Brak wpisów w tej kategorii.

Kategoria: Twórczość

  • Sprawiedliwość i Prawo

    Sprawiedliwość i Prawo

    1.

    Ofiary sądów się jednoczą
    Sędzie na gałęziach łopocą;
    Zbrodnie sędziów krwawo pomszczone
    Łotry za zbrodnie powieszone!

    Prokuratorzy to mordercy
    Zasyfiali łapówkożercy;
    Chętni do najplugawszej zbrodni
    W sądowej morderczej katowni!

    Przeklęta mafia w czarnych togach
    Niech wisi na ulicznych rogach;
    Za ludzi niewinnych dręczenie
    Sędziów bandytów powieszenie!

    Zbliża się dzień pomsty straszliwej
    Sprawiedliwości nierychliwej;
    Bastylie wszystkie rozgromione
    Mafie sądowe wytępione!

    2.

    Wspólnota Ofiar Sądownictwa
    Mści się za zbrodnie łapownictwa;
    Bydgoszcz, Warszawa, Częstochowa
    Korupcja sądów jest niezdrowa!

    Czas podnieść miecz Sprawiedliwości
    Sędziów wytępić bez litości;
    Korupcyjnej temidy bydło
    Chemicznie przerobić na mydło!

    Pijanych sądowych matołów
    Zakopać do głębokich dołów;
    Sędziów spopielić i rozproszyć
    Prokuratorów wypatroszyć!

    Zniszczyć klatkowe więziennictwo
    Wytępić sądów rozbójnictwo;
    Gazować wszystkich sądowników
    Chciwością pijanych prawników!

    3.

    Ukrócić sądowe bezprawie
    Polsko, poddawaj się naprawie;
    Uciszyć bezprawców sądowych
    Zawlec przed Trybunów Ludowych!

    Ofiary sądowych łajdaków
    Kręcą już bicz na swoich katów;
    Powstrzymać rozbój prokuratur
    Wytępić zbrodnie tych kreatur!

    Sąd jaskinią niegodziwości
    Wszelkiej łajdackiej nieprawości;
    Ich stalinowskie paragrafy
    Schować do archiwalnej szafy!

    Kary dla sądowych kreatur
    I faszystowskich prokuratur;
    Czas zlikwidować klan bezprawców
    Sędziów zaliczyć do oprawców!

    4.


    Wzywamy do karcenia sądów
    Naprawienia togowych błędów;
    Za ludzi niewinnych cierpienie
    Sądowych mafii powieszenie!

    Jednoczym wszystkich pokrzywdzonych
    Przez gangi sądowe dręczonych;
    Sędzie pijaki, łapówkarze
    Każdy ich czyn podlega karze!

    Nie liczy się dziś na ministrów
    Z benzyną używa kanistrów;
    Sędzia się przyda na pochodnie
    By lud mógł żyć całkiem swobodnie!

    Naszą Ojczyznę wyzwolimy
    Sędziów bandytów wytępimy;
    Zamki bastylii wyburzymy
    Ojczyznę Wolną utworzymy!

    (c) by R.Z.M.

  • Niepotulny Obywatel

    Niepotulny Obywatel

    1.

    Nie zdejmuj z głowy Aureoli
    Chociaż zbyt mocno w oczy koli;
    Wygłaszaj wzniosłe swe zasady
    I nie popełniaj żadnej zdrady!

    Człowieczeństwo – to brzmi tak butnie
    I zawodzi ludzkość okrutnie;
    Bo składa człowiek hołd po hołdzie
    Władcy, na którego jest żołdzie!

    Człek 'Miłość’ do błota głosi
    Ale kalosze zawsze nosi;
    Pozwala, niech skórę wyłoją
    Rzecze jednak: „Byle nie moją”!

    Są głowy, które stawią opór
    Nawet wtedy, gdy spadnie topór;
    Gdy z chorągwi zostanie strzępek
    Nie ocaleje własny pępek!

    2.

    Czy jestem w górze, czy w dole
    Zawsze błogosławię swą dolę;
    Nie umiem ssać ze wszystkich cycy
    Bo obrzydli mi politycy!

    Zależy wielce los człowieczy
    Od pleców i boskich zapleczy;
    Niech nie zarzuca zero zeru
    Brak dobrego charakteru!

    Wśród potulnych obywateli
    Ojczyznę diabli by nam wzięli;
    Wściekłość losu na siebie kuszę
    Bo zawsze wolę to, co muszę!

    Nie zaglądajcie w spraw „Kulisy”
    Siedzą tam zawsze świnie, lisy;
    Prawa piszemy sobie sami
    One już potem rządzą nami!

    3.

    Niech śmierć wytrzebi nam głuptasów
    Którzy drewno noszą do lasów;
    Tych, co chwalą głosy baranie
    Jeśli im wełny się dostanie!

    Złego dziennikarstwa nowina
    Fałsz, że Abel zabił Kaina;
    Pieska kundelka zapytali
    W jakim kolorze obróż stali!

    Dziś żurnalistów podłe żarna
    Złośliwie mielą dobre ziarna;
    Znamy tę mądrość, jak świat światem
    Grzbiet dobra źle współżyje z batem!

    Nim język puścisz w plotek taniec
    Załóż na mordę swą kaganiec;
    Wielu dziennikarstwem się stało
    Umią mówić prawdę niecałą!

    4.

    Bardziej potrafi nam popsuć krew
    Maleńka pchła niźli wielki lew;
    Dziś, jeśli chcesz być całkiem szczery
    Musisz mieć wariackie papiery!

    Gdy Wojtyły runął piedestał
    Człowiek widzi, że nikt tam nie stał;
    Straszne te nasze nowe czasy
    Więcej w nich fałszu niż kiełbasy!

    Modli się człowiek pod figurą
    I bez różnicy mu pod którą;
    Wszystko to robi dla kariery
    Taka „Religia” nowej ery!

    Po cóż to wilki wśród baranów
    Głoszą nam równość wszystkich stanów;
    Przecież do żłobu każdy trafi
    Choć nie zna żadnej geografii!

    (c) by R.Z.M.

  • Rozkoszne Egzotyki

    Rozkoszne Egzotyki

    1.

    Miłość przyjemną jest energią
    Ciał złączenie – wielką synergią;
    Rozkosz – potrzeb zaspokojeniem
    Serc pojednanie – ukojeniem!

    Serc dwoje ogarnia Duch Zgody
    Oni dbają o swe wygody;
    Jedno drugiemu rozkosz sprawia
    Wszystko się wokół wnet naprawia!

    Miłość jest siłą ukojenia
    Żon i mężów zaspokojenia;
    Miłość opiera się na prawdzie
    Rzekły Bogi każdemu gaździe!

    Jedno zawsze wspiera drugiego
    I nie pragnie czegoś innego;
    Miłości Łaską obdarzeni
    Razem na zawsze są złączeni!

    2.

    Wciąż za Miłością moją tęsknię
    Póki Cię nie ma, za Tobą śnię;
    Kiedy już jesteś moim życiem
    Stajesz się duszy mej okryciem!

    Miłość zawsze Pokój wprowadza
    Od zła wszelkiego nas odgradza;
    Życie swe oddasz dla Miłości
    Uwolnisz Serce z wszelkiej złości!

    Miłość początkiem jest Mądrości
    Mędrcy kochając są bez złości;
    Moc pocałunków i pieszczoty
    Początkiem wszelakiej jest cnoty!

    Kama Miłości jest aniołem
    Ludzka Miłość toczy się kołem;
    Uczcie swe dziatki erotyki
    Rozkosz pieszczoty, egzotyki!

    3.

    Eros i filos, i agape
    Miłość to nie jazda na gapę;
    Sztuka wymaga wszak praktyki
    Porzuć wszelkie zgubne nawyki!

    Złość nie tylko piękności szkodzi
    Wśród złości się Miłość nie zrodzi;
    Myśl zazdrosna zabija Miłość
    I niszczy najgłębszą zażyłość!

    Radość spotkania, blask Księżyca
    Jedności nie straszna śnieżyca;
    Miłość gorącym ognia ciepłem
    Złość – czarnym ogniem, życia piekłem!

    Jedno oddane jest drugiemu
    Miłości, strumieniu wielkiemu;
    Zdań różnica nigdy nie dzieli
    Taką Miłość wesprą anieli!

    4.

    Dwa serca zawsze połączone
    Wszelkie przeszkody są zniszczone;
    Ptak nie wraca do ojca, matki
    Ni do dzieciństwa swego klatki!

    Dojrzali życie swoje tworzą
    Ziemię na chleb swój w trudzie orzą;
    Przysięga znakiem jest Miłości
    Już nie ulegniesz żadnej złości!

    Zazdrość oznaką posiadania
    Wyklucza wzajemne oddania;
    Codzienny czuły szept kochania
    Miłość to czyny – nie wyznania!

    Płomień Miłości nie wygasa
    Rozstania to niższa jest klasa;
    Serce wzlatuje ku wieczności
    Miłość przedsmakiem jest Boskości!

    (c) by R.Z.M.

  • Psia Miłość Xantypy

    Psia Miłość Xantypy

    1.

    Uczucia we mnie zabijałaś
    Wiem, że mnie nigdy nie kochałaś;
    Uległaś złudnej fascynacji
    Pseudomiłosnej aranżacji!

    Gosia Wysocka pieski lubi
    Psi urok każdą miłość zgubi;
    Gdy męża swego nie szanujesz
    Związek miłosny wnet zepsujesz!

    Kto bardziej kocha matkę, brata
    Na miłość swą nasyła kata;
    Miłość jest wieczna i jedyna
    Teraz się pomódl do Odyna!

    Urok Xantypy ryzykowny
    Wybór Twój bardzo jest wymowny;
    Ręki mężowi nie podałaś
    Śluby małżeńskie podeptałaś!

    2.

    Szukałaś jedynie negacji
    Złudnej, fałszywej orientacji;
    Duchową drogę obrażałaś
    Miłości, prawdy nie widziałaś!

    Xantypa złością swą zabiła
    Serce Mądrości poraniła;
    Cierpienie Sokratesa boli
    Zęby zacina w swej niedoli!

    Gdy pies ważniejszy od mężczyzny
    Człowiek dorabia się siwizny;
    Gdy lubej wszystko już przeszkadza
    Jestem tym w domu, co zawadza!

    Miłość nie odmawia poparcia
    Nawet w obliczu złych natarcia;
    Wierną kobieta, która kocha
    Odchodzi tylko zła macocha!

    3.

    Czemuż me Serce poraniłaś
    Piękne uczucia me zabiłaś;
    Miłość do psa Ciebie skundliła
    I zła teściowa usidliła!

    Jesteśmy po Miłości stronie
    Walcząc w ukochanego gronie;
    Wrogiem, kto nie stał w mej obronie
    Zawsze swą Miłość przed złem chronię!

    Xantypa mą pracę niszczyła
    Wszystko, co święte bezcześciła;
    Złą myślą nastrój zakażała
    Bo Diabła złośliwość wdrażała!

    Ta, co chce męża mieć dla siebie
    Przez swą zazdrość nie będzie w Niebie;
    Jeśli rozbija Jego pracę
    Niech uboga żebrze na tacę!

    4.

    Światek piekielnej zazdrośnicy
    Bagnem bezbożnej obłudnicy;
    Nie masz miłości, gdyś zazdrosną
    Odrzucając Miłość radosną!

    Pieszczoty czułe pocałunki
    Marzenia wspólne i sprawunki;
    Miłość łagodną jest, uczynną
    Siłą leczącą, dobroczynną!

    Horror zazdrosnej demonicy
    W młodości dupnej ulicznicy;
    Więcej Xantypo nie oszukuj
    Wiernością domek swój wybrukuj!

    Trudno naprawić ulicznicę
    Ćpunkę, pijaczkę, pięknolicę;
    Nie chciałaś Dobra, Prawdy, Boga
    Zawsze z Tobą szatańska trwoga!

    (c) by R.Z.M.

  • Kwiat Miłosnej Pieśni

    Kwiat Miłosnej Pieśni

    1.

    Takie nasze życiowe plany
    Zawsze kochać i być kochany;
    Dureń z miłości się zabija
    A mądry wzgardzi i omija!

    Nie z Tobą dziewczyno się żenię
    Poślubiam zawsze swe marzenie;
    Krzyż na miłości postawiłem
    Gdy z zadziwieniem Cię odkryłem!

    Wpadamy do miłosnej matni
    Ni po raz pierwszy ni ostatni;
    Smak komplementów, fałsz i słowa
    A Tyś szczęśliwa i różowa!

    Czasem spotkanie mimochodem
    Miłości staje się powodem;
    Zakochani jakże są ślepi
    Choć może dla nich to i lepiej!

    2.

    Zarówno kobieta jak i świat
    Mają dni swoje, nie mają lat;
    Wciąż jednak się jeszcze rumienię
    Na samo o Tobie wspomnienie!

    Podszepnął mi Amor skrzydlaty
    Bym kochał dziewczyny i kwiaty;
    Trzeba wiele taktu, umiaru
    By z miłości nie zdmuchnąć czaru!

    Jesteś jak polana słoneczna
    Nieuchwytna, lekka, taneczna;
    Miłość ceni niedoświadczenie
    Bo nie jest kunsztem lecz wzruszeniem!

    Na wszystko jest właściwa pora
    Nigdy nie poganiaj Amora;
    Z sercem swoim nie przegrasz wojny
    Gdy nieprzyjaciel w urok zbrojny!

    3.

    Za miłosnej pieśni jeden kwiat
    Oddawać pragnę cały świat;
    Jeśli jesteś jakimś poetą
    To dzięki kwiatom i kobietom!

    Jestem poetyki kąkolem
    Zdobię, zachwaszczam całe pole;
    Mówię wam wszystkim: „Drogie Panie”
    Odejdźcie, gdyż nie stać mnie na nie!

    Ta kobieta wrogów nie miała
    Bo wciąż każdemu ulegała;
    Honoru rodziny trzeba strzec
    Tak od frontu jak i od plec!

    Przeszłość dziewczyny kryształowa
    Kryształ wciąż cięty jest od nowa;
    Na buzi taki straszny plakat
    Że w sercu zawsze jeden wakat!

    4.

    Na tym polega wstyd dziewiczy
    Że swych upadków już nie zliczy;
    Jak już miłować, to ordynkiem
    Myślą, mową i uczynkiem!

    Gdy któraś jest w mężczyzny guście
    Ten zaraz marzy o rozpuście;
    Bierzcie, bo nie będzie wam dane
    Kobiety chcą być zdobywane!

    Gdy chcesz być moją duszą, ciałem
    Daj mi wszystko, czego nie miałem;
    Weź mnie do czyśćca, weź do nieba
    Dawaj pieszczoty jakiej trzeba!

    Uwieść dewotkę – niebios droga
    Przestanie cnotka nudzić Boga;
    Pozwól miłości na spełnienie
    Aż po ostatnie życia tchnienie!

    (c) by R.Z.M.

  • Erato, ukochana!

    Erato, ukochana!

    1.

    Erato weź swoją kitarę
    Chcę jeszcze z Tobą stworzyć parę;
    Zacznij wygrywać dźwięki pieśni
    Aby anieli śpiew Twój nieśli!

    Zawołaj do mnie wdzięczne ‘chaire’
    Niech zapanuje wszędzie ‘Eiren’;
    Bądź mą Taleją i Kaliope
    Razem zdobywajmy Europę!

    Klio wysławia naszą Miłość
    Odwieczną ku sobie zażyłość;
    Erato zagraj na kitarze
    Otwórz nam Niebios korytarze!

    Lira cudowną tchnie muzyką
    Erato poezji liryką;
    Nie znamy Dike bez Eunomii
    Dawnej, niebiańskiej Teogonii!

    2.

    Niech Polihymnia, Terpsychora
    Cieszą nas śpiewem, tańcem w Horach;
    Bądź mi Erato dziś Miłością
    Tak jak Urania jest Wiecznością!

    Erato zagraj na swej lirze
    Aż się do Ciebie całkiem zbliżę;
    Dźwięk pieśni Twej porusza Kloto
    Nić życia z Tobą przędzie Złotą!

    Wznosi Terpsyche urok Tańca
    Wokół Miłości i różańca;
    Erato ukochaną moją
    Miłosne więzi się podwoją!

    Czarowne płynie Charis z Plejad
    Czar Twoich wdzięków bez żadnych wad;
    Erato ma na kitarze gra
    Czy jesień, wiosna, czy lodu kra!

    3.

    Raduj się Tańcem Terpsychoro
    Przy dźwiękach liry każdą porą;
    Pierydy wszystkie nam klaskają
    Charyzmy hojnie rozdawają!

    Radość Euterpe nie zna granic
    Smutki ma wszystkie chyba za nic;
    Dźwięk jej fletu – Kloto wspomaga
    By żyć potrzebna nam rozwaga!

    Dziewięć Bogini nam nonadą
    Chórem anielskim, boską Nadą;
    Grają na serca strun dziewięciu
    Miłością brzmią ludzkiemu księciu!

    Korowód płynie niczym rzeka
    Pomysły zsyła nam Eureka;
    Kitary dźwięki brzmią tęsknotą
    Życie bez Ciebie jest sromotą!

    4.

    Góry Mnemose pięknie tańczą
    Światła Miłości cudnie niańczą;
    Atropos cała zadziwiona
    Życie przedłuża odmieniona!

    Helios świetlistym swym Rydwanem
    Miłość mą budzi już nad ranem;
    Zawsześ Miłością mą Erato
    Zima to, wiosna czy też lato!

    Tallo tęsknoty mej okryciem
    Miłość Erato całym życiem;
    Polihymnia składa me słowa
    Taka z Bóstwami jest rozmowa!

    Erato znaczy ‘Ukochana’
    Przez filos, eros miłowana;
    Apollin chórem dyryguje
    Montia agape się kieruje!

    (c) by R.Z.M.

  • Bliźniacze Płomienie

    Bliźniacze Płomienie

    1.

    Anielska radość – być we dwoje
    Miłość otwiera swe podwoje;
    Czułe szepty, dotyk, podniety
    I zapach spragnionej kobiety!

    Dotyk, spojrzenie i głaskanie
    Miłego serca ciche łkanie;
    Smak łona – rozkosz nieskończona
    Ona do pieszczoty stworzona!

    Przyciągam swój bliźniaczy płomień
    Usuwam złudy wszelkich rojeń;
    Jednoczą serca i swe dłonie
    Dusze wędrujące na błonie!

    Miłość nie jest ślepą iluzją
    Szczęście we dwoje jej prowizją;
    Szukają Serca bratnich Duszy
    Aż ich miłością się ktoś wzruszy!

    2.

    Każdy kto szuka ten znajduje
    Jeśli sercem szczerze miłuje;
    Partnerstwo uzgodnień wymaga
    Negocjacja miłość wspomaga!

    Kochając zawsze drugie słuchasz
    I jak gołąbek słodko gruchasz;
    Płomień płomienia nie oparzy
    Gdy swą miłością ciągle darzy!

    Nie ma oszustwa ni podłości
    Jeśli płonie ogień miłości;
    Wszędzie pełno słodkiej czułości
    Miłość ekspresją wzajemności!

    Odurzenie jest jednostronne
    Cierpień mnożenie nieuchronne;
    Jeden płomień w drugi wstępuje
    Miłość nikogo nie zrujnuje!

    3.

    Miłość się rodzi z wzajemności
    Bez przymusy i zależności;
    Jedno drugie chętnie wspomaga
    We wszystkim, co życie wymaga!

    Szczęście skutkiem miłowania
    Cierpienie wprost z oszukiwania;
    Szukaj miłości, żyj w szczerości
    Kochaj swą duszę bez zazdrości!

    Nie wart Twych marzeń, kto odchodzi
    Z drogi miłości w piekło schodzi;
    Kochaj sercem, łonem, rozumem
    W poglądach bądź jako ekumen!

    Ludzie parami są zrodzeni
    On i Ona razem stworzeni;
    Szukaj swojej drugiej połowy
    Obrazy serca weź do głowy!

    4.

    Poszukaj blisko i daleko
    Wśród buszu afro oraz eko;
    Miłością – razem dzielić życie
    W ciszy pomagać sobie skrycie!

    Ofiar ułudy nie brakuje
    Niech się iluzja nie katuje;
    Szczerym nie trafia się pomyłka
    Łatwo rozpoznaj, co to zmyłka!

    Będąc zawsze szczerą osobą
    Szybko odnajdziesz miłość nową;
    Prawd ukrywanie to obłuda
    Fałszem spowita jest ułuda!

    Każdy swą Miłość sam znajduje
    Jeśli jej szczerze poszukuje;
    Przyjaźń podstawą dla miłości
    W płomieniu nie ma żadnej złości!

    (c) by R.Z.M.

  • Anioły i Archanioły Boga – Nadzieja Skrzywdzonych

    Anioły i Archanioły Boga – Nadzieja Skrzywdzonych

    Anioły – gr.: Angelos, hebr.: Mala’ch, arab.: Malāk, w sanskr.: Dewa – są kochającymi wysłannikami Boga-Stwórcy przypominającymi nam kim jesteśmy, wskazującymi i pomagającymi w naszej drodze w odkrywaniu naszej bożej istoty, są światłem, które emanuje pokój, miłość i harmonię. Orientalna, wedyjska Bhakti Joga jest powszechnie znaną i praktykowaną metodą duchowego rozwoju anielskich dusz jakie odradzają się na Ziemi! Bóg stworzył anioły z tęczy radości, szczęścia (Ananda) i wiary w nas samych. Prawie każdy doświadczył w swoim życiu obecności aniołów, w postaci snów, opieki, wewnętrznego głosu, uszczypnięcia w policzek lub głaskania po głowie. Pierwotnie, ludzie zostali stworzeni jako boże i doskonałe istoty lecz w czasie swojej ziemskiej wędrówki zapominają o tym. Czasem można poczuć ciepło wokół swoich ramion, ciepło bijące od stóp do głów lub miłość i światło, które Nas nagle otacza. Możemy również usłyszeć głos anioła w postaci słów, śpiewu ptaków lub szumu wiatru, niektórzy słyszą bicie dzwonów. Anioły mówią do nas na tysiące różnych sposobów, często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie nasz anioł usiłuje nam coś powiedzieć. Święci, mistycy i poeci debatowali i oświadczali przez stulecia, jak mogą wyglądać anioły i kiedy możemy je zobaczyć. Dla artystów, bez wątpienia, anioły są widzialne i sposoby ich przedstawienia zmieniały się, tak jak sztuka i społeczeństwo zmieniały się w ciągu wieków. Możemy spotkać obrazy uskrzydlonych istot – mężczyzn, kobiet i zwierząt w wielu kulturach antycznych. Niektóre z tych „protoaniołów” bardziej znane to monumentalne uskrzydlone figury z pałaców asyryjskich, rzymskie uskrzydlone istoty z Pompejów, i w szczególności grecka bogini Nike, reprezentująca kulturę klasyczną. Przez wieki czyniono próby, by ustalić organizację i hierarchię aniołów. W kulturze chrześcijańskiej najczęściej cytuje się dzieło syryjskiego mnicha z V w. n.e., Pseudo-Dionizego Aeropagity „Hierachia niebieska”. W księdze tej wymienia on trzy hierarchie mające po trzy chóry anielskie, coraz mniej znaczące: (1) serafiny, cherubiny i trony (2) panowania, cnoty i potęgi (3) książęta, archanioły i anioły. Pierwsza hierarchia służy i adoruje Boga, druga kontempluje wszechświat a trzecia zajmuje się sprawami ludzi. W tej trzeciej hierarchii anioły książęta czuwają nad narodami, archanioły zajmują się ludźmi w sytuacjach nadzwyczajnych zaś aniołowie funkcjonują jako strażnicy dnia codziennego. Należy uważać, aby w doświadczeniach własnych nie pomylić aniołów z demonami, którzy są subtelnymi wysłannikami krainy zła i mroku wiodącymi ludzi do grzechu narkomanii, pijaństwa, hazardu, mięsożerstwa, kradzieży i wyzysku czy innej pomylonej zbrodni!

