Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: wiersz

  • Centurie Prorocze

    Centurie Prorocze

    1.

    Czas wojtylizmu już przemija
    Belzebub się do Piekła zwija;
    Babilon Wielki się rozpada
    Katolicyzm czeka zagłada!

    Nie chcemy tu gwałtu na dzieciach
    Ani ludzi grzebiących w śmieciach;
    Niech katolictwo już upadnie
    Niechaj zły system się rozpadnie!

    Niech ludzkie odrodziny traci
    Komu dominikanin płaci;
    Ten, kto chodzi na Jasną Górkę
    Za dom mieć będzie chlew, obórkę!

    Niechaj papiestwo już umiera
    Niech je porwie czarcia cholera;
    Wy pod mostami żyć będziecie
    Mordercze, wojtyłowe śmiecie!

    2.

    Katolicyzm jest złem wcielonym
    Ogniem Piekieł będzie spalony;
    Nadchodzi szybko czas zagłady
    Zdechną faszystowskie parady!

    Rozkład i śmierć katolskiej togi
    Dziś obwieszczają światu Bogi;
    Rychło upada kult Maryji
    Podszyty jadem czarciej żmiji!

    Żony Jezusa czas już wspomnieć
    Celibat klechów uznać za śmierć;
    Wytracić czarcie inkwizycje
    Katolskie sądy i policje!

    Czas potępienia katolictwa
    Upadek klesiego cwaniactwa;
    Krach czarownictwa z Watykanu
    I śmierć polskiego klechistanu!

    3.

    Jako świnie się odrodzicie
    Którzy Watykan winem czcicie;
    Na nic homilie i tyrady
    Papieskich faszystów narady!

    Każdy, kto potępia kondoma
    Zgładzony z diabłem w mieście Roma;
    Rzym uznany za ludobójcę
    Szatańskich czortów wielbił Trójcę!

    Rak pożera złych katolików
    Winomszalnych alkoholików;
    Wszędzie upada syf obrzędu
    Niedzielnych ambon i urzędu!

    Odradzają się kulty dawne
    Tradycje Słowian wielce sławne;
    Lud zrzuca jarzmo klesiej fary
    W niedzielę chodzi na wagary!

    4.

    Zagłada Wielkiej Nierządnicy
    Papież gnije w ciemnej piwnicy;
    Lud przestał chodzić do kościołów
    Zabrakło wśród Polan matołów!

    Ustają klechów powołania
    Nikt już nie chce czortów krakania;
    Ustaje pranie mózgów dzieci
    Bo w sercach Boskie Światło świeci!

    Dziś głoszę nacjonalizację
    Powołam się na wyższą Rację;
    Majątki klechom odebrać czas
    Niech toczą w Piekle Syzyfa głaz!

    Spada odwieczna Kara Boża
    Dla klechistanu psia obroża;
    Będą w ciemnych piwnicach gnili
    Którzy za prawdę nas gnębili!


    Art. 73 Konstytucji: „Każdemu zapewnia się Wolność twórczości artystycznej!”
    ART. 54.1 Konstytucji: „Każdemu zapewnia się Wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji!”

    © by Mohan Ryszard Matuszewski

  • Sprawiedliwość i Prawo

    Sprawiedliwość i Prawo

    1.

    Ofiary sądów się jednoczą
    Sędzie na gałęziach łopocą;
    Zbrodnie sędziów krwawo pomszczone
    Łotry za zbrodnie powieszone!

    Prokuratorzy to mordercy
    Zasyfiali łapówkożercy;
    Chętni do najplugawszej zbrodni
    W sądowej morderczej katowni!

    Przeklęta mafia w czarnych togach
    Niech wisi na ulicznych rogach;
    Za ludzi niewinnych dręczenie
    Sędziów bandytów powieszenie!

    Zbliża się dzień pomsty straszliwej
    Sprawiedliwości nierychliwej;
    Bastylie wszystkie rozgromione
    Mafie sądowe wytępione!

    2.

    Wspólnota Ofiar Sądownictwa
    Mści się za zbrodnie łapownictwa;
    Bydgoszcz, Warszawa, Częstochowa
    Korupcja sądów jest niezdrowa!

