Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: ezoteryka

  • Jaką energię ma „Jasna Góra”?!

    Jaką energię ma „Jasna Góra”?!

    Energetyczną wibrację jakiegoś znanego miejsca, ludzkiego skupiska, miejscowości czy imion czy nazw ludzi określa się w mistyce na podstawie przeliczenia słów na liczby, czyli na podstawie badań numerologicznych. Numerologia alfabetu opartego na znakach łacińskich jest doskonale znana i powszechnie dostępna, a wiedza o obliczaniu imion, nazwisk i nazw własnych posiadających osobowość, charakter skupiska ludzi, jest dość powszechnie znana w filozoficznych zrzeszeniach tajemnych bractwach czy ezoterycznych grupach. Mistyczne liczby takie jak (11), (22) czy (77) albo (108) są dość dobrze opracowane w podręcznikach gematrii, a diabelsko-magiczna wibracja zła, (666) jest bodaj najbardziej powszechnie wykorzystywana jako fenomen kulturowy. Jeśli chodzi o demoniczno-diaboliczne wibracje Złego Ducha, to nie tylko (666) jest istotna, ale cały zbiór liczb od (660) do (669) uważany jest za wibracje czarnej loży o nieprzyjemnym w końcowym rezultacie wydźwięku. Permutacje z tego zbioru mają te samą w swej istocie naturę, stąd gdy (667) to wibracja syna/córki Diabła, to także dotyczy permutacji (766), czy (676), które są odmianą tej samej klasy demonicznej wibracji. Obliczanie jakości duchowej wymaga trzycyfrowego rozwinięcia wartości porządkowej liter alfabetu i tak A=(1) ma postać (100), K= (11) ma postać (110), S= (19) ma postać (118), a Z= (26) zapisuje się jako (125) co można łatwo ująć w postać tabeli wibracji. Numerolodzy lubią najbardziej raczej skrócone obliczenia tyczące cielesności i stylu życia, jednak podane rozwinięcia i ich wynikowe sumy końcowe oraz ich iloczyny wiele pokazują o jakości i rodzaju duchowego bytu jaki stoi za danym miejscem. Gdy suma końcowa wychodzi (11), (22) czy (77) uważane jest to za bardzo mistyczne, duchowe i wzniosłe. Jednak trzeba też brać liczby (17), (15) oraz (23) jako te, które dają znać o złym, demonicznym charakterze i ciemnej jakości miejsca czy nazwy miejscowości. Liczba (17) jako suma końcowa osobonazwy daje mocno diaboliczną jakość, choć nie tak straszną jak (666) – Liczba biegunowa sił zła. Liczba (15), a po niej (23) to liczby demoniczno-egoiczne, z których (23) jest najsłabszą, powiedzmy lekko demoniczną, egoistyczno-mroczną. Badanie sum uproszczonych nigdy nie pokazuje nic o duchowości i wnętrzu istoty, a jedynie o jej powierzchowności i cielesności. Stąd słupek Soma (S) służy do badań stanu psychiki, myśloemocji, umysłu ze wszystkimi aspektami emocjonalnymi. Zbadajmy jakoś energię i ducha osobonazwy jednego z najpopularniejszych w Polsce miejsc jakim jest “Jasna Góra”, jak przynajmniej się oficjalnie twierdzi!

    N P S
    J 109 10 1
    A 100 1 1
    S 118 19 1
    N 113 14 5
    A 100 1 1
    G 106 7 7
    O 114 15 6
    R 117 18 9
    A 100 1 1
    977 86 32
    23 14
    5 5 5

    Gdyby patrzeć na sam słupek (S), jak to się zwykle powierzchownie robi wśród początkujących numerologów, to końcowa wibracja (5) mogłoby się wydawać całkiem przyzwoite jak na miejsce kultu religijnego, na tyle na ile właściwości “Piątki” by pozwoliły to zinterpretować! Jednakże w kierunku interpretacji całości decyduje jakość wibracji Nous (23) oraz tak zwany cykl życiowy, różnica pomiędzy ostatnią, a pierwszą literką w cyklu Soma (S), tutaj zerowa, bo cykl zaczyna się i kończy wibracją J=A= (1). Jest to tak zwany cykl stagnacyjny, nierozwojowy, powtórkowy, który nie dopuszcza cech postępowo-rozwojowych. Liczba (23) w Nous jest egoistyczno-demoniczną wibracją, stąd końcowa wibracja (5) dla całej nazwy przyjmuje tylko to znaczenie i wibracje, które są ciemną i mroczną stroną “Piątki”, powiedzmy inaczej, miejsce zmierza i ciągnie w lekko złym kierunku, który jest trochę maskowany pozorami płynącymi aż z pięciu “Jedynek” w całym słupku cyklu życiowego (Soma). Nie jest to częste, aby dziewięcioliterowa nazwa miała aż pięć cyfr o wartości (1), co też wpływa mocno na obraz działania tej osobonazwy tak jako magicznego miejsca, instytucji jak i zgromadzenia ludzi związanych uczuciowo i myślowo z tym miejscem oraz obiektem, centrum kultowym. Lekka, egosistyczna demoniczność nie ulega wątpliwości i jest nie do podważenia w świetle końcowej sumy Nous, dającej (23) i z tym każdy mistyk, ezoteryk, szaman czy pobożniś musi się pogodzić.

    Obraz wibracji (23) tworzącej demoniczno-magiczną “Piątkę” to wspólne negatywne i stagnacyjne cechy cyfr (2), (3) oraz ich iloczyny (6), co w kwestiach istotnych jest łatwe do ujęcia. Duch zły duch obiektu o nazwie “Jasna Góra” to szkodliwy krytycyzm, zmysłowość, samolubność, szukanie “dziury w całym”, bezwolność, pozerstwo, marnotrawstwo sił i środków, posłuszne narzędzie w rękach silniejszego zła. Apodyktyczność, upartość i zaślepienie, żądza pochlebstw i pochwał, przeciążenie pracą, nadmiar obowiązków, chorobliwe umartwienia i zmartwienia. Egoizm to interesowanie się tylko sobą, zaślepienie sobą i swoim punktem widzenia, a widząc co bardziej gorliwe osoby związane z osobonazwą “Jasna Góra”, można się jedynie zastanowić, czy analiza nie jest zbyt taktowna i delikatna. Pozostajemy jednak przy podręcznikowej analizie numerologicznej pamiętając o tym, że każda osoba ma też wibracje swego imienia, nazwiska czy miejscowości w której żyje i to może wpływ osobonazwy “Jasna Góra” znacznie łagodzić lub wzmacniać!

    Sama liczba NOUS= (977) ukazuje większą głębię tej wibracji (23) to negatywne generalnie strony cyfry (9) oraz podwójnie wzmocnione negatywne wibracje cyfry (7), co daje obraz niejako wyższego wymiaru ducha miejsca i zbiorowości o nazwie “Jasna Góra”. Cyfra (9) należy już do cyklu nadprzyrodzonego, ponadludzkiego, co daje pozór wyższości tego miejsca, zaś cyfra (7) leży w cyklu człowieczym, co daje miejscu kultowemu ludzką twarz, pozór człowieczeństwa. Negatywna cyfra (9) to samolubny sarkazm, zaspokojenie własnych żądz i namiętności, własny interes zawsze na pierwszym miejscu, skłonności destrukcyjne w stronę rzeczywistych i urojonych wrogów oraz konkurencji, pobudzanie w innych skłonności niszczycielskich. Negatywna strona cyfry (7) to wieczne błądzenie, brutalna i szydercza obojętność na cudzą biedę i cierpienie, wrogość do wszelkiej mistyki i uduchowienia, niezdolność wyrażania prawdziwych uczuć i myśli, podstępny i ukryty ateizm. Całkiem możliwe, że ustrój polityczny oparty na ateizmie i materializmie lub formalnej, ale powierzchownej religijności na niby, to skutek demona stojącego i działającego poprzez tę osobonazwę. Można się pocieszyć, że jest to tylko duch egoistyczny, lekko demoniczny, a nie jakieś czartowskie (17) czy diabelskie (666), jednak i tak spustoszenie umysłów i serc ludzi czczących takie miejsce wygląda tragicznie.

    Pięć razy cyfra (1) w słupku Soma to żądza przewodzenia innym o aroganckim charakterze, impertynencja i zadawalanie wszystkich swoich zachcianek, choćby najdziwniejszych. Umysłowa słabość oraz ograniczoność w myślach czy wręcz prostactwo, to typowe cechy kultu opartego mocno ideowo na osobonazwie “Jasna Góra”. Gdyby jedynymi zachciankami było modlenie się i żarliwa religijna asceza oraz kontemplacja, nie byłoby w tym zbyt dużo miejsca dla jakiegoś zła. Żądza zadawalania wszelkich zachcianek może być jednak dla tych czysto religijnych osób wręcz uciążliwa w czasie pielgrzymek i na polach namiotowych gdzie wybucha ze zdwojoną siłą, kiedy zbierają się ci, którzy zmierzają do idei jaką jest “Jasna Góra”. Taka silna obstawa w cyklu życiowym ze strony “Jedynek” stawia to miejsce w cyklu przyrodniczo- podludzkiego, gdzie główną rolę odgrywają wszelkie instynkty, żądze i namiętności, bo cykl podludzki jest charakterystyczny dla zwierzęcej ewolucji oraz linii demonicznych legionów sił Zła. Trudno sobie wyobrazić, aby z tego miejsca czy zbiorowości mogło wyjść coś dobrego, bo prawda, całkiem naga, jak na prawdę przystało pokazuje, że wychodzi lekkie zło i siły egoistyczno-prymitywne, które inspirują do zła. Stagnacyjność cyklu życiowego w zasadzie uniemożliwia jakikolwiek rozwój czy postęp duchowy osób związanych psychicznie, fizycznie i duchowo z obiektem “Jasna Góra”, a co więcej narzucająca się ograniczoność myślenia uniemożliwia też rozwój umysłowy, zmianę myślenia, przyjmowanie nowych wzorców czy paradygmatów ideowych. Można to ująć w slogan typu “konserwatyzm opadłościowy” albo “wspakultura” jak robią to filozofowie zawodowi. Centrum kultowe o silnym oddziaływaniu synchronizuje ze sobą cały kraj poprzez swoich wyznawców, mając niewątpliwie dalece szkodliwy wpływ na cały naród i jego funkcjonowanie. Trzeba to powiedzieć, że wpływ osobonazwy “Jasna Góra” jest właśnie mocno ograniczający i destrukcyjny dla wszelkiego postępu uniemożliwiając zmiany na lepsze. Potrzebne jest szerokie i powszechne otwarcie oczu usuwające zaślepienie i ciasnotę umysłowa powodowane przez demoniczno-iluzyjną moc Jasnej Góry!

    Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nawet najgorsze zło osobowe przejawia dobre cechy, chociaż od czasu do czasu, a pozytywne cechy jakie ewentualnie mogłaby przejawiać “Jasna Góra” to tylko te, które nie kolidują zbyt wyraźnie z istotnymi tendencjami Nous= (23). Ciekawym wzmocnieniem egotyczności wibracji “Jasna Góra” jest iloczyn każdej z sum NPS. W Soma (32), iloczyn daje wibrację (6), w Psyche (86) iloczyn cyfr to 8×6=48 i dalej w (48) jest 4×8=32m ci w końcowej postaci daje 3×2=(6). Iloczyn Nous (977) daje 9x7x7=441 i dalej 4x4x1=16, a w końcu 1×6=(6), co daje zgodny wynik iloczynu w każdej sumie NPS, czyli x(6, 6, 6), takie wirtualne trochę, bo dobrze ukryte (666), o którym wspomniane było na początku jako o biegunie zła, a w tym wypadku i lokalnej, sanktuaryjnej siedzibie zła. Nie jest to częsta sytuacja kiedy wynik iloczynowy, w każdym słupku NPS jest zgodny dając tą samą wibrację i wirtualne, składnikowe “Potrójne Sześć”, co pokazuje kto tworzy, inspiruje i wzmacnia swoje bezwolne i podporządkowane “lekko demoniczne” narzędzie. Tego rodzaju wyniki analizy wibracyjnej pokazują z czym mamy w istocie do czynienia, a także w jaki sposób sam Szatan i Diabeł oddziaływuje na tłumy pielgrzymów i użytkowników obiektu znanego pod kultową nazwą “Jasna Góra”.

    Na ile kraju o nazwie “Polska”, którego liczba Nous=(668) należy sama w sobie do terytoriów diabolicznych jako “Wnuczka Diabła”, licząc od (666), nie dziwi to zapewne nikogo o zdrowym rozsądku, uczciwym podejściu i mistycznych skłonnościach, że najpopularniejsze historycznie miejsce kultu ma egoistyczno-demoniczną wibrację z lekka podszytą energią Szatana, która wskazując na centrum wszelkiego mroku, ciemnoty, ograniczenia myślowego, zaślepienia, fanatyzmu, stagnacji i apodyktyczności, a nawet brutalności i pobłądzenia. Kto błądzić duchowo nie chce musi unikać obiektu o nazwie “Jasna Góra” jak i zgromadzeń ludzi czy osób czczących to subkulturowe zjawisko. Dobra rada dla tych, co użytkują to miejsce, źródło lekkiego zasyfienia narodu, zmiana nazwy jest wskazana od zaraz, jednak zanim lepsza osobonazwa przeobrazi ducha miejsca, musi przeminąć wiele pokoleń, a stara, potoczna nazwa zniknąć z pamięci ludzi, co jest długofalowym przedsięwzięciem bez gwarancji na szybki sukces. Skoro wiadomo jakie siły sterują obiektem, duchem miejsca o nazwie “Jasna Góra”, to trzeba też pamiętać, że siły te są odpowiedzialne za wszelkie cuda pod obrazem, siły te wysłuchują modlitwy i przyjmują hołd od osób, które tam klękają w nabożny sposób, siły te zaślepiają osoby zaangażowane w działalność tegoż zjawiska kulturowego czy raczej wspakulturowego, jak mówią filozofowie! Warto przy tej okazji przyjrzeć się wibracji czczonego tam imienia kultowego, osobonazwy “Maryja”, która ma rzekomo prowadzić ludzi do Jezusa Chrystusa oraz do Boga Ojca Niebiańskiego.

    N P S
    M 112 13 4
    A 100 1 1
    R 117 18 9
    Y 124 25 7
    J 109 10 1
    S 118 19 1
    680 86 23
    14 14
    5 5 5

    W cyklu życiowym ideomatrycy imienia “Maryja” widać średnio mocną upadkowość od M=4 – do A=1, jako że zredukowana do cyfry wartość litery M to (4), a A to (1). Jest to charakterystyczny cykl upadkowy wielu nazw i imion. Suma Soma to wprost egodemoniczna wibracja (23), której negatywne cechy były już relacjonowane. Suma Psyche to (68) odwrotnie niż w “Jasna Góra”= 86, co daje tę samą sumę końcową i ten sam iloczyn! Nous to liczba (662) należąca do ciemnej loży mroku i zła o znaczeniu “przodków Diabła”, czyli źródła demonizmu. Iloczyn i Nous (662) to 6x6x2=(72), dalej 7×2=(14) i w końcu 1×4=(4), co plasuje wynikowy obraz iloczynu jako wirtualne x(466), o znaczeniu z grupy wibracji typu (664, 646 i 466) znanych w mistyce chrześcijańskiej pod nazwą “Babci Diabła), czyli opiekuńczego źródła wszelkiej negatywności, zła i amoralności o przyjemnie wyglądającej zewnętrznej postaci “Piątki”, która uchodzi za mistyczną i ezoteryczną cyferkę. Tutaj do osobonazwy “MARYJA”, bez żadnych nawet skojarzeń leksykalnych widzimy negatywną tak naprawdę “Piątkę” bóstwo o upadek duchowo-materialny powodującym obliczu i działaniu! Żądni pochlebstw i pochwał egotycy o apodyktycznej naturze, to ukryte cechy iloczynu Ciała i Umysłu obiektu o imieniu “Maryja”, zaś  opętanie przez brutalne żądze, goniący za marnymi zdobyczami, intryganci omotani przez najgorsze popędy, niewolnicy żądzy,  samolubni, niszczyciele ognisk domowych i rodziny, pesymiści to obraz złej “Piątki”! Jest to prawdziwe oblicze bóstwa o imieniu “Maryja”, oblicze wibracyjno- energetyczne, rodzaj demonicznego ducha, wprost mrocznej istoty z Loży Diabła, działającego z miejsca o równie obrzydliwej, egodemonicznej nazwie “Jasna Góra”, co się razem wzmacnia i potęguje, i to na wspólnej fali cyfry “Pięć”, w jej negatywnym aspekcie.

    Do osobonazwy “Maryja” jeszcze bardziej stosuje się zasada negatywnej interpretacji numerognemu, bo liczba Nous=(662) jest bardziej ciemną wibracją, jest mocniej czarną energią spętaną niźli wibracja (23) w Nous nazwy “Jasna Góra”. Bóstwo i miejsce wspierają się wzajemnie w swej czorciej mocy którą emanuje i ezoterycy, szamani, mistycy, prawdziwi chrześcijanie jezusowi nie powinni tego dłużej ani ukrywać, ani przemilczać. Demoniczne Bóstwo o wibracji “Maryja”= (23) upodabnia do siebie tych, którzy w nim zawierzają, modlą się, a nawet tych, którzy tylko okazjonalnie ale z akceptacją i szacunkiem wymawiają to imię, działając w ten sposób szkodliwie nawet na kulturalnych ateistów, pewnie za karę, że szanują coś, co jest ideomatrycą wibracji diabolicznego Zła. Negatywną stroną imienia “Maryja”= (5) w sumach końcowych, jest prowadzenie życia szarego i jednostajnego, a także całkowity brak środków materialnych, uczuciowa niestałość i niewierność, niewolnictwo pod władzą popędliwości i żądzy, powszechna bieda i ubóstwo, co daje obraz oddanego pod władzę bóstwa “Maryja” ludu czczącego kultowy obraz jak i miejsce rezydowania.

