Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: rozwój duchowy

  • LHS – Liberum Humanum Sacrum Corporation

    LHS – Liberum Humanum Sacrum Corporation

    Korporacja LHS wspólnie z innymi organami duchowymi prowadzi różne formy boskiej działalności, zaś naszym głównym zadaniem jest dawanie gotowych rozwiązań na problemy trapiące nasz kraj i kontynent. Mamy wizję chwalebnej, boskiej przyszłości, lecz jest ona jeszcze bardzo odległa. Poniżej znajduje się nasz sposób patrzenia na świat w którym się znajdujemy. Niedopuszczalne są w życiu żadne odstępstwa od ustalonej przez Niebiosa Odwiecznej Drogi Ducha. Odstępstwa od Drogi Niebios to dewiacje takie jak pijaństwo, nikotynizm, mięsożerstwo, pedofilia czy narkomania i wszelkie plagi trapiące ludzkość jako skutek zwrotny łamania przez ludzi praw i zasad ustanowionych przez Bogów Niebios!

    Kodeks LHS – BZH

    Tam gdzie emocji brak, tam pokój panuje…
    Tam zaś, gdzie ignorancja ginie, tam wiedza króluje!
    Pasja ludzka spokojowi ducha wadzi…
    A negacja śmierci do wieczności prowadzi.
     
    Pozbyć się emocji, by stać się spokoju oazą…
    Pozbyć się ignorancji, by mądrości nie stać się obrazą.
    Pozbyć się pasji, by wątpienie ducha pokonać….
    A śmierć pokonać, by nieśmiertelności zaznać.
     
    Posiadać zmysły, by istnieć we świecie….
    Też nie zatracić uczuć ,by człowiekiem być przecie.
    I mieć marzenia, aby przy życiu trzymały…
    By ciągle ludzi bronić i chwały.
     
    Życie kruche jest jak porcelana.
    A przyszłość jest zawsze dla ludzi nieznana.
    Jest wojna wielka, której nigdy nie widać.
    Są też i wrogowie, których potęgi nie słychać.
     
    Jest prawda, która jest naszą siłą.
    Jest też i umysł, który bronią jest naszą miłą.
    Jest tu ta ziemia, dom naszej wielkiej nacji.
    I świat, źródło wielkich inspiracji.
     
    Jest to kodeks, który prawu da istnienie.
    Pomysł i idea, walki zamierzenie.
    Czyny wielkie i szlachetne nadchodzą…
    Tam gdzie gwałt i zniszczenie uchodzą…
     
    I konflikt, który burzy wszelki spokój.
    Nieważne – czy zostanie po nas popiół.
    Zaś śmierć co chwałę przynieść może…
    Jej już nic nigdy nie pomoże…
     
    My jako obrońcy prawdy i tajemnicy.
    Wielcy i tajemni wiedzy strażnicy
    Jesteśmy tymi, co zwą się cieni łowcami.
    Nowego Początku cichymi wojownikami.
     
    Oto kodeks tu wam drodzy daję,
    by go wszelcy ludzie mali i wielcy poznali,
    by prawdy zawsze tej jednej szukali
    i o nią bardziej niż o siebie dbali.
     
    Gdy czas zagadki przyjdzie,
    prawda na światło dzienne wyjdzie,
    Świat nowym się wtedy też i stanie
    i dostanie nowe trudniejsze zadanie…


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    Filozofia LHS
    Wybór zasad duchowo-filozoficznych

    1. Nieważne jest to co przeżywamy, gdyż zawsze należy oceniać to co się dzieje chłodnym spojrzeniem. Spojrzeniem, które mówi nam co i czym rzeczywiście coś jest. Nie dopuszcza to do sytuacji, że coś staje się niejasne czy zafałszowane.

    2. Świat jest prosty i zarazem skomplikowany. Prosty pod względem funkcjonowania i skomplikowany pod względem jego wielkości. Daleka podróż rzeczywiście może dać nam wszystkie odpowiedzi, lecz nie da nam ich statyczny świat a doświadczenie.

    3. Jest jeden Bóg (Brahman, Allah, Śiva) i on jest naszym Mistrzem, którego powinniśmy naśladować. Mistrzami być możemy tylko względem innych ludzi, którzy nie posiedli odpowiedniego doświadczenia życiowego i wiedzy. Każdy może próbować odnaleźć prawdę, lecz każdy musi mieć świadomość, że czekają na niego pułapki, które mogą spowodować jego upadek.

    4. Tak jak wszystko co materialne ma swój początek tak i wszystko ma swój koniec. Jest to nieuchronne, można się tylko starać, aby każdy nowy początek był lepszy od starego.

    5. Nauka i doświadczenie – efekt wielu lat prób i błędów jest naszym dziedzictwem a naszym obowiązkiem jest je rozwijać.

    6. Myślenie racjonalne jest naszą siłą. Po to istnieje umysł (manas), aby z niego korzystać. Gdyby ludzie nie posiadali umysłu, czym by byli? Byliby jeszcze ludźmi? Czy może czymś bliżej nieokreślonym?

    7. Każdą krytykę należy przyjąć i przeanalizować. Wszakże brak ignorancji oznacza prawdziwą wiedzę, zaś wiedza prowadzi człowieka do mądrości (pradźńa).

    8. Każdy człowiek to jednostka, zaś jej prawdziwe pochodzenie czy stan określa jej własna unikalna przeszłość. Nie wolno niszczyć przeszłości jednostki dla jest teraźniejszości.

    9. Dorobek człowieka – jego przeszłość są jego skarbem, o który należy dbać. Jego zaniedbanie może być niebezpieczne i tragiczne w skutkach.

    10. Każdy powinien manifestować swoją unikalność lecz tradycja jako wartość równie ważna, także powinna mieć swoje odbicie w tym manifeście. Jeżeli istnieją gdzieś jakieś wymogi to należy poszanować tak i wymogi, jak i tradycję, rezygnując z manifestu siebie.

    11. Dyscyplina nie może uciekać w swoje ekstrema. Powinna istnieć tylko po to, aby mógł funkcjonować porządek, a tradycja nie zaginęła.

    12. Każdy kieruje swoim życiem w sposób wolny. O tym kim, jest świadczą jego czyny nie słowa.

    13. Każdy posiada swój czas i wypełnia go w ten sposób, aby nie zaniedbywać obowiązków i zadań. Obowiązkami dyktuje życie, zadaniami dyktuje wolna wola i/lub przysięga (ślubowanie).

    14. Sukcesu nikt nie powinien obiecywać. Każdy pracuje na niego przez całe swoje życie. Sukcesem może być dla jednego dobra praca, dla drugiego wysokie stanowisko, zaś dla trzeciego sukcesem może być jakieś trudne zadanie.

    15. Wszystko ma swój właściwy czas. Tak ludzie jak i czas się ciągle zmieniają…

    16. We wszystkich dokonaniach najważniejsza jest refleksja. Jeżeli jej brak, to może gdzieś popełniono błąd, który powinien być jak najszybciej naprawiony.


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    Naszą dewizą jest:

    „Wielka moc równoznaczna jest z wielką odpowiedzialnością.”

    Szlachetnym być każdy może, lecz co człowieka czyni szlachetnym jak nie zaangażowanie i poświęcenie, duchowe oddanie dla spraw ważnych? Oto cel człowieczego bytu: Być coraz lepszym, rozwijać siebie rozwijając społeczeństwo…


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    Stopnie – Rangi – Inicjacje
    Wedle Nauk Zaratusztra Podane

    1. Kadet (Sadhaka) – ten stopień posiada każdy, kto wstąpił w jego szeregi, każdy ma wyznaczonego mistrza, który przekazuje mu swoje doświadczenie. Z czasem może on awansować na Starszego Kadeta.

    2.Starszy Kadet (Abhyasin/ni) – drugi stopień wtajemniczenia w sztuki nauki, tutaj już młody członek bractwa duchowego może zacząć wybierać swoją przyszłość. Zostają tutaj dwie drogi kariery albo naukowa, albo jako rycerska.

    3. Giermek (Bhakta) – W tym stopniu młody człowiek ma możliwość zbierana doświadczeń samemu, podróżując po świecie i zdobywając sławę jako człowiek potężny i straszny w swojej konsekwencji lecz szlachetny i pełen litości dla słabych.
    a) Skryba Młodszy – Zamiast podróży wybiera stateczność, połączona z rozwojem naukowym swoim i innych w jego otoczeniu.

    4. Starszy Giermek – Jest to giermek, który idzie w ślad swojego nauczyciela – Rycerza lub Palladyna.

    5. Młodszy Rycerz (Ćzela) – rycerz, Starszy Giermek, lub Młodszy Skryba po awansie, który dopiero co poznał sztukę rzemiosła wojennego, lub odznaczył się jakimś historycznym dokonaniem. Bez praw do nauki zasad i prowadzenia werbunku.

    6.Rycerz (Kriyabhyasin/ni) – rycerz pełnoprawny. Może prowadzić werbunek i uczyć sztuk walki i wytwarzania technologii.
    – podrangi to: Sanitariusz, Inżynier, Technolog, Socjolog.
    a) Skryba – prawie rycerz, lecz bardziej z natury zorientowany w naukach natury humanistycznej niż ścisłej.
    – skrybowie ponadto mogą szkolić się w naukach ścisłych, by mieć możliwość szybszego awansu na wyższe rangi. Dostają wtedy podrangę, która oznacza jego specjalizację, np.: Medyk, Fizyk, Logistyk, czy też Chemik.

    7. Starszy Rycerz (Samnyasin/ni) – rycerz, który wytrenował co najmniej 5 uczniów, znajomości jego powinny być reprezentatywne. Umiejętności przeżycia w skrajnie trudnych warunków i budowa nowych rozwiązań technicznych to jego dziedzina.
    a) Starszy Skryba – skryba, zaawansowany w technikach socjologii, polityki, historii, ewentualnie znawca języków lub artysta. Posiada umiejętności ukazywania rzeczy takimi jakimi są. Może awansować na Młodszego Palladyna.
    b) Rycerz dowódca – koordynator rycerzy i skrybów. Może awansować na Młodszego Palladyna.

    8. Młodszy Palladyn (Purna Samnyasin) – rycerz o niebywałych umiejętnościach i odwadze, zasłużony. Działa poprzez edukację młodszych rangą oraz poprzez trening walki (kalarpayat) i sztuk budowy technicznej.

    9.Palladyn (Snataka) – Może osądzać niższych rangą i prowadzić działania wynikające z własnej inicjatywy po uprzednim zawiadomieniu o tym rady, która może mu tego zabronić z powodów, które mogą zdestabilizować działalności LHS
    a) Palladyn dowódca – Może sądzić Paladynów, koordynuje działania Paladynów. Może ubiegać się podstawowe wzmocnienie okręgu przez przydzielenie dodatkowych sił Paladynów, Rycerzy lub Skrybów do pomocy.

    10.Lord (Lady) Palladyn (Aćarya) – Palladyn zasiadający w Radzie Duchowej LHS, Może sądzić wszystkich.

    11.Palladyn Generał (Guru/h) – koordynuje działanie Rady, kieruje radą i jest jej przedstawicielem. Strażnik tradycji i sędzia ludu.


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    Wizja Przyszłości – WIELKA UNIA!

    Ważne w przyszłości będzie zachowanie boskiej wiary ludzkości w dużej części świata nieskażonej upadłymi ideami, do realizacji tego potrzebne jest Królestwo Boże, Imperium Euroazji, a Imperium Duchowe musi opierać się na solidnych fundamentach. Królestwo Boże, Malkutha, Paxala nie jest z tego świata chociaż ogarnie i obejmuje całą ludzkość, szczególnie w Europie i Azji, pradawnej Arjańskiej Eurazji czy Euro-Azji! Jezus Chrystusa powtarzał myśl Buddhy i Kryszny, że Królestwo Boże nie jest z tego świata lecz należy do dziedziny duchowej, a ludzie powinni wzywać Królestwa Bożego tak, jak Mistrz Chrystus nauczał w modlitwie” „Przyjdź Królestwo Twoje”!!! Budujemy Imperium Boże, które przychodzi z Niebios na Ziemię, zstępuje wraz z każdym prorokiem, awatarem posłanym przez Boga dla odbudowania władzy Niebian, Aniołów – Bogów na Ziemi! Demokracja musi być wszędzie bezpośrednia, samorząd umocniony, a timokracja Duchowej Hierarchii Mistrzów Mądrości musi objąć jak największe kręgi ludzkich społeczności, aby ludzkość stosowała się do Praw Nieba objawionych w Najświętszych Pismach Ludzkości jako Veda!!! Nie tylko Europa ale cała Euro-Azja musi stać się jedną wielką Superunią, zalążkiem Ogólnoplanetarnego Imperium Światła, Miłości i Prawdy!!!

    Narody tworzą jedno imperium, na zasadach uczciwych. Oto następujące główne zasady:

    1. Głową Imperium, Królestwa Bożego, a zarazem najważniejszym obywatelem jest AWATARA. Jego funkcja polega na wytaczaniu kierunku rozwoju Imperium i wypracowywania zgodnego działania podmiotów Imperium. Awatara jest mistrzem i łącznikiem narodów. Funkcję Imperatora, Króla-Mędrca może objąć tylko osoba duchowo natchniona specyficznym talentem przy prowadzeniu polityki czy też wyznaczaniu nowych celów, które miałyby być inspiracją obywateli ku trwaniu w Planetarnym Imperium i jego trwałym poparciu. Imperator stoi na straży tolerancji wiary i pokoju w imperium, dysponując osobną armią ma zapewniać bezpieczeństwo w najbardziej zagrożonych przez zło atakiem terenów. W razie klęsk żywiołowych armia Boskiego Imperium ma za zadanie zabezpieczyć ludność, wspomóc przy ewakuacji itp., a Imperator jest także przedstawicielem czwartej władzy.
      
    2. Głowami poszczególnych podmiotów Imperium są demokratycznie wybierani prezydenci. Razem z Imperatorem tworzą Radę Jedności Narodów, która jest czynnikiem stabilizacji. Inaczej można to nazywać Radą Jedności Imperium. Zadaniem rady jest zapewnienie sprawnego funkcjonowania Imperium Duchowego. Każdy z rady ma prawo inicjatywy ustawodawczej, ustawy są przegłosowywane, a potem w poszczególnych parlamentach podmiotów. Celem ustaw jest wyznaczenie bezpośrednie kierunku rozwoju Bożego Imperium.

      
    3. Wszystkie podmioty Imperium mają posiadać jedno boskie prawo. Różnice mogą dotyczyć tylko sprawowania niskopoziomowej administracji i jednostek pozarządowych. Prawo powinno być opracowane wspólnie i też wspólne uznane oraz dobrze rozumiane i przestrzegane. Prawo wchodzi w życie wraz z zaakceptowaniem jego przez wszystkie podmioty.


    4. Główną religią Imperium Duchowego jest Sanatana Dharma – uniwersalna nauka zawarta we wszystkich znanych, głównych religiach ludzkości. Monopol na jedynie słuszną wiarę religijną jest surowo zakazany, z czym upadłe sekty polityczne muszą się pogodzić. Tolerowane są tylko czyste moralnie, nieskażone pedofilią i inkwizycją opcje upadłych religii.


    5. Imperium wprowadza na wszystkich wyższych uczelniach naukę obowiązkową języka Esperanto. Język Esperanto uznany jest jako język wspólny w komunikacji Imperialnej.


    6. W Imperium nastąpi podkreślenie antycznych korzeni kultury i wiary. Promowana będzie nauka we wszelkich klasycznych aspektach. Od nauki ścisłej po humanistyczną.


    7. Waluty narodowe krajów tworzących Imperium zostają uznane równe sobie (stosunek jeden do jednego) uznane są za prawne środki płatnicze na terenie całego Imperium.


    8. Zniesione zostaną granice pomiędzy podmiotami Imperialnymi. Służby porządkowe mogą działać na całym terenie Imperium w celu zapewnienia bezpieczeństwa, zapobieganiu przestępczości. Przemieszczenie się obywateli Imperium nie ma być utrudnione.


    9. Wszelkie służby muszą podporządkować swoje działania duchowym prawom Boskiego Imperium.


    10. Imperium powinno zmierzać ku samowystarczalności. Ewentualne załamanie się handlu nie powinno wywołać upadku Imperium.


    11. Rozwój technologii i nauki prowadzony będzie ze wspólnych funduszy specjalnie do tego przeznaczonych.


    12. Prawdopodobne byłoby też wprowadzenie wspólnego budżetu, zarządzanego przez Radę Jedności Imperium.


    13. Korporacja Duchowej Hierarchii przejmuje 1/3 stanowisk w parlamentach na stałe w celu zapewnienia stabilności rządów. Korporacje lokalne dążą do jedności z Korporacją Rdzenną.


    14. Polityka energetyczna ma dążyć do uniezależniania zewnętrznego Imperium.


    15. Polityka gospodarcza ma działać prospołecznie, ku polepszaniu majętności wszystkich obywateli. (Pro publico bono)


    16. Polityka zagraniczna ma działać ku zabezpieczeniu interesów Imperium Bożego. (Pokój, Handel, Turystyka, Bezpieczeństwo). Pokój poprzez dyplomację, Handel poprzez korporacyjną konkurencję, Turystyka poprzez rozbudowę miast, dróg etc. Bezpieczeństwo poprzez dyplomację, stabilność rządów i silną armię Imperialną (Elity elit) i podmiotowe zawodowe armie narodowe.

    Aneks:

    1. Bractwo Rycerzy Nowej Ery to zbrojne ramię duchowej Korporacji. Rangę Palladyna otrzymują tylko najbardziej ortodoksyjni w tolerancji rycerze, którzy stają się niejako odbiciem prawa duchowego, którego muszą przestrzegać. Rycerze, którzy chcą zostać Palladynami, oprócz przystosowania się do wymogów sprawowania tej funkcji muszą wykazać się wielokrotnie bezwzględnym szacunkiem prawa niebiańskiego, jego konsekwencji i wartości. Palladyni są najwyższymi reprezentantami idei Korporacji.

    2. Zasady dotyczące relacji Imperator-Religie, Religie-Imperator nie są sprecyzowane, lecz jeżeli uznać, że Odwieczna Religia jest niezmienna, to Imperator musi się stosować do zasady tłumaczenia Religii Boga (Brahmana, Allah, Śiva, Yahvah, Mahadeva).


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    ZBRODNIE SZKODZENIA ŚWIĘTEMU BRACTWU!

    W Polsce działa przenajświętsza organizacja – Bractwo Himavanti. Jej celem jest ustanowienie Królestwa Bożego. Przywódcy tego świętego Bractwa jak Lalita Mohan Ryszard Zenon Matuszewski i jego oddani, uświęceni wielbiciele aktywnie starają się odbudować duchowe Królestwo Boże a także promować dobre imię Boga jak Brahmana, Śiva, Mahadeva, Allah czy Yahvah do właściwej praktyki duchowej! Uczniowie i wielbiciele Gurudeva Lalita Mohana obnażają zdegenerowane kato-sekty i ich pedofilskie skłonności! Bractwo Himavanti oferuje pomoc wszystkim ofiarom pedofili, szczególnie ofiarom kleru zdegenerowanych i upadłych sekt pseudoreligijnych opartych na inkwizycji i bezbożnej antykultowej psychomanipulacji satanistycznej! Mistrz Mohan nieustannie ponawia apele ekumeniczne do hierarchów wszystkich Kościołów w Polsce i innych krajach o pokój i przywrócenie Królestwa Boga na Ziemi. Dla Mohana i jego wielbicieli, bhaktów ksiądz będący pedofilem to obraza Boga, Bogini i Niebios. Czy bedziemy bezradnie akceptować niegodziwość i bezbożność zepsutych, komercyjnych kato-sekt? Czy znajdzie się ktoś, kto zatrzyma złych ludzi niszczących duchowość, hermetykę, ezoterykę i mistykę ponadreligijną? Kto pomoże i dołączy do obrony naszych uniwersalnych wartości przed złymi ludźmi, przez ateistycznym bezbożnictwem i zepsutymi pedofilią kato-sektami?

    Wyrok w sprawie zbrodniczych prześladowań Bractwa Himavanti

    Bractwo Himavanti i jej przywódca Mohan Ryszard Matuszeski zostają Błogosławieni poprzez Boga i Niebiosa a wszelkie głosy niepokoju w społeczeństwie i zbrodnicze niszczenie dobrego imienia organizacji Bractwa Zakonnego Himawanti w celu czerpania własnych zysków pedofilsko- inkwizycyjnych zostaje surowo Potępione i Przeklęte, klątwą RAKA i innych ciężkich chorób surowo obłożone na wszystkie wcielenia.

    Proces: Sprawa została sprawdzona, działalność destruktywna bezbożnych i pedofilskich zbrodniarzy antykultowych przeciwko Bractwu Bogini Himavanti została potwierdzona.

    Wyrok brzmi: każdy inkwizytor i wróg Bractwa Himawanti jest winny!

    Mohan Ryszard Matuszewski na czele Bractwa Himavanti zostaje uznany na najwyższą dozwoloną nam przez tradycję pochwałę i nagrodę. Mohan Ryszard Matuszewski zostaje uznany za dożywotniego Mistrza Duchowego wszelkiego życia. Zgodnie z Tradycją po 30 latach wiernej służby duchowej dla Awatara Mistrza Lalita Mohana osoba może być uznana za Świętą, jest to zależne od Boga i Wyższej Rady Duchowej Himavanti oraz Imperium. Każdy zbrodniarz znieważający Bractwo Himavanti lub Lalita Mohana zostaje objęty wyrokiem anathemy i przeniesienia cierpienia z wszystkich dobrych ludzi na takiego skorumpowanego inkwizytora i bezbożnika pedofilskiego! Kara wykonywana z pomocą wyższej magii niebiańskiej może zostać zawieszona po zaniknięciu zbójeckiej działalności na szkodę Bractwa Himavanti. Wyrok jest prawomocny i jednomyślny. Kara jest wykonywana natychmiast po uzyskaniu przez Korporację LHS oficjalnego potwierdzenia szkodliwej działalności przeciw Świętemu Bractwu Bogini Himavanti.

