Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: fałszywi guru

  • Sekciarstwo i Inne Demonizmy w Czystych Naukach Duchowych

    Sekciarstwo i Inne Demonizmy w Czystych Naukach Duchowych

    Przekazy duchowych nauk jakie ludzkość otrzymała od swoich przewodników, synów bożych, świętych i proroków, awatarów zawsze były czyste i doskonałe, bez żadnych toksycznych ani destrukcyjnych ideologii o jakich często się ostatnimi czasy mówi. Warto sobie uświadomić jakiego rodzaju idee, poglądy i ideologie stanowią w skądinąd czystych naukach duchowych, toksyczną, demoniczną domieszkę wprowadzoną przez złe duchy (angra mainu) próbujące wypaczyć duchową ścieżkę ewolucji ku zbawieniu i oświeceniu jaka przeznaczona jest dla całego rodzaju ludzkiego. Złe duchy potrafią podłączyć się ze swoimi ideami i opiniami, szczególnie do ludzi odbierających przekazy z wyższych wymiarów oraz od istot z niewidzialnych planów. Potrafią też inspirować ludzi całkiem z pozoru religijnych, o dobrej naturze, do przyjęcia i podążania za ideami prowadzącymi w zupełnie ślepą uliczkę, na manowce duchowego rozwoju, na ścieżkę błądzenia i zagubienia. Przyjrzyjmy się kilku częściej spotykanym toksycznym ideom i poglądom.

    Podstawową toksyczną ideą, zgubnym poglądem zasiewanym przez złe demony z loży lucyferycznej kierowanej przez demona Wiroćanę czyli Lucyfera jest poczucie wyższości i lepszości od innych. Osoba, która chwyci taki zgubny diabelski pogląd zaczyna uważać, że jej religia czy droga duchowa jest lepsza od innych, wyższa lub jedyna, która prowadzi do zbawienia czy oświecenia. Jeśli ktoś twierdzi, że tylko należąc do jego organizacji duchowej lub religijnej można osiągnąć zbawienie lub oświecenie to właśnie mamy do czynienia z osobą, której umysł został omamiony zgubną ideologią prowadzącą prosto do piekła, a nie do wyzwolenia. Jeśli podobnie, ktoś twierdzi, że tylko poprzez jego mistrza czy świętego można osiągnąć zbawienie lub oświecenie, to także mamy do czynienia ze zgubną, lucyferyczną czyli diabelską ideą zasianą dla zatracenia w być może pobożnym i szlachetnym umyśle. Demon zasila swoją zgubną myśl i podsyca ją, aż do takiego stopnia, że jak takiej zatrutej osobie podważymy czy zanegujemy jej fałszywy światopogląd, zaczyna być agresywna i walczyć o słuszność swojej szatańskiego pochodzenia racji. I o to właśnie sprytnym demonom chodzi, żeby ludzi podjudzić do ideologicznej agresji i walki!

    Podążając duchową drogą rozwoju, ścieżką religijności i prawości musimy wystrzegać się tego zgubnego ziarna poczucia wyższości i jedyności, poczucia jedynie słusznej drogi, religii, kościoła czy organizacji. W istocie jest bardzo wiele duchowych organizacji, których nauczyciele bądź mistrzowie mogą nam pomóc osiągnąć samorealizację, a w końcu całkowite zbawienie czy oświecenie. Musimy wszystkie religie uważać za równe i równouprawnione i podobnie ze wszystkimi szkołami duchowymi czy ruchami mistycznymi i ezoterycznymi oraz ich duchowymi mistrzami. Jeżeli ktoś popada w chorobę psychiczną poczucia wyższości, jedynej racji i słuszności, to jego droga do oświecenia zostaje zamknięta i czeka go już tylko duchowy upadek. Rozmaite postacie tego demonicznego zniewolenia czyhają na człowieka. Jeżeli pojawia się pokusa uważania swojego mistrza duchowego takiego jak Chrystus, Kriszna, Buddha, Sai Baba czy Zaratusztra za lepszego od pozostałych, wyższego od nich lub doskonalszego to jest już oznaką, że zostaliśmy skażeni demoniczną inspiracją i zaczynamy schodzić na drogę duchowego upadku, gdyż zostaliśmy zwiedzeni przez złe, lucyferyczne duchy ich ulubioną trucizną dodawaną do czystych nauk prawdy o duchowej równości i powszechnym braterstwie wszystkich świętych bożych. Taki religijny paranoik, który uważa, że tylko w jego kościele czy sandze jest zbawienie, oświecenie i że tylko jego mistrz jest jedyny i tylko jego księga oraz sposób jej interpretacji jest słuszna i zawiera prawdę pokazuje nam, że właśnie został kompletnie omamiony przez zwodnicze złe duchy i stacza się prosto do piekła ze swoją szczerą wiarą w toksyczną ideologię z lucyferycznego światka.

    Toksyczna, demoniczna ideologia poczucia jedynej racji, wyłączności własnego mistrza czy guru, wyższości własnej ścieżki czy religii ponad wszystkimi innymi prowadzi prosto do ciemnoty i ciasnoty umysłowej którą potocznie zwiemy ciemnotą fanatyzmu i sekciarstwa. Jeżeli zdarza się duchowy pseudonauczyciel, który zakazuje ci czytać duchowe książki innych nauczycieli albo innych niż własna organizacji duchowych lub religijnych, zakazuje spotykać się z innymi duchowymi nauczycielami, kapłanami czy guru żądając przynależności jedynie do swojej osoby lub organizacji czy kościoła, to właśnie mamy do czynienia z ideologiem opętanym i kompletnie omamionym przez sprytne i bardzo złośliwe duchy szatańskie z loży lucyferycznej. W autentycznym ruchu duchowym czy religijnym nie ma takich zakazów ani zjadliwych fanatyzmów pokazujących przy okazji prymitywny i najciemniejszy egoizm typu: „tylko my” czy „tylko ja”.