    Czas podnieść miecz Sprawiedliwości
    Sędziów wytępić bez litości;
    Korupcyjnej temidy bydło
    Chemicznie przerobić na mydło!

    Pijanych sądowych matołów
    Zakopać do głębokich dołów;
    Sędziów spopielić i rozproszyć
    Prokuratorów wypatroszyć!

    Zniszczyć klatkowe więziennictwo
    Wytępić sądów rozbójnictwo;
    Gazować wszystkich sądowników
    Chciwością pijanych prawników!

    3.

    Ukrócić sądowe bezprawie
    Polsko, poddawaj się naprawie;
    Uciszyć bezprawców sądowych
    Zawlec przed Trybunów Ludowych!

    Ofiary sądowych łajdaków
    Kręcą już bicz na swoich katów;
    Powstrzymać rozbój prokuratur
    Wytępić zbrodnie tych kreatur!

    Sąd jaskinią niegodziwości
    Wszelkiej łajdackiej nieprawości;
    Ich stalinowskie paragrafy
    Schować do archiwalnej szafy!

    Kary dla sądowych kreatur
    I faszystowskich prokuratur;
    Czas zlikwidować klan bezprawców
    Sędziów zaliczyć do oprawców!

    4.


    Wzywamy do karcenia sądów
    Naprawienia togowych błędów;
    Za ludzi niewinnych cierpienie
    Sądowych mafii powieszenie!

    Jednoczym wszystkich pokrzywdzonych
    Przez gangi sądowe dręczonych;
    Sędzie pijaki, łapówkarze
    Każdy ich czyn podlega karze!

    Nie liczy się dziś na ministrów
    Z benzyną używa kanistrów;
    Sędzia się przyda na pochodnie
    By lud mógł żyć całkiem swobodnie!

    Naszą Ojczyznę wyzwolimy
    Sędziów bandytów wytępimy;
    Zamki bastylii wyburzymy
    Ojczyznę Wolną utworzymy!

    (c) by R.Z.M.

  • Rozkoszne Egzotyki

    Rozkoszne Egzotyki

    1.

    Miłość przyjemną jest energią
    Ciał złączenie – wielką synergią;
    Rozkosz – potrzeb zaspokojeniem
    Serc pojednanie – ukojeniem!

    Serc dwoje ogarnia Duch Zgody
    Oni dbają o swe wygody;
    Jedno drugiemu rozkosz sprawia
    Wszystko się wokół wnet naprawia!

    Miłość jest siłą ukojenia
    Żon i mężów zaspokojenia;
    Miłość opiera się na prawdzie
    Rzekły Bogi każdemu gaździe!

    Jedno zawsze wspiera drugiego
    I nie pragnie czegoś innego;
    Miłości Łaską obdarzeni
    Razem na zawsze są złączeni!

    2.

    Wciąż za Miłością moją tęsknię
    Póki Cię nie ma, za Tobą śnię;
    Kiedy już jesteś moim życiem
    Stajesz się duszy mej okryciem!

    Miłość zawsze Pokój wprowadza
    Od zła wszelkiego nas odgradza;
    Życie swe oddasz dla Miłości
    Uwolnisz Serce z wszelkiej złości!

    Miłość początkiem jest Mądrości
    Mędrcy kochając są bez złości;
    Moc pocałunków i pieszczoty
    Początkiem wszelakiej jest cnoty!

    Kama Miłości jest aniołem
    Ludzka Miłość toczy się kołem;
    Uczcie swe dziatki erotyki
    Rozkosz pieszczoty, egzotyki!

    3.

    Eros i filos, i agape
    Miłość to nie jazda na gapę;
    Sztuka wymaga wszak praktyki
    Porzuć wszelkie zgubne nawyki!

    Złość nie tylko piękności szkodzi
    Wśród złości się Miłość nie zrodzi;
    Myśl zazdrosna zabija Miłość
    I niszczy najgłębszą zażyłość!

    Radość spotkania, blask Księżyca
    Jedności nie straszna śnieżyca;
    Miłość gorącym ognia ciepłem
    Złość – czarnym ogniem, życia piekłem!

    Jedno oddane jest drugiemu
    Miłości, strumieniu wielkiemu;
    Zdań różnica nigdy nie dzieli
    Taką Miłość wesprą anieli!

