOSARIUSZ

    adźna – ośrodek energii psychicznej, między oczyma, otwór Brahmy, zwany też trzecim okiem

    aikido – droga miłości ducha, sposób życia prowadzący do zjednoczenia z Ki, wiecznym praświatłem
    aiki taiso – zespół ćwiczeń kalistenicznych, masaż ciała, praktykowany w aikido, służy rozwojowi Ki, rozwija w naturalny sposób nasze ciało

    annahata – ośrodek energii w okolicach serca, umiejscowiony na wysokości mostka

    Budo – określenie używane jako nazwa dla wszystkich sztuk walki wywodzących się z Japonii i bazujących na metodzie Zen jako podbudowie filozoficznej

    Budda – osoba, która całkowicie uwolniła się ze wszystkich przywiązań, osiągnęła doskonałe mądrość i ostateczne oświecenie. Budda nie jest Bogiem, lecz jest uważany za wielkiego nauczyciela wiecznych prawd

    Buddyzm – religia i filozofia powstała ok. 2500 lat temu z nauk wiecznych praw głoszonych wówczas przez Siddartha Gautama z rodu Siakjamuni. Po śmierci mistrza idee jego rozpowszechniane przez różnych ludzi przybrały nieco odmienne postacie. Obecnie wyróżniamy kierunki główne w postaci Małego Wozu, Wielkiego Wozu oraz Diamentowego Wozu. Jest to obecnie religia mająca najwięcej praktykujących

    ch’an /czyt. czan/ – praktyczna odmiana Buddyzmu, chiński Zen, nauka oparta na przekazach patriarchów Buddyzmu, którzy głosili wieczne prawdy w Chinach

    ćakram – ośrodek, centrum energii psychicznej czyli prany

    dhjana – medytacja, inspiracja, natchnienie, trzeci wg kolejności etap psychicznego doskonalenia w Jodze

    dharana – koncentracja, drugi etap doskonalenia psychiki w Jodze

    dzuisokukan – jedna z podstawowych metod praktycznych ćwiczeń umysłu w Zen

    hanka – Japońska nazwa pozycji tzw. kwiatu lotosu, czyli siadu skrzyżnego pełnego

    hara – brzuch, ośrodek centralny ciała, okolice fizycznego

    środka ciężkości człowieka. Wewnątrz brzucha w okolicach pępka znajduje się jedno z centrów energii mentalnej zwanej w Jodze praną, w kungfu ch’i a w aikido Ki. Centrum to umieszczone jest w fizycznym środku ciężkości ciała. W Japonii nazywane Seika Noitten lub Seika Tanden, w Chinach tai tien a w sanskrycie znane jako czakram sumdiszdana

    ibuku – jedna z form oddychania opracowana na bazie misogi dla potrzeb specjalnych w nauce karate
    karate – technika walki z użyciem rąk i nóg wywodząca się z Japonii. Obecnie jest wiele szkół nie-raz zwalczających się nawzajem, które są wynikiem stosowania różnych sposobów nauczania lansowanych przez różnych mistrzów. Część szkół oparta jest na nadbudowie filozoficznej Zen
    kekka – półlotos, siad skrzyżny półpełny, nazwa japońska

    ki – energia mentalna, duchowa, zwana też wewnętrzną, może być skupiana i wyzwalana przez ludzi podczas specjalnych praktyk. Jej użycie możliwe zwykle po dość długim treningu zjednoczenia ciała i umysłu. Jest ona również znana jako Chi, lub prana. Występuje w dwóch uzupełniających się postaciach dodatniej i ujemnej. Swoiste użycie dodatniej ki jest podstawą aikido

    kime – skupienie w jednym punkcie, w jednym czasie siły fizycznej i psychicznej oraz jej wyładowanie w celach niszczących

    koan – zagadki filozoficzne do rozwiązywania intuicyjnego, często nie rozwiązalne w sposób dyskursywny Są stosowane w praktyce Zen, specjalizuje się w nich szkoła Rinzai

    kundalini – energia uśpiona, drzemiąca w ćakramie Muladhary jej rozbudzenie praktykowane jest przez Jogów Jest to energia mentalna skupiona i czerpana poprzez ten właśnie jej ośrodek