    Kiedy złe duchy zasieją toksyczne idee w duchowych naukach i przekazach jakiejś szkoły czy nauczyciela wtedy także sprytnie pilnują, żeby wierzące i zaangażowane w te nauki osoby nie miały kontaktu z innymi przekazami które mogły by zweryfikować ich błędne poglądy i toksyczne idee. Wtedy naciskają i inspirują rozmaite zakazy czytania nauk innych religii, nauczycieli i szkół duchowych. Zdarzają się systemy religijnych wierzeń które składają się z całkowicie toksycznych, szatańskich dogmatów, a ich liderzy, kapłani, duchowni i guru zajmują się głównie potępianiem i piętnowaniem innych religii, szkół duchowych, filozofii i światopoglądów. Taka sekta zdradza, że jest już całkowicie toksyczna i wiedzie jedynie do zguby i zatracenia. Liderów sekt opętanych całkowicie przez szatańskie złe duchy poznać właśnie po tym, że zajmują się głównie tępieniem tak zwanych herezji czyli odmiennych koncepcji i poglądów religijnych czy duchowych innych religii. Aby wrócić na właściwą drogę bożą powinni oni raczej zająć się intensywnie studiowaniem tego, co wszystkie religie i szkoły duchowej myśli mają w swych naukach ze sobą wspólnego. Idee, które są takie same we wszystkich religiach i szkołach ezoterii są niewątpliwie najmocniejszymi i uniwersalnymi prawdami danymi ludzkości przez Jedynego Boga.

    Nie jest prawdą, jak twierdzą ludzie o skażonych umysłach, że trzeba mieć tylko jednego mistrza czy guru, szczególnie takiego jak Buddha czy Chrystus. Człowiek może mieć więcej guru i mistrzów i ważne jest żeby z nimi wszystkimi podtrzymywał dobry kontakt i nić sympatii oraz kultywował ich nauki i otrzymane praktyki duchowe. W istocie, kiedy człowiek osiąga bardziej oświecone, wyższe wymiary bytu, niknie indywidualność umysłów, a pojawia się sfera zjednoczenia serc i umysłów w jedno wspólne serce i w jeden wspólny umysł. Prawdziwy umysł Kriszny, Buddy, Jezusa Chrystusa, Muhammada, Mojżesza, Rama, Sai Baba i innych świętych bożych jest jednym, zjednoczonym umysłem i sercem i to jest też jednocześnie umysł Boga, sfera światłości z której spływają autentycznie duchowe inspiracje. I dobrze by było, żeby ludzie szukający duchowej inspiracji bardzo uważali, żeby do tych odbiorów nie podłączały się żadne sprytne demony udające chętnie aniołów światłości i nie skażały nam światopoglądu duchowego swoimi toksycznymi ideami śmieciami. Kiedy osiągniemy oświecony poziom bytu, zbawienie, wtedy stopimy się swoim umysłem z umysłem Boga, z boską myślą i będziemy mieli wspólny umysł ze wszystkimi autentycznymi mędrcami, świętymi i prorokami bez wyjątku i bez żadnej oddzielności. Jeśli więc ktoś nierozważnie myśli, że tylko nauka duchowa przekazana przez Krisznę jest słuszna albo że tylko nauka duchowa przekazana przez Jezusa jest słuszna, a inne nie to jest już przykładem religijnego obłąkania toksyczną ideologią lucyferyczną.

    Czysta duchowa nauka i praktyka bywa też skażona rozmaitymi demonicznymi rytuałami i zwyczajami, które z Drogą Bożą nie mają bynajmniej nic wspólnego. Każda autentyczna religia i duchowa droga wymaga od swoich adeptów jakiegoś stopnia czystości w codziennym życiu. Często spotykanym elementem demonicznym wprowadzonym do religii i szkół duchowych przez samego Szatana (Satanaela) jest zwyczaj picia alkoholu, wina czy wódki (sake) w czasie religijnych rytuałów i uroczystości. Sprytne demony wykorzystują ludzkie słabości żeby otworzyć sobie drogę do kierowania ludzkimi umysłami i do ich podporządkowywania. Akt spożycia alkoholu, wina czy sake w czasie liturgii przyciąga tłumnie liczne demony, które przemawiają potem przez osoby spożywające alkohol. Wiedzieli o tym wszyscy pobożni żydzi, chrześcijanie, muzułmanie, buddyści, hinduiści i inni, gdyż każda religia została uprzedzona o szatańsko zgubnym wpływie spożywania alkoholu. W istocie swej, akt spożycia alkoholu jest już sam w sobie komunią z Szatanem przez samego Szatana oraz Belzebuba zresztą ustanowioną i w miarę możliwości przez nich wprowadzaną do różnych religii i szkół duchowych. Satanizującą sektę poznamy więc prosto po tym, że w czasie jej nabożeństw, świąt i uroczystości kapłani lub wszyscy wierni spożywają jakiś rodzaj alkoholu. I podobnie rzecz się ma ze spożywaniem innych narkotyków, które zawsze, włącznie z alkoholem otwierają wrota do demonicznego świata i demonicznej inspiracji. Podobnie szatańskim elementem w kultach duchowych jest pochodzący z inspiracji Belzebuba i podległych mu złych duchów zwyczaj spożywania własnych ekstrementów w celach duchowych lub leczniczych. Picie własnego moczu lub spożywanie własnego kału, a czasem moczu i kału jakiegoś mistrzunia jest ewidentnym skażeniem demonicznym wprowadzonym przez Belzebuba i inne szatańskie złe duchy, które dzięki temu działają a nawet leczą osobę swoimi demonicznymi mocami, co w efekcie da uzależnienie i totalny upadek. Spożywanie ekstrementów podobnie jak picie alkoholu i innych narkotyków to demoniczne komunie z piekielnymi siłami zła.

