Brak wpisów w tej kategorii.

Tag: Bractwo Himawanti

  • Licho zwalcza Bractwo Himawanti

    Licho zwalcza Bractwo Himawanti

    Walka konkurencji przeciw antypedofilskiemu i ezoterycznemu Bractwu Himawanti jest podła i jasno wskazuje na to, że ci, co to robią nie są dobrymi ludźmi a może nawet tragicznymi psychopatami i samym lichem, nie tylko ezo-pedofilami. Tak samo działał niejaki Dariusz Pietrek, Paweł Królak czy Ryszard Nowak których celem jest niszczenie dobra i prawdy. Ale powiedziano dość ich paskudnej działalności, którą prowadzą sami jako sekciarską i zboczoną.

    Zastraszanie i manipulacja jest domeną niektórych prawicowych sekt antysektowców i mafii, które czyhają na bezbronną i ufną młodzież w internecie, a by zwieść ją w mroczny dół. Zastraszanie, oczernianie i manipulacja jest także domeną pseudo-ezoteryków, którzy pod hasłami miłości do bliźniego głoszą pedofilskie swobody seksualne, biseksualność, pederastię i lesbijstwo oraz swobodę znieważania, twierdząc, że wszystkiego trzeba w życiu spróbować w ramach tak zwanej własnej ścieżki. Niestety rozwiązłość i zboczenia seksualne typu pedofilia czy zoofilia ani chorobliwe zwalczanie prawdziwej duchowej drogi nie mają nic wspólnego z ezoteryką i uduchowieniem, ale są przeciwieństwem ezoteryki.

    Widać jest, że ludzie myślący i inteligentni nie dają się zmanipulować oszczerstwami i pomówieniami w stosunku do Bractwa Himawanti czy Lalita Mohana, dlatego agresja w stosunku do nas wzmogła się, ale widać, że ci zboczeńcy rozwiąźli i pedofile antysektowi są słabi, całe to szatańskie licho jest słabe, ponieważ napastliwa agresja wyzwala się tylko u tych, którzy nie mogą poradzić sobie sami ze sobą. Umieszczamy tą informację, bo widać się nie boimy pedofilów i zwolenników pornografii dziecięcej i nie mamy sobie jako antypedofilskie, ekologiczne i ezoteryczne Bractwo Himawanti nic do zarzucenia, nawet jak jakiś zboczeniec pedofilski czy zoofilski był rzeczywiście oplakatowany jako zboczeniec przez swoje ofiary tytułem wyrównania karmy, czyli rachunków losu ze swoim krzywdzicielem.

    Ostatnimi czasy, od początku roku 2009 można zaobserwować nasilające się na różnych stronach w internecie kampanie oszczerstw sugerujących jakoby Bractwo kogoś starszyło czy zastraszało, co nie jest prawdą a jedynie oszczerstwem ze strony tego samego kręgu osób o pedofilskich skłonnościach, takich co to lubią oglądać pedofilsko-zoofilską pornografię, żyją z produkcji pornografii dziecięcej, a także z prowadzenia burdeli pedofilskich i podobnie zwyrodniałych zboczeńców seksualnych, jacy zgromadzili się chociażby w zamkniętym jak na razie przez prokuratora serwisie http://eioban.com czy na blogach niejakiej lesbijsko-pedofilskiej kajszy, astromarii, jakiegoś suljana i innych ezo-pomyleńców.

    Ciekawe jest, że podający się za wzniosłych ezoteryków na ścieżce duchowej pełnej miłości zajmują się takim ochoczym znieważaniem i pomawianiem Bractwa Himawanti oraz osób w nim działających. My jednak przypominamy, że pedofilskie zboczenie do seksu z dziećmi, nawet w postaci tylko oglądania pornografii z dziećmi nie ma nic wspólnego ani z miłością ani z ezoteryką czy rozwojem duchowym. Zboczeńcy obojga płci są duchowo zerami, bo zboczenia włącznie z sodomią wykluczają duchowy wzrost i nic nikomu nie pomoże ani siedzenie w piramidach ani mnożenie jednostek na skali Bowisa czy jakiejkolwiek innej. Widzimy w reakcji na zatrzymanie podejrzanego o pedofilski gwałt reżysera Romana Polańskiego, jaka jest mentalność narodu, a także elit politycznych. Bardziej niż obronę podejrzanego być może niesłusznie człowieka widać jawne popieranie dewiacji pedofilskiej i bronienie prawa do gwałcenia trzynastolatek! Z takim zezwierzęceniem wobec ofiar spotykamy się ciągle pomagając ofiarom pedofilskich bydlaków.  

    Niestety kochani czytelnicy tego portalu jest to apel do wszystkich i nie ma się, co oszukiwać ani mamić złudnymi nadziejami, że pedofile i podobni zboczeńcy przestaną Bractwo Himawanti atakować. To nie tylko nasz problem, ale wszystkich użytkowników internetu, portali społecznościowych czy stron internetowych, gdzie zło udaje dobro, a licho udaje, że jest antylichem i ma coś wspólnego z dobrem. To wszak Jezus powtarzał, aby pereł nie rzucać przed wieprze, aby wieprze czyli świnie pereł nie zdeptały i nie zbrukały swoimi racicami. Ezoteryka, feng shui, joga, aikido, reiki, astrologia, cały rozwój duchowy jest coraz bardziej brukany przez asurowy, demoniczny element, który nie chce rzetelnej wiedzy i praktyki a jedynie wysokiego zarobku na dziedzinach ezoterycznych.

    Jeśli za konsultacje feng shui chce ktoś tysiąc złotych, za parę porad dawanych w kilka minut, porad które można także znaleźć w internecie, to to jest właśnie typowy oszust pragnący zarobić na ezoteryce, a nie praktykować rozwój duchowy i pomagać ludziom. Takim dewiantom pseudoezoterycznym Bractwo Himawanti także stoi kością w gardle, bowiem ci wszyscy oszuści nie mogą przeżyć, że istnieje jednak w Polsce autentyczna wspólnota duchowa, Szkoła Ezoteryczna, która zrzesza ludzi pragnących autentycznej duchowości opartej na wspólnocie serc, a nie jedynie zysku za wszelką cenę i oszukiwania ludzi, jak czynią to rozmaici jogooszuści, bioterapiooszuści, reikioszuści, aikidoszuści, fengshuioszuści i astroszuści nie mający o dziedzinach, na których zarabiają większego pojęcia. Tacy rozmaici dewianci, oszuści i cwaniacy szukający w ezoteryce jedynie łatwego zysku i mamienia ludzi paroma tandetnymi sztuczkami zamieszczają i pozwalają zamieszczać na swoich stronach oszczercze teksty pod adresem Bractwa Himawanti oraz jego liderów, takich jak Lalita Mohan G.K. czyli Ryszard Matuszewski.

    Prawdą jest niestety, że absolwenci 2-3 letnich tak zwanych szkół psychotronicznych i ezoterycznych przychodzą do Bractwa Himawanti, aby poszpanować swoją „wiedzą” ale w trzy dni okazuje się, że nie umieją prawie nic nawet od strony teoretycznej, a nie tylko praktycznej. Często osoby takie muszą zacząć uczyć się od nowa, kompletnie zrewidować swoje podejście do nauki i pracy. Jeździli na wykłady i ćwiczenia, ale po 2-3 dniowych zajęciach w Szkole Ezoterycznej Bractwa Himawanti mówią, że przez trzy dni nauczyli się dużo więcej niż przez 2-3 lata w szkołach psychotronicznych czy astropsychologicznych za które płacili ciężkie pieniądze. Potem po takim Studium Astropsychologii, okazuje się że człowiek jest w dziedzinie jaką studiował kompletnie zielony, posiada wiele braków, a nawet był źle uczony przez kiepską, ale drogą kadrę, która sama ma niewielką albo żadną wiedzę.

