Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: kana

  • Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

    Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

    Znany od lat mechanizm nękania i represjonowania, uporczywego prześladowania przez bandytów z katolickiej policji politycznej faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej jest ciągle ten sam. To taki mechanizm czy wzorzec, jaki należy obserwować i używać także do analizy tego, co będzie się działo w przyszłości.

    Otóż najpierw przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu pojawiają się publiczne oszczerstwa w brukowcach propedofilskiego katolickiego reżimu faszystów z sekty Opus Dei. W tym roku, 2011 oszczercze publikacje zamieściły takie tuby katofaszystowskie jak Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza Śląska i Newsweek, wszystkie w rękach kapitału ultrafaszystowskiej sekty katolickiej Opus Dei. Zbrodniarze katolickiego gestapo tacy jak Dariusz Pietrek (sekta KANA z Katowic), Wojciech Wybranowski („Rzeczpospolita”),  Marcin Pietraszewski z opusdeistycznego brukowca Adama Michnika „Gazeta Wyborcza” czy Janusz Bartczak z katofaszystowskiego brukowca Newsweek popisali trochę oszczerstw i paszkwilów w swoich brunatnych od nazizmu tubach papiesko-goebbelsowskiej propagandy. Co łączy tych wszystkich oszczerców i zawodowych pomawiaczy? Ano przynależność do toksycznej, faszystowskiej sekty Opus Dei założonej przez chorego psychicznie na paranoję z urojeniami i psychozą lękową Josemaria Escriva, który przez 10 miesięcy leczył się psychiatrycznie! Czubek ten był także oskarżany przez swoje ofiary i ich rodziny o gwałty na dzieciach oraz o zabójstwa na tle seksualnym, ale robi za świętego!

    Warto dodać, że znany z chuci do młodych kapłanów o dziewczęcym wyglądzie arcybiskup Damian Zimoń z Katowic stoi za Dariuszem Pietrkiem z Chorzowa, który w Katowicach prowadzi sektę KANA związaną z ultrakatolickimi bojówkarzami pokroju Młodzież Wszechpolska czy Bractwo Piusa X, nie tylko z faszystowską sektą frankistowskiego Opus Dei znanego lepiej jako „Mafia Katolicka”, o czym szerzej pisał chciażby Mathias Mettner w książce o tym tytule. Zatem trzeba uznać, że arcybiskup promujący młodych księży o dziewczęcym wyglądzie tzw. „cioty” jest biskupem związanym z faszystowską sektą Opus Dei, za przynależność do której w wielu krajach grozi wysoka kara więzienia. W Polsce pomimo zakazu działalności organizacji faszystowskich o tajnej strukturze sekta zwyrodniałych nazistów i gestapowców działa swobodnie, a nawet ma posłów w Sejmie, co oznacza, że Polska jest państwem faszystowskim w swej istocie!

    A jak działa mechanizm represjonowania przez faszystowską policję polityczną reżimu katolików uwikłanych w międzynarodowy skandal pedofilski, gdzie nawet 14 procent księży regularnie molestuje i gwałci dzieci poniżej 15-tego roku życia? Nękanie, represje i nadużywanie władzy przez faszystowską policję polityczną reżimu wygląd atak, że po prasowych oszczerstwach w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei, zaczynają się wezwania do katowni katolickiej policji politycznej. Jedno z wezwań którymi nękane są osoby związane z Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti jest prezentowane w formie skanu „Wezwanie” do Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, „zasłużonej” już w bestialskim nękaniu i represjonownaiu Mohana Ryszarda Matuszewskiego, w tym pobicia i usiłowania zabójstwa przez policjantów z Komisariatu przy ulicy Akademickiej na przełomie zimy i wiosną  roku 2002. Policyjni bandyci otóż napadli wtedy pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego za chodzenie na ulicy i rozdawanie ulotek zachęcających do podjęcia terapii dla ofiar terroru policyjnego, gwałtu i peodofilii księży katolickich. Policjanci  zidentyfikowani jako Tomasz Stanuch oraz Krzysztof Skrobacki tłukli Mohana Ryszarda Matuszewskiego metalową kulą na łańcuchu, czyli sprzętem typowo przestępczym, ale często używanym przez faszystowsko-katolickie gestapo i przez katolicką inkwizycję papieską jako narzędzie tortur wymyśloną! Policyjnych bandytów uniewinniono w prokuraturze od zarzutu pobicia i usiłowania zabójstwa Mohana Ryszarda Matuszewskiego. I to pomimo tego, iż było aż czterech świadków brutalnego napadu i pobicia. Jedną kobietę – świadka także pobiła gliwicka policja faszystowsko-papieska.

    W roku 2002 w sierpniu został napadnięty przez policyjnych bandytów z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach pan Jan Slanina. Policjanci napadli Jana Slaninę w biały dzień, skopali na chodniku, a potem symulowali zastrzelenie z broni krótkiej, tylko za to, że przyszedł do Ośrodka Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti na terapię dla ofiar gwałconych w dzieciństwie przez katolickich księży pedofilów. Oficjalnie policjanci wyjaśnili, że się pomylili, a faktyczną ofiarą pobicia lub egzekucji miał być Mohan Ryszard Matuszewski, tylko podobna fryzura zmyliła panów oprawców z morderczo debilnej sekty Opus Dei – bandy kościelnych faszystów pod dyktatem faszystowskiego wówczas papieża Jana Pawła II – Karola Wojtyły z Wadowic.

    To duży skrót, tylko parę dobrze udokumentowanych faktów z historii bandyckich napadów policji państwowej na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti w Gliwicach i na Mohana Ryszarda Matuszewskiego. O tym, że policjanci katolickiej policji politycznej to banda zbirów i nazioli wyrosłych z gestapowskiej Młodzieży Wszechpolskiej niekogo nie trzeba przekonywać. Od wielu lat nabór do policji w Polsce polega na przyjmowaniu bojówkarzy ze skrajnie faszystowskich ugrupowań katolickiej młodzieży, takich jak Młodzież Wszechpolska. A w prawie stoi napisane obłudnie, że zakazuje się propagowania ideologii faszystowskiej. Po cichu jednak policja państwowa staje się mafią faszystowskich bojówkarzy. I stąd wynika także policyjny terror, bandyckie rzucanie ludźmi zatrzymywanymi do kontroli o asfalt, beton, kopanie czy zabójstwa o charakterze politycznym jak egzekucja na Barbarze Blidzie czy słynna egzekucja w Poznaniu!

    Od kilku lat, Mohan Ryszard Matuszewski jest regularnie nawiedzany i nękany przez policyjnych bandytów faszystowskich związanych z sektą Opus Dei i jej aktywistami takimi jak Dariusz Pietrek przydupas arcypaetza Katowickiej arcypaetzowni Damiana Zimonia. Możliwym jest oczywiście, że arcypaetz z Katowic nie wie dokładnie co robi jego podwładny, ale bardziej prawdopodobnym jest – znając historię zbrodniczej sekty katolików, Opus Dei czy Młodzieży Wszechpolskiej, że Dariusz Pietrek i cała reszta tej skatoliczałej faszystowskiej hołoty z brukowców opusdeizmu – faszyzmu, w tym Wojciech Wybranowski, Marcin Pietraszewki i Janusz Bartczak (przydupas Michała Kobosko – faszysty z Młodzieży „Weszpolskiej”) jedynie ściśle wykonują polecenia swojego arcypaetza z Katowic czyli z Kurii, a może pederastyczno-pedofilskiej Kurwii znanej z rozkradania Majątku Narodowego z pomocą gangsterów z Komisji Majątkowej?! Zaangażowanie policjantów takich jak rzecznicy policji z Katowic (Andrzej Gąska) czy z Gliwic (Marek Słomski) w bestialską nagonkę medialną także wskazuje na wykonywanie poleceń faszystowsko-pedofilskiej Arcykurii Arcypaetza z Katowic niźli na samoistną inicjatywę policjantów i tak przeciążonych podobnież pracą!

    Już w styczniu 2011 z wyglądu zapijaczony Adam Gąska – rzecznik policji w Katowicach sugerował swoim przydupasom z arcypaetzowni, takim jak Dariusz Pietrek, że on sprawdzi jakie działania policja prowadzi przeciwko Antypedofilskiemu Brcactwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Tak zbójeccy są ci katolicko-faszystowscy alkoholicy pracujący w tzw. Policji państwowej, tyle, że jest to policja papiesko-faszystowskiego reżimu watykańskiego okupującego POLSKĘ od 1989 roku. I tak to po nagonce w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei przez propedofilskiego lobbystę Dariusz Pietrka inspirowanych, zaczyna się nękanie przez policyjnych bandziorów, w tym znaną już wcześniej z nękania osób związanych z Antypedofilskim Bractwem Himawanti tajemniczą E. Oravecz, której pochodzie jest niejasne, a nazwisko to rzadkie jest w Polsce. Oravecz to oczywiście niezbyt czytelny podpis w dokumentach, wezwaniach i protokołach służących wyłącznie bestialskiemu prześladowaniu Mohana Ryszarda Matuszewskiego dokonywanych przez policyjnych oprawców z papieskiej mafii. Oravecz może być pseudonimem operacyjnym, bo agenci i agentki policji politycznej, jakieś nazwisko muszą mieć, ale zwykle są tajni, chodzą w perukach, ze sztucznymi wąsami, nawet jak są kobietami i udają miłe panienki, które przypadkiem dostały „taaką sprawę”.  

    Przypomnijmy kundelkom katolickiego gestapo z Gliwic i Katowic, że ich działania, w tym szkalowanie w mediach brukowych czy bezzasadne, przestępcze wezwania do komendy gliwickiego gestapo katolickiego pedofilskim fiutem księdza kapelana katolickiego policji sterowanego przez Kurwię Katolicką z Katowic to tak czy owak szereg przestępstw kryminalnych dokonywanych przez pracowników policji państwowych, zwykłych reżimowych bandytów o mózgach wypranych ideologią paranoidalnego wojtylizmu watykańskiego czyli opusdeizmu namiętnie w ramach swoich urojeń katolickich zwalczającego stosowanie kondomów, środków antykoncepcyjnych, zbawczego dla chorych zapłodnienia In Vitro czy dokonywania aborcji, którą czubki faszystowskie czczące Wojtyłę, Franco, Pinocheta i Hitlera bezprawnie i przestępczo w Polsce zdelegalizowały wdrażając swoje chore umysłowo pomysły na normalnych ludziach!