    Kung fu – nauczanie umiejętności, zwrot określający w zasadzie osiągnięcie mistrzostwa w jakiejś sztuce. Przez ludzi Zachodu przyjęty na określenie chińskich sposobów walki wręcz, pierwowzoru karate. Właściwe chińskie sztuki walki zwie się uszu. Jest ich również wiele odmian.

    manipura – ćakram w okolicy splotu słonecznego

    mantra – specjalny dźwięk lub formuła używana w ćwiczeniach koncentracji lub medytacji. Zwany też mantram.

    misogi – metoda dolnobrzusznego oddychania połączona ze skupieniem się w ośrodku energii znajdującym się w środku ciężkości ciała

    mokuso – japoński termin określający początek medytacji siedząc

    muladhara – ćakram u nasady kręgosłupa

    nirwana – osiągnięcie całkowitego wyzwolenia z kręgu narodzin i śmierci, jak również pełnej mądrości Wszechrzeczy. Centralna idea wielu filozofii praktycznych Wschodu

    nogare – specjalna metoda oddechowa wypracowana na bazie misogi przez niektóre szkoły karate

    om – fonetyczny zapis jednej z mantr stosowanych przez Jogów

    prana – sanskrycka nazwa Ki, praenergii pochodzącej od Natury

    pratjahara – wstępny etap wyższych ćwiczeń psychicznych w Jodze

    sahasrara – największy z ćakramów, znajduje się na szczycie głowy

    samadhi – pełne zjednoczenie, osiągnięcie prastarej wiedzy jest najwyższym etapem ćwiczeń psychicznych w Jodze

    sangha – gmina religijna, bądź klasztor w Buddyźmie. Nazwa używana przez koreański Zen chogie mistrza Sohny Sahna Soen Sa Nima

    satori – japoński termin oznaczający oświecenie, pełne zjednoczenie z Ki oczyszczenie umysłu. Praktyka Zen, aikido i wielu innych dróg prowadzi do satori

    seika tanden – środek ciężkości, nazwa używana w aikido na określenie ośrodka energii wewnętrznej

    seiza – znaczy usiąść, używany też dla określenia siadu japońskiego

    swadhisztana – ćakram w okolicy pępka, w środku ciężkości (Hara)

    susokukan – metoda praktyczna ćwiczeń Zen, jest to najbardziej” podstawowy element praktyki oczyszczania umysłu

    suwari – siad klęczny, japoński znany też jako zazen

    śikantadza – medytacja przez trwanie w pozycji, zwykle siedzącej. Zwykle jest praktykowana jednocześnie jako metoda pustki umysłu, praktykowana przez zaawansowanych adeptów Zen

    tai chi czuan – chińska sztuka walki zaliczana do uszu, oparta na filozofii taoizmu oraz praktyce ch’an
    tan tien – jeden punkt, centrum, ośrodek energii w brzuchu w okolicy pępka /patrz hara, swadhisztana/

    TM – skrót używany na określenie medytacji transcendentalnej

    uke – osoba atakująca w szkołach walki podczas ćwiczeń walki lub pojedynczych technik

    yang /Jang/ – forma Ki lub prany, dodatnia, aktywna, męska

    yoga /joga/ – zespół ćwiczeń psychicznych i fizycznych oparty na bardzo mocnej podstawie filozoficznej, jest metodą zjednoczenia ciała i umysłu, drogą do jedności z Naturą, pierwowzorem Zen

    yoni mudra – prosta metoda wyciszania umysłu i zmysłów stosowana w yodze przed praktyką ćwiczeń psychicznych

    yn /in/ – druga forma Ki /prany/, pasywna, negatywna, żeńska

    wiśuddha – ćakram na końcu serca duchowego leży w pobliżu krtani, ośrodek szyi

    zen – japońska odmiana praktycznego Buddyzmu, w istocie swej Jest formę yogi psychicznej, obecnie nazwa używana jest w odniesieniu do szkół medytacji koreańskich i chińskich. Różne są metody Zen. stąd i różne szkoły jak w Japonii Soto czy Rinzai w Korei Chogie. Zen pochodzi od chińskiego ch’an. Jest to sposób oczyszczenia umysłu i zjednoczenia z Naturę, metoda praktyczna odkrycia w sobie wiecznych prawd poprzez praktykę medytacji w siadzie, mantry, koany.