    Kapłani spożywający alkohol lub inne narkotyki w czasie swoich nabożeństw i pudźy wędrują prosto do piekła i co gorsza wszystkie swoje owieczki, które im wierzą za sobą pociągają! Bodaj najbardziej zdemonizowanym przez szatański alkohol w historii był kult Dionizosa, którego wyznawcy i kapłani w końcowej fazie jego istnienia nie tylko pili w czasie nabożeństw, ale kompletnie się upijali przez wiele dni i tygodni! Szatan i jego piekło wszystkich ich pochłonęło i mogą być oglądani przez widzących jak marnieją w ognistej sferze. Jeśli więc trafimy na kult religijny lub szkołę mieniącą się duchową i zobaczymy, że jej duchowni i wierni popijają w czasie nabożeństw czy pudźy albo popalają jakieś inne narkotyki to lepiej się takiej destrukcyjnej sekty zwiedzionej przez szatańskie moce wystrzegać. Jeśli jakiś kapłan czy guru najpierw spożywa alkohol albo inne narkotyki w czasie swej liturgii, a potem błogosławi, bierzmuje czy inicjuje swoich wiernych to w sposób oczywisty podłącza ich do Szatana i innych złych duchów które w czasie upojenia przez niego działają. Z takich podłączeń trzeba się oczyścić i uwolnić aby nie zostać pochłoniętym przez najcięższe piekła na wieczne zatracenie.

    Oznaką całkiem podstawową wskazująca na to, że budzimy się do życia duchowego, religijnego i próbujemy wstąpić na ścieżkę do zbawienia, oświecenia jest naturalnie budząca się skłonność do modlitwy i medytacji. Modlitwa i medytacja to jedna moneta będąca podstawową praktyką duchową otwierającą przed nami świat niebiański i boski. Złe, demoniczne duchy potrafią sprytnie wytłumić budzące się skłonności do życia duchowego przez różne zwodnicze idee na temat modlitwy i medytacji. Potrafią zasiać taką toksyczną ideologię, że przykładowo modlić się wolno i trzeba ale medytować nie wolno bo to coś złego. I jak uwierzymy w taką szatańską idee zasianą w naszym umyśle i stłumimy naszą skłonność do medytacyjnej refleksji to sama modlitwa już nie będzie nam pomocna, bo z jedną tylko monetą wspomnianej całości i tak w życiu duchowym daleko nie zajdziemy. Podstawowy pojazd duchowej praktyki, który jest niezbędny dla duchowego wzrostu i podążania do zbawienia to pojazd modlitwy (mantrowania) i medytacji (dhjany). Zdarzają się też toksyczne posiewy demonów w których zaczyna się twierdzić przykładowo takie brednie, że jak ktoś już medytuje to modlitwa nie jest mu już potrzebna. I osoba która się stosuje do takiej idei przestaje się duchowo rozwijać i nigdy nie osiągnie zbawienia. Jak więc trafimy na nawiedzonego kaznodzieję, który nakazuje modlitwę, a zabrania medytacji lub odwrotnie, to znaczy, że trafiliśmy na biedaka który całkowicie pobłądził i podąża już tylko demoniczną ścieżką zatracenia, gdyż możliwość jego duchowego wzrostu została przez złośliwe demony podcięta u samych podstaw. Modlitwa i medytacja czyli mantrowanie i dhjana to dwie nogi umożliwiające sprawne poruszanie się naprzód w życiu duchowym i każdy autentyczny przewodnik duchowej drogi będzie o tym pamiętał i miał to na uwadze.

    Jeżeli do guru czy kapłana przyjdzie osoba, która powie, że ona tylko chce się modlić, a medytować nie chce lub odwrotnie, nauczyciel powinien rozważyć czy nie jest pod demonicznym wpływem lub opętaniem i złośliwe duchy wytwarzające taką inspirację przepędzić. Tępiciele medytacji są więc oczywistymi sprzymierzeńcami i sługami Szatana i wszelkich innych niegodziwych i złych duchów, które tylko czyhają na to, żeby mieć sposobność zdeprawowania duszy i uniemożliwienia jej rozwoju duchowego ku zbawieniu czy oświeceniu, co bezwzględnie wymaga używania pojazdu praktyki składającego się co najmniej z modlitwy i medytacji. Medytacja jest praktyką wznoszącą na wyższe poziomy ducha, a modlitwa jest praktyką stabilizującą pozwalającą się na nich utrzymać.

    Typowym błędem na duchowej drodze powodującym całkowite odcięcie się od źródła duchowej inspiracji jest postawa ideologicznego separatyzmu polegająca na akceptacji jakiegoś jednego źródła nauk, a jednocześnie na gorliwej negacji innych źródeł duchowych nauk, które z punktu boskiego umysłu i tak są jednym źródłem. I tak osoba twierdząca, że trzyma się nauk Kriszy a jednocześnie negująca naukę Buddy pokazuje, że w rzeczywistości jest odcięta od źródła duchowej nauki, bo odcinając się od nauki Buddy i negując tę naukę tym samym wypiera się totalnie także i nauki Kryszny, bo obaj oświeceni mędrcy mają wspólny umysł i trwają w całkowitym zjednoczeniu myśli i idei. Oczywiście tak samo jest z osobą twierdzącą, że rzekomo trzyma się nauki Chrystusa a negującą jednocześnie naukę Mohammada, Mojżesza Rama czy Lao Tsy. Taka osoba pokazuje, że ze źródłem duchowej nauki nie ma w ogóle nic wspólnego, a jej umysł jest całkowicie pod kontrolą złych demonów i właśnie dlatego częstokroć taka osoba będzie bardzo gorliwie krytykowała, tępiła i poniżała rozmaite źródła duchowej nauki, które są w istocie jednym źródłem! Połączenie ze źródłem duchowej nauki zawsze oznacza generalną akceptację wszystkich duchowych przekazów jakie spłynęły na ziemię poprzez mistrzów, świętych i proroków wszystkich czasów, religii i tradycji. Polemiki teologicznych negacji są więc mętnymi ścieżkami stworzonymi przez złe, szatańskie demony, ścieżkami wiodącymi do odcięcia od boskiego umysłu, upadku i zatracenia. Musimy dobrze zapamiętać tę lekcję, że jeśli ktoś prawdziwie przyjmuje naukę Jezusa czy Buddy to jednocześnie przyjmuje naukę Kriszny, Zaratusztry, Mojżesza, Lao Tsy, Mao-son, Rama, Mohammada i wszystkich innych świętych, mistrzów i proroków zwanych razem synami bożymi lub awatarami.