    Takie Studium „Paskuda” dowiaduje się, że ich absolwenci szukają dalej w Bractwie Himawanti i stają się krytyczni do biznesu jakiego padli ofiarą i takie „Ezo” Studium na swoich stronach typu psychotronika.pl zamieszcza jako wypowiedź na forum paszkwilne teksty jakiegoś anonimowego dewianta, które mają tylko jeden cel: odstraszyć jak najwięcej ludzi od Bractwa Himawanti i guru. Można powiedzieć, że jest to złośliwe i chamskie zwalczanie konkurencji, która pokazuje absolwentom tych pseudoszkółek jak bardzo zostali oszukani i naciągnięci na wysokie opłaty za rzekomą naukę, która była prowadzona przez osoby niekompetentne.

    Bractwo Himawanti zbyt nachalnie nie przestrzegało nigdy przed takimi pseudoszkołami z pozoru ezoterycznymi, bo każdy ma swoją karmę, ale ponieważ jesteśmy jako organizacja znieważani i pomawiani, musimy na to reagować i prostować te paskudne oszczerstwa ezo-dewiantów, tak najlepiej ujmując o co w temacie chodzi. Bo rzeczywiście chodzi o ezodewiację opętaną obsesją zysku z duchowości i uzdrawiania. Opętanie Mammoną jednak wyklucza wzrost duchowy, a ludzie uczęszczający do drogich studiów ezoterycznych i psychotronicznych powinni być o tym jakoś uprzedzeni, bo skutki są potem takie jakie są. Braki wiedzy i umiejętności oraz złość zdemaskowanych ezo-oszustów i jogoszustów.

    Dobrym przykładem jest niejaka astromaria znana jako maya, która na swoich blogach wypisuje steki bzdur zupełnie nie mających związku z astrologią i dowodzących jej ignorancji w temacie. Widać to skutek ukończenia „Studium Astrologii”, które też od kilku lat publikuje o Bractwie Himawanti i innych rzeczywiście duchowych organizacjach paskudne paszkwile. Niejaka astromaria – maya, nigdy nie była na jakiejkolwiek liście dyskusyjnej Bractwa Himawanti, gdyż listy dyskusyjne członków Bractwa Himawanti nie są generalnie widoczne publicznie i nie można się na nie zapisać inaczej niż przez bezpośredni udział w zajęcich u liderów Bractwa Himawanti. Skoro nie uczestniczyła w zajęciach, nie zapisała się do Bractwa Himawanti, na pewno też nie miała takiej możliwości, aby zapisać się na jakąś zamkniętą dla publiczności listę dyskusyjną. Zatem w sposób oczywisty jest to osoba demagogiczna, produkująca obrzydliwe kłamstwa i plugawe oszczerstwa, a taka osoba na pewno nie rozwija się duchowo ani nie jest żadną ezoteryczką, może jest co najwyżej paszkwilantką, a jej blogi i strony w necie to typowy brukowiec, o czym powinna uprzedzić czytelników, aby nie wpakowali się w szambo plugastw jakie ta osoba wypisuje. Skoro o Bractwie Himawanti astromaria – maya wypisuje chorobliwie bełkotliwe, kłamliwe teksty, można domniemywać, że w innych swych publikacjach sieje taki sam kłamliwy ferment robiąc syf wokół ezoteryki, a już szczególnie astrologii.

    Takich przykładów złych i zepsutych moralnie osób szkalujących Bractwo Himawanti swoim złym i zakłamanym językiem, niejako „bezinteresownie” jest w internecie całkiem sporo. Zawsze jednak za szpetną działalnością tych zwyrodniałych osób można znaleźć bestialskie skłonności i prymitywny, oszukańczy biznes: astropsychologiczny, tarotowy, fengszujowy i podobny. Najczęstszą przyczyną jest jednak pedofilia, pedofilskie skłonności szkalującej Bractwo Himawanti osoby. To zwykle zemsta pedofilskiej kanalii za pomaganie ofiarom i ujawnianie takich zboczków przez ich ofiary wzmocnione terapią w Bractwie. Zboczek to czasem także miłośnik pedofilskiej pornografii namierzony przez ofiary pedofilów w internecie. Niedawno wpadł jeden Torunianin, kilka zboczków wcześniej z Płocka, Wrocławia, Warszawy, Białegostoku, Suwałk, Lublina, Zabrza, Chorzowa, Gorzowa, Świebodzina i Szczecina. Jak widać, z tych miast najczęściej odzywają się zboczeńcy, co chcą innym obrzydzić obraz Bractwa Himawanti, a ludzi zainteresowanych od Bractwa Himawanti i szczególnie Lalita Mohana Ryszarda Matuszewskiego odstraszyć. Nie jest to przypadkowe, niewątpliwie.

    Niestety nie jesteśmy jako Bractwo Himawanti zdziwieni oszczerstwami i pomówieniami przez dewiantów netowych. Znieważanie i pomawianie Bractwa Himawanti oraz Lalita Mohana zdarza się od 1996 roku, kiedy Lalita Mohan Ryszard Matuszewski nagłośnił przestępstwa pedofilskie kilku seksualnych zboczeńców z Jasnej Góry w Częstochowie, potem z Chorzowa i Katowic oraz Lublina, Bydgoszczy i Szklarskiej Poręby. Pod latarnią jak widać bywa najciemniej, a w takim świętym miejscu potrafiło kryć się zło bzykające ministrantów. To jest normalne i za każdym razem jak coś dobrego zaczyna się dziać to opór ciemnej materii potocznie zwanej ciemnotą działający w drugą stronę jest proporcjonalny i robi to, co widać. Rozdajemy przechodniom na ulicach kilka tysięcy ulotek o spotkaniach dla ofiar molestowanych przez pedofilów w Szczecinie, a tu wydzwania do organizatorów jakiś typ spod ciemnej gwiazdy, wyzywa organizatorów i wygraża, że on zablokuje nam działalność w Szczecinie. Wrzucamy numer telefonu typa do książki telefonicznej, a tu wyskakuje jak byk: Miłosz Woźniak, energoterapeuta, Szczecin. Kilka tygodni później jakiś paranoik wypisuje w necie, że Bractwo Himawanti na niego napadło i go szkaluje. Typ podpisuje się Jakób Jakub Sztajber. A cóż to szanowni panowie nasza antypedofilska działalność was tak wnerwiła, pytamy grzecznie? Nie wolno ofiarom pedofilów pomagać? A zapytamy grzecznie czemu to akurat wam panowie ze Szczecina nie podoba się, że takową działalność prowadzimy? Cóż jest powodem?