    CzarneSzczecinek – lato 1980 rok – Praca na Kurs Instruktorów Sztuk Walki

    Ryszard Zenon Matuszewski

  • Budowanie Nowego Świata Całej Ludzkości

    Budowanie Nowego Świata Całej Ludzkości

    W dzisiejszym świecie drastycznie spada zaufanie do instytucjonalnych religii, a jednocześnie rośnie nieustannie potrzeba ludzi do odnalezienia prawdziwych, nieskorumpowanych autorytetów i przewodników duchowych, czego oznaką jest ogromna ilość nowych ruchów religijnych, grup ezoterycznych czy też cały ruch Nowej Ery! Liderom duchowym i kapłanom wszelkich ruchów duchowych można doradzić jedynie, aby zgodnie z potrzebami świata, pokoleń inkarnowanych ludzkich istot, promowali się bezinstytucjonalnie, prywatnie, imiennie i całkiem towarzysko, gdyż świat ludzi jest taki, że trzeba się promować personalnie a nie instytucjonalnie, jak w Epoce Ryb. Zmiana ta jest jedną z charakterystycznych cech świtu, początku Epoki Wodnika, przejścia ludzkości ze starego, instytucjonalnego świata w świat grup i wspólnot zorganizowanych wokół charyzmatycznych, duchowych osobowości i zdrowych przykładów wewnętrznego życia. Trzeba promować i rozprzestrzeniać idee, bo wokół dobrych i potrzebnych ideałów reprezentowanych przez wybitne i genialne osobistości raczą się growadzić ludzie współczesnego świata, ludzie nowego ładu i porządku społecznego, który będzie się opierać o timokratyczne negocjacje i realizowanie wspólnych planów przyjętych przez konsensus, przez wspólną zgodę wszystkich stron!

    Budowanie nowego świata, tworzenie nowego ładu i porządku społecznego będzie też opierać się o zbudowanie całkiem nowej kultury duchowej i religijnej na powstającej spontancznie religijności nowej ery. Religijności, która z jednej strony dopasowana jest do indywidualnych potrzeb człowieka, a z drugiej będzie opierać się o wszelkie uniwersalne wartości moralne i duchowe zawarte we wszystkich autentycznie objawionych, kosmicznych kulturach duchowo-religijnych, jak religijność wedyjska, joga, tantra, taoism czy sufizm, gdzie respektowane są istotne prawa i zasady naturalne, ciągle przypominane przez charyzmatyczne osobistości i objawienia, wizje duchowego typu. Ludzkość Epoki Wodnika stopniowo wyzbędzie się najbardziej szkodliwych zboczeń i patologii jak ludożerstwo, mięsożerstwo, narkomania, szczególnie pijaństwo i nikotynizm, a także zboczonych seksualnych fobii skierowanych przeciwko kobiecie i naturalnym instynktom człowieka. Zmniejszy się gwałt i przemoc w miarę skutecznego i szerokiego propagowania zdrowego stylu życia, jarstwa, postów, zielarstwa, psychoterapii i mediacji w sprawach spornych, w miarę postępowej edukacji moralnej opartej na odwiecznych Pięciu Zasadach przypominających Kwiat o Pięciu Płatkach. Nowy Porządek Świata musi opierać się na zasadach pokojowych i pacyfistycznych, a przymusowa służba wojskowa i nauka zabijania muszą wszędzie na świecie zniknąć i zostać zaprzestane na rzecz edukacji pokojowego życia, zgody, ugody i moralnych zasad tworzenia pokojowej atmosfery współistnienia ludzi wszystkich ras i kultur.

    Ahinsa jako zasada niekrzywdzenia zostanie stopniowo wpojona ludzkim masom w powszechnej edukacji obejmującej nie tylko zniesienie kary śmierci, a i jarską, wegetariańską edukację od przedszkola i wszystkie lata szkolnej nauki. Twórcze neutralizowania napięć, stresów i agresji poprzez jogiczną relaksację w końcu zminimalizuje konflikty międzyludzkie do poziomu nieistotnego marginesu, w czym zasługi mieć będzie każdy edukator społeczeństwa, który naucza chociaż najprostszego, interreligijnego relaksu czy transcendentalnej psychoterapii obejmującej sferę sacrum, sferę przeżyć religijnych, która jest podstawą zdrowia i uzdrawiania.

