Brak wpisów w tej kategorii.

Kategoria: Różne Artykuły

  • Albert Einstein – Dlaczego Socjalizm?

    Albert Einstein – Dlaczego Socjalizm?

    Czy jest wskazane, aby ktoś nie będąc ekspertem w kwestiach gospodarczych i społecznych wyrażał poglądy na temat socjalizmu? Z kilku powodów uważam, że jest.

    Ekonomia i socjalizm

    Rozważmy to zagadnienie najpierw z punktu widzenia wiedzy naukowej. Zdawać by się mogło, że nie ma zasadniczych różnic metodologicznych między astronomią a ekonomią: uczeni w obu tych dziedzinach dążą do odkrycia ogólnie akceptowanych praw dla wyodrębnionego zespołu zjawisk, aby wzajemne powiązania między tymi zjawiskami uczynić maksymalnie zrozumiałymi. W rzeczywistości takie metodologiczne różnice jednak istnieją. Odkrycie ogólnych praw w dziedzinie ekonomii jest utrudnione, ponieważ na obserwowane zjawiska gospodarcze mają wpływ liczne czynniki, które trudno z osobna ocenić. W dodatku, doświadczenia zgromadzone od początku tak zwanego cywilizowanego okresu historii ludzkości są, jak powszechnie wiadomo, obarczone wpływem czynników bez wątpienia nie wyłącznie ekonomicznych w swym charakterze. Na przykład, większość mocarstw w historii zawdzięczało swe istnienie podbojom. Ludy podbijające czyniły się, w porządku prawnym i gospodarce, klasami uprzywilejowanymi podbitego kraju. Nigdzie nie udało się nam naprawdę przezwyciężyć tego, co Veblen nazwał “grabieżczą fazą” rozwoju ludzkości. Obserwowalne fakty gospodarcze należą do tej fazy i prawa, jakie możemy z nich wywieść, nie znajdują zastosowania do innych faz. Ponieważ prawdziwym celem socjalizmu jest właśnie przejście poza grabieżcze stadium rozwoju ludzkości, ekonomia w jej obecnym stanie nie może nam dużo powiedzieć o socjalistycznym społeczeństwie przyszłości. Socjalizm zmierza ku celowi społeczno-etycznemu. Nauka nie może jednak tworzyć celów, ani tym bardziej wpajać ich ludziom; może ona, co najwyżej, dostarczać środki do ich osiągania. Same zaś cele wskazywane są przez osobowości o szlachetnych ideałach etycznych i – jeśli tylko cele te nie są chybione, lecz ważkie i żywe – przyjmowane są i realizowane przez wielu ludzi, którzy, wpół nieświadomie, określają powolną ewolucję społeczeństwa. Z tych powodów powinniśmy uważać, aby nie przeceniać nauki i naukowych metod w kwestii ludzkich problemów. Nie powinniśmy też zakładać, że tylko eksperci mają prawo wypowiadać się na temat organizacji społeczeństwa.

    Sposób wyjścia z kryzysu społecznego?

    Od pewnego czasu podnoszą się liczne głosy twierdzące, że ludzka społeczność przechodzi kryzys, że jej stabilność została poważnie zachwiana. Charakterystycznym dla takiej sytuacji jest to, że jednostki należące do danej grupy, niezależnie od jej wielkości, są obojętne lub nawet wrogie wobec niej. Aby to zilustrować, pozwolę sobie wspomnieć tu pewne osobiste doświadczenie. Rozmawiałem niedawno z inteligentnym i miłym mężczyzną o niebezpieczeństwie następnej wojny, która w moim przekonaniu poważnie zagroziłaby istnieniu ludzkości, oraz stwierdziłem, że tylko organizacja ponadnarodowa mogłaby nas przed nią uchronić. Wtedy mój gość spytał, bardzo spokojnie i chłodno: „Dlaczego sprzeciwia się pan tak gorąco zniknięciu ludzkiego gatunku?” Jestem pewien, że jeszcze sto lat temu nikt nie wypowiedziałby czegoś takiego tak lekko. Są to słowa człowieka, który na próżno starał się osiągnąć wewnętrzną równowagę i w zasadzie stracił już nadzieję, że mu się to uda. Co jest tego przyczyną? Czy jest jakieś wyjście?

    Społeczeństwo i jednostki

    Człowiek jest istotą indywidualną i jednocześnie społeczną. Jako istota indywidualna, stara się on chronić istnienie swoje i swoich najbliższych, zaspokajać swe osobiste pragnienia i rozwijać swe wrodzone zdolności. Jako istota społeczna, zabiega on o uznanie i sympatię swych pobratymców, pragnie uczestniczyć w ich rozrywkach, pocieszać ich w ich smutkach i poprawiać warunki ich życia. Tylko istnienie tych różnych, często sprzecznych, dążeń tłumaczy specyficzny charakter człowieka, a ich konkretna kombinacja określa stopień, w którym dana jednostka może osiągnąć wewnętrzną równowagę i wnieść wkład w kondycję społeczeństwa. Całkiem możliwe, że względna siła tych dwóch popędów jest w zasadniczym stopniu ustalona dziedzicznie. Jednak osobowość, która ostatecznie powstaje, jest w znacznej mierze ukształtowana przez takie czynniki, jak otoczenie, w którym człowiek się znalazł w okresie swego rozwoju, strukturę społeczeństwa, w którym dorasta, tradycje tego społeczeństwa, oraz sposób, w jaki ocenia ono różne typy zachowania. Abstrakcyjne pojęcie „społeczeństwo” jest dla pojedynczego człowieka sumą jego pośredniego i bezpośredniego stosunku do jemu współczesnych, oraz do wszystkich ludzi z minionych pokoleń. Człowiek jest zdolny do samodzielnego myślenia, odczuwania, wysiłku i pracy. Jednak w swoim istnieniu fizycznym, intelektualnym i emocjonalnym zdany jest on tak bardzo na społeczeństwo, że nie sposób o nim myśleć, czy go zrozumieć, poza ramami społeczeństwa. To właśnie społeczeństwo dostarcza człowiekowi pożywienie, ubranie, schronienie, narzędzia pracy, język, formy myśli i większą część treści tych myśli. Jego życie czynią możliwym praca i dokonania wielu milionów żyjących wcześniej i obecnie, ukrytych za słowem „społeczeństwo”.

    Adaptacja do ziemskiej społeczności

    Człowiek otrzymuje w momencie narodzin, drogą dziedziczenia, konstytucję biologiczną, którą musimy uznać za stałą i niezmienną, a w której skład wchodzą też naturalne popędy charakterystyczne dla rodzaju ludzkiego. W ciągu swego życia człowiek nabywa również konstytucję kulturową, którą przejmuje od społeczeństwa poprzez komunikację i wiele innych dróg wpływu. Zachowanie społeczne istot ludzkich może się znacznie różnić, zależnie od dominujących wzorców kulturowych i rodzajów organizacji społeczeństwa. Na tym właśnie mogą oprzeć swe nadzieje ci, którzy zabiegają o poprawę doli człowieka. Ludzie nie są skazani, mocą swojej konstytucji biologicznej, na to, aby wzajemnie się wyniszczać, czy być na łasce okrutnego, sobie samemu narzuconego losu. Gdy zadajemy sobie pytanie, jak należy zmienić strukturę społeczeństwa i kulturowe przyzwyczajenia człowieka, aby życie ludzkie uczynić maksymalnie satysfakcjonującym, powinniśmy stale być świadomi, że istnieją pewne czynniki, których nie jesteśmy w stanie zmodyfikować. Jak już wspomniano, natura biologiczna człowieka praktycznie nie poddaje się zmianom. Poza tym, postęp techniczny i procesy demograficzne kilku ostatnich stuleci stworzyły warunki, które zagościły tu na stałe. Na obszarach stosunkowo gęsto zamieszkanych absolutnie niezbędny jest podział pracy i wysoce scentralizowany aparat produkcji. Dawno minęły czasy, które teraz wydają się tak idylliczne, kiedy jednostki czy stosunkowo małe grupy mogły być zupełnie samowystarczalne. Stwierdzenie, że ludzkość stanowi teraz ziemską społeczność produkcji i konsumpcji jest tylko niewielką przesadą.

    Zasadniczy kryzys naszych czasów

    Mogę teraz w skrócie przedstawić to, co moim zdaniem stanowi zasadniczy kryzys naszych czasów. Dotyczy on stosunku jednostki do społeczeństwa. Jednostka jest obecnie bardziej niż kiedykolwiek świadoma swojej zależności od społeczeństwa. Jednak nie odczuwa ona tej zależności jako atutu, jako organicznej więzi, jako ochronnej siły, lecz raczej jako zagrożenie dla swoich naturalnych praw, czy wręcz dla swojego ekonomicznego bytu. Co więcej – jej pozycja w społeczeństwie sprawia, że jej egoistyczne popędy są stale wzmacniane, podczas gdy skłonności społeczne, z natury słabsze, stopniowo zanikają. Wszystkie istoty ludzkie, bez względu na swoją pozycję w społeczeństwie, cierpią na ów proces zaniku instynktów społecznych. Będąc nieświadomymi więźniami własnego egoizmu, czują się zagrożone, samotne i pozbawione prostej i naturalnej radości życia. Człowiek może odnaleźć sens życia, jakkolwiek krótkie jest ono i pełne niebezpieczeństw, tylko poświęcając się społeczeństwu. Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego obecnym kształcie jest moim zdaniem prawdziwym źródłem zła. Widzimy przed sobą ogromną społeczność producentów, której członkowie nieustannie usiłują pozbawić się nawzajem owoców swej wspólnej pracy – nie siłą, lecz ogólnie rzecz biorąc zgodnie z legalnie ustanowionymi regułami. W związku z tym ważne jest, aby zdać sobie sprawę z tego, że środki produkcji – to znaczy cała zdolność produkcyjna potrzebna do wytwarzania towarów konsumpcyjnych, jak i dodatkowych towarów inwestycyjnych, może prawnie być – i w przeważającym stopniu jest – prywatną własnością jednostek.

    Robotnicy i kapitaliści

    Dla uproszczenia nazywał będę niżej “robotnikami” wszystkich tych, którzy nie są współwłaścicielami środków produkcji – choć nie jest to zwyczajowe rozumienie tego pojęcia. Właściciel środków produkcji może kupić pracę robotnika. Posługując się środkami produkcji, robotnik wytwarza nowe towary, które stają się własnością kapitalisty. Zasadniczym elementem tego procesu jest stosunek między tym, co robotnik wytwarza, a tym, co w zamian otrzymuje – w kategoriach wartości rzeczywistej. Tak dalece jak układ pracy jest „dobrowolny”, wysokość wynagrodzenia robotnika jest warunkowana nie rzeczywistą wartością produkowanych przezeń towarów, lecz jego minimalnymi potrzebami i zapotrzebowaniem kapitalisty na siłę roboczą w stosunku do liczby robotników rywalizujących o pracę. Ważne jest zrozumienie, że nawet w teorii wypłata robotnika nie jest zdeterminowana rzeczywistą wartością jego produktu. Prywatny kapitał koncentruje się w rękach nielicznych ludzi, częściowo z powodu rywalizacji wśród kapitalistów, a częściowo dlatego, że rozwój techniczny i rosnące rozbicie świata pracy stymulują powstawanie większych jednostek produkcji kosztem mniejszych. Rezultatem tych procesów jest powstanie oligarchii prywatnego kapitału, nie poddającej się skutecznej kontroli nawet demokratycznie zorganizowanego społeczeństwa. Dzieje się tak dlatego, że członkowie ciał legislacyjnych są wybierani przez partie polityczne, w dużej mierze finansowane lub w inny sposób sterowane przez prywatnych kapitalistów, którzy w praktyce izolują elektorat od legislatury. W konsekwencji, reprezentanci ludu niewystarczająco chronią interesów upośledzonych warstw społeczeństwa. Co więcej, w obecnych warunkach prywatni kapitaliści nieuchronnie kontrolują, bezpośrednio lub pośrednio, główne źródła informacji (prasę, radio, edukację). Indywidualnemu obywatelowi jest zatem bardzo trudno dojść do obiektywnych wniosków i zrobić mądry użytek ze swoich praw politycznych. W większości przypadków jest to zaś wręcz niemożliwe.

    Prywatna własność dla zysku

    Sytuacja panująca w gospodarce opartej na prywatnej własności kapitału charakteryzuje się więc dwiema głównymi zasadami: po pierwsze, środki produkcji (kapitał) są prywatne, a ich właściciele rozporządzają nimi wedle swego uznania; po drugie, układ pracy jest dobrowolny. Oczywiście, nie ma czegoś takiego, jak społeczeństwo czysto kapitalistyczne w tym sensie. Trzeba w szczególności uwzględnić to, że robotnikom udało się, drogą długiej i ciężkiej walki politycznej, osiągnąć nieco korzystniejszą formę “dobrowolnego układu pracy” dla niektórych z nich. Jednak ogólnie rzecz biorąc, dzisiejsza gospodarka nie różni się znacznie od „czystego” kapitalizmu. Produkcja odbywa się dla zysku, a nie dla spożytkowania. Nie ma gwarancji, że wszyscy zdolni i chętni do pracy znajdą zatrudnienie; niemal zawsze istnieje „armia bezrobotnych”. Robotnik lęka się stale utraty pracy. Ponieważ bezrobotni i nisko opłacani nie tworzą zyskownego rynku, produkcja towarów konsumpcyjnych jest ograniczona, a konsekwencją jest wielki niedostatek. Postęp techniczny skutkuje często zwiększeniem bezrobocia, zamiast zmniejszeniem obciążenia pracą dla wszystkich. Motyw zysku, połączony z rywalizacją między kapitalistami, jest odpowiedzialny za niestabilność gromadzenia i użycia kapitału, prowadzącą do coraz głębszych kryzysów. Nieograniczona konkurencja powoduje ogromne marnotrawstwo pracy i okaleczenie społecznej świadomości jednostek, o którym wspomniałem wcześniej. Owo okaleczenie świadomości jednostek uważam za najgorsze zło kapitalizmu. Cały nasz system edukacyjny skażony jest tym złem. Uczniom wpaja się stale postawę przesadnej rywalizacji i uczy się ich czczenia sukcesu w ramach przygotowania ich do przyszłej kariery.

    Socjalizm jest wyjściem z kryzysu

    Jestem przekonany, że jest tylko jeden sposób wyeliminowania całego tego zła, a mianowicie stworzenie gospodarki socjalistycznej i systemu edukacyjnego ukierunkowanego na cele społeczne. W takiej gospodarce, środki produkcji są w posiadaniu samego społeczeństwa, a wykorzystywane są w sposób planowy. W gospodarce planowej, która dostosowuje produkcję do potrzeb społeczności, rozdzielano by pracę pomiędzy wszystkich mogących pracować, oraz zagwarantowano by wszystkim ludziom środki egzystencji. Edukacja jednostki, poza wzmacnianiem jej wrodzonych zdolności, zmierzałaby ku rozwinięciu w niej poczucia odpowiedzialności za innych, zamiast gloryfikować władzę i sukces w naszym obecnym społeczeństwie. Niemniej jednak trzeba pamiętać, że gospodarka planowa to jeszcze nie socjalizm. Może jej bowiem towarzyszyć całkowite zniewolenie jednostki. Dojście do socjalizmu wymaga rozwiązania nadzwyczaj trudnych problemów socjo-politycznych. Jak, w obliczu daleko idącej centralizacji władzy politycznej i gospodarczej, zapobiec wszechwładzy biurokracji? Jak bronić praw jednostki i tym samym zapewnić demokratyczną przeciwwagę dla władzy biurokracji? Jasność, co do celów i problemów socjalizmu ma najwyższą wagę w naszych czasach przełomu.

    Powyższy esej, tu w wersji skróconej, napisany został
    dla pierwszego numeru Monthly Review założonego w 1949 r.

  • Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce

    Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce

    Pomimo, że Misja Czaitanii jest godnym wiary systemem religijnym, opartym na ponad 5 tyś. letniej tradycji, w Polsce jest dyskryminowana i oczerniana. Niespodziewanie dla nas, większość tego krytycyzmu pochodzi od osób czy też organizacji deklarujących się jako katolickie. Widocznie ludzie ci nie znają pochlebnych słów, jakie Papież Jan Paweł II wypowiedział na temat kultury duchowej Indii podczas swojej wizyty w tym kraju. A także nie przywiązują większej wagi do Jego wielokrotnie wyrażanego życzenia, aby poważać inne religie i odnosić się do nich z szacunkiem.

    Jedną z osób, która w Polsce najbardziej krytykuje Misję Czaitanii, jest pani Anna Łobaczewska z Lublina. Parę lat temu na nasze wykłady zaczął uczęszczać syn pani Łobaczewskiej, Piotr. Krótko po tym, wpierw osobiście a następnie jako inicjatorka powstania i obecna przewodnicząca Ruchu Obrony Jednostki i Rodziny, zaczęła ona atakować i oczerniać Misję bezpodstawnymi oskarżeniami. Wkrótce sytuacja przybrała rozmiar regularnej „wojny” ze strony pani Łobaczewskiej przeciwko Misji Czaitanii.

    Kilka osób spośród członków oraz zarządzających Misją Czaitanii jest kwalifikowanymi psychologami. Od samego początku tej historii mieliśmy przeczucie, że pani Łobaczewska nie jest motywowana jedynie odmiennymi filozoficznymi i religijnymi poglądami, lecz że istnieją jakieś głębsze przyczyny jej działania. Zostało to później potwierdzone wywiadem przeprowadzonym z Piotrem na temat jego życia rodzinnego. Stało się jasne, że przyczyną całej tej niechęci są ich wewnętrzne problemy rodzinne, które były już obecne wiele lat wcześniej, zanim Piotr zaczął przychodzić na nasze wykłady.

    Pani Łobaczewska oskarża Misję o odebranie jej „dziecka”, podczas gdy Piotr ma już dwadzieścia parę lat. Najwyraźniej nie chce pogodzić się z tym, że jej pełnoletni syn wyprowadził się z domu, bo chciał rozpocząć samodzielne życie. Zamiast zrozumieć, że być może sama swoją postawą zniechęciła syna do siebie, publicznie obwinia innych o zepsucie jej relacji z synem.

    Przez ostatnie lata Piotr utrzymywał sporadyczne kontakty z Misją. Podobnie jak większość osób biorących udział w działalności Misji Czaitanii, Piotr mieszka w swoim własnym domu i sam troszczy się o swoje osobiste sprawy i finanse. Obecnie jest dobrze ustawionym młodym człowiekiem, prowadzi samodzielny biznes, ma mieszkanie w Warszawie oraz w dalszym ciągu nie ma ochoty wrócić pod opiekę mamusi.

    Jego matka wie, że Piotr prowadzi samodzielne życie i nie mieszka w żadnym z ośrodków Misji Czaitanii, lecz pomimo tego atakuje nas w dalszym ciągu, oskarżając o rozbijanie rodzin. Pani Łobaczewska nie zauważa faktu, że większość osób, które biorą udział w działalności Misji, ma bardzo dobre relacje rodzinne, nawet wówczas, gdy członkowie rodziny nie podzielają ich poglądów religijnych. Wszędzie zdarzają się rodzinne nieporozumienia-tak samo jak w rodzinach katolickich, mogą pojawiać się w rodzinach osób z Misji Czaitanii. Jednak są rezultatem osobistych konfliktów a nie wiary danej osoby. Tego jednak matka Piotra nie chce zrozumieć. Pani Łobaczewska przeniosła swoje polowanie na czarownice do mass mediów, krytykując i zniesławiając Misję Czaitanii bez żadnych podstaw. Oprócz swoich fałszywych wypowiedzi w mediach przeszkadzała w naszych publicznych wykładach a także obrażała i zniesławiała osoby tworzące zarząd Misji. A oto niektóre z zarzutów, jakimi obarcza nas pani Łobaczewska i mass media:

    — kiedy parę lat temu z katedry lubelskiej ukradziono krzyż, w prasie, a dokładniej w piśmie Skandale, ukazała się wzmianka, że podejrzana jest także Misja Czaitanii,

    — zarzut, że osoby dobrowolnie poświęcające swój czas, aby prowadzić wykłady i nauczać medytacji, otrzymują pieniądze z zagranicy za każdą „duszę”,

    — zarzut, że każdy członek Misji musi wyjechać z rodzinnego miasta, a także zerwać wszelkie kontakty z rodziną,

    — zarzut, że członkowie Misji wyniszczają się psychicznie i fizycznie poprzez brak snu-wczesne wstawanie, powtarzające się praktyki medytacyjne oraz głodową dietę,

    — zarzut, że w Misji Czaitanii podawane są ludziom narkotyki,

    — zarzut, że członkowie muszą oddać wszystkie swoje pieniądze a także wszystko co posiadają Misji, oraz pracować bez zapłaty,

    — zarzut, że zabroniony jest kontakt ze światem zewnętrznym-telewizja, prasa, książki etc.,

    — zarzut, że Misja prowadzi tajemne praktyki prania mózgu, których efektem jest całkowite wymóżdżenie (termin pani Łobaczewskiej) danej osoby, po którym konieczna jest długotrwała resocjalizacja pod kierunkiem lekarza.

    Niestety mass media rozpowszechniają te fałszywe oskarżenia, pomimo, że pani Łobaczewska nie jest w stanie podać żadnych przykładów czy też nazwisk osób poszkodowanych w powyższy sposób.

    Podejmowaliśmy próby porozumienia się także drogą listowną prosząc o zaprzestanie jej działalności. Jednakże ostatecznie nie pozostało nam nic innego jak wnieść pozew do sądu. W listopadzie 1996 r. oskarżyliśmy Annę Łobaczewska o zniesławienie dobrego imienia i naruszenie dóbr osobistych. Pozwana nie stawiła się na dwóch pierwszych rozprawach, zaś na trzeciej dalej zarzucała nam działania, których nie potrafiła udokumentować. Na rozprawie tej także mieliśmy okazję zobaczyć, że pozwana nie była w stanie przedstawić ani jednej doktryny, która występuje w nauczanej przez nas filozofii. Okazało się, że jej konflikt z Misją Czaitanii opiera się na osobistych urazach jakie żywi ona w stosunku do osób znanych jej z Misji Czaitanii.