    4.

    Dwa serca zawsze połączone
    Wszelkie przeszkody są zniszczone;
    Ptak nie wraca do ojca, matki
    Ni do dzieciństwa swego klatki!

    Dojrzali życie swoje tworzą
    Ziemię na chleb swój w trudzie orzą;
    Przysięga znakiem jest Miłości
    Już nie ulegniesz żadnej złości!

    Zazdrość oznaką posiadania
    Wyklucza wzajemne oddania;
    Codzienny czuły szept kochania
    Miłość to czyny – nie wyznania!

    Płomień Miłości nie wygasa
    Rozstania to niższa jest klasa;
    Serce wzlatuje ku wieczności
    Miłość przedsmakiem jest Boskości!

    (c) by R.Z.M.

  • Psia Miłość Xantypy

    Psia Miłość Xantypy

    1.

    Uczucia we mnie zabijałaś
    Wiem, że mnie nigdy nie kochałaś;
    Uległaś złudnej fascynacji
    Pseudomiłosnej aranżacji!

    Gosia Wysocka pieski lubi
    Psi urok każdą miłość zgubi;
    Gdy męża swego nie szanujesz
    Związek miłosny wnet zepsujesz!

    Kto bardziej kocha matkę, brata
    Na miłość swą nasyła kata;
    Miłość jest wieczna i jedyna
    Teraz się pomódl do Odyna!

    Urok Xantypy ryzykowny
    Wybór Twój bardzo jest wymowny;
    Ręki mężowi nie podałaś
    Śluby małżeńskie podeptałaś!

    2.

    Szukałaś jedynie negacji
    Złudnej, fałszywej orientacji;
    Duchową drogę obrażałaś
    Miłości, prawdy nie widziałaś!

    Xantypa złością swą zabiła
    Serce Mądrości poraniła;
    Cierpienie Sokratesa boli
    Zęby zacina w swej niedoli!

    Gdy pies ważniejszy od mężczyzny
    Człowiek dorabia się siwizny;
    Gdy lubej wszystko już przeszkadza
    Jestem tym w domu, co zawadza!

    Miłość nie odmawia poparcia
    Nawet w obliczu złych natarcia;
    Wierną kobieta, która kocha
    Odchodzi tylko zła macocha!

    3.

    Czemuż me Serce poraniłaś
    Piękne uczucia me zabiłaś;
    Miłość do psa Ciebie skundliła
    I zła teściowa usidliła!

    Jesteśmy po Miłości stronie
    Walcząc w ukochanego gronie;
    Wrogiem, kto nie stał w mej obronie
    Zawsze swą Miłość przed złem chronię!

    Xantypa mą pracę niszczyła
    Wszystko, co święte bezcześciła;
    Złą myślą nastrój zakażała
    Bo Diabła złośliwość wdrażała!

    Ta, co chce męża mieć dla siebie
    Przez swą zazdrość nie będzie w Niebie;
    Jeśli rozbija Jego pracę
    Niech uboga żebrze na tacę!

    4.

    Światek piekielnej zazdrośnicy
    Bagnem bezbożnej obłudnicy;
    Nie masz miłości, gdyś zazdrosną
    Odrzucając Miłość radosną!

    Pieszczoty czułe pocałunki
    Marzenia wspólne i sprawunki;
    Miłość łagodną jest, uczynną
    Siłą leczącą, dobroczynną!

    Horror zazdrosnej demonicy
    W młodości dupnej ulicznicy;
    Więcej Xantypo nie oszukuj
    Wiernością domek swój wybrukuj!

    Trudno naprawić ulicznicę
    Ćpunkę, pijaczkę, pięknolicę;
    Nie chciałaś Dobra, Prawdy, Boga
    Zawsze z Tobą szatańska trwoga!

    (c) by R.Z.M.

  • Kwiat Miłosnej Pieśni

    Kwiat Miłosnej Pieśni

    1.

    Takie nasze życiowe plany
    Zawsze kochać i być kochany;
    Dureń z miłości się zabija
    A mądry wzgardzi i omija!