    W każdych czasach żyło na ziemi zawsze przynajmniej 365 mistrzów duchowych, świętych synów bożych, z których każdy mógł być nazwany najwyższym. Jeżeli komuś wydaje się, że Kriszna, Buddha czy Jezus był najwyższym mistrzem i największym świętym, to powinien ochłonąć trochę i uprzytomnić sobie, że oprócz nich w ich czasach żyło jeszcze przynajmniej 364 takich samych wielkich świętych mistrzów jak oni! Nie każdy wielki święty syn boży otrzymuje misję założenia nowej religii czy wielkiej szkoły duchowej, żeby stał się bardzo znanym, więc rzeczywista większość tej duchowej hierarchii pozostaje nieznana i przed światem zakryta. Warto też uprzytomnić sobie, że oprócz tego, że w jednym czasie żyje na ziemi nie mniej niż 365 świętych mistrzów, to na każde 10 mln ludzi przychodzi na świat jedna święta istota duchowego mistrza! Mamy więc ponad 600 awatarów rangi Chrystusa, Buddy, Kriszny czy Sai Baba jacy aktualnie żyją na ziemi! Jeszcze lepiej jak sobie uprzytomnimy, że na Polskę akurat wypada 4 żywych świętych rangi mistrza najwyższego czyli żywego Chrystusa, Buddy lub Kriszny! Nabierając czystej wiedzy o istnieniu duchowych mistrzów i świętych jakieś szatańskie fobie o wyjątkowości czy jedyności jakiegoś guru czy mistrza nie mają żadnej szansy na zalęgnięcie się w naszym umyśle. Sprytne demony będą musiały wymyślić dla nas jakąś inną toksyczną ideę którą mogłyby nas doprowadzić do zwiedzenia i upadku.

    Zdarzają się kursy rzekomo duchowego rozwoju, które nie tylko, że zabraniałyby medytacji a pozwalały na modlitwę, ale są aż do tego stopnia skażone przez demony, że zakazują jakiejkolwiek praktyki duchowej. Nie wolno ani się modlić ani medytować. A bez mantrowania i dhjany człowiek w duchowym rozwoju nie zrobi ani kroku naprzód! Jedynie przywiąże się do takiej skażonej, toksycznej wiedzy i będzie napędzał nią swój marny intelekt mamiąc się złudnie, że cośkolwiek robi, a w rzeczywistości spadnie w piekielne czeluście, bo wiara w idee pochodzące od demonów i kultywowanie zwyczajów pochodzących od demonów prowadzi prosto do świata piekielnego i nie ma dla człowieka żadnego ratunku jak tylko porzucenie zwodniczych, szatańskich ideologii. Trzeba się więc wystrzegać dla własnego dobra wszelkich kultów zabraniających robienia ćwiczeń praktyki duchowej, szczególnie tej najbardziej podstawowej jak mantrowanie (modlitwa) i dhjana (medytowanie), bez której nawet nie wstąpimy na drogę duchowego wzrostu.

    Każda autentyczna droga duchowa, która zachowała czystą naukę i się jej jako tako trzyma, będzie albo wymagała od swoich adeptów bezwzględnego porzucenia mięsnego odżywiania, albo też będzie przynajmniej wskazywać walory zdrowotne i duchowe wegetarianizmu, który na wyższych szczeblach duchowego rozwoju jest bezwzględnie konieczny, a na niższych szczeblach, chociaż nie jest jeszcze absolutnie konieczny to jest intensywnym i pomocnym pojazdem praktyki duchowego wzrostu. Ludzie, którzy jedzą wszystko i twierdzą że są duchowo wysoko rozwinięci zwyczajnie łżą, gdyż zapewne zostali zwiedzeni jakimiś demonicznymi ideami negującymi potrzebę czystości. Kulty całkiem zatoksycznione demonicznymi ideami pochodzącymi od demona rozwiązłości i rozpusty jakim jest diabeł Lechery wręcz gorliwie negują i tępią wegetarianizm we wszystkich jego odmianach nawet śladowych. To potępienie jest w istocie potępieniem dla czystej drogi bożej i wszystkiego co stoi bliżej Boga. Zaiste taki kult jest już całkiem szatański, a raczej lecheryczny!

    Każda istota stojąca na wyższym stopniu duchowego rozwoju, znajdująca się bliżej oświecenia czy zbawienia, będzie unikała pokarmu mięsnego, a preferowała zdecydowanie pokarm czysto roślinny, wegetariański! Przekazy mówiące o tym, że Jezus czy Buddha jadł mięso są zwyczajnym szatańskim, lecherskim łgarstwem mającym omamić wyznawców różnych kultów religijnych. Wszystkie rzekomo zdrowe diety preferujące mięsne odżywianie pochodzą z diabelskiej, demonicznej inspiracji i są kłamstwem Szatana. Dobry Bóg ustanowił dla człowieka roślinne odżywianie, a Szatan podszepnął mięsne odżywianie, a nawet dopisał to do świętych pism religijnych, które pochodziły od Boga. Nawet pragnienie spożywania mięsa jest potrzebą, która nie pochodzi z natury człowieka, ale z tchnienia szatańskiej, lecherycznej inspiracji żyjącej na podłożu lękowym i agresywnym, pod wpływem której zdradza się być człowiek mięsa pragnący! Osoba, która myśli, że jest bardzo religijna czy uduchowiona bo należy do jakiejś sekty czy szkoły tajemnej, a często i mocno pragnie mięsa, pokazuje, że w rzeczywistości jest jeszcze mocno opętana szatańskimi inspiracjami zasiewanymi i podsycanymi przez bardzo złe i złośliwe duchy demoniczne!

