Brak wpisów w tej kategorii.

Kategoria: Prześladowania

  • Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

    Pedofilski Tygodnik Powszechny znieważa Antypedofilskie Bractwo Himawanti

    Ksiądz Adam Boniecki z Krakowa ujawnił się jako herszt pedofilskiego gangu! Senior pedofilii stosowanej dzieciom doodbytniczo przez księży i jednocześnie herszt sekty kościelnych pedofilów skupionych wokół krakowskiego brukowca „Tygodnika Powszechnego”, niejaki Adam Boniecki znieważył publicznie nas, ofiary molestowane i gwałcone przez katolickich księży i biskupów. Pedofilski herszt sekciarskiego „Tygodnika Powszechnego” pisze pod pseudonimem „Mariusz Sepioło”, w numerze 18-19 z 29 kwietnia 2012 na stronach 18-19 tego pedofilskiego brukowca i krakurewskiego szmatławca dziwiszowego. Oczywiście, jak zwykle inspiratorem owego kolejnego  pedofilskiego paszkwila napisanego przez tego zboczeńca seksualnego jest znany już nam inny pedofil z Chorzowa, niejaki zboczeniec seksualny DARIUSZ PIETREK występujący tym razem dla niepoznaki pod kryminalną ksywką Tomasz Wójcik, a właściwie pod szyldem pseudo dziennikarza inkwizycyjnego gestapo, którym jest Piotr Wójcik. Znamy nazwisko z internetowych forów i czatów na których łapiemy pedofilskich knurów próbujących się umawiać z dziećmi. Pedofil pod ksywką Tomasz Wójcik namiętnie próbuje złowić dzieci na seks, a działa z IP w pobliżu Katowic, nie tylko w Krakowie.

    Cieszymy się, że wcześniejsze nasze podejrzenia potwierdziły się w całości. Dziwi natomiast, że ksiądz pedofil Adam Boniecki postanowił swoim debilnie katolickim paszkwilem zdemaskować się jako herszt niebezpiecznej sekty Tygodniowo Powszechnej bzykającej dzieci i niemowlęta w gardła oraz odbyty.  Pedofilska ksywka Mariusz Sepioło też jest nam znana, jednak ma zwykle trzy IP, jedno z okolic Łodzi, a drugie z Krakowa, trzecie z Warszawy. Widać jest to ksywka pedofila wędrownego, a jak wiadomo księża lubią podróżować i dymać dzieci u kolegów po plebaniach w drogich hotelach, które opłatami za ochronę kościelnych dzieciojebców nie gardzą. Teraz wiemy jaki to zboczeniec pedofilski krył się przez lata przed złapaniem, mając niewątpliwie koneksje w propedofilskiej policji reżimu III RP. Znowu ksiądz, i to ksiądz Pedofil Adam Boniecki. Jak ktoś jeszcze nie wie, za co Episkopat nakłada na księży kary, to już wiemy. Za zbyt nachalne obnoszenie się ze zboczonymi skłonnościami seksualnymi! Niewątpliwe, bo dobrze znane z historii.

    Ujawnienie pedofila marianisty Dariusza Pietrka z Chorzowa aka Tomasza Wójcika w 1994 roku spowodowało, że ten katolicki aktywista i dzieciojebca w jednym bardzo mści się na Antypedofilskim Bractwie Himawanti. Jednakże tyle wie o księżach i biskupach bzykających dzieci, że oni muszą go chronić i mu pomagać, wszak zboczek zawsze mógłby upierdliwie zadenuncjować pedofilskiego kumpla z brukowej gazety, który odmówił mu idiotycznej publikacji jego zmyśleń, urojeń i pomyj.  Przez pewien czas poprzedniej dekady pedofil Dariusz Pietrek był zupełnie nieaktywny, wyglądało, że zamilknął, ale okazało się, że przebywał na leczeniu psychiatrycznym. Teraz, jak widzimy jego podwójną tożsamość Tomasza Wójcika, rozumiemy, że rozdwojenie jaźni to ciężka choroba, a schizofrenia leczy się nie zawsze łatwo. Widać było dwa lata poprawy u Dariusza Pietrka, jednak z psychoz i zboczenia pedofilskiego trudno się wyleczyć.

    Wzywamy zatem pedofilską redakcję sekty „Tygodnik Powszechny” do niezwłocznego wypłacenia członkom Antypedofilskiego Bractwa Himawanti po milionie Euro odszkodowania na głowę. To sporo wyjdzie dla ponad 30 tysięcy ofiar pedofilów katolickich pokroju Adama Bonieckiego, zwanych księżmi, biskupami, prałatami i kardynałami. Sodomia duchowieństwa katolickiego jest powszechnie znana od 1600 lat, a o pedofilii księży w wielu krajach świadczy sama przynależność do stanu duchowieństwa katolickiego, tak wielkie jest w tej sekcie zepsucie moralne jego rzekomo duchownych przywódców! Pedofil ksiądz Adam Boniecki ujawnił się jako zboczeniec zionący ze swego plugawego, śmieciowego brukowca jadem totalnej nienawiść do nas, ofiar moletowanych i gwałconych przez katolickich księży pedofilów. Wiemy z doświadczenia, że im bardziej zboczony jest ksiądz pedofil katolicki, tym większą nienawiścią zionie, nie tylko ze swej pedofilskiej ambony ale i z mediów w którymi dowodzi jako pedofilski herszt kościelnego gangu dzieciojebców! Wiemy to stąd, że choć bardzo rzadko, to jednak są księża zainteresowani likwidacją pederastyczno-pedofilskiej mafii księży i biskupów w Kościele i po cichu oraz w tajemnicy pomagają nam w zmaganiach z takimi zboczonymi pomyleńcami jak ksiądz Adam Boniecki do wykorzystywania seksualnego przygotowywanymi już za ministranta, nie tylko w katolickich Seminariach Dupownych. Ksiądz, który nie popiera i nie uprawia pedofilii w Kościele nie pozwoliłby w swoim własnym Tygodniku napisać o Antypedofilskim Bractwie Himawanti ani jednego złego słowa.

    Pedofil Adam Boniecki jednak zapomina nawet jednym słowem napisać, że Antypedofilskie Bractwo Himawanti prowadzi terapie dla ofiar księży pedofilów i efebofilów (pederastów co dymają młodych chłopców w wieku 15-21 lat). Taką sklerozę mają tylko wielkie pedofilskie świnie w Kościele katolickim, świnie, co tygodniowo wykorzystują po kilka chłopaczków lub dziewczynek w wieku od 7-15 lat tak jak to robi zboczeniec chorzowski, kryty przez policję kryminalną jako świadek koronny przeciw mafii z Katowic i okolic, Dariusz Pietrek. Całkiem możliwie, że jak ktoś z gangsterów miał wpisanego jako świadka koronnego Tomasza Wójcika, to ma właśnie Dariusza Pietrka jako świadka koronnego. Wiadomo, że świadek koronny w Polsce nie dostarcza bezwzględnych dowodów zbrodni, tak jak to jest w USA czy Włoszech, tylko stosuje pomówienia celem uzyskania zmniejszenia kary za przestępstwa własne, a zeznań uczy się na pamięć u cwańszych prokuratorów, co chcą zrobić karierę na skazaniu kogokolwiek, zatem z ujawnienia danych koronnej świni pedofilskiej z Chorzowa i Katowic, nie czynimy nikomu krzywdy, a jedynie dajemy szansę niewinnie skazanym na szybką rehabilitację. Kłamcy przeciśnięci bowiem do muru, szybko tłumaczą się dlaczego i za ile kłamali!

    Ksiądz pedofil dzieciojebca Adam Boniecki pod swoją pedofilską ksywką Mariusz Sepioło naruszył też dobra osobiste pięciu członków i członkiń Antypedofilskiego Bractwa Himawanti poprzez zamieszczenie zdjęcia z ich wizerunkami w swoim pedofilskim organie o nazwie „Tygodnik Powszechny” nr 18-19 z 2012 roku na stronach 18-19. Domagamy się natychmiastowego extra odszkodowania od pedofilskiego księdza Adama Bonieckiego i jego pedofilskiego Tygodnika Powszechnego po milionie Euro na głowę poszkodowanej przez księdza dzieciojebcę Adama Bonieckiego ofiary. Pamiętaj pedofilu Adamie Boniecki, że gwałconych własnym penisem w dzieciństwie osób nie znieważa się publicznie wyzywając od sekt i ten twój i twoich pedofilskich kumpli księży i biskupów rozbój katolicki już się w Polsce kończy. Czas aby pedofilskie penisy wykastrować z jajec za kościelne plugawe zbrodnie dzieciojebstwa dla których nie ma dość obrzydliwych, obelżywych i wulgarnych słów w języku polskim, aby tych księży nazwać po imieniu czym oni watykańskie dranie zboczone seksualnie są! A nie ma odpowiednich słów, bo temat kościelnej pedofilii księży, zakonników i duchowieństwa ciągle jest w Polsce tabu.

    Ciekawe ile pornografii dziecięcej mają na swoich komputerach współpracownicy i redaktorzy pedofilskiego Tygodnika Powszechnego z Krakowa. Ciekawe ile dzieci wykorzystują seksualnie ci gangsterzy pedofilscy na usługach księdza pedofila Adama Bonieckiego z Krakowa czyli adamowe przydupasy i obciągary takie jak redaktor naczelny brukowca, pederasta i pedofil Piotr Mucharski, zastępcy jak pederasta pedofil Michał Okoński czy także pedofil artystyczny Marek K. Zalewski!? Tym się już jednak zajmą szczegółowo nasi detektywi. Gdyby każde dziecko wykorzystane seksualnie przez księdza, biskupa, prałata, kardynała czy mnicha katolickiego zostawało świadkiem koronnym, to jakieś 6-7 tysięcy księży rocznie trafiałoby na 12 lat więzienia za pedofilię. Trafia kilkadziesiąt, po ciężkich bojach, zwykle na 2 lata w zawiasach, czyli dalej dymają dzieci w odbyt i zmuszają do obciągania ich watykańskich penisów. Taka jest skala gwałcenia dzieci przez księży!

    Antypedofilskie Bractwo Himawanti
    Ruch Stop Pedofilom w Sutannach
    Akkari Dorota Hołownia,
    Kaszi Hanna Zgryźniak,
    Tarangini Irena Masełko,
    Ziemowit Przybylski,
    Achala Joanna Wiciąż,
    Shankar Witold Boguszewski

  • Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?

    Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?

    Środa, 15 lutego 2012

    W dniu 14 luty 2012 roku w godzinach wieczornych, dwóch policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Opolu w towarzystwie Hanny i Zdzisława Zgryźniak (ksywa Władysław) brutalnie wtargnęło do mieszkania pana Lecha Bem przy ulicy Puławskiej w Opolu. Policjanci, Zdzisław Władysław Zgryźniak oraz Hanna Zgryźniak, dotkliwie pobili pana Lecha Bem, między innymi łamiąc żebra oraz ręce. Nieprzytomnego zostawili na miejscu pobicia i uciekli z miejsca zdarzenia.

    Policjanci z KMP w Opolu to znajomki opolskiego pedofila współżyjącego kazirodzko ze swoimi córkami i małoletnimi wnuczkami. Matka dwóch córek w wieku gimnazjalnym nie tylko zmusza je do współżycia seksualnego z dziadkiem Zdzisławem o co toczą się rozprawy sądowe w Opolu ale też wystawia własne córeczki jako Galerianki w celach zarobkowych. Policjanci i rodzinny gang pedofilski Zgryźniaków dokonali usiłowania zabójstwa i brutalnego pobicia Lecha Bem z pomocą znajomych policjantów. Niedobili chłopa, który ujawnił pedofilski gang rodzinny bo wyglądał, że jest już martwy. Teraz Lecha Bem czeka długi pobyt w szpitalu i rekonwalescencja.

    Czy Komendant Policji w Opolu zostanie zdymisjonowany za zezwalanie swoim podwładnym na dokonanie zabójstwa Lecha Bem na zlecenie opłacane przez pedofilską mafię Władysława Zdzisława Zgryźniaka (byłego lekarza pedofila pediatrę) mającego pedofilski burdel przy Placu Teatralnym 10 w Opolu? A może zwyciężą łapówki dawane przez pedofilski gang i policyjni zabójcy pozostaną bezkarni razem z ich zboczonymi seksualnie przełożonymi, którzy widać lubią bzykać opolskie galerianki za kasę. Oto (O)Polska policja katolicka, papieska w XXI wieku i pokolenie policjantów imienia Jana Pawła II na całym świecie sekowanego za krycie pedofilskich zboczeńców seksulnych!

    Żądamy aresztowania pedofilskich policjantów oraz gangu Zgryźniaków za usiłowanie zabójstwa Lecha Bem!

    Wkrótce więcej nowych wiadomości z Opola!

  • Irena Barcz uwolniona z katolicko-pedofilskiego gestapo w Bydgoszczy!

    Irena Barcz uwolniona z katolicko-pedofilskiego gestapo w Bydgoszczy!

    Właśnie się dowiedzieliśmy, że po długiej batalii, IRENA BARCZ – terapeutka ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek, brutalnie represjonowana i więziona przez pedofilską mafię „Rewald-Mynarski” z Bydgoszczy na podstawie pomówień dewiantów seksualnych – zostaje dzisiaj (11 sierpnia 2011) uwolniona z katolickiego gestapo w Bydgoszczy! Jest to wielkie zwycięstwo wszystkich, którzy w obronie Ireny Barcz pisali tysiące protestów. Dziękujemy wszystkim za obywatelską postawę i silną aktywność w obronie Ireny Barcz – naszej terapeutki i nauczycielki. Mamy nadzieję, że pedofilska mafia Rewald-Mynarski – kierowana przez pedofilską burdelmamę Bożenę Matejko Rewald z Bydgoszczy – wkrótce trafi tam gdzie jest miejsce bandytów produkujących pedofilską pornografię dymania zwierząt z dziećmi, czyli do kryminału i na kastrację!

    W obronie ofiar sądownictwa faszystowsko-katolickiego służącego gangom trzeba OSTRO WALCZYĆ! Nie ma ceny, którą nie można zapłacić za wolność od złego prawa i skorumpowanych bydgoskich prokuratorów i sędziów na usługach pedofilskich mafii!

    Stop Pedofilom z Bydgoszczy!

    To tylko jedno małe zwycięstwo. Nie traćmy czujności, bo pedofile mogą się odwołać, a pedofilskie gangi w Polsce zarabiają jakieś 5 miliardów złotych wedle szacunków samej policji!

    Pomóż w likwidacji pedofilskiego gangu Rewald-Mynarski z Bydgoszczy!

    Danuta Citkowska

  • Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

    Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!

    Znany od lat mechanizm nękania i represjonowania, uporczywego prześladowania przez bandytów z katolickiej policji politycznej faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej jest ciągle ten sam. To taki mechanizm czy wzorzec, jaki należy obserwować i używać także do analizy tego, co będzie się działo w przyszłości.

    Otóż najpierw przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu pojawiają się publiczne oszczerstwa w brukowcach propedofilskiego katolickiego reżimu faszystów z sekty Opus Dei. W tym roku, 2011 oszczercze publikacje zamieściły takie tuby katofaszystowskie jak Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza Śląska i Newsweek, wszystkie w rękach kapitału ultrafaszystowskiej sekty katolickiej Opus Dei. Zbrodniarze katolickiego gestapo tacy jak Dariusz Pietrek (sekta KANA z Katowic), Wojciech Wybranowski („Rzeczpospolita”),  Marcin Pietraszewski z opusdeistycznego brukowca Adama Michnika „Gazeta Wyborcza” czy Janusz Bartczak z katofaszystowskiego brukowca Newsweek popisali trochę oszczerstw i paszkwilów w swoich brunatnych od nazizmu tubach papiesko-goebbelsowskiej propagandy. Co łączy tych wszystkich oszczerców i zawodowych pomawiaczy? Ano przynależność do toksycznej, faszystowskiej sekty Opus Dei założonej przez chorego psychicznie na paranoję z urojeniami i psychozą lękową Josemaria Escriva, który przez 10 miesięcy leczył się psychiatrycznie! Czubek ten był także oskarżany przez swoje ofiary i ich rodziny o gwałty na dzieciach oraz o zabójstwa na tle seksualnym, ale robi za świętego!

    Warto dodać, że znany z chuci do młodych kapłanów o dziewczęcym wyglądzie arcybiskup Damian Zimoń z Katowic stoi za Dariuszem Pietrkiem z Chorzowa, który w Katowicach prowadzi sektę KANA związaną z ultrakatolickimi bojówkarzami pokroju Młodzież Wszechpolska czy Bractwo Piusa X, nie tylko z faszystowską sektą frankistowskiego Opus Dei znanego lepiej jako „Mafia Katolicka”, o czym szerzej pisał chciażby Mathias Mettner w książce o tym tytule. Zatem trzeba uznać, że arcybiskup promujący młodych księży o dziewczęcym wyglądzie tzw. „cioty” jest biskupem związanym z faszystowską sektą Opus Dei, za przynależność do której w wielu krajach grozi wysoka kara więzienia. W Polsce pomimo zakazu działalności organizacji faszystowskich o tajnej strukturze sekta zwyrodniałych nazistów i gestapowców działa swobodnie, a nawet ma posłów w Sejmie, co oznacza, że Polska jest państwem faszystowskim w swej istocie!

    A jak działa mechanizm represjonowania przez faszystowską policję polityczną reżimu katolików uwikłanych w międzynarodowy skandal pedofilski, gdzie nawet 14 procent księży regularnie molestuje i gwałci dzieci poniżej 15-tego roku życia? Nękanie, represje i nadużywanie władzy przez faszystowską policję polityczną reżimu wygląd atak, że po prasowych oszczerstwach w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei, zaczynają się wezwania do katowni katolickiej policji politycznej. Jedno z wezwań którymi nękane są osoby związane z Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti jest prezentowane w formie skanu „Wezwanie” do Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, „zasłużonej” już w bestialskim nękaniu i represjonownaiu Mohana Ryszarda Matuszewskiego, w tym pobicia i usiłowania zabójstwa przez policjantów z Komisariatu przy ulicy Akademickiej na przełomie zimy i wiosną  roku 2002. Policyjni bandyci otóż napadli wtedy pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego za chodzenie na ulicy i rozdawanie ulotek zachęcających do podjęcia terapii dla ofiar terroru policyjnego, gwałtu i peodofilii księży katolickich. Policjanci  zidentyfikowani jako Tomasz Stanuch oraz Krzysztof Skrobacki tłukli Mohana Ryszarda Matuszewskiego metalową kulą na łańcuchu, czyli sprzętem typowo przestępczym, ale często używanym przez faszystowsko-katolickie gestapo i przez katolicką inkwizycję papieską jako narzędzie tortur wymyśloną! Policyjnych bandytów uniewinniono w prokuraturze od zarzutu pobicia i usiłowania zabójstwa Mohana Ryszarda Matuszewskiego. I to pomimo tego, iż było aż czterech świadków brutalnego napadu i pobicia. Jedną kobietę – świadka także pobiła gliwicka policja faszystowsko-papieska.

    W roku 2002 w sierpniu został napadnięty przez policyjnych bandytów z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach pan Jan Slanina. Policjanci napadli Jana Slaninę w biały dzień, skopali na chodniku, a potem symulowali zastrzelenie z broni krótkiej, tylko za to, że przyszedł do Ośrodka Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti na terapię dla ofiar gwałconych w dzieciństwie przez katolickich księży pedofilów. Oficjalnie policjanci wyjaśnili, że się pomylili, a faktyczną ofiarą pobicia lub egzekucji miał być Mohan Ryszard Matuszewski, tylko podobna fryzura zmyliła panów oprawców z morderczo debilnej sekty Opus Dei – bandy kościelnych faszystów pod dyktatem faszystowskiego wówczas papieża Jana Pawła II – Karola Wojtyły z Wadowic.

    To duży skrót, tylko parę dobrze udokumentowanych faktów z historii bandyckich napadów policji państwowej na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti w Gliwicach i na Mohana Ryszarda Matuszewskiego. O tym, że policjanci katolickiej policji politycznej to banda zbirów i nazioli wyrosłych z gestapowskiej Młodzieży Wszechpolskiej niekogo nie trzeba przekonywać. Od wielu lat nabór do policji w Polsce polega na przyjmowaniu bojówkarzy ze skrajnie faszystowskich ugrupowań katolickiej młodzieży, takich jak Młodzież Wszechpolska. A w prawie stoi napisane obłudnie, że zakazuje się propagowania ideologii faszystowskiej. Po cichu jednak policja państwowa staje się mafią faszystowskich bojówkarzy. I stąd wynika także policyjny terror, bandyckie rzucanie ludźmi zatrzymywanymi do kontroli o asfalt, beton, kopanie czy zabójstwa o charakterze politycznym jak egzekucja na Barbarze Blidzie czy słynna egzekucja w Poznaniu!

    Od kilku lat, Mohan Ryszard Matuszewski jest regularnie nawiedzany i nękany przez policyjnych bandytów faszystowskich związanych z sektą Opus Dei i jej aktywistami takimi jak Dariusz Pietrek przydupas arcypaetza Katowickiej arcypaetzowni Damiana Zimonia. Możliwym jest oczywiście, że arcypaetz z Katowic nie wie dokładnie co robi jego podwładny, ale bardziej prawdopodobnym jest – znając historię zbrodniczej sekty katolików, Opus Dei czy Młodzieży Wszechpolskiej, że Dariusz Pietrek i cała reszta tej skatoliczałej faszystowskiej hołoty z brukowców opusdeizmu – faszyzmu, w tym Wojciech Wybranowski, Marcin Pietraszewki i Janusz Bartczak (przydupas Michała Kobosko – faszysty z Młodzieży „Weszpolskiej”) jedynie ściśle wykonują polecenia swojego arcypaetza z Katowic czyli z Kurii, a może pederastyczno-pedofilskiej Kurwii znanej z rozkradania Majątku Narodowego z pomocą gangsterów z Komisji Majątkowej?! Zaangażowanie policjantów takich jak rzecznicy policji z Katowic (Andrzej Gąska) czy z Gliwic (Marek Słomski) w bestialską nagonkę medialną także wskazuje na wykonywanie poleceń faszystowsko-pedofilskiej Arcykurii Arcypaetza z Katowic niźli na samoistną inicjatywę policjantów i tak przeciążonych podobnież pracą!

    Już w styczniu 2011 z wyglądu zapijaczony Adam Gąska – rzecznik policji w Katowicach sugerował swoim przydupasom z arcypaetzowni, takim jak Dariusz Pietrek, że on sprawdzi jakie działania policja prowadzi przeciwko Antypedofilskiemu Brcactwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Tak zbójeccy są ci katolicko-faszystowscy alkoholicy pracujący w tzw. Policji państwowej, tyle, że jest to policja papiesko-faszystowskiego reżimu watykańskiego okupującego POLSKĘ od 1989 roku. I tak to po nagonce w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei przez propedofilskiego lobbystę Dariusz Pietrka inspirowanych, zaczyna się nękanie przez policyjnych bandziorów, w tym znaną już wcześniej z nękania osób związanych z Antypedofilskim Bractwem Himawanti tajemniczą E. Oravecz, której pochodzie jest niejasne, a nazwisko to rzadkie jest w Polsce. Oravecz to oczywiście niezbyt czytelny podpis w dokumentach, wezwaniach i protokołach służących wyłącznie bestialskiemu prześladowaniu Mohana Ryszarda Matuszewskiego dokonywanych przez policyjnych oprawców z papieskiej mafii. Oravecz może być pseudonimem operacyjnym, bo agenci i agentki policji politycznej, jakieś nazwisko muszą mieć, ale zwykle są tajni, chodzą w perukach, ze sztucznymi wąsami, nawet jak są kobietami i udają miłe panienki, które przypadkiem dostały „taaką sprawę”.  

    Przypomnijmy kundelkom katolickiego gestapo z Gliwic i Katowic, że ich działania, w tym szkalowanie w mediach brukowych czy bezzasadne, przestępcze wezwania do komendy gliwickiego gestapo katolickiego pedofilskim fiutem księdza kapelana katolickiego policji sterowanego przez Kurwię Katolicką z Katowic to tak czy owak szereg przestępstw kryminalnych dokonywanych przez pracowników policji państwowych, zwykłych reżimowych bandytów o mózgach wypranych ideologią paranoidalnego wojtylizmu watykańskiego czyli opusdeizmu namiętnie w ramach swoich urojeń katolickich zwalczającego stosowanie kondomów, środków antykoncepcyjnych, zbawczego dla chorych zapłodnienia In Vitro czy dokonywania aborcji, którą czubki faszystowskie czczące Wojtyłę, Franco, Pinocheta i Hitlera bezprawnie i przestępczo w Polsce zdelegalizowały wdrażając swoje chore umysłowo pomysły na normalnych ludziach!