    Realizacja: Wrogowie i oszczercy Bractwa Himavanti zostają podjęci obserwacją i nadzorem służb anielskich BZH. Wszyscy są poszukiwani a ich działalność będzie negowana i unicestwiana z pomocą magii i nabożeństw. Zaleca się ostrożność i obserwację każdego szkodzącego obiektu.

    Podpisano:

    Rada Sędziów Bożych w której skład wchodzą:

    Lord Corvus
    Lady Proxima
    Lady Libra
    Lord Alternatus
    Lord Alter Pegassi
    Lady Wega
    Lord Alterrac


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


  • Sekciarstwo i Inne Demonizmy w Czystych Naukach Duchowych

    Sekciarstwo i Inne Demonizmy w Czystych Naukach Duchowych

    Przekazy duchowych nauk jakie ludzkość otrzymała od swoich przewodników, synów bożych, świętych i proroków, awatarów zawsze były czyste i doskonałe, bez żadnych toksycznych ani destrukcyjnych ideologii o jakich często się ostatnimi czasy mówi. Warto sobie uświadomić jakiego rodzaju idee, poglądy i ideologie stanowią w skądinąd czystych naukach duchowych, toksyczną, demoniczną domieszkę wprowadzoną przez złe duchy (angra mainu) próbujące wypaczyć duchową ścieżkę ewolucji ku zbawieniu i oświeceniu jaka przeznaczona jest dla całego rodzaju ludzkiego. Złe duchy potrafią podłączyć się ze swoimi ideami i opiniami, szczególnie do ludzi odbierających przekazy z wyższych wymiarów oraz od istot z niewidzialnych planów. Potrafią też inspirować ludzi całkiem z pozoru religijnych, o dobrej naturze, do przyjęcia i podążania za ideami prowadzącymi w zupełnie ślepą uliczkę, na manowce duchowego rozwoju, na ścieżkę błądzenia i zagubienia. Przyjrzyjmy się kilku częściej spotykanym toksycznym ideom i poglądom.

    Podstawową toksyczną ideą, zgubnym poglądem zasiewanym przez złe demony z loży lucyferycznej kierowanej przez demona Wiroćanę czyli Lucyfera jest poczucie wyższości i lepszości od innych. Osoba, która chwyci taki zgubny diabelski pogląd zaczyna uważać, że jej religia czy droga duchowa jest lepsza od innych, wyższa lub jedyna, która prowadzi do zbawienia czy oświecenia. Jeśli ktoś twierdzi, że tylko należąc do jego organizacji duchowej lub religijnej można osiągnąć zbawienie lub oświecenie to właśnie mamy do czynienia z osobą, której umysł został omamiony zgubną ideologią prowadzącą prosto do piekła, a nie do wyzwolenia. Jeśli podobnie, ktoś twierdzi, że tylko poprzez jego mistrza czy świętego można osiągnąć zbawienie lub oświecenie, to także mamy do czynienia ze zgubną, lucyferyczną czyli diabelską ideą zasianą dla zatracenia w być może pobożnym i szlachetnym umyśle. Demon zasila swoją zgubną myśl i podsyca ją, aż do takiego stopnia, że jak takiej zatrutej osobie podważymy czy zanegujemy jej fałszywy światopogląd, zaczyna być agresywna i walczyć o słuszność swojej szatańskiego pochodzenia racji. I o to właśnie sprytnym demonom chodzi, żeby ludzi podjudzić do ideologicznej agresji i walki!

    Podążając duchową drogą rozwoju, ścieżką religijności i prawości musimy wystrzegać się tego zgubnego ziarna poczucia wyższości i jedyności, poczucia jedynie słusznej drogi, religii, kościoła czy organizacji. W istocie jest bardzo wiele duchowych organizacji, których nauczyciele bądź mistrzowie mogą nam pomóc osiągnąć samorealizację, a w końcu całkowite zbawienie czy oświecenie. Musimy wszystkie religie uważać za równe i równouprawnione i podobnie ze wszystkimi szkołami duchowymi czy ruchami mistycznymi i ezoterycznymi oraz ich duchowymi mistrzami. Jeżeli ktoś popada w chorobę psychiczną poczucia wyższości, jedynej racji i słuszności, to jego droga do oświecenia zostaje zamknięta i czeka go już tylko duchowy upadek. Rozmaite postacie tego demonicznego zniewolenia czyhają na człowieka. Jeżeli pojawia się pokusa uważania swojego mistrza duchowego takiego jak Chrystus, Kriszna, Buddha, Sai Baba czy Zaratusztra za lepszego od pozostałych, wyższego od nich lub doskonalszego to jest już oznaką, że zostaliśmy skażeni demoniczną inspiracją i zaczynamy schodzić na drogę duchowego upadku, gdyż zostaliśmy zwiedzeni przez złe, lucyferyczne duchy ich ulubioną trucizną dodawaną do czystych nauk prawdy o duchowej równości i powszechnym braterstwie wszystkich świętych bożych. Taki religijny paranoik, który uważa, że tylko w jego kościele czy sandze jest zbawienie, oświecenie i że tylko jego mistrz jest jedyny i tylko jego księga oraz sposób jej interpretacji jest słuszna i zawiera prawdę pokazuje nam, że właśnie został kompletnie omamiony przez zwodnicze złe duchy i stacza się prosto do piekła ze swoją szczerą wiarą w toksyczną ideologię z lucyferycznego światka.

    Toksyczna, demoniczna ideologia poczucia jedynej racji, wyłączności własnego mistrza czy guru, wyższości własnej ścieżki czy religii ponad wszystkimi innymi prowadzi prosto do ciemnoty i ciasnoty umysłowej którą potocznie zwiemy ciemnotą fanatyzmu i sekciarstwa. Jeżeli zdarza się duchowy pseudonauczyciel, który zakazuje ci czytać duchowe książki innych nauczycieli albo innych niż własna organizacji duchowych lub religijnych, zakazuje spotykać się z innymi duchowymi nauczycielami, kapłanami czy guru żądając przynależności jedynie do swojej osoby lub organizacji czy kościoła, to właśnie mamy do czynienia z ideologiem opętanym i kompletnie omamionym przez sprytne i bardzo złośliwe duchy szatańskie z loży lucyferycznej. W autentycznym ruchu duchowym czy religijnym nie ma takich zakazów ani zjadliwych fanatyzmów pokazujących przy okazji prymitywny i najciemniejszy egoizm typu: „tylko my” czy „tylko ja”.

    Kiedy złe duchy zasieją toksyczne idee w duchowych naukach i przekazach jakiejś szkoły czy nauczyciela wtedy także sprytnie pilnują, żeby wierzące i zaangażowane w te nauki osoby nie miały kontaktu z innymi przekazami które mogły by zweryfikować ich błędne poglądy i toksyczne idee. Wtedy naciskają i inspirują rozmaite zakazy czytania nauk innych religii, nauczycieli i szkół duchowych. Zdarzają się systemy religijnych wierzeń które składają się z całkowicie toksycznych, szatańskich dogmatów, a ich liderzy, kapłani, duchowni i guru zajmują się głównie potępianiem i piętnowaniem innych religii, szkół duchowych, filozofii i światopoglądów. Taka sekta zdradza, że jest już całkowicie toksyczna i wiedzie jedynie do zguby i zatracenia. Liderów sekt opętanych całkowicie przez szatańskie złe duchy poznać właśnie po tym, że zajmują się głównie tępieniem tak zwanych herezji czyli odmiennych koncepcji i poglądów religijnych czy duchowych innych religii. Aby wrócić na właściwą drogę bożą powinni oni raczej zająć się intensywnie studiowaniem tego, co wszystkie religie i szkoły duchowej myśli mają w swych naukach ze sobą wspólnego. Idee, które są takie same we wszystkich religiach i szkołach ezoterii są niewątpliwie najmocniejszymi i uniwersalnymi prawdami danymi ludzkości przez Jedynego Boga.

    Nie jest prawdą, jak twierdzą ludzie o skażonych umysłach, że trzeba mieć tylko jednego mistrza czy guru, szczególnie takiego jak Buddha czy Chrystus. Człowiek może mieć więcej guru i mistrzów i ważne jest żeby z nimi wszystkimi podtrzymywał dobry kontakt i nić sympatii oraz kultywował ich nauki i otrzymane praktyki duchowe. W istocie, kiedy człowiek osiąga bardziej oświecone, wyższe wymiary bytu, niknie indywidualność umysłów, a pojawia się sfera zjednoczenia serc i umysłów w jedno wspólne serce i w jeden wspólny umysł. Prawdziwy umysł Kriszny, Buddy, Jezusa Chrystusa, Muhammada, Mojżesza, Rama, Sai Baba i innych świętych bożych jest jednym, zjednoczonym umysłem i sercem i to jest też jednocześnie umysł Boga, sfera światłości z której spływają autentycznie duchowe inspiracje. I dobrze by było, żeby ludzie szukający duchowej inspiracji bardzo uważali, żeby do tych odbiorów nie podłączały się żadne sprytne demony udające chętnie aniołów światłości i nie skażały nam światopoglądu duchowego swoimi toksycznymi ideami śmieciami. Kiedy osiągniemy oświecony poziom bytu, zbawienie, wtedy stopimy się swoim umysłem z umysłem Boga, z boską myślą i będziemy mieli wspólny umysł ze wszystkimi autentycznymi mędrcami, świętymi i prorokami bez wyjątku i bez żadnej oddzielności. Jeśli więc ktoś nierozważnie myśli, że tylko nauka duchowa przekazana przez Krisznę jest słuszna albo że tylko nauka duchowa przekazana przez Jezusa jest słuszna, a inne nie to jest już przykładem religijnego obłąkania toksyczną ideologią lucyferyczną.

    Czysta duchowa nauka i praktyka bywa też skażona rozmaitymi demonicznymi rytuałami i zwyczajami, które z Drogą Bożą nie mają bynajmniej nic wspólnego. Każda autentyczna religia i duchowa droga wymaga od swoich adeptów jakiegoś stopnia czystości w codziennym życiu. Często spotykanym elementem demonicznym wprowadzonym do religii i szkół duchowych przez samego Szatana (Satanaela) jest zwyczaj picia alkoholu, wina czy wódki (sake) w czasie religijnych rytuałów i uroczystości. Sprytne demony wykorzystują ludzkie słabości żeby otworzyć sobie drogę do kierowania ludzkimi umysłami i do ich podporządkowywania. Akt spożycia alkoholu, wina czy sake w czasie liturgii przyciąga tłumnie liczne demony, które przemawiają potem przez osoby spożywające alkohol. Wiedzieli o tym wszyscy pobożni żydzi, chrześcijanie, muzułmanie, buddyści, hinduiści i inni, gdyż każda religia została uprzedzona o szatańsko zgubnym wpływie spożywania alkoholu. W istocie swej, akt spożycia alkoholu jest już sam w sobie komunią z Szatanem przez samego Szatana oraz Belzebuba zresztą ustanowioną i w miarę możliwości przez nich wprowadzaną do różnych religii i szkół duchowych. Satanizującą sektę poznamy więc prosto po tym, że w czasie jej nabożeństw, świąt i uroczystości kapłani lub wszyscy wierni spożywają jakiś rodzaj alkoholu. I podobnie rzecz się ma ze spożywaniem innych narkotyków, które zawsze, włącznie z alkoholem otwierają wrota do demonicznego świata i demonicznej inspiracji. Podobnie szatańskim elementem w kultach duchowych jest pochodzący z inspiracji Belzebuba i podległych mu złych duchów zwyczaj spożywania własnych ekstrementów w celach duchowych lub leczniczych. Picie własnego moczu lub spożywanie własnego kału, a czasem moczu i kału jakiegoś mistrzunia jest ewidentnym skażeniem demonicznym wprowadzonym przez Belzebuba i inne szatańskie złe duchy, które dzięki temu działają a nawet leczą osobę swoimi demonicznymi mocami, co w efekcie da uzależnienie i totalny upadek. Spożywanie ekstrementów podobnie jak picie alkoholu i innych narkotyków to demoniczne komunie z piekielnymi siłami zła.

    Kapłani spożywający alkohol lub inne narkotyki w czasie swoich nabożeństw i pudźy wędrują prosto do piekła i co gorsza wszystkie swoje owieczki, które im wierzą za sobą pociągają! Bodaj najbardziej zdemonizowanym przez szatański alkohol w historii był kult Dionizosa, którego wyznawcy i kapłani w końcowej fazie jego istnienia nie tylko pili w czasie nabożeństw, ale kompletnie się upijali przez wiele dni i tygodni! Szatan i jego piekło wszystkich ich pochłonęło i mogą być oglądani przez widzących jak marnieją w ognistej sferze. Jeśli więc trafimy na kult religijny lub szkołę mieniącą się duchową i zobaczymy, że jej duchowni i wierni popijają w czasie nabożeństw czy pudźy albo popalają jakieś inne narkotyki to lepiej się takiej destrukcyjnej sekty zwiedzionej przez szatańskie moce wystrzegać. Jeśli jakiś kapłan czy guru najpierw spożywa alkohol albo inne narkotyki w czasie swej liturgii, a potem błogosławi, bierzmuje czy inicjuje swoich wiernych to w sposób oczywisty podłącza ich do Szatana i innych złych duchów które w czasie upojenia przez niego działają. Z takich podłączeń trzeba się oczyścić i uwolnić aby nie zostać pochłoniętym przez najcięższe piekła na wieczne zatracenie.

    Oznaką całkiem podstawową wskazująca na to, że budzimy się do życia duchowego, religijnego i próbujemy wstąpić na ścieżkę do zbawienia, oświecenia jest naturalnie budząca się skłonność do modlitwy i medytacji. Modlitwa i medytacja to jedna moneta będąca podstawową praktyką duchową otwierającą przed nami świat niebiański i boski. Złe, demoniczne duchy potrafią sprytnie wytłumić budzące się skłonności do życia duchowego przez różne zwodnicze idee na temat modlitwy i medytacji. Potrafią zasiać taką toksyczną ideologię, że przykładowo modlić się wolno i trzeba ale medytować nie wolno bo to coś złego. I jak uwierzymy w taką szatańską idee zasianą w naszym umyśle i stłumimy naszą skłonność do medytacyjnej refleksji to sama modlitwa już nie będzie nam pomocna, bo z jedną tylko monetą wspomnianej całości i tak w życiu duchowym daleko nie zajdziemy. Podstawowy pojazd duchowej praktyki, który jest niezbędny dla duchowego wzrostu i podążania do zbawienia to pojazd modlitwy (mantrowania) i medytacji (dhjany). Zdarzają się też toksyczne posiewy demonów w których zaczyna się twierdzić przykładowo takie brednie, że jak ktoś już medytuje to modlitwa nie jest mu już potrzebna. I osoba która się stosuje do takiej idei przestaje się duchowo rozwijać i nigdy nie osiągnie zbawienia. Jak więc trafimy na nawiedzonego kaznodzieję, który nakazuje modlitwę, a zabrania medytacji lub odwrotnie, to znaczy, że trafiliśmy na biedaka który całkowicie pobłądził i podąża już tylko demoniczną ścieżką zatracenia, gdyż możliwość jego duchowego wzrostu została przez złośliwe demony podcięta u samych podstaw. Modlitwa i medytacja czyli mantrowanie i dhjana to dwie nogi umożliwiające sprawne poruszanie się naprzód w życiu duchowym i każdy autentyczny przewodnik duchowej drogi będzie o tym pamiętał i miał to na uwadze.

    Jeżeli do guru czy kapłana przyjdzie osoba, która powie, że ona tylko chce się modlić, a medytować nie chce lub odwrotnie, nauczyciel powinien rozważyć czy nie jest pod demonicznym wpływem lub opętaniem i złośliwe duchy wytwarzające taką inspirację przepędzić. Tępiciele medytacji są więc oczywistymi sprzymierzeńcami i sługami Szatana i wszelkich innych niegodziwych i złych duchów, które tylko czyhają na to, żeby mieć sposobność zdeprawowania duszy i uniemożliwienia jej rozwoju duchowego ku zbawieniu czy oświeceniu, co bezwzględnie wymaga używania pojazdu praktyki składającego się co najmniej z modlitwy i medytacji. Medytacja jest praktyką wznoszącą na wyższe poziomy ducha, a modlitwa jest praktyką stabilizującą pozwalającą się na nich utrzymać.

    Typowym błędem na duchowej drodze powodującym całkowite odcięcie się od źródła duchowej inspiracji jest postawa ideologicznego separatyzmu polegająca na akceptacji jakiegoś jednego źródła nauk, a jednocześnie na gorliwej negacji innych źródeł duchowych nauk, które z punktu boskiego umysłu i tak są jednym źródłem. I tak osoba twierdząca, że trzyma się nauk Kriszy a jednocześnie negująca naukę Buddy pokazuje, że w rzeczywistości jest odcięta od źródła duchowej nauki, bo odcinając się od nauki Buddy i negując tę naukę tym samym wypiera się totalnie także i nauki Kryszny, bo obaj oświeceni mędrcy mają wspólny umysł i trwają w całkowitym zjednoczeniu myśli i idei. Oczywiście tak samo jest z osobą twierdzącą, że rzekomo trzyma się nauki Chrystusa a negującą jednocześnie naukę Mohammada, Mojżesza Rama czy Lao Tsy. Taka osoba pokazuje, że ze źródłem duchowej nauki nie ma w ogóle nic wspólnego, a jej umysł jest całkowicie pod kontrolą złych demonów i właśnie dlatego częstokroć taka osoba będzie bardzo gorliwie krytykowała, tępiła i poniżała rozmaite źródła duchowej nauki, które są w istocie jednym źródłem! Połączenie ze źródłem duchowej nauki zawsze oznacza generalną akceptację wszystkich duchowych przekazów jakie spłynęły na ziemię poprzez mistrzów, świętych i proroków wszystkich czasów, religii i tradycji. Polemiki teologicznych negacji są więc mętnymi ścieżkami stworzonymi przez złe, szatańskie demony, ścieżkami wiodącymi do odcięcia od boskiego umysłu, upadku i zatracenia. Musimy dobrze zapamiętać tę lekcję, że jeśli ktoś prawdziwie przyjmuje naukę Jezusa czy Buddy to jednocześnie przyjmuje naukę Kriszny, Zaratusztry, Mojżesza, Lao Tsy, Mao-son, Rama, Mohammada i wszystkich innych świętych, mistrzów i proroków zwanych razem synami bożymi lub awatarami.

    W każdych czasach żyło na ziemi zawsze przynajmniej 365 mistrzów duchowych, świętych synów bożych, z których każdy mógł być nazwany najwyższym. Jeżeli komuś wydaje się, że Kriszna, Buddha czy Jezus był najwyższym mistrzem i największym świętym, to powinien ochłonąć trochę i uprzytomnić sobie, że oprócz nich w ich czasach żyło jeszcze przynajmniej 364 takich samych wielkich świętych mistrzów jak oni! Nie każdy wielki święty syn boży otrzymuje misję założenia nowej religii czy wielkiej szkoły duchowej, żeby stał się bardzo znanym, więc rzeczywista większość tej duchowej hierarchii pozostaje nieznana i przed światem zakryta. Warto też uprzytomnić sobie, że oprócz tego, że w jednym czasie żyje na ziemi nie mniej niż 365 świętych mistrzów, to na każde 10 mln ludzi przychodzi na świat jedna święta istota duchowego mistrza! Mamy więc ponad 600 awatarów rangi Chrystusa, Buddy, Kriszny czy Sai Baba jacy aktualnie żyją na ziemi! Jeszcze lepiej jak sobie uprzytomnimy, że na Polskę akurat wypada 4 żywych świętych rangi mistrza najwyższego czyli żywego Chrystusa, Buddy lub Kriszny! Nabierając czystej wiedzy o istnieniu duchowych mistrzów i świętych jakieś szatańskie fobie o wyjątkowości czy jedyności jakiegoś guru czy mistrza nie mają żadnej szansy na zalęgnięcie się w naszym umyśle. Sprytne demony będą musiały wymyślić dla nas jakąś inną toksyczną ideę którą mogłyby nas doprowadzić do zwiedzenia i upadku.

    Zdarzają się kursy rzekomo duchowego rozwoju, które nie tylko, że zabraniałyby medytacji a pozwalały na modlitwę, ale są aż do tego stopnia skażone przez demony, że zakazują jakiejkolwiek praktyki duchowej. Nie wolno ani się modlić ani medytować. A bez mantrowania i dhjany człowiek w duchowym rozwoju nie zrobi ani kroku naprzód! Jedynie przywiąże się do takiej skażonej, toksycznej wiedzy i będzie napędzał nią swój marny intelekt mamiąc się złudnie, że cośkolwiek robi, a w rzeczywistości spadnie w piekielne czeluście, bo wiara w idee pochodzące od demonów i kultywowanie zwyczajów pochodzących od demonów prowadzi prosto do świata piekielnego i nie ma dla człowieka żadnego ratunku jak tylko porzucenie zwodniczych, szatańskich ideologii. Trzeba się więc wystrzegać dla własnego dobra wszelkich kultów zabraniających robienia ćwiczeń praktyki duchowej, szczególnie tej najbardziej podstawowej jak mantrowanie (modlitwa) i dhjana (medytowanie), bez której nawet nie wstąpimy na drogę duchowego wzrostu.

    Każda autentyczna droga duchowa, która zachowała czystą naukę i się jej jako tako trzyma, będzie albo wymagała od swoich adeptów bezwzględnego porzucenia mięsnego odżywiania, albo też będzie przynajmniej wskazywać walory zdrowotne i duchowe wegetarianizmu, który na wyższych szczeblach duchowego rozwoju jest bezwzględnie konieczny, a na niższych szczeblach, chociaż nie jest jeszcze absolutnie konieczny to jest intensywnym i pomocnym pojazdem praktyki duchowego wzrostu. Ludzie, którzy jedzą wszystko i twierdzą że są duchowo wysoko rozwinięci zwyczajnie łżą, gdyż zapewne zostali zwiedzeni jakimiś demonicznymi ideami negującymi potrzebę czystości. Kulty całkiem zatoksycznione demonicznymi ideami pochodzącymi od demona rozwiązłości i rozpusty jakim jest diabeł Lechery wręcz gorliwie negują i tępią wegetarianizm we wszystkich jego odmianach nawet śladowych. To potępienie jest w istocie potępieniem dla czystej drogi bożej i wszystkiego co stoi bliżej Boga. Zaiste taki kult jest już całkiem szatański, a raczej lecheryczny!