    Nie z Tobą dziewczyno się żenię
    Poślubiam zawsze swe marzenie;
    Krzyż na miłości postawiłem
    Gdy z zadziwieniem Cię odkryłem!

    Wpadamy do miłosnej matni
    Ni po raz pierwszy ni ostatni;
    Smak komplementów, fałsz i słowa
    A Tyś szczęśliwa i różowa!

    Czasem spotkanie mimochodem
    Miłości staje się powodem;
    Zakochani jakże są ślepi
    Choć może dla nich to i lepiej!

    2.

    Zarówno kobieta jak i świat
    Mają dni swoje, nie mają lat;
    Wciąż jednak się jeszcze rumienię
    Na samo o Tobie wspomnienie!

    Podszepnął mi Amor skrzydlaty
    Bym kochał dziewczyny i kwiaty;
    Trzeba wiele taktu, umiaru
    By z miłości nie zdmuchnąć czaru!

    Jesteś jak polana słoneczna
    Nieuchwytna, lekka, taneczna;
    Miłość ceni niedoświadczenie
    Bo nie jest kunsztem lecz wzruszeniem!

    Na wszystko jest właściwa pora
    Nigdy nie poganiaj Amora;
    Z sercem swoim nie przegrasz wojny
    Gdy nieprzyjaciel w urok zbrojny!

    3.

    Za miłosnej pieśni jeden kwiat
    Oddawać pragnę cały świat;
    Jeśli jesteś jakimś poetą
    To dzięki kwiatom i kobietom!

    Jestem poetyki kąkolem
    Zdobię, zachwaszczam całe pole;
    Mówię wam wszystkim: „Drogie Panie”
    Odejdźcie, gdyż nie stać mnie na nie!

    Ta kobieta wrogów nie miała
    Bo wciąż każdemu ulegała;
    Honoru rodziny trzeba strzec
    Tak od frontu jak i od plec!

    Przeszłość dziewczyny kryształowa
    Kryształ wciąż cięty jest od nowa;
    Na buzi taki straszny plakat
    Że w sercu zawsze jeden wakat!

    4.

    Na tym polega wstyd dziewiczy
    Że swych upadków już nie zliczy;
    Jak już miłować, to ordynkiem
    Myślą, mową i uczynkiem!

    Gdy któraś jest w mężczyzny guście
    Ten zaraz marzy o rozpuście;
    Bierzcie, bo nie będzie wam dane
    Kobiety chcą być zdobywane!

    Gdy chcesz być moją duszą, ciałem
    Daj mi wszystko, czego nie miałem;
    Weź mnie do czyśćca, weź do nieba
    Dawaj pieszczoty jakiej trzeba!

    Uwieść dewotkę – niebios droga
    Przestanie cnotka nudzić Boga;
    Pozwól miłości na spełnienie
    Aż po ostatnie życia tchnienie!

    (c) by R.Z.M.

  • Erato, ukochana!

    Erato, ukochana!

    1.

    Erato weź swoją kitarę
    Chcę jeszcze z Tobą stworzyć parę;
    Zacznij wygrywać dźwięki pieśni
    Aby anieli śpiew Twój nieśli!

    Zawołaj do mnie wdzięczne ‘chaire’
    Niech zapanuje wszędzie ‘Eiren’;
    Bądź mą Taleją i Kaliope
    Razem zdobywajmy Europę!

    Klio wysławia naszą Miłość
    Odwieczną ku sobie zażyłość;
    Erato zagraj na kitarze
    Otwórz nam Niebios korytarze!

    Lira cudowną tchnie muzyką
    Erato poezji liryką;
    Nie znamy Dike bez Eunomii
    Dawnej, niebiańskiej Teogonii!

    2.

    Niech Polihymnia, Terpsychora
    Cieszą nas śpiewem, tańcem w Horach;
    Bądź mi Erato dziś Miłością
    Tak jak Urania jest Wiecznością!

    Erato zagraj na swej lirze
    Aż się do Ciebie całkiem zbliżę;
    Dźwięk pieśni Twej porusza Kloto
    Nić życia z Tobą przędzie Złotą!

    Wznosi Terpsyche urok Tańca
    Wokół Miłości i różańca;
    Erato ukochaną moją
    Miłosne więzi się podwoją!