    Zatem dalej będzie już relacja z kolejnego pobytu w reżimowym katolickim gestapo pedofilskiego, bo pedofilów ochraniającego papieża Karola Wojtyły ksywka Jan Paweł II. Przypomnijmy pokrótce, że Karol Wojtyła, gdy był klerykiem zgwałcił 19-to letnią radziecką sanitariuszkę wyzwalającą Wadowice, która urodziła mu dziecko. Córka Karola Wojtyły żyje w Rosji, wnuczka też. Potem te romanse księdza Karola Wojtyły, z jego kochanką Ireną Kinaszewską – tej z ulicy Krowodyrskiej 22 w Krakowie, z której narodził się co najmniej Adam Kinaszewski, a wiewiórki powiadają, że także jeszcze „coś”, tylko „coś” oddanego do domu dziecka. Karol Wojtyła odmówił swojej radzieckiej córce i wnuczce złożenia wizyty w Watykanie, nawet całkowicie prywatnej, o czym obszernie pisał Tygodnik „Fakty i Mity”. Karol Wojtyła dla kariery księdza i biskupa wyrzekł się własnych dzieci, podobnie jak i zaprzysięgano Adama Kinaszewskiego, aby nie mówił i nie pisał czyim jest dzieckiem. Chociaż do 1978 roku mówiono i pisano o tym obszernie, także w prasie podziemnej. Inna kochanka Karola Wojtyły to Wanda Półtawska, znana ze swych obscenicznie miłosnych listów do Karola Wojtyły, swojego kochanka. Starzy ludzie pamiętają, szczególnie tacy z Wadowic i Krakowa, ale mówią o tym głośno jak na stałe mieszkają w Londynie, albo w Kanadzie czy Australii i mają już obywatelstwo innego kraju. Bo w faszystowskiej Polsce rządzonej przez niebezpieczną i groźną sektę Opus Dei mogłaby ich wykończyć policja polityczna.

    Trzeba dodać, że wszelkie postępowania przeciwko mafii Dariusza Pietrka z Sekty KANA (Opus Dei) i dziennikarskim bandytom, jakie nękani, prześladowani  terroryzowani członkowie Bractwa Antypedofilskiego próbują wyegzekwować, zostają bezpodstawnie, wręcz bezprawnie umarzane albo policja odmawia wszczynania postępowania. To kogo trzeba wykastrować? Pewnie Damiana Zimonia, którego Pietrkowe czyli Zimoniowe macki w policji i prokuraturze to opusdeistyczne kunktatorstwo. A przestępcy z policji i prokuratury dokonujący na Bractwie Himawanti i jego liderach licznych przestępstw jak nękanie, zastraszanie, pobicia, torturowanie, usiłowanie zabójstwa, bezprawne więzienie –  pozostają w faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej ciągle bezkarni. Ale na każdego bandytę, także policyjnego, przyjdzie jego godzina. Jak Tsunami na Japońskie kurorty pełne narkomanii, handlu dziećmi, prostytucji, pedofilii, dymania plastikowych lalek i zwykłego kurewstwa!

    Dlaczego Mohan Ryszard Matuszewski znowu jest nękany?

    Powód kolejnego nękania w katolickiej policji politycznej
    to zlecenie pochodzące od pewnego kumpla czy kumpelki mafii pietrkowej, ale dla niepoznaki z Opola czyli z drugiej strony Gliwic, licząc od Katowic. Jakiś tam menel z sekty Opus Dei pod batem arcypaetza z Opola, Zdzisław Zgryźniak – były ordynator szpitala dziecięcego, zajadły w katolicyzmie wróg medycyny naturalnej, w tym ajurwedy i psychoterapii – chce zamykać strony internetowe Antypedofislkiego Bractwa Himawanti, bo się nasza walka z pedofilami kościelnymi zboczonym seksualnie pedofilom i pedofilkom nie podoba. Ośrodek Antysektowy, acz z członków i członkiń sekty Opus Dei złożonej w Opolu jest ośrodkiem familijnym, wedle naszych informatorów pedofilsko i kazirodczo familijnym.

    Tatuś Zdzisław Zgryźniak jeździ na spędy antysekciarzy do Niepokalanowa, dyma swoje córki za milczącym przyzwoleniem żony Ireny (także lekarki katolickiej z Opus Dei), dziś już dorosłe kobiety, ale dyma od dziecka, bo jest lekarzem i jak miały osiem latek robił już córeczkom badania ginekologiczne penisem. Jedna z córeczek leczyła się z tego powodu psychiatrycznie, a potem brała udział w długoterminowej psychoterapii dla ofiar z rodzin kazirodzkich. Obszernie opowiadała, co się działo w jej domu, jak musiała tatusia obsługiwać seksualnie razem z siostrą z którą obie przez lata potem ćpały i dillowały, aby na ćpanie zarobić. Jakiś czas nawet owa córeczka zwalczała katolickiego tatusia z Opus Dei, co powinien w białym małżeństwie żyć, ale w końcu perspektywa kariery w dobrze płatnym ośrodku antysektowym skusiła dziewczę do milczenia. I spowodowała, że porzuciła bogatego męża dla tatusia, koleżanki lesbijki oraz przyzwala na molestowanie wnuczek czyli swoich nieletnich córek.

    Na zdjęciu: Rodzinna sekta Opus Dei z Opola (od lewej): Irena Masełko-Zgryźniak, Zdzisław Zgryźniak i Katarzyna Zgryźniak. Przestępca szkalujący Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego, p. Zdzisław Zgryźniak jest w środku!

    Wszyscy o tym wiedzą, nawet sąsiedzi łapią się za głowę, co to się dzieje w wieżowcu przy Placu Teatralnym 10 w Opolu. I taka wszawa menda, pan inkwizytor Zdzisio Zgryźniak i jego wspólniczka w procederze Irena Zgryźniak bez dwóch zdań nagle atakuje Antypedofilskie Bractwo Himawanti, domaga się likwidacji stron internetowych, więzienia dla terapeutów swojej córki, tak, że nawet policjanci wyszkoleni do zamykania przestępców nie za bardzo wiedzą, co z tym fantem zrobić. Nie jest to już pierwszy raz, jak ta opolska mafia familijnychantysekciarzy z sekty Opus Dei usiłuje napastliwie atakować Antypedofilskie Bractwo Himawanti czy Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Mafia zgryźniakowa jest kompletnie pedofilnięta, kazirodzka, zlezbiała i prowadzi podwójne życie w postaci biseksualnego współżycia, niestety także z dziećmi.

    Oczywiście najlepiej w rodzinie, bo sami swoi, a jak nikt z rodziny nie pójdzie na policję ani do prokuratora, to przecież nikt się do zboczeńców nie przyczepi. Antysekciarze katoliccy najczęściej tak mają, że im bardziej inne wyznania religijne i filozofie, a nawet medycynę tradycyjną (naturalną) zwalczają, tym bardziej sami wiodą życie bezbożne, amoralne, wręcz przestępczozboczone. Mafia kościelna, czarna stonka watykańska z faszystowskiej sekty Opus Dei tak ma pod chorymi na wojtylizm deklami pokierane, że zionie nienawiścią do wszystkich, którzy ujawniają jej zboczenia, szczególnie te seksualne. Udowodniono to przykładnie na podstawie działalności księży inkwizytorów w USA, Portugalii, Belgii czy Irlandii, gdzie najwięksi inkwizytorzy katoliccy zwalczający inne światopoglądy i wyznania oraz medycynę naturalną, byli uwikłani zawsze w najbardziej zboczone skandale seksualne, także w mordowanie i ćwiartowanie zgwałconych dzieci. A Polska policja zamiast regularnie wpadać do parafialnego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach przy Placu Teatralnym w Opolu i sprawdzać czy tam gdzie w piwnicy szef tej mafii antysektowej nie trzyma jakiś porwanych dla gwałcenia dzieci – bierze na poważnie wynurzenia takiego zboczonego pajaca i napastuje działaczy oraz zwykłych członków Antypedofilskiej Organizacji.Szczególnym problemem jest fakt, że jedna z córek zboczeńca Zdzisia i kryjącej proceder mamusi Ireny Masełko Zgryźniak mającego siedzibę inkwizytorską przy Placu Teatralnym 10 w Opolu chodziła na długoterminową terapię ofiar molestowanych i gwałconych w dzieciństwie, dlatego dla takiego zboczeńca Bractwo Himawanti jest zagrożeniem! Córeczka Zdzicha Zgryźniaka wróciła jednak do tatusia od którego nawet w małżeństwie była uzależniona seksualnie, wróciła do ćpania, dodatkowo rozpiła się popadając w alkoholizm. A co gorsza za protekcją zboczonego pedofilską i kazirodczą wersją katolicyzmu opusdeistycznego tatusia, córeczka uczy cudze dzieci w szkole, co grozi kompromitacjąszkolnictwa w Opolu, jeśli się okaże, że najdzie ją chęć nie tylko na lesbowanie z własnymi córeczkami czy przymykanie oka na zabawy seksualne tatusia z wnuczkami, a jej córkami i zacznie dobierać się do dzieci cudzych. Polskie szkolnictwo zabezpiecza się przed inwazją sekt i kultów oraz medycyny naturalnej do szkół, ale nie zabezpiecza się przed dewiantami z sekty katolickiej czy raczej z podsekt w Kościele katolickim, sekt takich jak faszystowska sekta Opus Dei.

    Opole
    ma już dobrze znanych katolickich psychologów lubujących w się kręceniu filmów z pornografią pedofilską w garażach, Opole ma już katolickich psychiatrów pedofilów, którym umorzono postępowanie karne ponieważ „nie stanowią większego zagrożenia dla społeczeństwa”. Opole ma spory dorobek w ukrywaniu księżypedofilów, a przez terapię ofiar pedofilów w Opolu przechodzi około 100-150 osób rocznie. Opole ma zatem coraz więcej lekarzy pedofilów, bo psychiatra to jako zawód też lekarz. Opole ma nawet ekumeniczną medytację chrześcijańską z liderami zbytnio lubiącymi seks z dziećmi! To prawdziwy dorobek w dziele zboczenia i inkwizycji, a jakoś te dwie rzeczy lubią występować razem: zboczenia i inkwizycja. Zresztą dla wszelkiego gwałtu, mord jest tylko dopełnieniem obłąkanego orgazmu zboczeńców o czym piszą uczenie podręczniki kryminologii dla policjantów.

    Zdrowy rozsądek podpowiada, że tego rodzaju zboczony element jak Zdzicho Zgryźniak nie powinien być poważnie traktowany, gdy napuszcza policję i prokuraturę przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, jednak na zlecenie takich popaprańców jak pan inkwizytor Zdzisław Zgryźniak – supernumerariusz chorej psychicznie, zboczonej i złodziejskiej zarazem sekty Opus Dei policja wzywa, policja przesłuchuje, policja pisze protokoły, kilkaset stron dokumentacji produkuje, przetwarza dane, żuje, a jak wiemy z autopsji potrafi także trzymać w areszcie dwa lata i wypuścić „bez wystarczających dowodów do skazania”. Porządni ludzie żyją z piętnem, a zboczeńcy pod szyldem Kościoła katolickiego mają się dobrze, nawet jak ruchają swoje 8-15 letnie córki czy wnuczki. I to się nazywa Białe Małżeństwo, supernumerari Opus Dei, ultrakatolicyzm, obrona życia poczętego i święta krucjata przeciwko kondomom, z mszą po łacinie w Rycie Trydenckim. Prawdziwy Spirytus Sanctus. Brakuje tylko zgwałconej kozy do kompletu zboczeń.

    Ktoś zapyta, a po czym poznać, że krucjata rozpoczęta w styczniu 2011 przez redakcję brukowca „Rzeczpospolita” ma związek z przesłuchaniem na zlecenie zboczonego opusdeistycznego medyka Zdzisława Zgryźniaka i jego inkwizycyjny gang? A chociażby z tego, że Zdzisław Zgryźniak już w 1994 roku uczestniczył w opisywanych przez „Rzeczpospolitą” nagonkach na bioterapię, psychoterapię i wszelkie odmiany medycyny naturalnej. Wystarczy poczytać artykuł z archiwum, co wymaga wykupienia dostępu przez sms za 3,66 PLN. Artykuł szkalujący medycynę naturalną nosi tytuł: „Najazd Hunów” i był opublikowany w dziale „Kraj” w 5 grudnia 1994 roku w „Rzeczpospolitej” – w tym samym brukowcu sekty Opus Dei w którym członek opusdeistycznej podsekty Fronda, niejaki Wojciech Wybranowski (aka Michał Koski w internecie) znieważał Mohana Ryszarda Matuszewskiego i Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti razem z Dariuszem Pietrkiem i ćwierćgłowym komisarzem Andrzejem Gąską od arcypaetza. Jedna to klika lubiąca dymanie dzieci w alkowach plebanijnych i kur(w)iewnych! Klika sekty Opus Dei!

    Przepraszamy, czy policja i prokuratura w Opolu nie ma co lepszego do roboty, niż wysługiwanie się pedofilskim zboczeńcom seksualnym z ośrodka antysektowego i dzieci dymającego kazirodzko przy Placu Teatralnego 10 w Opolu? A może to specjalna katolicka bojówka policji politycznej faszystowskiego reżimu Karola Wojtyły ksywa Jan Paweł Dwa w Polsce do tuszowania katolickich, opusdeistycznych zboczeń seksualnych w katolickich rodzinach inkwizytorów antysektowych i zawszawionych oraz zapitych i zaćpanych palantów kościelnych?

    I dlatego policjantka asp. Oravecz z Gliwic musiała produkować kolejny urzędowy protokół przesłuchania, a Mohan Ryszard Matuszewski był po raz kolejny nękany przez wnoszących jakieś fikcyjne oskarżenia dewiantów! A rząd obiecał kastrację dla wszelkich Zdzisławów Zgryźniaków z ulicy Plac Teatralny 10 w Opolu, tyle, że jakoś nie wywiązuje się, jak to rząd, z danych obietnic!


    Mohan nękany przez katolickie gestapo z „Gościa Niedzielnego”!


    W dniu 17 marca 2011 Mohan Ryszard Matuszewski został wezwany przez policję polityczną katolickiego reżimu w Gliwicach, oczywiście przez wydział kryminalny tejże kościelnej policji politycznej reżymu. Na wezwaniu nie było podpisu ani stanowiska służbowego osoby wzywającej na przesłuchanie do katolickiego gestapo reżimu III RP. Pomimo, że widać iż podpis oraz stanowisko służbowe ma się znajdować, widnieje jedynie parafka zamiast podpisu, a stanowiska brak. Funkcjonariusze katolickiej policji politycznej reżimu Karola Wojtyły i Opus Dei nie raczą się podpisywać ani podawać kim w zasadzie są. Dobrze, że nie utajnili jeszcze adresu swojej komendy, bo wtedy byłoby trudno wstawić się na wezwanie, a że samo wezwanie przysłali już dzień po terminie wyznaczonego przesłuchania w katolickim gestapo reżimu Karola Wojtyły ksywa „Jan Paweł II”, samo przesłuchanie odbyło się 3 dni później po uzgodnieniu telefonicznym. W pokoju 25 czekała na Mohana Ryszarda Matuszewskiego funkcjonariuszka wydziału kryminalnego, acz siedział jeszcze jakiś inny funkcjonariusz płci męskiej i przysłuchiwał się przesłuchaniu, rzekomo w charakterze świadka.

    Funkcjonariuszka nie chciała podać ani imienia i nazwiska, ani stopnia służbowego, ani numeru służbowego policji. Przypominanie jej o tych obowiązkach, już pod koniec przesłuchania, trochę ją zdenerwowało, ale w końcu podała, że nazywa się st. Sierżant Magdalena Niciewska. Twierdziła, że to nie jest istotne, że akurat ona przesłuchuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego, gdyż jedynie wykonuje pomoc prawną dla komisariatu policji numer osiem w Krakowie, z polecenia osobnika o nazwisku „policjant Lis”. Oczywiście z wydziału kryminalnego tamtejszej policji politycznej, pedofilią wadowicką cuchnącej. A przesłuchanie było rzekomo „w charakterze świadka”, w sprawie jakiś pomówień i pism preparowanych przez niejakiego członka brukowca katolickiego opusdeistycznej sekty „Gość Niedzielny” z Katowic o nazwisku Jan Gawin. Dziwne, że sprawką katowickiego szmatławca zwanego „Gościem Niedzielnym” i katowiczanina Jana Gawina zajmuje się policja polityczna pod szyldem wydziału kryminalnego z Krakowa, ale pewnie jak zawsze w sprawach typowo politycznych szykan, represji i nękania trzeba kogoś zaufanego z sekty Opus Dei, a w Katowicach może nikt już nie chce wysługiwać się czarnym szmatom ze szmatławych w swej plugawej katolickości brukowców i sekt czy podsekt Opus Dei, zawsze faszystowskiej, zbrodniczej i pedofilskiej!

    Policjantka, st. sierżant Magdalena Niciewska z katolickiej policji politycznej miała ze trzy kilka razy powtarzane pytania typu: „czy pan zna Jana Gawina, czy pan utrzymuje kontakty z Janem Gawinem, czy i jakie posiada pan emaile!? A na cóż komu w policji politycznej emaile Mohana Ryszarda Matuszewskiego? Pewnie dla zmontowania jakiejś faszystowsko-katolickiej prowokacji lub przestępczego pomówienia. Zgodnie z prawdą Mohan Ryszard Zenon Matuszewski nie posiada ani jednego adresu email, zresztą aby posiadać email, trzeba by takowy wykupić na płatnym serwerze albo cały serwer sobie kupić. Emaile na serwerach darmowych nie stanowią własności użytkownika w sensie prawnym, zatem nie wolno zeznawać, że się jakiś email posiada, jeśli się nie jest jego właścicielem, a jedynie użytkownikiem. Policjantka na pewno nie była przygotowana do zadawania pytań z branży praw własności i obsługi internetu. Mohan Ryszard Matuszewski emaili zatem nie posiada, bo nie ma prawnego aktu z tytułem własności do jakiegokolwiek emaila. Na pewno chodziło o ustalenie czy coś tam posiada jako właściciel w internecie do pisania poczty, aby przysyłać wezwania pocztą elektroniczną, a policja polityczna chce wiedzieć jaki adres internetowy śledzić i podszywać się do rozsyłania spamu mogącego być przedmiotem oskarżenia. Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie wyjaśnił, że z początkiem roku 2009 yahoo.com zlikwidowało jeden email, który użytkował z powodu zbyt długiego okresu nielogowania się na dzierżawioną skrzynkę email. Ten adres emailowy był znany policji politycznej katolickiego gestapo III RP, a z tego powodu przychodziło na ten email dużo gróźb zabójstwa od Dariusza Pietrka Chorzowa i księdza pedofila Mirosława Szwajnocha z Tarnowskich Gór (Zabrza) oraz od kilku innych osób. Groźby zabójstwa od tych kanalii katolickich wyznających kult żydowskiej prostytutki Maryji której produktem ubocznym wedle wiedzy historycznej był Jezus zwany Chrystusem zostały przestępczo umorzone przez te samą katolicką policję polityczną reżimu III RP. Policja polityczna katolickiego gestapo lubi umarzać sprawy przeciwko oprawcom wnoszone przez ofiary tejże katolickiej czyli wojtyłowej policji politycznej papieża Jana Pawła Dwa znanego z ukrywania tysięcy skandali pedofilskich z udziałem katolickich księży.

    Nagle w czasie przesłuchania funkcjonariuszka katolickiej policji politycznej dała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu ze 30 (trzydzieści) małych karteczek i kazała się na nich podpisywać, chciała też wymusić parafkę czyli podpis nieczytelny, ale Mohan Ryszard Matuszewski takowego nie używa, zatem odmówił policji politycznej pisania parafki, jako, że takowej nie posiada. Zatem Mohan Ryszard Matuszewski musiał około 30 razy pisać swój podpis, to jest imiona i nazwisko. Znana jest taka metoda podpisywania dokumentów „przez podświetloną szybę”, stosowana przez wiele służb specjalnych i policji politycznych świata. Jeśli posiadasz kilka lub kilkanaście wzorów podpisu, wtedy najbardziej typowy, uśredniony, wybrany ze wszystkich, to jest najczęściej się powtarzający, dajesz na podświetloną szybę i po pewnym wyćwiczeniu nanosisz na jakiś dokument, aby się za kogoś podpisać. Metodę tę przestępcy z policji politycznych stosują nawet na szybie okiennej w słoneczny dzień, kartka z podpisem, na to kartka dokumentu gdzie ma być podpis podrobiony, ćwiczenie, na koniec wyćwiczony podpis fałszywy według wzoru produkuje się na oryginale podrabianego dokumentu lub pisma. Warto zatem wiedzieć po co policja polityczna katolickiego reżimu III RP pobiera takie podpisy. Funkcjonariuszka Magdalena Niciewska także kazała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu napisać odręcznie dyktowany tekst oraz przepisać kilka zdań z książki, będącej instrukcją obsługi drukarki.

    Funkcjonariuszka policji politycznej katolickiego gestapo popełniła poważne przestępstwo kryminalne tzw. „nadużycia urzędniczego” zagrożone karą do 10-ciu (dziesięciu) lat pozbawienia wolności. Nie ma bowiem prawa od osoby przesłuchiwanej w „charakterze świadka” pobierać próbki pisma ani domagać się odręcznie składanych pisemnych wyjaśnień, gdyż w myśl przepisów świadek ma jedynie obowiązek złożyć podpis na protokole przesłuchania. Takie materiały można pobierać jedynie od osoby przesłuchiwanej w „charakterze podejrzanego”. Zatem protokół przesłuchania świadka jest w tym wypadku oszustwem, bo powinien być zatytułowany „protokół przesłuchania podejrzanego”. Jest to często robiony przekręt przestępstwa urzędniczego w polskiej policji politycznej reżimu katolickich faszystów i faszystowskich inkwizytorów takich jak Stefan Wyszyński czy Karol Wojtyła. Wyszyński ksywa „kardynał” był wielbicielem Hitlera i faszyzmu, a potem dostał 10 lat więzienia za zbrodnie faszystowskie, z czego odsiedział tylko 3 lata i to w komfortowych warunkach bo w klasztorze katolickiej sekty. Karol Wojtyła i jego reżim faszystowski w Polsce to jak widać wierni uczniowie faszysty i kryminalisty Stefana Wyszyńskiego, winnego wymordowania około 1300 (tysiąca trzystu) polskich żołnierzy ruchu oporu, tych lewicowych oczywiście, a także żydów. Więcej o problemie przesłuchiwania świadków znajdziesz w osobnym artykule, z którego wynika też dlaczego trudno odmówić policji politycznej pobrania próbek podpisu czy pisma odręcznego. Teoretycznie Mohan Ryszard Matuszewski mógł odmówić dostarczenia próbek pisma odręcznego, jednak powoduje to zwykle uciążliwe komplikacje sytuacji i powikłania.

    Przesłuchiwanie w charakterze świadka jest taką często stosowaną przykrywką wobec potajemnie podejrzanych, gdyż świadkowi nie trzeba w zasadzie dawać protokołu zeznań do przeczytania, a jedynie do podpisania. Świadek nie wie co będzie do protokołu dopisane przez politycznych policjantów na usługach katolickiego gestapo III RP. Świadek nie może także kłamać, bo za kłamstwo zostaje pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a jako podejrzany, osobnik może kłamać i nic mu za to nie grozi. Świadek nie może też skorzystać z prawa „przeglądania akt prowadzonego postępowania na każdym etapie jego prowadzenia”. A oskarżony może i od razu dowiedziałby się o co politycznej policji chodzi i czego w aktach nie ma, a co policja polityczna z katolickich gestapowców wojtyłowych złożona potrzebuje spreparować.