    Satya (Satja) jako zasada prawdy i prawdziwości, zasada eliminująca fałsz i kłamstwo, szczególnie wsród polityków, dziennikarzy i sędziów, poprowadzi ludzkość bardzo mocno ku uduchowieniu. A przecież wolność słowa połączona z zakazem kłamania i fałszowania rzeczywistości, chociażby przez historyków jest podstawą dla zdrowia umysłu i dobrego samopoczucia każdej jednostki ludzkiej. Uczciwość, rzetelność i solidność, to wszystko są wodnikowe oznaki otwartości, szczerości i prawdziwości zdrowej ludzkiej jednostki. Systemy polityczno-organizacyjne zostaną przemienione poprzez decentralizację zarządzania do lokalnych, samorządowych społeczności i eliminację przepisów z elementarnymi prawami człowieka, jak prawo do życia i wolności oraz ze zdrowym rozsądkiem, a społeczeństwo będzie mieć kontrolę nad poczynaniami swoich wybranych delegatów w każdej fazie ich pracy, co wyeliminuje korupcję.

    Asteya (Asteja), nieokradanie, jako zasada moralna rodzi się i z właściwej edukacji, z dbałośći o zdrowie psychiczne człowieka, jak i z ograniczenia wyzysku, socjalnego wyzysku fiskalnego, a dbanie o zaspokojenie podstawowych potrzeb wszystkich członków społeczeństwa oraz solidne wychowanie do uczciwej pracy, wychowanie w poszanowaniu wartości dla pracy, która wynagradzana jest na uczciwie wynegocjowanych zasadach. Zakłady, gdzie wszyscy pracownicy decydują wspólnie o podziale wypracowanych zysków powodują i dbanie pracownika o pracę czy firmę i dają godziwe poczucie uczciwego zarobkowania, a eliminację poczucia wyzysku, stąd przyszłość zakładów spółdzielczych, wspólnotowych w całej Epoce Wodnika, wszędzie na świecie. Wszyscy dbają o dobro wspólne, z którego wszyscy żyją i z którego zyskiem wspólnie się dzielą, gdyż dzielenie się tym, co wspólnie wypracowane jest w duchu Wodnika, w duchu nadchodzącej już epoki zmieniającej świat. Zniesienie ucisku fiskalnego, dobrowolność dotowania struktur organizacyjnych społeczeństwa, to podstawowa rewolucja wolnościowa w całym ludzkim społeczeństwie, gdyż naturalne prawa zezwalają jedynie na dotowanie chorych i biednych, a struktur państwa nie więcej niźli w formie dziesięciny. Coraz więcej zawodów artystyczno-duchowych będzie się skłaniać ku dobrowolnemu sponsorowaniu poprzez coraz bardziej zaawansowane technologicznie społeczeństwa, a praca maszyn sprowadzi świat na drogę powszechnego dobrobytu, praworządności i pokoju.

    Religia ulegnie największej przemianie, a stare scentralizowane systemy sektowe o obrazie fanatyzmu szyickiego, katolickiego czy buddyjskiego ulegną całkowitemu rozkładowi jako wielkie nierządnice i szkodliwy Babilon tego świata, a w ich miejsce nastąpi rozwój autentycznej duchowości mistycznej, gnozy, ezoterii i hermetyki opartych na zdrowym i pełnym mocy przewodnictwie charyzmatycznych nauczycieli duchowych, gdyż będą zstępować wielcy awatarowie i prorocy tak potężni, że świat jeszcze takich nie widział. Święto Nowiu czy Święto Soboty będą rozpowszechnione i doskonale znane całej ludzkości jako naturalne, pierwotne święta duchowe ludzkości, podobnie i cztery dni będące początkami pór roku, czyli Święta Przesileń i Równonocy (pierwszy Dzień Zimy i Lata oraz Święta Wiosny i Jesieni)! Organizowanie ludzi w ponadpaństwowe organizacje państw i narodów, znoszenie granic jest podstawą dla wodnikowych sił scalających całą ludzkość w jeden ogólnoplanetarny organizm i kosmiczną cywilizację Galaktyki. Dziś każdy może zaprosić kilkanaście osób i stworzyć grupę wodnikowej religijności opartej na domowym różańcu czy wspólnej medytacji, gromadzącej ludzi w duchu ekumenii i pojednania, ponad wszelkimi kościołami i związkami wyznaniowymi, które cechują się walką o kasę z tacy czy kościelnego podatku oraz fanatyzmem. Organizujemy się wokół idei pokoju, miłości, współpracy, mądrości, ekologii i ochrony przyrody wokół świętych istot  i duchowych mistrzów bez fanatyzmu i ponad religijnymi systemami uwikłanymi w wyzysk, terroryzm i pedofilskie zboczenia czy nałogowy alkoholizm.