    Zanim pierwszy raz przyszliśmy na ten świat, podobno mieszkaliśmy z aniołami w rajskim ogrodzie, ale wiele dusz żyło też w piekłach upadku. Kiedy zapadła decyzja o naszym narodzeniu, Anioł Stróż położył nam palec na ustach, byśmy nie opowiadali o tym, co przeżyliśmy w niebie czy zaświecie. Ślad jego dotyku ma każdy z nas – to podłużne wgłębienie pomiędzy nosem a górną wargą. Tym pięknym baśniowym tekstem pragnę zachęcić was do poznania niesamowitego świata, który nas otacza lecz jego niematerialność jest niewidoczna dla naszych ludzkich zmysłów. Dobry Bóg w swoim niesamowitym dziele stworzenia prócz nas stworzył także anioły. Mają one różne zadania, a jednym z tych zadań jest opieka nad ludźmi i innymi żyjącymi stworzeniami! Chrześcijaństwo swój podział istot anielskich oparło w dużej mierze na ezoterycznej tradycji judaizmu. Dzieli ono anioły na trzy hierarchie i dziewięć chórów anielskich:

    I. Trony, Cherubiny, Serafiny;
    II. Panowania, Zwierzchności, Moce (Potęgi);
    III. Księstwa, Archaniołowie, Aniołowie!

    W wieku atomowym, kiedy świat zewnętrzny zajmuje całą uwagę ludzkości, nie można zapominać o innym świecie, o wiele cudowniejszym od materialnego – o niewidzialnym świecie aniołów Boga. Jego poznanie i współżycie z nim musi iść w parze z ogólnym rozwojem, o ile człowiek ma zachować swoją godność i spełnić swe przeznaczenie. Obowiązek ten jest tym ważniejszy, że pośród duchów niebieskich żyjemy i do wiecznego z nimi obcowania ostatecznie zdążamy. Niektórzy z nich, Aniołowie Stróże, Strażnicy, są naszymi najlepszymi i nieodłącznymi towarzyszami ziemskiej pielgrzymki. Podczas ziemskiej pielgrzymki człowieka Anioł Stróż jest zawsze przy nim i nigdy od niego nie odchodzi. Bowiem Anioł ten otrzymał od Boga misję wypełniania planów Opatrzności wobec człowieka, rodziny, plemienia czy narodu. Jak długo żyje człowiek na Ziemi, tak długo trwa realizacja tych planów i tak długo musi być przy nim Anioł Stróż, który czuwa z wyższej sfery bytu. To prawda, że Strażnik nie zawsze zapobiega nieszczęściom i cierpieniom, nie zawsze nie dopuszcza do popełnienia grzechu, nie zawsze uzdrawia, ale to z uwagi na Karman skutków czynów, słów i myśli jakiego doświadczają ludzie. Nie jest to jednak równoznaczne z porzuceniem człowieka przez jego anioła. Jeśli zaś Pisma Święte mówią o opuszczeniu kogoś przez aniołów (Jr.51,9), należy przez to rozumieć, że nie zapobiegli oni spadającym na człowieka nieszczęściom. Mistycy dzielą dobrodziejstwa świadczone ludziom przez Aniołów Stróżów na dwie główne grupy: jedne odnoszą się do ciała i spraw doczesnych, a drugie do duszy i jej zbawienia. Zanoszą nasze modły do wyższych Hierarchii, a nawet do Boga i wstawiając się za nami, przyczyniają się do naszego zbawienia i wyzwolenia. Są nam pomocni szczególnie w godzinie choroby, trudności czy śmierci i walczą o to, abyśmy zeszli z tego świata w stanie łaski i błogosławieństwa. Po śmierci ciała święte dusze Anioły Śmierci prowadzą do nieba, a te, które czeka jeszcze pokuta – do piekielnego czyśćca, gdzie je odwiedzają i pocieszają. Tak zwany czyściec to lżejsza sfera Piekieł!

    Anioł według większości wielkich religii, w których to pojęcie występuje, jest to świetlisty byt duchowy, który służy Bogu, i na różne sposoby wspiera jego działania. Wyraz ten przeniknął do polszczyzny z języka czeskiego, który zawdzięcza go najprawdopodobniej misji Cyryla i Metodego. Pierwotnie pochodzi on od greckiego słowa ἄγγἄελος (ángelos, według wymowy bizantyjskiej ánhielos), oznaczającego oryginalnie „posłaniec”. W biblijnym Starym Testamencie analogiczne byty duchowe są nazywane w języku hebrajskim מלאך, mal’ach – co również znaczy „posłaniec”, ale o królewskim charakterze bądź królewskiej natury. Wspaniałe wyobrażenia aniołów istniały w starożytnym Egipcie i Babilonii, a także w Indii i Persji. W religiach tych cywilizacji były wspominane całe zastępy wzniosłych duchów i istot, będących pośrednikami między bogami a człowiekiem. Często przedstawiano je jako uskrzydlone zwierzęta z ludzkimi twarzami. Starożytnym aniołom przypisywano pewien rodzaj cielesności, co znajduje potwierdzenie w apokryficznej Księdze Henocha (Enocha). Anioły tam występujące płodziły dzieci, odczuwały głód i pragnienie. W czasach nowożytnych do tej koncepcji aniołów nawiązywał żydowski mistyk Emanuel Swedenborg.

    Aniołowie często występują w historiach opisanych w Starym Testamencie (Rdz. 3, 24; księgi prorockie).Biblia nie mówi jednak wiele o naturze i rodzajach tych bytów, gdyż jest to wiedza ezoteryczna odpowiednia dla dzieł wtajemniczonych mistyków takich jak indyjscy jogini czy żydowscy Zuf. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w pismach kabalistycznych oraz w apokryfach. Chrześcijaństwo przejęło wiarę w anioły z judaizmu czyli z religii semickiej (kaszmirskiej). W pierwszych wiekach wśród Ojców Kościoła istniały pewne spory co do natury aniołów. Grzegorz z Nazjansu, Jan z Damaszku czy Bazyli Wielki wyobrażali anioły jako istoty eteryczno-ogniste. Jeszcze na Soborze Nicejskim II w 787r. przypisywano aniołom subtelne ciała. Według Tomasza z Akwinu i teologii katolickiej anioły to duchy mające wolną wolę, ale nie mające ciała, a sama nazwa „anioł” nie oznacza natury lecz funkcję, co jest pewnym pomyleniem pojęć. W rzeczywistości anioły mają subtelne ciała z boskiego światła i tym różnią się od demonów o ciałach z Ognia (Dżinów) czy złych duchów (Diabłów, Szed) pozbawionych ciał przez Boga za karę! Anioły pełnią również ważną rolę w islamie, który jest mistyczną kompilacją religii żydowskiej i chrześcijańskiej dokonaną mocą objawienia anioła Gabriela. Wiara w anioły stanowi element nauczania tej wielkiej i u swego początku reformatorskiej religii. W islamie twierdzi się, że anioły zostały stworzone przez Boga ze Światła ognia, przebywają w Niebiosach, a głównym ich zadaniem jest służba dla swego stwórcy i władcy jakim jest Bóg (Allah, Elohim). Pełnią także funkcję posłańców, chronią ludzi oraz spisują wszystkie ich uczynki, karają ludzi, prowadzą dusze w zaświaty. Koran (Święta Księga) został podyktowany Muhammadowi (Mahometowi) przez anioła Gabriela (arab. Dżibrila). W mistyce islamu wymienia się przede wszystkim Dżibrila, Malika (strażnika ogni piekielnych), Izra’ila (anioła śmierci), Nakira i Munkara, Haruta i Maruta, Mika’ila i Azrafaela. Jedyny przywódczy anioł, który odmówił Bogu posłuszeństwa to Iblis, zwany też Szatanem, pociągając pomniejsze anielskie byty do upadku i powstania piekła.

    Anioły w Biblii

    • Są istotami duchowymi nadrzędnymi względem ludzi — Ps 8, 6; Hbr 2, 7,
    • Stworzeni przed człowiekiem — Hi 38, 4-7,
    • Nie żenią się, ani za mąż nie wychodzą — Mk 12, 25,
    • Jest ich ogromna liczba — Ps 68, 18; Mt 24, 31; Hbr 12, 22; Ap 5, 11,
    • Nie trzeba ich wielbić (choć można), ale trzeba słuchać — Kol 2, 18-19; Ap 19, 10; 22, 8-9;
    • Służą ludziom pomocą i radą oraz opieką Hbr 1, 14; i ich ochraniają Ps 34, 8,
    • Służyli Jezusowi jako prorokowi Boga Mt 4, 11; Mk 1, 13; Łk 22, 43,
    • Część z nich upadła stając się demonami Jud 6; 2P 2, 4; i służy szatanowi Ap 12, 9; Mt 25, 41.

    Według wizji świętego proroka Daniela (Dn.10) Archanioł Michał – Anioł Stróż narodu żydowskiego – wstawia się razem z Archaniołem Gabrielem za Żydami i prosi o uwolnienie ich z niewoli perskiej. Przeciw temu występują Aniołowie Stróże Persów i Greków i proszą Boga, by Żydzi nadal pozostali w niewoli. Wnosimy z tego, że wszystkie narody mają swoich Aniołów Stróżów, którzy pragną dla nich dobra i o to dobro proszą Boga, ale też niesforny i zły naród bywa surowo ukarany. Uwolnienie z niewoli perskiej było dobrodziejstwem dla Żydów, ale dla Persów było niekorzystne. Pozorna sprzeczka aniołów nie dowodzi tego, że sprzeciwiają się woli Bożej, ale tego, że nie znają Boskich zamiarów wobec poszczególnych narodów. Na innym miejscu Pismo Święte równie wyraźnie mówi o Aniele Stróżu Jerozolimy i miast Judei, który błagał Pana Boga o litość dla nich: „Jahwe Zastępów, czy długo jeszcze nie przebaczysz Jerozolimie i miastom Judy, na które gniewasz się już lat siedemdziesiąt?” (Za. 1,12). Mistycy wyprowadzają wniosek, że jeśli wspomnianym państwom, narodom i miastom byli dani Aniołowie Stróże, trzeba przyjąć, że są dani i innym, gdyż Opatrzność Boża na wszystkich się rozciąga, a anioły są niewidzialnym rządem Boga nad Ziemią i ludzkością. Cały światek katolicki zna historię pojawienia się Anioła Stróża Portugalii w 1916 roku w wiosce Fatimie. Praktykując wiarę w Aniołów Stróżów społeczności, święci i pobożni ludzie czczą, pozdrawiają i wzywają ich pomocy. Mistyk, błogosławiony O. Piotr Faber, kiedy zbliżał się do jakiejś miejscowości oddawał cześć najpierw jej Aniołowi Stróżowi, a następnie modlił się, aby wyjednał mu przychylne przyjęcie i otworzył drogę do serc ludzkich. Czcząc wielkich aniołów stworzonych ze Światła Bożego nie należy zapominać o Bogu!

    Rodzaje aniołów (dewów)

    Podział aniołów na chóry i hierarchie oraz sfery nie jest prosty i można spotkać się z różnymi podziałami zależnie od stopnia wglądu mistyka w tę subtelną dziedzinę wiedzy. Jednym z nich jest podział na cztery chóry z trzema hierarchiami każden, inny podział to trzy sfery z trzema hierarchiami każda. Popularnym jest sposób sklasyfikowania aniołów w dziewięciu chórach i trzech hierarchiach, wybiegający poza dane biblijne, a upowszechniony przez Dionizego Pseudo-Areopagitę, nieznanego z imienia pisarza chrześcijańskiego z końca V lub początku VI wieku. Jego dziewięć chórów anielskich było podzielonych na trzy grupy po trzy chóry: Serafini, Cherubini i Trony; Panowania, Moce i Potęgi; Zwierzchności, Archaniołowie i Aniołowie. Ogólnie warto trzymać się dziewięciu hierarchii, jednak ich kolejność nie zawsze jest poprawna jeśli chodzi o rzymskich teologów.

    Pierwsza Hierarchia to anioły kontemplacji. Należą do niego trzy chóry Serafiny, Cherubiny i Trony, przy czym Trony są najważniejsze po Bogu bo to anioły zasiadające na Tronach razem z Bogiem, sądzące światy i rządzące w Imieniu Boga. Anioły te posiadają najgłębszą znajomość, wiedzę o Boskości i moc odpowiednią do stanowienia Dworu Boga. Druga Hierarchia to anioły kosmosu czy wszechświata, które zarządzają całym kosmosem, jak i każdą gwiazdą oraz planetą. Słyną ze swej mocy i potęgi, a do tej Hierarchii zaliczamy chóry Panowań, Moce i Zwierzchności. Trzecia Hierarchia to anioły opiekuńcze świata przejawionego, które są najbardziej zaangażowane w sprawy ludzi i są największymi przyjaciółmi ludzi, roślin i zwierząt. Do tej Hierarchii zaliczają się Księstwa, Archanioły i Anioły. W interpretacjach rozmaitych biblistów liczba porządków niebiańskich (chórów) waha się od 7 do 11. Ostatecznie jednak zostały one uporządkowane w trzech triadach zwanych Hierarchiami:

    Trony – przynoszą sprawiedliwość Boga, wyróżniają się posłuszeństwem (zwane są także Rydwanami lub Kołami)
    Cherubiny – strażnicy gwiazd stałych, niebiańscy kronikarze, dawcy wiedzy, górują miłością nad innymi chórami
    Serafiny – Anioły miłości, światła i ognia, pełne wiedzy bożej
    Panowania (Dominacje) – regulują anielskie obowiązki, przez nie manifestuje się Majestat Boga
    Zwierzchności, Cnoty – czynią cuda na ziemi, obdarzają wdziękiem i męstwem
    Moce (Władze, Potęgi) – powstrzymują wysiłki demonów, które chcą zniszczyć świat, przypisuje się im moc czynienia cudów
    Książęta – ochraniają religię, kierują państwami i narodami
    Archanioły – spełniają najważniejsze zadania
    Anioły – opiekunowie ludzi i wszystkich rzeczy materialnych;

    Anioły w chrześcijaństwie, judaizmie czy islamie mają one dwie główne funkcje: gloryfikującą – wysławiają chwałę i wspaniałość Boga (Brahman, Allah, Śiva) oraz pośredniczącą – są posłańcami Boga, opiekunami powierzonych im osób, zanoszą ludzkie modlitwy przed oblicze Boga, oznajmiają ludziom Jego wolę, pomagają podjąć właściwą decyzję. W Apokalipsie św. Jana anioły wymierzają kary spadające na ludzkość. W biblijnej Księdze Rodzaju cheruby strzegą wejścia do rajskiego ogrodu Eden, dzierżąc miecze wirujące, którymi odganiają złe demony.

    Pragniemy opisać wszystko co jest nam dostępne o Aniołach, Dewach. Chcielibyśmy przedstawić te wspaniałe Istoty jako najwspanialsze dzieło Boga, Brahmana, pomagające wszystkim istotom, które, je o to poproszą, a także jako opiekunów, strażników i przyjaciół człowieka oraz przyrody. Słowo Anioł pochodzi z greckiego słowa „Angelos” czyli „Posłaniec” lub „Pośrednik” między Bogiem a ludźmi. Anioły czyli Dewy nie posiadają Ciała fizycznego, gdyż są Istotami Świetlistymi, mają ciała z czystego Światła Niebios lecz w pewnych okolicznościach mogą przyjąć różne formy jak krzak gorejący, blask światła, głos Boga, postać człowieka lub zwierząt. Anioły, Dewy obdarzone są ponadprzeciętną inteligencją, wielką siłą oraz bezwarunkową miłością. Dewy, Anioły są niebiańskimi dziećmi Boga, pierwszymi stworzonymi bytami, które pomagały Stwórcy w czasie tworzenia Wszechświata, jest ich niezliczona ilość, nigdy ich nie zabraknie, gdyż Bóg może zwiększać ich ilość by mogły spełniać nowe zadania. Spełniają różne zadania, lecz metoda jest jednaka – kochać i służyć wszystkim dobrym istotom bez wyjątku, prowadząc i pomagając w drodze do wykonania zadań jakie dobrym bytom wyznaczono jako ich życiową Misję, a także nauczyć ludzi tu na ziemi bezwarunkowej miłości i służby dla świętych, mistrzów i proroków oraz ruchów duchowych boskiego pochodzenia. Anioły, Dewy są wszędzie i pomagają ludziom dobrym we wszystkim jeżeli je tylko poprosimy, gdyż nie mogą się przeciwstawiać swojej misji i duchowemu powołaniu przez Boga. Każdy ma swojego Anioła Stróża czasami dwóch lub więcej, gdyż normalnie wystarczy jeden do zapisywania dobrych czynów, słów i myśli, jednak źli mają dodatkowe Anioła Kary, który zapisuje wszelkie złe, niegodziwe czyny, myśli i słowa oraz stosownie do nich w odpowiednim czasie zsyła kary i plagi zwane złym Karmanem. Dewy, Anioły są częścią połączone z głębią naszej Duszy, Atma-Puruszy i w zasadzie można je prosić o wszystko, chociaż czynienie innym szkody bez powodu spotka się ze zwrotem karmicznym.

    We wczesnym chrześcijaństwie, a także w czasach przedchrześcijańskich, określenia anioł i demon były używane jako terminy przeciwstawne i tak należy je rozumieć. Wynikało to z historii stworzenia aniołów i demonów, o czym uczy chociażby Prorok Henoch (Enoch). Ponieważ obecnie niezbyt wyraźnie rozdzielamy te dwa pojęcia, wielu ludzi zostaje wprowadzonych w błąd uważając demony (hebr. Szed) za coś dobrego czy pozytywnego. Każdy Anioł, każdy Dew jest synonimem świętości, czystości i bezgrzeszności oraz bezinteresownej służby Bogu. Wyobrażamy go sobie przede wszystkim jako posłańca Boga, który pośredniczy mu w kontaktach z ludźmi i innymi samoświadomymi stworzeniami. Anioły pomagają nam również w trudnych sytuacjach, ochraniają i dbają o nas. Anioł jest symbolem doskonałości moralnej, wiedzy, mądrości, prawdy i kojarzy się ze światłem i radością Boża. Natomiast demon kojarzy się z czymś złym i strasznym, z wszelką niegodziwością i zwiedzeniem prowadzącym do pomieszanych, iluzorycznych poglądów czy halucynacji narkotycznej. Demony, Asury są skrajnym przeciwieństwem aniołów, dewów. Jednakże mało kto się zastanawia, że demony najpierw były aniołami, ale uległy skorumpowaniu i degeneracji doprowadzając siebie samych do upadku w ciemny mrok i znacznej utraty pierwotnej magicznej boskiej Mocy. Demony, Asury nie są już aniołami ani nawet pół-aniołami, bo straciły większość swoich nadprzyrodzonych możliwości, które współdzieliły z Bogiem, Brahmanem, albowiem już nie służą Bogu, a występują po stronie diabła, kusząc niższe stworzenia takie jak rodzaj ludzki. Jest to podstawa chrześcijańskiego, żydowskiego, a także muzułmańskiego i hinduistycznego stosunku do aniołów, dewów.

    Wiara w aniołów Boga, (Allah, Elohim) jest bardzo ważna dla muzułmanów i nazywana jest drugim dogmatem wiary w Koranie. Według świętego pisma islamu aniołowie zostali stworzeni z boskiego światła (Nur), lub jak niektórzy mówią ze światła boskiego ognia, w przeciwieństwie do ludzi, którzy powstali z zaschniętej grudki gliny, czyli materii Ziemi. Czas stworzenia aniołów nie jest dokładnie podany w Koranie, jednak na podstawie niektórych tekstów koranicznych można zakładać, że aniołowie zostali stworzeni wcześniej niż człowiek. W jednym z takich tekstów Dobry Bóg – Allah mówi aniołom, że będzie miał zastępcę na ziemi (2:30), czyli człowieka. Aniołowie nie mają ciała i są niewidoczni dla istot grzesznych, acz jedynymi istotami na ziemi, które potrafią widzieć anioła są zwierzęta, chociaż też nie wszystkie, a tylko te o wysokiej samoświadomości. Abu Hurajra napisał, że Prorok mu powiedział: „Jeśli słyszycie śpiew koguta, proście o błogosławienie Allaha, ponieważ on (kogut) widzi anioła.” W Koranie opowiada się także o tym, jak aniołowie wyglądają, kiedy przychodzą z objawieniem czy z jakimś zadaniem od Boga. Aniołowie generalnie nie są podobni do ludzi chociaż czasami ze względu na sytuację przyjmują ich oblicze, są ogromni i mogą mieć nawet kilkaset skrzydeł (35:1). Koran mówi, że istnieją aniołowie płci żeńskiej (43:19), czyli Anielice. Niemniej historia o Harucie i Marucie (2:102) – aniołach, którzy wysłani przez Boga na ziemię by nauczać ludzi, uwiedli kobietę, świadczy o tym, że aniołowie są płci męskiej i dla boskich celów mogą wykonywać zadania trudne do oceny przez ludzi!

    Funkcje aniołów

    Aniołowie wykonują różne funkcje służąc Bogu. W islamie anioły, malaki są czymś więcej niż posłańcami, chociaż to pojęcie również leży tam u źródeł koncepcji anioła. W Koranie określa się je mianem sług Boga (43:19). W niebie ich zadaniem jest ochranianie niebiańskich murów przed podsłuchującymi demonami czyli dżinami i szatanami. Ale przede wszystkim aniołowie nieustannie głoszą chwałę Bogu (21:19-20; 66:6) intonując i śpiewając przecudnie piękne i porywające serca pieśni duchowe. Grupa aniołów Uwielbienia (Bhakti) nazywa się „Mukarrabun”. Głoszą chwałę Bogu i ciągle powtarzają jego święte imiona, których islam wyróżnia 99 oprócz imienia ALLAH, które oznacza po prostu BÓG. Na ziemi zadaniem aniołów jest ochranianie ludzi przed demonami oraz pouczanie. Znajdują się z prawej i z lewej strony człowieka (50:17-18) lub z tyłu (13:11). Ten, który idzie z prawej strony zapisuje dobre uczynki człowieka (ich wartość u świętych zostanie zdziesięciokrotniona), a ten, który z lewej – złe. Kiedy człowiek popełni coś złego, anioł z prawej strony usiłuje opóźnić zapisanie tego uczynku przez anioła z lewej, powołując się na możliwość skruchy winnego i przebaczenia ze strony Boga. Ci aniołowie są nazywani „Hafaza”. Gdyby nie ci aniołowie, muzułmanie(wierzący w Boga) byliby cały czas narażeni na ataki demonów. Stąd w pozakoranicznej mistycznej tradycji muzułmańskiej biorą się postacie Nakira i Munkira. Co więcej, aniołowie wspierają ludzi w trudnych sytuacjach (66:4).