    W czasie przesłuchania przez st. Sierżant Magdalenę Niciewską zostało Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu przedłożone pismo z policji politycznej w Krakowie, z pytaniem „czy coś pan wie o tym, co tu jest napisane”? Mohan Ryszard Matuszewski mógł czytać pismo krótko, około minuty, bo policjantka nalegała aby szybko odpowiedział czy coś wie o tym, co było w owym przedłożonym dokumencie z pieczęcią krakowskiej policji politycznej w nagłówku. Nie wiedział NIC, zatem odpowiedź i wyjaśnienia były krótkie. W piśmie pobieżnie przejrzanym przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego, chodziło o to, że Jan Gawin przez internet z pomocą swojej poczty internetowej razem ze swoim kumplem łowi dzieci dla celów uprawiania płatnego seksu pedofilskiego. Zamieszane są w ten proceder jeszcze inne osoby, ale nie udało się zapamiętać nazwisk ani szczegółów. Pedofile też coś podpaliły w Krakowie, zapewne swoją zgwałconą ofiarę lub lokal w którym był jakiś pedofilski burdel. Szkoda, że pani sierżant swoim namolnym domaganiem się natychmiastowej odpowiedzi czy coś wiadomo o tym co jest w treści pisma policji politycznej, nie pozwoliła w zasadzie na jego dokładne i spokojne przeczytanie. Kopii pisma także wydać nie chciała, bo świadkowi się nie należy. Na pewno byłoby więcej wiadomo w co jest uwikłany „Gość Niedzielny” oraz Jan Gawin i Dariusz Pietrek. Ale może chodzi o to, żeby Mohan Ryszard Matuszewski nie wiedział za dużo, bo gdyby wiedział, to rzeczywiście szybko by poznał czy ma coś do powiedzenia w temacie. Wygląda na to, że jakieś dziecko wnerwiło się na Jana Gawina, pewnie musi być z Krakowa, skoro w Krakowie jest jakieś postępowanie, tylko nie wiadomo czy policja polityczna nie montuje przy okazji jakiejś afery.

    Policja polityczna pracowała tak, jakby chciała albo wyciągnąć jakieś informacje od Mohana Ryszarda Matuszewskiego, których nie ma, a bardzo potrzebuje, albo tak, jakby pod pozorem czegoś innego montowała jakąś aferę przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu, zbierając ku temu i przygotowując jakąś prowokację. Przy okazji policjantka policji politycznej faszystowskiego reżimu katolików dokonała przestępstwa urzędniczego, sfałszowała protokół przesłuchania, który faktycznie jest protokołem „przesłuchania podejrzanego”, z uwagi na pobieranie próbek pisma odręcznego i podpisu, a nie jak napisano, protokołem „przesłuchania świadka”. Jest to oczywiście przestępstwo fałszowania dokumentu czyli do 5 lat więzienia oraz nadużycia urzędnicze czyli do 10 lat więzienia. A do tego działanie na zlecenie innego funkcjonariusza „policjanta Lisa” z Krakowa i oczywiście funkcjonariusza sekty Opus Dei Jana Gawina, czyli funkcjonariusza okupacyjnego reżimu watykańskiego, który Polskę nam okupuje! No to mamy już przestępczą grupę zorganizowaną w postaci trzech działających w zmowie, a do tego, przynajmniej część policyjna jest uzbrojona, czyli mamy działanie w grupie przestępczości zorganizowanej o zbrojnym charakterze. A to dodatkowy kryminał, ale kto zechce zamykać osoby popełniające przestępcze nadużycia urzędniczego i fałszowania dokumentów, kiedy pracują w policji politycznej reżimu katolików wojtyłowych.

    Foto opis: Ks. Marek Garncarczyk szef sekty Gość Niedzielny skazany za zbrodnie na Alicji Tysiąc!

    Niewątpliwie, za wszystkie te zbrodnie i grzechy katolickich aktywistów pokroju Jana Gawina i policjantów politycznych reżimu, papież Karol Wojtyła czyli Jan Paweł Dwa z Wadowic i jego wierni będą się smażyć w piekle przez eony męki cierpiąc, bo w katolickim piekle, diabły widłami dźgają takie grzeszne bydło. A i bożek katolicki w piekle się już smaży w kotle smoły i siarki, bożek w postaci Maryji, żydóweczki, co pracowała jako kurtyzana w burdelu dla Rzymskiego garnizonu, jako nieletnia prostytutka, gdzie powiła z Rzymskim oficerem Panderą dzieciątko z łoża pozamałżeńskiego o imieniu Jezus. Historycy są skrupulatni, historie burdeli w dawnych czasach także spisali, chociaż w Polsce trudniej prawda o Maryji jest dostępna. I taki już jest cały ten katolicyzm z jego bożkami typu Maryja. Całkiem możliwe, że banda gestapowców z „Gościa Niedzielnego” chce się odegrać za popieranie wyroku skazującego jaki zapadł na sektę „Gość Niedzielny”, wyrok za zbrodnie znieważania publicznego Alicji Tysiąc, gdzie członkowie Antypedofilskiego Bractwa Himawanti żądaniami wynagrodzenia krzywd Alicji Tysiąc walnie się przyczynili do skazania szefa sekty „Gość Niedzielny” księdza Marka Garncarczyka.

    I to by było na razie na tyle, z czasem dowiemy się zapewne więcej na temat tego, co w istocie montuje katolicka policja polityczna, gdyż z tego co wiadomo, to nie bardzo wiadomo o co chodzi. Możliwe, że to Dariusz Pietrek ksywa „Piedar” wynajął jakiegoś słupa, za to, że go z Katolickiego Centrum Edukacji KANA w Katowicach wywalili dyscyplinarnie i jego sekta działa teraz tylko w Chorzowie? Zatem z czasem artykuł zostanie uzupełniony o rozdział:

    …. Co chce od Mohana policja polityczna i sekta Jana Gawina z Krakowa ….

    Foto opis: Jan Gawin, na fotografii redakcji sekty „Gość Niedzielny” to ten spasły jak wieprz Wszechpolak związany z IPN, co siedzi z przodu na ziemi po lewej stronie, pierwszy od lewej.

    Stop faszystowskim zbrodniom Pedofilsko-Katolickich Ośrodków Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych typu KANA, OKOpS i CPP!

    Stop zbrodniom faszystowskiej i propedofilskiej policji państwowej, faszystowskiej prokuratury rządzonej przez alkoholików katolickich z zawsze morderczej frankistowskiej sekty Opus Dei!

    Stop zbrodniom sędziów faszystów, pedofilów i alkoholików z Bydgoszczy, Częstochowy, Gliwic, Katowic i Warszawy!

    Antyfaszystowska Agencja Informacyjna

  • Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka

    Raport o zboczonych paszkwilach z Newsweeka

    Zapewne z okazji Wigilii urodzin, z datą 6 luty 2011 oszczercza mafijna sekta i brukowiec zarazem o nazwie Newsweek Polska złożyli pod adresem Mohana Ryszarda Matuszewskiego i Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti swoiste „życzenia” – stek oszczerstw, pomówień i obraźliwych treści podlanych cuchnącym sosem pedofilozy sutannowej, zawsze papieskiej.

    Jakiś głupol – niewątpliwie lobbysta działający z mocy pedofislkiego lobby lub Polskiej Partii Pedofilów (3P) puścił kolejny stek bzdur na temat Mohana Ryszarda Matuszewskiego oraz Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. Oczywiście, a jakże za oszczerczą publikacją stoi nie kto inny jak Dariusz Pietrek z Chorzowa. Ten sam, co nakręcał ze dwie czy trzy poprzednie w tym 2011 roku cuchnące pedofilozą publikacje. A pedofiloza to taka choroba, której objawem jest nie koniecznie dymanie dzieci, ale także chuć oglądania pornografii pedofilskiej z dziećmi albo dziećmi i zwierzętami. Pedofiloza to także mentalne popieranie pedofilii jako rzekomej opcji wyboru, który to wybór nie liczy się z dziećmi ani ich naturalnym rozwojem osobistym. Taka pedofiloza bezkarnie jak dotąd grasuje w internecie, a sądy i prokuratury nie raczą się pedofilozie sprzeciwiać. Pedofile i peodfilscy lobbyści pospołu są praktycznie bezkarni i mogą jak dotąd dowolnie znieważać Antypedofilskie Bractwo Himawanti za prowadzone od 30 lat terapie dla ofiar molestowanych w dzieciństwie przez pedofilów i pedofilki.

    Cóż takiego znów wysmarował Newsweek? Nic nowego. Te same idiotyzmy powtarzane w amoku Gebbelsowksiej polityki informacyjnej lobby pedofilskiego od 1996 roku. Dariusz Pietrek robi tam z siebie rzekomą ofiarę. Ciekawe czy mu pornopedofilskie filmy skonfiskowano, czy go ktoś wykastrować chciał – tego nie napisano. Winni nieszczęść Dariusza Pietrka wedle chorego na brukowatość i misaczkowatość dziennikarza jesteśmy MY – ofiary molestowane i gwałcone w dzieciństwie przez księży pedofilów lub zakonnice pedofilki. O tym ile księży katolickich molestuje dzieci rocznie tygodnik Newsweek jak zwykle nie raczył na pisać. Ciekawe kim jest w sekcie Opus Dei jego wydawca, niejaki Michał Kobosko. W takich mediach winnym kłamliwej, oszczerczej publikacji jest zawsze redaktor naczelny oraz właściciel czyli wydawca. Dziennikarz może nawet nie widzieć tekstu, może też nie móc pisać co by chciał. Nie zawsze jest do końca winny nawypisywanych bredni i politologicznych idiotyzmów, w tym wypadku opusdeistycznych, bo to największe propedofilskie lobby w Polsce. Lobby, co warto dodać, zażarcie broniące praw księży pedofilów i zakonnic pedofilek do molestowania dzieci na parafiach i zakrystiach. My ofiary zboczeńców się nie liczymy. Z nami żaden oszołom z Newsweeka nigdy nie rozmawaił. Jakie to dziwne, że w Polsce media brukowe takie jak Newsweek nie rozmawiają z ofiarami molestowanymi i gwałconymi przez katolickich księży. Tylko piszą to, co każą pedofilscy lobbyści, bandyci, co chcą nam zamknąć usta, takie obsceniczne łyse typy pokroju Dariusza Pietrka z Chorzowa.

    Jak się wabi marny dziennikarzyna? Wabi się jak to kundel łańcuchowy Michała Kobosko jakoś tak: pedofil Janusz Bartczak. Od razu widać, że skoro w składzie redakcji brukowej dziennikarskiej sekty Newsweek nie ma takiego publicysty, to jest to oczywiście ksywka. A jak się dziennikarz za ksywką ukrywa, to znaczy że ordynarnie kłamie, sieje oszczerstwa i zionie jadem nienawiści. Janusz Bartnik – a raczej ktoś pod tą ksywką spluwa toksycznym jadem katolisko-gebbelsowskiej propagandy nienawiści. Ten język znamy, język kłamstw i oszczersczych zarzutów bez pokrycia w faktach. Służył od wieków sekcie katolickiej do zwalczania konkurencji, służył do palenia na stosach kobiet zgwałconych przez proboszczów i zakonników, służył do ochrony wszelkich niecnych, a zgubnych aktywności katolickich, nawet takich jak obrona plemników przed trafieniem w gumkę antykoncepcyjną. Zdaniem szefów katolickiej sekty, miliony ludzi ma umierać w męczarniach na AIDS – byle nie stosowało kondoma dla antykoncepcji i ochrony przed zakażeniem. Głupi ludzie popełniają kolejne głupoty z racji swej ciemnoty. A najgorszą ciemnotą jest ochrona kościelnych zboczeńców seksualnych, tak jak robi to arcybiskup Damian Zimoń z Katowic i jego archipodwładny Dariusz Pietrek.

    Ksiądz Michał Motyka, były proboszcz z Pszczyny-Piasku (archidiecezja katowicka), został skazany w 2005 roku na 2 lata więzienia w zawieszeniu i pięcioletni zakaz pracy z dziećmi za poddawanie 3 małoletnich dziewczynek „innym czynnościom seksualnym”. Z błogosławieństwem i dzięki łaskawości abp. Damiana Zimonia z Katowic ksiądz pedofil Michał M. pracuje obecnie jako rezydent przy parafii w Jastrzębiu-Zdroju. Ile tam dzieci molestuje nikt nie obserwuje, a taki Dariusz Pietrek mógłby protegowanego swojego arcybiskupa wziąć pod lupę i bacznie obserwować dniem i nocą, bo pedofile zwykle prędzej czy później popełniają przestępstwa z recydywy. Skłonności ich są tak chore, że taki ksiądz pedofil nie może się powstrzymać.

    Skandalicznie niska kara w zawieszeniu za trzy molestowane seksualnie dziewczynki to typowe, co kuria katolicka załatwia dla podległych sobie seksualnych zboczeńców. Można przypuszczać, że skoro Katolickie Centrum Edukacji Młodzieży KANA z Katowic od 3 stycznia 2011 dostaje mordą Dariusza Pietrka ataku szału i warczy oraz poszczekuje wstrętnie przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, to oznacza, że kuria Damiana Zimonia ma kolejny problem z kolejnymi księżmi pedofilami. Boromeuszki już też były. To takie charakterystyczne. Jak w 2005 roku była afera z księdzem Michałem M., zawsze pedofilem, wtedy także Dariusz Pietrek dostał ataku szału i w ślepej furii szkalował, znieważał, fałszywie oskarżał publicznie w faszystowskich i propedofislkich brukowcach tak Antypedofilskie Bractwo jak i Mohana Ryszarda Matuszewskiego.

    Cóż można powiedzieć o skłonnościach seksualnych dziennikarza z brukowca pokroju Newsweeka, takiego jak ksywiarz Janusz Bartczak? Na pewno niewiele, ale powszechnie wiadomo od 1983 roku z nasileniem od 1996 roku wiadomo, że za atakami na Antypedofilskie Bractwo Himawanti stoi głównie lobby pedofilskie, i to to najbardziej szkaradnie pedofilskie, bo pedofilsko-kościelne. Lobby mające na celu zaślepiać wiernych katolików nienawiścią do NAS, ofiar księży peodofilów i zakonnic pedofilek, a ochraniać i wybielać potwory w habitach jakimi są księża pedofile.

    Wedle badań naukowych z 1985 roku, w populacji księży katolickich oceniano ilość pedofilów na zaledwie 5-6 procent. Wedle nowszych badań i ujawnianych na całym świecie wielkich skandali pedofilskich już w 1998 roku szacowano, że wśród księży katolickich jest średnio 6-9 procent księży zboczeńców seksualnych. Na rok 2009-2010 mówi się o ujawnianiu nawet 10-11 procent księży z pedofilską orientacją, chociaż w niektórych krajach podaje się nawet 14 procent, ale to przy ocenie łącznie z innymi najbardziej pedofilskimi grupami środowiskowymi. Dane te są co najmniej alarmujące, nawet przy dolnym pułapie na poziomie 6 procent. To oznacza, że na 100 księży przynajmniej 5-6 gwałci dzieci, a może i 10-14-tu. I to jest to co, osoby takie jak rzeczony lobbysta Dariusz Pietrek chcą zakrzyczeć, pokrzykując o nas, ofiarach i terapeutach hasłami typu: Uwaga! Groźna Sekta! Sekta Oszczerców!

    Atak sekty oszczerców, to atak spedofilałego do obłędu dziennikarza z Newsweeka i pedofilskiego lobbysty Dariusza Pietrka. Oni są oszczercami, jeden od kilku dni, a drugi od przynajmniej 1996 roku, bo wtedy na pewno rozpoczął ataki swej pedofilskiej i propedofilskiej cieczki. A my się łysych i łysiejących wariatów z Chorzowa nie boimy, bo wiemy, że tak pedofil jak i ten co pedofilów ukrywa oraz zboczone zbrodnie tuszuje na pewno nie ma zdrowej głowy. Zatem Dariusz Pietrek tak czy owak jest chory na peodofilozę w jakiejś jej postaci. Jego nienawiść do nas ofiar molestowanych fiutami księży pedofilów jest na pewno oznaką poważnych zaburzeń psychicznych. Z zaburzeń tych powstają paszkwile o posmaku pietrkowej szczyny czy innego odchodu, a tymi fekaliami intelektualnymi Dariusz Pietrek znieważa NAS, ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek, publicznieszykanuje NAS, obraża, znieważa, pomawia, ubliża NAM, judzi do nienawiści wobec NAS, ofiar molestowanych i gwałconych przez księży katolickich i przez zakonnice katolickie. Na terapie do Antypedofislkiego Bractwa uczęszczają przez lata także osoby, które były bite i maltretowane przez księży lub katechetów, przez zakonnice w katolickich szkołach „u sióstr” etc… Taki jest stosunek propedofislkiej części aktywistów kościelnych do ich maltretowanych ofiar.

    Jaki Pan taki Kram – mówi przysłowie. Jaki papież tacy biskupi, arcybiskupi jak i ich aktywiści z propedofislkiego lobby sekt takich jak KANA czy podobne. Jaki Pan taki Kram, zatem jaki Michał Kobosko taki i Wojciech Maziarski – redaktor naczelny sekty Newsweek Polska, organu czarnej mafii Opus Dei. Bo takie oszczerstwa i oszczercze ataki od 1996 roku produkują tylko parszywe i skundlałe pedofilozą brukowce za którymi stoi czarna mafia, sekta Opus Dei. A jak wiadomo reżim frankistowskich faszystów w Hiszpanii najpierw gwałcił, a potem mordował, tak kobiety i dzieci, jak i niemowlaki. A gen. Francisco Franco to polityk faszystowski związany ściśle z sektą Opus Dei, dziś znaną także ze swych ekonomicznych mafii jak Grupa Bilderberg związana z Jeffreyem Epsteinem. Jaki Wojciech Maziasrki (Pan), taki i Janusz Bartczak (Kram), z wczasów na wyspach Epsteina. Od góry do dołu brukowce są schorzałe na pedofilozę, na syfilis kościelno-pedofilski, którego nie da się zamieść w prosty sposób pod dywan. NAS, ofiar molestowanych przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki jest nawet w Polsce na tyle dużo, że pokrzykiwanie do NAS kato-pedofilskimi okrzykami typu sekta, groźna sekta, sekta oszczerców, pokrzykiwanie pod naszym adresem zaszkodzi tylko dupom na stolcach arcybiskupów, a Damian Zimoń ma przez głupiego swego kundla łańcuchowego Dariusza Pietrka szanse na zostanie kolejnym arcypaetzem razem ze wszystkimi swoimi ukrywanymi i tolerowanymi pedofilami zakrystialno-plebanijnymi.

    Już w archidiecezji od 2005 roku mawia się jak w Poznaniu takie przysłowie: „Gdy wracasz z Katowic, a boli cię dupa, znaczy, że byłeś u arcybiskupa”. Wtajemniczeni wiedzą swoje, ofiary powiedzą o tym co je spotkało wszystkim z wyjątkiem kościelnej policji tuszującej kościelną pedofilię. Złowroga zmowa milczenia wobec pedofilii w Kościele katolickim w Polsce trwa, a NAM ofiarom molestowanym przez księży i zakonnice zamiast odszkodowań wypłaca się na urodziny prezenty w postaci brutalnego, chamskiego znieważania mordami pedofilskich pismaków pokroju Janusza Bartczaka, który zapomniał przeprowadzić wywiad z NAMI, pomawianymi przez pedofilską sektę KANA i jej lidera Dariusza Pietrka z Chorzowa, ofiarami tych wszystkich zboczeńców i ich przydupasów, którzy szerzą o NAS oszczerstwa, pomówienia i szkaradne do obłędu paszkwile! Takie bestialskie chamstwo o obrazie goebbelsowskiej propagandy katolika Józefa Goebbelsa może się zdarzyć tylko w skatoliczałej do obłędu,  a może aż do totalnego zboczenia Polsce, rządzonej przez awarię systemu mózgówego opisywanego jako PO-PiS lub PiS-PO. I to by było na tyle o występach Janusza Bartczaka i jego szefów z pedofilskiej mafii Newsweeka czyli brukowca sekty Opus Dei i przybudówek – zawsze faszystowskiej, zawsze pedofislkiej, zawsze oszczerczej, zawsze morderczej i zawsze złodziejskiej. Oto czym jest syfilis ideologiczny zwany pedofilozą, katolicką lub plebanijną pedofilozą.

    Może się tam arcybiskup razem z Pietrkiem Dariuszem i Newsweekiem zajmie schowaniem swojego kumpla, tego księdza co to tam raz dyma dzieciątka w Zabrzu, raz w Katowicach, a raz w Tarnowskich Górach? I tym tam z Bielska-Białej, co go tam zesłano, żeby się nie rzucał w oczy, tylko, że znowu się dziećmi zajmuje za bardzo! Tak się składa, że ofiary i ich rodzice, to do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti dzwonią najpierw, jak się dowiedzą o molestowaniu przez księdza. Do Dariusza Pietrka i do sekty KANA nie pójdą prosić o pomoc w sporze z księdzem czy zakonnicą, z tymi, co molestują lub gwałcą ich dzieci, a często się zdarza, że całe rodziny ofiar boją się także policji, bo jak komendant policji jest bratem albo wujkiem księdza, to wiadomo, że ofiary nie mają do kogo pójść na skargę. Mogą tylko do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti. I to tak bardzo przeszkadza wszystkim wspomnianym lobbystom największej pedofilskiej mafii świata, która od 1996 roku, a potem znów od 2002/2003 roku nasiliła swoją agresję przeciwko wszystkim ofiarom pedofilii i pedofilizmu, co wiąże się także ze sponsorowaniem przez Jeffreya Epsteina i jego liczący tysiące aktywistów gang na rzecz swobody wykorzystywania dzieci i niemowląt przez pedofilów…

    (Zajrzyj znowu! Z czasem artykuł może zostać uzupełniony o kolejne ciekawe fakty dotyczące opisywanych spraw i wydarzeń. )

  • Dariusz Pietrek z Chorzowa znów dostał ataku paranoi pieniaczej?

    Dariusz Pietrek z Chorzowa znów dostał ataku paranoi pieniaczej?

    Wygląda na to, że z początkiem Nowego Roku 2011 Dariusz Pietrek dostał kolejnego ataku paranoi pieniaczej i gdzie tylko może próbuje po raz kolejny szkalować Antypedofilskie Bractwo Himawanti… Może tak kaftanik bezpieczeństwa i zastrzyk uspokajający, żeby wariat z Chorzowa znowu nie zagrażał NAM ofiarom pedofilów i zboczeńców seksualnych?!

    Dnia 15 stycznia, ponad tydzień po pedofilskim ataku w Rzeczpospolitej z pomocą Wojciecha Wybranowskiego, niejaki Marcin Pietraszewski, opusdeistyczny dziennikarz propedofilskiej Gazety Michnika z Katowic i Tychów podobnież rozsyła do mieszkańców Chorzowa do skrzynek pocztowych ankietę, której znani tylko jemu z nazwiska autorzy wypytują rzekomo o Dariusza Pietrka, szefa propedofilskiego Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i edukacji zawodowej młodzieży. Sugerują, że jest on narkomanem i członkiem mafii, która prowadzi pedofilskie domy publiczne. – To kolejny atak „sekty Himawanti” – podejrzewa chory już chyba na paranoję pieniaczą Dariusz Pietrek. Znamy tych dwóch pomyleńców zionących nienawiścią do wszystkigeo, co ma w nazwie „ANTYPEDOFILSKIE”.

    Dziennikarz propedofilskiej mafii w Gazecie Michnika, Marcin Pietraszewski zapomniał jak zwykle napisać, że Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti zrzesza tysiące ofiar molestowanych i gwałconych w dzieciństwie przez księży peodofilów! Jest to ruch terapeutyczny dla ofiar molestowania seksualnego, terroryzmu i przemocy domowej! Zatem dziwi, że Marcin Pietraszewski z Dariuszem Pietrkiem atakują pomówieniami swymi Antypedofilskie Bractwo Himawanti. Czyżby nie wiedzieli, że sami kojarzą się w ten sposób ze śląskimi gangami pedofilskimi, bardzo licznymi na Śląsku, ale także w Wielkopolsce, Bydgoszczy czy Warszawie? Jak ich nie kojarzyć z pedofilami, skoro znieważają i pomawiają organizację ofiar molestowanych w dzieciństwie przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki?

    Dariusz Pietrek, śląski gangster na układzie z policją znany jako „Piedar” od kilkunastu lat kieruje wyłudzającym z budżetu państwa i piorącym brudne pieniądze przy archidiecezji katowickiej tzw. 'Śląskim Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych „Kana” w Katowicach’, centrum znanym z licznych nadużyć na dzieciach i młodzieży oraz wyłudzania dotacji z budżetu państwa na w rzeczywistości niewykonywane usługi.

