Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: prawa człowieka

  • „Naprawdę zła” sytuacja Polski w Strasburgu

    „Naprawdę zła” sytuacja Polski w Strasburgu

    Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/ 1667291,11,naprawde_zla_sytuacja_polski_w_strasburgu, item.html

    Europejski Trybunał Praw Człowieka zwrócił się do rządu polskiego z pytaniem czy to prawda, że w Polsce powszechnie jest stosowany system bezzasadnego przewlekłego aresztowania wobec osób podejrzanych. Sprawa bez precedensu, bo jeszcze nigdy Trybunał w Strasburgu nie kierował pytania dotyczącego całego zagadnienia. A to znaczy, jak zgodnie mówią prawnicy, że jest naprawdę źle.

    Jak mówi Adam Bodnar, koordynator Programu Spraw Precedensowych w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przetrzymanie ludzi w aresztach, to już w Polsce wręcz recydywa. Z prowadzonych przez Helsińską Fundacje statystyk wynika, że Polska przed Trybunałem w Strasburgu przegrywa około 3-4 tego typu spraw tygodniowo. Za tym idzie konieczność wypłacenia osobom, które wygrały odszkodowań.

    Straty ponosi Skarb Państwa. – W konkretnych sprawach nie są one wysokie: około 3-5 tysięcy euro na rzecz jednej osoby, ale problem w tym, że tych spraw jest coraz więcej, co wywołuje wrażenie, ze wszyscy w Polsce podejrzani są bezzasadnie przetrzymywanie w aresztach – tłumaczy Adam Bodnar. Podaje przykład mężczyzny, który od 7 lat przebywa w areszcie tymczasowym, ale jeszcze nie doczekał się wyroku nawet sądu pierwszej instancji. Europejski Trybunał Praw Człowieka problem stosowania tymczasowego aresztu w Polsce chce więc poznać dogłębnie. Pytanie o sytuację prawną osób aresztowanych skierował do Polski na podstawie skargi, która w listopadzie trafiła do Strasburga od byłego prezesa PZU SA Władysława Jamrożego.

    Podobnie jak kilkadziesiąt innych osób – Jamroży, który od pewnego czasu przebywa już na wolności, skarży się na areszt. Trafił do niego w 2002 roku po zatrzymaniu przez Centralne Biuro Śledcze. Jak tłumaczy jego adwokat Witold Kabański Jamroży przesiedział w areszcie bezzasadnie 2 lata i 3 miesiące. – Władysław Jamroży jak i sześciu pozostałych jego współoskarżonych miało te same zarzuty prokuratorskie: ale w areszcie siedział tylko Jamroży, podczas gdy pozostali cały czas byli na wolności, jednocześnie pełniąc wysokie stanowiska – mówi adwokat.

    Odpowiedzią na zapytanie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie stosowania w Polsce aresztu zajmuje się między innymi ministerstwo sprawiedliwości. Jak przyznaje szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski już samo pytanie Trybunału w Strasburgu to dla Polski po prostu wstyd i oznaka wyraźnej irytacji Trybunału.

    Zgodnie z prawem okres pobytu w tymczasowym areszcie to 12 miesięcy. Może on być przedłużony, ale w skrajnych i wyjątkowych sytuacjach do dwóch lat.

    W ramach przygotowania odpowiedzi dla Trybunału w Strasburgu ministerstwo sprawiedliwości na razie zwróciło się do Prokuratur Apelacyjnych z całego kraju z prośbą o przekazanie statystyk dotyczących przebywania w aresztach podejrzanych. Czas na udzielenie odpowiedzi, a w tym zaproponowanie jak chce Europejski Trybunał „strukturalnych” zmian w tym zakresie, mija na przełomie marca i kwietnia.

  • Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce

    Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce

    Pomimo, że Misja Czaitanii jest godnym wiary systemem religijnym, opartym na ponad 5 tyś. letniej tradycji, w Polsce jest dyskryminowana i oczerniana. Niespodziewanie dla nas, większość tego krytycyzmu pochodzi od osób czy też organizacji deklarujących się jako katolickie. Widocznie ludzie ci nie znają pochlebnych słów, jakie Papież Jan Paweł II wypowiedział na temat kultury duchowej Indii podczas swojej wizyty w tym kraju. A także nie przywiązują większej wagi do Jego wielokrotnie wyrażanego życzenia, aby poważać inne religie i odnosić się do nich z szacunkiem.

    Jedną z osób, która w Polsce najbardziej krytykuje Misję Czaitanii, jest pani Anna Łobaczewska z Lublina. Parę lat temu na nasze wykłady zaczął uczęszczać syn pani Łobaczewskiej, Piotr. Krótko po tym, wpierw osobiście a następnie jako inicjatorka powstania i obecna przewodnicząca Ruchu Obrony Jednostki i Rodziny, zaczęła ona atakować i oczerniać Misję bezpodstawnymi oskarżeniami. Wkrótce sytuacja przybrała rozmiar regularnej „wojny” ze strony pani Łobaczewskiej przeciwko Misji Czaitanii.

    Kilka osób spośród członków oraz zarządzających Misją Czaitanii jest kwalifikowanymi psychologami. Od samego początku tej historii mieliśmy przeczucie, że pani Łobaczewska nie jest motywowana jedynie odmiennymi filozoficznymi i religijnymi poglądami, lecz że istnieją jakieś głębsze przyczyny jej działania. Zostało to później potwierdzone wywiadem przeprowadzonym z Piotrem na temat jego życia rodzinnego. Stało się jasne, że przyczyną całej tej niechęci są ich wewnętrzne problemy rodzinne, które były już obecne wiele lat wcześniej, zanim Piotr zaczął przychodzić na nasze wykłady.

    Pani Łobaczewska oskarża Misję o odebranie jej „dziecka”, podczas gdy Piotr ma już dwadzieścia parę lat. Najwyraźniej nie chce pogodzić się z tym, że jej pełnoletni syn wyprowadził się z domu, bo chciał rozpocząć samodzielne życie. Zamiast zrozumieć, że być może sama swoją postawą zniechęciła syna do siebie, publicznie obwinia innych o zepsucie jej relacji z synem.

    Przez ostatnie lata Piotr utrzymywał sporadyczne kontakty z Misją. Podobnie jak większość osób biorących udział w działalności Misji Czaitanii, Piotr mieszka w swoim własnym domu i sam troszczy się o swoje osobiste sprawy i finanse. Obecnie jest dobrze ustawionym młodym człowiekiem, prowadzi samodzielny biznes, ma mieszkanie w Warszawie oraz w dalszym ciągu nie ma ochoty wrócić pod opiekę mamusi.

    Jego matka wie, że Piotr prowadzi samodzielne życie i nie mieszka w żadnym z ośrodków Misji Czaitanii, lecz pomimo tego atakuje nas w dalszym ciągu, oskarżając o rozbijanie rodzin. Pani Łobaczewska nie zauważa faktu, że większość osób, które biorą udział w działalności Misji, ma bardzo dobre relacje rodzinne, nawet wówczas, gdy członkowie rodziny nie podzielają ich poglądów religijnych. Wszędzie zdarzają się rodzinne nieporozumienia-tak samo jak w rodzinach katolickich, mogą pojawiać się w rodzinach osób z Misji Czaitanii. Jednak są rezultatem osobistych konfliktów a nie wiary danej osoby. Tego jednak matka Piotra nie chce zrozumieć. Pani Łobaczewska przeniosła swoje polowanie na czarownice do mass mediów, krytykując i zniesławiając Misję Czaitanii bez żadnych podstaw. Oprócz swoich fałszywych wypowiedzi w mediach przeszkadzała w naszych publicznych wykładach a także obrażała i zniesławiała osoby tworzące zarząd Misji. A oto niektóre z zarzutów, jakimi obarcza nas pani Łobaczewska i mass media:

    — kiedy parę lat temu z katedry lubelskiej ukradziono krzyż, w prasie, a dokładniej w piśmie Skandale, ukazała się wzmianka, że podejrzana jest także Misja Czaitanii,

    — zarzut, że osoby dobrowolnie poświęcające swój czas, aby prowadzić wykłady i nauczać medytacji, otrzymują pieniądze z zagranicy za każdą „duszę”,

    — zarzut, że każdy członek Misji musi wyjechać z rodzinnego miasta, a także zerwać wszelkie kontakty z rodziną,

    — zarzut, że członkowie Misji wyniszczają się psychicznie i fizycznie poprzez brak snu-wczesne wstawanie, powtarzające się praktyki medytacyjne oraz głodową dietę,

    — zarzut, że w Misji Czaitanii podawane są ludziom narkotyki,

    — zarzut, że członkowie muszą oddać wszystkie swoje pieniądze a także wszystko co posiadają Misji, oraz pracować bez zapłaty,

    — zarzut, że zabroniony jest kontakt ze światem zewnętrznym-telewizja, prasa, książki etc.,

    — zarzut, że Misja prowadzi tajemne praktyki prania mózgu, których efektem jest całkowite wymóżdżenie (termin pani Łobaczewskiej) danej osoby, po którym konieczna jest długotrwała resocjalizacja pod kierunkiem lekarza.

    Niestety mass media rozpowszechniają te fałszywe oskarżenia, pomimo, że pani Łobaczewska nie jest w stanie podać żadnych przykładów czy też nazwisk osób poszkodowanych w powyższy sposób.

    Podejmowaliśmy próby porozumienia się także drogą listowną prosząc o zaprzestanie jej działalności. Jednakże ostatecznie nie pozostało nam nic innego jak wnieść pozew do sądu. W listopadzie 1996 r. oskarżyliśmy Annę Łobaczewska o zniesławienie dobrego imienia i naruszenie dóbr osobistych. Pozwana nie stawiła się na dwóch pierwszych rozprawach, zaś na trzeciej dalej zarzucała nam działania, których nie potrafiła udokumentować. Na rozprawie tej także mieliśmy okazję zobaczyć, że pozwana nie była w stanie przedstawić ani jednej doktryny, która występuje w nauczanej przez nas filozofii. Okazało się, że jej konflikt z Misją Czaitanii opiera się na osobistych urazach jakie żywi ona w stosunku do osób znanych jej z Misji Czaitanii.

    Dzisiejsza atmosfera wokół małych grup wyznaniowych-mamy tu na myśli autentyczne grupy wyznaniowe, a nie wchodzące w konflikt z prawem i społeczeństwem grupy pseudoreligijne -jest w bardzo dużej mierze „zasługą” pani Łobaczewskiej, która przez ostatnie lata konsekwentnie podsycała w mass mediach nastrój fanatyzmu i nietolerancji. W efekcie tego w wielu miastach odmawiano nam wynajęcia sal na nasze wykłady, na plakatach zapraszających na wykłady wieszano ulotki obraźliwej treści, mass media nie chciały przekazywać pozytywnych informacji o Misji Czaitanii, a nawet prostować tych, które były kłamliwe.

    Działalność pani Łobaczewskiej okazała się być jak kula śniegowa, dająca początek wielkiej lawinie. Na publikacjach prasowych pani Łobaczewskiej oparło swoje informacje krakowskie Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych. W rzeczywistości całość informacji, jakimi dysponuje Centrum, to trochę wycinków prasowych plus informacje o zupełnie innej, nie mającej nic wspólnego z Misją organizacji-Ruchu Hare Kryszna-bo, jak mówią, to takie podobne. Jest to zadziwiające, jak niekompetentna może być tak poważna instytucja, jaką wydawałoby się być Centrum. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że Centrum nie wykazało żadnych chęci, aby zebrać i skonkretyzować swoje informacje na nasz temat-sami zanieśliśmy im nasze dokumenty i publikacje. Po upływie pół roku dowiedzieliśmy się, że nikt nie miał czasu tego przeczytać.