    Zatem dalej będzie już relacja z kolejnego pobytu w reżimowym katolickim gestapo pedofilskiego, bo pedofilów ochraniającego papieża Karola Wojtyły ksywka Jan Paweł II. Przypomnijmy pokrótce, że Karol Wojtyła, gdy był klerykiem zgwałcił 19-to letnią radziecką sanitariuszkę wyzwalającą Wadowice, która urodziła mu dziecko. Córka Karola Wojtyły żyje w Rosji, wnuczka też. Potem te romanse księdza Karola Wojtyły, z jego kochanką Ireną Kinaszewską – tej z ulicy Krowodyrskiej 22 w Krakowie, z której narodził się co najmniej Adam Kinaszewski, a wiewiórki powiadają, że także jeszcze „coś”, tylko „coś” oddanego do domu dziecka. Karol Wojtyła odmówił swojej radzieckiej córce i wnuczce złożenia wizyty w Watykanie, nawet całkowicie prywatnej, o czym obszernie pisał Tygodnik „Fakty i Mity”. Karol Wojtyła dla kariery księdza i biskupa wyrzekł się własnych dzieci, podobnie jak i zaprzysięgano Adama Kinaszewskiego, aby nie mówił i nie pisał czyim jest dzieckiem. Chociaż do 1978 roku mówiono i pisano o tym obszernie, także w prasie podziemnej. Inna kochanka Karola Wojtyły to Wanda Półtawska, znana ze swych obscenicznie miłosnych listów do Karola Wojtyły, swojego kochanka. Starzy ludzie pamiętają, szczególnie tacy z Wadowic i Krakowa, ale mówią o tym głośno jak na stałe mieszkają w Londynie, albo w Kanadzie czy Australii i mają już obywatelstwo innego kraju. Bo w faszystowskiej Polsce rządzonej przez niebezpieczną i groźną sektę Opus Dei mogłaby ich wykończyć policja polityczna.

    Trzeba dodać, że wszelkie postępowania przeciwko mafii Dariusza Pietrka z Sekty KANA (Opus Dei) i dziennikarskim bandytom, jakie nękani, prześladowani  terroryzowani członkowie Bractwa Antypedofilskiego próbują wyegzekwować, zostają bezpodstawnie, wręcz bezprawnie umarzane albo policja odmawia wszczynania postępowania. To kogo trzeba wykastrować? Pewnie Damiana Zimonia, którego Pietrkowe czyli Zimoniowe macki w policji i prokuraturze to opusdeistyczne kunktatorstwo. A przestępcy z policji i prokuratury dokonujący na Bractwie Himawanti i jego liderach licznych przestępstw jak nękanie, zastraszanie, pobicia, torturowanie, usiłowanie zabójstwa, bezprawne więzienie –  pozostają w faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej ciągle bezkarni. Ale na każdego bandytę, także policyjnego, przyjdzie jego godzina. Jak Tsunami na Japońskie kurorty pełne narkomanii, handlu dziećmi, prostytucji, pedofilii, dymania plastikowych lalek i zwykłego kurewstwa!

    Dlaczego Mohan Ryszard Matuszewski znowu jest nękany?

    Powód kolejnego nękania w katolickiej policji politycznej
    to zlecenie pochodzące od pewnego kumpla czy kumpelki mafii pietrkowej, ale dla niepoznaki z Opola czyli z drugiej strony Gliwic, licząc od Katowic. Jakiś tam menel z sekty Opus Dei pod batem arcypaetza z Opola, Zdzisław Zgryźniak – były ordynator szpitala dziecięcego, zajadły w katolicyzmie wróg medycyny naturalnej, w tym ajurwedy i psychoterapii – chce zamykać strony internetowe Antypedofislkiego Bractwa Himawanti, bo się nasza walka z pedofilami kościelnymi zboczonym seksualnie pedofilom i pedofilkom nie podoba. Ośrodek Antysektowy, acz z członków i członkiń sekty Opus Dei złożonej w Opolu jest ośrodkiem familijnym, wedle naszych informatorów pedofilsko i kazirodczo familijnym.

    Tatuś Zdzisław Zgryźniak jeździ na spędy antysekciarzy do Niepokalanowa, dyma swoje córki za milczącym przyzwoleniem żony Ireny (także lekarki katolickiej z Opus Dei), dziś już dorosłe kobiety, ale dyma od dziecka, bo jest lekarzem i jak miały osiem latek robił już córeczkom badania ginekologiczne penisem. Jedna z córeczek leczyła się z tego powodu psychiatrycznie, a potem brała udział w długoterminowej psychoterapii dla ofiar z rodzin kazirodzkich. Obszernie opowiadała, co się działo w jej domu, jak musiała tatusia obsługiwać seksualnie razem z siostrą z którą obie przez lata potem ćpały i dillowały, aby na ćpanie zarobić. Jakiś czas nawet owa córeczka zwalczała katolickiego tatusia z Opus Dei, co powinien w białym małżeństwie żyć, ale w końcu perspektywa kariery w dobrze płatnym ośrodku antysektowym skusiła dziewczę do milczenia. I spowodowała, że porzuciła bogatego męża dla tatusia, koleżanki lesbijki oraz przyzwala na molestowanie wnuczek czyli swoich nieletnich córek.

    Na zdjęciu: Rodzinna sekta Opus Dei z Opola (od lewej): Irena Masełko-Zgryźniak, Zdzisław Zgryźniak i Katarzyna Zgryźniak. Przestępca szkalujący Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego, p. Zdzisław Zgryźniak jest w środku!

    Wszyscy o tym wiedzą, nawet sąsiedzi łapią się za głowę, co to się dzieje w wieżowcu przy Placu Teatralnym 10 w Opolu. I taka wszawa menda, pan inkwizytor Zdzisio Zgryźniak i jego wspólniczka w procederze Irena Zgryźniak bez dwóch zdań nagle atakuje Antypedofilskie Bractwo Himawanti, domaga się likwidacji stron internetowych, więzienia dla terapeutów swojej córki, tak, że nawet policjanci wyszkoleni do zamykania przestępców nie za bardzo wiedzą, co z tym fantem zrobić. Nie jest to już pierwszy raz, jak ta opolska mafia familijnychantysekciarzy z sekty Opus Dei usiłuje napastliwie atakować Antypedofilskie Bractwo Himawanti czy Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Mafia zgryźniakowa jest kompletnie pedofilnięta, kazirodzka, zlezbiała i prowadzi podwójne życie w postaci biseksualnego współżycia, niestety także z dziećmi.

    Oczywiście najlepiej w rodzinie, bo sami swoi, a jak nikt z rodziny nie pójdzie na policję ani do prokuratora, to przecież nikt się do zboczeńców nie przyczepi. Antysekciarze katoliccy najczęściej tak mają, że im bardziej inne wyznania religijne i filozofie, a nawet medycynę tradycyjną (naturalną) zwalczają, tym bardziej sami wiodą życie bezbożne, amoralne, wręcz przestępczozboczone. Mafia kościelna, czarna stonka watykańska z faszystowskiej sekty Opus Dei tak ma pod chorymi na wojtylizm deklami pokierane, że zionie nienawiścią do wszystkich, którzy ujawniają jej zboczenia, szczególnie te seksualne. Udowodniono to przykładnie na podstawie działalności księży inkwizytorów w USA, Portugalii, Belgii czy Irlandii, gdzie najwięksi inkwizytorzy katoliccy zwalczający inne światopoglądy i wyznania oraz medycynę naturalną, byli uwikłani zawsze w najbardziej zboczone skandale seksualne, także w mordowanie i ćwiartowanie zgwałconych dzieci. A Polska policja zamiast regularnie wpadać do parafialnego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach przy Placu Teatralnym w Opolu i sprawdzać czy tam gdzie w piwnicy szef tej mafii antysektowej nie trzyma jakiś porwanych dla gwałcenia dzieci – bierze na poważnie wynurzenia takiego zboczonego pajaca i napastuje działaczy oraz zwykłych członków Antypedofilskiej Organizacji.Szczególnym problemem jest fakt, że jedna z córek zboczeńca Zdzisia i kryjącej proceder mamusi Ireny Masełko Zgryźniak mającego siedzibę inkwizytorską przy Placu Teatralnym 10 w Opolu chodziła na długoterminową terapię ofiar molestowanych i gwałconych w dzieciństwie, dlatego dla takiego zboczeńca Bractwo Himawanti jest zagrożeniem! Córeczka Zdzicha Zgryźniaka wróciła jednak do tatusia od którego nawet w małżeństwie była uzależniona seksualnie, wróciła do ćpania, dodatkowo rozpiła się popadając w alkoholizm. A co gorsza za protekcją zboczonego pedofilską i kazirodczą wersją katolicyzmu opusdeistycznego tatusia, córeczka uczy cudze dzieci w szkole, co grozi kompromitacjąszkolnictwa w Opolu, jeśli się okaże, że najdzie ją chęć nie tylko na lesbowanie z własnymi córeczkami czy przymykanie oka na zabawy seksualne tatusia z wnuczkami, a jej córkami i zacznie dobierać się do dzieci cudzych. Polskie szkolnictwo zabezpiecza się przed inwazją sekt i kultów oraz medycyny naturalnej do szkół, ale nie zabezpiecza się przed dewiantami z sekty katolickiej czy raczej z podsekt w Kościele katolickim, sekt takich jak faszystowska sekta Opus Dei.

    Opole
    ma już dobrze znanych katolickich psychologów lubujących w się kręceniu filmów z pornografią pedofilską w garażach, Opole ma już katolickich psychiatrów pedofilów, którym umorzono postępowanie karne ponieważ „nie stanowią większego zagrożenia dla społeczeństwa”. Opole ma spory dorobek w ukrywaniu księżypedofilów, a przez terapię ofiar pedofilów w Opolu przechodzi około 100-150 osób rocznie. Opole ma zatem coraz więcej lekarzy pedofilów, bo psychiatra to jako zawód też lekarz. Opole ma nawet ekumeniczną medytację chrześcijańską z liderami zbytnio lubiącymi seks z dziećmi! To prawdziwy dorobek w dziele zboczenia i inkwizycji, a jakoś te dwie rzeczy lubią występować razem: zboczenia i inkwizycja. Zresztą dla wszelkiego gwałtu, mord jest tylko dopełnieniem obłąkanego orgazmu zboczeńców o czym piszą uczenie podręczniki kryminologii dla policjantów.

    Zdrowy rozsądek podpowiada, że tego rodzaju zboczony element jak Zdzicho Zgryźniak nie powinien być poważnie traktowany, gdy napuszcza policję i prokuraturę przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, jednak na zlecenie takich popaprańców jak pan inkwizytor Zdzisław Zgryźniak – supernumerariusz chorej psychicznie, zboczonej i złodziejskiej zarazem sekty Opus Dei policja wzywa, policja przesłuchuje, policja pisze protokoły, kilkaset stron dokumentacji produkuje, przetwarza dane, żuje, a jak wiemy z autopsji potrafi także trzymać w areszcie dwa lata i wypuścić „bez wystarczających dowodów do skazania”. Porządni ludzie żyją z piętnem, a zboczeńcy pod szyldem Kościoła katolickiego mają się dobrze, nawet jak ruchają swoje 8-15 letnie córki czy wnuczki. I to się nazywa Białe Małżeństwo, supernumerari Opus Dei, ultrakatolicyzm, obrona życia poczętego i święta krucjata przeciwko kondomom, z mszą po łacinie w Rycie Trydenckim. Prawdziwy Spirytus Sanctus. Brakuje tylko zgwałconej kozy do kompletu zboczeń.