    Prawdziwa religia dba o swoją wewnętrzną, mistyczno-duchową warstwę, a nikt uduchowiony, ani święty nie wciskałby ani takiego miejsca ani takiego bożka społeczeństwu, aby nie doprowadzić do ruiny religijności i mistyki. Tylko siły krańcowego zła mogły wprowadzić takie imię i takie miejsce w czasie jakiejś średniowiecznej ciemnoty, żeby doprowadzić ludzi do zaślepienia i pobłądzenia na bezdroża fałszywej religijności i demonicznego kultu. Tu jest potrzebna prawdziwa Mądrość, a “Kto Mądry niechaj liczbę Bestii przeliczy, albowiem jest to liczba człowieka”, wibracja (666), co jest doskonale znanym elementem mistyki i duchowości chrześcijańskiej czy żydowskiej (tu w alfabecie hebrajskim). Księga Objawienia, Apokalipsa Świętego Jana Apostoła, niewątpliwie wskazuje na znajomość liczbowania biblijnego przez bezpośrednich Uczniów Jezusa Chrystusa, na znajomość wyliczania trójcyfrowej wartości Nous dla rozszyfrowania zła i jego sekretnych miejsc mocy, które “udają Anioła Światłości”! Tak kult maryjny jak i hołdy jasnogórskie pokazują wyraźnie gdzi jest czakram diabelski w Polsce i jakie bóstwo jest kultowym źródłem zła, wszelkiego zepsucia, pomylenia, grzechu, słowem diabelstwa! Obowiązkiem ludzi uduchowionych jest demaskowanie i ujawnianie tak Zła jak i jego źródeł oraz mechanizmów działania, a przecież widać wyraźnie jak nieudany jest i potworny polskojęzyczny wariant hebrajskiego imienia Miriam, które pisane w oryginale, literkami ma inną wartość. Zmiana dokonana w wymowie imienia w Polsce, powoduje, że osobonazwą mogą swobodnie sterować ciemne siły i piekielne moce, aby wpływać na ludzi poprzez miejsce kultowe bóstwo opętujące niskie ludzkie świadomości. Awersja ludzi subtelnych, wrażliwych i naturalnie uduchowionych do imienia “Maryja” i zjawiska pod wibracją “Jasna Góra” ma swoje naukowe, precyzyjne wyjaśnienie i leży w negatywnych czartowskich wibracjach jakimi emanuje złe imię i zła nazwa kultowa!

    Czas się otrząsnąć, obmyć z tego lekkiego, ale niewidzialnie degenerującego brudu, otworzyć oczy i wyjść z kręgu oddziaływania tych wibracji, co ludzie bardziej wrażliwi na zło czynią od stuleci poprzez kolejne fale emigracji albo porzucenia tak zwanego Kościoła dla innych ruchów religijnych!  Otrząsamy się i uwalniamy, zrywamy teraz i na zawsze wszelkie połączenia i związki z imieniem “Maryja” czy nazwą/miejscem “Jasna Góra”. Odrywamy się całkowicie i dogłębnie od tego wywyższanego źródła zła, który jest wstydem i obciachem dla całego narodu przed całym ludzkim światem, a zbrodniczym grzechem kultowym przed Bogiem i Aniołami. Porzucamy maryjny kult Szatana, Bestii pod postacią Wielkiej Nierządnicy i Babilonu doskonale opisanych w Apokalipsie Świętego Jana w BIBLII! Oto Tajemnice Boże, Oto Słowo Boże, Bogu niech są dzięki składane!

    MAG ATHENOR

  • Harry Potter, Magia, Alchemia i Zakon Feniksa!

    Harry Potter, Magia, Alchemia i Zakon Feniksa!

    Mag Olorin Narayan

    Harry James Potter, syn Jamesa i Lily Potterów, to magiczno-edukacyjna postać fikcyjna, główny bohater serii książek o magii dla młodzieży. Harry Potter w zamyśle autorki narodził się w drugiej połowie lat 90-tych ubiegłego wieku. Harry Potter urodził się prawdopodobnie 31 lipca1980 roku. Data obliczona na podstawie wiadomości z „Komnaty Tajemnic” nie zgadza się z pewnymi szczegółami w powieści, dlatego uznajemy ją za prawdopodobną. Oto skrócona historia bohatera serii magicznych powieści z pogranicza fachowej nauki magii i okultyzmu oraz fantastyki duchowej. Gdy Harry Potter miał około roku, jego rodzice zamordowani zostali przez złego Lorda Voldermorta, symbol mroku i ciemności. Voldemort jako postać czarno-magiczna, demoniczna, asurowa, podjął także próbę zamordowania Harry’ego Pottera, jednak zaklęcie odbiło się i trafiło w Voldemorta, który stracił przez to całą swoją moc i stał się bytem pasożytującym na innych. Zaklęcie, które trafiło w Harry’ego Pottera, pozostawiło na jego czole trwały ślad – bliznę w kształcie błyskawicy. Po śmierci rodziców Harry Potter, decyzją Albusa Dumbledore’a, umieszczony został u swoich jedynych żyjących krewnych: Petunii i Vernona Dursleyów. Spędził u nich dziesięć lat upokorzeń, będąc szykanowanym pod byle pretekstem, stając się workiem treningowym dla syna Dursleyów, Dudleya. W dniu swoich jedenastych urodzin Harry dowiaduje się od Hagrida, posłańca Dumbledore’a, że jest czarodziejem (szamanem, magiem), a jego rodzice wcale nie zginęli – jak wmawiano mu przez lata – w wypadku samochodowym.

    Harry Potter otrzymuje zaproszenie do Hogwartu, elitarnej szkoły dla czarodziejów, magów i okultystów. Po chwili wahania zgadza się wyruszyć z Hagridem do Londynu na ulicę Pokątną, by zakupić przedmioty niezbędne do magicznej, czarodziejskiej edukacji. Wyrusza w nowy świat z nadzieją, że będzie on lepszy niż ten, który pozostawia. Świat czarodziejski, magiczny okazuje się lepszy, ale często równie nieprzyjemny jak ten mugolski. Okazuje się też światem o wiele bardziej niebezpiecznym – oprócz przyjaciół, Harry Potter znajduje także prawdziwych wrogów. Ponownie przyjdzie stanąć mu oko w oko z Voldemortem, który pragnie odzyskać swoje ciało, moc i zemścić się na Harrym Potterze. Świat magiczny, czarodziejski ma mimo wszystko też swoje dobre strony: Harry Potter poznaje swoich pierwszych w życiu przyjaciół, przez wielu uważany jest za bohatera. Hogwart staje się jego prawdziwym domem, a odczucie to zaakcentowane zostało w filmie „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, gdzie po roku spędzonym w Hogwarcie Harry Potter na pytanie: Dziwnie jest wracać do domu, prawda? odpowiada: Tam to nie dom. Nie mój. – miejscem, w którym znajduje ciepłe łóżko i posiłki, w którym inni interesują się jego sprawami, w którym ktoś zawsze jest gotów go wysłuchać. Nauka magii, czarodziejstwa czy szamanizmu okazuje się rzeczą trudną, aczkolwiek w większości przypadków dość przyjemną i owocną.

    HOGWART – SZKOŁA MAGII I CZARODZIEJSTWA

    Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie (ang.Hogwarts School of Witchcraft and Wizardry) – powieściowa magiczna uczelnia kształcąca przyszłych czarodziejów, magów. Szkołę Hogwart wymyśliła J.K. Rowling, autorka powieści magicznych Harry Pottera. Dyrektorem Hogwartu był do 1997 roku Albus Dumbledore. Szkoła magii i czarodziejstwa zlokalizowana jest w średniowiecznym zamku, położonym gdzieś w Szkocji nawiązując do dawnej celtyckiej tradycji magii, a dokładną lokalizację znają tylko zainteresowani. Jak sugeruje dokument telewizyjny zrealizowany przez Discovery Channel, inspiracji autorka szukała w szkockiej Gordonstoun School. Magiczny Hogwart jest szkołą, do której trafić mogą osoby przejawiające magiczne zdolności, i które ukończyły szkolenie z magii w zakresie podstawowym. Hogwart zastępuje naukę w mugolskim college’u. Do Hogwartu trafia się w wieku lat jedenastu, nauka magii trwa siedem lat. W trakcie edukacji przechodzi się dwa ważne testy: sumy (standardowe umiejętności magiczne), pisane w piątej klasie, sprawdzające wiedzę ucznia, oraz owutemy (okropnie wyczerpujące testy magiczne) – najważniejsze egzaminy, porównywalne do matury. Hogwart jest placówką koedukacyjną w dziedzinie wszech-magii. Uczęszczać do niego mogą zarówno dzieci magów czarodziejów, jak i dzieci mugoli mające choć kroplę krwi czarodziejów przez co wykazujące odpowiednie predyspozycje.

    Szkoła magii została założona około tysiąca lat temu przez czwórkę największych czarodziejów tamtych czasów: Godrica Gryffindora, Helgę Hufflepuff, Rowenę Ravenclaw oraz Salazara Slytherina, po nazwiskach których nazwy noszą hogwarckie domy (patrz: Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclaw, Slytherin). Początkowo założyciele magicznej szkoły samodzielnie wybierali osoby, które godne są studiowania magii. Po pewnym czasie Slytherin zażądał, aby magii nauczać tylko osoby „czystej krwi”, jednak nie zdołał przekonać innych, więc opuścił zamek. Wokół tego wydarzenia narosła legenda o Komnacie Tajemnic. Po śmierci założycieli ich dzieło zostało kontynuowane. Pozostała po nich Tiara Przydziału, dokonująca selekcji uczniów do poszczególnych domów. Hogwart jest placówką z internatem, uczeń po otrzymaniu przydziału zamieszkuje wraz z innymi członkami domu w dormitorium, w którym spędza wolny czas: uczy się, relaksuje, bawi itd. Do szkoły magii uczeń dojeżdża Hogwarts Expressem – pociągiem odjeżdżającym z peronu 9 i 3/4 (z londyńskiego dworca King’s Cross), tymże pociągiem wraca do domu na zimowe i letnie ferie collegu magii. Podział uczniów na cztery kategorie dla ich dalszej magicznej edukacji jest zgodny z najlepszymi magicznymi tradycjami Europy i Azji!

    Początkowo wszyscy uczniowie szkoły magii uczą się tych samych, podstawowych przedmiotów, m.in. transmutacji, obrony przed czarną magią, eliksirów i zaklęć (mantramów). W trzeciej klasie do przedmiotów magicznych, tych nauczanych w szkole magii, dochodzą jeszcze te, które wybrali uczniowie. Mogą wybierać spośród np.: mugoloznawstwa, starożytnych run, numerologii, wróżbiarstwa, opieki nad magicznymi stworzeniami. Od trzeciej klasy uczniom wolno także w określone dni wyjść do Hogsmeade, wioski położonej niedaleko Hogwartu – jedynej wioski w całej Wielkiej Brytanii zamieszkanej wyłącznie przez czarodziejów i magów. Hogwart jest jedną z trzech szkół magicznych (obok Durmstrangu i francuskiego Beauxbatons) startujących w Turnieju Trójmagicznym, rywalizacji największych i najlepszych magicznych szkół czarodziejów w całej Europie. Turniej ten organizowany jest co pięć lat. W średniowieczu był bardzo popularny, jednak został zakazany, ponieważ zbyt wielu jego uczestników ginęło. Czarodziejska saga Harry Pottera nawiązuje do najlepszych tradycji magii, szamaństwa i czarodziejstwa jakie znane są w Europie i mocno posługuje się okultystyczną, magiczną symboliką, a także omawia program nauczania rzeczywiście istniejących szkół ezoterycznych, tajemnych szkół magii, mistyki i hermetyzmu.

    Szkoła magii może także pochwalić się świetną drużyną quidditcha (wielu absolwentów Hogwartu zasila międzynarodowe drużyny uprawiające ten sport) czy potężną biblioteką, w której znajdują się tysiące fascynujących magicznych dzieł. Porządku w Hogwarcie pilnują prefekci, wybierani spośród starszych klas, oraz woźny Argus Filch. Zamek uczelni jest potężną budowlą, pełną magicznych przejść, pomieszczeń zmieniających się przy każdym wejściu, schodów, lubiących zmieniać swoje położenie, mówiących zbroi rycerzy, obrazów, których „lokatorzy” żyją swoim życiem, czy duchów, za życia należących do różnych sfer. To wszystko sprawia, że Hogwart jest szkołą wyjątkową, fascynuje każdego, kto się w nim znajdzie. Zbadanie wszystkich jego tajemnic i zakamarków jest niemalże niemożliwe, dotychczas udało się to bardzo niewielu osobom. Archetypowy obraz nauki magii jak na powieść magiczną przystało jest przedstawiony wzorcowo, a dorastające pokolenie otwartych i wrażliwych nastolatków ma doskonałe źródło inspiracji dla dalszych poważnych poszukiwań i studiów w dziedzinach takich jak ezoteryka, magia, okultyzm. Pradawna celtycka i mitraicka kultura duchowa Europy zresztą od zawsze ku temu zachęca! Pomimo tępienia magii i czarostwa przez chrześcijańską inkwizycję oraz mordowania tysięcy mistrzów i kapłanów magii obojga płci rocznie przez setki lat terroru ideologicznego z Watykanu, magia przetrwała, a rozkwit szkół okultnych i duchowych najlepiej o tym świadczy! Magia to inaczej Tantra, jak to ta dziedzina nazywana jest szerzej w kulturze całego superkontynentu Azji i Europy, a dzięki temu gruntowna odnowa duchowa mugolskiego społeczeństwa profanów i laików jest bardzo realistyczna i może przebiegać sprawnie!

    MAGIA I TANTRA

    Ludzie zainteresowani Magią i Hogwardem mogą wiele skorzystać wgłębiając się w starożytne nauki magicznej Tantry, która jest euro-azjatycką magiczną religią szamańskiego typu obejmując tak zwaną magię i ezoterykę zachodnią, ale dając dużo więcej nauk i praktycznych wskazówek! Tantra to magia obrzędowa, biała (dobroczynna, naturalna), czerwona (miłosna) i czarna (obronno-wojenna) zarówno w wyższej jak i w niższej postaci! Tantra kojarzona jest z magią czerwoną, miłosno-erotyczną, ale to jest jedynie dziennikarskie i mugolskie przybliżenie, które nie oddaje rzeczywistości! Magia biała Magia jako nauki podstawowe zawiera astrologię, numerologię, radiestezję i zielarstwo bez znajomości których trudno powiedzieć, że ktoś zajmuje się magią! Magia biała, dobroczynna, to Boska Magia pozbawiona wszelkich egoistycznych pobudek, szczególnie takich jak żądza władzy, ambicja, czy też chęć zysku i skierowana jest ogólnie ku dobru całego świata, a zwłaszcza ludzi. Magia obrzędowa to magia rytuałów, poprzez które wzywane są potęgi duchowe wyższe od człowieka, a także rozkazywanie elementalom, istotom, które stoją niżej od człowieka na wielkiej ewolucyjnej drabinie. Magia u przełomu XX i XXIw. rozpowszechnia się masowo od czasów napisania pierwszej magicznej powieści przygód Harry Potera, a zainteresowanie pokolenia Magią ciągle wzrasta, stąd staramy się pokazywać autentyczne źródła magicznych nauk, praktyk i możliwości rozwoju! Magya z Sanskrytu oznacza „to, co usuwa trucizny i niszczy wrogów” stąd jasno widać leczniczy i obronny kierunek wszelkich głębszych magicznych studiów duchowych, okultystyczno-ezoterycznych!

    ALCHEMIA

    Alchemia to nauka łącząca elementy dzisiejszej chemii, fizyki, sztuki, semiotyki, psychologii, metalurgii, medycyny, astrologii, mistycyzmu i religii. Wspólnym celem alchemików było odkrycie sposobu na przekształcenie ołowiu w złoto (kamień filozoficzny), stworzenie leku na wszystkie choroby (panaceum) oraz utworzenie eliksiru nieśmiertelności. Ołów jest symbolem tego co ziemskie, ciężkie i światowe, a złoto to symbol duchowej, boskiej osobowości! Bolos z Mendes był pierwszym znanym nam uczonym w dziedzinie alchemii, przypuszczalnie żyjący w II w p.n.e. Bolos jednak bardziej był znany ze swojego drugiego imienia Demokryta, którym zwykł był podpisywać swoje prace. Poświęcił się on badaniu zagadnienia przemiany, czyli transmutacji jednych metali w inne, a przede wszystkim ołowiu w złoto. Jego dzieło o barwieniu złota, srebra i kamieni purpurą było najprawdopodobniej wielkim impulsem do podejmowania praktycznych prób alchemicznych. Go Hung był najstarszym znanym dziś chińskim alchemikiem, który pozostawił po sobie jakiekolwiek pisma. W księdze Pao Pu Izu opisywał on przemiany alchemiczne za pomocą, których można było uzyskać środek zapewniający wieczną młodość i nieśmiertelność oraz posiąść nadprzyrodzone zdolności. Kto zdobył ten magiczny lek mógł bez szwanku przejść przez ogień, chodzić po wodzie, rozkazywać duchom i demonom. Go Hung opisał także przemianę rtęci i cynobru w złoto. Efekt przyjmowania receptur zawartych w pismach alchemika przynosił często skutek odwrotny do zamierzonego. Sufi Awicenna jako jedyny mag, alchemik wyciągnął wnioski z niepowodzeń trwających od wieków w poszukiwaniu metody zmieniania metali w złoto, dlatego też zajął się medycyną i stał się największym i najsłynniejszym lekarzem aż do czasów nowożytnych. Jedynym znanym nam czarodziejem, któremu udało się stworzyć tzn. Kamień Filozoficzny był Nicolas Flamel, który wraz ze swoją małżonką żył ponad 630 lat. Niestety z powodów nam nieznanych słynny alchemik musiał zniszczyć ów magiczny kamień. Uczeni i znani nam dziennikarze czarodziejskich gazet donoszą nam o jakimś powiązaniu z Tym Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać Profanom, ale stu procentowej pewności nie mamy. Z nowożytnych magów-alchemików doskonale znanym jest St. Germain oraz jego magia Fioletowego Płomienia Transmutacji i liczne cuda!