    Wieszcz Słowacki, duchowy mistrz Słowiaństwa, jednej z największych indoeuropejskich kultur duchowych, prorokował, iż z Polski wyjdzie uniwersalna, ponadreligijna ekumeniczna nauka duchowa dla Nowej Ery, nawet dla Nowego Stulecia i Tysiąclecia zarazem, a My spełniamy te oczekiwania uciśnionych wyzyskiem militarno-fiskalnym i pseudoreligijnym narodów złaknionych wolności i zjednoczenia oraz pokoju, a nie zaboru!

    Ostateczny kres inkwizycji, zjawiska szatańsko-watykańskiego skierowanego przeciwko wolności seksualnej i czerpaniu rozkoszy z życia erotycznego, przeciwko poszukiwaniu prawdy duchowej i powszechnej ekumenii ludzi wszystkich wiar będzie największym przełomem, największą wodnikową rewolucją i jesienią wszystkich ludów, rewolucją społeczną przeciwko wyzyskowi, uciskowi i inkwizycji. Ludzie duchowo i religijnie zorientowani będą się bratać ze sobą bez względu na rasę i kolor skóry czy dawne wyznanie tworząc zręby nowej powszechnej religijności opartej na wiedzy, zrozumieniu, na osobistym oświeceniu i beinteresownej służbie dla innych, bo ludzie muszą wyzwolić się z ciemnoty zazdrości, rywalizacji i egoizmu, a Przyjaźń musi się stać, zgodnie z duchem czasu, postawową wartością pomiędzy jednostkami i narodami!

    Swami Baba Lalit Mohan G.K.

  • Jak Życie i Świat Zacząć Zmieniać na Lepsze

    Jak Życie i Świat Zacząć Zmieniać na Lepsze

    Dzień, w którym człowiek zaczyna rozumieć, że powinien pracować z sobą samym i czyni wysiłek wewnętrznej przemiany jest dniem wielkiego czynu. Światło wiedzy i zrozumienia budzi się w człowieku pod wpływem życiowej praktyki, wielu lat głębokich i intensywnych poszukiwań, długiego okresu żarliwego badania, studiowania i twórczego wysiłku. Weda to światło wiedzy i zrozumienia, jakie zapala się w człowieku na skutek rzetelnych i odpowiedzialnych studiów duchowych, wewnętrznych u wszystkich gorliwych badaczy i poszukiwaczy. Kiedy często rozważasz człowiecze istotne pojęcia, takie właśnie jak Weda, prędzej czy później dostąpisz łaski poznania prawdy i mądrości. Ludzie płyną przez życie napędzani swoimi pragnieniami, rodzą się nawet na tym świecie z powodu swoich pragnień i otrzymują to, o czym myślą długo i często, to czego się spodziewają i obawiają, bo każda myśl to w istocie rodzaj napędowego pragnienia. Myśl o Guru, a będziesz blisko Guru, myśl o biedzie, a będziesz biedny i głodny. Świat jest sumą ludzkich pragnień a człowiek, aby zmienić życie i świat na lepsze musi zmienić swoje pragnienia i połączyć się z tymi, którzy myślą i marzą podobnie. Jeśli chcesz rzeczywiście, aby świat zmienił się na lepsze to natychmiast się do tych, którzy mają wizję lepszego świata i pracują nad jej urzeczywistnieniem. Nawet jeden procent ludzi w danym kraju może skutecznie wpływać na bieg wydarzeń, a pięć procent ludzi może skutecznie kierować całym społeczeństwem.