    Pojęcie Ida (jin) i (Pingala) jang ma tutaj pełne uzasadnienie. Proszę jednak zobaczyć jak to działa. Zło zawsze znajdzie drogę i stanie na drodze Dobroci, takiej jak Lalita Mohan G.K. Dobro musi się natrudzić, aby zostało zauważone a zło czyli licho widać od razu, dlatego ludzie wolą iść w stronę zła, bo jest łatwiej. Kroczenie drogą ciemności jest łatwiejsze na samym początku lecz później tak jak przekonało się o tym wielu jest bardzo trudne, szczególnie jak jakieś licho udaje antylicho, jak zło udaje dobro. Można by nawet powiedzieć że zło, licho, ma większe wymagania, bo w sumie na kroczenie ścieżką ciemności i ezo-oszustwa potrzeba wydatkować dużo więcej energii i trzeba się lichym osobom natrudzić, aby udawać dobro i mamić ludzi, że się jest czymś dobrym idąc własną ścieżką na dno szamba swego ego i w końcu do jeziora siarki i ognia na przemiał czy raczej na przetop w Pralayam.

    Co i rusz pojawiają się rozmaite jogooszustwa, jak Euro-Joga, Nike Dynamic Yoga, Yoga-Fitness, Szopojoga i podobne szantrapy polegające na nieuctwie ich twórców niezdolnych do nauczenia się nawet podstaw Jogi. Można się zastanawiać, czy za tymi wszystkimi oszustwami i wypaczeniami stoi tylko ciemnota własna autorów takich wykolejonych pseudotreningów czy też jakaś teoria spiskowa z siłami zła w postaci licha, szatana czy asurów, które ściemniają ciasne umysły w których autentyczna Joga się nie mieści, aby profanowały to co dobre i w miejsce prawdziwej Jogi tworzyły jakieś buble i szantrapy. Chociaż o Jodze jest wiele dobrych dzieł pisanych, ciągle jeszcze pojawiają się jacyś kretyni, którzy z kilkunastu asan chcą ciągnąć zysk twierdząc, że to Joga. A przepraszam, czy samo siodełko jest rowerem? Albo czy posiadanie czterech kół od samochodu jest samochodem, którym można podróżować drogą do celu? Odnośnie samych asan, to ćwiczy się je zarówno statycznie (izometrycznie) jak i dynamicznie i są to dwa aspekty ćwiczenia asan, które się uzupełniają, a ćwiczenia tylko dynamiczne mogą być szkodliwe dla zdrowia i psychiki ćwiczących. I tyle o dynamicznych fitnessowych jogooszustach i ich przekrętach.

    Najlepiej zapytać takich kretynów i uczestników ich zajęć, czy sam pedał od rowera jest rowerem, którym można sobie jeździć na wycieczki rowerowe. Dokładnie tak wygląda sprofanowany czy spedalony obraz pseudojogi z paroma dynamicznymi rzekomo asanami, gdzie ćwiczących pozbawia się zbójecko praktyk oddechowych, pratyahar, ćwiczeń moralnych, odpowiedniej jarskiej diety, praktyk pranicznych czy medytacji i mantramów, nawet takich jak Om. Kretyni oferując pedał od rowera twierdzą, że zabierają ludzi w podróż na wycieczkę rowerową. Widać „jednostka centralna” takich kretynów zwana mózgiem, jest wyjątkowo spaprana i całkiem możliwe, że takich fitnessowych dorobkiewiczów zorientowanych na zysk z pedała nie da się już leczyć, nawet psychiatrycznie. Zresztą medycznie rzecz ujmując, kretynizm także się źle leczy. A przy okazji, linia Nike Yoga to odzież zupełnie nie nadająca się do ćwiczenia Jogi, gdyż odzież do ćwiczenia Jogi ma być całkowicie naturalna, luźna i przewiewna, a obcisłe gacie i koszulki nadają się na śmietnik, podobnie jak szkodliwe tworzywo laleczki YoGirl.

    Cały ten biznesowy cyrk pseudo-jogi wygląda tak samo jak wypaczone formy sztuk walki, gdzie przykładowo aikido uczy się jako rekreację, która nie służy rzekomo do walki, podczas gdy techniki aiki były od wieków sekretnymi metodami mającymi dawać żołnierzowi znaczącą przewagę na polu bitwy. Pewnie „tfurca” takiego rekreacyjnego aikido nie zajrzał do słownika i nie wie co to znaczy słowo walka. Karate bezkontaktowe, które nie służy do walki i zakazuje walczyć też już było, jako swoista abstrakcja paranoidalnego twórcy, którego „jednostka centralna” zwana mózgiem zapewne poważnie szwankowała. Sztuki walki bowiem od zawsze służyły do walki, tak do samoobrony jak i do ataku, a szczególnie do pokonania wroga na wojnie.

    Oferowana kilka lat temu w Polsce nauka walki samurajskim mieczem bez konieczności posiadania miecza do tej nauki, jak i korespondencyjne kursy karate na czarny pas ze zdalnym egzaminem testowym w formie pisemnej – wszystko to razem z dynamicznym jogofitnessem jest jednym szambem, kloaką rozbójniczego oszustwa mającego na celu łatwy zarobek na tysiącach oszukanych ludzi wystrychniętych na „dudka”, czyli wydutkanych. Znamy też popapranych pseudomistrzów reiki, którzy dyplomy „wielkiego mistrza” reiki kupili sobie od amerykańskich złodziei za ciężkie dolary przez internet, a wtajemniczenie uzyskali zdalnie, niejako na odległość. Stopień Mistrza reiki umieją sprzedać, ale uzdrawiać z pomocą reiki ani trochę, bo reiki jak i karate nie da się nauczyć przez internet, tylko terminując kilka lat u prawdziwego Mistrza reiki w jego gabinecie uzdrawiania.

    Można zarobić i na egzorcyzmach, bo wybitni rzekomo egzorcyści wypędzają wszelkie licho działając jako grupa i zapewniając ochronę przed złem. Tyle, że nie wiadomo kim jest taka grupa, bo skrywa się za internetowymi ksywkami i fikcyjnymi nazwiskami, a egzorcyzmuje na odległość i tarczą miłości rzekomo przed złem czyli lichem ochrania z abonamentem za kilka stówek na cały rok! Oszukańcza mafia pseudoegzorcystów widać w pogoni za zyskiem zapomniała, że zainteresowani egzorcyzmami potrafią przeczytać fachowe książki na te tematy z których jasno wynika, że egzorcyzmy wykonuje się przy opętanym bezpośrednio, a nie zdalnie z pomocą internetu. Zawsze jednak znajdą się naiwni, którzy dołożą się oszustom „zwalczającym licho” zdalnie do wybudowania kolejnej willi w uroczej okolicy, bo naiwnych przecież nie brakuje. Zapamiętajcie ludziska „raz a na pojutrze”, że egzorcyści muszą przyjść do ciebie do domu, tam gdzie mieszkasz i wyegzorcyzmować ciebie i twój dom osobiście, na miejscu. Często muszą zabieg trwający kilka godzin powtarzać kilkadziesiąt razy zanim opętujące zło raczy ustąpić. Ale widać licho nie śpi i za fikcyjne usługi pobiera kasę twierdząc, że jest antylichem, bo rzekomo licho zwalcza.