    ANIMAGOWIE

    ANIMAG – jest to taki mag, czarodziej, który potrafi zamieniać sie w jakieś zwierzę nie tracąc ludzkiej świadomości i magicznych mocy. W powieściach o Harrym Potterze jest to zdolność bardzo rzadka i ograniczona: nie każdemu wolno z niej korzystać a Ministerstwo Magii prowadzi rejestr animagów. Dlatego właśnie każdy z animagów musi być zarejestrowany z podaniem zwierzęcia w jakie ma możliwość się zamieniać. Ten rodzaj magii jest od wieków praktykowany przez tybetańskich lamów i wielu indyjskich joginów! Joga i tantra uczą o możliwości czasowej przemiany człowieka w kilkanaście rodzajów zwierząt na co pozwala zawartość kodu genetycznego człowieka, jednak trzeba dbać o to, aby nie zostać w ciele zwierzęcia po zakończeniu takiego eksperymentu!

    Animagami w Harrym Potterze są:
    -Profesor McGonagal- zamienia sie w burą kotkę,
    -Peter Pettigrew-zamienia sie w szczura,
    -Syriusz Black- zamienia sie w czarnego psa,
    -James Potter- zamienia sie w jelenia,
    -Rita Skeeter- zamienia sie w żuka.

    ANTYMUGOLSKIE ŚRODKI BEZPIECZEŃSTWA!

    Antymugolskie środki bezpieczeństwa (ostrożności) to magiczne środki, pozwalające na ukrycie świata czarodziejów przed mugolami. Zastosowano je m.in. do ukrycia Hogwartu – Szkoły Magii i Czarodziejstwa, Dziurawego Kotła, Banku Gringotta, ulicy Pokątnej, stadionu mistrzostw świata w quidditchu.
    A oto magiczne środki bezpieczeństwa:

    • nienanoszalność – cecha, nie pozwalająca na naniesienie na mapę położenia danego budynku, który posiada tę cechę;
    • zaklęcia zapomnienia – zaklęcia powodujące modyfikację pamięci, tak aby wymazać z niej pewne wydarzenia;
    • modyfikacja pamięci; – korekta wspomnień i opinii mugoli;
    • zaklęcia antymugolskie – zaklęcia powodujące, że mugole nie zbliżają sie do danego miejsca bo np. przypominają sobie o jakiejś bardzo ważnej sprawie lub w miejscu osłoniętego zaklęciem zamku widzą rozsypującą się ruinę z tabliczką „WSTĘP WZBRONIONY”;
    • przestrzeganie odpowiednich przepisów.

    HARRY – ZNACZENIE IMIENIA

    Imię Harry zarezerwowane jest dla chłopa lub człowieka z niższej klasy społecznej. Harry jako rzeczownik oznacza karty do gry gorszej jakości, a jeśli ktoś poprosi o ‘harry’ego’ jakiegoś dealera, to dostaniecie świeżutką heroinę. Natomiast ‘harry’ jako czasownik oznacza zadręczać, plądrować, martwić, nękać lub podjudzać. Wspaniałe miano dla bohatera milionów współczesnych dzieciaków. Potter to Cygan lub włóczęga. James w staroangielskim oznacza łom, głowę owcy albo suweren, dawny rodzaj monety. A Harry James to nos lub przód czegoś. Przy okazji, Dudley to ktoś skrajnie nudny i męczący, Alastor to grecki bóg zemsty, Moody to ktoś kapryśny, humorzasty lub zachowujący się podejrzanie.

    CZYM JEST MAGIA (TANTRA)?

    Czy wiesz w ogóle co to jest magia? Magia, inaczej Tantra to wpływanie na otaczającą rzeczywistość poprzez stosowanie zaklęć (Mantramów), czarów, eliksirów, różdżek, rytuałów i innych magicznych sposobów czy przedmiotów. Może temu towarzyszyć wiara w istnienie nadnaturalnych mocy i energii.
    W starożytności istniała tzw.:

    • wyższa magia;
    • niższa magia.

    W książkach o Harrym Potterze mamy najczęściej do czynienia z niższą magią (której naucza się w Hogwarcie), ale np. Harry Potter czy Albus Dumbledore dokonują nieraz różnych czarów samą swoją skupioną wolą (Samadhi), co zaliczamy do magii wyższej, duchowej. Niektórzy ludzie rodzą się ze zdolnościami magicznymi, przez co stają się czarodziejami, ale później muszą się uczyć magii w specjalnej szkole ezoterycznej, by osiągnąć pełną sprawność magiczną. Termin „magia” pochodzi od staroperskiego słowa „mag„, oznaczającego kapłana starożytnej religii zoroastryjskiej, znawcę astrologii i numerologii. MAG staroperski, awestyjski jest przede wszystkim kapłanem ognia i rytu ogniowego, ceremonii ofiarnych takich jak powszechna już w Europie Agnihotra czy Agnistoma! Magya w rozumieniu sanskryckim czy awestyjskim to ziemska mądrość pozwalająca usuwać trucizny duszy dając w efekcie czystość i zdrowie oraz zdolność wpływania silną myślą na rzeczywistość, co dziś zwane jest psychotroniką lub parapsychologią!

    CZARNA MAGIA

    Jak każdy inny rodzaj magii, czarna magia jest znana od tysięcy lat. Jedną z najstarszych i najszerzej praktykowanych form czarnej magii jest magia wizualna. Zapuść się nieco poza znajome trotuary ulicy Pokątnej w obskurną ścieżkę nieopodal banku Gringotta, a znajdziesz sie na ulicy Śmiertelnego Nokturnu, ulicy sprzedawców skurczonych głów, sznura wisielca, trujących świec i innych równie złowieszczych dobrodziejstw. Hagrid udaje się tam po środek przeciw ślimakom, jednak większość tutejszych gości trudni się czarną magią – działem magii zajmującym się głównie szkodzeniu innym. Wszystko co robi się uprawiając czarną magię robi się dla siebie i dla własnego zaspokojenia ciekawości czy głodu wiedzy, nie bacząc na dobro innych. Kiedy przedstawiciele wczesnych cywilizacji opracowali zaklęcia i magiczne słowa wibrujące mające leczyć choroby, sprowadzać deszcze na spalone suszą pola albo chronić wioskę przed złem czy niebezpieczeństwem to inni głowili się nad klątwami i pozostałymi nadprzyrodzonymi sposobami zadania bólu i zsyłania nieszczęść na złych sąsiadów. W ten sposób można odpłacić za osobistą urazę, pozbyć sie rywala w interesach albo zdobyć przewagę nad przeciwnikiem politycznym. Kiedy w 19 roku naszej ery zmarł wódz rzymski Germanik wiele dowodów wskazywało na to, że padł ofiarą czarnej magii wojennej. Pod podłogą i za ścianami jego sypialni odkryto ludzkie kości, spisane klątwy i kawałki ołowiu, znanego wówczas jako metal śmierci.

    W Hogwarcie najmłodsi uczniowie poznają czarną magię studiując nikczemne praktyki czerwonych kapturków, wodników kappa, wilkołaków i innych groźnych stworzeń. Bardziej dojrzali uczniowie uczą się bronić przed czarno-magicznymi klątwami złych czarowników i czarownic, którzy stosują te bezprawne środki aby uzyskać całkowitą kontrolę nad innymi, zadać męki nie dotykając nawet palcem, a nawet popełnić morderstwo. Magia obronna bez względu na stosowane środki nie zalicza się do czarnej magii i każdy adept czy adeptka musi doskonale opanować magię obronną przed demonami i innymi złymi istotami! Wielu innych praktyk tradycyjnie uważanych za czarną magię – o ile nam wiadomo – nie obejmuje program nauczania w Hogwarcie. Jednak jak wieść niesie uczą ich w Durmstrangu, a nigdy nie zaszkodzi sie dowiedzieć jakie sztuczki ma w zanadrzu kandydat na czarnoksiężnika.

    Jedną z najstarszych i najszerzej praktykowanych form czarnej magii jest magia wizualna. Wykorzystuje się do niej portret ofiary albo jej glinianą czy woskową figurkę, które następnie są z rozmysłem okaleczane lub niszczone. Każda rana na figurce ma przynosić ból ofierze. W starożytnych Indiach, Persji, Afryce, Egipcie i Europie powszednie były używane figurki woskowe gdyż łatwo je wykonać a potem równie łatwo roztopić, co miało sprowadzić na ofiarę niszczącą chorobę lub śmierć. Niewielkie kukiełki robiono również z gliny, drewna lub materiału i malowano tak, by przypominał ofiarę. Do innych metod kaleczenia figurek zalicza się wbijanie w nie szpilek lub noży, co ma przysporzyć ofierze ból albo chorobę, a także zakopywanie w ziemi figurek wykonanych z substancji pochodzenia zwierzęcego albo roślinnego, aby zgniły. Inną starożytną formą czarnej magi była nekromacja z grackiego 'nekros’ czyli „zwłoki” i „manteia” czyli „proroctwo”, która polegała nawywoływaniu duchów zmaryłych by z ich pomocą poznać przyszłość. Magia obronna używa sztuczek i technik zwierciadła magicznego, Darpana, tak aby odesłać nasłany czar spowrotem do nadawcy lub przekierować na osoby z otoczenia głupiego czarnego maga o szkodliwych skłonnościach!

    WYBRANE DZIEDZINY MAGII

    Zaklęcia (mantramy), czarna magia, magia obronna, teleportacja, transmutacja, eliksiry, zielarstwo, legilimencja, oklumencja, numerologia, wróżbiarstwo.

    ZAKLĘCIA – Magia to przede wszystkim magiczne zaklęcia i rytuały. Od tych najprostszych, poprzez uroki, przeciwuroki, aż po straszliwe klątwy i ceremonie zaklinania. Zaklęcia można podzielić na werbalne z formułą wypowiedzianą na głos i niewerbalne – wypowiedziane w myślach.

    CZARNA MAGIA – Uprawiana przez czarnoksiężników. Te czary są w Hogwardzie zakazane, a za użycie Zaklęć Niewybaczalnych (Avada Kedavra, Imperius, Cruciatus) dostaje się dożywocie w Azkabanie.

    MAGIA OBRONNA – Czary magiczne pozwalające na obronę przez czarną magią, złym myśleniem i nienawistnym szkodzeniem nieumyślnym. Są to m.in. różnego rodzaju magiczne zaklęcia rozbrajające, umożliwiające odbicie innych zaklęć, odsyłanie klątwy do nadawcy czy neutralizację uroków, itp.

    TELEPORTACJA – Znikanie (deportacja) i pojawianie się w innym miejscu (aportacja). Wielcy Jogini w Indii znani są powszechnie z takich umiejętności!

    TRANSMUTACJA – Zamienianie jednych rzeczy w inne, oraz sprawianie by przedmioty znikały i pojawiały się. Żyjącym Mistrzem transmutacji jest SathyaSaiBaba, dobrze znany z tworzenia gadżetów duchowo-magicznych jak różańce czy pierścienie!

    ELIKSIRY – Nie wszystko da się załatwić czarami. Sztuka sporządzania magicznych eliksirów wymaga skupienia, cierpliwości, precyzji i talentu. Podczas sporządzania maceratu, wywaru czy odwaru trzeba bardzo dokładnie przestrzegać instrukcji – wszystko jest ściśle określone, nawet ile razy, w którą stroną należy zamieszać. Niektóre eliksiry da się sporządzić w kilkadziesiąt minut, ale np. Felix Felicis waży się aż 9 miesięcy.

    ZIELARSTWO – Może nie ma wielkiego związku z czarami, ale wiąże się z magicznymi eliksirami. Wiele magicznych ziół i grzybów jest niezbędne do sporządzania eliksirów uzdrawiających.

    LEGILIMENCJA – Zdolność wydobywania uczuć i wspomnień z drugiej osoby. Można to zrobić używając samej legilimencji, albo w bardziej zdecydowany sposób, używając magicznego zaklęcia „Legilimens”. W obu przypadkach bardzo ważny jest kontakt wzrokowy. Legilimencja nie jest czytaniem w myślach, umysł nie jest książką, którą można przeczytać, jest czymś bardzo złożonym. Ktoś kto bardzo dobrze opanuje legilimencję może np. wykryć czy ktoś mówi prawdę, czy kłamie.

    OKLUMENCJA – Mało znana dziedzina magii, przeciwieństwo legilimencji. Opanowanie oklumencji pozwala na obronę umysłu przed penetracją z zewnątrz.

    NUMEROLOGIA – Numerologia (gematria) jest rodzajem magii, która dotyczy cudownych właściwości liczb. Kogoś, kto praktykuje numerologię nazywamy numerologiem. Dzięki magii numerologii można łamać klątwy, odczytywać przeszłość i przyszłość człowieka, poznać kim jest z jego daty urodzenia, imion i nazwisk, miejscowości zamieszkania. Dobry numerolog może zaprogramować dobrą przyszłość i los poprzez odpowiednie przestawienie, czy też ułożenie na nowo nazwiska i imienia osoby!

    WRÓŻBIARSTWO – Bardzo kontrowersyjna dziedzina magii. Wielu magów, czarodziejów, zresztą tak samo jak mugoli, nie wierzy w przepowiadanie przyszłości. Mimo to w książkach o Harrym Poterze dwie z przepowiedni (o słudze Czarnego Pana i o Harrym jako wybrańcu) odgrywają bardzo ważną rolę.

    ELIKSIRY (Auszadhi) – są to magiczne napoje warzone w kociołkach, zwykle o uzdrawiających lub transformacyjnych cechach. Ich magiczne właściwości pozwalają na pewne zmiany rzeczywistości jak uzdrowienie. Przyrządzając magiczny eliksir, należy stosować się do „przepisu”, gdyż odstępstwa od niego mogą spowodować niechciane efekty lub brak rezultatów. Eliksiry to subtelna, a jednocześnie ścisła magiczna sztuka przyrządzania różnych substancji i mikstur. Niektóre osoby sądzą, że to w ogóle nie jest magia. Lecz, aby docenić piękno kipiącego kotła i unoszącej się z niego magicznej w swym wyglądzie pary, delikatną moc płynów, które pełzną poprzez umysł i usidlić zmysły trzeba dojrzeć małe światełko w tunelu i zrozumieć piękno magicznych eliksirów. Właśnie wtedy zauważycie, że eliksiry to równie coś ważnego jak transmutacja, czy obrona przed czarną magią, że eliksiry to też magia i to całkiem potężna.
    W świecie Czarodziejów odpowiednią magiczną substancją można powstrzymać, spowolnić lub spowodować śmierć. Odpowiedni magicznie sporządzony wywar potrafi zapewnić nieśmiertelność, szczęście, a nawet miłość drugiej osoby. Potrafi zmusić do mówienia prawdy, a także ją zataić. W powieści o Harrym Poterze Severus Snape nowych uczniów witał zawsze słowami: „Mogę was nauczyć, jak uwięzić w butelce sławę, uwarzyć chwałę, a nawet powstrzymać śmierć”. Eliksiry to wyższy poziom wiedzy magicznej. Niewiedza i pośpiech w mieszaniu składników magicznych substancji grożą niebezpiecznymi skutkami. Cały proces tworzenia polega na konsekwentnym mieszaniu i dodawaniu składników do nowo powstającego eliksiru w szamańskim, magicznym kociołku.

    ANTIDOTUM – stosowane są w celu odwrócenia efektu wywołanego przez eliksir magiczny.

    LULEK CZAROWNY – Od czasów średniowiecznych czarownice hodowały pospolitą, lecz już teraz nieco zapomnianą magiczną roślinę lulek czarny, bądź lulek jadowity. Po łacinie: Hyoscyamus niger. Był najczęściej wykorzystywany do leczenia bólu związanego z podeszłym wiekiem i reumatyzmem. Ponadto pasta – krem z liści lulka wcierany w okolice ramion dawał miłe uczucie unoszenia się w powietrzu, co niewątpliwie poprawiało samopoczucie starych czarownic. Niektórzy sądzą, iż wielki mag, czarodziej – nasz wieszcz narodowy – Adam Mickiewicz był pod wpływem tego środka pisząc: 'Młodości! ty nad poziomy wylatuj.’

    Nie ma jednak na to niezbitych dowodów. Dziś lulka możemy spotkać w pobliżu starych, opustoszałych domów, zamków, na bezdrożach, bądź rumowiskach. Dorasta do 80 cm wysokości, liście ma jajowate. Łodyga jest lepka i owłosiona. Kwiaty lulka, są ciemno, a wręcz brudno żółtego koloru, z fioletowym żyłkowaniem. Skupiają się w kątach liści i na szczycie rośliny. Lulek kwitnie od czerwca do sierpnia.