    Jeśli już nawet jakaś osoba zaangażuje się w autentyczny kult duchowy to może się zdarzyć, że demony z piekielnej loży Belfaegara będą w niej zasiewać duchowe lenistwo. Podsuną takie sprytne idee, że może już jest tak wysoko rozwinięta, że nie potrzebuje już więcej ani duchowej nauki od nikogo ani duchowej praktyki. Wtedy osoba tak omamiona przestaje słuchać i studiować duchowe nauki, a także przestaje wypełniać duchowe ćwiczenia służące wzrostowi ku oświeceniu. I jest to już ewidentny początek duchowego upadku i uwstecznienia! Generalnie, postępując progresywnie duchową drogą powinniśmy ciągle studiować boską wiedzę oraz ciągle wypełniać duchowe praktyki fundamentalnie oparte o modlitwy i medytacje! Błędna idea, że się już nie potrzebuje duchowej nauki od nikogo prowadzi często wprost do zerwania więzi łączących z duchowym nauczycielem, guru i duchową szkołą (kościołem, sanghą), a takie zerwanie więzi, szczególnie z głęboko inicjacyjnymi liniami przekazu zawsze wiedzie do duchowego upadku i zatracenia. Zdarzają się też demoniczni hochsztaplerzy duchowego pseudorozwoju, którzy oferują odłączenie się od inicjacyjnych linii przekazu, które na wyższych szczeblach duchowego wzrostu są niezbędnie potrzebne dla duchowej ascensji, a zawsze skutkiem takiego demonicznego odłączenia jest duchowy upadek w piekielną czeluść. Ludzie, którzy zerwą inicjacyjną więź łączącą ich z jakąś autentyczną, założoną przez Boga lub jego posłańca szkołą duchowego rozwoju czy linią duchowego przekazu, prędzej czy później będą cierpieć na rozmaite psychiczne zaburzenia i fobie, gdyż siły demoniczne będą sobie na nich igrać i używać ze zdwojoną mocą dowodząc im tym samym swojego zwycięstwa nad ich duchowymi skłonnościami i dążeniami.

    Człowiek, który wstąpił na ścieżkę inicjacyjną winien dbać o kultywowanie i podtrzymywanie swojego związku z taką linią przekazu. Jeśli ktoś przyłączył się do więcej niż jednej inicjacyjnej linii przekazu, winien kultywować je wszystkie i dbać o podtrzymywanie z nimi łączności, ucząc się w nich i praktykując je, w miarę możliwości intensywnie. Porzucenie jednej linii inicjacyjnego przekazu jest zawsze mocnym oderwaniem się od Boga w ogóle i zerwaniem połączenia w rzeczywistości ze wszystkimi liniami na podobnej zasadzie jak to było z negacją źródła duchowych nauk, gdyż nić inicjacyjnego przekazu jest w istocie duchowym połączeniem z Bogiem! Porzucając łączność z inicjacyjną linią przekazu w istocie zrywamy swój związek, połączenie z Bogiem, a taki zerwany świadomie związek bardzo ciężko jest naprawić lub bywa, że w ogóle jest to nie możliwe. Piekło pełne jest ludzi, którzy zerwali połączenie z Bogiem poprzez zerwanie łączności z duchowymi liniami przekazu nauk i praktyk! Liderzy niektórych separatystycznych i toksycznych sekt, którzy nowo wstępującym do nich osobom nakazują wyrzeczenie się, zaparcie i zerwanie wszelkich więzi z poprzednimi szkołami duchowymi czy religijnymi powodują w rzeczywistości duchowy upadek swoich pupilków, którzy z duchowego dołka zwanego piekłem nie pozbierają się już przez długie eony! Takież same są skutki nawrócenia się z buddyzmu na chrześcijaństwo czy też z chrześcijaństwa na krisznaizm, jeśli w parze z rzekomym nawróceniem idzie wyrzeczenie poprzedniej inicjacyjnej ścieżki duchowego wzrostu! Nawrócenie jest wtedy całkowitym duchowym upadkiem i totalną inwolucją świadomości duszy. Nic dziwnego, że tak nawrócone osoby stają się religijnymi fanatykami o obrazie paranoi pokazując tym samym, że z uduchowieniem, pobożnością, zbawieniem ani oświeceniem nie mają już nic wspólnego.

    Mohan Ryszard Matuszewski

  • Lewiatan – Zły Duch Apasmara!

    Lewiatan – Zły Duch Apasmara!

    (1) Wielu nawiedzonych ludzi twierdzi, że ma „spontaniczny”, „naturalny” kontakt z Bogiem, ale w rzeczywistości nie chcą ani wykonywać Woli Bożej ani nawet słyszeć o obowiązkach wobec Boga czy Prawie Bożym. Znaczna część takich samorodków rzekomej boskości pielęgnuje awersję i krytykanctwo wobec treści i zasad objawionych świętych pism, chociaż ich nawet nie czytało! Wszyscy oni wchodząc na autentyczną Duchową Ścieżkę ku Bogu Niebios mają wrażenie „urwania kontaktu”, „utraty naturalnej więzi ze swoim bogiem” i tym podobne doświadczenia, które są oznaką egzorcyzmu uzdatniającego do rozwoju duchowego. Ludzi najbardziej zaawansowanych w Drogę, oddanych i pełniących Wolę Boga, poświęcających się dla Rozkazu Boga odbierają źle, wręcz wymiotnie i często złośliwie krytykują czy komentują. Omamienie przez demoniczne istoty, które udają Boga lub Anioła i cwanie pozorują wyższą Boską Siłę jest jednym z najczęściej spotykanych rodzajów subtelnego acz mocnego opętania przez złego ducha zwodzącego, opętania wielce szkodliwego bo rujnującego całą duchową drogę człowieka. Często w roli siły zwodzącej występuje LEVI’ATHAN w spolszczeniu pisany jako LEWIATAN, zły duch wodny!