    Ktoś zapyta, a po czym poznać, że krucjata rozpoczęta w styczniu 2011 przez redakcję brukowca „Rzeczpospolita” ma związek z przesłuchaniem na zlecenie zboczonego opusdeistycznego medyka Zdzisława Zgryźniaka i jego inkwizycyjny gang? A chociażby z tego, że Zdzisław Zgryźniak już w 1994 roku uczestniczył w opisywanych przez „Rzeczpospolitą” nagonkach na bioterapię, psychoterapię i wszelkie odmiany medycyny naturalnej. Wystarczy poczytać artykuł z archiwum, co wymaga wykupienia dostępu przez sms za 3,66 PLN. Artykuł szkalujący medycynę naturalną nosi tytuł: „Najazd Hunów” i był opublikowany w dziale „Kraj” w 5 grudnia 1994 roku w „Rzeczpospolitej” – w tym samym brukowcu sekty Opus Dei w którym członek opusdeistycznej podsekty Fronda, niejaki Wojciech Wybranowski (aka Michał Koski w internecie) znieważał Mohana Ryszarda Matuszewskiego i Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti razem z Dariuszem Pietrkiem i ćwierćgłowym komisarzem Andrzejem Gąską od arcypaetza. Jedna to klika lubiąca dymanie dzieci w alkowach plebanijnych i kur(w)iewnych! Klika sekty Opus Dei!

    Przepraszamy, czy policja i prokuratura w Opolu nie ma co lepszego do roboty, niż wysługiwanie się pedofilskim zboczeńcom seksualnym z ośrodka antysektowego i dzieci dymającego kazirodzko przy Placu Teatralnego 10 w Opolu? A może to specjalna katolicka bojówka policji politycznej faszystowskiego reżimu Karola Wojtyły ksywa Jan Paweł Dwa w Polsce do tuszowania katolickich, opusdeistycznych zboczeń seksualnych w katolickich rodzinach inkwizytorów antysektowych i zawszawionych oraz zapitych i zaćpanych palantów kościelnych?

    I dlatego policjantka asp. Oravecz z Gliwic musiała produkować kolejny urzędowy protokół przesłuchania, a Mohan Ryszard Matuszewski był po raz kolejny nękany przez wnoszących jakieś fikcyjne oskarżenia dewiantów! A rząd obiecał kastrację dla wszelkich Zdzisławów Zgryźniaków z ulicy Plac Teatralny 10 w Opolu, tyle, że jakoś nie wywiązuje się, jak to rząd, z danych obietnic!


    Mohan nękany przez katolickie gestapo z „Gościa Niedzielnego”!


    W dniu 17 marca 2011 Mohan Ryszard Matuszewski został wezwany przez policję polityczną katolickiego reżimu w Gliwicach, oczywiście przez wydział kryminalny tejże kościelnej policji politycznej reżymu. Na wezwaniu nie było podpisu ani stanowiska służbowego osoby wzywającej na przesłuchanie do katolickiego gestapo reżimu III RP. Pomimo, że widać iż podpis oraz stanowisko służbowe ma się znajdować, widnieje jedynie parafka zamiast podpisu, a stanowiska brak. Funkcjonariusze katolickiej policji politycznej reżimu Karola Wojtyły i Opus Dei nie raczą się podpisywać ani podawać kim w zasadzie są. Dobrze, że nie utajnili jeszcze adresu swojej komendy, bo wtedy byłoby trudno wstawić się na wezwanie, a że samo wezwanie przysłali już dzień po terminie wyznaczonego przesłuchania w katolickim gestapo reżimu Karola Wojtyły ksywa „Jan Paweł II”, samo przesłuchanie odbyło się 3 dni później po uzgodnieniu telefonicznym. W pokoju 25 czekała na Mohana Ryszarda Matuszewskiego funkcjonariuszka wydziału kryminalnego, acz siedział jeszcze jakiś inny funkcjonariusz płci męskiej i przysłuchiwał się przesłuchaniu, rzekomo w charakterze świadka.

    Funkcjonariuszka nie chciała podać ani imienia i nazwiska, ani stopnia służbowego, ani numeru służbowego policji. Przypominanie jej o tych obowiązkach, już pod koniec przesłuchania, trochę ją zdenerwowało, ale w końcu podała, że nazywa się st. Sierżant Magdalena Niciewska. Twierdziła, że to nie jest istotne, że akurat ona przesłuchuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego, gdyż jedynie wykonuje pomoc prawną dla komisariatu policji numer osiem w Krakowie, z polecenia osobnika o nazwisku „policjant Lis”. Oczywiście z wydziału kryminalnego tamtejszej policji politycznej, pedofilią wadowicką cuchnącej. A przesłuchanie było rzekomo „w charakterze świadka”, w sprawie jakiś pomówień i pism preparowanych przez niejakiego członka brukowca katolickiego opusdeistycznej sekty „Gość Niedzielny” z Katowic o nazwisku Jan Gawin. Dziwne, że sprawką katowickiego szmatławca zwanego „Gościem Niedzielnym” i katowiczanina Jana Gawina zajmuje się policja polityczna pod szyldem wydziału kryminalnego z Krakowa, ale pewnie jak zawsze w sprawach typowo politycznych szykan, represji i nękania trzeba kogoś zaufanego z sekty Opus Dei, a w Katowicach może nikt już nie chce wysługiwać się czarnym szmatom ze szmatławych w swej plugawej katolickości brukowców i sekt czy podsekt Opus Dei, zawsze faszystowskiej, zbrodniczej i pedofilskiej!

    Policjantka, st. sierżant Magdalena Niciewska z katolickiej policji politycznej miała ze trzy kilka razy powtarzane pytania typu: „czy pan zna Jana Gawina, czy pan utrzymuje kontakty z Janem Gawinem, czy i jakie posiada pan emaile!? A na cóż komu w policji politycznej emaile Mohana Ryszarda Matuszewskiego? Pewnie dla zmontowania jakiejś faszystowsko-katolickiej prowokacji lub przestępczego pomówienia. Zgodnie z prawdą Mohan Ryszard Zenon Matuszewski nie posiada ani jednego adresu email, zresztą aby posiadać email, trzeba by takowy wykupić na płatnym serwerze albo cały serwer sobie kupić. Emaile na serwerach darmowych nie stanowią własności użytkownika w sensie prawnym, zatem nie wolno zeznawać, że się jakiś email posiada, jeśli się nie jest jego właścicielem, a jedynie użytkownikiem. Policjantka na pewno nie była przygotowana do zadawania pytań z branży praw własności i obsługi internetu. Mohan Ryszard Matuszewski emaili zatem nie posiada, bo nie ma prawnego aktu z tytułem własności do jakiegokolwiek emaila. Na pewno chodziło o ustalenie czy coś tam posiada jako właściciel w internecie do pisania poczty, aby przysyłać wezwania pocztą elektroniczną, a policja polityczna chce wiedzieć jaki adres internetowy śledzić i podszywać się do rozsyłania spamu mogącego być przedmiotem oskarżenia. Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie wyjaśnił, że z początkiem roku 2009 yahoo.com zlikwidowało jeden email, który użytkował z powodu zbyt długiego okresu nielogowania się na dzierżawioną skrzynkę email. Ten adres emailowy był znany policji politycznej katolickiego gestapo III RP, a z tego powodu przychodziło na ten email dużo gróźb zabójstwa od Dariusza Pietrka Chorzowa i księdza pedofila Mirosława Szwajnocha z Tarnowskich Gór (Zabrza) oraz od kilku innych osób. Groźby zabójstwa od tych kanalii katolickich wyznających kult żydowskiej prostytutki Maryji której produktem ubocznym wedle wiedzy historycznej był Jezus zwany Chrystusem zostały przestępczo umorzone przez te samą katolicką policję polityczną reżimu III RP. Policja polityczna katolickiego gestapo lubi umarzać sprawy przeciwko oprawcom wnoszone przez ofiary tejże katolickiej czyli wojtyłowej policji politycznej papieża Jana Pawła Dwa znanego z ukrywania tysięcy skandali pedofilskich z udziałem katolickich księży.

    Nagle w czasie przesłuchania funkcjonariuszka katolickiej policji politycznej dała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu ze 30 (trzydzieści) małych karteczek i kazała się na nich podpisywać, chciała też wymusić parafkę czyli podpis nieczytelny, ale Mohan Ryszard Matuszewski takowego nie używa, zatem odmówił policji politycznej pisania parafki, jako, że takowej nie posiada. Zatem Mohan Ryszard Matuszewski musiał około 30 razy pisać swój podpis, to jest imiona i nazwisko. Znana jest taka metoda podpisywania dokumentów „przez podświetloną szybę”, stosowana przez wiele służb specjalnych i policji politycznych świata. Jeśli posiadasz kilka lub kilkanaście wzorów podpisu, wtedy najbardziej typowy, uśredniony, wybrany ze wszystkich, to jest najczęściej się powtarzający, dajesz na podświetloną szybę i po pewnym wyćwiczeniu nanosisz na jakiś dokument, aby się za kogoś podpisać. Metodę tę przestępcy z policji politycznych stosują nawet na szybie okiennej w słoneczny dzień, kartka z podpisem, na to kartka dokumentu gdzie ma być podpis podrobiony, ćwiczenie, na koniec wyćwiczony podpis fałszywy według wzoru produkuje się na oryginale podrabianego dokumentu lub pisma. Warto zatem wiedzieć po co policja polityczna katolickiego reżimu III RP pobiera takie podpisy. Funkcjonariuszka Magdalena Niciewska także kazała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu napisać odręcznie dyktowany tekst oraz przepisać kilka zdań z książki, będącej instrukcją obsługi drukarki.

    Funkcjonariuszka policji politycznej katolickiego gestapo popełniła poważne przestępstwo kryminalne tzw. „nadużycia urzędniczego” zagrożone karą do 10-ciu (dziesięciu) lat pozbawienia wolności. Nie ma bowiem prawa od osoby przesłuchiwanej w „charakterze świadka” pobierać próbki pisma ani domagać się odręcznie składanych pisemnych wyjaśnień, gdyż w myśl przepisów świadek ma jedynie obowiązek złożyć podpis na protokole przesłuchania. Takie materiały można pobierać jedynie od osoby przesłuchiwanej w „charakterze podejrzanego”. Zatem protokół przesłuchania świadka jest w tym wypadku oszustwem, bo powinien być zatytułowany „protokół przesłuchania podejrzanego”. Jest to często robiony przekręt przestępstwa urzędniczego w polskiej policji politycznej reżimu katolickich faszystów i faszystowskich inkwizytorów takich jak Stefan Wyszyński czy Karol Wojtyła. Wyszyński ksywa „kardynał” był wielbicielem Hitlera i faszyzmu, a potem dostał 10 lat więzienia za zbrodnie faszystowskie, z czego odsiedział tylko 3 lata i to w komfortowych warunkach bo w klasztorze katolickiej sekty. Karol Wojtyła i jego reżim faszystowski w Polsce to jak widać wierni uczniowie faszysty i kryminalisty Stefana Wyszyńskiego, winnego wymordowania około 1300 (tysiąca trzystu) polskich żołnierzy ruchu oporu, tych lewicowych oczywiście, a także żydów. Więcej o problemie przesłuchiwania świadków znajdziesz w osobnym artykule, z którego wynika też dlaczego trudno odmówić policji politycznej pobrania próbek podpisu czy pisma odręcznego. Teoretycznie Mohan Ryszard Matuszewski mógł odmówić dostarczenia próbek pisma odręcznego, jednak powoduje to zwykle uciążliwe komplikacje sytuacji i powikłania.