    MANDRAGORA czyli ŻEŃ-SZEŃ – Mandragora jest to silny magiczny środek pobudzający, używa się jej, aby przywrócić pierwotną postać ludziom, którzy ulegli transmutacji lub zostali poddani złemu urokowi (na przykład spetryfikowani). Mają bladozieloną i cętkowaną skórę. Z główki wyrastają małe, kępiaste, czerwonawe liście. Mandragora jest składnikiem wielu antidotów. Jest jednak bardzo niebezpieczna, ponieważ jej krzyk jest zgubny dla każdego, kto go usłyszy. Póki mandragory są młode ich krzyki nie zabijają. Każdy po usłyszeniu ich głosu traci przytomność na kilka godzin. Niestety tylko dorosłe, więc i niebezpieczne mandragory mogą być używane jako antidotum. Czy roślina ta jest dorosła można poznać po tym, czy zeszły już jej pryszcze i czy przeskakuje z doniczki na doniczkę. Jednakże czy wiecie czym mandragory są dla mugoli? Oto definicja nie magicznych ludzi: „Mandragora jest to korzeń rośliny zwanej Żeń-Szeń (popularnej w Azji). Jest podobna do małego człowieczka skulonego w dziwnej pozycji”. Zabawne prawda? Przecież czarodzieje na całym świecie robią co mogą i starają się uchronić mugoli przed różnymi sprawami o których nie mają pojęcia. W tym przypadku rzucają czary okresowego zamrożenia życia, w celu „zamrożenia” w bezruchu mandragor aż mugole wyjdą poza zasięg ich krzyku. Ten czar został rzucony na wszystkie mandragory po międzynarodowej Konwencji Czarodziejów z 1709 roku (zgodnie z jej ustaleniami). Jednakże przed 1709 rokiem wielu mugoli padło ofiarą mandragor co zostało zapisane w ich historii. Dzisiejsi nie magiczni osobnicy uważają to za zacofane przesądy. Jednakże i w XX wieku niektórzy mugole wierzą w magiczne właściwości mandragory. Uważają, że mandragora im bardziej przypomina człowieka tym ma większe magiczne właściwości i chroni przed nieszczęściami. Są bardzo blisko prawdy. Niestety wiedza ta czasem zostaje użyta przeciw światu. Adolf Hitler (na którego usługach był sam czarnoksiężnik Grindelwaldem, którego Albus Dumbledore obecny dyrektor Hogwartu pokonał w pojedynku w 1945 roku) wiedział o magicznych właściwościach mandragory. Został o tym poinformowany przez pewnego niemieckiego czarodzieja, który jednak ostrzegł go, że gdyby ta mandragora została zniszczona to szczęście odwróci się od kanclerza III Rzeszy. Aż do 1942 roku, mandragora leżała sobie bezpiecznie w górskiej rezydencji Hitlera w Alpach. Niestety została stamtąd wykradziona i zniszczona. Od końca 1942 roku szczęście opuściło Hitlera i ostatecznie przegrał wojnę 3 lata później. Ale i wcześniej mugole wiedziały o magicznych właściwościach mandragory. Chińscy cesarze wystawiali 10-tysięczną armię wojowników w celu obrony jednego (aczkolwiek dużego) pola Żeń-Szeniów.

    POKRZYWA – Pokrzywa jest to roślina o parzących włoskach, czyli kwasie mrówkowym. Na całej kuli ziemskiej występuje około 110 gatunków, a w Polsce niestety tylko 3, więc nie będzie można zrobić profesjonalnego naparu. Pokrzywa zawiera dużo witamin (C, A, K). Z jej liści otrzymuje się chlorofil oraz produkuje się środki do pielęgnacji włosów (nie tylko dla czarownic, ale również dla mugolek). Jednym z tych środków jest żegawka. Napar leczniczy z pokrzyw może pomóc w oparzeniach spowodowanych złą magią i czarami (np. zaklęciem Incendio), w ukąszeniach lub ugryzieniach magicznych stworzeń oraz nieprzewidzianych ścięciach włosów przez „nieprzyjaciela”. Podstawowymi składnikami takiego naparu są: pokrzywy (od pięciu do ośmiu gatunków), rumianek polny, woda źródlana w niewielkiej ilości, malutki kawałeczek skóry bądź innej części ciała jakiegoś smoka, (Hagrid jest wprost szczęśliwy, że jego ulubione zwierzątka mogły się na coś przydać). Do średniej wielkości kotła nalewamy wodę źródlaną, podgrzewamy ją, a następnie wrzucamy ugnieciony wcześniej rumianek. W czasie, gdy to się gotuje, skórkę (lub inną część ciała smoka) gnieciemy tak, aby zrobiło się miękkie jak plastelina. Następnie wrzucamy pokrzywę i gotujemy tą mieszaninę 48 minut (Muhurtę). Po ugotowaniu napar jest już gotowy do użycia.

    Pokrzywy jednak nie można mieszać z pewnymi magicznymi eliksirami. W niektórych przypadkach może to spowodować zaczadzenie, a nawet wybuch. Pokrzywa, jak widać, jest bardzo dobrym środkiem leczniczym i zaradczym. Używanie jej profilaktycznie wzmacnia organizm, podnosi odporność na choroby, pomaga ochraniać się przed magicznymi stworzeniami oraz pomaga w odroście włosów. Pokrzywa może być również używana w o wiele prostszy sposób. Kiedy ktoś nas zdenerwuje, a w okolicy rosną takie „diabelskie”, magiczne roślinki, zrywamy je (najlepiej ręce mieć wtedy osłonięte) i uderzamy „osóbkę”. Można również walczyć „na pokrzywy”, ale gdy w pobliżu nie ma dorosłych (bo oni są jak mugole: nie znają się na żartach, nie twierdzę, że wszyscy oczywiście). Tak, więc pokrzywa parzy i pojawiają się czerwone krostki, ale to nic w porównaniu z jej szerokim zastosowaniem.

    MAGIA NAUKOWO

    Magia to praktyki wpływania na ludzi, przedmioty, zdarzenia czy zjawiska fizyczne za pomocą środków okultystycznych i paranormalnych, a więc zasadniczo nie poddających się weryfikacji za pomocą ograniczonej metody naukowej, kolidujących z podejściem ateistyczno-racjonalnym. Powyższe określenia mogą również odnosić się do praktyk stosowanych przez kogoś w celu posłużenia się wspomnianym wpływem, oraz do wierzeń, które wyjaśniają rozliczne zdarzenia i zjawiska w obrębie magii. Mag, czyli osoba parająca się magią, stosuje różnorakie gesty (mudry), zaklęcia (czyli modlitwy i mantry), wypowiada inkantacje (wezwania) i inne czynności rytualne mające dać mu władzę nad siłami nadnaturalnymi, które według jego wiedzy dają wielką moc zmiany rzeczywistości. Rzekomy brak możliwości stwierdzenia powiązania między zastosowanym środkiem a ewentualnym efektem jest jednak ateistyczno-materialistycznym zwalczaniem prawdy duchowej znanej powszechnie od tysiącleci! Mugole czyli konsumpcjonistyczni ateiści, bezbożnicy, twierdzą że skuteczność działań magicznych i istnienie postulowanych przez magię sił nadnaturalnych pozostaje w sferze wiary. W podejściu naukowym, w popularnym odczuciu religia kato-chrześcijańska i jej inkwizycja utożsamiana jest z zabobonem, a działania pastorów i księży postrzegane są jako nieskuteczne lub wręcz oszukańcze. Dzięki tak negatywnych konotacji urzędowej religii narzucanej przymusową katechezą, magia zakorzeniła się w kulturze popularnej jako stały element nawet w literaturze powieści, poezji, bajkach dla dzieci oraz kampaniach uzdrowicielskich.

    Słowo 'magia’ pochodzi pierwotnie od Magów (staroperskie maguš, gr.μάγος), astrologów-kapłanów Zoroastryzmu z ludu Medów. W okresie hellenistycznym, greckie μάγος (magos) mogło być używane jako przymiotnik, lecz przymiotnik μαγικός (magikos, łac. magicus) również jest potwierdzony jako używany w I wieku (Plutarch), typowo występujący w rodzaju żeńskim, w sformułowaniu μαγική τέχνη (magike techne, łac. ars magica) „magiczna sztuka”. Angielskie słowo magic weszło w użytek w jęz. angielskim pod konieć XIV wieku, pochodząc od starofrancuskiego słowa magique. Starofrancuski termin jest pochodzenia celtyckiego, używany już 1000 lat p.e.ch. Podobnie, pojęcie takie jak czarnoksięstwo, (ang. sorcery), zostało zapożyczone około 1300 roku ze starofrancuskiego słowa sorcerie, z łaciny potocznie watykańskiej sortiarius (od sors – „przeznaczenie”), co znaczy „ten który wpływa na przeznaczenie”. Czarownica (ang. sorceress) pojawia się również pod koniec XIV wieku, podczas gdy czarownik (ang: sorcerer) dopiero od roku 1526, a wcześniej używano pojęć takich jak druid czy staropolska Wiedźma czyli, „ta która wiedzę ma”!

    Magia, to wielka nauka o porozumiewaniu się i kierowaniu ponadfizycznymi, bardzo subtelnymi, nadprzyrodzonymi potęgami. Jest też umiejętnością rządzenia i rozkazywania siłom przynależnym do niższych sfer. Magia to wiedza konkretna i doświadczalna, oparta na znajomości sił natury, dostępnych jedynie nielicznym, trudno bowiem je przeniknąć, a jeszcze trudniej zdobyć władzę, ponieważ należy unikać niebezpieczeństwa grzechu sprzeciwiania się prawu. Sztuka wpływania na świat zewnętrzny, jak i na umysł maga, za pomocą woli połączonej z wyobraźnią. W tym ujęciu wyobraźnia jest zdolnością umysłu do tworzenia wyobrażeń przedmiotów lub bytów, które nie są bezpośrednio postrzegane przez zmysły, wola natomiast siłą intencji, kierowaną i koncentrowaną przez świadomy umysł. Magia polega więc na tworzeniu wyraźnych, mentalnych obrazów, podtrzymywaniu ich za pomocą koncentracji i projektowaniu rzeczywistości. Jej istotą jest głębokie przekonanie, iż świat zewnętrzny jest odzwierciedleniem wewnętrznych obszarów duchowych oraz że zewnętrzne zjawiska rodzą się z sił, zapoczątkowanych w dziedzinieducha. Można więc powiedzieć, że Magia jest sztuką dokonywania zmian świadomości zgodnie z wolą.

    Osoby wierzące w magię uznają, iż w każdym etapie naszego życia mamy z nią do czynienia, niejednokrotnie nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Najbardziej widocznym elementem jest według nich potęga myśli. Choć niektóre aspekty tego zagadnienia zostały w obecnych czasach już częściowo udowodnione przez psychologów, nadal wiele pozostaje uznawanych za typową magię przez ogół zdrowego społeczeństwa. Magowie i psychologowie, choć nie ze wszystkich kręgów, jawnie uznają za prawdę fakt, że jeśli poświęcamy czemuś bardzo dużo uwagi, ma to większe szanse spełnienia, obojętnie czy to będzie obawa przed czymś, czy też pragnienie osiągnięcia czegoś. W podobny sposób działają nasze przekonania, określające nasze doświadczanie. To znaczy, że jeśli nauczono nas, wpojono nam, bądź my sami uznaliśmy za prawdę fakt, że dany autobus bardzo często się spóźnia, to najprawdopodobniej jeśli następnym razem pójdziemy na przystanek, autobus także się spóźni. Ten pogląd jest m.in. często używany przez ezoteryków do osiągnięcia zdolności paranormalnych poprzez zmianę wpajanego im od dzieciństwa np. przez rodziców mugoli ateistycznych poglądu, że nadprzyrodzone zdolności są niemożliwe.

    SZAMANIZM TYBETAŃSKI

    Podczas poznawania szamanizmu nauczysz się dostrzegać te aspekty świata duchowego, które nazywane są w starych kulturach tantrycznych bóstwami. Jest to personifikacja sił natury, której jesteś częścią. Dzięki magicznym technikom szamańskim zyskujesz nowy sposób na radzenie sobie ze swoją nieuświadomioną wcześniej częścią świadomości. Tradycja bon posiada różnego rodzaju ochronne bóstwa i duchy, które strzegą zarówno jej nauk i doktryn, jak również magicznych świątyń i świętych miejsc oraz praktykujących takich jak ty. Chociaż podobne są one w charakterze i wyglądzie do ochronnych, magicznych bóstw buddyzmu (srung-ma, chos-skyong), te z tradycji bon nie są południowo-indyjskiego pochodzenia ale wywodzą się z przedbuddyjskich, pogańskich bóstw Himalajów, Północnej Indii, Tybetu i Śang-Śung (Kaszmir, Afganistan). Każdy z tych strażników posiada swoje własne magiczne symbole i atrybuty, jak również mitologię i kult, w którym się je przywołuje i obłaskawia. W języku tybetańskim ci magiczni strażnicy (srung-ma) lub inaczej Obrońcy Bon, ich zasady (bka`), nauki lub doktryny (btsan-pa) są różnie nazywane: bon-srung, bon-skyong, bka`-srung, bka`-skyong, bstan-srung i bstan-skyong. W bon są dwa rodzaje strażników. Mogą oni być światowi ze swej natury (`jig-rten-pa`i srung-ma). Te istoty, pomniejsze bóstwa lub duchy zostały nawrócone na ścieżkę dharmy przez Gautama Buddhę lub innych wielkich mistrzów. Są one czującymi istotami tak jak my, ciągle krążącymi w samsarze. Chociaż mogą być bardzo potężne i wiele wiedzące w pewnych dziedzinach, nie są one ani wszechpotężne ani wszechwiedzące. Ich moc i wiedza mają swoje ograniczenia.

    Kiedykolwiek lama (kapłan, mag, czarownik) lub praktykujący wzywa je, odprawiając jakiś Rytuał Strażników, musi uważać, aby odpowiednio dobrać w medytacji właściwą formę czy też manifestację mocy bóstwa i złożyć ofiary, rzeczywiste lub zwizualizowane w umyśle, przygotowane uprzednio w celu ich przywołania. Strażnik lub inaczej Sungma jest związany przysięgą (dam-can) aby ochraniać nauki i ich praktykujących, ale w orszaku każdego Sungmy jest wiele Dregpa, agresywnych i aroganckich duchów, które łatwo wpadają w gniew i atakują, gdy są niewłaściwie traktowane. Dlatego w szczególności ci „poddani” muszą być obłaskawieni, a nawet przekupieni poprzez ofiary (mchod-pa, skt. pudża). Dopiero po przyjęciu tych ofiar z zadowoleniem i satysfakcją, są one znowu zmobilizowane (`chol-ba) przez praktykujących do wykonywania ochronnych zadań, do których się wcześniej zobowiązały. Modlitwy pojedynczych praktykujących nie są wystarczające. Ci strażnicy i duchy im podległe nie są oświeconymi istotami, dlatego muszą być przekupywane i nakłaniane do podtrzymywania swoich przyrzeczeń nawet poprzez groźbę. Jest to wymiana energii pomiędzy praktykującym i światem duchów – dawanie darów i ofiar ze strony praktykującego, skutkujące wykonywaniem zadań ze strony strażników. Znajduje to swoje odbicie w słowach Liturgii Rytu Strażników.

    Innym rodzajem strażnika jest typ pozaziemski lub istniejący poza światem (`jig-rten las `das-pa`i srung-ma). Taki strażnik nie jest jakimś gorszym bogiem lub duchem pokonanym i nawróconym na dharmę i związanym pod przymusem przysięgą ale manifestacją lub duchem (sprul-pa) oświeconej istoty. Taka istota nie potrzebuje być przekupywana ofiarami aby zachowywać się odpowiednio i dla pożytku ludzkości, ponieważ od niepamiętnych czasów jest ona aktywną manifestacją oświeconego współczucia. Wszyscy Buddhowie (Mistrzowie, Awatarowie) i wielcy bodhisattwowie (Póławatarowie) posiedli magiczną zdolność stwarzania i emanowania takich, mających duchową naturę, strażników. Jednak w związku z taką manifestacją oświeconej świadomości, praktykujący czyni ofiary w ten sam sposób jak wobec światowych Strażników. Praktyka ta jest dla własnego pożytku w okresie rozwoju duchowego. Buddha lub oświecony strażnik nie potrzebuje ofiar. Szczodrość (sbyin-pa) jest pierwszą spośród Dziesięciu Doskonałości (phar phyin bcu) i nie ma lepszej drogi do nagromadzenia zasługi karmicznej niż poprzez hojność.

    MAGIA ŚWIECY I OGNIA

    Wróżby z ognia i świec stanowią ważną część magii. Płonąca świeca jest magicznym symbolem ludzkiego życia, światła i spełniającej się ofiary. W wielu tradycjach dym z kadzidła lub płonącej świecy jest szczególnym, magicznym symbolem drogi, która łączy niebo i ziemię. Rytuały magiczne, w których używa się ognia, odwołują się do początku życiowych cykli i mają sprzyjać rozwojowi oraz szczęściu. Także w domu można skorzystać z magicznych sposobów zapewnienia sobie powodzenia. Aby móc palić świece w określonych intencjach, należy zaopatrzyć się w kolorowe świece, świeczniki, kapturek do gaszenia płomienia i ładną zapalniczkę, która będzie służyła tylko do tego celu. Nie zapala się magicznej świecy od zapałki, gdyż jej główka pokryta jest siarką, która dawniej symbolizowała szatana. Istnieje stary przesąd, że świec zapalonych w dobrej intencji nie gasi się przez zdmuchnięcie, aby „nie rozwiać” zgromadzonego szczęścia, a także nie „dusi” się ognia palcami.

    Zaklęcia i magiczne rytuały związane z magią świec można podzielić na dwie grupy, w zależności od stopnia ich skomplikowania. Pierwsza grupa wymaga użycia od jednej do trzech świec we właściwych kolorach, które po prostu zapala się, aby płonęły w określonej intencji. Czary takie służyć mogą oczyszczaniu przestrzeni astralnej, zapewnianiu wzrostu przedsięwzięcia, uzyskiwaniu harmonii w związkach. Druga grupa czarów wymaga wielu świec w różnych kolorach, które ustawia się zgodnie z właściwym schematem na stole lub ołtarzu. Takie magiczne rytuały trwają często po kilka dni i związane są z odpowiednimi fazami księżyca i konstelacjami astrologicznymi. Czary takie służą wspomaganiu określonych przedsięwzięć, zapewnianiu sobie mocy i opieki duchowych przewodników. Świece zapala się w określonej kolejności, a gasi zwykle w odwrotnym kierunku.

    Przykładem takiego rytuału może być czar, który wykonuje się na siedem dni przed pełnią Księżyca, po której nastąpić ma wydarzenie, które wymaga wiele siły i odwagi. Na stole wokół złotej świecy (symbolizującej czarującego) ustawia się siedem fioletowych świec. Pierwszego dnia zapala się złotą i pierwszą fioletową świecę, a następnie rozmyśla o szczęśliwym przebiegu spodziewanego wydarzenia. Drugiego dnia zapala się złotą świecę oraz dwie fioletowe, trzeciego dnia złotą i trzy fioletowe, i tak dalej. W czarach i zaklęciach kolory świec są bardzo ważne. Odzwierciedlają podobieństwa i kojarzą się z odpowiednimi symbolami. Czar, w którym używa się niewłaściwych atrybutów, może się z tego powodu nie spełnić!