    Inną kartą w tej historii jest działalność Ligi Republikańskiej, której członkowie, nie znając nawet pełnej nazwy Misji, a tym bardziej naszej filozofii, nękają Misję Czaitanii tylko dlatego, że nie jest katolicka. Ich metody to zakłócanie wykładów poprzez rozrzucanie ulotek o treści: „In-sekty zeżrą ci mózg”, „Sekta-uwaga śmierdzi” itp., otwieranie wśród publiczności wykładów pojemników ze śmierdzącym gazem, rzucanie petard, zakłócanie wykładów w ten sposób, że prowadzący nie mógł zabrać głosu, bójki i przepychanki z ludźmi próbującymi wyprosić ich z sali, groźby w rodzaju: dziś w nocy spalimy wam dom. Mogliśmy także usłyszeć, że tacy jak my nie mają w ogóle prawa do życia w Polsce. Jednak najbardziej przykre dla nas było zajście w krakowskiej restauracji Warszawianka. Jedna z uczennic Jagad Guru, Magda Mola (Madhava dasi), próbująca poprowadzić wykład, została tam zastraszona i poturbowana. Ktoś rzucał w nią zapalonymi petardami, niszcząc jej ubranie oraz wyposażenie sali, ktoś potrącił kogoś innego, tak że ten wpadł na nią itd. Wraz z Ligą na wykład przybyła ekipa stacji telewizyjnej RTL7. Podczas drastycznych scen było słychać instrukcje: Tego nie kręćcie! Została skradziona nam kaseta video, która tego dnia miała być odtworzona. Jej fragment mogliśmy zobaczyć następnie w wiadomościach RTL7. Na nasze pytanie, dlaczego stacja użyła skradzionej kasety, otrzymaliśmy arogancką odpowiedź, w skrócie: to nie wasza sprawa, skąd mamy swoje materiały. W związku z tymi wydarzeniami, prokuratura wystosowała akt oskarżenia przeciwko dwóm członkom Ligii. Obecnie sprawa znajduje się na wokandzie sądowej.

    Według uzyskanych przez nas od uczestników zajść informacji, Liga zaatakowała Misję, ponieważ Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach poinformowało ich, że Misja jest bardzo niebezpieczną sektą. Na nasze pytanie, jakie są zarzuty wobec nas, usłyszeliśmy o morderstwach, handlu bronią, porywaniu dzieci, handlu narkotykami itd. Te informacje według naszego rozmówcy pochodzą z Centrum.

    Pomimo wszystko postanowiliśmy nawiązać dialog z przewodniczącym Ligii Republikańskiej w Polsce-panem Kamińskim. Wysłaliśmy do niego list z prośbą o zaprzestanie działań mających na celu poniżanie nas w oczach opinii publicznej i łamanie prawa do bezpieczeństwa i ochrony, wolności wyznania i sumienia. Jednak do dzisiejszego dnia nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

    W lutym 1997 r. wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zachęcał swoich studentów do zrywania naszych plakatów, twierdząc, że Misja Czaitanii jest antykatolicką, niebezpieczną sektą. W rezultacie dwóch studentów zostało spisanych przez policję w trakcie zrywania plakatów i zostali ukarani karą pieniężną przez kolegium do spraw wykroczeń.

    Jesteśmy bardzo zdziwieni faktem, że niektóre osoby sądzą jakoby Misja Czaitanii była wroga Kościołowi katolickiemu. Jest to całkowicie błędne przekonanie. Mamy wielki szacunek dla wszystkich osób kultywujących swoje życie duchowe, w tej czy innej religii. Jednak nasze próby nawiązania dialogu z Kościołem również spełzły na niczym. W marcu 97′ skierowaliśmy listy do władz kościelnych: do arcybiskupa lubelskiego-Bolesława Pylaka i do ks. biskupa ordynariusza Kazimierza Ryczana w Krakowie-z prośbą o audiencję w celu przedstawienia się i wyjaśnienia spornych kwestii, gdyż według nas wynikały one z braku informacji na temat działalności Misji.

    Wysłaliśmy także list do rektora KUL-u z prośbą o upomnienie wykładowcy namawiającego swoich studentów do zrywania plakatów oraz przeszkadzania w trakcie wykładów. Niestety żadna z tych instytucji nie odpowiedziała na nasze listy. W rozmowie telefonicznej z arbp. Pylakiem przewodnicząca Misji-Llżbieta Ser-win (Lalita Syam dasi) dowiedziała się, że ks. Pylak nie będzie rozmawiał z organizacją niekatolicką.

    W trakcie tegorocznego Kongresu Eucharystycznego wrocławski oddział Dominikańskiego Centrum Informacji rozpowszechniał we Wrocławiu ulotki opisujące Misję jako niebezpieczną sektę, która doprowadziła młodego chłopca do choroby psychicznej. Jedna z uczennic Jagad Guru spotkała się z księdzem odpowiedzialnym za treść tej ulotki. Niestety w pewnym momencie ksiądz ten przerwał spotkanie -gdyż jak powiedział, przeraził się widząc, że jego rozmówczyni wywiera na nim ogólnie bardzo dobre wrażenie. Stwierdził, że teraz przez wiele godzin będzie musiał modlić się do Boga, aby zabrał to wrażenie z jego serca. Niestety trudno jest przełamać tak głębokie uprzedzenia. A swoją drogą, to wrażenie z głębi serca to mógł być głos Pana przebywającego w sercu żywej istoty, który mówił mu jak rzeczy mają się naprawdę.

    Czasami czytamy w prasie czy też słyszymy, szczególnie w rozmowach z osobami aktywnie działającymi w Kościele katolickim -że ktoś taki a taki „należał” do Misji Czaitanii -a teraz ma problemy ze zdrowiem psychicznym czy też okazało się, że jest to osoba o złej reputacji. Rozmówcy tacy starają się wtedy udowodnić: „O, zobacz, ten człowiek należał do Misji parę lat temu, a teraz jest chory psychicznie, to jest wynikiem waszej działalności.” Jest to błędne rozumowanie. W ten sposób pomijamy wszystkie inne okoliczności z życia tej osoby i zakładamy, że ponieważ miała ona kontakt z Misją Czaitanii, to znaczy, że nasza organizacja religijna jest odpowiedzialna za wszystkie jej osobiste problemy.

    Jeślibyśmy starali się zastosować to rozumowanie także do osób z innych organizacji religijnych, które mają problemy ze swoim zdrowiem psychicznym lub popełniły jakieś przestępstwo, wówczas musielibyśmy stwierdzić, że w Polsce Kościół katolicki jest najgorszą organizacją religijną ze wszystkich. Bo, wiedząc że w Polsce 99% ludzi deklaruje się jako katolicy, możemy wnioskować, że także 99% pacjentów szpitali psychiatrycznych ma katolickie wychowanie, podobnie 99% więźniów, narkomanów, alkoholików itd. Nawet katoliccy księża i zakonnice są pacjentami zakładów psychiatrycznych, a niektórzy są oskarżani o popełnione przestępstwa. Jednakże byłoby głupotą winić za to wszystko Kościół katolicki. Raczej należy zrozumieć, że osobiste problemy, przestępstwa czy zły stan psychiczny są rezultatem NIEPRZESTRZEGANIA zasad religii chrześcijańskiej. Podobnie, jeśli mamy przykład osoby, która ma osobiste problemy lub okryła się złą sławą, a wcześniej miała kontakt z Misją Czaitanii, przyczyną tego jest NIEPRZESTRZEGANIE nauk zawartych w literaturze wedyjskiej i NIESTOSOWANIE się do zasad przyjętych w Misji Czaitanii. Niedorzeczne są takie próby powiązania czyichś osobistych problemów i uchybień z Misją Czaitanii.

    Jak dotąd nigdzie nie spotkaliśmy się z tytułami prasowymi w rodzaju: „Katolik zabił”, „Katolicy obrabowali bank”, „Katolickie nastolatki biorą narkotyki”, „Katoliczka popełniła samobójstwo” czy „Katolik pacjentem zakładu psychiatrycznego”. Dlaczego zatem prasa publikuje sensacyjne artykuły o tym, że ktoś miał kiedyś kontakt z Misją Czaitanii a teraz jest chory psychicznie czy też spotykamy się z ulotkami takimi jak ta rozpowszechniana we Wrocławiu przez dominikanów?

    Misja Czaitanii nie jest elitarną, zamkniętą organizacją. Na nasze wykłady może przyjść każdy, także osoby mające problemy ze zdrowiem psychicznym, uzależnieni od narkotyków, alkoholicy czy nawet ludzie, którzy popełnili jakieś przestępstwo.

    Nie pytamy w drzwiach: „Przepraszam, czy pan nie ma czasami problemów ze swoim zdrowiem psychicznym, bo my nie wpuszczamy psychicznie chorych.” lub „Przepraszam, czy jest pan w stu procentach uczciwy, bo nie wpuszczamy tutaj oszustów”. Przeciwnie, każdy jest mile widziany na naszych wykładach, ponieważ wiemy, że medytacja z mantrą może pomóc w każdej sytuacji. Przez nasze wykłady i ośrodki przewinęły się dziesiątki tysięcy ludzi, reprezentujących część społeczeństwa wraz z jego problemami.

    W ciągu ostatnich lat obserwowaliśmy objawy nietolerancji religijnej. Fanatyzm i duch sekciarstwa nie pozwalają wielu osobom zaakceptować faktu istnienia innej ścieżki duchowej, niż ich własna. Jednak prawo do kultywowania życia duchowego jest podstawowym prawem i potrzebą żywej istoty i szczere próby w tym kierunku nie zasługują na uprzedzenie i nietolerancję.

    Jak piękną rzeczą jest tolerancja religijna i szacunek dla wyznawców innych religii, mogliśmy się przekonać ostatnio, kiedy odeszła Matka Teresa z Kalkuty. Wyznawcy kultury wedyjskiej w całych Indiach okazali jej osobie wielki szacunek, uznając ją za jedną z najwybitniejszych postaci we współczesnej historii Indii, niezależnie od różnic wyznania. Niestety współwyznawcy Matki Teresy nie odwzajemniają się szacunkiem dla Waisznawów i hinduistów w Polsce.

    Wygląda na to, że stosuje się tu dwie miarki, jedną dla siebie a drugą dla innych religii. Na przykład w Rosji to wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego są prześladowani i dyskryminowani przez rosyjski Kościół prawosławny. Bardzo wielu katolików w Polsce jest tym zbulwersowanych, lecz jednocześnie nie protestują, gdy ich własny Kościół dyskryminuje inne religie.

    Widzimy jednak, że stopniowo sytuacja się zmienia. Ludzie zaczynają zauważać, że nagonka na innowierców jest bezpodstawna i ślepa. Sprawa sądowa przeciwko Annie Łobaczewskiej jest w toku. Podobnie sprawa przeciwko członkom Ligi Republikańskiej. Nie znamy jeszcze werdyktu sądu. Jednak już dziś czytelnik, znając przedstawione powyżej fakty, może sam ocenić po czyjej stronie jest racja.

    Anandamaja dasi (Annamaria Warmus)


    Fundacja na Rzecz Wolności Religijnej

    Misja Czaitanii jest członkiem Fundacji na Rzecz Wolności Religijnej (The Religious Freedom Foundation), która została powołana natychmiast po tym, jak 26.09.br. Borys Jelcyn, prezydent Rosji, podpisał ustawę restrykcyjnie ograniczającą prawa związków wyznaniowych i kościołów innych niż Ortodoksyjny Kościół Rosyjski. Zadaniem fundacji jest propagowanie wolności religijnej oraz występowanie przeciw prześladowaniom i nietolerancji religijnej. Obecnie organizowany jest protest przeciwko nowemu rosyjskiemu prawu godzącemu w wolność religijną.

    Fundacja na rzecz Wolności Religijnej oraz jej członkowie stosują się do poniższych Uniwersalnych Zasad Wolności Religijnej:

    1. Religia może być szerzona tylko w pokojowy sposób – nigdy nie „przy pomocy miecza”: terroru, siły, przymusu i zastraszania.

    2. Religia nie podlega prawu: żadne państwo czy rząd nie może określać w jaki sposób obywatele mogą wielbić Boga czy też ograniczać ich, jeśli chcą nauczać swojej wiary.

    3. Każda jednostka powinna mieć zagwarantowaną wolność wyboru, w jaki sposób, kiedy i gdzie chce wielbić Boga. W tej wolności zawarta jest też wolność do nie wielbienia Boga. Tak jak żadne państwo, rząd czy jednostka nie ma prawa ograniczać wolności co do wiary i praktyk religijnych, podobnie państwo, rząd ani jednostka nie ma prawa narzucać określonego systemu religijnego swoim obywatelom.