    Każda istota stojąca na wyższym stopniu duchowego rozwoju, znajdująca się bliżej oświecenia czy zbawienia, będzie unikała pokarmu mięsnego, a preferowała zdecydowanie pokarm czysto roślinny, wegetariański! Przekazy mówiące o tym, że Jezus czy Buddha jadł mięso są zwyczajnym szatańskim, lecherskim łgarstwem mającym omamić wyznawców różnych kultów religijnych. Wszystkie rzekomo zdrowe diety preferujące mięsne odżywianie pochodzą z diabelskiej, demonicznej inspiracji i są kłamstwem Szatana. Dobry Bóg ustanowił dla człowieka roślinne odżywianie, a Szatan podszepnął mięsne odżywianie, a nawet dopisał to do świętych pism religijnych, które pochodziły od Boga. Nawet pragnienie spożywania mięsa jest potrzebą, która nie pochodzi z natury człowieka, ale z tchnienia szatańskiej, lecherycznej inspiracji żyjącej na podłożu lękowym i agresywnym, pod wpływem której zdradza się być człowiek mięsa pragnący! Osoba, która myśli, że jest bardzo religijna czy uduchowiona bo należy do jakiejś sekty czy szkoły tajemnej, a często i mocno pragnie mięsa, pokazuje, że w rzeczywistości jest jeszcze mocno opętana szatańskimi inspiracjami zasiewanymi i podsycanymi przez bardzo złe i złośliwe duchy demoniczne!

    Jeśli już nawet jakaś osoba zaangażuje się w autentyczny kult duchowy to może się zdarzyć, że demony z piekielnej loży Belfaegara będą w niej zasiewać duchowe lenistwo. Podsuną takie sprytne idee, że może już jest tak wysoko rozwinięta, że nie potrzebuje już więcej ani duchowej nauki od nikogo ani duchowej praktyki. Wtedy osoba tak omamiona przestaje słuchać i studiować duchowe nauki, a także przestaje wypełniać duchowe ćwiczenia służące wzrostowi ku oświeceniu. I jest to już ewidentny początek duchowego upadku i uwstecznienia! Generalnie, postępując progresywnie duchową drogą powinniśmy ciągle studiować boską wiedzę oraz ciągle wypełniać duchowe praktyki fundamentalnie oparte o modlitwy i medytacje! Błędna idea, że się już nie potrzebuje duchowej nauki od nikogo prowadzi często wprost do zerwania więzi łączących z duchowym nauczycielem, guru i duchową szkołą (kościołem, sanghą), a takie zerwanie więzi, szczególnie z głęboko inicjacyjnymi liniami przekazu zawsze wiedzie do duchowego upadku i zatracenia. Zdarzają się też demoniczni hochsztaplerzy duchowego pseudorozwoju, którzy oferują odłączenie się od inicjacyjnych linii przekazu, które na wyższych szczeblach duchowego wzrostu są niezbędnie potrzebne dla duchowej ascensji, a zawsze skutkiem takiego demonicznego odłączenia jest duchowy upadek w piekielną czeluść. Ludzie, którzy zerwą inicjacyjną więź łączącą ich z jakąś autentyczną, założoną przez Boga lub jego posłańca szkołą duchowego rozwoju czy linią duchowego przekazu, prędzej czy później będą cierpieć na rozmaite psychiczne zaburzenia i fobie, gdyż siły demoniczne będą sobie na nich igrać i używać ze zdwojoną mocą dowodząc im tym samym swojego zwycięstwa nad ich duchowymi skłonnościami i dążeniami.

    Człowiek, który wstąpił na ścieżkę inicjacyjną winien dbać o kultywowanie i podtrzymywanie swojego związku z taką linią przekazu. Jeśli ktoś przyłączył się do więcej niż jednej inicjacyjnej linii przekazu, winien kultywować je wszystkie i dbać o podtrzymywanie z nimi łączności, ucząc się w nich i praktykując je, w miarę możliwości intensywnie. Porzucenie jednej linii inicjacyjnego przekazu jest zawsze mocnym oderwaniem się od Boga w ogóle i zerwaniem połączenia w rzeczywistości ze wszystkimi liniami na podobnej zasadzie jak to było z negacją źródła duchowych nauk, gdyż nić inicjacyjnego przekazu jest w istocie duchowym połączeniem z Bogiem! Porzucając łączność z inicjacyjną linią przekazu w istocie zrywamy swój związek, połączenie z Bogiem, a taki zerwany świadomie związek bardzo ciężko jest naprawić lub bywa, że w ogóle jest to nie możliwe. Piekło pełne jest ludzi, którzy zerwali połączenie z Bogiem poprzez zerwanie łączności z duchowymi liniami przekazu nauk i praktyk! Liderzy niektórych separatystycznych i toksycznych sekt, którzy nowo wstępującym do nich osobom nakazują wyrzeczenie się, zaparcie i zerwanie wszelkich więzi z poprzednimi szkołami duchowymi czy religijnymi powodują w rzeczywistości duchowy upadek swoich pupilków, którzy z duchowego dołka zwanego piekłem nie pozbierają się już przez długie eony! Takież same są skutki nawrócenia się z buddyzmu na chrześcijaństwo czy też z chrześcijaństwa na krisznaizm, jeśli w parze z rzekomym nawróceniem idzie wyrzeczenie poprzedniej inicjacyjnej ścieżki duchowego wzrostu! Nawrócenie jest wtedy całkowitym duchowym upadkiem i totalną inwolucją świadomości duszy. Nic dziwnego, że tak nawrócone osoby stają się religijnymi fanatykami o obrazie paranoi pokazując tym samym, że z uduchowieniem, pobożnością, zbawieniem ani oświeceniem nie mają już nic wspólnego.

    Mohan Ryszard Matuszewski

  • Dhjana – Medytacja

    Dhjana – Medytacja

    Czym jest Medytacja?

    Wiele rzeczy w życiu wymyka się spod naszej kontroli, jednak nasz własny umysł, manas jest obszarem, na który możemy mieć wpływ – jeśli tylko zechcemy. W buddyzmie, dżajnizmie czy hinduizmie uważa się pracę nad własnym umysłem za najważniejsze zadanie stojące przed człowiekiem i ludzkością. Buddyzm, sikkhizm i hinduizm uczą, iż jedynie dokonując trwałej transformacji własnego umysłu będziemy w stanie zaradzić takim ludzkim przypadłościom, jak strach, nienawiść, niezadowolenie, zazdrość, ospałość, zamęt w głowie i wiele innych. Za praktyczny środek do transformacji umysłu służy nam medytacja, czyli dhyana [dhyaana]. Buddyjskie jak staroindyjskie praktyki medytacyjne to nic innego, jak techniki wspierające rozwój koncentracji, jasności umysłu i pozytywnych uczuć, budzenie wewnętrznego światła duszy, jaźni, wewnętrznej istoty, czyli Aatmana, Purusza. Zagłębiając się w konkretnej praktyce dostrzegamy nawyki i zwyczaje rządzące naszym umysłem. Wgląd taki daje nam możliwość obrania nowego, pozytywnego kierunku rozwoju i przebudowania życia. Regularna i cierpliwa praktyka dhyana pozwala nam odkryć w sobie pokłady niewzruszonego spokoju oraz niewyczerpane źródła życiowej energii, dzięki którym nasze życie może zmienić się nie do poznania w bardzo pozytywnym sensie. Medytacja dodaje sił do życia, pomaga działać twórczo, podejmować właściwe decyzje życiowe, dokonywać sprawnych i kończących się sukcesem decyzji!

    Na przestrzeni wieków wedyzm, buddyzm czy hinduizm wykształcił niezliczoną ilość praktyk medytacyjnych tak dla osób początkujących jak i bardzo zaawansowanych. Wszystkie owe ćwiczenia praktyczne można by sklasyfikować jako trening umysłu, choć czasem znacząco się one między sobą różnią, głównie z uwagi na poziom zaawansowania i zaangażowania osób ćwiczących. U podstawy wszystkich praktyk określanych terminem medytacja, dhyana, leży jednak rozwój pozytywnego stanu umysłu i spokoju. Przyjaciele jogi i medytacji nauczają kilku podstawowych form medytacji rozwijających powyższe stany umysłu: Uważność Oddychania, Maitri Bhavana, medytację rozwijającą pozytywne emocje zwaną też w buddyjskiej jodze, Satkara czyli skupianie na zadanym temacie czy Pratyaya będąca podstawowym odczuwaniem i przeczuwaniem dla rozwoju intuicji. Techniki medytacyjne są bardzo proste, lecz samo czytanie o nich nie zastąpi doświadczonego i godnego zaufania nauczyciela czy przewodnika, Guru/h. Nauczyciel jest w stanie pokazać początkującemu, jak zastosować technikę w praktyce oraz poradzić, jak postępować, gdy pojawią się trudności, a także, co najważniejsze, doda otuchy i natchnie własnym przykładem.

    W ośrodkach i na odosobnieniach przyjaciół jogi i medytacji nauczają członkowie danej Wspólnoty Duchowej z wieloletnim doświadczeniem. Zajęcia oraz kursy na których medytacja dla początkujących jest prowadzona są otwarte dla wszystkich, niekoniecznie zainteresowanych sikkizmem, buddyzmem czy hinduizmem. Ludzie zwracają się ku medytacji z najróżniejszych powodów: niektórzy chcieliby się lepiej koncentrować przy pracy, na studiach czy w sporcie, inni poszukują spokoju ducha. Natrafiają też na medytację ludzie pragnący znaleźć odpowiedź na istotne pytania dotyczące życia. Regularna praktyka medytacji może pomóc im wszystkim. Najlepiej uczyć się medytacji oraz pogłębiać ją na kursach medytacyjnych oraz odosobnieniach duchowo zorientowanej jogi czy tantry, w szkołach takich jak Laja Joga. Jest tak dlatego, że w swej istocie medytacja jako dział praktyk duchowego rozwoju stanowi jeden z elementarnych stopni duchowej dyscypliny ludzkości znany jako JOGA! Zresztą nauka tak zwanych pozycji ciała, Asan Jogi służy do nauczenia się sposobów długotrwałego wykonywania medytacji i kontemplacji w pozycji lotosu oraz w innych dających głębokie rezultaty w postaci duchowej energii! Nie jest słusznym oddzielanie jogi od medytacji jak czynią zwesternizowani dyletanci nie mający o rozwoju wewnętrznym człowieka pojęcia, za wyjątkiem może jakiejś wstępnej potrzeby w formie przeczucia, co przypomina osoby, o których powiada się, że słyszeli, iż gdzieś dzwony biją, ale nie wiedzą gdzie!

    Taoistyczny Mistrz Chuaching Ni powiedział: Medytacja dla uzyskania spokoju jest jednym z aspektów duchowego rozwoju. Niekiedy jest czasem żniw, a niekiedy oczyszczaniem. To najważniejszy element duchowego doskonalenia. Nie można oddawać się medytacji, będąc nastawionym do niej sceptycznie. Sceptyk nie jest zdolny medytować w spokoju czystej energii. Skoncentrowanie się na tym, by objąć wszystko, jest podstawowym ćwiczeniem zwanym wu-wei, opisanym w Tao Te Ching. „Nic nie czynić” jest być może najbardziej fundamentalną właściwością medytacji. Medytację należy więc traktować jako formę chi gong uprawianą w pozycji siedzącej, stojącej, lub w ruchu.

    Medytacja staje się częścią kultury zachodniej i amerykańskiej. Czołowi amerykańscy sportowcy – koszykarze, korzystają z technik koncentracji zen. Medytacja jest wykorzystywana w treningu olimpijczyków – wioślarzy. Sekretarki praktykują medytację podczas południowych zajęć z jogi. Uprawiają ją uczestnicy kursów redukcji stresu. Medytacja jest wykorzystywana w zarządzaniu firmami, rozwijaniu nowych technologii, budowaniu pracy zespołowej. Nawet dzieci uprawiają medytację jako część swojego treningu karate w szkołach. Medytacja stanowi także olbrzymi dział psychoterapeutycznej nowoczesnej kontrkultury. Medytacją leczy się takie choroby jak: AIDS, astmę, bezsenność, bolesne miesiączkowanie, bóle głowy, chorobę serca, cukrzycę (obniża poziom cukru w cukrzycy typu II ), lęk, łuszczycę, nadciśnienie, niepokój, nerwicę, otyłość, przewlekły ból, raka, uzależnienia, zespół napięcia przedmiesiączkowego. Medytacja jest związana z redukcją stresu, daje poczucie stabilności, rozwija pozytywne podejście do życia, daje wewnętrzne poczucie spokoju, siły i spełnienia.

    Ludzie praktykujący medytację są mniej nerwowi, mniej agresywni, mniej podatni na depresję, mniej dominujący, mniej zahamowani, mają większe poczucie własnej wartości, są bardziej pewni siebie, bardziej usatysfakcjonowani, bardziej społeczni, bardziej stabilni emocjonalnie, bardziej polegający na sobie, bardziej ufający innym, są szczęśliwsi i zdrowsi niż osoby nie praktykujące medytacji. Poza tym są oni pełni zapału, entuzjazmu, gorliwości, witalności i radości życia, gdyż pogłębia się zdolność kochania i relacji z innymi ludźmi, a także mają dobre stosunki międzyludzkie. Cechuje ich wysoka zdolność funkcjonowania w codziennym życiu, a pokój i radość wypełnia ich życie. Mają wysoki standard etyczny życia, gdyż Medytacja daje głęboki spokój wewnętrzny, który jest stabilny nawet mimo przeciwności losu i nieszczęść, pozwala rozwinąć koncentrację oraz stabilność i siłę charakteru. Dzięki medytacji człowiek może rozwinąć w pełni swój potencjał. Osoby praktykujące medytację charakteryzują się wysokim poziomem sprawności w tym co robią. Są one szczególnie biegłe w sztuce, biznesie, zarządzaniu i innych zawodach. W USA i Kandzie oraz w Australii wychodzą czasopisma, które regularnie informują o postępie badań nad medytacją. Niestety większość badań nad medytacją jest przeprowadzana nad początkującymi praktykantami medytacji i nie oddają one w pełni bogactwa doświadczeń związanych z jej uprawianiem. Współczesne badania dają nam tylko pierwszy rzut oka na szczyt góry lodowej.


    Medytacja, a Joga

    Joga to system duchowy wyrosły w kulturze Indii i Himalajów. Jak jednak podkreślają niektórzy nauczyciele – joga jest wartością ponadnarodową i ponadreligijną. Joga jest bowiem odwiecznym, rozbudowanym i precyzyjnym systemem doskonalenia swojego ciała, psychiki, umysłu i ducha. W ostatnich dziesięcioleciach joga niewątpliwie cieszy się coraz większym powodzeniem na Zachodzie. Ten wzrostowy trend zainteresowania zauważa się od lat 70-tych XX wieku. Jednym z jej pierwszych popularyzatorów byli m.in. Beatlesi – słynna brytyjska grupa muzyczna, którzy interesowali się naukami mistrza Maharishi Mahesh Yogi. Lata siedemdziesiąte były jednak z wielu innych powodów okresem zwrócenia się ku duchowości – m.in. ku duchowości Wschodu, ku tantrze i jodze. Styl życia, który rozwijał się na Zachodzie po drugiej wojnie światowej, zbyt mocno zwrócił się ku konsumpcji i ateistycznemu materializmowi. Zaowocował to powszechną utratą sensu życia, upadkiem tradycyjnych systemów religijnych, a w skutku wzrostem depresji i psychoz społecznych. Ponadto – rozwijający się postęp techniczny wcale nie przyniósł ludzkości obiecanego raju i wolności od chorób, a wręcz przeciwnie – przyniósł w tamtym okresie widmo zagłady nuklearnej i nasilenie strachu przed zagładą. Jest to skutek niewłaściwego kierunku postępu technologicznego, który dotąd nie liczył się ani z przyrodą ani z człowiekiem, co zaowocowało nurtem ekologiczno-medytacyjnym pragnącym powrotu do Natury!

    Zatem autentyczna joga, a co za tym idzie i medytacja, stała się wielkim odkryciem, szansą i dopełnieniem zdobyczy kultury i duchowości Europy. Ciekawostką jest to, iż zasadniczo żadne systemy duchowe czy ezoteryczne Europy nie mają tak naprawdę pochodzenia europejskiego. Chrześcijaństwo, które kojarzy się nam jako rdzennie europejska tradycja wywodzi się przecież z Azji Mniejszej, a Judea, z której pochodził Jezus leży na Półwyspie Arabskim (Azja Mniejsza), podobnie jak Babilonia, Syria itd. Dlaczego zatem w latach siedemdziesiątych joga byłą tak wielkim dla kultury zachodu odkryciem? Prawdopodobnie dlatego, że Europejczycy, w procesie europeizacji chrześcijaństwa, stopniowo zapominali i zagubili coraz więcej jego aspektów duchowych. Dowodzi tego choćby historia Europy i chrześcijaństwa. Z postaw typowo duchowych, gdzie liderami wspólnot byli natchnieni Duchem Świętym pneumatycy i wędrowni święci, chrześcijaństwo – w procesie europeizacji – stało się bardziej instytucją formalną, stosunkowo odległą od bezpośredniego doświadczania duchowości. Inkwizycja zresztą konsekwentnie niszczyła wszelkie oazy przedchrześcijańskiej duchowości celtyckiej i mitraickiej, co doprowadziło do stanu tak patologicznego, że zachodni mnisi chrześcijańscy tacy jak benedyktyni nie mając nic duchowego do zaoferowania potrzebującym ludziom zwrócili się do praktyki buddyzmu zen na naukę, aby móc konkurować w dziedzinie nauczania podstaw medytacji z rozpowszechniającym się wszędzie buddyzmem, co tak czy owak na Wschodzie nazywane jest grzechem kradzieży Dharmy!

    O ile we wczesnym chrześcijaństwie powszechnym zjawiskiem są najróżniejsze nadnaturalne fenomeny duchowe – takie jak uzdrawianie, lewitacja i manifestowanie mocy duchowych, to z czasem stają się one tylko wspomnieniem, a żywe i intensywne doznania duchowe zastępuje formalne wyznawanie dogmatów. Jednak formuły słowne bez ducha są niczym ciało bez duszy, o czym uczył sam Jezus Chrystus, który zresztą edukację zdobywał w Egipcie, Chaldei, Persji, Indii i Tybecie, co powszechnie jest wiadomym z bardzo wielu źródeł historycznych. Dlatego właśnie wiele osób Zachodu odkryło, że sfera mistycznych doznań Ducha, która w kulturze Zachodu stała się jedynie wspomnieniem o dawnych świętych, jest nadal żywa w wielu tradycjach jogi, takich jak Laja Joga czy Krija Joga. Indyjscy mistrzowie wielokrotnie prezentowali swoje umiejętności i panowanie nad procesami ciała (np. zwalnianie lub zatrzymywanie akcji serca), psychiki i ducha. W świetle jogi i duchowości Wschodu, chrześcijaństwo mogło stać się na nowo zrozumiale, jako jeden z założenia wielkich systemów duchowych, a nie sam tylko zlepek martwych dogmatów o charakterze teologicznego bełkotu, co jest nieszczęściem inkwizycji i cenzurowania dzieł mistycznych pod zarzutem herezji czy sekciarstwa.

    Obecnie joga znalazła sobie całkiem trwałe miejsce w kulturze Zachodu. Wiele osób w celach zdrowotnych uprawia hatha jogę – asany (postawy ciała) wykonywane w stanie skupienia i wewnętrznego rozluźnienia. Część ludzi praktykuje pranajamę – jogiczne techniki oddechowe o działaniu uzdrawiającym i przygotowującym do bardziej zaawansowanych medytacji. Rozwija się także radża joga (joga królewska) oparta na koncentracji i medytacji, czy laja joga i kundalini joga – oparte na pracy z czakrami (centrami energii psychicznej) i energią kundalini. Nie wydaje się, aby joga była w jakimś szczególnym konflikcie z kulturą zachodu i jego religiami odchrześcijańskimi. Oczywiście – jej fanatyczni przeciwnicy uważają, że tak jest – że jest obca i nieeuropejska, co jest absurdalne i niemoralne, gdyż niszczy życie duchowe tysięcy i milionów ludzi w różnych krajach. Warto jednak zdać sobie sprawę, że także chrześcijaństwo ma swoje korzenie poza Europą, zatem byłoby nieeuropejskie wedle tych samych apologetów antyduchowej inkwizycji, czyli w sumie ateizmu i upadku religijności. Pierwotne ideały mistyków wczesnochrześcijańskich odrodziły się X-XIII stuleciu pod parasolem islamu i znane są jako sufizm czy sufi, które jest zwane jogą Bliskiego Wschodu!

    Wiele jednak osób pod wpływem jogi interesuje się medytacją, gdyż joga na zaawansowanym poziomie to bhavana i dhyana, medytacja. Jest ona ważnym filarem wszystkich systemów duchowych, i także w chrześcijaństwie wszyscy wielcy mistycy i święci uprawiali bądź to pogłębioną modlitwę kontemplacyjną, bądź medytację. Medytacja wchodzi zresztą w skład reguł wielu zgromadzeń ezoterycznych, hermetycznych, okultnych czy zakonnych – jak choćby stanowi ona nawet, obok pracy, podstawę reguły benedyktyńskiej! Medytacja występuje w jodze bądź to w systemie radża jogi, gdzie szczególnie podkreślony jest jej aspekt koncentracji, silnej woli i opanowania, bądź w takich systemach jak np. dźniana joga, czy krija joga. W systemie krija jogi nauczanym przez linię wywodzącą się od Nagaradźa Babadźi i Jogananda medytacja oparta jest bardziej na kontemplacji miłości (niż na koncentracji i wysiłku) i w większym stopniu ma ona charakter pozawysiłkowy (tzw. medytacja uważności), co zbliża to ujęcie to tybetańskiej tradycji Dzogczen. Z kolei dźnana [dźńaana] joga to inaczej „joga mądrości” – jej ujęcie jest dosyć zbliżone do nurtów buddyzmu – tzn. bazuje na wglądzie – poznaniu niedefiniowalnej podstawy rzeczywistości na drodze bezpośredniego wglądu duchowego, na podstawie wizji weryfikowanej przez bardzo doświadczonych mistrzów, ekspertów tradycji jogi.