    Dzisiejsza atmosfera wokół małych grup wyznaniowych-mamy tu na myśli autentyczne grupy wyznaniowe, a nie wchodzące w konflikt z prawem i społeczeństwem grupy pseudoreligijne -jest w bardzo dużej mierze „zasługą” pani Łobaczewskiej, która przez ostatnie lata konsekwentnie podsycała w mass mediach nastrój fanatyzmu i nietolerancji. W efekcie tego w wielu miastach odmawiano nam wynajęcia sal na nasze wykłady, na plakatach zapraszających na wykłady wieszano ulotki obraźliwej treści, mass media nie chciały przekazywać pozytywnych informacji o Misji Czaitanii, a nawet prostować tych, które były kłamliwe.

    Działalność pani Łobaczewskiej okazała się być jak kula śniegowa, dająca początek wielkiej lawinie. Na publikacjach prasowych pani Łobaczewskiej oparło swoje informacje krakowskie Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych. W rzeczywistości całość informacji, jakimi dysponuje Centrum, to trochę wycinków prasowych plus informacje o zupełnie innej, nie mającej nic wspólnego z Misją organizacji-Ruchu Hare Kryszna-bo, jak mówią, to takie podobne. Jest to zadziwiające, jak niekompetentna może być tak poważna instytucja, jaką wydawałoby się być Centrum. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że Centrum nie wykazało żadnych chęci, aby zebrać i skonkretyzować swoje informacje na nasz temat-sami zanieśliśmy im nasze dokumenty i publikacje. Po upływie pół roku dowiedzieliśmy się, że nikt nie miał czasu tego przeczytać.

    Inną kartą w tej historii jest działalność Ligi Republikańskiej, której członkowie, nie znając nawet pełnej nazwy Misji, a tym bardziej naszej filozofii, nękają Misję Czaitanii tylko dlatego, że nie jest katolicka. Ich metody to zakłócanie wykładów poprzez rozrzucanie ulotek o treści: „In-sekty zeżrą ci mózg”, „Sekta-uwaga śmierdzi” itp., otwieranie wśród publiczności wykładów pojemników ze śmierdzącym gazem, rzucanie petard, zakłócanie wykładów w ten sposób, że prowadzący nie mógł zabrać głosu, bójki i przepychanki z ludźmi próbującymi wyprosić ich z sali, groźby w rodzaju: dziś w nocy spalimy wam dom. Mogliśmy także usłyszeć, że tacy jak my nie mają w ogóle prawa do życia w Polsce. Jednak najbardziej przykre dla nas było zajście w krakowskiej restauracji Warszawianka. Jedna z uczennic Jagad Guru, Magda Mola (Madhava dasi), próbująca poprowadzić wykład, została tam zastraszona i poturbowana. Ktoś rzucał w nią zapalonymi petardami, niszcząc jej ubranie oraz wyposażenie sali, ktoś potrącił kogoś innego, tak że ten wpadł na nią itd. Wraz z Ligą na wykład przybyła ekipa stacji telewizyjnej RTL7. Podczas drastycznych scen było słychać instrukcje: Tego nie kręćcie! Została skradziona nam kaseta video, która tego dnia miała być odtworzona. Jej fragment mogliśmy zobaczyć następnie w wiadomościach RTL7. Na nasze pytanie, dlaczego stacja użyła skradzionej kasety, otrzymaliśmy arogancką odpowiedź, w skrócie: to nie wasza sprawa, skąd mamy swoje materiały. W związku z tymi wydarzeniami, prokuratura wystosowała akt oskarżenia przeciwko dwóm członkom Ligii. Obecnie sprawa znajduje się na wokandzie sądowej.

    Według uzyskanych przez nas od uczestników zajść informacji, Liga zaatakowała Misję, ponieważ Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach poinformowało ich, że Misja jest bardzo niebezpieczną sektą. Na nasze pytanie, jakie są zarzuty wobec nas, usłyszeliśmy o morderstwach, handlu bronią, porywaniu dzieci, handlu narkotykami itd. Te informacje według naszego rozmówcy pochodzą z Centrum.

    Pomimo wszystko postanowiliśmy nawiązać dialog z przewodniczącym Ligii Republikańskiej w Polsce-panem Kamińskim. Wysłaliśmy do niego list z prośbą o zaprzestanie działań mających na celu poniżanie nas w oczach opinii publicznej i łamanie prawa do bezpieczeństwa i ochrony, wolności wyznania i sumienia. Jednak do dzisiejszego dnia nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

    W lutym 1997 r. wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zachęcał swoich studentów do zrywania naszych plakatów, twierdząc, że Misja Czaitanii jest antykatolicką, niebezpieczną sektą. W rezultacie dwóch studentów zostało spisanych przez policję w trakcie zrywania plakatów i zostali ukarani karą pieniężną przez kolegium do spraw wykroczeń.

    Jesteśmy bardzo zdziwieni faktem, że niektóre osoby sądzą jakoby Misja Czaitanii była wroga Kościołowi katolickiemu. Jest to całkowicie błędne przekonanie. Mamy wielki szacunek dla wszystkich osób kultywujących swoje życie duchowe, w tej czy innej religii. Jednak nasze próby nawiązania dialogu z Kościołem również spełzły na niczym. W marcu 97′ skierowaliśmy listy do władz kościelnych: do arcybiskupa lubelskiego-Bolesława Pylaka i do ks. biskupa ordynariusza Kazimierza Ryczana w Krakowie-z prośbą o audiencję w celu przedstawienia się i wyjaśnienia spornych kwestii, gdyż według nas wynikały one z braku informacji na temat działalności Misji.

    Wysłaliśmy także list do rektora KUL-u z prośbą o upomnienie wykładowcy namawiającego swoich studentów do zrywania plakatów oraz przeszkadzania w trakcie wykładów. Niestety żadna z tych instytucji nie odpowiedziała na nasze listy. W rozmowie telefonicznej z arbp. Pylakiem przewodnicząca Misji-Llżbieta Ser-win (Lalita Syam dasi) dowiedziała się, że ks. Pylak nie będzie rozmawiał z organizacją niekatolicką.

    W trakcie tegorocznego Kongresu Eucharystycznego wrocławski oddział Dominikańskiego Centrum Informacji rozpowszechniał we Wrocławiu ulotki opisujące Misję jako niebezpieczną sektę, która doprowadziła młodego chłopca do choroby psychicznej. Jedna z uczennic Jagad Guru spotkała się z księdzem odpowiedzialnym za treść tej ulotki. Niestety w pewnym momencie ksiądz ten przerwał spotkanie -gdyż jak powiedział, przeraził się widząc, że jego rozmówczyni wywiera na nim ogólnie bardzo dobre wrażenie. Stwierdził, że teraz przez wiele godzin będzie musiał modlić się do Boga, aby zabrał to wrażenie z jego serca. Niestety trudno jest przełamać tak głębokie uprzedzenia. A swoją drogą, to wrażenie z głębi serca to mógł być głos Pana przebywającego w sercu żywej istoty, który mówił mu jak rzeczy mają się naprawdę.

    Czasami czytamy w prasie czy też słyszymy, szczególnie w rozmowach z osobami aktywnie działającymi w Kościele katolickim -że ktoś taki a taki „należał” do Misji Czaitanii -a teraz ma problemy ze zdrowiem psychicznym czy też okazało się, że jest to osoba o złej reputacji. Rozmówcy tacy starają się wtedy udowodnić: „O, zobacz, ten człowiek należał do Misji parę lat temu, a teraz jest chory psychicznie, to jest wynikiem waszej działalności.” Jest to błędne rozumowanie. W ten sposób pomijamy wszystkie inne okoliczności z życia tej osoby i zakładamy, że ponieważ miała ona kontakt z Misją Czaitanii, to znaczy, że nasza organizacja religijna jest odpowiedzialna za wszystkie jej osobiste problemy.

    Jeślibyśmy starali się zastosować to rozumowanie także do osób z innych organizacji religijnych, które mają problemy ze swoim zdrowiem psychicznym lub popełniły jakieś przestępstwo, wówczas musielibyśmy stwierdzić, że w Polsce Kościół katolicki jest najgorszą organizacją religijną ze wszystkich. Bo, wiedząc że w Polsce 99% ludzi deklaruje się jako katolicy, możemy wnioskować, że także 99% pacjentów szpitali psychiatrycznych ma katolickie wychowanie, podobnie 99% więźniów, narkomanów, alkoholików itd. Nawet katoliccy księża i zakonnice są pacjentami zakładów psychiatrycznych, a niektórzy są oskarżani o popełnione przestępstwa. Jednakże byłoby głupotą winić za to wszystko Kościół katolicki. Raczej należy zrozumieć, że osobiste problemy, przestępstwa czy zły stan psychiczny są rezultatem NIEPRZESTRZEGANIA zasad religii chrześcijańskiej. Podobnie, jeśli mamy przykład osoby, która ma osobiste problemy lub okryła się złą sławą, a wcześniej miała kontakt z Misją Czaitanii, przyczyną tego jest NIEPRZESTRZEGANIE nauk zawartych w literaturze wedyjskiej i NIESTOSOWANIE się do zasad przyjętych w Misji Czaitanii. Niedorzeczne są takie próby powiązania czyichś osobistych problemów i uchybień z Misją Czaitanii.

    Jak dotąd nigdzie nie spotkaliśmy się z tytułami prasowymi w rodzaju: „Katolik zabił”, „Katolicy obrabowali bank”, „Katolickie nastolatki biorą narkotyki”, „Katoliczka popełniła samobójstwo” czy „Katolik pacjentem zakładu psychiatrycznego”. Dlaczego zatem prasa publikuje sensacyjne artykuły o tym, że ktoś miał kiedyś kontakt z Misją Czaitanii a teraz jest chory psychicznie czy też spotykamy się z ulotkami takimi jak ta rozpowszechniana we Wrocławiu przez dominikanów?

    Misja Czaitanii nie jest elitarną, zamkniętą organizacją. Na nasze wykłady może przyjść każdy, także osoby mające problemy ze zdrowiem psychicznym, uzależnieni od narkotyków, alkoholicy czy nawet ludzie, którzy popełnili jakieś przestępstwo.

    Nie pytamy w drzwiach: „Przepraszam, czy pan nie ma czasami problemów ze swoim zdrowiem psychicznym, bo my nie wpuszczamy psychicznie chorych.” lub „Przepraszam, czy jest pan w stu procentach uczciwy, bo nie wpuszczamy tutaj oszustów”. Przeciwnie, każdy jest mile widziany na naszych wykładach, ponieważ wiemy, że medytacja z mantrą może pomóc w każdej sytuacji. Przez nasze wykłady i ośrodki przewinęły się dziesiątki tysięcy ludzi, reprezentujących część społeczeństwa wraz z jego problemami.

    W ciągu ostatnich lat obserwowaliśmy objawy nietolerancji religijnej. Fanatyzm i duch sekciarstwa nie pozwalają wielu osobom zaakceptować faktu istnienia innej ścieżki duchowej, niż ich własna. Jednak prawo do kultywowania życia duchowego jest podstawowym prawem i potrzebą żywej istoty i szczere próby w tym kierunku nie zasługują na uprzedzenie i nietolerancję.

    Jak piękną rzeczą jest tolerancja religijna i szacunek dla wyznawców innych religii, mogliśmy się przekonać ostatnio, kiedy odeszła Matka Teresa z Kalkuty. Wyznawcy kultury wedyjskiej w całych Indiach okazali jej osobie wielki szacunek, uznając ją za jedną z najwybitniejszych postaci we współczesnej historii Indii, niezależnie od różnic wyznania. Niestety współwyznawcy Matki Teresy nie odwzajemniają się szacunkiem dla Waisznawów i hinduistów w Polsce.

    Wygląda na to, że stosuje się tu dwie miarki, jedną dla siebie a drugą dla innych religii. Na przykład w Rosji to wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego są prześladowani i dyskryminowani przez rosyjski Kościół prawosławny. Bardzo wielu katolików w Polsce jest tym zbulwersowanych, lecz jednocześnie nie protestują, gdy ich własny Kościół dyskryminuje inne religie.

    Widzimy jednak, że stopniowo sytuacja się zmienia. Ludzie zaczynają zauważać, że nagonka na innowierców jest bezpodstawna i ślepa. Sprawa sądowa przeciwko Annie Łobaczewskiej jest w toku. Podobnie sprawa przeciwko członkom Ligi Republikańskiej. Nie znamy jeszcze werdyktu sądu. Jednak już dziś czytelnik, znając przedstawione powyżej fakty, może sam ocenić po czyjej stronie jest racja.

    Anandamaja dasi (Annamaria Warmus)


    Fundacja na Rzecz Wolności Religijnej

    Misja Czaitanii jest członkiem Fundacji na Rzecz Wolności Religijnej (The Religious Freedom Foundation), która została powołana natychmiast po tym, jak 26.09.br. Borys Jelcyn, prezydent Rosji, podpisał ustawę restrykcyjnie ograniczającą prawa związków wyznaniowych i kościołów innych niż Ortodoksyjny Kościół Rosyjski. Zadaniem fundacji jest propagowanie wolności religijnej oraz występowanie przeciw prześladowaniom i nietolerancji religijnej. Obecnie organizowany jest protest przeciwko nowemu rosyjskiemu prawu godzącemu w wolność religijną.

    Fundacja na rzecz Wolności Religijnej oraz jej członkowie stosują się do poniższych Uniwersalnych Zasad Wolności Religijnej:

    1. Religia może być szerzona tylko w pokojowy sposób – nigdy nie „przy pomocy miecza”: terroru, siły, przymusu i zastraszania.

    2. Religia nie podlega prawu: żadne państwo czy rząd nie może określać w jaki sposób obywatele mogą wielbić Boga czy też ograniczać ich, jeśli chcą nauczać swojej wiary.

    3. Każda jednostka powinna mieć zagwarantowaną wolność wyboru, w jaki sposób, kiedy i gdzie chce wielbić Boga. W tej wolności zawarta jest też wolność do nie wielbienia Boga. Tak jak żadne państwo, rząd czy jednostka nie ma prawa ograniczać wolności co do wiary i praktyk religijnych, podobnie państwo, rząd ani jednostka nie ma prawa narzucać określonego systemu religijnego swoim obywatelom.

    4. Każda jednostka oraz organizacja powinna mieć możliwość zaprezentowania swojej filozofii. W ten sposób wszelka konkurencja pomiędzy różnymi religiami może być oparta nie na sile politycznej czy zakazach, lecz na wartości każdej religii i zrozumieniu Prawdy Absolutnej.

  • Lew Tołstoj – Przemówienie na Kongres Pokoju w Sztokholmie

    Lew Tołstoj – Przemówienie na Kongres Pokoju w Sztokholmie

    WSTĘP

    Lew Tołstoj był nie tylko jedną z największych postaci literatury światowej. Był również dzięki szlachetności i głębokiej humanitarności uczuć, jednym z najbardziej poważanych ludzi swego pokolenia. Czas nie przyćmił jego sławy. Jego miłość do człowieka, nienawiść do wszelkiej tępej przemocy sprawiły, że stał się apostołem pokoju. Niewątpliwie cierpienia i okropność wojny, z którymi zetknął się pełniąc w młodości służbę oficerską, i które odtworzył z przejmującym realizmem, wstrząsnęły jego sumieniem i zadecydowały o kierunku w jakim potoczyło się jego życie. W roku 1909 miał się odbyć w Sztokholmie Kongres Pokoju. Wyścig zbrojeń, groźba wybuchu pierwszej wojny światowej, którą czuło się już w powietrzu, wywołały niepokój, aż nazbyt usprawiedliwiony dalszym rozwojem wydarzeń. Ruch na rzecz pokoju nie był wówczas ruchem masowym, jakim jest dzisiaj, po tylu latach tak straszliwych doświadczeń. Kongres w Sztokholmie zorganizowali ludzie niewątpliwie ze szczerego przekonania, ale ich miłość pokoju często ograniczała się do sentymentalnych utyskiwań na klęskę, której źródeł nie zgłębili. Ograniczali się do teoretycznych rozważań, a nie mieli odwagi wysnuć z nich konkretnych wniosków. Organizatorzy Kongresu wysłali zaproszenie do Lwa Tołstoja, liczącego wówczas lat 80. Tołstoj, który uświadomił sobie grozę wiszącego nad światem niebezpieczeństwa, zdecydował się opuścić wiejską samotnię w Jasnej Polanie i odbyć podróż do Szwecji, by z trybuny rzucić wezwanie, tekst którego wcześniej przesłał organizatorom. Czyż trzeba zapewniać, że gwałtowność i nieubłagana logika Tołstoja przeraziła ostrożnych pacyfistów, którzy posłali mu zaproszenie? Nie mogli nie zwrócić się do niego przygotowując tego rodzaju manifestację, ale żaden z nich nie przypuszczał, aby wiekowy i chory pisarz zechciał wziąć w niej udział osobiście. Spodziewano się najwyżej pisma z życzeniami pomyślnych obrad i wyrazami solidarności.

    On zaś zamierzał zwrócić się z rewolucyjnym apelem wprost do ludów. Wzywał do wypowiedzenia posłuszeństwa rządom i jako człowiek szczerze wierzący potępiał rzekomo chrześcijańskich mężów stanu, którzy z wyznaniem wiary na ustach przygotowywali rzeź milionów ludzi. Zakłopotani organizatorzy odłożyli Kongres na rok następny, a gdy się wreszcie odbył w roku 1910, nie odczytano tam, ani nie ogłoszono pisma Lwa Tołstoja.

    PRZEMÓWIENIE NA KONGRES POKOJU W SZTOKHOLMIE

    Zebraliśmy się tu po to, by walczyć przeciwko wojnie. Przeciwko wojnie, a więc przeciwko temu, w imię czego wszystkie narody świata, miliony ludzi na świecie, oddają do wolnej od wszelkiej kontroli dyspozycji kilkudziesięciu osób, a niekiedy jednego człowieka nie tylko miliardy rubli, franków, jenów, stanowiących znaczną cześć ich zapracowanych oszczędności, ale i samych siebie, swoje życie. I oto my, kilkunastu przybyłych z różnych stron świata uczciwych ludzi, nie posiadających żadnych szczególnych przywilejów, a co najważniejsze, żadnej władzy nad nikim, zamierzamy walczyć, a skoro chcemy walczyć, to mamy też nadzieję zwyciężyć tę olbrzymią siłę nie jednego lecz wszystkich rządów, mających do dyspozycji miliardowe sumy i milionowe wojska i bardzo dobrze rozumiejących, że ta wyjątkowa sytuacja w jakiej znajdują się oni, tzn. ludzie wchodzący w skład rządów, oparto jest tylko na wojnie, na wojsku mającym znaczenie i sens tylko wtedy, kiedy jest wojna – ta właśnie wojna, z którą chcemy walczyć i którą chcemy zniszczyć.

    Walka, gdy siły są tak nierówne, powinna się wydać szaleństwem. Ale zastanówmy się nad znaczeniem środków walki, znajdujących się w naszych rękach, a wyda się dziwne nie to, ze decydujemy się na walkę, lecz to, że istnieje jeszcze to, z czym chcemy walczyć. Oni mają w rękach miliardowe sumy, miliony posłusznych wojsk, my zaś tylko jeden – ale za to najpotężniejszy środek na świecie – PRAWDĘ.

    I dlatego, choćby nasze siły wydawały się znikome w porównaniu z siłami naszych przeciwników nasze zwycięstwo jest równie niewątpliwe jak niewątpliwe jest zwycięstwo, które odnosi światło wschodzącego słońca nad mrokiem nocy.

    Zwycięstwo nasze jest niewątpliwe, ale tylko pod jednym warunkiem – jeżeli mówiąc prawdę będziemy mówili całą prawdę, bez jakichkolwiek kompromisów i ustępstw. A prawda jest tak prosta, tak jasna, tak oczywista i obowiązkowa nie tylko dla chrześcijanina, ale dla każdego rozsądnego człowieka, że wystarczy tylko wypowiedzieć ją całą w pełnym jej znaczeniu, żeby ludzie już nie mogli postępować wbrew tej prawdzie.

    Prawdą tą w całym jej znaczeniu jest to, co tysiące lat temu powiedziane zostało w przykazaniu, uznawanym przez nas za Boskie, w dwóch słowach: nie zabijaj.

    Prawdą jest to, że człowiek nie może i nie powinien nigdy i pod żadnym pretekstem zabijać drugiego człowieka.

    Prawda ta jest tak oczywista, tak powszechnie uznawana i obowiązująca, że wystarczy jasno i zdecydowanie postawić ją przed ludźmi, żeby to zło, które nazywa się wojną, stało się absolutnie niemożliwe, l dlatego myślę, że jeżeli my, przybyli tu na Kongres Pokoju, zamiast jasno i zdecydowanie wypowiedzieć tę prawdę, będziemy apelować do rządów i proponować im rożne sposoby, żeby zmniejszyć zło wojny, lub żeby wybuchały one coraz rzadziej, upodobnimy się do ludzi, którzy mając w ręku klucz do drzwi, włamywaliby się przez ściany wiedząc, że nie są w stanie tych ścian obalić. Oto miliony zbrojnych i coraz lepiej uzbrajanych ludzi, szkolonych do coraz pomysłowniejszego zabijania. Wiemy, że te miliony ludzi nie mają najmniejszej chęci zabijać takich samych ludzi jak oni, że większość nawet nie wie, z jakiego powodu zmusza się ich do robienia tego, co jest im wstrętne, że ciąży im stan podporządkowania i przymusu, wiemy że zabójstwa dokonywane od czasu do czasu przez tych ludzi, popełniane są na rozkaz rządów, wiemy, że istnienie rządów uzależnione jest od wojska. I my, ludzie pragnący położyć kres wojnom, nie znajdujemy nic odpowiedniejszego po temu jak to, żeby proponować i to komu? – rządom, istniejącym tylko dzięki wojsku, a tym samym dzięki wojnie, takie sposoby, które położyłyby kres wojnie, czyli, że proponujemy rządom samounicestwienie. Rządy będą z przyjemnością słuchały wszystkich takich przemówień, wiedząc, że wywody takie nie tylko nie położą kresu wojnie i nie podkopią ich władzy, ale jeszcze bardziej ukryją przed ludźmi to, co rządy potrzebują ukryć, by mogły istnieć i wojska i wojny, i one same, rządy dysponujące wojskami. Ale przecież to anarchizm: ludzie nigdy nie żyli bez państwa i rządów. A zatem rządy i państwa, i siły wojskowe, które ich strzegą są koniecznymi warunkami życia narodów, mógłby mi ktoś powiedzieć.