    (2) W rzeczywistości wszyscy ci „naturalni samoistnie nieświadomie” rzekomo w „bogu” są w duchu LEVI’ATHAN-a, który daje pewną siłę i moc niby „duchową” pozwalając na bardzo radosne igraszki, swobodę, spontaniczność, ale odcinając od tego co Najistotniejsze, od Guru, Dharmy i Sanghi, od Czystej Więzi z Bogiem Niebios i od pełnienia Świętej Woli Bożej. Awersja do zaangażowanych Ludzi Drogi, odrzucanie potrzeby Guru/h, negowanie Prawa Bożego, ustawiczne ignorowanie Woli Bożej, to subtelne zjawisko, a faktycznie opętani, we władzy Levi’athana dokładnie do takowych należą. Cechuje ich charakterystyczna, ponadprzeciętna intuicja praktyczna, jednakże nie mają żadnej Intuicji w wypełnianiu Woli Bożej, stosowania Prawa Bożego, wypełniania Obowiązków wobec Boga. Zwykle osoby owładnięte duchem Levi’athana mają bardzo poważne problemy z wykonywaniem praktyk duchowych dawanych jako Lekcje w Inicjacyjnej Szkole Ducha Bożego! Praktykują od przypadku do przypadku, zrywami i porzucają praktykę, gdy jej Moc zaczyna zrywać przywiązania do 'Demona Wód i Morza’ bo tak się poetycko go nazywa, a wyczyszcza z tego iluzorycznego złudzenia „spontanicznej boskości”. Podobnie wygląda twórczość artystyczna demonicznie opętanych osób, które uważają się za wielkich i wyjątkowych twórców, a w swych dołkach i depresjach nie mogących się zmobilizować do tworzenia albo niszczących lub ukrywających wszystko to co ma jakąś duchową wartość. Lewiatan opętuje bowiem nie tylko tych, którzy myślą o duchowej ścieżce czy religijności, ale wszystkich, którzy są odbiorczy dla niewidzialnych źródeł natchnienia czy inspiracji. Malarstwo pochodzące od inspiracji Lewiatana jak i innych demonów jest zwykle w tonacjach buro-szarych, sinawych, brunatnych, ciemno-czarnych, a każdy czysty kolor tęczowy jest przybrudzony.

    (3) Ludzi w owładnięciu Lēvi’athana czy Bē’hemotha (w spolszczeniu Behemota), to każdy Guru/h, Człowiek/Anioł Posłany przez Boga Nieba rozpoznaje łatwo i odróżnia, a także współczuje jak ciągle tacy opętańcy produkują wątpliwości przeciw Bogu, Ścieżce i Guru/h czy Sandze (Tirtha), bo w istocie są to napady energii Levi’athana, służące zatrzymaniu osoby w zwodniczej mocy złego demona, która trochę pomaga praktycznie, ale całkowicie odcina od Boga i Duchowej Hierarchii Mistrzów i bardzo często służy przeciwdziałaniu Woli Bożej. Lavi’athan i jego morskie, wodne tak zwane smoki głębiny doprowadzają ludzi ostatecznie do izolacji od wszelkich Wspólnot Duchowych, od Guru/h (Mistrza Przewodnika) i do zdziczenia pod pozorem tak zwanej naturalności! Zabawne to  opętanie i żałosne zarazem, nieprawdaż? A że Levi’athan pojawia się jako trójgłowy lub dziewięciogłowy smok, wąż wodny, wężownik to łatwo oszukuje i udaje  przewodnika prowadzącego Ścieżką Duchową, Drogą Bożą, potrafiąc się nawet podszyć pod rzekomo telepatyczny odbiór myśli czy poleceń od fizycznie żyjącego Mistrza Duchowego, na co się pomyleni bez konsultacji z takim Mistrzem ochoczo powołują. Demon czerpie przy tym energię ze swej ofiary tak oszukiwanej pozbawiając ją siły i ochoty do robienia wymaganych przez Guru/h praktyk duchowych! Z czasem jako cecha charakterystyczna widoczny jest rozdźwięk pomiędzy nauką głoszoną przez Mistrza Duchowego, a opiniami wygłaszanymi poufnie czy prywatnie przez zwiedzioną i opętaną osobę, która swych rzekomo telepatycznych odbiorów nie konsultuje z Mistrzem w werbalny sposób! Osoba zwiedziona przez opętanie Lewiatana często powołuje się na autorytet żyjącego Mistrza dla poparcia swoich błędnych i pomylonych teorii i wygłaszanych przekazów, a także wmawia nowicjuszom, że ich duchowo prowadzi bo jest jednym z Mistrzem, a w rzeczywistości nie skierowuje koncentracji uczniów na Mistrza tylko na siebie, zatrzymując ich duchowy rozwój i zaślepiając energią Lewiatana! Zwłoki dusz, które opętuje Lewiatan stają się jego i jego legionów pokarmem, tak, że przez kontakt ze zwłokami czy grobem opętańców można narobić sobie kłopotów typu próby opętania przez te złe duchy! Podobnie działa demon znany jako Lechery, który żeruje na energii seksualnej pomylonych osób, które wikłają się w marzenia aby zostać żoną czy mężem jakiegoś wielkiego Mistrza czy Mistrzyni Duchowej lub rozwijają fantazję o ślubie czy posiadaniu potomstwa z jakimś wielkim Mistrzem, czyli Guru/h! Demon najpierw zasila skłonność do seksualnych fantazji ze Świętą Osobą aż do stanu obsesji czy seksualnego obłędu, a potem przejmuje kontrolę nad umysłem tak chorej z pożądania osoby, aby w końcu doprowadzić zwiedzioną przez niezaspokojone chorobliwe pożądanie i seksualne marzenia i sny do porzucenia Boskiego Guru/h i Wspólnoty Inicjowanych! Obłęd seksualnego pożądania Guru/h może być tak silny, że osoba opętana przez zwodnicze legiony demona Lecherego zacznie z całą nienawiścią i złośliwością zwalczać swego dotychczasowego Mistrza Duchowego i całą jego Bracką Wspólnotę!