    Obok strzeżenia i wspierania ludzi, anioły mają na ziemi obowiązek spisywania ludzkich uczynków do księgi, która następnie zostanie przedstawiona podczas Sądu Ostatecznego (82:10-12; 50:17-18). Wykonują to zadanie aniołowie, którzy nazywani są „Kiramun katibin”, a w tradycji wedyjskiej są to Lipika Dewa. Ta grupa aniołów umie czytać ludzkie myślo-emocje i zapisuje uczynki zarówno popełnione jak i jeszcze nie popełnione ale planowane czy wymyślane. W innym fragmencie mówi się jednak, że to nie aniołowie, lecz sam Bóg spisuje uczynki (21:94), jednak chodzi o to, że anioły działają w zjednoczeniu z Bogiem jako jego kosmiczne oczy i uszy. Ponieważ anioły pilnują ludzkości, nazywa się ich strażnikami lub opiekunami ludzkości i stworzeń. Część aniołów, na których czele stoi Azrail (Izra’il), zajmuje się zabieraniem duszy zmarłych, w godzinie śmierci na Sąd Boży. Nazywają ich „Malaika al-maut”. Dwóch aniołów – Munkar i Nakir – przychodzi do zmarłych i zadaje im pytania na temat ich Boga, Proroka i religii. Ale przychodząc do ludzi nie zawsze mają ten sam wygląd. Przed grzesznikami przyjmują straszną postać: absolutnie czarni ze świecącymi się oczyma, dużego wzrostu i zadają głośne pytania, a ludzie często myślą, że to Głos Sumienia. Anioły Śmierci do ludzi wierzących przychodzą jako przyjaciele, zadając życzliwe pytania, wspierając i czyniąc proces śmierci całkiem przyjemnym. Anioł śmierci mężczyznom pokazuje się jako bliska i pożądana kobieta, a kobietom jawi się jako idealny mężczyzna, aby dusza chętnie i bez strachu opuściła ciało fizyczne!

    Istnieje 19 aniołów dowódców, którzy mają za zadanie służyć w piekle jako nadzorcy Kar Bożych i nazywani są „Zabani”. Anieli ci wysocy i bardzo okrutni, a ich przywódcą tych aniołów jest Malik, Król (Radźa), który jest wyznaczony przez Allaha i nazywany jest światłem i stróżem piekła. W tradycji wedyjskiej ten Anioł Stróż Piekieł i Śmierci zwany jest Dharmaradżą, Królem Dharmy! Jednym z zadań aniołów, jako sług Boga, będzie pomoc mu podczas Sądu Ostatecznego, kiedy to Osiem Aniołów (Trony) będzie dźwigać Tron Boga (69:17). Inni będą otwierać księgi z zapisanymi uczynkami ludzi i wykonywać wyroki Boga na niegodziwych zatraceńcach i dewiantach (41:30-32; 16:28). Oprócz wymienionych funkcji aniołowie wykonują polecenia Boga na ziemi jako jego żołnierze bądź wywiadowcy. Są historie, według których aniołowie uczestniczą w bitwach, o ile jedna ze stron działa w słusznej sprawie. Jednakże nie przedstawiają w nich swojego prawdziwego oblicza, a przyjmują postać różnorodnych zwierząt. Na przykład ptaki ababil, które obrzuciły kamieniami wojowników Brahy, niewątpliwie są aniołami. Pewien werset mówi: „Do Boga należą wojska niebios i ziemi”( 57:7).

    Główni aniołowie, dewy

    W Koranie wymienia się niewiele imion aniołów. Dopiero w muzułmańskich rozważaniach o aniołach, w muzułmańskiej angelologii sufich, wymienia się sporą ich liczbę. Głównymi aniołami są Dżibril (Gabriel), Israfil, Mikail (Michał) oraz Azrail (Izra’il). Mają one przywilej noszenia tronu Boga i pełnią także funkcję pośredników kontaktujących się z prorokami. Spośród nich najważniejszym jest Dżibril (Gabriel), gdyż przenosi ludziom Boże objawienia. W Koranie opisana jest głównie jego rola w życiu Proroka Muhammada (Mahometa). Przekazywał on Prorokowi Koran (Księgę, Pismo Święte), najpierw w częściach, a potem, podczas Ramadanu, cały tekst. Dżibril dbał i nauczał Świętego Proroka Mahometa, pomagał mu w działaniach wojennych i dyskusjach religijnych. Archanioł Gabriel pomagał także wielu innym znanym prorokom i często jest źródłem częściowego, tak zwanego prywatnego objawienia. Czasami opisuje się Gabriela jako istotę dużego wzrostu z nogami na ziemi, a głową „w chmurach”. Odgrywa znaczącą rolę w muzułmańskiej boskiej magii i alchemii, jego imię razem z imionami innych trzech aniołów pisane jest na ramionach kwadratów magicznych. Israfil – to anioł o czterech skrzydłach rozciągających się na cztery strony świata, który zadmie w trąby w dniu Sądu Ostatecznego. Israfil cały czas znajduje się przy ogromnej trąbie, przypominającej róg, żeby zatrąbić w dzień, kiedy przyjdzie czas na Sąd Ostateczny. Innym jego zadaniem są bardzo zaawansowane i głębokie objawienia mistyczne. To właśnie Israfil przyniósł Prorokowi Muhammadowi (Mahometowi) pierwsze natchnienie i na trzy lata związał się z nim nierozdzielnie jako anioł który wciela się we wróżbitę i w poetę. Israfil również odczytuje decyzje Allaha (Stwórcy) co do losu poszczególnych ludzi i przekazuje je innym aniołom do wykonania. Opisany jest jako ogromna istota: jego nogi są na niższych warstwach ziemi, a głowa obok tronu Allacha, ma dwie pary skrzydeł, a ciało całe we włosach, ustach i językach. Trzy razy dziennie i trzy razy w ciągu nocy zagląda on do piekieł i płacze ze smutku oraz współczucia próbując znaleźć jakąś duszę godną wyzwolenia, wybawienia ze światów piekielnych. Dla ludzi tej Ziemi te trzy pory to świt, południe i zmierzch każdego dnia!

    Następny wielki anioł Mikail (Michał, Michael) jest olbrzymem, a cała ziemia i niebo znajdują się w jego ustach. Michael także ma za zadanie zarządzać wiatrem i deszczem, pojąc stworzenia i dając im deszcz lub karając narody suszą czy powodzią. W Koranie opisuje się go razem z Dżibrilem, jako anioła, który będzie karał tych, którzy są nieprzyjaźni Allahowi, jego posłańcom (świętym i prorokom) i aniołom. Azrail (Izra’il) – anioł śmierci – oddziela po śmierci duszę człowieka od jego ciała, oczywiście z pomocą swoich rozlicznych podwładnych w każdej okolicy Ziemi. Jest on jednym z najbardziej bliskich Bogu aniołów przynależąc do ścisłego, tronowego Dworu Allah. Tradycja mówi, że: „Izra’il, jak istota o rozmiarach kosmicznych, siedzi na łożu ze światła, ma cztery twarze, cztery tysiące skrzydeł, a jego ciało składa się z oczu i języków, których ilość równa się liczbie ludzi żyjących na ziemi.” Uważa się, że najpierw był on jednym z głównych aniołów. Przed stworzeniem Adama Bóg polecił aniołom przynieść mu glinę z różnych miejsc na ziemi. Ziemia się sprzeciwiła i Dżibril, Mikail i Israfil nie potrafili wziąć ani kawałka, natomiast Azrail przyniósł Bogu kawałek gliny. Za swoją surowość w wykonywaniu poleceń Boga i respektowaniu Jego przykazań został aniołem śmierci. Gdy człowiek ma umrzeć, z drzewa rosnącego przed tronem Boga zrywa się liść i spada na jego imię. W ciągu 40 dni dusza tego człowieka musi być oddzielona od ciała, stąd oznaki śmierci widoczne są już na 6 tygodni przed zgonem. Jeśli zaś człowiek nie chce umrzeć dobrowolnie, Azrail przesyła mu rajskie jabłko z napisem: „W imię Boga miłosiernego, litościwego”, i wtedy śmierć następuje nieodwołalnie, gdyż Azrail wyrywa dusze z ciała. I robi to bardzo okrutnie, jeśli umierający jest grzesznikiem, złym czarodziejem lub czarnym magiem. Dlatego niegodziwi w ocenie Boga i Aniołów najczęściej umierają strasznie cierpiąc, natomiast ludziom szczerze wierzącym pozwala odejść delikatnie i bezboleśnie.

    METATRON – EL MORYA

    Metatron jest jedynym Wielkim Aniołem w granicach niebieskiej sfery, który był raz człowiekiem, i to Prorokiem Boga. Metatron był znany jako Enoch (Henoch) i był siódmym patriarchą po Adamie. Jest napisane, że był tym, który „chodził z Bogiem” i został wprowadzony do nieba gdzie stał się Archaniołem, a raczej Tronem. Metatron jest też znany jako Pierwszy i Ostatni Archanioł i nosi różne nazwy: Kanclerz Nieba, Anioł Konwencji i Król Aniołów, El Morya, Jahve Katan (Zastępca Boga), Himavant. Jego niebieska funkcja polega na zarejestrowaniu wszystkich naszych czynów w Księdze Życia, a raczej jest to najwyższa instancja Sądu Bożego. Jego potencjał podtrzymuje ludzkie życie i czyny jak most między Boskością i rodzajem ludzkim. Możemy szukać u Metatrona, El Morya porady i pomocy w znajdowaniu właściwej miary dla każdego działania, jakie wnosimy w życie. Jeśli korzystamy z Jego, El Morya pomocy znajdujemy środek równowagi między tym, co dajemy i tym, co zatrzymujemy dla siebie. Metatron umożliwia utrzymanie dobrze zdefiniowanych granic i jasnego postrzegania, tak koniecznych, jeśli nasz potencjał ma osiągnąć spełnienie w granicach świata formy. Metatron pomaga odnaleźć właściwą miarę w miłości, pracy i odpoczynku tak, że żyjemy zachowując równowagę, zdrowe życie, harmonię i spokój. Jest świadkiem Twoich dobrych uczynków, być może owocnych aktów miłości i przyjaźni nie dostrzeganych przez innych. Może też pomagać nam, kiedy włożyliśmy dużo wysiłku i bardzo trudzimy się nad jakąś czynnością, cokolwiek to jest: próba stworzenia przyjacielskich relacji w pracy, zrzucenie wagi, lub porzucanie uzależniającego lub szkodliwego zwyczaju – nałogu, dawanie z siebie wszystkiego w zespołowym z innymi działaniu. Możemy modlić do Archanioła Metatrona, aby prowadził nasze wysiłki i pomagał znaleźć prawdziwą miarę dla naszej produkcji i działalności. Możemy prosić Metatrona w naszej medytacji, aby pomógł nam w domowych sytuacjach rozpoznać, kiedy „dość” oznacza naprawdę „dość”, a kiedy musimy zrobić więcej dla siebie lub dla innych. Na Wschodzie uważa się, że Metatron, El Morya jest wielką duszą ucieleśniającą Himavant, najwyższe góry Dachu Świata i jako Anioł opiekuje się całą himalajska przyrodą! Metatron czyli Prorok Henoch jest patronem Ekologii!

    ARCHANIOŁ URIEL

    Uriel, którego imię znaczy: „Światło Boga”, jest Aniołem, przynoszącym rodzajowi ludzkiemu poznanie i zrozumienie Ducha Bożego. Jest najbardziej promiennym Archaniołem i został przedstawiony jako schodzący z nieba na ognistym wozie ciągniętym przez białe konie. Bywa różnie nazywany: Płomień Boga, Anioł Obecności i Anioł Zbawienia. Jest też określany jako Książę Światła i interpretator proroctw. To właśnie Uriela Bóg posłał do Noego, aby ostrzec go przed potopem. Biblia opowiada, jak Uriel schodził do Ogrodu Eden na promieniach słońca i stał w jego bramie z ognistym orężem. Jest On też Aniołem pilnującym grzmotu i przerażenia. Jako Anioł Żalu może pomagać zrozumieć prawa karmy, które najprościej mówiąc oznaczają, że zbieramy to, co zasialiśmy swoimi uczynkami, myślą i mową. Boski Anioł Uriel także pomaga dostrzec, jak Boża litość przynosi nam świadomość, że jesteśmy wszyscy kochani przez Boga. Uriel bywa postrzegany jako najbardziej bystrooki ze wszystkich aniołów Nieba, a przecież rządzi cała hierarchią zastępów aniołów światłości przynoszących oświecenie. Często jest przedstawiany z płomieniem wiedzy w otwartej ręce, który prowadzi rodzaj ludzki do zdrowia i dobrobytu. Jeśli ta boska wiedza jest nadużywana, wówczas Anioł Uriel dostarcza Bożą zemstę. Uriel pomaga nam zrozumieć, dlaczego wszystkie rzeczy są takimi, jakimi są. On pomaga zaufać Bożemu planowi i uwierzyć, że wszystkie pojawiające się sytuacje i wybory są ostatecznie dla naszego najwyższego dobrego i wielkiej radości. Anioł Uriel pomaga przetłumaczyć nasz wewnętrzny głos i zrozumieć nasze sny, gdyż jest aniołem wewnętrznej, mistycznej strony życia. Prowadzi nas do brania większej odpowiedzialności za własne życie, zdrowie i rozwój duchowy. Z jego pomocą mamy możliwość zrealizować nasz potencjał jako prawdziwie twórcze istoty. Uriel pomaga nam odnaleźć nasze wewnętrzne światło i promieniować jak słońce, kiedy wyrażamy pełnię miłości i wewnętrznego piękna. W tradycji buddyjskiej Urielowi odpowiada Bóstwo Amitabha, Niezmierzona Światłość! Demonem antagonistą Uriela jest udający anioła światłości demon Lucyfer odpowiadający za wszelkie fałszywe niby-oświecenia, nawiedzenia i bełkotliwe pseudo-ezoteryczne pomylenia!

    ARCHANIOŁ GABRIEL

    Tradycyjnie Gabriel jest posłańcem Słowa Bożego, mistrzem boskiego objawienia i wiedzy duchowej. Jego imię oznacza „Bóg jest moją siłą”. Zarządza tajemnicą wcielenia wszystkich dusz, które przychodzą na świat i naucza nas wszystkich, jakie posiadamy talenty i jakie zadania mamy na tym świecie do zrealizowania. Główną nauką Gabriela jest Prawo Karmana, zwrotu i odpłaty oraz Reinkarnacja Dusz w ciałach ludzi i zwierząt! Anioł Gabriel jest patronem małych dzieci, opiekuje się i karmi dziecko, szczególnie zaspokajając jego potrzebę miłości. Anioł Gabriel prowadzi nas do uwolnienia naszego wewnętrznego dziecka słowami czułości i miłości. Jego kierująca ręka jest zawsze tam, gdzie trzeba chronić to, co jest naturalne i czyste wewnątrz nas. Wszystkie religie czczą Archanioła Gabriela jako najbardziej potężnego posłańca Źródła, Boga. Anioł Gabriel nigdy nie męczy się dostarczaniem Słowa Bożego do tych, którzy słuchają i czczą Źródło jako cząstkę duszy wewnątrz siebie. Jest postrzegany jako Główny Ambasador dla Ludzkości, Anioł Odkrycia, Dawca Dobrych Wiadomości, Orzeczenia i Litości. Archanioł Gabriel jest Aniołem Radości i Duchem Prawdy. Gabriel pomaga znaleźć mądrość w naszych fizycznych ciałach i poznać nasze osobiste prawdy, a z tej podstawy wznieść nas ku Prawdzie Boga. Archanioł Gabriel szanuje indywidualność każdej osoby i pomaga przekształcić umysł w narzędzie dla boskiej inspiracji i prawdy. Może też pomagać nam żyć zgodnie z naszymi prawdami, z poszanowaniem naszych talentów i darów charyzmatycznych. Może pomagać odnaleźć odwagę życia z głębokim poznaniem naszych wewnętrznych zdolności otrzymanych od Boga. Anioł Gabriel może też pomagać w rozwoju korzystania z naszych indywidualnych darów i w pełnej samorealizacji, aby człowiek mógł poznawać Boga Stwórcę. Najistotniejszy dar Anioła Gabriela dla nas to rozwijanie naszej siły i naszego przeświadczenia o tym, że każdy z nas wnosi bardzo wartościowy wkład do duchowego rozwoju ludzkości po prostu przez samo bycie tym, kim się jest. Gabriel pomaga określić prawdę w sytuacjach, gdzie jest konflikt między wiernością prawdzie i tym, co jest reprezentowane jako prawda Boża. On pomaga widzieć co jest słuszne dla nas w każdej sytuacji, gdzie jesteśmy kierowani naszym wglądem i intuicją oraz wiedzą z Boga. Gabriel zapala światło wewnątrz naszych serc i pomaga nam zobaczyć, jaka jest najlepsza ścieżka, którą powinniśmy podążać dla naszego najwyższego dobra i największej radości. O ile anioł Gabriel zajmuje się bardziej początkującymi na duchowej Drodze, o tyle archanioł Uriel prowadzi i nadzoruje tych, którzy są zaawansowani i bliscy Oświecenia. Zapewne z tego powodu chrześcijaństwo utraciło mistyczną wiedzę o Urielu, a skupiło się na maluczkich, którzy Drogę zaczynają!

    ARCHANIOŁ MICHAEL (MICHAŁ)

    Imię Michael (Michał) oznacza w języku hebrajskim „Podobnego Bogu”. Michael jest Archaniołem, którego przyzywamy w naszej walce przeciw negatywnościom, złu i demonom. Anioł Michael pomaga odnaleźć wewnętrzne światło, odwagę i bohaterstwo wśród ucisku czy prześladowań przez faszystowską inkwizycję. Historycznie jest obrońcą zarówno Izraela, semickiego ludu mówiącego po hebrajsku jak i chrześcijaństwa. Jest patronem wierzących w Boga policjantów, żołnierzy i małych dzieci, a także opiekuje się pielgrzymami i obcymi ludźmi. Archanioł Michael, Michał jest ognistym wojownikiem, Księciem Niebiańskiej Armii, która walczy w imię prawa i sprawiedliwości. Daje wsparcie wszystkim, którzy znajdują się w strasznym ucisku, zwalcza faszyzm, mafię i inkwizycję oraz podobne zbrodnicze3 dyktatury. Michał jest też dawcą cierpliwości i szczęścia w trudnym położeniu czy ucisku. Jest kojarzony z elementem ognia, który symbolizuje spalanie rzeczy tymczasowych i przejściowych, dzięki czemu tylko czyste wewnętrzne światło może oświetlać nam drogę. Michael jest nazywany także życzliwym Aniołem Śmierci, ponieważ przynosi nam oswobodzenie i nieśmiertelność, gdyż jest Aniołem Końcowego Rachunku i Ważącym Ludzkie Dusze. Michał jest uważany za największego ze wszystkich aniołów w żydowskich, chrześcijańskich i mahometańskich religiach. Archanioł Michael jest postrzegany różnie, jako Posiadacz Kluczy do Nieba i Szef Chóru Archaniołów, Książę Obecności, Anioł Żalu, Prawości, Litości i Uświęcenia Duszy, Anielski Książę Izraela, Stróż Jakuba, i Anioł Gorejącego Krzewu. Michał jest niezmordowanym mistrzem dobroci i zawsze pomaga podnieść się pokonanym przez siły zła, mroku i niegodziwości, takie jak szatańsko-faszystowska inkwizycja paląca świętych na stosach. Anioł Michał stosuje reguły samotnego wojownika, zawsze jest skłonny pomóc załagodzić konflikt i rozwiązać kłopot. Możemy modlić do Michael’a, aby pomógł nam uporać się z naszymi negatywnościami, problemami czy atakami sił zła i zawsze szatańskiej inkwizycji. Kiedykolwiek zostajemy wystawieni na próbę, może pomagać nam, dodając wytrzymałości i podnosząc naszego ducha ku piękniejszej wizji życia. Michał istnieje, aby kierować i chronić nas przed niesprawiedliwością oraz pomagać nam w otwieraniu się do tego, co jest wieczne i trwałe. Możemy prosić go o pomoc w jakimkolwiek trudnym położeniu, gdzie czujemy się zasypani problemami lub osamotnieni potrzebujemy oparcia czy uzdrowienia z ciężkich przejść rujnujących duszę i wiarę, takich jak gwałcenie przez złego księdza pedofila. Wzywając pomoc takiego anioła, dobrze jest powtarzać jego imię na różańcu: Michael, Michael, Michael!

    ARCHANIOŁ RAFAEL (RAFAŁ)

    Rafael jest odpowiedzialny za uzdrawianie ziemi i jej mieszkańców, tak ludzi jak i wszystkich stworzeń. Jest często określany, jako ten, który uzdrowił Abrahama po obrzezaniu i ten, który wręczył Mojżeszowi książkę wszystkich istniejących ziół, uzdrawiających choroby. Apokryficzna Księga Tobiasza w Starym Testamencie opowiada, jak Rafael uzdrowił ojca Tobiasza ze ślepoty, za pomocą maści zrobionej z palonej żółci i tranu. Archanioł Rafael jest określany jako Nadzorca Wieczoru Wiatrów, Stróż Drzewa Życia w Ogrodzie Edenu, Anioł Opatrzności, Pilnujący Wszelkiej Ludzkości. Jego imię znaczy: „Boży Uzdrowiciel” lub „Bóg Uzdrawia”, ale jest to anioł Nieśmiertelności, dawca życia wiecznego. Anioł Rafael jest duchowym źródłem wszystkich medycznych kuracji i jako posłaniec Bożej opatrzności przynosi uzdrowienie wszystkim, którzy szukają całości. Rafael jako Archanioł reprezentuje definitywną, podstawową kurację wszystkich problemów, którą jest zawsze powrót do Źródła – Boga Stwórcy. Anioł Rafael pomaga nam uzdrowić nasze ciała, umysły i serca na wszystkich poziomach istnienia. Pomaga nam osiągnąć zdrowie i jedność z duchowym wymiarem bytu, uzdrawiającą jedność z Bogiem, z Allah. Ofiarowuje ulgę wszystkim, którzy cierpią i potrzebują uzdrowienia, a kiedykolwiek może – łagodzi ból i usuwa cierpienie. Kiedy otwieramy nasze serca na uzdrowienie, anioł Rafael prowadzi nas do uzdrowicieli, terapeutów i doradców, którzy są dla nas najbardziej odpowiedni. Rozbudza w nas wzięcie odpowiedzialności za własne zdrowie, zdrową wegetariańską dietę czy picie czystej, źródlanej wody. Uruchamia naszego wewnętrznego uzdrowiciela, leczący aspekt boskiej duszy, która najlepiej wie, co jest najlepsze dla naszego zdrowia i witalności. Anioł Rafael może pomagać nam dostrzec uzdrawiające lekcje w chorobie i zrozumieć, jakim cierpieniem można czegoś się o sobie nauczyć. Kiedy wybieramy zdrową ścieżkę życia, wegetarianizm, jego duch prowadzi nas do osiągnięcia maksymalnego zdrowia i długowieczności. Anioł Rafał przekształca nasze chore umysły i serca, abyśmy mogli dotknąć jego skrzydła i uzyskiwali dostęp do jego Bożych darów. Rafael zawsze chętnie prowadzi nas do jedności i harmonii wewnętrznej tak z przyrodą, ludźmi jak i z Bogiem oraz Niebiosami. Wystarczy tylko tego zapragnąć i szczerze praktykować modlitwy i medytacje! W tradycji buddyjskiej Archanioł Rafael to dobrze znany niebiański Buddha Medycyny, Sandże Menla czy Bhaiszadźja, a w tradycji wedyjskiej i hinduistycznej jest to Bóstwo Zdrowia znane jako Dhanvantari Deva, którego Bhaiszadźja jest niższą formą manifestacji czy przejawienia!