    Nie mówiąc o tym, czy możliwe jest, czy nie, życie chrześcijańskich i w ogóle wszystkich narodów bez wojsk i wojen, broniących rządów i państw, przypuśćmy, że ludzie dla swego własnego dobra muszą podporządkować się niewolniczo składającym się z nieznanych im ludzi instytucjom, zwanym rządami, muszą koniecznie oddawać tym instytucjom wytwory swej pracy i wykonywać wszystkie żądania tych instytucji, nie wyłączając zabójstwa bliźniego, przypuśćmy to wszystko: pozostaje mimo to nierozerwalna na naszym świecie trudność. Trudność ta wynika z niemożliwości pogodzenia chrześcijańskiej wiary, którą kładący na to szczególny nacisk, wyznają wszyscy ludzie, wchodzący w skład rządów, z rekrutującymi się z chrześcijaństwa wojskami wyszkolonymi do zabijania. Jakby tam nie wypaczono nauki chrześcijańskiej, jakby nie przemilczano jej głównych tez, zasadniczym sensem tej nauki jest mimo wszystko tylko umiłowanie Boga i bliźniego. Boga, czyli najwyższej doskonałości w cnocie i bliźniego, czyli wszystkich ludzi bez różnicy. A zatem jakby się zdawało, należy koniecznie uznać jedno z dwojga, albo chrześcijaństwo z miłością Boga i bliźniego, albo państwo z wojskami i wojnami.

    Bardzo możliwe, że chrześcijaństwo się przeżyło i że wybierając jedno z dwojga: chrześcijaństwo i miłość, albo państwo i zabójstwo, ludzie naszej epoki uznają, że istnienie państwa i zabójstwa jest o tyle ważniejsze od chrześcijaństwa, iż trzeba zapomnieć o chrześcijaństwie, pozostać tylko przy tym, co jest dla ludzi ważniejsze: przy państwie i zabójstwie.

    Wszystko to jest możliwe, w każdym razie ludzie mogą tak myśleć i czuć. Ale wtedy tak też trzeba powiedzieć. Trzeba byłoby powiedzieć. Trzeba byłoby powiedzieć, że ludzie w naszych czasach powinni przestać wierzyć w to, co mówi zbiorowa mądrość całej ludzkości, co mówi wyznawana przez nich nauka Boża, powinni przestać wierzyć w to, co wyryte jest niezatartymi zgłoskami w sercu każdego człowieka, a powinni wierzyć tylko w to, co nie wyłączając również zabójstwa, rozkażą różni ludzie, którzy przypadkowo, przez dziedziczenie zostali cesarzami i królami, albo przez różne intrygi i z wyborów zostali prezydentami, posłami do izb i parlamentów. Tak właśnie trzeba by powiedzieć. A powiedzieć tego nie można. Nie można powiedzieć nie tylko tego, ale nie można powiedzieć ani jednego, ani drugiego. Jeżeli się powie, że chrześcijaństwo zabrania zabijać, to nie będzie wojska, nie będzie rządu. Jeżeli się powie, że my, władza, uznajemy legalność zabójstw i odrzucamy chrześcijaństwo – nikt nie zechce słuchać takiego rządu, opierającego swoją władzę na zabójstwie. I poza tym, skoro dozwolone jest zabójstwo na wojnie, to powinno być tym bardziej dozwolone narodowi, dochodzącemu swych praw przez rewolucję. Dlatego więc rządy nie mogąc powiedzieć ani jednego ani drugiego, dokładają jedynie starań, żeby ukryć przed swoimi poddanymi konieczność rozwiązania dylematu.

    Dlatego właśnie, aby przeciwdziałać złu wojny, my zebrani tutaj, jeżeli istotnie chcemy dopiąć swego celu, musimy uczynić tylko jedno; postawić ten dylemat zdecydowanie i jasno przed ludźmi wchodzącymi w skład rządów, jak przed masami ludu, tworzącymi wojsko. Aby to uczynić powinniśmy jasno i otwarcie powtórzyć tylko prawdę, że człowiek nie powinien zabijać człowieka, ale wyjaśnić również, że żadne względy nie mogą zwolnić ludzi w świecie chrześcijańskim od obowiązku podporządkowania się tej prawdzie. I dlatego zaproponowałbym naszemu zgromadzeniu (zebraniu), ułożenie i opublikowanie takiej odezwy do wszystkich, a zwłaszcza do chrześcijańskich narodów, w której jasno i zdecydowanie powiedzielibyśmy to, co wszyscy wiedzą, ale czego nikt, albo prawie nikt nie mówi, mianowicie to, że wojny nie są – jak to uważa większość ludzi, czymś szczególnie dobrym i godnym pochwały, lecz są jak każde zabójstwo wstrętne i zbrodnicze zarówno dla tych ludzi, którzy z wolnej woli wybierają działalność wojskową, jak i dla tych, którzy wybierają ją ze strachu przed karą lub ze względu na korzyści. W stosunku do osób wybierających działalność wojskową z wolnej woli, zaproponowałbym, żeby w odezwie tej jasno i zdecydowanie powiedzieć, iż mimo całej pompy, przepychu i w ogóle aprobaty towarzyszącej tej działalności, jest ona zbrodnicza i haniebna, tym bardziej zbrodnicza i haniebna, im wyższe stanowisko zajmuje człowiek w hierarchii wojskowej. I tak samo zaproponowałbym, by jasno i zdecydowanie powiedzieć prostym ludziom, powołanym do służby wojskowej pod groźbą kary lub z pomocą przekupstwa, że grzeszą i przeciwko swojej wierze, i przeciwko moralności, i przeciwko zdrowemu rozsądkowi, kiedy zgadzają się wstąpić do wojska; przeciwko wierze przez to, że wstępując do szeregu zabójców, łamią przykazanie Boskie, które wyznają; przeciwko moralności przez to, że obawiając się, iż ukarze ich władza lub mając na względzie korzyści, godzą się robić to, co w głębi duszy potępiają; i przeciwko rozsądkowi przez to, że wstępując do wojska narażają się w razie wojny na te same, jeżeli nie większe nieszczęścia, niż te jakie grożą w razie odmowy, a co najważniejsze, wbrew zdrowemu rozsądkowi postępują już wyraźnie przez to że włączają się do tej samej kasty ludzi, która pozbawiła ich wolności i zmusza do wstąpienia do wojska. W stosunku do jednych i drugich zaproponowałbym, żeby jasno wyrazić w tej odezwie myśl, iż dla ludzi istotnie oświeconych i tym samym wolnym od przesądu związanego z kultem wojskowości (staje się ich z każdym dniem coraz więcej), wojskowa służba i tytuł mimo wszelkich starań, by ukryć ich istotne znaczenie, jest służbą tak samo, a nawet bardziej haniebną, niż służba i tytuł kata: gdyż kat gotów jest zabijać tylko ludzi, uznanych za szkodników i zbrodniarzy, a wojskowy obiecuje zabijać wszystkich ludzi, których mu się każe zabijać, gdyby to nawet byli najbliżsi, mu i najlepsi ludzie.

    Ludzkość w ogóle, a zwłaszcza nasz świat chrześcijański doczekał się takiej ostrej sprzeczności między postulatami moralnymi a istniejącym ustrojem społecznym, że nieuchronnie musi zmienić nie to, co nie może się zmienić – postulaty moralne społeczeństwa, lecz to, co się zmienić może – ustrój społeczny.

    Zmiana ta wywołana sprzecznościami wewnętrznymi i ujawniająca się szczególnie ostro w przygotowaniach do zabójstwa, szykowana jest z różnych, stron i staje się z każdym rokiem konieczniejsza. Napięcie, wymagające tej zmiany, wzrosło w naszych czasach w takim stopniu, że podobnie jak do przejścia cieczy w ciało stałe, potrzebna jest niewielka siła prądu elektrycznego, tak samo do przejścia od tego okrutnego i nierozumnego życia dzisiejszych ludzi z ich podziałami, zbrojeniami i wojskami, do życia rozumnego, odpowiadającego postulatom świadomości człowieka współczesnego, potrzebny jest, być może, tylko niewielki wysiłek, niekiedy jedno słowo, który w mgnieniu oka przekształca całą ciecz w ciało stałe.

    Dlaczego nasze obecne zebranie nie może podjąć tego wysiłku? W baśni Andersena, gdy król ze swym orszakiem paradował po ulicach miasta i wszyscy ludzie zachwycali się jego piękną, nową szatą jedno słowo dziecka, które powiedziało to, co wszyscy widzieli, ale nie mówili, zmieniło wszystko. Dziecko powiedziało: „on nic nie ma na sobie” i sugestia przestała działać, król się zawstydził i wszyscy ludzie wmawiający sobie, że widzą na królu piękną, nową szatę zobaczyli, że król jest nagi. To samo musimy powiedzieć także my, powiedzieć to, co wszyscy widzą, ale nie odważają się wypowiedzieć, powiedzieć, że jakby ludzie nie nazywali zabójstwa, jest ono zawsze zabójstwem – zbrodnią i hańbą. I wystarczy jasno, zdecydowanie i głośno, jak możemy to zrobić to tutaj, powiedzieć to, a ludzie przestaną widzieć to, co im się wydawało że widzą i zobaczą to, co widzą rzeczywiście. Przestaną widzieć: służbę ojczyźnie, bohaterstwo wojny, chwałę wojskowa i patriotyzm, a zobaczą to, co jest: nagą prawdę zabójstwa. A kiedy ludzie zobaczą, stanie się to samo co w baśni: ci co popełniają zbrodnię zawstydzą; się, a ci, co wmawiali sobie, że nie widzą zbrodni zabójstwa, zobaczą ją i przestaną być zabójcami. Ale jak będą się narody broniły przed nieprzyjaciółmi, jak utrzymywać porządek wewnątrz kraju, jak mogą narody żyć bez wojny? Jaką formę przybierze życie ludzi, którzy odżegnują się od zabójstwa nie wiemy i wiedzieć nie możemy. Jedno jest pewne: dla ludzi obdarzonych rozumem i sumieniem rzeczą naturalniejszą jest żyć w oparciu o te właściwości, niż podporządkować się niewolniczo ludziom nakazującym wzajemne zabójstwa, i dlatego ta forma ustroju społecznego, jaką przybierze życie ludzi kierujących się w tym postępowaniu nie przemocą opierającą się na groźbie zabójstwa, lecz rozumem i sumieniem, nie będzie w żadnym razie gorsza od tej jak ujęte jest życie obecne. Oto wszystko co chciałem powiedzieć.

    Będę bardzo żałował, jeżeli to, co powiedziałem, kogoś obrazi, zmartwi i obudzi w nim niedobre uczucia. Ale ja osiemdziesięcioletni starzec oczekujący w każdej chwili śmierci, uważałbym za wstyd i przestępstwo, gdybym nie powiedział całej prawdy tak, jak ją rozumiem, prawdy w którą wierzę niezłomnie, tylko sama jedna może uwolnić ludzkość od niezliczonych klęsk, spadających na nią w wyniku wojny.

    Lew TOŁSTOJ

    4 sierpnia 1909 roku

  • Juliusz Słowacki – Ewangelia Prawdy

    Juliusz Słowacki – Ewangelia Prawdy

    1. Oto usiedliśmy przy nogach Pana naszego, Chrystusa-Mesjasza, na progu, u bramy z jednej perły i radujemy się po raz pierwszy jako Aniołowie, którzy widzą jednocześnie i czują. Oto Braterstwo nowe uczuliśmy dla świata, Braterstwo wszystkiego co żyje i oddycha. Cóż bowiem jest ono ukochanie natury, które się rodziło w ludziach – owe głosy harmonijne, które się do nas odzywały chórem niewysłowionym? A oto drugi świat Duchów nad nami, skąd przychodziły poetom błyskawice i głosy, objawił się nam, jakoby siła sakramentalna nad nami. I usłyszeliśmy z przeszłości niby odgłos kroku ojców naszych, którzy szli i zbliżali się ku Bogu – na szablach swoich już niosąc błyskawice, od tej Nowej Jerozolimy odstrzelone – i na czołach radość aniołową.

    2. Jakże nam łatwo teraz obcować z ludźmi i uszanować chociażby błąd w człowieku dobrego sumienia, wiedząc, że Duch jest wieczny – a błąd czasowy samą, nareszcie ziszczoną harmonią Ducha z ciałem zostanie poprawiony. Choćbyśmy nawet błądzili, to Duch świata, idący za Chrystusem, nie dozwoli nam długo opierać się prawdzie, ale nas zmęczonych i niby roztrzaskanych cieleśnie i zbitych nieszczęściami, na drogę prawdziwą twarzą obróci. Prośmy teraz, ażeby Duch Boży (Rucha Kaddosz) przez nas działał i mówił, i napiszmy oto na złotej płycie skały Ewangelię Prawdy dla braci naszych. Wszystko w tym słowie jest, że Bóg jest względem Duchów nieśmiertelnych  sprawiedliwy  – a Duchy winne są wszelkiej ułomności ciał i wszelkiej nędzy doczesnej. I winne są sakramentalnych sił, które się unoszą nad światem, karmiąc różnymi naturami Duchów różne ziemskie braterstwa.

    3. Każdy za żywota sobą chciał nabalsamować Duchy i po śmierci otrzymał władzę większą lub mniejszą podług mocy, którą miał, i wielkości. Gdzież teraz moc uwolnić się Duchowi od niższych, a zaczerpnąć siły aż z najwyższej, sakramentalnej potęgi Chrystusa-Mesjasza, która wszystkim siłom panuje, a jest podniesiona nade wszystkie? Bo oto zabójca i mocarz niesprawiedliwy znalazł tych, którzy go uwielbiali i schodzą się po nocy w imię jego, obrawszy noc ciemną i błyskawiczną świętem jego; a on Duch, zwołany nieczystą miłością, schodzi i działa zaklęty, przez noc, burze i błyskawice. Więc ciała się rodzą podług owych usakramentyzowanych Duchów siłą nieświętą – i nieświęte Duchy zajmują miejsca najpierwsze między żywymi.

    4. O jakiej pracy, jakich wieków – o, Panie – dziełem będzie przywrócenie porządku na świecie, aby Hierarchia Duchowa została nareszcie widzialną Hierarchią w ciałach na ziemi; aby najwyższy ziemski rodził się najczystszym Duchem niebieskim – a najniższy ziemski z prawdziwej pokory Ducha niskiego uczuł się bratem usługującym! Daj siły – o, Panie nasz – abyśmy ku temu porządkowi szli ciągle i przez  ofiarę postępowali, rosnąc w prawdziwą Moc Chrystusową! Bracia moi! Jeżeli w sumieniu nie znajdziecie zaprzeczenia, to nie zaprzeczajcie ustami, albowiem jest to grzech przeciwko Duchowi Świętemu, który w sercu waszym chce świadczyć i dać nam żywot nieśmiertelny. Jakże nam Bóg (Elohim) da Ojczyznę i moc nową, jeżeli nie przez ową Mądrość i wiedzę Rzeczy Ostatecznych, nagle w Duchu obudzoną, która Ducha podnosi nad wszelkie niższe istoty? Skądże ruch, jeżeli celu nie obaczycie przed sobą – i szelestem skrzydeł wewnętrznych nie będziecie do lotu zaproszeni?

    5. Jeżeli więc naród, który ma na celu podbicie świata siłą cielesną… to oto jutro, podbiwszy ziemię całą, stanie i zamrze; a jeżeli panowanie na morzu – to podobnież morze podbite obaczywszy i okrętom swoim uległe: zatrzyma się i omdleje. Albowiem cielesny wszelki cel do pewnego tylko czasu żywot obudza – a potem od większych Duchów bywa wzgardzony. A te większe Duchy rycerzy i filozofów szukają innej ziemi i doskonalszych ras, z którymi rozpoczynają pracę nową.

    6. Lecz wy oto – ku celom nieśmiertelnym dążąc – wstaniecie jako Chrystus-Mesjasz odwalający mogiłę: – a On ją odwalił Duchem, jakoby odrzucał liść uwiędły, który mu we śnie z oliwnych drzew był na włos strzęsiony. Więc – nieśmiertelni – choćbyście morza i ziemię posiedli, to jeszcze w Celach Ostatecznych nową pracę znajdziecie: Duchem świata podniesionym łamać prawa materyą rządzące – i sprowadzić Bożą słoneczność i Nową Jeruzalem, która jest obiecaną. Zmierzcie się teraz z narodami i uznajcie, że Pan ojców naszych jest dobrotliwy: gdyby albowiem nie ukrzyżował, nigdy byście ogromnego głosu nie usłyszeli w Duchach waszych; lecz teraz Duchy się jako pioruny odzywają – i myśli wasze jako błyskawice nad światem.

    7. Gdzież jest opinia ludzka, która się ostała przed mądrością Boża? Gdzież są ludzie zaprzeczeń? Jedną niech powiedzą pewność, a my jej nie zaprzeczymy, ale ją wyniesiemy nad stolicę Bożą; lecz oto mają naukę ciał, a nie mają  Przyczyny  – i nie na Wiedzy (Vidya) budują, ale na opinii. Opinią bowiem jest, że Bóg stworzył ten świat, że obrotem planet ciągle kieruje, że szatanowi kusić dozwala, że czyśćcem lub piekłem skuszone karze, a niebiosami wiecznymi dobre nagradza. Opinii jest lub wyborowi zostawiona wiarą, którą człowiek wyznawać powinien, a każdy wyznawca wątpi i poddaje się smutkowi, nie wiedząc skąd niezaprzeczonej prawdy i wiary ma dostać. Lecz oto Duchem Świętym się świadczę, iż nicem z opinii wam nie mówił, ale z jednego źródła Wiedzy wyprowadzał każde słowo, żądając, aby chwalony był Bóg, który komu chce Wiedzy udziela. Albowiem były chwile, że mi wszelka moc widzenia prawdy w rzeczach ludzkich była odjęta, a jak był upokorzony przed nieświadomością własną; lecz gdym dla Chwały Bożej czynić i wypowiadać zapragnął, wrócona mi została Wiedza i otworzone usta moje.

    8. Od sakramentalnej siły Ducha prowadzone są nieraz żurawie po niebiosach i długie girlandy ptaków wędrownych: a chłopek czuje, że z Duchem przylatują. Sakramentalna była półmiesięczna chmura mahometańskiego ludu… a później pili z niej moc – zwyciężali świat. A nie jest przeklętą moc żadna, ale jest przez najwyższą sakramentalną siłę Chrystusa rządzoną; a On ją po wiekach wchłania w łono Swoje.  Są więc uświęcenia w Duchu Chrystusowym – i są uświęcenia w Duchu Ojczyzny. A jako bez pokarmu dzień jeden żyw być i działać możesz, tak bez owej siły sakramentalnej obejdzie się jeden żywot twój, który jest niby dniem jednym wiecznego żywota. Wytrysnąłeś na wiatr źródło mocy twojej – i spaliłeś, jako garść kądzieli, ognisko czucia twego; przygotuj się więc, że jako szkielet wejdziesz na teatr widzialnego żywota czy między gwiazdy, czy tu – nieszczęsny samobójco duchowy! Ogołociłeś dom wnętrza twego i żebrakiem wyjdziesz z pałacu własnego ciała, które się rozpadnie, choćby ze złota był i diamentów – drogością piękności wiecznej zdobiony. A przecz – budząc się na nowo bez Serca i bez Wiedzy – pytasz się Boga, dlaczego cię upokorzył? Święty Duch świata wyplunął cię z łona swego i sakramentalna siła Chrystusa ze świętości swoich wyrzuciła: abyś był na woli wichrowych władz, które tu kręcą zwichrzonym tłumem ludzi, niby szpaków girlandą. A sakramentalna siła Chrystusa ciągnie wszystkie Duchy do jednego celu i usposabia je do zlania się nareszcie w jedną moc czucia i w jedną prośbę świata całego o przemienienie. Przezeń codziennie przybliża się Królestwo Boże i dzieje się Sprawa Boża…

    9. Obaczcie teraz, co są sakramenta: – że oto w pięciu chwilach życia waszego Duch Chrystusowy przelewa się do waszej natury, jako ów dzban cudowny oliwy, który Elizajasz, Prorok, dał ubogiej wdowie, a ona zeń wszystkie dzbany, pożyczone u ludzi, napełniła i lał zeń, dopóki dzbanów nie zabrakło; podobnie z Chrystusowego, Mesjańskiego Ducha napełnione są wszelkie ciała, pożyczone u grzesznych – dostają mocy jednej i ognia jednego.

    10. On małżonków Duchy uświęca – i czyni je niby snycerzami nowych dzbanów z alabastru czystego, w których nie inne Duchy, jeno znające już Chrystusa-Mesjasza mieszkać mogą. Chrystus więc jest jako Architekt, który do planu swojego doprowadza powoli idącą ludzkość, aby się nareszcie według jednej myśli Bożej wybudowała. Sakrament więc małżeństwa niszcząc, zatrzymujecie doskonałość i jedność przyszłą Ducha a zaprowadzacie nieporządek i ciał rozerwanie, i różnicę; pogańskie bowiem ciało zadrży na Chrystusowym Duchu, kiedy mu trzeba będzie iść na ukrzyżowanie – a ciało, od Chrystusowych wzięte, w pracy Duchowi niedoskonałemu dopomoże.

