Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: pedofilia

  • Pedofilia – choroba kobiet i mężczyzn

    Pedofilia – choroba kobiet i mężczyzn

    Pedofilia – rodzaj parafilii seksualnej, dewiacji i zboczenia; stan w którym jedynym lub głównie preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z osobami nie posiadającymi trzeciorzędowych cech płciowych, czyli z dziećmi. Statystycznie występuje częściej u mężczyzn niż u kobiet gdyż około 90% przypadków stanowią homoseksualni i biseksualni mężczyźni. W klasyfikacji ICD-10 posiada kod F65.4, w klasyfikacji DSM-IV: 302.2. W obu przypadkach zaliczany jest do kategorii zaburzeń preferencji seksualnych. Pedofilia dzieli się na zaburzenia polegające na fantazjach seksualnych z dziećmi i oglądactwie pornografii z dziećmi oraz na tak zwane czyny pedofilskie polegające na bezpośrednim zaspokajaniu popędu płciowego z dziećmi. Część przestępstw pedofilskich skrywa się pod nazwą kazirodztwo, gdyż statystycznie najczęściej do molestowania seksualnego i współżycia z dziećmi dochodzi w rodzinie. [Na fotografii, jakby ktoś nie zrozumiał aluzji, dziecko broni się przed pedofilem kopiąc na wysokość narzedzia zbrodni – przyp. opr.]

    Pedofilia, popęd płciowy do dzieci, psychoseksualna skłonność do dzieci i młodzieży obojga płci. Amerykański uczony J. Money dzieli pedofilię na: nepiofilię, gdzie obiektem zainteresowania jest dziecko w wieku przedszkolnym, pedofilię, gdzie obiektem jest dziecko w wieku szkolnym, ale przed okresem dojrzewania i efebofilię, gdzie obiektem pożądania seksualnego jest osoba będąca w wieku dojrzewania płciowego. W większości ujawnionych przypadków zainteresowaniem pedofilów cieszą się dziewczęta w wieku od 8-11 lat i chłopcy w wieku od 11-15 lat. Typ kontaktów pedofilnych bywa zróżnicowany, począwszy od obnażania się i masturbowania w obecności nieletnich, dotykania ich narządów płciowych, a na pełnych stosunkach seksualnych kończąc. U pedofilów niekiedy stwierdza się zmiany organiczne w mózgu, które prowadzą do tego typu zachowań, ale w większości przypadków o rozwoju pedofilii decydują czynniki psychiczne i rozwojowe, np. zaburzone relacje z rodzicami, doświadczenie przemocy seksualnej w dzieciństwie, odczuwanie lęku wobec kobiet, kompleksy, niepowodzenia w życiu seksualnym.

    Typy pedofilów:

    • Infantylny – To osobowość niedojrzała: jest łagodny, preferuje nie tyle ostry seks, ile zabawy seksualne z dziećmi (dotykanie, głaskanie, całowanie, przytulanie), czyli wykonuje inne czynności seksualne.
    • Dewiant – Jest biologicznie zaprogramowany jedynie na seks z dziećmi. Kontaktów z nieletnimi poszukuje juz w wieku dojrzewania. Preferuje kontakty oralno-genitalne.
    • Regresywny – Traktuje dziecko jak osobę dorosłą – dziewczynka jest dla niego kobietą. Doprowadza do pełnych stosunków seksualnych.
    • Sadysta – Osiąga pełną satysfakcje seksualna jedynie poprzez brutalny gwałt na dziecku. Taki seks z dzieckiem często kończy się śmiercią dziecka.

    Kryteria DSM-IV

    • A) Pojawiające się przez przynajmniej sześć miesięcy powracające, silnie podniecające fantazje seksualne, impulsy seksualne lub zachowania związane z aktywnością seksualną z osobami, które nie wkroczyły jeszcze w okres dojrzewania (poniżej 13 roku życia).
    • B) Fantazje, impulsy lub zachowania powodujące klinicznie znaczący dyskomfort lub upośledzenie w społecznym, zawodowym lub innym obszarze funkcjonowania.
    • C) Osoba ma przynajmniej 16 lat i jest co najmniej 5 lat starsza niż osoby z kryterium A). Uwaga: nie dotyczy osób w późnym okresie dorastania będących w relacji z dwunasto- lub trzynastolatkiem.

    Pojęcia związane

    • Efebofilia – (od greckiego éphebos – ten który zaczął pokwitać) – Skłonność dorosłych osobników do osób bardzo młodych, ale już cieleśnie dojrzałych. Pierwotnie stosowano tę nazwę na określenie skłonności dojrzałych, homoseksualnych mężczyzn do młodzieńców. Obecnie przez efebofilię rozumie się skłonność seksualną do młodzieży. Przez niektórych autorów uważana za dewiację seksualną, choć taka kwalifikacja ma raczej tło obyczajowe, a nie biologiczne bądź medyczne.
    • Kazirodztwo – obcowanie płciowe z osobami krewnymi bez względu na ich wiek.
    • Korofilia – Pedofilia lesbijska. Skłonność dojrzałych kobiet do homoseksualnego kontaktu płciowego z młodymi, nieletnimi partnerkami.
    • Nimfofilia – skłonność mężczyzn do dziewczynek, będących na pograniczu wieku dziecięcego i młodzieńczego. Partenofilia – Skłonność do osób, które nie przeszły jeszcze inicjacji seksualnej. Pożądanie dziewicy!

    Bariera wieku ochronnego

    Polski kodeks karny jasno definiuje czyn zabroniony, jakim jest pedofilia. Artykuł 200 § 1 mówi: „Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”. W Polsce karalne jest obcowanie płciowe z osobą małoletnią poniżej lat 15 (tak zwany wiek ochronny) lub dopuszczanie się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzanie jej do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania. Ustawodawca chcąc chronić osoby niedojrzałe fizycznie i psychicznie, czyli dzieci przed przedwczesnym rozpoczęciem życia płciowego wprowadził sztywną granicę wiekową do której zachowania seksualne wobec nieletnich są karalne. W różnych krajach prawo daje inną barierę wiekową rozgraniczającą pedofilię od dojrzałego życia seksualnego. W Rosji jest to 14 lat, w wielu stanach USA 17 lat, w państwach muzułmańskich granica zależy od rodziców dziewczynki, kiedy zostanie uznana za dojrzałą do życia płciowego.

    Badania na ten temat prowadzone są od lat. Większość sprawców czynów pedofilskich wobec dzieci to osoby znane dziecku i rodzinie – tata, dziadek, wujek, przyjaciel rodziny, nauczyciel, ksiądz są sprawcami 80 proc. czynów pedofilskich. W ubiegłym roku 1.325 spośród 1.697 takich przestępstw zgłoszonych policji dokonały osoby znane ofierze (źródło: KGP). O tym, że ujawnione przestępstwa to wierzchołek góry lodowej, świadczą przekrojowe badania dorosłej populacji – 24 proc. kobiet (wg. Kinseya) zaś 30 proc. mężczyzn i 35 proc. kobiet (wg. Landisa) przyznaje się do przeżycia w dzieciństwie wydarzeń o charakterze pedofilskim. Badania wskazują, że najmniej negatywne skutki wykorzystania występują u tych osób, które nie znały sprawcy – w rodzinach, gdzie dziecko jest narażone na ciągły kontakt ze sprawcą czynu, skutki pedofilii dla rozwoju dziecka są o wiele bardziej dramatyczne. W tych wypadkach wykorzystana zostaje więź łącząca dziecko ze sprawcą oraz zależność. Około 4 procent skazanych sprawców takich czynów to kobiety, chociaż do niedawna twierdzono, że u kobiet nie spotyka się jednak „prawdziwej” pedofilii jako dewiacji popędu, a jedynie pedofilię zastępczą, czyli podejmowanie seksualnej aktywności z dzieckiem z powodu niemożności nawiązania seksualnej relacji z osobą dorosłą. Aktualnie pedofilia kobiet zostaje na nowo zbadana i jej zasięg oraz skutki są naukowo weryfikowane, gdyż dotąd było to tabu.

    Skutki pedofilii

    Skutki pedofilii są gorsze niż gwałtu, bo jest to zwykle gwałt permanentny. Ofiary są krzywdzone przez dłuższy czas, a pedofile usiłują odgrywać role osób opiekuńczych, często wręczają prezenty, kupują usługi seksualne dzieci, co zaciera różnice między dobrem i złem” – alarmuje prof. Roger Collins z University of Montana. „Pedofilia jest najbardziej okrutnym doświadczeniem człowieka. Zdradza samą istotę dzieciństwa: niewinność” – stwierdza Susan Forward, amerykańska psychoterapeutka. Co roku polska policja odnotowuje 2 tysiące przestępstw seksualnych, których ofiarami padają dzieci. Z badań prof. Tadeusza Hanauska, nieżyjącego już kryminologa z UJ, wynika, że rocznie dokonuje się pół miliona tego typu przestępstw, lecz większość z nich nie jest zgłaszana. Według badań prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, seksuologa, aż 14 procent dzieci do 15-tego roku życia, czyli kilkaset tysięcy, jest wykorzystywanych seksualnie.

    Seksualne wykorzystanie dzieci to każde zachowanie osoby dorosłej, silniejszej i starszej, które prowadzi do seksualnego zaspokojenia kosztem dziecka. Zachowanie mające na celu zaspokojenie potrzeb osoby dorosłej jest w istocie wykorzystaniem dziecka. Mowa tutaj nie tylko o akcie płciowym, ale także o zachowaniach ekshibicjonistycznych, o prezentowaniu dziecku pornografii, o uwodzeniu i wielu innych rodzajach zachowań, których kluczem jest zawsze potrzeba seksualna dorosłego – nie potrzeba seksualna dziecka. Pedofilia to odczuwanie popędu płciowego wobec osób nieprzejawiających trzeciorzędowych cech płciowych. Badania wskazują, że dla osoby dotkniętej tą dewiacją seksualną nie ma znaczenia płeć dziecka, a jedynie „dziecięcość” obiektu popędu. Należy także odróżnić czyn pedofilski od pedofilii jako dewiacji popędu – najwięcej czynów pedofilskich popełniają bowiem mężczyźni, którzy nie potrafią nawiązywać normalnych seksualnych relacji z osobami dorosłymi, nie będący w istocie pedofilami, a jedynie realizujący swój popęd z dziećmi zastępczo.

    Najważniejszym czynnikiem pozwalającym zminimalizować ryzyko, że nasze dziecko padnie ofiarą ataku pedofila, jest baczna obserwacja jego zachowań, szczere rozmowy oparte na zaufaniu, zbudowanie w dziecku poczucia bezpieczeństwa oraz nauka – od najmłodszych lat – że nikt obcy nie ma prawa dotknąć dziecka wbrew jego woli. Dzieci wykorzystane seksualnie prezentują określony typ zachowań, które nawet niewprawne oko jest w stanie zauważyć. Każdy psycholog wie, że małe dzieci w bezrefleksyjny sposób w zabawie i rysunkach powtarzają wszystko, co zaobserwowały. Jeśli dziecko w specyficzny sposób bawi się lalkami, jeśli nagle staje się nieufne i nie o wszystkim chce powiedzieć mamie, jeśli nie chce iść do określonego wujka – powinniśmy zaniepokoić się i spróbować znaleźć przyczynę. Bardzo ważnym sygnałem, że dzieje się coś złego, są oczywiście siniaki, obgryzanie paznokci, moczenie nocne i koszmary, utrata apetytu i zainteresowania zabawą, seksualne zachowania dziecka, używanie słów o znaczeniu seksualnym, nagła agresja dziecka lub apatia. Generalnie każda nagła zmiana typowego zachowania powinna być przemyślana przez rodziców. Nagła zmiana w zachowaniu dziecka to nie jest wstąpienie do sekty jak chce to ujmować pedofilska mafia, tylko skutek molestowania i wykorzystywania seksualnego, często też przez księdza.

    Pedofile czy homoseksualiści?

    Policjanci z warszawskiego Śródmieścia wyliczają najbardziej znanych na ich terenie pedofilów: jeden był w III RP ministrem, drugi jest znanym autorem programów telewizyjnych, inny – wiceprezesem dużego banku, kolejny – posłem, jeszcze inny – reżyserem filmowym. Były minister był kilkakrotnie pobity i okradziony przez trzynasto- i czternastolatków, których wykorzystywał, lecz nigdy nie złożył skargi mimo widocznych wyraźnych śladów pobicia. Dwunastolatek zapraszany do mieszkania autora programów telewizyjnych za otrzymywane od niego pieniądze kupował polską heroinę i popadł w narkomanię. Rodzice nigdy nie złożyli doniesienia o przestępstwie, choć wiedzieli, u kogo ich syn bywał. Policjanci ze Śródmieścia nie mają wątpliwości, że zapłacono im za milczenie, ale nie mają wystarczających dowodów i politycznej siły przebicia. Pedofilska afera z Dworca Centralnego w którą zamieszani byli także niektórzy politycy, dziennikarze oraz warszawscy sędziowie i prokuratorzy rozeszła się po kościach. Dewiacja pokazała swą siłę w umorzeniach i wyciszeniu sprawy oraz braku wyroków dla zboczeńców.

    Pedofilia a lokalne zwyczaje

    W niektórych kulturach świata zachowania pedofilne wiążą się z obyczajowością, np. w plemieniu Eipo żyjącym na Nowej Gwinei są akceptowane kontakty seksualne dorosłych mężczyzn z dziećmi w każdym wieku. W innych plemionach spotyka się rytuały inicjacyjne młodzieży o pedofilnym charakterze. W innych kulturach jak islam są akceptowane małżeństwa z nieletnimi dziewczynkami. W kulturze Zachodu pedofilia też była faktem. G. de Rais, marszałek Francji żyjący w XV w., miał kontakty pedofilne z kilkuset chłopcami, z których około 200 zabił. W XVIII-wiecznej Anglii były bardzo rozpowszechnione domy publiczne o pedofilnym charakterze. Przykłady można mnożyć, a przecież w Polsce także istniały takie burdele pedofilskie, chociaż było ich mniej, a przynajmniej mniej się o tym mówi. Polscy możnowładcy mieli pedofilskie upodobania do dziewic w wieku nawet 9-12 lat, które poślubiali lub użytkowali jako córki swych poddanych i niewolników. Polski kler średniowiecza także był znany z chuci do dzieci, a już szczególnie do nieletniej dziatwy rodzimowierczych tak zwanych pogan. W naszym społeczeństwie pedofilia jest surowo oceniana. Nawet w zakładach karnych pedofile znajdują się na samym dnie hierarchii i budzą agresję u innych więźniów. Wobec pedofilów oczekuje się stosowania możliwie najsurowszych kar, a wiele osób domaga się kastracji. W niektórych krajach kastracja jest stosowana jako kara za pedofilię.

    Kim są ofiary pedofilów?

    Ofiarami pedofilów są trzy razy częściej dziewczynki niż chłopcy – mówi Maria Keller-Hamela z warszawskiej fundacji 'Dzieci Niczyje’, która pomaga dzieciom – ofiarom wykorzystywanym seksualnie. Fundacja przeprowadzała ankietę wśród dwunastolatków. Zadano im między innymi takie pytanie: „Kasi zdarzyło się, że dorosły mężczyzna dotykał ją w intymnych miejscach i mówił, żeby i ona dotykała intymnych części jego ciała. Czy coś takiego jak Kasi przydarzyło się i tobie?”. Cztery procent dzieci przyznało, że tak. Niektórzy pedofile, mając kłopoty ze znajdowaniem dzieci zaspokajających ich potrzeby, żeni się z rozwódkami, by mieć dostęp do ich potomstwa. Wybierają takie kobiety, dla których posiadanie partnera jest ważniejsze od macierzyństwa. Prof. Izdebski, seksuolog, spotkał w swojej praktyce żony tolerujące pedofilskie upodobania mężów – kalkulowały one, że lepiej, iż mężowie szukają seksu z ich dziećmi niż z dorosłymi, bo takich zainteresowań nie uznawały za zdradę.

    Na co cierpią ofiary pedofilów?

    Osoby wykorzystywane w dzieciństwie seksualnie cierpią na depresje, nerwice, seksualne obsesje, mają trudności ze znalezieniem życiowego partnera – tłumaczy prof. Zbigniew Lew-Starowicz. – Dzieci zmuszane do seksu cierpią na stany lękowe, mają skłonności samobójcze – mówi prof. Zbigniew Izdebski. W dorosłym życiu konsekwencja wykorzystywania jest anorgazmia i/lub aseksualizm, dystans wobec własnego ciała i skłonność do poniżających czy upadlających praktyk seksualnych. Badania prof. Rogera Collinsa z University of Montana dowodzą, że 77 proc. ofiar pedofilów ma kłopoty z założeniem rodziny, 49 proc. stosuje przemoc, 35 proc. dopuszcza się przestępstw seksualnych, 28 proc. wymaga regularnej opieki psychiatrycznej, a 9 proc. zasila szeregi bezdomnych i nieprzystosowanych. Aż 53 procent chłopców wykorzystywanych przez pedofilów staje się pedofilami, natomiast prawie 58 procent dziewczynek – ofiar pedofilów w dorosłym życiu uprawia prostytucję. pedofilia jest zatem przyczyną napędzającą inne zaburzenia i patologie społeczne.

    Kim są typowi pedofile?

    Część pedofilów to osoby, które w dzieciństwie same były molestowane seksualnie. Kolejna grupę stanowią ludzie chorobliwie nieśmiali – wybierają dzieci, gdyż obawiają się, że dorosły partner seksualny ich wyśmieje. – Są to mężczyźni, którzy z powodu rosnącej ekspansywności kobiet czują się nieporadnie w swojej tradycyjnej roli – tłumaczy prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Zainteresowanie dziećmi przejawiają najczęściej ci, którzy przeżyli niepowodzenia w pierwszych kontaktach seksualnych lub byli zdominowani przez kobiety. Pedofil to często osobnik niedojrzały, o niskim poczuciu własnej wartości, zahamowany, niezdolny do ekspansji, w najprostszy sposób chcący podreperować swoje nadwątlone ego. Pedofil to bardzo często katolicki ksiądz lub katecheta, pedofilka to bardzo często katolicka zakonnica lub katechetka. Pastorzy protestanccy też są wyjątkowo częstymi negatywnymi bohaterami afer pedofilskich!

    Cześć pedofilów traktuje swoje skłonności jak chorobę. Kiedy trafia do aresztu, chcą, by ich leczyć. Mówią: „Proszę mi coś dać, bo jak stąd wyjdę, zrobię to samo” – opowiada Karol Mausch, psycholog pracujący z więźniami pedofilami. – Po wyjściu na wolność pedofil powinien pozostawać pod ścisłą kontrola kuratora – uważa sędzia Barbara Piwnik, była minister sprawiedliwości. W Holandii pedofile trafiają na specjalny zamknięty oddział w szpitalach psychiatrycznych. Jeżeli terapia nie przynosi efektów, w izolacji przebywają dożywotnio. W Niemczech stosowana jest z kolei kastracja farmakologiczna. Skazany ma wybór: albo więzienie, albo przyjmowanie leku znoszącego popęd seksualny. Niestety, uważa się na podstawie wielu badań, że seryjni mordercy dzieci najczęściej wywodzą się spośród wykastrowanych pedofili, co jest pewnym ryzykiem społecznym.

    Pedofilska Rodzina Patologiczna

    Psychologowie, seksuolodzy i psychiatrzy dziecięcy na całym świecie są zgodni co do jednego – każde zachowanie o charakterze wykorzystania może mieć dla dziecka dramatyczne skutki, zwane syndromem dziecka maltretowanego. Jeśli do dramatu dochodzi w najbliższej rodzinie, matka najczęściej jest świadoma tego, co dzieje się z dzieckiem. Nadużycie seksualne i kazirodztwo utrzymywane jest jednak w tajemnicy. Psychologowie nazywają ten model funkcjonowania „rodziną z tajemnicą”. W typowym obrazie takiej rodziny występuje dominujący ojciec i uległa, bierna matka. Często u obojga rodziców występują zaburzenia seksualne. Nieuświadomionym priorytetem takiej rodziny staje się utrzymanie jej razem i izolacja od otoczenia oraz innych ludzi. Objawy są podobne – ojcowie zaczynają traktować swoje córki jak partnerki, uwodząc je i zachowując się wobec nich jak wobec dorosłych kobiet. Typowe jest nawiązywanie koleżeńskiej relacji przy jednoczesnym śrubowaniu wymagań dotyczących nauki i swobody dziecka, zwłaszcza, gdy wkracza ono w okres dojrzewania i ojcowie wyobrażają sobie dostępność innych mężczyzn wokół dziecka. Matki w takich rodzinach są często niezwykle zahamowane seksualnie – lub prezentują drugi skrajny biegun – żyją w atmosferze nadmiernej seksualności. Ponieważ dziecko ma rozwojową tendencję do eksploracji sfery seksualnej, często bez oporów wchodzi w relację z rodzicem. Matki w takich zaburzonych rodzinach często mają tendencję do biernej zgody na wykorzystanie dziecka – lub do obwiniania go za to, co się dzieje. Trzeba także stanowczo podkreślić, że tego typu relacja rodzinna niekoniecznie i nie zawsze wiąże się z przemocą fizyczną, patologią społeczną, bezrobociem czy alkoholizmem! Najwięcej pedofilii jest w tak zwanych 'dobrych domach’.

    Kto i dlaczego usprawiedliwia pedofilów?

    Na świecie kolejni zdemaskowani pedofile na wysokich stanowiskach są społecznie potępiani, co wywołuje lawinę informacji o następnych pedofilach. W Polsce istnieje natomiast kulturowe tabu: pedofil o znanym nazwisku jest traktowany jak osoba o odmiennej orientacji seksualnej, podczas gdy jest to po prostu niebezpieczny przestępca – uważa prof. Zbigniew Izdebski. Zwraca on ponadto uwagę, że o ile pedofile z marginesu są jeszcze zatrzymywani i surowo karani, o tyle z grona osób znanych do więzienia trafiła w ostatnich latach tylko jedna osoba – Andrzej Sawicki, były szef Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W tym świetle nie dziwi, że wielu dziennikarzy występuje chętnie przeciwko organizacjom niosącym pomoc ofiarom gwałconym przez pedofili. Pedofile w sutannach czyli księża katoliccy dostają w Polsce zwykle wyroki w zawieszeniu, często też unikają aresztowania, tak jakby ich zboczone seksualnie czyny były lżejszego kalibru. Wielu pedofilów będących księżami katolickimi nie dostaje żadnej kary ani nie jest kierowana na kastracyjne leczenie psychiatryczne, a przecież to ksiądz pedofil wyrządza szkodę znacznie większą, bo jeszcze duchową oprócz fizycznej.

    Pedofilie próbuje się czasem usprawiedliwiać jako „niegroźną” słabość elit, mającą korzenie w starożytnej Grecji. Stosunki seksualne między dorosłymi mężczyznami a chłopcami należały tam wręcz do kanonu wychowania. W Chinach, a to już prawie 1,5 miliarda ludzi, od wieków funkcjonują stowarzyszenia miłośników dziecięcego seksu – im młodszy partner seksualny, tym więcej sił witalnych można od niego przejąć. Włoscy pedofile apelowali niedawno w Internecie o „prawo do stosunków seksualnych dzieci od dwunastego roku życia”, gdyż – jak twierdzą – już ośmio-, dziewięcioletnie dzieci mają potrzeby seksualne, przeżywają tak zwaną „szczenięcą miłość do dorosłych”. Jeszcze w okresie francuskiego libertynizmu pedofilia była rodzajem „zakazanej normy”, otwarcie nie pochwalanej, ale też nie karanej. Prawdziwa odraza wobec łamania „niewinności dzieciństwa” pojawiła się dopiero w XX wieku. Dlatego taki skandal wywołała powieść Vladimira Nabokowa „Lolita”, opisująca fascynacje profesora w średnim wieku nastolatką. Stąd dwuznaczny stosunek do niektórych prac angielskiego rysownika Aubreya Vincenta Beardsleya czy norweskiego malarza Edwarda Muncha, którzy nie kryli fascynacji pedofilskimi tematami. Znane w Polsce organizacje stające w obronie prawa do pedofilii to Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami Ryszarda Nowaka, katowicka KANA Dariusza Pietrka z siedzibą w Katowicach i Chorzowie czy tak zwane Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji Pawła Królaka i Dariusza Hryciuka w Lublinie. Organizacje te jawnie i legalnie jak dotąd zwalczają wszystkich, którzy pedofilię nagłaśniają lub niosą pomoc ofiarom pedofilów! Istnienie takich propedofilskich organizacji to policzek wymierzony w twarz wszystkim gwałconym w dzieciństwie ofiarom pedofilów. Minister Ziobro śpi albo myśli o wysokości odprawy za opuszczenie fotela Ministra Sprawiedliwość IV RP.

    Jakie są szanse leczenia pedofilii?

    Z najbardziej znanych na świecie ośrodków leczenia pedofilów wynika, że po kilku latach leczenia z użyciem specjalnych leków, metod treningowych i psychoterapii, uzyskano poprawę u 21% leczonych. Lepsze wyniki uzyskuje się w przypadku pedofilów żyjących w udanych małżeństwach, mających poczucie winy, nie akceptujących tej dewiacji, bez zaburzeń psychicznych. U pedofilów niekiedy stwierdza się zmiany organiczne w mózgu, które prowadzą do tego typu zachowań, ale w większości przypadków o rozwoju pedofilii decydują czynniki psychiczne i rozwojowe, jak na przykład zaburzone relacje z rodzicami, doświadczenie przemocy seksualnej w dzieciństwie, odczuwanie lęku wobec kobiet, kompleksy, niepowodzenia w życiu seksualnym. W Polsce większość pedofilów nie jest nawet kierowana na badania pod kątem organicznych zaburzeń mózgu.

    Jak walczyć z pedofilami?

    W zachodniej Europie pedofilii wydano bezwzględna walkę. W Belgii kampanie przeciw pedofilom zainicjowała głośna sprawa Marca Dutroux, pedofila i mordercy z Charleroi. Wciąż wychodzą na jaw powiązania Dutroux z wpływowymi ludźmi, także ze świata polityki. Sam Dutroux stwierdził, ze należał do siatki pedofilów i to im dostarczał dzieci. We Francji w wielka kampanie przeciwko pedofilii zaangażował sie prezydent Chirac. Po ujawnieniu, ze nauczyciel Jacky Kaisersmetz z Nevers przez lata gwałcił swoich wychowanków, a jeden z nich z tego powodu popełnił samobójstwo, resort edukacji zobowiązał nauczycieli do informowania władz o wszelkich podejrzeniach związanych z pedofilią. Efektem zaostrzenia walki z pedofilia we Francji było postawienie przed sądem 61 osób tworzących mafijną sieć dystrybucji kaset o charakterze pedofilskim. Ich proces był zwieńczeniem gigantycznej operacji pod kryptonimem „Ado 71”. Rewizje przeprowadzono wówczas u 814 osób, a zatrzymano 686 spośród nich. W Wielkiej Brytanii od 1997 r. istnieje Sex Offenders Register (rejestr przestępców seksualnych). W 2000 r., po brutalnym zabójstwie na tle seksualnym ośmioletniej dziewczynki, gazeta „News of The World” rozpoczęła akcje „Chrońmy nasze dzieci” i zaczęła publikować nazwiska oraz fotografie przestępców seksualnych. Osoby z rejestru nie mogą poza tym być zatrudniane w szkołach i innych miejscach, gdzie miałyby ułatwiony kontakt z dziećmi. Skazani za przestępstwa seksualne na karę powyżej 30 miesięcy więzienia do końca życia muszą informować policję o miejscu swojego pobytu. Po tragedii, jaka wydarzyła się ostatnio, proponuje sie jeszcze radykalniejsze środki. 4 sierpnia 2001 r. zniknęły dziesięcioletnie Holly Wells i Jessica Chapman. Dwa tygodnie później znaleziono ciała dziewczynek. Zamordowali je – na tle seksualnym – Ian Huntley, dozorca ze szkoły w Soham (Suffolk), oraz jego wierna przyjaciółka, nauczycielka bilesbijka Maxine Carr. W USA wprowadzono z kolei ustawę znana jako Megans Law. Pozwala ona na informowanie sąsiadów o mieszkających w pobliżu bądź wprowadzających się pedofilach. Obecnie takie informacje można znaleźć w Internecie. W USA toczy sie debata, czy rodzice zezwalający na udział kilkuletnich dziewczynek w dziecięcych konkursach piękności nie czynią z nich potencjalnych ofiar pedofilów. Dowodzi tego historia Jon Benet Ramsey, wykreowanej na lolitkę przez własnych rodziców, a potem zamordowanej po pedofilskiej orgii w ich domu.

    Jak walczyć z pedofilią w Polsce?

    Prezydent Lech Kaczyński, były minister sprawiedliwości, proponuje, żeby pedofilów nie dotyczyło zacieranie kar oraz ochrona danych osobowych. Obecnie, jeśli od wyroku upłynie wystarczająco dużo czasu i pedofil „nie wpadnie” po raz kolejny, poprzedni wyrok ulega zatarciu, a to oznacza, że – zgodnie z prawem – nie był karany! – Nie wierzę jednak, żeby to się udało, bo zaraz larum podniosą obrońcy praw człowieka, a środowisko pedofilów ma duże wpływy i szerokie poparcie – mówi Lech Kaczyński. Zwraca też uwagę, że w Polsce orzekane są bardzo niskie wyroki za wykorzystywanie seksualne dzieci – przeciętna kara to dwa lata więzienia, często w zawieszeniu. W USA za takie przestępstwo można być skazanym nawet na karę śmierci, a we Włoszech minimalna kara to sześć lat pozbawienia wolności.

    Najskuteczniej walczy się jednak z pedofilami, upubliczniając dane o nich. W USA i Wielkiej Brytanii, gdzie są one powszechnie dostępne, tylko co trzeci pedofil popełnia kolejne przestępstwo, w Polsce – 87 procent! W Polsce zatem jest bardzo duży procent pedofilskiej recydywy. Nie dziwi zatem, że media takie jak Wikipedia nie pozwalają pedofilów krytykować a za normę uznają publikowanie 'za’ i 'przeciw’ pedofilii. Należy odnotować, że na polskiej Wikipedii, 'za’ pedofilią są gorące, a 'przeciw’ jakieś jałowe i bezbarwne. Jest to zwane neutralnym punktem widzenia biurokratów takich jak Wikipedysta Maciej o ksywce Lajsikonik, którzy za to złośliwie szkalują w Wikipedii tych, którzy pomagają ofiarom pedofilii organizując dla nich terapie umożliwiające normalne funkcjonowanie i jako takie życie w społeczeństwie. Tak zwana inna orientacja seksualna jak można podejrzewać wpływa na pedofilski punkt widzenia medialnego brukowca jakim jest Wikipedia Polska. Należy zachęcać do ujawniania osób o pedofilskich skłonnościach i szkolić dzieci aby podnosiły larum, także wtedy, gdy ktoś z rodziny je molestuje lub robi to nauczyciel w szkole albo zaprzyjaźniony z rodziną ksiądz pedofil, co często niestety ma miejsce w tak zwanych katolickich krajach. Nagłaśnianie pedofilii jest skuteczne i stopuje dalsze wyrządzanie dziecku krzywdy będącej w swej istocie seksualnym gwałtem.

    Gdzie najbardziej są narażone dzieci?

    Czy da się ustrzec dzieci korzystające z internetu przed pedofilami? Jak zapobiegać pedofilii? To częste pytania. Dzieci narażone są na atak pedofilów najczęściej w miejscach gdzie gromadzą się w dużych grupach i często są bez kontroli rodziców – place zabaw, wesołe miasteczka czy duże sklepy. Jeżeli chodzi o Sieć Web szczególna uwagę należy zwrócić na wszelkiego rodzaju czaty. W obecnej chwili sytuacja ulega poprawie, ponieważ większość czatów jest monitorowana, zawsze jednak istnieje szansa, że dziecko trafi na pedofila. To pytanie zadaje sobie każdy rodzic. Odpowiedz brzmi: TAK. Można ustrzec dzieci przed pedofilami w Sieci na dwa sposoby: kontrolując poczynania dziecka lub kontrolując Sieć. Zadaniem rodziców dziecka jest kontrola komputera i działań pociechy. Na rynku dostępne są przeróżne aplikacje, które chronią dzieci przed niepożądanymi treściami, zachęcamy do zapoznania się z nimi. Jeśli chodzi o drugą stronę Sieci – tę zewnętrzną – metodą walki z pedofilią jest m. in działalność prowadzona przez autorów stron antypedofilskich oraz każdego współpracującego z nimi użytkownika Internetu. Dobra metoda kontrolowania dziecka jest wybór silnie moderowanych, oficjalnych czatów znajdujących się na znanych portalach. Należy zwracać uwagę na to, czy dziecko nie jest nakłaniane do prywatnego spotkania lub zachęcane w inny sposób do wyjścia z domu. Dobrym zwyczajem jest również zachowanie pewnej anonimowości, tak by agresor nie mógł zlokalizować i rozpoznać danego dziecka. Te same zasady dotyczą pisania listów elektronicznych oraz rozmawiania przy użyciu komunikatorów (np. Gadu-Gadu). W tym ostatnim przypadku dobrym zwyczajem jest zablokowanie połączeń przychodzących od osób spoza dobrze selekcjonowanej listy kontaktów.

    KOŚCIÓŁ A SEKS Z DZIEĆMI

    Czy wiecie, że:

    Zakonnica skazana za pedofilię w USA

    Skandale z pedofilskim wykorzystywaniem dziewczynek przez zakonnice w katolickich szkołach i sierocińcach dla dziewcząt w Irlandii, Meksyku oraz Filipin obiegły już swym echem cały świat. To tylko jedna z wielu afer, ale co mogą czuć dziewczęta nawet do późnej starości, kiedy wspominają obraz zakonnicy która je molestawoła, o tak naturalnej super urodzie i prezencji, niech czytelnik sam oceni. To już kres horroru trwającego setki lat, od początku istnienia Kościoła katolickiego, oby już kres horroru dziewcząt przyuczanych siłą, presją i terrorem do lesbijskiego spółkowania z osobami dorosłymi, a niedojrzałymi do założenia związku i rodziny w normalny sposób! Lesbijstwo i pedofilia lesbijska jak twierdzi sam kościół przyczynia się do upadku żeńskich klasztorów raz po raz nękanych w dobie 'głasnosti’ kolejnymi skandalami o szemranym charakterze. Jak się szacuje jakieś 30 tysięcy dziewcząt w samej tylko Irlandii było przymuszanych siłą, biciem i morzeniem głodem do spełniania najbardziej wyuzdanych chuci sióstr zakonnych, w swej istocie okrutnych lesbijskich pedofilek i psychosadystek. I to wszystko w tak zwanym cywilizowanym zachodnim świecie końca XX-wieku, gdzie prawa człowieka rzekomo obowiązują, tylko dla wielu obywateli, szczególnie dzieci jak ich nie widać, tak ich nie widać. Obrońcy praw człowieka powinni się bardziej skupić nie na obronie praw osób homoseksualnych ale na obronie ich małoletnich i dziecięcych ofiar. Na cóż dzieciom w dorosłym życiu takie koszmarne wspomnienia! Jak wykazują badania, większość samobójstw i prób samobójczych dzieci jest związana z seksualnym molestowaniem i wykorzystywaniem ich przez osoby dorosłe.

    Pewien irlandzki mnich z zakonu norbertanów nazwiskiem Brendan Smyth zasłynął tym, że w ciągu pięćdziesięcioletniej (1945-1994) posługi w Dublinie, Belfaście i kilku miastach amerykańskich zgwałcił ponad 400 dzieci. Ojczulek miał niezłe chody u zwierzchników w swoim zakonie, którzy zresztą o jego słabości wiedzieli już w latach 40-tych, niemniej solidarnie trzymali buzie na kłódki. Ba, czasami nawet pomagali: gdy w parafii, w której zakonnik aktualnie “uczył”, wszystkie dostępne młode duszyczki były już zaliczone, przenosili delikwenta w nowe miejsce, gdzie mógł sobie używać do woli, a poprzednim ofiarom i ich rodzinom sobie znanymi sposobami zamykali usta. Aresztowanie rozrywkowego norbertanina w 1994 i jego kolejne sprawy sądowe (w 1994 skazano go za 17 gwałtów w Belfaście, w 1997 za 74 gwałty w Dublinie, końca innych procesów już nie dożył) wywołały niemały kryzys w katolickiej Irlandii – dość powiedzieć, że zaowocowały lawiną ujawnień kolejnych ofiar chuci zboczonego duchowieństwa katolickiego, upadkiem prawicowego rządu i spadkiem na początek o niemal 20 procent frekwencji na niedzielnych mszach.

    Inny, tym razem amerykański, pedofil-rekordzista, John J. Geoghan, przez 30 lat posługi kapłańskiej “zaliczył” przynajmniej 130 dzieciaków. Jego także uczynni zwierzchnicy po każdej większej wpadce przenosili do innej parafii, a sprawie ukręcali łeb. Ojciec John wpadł, gdy zaczął się dobierać do chłopców na przyparafialnym basenie. Bostońska archidiecezja do dziś negocjuje odszkodowanie, jakie wypłaci ofiarom Geoghana (ostatnio mówi się o 65 milionach dolarów). W październiku 2005 zakończyło się w Irlandii rządowe dochodzenie w sprawie molestowania dzieci w malutkiej wiejskiej diecezji FERNS. W stan oskarżenia postawiono 21 duchownych, którym zarzucono ponad 100 gwałtów na dzieciach płci obojga. Trzeba przyznać, że duszpasterze zadziwiali pomysłowością – np. w kościele parafialnym w Monageer urządzili sobie burdel, w którym nastoletnie dziewczynki gwałcili na katolickim ołtarzu. Biskup, jak zwykle, o wszystkim wiedział, ale poprzestawał na delikatnych napomnieniach. Najdalej w miłości do dzieci posunął się południowoafrykański ksiądz, który w 2004 z dwoma wspólnikami zgwałcił i zamordował 8-letnią dziewczynkę. Tym razem hierarchowie nie próbowali wyciszać sprawy.