    Przesłuchiwanie w charakterze świadka jest taką często stosowaną przykrywką wobec potajemnie podejrzanych, gdyż świadkowi nie trzeba w zasadzie dawać protokołu zeznań do przeczytania, a jedynie do podpisania. Świadek nie wie co będzie do protokołu dopisane przez politycznych policjantów na usługach katolickiego gestapo III RP. Świadek nie może także kłamać, bo za kłamstwo zostaje pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a jako podejrzany, osobnik może kłamać i nic mu za to nie grozi. Świadek nie może też skorzystać z prawa „przeglądania akt prowadzonego postępowania na każdym etapie jego prowadzenia”. A oskarżony może i od razu dowiedziałby się o co politycznej policji chodzi i czego w aktach nie ma, a co policja polityczna z katolickich gestapowców wojtyłowych złożona potrzebuje spreparować.

    W czasie przesłuchania przez st. Sierżant Magdalenę Niciewską zostało Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu przedłożone pismo z policji politycznej w Krakowie, z pytaniem „czy coś pan wie o tym, co tu jest napisane”? Mohan Ryszard Matuszewski mógł czytać pismo krótko, około minuty, bo policjantka nalegała aby szybko odpowiedział czy coś wie o tym, co było w owym przedłożonym dokumencie z pieczęcią krakowskiej policji politycznej w nagłówku. Nie wiedział NIC, zatem odpowiedź i wyjaśnienia były krótkie. W piśmie pobieżnie przejrzanym przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego, chodziło o to, że Jan Gawin przez internet z pomocą swojej poczty internetowej razem ze swoim kumplem łowi dzieci dla celów uprawiania płatnego seksu pedofilskiego. Zamieszane są w ten proceder jeszcze inne osoby, ale nie udało się zapamiętać nazwisk ani szczegółów. Pedofile też coś podpaliły w Krakowie, zapewne swoją zgwałconą ofiarę lub lokal w którym był jakiś pedofilski burdel. Szkoda, że pani sierżant swoim namolnym domaganiem się natychmiastowej odpowiedzi czy coś wiadomo o tym co jest w treści pisma policji politycznej, nie pozwoliła w zasadzie na jego dokładne i spokojne przeczytanie. Kopii pisma także wydać nie chciała, bo świadkowi się nie należy. Na pewno byłoby więcej wiadomo w co jest uwikłany „Gość Niedzielny” oraz Jan Gawin i Dariusz Pietrek. Ale może chodzi o to, żeby Mohan Ryszard Matuszewski nie wiedział za dużo, bo gdyby wiedział, to rzeczywiście szybko by poznał czy ma coś do powiedzenia w temacie. Wygląda na to, że jakieś dziecko wnerwiło się na Jana Gawina, pewnie musi być z Krakowa, skoro w Krakowie jest jakieś postępowanie, tylko nie wiadomo czy policja polityczna nie montuje przy okazji jakiejś afery.

    Policja polityczna pracowała tak, jakby chciała albo wyciągnąć jakieś informacje od Mohana Ryszarda Matuszewskiego, których nie ma, a bardzo potrzebuje, albo tak, jakby pod pozorem czegoś innego montowała jakąś aferę przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu, zbierając ku temu i przygotowując jakąś prowokację. Przy okazji policjantka policji politycznej faszystowskiego reżimu katolików dokonała przestępstwa urzędniczego, sfałszowała protokół przesłuchania, który faktycznie jest protokołem „przesłuchania podejrzanego”, z uwagi na pobieranie próbek pisma odręcznego i podpisu, a nie jak napisano, protokołem „przesłuchania świadka”. Jest to oczywiście przestępstwo fałszowania dokumentu czyli do 5 lat więzienia oraz nadużycia urzędnicze czyli do 10 lat więzienia. A do tego działanie na zlecenie innego funkcjonariusza „policjanta Lisa” z Krakowa i oczywiście funkcjonariusza sekty Opus Dei Jana Gawina, czyli funkcjonariusza okupacyjnego reżimu watykańskiego, który Polskę nam okupuje! No to mamy już przestępczą grupę zorganizowaną w postaci trzech działających w zmowie, a do tego, przynajmniej część policyjna jest uzbrojona, czyli mamy działanie w grupie przestępczości zorganizowanej o zbrojnym charakterze. A to dodatkowy kryminał, ale kto zechce zamykać osoby popełniające przestępcze nadużycia urzędniczego i fałszowania dokumentów, kiedy pracują w policji politycznej reżimu katolików wojtyłowych.

    Foto opis: Ks. Marek Garncarczyk szef sekty Gość Niedzielny skazany za zbrodnie na Alicji Tysiąc!

    Niewątpliwie, za wszystkie te zbrodnie i grzechy katolickich aktywistów pokroju Jana Gawina i policjantów politycznych reżimu, papież Karol Wojtyła czyli Jan Paweł Dwa z Wadowic i jego wierni będą się smażyć w piekle przez eony męki cierpiąc, bo w katolickim piekle, diabły widłami dźgają takie grzeszne bydło. A i bożek katolicki w piekle się już smaży w kotle smoły i siarki, bożek w postaci Maryji, żydóweczki, co pracowała jako kurtyzana w burdelu dla Rzymskiego garnizonu, jako nieletnia prostytutka, gdzie powiła z Rzymskim oficerem Panderą dzieciątko z łoża pozamałżeńskiego o imieniu Jezus. Historycy są skrupulatni, historie burdeli w dawnych czasach także spisali, chociaż w Polsce trudniej prawda o Maryji jest dostępna. I taki już jest cały ten katolicyzm z jego bożkami typu Maryja. Całkiem możliwe, że banda gestapowców z „Gościa Niedzielnego” chce się odegrać za popieranie wyroku skazującego jaki zapadł na sektę „Gość Niedzielny”, wyrok za zbrodnie znieważania publicznego Alicji Tysiąc, gdzie członkowie Antypedofilskiego Bractwa Himawanti żądaniami wynagrodzenia krzywd Alicji Tysiąc walnie się przyczynili do skazania szefa sekty „Gość Niedzielny” księdza Marka Garncarczyka.

    I to by było na razie na tyle, z czasem dowiemy się zapewne więcej na temat tego, co w istocie montuje katolicka policja polityczna, gdyż z tego co wiadomo, to nie bardzo wiadomo o co chodzi. Możliwe, że to Dariusz Pietrek ksywa „Piedar” wynajął jakiegoś słupa, za to, że go z Katolickiego Centrum Edukacji KANA w Katowicach wywalili dyscyplinarnie i jego sekta działa teraz tylko w Chorzowie? Zatem z czasem artykuł zostanie uzupełniony o rozdział:

    …. Co chce od Mohana policja polityczna i sekta Jana Gawina z Krakowa ….

    Foto opis: Jan Gawin, na fotografii redakcji sekty „Gość Niedzielny” to ten spasły jak wieprz Wszechpolak związany z IPN, co siedzi z przodu na ziemi po lewej stronie, pierwszy od lewej.

    Stop faszystowskim zbrodniom Pedofilsko-Katolickich Ośrodków Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych typu KANA, OKOpS i CPP!

    Stop zbrodniom faszystowskiej i propedofilskiej policji państwowej, faszystowskiej prokuratury rządzonej przez alkoholików katolickich z zawsze morderczej frankistowskiej sekty Opus Dei!

    Stop zbrodniom sędziów faszystów, pedofilów i alkoholików z Bydgoszczy, Częstochowy, Gliwic, Katowic i Warszawy!

    Antyfaszystowska Agencja Informacyjna

  • Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka

    Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka

    Zapewne z okazji Wigilii urodzin, z datą 6 luty 2011 oszczercza mafijna sekta i brukowiec zarazem o nazwie Newsweek Polska złożyli pod adresem Mohana Ryszarda Matuszewskiego i Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti swoiste „życzenia” – stek oszczerstw, pomówień i obraźliwych treści podlanych cuchnącym sosem pedofilozy sutannowej, zawsze papieskiej.

    Jakiś głupol – niewątpliwie lobbysta działający z mocy pedofislkiego lobby lub Polskiej Partii Pedofilów (3P) puścił kolejny stek bzdur na temat Mohana Ryszarda Matuszewskiego oraz Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. Oczywiście, a jakże za oszczerczą publikacją stoi nie kto inny jak Dariusz Pietrek z Chorzowa. Ten sam, co nakręcał ze dwie czy trzy poprzednie w tym 2011 roku cuchnące pedofilozą publikacje. A pedofiloza to taka choroba, której objawem jest nie koniecznie dymanie dzieci, ale także chuć oglądania pornografii pedofilskiej z dziećmi albo dziećmi i zwierzętami. Pedofiloza to także mentalne popieranie pedofilii jako rzekomej opcji wyboru, który to wybór nie liczy się z dziećmi ani ich naturalnym rozwojem osobistym. Taka pedofiloza bezkarnie jak dotąd grasuje w internecie, a sądy i prokuratury nie raczą się pedofilozie sprzeciwiać. Pedofile i peodfilscy lobbyści pospołu są praktycznie bezkarni i mogą jak dotąd dowolnie znieważać Antypedofilskie Bractwo Himawanti za prowadzone od 30 lat terapie dla ofiar molestowanych w dzieciństwie przez pedofilów i pedofilki.

    Cóż takiego znów wysmarował Newsweek? Nic nowego. Te same idiotyzmy powtarzane w amoku Gebbelsowksiej polityki informacyjnej lobby pedofilskiego od 1996 roku. Dariusz Pietrek robi tam z siebie rzekomą ofiarę. Ciekawe czy mu pornopedofilskie filmy skonfiskowano, czy go ktoś wykastrować chciał – tego nie napisano. Winni nieszczęść Dariusza Pietrka wedle chorego na brukowatość i misaczkowatość dziennikarza jesteśmy MY – ofiary molestowane i gwałcone w dzieciństwie przez księży pedofilów lub zakonnice pedofilki. O tym ile księży katolickich molestuje dzieci rocznie tygodnik Newsweek jak zwykle nie raczył na pisać. Ciekawe kim jest w sekcie Opus Dei jego wydawca, niejaki Michał Kobosko. W takich mediach winnym kłamliwej, oszczerczej publikacji jest zawsze redaktor naczelny oraz właściciel czyli wydawca. Dziennikarz może nawet nie widzieć tekstu, może też nie móc pisać co by chciał. Nie zawsze jest do końca winny nawypisywanych bredni i politologicznych idiotyzmów, w tym wypadku opusdeistycznych, bo to największe propedofilskie lobby w Polsce. Lobby, co warto dodać, zażarcie broniące praw księży pedofilów i zakonnic pedofilek do molestowania dzieci na parafiach i zakrystiach. My ofiary zboczeńców się nie liczymy. Z nami żaden oszołom z Newsweeka nigdy nie rozmawaił. Jakie to dziwne, że w Polsce media brukowe takie jak Newsweek nie rozmawiają z ofiarami molestowanymi i gwałconymi przez katolickich księży. Tylko piszą to, co każą pedofilscy lobbyści, bandyci, co chcą nam zamknąć usta, takie obsceniczne łyse typy pokroju Dariusza Pietrka z Chorzowa.