    Zmienianie swego życia i otaczającego świata na lepsze rozpoczyna się zawsze od wewnętrznej przemiany polegającej na ulepszeniu siebie tak, aby człowiek sam był dokładnie tym, czym chciałby, aby byli inni. Jest to początkowa i podstawowa praca polegająca na zmianie paradygmatu myślenia i ukierunkowaniu umysłu, wyobraźni na tworzenie nowych, lepszych warunków życia. Zawsze myśl, że przyciągasz i zdobywasz wszelkie środki i możliwości na realizację zamierzonych celów. Jak najczęściej myśl i mów, że możesz to co chcesz, masz to co pragniesz i że zawsze osiągasz to, co planujesz. Siłę woli i moc możliwości czyń swoją rzeczywistością, aby nie pogrążać się w pragnieniach niemocy, jakie wspólnymi siłami wytwarzają różne społeczne grupy ludności poczynając od rodziny jako podstawowej komórki. Od tego, co i jak myślisz, zależy przyszłość twoja i ludzkości jaka jest z tobą w związku, a jest to rodzina, miasto, kraj, a nawet kontynent. Im większa grupa ludzi zbiera się w jednym miejscu i intensywnie projektuje przyszłość, tym większy jest jej wpływ na losy kraju i społeczeństwa. Siła grupy  energetycznie zjednoczonej wspólną myślą potrafi przełamać nawet wielkie przeszkody i zwyciężyć. Historycznie armia Ardźuna na Polu Kuru była znacznie mniejsza, a siły przeciwnika przeważające w stosunku 11:7, jednak siła wiary i ufności, pomoc Boga w słusznej sprawie pomogła armii Ardźuna zwyciężyć nad złem. Kto zmienił siebie mocą Jogi, jest potężniejszy i jeśli się rzeczywiście postara odniesie zamierzony efekt. 

    Prawdziwa kultura jest udziałem wielkich mędrców, a boska duchowa kultura płynie poprzez wieki i każdy człowiek ma do niej prawo, o ile tylko zechce wziąć. Wiara musi być rozumna, inaczej jest bezwartościowa, a człowiek musi odrzucić chore dogmaty sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i historycznym faktem. Ludzka praktyka duchowa często rozpoczyna się od rozważań i dociekań o sens, cel i pochodzenie swej istoty, o sens i cel swego własnego jednostkowego życia. Trzy wielkie pytania: skąd pochodzę, kim jestem, dokąd zmierzam od zawsze towarzyszyły ludzkości, jej filozofom, mędrcom, szamanom i duchownym wszystkich kultur, jakie istnieją pod słońcem. Trzy wielkie pytania to badanie przyszłości, teraźniejszości i przyszłości, pytania o to, co było przed urodzeniem i poczęciem, o to kim człowiek naprawdę jest i co będzie się działo po śmierci z ludzką istotą, a kwestie te często są przyczyną egzystencjonalnych kryzysów i załamań życia, twórczych depresji. Samo rozmyślanie kwestii postawionej w jednym z wielkich pytań filozofów może człowiekowi pomóc pogłębić wiedzę o własnej tożsamości i pomóc odkryć subtelne rejony własnej świadomości, poznać samego czy samą siebie. Życie każdą ludzką istotę, prędzej czy później, zmusza do refleksji nad tymi istotnymi kwestiami i do poszukiwania siebie.