    Modlitwa do Anioła Opiekuna

    Zwracam się do Ciebie, Mój Aniele Opiekuńczy!

    Niechaj Twa moc, Twoje światło i Twoja miłość pomogą mi uświadomić sobie moją część nieśmiertelną, która jest we mnie, tak by mogło się odtworzyć połączenie między wolą Nieba i moją wola własną.

    Proszę Cię, byś oświecił mój umysł Mądrością Boską, tak bym umiał zarówno dawać, jak i przyjmować, zarówno działać, jak i czuć i aby te jakości zrównoważyły się między sobą w moim wyrażaniu ich wobec bliźnich.

    Zobowiązuję się działać całe moje życie na rzecz spełnienia duchowego mojej duszy, pracując na drodze alchemii wewnętrznej na rzecz realizacji Jedni we mnie.

    Proszę, by Mądrość Boskości we mnie spełniła się i realizowała się każdego dnia poprzez moje czyny.

    Modlitwa do Anioła Wcielenia/Narodu

    W tym dniu i w tym miejscu, ku Tobie się zwracam…(Imię Anioła)… niechaj Twa moc, Twoje światło i Twoja miłość pomogą mi sobie uświadomić cel mojej inkarnacji, który wybrałem i otrzymałem do zrealizowania w tym ludzkim życiu.

    Proszę Cię, postaw na mojej drodze osoby, wydarzenia i rzeczy, które mogą pomóc mi szybciej zrozumieć lekcję wybraną do pouczenia mnie w tym życiu.

    Zobowiązuję się działać całe moje życie na rzecz spełnienia duchowego planu mojej duszy, przynosząc jej zawsze piękno, światło i miłość, której potrzebuje.

    Proszę, by Wola Boskości, która jest we mnie została zrealizowana i daję Ci wolną rękę ….(Imię Anioła)…., żeby pozwolić jej skonkretyzować się poprzez moje czyny codzienne.

    Dżiny – Demony, Asury

    Stworzenie i istota dżinów

    Oprócz aniołów w wierzeniach muzułmańskich, podobnie jak w żydowskich, chrześcijańskich czy wedyjskich istnieje jeszcze jeden rodzaj istot niematerialnych i częściowo nadprzyrodzonych. Nazywane są dżinami, czyli demonami, asurami czy szedami. Są trzecią, obok aniołów i ludzi, grupą istot rozumnych, choć zwykle szkodliwych i złośliwych. Słowo dżin (hebr. Szed) pochodzi od arabskiego czasownika dżanna, co znaczy „chować się, ukrywać się.” Opowieści o dżinach były bardzo popularne jeszcze w ludowej, arabskiej tradycji przedmuzułmańskiej. Według Koranu dżiny są to demony i duchy powstałe z czystego ognia bez dymu, a w niektórych wersjach wierzeń z czystego płomienia oraz obłoku pary (K. 55:15), które posiadają nadnaturalną potęgę i są niewidzialne, chociaż niektóre zwierzęta, takie jak osioł czy kogut, potrafią je widzieć. Człowiek natomiast może zobaczyć dżina tylko wtedy, kiedy ten przyjmie jakąś postać, na przykład człowieka, zwierzęcia lub potwora. Uczeni mistycy i ezoterycy różnie tłumaczyli powód tego, że ludzie nie widzą dżinów, demonów. Niektórzy mówili, że dzieje się tak dlatego, że Allah – Dobry Bóg stworzył oczy ludzi tak, aby nie mogli widzieć dżinów, inni zaś twierdzą, że ciała dżinów są bardzo cienkie i dlatego są dla nas niewidoczne. Z tego samego powodu prowadzone były nawet dyskusje na temat, czy i w jaki sposób dżiny jedzą. Dokładnie wiadomo, że dżiny piją i jedzą, nie wiadomo tylko, czy poprzez żucie i połykanie czy poprzez wdychanie. Za drugim podejściem opowiadali się uczeni, którzy uważali, że dżiny są bezcielesne, gdyż ich nie widzimy. W istocie straszliwe demony zostały ukarane przez Boga pozbawieniem ciał, nawet tych subtelnych i dlatego są odbierane przez ludzi wrażliwych jedynie jako rodzaj energii czy mentalnego zjawiska, a nie jako byty, stąd powstała nawet teoria, że zło to rodzaj energii a nie istota żywa i ucieleśniona! Istnieje jednak wiele rodzajów złych, demonicznych bytów, które opętują ludzi i zwierzęta aby czynić zło i zwodzić uczniów Drogi tak aby odpadli, a tylko dzięki opętaniu kogoś mają możliwość działaniu w ciele. Stąd zakazy tyczące wywoływania demonów czy podążania za nauczycielami, którzy nie mają żadnego mistrza!

    Dobre i złe dżiny

    Dżiny mogą być dobre i złe, jednak złe skłonności zwykle zwyciężają i dżin zwykle zawsze w jakiś sposób szkodzi ludziom. Jedne pomagają ludziom, inne starają się sprowadzić człowieka na złą drogę, jednak te które pomagają, robią to zwykle po to, żeby człowieka obłaskawić i opętać. Najczęściej jednak dżinom, demonom przypisuje się wszelkie wydarzenia niezwykłe acz zgubne, jak epidemie, choroby, impotencję u mężczyzn, bezpłodność u kobiet, obłęd, inkwizycyjne represje, a także szaleństwo z miłości, próby samobójcze, hazard, uzależnienia czy oszustwa. Jeśli zginie dziecko, to znaczy, że porwał je dżin czy opętany przez demona człowiek. Dżiny, demony rodzaju żeńskiego są szczególnie niebezpieczne, nie należy usiłować uwolnić człowieka od takiego dżina, bo ten raczej go zabije, niż porzuci. W starej arabskiej tradycji popularne były opowiadania o dżinie ghul (wampirzycy, demonicy): idzie ona za ludźmi w stepie i mami ich do nierządu czy zbrodni, jest to jednak nocny stwór i jutrzenka go odpędza. Istnieją również dżiny rodzaju męskiego, które czasami dołączają do karawan i jadą razem z ludźmi. Jednak zgodnie z legendami, człowiek przy pomocy zaklęć może sobie w pewnych wypadkach dżina podporządkować, zmusić do spełnienia trzech życzeń, a także uwięzić w lampie lub butelce (patrz: Księga tysiąca i jednej nocy). Często pełniły one w opowieściach funkcję strażników skarbów, były mieszkańcami ruin, miejsc ponurych i opuszczonych, cmentarzysk, rzeźni, pól bitewnych. Wierzono, że dżiny podpowiadają słowa poetom i pisarzom, choć zwykle za cenę pijaństwa, narkomanii lub samobójstwa. Opanowują bowiem ich umysł i mówią słowa poezji, a niektórzy poeci muzułmańscy mieli nawet swoje własne dżiny na usługach. Ochronę przed złymi demonami miało dawać żelazo lub pierścienie ze złota i stali. Pomagały także amulety z wilczych kłów i wersetów z Koranu, które wypisano zielonym lub czerwonym atramentem. Staroarabskie praktyki magiczne (Sihr) wymagały między innymi nawiązania kontaktów ze światem zmarłych oraz właśnie ze światem dżinów celem jego kontroli i podporządkowywania sobie. Dzięki nim leczono i wróżono, ale w czasach islamu większość tych praktyk zakazano z uwagi na duże niebezpieczeństwo szkodliwego opętania przez demony. Dżiny jeśli kogoś opętują, to zwraca się on przeciwko dobru, tyranizują dobrych ludzi, zwalczają, sufich i mistyków, obracają się przeciwko temu co boskie, duchowe, zdrowe i ezoteryczne tworząc morderczą inkwizycję czy rządy polityków, którzy przypominają religijnych dewiantów a nie ludzi rzeczywiście pobożnych!

    Iblis – Diabeł

    Dżiny tak samo jak ludzie mają wolną wolę, a ze względu na wiarę dzielą się na dwie grupy: muzułmanie (wierzący) i „kuffar” (niewierzący). Niewierzące i oporne Allahowi dżiny nazywa się także szatanami, a na czele ich stoi bardzo zły demon Iblis. Dawny anioł, choć niektórzy mówią, że to jest zwykły dżin, jeden z bardziej lubianych przez Boga, odmówił pokłonu Prorokowi Adamowi. Iblis powiedział: „Jestem lepszy od niego. Stworzyłeś mnie z ognia, a jego z gliny.”( 7:12/11). Za to został zrzucony z nieba i skazany na zagładę w piekle, ale wybłagał odroczenie wyroku do dnia Sądu Ostatecznego po czym przyrzekł sobie, że będzie przeszkadzać samemu Bogu, Allahowi na ziemi i zwodzić oraz deprawować ludzi. Później to on właśnie z pomocą współupadłych i uwięzionych demonów w kręgu Ziemi skusił Ewę w raju Eden. Zgodnie z Koranem to Iblis był przyczyną niewiary narodów, a każdy prorok był celem złych i zbrodniczych, napastliwych działań demona Iblisa. W szczególności rytuał rzucania kamieni podczas hadżdżu jest przypominaniem o tym, jak Ibrahim odganiał Szatana. Zgodnie z legendami Iblis mieszka na ziemi i przewodniczy złym duchom, szatanom i dżinom, których sam potrafi nawet stwarzać. Żyje na cmentarzach, w burdelowych łaźniach, na oszukańczych targach, pije wino (alkohol), lubi sprośny i plugawy śpiew, tańce i wiersze. Jednym z jego ulubionych zajęć jest zmuszenie ludzi do zapominania o modlitwie i dobrych uczynkach, odrywanie ludzi od proroków i świętych. Czasami Iblis nawet kradnie z datków zakatu czyli pieniędzy przeznaczanych przez muzułmanów na pomoc najuboższym. Jedynie w czasie ramadan’u (postu i modlitwy) diabelska moc Iblisa i innych dżinów zanika. W tradycji muzułmańskiej czasem nazywany jest Szatanem (Szaitan). Imię Iblis wykorzystuje się najczęściej w przypadku, gdy opisuje się jego negatywne relacje z Bogiem, natomiast imię Szatan jest używane, kiedy się mówi o diable i ludziach. Iblis to uosobienie kogoś, kto jest wrogiem modlitwy, medytacji, sufich, ascezy, postu czy zdrowej moralności opartej na objawionych Pismach Świętych!

    Podział Dżinów na klasy

    Dżiny tak samo jak aniołowie dzielą się na klasy lub rodzaje. Istnieją trzy główne grupy dżinów: pierwszy rodzaj cały czas lata w powietrzu niczym ufo, drugi żyje na ziemi jako węże lub psy i inne podłe zwierzęta, a trzeci rodzaj mieszka w jednym miejscu i cały czas znajduje w pobliżu. Dżiny należące do pierwszej grupy bardzo często podsłuchują aniołów w niebie, a potem roznoszą po świecie wiadomości o przyszłości, wieszczą katastrofy i zagładę świata. Dżiny, które znajdują się w jednym miejscu, towarzyszą każdemu człowiekowi od urodzenia do śmierci i cały czas starają się sprawić by człowiek źle postępował. Dżiny są odpowiednikami chrześcijańskich demonów, szed’ów i hinduskich asurów, które cały czas starają się naprowadzić człowieka na złe działania, zwieść i pomylić. Ogólnie istnieje duże podobieństwo między muzułmańskimi i chrześcijańskimi opowiadaniami o istotach nadprzyrodzonych. Jednakże w tradycji muzułmańskiej istnieje dużo więcej rodzajów i form stworzenia i istnienia aniołów, demonów i innych istot nadprzyrodzonych. Wiara w istnienie aniołów i dżinów (asurów) jest bardzo ważną częścią wierzeń muzułmańskich i ma bogatą tradycję i historię. Aniołowie i szatany odgrywają znaczącą rolę w życiu człowieka i towarzyszą mu przez cały czas jego bycia na ziemi. Mity i legendy o istotach nadprzyrodzonych pokazują bogactwo tradycji i kultury, a także w pewnym stopniu są wskaźnikiem rozwoju społeczeństwa. Jeszcze większe bogactwo wiedzy na temat Aniołów (Bóstw Nieba) oraz upadłych demonów (asurów) można znaleźć w duchowej tradycji wedyjskiej, gdzie szczegółowo opisuje się 33 główne Anioły (Bóstwa) Światła stanowiące tronowy Dwór Boga, Brahmana w Niebiosach, a także rozliczne hierarchie i sfery anielskich światów! Podobnie opisuje się wiele rodzajów piekieł i demonicznych upadłych bytów na różnych stopniach ich degeneracji, a sama Ziemia jest opisana jako świat pośredni pomiędzy Niebem, a Piekłem, świat graniczny w którym trwa nieustanna walka sił Światła z siłami Ciemności o każda jedną ludzką duszę!

    Mohan Ryszard Matuszewski
    Czilla Aniołów, Toruń 1995

  • WIKIPEDIA – Dewianty i palanty

    WIKIPEDIA – Dewianty i palanty

    WIKIPEDIA – Dewianty i palanty
    Poemat satyryczny

    1.

    Wikipedystyczne dewianty
    Dzieciaki dymają palanty;
    Kolekcjonują pornografię
    Chorują ciężko na dysgrafię!

    Wikipedia ludzi znieważa
    Ludzkie serca ciężko uraża;
    Grasuje tam zboczeńców banda
    Ich wypociny to jest granda!

    Wikipedia chamsko obraża
    Czas ją skierować do grabarza;
    Same kłamstewka i zniewagi
    Kloaka dewiacji i blagi!

    Wikipedyści do kastracji
    Dość pedofilskiej demokracji;
    Każdy życiorys ci urabia
    Bo jest Wikipedialny Hrabia!

    2.

    Wikidewianty molestują
    Dzieciom serca i dusze trują;
    Na protesty zawsze są głusi
    Możesz poskarżyć się mamusi!

    Matka Natura Cię wysłucha
    Lecz Wikipedia zawsze głucha;
    Anonimowi pedofile
    Uzasadniają to zawile!

    Chroni ich świńska Ameryka
    Gdzie każdy zboczek dziecko bzyka;
    Serwery mają w Kalifornii
    Gdzie pedofile są wytworni!

    Tak pedofilska Wikipedia
    Wspiera inne zboczone media;
    Nikt Nas nie chroni przed tyranią
    Ich teksty kłamliwe Nas ranią!

    3.

    Serwery pełne pornografii
    Wikipedysta to potrafi;
    Pisują księża, teolodzy
    Płaczą internauci ubodzy!

    Wikipedii ofiar tysiące
    Zęby od wendety skrzypiące;
    Cóż ma zrobić człowiek Honoru
    Choć pozbawion składek donoru!

    Wikipedyści balangują
    Finanse fundacji rujnują;
    Porno drukują pedofilskie
    Lubią zboczenie zoofilskie!

    Piją i ćpają na spotkaniach
    Cóż się spodziewać po złych draniach?
    Knują swe rozbójnicze plany
    Któż ma być jeszcze wydymany!?

    4.

    Wikimedialne obsrywanie
    Autorytetu podrywanie;
    Wszelkiego dobra znieważanie
    Kontrowersji produkowanie!

    Czyż Wikipedia jest burdelem
    Któż tego szamba właścicielem?
    Pewien chemik polimeryczny
    Zboczony i schizofreniczny!

    Mylą prawo do informacji
    Ze znieważaniem całej nacji;
    W błąd wprowadzają wszystkie hasła
    Dość już ich maślanego masła!

    Wikipedia – gówien kloaką
    Jej Zarząd jedną wielką sraką;
    Tomasz Ganicz hersztem tej bandy
    Nie ma nad Polską większej grandy!


    Art. 73 Konstytucji zapewnia wolność twórczości artystycznej, także satyrycznej.

    Poemat „Wikipedialni” powstał jako song protest przeciwko wielu nadużyciom na portalu pl.wikipedia.org gdzie nielegalnie zamieszcza się cudze dane osobowe, masowo fałszuje życiorysy ludzi wybitnych dopisując z brukowców oraz „z sufitu” tak zwane „kontrowersje”, a także w świetle ostatnich wydarzeń, gromadzi się pedofilską pornografię pod szyldem „kultury” ludzkości! Ch.j w mordę wikipedystom za taką ich „kulturę” encyklopedyczną. Dość już zwyrodnialstwa i przestępczości uprawianych pod szyldem rzekomej encyklopedii… – Autor, były Wikipedysta

    Napisane z okazji 10-tej rocznicy powstanie polskiej Wikipedii…

  • Ezoteryczna Wspólnota Romualda Danielewicza „Kundaliniego”

    Ezoteryczna Wspólnota Romualda Danielewicza „Kundaliniego”

    Poznańskie środowisko nienawistne wobec ezoteryki i duchowości wschodniej niszczyło i niszczy oraz szkaluje wiele grup i wspólnot, które na swój sposób są cenne i pomocne dla wielu poszukujących. Jednym z takich ruchów wspólnotowych jest Wspólnota Romualda Danielewicza pisanego także jako Danilewicz, znanego w mediach brukowych pod pseudonimem „Kundalini”, chociaż tradycja wschodnia nie akceptuje przybierania sobie ani nadawania komuś imion, nazwisk czy nazw własnych od wielkich ideałów duchowych jakie podlegają czci kultowej, a jeśli o Indie chodzi, to Kundalini jest Boginią Mocy, Śakti Dewi, i nie należy sobie przywłaszczać Jej Świętego Imienia ani profanować, tym bardziej nie przystoi to mężczyźnie, albowiem Kundalini to rodzaj żeński, Kundalini to kobieta, Bogini. Dla mężczyny byłoby przyzwoiciej „Kundalin„, tak brzmi rodzaj męski. Niestety, taki jest mizerny troszkę poziom wiedzy ezoterycznej, zarówno w środowiskach ezoterycznych jak i wśród tak zwanych badaczy rozmaitych grup ezoterycznych, wspólnot tajemnych oraz organizacji kultowych. Nie uchodzi pisać o liderze a nawet członku Wspólnoty per „Kundalini„, co czynią niedorobieni autorzy socjologiczni i porąbani z natury rzeczy antykultowcy dominikańscy, szkodliwi psychomanipulanci teologiczni, gdyż brzmi to tak samo jak o waszym biskupie lub papieżu ktoś by powiedział „Dziewczynka” albo „Kobitka”, a nawet „Kobieta Mocy” – trochę „nie ten teges” z tymi głowami tak zwanych badaczy ruchów alternatywnych, ezoterycznych i kultowych, a informatorzy pewnie z „dominikańskich ośrodków dezinformacji” czyli zaćpani ideologią winomszalnego alkoholizmu kleropijackiego. Jak wam na ksywkę „Dziewczynka” dla Karola Wojtyły pasuje, to w porządku, ale jak nie to prosimy pisać w brukowych „Rzeczpospolitych” świntuszkach i socjologicznych uniwersyteckich UAM-ach z imienia, po prostu Romuald Danielewicz. W ramach poprawiania literówek i rażących błędów, zamiast oryginalnie stosowanego przez nieuków i niedouków z rzekomymi tytułami akademickimi, zmieniamy ich netowe wypociny, i zamiast Kundalini, regularnie wpisujemy Danielewicz lub Romuald Danielewicz albo Danilewicz, zgodnie z prawdą faktów, o ile tak Romuald ma w paszporcie i zgodnie z zasadami ezoteryzmu wschodniego, szczególnie tradycji Tantrika oraz Śakta.

    Romuald Danielewicz – pierwszy po prawej lata 80-te XX wieku

    Zgodnie z naszą wiedzą, z kontaktów z członkami Wspólnoty Danielewicza, ruch ten opierał się w znacznym stopniu ma mitach o działalności i wyczynach Gurdżijewa, określanej jako Czwarta Drogi, stąd jego nachodzenie różnych grup i nauczycieli sufickich w Polsce, a dopiero w drugiej kolejności, na niektórych dziełach Mistrza Bo Yin Ra czyli Josepha Antona Schneiderfrankena (1876-1943) ze Szwajcarii. Sam Romuald Danielewicz znał też doskonale wielu rozmaitych liderów psychotronicznych, ezoterycznych, bioenergoterapeutów i radiestetów, chociażby niesławnego Edwarda Mielnika, który później założył Ruch Antrovis, jak i Bogdana Kacmajora od Leczenia Duchem Świętym, znał Leszka Szumana (1903-1986), ezoteryka i astrologa ze Szczecina, księdza jasnowidza Czesława Klimuszko (1905–1980) jak i chociażby Wiesława Kornalewicza (1943) z Opola czy niesławnego Witolda Kirmiela z Zielonej Góry, który ze wschodnich sztuk walki odpadł i popadł w szatańskie sidła jakiejś ześwirowanej sekty chrześcijańskiej przez swoją chrysto-nawiedzoną i chorą psychicznie zarazem panienkę. Bywał też na ówczesnych zjazdach joginów w Lublinie, w latach 1983-1986, na tamtejszym UMCS, poznał także poznańskie środowisko Tadeusza Paska od Jogi, które zresztą żyło w symbiozie do poznańskich różdżkarzy i psychotroników. Danielewicz znał dobrze Józefa Kołpę, który zakładał Klub Różdżkarzy w Poznaniu w 1979 roku, znał się także świetnie z Leonem Zawadzkim, rezydującym w Bielsku-Białej ezoterykiem i astrologiem, który wywróżył mu sławę i wielką karierę na polu ezoterycznym. Wyleciał jednak z wielkim hukiem próbując rozrabiactwa pseudoezoterycznego i pseudogurdżijewskiego czyli siania silnych szokowych emocji na zajęciach u pewnego hinduskiego Guru, który uczył w Polsce Jogi i Tantry w styczniu 1983 roku. Mistrz z Indii usłyszał jego zadziornie rozrabiacki głos, wyszedł na chwilkę ze swojego pokoju do recepcji i powiedział, żeby tego osobnika nie przyjmować na zajęcia, bo jest aktualnie niezdatny do praktykowania Jogi…]

    Jogi i Tantry uczymy się wszak na zasadzie harmonii i zgody, na subtelnych falach wyższych uczuć, takich jak Maitri wspomniana w Jogasutrach, a metody oczyszczania z negatywnych emocji to ćwiczenia takie jak „ryk lwa”. Rozpoczynamy zatem krytyczną analizę tak zwanego akademickiego opracowania działalności Romualda Danielewicza, a nasze uwagi i krytyczne komentarze dodajemy dalej w nawiasach kwadratowych [], dla odróżnienia od analizowanego tekstu, powielanego przez kwartalnik Nomos jak i dostępnego publicznie w formie pliku pdf.