    Dariusz Pietrek zajmuje się nielegalnie doradztwem prawnym i psychologicznym dla rzekomych ofiar sekt oraz ich rodzin. Prowadzi też zajęcia w szkołach, podczas których zbrodniczo szkaluje kilkanaście mniejszości wyznaniowych oraz grup terapeutycznych opowiadając młodzieży o rzekomych „metodach werbunku do sekt” oraz o swoich urojonych na ten temat „zagrożeniach”. Prowadzi również pełną kłamstw i oszczerstw stronę internetową poświęconą tej tematyce. Został oskarżony przez wiele osób o publiczne znieważanie, ale sprawy przeciw gangsterowi Dariuszowi Pietrkowi są bezpodstawnie umarzane, gdyż gangster ma układy z policją, jako donosiciel inwigilujący konkurencyjne grupy przestępcze.

    Dlaczego Dariusz Pietrek wykonuje usługi prawnicze, skoro nie jest prawnikiem? Dlaczego Dariusz Pietrek wykonuje usługi psychologiczne skoro nie jest psychologiem? Dlaczego Dariusz Pietrek prowadzi poradnictwo w sprawie sekt skoro nie ma prawnej definicji sekty, a termin ten jedynie służy DYSKRYMINOWANIU i OCZERNIANIU grup społecznych za przekonania?

    Cała działalność Pietrka to działalność nielegalna, przestępcza, swoisty kamuflaż dla wyłudzania dotacji z budżetu na usługi które są fikcją na papierze. Jak dotąd nie spotkaliśmy żadnej ofiary rzekomych sekt o których pisze Dariusz Pietrek, ani jednej!  Takie ofiary nie istnieją, a policja niech się zajmie przestępstwami wyłudzania dotacji z budżetu miasta Katowice, województwa Śląskiego i Unii Europejskiej na fikcyjne usługi oraz praniem nielegalnej kasiory w ośrodkach Dariusza Pietrka w Chorzowie, Katowicach i kilku innych miejscach. Dariusz Pietrek „Piedar” wyłudza też pieniądze od szkół na rzekome wykłady w szkołach o sektach, jednak próba znalezienia miejsca z takim wykładem nie powiodła się w roku 2010 z uwagi na to, że są to usługi fikcyjne polegające na wyłudzaniu pieniędzy na fikcyjne centrum, które działa tylko wirtualnie znieważając kogo się da.

    Marcin Pietraszewski homokolega Dariusza Pietrka z mafijnej sekty Opus Dei twierdzi, że rzekomo kilka dni temu setki mieszkańców i sklepikarzy z Chorzowa znalazły w swoich skrzynkach pocztowych list-ankietę dotyczącą Dariusza Pietrka ks. „Piedar”. Korespondencja rzekomo była opatrzona logo dwóch wydawanych na Wyspach Brytyjskich gazet dla polskich emigrantów: „Głosu Polonii” oraz „Nowej Polonii”. Nadawcy piszą, że rzekomo przygotowują tekst na temat Pietrka i zbierają o nim informacje. Proszą więc mieszkańców, aby odpowiedzieli na następujące pytania: ile razy i gdzie szef sekty KANA przebywał na leczeniu psychiatrycznym, czy był karany za gwałcenie swoich córek, czy ktoś korzysta z prowadzonych przez niego pedofilskich burdeli, czy widzieli, jak Dariusz Pietrek molestował jakieś dziecko, czy nagabywał kogoś, by wstąpił do sekt Kana lub Opus Dei, czy proponował komuś oglądanie filmów pornograficznych z udziałem dzieci lub zwierząt i czy często pali marihuanę.

    Pytanie tylko, o który „Głos Polonii” chodzi, bo pism regionalnych o tym tytule jak łatwo sprawdzić jest kilka… Znowu mamy Pietrkowe bajania, bajdurzenia, urojenia. Czyżby znowu za dużo wina mszalnego czy co tam, może marycha zaszkodziła?

    Problem jednak w tym, że tak twierdzi tylko Marcin Pietraszewski z Gazety Michnika oraz jego homokolega Dariusz Pietrek, śląski gangster „Piedar”. Czy można wierzyć gangsterowi? Przecież oprócz Marcina Pietraszewskiego i Dariusza Pietrka nikt owej „korespondencji” nie widział, tylko dwaj osobnicy, znani z tego, że na przełomie maja i czerwca 2005 roku usiłowali wspólnie z innymi bandytami napaść i zamordować pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa Mohana Matuszewskiego prowadziła policja w Chorzowie oraz Gliwicach, ale zostało umorzone, bo śląski bandyta w zamian za liczne donosy na konkurencję w półświatku ma silny parasol ochronny Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

    Pod rzekomym listem-ankietą wedle Marcina Pietraszewskiego podpisali się rzekomo Anne Ameri Bodowsky i John Kovalsky, którzy przedstawiają się jako niezależni dziennikarze śledczy. Zapewniają, że odpowiedzi będą poufne i proszą, aby listownie wysyłać je na podany adres w Wielkiej Brytanii.

    Michał Figat, redaktor naczelny „Głosu Polonii”, zapewnia jednak, że jego gazeta nie ma nic wspólnego z akcją wymierzoną przeciwko Dariuszowi Pietrkowi. – Nie znamy go, tak samo jak nie mamy pojęcia, kim są autorzy tego listu. Nie planowaliśmy i nie planujemy żadnej publikacji na temat pana Dariusza Pietrka – podkreśla Figat.

    Z Bodowsky i Kovalsky’m nie udało się nam skontaktować – pisze Marcin Pietraszewski z brukowca michnikowego sięgającego po raz kolejny rynsztoka. To dziwne, jak na zwyczaje Gazety Wyborczej, bo jakoś nie ma problemu, gdyż emaile i telefony łatwo znaleźć w internecie, skąd pewnie Marcin Pietraszewski i Dariusz Pietrek, numerariusze mafii Opus Dei z Katowic wzięli rzekome logo, o ile cośkolwiek wzięli.

    Problem w tym, że na „John Kovalsky wyskakuje 55 tysięcy wyników do przejrzenia w Google, zatem jakby Pietraszewski Marcin nie bajdurzył na „chaju”, tylko przeglądał wyniki z Googla na pewno by znalazł…

    PIENIACZE UROJENIA DARIUSZA PIETRKA

    Dariusz Pietrek rzekomo podejrzewa, a podejrzewanie bez dowodów to oczywiście urojenia u paranoika pieniacza z Chorzowa, dobrze NAM już znane od 15 lat, że za akcją rozsyłania po Chorzowie ankiet stoją członkowie sekty Himawanti. – Niektóre zwroty dotyczące mnie to kopia wyzwisk, jakie pod moim adresem wypisują na swojej stronie internetowej – powiedział nam Dariusz Pietrek. — pisze Marcin Pietraszewski.

    Skoro Dariusz Pietrek od 15 lat ma urojenia paranoidalne na temat Antypedofislkiego Bractwa Himawanti, orzec trzeba, że chyba z tą jego niepoczytalnością jest coś na rzeczy. Może biedak, pod naciskiem policji i gangów na które donosił ma załamania nerwowe? I powinien się leczyć psychiatrycznie albo chociaż z psychoterapii skorzystać? No bo ta jego, Dariusza Pietrka nienawiść do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti musi mieć rzeczywiście podłoże w preferencjach seksualnych. Tendencyjnie pomija się w brukowcu Gazeta Michnika fakt, że Himawanti prowadzi terapie duchowe dla ofiar moletowanych przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki.

    Szef katowickiej sekty KANA, jak sam twierdzi, „stał się dla sekty wrogiem numer jeden po ostatniej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski”. „Ryszard M. ps. „Mohan”, guru Himawanti, miał grozić Ojcu Świętemu zamachem”. Pietrek został wtedy rzekomo ekspertem Centralnego Biura Śledczego i pomagał kościelnym agentom namierzyć „Mohana”. Od tego czasu znajduje się na czarnej liście sekty. — Tak twierdzi chory chyba już na głowę Marcin Pietraszewski, który zapomniał napisać, jak razem z Dariuszem Pietrkiem chcieli zamordować Mohana Ryszarda Matuszewskiego w 2005 roku i jak kompromitujący ich układ z policją pozwolił im umorzyć sprawę, chociaż w państwie prawa obaj ci bandyci oraz ich dwóch, znanych ofierze kumpli gibało by dożywocia w kryminale!

    A poza tym, panie Marcin Pietraszewski, słowo Guru jako tzw. imię tytularne przypisane do cudzego nazwiska, pisze się z dużej litery. Ale gdzie o tym wiedzieć homokoledze Dariusza Pietrka z Brukowca Michnikowego na usługach czarnej mafii faszystowkskiej Opus Dei. Zapytajmy szefów Opus Dei, czy obaj „numerari” nie za bardzo kompromitują tajną przecież i mafijną sektę Opus Dei oraz jej biznesowe agendy takie jak KANA w Katowicach?

    Mohan Ryszard Matuszewski żadnych zamachów nie robił, ale arcybiskupie przydupasy mafijne z Katowic i Chorzowa za zamach uważają ujawnianie skali kościelnej pedofilii oraz pomaganie ofiarom gwałconym i wykorzystywanym seksualnie przez księży pedofilów we wszystkich diecezjach w Polsce, w tym w arcykatowickim okręgu dzieciojebstwa i klesiego poróbstwa, gdzie szacunkowo 80 procent księży ma skłonności pedofilskie. Tam widać działacz antysektowy jest kościelno-państwowej policji politycznej potrzebny do dyskredytowania Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, żeby się ludzie bali przychodzić na terapie i wielkość kościelnej peodfilii ujawniać! Ale Bractwo się zboczków i debili internetowych nie boi.

    – Ludzie, którzy dostają teraz ankietę, pytają, kto mnie tak bardzo nienawidzi. Nawet nie chce mi się im tego wszystkiego tłumaczyć – mówi rzekomo Dariusz Pietrek „Piedar”. W przyszłym tygodniu zawiadomi prokuraturę o rzekomym nękaniu w internecie oraz poprzez list-ankietę. Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti powstało w styczniu 1983, reaktywując swoją wcześniejszą działalność pod auspicjami m.in. Wincentego Lutosławskiego oraz Śri Umadewi Wandy Dynowskiej. Antypedofilskie Bractwo trzy razy bezskutecznie starało się o rejestrację jako związek wyznaniowy mający nauczanie jogi, medytacji i kultu Bogini Himawanti oraz terapii jogicznej dla ofiar gwałconych przez księży, biskupów pedofilów oraz zakonnice pedofilki. Propedofilskie MSWiA na pasku kościelnej mafii Opus Dei odmawiało, uznając, że statut Bractwa jest wedle czuba michnikowego Marcina Pietraszewskiego sprzeczny z konstytucją, chociaż jest zgodny, a w decyzji o odmowie rejestracji nie mo słowa uzasadnienia ani o Konstytucji.

    Problem w tym, że Marcin Pietraszewski do były oficer Służby Bezpieczeństwa, podobnie zresztą jak Dariusz Pietrek, kolaboruje z policją i kościołem, bo pracował w IV wydziale SB do niszczenia Kościoła i teraz odpracowuje się w drugą stronę. Ma układy z policją, bo jako eSBek donosił i nic innego nie umie, a jako dziennikarz śledczy pracuje na dwie strony. Tak dla mafii i gangsterów pokroju Piedara, jak i dla policji. Wilk syty, owca cała, a papież pobłobogosław.

    DARIUSZ PIETREK SATANISTA Z RUDY ŚLĄSKIEJ

    Dariusz Pietrek przez wiele lat swej młodości był członkiem satanistycznej sekty wampirów z siedzibą w Rudzie Śląskiej, chociaż kłamliwie twierdzi, że był buddystą. Jakoś buddyści go nie pamiętają, a są w Polsce tacy, co są dwa razy starsi od Pietrka! Widać Dariusz Pietrek pomylił buddyzm z satanizmem, z sektą satanistów z Rudy Śląskiej. Pewnie ma wyrzuty sumienia, że dzieciaki które zwerbował w Rudzie Śląskiej do satanistycznej sekty potem się w ofierze Szatanowi mordować zaczęły. A jak wiadomo takie wyrzuty sumienia mogą doprowadzić do zaburzeń psychicznych w tym potrzeby kompensacji na innych ugrupowaniach, które się z zapałem tępi.

    Może policja wyjaśni, czy Dariusz Pietrek jako szef satanistycznego ugrupowania z Rudy Śląskiej nie zrobił tam jakiś przestępstw typu składanie niemowląt w ofierze Lucyferowi? Z seksem przed rytualnym zabójstwem? Może wyjaśnią się zaginięcia dzieci z okolic Rudy Śląskiej sprzed wielu lat? To chyba coś dla Archiwum X, tyle, że „koronnych” się nie rusza…

    A i zbliża się cyrk nominowania Jana Pawła II na świętego, tyle że chyba na świętego patrona pedofilów i pedofilii w Kościele katolickim, bo taki miał sens pontyfikat białego diabła z Watykanu, który chronił pedofilów, a terroryzował NAS ofiary pedofilskiego kleru i pedofilskich zakonnic katolickich! I swoimi przydupasami z Chorzowa jeszcze NAS terroryzuje czorcik odziany dla niepoznaki w biały kubraczek – JP2.

    KOMENTARZE INTERNAUTÓW W KATOWICKIEJ GAZECIE MICHNIKA:

    Reakcje internautów na kolejny debilny paszkwil homosia z Opus Dei, Marcina Pietraszewskiego i jego sektowego kumpla z czarnej mafii sekty Opus Dei homokolegii Dariusza Pietrka kwitują zajebistymi komentarzami, co pokazuje, że ludzie są już bardziej świadomi czemu służą mafijne pralnie brudnych pieniędzy pokroju Pietrkowej KANA i cała służąca wyłudzeniom dotacji z budżetu działalność rzekomych Ośrodków Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych”, które są nową inkwizycją zawsze zbrodniczego kościoła Krk.

    – dla Pietrka każdy nie-katolik to sekta – a „dziennikarz” niczego nie sprawdziwszy już rzuca kamieniami w Himawati. Przydałoby się, żeby Himawatti pozwali przygłupa za pomówienia. Może wtedy by się zastanowili zamiast bezkrytycznie przyklaskiwać kościelnemu oszołomowowi.

    – A PIS zarajestrowali. Wiec co to za demokracja. To jest kabaret.

    – Kościół katolicki zajadle zwalcza konkurencję.

    – Według polskiego prawa Kościół katolicki też powinien być zdelegalizowany. Przy czym małą grupę łatwiej nie dopuścić do bycia związkiem, niż ,,narodową” religie.

    – właśnie też chciałem zapytać czy koleś zwalcza najbezczelniejszą sektę – żydowsko-rzymsko-watykańską.

    – Jest tam link do strony poświęconej „brutalnym prześladowaniom” Ryszarda Matuszewskiego (Śri Guru Lalita Mohan G.K.) przez państwo polskie i faszystowskie organizacje 'antysektowe’! Przeczytaj (w sumie wystarczy jeden paragraf) tekstu. <<Korespondencja z pedofilskim dziennikarzem Wojciechem Wybranowskim z „Rzeczpospolitej”>>
    „Ćpunek, pijaczyna, pedofil, brudny kutasik itd…” Kto tu kogo prześladuje?

    – Latający Potwór Spagetti – Jedynym prawdziwym Bogiem jest Latający Potwór Spagetti. Przynależność do tej jedynie prawdziwej wiary powinna być wpisana w polską Konstytucję, a dzieci indoktrynowane od najmłodszych lat. A tak to sekta z Watykanu wymusiła na polskim rządzie aby wprowadził do polskich szkół naukę religii rzymsko-katolickich w szkołach. Ministrowi Edukacji Narodowej nie przeszkadza zapis w Konstytucji rozdzialojący państwo od kościoła. W efekcie dzieci są zmuszane do nauki o legionie rzymsko-katolickich bogów. Nowy pomniejszy bóg Jan Paweł II niedługo zostanie wprowadzony do panteonu i Polacy będą się modlić do jego obrazków.

    – oddaję cześć makaroniastym odnóżom jego najwyższej mięsowatości klopsów! musiałam ostatnio po raz kolejny napisać oświadczenie, że nie posyłam dziecka ani na indoktrynację, ani na etykę. za każdym razem się zastanawiam, dlaczego muszę pisać oświadczenia o tym, czego nie robię? regularnie jestem nękana przez tą, czy inną osobę ze szkoły plotkami o obowiązkowej etyce, jak również informowana, że musiałabym dziecko posyłać do innej szkoły na tą jedną lekcję, bo moja podstawówka jej nie prowadzi(?!). czemu? oczywiste! przecież ateistka nie umie wychować dziecka na uczciwego i porządnego człowieka, bo nie ma książeczki, co jej wszystko mówi. np., że można być świętym prorokiem i własne dziecko zarżnąć, jeśli ci tak broda z góry nakaże. przy okazji, czy ktoś słyszał kiedykolwiek o jakichś podstawach programowych tej całej etyki?

    – i bardzo dobrze że rzuca, dla takich kretynów otworzyłbym salwę, i nie chodzi tutaj o poglądy religijne lecz o zasadę tępaku.

    – O ile mi wiadomo statut Kościoła Katolickiego w Polsce też jest sprzeczny z prawem, m.in. na dyskryminacje ze względu na płeć. I jakoś go zarejestrowali.

    – > Sekciarstwo wypalac goracym zelazem. – To zacznijmy od KK, bo to obecnie największa i najniebezpieczniejsza sekta w tym kraju…

    – Wiarygodność kościelnego politruka d/s zwalczania konkurencji wypowiadającego się na temat tejże konkurencji jest dla mnie zerowa.

    – Otóż to. Zawsze mnie zdumiewa, jak ludzie nazywający siebie katolikami (biegający do kościoła itd) jednocześnie zupełnie wbrew swojej wierze potrafią ziać nienawiścią i popierać/proponować przemoc. No dziwne i nielogiczne.

    – Potrzeba religijna? Zdaje się, że to bardziej efekt uwarunkowanego genetycznie uszkodzenia mózgu, a nie potrzeby jako takiej. Należy mieć nadzieję, że wynajdzie ktoś wreszcie na tą przypadłość jakoweś lekarstwo i wszyscy będą wolni od zabobonów i NORMALNI.

    – Ciekawe jak nazwać psychomanipulację prowadzoną na małych dzieciach przez Krk?

    – faceci od ruchów antysekciarskich mają duże parcie na szkło. Nie zdziwiłbym się, jakby było to tylko akcja marketingowa i uwiarygadniająca.

    – Sekty walcza miedzy soba……Dobrze, moze predzej wykoncza sie nawzajem…..

    – Facet walczacy z sektami sam powinien byc poza sekta, a jest w najwiekszej sekcie swiata. Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby popularna wsrod ksiezy pedofilia byla takze ulubionym zajeciem tego wojownika o dusze owieczek.

    – Przyznam mu tytuł „robiącego dobrą robotę”, kiedy za tę najgorszą sektę sumiennie się zabierze, tą katolicką. – Kożdo prowda potrzebuje odważnego co jom wypowiy.

    – kasiora od katabasów jest, to o co chodzi?

    – ….wedlug alfabetu to pod -K „KOSCIOL KATOLICKI” pod -R „RADIO MARYJA” pod -P „PIS”.

    – Poczytałam sobie trochę informacji o sekcie Himawati. Prowadzi ona jakieś stowarzyszenie na rzecz obrony ofiar księży peodofilów.

    – Wiadomo przeciez od dawna, ze to nie centrum informacji o sektach a centrum zwalczania konkurencji dla kosciola katolickiego. Nie jest rowniez dziwne, ze szef takiej organizacji jest zboczencem i wykorzystuje dzieci – to przeciez normalne wsrod pracownikow KK.

    – A kto bedzie walczyl z najwieksza sektą? Chrzescijanstwem? „jednym” sie udalo i zwalczaja zelazem i i ogniem od prawie 2 tys lat konkurencje…

    – Niech weźmie się sektę pedofili w kk i sektę praczy brudnych pieniedzy, sektę od krzyża na Krakowskim Przedmieściu, sektę związaną kiedyś z lotami śmierci w Argetnynie, sektę która mieszała się do walk Hutu i Tutsi itd.

    – Ktora sekta? Papieska?

    – Kiedyś była wielka afera że Joanna Liszowska wyszła z lokalu tak nawalona że aż się wywróciła za progiem. Lisza tłumaczyła potem, ze nie była pijana ale pochyliła się aby zapiąć pasek buta, dowcip polegał na tym, że faktycznie na zdjęciu było widać jak Liszowska coś robi przy bucie ale nie przeszkodziło to aby brukowy szmatławiec napisał że mało nie upadła bo była pijana. Wprawdzie pseudo-dziennikarz nie miał żadnego wyniku badań zawartości alkoholu ale co tam najważniejsza jest „wolność słowa i wolność prasy”. Podobnie jest w przypadku opisanym w powyższym artykule, mogę się założyć, że nie ma żadnych dowodów aby ten pan prowadził pedofilski burdel ale wolność słowa pozwala upublicznić taką informację.

    – jakie społeczeństwo takie metody – W kraju w którym każdy chce zadeptać każdego , wspiąć się na czyjeś krzywdzie, gdzie codziennie miliony obrzucają się błotem , podkładają sobie nogi, obmawiają, posądzają i niszczą takie metody to norma. Wystarczy poczytać na temat Owsiaka. Gdybyśmy mieli taką maszynę by sprawdzić ilu ludzi wierzy w to że Owsiak to pedał, złodziej i mąciwoda to byście sami się zdziwili wynikiem. Ziarno na polskiej „żyznej, buraczanej” glebie zostało zasiane.

    – No niestety… Ludzie tak psioczą na polityków, że głupi, że chleją… ale to jest elita, najlepsi z Polaków! Zostali wybrani bo lepszych nie ma, a w każdym razie stanowią oni promil. Gdyby obywatele reprezentowali sobą coś ponad to, w rządzie też znaleźliby się porządni ludzie na poziomie.

    – Poczytajcie sobie najpierw o tym Mohanie – Mohan – tj. Ryszard Matuszewski szef tego całego Himawanti. Nie będę nic o nim pisał, zachęcam do zapoznania się z wiadomościami o tym gościu dostępnymi w Internecie, celem wyrobienia sobie o nim zdania. Pozdrawiam myślących.

    – A z sektą pod nazwą kościół katolicki ten dzielny Pietrek teź walczy? Oj, coś mi sie wydaje, że wpakował się w kłopoty jakio katolski ultras i sam sobie jest winien.

    – Oficjalny KK to koncern, a nie sekta, chca tylko kasy (ale nie calej na raz, zeby owieczki nie zarznac). Sekty katolickie sa duzo grozniejsze.

    – Widocznie działalność PiS jest zgodna z polskim prawem. Jeśli Pani nie wie, na jakich zasadach rejestruje się w Polsce związki wyznaniowe, to niech się Pani nie wypowiada pochopnie na ten temat.

    – Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników wątku: zarówno tych normalnych jak i tych ziejących nienawiścią do „wszystkiego co nie nasze”.

    – No to zobaczymy drodzy ateiści… ..jak wam dziecko w odruchu buntu przeciwko waszej światłej nauce ucieknie do sekty, jaka będzie wasza reakcja. Ewentualnie siłą was na islam nawróci.

    – ale póki co, więcej katolickich dzieci ucieka do sekt… więc się pilnuj!

    – Ciekawe ilu ludzi spalili na stosach członkowie Himawanti a ilu katolicy. Kogo tu naprawdę należy się obawiać?

    – Czarni chca kasy tylko dla siebie. – nie beda sie dzielic z innymi. Oto cala prawda, co stoi za walka z sektami.

    – A KK to nie sekta? tyle, że bardziej rozbudowana i podstępna. Już jako bezwolnego niemowlaka namaszcza na członka swojej sekty i co… ano pstro i tyle. KASA, KASA I KASA KASĘ POGANIA TO KOŚCIÓŁ KATOLICKI!

    – Apel do wszystkich uczestników forum – dopiszmy tam pisuarów oni tak samo mają bala bala jak i ci sekciarze.

    – Chłopie nie uwierzymy w te brednie antysekciarzy. RÓB DALEJ TO CO ROBISZ, bo to ważne dla naszego społeczeństwa! Jesteśmy z Tobą!

    – Nazywanie przez przedstawiciela koś. katolickiego innych wyznań sektami, jest jawnym nadużyciem. Moim zdaniem orzeczenie sądu jest również co najmniej dziwne. Czyli mamy w Polsce kościół katolicki, który nie jest sektą i wszystkie inne sekty. Większość socjologów nie posługuje się określeniem sekta, tylko „ruch kultowy”. Sektą jest ta grupa religijna, która często narusza prawo (tak jest np. w Niemczech). Ilość naruszeń prawa przez członków Radia Maryja spowodowała, iż socjologiczne są już sektą.