    ZAKON HERMESA

    Człowiek od zawsze próbował zrozumieć otaczający go świat. W czasach prehistorycznych by przeżyć bratał się z duchami. Później w erze mitów uważał się za pana świata, który może równać się bogom. Wtedy to w Europie i na Bliskim Wschodzie narodziła się zachodnia tradycja ezoteryczna. Był to początek Zakonu Hermesa. Z początku nie było żadnej formalnej organizacji. Potężni magowie zdobywali władzę, uznanie i postrach wśród tłumów. A gdy zyskali już należny rozgłos, pogłoski o ich pracach docierały do innych, którzy przysyłali swoich uczniów, by uszczknąć ich wiedzy i mądrości. Ludzie pokroju Hermesa Trismegistosa (Henocha, Morja), Salomona, Mojżesza, Jezusa, Szymona Maga, czy bezimiennych już dziś magów chaldejskich i perskich rozkazywali duchom, demonom i aniołom, zmieniali każdą materię w złoto, odkrywali tajemnice przyszłości, rozkazywali żywiołom czy w końcu zsyłali plagi na złych i niegodziwych. Ale to były efekty przeznaczone dla ludu – obojętne czy rzucane po to by zastraszyć ich czy też by ich wspomóc. Tak naprawdę ważne było co innego: Wiedza. Magowie krok po kroku poznawali tajemnice świata materii i świata duchów. Po raz pierwszy w historii pęd ku wiedzy pchnął nieliczne Oświecone jednostki do systematycznej pracy na rzecz odkrycia praw rządzących naturą. Co więcej, był to pęd uwarunkowany potrzebą poznania a nie jak wcześniej – potrzebami ochronienia plemienia czy szczepu. Służebności zeszły na dalszy plan – była to era magii praktykowanej dla samej magii.

    Pierwsi magowie, nazwano ich później magami hermetycznymi od imienia największego z nich, musieli zaczynać od zera. Przed nimi byli tylko plemienni szamani, którzy mogli co najwyżej targować się, czy wykłócać z duchami. Co gorsza szamani ci praktycznie nie rozwijali się – rozwój praktyk magicznych był sprawą przypadku, gdy jakiś szczególnie utalentowany, zmyślny czarownik wypróbował nową metodę i przeżył. I tu leży największa zasługa magów hermetycznych: wymyślili metodę naukowego eksperymentowania z magią. Od podstaw sformułowali prawidła zorganizowanego procesu badawczego, zasady eksperymentu, konstruowania teorii i jej dowodzenia w magii. Zastosowanie tych technik badawczych doprowadziło do sformułowania prawideł magii, zawartych w pracach Henocha, czyli Hermesa Trismegistosa, który następnie rozpowszechnił je tak, że stały się znane w całym basenie Morza Śródziemnego. Prawa kontaktu, podobieństwa i imion – z których człowiek pierwotny zdawał sobie sprawę tylko intuicyjnie – do dziś tworzą zasadniczy zrąb zachodniego okultyzmu i magii.

    Twórca hermetyki, wielki Hermes Trismegistos (znany też jako Henoch i Morja), jest zarazem ojcem ezoteryki. Opracowana przez niego filozofia hermetyczna stanowi siedem zasadniczych praw, a pierwsze prawo głosi, iż wszechobecnym jest duch, wszechświat posiada naturę umysłu. Wszystko jest duchem, ponieważ źródło, kosmiczny korzeń wszystkiego, co żyje i nie żyje jest nieskończonym duchem Stwórcy, wyrażającym się poprzez OM. Człowiek, jako świadoma siebie i odczuwająca istota może doświadczyć tego nieskończonego ducha, jeżeli ów zamanifestuje się wewnątrz ludzkiej istoty. Dlatego każdy, kto chce doświadczyć tej magii transformacji – musi praktykować dźwięk OM codziennie.

    Kolejny przełom nastąpił w średniowieczu. Po okresie zamętu spowodowanego upadkiem Rzymu, magowie Bonisagus i Trianoma zawiązali z jedenastoma innymi wielkimi magami tamtych czasów pakt o nieagresji. Wkrótce przerodził się on w trwałą organizację – Nowy Zakon Hermesa. Po raz kolejny w historii magowie hermetyczni potrafili tak urządzić się w społeczeństwie nieoświeconych, że mieli zapewnione utrzymanie, bezpieczeństwo i spokój niezbędny do badań. Tym razem prace magów przyniosły kolejne fundamentalne odkrycie – teorię względności praw rządzących rzeczywistością, teorię paradygmatów. Na podstawie tej teorii zaczęli kształtować świadomość magiczną w społeczeństwie. Niestety, być może nie trafili w swój czas, bo natrafili na opór. Tym razem nie była to tłuszcza, jak w okresach barbarzyństwa, ale organizacja o równej im sile, która przejęła od Hermetyków strukturę organizacyjną, metodologię działania i wiedzę o teorii paradygmatów – wszystkie najważniejsze atuty Zakonu Hermesa. Organizacją tą był ateistyczno-rzymski Zakon Rozumu, który niedostatki w zasobach nadrobił wyrabiając sobie szerokie poparcie różnych grup interesów oraz działając z zaskoczenia.

    Ale i tym razem Hermetycy stanęli na wysokości zadania. Baldric du Salle z hermetycznego Collegium Tytalus powziął i zrealizował śmiały plan zrzeszenia różnych grup mistyków w jeden twór, nazwany Radą Dziewięciu Tradycji Mistycznych. Zrzeszono tradycje tak różne jak szamani i hermetycy, wiedźmiarze i cudotwórcy czy w końcu ekstatycy i asceci. Z tą siłą Zakon Hermesa przeszedł następne pół tysiąca lat. I kiedy inne tradycje gięły się przed Zakonem Rozumu, magowie hermetyczni pokroju doktora Dee, Paracelsusa czy rabbiego Loewe wiodły sztukę magii (bo odebrano jej miano nauki) na coraz to nowe tory. Dziś nastał czas największych magów od czasów starożytności. Powstały nowoczesne koncepcje świata duchów, kwintesencji i funkcjonowania magii. Prace nad istotą magii doprowadziły do ujęcia jej w kategoriach funkcjonowania ludzkiego umysłu oraz istniejących archetypów. To z kolei doprowadziło do powstania duchowej magii opartej wyłącznie na Oświeconej Woli Bożej.

    Nastał czas demitologizacji magii, a dzięki wysiłkowi Magów Zakonu Hermesa świadomość magiczna ludzkości jest większa niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Jest również najwięcej w historii magów. Prace mistrzów zalegają półki bądź strony internetowe, a każdy może odwiedzić wielkich cudotwórców takich jak SathyaSaiBaba. Dziś można wybrać dowolną metodę magiczną – wszystkie zostały zrównane, wyekstrahowano z nich bowiem to, co wiedzie do Oświecenia, wszystkie zostały też tak przemieszane, by każdy indywidualnie mógł dążyć ku swojemu przeznaczeniu wybierając odpowiadającą mu grupę i Duchowego Mistrza. Więcej, dziś każdy swobodnie może zmienić wiarę na czas rytuału, bowiem dawne demony zostały sprowadzone do roli rekwizytów, które wyzwalają z archetypu moce, w zależności od ideału, jaki reprezentują. A wśród rzesz domorosłych czarowników, niedzielnych satanistów, niby-tantryków i fanów New Age wciąż przechadzają się MistrzowieZakonu Hermesa. Jedni patrzą ze zgorszeniem na to w jaki sposób z magii po raz kolejny wysysa się duszę. Inni zacierają ręce wiedząc, że kiedy rozstrzygać się będzie Wojna Wstąpienia, będą dysponowali wieloma oddanymi duszami. Wszyscy zaś hermetycy pracują – jak od wieków.

    ZAKON FENIKSA

    Został utworzony przez Albusa Dumbledore’a w latach, gdy SAM-WIESZ-KTO był w pełni swoich mocy. Zadaniem Bractwa jest robienie wszystkiego, aby zły nie mógł zrealizować swoich planów. Progi które trzeba przekroczyć, aby zostać członkiem Bractwa, nie są zastraszająco wysokie. Chętna osoba musi być pełnoletnia (oczywiście w świecie czarodziejów), posiadać pewne uzdolnienia magiczne i powinna zwalczać Voldemorta (Satana, Asura) z całego serca. Oczywiście znajdą się i zdrajcy podobni do Glizdogona, ale to był na razie jedyny przypadek. Członkowie Zakonu nie mają łatwego życia, bo za swój opór przeciw siłom śmierciożerców płacą zdrowiem a czasami nawet życiem. Zakon wygasł na jakiś czas, gdy SAM-WIESZ-KTO utracił moc w wyniku spotkania z Harry’m Potter’em. Został ponownie reaktywowany w 1995 roku, aby znów stawić czoło siłom zła. Feniks, który jest jego symbolem, też odradza się ze swoich popiołów. Niewykluczone, że Dumbledore zapożyczył sobie nazwę od swojego feniksa o poczciwym imieniu „Fawkes”. Bractwo Fenixa pomaga innym w potrzebie jak tylko może ale niektóre rzeczy są trudne do zdobycia i trzeba za nie płacić. Bractwo jest pośrednikiem dobra w dziele zwalczania zła. Bez Bractwa świat by nie mógł istnieć tak więc zło trzeba zwalczać, a dobro powinno się zrozumieć i rozpowszechniać.

    Skróty Powieści:

    KF – ,,Harry Potter i Kamień Filozoficzny”
    KT – ,,Harry Potter i Komnata Tajemnic”
    WA – ,,Harry Potter i Więzień Azkabanu”
    CO – „Harry Potter i Czara Ognia”
    ZF – „Harry Potter i Zakon Feniksa”
    KP – „Harry Potter i Książę Półkrwi”

    Redakcja opracowania: Mag Olorin Narayan

  • Wodolecznictwo a Terapia Moczem

    Wodolecznictwo a Terapia Moczem

    Zajmując się kulturą duchową Wschodu, a w szczególności jogą, sufi, ezoterycznym chrześcijaństwem, także ajurwedą – naturalną indyjską medycyną, z mieszanymi uczuciami śledzę wszelkie brednie jakie zdarza się publikować na temat, jogicznej rzekomo, terapii moczem. Jako jogin i nauczyciel jogi, muszę rzec, że z jogą nic wspomniana urynoterapia wspólnego na pewno nie ma.

    Woda Pana Śiwy (Śhiva) to wcale nie szczochy, jak pragną rzekomi „terapeuci” od uryny, a jedynie najzwyklejsza woda źródlana poświęcona i pobłogosławiona w czasie uroczystego nabożeństwa zwanego abhiśekapudźą. Jest to starożytny wedyjski ryt polewania czystą wodą lińgamu – kamiennego słupa, będącego znakiem stwórczej mocy i potęgi natury zwanej też Śakti. Żywa Woda poświęcona rytuałem, w którym m. in. odmawiane lub śpiewane są służące temu modlitwy (mantramy), zwana jest Śiwambu lub Śiwambudhara. Oto i strumień Wody Śiwy spływający z lińgamu spożywany jest jako nektar Amaroli – boski nektar duchowy. Kojarzenie lińgamu z fallusem także jest fatalnym błędem, który od kilku stuleci propagują „uczeni” jezuici nie mający o symbolice śiwaizmu nawet zielonego pojęcia. Fallus vel penis to w sanskrycie naraka. Niezbyt podobnie do terminu lińgam, mającego jedynie mistyczne i duchowe znaczenie w jogicznej, śiwaickiej ezoteryce.

    Terapia czystą wodą źródlaną, wodolecznictwo, jest podstawową terapią naturalną ajurwedy, indyjskiej medycyny naturalnej. Owo wodolecznictwo w żadnych autorytatywnych indyjskich traktatach nie jest rozumiane jako szczochoterapia. Jogiczna medycyna, znana też pod oryginalną swoją nazwą jako Bhaiszadźja Joga, wywodzi się z nauk Pana Śiwy i nigdzie nie poleca picia ani własnego, ani cudzego moczu. Jeśli niektórym ludziom pomieszało się w głowach i pletą w swej niewiedzy brednie, to pozostaje mi życzyć im smacznego. Tych jednak, którzy nie mają pojęcia o temacie, trzeba ostrzec w co się pchają, a jeśli dalej mocz zechcą konsumować, to i mają prawo zagwarantowane wolną wolą. Będą przynajmniej świadomi co robią. Wszak ludzie uwielbiają robić wszelkiego rodzaju głupoty, a im większą dana głupota jest, tym nawet więcej znajduje wielbicieli i wyznawców. Dyscyplina uczniostwa mistycznej ścieżki jogi znajdowała raczej nielicznych zwolenników. Kiedy uczyłem osiągania ekstazy z pomocą dźwięku AH, przychodziło 50-70 osób, kiedy uczyłem tej ekstazy z dźwiękiem ALLAH, gdzie AH jest jedynie końcówką drogi pobożności i duchowej dyscypliny, przychodziło 5-7 osób. Kiedy wskazuje się drogę do nikąd lub do zguby – przychodzą tłumy, gdy pokazuje się Drogę do Boga, trudno znaleźć ucznia – mawiał Pan Śiwa.

    W śiwaickich rytuałach obmywania lińgamu używa się czasami wody zmieszanej z krowim mlekiem, a także wody zmieszanej z miodem. Jeśli komuś złocisty płyn Madhuparka (woda miodowa) skojarzył się z moczem, to zaiste fatalna to pomyłka. Ajurweda i joga pełne są pochwały wszelkich zalet spożywania czystej, zdrowej wody z naturalnych źródeł. Szczyny w żadnym wypadku nie są też napojem Soma, jak imputują pseudojogowi moczoterapeuci. Według starożytnych receptur joginów, śiwaitów, Soma – napój aniołów (dewów, bogów), to woda z miodem, dzięki któremu zawdzięcza swój złocisty blask i świetny zdrowotny wpływ. Zapewne rodzimi pszczelarze najlepiej wiedzą też o czym piszę. Ajurweda poleca także czystą źródlaną Wodę Życia (z miodem), aby odtruć organizm z nadmiaru toksycznej substancji zwanej moczem, której ilość w organizmie wzrasta w chwilach strachu, szczególnie gdy zagrożone jest życie. Teoretycznie wiedzą o tym wszyscy wegetarianie, że mocznik zawarty w mięsach jest dla zdrowia ciała i psychiki najgroźniejszą i najstraszniejszą trucizną. W naukach Manu (Noego) istnieje nawet zwyczaj wygotowywania mięs dozwolonych spożyciu do białości. Gotuje się więc według receptury mięsiwo przez nawet i dwie doby, wylewa cały toksyczny odwar, płucze jeszcze i dopiero gotuje czy smaży celem spożycia. Wszelkie resztki krwi i mocznika musiały być bezwzględnie usunięte!

    Istnieje tylko jeden sposób używania uryny według receptury ajurwedy i całej tradycyjnej nauki ludowych medyków. Zawsze jest to uryna krowia ze świętych w Indii, jak pewnie wiadomo, krów! O ile nie ma innego środka (a więc wyjątkowo) dopuszcza się użycie krowiej szczyny do odkażania ran, tylko do zewnętrznej dezynfekcji! To tyle oddając honor szczynom krowim, czasem dozwalanym tak do użytku. I nie może to być każda krowa jak leci, a jedynie krowa święta, a więc chociaż raz uroczyście poświęcona aniołom (dewom czy jak wolą jezuiccy „uczeni”, bogom).

    Istnieje zaś inny aspekt używania ludzkiej uryny opisywany w ciemnych tantrach hinduskich. Jest to aspekt duchowo-religijny, jeśli wolno w ogóle w tym wypadku użyć tych słów. Pewne ciemne i złe istoty zwane rakszasami, co na polski przekłada się terminem demony, użytkują i polecają spożywanie moczu dwa razy dziennie, celem zjednoczenia się (komunii) ze źródłem swej demonicznej potęgi. Inna klasa ciemnych i złych istot, piśaća, które na polski dobrze przekłada się terminem czorty, diabły – używa ludzkiego i własnego moczu jako zwyczajnego, codziennego napoju do wszystkiego, ot rodzaj piwka. Gratuluję jakiemuś demonowi pomysłu wprowadzenia ludzi zainteresowanych jogą i zdrowiem w akt rytualnego spożycia demonicznej komunii. Według nauk Pana Śiwy, Mistrza Joginów i Mistyków, każdy kto spożywa własny mocz odrodzi się w najniższych i najciemniejszych sferach (lokach) egzystencji, z których nie ma już powrotu do krain światła ani możliwości odrodzenia się w świecie ludzkich istot. Gratuluję wyboru „duchowej” drogi życia wszystkim szczochofanom! Nie ma chyba lepszego pomysłu, choć wygląda niewinnie i zdrowo, na zniszczenie własnej jaźni (atmana, duszy). Pan Śiwa gorąco przestrzega przed popadnięciem w takie zgubne nauki i praktyki wszystkich adeptów jogi i treningu mistyki czy ezoteryki. Pan Śiwa pouczył Parwati, iż osoby (dusze), które tak zatraciły własną jaźń (atmana) w komunii (zjednoczeniu) z demonami ( rakszasami i im podobnymi: wetalami, kuhu etc.) zostaną całkowicie zniszczone w Pralaji, czyli u końca cyklu czasu naszego Dnia Brahmy.