    Bardzo interesującym nurtem królewskiej radża jogi jest karma joga, czyli joga bezinteresownego działania – droga oczyszczania swojej karmy (egoistycznych zaciemnień) poprzez bezinteresowną służbę innym. Bezinteresowne działanie jest jogą, ponieważ za podstawę bierze sobie nie tyle egoistyczne i neurotyczne poczucie oddzielenia od innych, ale otwarcie się na jedność płynącą z duchowego źródła. Karma jogi naucza Gopala Kryszna na kartach Bhagavad Gity, naucza Mahavatar Babaji, także Sai Baba – słynny indyjski nauczyciel o właściwościach cudotwórczych. Mistrz ten propaguje ścieżkę karma jogi i bhakti jogi (duchowego oddania Bogu). Joga z jej bogatą tradycją medytacyjną bez wątpienia jest niezwykle cenną podstawą i dopełnieniem, ukoronowaniem dla jałowej i prymitywnej kultury Zachodu. Człowiekowi, który całkowicie zwrócił się w szukanie szczęścia jedynie na zewnątrz – wskazuje wartości, które tkwią także w jego wnętrzu i wnętrzu innych ludzi. Przywraca takie wartości jak miłość, spokój, wewnętrzny pokój i przebaczenie. Dzięki jej metodom nauka o powszechnym miłowaniu bliźniego może wyjść spoza sfery czystej teorii i stać się naturalną częścią naszego codziennego doświadczenia. Joga najprościej może być scharakteryzowana jako praktyka skupienia. Zazwyczaj jesteśmy rozproszeni przypadkowymi myślami. Joga jest rozwojem pełnego skupienia i powrotem do pełnej obecności, a karma joga, bhakti joga i dźnana [dźniana] joga to w istocie trzy dopełniające się początkowe etapy królewskiej radża czy lepiej radźa jogi i innych esencjonalnych ujęć Ścieżki, Margi.


    Przygotowanie

    Siedząc w pozycji medytacyjnej ze skrzyżowanymi nogami znanej jako Sukhasana, powinniśmy być rozluźnieni, lecz jednocześnie wyprostowani. Najlepiej siedzieć na poduszce ze skrzyżowanymi nogami, ale jeśli jest to zbyt trudne, można też usiąść na poduszce okrakiem albo na niskim krześle. Następnie zamykamy oczy, rozluźniamy się i kierujemy uwagę ku swoim odczuciom. Skupienie się na przepływających odczuciach to tak zwana Pratyaya, podstawa dla rozwoju intuicji i prekognicji! Nie zapominajmy, że w przygotowaniu do medytacji pracujemy właśnie ze swoim obecnym doświadczeniem, tym, co w danym momencie odczuwamy. Warto spędzić trochę czasu przed rozpoczęciem praktyk przedmedytacyjnych siadając, zwalniając wewnętrzne tempo życia i rozluźniając się. Także łagodne rozciąganie się może nam w tym pomóc przygotować się do tego czym jest medytacja. Ludzie, którzy utracili biologicznie naturalną łatwość siedzenia w siadzie skrzyżnym, tureckim, z podwiniętymi nogami i prostym tułowiem, powinni zadbać o ćwiczenia ciała doprowadzające ciało do użyteczności jeśli chodzi o głębsze praktyki wewnętrzne!


    Uważność oddychania

    Jak sama nazwa wskazuje w „uważności oddychania” obiektem koncentracji jest oddech. Koncentracja na oddechu uświadamia nam notoryczną skłonność naszych umysłów do przeskakiwania z jednej rzeczy na drugą. Wytrwałe ćwicząc się w uważności oddechu powracamy do chwili obecnej, pełniej ją przeżywamy, dostrzegamy i doświadczamy też wyraźniej, jakie kryje w sobie bogactwo doświadczeń. Jest to sposób na rozwijanie w sobie świeżości i otwartości umysłu, a idąc dalej, również intensywnych stanów umysłu zwanych dhyana, które to są dopiero właściwym stopniem medytacji! Medytacja ta składa się z czterech etapów, pozwalających nam osiągnąć niezwykle przyjemny stan koncentracji. Na początek wystarczy sześć minut [jedna ósma Muhurty] na każdy etap. W pierwszym etapie liczenie ma nam pomóc w skupieniu na oddechu, w utrzymaniu uwagi na procesie oddychania. Po wydechu liczymy „raz”, następnie wdech, kolejny wydech, i liczymy „dwa”, w ten sposób aż do dziesięciu, po czym zaczynamy od początku. Jeśli się zgubimy, też zaczynamy od jednego. W drugim etapie liczymy na moment przed wdechem. Jak w poprzednim etapie liczymy tak od jednego do dziesięciu, a potem od początku. W trzecim etapie przestajemy liczyć i obserwujemy jedynie przypływanie i odpływanie oddechu mając świadomość jaką ilość oddechów wykonujemy, bądź odliczając cykl na rudrakszowych koralikach różańca jako na liczniku. W ostatnim, czwartym etapie zawężamy koncentrację do miejsca w okolicy koniuszka nosa lub nozdrzach, gdzie przy każdym wdechu po raz pierwszy odczuwamy strumień wchodzącego powietrza, i miejsce gdzie opuszcza ono ciało. W istocie etapy te, to procesy pomocnicze w nauczeniu się odczuwania drogi oddychania w skupieniu, które musi być ostatecznie wolne od napięć i zamyśleń czy odlotów, które uważane są za generalnie szkodliwe dla psychiki. Fizykalnie jest to zbiór prostych instrukcji dla uwolnienia się od pomieszanych stanów beta (13-35 Hz) i osiągnięcia zrelaksowanego skupienia znanego jako stan alfa (8-12 Hz) fal mózgowych!


    Medytacja rozwijająca pozytywne emocje

    Maitri Bhavana to kontemplatywne wytwarzanie, wywoływanie stanu życzliwości, przyjaźni i sympatii, doskonale znane z katalogu praktyk medytacyjnych jakim jest traktat Jogasutra napisany przez Mistrza Patańjali. Jest to jedno z najstarszych pojęć jogi i tantry odnoszące się do tego czym jest medytacja, a raczej podstawa medytacji, pojęcie zaadaptowane przez Gautama Buddha dla jego kombinacji Siddha i Raja Yogi zwanej dziś buddyzmem. W oryginale buddyjskim, czyli w języku palijskim, ta praktyka nazywa się metta bhavana. Metta znaczy „miłość”choć nie ta romantyczna, a raczej jako „przyjazne uczucia” albo „dobroć”, dlatego nazywamy ją tutaj „medytacją rozwijającą pozytywne emocje”. Maitri to uczucie przyjaźni, życzliwości, sympatii, akceptacji, miłowania – coś, co odczuwamy w sercu, a Bhavana natomiast oznacza rozwój lub kultywowanie czy wywoływanie. Najczęściej spotykana forma tej medytacji składa się z pięciu etapów, a każdy z nich powinien trwać w przypadku początkujących około pięciu czy sześciu minut.

    1. W pierwszym etapie odczuwasz maitri dla siebie samego. Bądź świadom/a swego ciała i uczuć, a następnie zwróć uwagę na pojawiające się poczucie spokoju i wewnętrznej równowagi. Koncentrując się na nim, możesz je wzmocnić oraz nabrać zaufania we własne siły. A od poczucia własnej siły już tylko krok do pozytywnego uczucia, do miłości do siebie. Możesz się posłużyć jakimś obrazem lub symbolem, który do ciebie przemawia, wyobrażając sobie na przykład, że przenika cię białe czy złote światło, lub powtarzając w myślach zdanie takie, jak „życzę sobie dobrze, oby mi się wiodło jak najlepiej” – eksperymentując możesz odnaleźć metodę, która najlepiej stymuluje w tobie uczucie maitri dla siebie. Ćwiczenie jedynie tego początkowego etapu doprowadziłoby jednak do egoizmu i narcyzmu, co zdarza się osobom, które ćwiczą w celach terapeutycznych lub użyły praktyki dla swych narcyzowych potrzeb!

    2. W drugim etapie przywołujemy na myśl dobrego przyjaciela lub przyjaciółkę. Staraj się ich sobie wyobrazić jak najżywiej, jakbyś ich miał przed sobą i przypomnij sobie ich pozytywne cechy. Poczuj swą więź z tą osobą, pozytywne uczucia, które dla niej żywisz, a następnie pozwól by narastały twoim w sercu. Ponownie możesz powtarzać w myślach do siebie: „życzę mu/jej dobrze, życzę mu/jej jak najlepiej” lub posłużyć się symbolem, jak słoneczne światło płynące z twojego serca ku sercu tej osoby. Podobnie możesz postępować w kolejnych dwóch etapach czy raczej częściach praktyki.

    3. Następnie przywołaj na myśl osobę, dla której nie żywisz żadnych silnych uczuć: ani jej specjalnie nie lubisz, ani przeciwnie, słowem osobę bardziej „neutralną” lub stosunkowo obojętną. Może to być ktoś, kogo nie znasz, ale widujesz dość często. Postaraj się wytworzyć w sobie uczucia maitri dla tej osoby – pomóc w tym może ci refleksja nad faktem, że też jest człowiekiem.

    4. Teraz pomyśl o kimś, kogo nie lubisz. Staraj się nie popaść w spiralę nienawiści, lecz widzieć także pozytywne strony charakteru tej osoby, które na pewno ma i ślij jej lub jemu swoje uczucia maitri. Posyłaj tej osobie białe światło, które rozpuszcza jej negatywne cechy, a wzmacnia i budzi cechy pozytywne! Intencja rozpuszczania cech negatywnych musi być silna, aby światło posyłane do osoby złej nie było przez nią wykorzystywane dla wzmacniania jej/jego negatywnych czy szkodliwych cech!

    5. W ostatnim etapie na początek zbierz wszystkie cztery osoby razem (siebie, przyjaciela, osobę obojętną oraz nielubianą) tj. wyobraź je sobie i obdaruj je swym uczuciem maitri po równi. Następnie rozszerz jej zasięg na ludzi wokół ciebie, w twoim sąsiedztwie, mieście, kraju itd., aż obejmie ona cały świat i wszystkie istoty. Poczuj jak fale pozytywnych uczuć wypływają z twojego serca ku wszystkim istotom wszędzie. Powoli „wycisz” całą medytację i zakończ ją. Pamiętaj, że jest to prosta praca ożywiania jednego z czterech podstawowych uczuć osób wchodzących na duchową drogę, gdzie dalej rozwija się uczucia takie jak karuna (współczucie), mudita (radość), upeksza (spokojne karcenie zła)! Praktykując je rozwijamy w sobie zdolność do koncentracji, uważność oraz pozytywne emocje, czyli właściwości będące podstawą medytacji. Zaczynają również praktyki medytacyjne rozwijające wgląd takie, jak refleksja nad nietrwałością sześciu żywiołów składających się na umysł i ciało.


    Medytacja Zdaniem Mistrzów
    O medytacji mistrzowie powiedzieli:

    Mahavatar Kriya Babaji: Prawdy szukaj w medytacji, a nie w zakurzonych księgach. Aby ujrzeć księżyc, patrz w niebo, a nie w sadzawkę! – Khalil Gibran: Nauczyciele często są jak szyby: pozwalają widzieć prawdę, ale oddzielają od rzeczywistości. – Paulo Coelho: Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. – Mistrz Szeng-Jen „Bęben Dharmy”: Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać czyiś słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O praktyce medytacji słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę.

    Medytacja najczęściej kojarzona jest słusznie z jakimiś wschodnimi i nieco egzotycznymi praktykami. Niektóre strony internetowe i publikacje, niestety zwykle paranoidalno-inkwizycyjne, straszą swoich czytelników tym słowem, twierdząc, że są to praktyki związane z przynależnością do jakiejś sekty, dokonując tym przestępczej psychomanipulacji na społeczeństwie. Wśród wielu różnych rodzajów medytacji istnieją również takie, które są związane z różnymi religiami jak buddyzmem czy hinduizmem, ale istnieje też wzorowana na metodach orientalnych medytacja chrześcijańska, praktykowana w wielu klasztorach. Osoby świeckie również mogą się jej nauczyć i czerpać pożytek z medytowania i wglądu. Zainteresowanych zachęcamy do poszukania informacji na ten temat u kompetentnych nauczycieli jogi, tantry czy ajurwedy. W tym tekście nie zajmujemy się zbyt szczegółowo technikami medytacyjnymi, ponieważ nie ma jednego, właściwego dla wszystkich sposobu przygotowania do medytowania. Każdy musi samodzielnie znaleźć sposoby, które mu najbardziej odpowiadają, a żeby je znaleźć powinien poznać różne szkoły ezoteryczne i wypróbować która z nich najbardziej mu odpowiada, a to z uwagi na poziom rozwoju własnej duszy, jaźni. Można i od początku trzeba medytować siedząc, można też stosować medytację aktywną, w ruchu, taką jak z ćwiczeń Tai-Chi czy Kalaripayat. Przegląd podstawowych używanych technik medytacyjnych można zaleźć na warsztatach dobrych liderów jogi, tantry czy ajurwedy.

    Bez praktykowania medytacji jak powszechnie wiadomo nie ma rozwoju wewnętrznego. Nigdy nie poradzimy sobie ze swoimi problemami, jeśli nie nauczymy się i nie nabierzemy nawyku regularnego wyciszania się, skupienia i koncentracji. Wszystkie problemy życiowe biorą się generalnie ze splątania emocjonalnego, mentalnego i duchowego. Jak myślimy, tak żyjemy, a w naszym życiu realizuje się tylko to, czego się boimy i w co głęboko wierzymy, a czasem to, czego dla nas chcą inni. Problem polega na tym, że często w ogóle nie mamy pojęcia o tym, w co naprawdę wierzymy, ponieważ niektóre przekonania są głęboko ukryte w podświadomości i nie mamy z nimi świadomego kontaktu. Czasem wystarczy jedno niefortunne zdanie wypowiedziane przez naszych rodziców lub inne autorytety, żeby zablokować nasz rozwój na długie lata, a nawet na całe życie. Podświadomość małego dziecka chłonie wszystko bezkrytycznie, a słowa rodziców i innych dorosłych, nawet zupełnie niemądre, przyjmuje jak boskie objawienie. Z drugiej strony często nie wierzymy naprawdę w to, w co według naszych przekonań wierzymy i w co wierzyć powinniśmy. Są to tylko deklaracje słowne lub nawet samooszukiwanie się, jak to widać na podstawie patologii w dużych systemach tradycyjnych religii.

    Żeby osiągnąć cel musimy się wyciszyć, ponieważ tylko w głębokiej ciszy i spokoju usłyszymy głos prawdy. Możemy wtedy usłyszeć głos naszego Anioła Opiekuna, Strażnika, którego ma każdy z nas, naszej Wyższej Jaźni, Aatmana, Puruszy lub samego Boga, Mahadeva. Oczywiście jeśli ktoś jest pełen lęku, może usłyszeć głos, którzy weźmie za głos diabła, lecz będzie to tylko manifestacja jego własnych obaw i niewłaściwych wierzeń. Medytacja jest doskonałą metodą samouzdrawiania, zarówno ciała jak i psychiki, dlatego coraz częściej praktykowana jest w szpitalach i w procesie psychoterapii. Wielu autorów taką uzdrawiającą życie, ciało i umysł medytację nazywa „medykacją”. Choroby, podobnie jak życiowe niepowodzenia, są najczęściej rezultatem niewłaściwego myślenia, stresów oraz hałasu, które stały się nieodłączną częścią naszego życia i dlatego najłatwiej, najbezpieczniej i najzdrowiej jest się ich pozbyć bez leków, praktykując odpowiednią medytację.

    Każdy z nas jest świątynią Boga i ma moc uzdrawiania siebie samego, chociaż o tym nie wie z powodu ignorancji, ściemnienia czy błędnej edukacji szkolnej. Dlatego jest  wielka potrzeba aby chodzić i szukać kogoś jest Guru/h, kto potrafi nawiązać kontakt z Bogiem i leczyć, kto pomaga zajrzeć do własnego wnętrza i tam, w głębi duszy pomaga znaleźć rozwiązanie problemów. Zadaniem medytacji jest nawiązanie kontaktu ze swoją własną boskością zwaną duszą czy wyższą jaźnią. Każdy z nas jest pierwotnie cząstką Boga, ale niewielu ma tego świadomość, a jeszcze mniej umie z tego korzystać. Wmówiono nam, że jesteśmy nieczyści, niedoskonali i niegodni, a przez to bardzo oddaleni od Boga. Osoby zniewolone przez upadającą religię uważają mówienie o własnej boskości za herezję i arogancję i potępiają takie praktyki. Większość z ludzi nie czuje się godna, żeby bezpośrednio kontaktować się z Bogiem czy Aniołami (Deva). Sprawia to, że jesteśmy jak niekochane dzieci, odtrącone i wzgardzone przez rodziców. Jest to paradoksalnie dziwne, zważywszy że religia powołuje się stale na słowa Jezusa, a Jezus nauczał przecież, że Bóg nas kocha i troszczy się o nas.

    Bóg, Anioły (Devas) i uzdrawiające energie są wszędzie wokół, a najwięcej jest ich oczywiście w otoczeniu przyrody i tam najłatwiej jest nawiązać z nimi kontakt. Dlatego pobyt na wakacjach ma taki dobry wpływ na zdrowie – gdybyśmy urlop spędzali w mieście nie czulibyśmy się równie dobrze, jak po pobycie na wsi lub w innym cudownym miejscu. Jednak i w mieście możemy sobie poradzić, bo wystarczy znaleźć spokojny kąt w mieszkaniu, poprosić rodzinę o zrozumienie (a więc nie przeszkadzanie przez ok. 24 minuty) i regularnie w nim praktykować. A jeszcze lepiej jest medytować wspólnie, całą rodziną czy z kilkoma wiernymi przyjaciółmi. Najskuteczniejsza jest medytacja praktykowana 2 razy dziennie, rano i wieczorem, po 24 lub 48 minut. Niestety, nie zawsze jest to dla wszystkich możliwe, więc z konieczności można ograniczyć się do jednego razu, bo lepiej choć raz na dobę a dobrze, niż wcale. Pory świtu i zmierzchu uchodzą za energetycznie najkorzystniejsze dla bardziej uzdrawiających i rozwijających praktyk medytacji!

    Na początku najwięcej kłopotu może sprawić zapanowanie nad chaotyczną aktywnością umysłu określaną jako stan beta fal mózgowych. Ludzie są  przyzwyczajeni do tego, że ich umysł cały czas jest czymś zajęty. Jeśli nie jest, to jego aktywność przejawia się nieustającym „wewnętrznym gadaniem”, z którego często w ogóle człowiek nie zdaje sobie sprawy. To wewnętrzne gadanie towarzyszy nam stale, przez co przyzwyczajamy się do niego i przestajemy je zauważać. Myślenie wymaga dużo energii, tak więc ta niepotrzebna aktywność w stanie beta bardzo ludzi wyczerpuje. Niektórzy mają umysły gadające nawet w nocy, gdy powinni spać i wypoczywać. To już jest bardzo niebezpieczny objaw i ostatni moment, żeby coś z tym zrobić. Taki stan grozi problemami ze zdrowiem psychicznym i nie wolno go lekceważyć! Tak więc na początku musimy nauczyć się opanowywać swój umysł, chociaż nic na siłę, bo może być jeszcze gorzej u osób które już popadły w głębokie patologie umysłowe i psychiczne. To na czym się koncentrujemy rośnie w siłę i materializuje się, tak więc koncentrowanie się na walce zwiększa opór „wroga”. Są różne sposoby radzenia sobie z tym problemem.

    Siadamy z zamkniętymi oczami w wyprostowanej i wygodnej pozycji i staramy się zrelaksować, to znaczy rozluźnić mięśnie i wyciszyć umysł. Szczególnie zwracamy uwagę na mięśnie wokół oczu – gdy one są rozluźnione, rozluźnia się też cała reszta twarzy. Można skupiać się na oddechu, np. wdychając powietrze jedną dziurką, a wydychając drugą, licząc oddechy lub starając się dyskretnie obserwować, jak powietrze wchodzi do nosa i z niego wychodzi. Możemy też zastosować metodę zwaną „stop”. Gdy zorientujemy się, że nasz umysł zaczyna produkować niepotrzebne myśli mówimy „stop” i staramy się utrzymać stan relaksu z wolnym od przypadkowych myśli umysłem. Można medytować z mantrą (którą można dostać od autentycznego Guru/h) lub bez, w grupie lub samotnie. Sposobów jest wiele, jednak praktyka w chociaż kilkuosobowych grupach jest niezbędną podstawą nawet dla wysoko zaawansowanych w praktykach medytacyjnych.