    W opublikowanym w lutym 2004 raporcie John Jay College na temat molestowania nieletnich w Kościele katolickim wyliczono, że w latach 1950-2002 tylko w sądach amerykańskich o napastowanie seksualne dzieci oskarżono 4.392 księży. Wśród 10.667 procesujących się ofiar większość stanowili chłopcy, którzy w chwili popełnienia wobec nich przestępstwa mieli 11-14 lat. Najczęściej ministranci. Wielu znanych z niestandardowego libido amerykańskich duchownych miało polskie korzenie. Mimo to również woleli chłopców. Księża pedofile to zwykle homoseksualiści, którym niezrealizowane, a naturalne potrzeby ojcostwa mieszają się z chorym popędem płciowym i wyładowują w ten sposób na młodych chłopcach.

    W 2005 nowo wybrany papież Benedykt XVI zwrócił się do prezydenta Busha z prośbą o list żelazny na czas potencjalnej pielgrzymki do USA (planowanej na maj 2007), który by go, jako głowę państwa, uchronił od aresztowania, gdy tylko postawi stopę na amerykańskiej ziemi. Papież ma bowiem w Teksasie zaoczny proces o tajny list, który w roku 2001, jeszcze jako kardynał Ratzinger, wysłał do amerykańskich hierarchów. Zakazywał w nim władzom duchownym informowania władz świeckich o wynikach śledztw w sprawie pedofilii księży w przypadkach, w których nie upłynęło 10 lat od chwili, gdy ofiara osiągnęła pełnoletniość. W USA namawianie do krycia przestępcy i to seksualnego to nie przelewki – nic dziwnego, że papież Benedykt XVI chciał mieć pewność, iż po przybyciu do Ojczyzny Wolności nie trafi z lotniska za kratki.

    Joseph Ratzinger ze swymi nakazami trzymania przez księży buzi na kłódkę wcale nie był pierwszy: w 1962 w Watykanie wydano dokument 'Instructio de modo procedendi in causis de crimine sollicitationis’ (przekład na angielski) w którym dla duchownych, którzy upubliczniliby przypadki molestowania seksualnego przez innych duchownych, przewidywano karę ekskomuniki. Instrukcję odkryto przypadkiem w roku 2003. W ukrywaniu na poziomie centralnym części przypadków molestowania przez księży z ostatnich trzech dekad oprócz aktualnego papieża uczestniczyć musiał ze względu na piastowane stanowisko przynajmniej jeden nasz rodak, Karol Wojtyło – papież JP II.

    Kardynał Dziwisz a pedofilia

    Włoski dziennik „La Stampa” wiosną 2007 roku oskarżył kard. Dziwisza o ukrywanie skandali seksualnych przed papieżem Janem Pawłem II. – Przepisywanych artykułów nie komentuję – powiedział ks. Robert Nęcek, rzecznik kurii krakowskiej. Kiedy przed miesiącem „Głos Wielkopolski” wydrukował artykuł z podobnymi zarzutami, ks. Nęcek nazwał tekst „publikacją na żenującym poziomie” i „prowokacją”. Podobnie komentuje sprawę watykanista Sandro Magister z tygodnika „L’Espresso”: – Media o pewien bezwład kurii rzymskiej w bolesnych sprawach oskarżały różnych dostojników kościelnych. Nie wiem, dlaczego „La Stampa” odświeża te sprawy właśnie teraz. Ja nie mam informacji, aby ktoś w Watykanie zajmował się teraz tymi kwestiami – mówi. Według „La Stampa” kard. Dziwisz nie przekazywał papieżowi dokumentów dotyczących m.in. sprawy molestowania kleryków przez poznańskiego abp. Juliusza Paetza. „La Stampa” wraca też do ojca Marciala Maciela Degollada z Meksyku. Oskarżenia o molestowanie przez niego kleryków grzęzły w watykańskich urzędach. Ugrzązł też i list wysłany do kardynała Dziwisza, który ukrywając pedofilskie afery księży pokazuje światu, że jest co najmniej pociesznym sympatykiem pedofilii, a nie tam celibatariuszem!

    John Geoghan, były ksiądz katolicki, który stał się centralną postacią w skandalu z molestowaniem nieletnich przez duchownych w Bostonie i okolicach, został zabity w sobotę 2 lutego 2007 roku w więzieniu – poinformowały władze stanowe. W styczniu ubiegłego roku 67-letni Geoghan został skazany na karę dziesięciu lat więzienia za napastowanie w 1991 roku dziesięcioletniego wówczas chłopca. Karę odbywał w więzieniu Shirley w stanie Massachusetts. Na terenie zakładu karnego doszło do bójki, w której były duchowny został ranny i kilka godzin później zmarł w szpitalu. Skandal wokół molestowania nieletnich przez duchownych w diecezji bostońskiej wybuchł na początku 2002 roku, gdy do opinii publicznej dotarła informacja, że władze kościelne przez dziesięciolecia przenosiły Geoghana z parafii do parafii mimo iż wiedziały, że napastuje on nieletnich. Ponad 130 osób poinformowało, że padły jako dzieci ofiarą księdza Geoghana. W przygotowaniu były dwa inne jego procesy o napastowanie seksualne dzieci. Śmierć Geoghana nastąpiła w momencie, gdy diecezja bostońska zgodziła się zapłacić 65 milionów dolarów setkom młodych kobiet i mężczyzn, którzy twierdzili, że padli ofiarami duchownych i grozili procesami.

    Ataki na organizacje antypedofilskie w Polsce!

    W Polsce jak dotąd to pedofile i pedofilki agresywnie atakują organizacje pomagające nieszczęsnym ofiarom gwałconym przez pedofili i księży pedofili. Bożena Matejko (Pikucińska, Bo), mieszkanka Bydgoszczy, usunięta od pracy z dziećmi w szkole w Toruniu w związku z podejrzeniami o pedofilię, atakuje ruch pomocy i terapii dla ofiar pedofilii jakim jest Bractwo Himavanti, a ściślej jego filię o nazwie Antypedofilski Ruch Społeczny „ARS”. W roku 2003 ta działaczka Porozumienia Lesbijek na rzecz Dobrej Pedofilii oskarża Ryszarda M. o napad i przemoc, a to z powodu zemsty za ujawnienie, że molestowała seksualnie swego własnego synka począwszy od 3 roku jego życia. Bożena Matejko dzisiaj Bożena Rewald ksywa Bo została pozbawiona praw rodzicielskich za pedofilię i kazirodztwo na własnym dziecku w roku 2000. Trzy lata później wspólnie z pedofilem, który ma już wymazany wyrok 6 lat pozbawienia wolności za zgwałcenie kilku dzieci w latach siedemdziesiątych XX wieku, Abramem Tadeuszem Mynarskim z Wilamowic, Bożena Matejko Bo lub Rewald dokonuje ataku na Bractwo Himawanti i Ryszarda M., a to z zemsty za ujawnianie pedofilii i prowadzenie terapii dla ofiar pedofiliów i pedofilek w patologicznych rodzinach katolickich. Te same osoby, Bożena Matejko Rewald Kowalska i Abram Tadeusz Mynarski pochodzący z Wilamowic oskażają w 2003 roku działaczkę ruchu antypedofilskiego z Bydgoszczy, panią Irenę Barcz o rzekomy napad, rozbój i przemoc. W rzeczywistości chodzi o to, że pani Irena Barcz ujawniła rozmiar przestępczej działalności pedofilskiej mafii z Bydgoszczy, przyczyniła się także do ujawnienia kilku skandali z udziałem księży pedofilów z diecezji bydgoskiej. Pomówienie o napad jest jedynie zemstą pedofilskiej mafii z Bydgoszczy, zemstą w którą zaangażowani są policjanci i prokuratorzy, niewątpliwie dziecięcej pornografii amatorzy. Kiedy Biuro Spraw Wewnętrznych policji przyjrzy się propedofilskim wyczynom policjantów z Bydgoszczy nie wiadomo. Cóż, jeśli wedle badań aż 4 procent osób to seksualna orientacja pedofilska wychodzi, że na 100 tysięcy policjantów, musi być 4 tysiące pedofilów w Policji Państwowej.

    W oskarżeniu Ryszarda M. i Bractwa Himawanti pomaga znany działacz katolicki z tak zwanego Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, były poseł Ryszard Nowak ze Szklarskiej Poręby. Ryszard Nowak z OKOPS-u w bydgoskim sądzie sam się też publicznie przyznaje, że przez swoje ofiary – molestowane kilka lat wcześniej dziewczynki – jest atakowany i oplakatowywany za to, że jest pedofilem. Ryszard Nowak zeznawał, że podejrzewa iż został oplakatowany jako pedofil przez swoje ofiary za namową Bractwa Himawanti. Sąd w Bydgoszczy w osobie Ewy Kujawskiej Loroch uważa enuncjacje Ryszarda Nowaka przeciwko Ryszardowi M. i Bractwu Himawanti za wiarygodne. Inaczej mówiąc, sąd w Bydgoszczy staje po stronie pedofilów i pedofilek, a ściślej po stronie pedofilskiej mafii. To pokazuje, że Polska i jej wymiar sprawiedliwości bardziej wspiera pedofilię i pedofilii niźli tych co ofiarom dewiantów pomagają organizując regularne spotkania dla osób gwałconych w dzieciństwie m. in. także przez księży i aktywistów katolickich.

    W Zabrzu działaczka antypedofilska prowadząca terapie dla ofiar gwałconych przez pedofilii, Barbara L., została zaskarżona do sądu przez homoseksualnego działacza organizacji KANA, Dariusza Pietrka, który jest wrogiem wszystkich osób, którzy bronią ofiary gwałcone w dzieciństwie przez księży. W oskarżeniu pomaga prawnie prokurator Michał Szułczyński, twierdząc, że dobro pedofilów takich jak Dariusz Pietrek jest ważniejsze niźli dobro ofiar ogłupianych narkotykami i wykorzystywanych seksualnie przez Dariusza Pietrka i członków jego pedofilskiej mafii z Chorzowa i Katowic. Dariusz Pietrek wszystkich terapeutów pomagających ofiarom księży pedofilów nazywa sektami i sekciarzami!

    Kościół zapłaci za nadużycia seksualne katolickich księży w USA!

    Jak podano dnia 8 września 2007 roku, Diecezja katolicka San Diego, w USA, zawarła ugodę sądową w sprawie wypłacenia 198,1 miliona dolarów tytułem zadośćuczynienia ofiarom nadużyć seksualnych, których winni są – według oskarżycieli – księża diecezji. Dzięki ugodzie nie dojdzie do rozpraw sądowych w 144 sprawach, których dotyczyły akty oskarżenia. Diecezji katolików grozi bankructwo. Polska to jeszcze nie całkiem stan USA, ale może niedługo pedofile tacy jak Tadeusz Mynarski i Bożena Matejko będą surowo w Polsce karani, tak jak na to zasługują.

    Pedofilia kleru w Brazylii

    „Ksiądz robi ze mną to, co mężczyzna robi z kobietą. Zdejmuje mi ubranie, podnosi sutannę, sadza mnie sobie na kolanach, mówi bym był spokojny…”: dziesięcioletnie dziecko wyjawia babci to, czego nie miało odwagi opowiedzieć matce z lęku przed „dostaniem po buzi”. Lub „zostaniem aresztowanym”, jeśli nie zachowa tajemnicy, jak oznajmił mu ojciec Edson Alves dos Santos, 64 letni brazylijski kapłan, po tym jak go zgwałcił. To tylko jedno z doniesień o dopuszczeniu się przez księży brazylijskich aktów pedofilii, o czym w dramatyczny sposób poinformowano Watykan. W tydzień po głośnym przypadku aresztowania ojca Felixa Barbosa Carreiro, księdza przyłapanego podczas orgii z czterema nastolatkami zwabionymi przez Internet, tygodnik Istoe’ poinformował 20 listopada, że na początku września papież Benedykt XVI wysłał do Brazylii komisję, której zadaniem było zbadanie oskarżeń duchownych o przestępstwa na tle seksualnym, szczególnie te popełnione na biednych dzieciach. Przynajmniej w dwóch przypadkach o prawdziwości zeznań złożonych przez ofiary świadczą sami gwałciciele, którzy opisali swe doświadczenia w pamiętnikach. Ojciec Tarcisio Tadeu Spricigo ułożył nawet dziesięć zasad postępowania, by nie zostać złapanym.

    ŚLEDZTWO. Zdecydowane działanie w zakresie ukrywania pedofilii przez Benedykta XVI, zanim został papieżem na czele kongregacji doktryny wiary, odpowiedzialnego za nadużycia seksualne w Kościele, przyniosło już straszliwe owoce. Dziennik antycypuje relację, którą wysłannicy papieża zamierzają przedstawić w Watykanie. Ich treść jest alarmująca. Niestety opisuje sytuacje podobne do tych, które miały miejsce w Stanach Zjednoczonych i wychodzą na wierzch w innych krajach, takich jak: Anglia, Francja, Chorwacja i Irlandia. Jest to zjawisko, któremu Watykan stara się zapobiec. Dnia 29 listopada opublikowano dokument wskazujący sposób postępowania wobec kleryków kandydatów do kapłaństwa wykazujących skłonności homoseksualne. Niestety, ukrywanie przestępstwa, jakie stosuje się często wobec kapłanów odpowiedzialnych za popełnienie nadużyć seksualnych sprawia, że jak w przypadku ojca Tarcisio Tadeu Spricigo, aresztowanego za zgwałcenie pięcioletniego chłopca, kontynuują oni swą przestępczą działalność wobec innych dzieci zanim zostaną aresztowani. W Brazylii oprócz dziesięciu kapłanów aresztowanych, czterdziestu innych pozostaje w ukryciu.

    LICZBY. Według Istoe’, w śledztwie watykańskim jest mowa o ponad 1.700 księżach, stanowiących ponad 10% kleru brazylijskiego, którzy są zamieszani w przypadki złego postępowania na tle seksualnym: w tym w gwałty na dzieciach i kobietach. Uważa się, że 50% księży nie zachowuje ślubu czystości. Ponadto w ciągu ostatnich trzech lat ponad 200 księży zostało wysłanych do klinik psychologicznych kościoła, celem reedukacji.

    PAMIĘTNIK. Wśród akt procesu przeciw ojcu Tarcisio znajduje się prawdziwy podręcznik księdza-pedofila oraz notatki dotyczące jego emocji i zasad postępowania, by pozostać bezkarnym. Oto jedna z nich: „Nigdy nie miej stosunku z bogatymi dziećmi”. Ksiądz pisze: „Przygotowuję się do łowów, rozglądam się wokół ze spokojem, ponieważ mam chłopców tylu ilu chcę, gdyż jestem młodym człowiekiem najspokojniejszym na świecie”. „Pełno jest chłopców pewnych, godnych zaufania, wrażliwych, zachowujących pełną tajemnicę, którzy czują brak ojca i mieszkają tylko z mamą, tacy są wszędzie. Wystarczy spojrzenie kliniczne, wystarczy postępować według pewnych zasad”. „Dlatego jestem pewien i jest we mnie spokój. Nie denerwuję się. Jestem uwodzicielem i gdy właściwie zastosuję reguły, chłopiec wpadnie prosto w moją …. będziemy szczęśliwi na zawsze”. Wreszcie: „Po porażkach w dziedzinie seksu wreszcie się nauczyłem! Oto moje największe odkrycie: Bóg przebacza zawsze, społeczeństwo nigdy”. Pamiętnik przekazała policji zakonnica, której ksiądz dał go przez pomyłkę. Przeniesiony po pierwszym oskarżeniu, kapłan zgwałcił jeszcze dwoje innych dzieci zanim został złapany.

    WIDEO. Ojciec Alfieri Edoardo Bompani, 45 lat, w domu niedaleko San Paolo, gdzie zawoził dzieci ulicy, zebrane pod pretekstem uwolnienia ich z uzależnienia od narkotyków, nagrywał na wideo gwałty dokonywane na ofiarach w wieku od 6 do 10 lat. Policja znalazła notatki do opowiadań erotycznych, które ksiądz pisał, czerpiąc z własnego doświadczenia oraz pamiętnik – piąty, jak wynikało z napisu na okładce. „Od dwóch dni nie miałem nikogo…, wczoraj masturbowałem się dwa razy, jeden z nich razem z V (6 lat)”. Opowiadanie ksiądz kontynuuje, opisując okrutne akty przemocy, których nie zamierzamy tu przytaczać.

    ZEZNANIA. W dokumentach policji San Paolo znajduje się historia V.R.D., ofiary ojca Edsona Alves. W Wielkanoc zeszłego roku chłopiec został ministrantem. Rozpoczynało się pięć miesięcy gwałtów. „Około trzy tygodnie po tym jak on (chłopiec) spał tam, oskarżony (ksiądz) pocałował go w usta… i powiedział mu, że chłopiec ze Świętej Katarzyny oddawał mu się i on dawał dziecku w prezencie wszystko, co tamten chciał”.

    Informacje zaczerpnięte z Corriere della Sera

    PEDOFILIA MUŁŁÓW W PAKISTANIE

    „Pakistańska policja prowadzi śledztwo w sprawie dzieci molestowanych przez islamskich duchownych. Od początku tego roku odnotowano 500 przypadków tego typu, a w zeszłym roku 2 tysiące – ujawnił Amir Liaqat Hussain, minister do spraw religii. Większość przestępstw popełniono, a raczej ujawniono w największej prowincji pakistańskiej Pendżab w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Ofiarami są chłopcy i dziewczynki poniżej 14-tego roku życia. W Pakistanie funkcjonuje około 10 tysięcy szkół koranicznych, naukę pobiera w nich 500 tysięcy osób. Rodzice często wysyłają do nich swoje dzieci na naukę Koranu lub sprowadzają do domu duchownego. Jak widać zbytnia ortodoksja i konserwatyzm religii nie tylko w chrześcijaństwie idzie w parze ze zboczeniami seksualnymi. Jeśli w innych prowincjach niż Pendżab jest podobnie, choć się tego nie ujawnia jeszcze to zepsucie jest ogromne, a afera pedofilska wielka!

    MAMO – NIGDY TEGO NIE ZROZUMIEM

    Upada kolejne tabu: seksualne molestowanie dzieci to nie tylko męska zbrodnia. Kiedy dziewczynka weszła do gabinetu, terapeutka Martine Nisse przeżyła wstrząs. 12-letnia Ewa, o blond czuprynie i posępnej twarzy, była milcząca i agresywna, raz po raz stukała się w głowę i uderzała rękami w ścianę. Jakby uważała, że jej własne dłonie są tak samo winne jak te, które ją pieściły, pozbawiły dziewictwa, a nawet wydawały na łup przygodnym mężczyznom. To były ręce jej własnej matki. Ta grzeczna córeczka dwojga urzędników niższego szczebla nigdy nikomu o tym nie mówiła. Aż do dnia, gdy wyznała sąsiadce, że „naprzykrza jej się czarownica„. Zaalarmowano wtedy opiekę społeczną, dziewczynka została natychmiast umieszczona w specjalistycznym ośrodku. Sprawa ruszyła z wielkim trudem i oporem. Do procesu doszło jednak w końcu w 1993 roku, a zastraszona mała Ewa była w nim świadkiem. W oczach słuchających zauważyła niedowierzanie. – Zobacz, jak bardzo zmęczona jest twoja mamusia… – zwracała się do niej jakaś pani. Matka spokojnie przyjęła wyrok: 15 lat więzienia.

    TERRA PEDOFILIA

    Ręce – zwykle czułe, czynią pozornie niegroźne gesty. – Powszechnie uważa się, że z uwagi na budowę anatomiczną ludzi, gwałtu mogą dokonywać tylko mężczyźni – wyjaśnia doktor Daniel Zagury, biegły psychiatra sądowy. – Myśl, że kobieta może wykorzystywać seksualnie dziecko, nikomu nie przechodzi przez myśl. W przypadku siatki czy raczej mafii pedofilów z Angers śledztwo dotyczy 42 osób, w tym 20 kobiet, które gwałciły 15-letnie dzieci i zajmowały się stręczycielstwem. W Maubege do aresztu trafiły niedawno cztery pary. Ci ludzie są podejrzani o dokonywanie aktów pedofilii łacznie wobec swoich 15-cioro dzieci. – Ale i tak jest to nadal terra incognita – dodaje Zagury.

    O tego rodzaju przestępstwach wymiar sprawiedliwości dowiaduje się rzadko. Według oficjalnych danych w 2000 roku we Francji kobiety stanowiły zaledwie 3% osób skazanych za „gwałty i przestępstwa lubieżne” (1,5 proc. w 1996 roku). – To nie zdarza się często – przyznaje Yvon Tallec, szef wydziału do spraw nieletnich w paryskiej prokuraturze. – Kobiety stają zwykle przed sądem pod zarzutem nie udzielenia pomocy osobie zagrożonej – wyjaśnia psychiatra Roland Coutanceau. W mniejszym zakresie postrzegają one agresję seksualną jako źródło przyjemności i dlatego w ich przypadku nie ma ona charakteru kompulsywnego, jak to się dzieje u mężczyzn.

    Czy jednak zjawisko to nie jest przypadkiem niedoceniane? Tak przynajmniej twierdzą eksperci z krajów anglosaskich, którzy kobiecą pedofilię zaczęli badać, podobnie jak specjaliści we Francji, w latach 80. Philippe Genuit, psycholog pracujący w więzieniu dla kobiet w Rennes, był jednym z pierwszych, którzy zajęli się tą obrzydliwą sprawą kobiecej pedofilii. Przeprowadził badania na próbie 69 kobiet w latach 1985-1998. – Doszliśmy do wniosku, iż rola, jaką kobiety odgrywają w przypadkach pedofilii, jest bardziej złożona oraz że statystyki przedstawiają zniekształcony obraz taj ponurej rzeczywistości – mówi Genuit. Wymiarowi sprawiedliwości trudno jest jednak dowieść takich przestępstw. A ofiarom nie jest łatwo je wyjawić, bo jak tu publicznie powiedzieć, że gwałciła mnie matka czy ciotka. O ile dziewczynki częściej skarżą się na molestowanie przez matkę czy ciotkę lesbijkę, a tyle chłopcy w wieku dojrzewania o stosunkach seksualnych z matką czy ciotką wstydzą się mówić i bardzo trudno jest takie tabu nad problemem przełamać. Jednak chłopcy gwałceni przez matkę czy ciotkę pedofilską dewiantkę nabierają później tak silnego wstrętu i obrzydzenia do kobiet, że z reguły żyją w samotności albo ulegają pokusie wchodzenia w związki homoseksualne, o płci przeciwnej nie chcąc słyszeć.

    NA PEWNO ŹLE TO OCENIACIE!

    Océane, 14 lat, także opowiada o tym z trudem. Była wykorzystywana przez matkę od wczesnego dzieciństwa. – Kazała mi ze sobą spać, przyciskała do siebie, obejmowała, dotykała mnie, jakbym była jej kochankiem… – szepcze. – Żaden psycholog nigdy nie chciał mi uwierzyć. Stowarzyszenie „Poil de carotte” pomogło jej, by mogła zamieszkać tylko z ojcem. Ale nosząca brzemię wstydu Océane nigdy nie odważyła się wnieść skargi. – Mówią im: „Na pewno źle to oceniacie”. Dlatego dzieci wolą milczeć – podkreśla Jeanne Hillion, założycielka stowarzyszenia. Carole Damiani, psycholog z paryskiego ośrodka pomocy ofiarom, opowiada o pewnej starszej pani, która odwiedziła ją u kresu życia, krótko po śmierci siostry. – Czekała na zgon swojej gwałcicielki, żeby się wyzwolić. Jak upiorna niczym demon z baśni musi być taka lesbijka dopuszczająca się nieustannego molestowania i gwałcenia młodszej siostry, że potrafi dręczyć ją swym zboczeniem aż po kres swego nędznego żywota?!

    Martine Nisse, terapeutka z paryskiego ośrodka Buttes-Chaumont, mówi, że na około stu rodzin, którymi zajmuje się co roku, mniej więcej w połowie przypadków kobiety są sprawcami molestowania albo ponoszą współodpowiedzialność. Psychiatra Boris Cyrulnik zajmował się kobietami- pedofilkami. To zarówno opiekunki dzieci jak i kobiety zamożne. – Tak jak i mężczyźni, to przestępczynie szukające dzieci poza rodziną – twierdzi Cyrulnik. Ale prokuratury wiedzą niewiele o tym procederze. Większość przypadków, z którymi mają do czynienia eksperci, dotyczy bowiem kazirodztwa. Kobiety działające samodzielnie stanowią mniejszość. Często, nie uświadamiając sobie tego, przekraczają granice rodzicielskiej opieki. Jak choćby matka 26-letniego Paula, który jest zakłopotany, gdy to wspomina: To była dla niej jakby zabawa. Wykorzystywała każdy pretekst, żeby mnie pieścić i oglądać, gdy się myłem, ubierałem. Takie przypadki są jednak rzadko wykrywane, a większość znanych wymiarowi sprawiedliwości spraw dotyczy kobiet będących wspólniczkami mężczyzn.

    – Wiele z nich jest nakłanianych przez dominującego partnera do stosunków z dziećmi czy nawet przyjaciółmi. Niektóre nie potrafią odmówić, inne znajdują w tym przyjemność – wyjaśnia Philippe Genuit. Kobiety te to często ofiary gwałtów z przeszłości, dziewczynki niekochane przez matki, żyjące w niedostatku i pozostające w związkach, w których dochodzi do aktów przemocy. Aby się dowartościować, wykorzystują dzieci „jako właściwy obiekt dla rozwiązania własnych kłopotów z tożsamością„. Chodzi więc o przeniesienie na dzieci obrazu tej słabości, której ofiarami same wcześniej padły. – Molestowanie seksualne ma więcej wspólnego z relacjami władzy niż z seksualnością. Nawet jeśli kobiety przedstawiają siebie jako ofiary – podsumowuje Genuit. Badania wykazują, że dopiero spotkanie dwóch patologicznych osobowości, z których każda ma skłonności do perwersji, prowadzi do zgubnych skutków.

    JAK KARAĆ KOBIETY PEDOFILKI?

    25-letnia Karine długo płaciła cenę za życie z taką parą rodziców. Ojciec bił ją i gwałcił, dopóki nie uciekła z domu w wieku 19 lat. Matka dotykała jej, nastolatki, pod pozorem, że „się o nią troszczy”. 19-letnia Céline również przeżyła piekło. Gwałcona przez ojca, zmuszona ustępować matce, która żądała, by dziewczyna przychodziła rano do jej łóżka. Podczas procesu w Angers Céline wzburzyła sędziów, gdy wypowiedziała te słowa: Mamo, nie zrozumiem tego nigdy. Tobie, tato, przebaczam… Martine Nisse wyjaśnia: Kazirodztwo ze strony matki, która jest zobowiązana chronić dzieci, to przeżycie nie do zniesienia. Stąd też kłopoty w leczeniu takich przypadków. Kazirodztwo to w zasadzie nic innego jak PEDOFILIA RODZINNA. Dla torunianki Bożeny M. pedofilskie gwałcenie małoletniego synka skończyło się tylko pozbawieniem praw rodzicielskich, ale po pewnym czasie mimo sprzeciwu rodziny sąd zezwolił wyrodnej matce widywać dziecko. Jak widać, sąd bardziej chroni interes zboczonych kobiet niż ich małych ofiar!

    To także problem dla wymiaru sprawiedliwości, który najczęściej nie wie, jak traktować takie kobiety. – Tak bardzo odbiegają one od popularnego obrazu dobrej matki lub kobiety jako ofiary, że opinia waha się między dwiema skrajnościami – mówi sędzia Xavier Lameyre, specjalista w zakresie przestępczości seksualnej. – Kobiety są w takich przypadkach albo lżej karane, bo budzą współczucie, albo też przeciwnie – otrzymują czasem surowszą karę, gdyż ich czyny wydają się niepojęte. Wyobrażenia mimo wszystko się zmieniają. – Coraz powszechniej myśli się o szerszym ściganiu kobiet za tego rodzaju przestępstwa. Być może w końcu zaczęto postrzegać molestowanie jako zjawisko podobne w przypadku obu płci – podkreśla sędzia Lameyre. Oto znak czasów: feministyczne stowarzyszenie walczące przeciw gwałtom niedawno zaczęło badać także przypadki molestowania ze strony kobiet. Dla 14-letniej Océane w tym właśnie cała nadzieja: Mówcie o tym, proszę, żeby w końcu nam uwierzyli!!!

    Czy polscy sędziowie sądów rodzinnych, a w około 100 % to kobiety, są w stanie pojąć te przypadki pedofilii?

    Pedofilia o krok od „normalności”

    Obecnie, w 2006 roku w polskich więzieniach przebywa aż 780 pedofili. Pytanie, ilu jest na wolności, a ilu zostanie niedługo zwolnionych? Edward D., adwokat, został osadzony w areszcie tymczasowym za wykorzystywanie seksualne 14-latka. Sędzia uchylił areszt, zamieniając go na dozór policyjny. Oskarżony szybko wrócił przed oblicze sądu, tym razem z zarzutami wykorzystywania 9-letniego chłopca. O takich przypadkach słyszy się często. Jednak o wielu nikt się nigdy nie dowie. Pozostaną koszmarną tajemnicą dzieci, które do końca swoich dni będą czuły brud na swojej skórze. Nikt nie mówi, że nie należy przebaczać i resocjalizować, jednak słuchając liberalno-lewackiego bełkotu można odnieść wrażenie, że więcej atencji poświęca się złoczyńcom niż ofiarom, że więcej mówi się o ochronie bandytów i ich danych osobowych niż ochronie zagrożonych, niewinnych ludzi, a szczególnie dzieci.

    Skala zjawiska w Polsce w cyfrach i domysłach

    Kodeks karny jasno definiuje czyn zabroniony, jakim jest pedofilia. Artykuł 200 § 1 mówi: „Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10„. Centralny Zarząd Służby Więziennej poinformował nas, że w więzieniach przebywa obecnie 780 osób skazanych prawomocnym wyrokiem sądowym za ten czyn. Nie wszyscy zatrzymali się na wykorzystaniu niewinnych dzieci. Czterech spośród nich zamordowało swoje ofiary, jak podaje pułkownik Czołgoszewski, dodając, że więzienna brama otwiera się również dla pedofili recydywistów. Obecnie osadzonych w celach z literką „R” (recydywa) jest 74 więźniów, którzy krzywdzili seksualnie dzieci. Chodzi tu oczywiście o recydywę kodeksową, czyli nie wielokrotnego przestępcę, ale złoczyńcę, który dopuścił się ponownie dokładnie tego samego czynu zabronionego prawem. Jak widać, nie na wiele zdała się zatwardziałym zboczeńcom resocjalizacja w kryminale. Centralny Zarząd Służby Więziennej nie dysponuje niestety informacjami na temat wszystkich skazanych za pedofilię, którzy po wyjściu z więzienia na przepustkę dopuścili się ponownie tego samego przestępstwa.

    Te zastraszające dane dotyczą jednak tylko schwytanych i osądzonych pedofili. Prawdopodobnie większa ich część pozostaje na wolności, a to z wielu przyczyn. Po pierwsze, ich ofiary są bezsilne i nie potrafią się bronić, a następnie wskazać swojego prześladowcę. Po drugie, wstyd i pohańbienie knebluje im usta, podobnie jak sądowe represje wobec osób pomagających ofiarom gwałconym w dzieciństwie przez pedofili na zlecenie samych pedofilii i pedofilek dokonywane (Bydgoszcz, Częstochowa, Gliwice, Warszawa, Zabrze). Po trzecie, wykorzystywanie dzieci zdarza się również w rodzinach, gdzie ukrywane jest jako wstydliwa tajemnica konkubentów, a nawet często ojców i matek. Dzisiaj nikt nie ukrywa, że już w gimnazjach często występuje problem małoletniej prostytucji. To na pewno przejaw kryzysu rodziny, ale nie zapominajmy, że nie byłoby tego zjawiska, gdyby nie było „podaży” ze strony pedofili i pedofilek.

    BOYLOVERS – Niebezpieczne Związki

    Najbardziej podobają im się chłopcy o niebieskich oczach. Mówią, że „związki” z nimi traktują poważnie i że seks, jakkolwiek ważny, nie odgrywa w nich najistotniejszej roli. To ich zdaniem zwykła przyjaźń wyrażana seksualnie. Mają na uwadze przede wszystkim przyjemność maluchów i ich przyszłość. Domagają się legalizacji dobrowolnego seksu z dziećmi. Mówią, że to miłość duchowa i ojcowska, która ma użyźniać, dawać wolność, obdarzać życiem, tak jak czyni to Duch Święty. Twierdzą, że każdy mężczyzna jest po trosze homoseksualnym pedofilem. Zachęcają do wyrozumiałości dla heteroseksualistów. Boylovers to po po polsku – pedofilscy amatorzy chłopców.

    Racjonalizacja pedofilii

    Ostatnimi laty temat pedofilii gości w mediach wyjątkowo często. Afera w Kościele katolickim w USA, Irlandii, Kanadzie, Portugalii i innych krajach, coraz to nowe skandale odkrywane w różnych zakątkach Polski. Sprawa stała się głośna na tyle, że znalazła miejsce w programie obrad parlamentu. I dobrze – trzeba to prawnie rozwiązać. Sęk w tym, że i media i politycy, tak gorliwie broniąc dzieci i łapiąc zboczeńców, w publicznej dyskusji całkowicie pominęli bardzo ważny aspekt problemu – duża część pedofilów ma skłonności homoseksualne. W obłudnej i amoralnej poprawności politycznej to wyjątkowo śliski teren, na którym generalnie obowiązuje zasada: gejów ruszać nie wolno. Silne prohomoseksualne tabu sprawia, że nie tylko rodzime polskie media i politycy milczą jak zaklęci, zapomniawszy nagle słówka „homoseksualizm„. Nawet w USA, imperium wolności słowa, wnikliwy obserwator z trudem znajdzie materiały medialne wspominające, że większość wykrywanych afer pedofilskich dotyczy kontaktów mężczyzn z chłopcami. Ta zmowa milczenia stawia pod wielkim znakiem zapytania dobrą wolę wielu tak zwanych dziennikarzy i politycznych decydentów. Jeśli ktoś chce naprawdę zabezpieczyć dzieci przed konkretną grupą wysokiego ryzyka, to powinien nazwać ją po imieniu.

    W układzie mężczyzna-chłopiec seks jest zwykle elementem drugorzędnym, chociaż może być ważny jako czynnik edukacyjny – pisze dr Edward Brongersma w swoim artykule „Boyloverzy i ich wpływ na chłopców”. Ten holenderski prawnik (ur. 1911) przez wiele lat był przewodniczącym Komitetu Prawa w Senacie Holandii, mimo że wcześniej odsiedział wyrok za seksualny kontakt z szesnastoletnim chłopcem – za przyzwoleniem. W 1979 roku dr Brongersma założył Fundację Brongersmy w celu badania seksualności dzieci i młodzieży. Był uważany za jednego z najważniejszych na świecie promotorów pedofilii i ideowych przywódców boyloverów. W 1998 roku popełnił samobójstwo, prosząc swojego lekarza o podanie mu dużej dawki środków odurzających. Powiedział, że jego życie nie ma sensu i czuje się bezużyteczny. Fundacja Brongersmy i środowiska pedofilskie w różnych krajach, zwłaszcza w USA i Holandii, od lat zbierają 'dowody’ na to, że ich sposób zaspokajania seksualnego nikomu nie robi krzywdy – ani psychicznej ani fizycznej. Swoje poglądy z dumą – jak podkreślają – publikują przede wszystkim w Sieci. Przed prawie siedmiu laty powstała ich najpopularniejsza polska strona, a do dziś jej licznik zarejestrował ponad 2 i pół miliona odwiedzin. To spory wynik jak na marginalne środowisko.

    Wśród mężczyzn interesujących się chłopcami boyloverzy czynią subtelne rozróżnienia na molesterów, „zwykłych” pedofilii oraz boyloverów. Tylko ci ostatni, ich zdaniem, stoją na wysokim poziomie etycznym, gdyż – w odróżnieniu od molesterów i „zwykłych” – zależy im przede wszystkim na emocjonalnym związku z chłopcami, a nie tylko na kontaktach seksualnych. Boyloverzy otwarcie też molesterów potępiają ze względu na stosowaną przez nich często przemoc. Ich zdaniem zasadnicza różnica między „zwykłymi” pedofilami a szlachetnymi boyloverami wyraża się w tym, że „musi on [boylover] mieć cały czas na uwadze przyszłość chłopca”. Natomiast „zwykli” pedofile szukają głównie własnej przyjemności. Boyloverzy mówiąc o sobie posługują się dwiema warstwami językowymi. Publicznie unikają określenia „pedofile”, bo się źle kojarzy i może być przyczyną kontaktu z przedstawicielem władzy. Wolą mało znane „boylovers”. Z drugiej strony wspomniany dr. Edward Brongersma używa terminu „pedofil” jako synonimu dla „boylover”. Rzecz jasna – nie sposób publicznie dyskutować czyny ścigane z mocy samego prawa. Najpierw trzeba więc ich zdaniem „boylove” zalegalizować. Amatorzy młodych chłopców nie widzą żadnego problemu: Ponieważ seksualnie wyrażone przyjaźnie między chłopcami a mężczyznami są według nich najczęściej pozytywne, prawo powinno je dopuszczać. Dziecko – zdaniem boyloverów – ma prawo do seksualnego samookreślenia się i samostanowienia o sobie. Niechęć społeczną otaczającą homoseksualnych pedofilów boyloverzy tłumaczą strachem przed własnymi pedofilnymi skłonności, ich zdaniem obecnymi u każdego mężczyzny. Jak wiadomo każdy myśli podług siebie, a pedofilowi wydaje się, że wszyscy mężczyźni mają takie same jak on potrzeby, co nie jest prawdą.