    Wspólnota Kundaliniego – Rys historyczno-religioznawczy

    Wspólnota Kundalini Jogi Romualda Danielewicza należy do najmniej znanych grup ezoterycznych działających w Polsce. Nie ma o niej dotąd [na rok 2007] wzmianek w literaturze naukowej poświęconej nowym ruchom religijnym. Nieliczne relacje na jej temat pochodzące z lat 80-tych XX wieku mają mocno fragmentaryczny charakter1, a publikacje prasowe z czerwca 2005 roku dotyczą przede wszystkim pewnych zjawisk patologicznych, jakie w grupie tej [rzekomo] miały miejsce2, dlatego też warto przybliżyć czytelnikowi historię oraz podstawy ideologii tej wspólnoty. [Raczej nauki duchowej niźli ideologii, która z natury odnosi się do partii politycznych, to tak jeśli ezoteryczne punkty widzenia chodzi, ale nie wszyscy naukowcy znają się na ezoteryzmie, chociaż w minimalnym stopniu. Ideologie należą do egzoteryki, a nie do ezoteryki.]

    Źródła

    W przypadku badań tajnych grup religijnych zawsze należy zachowywać krytycyzm odnośnie źródeł wiedzy. W swoich badaniach nad wspólnotą Kundalini Romualda Danielewicza oparłem się na trzech kategoriach źródeł. Są to kolejno: relacje byłych członków grupy, relacje osób, które zetknęły się z tą grupą, ale nie zaangażowały się w nią oraz materiały własne grupy i wypowiedzi pochodzące od jej aktualnych członków. Każde z tych źródeł posiada swoje wady i zalety.

    Stosunkowo najbardziej oczywiste są wady relacji pochodzących od byłych członków {oznaczam je literą X}. Najczęściej są nastawieni do swej dawnej wspólnoty wrogo, przez dłuższy czas najważniejsze są dla nich powody odejścia z niej i mają skłonność do akcentowania negatywnych zjawisk w niej występujących. Aby częściowo złagodzić ten defekt prosiłem ich o relację w formie narracji autobiograficznej, w rezultacie czego przyjmowali rolę podmiotu zdarzeń a nie, na przykład, obiektu manipulacji czy wyzysku. Zazwyczaj odbywaliśmy także drugie spotkanie, podczas którego swobodna rozmowa uzupełniała moją wiedzy o grupie. Ta grupa źródeł była szczególnie cenna.

    [Relacje tak zwanych byłych członków, eks-cośtamcoś, to akurat nie są cenne informacje na temat grup i wspólnot duchowych, ezoterycznych lub mistycznych, a z punktu ezoteryzmu, wiedzy ezoterycznej, to jest zwykle bełkotanie głupot przez osoby niezdatne do zgłębiania duchowości ani ezoteryki, zatem pindolenie ślepych i głuchych na temat barw i dźwięków oraz piękna krajobrazu. Tradycje ezoteryczne z tegoż powodu nazywają byłych członków odpadami, śmieciami, świniami, kozłami, demonami, szatanami, dżinami, drudźami, szedami (szedim), dybukami, kundlami (słynne powiedzenie wschodnie: psy szczekają karawana jedzie dalej) – nawet jak stopień duchowości lub ezoteryzmu jaki oferują jest niewielki, niezbyt głęboki, a do tego obarczony błędami. Wedle Tantry, a Tantra to właśnie nauka i praktyka Kundalini, Bogini Mocy, Śakti Dewi, odpadli od nauk i praktyk tantrycznej ścieżki odradzają się w ciałach podłych zwierząt takich jak świnie, lisy, kojoty, zdziczałe psy, hieny i kilka podobnych przez 300, 500 lub 1000 wcieleń, a po odbyciu karnej sekwencji wcieleń dostaną jeszcze jedną próbę życia w ludzkim ciele, jeśli znów odpadną lub porzucą ścieżkę duchową czy szkołę ezoteryczną, ich dusze zostaną unicestwione w Naraka-Lokach czyli w światach piekielnych do których trafiają zepsute ludzkie byty. Sympatyczne są liczne opowieści buddyjskiej mahajany, w tym zen, właśnie o lisach – duszach byłych mnichów – odradzających się 500 razy w ramach kary za szkodliwe występki, w tym za porzucanie mistrza i ścieżki oraz za porzucanie dharmy czyli duchowości i ezoteryki. Zmienić grupę czy wspólnotę na bardziej dla nas odpowiednią można, ale odpadki są odpadkami i wędrują na śmietnik dla zepsutych dusz na utylizację zwaną śmiercią drugą lub wieczną (utrata jaźni czy duszy, puste ciała demonów bez Duszy, pozbawione Atmana). Uczone wywiady z tak zwanymi byłymi czyli odpadami, to akurat najgłupsze, co może zrobić osoba uchodząca rzekomo za uczonego badacza ruchów ezoterycznych. Ktoś, kto nie jest w stanie zgłębiać tajemnic duchowych i ezoterycznych jest osobą niezdolną do życia duchowego ani poznania mistycznego. To tak samo jakby o życie erotyczne pytać impotentów, a do tego niezdolnych od urodzenia, może jeszcze po nieudanej randce, na której znowu narzędzie odmówiło współpracy bo zawsze odmawia. Takich mamy to badaczy naukowych w XXI wieku, co niewiele wiedzą. Ezoteryzm pewnie też dołuje, bo zwykle idzie w górę lub w dół paralelnie do wzlotów i upadków nauki. Biblia zdecydowanie uczy: „Szatan jest oskarżycielem Braci„.]

    Drugą grupą źródeł były relacje osób postronnych {oznaczam je literą Z}, czyli takich, które zetknęły się kiedyś z Kundalinim albo z jego grupą, ale nie zostały jej członkami. Ich postronność nie oznaczała jednak bezstronności. Niektórzy informatorzy prezentowali silnie wartościujące oceny grupy Kundalini Romualda Danielewicza z punktu widzenia swej własnej przynależności wyznaniowej. Inni formułowali podobnie surowe sądy, motywowane wartościami ponadwyznaniowymi czy liberalno-demokratycznymi. Wielu z nich dysponowało informacjami niedostępnymi dla przeciętnych członków wspólnoty. Był to jednak każdorazowo – co okazało się bardzo istotne – zupełnie i n n y typ stronniczości, a przede wszystkim i n n a perspektywa oraz i n n e warunki obserwacji. Udało mi się dotrzeć do blisko dwudziestu byłych członków wspólnoty oraz do podobnej liczby postronnych informatorów. Nie wszyscy współpracowali ze mną w równym stopniu, ale stosunkowo rzadko spotkałem się z kategoryczną odmową jakiejkolwiek współpracy. Z racji tego, że poruszany temat był, zwłaszcza dla byłych członków, dość intymny – niemal zawsze oczekiwano ode mnie pełnej dyskrecji. Zdarzały się też jednak przypadki spontanicznego nawiązania ze mną kontaktu (po tym, jak sprawa została nagłośniona przez media w czerwcu 2005 roku), często niestety anonimowo, drogą komunikacji elektronicznej.

    [Anonimowych gości nie przyjmuje się do duchowości – taka jest zasada ezoteryczna – zatem, co do zasady, także taką zerową wartość w tematyce grup duchowych i ezoterycznych mają wszelkie anonimowe kontakty. Chcą poszczekać, niech pokażą swoją psią mordę i do tego mordę tego tam klechy dominikańskiego lub pastora wieprzkowatego, co mordą szczekać na ezoterykę kazał. To tak, co do zasady. Starożytne zasady ezoteryczne nie zezwalają na sprzedawanie książek z wiedzą ezoteryczną przypadkowym osobom, zatem tak dla przypomnienia, to wszystko, co leży w księgarniach nie jest ezoteryczne tylko egzoteryczne, może mieć wartość naprowadzającą lub być pewnym wstępem do czegoś, czego jednak nie można już sobie kupić na żądanie. Uczniowie szkół ezoterycznych dostają materiały wyłącznie do prywatnego użytku i nie wolno ich kolportować ani upubliczniać. My to wiemy i praktykujemy od setek i tysięcy lat. Wiedza dostępna publicznie nie jest wiedzą ezoteryczną ani hermetyczną, a jedynie zapoznawczą. Romuald Danielewicz mógł nie wiedzieć, badacze naukowi czasem nie zauważają takich ważnych zasad, a my ezoterycy ciągle je praktykujemy, stąd wiemy, że dzieł ezoterycznych nie ma w księgarniach ani w obiegu rynkowym. Nie ma i nie będzie. Ktoś wysoko tego strzeże, dobrze pilnuje.]

    Odrębną kategorią źródeł są materiały pochodzące od aktualnych członków wspólnoty. Są one trojakiego rodzaju: po pierwsze są to różnego rodzaju materiały wewnętrzne, udostępnione mi przez byłych członków wspólnoty, ale powstałe w czasie ich przynależności (śpiewnik, tzw. „wnioski” i „raporty”). Po drugie są to materiały nadesłane drogą internetową przez aktualnych członków wspólnoty, a przede wszystkim przez samego Danielewicza. Założyciel wspólnoty nawiązał ze mną korespondencję po tym jak dotarła do grupy informacja o prowadzonych przeze mnie badaniach. Starał się przede wszystkim zniechęcić mnie do pracy nad tym tematem oraz przedstawiał „własną wersję” wydarzeń. Uzyskałem w rezultacie kilka listów zawierających fragmenty autobiografii Romualda Danielewicza {oznaczam je przez Qa} i szereg wypowiedzi zawierających jego poglądy {Qp}. Pewne uzupełnienie stanowiły dla mnie materiały prasowe, telewizyjne, jeśli zostały uwiarygodnione przez inne źródła.

    Wspólnota w latach 1941–1999

    Biografię Romualda Danielewicza można podzielić na dwa okresy. Pierwszy obejmuje jego dojrzewanie i formację. Jego rekonstrukcja opiera się w całości na osobistych wypowiedziach Romualda Danielewicza wygłaszanych przed uczniami oraz nadesłanych mi w e-mailach. Dokładna weryfikacja tych informacji nie była celem moich badań, ale przynajmniej w kilku przypadkach, gdy miałem taką możliwość, przekonałem się, iż ta „oficjalna” autobiografia ma w dużej mierze charakter konstrukcji legendarnej (choć odnosi się do faktów, to jednak interpretuje je z wielką dozą dowolności i życzeniowości). Pisząc o drugim okresie mogłem oprzeć się już na względnie niezależnych relacjach uczestników i świadków.

    Okres „legendarny”

    Romuald Danielewicz urodził się pod Wilnem w 1941 roku {X22, X13}. Jeszcze w czasie wojny matka przywiozła go do Polski centralnej. Była ona silną osobowością. Jedna z osób, które ją poznały, opisała ją słowami: „herod-baba, wszystkich, jak to mówią, za pysk trzymała” {X13}. O ojcu niewiele wiadomo. Sam Romuald Danielewicz podawał się za Żyda, a czasem też za Litwina (w każdym razie odżegnywał się od polskiej narodowości) [narodowość zatem żydowsko-litewska, a tylko obywatelstwo polskie, a my wiemy, że wielu narodowościom bardzo trudno przychodzi rozwój duchowy, a ezoteryka jeszcze trudniej]. Wiadomo, że skończył szkołę średnią {Z37, X13} i wkroczył w okres, który można określić jako faza dewocji katolickiej. Jak o tym pisze: „Nim zostałem ateistą, byłem dewotem – odmawiałem z pamięci trzy litanie dziennie i trochę pacierzy” {Qa0111}. Był głęboko zaangażowany w rodzący się ruch oazowy, współpracował ponoć z księdzem F. Blachnickim {Qa0129, X24, Z3e}. Na podstawie opowieści autobiograficznych, które snuł wobec swych uczniów doszedłem do wniosku, że jego osobowość ukształtowała się pod wpływem czterech kluczowych doświadczeń życiowych.

    [Warto odnotować, że nazwisko Danielewicz pisane także Danilewicz, to jednak herbowe nazwisko szlacheckie bojarów litewsko-ruskich, dawnych rodzin rycerskich. Badania DNA ostoi Danielewiczów pokazują pochodzenie słowiańskie i sarmackie.]

    I. Pierwszy przełom, kiedy to, jak sam pisze, wszystko zmieniło się, „o 180 stopni”, miał miejsce, gdy zapadł na chorobę Heinego-Medina (inne wersje mówią o wypadku), która czasowo przykuła go do wózka {Q0129}. Odrzucony jako inwalida przez rówieśników i bliskich, podjął olbrzymi wysiłek dwojakiej pracy nad sobą: intelektualnej i fizycznej, chcąc udowodnić innym, że im dorównuje, a potem też, że ich przewyższa. Po pierwsze więc zaczął uprawiać kulturystykę. Zaliczał siebie do jej pionierów w Polsce. Dzięki ćwiczeniom udało mu się wstać z wózka i osiągnąć ponadprzeciętną sprawność fizyczną. Ukończył nawet kurs instruktorski w 1961 roku, po którym kierować miał sekcją kulturystyczną. Jednocześnie pierwotne unieruchomienie
    stworzyło mu okazję do licznych lektur {X13}. Czytał pięćdziesiąt książek rocznie sporządzając z nich szczegółowe notatki {Qa014}.

    II. Prawdopodobnie to trudne doświadczenie sprawiło, że stracił wiarę i zapisał się na dwuletni Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu i Leninizmu. Był również związany z Zarządem Głównym ZMS {Qa014}. Było to drugie kluczowe dla niego doświadczenie; powstał wówczas zarys koncepcji jego głównego wroga, którego można określić terminem „Cyniczny Manipulator”. Postać tą dostrzegł najpierw w osobach swoich wykładowców, członków elity KC, którzy dużo mówili, ale mało robili, czerpiąc z władzy osobiste korzyści. Danielewicz odrzucił nie tyle samą manipulację, ile cyniczne użycie władzy dla własnej korzyści kosztem innych {Qa013, Qa014}. Postanowił, że celem jego życia będzie przeciwstawienie się temu {Qa014}.

    III. Wówczas, w połowie lat 60-tych XX wieku, nastąpił trzeci moment kluczowy w życiu Romualda Danielewicza, zetknął się on z ezoteryczną tradycją Bô Yin Râ {Qa017}. Opisuje to następująco:

    Wreszcie zdarzyła się sytuacja nieomal parapsychiczna. Wprowadził się na sąsiednie podwórko człowiek – wybitny mistyk, jeszcze wtedy nie wiedziałem, że największy na globie, który ku memu zdumieniu zaakceptował mój ateizm i użyłem całej znanej mi wówczas erystyki by obalać jego argumenty mistyczne. On jednak wybił mi z głowy Lenina z resztą tej hołoty, przekonując, że dialektyka Marksa z jej wspaniałymi zasadami nie obsługuje własnego systemu […]. Byłem rozdarty. Mistyka to argumenty płynne, nie potwierdzane w sposób konkretny, ale nęciła mnie swą wielopiętrową abstrakcją ([…]. Silnie przeżywałem to, do czego przekonywał mnie sąsiad, zgadzało się z tym, co widziałem i na co nie mogłem się zgodzić w partii i ZMS-ie” {Qa014}. Przez jakiś czas Danielewicz był kierownikiem domu kultury {X29, X13}. Wykładał swoje poglądy odwiedzającym tę placówkę artystom, w rezultacie czego zyskał opinię „małomiasteczkowego mędrca” {X22, X29}. Cały czas kontynuował swoje studia, nawiązywał kontakty z przedstawicielami nauki, głównie humanistyki. Przejawiał wielką potrzebę uczenia się.

    IV. Czwarty moment przełomowy miał miejsce 7 lipca 1977 roku, kiedy to Danielewicz, w rezultacie praktyk jogicznych pobudzających energię Danielewicz aż do „przebicia sklepienia czaszki”, osiągnąć miał oświecenie. Miał po nim powiedzieć: „Boże, ja tak prosiłem Cię o pomoc, a to Ty potrzebujesz mojej pomocy” {X24}. Poczuł, iż posiada do wykonania misję i zaczął nauczać {X13}. Opuścił swoją żonę, którą później przedstawiał jako osobę o charakterze Ksantypy, zostawił z nią syna i ruszył w wędrówkę po Polsce {X22, Z15, X24}. Wówczas, po upływie roku od śmierci swego mentora {X13}, poznał drugą osobę, którą wobec uczniów nazywał swoim mistrzem, jednak nie udało mu się nawiązać z nią równie bliskich relacji. Człowiek ten dużo surowiej oceniał Kundaliniego {Z15, X13} i ani myślał uznać go za swego ucznia, mimo jego uporczywych starań {X22}. Tym niemniej tolerował go w swoim otoczeniu jako swoistego „oryginała”. Danielewicz zadał mu, gdy ten leżał już na łożu śmierci, pytanie: „Czy jestem mesjaszem?” Nie uzyskał spodziewanej odpowiedzi, a jedynie smutny uśmiech {X24}. Od momentu swego oświecenia jeździł „z miejsca na miejsce, mieszkał u różnych osób” {X13}, przede wszystkim szukając uczniów, ale także konfrontując się z różnymi autorytetami z dziedziny ezoteryki. Nie udało mu się jednak wówczas stworzyć żadnej trwałej grupy; próby te były jednak dla niego ważnym źródeł doświadczeń kierowniczych {X28}.

    Okres „historyczny”

    Pierwszym publicznym wystąpieniem potwierdzonym źródłowo, była konferencja różdżkarzy w 1978 roku w Poznaniu. Wówczas Danielewicz podawał się za okultystę, przemawiał (raczej poza regularnymi obradami) i usiłował pozyskać ludzi do swego planu {Z14, Z53, Z36}. Kazał się nazywać „czterdzieści cztery” {Z15}. W 1982 roku Danielewicz wziął udział w obozie szkoleniowym, na którym uzyskał uprawnienia instruktora jogi. Na obozie tym pojawia się po raz pierwszy jego pseudonim – „Kundalini” {Z15, Z49, Z37, Z4B, Z14}. Na początku lat 80. zaczął bywać na hipisowskich zlotach w Częstochowie (1983, 1984) {Z49, Z24}. Występował tam w czerwonym ponczo pokrytym tajemniczymi symbolami {Z15, Z41, Z42}. Pojawiał się też w Przemyślu, gdzie odbywały się podobne imprezy młodzieżowe {Z42}. Na imprezach tych zetknął się z poszukującą młodzieżą, która stanowiła łatwy łup dla rodzących się wówczas gangów narkotycznych. Dlatego też powziął myśl zbudowania „antymonaru”, alternatywnego ośrodka leczącego narkomanów. Marka Kotańskiego Danielewicz znał osobiście {Z14}, ale miał zupełnie inne podejście do narkomanii, polegające przede wszystkim na dostarczeniu uzależnionym nowego sensu życia (do czego miała służyć jego ezoteryczna doktryna) i oddziaływaniu własną osobowością. Pieniądze na to przedsięwzięcie czerpał zarówno z partii {Qa0114} czy ZMS {X13}, jak i z Kościoła. Kilkanaście osób ponoć wyciągnął z nałogu {Qa019}. Odtąd jego działalność posiadała wyraźny rys proabstynencki. Eksperyment z leczeniem narkomanów wkrótce skończył się niepowodzeniem; możliwe, że wskutek nadmiernego zainteresowania ze strony milicji {Z41}, na której nie zawsze widać robiły wrażenie znajomości w Komitecie Centralnym PZPR. Romuald Danielewicz zaczął szukać nowych obszarów działania. Wprowadzał swoich uczniów do różnych organizacji młodzieżowych, współtworząc szersze środowisko kultury alternatywnej o nazwie „Mandragora” {X13}.

    Jednocześnie występował jako nauczyciel jogi organizując wykłady, również na wyższych uczelniach (np. AWF w Poznaniu), stopniowo skupiając wokół siebie coraz szersze grono zwolenników. Pierwotnie rekrutowali się z kręgów wielkomiejskiej bohemy ezoterycznej, bywalców kursów astrologii czy radiestezji. Swą wspólnotę oparł jednak nie na nich, a na uczniach i uczennicach, którzy przyłączyli się do niego w latach 1983–1984, to oni będą stanowić później rdzeń jego grupy. Byli to, z jednej strony, studenci czy uczniowie, zainteresowani rozwojem duchowym, z drugiej zaś, młodzież zagubiona: narkomani, członkowie kontrkultury {Z41, X13}. W kolejnych latach wykrystalizowało się z tej grupy grono kilkunastu najwierniejszych uczniów, pierwsza generacja.

    Sam Romuald Danielewicz stopniowo wycofuje się za plecy swych uczniów. Równocześnie, w połowie lat 80-tych XX wieku struktura wspólnoty rozrastała się: uczniowie pozyskiwali uczniów i stopniowo przekazywali im wiedzę, którą sami pozyskali od swego mistrza. Nowi adepci pochodzili z różnych miast, więc wspólnota poszerzała swój zasięg terytorialny {X13, Z36, X13}.

    [Zakładanie, że się wycofuje za plecy swych uczniów jest o tyle błędne, że tak zwani naukowcy, zwykle nie wiedzą ile czasu i wysiłku zajmuje wszelakim liderom ruchów duchowych i ezoterycznych solidne kształcenie kolejnych liderów czy nauczycieli, a trenerzy kadry narodowej, nawet w sportach często nie mają czasu prowadzić zajęć dla sekcji początkującej, i zostawiają to swoim asystentom, przyszłym trenerom, jako pole treningowe. Nie ma żadnego „krycia się za plecami uczniów”, jest ciężka praca szkolenia kilkudziesięciu zaawansowanych uczniów, treningi dla przyszłych liderów i młodych asystentów pracy ezoterycznej. Robienie tego w pojedynkę jest zasadniczo ogromnym wysiłkiem, a stare szkoły duchowości i ezoteryki zwykle rozkładają taką pracę na kilku lub nawet kilkunastu mistrzów, jeśli takowymi dysponują. Trochę to tak, jakby jeden profesor w pojedynkę miał uczyć wszystkich przedmiotów dla wykształcenia grupy studentów jako księży czy pastorów albo magistrów fizyki. Ambitne zadanie, któremu nie każdy ksiądz profesor albo fizyk podoła. Takie zatem stwierdzenia, że „ukrywał się za plecami swoich uczniów” pokazują jedynie dyletanctwo i ordynarne nieuctwo w tematach ezoterycznych, jakieś cieniactwo środowisk naukowych na uniwersytetach III/IV RP.]