    Po osiągnięciu stanu wyciszenia i głębokiego relaksu powinniśmy poprosić naszą Duszę, Wyższą Jaźń lub samego Boga (Anioła) o pomoc w rozwiązywaniu i pokonywaniu życiowych trudności i w dążeniu do osiągnięcia wyższego rozwoju duchowego oraz wyższej świadomości. Jest to rodzaj modlitwy, ale w niczym nie przypomina ona powszechnie stosowanego klepania próśb, czy pacierzy. Taka modlitwa jest naprawdę skuteczna, i nie ma na początek znaczenia, czy nawiązaliśmy kontakt ze swoją własną Nadświadomością, Aniołem Stróżem czy Bogiem. Natomiast w ciągu całego dnia powinniśmy starać się panować nad naszym myśleniem, nie pozwalać umysłowi na niepotrzebną aktywność, szczególnie na negatywne myślenie czy emocje oraz kierować swoją uwagę na pozytywną stronę rzeczywistości. Nawet jeśli dzieje się coś, co wydaje się złe, należy pamiętać, że na Ziemi nic nie jest tylko złe, ani tylko dobre. Mądry lud wymyślił przysłowie „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” i to powinno być mottem naszego życia. Po pewnym czasie okaże się, że praktyki medytacji odmienią nasze życie i przywrócą lub pozwolą zachować zdrowie.


    Medytacja Naukowo

    Medytacja może być potraktowana jako jedna z najstarszych terapii ciało-umysł, czyli terapii psychosomatycznych. Obecnie coraz bardziej zwraca się uwagę na wpływ umysłu człowieka na stan jego zdrowia, dlatego niejednokrotnie podkreśla się ogromną wartość terapeutyczną i leczniczą medytacji. Jednym z najprostszych wyjaśnień mechanizmów jakie zachodzą podczas medytacji jest teoria o równoważeniu się układu sympatycznego i parasympatycznego. O ile działanie układu sympatycznego jest ważny w sytuacjach wymagających wysiłku i mobilizacji, to działanie układu parasympatycznego pełni bardzo istotną rolę w procesie regeneracji całego ludzkiego organizmu. Medytacja, na poziomie autonomicznego układu nerwowego, stymuluje aktywność układu parasympatycznego, poprzez co przyspiesza i zwiększa poziom regeneracji organizmu. Chociaż funkcja ta jest bardzo ważna jeżeli chodzi o zdolności do odpoczynku fizycznego i psychicznego, to jednocześnie pełni bardzo istotną rolę w naszej zdolności do mobilizacji – im jesteśmy bardziej zregenerowani, tym poziom naszej skuteczności podczas mobilizacji jest wyższy.

    W praktyce zatem, medytacja może być zarówno narzędziem do uwolnienia się od nadmiaru stresu i doświadczenia wewnętrznego spokoju, jak i jest środkiem sprzyjającym naszemu sprawnemu funkcjonowaniu w codzienności. Medytacja uczy bowiem osiągania optymalnego stanu napięcia, bowiem kiedy nadmiernie czegoś chcemy, tak iż nas to przesadnie spina czy wręcz paraliżuje, wtedy, pomimo włożenia bardzo dużej ilości energii – osiągamy mierny rezultat. Optymalny rezultat osiągamy przez wypośrodkowany poziom napięcia i pobudzenia poprzez równowagę pomiędzy mobilizacją, a relaksacją, napięciem, a odprężeniem. Wtedy nasz autonomiczny czyli podświadomy, niezależny od świadomych myśli układ nerwowy funkcjonuje optymalnie wydajnie, co oznacza, że nasza życiowa energia osiąga swoją optymalną drożność. Odkryto bardzo dużą wartość medytacji w leczeniu wszelkich chorób przewlekłych, m.in. chorób układu krążenia, należących do najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych. Regularne uprawianie medytacji zwiększa odporność organizmu, poprzez co zmniejsza się ogólna zachorowalność. Niektóre badania sugerują, że zdarzają się nawet przypadki remisji raka (choroby nowotworowej) na wskutek głębokiego praktykowania medytacji.

    Medytacja wpływa na działanie ośrodkowego (centralnego) układu nerwowego, na co wskazują zmiany w wykresach fal EEG oraz badania metodą skaningową. Ponadto stwierdzono także jej wpływ na układ hormonalny, m.in. stwierdzono zwiększenie się poziomu melatoniny i DHEA, a spadek poziomu kortyzolu i TSH. W niektórych państwach, m.in. w USA, Kanadzie, Australii, Indii czy Wielkiej Brytanii, powstają rządowe programy wdrażania terapii poprzez medytację przy leczeniu chorób przewlekłych. Optymalnym stanem rzeczy byłoby, gdyby osiąganie równowagi wewnętrznej pomiędzy pobudzeniem a hamowaniem, pomiędzy reagowaniem na stres, a zrelaksowaniem się, jaką daje medytacja, stało się regularnym elementem współcześnie stosowanych technik w przypadku zaburzeń fizycznych i psychicznych. Medytacja jest znajdywaniem równowagi pomiędzy własnym staraniem się o to, by było dobrze, pomiędzy zabieganiem o przebieg spraw i tor naszego życia, a współpracą z wyższymi duchowymi siłami kosmosu nazywanymi Bogiem, Absolutem, Nieskończonością, itp. Medytujący, będąc na poziomie swojego „ja” i świadomości, jednocześnie otwiera się na podświadome rezerwuary energii życia, jak i nadświadome światło Ducha.

    Pojęcie „świętość”, które jest w istocie bardzo bliskie znaczeniowo słowu naturalność, jeżeli mamy na uwadze pełną duchową naturalność – sięgającą jądra naszej egzystencji, a nie jedynie naturalność biologiczną – może być czasami metodycznie przedstawione jako stan „nie-ja”. Jak zwracają uwagę wielcy praktycy medytacji „nie-ja” w istocie jest bliskie pojęciu „prawdziwe ja”, bo kiedy rozluźniamy wszystkie napięcia na punkcie naszych opinii, lęków, niechęci, kiedy pozwalamy sobie na odczucie, w wewnętrznej ciszy, harmonii ze wszystkimi aspektami rzeczywistości, wtedy doświadczamy najbardziej prawdziwego ja. Mówiąc językiem chrześcijan – „nie-ja” jest jakby „pokorą” – gotowością umysłu na otwarcie się Nieskończonej Mądrości Boga. Ponieważ jednak medytacja opiera się na doświadczeniu, a nie na wierze w jakieś absurdalne dogmaty, dlatego bardziej precyzyjnym określeniem tego otwarcia się na nieskończoność jest „nie-ja”. Nie-ja, to rozluźnienie napięć naszego ja/ego tak, by nasza świadomość mogła się się dopełnić nieskończonością życia i światła.

    Podobnie jak wszyscy żyjemy, tak też każdy z nas może w jakimś, właściwym dla siebie, zakresie doświadczać medytacji. Każdy z nas, nawet jeżeli nie posługuje się celowo i świadomie intuicją, korzysta w jakimś zakresie z witalnej energii przyrody i duchowej energii Nieskończonego Źródła/Ducha. Bez tego jego życie nie byłoby możliwe w żadnym aspekcie. Wyobrażenia o samym tylko materialnym przebiegu procesów życiowych są jedynie koncepcjami naszego poziomu mentalnego i przejawem naszej zdolności myślenia – jednak są utopijne wobec faktów, które stają się bardziej jasne, gdy osiągamy większy wgląd w wyższe wymiary siebie i całości życia. Medytacja jest bardziej świadomym i celowym dostrajaniem się do rezerwuarów witalnej energii życia i świetlistej energii Ducha, a wiele zjawisk kwantowych mocno potwierdza pradawne nauki jogi. Dzięki temu także nasza logiczna zdolność myślenia działa w bardziej sprzyjającym środowisku, gdy jest to środowisko większego odczucia energii i mniejszego odczuwania lęku, a nasze ludzkie ego, ja, wyraża się w bardziej zrównoważony i dojrzały sposób.


    Medytacja a fizjologia

    Badania nad wpływem medytacji na fizjologie człowieka rozpoczęto przeprowadzać już w latach 60-tych choć istnieją i takie z XIX wieku, jeśli o zachodnią naukę chodzi. Stosunkowo szybko stało się jasne, że medytacja zarówno zmienia stan fizjologiczny organizmu, jak i fizyczny. Ujmując te wyniki najbardziej ogólnie możemy powiedzieć, że medytacja, od strony fizjologii rzecz ujmując, jest bardzo szczególnym stanem, w którym utrzymywany jest wysoki poziom działania, aktywności, czy pobudzenia centralnego układu nerwowego i uważności, a jednocześnie występuje głęboki odpoczynek i relaksacja. Innymi słowy – dhyana, medytacja to taki stan relaksu i rozluźnienia, w którym nie pojawia się ospałość i wyhamowanie aktywności układu nerwowego, ale wręcz przeciwnie – znaczny wzrost jego zdolności funkcjonowania.

    Oprócz wspomnianego powyżej oddziaływania medytacji na centralny układ nerwowy jak wysoka zdolność percepcji, przy jednoczesnym relaksie ciała, medytacja oddziałuje na szereg innych układów fizjologicznych. Medytacja ma bardzo duży wpływ na proces oddychania – zmniejszając m.in. zużycie tlenu. Wpływa samoczynnie na rytm oddechu – oddech zwalnia się i pogłębia samoczynnie, kiedy uspokaja się umysł nawet jeśli medytujący nie stara się nic z nim robić. Zanotowano także przypadki poprawnego funkcjonowania fizjologii podczas chwilowych okresów ustania oddechu. Można wiązać to zapewne ze zmniejszaniem się poziomu zużycia tlenu podczas zaawansowanych stanów medytacyjnych. Dlatego takie ustanie oddechu pojawiało się spontanicznie w tych fazach medytacji, które praktykujący określali jako szczytowe pod względem intensywności.

    Ponadto pojawiły się podczas badań niezbite dowody, że stan umysłu, jaki pojawia się podczas medytacji, wpływa bardzo istotnie na układ neuroendokrynologiczny i wydzielanie hormonów przez gruczoły dokrewne. Szczególnie dokładnie poznano wpływ medytacji na aktywność hormonalną przysadki mózgowej i nadnerczy. Równie ciekawym obszarem badań dotyczących działania medytacji, jest jej wpływ na psychikę. To właśnie psycholodzy należeli w zachodnich środowiskach naukowych do najwcześniejszych obrońców technik medytacji. Bardzo wielu psychologów klinicznych stosowało medytację jako terapię, uzupełniającą już od lat 20-tych XX wieku. Szczególnie istotną jej wartością w psychoterapii jest wpływanie na obniżenie poziomu lęku i depresji, których często bez medytacji nie daje się w żaden sposób uleczyć metodami farmakologicznymi. Wiele tak zwanych psychoz to także źle zdiagnozowane przypadki nawiedzeń przez anioły, demony lub duchy zmarłych i jedynie zrozumienie zjawiska oraz nauka radzenia sobie z takimi zjawiskami z pomocą technik medytacyjnych może cudownie uleczyć „pacjenta”, któremu potrzeba bardziej Guru/h i psychologa od zjawisk związanych z przeżyciami religijnymi i mistycznymi.


    Medytacja czyli Dhjana

    Medytacja – najkrócej mówiąc – to rozwój samopoznania, lepszy kontakt ze sobą ale także i z otoczeniem, poznawanie swojego prawdziwego „ja”. Popularne słowo medytacja pochodzi od łacińskiego meditatio w językach zachodnich, bo na Wschodzie używa się zazwyczaj dhjana [Dhyaana], co oznacza potocznie „rozważanie, zagłębianie się w myślach”. W praktyce jednak medytacja może się zaczynać od ćwiczeń w rozważaniu i koncentracji, od doskonalenia funkcji umysłowych – mentalnych, ale po jakimś czasie staje doświadczaniem własnej duchowości, gdyż sfera duchowa jest kolejnym poziomem świadomości: ciało-emocje-umysł-duch. Medytacja zasadniczo nie należy do jakiegoś jednego systemu religijnego i sama w sobie nie wymaga przyjęcia jakiejś jednej wiary i religii. Dobrym zdefiniowaniem byłoby powiedzenie, że medytacja dotyka sedna i esencji wszystkich religii, gdyż wszystkie dojrzalsze, starsze  religie mają na celu zainspirowanie człowieka do odkrycia swojego wymiaru duchowego. Joga wskazuje dhjanę jako istotny czy esencjonalny stopień zaawansowania w praktykowaniu wszelkich jogicznych ćwiczeń jakie wogóle istnieją! Traktaty o jodze powiadają jednak, że „korzeniem czy podstawą medytacji jest osoba Guru/h – żywego, świętego mistrza duchowego”, co pokazuje, że dobre kierownictwo duchowe w praktykach medytacji jest absolutnie niezbędne! Dhyana mulam guru murtih!

    W praktyce medytacje spotyka się zarówno w religiach Wschodu, jak i u mistyków chrześcijańskich (medytacja chrześcijańska) oraz jako skuteczną metodę w psychoterapii. Praktykuje się ją zarówno w celach zdrowotnych, w celach psychoterapeutycznych, jak i w celach bardziej duchowych – np. w celu osiągnięcia oświecenia, zespolenia z Absolutem/Bogiem, w celu przezwyciężenia lęku przed śmiercią, czy wreszcie w celu rozwinięcia mistrzostwa w jakiejś sztuce. Ponieważ medytacja rozwija coraz większą kontrolę nad własnym umysłem, gdzie jest ona niejako duchowym mięśniem, za pomocą którego zarządzamy swoim umysłem, a także emocjami i zdarza się, że również ciałem, często praktykuje się ją obok jakiejś innej sztuki, aby posiąść w niej doskonałość – np. w sztukach walki, w sztuce kaligrafii itd. Wynika to z tego, że podczas medytacji doświadcza się faktycznego zapanowania nad swoim umysłem i przekroczenia jego ograniczeń – odkrywamy, że sfera duchowa faktycznie odgórnie zarządza zarówno umysłem i myśleniem, jak i emocjami oraz ciałem. Jednak nie jest to zarządzanie typowe dla indywidualnego poziomu ego, ale raczej oparte na poczuciu uniwersalnej harmonii.

    Rodzi się pytanie, czy współczesna adaptacja wschodnich systemów duchowych do kultury Zachodniej jest właściwa. Przeciwnicy tego procesu w swym inkwizycyjnym zaślepieniu mówią, że nie, choć czerwienią się przy tym i spuszczają oczy. Warto zwrócić jednak uwagę, że kultura europejska, podobnie jak każda inna wielokrotnie podlegała wpływom innych kultur. Po pierwsze samo chrześcijaństwo napłynęło do Europy z Azji Mniejszej, skąd się wywodziło. Po drugie, już za czasów chrześcijańskich, ekspansja kultury arabskiej na północ Afryki i potem do Hiszpanii spowodowała, że do Europy dotarło wiele trendów naukowych i filozoficznych – zaczerpnięto wtedy wiele z obszarów matematyki i medycyny, jak i na nowo odkryto Arystotelesa i filozofię starożytną (grecką). Przenikanie się kultur wielokrotnie jest rozwojowe dla całej cywilizacji. Rodzi się jednak drugie ważniejsze pytanie – czy próba adaptacji duchowości wschodniej i wschodnich technik medytacyjnych dla Zachodu nie spowoduje spłycenia tych nauk i ścieżek duchowych? Część wielkich i wybitnych nauczycieli duchowych uważa jednak, że istotne i potrzebne jest to, aby z dawnych tradycji umieć wydobyć to, co stanowi esencję i faktyczną treść duchową, a nie poprzestawać na samym tylko naśladowaniu kultury. Nauki duchowe są bowiem tym, co może być wyrażone w każdej kulturze, nie polegają one natomiast na samych tylko zwyczajach kulturowych czy społecznych dlatego należy dokładnie i dogłębnie wyjaśniać znaczenie i sens praktykowania każdego elementu jaki jest stosowany, nic nie robiąc bezmyślnie z samego małpiego naśladownictwa czy chęci przypodobania się liderom grupy!

    Zdaniem wielu mistrzów, warto jednak docenić rolę nauczycieli duchowych, mistrzów i guru/h. Tak na przykład tybetańskie nauki dzogczen, podobnie jak cała joga czy tantra które uważa się za szczególnie zaawansowane i głębokie, co do swojej treści, i które mogą być zaadoptowane do każdych warunków i każdej kultury, nie mogą jednak funkcjonować bez zrealizowanego mistrza, guru/h, który przekaże uczniowi główną zasadę medytacji dzogczen – przebywanie w stanie pełnej obecności i uwagi. Wiele przesłań wskazuje na to, że zainteresowanie medytacją w nowoczesnej kulturze postindustrialnej będzie się systematycznie coraz bardziej zwiększać. Tak jak niegdyś, z końcem XIX wieku, coraz bardziej powszechna dla ogółu zaczęła stawać się edukacja, oferująca większej ilości ludzi osiągnięcie jakiegoś wyższego poziomu dojrzałości intelektualnej, tak też, stopniowo, do powszechnych systemów kształcenia i rozwoju wejdzie trening relaksacyjny, gwarantujący ludziom większą dojrzałość emocjonalną, jak i sama medytacja właściwa, dhyana, sprowadzająca większą dojrzałość duchową. Społeczeństwa, które będą w większym kontakcie ze sobą i duchową podstawą wszechświata (tzw. „Bogiem”), będą w stanie budować codzienność w sposób znacznie bardziej satysfakcjonujący. Ponadto – stopień w jakim cieszy nas to, co postrzegamy, zależy właśnie od naszej inteligencji emocjonalnej i duchowej. Już dzisiaj zauważa się tendencję, by np. wprowadzić medytację jako narzędzie lecznicze, bo medytacja lecznicza jest wprowadzana w USA czy Kanadzie i Australii w niektórych postępowych środowiskach medycznych, czy wspierając proces uczenia się w szkołach publicznych.

    Pod koniec XX wieku także wiele środowisk chrześcijańskich zainteresowało się medytacją. Z jednej strony zauważyć można powrót do wcześniejszych fragmentarycznych tradycji mistycznych chrześcijaństwa, a z drugiej – gotowość do asymilacji sekretnych technik wschodnich, jak to robią przykładowo benedyktyni. Wielu autorów i duchownych podjęło się odkrywania na nowo śladów dawnej mistyki chrześcijańskiej i kabały. Podobnie niektóre klasztory i środowiska chrześcijańskie otworzyły się na wprowadzenie do swoich praktyk duchowych technik takich jak zen czy joga/h. Tak jak w przypadku psychoterapii – metody te niekoniecznie narzucały swój światopogląd, a dawały dosyć skuteczne narzędzia oddziaływania na zaburzoną sferę emocji, tak tutaj, w środowisku chrześcijańskim, odnaleziono w tych technikach narzędzia do pogłębienia swoich przeżyć z obszaru sacrum, które niekoniecznie musiały kolidować z wyznawanym systemem wiary.


    Medytacja – Bhp

    Medytacja jest metodą bezpieczną, choć z ilością technik koncentracji nie należy na początku przesadzać – powinniśmy nie przetrenowywać umysłu, podobnie jak nie zaleca się przetrenowania ciała w sporcie. W przypadku poważniejszych zaburzeń psychicznych (schizofrenia, cyklofrenia, obsesyjne zaburzenia osobowości), bardziej wskazana może być wcześniejsza psychoterapia skonsultowana z psychoterapeutą religijnym znającym się dobrze na doświadczeniach mistycznych. Chodzi o to, że medytacja ma być zapanowaniem nad swoim umysłem, manasem, a następnie przekroczeniem go poprzez wyciszenie umysłu – osoby o wspomnianych zaburzeniach mogą zaś nadmiernie ulegać swoim aktywnościom mentalnym (np. traktować zaburzenia umysłowe jako wizje pochodzenia boskiego), nie umiejąc przekroczyć ich i zdystansować się do nich. Pomocne może być w takim przypadku przejście treningu psychoterapii i nauczenia się medytacji wyciszającej. Medytacja ma przecież oczyścić poziom mentalny, a przy okazji także emocjonalny i duchowy, by bardziej wyraźnie pojawił się poziom duchowy. Jeżeli ktoś – z powodu zaburzeń osobowości – jeszcze bardziej zakłóca i zanieczyszcza poziom mentalny, to tego typu postępowanie błędnie nazywane medytacją, raczej nie poprawia jego samopoczucia i ogólnej kondycji.

    Są to nieliczne ekstremalne przypadki, gdy nie zaleca się zbytniego wchodzenia w odmienne stany świadomości ponieważ osoba zamiast wchodzić w świadomość duchową, rozwija zakłócenia sfery mentalnej. Zdarza się jednak, że jakiś mistrz – osoba wysoko zaawansowana w medytacji – jest w stanie pozytywnie wpłynąć na człowieka o poważnym schorzeniu psychicznym i nauczyć go metod, którymi sobie pomoże. W światowych badaniach nad medytacją stwierdzono szereg jej dobroczynnych skutków. Stwierdzono m.in., że medytacja: – zwiększa poczucie harmonii umysłu, akceptację i pewność siebie, zwiększa łatwość bycia „tu i teraz”, zmniejsza podatność na stres, obniża poziom lęku, zwiększa empatię i spontaniczność, zwiększa niezależność od narkotyków i innych środków uzależniających. Ponadto dhyana pomaga przy wielu dolegliwościach psychosomatycznych, takich jak: nadciśnienie, arytmia serca, migrena, bezsenność, niepokój i napięcie wewnętrzne, chroniczny ból, bezpłodność nieznanego pochodzenia itp. Interesujące są także coraz bardziej popularne na świecie badania i eksperymenty nad wartościami terapeutycznymi i resocjalizującymi medytacji przeprowadzane na więźniach w niektórych więzieniach i to nie tylko w Indii czy USA. Okazuje się, że zazwyczaj zastosowanie medytacji w więzieniach dawało wyraźnie zauważalne efekty objawiające się polepszeniem kontaktów więźnia z personelem oraz zmniejszenia poziomu agresji i napięcia wewnętrznego u więźniów.