    Inna sprawa, że uczestnicy rozmaitych oszukanych zajęć pseudojogi, pseudokarate, pseudoaikido, pseudoreiki i podobnych w jakiś sposób są podatni na wszelkie oszustwo i manipulację i w jakiś sposób są bezbronni przed „dutkającymi” ich dziadami uważającymi się za instruktorów Jogi czy nawet twórców czy raczej „tfurców” nowej jakiejś Euro-Jogi. Niewątpliwie w autorskiej metodzie Euro-Jogi nie chodzi o rzetelne nauczanie Jogi tylko o zbieranie Euro od naiwnych, którzy płacą za to, że są naiwni i z niewiedzy dają się oszukiwać fitnessowym cwaniakom i cwaniaczom. Fitness to bizness, jak sami tacy mawiają i nie ważne na czym się zarabia, byle kasa leciała. Stąd nazwa jest jak najbardziej uzasadniona, z zastrzeżeniem, że Euro- pozostaje, a pod Joga można podstawić cokolwiek na czym da się naiwnych wykiwać i z kasy obciągnąć, chociażby i egzorcyzmowanie, reiki czy feng shui, skoro akurat jest modne.

    Jak mawiali Sufi:

    Psy szczekają, karawana jedzie dalej!

    O psach jest piękny werset w Apokalipsie, opisujący jak tacy obszczekiwacze Bractwa Himawanti skończą w gorejącym jeziorze siarki i ognia, co dedykujemy kundelkom szczekającym na gruncie chrześcijańskim, takim co to się księdzem proboszczem podpierają w swej szkodliwej i obłąkanej działalności.

    Jezus Chrystus powiedział: kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

    I tak będzie ze wszelkim lichem, jakie znieważa Bractwo Himawanti za jego antypedofilską oraz duchową czy inną działalność. Chciwy dwa razy traci – jak mówi przysłowie.

    Pewien bengalski mistrz duchowy nauczający białej tantry, Śri Anandamurti powiedział:

    „Mucha złośliwie mnie atakuje, a ja jej żyć pozwalam.”

    Tylko przypominamy, że ciągle jeszcze jesteśmy miłosierni dla znieważających nas zboczków. Ale jak mawiał pewien sufi: To wszystko przemija…

    Zespół d/s Zwalczania Pedofilii

  • W Toruniu kościelni pedofile mówią głośno o sektach i ich wpływach

    W Toruniu kościelni pedofile mówią głośno o sektach i ich wpływach

    Marta Matuszak uczestniczyła dnia 7 grudnia 2011 w jednodniowym zlocie księży pedofilów i zakonnic pedofilek w Toruniu na Wydziale Teologii Pedofilskiej UMK. Imprezka ta ukryta jest pod przyjazna nazwą: III TORUŃSKIE SYMPOZJUM POŚWIĘCONE SEKTOM I NOWYM RUCHOM RELIGIJNYM. Nie ma jednak nic wspólnego z sektami. Na tej imprezie duchowni pedofile i duchowne pedofilki radzą intensywnie jak zamieść pod dywan pedofilię wśród duchownych i zakonników Kościoła katolickiego w Polsce. Główny temat, to medialne zwalczanie organizacji niosących w Polsce ofiarną pomoc tym, którzy doświadczyli molestowania seksualnego oraz gwałtu ze strony katolickich duchownych.

    Księża prelegenci omawiali problemy dzieci, które wydymali, a które potem odeszły od katolickiej wiary i z powodu potrzeb duchowych szukają religii alternatywnych. „Problemy rodzinne, trudności w szkole czy nieszczęśliwa miłość – powodów, dla których młodzi ludzie trafiają do sekty, jest wiele, a te ruchy religijne stają się coraz bardziej agresywne i niebezpieczne. O nowopowstających sektach i ich działalności dyskutowali w środę w Toruniu katoliccy specjaliści z całego kraju!” – Pisze katolicka pedofilka Marta Matuszak z Torunia i bydgoskiego oddziału TVP, ale zapomniała dodać, że ci prelegenci, to zwykle kościelni pedofile i pedofilki oraz osoby zainteresowane ukrywaniem zboczeńców seksualnych w Kościele, bo tak kazał herszt Kościoła, Jan Paweł nr Dwa z Wadowic!

    Księża pedofile i zakonnice pedofilki skarżą się swoimi piekielnymi mordeczkami pełnymi syfilisu, bo cuchnącymi gwałtami na dzieciach: „Sekty idą z duchem czasu. Himawanti stara się zachęcić nowe osoby poprzez portale społecznościowe. Według szacunków, obecnie liczy ona około pół tysiąca członków. Zdaniem ekspertów to jedna z bardziej niebezpiecznych grup. Jej założyciel Ryszard M., stawał przed sądem m.in. za rozbój na byłej członkini i groźby wysadzenia obiektów sakralnych. – Ksiądz: ta złość czy wrogość jest wynikiem postawy lidera, który – jak wiemy – oprócz tego, że był karany, był osobą, która spędziła trochę czasu w zakładzie psychiatrycznym – wyjaśnia gdański ksiądz pedofil Grzegorz Doroszyński, dyrektor Centrum Informacji o Sektach w Gdańsku.” Pedofilska dziennikarka kościelna zapomniała napisać pełnej nazwy organizacji: Antypedofilskie Bractwo Himawanti – Ruch Ofiar Zgwałconych i Molestowanych w Dzieciństwie przez Katolickich Księży i Biskupów Pedofilów oraz Zakonnice Pedofilki. O tym, że zarzuty przeciw owemu Ryszardowi M. uchyliła kasacja, bo z pedofilskich mord katolickich działaczy były wypowiadane przez jej podobne prostytutki i że część tych oszczerców sama gnije w kryminałach za pedofilię, pedofilska dziennikarka TVP Toruń Rydzyka także zapomniała z mordy katolickiej wypowiedzieć.

    Pedofilska dziennikarka Marta Matuszak o wyglądzie typowej prostytutki z okolic toruńskiego Heliosa dalej szkaluje na łamach TVP Bydgoszcz i Toruń: „Podobnych grup jest więcej. Zdaniem specjalistów, najczęściej werbują one osoby, którymi łatwiej jest manipulować i zmuszać na przykład do zerwania kontaktów z bliskimi czy oddania wszystkich oszczędności. – Chodzi tu głównie o ludzi młodych w okresie kryzysów, ludzi poszukujących, do których sekty trafiają – tłumaczy dr Piotr Chrzczonowicz, organizator konferencji, prawnik UMK.” — Pan dr pedofilii stosowanej dzieciom doodbytniczo z UMK w Toruniu zapomniał o sobie napisać, że jest prawnikiem pedofilskiego prawa kanonicznego na wydziale Teologii Pedofilskiej UMK stosowanej dzieciom doodbytniczo przez katolickich duchownych na całym świecie, nie tylko w Polsce. W innych krajach organizuje się na normalnych uczelniach naukowe sympozja o tym, jak pedofilię księży katolickich zlikwidować, a ofiarom pomagać. Wychodzi na to, że Uniwersytet Mikołaja Kopernika stał się nie tylko marną szkółką katolickich urojeń teologicznych, ale i ostoją pedofilii katolickiego duchowieństwa, które w środę, 7 grudnia 2011, u nas w Toruniu pod szyldem owego spedofilałego UMK organizuje konferencje krajowej mafii zboczków seksualnych w sutannach kombinujących jak tu zniszczyć organizacje prowadzące terapie dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek w całej Polsce, a także wśród Polonii na całym świecie. Kilkaset ofiar molestowanych przez księży pedofilów po osiągnięciu pełnoletności natychmiast opuszcza swoją pedofilską Ojczyznę czy może katolską, zboczoną Macochę: Rzeczpospolitą Polską!