    Niestety, to uwaga dla zafascynowanych kulturą Wschodu, nie wszystko co wschodnie to zaraz boskie, niebiańskie i duchowe. Diabelstwo też się może przytrafić. Wodolecznictwo to zupełnie inna „parafia” niż szczyno-pilstwo. Parafia taka dla jaźni (atmana, duszy) ma niewyobrażalnie wielkie znaczenie. Aż dziw bierze na brak zdrowego rozsądku. Wegetarianie w większości dobrze wiedzą, iż nadmiar moczu (mocznika, kwasu moczowego) w mięsie zabitych zwierząt powoduje, iż ulegamy narkotycznemu otumanieniu i uzależnieniu. Najlepszy narkotyk jednak własny, prosto z pęcherza. A narkotyki, włącznie z alkoholem są zasadniczo zakazane zarówno w jodze jak i w metodach ajurwedy. Aż dziw, że spotyka się jaroszy pono, co to mięsa nie jedzą, aby się moczem z mięsa nie narkotyzować, ale z własnego pęcherza sobie narkotyku pociągną sporą dawkę. Lepszy pewnie czysty i z własnej produkcji. Narkotyczne, silnie uzależniające właściwości moczu znane są i opisywane w naukach indyjskiej medycyny. Picie czystej źródlanej wody oraz jarskie odżywianie działają leczniczo, a jakże często uryniarze zalecają je dla osiągnięcia skuteczności swej pseudoterapii.

    Zainteresowanym jogą przypomnę w szczególności, iż w regułach zdrowia dla praktykujących samnjasinów (osób które poświęciły się praktykowaniu jogi) istnieje nawet zakaz wąchania własnych ekstrementów, zarówno moczu jak i kału. W niektórych szkołach jogi zabrania się także dotykania ekstrementów, co wymaga opanowania specjalnego sposobu obmywania odbytnicy czy narządów płciowych. Kto wtedy dotknie ekstrementów lub ich powącha pozostaje nieczysty przez jeden dzień i winien spędzić cały dzień na oczyszczających medytacjach, recytacjach i postach. Kto by skosztował ekstrementów, pozostaje nieczysty przez siedem dni, także każdy kto go dotknie. Oto i o co chodzi istotom demonicznym, szczególnie tym z Ósmej Sfery (Asztaloka) zwanej potocznie i swojsko piekłem. Stan permanentnej nieczystości uniemożliwi adeptowi jogi osiągnięcie światła niebios (dewów), a co za tym idzie oświecenia duchowego. Grunt to dbać o własne interesy. Zdrowie to ponętne hasło. Przyciągnie wiele istot do piekieł.

    Woda Śiwy (z rytu obmycia lińgamu) jest tą wodą, dzięki której, według pierwotnych nauk Pana Śiwy przekazy-wanych w jodze, może człowiek wyleczyć się ze wszystkich chorób. Po miesiącu stosowania, ciało zostaje oczyszczone od wewnątrz. Po dwóch miesiącach – wszystkie zmysły ulegają wyostrzeniu. Po trzech miesiącach używania Wody Śiwy ustępują wszelkie choroby i znikają cierpienia. Po upływie pięciu miesięcy odzyskuje się pełne zdrowie. Warto dodać, iż Wodę Pana Śiwy należy pić małymi łykami dokładnie mieszając ją w ustach ze śliną, nigdy duszkiem, gdyż ten sposób picia płynów jest w ogóle szkodliwy dla zdrowia. Oprócz wody czystej, źródlanej oraz wody miodowej (soma) czy mlecznej, używa się wody różanej. Płatki dzikiej róży maceruje się (naciąga na zimno) przez półtorej lub więcej doby, następnie „magnetyzuje” w rytuale i spożywa jako antidotum przeciw chorobom serca i duszy. Przeciw otyłości należy pić wodę przed spożyciem posiłku. Szczupli powinni pić dopiero po zjedzeniu swego pokarmu. Post na wodzie jest najlepszą kuracją leczniczą prawie na wszystkie choroby. Pije się od 1/2 litra do 2, a nawet 3 litrów wody mineralnej dziennie, najlepiej prosto ze źródła. Już po kilku dniach wystarczy niewielka zwykle ilość wody dziennie dla podtrzymania procesu uzdrowienia jaki zostaje wyzwolony. Płukanie nosa z pomocą wody oraz lewatywy to typowe zabiegi lecznicze w każdym praktycznie systemie jogi. Idealna jest Śiwambu – Woda Życia Pana Śiwy, woda użyta w religijnym ceremoniale. Pan Śiwa przestrzegał heretyckie demony przed wypaczaniem tej idei. Nic jednak nie powstrzyma bezrozumnego. Soma, woda z miodem czy jak kto woli woda miodowa uważana jest przez ajurwedę i jogę nie tylko za niebiański napój aniołów (bogów, dewów), ale też za lek najskuteczniej przywracający harmonię w organizmie, odtruwający i regulujący wszystkie dośa, systemy ciała. Soma służy też duchowemu wzrostowi, przybliżeniu Niebios na ziemi. Leczenie wodą to zaiste podstawa ajurwedy.

    Jeden z moich indyjskich nauczycieli jogi wspominał o tym, iż niektórzy hinduscy bramini, ludzi którzy przychodzą do nich bez należytej (tradycyjnie) czci i bez czci dla Pana Śiwy, specjalnie wpędzają na manowce Marana Tantr, czyli praktycznie w ślepe zaułki wiodące do duchowej śmierci. Spożywanie ekstrementów od zawsze było zaliczane przez jogę do Marana Tantr, czarnomagicznych praktyk wiodących w efekcie do duchowej śmierci, do zniszczenia własnej duszy (atmana, jaźni). Niektórzy hinduscy nauczyciele zwyczajnie nie lubią białych i stąd ich działanie, bynajmniej z jogą mające niewiele wspólnego. Adept jogi, mistycznej drogi duchowej ma trzymać się od tego rodzaju praktyk z daleka, jeśli pragnie szczerze duchowej realizacji.

    Życzę lokalnym smakoszom rakszasowego napitku, aby swoją urynoterapię trzymali z dala od pojęcia takiego jak JOGA, a także aby nowicjuszy raczyli uprzejmie uprzedzić jaka to „terapia” z tej urynoterapii w istocie jest – czarnoma-giczna komunia z ciemnymi siłami, które niewątpliwie dokonają terapii: wyleczą raz na zawsze z człowieczeństwa i możliwości ludzkich narodzin. Ale to już jest subtelniejsza kwestia i nie widać jej na pierwszy rzut oka. Gdyby ktoś ze smakoszy był jednak zaiteresowany urokami autentycznej terapii prawdziwą Wodą Śiwy, to zapraszam do korespondencji. Służę też od czasu do czasu egzorcyzmem uwalniającym od usidlenia przez demoniczne siły ciemności. Moce książąt ciemności świata rakszasów lub Ósmej Sfery (piśaća), takich jak Rawana, Waszta czy Asztar znacznie trudniej jest usunąć, niż w przypadku demonów żydowsko-chrześcijańskich i astralnych zmarłych dusz, niemniej nie jest to niemożliwe.

    Gwoli zaspokojenia prawdy, trzeba wspomnieć o wspólnocie szalonych mędrców zwanych kapalika, którym zdarzało się czasem używać okazjonalnie ekstrementów dla doraźnej duchowej edukacji. Przykładowo, kiedy uczeń chciał uzyskać nauki u nauczyciela tej tradycji duchowej, mógł mu się trafić jednorazowo takowy test wiary i poświęcenia. Nauczyciel kazał się nowicjuszowi wysikać, a następnie, uroczyście i bez oznak obrzydzenia wypić swój mocz. Nowicjusz albo rezygnował od razu, albo próbował wykazać się determinacją wobec wybranego guru. Wtedy okazywało się w jakiś cudowny sposób, że w naczyniu zamiast moczu jest jakiś pachnący cudownie eliksir. Cóż, jednak aby robić takie testy potencjalnym uczniom, trzeba samemu być wielkim cudotwórcą (Mahaasiddhą)  takim, co to własne siki potrafi zamienić w złoto albo w eliksir młodości. A kto nie potrafi, ten nie ma prawa tak testować kandydatów na uczniów, a nawet w ogóle przyjmować uczniów we właściwym tego słowa znaczeniu. Zrozpaczeni oszuści duchowi, nie mogąc robić wielkich cudów, usiłują przekonywać, że sam akt wypicia szczyny i poświęcenia się w ten sposób dla (wątpliwej jakości) mistrzunia posiada jakiś zbawczy i leczniczy w swej naturze motyw. Spiesznie dodają jednak jarskie odżywianie i popijanie czystej wody, aby ich wątpliwej jakości „kuracja” miała szansę zadziałać. Jarstwo samo w sobie, wzbogacone leczniczymi wodami, jest terapią leczącą większość chorób i dolegliwości ludzkiej egzystencji.

    Według nauk jogi, razem z moczem wydalane są szkodliwe substancje astralne, przez ezoterykę zwane imperylem (trucizną Halahala). Ta astralna, demoniczna trucizna posiada moc uśmiercenia ludzkiej duszy. Kto wchłania mocz spowrotem w siebie, tego imperyl powoli zatruwa i zabija duchowo, aż ulegnie wiecznemu zatraceniu w Pralaji nocy Brahmy. Z czasem psychika otwiera się dla przestrzeni Ósmej Sfery, co jest charakterystyczne także i dla innych zabójczych dla życia duchowego substancji takich jak alkohol, opium czy marihuana. Według nauk Pana Śiwy, pierwszego Mistrza jogi, konsumenci własnych fekaliów, w tym uryny, będą w 'nagrodę’ nurzać się w piekielnej rzece Waitarani, którą płyną wszelakie nieczystości uniemożliwiające zatraconej duszy opuszczenie świata piekielnego (Narakaloki) ani nawet na chwilę. Warto może wiedzieć o tych „niewinnych” skutkach ubocznych, o których zagorzali smakosze szczylu, może wcale usłyszeć nie chcą, podobnie jak alkoholicy czy nikotyniarze o zgubnych skutkach ich nałogów. Sataniści, mniemam, będą także ukontentowani nową, „zdrową” możliwością sprawowania życzonego kultu, jeśli o nim jeszcze nie wiedzieli, a pragną zanurzyć się na wieki wieków w płynącym szambo demonicy, rzeki Waitarani.

    Imię Śiwa tłumaczone na polski dosłownie oznacza przychylność, życzliwość, dobroć, a także łaskę Bożą. Czohan Śiwa to Pan Łaski, Pan Życzliwy. Lińgam jest zasadniczo jedynym symbolem Pana Śiwy czczonym w świątyniach, gdyż śiwaizm, a za nim cała joga nie używa antropomorficznych podobizn Śiwy na ołtarzach świątyń.

    Lińgam (słup) jest znakiem trzech Bożych Potęg: rozpuszczania, skrywania oraz przepływu. Pierwsza uczy, iż moc lińgamu rozpuszcza lub lepiej niszczy wszelkie grzechy, błędy i ich przyczyny tworzące karmiczne więzienie duszy. Śiwa jest wtedy niebiańskim lekarzem Rudradewą, znawcą leków i duszą dzikiej przyrody. Według ajurwedy kontakt z przyrodą to pierwsza siła lecznicza z jaką należy obcować, a przyroda żyje dzięki wodzie i słońcu.

    Druga potęga wskazuje na wszelkie misteria i ukryte tajemnice, czyniąc z Pana Śiwy strażnika wszelkiej wiedzy mistycznej i ezoterycznej. Pan Śiwa jest patronem wszystkich mistyków i ezoteryków duchowych tradycji Wschodu. Aśrama Czohan Śiwa symbolizowana przez świętą górę Kailasa w Tybecie jest praźródłem wielkiej rzeki zwanej Indusem (Sindh), od której India wzięła swoją nazwę. Stąd cała kultura indyjska zwana jest kulturą duchową. Dotrzymywanie tajemnicy duchowej praktyki i strzeżenie skarbów tajemnicy duchowości to podstawowa praca każdego adepta jogi. Właśnie z tej ezoterycznej pracy strzeżenia tajemnicy przekazu, zachowywania własnych praktyk jedynie dla siebie, adepci jogi zwani są Naatha – Strażnikami Wewnętrznego Życia.

    Trzecia potęga otwiera moc duchowego przekazu, nauczania i błogosławieństwa, czyniąc z symbolu lińgamu źródło charyzmatycznej mocy i źródło Mistycznej Wody Życia, która ożywia serca i dusze, aby powróciły na niebiosa, do Empireum swego Boga i Stwórcy. Anugraha to przekaz Łaski Bożej z samego niebiańskiego źródła, dikszan zaś to duchowe wtajemniczenie czy inicjacja, jako najbardziej esencjonalny przekaz czy błogosławieństwo linii przekazu. I to by już było na dzisiaj tyle.

    Życzę wszystkiego dobrego, także światła łaski Pana Śiwy Mahadewy, aby nie błądzić więcej po bezdrożach pseudojogicznych mistyfikacji rodem ze Wschodu.

    Swami Baba Lalit Mohan G.K.

  • Gematria – Numerologia – Liczbowanie

    Gematria – Numerologia – Liczbowanie

    Wiedza numerologiczna oparta na cyfrach i liczbach jest ezoteryczną nauką o wiele szerszą i głębszą niźli ludzie powszechnie sądzą i nie należy jej traktować jedynie jako zabawy z przymrużeniem oka. Mędrcy starożytni w kulturze Europy i Azji, a także Egiptu dobrze znali nauki o zamianie liter alfabetu na cyfry i gematrycznym odczytywaniu ukrytych w nich znaczeń. Jeden z podstawowych sposobów odczytywania wiedzy z liczb to interpretacja z imienia, nazwiska, a także nazw miejscowości czy kraju.

    Podstawową, najbardziej znaną procedurą numerologiczną jest przypisywanie literom cyfr od 1 do 9. Jako podstawę obliczeń przyjmuje się międzynarodowy alfabet numerologiczny:

    123456789
    ABCDEFGHI
    JKLMNOPQR
    STUVWXYZ 

    Używamy generalnie numerologii Pitagorejskiej, gdzie przyporządkowanie numerków oparte jest na kolejnosci liter w alfabecie. Litery narodowe dopisuje sie do litery głównej, od ktorej pochodzą. Np Ą ma taką samą wibrację numerologiczną jak A.

    Hasłowa interpretacja tych cyfr jest następująca:

    1 – liczba unifikacji, jedności, matki
    2 – liczba konfliktów, dwoistości
    3 – liczba Serca, trócy
    4 – liczba Żywiołów, podstaw, natury
    5 – liczba Duszy lub Żywiołów
    6 – silne ego
    7 – ścieżka mistyczna
    8 – liczba biznesmenów, władzy i bogactwa, materialistów
    9 – liczba doskonałości, perfekcji, ojca

    W celu glebszej analizy numerologicznej, pełniejszej interpretacji imienia lub nazwiska lub nazwy miejscowości, ale też poszukiwania ukrytych znaczeń i tendencji, stosuje się rozwiniętą wersję liczbowania. Wyliczeń dokonuje się wówczas dla trzech następujących aspektów: Ducha, Jaźni i Ciała, co jest odpowiednio określane jako Nous, Psyche i Soma. Soma tyczy spraw życiowych, codziennych, cielesnych, jest to Ciało, Materia, Świadomość. Psyche to liczba Psychikonu, czyli emocjonalno-myślowej natury, umysłu, Astromentalu, Duszy, Podświadomości. Nous to sfera Ducha, Nadświadomości. Taki podział opiera się na prostej zasadzie rozwijania i skracania liczb. Przyporządkowania liczbowe dla poszczególnych aspektów dla pełnego wyliczania numerologicznego portretu osobonazwy NPS (Nous – Psyche – Soma) zawiera poniższa tabelka.

    LiteraNousPsycheSoma
    A, Ą10011
    B10122
    C, Ć10233
    D10344
    E, Ę10455
    F10566
    G10677
    H10788
    I10899
    J109101
    K110112
    L, Ł111123
    M112134
    N, Ń113145
    O, Ó114156
    P115167
    Q116178
    R117189
    S, Ś11819(10)1
    T119202
    U120213
    V121224
    W122235
    X123246
    Y124257
    Z, Ż, Ź125268

    Dane te z łatwością można obliczyć samemu. Koluma Soma to powszechnie znany podział dziewiątkowy. Kolumna Psyche wynika z numeru porządkowego, jaki ma dana litera w alfabecie (bez polskich znaków). Gdy od niej odejmujemy jeden (1) i wstawiamy (1) na początku (lub inaczej: po odjęciu 1 dodajemy 100), uzyskujemy liczbę Nous. A jak cyfry tej liczby dodamy do siebie otrzymujemy cyfrę elementarną, skróconą, potrzebną do interpretacji Soma. Przykładowo dla litery P: numer porządkowy w alfabecie to 16 (Psyche). Odejmujemy 1 i dostawiamy 1 na początku i w ten sposób uzyskujemy Nous=115 (albo 16-1+100=115). Jak dodamy do siebie cyfry z liczby 115 (1+1+5) otrzymamy (7), czyli cyfrę Soma, podobnie gdy dodamy 1+6 = (7).

    Wyliczenia numerologicznego osobonazwy dokonujemy dla tych trzech aspektów, wpisując obok każdej literki imienia i/lub nazwiska czy miejscowości odpowiednie wartości tych trzech aspektów.

    Wyliczenie numerologiczne NPS (tzw. numerogram) dla miejscowości Sopot przedstawia się następująco:

    N P S
    S 118 19 1
    O 114 15 6
    P 115 16 7
    O 114 15 6
    T 119 20 2
    580 85
    13 13
    4 4 22

    Zanim zaczniemy taki portret liczbowy interpretować, należy zapoznać się z pewnymi podstawowymi zasadami interpretacyjnymi. Nie jest możliwe ich przestrzeganie bez znajomości cyklów życiowych, oraz liczb specjalnych – mistrzowskich i demonicznych.