    11. Z tej siły więc sakramentalnej pijmy, ofiarowawszy się Bogu na służbę nieśmiertelną, pewni będąc, że z najczystszymi połączy Pan wszystkie siły sakramentalne Słowa. A jako nieśmiertelni mówimy, że nie dzień jeden, ale aż do skończenia pracy Słowa – służebnikami jesteśmy, prowadząc ciała nasze jeżeli przez śmierć – to przez śmierć, jeżeli przez ogień – to przez ogień, jeżeli przez wicher z urągań ludzkich – to pomimo urągania. W ostatecznym rozkochajmy się zwycięstwie i rozmiłujmy się w rozsłonecznieniu ziemi, i przeciwko niedoskonałości ciał zapalmy się gniewem Ducha, i pod nogami miejmy bunt wszelki krwi naszej. Taka jest piękność Nieśmiertelnych.

    12. Oto wybudowałem wam z Ducha świat prawdziwy od początku aż do końca – a wy obaczcie się gdzie jesteście, abyście nie byli oszukani przez śmierć, gdy myśl wszelka ustanie, a Duch czuciem się w sakramentalnych siłach Chrystusa uczuje, jako boleść i strach – albo jako wesele i miłość… Póki łódź płynie, chociażby przez spokojne powietrze, to żagle płócienne drżą i szelest wydają; a Duch, póki w ciele jest, to się czuciem nieśmiertelności ciągle sprzeciwia ciału i rzeczom skończonym, które go otaczają. Lecz skoro zatrzyma się łódź a przeciwieństwo wszelkie ustanie, nie nadymają się więcej ani nie szeleszczą żagle napięte: – także i myśl wasza ucichnie w Duchu i ustanie jako zegar zatrzymany. Teraz albowiem powiada w tobie Duch nieśmiertelny: oto tu jestem – a obejrzawszy się na ciało, pyta się: gdzie jutro być mogę? I w ciągłej jest niby naradzie z mocami cielesnymi, które go ograniczyły w potędze. A ta sprzeczność nieskończonego w nim uczucia – z ciała ograniczoną potęgą jest owym szelestem, który wy myślą zowiecie. Lecz po śmierci uczuje się jako siła, nową formą i czynem chcąca się objawić: jeżeli żebrakiem – to żebrakiem, jeżeli niewiastą – to niewiastą, jeżeli mężem – to mężem, jeżeli światem – to jedną z nowych gwiazd między gwiazdami…

    13. Albowiem mówi Mesjasz-Chrystus, że wiele miejsca i mieszkania jest u Ojca mego na niebiesiech – a ty wiedz, że światy tworząc, mieszkamy w Ojcu naszym – i dziś w Ojcu mieszkamy, jako najemniki pracujące około ziemi przemienienia.

    14. A ile razy powiesz, że ci już dobrze jest, i nie chcesz więcej mocy twórczej i doskonałości wyższej: to cię niedoskonałość dzisiejsza nieszczęściem ciała w dalszą drogę popędzi; idziesz więc albo wracasz, bo stać na miejscu nikomu nie dano.

    15. Dzieciątka wam umierają i płaczecie, niesprawiedliwość czynią wam ludzie i skarżycie się, miłości nie znachodzicie i przeklinacie świat. A Ojciec Wasz, który wie, iż wszystko wam poddał, nie lituje się skarg i płaczu waszego; ale owszem, chce abyście prędzej Królestwo Boże na ziemi dostali, ciśnie was ziemią całą i całym niby światem przywala Ducha każdego: aby się uczuł nieśmiertelnym i płomieniami miłości rozwalił formy niedoskonałe. Ojczyznami umarłymi przywala was Ojciec wasz – i czeka co uczynicie. Wszelki bowiem czyn widzialny Synom-Duchom zostawił, a sam żadnej się formy nie dotknął, ale czeka, aż Duch zeń siłę weźmie i Bogiem tworząc – wszystko nowe stworzy. 

    16. Jako Stworzyciel widzialności trwasz w Ojcu twoim. Jako miłość synowska objawiasz się w każdej pracy twojej. A prace są różne, ale sprawa Ducha jedna jest i grzech jeden: – wszelki czyn przeciwko Sprawie Bożej.

    17. Mesjasz-Chrystus przykazał zostać na ziemi Janowi, aż sam powróci, a sam przyrzekł wrócić, aż gdy przyjdzie Królestwo Boże – i rzekł, że owocu winnej macicy ani chleba jeść nie będzie, aż przyjdzie NOWY. A jakoż ty sądzisz: że-ć natychmiast wezmą do niebios Aniołowie i uwolnią od wszelkiej pracy – i od wszelkiego braterstwa? Jeżeli Jan święty nie uwolnion jest – i tęskliwie oczekuje wspólnie z Duchy naszymi na przyjście Chrystusowe, aby się znów obaczył na łonie Pańskim w wieczerniku z Apostołami… zaśpiewawszy radośnie, że śmierć zwyciężona jest… i miejsce dane u stołu?  Albowiem nie na wieki zatracony jest człowiek i nie mści się Pan, ale forma się mści za własne stworzenie. I cierpiący jest – póki nie odboli swego grzechu, a w jednej chwili odkupić się może uczuciem wiekowych boleści. Nie widzieliście to pomiędzy sobą ludzi, którzy pomimo zewnętrznego szczęścia cierpieli, jakoby każdy włos na głowie gadem był – a każda myśl mieczem przez serce przechodzącym; a żadnej kary nie mają oprócz bolących Ducha wnętrzności? – Ci są, którzy pokutują za dawne… A ci, którym Mesjasz-Chrystus rzekł w Wieczerniku: pokój mój daję wam! – pomimo cierpień i nędzy z pokojem niebieskim w głębokościach Ducha zachowali dar Chrystusowy.

    18. Oto jeden  tych, którzy pokoju nareszcie dostąpili mówi do was, a po śmierci tchnienie swoje do słów przyłączy, aby serca otwierały się na Prawdę Pańską i radość z odjętej tajemnicy była powszechną; albowiem zwyciężon jest ostatecznie świat – i wszystkie wiary, zgromadzone w jedno podług szczebli, nie zaprzeczają się, ale łączą w sakramentalnej sile Chrystusa. Gdzież są herezje – gdy zniszczone są tajemnice? Gdzież zaprzeczenia – gdy oto wiara w głębi czucia w Duchu się każdym objawia całkowicie – a każdy Duch bierze w niej wedle swej potrzeby; nauki chciw – to naukę; lotu niebieskiego – to lot; siły – to siłę… wszystko, o co by prosił, będąc na drodze Bożej?

    19. A w śmierci się rozmiłowywa, wiedząc, że z niej chcącemu więcej móc niż może – pomoc  jest od Boga i przyspieszenie? Gdy mię więc ujrzysz nad siły pracującym – o, Panie! – to odejmiesz mi te ręce, które nic nie mogą, i to serce zbolałe i zużyte. I zgasisz bladą słoneczność dni dogasających, a dasz jasny poranek nowego żywota – i południe ogniste, owocami sypiące – i znów pozwiesz w błyskawicy, gdy czynami zasłużę, abyś mnie wyższą mocą i czynnikiem stworzycielem uczynił.

    20. Abym już nie był jako ciało Duchem ożywione, ale stał się jako ciało Duchem ożywiające: najstraszniejszy kształt mocarza na ziemi…  Za czymże tęsknić będę, gdy wszystko jest w przyszłości: umiłowanie świata – i przemienienie serc – i wspólnictwo radości – i zmożenie sił i odjęcie boleści?…

    21. Polsko, Ojczyzno moja! Wzywam cię na ten wieczernik ostatni, abym się przepasał prześcieradłem śmiertelnym i umywał krwawe nogi twoje – schylony będąc aż ku ziemi przed każdym chłopkiem twoim – umywając mu nogi łzami moimi. Rozkazu Mesjasza-Chrystusa dopełniam – a nie tak jak ludzie dopełniają cieleśnie, ale z Ducha dopełniam rozkazu, pokorę okazując Ojczyźnie mojej i służbę, i miłość. A wiem, że wszystkie nogi umyte za mną pójdą, a żaden z tych, którzy przeszli przez cierpienia świata i poznali jego naukę, nie zostanie na drodze przeciwnej…

    22. Ostatnia noc bez miłości – i ostatni wieczernik, gdzie sobie ludzie wzajemnie jadło wyrywali, już się kończy. Ostatni wieczernik wiary niepewnej i nie wszechmiłosnej zagasa. Ale już oto różana jutrzenka w wieczerniku jest – i rumiane światło zorzy na obrusach zaświeciło… Dziękujmy Bogu, żeśmy się chlebem wzajemnie nie potruli i bez wiedzy – w ciemności będąc – nie pozabijali się nożami naszymi. Dziękujmy stróżom, którzy nie zasnęli, i cierpieniom, które się nie dały pocieszyć; przez to albowiem, żeśmy niezupełnie umarli, powstajemy dziś do pełnego żywota – przez pierwiastek Ognia i Czucia ożywieni.

    23. Raduj się, Polsko, albowiem ci, którzy odchodzą przez krzyż bolesny, nie opuszczają ciebie – i nowo narodzeni z ukrzyżowanych są. Nie mówiłbym, gdyby nie płomienie i chrzest przez ogień… Lecz teraz mówię, w Panu Jezusie Chrystusie ufając, że nie grzeszę; usprawiedliwienie moje zostawiwszy władzom sakramentalnym na niebiosach, które mnie też zawstydzą, jeżelim na hańbę zasłużył.

    24. Lecz wierzę, iż Duchy, które chcą Sprawy Bożej i ratunku ludzkości, dopomogą słowom tej księgi – i rozwiną z niej nieprzewidziane następstwa: tak, że będzie otwarta droga Duchowi Duchów, aby szedł na ziemię i przez ludzi zwyciężał, puszczając strach na fałszywe, złej woli i przewrotnego sumienia złodzieje – jako ogień szeleszczący – jako drżenie, płomienistym ogarnięciem sprawione – jako śmierć, w porwaniu duchowym przez ciało przelatujące…, aby wyznali z głębi sumienia, żem znalazł w nich potwierdzenie słów Pańskich i zrozumienie Ewangelii z Ducha Nowego: takie, jak moje; przez które urodzon jest świat nowy i wiara nowa, na pewnym świadectwie nieśmiertelności oparta.

    25. W przeszłości bowiem jest świadectwo, którego nie szukano, i w Literach Genezyjskich napisana historia Mesjasza-Chrystusa, który jest Stworzycielem i Synem Bożym, przez Ducha Świętego z Ojcem złączony, Ojcem czyniący sprawę świata i wszelką widzialność; który nas Duchem natchnął i przysposobił na Synów Bożych, abyśmy byli jako On w Ojcu i przez Ojca stworzycielami – i dał Moc, abyśmy wszelkie stworzenia podnieśli, wzdychające za owym to przysposobieniem i Synowstwem Bożym, które się z wiarą w każdym Duchu poczyna; a raz poczęte jest pierwiastkiem nowej natury w człowieku, czyniąc go stwórcą, na obraz i podobieństwo Boże stworzonym…Jak w Ogniu, tak i teraz: Boże Ojców moich, zmiłuj się nade mną!Płomień twój wskrzeszający nad Ojczyzną moją!

    Edycja Tekstu: R.Z.M.

  • SEKTOFOBIA to psychiczna choroba!

    SEKTOFOBIA to psychiczna choroba!

    Lęk jako objaw wchodzi w skład bardzo wielu zespołów psychotycznych i nerwicowych. Mówimy o nerwicy lękowej wówczas, gdy objaw ten góruje w obrazie klinicznym nad wszystkimi innymi albo stanowi jedyną lub niemal jedyną jego treść. Tak się rzecz ma w FOBIACH. Fobie mają charakter natręctw i bywają częścią nerwicy natręctw. Czysta fobia jest łatwiejsza w terapii niż postać fobii w przebiegu prawdziwej nerwicy natręctw. Zwykle żadna perswazja nie jest w stanie uśmierzyć lęku w przebiegu fobii ani też uspokajanie samego czy samej siebie. Istnieje bardzo wiele możliwych fobii jak lęk przed samotnością (monophobia), lęk przed nagłą śmiercią (thanatopfobia), lęk przestrzeni (agorafobia), lęk przed pomieszczeniami zamkniętymi (klaustrofobia), lęk przed powalaniem się brudem (mysofobia) czy kałem (rupofobia), antropofobia – lęk przed ludźmi, seksofobia – lęk przed płcią przeciwną, androfobia – lęk przed mężczyznami, gynefobia – lęk przed kobietami, kaligynefobia – lęk przed pięknymi kobietami, homofobia – lęk przed zetknięciem z osobami o orientacji homoseksualnej, byciem homoseksualistą, ksenofobia – lęk przed obcymi ludźmi, nekrofobia – lęk przed umarłymi, ochlofobia – lęk przed tłokiem i wiele innych.

    W industrialistycznym społeczeństwie powstają coraz to nowe FOBIE, czasem przez społeczność chorych podsycane publicznie, jak SEKTOFOBIA. Lęk przed heretykami, sektami, innowiercami, masonami, lęk przed obcymi ideami czy kulturami to lęk przed innymi grupami ludzi, rodzaj ksenofobii i antropofobii zarazem. Sektofobia nie jest niczym nowym, a jednostki dotknięte taką chorobą w sposób natrętny obrzydzają życie ludziom o innej niż ich własna wierze religijnej, wyznaniu czy światopoglądzie. Osoba chora na fobię lękową przed sektami z uporem maniaka wygłasza spaczone lękowymi rojeniami sądy o rzekomym zagrożeniu przez sekty, które często istnieją jedynie w jej wyobraźni, wszędzie szuka i dopatruje się sekty, tworzy teorie mające uzasadniać własne obawy, lęki, własne bezzasadne, subiektywne doznania i wrażenia na temat ludzi związanych lub podejrzewanych przez chorego o przynależność do jakiejś mało znanej wiary religijnej, szczególnie o obco brzmiących nazwach. Nic nie pomoże likwidacja organizacji wyznaniowej przed którą pacjent/ka produkuje lęki i obawy w irracjonalny sposób, gdyż wtedy fobia przerzuca się na jakąś inną grupę społeczną, ludzką, w sposób nieprzewidywalny czyli zupełnie przypadkowy.

    Fobie polegające na zwalczaniu sekt, herezji, masonów mogą przybierać postać społecznej psychozy połączonej z krucjatami przeciw jakiejś grupie ludności, religii czy społeczności. Dlatego na listach sekt tworzonych przez pacjentów chorych na fobię lękową są nie tylko wyznania religijne, ale wręcz firmy i przedsiębiorstwa handlowe jak Amway czy ruchy anarchistyczne, ekologiczne, kulturalne, sztuki walki jak Tai Chi i tym podobne. Przykładowo, jeśli osoba chora na fobię zobaczy w jakiejś partii politycznej lub w sklepie kogoś o kim wie, że wygląda jak świadek Jehowy czy buddysta, zacznie z uporem maniaka, w natrętny sposób szkalować i pomawiać taką instytucję, że jest sekciarska czy sterowana przez sektę, masonerię, 'kociowierców’ etc., a na poparcie swoich tez ma tylko irracjonalną demagogię. Sektofobia jest dolegliwością osób o silnym podłożu lękowym, które wyraźnie negatywnie wpływa na procesy poznawcze i zdolność krytycznego myślenia. Lęk w postaci fobicznej towarzyszy wielu chorobom i zaburzeniom psychicznym, takim jak depresja endogenna (melancholia) czy cyklofrenia, zespół maniakalno-depresyjny, psychoza paranoidalna, pieniactwo.

    Sektofobia a Zespół Paranoidalny

    W psychozie paranoidalnej lęk jest bardzo silny i związany z treścią urojeń oraz omamów. Można powiedzieć, że jest to fobia z urojeniami. Sektofobia czy inna ksenofobia w takiej postaci psychotycznej jest bardzo niebezpieczna, gdyż osoba fałszywie oskarżająca innych o rzekome sekciarstwo, masoństwo czy zażydzenie może dopuścić się przeciw ludziom o odmiennym wyznaniu czynów przestępczych o szkodliwym charakterze, takich jak publiczne znieważanie, wszczynanie awantur w miejscach kultu religijnego, palenie meczetów czy synagog, fikcyjne i irracjonalne oskarżenia przed sądami, jakoby sekta czy masoni szkodzili pacjentowi, krępowali go w jakiś sposób lub byli społecznym zagrożeniem. W istocie to psychotycznie sektofobiczny pacjent jest społecznie szkodliwy dla mniejszości wyznaniowej, seksualnej czy narodowościowej. Chory antysekciarz wypowiada urojenia prześladowcze o strasznej treści i ksobnym charakterze. Urojenia takie, na temat sekt czy masonów, mogą się wydać prawdopodobne, ponieważ osoba chora bardzo chce uwiarygodnić swoje chorobliwe urojenia i omamy.

    Charakterystyczne objawy psychozy paranoidalnej antysekciarzy to omamy psychiczne w rodzaju wykradania i odciągania myśli, narzucania myśli czy poglądów, uczucia hipnotyzowania, oddziaływania na odległość, niszczenia czy dręczenia, porywania, prania mózgu przez rzekomą sektę. Omamy rzekomego prania mózgu wynikają stąd, że pacjent cierpi w psychozie na zamęt w głowie, natłok lub pustkę myślową, co jest skutkiem psychotycznych zaburzeń lękowych. Autyzm chorego sprawia, że całe otoczenie zmienia się urojeniowo. Osoby z otoczenia bywają sekciarzami, masonami, żydami, komuchami, zbrodniarzami, trucicielami, terrorystami etc., zależnie od poglądów chorego. U chorych z zespołem paranoidalnym brakuje poczucia choroby, leczenie bywa trudne, chociaż zdarza się, że psychoza ustępuje samoistnie bez leczenia psychiatrycznego antysekciarza czy antymasona. Psychoza paranoidalna wybucha zwykle nagle, a do zwiastunów paranoidu należą tak przygnębienie jak i stany lękowe. W chorobie tej możliwe jest zjawisko psychosis residualis, kiedy to chory nadal wierzy w treść swoich urojeń które były w czasie trwania zespołu, a których już objawowo nie ma. Nie leczony zespół swoistego pochodzenia może utrzymywać się latami i dziesiątkami lat wraz z przewlekłym procesem schizofrenicznym.

    Osobom, które gwałtownie zaczynają zwalczać jakąś sektę, herezję, masonerię produkując poczucie zagrożenia, pomawiając w sądach nawet czy w internecie o szkodliwość należy jak najszybciej zaaplikować leczenie psychiatryczne, gdyż jest to jedyny ratunek dla pacjenta, aby psychoza nie przeszła w stan przewlekle trwały, a chory antysekciarz nie narobił szkód innym ludziom z uwagi na wyznanie czy światopogląd, często domniemany, a nie rzeczywisty jak w wypadku psychozy zażydzenia. Osoby chore w zakresie zespołu paranoidalnego stają się najbardziej niebezpieczne, jeśli przebywają razem i zaczynają wspólnie zwalczać upatrzone cele, chociaż w większości wypadków urojenia są luźne i nie wykazują żadnej dążności do usystematyzowania. Kiedy widzimy przypadki osób, które nagle odwracają się od jakiejś grupy religijnej czy światopoglądowej, filozoficznej i poczynają ją atakować, pomawiać o szkodliwość, terroryzm, pranie mózgu czy inną przestępczość, zawsze w praktyce mamy do czynienia z jednostkami chorymi nerwowo lub psychotycznymi, którzy powinni leczyć się z sektofobii lub psychozy paranoidalnej, urojeniowej, a w skrajnych wypadkach nawet z paranoikami – antysekciarzami!

    Sektofobia a Pieniaczy Obłęd Ksobny, Paranoja

    Pieniactwo, szczególnie ksobnego typu jest bardzo niebezpieczne, jeśli chory zaczyna atakować mniejszości światopoglądowe, czy wyznaniowe lub ich liderów. Urojenia paranoika – pieniacza są bardzo usystematyzowane i logicznie spójne, przez co otoczenie łatwo ulega demagogii takich chorych i angażuje ich w swoje z choroby umysłu wynikające działania antysektowe, antymasońskie, antyżydowskie. Paranoja znana jest od czasów Hipokratesa i pierwotnie obejmowała wszystkie choroby psychiczne ciężkiego kalibru dające obraz szaleństwa, obłędu, urojeń. Wystrzegano się osób szerzących pomówienia, oszczerstwa, judzących przeciwko komuś, oczerniających, gdyż było to sposobem na unikanie zaangażowania się w krucjaty napędzane przez nieleczone jednostki o spaczonej chorobowo mentalności. Trzon choroby obłąkania tworzą urojenia polegające na błędnej interpretacji rzeczywistych zdarzeń. Błędne są założenia urojeniowe, a dowody słuszności sądów urojeniowych chora osoba widzi w błędnie wyjaśnianych spostrzeżeniach. Przykładowo, chora osoba czuje się zastraszana przez sektę czy rzekomego sekciarza lub prześladowana przez masonów. Możesz odwiedzić osobę chorą na obłęd pieniaczy, a ona fakt, że do smarowania chleba potrzebujesz użyć noża zinterpretuje jako bestialskie zagrożenie dla swojego życia z użyciem przez ciebie noża. O ile zdarzenie jest rzeczywiste, o tyle urojeniowe oceny zdarzeń są całkowicie błędne. Z faktu istnienia mniejszości wyznaniowych nie wynika ani ich szkodliwość ani porywanie bliskich do sekty czy terrorystyczne zagrożenia.