    Oto jak swym ryjem pedofilią księży cuchnąca szczerzy kły peodofilska dziennikarka Marta Matuszak z Toruńskiej spelunki pedofilskiej o nazwie TVP Toruń Rydzyka: „Sekty to także miejsce, gdzie posłuch znajdują samozwańczy prorocy wieszczący na przykład koniec świata. Tylko w tym roku pojawiło się kilka zapowiedzi apokalipsy. – To jest prawdopodobnie odpowiedź na ludzką potrzebą znania tego, co znane być nie może. Chcielibyśmy wiedzieć, co nas czeka – prof. Robert Ptaszek z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.” — O tym ile pan profesor Ptaszek dzieci członkiem swym wydymał w ramach katechezy albo o tym jak paetzuje nowych kleryków doodbytniczo, pani dziennikarka spedofilała umysłowo napisać nie raczyła, a szkoda, bo to są wrażliwe dane, jakie z Konferencji Pedofilskiej Mafii w Toruniu powinny być podane do publicznej wiadomości. Była prostytutka co na studia cipuszką i cyckami pod hotelami w Toruniu zarabiała i pokoik swój kurewski tam miała całodobowo stara się widać jak może, aby zyskać przychylność pedofilskiej mafii dzieciojebców, która w Polsce ma takie mylące nazwy jak Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych albo Wydział Teologii UMK.  Pracują w tych centrach i wydziałach księża i zakonnice, a ich najczęstszy ruch, to Ruch Frykcyjny w odbyt lub gardło jakiegoś zwerbowanego na oazach katolickich dzieciaka. A pan premier Donald Tusk obiecał, że kastrację pedofilów wprowadzi. Powinien zatem z ostatnich 10 lat około tysiąca księży i zakonnic na kastrację przymusową wysłać, a daje im co najwyżej wyroki w zawieszeniu, albo umorzenie postępowania, jeśli rodzice dzieci nie są dość bogaci, żeby sprawę księdza zboczeńca seksualnego dobrze nagłośnić.

    Marta Matuszak z powodu swej choroby psychicznej zwanej zboczeniem pedofilskim pisze; „Obecnie w Polsce działa około 300 grup religijnych. Ich liczba od kilku lat utrzymuje się na stałym poziomie.” — Jakoś dziwnie wymienia tylko te grupy, które zajmują się pomocą materialną i duchową dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Inni widać nie są dla pedofilskiej dziennikarki warci wymienienia z nazwy lub części nazwy. Tak pedofilska mafia księży i zakonnic z pomocą pedofilskich dziennikarek kryje swoje zboczenie, a nas, ofiary molestowania seksualnego na zakrystiach i plebaniach wyzywa od niebezpiecznych sekt! I kto tu jest niebezpieczną sektą, jak nie sam Kościół katolicki wydający miliony złotych kradzionych z budżetu państwa na tuszowanie masowej pedofilii wśród swojego kleru i duchowieństwa masowo zboczonego i zwichrowanego od 1600 lat.

    Przykre, że Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu zamienił się w Wydział Teologii Pedofililskiego Kleru i Brygadę do Zwalczania Ofiar Księży Pedofilów…

    Justina Horsky – Toruń

  • Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

    Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

    Ksiądz Adam Boniecki z Krakowa ujawnił się jako herszt pedofilskiego gangu! Senior pedofilii stosowanej dzieciom doodbytniczo przez księży i jednocześnie herszt sekty kościelnych pedofilów skupionych wokół krakowskiego brukowca „Tygodnika Powszechnego”, niejaki Adam Boniecki znieważył publicznie nas, ofiary molestowane i gwałcone przez katolickich księży i biskupów. Pedofilski herszt sekciarskiego „Tygodnika Powszechnego” pisze pod pseudonimem „Mariusz Sepioło”, w numerze 18-19 z 29 kwietnia 2012 na stronach 18-19 tego pedofilskiego brukowca i krakurewskiego szmatławca dziwiszowego. Oczywiście, jak zwykle inspiratorem owego kolejnego  pedofilskiego paszkwila napisanego przez tego zboczeńca seksualnego jest znany już nam inny pedofil z Chorzowa, niejaki zboczeniec seksualny DARIUSZ PIETREK występujący tym razem dla niepoznaki pod kryminalną ksywką Tomasz Wójcik, a właściwie pod szyldem pseudo dziennikarza inkwizycyjnego gestapo, którym jest Piotr Wójcik. Znamy nazwisko z internetowych forów i czatów na których łapiemy pedofilskich knurów próbujących się umawiać z dziećmi. Pedofil pod ksywką Tomasz Wójcik namiętnie próbuje złowić dzieci na seks, a działa z IP w pobliżu Katowic, nie tylko w Krakowie.

    Cieszymy się, że wcześniejsze nasze podejrzenia potwierdziły się w całości. Dziwi natomiast, że ksiądz pedofil Adam Boniecki postanowił swoim debilnie katolickim paszkwilem zdemaskować się jako herszt niebezpiecznej sekty Tygodniowo Powszechnej bzykającej dzieci i niemowlęta w gardła oraz odbyty.  Pedofilska ksywka Mariusz Sepioło też jest nam znana, jednak ma zwykle trzy IP, jedno z okolic Łodzi, a drugie z Krakowa, trzecie z Warszawy. Widać jest to ksywka pedofila wędrownego, a jak wiadomo księża lubią podróżować i dymać dzieci u kolegów po plebaniach w drogich hotelach, które opłatami za ochronę kościelnych dzieciojebców nie gardzą. Teraz wiemy jaki to zboczeniec pedofilski krył się przez lata przed złapaniem, mając niewątpliwie koneksje w propedofilskiej policji reżimu III RP. Znowu ksiądz, i to ksiądz Pedofil Adam Boniecki. Jak ktoś jeszcze nie wie, za co Episkopat nakłada na księży kary, to już wiemy. Za zbyt nachalne obnoszenie się ze zboczonymi skłonnościami seksualnymi! Niewątpliwe, bo dobrze znane z historii.

    Ujawnienie pedofila marianisty Dariusza Pietrka z Chorzowa aka Tomasza Wójcika w 1994 roku spowodowało, że ten katolicki aktywista i dzieciojebca w jednym bardzo mści się na Antypedofilskim Bractwie Himawanti. Jednakże tyle wie o księżach i biskupach bzykających dzieci, że oni muszą go chronić i mu pomagać, wszak zboczek zawsze mógłby upierdliwie zadenuncjować pedofilskiego kumpla z brukowej gazety, który odmówił mu idiotycznej publikacji jego zmyśleń, urojeń i pomyj.  Przez pewien czas poprzedniej dekady pedofil Dariusz Pietrek był zupełnie nieaktywny, wyglądało, że zamilknął, ale okazało się, że przebywał na leczeniu psychiatrycznym. Teraz, jak widzimy jego podwójną tożsamość Tomasza Wójcika, rozumiemy, że rozdwojenie jaźni to ciężka choroba, a schizofrenia leczy się nie zawsze łatwo. Widać było dwa lata poprawy u Dariusza Pietrka, jednak z psychoz i zboczenia pedofilskiego trudno się wyleczyć.