    4. Każda jednostka oraz organizacja powinna mieć możliwość zaprezentowania swojej filozofii. W ten sposób wszelka konkurencja pomiędzy różnymi religiami może być oparta nie na sile politycznej czy zakazach, lecz na wartości każdej religii i zrozumieniu Prawdy Absolutnej.

  • Sekty czyli Sekta Sekcie Sektą Sekci!

    Sekty czyli Sekta Sekcie Sektą Sekci!

    I. DEFINICJE SEKTY KATOLICKIEJ

    Pojęcie „sekta ktolicka” ma wielorakie znaczenie. Dotyczy jednak zawsze określonej wspólnoty, związku, oazy, klasztoru, grupy ludzi, która wyodrębniła się z jakiejś wielkiej religii, ruchu społecznego czy światopoglądowego. Pojęcie katolickiej sekty trzeba więc rozpatrywać na różnych płaszczyznach. Pojęcie „sekta katolicka” pochodzi z języka łacińskiego. Pojęcie SECTA wywodzi się z czasownika „sequor” – iść, podążać za kimś. Stąd wyjaśnienie dotyczące sekty: droga którą się podąża, sposób postępowania.

    1. katolicka grupa religijna, która oderwała się od któregoś z wielkich kościołów panujących i przyjęła własne zasady organizacyjne.

    2. katolicka grupa społeczna izolująca się od reszty społeczeństwa, mająca własną hierarchię wartości, zespół norm zachowania się, silnie akcentująca przywódcy (zakon, klasztor, radyjo, dzieło, misja).

    3. katolicka sekta to ugrupowanie lub ruch, wyróżniający się przesadnym oddaniem jakiejś idei i posługujące się nieetyczną perswazją i manipulacją w celu uzyskania poparcia dla zamierzeń przywódców.

    Katolicka sekta (CULT) — jest to grupa ludzi, która posiada strukturę typu piramidowego i autorytarne kierownictwo księży, biskupów i papieża. Charakterystyczne dla niej jest nauczanie i przewodnictwo pochodzące od osoby lub osób znajdujących się na szczycie tej hierarchii. Grupa tego typu zazwyczaj uzurpuje sobie prawo do posiadania wiedzy na temat jedynej drogi do Boga, Zbawienia, Raju, Ostatecznej Rzeczywistości, Pełnego potencjału, Drogi do szczęścia itd. Celem takiego oddziaływania jest uzyskanie pełnego panowania nad swoimi członkami, wiernymi, i zatrzymanie ich na stałe wewnątrz grupy.

    Katolicka grupa psychomanipulacyjna — pojęciem szerszym od katolickiej sekty jest katolicka grupa psychomanipulacyjna, którą można scharakteryzować jako katolicką grupę, która poprzez stosowanie różnorodnych technik:

    a) psychologicznych,
    b) socjologicznych,
    c) wykorzystanie fizyczne, psychiczne, materialne,
    d) system ścisłej kontroli

    Sekta katolicka powoduje uzależnienie osoby od tejże katolickiej grupy lub jej przywódcy (moderatora, ojca dyrektora, papieża) przy jednoczesnym zniechęcaniu lub odrywaniu od dotychczasowych związków rodzinnych i społecznych. Istotnym elementem tego uzależnienia jest rozbieżność między celem jawnie głoszonym a celem ukrytym, realizowanym przez katolicką grupę kosztem adepta i jego rodziny, a więc wbrew zagwarantowanej każdemu wolności osobistej.

    W Europejskim Centrum Informacji o Katolickich Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych pracujemy w oparciu o definicję sekty zamieszczonej w Raporcie BIKS z roku 1989:

    Za katolicką sektę można uznać każdą katolicką grupę, która posiadając silnie rozwiniętą strukturę władzy, jednocześnie charakteryzuje się znaczną rozbieżnością celów deklarowanych i realizowanych oraz ukrywaniem norm w sposób istotny regulujących życie członków; która narusza podstawowe prawa człowieka i zasady współżycia społecznego, a jej wpływ na członków, sympatyków, rodziny i społeczeństwo ma charakter destrukcyjny.

    Definicja ta obejmuje katolickie sekty istniejące w obrębie działania wielkich religii świata, łącznie z katolickimi sektami nie mającymi podłoża religijnego — sekty ekonomiczne, edukacyjne i terapeutyczne.

    Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty


    II. DEKALOG PORAD DLA OSÓB DOTKNIĘTYCH PROBLEMEM KATOLICKICH SEKT!

    1. Zebrać dokładne informacje o katolickiej grupie (oazie, odnowie, sekcie, dziele, etc), do której należy dziecko lub do której sami zamierzacie wstąpić.

    2. Prowadzić dokładny dziennik wydarzeń, zbierać wycinki z prasy, nazwiska, adresy, numery telefonów, osób, które są w sposób zaangażowane w katolickiej grupie. Przy pomocy takich zapisków można skutecznie i bardziej konkretnie prowadzić rozmowy z Biurem Informacji o Katolickich Sektach (BIKS), bądź z osobami, do których zwracamy się o pomoc.

    3. Nie zwlekać z kontaktem z Biurem Informacji o Katolickich Sektach. W początkowej fazie uzależnienia od katolickiej sekty konkretne i kompetentne działania mogą mieć decydujące znaczenie dla rozwoju sprawy. Często rodzice bardzo późno dowiadują się o tym, że ich dziecko zostało zwerbowane prze katolicką sektę.

    4. Nie wolno pozwolić, aby katolicka sekta cokolwiek wymuszała. Udawanie dobrego zachowania lub pozytywnego zainteresowania pogarsza sprawę, gdyż można stać się obiektem bezustannego nękania przez katolicką sektę. Nie zgadzać się na włączenie do sympatyków ruchu i nie przyjmować zaproszeń na imprezy dla rodziców. Nie wierzyć w zapewnienia o dobrym samopoczuciu dzieci i nie wspierać katolickiej grupy datkami pieniężnymi.

    5. Nigdy nie wolno dawać pieniędzy, nie wykupywać fantów. Koniecznie trzeba zdobyć informacje o prawno-majątkowych konsekwencjach wstąpienia dziecka do katolickiej sekty, ponieważ grupy te często żądają od swoich członków znacznych sum. Zamiast pieniędzy należy podarować dziecku rzeczy osobiste nieznacznej wartości np: album z fotografiami (wspomnienia), kalendarz z np. zaznaczonymi datami urodzin i innych świąt rodzinnych, kubek do herbaty z wypisanym imieniem członka rodziny. Itp.

    6. Nie oddawać żadnych oryginalnych dokumentów, świadectw itp.

    7. Utrzymywać kontakt z dzieckiem. Członkowie rodziny muszą uświadomić sobie, że do siebie należą. Ważne okazje dla wzmocnienia kontaktu to imieniny i urodziny. Rodzice mają prawo do widzenia się z dzieckiem. W czasie rozmów należy mówić o wszystkich dobrych i pięknych, nie związanych z katolicką sektą; o planach życiowych, wspólnym hobby, wspomnieniach rodzinnych, ulubionej muzyce itp.

    8. Uwaga na fałszywych przyjaciół i „zawodowych” pomocników, którzy za duże pieniądze obiecują odzyskanie członka rodziny. Czy też za pomocą nielegalnych metod np: deprogramingu który często jest związany z uprowadzeniem dziecka co jest bardzo stresujące dla niego.

    9. Pamiętać o tym, że inne rodziny mają podobne problemy, niezależnie od społecznego, kulturalnego czy religijnego tła. Nie obarczać się winą za to, co się stało, ale poszukać metod zaradzeniu złu — kontakt z ośrodkami zajmującymi się tą problematyką.

    10. Zajmować zawsze wyraźną i jednoznaczną postawę negującą katolickie sekty i nie brać udziału w spotkaniach reklamujących je – odrzucenie całej ideologii katolickich sekt. Równocześnie należy okazywać sympatię i zrozumienie dziecku, niezależnie od jego przynależności do katolickiej sekty. Dziecko nigdy nie przestanie być synem czy córką swoich rodziców. Więzi rodzinne są mocniejsze niż te które wypracowuje katolicka sekta.

    Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty


    III. CECHY KATOLICKICH SEKT DESTRUKCYJNYCH

    1. Czy władza przywódcy katolickiej grupy (oazy) jest nieograniczona? Jeżeli obserwujemy, że przywódca ma możliwość nieograniczonej ingerencji w życie osobiste i intymne członków, jego decyzje nie podlegają krytyce i są zawsze obowiązujące, dotyczą np. tak doboru małżonków, jak i wyborów politycznych, a ponadto sprawuje on władzę dożywotnio, to odpowiedzą na to pytanie będzie twierdząca. Symptomatyczne może być także przypisywanie liderowi grupy (oazy) nadprzyrodzonych mocy, wymaganie bezwzględnego posłuszeństwa nawet w bardzo błahych sprawach oraz nakłanianie członków katolickiego ruchu by postrzegali przywódcę (papieża, ojca dyrektora etc) jako osobę nieomylną lub nawet istotę boską.

    2. Czy w katolickiej grupie kładzie się duży nacisk na gromadzenie pieniędzy? Czy istnieje społeczna kontrola ich wydatkowania? Każda katolicka grupa religijna potrzebuje pieniędzy na swoją działalność, ale zbyt mocne akcentowanie konieczności nieustannego pomnażania majątku katolickiej grupy może być dla nas ważną informacją. Jeżeli gromadzenie pieniędzy np. poprzez sprzedaż własnego majątku, handel, kwestowanie itp. jest przedstawione jako wypełnianie misji religijnej, a członkowie nie mogą odmówić tego obowiązku, to mamy do czynienia z kolejnym negatywnym sygnałem. Zastanawiające może być także wiązanie postępu duchowego z rosnącymi stawkami opłat za uczestnictwo w oferowanych przez ruch rozmaitych kursach i szkoleniach.

    3. Czy jednostka ma prawo w każdej chwili zrezygnować z członkostwa? Barierą może być tak przymus fizyczny — np. strażnicy, jak i przymus psychiczny — np. zastraszenie. Grupa katolicka może podejmować ogromne wysiłki, by zapobiec porzuceniu katolickiego ruchu. Symptomem zbyt daleko idącej kontroli jest także odbieranie osobistych dokumentów i pieniędzy od nowych członków (np. w nowicjatach).

    4. Czy pewne elementy doktryny i historii ruchu są przedstawiane inaczej na początku zaangażowania, niż po pewnym okresie uczestnictwa? Nieudzielanie dokładnych informacji osobom werbowanym do ruchu katolickiego może być tutaj bardzo znaczące. Niekiedy zdarza się, że bardziej kontrowersyjne wierzenia i praktyki utrzymywane są dość długo w tajemnicy. Dopiero później poznają oni całość doktryny ruchu. Jeżeli katolicka grupa religijna działa poprzez sieć rozmaitych satelickich organizacji i stowarzyszeń, wtedy nowi członkowie mogą dość długo nie domyślać się, że funkcjonują w ramach ruchu religijnego.

    5. Czy katolicka grupa nie utrudnia swoim członkom kontaktów z rodzinami? Jeżeli katolicka grupa religijna sugeruje swym członkom, że powinni żywić do rodziców, czy rodziny uczucia negatywne, ponieważ ci nie zdecydowali się na wstąpienie do ich ruchu, żyją w złym, nieczystym świecie itp., wtedy punkt ten możemy uznać za spełniony.

    6. Czy istnieje obowiązek zakładania rodzin wewnątrz katolickiej grupy, nacisk na ślub katolicki? Jeżeli od adeptów ruchu wymaga się poszukiwania partnera życiowego wyłącznie w ramach grupy religijnej, której są członkami lub sugeruje się zerwanie związku ze współmałżonkiem, tylko dlatego, że ten nie zdecydował się na wstąpienie do katolickiego ruchu, wtedy odpowiedź na to pytanie będzie twierdząca.

    7. Czy istnieje ograniczenie dopływu informacji ze świata? Czy można zauważyć tendencje do kontrolowania każdej godziny życia członków katolickiej grupy? W przypadku katolickich grup prowadzących życie wspólnotowe może mieć miejsce „obróbka” informacji dochodzących z zewnątrz. Mógł zdarzać się też zakazy oglądania telewizji, słuchania radia, czytania gazet i książek nie wydawanych przez katolicki ruch religijny, a nawet kontrola treści prywatnej korespondencji.