    (4) Duch Levi’athana wspiera podziały, rozłamy i opozycje w strukturach duchowych organizacji i lubi je rozbijać wewnętrznie, szczególnie poprzez ataki na głównych mistrzów czy nauczycieli duchowych boskiej linii przekazu! Levi’athan jest władcą ludzi dumnych z siebie, pysznych swoją rzekomą wspaniałością, zarozumiałych i powoduje nadęcie dumą, butą czy arogancją. Levi’athan rządzi tymi, którzy zanim coś poznają już mają wątpliwości i wiedzą lepiej, tych, którzy już wszystko „poznali”, „przerobili”, tych, którzy mają siebie samych za przewodnika, mówiąc, że im żaden Guru/h nie jest potrzebny by ich prowadził Drogą Duchową, uznając sami siebie za „większych”, mądrzejszych, choć w rzeczywistości są zaledwie przemądrzali. Typowe wypowiedzi opętanych przez Levi’athana to: „Ja już nie potrzebuję żadnego Mistrza ani Guru, sam/a dla siebie jestem Mistrzem (Guru)”, „Wyrosłem(łam) już ze wszystkich mistrzów i jestem ponad to”, „Ja już czuję, że jestem bardziej oświecony(-ona) niż mój Mistrz”, „Zrozumiałem(-am), że nie potrzebuję już żadnego Guru ani Mistrza”, „Ja wiem, co jest dla mnie najlepsze”, „Słucham tylko głosu w swoim sercu i nikogo innego”, „Znalazłem już mistrza w sobie i nie potrzebuję nikogo”, „Mistrz jest potrzebny na pewnym etapie, a potem trzeba się odłączyć”. No to życzymy opętanym i zwiedzionym przez takowych wodnych smoków z legionu Lewiatana błogiej refleksji i polecamy duchowe praktyki, praktyki, praktyki, jednoczenie się z Guru/h, Dharmą i Sanghą, czyli z Bogiem Nieba w Trójklejnocie! W rzeczywistości Oświecenie i Wyzwolenie (Kaivalya) to połączenie z Niebiosami, Bogiem i wszystkimi Oświeconymi Istotami, zatem nie ma żadnej możliwości odłączania się od Mistrza czy Guru/h, gdyż takie odłączanie od Guru/h i porzucanie Ścieżki pokazuje kierunek dokładnie przeciwny do wyzwalającego i oświecającego postępu duchowego!

    (5) W wedyjskiej, buddyjskiej, hinduskiej czy ogólnie orientalnej tradycji mistyczno-religijnej znamy tego demona jako APASMĀRA-PURUSHA-ASURA. APASMĀRA – to „Wodny Demon” od APA – Woda i MĀRA oznaczającego Zjawę, Demona, Iluzję, Majaki i Złudzenia. PURUSHA to dusza lub duchowa jaźń, wewnętrzna istota. APASMĀRAPURUSHA to nazwa pokazująca istotę wodną, astralną, dającą złudzenie bycia duszą czy jaźnią, istotą wewnętrzną. Właśnie tak zwodniczo działa demon Lewiatan, która to idea demona znana jest w wielu tradycjach mistycznych, duchowych i religijnych, stąd może być uznana za uniwersalną. Apasmāra to demon iluzji wodnej działający przez żywioł wodny organizmu i poprzez świat astralny czy jego wodne emocje, doznania i przeżycia. Apasmāra powoduje rozpływanie świadomości, rozmycie świadomości siebie i duszy; powoduje utopienie i oszukanie duszy (Purusha) w iluzjach, złudzeniach, omamach, fantazjach i różnych błędnych sądach opartych na rzekomo „własnych” odczuciach, przeżyciach czy emocjach. Demon (Asura) Apasmāra odwleka i opóźnia działanie, czyny, powoduje notoryczne spóźnialstwo, a także wodolejstwo, bredzenie, spowalnianie toku wypowiedzi i zwolnienie czynnościowe; uwodzi w snach i wizjach powodując odpadnięcie dusz ludzi od Guru i Sanghi. Apasmâra czyli Lewiatan powoduje nadawanie naukom pism świętych czy wykładom mistrzów zupełnie błędnych i złudnych interpretacji, które w ostateczności przekręcają i wypaczają Sanatana Dharmę, Odwieczną Mądrość i Wiedzę przekazywaną z Mistrza na Ucznia przez tysiąclecia!

    (6) Utraty świadomości, drgawki w czasie medytacji, rzucanie się o obrazie podobnym do epilepsji czy histerii, samozapomnienia powodujące zaniedbanie obowiązków pracy i dyscypliny praktyki, 'wycięcia’ świadomości i utraty kontaktu z rzeczywistością to uwiedzenie i opętanie typowe dla Apasmārāsura! Demon powoduje utratę równowagi, energii i świadomości w postaci nagłej słabości, utraty sił, czy dla odmiany całodobowej nadaktywności! Apasmāra produkuje dużo emocji (odczuć i wrażeń), których końcowym skutkiem bywa oddzielenie osoby od Sanghi (Tirtha) i Guru/h (Mistrza) pod pozorem własnej ścieżki i podobnych iluzji, złudzeń, gdyż Apasmāra świetnie ściemnia Duszę (Purusha) i swoje impulsy wprowadza pod szyldem sumienia, serca, prawdy czy Boga, albo rzekomego poczucia siebie do świadomości zwiedzonej osoby! Z tego powodu wielu nauczycieli duchowych odrzuca tak zwane astralne i emocjonalne przeżycia, doświadczenia i odczucia jako generalnie błoto, bagno i szlam demona. Lewiatan jak Demon Wodny operuje na emocjach i przeżyciach, na astralnych doświadczeniach, ale najbardziej lubi choćby niewielki ślad dumy, pychy, narcyzmu, pokazania własnej wyższości, ksobności,  ekscytowania się sobą, arogancji, wyłączności, poczucia własnej racji czy mocy.