    Jedna z największych organizacji boyloverskich, NAMBLA (North American Man Boy Love Association) na swoje posiedzenia i sympozja zaprasza homoseksualnych aktywistów. W 1984 roku w San Francisco wszyscy uczestnicy dyskusji panelowej byli członkami różnych organizacji homoseksualnych. Nic dziwnego. Mottem NAMBLA są słowa Davida Thorstada, współzałożyciela stowarzyszenia: 'Wolność jest niepodzielna. Wyzwolenie dzieci, kobiet, boyloverów i ogólnie homoseksualistów może nastąpić tylko jako komplementarne oblicza tego samego marzenia.’ W tych słowach kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego pedofile spodziewają się, że społeczeństwo zalegalizuje takie związki. Fundament pod akt prawny już został położony z chwilą akceptacji związków homoseksualnych. Konstytucje wszystkich krajów UE zabraniają dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej. Reszta to tylko kwestia czasu i stopniowego obniżania wieku przyzwolenia na kontakty seksualne. Nie od rzeczy będzie tu przypomnieć, że wspominany Edward Brongersma doprowadził w Holandii do obniżenia prawnej granicy wieku przyzwolenia na kontakty seksualne do 12 lat. To jasna droga dla homoseksualnych pedofilów do legalizacji swojej orientacji. Czy jednak dzieci zwabione do inicjacji w tej pedofilskiej grze odniosą z tego korzyść czy raczej zostaną poddane kolejnej deprawacji? Prawda, że rozsądna granica wieku ochronnego powinna obejmować osobistą dojrzałość dziecka do rozpoczęcia współżycia seksualnego, ale bezkarność dla osób utrwalających niepożądane społecznie wzorce homopedofilskiej dewiacji jak się wydaje nie powinny mieć miejsca, bo dziecko w swym prawidłowym rozwoju powinno być wychowywane do normalnego współżycia heteroseksualnego, a nie do jego form co najwyżej zastępczych.

    PRZYCZYNY I GENEZA PEDOFILII

    Trudno jest uchwycić przyczyny powstawania pedofilii. Wynika to głównie z tego, że podobnie jak większość innych dewiacji, nie posiada ona jakiejś jednej, ściśle określonej determinanty. Dlatego przedstawimy sobie kilka poglądów na temat genezy tego zjawiska. Często poglądy owe dzieli się na „socjologiczne” i „psychologiczne”. Używamy tutaj cudzysłowu, ponieważ to rozróżnienie nie zawsze jest uzasadnione, a to ze względu na trudną do przeprowadzenia linię demarkacyjną pomiędzy nimi. Niemniej, dla jakiegoś uplastycznienia omawianej tu problematyki, zanim powiemy o teoriach psychologicznych, wspomnimy o kilku prawidłowościach socjologicznej natury. Do najistotniejszych czynników socjodemograficznych należą: stopień pokrewieństwa i „instytucjonalnej bliskości” z dzieckiem oraz płeć dziecka. Oba czynniki tworzą nader charakterystyczne sploty, z których wynikają podstawowe prawidłowości stwierdzane w licznych badaniach nad tym problemem.

    Otóż największym statystycznie zagrożeniem dla dziewcząt są członkowie ich własnych rodzin, głównie ojcowie. Na ogół ojcowie biologiczni oddają niechlubną w tym przypadku palmę pierwszeństwa ojczymom, jak i „przyszywanym” ojcom, czyli konkubentom matek. Często atrakcyjne dziewczynki stają się głównym motorem nawiązywania romansu z ich matkami; ta prawidłowość zyskała swój literacki obraz w popularnej powieści Vladimira Nabokowa Lolita. Chłopcy o wiele rzadziej stają się ofiarami kontaktów kazirodczych, natomiast zdecydowanie częściej uwodzeni bywają albo przez najróżniejszych „przyszywanych” wujków, a więc znajomych rodziny, lub też nauczycieli, wychowawców, trenerów, księży, bądź przez mężczyzn nie mających „urzędowego” kontaktu z dzieckiem. I tu wypada wspomnieć o całej plejadzie osób szukających kontaktów z dziećmi, czy to w sposób instytucjonalny – jak nauczyciele, księża, trenerzy sportowi, czy prywatny – przyjaciele rodziny, a także osobnikach krążących w pobliżu szkół i innych dziecięcych skupisk. Starają się oni zdobyć najpierw zaufanie dziecka, wykorzystując jego łatwowierność i brak doświadczenia życiowego, a następnie nakłaniają do różnego rodzaju „zabaw” seksualnych. Pamiętamy, salwę śmiechu na wykładzie dla przyszłych nauczycieli, kiedy przytoczono dowcipną, aczkolwiek wielce cyniczną uwagę że właściwie każdego nauczyciela podejrzewać można o pedofilię, ponieważ inaczej niełatwo byłoby wytłumaczyć, dlaczego wykonuje tak trudną pracę za tak małe pieniądze! Oczywiście, gdybyśmy każdą osobę lubiącą dzieci podejrzewali o skłonności do pedofilii, popełnilibyśmy błąd, opisywany innym dowcipnym komentarzem, mówiący, że najniebezpieczniejszym miejscem na ziemi jest łóżko, ponieważ najwięcej ludzi dokonuje na nim żywota, czyli umiera.

    Spośród psychologicznych poglądów na temat genezy pedofilii, największą popularność zdobyło rozróżnienie osobników wykazujących skłonności do seksualnego molestowania dzieci wprowadzone przez trzech autorów (A.N. Grotha, W.F. Hodsona i T. Garyego), analizujących seksualne zachowanie więźniów skazanych za seksualne molestowanie dzieci. Autorzy wyróżnili dwa typy pedofili, a mianowicie fiksacyjnych i regresyjnych. Podział ten oparli na dynamice rozwoju psychoseksualnego. I tak pierwszy z wymienionych typów, czyli pedofil fiksacyjny, to człowiek, który od najwcześniejszych lat, niezmiennie, za najatrakcyjniejszy obiekt seksualny uważa dzieci. Natomiast pedofil regresyjny czyli przedstawiciel typu drugiego zainteresowania seksualne kieruje na dzieci wtedy, kiedy popędu seksualnego nie może z różnych względów zaspokoić z partnerem dorosłym. Regresja często jest infantylizmem jego charakteru i częściową impotencją!

    Bez wątpienia popularność tego ujęcia typologicznego wynika także z faktu, że bierze ono pod uwagę różnorodne czynniki etiologiczne, które z jednej strony nie pozwalają osiągnąć wyższego stadium rozwoju seksualnego, a z drugiej strony doprowadzają do regresji, czyli uwstecznienia się w etapach tego rozwoju. Inną przesłanką, z której wypływa popularność omawianego rozróżnienia pomiędzy pedofilami, jest niewątpliwie to, że nawiązuje ona do tradycji psychoanalitycznej, wedle której wszelkie postacie perwersji wynikają z „utknięcia” na drodze rozwoju psychoseksualnego. Dla wyjaśnienia istoty pedofilii najważniejsze są studia nad przyczynami pętającymi rozwój psychoseksualny, a także powodującymi regresję tego rozwoju. Otóż za główny czynnik powodujący wspomnianą blokadę, a także posiadający moc uwsteczniania rozwoju, uważano lęk, nieco później duży nacisk położono na narcyzm. W przypadku zaś pedofili regresywnych, do wymienionych dwu głównych przyczyn dochodzi jeszcze proces starzenia się, czyli naturalnego – jeśli tak można powiedzieć – zaniku sprawności, także seksualnej.

    Jeśli chodzi o problem wzrostu skłonności do osób nieletnich w miarę starzenia się, sprawę ilustruje popularna swego czasu w seksuologii koncepcja tzw. łuku życia, według której człowiek w ramach dojrzewania psychoseksualnego przechodzi do coraz to wyższych, czyli bardziej dojrzałych form życia seksualnego, a następnie od pewnego momentu swego życia i to niekoniecznie po osiągnięciu szczytu tego rozwoju, zaczyna się cofać, czyli niejako schodzić w dół. Najbardziej bodaj obrazowo przedstawił to Hans Burger-Prinz – w postaci schodków przedstawiających kolejne etapy rozwoju seksualnego, a następnie cofania się według tych samych etapów, czyli regresji w miarę starzenia się.

    Męskość – Kobiecość
    Heteroseksualizm

    Pedofilia – Pedofilia Homoseksualizm (Pederastia)– Homoseksualizm (Lesbijstwo)
    Ekshibicjonizm – Ekshibicjonizm
    Fetyszyzm (misie) – Fetyszyzm (lalki)

    Autor w następujący sposób tłumaczy te „schodki” seksualnego rozwoju i regresji: „Od strony wstępującej droga rozpoczyna się od rzeczowego partnera (fetyszyzm), poprzez anonimowego (zespół ekshibicjonistyczny z oglądactwem – voyerismus i ocieractwem – frotteurismus), następnie partnera tej samej płci (zespół homoseksualizmu, samogwałt, narcyzm, transwestytyzm), partnera niedojrzałego w okresie przed pokwitaniem i w czasie pokwitania (pedofilia wraz z jej odwrotnością – gerontofilią), aż do heteroseksualizmu”. Zatrzymanie się na jednym z tych stopni może być spowodowane sytuacją lub warunkami życiowymi, wyrazem niezależności charakteru, wreszcie chorowitości. Po osiągnięciu szczytu można zacząć się cofać, na przykład wskutek zadziałania zmian starczych (najczęstsze przestępstwo starców to pedofilia) lub też zatrzymać się w poszukiwaniu straconego czasu przy swoich fetyszach, jak Marcel Proust i Casanowa. Koncepcja ta, aczkolwiek bardzo klarowna i tym samym godna uwagi jako pewien model próbujący wyjaśnić dynamikę narastania skłonności do osób nieletnich, budzi jednak wiele zastrzeżeń, wynikających głównie ze zbytniego uproszczenia tego podejścia i niezgody środowisk homoseksualnych na taki pogląd naukowy. Na dobrą bowiem sprawę model ten można zinterpretować następująco: pedofilem staje się „zatrzymany w rozwoju” osobnik o psychice „wiecznego dziecka” albo też „zdziecinniały starzec”! Należy zauważyć też, że masturbacja czyli samogwałt zaliczany jest tutaj do homoseksualizmu, tylko jako szczególny przypadek, jako pederastia samemu ze sobą, co denerwuje wiele osób o tak zwanej innej orientacji seksualnej.

    Na temat rzekomej wadliwości tego sposobu tłumaczenia dynamiki rozwoju seksualnego szczególnie ostro wypowiadają się współcześni autorzy zajmujący się problematyką homoseksualizmu, który – jak wynika z przedstawionych uprzednio „schodków” – lokowany jest jeszcze niżej od pedofilii. Homoseksualizm w świetle nowoczesnego rozumienia tego typu orientacji seksualnej nie jest ani hierarchicznie niższy od heteroseksualizmu, ani też nie posiada cech fiksacyjności, czyli usztywnienia reakcji seksualnych. Zawiera bowiem równie wiele co heteroseksualizm odmian i struktur dynamizujących ten typ upodobań seksualnych, oczywiście z wyjątkiem naturalnego dojrzałego współżycia seksualnego z dojrzałą osobą płci przeciwnej. Podobne zastrzeżenia wobec koncepcji „łuku życia” wysuwają niektórzy autorzy zajmujący się problemem pedofilii, jako że sprowadzenie tego rodzaju preferencji seksualnych do niedorozwoju i regresji upodobań seksualnych jest ich zdaniem daleko posuniętym uproszczeniem. Nawet jeśli przyjąć słuszność takiego stanowiska, to tłumaczy ono zaledwie jeden wymiar pedofilii, a jest to przecież rodzaj zachowania o wielu wzajemnie powiązanych strukturach dynamizujących. W kontekście homoseksualizmu czy też pederastii należy wspomnieć o kilku fobiach, które są podłożem lękowym tej orientacji seksualnej, jak seksofobia, czyli paniczny, trwały lęk przed seksualnym kontaktem z osobami przeciwnej płci. Na tym podłożu próbowano leczyć z homoseksualizmu w czasach, gdy był uznawany za chorobę psychiczną. Inne lęki o obrazie fobii warunkującej jak powszechnie wiadomo homoseksualizm to: lęk przed kobietami czyli ginofobia lub feminofobia u mężczyzn, a także androfobia – lęk przed mężczyznami u kobiet lesbijek.

    Wspomniane powyżej krytyki koncepcji łuku życia, jako próby ukazania dwóch typów osobników molestujących dzieci na tle seksualnym, dotyczą jednak w większym stopniu niedostateczności oparcia typologii tak złożonego zachowania jak pedofilia na jednej tylko podstawie podziału. W tym przypadku opartego bardziej na dynamice dojrzewania psychoseksualnego niż samej idei rozpatrywania zaburzeń wynikających zarówno z niedorozwoju, jak i ze zmian starczych, jako że i jedne, i drugie przyczyny muszą być brane pod uwagę w procesie analizy każdego, na dobrą sprawę, zaburzenia zachowania się, a więc nie tylko pedofilii. W próbach ukazania sylwetki psychicznej pedofila nieodzowne jest zatem uwzględnienie drugiej z wymienionych już podstaw podziału w typologii tego typu osobników, czyli stopnia empatyczności sprawcy wobec ofiary – w tym przypadku dziecka. Jawi się tutaj kontinuum, na którego krańcach znajdują się dwa przeciwstawne typy: bezuczuciowy, całkowicie instrumentalnie traktujący swe ofiary sprawca oraz empatyczny – czuły, wrażliwy i dobrotliwy wobec swej małej ofiary osobnik, który swe kontakty z dzieckiem uważa za przypieczętowanie „związku dusz”! Bardzo często ekstremalne typy ostatnio omawianego kontinuum określa się jako: „psychopatyczne” i „nerwicowe”.

    Jak nietrudno się domyślić, reprezentantów pierwszego z wymienionych ekstremów, czyli osobników nieempatycznych, nazywa się po prostu „pedofilami psychopatycznymi„, a reprezentantów drugiego krańca kontinuum „pedofilami neurotycznymi„. Jednak wielu autorów zgłasza zastrzeżenia co do słuszności takich określeń, które, po pierwsze, mają długą historię w psychiatrycznym nazewnictwie, a w dodatku historię najczęściej burzliwą, dotyczącą wielu, zwykle bezskutecznych, prób uściślania zakresów tych pojęć; dotyczy to szczególnie psychopatii, o czym obszerniej pisze się w monografii poświęconej temu zaburzeniu. Po drugie zaś, objawy składające się na opis tych dwóch przeciwstawnych typów pedofili nie do końca są zgodne z najczęściej spotykanym klinicznym ich opisem. Przede wszystkim, zarówno psychopatia, jak i nerwica, we wszystkich próbach ujmowania postaci tych zaburzeń, nie stanowią klinicznego monolitu i zastosowanie ich nazw do określenia jedynie ekstremalnych postaw wobec ofiary jest typowym błędem redukcjonizmu. Ze szczególną ostrością błąd ten jawi się w przypadku „nerwicowego pedofila”. W kontekście, w jakim termin ten bywa używany, chodzi o nerwicę lękową, bo ta stanowi najostrzejszy kontrast z „bezlękowym psychopatą”, podczas gdy nerwica lękowa powoduje zahamowania seksualne, a nie perwersyjną aktywność w tej dziedzinie.

    Wychodząc z powyższych przesłanek, angielski psychoanalityk, M. Glasser, zaproponował inne – jego zdaniem bardziej adekwatne – określenia jako nazwy dwóch przeciwstawnych typów, wyróżnionych ze względu na stosunek emocjonalny do dziecka będącego ofiarą. Pedofili nieempatycznych proponuje nazwać „nieskomplikowanymi” (invariant), a przedstawicieli przeciwstawnego typu „pedofilami pseudoneurotycznymi„. W ten sposób, zdaniem Glassera, zostały określone najbardziej istotne cechy krańcowych typów pedofili, bez niepotrzebnego stwarzania niejasności zastosowanych pojęć. Glasser uważa, że pedofil pierwszego typu, invariant, zdecydowanie częściej na ofiary wybiera chłopców niż dziewczęta, częściej także kieruje swoje zainteresowanie ku dzieciom przed okresem pokwitania, kiedy narządy płciowe dziecka nie są jeszcze pokryte włosami łonowymi, przez co wyglądają bardziej „niewinnie”. Natomiast pedofile typu pseudoneurotycznego największe upodobanie przejawiają do dzieci z wyraźnymi znamionami wstępnej fazy dojrzewania, a ich ofiarami częściej bywają dziewczynki. Jednakowoż przedstawicieli obu typów odstręczają znamiona w pełni wykształconych cech płciowych, co z resztą stanowi cechę definicyjną tego typu dewiacji popędu seksualnego.

    Glasser uważa, że istota pedofilii, bez względu na to, czy jest ona „pseudoneurotyczna”, „nieskomplikowana”, czy też określona w każdy inny sposób, zasadza się na dwóch fundamentalnych procesach psychicznych. Po pierwsze, pedofil uważa siebie za dziecko, a w każdym razie nie zauważa, czy też nie chce zauważać, różnic pomiędzy sobą a dzieckiem! Nie przyjmuje do świadomości faktu, że jego struktura psychofizyczna wyznacza inne potrzeby i standardy zachowania się. Postawa taka staje się przyczyną przekonania, iż taki sam sposób przeżywania zbliżeń seksualnych, jaki satysfakcjonuje jego, jest w pełni zgodny z oczekiwaniami dziecka. Po drugie, rozróżnienie na pedofili łagodnych i uwodzicielskich wobec dzieci oraz brutalnych, jakkolwiek bardzo istotne dla opisu szeregu charakterystyk zachowania się, a także dla odmiennych nieco skutków popełnianych przestępstw, nie ma dostatecznego uzasadnienia w „fundamentalnych przeżyciach” pedofila, sięgających jego „najgłębszych podkładów jaźni”. Jak utrzymuje Glasser, „na samym dnie wszelkich skłonności do seksualnego wykorzystywania dzieci leży agresja” przeniesiona na obiekt pożądania, w tym przypadku na dziecko, powstała z głębokiego niezadowolenia z własnego „ja”, które skutkiem przeróżnych negatywnych doświadczeń, głównie z okresu dzieciństwa, zostało mocno uszkodzone i poranione.

    I w tym momencie – biorąc pod uwagę ostatnio przytoczone spostrzeżenie Glassera – odróżnić można osoby lubiące przebywać z dziećmi, podobnie jak pedofile zafascynowane dziecięcością, a jednak nie wyobrażające sobie, nawet „w głębi najintymniejszej”, kontaktu seksualnego z nimi. Pragnienie takiego kontaktu wypływa bowiem nie tyle z miłości do dziecka, lecz z utajonej albo nawet jawnej do niego niechęci, z tendencji do jego instrumentalnego traktowania, podczas gdy zdecydowana większość osób lubiących kontakty z dziećmi, czyni to z autentycznej troski o podopiecznych i radości odczuwanej z obserwacji ich rozwoju i dojrzewania. 

    TERAPIE ALTERNATYWNE A PEDOFILIA

    PRZYPADEK ANDRZEJA SAMSONA I INNYCH: NOWE SPOJRZENIE NA PEDOFILIĘ

    „Coraz częściej występujący problem pedofilii wywołany jest nawiedzeniem” – twierdzi Wanda Prątnicka, autorka bestsellera „Opętani przez duchy – Egzorcyzmy w XXI stuleciu”.

    Wanda Prątnicka światowej sławy egzorcystka i psychoterapeutka jest zdania, że do problemów Andrzeja S. w dużej mierze przyczyniły się wpływy z zaświatów. „Duchy to istoty, które wcześniej były ludźmi, a po śmierci nie zdecydowały się na przejście na drugą stronę kurtyny śmierci” – mówi pani Prątnicka. „Po śmierci niewiele się dla nich zmienia, problemy które ich trapiły za życia trwają nadal, pozostają też upodobania, pasje, nałogi… i zboczenia”. Problem pedofilii prawie zawsze związany jest z przeżyciami z dzieciństwa. Ofiary molestowania seksualnego, gdy dorastają odczuwają silny pociąg do odtwarzania zachowań, których ofiarą padli podczas swojego dzieciństwa. Najczęściej nie zdają sobie sprawy z działania tego mechanizmu, rzadko pamiętają też swoje traumatyczne przeżycia bycia molestowanym, czy to przez członków własnej rodziny, czy to przez obcych. Wielu z nas spyta – „Jak to możliwe, że szanowani obywatele, a czasami wybitnie uzdolnione osoby mogą posunąć się do tak odrażających czynów, jak molestowanie seksualne dzieci?”. „Dla kogoś, kto na co dzień zajmuje się duchami, i problemami z nimi związanymi sprawa jest całkiem jasna” – twierdzi Wanda Prątnicka. Gdyby nie istniał świat duchów najczęściej nie dochodziłoby do takich ekstremalnych procederów jak pedofilia, silne dewiacje seksualne, czy akty okrutnej przemocy.

    Aby zrozumieć jaki mechanizm przyczynia się do występowania tych zjawisk należy poznać zasady rządzące światem niematerialnym w którym przebywają duchy wraz z ich niezaspokojonymi żądzami, nałogami itp. Tam istnieje żelazna zasada według której podobne przyciąga podobne. Co to oznacza? Oznacza to, że jeżeli żywy człowiek ma tendencję do pewnego rodzaju dewiacji, w tym przypadku pedofilii, to natychmiast przyciąga on do siebie jednego, kilka lub nawet kilkaset istot ze świata duchów, które potęgują jego podświadome pragnienia. Gdyby człowiek był poddawany jedynie własnej pokusie potrafiłby posłuchać głosu sumienia i postąpić właściwie – czyli w tym przypadku ze wstrętem odwrócić się od własnych tendencji do pedofilii. Gdy znajdzie się jednakże przy nim wiele duchów z silniejszym lub słabszym popędem do pedofilii, to siła do realizowania takich pragnień staje się tak wielka, że pojedynczy człowiek traci nad nią kontrolę. Wie, że postępuje niewłaściwie, nie ma jednak siły aby się jej przeciwstawić.

    Nie chodzi tu oczywiście o to, aby rozgrzeszać winowajców, mówić „To duchy ponoszą całą winę”. Chodzi o to, aby zrozumieć działający tu mechanizm, aby móc ze współczuciem spojrzeć na przypadki, które coraz częściej pojawiają się w mass mediach, oraz aby nauczyć się przeciwdziałać wpływom ze świata duchów na przyszłość. Jest wielce prawdopodobne, że gdyby pedofil miał wiedzę opisaną pokrótce w tym artykule mógłby szukać on rozwiązania swojego problemu u egzorcysty, który uwolniłby go od wpływu duchów, a to dałoby mu możliwość walki ze swoimi podświadomymi tendencjami. „Świadomość wpływu świata niematerialnego na materialny jest niesłychanie istotna dla dzisiejszych społeczeństw” – mówi pani Prątnicka – „gdyż przypadki takich wpływów pojawiają się ostatnimi czasy bardzo często i nie omijają ani ludzi sławnych, ani zamożnych, czy sprawujących władzę. Nie chcemy przecież, aby naszym światem rządziły duchy, poprzez ludzi np. stojących u władzy.”

    CAŁA PRAWDA O PRZYCZYNACH PEDOFILII

    Jestem naukowcem, badaczem. Wiele lat temu odkryłam to „COŚ”, co jest czynnikiem wywołującym pedofilię, a z którego istnienia większość psychologów, psychiatrów, czy księży (a więc tych, którzy udzielają ludziom pomocy psychicznej i duchowej) nie zdaje sobie sprawy. Efekt jest taki, że różni wspaniali ludzie z wielkimi osiągnięciami w swojej specjalizacji stają się nagle, według opinii publicznej, zwyrodnialcami. Problem nie dotyczy samej pedofilii, ale wypaczeń psychicznych wszelkiej natury. Media i społeczeństwo namawiają, aby pedofilów zamykać, kastrować, ale nikt z piszących lub wypowiadających te zdania nie zdaje sobie sprawy z tego, że również jego może spotkać ten sam przymus (nawet jeżeli jest kobietą), bo pedofilia bardzo rzadko jest działaniem z wyboru. Mam pytanie do mediów i społeczeństwa – Czy macie Państwo jasność odnośnie tego, czy pedofil staje się pedofilem bo tak chce, bo taki jest styl jego życia, czy może jest to jego bezustanna udręka? Dlaczego zjawisko to dosięga również największych, najzdolniejszych, a tym samym najsilniejszych członków społeczeństwa?

    Trafiają do mnie pacjenci z całego świata, a pomogłam w trakcie mojej 30 letniej praktyki już ponad 25 tysiącom. Są wśród nich księża, lekarze, sędziowie, ministrowie, ludzie prosperity, ale oczywiście i ludzie prości. Zwracało się do mnie również wielu psychologów i psychiatrów z prośbą o pomoc dla swoich pacjentów. Pomagałam im oczywiście w pełni świadoma faktu, że zasługi za efekty mojej pracy zostaną przypisane im. Wprowadzało to jednakże wielu ludzi w błąd, którzy sądzili, że problem jest zupełnie innej natury. Czasami piszą do mnie więźniowie, którzy mówią – „Zawiniłem, dokonałem czynu, który według prawa jest karygodny i nie boli mnie to, że mnie skazano. Jednak dopiero po przeczytaniu Pani książki zrozumiałem, co tak naprawdę się ze mną działo, co nakłoniło mnie do popełnienia przestępstwa – morderstwa, gwałtu itp. Dopiero ta wiedza daje mi prawdziwą wolność. Będąc tam na wolności byłem tysiąckrotnie bardziej więźniem, niż teraz siedząc tutaj. Wreszcie uwolniłem się od koszmaru, który tak bardzo mnie gnębił.”

    Jeden ze śledczych powiedział o Andrzeju S. „On uważa to za chorobę, na którą zapadł pięć lat temu. Ma dość takiego życia” (Super Ekspres „Spowiedź pedofila”). Andrzej S. nie mając dostępu do wiedzy, którą staram się rozpowszechniać, był jedną z ofiar. Pomimo tego, że jako człowiek znajduje się na wysokim poziomie rozwoju oraz jest świetnym psychoterapeutą, nie wiedział jak sobie ze swoją „chorobą” poradzić. W swojej książce „Miska szklanych kulek” na stronie 205 w komentarzu Andrzej S. pisze o sobie jako o osobie, której potrzebny jest egzorcysta. Cała ta książka pełna jest zresztą wskazówek odnośnie tego, że Andrzej S. w chwili jej pisania walczył z jednym tylko problemem, którym było (i nadal jest) opętanie. Oczywiście media mogą wiedzę, którą propaguję ignorować, bojąc się ośmieszenia, potraktować ją jako błahą, zabobonną, ale nie zmieni to faktu, że zjawisko, którym zajmuję się na co dzień istnieje. Wprawdzie jest niewidzialne, ale zbiera olbrzymie żniwo i nie da się go w żaden sposób zatrzymać udając, że nie istnieje. Efekty ignorowania tej wiedzy widzimy każdego dnia na ulicy, w doniesieniach prasowych, czy telewizyjnych. Wielu z tak zwanych sprawców jest samych ofiarami. W pewnym sensie media ponoszą odpowiedzialność za fakt, że nie rozpowszechniając tej wiedzy narażają społeczeństwo, siebie i swoich bliskich. Możecie Państwo to zmienić. Z poważaniem Wanda Prątnicka.

    Artykuł dodano za zgodą autora opracowania – pana Radka S. z Londynu.

    Antypedofilskie Bractwo Himawanti jest największą w Polsce organizacją prowadzącą terapie duchowe oraz pomoc duchową dla ofiar przemocy i terroru, w tym ofiar pedofilii i kazirodztwa, księży pedofilów, mnichów pedofilskich i zakonnic pedofilek. Wschodnie techniki medytacji, jogi, rebirthingu oraz tantry bardzo dobrze nadają się do rozwiązywania problemów życiowych i duchowych ofiar wszelkiej maści zboczeńców seksualnych. Mohan Ryszard Matuszewski przez prawie 10 lat był przetrzymywany przez katolickich pedofilów w aresztach tzw. III RP za prowadzenie terapii dla ofiar pedofilskich księży, mnichów i zakonnic katolickich. Swoją terapeutyczną działalność rozpoczął już w 1978 roku pomagając szkolnym kolegom i koleżankom z takimi problemami.

  • Licho zwalcza Bractwo Himawanti

    Licho zwalcza Bractwo Himawanti

    Walka konkurencji przeciw antypedofilskiemu i ezoterycznemu Bractwu Himawanti jest podła i jasno wskazuje na to, że ci, co to robią nie są dobrymi ludźmi a może nawet tragicznymi psychopatami i samym lichem, nie tylko ezo-pedofilami. Tak samo działał niejaki Dariusz Pietrek, Paweł Królak czy Ryszard Nowak których celem jest niszczenie dobra i prawdy. Ale powiedziano dość ich paskudnej działalności, którą prowadzą sami jako sekciarską i zboczoną.

    Zastraszanie i manipulacja jest domeną niektórych prawicowych sekt antysektowców i mafii, które czyhają na bezbronną i ufną młodzież w internecie, a by zwieść ją w mroczny dół. Zastraszanie, oczernianie i manipulacja jest także domeną pseudo-ezoteryków, którzy pod hasłami miłości do bliźniego głoszą pedofilskie swobody seksualne, biseksualność, pederastię i lesbijstwo oraz swobodę znieważania, twierdząc, że wszystkiego trzeba w życiu spróbować w ramach tak zwanej własnej ścieżki. Niestety rozwiązłość i zboczenia seksualne typu pedofilia czy zoofilia ani chorobliwe zwalczanie prawdziwej duchowej drogi nie mają nic wspólnego z ezoteryką i uduchowieniem, ale są przeciwieństwem ezoteryki.

    Widać jest, że ludzie myślący i inteligentni nie dają się zmanipulować oszczerstwami i pomówieniami w stosunku do Bractwa Himawanti czy Lalita Mohana, dlatego agresja w stosunku do nas wzmogła się, ale widać, że ci zboczeńcy rozwiąźli i pedofile antysektowi są słabi, całe to szatańskie licho jest słabe, ponieważ napastliwa agresja wyzwala się tylko u tych, którzy nie mogą poradzić sobie sami ze sobą. Umieszczamy tą informację, bo widać się nie boimy pedofilów i zwolenników pornografii dziecięcej i nie mamy sobie jako antypedofilskie, ekologiczne i ezoteryczne Bractwo Himawanti nic do zarzucenia, nawet jak jakiś zboczeniec pedofilski czy zoofilski był rzeczywiście oplakatowany jako zboczeniec przez swoje ofiary tytułem wyrównania karmy, czyli rachunków losu ze swoim krzywdzicielem.

    Ostatnimi czasy, od początku roku 2009 można zaobserwować nasilające się na różnych stronach w internecie kampanie oszczerstw sugerujących jakoby Bractwo kogoś starszyło czy zastraszało, co nie jest prawdą a jedynie oszczerstwem ze strony tego samego kręgu osób o pedofilskich skłonnościach, takich co to lubią oglądać pedofilsko-zoofilską pornografię, żyją z produkcji pornografii dziecięcej, a także z prowadzenia burdeli pedofilskich i podobnie zwyrodniałych zboczeńców seksualnych, jacy zgromadzili się chociażby w zamkniętym jak na razie przez prokuratora serwisie http://eioban.com czy na blogach niejakiej lesbijsko-pedofilskiej kajszy, astromarii, jakiegoś suljana i innych ezo-pomyleńców.

    Ciekawe jest, że podający się za wzniosłych ezoteryków na ścieżce duchowej pełnej miłości zajmują się takim ochoczym znieważaniem i pomawianiem Bractwa Himawanti oraz osób w nim działających. My jednak przypominamy, że pedofilskie zboczenie do seksu z dziećmi, nawet w postaci tylko oglądania pornografii z dziećmi nie ma nic wspólnego ani z miłością ani z ezoteryką czy rozwojem duchowym. Zboczeńcy obojga płci są duchowo zerami, bo zboczenia włącznie z sodomią wykluczają duchowy wzrost i nic nikomu nie pomoże ani siedzenie w piramidach ani mnożenie jednostek na skali Bowisa czy jakiejkolwiek innej. Widzimy w reakcji na zatrzymanie podejrzanego o pedofilski gwałt reżysera Romana Polańskiego, jaka jest mentalność narodu, a także elit politycznych. Bardziej niż obronę podejrzanego być może niesłusznie człowieka widać jawne popieranie dewiacji pedofilskiej i bronienie prawa do gwałcenia trzynastolatek! Z takim zezwierzęceniem wobec ofiar spotykamy się ciągle pomagając ofiarom pedofilskich bydlaków.  

    Niestety kochani czytelnicy tego portalu jest to apel do wszystkich i nie ma się, co oszukiwać ani mamić złudnymi nadziejami, że pedofile i podobni zboczeńcy przestaną Bractwo Himawanti atakować. To nie tylko nasz problem, ale wszystkich użytkowników internetu, portali społecznościowych czy stron internetowych, gdzie zło udaje dobro, a licho udaje, że jest antylichem i ma coś wspólnego z dobrem. To wszak Jezus powtarzał, aby pereł nie rzucać przed wieprze, aby wieprze czyli świnie pereł nie zdeptały i nie zbrukały swoimi racicami. Ezoteryka, feng shui, joga, aikido, reiki, astrologia, cały rozwój duchowy jest coraz bardziej brukany przez asurowy, demoniczny element, który nie chce rzetelnej wiedzy i praktyki a jedynie wysokiego zarobku na dziedzinach ezoterycznych.

    Jeśli za konsultacje feng shui chce ktoś tysiąc złotych, za parę porad dawanych w kilka minut, porad które można także znaleźć w internecie, to to jest właśnie typowy oszust pragnący zarobić na ezoteryce, a nie praktykować rozwój duchowy i pomagać ludziom. Takim dewiantom pseudoezoterycznym Bractwo Himawanti także stoi kością w gardle, bowiem ci wszyscy oszuści nie mogą przeżyć, że istnieje jednak w Polsce autentyczna wspólnota duchowa, Szkoła Ezoteryczna, która zrzesza ludzi pragnących autentycznej duchowości opartej na wspólnocie serc, a nie jedynie zysku za wszelką cenę i oszukiwania ludzi, jak czynią to rozmaici jogooszuści, bioterapiooszuści, reikioszuści, aikidoszuści, fengshuioszuści i astroszuści nie mający o dziedzinach, na których zarabiają większego pojęcia. Tacy rozmaici dewianci, oszuści i cwaniacy szukający w ezoteryce jedynie łatwego zysku i mamienia ludzi paroma tandetnymi sztuczkami zamieszczają i pozwalają zamieszczać na swoich stronach oszczercze teksty pod adresem Bractwa Himawanti oraz jego liderów, takich jak Lalita Mohan G.K. czyli Ryszard Matuszewski.

    Prawdą jest niestety, że absolwenci 2-3 letnich tak zwanych szkół psychotronicznych i ezoterycznych przychodzą do Bractwa Himawanti, aby poszpanować swoją „wiedzą” ale w trzy dni okazuje się, że nie umieją prawie nic nawet od strony teoretycznej, a nie tylko praktycznej. Często osoby takie muszą zacząć uczyć się od nowa, kompletnie zrewidować swoje podejście do nauki i pracy. Jeździli na wykłady i ćwiczenia, ale po 2-3 dniowych zajęciach w Szkole Ezoterycznej Bractwa Himawanti mówią, że przez trzy dni nauczyli się dużo więcej niż przez 2-3 lata w szkołach psychotronicznych czy astropsychologicznych za które płacili ciężkie pieniądze. Potem po takim Studium Astropsychologii, okazuje się że człowiek jest w dziedzinie jaką studiował kompletnie zielony, posiada wiele braków, a nawet był źle uczony przez kiepską, ale drogą kadrę, która sama ma niewielką albo żadną wiedzę.

    Takie Studium „Paskuda” dowiaduje się, że ich absolwenci szukają dalej w Bractwie Himawanti i stają się krytyczni do biznesu jakiego padli ofiarą i takie „Ezo” Studium na swoich stronach typu psychotronika.pl zamieszcza jako wypowiedź na forum paszkwilne teksty jakiegoś anonimowego dewianta, które mają tylko jeden cel: odstraszyć jak najwięcej ludzi od Bractwa Himawanti i guru. Można powiedzieć, że jest to złośliwe i chamskie zwalczanie konkurencji, która pokazuje absolwentom tych pseudoszkółek jak bardzo zostali oszukani i naciągnięci na wysokie opłaty za rzekomą naukę, która była prowadzona przez osoby niekompetentne.

    Bractwo Himawanti zbyt nachalnie nie przestrzegało nigdy przed takimi pseudoszkołami z pozoru ezoterycznymi, bo każdy ma swoją karmę, ale ponieważ jesteśmy jako organizacja znieważani i pomawiani, musimy na to reagować i prostować te paskudne oszczerstwa ezo-dewiantów, tak najlepiej ujmując o co w temacie chodzi. Bo rzeczywiście chodzi o ezodewiację opętaną obsesją zysku z duchowości i uzdrawiania. Opętanie Mammoną jednak wyklucza wzrost duchowy, a ludzie uczęszczający do drogich studiów ezoterycznych i psychotronicznych powinni być o tym jakoś uprzedzeni, bo skutki są potem takie jakie są. Braki wiedzy i umiejętności oraz złość zdemaskowanych ezo-oszustów i jogoszustów.

    Dobrym przykładem jest niejaka astromaria znana jako maya, która na swoich blogach wypisuje steki bzdur zupełnie nie mających związku z astrologią i dowodzących jej ignorancji w temacie. Widać to skutek ukończenia „Studium Astrologii”, które też od kilku lat publikuje o Bractwie Himawanti i innych rzeczywiście duchowych organizacjach paskudne paszkwile. Niejaka astromaria – maya, nigdy nie była na jakiejkolwiek liście dyskusyjnej Bractwa Himawanti, gdyż listy dyskusyjne członków Bractwa Himawanti nie są generalnie widoczne publicznie i nie można się na nie zapisać inaczej niż przez bezpośredni udział w zajęcich u liderów Bractwa Himawanti. Skoro nie uczestniczyła w zajęciach, nie zapisała się do Bractwa Himawanti, na pewno też nie miała takiej możliwości, aby zapisać się na jakąś zamkniętą dla publiczności listę dyskusyjną. Zatem w sposób oczywisty jest to osoba demagogiczna, produkująca obrzydliwe kłamstwa i plugawe oszczerstwa, a taka osoba na pewno nie rozwija się duchowo ani nie jest żadną ezoteryczką, może jest co najwyżej paszkwilantką, a jej blogi i strony w necie to typowy brukowiec, o czym powinna uprzedzić czytelników, aby nie wpakowali się w szambo plugastw jakie ta osoba wypisuje. Skoro o Bractwie Himawanti astromaria – maya wypisuje chorobliwie bełkotliwe, kłamliwe teksty, można domniemywać, że w innych swych publikacjach sieje taki sam kłamliwy ferment robiąc syf wokół ezoteryki, a już szczególnie astrologii.