    8. Czy da się zaobserwować postawa wrogości wobec świata, społeczeństwa, instytucji państwa, religii buddyjskiej, hinduskiej lub new age przedstawianych jako „siedlisko zła” i źródło zagrożenia? Czy istnieje przekonanie o nieomylności i jedynozbawczości nauki katolickiej grupy (oazy, dzieła)? Jeżeli występuje przekonanie, że np. świat jest nieczysty, rządzi nim Szatan itp., to poglądowi temu towarzyszyć może przekonanie, że członkowie ruchu to np. grupa wybranych, którzy poznali prawdę, cieszą się Bożą miłością lub na pewno zostaną zbawieni. Jeżeli w członkach grupy kształtowane jest przekonanie, że wszystkie inne poglądy i wyznania są fałszywe, niebezpieczne, nie warte uwagi, to taka nietolerancja powinna być dla nas kolejnym sygnałem, że grup akatolicka jest niebezpieczna sektą.

    9. Czy katolicka grupa (oaza, zakon, dzieło) jest programowo wrogo nastawiona do kształcenia pozareligijnego? Świadectwem, że punkt ten został spełniony będzie rezygnowanie przez członków z dalszego kształcenia w szkole średniej lub na studiach wyższych i wstępowanie do seminariów teologicznych. Powodem tej decyzji może być albo bezpośrednie przekonywanie o bezwartościowości świeckiego kształcenia, albo obciążenie członka katolickiej grupy obowiązkami i praktykami, które nie pozostawią wiele sił i czasu na naukę w szkole. Elementem przesądzającym wątpliwości czy mamy do czynienia z grupą religijną, która może okazać się niebezpieczna, powinno być odniesienie praktyk i zasad rządzących jej życiem do obowiązującego w naszym kraju prawa, np. członkowie ruchu mogą wyznawać zasadę, że cel uświęca środki i w imię religijnych ideałów ruchu popełniać przestępstwa np. kraść. Należy pamiętać, że dopiero odpowiedzi twierdzące na zdecydowaną większość z tych pytań mogą być podstawą do kwalifikacji danej grupy katolickiej jako stanowiącej potencjalne zagrożenie społeczne.

    Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty


    IV. KILKA NADUŻYĆ WOBEC PRAW I WOLNOŚCI

    1. Nadużycie wobec indywidualności: Przyswajanie sobie mentalności „grupowej”. Członkowie nie mają zezwolenia na samodzielne myślenie w odłączeniu od katolickiej grupy i bezkrytycznie przyjmują wyłącznie to, co zostało im powiedziane.

    2. Nadużycie wobec intymności: Zrywane zostają lub w poważny sposób ograniczane są więzi z przyjaciółmi, krewnymi, małżonkami, dziećmi, rodzicami, itd.

    3. Nadużycia finansowe: Stosowana jest presja mająca na celu oddanie katolickiej grupie wszystkiego, co jest się w stanie oddać. W katolickich grupach bez życia wspólnotowego członkowie zazwyczaj egzystują w niższej warstwie socjalno-ekonomicznej, nie z powodu niższego poziomu wpływów, ale dlatego, że zawsze oddają pieniądze katolickiej grupie na kilka różnych celów.

    4. Mentalność „my w opozycji do nich”: Zachowuje się całkowitą izolację od społeczeństw (klasztory katolickie). Wszystko, co jest poza katolicką grupą, postrzega się jako „diabelskie” albo „nieoświecone” itd. Dochodzi do tego, że obecni wrogowie wywodzą się spośród byłych przyjaciół; chrześcijan; rządów; systemów edukacyjnych; środków masowego przekazów i świata w ogóle. Ci, którzy mają ze światem jakikolwiek kontakt, traktują to jako „środek do celu”.

    5. Nadużycie wobec czasu i energii: Grupa katolicka nadzoruje i wykorzystuje w swojej działalności niemal cały czas i energię swoich członków. Znajdują się oni zwykle w stanie wyczerpania zarówno fizycznego jak i psychicznego.

    6. Nadużycie w stosunku do wolnej woli: Członkowie katolickiej grupy muszą bezdyskusyjnie poddać się nauczaniu i dyrektywom katolickiej grupy, co jest sposobem łamania ich własnej woli. Ich „wola”, z czego nie zdają sobie sprawy, w rzeczywistości staje się „wolą” katolickiej grupy. Dokonuje się to zwykle albo przez stosowanie metod łamania woli, wśród których są nisko proteinowe diety i niedostateczna ilość snu, albo przez stosowanie zastraszenia (w czasie spowiedzi). Obie metody wykorzystują także „poczucie winy” i „grzeszności”.

    Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty


    V. SEKTY: OBJAWY WSTĄPIENIA DO SEKTY

    1. OBJAWY ZEWNĘTRZNE (SPOŁECZNE)

    WYGLĄD ZEWNĘTRZNY
    Zaczął się zupełnie inaczej ubierać (przesadnie elegancko lub w określony zestaw np. ciągle ta sama koszula i spodnie, preferować jakiś kolor np. szary, czarny, brązowy lub pstrokaty, nosić dziwne szaty, komże, plakietki itp.).

    Zaczął przesadnie dbać o higienę osobistą o stałych porach lub odwrotnie zaprzestał tych czynności zupełnie.

    Zmienił radykalnie dotychczasową fryzurę np. ściął włosy pozostawiając z tyłu głowy warkoczyk, zaczął nakrywać włosy nawet w domu, wszędzie chodzi wygolony na łyso i w glanach.

    Zaczął nosić na szyi z czcią różnego rodzaju różańce z krzyżykiem, koraliki, woreczki, chociaż wcześniej nie było to w jego stylu.

    ZMIANA PRZYZWYCZAJEŃ
    Zrezygnował gwałtownie z oglądania telewizji, słuchania radia, muzyki rozrywkowej pomimo że wcześniej lubił to robić lub odwrotnie zaczął wręcz nałogowo słuchać muzyki (np. chóry gregoriańskie, ave marija, Jesus blues), nagranych przemówień, lekcji o tematyce religijnej, oglądać regularnie podejrzane filmy video np. nagrania ze zbiorowych modlitw z papieżem, kazań lub zapisy scen gwałtu i przemocy wobec ludzi czy zwierząt.

    Zrezygnował z dotychczasowych form spędzania wolnego czasu np. zabaw tanecznych, kina, basenu.

    Przestał spotykać się z dotychczasowymi znajomymi z którymi wcześniej miał stały kontakt i lubił przebywać, a zamiast tego chodzi na grupę modlitewno-oazową, neokatechumenat, pielgrzymki.

    ASPEKT RELIGIJNY
    Zaczął zamykać się w swoim pokoju na wiele godzin śpiewając godzinki lub pozostając jakby w stanie uśpienia (siedząc, leżąc).

    Zmienił całkowicie wystrój swojego pokoju malując go na jakiś określony kolor, budując coś na kształt ołtarza, paląc świece i kadzidła kościelne, przystrajając go kwiatami.

    Zbierając dziwne rzeczy np. zdjęcia i obrazy przedstawiające szaro-buro ubrane postacie, diabły, czaszki, krzyże, obrazki Maryji lub Jezusa.

    Zaczął niespodziewanie dla członków rodziny interesować się sprawami katolickiej wiary. Czytać Pismo Święte (Biblię), dziwne publikacje o obco brzmiących tytułach na ogół po łacinie (encyklika), liczne ulotki broszury, strony internetowe katolickich grup religijnych lub na odwrót przestał: uczestniczyć w nabożeństwach w wyznaniu do którego należał, przestał obchodzić tradycyjne święta np. 1 Maja, Gody (dotyczy szczególnie prasadam i czilli).

    Zaczął namawiać pozostałych domowników do rozmów na tematy religijne, proponować lektury, filmy. Krytykując zarazem ich poglądy religijne, żądając zdjęcia sierpa i młota czy czerwonej flagi, portretu Pana Kryszna, Buddha, etc.

    NOWE ZWYCZAJE
    Zaczął prowadzić ożywioną korespondencje listowną i internetową, rozmowy telefoniczne o ciągle tych samych godzinach lub dziwnych porach.

    Niespodziewanie zaczęli pojawiać się nowi, dziwnie zachowujący się znajomi, nachodzący Państwa o każdej porze, żądający datków na parafię czy dzieła misyjne.

    Bliski coraz częściej znika z domu, mówiąc że uczestniczy np. w kursie językowym, kursie podnoszącym potencjał twórczy, kursie biblijnym, prawniczym czy oazie.

    Nie wraca na noc do domu. Nie jest wstanie podać przekonywującej przyczyny, gubi się w wyjaśnieniach.

    Opuszcza coraz częściej zajęcia w szkole, pracy pomimo że wcześniej bez problemu wywiązywał się z tych obowiązków.

    Wydaje coraz większe sumy na zakup książek, obrazków Maryji, opłacenie kursów rekolekcyjnych.

    Próbuje pożyczać pieniądze od bliskich i znajomych bądź odwrotnie może próbować rozdawać własne oszczędności czy rzeczy osobiste.

    Dokonuje kradzieży cennych przedmiotów i pieniędzy, chwaląc się swoim sprytem i bezwzględnością (patrz afera taka jak ksiądz Matkowski).

    DIETA
    Bliski przestał spożywać część jarskich produktów, które dotychczas lubił lub zwyczajowo jadł (warzywa, owoce, płatki, ser żółty, cebulę, czosnek, potrawy sojowe).

    Zaczął za to przygotowywać sobie lub prosić o przygotowywanie potraw mięsno-rybnych z dużą ilością śródziemnomorskich przypraw, pieczonego mięsa, ryb i jajek.

    Zaczął z dnia na dzień pić wino mszalne, kawę, herbatę, alkohol, piwo, napoje gazowane typu Fanta, Coca-Cola, a porzucając picie wody, parzenie herbaty ziołowej pomimo, że wcześniej nigdy tego nie robił i nie ma medycznych zaleceń co do zmiany diety na toksycznie mięsno-rybną.

    Przestał dotykać pewnych produktów i naczyń rękoma, wydzielił własne nakrycie stołowe.

    Nie wchodzi w pewne dni (kobiety: czas menstruacji) do kuchni.

    Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta Sekta

    2. OBJAWY PSYCHO-FIZYCZNE (SYNDROM SEKTY)

    Euforia, uczucie radości i spełnienia chęć dzielenia się własnym szczęściem z innymi lub odwrotnie apatia, zniechęcenie, przerywane stanami podenerwowania, ciągłego napięcia i agresji wobec innych.

    Posługiwanie się specyficznym religijnym żargonem katolickiej grupy. Brak możliwości prowadzenia swobodnej rozmowy. Zanik umiejętności abstrakcyjnego myślenia, nie używanie metafor, niepłynność wypowiedzi, zmiana dotychczasowego sposobu formułowania myśli. Rozmówca bez przerwy powraca do tematu swojej nowej wiary katolickiej. Negatywna ocena wypowiedzi nie motywuje go do rzeczowej dyskusji lecz ustawicznie powraca do tych samych haseł – sloganów jak do wyuczonej lekcji. Bezkrytycznie cytuje słowa papieża lub fragmenty rzekomo świętych tekstów pomimo braku jakichkolwiek dowodów na ich potwierdzenie czy wyraźnie absurdalnych treści, np. na temat kondomów czy zakazu aborcji.

    Trudności w koncentracji i w podzielności uwagi, brak inicjatywy i woli samodzielnego działania.
    Uczucie ustawicznego lęku i zagrożenia (w tym szczególnie przed katolicką grupą i gniewem papieża) na przemian z przyjmowaniem agresywnej postawy obronnej.

    Brak uczuć i chłód w stosunkach z rodziną i przyjaciółmi.

    Automatyczne reagowanie na wyuczone bodźce (głos, sygnał dzwonów, itp.).

    Mechaniczne stosowanie ćwiczeń fizycznych, takich jak mechaniczne klękanie, całowanie w pierścień.