    Innym rodzajem działalności grupy Kundalini Jogi Romualda Danielewicza w owym czasie była „walka z sektami” {Qa0117}. Uczniowie Romualda Danielewicza, czasem na czele z nim samym, wkraczali na spotkania alternatywnych ruchów religijnych i środowisk New Age (m.in. sufi, joga, buddyzm, rebirthing) i na różne sposoby starali się je zakłócać {X21, X28, Z49, X13}. Z niektórych z tych środowisk udało mu się pozyskać uczniów [albo jak w kilku znanych nam wypadkach, wylecieć z hukiem z imprezy za hałasowanie lub przeszkadzanie].

    Na początku lat 90-tych XX wieku zaprzestał jednak takiej działalności {Z49, X28}. Nowym polem, na którym się skupił była ekologia {Z28}. Wspólnota zaczęła koncentrować się na człowieku i jego zdrowiu. Propagowano zdrowe żywienie, kulturę fizyczną, gorliwie zwalczano wszystkie używki. Uczniowie Kundaliniego, na przykład, wyrywali papierosy z ust współpasażerom w pociągach. Propagowali kulturę fizyczną wśród osób starszych {Qa0111, X24} oraz zaangażowali się w promocję idei integracji osób niepełnosprawnych ze społeczeństwem {X21}.

    [Jednym z powodów zaprzestania szkodliwych występów z przeszkadzaniem i głupkowatymi zachowaniami były reakcje grup, które zorganizowały sobie ochronę, zwykle z sympatyków zajmujących się sztukami walki, a dla Romualda nie było przyjemnie wylatywać za drzwi z wielkim hukiem. Raz przyjechał porozrabiać na obóz rebirthingu koło Inowrocławia i Bydgoszczy, gdzieś tam nad jeziorem, gdzie było ponad 180 osób, obóz około 10 dni to dosyć drogo wówczas kosztowało, Romuald zaczął ze swoimi uczniami zwyczajowe rozrabiactwo, a tu osoba prowadząca ten rebirthing ostro zapytała czy mają zeszyty i długopisy do robienia notatek. Oni, że nie mają bo im nie potrzebne. A prowadzący, że mają się wynosić do kiosku kupić sobie zeszyty i długopisy, i mają na to godzinę. Wstało kilka osób ochrony, wzięło za szmatki i wyprowadziło oszołomów za drzwi. Do kiosku w sobotę było ze trzy kilometry, to nie zdążyli piechotą wrócić w godzinę. I przepadł im obóz rebirthingu za który już zapłacili. Kasa przepadła, a ochrona ich spakowała i wystawiła plecaki za bramę. I było wynocha, fora ze dwora, a kolejny raz płacicie oszołomy dwa razy drożej za cały obóz z góry, a zeszyty i długopisy do kontroli przed wejściem na zajęcia. I poszli szukać pociągu do domu, nosy na kwintę spuszczone i skamlanie, że oni tylko chcieli coś sprawdzić. Tak się traktuje po amerykańsku oszołomów, co rozrabiają.]

    Zmiana systemu polityczno-gospodarczego w 1989 roku umożliwiła grupie otwarcie na nowe sfery działalności. Stworzono sieć współpracujących z sobą firm, które mogły liczyć na nieopłaconą siłę roboczą w postaci uczniów
    niższych szczebli. Wspólnota wzięła też udział w pewnych przedsięwzięciach edukacyjnych, przez pewien czas współprowadziła prywatną szkołę podstawową, do której posyłano własne dzieci, wchodzące wówczas w wiek szkolny oraz jedną z prywatnych wyższych uczelni, gdzie wielu członków wspólnoty wyższych szczebli znalazło zatrudnienie (jako kadra, ale także w administracji). Osoby o najwyższych kwalifikacjach pracowały też w instytucjach państwowych czy biznesowych {Z14, X13, X15, X24, X29, Z28}. Podjęto panujące w postkomunizmie reguły gry ekonomicznej i poruszając się swobodnie między polityką a biznesem, zdobywano na tej drodze pewne środki dla realizacji własnych działań. Działania te formalnie mieściły się w ramach potocznie pojmowanego interesu społecznego, więc nie zwracały niczyjej uwagi.

    Połowa lat 90-tych XX wieku to szczytowy okres rozwoju liczebnego grupy. W tym okresie Romuald Danielewicz stopniowo zaczyna się wycofywać z intensywnej działalności publicznej. Pozostał nauczycielem i przewodnikiem swoich aktywnych uczniów i niewątpliwie podejmował kluczowe decyzje, jednak już tylko „zza biurka”, przestał być przywódcą kroczącym na czele, stał się kimś w rodzaju dowódcy sztabowego {X21, X22}. Wiązać się to mogło z tym, że w owym okresie zaczął podupadać na zdrowiu {X15, X22}.

    [Źle wykonywane praktyki duchowe, w tym praktyki związane z Kundalini, często kończą się poważnymi problemami zdrowotnymi, a Romuald Danielewicz, cokolwiek robił, to jednak bez nadzoru autoryzowanego Mistrza Życia Duchowego czyli Guru. Kundalini Śakti nie lubi samozwańców ani oszustów, którzy nie przeszli 12-cie lat praktyki u prawdziwego Mistrza Duchowego czyli u Guru.]

    Mniej więcej od 1995 roku zaczyna się jednak dość intensywny odpływ członków, przekraczający skalą normalną ich cyrkulację. Przede wszystkim odeszła blisko połowa uczniów pierwszej generacji („starej gwardii”, „preto-
    rian” czy – jak ich nazywał M. Weber – członków „charyzmatycznej arystokracji”3) najlepiej wyszkolonych i często sprawujących kontrolę nad własnymi strukturami uczniów; odszedł zbliżony procent uczniów drugiej generacji i niemal wszyscy z niższych szczebli organizacji. Jednocześnie, od pewnego czasu grupa zaprzestała (z niewielkimi wyjątkami) rekrutacji nowych członków.

    [Należało jednak napisać dokąd to odeszli uczniowie Romualda Danielewicza, bo dla wielu czytelników może to być ważne, a już w 1987 roku niektórzy odchodzili, często do Wspólnoty Himavanti, do Bractwa Himawanti, największe fale przejścia od Romualda Danielewicza do Bractwa Himawanti to lata 1989-1991 oraz 1995-1997. Uczniowie Danielewicza przyciągnięci na hasło Kundalini, chcieli się uczyć tajemnych praktyki Kundalini, chcieli Jogę Kundalini lub Tantrę Kundalini praktykować, Kundalini obudzić, a tu nic w temacie nie było. Niektórzy mieli nawet jako wysłannicy Danielewicza narozrabiać na zajęciach jogi i medytacji u Mistrza Mohandźi, u Śri LalitaMohan-Dźi, jednak zostali szybko doprowadzeni do należytego uspokojenia i zachowania, ochraniarze z Bractwa Himawanti ćwiczący ostre wschodnie sztuki walki świetnie się sprawdzili, i się uczniowie Romualda dowiedzieli, że „u Kundaliniego” nie ma praktycznie nic o Kundalini, to zaczęli potajemnie przychodzić popraktykować, zobaczyli oryginalne w sanskrycie pisane traktaty Tantry z Praktykami Kundalini, co istotne także z Oczyszczaniem Czakr, bo od tego się zaczyna, i zaczęli przyprowadzać znajomych od Danielewicza, który jak się o tych przejściach dowiedział, to ostrych jazd emocjonalnych dostał, szoku, że mu konkurencja ludzi podbiera… No Sorki, Romuald, ale sami przyszli, trzeba było ich uczyć tantrycznej Jogi Kundalini, a nie jakichś pierdół, które z Kundalini ani Tantra Jogą, ani z Śaktą nie mają nic wspólnego].

    Towarzyszyło temu – jak się wydaje – nasilenie wewnętrznej dyscypliny wśród tych, co zostali, zwłaszcza w odniesieniu do osób najbliżej związanych z ośrodkiem przywódczym. Kontrowersyjny styl życia, nierzadko bardzo destrukcyjny dla członków wspólnoty, w połączeniu z makiawellicznym stosunkiem do otoczenia zwróciły w końcu na grupę uwagę mediów, czego konsekwencją była seria artykułów w „Rzeczpospolitej”4. Z racji swej niesprawie-
    dliwej jednostronności nie wywołały one jednak szerszego zainteresowania w społeczeństwie, wzbudzając raczej niedowierzanie, niż motywując do konkretnych działań wymierzonych przeciw wspólnocie Kundalini Romualda Danielewicza. Mimo tego można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że oznacza to kres działalności tej grupy w Polsce, przynajmniej w dotychczasowych formach. Najaktywniejsi jej członkowie, prawdopodobnie z samym Danielewiczem włącznie, opuścili nasz kraj, szukając nowych form działalności.

    [Ej tam, trochę ludzi wyjechało z Polski, pracy szukać, żeby na życie zarobić, z Bractwa Himawanti też sobie jeździli i jeżdżą nawet do dzisiaj, i pewnie w miarę rujnowania polskiej gospodarki przez kolejne ekipy szkodliwych debilów politycznych PO-PiS, jeszcze częściej będą jeździć za robotą. Przy okazji potem, nowe grupy otwierają i na spotkania do Śri Guru Mohandźi przysyłają. Romuald Danielewicz pojechał do pracy w Holandii, a przy okazji działalność Wspólnoty rozwijać, w 2004 roku pojechał, w Europie dla każdego jest miejsce, bo w Polsce przecież kościelno-pedofilskie fanatyki nie pozwolą innowiercy niekatolickiemu pracować na stanowisku w jakimś ZUS albo Sejmie jak to z Małgorzatą Pawlisz chociażby było (była wice prezeska ZUS). Takie świnie polityczne, wojtyłowe świniaki i bydlaki ciągle jeszcze rządzą Polską.]

    Źródła ideologii Romualda Danielewicza

    Bô Yin Râ

    Punktem wyjścia ideologii [powinno być nauczania duchowego, bo ideologia odnosi się bardziej do polityki] grupy Kundalini Romualda Danielewicza były książki Bô Yin Râ, dlatego warto w skrócie przedstawić zasadnicze zręby myśli tego autora. Bô Yin Râ to duchowe imię człowieka, który w świeckim życiu nazywał się Joseph Anton Schneiderfranken. Urodził się w Bawarii w 1876 roku a zmarł w 1943 roku. Był malarzem oraz autorem trzydziestu dwu książek. Nauczał w nich „dróg powrotu człowieka do sfery duchowej”5. Jego zdaniem bowiem forma czysto duchowa jest pierwotną formą istnienia człowieka. Właśnie w duchowej formie swego istnienia człowiek jest twórcą wszystkich bytów zjawiskowych (widzialnych i niewidzialnych). Stopniowo „zstępuje” on od tworów bardziej „świetlistych” do coraz bardziej „gęstych”. Ostateczne – w wyniku „upadku” – łączy się z jednym ze swych tworów – zwierzęciem6. [Trzeba jasno powiedzieć, że jest to nauka teozoficzna].

    Na pierwszy rzut oka ta koncepcja „upadku” przypomina mity gnostyckie. Ważną różnicą jest jednak brak rysu dualistycznego: świat nie jest diabelskim tworem demiurga, ale wytworem samych ludzi, którzy uwikłali się we własne dzieło. Pod tym względem koncepcja ta przypomina koncepcje buddyjskie (świat jako wytwór zbiorowego wyobrażenia istot, które zapomniały, że są buddami). Zamiast gnostyckiego dualizmu Bô Yin Râ głosi pozytywnie
    wartościowaną biegunowość (bliską taoistycznej koncepcji yin-yang), przenikającą całość bytu materialnego oraz duchowego. Również człowiek w formie duchowej istnieje jako jedność bieguna kobiecego i męskiego. Rozdwojony został w wyniku „upadku” – zjednoczenia się z fizycznym ciałem zwierzęcia.

    Na ziemi istnieje poza tym hierarchia ludzi istniejących nadal w formie duchowej, którzy w ukryty sposób wspierają tych, którzy chcą się wspinać w drodze po kolejnych stopniach, do prawdziwego człowieczeństwa. Grono tych osób, tzw. „Jaśniejących Praświatłem”, tworzyć ma „Świątynię Wieczności” niewidzialną dla ludzkich zwierzęcych oczu, aczkolwiek umiejscowioną gdzieś w Himalajach, w krainie zwanej Himavatu. Porównuje się ich
    do buddyjskich bodhisattwów czy chrześcijańskich aniołów stróżów. Osoby te – w większości ludzie nigdy nieinkarnowani w zwierzęcych ciałach i w związku z tym nierozdwojeni – pomagają śmiertelnikom w ich poszukiwaniach Boga7.

    [Jakby tak socjologowie czytali indyjskie Purany w oryginale, to by wiedzieli na UAM, że Himavat to po pierwsze nazwa Gór Himalajów, tyle, że w sanskrycie, w oryginale, a pisana też bywa Himavan, Himavant oraz Himavanti, gdzie Himavant to personifikacja męska Ducha Gór Dachu Świata, a Himavanti to rodzaj żeński, odnosi się także do dawnego Królestwa Dewów, Królestwa Bożego, zajmującego Zachodni Tybet, Pamir, część Hindukuszu, Kaszmir, górską część Pakistanu i Afganistanu, aż po Chorasan oraz Ałtaj i Tien Szan, a do tego jest w nazwie starej linii przekazu Jogi i Tantry z Himalajów… To stare historie z indyjskich Puran, a Himavat Radża lub Himavant Radża to także pierwszy Król Himalajów, inaczej Śri Himavant, Himachala Radża… Bo Yin Ra z racji otrzymanego od Mistrza Jogi przekazu inicjacyjnego jest uczniem Linii Przekazu Himavat czy jak kto woli Himavanti Sampradaya, co miło, że wspomina…]

    Zdaniem Bô Yin Râ, Boga można znaleźć jedynie w sobie. Bóg jest tym, co stanowi istotę jaźni duchowej człowieka (tu znów dostrzegamy podobieństwo z buddyzmem). Tego Boga człowiek musi sam w sobie ukształtować,
    a najważniejszym po temu instrumentem jest słowo. Bô Yin Râ był autorem osobnej książeczki zawierającej ułożone przez niego mantry w języku niemieckim, ale w zasadzie wszystkie jego książki o tematyce duchowej mają oddziaływać na czytelnika w podobny sposób: przenikać go nastrojem, wpływać nie tyle na jego intelekt, co na głębię jaźni. Stąd też główną praktyką kogoś, kto podąża ścieżką wskazaną przez tego autora, jest wielokrotne czytanie jego książek i poddawanie się ich wpływowi.

    [Mantry to słowa i frazy wypowiedziane w objawieniu przez wedyjskich Ryszich, zawarte w Wedach oraz Upaniszadach, także w Puranach i podobnych pismach, jeśli mają osadzenie w Wedach. Słowa po niemiecku nie są i nie mogą być mantrami, jest to błędne użycie słowa mantra bez znajomości jego oryginalnej definicji. Po niemiecku to mogą być jedynie modlitwy, afirmacje i konfirmacje, o czym Bo Yin Ra także wspomina w swoich lekcjach dla uczniów, które nie są dostępne w Internecie, a jedynie dla uczniów Tradycji Himavatu…]

    Wielu osobom koncepcja ta przypominała i przypomina teozofię, głównie z tego powodu, że została sformułowana w języku tej samej epoki. Wspólne jest też przekonanie o istnieniu wspólnego jądra wszystkich religii8. O ile jednak teozofowie tego jądra poszukują drogą „indukcyjną”, badając różne tradycje religijne, to Bô Yin Râ doszedł do tego przekonania raczej na drodze wglądu mistycznego. Choć sam Bô Yin Râ przeciwstawiał się (np. w artykule W sprawie osobistej9) określaniu jego doświadczeń jako mistyki, jak i zaliczaniu go do grona teozofów czy okultystów, przeciwko którym zresztą często występował.

    [Bo Yin Ra w 1920 roku założył w Görlitz Stowarzyszenie Mistyki Jakuba Böhme (Jokob Böhme Bund) na naukach i radach którego wielce się opierał, co też jest ważne dla zrozumienia jego nauczania.]

    [Bo Yin Ra określał się wielokrotnie mianem Posłańca Himavatu, a to bardzo wzniosła pozycja duchowa, w oryginale Avadhuta, w tradycjach duchowości Jogi i Tantry Linii Przekazu nazywanej Himavat, Himavant lub Himavanti, oczywiście z dopiskiem Sampradayam lub Tirtham.]

    Z moich rozmów z byłymi członkami grupy wynika, że wspólnota Kundalini Romualda Danielewicza faktycznie wyżej opisane poglądy Bô Yin Râ podzielała. Bardziej zaawansowanym jej członkom udostępniano niektóre książki tego autora. Sam Romuald Danielewicz w znacznej mierze swój pogląd na rzeczywistość nadprzyrodzoną oparł na pismach Bô Yin Râ. Jak powiedział jeden z moich rozmówców: „I on się tego uczył na pamięć. […] sobie zrobił z tego katechizm. […] Te początki, […] łażenie z tym Bô Yin Râ i czytanie i zakreślanie. […] To była jego biblia” [Z14]. Romuald Danielewicz stopniowo zaczął uwzględniać w coraz większym stopniu też inne tradycje, łącząc je w mniej lub bardziej spójny system. Zauważmy jednak, że wspomniane poglądy pozostawiają nadal otwarte pytanie, jak konkretnie ma wyglądać codzienne życie kogoś, kto chce się na nich oprzeć? Aby na nie odpowiedzieć, należałoby się przyjrzeć tym elementom doktryny niemieckiego mistyka, które są w większym stopniu związane z życiem doczesnym, z relacjami społecznymi, a przede wszystkim tym, które odpowiadają na pytanie, j a k rozwój duchowy ma się odbywać. Kluczowe wydają się mi trzy zagadnienia: ogólny stosunek do świata, relacja mistrz – uczeń, relacja kobieta – mężczyzna.

    [Zaiste, zdziwili się uczniowie Romualda Danielewicza, że na zajęciach w Bractwie Himawanti, wszystkie dzieła Bo Yin Ra są dostępne dla uczniów jako literatura pomocnicza do swobodnego studiowania i medytacji. Także komentarze korygujące lub uściślające poglądy zaczerpnięte z kalwinizmu, a nie całkiem zgodne z tradycją Himavatu.]

    Ogólny stosunek do świata

    Grupa Kundalini Romualda Danielewicza jest grupą mesjanistyczną. Sam Romuald Danielewicz ogłosił się mesjaszem, który ma kontynuować dzieło Buddy i Jezusa. Jest to starożydowskie, a nie chrześcijańskie rozumienie mesjanizmu, bowiem celem jest realne przekształcanie świata doczesnego. Narzędziem do realizacji tej zleconej przez Opatrzność misji jest dla Romualda Danielewicza silnie zhierarchizowana wspólnota. Nie jest to więc klasyczny ruch religijny, w którym chodziłoby tylko o kultywowanie jakiejś wiary czy pracę nad sobą, choć pierwotnie niewątpliwie taki był główny aspekt ich działalności. Sam Romuald Danielewicz określał swoją doktrynę jako syntezę prakseologii z mistycyzmem. W kwestii przemiany świata zakładał Romuald Danielewicz użycie całkiem realnych, niemistycznych narzędzi. Dlatego od kiedy pozyskał grono wiernych uczniów, polem jego działania stały się polityka i biznes. Pragmatycznie dostosowywał się do funkcjonujących tam reguł, formalnych i nieformalnych, bez względu na powiązania ideologiczne. W czasach PRL-u zabiegał o względy tak partii, jak i Kościoła [należy zawsze pisać jakiego kościoła, bo kościołów na świecie jest już z 15 tysięcy, w tym trzy tysiące większych, a katolicki, to tylko jeden z nich, zresztą coraz bardziej malutki, i niedługo już nikt nie będzie kojarzyć co to tam takiego jest], a w czasach po 1989 roku jego ludzie podjęli nowe reguły działania i pozyskiwania środków. Czasami byli łowcami, często ofiarami w świecie rządzonym przez te reguły, jednak paniczny wręcz lęk przed zdemaskowaniem grupy chronił ich, jak się wydaje przed zaangażowaniem się w interesy o czysto kryminalnym charakterze, które mogłyby stać się obiektem zainteresowania służb państwowych.

    [Słusznie Wspólnota obawiała się agresywnych ataków na swoje interesy, gdyż te najbardziej agresywnie atakują wszystkim mniejszościom duchowym i religijnym jako pedofilskie bydlaki z zawsze niebezpiecznej sekty katolików i podsekty dominikanów, czego zresztą Wspólnota Danielewicza wielokrotnie od dominikańskich pedofilów i złodziejów dziennikarskich doświadczyła].

    Wspólnota uważała, iż struktury społeczne współczesnego świata zdominowane są przez ludzi służących szatanowi, którzy przy pomocy socjomanipulacji, ogłupiania ludzi, nie licząc się z ich interesem dążą za wszelką cenę do coraz większego zysku i coraz większej władzy. Wydaje się, że postać szatana w doktrynie grupy pojawiła się z taką intensywnością względnie niedawno. Co istotne, w doktrynie Bô Yin Râ szatan odgrywa rolę zupełnie marginalną.

    [Wiele nurtów i wspólnot ezoterycznych zajmuje się zjawiskami demonicznymi i satanicznymi dopiero wtedy jak się z nimi w praktyce zetknie, jak poczuje atak zwyrodniałych szatanów (dżinnów, drudźy, szedim) na własnej skórze, chociaż czasem jest to już zbyt późno aby wspólnotę przygotować na odparcie diabelskich ataków szatańskiej inkwizycji katolickich dominikanów i tym podobnych kreatur, które powinny głęboko w piekle siedzieć, a nie na tej ziemi. Dobrze zatem chociaż mieć świadomość stanu aury rozmówców albo badania radiestezyjne robić tak, aby poznać co tam w środku siedzi za kozioł pedofilsko-kościelny w środku rzekomego „chętnego na ucznia”. Z doświadczenia różnych wspólnot ezoterycznych, to bardzo groźni acz czasem głupkowaci lub nakręceni przez oszołomów są tacy, co to nigdy nie byli na żadnych dłuższych praktykach, a od razu deklarują chęć wstąpienia, poznania grupy, zostania uczniem, chęć zamieszkania w zakonie czy ośrodku, domagają się adresów i kontaktów do wszystkich grup lub uczniów, a bywa, że nic jeszcze nie umie, a chciałby od razu nauczać wiedzy tajemnej – 99 procent to zwyrodnienie pato-dominikańskie lub oszołomstwo innej formacji inkwizycyjnej lub inaczej popapranej ideologicznie.]

