Brak wpisów w tej kategorii.

Kategoria: Poezja Więzienna

  • Sprawiedliwość i Prawo

    Sprawiedliwość i Prawo

    1.

    Ofiary sądów się jednoczą
    Sędzie na gałęziach łopocą;
    Zbrodnie sędziów krwawo pomszczone
    Łotry za zbrodnie powieszone!

    Prokuratorzy to mordercy
    Zasyfiali łapówkożercy;
    Chętni do najplugawszej zbrodni
    W sądowej morderczej katowni!

    Przeklęta mafia w czarnych togach
    Niech wisi na ulicznych rogach;
    Za ludzi niewinnych dręczenie
    Sędziów bandytów powieszenie!

    Zbliża się dzień pomsty straszliwej
    Sprawiedliwości nierychliwej;
    Bastylie wszystkie rozgromione
    Mafie sądowe wytępione!

    2.

    Wspólnota Ofiar Sądownictwa
    Mści się za zbrodnie łapownictwa;
    Bydgoszcz, Warszawa, Częstochowa
    Korupcja sądów jest niezdrowa!

    Czas podnieść miecz Sprawiedliwości
    Sędziów wytępić bez litości;
    Korupcyjnej temidy bydło
    Chemicznie przerobić na mydło!

    Pijanych sądowych matołów
    Zakopać do głębokich dołów;
    Sędziów spopielić i rozproszyć
    Prokuratorów wypatroszyć!

    Zniszczyć klatkowe więziennictwo
    Wytępić sądów rozbójnictwo;
    Gazować wszystkich sądowników
    Chciwością pijanych prawników!

    3.

    Ukrócić sądowe bezprawie
    Polsko, poddawaj się naprawie;
    Uciszyć bezprawców sądowych
    Zawlec przed Trybunów Ludowych!

    Ofiary sądowych łajdaków
    Kręcą już bicz na swoich katów;
    Powstrzymać rozbój prokuratur
    Wytępić zbrodnie tych kreatur!

    Sąd jaskinią niegodziwości
    Wszelkiej łajdackiej nieprawości;
    Ich stalinowskie paragrafy
    Schować do archiwalnej szafy!

    Kary dla sądowych kreatur
    I faszystowskich prokuratur;
    Czas zlikwidować klan bezprawców
    Sędziów zaliczyć do oprawców!

    4.


    Wzywamy do karcenia sądów
    Naprawienia togowych błędów;
    Za ludzi niewinnych cierpienie
    Sądowych mafii powieszenie!

    Jednoczym wszystkich pokrzywdzonych
    Przez gangi sądowe dręczonych;
    Sędzie pijaki, łapówkarze
    Każdy ich czyn podlega karze!

    Nie liczy się dziś na ministrów
    Z benzyną używa kanistrów;
    Sędzia się przyda na pochodnie
    By lud mógł żyć całkiem swobodnie!

    Naszą Ojczyznę wyzwolimy
    Sędziów bandytów wytępimy;
    Zamki bastylii wyburzymy
    Ojczyznę Wolną utworzymy!

    (c) by R.Z.M.

  • Niepotulny Obywatel

    Niepotulny Obywatel

    1.

    Nie zdejmuj z głowy Aureoli
    Chociaż zbyt mocno w oczy koli;
    Wygłaszaj wzniosłe swe zasady
    I nie popełniaj żadnej zdrady!

    Człowieczeństwo – to brzmi tak butnie
    I zawodzi ludzkość okrutnie;
    Bo składa człowiek hołd po hołdzie
    Władcy, na którego jest żołdzie!

    Człek 'Miłość’ do błota głosi
    Ale kalosze zawsze nosi;
    Pozwala, niech skórę wyłoją
    Rzecze jednak: „Byle nie moją”!

    Są głowy, które stawią opór
    Nawet wtedy, gdy spadnie topór;
    Gdy z chorągwi zostanie strzępek
    Nie ocaleje własny pępek!

    2.

    Czy jestem w górze, czy w dole
    Zawsze błogosławię swą dolę;
    Nie umiem ssać ze wszystkich cycy
    Bo obrzydli mi politycy!

    Zależy wielce los człowieczy
    Od pleców i boskich zapleczy;
    Niech nie zarzuca zero zeru
    Brak dobrego charakteru!

    Wśród potulnych obywateli
    Ojczyznę diabli by nam wzięli;
    Wściekłość losu na siebie kuszę
    Bo zawsze wolę to, co muszę!

    Nie zaglądajcie w spraw „Kulisy”
    Siedzą tam zawsze świnie, lisy;
    Prawa piszemy sobie sami
    One już potem rządzą nami!

    3.

    Niech śmierć wytrzebi nam głuptasów
    Którzy drewno noszą do lasów;
    Tych, co chwalą głosy baranie
    Jeśli im wełny się dostanie!

    Złego dziennikarstwa nowina
    Fałsz, że Abel zabił Kaina;
    Pieska kundelka zapytali
    W jakim kolorze obróż stali!

    Dziś żurnalistów podłe żarna
    Złośliwie mielą dobre ziarna;
    Znamy tę mądrość, jak świat światem
    Grzbiet dobra źle współżyje z batem!

    Nim język puścisz w plotek taniec
    Załóż na mordę swą kaganiec;
    Wielu dziennikarstwem się stało
    Umią mówić prawdę niecałą!

    4.

    Bardziej potrafi nam popsuć krew
    Maleńka pchła niźli wielki lew;
    Dziś, jeśli chcesz być całkiem szczery
    Musisz mieć wariackie papiery!

    Gdy Wojtyły runął piedestał
    Człowiek widzi, że nikt tam nie stał;
    Straszne te nasze nowe czasy
    Więcej w nich fałszu niż kiełbasy!

    Modli się człowiek pod figurą
    I bez różnicy mu pod którą;
    Wszystko to robi dla kariery
    Taka „Religia” nowej ery!

    Po cóż to wilki wśród baranów
    Głoszą nam równość wszystkich stanów;
    Przecież do żłobu każdy trafi
    Choć nie zna żadnej geografii!

    (c) by R.Z.M.