    Gwałtowne chudnięcie, osłabienie, senność/bezsenność, zaburzenie cyklu menstruacyjnego. Zmiana naturalnej mimiki twarzy.

    Jedynie w sytuacji jednoczesnego pojawienia się objawów zewnętrznych (społecznych) i objawów psycho-fizycznych możemy podejrzewać, że bliska nam osoba ma kontakt z katolicką grupą psychomanipulacyjną.

    Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty Sekty

  • STOP bandyckim zbrodniom pedofilskim i religijnym prześladowaniom Ryszarda Matuszewskiego!!!

    STOP bandyckim zbrodniom pedofilskim i religijnym prześladowaniom Ryszarda Matuszewskiego!!!

    Dnia 6 kwietnia 2006 katowicka policja na usługach pedofilskiej mafii i handlarzy narkotyków napadła po raz kolejny i zatrzymała Ryszarda Zenona Matuszewskiego. Bandyckiego wręcz napadu z wyłamaniem drzwi dokonali funkcjonariusze wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach (Tomasz K., Andrzej M., Andrzej Cz., Grzegorz M., Leszek Z., Andrzej Ch.). Przy tej okazji policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego skonfiskowali sprzęt komputerowy z mieszkania, w którym gościnnie przebywał Ryszard Zenon Matuszewski (komputer PC, laptop, ok. 100 płyt CD z materiałami szkoleniowymi i danymi oraz 3 drukarki). Ryszard Zenon Matuszewski od tego czasu przetrzymywany był w areszcie w Katowicach, Gliwicach, Wrocławiu, Krakowie, Strzelcach Opolskich, Głubczycach, Warszawie Mokotów i Białołęce… Policjanci jak dotąd nie raczyli zapłacić za wyłamane drzwi ani odkupić zrabowanych komputerów.

    Na zdjęciu: demonstracja, protest przeciwko prześladowaniom Ryszarda Matuszewskiego pod Prokuraturą Okręgową, Warszawa, Krakowskie Przedmieście.

    1. MOHAN RYSZARD MATUSZEWSKI – najwybitniejszy terapeuta dla ofiar księży pedofilów, pacyfista, ekolog, filozof, pisarz, poeta, socjalista, jogin (autor kilku tysięcy stron tekstów o Jodze, Ekologii, Duchowości i Kulturze Wschodu), aktywny i radykalny obrońca praw człowieka (członek Amnesty International), obrońca praw zwierząt. Aktywnie i zdecydowanie przeciwstawia się wszelkiej nietolerancji (rasowej i religijnej), uciskowi społecznemu, biedzie, zacofaniu oraz pedofilii kleru! Propagator ZIELONEJ DEMOKRACJI (państwa bez jakiejkolwiek przemocy), o jaką walczył Mahatma Mohandas Gandhi! Krajowy Koordynator Grup Wsparcia dla Ofiar Molestowanych przez Księży Pedofilów.

    2. Mohan Ryszard Matuszewski prześladowany jest za swoje „niewygodne” poglądy, za pomoc i kursy terapeutyczne dla tysięcy ofiar księży pedofilów w Polsce, za aktywne propagowanie śiwaickiej Jogi na terenie Polski, za walkę z nietolerancją, za głośne krytykowanie niesprawiedliwości społecznej i wyzysku, za ujawnianie przekrętów sądów i prokuratur, za krytykę i obnażanie haniebnych czynów inkwizycji! Ryszard Zenon Matuszewski ujawnił kilkuset pedofilów, zachęcając do mówienia głośno o problemie pedofilii wśród kleru już w latach 1995/96, kiedy to za nagłośnienie pedofilii i prowadzenie terapii grupowej ofiar księży pedofilów został zaatakowany i pomówiony przez przeora Jasnej Góry.

    3. Od 1996 roku aż do dziś Ryszard Zenon Matuszewski jest OFIARĄ sterowanej NIENAWISTNEJ PROPAGANDY i nagonki nakręcanej przez pedofilskie mafie i ich ośrodki antysektowe oraz faszystowskich ekstremistów, których celem jest likwidacja ruchów propagujących, ogólnie mówiąc, filozofię Wschodu, New Age, ekologię etc. Bandyci faszystowscy, ultrakatoliccy (sedewakantyści) regularnie podpalają w Polsce ośrodki religijne związane z kulturą Wschodu, napadają i katują liderów hinduistycznych organizacji, szczególnie kobiety. Konsekwencją tej nienawistnej propagandy podsycanej przez polskie media (prasa i TV) jest potęgowanie prześladowań Mohana Ryszarda Matuszewskiego i wszystkich członków Bractwa Zakonnego Himawanti – którego jest jednym z około 120 liderów – m.in. przez skorumpowane na rzecz pedofilskiej mafii sądownictwo, policję, Centralne Biuro Śledcze, a także anonimowych bandytów. Mohan Ryszard Matuszewski często był bity do nieprzytomności, torturowany przez funkcjonariuszy prawa (przy zatrzymaniach, przesłuchaniach oraz w aresztach i więzieniach), o czym świadczą osoby przebywające wraz z nim w celi, bez żadnego wyroku latami (od 1999 roku) więziony w skrajnie ciężkich warunkach, przetrzymywany w zakładzie psychiatrycznym w Rybniku (gdzie faszerowano go silnymi „lekami” psychotropowymi – chcąc „na zawsze zamknąć mu usta”) pomimo wielu specjalistycznych opinii psychiatrycznych potwierdzających jego doskonałe zdrowie psychiczne.

    4. Szereg sterowanych ataków na jego osobę wydaje się nie mieć końca! Ataki te wymierzone w silną i charyzmatyczną osobę, jaką jest Mohan Ryszard Zenon Matuszewski, mają na celu wyeliminowanie go z życia publicznego i duchowo-terapeutycznej działalności. Jak dotąd Ryszard Zenon Matuszewski przesiedział BEZPODSTAWNIE w aresztach i więzieniach ponad 9 lat, a prześladowania jego osoby zaczęły się w roku 1996, kiedy to próbował zarejestrować Bractwo Zakonne Himawanti jako związek wyznaniowy w ówczesnym Departamencie Wyznań Urzędu Rady Ministrów. Faktycznym powodem represji jest fakt, że Ryszard Zenon Matuszewski jako jeden z pierwszych terapeutów w Polsce otwarcie sprzeciwił się medialnemu milczeniu w obliczu masowych zbrodni pedofilii kleru na ministrantach i innych dzieciach. Jako pierwszy prowadził otwarte dla chętnych grupowe terapie ofiar pedofilii ze szczególnym naciskiem na wszechstronną terapię duchową dla ofiar księży i zakonników pedofilów.

    5. Stanowczo protestujemy przeciwko prześladowaniu Ryszarda Zenona Matuszewskiego, oczernianiu Bractw Zakonnych Himawanti prowadzących formalnie terapię duchową dla ofiar pedofilskiego kleru! Protestujemy przeciwko manipulowaniu opinią publiczną, której skutkiem są okrutne prześladowania Ryszarda Zenona Matuszewskiego oraz członków Bractw Zakonnych Himawanti, ich rodzin i bliskich! Antypedofilskie Bractwo Himawanti to nie sekta, jak chcieliby pedofile i pedofilki z katolickich ośrodków antysektowych i ich pedofilscy dziennikarze z pedofilskiej mafii, ale szeroki i wszechstronny duchowo-terapeutyczny ruch społeczny, który skupia większość liderów relaksacji, dhjany, jogi, tantry, ajurwedy, agnihotry, jantry, tańca hinduskiego i hinduskich sztuk walki w Polsce, ruch społeczny, którego jedną z głównych aktywności jest terapia tysięcy ofiar księży pedofilów w Polsce.

    6. Mohan Ryszard Zenon Matuszewski jako jogin i pacyfista, nigdy i wobec nikogo nie stosował przemocy psychicznej ani fizycznej, oskarżenie go o planowanie zamachu na papieża Jana Pawła II i o próbę zakłócenia kolejnych pielgrzymek jest kłamliwą manipulacją pedofilskich ośrodków antykultowych i apologetycznych, szczególnie członków pedofilskiej mafii. W chwili obecnej nasilenie propagandy jest tak silne, że wymyślona najbardziej absurdalna bzdura na temat Mohan Ryszarda Matuszewskiego i Bractwa Himawanti – bezkrytycznie zostaje przyjęta za „fakt”, ale tylko przez pedofilskich dziennikarzy związanych z pedofilską mafią. To z kolei jest przyczynkiem do serii prześladowań, represji i bezpodstawnego oraz bezprawnego więzienia Ryszarda Zenona Matuszewskiego przez pedofilolubnych prokuratorów i sędziów, tych samych, którzy zboczeńców w sutannach zwalniają pomimo stwierdzenia faktu molestowania dzieci przez takiego księdza. Wszystkie te i wiele podobnych działań są niestety przykładami totalitaryzmu, a nie demokracji!

    7. Domagamy się natychmiastowego zaprzestania BANDYCKIEGO prześladowania i represjonowania Mohana Ryszarda Zenona Matuszewskiego przez pedofilię popierające – jak widać – państwo Polskie, skorumpowanych sądowniczych łapówkarzy i „dzieci kochających inaczej” policjantów!!! Domagamy się UWOLNIENIA terapeuty ofiar księży pedofilów, jogina, pacyfisty, ekologa, filozofa, obrońcy Praw Człowieka – Mohana, Ryszarda Zenona Matuszewskiego i zaprzestania nienawistnej pedofilskiej propagandy medialnej uruchomionej i podtrzymywanej przez szkodliwe społecznie (w tym przypadku) faszystowsko-pedofilskie, moralnie zepsute centra antysektowe, takie jak krytykujący wszystkich obrońców i terapeutów ofiar księży pedofilów serwis „psychomanipulacja.pl”, przodujący w Polsce w ochronie interesów pedofilskiej mafii, szczególnie pedofilskiej klero-mafii! Żądamy uwięzienia przywódców pedofilskiej mafii żyjącej ze stręczenia dzieci, produkcji i handlu pornografią dziecięcą oraz popleczników pedofilskiej mafii takich jak związany z kamedułami Tadeusz Mynarski „Abram” z Wilamowic czy związany z Jasną Górą Janusz Gierczyński „Uzdrawiacz” z Częstochowy i jego wspólniczka Jadwiga Gierczyńska (Kulawik) „Żurek”, czy Elżbieta Tomasz „Rynka” z Gliwic oraz kilkanaście innych osób organizujących pedofilską mafię w Polsce, które stoją za medialnymi pomówieniami i fikcyjnymi oskarżeniami preparowanymi za duże łapówki.

    Komitet Obrony Osób Prześladowanych
    na tle religijnym i światopoglądowym

  • Psychiatria Sądowa – Obraz Patologii!

    Psychiatria Sądowa – Obraz Patologii!

    Polskie prawo ze sprawiedliwością nie idzie w parze, a tendencja ta znana jest historycznie od stuleci. „Prawo prawem, a sprawiedliwość jest po naszej stronie” – to popularne powiedzenie w istocie obrazuje rozdźwięk pomiędzy pisanym na kolanie ustawowym prawem, a sprawiedliwością, którą w Polsce kojarzy się chyba tylko z wendetą. Poczucie ludzkiej krzywdy w Polsce obrazuje się powiedzeniem, że „nie ma na tym świecie sprawiedliwości”, a poczucie bierze się ze zbrodni prawniczych na obywatelach. Zbrodnie sądu, prokuratury i policji na obywatelach są zbrodniami w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej wykonywanymi, stąd w swej istocie, prawo obrazuje charakter państwa i władz państwowych. Konstytucja nie jest przestrzegana, a powoływanie się na Prawa Człowieka w III-IV RP jest wyśmiewane z urzędu przez prowadzących rozprawy tak zwanych sędziów, którzy wykonują dowolne zbrodnie, tak polityczne jak i na zlecenie różnych mafii. Prawo zawarte w Kodeksie Karnym jest tak zapisane, że dowolność jego naginania i przeginania jest wręcz porażająca i prawnikom uchodzi bezkarnie. Sędziów, prokuratorów i policjantów w praktyce nie kara się za dokonane przez nich w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej zbrodnie przeciwko własnemu narodowi! Jeśli ktoś szuka przykładów, weźmy pierwszy z brzegu, bardzo powszechny i skandaliczny.