    Jak się wabi marny dziennikarzyna? Wabi się jak to kundel łańcuchowy Michała Kobosko jakoś tak: pedofil Janusz Bartczak. Od razu widać, że skoro w składzie redakcji brukowej dziennikarskiej sekty Newsweek nie ma takiego publicysty, to jest to oczywiście ksywka. A jak się dziennikarz za ksywką ukrywa, to znaczy że ordynarnie kłamie, sieje oszczerstwa i zionie jadem nienawiści. Janusz Bartnik – a raczej ktoś pod tą ksywką spluwa toksycznym jadem katolisko-gebbelsowskiej propagandy nienawiści. Ten język znamy, język kłamstw i oszczersczych zarzutów bez pokrycia w faktach. Służył od wieków sekcie katolickiej do zwalczania konkurencji, służył do palenia na stosach kobiet zgwałconych przez proboszczów i zakonników, służył do ochrony wszelkich niecnych, a zgubnych aktywności katolickich, nawet takich jak obrona plemników przed trafieniem w gumkę antykoncepcyjną. Zdaniem szefów katolickiej sekty, miliony ludzi ma umierać w męczarniach na AIDS – byle nie stosowało kondoma dla antykoncepcji i ochrony przed zakażeniem. Głupi ludzie popełniają kolejne głupoty z racji swej ciemnoty. A najgorszą ciemnotą jest ochrona kościelnych zboczeńców seksualnych, tak jak robi to arcybiskup Damian Zimoń z Katowic i jego archipodwładny Dariusz Pietrek.

    Ksiądz Michał Motyka, były proboszcz z Pszczyny-Piasku (archidiecezja katowicka), został skazany w 2005 roku na 2 lata więzienia w zawieszeniu i pięcioletni zakaz pracy z dziećmi za poddawanie 3 małoletnich dziewczynek „innym czynnościom seksualnym”. Z błogosławieństwem i dzięki łaskawości abp. Damiana Zimonia z Katowic ksiądz pedofil Michał M. pracuje obecnie jako rezydent przy parafii w Jastrzębiu-Zdroju. Ile tam dzieci molestuje nikt nie obserwuje, a taki Dariusz Pietrek mógłby protegowanego swojego arcybiskupa wziąć pod lupę i bacznie obserwować dniem i nocą, bo pedofile zwykle prędzej czy później popełniają przestępstwa z recydywy. Skłonności ich są tak chore, że taki ksiądz pedofil nie może się powstrzymać.

    Skandalicznie niska kara w zawieszeniu za trzy molestowane seksualnie dziewczynki to typowe, co kuria katolicka załatwia dla podległych sobie seksualnych zboczeńców. Można przypuszczać, że skoro Katolickie Centrum Edukacji Młodzieży KANA z Katowic od 3 stycznia 2011 dostaje mordą Dariusza Pietrka ataku szału i warczy oraz poszczekuje wstrętnie przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, to oznacza, że kuria Damiana Zimonia ma kolejny problem z kolejnymi księżmi pedofilami. Boromeuszki już też były. To takie charakterystyczne. Jak w 2005 roku była afera z księdzem Michałem M., zawsze pedofilem, wtedy także Dariusz Pietrek dostał ataku szału i w ślepej furii szkalował, znieważał, fałszywie oskarżał publicznie w faszystowskich i propedofislkich brukowcach tak Antypedofilskie Bractwo jak i Mohana Ryszarda Matuszewskiego.

    Cóż można powiedzieć o skłonnościach seksualnych dziennikarza z brukowca pokroju Newsweeka, takiego jak ksywiarz Janusz Bartczak? Na pewno niewiele, ale powszechnie wiadomo od 1983 roku z nasileniem od 1996 roku wiadomo, że za atakami na Antypedofilskie Bractwo Himawanti stoi głównie lobby pedofilskie, i to to najbardziej szkaradnie pedofilskie, bo pedofilsko-kościelne. Lobby mające na celu zaślepiać wiernych katolików nienawiścią do NAS, ofiar księży peodofilów i zakonnic pedofilek, a ochraniać i wybielać potwory w habitach jakimi są księża pedofile.

    Wedle badań naukowych z 1985 roku, w populacji księży katolickich oceniano ilość pedofilów na zaledwie 5-6 procent. Wedle nowszych badań i ujawnianych na całym świecie wielkich skandali pedofilskich już w 1998 roku szacowano, że wśród księży katolickich jest średnio 6-9 procent księży zboczeńców seksualnych. Na rok 2009-2010 mówi się o ujawnianiu nawet 10-11 procent księży z pedofilską orientacją, chociaż w niektórych krajach podaje się nawet 14 procent, ale to przy ocenie łącznie z innymi najbardziej pedofilskimi grupami środowiskowymi. Dane te są co najmniej alarmujące, nawet przy dolnym pułapie na poziomie 6 procent. To oznacza, że na 100 księży przynajmniej 5-6 gwałci dzieci, a może i 10-14-tu. I to jest to co, osoby takie jak rzeczony lobbysta Dariusz Pietrek chcą zakrzyczeć, pokrzykując o nas, ofiarach i terapeutach hasłami typu: Uwaga! Groźna Sekta! Sekta Oszczerców!

    Atak sekty oszczerców, to atak spedofilałego do obłędu dziennikarza z Newsweeka i pedofilskiego lobbysty Dariusza Pietrka. Oni są oszczercami, jeden od kilku dni, a drugi od przynajmniej 1996 roku, bo wtedy na pewno rozpoczął ataki swej pedofilskiej i propedofilskiej cieczki. A my się łysych i łysiejących wariatów z Chorzowa nie boimy, bo wiemy, że tak pedofil jak i ten co pedofilów ukrywa oraz zboczone zbrodnie tuszuje na pewno nie ma zdrowej głowy. Zatem Dariusz Pietrek tak czy owak jest chory na peodofilozę w jakiejś jej postaci. Jego nienawiść do nas ofiar molestowanych fiutami księży pedofilów jest na pewno oznaką poważnych zaburzeń psychicznych. Z zaburzeń tych powstają paszkwile o posmaku pietrkowej szczyny czy innego odchodu, a tymi fekaliami intelektualnymi Dariusz Pietrek znieważa NAS, ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek, publicznieszykanuje NAS, obraża, znieważa, pomawia, ubliża NAM, judzi do nienawiści wobec NAS, ofiar molestowanych i gwałconych przez księży katolickich i przez zakonnice katolickie. Na terapie do Antypedofislkiego Bractwa uczęszczają przez lata także osoby, które były bite i maltretowane przez księży lub katechetów, przez zakonnice w katolickich szkołach „u sióstr” etc… Taki jest stosunek propedofislkiej części aktywistów kościelnych do ich maltretowanych ofiar.

    Jaki Pan taki Kram – mówi przysłowie. Jaki papież tacy biskupi, arcybiskupi jak i ich aktywiści z propedofislkiego lobby sekt takich jak KANA czy podobne. Jaki Pan taki Kram, zatem jaki Michał Kobosko taki i Wojciech Maziarski – redaktor naczelny sekty Newsweek Polska, organu czarnej mafii Opus Dei. Bo takie oszczerstwa i oszczercze ataki od 1996 roku produkują tylko parszywe i skundlałe pedofilozą brukowce za którymi stoi czarna mafia, sekta Opus Dei. A jak wiadomo reżim frankistowskich faszystów w Hiszpanii najpierw gwałcił, a potem mordował, tak kobiety i dzieci, jak i niemowlaki. A gen. Francisco Franco to polityk faszystowski związany ściśle z sektą Opus Dei, dziś znaną także ze swych ekonomicznych mafii jak Grupa Bilderberg związana z Jeffreyem Epsteinem. Jaki Wojciech Maziasrki (Pan), taki i Janusz Bartczak (Kram), z wczasów na wyspach Epsteina. Od góry do dołu brukowce są schorzałe na pedofilozę, na syfilis kościelno-pedofilski, którego nie da się zamieść w prosty sposób pod dywan. NAS, ofiar molestowanych przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki jest nawet w Polsce na tyle dużo, że pokrzykiwanie do NAS kato-pedofilskimi okrzykami typu sekta, groźna sekta, sekta oszczerców, pokrzykiwanie pod naszym adresem zaszkodzi tylko dupom na stolcach arcybiskupów, a Damian Zimoń ma przez głupiego swego kundla łańcuchowego Dariusza Pietrka szanse na zostanie kolejnym arcypaetzem razem ze wszystkimi swoimi ukrywanymi i tolerowanymi pedofilami zakrystialno-plebanijnymi.

    Już w archidiecezji od 2005 roku mawia się jak w Poznaniu takie przysłowie: „Gdy wracasz z Katowic, a boli cię dupa, znaczy, że byłeś u arcybiskupa”. Wtajemniczeni wiedzą swoje, ofiary powiedzą o tym co je spotkało wszystkim z wyjątkiem kościelnej policji tuszującej kościelną pedofilię. Złowroga zmowa milczenia wobec pedofilii w Kościele katolickim w Polsce trwa, a NAM ofiarom molestowanym przez księży i zakonnice zamiast odszkodowań wypłaca się na urodziny prezenty w postaci brutalnego, chamskiego znieważania mordami pedofilskich pismaków pokroju Janusza Bartczaka, który zapomniał przeprowadzić wywiad z NAMI, pomawianymi przez pedofilską sektę KANA i jej lidera Dariusza Pietrka z Chorzowa, ofiarami tych wszystkich zboczeńców i ich przydupasów, którzy szerzą o NAS oszczerstwa, pomówienia i szkaradne do obłędu paszkwile! Takie bestialskie chamstwo o obrazie goebbelsowskiej propagandy katolika Józefa Goebbelsa może się zdarzyć tylko w skatoliczałej do obłędu,  a może aż do totalnego zboczenia Polsce, rządzonej przez awarię systemu mózgówego opisywanego jako PO-PiS lub PiS-PO. I to by było na tyle o występach Janusza Bartczaka i jego szefów z pedofilskiej mafii Newsweeka czyli brukowca sekty Opus Dei i przybudówek – zawsze faszystowskiej, zawsze pedofislkiej, zawsze oszczerczej, zawsze morderczej i zawsze złodziejskiej. Oto czym jest syfilis ideologiczny zwany pedofilozą, katolicką lub plebanijną pedofilozą.

    Może się tam arcybiskup razem z Pietrkiem Dariuszem i Newsweekiem zajmie schowaniem swojego kumpla, tego księdza co to tam raz dyma dzieciątka w Zabrzu, raz w Katowicach, a raz w Tarnowskich Górach? I tym tam z Bielska-Białej, co go tam zesłano, żeby się nie rzucał w oczy, tylko, że znowu się dziećmi zajmuje za bardzo! Tak się składa, że ofiary i ich rodzice, to do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti dzwonią najpierw, jak się dowiedzą o molestowaniu przez księdza. Do Dariusza Pietrka i do sekty KANA nie pójdą prosić o pomoc w sporze z księdzem czy zakonnicą, z tymi, co molestują lub gwałcą ich dzieci, a często się zdarza, że całe rodziny ofiar boją się także policji, bo jak komendant policji jest bratem albo wujkiem księdza, to wiadomo, że ofiary nie mają do kogo pójść na skargę. Mogą tylko do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. I to tak bardzo przeszkadza wszystkim wspomnianym lobbystom największej pedofilskiej mafii świata, która od 1996 roku, a potem znów od 2002/2003 roku nasiliła swoją agresję przeciwko wszystkim ofiarom pedofilii i pedofilizmu, co wiąże się także ze sponsorowaniem przez Jeffreya Epsteina i jego liczący tysiące aktywistów gang na rzecz swobody wykorzystywania dzieci i niemowląt przez pedofilów…

    (Zajrzyj znowu! Z czasem artykuł może zostać uzupełniony o kolejne ciekawe fakty dotyczące opisywanych spraw i wydarzeń. )

  • Jak niebezpieczna sekta Opus Dei i jej członek Wojciech Wybranowski zwalczają Antypedofilskie Bractwo Himawanti w Rzeczpospolitej i na Facebooku!