    Takich przykładów złych i zepsutych moralnie osób szkalujących Bractwo Himawanti swoim złym i zakłamanym językiem, niejako „bezinteresownie” jest w internecie całkiem sporo. Zawsze jednak za szpetną działalnością tych zwyrodniałych osób można znaleźć bestialskie skłonności i prymitywny, oszukańczy biznes: astropsychologiczny, tarotowy, fengszujowy i podobny. Najczęstszą przyczyną jest jednak pedofilia, pedofilskie skłonności szkalującej Bractwo Himawanti osoby. To zwykle zemsta pedofilskiej kanalii za pomaganie ofiarom i ujawnianie takich zboczków przez ich ofiary wzmocnione terapią w Bractwie. Zboczek to czasem także miłośnik pedofilskiej pornografii namierzony przez ofiary pedofilów w internecie. Niedawno wpadł jeden Torunianin, kilka zboczków wcześniej z Płocka, Wrocławia, Warszawy, Białegostoku, Suwałk, Lublina, Zabrza, Chorzowa, Gorzowa, Świebodzina i Szczecina. Jak widać, z tych miast najczęściej odzywają się zboczeńcy, co chcą innym obrzydzić obraz Bractwa Himawanti, a ludzi zainteresowanych od Bractwa Himawanti i szczególnie Lalita Mohana Ryszarda Matuszewskiego odstraszyć. Nie jest to przypadkowe, niewątpliwie.

    Niestety nie jesteśmy jako Bractwo Himawanti zdziwieni oszczerstwami i pomówieniami przez dewiantów netowych. Znieważanie i pomawianie Bractwa Himawanti oraz Lalita Mohana zdarza się od 1996 roku, kiedy Lalita Mohan Ryszard Matuszewski nagłośnił przestępstwa pedofilskie kilku seksualnych zboczeńców z Jasnej Góry w Częstochowie, potem z Chorzowa i Katowic oraz Lublina, Bydgoszczy i Szklarskiej Poręby. Pod latarnią jak widać bywa najciemniej, a w takim świętym miejscu potrafiło kryć się zło bzykające ministrantów. To jest normalne i za każdym razem jak coś dobrego zaczyna się dziać to opór ciemnej materii potocznie zwanej ciemnotą działający w drugą stronę jest proporcjonalny i robi to, co widać. Rozdajemy przechodniom na ulicach kilka tysięcy ulotek o spotkaniach dla ofiar molestowanych przez pedofilów w Szczecinie, a tu wydzwania do organizatorów jakiś typ spod ciemnej gwiazdy, wyzywa organizatorów i wygraża, że on zablokuje nam działalność w Szczecinie. Wrzucamy numer telefonu typa do książki telefonicznej, a tu wyskakuje jak byk: Miłosz Woźniak, energoterapeuta, Szczecin. Kilka tygodni później jakiś paranoik wypisuje w necie, że Bractwo Himawanti na niego napadło i go szkaluje. Typ podpisuje się Jakób Jakub Sztajber. A cóż to szanowni panowie nasza antypedofilska działalność was tak wnerwiła, pytamy grzecznie? Nie wolno ofiarom pedofilów pomagać? A zapytamy grzecznie czemu to akurat wam panowie ze Szczecina nie podoba się, że takową działalność prowadzimy? Cóż jest powodem?

    Pojęcie Ida (jin) i (Pingala) jang ma tutaj pełne uzasadnienie. Proszę jednak zobaczyć jak to działa. Zło zawsze znajdzie drogę i stanie na drodze Dobroci, takiej jak Lalita Mohan G.K. Dobro musi się natrudzić, aby zostało zauważone a zło czyli licho widać od razu, dlatego ludzie wolą iść w stronę zła, bo jest łatwiej. Kroczenie drogą ciemności jest łatwiejsze na samym początku lecz później tak jak przekonało się o tym wielu jest bardzo trudne, szczególnie jak jakieś licho udaje antylicho, jak zło udaje dobro. Można by nawet powiedzieć że zło, licho, ma większe wymagania, bo w sumie na kroczenie ścieżką ciemności i ezo-oszustwa potrzeba wydatkować dużo więcej energii i trzeba się lichym osobom natrudzić, aby udawać dobro i mamić ludzi, że się jest czymś dobrym idąc własną ścieżką na dno szamba swego ego i w końcu do jeziora siarki i ognia na przemiał czy raczej na przetop w Pralayam.

    Co i rusz pojawiają się rozmaite jogooszustwa, jak Euro-Joga, Nike Dynamic Yoga, Yoga-Fitness, Szopojoga i podobne szantrapy polegające na nieuctwie ich twórców niezdolnych do nauczenia się nawet podstaw Jogi. Można się zastanawiać, czy za tymi wszystkimi oszustwami i wypaczeniami stoi tylko ciemnota własna autorów takich wykolejonych pseudotreningów czy też jakaś teoria spiskowa z siłami zła w postaci licha, szatana czy asurów, które ściemniają ciasne umysły w których autentyczna Joga się nie mieści, aby profanowały to co dobre i w miejsce prawdziwej Jogi tworzyły jakieś buble i szantrapy. Chociaż o Jodze jest wiele dobrych dzieł pisanych, ciągle jeszcze pojawiają się jacyś kretyni, którzy z kilkunastu asan chcą ciągnąć zysk twierdząc, że to Joga. A przepraszam, czy samo siodełko jest rowerem? Albo czy posiadanie czterech kół od samochodu jest samochodem, którym można podróżować drogą do celu? Odnośnie samych asan, to ćwiczy się je zarówno statycznie (izometrycznie) jak i dynamicznie i są to dwa aspekty ćwiczenia asan, które się uzupełniają, a ćwiczenia tylko dynamiczne mogą być szkodliwe dla zdrowia i psychiki ćwiczących. I tyle o dynamicznych fitnessowych jogooszustach i ich przekrętach.

    Najlepiej zapytać takich kretynów i uczestników ich zajęć, czy sam pedał od rowera jest rowerem, którym można sobie jeździć na wycieczki rowerowe. Dokładnie tak wygląda sprofanowany czy spedalony obraz pseudojogi z paroma dynamicznymi rzekomo asanami, gdzie ćwiczących pozbawia się zbójecko praktyk oddechowych, pratyahar, ćwiczeń moralnych, odpowiedniej jarskiej diety, praktyk pranicznych czy medytacji i mantramów, nawet takich jak Om. Kretyni oferując pedał od rowera twierdzą, że zabierają ludzi w podróż na wycieczkę rowerową. Widać „jednostka centralna” takich kretynów zwana mózgiem, jest wyjątkowo spaprana i całkiem możliwe, że takich fitnessowych dorobkiewiczów zorientowanych na zysk z pedała nie da się już leczyć, nawet psychiatrycznie. Zresztą medycznie rzecz ujmując, kretynizm także się źle leczy. A przy okazji, linia Nike Yoga to odzież zupełnie nie nadająca się do ćwiczenia Jogi, gdyż odzież do ćwiczenia Jogi ma być całkowicie naturalna, luźna i przewiewna, a obcisłe gacie i koszulki nadają się na śmietnik, podobnie jak szkodliwe tworzywo laleczki YoGirl.

    Cały ten biznesowy cyrk pseudo-jogi wygląda tak samo jak wypaczone formy sztuk walki, gdzie przykładowo aikido uczy się jako rekreację, która nie służy rzekomo do walki, podczas gdy techniki aiki były od wieków sekretnymi metodami mającymi dawać żołnierzowi znaczącą przewagę na polu bitwy. Pewnie „tfurca” takiego rekreacyjnego aikido nie zajrzał do słownika i nie wie co to znaczy słowo walka. Karate bezkontaktowe, które nie służy do walki i zakazuje walczyć też już było, jako swoista abstrakcja paranoidalnego twórcy, którego „jednostka centralna” zwana mózgiem zapewne poważnie szwankowała. Sztuki walki bowiem od zawsze służyły do walki, tak do samoobrony jak i do ataku, a szczególnie do pokonania wroga na wojnie.

    Oferowana kilka lat temu w Polsce nauka walki samurajskim mieczem bez konieczności posiadania miecza do tej nauki, jak i korespondencyjne kursy karate na czarny pas ze zdalnym egzaminem testowym w formie pisemnej – wszystko to razem z dynamicznym jogofitnessem jest jednym szambem, kloaką rozbójniczego oszustwa mającego na celu łatwy zarobek na tysiącach oszukanych ludzi wystrychniętych na „dudka”, czyli wydutkanych. Znamy też popapranych pseudomistrzów reiki, którzy dyplomy „wielkiego mistrza” reiki kupili sobie od amerykańskich złodziei za ciężkie dolary przez internet, a wtajemniczenie uzyskali zdalnie, niejako na odległość. Stopień Mistrza reiki umieją sprzedać, ale uzdrawiać z pomocą reiki ani trochę, bo reiki jak i karate nie da się nauczyć przez internet, tylko terminując kilka lat u prawdziwego Mistrza reiki w jego gabinecie uzdrawiania.

    Można zarobić i na egzorcyzmach, bo wybitni rzekomo egzorcyści wypędzają wszelkie licho działając jako grupa i zapewniając ochronę przed złem. Tyle, że nie wiadomo kim jest taka grupa, bo skrywa się za internetowymi ksywkami i fikcyjnymi nazwiskami, a egzorcyzmuje na odległość i tarczą miłości rzekomo przed złem czyli lichem ochrania z abonamentem za kilka stówek na cały rok! Oszukańcza mafia pseudoegzorcystów widać w pogoni za zyskiem zapomniała, że zainteresowani egzorcyzmami potrafią przeczytać fachowe książki na te tematy z których jasno wynika, że egzorcyzmy wykonuje się przy opętanym bezpośrednio, a nie zdalnie z pomocą internetu. Zawsze jednak znajdą się naiwni, którzy dołożą się oszustom „zwalczającym licho” zdalnie do wybudowania kolejnej willi w uroczej okolicy, bo naiwnych przecież nie brakuje. Zapamiętajcie ludziska „raz a na pojutrze”, że egzorcyści muszą przyjść do ciebie do domu, tam gdzie mieszkasz i wyegzorcyzmować ciebie i twój dom osobiście, na miejscu. Często muszą zabieg trwający kilka godzin powtarzać kilkadziesiąt razy zanim opętujące zło raczy ustąpić. Ale widać licho nie śpi i za fikcyjne usługi pobiera kasę twierdząc, że jest antylichem, bo rzekomo licho zwalcza.

    Inna sprawa, że uczestnicy rozmaitych oszukanych zajęć pseudojogi, pseudokarate, pseudoaikido, pseudoreiki i podobnych w jakiś sposób są podatni na wszelkie oszustwo i manipulację i w jakiś sposób są bezbronni przed „dutkającymi” ich dziadami uważającymi się za instruktorów Jogi czy nawet twórców czy raczej „tfurców” nowej jakiejś Euro-Jogi. Niewątpliwie w autorskiej metodzie Euro-Jogi nie chodzi o rzetelne nauczanie Jogi tylko o zbieranie Euro od naiwnych, którzy płacą za to, że są naiwni i z niewiedzy dają się oszukiwać fitnessowym cwaniakom i cwaniaczom. Fitness to bizness, jak sami tacy mawiają i nie ważne na czym się zarabia, byle kasa leciała. Stąd nazwa jest jak najbardziej uzasadniona, z zastrzeżeniem, że Euro- pozostaje, a pod Joga można podstawić cokolwiek na czym da się naiwnych wykiwać i z kasy obciągnąć, chociażby i egzorcyzmowanie, reiki czy feng shui, skoro akurat jest modne.

    Jak mawiali Sufi:

    Psy szczekają, karawana jedzie dalej!

    O psach jest piękny werset w Apokalipsie, opisujący jak tacy obszczekiwacze Bractwa Himawanti skończą w gorejącym jeziorze siarki i ognia, co dedykujemy kundelkom szczekającym na gruncie chrześcijańskim, takim co to się księdzem proboszczem podpierają w swej szkodliwej i obłąkanej działalności.

    Jezus Chrystus powiedział: kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

    I tak będzie ze wszelkim lichem, jakie znieważa Bractwo Himawanti za jego antypedofilską oraz duchową czy inną działalność. Chciwy dwa razy traci – jak mówi przysłowie.

    Pewien bengalski mistrz duchowy nauczający białej tantry, Śri Anandamurti powiedział:

    „Mucha złośliwie mnie atakuje, a ja jej żyć pozwalam.”

    Tylko przypominamy, że ciągle jeszcze jesteśmy miłosierni dla znieważających nas zboczków. Ale jak mawiał pewien sufi: To wszystko przemija…

    Zespół d/s Zwalczania Pedofilii

  • Jednoczenie ofiar kościelnej pedofilii

    Jednoczenie ofiar kościelnej pedofilii

    Papież Benedykt XVI nie udał się do Werony, gdzie 25 września 2010 udał się pierwszy zjazd włoskich ofiar księży pedofilów. Zmyślnie uciekł do Anglii nawracać anglikanów zdegustowanych pederastycznymi biskupami na katolicyzm, gdzie pederastia księży jest jak na razie całkowicie utajniana. Dramatyczne opowieści dorosłych, którzy jako dzieci były ofiarami gwałtów księży pedofilów na Zjeździe Stowarzyszenia Ofiar Księży Pedofilów w Weronie to nie jest to, o czym chciałby pogadać papież pedofilskiego Kościoła.

    Podczas gdy we Włoszech już nawet rusza ujawnianie wielowiekowych pedofilskich skłonności Kościoła katolickiego, w Polsce dręczy się dzieci przymusowym chodzeniem na lekcje religii katolickiej, zbrodniczo przymusowe w skatoliczałych wulgarnie polskich szkołach, które są delegaturami Watykanu niczym średniowieczna inkwizycja. Dzieci mówiące o wsadzaniu im kutasa przez księdza w odbyt są w Polsce zamykane w poprawczakach albo na powstałych w tym celu specjalnych sądowych oddziałach psychiatrii dziecięcej i leczone przymusowo z rzekomej konfabulacji albo schizofrenii. Młodzież po nocy z kutasem księdza w odbycie czy gardle szuka dopalaczy albo ćpa marychę, bo i cóż ma z tym zrobić, skoro nie można jawnie otworzyć poradni dla ofiar gwałconych przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki.

    Zjazd zgwałconych przez kościół

    Zjazd ofiar gwałconych przez księży pedofilów zorganizowało Stowarzyszenie La Colpa (Wina),  które od niedawna zrzesza ofiary i rodziny ofiar księży pedofilów  we Włoszech. Pomysł na zorganizowanie spotkania pojawił się już w 2000 roku, ale ofiary długo nie mogły zdobyć się na publiczną odwagę. Podobnie jest w Polsce, gdzie wiele ofiar gwałconych przez księży pedofilów wstydzi się zapisać do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. Dopiero ostatnie wydarzenia w Irlandii, Stanach Zjednoczonych, Australii i Niemczech przekonały je do tego, że także we Włoszech, w cieniu zawsze pedofilskiego Watykanu można przestać milczeć.

    Nie ma odpowiednich słów, aby opisać tragedię ofiar księży pedofilów, osób dorosłych już nawet lekko siwiejących, które po raz pierwszy w życiu spotykają się razem, aby wreszcie opowiedzieć, co im się przydarzyło w dzieciństwie, a co dotychczas ukrywały przed innymi. Obawa, wstyd, ból, strach wymieszany z odwagą i upokorzeniem. Do Werony przyjechało około 100 osób – Ci, którzy znaleźli wreszcie siłę, aby mówić głośno o zboczeniach księży. Wiele ofiar chce nadal zachować anonimowość i swoje doświadczenia opisuje tylko w e-mailach, co jest ze szkodą dla całego światowego Ruchu Ofiar Księży z siedzibą w Polsce.

    We Włoszech pierwsi na odwagę zdobyli się byli uczniowie pedofilsko-kościelnego Instytutu dla Głuchoniemych w Weronie właśnie, gdzie w latach 1950 – 1980 wielu uczniów było gwałconych przez 25 księży z Kongregacji Kompania Maryjna. Był to pierwszy ogólnokrajowy skandal kościelnej pedofilii, który jawnie wybuchł na Półwyspie Apenińskim i nie udało się go jak tysiące innych zamieść po dywan, a ofiar zamknąć w szpitalach psychiatrycznych jako rzekomych schizofreników czy spalić na stosach za tak zwane bluźnierstwo przeciwko pedofilskiemu Kościołowi katolickiemu.

    Gorzkie lody z penisa księdza

    Pan Gianni Bisoli – dziś już dorosły mężczyzna z poważną wadą wymowy, były uczeń pedofilsko-katolickiego Instytutu dla Głuchoniemych opowiadał publicznie o tym, jak jeden z księży katolickich uczących w szkole gwałcił go do 13 roku życia. Wchodził za nim do ubikacji, wywoływał w nocy z sypialni, woził samochodem a potem gwałcił w ustronnym miejscu na tylnym siedzeniu, ruchając brutalnie w otwór odbytowy jak to księża we zwyczaju mają. Cztery razy ksiądz katolicki zawiózł go do biskupa i oddał mu go, aby przewielebny biskup skorzystał z dziecka do dupczenia po katolicku jak widać.

    Jedna z kobiet biorąca udział w spotkaniu wspominała, że ilekroć szła do katolickiej spowiedzi, musiała opowiadać księdzu jak i gdzie drapała się pod spódniczką. W opowieściach wielu pokrzywdzonych powracał nieustannie motyw drobnych podarunków, które musiały zamknąć usta i być łapówką za milczenie: lody, święte obrazki, cukierki…

    Pan Francesco z Padwy opowiadał o tym, że najgorszym aspektem zwyrodniałego molestowania seksualnego przez księży i siostry zakonne jest to, że nie można tego opowiedzieć chorobliwie skatoliczałym rodzicom, gdyż oni nie wierzą i wtedy dziecko czuje się podwójnie pokrzywdzone – jako ofiara gwałtu oskarżona o kłamstwo przeciwko zboczonemu seksualnie księdzu czy biskupowi.

    Wśród listów osób, które nie miały odwagi przyjechać osobiście na zjazd, ale chciały opowiedzieć o swoich doświadczeniach najbardziej bodaj wstrząsająca była historia mężczyzny, który pisał, że do tej pory robi mu się niedobrze, gdy ktoś częstuje go cukierkiem, bo to przywołuje w nim tamte wspomnienia. Napisał również, że wraz z matką był u katolickiego biskupa, aby poskarżyć się na katolickiego księdza pedofila, ale katolicki biskup, widać także pedofil odradził wszelkie donosy ze względu na dobro ofiary będącej dorastającym chłopcem (więc lepiej nie wplątywać je w skandale oraz przez litość dla matki księdza, bo jest starszą osobą… Tak to podstępnie pedofilski kler katolicki najpierw perswaduje i błaga aby nie zgłaszać księdza pedofila organom ścigania, a jak to nie poskutkuje, napuszcza parafian z ambony na całą rodzinę gwałconej ofiary.

    Spisanych jest setki historii, które są jeszcze bardziej dramatyczne. „Od kiedy skończyłem 10 lat byłem gwałcony przez ponad 4 lata bez przerwy. W końcu udało mi się uciec. Jestem nieszczęśliwy. Straciłem pracę, straciłem żonę, utraciłem rodzinę. Kilka razy próbowałem popełnić samobójstwo. Boję się, że również ja mam skłonności pedofilskie. Pomóżcie mi proszę, bo inaczej się zabiję…- mówi Ango z Włoch… Z wielu badań naukowych wynika, że każdy przypadek samobójstwa czy próby samobójstwa dokonany przez dzieci czy młodzież powinien być dokładnie zbadany pod kątem prawdopodobnego molestowania seksualnego i gwałcenia przez pedofila, wobec którego małe dziecko, a nawet młodzież może być bezbronna.

    Potwory w sutannie

    Budującym przykładem wśród ofiar księży są tacy, którzy już dłużej wytrzymać nie mogą i z ofiar gwałconych zmieniają się w detektywów. To przykład Francesca  Znardiego z Savony, który staje się łowcą księży pedofilów i zakonnic lesbujących pedofilek. Archiwum pederastycznych księży pedofilów byłoby na pewno pożyteczne, tym bardziej, że dawna grecka pederastia dzisiaj zwana jest pedofilią, a jest to ciągle to samo zboczenie do młodych chłopców o dziecięcym wyglądzie. Jednym z organizatorów pierwszego zjazdu ofiar księży pedofilów we Włoszech był Salvatore Domolo- były katolicki ksiądz, który oficjalnie ,, ochrzcił” się w 2009 roku. W dzieciństwie także on był ofiarą katolickiego księdza pedofila, a potem sam został katolickim księdzem, widząc w tym pewną tajemnicę duchową, tajemnicę wiary – jak to księża dzieciom wciskają. Kiedy miał jednak pierwsze wyrzuty sumienia i problemy – inny ksiądz, który był jego ojcem duchowym, odprowadzał do psychologa na leżankę i uczestniczył w terapii. To sposób w jaki Kościół sprawuje kontrolę nad tymi, co mają wyrzuty sumienia i rozdarcie moralne z powodu pedofilii kleru i zakonów katolickich.

    Włoski Łowca księży pedofilów – Zanardi odkrył, że don Luciano Massaferro – jeden z najgroźniejszych ludzkich potworów w sutannie (skazany jedynie na 3 lata więzienia), który uciekł do Szwajcarii, teraz wrócił potajemnie do Ligurii. Także znany pedofil w sutannie pochodzenia pakistańskiego – Yousuf Dominic, którego zmuszono do opuszczenia Londynu – ukrywał się w małej parafii w Teksasie, gdzie popełnił kolejne przestępstwa – znalazł w ostatnim czasie gościnę w katolickim Zakonie Ligurskim.

    Sto do pięciu

    Cóż takiego przyniósł pierwszy zjazd ofiar księży pedofilów we Włoszech całemu Ruchowi Ofiar Księży? Przede wszystkim decyzję, aby w tym kraju domagać się  prawdy i sprawiedliwości oraz, aby stworzyć sieć stowarzyszeń ofiar, które będą WSPÓŁPRACOWAĆ ze sobą we Włoszech, Irlandii, USA, Niemczech.

    W Rzymie na 31 października 2010 zwołano  zebranie wszystkich przedstawicieli  stowarzyszeń ofiar pedofilii kościelnej ze świata, aby przypomnieć Watykanowi o jego odpowiedzialności za wszystkie pedofilskie zbrodnie katolickich księży. Także w Weronie ofiary brutalnie gwałcone przez katolickich księży i biskupów domagały się oskarżenia Watykanu i Josepha Ratzingera o pedofilskie zbrodnie przeciwko ludzkości…

    Nie jest to antyklerykalny żart, gdyż również adwokaci włoscy twierdzą, że są ku temu podstawy prawne. Nie chodzi tylko o liczbę popełnionych przez Kościół katolicki pedofilskich zbrodni, ale także o ich skutki…

    Zawsze pedofilski Watykan stara się zmarginalizować sprawę i udowodnić, że tylko niewielki ułamek osób stanu duchownego to pedofile, a kolejny polski Prezydent Komorowski, jedzie do Benedykta XVI, aby szefa tej pedofilskiej mafii pseudoreligijnej zapraszać do Polski dając zielone światło kościelnym pedofilom do masowego bzykania dzieci we wszystkich katolickich parafiach. Poprzez politykę milczenia i tuszowania skandali, jaką prowadziła i faktycznie prowadzi katolicka kongregacja doktryny wiary, zbrodnie powtarzały się i trwały latami dzień w dzień, noc w noc. W sumie zbrodnie katolickich pedofilów trwają już ponad 1600 lat, od czasu jak zboczony seksualnie cesarz Konstantyn wykorzystał pierwotne chrześcijaństwo do stworzenia hydry znanej dziś jako Kościół katolicki. Kiedyś osoby mówiące głośno o pedofilii i zboczeniach sodomicznych wśród księży katolickich były od razu oskarżane o czary lub o bluźnierstwo czy herezję i palone na stosach po długotrwałych torturach.

    Inkwizytorski Papież Ratzinger aka Benedykt XVI pojechał do Londynu, aby przyjąć trochę nowych katolików, którzy odeszli od jawnie pederastycznego kościoła anglikańskiego. Gdyby przyjechał do Werony spotkałby setkę włoskich ofiar księży pedofilów, którzy czekają na przeprosiny, odszkodowania i likwidację pedofilskiej chimery watykańskiej. In Vitro to tylko pedofilska zadyma zboczonego aktywu Kościoła katolickiego, aby odwrócić uwagę ludzi od problemów prawdziwych, takich jak rozrywanie dzieciom odbytnic przez seksualnie niewyżytych pederastów noszących długie sutanny, a zwących się następcami Chrystusa. Jak dotąd brak jednak przesłanek wskazujących na pederastię (pedofilię) u Jezusa Chrystusa czy apostołów.

    Pedofilska prokuratura znów atakuje Ruch Ofiar Księży w Polsce

    W Polsce za to, pedofilsko-katolicka prokuratura okręgowa z Warszawy, znana z ataków na Antypedofilski Ruch Społeczny Himawanti w sierpniu roku 2002 znowu próbuje wszczynać sprawy sądowe przeciwko znanemu i powszechnie szanowanemu terapeucie ofiar księży pedofilów w Polsce, panu Ryszardowi Matuszewskiemu, znanemu też jako „Mohan” „Antykleryk”. Pedofile klerykalni z pedofilskich sekt pokroju Opus Dei, Effatha czy KANA próbują znów swoich skompromitowanych już metod nękania kutasem prokuratora pedofila Piotra Woźniaka i jego pedofilskich kumpli oraz lesbowato-pedofilskich kumpelek z totalnie skompromitowanej usługami dla pedofilskiej mafii z Dworca Centralnego prokuratury okręgowej we Warszawie. Dobrze, że pan Ryszard Matuszewski „Mohan” wyszkolił kilkuset terapeutów zdolnych nieść pomoc osobom gwałconym w dzieciństwie przez katolickich księży pedofilów i zakonnice pedofilki.

    Czas już najwyższy, aby zjednoczyć i umocnić Antypedofilski Ruch Ofiar Księży Pedofilów w Polsce, w tym także Antypedofilski Ruch Społeczny Himawanti. Zapraszamy do wysyłania protestów odpowiedniej rangi, wagi i mocy na adres pedofilskiej prokuratury okręgowej:

    Pedofilska Prokuratura Okręgowa w Warszawie
    Stop pedofilskim zbrodniom prokuratury na Ryszardzie M.
    ul. Chocimska 28, 00-791 Warszawa

    W artykule wykorzystano materiał prasowy:
    Agnieszka Zakrzewicz, Zjednoczenie ofiar pedofilii kościelne; Tygodnik NIE – nr 42.

    Redaktorka portalu: Adila Izabela Tryc

  • Avatar Harry Palmer’a – Sylwia Nowak, sekta Opus Dei i Przyjaciółka

    Avatar Harry Palmer’a – Sylwia Nowak, sekta Opus Dei i Przyjaciółka

    AVATAR – Program edukacyjny dla menadżerów wielkiego biznesu, a niebezpieczna sekta Opus Dei

    Polskie dziadostwo dziennikarskie zostało już wiele razy przez liczne autorytety opisane, obnażone i napiętnowane. Jednak czytając kolejne wypociny gryzipiórków i grafomanek z sekciarskich przybudówek Opus Dei pokroju tygodnika „Przyjaciółka”, widać, że konstruktywnej krytyki obnażającej zbrodnie dziennikarskie ciągle jest za mało. W ramach prawa do dissu pewną szkodliwą dziennikarską ciotę Annę Grzelczak dobrze opisał Peja, czyli Ryszard Waldemar Andrzejewski w swojej raperskiej piosence, niestety to ciągle mało, żeby dostatecznie obnażyć kto i dlaczego pisze oszczercze elaboraty o wszystkim co dobre w tym kraju nad Wisłą i Odrą zawszawionym ideologią sekciarskiej mafii Opus Dei.

    Tutaj odnosimy się do artykułu z tygodnika „Przyjaciółka” pedałującego swobodnie kursy dla menadżerów biznesu prowadzone przez profesjonalny instytut Star’s Edge a znany pod nazwą „Avatar”. Niestety bi-lesbie cioty z sekty Opus Dei i ich dziennikarski dziwex z tygodnika „Przyjaciółka” plagiatując wcześniejsze paszkwile z „Dziennika” i „Gazety Wyborczej” lesbiej Agnieszki Czajkowskiej z Wrocławia, wypisuje bzdury nie mając kompletnie pojęcia o czym pisze i czego kursy biznesowe dotyczą. A program „Avatar”, nie mylić z filmem James’a Camerona, to zwyczajny kalifornijski program edukacyjny dla menadżerów wielkiego biznesu. Takie programy edukacyjne oczywiście mają kalifornijską cenę, gdyż kierowane są do milionerów, a nie do bezrobotnych bez zasiłku, pokroju opusdeistycznej supernumerariuszki wabiącej się Sylwia Nowak z Wrocławia. Ideologia i przynależność do sekty Opus Dei jest bardzo istotna w wypadku wielu prasowych i telewizyjnych ataków medialnych na różne osoby i organizacje. Opus Dei nazywana jest w Hiszpanii „świętą mafią” lub „mafią boga”.

    Lesbijka biseksualna, członkini złodziejskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei Sylwia Nowak – bi-lesba z dominikańskiego centrum informacji we Wrocławiu, szkaluje programy edukacyjne „Avatar” oferowane biznesmenom przez Star’s Edge założony przez Harry Palmera. Sylwia Nowak to znana bi-lesba z sekty Opus Dei, opłacana z pieniędzy budżetu miasta Wrocław dla dominikańskiego centrum informacji mnicha Tomasza Franca, świrniętego paranoika i bi-homoseksualnego kolegi Ryszarda Nowaka ze Szklarskiej Poręby. Ujawniono, że w 2008 roku pedofilska sekta Opus Dei dostała poprzez fasadową instytucję dominikanów 60 tysięcy złotych na szkalowanie programu „Avatar” służącego edukacji wielkich biznesmenów. Orientalna nazwa kursów oraz imię twórcy programu edukacyjnego „Harry” widać nie spodobało się złodziejskiej i pedofilskiej sekcie Opus Dei we Wrocławiu i Szklarskiej Porębie. Najbliższa rodzina Ryszarda Nowaka w postaci grubaśnej, cierpiącej na bulimię bi-lesby Sylwi Nowak z Opus Dei widać nie lubi pracować i woli wyłudzać kasę na fikcyjne usługi oferowane przez opusdeistyczno-dominikańskie centrum najbardziej znane ze złodziejstwa i pedofilstwa, nie tylko w Hiszpanii, Irlandii czy Chile. W końca IRA to bojówka militarna sekty Opus Dei.

    Czemuż władze miasta Wrocław są tak naiwne, że pozwalają niebezpiecznej sekcie Opus Dei wyłudzać pieniądze publiczne na fikcyjną działalność sekciarskich złodziei pokroju Tomasza Franca, Sylwi Nowak oraz Ryszarda Nowaka? Dlaczego my, podatnicy musimy sponsorować bandytyzm kilku osób ze złodziejskiej i pedofilskiej sekty? Ile dzieci zostało zgwałconych w ośrodkach sekty Opus Dei za pieniądze budżetu miasta Wrocław? Dlaczego Urząd Miejski we Wrocławiu sponsoruje pedofilską sektę Opus Dei poprzez jej przybudówki i organizacje satelickie jak dominikański ośrodek informacji ojca pedofila Tomasza Franca? Pedofile widać muszą dużo płacić w Polsce za milczenie swoich ofiar, skoro muszą wyłudzać dotacje na swoją szkaradną działalność. A i jeszcze zwalczają program „Avatar” Harry Palmera, bo tam się dużo mówi o ofiarach księży pedofilów i o pedofilskich wyczynach dominikańskich mnichów w USA oraz Kanadzie. O szkodliwości niebezpiecznej, terrorystycznej sekty Opus Dei, znanej także w propagowania zakazanego w Polsce faszyzmu, tego hiszpańskiego, czyli frankizmu i tego chilijskiego czyli morderczego i ludobójczego pinochetyzmu. Niezłe powiązania i jakże podstępne wyłudzanie pieniędzy, tak na faszyzm jak i na zboczenia seksualne w sekcie Opus Dei, która za tym wszystkim stoi, a pornografię dziecięcą lubi bo to dochodowy biznes.

    Sylwia Nowak jest biznesmenką we Wrocławiu, ma dwoje dzieci, córki i jakoś dominikański ośrodek informacji ani magistrat we Wrocławiu nie martwi się o to, czy Sylwia jako biseksualna lesbijka, należąc do niebezpiecznej, pedofilskiej sekty Opus Dei przypadkiem nie gwałci i nie molestuje swoich córek, które rzekomo bardzo kocha! Miłość pedofilska, to nie jest takie sobie „kochanie inaczej”, jak mogłoby się wydawać. Pedofilia to niebezpieczne zboczenie seksualne, szczególnie jak ma miejsce w rodzinie, ze strony matki do córek czy innych osób zależnych. Tym powinien się zająć magistrat wrocławski, zajrzeć do łóżek Tomasza Franca oraz rodziny Nowaków, tak Ryszarda Nowaka, o którym już słychać wiele było, a także takich osóbek jak biznesowa bi-lesbia Sylwia Nowak, której każdy „Harry” kojarzy się z magią i okultyzmem, ale pedofilia jest akceptowana, jak to w sekcie, która uważa, że z dziećmi można kopulować od 12-tego roku życia legalnie, bo tak twierdził założyciel Opus Dei i praktyka podobnych sekt w historii heretyckich zwyrodnień teologicznych.

    Sylwia Nowak używa swych seksualnych przyjaciółek takich jak Agnieszka Czajkowska z Gazety Wyborczej czy Anna Grzelczak z tygodnika „Przyjaciółka” do wypisywania oszczerczych insynuacji pod adresem kursów edukacyjnych „Avatar”. Nie dosyć, że koleżankom bi-lesbi robi dobrze w ramach ciągle tej samej złodziejskiej i pedofilskiej sekty o faszystowskim rodowodzie, to jeszcze im płaci za debilne publikacje w których nie ma ani trochę prawdy, a jedynie same brednie wiele razy już przepisywane przeciwko wszystkim, których sekta Opus Dei chce sterroryzować, zastraszyć i wycyckać ekonomicznie. Takie to biznesmenki ma sekta Opus Dei, które albo coś wyłudzą, albo dupą syfu narobią, albo mordami coś napindolą! Zresztą jeden poszkodowany przez opusdeistkę supernumerariuszkę Annę Grzelak z Przyjaciółki raper Peja całą piosenką obnażył jakie to bez przeproszenia jest kurestwo ta cała sekta Opus Dei z jej supernumerariami. Nie przypadkiem chyba, sekciara Sylwia Nowak dokształca się z biznesu i ekonomi oraz zarządzania firmami na lubelskiej uczelni KUL, całkiem przez sektę Opus Dei opanowanej. A zwykły ogólniak skończyła miernie, gdzieś około 1988 roku w Gogolinie, czyli mając lat dwadzieścia. Musiała w swej inteligencji kiblować jeden roczek, bo normalnie liceum ogólnokształcące kończą panienki mając latek 19-cie!

    Biznesowe kursy „Avatar” Harry Palmera były widać zbyt kosztowne dla mało inteligentnej biznesmenki dolnośląskiej, bo teraz ogłasza się w profilu goldenline, jako wielbicielka wszelkich kursów darmowych na temat biznesu. Pewnie takie istnieją, ale chyba tylko dla bezrobotnych bez prawa do zasiłku. Ale za to będzie jedna więcej magister ekonomii i biznesu z dyplomem KUL, za edukacje której płaci budżet państwa czyli my podatnicy. Tak sekta Opus Dei rośnie w siłę i trochę zboczone supernumerarie pokroju Sylwi Nowak, które tak bardzo kochają swoje córeczki, swą pedofilnie lesbią miłością, że za nic w świecie nie chcą uczyć się biznesu od dobrych, skutecznych w strategiach biznesowych i marketingu specjalistów amerykańskich z programu „Avatar” firmy Star’s Edge. Z takimi specjalistkami od biznesu pewnie magistrat wrocławski zbankrutuje płacąc na bi-lesbie imprezki Tomasza Franca i jego zboczonego stadka „bardzo inaczej kochających” coroczne dotacje. A na powodzian i chorych paliatywnie jak zawsze nie wiele, albo i całkiem nic nie zostanie!

    Tomasz Franc „kochający dzieci inaczej”, aby wykazać się działalnością musi prowadzić blogi takie jak pod swym wcieleniem o imieniu Piotr na blogspot.com gdzie plugawie wymyśla swoje pedofilskie bzdury na temat edukacyjnych programów „Avatar” dla biznesu. Ksywka Piotr, rzekomy były członek sekty, to nic innego jak internetowy avatar, tyle że dominikańskiego ryja znanego z Wrocławia jako ojciec Tomasz Franc, usunięty z funkcji kapelana uczennic z powodu podejrzeń o ich molestowanie seksualne. Ciekawe ile dzieci złowił ów anonimowy Piotr na hasło łapania ofiar sekt w sieci jednej z najgroźniejszych sekt, czyli faszystowskiej Opus Dei. Tomasz Franc jest numerariuszem Opus Dei, wysoko postawioną figurą zarządzającą sektą we Wrocławiu, a także koneserem dziecięcej pornografii! Ogolony na łyso, jak inni faszystowscy opusdeiści, wiadomo z czym się kojarzy. A kto zna trochę hiszpański ten wie co to znaczy: ladrones y depredadores y pedophiles! Oto Opus Dei i jej utajniona zbójecka krucjata, o której jest mnóstwo demaskatorskich filmów na YouTube!

    Rodzice niejakiej Sylwi Nowak mogliby łaskawie zainteresować się na czym swój pierwszy biznes zrobiła ich gogolińska córeczka, aby móc wstąpić do sekty Opus Dei, która całe dochody swych ofiar numerariowych zabiera. Otóż zarabiała na sprzedaży swojego tyłeczka sekciarskiego, co się nazywa „misjonowaniem na rybkę”. To taka chrześcijańska, sektowa prostytucja miłości dla Jezusa. Łowi się na dupcię bogatych frajerów, werbuje do swej sekty Opus Dei, a pieniądze za dupcię i poruchanki idą na sekciarską działalność i osiąganie upragnionej pozycji supernumerariuszki. Proceder ów doskonale obnażony został w Hiszpanii i właśnie w USA, a w 1984 roku po raz pierwszy w USA publicznie opisał go i obnażył właśnie Harry Palmer, zatem pitolenie opusdeistek, Anny Grzelczak czy Agnieszki Czajkowskiej oraz ich aktywistki udającej ofiarę kursów biznesowych Sylwi Nowak ma nie tylko nieetyczny wymiar zemsty, ale i posmak chamskiego krycia własnych interesów robionych cipką na rzecz własnej sekty, tym razem prawdziwej, dobrze znanej i szkodliwej, znanej jako Opus Dei. Dla porządku dodajmy, że proceder zarobkowy pierwszego biznesu Sylwi Nowak znany jest lepiej pod nazwą prostytucja oraz nierząd sakralny, bo przecież dupy za pieniądze Sylwia jak młoda była dawała w celach uświęconych, aby zarobić kasiorę dla swej sekty. Mamy nadzieję, że córeczki Sylwi Nowak zrozumieją z jakiego łona się zrodziły i kim jest rzeczywiście i szajbnięta ideologią sekty Opus Dei mamusia. I to by było tyle, jeśli chodzi o kurewstwo dziennikarskie, zwyczajnie i po ludzku mówiąc.