    – Brawo – trafna wypowiedź! Dziękuję za trafną wypowiedź pod którą podpisuję się z pełną świadomością. Problemem polskiego społeczeństwa jest podział na równych i równiejszych. Kościół katolicki jest o tyle niebezpieczny, że działa za pełnym przyzwoleniem nie tylko prawa, ale elit rządzących. W tym wypadku każda działalność będzie usprawiedliwiona wyższymi celami, niezależnie od wielowiekowych dowodów na powszechną degrengoladę moralną kapłanów katolickich.

    – a co to sekta? tak to już niestety jest, że religie w walce o dominację nad ludzkimi umysłami lubią sobie poluć na siebie. KK też jest sektą i w taki sam sposób manipuluje ludźmi czego Pietrek jest doskonałym przykładem. trzeba lubić wojny religijne żeby się pchać w taką działalność albo być kolejnym nawiedzonym fanatykiem by brać w nich udział.

    – biorąc pod uwagę odstępstwa jakie następowały przez 2000 lat to, KK jest zwyczajną sektą!

    – Inkwizytor Pietrek napotkał opór pogan i schizmatyków. Spokojnie, tortury i egzorcyzmy przywrócą ich na łono jedynej niesekciarskiej wiary.

    – Bardzo zabawne, że walka z sektami odbywa się z pozycji instytucji, która posługuje się metodami werbunku i metodami manipulacji psychologicznej dokładnie takimi samymi jak zwalczani przeciwnicy. Różnica jest tylko taka, że ta organizacja działa legalnie i ma wielu członków. Ale szkody psychiczne wyrządza ludziom nierzadko równie wielkie.

    – Cytuję: „Pietrek od kilkunastu lat kieruje działającym przy archidiecezji katowickiej Śląskim Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych „Kana” w Katowicach. Zajmuje się doradztwem prawnym i psychologicznym dla ofiar sekt oraz ich rodzin. Prowadzi też zajęcia w szkołach, podczas których opowiada młodzieży o metodach werbunku do sekt oraz o wiążących się z tym zagrożeniach. Prowadzi również stronę internetową poświęconą tej tematyce.” — No więc tak: Po pierwsze Pietrek pod auspicjami jednej sekty tępi inne sekty, posługując się psychomanipulacją swojej sekty. Nigdy się nie chwalił, że jest prawnikiem ani też, że psychologiem. Jakim prawem więc prowadzi doradztwo prawne i psychologiczne bez odpowiedniego wykształcenia?  Czy posiada stosowne wyształcenie pedagogiczne, by prowadzić zajęcia w szkołach? Czy w swoich zajęciach stosuje wystarczający, konstytucyjny rozdział kościoła (każdego) od Państwa? Czy przypadkiem nie wyrasta nam ktoś, kto pod hasłem walki z sektami sam promuje swoją sektę ze swoimi wartościami? W mojej ocenie działalności tego Pana Pietrka powinni się przyjrzec prokuratorzy, pod kątem nielegalnej działalności prawniczej, psychologicznej i nauczycielskiej, a w dalszej kolejności powinni ocenić, czy jego działalność pod szyldem kk nie jest bardziej szkodliwa niż rzekoma działalność innych sekt równych mentalnie kk.

    UWAGA!

    Pominięto wpisy samego Dariusza Pietrka, których jest zaledwie kilka, z IP w Katowicach oraz Chorzowie, a zieją wyjątkowo wredną nienawiścią do Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Uprasza się zatem prokuraturę i policję z Chorzowa i Katowic, aby ukarały surowo pana Dariusza Pietrka ksywa 'Piedar”, swego kumpla, gangstera, tak, aby raz na zawsze zaprzestał swojej zbrodniczej działalności polegającej na szykanowiu publicznym, znieważaniu i wypisywaniu wrednych i debilnych paszkwilów będących z uwagi na naszą antypedofilską działalność prowadzoną w Polsce od 1983 roku podszytymi niewątpliwie pedofilskimi skłonnościami pana Dariusza Pietrka. W normalnym kraju, za takie zwalczanie antypedofilskiej organizacji jaką jest Antypedofilskie Bractwo Himawanti, Dariusz Pietrek razem z Marcinem Pietraszewskim już dano mieliby sądowy zakaz zbliżania się do dzieci  i młodzieży! Ale w Polsce widać policjanci śląscy są po stronie swoich gangsterów, zboczeńców seksualnych i idiotów trollujących w internecie oraz brukowcach pokroju Wyborczej czy Rzeczpospolitej.

    Za umarzanie spraw o usiłowanie zabójstwa kilku policjantów i prokuratorów powinno także już dawno siedzieć, a Dariusz Pietrek, Marcin Pietraszewski i Tadeusz Mynarski za pobicie Barbary Latoszek ze skutkiem śmiertelnym razem z ochraniającymi ich policjantami niech jak najszybciej trafią za kratki na dożywocie! Tam jest miejsce tych zboczonych gangsterów śląskich z Sekty Opus Dei!

    Antyfaszystowska Agencja Informacyjna

  • Korespondencja z pedofilskim dziennikarzem Wojciechem Wybranowskim z „Rzeczpospolitej”

    Korespondencja z pedofilskim dziennikarzem Wojciechem Wybranowskim z „Rzeczpospolitej”

    W dniu 3 stycznia 2011 Pan Wojciech Wybranowski, dziennikarz zawsze „na bani” i „na haju”, jak na brukowce przystało, napisał na adres w portalu Facebook oraz do kilku przypadkowych stron internetowych piszących o prześladowaniach Antypedofilskiego Bractwa Himawanti oraz Mohana Ryszarda Matuszewskiego kilka zapytań, pokazujących jego stan upojenia alkoholowego i delirki oraz stopień rozkładu mózgu po zaćpaniu i przepiciu sylwestrowym. Imbecylne pytania Wybranowskiego zaznaczono na czerwono dla podkreślenia nieuctwa i choroby mózgu Wojciecha, który widać czytać nie umie i nic z kilkunastu stron Bractw Himawanti nigdy nie czytał, ale pisać postanowił, jak to dziennikarska pijaczyna i ćpunek z sekty Opus Dei aka Fronda!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, zarówno Ryszard Matuszewski jak i Bractwo Himawanti prowadzi nadal zajęcia JOGI oraz szkolenia z tego zakresu, co może sobie pan wyczytać chociażby ze strony internetowej himavanti.org. Ale żeby to sobie wyczytać, trzeba się najpierw czytać nauczyć, dlatego polecam skończenie szkoły podstawowej, albo profesjonalną terapię pomagającą wyjść z analfabetyzmu! Też czytać umiem i widzę, że pan pytania swoje dla mnie wysłał po opublikowaniu pańskiego pedofilskiego paszkwila w pańskim internetowym brukowcu o nazwie „Rzeczpospolita” aka „Fronda” i „Wirtualna Polska”. Żwiadczy to o pańskim pustogłowiu i krańcowym stopniu katolickiego zidiocenia dogmatycznego czyli ideologicznego, którego pan nabył w niebezpiecznej sekcie Opus Dei i jej przybudówkach takich jak rzeczona faszystowsko-frankistowska Fronda. Czyniąc zadość pańskiej ciekawości uprzejmie informuję, że w zajęciach prowadzonych przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego można wziąć udział, jeśli posiada się już bardziej zaawansowany stopień umiejętności celem podjęcia kursu dla instruktorów jogi, medytacji, relaksacji oraz terapii duchowych dla ofiar przemocy, terroru, gwałtu i pedofilii katolickiej. Jeśli poćwiczy pan ze trzy lata, być może uda się panu zakwalifikować na bezcenny i profesjonalny program zajęć prowadzony przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego. W Polsce jest szacunkowo ponad 30 tysięcy klubów, grup i ośrodków jogi, medytacji, relaksacji, uzdrawiania, terapii duchowych i podobnych, a w około połowie z nich znajdziesz pan stosowne informacje, po odpowiednim czasie treningu i wykazaniu się umiejętnościami.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, Święte Bractwo Himawanti nie zmieniło nazwy, po prostu używa swoich nazw zamiennie, gdyż Bractwa Himawanti to proszę pana, netowego leniwca, bo ma pan to na wielu stronach w internecie wyraźnie napisane, federacja ponad 80-ciu organizacji, ruchów i zrzeszeń, które mają podobny profil działalności, w sumie bardzo wszechstronny. Od stycznia 1983 roku kiedy Bractwo Himawanti w Polsce na nowo powstało po okresie pewnego rozpadu, używamy nazw takich jak Antypedofislkie Bractwo Zakonne Himawanti, Święte i Błogosławione Bractwa Zakonne Himawanti – Ruch Ofiar Molestowanych i Gwałconych w Dzieciństwie przez Katolickich Księży Pedofilów czy Antypedofilski Ruch Społeczny Himawanti. Wystarczy poszperać na stronach internetowych takich jak himawanti.eu czy himavanti-wordpress.com aby sobie wszystkie te informacje znaleźć, ale widać ma pan zbyt mało krwi w alkoholu jak to u pijaczyn dziennikarskich bywa, takich jak pan, co najpierw publikują swojego marnego i debilnego paszkwila ze swych pedofilskich skłonności wyprodukowanego wśród spirytusowych oparów, a potem przysyłają pytania. Zresztą tych odpowiedzi ani pan ani pańscy poprzednicy pokroju bi-lesby pedofilskiej, alkoholiczki po rozwodzie, pozbawionej praw rodzicielskich Moniki Bartkowiak, nie raczycie nigdy opublikować. Część religijna jest dla chętnych, którzy po zgwałceniu przez księży katolickich lub przez zakonnice nie ma ochoty na uprawianie katolicyzmu, ale chcą być w jakiejś formie duchownymi, zatem mają okazję zostać kapłanami w tradycji wedyjskiej czy hinduistycznej. Powołanie, rzecz święta i gdzieś musi się realizować. Nie wszyscy mają ochotę na religię czy wiarę, zatem po terapiach mogą sobie spokojnie być ateistami albo antyklerykałami. Nam to nie przeszkadza. Ważne, żeby trauma tysięcy osób rocznie zgwałconych fizycznie lub psychicznie przez katolickie duchowieństwo została zredukowana, a dusze i pamięć uleczone.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, Bractwo Himawanti, antypedofilskie zresztą, co jest istotne, a przez bydło dziennikarskie pomijane w publikacjach, z innymi organizacjami hinduistycznymi nie posiada związków organizacyjnych. Staramy się jednak wszelką naszą konkurencję hinduistyczną taką jak Hare Krishna, Misja Czaitanya, Radha Krishna, Swami Tirtha, Ruch Sai Baba, Sagara Tirtha, Himalaya-Tirtha, Kriya Yoga czy Tantra Yoga tolerować bardziej niż pan i pańska sekta Opus Dei aka Fronda czy „Rzyćpospolita” katolicką konkurencję w postaci Świadków Jehowy, Zielonoświątkowców czy Kościoła Niebo. Z konieczności oczywiście wszystkie organizacje wyznaniowe hinduizmu, których jest ponad 10 tysięcy na świecie korzystają z dzieł takich jak Bhagavad Gita albo Kamasutra, zatem pewnie znajdziesz pan podobieństwa w postaci takich samych źródłowych tekstów hinduistycznych na portalach wielu bardzo różnych w rzeczywistości ugrupowań hinduistycznych. W Indii jest Dziesięć różnych nurtów religijności, a Bractwa Himawanti, antypedofilskie zresztą, o czym sobie pan popamiętasz, reprezentują tylko jeden z nich, zatem można powiedzieć, jest to jeden z dziesięciu typów duchowości i jogicznych terapii duchowych, jeśli o główne strumienie myśli filozoficznej chodzi. Jest nam najbliżej do wedyjskich wojowników związanych z Boginią Kali czyli do Bractwo Thuga. Popatrz w oczy Bogini Kali, a na pewno zrozumiesz, o ile masz pan czym rozumieć, bo każdy kieliszek spirytusu pozbawia pana kolejnych tysięcy neuronów, do myślenia koniecznych. Rozumiemy, że chciałby pan za jednym razem ustrzelić wszystkie ugrupowania hinduistyczne, ale tak łatwo to nie będzie, zresztą w ostatnich trzech latach przywędrowało do Polski z 15-cie nowych ruchów hinduistycznych, co oczywiście zwiększa konkurencję wśród ofert duchowych oraz terapeutycznych. Nam czyli Bractwu Himawanti bliższy jest Chrześcijański Kościół Leczenia Duchem Świętym „Niebo”, którego lider Bogdan Kacmajor zgromadził około 300 ofiar zgwałconych w dzieciństwie przez księży pedofilów i zakonnice pedofilki, a które wyleczył z pomocą terapii duchem świętym. A za to pedofilscy księża z pedofilskiego kościoła katolickiego i jego pedofilskich ośrodków antykultowych wsadzili pedofilską mendę eSBecką z UOP, żeby jego ten Kościół znieważać, lżyć i potępiać, bo się pedofilskim aktywistom pańskiego pokroju, tylko deczko starszym nie spodobał, bo nagłaśniał chucie księży seksualnie zboczonych z Maryją na ustach i penisach, którymi dziatwę dymali po plebaniach i oazach Światło-Życie czyli młodzieżówkach sekty Opus Dei. I w tym sensie panie Wojciech Wybranowski, bliżej nam do Kościoła „Niebo” niż do niektórych innych organizacji o hinduistycznym image, które odbierają nam część uczestników różnych zajęć, ale które musimy jakoś znosić.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, cieszę się, że podaje pan numer swojego telefonu, zatem pozwolę sobie zachęcić tutaj wszystkie ofiary pańskiego pedofilskiego paszkwila w pedofilskim brukowcu Rzeczpospolita aka Fronda zamieszczonym z okazji kolejnej rocznicy reaktywacji Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, aby te ofiary, któreś pan swoim kutaskiem pedofilskim i ryjem czyli mordą pedofilską oraz pedofilską klawiaturą od pańskich zbiorów pedofilskiej pornografii zaspermioną zachęcić aby na ten numer „697-770-451” składały reklamacje i do ucha ryknęły panu pedofilowi dziennikarskiemu z Frondy i Rzepy co o nim myślą!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, uprzejmie dziękuję panu za wyrazy pańskiego pedofilskiego poważania, których prawdziwy, czyli iście upiorny i diabelski charakter widać w publikacji pańskiego zawsze pedofilskiego brukowca o nazwie „Rzeczpospolita”. Wyrazy te, wszystkie, co pan tam nagryzmolił śmierdzą nie mniej ohydnie niż pański zawsze niedomyty kutas w ustach gwałconych przez pana dzieci i niemowląt!

    [A Oto i dalsza II część korespondencji!]:

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, nie jest to prawdą, bo chyba pański kolega od dymania dzieci niedomytym penisem z Katowic i Chorzowa, gangster PIEDAR czyli osławiony już Dariusz Pietrek tylko mógł nagadać panu takich bzdur. Jakoś przez ostatnie dwa lata, od grudnia 2008 nie przesłuchiwała mnie policja i to pomimo moich nalegań, aby zamknąć wreszcie tego śląskiego pedofila i jego mafię pedofilską z siedzibą w Katowicach i na Śląsku. Jak panu wiadomo, jeśli pan czyta cośkolwiek, Dariusz Pietrek jest zamieszany w zabójstwo Barbary L., antypedofilskiej działaczki z Zabrza i jeszcze nie został za to ukarany, ani jego trzej wspólnicy, którzy przez świadka zabójstwa zostali rozpoznani. I ma pan się tutaj czego bać, bo świadek pana także pamięta, podobnie jak pozostałych dwóch wspólników zabójstwa: Marcina P., oraz Tadeusza M. Z Wilamowic. To takie same alkoholiki i popaprańce z wojtyłowej mafijnej sekty Opus Dei, co już za Franco umiała tylko kraść, dzieci gwałcić i upijać się do nieprzytomności. W szczególności zatem w ciągu ostatnich trzech miesięcy nikt mnie nie przesłuchiwał, a jakby jakiś pański kolega pedofil z policji lub pedofil prokurator z pańskiej sekty Opus Dei chciał mnie przesłuchać, to dla oszczędności przypominam adres korespondencyjny w Polsce: Mohan Ryszard Matuszewski, P.O. Box 247, 44-100 Gliwice UP 1. Mój sekretarz odbiera pocztę i dostarcza do mnie, tak, że w ustawowych terminach na pewno poczta dojdzie. Tylko jak pan panie pedofilski dziennikarzu naśle na mnie swoich pedofilskich kumpli z policji czy prokuratury, to Bractwo Himawanti uprzedza, że wszystkie te pedofilskie ryje z sekty Opus Dei, Frondy i Effatha wejdą do historii razem z reklamą ich skłonności i pozostaną w internecie aż do końca jego istnienia, czyli przeżyją najpewniej pedofilów zainteresowanych gnębieniem nas ich policyjnymi represjami kutasów pedofilskich z waszych pedofilskich przybudówek w prokuraturach i komendach. Antypedofilskie Bractwo Himawanti zdążyło się już bowiem od początku kutasowych waszych prześladowań w 1996 roku rozpoczętych przez pedofila Izydora M, z Jasnej Góry, że tylko szumowiny ruchające dzieci atakują Bractwo lub Mohana i nikt więcej! Niestety w policji i prokuraturze jest statystycznie nie mniej ścierwa pedofilskiego niż w zawodzie: ksiądz katolicki!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, nie wiem jaki Pan cierpi na schizofrenię, ale wiem, że jakiś Pan Dariusz Pietrek leczy się regularnie po śląskich szpitalach psychiatrycznych, w Rybniku, w Toszku bywa i w Lublińcu. Znam to nazwisko proszę pana, wiem, że taki pacjent się leczy na schizofrenię paranoidalną, bo jako terapeuta spotykam się często z innymi terapeutami i rozmawiamy o co trudniejszych do wyleczenia pacjentach. Sporo policjantów i księży leczy się psychiatrycznie po szpitalach zamkniętych, a wśród podstarzałych zakonnic katolickich schizofrenia to prawdziwa plaga, bo co trzecia jest leczona psychiatrycznie na stałe i jest czego się wstydzić! Od 1981 roku, jeszcze zanim wstąpiłem do Antypedofilskiego Bractwa Himawanti prowadziłem kilkudniowe terapie dla alkoholików, narkomanów, ofiar przemocy i gwałtu, także w rozmaitych przychodniach, szpitalach oraz ośrodkach terapeutycznych. To mój zawód i nie wstydzę się tego, nawet jak mnie pedofilscy gangsterzy, producenci dziecięcej pornografii kazali przebadać kilka razy na głowę. Niestety trzy razy badania zlecane przez pańskich kumpli pedofilów i producentów pornografii z dziećmi oraz zwierzętami, w czym jak rozumiem po pańskiej publikacji pan gustujesz, unieważnił SĄD NAJWYŻSZY wyrokiem kasacyjnym! Zatem z punktu prawa nie tylko, że Mohan Ryszard Matuszewski nie ma żadnej choroby, ale też nie był badany, bo kasacja wstecznie potrafi skasować różne debilne pomówienia preparowane przez chorych na zboczenie seksualne do kochania się z dziećmi doodbytniczo, na jakie cierpisz pan i jaki PIETREK ze Śląska. Tym się różnimy panie dziennikarski pedofilu kochający pornografię na której psy i knury ruchają niemowlęta, że ja mówię o faktach, a pan cynicznie wciska jakieś idiotyzmy swoim czytelnikom, którzy jednak nie są tak cynicznie zboczeni jak pan i pańska sekta Opus Dei aka Fronda. Prawdą jest, że jestem zdrowy i czuję się dobrze, a w nielegalnym internowaniu przez pańskie sekciarskie pedofilsko-katolickie gestapo faszystowskie z Opus Dei w aresztach tego pedofilią księżych kutasów skażonego kraju – Polskiego Pedofilskiego Raju cierpiałem na klaustrofobię, ale na to jak mówi służba aresztowo-katolicka cierpią prawie wszyscy osadzeni w aresztach wydobywczych, stosowanych w Polsce nielegalnie zbyt długo na wzór pedofilsko-katolickiej inkwizycji rodem ze średniowiecza i sądów biskupich!

    Co istotne, to pański IDOL panie Wojtku Wybranowski, kapusto eSBecka z Poznania, szef i założyciel niebezpiecznej pedofilskiej sekty OPUS DEI przez prawie rok leżał w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, gdzie się leczył z urojeniowej psychozy lękowej o obrazie schizofrenii paranoidalnej, a potem uciekł z zakładu psychiatrycznego i założył sektę Opus Dei, znaną ze skandali ekonomicznych i seksualnych ala Ryszard Matkowski rabunek pół miliarda złotych z banków, którą to kasę przepieprzył w burdelach Rzymu, o czym pan sobie w Rzepie i Frondzie napisz solidnego paszkwila na uspokojenie pańskich spedofilałych nerwów!

    A i jeszcze z wrodzonej uprzejmości i kurtuazji zapytam pana panie Wojciechu Wybranowski grzecznościowo, jak tam w Tworkach było na wczasach? Przepustkę pan dostał na Nowy Rok, że paszkwile pan na mnie piszesz, czy uciekłeś pan znowu i policja pana szuka? Jesteś pan przed kastracją czy już po chemicznej kastracji. Chyba gorzej panu, jak rozumiem z pańskiej publikacji w Rzeczpospolitej i na FronT|TTdzie. Rozumiem nienawiść pedofilów do mnie, że trochę cierpią przy kastracji, ale to jest zdrowsze dla tysięcy dzieci rocznie, choć staram się rozumieć pański ból! Zostały już panu tylko te filmy porno z dziećmi i knurami… Jaka wiara tacy wyznawcy. Osiem milionów alkoholików, dwa miliony narkomanów.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita” aka Fronda, uprzejmie odpowiadam, że nie byłem aresztowany za groźby karalne pod adresem herszta pedofilskiej sekty KANA z Katowic, a przynajmniej nic o tym jeszcze nie oficjalnie nie wiem. Otóż kiedy pan szef śląskich producentów pornografii dziecięcej, podejrzewany o brutalną pedofilię zakrystialną Dariusz Pietrek ksywa „Piedar”, kumpel i wspólnik „Krakowiaka” oskarżył mnie o groźby karalne gibałem areszt i pieski zwane policjantami, kumple gangstera „Piedara” przyszły mnie aresztować na adres aresztu w którym przebywałem. Tak psy, kumple mafiosa śląskiego biznesu pedofilsko-pornograficznego jak i gady aresztowe były zaskoczone, że policja przychodzi do aresztu i chce kogoś zatrzymać, aby wystąpić do sądu o areszt tymczasowy. Pewnie pan jako pedofil dziennikarski wódką i marychą zawsze zaćpany oraz nawalony jak perszing, nie wiesz czym się różni zatrzymanie od aresztowania, ale nie to już panu pańscy pedofilscy koledzy policjanci co dymają razem z panem dzieci w pedofilskich burdelach wyjaśnić raczą! Uśmialiśmy się przy tym, ja i gady, a psy na smyczy i żołdzie Dariusza Pietrka były wnerwione. Aresztanta nie mogły ani zatrzymać ani aresztować. Ani przesłuchać, bo odmówiłem wyjścia z celi bez pisemnego nakazu prokuratora, który pechowo akurat był na urlopie. Jaja w tej katolicyzmem spapranej Polsce słynnej z mafii pornopedofilskich na Śląsku, w Bydgoszczy, Poznaniu, Gliwicach i Warszawie. Psy z pietrkowej komendy mogły w takiej sytuacji zrobić pałąk się wysrać albo podnieść łapkę i podlać murek pierdla. Tak to do aresztowania nie doszło, a pan gangster Piedar, niech tam Pierdół nie wciska, bo go w Rybniku albo w Toszku na stale zamkną! I co ważne Sąd umorzył postępowanie aranżowane przez gang Dariusza Pietrka z uwagi na wyniki Kasacji w innej sprawie, podobnie idiotycznie spreparowanej przez inne osoby z tego samego pedofilskiego gangu producentów pornografii z dziećmi i zwierzętami. Nie lubią mnie pieprzące dzieci zboczki, to jest pewne!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, cieszę się, że podaje pan swój email, zatem pozwolę sobie zachęcić tutaj wszystkie ofiary pańskiego pedofilskiego paszkwila w pedofilskim brukowcu Rzeczpospolita aka Fronda zamieszczonym z okazji kolejnej rocznicy reaktywacji Antypedofilskiego Bractwa Himawanti, aby te ofiary, któreś pan swoim kutaskiem pedofilskim i ryjem czyli mordą pedofilską oraz pedofilską klawiaturą od pańskich zbiorów pedofilskiej pornografii zaspermioną zachęcić aby na ten email „w.wybranowski@rp.pl” składały reklamacje i do skrzynki emailowej ryknęły panu pedofilowi dziennikarskiemu z Frondy i Rzepy co o nim myślą!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Szanowny panie Wojciechu Wybranowski z brukowca „Rzeczpospolita”, uprzejmie dziękuję panu za wyrazy pańskiego pedofilskiego poważania, których prawdziwy, czyli iście upiorny i diabelski charakter widać w publikacji pańskiego zawsze pedofilskiego brukowca o nazwie „Rzeczpospolita”. Wyrazy te, wszystkie, co pan tam nagryzmolił śmierdzą nie mniej ohydnie niż pański zawsze niedomyty kutas w ustach gwałconych przez pana dzieci i niemowląt!