    Wszystko to są bezpodstawne błędne oceny rzeczywistości czynione w sposób urojeniowy, choć logicznie usystematyzowany przez paranoików. Stąd głosy w wielu krajach Europy i USA aby mniejszości światopoglądowe, wyznaniowe i narodowe prawo chroniło przed z pozoru tylko nieszkodliwymi paranoikami, którzy zaspokajają swój ksobny, wewnętrzny przymus zwalczania czegoś z powodu najprawdopodobniej dyspozycji wrodzonych, genetycznej niezdolności do prawidłowej oceny i interpretacji rzeczywistych zdarzeń. Paranoicy ulegają pieniaczemu rozwścieczeniu, kiedy ich działalność bywa wprost zdiagnozowania jako choroba psychiczna, stąd trzeba ich działalność antysektową, antykultową likwidować stanowczo, acz bardzo ostrożnie, gdyż to są jednostki rzeczywiście niebezpieczne dla społeczeństwa, w szczególności jak kierują centrami do zwalczania nowych ruchów religijnych, masonów, sekt czy żydów. Paranoicy zwalczający heretyków i nowe kulty religijne bywają bardzo przebiegli i wyrafinowani w osiąganiu swoich ukrytych celów do których demagogicznie namawiają innych, mogąc wywołać nawet rodzaj psychozy indukowanej o obrazie zespołu paranoidalnego u osób, które poddają perswazji swoich błędnych ocen i interpretacji. Fakt napisania książki o rzekomej psychomanipulacji w sektach przez typowego paranoika pieniacza i używanie jej przez innych chorych do szerzenia demagogii jest najlepszą ilustracją praktyczną w przedmiocie indukowania psychozy przez paranoików!

    Tekst opublikowany w portalu www.racjonalista.pl oraz w miesięczniku Crystal, Marzec 2006, str. 15-17.

  • Niszczyciele Zachodniego Zakonu SUFI!

    Niszczyciele Zachodniego Zakonu SUFI!

    W latach 1987-1994 kilkanaście osób było zaangażowanych w niszczenie i rozwalanie ZZS, Zachodniego Zakonu Sufi od wewnątrz. Osoby te tworzyły opozycję przeciwko Przedstawicielowi Krajowemu ZZS, Pierwszemu Czerag Polski Ryszardowi M., z pobudek agenturalnych, działając jako agenci SB, a później UOP. Informacje te pochodzą z przychylnych Zakonowi Sufi w Polsce źródeł rządowych, od osób badających działalność IV wydziału SB do spraw inwigilacji i niszczenia kościołów oraz ruchów parareligijnych. Po wyrzuceniu z ZZS Ryszarda M. przez esbeckie wtyczki, rozpoczęły się rządy agentury, władza bezpieczniaków nad Zachodnim Zakonem Sufi! Esbeckie potworki stanowczo eliminowały z kręgu Liderów ZZS wszystkie osoby związane z Ryszardem M., aż doprowadziły całe ZZS do zapaści i rozkładu. To typowa metoda działania agentury SB mającej na celu likwidację jakiejś mniejszości światopoglądowej czy wyznaniowej, a także ekologicznej.

    Wściekłość ateistyczno-esbeckiego gangu w Wydziale Wyznań MSWiA wzbudziło ponowne złożenie wniosku o rejestrację ruchu duchowego przez Ryszarda M. i ludzi z nim związanych w 1995 roku! Niektóre z osób zaangażowanych w rozwój ZZS i Sufi w Polsce, które były związane z Przedstawicielem Krajowym Ryszardem M. współtworzyły nowy ruch duchowy w miejsce zniszczonego ZZS przejętego przez SB i później UOP.

    Najbardziej do zniszczenia i rozkładu ZZS w Polsce przyczynili się niejawni funkcjonariusze byłej SB i jej agenci tacy jak Ewa Kondrat, Tadeusz Zygadło (ps. Barski), Tadeusz Mynarski, (ps. Abram, Dillani), Aldona Wróblewska, Elżbieta Rynka (ps. Karolinka) i Jadwiga Kulawik, acz wszyscy agenci i współpracownicy jeszcze nie zostali zidentyfikowani, pomimo pracy adwokatów nad dokumentacją IPN. Wszystkie osoby związane z nieżyjącą już oficer SB Ewą Kondrat można podejrzewać o świadomą lub nieświadomą współpracę w dziele niszczenia i rozbijania, likwidacji silnego ruchu sufickiego jakim był w końcu lat 80-tych XX wieku Zachodni Zakon Sufi w Polsce! Jako że od początku swego istnienia w 1987r., ZZS skupił około 1000 (jednego tysiąca) osób, w tym kilkuset inicjowanych, a Przedstawiciel Krajowy i Pierwszy Czerag (Czerag, Biskup) stanowczo odmówił jakiejkolwiek współpracy z prosowiecką Służbą Bezpieczeństwa. Inwigilowanie ZZS przez IV wydział SB nie jest niczym zaskakującym, acz zdumiewa sprawność z jaką SB weszło w struktury kierownicze ZZS i odsunęło Ryszarda M., i ludzi związanych z tym Wielkim Mistrzem Sufi od władzy, usuwając nie tylko Ryszarda M., – Mistrza Ofiela i ludzi z nim związanych, ale i zacierając całkowicie historię początków powstania ZZS w Polsce.

    Agent Tadeusz Mynarski był nie tylko aktywnym funkcjonariuszem SB, ale i rezydentnym współpracownikiem KGB, czyli w istocie, tak czy owak szpiegiem i zdrajcą Ojczyzny na rzecz obcego wywiadu. Agenci SB, później UOP mieli zwyczaj szybko i chętnie obejmować wszelkie funkcje kierownicze w każdej organizacji duchowej, jaką inwigilowali, jedynie misjonowanie szło im kiepsko, a nawet wcale, bo przez lata nie zjednali dla ruchu ani jednej osoby, a bywa, że po cichu, w kuluarach spotkań skutecznie na różne sposoby zniechęcali tych, co byli i się mocniej angażowali!

    To typowa esbecka metoda rozwalania ruchu duchowego od wewnątrz poprzez antypropagandę, sianie niezgody, konfliktów, zniechęcanie aktywu. Taką szkodliwą aktywnością w ZZS wykazała się Ewa Kondrat, Tadeusz Zygadło, Aldona Wróblewska, Bożena Matejko, Tadeusz Mynarski i inni współpracownicy bądź oficerowie SB zaangażowani w inwigilację i niszczenie Zachodniego Zakonu Sufi. Gwałtowny rozkład jakiejś organizacji duchowej czy religijnej często ma swoje źródło w działalności takich ateistyczno-esbeckich kreatur, które w rzeczywistości, z wielką pasją nienawidzą wszystkiego tego co duchowe, boskie i religijne!

  • Lew Tołstoj – Odbudowanie Piekła

    Lew Tołstoj – Odbudowanie Piekła

    ROZDZIAŁ I

    Działo się to w czasach, gdy Chrystus głosił ludziom swą naukę. Nauka ta była tak zrozumiała i stosowanie jej w życiu tak łatwe, tak widocznie uwalniała ludzi od zła, że nie sposób było się jej oprzeć. Nic nie mogło położyć tamy jej rozpowszechnianiu.
    Belzebub – ojciec i władca wszystkich diabłów – przestraszył się. Wiedział dobrze, że jego władza nad ludźmi skończy się na zawsze, jeśli Chrystus nie wyrzeknie się głoszenia swej nauki.
    Był w strachu, lecz nie tracił nadziei i podburzał posłusznych mu faryzeuszy i uczonych w piśmie, aby możliwie najdotkliwiej obrażali i dręczyli Chrystusa, uczniom zaś jego radził uciec i zostawić go samego. Ufał, że skazanie na śmierć haniebną, naigrywanie się, opuszczenie przez wszystkich uczniów, wreszcie same męki i kara śmierci sprawią, że Chrystus w ostatniej chwili wyrzeknie się swej nauki, a wyrzeczenie zburzy całą jej potęgę.
    Sprawa rozstrzygała się na krzyżu. Gdy Chrystus zawołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił!”, Belzebub wydał okrzyk triumfu; schwycił przygotowane kajdany i włożywszy je sobie na nogi, dopasował je tak, żeby nie mogły być zerwane, gdy zostaną założone Jezusowi.
    Wtem z krzyża dały się słyszeć słowa: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Zaraz potem Chrystus zawołał: „Spełniło się” i wyzionął ducha.
    Belzebub zrozumiał, że wszystko stracone. Chciał zdjąć kajdany i uciekać, lecz nie mógł ruszyć się z miejsca. Kajdany przywarły do jego nóg. Chciał wznieść się na skrzydłach, lecz nie mógł ich rozpostrzeć. I widział Belzebub jak Chrystus w wielkiej światłości zatrzymał się w bramie piekieł, widział jak wyszli z piekła grzesznicy od Adama do Judasza, widział jak rozbiegły się wszystkie diabły, a nawet jak same ściany piekieł rozpadły się bez hałasu na cztery strony świata. Nie mógł znieść tego widoku, więc zaryczał przeraźliwie i wpadł w bezdenną przepaść przez pękniętą posadzkę piekieł.

    ROZDZIAŁ II

    Upłynęło sto, dwieście, trzysta lat. Czasu Belzebub nie liczył. Naokoło była zupełna ciemność i cisza. Leżał bez ruchu i starał się nie myśleć o tym, co zaszło, a jednak myślał i pałał bezsilną nienawiścią do sprawcy swej zguby.
    Nie pamiętał już i nie wiedział ile setek lat upłynęło od tamtego czasu, gdy raptem usłyszał nad sobą szmery podobne do tupotu nóg, stękania, krzyki i zgrzytanie zębów.
    Belzebub podniósł głowę i zaczął nasłuchiwać. W to, że po zwycięstwie Chrystusa piekło mogłoby być odbudowane, nie mógł uwierzyć, tymczasem zaś tupot, jęki, krzyki i zgrzytanie zębów stawały się coraz wyraźniejsze.
    Belzebub podniósł tułów, podciągnął pod siebie kosmate nogi z odrośniętymi kopytami (kajdany ku jego zdziwieniu same z nich opadły) i zatrzepotawszy, swobodnie rozpostartymi skrzydłami, wydał zwykły sygnałowy świst, którym dawniej wzywał swe sługi i pomocników.
    Nie zdążył jeszcze nabrać tchu, gdy nad jego głową zrobił się otwór, błysnął czerwony ogień i tłum diabłów w wielkim ścisku wysypał się z otworu w przepaść, i na podobieństwo kruków obsiadających padlinę, rozsiadł się naokoło Belzebuba.
    Diabły były wielkie i małe, grube i chude, z długimi i krótkimi ogonami, z prostymi i krzywymi rogami.
    Jeden z diabłów, odziany w pelerynkę narzuconą na ramiona, cały nagi, czarny i błyszczący, z twarzą ogoloną i ogromnym, obwisłym brzuchem, siedział w kucki przed samym obliczem Belzebuba i przewracając swymi ognistymi ślepiami, uśmiechał się bezustannie, machając z boku na bok swym długim, cienkim ogonem.

    ROZDZIAŁ III

    Co znaczy ten hałas? – zapytał Belzebub wskazując do góry – Cóż tam się dzieje?
    – To, co zawsze – odpowiedział błyszczący diabeł w pelerynce.
    – A czy są jeszcze grzesznicy? – spytał Belzebub.
    – O tak, wielu – odparł błyszczący.
    – Jak tam z nauką tego, którego imienia nie chcę wymieniać? – zapytał Belzebub.
    Diabeł w pelerynce wyszczerzył zęby tak, że pokazały się wszystkie jego ostre kły, a przez całą zgraję przeszedł tłumiony śmiech.
    – Nauka ta już nam nie przeszkadza. Oni przestali w nią wierzyć – powiedział diabeł w pelerynce.
    – Jak to? Przecież nauka ta, poświadczona jego własną śmiercią, w sposób oczywisty ratuje ich od nas – rzekł Belzebub.
    – Tak było, dopóki jej nie przerobiłem – odparł z dumą diabeł w pelerynce, uderzając ogonem w podłogę.
    – Jak ci się to udało?
    – Właściwie nie musiałem nic robić. Trochę tylko pomagałem.
    – Opowiedz w skrócie -rozkazał Belzebub.
    Diabeł w pelerynce, spuściwszy głowę, pomilczał chwilę, jak gdyby dla namysłu, następnie nie spiesząc się zaczął opowiadać:
    – Gdy nadszedł ów straszny czas, że piekło zostało zburzone, a ojca naszego i władcy zabrakło między nami, udałem się w miejsca, gdzie głoszona była ta właśnie nauka, która o mały włos nie doprowadziła nas do całkowitej zguby. Przyszła mi chęć zobaczyć, jak żyją ludzie stosujący się do niej. I ujrzałem, że ludzie stosujący tę naukę w życiu, byli zupełnie szczęśliwi i dla nas niedostępni. Nie gniewali się na siebie, nie ulegali urokowi kobiet i albo nie żenili się, albo mieli tylko jedną żonę, majątku zaś nie posiadali wcale, wszystko było uważane za wspólną własność, nie bronili się przed tymi, którzy na nich napadali, a za złe płacili dobrem. I życie ich było tak dobre, że wciąż więcej i więcej ludzi do nich przystawało. Widząc to, pomyślałem sobie, że wszystko stracone i chciałem już odejść. Oto jednak w tym czasie zaszedł incydent sam w sobie błahy, lecz mnie wydał się interesujący i pozostałem. Zdarzyło się bowiem, że wśród tych ludzi jedni byli zdania, iż wszyscy powinni ulegać obrzezaniu i nie powinni jeść tego, co zostało złożone w ofierze bogom pogańskim, inni zaś uważali, że takie rozgraniczenie jest zbyteczne, i że można nie stosować obrzezania i jeść wszystko. Zacząłem więc podpowiadać jednej i drugiej stronie, że ta różnica zdań jest różnicą o pierwszorzędnym znaczeniu, i że nie można ustąpić, ponieważ chodzi tu o rzecz ważną – o służenie Bogu. Ludzie uwierzyli mi, a ich kłótnie przybrały ostry charakter. Więc i ci i tamci zaczęli gniewać się na siebie wzajemnie, a wtedy ja zacząłem im podsuwać myśl, że cudami mogą dowieść prawdziwości swej nauki. Jakkolwiek było rzeczą oczywistą, że cuda prawdziwości nauki dowieść nie mogą, ludzie zapałali taką żądzą, aby mieć rację, że uwierzyli mi, ja zaś urządziłem im cuda. Z urządzeniem cudów trudności nie miałem. Ludzie wierzyli we wszystko, co potwierdzało ich chęć posiadania prawdy przez nich jedynie.
    Jedni utrzymywali, że zstąpiły na nich ogniste języki, inni zapewniali, że widzieli samego zmarłego nauczyciela i wiele różnych rzeczy; imaginowali to, czego nie było i niepostrzeżenie kłamali nie gorzej od nas, w imię tego, który nas kłamcami nazywał. Jedni o drugich mówili: „Wasze cuda nie są prawdziwe”, a tamci odpowiadali: „Nie, to wasze cuda są nieprawdziwe, a nasze prawdziwe”.
    Wszystko szło dobrze, ale obawiałem się, że ludzie mogą rozpoznać zbyt ewidentne oszustwo i wtedy wymyśliłem kościół. Kiedy uwierzyli w kościół, byłem już spokojny: zrozumiałem, żeśmy uratowani, a piekło odbudowane.

    ROZDZIAŁ IV

    Cóż to takiego „kościół”? – zapytał surowo Belzebub, nie chcąc wierzyć, że jego słudzy okazali się mądrzejsi od niego.
    – Kościół to jest coś takiego, że gdy ludzie kłamią i czują, że im się nie wierzy, wtedy, powołując się na Boga, mówią: „Jak Boga kocham, prawdą jest to, co ja mówię”; to właściwie jest kościół, z tą tylko osobliwością, że ludzie, którzy uznali się za kościół, nabierają przekonania, że są nieomylni, i dlatego nie mogą się już potem wyrzec żadnego, choćby raz tylko wypowiedzianego głupstwa. Tworzy się zaś kościół w taki sposób: ludzie wmawiają w siebie i w innych, że nauczyciel ich, Bóg, po to, by objawione przez niego ludziom prawo nie zostało fałszywie wytłumaczone, wybrał szczególnych ludzi, i oni to jedynie, lub ci, na których przeleją tę władzę, mogą dokładnie tłumaczyć jego naukę. Ludzie więc, którzy nazywają siebie kościołem, twierdzą, że są w posiadaniu prawdy nie dlatego, że to, co głoszą jest prawdą, a dlatego, iż uważają siebie za jedynych prawowitych spadkobierców uczniów samego nauczyciela – Boga.
    W manipulacji tej, podobnie jak w cudach, była pewna niedogodność, taka mianowicie, że ludzie jednocześnie
    mogli utrzymywać każdy o sobie, że są członkami jedynego prawdziwego kościoła (działo się to zawsze). Nasza wygrana polegała jednak na tym, że skoro raz tylko ludzie powiedzieli: „My stanowimy kościół” i na tym zapewnieniu zbudowali naukę, wtedy nie mogli już zrzec się wypowiedzianych przez siebie słów, niezależnie od tego, jak wielkim byłyby głupstwem i cokolwiek mówiliby inni ludzie.
    – Dlaczego jednak kościół przekręcił naukę na naszą korzyść? – zapytał Belzebub.
    – Powód jest prosty – ciągnął dalej diabeł w pelerynce -ludzie ci uznawszy się za jedynych tłumaczy prawa boskiego i przekonawszy o tym innych ludzi, stali się tym samym panami ich losu i posiedli nad nimi władzę zwierzchnią. Posiadłszy zaś tę władzę, naturalnie urośli w pychę i w większości przypadków ulegli zepsuciu, wskutek czego wzniecili przeciwko sobie oburzenie i gniew ludzki. W celu pokonania swych wrogów, nie dysponując innym orężem niż przemocą, zaczęli prześladować, skazywać na śmierć i palić na stosie wszystkich, którzy ich władzy nie uznawali. W ten oto sposób samo przyjęte stanowisko zmuszało ich do przekręcania nauki tak, aby usprawiedliwiała ich złe życie i okrucieństwa, które stosowali wobec swych wrogów.