    Jak niebezpieczna sekta Opus Dei i jej członek Wojciech Wybranowski zwalczają Antypedofilskie Bractwo Himawanti w Rzeczpospolitej i na Facebooku!

    – Uwaga, to niebezpieczna sekta – ostrzega pedofilny Dariusz Pietrek, szef Pedofilskiego Centrum Psychomanipulacji i Prania Mózgów Dzieci w Katowicach i Chorzowie na Śląsku.

    Wojciech Wybranowski - sekta opus dei

    Rzeczpospolita napisała, piórem Wojciecha Wybranowskiego z zawsze niebezpiecznej satanistyczno-kościelnej sekty Opus Dei, że „Bractwo Zakonne Himawanti działało aktywnie w Polsce na przełomie lat 90-tych i początku wieku.”

    — To prawda, ale nie cała. Bractwo bowiem skupia głównie ofiary przemocy domowej, gwałtu, molestowania seksualnego w tym ofiary gwałcone przez licznych w Polsce i na świecie księży pedofilów i zakonnice pedofilki! Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, o czym członek sekty Opus Dei Wojciech Wybranowski zapomniał napisać, działa oficjalnie od stycznia 1983 roku i zrzesza tysiące ofiar księży oraz zakonnic katolickich, chociaż nie wszyscy członkowie są po aż tak drastycznych przejściach! Niektórzy byli terroryzowani przez parafialne bojówki faszystowskiej inkwizycji wojtyłowej, w składzie ksiądz pedofil, mamusia i tatuś – chorzy psychicznie na wojtylizm wadowicki, zwalczali medytowanie z Buddą lub Kryszną, a przy okazji molestowali, stosowali przemoc, terror psychiczny, pozbawiali godności, niszczyli materiały o Jodze, Ajurwedzie, Tantrze, jak to czubki psychicznie chore, obłąkane przez wynaturzoną pedofilią i rozbojem ideologie katolicką, kościelno-wadowicką! I dlatego są ofiarami katolickiej sekty, zawsze niebezpiecznej, i jej zwyrodniałych bojówek, jak sekta Opus Dei, sekta dominikańska, a i wiele innych, jak sekta Radiomaryjców.

    Członek sekty Opus Dei w opusdeistycznym organie prasowym skażonym pedofilozą i pedofilią jakim widać jest Rzeczpospolita powtarza szereg inkryminujących i znieważających Swami Mohana Ryszarda Matuszewskiego oszczerstw oraz bzdur wyssanych z pedofilskich kutasków członków sekty Opus Dei wszystkich stopni i jej przybudówek pokroju Pietrkowej podsekty KANA znanej ze szczyny, od Katowic i Chorzowa aż do Pszczyny.

    Wojciech Wybranowski – członek faszystowskiej jak powszechnie wiadomo sekty Opus Dei ubolewa, że Mohan Ryszard Matuszewski:  „Teraz szuka sympatyków i wyznawców na portalach społecznościowych. Założył i prowadzi na popularnym, zwłaszcza wśród młodych, portalu Facebook dwa konta [w rzeczywistości sympatycy i uczniowie założyli, jak siedział w areszcie katolickiego gestapo cuchnącego papieską inkwizycją i smrodem z Wadowic]. Jedno mające charakter osobistego profilu, drugie organizacyjne – Himawanti [w rzeczywistości jest aż pięć kont zwanych fanpejdżami i świetnie się reklamują]. Jak zapowiada, ma to być grupa poświęcona kulturze duchowej i naukom mistrzów mądrości Dalekiego Wschodu, medytacji, jodze, tantrze oraz terapii ofiar przemocy, terroryzmu państwowego, gwałtu i pedofilii.” Wstawki w nawiasach kwadratowych od komentarów z portalu.

    — Aj waj, panie propedofilski Wojciechu Wybranowski, sympatyku księży maczających kutasy w ministrantach, i panu to tak bardzo przeszkadza, że aż w imieniu swojej pedofilskiej sekty Opus Dei musisz pan paszkwile pisać? Nie podoba się i boli, że ofiary księży mają fachowe terapie? A, i pewnie zaczną mówić głośno i domagać się odszkodowań od pedofilskiej sekty z siedzibą w Watykanie.

    Jak pisze Wojciech Wybranowski z sekty Opus Dei o profilach na Facebooku: „Szczególnie pomagamy ofiarom gwałconym w dzieciństwie przez księży pedofilów. Psychologia tantry i jogi jest szczególnie pomocna w terapii ofiar przemocy, terroru i gwałtu” – reklamuje się Himawanti na Facebooku. – To niepokojące. Jeszcze kilka lat wcześniej Himawanti werbowało, oferując kursy jogi, teraz werbuje pod innym pretekstem – mówi propedofilski kolega Wojciecha Wybranowskiego  niejaki Dariusz Pietrek z podsekty KANA w strukturze nazioli krzyżackich z Opus Dei.”

    — Pewnie nie zauważyli biedacy w sekcie Opus Dei i Rzeczpospolitej, że Antypedofilskie Bractwo Himawanti od początku do terapii duchowych ofiar księży pedofilów rekomenduje i oferuje zajęcia jogi, relaksacji oraz medytacji. Ofiary Kościoła katolickiego, brutalnie gwałcone przez księży mają bowiem często potrzeby duchowe, ale katolicyzm już ich nigdy nie zaspokoi… STOP KOŚCIELNEJ PEDOFILII! STOP KOŚCIELNEJ PRZEMOCY NA DZIECIACH!

    Wojciech Wybranowski kłamie wypisując brednie pokroju: „Jak dowiedziała się „Rz”, w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach jeszcze w 2009 roku prowadzono śledztwo dotyczące przestępstw popełnionych przez Himawanti. – Ustalę, czy jakieś postępowanie dotyczące tej grupy jest prowadzone również obecnie – zapowiada podinspektor Andrzej Gąska z katowickiej policji.” — To panie Wojciech Wybranowski z sekty Opus Dei, znanej z wymordowania 300 tysięcy Hiszpanów podczas waszej frankistowskiej dyktatury, czemu w owym 2009 nikogo z Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti żadna policja nie przesłuchiwała? Był to rok wyjątkowo spokojny, baliście się bowiem swoimi pedofilskimi kutasami się odzywać w waszych brukowcach opusdeistycznej „świętej czarnej mafii”. STOP PEDOFILOM W POLICJI PAŃSTWOWEJ!

    Wojciech Wybranowski twierdzi głupawo w swej propedofilskiej cieczce, że „Święte Bractwo Zakonne Himawanti (w Polsce od niedawna używa nazwy Bractwo Antypedofilskie Himawanti) odwołuje się do północnoindyjskiego kultu śiwaizmu. Powstało w 1983 r.” — Otóż panie Wojciechu Wybranowski, sympatyku czy wyznawco pedofilizmu stosowanego dzieciom doodbytniczo w katolickim kościele przez księży i działaczy parafialnych, nazwa używana od 1983 roku w Polsce to: Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, Święte i Błogosławione Stowarzyszenie Ofiar Gwałconych w Dzieciństwie przez Katolickich Księży Pedofilów i Zakonnice Pedofilki. A że nazwa taka długa jest na różne sposoby skracana z tendencją do usuwania słowa „Antypedofilskie” przez dziennikarskich zboczków, to już nie jest nasza wina.

    Wojciech Wybranowski z zawsze pedofilskiej sekty Opus Dei wypisuje takie bzdury: „W Polsce taką grupę Matuszewski założył w 1994 r. Rok później ogłosił się prorokiem i przybrał imię Lalit Mohan. Grupa nigdy nie została oficjalnie zarejestrowana w Polsce. Wnioski o wpis Bractwa Himawanti do rejestru związków wyznaniowych były trzykrotnie (w 1996, 1997, 2003 r.) odrzucane przez MSWiA. Guru o utrudnianie rejestracji oskarżał Kościół katolicki. W 1996 r. wysłał list, w którym groził, że w okresie szczytu pielgrzymkowego dokona zamachu na klasztor na Jasnej Górze. Został skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.”

    Tak głupi jest opusdeistyczny nawiedzony prorok pedofilizmu z Opus Dei, że nie zauważył iż Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, zostało założone w 1983 roku w styczniu, a wystarczy zajrzeć na jedną ze stron Bractwa aby mieć rzetelne dane. I znów trzeba powiedzieć, że Pan Mohan Ryszard Matuszewski w 1996 roku jedynie zrobił zlot ofiar gwałconych przez księży pedofilów w Częstochowie z okazji maryjnego święta, a wcześniej był w Szwajcarii na obozie duchowym. Na dorocznym Zlocie Ofiar Księży Pedofilów było zaś jakieś 120 osób na bieżącej terapii ofiar z samej diecezji częstochowskiej, jednej z najbardziej pedofilskich, że aż biedny Dawid W. musiał zaszlachtować swego oprawcę, księdza pedofila, co go przez lata gwałcił z pomocą rodziny i całej zboczonej seksualnie wsi. O demonstracji ofiar księży zawiadomiony był prawidłowo Urząd Miejski, a policja napadła i po zatrzymaniu w komendzie zwanej Trójkątem pobiła oraz okradła Naszego Pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego! Za organizowanie zlotu i demonstracji pedofilskim jak widać paulinom pod nosem, o co wściekły był jasnogórski zakonnik pedofil Izydor M.

    Wojciech Wybranowski - faszystowskie pozdrowienie sieg heil

    Propedofilski opusdeista Wojciech Wybranowski w brukowcu sekty Opus Dei pisze: „Rok później grupa wysłała do działaczy organizacji zajmujących się problemem destrukcyjnych sekt listy z wyrokami śmierci.” —Cóż rok później nic się szczególnego nie działo, a przy okazji, Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti nie jest sektą, tylko pierwszym w Polsce ruchem społecznym zrzeszającym ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek, zatem panie propedofilski Wojciechu Wybranowski z sekty Opus Dei, radzimy zaglądać do słownika. Bractwo od niczego nie odpadło, ani w niczym nie jest stronnictwem politycznym jak faszystowska pańska, destrukcyjna i szkodliwa społecznie sekta Opus Dei! Warto poznawać jak politologicznie kłamią dziennikarze opłacani przez sektę Opus Dei – Zło w Kościele!