    Peja kontra Anna Grzelczak Przyjaciółka

    Wybitny Polski raper Peja zwięźle ale dokładnie podsumował „dziennikarskie dziwki” pokroju Anny Grzelczak z redakcji tygodnika „Przyjaciółka” czy raczej firmy edipresse – gałęzi biznesowo-medialnej sekty Opus Dei. Oto oryginalna treść dobrze znanej piosenki. Warto przeczytać jaki syf robią lekkie panienki z sekty Opus Dei pracujące w redakcjach nie tylko przecież „Przyjaciółki” (Anna Grzelczak) ale i Gazety Wyborczej (Agnieszka i Małgorzata Czajkowska). A córeczka Anny Grzelczak, niejaka Hanna Izabela Grzelczak ćwiczy opusdeistyczny biznes w Bath i Londynie, chyba jako misjonarka od wyłudzeń i zboczeń. Sekta tam widać słabo się trzyma, bo koleżanka Sylwi Nowak musi sektę biznesowo ratować.

    Piosenka: Wojtas feat Peja „Zło”

    Nie wnikam w to czy w polityce masz obycie
    Zobacz jakie mają życie ci co rządzą
    Cyrk podporządkowany układom, pieniądzom
    Polityczna banda, ci dopiero szpącą
    W TV na gorąco afera za aferą
    Niektórzy z nich reprezentują mniej niż zero
    Przeciwko nim włączam moje stereo
    Przeciwko nim włącz swoje stereo
    Piękna willa, nowa limuzyna
    Nie dojdą skąd miał na to za skurwysyna
    Podłączona do koryta prze pazerna świnia
    A średnia krajowa to największa kpina
    Bezrobocie w ryzach trzyma coraz więcej
    Kolejna rodzina załamuję ręce
    Ludzie wyjeżdżają za granice kraju
    Tam tyrają bo tu perspektyw nie ma
    Obiecują – będzie lepiej – co za ściema
    To by było tyle co sądzę na ten temat
    Wniosek – uważaj, sprawiedliwości nie ma
    Nie ma, nie, nie ma

    Kiedy wkurwia mnie, ja uśmiecham się
    Pełen lajt, ja wiem, powinno obchodzić mnie
    Kiedy szczerzę kły, szydząc będąc zły
    Jak Dębiecki 52, realia tego świata znam
    W pojedynkę jak WOS nic nie zdziałam, zrozumiałem
    Już dawno tak na dno wiele idei padło
    Ty zdychasz, ja żrę jadło, grubasom przybywa sadło
    Chuda baba w metrze żebrze, rzucam jej choćby pięć centów
    Nie mogę na nią patrzeć, ona mówi – God Bless you
    Ile takich osób jest? w chuj, wuchta czyli
    Wkurwiony w jednej chwili Peja się nie pomylił
    Mam być ostry jak chilli, to ja na swoim garnku
    Zbudowałem swój dom z ludźmi z SLU gangu
    Wkurwiony Rych o poranku, czasem tylko poszydzę
    Zbyt dużo słyszę, zbyt dużo widzę
    Pytasz co? krzywdę, ludzi nazwanych bydłem
    Traktowanych przez system, jak gówno nie przywykłem
    Do kapitalizmu, który do polski wkroczył
    Do imperializmu, który nas ludzi zaskoczył
    Miał Rychu Peja taki jeden sen proroczy
    By dla każdego willa, ludzie za życia martwi
    To niestety Idylla, to mnie wkurwia nie martwi
    Wiem, że każdy z tych ludzi chciałby wybrać własną drogę
    Wiem, rozmawiają z Bogiem, widzę w ich oczach trwogę
    Jak ja gdy widzę togę gdy odczuwam niepokój
    Gdy niebieski transporter chce pilnować mego bloku
    Spokój, spokój wkurwiony ponownie zaciskam szczękę
    Zaciskam w pięść rękę, jak na macie nie pęknę
    Nie pozbędę się wkurwienia, będę trwał, nie wymięknę
    I nie zmienia się nic choć me życie jest piękne
    Na pewno lepsze niż te z zeszłej ery
    Rychu wkurwiony i do bólu szczery

    Zły, wściekły, wręcz wkurwiony
    Z paru nienormalnych sytuacji niezadowolony
    Osłabiony tym co widzę, co słyszę
    Chcę zmienić to i o tym piszę
    Zły, wściekły, wręcz wkurwiony
    Z paru nienormalnych sytuacji niezadowolony
    Osłabiony tym co widzę, co słyszę
    Chcę zmienić to i o tym piszę

    Wyglądam przez okno i wiesz co widzę gościu?
    Było boisko, teraz budują tam kościół
    Co za pomysł, myślę, coś tutaj nie gra
    Kolejna świątynia w środku tego osiedla
    Mały Watykan, to jest moja parafia
    Niejedna koperta co łaska tam trafia
    Na podobnych schematach działa jak mafia
    Wygląda jak mafia, widziałeś ich fury?
    Naiwni wierni to dla nich złote kury
    Za hajs bilet do nieba – bzdury
    Kopsają babki emerytury i renty
    Radio MR mówi, że święty
    Część z nich jest na pewno z powołania
    Kolejna część od liczenia i zbierania
    Wszystko to bez opodatkowania
    Podobno któryś z nich ma skrzywioną psychikę
    Uuuu, pamiętasz co to była za heca? co?
    Światło dzienne ujrzał skandal księdza
    Ten to do pieca dojebał po całości
    Zachowaj wiarę, ale uważaj na kościół

    Drugi motyw, Rycha wkurwienia dotyk
    To z prasy i z TV cioty, showbiz i kłopoty
    Tu krytyka i nagrody, oskarżenia i ploty
    Śmieje się luz do tych kurwiszonów spory dystans
    Chcecie na tym skorzystać? to ja was wykorzystam
    To weźcie jako przysmak o nazwie gorycz
    Skowycz dziwko, skowycz, łamiesz prawo prasowe
    Oczerniasz mą osobę, ja pierdolę was półgłówki
    Rozpisały się o Rychu wszystkie kiepskie kolorówki
    A z mego procesu nie zrobicie pokazówki
    Chcesz mnie wkurwić tylko śmieszysz jak Bauer’owska spółka
    W dupę wyjebana Anna Grzelczak przyjaciółka
    Więc to do ciebie, mam sporo racji
    Mam prawo do dissu jak do autoryzacji
    To hardcore rap nie piknik, zająkniesz się jak Michnik
    Kiepskie dziennikarskie dziwki, niespełnieni raperzy
    Kto w wasze, chuja warte, recenzje wierzy?
    Tak się bawi Rychu, to dla was jatka
    Tak się wkurwia Rychu, twoja gówno warta klatka
    Kiedy cię kurwo dopadnę nie pozna cię własna matka
    Fest chłopak Sylwia, jego pedalska paczka
    O teraz, tak to będzie afera
    Nie chcę wydawcy frajera co własnego zdania nie ma
    Walczę o niezależność, jeszcze dziwko cię dojadę
    Bo mam kurwa czelność, jadę na tym podkładzie
    Tak wkurwiony? nie, prosto na luzie
    Mówię co myślę, bo nie jestem żadnym tchórzem
    Pierdolę was wszystkich, Rychu Peja przez P duże
    Słyszysz? pierdolę was wszystkich, Rychu Peja przez P duże
    Pierdolę was wszystkich Rychu Peja przez P duże, duże

    Zły, wściekły, wręcz wkurwiony
    Z paru nienormalnych sytuacji niezadowolony
    Osłabiony tym co widzę, co słyszę
    Chcę zmienić to i o tym piszę

    Zły, wściekły, wręcz wkurwiony
    Z paru nienormalnych sytuacji niezadowolony
    Osłabiony tym co widzę, co słyszę
    Chcę zmienić to i o tym piszę

    To by było tyle, co sądzę na ten temat
    Wniosek – uważaj, sprawiedliwości nie ma


    Redaktor portalu Indrapani Lalita Dewa, Arkadiusz L. – Wrocław

  • Ofiary księży pedofilów wspominają molestowanie i policyjny terror w Polsce

    Ofiary księży pedofilów wspominają molestowanie i policyjny terror w Polsce

    Uwaga! Materiał relacji jest drastyczny! Tylko dla dorosłych i molestowanych dzieci!

    Ofiary Księży Pedofilów i Zakonnic Pedofilek mówią o prześladowaniach w Polsce dokonywanych przez katolicką policję polityczną CBŚ oraz bezpiekę ABW na usługach papiestwa. Ofiary nie mogą podawać publicznie nazwisk księży czy zakonnic, bo sprawy im się przedawniły, czasem już nie żyją albo ofiara księdza pedofila byłaby prześladowana przez swojego księdza gwałciciela i policję na usługach pedofilskiej czarnej mafii watykańskiej, a ściślej od 1978 do 2005 na usługach pedofilskiej mafii wojtyłowej. W Niemczech w lutym 2010 zaledwie kilkaset osób upomniało się o odszkodowania od pedofilskiej sekty katolików za molestowanie i gwałcenie w dzieciństwie. Jan Paweł II dostał 17 tysięcy skarg na moletowanie przez księży w czasie swego pontyfikatu. Nie zareagował, kazał jedynie zastraszać ofiary i zmuszać je do milczenia. W Polsce tą samą metodą Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti jest zastraszane i oczerniane przez pedofilów i pedofilki z największej pedofilskiej mafii świata jaką na całym świecie w świetle już ujawnionych skandali jest tzw. duchowieństwo katolickie. W USA i Irlandii ujawniło się kilkadziesiąt tysięcy ofiar molestowanych w dzieciństwie przez dotąd nietykalnych księży zboczeńców seksualnych. W samej Irlandii przesłuchano ponad 30 tysięcy ofiar wykorzystanych seksualnie i gwałconych przez księży, mnichów lub zakonnice. Irlandia to tyle ludności co w Polsce ma jedno województwo śląskie, zatem ile więcej ofiar jest w Polsce…

    Wszystkie cytowane wypowiedzi, to fragmenty książki wydanej na potrzeby Antypedofilskiego Bractwa Himawanti w nakładzie 30 tysięcy egzemplarzy…

    Ofiary kościelnych pedofilów mówią:

    1. W dzieciństwie byłam molestowana seksualnie przez dwie katolickie zakonnice, które chciały ze mnie zrobić lesbijkę. Miałam wtedy 8-10 lat, zaczęło się w czasie przygotowań do katolickiej komunii. Bardzo źle to wspominam, nie chcę tego pamiętać, co musiałam im na rozkaz robić. To był mój pierwszy seks, z tymi zakonnicami, w tym wieku. Chciałabym zapomnieć i nigdy więcej o tym nie musieć pamiętać. To był straszny horror. Powinno się zakazać istnienia zakonnic katolickich. Za to, że chodziłam na jogiczne terapie dla ofiar pedofilów i pedofilek do Mohana Ryszarda Matuszewskiego nachodziła mnie policja państwowa CBŚ, skradziono mi komputer, oskarżano, że mam nielegalne oprogramowanie, chociaż miałam legalne programy należące do uczelni na których naukowcy pracować muszą. Na polecenie katolickiej policji politycznej ABW, zostałam zwolniona z pracy w Instytucie Morskim w Gdyni. Wszystko bezczelne, nielegalne i pedofilsko-katolickie! Taki brutalny jest katolicki reżim pedofilistów z Opus Dei, rządzący Polską! Dostałam niesłuszny wyrok od katolickiego gestapo nawet za zbieranie podpisów przeciwko nielegalnemu więzieniu pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego, więzieniu przez pedofilską mafię z Bydgoszczy, Częstochowy i Warszawy!

    — dr Hanna Szpilewska – Gdynia, Gdańsk

    2. W 2002 roku jesienią wielokrotnie napastowali mnie policyjni pedofile na usługach pedofilskiej mafii z Dworca Centralnego w Warszawie i jej pedofilskiej prokuratury okręgowej. Pomagałam ofiarom gwałconym przez księży pedofilów prowadząc terapie duchowe i uzdrawianie w Brzegu, gdzie mieszkam, a także we Wrocławiu. Pracując jako rewident księgowy, wiem, że tysiące ludzi w Polsce ma takie problemy, choć nie tylko z księżmi czy zakonnicami. Biznesmeni poważnych firm w których realizowałam zlecenia rozmawiali ze mną i prosili o porady, gdyż wiedzieli, że prowadzę terapie ofiar pedofilów. Używałam metod jogi, relaksu i medytacji. Policja z CBŚ straszyła mnie egzekucją za pomaganie panu Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Grożono mi utratą pracy, ośmieszeniem z kościelnej ambony, a gdy to nie poskutkowało, policjanci wyjęli pistolety i mierzyli we mnie. Mówili że mnie zastrzelą za przynależność do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Zdecydowałam się wyjechać z pedofilsko-katolickiej Polski do Singapuru, do mojego syna. Akurat przydałam się jako babcia. Teraz mieszkam w Singapurze i nie boję się już katolickiej policji politycznej, kościelnego gestapo III RP zwanej obrazoburczo “Wolną Polską”. Okazjonalnie przyjeżdżam do Polski, Niemiec i Irlandii prowadzić terapie dla licznych ofiar księży pedofilów”

    — mgr Eugenia Pałys – Brzeg, Singapur

    3. W 2002 roku i w 2003 roku kilka razy nachodziła mnie katolicka policja polityczna CBŚ i ABW. Straszono mnie więzieniem i egzekucją za przynależność do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Jako molestowana w dzieciństwie przez księdza proboszcza wielokrotnie, przez kilka lat interesowałam się terapiami ofiar pedofilów, ofiarami księży pedofilów. Umiem pomagać ofiarom molestowania przez kler katolicki. Najważniejsze nie bać się kościelnych i ich policyjnych zboczeńców seksualnych, tego zwyrodniałego Opus Dei, które zawłaszcza naszą Polską. Nie boję się ścierwa policyjnego wysługującego się księżom pedofilom. Dalej pomagam ofiarom, ale się z tym nie afiszuję. Policjanci omal by zabili moją schorowaną matkę oraz malutką córeczkę! Do dzisiaj boję się, że jakiś ksiądz albo policjant z CBŚ zgwałci moją córkę!

    — mgr Nina Waśk – Włocławek

    4. W dzieciństwie byłam przez 8 lat, od ósmego do szesnastego roku życia gwałcona przez znanego w Polsce dobrze księdza biskupa i jego kompanów. Rodzina moja w tym pomagała, nie reagowano na moje skargi. W 1987 roku wstąpiłam do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, aby nauczyć się prowadzić terapie dla ofiar księży pedofilów. I też chciałam pomóc sobie. W Polsce zamiast księży i biskupów katolickich karać, to się ich ukrywa, a jak dziecko dorasta, to zbrodnia pedofilskiego zboczeńca zwanego biskupem jest już przedawniona. I jeszcze nie wolno mówić o swoich wspomnieniach z pedofilską kreaturą z katolickiego kościoła, bo to pedofila rzekomo “obraża”. Mam to gdzieś. Po kres życia będę mówić o tym co przeżyłam gwałcona i do stosunków z biskupem katolickim zmuszana przez popapraną rodzinę. Po kres życia będę pomagać gwałconym przez księży. Wielokrotnie byłam napastowana przez pedofilską policję polityczną katolickiego gestapo z Zabrza i Katowic! Napadali mnie kościelni bandyci pracujący w policji. Napadli mnie i pobili Dariusz Pietrek oraz Marcin Pietraszewski – dwaj śląscy pedofile, a policjanci im pomagali. Byłam ciągana po pedofilsko-katolickich sądach w Katowicach, gdzie się tylko interesy pedofilskiej mafii biskupiej ochrania. A wszystko za to, że ze szlachetnych pobudek zostałam terapeutką ofiar księży pedofilów i instruktorką jogi oraz medytacji.

    — mgr Barbara Latoszek – Zabrze

    5. Byłam nachodzona w Łodzi w moim miejscu zamieszkania, w tym w 2002 i 2003 roku. Policja polityczna z CBŚ wypytywała mnie nielegalnie, naruszając Konstytucję, o wyznanie oraz światopogląd. Policjanci w swym zwyrodnieniu uważali, że mają prawo pytać o to, o co Konstytucja wypytywać i przesłuchiwać zabrania. Polska to reżim katolicki, inkwizycja kwitnie. Nawet moja dieta ich interesowała. Mamrotali coś, że mnie zamkną w kryminale, jak będę występować w obronie pana Ryszarda Matuszewskiego. Po prostu działam w obronie praw człowieka. Pomagam też prowadząc terapie dla ofiar pedofilii i przemocy domowej w Łodzi.

    — mgr Elżbieta Kolanowska – Łódź

    6. Kilkakrotnie nachodziła mnie katolicka policja polityczna III RP. Za to, że jestem uzdrowicielem i terapeutą. Pomagam ofiarom przemocy domowej, pomagam, leczę duchowo, jestem bioterapeutą, a osoby używane seksualnie przez księży po bioterapii czują się dużo lepiej i zdrowieją. Napastowali mnie policjanci, żądali ode mnie podpisania lojalki, że nie będę nic mówił publicznie o księżach pedofilach w Polsce. Rocznie przyjmuję tysiąc osób na terapie. Trudno jest nie mówić. Mam gdzieś tych kościelnych popaprańców z katolickiej policji politycznej. Zawsze będę się douczał u Mohana, jak tylko czas pozwoli. Straszono mnie, że stracę majątek, że wyleją mnie z roboty. Mam ich gdzieś tych policyjnych tłuków wysłanych przez jakiegoś plebana pewnie papieskiego pedofila. Zapomnieli, że pracuję na swoim. Ale kontrolę skarbową nasłali. I nic, tylko się urzędniczka wygadała, że to CBŚ zlecił. Takie pedofile tam pracują!

    — mgr Eugeniusz Kaczmarek – Police

    7. Byłam molestowana przez księdza proboszcza w dzieciństwie. Boję się o tym mówić. Zmuszano mnie też do niechcianych stosunków w rodzinie, przez krewnych katolickich. Zastraszała mnie policja polityczna CBŚ jesienią 2002 roku. Policjanci straszyli mnie, że wyrzucą z pracy, pozbawią tytułu magistra, że mogą mnie nawet dzieci pozbawić. Policjanci zażądali, abym wycofała się z działalności w Antypedofilskim Bractwie Zakonnym Himawanti. Nachodzili mnie pedofilscy gangsterzy, którzy fikcyjnie oskarżali pana Ryszarda Matuszewskiego: Tadeusz Mynarski i Jadwiga Gierczyńska. Oferowali nawet zyski z handlu pedofilską pornografią. Mówili, że mają zielone światło od CBŚ i Prymasa na uwięzienie Mohana Matuszewskiego. Jakoś się ich nie bałam, chociaż bałam się o dzieci, gdyby policja polityczna, polskie gestapo CBŚ odebrało mi dzieci. A tak się ci zboczeńcy kościelni z policji odgrażali.

    — dr Hanna Zgryźniak – Opole

    8. Dobierał się do mnie ksiądz w dzieciństwie. To było straszne. Do dzisiaj jak się przypomni jest to horror. Na widok krzyża czy kościoła katolickiego miewam torsje. Za uczenie się za terapeutę w Antypedofilskim Bractwie Zakonnym Himawanti, nachodzili mnie policyjni kryminaliści. Za to co mnie straszyli, powinni ci policjanci z CBŚ siedzieć w kryminale dożywocie. Dla mnie to hołota, poniżej pasa. Powinno się wywalić na bruk wszystkich pedofilów, którzy wydawali wyroki przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti. W 2002 roku w czasie nalotów CBŚ, bałem się, że zabiją mi dzieci lub zgwałcą żonę i córeczki. Takie wstrętne typy nachodziły mój dom.

    — mgr Lech Bem – Częstochowa

    9. Już jesienią 1996 pierwszy raz nachodzili mnie policjanci na zlecenie księży. Inwigilowano mnie za przynależność do Międzynarodowego Zakonu Sufi Pir Vilayat Inayat Khan, a także na konto znajomości z Mohanem Ryszardem Matuszewskim i związków z Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti. Nachodzono mnie bezczelnie we wrześniu 2002, mnie i moich rodziców straszono. Pozbawiono mnie chłopaka, który będąc świadkiem najścia mnie zostawił. Dlatego nienawidzę katolickich świń policyjnych. Jakiś czas na widok tego policyjnego ścierwa miałam ochotę jakiegoś “psa” zakatrupić, za moją MIŁOŚÄ† zniszczoną przez te katolickie świnie z policji politycznej. I tak jest mi trudno z kimś być, bo musi to być ktoś kto rozumie problemy osób molestowanych seksualnie w dzieciństwie. Ale kretyni z policji grozili bronią, że nas wystrzelają i mój były się przestraszył. Miałam być “starta w pył” razem z całym Himawanti. Wedle debilów katolickich z kościelnej w Polsce policji politycznej. Mieli legitymacje CBŚ. Byli jeszcze w 2003 i w 2005 roku. Może trzeba by policjantów kastrować, żeby księży pedofilów tak odważnie i bandycko nie bronili więcej.

    — mgr Anna Milewska “Sita” – Toruń

    10. Byłem kilkakrotnie gwałcony przez księży i biskupa katolickiego w dzieciństwie. Okolice Częstochowy to ostoja pedofilii parafialnej czy na zakrystiach. Chyba nie ma księdza co by nie robił tego z ministrantami i innymi dziećmi. Powody napadów policyjnych są zatem wiadome. My ofiary księży pedofilów chyba nie będziemy mieć spokoju w Polsce. Mówienie ludziom, żeby chronili dzieci przed księżami to ciężki chleb. Policja polityczna katolickiego gestapo III Rzeczpospolitej Polskiej Prymasa Glempa, Karola Wojtyły, Kwaśniewskiego i Buzka nachodziła mnie wielokrotnie, dostawałem wezwania, także moja rodzina. Trudno było sobie z tym poradzić od 1996 roku, ciągle zresztą przychodzą, nachodzą, po sąsiadach łażą i syf robią wokół mnie, mojej rodziny, pracy i Antypedofilskiego Bractwa. Nawet do szkoły karate w której ćwiczę poszli policjanci katolickiego gestapo i mnie tam znieważali, że w sekcie jestem. O działalności w ruchu antypedofilskim i terapii ofiar gwałconych w dzieciństwie przez księży pedofilów sprytne policyjne gnojki nie wspomniały. Za to z jogi i medytacji robili sektę! Takie katolickie gnojki, pewnie z sekty Opus Dei zawsze złodziejskiej i zawsze pedofilskiej przez papieża ręcznie sterowanej.

    — mgr Maciej Marczak – Częstochowa

    11. Byłem inwigilowany już w 1996 roku, w 1999, w 2003 i nachodzili mnie policjanci w 2006 roku. Zawsze wypytywali o wyznanie i przynależność do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Nachodzili mnie “kryminalni” lub “CBŚ”. Żona dostawała histerii na kilka tygodni i musiała brać leki uspokajające. Grozili, że jak będę uczestniczył w zajęciach u Mohana Ryszarda Matuszewskiego, to mnie zamkną na dożywocie w kryminale. Tacy jacyś – głupi jak na policjantów byli. Spytałem ich w 2003 roku od razu jak weszli mi do domu czy są “przydupasami ruchanymi w dupę przez Prymasa czy przez Papieża” – to ich zatkało, aż zaniemówili. Część przez lata to ci sami funkcjonariusze, czyli te same “osiołki” czy tam “kundelki”, z dawnej wyznaniówki od prześladowania mniejszości religijnych. Ci policjanci są chamscy, bo się bez nakazu ładują do mieszkania, a im nie wolno nikogo nachodzić i bez mojej zgody wchodzić do mojego mieszkania. Rozchorowałem się na kilka miesięcy przez tych kościelnych przydupasów prymasowskich. Ale Mohan Ryszard Matuszewski dał mi zioła i zrobił kilka sesji uzdrawiania, tak, że się znacznie polepszyło i jakoś żyję. I pomyśleć, że wszystko przez to, że z całego serca zaangażowałem się w prowadzenie terapii dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilów, bo sam z tym miałem w młodości do czynienia.

    — mgr Antoni Cichoński – Bielsko-Biała

    12. W dzieciństwie i młodości byłam w niechcianym związku seksualnym z jednym paulinem z Jasnej Góry. Byłam tak zwaną rozrywką dla mnicha z Jasnej Góry. Oni to bardzo lubią. Pewnie dlatego, że chodziłam na terapie dla ofiar księży, gwałtu i przemocy do Mohana Ryszarda Matuszewskiego, nachodzą mnie działaczki parafialnej Opus Dei oraz policjanci z “Trójkąta” w Częstochowie. Zastraszano mnie w 1996 roku, w 1997 roku, wzywano mnie w sprawie wieszanych przez mnie plakatów w obronie Mohana Ryszarda Matuszewskiego, także w latach 1999-2001. Powiedziałam “mendom”, że całą prokuraturę i sąd zakleję ulotkami, nawet jak mandat za to zapłacę i mam w dupie policję katolickiego gestapo. I won mi z domu kościelne zboczeńce! Raz się wynieśli, ale przyłaziły mendy znowu i groziły, że im rzekomo ubliżam. A oni mi od sekty ubliżali, katolickie, policyjne świnie bez kultury!

    — mgr Anna Rychlewska – Częstochowa

    13. Ja pracuję w szkole, to aż dziw, że na zlecenie mafii kościelno-opusdeistycznej z CBŚ czy ABW, jeszcze mnie z pracy nie wyrzucono. Nachodzono mnie i w pracy i w domu. Te same głupawe jasnogórskie ryje z komendy na “Trójkącie”, co napastowały mojego męża. Za młodu molestowała mnie najpierw zakonnica, a potem ksiądz. Nie mam ochoty przywoływać wspomnień, bo wyląduję u psychiatry. Księży powinno się kastrować, zakonnice też, niech żyją jak aniołki. Katolicyzmu zakazać raz na zawsze! Dość gwałcenia dzieci przez katolickich duchownych! Psy się odczepiły, jak za nachodzenie napisałam kilka skarg do wyższych instancji sądowych, że mnie policjanci z pedofilskiej mafii nachodzą i molestują seksualnie!

    — mgr Ilona Osińska-Marczak – Częstochowa

    14. Mnie molestował ksiądz na wsi pod Tarnowem, gdzie się wychowywałem. Potem się okazało, że miałem wujka pedała, co mnie moletował jak miałem 12-13 lat razem ze swoim kolegą, którym był ksiądz. Dlatego wstąpiłem do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, aby wyuczyć się jako TERAPETA ofiar księży pedofilów. Przyjmuję kilkuset pacjentów rocznie z takimi problemami, głównie z okolic Częstochowy i ze stron rodzinnych gdzie bywam. Policjanci odwiedzili wszystkich sąsiadów i przepytywali ich o mnie, ale część sąsiadów wie czym się zajmuję. Jeden sąsiad zapytał policjantów, co się tak o mnie dopytują, czy lubią seks z dziećmi i się boją, że “pan wicio” ich zdemaskuje. To się wnerwili i chcieli bić sąsiada, ale się zrobiło zbiegowisko na korytarzu i psich debilów z katolickiej policji politycznej z gestapo CBŚ, tak zwana opinia publiczna pogoniła. Zwykła policyjna hołota wysługująca się pedofilskim klechom, obrzydliwość! Policyjni bandyci byli u mnie w 1996 i w 1997 roku, potem w latach 1999-2001, chcieli mnie zamknąć za obklejanie pedofilskiego sądu w Częstochowie, co bezprawnie więził Mohana na zlecenie przeora pedofila Izydora M. z Jasnej Góry! I tak się ten reżim kościelny szarogęsi w Polsce. Trzeba ten syf katolicki wysłać do Watykanu albo na Księżyc. Na moje, to papież Karol Wojtyła jest winny wszystkich zbrodni pedofilii wśród księży, zakonnic i kleru.

    — mgr Witold Boguszewski – Częstochowa

    15. „Byłem w katolickim Seminarium Duchownym, uczyłem się na księdza. Zrezygnowałem z powodu wspólnej Tajemnicy Wiary. Jest to sodomia czyli wzajemne współżycie seksualne doodbytnicze i oczywiście obciąganie “fujar”, tak swoim przełożonym jak i kolegom ze starszych roczników. Kto nie jest pedałem, nie może być księdzem bo nie zaliczy żadnego egzaminu w katolickim Seminarium Duchownym. Taka jest katolicka, seminaryjna Tajemnica Wiary. To był potworny szok. Do dziś nie umiem sobie z tym poradzić. Chodziłem przez lata do Mohana Ryszarda Matuszewskiego na zajęcia terapeutyczne. Uczyłem się jako naturoterapeuta w Antypedofilskim Bractwie Zakonnym Himawanti. Mam wrażenie, że wszyscy co poszukują duchowych terapii byli molestowani lub gwałceni przez katolickich księży lub zakonnice. Większość ludzi z czasem o tym mówi w grupach terapeutycznych, ale czasem 5 lat trzeba, aż ten ból z siebie wyduszą. Niektórzy księża mają konkubiny i kochanki, żeby uniknąć konieczności pedalskiej kopulacji doodbytniczej z kolegami po fachu. Takie mam podłe te wspomnienia. Ale dopiero mieszkając w Sydney w Australii, daleko od pedofilią śmierdzącej katolickiej Polski, mogę tak otwarcie o tym mówić. Policja nachodziła mnie w 1996 roku, potem po prostu uciekłem z tej papieżem skundlonej Polski.”

    — mgr Marek Dannenberg (Cieślak) – Bydgoszcz, Warszawa, Sydney

    16. Na zajęcia dla ofiar księży pedofilów u Mohana Ryszarda Matuszewskiego trafiłem około roku 1989. Z jakie powodu chyba jest jasne. Nazwa Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti mówi samo za siebie. Przyszedłem po prostu na terapie energetyczne i duchowe dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek, jak w ulotkach było napisane. A metody jogoterapii i leczniczych medytacji oraz uzdrawianie ludzkiej psychiki do dzisiaj mnie żywo interesują. Policja polityczna faszystowsko-katolickiego gestapo nachodziła mnie w 1996 roku, w latach 1999-2001 kilkanaście razy, potem znowu w 2002 roku. W końcu powiedziałem i napisałem tym policyjnym świniom na łańcuchu Prymasa i Papieża, że od dawna nie jestem w Bractwie Himawanti i że nie utrzymuję z Mohanem żadnych kontaktów. Wtedy namawiali mnie do fałszywego oskarżania Mohana, co jak zrozumiałem wszystkie oskarżenia są fikcyjne i wyssane z pedofilskiej dupy papieża i jego przydupasów policyjnych, takich jak pederasta i pedofil Tadeusz Mynarski ks. “Abram Dillani”, którego poznałem jako alkoholika i homoseksualistę z upodobaniem do małych chłopców. I to tyle o policyjnych nagonkach na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti. Mam spokój, bo udałem, że dawno mnie z Bractwem nic nie łączy. Lepiej pedofilskie świnie prokuratorskie i sądowe obklejać anonimowo plakatami i rozsyłać im anonimowe paczki z gównem niż w katolicką pedofilią śmierdzącej Polsce uczciwie i jawnie bronić człowieka takiego jak Mohan w słusznej sprawie!

    —mgr Dariusz Witkowski – Stargard Szczeciński, Szczecin

    17. Mnie już w dzieciństwie jak miałem sześć latek, ksiądz zrobił krzywdę. Jaką? No wiadomo jacy są księdza i co ich interesuje. Wszyscy to wiedzą, że każdy ksiądz to seksualny zboczeniec, ale nikt w tym obłudnym państewku nie raczy o tym mówić głośno. A katolicka policja polityczna kilkakrotnie mnie nachodziła w domu i pracy próbując zrobić ze mnie groźną sektę. Tyle, że pracuję u wielbicieli Sathya Sai Baba i policjanci jak śmieci, zostali wyśmiani i szef z pracy pogonił im kota i jeszcze procesem sądowym w Strasbourgu zagroził. Miałem wtedy dobrego szefa w pracy. Kilka innych osób w Stargardzie Szczecińskim było nachodzonych, także moi sąsiedzi, akurat Jehowi, to też głupich, obłąkanych katolicką kiłą wojtyłową policjantów pogonili. Od teraz śpiewam sobie przy goleniu piosenkę: “Wojtylizm to syfilizm, każdy człowieka o tym wie”. Myślę, że te wszystkie napady z okazji przyjazdów zboczka z Watykanu organizował sam Zboczek czyli Karol Wojtyła. Dla mnie cały katolicyzm to zboczenie, skoro nikt księdzu kutasa siekierą nie odrąbał, a cała parafia wiedziała, że ksiądz rucha dzieci i dokładnie kogo. Wszystkich tych zboczonych katolików powinno się kastrować bez sądu!

    — mgr Szczepan Zając – Stargard Szczeciński

    18. Byłam regularnie gwałcona przez księży katolickich, przez proboszcza parafii i jego wikarego w dzieciństwie. Gdy miałam 8 latek już pierwszy raz ksiądz mnie zaliczył. Dziś to biskup, a tamte zbrodnie ma przedawnione. I jak tu o tym mówić? Zetknęłam się także z pedofilską mafią Gierczyńskich i Mynarskich. Obrzydliwe zboczki kręcące filmy z dziecięcą pornografią. Moje dwie siostry także były wykorzystywane seksualnie przez księży. Nie cierpię pedofilskich policjantów ani dziennikarskich świnek pedofilią cuchnących. Znieważali mnie epitetem sekciara. Spytałam takich ile dzieci gwałcą tygodniowo. I głupi zboczek z napisem TVN odpowiedział mi siedmioro. Powiedziałam to spadaj zboku, bo ci urżnę kutasa. Chwyciłam za nóż kuchenny i uciekł z progu mojego domu, gdzie mam ośrodek terapeutyczny dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Mnie molestowali księża, ale do mnie na terapie przychodzi dużo kobiet, molestowanych, gwałconych przez zakonnice. I dużo kobiet, co za młodu były gwałcone przez własnych ojców, dobrych i zasłużonych katolików oraz przez matki katoliczki. Kazirodztwo i pedofilia. Dwa w jednym. No trzy, bo jeszcze katolicyzm. I tacy to potem plują na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, że niby o kościele i księżach źle mówić nie wolno. A sami molestują i gwałcą własne córki oraz wnuczki, a nawet prawnuczki. Taki jest kościół i jego dewianty.

    — mgr Bożena Kasprzycka – Częstochowa

    19. Pracuję jako uzdrowicielka, wróżka, astrolog i jasnowidz. Jako, że dawałam ogłoszenia na stronach Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti o swoich usługach, byłam nachodzona przez policyjnych tajniaków z wiadomych służb oraz przez CBŚ. Wypytywano mnie i sąsiadów o moją działalność. To bezczelna inkwizycyjna, zbrodnicza nagonka robiona przez parafialne męty na co dzień pijane winem mszalnym. Pogoniłam tę hołotę policyjną tego katolickiego państwa wyznaniowego. Polska to powinna mieć w nazwie “Wasal Watykańskiego Reżimu”, a nie Rzeczpospolita. Brzydzę się kościelnymi sługusami z policji i tajnych służb, co mnie nachodzili. Tym bardziej pisałam protesty i skargi przeciwko bezprawnemu więzieniu Mohana Ryszarda Matuszewskiego przez pedofilską mafię z Bydgoszczy, Częstochowy i Warszawy. Policja nachodziła mnie bezprawnie w 2002 i 2003 roku! I kilkanaście razy przychodzili tajniacy, niby pogadać o życiu.

    — mgr Lidia Ziajska – Katowice

    20. Mnie gwałciły zakonnice jak chodziłam do katolickiej szkoły u sióstr zakonnych. Bo zakonnica to siostra w habicie, czyli zboczenica seksualna. Cierpię z tego powodu do dzisiaj, bardzo trudno znoszę nawet najlepsze terapie. Nie mogę o tym zapomnieć. Trzeba mówić o klasztornych dziwkach lesbijsko-pedofilskich, mówić wszystkim dzieciom, aby klasztory i klasztorne szkoły u sióstr katolickich były raz na zawsze zlikwidowane! Na całym świecie trzeba likwidować to moralne zło. Pomagałam ofiarom gwałconym przez zakonnice w Polsce, ale teraz pracuję w Irlandii, bo tam bardziej jawnie i lepiej można pomagać ofiarom zboczonej papieskiej sekty katolików, która zabrania mówienia o tym co się dzieje z dziećmi w katolickich rodzinach czy w katolickich szkołach. Jeśli ktoś oddaje dzieci do katolickiej szkoły, oddaje je na molestowanie i używkę seksualną dla zboczonych sióstr, mnichów i księży! Policja polityczna katolickiego gestapo zwanego CBŚ, nachodziła mnie i mojego męża oraz moją matkę i sąsiadów. Wypytywała o przynależność do sekty! Sąsiedzi pytali policjantów czy mają “kukunamuniu” czy im “szajba bije i z nudów najścia esbeckie robią”. Moja matka powiedziała im krótko “wynocha papieskie debile, idźta biskupów zamykać za machlojki i wyłudzenia”. Chyba psy kościelne, papiesko-gestapowskie nie miały ze mną łatwo. A do Irlandii wyjechałam, bo tam państwo już płaci za terapię ofiar ruchanych przez zakonnice czy księży. Wrócę do Polski, jak w Polsce będzie refundacja dla ofiar Papieża Polaka i jego przybocznych.