    Cykle rozwoju

    W zależności od numerologicznej wibracji pierwszej i ostatniej litery danej osobonazwy, można wyróżnić trzy cykle rozwoju:

    stagnacyjny

    – gdy pierwsza i ostatnia litera mają tę samą wibrację, np. imiona: Alima, Andrzej, Justyna. To dobry cykl życiowy z takim samym końcem jak i początkiem (A)=1. Nie ma dołka, nie ma cyklu urwanego, bardzo dobry rytm. Koniec jest płynnym początkiem cyklu następnego, bez kłopotów. Jest to cykl prosty, utrzymujący, zachowawczy. Jednak dla rozwoju duchowego niekorzystny z uwagi na brak wzrostu w górę!

    upadkowy

    – gdy ostatnia litera osobonazwy odpowiada cyfrze niższej niż litera pierwsza, np. większość polskich imion żeńskich: Gosia (G)=7 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, Maria (M)=5 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, Hanna (H)=8 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, Ewelina (E)=5 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, ale też przykładowo: Kuba (K)=2 ⇒(spadek)⇒ (A)=1, Rafał (R)=9 ⇒(spadek)⇒ (Ł)=3. Kolejny każdy cykl przy takim imieniu jedzie w dół:

    Z takim imieniem trudno jest podnieść się w górę, to cykl degeneracyjny w każdym powtórzeniu, a im większa różnica między cyfrą pierwszą a ostatnią, tym upadek bardziej ostry. W przedstawionym przykładzie 7-1=6, czyli kolejny cykl zaczyna się o 6 stopni niżej niż pierwszy i każdy kolejny zaczyna się o kolejnych 6 punktów niżej. W literce (S) możliwe nadęcie ego i rozdźwięk z rzeczywistością ze względu na dużą amplitudę wahań wibracyjnych.

    Przy cyklach upadających trzeba się ratować w nowym cyklu zaczynając coś nowego, aby nie zjechać na dno.

    wzrostowy

    – gdy ostatnia litera osobonazwy odpowiada cyfrze wyższej niż litera pierwsza, np. imiona: Mohan (M)=4 ⇒(wzrost)⇒ (N)=5, Sławomir (S)=1 ⇒(wzrost)⇒ (R)=9, Mateusz (M)=4 ⇒(wzrost)⇒ (Z)=8. Każdy kolejny cykl przy takim imieniu jedzie w górę. Przy imieniu Mohan, osoba zawsze kończy 1 stopień wyżej niż zaczęła (5-4=1).

    Ta cykliczność i jej posów, skok, tyczy wszystkich dziedzin, jakimi się ludzie zajmują – biznesem, miłością, polityką i duchowością. Kształt cyklu służy do jasnowidzenia, jak się wszystkie rzeczy człowiekowi ułożą. To są głębokie kwestie i nie należy ich spłycać, to determinanta całego życia, losu.

    Jako osobonazwa o określonej ilości liter w swoim imieniu podziel życie na ilość liter i zobacz, do jakiego cyklu pasujesz, jaka wibracja (której litery) realizuje się w tej chwili. Ile życia za, a ile przed tobą. Rozrysuj swoje imię na wykresie korzystając z numeracji SOMA.


    Liczby mistrzowskie

    Jeśli w dodawaniu, w sumie końcowej uzyskamy liczby składające się tylko z takich samych cyfr, np. dwucyfrowe: 11, 22, 33 itd. lub trzycyfrowe: 111, 222, 333 itd, rozpatrujemy je bez dalszego skracania i traktujemy jako Liczby Mistrzowskie. Liczby te dzielą się na Mniejsze i Większe Liczby Wtajemniczeń. Mniejsze liczby wtajemniczeń to: 11, 22, 33, 44. Większe liczby Wtajemniczeń Planetarnych, czyli Pięć Wtajemniczeń Duchowych to liczby 55, 66, 77, 88, 99.

    Cieniem liczby 33 jest ego, 6, przez które wielu upada, szczególnie w kraju o wibracji takiej jak POLSKA.


    Liczby diabelskie

    W ramach poszukiwania ukrytych wibracji numerologicznych, istotne jest wyłapanie wibracji demonicznych. Z liczb dwucyfrowych należą do nich kolejno 17, 15 i 23 poczynając od największego natężenia zła, które liczby ze sobą niosą. Z liczb trzycyfrowych, a więc w sferze Nous najbardziej demoniczne imiona to wibracje 666, później cała rodzina imion od 660-669 z dwiema szóstkami na początku. Potem te, które mają w ogóle dwie szóstki w składzie Nous (trzycyfrowej sumy), np. 566, 626, 606, jest to pewna satanistyczno-okultystyczna gradacja w hierarchii, a posiadanie demonicznej „ksywki” czy personaliów to i stopień zaawansowania w czarnej loży, nawet jak osoba jest nieświadomym narzędziem. Liczba 665 to matka/ojciec Szatana (liczba poprzednia do 666), a liczba 667 to syn/córka Diabła (liczba następna po 666). Niestety, liczba 668 (Polska) to tzw. wnuczka Diabła.

    Generalnie przy imieniu lub nazwisku, sześcioliterowym, warto być czujnym. Niektórzy Nauczyciele duchowi dają imiona 5 lub 7-literowe, a sześcioliterowe w ogóle omijają. Z przesadną ostrożnością można też unikać dawania dzieciom imion sześcioliterowych, unikać nazwisk sześcioliterowych. Ale bez paniki, bo przykładowo 665 a 566 niewiele się różnią wibracyjną energią końcową, tym bardziej, że dają 17, najbardziej chyba diabelską liczbę dwucyfrową! Przykładowo 766, 686, 366, 466 to też czortowski syfek w Imieniu, Nazwisku czy nazwie miejscowości. Maryja i Piekło to 662, wibracje energetyczne tożsame, jedno wyraża drugie i do niego prowadzi, jakby się ktoś pytał. To jest wiedza duchowo-naukowa. Wiesia, Tadzio, Antoni, Ziemek, Czechu, Żaneta, Lesław, Iwonka, Aleksy, Julita – cóż trzeba uważać na osoby o takich zdrobnieniach czy imionach, szczególnie jak są do nich przywiązane. 660 dobre jest dla demonosamobójców, bo tym się kończy.

    A jeśli chodzi o demoniczne imiona typu 666 (Diabły) i zbliżone to przykładowa lista imion, osób, na których skłonności trzeba bezwzględnie uważać!

    660
    (606, 066)
    Źródłowe Imiona
    Gleba/Korzeń Diabła
    Edison, Gulkan, Wiesia, Dykiel, Jaśmin, Czechu, Walsch, Wycech
    661
    (616, 166)
    Praprapradziadowie
    Diabła/Diablicy
    Alfons, Izolda, Żaneta, Julian, Grzech, Teofil, Chorub, Bastet, Kujawa, Mantra, Adwent
    662
    (626, 266)
    Prapradziadowie
    Diabła/Diablicy
    Estera, Teresa, Maryja, Piekło, Morgan, Gabruś, Kołacz, Butiek, Fiutak, Siwiec, Widuch
    663
    (636, 366)
    Pradziadki
    Diabła/Diablicy
    Ziemek, Miller, Makary, Mexico, Niemcy, Józefa, Stella, Gumola, Howard, Wilber, Sekuła, Płonka, Kapłon, Aniela, Damian
    664
    (646, 466)
    Dziadek/Babcia
    Diabła/Diablicy
    Ksiądz, Damazy, Czechy, Lublin, Maryla, Britta, Elwira, Buller,
    Gronek, Matyja, Marcel, Marika, Gazela, Flawia, Anetka
    665
    (656, 566)
    Ojciec/Matka
    Diabła/Diablicy
    Sławek, Longin, Loroch, Anzelm, Zelman, Górska, Władze, Feliks, Flinta, Nikola, Jordan
    666Diabeł lub DiablicaHitler, Maryna, Aryman, Gabryś, Fordon, Maryje (l.mn.), Lepper, Satini, Remuna, Gwidon, Lesław, Murena, Atinis, Cesarz, Horska, Keleny, Sobota
    667
    (676, 766)
    Syn/Córka
    Diabła/Diablicy
    Papież, Hermon, Julita, Iwonka, Dorota, Hilary, Aleksy, Tycjan, Antoni, Vulcan, Otylia, Metody, Marczak, Jolanta
    668
    (686, 866)
    Wnuk/-czka
    Czorta
    Polska, Szaman, Teista, Rokita, Hubert, Durska, Fotyga, Margot, Yovita, Wtorek
    669
    (696, 966)
    Prawnuczki
    Diabła/Diablicy
    Musiał, Tadzio, Natura, Stalin, Szejna, Weller, Wróbel

    Grupa 6 w negatywnym aspekcie to silne egoizmy, sobkostwo, narcyzm, autyzm, własne (chore) ścieżki, izolacjonizm, brak współpracy, oddzielenie, niezdolność do pracy we wspólnocie, rozbicie związków – niezdolność do życia we dwoje, odpychanie innych od siebie, trudność w tworzeniu grup, rozbijanie grup porzucanie pracy, olewanie ludzi, ignorowanie poleceń nauczycieli i przewodników. Silne cechy egoistyczno-izolacyjne, chore postawy ego! Nie umieją bezinteresownie działać dla innych, tylko dla siebie. Egotyzm, sobkostwo to fundament ich funkcjonowania; dawanie i wspieranie jest dla nich przykrym wysiłkiem, jak coś robią, to tylko dla uznania, poklasku, pochwały, zawsze trzymając dystans, robią awanturki, plują na innych, nie robią to, co powinni, tylko własne widzimisię! Należy jednak pamiętać, że sama cyfra 6 to egoizm, a nie demonizm zaraz, jak w jej wzmocnieniach.

    A poniżej dokładniejsza analiza takich demonicznych osobonazw pod kątem duchowego rozwoju.

    N P S
    B 101 2 2
    E 104 5 5
    T 119 20 2
    I 108 9 9
    U 120 21 3
    K 110 11 2
    662 68 23
    14 14
    5 5 5

    Osoba posiadająca to nazwisko to takie pozorne serce/dusza (5) tyle, że już psyche ma wibrację egoistyczną (68), a głębia to Loża Demoniczna (662), bo liczby od 660-669 to podwójne egotyczno–demoniczne diabełki. Takie osoby sprawiają wrażenie ezoteryczno–mistycznych (5), ale faktycznie przekręcają w końcu wsystko w demoniczną, odwróconą gwiazdę (pięcioramienną), bo są z urodzenia istotkami opacznie myślącymi i źle wybierającymi, o zepsutym wnętrzu. Zaleca sie takiej osobie natychmiast zmienić nazwisko! Taka osóbka musiała mieć głębsze wtajemniczenie w Czarną Lożę (Magis) i dlatego zapewne urodziła się już z wibracyjnie negatywną tożsamością. Mogła też czynić po prostu wielkie zło odpowiednie dla poziomu tak wysokiego w Czarnej Loży i po prostu tam pasuje, odpowiada. Ciągłe oportunistyczno–szkodliwe myślenie, plotkowanie, odmowa obrony tego, co święte i dobre, co jest charakterystyką diabelskich z pochodzenia, złośliwych osób. Liczba „23” należy do słabszych niż demono „15”, „17”, ale negatywne działanie wewnętrzne w tym przypadku „68”, „662” są silniejsze niźli zewnętrzne „23”. I to widać u osoby, która swe destrukcyjności generalnie ukrywa i wybucha, aby coś lub kogoś dobić, jak odwód wojskowy diabła na polu bitwy. Osobonazwa Butiek ma cykl życiowy 2 ⇒ 2, zachowawczy, stały, czyli skłonna jest do niepodlegania zmianom, stała w czortyźmie. Nie rozwija się ani nie upada w swej wibracji „662”.

    N P S
    J 109 10 1
    O 114 15 6
    L 111 12 3
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    T 119 20 2
    A 100 1 1
    766 73 19
    19 10 10
    10
    1 1 1

    Jolanta to też jedno z bardziej paskudnych, diabelskich imion (odpowiada wnuczce Diabła 667). Jak jakaś osoba ma na imię Jolanta , to nie należy jej powierzać żadnych funkcji duchowych. To istotne, bo Jolanta to imię związane z kierowniczą funkcją Czarnej Loży Diabła. Jolanta przekręci Dharmę i wypaczy każdą Ścieżkę Duchową, bo w tej wibracji silniejsze demony mogą się przejawiać. Złe imię czy nazwisko dyskwalifikuje do duchowych ról czy funkcji.

    Z pozoru może się wydawać, że imię jest dobre, bo końcowa wibracja to 1, a 1 to Unifikacja, Jednoczenie, Łączenie, Połączenie, Pojednanie, Jedność. Ale końcówka 10, która się sumuje do 1, świadczy o tym, że osobonazwa to mitomanka, osoba iluzoryczna, która udaje, że jest czymś dobrym, podczas gdy jest czymś złym, bo 766 w tle to liczba demoniczna. Osoby o takich wibracjach lubią chwytać władzę religijną czy duchową będąc półświadomymi sługami Czarnej Loży i chwytają ster udając, że służą dobru, podczas gdy niszczą duchowość. Cykl życiowy 1=>1 to STAGNACJA, brak rozwoju, brak postępu.

    Osobonazwa ANDRZEJ, mimo iż nie posiada trzycyfrowego demonicznego rozwinięcia w Nous, okazuje się być imieniem egotyczno-demonicznym.

    N P S
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    D 103 4 4
    R 117 18 9
    Z 125 26 8
    E 104 5 5
    J 109 10 1
    771 78
    15 15
    6 6 33

    Cieleśnie wygląda na uduchowioną i pobożną mistykę, harmonię. Umysł i emocje spowite są jednak egoizmem o demonicznym (15) charakterze. Duch zasłonięty ciemnymi chmurami demonicznego egozimu. Zewnętrznie płytka duchowość, a wnętrze demoniczne, egoistyczne, bo 15 i 17 to najbardziej demoniczne tła. Imię dobre do zewnętrznej działalności, ale do wewnętrznych osiągów fatalne. To co płynie z wnętrza – te opory, rozkład, nieudolność to wszystko pokłady wewnętrznego, ciemnego egotyzmu, powodującego zawieszenia lub działania na opak w istotnych momentach w duchowej służbie i pracy!

    N P S
    M 112 13 4
    A 100 1 1
    R 117 18 9
    T 119 20 2
    A 100 1 1
    548 53 17
    17
    8 8 8

    Osoby o takiej wibracji imienia zwykle nie potrafią osiągnąć bogactwa, dobrobytu, inaczej niźli wątpliwymi, demonicznymi sposobami. Osoba jest podatna na oddziaływanie sił demonicznych i za zewnętrznie dobrą, pomyślną działalnością może stać tło negatywności i demoniczności (17), bo to najbardziej diabelska z liczb dwucyfrowych, jakie się w imionach uzyskuje. Demoniczność (17) to częste uleganie słabościom, fobiom, strachom, obawom, wątpliwościom, ucieczka przed nieistniejącymi zagrożeniami. Jeśli życie takiej osobonazwy podzielić na 5 okresów (bo mamy 5 liter w imieniu), to pierwszy jest dobry pod względem materialnym, a drugi kiepski. Na szczyt wchodzi w środkowej fazie życia, ale też kiepsko, nisko kończy cykl życiowy. Tendencje do gwałtownego upadku po wejściu na szcyty są widoczne, wyraźne. Chociaż osoba ma tendencje unifikacyjne (1) oraz mistyczne aspiracje (7), to jednak może woleć je zamienić w materialny dostatek, co przyniesie materialistyczną w sumie świadomość.

    Na podsumowanie tej części ważna myśl dla osób posiadających niekorzystne wibracje numerologiczne – zmienianie tożsamości rodzi człowieka na nowo. Wyrywa ze starego i pomaga wędrować w nowym, lepszym rytmie!


    Zasady interpretacyjne

    Sporządzając portret numerologiczny, bierzemy przede wszystkim pod uwagę najczęściej używaną formę imienia czy nazwiska. Jeśli ktoś ma na imię Alexandra, a używa głównie zdrobnienia Ola, to wyliczeń dokonuje się dla obydwóch osobonazw z naciskiem na tę drugą (częściej używaną), gdyż ona bardziej determinuje osobę. Mniejszy wpływ (ale jednak) mają nazwiska i imiona nieużywane na codzień, np. nazwiska rodowe u tych kobiet, które po ślubie przejęły nazwisko męża.

    W literaturze wiele można znaleźć na temat poszczególnych cyfr, ale zasady interpretacyjne rzadko są opisywane w jasny sposób…

    Każda liczba ma trzy aspekty:

    1. Aspekt dodatni (pozytywny)
    2. Aspekt ujemny (negatywny)
    3. Aspekt środkowy

    Przystępując do interpretacji nie bierzemy pod uwagę wszystkiego, co o danej cyfrze można wyczytać, a jedynie te aspekty, które wiążą się z interpretowaną osobonazwą. Najpierw robi się numerogramy, a potem w oparciu o wyniki wybiera albo głównie aspekty pozytywne albo negatywne czy środkowe. Jeżeli osobonazwa ma cykl stagnacyjny, nie możemy brać pod uwagę cech i właściwości określających wzrost i rozwój, ponieważ te cechy są dla takiego imienia martwe…. Jeżeli osobonazwa posiada w NOUS cyfrę 6 z tłem (15), niestety, generalnie bierzemy pod uwagę tylko ujemny i środkowy aspekt szóstki, pomijamy w analizie aspekty pozytywne, a jeszcze bardziej przy sumach (17).

    Tło jest ważne też przy interpretacji poszczególnych liter osobonazwy (etapów życia, startu-początku i stanu docelowego). W zasadzie jest tylko dziewięć „czystych” liter, bez tła dwucyfrowego (od A do I). Pozostałe litery posiadają dwucyfrowe tła, które pomagają dokonywać właściwej interpretacji. Przykładowo opisy liczby sześć odnoszą się do liter F, O, X. Ale czysta szóstka to tylko literka F. Literka O to już szóstka z tłem 15 – o silnym rysie egotyzmu i wtedy interpretacja musi być zgodna z tym kluczem, jeśli ze 2-3 razy występuje litera O w imieniu lub nazwisku w ogóle albo jest Inicjałem osobonazwy. Literka X (np. w imieniu Xawery) to też 6 ale z tłem 24, co daje inny wybór interpretacyjny dla osoby z takim inicjałem, bo odpowiedni dla cech liczby 24…. To takie bardzo podstawowe klucze do stosowania…

    Mag ATHENOR

  • Lewiatan – Zły Duch Apasmara!

    Lewiatan – Zły Duch Apasmara!