    Wojciech Wybranowski z sekty Opus Dei kłamie sobie dalej tak: „W 2002 r. Matuszewski został ponownie zatrzymany przez policję. Tym razem, jak wykazało śledztwo, miał planować zamach na papieża Jana Pawła II.” — problem w tym panie Wojciech Wybranowski, że śledztwo NIC nie wykazało, a KASACJA zwolniła pana Ryszarda Matuszewskiego do domu! Ale świnki pedofilskie z sekty Opus Dei, takie jak niejaki Wojciech Wybranowski z Rzeczpospolitej dalej powtarzają swoje debilne i paszkwilne plugawe wymysły oraz pomyje.

    Działacz pedofilskiej mafii Wojciech Wybranowski snuje znów fantazje: „W 2003 r. został ponownie skazany. Tym razem na trzy lata więzienia za napaść na byłą członkinię sekty.” — Wojciech Wybranowski jako pedofiluś sympatyk i ideolog kościelnego pedofilizmu zapomniał tylko napisać, że wyrok był nieprawomocny, a apelacja wywaliła idiotyczne wymysły Opusdeistycznej lesbuni lubiącej seks z dziećmi do kosza na śmieci, bo Pana Mohana oskarżała członkini sekty, owszem, ale sekty Opus Dei, czyli papieskie gówno z Bydgoszczy, była prostytutka, Bożena Rewald!

    Wojciech Wybranowski snuje dalej swe propedofilskie fantazje: „Sześć lat później ludzie „Mohana” umieścili m.in. w Internecie apele z wezwaniem do napaści na dom Dariusza Pietrka. – Sprawą zajęła się policja, „Mohan” został ponownie zatrzymany, ale okazało się, że nic mu nie grozi, bo został uznany za niepoczytalnego – zaznacza Pietrek. Listy z wyzwiskami i pogróżkami otrzymują od Himawanti także inni działacze organizacji zajmujących się problematyką sekt. – Przyszło kilka e-maili z pogróżkami i dość obscenicznymi wyzwiskami, z żądaniem, byśmy usunęli z naszych stron informacje o Himawanti – usłyszeliśmy w stowarzyszeniu Effatha pomagającym ofiarom sekt.”

    — Aj waj, panie Wojciech Wybranowski z faszystowskiej i złodziejskiej znanej ze skandali finansowych i pedofilskich sekty Opus Dei, czas panu przypomnieć, że sekta Effatha należy właśnie do najniebezpieczniejszych organizacji terrorystycznych na świecie, a Effatha po arabsku to to samo co Al-Fatha. Czy pan Wojciech Wybranowski został terrorystą, hamasowcem? A sześć lat później od 2003 roku to rok 2009, w którym akurat propedofilski Dariusz Pietrek miał kilka spraw sądowych za pedofilię i za publiczne znieważanie Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Zaiste, to Dariusz Pietrek lubiący dziwnie pracę z dziećmi przy kilku zarzutach o pedofilię był w 2009 roku sądzony, jako gangster, bandyta i pedofil! Niektóre sprawy jeszcze trwają!

    Wojciech Wybranowski z sekty Opus Dei pieprzy i pieprzy, bez sensu, jak to pedofile netowe podrywające dziatwę na gadkę szmatkę i kasiorę: „Działacze organizacji antysekciarskich przekonują, że aktywnością Himawanti w Internecie powinna się zająć policja. – Znów się uaktywnił? Sprawdzę u kolegów z kryminalnego, czy prowadzą jakieś działania, ale jeśli tak, będzie to objęte tajemnicą śledztwa – zaznacza podkomisarz Marek Słomski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach. To w tym mieście mieszka „Mohan”. Sam Matuszewski nie odpowiedział na pytania „Rz” przesłane mu za pośrednictwem e-maila i poczty facebookowej.”

    — Hmm, skoro na usługach pedofilskiej mafii czyli sekty Opus Dei w tym ludzi pokroju Dariusza Pietrka jest jakiś komisarz Marek Słomski, trzeba publicznie zapytać policję w Gliwicach na Śląsku, czy ów komisarz też jest kuta…, znaczy członkiem sekty Opus Dei jak jego mocodawcy i czy lubi kuta…, znaczy członkiem bzykać dzieci doodbytniczo jak jego zboczeni seksualnie mocodawcy, którzy zlecili mu przeprowadzenie jakiegoś kolejnego pedofilskiego ataku na święte i błogosławione Antypedofilskie Bractwa Zakonne Himawanti.

    Pan Mohan panie Wojciech Wybranowski nie odpowiedział panu na pytania, ponieważ obsługą stron i emaili Bractwa zajmuje się zespół złożony z około 30-tu fachowców, a pan jak chce porozmawiać powinien „Guru” zaprosić do domu. A co, i do koperty wrzucić „Co Łaska”, a czemu nie? W pańskiej sekcie oddaje się całe majątki, a Pan Mohan Ryszard Matuszewski, bierze, ale tylko co łaska, za swoje bezcenne i bardzo profesjonalne usługi terapeutyczne!  Może pan pogadać ale o tym ilu biskupów i księży zorało panu odbyt i gardło, członkiem, rzec oczywista, i możesz pan panie Wojciech Wybranowski dostać zalecenia do terapii dla ofiar przemocy seksualnej w katolickiej sekcie. Chyba, że pan to lubisz, to wtedy terapia panu niepotrzebna, ale nie wszyscy lubią przymusowe molestowania na zakrystiach i plebaniach! Ach i trzeba czekać ze 14 dni na odpowiedź, a nie pisać emaili z datą po opublikowaniu debilnego paszkwila ala Opus Dei w gównianym brukowcu gazetowym!

    Jak ci się komisarzyku Marku Słomka z KMP Gliwice nie podoba działalność Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, to poddaj się profilaktycznej kastracji, bo jesteś i będziesz zawsze podejrzewany o ZBOCZENIE SEKSUALNE do dzieci! A i dzieci w internecie przed takim jak Wojciech Wybranowski ostrzegać trzeba, w ramach profilaktyki! Dziennikarz i skeanhed Wojciech Wybranowski to znany opinii publicznej przestępca kryminalny, który w maju 1997 roku przed teatrem Champs-Elysees w Paryżu dokonał zamachu na życie Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego podczas jego oficjalnej rządowej wizyty w Paryżu. Zamach na główę Państwa Polskiego, to czyn zdradziecki, a utwardzane jajka i kamienie którymi rzucał mogły zabić Prezydenta Polski na którego głosowała jednak większość wybroców. Zapewne na polecenie swojego mentora z redakcji radiomaryjnego „Naszego Dziennika” będącego organem niebezpiecznej toruńskiej sekty. Terrorysta zamachowiec Wojciech Wybranowski mieszka w Poznaniu, a właściwie to ukrywa się w Poznaniu, zarówno z powodu choroby alkoholowej na którą cierpi z powodu obrzydliwego katolickiego winopilstwa, a także przed alimentami po jakiejś niedoszłej byłej żonie, a w zasadzie konkubinie, albo po kilku kobietach, które sprofanował w przerwach od pedofilizmu, a one nie chciały z nim żyć, bo może jednak poznały już jego niebezpieczne zamiłowania.

    Pan Wojciech Wybranowski jest także kryminalistą prawomocnie skazanym za publikowanie oszczerstw i pomówień naruszających dobre imię i godność Tomasza Piątka. W uzasadnieniu sąd apelacyjny w II instancji w Warszawie zwrócił uwagę, że zamiast argumentów autor stosował ataki personalne. Wydawca tygodnika „Do Rzeczy” musiał zapłacić 10 tysiecy zł zadośćuczynienia i ponad 3 tysiące zł kosztów sądowych oraz opublikować przeprosiny. Takie skłonności kryminalne Wojciecha Wybranowskiego pokazują, że może być niebezpiecznym paranoikiem, bo akurat chorzy psychicznie na paranoję często stosują pomówienia i oszczerstwa, które pasują im do ich urojeń, w miejsca gdzie nie mają żadnych argumentów ani faktów na poparcie swoich chorobowych tez. Znajomi z poznańskiej dzielnicy sugerują jednak, że może to być paranoja alkoholowa w przebiegu winomszalnej choroby alkoholowej z urojeniami. Rzekomy stan kawalerski zwany teraz singlem, to często rozpusta seksualna jako grzech, oprócz pijaństwa, ale też mogą być skłonności propedofilskie, które łatwiej jest ukrywać przed bliskimi, jeśli się ich nie ma, bo żyje się bez rodziny, bez żony, z dala od dzieci, które są po domach dziecka lub z samotnymi porzuconymi mamusiami.

    Takie to nam pokolenia wyrosły po upadku Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zwanej w skrócie PRL (Pe-eR-eLem). Śmieszni są tacy chorzy psychicznie na urojenia antykomuniści radykalni, co w PRL i po 1989 roku, a nawet w 1997 roku zwalczali komunizm, który jakoby był dla nich jakimś zagrożeniem, chociaż w Polsce Ludowej nie było ustroju komunistycznego, nawet nie próbowano takowego budować, a Polska Partia Komunistyczna była nielegalna i zakazana przez cały okres istnienia PRL. W jakim ustroju, jeśli o PRL chodzi, mogło być tak, że komuniści działali w podziemiu, byli nieliczni, a Partia Komunistyczna była zakazana, podczas gdy w USA jest kilkadziesiąt partii, ruchów i organizacji komunistycznych? Tego sprawcy przestępstw rozboju i zamachu na życie Prezydenta Polski pewnie nie są w stanie pojąć, bo na historii zawsze wagarowali, a jedynie kamieniami i specjalnie utwardzanymi jajkami lubią napadów dokonywać w celach zbójeckich. Wojciech Wybranowski został skazany za zamach we Francji na trzy miesiące więzienia, jednak fama międzynarodowego niebezpiecznego terrorysty już pozostanie w życiorysie.

    I to już tyle o pedofilskiej publikacji w pedofilskim jak widać dzienniku Rzeczpospolita skorumpowanym przez propedofilskich dziennikarzy z sekty Opus Dei, siedliszcza wszelkiego zła, inkwizycji, złodziejstwa i łajzowatej pedofilii katolickiej. Dobrze, że taka sekta jak Opus Dei to tylko mały ciemny dołek, marny acz bolesny i śmierdzący wrzód na dupie katolickiego kościoła. Z czasem dowiadujemy się też o związkach wielu polskich dziennikarzy z mafią pedofilską Jeffreya Epsteina, a to jest bardzo ciekawe i czekamy aż polecą pedofilskie łby plugawego dziennikarstwa brukowego…

    Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti
    Ruch Ofiar Gwałconych w Dzieciństwie przez Katolickich Księży Pedofilów i Zakonnice Pedofilki

    Koordynatorzy Krajowi:
    Angelika i Thomas Burton

  • Napad na mieszkanie Ewy M.!

    Napad na mieszkanie Ewy M.!