    Techniki relaksacji i medytacji

    Podstawą medytacji jest uciszyć Twoje myśli przez skupienie się tylko na jednej rzeczy, co zwane jest relaksacją, odprężeniem. W przeciwieństwie do hipnozy, która jest bardziej pasywnym przeżyciem, medytacja jest aktywnym procesem, który stara się wykluczyć inne myśli dzięki koncentracji myśli na temacie medytacji. W każdym przypadku – pomocnym jest jeśli Twoje ciało jest rozluźnione. Powinno być ono w pozycji, w której możesz przebywać wygodnie przez dłuższy okres czasu, na początek idealnie 20-30 minut. Jeśli jesteś wystarczająco giętki: pozycja lotosu może być od początku odpowiednia. W innym przypadku, siedzenie na komfortowej poduszce lub leżenie na macie jogicznej czy śpiworze może być równie efektywne. Możesz użyć wielu różnych technik koncentracji, a którą wybierzesz zależy od osobistych upodobań i doradztwa Guru/h. Niektóre z nich są opisane poniżej:

    Oddychanie:
    Użyteczną metodą może być skupianie swojej uwagi na oddychaniu. Koncentruj się na swoich wdechach i wydechach czemu mogą temu towarzyszyć numery od 1 do 9 liczone mentalnie. Możesz wyobrażać sobie zmieniające się obrazy numerów z każdym oddechem, chociaż lepiej używać sylaby Om do skupiania i liczenia. Alternatywnie – możesz wyobrażać sobie zdrowie i spokój wpływające do Twojego ciała w czasie wdechu, i wypływający stres i ból w czasie wydechu.

    Skupienie na obiekcie:
    Tutaj skupiasz uwagę całkowicie na badaniu jakiegoś obiektu. Przyjrzyj się, podczas medytacji, jego najdrobniejszym detalom. Zbadaj kształt, kolor, różnicę, budowę, temperaturę i ruchy tego obiektu. Często używanymi obiektami są kwiaty lub płomień świecy, także postać Guru/h czy anioła. Możesz jednak użyć innych obiektów (np. budzika, lampy, filiżanki) z takim samym skutkiem.

    Skupienie na dźwięku:
    Niektórzy lubią skupiać się na dźwiękach. Klasycznym przykładem jest staro indyjskie „Om”, znaczące „boskość”, „moc”, „perfekcja”. Czy będzie to dobra technika, czy nie, zależy od Ciebie.

    Wyobraźnia:
    To może być bardzo odświeżający i przyjemny sposób medytacji. Kreujesz w umyśle obraz przyjemnego i relaksującego miejsca. Wykorzystaj przy tym wszystkie zmysły: „zobacz” to miejsce, „usłysz” dźwięki, „poczuj” zapach, „wyczuj” temperaturę i ruch wiatru. Ciesz się tą lokacją w Twoim umyśle.

    W każdym przypadku ważnym jest trzymać Satkaram – skupioną uwagę. Jeśli pojawią się inne myśli lub przeszkody, pozwól im „odpłynąć”. Jeśli to konieczne, wyobraź sobie przyczepianie myśli do obiektów i wtedy „przesuń” obiekty poza obszar Twojego skupienia. Możesz zauważyć, że Twoja uwaga załamuje się gdy zaczynasz martwić się o upływający czas. W takim przypadku dobrze jest ustawić budzik na czas, w którym masz już skończyć medytacje. Przekonasz się, że gdy będziesz praktykować medytacje, Twoja uwaga się zwiększy, podobnie jak i kreatywność czy zaradność.

    Kluczowe punkty:

    Relaksacja (Pratyahara) jest użyteczną metodą wstępną do Medytacji. Daje ona okres spokoju i czas, w którym możesz dać swojemu ciału odpocząć i oczyścić swój umysł (psychikę) ze stresujących myśli i emocji. Robisz to na początek przez koncentrowanie się na jednej rzeczy przez dłuższy okres czasu, pewnie 20-30 minut, jakieś pół Muhurty, czyli 24 minuty. Obiektem koncentracji może być oddychanie, energia, jakiś konkretny obiekt, dźwięk, obraz słońca lub wyobrażona scena. Okres połowy Muhurty, wedyjskiej godziny, jest czasem przez jaki dziecięcy umysł potrafi utrzymywać skupienie i koncentrację!

    Techniki fizycznej relaksacji (Yogoda)

    Metody typu Yogoda są skuteczne wówczas, kiedy procesy fizyczne wywołały stres, czyli kiedy masz napięte mięśnie lub kiedy do krwiobiegu dostała się duża ilość adrenaliny. Jedna z najlepszych technik fizycznej redukcji stresu jest regularnie uprawiana aktywność fizyczna, taka jak prawidłowa praktyka asan (chiń. czi-kung, qi-kung) czy jogging znany lepiej jako bieg transowy. Ćwiczenia nie tylko poprawiają kondycje fizyczną, ale również obniżają napięcie mięśniowe i poprawiają jakość snu. Ponadto ćwiczenia fizyczne przynoszą jeszcze wiele innych korzyści, których zazwyczaj sobie nie uświadamiamy. Ćwiczący powinni pamiętać o takich faktach historycznych jak pochodzenie Czi-kung (Qi-kung) z systemu Hatha Joga/h czy pochodzenie Tai-Chi z północnoindyjskiego systemu Kalaripayat! Ćwiczenia Asana/s Poprawiają ukrwienie mózgu a tym samym przyczyniają się do lepszego zaopatrzenia tkanki nerwowej w substraty energetyczne oraz tlen. Dzięki temu aktywność intelektualna przynosi lepsze efekty.

    Obciążone procesami myślowymi neurony zużywają więcej produktów energetycznych, nasila się metabolizm, a to w konsekwencji prowadzi do powstawania większej ilości produktów przemiany materii, które obniżają efektywność myślenia, zaś przy długotrwałym wpływie prowadzą do uszkodzenia tkanki mózgowej. Dzięki aktywności fizycznej zwiększa się ukrwienie mózgu a tym samym następuje usuwanie produktów przemiany materii. Czasami potrzeba też przemycia i gruntownego oczyszczenia jelita grubego z nawarstwionych produktów przemiany materii, czyli po prostu lewatywy (Basti) zwanej teraz naukowo kolonoterapią! Aktywność fizyczna powoduje produkcję substancji określanych mianem endorfin. Obecność ich we krwi poprawia samopoczucie. Niestety wiele osób przejawia niewłaściwą postawę wobec aktywności fizycznej takiej jak jogging czy ćwiczenie Asana/s. Nadrzędna zasada, o której zawsze należy pamiętać, brzmi tak: uprawianie sportu jest przyjemnością, jeżeli w twoim przypadku tak nie jest, być może warto zmienić dyscyplinę. Warto polecać także trening jogicznych sztuk walki takich jak oparta na na Hatha Joga/h metoda Wojowników Szamballa, czyli Kalaripayat!

    Progresywna relaksacja mięśniowa

    Progresywna relaksacja mięśniowa (PMR) jest technika ściśle fizyczną służącą do relaksacji w stanach silnego napięcia mięśniowego. Joga przekazuje tę metodę jako dobrze znaną starodawną technikę Jogoda [Yogoda], polecaną przez mistrzów takich jak Jogananda, Babaji, Ananadamurti, Mohan Baba i innych wielkich duchowych nauczycieli. Zasada jest następująca: napinasz bardzo mocno pewną grupę mięśni by były możliwie najbardziej ściśnięte. Utrzymujesz je w takim stanie przez kilka/naście sekund. Następnie rozluźniasz do stanu sprzed ćwiczenia. Konsekwencją jest to, że świadomie starasz się rozluźnić je jak najlepiej. Progresywną relaksację mięśniową, w zależności od potrzeb, możesz stosować tylko do jednej grupy mięśni lub do wszystkich. Aby sprawdzić te metodę zaciśnij pięść najmocniej jak potrafisz, trzymaj ją w ten sposób kilka sekund a następnie rozluźnij mięśnie do stanu sprzed ćwiczenia i jeszcze raz – świadomie rozluźnij najbardziej jak potrafisz. Po skończeniu ćwiczenia odczujesz głęboką relaksacje mięśni, szczególni jeśli będziesz praktykować w rytmie oddychania, bo dla zwiększenia efektu relaksacji, możesz połączyć progresywna relaksacje mięśniową z technika oddechów i/lub wizualizacji. Zwykle ćwiczenie rozpoczyna się od tensji i rozluźniania stóp w pozycji leżącej, znanej jako Śavasana! Ćwiczenie układów Asana/s a także Form Kalaripayattu oparte jest na dynamice napinania i rozluźniania mięśni oraz powiązanej z tym rytmice oddychania!

    Kontrola oddechu

    Metoda głębokich, dolnobrzusznych oddechów jest bardzo skuteczną technika relaksacji i zarazem podstawą tak Hatha Jogi, Zen jak Kalaripayat (Tai-Czi). Na tej filozofii oparte jest ludowe porzekadło nakazujące wziąć dziesięć głębokich oddechów by odzyskać spokój. Metoda ta daje jeszcze lepsze efekty w połączeniu z progresywna relaksacja mięśniową, medytacją lub wizualizacją. Huna zaleca codziennie praktykować 50 głębokich zrelaksowanych oddechów. Joga poleca w różnych wariantach od 21 rano i wieczorem do 84 lub 108 ćwiczeń oddechowych w sesji! Chińska medycyna tradycyjna poleca cztery razy dziennie po około pół godziny pogłębianego oddychania leczniczego dla pacjentów! Rada w postaci głębokiego oddychania przez około 6 minut każdego ranka w połączeniu z wyobrażaniem sobie wchłaniania świetlistej energii świtu poranka, Prańa/h, jest typowym zaleceniem każdego systemu Jogi!

    Ćwiczenia Wprowadzające w Medytacje

    Wstępem do każdej medytacji jest relaks i wyciszenie umysłu, czyli jogiczna Pratyahara, często źle rozumiana lub kiepsko ćwiczona w różnych klubach „ezoterycznych”. Najszybsza metoda relaksacji polega na przejściu świadomością od najdalszych krańców ciała (palce stóp) do głowy i sprowadzenie mięśni do harmonijnej równowagi między napięciem i rozluźnieniem. Po osiągnięciu równowagi daje się odczuć wyraźna przyjemność płynąca z przebywania w swoim ciele. Pogłębienie tego stanu daje sięgnięcie świadomością aż do szpiku kostnego i wypełnienie ciała równoważącymi, złoto-żółtymi energiami elementu ziemi – za wyjątkiem kości, nerek i układu nerwowego, dla których naturalne są krystalicznie chłodne, niebiesko-granatowe energie wody. Głębsza praca nawiązuje do kolorystyki każdego z pięciu tradycyjnych żywiołów w postaci energii świetlnej, to jest ziemi, wody, ognia, powietrza i eteru (Aakaaśa, „Akasza”)!

    Wyciszenie umysłu i emocji osiąga się przez mentalną harmonizację i zabezpieczenie przed negatywnymi  zewnętrznymi wpływami czakramów: Manipura, Anahata i Ajna (Adźńa). Pamiętać przy tym należy o harmonizacji pogłębionego oddechu przez wprowadzenie go w niewymagający kontroli falujący rytm. Blokady oddechu najlepiej rozpracować metodami Prańa Joga/h nawet w postaci uproszczonej jak rebirthing. Bardzo ważną pomocą w medytacji jest rozpoznanie własnych blokad percepcji, identyfikacja fiksacji i zwiedzeń oraz lokalizacja odpowiadających im wzorców, engramów. Kluczem do transformacji tych ograniczeń jest ich akceptacja i zdystansowane spojrzenie na nie, tak jak i na swoje ego, które na wysokim poziomie duchowym ulega sublimacji i rozpuszczeniu w świetle i mocy Kosmicznej Wyższej Jaźni, Boskiej Duszy, Aatma-puruszy.

    Czasem okazuje się, że inni ludzie mnie lub bardziej świadomie podłączają się energetycznie do osoby medytującej. Niezależnie od interpretacji ich działań, niepożądane połączenia można zerwać lokalizując sferę w psychice do której przyczepiły się astralno-mentalne łącza i skupiając na nich Uwagę z intencją odbicia lub zamknięcia połączenia, co działa trochę tak jak ściśnięcie skóry do której przyssał się komar. Faktycznie techniki medytacyjne poprawnie stosowane funkcjonują jak szkło powiększające skupiające promienie słońca, budząc z dystansu wzorce czy engramy po to, by ukierunkować lub rozładować ich energie. Od momentu transformacji wzorzec mentalny, engram staje się zapisem funkcjonowania czakry, do jakiej został przyciągnięty. Myśli i emocje skupiają się bowiem wokół konkretnych czakramów do których archetypowo pasują, tworząc ich aurę, co jest przedmiotem głębszych studiów medytacyjnych jogi i tantry. Przynosi to głębsze uświadomienie sfery ludzkiej istoty, która jest tematem medytacji. Kiedy mówi się o zabrudzonych czakramach to obserwatorzy mają na myśli zwykle wzorce myślo-emocji nagromadzone z powodu własnych ciemnych przeżyć i doświadczeń. Eksperymenty z narkotykami brudzą czakramy powodując poważne zakłócenia w ich pracy, podobnie jak pijaństwo czy nikotynizm.

    Pełne opanowanie przynajmniej jednej techniki prowadzi do zjednoczenia rozdzielonych sfer ludzkiej istoty i otworzenie się na nadświadomą Jaźń, czyli boską Duszę. Wtedy możliwe jest ostatecznie przekroczenie techniki medytacyjnej i zjednoczenie medytacji z życiem i istnieniem. Jest to wejście w nieuwarunkowany stan medytacji, którego konsekwencją jest pogłębienie i poszerzenie techniki medytacyjnej o jej wyższe, ponadmentalne wymiary – nigdy zaś jej porzucenie, co jest jedynie demonicznym błędem. Ten stan oczywiście nie polega na zamknięciu się na technikę medytacyjną, jest raczej przekroczeniem elementarza technik podstawowych, umożliwiającym bezwysiłkowe, synkretyczne używanie ich we właściwej, ale nie w dowolnej kombinacji, tak w codziennym życiu jak i w chwilach wyciszenia czy ekstazy światła, Samadhi [Samaadhi]. Porzucenie kontroli pozwala na obserwację funkcjonowania niższej jaźni, ego, podświadomości, która nauczona technik działa według wyznaczonej jej przez świadomość intencji.

    Medytacja wewnętrznego uśmiechu

    Jest to praktyka otwierająca wszelkie inne działania energetyczne, jako że budzi, zasila i rozluźnia umysł podświadomy, jednoczy Pranę (Qi) i Uwagę w rozluźnionej, pełnej pozytywnych emocji świadomości. Rozpocząć ją można oczywiście po zrelaksowaniu się, szczególnie zrzuceniu spięć z karku, otworzeniu klatki piersiowej, rozszerzeniu przestrzeni międzyżebrowych, rozluźnieniu szyi. Psychicznie warto się zdystansować do wszelkich trosk, napięć międzyludzkich, konfliktów czy zazdrości. Wyobraź sobie kogoś lub coś pięknego, poruszającego Ciebie estetycznie, duchowo. Znajdź w swojej wyobraźni lub otoczeniu to co sprawia Ci radość, to co cię cieszy. Skup się na tej radości, poczuj skąd ta radość u Ciebie płynie. Skieruj swą Uwagę i uśmiech na pępek, poczuj radość w swoim pępku, promieniującą na całe ciało. Możesz poprowadzić swój wewnętrzny uśmiech przez wszystkie swoje organy wewnętrzne, gruczoły, czakry i meridiany. Niech ciało odwzajemni Ci się uśmiechem. Razem z uśmiechem i Skupioną Uwagą (Satkara/m) spontanicznie popłynie Prana/h (Qi), zestrojona z Boską Wolą. Warto złączyć tę medytację z pozytywnymi afirmacjami, wizualizacją sukcesów, koncentracją na pozytywach. Warto uświadamiać sobie stan radości serca i duszy wyobrażając sobie uśmiechnięte serce w środku swej klatki piersiowej, uśmiechniętą małą i świetlistą postać duszy/jaźni mieszkającą w duchowych przestrzeniach serca, która niejako przypomina pełnego radości aniołka czy anieliczkę!

    Medytacja równoważenia

    Świadoma percepcja Nieba i Ziemi (Dyaus i Prithivi) ma wartość bardzo silnie inicjującą. Najsilniejsze ich percepcje płyną odpowiednio z czakr Sahasrara (Korona) i Muladhara (Podstawa). Medytację warto rozpocząć od czakry Ajna (Trzecie Oko), co wytwarza konieczną przestrzeń w czakrze Sahasrara i pozwala na niej lepiej zakotwiczyć Uwagę. Po wchłonięciu potencjału niebiańskiej Prana/h, Qi [Czi]  należy również poprzez Ajna nawiązać kontakt z Ziemią i przesłać z miłością do jej centrum Prana/h, Qi która jest nadmiarowa w rejonie głowy. Matka Ziemia zawsze odpowiada przesłaniem swojej Prana/h, Qi o takim samym charakterze jaki miał przesłany jej potencjał – tutaj wyznaczony przez pozytywne wibracje miłości. W ten sposób zharmonizowaną Prana/h, Qi [Czi],  należy wchłonąć przez Muladharę, skąd łatwo ją przesłać do pępka i zgromadzić w Svayambhu-Linga, zbiorniku Hara w dole brzucha. Koncentracja w obszarze brzucha i pępka, na tak zwanym z japońskiego Zen Hara zawsze ostatecznie balansuje potencjały energetyczne w ciele człowieka, jak również zamyka nadmiernie otwarte ośrodki psychicznej percepcji, chroniąc przed energetycznymi manipulacjami ekspertów od złej czarnej magii i satanizmu.

    Medytacja czakramów [Ćakra/mów]

    Każda czakra [ćakra/m] jest specyficznym obiektem do medytacji i wizualizacji. W początkowym okresie praktyki z czakrami korzystnie jest ograniczyć się do jednej konkretnej czakry w ciągu jednej sesji bądź jednego cyklu sesji. Do medytacji na czakry można zastosować podejście Pingala [Yang] – poprzez różnorodną stymulację, „otwieranie” czakr – oraz podejście Ida [Yin] – wyciszanie ich, „zamykanie”. Balans tych podejść jest niezmiernie owocny, przy czym oczywiście najlepiej jest zacząć i kończyć na wyciszaniu, ktore wygasza aktywność wzorców myślowo-emocjonalnych, engramów. Jest to bardzo pomocne szczególnie wtedy, gdy z daną czakrą łączą się silne przeszłe engramy. Skupienie Uwagi na jednym centrum świadomości pomaga w bezpiecznym rozładowaniu chaotycznych energii, po kolei we wszystkich ośrodkach, a szczególnie w ośrodkach powiązanych przez wibracje płatków i archetypów.

    Istotą takiej medytacji jest skupienie Prana/h i Uwagi (Satkara/m) na danej czakrze, poprzez uświadamianie sobie punktu lub punktów akupunktury, jakie jej odpowiadają, wizualizację jej symbolicznej jantry [Yantra/m], śpiewanie mantry bądź uświadamianie sobie przepływu oddechu i Prana/h przez daną czakrę. W miarę praktyki znika wrażenie wysiłku związanego ze skupieniem i staje się ono naturalnym, bezwysiłkowym stanem umysłu. Koncentracja (Dharana) może być twardo ukierunkowana na konkretny punkt, albo rozproszona dla wyczucia sfery energii generowanej przez czakrę. Średnica aury punktów akupunktury zwanych Marma zależy od skupionej na nich Prany i mocy Uwagi. Daje to możliwość diagnozowania obecności engramów bądź określania poziomu koncentracji. Największe Marmas („punkty”, „obszary”) akupresury mają średnicę własnych czterech palców dłoni w ich najszerszym miejscu mierzoną, a najmniejsze z najważniejszych 108 mają srednicę ½ grubości kciuka, co jest powszechnie wiadomym dla specjalistów przedmiotu!

    W medytacji na czakry zazwyczaj używa się afirmacji i mantramów, czyli powtarzanych fraz mających służyć jako pozytywna autosugestia lub wibracja dźwiękowa. Istotą efektywnej afirmacji nie jest jednak sam pozytywny program, ale dotarcie do negatywnych treści płynących z reaktywowanych przez niego wzorców psychicznych, engramów. Wiele energii poświęcono na obudowywanie pierwotnych blokad werbalnym interface’em, jakim jest jogiczne programowanie umysłu, czyli Brahma-ćintana, afirmatywna modlitwa. Afirmacje wykorzystują i rozbudowują podstawowy engram identyfikacji z etykietką jaką nadaje nam otoczenie – nabytym ego mogą zatem być kruchym fundamentem drogi życiowej, szczególnie wtedy, gdy wyłania się spod bagażu społecznie pożądanych identyfikacji ostateczna samoświadomość Jaźni. Dlatego procesy intensywnego afirmowania zwykle poprzedza okres Uwalniania (Vairagya/m) od wszelkich nagromadzonych w danym temacie życiowym negatywności, błędów, nałogów czy nawyków! Treści jakie się pojawiają w świadomości podczas medytacji mogą być ekstatycznie pozytywne jak i katarktycznie negatywne. W obu tych skrajnościach zdrowe jest – szczególnie jeśli cel medytacji jest głębszy – zachowanie dystansu do wszelkich przeżywań doznawanych w czasie medytacyjnych procesów.


    Vipassana

    Rozwój nauki i technologii, transportu i komunikacji, rolnictwa i medycyny zrewolucjonizował życie ludzi na poziomie materialnym. W rzeczywistości ów postęp jest jedynie pozorny – kobiety i mężczyźni naszych czasów żyją w warunkach ogromnego psychicznego i emocjonalnego napięcia, nawet w rozwiniętych i bogatych krajach. Problemy i konflikty narastające na tle rasowych, etnicznych, religijnych i kastowych uprzedzeń dotyczą mieszkańców każdego kraju. Ubóstwo, wojny, broń masowej zagłady, choroby, narkomania, groźba terroryzmu, dewastacja środowiska naturalnego i zanik wartości moralnych stawiają pod znakiem zapytania przyszłość naszej cywilizacji. Wystarczy rzut oka na pierwsze strony gazet, by uświadomić sobie cierpienie i głęboką rozpacz, jakie dotykają mieszkańców naszej planety. Czy istnieje droga wyjścia z tych problemów zdających się nie mieć rozwiązania? Odpowiedź brzmi jednoznacznie: tak. Na całym świecie widoczne są zmiany, jeśli tylko ludzie medytują. Ludzie próbują znaleźć metodę, która przyniesie pokój i harmonię, odbuduje wiarę w siłę ludzkich wartości i stworzy świat oparty na wolności oraz nieskażony jakąkolwiek formą wyzysku: społecznego, religijnego czy ekonomicznego. Tą metodą może być twórcza medytacja Vipassana lub do niej metodycznie podobna technika nauczana przez mistrzów Jogi czy Tantry. Technika medytacji Vipassany jest metodą wiodącą od wszelkiego cierpienia ku wolności. Usuwa pożądanie, niechęć i ignorancję, które są odpowiedzialne za nasze nieszczęście. Praktykujący stopniowo pozbywają się głęboko ukrytych przyczyn cierpienia i zyskawszy równowagę umysłu wychodzą z mroku dawnych napięć w kierunku szczęśliwego, zdrowego i użytecznego życia. Jest wiele relacji potwierdzających ten proces.