    Wzywamy zatem pedofilską redakcję sekty „Tygodnik Powszechny” do niezwłocznego wypłacenia członkom Antypedofilskiego Bractwa Himawanti po milionie Euro odszkodowania na głowę. To sporo wyjdzie dla ponad 30 tysięcy ofiar pedofilów katolickich pokroju Adama Bonieckiego, zwanych księżmi, biskupami, prałatami i kardynałami. Sodomia duchowieństwa katolickiego jest powszechnie znana od 1600 lat, a o pedofilii księży w wielu krajach świadczy sama przynależność do stanu duchowieństwa katolickiego, tak wielkie jest w tej sekcie zepsucie moralne jego rzekomo duchownych przywódców! Pedofil ksiądz Adam Boniecki ujawnił się jako zboczeniec zionący ze swego plugawego, śmieciowego brukowca jadem totalnej nienawiść do nas, ofiar moletowanych i gwałconych przez katolickich księży pedofilów. Wiemy z doświadczenia, że im bardziej zboczony jest ksiądz pedofil katolicki, tym większą nienawiścią zionie, nie tylko ze swej pedofilskiej ambony ale i z mediów w którymi dowodzi jako pedofilski herszt kościelnego gangu dzieciojebców! Wiemy to stąd, że choć bardzo rzadko, to jednak są księża zainteresowani likwidacją pederastyczno-pedofilskiej mafii księży i biskupów w Kościele i po cichu oraz w tajemnicy pomagają nam w zmaganiach z takimi zboczonymi pomyleńcami jak ksiądz Adam Boniecki do wykorzystywania seksualnego przygotowywanymi już za ministranta, nie tylko w katolickich Seminariach Dupownych. Ksiądz, który nie popiera i nie uprawia pedofilii w Kościele nie pozwoliłby w swoim własnym Tygodniku napisać o Antypedofilskim Bractwie Himawanti ani jednego złego słowa.

    Pedofil Adam Boniecki jednak zapomina nawet jednym słowem napisać, że Antypedofilskie Bractwo Himawanti prowadzi terapie dla ofiar księży pedofilów i efebofilów (pederastów co dymają młodych chłopców w wieku 15-21 lat). Taką sklerozę mają tylko wielkie pedofilskie świnie w Kościele katolickim, świnie, co tygodniowo wykorzystują po kilka chłopaczków lub dziewczynek w wieku od 7-15 lat tak jak to robi zboczeniec chorzowski, kryty przez policję kryminalną jako świadek koronny przeciw mafii z Katowic i okolic, Dariusz Pietrek. Całkiem możliwie, że jak ktoś z gangsterów miał wpisanego jako świadka koronnego Tomasza Wójcika, to ma właśnie Dariusza Pietrka jako świadka koronnego. Wiadomo, że świadek koronny w Polsce nie dostarcza bezwzględnych dowodów zbrodni, tak jak to jest w USA czy Włoszech, tylko stosuje pomówienia celem uzyskania zmniejszenia kary za przestępstwa własne, a zeznań uczy się na pamięć u cwańszych prokuratorów, co chcą zrobić karierę na skazaniu kogokolwiek, zatem z ujawnienia danych koronnej świni pedofilskiej z Chorzowa i Katowic, nie czynimy nikomu krzywdy, a jedynie dajemy szansę niewinnie skazanym na szybką rehabilitację. Kłamcy przeciśnięci bowiem do muru, szybko tłumaczą się dlaczego i za ile kłamali!

    Ksiądz pedofil dzieciojebca Adam Boniecki pod swoją pedofilską ksywką Mariusz Sepioło naruszył też dobra osobiste pięciu członków i członkiń Antypedofilskiego Bractwa Himawanti poprzez zamieszczenie zdjęcia z ich wizerunkami w swoim pedofilskim organie o nazwie „Tygodnik Powszechny” nr 18-19 z 2012 roku na stronach 18-19. Domagamy się natychmiastowego extra odszkodowania od pedofilskiego księdza Adama Bonieckiego i jego pedofilskiego Tygodnika Powszechnego po milionie Euro na głowę poszkodowanej przez księdza dzieciojebcę Adama Bonieckiego ofiary. Pamiętaj pedofilu Adamie Boniecki, że gwałconych własnym penisem w dzieciństwie osób nie znieważa się publicznie wyzywając od sekt i ten twój i twoich pedofilskich kumpli księży i biskupów rozbój katolicki już się w Polsce kończy. Czas aby pedofilskie penisy wykastrować z jajec za kościelne plugawe zbrodnie dzieciojebstwa dla których nie ma dość obrzydliwych, obelżywych i wulgarnych słów w języku polskim, aby tych księży nazwać po imieniu czym oni watykańskie dranie zboczone seksualnie są! A nie ma odpowiednich słów, bo temat kościelnej pedofilii księży, zakonników i duchowieństwa ciągle jest w Polsce tabu.

    Ciekawe ile pornografii dziecięcej mają na swoich komputerach współpracownicy i redaktorzy pedofilskiego Tygodnika Powszechnego z Krakowa. Ciekawe ile dzieci wykorzystują seksualnie ci gangsterzy pedofilscy na usługach księdza pedofila Adama Bonieckiego z Krakowa czyli adamowe przydupasy i obciągary takie jak redaktor naczelny brukowca, pederasta i pedofil Piotr Mucharski, zastępcy jak pederasta pedofil Michał Okoński czy także pedofil artystyczny Marek K. Zalewski!? Tym się już jednak zajmą szczegółowo nasi detektywi. Gdyby każde dziecko wykorzystane seksualnie przez księdza, biskupa, prałata, kardynała czy mnicha katolickiego zostawało świadkiem koronnym, to jakieś 6-7 tysięcy księży rocznie trafiałoby na 12 lat więzienia za pedofilię. Trafia kilkadziesiąt, po ciężkich bojach, zwykle na 2 lata w zawiasach, czyli dalej dymają dzieci w odbyt i zmuszają do obciągania ich watykańskich penisów. Taka jest skala gwałcenia dzieci przez księży!

    Antypedofilskie Bractwo Himawanti
    Ruch Stop Pedofilom w Sutannach
    Akkari Dorota Hołownia,
    Kaszi Hanna Zgryźniak,
    Tarangini Irena Masełko,
    Ziemowit Przybylski,
    Achala Joanna Wiciąż,
    Shankar Witold Boguszewski

  • Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka

    Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka

    Zapewne z okazji Wigilii urodzin, z datą 6 luty 2011 oszczercza mafijna sekta i brukowiec zarazem o nazwie Newsweek Polska złożyli pod adresem Mohana Ryszarda Matuszewskiego i Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti swoiste „życzenia” – stek oszczerstw, pomówień i obraźliwych treści podlanych cuchnącym sosem pedofilozy sutannowej, zawsze papieskiej.