    Kilka tysięcy ludzi trzyma się na internacji bezterminowej zwanej detencją nie za to, że popełnili jakieś przestępstwo, ale za to, że są psychicznie chorzy, a najczęściej za to, że kiedyś przeszli epizod psychotyczny lub prokurator chcąc się pozbyć sprawy zbyt dla niego uciążliwej, załatwia orzeczenie chwilowej niepoczytalności u znajomych biegłych sądowych z zakresu psychiatrii. Osoby te nie mają procesu sądowego, nie są przesłuchiwane, nie są przesłuchiwani ani świadkowie obrony ani świadkowie oskarżenia. Człowieka bezterminowo internuje się na oddziale sądowym, zmusza do zażywania środków psychotropowych w ilościach niszczących system nerwowy. Osoba internowana na podstawie subiektywnego stwierdzenia niepoczytalności nie ma żadnych praw, nie może się bronić, często nawet nie jest informowana o odbywających się za jej plecami posiedzeniach sądowych. Więzi się człowieka domniemując, że skoro jest chory psychicznie, to na pewno popełnił przestępstwa jakie są mu zarzucane, a zatem musi być uwięziony i przymusowo wyniszczony tak zwanym leczeniem sądowym. Sądy nawet nie próbują udowadniać podejrzanemu winy, w większości wypadków podejrzany nie uczestniczy w rozprawie sądowej, wbrew prawu do rzetelnego procesu sądowego zostaje bezterminowo uwięziony i jest morderczo wyniszczany środkami psychotropowymi, które wymyślono za czasów Hitlera i Stalina dla eutanazji opozycji politycznej. Przykładowo, służący do niszczenia przez spowodowanie zgonu środek psychotropowy o nazwie Fenaktyl opracowano na zlecenie stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa dla mordowania dysydentów. Podawany w dużych dawkach powoduje w ciągu 2-3 lat zgon u ponad 90% pacjentów. Podawany w małych dawkach uśmierca 70-80%pacjentów psychiatrii sądowej w ciągu 8-12 lat. Tak sądownictwo wykańcza po cichu, mordując w białych rękawiczkach osoby internowane pospołu na zlecenie prokuratora, psychiatry i sędziego, a sąd wydaje wyrok dożywocia praktycznie bez przeprowadzenia rozprawy w trybie administracyjnym, jak hitlerowskie SS czy stalinowska Bezpieka Sowiecka. Najczęstszą znaną przyczyną zwolnienia internowanego z detencji w Polsce są akcje bezpośrednie organizacji obrony Praw Człowieka, nacisk rodziny o charakterze opłaty pozaprawnej dla lekarzy psychiatrii sądowej, czasem też przepełnienie oddziału zmuszające personel do zrobienia wolnego miejsca dla następnych.

    Ciekawym rodzajem zbrodni jest sam mechanizm osadzania, gdyż lekarz psychiatra wnioskuje o detencję na podstawie ciężaru zarzutów i zwykle kilkuminutowej rozmowy z podejrzanym, czyli na podstawie opinii prokuratora, a sąd na podstawie opinii psychiatry sądowego wydaje postanowienie o internowaniu za murami ośrodków i oddziałów psychiatrii sądowej, z rosyjska zwanych „Psychuszkami”, miejscami ostatecznej kaźni. Setki i tysiące ludzi, którym nie udowodniono winy, nie przedstawiono zarzutów, nie dano prawa do obrony w sądzie, nie przesłuchano obrońców, nie zezwolono nawet na proces sądowy nie mówiąc już o formalnej uczciwości prawnej względem podejrzanych, cierpi męki niszczenia ich systemu nerwowego i funkcji życiowych w psychiatrycznych katowniach Rzeczpospolitej Wałęsającej, Kwaśnej czy Kaczej! Kaci miewają się dobrze i są wysoko opłacani przez rząd, a taki ordynator sądowej psychiatrii, Stanisław Teleśnicki z Krakowa, swe ofiary przesłuchuje w czasie od 30 sekund do 3 minut, czego nie można nazwać badaniem, ale na podstawie takiej „rozmowy” kwalifikuje czy ktoś jest poczytalny czy też niepoczytalny. Faktyczna decyzja o tym, kogo zamknąć w Psychuszce podejmowana jest często po znajomości: prokurator sugeruje lekarzowi, żeby „gościa” zamknąć w „wariatkowie”, bo nie ma czasu ani możliwości udowodnienia mu winy, albo zalazł prokuraturze za skórę lub jest politycznie niewygodny i trzeba go zniszczyć w imieniu prawa. Tak syf sądowej psychiatrii i detencji wygląda od środka – to jest od swego zepsutego wnętrza pokazując patologię sądownictwa w pełnej krasie. Każda siła polityczna mająca wpływ na sąd lub prokuraturę może człowieka zniszczyć w reżimowej Psychuszce. Należy kontrolę społeczną na tę sądowo-psychiatryczną gangrenę nałożyć, gdyż prokuratorzy jeśli nie uzyskają opinii odpowiedniej do skazania od jednego zestawu biegłych, wysyłają często podejrzanego na badania do takich biegłych, którzy orzekną zdrowemu jak koń człowiekowi każdą chorobę psychiczną, jakiej życzy sobie oskarżyciel i to w 3 minuty albo szybciej! Badanie ofiar psychiatrii sądowej przetrzymywanych przez wiele lat w Psychuszkach musi się stać domeną pracy dla niezależnych grup Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

    Wątpliwego rodzaju specjalista szafujący orzeczeniami „niepoczytalności chwilowej” branymi „z kapelusza” jak króliki u iluzjonisty-kuglarza pokroju takiego jak krakowianin Stanisław Teleśnicki, to nie jest przypadek odosobniony, gdyż doniesienia o przekrętach Psychiatrii Sądowej dochodzą i z Warszawy, i ze Śląska, także Świecia, a ludzie bestialsko przetrzymywani wbrew swej woli często nie mają nawet odpowiedniej ilości jedzenia i picia ani prawa do posiadania rzeczy osobistych, tak jak zwykli więźniowie sądów karnych. Więzień psychiatryczny jest w o wiele gorszej sytuacji, gdyż nie ma orzeczonego końca jego kary, a winy mu nie udowodniono, zwykle nawet nie był w sądzie, nie rozmawiał z adwokatem. Jeśli nie ma rodziny ani przyjaciół, którzy mu pomogą, zostaje skazany na nieuchronną egzekucję chemiczną w Psychuszce pośród niezliczonych cierpień, także skutków ubocznych psychotropów, które są stalinowsko-hitlerowskimi wynalazkami dla eliminacji dysydentów! Co ciekawe, dla większości psychiatrycznych jednostek chorobowych nie ma żadnego uzasadnienia naukowego, czyli nie można wykazać, jakoby w ogóle istniały, a mówi o tym na świecie nawet czołówka psychiatrycznej elity, biadając, że na studiach medycznych uczeni są fikcji. Sztandarową chorobą orzekaną przez psychiatrów sądowych w Polsce jest „schizofrenia”, podczas gdy około połowy samych psychiatrów na świecie twierdzi, że taka choroba nie istnieje, a jest jedynie niczym nie popartą hipotezą, obraźliwym epitetem dla oceny dysydentów politycznych, osób niewygodnych dla systemu, podobnie jak herezja w czasach inkwizycji. Historia badań nad schizofrenią dowodzi zresztą, że jest to przedłużenie epitetu „herezja” dla celów ideologicznej czystki.

    Znane są przypadki wysłania podejrzanego na oddział psychiatrii sądowej w areszcie (Kraków, Warszawa, Poznań), gdzie osobie aplikowano bez jej zgody silne środki psychotropowe powodujące powstanie halucynacji. Następnie poczytywano te wywołane siłą halucynacje jako urojeniową chorobę psychiczną i uznawano pacjenta za niepoczytalnego. Tak sądowy psychiatra typu doktor Szablewski z Warszawy czy doktor Teleśnicki z Krakowa może z każdego zrobić ciężko chorego czubka psychicznego! I co gorsza, taki „expert” może zniszczyć czyjeś życie, zniszczyć nieodwracalnie system nerwowy, a wszystko legalnie, w imieniu prawa, które tutaj musi być kojarzone z bestialską orgią zbrodni, a nie ze sprawiedliwością. Częstym zjawiskiem jest zwalanie winy za drobne przestępstwa seksualne typu obmacywanie na upośledzonych krewnych lub chorego psychicznie sąsiada „bo im leczenie nie zaszkodzi”. Jest to ogromna krzywda na niewinnych i bezbronnych osobach oraz ukrywanie faktycznych przestępców seksualnych cudzym kosztem. Ponad sto takich zbrodni popełniono w Polsce u progu XXI wieku, kryjąc w ten sposób także księży pedofilów, którzy molestowali dzieci. A często, szczególnie w Warszawie zdarza sie, że psychiatrzy sądowi z oddziału psychuszki przy ulicy Rakowieckiej, zeznając w sądzie po kilku, średnio 2-5 latach od badania podejrzanego, nie pamiętają przypadku o losach którego decydują. Nie mówiąc już o tym, że osoba przez kilka lat od ostatnich badań mogła, jeśli była chora wyzdrowieć i należałoby badania powtórzyć niezwłocznie. Tego rodzaju przykłady pokazują, jak bardzo cała psychiatria sądowa jest patologiczną orgią zbrodni na osobach, które bądź otarły się w życiu psychozę lub są niewygodnie politycznie. Więzienie osób chorych psychicznie bez udowodnienia im winy, w trybie administracyjnego postanowienia narusza zasadę domniemania niewinności w sposób drastyczny, narusza prawo do obrony i bycia wysłuchanym przez niezawisły sąd. To są wszystko sądowe zbrodnie psychiatrii sądowej, która swoją pozycję ugruntowała w czasach faszystowsko-stalinowskich pospołu i tak po dzień dzisiejszy trwa żerując na krzywdzie tysięcy ludzi rocznie! Czas już tę nazistowsko-stalinowską spuściznę ucywilizować i uczłowieczyć, a szczególnie zadbać o przestrzeganie praw człowieka i obywatela wobec osób chorych psychicznie, tym bardziej, że samo istnienie tak zwanych chorób psychicznych nie ma materialnych podstaw naukowych i jest negowane przez znaczącą część medycznego środowiska naukowego.

    W trybie natychmiastowym należy zlikwidować wszelkie specjalne oddziały psychiatrii sądowej istniejące w aresztach, gdyż „badanie” tam urąga nawet kanonom i standardom współczesnej psychiatrii. Ordynator Teleśnicki ogląda podejrzanego przez 30 sekund do 3 minut, połowę tego czasu przy przyjęciu, a połowę na koniec kilkutygodniowego pobytu. Następnie podlegli mu i ulegli lekarze i psycholodzy preparują diagnozę i opinię wedle jego „widzimisię”. Kto się do winy nie przyznaje jest na pewno niepoczytalny, kto się przyznaje, nawet jak ma odchyły, na pewno jest zdrowy. Jeśli taka szkaradna działalność w Polsce ciągle istnieje, to na pewno stalinizm się jeszcze nie skończył, choć pytani w temacie starsi Rosjanie twierdzą, że za Stalina aż tak źle nie było. W Polsce jednak od 1990 roku panuje watykańsko-papieski reżim katolików, czego skutki są jak widać opłakane. Jeśli za zbrodnie komuny winny jest Stalin, to za zbrodnie reżimu katolickiego winny jest papież Jan Paweł Drugi jak i jego następcy, tym bardziej, że taki ordynator Teleśnicki z Krakowa jest gorliwym wyznawcą papieża Polaka! Ckni się może inkwizycja albo hitleryzm katolika Adolfa Hitlera, tego rodzaju pseudoekspertom, w rzeczywistości hochsztaplerom z dyplomami medycyny sądowej, która jest tutaj patologią.