    ROZDZIAŁ V

    Nauka jednak była tak prosta i zrozumiała, że nie można było jej przekręcić – upierał się Belzebub, nadal nie mogący uwierzyć, że jego słudzy byli sprytniejsi od niego.
    – „Postępuj wobec innych tak, jak byś chciał, aby postępowano wobec ciebie”. W jaki sposób można to przekręcić?
    – Stosując się do mych rad, posługiwano się w tym celu różnymi sposobami – kontynuował diabeł w pelerynce. -Ludzie opowiadają bajkę o tym, jak dobry czarodziej, ratując człowieka od złego czarodzieja, zamienił go w ziarnko kaszy jaglanej i jak zły czarodziej, przedzierzgnąwszy się w koguta, gotów był już zadziobać owo ziarnko, lecz dobry czarodziej wysypał na ziarnko całą ćwierć tychże ziaren. I zły czarodziej nie mógł już ani zjeść wszystkich ziaren, ani znaleźć tego, które zjeść zamierzał. To samo, idąc za mą radą, uczynili ci ludzie z nauką tego, który nauczał, że całe prawo polega na tym, aby drugiemu czynić to, co chciałbyś, aby i tobie czyniono: ogłosili, że świętym wykładem prawa boskiego jest 49 ksiąg i uznali każde słowo w nich zawarte za dzieło Boga – Ducha Świętego. Tak więc wysypali na prostą, zrozumiałą prawdę taką kupę rzekomo świętych prawd, że stało się niemożliwością przyjąć je wszystkie i znaleźć pośród nich tę, która ludziom jest potrzebna. Na tym polega pierwszy sposób. Drugi sposób, którego oni używali z dobrym skutkiem przez więcej niż tysiąc lat, polega na zabijaniu i paleniu wszystkich tych, którzy chcą głosić prawdę. Obecnie sposób ten wychodzi z użycia, lecz nie porzucają go całkowicie, bo chociaż już nie palą ludzi próbujących ujawnić prawdę, to jednak tak ich szkalują, tak zatruwają im życie, że tylko niewielu odważa się ich demaskować. Na tym polega drugi sposób. Trzeci zaś sposób polega na tym, że uznając się za kościół, a więc za nieomylnych, uczą, gdy im to jest potrzebne, rzeczy wprost sprzecznych z tym, co jest powiedziane w Piśmie: „Ale wy nie nazywajcie siebie rabbi; albowiem jeden jest nauczyciel wasz, a wy wszyscy jesteście bracia. I ojcem nie nazywajcie nikogo na ziemi; albowiem jeden jest ojciec wasz w niebiosach”. Oni zaś mówią: „Myśmy ojcami, myśmy nauczycielami waszymi”. Albo powiedziane jest: „Ale ty, gdy się będziesz modlić, wejdź do komórki swojej i zamknąwszy ją, módl się do ojca twego w ukryciu, a ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. Oni zaś nauczają, że trzeba się modlić gromadnie, w świątyniach, przy dźwiękach muzyki i pieśni. Albo powiedziane jest w Piśmie: „A ja powiadam wam, abyście zgoła nie przysięgali”, oni zaś nauczają, że trzeba przysięgać na bezwzględne posłuszeństwo władzom, nie bacząc na to, jakie mogłyby być żądania tych władz. Albo powiedziane jest: „Nie zabijaj”, oni zaś nauczają, że zabijać można i trzeba na wojnie i z wyroku sądowego – zakończył diabeł w pelerynce, wywrócił ślepia i roześmiał się, rozwarłszy paszczę po same uszy.
    – To bardzo dobrze – rzekł Belzebub i uśmiechnął się, a wszystkie diabły zawtórowały mu głośnym śmiechem.
    – Czyż tak jak dawniej są jeszcze rozpustnicy, złodzieje, zabójcy? – zapytał już wesoło Belzebub.
    Diabły, również rozweselone, zaczęły mówić wszystkie razem, chcąc wykazać się przed Belzebubem swoją sprawnością.
    – Nie tak jak dawniej, lecz więcej niż dawniej – wrzeszczał jeden z nich.
    – Rozpustnicy nie mieszczą się w dawnych oddziałach -piszczał drugi.
    – Złodzieje dzisiejsi gorsi są od dawniejszych – huknął trzeci.
    – Brak nam opału dla zabójców! – ryczał czwarty.
    – Nie mówcie wszyscy razem, niech odpowiadają tylko ci, których zapytam – rzekł Belzebub. – Niech wystąpi ten, pod którego opieką jest nierząd i niech opowie, w jaki sposób radzi sobie z uczniami tego, który zabraniał zmieniać żony i mówił, iż nie należy patrzeć na kobietę z pożądliwością. Kto opiekuje się rozpustą?
    – Ja – odpowiedział bury, przypominający kobietę diabeł z nalaną, oślinioną twarzą, z bezustannie żującym pyskiem i na pośladkach przyczołgał się do Belzebuba.
    Diabeł ten wysunął się spośród innych, usiadł w kucki, przechylił głowę na bok, i machnąwszy ogonem zakończonym miotełką, głosem śpiewnym zaczął mówić:
    – Robimy to według starego sposobu, przez ciebie, ojca naszego i władcę użytego jeszcze w raju, który to sposób oddał w naszą władzę cały rodzaj ludzki, – i według nowego sposobu kościelnego.
    Tak więc przekonujemy ludzi, że prawdziwe małżeństwo polega nie na tym, na czym zasadza się ono w swej istocie – na współżyciu mężczyzny z kobietą – lecz na tym, żeby odziać się w najszykowniejszą nową odzież, pójść do wielkiego, przeznaczonego na ten cel gmachu, oświetlonego świecami, przystrojonego dywanami i kwiatami, następnie wobec ciekawej gawiedzi dokonać przysięgi w imię tego, który nauczał: „A ja wam powiadam, abyście zgoła nie przysięgali”. Wmawiamy w ludzi, że tylko ta ceremonia jest właśnie małżeństwem prawdziwym, że po niej ludzie otrzymują specjalną łaskę Boga, dzięki której bez żadnego ze swej strony wysiłku nabywają zalety potrzebne do zgodnego pożycia i należytego wychowania dzieci – i że każdy stosunek kobiety z mężczyzną, pomimo tych warunków, jest zwykłą, do niczego nie zobowiązującą przyjemnostką lub zadośćuczynieniem potrzebie biologicznej, przeto ludzie nie krępując się, oddają się tej przyjemności, krzywoprzysięzców zaś manipulacja ta stwarza tylu, iż o ściganiu ich nikt nie myśli, gdyż zabrakłoby więzień dla skazanych za krzywoprzysięstwo.
    Podobny do kobiety diabeł o nalanej twarzy, skłonił na bok głowę i zamilknął, jak gdyby w oczekiwaniu działania swych słów na Belzebuba.
    Belzebub kiwnął głową na znak aprobaty, a podobny do kobiety diabeł ciągnął dalej: – Tymże sposobem, nie porzucając dawniejszego, użytego w raju sposobu „zakazanego dla ciekawości owocu” -wspomniał diabeł, niedwuznacznie próbując przypodobać się Belzebubowi – osiągamy najlepsze rezultaty. Wyobrażając sobie, że mogą zawrzeć uczciwy małżeński związek kościelny po wielu kontaktach miłosnych, mężczyźni zmieniają setki kobiet i tak przyzwyczajają się do rozpusty, że czynią to samo i po zawarciu małżeństwa. Jeśli zaś niektóre żądania związane z małżeństwem kościelnym wydadzą im się zbyt krępujące, to urządzają ceremonię po raz drugi, a pierwsza ceremonia zostaje uznana za nieważną.
    Podobny do kobiety diabeł zamilkł, utarłszy końcem ogona ślinę wypełniającą mu usta, przechylił głowę na drugą stronę i wlepił milczący wzrok w twarz Belzebuba.

    ROZDZIAŁ VI

    Krótko i zwięźle: aprobuję – rzekł Belzebub. – Kto opiekuje się grabieżcami?
    – We własnej osobie! – odpowiedział, wypełzawszy z tłumu, okazały diabeł z długimi, krzywymi nogami, z wąsami podkręconymi do góry i ogromnymi łapami, krzywo przystawionymi do tułowia.
    Diabeł ten wysunąwszy się jak jego poprzednicy do przodu, wzorem ludzi wojskowych oburącz podkręcał wąsy i czekał na pytania.
    – Ten, który zburzył piekło – rzekł Belzebub – uczył ludzi żyć jak ptaki niebieskie i rozkazywał dawać temu, który prosi, a temu, kto chce zabrać suknię, oddawać i płaszcz -i powiedział, że aby być zbawionym, trzeba rozdać majątek. W jaki sposób nakłaniacie do grabieży ludzi, którzy o tym słyszeli?
    – Postępujemy tak samo, jak nasz ojciec i władca przy obiorze Saula na króla – odparł wąsaty diabeł, w uroczystym geście zarzucając łeb do tyłu. – Dokładnie tak, jak wtedy wmawiamy w ludzi, że zamiast przestać się wzajemnie okradać, powinni pozwolić się okradać jednemu człowiekowi, oddawszy mu całkowitą władzę nad sobą. I człowiek ów i jego pomocnicy i pomocnicy tych pomocników – wszyscy oni grabią naród nieustannie, spokojnie i bezpiecznie. Zazwyczaj zaprowadzają przy tym takie prawa i porządki, przy których mniejszość próżniacza może bezkarnie łupić pracującą większość. Jak więc widzisz, ojcze nasz i władco, sposób przez nas stosowany jest w gruncie rzeczy sposobem starym. Nowe w nim jest tylko to, że uczyniliśmy go bardziej ogólnym, zamaskowanym, rozpowszechnionym w czasie i przestrzeni i trwalszym. Bardziej ogólny jest przez to, że dawniej ludzie z własnej woli ulegali tym, których wybierali, teraz zaś niezależnie od swej woli ulegają nie tym, których wybierają, lecz komu popadnie. Bardziej tajnym sposób ten uczyniliśmy przez to, że teraz, dzięki wprowadzeniu podatków, zwłaszcza pośrednich, okradani swych grabieżców nie widzą, a często nawet nie domyślają się samego faktu grabieży. Bardziej rozpowszechnionym w przestrzeni sposób ten stał się przez to, że narody tak zwane chrześcijańskie, nie zadowalając się okradaniem swoich, grabią pod rozmaitymi dziwnymi pozorami, najczęściej zaś pod pozorem krzewienia chrześcijaństwa, te wszystkie obce narody, u których jest coś do zagrabienia. W czasie zaś sposób ten jest bardziej rozpowszechniony niż dawniej, dzięki wprowadzeniu pożyczek zaciąganych przez organa samorządu lokalnego i państwa, co powoduje, że nie tylko żyjące pokolenia, ale i te, które po nich nastąpią, mogą być okradane już teraz. Sposób ten bardziej trwałym uczyniliśmy poprzez to, że główni grabieżcy uważani są za osoby nietykalne, więc ludzie, lękając się surowych kar, nie odważą się na opór.
    Pewnego razu w celach doświadczalnych sadzałem jedna za drugą najpodlejsze baby, głupie i nieoświecone i nie mające żadnych praw według panujących u nich przepisów, ostatnią zaś posadziłem nie tylko rozpustnicę, lecz i zbrodniarkę, która zamordowała swego męża i prawego następcę tronu. I ludzie nie wyrwali jej nozdrzy i nie siekli jej batem, jak to zazwyczaj robili z zabójczyniami, lecz przez wiele lat niewolniczo ulegali jej samej i jej kochankom, których miała bez liku, pozwalając im pozbawiać ludzi nie tylko majątku, lecz i wolności osobistej.
    Tak więc w obecnych czasach jawne złodziejstwa, takie jak odebranie przemocą wózka z pieniędzmi, konia, odzieży, stanowią zaledwie jedną milionową wszystkich tych grabieży prawnych, popełnianych na co dzień przez ludzi mających odpowiednie możliwości. Obecnie, utajona, bezkarna grabież i w ogóle pogotowie złodziejskie zorganizowane jest wśród ludzi do tego stopnia, że stało się to głównym celem i przedmiotem gorących pożądań prawie wszystkich i maskowane jest tylko przez walkę złodziei między sobą.

    ROZDZIAŁ VII

    No cóż, bardzo dobrze – rzekł Belzebub. – A zabójstwa? Kto opiekuje się zabójstwami?
    – Ja! – odpowiedział, występując z tłumu czerwony jak krew diabeł z kłami sterczącymi z pyska, ostrymi rogami i zadartym do góry nieruchomym ogonem.
    – W jaki sposób zmuszasz do zabójstw uczniów tego, który nauczał: „Nie odpowiadaj złem na zło, kochaj nieprzyjaciół swoich”? W jaki sposób robisz zabójców z tych ludzi?
    – Robimy to według starego sposobu – odparł czerwony diabeł ogłuszającym, bełkotliwym głosem – wzniecając w ludziach chęć zysku, warcholstwo, nienawiść, mściwość, pychę; stosujemy również starą metodę, gdy wmawiamy w nauczycieli, że najlepszy sposób oduczenia ludzi od zabójstw polega na tym, żeby sami nauczyciele zabijali tych, którzy popełnili zabójstwo. Sposób ten nie tyle daje nam gotowych już zabójców, ile przygotowuje ich dla nas. Większą zaś ich liczbę dają nam nowe nauki: o nieomylności kościoła, o małżeństwie chrześcijańskim oraz o równości chrześcijańskiej. Nauka o nieomylności kościoła dawała nam dawnymi czasy największą liczbę zabójców. Ludzie, którzy uznali się za członków nieomylnego kościoła, nabrali przekonania, że zbrodnią byłoby pozwolić fałszywym wykładcom nauki gorszyć ludzi, więc ich zabijanie jest sprawą miłą Bogu. W taki sposób zabijano całe wioski i skazywano na śmierć setki tysięcy ludzi. Śmieszne wydaje się to, że ci, którzy skazywali na śmierć i palili ludzi zaczynających rozumieć prawdziwą naukę, uważali tych najniebezpieczniejszych dla nas ludzi za nasze sługi, tzn. sługi diabłów. Ci zaś, którzy zabijali i palili na stosach i rzeczywiście byli naszymi sługami, uważali się za świętych wykonawców woli Boga. Tak było w dawnych czasach; w naszych czasach wielką liczbę zabójców stwarza nauka o małżeństwie chrześcijańskim i o równości.
    Nauka o małżeństwie daje nam przede wszystkim zabójstwa wzajemne małżonków, następnie dzieciobójstwa popełniane przez matki. Mężowie i żony zabijają się wzajemnie, gdy niektóre żądania prawa i zwyczaju małżeństwa kościelnego wydają im się zbyt krępujące. Matki zaś zabijają dzieci wtedy, gdy związki, z których dzieci powstały, nie są uważane za małżeństwa. Takie zabójstwa popełniane są stale. Zabójstwa wywołane przez chrześcijańską naukę o równości dokonywane są periodycznie, ale za to bardzo masowo. Według nauki tej wmawia się w ludzi, że są równi wobec prawa. Ludzie ograbieni czują jednak, że to nieprawda. Widzą, że nie ma równości, gdyż grabieżcy mogą grabić bez przeszkód, a im nie wolno, więc buntują się i napadają na swych grabieżców. Wtedy to zaczynają się morderstwa wzajemne, które dostarczają nam niekiedy dziesiątek tysięcy morderców jednocześnie.

    ROZDZIAŁ VIII

    A zabójstwa na wojnie? W jaki sposób doprowadzacie do nich uczniów tego, który uznał ludzi za synów jednego ojca i kazał kochać nieprzyjaciół? – zapytał Belzebub.
    Czerwony diabeł wyszczerzył zęby, wypuścił z pyska strumień ognia i dymu, i uderzył się radośnie po plecach grubym ogonem.
    – Wmawiamy w każdy naród, że jest narodem najlepszym na świecie: „Deutschland uber alles”, Francja, Anglia, Rosja „uber alles”, i że naród ten powinien panować nad wszystkimi innymi narodami, ponieważ zaś we wszystkie narody wmawiamy to samo, więc węsząc ciągle niebezpieczeństwo ze strony sąsiadów, narody szykują się stale do obrony i pałają do siebie nienawiścią. Im bardziej zaś szykuje się do obrony jedna strona i z tego powodu pała nienawiścią do sąsiadów, tym bardziej szykują się do obrony wszystkie pozostałe narody, pałając do siebie wzajemną nienawiścią. Tak oto wszyscy ludzie, po przyjęciu nauki tego, który nazywał nas zbójcami, stale zajęci są przygotowaniem się do zabijania i zabijaniem.

    ROZDZIAŁ IX

    Tak, to bardzo dowcipne – rzekł Belzebub po długim milczeniu. – Ale dlaczego ludzie uczeni, zabezpieczeni przed oszustwem, nie spostrzegli tego, że kościół sfałszował naukę i nie przywrócili jej pierwotnego znaczenia?
    – Uczeni nie mogą tego uczynić – odpowiedział pewnym tonem, przesuwając się do przodu, matowoczarny diabeł w doktorskiej todze, z płaskim, spadzistym czołem, z kończynami o zanikłych mięśniach i odstającymi, długimi uszami.
    – Dlaczego?! – zapytał surowo Belzebub niezadowolony z pewnego siebie tonu wypowiedzi diabła w todze.
    Nie pesząc się wykrzyknikiem Belzebuba, diabeł w todze siadł z wolna, spokojnie i nie w kucki jak inni, lecz na wzór wschodni – skrzyżowawszy nogi o mięśniach w zamku. Potem zaczął mówić bez zająknięcia się, cichym, miarowym głosem:
    – Nie mogą tego zrobić dlatego, że ja stale odwracam ich uwagę od tego, co mogą i powinni wiedzieć i kieruję ją na to, co nie jest im potrzebne i czego nigdy tak naprawdę nie zdołają poznać.
    – W jaki sposób to robisz?
    – Sposoby są różne, odpowiednio do czasu – odparł diabeł w todze. Dawniej wmawiałem w ludzi, że najważniejszą dla nich rzeczą jest znać szczegóły stosunku wzajemnego pomiędzy osobami Trójcy, szczegóły na temat pochodzenia Chrystusa, jego pierwiastka boskiego i ludzkiego, właściwości Boga itp.. Ludzie uczeni wiele i rozwlekle dyskutowali o tym, kłócili się i gniewali na siebie. A te dysputy tak ich absorbowały, że wcale nie myśleli o tym, jak mają żyć, więc nie odczuwali też potrzeby wiedzieć, co ich nauczyciel mówił o życiu.
    Potem, gdy już tak zaplątali się w roztrząsaniach, że sami przestali rozumieć, co mówią, ja wmówiłem w jednych, że najważniejszą dla nich sprawą jest zbadać i wyjaśnić wszystko, co napisał człowiek imieniem Arystoteles, który żył tysiąc lat temu w Grecji, w innych zaś wmawiałem, że najważniejsze to znaleźć kamień, za pomocą którego można wytworzyć złoto i taki eliksir, który leczyłby wszystkie choroby, a ludzi czynił nieśmiertelnymi. I najmędrsi i najbardziej uczeni pośród ludzi skierowali na te sprawy wszystkie swoje siły umysłowe.
    Tym zaś, których to nie interesowało, wmówiłem, że najważniejszą sprawą jest wiedzieć, czy Ziemia obraca się wokół Słońca, czy też Słońce naokoło Ziemi, a gdy przekonali się, że obraca się Ziemia, a nie Słońce i obliczyli, ile milionów mil jest od Słońca do Ziemi, ucieszyli się wielce i od tamtego czasu z jeszcze większą gorliwością badają odległość od gwiazd i nie mogą się nadziwić, że liczba gwiazd jest nieskończona, choć wiadomość ta jest im zgoła zbyteczna. Oprócz tego, wmówiłem im jeszcze i to, że koniecznie powinni wiedzieć, w jaki sposób powstały wszystkie zwierzęta, wszystkie robaczki, wszystkie rośliny i wszystkie nieskończenie drobne żyjątka. Chociaż i te wiadomości nie są im wcale potrzebne i choć jest zupełnie jasne, że nie będą w stanie poznać tych wszystkich szczegółów, gdyż różnorodność życia jest nieskończona, to jednak na te i podobne badania zjawisk świata materii ludzie kierują wszystkie swe zasoby umysłowe i bardzo się dziwią, że im więcej poznają rzeczy, których znajomość nie jest im pilnie potrzebna, tym więcej wyłania się rzeczy jeszcze nie poznanych.
    I chociaż jest oczywiste, że w miarę rozwoju tych badań, obszar tego, co pozostaje do zbadania, rozszerza się, a przedmioty badania stają się coraz bardziej zawiłe i same zdobywane wiadomości znajdują coraz mniej zastosowania w życiu, to jednak okoliczność ta wcale nie zbija ich z tropu i ludzie ci, przekonani w zupełności o wadze swych badań badają, głoszą, piszą i drukują, tłumaczą z jednego języka na drugi wyniki swych w większości do niczego niezdatnych badań i roztrząsań, a jeżeli i czasami zdatnych, to tylko na pociechę bogatej mniejszości lub na pogorszenie położenia większości niezamożnej.
    Po to zaś, aby już nigdy nie domyślili się, że jedyną ich rzeczywistą potrzebą jest ugruntowanie praw życiowych, wskazanych w nauce Chrystusa, wmawiam w nich, że nie mogą znać praw życia duchowego i że każda nauka religijna, nie wyłączając nauki Chrystusa, jest to stek błędów i zabobonów, i że wiedzę o tym, jak trzeba żyć zdobyć mogą dzięki nauce zwanej socjologią, polegającej na badaniu tego, w jak zły sposób ludzie żyli dawniej. Tak więc zamiast starać się żyć lepiej według nauki Chrystusa, myślą, że wystarczy zbadać życie dawnych ludzi, wyprowadzić z tych badań ogólne prawa życiowe i by żyć lepiej, stosować się tylko do tych wymyślonych praw.
    Po to zaś, aby jeszcze bardziej utwierdzić ich w błędzie, wmawiam w nich, że istnieje pewien system wiedzy zwany nauką i że założenia tej nauki są niepodważalne.
    Skoro zaś ci, którzy uważani są za działaczy nauki, nabiorą przekonania o swej nieomylności, wówczas ogłaszają jako niewątpliwe prawdy, różne zbyteczne i często oczywiste głupstwa, których wyrzec się już nie mogą, gdy raz je wygłosili.
    Na tej oto podstawie twierdzę, że dopóki będę wmawiał w nich cześć i służebność wobec nauki, którą dla nich wymyśliłem, nigdy nie zrozumieją tej nauki, która o włos nie doprowadziła nas do zguby.

    ROZDZIAŁ X

    Bardzo dobrze! Dziękuję – rzekł Belzebub i twarz jego rozjaśniła się.
    – Zasłużyliście na nagrodę i wynagrodzę was według zasług.
    – A o nas panie zapomniałeś! – krzyknęła wielkim głosem zgraja diabłów różnokolorowych, małych, dużych, grubych, chudych i o krzywych nogach.
    – A jakaż wasza profesja? – zapytał Belzebub.
    – Ja jestem diabłem ulepszeń technicznych!
    – Ja – podziału pracy!
    – Ja – dróg i komunikacji!
    – Ja – sztuki drukarskiej!
    – Ja – sztuk pięknych!
    – Ja – medycyny!
    – Ja – kultury!
    – Ja – wychowania!
    – Ja – poprawy ludzi!
    – Ja – odurzania się!
    – Ja – filantropii!
    – Ja – socjalizmu!
    – Ja – feminizmu! – przekrzykiwały się wzajemnie, cisnąc się przed oblicze Belzebuba.
    – Mówcie pojedynczo i nierozwlekle! – krzyknął Belzebub – Czym ty się zajmujesz? – zwrócił się najpierw do diabła ulepszeń technicznych.
    – Wmawiam w ludzi, że im więcej rzeczy będą wytwarzać i im szybciej będą to robić, tym będą szczęśliwsi. I ludzie marnując życie na produkowanie rzeczy, wytwarzają ich coraz więcej, nie bacząc na to, że rzeczy te ani nie są potrzebne zmuszającym do ich produkowania, ani dostępne dla tych, którzy je produkują.
    – Dobrze! A ty? – zapytał Belzebub diabła podziału pracy.
    – Ja wmawiam w ludzi, że skoro przedmioty wytwarzać można szybciej za pomocą maszyn niż ręcznie, więc trzeba ludzi przekształcić w maszyny; i to właśnie się robi, a ludzie przekształceni w maszyny, nienawidzą tych, którzy to z nimi zrobili.
    -I to dobrze! Jak u ciebie? – rzekł Belzebub, zwracając się do diabła dróg i komunikacji.
    – Ja wmawiam w ludzi, że zachodzi potrzeba możliwie najszybszego przemieszczania się z miejsca na miejsce. I ludzie, zamiast ulepszać swe życie każdy na swoim miejscu, spędzają większą jego część w przejazdach. Są bardzo dumni z tego, że w ciągu godziny mogą przejechać 50 wiorst i więcej.
    Belzebub pochwalił i tego diabła. Wysunął się z tłumu diabeł sztuki drukarskiej. Jego praca, jak objaśnił, polega na tym, aby jak największej liczbie ludzi zakomunikować wszystkie te paskudztwa i głupstwa, które dzieją się i piszą na świecie. Diabeł sztuk pięknych objaśnił, że pod pozorem pocieszenia i wzbudzenia u ludzi wzniosłych uczuć, pobłaża ich nałogom, przedstawiając je w ponętnej i atrakcyjnej postaci. Diabeł medycyny wyjaśnił, że wmawia w ludzi, iż najważniejszą dla nich sprawą jest troska o ciało; ponieważ zaś troska o ciało nie ma końca, więc ludzie troszczący się o swe ciało z pomocą medycyny, zapominają nie tylko o życiu innych ludzi, ale i o swoim własnym.Diabeł od kultury opisał jak wmawia w ludzi, że korzystanie z tych wszystkich przedmiotów, którymi opiekują się diabły ulepszeń technicznych, podziału pracy, dróg i komunikacji, sztuki drukarskiej, sztuk pięknych, medycyny – stanowi coś w rodzaju cnoty, i że człowiek korzystający z tego wszystkiego może być zupełnie zadowolony z siebie i nie musi starać się być lepszym. Diabeł wychowania wyjaśnił jak to wmawia w ludzi, że mogą, żyjąc źle i nawet nie wiedząc na czym polega istota dobrego życia, uczyć dzieci dobrego życia. Diabeł poprawy ludzi opowiedział, jak przekonuje ludzi, że mogą poprawiać innych, nie wyzbywając się uprzednio swych złych przyzwyczajeń. Diabeł odurzania się chwalił się, że naucza ludzi, iż wygodniej jest szukać zapomnienia przez odurzanie się winem, opium, morfiną, tytoniem, niż uwolnić się od cierpień spowodowanych złym życiem przez poprawę tego życia. Diabeł filantropii powiedział, że wmawia ludziom, iż są dobroczynni, grabiąc na pudy i oddając ograbionym na łuty. Dzięki temu nie odczuwają potrzeby doskonalenia się, stają się niedostępni dla dobra. Diabeł socjalizmu chwalił się, że w imię najdoskonalszej organizacji społeczeństwa ludzkiego, wznieca nienawiść klasową.
    Diabeł feminizmu dodał, że dla jeszcze większego udoskonalenia organizacji życia, oprócz nienawiści klasowej, wznieca jeszcze nienawiść pomiędzy ludźmi odmiennej płci.
    – Jestem komfort!
    – A ja moda!
    – wrzeszczały jeszcze inne diabły, pełznąc ku Belzebubowi.
    – Czy myślicie, żem stary i głupi i nie rozumiem, że wszystko, co mogłoby być dla nas szkodliwe, staje się pożyteczne, gdy nauka o życiu jest błędna – wykrzyknął Belzebub i głośno roześmiał się.
    – Dosyć! Dziękuję wszystkim! – i zatrzepotawszy skrzydłami, wstał. Diabły otoczyły go kołem. Na jednym końcu łańcucha był diabeł w pelerynce, na drugim diabeł w todze. Obaj podali sobie łapy i koło zostało zamknięte. Diabły śmiejąc się, krzycząc, gwiżdżąc i wymachując nogami, rozpoczęły taniec wokół Belzebuba. Ten zaś rozpostarłszy skrzydła zatańczył pośrodku. W górze słychać było krzyk, płacz i zgrzytanie zębów.