    (1) Wielu nawiedzonych ludzi twierdzi, że ma „spontaniczny”, „naturalny” kontakt z Bogiem, ale w rzeczywistości nie chcą ani wykonywać Woli Bożej ani nawet słyszeć o obowiązkach wobec Boga czy Prawie Bożym. Znaczna część takich samorodków rzekomej boskości pielęgnuje awersję i krytykanctwo wobec treści i zasad objawionych świętych pism, chociaż ich nawet nie czytało! Wszyscy oni wchodząc na autentyczną Duchową Ścieżkę ku Bogu Niebios mają wrażenie „urwania kontaktu”, „utraty naturalnej więzi ze swoim bogiem” i tym podobne doświadczenia, które są oznaką egzorcyzmu uzdatniającego do rozwoju duchowego. Ludzi najbardziej zaawansowanych w Drogę, oddanych i pełniących Wolę Boga, poświęcających się dla Rozkazu Boga odbierają źle, wręcz wymiotnie i często złośliwie krytykują czy komentują. Omamienie przez demoniczne istoty, które udają Boga lub Anioła i cwanie pozorują wyższą Boską Siłę jest jednym z najczęściej spotykanych rodzajów subtelnego acz mocnego opętania przez złego ducha zwodzącego, opętania wielce szkodliwego bo rujnującego całą duchową drogę człowieka. Często w roli siły zwodzącej występuje LEVI’ATHAN w spolszczeniu pisany jako LEWIATAN, zły duch wodny!

    (2) W rzeczywistości wszyscy ci „naturalni samoistnie nieświadomie” rzekomo w „bogu” są w duchu LEVI’ATHAN-a, który daje pewną siłę i moc niby „duchową” pozwalając na bardzo radosne igraszki, swobodę, spontaniczność, ale odcinając od tego co Najistotniejsze, od Guru, Dharmy i Sanghi, od Czystej Więzi z Bogiem Niebios i od pełnienia Świętej Woli Bożej. Awersja do zaangażowanych Ludzi Drogi, odrzucanie potrzeby Guru/h, negowanie Prawa Bożego, ustawiczne ignorowanie Woli Bożej, to subtelne zjawisko, a faktycznie opętani, we władzy Levi’athana dokładnie do takowych należą. Cechuje ich charakterystyczna, ponadprzeciętna intuicja praktyczna, jednakże nie mają żadnej Intuicji w wypełnianiu Woli Bożej, stosowania Prawa Bożego, wypełniania Obowiązków wobec Boga. Zwykle osoby owładnięte duchem Levi’athana mają bardzo poważne problemy z wykonywaniem praktyk duchowych dawanych jako Lekcje w Inicjacyjnej Szkole Ducha Bożego! Praktykują od przypadku do przypadku, zrywami i porzucają praktykę, gdy jej Moc zaczyna zrywać przywiązania do 'Demona Wód i Morza’ bo tak się poetycko go nazywa, a wyczyszcza z tego iluzorycznego złudzenia „spontanicznej boskości”. Podobnie wygląda twórczość artystyczna demonicznie opętanych osób, które uważają się za wielkich i wyjątkowych twórców, a w swych dołkach i depresjach nie mogących się zmobilizować do tworzenia albo niszczących lub ukrywających wszystko to co ma jakąś duchową wartość. Lewiatan opętuje bowiem nie tylko tych, którzy myślą o duchowej ścieżce czy religijności, ale wszystkich, którzy są odbiorczy dla niewidzialnych źródeł natchnienia czy inspiracji. Malarstwo pochodzące od inspiracji Lewiatana jak i innych demonów jest zwykle w tonacjach buro-szarych, sinawych, brunatnych, ciemno-czarnych, a każdy czysty kolor tęczowy jest przybrudzony.

    (3) Ludzi w owładnięciu Lēvi’athana czy Bē’hemotha (w spolszczeniu Behemota), to każdy Guru/h, Człowiek/Anioł Posłany przez Boga Nieba rozpoznaje łatwo i odróżnia, a także współczuje jak ciągle tacy opętańcy produkują wątpliwości przeciw Bogu, Ścieżce i Guru/h czy Sandze (Tirtha), bo w istocie są to napady energii Levi’athana, służące zatrzymaniu osoby w zwodniczej mocy złego demona, która trochę pomaga praktycznie, ale całkowicie odcina od Boga i Duchowej Hierarchii Mistrzów i bardzo często służy przeciwdziałaniu Woli Bożej. Lavi’athan i jego morskie, wodne tak zwane smoki głębiny doprowadzają ludzi ostatecznie do izolacji od wszelkich Wspólnot Duchowych, od Guru/h (Mistrza Przewodnika) i do zdziczenia pod pozorem tak zwanej naturalności! Zabawne to  opętanie i żałosne zarazem, nieprawdaż? A że Levi’athan pojawia się jako trójgłowy lub dziewięciogłowy smok, wąż wodny, wężownik to łatwo oszukuje i udaje  przewodnika prowadzącego Ścieżką Duchową, Drogą Bożą, potrafiąc się nawet podszyć pod rzekomo telepatyczny odbiór myśli czy poleceń od fizycznie żyjącego Mistrza Duchowego, na co się pomyleni bez konsultacji z takim Mistrzem ochoczo powołują. Demon czerpie przy tym energię ze swej ofiary tak oszukiwanej pozbawiając ją siły i ochoty do robienia wymaganych przez Guru/h praktyk duchowych! Z czasem jako cecha charakterystyczna widoczny jest rozdźwięk pomiędzy nauką głoszoną przez Mistrza Duchowego, a opiniami wygłaszanymi poufnie czy prywatnie przez zwiedzioną i opętaną osobę, która swych rzekomo telepatycznych odbiorów nie konsultuje z Mistrzem w werbalny sposób! Osoba zwiedziona przez opętanie Lewiatana często powołuje się na autorytet żyjącego Mistrza dla poparcia swoich błędnych i pomylonych teorii i wygłaszanych przekazów, a także wmawia nowicjuszom, że ich duchowo prowadzi bo jest jednym z Mistrzem, a w rzeczywistości nie skierowuje koncentracji uczniów na Mistrza tylko na siebie, zatrzymując ich duchowy rozwój i zaślepiając energią Lewiatana! Zwłoki dusz, które opętuje Lewiatan stają się jego i jego legionów pokarmem, tak, że przez kontakt ze zwłokami czy grobem opętańców można narobić sobie kłopotów typu próby opętania przez te złe duchy! Podobnie działa demon znany jako Lechery, który żeruje na energii seksualnej pomylonych osób, które wikłają się w marzenia aby zostać żoną czy mężem jakiegoś wielkiego Mistrza czy Mistrzyni Duchowej lub rozwijają fantazję o ślubie czy posiadaniu potomstwa z jakimś wielkim Mistrzem, czyli Guru/h! Demon najpierw zasila skłonność do seksualnych fantazji ze Świętą Osobą aż do stanu obsesji czy seksualnego obłędu, a potem przejmuje kontrolę nad umysłem tak chorej z pożądania osoby, aby w końcu doprowadzić zwiedzioną przez niezaspokojone chorobliwe pożądanie i seksualne marzenia i sny do porzucenia Boskiego Guru/h i Wspólnoty Inicjowanych! Obłęd seksualnego pożądania Guru/h może być tak silny, że osoba opętana przez zwodnicze legiony demona Lecherego zacznie z całą nienawiścią i złośliwością zwalczać swego dotychczasowego Mistrza Duchowego i całą jego Bracką Wspólnotę!

    (4) Duch Levi’athana wspiera podziały, rozłamy i opozycje w strukturach duchowych organizacji i lubi je rozbijać wewnętrznie, szczególnie poprzez ataki na głównych mistrzów czy nauczycieli duchowych boskiej linii przekazu! Levi’athan jest władcą ludzi dumnych z siebie, pysznych swoją rzekomą wspaniałością, zarozumiałych i powoduje nadęcie dumą, butą czy arogancją. Levi’athan rządzi tymi, którzy zanim coś poznają już mają wątpliwości i wiedzą lepiej, tych, którzy już wszystko „poznali”, „przerobili”, tych, którzy mają siebie samych za przewodnika, mówiąc, że im żaden Guru/h nie jest potrzebny by ich prowadził Drogą Duchową, uznając sami siebie za „większych”, mądrzejszych, choć w rzeczywistości są zaledwie przemądrzali. Typowe wypowiedzi opętanych przez Levi’athana to: „Ja już nie potrzebuję żadnego Mistrza ani Guru, sam/a dla siebie jestem Mistrzem (Guru)”, „Wyrosłem(łam) już ze wszystkich mistrzów i jestem ponad to”, „Ja już czuję, że jestem bardziej oświecony(-ona) niż mój Mistrz”, „Zrozumiałem(-am), że nie potrzebuję już żadnego Guru ani Mistrza”, „Ja wiem, co jest dla mnie najlepsze”, „Słucham tylko głosu w swoim sercu i nikogo innego”, „Znalazłem już mistrza w sobie i nie potrzebuję nikogo”, „Mistrz jest potrzebny na pewnym etapie, a potem trzeba się odłączyć”. No to życzymy opętanym i zwiedzionym przez takowych wodnych smoków z legionu Lewiatana błogiej refleksji i polecamy duchowe praktyki, praktyki, praktyki, jednoczenie się z Guru/h, Dharmą i Sanghą, czyli z Bogiem Nieba w Trójklejnocie! W rzeczywistości Oświecenie i Wyzwolenie (Kaivalya) to połączenie z Niebiosami, Bogiem i wszystkimi Oświeconymi Istotami, zatem nie ma żadnej możliwości odłączania się od Mistrza czy Guru/h, gdyż takie odłączanie od Guru/h i porzucanie Ścieżki pokazuje kierunek dokładnie przeciwny do wyzwalającego i oświecającego postępu duchowego!

    (5) W wedyjskiej, buddyjskiej, hinduskiej czy ogólnie orientalnej tradycji mistyczno-religijnej znamy tego demona jako APASMĀRA-PURUSHA-ASURA. APASMĀRA – to „Wodny Demon” od APA – Woda i MĀRA oznaczającego Zjawę, Demona, Iluzję, Majaki i Złudzenia. PURUSHA to dusza lub duchowa jaźń, wewnętrzna istota. APASMĀRAPURUSHA to nazwa pokazująca istotę wodną, astralną, dającą złudzenie bycia duszą czy jaźnią, istotą wewnętrzną. Właśnie tak zwodniczo działa demon Lewiatan, która to idea demona znana jest w wielu tradycjach mistycznych, duchowych i religijnych, stąd może być uznana za uniwersalną. Apasmāra to demon iluzji wodnej działający przez żywioł wodny organizmu i poprzez świat astralny czy jego wodne emocje, doznania i przeżycia. Apasmāra powoduje rozpływanie świadomości, rozmycie świadomości siebie i duszy; powoduje utopienie i oszukanie duszy (Purusha) w iluzjach, złudzeniach, omamach, fantazjach i różnych błędnych sądach opartych na rzekomo „własnych” odczuciach, przeżyciach czy emocjach. Demon (Asura) Apasmāra odwleka i opóźnia działanie, czyny, powoduje notoryczne spóźnialstwo, a także wodolejstwo, bredzenie, spowalnianie toku wypowiedzi i zwolnienie czynnościowe; uwodzi w snach i wizjach powodując odpadnięcie dusz ludzi od Guru i Sanghi. Apasmâra czyli Lewiatan powoduje nadawanie naukom pism świętych czy wykładom mistrzów zupełnie błędnych i złudnych interpretacji, które w ostateczności przekręcają i wypaczają Sanatana Dharmę, Odwieczną Mądrość i Wiedzę przekazywaną z Mistrza na Ucznia przez tysiąclecia!

    (6) Utraty świadomości, drgawki w czasie medytacji, rzucanie się o obrazie podobnym do epilepsji czy histerii, samozapomnienia powodujące zaniedbanie obowiązków pracy i dyscypliny praktyki, 'wycięcia’ świadomości i utraty kontaktu z rzeczywistością to uwiedzenie i opętanie typowe dla Apasmārāsura! Demon powoduje utratę równowagi, energii i świadomości w postaci nagłej słabości, utraty sił, czy dla odmiany całodobowej nadaktywności! Apasmāra produkuje dużo emocji (odczuć i wrażeń), których końcowym skutkiem bywa oddzielenie osoby od Sanghi (Tirtha) i Guru/h (Mistrza) pod pozorem własnej ścieżki i podobnych iluzji, złudzeń, gdyż Apasmāra świetnie ściemnia Duszę (Purusha) i swoje impulsy wprowadza pod szyldem sumienia, serca, prawdy czy Boga, albo rzekomego poczucia siebie do świadomości zwiedzonej osoby! Z tego powodu wielu nauczycieli duchowych odrzuca tak zwane astralne i emocjonalne przeżycia, doświadczenia i odczucia jako generalnie błoto, bagno i szlam demona. Lewiatan jak Demon Wodny operuje na emocjach i przeżyciach, na astralnych doświadczeniach, ale najbardziej lubi choćby niewielki ślad dumy, pychy, narcyzmu, pokazania własnej wyższości, ksobności,  ekscytowania się sobą, arogancji, wyłączności, poczucia własnej racji czy mocy.

    (7) Demon Apasmārapurushāsura może być pokonany, zdeptany jedynie przez moc i potęgę ŚIVA-NATARĀJA, Króla Tancerzy, a ludzie nie lubiący tak zwanego Tańca Szamańskiego, Wielbienia Boga Rytualnym Tańcem są uwiedzeni przez energie tego demona, wyjątkowo szkodliwego i destrukcyjnego. Kto twierdzi, że słucha się tylko siebie, swoich odczuć, przeżyć, sennych widziadeł, nie konsultuje się z żyjącym Mistrzem-Przewodnikiem, nie poddaje superwizji (nadzorowi) innych nauczycieli i starszych Uczniów Sanghi, ten jest opętany przez demona Apasmāra, który rozbija dyscyplinę Praktyki, uczestnictwa w Czillach (Grupowych Praktykach Duchowych) czy wypełniania poleceń Nauczyciela, Guru/h i Mistrza. Osoby, które chcą „zastąpić swego Mistrza (Guru/h) bo wiedzą lepiej co trzeba uczyć” to typowe obrazki opętanych przez subtelną acz bardzo zwodzącą siłę Lewiatana i spółki! Opętanie kojarzy się ludziom z jakimś straszliwym horrorem, jednak w rzeczywistości najstraszliwsze demoniczne opętania są bardzo subtelne i przyjemne, a ich głównym celem jest zwiedzenie i pomylenie dusz powracających do stanu Oświecenia i Boskości, tak, aby utknęły w jakiejś bocznej i ślepej uliczce zwanej potocznie własną ścieżką! Mâra to typ złego demona iluzji i zwiedzenia atakującego uczniów na drodze do Oświecenia, do Boga, a jego zwodnicze i oszukańcze metody doskonale opisuje tak Buddha jak Zaratuszthra, tak Kriszna jak i Chrystus!

    (8) Apasmāra to Asura (Demon, Zło) powodujące iluzję samorealizacji, oświecenia czy wyzwolenia Boskiej Duszy (Purusha, Aatmana). Osoba dokonująca autoproklamacji, obwieszczająca się bez weryfikacji wielu innych Guru/h, posługująca się astralnymi przewodnikami jest zwykle fałszywym prorokiem, fałszerzem przeznaczenia, czyli biblijnym oszustem/tką, na podobieństwo niewiasty Jezebel! Apasmāra to demon kierujący piekielną, pseudoezoteryczną fałszywą ścieżką zwaną potocznie własną ścieżką, gdzie odrzuca się Mistrzów, Śri Guru/h, unika inicjacyjnej Brackiej Wspólnoty, superwizji i rzetelnej praktyki. Bredzenia, fantazyjne głupoty, nawiedzenia, to robota kierowana przez legiony tego Demona zwiedzenia, iluzji, porzucania Mistrza, odpadania od Guru/h. Co więcej w opętaniu przez demony z legionu złych mocy Lewiatana pochodzą takie rzekomo 'boskie inspiracje’, aby własnego Mistrza (Guru/h) zabić i wejść na jego miejsce, „pomóc  umrzeć bo się Guru/h już dość napracował i namęczył na tym świecie czy wypełnił swoją misję”, namawianie do robienia czarno-magicznych praktyk, aby Mistrz zachorował albo został uwięziony i podobnych bezbożnie czartowskich bredni! Robienie praktyk magicznych na szkodę jakiegokolwiek świętego, mistrza czy guru/h należy do najbardziej ciemnych i podłych dziedzin złej czarnej magii o wyjątkowo złośliwym i bezbożnym charakterze, a osoby które się dopuszczają takich eksperymentów są przez Boskie Prawo skazane na unicestwienie i ich przyszłość z uwagi na zwrot karmiczny jest straszliwa! Moc Boża chroni swoich świętych i posłańców!

    (9) Niechaj ta nauka szybko dotrze do Āćarjów i Uczniów, niechaj jest rozpowszechniana w całej Brackiej Wspólnocie, aby ostrzegać przed oszustami i zwiedzionymi fałszywcami, którzy w zaślepieniu podają się za „bardziej rozwiniętych” od Guru/h czy „oświeconych”! W rzeczywistości, ci którzy osiągają Oświecenie pod kierunkiem Mistrza Duchowego, w dalszym życiu i działalności ściśle współpracują z Mistrzem wykonując pracę Aćarji (Apostoła) swego Guru/h, prowadzą Aśramy w linii przekazu swego Guru/h, kierują Wspólnotą Uczniów po Odejściu Mistrza! Ci, którzy odchodzą od Mistrza, porzucają Guru/h i zakładają swoje własne autorskie szkółki rzekomo duchowe są opętanymi pomyleńcami o nadętym ego, niczym więcej! Jak strawisz to co napisane, to podziel się refleksją, bo to trzeba by całą książkę napisać o „błądzących gwiazdach” pseudo-duchowości, które same robią z siebie rzekomych „oświeconych” „powołanych” „Chrystusów”, „Awatarów” czy „łączników z wyższymi światami” mącąc tym ludziom poszukującym w głowach i odwodząc od autentycznych Mistrzów Duchowych i Świętych!

    Z Błogosławieństwem,
    Mohan Ryszard Matuszewski