    Należy zorganizować szerszą bazę danych o przekrętach sądowych nie tylko dlatego, że w Świeciu film nakręcono ukrytą kamerą o tym, jak pobyt w psychuszce sądowej wygląda od wewnątrz. Należy zadbać o to, aby każdy podejrzewany o chorobę psychiczną przed sądem był badany przez wiele niezależnych lekarzy, także pozasądowych, bo Ci rutynowo i przestępczo zakładają, że każdy badany jest winny, naruszając prawo do obrony, a także do milczenia w tym temacie, co jest kolejną ZBRODNIĄ psychiatrii sądowej, patologią tej instytucji o obrazie zboczenia zawodowego. Widzenie w każdym do nich skierowanego przestępcy i domniemanie winy, jest już samo w sobie obrzydliwym skandalem i bandytyzmem.

    Reżim RP katolickiej powinien też zlustrować pacjentów wyniszczonych na zamkniętych oddziałach psychiatrii sądowej, którzy z przyczyn politycznych uwięzieni zostali przed 1990 rokiem czyli w czasach lustrowanej komuny stalinowskiej tak propagandowo przez aktualne rządy znienawidzonej. Dysydenci komuny dziś zdychają w psychuszkach razem z dysydentami reżimu aktualnie panującego, który z człowiekiem się nie liczy, a już sądy i ich psychiatria sądowa są szczególną oazą rozboju na zniewolonym przez reżim społeczeństwie. Jeśli jeszcze jakiś więzień komuny przeżył, bo większość leży w bezimiennych grobach w pobliżu sądowej psychuszki na jakimś cmentarzu, a komu jak komu, ale ofiarom psychiatrii sądowej w Polsce najwięcej pomników postawić by potrzeba, bo są to ofiary zbrodniczego, mafijnego systemu politycznego. Ministerstwo Sprawiedliwości zapytywane przez Obrońców Praw Człowieka nie chce nawet podać listy oddziałów psychiatrii sądowej ani ich adresów, nie chce podać danych ile osób i jak długo średnio jest w tych gestapowsko-stalinowskich warunkach przetrzymywane. Z badań statystycznych nad tymi, do których udało się dotrzeć wynika jasno, że większość to osoby zdrowe psychicznie, ale przymusowo leczone i jeszcze straszone, że na wolności mają się leczyć, tyle, że jeśli rodzina i kilkudziesięciu znajomych nie widzi u człowieka objawów patologii, to należy domniemywać, że urojenia i zwidy mają lekarze psychiatrii sądowej w swoich ekspertyzach robionych często na zamówienia kolegów prokuratorów lub sędziów. Polityka detencyjna jest prosta, jak będzie ktoś nowy przez sąd skierowany do przyjęcia, to się kogoś zwolni, żeby zrobić miejsce, a do tego czasu będziemy wszystkich trzymać, bo musi być komplet, żeby oddział mógł uzasadnić swoje istnienie. Można o tym usłyszeć od niektórych psychiatrów sądowych ale bardzo poufnie i prywatnie, oni z dysydenta danego w ich szpony mają swoje pensje i zawodową stabilność. To jest ta strona medalu, o której powinno się więcej mówić głośno, o przyczynach istnienia tej administracyjnej patologii jaką jest sądowa psychiatria, która z każdego podejrzanego zrobi w kilku zdaniach wyjątkowo przerażające i niebezpieczne monstrum, o czym się przekonują klienci, czyli podsądni pacjenci. Samo nierówne i niesprawiedliwe traktowanie osób upośledzonych umysłowo czy chorych rzeczywiście z przyczyn organicznych jest już skandalem, który nie powinien schodzić z pierwszych stron gazet. Branie chorób „z sufitu” byle utrzymać istniejące oddziały sądowe to jeszcze gorszy skandal wołający o pomstę nie tylko do Nieba. Bicie przez CBŚ osoby głuchoniemej za uporczywe odmawianie zeznań przez milczenie, to już „mały pikuś” w tym całym syfie!

    (Opracowanie na podstawie wykładów Mohana Ryszarda Matuszewskiego podczas letniego obozu Jogi i Terapii w lipcu 2002 roku)

  • Oświadczenie posła Marka Lewandowskiego

    Oświadczenie posła Marka Lewandowskiego

    3 kadencja, 81 posiedzenie, 2 dzień (29.06.2000)
    źródło: http://ks.sejm.gov.pl:8009/kad3/081/30812232.htm

    Oświadczenie

    Poseł Marek Lewandowski:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wielkie kościoły mają za sobą, co oczywiste, konstytucje, rząd, aparat państwowy, policję i opinię publiczną. Wyznawcy religii niekonwencjonalnych, zwanych dla obrzydzenia sektami, nie mogą na to liczyć. Wśród informacji z frontu walki z sektami moją uwagę zwróciły w ostatnim czasie następujące. W marcu 1999 r. powołano rządowy zespół międzyresortowy do spraw sekt, o czym poinformował ówczesny wicepremier Tomaszewski, bezpośrednio po spotkaniu Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polskiego 23 marca tego roku. Wcześniej w styczniu w Komendzie Głównej Policji odbyło się spotkanie, w którym między innymi wziął udział Jacek Gałuszko, prowadzący dominikańskie centrum informacji o nowych ruchach religijnych i sektach. Wtedy to dominikanin skrytykował polskie prawo jako zbyt liberalne i wyraził przekonanie, że konieczne są zmiany prawne, które umożliwiłyby kontrolę nad sektami. Permanentnie działa Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami znanego bojownika i autora częstochowskich akcji ˝Lato bez sekt˝ Ryszarda Nowaka. Jego meldunki, jak się wydaje, mają mobilizować opinię publiczną przed sektami i utrzymać ciągły stan napięcia wśród ludzi i aparatu państwa. Wczoraj, 9 czerwca 2000 r. w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji powołano specjalny wydział. Ma on służyć pomocą policji i prokuraturze w ściganiu przestępstw związanych z działalnością tak zwanych destrukcyjnych ruchów religijnych.

    Nowo powstały wydział będzie zbierał i opracowywał dane na temat sekt. Bez wątpienia władze zaostrzają politykę wobec sekt. Państwo zatem idzie Kościołowi na rękę w kampanii przeciwko nowym, nietradycyjnym organizacjom religijnym.

    Wniosek jest oczywisty. Z zapisów konstytucji i z założeń państwa świeckiego wynika, iż państwo nie jest od lubienia czy nielubienia pewnych religii i wyznań. Państwo musi w sprawach światopoglądowych być bezstronne. Nie można na wszystkie sekty rozciągać nieufności wywodzącej się z bezprawnej i złej działalności sekt, które na przykład nie podobają się władzom francuskim lub chińskim. Mówi się, że niektóre sekty wyznają poglądy dziwaczne i szkodliwe, np. Scjentolodzy przyjmują teorię pana Hobbarda, a Bractwo Zakonne Himawanti w Częstochowie i nauczyciel duchowy i zwierzchnik generalny Ryszard Matuszewski wymagają dezaprobaty, a lider ­ osądzenia, a później skazania w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym. To wszystko już było. Wydział Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji to trochę młot na czarownice, ale przede wszystkim to podmiot zamachu na konstytucyjne prawo.

    Panie i Panowie! Skłonności do obrzydzania i nietolerancji narastają. Grupom religijnym wypowiada się lokale, odmawia zarejestrowania, odmawia wynajmowania sal na ćwiczenia jogi, wzmaga się czujność, np. z okazji dni kultury Indii, festiwali zdrowego życia. Wszystko, co odbiega od normy, co jest obce, widać dzisiaj, że jest inwigilowane. Byle gorliwiec okrzyknie, że mamy sektę, a to uruchamia asekuranckie i antykonstytucyjne działania, niestety, również organów państwa. Później się okazuje, że lepiej zamknąć Ryszarda Matuszewskiego niż narazić się na zarzut popierania toksycznych ruchów religijnych. Aparat państwa nie może orzekać, czy dany tryb życia, obcość, obyczaje są dozwolone. Rozumiem tych, których sekty skrzywdziły, ale słuchać też chcę tych, którzy mówią, panie pośle, proszę nas ratować. Nietolerancja jest szczególnie niebezpieczna, gdy w nagonkę angażuje się państwo ze swoim aparatem przymusu i całym instrumentarium prawnym. Zdaniem dominikanina ojca Gałuszko w Polsce pod wpływem sekt znajduje się ok. 1 mln ludzi. Pytam, czy w imię tego warto skazać, umieścić w zakładzie psychiatrycznym Ryszarda Matuszewskiego, imię duchowe Lalit Mohan, który wtajemniczenie w laja jogę linii Himawanti otrzymał z rąk Shivanandy i jest jedynym polskim przewodnikiem i nauczycielem duchowym, który otrzymał autentyczny przekaz tej starożytnej wedyjskiej wiedzy i praktyki.

    Panowie ze specwydziałuds. sekt, każdego dnia będę was pytał o sukcesy, jeśli chodzi o zwalczanie tolerancji.

    Dziękuję.

  • Polska Karta Praw Ofiary

    Polska Karta Praw Ofiary

    Ministerstwo Sprawiedliwości
    Warszawa październik 1999 r.

    PRZEDMOWA

    Dążąc do poprawienia sytuacji pokrzywdzonych Ministerstwo Sprawiedliwości – we współpracy z instytucjami i organizacjami rządowymi i pozarządowymi – przygotowało KARTĘ PRAW OFIARY.

    Karta praw ofiary powołuje się na zagwarantowaną w Konstytucji przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka i obywatela, będącą źródłem jego wolności i praw, które władze publiczne mają obowiązek szanować i chronić oraz fakt, iż Rzeczpospolita Polska jest państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, w którym każdy ma obowiązek przestrzegania prawa, a także zalecenia wypracowane przez międzynarodową społeczność kształtujące politykę postępowania z ofiarami przestępstw.

    W ostatnim czasie katalog praw pokrzywdzonego uległ znacznemu poszerzeniu. Wiedza o tym jest jednak niewystarczająca, a praktyka odbiega od zasad określonych w obowiązujących przepisach. A przecież chodzi o to, aby uprawnienia ofiary były przestrzegane w praktyce, a nie pozostawały martwymi zapisami ustawowymi.

    Karta jest zatem zestawieniem obowiązujących praw przysługujących ofiarom przestępstw wraz z instrukcją, konkretnie czego i od kogo ofiary przestępstw mogą się domagać. Karta ma stanowić pomoc dla każdego pokrzywdzonego w sytuacji, gdy jego prawa nie są respektowane oraz przypominać policjantom, prokuratorom i sędziom, że dążąc do zebrania materiału dowodowego oraz ustalenia i osądzenia faktycznych sprawców przestępstw nie mogą zapominać o szczególnej sytuacji pokrzywdzonego.

    Minister Sprawiedliwości
    Hanna Suchocka

    Polska Karta Praw Ofiary

    TREŚĆ

    Wszystkie polskie organizacje, instytucje i osoby prywatne stykające się w swojej pracy z ofiarami przestępstw postanowiły dla poprawienia sytuacji ofiar w Polsce podpisać ten dokument.
    Mając na względzie:
    zagwarantowaną w Konstytucji Rzeczpospolitej przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka i obywatela, będącą źródłem jego wolności i praw, które władze publiczne mają obowiązek szanować i chronić (art. 30 Konstytucji RP);
    fakt, iż Rzeczpospolita Polska jest państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, w którym każdy ma obowiązek przestrzegania prawa (art. 2 i art. 83 Konstytucji RP);
    zalecenia wypracowane przez międzynarodową społeczność kształtujące politykę postępowania z ofiarami przestępstw, a w szczególności:
    Deklarację ONZ o podstawowych zasadach sprawiedliwości dla ofiar przestępstw i nadużyć władzy z 1985 r.,
    Europejską Konwencję o kompensacji dla ofiar przestępstw popełnionych z użyciem przemocy z 1983 r.,0
    Zalecenia Rady Europy Nr R(85)11 w sprawie pozycji ofiary w prawie i procesie karnym,
    Zalecenia Rady Europy Nr R (87)21 w sprawie zapobiegania wiktymizacji i pomocy dla ofiar przestępstw;
    oraz
    rozumiejąc, iż posiadanie prawa oznacza rzeczywistą możliwość korzystania z procedur gwarantujących ich realizację, zwłaszcza gdy są one naruszane lub nie wypełniane;
    rozumiejąc potrzebę podniesienia kultury prawnej poprzez realną egzekucję praw obowiązujących;
    kierując się dobrem ofiar przestępstw oraz chęcią pomocy i naprawienia doznanej przez nie krzywdy postanawiamy spisać i upowszechnić Polską Kartę Praw Ofiary.