    Technika medytacyjna Vipassana jest prostym i praktycznym sposobem na osiągnięcie prawdziwego spokoju umysłu i prowadzenie szczęśliwego, pożytecznego życia. Vipassana znaczy “widzieć rzeczy takimi, jakimi są”; to logiczny proces oczyszczania umysłu poprzez samoobserwację. Od czasu do czasu wszyscy ludzie doświadczają uczucia strachu, niepokoju, frustracji czy dysharmonii. Kiedy cierpimy, nie ograniczamy naszego nieszczęścia do nas samych, lecz przenosimy je na innych. Nie jest to właściwy sposób na życie. Wszyscy dążymy do życia w zgodzie ze sobą i z tymi, którzy nas otaczają, o ile to tylko możliwe. Ludzie są istotami społecznymi – musimy żyć w relacjach z innymi. Jak więc żyć w pokoju, jak pozostawać w wewnętrznej harmonii i zachowywać spokój i harmonię wokół nas? Vipassana to jedna z technik, która umożliwia nam doświadczanie spokoju i harmonii: oczyszcza umysł, uwalnia od cierpienia i głęboko zakorzenionych przyczyn cierpienia. Praktyka prowadzi krok po kroku do najwyższego duchowego celu – całkowitego wyzwolenia od wszystkich mentalnych zanieczyszczeń.

    Tło historyczne

    Vipassana jest jedną z najstarszych indyjskich technik medytacyjnych, a została na nowo reaktywowana 2600 lat temu przez Gautama Buddhę i jest esencją tego, co praktykował i czego nauczał przez 84 lata swego życia. W czasie życia Buddha wielka liczba ludzi w Północnych Indiach wyzwoliła się z więzów cierpienia poprzez praktykę medytacji Vipassana. Po pewnym czasie technika rozpowszechniła się w sąsiednich krajach: Birmie, Sri Lance, Tajlandii i innych, gdzie przyniosła tak samo dobre efekty. Pięć wieków po śmierci Gautama Buddy, szlachetna metoda Vipassany znikła z Indii wraz z buddyzmem. Czystość przekazu została pozornie utracona, choć praktykowana była ciągle w tajemnych bractwach jogi i tantry. Technika w wersji buddyjskiej przetrwała głównie w Birmie i Bhutanie dzięki łańcuchowi oddanych nauczycieli. Z pokolenia na pokolenie przez ponad 2500 lat nauczali oni Vipassany w nieskazitelnie czystej formie. W naszych czasach dzięki mistrzom medytacja Vipassana w postaci uproszczonej wróciła do Indii i ponad 80 innych krajów. Vipassana powróciła do kraju swego pochodzenia, Indii, jako ratunek dla tamtejszych licznych problemów egzystencjonalnych. Mistrzowie żywią przekonanie, że technika Vipassany rozprzestrzeni się z Indii na cały świat niosąc korzyść całej ludzkości. Bezcenny klejnot Vipassany przechowywany w niewielkim kraju Birmie może teraz służyć mieszkańcom wielu miejsc na świecie. Dzisiaj coraz większa liczba ludzi ma możliwość uczyć się tej prostej sztuki życia dającej trwały spokój i szczęście. Oczywiście dla bardziej zaawansowanych należy polecić głębsze rozwinięcia tej początkowej metody dawane przez mistrzów starej tradycji jogi czy tantry!

    Praktyka Vipassana

    Aby nauczyć się podstaw uproszczonej Vipassany, należy wziąć udział w 10-dniowym stacjonarnym kursie prowadzonym przez wykwalifikowanego nauczyciela. Kursy odbywają się w ośrodkach Vipassany oraz w innych miejscach. Podczas kursu uczniowie pozostają na jego terenie i nie kontaktują się ze światem zewnętrznym. Powstrzymują się od czytania i pisania, praktyk religijnych i innych aktywności zwyczajowych. Stosują się do wymagającego rozkładu dnia zawierającego około 10 godzin siedzącej medytacji. Uczniowie są zobowiązani do zachowania milczenia i nie porozumiewają się z innymi studentami, aczkolwiek mogą rozmawiać o sprawach dotyczących medytacji z nauczycielem oraz o kwestiach natury organizacyjnej z kierownictwem kursu. Naukę techniki można podzielić na trzy etapy. Na początku studenci praktykują powstrzymanie się od jakichkolwiek zachowań krzywdzących inne istoty. Podejmują się przestrzegać pięciu moralnych wskazań. Wstrzymują się od: zabijania, kradzenia, kłamania, niewłaściwych zachowań seksualnych i używania środków odurzających. Przestrzeganie tych zasad pozwala na wyciszenie umysłu w takim stopniu, by mógł on sprostać czekającemu go zadaniu. Następnie przez pierwsze trzy i pół dnia kursu studenci praktykują medytację Anapana koncentrując uwagę na oddechu. Praktyka ta pozwala rozwinąć kontrolę nad umysłem.

    Dwa pierwsze kroki: właściwego postępowania w życiu i rozwinięcia kontroli nad umysłem są niezbędne i korzystne, jednakże niekompletne bez podjęcia trzeciego kroku: oczyszczania umysłu z zalegających w nim nieczystości. Trzeci etap tej medytacji realizowany przez ostatnie sześć i pół dnia jest właściwą praktyką Vipassana: uczeń z klarownością wewnętrznego doświadczenia poznaje swoją fizyczną i psychiczną strukturę osobowości. Kilka razy dziennie studenci otrzymują odpowiednie instrukcje medytacyjne, a kolejne etapy pracy omawiane są przez Nauczyciela Dharmy (Acharya) podczas wieczornych wykładów i prezentacji z taśm video. Przez pierwsze dziewięć dni kursu obowiązuje całkowite milczenie. Dziesiątego dnia studenci mogą rozmawiać i powoli powracają do kontaktów ze światem zewnętrznym, zaś kurs kończy się rankiem 11 dnia praktyki. Odosobnienie zamyka się praktyką Maitri-Bhavana – pełna miłości dobroć lub życzliwość dla wszystkich. Jest to technika medytacyjna, która pozwala na podzielenie się owocami praktyki ze wszystkimi istotami. Wszystkie kursy na całym świecie finansowane są wyłącznie z dobrowolnie ofiarowywanych dotacji, nie ma opłat za uczestnictwo. Koszty kursów pokrywane są całkowicie z dotacji starszych uczniów, czyli takich osób, które ukończyły przynajmniej jeden kurs tej metody medytacji. Pragnąc podzielić się korzyściami, jakie sami odnieśli, ofiarowują dotację umożliwiając innym wzięcie udziału w kursie i nauczenie się czym jest medytacja. Nauczyciel ani nauczyciele-asystenci nie otrzymują wynagrodzenia, gdyż są wolontariuszami. Zarówno oni jak i obsługa kursów pracują jako wolontariusze, gdyż zgodnie z najczystszą tradycją buddyjską nauczanie Vipassany przekazywane jest za darmo, bez jakichkolwiek opłat – wspierane jest wyłącznie przez dotacje płynące ze szczerego uczucia wdzięczności i chęci dzielenia się z innymi.

    Współczesna Vipassana wywodzi się z tradycji buddyjskiej lecz może być akceptowana i praktykowana przez ludzi różnych wyznań. Gautama Buddha nauczał Dharmy – drogi, prawdy, ścieżki. Swoich uczniów nie nazywał “buddystami”, określał ich mianem “Dharmini” czyli tymi, którzy podążają ścieżką prawdy. Technika zakłada, że wszystkich ludzi dotyczą te same problemy, a proponowana przez nią metoda ich rozwiązywania tych jest pragmatyczna, naukowa i może być stosowana przez wszystkich ludzi. Kursy Vipassana Dhyana/m są dostępne dla każdego, kto szczerze pragnie nauczyć się techniki – niezależnie od rasy, pochodzenia społecznego, wiary czy narodowości. Chrześcijanie, hinduiści, muzułmanie, buddyści, żydzi oraz wyznawcy innych religii z powodzeniem praktykują medytacje Vipassany. Cierpienie jest udziałem wszystkich, a zatem uniwersalne problemy wymagają uniwersalnych rozwiązań. Na przykład: gdy doświadczamy uczucia złości, nasza złość nie jest chrześcijańską złością czy buddyjską złością, chińską złością czy polską złością. Podobnie miłość i współczucie nie przynależą do żadnego miejsca, społeczności czy wiary – są to uniwersalne ludzkie wartości zależne od stanu umysłu. Ludzie o różnych poglądach praktykujący Vipassanę doświadczają pozytywnej przemiany w medytacji, a nacja polek i polaków powinna szczególnie wyzbywać się zaborczości i zawiści oraz zazdrości, gdyż emocje te szczególnie demonicznie kalają cały naród od wielu pokoleń!


    Medytacja Transmisyjna i Trójkąty

    Medytacja Transmisyjna znana lepiej jako laja joga dhjana jest specjalistyczną formą grupowej medytacji w której uczestnicy oferują siebie swoje ośrodki energetyczne, czyli czakramy [ćakram/y] jako instrumenty do obniżania potencjału i transformowania duchowych energii pochodzących od Duchowej Hierarchii Mistrzów – Guru/h którzy są starszymi braćmi rasy ludzkiej, nadzorujący i przewodzący naszej ewolucji. W ten sposób zaopatrują oni naszą planetę w energie, które przekształcają nasz świat i które są bardziej dostępne i pożyteczne dla ludzkości i dla innych królestw w naturze. Według ezoteryków i międzynarodowego mistrzów Medytacja Transmisyjna (MT) jest najważniejszą pracą, którą wszelkie grupy duchowe mogą dzisiaj z łatwością wykonywać. Nie jest ona przeciwstawna żadnej innej formie medytacji, którą być może praktykujesz. W rzeczywistości wzmocni ona wszelką twoją medytację oraz inną działalność i służbę. Trzeba pamiętać, że grupa transmisyjna nie jest koniecznie miejscem, gdzie należy szukać indywidualnych porad, przesłań channelingowych, kontaktu z planami astralnymi, a wręcz przeciwnie powinno się channelingu unikać. Jest to po prostu oddawanie siebie w służbę Najwyższemu Bogu dla dobra świata ludzkości i planety. Jednak ubocznym działaniem tego bezinteresownego czynu jest przyspieszony rozwój duchowy uczestników MT. To co można osiągnąć w ciągu dwudziestu lat osobistej medytacji, dokonać można w ciągu jednego roku stałej i prawidłowej pracy transmisyjnej pod opieką dobrego mistrza, guru/h.

    Kiedy energie wschodzącego Wodnika zaczynają pobudzać nasze umysły i serca, i kiedy zaczynamy kontaktować się z naszym wyższym aspektem, czyli z duszą, z aatmanem, odczuwamy nowy i trudny do określenia impuls. Kiedy ten impuls wzrasta nieodzownie prowadzi on nas do kontaktu z ludźmi i z sytuacjami, w których można go wykorzystać. Impuls ten, powstający na poziomie duszy, nazywa sie służbą, sevą. Jest ona jedną z tych wielkich nauk, które rozwiną sie w czasie Nowej Ery Wodnika trwającej ponad 2 tysiące lat. Służba Nowej Ery, czyli Medytacja Transmisyjna jest najmocniejsza, kiedy jest pełniona w grupie. Jest to znany fakt, grupa może przesłać o wiele więcej energii aniżeli osoba medytująca pojedynczo. Medytacja Transmisyjna oferuje jedyną w swoim rodzaju możliwość służenia ludzkości poprzez współpracę z innymi ludźmi w twoim miejscu zamieszkania czy okolicy. Rozpoczyna się i zakańcza intonowaniem synchronizacyjnej sylaby OM (AUM), który to dźwięk jak i znak służy połączeniu i pojednaniu na poziomie duchowym, na poziomie duszy, wyższej jaźni! Wszyscy siedzą w kręgu lub w kilku kręgach i skupiają Moc Światła Duszy rozsyłając słoneczne promienie ze swych umysłów do wszystkich potrzebujących do całej ludzkości i stworzeń! Grupa MT nazywana jest ezoterycznym Kręgiem Światła oczyszczającym planetę, gdyż boskie Światło rozpuszcza i usuwa wszelkie zło, jeśli jest odpowiednio skupione i skierowane z pomocą Modlitwy Pokoju czy Mantry!

    Medytacja jest, w zależności od rodzaju, mniej lub bardziej naukową metodą nawiązania kontaktu ze swoją boską duszą i w efekcie zjednoczeniem z nią. Taki jest właściwy cel każdej autentycznej i poważnie praktykowanej medytacji. W odróżnieniu od wielu innych rodzajów ćwiczeń, Medytacja Transmisyjna przyciąga tylko takich ludzi, których pragnieniem jest służyć bezinteresownie dla wspólnego dobra całej ludzkości. Pragnienie służby innym staje się zauważalne dopiero wtedy, kiedy wytworzy sie w pewnej mierze kontakt z boską duszą, z wyższą jaźnią ludzkości i stworzeń. Dzieje się tak, ponieważ to boska dusza chce służyć innym. Twoje ciało fizyczne, które wszyscy widzimy jest na tym planie nośnikiem duszy, wyższej jaźni, puruszy. Ale w istocie jesteśmy duszą, inteligentną duchową istotą na wyższych planach. Celem medytacji jest zestrojenie fizycznego mózgu i osobowości na planie fizycznym z duszą, z aatmanem czy puruszą tak, żeby stopniowo mogło nastąpić nasycenie tego nośnika osobowości energią i właściwościami duszy. Im wyższy stopień duchowego rozwoju tym większa jedność w pracy grupowej, tym większe doświadczenie unifikacji z innymi, głębia jogi!

    Mistrzowie Mądrości dysponują ogromnymi energiami duchowymi, a medytacja, Dhyana w swym znaczeniu istotnym, esencjonalnym oznacza „Przepływanie Światła”. Większa część niewidzialnej pracy Mistrzów Mądrości, Guru/h, polega na rozprowadzaniu świetlistych energii po świecie oraz w przyrodzie. Celem mistrzów mądrości jest spełnienie Planu ewolucyjnego przewidzianego dla naszej planety Ziemi. Wiele z tych światłych energii jest pochodzenia kosmicznego i gdyby były kierowane bezpośrednio na Ziemie, odbijałyby się od ludzi, ponieważ ich częstotliwość jest zbyt wysoka. Grupy Medytacji Transmisyjnej służą jako stacje pośrednie, służą jako transformatory dla kosmicznych prądów. Mistrzowie wysyłają energie duchowe poprzez czakramy [ćakram/y] uczestników grupy. W ten sposob energie te są automatycznie transformowane i dzięki temu stają się dostępne i bardziej użyteczne ludzkości. Następnie mistrzowie kierują je w te miejsca na Ziemi, gdzie są najbardziej potrzebne. Powstanie każdej grupy medytacyjnej, grupy Transmisji Światła jest wielkim błogosławieństwem i wsparciem tak dla całej okolicy jak i dla całej planety, stąd zachęta Oświeconych Mistrzów, Guru/h, aby tworzyć jak najwięcej Grup Medytacji Transmisyjnej (GMT), a także jak najczęściej uczestniczyć w esencjonalnej, anielskiej czy jak kto woli boskiej pracy jaką jest Dhyana, Medytacja Światła!

    Medytacja Trójkątów

    W przypadku kiedy formowanie grupy laja joga/h lub przyłączenie sie do grupy transmisyjnej na planie fizycznym nie jest możliwe, stworzenie trójkąta medytacyjnego z dwoma innymi osobami daje możliwość brania udziału w tej formie służby laja joga/h, choć nie jest to już taki sam poziom duchowej mocy. Trójkąt jest grupą trzech osób, które łączą się w myślach na kilkadziesiąt minut twórczej medytacji laja joga/h. Nie muszą one mieszkać w tej samej okolicy, i nie jest konieczne synchronizowanie godziny do wykonania tej pracy, chociaż jeden czas pracy jest wysoce pomocny. Ponieważ więzi trójkąta zbudowane zostaną z substancji mentalnej, mogą być ożywione nawet wtedy kiedy tylko jeden z uczestników wykonuje tę pracę. Medytacja jako praca w trójkącie jest prosta, łatwa i bardzo twórcza. Mentalnie połącz się z pozostałymi uczestnikami. Wtedy powiedz na głos 3 lub 7 razy Om (Aum), i jeśli to możliwe Wielką Inwokację. Zobacz swój Trójkąt połączony ze wszystkimi innymi Trójkątami i z Grupami Transmisyjnymi i medytacyjnymi na Ziemi. Zobacz jak to białe światło krąży w tej sieci punktów ogniskowych i rozprzestrzenia sie aby otoczyć świat, pomagając w ten sposób strumieniem Światła i Miłości objąć całą ludzkość.

    Poprzez zastosowanie metody Trójkątów jest wytwarzana i pielęgnowana sieć światła i dobrej woli pokrywająca całą planetę. Sieć ta dostarcza niezbędnych splecionych włókien oświetlonej mentalnej substancji, przez które przepłynąć może duchowa energia. Praca w trójkątach jest drogocenna służbą dla ludzkości oraz przyrody i może być wykonywana razem z Medytacją Transmisyjną znaną lepiej jako uproszczona Laja Joga. Anioły Boga, Deva/s każdego dnia o świcie i o zmierzchu posyłają duchowe, Boskie Światło dla wszystkich, którzy są zdolni odbierać boską oświecającą energię duchową i transmitować ją dla innych, co oznacza Dhyana/m, właściwy proces medytowania w najistotniejszym sensie słowa medytacja! Wszelkie ćwiczenia medytacyjne są w istocie przygotowaniem do podjęcia anielskiej, duchowej służby Przekazywania Światła, ale jest to praca, która tak naprawdę wymaga wysoce oczyszczonego i wysubtelnionego umysłu, bliskiego Oświecenia! Ci, którzy są Oświeceni wypełniają Dhyana/m każdego dnia o właściwych porach przez całe swoje życie i nie chwalą się tą służebną, boską pracą dla ludzkości i wszystkich stworzeń planety!

    Mistrz Djhwal Khul na temat medytacji i służby Światła

    „Uczniowie i wtajemniczeni uczą się poprzez medytację techniki za pomocą ktorej rozum Boga, uniwersalny rozum, czyli proces myślenia planetarnego logosu, może być zanotowany i zarejestrowany. Musicie nauczyć się dawać szerszą konotację słowu „medytacja“ niż dawaliście mu do tej pory. Medytacja, Dhyana, oznacza bycie otwartym na impresję duchową, a więc na współpracę z Hierarchią Mistrzów.“

    „Metoda pracy Duchowej Hierarchii jest impresją umysłów swoich uczniów, pracą w której Mistrz [Guru/h] jest nadajnikiem, a uczeń jest odbiorcą impresji i energii“

    „Potrzeba dzisiejszego świata nigdy nie była tak wielka, ani odpowiedzialność spoczywająca na tych którzy kroczą po ścieżce uczniów równie głęboka, prawdziwa i pilna… My potrzebujemy tych, którzy poszukują bliskiego kontaktu ze swoimi duszami i z nami, którzy usiłują dzisiaj przewodzić rasie ludzkiej.“

    „W tym dniu nagłej potrzeby i rozwijającej się sposobności niech wszyscy uczniowie podejmą swoją decyzję zaofiarowania tego wszystkiego co posiadają, aby pomóc ludzkości… Nadeszła ważna godzina i wzywam was wszystkich, którym staram sie pomóc, abyście przyłączyli się do wytężonego wysiłku wielkich mistrzów mądrości. Oni pracują dzień i noc usiłując ulżyć ludzkości. Oferuję wam sposobność i mówię wam że jesteście potrzebni – nawet ci najmniejsi pomiędzy wami. Zapewniam was, że grupy uczniów, pracujących zgodnie i z głęboką i niezałamującą się wzajemną miłością dla siebie, mogą osiągnąć znaczące wyniki.“

    Wiele błogosławieństw dla wszystkich,
    którzy przyłączają do tej wielkiej pracy Oświecania planety!

    Mohan Ryszard Matuszewski
    Himavanti Sampradaya

  • Gematria – Numerologia – Liczbowanie

    Gematria – Numerologia – Liczbowanie

    Wiedza numerologiczna oparta na cyfrach i liczbach jest ezoteryczną nauką o wiele szerszą i głębszą niźli ludzie powszechnie sądzą i nie należy jej traktować jedynie jako zabawy z przymrużeniem oka. Mędrcy starożytni w kulturze Europy i Azji, a także Egiptu dobrze znali nauki o zamianie liter alfabetu na cyfry i gematrycznym odczytywaniu ukrytych w nich znaczeń. Jeden z podstawowych sposobów odczytywania wiedzy z liczb to interpretacja z imienia, nazwiska, a także nazw miejscowości czy kraju.

    Podstawową, najbardziej znaną procedurą numerologiczną jest przypisywanie literom cyfr od 1 do 9. Jako podstawę obliczeń przyjmuje się międzynarodowy alfabet numerologiczny:

    123456789
    ABCDEFGHI
    JKLMNOPQR
    STUVWXYZ 

    Używamy generalnie numerologii Pitagorejskiej, gdzie przyporządkowanie numerków oparte jest na kolejnosci liter w alfabecie. Litery narodowe dopisuje sie do litery głównej, od ktorej pochodzą. Np Ą ma taką samą wibrację numerologiczną jak A.