    — mgr Krystyna Luzar – Kraków

    21. Terapiami naturalnymi jak bioenergetyka, reiki, medycyna chińska czy ajurweda zajęłam się z powodu traumy po incydentach z pedofilskim molestowaniem mnie w dzieciństwie. Nie chcę o tym w zasadzie mówić, bo po 5 latach terapii zasklepiłam moje rany i nie mam chęci aby je rozgrzebywać. To co ksiądz potrafi zrobić dziecku można albo zapomnieć, albo się powiesić lub zaćpać na śmierć. Jestem poważną biznesłumen i nie mogę sobie pozwolić na rozsypywanie się na widok habitu jakiegoś kolejnego zboczeńca. Miałam wiele problemów w związku, byłam na terapii trwającej dwa lata, ale chodziłam, jeździłam na sesje terapeutyczne dla ofiar pedofilów w sutannach przez lat pięć. Terapia dwa lata była dla mnie i wielu innych osób zbyt krótka. Najazdy policyjnych mend wyzywających mnie od sekciary przy sąsiadach i w miejscu pracy uzmysłowiły mi, że taka grupa terapeutyczna może wyglądać jak sekta albo tajna komórka powstańcza. Bo wszyscy patrzą na siebie, spotykają się, ale nikt nie chce się nawet pierwszy zapytać portiera czy są zajęcia, bo portier w jakimś klubie czy ośrodku zapyta “jakie zajęcia”. A to bardzo źle przez gardło przechodzi, że dla “ofiar księży pedofilów” czy w ogóle dla ofiar pedofilów. Strasznie się wtedy czułam, w takich sytuacjach, a policyjne świnie z chlewa, w te drażliwe tematy wchodziły brutalnie ze swoim hitlerowsko-katolickim pytaniem: “Do jakiej sekty pani należy.” To im palnęłam, że “do sekty pedofila Karola Wojtyły, ksywa Jan Paweł II”. Bezczelny i chamski policyjny gnój, zapytał: “A papież też panią gwałcił?” Ręce opadają. Oni dobrze wiedzą w katolickiej policji politycznej, z jaką organizacją mają do czynienia i że rozmawiają z ofiarami księży pedofilów. Tylko mają za zadanie zdusić ruch przypominający się o swoje prawa, zdusić w esbecko-katolicki sposób, gestapowskimi metodami wojtylizmu!

    — mgr Ewa Maciejewska – Poznań

    22. Byłam w dzieciństwie molestowana przez zakonnice. Było to obrzydliwe, myłam się długo nawet po tym, jak przechodziłam obok Kościoła czy klasztoru z zakonnicami. Do dziś na widok zakonnic mam mdłości i migrenę, ale po 2 latach terapii u Lalita Mohana Ryszarda Matuszewskiego poczułam się znacznie lepiej i jakoś uporządkowałam swoje życie. Z mężem i dziećmi po trwających aż do 2005 roku policyjnych napadach katolickiego gestapo nazywanego policją państwową wyjechaliśmy do Wielkiej Brytanii i nie chcemy mieć z pedofilską Polską Maryjną nic więcej wspólnego. Zanim wyjechaliśmy, potłukliśmy trochę przydrożnych maryjnych figurek i krzyży z Jezusem, jako symboli pedofilii katolickiej, w całej Polsce w wielu różnych miejscach. Jakoś trzeba dzieciństwo i policyjne napady na moją rodzinę odreagować! W Anglii z mężem dalej uczestniczymy w rozmaitych terapiach, głównie z tego samego powodu, chociaż mąż ucierpiał z tego powodu bardziej chyba niż ja, albo kobieta jest bardziej odporna na takie przejścia z pedofilią zakonnic. To w sumie i pedofilia i lesbijstwo było ze strony zakonnic. Obrzydliwość tej ziemi chodzi w habitach zakonnic. Od razu mnie mdli i rzygać się chce, że takie draństwo robi się dzieciom, małym dziewczynkom, wszędzie tam, gdzie zakonnice mają dostęp do dzieci.

    — mgr Renata Zając – Sieradz, London

    23. Molestowana byłam nie tylko ja ale nawet moja mama, dziś ciężko chora. Kościół nie zna umiaru w swojej perfidii i zboczeniu. Policyjni bandyci nachodzili mnie wiele razy, w tym w latach 1996-1997, w latach 1999-2001, a potem od sierpnia 2002 do grudnia 2003 kilka razy i znowu na przełomie 2005/2006. Kolejne najścia wstrętnych i agresywnych katów z katolickiej katowni pod pedofilską Jasną Górą, która próbowała w akcie zemsty za ujawnianie pedofilów zniszczyć tak Mohana Ryszarda Matuszewskiego jak i Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti. W Częstochowie do kilku grup chodziło jednocześnie nawet 200 osób, czyli tyle przynajmniej jest w Częstochowie ofiar molestowanych przez księży, zakonnice, dorosłych ministrantów, mnichów czy organistów i Bóg jeden wie przez kogo jeszcze. Trudno o tym mi mówić, nawet jako terapeutce, a prowadzę zajęcia dla ofiar molestowanych i gwałconych w tym księży pedofilów już od 1990 roku. Jestem terapeutką, pracuję z masażami, uwalnianiem traumy, bioterapią, reiki, ajurwedą, jogą i zaczynałam się uczyć tych rzeczy zanim jeszcze Mohan Ryszard Matuszewski stał się w Częstochowie znany z tych terapii dla osób gwałconych przez kler. Mam nadzieję, że policyjne napady na mój dom i grupy terapeutyczne ustaną, a na Jasnej Górze zamiast klasztoru będzie wielki szpital dla wszystkich ofiar katolickiego terroru w Polsce po 1989 roku. Takich metod jak wobec nas, ofiar pedofilii kościelnej zrzeszonych w Bractwie nawet komunistyczna SB nie stosowała wobec opozycji politycznej!

    — mgr Maria Tabaka – Częstochowa

    24. Mnie i moją żonę w Gdańsku kilkakrotnie napadało CBŚ Gdańskie, straszono nas, grożono nam śmiercią, sądem, więzieniem, utratą pracy, publicznym piętnowaniem w prasie, radio i telewizji. Widziałem jak to robili z Mohanem Ryszardem Matuszewskim. Boję się, ale cóż, najwyżej się weźmie jakiś znieczulacz i się zapomni. Po gwałceniu przez księdza, dziś biskupa, to tylko kolejna mała trauma. W sumie jestem zaprawiony w traumie od piątego roku życia. Ksiądz i jego kumple od ruchania dziatek też mnie i innych kolegów zastraszali. Trzeba im było zrobić dobrze i wtedy był spokój na kilka dni. Zjebane dzieciństwo. Zająłem się psychotroniką, okultyzmem i uzdrawianiem. Nienawidzę katolickiej sekty księży pedofilów, nienawidzę i już, na zawsze nienawidzę ścierwa kościelnego. Ciągali mnie ścierwa po sądach w Gdańsku, za pisanie protestów w obronie Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Obrzydliwe katolickie gestapo cuchnące papieżem. Oby piekło pochłonęło ten syf zwany katolicyzmem. Cóż tu więcej powiedzieć. Może mam film jeszcze zrobić o tym jak ksiądz rucha dzieci? Byłem nawet bity przez policję polityczną katolickiego reżymu zwanego Polską. Tłukli mnie w Gdańsku wieczorem na ulicy, zimą 2006 i krzyczeli że zabiją jak jeszcze raz do Mohana Ryszarda Matuszewskiego na zajęcia pójdę i jak będę głośno o pedofilskim dymaniu dzieci przez księży mówić czy pisać. To może jest mój ostatni występ, jak więcej nie przyjdę na zajęcia do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, to znaczy że kościelna policja polityczna w skatoliczałej Polsce mnie zamordowała.

    — mgr Jarosław Kowalczyk – Gdańsk Pruszcz

    25. Ja i moja rodzina byliśmy za chodzenie na terapię ofiar gwałconych w dzieciństwie przez katolickich księży brutalnie terroryzowana. Tak można nazwać najazdy tych bandytów z CBŚ na nasz dom na podkrakowskiej wsi. Moja siostra uciekła z tej pedofilskiej Polski na stałe, ale ona udzielała się więcej, także jako terapeutka. Pisałam protesty w obronie Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, ale policja polityczna na zlecenie pedofilów zaatakowała z brutalną i bestialską siłą. Napady były w latach 2002-2003 i w latach 2005-2006, to straszne, że papiescy pedofile mają takie wpływy w policji. Miałam nawet sprawę sądową o przynależność do Bractwa, nie wiem ile osób jeszcze miało takie sprawy. Wzywano mnie pod rygorem aresztu z Krakowa aż do Gdańska, oczywiście na mój koszt. To jest okrutne zbójectwo, a wszystkiemu winny jest papież Polak, ukrywający swoich zboczeńców seksualnych w sutannach. Mówię o tym głośno, bo chociaż mnie policja polityczna, katoliccy prokuratorzy z pedofilskiej sekty Opus Dei i sądowa alkoholiczka z Gdańska przestraszyli, to już mi ta trauma przeszła nie boję się powiedzieć, że katolicyzm to zło, pedofilsko-mafijne zło i ideologiczny syfilis robiący porządnym ludziom wodę z mózgu, a po cichu uprawiający pedofilię na plebaniach i terroryzm na małych dzieciach! Bandyci policyjni z CBŚ byli nieuprzejmi, chamscy i po katolicku wulgarni, jak to sługusy pedofilskiej papieskiej inkwizycji. Brzydzę się na równi pedofilskim sądem z Gdańska, który wymierzył mi bezpodstawny wyrok za pisanie protestów w obronie Mohana jak i pedofilskim sądem okręgowym z Warszawy, który trzy lata trzymał Mohana Ryszarda Matuszewskiego w areszcie na zlecenie jakiejś pedofilskiej czy tam kościelnej świni. Na jedno wychodzi. Kościelna to i tak dla mnie na zawsze pedofilska, dzieciojebliwa!

    — mgr Magdalena Chmielewska-Pasierb – Kraków

    26. Brałam udział w terapiach dla ofiar pedofilii u Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Jako ofiara molestowana pospołu przez księdza i mojego ojca, który mnie do tego zmuszał, a mamusia milczała, biła mnie i zakazywała wspominania o tej tragedii. Dlatego, że organizowałam w Jaworznie trening dla ofiar pedofilów już w 1996 roku Mohan Ryszard Matuszewski został napadnięty przez pedofilsko-katolicką policję polityczną z Jasnej Góry. Przebywałam dwa dni w areszcie w Częstochowie, gdzie zostałam zabrana razem z Mohanem z mojego mieszkania w Jaworznie, gdzie na mój dom napadli pedofilscy bandyci z Policji Państwowej i Jasnej Góry. Nienawidzę teraz polskiego papieża śmierdzącego pedofilią i terrorem oraz bandytyzmem Karola Wojtyły czyli zboka Jana Pawła II. Na zlecenie pedofilskiej mafii z Jasnej Góry, jakiegoś ruchającego ministrantów, kleryków i dzieci przeora z Jasnej Góry, cały ten napad pedofilski był zorganizowany. A policyjne ścierwa w czarnych hitlerowskich mundurach katolickiego gestapo obrażały się jak ich pytałam czy są zbokami ruchającymi dzieci i ministrantów. Policyjne ścierwo udawało, że nie wiedzą o co mi chodzi. Jak się pojawiły w nocy plakaty na pedofilskiej prokuraturze, sądzie i pedofilskiej wtedy wojewódzkiej Komendzie Policji w Częstochowie, to im te jaja pedofilsko-jasnogórskie zmiękły. Zostałam zwolniona przed okresem zatrzymania, ale Mohana Ryszarda Matuszewskiego trzymali całe dwa dni na rzekomym zatrzymaniu, czyli porwaniu. Zrozumiałam wtedy, że katolicyzm to moralne dno i śmierdzące gówno, kloaka zboczenia, dewiacji i bezprawia. Zrozumiałam, że cały katolicyzm to choroba psychiczna kulminująca w ruchaniu dzieci przez księży i że między Jasną Górą, katolicyzmem, papieżem i pedofilią trzeba postawić na zawsze znak równości! Nie umiem mówić o Jasnej Górze pedofilią zboczonej inaczej niż o pedofilskiej kloace, a o policjantach inaczej niż jako o zbokach ruchających dzieci razem z przeorem tego pedofilskiego burdelu, który napadł na mnie i Mohana Ryszarda Matuszewskiego, na moją rodzinę! Od sierpnia 1996 policjant to dla mnie tyle co gówno pedofilskie ruchające dzieci tak jak każdy ksiądz! A potem w 1999 roku, dnia 7 czerwca, był kolejny napad pedofilskiej policji państwowej pospołu z pedofilskimi gangsterami z Jasnej Góry, zawsze zboczonej i pedofilskiej. I tym razem dwa lata więzienia Mohana Ryszarda Matuszewskiego, zupełnie bezprawnie w katolicko-pedofilskich katowniach zwanych aresztami III RP. W 2002 roku zaczął się prawdziwy kilkuletni horror napastowania mnie przez katolickie gestapo z ich pedofilskim papieżem jako hersztem ogólnoświatowej jak się szybko okazało, pedofilskiej mafii Opus Dei z siedzibą w Watykanie. Nienawidzę za te napady syfilisem zepsutego papieża i jego policyjno-kościelnych czarnych gestapowców, którzy napadali na mnie, zastraszali mnie, wymuszali podpisy in blanco, na których wpisywali fałszywe zeznania, które potem musiałam odwoływać. Straszono mnie, mojego brata Marka, matkę i ciotki, a nawet sąsiadów, byle wymóc zerwanie wszelkich kontaktów z Mohanem Ryszardem Matuszewskim i Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti. Dlatego mówię to na wieczną pamiątkę dla tych pedofilskich świń policyjnych i kościelnych, które maltretowały moją rodzinę i wszystkim radzę, zróbcie to samo, bo zbrodniarze policyjni się przestraszą NAS – ofiar pedofilskich mafii kościelnych, jak sobie poczytają te kanalie z pedofilskiej Jasnej Góry, Niedzieli, Effatha, KANA, OKOPS czy Opus Dei o sobie i swoich zboczonych kutasach!

    — mgr Małgorzata Wysocka – Jaworzno

    27. Byłam molestowana w dzieciństwie przez księży pedofilów. Nie byłam w stanie tego wytrzymać, bo księżulek ściskał mnie w swoich łapskach sadzając na kolanach i puścić nie chciał mimo mego płaczu i wyrywania się z jego obleśnych pazurów. Ksiądz pod pretekstem  “sprzątania zakrystii” wybierał sobie dziewczynki no i tam na tej tak zwanej zakrystii odbywały się dantejskie sceny obmacywania i wkładania łap czarcich pod spódniczkę czy koszulkę. Byłam zastraszana, że jak tylko coś pisnę rodzicom to stanie się im krzywda i policja ich wsadzi do więzienia. Dopiero po wielu latach kiedy to trafiłam na zajęcia jogi i spotkałam Ryszarda Matuszewskiego – Mohana – moja gehenna się skończyła. Dzięki terapiom w Bractwie Antypedofilskim Zakonnym Himawanti zaczęłam normalnie żyć i pracować, co przedtem było niemożliwe z powodu depresji i lęków, że coś złego się stanie moim bliskim. Do dziś omijam te czarne diabły i strzegę przed nimi moje dzieci. Dziękuję Ryszardowi Matuszewskiemu i terapeutom z Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, że mogłam wrócić do życia, choć koszmary molestowania jeszcze potrafią się śnić w nocy. Zgłosiłam nawet na policję to, że byłam molestowana w dzieciństwie przez księży pedofilów, ale sprawa została umorzona, bo policja klechy kryje, a od tej pory moja rodzina i ja byliśmy nieustannie narażeni na wyzwiska i innego rodzaju przykrości takie jak publikacje w gazetach na mój temat jakbym to ja była przestępcą a nie ofiarą. Do tego różnego rodzaju prześladowania, napady i pobicia, i zaczepki na ulicy. Napadano na mnie w pracy i w domu, na moje dzieci i posunięto się do tego, że zaczęto zastraszać moje dzieci podczas powrotów ze szkoły grożąc im śmiercią, wieszano na osiedlu gdzie mieszkam oszczercze plakaty o obraźliwej treści. Nasłani na mnie policyjni bandyci wyłamując mi drzwi łomem – włamali mi się do mieszkania z samego rana, kiedy to jeszcze spałam – i trzymali mnie 4 godziny w koszuli nocnej szydząc i wyśmiewając się ze mnie: “że i tak im nic nie zrobię”. Wymachiwali mi pistoletami nad głową i krzycząc, że mnie “odpalą” jak nie będę siedzieć cicho. Zrabowano mi z domu komputer, drukarki i inne dokumenty na temat prześladowań i molestowań przez księży pedofilów, zrabowano mi płytki CD na których były nagrane relacje ofiar pedofilów i inne materiały potrzebne do pracy w celu łapania tych zbrodniarzy w sukienkach, którzy gwałcą i molestują malutkie dziec

    — mgr Ewa Macherowska – Gliwice, Katowice

    28. Jestem wdzięczny Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti za terapie. Byłem obiektem wykorzystania seksualnego w dzieciństwie. Wiele razy ksiądz ruchał mnie kutasem. Zmuszał do picia wódki, upajał, jak protestowałem, a potem bestialsko gwałcił. W 2002 i 2003 atakowali mnie policjanci z wydziału d/s terroryzowania obywateli, a ofiar księży w szczególności. To jest granda. Katolicyzm jest spalony, ludzie się na tym dziadostwie poznają. Już przestają chodzić do tej pedofilskiej sekty. Katolicyzm z pedofilią księży jest szkodliwy społecznie w najwyższym stopniu. A policja to zwyrodniałe seksualnie plugastwo. Za znieważanie Antypedofilskiego Bractwa Himawanti odpowiedzialni są kościelni pedofile z pospolitych brukowców. Jakaś taka menda dziennikarska chciała robić ze mną wywiad. Pytam mendy czy jest pedofilem z sekty katolickiej, a menda się śmieje i mówi tryumfalnie, że tak. Jak można się do tego przyznawać? Policja za to, że regularnie organizujemy, a nawet prowadzimy warsztaty terapeutyczne dla ofiar pedofilskiego kleru, nachodziła nasz dom, zastraszała dzieci i straszyła nami sąsiadów. Raz moje mądre dziecko, na boisku szkolnym zaczepione przez policjanta w tej sprawie, zaczęło głośno krzyczeć: “Ratunku! Pedofil, to pedofil! Pomocy! Chce mnie zgwałcić!” I policjant kościelny z CBŚ uciekł, razem ze swoimi kumplami. Tak trzeba traktować te szumowiny pedofilskiej policji politycznej CBŚ. Oni żyją z produkcji pedofilskiej pornografii, handlu narkotykami, krycia dillerów i innych bandytów z sekty Opus Dei. Trzeba tępić tę policyjną zarazę polskiej ziemi, chyba nawet bardziej niż pedofilski kler. Księdza każde dziecko powinno sekatorem ogrodniczym kastrować. Z ciulika i języka.

    — mgr Jacek Gabruś – Piła

    29. Z księżmi molestującymi dzieci stykam się od dzieciństwa. Mieli z tym problemy moi koledzy. Ja też miałem. Proboszcz i jego wikary stanowili zboczony tandem. Jak jeden dzieciaka użył, podrzucał drugiemu, który robił mu to za karę, jakby chciał się wygadać. Bardzo straszyli, że będziemy pośmiewiskiem, jak się przyznamy. Nauczyłem się potem chińskiej medycyny, psychoterapii, reiki i medytacji. Z różnych źródeł. U Mohana w Antypedofilskim Bractwie Himawanti też bywałem, ale tylko kilkanaście razy. Skorzystałem już z innych dobrych uniezależniających i wyzwalających terapii. Dobre są ustawienia Hellingera, bo szybko rozwiązują traumę ofiar księży i zakonnic. Rozwiązują też języki ofiarom. Lepiej się o tym rozmawia w swoim, bezpiecznym i hermetycznym gronie. Bardzo ważne jest, aby nie rozpowiadać tego co się wydarza na terapiach. Ale ktoś musi się ujawnić, żeby inni mieli lepiej. Dlatego mówię kilka słów o tym, że byłem wykorzystywany seksualnie przez księży. O tym, że z powodu udziału w zajęciach w Antypedofilskim Bractwie Zakonnym Himawanti byłem nachodzony i zastraszany przez policję także chciałem powiedzieć. Trzeba kościelnym zboczeńcom położyć kres, a katolicyzmu w takiej papiesko-pedofilskiej wersji na zawsze zakazać! Powinno się za bycie księdzem wysyłać do łagru na Kołymę, na dożywocie. Księża to są okrutne i zwyrodniałe bestie, a ich policja polityczna jest chamska i bezczelna. Policja napadała na mój dom i straszyła mnie oraz moją żonę, znieważała mnie przed sąsiadami. Może policyjnych katolików też trzeba kastrować razem z księżmi i biskupami?

    — mgr Zygmunt Maciejewski – Poznań

    30. W Sieradzu byłem molestowany, ba, wykorzystywany. Jacuś powie wam, że był dupczony, ruchany. Ksiądz nic innego nie umie, tylko ruchać dzieci kutasem w odbyty. Miałem 9 latek, jak mnie proboszcz otwór odbytowy rozerwał. Krwawiłem. Moje rodzeństwo też było gwałcone w kościele, mój ojciec i matka też. Cała rodzina nienawidzi Kościoła pedofilskiego zwanego katolickim. Moja żona była molestowana w Kościele katolickim. Opuściliśmy Polskę i mieszkamy w Wielkiej Brytanii, bo polska policja to też banda świń i debilów pedofilskich. Nachodzili nas w domu i mnie policja pobiła okrutnie w Sieradzu. Za organizowanie treningów dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Policyjne świnie katolickie straszyły moje małe dzieci, że je zabiją, jak tata z mamą będą leczyć ludzi z tego, co im księżą zrobili w dzieciństwie. Co za chamstwo. Papież Polak to musiał być wielki i obrzydliwy pedofil. Ciekawe ile dzieci wydymał kutasem papież polaczek. Policja napadała mnie i moją rodzinę w 2002, w 2003 i w 2005 roku. Same katolickie debile w tej policyjnej bezpiece. Powinni być kastrowani i musi być zakaz przyjmowania katolików do policji. A księża muszą mieć zakaz kontaktów z dziećmi na zawsze!

    — mgr Jacek Zając – Sieradz, Wielka Brytania

    31. Całe dzieciństwo zrypał mi ksiądz z pedofil i kilka jego kumpli. Zostałem przyuczony do tego, aby księdzu robić dobrze, czyli obciągać jego fiuta. Już przed komunią katolicką. To był koszmar. Rodzice mnie bili jak się skarżyłem na księdza. Bili mnie za to, że “fantazjuję i się brzydko wyrażam”. Ale cała parafia o tym wiedziała. Tylko, że dla tych głupoli katolickich ksiądz to Bóg, albo może coś ważniejszego niż Bóg. Dopiero w szkole średniej urwałem się zboczeńcom plebana z łańcucha. Pisałem na murach, że “ksiądz rucha dzieci”, ale nie wiele to pomagało na mentalność “homo catholicusów”. Ludzie byli i są jeszcze jacyś tacy zahipnotyzowani. Wiara ich zaślepia, a ksiądz hipnotyzuje. Bardzo źle wspominam dzieciństwo. Już jako student znalazłem Antypedofilskie Bractwo Himawanti. Przez kilka lat jeździłem na terapie grupowe i uczęszczałem do grupy w Krakowie. Po kilku latach terapia dała owoce. Jakoś się pozbierałem i rozliczyłem z tamtą częścią życia. CBŚ – polska katolicka policja polityczna nachodziła mnie w domu, w pracy, nachodzili dom rodziców i moich znajomych oraz sąsiadów. Próbowali zrobić z nas organizację terrorystyczną i sektę. Głupki policyjne nie chciały słuchać o tym, że każdy ksiądz to potencjalnie zwyrodnialec pedofilski, zboczeniec pod szyldem duchownego. Zrobiłem sporo stron internetowych obnażających zbrodniczą, pedofilską mordę Kościoła katolickiego i jego plugawych organizacji pedofilskich takich jak Opus Dei, KANA, Effatha i mnóstwo innych. Rozklejałem pedofilom, co nas atakowali plakaty obnażające działalność tych katolickich zboczeńców seksualnych. Niektórych udało się uspokoić, ale trzeba jeszcze dużo większych akcji robić, szczególnie w Krakowie i okolicy, bo tutaj najbardziej katolicyzm pedofilią śmierdzi, że aż cuchnie.

    — mgr Tomasz Pasierb – Kraków, Modlnica

    32. Molestował, wykorzystywał mnie seksualnie ksiądz, potem kolejny ksiądz, kolejny, tak zmarnował mi pedofilski Kościół katolików moje dzieciństwo. Mieszkam w Gliwicach, jeździłam na oazy, nawet myślałam że tak ma być, że na tym prawdziwa religia Boga polega, że muszę oddawać się cała kolejnym katolickim księżom. I tak od komunii w katolickiej sekcie, zawsze zboczonej, co zrozumiałam dopiero mając około 14 lat, jak zerwałam z kościelnymi zboczeńcami idąc za głosem serca. Uczestniczyłam w terapii dla Ofiar Księży Pedofilów przez pięć lat, a potem zostałam terapeutką i liderką grupy jogoterapeutycznej dla ofiar molestowania seksualnego. Od 1996 roku prowadzę regularne zajęcia w Gliwicach. Policyjni gestapowcy z Gliwic i Katowic napastowali mnie już w sierpniu i wrześniu 1996, na polecenie policji katolickiej z Częstochowy i Katowic, policji pedofilskiej na usługach moich katów, czyli księży zboczeńców seksualnych. Jeden z tych co mnie molestowali za młodu pracuje w Częstochowie i zajmuje się dziećmi, czyli gwałci dzieci swobodnie, jak to ksiądz. Spotkałam go kiedyś w Częstochowie i podrapałam, jak mnie zaczepił na ulicy, był to koszmar spotkać po latach pedofilskiego skunksa. Jestem wdzięczna Antypedofilskiemu Bractwu Zakonnemu Himawanti za wszelkie nauki i terapie. Nienawidzę pedofilskiego kościoła katolików, pedofilskiej Jasnej Góry, nienawidzę pedofilskiej mafii czy może pedofilskiej sekty Mynarski – Rewald – Gierej, za ich zbrodnie na dzieciach. Nie wyobrażam sobie, aby ofiara pedofilskiego gwałtu miała rozmawiać o tym jak molestował ją ksiądz z pedofilskimi policjantami służącymi pedofilskiej mafii z Watykanu. Pedofilią w Polsce powinien zajmować się Interpol, Europol albo KGB, ale nie pedofilsko-kościelna policja państwowa zaangażowana w interesy pedofilskiego kleru z kapelanami jako oficerami politycznymi policji.

    — mgr Danuta Soroka – Gliwice

    33. W dzieciństwie byłem molestowany przez księdza katolickiego, potem został on biskupem. Chyba z powodu traumy dorobiłem się stwardnienia rozsianego. Chociaż jestem prawie w całości sparaliżowany, pedofilska mafia zwana Centralnym Biurem Śledczym torturowała mnie przez kilkanaście godzin, abym złożył im zmyślone zeznanie przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu, u którego byłem na jogicznej terapii dla ofiar gwałconych przez polskich księży i biskupów katolickich. Policjanci byli gangsterami z CBŚ na usługach pedofilskiej mafii Janusza Gierczyńskiego z Częstochowy i Tadeusza Mynarskiego z Gliwic. Obaj zboczeńcy to przywódcy sekty Opus Dei, odpowiedzialnej za światowy skandal pedofilii w Kościele. Całą historię napadów policyjnych i torturowania mnie przez gangsterów z Centralnego Biura Śledczego już opisałem i jest gdzieś opublikowana.

    — dr Adam Citkowski – Zahajki

    34. Jako ofiara gwałtu dokonanego na mnie, gdy byłam małą dziewczynką trafiłam do Mohana Ryszarda Matuszewskiego na terapię długoterminową, zatem kilkuletnią. Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti poleciła mi znajoma lekarka, ginekolog z Piły. Znała je z relacji innych pacjentek, które pozytywnie przeszły długi cykl terapeutyczny i jakoś sobie poradziły z problemami, o których milczą zindoktrynizowani przez Kościół katolicki psycholodzy, psychoterapeuci czy nawet seksuolodzy. Terapia duchowa dla takich jak ja przypadków to idealna nazwa, bo zgwałcenie przez księdza rodzi bardzo wiele problemów duchowej natury, a na to psycholog nic nie poradzi, bo nie umie, a i często nie chce, jak jest na łańcuchu kościelno-rządowych etatów. Jeździłam do grup najbliższych do Bydgoszczy, Torunia i Włocławka oraz do Stargardu Szczecińskiego. Z czasem się okazało, że w Pile, nas ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek jest kilkanaście i stworzyliśmy grupę wsparcia. Istniejemy do dzisiaj, czasem spotykamy się towarzysko, a na terapię trafiają ciągle nowe ofiary kościelnego molestowania! Od 1999 roku jestem regularnie raz – dwa razy w roku nachodzona przez policję polityczną katolickiego reżymu, która chyba nie ma co robić i wielce się nudzi. Ale pędzę te typy kościelne gdzie pieprz rośnie. Z początku bałam się o dzieci, o męża, co chce ode mnie policja polityczna. Tak zrozumiałam, że Kościół, papież, katolicyzm, to syf, złodziejstwo, oszustwo i monstrualne zboczenie seksualne! Wstydzę się za Prezydenta i Premiera, że się szujom pedofilskim z Kościoła katolickiego i jego pedofilskiej mafii Opus Dei wysługują.

    — mgr Maria Gabruś – Piła

    35. Policja polityczna na usługach zawsze pedofilskiego Kościoła katolickiego dopadła mnie raz w 2002 roku, ale wtedy się bandytom pedofilskim z Bydgoszczy postawiłam. Nie dałam się wtedy zastraszyć policjantom na usługach pedofilskiej mafii z Bydgoszczy i Warszawy. W 2003 i w 2004 roku byłam dalej napastowana przez gang pedofilskich kanalii, Tadeusza Mynarskiego oraz pedofilskiej rodziny Rewald w tym pedofilskiej gangsterki Bożeny Rewald i Anny Gierej (Kokochy). Tadeusz Mynarski groził mi nożem i pistoletem, że jak nie wystąpię w programie telewizyjnym, żeby znieważać Mohana Ryszarda Matuszewskiego, to razem z kolegami policjantami kryminalnymi CBŚ całkowicie na usługach pedofilskiej mafii z Bydgoszczy, wykończą mnie, a moje zwłoki spłyną Kanałem Bydgoskim. Musiałam się zgodzić, bo wiem, żeby mnie zabili, a gangster i pedofil Tadeusz Mynarski był wściekły, bo na rozprawie w 2003 roku jesienią w Bydgoszczy nie powiedziałam ani złego słowa na temat Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Z gangiem Tadeusza Mynarskiego łączyła mnie pożyczka, a nie dostałabym moich pieniędzy z powrotem, jakieś 500 tysięcy złotych, z podziału rodzinnego majątku, gdybym odmówiła haniebnych usług dla pedofilskiej mafii Tadeusza Mynarskiego i Bożeny Rewald, dziewczyny z jego osobistego Haremu. W dzieciństwie byłam molestowana przez księdza i późniejszego biskupa, stąd trafiłam na terapie duchowe dla ofiar księży pedofilów w Bydgoszczy. Byłam nauczycielką, stąd miałam łatwy kontakt z dziećmi i szybko znajdowałam molestowane seksualnie ofiary. Pomogłam wielu dzieciom i młodzieży, także gwałconym przez lokalnych bydgoskich księży. Za to byłam znienawidzona tak u księży pedofilów, jak i u pedofilskiej mafii Tadeusza Mynarskiego i Bożeny Rewald, osób, będących chyba w Polsce głównymi dostawcami pornografii pedofilskiej także dla klasztorów i księży, oczywiście tych zainteresowanych, z Opus Dei, ale to większość, wedle mego rozeznania. Zostałam nie tylko zastraszona przez katolickie gestapo zwane policją w Bydgoszczy i mafię pedofilską Tadeusz Mynarski – Bożena Rewald, ale także przez pedofilską Minister Edukacji, Krystynę Łybacką, która nakazała mnie za pracę z ofiarami księży pedofilów wywalić z mojej ukochanej pracy w szkole. Wstydzę się tego, że musiałam naszczekać na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, co mi mafia policyjnych pedofilów kościelnych Tadeusza Mynarskiego kazała, ale dzięki temu lepiej rozumiem jak wszyscy, co z tym pedofilskim gangiem razem szczekali, niewątpliwie byli zastraszani i do szczekania zmuszani, być może nawet dziwki z haremu Mynarskiego jak Bożena Rewald i cała pedofilska mafia Rewald’ów z Bydgoszczy. Mam nadzieję, że któregoś dnia za te potworne zbrodnie, wszyscy księża i biskupi zostaną wykastrowani i raz na zawsze precz z Polski wypędzeni, tak jak to się dzieje w innych krajach. Księży pedofilów trzeba wypędzić ze wszystkich szkół, bo to co się dzieje, jak dzieci molestują to kosmiczny skandal w skali światowej, nie mający precedensu w historii!

    — mgr Bożena Pająk – Nauczycielka Bydgoszcz

    36. Cóż, z pedofilskiej Polski uciekłam do Irlandii, bo nie mogłam patrzeć jak wpuszcza się do szkół w Chełmie i okolicach pedofilskich księży, a potem w gabinetach dyrektorów i pedagogów zastrasza się na masową skalę dzieci “zerżnięte w odbyt” lub “w gardło” przez księdza katechetę. Mam mówić więcej? Robiono tak ze mną w dzieciństwie, dlatego mam nadzieję, że w Irlandzkich szkołach nie będę oglądać tyle tego pedofilskiego shitu w katolickim habicie. A policja katolickiej mafii opusdeistycznej nachodziła mnie kilka razy, ale od razu zapytałam czy chcą wiedzieć którego biskupa aresztować za to, że mnie gwałcił w dzieciństwie. To sobie jakoś policjanci za każdym razem poszli, chociaż ubliżająco szydzili i pokpiwali. Radzili powieść napisać o molestowaniu na plebanii, to chyba zaczęłam i cieszę się z tego, że to wydusiłam. Szczęśliwie nie zostałam pobita. Zawdzięczam to chyba znajomym i rodzinie, którzy mają pewne wpływy w lokalnej polityce. Katolicyzm to szambo, co nie? Strasznie śmierdzące szambo!

    — mgr Elżbieta Betiuk – Chełm, Irlandia

    Uwaga!

    Z uwagi na to, że wiele imion i nazwisk powtarza się tak, że w tej samej miejscowości lub okolicy mogą występować różne osoby o identycznych imionach i nazwiskach, przypomina się czytelnikom, że redakcja portalu nie odpowiada za przypadkową i zupełnie nie zamierzoną zbieżność nazwisk oraz imion pokrzywdzonych przez katolicką pedofilicję i policję państwową na usługach pedofilskiej mafii, ofiar, które dobrowolnie zrelacjonowały przebieg molestowania, gwałcenia oraz prześladowania przez katolickie gestapo zwane Trzecią Rzeczpospolitą. Niektóre nazwiska mogą być pseudonimami, o ile osoba relacjonująca zażyczyła sobie anonimizacji jej/jego nazwiska.

    Jeśli jesteś ofiarą moletowaną przez księdza czy zakonnice i chcesz aby zamieścić twoje relacje, możesz je nadesłać na adres emailowy portalu, razem ze skanem zgody na publikację i skanem obu stron dowodu osobistego (publikujemy tylko wiarygodne, autoryzowane wspomnienia).

    Antypedofilski Ruch Społeczny Bractwa Himawanti – Irlandia, Toronto, Sydney, Warszawa

  • Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

    Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

    Ksiądz Adam Boniecki z Krakowa ujawnił się jako herszt pedofilskiego gangu! Senior pedofilii stosowanej dzieciom doodbytniczo przez księży i jednocześnie herszt sekty kościelnych pedofilów skupionych wokół krakowskiego brukowca „Tygodnika Powszechnego”, niejaki Adam Boniecki znieważył publicznie nas, ofiary molestowane i gwałcone przez katolickich księży i biskupów. Pedofilski herszt sekciarskiego „Tygodnika Powszechnego” pisze pod pseudonimem „Mariusz Sepioło”, w numerze 18-19 z 29 kwietnia 2012 na stronach 18-19 tego pedofilskiego brukowca i krakurewskiego szmatławca dziwiszowego. Oczywiście, jak zwykle inspiratorem owego kolejnego  pedofilskiego paszkwila napisanego przez tego zboczeńca seksualnego jest znany już nam inny pedofil z Chorzowa, niejaki zboczeniec seksualny DARIUSZ PIETREK występujący tym razem dla niepoznaki pod kryminalną ksywką Tomasz Wójcik, a właściwie pod szyldem pseudo dziennikarza inkwizycyjnego gestapo, którym jest Piotr Wójcik. Znamy nazwisko z internetowych forów i czatów na których łapiemy pedofilskich knurów próbujących się umawiać z dziećmi. Pedofil pod ksywką Tomasz Wójcik namiętnie próbuje złowić dzieci na seks, a działa z IP w pobliżu Katowic, nie tylko w Krakowie.

    Cieszymy się, że wcześniejsze nasze podejrzenia potwierdziły się w całości. Dziwi natomiast, że ksiądz pedofil Adam Boniecki postanowił swoim debilnie katolickim paszkwilem zdemaskować się jako herszt niebezpiecznej sekty Tygodniowo Powszechnej bzykającej dzieci i niemowlęta w gardła oraz odbyty.  Pedofilska ksywka Mariusz Sepioło też jest nam znana, jednak ma zwykle trzy IP, jedno z okolic Łodzi, a drugie z Krakowa, trzecie z Warszawy. Widać jest to ksywka pedofila wędrownego, a jak wiadomo księża lubią podróżować i dymać dzieci u kolegów po plebaniach w drogich hotelach, które opłatami za ochronę kościelnych dzieciojebców nie gardzą. Teraz wiemy jaki to zboczeniec pedofilski krył się przez lata przed złapaniem, mając niewątpliwie koneksje w propedofilskiej policji reżimu III RP. Znowu ksiądz, i to ksiądz Pedofil Adam Boniecki. Jak ktoś jeszcze nie wie, za co Episkopat nakłada na księży kary, to już wiemy. Za zbyt nachalne obnoszenie się ze zboczonymi skłonnościami seksualnymi! Niewątpliwe, bo dobrze znane z historii.