    Guru ofiaruje ci swoją pomoc człowiecze, aby twoje życie mogło nabrać głębszego sensu, aby pełnia twego człowieczeństwa mogła się przejawić i rozkwitnąć. Każdy rodzi się na tej planecie z powodu własnych pragnień, przywiązań, wyobrażeń i każdy może odkopać w sobie myśli będące przyczyną tego życia, oczyścić je, rozpuścić lub przemienić, aby uwolnić się od konieczności odradzania. To, co dzieje się w życiu wybitnych mędrców jest często spowodowane reakcją ludzkiej ciemnoty społecznej na twórcze dobro dawane przez artystów, pisarzy, poetów czy wynalazców jako ludzi wiedzy i mądrości. Każdy jest przede wszystkim sam odpowiedzialny za swój los, a jeśli nie nakarmi głodnego i nie przyodzieje nagiego, sam znajdzie się w podobnej sytuacji, tak działa prawo posiewu i zbioru. Człowiek uczy się bezinteresownej służby, dobrego czynu dla wspólnoty rodzinnej, społecznej a w końcu duchowej i dopiero za to zbiera dobry los jako żniwo. Mędrcy narażają się przychodząc jako Guru do ludzkości z Posłaniem od Boga, pomimo, że ludzie Boskich Wysłanników często zabijają, więżą lub torturują, co ma miejsce w każdym stuleciu istnienia ludzkości w każdym kraju. Kto Posłańca Boga, Guru, bierze za zwykłego człowieka, ten jest niezbyt rozgarnięty umysłowo, ale wielu nie chce widzieć z powodu swych złych, bezbożnych i szkodliwych skłonności. W istocie rzeczy, złym jest tylko ten, kto mówi i myśli coś złego o Posłańcu Boga, o Guru, który wypełnia Wolę Bożą na Ziemi. Człowiek, jeśli szczerze pragnie przemiany swojego życia na lepsze, na pewno spotka ludzi, a czasem i Aniołów w ludzkich ciałach, którzy mu pomogą w dokonaniu najbardziej nawet rewolucyjnych zmian w sobie i w swym życiu.

    Ludzkie istoty są świadome swojego życia i z powodu tej świadomości siebie i swego życia każdy człowiek jest odpowiedzialny za kształtowanie swego życia, co jest podstawową nauką duchową dla ludzkiego rodzaju. Wspominanie imienia Boga, skupianie w ciszy, modlitwa czy medytacja, to wszystko konieczne duchowe ćwiczenia i techniki dla samodoskonalenia  i czynienia życia lepszym. Dobrej modlitwy trzeba się nauczyć od dobrego i kompetentnego Nauczyciela, który jest jako Guru, Mistrz dla każdej ludzkiej duszy na Ziemi. Naucz się technik duchowej praktyki i oddawaj się ćwiczeniom Jogi czy Tantry gorliwie, praktykuj z żarliwością, a osiągniesz rezultaty i wszelkie pozytywne przemiany siebie i życia. Wiara jest ciągłym praktykowaniem, a ten kto nie praktykuje modlitw i medytacji, nie ma wiary, jest bezbożny. Każdy ma swoją własną wolę, może uczyć się i rozwijać, a przecież ludzie, którzy ciągle się uczą, studiują i rozwijają żyją generalnie kilkanaście lat dłużej od nieuków. Człowiek jest twórcą własnego losu, a jak posiewa, tak i zbiera, musi zrozumieć prawo karmy, odpłaty i pojąć dokładnie jak ono funkcjonuje. Filozofowie i psycholodzy nie są ludziom w stanie pomóc, o ile nie znają technik i praktyk pogłębiających świadomość i wiodących do wzrostu duchowej kultury, mocy i potęgi.

    Wzajemne zrozumienie jest ważne nie mniej niźli dogłębne zrozumienie samego  czy samej siebie. Zjednoczenie energetyczne, duchowe całej ludzkości jest jednym z podstawowych celów ewolucji człowieczeństwa rasy ludzkiej. Uleczenie z egoizmu, sobkostwa i ksobności jest wielkim zadaniem wszystkich nowoczesnych terapeutycznych szkół osobistego rozwoju, a Sewa, bezogoistyczne działanie dla dobra całego społeczeństwa jest miarą uduchowienia człowieka. Zanim będziesz studiować ukrytą wiedzę tajemną, Khandakam, musisz człowiecze uporządkować i ukierunkować odpowiednio swój umysł, przybliżyć się do jednego z Wysłanników Boga, jacy realnie żyją na Ziemi w twoich czasach, musisz umocnić się w duchowej praktyce, aby nikt i nic nie mogło cię z niej wyrwać. Musisz całkowicie oczyścić umysł ze wszelkich błędnych poglądów uniemożliwiających spełnienie, zrozumienie, oświecenie. Zacznij ludzka istoto praktykę duchową, bo Najwyższa Istota wspiera i ochrania człowieka wprost proporcjonalnie do jego praktyki duchowej i bezegoistycznego wspierania potrzebujących. Bądźcie hojni wspierając duchowe cele Świętych Mistrzów, Guru tej planety, bądźcie  szczodrzy i hojni dla swoich bliskich, pomagajcie uciemiężonym i bezradnym!

    Swami Baba Lalit Mohan G.K.