    Hasłowa interpretacja tych cyfr jest następująca:

    1 – liczba unifikacji, jedności, matki
    2 – liczba konfliktów, dwoistości
    3 – liczba Serca, trócy
    4 – liczba Żywiołów, podstaw, natury
    5 – liczba Duszy lub Żywiołów
    6 – silne ego
    7 – ścieżka mistyczna
    8 – liczba biznesmenów, władzy i bogactwa, materialistów
    9 – liczba doskonałości, perfekcji, ojca

    W celu glebszej analizy numerologicznej, pełniejszej interpretacji imienia lub nazwiska lub nazwy miejscowości, ale też poszukiwania ukrytych znaczeń i tendencji, stosuje się rozwiniętą wersję liczbowania. Wyliczeń dokonuje się wówczas dla trzech następujących aspektów: Ducha, Jaźni i Ciała, co jest odpowiednio określane jako Nous, Psyche i Soma. Soma tyczy spraw życiowych, codziennych, cielesnych, jest to Ciało, Materia, Świadomość. Psyche to liczba Psychikonu, czyli emocjonalno-myślowej natury, umysłu, Astromentalu, Duszy, Podświadomości. Nous to sfera Ducha, Nadświadomości. Taki podział opiera się na prostej zasadzie rozwijania i skracania liczb. Przyporządkowania liczbowe dla poszczególnych aspektów dla pełnego wyliczania numerologicznego portretu osobonazwy NPS (Nous – Psyche – Soma) zawiera poniższa tabelka.

    LiteraNousPsycheSoma
    A, Ą10011
    B10122
    C, Ć10233
    D10344
    E, Ę10455
    F10566
    G10677
    H10788
    I10899
    J109101
    K110112
    L, Ł111123
    M112134
    N, Ń113145
    O, Ó114156
    P115167
    Q116178
    R117189
    S, Ś11819(10)1
    T119202
    U120213
    V121224
    W122235
    X123246
    Y124257
    Z, Ż, Ź125268

    Dane te z łatwością można obliczyć samemu. Koluma Soma to powszechnie znany podział dziewiątkowy. Kolumna Psyche wynika z numeru porządkowego, jaki ma dana litera w alfabecie (bez polskich znaków). Gdy od niej odejmujemy jeden (1) i wstawiamy (1) na początku (lub inaczej: po odjęciu 1 dodajemy 100), uzyskujemy liczbę Nous. A jak cyfry tej liczby dodamy do siebie otrzymujemy cyfrę elementarną, skróconą, potrzebną do interpretacji Soma. Przykładowo dla litery P: numer porządkowy w alfabecie to 16 (Psyche). Odejmujemy 1 i dostawiamy 1 na początku i w ten sposób uzyskujemy Nous=115 (albo 16-1+100=115). Jak dodamy do siebie cyfry z liczby 115 (1+1+5) otrzymamy (7), czyli cyfrę Soma, podobnie gdy dodamy 1+6 = (7).

    Wyliczenia numerologicznego osobonazwy dokonujemy dla tych trzech aspektów, wpisując obok każdej literki imienia i/lub nazwiska czy miejscowości odpowiednie wartości tych trzech aspektów.

    Wyliczenie numerologiczne NPS (tzw. numerogram) dla miejscowości Sopot przedstawia się następująco:

    N P S
    S 118 19 1
    O 114 15 6
    P 115 16 7
    O 114 15 6
    T 119 20 2
    580 85
    13 13
    4 4 22

    Zanim zaczniemy taki portret liczbowy interpretować, należy zapoznać się z pewnymi podstawowymi zasadami interpretacyjnymi. Nie jest możliwe ich przestrzeganie bez znajomości cyklów życiowych, oraz liczb specjalnych – mistrzowskich i demonicznych.


    Cykle rozwoju

    W zależności od numerologicznej wibracji pierwszej i ostatniej litery danej osobonazwy, można wyróżnić trzy cykle rozwoju:

    stagnacyjny

    – gdy pierwsza i ostatnia litera mają tę samą wibrację, np. imiona: Alima, Andrzej, Justyna. To dobry cykl życiowy z takim samym końcem jak i początkiem (A)=1. Nie ma dołka, nie ma cyklu urwanego, bardzo dobry rytm. Koniec jest płynnym początkiem cyklu następnego, bez kłopotów. Jest to cykl prosty, utrzymujący, zachowawczy. Jednak dla rozwoju duchowego niekorzystny z uwagi na brak wzrostu w górę!

    upadkowy

    – gdy ostatnia litera osobonazwy odpowiada cyfrze niższej niż litera pierwsza, np. większość polskich imion żeńskich: Gosia (G)=7 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, Maria (M)=5 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, Hanna (H)=8 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, Ewelina (E)=5 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, ale też przykładowo: Kuba (K)=2 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, Rafał (R)=9 ⇒(spadek)⇒ (Ł)=3. Kolejny każdy cykl przy takim imieniu jedzie w dół:

    Z takim imieniem trudno jest podnieść się w górę, to cykl degeneracyjny w każdym powtórzeniu, a im większa różnica między cyfrą pierwszą a ostatnią, tym upadek bardziej ostry. W przedstawionym przykładzie 7-1=6, czyli kolejny cykl zaczyna się o 6 stopni niżej niż pierwszy i każdy kolejny zaczyna się o kolejnych 6 punktów niżej. W literce (S) możliwe nadęcie ego i rozdźwięk z rzeczywistością ze względu na dużą amplitudę wahań wibracyjnych.

    Przy cyklach upadających trzeba się ratować w nowym cyklu zaczynając coś nowego, aby nie zjechać na dno.

    wzrostowy

    – gdy ostatnia litera osobonazwy odpowiada cyfrze wyższej niż litera pierwsza, np. imiona: Mohan (M)=4 ⇒(wzrost)⇒ (N)=5, Sławomir (S)=1 ⇒(wzrost)⇒ (R)=9, Mateusz (M)=4 ⇒(wzrost)⇒ (Z)=8. Każdy kolejny cykl przy takim imieniu jedzie w górę. Przy imieniu Mohan, osoba zawsze kończy 1 stopień wyżej niż zaczęła (5-4=1).

    Ta cykliczność i jej posów, skok, tyczy wszystkich dziedzin, jakimi się ludzie zajmują – biznesem, miłością, polityką i duchowością. Kształt cyklu służy do jasnowidzenia, jak się wszystkie rzeczy człowiekowi ułożą. To są głębokie kwestie i nie należy ich spłycać, to determinanta całego życia, losu.

    Jako osobonazwa o określonej ilości liter w swoim imieniu podziel życie na ilość liter i zobacz, do jakiego cyklu pasujesz, jaka wibracja (której litery) realizuje się w tej chwili. Ile życia za, a ile przed tobą. Rozrysuj swoje imię na wykresie korzystając z numeracji SOMA.


    Liczby mistrzowskie

    Jeśli w dodawaniu, w sumie końcowej uzyskamy liczby składające się tylko z takich samych cyfr, np. dwucyfrowe: 11, 22, 33 itd. lub trzycyfrowe: 111, 222, 333 itd, rozpatrujemy je bez dalszego skracania i traktujemy jako Liczby Mistrzowskie. Liczby te dzielą się na Mniejsze i Większe Liczby Wtajemniczeń. Mniejsze liczby wtajemniczeń to: 11, 22, 33, 44. Większe liczby Wtajemniczeń Planetarnych, czyli Pięć Wtajemniczeń Duchowych to liczby 55, 66, 77, 88, 99.

    Cieniem liczby 33 jest ego, 6, przez które wielu upada, szczególnie w kraju o wibracji takiej jak POLSKA.


    Liczby diabelskie

    W ramach poszukiwania ukrytych wibracji numerologicznych, istotne jest wyłapanie wibracji demonicznych. Z liczb dwucyfrowych należą do nich kolejno 17, 15 i 23 poczynając od największego natężenia zła, które liczby ze sobą niosą. Z liczb trzycyfrowych, a więc w sferze Nous najbardziej demoniczne imiona to wibracje 666, później cała rodzina imion od 660-669 z dwiema szóstkami na początku. Potem te, które mają w ogóle dwie szóstki w składzie Nous (trzycyfrowej sumy), np. 566, 626, 606, jest to pewna satanistyczno-okultystyczna gradacja w hierarchii, a posiadanie demonicznej „ksywki” czy personaliów to i stopień zaawansowania w czarnej loży, nawet jak osoba jest nieświadomym narzędziem. Liczba 665 to matka/ojciec Szatana (liczba poprzednia do 666), a liczba 667 to syn/córka Diabła (liczba następna po 666). Niestety, liczba 668 (Polska) to tzw. wnuczka Diabła.

    Generalnie przy imieniu lub nazwisku, sześcioliterowym, warto być czujnym. Niektórzy Nauczyciele duchowi dają imiona 5 lub 7-literowe, a sześcioliterowe w ogóle omijają. Z przesadną ostrożnością można też unikać dawania dzieciom imion sześcioliterowych, unikać nazwisk sześcioliterowych. Ale bez paniki, bo przykładowo 665 a 566 niewiele się różnią wibracyjną energią końcową, tym bardziej, że dają 17, najbardziej chyba diabelską liczbę dwucyfrową! Przykładowo 766, 686, 366, 466 to też czortowski syfek w Imieniu, Nazwisku czy nazwie miejscowości. Maryja i Piekło to 662, wibracje energetyczne tożsame, jedno wyraża drugie i do niego prowadzi, jakby się ktoś pytał. To jest wiedza duchowo-naukowa. Wiesia, Tadzio, Antoni, Ziemek, Czechu, Żaneta, Lesław, Iwonka, Aleksy, Julita – cóż trzeba uważać na osoby o takich zdrobnieniach czy imionach, szczególnie jak są do nich przywiązane. 660 dobre jest dla demonosamobójców, bo tym się kończy.

    A jeśli chodzi o demoniczne imiona typu 666 (Diabły) i zbliżone to przykładowa lista imion, osób, na których skłonności trzeba bezwzględnie uważać!

    660
    (606, 066)
    Źródłowe Imiona
    Gleba/Korzeń Diabła
    Edison, Gulkan, Wiesia, Dykiel, Jaśmin, Czechu, Walsch, Wycech
    661
    (616, 166)
    Praprapradziadowie
    Diabła/Diablicy
    Alfons, Izolda, Żaneta, Julian, Grzech, Teofil, Chorub, Bastet, Kujawa, Mantra, Adwent
    662
    (626, 266)
    Prapradziadowie
    Diabła/Diablicy
    Estera, Teresa, Maryja, Piekło, Morgan, Gabruś, Kołacz, Butiek, Fiutak, Siwiec, Widuch
    663
    (636, 366)
    Pradziadki
    Diabła/Diablicy
    Ziemek, Miller, Makary, Mexico, Niemcy, Józefa, Stella, Gumola, Howard, Wilber, Sekuła, Płonka, Kapłon, Aniela, Damian
    664
    (646, 466)
    Dziadek/Babcia
    Diabła/Diablicy
    Ksiądz, Damazy, Czechy, Lublin, Maryla, Britta, Elwira, Buller,
    Gronek, Matyja, Marcel, Marika, Gazela, Flawia, Anetka
    665
    (656, 566)
    Ojciec/Matka
    Diabła/Diablicy
    Sławek, Longin, Loroch, Anzelm, Zelman, Górska, Władze, Feliks, Flinta, Nikola, Jordan
    666Diabeł lub DiablicaHitler, Maryna, Aryman, Gabryś, Fordon, Maryje (l.mn.), Lepper, Satini, Remuna, Gwidon, Lesław, Murena, Atinis, Cesarz, Horska, Keleny, Sobota
    667
    (676, 766)
    Syn/Córka
    Diabła/Diablicy
    Papież, Hermon, Julita, Iwonka, Dorota, Hilary, Aleksy, Tycjan, Antoni, Vulcan, Otylia, Metody, Marczak, Jolanta
    668
    (686, 866)
    Wnuk/-czka
    Czorta
    Polska, Szaman, Teista, Rokita, Hubert, Durska, Fotyga, Margot, Yovita, Wtorek
    669
    (696, 966)
    Prawnuczki
    Diabła/Diablicy
    Musiał, Tadzio, Natura, Stalin, Szejna, Weller, Wróbel

    Grupa 6 w negatywnym aspekcie to silne egoizmy, sobkostwo, narcyzm, autyzm, własne (chore) ścieżki, izolacjonizm, brak współpracy, oddzielenie, niezdolność do pracy we wspólnocie, rozbicie związków – niezdolność do życia we dwoje, odpychanie innych od siebie, trudność w tworzeniu grup, rozbijanie grup porzucanie pracy, olewanie ludzi, ignorowanie poleceń nauczycieli i przewodników. Silne cechy egoistyczno-izolacyjne, chore postawy ego! Nie umieją bezinteresownie działać dla innych, tylko dla siebie. Egotyzm, sobkostwo to fundament ich funkcjonowania; dawanie i wspieranie jest dla nich przykrym wysiłkiem, jak coś robią, to tylko dla uznania, poklasku, pochwały, zawsze trzymając dystans, robią awanturki, plują na innych, nie robią to, co powinni, tylko własne widzimisię! Należy jednak pamiętać, że sama cyfra 6 to egoizm, a nie demonizm zaraz, jak w jej wzmocnieniach.

    A poniżej dokładniejsza analiza takich demonicznych osobonazw pod kątem duchowego rozwoju.

    N P S
    B 101 2 2
    E 104 5 5
    T 119 20 2
    I 108 9 9
    U 120 21 3
    K 110 11 2
    662 68 23
    14 14
    5 5 5

    Osoba posiadająca to nazwisko to takie pozorne serce/dusza (5) tyle, że już psyche ma wibrację egoistyczną (68), a głębia to Loża Demoniczna (662), bo liczby od 660-669 to podwójne egotyczno–demoniczne diabełki. Takie osoby sprawiają wrażenie ezoteryczno–mistycznych (5), ale faktycznie przekręcają w końcu wsystko w demoniczną, odwróconą gwiazdę (pięcioramienną), bo są z urodzenia istotkami opacznie myślącymi i źle wybierającymi, o zepsutym wnętrzu. Zaleca sie takiej osobie natychmiast zmienić nazwisko! Taka osóbka musiała mieć głębsze wtajemniczenie w Czarną Lożę (Magis) i dlatego zapewne urodziła się już z wibracyjnie negatywną tożsamością. Mogła też czynić po prostu wielkie zło odpowiednie dla poziomu tak wysokiego w Czarnej Loży i po prostu tam pasuje, odpowiada. Ciągłe oportunistyczno–szkodliwe myślenie, plotkowanie, odmowa obrony tego, co święte i dobre, co jest charakterystyką diabelskich z pochodzenia, złośliwych osób. Liczba „23” należy do słabszych niż demono „15”, „17”, ale negatywne działanie wewnętrzne w tym przypadku „68”, „662” są silniejsze niźli zewnętrzne „23”. I to widać u osoby, która swe destrukcyjności generalnie ukrywa i wybucha, aby coś lub kogoś dobić, jak odwód wojskowy diabła na polu bitwy. Osobonazwa Butiek ma cykl życiowy 2 ⇒ 2, zachowawczy, stały, czyli skłonna jest do niepodlegania zmianom, stała w czortyźmie. Nie rozwija się ani nie upada w swej wibracji „662”.

    N P S
    J 109 10 1
    O 114 15 6
    L 111 12 3
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    T 119 20 2
    A 100 1 1
    766 73 19
    19 10 10
    10
    1 1 1

    Jolanta to też jedno z bardziej paskudnych, diabelskich imion (odpowiada wnuczce Diabła 667). Jak jakaś osoba ma na imię Jolanta , to nie należy jej powierzać żadnych funkcji duchowych. To istotne, bo Jolanta to imię związane z kierowniczą funkcją Czarnej Loży Diabła. Jolanta przekręci Dharmę i wypaczy każdą Ścieżkę Duchową, bo w tej wibracji silniejsze demony mogą się przejawiać. Złe imię czy nazwisko dyskwalifikuje do duchowych ról czy funkcji.

    Z pozoru może się wydawać, że imię jest dobre, bo końcowa wibracja to 1, a 1 to Unifikacja, Jednoczenie, Łączenie, Połączenie, Pojednanie, Jedność. Ale końcówka 10, która się sumuje do 1, świadczy o tym, że osobonazwa to mitomanka, osoba iluzoryczna, która udaje, że jest czymś dobrym, podczas gdy jest czymś złym, bo 766 w tle to liczba demoniczna. Osoby o takich wibracjach lubią chwytać władzę religijną czy duchową będąc półświadomymi sługami Czarnej Loży i chwytają ster udając, że służą dobru, podczas gdy niszczą duchowość. Cykl życiowy 1=>1 to STAGNACJA, brak rozwoju, brak postępu.

    Osobonazwa ANDRZEJ, mimo iż nie posiada trzycyfrowego demonicznego rozwinięcia w Nous, okazuje się być imieniem egotyczno-demonicznym.

    N P S
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    D 103 4 4
    R 117 18 9
    Z 125 26 8
    E 104 5 5
    J 109 10 1
    771 78
    15 15
    6 6 33

    Cieleśnie wygląda na uduchowioną i pobożną mistykę, harmonię. Umysł i emocje spowite są jednak egoizmem o demonicznym (15) charakterze. Duch zasłonięty ciemnymi chmurami demonicznego egozimu. Zewnętrznie płytka duchowość, a wnętrze demoniczne, egoistyczne, bo 15 i 17 to najbardziej demoniczne tła. Imię dobre do zewnętrznej działalności, ale do wewnętrznych osiągów fatalne. To co płynie z wnętrza – te opory, rozkład, nieudolność to wszystko pokłady wewnętrznego, ciemnego egotyzmu, powodującego zawieszenia lub działania na opak w istotnych momentach w duchowej służbie i pracy!

    N P S
    M 112 13 4
    A 100 1 1
    R 117 18 9
    T 119 20 2
    A 100 1 1
    548 53 17
    17
    8 8 8

    Osoby o takiej wibracji imienia zwykle nie potrafią osiągnąć bogactwa, dobrobytu, inaczej niźli wątpliwymi, demonicznymi sposobami. Osoba jest podatna na oddziaływanie sił demonicznych i za zewnętrznie dobrą, pomyślną działalnością może stać tło negatywności i demoniczności (17), bo to najbardziej diabelska z liczb dwucyfrowych, jakie się w imionach uzyskuje. Demoniczność (17) to częste uleganie słabościom, fobiom, strachom, obawom, wątpliwościom, ucieczka przed nieistniejącymi zagrożeniami. Jeśli życie takiej osobonazwy podzielić na 5 okresów (bo mamy 5 liter w imieniu), to pierwszy jest dobry pod względem materialnym, a drugi kiepski. Na szczyt wchodzi w środkowej fazie życia, ale też kiepsko, nisko kończy cykl życiowy. Tendencje do gwałtownego upadku po wejściu na szcyty są widoczne, wyraźne. Chociaż osoba ma tendencje unifikacyjne (1) oraz mistyczne aspiracje (7), to jednak może woleć je zamienić w materialny dostatek, co przyniesie materialistyczną w sumie świadomość.

    Na podsumowanie tej części ważna myśl dla osób posiadających niekorzystne wibracje numerologiczne – zmienianie tożsamości rodzi człowieka na nowo. Wyrywa ze starego i pomaga wędrować w nowym, lepszym rytmie!


    Zasady interpretacyjne

    Sporządzając portret numerologiczny, bierzemy przede wszystkim pod uwagę najczęściej używaną formę imienia czy nazwiska. Jeśli ktoś ma na imię Alexandra, a używa głównie zdrobnienia Ola, to wyliczeń dokonuje się dla obydwóch osobonazw z naciskiem na tę drugą (częściej używaną), gdyż ona bardziej determinuje osobę. Mniejszy wpływ (ale jednak) mają nazwiska i imiona nieużywane na codzień, np. nazwiska rodowe u tych kobiet, które po ślubie przejęły nazwisko męża.

    W literaturze wiele można znaleźć na temat poszczególnych cyfr, ale zasady interpretacyjne rzadko są opisywane w jasny sposób…

    Każda liczba ma trzy aspekty:

    1. Aspekt dodatni (pozytywny)
    2. Aspekt ujemny (negatywny)
    3. Aspekt środkowy

    Przystępując do interpretacji nie bierzemy pod uwagę wszystkiego, co o danej cyfrze można wyczytać, a jedynie te aspekty, które wiążą się z interpretowaną osobonazwą. Najpierw robi się numerogramy, a potem w oparciu o wyniki wybiera albo głównie aspekty pozytywne albo negatywne czy środkowe. Jeżeli osobonazwa ma cykl stagnacyjny, nie możemy brać pod uwagę cech i właściwości określających wzrost i rozwój, ponieważ te cechy są dla takiego imienia martwe…. Jeżeli osobonazwa posiada w NOUS cyfrę 6 z tłem (15), niestety, generalnie bierzemy pod uwagę tylko ujemny i środkowy aspekt szóstki, pomijamy w analizie aspekty pozytywne, a jeszcze bardziej przy sumach (17).

    Tło jest ważne też przy interpretacji poszczególnych liter osobonazwy (etapów życia, startu-początku i stanu docelowego). W zasadzie jest tylko dziewięć „czystych” liter, bez tła dwucyfrowego (od A do I). Pozostałe litery posiadają dwucyfrowe tła, które pomagają dokonywać właściwej interpretacji. Przykładowo opisy liczby sześć odnoszą się do liter F, O, X. Ale czysta szóstka to tylko literka F. Literka O to już szóstka z tłem 15 – o silnym rysie egotyzmu i wtedy interpretacja musi być zgodna z tym kluczem, jeśli ze 2-3 razy występuje litera O w imieniu lub nazwisku w ogóle albo jest Inicjałem osobonazwy. Literka X (np. w imieniu Xawery) to też 6 ale z tłem 24, co daje inny wybór interpretacyjny dla osoby z takim inicjałem, bo odpowiedni dla cech liczby 24…. To takie bardzo podstawowe klucze do stosowania…

    Mag ATHENOR