  • Albert Einstein – Cytaty wybrane

    Albert Einstein – Cytaty wybrane

    O wojnie, pacyfizmie, pokoju, bombie atomowej i sprawach wojskowych

    • Apeluję do wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet, tych znanych i tych mniej znanych, aby ogłosili, że odmawiają odtąd jakiegokolwiek uczestnictwa w wojnie i przygotowaniach do wojny.
    • Człowiek, który uchyla się od służby wojskowej ze względów religijnych, jest rewolucjonistą. Postanawiając nie stosować się do obowiązującego prawa, poświęca bowiem swe osobiste interesy dla sprawy najważniejszej – dążenia do ulepszenia społeczeństwa.
    • Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny.
    • Gdybym tylko wiedział, powinienem był zostać zegarmistrzem.
      • Znaczenie: komentując swoją rolę w skonstruowaniu bomby atomowej
    • Gdybym wiedział, że Niemcom nie uda się wyprodukować bomby atomowej, nie kiwnąłbym nawet palcem.
    • Im więcej dany kraj produkuje broni, tym mniej bezpieczny się staje – ten, kto ma broń, stanowi cel ataku.
    • Każdy komu drogie są wartości kultury, nie może nie być pacyfistą.
    • Musimy (…) uczynić naszym życiowym celem doprowadzenie do tego aby wyschły źródła wojny – fabryki amunicji.
    • Nie ma najmniejszego powodu by przypuszczać, że uda się kiedykolwiek otrzymać jakiekolwiek praktyczne wykorzystanie energii atomowej.
      • Źródło: Quarterly of Natural Sciences, 1932
    • Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi.
    • Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie.
    • Tak długo jak długo istnieją armie, każdy poważniejszy konflikt będzie prowadził do wojny. Pacyfizm, który nie przeciwstawia się aktywnie zbrojeniom, jest i w dalszym ciągu będzie bezsilny.
    • Większość ludzi żyje codziennym życiem: na w pół przestraszeni, na w pół obojętni, patrzą na tę upiorną tragikomedię, która rozgrywa się na międzynarodowej scenie.
    • Wojsko ten najgorszy wytwór życia stadnego, napawa mnie wstrętem; (…) owa plaga cywilizowanego świata powinna być czym prędzej zniesiona. Bohaterstwo na rozkaz, bezsensowna przemoc i cała ta obmierzła paplanina, którą nazywa się patriotyzmem – jakże serdecznie tego wszystkiego nienawidzę!
    • Zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa.
    • Zorganizowanej sile można przeciwstawić jedynie zorganizowaną siłą. Niezależnie od tego, jak bardzo bym tego żałował, nie ma innego wyjścia.
    • Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, Los sprawił, że sam stałem się autorytetem.

    O samym sobie

    • Nie jestem bardzo bystry, po prostu długo siedzę nad problemem.
    • Bo ja wolno myślę.
    • Jestem głęboko wierzącym ateistą.
    • Jak to się dzieje, że nikt mnie nie rozumie, a wszyscy mnie uwielbiają?
      • Z wywiadu dla New York Timesa w 1944
    • Jeżeli moja teoria względności okaże się słuszna, Niemcy powiedzą, że jestem Niemcem, a Francuzi, że obywatelem świata. Jeśliby miała się okazać błędna, Francja oświadczyłaby, że jestem Niemcem, a Niemcy, że jestem Żydem.
    • Mając dwadzieścia, lat myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko myśleć.
    • Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy „prawami natury”.
    • Moje poglądy bliskie są poglądom Spinozy: podziw dla piękna oraz wiara w logiczną prostotę porządku i harmonii, które w naszej znikomości możemy pojąć jedynie w sposób bardzo niedoskonały. Uważam, że musimy się pogodzić z tą niedoskonałością naszej wiedzy i poznania oraz traktować wartości i powinności moralne jako problemy czysto ludzkie.
    • Nie osiągnąłem zrozumienia fundamentalnych praw rządzących Wszechświatem dzięki racjonalnemu rozumowi.
    • Nie wierzę w astrologię, bo jestem spod znaku Ryb, a Ryby nie wierzą w astrologię.
    • Nie mam żadnych talentów – prócz namiętnej ciekawości.

    Nauka, religia i technika

    • Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi, wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci.
    • Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna – ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy.
    • Chcę wiedzieć, jak Bóg stworzył ten świat. Nie interesuje mnie to czy inne zjawisko. Chcę znać Jego myśli, reszta to szczegóły.
    • Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż zniszczyć przesąd.
    • Człowiek zajmujący się nauką nigdy nie zrozumie, dlaczego miałby wierzyć w pewne opinie tylko dlatego, że znajdują się one w jakiejś książce. (…) Nigdy również nie uzna swych własnych wyników za prawdę ostateczną.
      • Źródło: Albert Einstein w liście do J. Lee, 1945
    • Czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie.
    • Dzieci zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest kręgowcem w gazowym stanie skupienia.
    • Dzisiejszemu światu jest potrzebna nie tyle energia termojądrowa, ile raczej energia zamknięta w ludzkim sercu, którą trzeba wyzwolić.
    • E = mc2
      • Opis: tzw. wzór Einsteina, gdzie E – całkowita energia ciała, m – masa spoczynkowa, c – prędkość światła w próżni
    • Gdy chcesz opisać prawdę, elegancję pozostaw krawcom.
    • Prawda to dążenie do wyznaczenia z niewiadomej.
    • Jaki jest sens ludzkiego życia? Każda odpowiedź na to pytanie wiąże się z religią. Można więc spytać, czy w ogóle warto je zadawać? Odpowiadam, że człowiek, który uważa życie swoje i innych istot ludzkich za bezsensowne, jest nie tylko nieszczęśliwy, ale właściwie nie zasługuje na życie.
    • Jest cudem, że ciekawość przeżywa typowe wykształcenie.
    • Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.
    • Jestem głęboko religijnym niewierzącym. […] Idea osobowego Boga jest mi raczej obca, a nawet wydaje mi się naiwna.
      • Źródło: Richard Dawkins, The God Delusion, 2006, s. 15.
    • Jeśli coś można w ogóle zrozumieć, można to też zrozumiale wyłożyć.
    • Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.
    • Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy „prawami natury”.
    • Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa.
    • Najpiękniejszym, co możemy odkryć, jest tajemniczość.
    • Nie przypuszczam, aby w najbliższej przyszłości filozofia i rozum stały się wyłącznymi przewodnikami człowieka, ale dla wybranych pozostanie ona najpiękniejszym sanktuarium.
      • Źródło: list do B. Crocego z 7 czerwca 1944
    • Nie wierzę, że Bóg zajmuje się grą w kości.
    • Pan Bóg jest wyrafinowany, ale nie jest perfidny.
    • Przemyślałem jednak tę kwestię. Może jednak Bóg jest perfidny.
    • Pan Bóg nie gra w kości!
    • Prawdą jest to, co wytrzyma próbę doświadczenia.
    • Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz, przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda.
    • Przyroda skrywa swoje tajemnice, ponieważ jest wyniosła, a nie dlatego, że chce nas wywieść w pole.
    • Pusty żołądek nie jest dobrym doradcą politycznym.
    • Rzec można, że odwieczną tajemnicą świata jest jego poznawalność.
    • Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.
    • Twierdzę, że kosmiczne przeżycie religijne stanowi najsilniejszą i najszlachetniejszą pobudkę do badań naukowych.
    • Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy.
    • Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.
    • Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi.
    • Wiecznie niezrozumiałe w przyrodzie jest to, że można ją zrozumieć.
    • Wszystko powinno się konstruować w sposób możliwie najprostszy, ale nie uproszczony.
    • Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.
    • Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona.
    • Przypisywane
    • Najgorzej, gdy szkoła ucieka się do takich metod, jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych.

    Wegetarianizm

    • Naszym celem musi być wyzwolenie się… poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury.
    • Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej.
    • Wegetariański sposób życia, przez swoje czyste, fizyczne oddziaływanie na ludzkie zachowanie, może wpłynąć na ludzkość w najbardziej dobroczynny sposób.
    • Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem.
    • Źródło: list do Hansa Muehsama, 30 marca 1954

    Wolność

    • Wolność nauczania i wyrażania opinii w książkach i prasie stanowi podstawę zdrowego i naturalnego rozwoju każdego społeczeństwa.

    Życie pozaziemskie i UFO

    • Ci ludzie coś widzieli. Nie wiem jednak, co to było, i wcale mnie to nie obchodzi.
      • Źródło: List do L.Gardner, 23 lipca 1953
    • Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują.

    Inne

    • Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości.
    • Dochodzenie do prawdy winno być ważniejsze od wszystkich innych celów.
      • (Przypisywane Einsteinowi)
    • Głównym powołaniem człowieka jest raczej służyć, niż zmuszać do posłuchu.
    • Jedynym rozsądnym sposobem wychowania jest oddziaływanie własnym dobrym przykładem, a jeśli nie można inaczej – odstraszającym przykładem.
    • Jeśli „a” oznacza szczęście, to a=x+y+z; x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność trzymania języka za zębami.
    • Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?
    • Każda praca jest dobra, o ile jest dobrze wykonywana.
    • Kobieta powinna móc poddać się aborcji do określonego stadium zaawansowania ciąży.
    • Los ludzkości, jako całości, będzie taki, na jaki ona zasługuje.
    • Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją.
    • Monotonia cichego życia pobudza umysł do twórczości.
    • Najcudowniejsze jest to, że wszechświat czuje.
    • Najpiękniejsze, co jest na świecie, to pogodne oblicze.
    • Największym wynalazkiem ludzkości jest procent składany.
    • Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw.
    • Nie ma złego tytoniu, tak jak nie ma brzydkich kobiet.
    • Nie spotkałem dotąd dziewczyny, której urok nie potrzebowałby wspólnej płaszczyzny naukowej.
    • Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu, lecz człowiekiem wartościowym.
    • Są tylko dwa sposoby przejścia przez życie. Jeden, jakby nic nie było cudem, i drugi, jakby wszystko było cudem.
    • Świat Amerykanina jest tak wielki, jak jego gazeta.
    • Grawitacja nie może być obarczana odpowiedzialnością za ludzi zakochanych.
    • Trudno powiedzieć, co jest prawdą, ale czasami tak łatwo rozpoznać fałsz.
    • Tylko wzorowanie się na wielkich i kryształowo czystych charakterach rodzi piękne idee i szlachetne czyny.
    • Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.
    • Wszystkie wspomnienia są złudne, bo teraźniejszość nadaje im inne barwy.
    • Wszystko, co ludzkość dotychczas uczyniła i wymyśliła, wzięło się z dążenia człowieka do zaspokojenia swych najgłębszych potrzeb i uśmierzenia bólu.
    • Wszystko powinno być tak proste, jak to tylko możliwe, ale nie prostsze.
    • Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń nabytych do osiemnastego roku życia.
    • Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.
    • Życie niemal na pewno ma sens.
    • Sprytna osoba rozwiązuje problem. Mądra ich unika.
    • Każdy głupi może wiedzieć. Sedno to zrozumieć.
    • Nie martw się o swoje trudności z matematyką. Zapewniam cię że moje są i tak większe.
    • Nie wierzę w matematykę.
    • Nie mam żadnych specjalnych talentów. Jestem tylko namiętnie ciekawy.
    • Tylko życie przeżyte dla innych jest warte zachodu.
    • Pokój nie może być utrzymywany siłą. Może być tylko osiągnięty przez zrozumienie.
    • Wtedy współczułbym kochanemu Bogu. Teoria jest poprawna.
      • Odpowiedź na pytanie studenta, co by zrobił, gdyby Sir Arthur Eddington, wybitny astrofizyk brytyjski, który potwierdził teorię względności, zaprzeczył jej.
    • Co naprawdę mnie interesuje, to czy Bóg miał jakikolwiek wybór przy tworzeniu świata.
      • uwaga do Ernsta Strausa, jednego z jego asystentów.
    • Esperanto jest najlepszym rozwiązaniem idei języka międzynarodowego.
  • Harry Potter, Magia, Alchemia i Zakon Feniksa!

    Harry Potter, Magia, Alchemia i Zakon Feniksa!

    Mag Olorin Narayan

    Harry James Potter, syn Jamesa i Lily Potterów, to magiczno-edukacyjna postać fikcyjna, główny bohater serii książek o magii dla młodzieży. Harry Potter w zamyśle autorki narodził się w drugiej połowie lat 90-tych ubiegłego wieku. Harry Potter urodził się prawdopodobnie 31 lipca1980 roku. Data obliczona na podstawie wiadomości z „Komnaty Tajemnic” nie zgadza się z pewnymi szczegółami w powieści, dlatego uznajemy ją za prawdopodobną. Oto skrócona historia bohatera serii magicznych powieści z pogranicza fachowej nauki magii i okultyzmu oraz fantastyki duchowej. Gdy Harry Potter miał około roku, jego rodzice zamordowani zostali przez złego Lorda Voldermorta, symbol mroku i ciemności. Voldemort jako postać czarno-magiczna, demoniczna, asurowa, podjął także próbę zamordowania Harry’ego Pottera, jednak zaklęcie odbiło się i trafiło w Voldemorta, który stracił przez to całą swoją moc i stał się bytem pasożytującym na innych. Zaklęcie, które trafiło w Harry’ego Pottera, pozostawiło na jego czole trwały ślad – bliznę w kształcie błyskawicy. Po śmierci rodziców Harry Potter, decyzją Albusa Dumbledore’a, umieszczony został u swoich jedynych żyjących krewnych: Petunii i Vernona Dursleyów. Spędził u nich dziesięć lat upokorzeń, będąc szykanowanym pod byle pretekstem, stając się workiem treningowym dla syna Dursleyów, Dudleya. W dniu swoich jedenastych urodzin Harry dowiaduje się od Hagrida, posłańca Dumbledore’a, że jest czarodziejem (szamanem, magiem), a jego rodzice wcale nie zginęli – jak wmawiano mu przez lata – w wypadku samochodowym.

    Harry Potter otrzymuje zaproszenie do Hogwartu, elitarnej szkoły dla czarodziejów, magów i okultystów. Po chwili wahania zgadza się wyruszyć z Hagridem do Londynu na ulicę Pokątną, by zakupić przedmioty niezbędne do magicznej, czarodziejskiej edukacji. Wyrusza w nowy świat z nadzieją, że będzie on lepszy niż ten, który pozostawia. Świat czarodziejski, magiczny okazuje się lepszy, ale często równie nieprzyjemny jak ten mugolski. Okazuje się też światem o wiele bardziej niebezpiecznym – oprócz przyjaciół, Harry Potter znajduje także prawdziwych wrogów. Ponownie przyjdzie stanąć mu oko w oko z Voldemortem, który pragnie odzyskać swoje ciało, moc i zemścić się na Harrym Potterze. Świat magiczny, czarodziejski ma mimo wszystko też swoje dobre strony: Harry Potter poznaje swoich pierwszych w życiu przyjaciół, przez wielu uważany jest za bohatera. Hogwart staje się jego prawdziwym domem, a odczucie to zaakcentowane zostało w filmie „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, gdzie po roku spędzonym w Hogwarcie Harry Potter na pytanie: Dziwnie jest wracać do domu, prawda? odpowiada: Tam to nie dom. Nie mój. – miejscem, w którym znajduje ciepłe łóżko i posiłki, w którym inni interesują się jego sprawami, w którym ktoś zawsze jest gotów go wysłuchać. Nauka magii, czarodziejstwa czy szamanizmu okazuje się rzeczą trudną, aczkolwiek w większości przypadków dość przyjemną i owocną.

    HOGWART – SZKOŁA MAGII I CZARODZIEJSTWA

    Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie (ang.Hogwarts School of Witchcraft and Wizardry) – powieściowa magiczna uczelnia kształcąca przyszłych czarodziejów, magów. Szkołę Hogwart wymyśliła J.K. Rowling, autorka powieści magicznych Harry Pottera. Dyrektorem Hogwartu był do 1997 roku Albus Dumbledore. Szkoła magii i czarodziejstwa zlokalizowana jest w średniowiecznym zamku, położonym gdzieś w Szkocji nawiązując do dawnej celtyckiej tradycji magii, a dokładną lokalizację znają tylko zainteresowani. Jak sugeruje dokument telewizyjny zrealizowany przez Discovery Channel, inspiracji autorka szukała w szkockiej Gordonstoun School. Magiczny Hogwart jest szkołą, do której trafić mogą osoby przejawiające magiczne zdolności, i które ukończyły szkolenie z magii w zakresie podstawowym. Hogwart zastępuje naukę w mugolskim college’u. Do Hogwartu trafia się w wieku lat jedenastu, nauka magii trwa siedem lat. W trakcie edukacji przechodzi się dwa ważne testy: sumy (standardowe umiejętności magiczne), pisane w piątej klasie, sprawdzające wiedzę ucznia, oraz owutemy (okropnie wyczerpujące testy magiczne) – najważniejsze egzaminy, porównywalne do matury. Hogwart jest placówką koedukacyjną w dziedzinie wszech-magii. Uczęszczać do niego mogą zarówno dzieci magów czarodziejów, jak i dzieci mugoli mające choć kroplę krwi czarodziejów przez co wykazujące odpowiednie predyspozycje.

    Szkoła magii została założona około tysiąca lat temu przez czwórkę największych czarodziejów tamtych czasów: Godrica Gryffindora, Helgę Hufflepuff, Rowenę Ravenclaw oraz Salazara Slytherina, po nazwiskach których nazwy noszą hogwarckie domy (patrz: Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclaw, Slytherin). Początkowo założyciele magicznej szkoły samodzielnie wybierali osoby, które godne są studiowania magii. Po pewnym czasie Slytherin zażądał, aby magii nauczać tylko osoby „czystej krwi”, jednak nie zdołał przekonać innych, więc opuścił zamek. Wokół tego wydarzenia narosła legenda o Komnacie Tajemnic. Po śmierci założycieli ich dzieło zostało kontynuowane. Pozostała po nich Tiara Przydziału, dokonująca selekcji uczniów do poszczególnych domów. Hogwart jest placówką z internatem, uczeń po otrzymaniu przydziału zamieszkuje wraz z innymi członkami domu w dormitorium, w którym spędza wolny czas: uczy się, relaksuje, bawi itd. Do szkoły magii uczeń dojeżdża Hogwarts Expressem – pociągiem odjeżdżającym z peronu 9 i 3/4 (z londyńskiego dworca King’s Cross), tymże pociągiem wraca do domu na zimowe i letnie ferie collegu magii. Podział uczniów na cztery kategorie dla ich dalszej magicznej edukacji jest zgodny z najlepszymi magicznymi tradycjami Europy i Azji!