    Dnia 6 kwietnia 2006r. przed godziną 8 rano obudził mnie ogromny hałas na klatce schodowej! Zanim zdążyłam podejść do drzwi, do których zaczęto się dobijać, hałas tak się nasilił, że wystraszyłam się i spoglądając przez wizjer chciałam zobaczyć kto tak hałasuje z samego rana. Nic jednak nie było widać, gdyż wizjer był zasłonięty ręką jakiegoś mężczyzny. W tym samym czasie drzwi do mieszkania zostały wyważone łomem, a zamek wyłamany, a ja zostałam mocno uderzona w twarz pięścią, w której był zaciśnięty pistolet. Osobnicy, co się czaili pod drzwiami siłą wtargnęli do mieszkania naruszając mój mir domowy! Sześciu bandytów wymachujących pistoletami wtargnęło do mieszkania w którym przebywałam i zastraszając mnie i popychając, pobili mnie i odpychając mnie od drzwi, w taki sposób, że przewróciłam się i potłukłam boleśnie. Bandyci pobili mnie, uderzając mnie pistoletem i zaciśniętą pięścią w twarz, tak że całe oko miałam spuchnięte i popchnięto mnie wymachując mi nad głową pistoletami tak, że upadłam na podłogę i potłukłam się bardzo dotkliwie uderzając z całej siły o róg stojącej w przedpokoju szafki. Obdukcja biegłego lekarza sądowego stwierdziła moją niezdolność do funkcjonowania przez ponad 7 dni, liczne siniaki i guzy po pobiciu oraz rozcięcie skóry na twarzy, które powstało na skutek uderzenia mnie kolbą pistoletu w twarz i głowę! Napastnicy grozili mi, że mnie zabiją wymachując przy tym pistoletami. Zachowywali się arogancko i głośno. Grozili mi, że w razie jakiegokolwiek oporu wsadzą mnie do więzienia, a na wszelkie moje protesty przeciwko temu napadowi, jeden z nich oświadczył: „Tu nie jest Ameryka, możesz sobie pogadać i pokrzyczeć, a my możemy WSZYSTKO zrobić, co nam się podoba“! W ferworze nienawiści bandyci krzyczeli: „Wypierdalajcie z tego kraju razem z tym waszym sekciarzem z Himawanti“! „Już długo tu nie pożyjecie bo i tak was dojedziemy“! „Polska dla Polaków, a takie wyrzutki jak wy, to do Izraela“!

    Krzyki moje i wrzaski bandytów zaalarmowały moich sąsiadów, którzy nie wiedząc co to się dzieje, wystraszeni wybiegli na klatkę schodową. Byli więc świadkami tego najścia i egzekucji na mej osobie, a także widzieli policyjne suki, które otoczyły blok naokoło i jak szesnastu innych faszystów ubranych na czarno jak hitlerowskie gestapo, krążyło wokoło bloku! Faszystowska mafia, która napadła mnie w mieszkaniu – podczas obecności mego zięcia, o którym bandyci początkowo nie wiedzieli, a który przez cały czas najścia znajdował się w pokoju obok i słyszał wszystko co się dzieje – działała na zlecenie swojego szefa gangstera Dariusza Pietrka z Chorzowa, szefa Faszystowskiego Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji KANA, który wielokrotnie publicznie odgrażał się, że „nie spocznie dopóki nie ZNISZCZY wszystkich ruchów religijnych i filozofii ze wschodu“, a który to poprzysiągł zemstę wszystkim przyjaciołom Ryszarda M., którego już od ponad 10 lat prześladuje i szkaluje w mediach, grożąc mu śmiercią i organizując na niego i jego przyjaciół napady zbrojne. Był on więc koordynatorem wszystkich działań skorumpowanych funkcjonariuszy policji i jak się okazało na podstawie późniejszych oświadczeń policji głównym inicjatorem owego napadu zbrojnego i zastraszania! Ile łąpówki wpłacił Dariusz Pietrek za bandycki napad policyjnym kolegom nazim i faszystom, policja nie raczyła podać.

    Był to już kolejny atak na to mieszkanie, gdzie przebywałam a jedno z kolejnych najść tych bandytów miało miejsce 14-go września 2005r. Bandyci, którzy wtargnęli do domu nie mieli nakazu wejścia, ani przeszukania rzeczy. Zachowywali się bardzo arogancko i zastraszając domowników panoszyli się strasząc wszystkich bronią i tym, że zostaniemy aresztowani i wsadzeni do aresztu jak się nie zgodzimy poddać przesłuchaniom, które starano się na nas wymusić. Bandyci chcieli groźbami wymusić na mnie zeznania przeciwko Ryszardowi M. oraz chcieli mnie poprzez szantaż zmusić do wycofania się z działalności, którą prowadzę w Komitecie Obrony Praw Człowieka, oraz organizacjach pomagających ofiarom gwałtów księży pedofilii. Działający wbrew prawu bandyci nie chcieli pokazać swoich legitymacji służbowych, a stało się to jedynie wtedy, gdy oświadczyłam, że wezwę adwokata. Owymi napastnikami byli: Tomasz K., Andrzej M., Andrzej Cz., Grzegorz M., Leszek Z., Andrzej Ch., oraz Eugeniusz P. Okazało się, że są oni z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej w Katowicach i działają na skutek akcji znanego śląskiego gangstera Dariusza Pietrka. z Chorzowa, szefa Faszystowskiego Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji KANA, który publicznie odgrażał się, że nie spocznie dopóki nie ZNISZCZY wszystkich żydów, masonów i innowierców i nie przegoni ich z Polski. Dariusz Pietrek zajmuje się też zwalczaniem wszystkich ruchów religijnych i filozofii, które są ze wschodu, jak już wspomniałam wcześniej!

    Napastnicy wygrażający pistoletami, przez cały czas pobytu w mieszkaniu, obrażali moje uczucia religijne wyśmiewając się z przedmiotów kultu religijnego, zgromadzonych na mym domowym ołtarzyku i oszczerczo oskarżali mnie iż jak to stwierdził jeden z napastników: „na pewno ukradła z kościoła“! Wyzywali mnie też i obrażali, uważając iż jestem osobą chorą psychicznie i że na pewno „pójdę siedzieć“, bo; „nie podoba nam się twoja działalność“! Na pytanie dlaczego mnie tak bestialsko prześladują – nie uzyskałam odpowiedzi, poza tym, że wyśmiewali się bezczelnie i arogancko z tego wszystkiego co robię, a jeden bandyta bawiąc się pistoletem, co rusz mistyfikował moją śmierć zmuszając mnie do leżenia na podłodze i przykładając mi pistolet do głowy, karku i pleców. Przez cały czas pobytu w mieszkaniu BANDYCI zachowywali się wobec mnie bardzo brutalnie, opryskliwie, oszczerczo, a także butnie i wyniośle! Włamali się do mieszkania, kiedy jeszcze spałam, toteż nie mogłam się ubrać i cały czas w koszuli nocnej musiałam siedzieć, albo leżeć na dywanie twarzą do ziemi, bez możliwości przebrania się. A kiedy zapytałam, kto mi zwróci pieniądze za wyłamane łomem drzwi i rozwalony zamek, to stwierdzili śmiejąc się bezczelnie: „sama sobie to musisz naprawić“! Ponadto wyśmiewali się z prowadzonej przeze mnie działalności, oraz dotykali moich osobistych przedmiotów służących mi do kultu religijnego wyśmiewając się z nich i bezczeszcząc je plugawie.

    Policyjni bandyci sterroryzowali też domowników bronią i trzymali nas na muszce aż przez 2 godziny! Znęcali się nad nami psychicznie i rozpoczęli przeszukanie mieszkania, wzywając posiłki czyli następną ekipę prześladowczą. Pilnujący mnie bandyci przez cały czas bawili się kajdankami i pistoletami, oświadczając, że to dla mnie! Kiedy przyjechała następna ekipa prześladowców – rozpoczęto przeszukanie mieszkania bez nakazu prokuratora. Kryminaliści dokonali zaboru mienia konfiskując mi 2 komputery (w tym laptop) i 3 drukarki służące do pracy społecznej w Komitecie Obrony Praw Człowieka. Dokonali grabieży materiałów szkoleniowych, a było to ponad 100 płytek CD, które są mi potrzebne do pracy, gdyż działam w Europejskim Komitecie Obrony Praw Człowieka, gdzie występuję w obronie prześladowanych i szkalowanych Mniejszości Religijnych i Wyznaniowych oraz wszystkich skrzywdzonych osób, które zostały uwięzione przez sądy i prokuratury na podstawie pomówień i oszczerstw mafii faszystowskiej zwalczającej tak zwane „sekty“ w Polsce. Skradziono mi broszury, ulotki, książki, materiały biurowe, przez co pozbawiono mnie możliwości zarobkowania i pozbawiając w ten sposób warsztatu pracy – skazano na życie w biedzie i nędzy! Zaboru mienia dokonali: Krzysztof S., Zbigniew P., Adrian M., Tomasz M., na zlecenie gangstera Dariusza Pietrka szefa śląskiej mafii z Chorzowa, także szefa Faszystowskiego Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji KANA w Katowicach, do czego się przyznali!

    Policjanci zachowywali się tak, jakby byli ponad prawem gwałcąc Konwencję Genewską i wszelkie Prawa Człowieka. Bezcześcili i profanowali przedmioty kultu religijnego wbrew mym protestom by tego nie robili, grzebali w mych osobistych rzeczach i wyśmiewali się ze zdjęć mych nauczycieli i przedmiotów religijnych w ogóle. Na koniec tej napaści agresorzy zabawiali się filmowaniem całego zajścia i fotografowania całego mieszkania. Kiedy tylko doszłam do siebie, już po opuszczeniu mieszkania przez najeźdźców, doszły do mnie informacje, że całe to najście policji na mieszkanie gdzie przebywałam było pokazane w telewizji, a Dariusz Pietrek i współpracujący z nim faszysta i przestępca kryminalny, aferzysta i były eSBek Tadeusz Mynarski szkalowali mnie i moją działalność na antenach wszystkich programów telewizyjnych, a w gazetach ukazały się oszczercze i pomawiające mnie artykuły! W tym samym czasie inwigilowano też członków mej rodziny, oraz mych przyjaciół i znajomych mieszkających w różnych częściach Polski. Wielokrotnie grożono nam śmiercią, jesteśmy prześladowani, śledzeni i napadani, a nasze rozmowy telefoniczne znajdują się na bezprawnym podsłuchu policji. Wielu z mych przyjaciół zostało pobitych, dostajemy telefony i emaile z groźbami śmierci i nasze życie jest w niebezpieczeństwie, gdyż ogólna ksenofobia i faszyzm szerzy się w zastraszającym tempie!

    Bulwersuje mnie fakt, że obecnie w Polsce napada się, pomawia i wsadza ludzi do więzienia pod byle wymyślonym pretekstem! Powszechnie było już wiadomo, ale i znane mi są osobiście i wielu moim znajomym sytuacje znęcania się tzw. Policji, służb więziennych nad swoimi ofiarami, bicie do nieprzytomności w celu wymuszenia zeznań, przymuszanie poprzez szantaż do przyznawania się do winy, której ofiara nie popełniła, rozbijania małżeństw, zastraszania członków rodziny niewygodnych osób, czego też w większości na własnej skórze właśnie też doświadczyłam! Wzywam policyjną mafię gangsterów i włamywaczy do zapłacenia za wyłamane drzwi, do zapłacenia odszkodowania za brutalne pobicie i publicznego przeproszenia mnie za spowodowane krzywdy. Żądam aresztowania i osadzenia w więzieniu gangstera Dariusza Pietrka, Tadeusza Mynarskiego i ich nazistowskich wspólników z policji w trybie Artykułu 119 Kodeksu Karnego, bo taka niebezpieczna zbrodnia została na mnie popełniona!

    Ewa M.