    Ujawnienie pedofila marianisty Dariusza Pietrka z Chorzowa aka Tomasza Wójcika w 1994 roku spowodowało, że ten katolicki aktywista i dzieciojebca w jednym bardzo mści się na Antypedofilskim Bractwie Himawanti. Jednakże tyle wie o księżach i biskupach bzykających dzieci, że oni muszą go chronić i mu pomagać, wszak zboczek zawsze mógłby upierdliwie zadenuncjować pedofilskiego kumpla z brukowej gazety, który odmówił mu idiotycznej publikacji jego zmyśleń, urojeń i pomyj.  Przez pewien czas poprzedniej dekady pedofil Dariusz Pietrek był zupełnie nieaktywny, wyglądało, że zamilknął, ale okazało się, że przebywał na leczeniu psychiatrycznym. Teraz, jak widzimy jego podwójną tożsamość Tomasza Wójcika, rozumiemy, że rozdwojenie jaźni to ciężka choroba, a schizofrenia leczy się nie zawsze łatwo. Widać było dwa lata poprawy u Dariusza Pietrka, jednak z psychoz i zboczenia pedofilskiego trudno się wyleczyć.

    Wzywamy zatem pedofilską redakcję sekty „Tygodnik Powszechny” do niezwłocznego wypłacenia członkom Antypedofilskiego Bractwa Himawanti po milionie Euro odszkodowania na głowę. To sporo wyjdzie dla ponad 30 tysięcy ofiar pedofilów katolickich pokroju Adama Bonieckiego, zwanych księżmi, biskupami, prałatami i kardynałami. Sodomia duchowieństwa katolickiego jest powszechnie znana od 1600 lat, a o pedofilii księży w wielu krajach świadczy sama przynależność do stanu duchowieństwa katolickiego, tak wielkie jest w tej sekcie zepsucie moralne jego rzekomo duchownych przywódców! Pedofil ksiądz Adam Boniecki ujawnił się jako zboczeniec zionący ze swego plugawego, śmieciowego brukowca jadem totalnej nienawiść do nas, ofiar moletowanych i gwałconych przez katolickich księży pedofilów. Wiemy z doświadczenia, że im bardziej zboczony jest ksiądz pedofil katolicki, tym większą nienawiścią zionie, nie tylko ze swej pedofilskiej ambony ale i z mediów w którymi dowodzi jako pedofilski herszt kościelnego gangu dzieciojebców! Wiemy to stąd, że choć bardzo rzadko, to jednak są księża zainteresowani likwidacją pederastyczno-pedofilskiej mafii księży i biskupów w Kościele i po cichu oraz w tajemnicy pomagają nam w zmaganiach z takimi zboczonymi pomyleńcami jak ksiądz Adam Boniecki do wykorzystywania seksualnego przygotowywanymi już za ministranta, nie tylko w katolickich Seminariach Dupownych. Ksiądz, który nie popiera i nie uprawia pedofilii w Kościele nie pozwoliłby w swoim własnym Tygodniku napisać o Antypedofilskim Bractwie Himawanti ani jednego złego słowa.

    Pedofil Adam Boniecki jednak zapomina nawet jednym słowem napisać, że Antypedofilskie Bractwo Himawanti prowadzi terapie dla ofiar księży pedofilów i efebofilów (pederastów co dymają młodych chłopców w wieku 15-21 lat). Taką sklerozę mają tylko wielkie pedofilskie świnie w Kościele katolickim, świnie, co tygodniowo wykorzystują po kilka chłopaczków lub dziewczynek w wieku od 7-15 lat tak jak to robi zboczeniec chorzowski, kryty przez policję kryminalną jako świadek koronny przeciw mafii z Katowic i okolic, Dariusz Pietrek. Całkiem możliwie, że jak ktoś z gangsterów miał wpisanego jako świadka koronnego Tomasza Wójcika, to ma właśnie Dariusza Pietrka jako świadka koronnego. Wiadomo, że świadek koronny w Polsce nie dostarcza bezwzględnych dowodów zbrodni, tak jak to jest w USA czy Włoszech, tylko stosuje pomówienia celem uzyskania zmniejszenia kary za przestępstwa własne, a zeznań uczy się na pamięć u cwańszych prokuratorów, co chcą zrobić karierę na skazaniu kogokolwiek, zatem z ujawnienia danych koronnej świni pedofilskiej z Chorzowa i Katowic, nie czynimy nikomu krzywdy, a jedynie dajemy szansę niewinnie skazanym na szybką rehabilitację. Kłamcy przeciśnięci bowiem do muru, szybko tłumaczą się dlaczego i za ile kłamali!

    Ksiądz pedofil dzieciojebca Adam Boniecki pod swoją pedofilską ksywką Mariusz Sepioło naruszył też dobra osobiste pięciu członków i członkiń Antypedofilskiego Bractwa Himawanti poprzez zamieszczenie zdjęcia z ich wizerunkami w swoim pedofilskim organie o nazwie „Tygodnik Powszechny” nr 18-19 z 2012 roku na stronach 18-19. Domagamy się natychmiastowego extra odszkodowania od pedofilskiego księdza Adama Bonieckiego i jego pedofilskiego Tygodnika Powszechnego po milionie Euro na głowę poszkodowanej przez księdza dzieciojebcę Adama Bonieckiego ofiary. Pamiętaj pedofilu Adamie Boniecki, że gwałconych własnym penisem w dzieciństwie osób nie znieważa się publicznie wyzywając od sekt i ten twój i twoich pedofilskich kumpli księży i biskupów rozbój katolicki już się w Polsce kończy. Czas aby pedofilskie penisy wykastrować z jajec za kościelne plugawe zbrodnie dzieciojebstwa dla których nie ma dość obrzydliwych, obelżywych i wulgarnych słów w języku polskim, aby tych księży nazwać po imieniu czym oni watykańskie dranie zboczone seksualnie są! A nie ma odpowiednich słów, bo temat kościelnej pedofilii księży, zakonników i duchowieństwa ciągle jest w Polsce tabu.

    Ciekawe ile pornografii dziecięcej mają na swoich komputerach współpracownicy i redaktorzy pedofilskiego Tygodnika Powszechnego z Krakowa. Ciekawe ile dzieci wykorzystują seksualnie ci gangsterzy pedofilscy na usługach księdza pedofila Adama Bonieckiego z Krakowa czyli adamowe przydupasy i obciągary takie jak redaktor naczelny brukowca, pederasta i pedofil Piotr Mucharski, zastępcy jak pederasta pedofil Michał Okoński czy także pedofil artystyczny Marek K. Zalewski!? Tym się już jednak zajmą szczegółowo nasi detektywi. Gdyby każde dziecko wykorzystane seksualnie przez księdza, biskupa, prałata, kardynała czy mnicha katolickiego zostawało świadkiem koronnym, to jakieś 6-7 tysięcy księży rocznie trafiałoby na 12 lat więzienia za pedofilię. Trafia kilkadziesiąt, po ciężkich bojach, zwykle na 2 lata w zawiasach, czyli dalej dymają dzieci w odbyt i zmuszają do obciągania ich watykańskich penisów. Taka jest skala gwałcenia dzieci przez księży!

    Antypedofilskie Bractwo Himawanti
    Ruch Stop Pedofilom w Sutannach
    Akkari Dorota Hołownia,
    Kaszi Hanna Zgryźniak,
    Tarangini Irena Masełko,
    Ziemowit Przybylski,
    Achala Joanna Wiciąż,
    Shankar Witold Boguszewski

  • Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?

    Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?

    Środa, 15 lutego 2012

    W dniu 14 luty 2012 roku w godzinach wieczornych, dwóch policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Opolu w towarzystwie Hanny i Zdzisława Zgryźniak (ksywa Władysław) brutalnie wtargnęło do mieszkania pana Lecha Bem przy ulicy Puławskiej w Opolu. Policjanci, Zdzisław Władysław Zgryźniak oraz Hanna Zgryźniak, dotkliwie pobili pana Lecha Bem, między innymi łamiąc żebra oraz ręce. Nieprzytomnego zostawili na miejscu pobicia i uciekli z miejsca zdarzenia.

    Policjanci z KMP w Opolu to znajomki opolskiego pedofila współżyjącego kazirodzko ze swoimi córkami i małoletnimi wnuczkami. Matka dwóch córek w wieku gimnazjalnym nie tylko zmusza je do współżycia seksualnego z dziadkiem Zdzisławem o co toczą się rozprawy sądowe w Opolu ale też wystawia własne córeczki jako Galerianki w celach zarobkowych. Policjanci i rodzinny gang pedofilski Zgryźniaków dokonali usiłowania zabójstwa i brutalnego pobicia Lecha Bem z pomocą znajomych policjantów. Niedobili chłopa, który ujawnił pedofilski gang rodzinny bo wyglądał, że jest już martwy. Teraz Lecha Bem czeka długi pobyt w szpitalu i rekonwalescencja.

    Czy Komendant Policji w Opolu zostanie zdymisjonowany za zezwalanie swoim podwładnym na dokonanie zabójstwa Lecha Bem na zlecenie opłacane przez pedofilską mafię Władysława Zdzisława Zgryźniaka (byłego lekarza pedofila pediatrę) mającego pedofilski burdel przy Placu Teatralnym 10 w Opolu? A może zwyciężą łapówki dawane przez pedofilski gang i policyjni zabójcy pozostaną bezkarni razem z ich zboczonymi seksualnie przełożonymi, którzy widać lubią bzykać opolskie galerianki za kasę. Oto (O)Polska policja katolicka, papieska w XXI wieku i pokolenie policjantów imienia Jana Pawła II na całym świecie sekowanego za krycie pedofilskich zboczeńców seksulnych!

    Żądamy aresztowania pedofilskich policjantów oraz gangu Zgryźniaków za usiłowanie zabójstwa Lecha Bem!

    Wkrótce więcej nowych wiadomości z Opola!

  • Irena Barcz uwolniona z katolicko-pedofilskiego gestapo w Bydgoszczy!

    Irena Barcz uwolniona z katolicko-pedofilskiego gestapo w Bydgoszczy!

    Właśnie się dowiedzieliśmy, że po długiej batalii, IRENA BARCZ – terapeutka ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek, brutalnie represjonowana i więziona przez pedofilską mafię „Rewald-Mynarski” z Bydgoszczy na podstawie pomówień dewiantów seksualnych – zostaje dzisiaj (11 sierpnia 2011) uwolniona z katolickiego gestapo w Bydgoszczy! Jest to wielkie zwycięstwo wszystkich, którzy w obronie Ireny Barcz pisali tysiące protestów. Dziękujemy wszystkim za obywatelską postawę i silną aktywność w obronie Ireny Barcz – naszej terapeutki i nauczycielki. Mamy nadzieję, że pedofilska mafia Rewald-Mynarski – kierowana przez pedofilską burdelmamę Bożenę Matejko Rewald z Bydgoszczy – wkrótce trafi tam gdzie jest miejsce bandytów produkujących pedofilską pornografię dymania zwierząt z dziećmi, czyli do kryminału i na kastrację!

    W obronie ofiar sądownictwa faszystowsko-katolickiego służącego gangom trzeba OSTRO WALCZYĆ! Nie ma ceny, którą nie można zapłacić za wolność od złego prawa i skorumpowanych bydgoskich prokuratorów i sędziów na usługach pedofilskich mafii!

    Stop Pedofilom z Bydgoszczy!

    To tylko jedno małe zwycięstwo. Nie traćmy czujności, bo pedofile mogą się odwołać, a pedofilskie gangi w Polsce zarabiają jakieś 5 miliardów złotych wedle szacunków samej policji!

    Pomóż w likwidacji pedofilskiego gangu Rewald-Mynarski z Bydgoszczy!

    Danuta Citkowska

  • Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

    Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

    Znany od lat mechanizm nękania i represjonowania, uporczywego prześladowania przez bandytów z katolickiej policji politycznej faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej jest ciągle ten sam. To taki mechanizm czy wzorzec, jaki należy obserwować i używać także do analizy tego, co będzie się działo w przyszłości.

    Otóż najpierw przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu pojawiają się publiczne oszczerstwa w brukowcach propedofilskiego katolickiego reżimu faszystów z sekty Opus Dei. W tym roku, 2011 oszczercze publikacje zamieściły takie tuby katofaszystowskie jak Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza Śląska i Newsweek, wszystkie w rękach kapitału ultrafaszystowskiej sekty katolickiej Opus Dei. Zbrodniarze katolickiego gestapo tacy jak Dariusz Pietrek (sekta KANA z Katowic), Wojciech Wybranowski („Rzeczpospolita”),  Marcin Pietraszewski z opusdeistycznego brukowca Adama Michnika „Gazeta Wyborcza” czy Janusz Bartczak z katofaszystowskiego brukowca Newsweek popisali trochę oszczerstw i paszkwilów w swoich brunatnych od nazizmu tubach papiesko-goebbelsowskiej propagandy. Co łączy tych wszystkich oszczerców i zawodowych pomawiaczy? Ano przynależność do toksycznej, faszystowskiej sekty Opus Dei założonej przez chorego psychicznie na paranoję z urojeniami i psychozą lękową Josemaria Escriva, który przez 10 miesięcy leczył się psychiatrycznie! Czubek ten był także oskarżany przez swoje ofiary i ich rodziny o gwałty na dzieciach oraz o zabójstwa na tle seksualnym, ale robi za świętego!

    Warto dodać, że znany z chuci do młodych kapłanów o dziewczęcym wyglądzie arcybiskup Damian Zimoń z Katowic stoi za Dariuszem Pietrkiem z Chorzowa, który w Katowicach prowadzi sektę KANA związaną z ultrakatolickimi bojówkarzami pokroju Młodzież Wszechpolska czy Bractwo Piusa X, nie tylko z faszystowską sektą frankistowskiego Opus Dei znanego lepiej jako „Mafia Katolicka”, o czym szerzej pisał chciażby Mathias Mettner w książce o tym tytule. Zatem trzeba uznać, że arcybiskup promujący młodych księży o dziewczęcym wyglądzie tzw. „cioty” jest biskupem związanym z faszystowską sektą Opus Dei, za przynależność do której w wielu krajach grozi wysoka kara więzienia. W Polsce pomimo zakazu działalności organizacji faszystowskich o tajnej strukturze sekta zwyrodniałych nazistów i gestapowców działa swobodnie, a nawet ma posłów w Sejmie, co oznacza, że Polska jest państwem faszystowskim w swej istocie!

    A jak działa mechanizm represjonowania przez faszystowską policję polityczną reżimu katolików uwikłanych w międzynarodowy skandal pedofilski, gdzie nawet 14 procent księży regularnie molestuje i gwałci dzieci poniżej 15-tego roku życia? Nękanie, represje i nadużywanie władzy przez faszystowską policję polityczną reżimu wygląd atak, że po prasowych oszczerstwach w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei, zaczynają się wezwania do katowni katolickiej policji politycznej. Jedno z wezwań którymi nękane są osoby związane z Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti jest prezentowane w formie skanu „Wezwanie” do Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, „zasłużonej” już w bestialskim nękaniu i represjonownaiu Mohana Ryszarda Matuszewskiego, w tym pobicia i usiłowania zabójstwa przez policjantów z Komisariatu przy ulicy Akademickiej na przełomie zimy i wiosną  roku 2002. Policyjni bandyci otóż napadli wtedy pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego za chodzenie na ulicy i rozdawanie ulotek zachęcających do podjęcia terapii dla ofiar terroru policyjnego, gwałtu i peodofilii księży katolickich. Policjanci  zidentyfikowani jako Tomasz Stanuch oraz Krzysztof Skrobacki tłukli Mohana Ryszarda Matuszewskiego metalową kulą na łańcuchu, czyli sprzętem typowo przestępczym, ale często używanym przez faszystowsko-katolickie gestapo i przez katolicką inkwizycję papieską jako narzędzie tortur wymyśloną! Policyjnych bandytów uniewinniono w prokuraturze od zarzutu pobicia i usiłowania zabójstwa Mohana Ryszarda Matuszewskiego. I to pomimo tego, iż było aż czterech świadków brutalnego napadu i pobicia. Jedną kobietę – świadka także pobiła gliwicka policja faszystowsko-papieska.

    W roku 2002 w sierpniu został napadnięty przez policyjnych bandytów z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach pan Jan Slanina. Policjanci napadli Jana Slaninę w biały dzień, skopali na chodniku, a potem symulowali zastrzelenie z broni krótkiej, tylko za to, że przyszedł do Ośrodka Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti na terapię dla ofiar gwałconych w dzieciństwie przez katolickich księży pedofilów. Oficjalnie policjanci wyjaśnili, że się pomylili, a faktyczną ofiarą pobicia lub egzekucji miał być Mohan Ryszard Matuszewski, tylko podobna fryzura zmyliła panów oprawców z morderczo debilnej sekty Opus Dei – bandy kościelnych faszystów pod dyktatem faszystowskiego wówczas papieża Jana Pawła II – Karola Wojtyły z Wadowic.

    To duży skrót, tylko parę dobrze udokumentowanych faktów z historii bandyckich napadów policji państwowej na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti w Gliwicach i na Mohana Ryszarda Matuszewskiego. O tym, że policjanci katolickiej policji politycznej to banda zbirów i nazioli wyrosłych z gestapowskiej Młodzieży Wszechpolskiej niekogo nie trzeba przekonywać. Od wielu lat nabór do policji w Polsce polega na przyjmowaniu bojówkarzy ze skrajnie faszystowskich ugrupowań katolickiej młodzieży, takich jak Młodzież Wszechpolska. A w prawie stoi napisane obłudnie, że zakazuje się propagowania ideologii faszystowskiej. Po cichu jednak policja państwowa staje się mafią faszystowskich bojówkarzy. I stąd wynika także policyjny terror, bandyckie rzucanie ludźmi zatrzymywanymi do kontroli o asfalt, beton, kopanie czy zabójstwa o charakterze politycznym jak egzekucja na Barbarze Blidzie czy słynna egzekucja w Poznaniu!

    Od kilku lat, Mohan Ryszard Matuszewski jest regularnie nawiedzany i nękany przez policyjnych bandytów faszystowskich związanych z sektą Opus Dei i jej aktywistami takimi jak Dariusz Pietrek przydupas arcypaetza Katowickiej arcypaetzowni Damiana Zimonia. Możliwym jest oczywiście, że arcypaetz z Katowic nie wie dokładnie co robi jego podwładny, ale bardziej prawdopodobnym jest – znając historię zbrodniczej sekty katolików, Opus Dei czy Młodzieży Wszechpolskiej, że Dariusz Pietrek i cała reszta tej skatoliczałej faszystowskiej hołoty z brukowców opusdeizmu – faszyzmu, w tym Wojciech Wybranowski, Marcin Pietraszewki i Janusz Bartczak (przydupas Michała Kobosko – faszysty z Młodzieży „Weszpolskiej”) jedynie ściśle wykonują polecenia swojego arcypaetza z Katowic czyli z Kurii, a może pederastyczno-pedofilskiej Kurwii znanej z rozkradania Majątku Narodowego z pomocą gangsterów z Komisji Majątkowej?! Zaangażowanie policjantów takich jak rzecznicy policji z Katowic (Andrzej Gąska) czy z Gliwic (Marek Słomski) w bestialską nagonkę medialną także wskazuje na wykonywanie poleceń faszystowsko-pedofilskiej Arcykurii Arcypaetza z Katowic niźli na samoistną inicjatywę policjantów i tak przeciążonych podobnież pracą!

    Już w styczniu 2011 z wyglądu zapijaczony Adam Gąska – rzecznik policji w Katowicach sugerował swoim przydupasom z arcypaetzowni, takim jak Dariusz Pietrek, że on sprawdzi jakie działania policja prowadzi przeciwko Antypedofilskiemu Brcactwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Tak zbójeccy są ci katolicko-faszystowscy alkoholicy pracujący w tzw. Policji państwowej, tyle, że jest to policja papiesko-faszystowskiego reżimu watykańskiego okupującego POLSKĘ od 1989 roku. I tak to po nagonce w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei przez propedofilskiego lobbystę Dariusz Pietrka inspirowanych, zaczyna się nękanie przez policyjnych bandziorów, w tym znaną już wcześniej z nękania osób związanych z Antypedofilskim Bractwem Himawanti tajemniczą E. Oravecz, której pochodzie jest niejasne, a nazwisko to rzadkie jest w Polsce. Oravecz to oczywiście niezbyt czytelny podpis w dokumentach, wezwaniach i protokołach służących wyłącznie bestialskiemu prześladowaniu Mohana Ryszarda Matuszewskiego dokonywanych przez policyjnych oprawców z papieskiej mafii. Oravecz może być pseudonimem operacyjnym, bo agenci i agentki policji politycznej, jakieś nazwisko muszą mieć, ale zwykle są tajni, chodzą w perukach, ze sztucznymi wąsami, nawet jak są kobietami i udają miłe panienki, które przypadkiem dostały „taaką sprawę”.  

    Przypomnijmy kundelkom katolickiego gestapo z Gliwic i Katowic, że ich działania, w tym szkalowanie w mediach brukowych czy bezzasadne, przestępcze wezwania do komendy gliwickiego gestapo katolickiego pedofilskim fiutem księdza kapelana katolickiego policji sterowanego przez Kurwię Katolicką z Katowic to tak czy owak szereg przestępstw kryminalnych dokonywanych przez pracowników policji państwowych, zwykłych reżimowych bandytów o mózgach wypranych ideologią paranoidalnego wojtylizmu watykańskiego czyli opusdeizmu namiętnie w ramach swoich urojeń katolickich zwalczającego stosowanie kondomów, środków antykoncepcyjnych, zbawczego dla chorych zapłodnienia In Vitro czy dokonywania aborcji, którą czubki faszystowskie czczące Wojtyłę, Franco, Pinocheta i Hitlera bezprawnie i przestępczo w Polsce zdelegalizowały wdrażając swoje chore umysłowo pomysły na normalnych ludziach!

    Zatem dalej będzie już relacja z kolejnego pobytu w reżimowym katolickim gestapo pedofilskiego, bo pedofilów ochraniającego papieża Karola Wojtyły ksywka Jan Paweł II. Przypomnijmy pokrótce, że Karol Wojtyła, gdy był klerykiem zgwałcił 19-to letnią radziecką sanitariuszkę wyzwalającą Wadowice, która urodziła mu dziecko. Córka Karola Wojtyły żyje w Rosji, wnuczka też. Potem te romanse księdza Karola Wojtyły, z jego kochanką Ireną Kinaszewską – tej z ulicy Krowodyrskiej 22 w Krakowie, z której narodził się co najmniej Adam Kinaszewski, a wiewiórki powiadają, że także jeszcze „coś”, tylko „coś” oddanego do domu dziecka. Karol Wojtyła odmówił swojej radzieckiej córce i wnuczce złożenia wizyty w Watykanie, nawet całkowicie prywatnej, o czym obszernie pisał Tygodnik „Fakty i Mity”. Karol Wojtyła dla kariery księdza i biskupa wyrzekł się własnych dzieci, podobnie jak i zaprzysięgano Adama Kinaszewskiego, aby nie mówił i nie pisał czyim jest dzieckiem. Chociaż do 1978 roku mówiono i pisano o tym obszernie, także w prasie podziemnej. Inna kochanka Karola Wojtyły to Wanda Półtawska, znana ze swych obscenicznie miłosnych listów do Karola Wojtyły, swojego kochanka. Starzy ludzie pamiętają, szczególnie tacy z Wadowic i Krakowa, ale mówią o tym głośno jak na stałe mieszkają w Londynie, albo w Kanadzie czy Australii i mają już obywatelstwo innego kraju. Bo w faszystowskiej Polsce rządzonej przez niebezpieczną i groźną sektę Opus Dei mogłaby ich wykończyć policja polityczna.

    Trzeba dodać, że wszelkie postępowania przeciwko mafii Dariusza Pietrka z Sekty KANA (Opus Dei) i dziennikarskim bandytom, jakie nękani, prześladowani  terroryzowani członkowie Bractwa Antypedofilskiego próbują wyegzekwować, zostają bezpodstawnie, wręcz bezprawnie umarzane albo policja odmawia wszczynania postępowania. To kogo trzeba wykastrować? Pewnie Damiana Zimonia, którego Pietrkowe czyli Zimoniowe macki w policji i prokuraturze to opusdeistyczne kunktatorstwo. A przestępcy z policji i prokuratury dokonujący na Bractwie Himawanti i jego liderach licznych przestępstw jak nękanie, zastraszanie, pobicia, torturowanie, usiłowanie zabójstwa, bezprawne więzienie –  pozostają w faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej ciągle bezkarni. Ale na każdego bandytę, także policyjnego, przyjdzie jego godzina. Jak Tsunami na Japońskie kurorty pełne narkomanii, handlu dziećmi, prostytucji, pedofilii, dymania plastikowych lalek i zwykłego kurewstwa!

    Dlaczego Mohan Ryszard Matuszewski znowu jest nękany?

    Powód kolejnego nękania w katolickiej policji politycznej
    to zlecenie pochodzące od pewnego kumpla czy kumpelki mafii pietrkowej, ale dla niepoznaki z Opola czyli z drugiej strony Gliwic, licząc od Katowic. Jakiś tam menel z sekty Opus Dei pod batem arcypaetza z Opola, Zdzisław Zgryźniak – były ordynator szpitala dziecięcego, zajadły w katolicyzmie wróg medycyny naturalnej, w tym ajurwedy i psychoterapii – chce zamykać strony internetowe Antypedofislkiego Bractwa Himawanti, bo się nasza walka z pedofilami kościelnymi zboczonym seksualnie pedofilom i pedofilkom nie podoba. Ośrodek Antysektowy, acz z członków i członkiń sekty Opus Dei złożonej w Opolu jest ośrodkiem familijnym, wedle naszych informatorów pedofilsko i kazirodczo familijnym.

    Tatuś Zdzisław Zgryźniak jeździ na spędy antysekciarzy do Niepokalanowa, dyma swoje córki za milczącym przyzwoleniem żony Ireny (także lekarki katolickiej z Opus Dei), dziś już dorosłe kobiety, ale dyma od dziecka, bo jest lekarzem i jak miały osiem latek robił już córeczkom badania ginekologiczne penisem. Jedna z córeczek leczyła się z tego powodu psychiatrycznie, a potem brała udział w długoterminowej psychoterapii dla ofiar z rodzin kazirodzkich. Obszernie opowiadała, co się działo w jej domu, jak musiała tatusia obsługiwać seksualnie razem z siostrą z którą obie przez lata potem ćpały i dillowały, aby na ćpanie zarobić. Jakiś czas nawet owa córeczka zwalczała katolickiego tatusia z Opus Dei, co powinien w białym małżeństwie żyć, ale w końcu perspektywa kariery w dobrze płatnym ośrodku antysektowym skusiła dziewczę do milczenia. I spowodowała, że porzuciła bogatego męża dla tatusia, koleżanki lesbijki oraz przyzwala na molestowanie wnuczek czyli swoich nieletnich córek.

    Na zdjęciu: Rodzinna sekta Opus Dei z Opola (od lewej): Irena Masełko-Zgryźniak, Zdzisław Zgryźniak i Katarzyna Zgryźniak. Przestępca szkalujący Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego, p. Zdzisław Zgryźniak jest w środku!

    Wszyscy o tym wiedzą, nawet sąsiedzi łapią się za głowę, co to się dzieje w wieżowcu przy Placu Teatralnym 10 w Opolu. I taka wszawa menda, pan inkwizytor Zdzisio Zgryźniak i jego wspólniczka w procederze Irena Zgryźniak bez dwóch zdań nagle atakuje Antypedofilskie Bractwo Himawanti, domaga się likwidacji stron internetowych, więzienia dla terapeutów swojej córki, tak, że nawet policjanci wyszkoleni do zamykania przestępców nie za bardzo wiedzą, co z tym fantem zrobić. Nie jest to już pierwszy raz, jak ta opolska mafia familijnychantysekciarzy z sekty Opus Dei usiłuje napastliwie atakować Antypedofilskie Bractwo Himawanti czy Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Mafia zgryźniakowa jest kompletnie pedofilnięta, kazirodzka, zlezbiała i prowadzi podwójne życie w postaci biseksualnego współżycia, niestety także z dziećmi.

    Oczywiście najlepiej w rodzinie, bo sami swoi, a jak nikt z rodziny nie pójdzie na policję ani do prokuratora, to przecież nikt się do zboczeńców nie przyczepi. Antysekciarze katoliccy najczęściej tak mają, że im bardziej inne wyznania religijne i filozofie, a nawet medycynę tradycyjną (naturalną) zwalczają, tym bardziej sami wiodą życie bezbożne, amoralne, wręcz przestępczozboczone. Mafia kościelna, czarna stonka watykańska z faszystowskiej sekty Opus Dei tak ma pod chorymi na wojtylizm deklami pokierane, że zionie nienawiścią do wszystkich, którzy ujawniają jej zboczenia, szczególnie te seksualne. Udowodniono to przykładnie na podstawie działalności księży inkwizytorów w USA, Portugalii, Belgii czy Irlandii, gdzie najwięksi inkwizytorzy katoliccy zwalczający inne światopoglądy i wyznania oraz medycynę naturalną, byli uwikłani zawsze w najbardziej zboczone skandale seksualne, także w mordowanie i ćwiartowanie zgwałconych dzieci. A Polska policja zamiast regularnie wpadać do parafialnego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach przy Placu Teatralnym w Opolu i sprawdzać czy tam gdzie w piwnicy szef tej mafii antysektowej nie trzyma jakiś porwanych dla gwałcenia dzieci – bierze na poważnie wynurzenia takiego zboczonego pajaca i napastuje działaczy oraz zwykłych członków Antypedofilskiej Organizacji.Szczególnym problemem jest fakt, że jedna z córek zboczeńca Zdzisia i kryjącej proceder mamusi Ireny Masełko Zgryźniak mającego siedzibę inkwizytorską przy Placu Teatralnym 10 w Opolu chodziła na długoterminową terapię ofiar molestowanych i gwałconych w dzieciństwie, dlatego dla takiego zboczeńca Bractwo Himawanti jest zagrożeniem! Córeczka Zdzicha Zgryźniaka wróciła jednak do tatusia od którego nawet w małżeństwie była uzależniona seksualnie, wróciła do ćpania, dodatkowo rozpiła się popadając w alkoholizm. A co gorsza za protekcją zboczonego pedofilską i kazirodczą wersją katolicyzmu opusdeistycznego tatusia, córeczka uczy cudze dzieci w szkole, co grozi kompromitacjąszkolnictwa w Opolu, jeśli się okaże, że najdzie ją chęć nie tylko na lesbowanie z własnymi córeczkami czy przymykanie oka na zabawy seksualne tatusia z wnuczkami, a jej córkami i zacznie dobierać się do dzieci cudzych. Polskie szkolnictwo zabezpiecza się przed inwazją sekt i kultów oraz medycyny naturalnej do szkół, ale nie zabezpiecza się przed dewiantami z sekty katolickiej czy raczej z podsekt w Kościele katolickim, sekt takich jak faszystowska sekta Opus Dei.

    Opole
    ma już dobrze znanych katolickich psychologów lubujących w się kręceniu filmów z pornografią pedofilską w garażach, Opole ma już katolickich psychiatrów pedofilów, którym umorzono postępowanie karne ponieważ „nie stanowią większego zagrożenia dla społeczeństwa”. Opole ma spory dorobek w ukrywaniu księżypedofilów, a przez terapię ofiar pedofilów w Opolu przechodzi około 100-150 osób rocznie. Opole ma zatem coraz więcej lekarzy pedofilów, bo psychiatra to jako zawód też lekarz. Opole ma nawet ekumeniczną medytację chrześcijańską z liderami zbytnio lubiącymi seks z dziećmi! To prawdziwy dorobek w dziele zboczenia i inkwizycji, a jakoś te dwie rzeczy lubią występować razem: zboczenia i inkwizycja. Zresztą dla wszelkiego gwałtu, mord jest tylko dopełnieniem obłąkanego orgazmu zboczeńców o czym piszą uczenie podręczniki kryminologii dla policjantów.

    Zdrowy rozsądek podpowiada, że tego rodzaju zboczony element jak Zdzicho Zgryźniak nie powinien być poważnie traktowany, gdy napuszcza policję i prokuraturę przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, jednak na zlecenie takich popaprańców jak pan inkwizytor Zdzisław Zgryźniak – supernumerariusz chorej psychicznie, zboczonej i złodziejskiej zarazem sekty Opus Dei policja wzywa, policja przesłuchuje, policja pisze protokoły, kilkaset stron dokumentacji produkuje, przetwarza dane, żuje, a jak wiemy z autopsji potrafi także trzymać w areszcie dwa lata i wypuścić „bez wystarczających dowodów do skazania”. Porządni ludzie żyją z piętnem, a zboczeńcy pod szyldem Kościoła katolickiego mają się dobrze, nawet jak ruchają swoje 8-15 letnie córki czy wnuczki. I to się nazywa Białe Małżeństwo, supernumerari Opus Dei, ultrakatolicyzm, obrona życia poczętego i święta krucjata przeciwko kondomom, z mszą po łacinie w Rycie Trydenckim. Prawdziwy Spirytus Sanctus. Brakuje tylko zgwałconej kozy do kompletu zboczeń.

    Ktoś zapyta, a po czym poznać, że krucjata rozpoczęta w styczniu 2011 przez redakcję brukowca „Rzeczpospolita” ma związek z przesłuchaniem na zlecenie zboczonego opusdeistycznego medyka Zdzisława Zgryźniaka i jego inkwizycyjny gang? A chociażby z tego, że Zdzisław Zgryźniak już w 1994 roku uczestniczył w opisywanych przez „Rzeczpospolitą” nagonkach na bioterapię, psychoterapię i wszelkie odmiany medycyny naturalnej. Wystarczy poczytać artykuł z archiwum, co wymaga wykupienia dostępu przez sms za 3,66 PLN. Artykuł szkalujący medycynę naturalną nosi tytuł: „Najazd Hunów” i był opublikowany w dziale „Kraj” w 5 grudnia 1994 roku w „Rzeczpospolitej” – w tym samym brukowcu sekty Opus Dei w którym członek opusdeistycznej podsekty Fronda, niejaki Wojciech Wybranowski (aka Michał Koski w internecie) znieważał Mohana Ryszarda Matuszewskiego i Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti razem z Dariuszem Pietrkiem i ćwierćgłowym komisarzem Andrzejem Gąską od arcypaetza. Jedna to klika lubiąca dymanie dzieci w alkowach plebanijnych i kur(w)iewnych! Klika sekty Opus Dei!

    Przepraszamy, czy policja i prokuratura w Opolu nie ma co lepszego do roboty, niż wysługiwanie się pedofilskim zboczeńcom seksualnym z ośrodka antysektowego i dzieci dymającego kazirodzko przy Placu Teatralnego 10 w Opolu? A może to specjalna katolicka bojówka policji politycznej faszystowskiego reżimu Karola Wojtyły ksywa Jan Paweł Dwa w Polsce do tuszowania katolickich, opusdeistycznych zboczeń seksualnych w katolickich rodzinach inkwizytorów antysektowych i zawszawionych oraz zapitych i zaćpanych palantów kościelnych?

    I dlatego policjantka asp. Oravecz z Gliwic musiała produkować kolejny urzędowy protokół przesłuchania, a Mohan Ryszard Matuszewski był po raz kolejny nękany przez wnoszących jakieś fikcyjne oskarżenia dewiantów! A rząd obiecał kastrację dla wszelkich Zdzisławów Zgryźniaków z ulicy Plac Teatralny 10 w Opolu, tyle, że jakoś nie wywiązuje się, jak to rząd, z danych obietnic!


    Mohan nękany przez katolickie gestapo z „Gościa Niedzielnego”!


    W dniu 17 marca 2011 Mohan Ryszard Matuszewski został wezwany przez policję polityczną katolickiego reżimu w Gliwicach, oczywiście przez wydział kryminalny tejże kościelnej policji politycznej reżymu. Na wezwaniu nie było podpisu ani stanowiska służbowego osoby wzywającej na przesłuchanie do katolickiego gestapo reżimu III RP. Pomimo, że widać iż podpis oraz stanowisko służbowe ma się znajdować, widnieje jedynie parafka zamiast podpisu, a stanowiska brak. Funkcjonariusze katolickiej policji politycznej reżimu Karola Wojtyły i Opus Dei nie raczą się podpisywać ani podawać kim w zasadzie są. Dobrze, że nie utajnili jeszcze adresu swojej komendy, bo wtedy byłoby trudno wstawić się na wezwanie, a że samo wezwanie przysłali już dzień po terminie wyznaczonego przesłuchania w katolickim gestapo reżimu Karola Wojtyły ksywa „Jan Paweł II”, samo przesłuchanie odbyło się 3 dni później po uzgodnieniu telefonicznym. W pokoju 25 czekała na Mohana Ryszarda Matuszewskiego funkcjonariuszka wydziału kryminalnego, acz siedział jeszcze jakiś inny funkcjonariusz płci męskiej i przysłuchiwał się przesłuchaniu, rzekomo w charakterze świadka.

    Funkcjonariuszka nie chciała podać ani imienia i nazwiska, ani stopnia służbowego, ani numeru służbowego policji. Przypominanie jej o tych obowiązkach, już pod koniec przesłuchania, trochę ją zdenerwowało, ale w końcu podała, że nazywa się st. Sierżant Magdalena Niciewska. Twierdziła, że to nie jest istotne, że akurat ona przesłuchuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego, gdyż jedynie wykonuje pomoc prawną dla komisariatu policji numer osiem w Krakowie, z polecenia osobnika o nazwisku „policjant Lis”. Oczywiście z wydziału kryminalnego tamtejszej policji politycznej, pedofilią wadowicką cuchnącej. A przesłuchanie było rzekomo „w charakterze świadka”, w sprawie jakiś pomówień i pism preparowanych przez niejakiego członka brukowca katolickiego opusdeistycznej sekty „Gość Niedzielny” z Katowic o nazwisku Jan Gawin. Dziwne, że sprawką katowickiego szmatławca zwanego „Gościem Niedzielnym” i katowiczanina Jana Gawina zajmuje się policja polityczna pod szyldem wydziału kryminalnego z Krakowa, ale pewnie jak zawsze w sprawach typowo politycznych szykan, represji i nękania trzeba kogoś zaufanego z sekty Opus Dei, a w Katowicach może nikt już nie chce wysługiwać się czarnym szmatom ze szmatławych w swej plugawej katolickości brukowców i sekt czy podsekt Opus Dei, zawsze faszystowskiej, zbrodniczej i pedofilskiej!