    Jakiś głupol – niewątpliwie lobbysta działający z mocy pedofislkiego lobby lub Polskiej Partii Pedofilów (3P) puścił kolejny stek bzdur na temat Mohana Ryszarda Matuszewskiego oraz Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. Oczywiście, a jakże za oszczerczą publikacją stoi nie kto inny jak Dariusz Pietrek z Chorzowa. Ten sam, co nakręcał ze dwie czy trzy poprzednie w tym 2011 roku cuchnące pedofilozą publikacje. A pedofiloza to taka choroba, której objawem jest nie koniecznie dymanie dzieci, ale także chuć oglądania pornografii pedofilskiej z dziećmi albo dziećmi i zwierzętami. Pedofiloza to także mentalne popieranie pedofilii jako rzekomej opcji wyboru, który to wybór nie liczy się z dziećmi ani ich naturalnym rozwojem osobistym. Taka pedofiloza bezkarnie jak dotąd grasuje w internecie, a sądy i prokuratury nie raczą się pedofilozie sprzeciwiać. Pedofile i peodfilscy lobbyści pospołu są praktycznie bezkarni i mogą jak dotąd dowolnie znieważać Antypedofilskie Bractwo Himawanti za prowadzone od 30 lat terapie dla ofiar molestowanych w dzieciństwie przez pedofilów i pedofilki.

    Cóż takiego znów wysmarował Newsweek? Nic nowego. Te same idiotyzmy powtarzane w amoku Gebbelsowksiej polityki informacyjnej lobby pedofilskiego od 1996 roku. Dariusz Pietrek robi tam z siebie rzekomą ofiarę. Ciekawe czy mu pornopedofilskie filmy skonfiskowano, czy go ktoś wykastrować chciał – tego nie napisano. Winni nieszczęść Dariusza Pietrka wedle chorego na brukowatość i misaczkowatość dziennikarza jesteśmy MY – ofiary molestowane i gwałcone w dzieciństwie przez księży pedofilów lub zakonnice pedofilki. O tym ile księży katolickich molestuje dzieci rocznie tygodnik Newsweek jak zwykle nie raczył na pisać. Ciekawe kim jest w sekcie Opus Dei jego wydawca, niejaki Michał Kobosko. W takich mediach winnym kłamliwej, oszczerczej publikacji jest zawsze redaktor naczelny oraz właściciel czyli wydawca. Dziennikarz może nawet nie widzieć tekstu, może też nie móc pisać co by chciał. Nie zawsze jest do końca winny nawypisywanych bredni i politologicznych idiotyzmów, w tym wypadku opusdeistycznych, bo to największe propedofilskie lobby w Polsce. Lobby, co warto dodać, zażarcie broniące praw księży pedofilów i zakonnic pedofilek do molestowania dzieci na parafiach i zakrystiach. My ofiary zboczeńców się nie liczymy. Z nami żaden oszołom z Newsweeka nigdy nie rozmawaił. Jakie to dziwne, że w Polsce media brukowe takie jak Newsweek nie rozmawiają z ofiarami molestowanymi i gwałconymi przez katolickich księży. Tylko piszą to, co każą pedofilscy lobbyści, bandyci, co chcą nam zamknąć usta, takie obsceniczne łyse typy pokroju Dariusza Pietrka z Chorzowa.

    Jak się wabi marny dziennikarzyna? Wabi się jak to kundel łańcuchowy Michała Kobosko jakoś tak: pedofil Janusz Bartczak. Od razu widać, że skoro w składzie redakcji brukowej dziennikarskiej sekty Newsweek nie ma takiego publicysty, to jest to oczywiście ksywka. A jak się dziennikarz za ksywką ukrywa, to znaczy że ordynarnie kłamie, sieje oszczerstwa i zionie jadem nienawiści. Janusz Bartnik – a raczej ktoś pod tą ksywką spluwa toksycznym jadem katolisko-gebbelsowskiej propagandy nienawiści. Ten język znamy, język kłamstw i oszczersczych zarzutów bez pokrycia w faktach. Służył od wieków sekcie katolickiej do zwalczania konkurencji, służył do palenia na stosach kobiet zgwałconych przez proboszczów i zakonników, służył do ochrony wszelkich niecnych, a zgubnych aktywności katolickich, nawet takich jak obrona plemników przed trafieniem w gumkę antykoncepcyjną. Zdaniem szefów katolickiej sekty, miliony ludzi ma umierać w męczarniach na AIDS – byle nie stosowało kondoma dla antykoncepcji i ochrony przed zakażeniem. Głupi ludzie popełniają kolejne głupoty z racji swej ciemnoty. A najgorszą ciemnotą jest ochrona kościelnych zboczeńców seksualnych, tak jak robi to arcybiskup Damian Zimoń z Katowic i jego archipodwładny Dariusz Pietrek.

    Ksiądz Michał Motyka, były proboszcz z Pszczyny-Piasku (archidiecezja katowicka), został skazany w 2005 roku na 2 lata więzienia w zawieszeniu i pięcioletni zakaz pracy z dziećmi za poddawanie 3 małoletnich dziewczynek „innym czynnościom seksualnym”. Z błogosławieństwem i dzięki łaskawości abp. Damiana Zimonia z Katowic ksiądz pedofil Michał M. pracuje obecnie jako rezydent przy parafii w Jastrzębiu-Zdroju. Ile tam dzieci molestuje nikt nie obserwuje, a taki Dariusz Pietrek mógłby protegowanego swojego arcybiskupa wziąć pod lupę i bacznie obserwować dniem i nocą, bo pedofile zwykle prędzej czy później popełniają przestępstwa z recydywy. Skłonności ich są tak chore, że taki ksiądz pedofil nie może się powstrzymać.

    Skandalicznie niska kara w zawieszeniu za trzy molestowane seksualnie dziewczynki to typowe, co kuria katolicka załatwia dla podległych sobie seksualnych zboczeńców. Można przypuszczać, że skoro Katolickie Centrum Edukacji Młodzieży KANA z Katowic od 3 stycznia 2011 dostaje mordą Dariusza Pietrka ataku szału i warczy oraz poszczekuje wstrętnie przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, to oznacza, że kuria Damiana Zimonia ma kolejny problem z kolejnymi księżmi pedofilami. Boromeuszki już też były. To takie charakterystyczne. Jak w 2005 roku była afera z księdzem Michałem M., zawsze pedofilem, wtedy także Dariusz Pietrek dostał ataku szału i w ślepej furii szkalował, znieważał, fałszywie oskarżał publicznie w faszystowskich i propedofislkich brukowcach tak Antypedofilskie Bractwo jak i Mohana Ryszarda Matuszewskiego.

    Cóż można powiedzieć o skłonnościach seksualnych dziennikarza z brukowca pokroju Newsweeka, takiego jak ksywiarz Janusz Bartczak? Na pewno niewiele, ale powszechnie wiadomo od 1983 roku z nasileniem od 1996 roku wiadomo, że za atakami na Antypedofilskie Bractwo Himawanti stoi głównie lobby pedofilskie, i to to najbardziej szkaradnie pedofilskie, bo pedofilsko-kościelne. Lobby mające na celu zaślepiać wiernych katolików nienawiścią do NAS, ofiar księży peodofilów i zakonnic pedofilek, a ochraniać i wybielać potwory w habitach jakimi są księża pedofile.

    Wedle badań naukowych z 1985 roku, w populacji księży katolickich oceniano ilość pedofilów na zaledwie 5-6 procent. Wedle nowszych badań i ujawnianych na całym świecie wielkich skandali pedofilskich już w 1998 roku szacowano, że wśród księży katolickich jest średnio 6-9 procent księży zboczeńców seksualnych. Na rok 2009-2010 mówi się o ujawnianiu nawet 10-11 procent księży z pedofilską orientacją, chociaż w niektórych krajach podaje się nawet 14 procent, ale to przy ocenie łącznie z innymi najbardziej pedofilskimi grupami środowiskowymi. Dane te są co najmniej alarmujące, nawet przy dolnym pułapie na poziomie 6 procent. To oznacza, że na 100 księży przynajmniej 5-6 gwałci dzieci, a może i 10-14-tu. I to jest to co, osoby takie jak rzeczony lobbysta Dariusz Pietrek chcą zakrzyczeć, pokrzykując o nas, ofiarach i terapeutach hasłami typu: Uwaga! Groźna Sekta! Sekta Oszczerców!