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Ryszard Matuszewski 4 styczeń o 13:26

    Poczytaj sobie trochę w internecie, leniu z sekty Opus Dei, zawsze pedofilskiej!

    Linki:

    Strona indyjska Himawanti (http://himavanti.org/)
    Forum warszawskie Himawanti (http://himavanti.pun.pl/)
    Grupa dyskusyjna Himawanti na Yahoo (http://groups.yahoo.com/group/HIMAWANTI-OM/)
    Strona prywatna Himawanti na wordpress blog (http://himavanti.wordpress.com/)
    Blog prywatny Janusza na wordpress (http://himawanti108.wordpress.coml/)
    Prywatny blog Janusza na serwerze blox.pl (http://prawdziwyhimawanti.blox.pl/)
    Strona prywatna o Mistrzu Lalita Mohan Baba-Dżi (http://lalita-mohan.webs.com/)
    Strona prywatna Kapalidevi o Himawanti (http://www.freewebs.com/himawanti/)
    Album indyjski Himawanti na Picasa (http://picasaweb.google.pl/HIMAWANTI.SANGHA/)
    Prywatna strona o represjonowaniu Bractwa w Polsce (http://bractwo-himawanti.webs.com/)
    Amerykańsko-Polska strona o represjonowaniu Guru (http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/)
    Filmy Himawanti na YouTube (http://www.youtube.com/user/LalitaMohanBabaji108)
    Grupa Himawanti na Facebook’u (http://www.facebook.com/group.php?gid=340839768920)

    A i mam do ciebie zwyrodnialcu z pedofilskiej mafii kilka pytań:

    1. Ile dzieci dymasz tygodniowo pedofilska kanalio z Rzeczpospolitej?
    2. Czy „Rzeczpospolita” to w całości opusdeistyczna pedofilska sekta?
    3. Czy to prawda, że łowisz dzieci, Galerianki na Placu Trzech Krzyży i jesteś w zarządzie Polskiej Mafii Pedofilów?
    4. Czy korzystałeś z usług seksualnych w pedofilskich burdelach pedofilskiej mafii śląskiej Dariusza Pietrka?
    5. Czy Naczelny „Rzeczpospolitej” jest dyrektorem złodziejskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei?
    6. Która tam kanalia pedofilska z sekty Opus Dei zleciła ci w rocznicę powstania Antypedofilskiego Bractwa spreparowanie z gruntu kłamliwego i oszczerczego paszkwila pedofilskiego?
    7. Czy w pisaniu oszczerstw motywowały tobą twoje nieleczone psychiatrycznie skłonności pedofilskie do dzieci i niemowląt?

    Z poważaniem

    Przedstawicielstwo Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti
    Założonego w Polsce w dniu 3 stycznia 1983 roku.

    Opiekunowie profilu Lalita Mohana
    Angelika i Thomas Burton


    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Ryszard Matuszewski 4 styczeń o 14:05

    Zapłacicie Mohanowi odszkodowanie, pedofilska sekto w Rzeczpospolitej!

    http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/nauka_pedofilskiej_religii,670,,list.html

    Ryszard Matuszewski
    www.ryszard-matuszewski.com
    Ryszard Matuszewski – jego przesladowania przez faszystowski rezim Polski i antysektowe agendy inkwizycji.

    Profil Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie odpowiada pedofilskiemu dziennikarzowi:

    Ryszard Matuszewski 4 styczeń o 14:12

    A Tobie dewiancie z pedofilskiej mafii nawet Tuskowa kastracja nie pomaga? Co? Do kastracji się zgłoś jeszcze raz zboczku seksualny bzykający dzieci, opusdeistyczna szumowino i usuwaj te oszczerstwa wyssane z twojego pedofilskiego penisa!

    I na tym jak na razie koniec jest uprzejmej wymiany poglądów pomiędzy internetowym profilem dziennikarza z pedofilskiej sekty Opus Dei, a profilem założonym dla obrony Mohana Ryszarda Matuszewskiego – najbardziej znanego w Polsce terapeutę osób gwałconych oraz molestowanych w dzieciństwie ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek.

    Na wieczną pamiątkę pedofilskich zbrodni Kościoła katolickiego w Polsce i na świecie.

    Z uwagi na brak odpowiedzi i histeryczną, paranoidalną reakcję ze strony dziennikarza Rzeczpospolitej, Wojciecha Wybranowskiego należy sądzić, że postawione mu w siedmiu pytaniach zarzuty są poprawne i coś jest na rzeczy.

    Redakcja portalu i Ruch Ofiar Księży w Polsce

    Antypedofilskie Bractwa Zakonne Himawanti
    Ruch Ofiar Gwałconych w Dzieciństwie przez
    Katolickich Księży Pedofilów i Zakonnice Pedofilki

    Koordynatorzy Krajowi:
    Angelika i Thomas Burton

  • Jak niebezpieczna sekta Opus Dei i jej członek Wojciech Wybranowski zwalczają Antypedofilskie Bractwo Himawanti w Rzeczpospolitej i na Facebooku!

    Jak niebezpieczna sekta Opus Dei i jej członek Wojciech Wybranowski zwalczają Antypedofilskie Bractwo Himawanti w Rzeczpospolitej i na Facebooku!

    – Uwaga, to niebezpieczna sekta – ostrzega pedofilny Dariusz Pietrek, szef Pedofilskiego Centrum Psychomanipulacji i Prania Mózgów Dzieci w Katowicach i Chorzowie na Śląsku.

    Wojciech Wybranowski - sekta opus dei

    Rzeczpospolita napisała, piórem Wojciecha Wybranowskiego z zawsze niebezpiecznej satanistyczno-kościelnej sekty Opus Dei, że „Bractwo Zakonne Himawanti działało aktywnie w Polsce na przełomie lat 90-tych i początku wieku.”

    — To prawda, ale nie cała. Bractwo bowiem skupia głównie ofiary przemocy domowej, gwałtu, molestowania seksualnego w tym ofiary gwałcone przez licznych w Polsce i na świecie księży pedofilów i zakonnice pedofilki! Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, o czym członek sekty Opus Dei Wojciech Wybranowski zapomniał napisać, działa oficjalnie od stycznia 1983 roku i zrzesza tysiące ofiar księży oraz zakonnic katolickich, chociaż nie wszyscy członkowie są po aż tak drastycznych przejściach! Niektórzy byli terroryzowani przez parafialne bojówki faszystowskiej inkwizycji wojtyłowej, w składzie ksiądz pedofil, mamusia i tatuś – chorzy psychicznie na wojtylizm wadowicki, zwalczali medytowanie z Buddą lub Kryszną, a przy okazji molestowali, stosowali przemoc, terror psychiczny, pozbawiali godności, niszczyli materiały o Jodze, Ajurwedzie, Tantrze, jak to czubki psychicznie chore, obłąkane przez wynaturzoną pedofilią i rozbojem ideologie katolicką, kościelno-wadowicką! I dlatego są ofiarami katolickiej sekty, zawsze niebezpiecznej, i jej zwyrodniałych bojówek, jak sekta Opus Dei, sekta dominikańska, a i wiele innych, jak sekta Radiomaryjców.

    Członek sekty Opus Dei w opusdeistycznym organie prasowym skażonym pedofilozą i pedofilią jakim widać jest Rzeczpospolita powtarza szereg inkryminujących i znieważających Swami Mohana Ryszarda Matuszewskiego oszczerstw oraz bzdur wyssanych z pedofilskich kutasków członków sekty Opus Dei wszystkich stopni i jej przybudówek pokroju Pietrkowej podsekty KANA znanej ze szczyny, od Katowic i Chorzowa aż do Pszczyny.

    Wojciech Wybranowski – członek faszystowskiej jak powszechnie wiadomo sekty Opus Dei ubolewa, że Mohan Ryszard Matuszewski:  „Teraz szuka sympatyków i wyznawców na portalach społecznościowych. Założył i prowadzi na popularnym, zwłaszcza wśród młodych, portalu Facebook dwa konta [w rzeczywistości sympatycy i uczniowie założyli, jak siedział w areszcie katolickiego gestapo cuchnącego papieską inkwizycją i smrodem z Wadowic]. Jedno mające charakter osobistego profilu, drugie organizacyjne – Himawanti [w rzeczywistości jest aż pięć kont zwanych fanpejdżami i świetnie się reklamują]. Jak zapowiada, ma to być grupa poświęcona kulturze duchowej i naukom mistrzów mądrości Dalekiego Wschodu, medytacji, jodze, tantrze oraz terapii ofiar przemocy, terroryzmu państwowego, gwałtu i pedofilii.” Wstawki w nawiasach kwadratowych od komentarów z portalu.

    — Aj waj, panie propedofilski Wojciechu Wybranowski, sympatyku księży maczających kutasy w ministrantach, i panu to tak bardzo przeszkadza, że aż w imieniu swojej pedofilskiej sekty Opus Dei musisz pan paszkwile pisać? Nie podoba się i boli, że ofiary księży mają fachowe terapie? A, i pewnie zaczną mówić głośno i domagać się odszkodowań od pedofilskiej sekty z siedzibą w Watykanie.

    Jak pisze Wojciech Wybranowski z sekty Opus Dei o profilach na Facebooku: „Szczególnie pomagamy ofiarom gwałconym w dzieciństwie przez księży pedofilów. Psychologia tantry i jogi jest szczególnie pomocna w terapii ofiar przemocy, terroru i gwałtu” – reklamuje się Himawanti na Facebooku. – To niepokojące. Jeszcze kilka lat wcześniej Himawanti werbowało, oferując kursy jogi, teraz werbuje pod innym pretekstem – mówi propedofilski kolega Wojciecha Wybranowskiego  niejaki Dariusz Pietrek z podsekty KANA w strukturze nazioli krzyżackich z Opus Dei.”

    — Pewnie nie zauważyli biedacy w sekcie Opus Dei i Rzeczpospolitej, że Antypedofilskie Bractwo Himawanti od początku do terapii duchowych ofiar księży pedofilów rekomenduje i oferuje zajęcia jogi, relaksacji oraz medytacji. Ofiary Kościoła katolickiego, brutalnie gwałcone przez księży mają bowiem często potrzeby duchowe, ale katolicyzm już ich nigdy nie zaspokoi… STOP KOŚCIELNEJ PEDOFILII! STOP KOŚCIELNEJ PRZEMOCY NA DZIECIACH!

    Wojciech Wybranowski kłamie wypisując brednie pokroju: „Jak dowiedziała się „Rz”, w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach jeszcze w 2009 roku prowadzono śledztwo dotyczące przestępstw popełnionych przez Himawanti. – Ustalę, czy jakieś postępowanie dotyczące tej grupy jest prowadzone również obecnie – zapowiada podinspektor Andrzej Gąska z katowickiej policji.” — To panie Wojciech Wybranowski z sekty Opus Dei, znanej z wymordowania 300 tysięcy Hiszpanów podczas waszej frankistowskiej dyktatury, czemu w owym 2009 nikogo z Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti żadna policja nie przesłuchiwała? Był to rok wyjątkowo spokojny, baliście się bowiem swoimi pedofilskimi kutasami się odzywać w waszych brukowcach opusdeistycznej „świętej czarnej mafii”. STOP PEDOFILOM W POLICJI PAŃSTWOWEJ!

    Wojciech Wybranowski twierdzi głupawo w swej propedofilskiej cieczce, że „Święte Bractwo Zakonne Himawanti (w Polsce od niedawna używa nazwy Bractwo Antypedofilskie Himawanti) odwołuje się do północnoindyjskiego kultu śiwaizmu. Powstało w 1983 r.” — Otóż panie Wojciechu Wybranowski, sympatyku czy wyznawco pedofilizmu stosowanego dzieciom doodbytniczo w katolickim kościele przez księży i działaczy parafialnych, nazwa używana od 1983 roku w Polsce to: Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, Święte i Błogosławione Stowarzyszenie Ofiar Gwałconych w Dzieciństwie przez Katolickich Księży Pedofilów i Zakonnice Pedofilki. A że nazwa taka długa jest na różne sposoby skracana z tendencją do usuwania słowa „Antypedofilskie” przez dziennikarskich zboczków, to już nie jest nasza wina.

    Wojciech Wybranowski z zawsze pedofilskiej sekty Opus Dei wypisuje takie bzdury: „W Polsce taką grupę Matuszewski założył w 1994 r. Rok później ogłosił się prorokiem i przybrał imię Lalit Mohan. Grupa nigdy nie została oficjalnie zarejestrowana w Polsce. Wnioski o wpis Bractwa Himawanti do rejestru związków wyznaniowych były trzykrotnie (w 1996, 1997, 2003 r.) odrzucane przez MSWiA. Guru o utrudnianie rejestracji oskarżał Kościół katolicki. W 1996 r. wysłał list, w którym groził, że w okresie szczytu pielgrzymkowego dokona zamachu na klasztor na Jasnej Górze. Został skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.”

    Tak głupi jest opusdeistyczny nawiedzony prorok pedofilizmu z Opus Dei, że nie zauważył iż Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti, zostało założone w 1983 roku w styczniu, a wystarczy zajrzeć na jedną ze stron Bractwa aby mieć rzetelne dane. I znów trzeba powiedzieć, że Pan Mohan Ryszard Matuszewski w 1996 roku jedynie zrobił zlot ofiar gwałconych przez księży pedofilów w Częstochowie z okazji maryjnego święta, a wcześniej był w Szwajcarii na obozie duchowym. Na dorocznym Zlocie Ofiar Księży Pedofilów było zaś jakieś 120 osób na bieżącej terapii ofiar z samej diecezji częstochowskiej, jednej z najbardziej pedofilskich, że aż biedny Dawid W. musiał zaszlachtować swego oprawcę, księdza pedofila, co go przez lata gwałcił z pomocą rodziny i całej zboczonej seksualnie wsi. O demonstracji ofiar księży zawiadomiony był prawidłowo Urząd Miejski, a policja napadła i po zatrzymaniu w komendzie zwanej Trójkątem pobiła oraz okradła Naszego Pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego! Za organizowanie zlotu i demonstracji pedofilskim jak widać paulinom pod nosem, o co wściekły był jasnogórski zakonnik pedofil Izydor M.

    Wojciech Wybranowski - faszystowskie pozdrowienie sieg heil

    Propedofilski opusdeista Wojciech Wybranowski w brukowcu sekty Opus Dei pisze: „Rok później grupa wysłała do działaczy organizacji zajmujących się problemem destrukcyjnych sekt listy z wyrokami śmierci.” —Cóż rok później nic się szczególnego nie działo, a przy okazji, Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti nie jest sektą, tylko pierwszym w Polsce ruchem społecznym zrzeszającym ofiary księży pedofilów i zakonnic pedofilek, zatem panie propedofilski Wojciechu Wybranowski z sekty Opus Dei, radzimy zaglądać do słownika. Bractwo od niczego nie odpadło, ani w niczym nie jest stronnictwem politycznym jak faszystowska pańska, destrukcyjna i szkodliwa społecznie sekta Opus Dei! Warto poznawać jak politologicznie kłamią dziennikarze opłacani przez sektę Opus Dei – Zło w Kościele!

    Wojciech Wybranowski z sekty Opus Dei kłamie sobie dalej tak: „W 2002 r. Matuszewski został ponownie zatrzymany przez policję. Tym razem, jak wykazało śledztwo, miał planować zamach na papieża Jana Pawła II.” — problem w tym panie Wojciech Wybranowski, że śledztwo NIC nie wykazało, a KASACJA zwolniła pana Ryszarda Matuszewskiego do domu! Ale świnki pedofilskie z sekty Opus Dei, takie jak niejaki Wojciech Wybranowski z Rzeczpospolitej dalej powtarzają swoje debilne i paszkwilne plugawe wymysły oraz pomyje.

    Działacz pedofilskiej mafii Wojciech Wybranowski snuje znów fantazje: „W 2003 r. został ponownie skazany. Tym razem na trzy lata więzienia za napaść na byłą członkinię sekty.” — Wojciech Wybranowski jako pedofiluś sympatyk i ideolog kościelnego pedofilizmu zapomniał tylko napisać, że wyrok był nieprawomocny, a apelacja wywaliła idiotyczne wymysły Opusdeistycznej lesbuni lubiącej seks z dziećmi do kosza na śmieci, bo Pana Mohana oskarżała członkini sekty, owszem, ale sekty Opus Dei, czyli papieskie gówno z Bydgoszczy, była prostytutka, Bożena Rewald!

    Wojciech Wybranowski snuje dalej swe propedofilskie fantazje: „Sześć lat później ludzie „Mohana” umieścili m.in. w Internecie apele z wezwaniem do napaści na dom Dariusza Pietrka. – Sprawą zajęła się policja, „Mohan” został ponownie zatrzymany, ale okazało się, że nic mu nie grozi, bo został uznany za niepoczytalnego – zaznacza Pietrek. Listy z wyzwiskami i pogróżkami otrzymują od Himawanti także inni działacze organizacji zajmujących się problematyką sekt. – Przyszło kilka e-maili z pogróżkami i dość obscenicznymi wyzwiskami, z żądaniem, byśmy usunęli z naszych stron informacje o Himawanti – usłyszeliśmy w stowarzyszeniu Effatha pomagającym ofiarom sekt.”

    — Aj waj, panie Wojciech Wybranowski z faszystowskiej i złodziejskiej znanej ze skandali finansowych i pedofilskich sekty Opus Dei, czas panu przypomnieć, że sekta Effatha należy właśnie do najniebezpieczniejszych organizacji terrorystycznych na świecie, a Effatha po arabsku to to samo co Al-Fatha. Czy pan Wojciech Wybranowski został terrorystą, hamasowcem? A sześć lat później od 2003 roku to rok 2009, w którym akurat propedofilski Dariusz Pietrek miał kilka spraw sądowych za pedofilię i za publiczne znieważanie Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti. Zaiste, to Dariusz Pietrek lubiący dziwnie pracę z dziećmi przy kilku zarzutach o pedofilię był w 2009 roku sądzony, jako gangster, bandyta i pedofil! Niektóre sprawy jeszcze trwają!

    Wojciech Wybranowski z sekty Opus Dei pieprzy i pieprzy, bez sensu, jak to pedofile netowe podrywające dziatwę na gadkę szmatkę i kasiorę: „Działacze organizacji antysekciarskich przekonują, że aktywnością Himawanti w Internecie powinna się zająć policja. – Znów się uaktywnił? Sprawdzę u kolegów z kryminalnego, czy prowadzą jakieś działania, ale jeśli tak, będzie to objęte tajemnicą śledztwa – zaznacza podkomisarz Marek Słomski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach. To w tym mieście mieszka „Mohan”. Sam Matuszewski nie odpowiedział na pytania „Rz” przesłane mu za pośrednictwem e-maila i poczty facebookowej.”

    — Hmm, skoro na usługach pedofilskiej mafii czyli sekty Opus Dei w tym ludzi pokroju Dariusza Pietrka jest jakiś komisarz Marek Słomski, trzeba publicznie zapytać policję w Gliwicach na Śląsku, czy ów komisarz też jest kuta…, znaczy członkiem sekty Opus Dei jak jego mocodawcy i czy lubi kuta…, znaczy członkiem bzykać dzieci doodbytniczo jak jego zboczeni seksualnie mocodawcy, którzy zlecili mu przeprowadzenie jakiegoś kolejnego pedofilskiego ataku na święte i błogosławione Antypedofilskie Bractwa Zakonne Himawanti.

    Pan Mohan panie Wojciech Wybranowski nie odpowiedział panu na pytania, ponieważ obsługą stron i emaili Bractwa zajmuje się zespół złożony z około 30-tu fachowców, a pan jak chce porozmawiać powinien „Guru” zaprosić do domu. A co, i do koperty wrzucić „Co Łaska”, a czemu nie? W pańskiej sekcie oddaje się całe majątki, a Pan Mohan Ryszard Matuszewski, bierze, ale tylko co łaska, za swoje bezcenne i bardzo profesjonalne usługi terapeutyczne!  Może pan pogadać ale o tym ilu biskupów i księży zorało panu odbyt i gardło, członkiem, rzec oczywista, i możesz pan panie Wojciech Wybranowski dostać zalecenia do terapii dla ofiar przemocy seksualnej w katolickiej sekcie. Chyba, że pan to lubisz, to wtedy terapia panu niepotrzebna, ale nie wszyscy lubią przymusowe molestowania na zakrystiach i plebaniach! Ach i trzeba czekać ze 14 dni na odpowiedź, a nie pisać emaili z datą po opublikowaniu debilnego paszkwila ala Opus Dei w gównianym brukowcu gazetowym!

    Jak ci się komisarzyku Marku Słomka z KMP Gliwice nie podoba działalność Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti, to poddaj się profilaktycznej kastracji, bo jesteś i będziesz zawsze podejrzewany o ZBOCZENIE SEKSUALNE do dzieci! A i dzieci w internecie przed takim jak Wojciech Wybranowski ostrzegać trzeba, w ramach profilaktyki! Dziennikarz i skeanhed Wojciech Wybranowski to znany opinii publicznej przestępca kryminalny, który w maju 1997 roku przed teatrem Champs-Elysees w Paryżu dokonał zamachu na życie Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego podczas jego oficjalnej rządowej wizyty w Paryżu. Zamach na główę Państwa Polskiego, to czyn zdradziecki, a utwardzane jajka i kamienie którymi rzucał mogły zabić Prezydenta Polski na którego głosowała jednak większość wybroców. Zapewne na polecenie swojego mentora z redakcji radiomaryjnego „Naszego Dziennika” będącego organem niebezpiecznej toruńskiej sekty. Terrorysta zamachowiec Wojciech Wybranowski mieszka w Poznaniu, a właściwie to ukrywa się w Poznaniu, zarówno z powodu choroby alkoholowej na którą cierpi z powodu obrzydliwego katolickiego winopilstwa, a także przed alimentami po jakiejś niedoszłej byłej żonie, a w zasadzie konkubinie, albo po kilku kobietach, które sprofanował w przerwach od pedofilizmu, a one nie chciały z nim żyć, bo może jednak poznały już jego niebezpieczne zamiłowania.

    Pan Wojciech Wybranowski jest także kryminalistą prawomocnie skazanym za publikowanie oszczerstw i pomówień naruszających dobre imię i godność Tomasza Piątka. W uzasadnieniu sąd apelacyjny w II instancji w Warszawie zwrócił uwagę, że zamiast argumentów autor stosował ataki personalne. Wydawca tygodnika „Do Rzeczy” musiał zapłacić 10 tysiecy zł zadośćuczynienia i ponad 3 tysiące zł kosztów sądowych oraz opublikować przeprosiny. Takie skłonności kryminalne Wojciecha Wybranowskiego pokazują, że może być niebezpiecznym paranoikiem, bo akurat chorzy psychicznie na paranoję często stosują pomówienia i oszczerstwa, które pasują im do ich urojeń, w miejsca gdzie nie mają żadnych argumentów ani faktów na poparcie swoich chorobowych tez. Znajomi z poznańskiej dzielnicy sugerują jednak, że może to być paranoja alkoholowa w przebiegu winomszalnej choroby alkoholowej z urojeniami. Rzekomy stan kawalerski zwany teraz singlem, to często rozpusta seksualna jako grzech, oprócz pijaństwa, ale też mogą być skłonności propedofilskie, które łatwiej jest ukrywać przed bliskimi, jeśli się ich nie ma, bo żyje się bez rodziny, bez żony, z dala od dzieci, które są po domach dziecka lub z samotnymi porzuconymi mamusiami.