    Czarowne płynie Charis z Plejad
    Czar Twoich wdzięków bez żadnych wad;
    Erato ma na kitarze gra
    Czy jesień, wiosna, czy lodu kra!

    3.

    Raduj się Tańcem Terpsychoro
    Przy dźwiękach liry każdą porą;
    Pierydy wszystkie nam klaskają
    Charyzmy hojnie rozdawają!

    Radość Euterpe nie zna granic
    Smutki ma wszystkie chyba za nic;
    Dźwięk jej fletu – Kloto wspomaga
    By żyć potrzebna nam rozwaga!

    Dziewięć Bogini nam nonadą
    Chórem anielskim, boską Nadą;
    Grają na serca strun dziewięciu
    Miłością brzmią ludzkiemu księciu!

    Korowód płynie niczym rzeka
    Pomysły zsyła nam Eureka;
    Kitary dźwięki brzmią tęsknotą
    Życie bez Ciebie jest sromotą!

    4.

    Góry Mnemose pięknie tańczą
    Światła Miłości cudnie niańczą;
    Atropos cała zadziwiona
    Życie przedłuża odmieniona!

    Helios świetlistym swym Rydwanem
    Miłość mą budzi już nad ranem;
    Zawsześ Miłością mą Erato
    Zima to, wiosna czy też lato!

    Tallo tęsknoty mej okryciem
    Miłość Erato całym życiem;
    Polihymnia składa me słowa
    Taka z Bóstwami jest rozmowa!

    Erato znaczy ‘Ukochana’
    Przez filos, eros miłowana;
    Apollin chórem dyryguje
    Montia agape się kieruje!

    (c) by R.Z.M.

  • Bliźniacze Płomienie

    Bliźniacze Płomienie

    1.

    Anielska radość – być we dwoje
    Miłość otwiera swe podwoje;
    Czułe szepty, dotyk, podniety
    I zapach spragnionej kobiety!

    Dotyk, spojrzenie i głaskanie
    Miłego serca ciche łkanie;
    Smak łona – rozkosz nieskończona
    Ona do pieszczoty stworzona!

    Przyciągam swój bliźniaczy płomień
    Usuwam złudy wszelkich rojeń;
    Jednoczą serca i swe dłonie
    Dusze wędrujące na błonie!

    Miłość nie jest ślepą iluzją
    Szczęście we dwoje jej prowizją;
    Szukają Serca bratnich Duszy
    Aż ich miłością się ktoś wzruszy!

    2.

    Każdy kto szuka ten znajduje
    Jeśli sercem szczerze miłuje;
    Partnerstwo uzgodnień wymaga
    Negocjacja miłość wspomaga!

    Kochając zawsze drugie słuchasz
    I jak gołąbek słodko gruchasz;
    Płomień płomienia nie oparzy
    Gdy swą miłością ciągle darzy!

    Nie ma oszustwa ni podłości
    Jeśli płonie ogień miłości;
    Wszędzie pełno słodkiej czułości
    Miłość ekspresją wzajemności!

    Odurzenie jest jednostronne
    Cierpień mnożenie nieuchronne;
    Jeden płomień w drugi wstępuje
    Miłość nikogo nie zrujnuje!

    3.

    Miłość się rodzi z wzajemności
    Bez przymusy i zależności;
    Jedno drugie chętnie wspomaga
    We wszystkim, co życie wymaga!

    Szczęście skutkiem miłowania
    Cierpienie wprost z oszukiwania;
    Szukaj miłości, żyj w szczerości
    Kochaj swą duszę bez zazdrości!

    Nie wart Twych marzeń, kto odchodzi
    Z drogi miłości w piekło schodzi;
    Kochaj sercem, łonem, rozumem
    W poglądach bądź jako ekumen!

    Ludzie parami są zrodzeni
    On i Ona razem stworzeni;
    Szukaj swojej drugiej połowy
    Obrazy serca weź do głowy!

    4.

    Poszukaj blisko i daleko
    Wśród buszu afro oraz eko;
    Miłością – razem dzielić życie
    W ciszy pomagać sobie skrycie!

    Ofiar ułudy nie brakuje
    Niech się iluzja nie katuje;
    Szczerym nie trafia się pomyłka
    Łatwo rozpoznaj, co to zmyłka!