    I. Definicja i zakres uprawnień

    1. Ofiarą w rozumieniu Karty jest osoba fizyczna, której dobro prawem chronione zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo, a także jej najbliżsi (art. 115 § 11 Kodeksu karnego [k.k.], Rezolucja 40/34 Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 29 XI 1985 r., Deklaracja podstawowych zasad sprawiedliwości dla ofiar przestępstw i nadużyć władzy , pkt. A [ONZ 85], art. 47 Konstytucji RP, art. 49 i art. 51 § 2 Kodeksu postępowania karnego [k.p.k.]).

    2. Ofiara ma prawo do:
    1) pomocy,
    2) godności, szacunku i współczucia,
    3) wolności od wtórnej wiktymizacji,
    4) dostępu do wymiaru sprawiedliwości,
    5) mediacji i pojednania ze sprawcą,
    6) do restytucji i kompensacji (ONZ 85, art. 2 Konstytucji RP, art. 2 § 1 [k.p.k.]).

    3. Ofiara niezależnie od tego, czy ujawniony został sprawca przestępstwa i czy ma miejsce postępowanie karne (kiedy ofiara uzyskuje status pokrzywdzonego), bądź cywilne (kiedy ofiara uzyskuje status poszkodowanego) oraz niezależnie od więzi rodzinnej łączącej sprawcę i ofiarę winna uzyskać potrzebną jej pomoc prawną, materialną, medyczną, psychologiczną i socjalną (art. 2, art. 31 pkt. 1,2; art. 32 Konstytucji RP, art. 2 § 1 pkt 3 Kodeksu postępowania karnego [k.p.k.], art. 49 § 1 k.p.k.).

    II. Prawo do godności, szacunku i współczucia

    4. Ofiara ma prawo do traktowania jej z godnością, szacunkiem i współczuciem. Do szczególnego przestrzegania tego prawa zobowiązani są przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, służby zdrowia i służb socjalnych (art. 47 Konstytucji RP, art. 1 ust. 2 oraz art. 14.3 ustawy o Policji z 1990 r., Deklaracja o Policji, przyjęta w 1979 r. przez Radę Europy oraz Kodeks ONZ postępowania funkcjonariuszy porządku prawnego (Rezolucja nr 34/169 Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 17 XII 1979 r.), art. 30 ustawy o zawodzie lekarza w zw. z art. 12 i art. 13 Kodeksu etyki lekarskiej z 1993 r., art. 8 Kodeksu postępowania administracyjnego z 1960 r. [k.p.a.]),

    5. Nie można przerzucać odpowiedzialności za przestępstwo ze sprawcy na ofiarę. Nie można usprawiedliwiać przestępstwa tradycją, kulturą, stereotypami minimalizującymi winę sprawcy.

    III. Prawo do bezpieczeństwa i zakaz ponownego dręczenia ofiary

    6. Ofiara ma prawo do bezpieczeństwa i ochrony oraz poszanowania jej życia rodzinnego i prywatnego. Ofiary nie wolno ponownie dręczyć należy dołożyć wszelkich starań, by uniknęła ona powtórnej wiktymizacji. Oznacza to zakaz wkraczania w prywatność ofiary i jej rodziny ze strony wszystkich, którzy stykają się z nią w związku z popełnionym przestępstwem, w szczególności: przedstawicieli organów państwowych, służb medycznych i socjalnych, mediów (art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z 1950 r. [KE], art. 191 § 3, art. 20 k.p.k.).

    7. Ofiara ma prawo do traktowania ze szczególną troską i powagą przez organy wymiaru sprawiedliwości i organy ścigania. Postępowanie w sprawie powinno być prowadzone tak, by uwzględniać interesy i stan ofiary. Jej przesłuchania winny być: ograniczone do minimum, prowadzone w sposób kulturalny, wolne od opóźnień, odwołań i zmuszania ofiary do wielokrotnego przeżywania na nowo tragedii jakiej doświadczyła (art. 30 Konstytucji RP, art. 231 k.k.)

    8. Ofiara ma prawo do bezpieczeństwa osobistego, a obowiązkiem Policji i prokuratury jest jej to bezpieczeństwo zapewnić (art. 14.3 i art. 15.1 pkt 3 ustawy o Policji, art. 231 § 1 k.k.).

    9. Ofiara może zażądać utajnienia swoich danych osobowych. (art. 184 k.p.k.).

    10. Ofiara ma prawo domagać się zastrzeżenia danych dotyczących jej miejsca zamieszkania do wyłącznej wiadomości prokuratora lub sądu (art. 191 § 3 k.p.k.).

    11. Ofiara ma prawo do zachowania anonimowości w sprawozdaniach prasowych, telewizyjnych, w internecie i w innych mediach, dotyczących jej sprawy. (art. 13 pkt. 2 ustawy Prawo prasowe).

    12. Właściwe organy państwowe są zobowiązane do przyjęcia każdego zawiadomienia o przestępstwie zgłoszonego przez ofiarę i podjęcia odpowiedniej interwencji. Dotyczy to również sytuacji gdy zagrożenie pochodzi od osoby dla ofiary bliskiej lub gdy ofiarą jest dziecko (art. 9, 10, 12 k.p.k. art. 15.1 pkt. 3 ustawy o Policji, rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 17 września 1990 r (Dz. U. Nr 70, poz. 409) w sprawie trybu legitymowania, zatrzymywania osób, dokonywania kontroli osobistej oraz przeglądania bagaży i sprawdzania ładunku przez policjantów).

    13. Właściwe organy państwowe są zobowiązane do przyjęcia każdego zawiadomienia zgłoszonego przez osobę trzecią i podjęcia odpowiedniej interwencji (art. 304 k.p.k., art. 231 k.k.).

    14. Ofiara ma prawo do uzyskania fachowej pomocy: psychologicznej, medycznej, materialnej i prawnej od momentu zgłoszenia naruszenia lub groźby naruszenia dobra prawem chronionego. Oznacza to m.in. prawo do wsparcia psychicznego, prawo do fachowej pomocy psychologicznej i prawnej od momentu zawiadomienia o przestępstwie.

    15. Ofiary przestępstw o podłożu seksualnym powinny być przesłuchiwane przez funkcjonariuszy Policji tej samej płci, a gdy ofiarą jest dziecko przesłuchanie powinno odbywać się w obecności psychologa lub osoby, którą dziecko darzy zaufaniem.

    16. Ofiara nie powinna być narażona na dodatkowe dolegliwości wynikające z konieczności kontaktu ze sprawcą czynu niedozwolonego. W sądach powinny istnieć odrębne pomieszczenia dla ofiar przestępstw, by nie były one narażone przed rozprawą na kontakt z oskarżonym, jego bliskimi i znajomymi.

    IV. Prawo ofiary jako strony postępowania karnego do wymiaru sprawiedliwości

    17. Ofiara ma prawo do swobodnego dostępu do wymiaru sprawiedliwości. Ofiara ma prawo w granicach przewidzianych w ustawie w sposób wolny od jakiegokolwiek przymusu lub oporu kształtować swoje interesy prawne (art. 6 KE).

    18. Prawo ofiary do pomocy i reprezentacji prawnej powinno być przynajmniej zrównane z prawami przysługującymi oskarżonemu. Ofiara powinna mieć np. prawo do bezpłatnego pełnomocnika, w tych samych przypadkach, w których przyznaje się prawo sprawcy do obrońcy z urzędu.

    19. Ofiara w sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego może działać jako strona w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Od wniesienia aktu oskarżenia aż do momentu jego odczytania w sądzie ofiara może złożyć oświadczenie, że chce działać jako strona w charakterze oskarżyciela posiłkowego. W razie powtórnego wydania przez prokuratora postanowienia o odmowie wszczęcia lub o umorzeniu postępowania pokrzywdzony może w terminie miesiąca wnieść swój akt oskarżenia do sądu (art. 53, art. 54, art. 55 k.p.k.).

    20. Ofiara ma prawo do rzetelnej, zrozumiałej dla niej i wyczerpującej informacji o przysługujących jej prawach i procedurach ich dochodzenia (art. 16 k.p.k. w zw. z art. 2 i art. 83 Konstytucji RP).

    21. Ofiara ma prawo do rzetelnej, zrozumiałej dla niej i wyczerpującej informacji na temat toczącego się w sprawie postępowania.

    22. Ofiara ma prawo do wystąpienia z powództwem cywilnym w celu dochodzenia w postępowaniu karnym roszczeń majątkowych wynikających bezpośrednio z popełnienia przestępstwa. Ofiara może to uczynić aż do rozpoczęcia przewodu sądowego na rozprawie głównej (art. 62 k.p.k., art. 69 k.p.k.).

    23. Ofiara powinna mieć prawo do zebrania potrzebnych w jej sprawie dowodów bez narażenia na dodatkowe koszty. Dotyczy to między innymi obdukcji lekarskiej i pomocy psychologicznej.

    24. Ofiara ma prawo brać udział w czynnościach śledztwa lub dochodzenia toczącego się w jej sprawie (art. 49 § 1 k.p.k., art. 302 § 2 k.p.k., art. 316 – 318 k.p.k.).

    25. Ofiara ma prawo do składania wniosków o dokonanie czynności w toku postępowania przygotowawczego, a więc zanim sprawa trafi do sądu (art. 315 k.p.k.).

    26. Ofiara ma prawo wglądu do akt sprawy i sporządzania odpisów dokumentów występujących w sprawie (art. 156 – 157 k.p.k., art. 159 k.p.k.).

    V. Prawo ofiary jako strony postępowania karnego do mediacji i pojednania ze sprawcą

    27. Ofiara ma prawo do mediacji i pojednania ze sprawcą. Ofiara ma prawo wystąpić z taką inicjatywą do prokuratora lub do sądu (art. 53 § 3 k.k., art. 60 § 2 pkt 1 i 2 k.k., art. 46 k.k., art. 66 § 3 k.k., art. 320 k.p.k., art. 339 ,§ 4 k.p.k., art. 489 § 2 k.p.k.).

    28. Ofiara ma prawo w sprawach z oskarżenia prywatnego do pojednania i ugody (art. 489, art. 499, art. 492 – 494 k.p.k.).

    29. Ofiara ma prawo na swój i oskarżonego wniosek do porozumienia się ze sprawcą w kwestii naprawienia szkody lub zadośćuczynienia (art. 341 § 3 i 4 k.p.k.).

    VI. Prawo Ofiary do restytucji poniesionych szkód

    30. Ofiara ma prawo do restytucji poniesionych przez nią szkód (A.8 – 11 ONZ 1985, art. 46 k.k., art. 62 k.p.k.).

    31. Sprawca czynu zabronionego powinien wyrównać ofierze poniesione szkody (czyli dokonać restytucji). Przestępcy albo osoby trzecie odpowiedzialne za ich zachowanie powinni dokonać sprawiedliwej restytucji na rzecz ofiar, ich rodzin lub osób pozostających na utrzymaniu. Restytucja powinna obejmować: zwrot własności, zapłatę za doznaną krzywdę lub poniesioną stratę, zwrot wydatków poniesionych w wyniku wiktymizacji, zabezpieczenie usług oraz przywrócenie praw (A.8 ONZ 1985).

    32. Jeżeli sprawca lub inne uprawnione instytucje (np. ubezpieczenie) nie wyrówna szkód poniesionych przez ofiarę, powinno się dążyć do zapewnienia kompensacji materialnej ze strony Państwa:
    a.ofiarom, które doznały ciężkiego uszkodzenia ciała lub uszczerbku na zdrowiu fizycznym lub psychicznym w wyniku poważnych przestępstw,
    b.rodzinie, a w szczególności osobom pozostającym na utrzymaniu ofiar, które poniosły śmierć lub które dotknęło kalectwo fizyczne lub psychiczne w wyniku takiej wiktymizacji (A.12 ONZ 1985).

    Opracowano w Prokuratorze Okręgowej w Świdnicy
    na podstawie wydawnictwa Ministerstwa Sprawiedliwości
    „Polska karta praw ofiary”, Warszawa 1999 r.