    Policjantka, st. sierżant Magdalena Niciewska z katolickiej policji politycznej miała ze trzy kilka razy powtarzane pytania typu: „czy pan zna Jana Gawina, czy pan utrzymuje kontakty z Janem Gawinem, czy i jakie posiada pan emaile!? A na cóż komu w policji politycznej emaile Mohana Ryszarda Matuszewskiego? Pewnie dla zmontowania jakiejś faszystowsko-katolickiej prowokacji lub przestępczego pomówienia. Zgodnie z prawdą Mohan Ryszard Zenon Matuszewski nie posiada ani jednego adresu email, zresztą aby posiadać email, trzeba by takowy wykupić na płatnym serwerze albo cały serwer sobie kupić. Emaile na serwerach darmowych nie stanowią własności użytkownika w sensie prawnym, zatem nie wolno zeznawać, że się jakiś email posiada, jeśli się nie jest jego właścicielem, a jedynie użytkownikiem. Policjantka na pewno nie była przygotowana do zadawania pytań z branży praw własności i obsługi internetu. Mohan Ryszard Matuszewski emaili zatem nie posiada, bo nie ma prawnego aktu z tytułem własności do jakiegokolwiek emaila. Na pewno chodziło o ustalenie czy coś tam posiada jako właściciel w internecie do pisania poczty, aby przysyłać wezwania pocztą elektroniczną, a policja polityczna chce wiedzieć jaki adres internetowy śledzić i podszywać się do rozsyłania spamu mogącego być przedmiotem oskarżenia. Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie wyjaśnił, że z początkiem roku 2009 yahoo.com zlikwidowało jeden email, który użytkował z powodu zbyt długiego okresu nielogowania się na dzierżawioną skrzynkę email. Ten adres emailowy był znany policji politycznej katolickiego gestapo III RP, a z tego powodu przychodziło na ten email dużo gróźb zabójstwa od Dariusza Pietrka Chorzowa i księdza pedofila Mirosława Szwajnocha z Tarnowskich Gór (Zabrza) oraz od kilku innych osób. Groźby zabójstwa od tych kanalii katolickich wyznających kult żydowskiej prostytutki Maryji której produktem ubocznym wedle wiedzy historycznej był Jezus zwany Chrystusem zostały przestępczo umorzone przez te samą katolicką policję polityczną reżimu III RP. Policja polityczna katolickiego gestapo lubi umarzać sprawy przeciwko oprawcom wnoszone przez ofiary tejże katolickiej czyli wojtyłowej policji politycznej papieża Jana Pawła Dwa znanego z ukrywania tysięcy skandali pedofilskich z udziałem katolickich księży.

    Nagle w czasie przesłuchania funkcjonariuszka katolickiej policji politycznej dała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu ze 30 (trzydzieści) małych karteczek i kazała się na nich podpisywać, chciała też wymusić parafkę czyli podpis nieczytelny, ale Mohan Ryszard Matuszewski takowego nie używa, zatem odmówił policji politycznej pisania parafki, jako, że takowej nie posiada. Zatem Mohan Ryszard Matuszewski musiał około 30 razy pisać swój podpis, to jest imiona i nazwisko. Znana jest taka metoda podpisywania dokumentów „przez podświetloną szybę”, stosowana przez wiele służb specjalnych i policji politycznych świata. Jeśli posiadasz kilka lub kilkanaście wzorów podpisu, wtedy najbardziej typowy, uśredniony, wybrany ze wszystkich, to jest najczęściej się powtarzający, dajesz na podświetloną szybę i po pewnym wyćwiczeniu nanosisz na jakiś dokument, aby się za kogoś podpisać. Metodę tę przestępcy z policji politycznych stosują nawet na szybie okiennej w słoneczny dzień, kartka z podpisem, na to kartka dokumentu gdzie ma być podpis podrobiony, ćwiczenie, na koniec wyćwiczony podpis fałszywy według wzoru produkuje się na oryginale podrabianego dokumentu lub pisma. Warto zatem wiedzieć po co policja polityczna katolickiego reżimu III RP pobiera takie podpisy. Funkcjonariuszka Magdalena Niciewska także kazała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu napisać odręcznie dyktowany tekst oraz przepisać kilka zdań z książki, będącej instrukcją obsługi drukarki.

    Funkcjonariuszka policji politycznej katolickiego gestapo popełniła poważne przestępstwo kryminalne tzw. „nadużycia urzędniczego” zagrożone karą do 10-ciu (dziesięciu) lat pozbawienia wolności. Nie ma bowiem prawa od osoby przesłuchiwanej w „charakterze świadka” pobierać próbki pisma ani domagać się odręcznie składanych pisemnych wyjaśnień, gdyż w myśl przepisów świadek ma jedynie obowiązek złożyć podpis na protokole przesłuchania. Takie materiały można pobierać jedynie od osoby przesłuchiwanej w „charakterze podejrzanego”. Zatem protokół przesłuchania świadka jest w tym wypadku oszustwem, bo powinien być zatytułowany „protokół przesłuchania podejrzanego”. Jest to często robiony przekręt przestępstwa urzędniczego w polskiej policji politycznej reżimu katolickich faszystów i faszystowskich inkwizytorów takich jak Stefan Wyszyński czy Karol Wojtyła. Wyszyński ksywa „kardynał” był wielbicielem Hitlera i faszyzmu, a potem dostał 10 lat więzienia za zbrodnie faszystowskie, z czego odsiedział tylko 3 lata i to w komfortowych warunkach bo w klasztorze katolickiej sekty. Karol Wojtyła i jego reżim faszystowski w Polsce to jak widać wierni uczniowie faszysty i kryminalisty Stefana Wyszyńskiego, winnego wymordowania około 1300 (tysiąca trzystu) polskich żołnierzy ruchu oporu, tych lewicowych oczywiście, a także żydów. Więcej o problemie przesłuchiwania świadków znajdziesz w osobnym artykule, z którego wynika też dlaczego trudno odmówić policji politycznej pobrania próbek podpisu czy pisma odręcznego. Teoretycznie Mohan Ryszard Matuszewski mógł odmówić dostarczenia próbek pisma odręcznego, jednak powoduje to zwykle uciążliwe komplikacje sytuacji i powikłania.

    Przesłuchiwanie w charakterze świadka jest taką często stosowaną przykrywką wobec potajemnie podejrzanych, gdyż świadkowi nie trzeba w zasadzie dawać protokołu zeznań do przeczytania, a jedynie do podpisania. Świadek nie wie co będzie do protokołu dopisane przez politycznych policjantów na usługach katolickiego gestapo III RP. Świadek nie może także kłamać, bo za kłamstwo zostaje pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a jako podejrzany, osobnik może kłamać i nic mu za to nie grozi. Świadek nie może też skorzystać z prawa „przeglądania akt prowadzonego postępowania na każdym etapie jego prowadzenia”. A oskarżony może i od razu dowiedziałby się o co politycznej policji chodzi i czego w aktach nie ma, a co policja polityczna z katolickich gestapowców wojtyłowych złożona potrzebuje spreparować.

    W czasie przesłuchania przez st. Sierżant Magdalenę Niciewską zostało Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu przedłożone pismo z policji politycznej w Krakowie, z pytaniem „czy coś pan wie o tym, co tu jest napisane”? Mohan Ryszard Matuszewski mógł czytać pismo krótko, około minuty, bo policjantka nalegała aby szybko odpowiedział czy coś wie o tym, co było w owym przedłożonym dokumencie z pieczęcią krakowskiej policji politycznej w nagłówku. Nie wiedział NIC, zatem odpowiedź i wyjaśnienia były krótkie. W piśmie pobieżnie przejrzanym przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego, chodziło o to, że Jan Gawin przez internet z pomocą swojej poczty internetowej razem ze swoim kumplem łowi dzieci dla celów uprawiania płatnego seksu pedofilskiego. Zamieszane są w ten proceder jeszcze inne osoby, ale nie udało się zapamiętać nazwisk ani szczegółów. Pedofile też coś podpaliły w Krakowie, zapewne swoją zgwałconą ofiarę lub lokal w którym był jakiś pedofilski burdel. Szkoda, że pani sierżant swoim namolnym domaganiem się natychmiastowej odpowiedzi czy coś wiadomo o tym co jest w treści pisma policji politycznej, nie pozwoliła w zasadzie na jego dokładne i spokojne przeczytanie. Kopii pisma także wydać nie chciała, bo świadkowi się nie należy. Na pewno byłoby więcej wiadomo w co jest uwikłany „Gość Niedzielny” oraz Jan Gawin i Dariusz Pietrek. Ale może chodzi o to, żeby Mohan Ryszard Matuszewski nie wiedział za dużo, bo gdyby wiedział, to rzeczywiście szybko by poznał czy ma coś do powiedzenia w temacie. Wygląda na to, że jakieś dziecko wnerwiło się na Jana Gawina, pewnie musi być z Krakowa, skoro w Krakowie jest jakieś postępowanie, tylko nie wiadomo czy policja polityczna nie montuje przy okazji jakiejś afery.

    Policja polityczna pracowała tak, jakby chciała albo wyciągnąć jakieś informacje od Mohana Ryszarda Matuszewskiego, których nie ma, a bardzo potrzebuje, albo tak, jakby pod pozorem czegoś innego montowała jakąś aferę przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu, zbierając ku temu i przygotowując jakąś prowokację. Przy okazji policjantka policji politycznej faszystowskiego reżimu katolików dokonała przestępstwa urzędniczego, sfałszowała protokół przesłuchania, który faktycznie jest protokołem „przesłuchania podejrzanego”, z uwagi na pobieranie próbek pisma odręcznego i podpisu, a nie jak napisano, protokołem „przesłuchania świadka”. Jest to oczywiście przestępstwo fałszowania dokumentu czyli do 5 lat więzienia oraz nadużycia urzędnicze czyli do 10 lat więzienia. A do tego działanie na zlecenie innego funkcjonariusza „policjanta Lisa” z Krakowa i oczywiście funkcjonariusza sekty Opus Dei Jana Gawina, czyli funkcjonariusza okupacyjnego reżimu watykańskiego, który Polskę nam okupuje! No to mamy już przestępczą grupę zorganizowaną w postaci trzech działających w zmowie, a do tego, przynajmniej część policyjna jest uzbrojona, czyli mamy działanie w grupie przestępczości zorganizowanej o zbrojnym charakterze. A to dodatkowy kryminał, ale kto zechce zamykać osoby popełniające przestępcze nadużycia urzędniczego i fałszowania dokumentów, kiedy pracują w policji politycznej reżimu katolików wojtyłowych.

    Foto opis: Ks. Marek Garncarczyk szef sekty Gość Niedzielny skazany za zbrodnie na Alicji Tysiąc!

    Niewątpliwie, za wszystkie te zbrodnie i grzechy katolickich aktywistów pokroju Jana Gawina i policjantów politycznych reżimu, papież Karol Wojtyła czyli Jan Paweł Dwa z Wadowic i jego wierni będą się smażyć w piekle przez eony męki cierpiąc, bo w katolickim piekle, diabły widłami dźgają takie grzeszne bydło. A i bożek katolicki w piekle się już smaży w kotle smoły i siarki, bożek w postaci Maryji, żydóweczki, co pracowała jako kurtyzana w burdelu dla Rzymskiego garnizonu, jako nieletnia prostytutka, gdzie powiła z Rzymskim oficerem Panderą dzieciątko z łoża pozamałżeńskiego o imieniu Jezus. Historycy są skrupulatni, historie burdeli w dawnych czasach także spisali, chociaż w Polsce trudniej prawda o Maryji jest dostępna. I taki już jest cały ten katolicyzm z jego bożkami typu Maryja. Całkiem możliwe, że banda gestapowców z „Gościa Niedzielnego” chce się odegrać za popieranie wyroku skazującego jaki zapadł na sektę „Gość Niedzielny”, wyrok za zbrodnie znieważania publicznego Alicji Tysiąc, gdzie członkowie Antypedofilskiego Bractwa Himawanti żądaniami wynagrodzenia krzywd Alicji Tysiąc walnie się przyczynili do skazania szefa sekty „Gość Niedzielny” księdza Marka Garncarczyka.

    I to by było na razie na tyle, z czasem dowiemy się zapewne więcej na temat tego, co w istocie montuje katolicka policja polityczna, gdyż z tego co wiadomo, to nie bardzo wiadomo o co chodzi. Możliwe, że to Dariusz Pietrek ksywa „Piedar” wynajął jakiegoś słupa, za to, że go z Katolickiego Centrum Edukacji KANA w Katowicach wywalili dyscyplinarnie i jego sekta działa teraz tylko w Chorzowie? Zatem z czasem artykuł zostanie uzupełniony o rozdział:

    …. Co chce od Mohana policja polityczna i sekta Jana Gawina z Krakowa ….

    Foto opis: Jan Gawin, na fotografii redakcji sekty „Gość Niedzielny” to ten spasły jak wieprz Wszechpolak związany z IPN, co siedzi z przodu na ziemi po lewej stronie, pierwszy od lewej.

    Stop faszystowskim zbrodniom Pedofilsko-Katolickich Ośrodków Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych typu KANA, OKOpS i CPP!

    Stop zbrodniom faszystowskiej i propedofilskiej policji państwowej, faszystowskiej prokuratury rządzonej przez alkoholików katolickich z zawsze morderczej frankistowskiej sekty Opus Dei!

    Stop zbrodniom sędziów faszystów, pedofilów i alkoholików z Bydgoszczy, Częstochowy, Gliwic, Katowic i Warszawy!

    Antyfaszystowska Agencja Informacyjna

  • Korespondencja z pedofilskim dziennikarzem Wojciechem Wybranowskim z „Rzeczpospolitej”

    Korespondencja z pedofilskim dziennikarzem Wojciechem Wybranowskim z „Rzeczpospolitej”

    W dniu 3 stycznia 2011 Pan Wojciech Wybranowski, dziennikarz zawsze „na bani” i „na haju”, jak na brukowce przystało, napisał na adres w portalu Facebook oraz do kilku przypadkowych stron internetowych piszących o prześladowaniach Antypedofilskiego Bractwa Himawanti oraz Mohana Ryszarda Matuszewskiego kilka zapytań, pokazujących jego stan upojenia alkoholowego i delirki oraz stopień rozkładu mózgu po zaćpaniu i przepiciu sylwestrowym. Imbecylne pytania Wybranowskiego zaznaczono na czerwono dla podkreślenia nieuctwa i choroby mózgu Wojciecha, który widać czytać nie umie i nic z kilkunastu stron Bractw Himawanti nigdy nie czytał, ale pisać postanowił, jak to dziennikarska pijaczyna i ćpunek z sekty Opus Dei aka Fronda!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, zarówno Ryszard Matuszewski jak i Bractwo Himawanti prowadzi nadal zajęcia JOGI oraz szkolenia z tego zakresu, co może sobie pan wyczytać chociażby ze strony internetowej himavanti.org. Ale żeby to sobie wyczytać, trzeba się najpierw czytać nauczyć, dlatego polecam skończenie szkoły podstawowej, albo profesjonalną terapię pomagającą wyjść z analfabetyzmu! Też czytać umiem i widzę, że pan pytania swoje dla mnie wysłał po opublikowaniu pańskiego pedofilskiego paszkwila w pańskim internetowym brukowcu o nazwie „Rzeczpospolita” aka „Fronda” i „Wirtualna Polska”. Żwiadczy to o pańskim pustogłowiu i krańcowym stopniu katolickiego zidiocenia dogmatycznego czyli ideologicznego, którego pan nabył w niebezpiecznej sekcie Opus Dei i jej przybudówkach takich jak rzeczona faszystowsko-frankistowska Fronda. Czyniąc zadość pańskiej ciekawości uprzejmie informuję, że w zajęciach prowadzonych przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego można wziąć udział, jeśli posiada się już bardziej zaawansowany stopień umiejętności celem podjęcia kursu dla instruktorów jogi, medytacji, relaksacji oraz terapii duchowych dla ofiar przemocy, terroru, gwałtu i pedofilii katolickiej. Jeśli poćwiczy pan ze trzy lata, być może uda się panu zakwalifikować na bezcenny i profesjonalny program zajęć prowadzony przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego. W Polsce jest szacunkowo ponad 30 tysięcy klubów, grup i ośrodków jogi, medytacji, relaksacji, uzdrawiania, terapii duchowych i podobnych, a w około połowie z nich znajdziesz pan stosowne informacje, po odpowiednim czasie treningu i wykazaniu się umiejętnościami.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, Święte Bractwo Himawanti nie zmieniło nazwy, po prostu używa swoich nazw zamiennie, gdyż Bractwa Himawanti to proszę pana, netowego leniwca, bo ma pan to na wielu stronach w internecie wyraźnie napisane, federacja ponad 80-ciu organizacji, ruchów i zrzeszeń, które mają podobny profil działalności, w sumie bardzo wszechstronny. Od stycznia 1983 roku kiedy Bractwo Himawanti w Polsce na nowo powstało po okresie pewnego rozpadu, używamy nazw takich jak Antypedofislkie Bractwo Zakonne Himawanti, Święte i Błogosławione Bractwa Zakonne Himawanti – Ruch Ofiar Molestowanych i Gwałconych w Dzieciństwie przez Katolickich Księży Pedofilów czy Antypedofilski Ruch Społeczny Himawanti. Wystarczy poszperać na stronach internetowych takich jak himawanti.eu czy himavanti-wordpress.com aby sobie wszystkie te informacje znaleźć, ale widać ma pan zbyt mało krwi w alkoholu jak to u pijaczyn dziennikarskich bywa, takich jak pan, co najpierw publikują swojego marnego i debilnego paszkwila ze swych pedofilskich skłonności wyprodukowanego wśród spirytusowych oparów, a potem przysyłają pytania. Zresztą tych odpowiedzi ani pan ani pańscy poprzednicy pokroju bi-lesby pedofilskiej, alkoholiczki po rozwodzie, pozbawionej praw rodzicielskich Moniki Bartkowiak, nie raczycie nigdy opublikować. Część religijna jest dla chętnych, którzy po zgwałceniu przez księży katolickich lub przez zakonnice nie ma ochoty na uprawianie katolicyzmu, ale chcą być w jakiejś formie duchownymi, zatem mają okazję zostać kapłanami w tradycji wedyjskiej czy hinduistycznej. Powołanie, rzecz święta i gdzieś musi się realizować. Nie wszyscy mają ochotę na religię czy wiarę, zatem po terapiach mogą sobie spokojnie być ateistami albo antyklerykałami. Nam to nie przeszkadza. Ważne, żeby trauma tysięcy osób rocznie zgwałconych fizycznie lub psychicznie przez katolickie duchowieństwo została zredukowana, a dusze i pamięć uleczone.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, Bractwo Himawanti, antypedofilskie zresztą, co jest istotne, a przez bydło dziennikarskie pomijane w publikacjach, z innymi organizacjami hinduistycznymi nie posiada związków organizacyjnych. Staramy się jednak wszelką naszą konkurencję hinduistyczną taką jak Hare Krishna, Misja Czaitanya, Radha Krishna, Swami Tirtha, Ruch Sai Baba, Sagara Tirtha, Himalaya-Tirtha, Kriya Yoga czy Tantra Yoga tolerować bardziej niż pan i pańska sekta Opus Dei aka Fronda czy „Rzyćpospolita” katolicką konkurencję w postaci Świadków Jehowy, Zielonoświątkowców czy Kościoła Niebo. Z konieczności oczywiście wszystkie organizacje wyznaniowe hinduizmu, których jest ponad 10 tysięcy na świecie korzystają z dzieł takich jak Bhagavad Gita albo Kamasutra, zatem pewnie znajdziesz pan podobieństwa w postaci takich samych źródłowych tekstów hinduistycznych na portalach wielu bardzo różnych w rzeczywistości ugrupowań hinduistycznych. W Indii jest Dziesięć różnych nurtów religijności, a Bractwa Himawanti, antypedofilskie zresztą, o czym sobie pan popamiętasz, reprezentują tylko jeden z nich, zatem można powiedzieć, jest to jeden z dziesięciu typów duchowości i jogicznych terapii duchowych, jeśli o główne strumienie myśli filozoficznej chodzi. Jest nam najbliżej do wedyjskich wojowników związanych z Boginią Kali czyli do Bractwo Thuga. Popatrz w oczy Bogini Kali, a na pewno zrozumiesz, o ile masz pan czym rozumieć, bo każdy kieliszek spirytusu pozbawia pana kolejnych tysięcy neuronów, do myślenia koniecznych. Rozumiemy, że chciałby pan za jednym razem ustrzelić wszystkie ugrupowania hinduistyczne, ale tak łatwo to nie będzie, zresztą w ostatnich trzech latach przywędrowało do Polski z 15-cie nowych ruchów hinduistycznych, co oczywiście zwiększa konkurencję wśród ofert duchowych oraz terapeutycznych. Nam czyli Bractwu Himawanti bliższy jest Chrześcijański Kościół Leczenia Duchem Świętym „Niebo”, którego lider Bogdan Kacmajor zgromadził około 300 ofiar zgwałconych w dzieciństwie przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki, a które wyleczył z pomocą terapii duchem świętym. A za to pedofilscy księża z pedofilskiego kościoła katolickiego i jego pedofilskich ośrodków antykultowych wsadzili pedofilską mendę eSBecką z UOP, żeby jego ten Kościół znieważać, lżyć i potępiać, bo się pedofilskim aktywistom pańskiego pokroju, tylko deczko starszym nie spodobał, bo nagłaśniał chucie księży seksualnie zboczonych z Maryją na ustach i penisach, którymi dziatwę dymali po plebaniach i oazach Światło-Życie czyli młodzieżówkach sekty Opus Dei. I w tym sensie panie Wojciech Wybranowski, bliżej nam do Kościoła „Niebo” niż do niektórych innych organizacji o hinduistycznym image, które odbierają nam część uczestników różnych zajęć, ale które musimy jakoś znosić.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, cieszę się, że podaje pan numer swojego telefonu, zatem pozwolę sobie zachęcić tutaj wszystkie ofiary pańskiego pedofilskiego paszkwila w pedofilskim brukowcu Rzeczpospolita aka Fronda zamieszczonym z okazji kolejnej rocznicy reaktywacji Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, aby te ofiary, któreś pan swoim kutaskiem pedofilskim i ryjem czyli mordą pedofilską oraz pedofilską klawiaturą od pańskich zbiorów pedofilskiej pornografii zaspermioną zachęcić aby na ten numer „697-770-451” składały reklamacje i do ucha ryknęły panu pedofilowi dziennikarskiemu z Frondy i Rzepy co o nim myślą!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, uprzejmie dziękuję panu za wyrazy pańskiego pedofilskiego poważania, których prawdziwy, czyli iście upiorny i diabelski charakter widać w publikacji pańskiego zawsze pedofilskiego brukowca o nazwie „Rzeczpospolita”. Wyrazy te, wszystkie, co pan tam nagryzmolił śmierdzą nie mniej ohydnie niż pański zawsze niedomyty kutas w ustach gwałconych przez pana dzieci i niemowląt!

    [A Oto i dalsza II część korespondencji!]:

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, nie jest to prawdą, bo chyba pański kolega od dymania dzieci niedomytym penisem z Katowic i Chorzowa, gangster PIEDAR czyli osławiony już Dariusz Pietrek tylko mógł nagadać panu takich bzdur. Jakoś przez ostatnie dwa lata, od grudnia 2008 nie przesłuchiwała mnie policja i to pomimo moich nalegań, aby zamknąć wreszcie tego śląskiego pedofila i jego mafię pedofilską z siedzibą w Katowicach i na Śląsku. Jak panu wiadomo, jeśli pan czyta cośkolwiek, Dariusz Pietrek jest zamieszany w zabójstwo Barbary L., antypedofilskiej działaczki z Zabrza i jeszcze nie został za to ukarany, ani jego trzej wspólnicy, którzy przez świadka zabójstwa zostali rozpoznani. I ma pan się tutaj czego bać, bo świadek pana także pamięta, podobnie jak pozostałych dwóch wspólników zabójstwa: Marcina P., oraz Tadeusza M. Z Wilamowic. To takie same alkoholiki i popaprańce z wojtyłowej mafijnej sekty Opus Dei, co już za Franco umiała tylko kraść, dzieci gwałcić i upijać się do nieprzytomności. W szczególności zatem w ciągu ostatnich trzech miesięcy nikt mnie nie przesłuchiwał, a jakby jakiś pański kolega pedofil z policji lub pedofil prokurator z pańskiej sekty Opus Dei chciał mnie przesłuchać, to dla oszczędności przypominam adres korespondencyjny w Polsce: Mohan Ryszard Matuszewski, P.O. Box 247, 44-100 Gliwice UP 1. Mój sekretarz odbiera pocztę i dostarcza do mnie, tak, że w ustawowych terminach na pewno poczta dojdzie. Tylko jak pan panie pedofilski dziennikarzu naśle na mnie swoich pedofilskich kumpli z policji czy prokuratury, to Bractwo Himawanti uprzedza, że wszystkie te pedofilskie ryje z sekty Opus Dei, Frondy i Effatha wejdą do historii razem z reklamą ich skłonności i pozostaną w internecie aż do końca jego istnienia, czyli przeżyją najpewniej pedofilów zainteresowanych gnębieniem nas ich policyjnymi represjami kutasów pedofilskich z waszych pedofilskich przybudówek w prokuraturach i komendach. Antypedofilskie Bractwo Himawanti zdążyło się już bowiem od początku kutasowych waszych prześladowań w 1996 roku rozpoczętych przez pedofila Izydora M, z Jasnej Góry, że tylko szumowiny ruchające dzieci atakują Bractwo lub Mohana i nikt więcej! Niestety w policji i prokuraturze jest statystycznie nie mniej ścierwa pedofilskiego niż w zawodzie: ksiądz katolicki!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, nie wiem jaki Pan cierpi na schizofrenię, ale wiem, że jakiś Pan Dariusz Pietrek leczy się regularnie po śląskich szpitalach psychiatrycznych, w Rybniku, w Toszku bywa i w Lublińcu. Znam to nazwisko proszę pana, wiem, że taki pacjent się leczy na schizofrenię paranoidalną, bo jako terapeuta spotykam się często z innymi terapeutami i rozmawiamy o co trudniejszych do wyleczenia pacjentach. Sporo policjantów i księży leczy się psychiatrycznie po szpitalach zamkniętych, a wśród podstarzałych zakonnic katolickich schizofrenia to prawdziwa plaga, bo co trzecia jest leczona psychiatrycznie na stałe i jest czego się wstydzić! Od 1981 roku, jeszcze zanim wstąpiłem do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti prowadziłem kilkudniowe terapie dla alkoholików, narkomanów, ofiar przemocy i gwałtu, także w rozmaitych przychodniach, szpitalach oraz ośrodkach terapeutycznych. To mój zawód i nie wstydzę się tego, nawet jak mnie pedofilscy gangsterzy, producenci dziecięcej pornografii kazali przebadać kilka razy na głowę. Niestety trzy razy badania zlecane przez pańskich kumpli pedofilów i producentów pornografii z dziećmi oraz zwierzętami, w czym jak rozumiem po pańskiej publikacji pan gustujesz, unieważnił SĄD NAJWYŻSZY wyrokiem kasacyjnym! Zatem z punktu prawa nie tylko, że Mohan Ryszard Matuszewski nie ma żadnej choroby, ale też nie był badany, bo kasacja wstecznie potrafi skasować różne debilne pomówienia preparowane przez chorych na zboczenie seksualne do kochania się z dziećmi doodbytniczo, na jakie cierpisz pan i jaki PIETREK ze Śląska. Tym się różnimy panie dziennikarski pedofilu kochający pornografię na której psy i knury ruchają niemowlęta, że ja mówię o faktach, a pan cynicznie wciska jakieś idiotyzmy swoim czytelnikom, którzy jednak nie są tak cynicznie zboczeni jak pan i pańska sekta Opus Dei aka Fronda. Prawdą jest, że jestem zdrowy i czuję się dobrze, a w nielegalnym internowaniu przez pańskie sekciarskie pedofilsko-katolickie gestapo faszystowskie z Opus Dei w aresztach tego pedofilią księżych kutasów skażonego kraju – Polskiego Pedofilskiego Raju cierpiałem na klaustrofobię, ale na to jak mówi służba aresztowo-katolicka cierpią prawie wszyscy osadzeni w aresztach wydobywczych, stosowanych w Polsce nielegalnie zbyt długo na wzór pedofilsko-katolickiej inkwizycji rodem ze średniowiecza i sądów biskupich!

    Co istotne, to pański IDOL panie Wojtku Wybranowski, kapusto eSBecka z Poznania, szef i założyciel niebezpiecznej pedofilskiej sekty OPUS DEI przez prawie rok leżał w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, gdzie się leczył z urojeniowej psychozy lękowej o obrazie schizofrenii paranoidalnej, a potem uciekł z zakładu psychiatrycznego i założył sektę Opus Dei, znaną ze skandali ekonomicznych i seksualnych ala Ryszard Matkowski rabunek pół miliarda złotych z banków, którą to kasę przepieprzył w burdelach Rzymu, o czym pan sobie w Rzepie i Frondzie napisz solidnego paszkwila na uspokojenie pańskich spedofilałych nerwów!

    A i jeszcze z wrodzonej uprzejmości i kurtuazji zapytam pana panie Wojciechu Wybranowski grzecznościowo, jak tam w Tworkach było na wczasach? Przepustkę pan dostał na Nowy Rok, że paszkwile pan na mnie piszesz, czy uciekłeś pan znowu i policja pana szuka? Jesteś pan przed kastracją czy już po chemicznej kastracji. Chyba gorzej panu, jak rozumiem z pańskiej publikacji w Rzeczpospolitej i na FronT|TTdzie. Rozumiem nienawiść pedofilów do mnie, że trochę cierpią przy kastracji, ale to jest zdrowsze dla tysięcy dzieci rocznie, choć staram się rozumieć pański ból! Zostały już panu tylko te filmy porno z dziećmi i knurami… Jaka wiara tacy wyznawcy. Osiem milionów alkoholików, dwa miliony narkomanów.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita” aka Fronda, uprzejmie odpowiadam, że nie byłem aresztowany za groźby karalne pod adresem herszta pedofilskiej sekty KANA z Katowic, a przynajmniej nic o tym jeszcze nie oficjalnie nie wiem. Otóż kiedy pan szef śląskich producentów pornografii dziecięcej, podejrzewany o brutalną pedofilię zakrystialną Dariusz Pietrek ksywa „Piedar”, kumpel i wspólnik „Krakowiaka” oskarżył mnie o groźby karalne gibałem areszt i pieski zwane policjantami, kumple gangstera „Piedara” przyszły mnie aresztować na adres aresztu w którym przebywałem. Tak psy, kumple mafiosa śląskiego biznesu pedofilsko-pornograficznego jak i gady aresztowe były zaskoczone, że policja przychodzi do aresztu i chce kogoś zatrzymać, aby wystąpić do sądu o areszt tymczasowy. Pewnie pan jako pedofil dziennikarski wódką i marychą zawsze zaćpany oraz nawalony jak perszing, nie wiesz czym się różni zatrzymanie od aresztowania, ale nie to już panu pańscy pedofilscy koledzy policjanci co dymają razem z panem dzieci w pedofilskich burdelach wyjaśnić raczą! Uśmialiśmy się przy tym, ja i gady, a psy na smyczy i żołdzie Dariusza Pietrka były wnerwione. Aresztanta nie mogły ani zatrzymać ani aresztować. Ani przesłuchać, bo odmówiłem wyjścia z celi bez pisemnego nakazu prokuratora, który pechowo akurat był na urlopie. Jaja w tej katolicyzmem spapranej Polsce słynnej z mafii pornopedofilskich na Śląsku, w Bydgoszczy, Poznaniu, Gliwicach i Warszawie. Psy z pietrkowej komendy mogły w takiej sytuacji zrobić pałąk się wysrać albo podnieść łapkę i podlać murek pierdla. Tak to do aresztowania nie doszło, a pan gangster Piedar, niech tam Pierdół nie wciska, bo go w Rybniku albo w Toszku na stale zamkną! I co ważne Sąd umorzył postępowanie aranżowane przez gang Dariusza Pietrka z uwagi na wyniki Kasacji w innej sprawie, podobnie idiotycznie spreparowanej przez inne osoby z tego samego pedofilskiego gangu producentów pornografii z dziećmi i zwierzętami. Nie lubią mnie pieprzące dzieci zboczki, to jest pewne!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, cieszę się, że podaje pan swój email, zatem pozwolę sobie zachęcić tutaj wszystkie ofiary pańskiego pedofilskiego paszkwila w pedofilskim brukowcu Rzeczpospolita aka Fronda zamieszczonym z okazji kolejnej rocznicy reaktywacji Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, aby te ofiary, któreś pan swoim kutaskiem pedofilskim i ryjem czyli mordą pedofilską oraz pedofilską klawiaturą od pańskich zbiorów pedofilskiej pornografii zaspermioną zachęcić aby na ten email „w.wybranowski@rp.pl” składały reklamacje i do skrzynki emailowej ryknęły panu pedofilowi dziennikarskiemu z Frondy i Rzepy co o nim myślą!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, uprzejmie dziękuję panu za wyrazy pańskiego pedofilskiego poważania, których prawdziwy, czyli iście upiorny i diabelski charakter widać w publikacji pańskiego zawsze pedofilskiego brukowca o nazwie „Rzeczpospolita”. Wyrazy te, wszystkie, co pan tam nagryzmolił śmierdzą nie mniej ohydnie niż pański zawsze niedomyty kutas w ustach gwałconych przez pana dzieci i niemowląt!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Ryszard Matuszewski 4 styczeń o 13:26

    Poczytaj sobie trochę w internecie, leniu z sekty Opus Dei, zawsze pedofilskiej!

    Linki:

    Strona indyjska Himawanti (http://himavanti.org/)
    Forum warszawskie Himawanti (http://himavanti.pun.pl/)
    Grupa dyskusyjna Himawanti na Yahoo (http://groups.yahoo.com/group/HIMAWANTI-OM/)
    Strona prywatna Himawanti na wordpress blog (http://himavanti.wordpress.com/)
    Blog prywatny Janusza na wordpress (http://himawanti108.wordpress.coml/)
    Prywatny blog Janusza na serwerze blox.pl (http://prawdziwyhimawanti.blox.pl/)
    Strona prywatna o Mistrzu Lalita Mohan Baba-Dżi (http://lalita-mohan.webs.com/)
    Strona prywatna Kapalidevi o Himawanti (http://www.freewebs.com/himawanti/)
    Album indyjski Himawanti na Picasa (http://picasaweb.google.pl/HIMAWANTI.SANGHA/)
    Prywatna strona o represjonowaniu Bractwa w Polsce (http://bractwo-himawanti.webs.com/)
    Amerykańsko-Polska strona o represjonowaniu Guru (http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/)
    Filmy Himawanti na YouTube (http://www.youtube.com/user/LalitaMohanBabaji108)
    Grupa Himawanti na Facebook’u (http://www.facebook.com/group.php?gid=340839768920)

    A i mam do ciebie zwyrodnialcu z pedofilskiej mafii kilka pytań:

    1. Ile dzieci dymasz tygodniowo pedofilska kanalio z Rzeczpospolitej?
    2. Czy „Rzeczpospolita” to w całości opusdeistyczna pedofilska sekta?
    3. Czy to prawda, że łowisz dzieci, Galerianki na Placu Trzech Krzyży i jesteś w zarządzie Polskiej Mafii Pedofilów?
    4. Czy korzystałeś z usług seksualnych w pedofilskich burdelach pedofilskiej mafii śląskiej Dariusza Pietrka?
    5. Czy Naczelny „Rzeczpospolitej” jest dyrektorem złodziejskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei?
    6. Która tam kanalia pedofilska z sekty Opus Dei zleciła ci w rocznicę powstania Antypedofilskiego Bractwa spreparowanie z gruntu kłamliwego i oszczerczego paszkwila pedofilskiego?
    7. Czy w pisaniu oszczerstw motywowały tobą twoje nieleczone psychiatrycznie skłonności pedofilskie do dzieci i niemowląt?

    Z poważaniem

    Przedstawicielstwo Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti
    Założonego w Polsce w dniu 3 stycznia 1983 roku.

    Opiekunowie profilu Lalita Mohana
    Angelika i Thomas Burton


    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Ryszard Matuszewski 4 styczeń o 14:05

    Zapłacicie Mohanowi odszkodowanie, pedofilska sekto w Rzeczpospolitej!

    http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/nauka_pedofilskiej_religii,670,,list.html

    Ryszard Matuszewski
    www.ryszard-matuszewski.com
    Ryszard Matuszewski – jego przesladowania przez faszystowski rezim Polski i antysektowe agendy inkwizycji.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Ryszard Matuszewski 4 styczeń o 14:12

    A Tobie dewiancie z pedofilskiej mafii nawet Tuskowa kastracja nie pomaga? Co? Do kastracji się zgłoś jeszcze raz zboczku seksualny bzykający dzieci, opusdeistyczna szumowino i usuwaj te oszczerstwa wyssane z twojego pedofilskiego penisa!

    I na tym jak na razie koniec jest uprzejmej wymiany poglądów pomiędzy internetowym profilem dziennikarza z pedofilskiej sekty Opus Dei, a profilem założonym dla obrony Mohana Ryszarda Matuszewskiego – najbardziej znanego w Polsce terapeutę osób gwałconych oraz molestowanych w dzieciństwie ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek.

    Na wieczną pamiątkę pedofilskich zbrodni Kościoła katolickiego w Polsce i na świecie.

    Z uwagi na brak odpowiedzi i histeryczną, paranoidalną reakcję ze strony dziennikarza Rzeczpospolitej, Wojciecha Wybranowskiego należy sądzić, że postawione mu w siedmiu pytaniach zarzuty są poprawne i coś jest na rzeczy.

    Redakcja portalu i Ruch Ofiar Księży w Polsce

    Antypedofilskie Bractwa Zakonne Himawanti
    Ruch Ofiar Gwałconych w Dzieciństwie przez
    Katolickich Księży Pedofilów i Zakonnice Pedofilki

    Koordynatorzy Krajowi:
    Angelika i Thomas Burton