    Takie to nam pokolenia wyrosły po upadku Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zwanej w skrócie PRL (Pe-eR-eLem). Śmieszni są tacy chorzy psychicznie na urojenia antykomuniści radykalni, co w PRL i po 1989 roku, a nawet w 1997 roku zwalczali komunizm, który jakoby był dla nich jakimś zagrożeniem, chociaż w Polsce Ludowej nie było ustroju komunistycznego, nawet nie próbowano takowego budować, a Polska Partia Komunistyczna była nielegalna i zakazana przez cały okres istnienia PRL. W jakim ustroju, jeśli o PRL chodzi, mogło być tak, że komuniści działali w podziemiu, byli nieliczni, a Partia Komunistyczna była zakazana, podczas gdy w USA jest kilkadziesiąt partii, ruchów i organizacji komunistycznych? Tego sprawcy przestępstw rozboju i zamachu na życie Prezydenta Polski pewnie nie są w stanie pojąć, bo na historii zawsze wagarowali, a jedynie kamieniami i specjalnie utwardzanymi jajkami lubią napadów dokonywać w celach zbójeckich. Wojciech Wybranowski został skazany za zamach we Francji na trzy miesiące więzienia, jednak fama międzynarodowego niebezpiecznego terrorysty już pozostanie w życiorysie.

    I to już tyle o pedofilskiej publikacji w pedofilskim jak widać dzienniku Rzeczpospolita skorumpowanym przez propedofilskich dziennikarzy z sekty Opus Dei, siedliszcza wszelkiego zła, inkwizycji, złodziejstwa i łajzowatej pedofilii katolickiej. Dobrze, że taka sekta jak Opus Dei to tylko mały ciemny dołek, marny acz bolesny i śmierdzący wrzód na dupie katolickiego kościoła. Z czasem dowiadujemy się też o związkach wielu polskich dziennikarzy z mafią pedofilską Jeffreya Epsteina, a to jest bardzo ciekawe i czekamy aż polecą pedofilskie łby plugawego dziennikarstwa brukowego…

    Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti
    Ruch Ofiar Gwałconych w Dzieciństwie przez Katolickich Księży Pedofilów i Zakonnice Pedofilki

    Koordynatorzy Krajowi:
    Angelika i Thomas Burton

  • Dariusz Bojda prześladowany w Krakowie

    Dariusz Bojda prześladowany w Krakowie

    Pedofilski Akt Oskarżenia w Krakowie

    Taka surrealistyczna poezja – miał nadzieje Dariusz Bojda – powstawała tylko w umysłach prawdziwych surrealistów (grubo przed II wojną). Strzępki porwanych gazet, na chybił trafił wyciągane z kapelusza, tworzyły niepokojące i intrygujące wiersze. Wielu współczesnych surrealistów okazuje się bawić tą metodą do dzisiaj, czego przykład zamieszczam. Niestety zamiast gazet dostajemy porwane na strzępy szare komórki a kapelusz zastąpił pusty łeb.

    Poniższy tekst pokazuje jak homoseksualnie pedofilski „psycholog” z Aresztu Śledczego Kraków Montelupich Ryszard Janczur znęca się nad osobami o których sam napisał boyloverski czy może pedofilski paszkwil. Areszt na Montelupich to ten sam areszt, gdzie zagłodzono na śmierć Rumuna, zwyczajnie go mordując, bo zamiast lekarzy na dyżurach w izbie chorych jest PSYCHIATRA czyli aresztancki psychol, kumpel Rysia Janczura. Pan Dariusz Bojda jest jedną z setek ofiar Ryszarda Janczura – psychologa czy raczej psychopaty więziennego na etacie resortu więziennictwa! Kto nie obciągnie – mówią więźniowie z Monte – ma opinie psychola… Prawda.

    Prokuratura Śródmieście Wschód, Kraków.

    Sygn. Akt XIV k 744/09/5

    Akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi Bojdzie (poecie) o przest, a zrt. 190 paragraf 1k.k.

    Oskarżam:

    Dariusza Bojdę, s. Romana i Hildegardy z d. Cieślar, ur. 7 października 1967 roku w Brennej, odbywającego karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w Cieszynie, obywatelstwa polskiego, o wykształceniu średnim, rozwiedzionego, ojca trójki dzieci w wieku 21, 18 i 4 lat, bez zawodu, bez pracy, utrzymującego się z pisania wierszy (prokuratura widocznie nie uznaje pisania wierszy za pracę), bez majątku (k.50-51, 70-71, 76-78), karanego (k. 36-37), odbywającego karę pozbawienia wolności orzeczoną wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa – Nowej Huty w Krakowie Wydział II Karny o sygn. II K 1598/06/N, przebywającego w Zakładzie Karnym w Cieszynie przy ul. Bolesława Chrobrego 2,

    o to, że:

    w dniu 20 października 2008 r. w Krakowie kierował groźby pozbawienia zdrowia i życia wobec Ryszarda Janczura, które to groźby wzbudziły w pokrzywdzonym uzasadnioną obawę, iż zostaną spełnione, tj. o przestępstwo z art. 190 paragraf 1 k.k.

    Na podstawie art. 24 paragraf 1 k.p.k. i art. 31 paragraf 1 k.p.k. sprawa niniejsza podlega rozpoznaniu przez Sąd Rejonowy dla Krakowa – Śródmieścia w Krakowie Wydział XIV Karny w postępowaniu zwyczajnym.

    Uzasadnienie

    k. 1-2 – W dniu 21 października 2008 r. w Prokuraturze Rejonowej Kraków – Śródmieście Wschód w Krakowie Ryszard Janczur złożył ustne zawiadomienie o przestępstwie popełnionym na jego szkodę. Zeznał, iż w dniu 20 października 2008 r. w swojej skrzynce otrzymał list z groźbami pod jego adresem.

    W sprawie tej przeprowadzone zostało, śledztwo, nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową Kraków – Śródmieście Wschód w Krakowie, w toku którego – na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, a szczególności zeznań świadka Ryszarda Janczura (k 1-2), opinii sądowo-psychiatrycznej (k. 98-99) oraz wyjaśnień oskarżonego Dariusz Bojdy (k. 50-51) – ustalono następujący stan faktyczny.

    k. 1-2, 6 – W dniu 20 października 2008 r. Ryszard Janczur znalazł w swojej skrzynce pocztowej list wysłany z Opola. Nadawcą listu był Dariusz Bojda odbywający karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w Opolu. W liście tym znalazły się treści, które Ryszard Janczur odebrał jako groźby pod jego adresem. Autor listu – Dariusz Bojda użył sformułowań:

    „Ja ci dam test Rorschacha. Ja Ci dam wywiad kliniczny w oparciu o zmyślenia, urojenia i niczym niepoparte brednie w aktach. Ty lepiej zastanów się czy warto było – bo nic chłopcze, w naturze nie ginie. (…) Ja Ci wszystko dam. Bądź pewien odwdzięczę się w imieniu własnym, w imieniu moich bliskich. Zasłużyłeś na pomnik. Solidny pomnik Janczura. Ja Ci dam więcej, niż potrafisz sobie wyobrazić z plam atramentowych. Ja Ci dam takie plamy, że nie pomogą chlorowe wybielacze. Vanisch, też nie pomoże. Żaden Vanisch. (…) Ja Ci przyrzekam dać do syta, do oporu. Twój do końca – Darek Bojda”.

    Treści zawarte w liście Ryszard Janczur, jako psycholog kliniczny, który będąc biegłym Sądu Okręgowego w Krakowie przeprowadził badanie Dariusz Bojdy, odebrał, jako groźby kierowane pod jego adresem i które to groźby wzbudziły w nim obawę, że zostaną spełnione (jakie groźby? Nie pada ani jedno słowo o zabiciu, czy powyrywaniu rąk czy nóg z dupska).

    k. 66-68 W dniu 23 czerwca 2005 r. zgodnie z postanowieniem Prokuratury Rejonowej Kraków – Nowa Huta w Krakowie w toku postępowania o sygn 2Ds 4202/04/S Ryszard Janczur przebadał Dariusz Bojdę psychologicznie w warunkach ambulatoryjnych. W trakcie badań zastosowane zostały: skala Inteligencji Wechslera, testy badające zmiany organiczne w OUN: Bentona i Bendera a także test osobowości Rorschacha oraz wywiad kliniczny. W wyniku przeprowadzonych badań biegły wydał opinię, w której zamieścił m.in. wniosek, iż “całość dostępnych danych przemawia za występowaniem u badanego zaburzeń osobowości z dominującymi cechami osobowości nieprawidłowej” (odpowiedź może być nieprawidłowa, ale co to jest osobowość nieprawidłowa?). Przedmiotowa opinia wydana została w toku postępowania zakończonego wydaniem przez Sąd Rejonowy dla Krakowa – Nowej Huty w Krakowie Wydział II Karny wyroku skazującego Dariusza Bojdę za przest. Z art. 190 paragraf 1 k.k. i inne.

    Ryszard Janczur treść listu odebrał jako groźby (i tu dopiero zaczyna się komedia) ujęte w szaty quazi analizy testu Rorschacha, który jest testem osobowości polegającym na interpretowaniu plam barwnych przez osobę badaną na tej zasadzie, że osoba ta patrząc na te plamy mówi badającemu do czego te plamy są podobne, co mogą przedstawiać. (Test Rorschacha to kpina dla ogólnoświatowej psychologi stosowanej, ale o tym ze względu na obszerny tekst później). Test ten zawiera kilka tablic (całe 10 sztuk), na których występują plamy o kolorze czerwonym, w domyśle oznaczającym krew. Ryszard Janczur odebrał słowa autora listu: “Ja ci dam takie plamy, że nie pomogą chlorowe wybielacze. Vanisch też nie pomoże. Żaden Vanisch”. Jako groźbę pozbawienia go życia, czegokonsekwencją ma być wystawienie pomnika, którego należy odbierać jako nagrobek cmentarny. (Wg mnie plamy Rorschacha są guzik warte i to autor miał na myśli, a pomnik miał sugerować, że należy je wystawiać jednostkom wybitnie utalentowanym – również w głupocie).

    k. 32 50-51 Dariuszowi Bojdzie przedstawiono zarzut popełnienia czynu z art. 190 paragraf k.k. W toku czynności przesłuchania w charakterze podejrzanego Dariusz Bojda odmówił podpisania ogłoszonego postanowienia o przedstawieniu zarzutów, nie wypowiedział się w kwestii ewentualnego przyznania się do zarzucanego mu czynu, oświadczając jedynie iż “ma w dupie krakowskich prokuratorów i że w tej sprawie niczego nie podpisze i nic nie powie”.

    (Pamiętam jak mój Dziadek mówił, że mi nogi z dupy powyrywa i urwie głowę, przez myśl mi nie przeszło, że mówi poważnie i o doniesieniu na niego nie mogło być po prostu mowy – taką operował lingwistyczną ekspresją).

    k. 98-99 Wobec wątpliwości, co do poczytalności podejrzanego Dariusza Bojdy w chwili popełniania czynu zasięgnieto opinii dwóch biegłych psychiatrów. W wyniku badania biegli wydali opinię sądowa-psychiatryczną, w której zawarli wniosek, iż u Dariusz Bojdy nie rozpoznali choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego ani innych zakłoceń czynności psychicznych w czasie zarzucanego czynu, stwierdzając jedynie cechy osobowości cyklotymicznej z zaznaczoną sensytywnością. W odniesieniu do zarzucanego czynu Dariusz Bojda miał zachowaną zdolność rozpoznania czynu i pokierowania postępowaniem oraz iż jest on zdolny do brania udziału w toczącym się postępowaniu.

    W świetle zgromadzonego materiału (słabiutka świeczuszka nad nim się pali) dowodowego nie budzi zatem wątpliwości, że pokrzywdzony traktuje groźby zawarte w liście do niego jako poważne i uważa, iż spełnienie ich jest prawdopodobne po odzyskaniu wolności przez podejrzanego (no kiedyś wyjdzie na wolność więc i tak spełni groźbę więc proponuje dożywocie). Subiektywna obawa pokrzywdzonego i jego przekonanie o prawdopodobieństwie realizacji gróźb znajduje uzasadnienie w zebranym materiale dowodowym. Wobec powyższego stwierdzić należy, iż podejrzany dopuścił się zarzucanego mu czynu i swoim zachowaniem wypełnił znamiona występku określonego w art. 190 paragraf 1 k.k., a wina jego nie budzi wątpliwości (nie wierzę, że tym zajmują się nasze sądy, logiki w tym żadnej).

    Postawę Dariusz Bojdy w trakcie ogłoszenia zarzutu i przesłuchania w charakterze podejrzanego odebrać należy, jako szczególną formę realizowania prawa do obrony.

    k. 36-37 Dariusz Bojda był uprzednio karany m.in. za przest. z art. 190 paragraf 1 k.k. (proszę zapoznać się z tym paragrafem i cytatami z listu Dariusz Bojdy a nie będzie łatwym stwierdzić, że paranoicy a raczej cyklotymicy, stoją nie po tej stronie barykady niż się sugeruje).

    podpisano – Prokurator – Bogdan Świątkowski

    KOMENTARZ:

    A czy prokurator Bogdan Świątkowski razem z Ryszardem Janczurem zwanym psychologiem klinicznym nie powinni się leczyć razem, raz z chorobliwej głupoty graniczącej z paranoją pieniaczą, a dwa ze skłonności seksualnej do młodych chłopców o dziecięcym wyglądzie? A może to ostatnie to ich zdaniem nie jest choroba, tylko pedofilska czyli “dzieciolubna“ orientacja seksualna, dobrze znana w Krakowie? Od tysięcy lat wiadomo, że zboczenie seksualne związane jest także ze zboczeniem umysłowym jako swoim “double-bind” o poważnym obrazie patologii, dlatego Janczura trzeba usunąć z zajmowanych w areszcie stanowisk i wysłać na pobyt w kanałach, tam gdzie takich miejsce. Inaczej są setki lipnych i idiotycznych oskarżeń skutkujących jeszcze bardziej idiotycznymi wyrokami wydawanymi przez kolejnych idiotów, kumpli zboczeńców!

    Spraw podobnie zbójeckich jak prowadzone przeciw Ryszardowi Matuszewskiemu z pomówienia pedofilskiej mafii Tadeusza Mynarskiego, Janusza i Jadwigi Gierczyńskich, Bożeny Rewald Matejko jest jak widać bardzo dużo. Ich przyczyną są łapówki brane od mafii, ale czasem także kretynizm i paranoja pieniacza zboczonych umysłowo i seksualnie funkcjonariuszy związanych z wymiarem sprawiedliwości czy policją… Nietstety.

    WNIOSEK:

    Wprowadzić badania selekcyjne funkcjonariuszy wykrywające zboczenia i dewiacje!

    Wykorzystano materiał ze stron:
    http://www.kontrowersje.net/tresc/akt_oskarzenia_-_akt_osmieszenia
    http://www.dyslexia.pl

    – Redaktor portalu Carl Bornell.


    Faszystowska wersja Państwa Prawa – III/IV RP

    Pięć miesięcy za esemesa, czyli dramat miłosno – więzienny z baronówną w tle! – Paweł Witkowski

    Jak to możliwe, że w jednych sprawach organy ścigania wykazują błyskawiczną skuteczność w działaniu, inne zaś – często mimo nacisków opinii społecznej de facto pozostają przez lata poza zasięgiem zainteresowań stróżów prawa? Być może odpowiedź na to pytanie należałoby poprzedzić zadaniem innego: czy obywatele III Rzeczpospolitej są, jak głosi Konstytucja, równi wobec prawa? Kontekst opisanej sprawy wyznacza także lokalny przykład jakże typowego dla naszego kraju – kapitalizmu politycznego.

    Darek Bojda jest poetą z krakowskiego Kazimierza. Po knajpach i kawiarniach tej dzielnicy sprzedaje tomiki swoich wierszy, co daje mu niewielki dochód pozwalający na skromne przeżycie. Czasami zaprzyjaźnieni restauratorzy organizują wieczory autorskie, po których udaje mu się sprzedać trochę więcej egzemplarzy. Jakoś udaje mu się związać koniec z końcem. Do niedawna układało mu się również życie uczuciowe. Był ,,chłopakiem” córki krakowskiego barona SLD, Posła na Sejm RP Kazimierza Chrzanowskiego. Panna Chrzanowska zdawała na prawo na U.J., lecz nie dostała się. Rozpoczęła studia wieczorowe.

    Polisa od rady nadzorczej.

    Trzy lata temu, siedemnastoletnia wówczas “baronówna” zaczęła dysponować sporymi sumami pieniędzy. Pytana przez chłopaka o źródło tak nagłego przypływu gotówki odpowiadała, że tata wykupił jej atrakcyjną polisę ubezpieczeniową z której teraz otrzymuje pieniądze. Ponieważ Bojda prosił ją o podanie nazwy firmy z którą można robić tak świetne interesy, długo dawała pokrętne odpowiedzi, aż wreszcie przyznała, że niedawno została członkiem rady nadzorczej w firmie FeREX. Zaintrygowany problemem, jak mając 17 lat zostaje się członkiem rady nadzorczej, zadawał coraz więcej niewygodnych pytań. Okazało się, że w Radzie Nadzorczej firmy FeREX Sp. z o.o. Agnieszka Chrzanowska nie była jedyną siedemnastolatką.

    Wybryki zranionego kochanka

    Układy między młodą parą popsuły się na tyle, że wreszcie doszło do zerwania. Urażona duma porzuconego poety podpowiedziała Bojdzie kroki nieroztropne. Zaczął po knajpach rozpowiadać brzydkie rzeczy o rodzinie Chrzanowskich, o ich “dziwnych” interesach, wreszcie napisał i kolportował dramat, będący paszkwilem na temat baronostwa. Wywołało to nerwową reakcję drugiej strony. Najpierw ostrzegano go, żeby sobie dał spokój i zamilkł, bo jak nie to sobie narobi kłopotów. Gdy ostrzeżenia nie przyniosły żadnych rezultatów Chrzanowscy przystąpili do bardziej zdecydowanej kontrakcji.

    Ponieważ Agnieszka unikała kontaktów z Darkiem, nie odbierała jego telefonów, wpadł na pomysł wysłania sms-a do uczelnianego opiekuna byłej dziewczyny i zarazem przyjaciela rodziny, Sylwestra Ślusarczyka, doktoranta na wydziale prawa. W tym celu udał się do kafejki internetowej, skąd jak twierdzi wysłał sms-a o treści: “jak się ze mną nie spotkasz, to narobię Twojej rodzinie kwasu.” Według adresata sms miał treść następującą: “Jak się ze mną nie spotkasz to obleję Twoją rodzinę kwasem”. SMS-a o takiej treści Ślusarczyk miał rozesłać do członków rodziny Chrzanowskich, jako wiadomość od Bojdy. Od tego momentu wydarzenia potoczyły się błyskawicznie.

    Prezent na Walentynki

    – 13 lutego 2004 r. rodzina Chrzanowskich tzn. ojciec, matka, Agnieszka i jej dziadek zamieszkały gdzieś pod Kielcami złożyli zeznania obciążające Bojdę, oraz doniesie o przestępstwie – groźbach karalnych.

    – 14 lutego 2004 pod drzwiami swojego mieszkania Chrzanowscy znaleźli słoik z cieczą o zapachu alkoholu, co stanowiło bezpośrednią przyczynę aresztowania Bojdy.

    – 14 lutego 2004 w Walentynki zraniony poeta rozpoczął trwający pięć miesięcy pobyt w areszcie śledczym.

    Krakowska Komenda Miejska Policji w tym przypadku działała błyskawicznie. Jest to ta sama Komenda, która rok temu wykazała się tak zdumiewającą i pełną indolencją w sprawie złodziei z Radziwiłłowskiej… Pomimo, że bandyci z Radziwiłłowskiej nie kryli się ani przez chwilę, a wręcz ostentacyjnie manifestowali swoja obecność, pomimo, że Policja ogłaszała, że okolice objęto specjalnym nadzorem, prawie wszystkie śledztwa zakończyły się kompletnym fiaskiem, prawie wszystkie zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców… Bojda nie miał tyle szczęścia co złodzieje z Radziwiłłowskiej – niewątpliwie kryci przez pewnych policjantów.

    Wyrok bez dowodów

    Dnia 19 lipca 2004 r. odbyła się rozprawa podczas której został skazany na 4 miesiące pozbawienia wolności. Wyrok o tyle zdumiewający, że w sprawie praktycznie nie było dowodów winy. Słoik z cieczą jako dowód rzeczowy został wyłączony do odrębnego postępowania. Nie było też dowodu w postaci sms-a otrzymanego przez Ślusarczyka, który podobno zmienił kartę w swoim telefonie i w ten sposób pozbył się dowodu. Prawnik, który w tak głupi sposób pozbywa się dowodu rzeczowego – to brzmi aż nieprawdopodobnie.

    Idiotyczne “żarty”

    Poeta Dariusz Bojda zapewne nie jest dla wszystkich postacią kryształową. Ale czemu można zawdzięczać, że akurat on został “wyróżniony” skutecznym działaniem organów ścigania? Z pewnością był łatwym celem. Ma na swoim koncie już jeden wyrok za groźby karalne. Groził wówczas poprzedniej byłej narzeczonej. Twierdzi, że wraz z kolegami przy piwie, w atmosferze świetnej zabawy napisali do dziewczyny list opisujący zestaw tortur dla niej przeznaczonych. Cała sprawa zakończyła się w Sądzie, gdzie zapadł wyrok skazujący “dowcipnisia”. Powyższa opowieść oparta jest na relacji Darka Bojdy, mamy nadzieję, że niebawem uda nam się przedstawić czytelnikom także relację drugiej strony. Mamy nadzieję, że opinie prezesa spółki FeREX będziemy mogli przedstawić w kolejnym odcinku artykułu.

    Około dziesięć dni temu sekretariat Sądu Rejonowego w Krakowie twierdził , że nie ma możliwości zapoznania się z aktami sprawy, gdyż sędzia, która wydała wyrok jest na urlopie i zabrała ze sobą akta sprawy. Obecnie ta sama sekretarka informuje, że akta przekazano sędziemu 18 sierpnia 2004 r.

    Młodzież na stanowiskach.

    Opowieści o firmie FeREX Sp. z o.o. spowodowały wyraźną nerwowość w rodzinie Chrzanowskich. Właścicielami firmy są panowie Mieczysław Wlezień i Jerzy Nykiel. Drobne udziały w firmie posiadają Grażyna Nykiel – Kwiatkowska i Olga Wlezień. Prezesami firmy są panowie Mieczysław Wlezień i Jerzy Nykiel. Tak więc jeśli idzie o własność to typowa firma rodzinna. Trochę inny charakter ma rada nadzorcza firmy: skład rodzinno- SLD-owski.

    I tak poza dwudziestoletnią Pauliną Nykiel (zaczynała karierę w Radzie Nadzorczej w siedemnaste urodziny), dwudziestoczteroletnią Elżbietą Anną Bartosz, Łukaszem Nykiel (22 lata), Robertem Wlezień (24 lata) w radzie zasiadali Agnieszka Chrzanowska dziś osoba dwudziestoletnia, którą 1 września 2003 r. zastąpił Grzegorz Gondek – sekretarz zarządu Małopolskiej Rady Wojewódzkiej SLD i sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD.

    Członek rady nadzorczej otrzymuje 2.500 zł miesięcznie. Przewodniczący i sekretarz 3.500 zł. miesięcznie. Szkopuł w tym, że zgodnie z obowiązującym prawem osoby w wieku lat 17 nie mogą pełnić funkcji członków rady nadzorczej w spółkach.

    Znakomite interesy…

    Ciekawe jaki interes ma ta prywatna firma handlowa w zatrudnianiu w swej Radzie Nadzorczej członków rodzin prominentnych działaczy SLD, czy jak w przypadku pana Grzegorza Gondka samych działaczy tej partii? Przez firmę jako właściciele lub członkowie rady nadzorczej, przewinęły się osoby o nazwiskach identycznych jak nazwiska lokalnego establishmentu SLD.

    FeREX handluje wyrobami stalowymi. Firma prawdopodobnie liczy na dużą ekspansję na rynku, niedawno postanowiła rozszerzyć swoją działalność między innymi o usługi finansowe, obrót nieruchomościami, obrót paliwami. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przewidzieć, że i w tych dziedzinach odniesie sukcesy. W 1997 roku, od syndyka masy upadłościowej firmy Fadom – w likwidacji (elementy prefabrykowane i wyroby betonowe) FeREX zakupił swoją obecną siedzibę przy ulicy Domagały 1.