    Z doktryną niemieckiego mistyka sprzeczny jest też wszelki wewnątrzświatowy mesjanizm. Bô Yin Râ ostro sprzeciwiał się organizowaniu wspólnot czy grup w jego imieniu. Za jedyną dopuszczalną formę organizowania się jego czytelników uznał tę, która wynika z literalnego odczytania logionu Jezusa: „gdzie dwóch lub trzech zgromadzonych w moje imię…”. Ale w tych niewielkich grupkach wymieniających się swoimi doświadczeniami, nawet jeśli połączone są w jakąś większą całość (co z pewnymi zastrzeżeniami dopuszczał10) nie powinny funkcjonować żadne relacje władzy. Z pewnością grupy te nie miałyby na celu przemiany czegokolwiek poza samymi uczestnikami.

    [Tak się bardzo sprzeciwiał organizacji wspólnot, że w 1920 roku założył w Görlitz czyli w Zgorzelcu Stowarzyszenie Mistyki Jakuba Böhme (Jokob Böhme Bund) dla prowadzenia swojej duchowej i mistycznej aktywności. Hortus Conclusus to cykl dzieł oraz hasło dla ustanowionej tajnej organizacji ezoterycznej, a Kober Verlag to założone w 1923 roku wspólnie z Algfredem Koberem wydawnictwo dla rozpowszechniania własnych dzieł pisarskich, w tym szczególnie cyklu Hortus Conclusus (Ogród Zamknięty). Sam do Braterstwa Pierwotnego Światła wstąpił poprzez Inicjację w 1912 roku w Grecji, a swoje książki pisał jako jego Posłaniec (Avadhuta w sanskrycie). Prosimy uczonych uniwersyteckich o sprawdzanie faktów, najlepiej przed publikacją, nie jest to trudne, a i nie będziemy musieli potem nic pisać w nawiasach kwadratowych, tylko czytać, czytać, i się uczyć. Romuald Danielwicz naukami Jakuba Böhme także się fascynował, a jakże…]

    [W rzeczywistości, ostrożność z organizacjami, nie była to jakaś ideowa nauka Bo Yin Ra, tylko rozsądne postępowanie zgodne z ówczesnym prawem w Szwajcarii, Austrii i Niemczech, gdzie wszelkie większe spotkania i zgromadzenia musiały być rygorystycznie zgłaszane i mieć akceptację władz państwowych, inaczej groziła surowa kara, w tym pieniężna, a także naloty policyjne za nielegalne zgromadzenia, szczególnie okultystyczne, nie tylko na artystyczno-mistyczne. I tyle demagogii autora tekstu na podstawie książek BYR. Dobrze nauczyć się na uczelniach znać kontekst sytuacji społeczno-politycznej, a nie tylko wyciągać dowolnie absurdalne wnioski z treści wybranych fragmentów książek. Nie palono już okultystów na stosach, ale nagonki parafialne, kalwińskie i policyjne były wówczas koszmarne, gorsze w sumie niż współczesne dominikańskie plugawe oszczerstwa i paszkwile na tak zwane „sekty” i „nowe ruchy religijne”. Członkowie Bractwa Elsów u samego początku jego działalności trafiali w Polsce do więzień na katorgę! ]

    Doktrynę Bô Yin Râ trudno uznać za czysty przykład weberowskiej ascezy wewnątrzświatowej, nie zakłada ona bowiem przekształcania świata w imię ideałów ascetyzmu11, a raczej przekształcanie siebie samego w ramach świata, przy okazji zajęć świeckich, można by ją nazwać raczej „ascezą poprzez świat”. Bô Yin Râ jednoznacznie podkreślał, że „Królestwo wiecznego pokoju” jest dostępne dopiero po tym ziemskim życiu, a wszelkie próby urzeczywistnienia go już teraz są mrzonkami12. Sprzeciwiał się także wszelkiemu prozelityzmowi w jego imieniu. Uważał, że jego książki, za sprawą niewidzialnych mistrzów same dotrą do ludzi, którym są potrzebne, a wszelkie namawianie do nich (poza zwykłą reklamą księgarską, którą dopuszczał) wyrządzić może więcej szkód niż pożytku. Jednak w grupie Romualda Danielewicza Bô Yin Râ stał się narzędziem pozyskiwania ludzi dla misji przekształcania świata doczesnego.

    Bô Yin Râ własne poglądy na kwestie społeczno-polityczne wyraził w książce Upiór wolności13. Książka ta, choć jest w stosunku do panujących stosunków bardzo krytyczna, stanowi raczej ostrzeżenie dla jego duchowych uczniów oraz instrukcję, jak żyć „pomimo to” zabezpieczając się przed szkodliwymi tendencjami społecznymi. Jak pisał jej autor: „»Szczęście ludzkości« jest szczęściem jednostek osiągalnym jedynie i wyłącznie w duszy każdego człowieka z osobna”14. Szczęście to realizuje się już tutaj, na ziemi, jednak jego źródłami nie są bogactwa czy władza, ale twórcza aktywność, w której człowiek sam stwarza sobie szczęście15. Według Bô Yin Râ każdy ma obowiązek dążyć do szczęścia samodzielnie.

    Relacja mistrz – uczeń

    Główną relacją tworzącą struktury grupy Kundalini Romualda Danielewicza jest relacja mistrz – uczeń. Polega ona na bezwzględnym posłuszeństwie, ufności, szczerości i autentyzmie ucznia względem mistrza. Mistrz jest nie tylko nauczycielem przekazującym pewne prawdy, ale też wychowawcą, który świadomie kształtuje ucznia przy pomocy różnych „prób”, jak nazywano sytuacyjne nauczanie polegające na przydzielaniu zadań i kontroli ich wykonania, korektach i przekazie związanym bezpośrednio z sytuacją. Można więc powiedzieć, że swego rodzaju guru-joga16 jest podstawową metodą rozwoju duchowego w grupie Kundalini Romualda Danielewicza. Zakres władzy mistrza nad uczniem jest ograniczony tylko przyzwoleniem tego ostatniego, co oznacza, że systematycznie wzrasta wraz z jego zaangażowaniem. Ostatecznie władza przywódcy dotyczyła absolutnie wszystkich sfer życia. Mistrz, jak mawiano, był „głównym punktem odniesienia w rozważaniu każdej sprawy” [X24, X22].

    [W grupach wspólnoty Romualda Danielewicza nie było ani trochę Guru Jogi, której praktyka opisana jest w tantrycznym traktacie Śri Guru Gitam z detalami, 352 praktyki są opisane, z grubsza wszystkie ważne i istotne, włącznie z zasadami praktyki, a w wielu innych dziełach tantrycznej Jogi oraz Upaniszadach są uzupełnienia oraz ich omówienia. Nie ma nawet śladu praktyki Guru Jogi w ruchu Roamualda Danielewicza, a rozwój Kundalini Śakti nie jest możliwy bez praktykowania Guru Jogi. Struktury i ruchy paramilitarne, harcerskie i policyjne z ich zasadą bezwzględnego podporządkowania się dowództwu, nie mają nic wspólnego z Guru Jogą, a jedynie o takie tam rzeczy można podejrzewać skautów, co się chowali w lasach pod wzgórzami świętokrzyskimi. Bardzo łatwo sprawdzić czy ktoś praktykuje Guru Jogę – adepci uczą się tej księgi na pamięć i umieją ją recytować oraz omawiać i pokazywać praktyki opisane w Śri Guru Gitam. Pierwsza Część, 108 wersetów, jest bardziej popularna wśród prawdziwych Joginów i Joginek. W Śri Guru Gitam jest też omówienie jak rozpoznawać prawdziwych Guru oraz jakie są rodzaje i kategorie Guru, jest ich w sumie dziewięć. Bo Yin Ra, jako inicjowany w Braterstwie Praświatła, Pierwotnego Światła, kwalifikuje się jako Guru trzeciego poziomu określany w Śri Guru Gitam terminem Bodhaka Guru (Wysłannik Światła, Mistrz Rozświetlający).]

    Na podstawie rozmów z byłymi członkami wspólnoty doszedłem do wniosku, że termin „mistrz” funkcjonował w dwóch znaczeniach: jakościowym i funkcjonalnym. Po pierwsze, mistrz oznacza osobę w pełni dojrzałą, która osiągnęła już pewien poziom zaawansowania w rozwoju duchowym. W znaczeniu funkcjonalnym, mistrzem był każdy, kto posiadał ucznia. W zasadzie „prawdziwym mistrzem” był tylko sam Romuald Danielewicz. Reszta się do tego ideału zbliżała, pozostając mistrzami funkcjonalnymi.

    Tymczasem, gdy słowo mistrz pojawia się w pismach Bô Yin Râ, oznacza ono nie tyle człowieka z krwi i kości, ale istotę z „innego świata”, a ściślej człowieka w formie tylko duchowej, który wspiera poszczególnych ludzi
    w rozwoju duchowym. Jak zauważa Rudolf Schott, jest to bardzo bliskie temu, co w buddyzmie rozumie się pod pojęciem bodhisattwy17: „Każdy uczeń sam przez się w naszym rozumieniu znajduje się pod kierownictwem swego Mistrza, a Mistrzem jego jest jeden z najświętszego grona Jaśniejących”18. Bô Yin Râ mówi o nich jako o „szafarzach pomocy, pośrednikach i budowniczych mostów”, a do tego grona zbawicieli „składającego się z żyjących, ale w dalszym ciągu w postaci duchowej, zaliczył Jezusa i Lao-Tse”19. W gronie tym widział także siebie. Uważano, że kierownictwo takiego mistrza jest czysto wewnętrzne20 i że doznaje się go, gdy ktoś już „zaprowadził harmonię i porządek w gospodarce duszewnej”21. Dotyczy to także nielicznych, inkarnowanych mistrzów.

    [Mistrz, Asekha, największy Parama-Guru, Karana-Guru, Hamsah, Bodhaka, czy najmniejszy Guru, w naukach wschodnich to zawsze żywa istota, z krwi i kości, a w Śri Guru Gitam jest to wyraziście podkreślone, i dotyczy wszystkich stopni Mistrza Duchowego, od najmniejszego do największego. Pojawiające się postacie duchowe są aniołami, bóstwami, dewami, ale nie są dla ludzi mistrzami duchowymi ani przewodnikami. Kiedy wielu uczniów Romualda Danielewicza odkryło, że aby nauczać o Kundalini musi mieć ziemskiego Guru i udokumentowaną sukcesję przekazu, zaczęli szukać sobie bardziej doskonałych nauczycieli, stąd zresztą zainteresowanie Ananda Margą, Ścieżką Szczęśliwości, nie tylko Bractwem Himawanti, bo Ananda Marga Tantra Yoga ma dobrze udokumentowaną linię nauczania tak zwanej bengalskiej białej Tantry, Śukla Tantram. Spora grupa uczniów Romualda, tych wcześniejszych, jeszcze z przełomu lat 70-tych i 80-tych XX wieku, po prostu przeszła do Ananda Margi, bo słabo było z udokumentowaniem związku z Tantrą, Kundalini, Jogą oraz tradycją indyjską.]

    Relacja kobieta – mężczyzna

    Relacja między kobietą a mężczyzną we wspólnocie Kundalini Romualda Danielewicza przybiera w zasadzie formę relacji między mistrzem a uczennicą. Podobne wymogi, jakie odnoszą się do ucznia dotyczą także żony, a więc absolutne posłuszeństwo, autentyzm, a także pełna oddania troska o wszelkie potrzeby swego mężczyzny. Oczywiście, mężczyzna o tyle zasługuje na takie względy, o ile sam z pełnym oddaniem rozwija się będąc w analogicznym stosunku do swego mistrza. Warto wspomnieć, że posłuszeństwo względem mistrza dotyczyło również sfery seksualnej: Romuald Danielewicz niejednokrotnie przyjmował rolę swata łączącego członków wspólnoty w pary. Zgoda na taki związek była wyrazem najwyższego posłuszeństwa, a zarazem znakiem wyższego stopnia rozwoju duchowego. Bo małżeństwo było też tego rozwoju niezbędnym warunkiem. Ta forma zawiązywania związków nie była jednak we wspólnocie regułą. Przynajmniej równie wiele, jeśli nie większość małżeństw we wspólnocie, było zawieranych spontanicznie często z osobami z zewnątrz.

    [Guru, wedle zasad klasycznych opisanych w mistycznym świętym traktacie Śri Guru Gitam, nie zajmuje się pełnieniem roli swata, jest to zakazane, grzech, paapam. Rolą Guru nie jest swatanie ani rozbijanie związków miłosnych uczniów, jedynie Błogosławienie i Uświęcanie par męsko-damskich poprzez specjalne rytuały mistycznej Jogi, coś jak udzielenie dodatkowego ślubu duchowego kobiecie i mężczyźnie oprócz tradycji kapłańskich i świeckich. Nie ma seksu z Guru, zakazany, nie ma swatania ludzi w pary przez Guru, zakazane jako zbrodnia, wbić to sobie do głowy i zapomnieć o głupotach czerpanych z medialnych brukowców i gnojówki ideologicznej sekt pokroju dominikanów, co to o Jodze wszelkie absurdy zmyślają i wypisują, albo podług siebie mówią, bo może tam dominikanie w swojej grupie tercjarnej, trzeciozakonnej sobie swatają pary, ale nas to nie obchodzi, u siebie niech sobie robią co chcą – tylko niech o innych bzdur nie wypisują.]

    Przekonanie o niezbędności małżeństwa dla rozwoju duchowego (i tym samy odrzucenie celibatu) Romuald Danielewicz zaczerpnął z Bô Yin Râ22. Również stamtąd pochodziło przekonanie, że rozwój duchowy kobiety podlega nieco innym prawom, niż mężczyzny. Choć bowiem „winę” za „upadek” człowieka w ciało zwierzęce ponoszą oboje, to upadek ten polegał zasadniczo na tym, że kobieta wykazała się postawą aktywnie-męską, a mężczyzna zachował się wobec tego biernie-kobieco. W związku z tym najwyższe poziomy rozwoju duchowego są dla kobiety zamknięte, ale tylko w tym życiu. Kobieta nie może za życia uzyskać pełnego mistrzostwa poznania kosmicznego: świadomej obecności w świecie duchowym23 [To są także oryginalne nauki Gautama Buddy, które można poczytać w kanonie Hinajany]. Nie jest to jednak dla Bô Yin Râ powód, aby przypisywać kobiecie mniejszą wartość ani przyznawać mężczyźnie jakąś w związku z tym władzę nad kobietą. Wręcz protestuje on przeciw temu, nazywając takie roszczenia „zachciankami”24. Powiada on „Nigdy przymus choćby to był nawet »słodki przymus miłości« – nie może utrwalić w małżeństwie wspólnoty, która jest tu potrzebna nie mniej od miłości”25. Formacja, której poddawano kobiety we wspólnocie Romualda Danielewicza, a której celem była przemiana, jaka dokonała się w bohaterce Poskromienia złośnicy Szekspira {X24}, nie zostawiała miejsca ani na „cierpliwą łagodność”, ani na „pełne miłości pobłażanie”, o których pisał Bô Yin Râ26. Autor ten kładł bowiem nacisk na pełną autonomię małżeństwa w stosunku do osób trzecich27, co w ramach tak rygorystycznego quasi-zakonu jakim była grupa Romualda Danielewicza nie mogło mieć miejsca.

    [W zasadzie grupa to jest jeden lider i uczniowie, jeśli są liderzy pośredniego szczebla i ich rupy lokalne, a były i jeszcze ciągle są, to bardziej jest to Wspólnota niż grupa, to samo, jeśli prowadzona jest Aśramah, gdzie wszyscy uczniowie mieszkają razem, na stałe lub czasowo. Wtedy Wspólnota, Sangha, jak w naukach Buddy.]

    Widzimy więc, że w pismach Bô Yin Râ nie znajdujemy uzasadnienia dla takich fundamentalnych rysów wspólnoty Romualda Danielewicza jak mesjanizm, hierarchiczność czy patriarchalizm, a są to rysy określające w znacznie większym stopniu życie codzienne jej członków niż przekonania o strukturze zaświatów. Przekaz Bô Yin Râ możemy zatem uznać, używając terminu Herberta Spencera za religię nominalną28 tej grupy, podczas gdy źródeł religii praktykowanej trzeba szukać gdzie indziej.

    [Znaczenie imienia Bô Yin Râ pochodzi z języka staroegipskiego starego cesarstwa zatem pond 4-5 tysięcy lat do tyłu, jest bardzo starożytne, ze skarbnicy imion hermetycznych, włącznie z tradycją Thotha, nie tylko Hermesa Trismegistosa. to oczywiście, jak w A-Tum-Râ Bóg Ojciec, Słońce Pierwotne, Słońce Kosmosu. W nieegipskim, a bardziej biblijnym kontekście , Bōʾ lub Bo (בֹּא) jest hebrajskim słowem oznaczającym „przyjść”, „wejść” lub „iść”, pojawiającym się zwłaszcza w opowieści o plagach egipskich w Księdze Wyjścia, chociaż słowo z tego okresu może być pochodzenia egipskiego z czasów Eksodusu. W wierzeniach starożytnego Egiptu termin Ba, Baa (lub ) oznacza także „duszę”, „osobowość” lub „indywidualny przejaw” danej osoby, zwykle przedstawianej jako ptak z ludzką głową, co przekłada się na mistyczne nauki Bliskiego Wschodu i Persji o tym, że Dusze Mistyków i Świętych stają się ludźmi-ptakami w Rajskich Ogrodach Niebios. Yin lub bardziej Yn w kontekście jego prac (które skupiają się na metafizycznej duchowości opartej na świetle) często interpretuje się to jako odniesienie do „wewnętrza” lub „dźwięku”, razem do wewnętrznego dźwięku, a nie do chińskiej taoistycznej koncepcji Yin. Razem mamy Przyjście Dźwięku Słońca – Manifestacja Wibracji Duszy Boga Râ. Prawdziwa esencja misji Posłańca Praświatła. Połączenie pierwszej i ostatniej sylaby w formie Ba Râ daje hebrajskie słowo staroegipskiego pochodzenia „Bara„, „Baraa„, „Bārā’” (בָּרָא), które oznacza akty stwarzania dokonywane przez samego Boga, w Biblii odróżnialne od Asah (עָשָׂה) – czynów wytwarzania dzieł ludzkich.]

    Eleusis

    Osoba, z którą Romuald Danielewicz był kiedyś w bliskich stosunkach wspomniała, iż jego pierwszy mistrz był związany z Adamem Wodziczko, członkiem stowarzyszenia Eleusis. Tłumaczy to część osobliwości ideologii Romualda Danielewicza: jego mesjanizm (z utożsamieniem się z Mickiewiczowskim „44” włącznie), nastawienie na przekształcenie narodu, jego czynne zainteresowanie jogą, niezmiernie silny nacisk na walkę z używkami (narkotykami, papierosami itd.), wielki szacunek dla Platona, jako wtajemniczonego, zainteresowania ekologią.

    Adam Wodziczko, należał do najznamienitszych członków Eleusis, swego rodzaju świeckiego zakonu ascetycznego działającego w Polsce pod zaborami. Eleusis uchodziło za stowarzyszenie abstynenckie (propagowało poczwórną wstrzemięźliwość: od alkoholu, tytoniu, hazardu i rozpusty)29, w istocie zaś było organizacją samokształceniową, dążącą do moralnej odnowy narodu. Jego założycielem był Wincenty Lutosławski, który w młodości wsławił się pracami o Platonie. Był wielkim wielbicielem Mickiewicza i innych wieszczów, marzył, aby wskrzesić Koło Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego30. Praca samowychowawcza w Eleusis opierała się na ezoterycznym odczytaniu Mickiewicza31 oraz na dość instrumentalnym kultywowaniu katolickiej pobożności eucharystycznej obok ćwiczeń jogi w wersji zmodyfikowanej przez samego Lutosławskiego32. Podobnie jak Romuald Danielewicz, Lutosławski zamierzał skupić się na kształtowaniu elit narodu, a wewnętrzną pracę nad sobą rozumiał jako przygotowanie do zewnętrznej służby społecznej33. Głównym celem było wzmocnienie woli poprzez opanowanie ciała między innymi przez różne posty, często długotrwałe34 (również szeroko praktykowane u Romualda Danielewicza). Innym celem było rozwijanie cnót społecznych takich jako braterstwo i karność.

    Na pewnym etapie działalności Elsowie prowadzili praktykę wspólnego życia w jednym domu, co jeszcze bardziej podkreślało ich quasi-zakonny charakter35. Praktykowano pewną formę bardziej indywidualnego przewodnictwa
    duchowego, sprawowanego pierwotnie przez samego Lutosławskiego, a potem też przez innych „starszych braci”. Członkowie Eleusis, podobnie jak później uczniowie Romualda Danielewicza, mieli obowiązek pisania cotygodniowych sprawozdań36. W kołach Elsów wygłaszano wykłady na temat jogi, filozofii indyjskiej, Platona i oczywiście polskich wieszczów, których uważano za przekazicieli autentycznego objawienia dla Polaków37. Wzór osobowy, jaki Lutosławski postawił przed Elsami, mógł mieć też pewien wpływ na pierwotną formację Romualda Danielewicza: „Idealny Polak, to istotny król-Duch panujący nad materialnymi warunkami bytu, dowodzący wszechmocy swojej jak Popiel u Słowackiego, wyzywający czasem Boga – jak Konrad u Mickiewicza, a jednak umiejący dać dowody pokory na wzór księdza Piotra”38.

    Sądzę zatem, że pod powierzchnią abstrakcyjnej metafizyki przejętej z przekazu Bô Yin Râ płynie w przypadku Romualda Danielewicza źródło Eleuzyjskie.

    [Els to pierwsze litery od greckiego Eleutheroi laon soteres – wolni wybawicielami ludów, tak nazywają się członkowie Stowarzyszenia Eleusis, Stowarzyszenia Patriotyczno-Religijnego „Eleusis” czy ściślej Bractwa Elsów, założonego przez Wincentego Lutosławskiego oraz Joachima Sołtysa w 1902 roku, najpierw jako Eleuteria do walki z alkoholizmem. Bractwo wydawało czasopismo „Eleusis” pod redakcją Szczęsnego Turowskiego. Ruch skupiał młodzież akademicką (pierwsze koło powstało na uniwersytecie krakowskim). Eleusis stało się fundamentem przyszłego harcerstwa polskiego, gdyż założyciele harcerstwa wywodzili się z Eleusis a także z bardziej utajnionego przez zaborcą Austro-Węgierskim Bractwa Elsów. W 1923 roku ruch przeobraził się w Filarecki Związek Elsów. Wincenty Lutosławski zmarł w Krakowie 28 grudnia 1954 roku, a wielu ludzi w całej Polsce było zainteresowanych jego ideami. Książka Lutosławskiego o Jodze była inspiracją dla Tadeusza Paska, także jego pierwsze tłumaczenia na język polski dzieł o Jodze autorstwa Yogi Ramacharaka – Wiliama Walkera Atkinsona (1862-1932). Filarecki Związek Elsów rozwiązano już po II wojnie światowej, w 1945 roku. Romuald Danielewicz w 1986 roku był jednym z tych, którzy próbowali reaktywować Filarecki Związek Elsów, niestety jedynie na krótko, a jego późniejsza działalność mogła mieć związek z napotkanym oporem i niechęciami wielu środowisk do reaktywowania ascetycznego Bractwa Elsów, zarówno po stronie ideologów partyjnych PZPR jak i katolickiego kościoła, który od początku starał się Bractwo Elsów Lutosławskiego zawłaszczyć i spowodował poluzowanie jego związku z wieloma działaczami założonej braterskiej i duchowej organizacji Eleusis. Aktualnie, na rok 2007/2008 rozproszeni kontynuatorzy idei Wincentego Lutosławskiego oraz Świtkowskiego, postulują dodanie piątej wstrzemięźliwości, co daje pełną gwiazdę pięciopromienną z symboliki Eleusis: wstrzemięźliwość od alkoholu, tytoniu, hazardu, rozpusty i zboczeń. Mamy pańćaśilam od pięciu typowych dewiacji dusz ludzkich.]