    Będąc zawsze szczerą osobą
    Szybko odnajdziesz miłość nową;
    Prawd ukrywanie to obłuda
    Fałszem spowita jest ułuda!

    Każdy swą Miłość sam znajduje
    Jeśli jej szczerze poszukuje;
    Przyjaźń podstawą dla miłości
    W płomieniu nie ma żadnej złości!

    (c) by R.Z.M.

  • WIKIPEDIA – Dewianty i palanty

    WIKIPEDIA – Dewianty i palanty

    WIKIPEDIA – Dewianty i palanty
    Poemat satyryczny

    1.

    Wikipedystyczne dewianty
    Dzieciaki dymają palanty;
    Kolekcjonują pornografię
    Chorują ciężko na dysgrafię!

    Wikipedia ludzi znieważa
    Ludzkie serca ciężko uraża;
    Grasuje tam zboczeńców banda
    Ich wypociny to jest granda!

    Wikipedia chamsko obraża
    Czas ją skierować do grabarza;
    Same kłamstewka i zniewagi
    Kloaka dewiacji i blagi!

    Wikipedyści do kastracji
    Dość pedofilskiej demokracji;
    Każdy życiorys ci urabia
    Bo jest Wikipedialny Hrabia!

    2.

    Wikidewianty molestują
    Dzieciom serca i dusze trują;
    Na protesty zawsze są głusi
    Możesz poskarżyć się mamusi!

    Matka Natura Cię wysłucha
    Lecz Wikipedia zawsze głucha;
    Anonimowi pedofile
    Uzasadniają to zawile!

    Chroni ich świńska Ameryka
    Gdzie każdy zboczek dziecko bzyka;
    Serwery mają w Kalifornii
    Gdzie pedofile są wytworni!

    Tak pedofilska Wikipedia
    Wspiera inne zboczone media;
    Nikt Nas nie chroni przed tyranią
    Ich teksty kłamliwe Nas ranią!

    3.

    Serwery pełne pornografii
    Wikipedysta to potrafi;
    Pisują księża, teolodzy
    Płaczą internauci ubodzy!

    Wikipedii ofiar tysiące
    Zęby od wendety skrzypiące;
    Cóż ma zrobić człowiek Honoru
    Choć pozbawion składek donoru!

    Wikipedyści balangują
    Finanse fundacji rujnują;
    Porno drukują pedofilskie
    Lubią zboczenie zoofilskie!

    Piją i ćpają na spotkaniach
    Cóż się spodziewać po złych draniach?
    Knują swe rozbójnicze plany
    Któż ma być jeszcze wydymany!?

    4.

    Wikimedialne obsrywanie
    Autorytetu podrywanie;
    Wszelkiego dobra znieważanie
    Kontrowersji produkowanie!

    Czyż Wikipedia jest burdelem
    Któż tego szamba właścicielem?
    Pewien chemik polimeryczny
    Zboczony i schizofreniczny!

    Mylą prawo do informacji
    Ze znieważaniem całej nacji;
    W błąd wprowadzają wszystkie hasła
    Dość już ich maślanego masła!

    Wikipedia – gówien kloaką
    Jej Zarząd jedną wielką sraką;
    Tomasz Ganicz hersztem tej bandy
    Nie ma nad Polską większej grandy!


    Art. 73 Konstytucji zapewnia wolność twórczości artystycznej, także satyrycznej.

    Poemat „Wikipedialni” powstał jako song protest przeciwko wielu nadużyciom na portalu pl.wikipedia.org gdzie nielegalnie zamieszcza się cudze dane osobowe, masowo fałszuje życiorysy ludzi wybitnych dopisując z brukowców oraz „z sufitu” tak zwane „kontrowersje”, a także w świetle ostatnich wydarzeń, gromadzi się pedofilską pornografię pod szyldem „kultury” ludzkości! Ch.j w mordę wikipedystom za taką ich „kulturę” encyklopedyczną. Dość już zwyrodnialstwa i przestępczości uprawianych pod szyldem rzekomej encyklopedii… – Autor, były Wikipedysta

    Napisane z okazji 10-tej rocznicy powstanie polskiej Wikipedii…