    (7) Demon Apasmārapurushāsura może być pokonany, zdeptany jedynie przez moc i potęgę ŚIVA-NATARĀJA, Króla Tancerzy, a ludzie nie lubiący tak zwanego Tańca Szamańskiego, Wielbienia Boga Rytualnym Tańcem są uwiedzeni przez energie tego demona, wyjątkowo szkodliwego i destrukcyjnego. Kto twierdzi, że słucha się tylko siebie, swoich odczuć, przeżyć, sennych widziadeł, nie konsultuje się z żyjącym Mistrzem-Przewodnikiem, nie poddaje superwizji (nadzorowi) innych nauczycieli i starszych Uczniów Sanghi, ten jest opętany przez demona Apasmāra, który rozbija dyscyplinę Praktyki, uczestnictwa w Czillach (Grupowych Praktykach Duchowych) czy wypełniania poleceń Nauczyciela, Guru/h i Mistrza. Osoby, które chcą „zastąpić swego Mistrza (Guru/h) bo wiedzą lepiej co trzeba uczyć” to typowe obrazki opętanych przez subtelną acz bardzo zwodzącą siłę Lewiatana i spółki! Opętanie kojarzy się ludziom z jakimś straszliwym horrorem, jednak w rzeczywistości najstraszliwsze demoniczne opętania są bardzo subtelne i przyjemne, a ich głównym celem jest zwiedzenie i pomylenie dusz powracających do stanu Oświecenia i Boskości, tak, aby utknęły w jakiejś bocznej i ślepej uliczce zwanej potocznie własną ścieżką! Mâra to typ złego demona iluzji i zwiedzenia atakującego uczniów na drodze do Oświecenia, do Boga, a jego zwodnicze i oszukańcze metody doskonale opisuje tak Buddha jak Zaratuszthra, tak Kriszna jak i Chrystus!

    (8) Apasmāra to Asura (Demon, Zło) powodujące iluzję samorealizacji, oświecenia czy wyzwolenia Boskiej Duszy (Purusha, Aatmana). Osoba dokonująca autoproklamacji, obwieszczająca się bez weryfikacji wielu innych Guru/h, posługująca się astralnymi przewodnikami jest zwykle fałszywym prorokiem, fałszerzem przeznaczenia, czyli biblijnym oszustem/tką, na podobieństwo niewiasty Jezebel! Apasmāra to demon kierujący piekielną, pseudoezoteryczną fałszywą ścieżką zwaną potocznie własną ścieżką, gdzie odrzuca się Mistrzów, Śri Guru/h, unika inicjacyjnej Brackiej Wspólnoty, superwizji i rzetelnej praktyki. Bredzenia, fantazyjne głupoty, nawiedzenia, to robota kierowana przez legiony tego Demona zwiedzenia, iluzji, porzucania Mistrza, odpadania od Guru/h. Co więcej w opętaniu przez demony z legionu złych mocy Lewiatana pochodzą takie rzekomo 'boskie inspiracje’, aby własnego Mistrza (Guru/h) zabić i wejść na jego miejsce, „pomóc  umrzeć bo się Guru/h już dość napracował i namęczył na tym świecie czy wypełnił swoją misję”, namawianie do robienia czarno-magicznych praktyk, aby Mistrz zachorował albo został uwięziony i podobnych bezbożnie czartowskich bredni! Robienie praktyk magicznych na szkodę jakiegokolwiek świętego, mistrza czy guru/h należy do najbardziej ciemnych i podłych dziedzin złej czarnej magii o wyjątkowo złośliwym i bezbożnym charakterze, a osoby które się dopuszczają takich eksperymentów są przez Boskie Prawo skazane na unicestwienie i ich przyszłość z uwagi na zwrot karmiczny jest straszliwa! Moc Boża chroni swoich świętych i posłańców!

    (9) Niechaj ta nauka szybko dotrze do Āćarjów i Uczniów, niechaj jest rozpowszechniana w całej Brackiej Wspólnocie, aby ostrzegać przed oszustami i zwiedzionymi fałszywcami, którzy w zaślepieniu podają się za „bardziej rozwiniętych” od Guru/h czy „oświeconych”! W rzeczywistości, ci którzy osiągają Oświecenie pod kierunkiem Mistrza Duchowego, w dalszym życiu i działalności ściśle współpracują z Mistrzem wykonując pracę Aćarji (Apostoła) swego Guru/h, prowadzą Aśramy w linii przekazu swego Guru/h, kierują Wspólnotą Uczniów po Odejściu Mistrza! Ci, którzy odchodzą od Mistrza, porzucają Guru/h i zakładają swoje własne autorskie szkółki rzekomo duchowe są opętanymi pomyleńcami o nadętym ego, niczym więcej! Jak strawisz to co napisane, to podziel się refleksją, bo to trzeba by całą książkę napisać o „błądzących gwiazdach” pseudo-duchowości, które same robią z siebie rzekomych „oświeconych” „powołanych” „Chrystusów”, „Awatarów” czy „łączników z wyższymi światami” mącąc tym ludziom poszukującym w głowach i odwodząc od autentycznych Mistrzów Duchowych i Świętych!

    Z Błogosławieństwem,
    Mohan Ryszard Matuszewski