    Georgij Gurdżijew i sufizm

    Od momentu nagłego oświecenia (czego zresztą nie uznaje tradycja Bô Yin Râ39) doktryna Romualda Danielewicza zaczęła ulegać jednak postępującym modyfikacjom, które nie pozwalają na utożsamienie go z wyżej omawianymi tradycjami. Romuald Danielewicz nie mógł bezpośrednio przejąć pomysłów organizacyjnych tradycji eleuzyjskiej, które w latach osiemdziesiątych [XX wieku] mogły być uznane za mocno anachroniczne. Ani w tradycji Bô Yin Râ, ani w Eleusis nie znajdywał Romuald Danielewicz adekwatnego dla siebie samego wzorca roli społecznej mistrza. Wydaje się też, że relacje jakie funkcjonowały między nim, a osobami, które uważał za swych mistrzów nie dostarczały mu wzorców procesu formacji, które by go satysfakcjonowały w kontekście potrzeb misji, jakiej się podjął. Wzorce te Romuald Danielewicz wypracował, w dużej mierze, odwołując się do Gurdżijewa, a później też sufizmu.

    [Z sufizmem w Polsce Romuald Danielewicz nie miał do czynienia, a on sam i jego uczniowie, jesienią 1988 roku za próby rozrabiania na spotkaniach sufickich zostali zwyczajnie wywaleni z zajęć przez ochroniarzy imprezy duchowej Sufich – nurtu z Indii i Persji. Bardzo się wówczas zdziwili, że zadymiarzy i rozrabiaczy z imprezy duchowej po prostu wywala się za drzwi, i to bez prawa powrotu. To było dla nich pewne zaskoczenie, żyli historiami z polskiego karate Kyokushinkai, gdzie pewna ekipa z Krakowa jeździła w latach 80-tych XX wieku do konkurencji pod szyldem karate i robiła pogromy zwyczajnie spuszczając lanie instruktorom i ich sempajom oraz zawodnikom, jednak w duchowości wschodniej takie działania nie są tolerowane. Sufi, jeśli o duchowość chodzi nie tolerują i nie praktykują jakichkolwiek form gówniarskiego przeszkadzania, rozrabiactwa, zadymiarzy, szumowin, narkomańskiej agresji, emocjonalnej prowokacji etc. Zakony i Bractwa Sufickie, Tariqaty, to często także Zakony Rycerskie, Rycerze Zulfikara, Świętego Miecza, Sahabi Safa, Rycerze Czystości, tak to historycznie przynajmniej wyglądało. Kilku jego uczniów dołączyło do jednej ze wspólnot sufickich, bardziej jednak w związku z praktyką uzdrawiania uczonego przez szkoły Sufich.]

    Gurdżijew podkreślał, że rozwój jest niemożliwy, bez pomocy z zewnątrz40, co dało Romualdowi Danielewiczowi mocne uzasadnienie niezbędności mistrza dla rozwoju ucznia. W jego wspólnocie mistrz był podstawowym punktem odniesienia we wszelkich sprawach życiowych. Śpiewano o tym w pieśniach, nauczano na wykładach. Wydaje się zatem, że podstawową praktyką duchową w tej wspólnocie była jakaś forma guru-jogi, czyli pełnego posłuszeństwa i szczerości, oddania mistrzowi, naśladowania go, służby mu (w końcowej fazie, można powiedzieć, było to niemal obsługiwanie). Absolutna szczerość uczniów była jednostronna: podobnie jak u Gurdżijewa mistrz mógł dla dobra ucznia skłamać. Obowiązywała również zasada dyskrecji w stosunku do ludzi
    z zewnątrz.

    [W grupach wspólnoty Romualda Danielewicza nie było ani trochę Guru Jogi, której praktyka opisana jest w tantrycznym traktacie Śri Guru Gitam z detalami, 352 praktyki są opisane, z grubsza wszystkie ważne i istotne, włącznie z zasadami praktyki, a w wielu innych dziełach tantrycznej Jogi są uzupełnienia oraz ich omówienia. Nie ma nawet śladu praktyki Guru Jogi w ruchu Roamualda Danielewicza, a rozwój Kundalini Śakti nie jest możliwy bez praktykowania Guru Jogi. Struktury i ruchy paramilitarne, harcerskie i policyjne z ich zasadą bezwzględnego podporządkowania się dowództwu, nie mają nic wspólnego z Guru Jogą, a jedynie o takie tam rzeczy można podejrzewać skautów, co się chowali w lasach pod wzgórzami świętokrzyskimi. Bardzo łatwo sprawdzić czy ktoś praktykuje Guru Jogę – adepci uczą się tej księgi na pamięć i umieją ją recytować oraz omawiać i pokazywać praktyki opisane w Śri Guru Gitam. Pierwsza Część, 108 wersetów, jest bardziej popularna wśród prawdziwych Joginów i Joginek. W Śri Guru Gitam jest też omówienie jak rozpoznawać prawdziwych Guru oraz jakie są rodzaje i kategorie Guru, jest ich w sumie dziewięć, chociaż najczęściej wymienia się osiem.]

    Romuald Danielewicz przejął naukę Gurdżijewa o konieczności zachowania przytomności (jego uczniowie witali się zawołaniem „Bacz!”)41. Zgodził się również z Gurdżijewem, co do tego, że ludzie żyją według wpojonych schematów42, nosząc maski odgrywają role43. Konsekwentnie przejął część technik pedagogicznych Gurdżijewa mających owe schematy zburzyć. Stosował zwłaszcza początkowo gurdżijewowskie „szoki”44, które nazywał „stanami”. Szokował i prowokował swoje otoczenie. Burzył konwencje tzw. „dobrego wychowania” i nakłaniał do podobnego zachowania także uczniów, zwłaszcza w czasach PRL-u (w czasie jednego z obozów zabrał swoich uczniów prosto z ćwiczeń, w kimonach i dresach do pobliskiego parafialnego kościółka na mszę). Romuald Danielewicz często posługiwał się autoironią, dowcipem (zwykł opowiadać na przykład o swoim oświeceniu, że przeżył je na sedesie). Podobnie jak Gurdżijew45, Romuald Danielewicz potrafił być w stosunku do swoich uczniów bezwzględny, czasami nawet brutalny, choć tylko w granicach, na które uczeń pozwolił. Jego praktyka w pełni zgadzała się z zasadą Gurdżijewa: „Aby mogli tego doświadczyć, muszą zostać postawieni w trudnych sytuacjach, w jakich nigdy jeszcze się nie znajdowali”46. Przeciwstawiał się również intelektualizowaniu, kładąc silny nacisk na doświadczenie emocjonalne.

    [Zarówno w Tantrika Jodze jak i Sufi Tariqat, rozwój oraz oczyszczenie intelektu jest tak samo ważne jak rozwój i oczyszczenie emocji. Nie ma zionięcia jadowitymi emocjami, emocje się oczyszcza i wysubtelnia, a za stany duchowe oraz mistyczne uważa się dopiero osoby odpowiednio wysublimowane, u których nie ma już niskich myśli ani niskich emocji. Zatem Romuald Danielewicz był w błędzie z powodu braku znajomości zarówno ścieżki tantrycznej jak i sufickiej. Tantra jak i Sufizm, generalnie uważają częste przeklinanie jako oznakę opętania człowieka prze siły ciemności i mroku, owładnięcia przez demony mroku, jako oznakę pozostawania osobowości człowieka pod wpływem autodestrukcyjnych demonów, asurów lub odpowiednio dżinnów czy nawet ghuli. To pogląd podobny do głoszonego przez słynnego charyzmatyka, Ojca Pio, który wprost mawiał, że przeklinanie, w sensie częstego używania słów wulgarnych jest oznaką pozostawania duszy w sidłach diabelskich, pod wpływem szatana. Kto chce się rozwijać duchowo, kto chce osiągnąć przebudzenie i oświecenie, musi strzec swego języka.]

    Podstawową metodą wychowawczą we wspólnocie Romualda Danielewicza były tzw. „próby”. Nazywano tak każdą sytuację, w której następował jakiś przekaz od mistrza do ucznia. Można wyróżnić kilka rodzajów owych prób: jedne były po prostu formą wykładu, inne pogadanką prowadzoną metodą majeutyczną. Próbami bywały korekty przeprowadzane w stosunku do realizującego zadanie ucznia, a nawet zupełnie przypadkowe sytuacje życiowe, z których uczeń miał wyciągać wnioski. Wszelkie wnioski były następnie przez uczniów spisywane, a jeden egzemplarz dostarczano mistrzowi.

    [W sufizmie są zasadniczo trzy rodzaje prób testujących ucznia, jeden rodzaj jest od nauczyciela duchowego, drugi od własnej duszy, a trzeci od samego Boga, poprzez sytuacje życia. Niestety aby testować ucznia i zadawać uczniom próby, w szkołach sufickich trzeba najpierw zostać autoryzowanym jako nauczyciel i przewodnik duchowy, szajch lub szah, ewentualnie murszid lub pir, a jak się nie jest, to się nie robi uczniom prób ani testów, tylko się głupa pali i wydurnia w charakterze świrniętego kretyna. Ot i wszystko w temacie, o czym zresztą sporo jest w sufickich opowieściach Hodży, a właściwie Khwadża Nasiruddina. Adepci, którzy od Danielewicza przeszli do Zakonu Sufich strasznie się zdziwili, jak się o tym wszystkim dowiedzieli i zaczęli się od podstaw uczyć typowych praktyk sufickich, zikrów i recytacji pięknych imion, korygować błędne poglądy i złe nawyki. Uczniowie w szkołach sufickich to się Adab nauczyć muszą, a są to pewne zasady zachowania i funkcjonowania dla praktykujących, ze 30-ci na dobry początek, a w sumie ponad 200-cie reguł zakonnych dla uczniów, Sufich i Derwiszów. Po 10-15 latach u Romualda Danielewicza byli, a zero wiedzy i praktyki sufickiej mieli… Maciej Zembaty na swoich koncertach więcej o sufizmie opowiadał niż Danielewicz wiedział, i całkiem możliwe, że jak coś wiedział to z udziału na występach Maćka.]

    Podobnie jak u Gurdżijewa wielką rolę przypisywano pracy, również fizycznej47. Zdolność do wysiłku fizycznego była testowana także w trakcie treningów sztuk walki, które były praktykowane w wielu wspólnotach Romualda Danielewicza. Ciężki trening bywał traktowany również jako czynnik selekcyjny, bowiem osoby niepotrafiące od siebie wymagać, nie nadawały się do zadań związanych z misją.

    [Trudno powiedzieć gdzie i co ze sztuk walki praktykowali, ale za głupkowate rozrabiactwo i próby robienia zadym kilku wyleciało z hukiem z różnych imprez, ochrona ze sztuk walki nie miała z nimi problemu żeby wywalić, zatem chyba tylko rozmawiali sobie o ćwiczeniu sztuk walki, bo umiejętności w akcji na poziomie zerowym, w starciu z daito ju-jutsu, karate z Okinawy, kempo i aiki-jutsu – po prostu worki treningowe i nic więcej. W sztukach walki mity i mitomanie szybko się akurat obalają na parkiet czy tam na deski. Zwolennicy sufizmu też sobie poradzili, wszak perskie sztuki walki i suficki miecz Zulfikar są sławne w bitwach…]

    Podsumowując, możemy powiedzieć, że ideologicznymi źródłami wspólnoty Romualda Danielewicza są: teologia i życiowa mądrość Bô Yin Râ połączona z prospołecznym nastawieniem mesjanistycznym Elsów i ideami wychowawczymi Gurdżijewa.

    Inne źródła

    Z czasem do wyżej omówionych źródeł ideologicznych dodawano coraz to nowe elementy, co wiązało się z ewolucją zainteresowań samego przywódcy. Stanowiły one w różnych okresach dość istotne uzupełnienie nauczania, dotyczyły przede wszystkim kwestii praktycznych, nie zmieniając zasadniczych celów działalności wspólnoty. W tym miejscu tylko je wyliczymy:

    1. Źródła naukowe. Wśród licznych lektur Romualda Danielewicza istotne miejsce zajmowała literatura naukowa, przede wszystkich z takich dziedzin, jak filozofia, psychologia czy historia. Najważniejsze jednak były dla niego prakseologia oraz (we wcześniejszym okresie) cybernetyka społeczna (aczkolwiek bez podstaw matematycznych). Jak już wspomniałem, własne próby twórczości w tym wymiarze określał jako połączenie prakseologii z mistyką.
    2. Fantastyka naukowa. W niektórych alternatywnych ruchach religijnych ważnym (pośrednim bądź bezpośrednim) źródłem inspiracji ideologicznej była literatura, a szczególnie fantastyka naukowa (ruchy ufologiczne). Zdarzało się, że ich założycielami byli pisarze s.-f. (jak np. R. Hubbard, założyciel Kościoła Scjentologicznego). Jednak w odróżnieniu od nich, Romuald Danielewicz z literatury tej czerpał głównie element science, a nie fiction. Do informacji o istotach z innych planet odnosił się ze zdroworozsądkowym lekceważeniem. Element naukowości, który go inspirował, to przede wszystkim wiedza z dziedzin nauk społecznych i psychologicznych. Jeden autor jest tu szczególnie ważny: Frank Herbert i jego cykl powieściowy Diuna, ważne źródło inspiracji, jeśli chodzi o wiele praktyk kształtujących życie wspólnoty.
    3. Inne tradycje ezoteryczne i religijne. Zainteresowania Romualda Danielewicza obejmowały też sporą liczbę tradycji, takich jak: tarot, astrologia, kabała, chasydyzm, bioenergoterapia i inne podobne. We wspólnocie Romualda Danielewicza niektóre osoby specjalizowały się w tych dziedzinach.

    Powyższe elementy ideologiczne tworzą całość raczej synkretyczną niż syntetyczną, funkcjonującą bardziej jako składnik życia codziennego uczniów Romualda Danielewicza niż zwarty system wierzeń. Nierzadko między poszczególnymi elementami dochodziło do sprzeczności: z jednej strony pisma Bô Yin Râ, nakazujące bezwarunkową uczciwość w sprawach materialnych („jak się raz jedzie bez biletu to potem trzeba jakby z własnej inicjatywy skasować dwa” – X28, X24), z drugiej przekonanie, że „cel uświęca środki”, które sankcjonowało oszukiwanie „umownych” – ludzi z zewnątrz. Głoszony nakaz troski o zdrowie zderzał się często z wymogiem „poskramiania ludzkiego zwierzęcia”, co skutkowało często fizycznym wycieńczeniem i chorobami uczestników (X15).

    [Sorki, ale nigdy nie widzieliśmy żadnych wycieńczonych fizycznie uczniów Romualda Danielewicza, to pewnie jeden z debilnych wymysłów głupkowatej z natury rzeczy i szkodliwej społecznie sekty katolickich dominikanów i ich kolaborantów zwanych szatanami. Chorych kilkudziesięciu przychodziło na sesje uzdrawiania metodami Jogi i Ajurwedy. Tyle, że przynajmniej część, to chorowita była już od dzieciństwa, ktoś tam po wypadku… Posty i głodówki robili wedle popularnego w Polsce podręcznika Aleksieja Suworina, to się musieli leczyć z głupkowatego zwyczaju picia własnego moczu, bo jak z nauk Tantry i Jogi wiadomo jest to zwyczaj demonów, asurów, i jest szkodliwy dla rozwoju duchowego człowieka, dewiacje spożywania ekstrementów zanieczyszczają aurę i uniemożliwiają oświecenie. Zainteresowanych astrologią kilku też się trafiło, ale nikt taki, kto byłby zdolnym do predykcji astrologiem. Nie było też ani jednego znawcy kabbalah, chasydyzmu, ani jednego skutecznego bioenergoterapeuty czy masażysty. To tak generalnie, w kontestacji, słabo z tym ezoterycznym wykształceniem być musiało, pomimo jakiegoś tam poziomu chęci i dążeń oraz metafizycznych fantazji, jak to u Bałtów, w tym Litwinów, mocno roszczeniowych… ]

    PRZYPISY

    1) O Wspólnocie Kundalini Romualda Danielewicza pisał Z. Talarczyk, Ludzie-komputery, „Wprost” nr 36 (248) (06.09.1987). W kilku miejscach wspomina o nich Wojciech (Tarzan) Michalewski w swej wspomnieniowej książce Mistycy i narkomani, Piaseczno 1992. Członkowie wspólnoty pojawiają się też w dwóch scenach w filmie Fala Piotra Łazarkiewicza, opowiadającym o festiwalu w Jarocinie w 1985 roku.

    2) B. Kittel, J. Jabrzyk, Podziemny krąg, „Rzeczpospolita” nr 138 (10.06.05); idem, Sekta, politycy i pieniądze, „Rzeczpospolita” nr 139 (11.06.05); idem, Sekta idzie do władzy, „Superwizjer” TVN Emisja: 12 czerwca 2005 r.; B. Kittel, Tajne organizacje poza prawem, „Rzeczpospolita” nr 140 (13.06.05); A.Z. Kamiński, Trafieni zatopieni, „Rzeczpospolita” nr 154 (04.07.05); Znikająca sekta, „Polityka” 2005, nr 25 (2509); S. Michalkiewicz, Kundalinizm, „Najwyższy Czas!”, nr 25 (787) (18.06.2005); P. Szarszewski, Cisza po medialnej burzy, „Tygodnik Powszechny”, nr 30 (24.07.2005); K. Wojtczak, Pralnia mózgów pod Kielcami? „Echo dnia” 11.06.2005; idem, Groźna sekta z kieleckich lasów? „Echo dnia” 17.06.2005; J. Z. Piątkowski, Śladami sekty, „Co słychać” 2005, nr 25.

    3) M. Weber, Gospodarka i społeczeństwo. Zarys socjologii rozumiejącej, przeł. D. Lachowska, Warszawa 2002, Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 824.

    4) Zob. przyp. 2.

    5) Bô Yin Râ [Schneiderfranken Joseph Anton], Księga o Żywym Bogu, przekł. pod red. M. Wiśniewskiego, Poznań 1994, s. 159.

    6) Ibidem, s. 157-158.
    7) Ibidem, s. 158.
    8) Ibidem, s. 177, s. 184.

    9) Bô Yin Râ [Schneiderfranken Joseph Anton], W sprawie osobistej, [http://www.altum.com.pl/bo/bo_sprawaosobista.html].

    10) Bô Yin Râ, Księga o Żywym Bogu, op. cit., s. 148.

    11) Asceza wewnątrzświatowa [innerweltliche], gdzie „świat staje się obowiązkiem” w weberiańskiej socjologii religii jest przeciwieństwem ascezy „odrzucającej świat” [welt­ablehnende] – charakterystycznej dla pustelników czy ascetycznych mnichów. Por. M. Weber, Szkice z socjologii religii, przeł. J. Prokopiuk, Warszawa 1984, s. 223-224; por. też przyp. na s. 93.

    12) Bô Yin Râ, Księga o Żywym Bogu, op. cit., s. 174.

    13) Bô Yin Râ, Upiór wolności, przeł. F. Skąpski, Warszawa 1957 [druk powielaczowy].

    14) Ibidem, s. 118.

    15) Bô Yin Râ, Księga o szczęściu, przeł. F. Skąpski, Warszawa, 1956 [druk powielaczowy], s. 18.

    16) Na temat guru-jogi por.: J. Powers, Wprowadzenie do buddyzmu tybetańskiego, Kraków 1999, s. 282-284.

    17) R. Schott, Bô Yin Râ. Życie i dzieło, przeł. F. Skąpski, Warszawa 1962 [druk powielaczowy], s. 28.

    18) Bô Yin Râ, Księga o człowieku, przekł. pod red. F. Skąpskiego, Poznań 1994, s. 30-31.

    19) Ibidem.
    20) Ibidem, s. 28.

    21) R. Schott, op. cit, s. 29.

    22) Bô Yin Râ, O małżeństwie, przeł. F. Skąpski, Warszawa 1978 [druk powielaczowy],
    s. 7-8.

    23) Bô Yin Râ, Księga o człowieku, op. cit., s. 49.

    24) Ibidem, s. 45-46, s. 66-69.

    25) Bô Yin Râ, O małżeństwie, op. cit., s. 71.

    26) Ibidem, s. 76.
    27) Ibidem.

    28) Por. H. Spencer, The Study of Sociology, New York, D. Appleton And Company, 1896, s. 162.

    29) T. Podgórska, Stowarzyszenie Patriotyczno-Religijne Eleusis w latach 1902-1914, Lublin 1999, s. 28.

    30) Ibidem, s. 29-30.
    31) Ibidem, s. 23.
    32) Ibidem, s. 37-38, s. 105.
    33) Ibidem, s. 42, s. 104.
    34) Ibidem, s. 104, s. 105, s. 109.
    35) Ibidem, s. 110.
    36) Ibidem, s. 107.
    37) Ibidem, s. 75, s. 112, s. 114.
    38) Ibidem, s. 103.

    39) F.R. Weiß, O sensie życia i duchowej rzeczywistości. Referat wygłoszony 23 listopada w Wielkiej Sali Landesgewerbamt Stuttgart w ramach Kulturalnego Nadprogramu Tygodni Książki w Stuttgarcie, [maszynopis], s. 11.

    40) P. Brook, J.-C. Carriere, J. Grotowski, Georgij Iwanowicz Gurdżijew, Wrocław 2001, s. 7; Gurdżijew, [hasło w:] Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z., pod red. W. Bo­ckenheima, S. Bednarka, S. Jastrzębskiego, Wrocław 1996, s. 322.

    41) Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z., op. cit, s. 143.
    42) P. Brook, J.-C. Carriere, J. Grotowski, op. cit, s. 11.

    43) Ibidem, s. 34.

    44) Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z., op. cit, s. 144.
    45) W.K. Kulczyk, Wprowadzenie do nauk Gurdżijewa, Łódź, 2003, Ravi, s. 274.

    46) Ibidem, s. 275.
    47) Ibidem, s. 258, s. 275 i n.

    (Komentarze w nawiasach kwadratowych do artykułu socjologa i teologa Kamila M. Kaczmarka, rocznik 1973, z tytułem doktora od 2003 roku, pracownika na etacie adiunkta Instytutu Socjologii Uniwersytetu AM w Poznaniu, opublikowane w czasopiśmie Nomos nr 59/60 z roku 2007)