    Interes był dobry: za budynek o powierzchni 889 metrów kwadratowych, 10 arów ziemi przekazanej w wieczyste użytkowanie, oraz uzbrojenie terenu ustalono cenę 197.417 złotych. Wypłacono połowę, połowę spłacano w ratach, zabezpieczając transakcję na hipotece nieruchomości. Tak więc 889 metrów kwadratowych, w tym lokal sklepowy zakupiono za cenę mającego ok. 70 metrów kwadratowych mieszkania. Wyszło po około 222 zł. za metr kwadratowy. Za dwie działki o łącznej powierzchni 6.681 m kw. Firma rocznie płaci opłaty w wysokości 1.621 zł co daje 135 zł opłaty miesięcznej.

    …i ich owoce

    W roku 2003 FeREX miał około 20 mln. zł przychodu. Dywidendy i inne wypłaty na rzecz właścicieli za rok 2003 wyniosły 2 353 000 zł, jak do tego dodać po 2 500 zł miesięcznie wypłacane dzieciom bossów tego interesu (przewodniczący i sekretarz rady nadzorczej po 3.500 zł) to w sumie daje całkiem niezłe dochody. Co w tym interesie robią i jaką rolę odgrywają przedstawiciele SLD? Jaką rolę w ochronie interesów tego interesu pełnią organa państwowe: ścigania i sprawiedliwości.

    Równi i równiejsi

    Wiemy jak trudno w Polsce jest wsadzić do aresztu przestępcę, nawet przestępcę z licznymi wyrokami na koncie, czy takiego który oczekując na rozprawę popełnia kolejne przestępstwa, czy też mając przerwę w odbywaniu kary dopuszcza się kolejnych przestępstw. Widać zasada, że są równi i równiejsi wobec prawa staje się oficjalną zasadą polskiego systemu prawnego.

    Tekst powstał w oparciu o relację pokrzywdzonego przez zbrodniczy, faszystowski wymiar tak zwanej sprawiedliwości Darka Bojdy oraz dokumenty rejestrowe firmy FeREX.

    “Nadinterpretacje sms-ów, to widać ulubiona paranoja pieniacza prokuratorów i policjantów, ot takie robienie z igły widły. A przy tym widać, że sędziowie do szkoły także nie chodzili i poezji nie umieją interpretować. Oczywiście, jeśli jest to poezja niepokornych poetów zagrażających faszystowskim bandytom sądowym, faszystowskim spółkom mafijnym z dziećmi w radach nadzorczych…” – Redaktor portalu Carl Bornell.


    Biegli w sprawie oskarżonego o bratobójstwo: “Inteligentny, ale nie do końca wiedział, co robi”.

    – Miał ograniczoną poczytalność w chwili, gdy dopuścił się czynów, za które staje przed sądem – orzekli biegli psychiatrzy, którzy przygotowali opinię o 41-latku, oskarżonym m.in. o bratobójstwo.

    Pochodzący z Jędrzejowa 41-latek oskarżony jest o to, że w tym właśnie mieście, na początku października 2008 roku, zastrzelił swojego starszego o trzy lata brata. Prokurator zarzucił mu też, że podczas próby zatrzymania mężczyzna usiłował zabić strzałem policjanta. W akcie oskarżenia znalazł się także atak z nożem na matkę oraz wcześniejsza, nieudana próba zamordowania brata. Mężczyźnie grozi nawet dożywocie. Być może na złagodzenie wyroku wpłynie opinia, jaką na jego temat przygotował zespół biegłych psychiatrów i psychologów.

    Eksperci, którzy w piątek zeznawali przed kieleckim Sądem Okręgowym stwierdzili, że oskarżony jest ponadprzeciętnie inteligentny. – Z obserwacji szpitalnej wynika jednak, że występują u niego głębokie zaburzenia osobowości – tłumaczył psycholog Ryszard Janczur z Krakowa. Symptomem tych zaburzeń jest, zdaniem biegłych, m.in. nie panowanie nad emocjami i agresją. Według lekarzy, problemy zaczęły się w okresie dorastania i z czasem pogłębiały. – Wszystko to w znacznym stopniu wpłynęło na ograniczenie poczytalności, w chwili popełniania czynów zarzucanych oskarżonemu – mówił Stanisław Teleśnicki, biegły psychiatra z Krakowa. Dodał jednak, że nie można mówić w tym przypadku o całkowitym zniesieniu poczytalności, które występuje tylko w przypadku psychozy. Zdaniem lekarzy, 41-latek powinien zostać poddany terapii.

    ZBRODNIARZ RYSZARD JANCZUR? – Komentarz Dariusza Bojda

    1. Bardzo mi przykro, ale mam na to niezbite dowody, że przywoływany jako „autorytet” Ryszard Janczur sam jest niebezpiecznym oszołomem, przy czym jego działania RZECZYWIŚCIE skutkują ludzkimi dramatami. To długa historia, a pewne światło rzuca na nią dokument umieszczony pod adresem: www.kontrowersje.net/tresc/akt_oskarzenia_–_akt_osmieszenia2. Umysłowe zboczenie Ryszarda Janczura dobrze koresponduje ze zdurnieniem polskich prawników: ów akt oskarżenia powstał wskutek m.in. tego, że jego autor zdaje się NIE WIEDZIEĆ o tym, iż żaden biegły NIE MOŻE według kodeksu postępowania karnego, być biegłym we własnej sprawie. A tutaj nim jest. Prawidłowa reakcja poczytalnego prawnika (a skończenie studiów prawniczych wcale nie przesądza o tym, że dana osoba ma rozum), na takie janczurowe brednie jak w przywoływanym „akcie oskarżenia”, to wysłać chłopa na badania psychiatryczne. Gruntowne badania, daleko poza Krakowem, czyli matecznikiem pana R. Janczura, wieloletniego pracownika Aresztu Śledczego w Krakowie, wieloletniego tzw. wychowawcy, do dzisiaj – tylko magistra, co jak na psychologa z jego stażem – jest żenujące.

    2. Sęk w tym, że ww. „biegły” – świetnie funkcjonuje w krakowskim półświatku prawniczym – w końcu sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie NIE SĄ ZAINTERESOWANI angażowaniem na posadę biegłego osób, które by „utrudniały” postępowanie. Ryszard Janczur, aby na bieżąco zadośćuczyniać tezom prokuratołków, w swojej diagnostyce sięga – tylko i wyłącznie – po subiektywny „test Rorschacha”, czyli narzędzie którego w diagnostyce sądowej stosować NIE WOLNO, bez testów obiektywizujących opis osobowości danego człowieka. Takie postępowanie Ryszarda Janczura służy głównie temu, aby móc wypisywać w swojej opinii dowolne brednie „pod tezę” prokuratora. Zawsze przecież mógł się „pomylić”, gdyż archaiczny „test Rorschacha” jest głęboko subiektywny, i ZWYKLE mija się z prawdą o opisywanej osobie, za to dużo więcej mówi o samym Ryszardzie Janczurze i jego własnym popier***eniu (mechanizm „projekcji”).

    3. Nie ma czegoś takiego, jak „zespół psychiatrów”; jest para dobrych znajomków, których łączy wspólnota interesów i poglądów – pan dr Teleśnicki jest o tyle uczciwym człowiekiem, że w swoich „opiniach sądowo-psychiatrycznych”, własne wypowiedzi ogranicza do tego, co stanowi kompetencje psychiatry: czyli do zdrowia psychicznego osoby badanej. Natomiast tę część danej „opinii”, która dotyczy osobowości pacjenta – co stanowi kompetencję psychologa – powierza koledze z oddziału szpitalnego Aresztu Śledczego w Krakowie, Ryszardowi Janczurowi. Janczur, sięga po „test Rorschacha” – i wypisuje brednie takie, jakie mu „wynikają z akt sprawy”. Oczywiście, jego ofiara nie zna treści tych akt, gdyż czynności w rodzaju „opinia biegłych” wykonuje się na etapie „postępowania przygotowawczego”, czyli przed sporządzeniem „aktu oskarżenia” – a zatem osoba oskarżana jeszcze nie może znać ich treści. Wgląd w akta sprawy przysługuje dopiero PO sporządzeniu „aktu oskarżenia”. Wtedy już jest za późno, żeby bronić się przed przeróżnymi kłamstwami, zmyśleniami, nieścisłościami itp. pomieszczonymi w aktach „pod tezę” przez oskarżycieli. Rzecz w tym, że owe NIEZNANE oskarżonemu brednie, wypowiadane np. przez byłą żonę, służą takim różnym Janczurom za podstawę wywodzonej przez nich „opinii”. To znamienne, że biegli sądowi z Krakowa CAŁKOWICIE bezkrytycznie traktują akt spraw i pomieszczone w nich papierzyska. Vide: np. sprawa pana Bogusława Sobczuka. I cały szereg innych spraw. Proszę zauważyć, że tylko w Krakowie ktoś jest albo „zdrowy” – wtedy reszta Polski, biegli z Warszawy, Gdańska, Opola stwierdzają „chorobę” badanej osoby, albo „ma ograniczoną poczytalność” – wówczas reszta Polski takiego ograniczenia nie widzi. Sam jestem ofiarą Ryszarda Janczura, w całej Polsce jestem „w pełni poczytalny” – tylko w zafajdanym Krakowie „mam ograniczoną” poczytalność. Pewnie od widoku smoczej jamy. To taka dziura, i może się kojarzyć…

    4. Dlatego jeszcze dwie sprawy: po pierwsze, stwierdzanie „ograniczonej poczytalności” służy głównie temu, aby daną osobę skutecznie skazać. Krakowscy sędziołkowie, częściowo z własnego przygłupstwa, częściowo z czystego lenistwa, WOLĄ mieć taki komfort, aby w oparciu o „stwierdzoną ograniczoną poczytalność” danej osoby, kwestionować jej wyjaśnienia, wnioski, wszelką argumentację. Po drugie, „test Rorschacha” to kuriozum, i mając na uwadze POWSZECHNĄ niekompetencję, także dziennikarzy, w tej kwestii – uprzejmie informuję, że ww. Rorschach, rzeczywiście, był „szwajcarskim psychiatrą”. Sęk w tym, że żył on w latach kiedy „psychiatria” opierała się o lobotomię, o dręczenie chorych, o łańcuchy i zimne kąpiele: a o DNA nikt jeszcze nie słyszał… owszem, do dzisiaj świetnie funkcjonują wróżbici i różni inni odczytywacze „znaków” z fusów i lanego wosku. Ale ja sobie nie życzę, żeby mi jakiś przygłup – jako „biegły” – stawiał karty i horoskop.

    Załączam info o sylwetce twórcy testu „plam atramentowych”. Proszę uprzytomnić sobie, że nazywanie go „szwajcarskim psychiatrą” to takie same oszustwo intelektualne (manipulacja), jak byłoby nią nazwać szałas w lesie – „ośrodkiem rekreacyjnym”.

    zapraszam na moją stronę: www.dyslexia.pl
    prawnicza@dyslexia.pl

    Darek Bojda

    źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Hermann_Rorschach


    „Hermann Rorschach (ur. 8 listopada 1884 w Zurychu, zm. 2 kwietnia 1922 w Herisau) – szwajcarski psychiatra i psychoanalityk. Twórca Testu plam atramentowych Rorschacha stosowanego dla celów klinicznych w psychopatologii diagnostycznej. Początkowo chciał poświęcić się sztukom pięknym, ostatecznie zdecydował się jednak na medycynę i przez wiele lat prowadził badania z zakresu psychoanalizy. Był niezłomnym orędownikiem nowatorskich wówczas technik psychoanalitycznych w kręgach medycznych Szwajcarii. W roku 1919 został wiceprezesem Szwajcarskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego. Jego najważniejsze dzieło, „Psychodiagnostyka”, ukazało się w 1921 r. Zmarł w wieku 37 lat w wyniku powikłań po wycięciu wyrostka robaczkowego.

    W roku 1917 Rorschach zainteresował się pracami Szymana Hensa, który badał wyobraźnię swoich pacjentów, stosując do tego karty z atramentowymi plamami. Rok później zaczął prowadzić własne doświadczenia przy użyciu 15 przypadkowych kleksów atramentu. Utrzymywał, że własne wypowiedzi pacjentów pozwalają mu zdobyć informacje dotyczące zdolności postrzegania, inteligencji oraz spektrum emocjonalnego badanych.

    Test Rorschacha opiera się na ludzkiej skłonności do reagowania na różnorodne bodźce – w tym przypadku widok plamy atramentowej – poprzez interpretacje i odczucia. Właściwie przygotowany obserwator jest podobno w stanie ustalić nieuświadomione lub skrywane cechy charakteru i odruchy badanego. Rorschach ogłosił wyniki swoich badań na 300 pacjentach psychiatrycznych i 100 osobach zdrowych w „Psychodiagnostyce”. Opracowane przez niego narzędzia są odtąd szeroko stosowane w ocenie i diagnozie psychologicznej.

    Nie ustają kontrowersje na temat Testu plam atramentowych Rorschacha. Jego zwolennicy utrzymują, że jest stosunkowo wartościowym narzędziem badawczym, umożliwiającym głęboką ocenę osobowości badanego. Przeciwnicy natomiast zwracają uwagę na jego zawodność”.


    Rozmowa z Dariuszem Bojnarem:
    Podcast część 1
    Podcast część 2
    Podcast część 3
    Podcast część 4

  • Mordercza Mafia Gierczyńskich

    Mordercza Mafia Gierczyńskich

    Drodzy Czytelnicy!

    Cały czas z maniackim uporem chciałam wszędzie widzieć dobro. Niestety, doszukiwanie się dobra na siłę w istotach po prostu złych i tłumaczenie ich zachowania tym, że „nie wiedzą co czynią” nie wyszło ani mnie, ani mojemu mężowi na dobre.

    Jadwigę Kulawik Gierczyńską z domu Żurek poznałam na zajęciach z Jogi Uzdrawiania. Otworzyłam się na nią jak na wszystkich z Sanghi, tym łatwiej, że miała miłą powierzchowność i wydawała się sympatyczna wręcz serdeczna. Niestety w niedalekiej przyszłości mocno oberwałam za swoją naiwność. Jadwigę Kulawik poznałam jako „biedną”, „bezradną” kobietę, której mąż despota i brutal rujnuje życie, kobietę „płaczącą” z powodu utraty kontaktu z synami za sprawą męża – tyrana. Byłam ślepa na fakt, że ten sam „zły” mąż pomógł bezinteresownie kilku osobom z Sanghi w znalezieniu pracy i mieszkania! Nie zauważyłam, że „biedna” kobieta nie miała najmniejszych problemów finansowych, by zafundować sobie podróż do Indii, by tam zarobkować na hinduskich dzieciach, zostawiając tymczasem swoje pod opieką rzekomo złego i agresywnego męża. Zresztą jak wiem bardzo dużo czasu spędzała poza domem, w którym rzekomo zły mąż sam wychowywał nieletnie dzieci. Wyjeżdżała do pracy za granicę bynajmniej nie po to, aby zasilać budżet domowy, ale po to, aby „szkolić się” w masażach erotycznych, które chętnie robiła! Kupuje sobie i swojemu wówczas jeszcze kochankowi Januszowi Gierczyńskiemu mieszkanie i odchodzi od męża porzucając również synów. Bierze rozwód, a sąd powierza opiekę nad dziećmi ojcu. Wyłudza też od byłego męża ogromną sumę pieniędzy tytułem rozwodu!

    Jadwiga Kulawik Gierczyńska uważa się za osobę praktykującą uzdrawianie, masaże i jogę w stylu Premananda. Nie przeszkadza jej to, by nie bacząc na lekcje nauczyciela który uczy że podstawowym obowiązkiem matki jest opieka nad dziećmi i ich wychowanie, brutalnie porzucić synów. Nauczyciel uczy czemu służy i jak realizować się w małżeństwie, potępia zdradę, a ona zanim jeszcze odeszła od męża już poszukała sobie kochanka Janusza Gierczyńskiego informując znajomych, że jest ciekawszym obiektem seksualnym od byłego męża! W ten sposób tłumaczy porzucenie dzieci. Tego wszystkiego nie chciałam widzieć. Chciałam widzieć szlachetną kobietę, która otrzymała od Awatara Swami Premananda figurkę Ammy (Bogini), którą wielbi i czci żeńską formę Boga (co za hipokryzja) wykonując rytuały przyspieszające i pomagające spalać karmę i przybliżające nas do Boga. Liczyłam na to, że uczestnictwo w rytuale uzdrowi ją, nas i całą tą nienaturalną sytuację rozpusty i nierządu!

    Zaczęłam zapraszać Jadwigę Kulawik z Januszem Gierczyńskim i Moniką Mrozińską (dziewczyną, którą się podobno opiekowali) na rytuały Ammy. Przychodziło wiele osób, głównie z Sanghi, ale również z grupy Sai Baba czy Buddystów i modliliśmy się głównie o uwolnienie naszego bezprawnie więzionego Nauczyciela Jogi. Jadwiga Kulawik później Gierczyńska opowiadała również o swoich rzekomych działaniach mających na celu uwolnienie Nauczyciela, czym bez problemu acz podstępnie zdobyła sobie nasze uznanie, a nawet miłość.

    Nigdy w swojej głupocie nie zadałam sobie trudu by sprawdzić na ile to wszystko polega na prawdzie, by przekonać się jak obłudną i podłą osobą była Jadwiga Kulawik i jej nowy mąż Janusz Gierczyński. Nie było nas trudno zwieść, tym bardziej, że mój mąż, Adam od paru lat był według konwencjonalnej medycyny nieuleczalnie chory i każda bardziej lub mniej szczera chęć pomocy oferowana przez kogokolwiek a tym bardziej od osoby „uduchowionej” z Sanghi budziła nasze nadzieje i życzliwość dla „dobroczyńcy”. Gierczyńscy z Częstochowy potrafili okazywać chęć pomocy, szkoda, że bezskutecznej, ale tego nie chcieliśmy widzieć. Myślę, że tylko Gurudżi i osoby śmiertelnie chore są w stanie to zrozumieć.

    Po naszej przeprowadzce do Zahajek nie chcieliśmy tracić kontaktu z Sanghą. Ponieważ od samego początku, jak tylko remont na to pozwolił prowadziłam zajęcia z Hatha Jogi dla dzieci, a potem dorośli zainteresowali się tematem i dla dorosłych. Powoli wzbogacałam praktyki w medytację. Potem próbowałam relaksacji przechodząc do praktyk z Jogi Uzdrawiania. Nauczyciel sugerował mi Jogę Chrześcijańską, ale mnie zachciało się urozmaicić zajęcia i przyciągnąć nowe osoby. Niestety nikt nie przyjął zaproszenia tłumacząc się dużą odległością lub chwilowym brakiem czasu, nikt prócz Gierczyńskich. Ucieszona, że wreszcie ktoś chce podtrzymać tradycję wspólnej praktyki zapomniałam, że Gurudżi nie zaleca prowadzenia typowo hinduistycznych rytuałów przez osoby niedouczone takie jak Gierczyńscy! Niestety Gurudżi miał rację i tutejsi ludzie dojrzeli oszustów nie mających kompetencji do tego rodzaju praktyk, a Jadwiga Kulawik dała z siebie wszystko, by złośliwie zniechęcić ich do Jogi Uzdrawiania i Mistyki Chrześcijańskiej.

    Od tego czasu zajęcia prowadzone przeze mnie zaczęły się sypać. Ludzie stali się nieufni po doświadczeniach ze szkodliwym występem Jadwigi Kulawik Gierczyńskiej. Zaczęli postrzegać mnie jako sekciarę z sekty Gierczyńskich i zabronili dzieciom przychodzić na ćwiczenia Hatha Jogi, a sami też coraz rzadziej w nich uczestniczyli, tym bardziej że otrzymali od Pana Boga wszystko, co na tamten czas potrzebowali otrzymać. Do tej chwili niektórzy mają niesmak do Jogi z powodu Gierczyńskich. Boją się, że będą namawiani przez nich na „inną” wiarę, albo co gorsza Gierczyńscy zaczarują ich tak, że nie zechcą pić alkoholu! W tym środowisku wszyscy się znają i niewielu lubi się wyróżniać. W czasie pobytu u nas Jadwigi Gierczyńskiej i Moniki Mrozińskiej, Jadwiga widząc jak trudno czasem jest opiekować się Adamem udając przyjaźń namawiała mnie na porzucenie chorego męża i umieszczenie go w domu opieki dla nieuleczalnie chorych. Namawiała mnie, abym zaczęła jeździć z nią do pracy za granicę i próbowała ułożyć sobie życie na nowo. Nie podejmowałam tematu, ale chciałam wierzyć, że wynikało to z jej życzliwości.

    Po wyjeździe kilkakrotnie dzwonili, by sączyć w nas jad nieufności i podstępnie oczerniać naszego Nauczyciela Jogi udając troskę o jego i nasze zdrowie. Tym razem natychmiast zorientowałam się, że coś niedobrego się dzieje i zdecydowanie zakończyłam znajomość, natomiast Adam przeżywający kryzys psychiczny, tęsknotę do ludzi z Sanghi i zaostrzenie choroby, nie potrafił przeciwstawić się im i skutecznie odciąć od mafii Gierczyńskich. Wykorzystując chorobę Adama, a zwłaszcza fakt, że mimo systematycznych praktyk nie został w pełni uzdrowiony, na co w głębi serca liczył, udało się im wzbudzić w Adamie wątpliwości w sens praktyk i w osobę Mistrza, Guru. Ponieważ nie chciałam do tego dopuścić, zaczęli dążyć do rozbicia naszego małżeństwa i zdobycia Adama jako poplecznika swej parszywej działalności. Skontaktowali się z rodzicami Adama i oszukując ich wspólnie, nasłali na nasz dom swoich kolegów – funkcjonariuszy CBŚ, którzy przez 4 godziny dręczyli i męczyli chorego człowieka, a mnie traktowali jak oskarżoną o zbrodnię. Mimo tego uciążliwego mafijno – przestępczego przesłuchania, Adam nie był w stanie nic złego powiedzieć o swoim Nauczycielu, choć był do tego zmuszany. Ponarzekali trochę do mnie jako rzekomą „przedstawicielkę sekty”, ale próba wymuszenia zeznań dzięki Bogu została odrzucona jako nic nie wnosząca. Represyjny najazd znajomych Gierczyńskiego, miał miejsce jeden raz w 2003r. i więcej się nie powtórzył! Nie przyczyniło się to na szczęście do zatrzymania i więzienia Gurudżi. Słyszeliśmy o mafijnych powiązaniach Gierczyńskich z handlem narkotykami i pewnie stąd znajomi z CBŚ!

    Kiedy Adam dowiedział się, że Gierczyńscy zaczęli przyjaźnić się z Rynką, Matejko i Mynarskim, o których od dawna miał wyrobione zdanie, (za Rynkę spłacaliśmy dług ekologom by ratować honor Sanghi, ponieważ podawała się za przedstawiciela Sanghi, Matejko Bożena parę dni mieszkała u nas i dała się poznać z jak najgorszej strony, a Mynarski wykorzystując praktyki „duchowe” namawiał Adama na wizyty w warszawskich burdelach) i dał sobie spokój z tą znajomością. Widać, że i Gierczyńscy zawiedli się na nas, bo po kilku telefonicznych próbach szkalowania Sanghi i Guru, zakończyli znajomość.

    Gierczyńscy i ich mafijni wspólnicy to oszuści telewizyjni, Judasze, którzy podstępnie wkradli się do naszego domu udając współczucie, chęć niesienia pomocy i uduchowienie, by w owczej skórze odwalać wilczą robotę, kąsać i sączyć truciznę zwątpienia, by podważać autorytety, niszczyć więzi małżeńskie, Sanghowe i ranić uczucia religijne. Reasumując: zamierzali zniszczyć małżeństwo, zamierzali zniszczyć więź z Sanghą, zamierzali zniszczyć autorytet Nauczyciela! Doprowadzili do znacznego pogorszenia się zdrowia Adama – mego męża, depresji i silnej nerwicy u mnie. Aktualnie, Adam mój mąż, po przejściach z Gierczyńskimi i ich nielegalnej terapii medycznej bez zezwolenia, leży ciężko chory i sparaliżowany, nie może się sam poruszać!

    Ponieważ nie mieliśmy w tym czasie zbyt wielu kontaktów z Sanghą, bo mieszkamy bardzo na uboczu, możemy się domyślać, że przyczynili się do rozbicia wielu małżeństw i uwięzienia Guru! Podli, do potęgi podli i godni potępienia!

    Śila Danuta Citkowska
    Zahajki, 3 04 2007r.