    Atak sekty oszczerców, to atak spedofilałego do obłędu dziennikarza z Newsweeka i pedofilskiego lobbysty Dariusza Pietrka. Oni są oszczercami, jeden od kilku dni, a drugi od przynajmniej 1996 roku, bo wtedy na pewno rozpoczął ataki swej pedofilskiej i propedofilskiej cieczki. A my się łysych i łysiejących wariatów z Chorzowa nie boimy, bo wiemy, że tak pedofil jak i ten co pedofilów ukrywa oraz zboczone zbrodnie tuszuje na pewno nie ma zdrowej głowy. Zatem Dariusz Pietrek tak czy owak jest chory na peodofilozę w jakiejś jej postaci. Jego nienawiść do nas ofiar molestowanych fiutami księży pedofilów jest na pewno oznaką poważnych zaburzeń psychicznych. Z zaburzeń tych powstają paszkwile o posmaku pietrkowej szczyny czy innego odchodu, a tymi fekaliami intelektualnymi Dariusz Pietrek znieważa NAS, ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek, publicznieszykanuje NAS, obraża, znieważa, pomawia, ubliża NAM, judzi do nienawiści wobec NAS, ofiar molestowanych i gwałconych przez księży katolickich i przez zakonnice katolickie. Na terapie do Antypedofislkiego Bractwa uczęszczają przez lata także osoby, które były bite i maltretowane przez księży lub katechetów, przez zakonnice w katolickich szkołach „u sióstr” etc… Taki jest stosunek propedofislkiej części aktywistów kościelnych do ich maltretowanych ofiar.

    Jaki Pan taki Kram – mówi przysłowie. Jaki papież tacy biskupi, arcybiskupi jak i ich aktywiści z propedofislkiego lobby sekt takich jak KANA czy podobne. Jaki Pan taki Kram, zatem jaki Michał Kobosko taki i Wojciech Maziarski – redaktor naczelny sekty Newsweek Polska, organu czarnej mafii Opus Dei. Bo takie oszczerstwa i oszczercze ataki od 1996 roku produkują tylko parszywe i skundlałe pedofilozą brukowce za którymi stoi czarna mafia, sekta Opus Dei. A jak wiadomo reżim frankistowskich faszystów w Hiszpanii najpierw gwałcił, a potem mordował, tak kobiety i dzieci, jak i niemowlaki. A gen. Francisco Franco to polityk faszystowski związany ściśle z sektą Opus Dei, dziś znaną także ze swych ekonomicznych mafii jak Grupa Bilderberg związana z Jeffreyem Epsteinem. Jaki Wojciech Maziasrki (Pan), taki i Janusz Bartczak (Kram), z wczasów na wyspach Epsteina. Od góry do dołu brukowce są schorzałe na pedofilozę, na syfilis kościelno-pedofilski, którego nie da się zamieść w prosty sposób pod dywan. NAS, ofiar molestowanych przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki jest nawet w Polsce na tyle dużo, że pokrzykiwanie do NAS kato-pedofilskimi okrzykami typu sekta, groźna sekta, sekta oszczerców, pokrzykiwanie pod naszym adresem zaszkodzi tylko dupom na stolcach arcybiskupów, a Damian Zimoń ma przez głupiego swego kundla łańcuchowego Dariusza Pietrka szanse na zostanie kolejnym arcypaetzem razem ze wszystkimi swoimi ukrywanymi i tolerowanymi pedofilami zakrystialno-plebanijnymi.

    Już w archidiecezji od 2005 roku mawia się jak w Poznaniu takie przysłowie: „Gdy wracasz z Katowic, a boli cię dupa, znaczy, że byłeś u arcybiskupa”. Wtajemniczeni wiedzą swoje, ofiary powiedzą o tym co je spotkało wszystkim z wyjątkiem kościelnej policji tuszującej kościelną pedofilię. Złowroga zmowa milczenia wobec pedofilii w Kościele katolickim w Polsce trwa, a NAM ofiarom molestowanym przez księży i zakonnice zamiast odszkodowań wypłaca się na urodziny prezenty w postaci brutalnego, chamskiego znieważania mordami pedofilskich pismaków pokroju Janusza Bartczaka, który zapomniał przeprowadzić wywiad z NAMI, pomawianymi przez pedofilską sektę KANA i jej lidera Dariusza Pietrka z Chorzowa, ofiarami tych wszystkich zboczeńców i ich przydupasów, którzy szerzą o NAS oszczerstwa, pomówienia i szkaradne do obłędu paszkwile! Takie bestialskie chamstwo o obrazie goebbelsowskiej propagandy katolika Józefa Goebbelsa może się zdarzyć tylko w skatoliczałej do obłędu,  a może aż do totalnego zboczenia Polsce, rządzonej przez awarię systemu mózgówego opisywanego jako PO-PiS lub PiS-PO. I to by było na tyle o występach Janusza Bartczaka i jego szefów z pedofilskiej mafii Newsweeka czyli brukowca sekty Opus Dei i przybudówek – zawsze faszystowskiej, zawsze pedofislkiej, zawsze oszczerczej, zawsze morderczej i zawsze złodziejskiej. Oto czym jest syfilis ideologiczny zwany pedofilozą, katolicką lub plebanijną pedofilozą.

    Może się tam arcybiskup razem z Pietrkiem Dariuszem i Newsweekiem zajmie schowaniem swojego kumpla, tego księdza co to tam raz dyma dzieciątka w Zabrzu, raz w Katowicach, a raz w Tarnowskich Górach? I tym tam z Bielska-Białej, co go tam zesłano, żeby się nie rzucał w oczy, tylko, że znowu się dziećmi zajmuje za bardzo! Tak się składa, że ofiary i ich rodzice, to do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti dzwonią najpierw, jak się dowiedzą o molestowaniu przez księdza. Do Dariusza Pietrka i do sekty KANA nie pójdą prosić o pomoc w sporze z księdzem czy zakonnicą, z tymi, co molestują lub gwałcą ich dzieci, a często się zdarza, że całe rodziny ofiar boją się także policji, bo jak komendant policji jest bratem albo wujkiem księdza, to wiadomo, że ofiary nie mają do kogo pójść na skargę. Mogą tylko do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. I to tak bardzo przeszkadza wszystkim wspomnianym lobbystom największej pedofilskiej mafii świata, która od 1996 roku, a potem znów od 2002/2003 roku nasiliła swoją agresję przeciwko wszystkim ofiarom pedofilii i pedofilizmu, co wiąże się także ze sponsorowaniem przez Jeffreya Epsteina i jego liczący tysiące aktywistów gang na rzecz swobody wykorzystywania dzieci i niemowląt przez pedofilów…

    (Zajrzyj znowu! Z czasem artykuł może zostać uzupełniony o kolejne ciekawe fakty dotyczące opisywanych spraw i wydarzeń. )