    Początkowo wszyscy uczniowie szkoły magii uczą się tych samych, podstawowych przedmiotów, m.in. transmutacji, obrony przed czarną magią, eliksirów i zaklęć (mantramów). W trzeciej klasie do przedmiotów magicznych, tych nauczanych w szkole magii, dochodzą jeszcze te, które wybrali uczniowie. Mogą wybierać spośród np.: mugoloznawstwa, starożytnych run, numerologii, wróżbiarstwa, opieki nad magicznymi stworzeniami. Od trzeciej klasy uczniom wolno także w określone dni wyjść do Hogsmeade, wioski położonej niedaleko Hogwartu – jedynej wioski w całej Wielkiej Brytanii zamieszkanej wyłącznie przez czarodziejów i magów. Hogwart jest jedną z trzech szkół magicznych (obok Durmstrangu i francuskiego Beauxbatons) startujących w Turnieju Trójmagicznym, rywalizacji największych i najlepszych magicznych szkół czarodziejów w całej Europie. Turniej ten organizowany jest co pięć lat. W średniowieczu był bardzo popularny, jednak został zakazany, ponieważ zbyt wielu jego uczestników ginęło. Czarodziejska saga Harry Pottera nawiązuje do najlepszych tradycji magii, szamaństwa i czarodziejstwa jakie znane są w Europie i mocno posługuje się okultystyczną, magiczną symboliką, a także omawia program nauczania rzeczywiście istniejących szkół ezoterycznych, tajemnych szkół magii, mistyki i hermetyzmu.

    Szkoła magii może także pochwalić się świetną drużyną quidditcha (wielu absolwentów Hogwartu zasila międzynarodowe drużyny uprawiające ten sport) czy potężną biblioteką, w której znajdują się tysiące fascynujących magicznych dzieł. Porządku w Hogwarcie pilnują prefekci, wybierani spośród starszych klas, oraz woźny Argus Filch. Zamek uczelni jest potężną budowlą, pełną magicznych przejść, pomieszczeń zmieniających się przy każdym wejściu, schodów, lubiących zmieniać swoje położenie, mówiących zbroi rycerzy, obrazów, których „lokatorzy” żyją swoim życiem, czy duchów, za życia należących do różnych sfer. To wszystko sprawia, że Hogwart jest szkołą wyjątkową, fascynuje każdego, kto się w nim znajdzie. Zbadanie wszystkich jego tajemnic i zakamarków jest niemalże niemożliwe, dotychczas udało się to bardzo niewielu osobom. Archetypowy obraz nauki magii jak na powieść magiczną przystało jest przedstawiony wzorcowo, a dorastające pokolenie otwartych i wrażliwych nastolatków ma doskonałe źródło inspiracji dla dalszych poważnych poszukiwań i studiów w dziedzinach takich jak ezoteryka, magia, okultyzm. Pradawna celtycka i mitraicka kultura duchowa Europy zresztą od zawsze ku temu zachęca! Pomimo tępienia magii i czarostwa przez chrześcijańską inkwizycję oraz mordowania tysięcy mistrzów i kapłanów magii obojga płci rocznie przez setki lat terroru ideologicznego z Watykanu, magia przetrwała, a rozkwit szkół okultnych i duchowych najlepiej o tym świadczy! Magia to inaczej Tantra, jak to ta dziedzina nazywana jest szerzej w kulturze całego superkontynentu Azji i Europy, a dzięki temu gruntowna odnowa duchowa mugolskiego społeczeństwa profanów i laików jest bardzo realistyczna i może przebiegać sprawnie!

    MAGIA I TANTRA

    Ludzie zainteresowani Magią i Hogwardem mogą wiele skorzystać wgłębiając się w starożytne nauki magicznej Tantry, która jest euro-azjatycką magiczną religią szamańskiego typu obejmując tak zwaną magię i ezoterykę zachodnią, ale dając dużo więcej nauk i praktycznych wskazówek! Tantra to magia obrzędowa, biała (dobroczynna, naturalna), czerwona (miłosna) i czarna (obronno-wojenna) zarówno w wyższej jak i w niższej postaci! Tantra kojarzona jest z magią czerwoną, miłosno-erotyczną, ale to jest jedynie dziennikarskie i mugolskie przybliżenie, które nie oddaje rzeczywistości! Magia biała Magia jako nauki podstawowe zawiera astrologię, numerologię, radiestezję i zielarstwo bez znajomości których trudno powiedzieć, że ktoś zajmuje się magią! Magia biała, dobroczynna, to Boska Magia pozbawiona wszelkich egoistycznych pobudek, szczególnie takich jak żądza władzy, ambicja, czy też chęć zysku i skierowana jest ogólnie ku dobru całego świata, a zwłaszcza ludzi. Magia obrzędowa to magia rytuałów, poprzez które wzywane są potęgi duchowe wyższe od człowieka, a także rozkazywanie elementalom, istotom, które stoją niżej od człowieka na wielkiej ewolucyjnej drabinie. Magia u przełomu XX i XXIw. rozpowszechnia się masowo od czasów napisania pierwszej magicznej powieści przygód Harry Potera, a zainteresowanie pokolenia Magią ciągle wzrasta, stąd staramy się pokazywać autentyczne źródła magicznych nauk, praktyk i możliwości rozwoju! Magya z Sanskrytu oznacza „to, co usuwa trucizny i niszczy wrogów” stąd jasno widać leczniczy i obronny kierunek wszelkich głębszych magicznych studiów duchowych, okultystyczno-ezoterycznych!

    ALCHEMIA

    Alchemia to nauka łącząca elementy dzisiejszej chemii, fizyki, sztuki, semiotyki, psychologii, metalurgii, medycyny, astrologii, mistycyzmu i religii. Wspólnym celem alchemików było odkrycie sposobu na przekształcenie ołowiu w złoto (kamień filozoficzny), stworzenie leku na wszystkie choroby (panaceum) oraz utworzenie eliksiru nieśmiertelności. Ołów jest symbolem tego co ziemskie, ciężkie i światowe, a złoto to symbol duchowej, boskiej osobowości! Bolos z Mendes był pierwszym znanym nam uczonym w dziedzinie alchemii, przypuszczalnie żyjący w II w p.n.e. Bolos jednak bardziej był znany ze swojego drugiego imienia Demokryta, którym zwykł był podpisywać swoje prace. Poświęcił się on badaniu zagadnienia przemiany, czyli transmutacji jednych metali w inne, a przede wszystkim ołowiu w złoto. Jego dzieło o barwieniu złota, srebra i kamieni purpurą było najprawdopodobniej wielkim impulsem do podejmowania praktycznych prób alchemicznych. Go Hung był najstarszym znanym dziś chińskim alchemikiem, który pozostawił po sobie jakiekolwiek pisma. W księdze Pao Pu Izu opisywał on przemiany alchemiczne za pomocą, których można było uzyskać środek zapewniający wieczną młodość i nieśmiertelność oraz posiąść nadprzyrodzone zdolności. Kto zdobył ten magiczny lek mógł bez szwanku przejść przez ogień, chodzić po wodzie, rozkazywać duchom i demonom. Go Hung opisał także przemianę rtęci i cynobru w złoto. Efekt przyjmowania receptur zawartych w pismach alchemika przynosił często skutek odwrotny do zamierzonego. Sufi Awicenna jako jedyny mag, alchemik wyciągnął wnioski z niepowodzeń trwających od wieków w poszukiwaniu metody zmieniania metali w złoto, dlatego też zajął się medycyną i stał się największym i najsłynniejszym lekarzem aż do czasów nowożytnych. Jedynym znanym nam czarodziejem, któremu udało się stworzyć tzn. Kamień Filozoficzny był Nicolas Flamel, który wraz ze swoją małżonką żył ponad 630 lat. Niestety z powodów nam nieznanych słynny alchemik musiał zniszczyć ów magiczny kamień. Uczeni i znani nam dziennikarze czarodziejskich gazet donoszą nam o jakimś powiązaniu z Tym Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać Profanom, ale stu procentowej pewności nie mamy. Z nowożytnych magów-alchemików doskonale znanym jest St. Germain oraz jego magia Fioletowego Płomienia Transmutacji i liczne cuda!

    ANIMAGOWIE

    ANIMAG – jest to taki mag, czarodziej, który potrafi zamieniać sie w jakieś zwierzę nie tracąc ludzkiej świadomości i magicznych mocy. W powieściach o Harrym Potterze jest to zdolność bardzo rzadka i ograniczona: nie każdemu wolno z niej korzystać a Ministerstwo Magii prowadzi rejestr animagów. Dlatego właśnie każdy z animagów musi być zarejestrowany z podaniem zwierzęcia w jakie ma możliwość się zamieniać. Ten rodzaj magii jest od wieków praktykowany przez tybetańskich lamów i wielu indyjskich joginów! Joga i tantra uczą o możliwości czasowej przemiany człowieka w kilkanaście rodzajów zwierząt na co pozwala zawartość kodu genetycznego człowieka, jednak trzeba dbać o to, aby nie zostać w ciele zwierzęcia po zakończeniu takiego eksperymentu!

    Animagami w Harrym Potterze są:
    -Profesor McGonagal- zamienia sie w burą kotkę,
    -Peter Pettigrew-zamienia sie w szczura,
    -Syriusz Black- zamienia sie w czarnego psa,
    -James Potter- zamienia sie w jelenia,
    -Rita Skeeter- zamienia sie w żuka.

    ANTYMUGOLSKIE ŚRODKI BEZPIECZEŃSTWA!

    Antymugolskie środki bezpieczeństwa (ostrożności) to magiczne środki, pozwalające na ukrycie świata czarodziejów przed mugolami. Zastosowano je m.in. do ukrycia Hogwartu – Szkoły Magii i Czarodziejstwa, Dziurawego Kotła, Banku Gringotta, ulicy Pokątnej, stadionu mistrzostw świata w quidditchu.
    A oto magiczne środki bezpieczeństwa:

    • nienanoszalność – cecha, nie pozwalająca na naniesienie na mapę położenia danego budynku, który posiada tę cechę;
    • zaklęcia zapomnienia – zaklęcia powodujące modyfikację pamięci, tak aby wymazać z niej pewne wydarzenia;
    • modyfikacja pamięci; – korekta wspomnień i opinii mugoli;
    • zaklęcia antymugolskie – zaklęcia powodujące, że mugole nie zbliżają sie do danego miejsca bo np. przypominają sobie o jakiejś bardzo ważnej sprawie lub w miejscu osłoniętego zaklęciem zamku widzą rozsypującą się ruinę z tabliczką „WSTĘP WZBRONIONY”;
    • przestrzeganie odpowiednich przepisów.

    HARRY – ZNACZENIE IMIENIA

    Imię Harry zarezerwowane jest dla chłopa lub człowieka z niższej klasy społecznej. Harry jako rzeczownik oznacza karty do gry gorszej jakości, a jeśli ktoś poprosi o ‘harry’ego’ jakiegoś dealera, to dostaniecie świeżutką heroinę. Natomiast ‘harry’ jako czasownik oznacza zadręczać, plądrować, martwić, nękać lub podjudzać. Wspaniałe miano dla bohatera milionów współczesnych dzieciaków. Potter to Cygan lub włóczęga. James w staroangielskim oznacza łom, głowę owcy albo suweren, dawny rodzaj monety. A Harry James to nos lub przód czegoś. Przy okazji, Dudley to ktoś skrajnie nudny i męczący, Alastor to grecki bóg zemsty, Moody to ktoś kapryśny, humorzasty lub zachowujący się podejrzanie.

    CZYM JEST MAGIA (TANTRA)?

    Czy wiesz w ogóle co to jest magia? Magia, inaczej Tantra to wpływanie na otaczającą rzeczywistość poprzez stosowanie zaklęć (Mantramów), czarów, eliksirów, różdżek, rytuałów i innych magicznych sposobów czy przedmiotów. Może temu towarzyszyć wiara w istnienie nadnaturalnych mocy i energii.
    W starożytności istniała tzw.:

    • wyższa magia;
    • niższa magia.

    W książkach o Harrym Potterze mamy najczęściej do czynienia z niższą magią (której naucza się w Hogwarcie), ale np. Harry Potter czy Albus Dumbledore dokonują nieraz różnych czarów samą swoją skupioną wolą (Samadhi), co zaliczamy do magii wyższej, duchowej. Niektórzy ludzie rodzą się ze zdolnościami magicznymi, przez co stają się czarodziejami, ale później muszą się uczyć magii w specjalnej szkole ezoterycznej, by osiągnąć pełną sprawność magiczną. Termin „magia” pochodzi od staroperskiego słowa „mag„, oznaczającego kapłana starożytnej religii zoroastryjskiej, znawcę astrologii i numerologii. MAG staroperski, awestyjski jest przede wszystkim kapłanem ognia i rytu ogniowego, ceremonii ofiarnych takich jak powszechna już w Europie Agnihotra czy Agnistoma! Magya w rozumieniu sanskryckim czy awestyjskim to ziemska mądrość pozwalająca usuwać trucizny duszy dając w efekcie czystość i zdrowie oraz zdolność wpływania silną myślą na rzeczywistość, co dziś zwane jest psychotroniką lub parapsychologią!

    CZARNA MAGIA

    Jak każdy inny rodzaj magii, czarna magia jest znana od tysięcy lat. Jedną z najstarszych i najszerzej praktykowanych form czarnej magii jest magia wizualna. Zapuść się nieco poza znajome trotuary ulicy Pokątnej w obskurną ścieżkę nieopodal banku Gringotta, a znajdziesz sie na ulicy Śmiertelnego Nokturnu, ulicy sprzedawców skurczonych głów, sznura wisielca, trujących świec i innych równie złowieszczych dobrodziejstw. Hagrid udaje się tam po środek przeciw ślimakom, jednak większość tutejszych gości trudni się czarną magią – działem magii zajmującym się głównie szkodzeniu innym. Wszystko co robi się uprawiając czarną magię robi się dla siebie i dla własnego zaspokojenia ciekawości czy głodu wiedzy, nie bacząc na dobro innych. Kiedy przedstawiciele wczesnych cywilizacji opracowali zaklęcia i magiczne słowa wibrujące mające leczyć choroby, sprowadzać deszcze na spalone suszą pola albo chronić wioskę przed złem czy niebezpieczeństwem to inni głowili się nad klątwami i pozostałymi nadprzyrodzonymi sposobami zadania bólu i zsyłania nieszczęść na złych sąsiadów. W ten sposób można odpłacić za osobistą urazę, pozbyć sie rywala w interesach albo zdobyć przewagę nad przeciwnikiem politycznym. Kiedy w 19 roku naszej ery zmarł wódz rzymski Germanik wiele dowodów wskazywało na to, że padł ofiarą czarnej magii wojennej. Pod podłogą i za ścianami jego sypialni odkryto ludzkie kości, spisane klątwy i kawałki ołowiu, znanego wówczas jako metal śmierci.

    W Hogwarcie najmłodsi uczniowie poznają czarną magię studiując nikczemne praktyki czerwonych kapturków, wodników kappa, wilkołaków i innych groźnych stworzeń. Bardziej dojrzali uczniowie uczą się bronić przed czarno-magicznymi klątwami złych czarowników i czarownic, którzy stosują te bezprawne środki aby uzyskać całkowitą kontrolę nad innymi, zadać męki nie dotykając nawet palcem, a nawet popełnić morderstwo. Magia obronna bez względu na stosowane środki nie zalicza się do czarnej magii i każdy adept czy adeptka musi doskonale opanować magię obronną przed demonami i innymi złymi istotami! Wielu innych praktyk tradycyjnie uważanych za czarną magię – o ile nam wiadomo – nie obejmuje program nauczania w Hogwarcie. Jednak jak wieść niesie uczą ich w Durmstrangu, a nigdy nie zaszkodzi sie dowiedzieć jakie sztuczki ma w zanadrzu kandydat na czarnoksiężnika.

    Jedną z najstarszych i najszerzej praktykowanych form czarnej magii jest magia wizualna. Wykorzystuje się do niej portret ofiary albo jej glinianą czy woskową figurkę, które następnie są z rozmysłem okaleczane lub niszczone. Każda rana na figurce ma przynosić ból ofierze. W starożytnych Indiach, Persji, Afryce, Egipcie i Europie powszednie były używane figurki woskowe gdyż łatwo je wykonać a potem równie łatwo roztopić, co miało sprowadzić na ofiarę niszczącą chorobę lub śmierć. Niewielkie kukiełki robiono również z gliny, drewna lub materiału i malowano tak, by przypominał ofiarę. Do innych metod kaleczenia figurek zalicza się wbijanie w nie szpilek lub noży, co ma przysporzyć ofierze ból albo chorobę, a także zakopywanie w ziemi figurek wykonanych z substancji pochodzenia zwierzęcego albo roślinnego, aby zgniły. Inną starożytną formą czarnej magi była nekromacja z grackiego 'nekros’ czyli „zwłoki” i „manteia” czyli „proroctwo”, która polegała nawywoływaniu duchów zmaryłych by z ich pomocą poznać przyszłość. Magia obronna używa sztuczek i technik zwierciadła magicznego, Darpana, tak aby odesłać nasłany czar spowrotem do nadawcy lub przekierować na osoby z otoczenia głupiego czarnego maga o szkodliwych skłonnościach!

    WYBRANE DZIEDZINY MAGII

    Zaklęcia (mantramy), czarna magia, magia obronna, teleportacja, transmutacja, eliksiry, zielarstwo, legilimencja, oklumencja, numerologia, wróżbiarstwo.

    ZAKLĘCIA – Magia to przede wszystkim magiczne zaklęcia i rytuały. Od tych najprostszych, poprzez uroki, przeciwuroki, aż po straszliwe klątwy i ceremonie zaklinania. Zaklęcia można podzielić na werbalne z formułą wypowiedzianą na głos i niewerbalne – wypowiedziane w myślach.

    CZARNA MAGIA – Uprawiana przez czarnoksiężników. Te czary są w Hogwardzie zakazane, a za użycie Zaklęć Niewybaczalnych (Avada Kedavra, Imperius, Cruciatus) dostaje się dożywocie w Azkabanie.

    MAGIA OBRONNA – Czary magiczne pozwalające na obronę przez czarną magią, złym myśleniem i nienawistnym szkodzeniem nieumyślnym. Są to m.in. różnego rodzaju magiczne zaklęcia rozbrajające, umożliwiające odbicie innych zaklęć, odsyłanie klątwy do nadawcy czy neutralizację uroków, itp.

    TELEPORTACJA – Znikanie (deportacja) i pojawianie się w innym miejscu (aportacja). Wielcy Jogini w Indii znani są powszechnie z takich umiejętności!

    TRANSMUTACJA – Zamienianie jednych rzeczy w inne, oraz sprawianie by przedmioty znikały i pojawiały się. Żyjącym Mistrzem transmutacji jest SathyaSaiBaba, dobrze znany z tworzenia gadżetów duchowo-magicznych jak różańce czy pierścienie!

    ELIKSIRY – Nie wszystko da się załatwić czarami. Sztuka sporządzania magicznych eliksirów wymaga skupienia, cierpliwości, precyzji i talentu. Podczas sporządzania maceratu, wywaru czy odwaru trzeba bardzo dokładnie przestrzegać instrukcji – wszystko jest ściśle określone, nawet ile razy, w którą stroną należy zamieszać. Niektóre eliksiry da się sporządzić w kilkadziesiąt minut, ale np. Felix Felicis waży się aż 9 miesięcy.

    ZIELARSTWO – Może nie ma wielkiego związku z czarami, ale wiąże się z magicznymi eliksirami. Wiele magicznych ziół i grzybów jest niezbędne do sporządzania eliksirów uzdrawiających.

    LEGILIMENCJA – Zdolność wydobywania uczuć i wspomnień z drugiej osoby. Można to zrobić używając samej legilimencji, albo w bardziej zdecydowany sposób, używając magicznego zaklęcia „Legilimens”. W obu przypadkach bardzo ważny jest kontakt wzrokowy. Legilimencja nie jest czytaniem w myślach, umysł nie jest książką, którą można przeczytać, jest czymś bardzo złożonym. Ktoś kto bardzo dobrze opanuje legilimencję może np. wykryć czy ktoś mówi prawdę, czy kłamie.

    OKLUMENCJA – Mało znana dziedzina magii, przeciwieństwo legilimencji. Opanowanie oklumencji pozwala na obronę umysłu przed penetracją z zewnątrz.

    NUMEROLOGIA – Numerologia (gematria) jest rodzajem magii, która dotyczy cudownych właściwości liczb. Kogoś, kto praktykuje numerologię nazywamy numerologiem. Dzięki magii numerologii można łamać klątwy, odczytywać przeszłość i przyszłość człowieka, poznać kim jest z jego daty urodzenia, imion i nazwisk, miejscowości zamieszkania. Dobry numerolog może zaprogramować dobrą przyszłość i los poprzez odpowiednie przestawienie, czy też ułożenie na nowo nazwiska i imienia osoby!

    WRÓŻBIARSTWO – Bardzo kontrowersyjna dziedzina magii. Wielu magów, czarodziejów, zresztą tak samo jak mugoli, nie wierzy w przepowiadanie przyszłości. Mimo to w książkach o Harrym Poterze dwie z przepowiedni (o słudze Czarnego Pana i o Harrym jako wybrańcu) odgrywają bardzo ważną rolę.

    ELIKSIRY (Auszadhi) – są to magiczne napoje warzone w kociołkach, zwykle o uzdrawiających lub transformacyjnych cechach. Ich magiczne właściwości pozwalają na pewne zmiany rzeczywistości jak uzdrowienie. Przyrządzając magiczny eliksir, należy stosować się do „przepisu”, gdyż odstępstwa od niego mogą spowodować niechciane efekty lub brak rezultatów. Eliksiry to subtelna, a jednocześnie ścisła magiczna sztuka przyrządzania różnych substancji i mikstur. Niektóre osoby sądzą, że to w ogóle nie jest magia. Lecz, aby docenić piękno kipiącego kotła i unoszącej się z niego magicznej w swym wyglądzie pary, delikatną moc płynów, które pełzną poprzez umysł i usidlić zmysły trzeba dojrzeć małe światełko w tunelu i zrozumieć piękno magicznych eliksirów. Właśnie wtedy zauważycie, że eliksiry to równie coś ważnego jak transmutacja, czy obrona przed czarną magią, że eliksiry to też magia i to całkiem potężna.
    W świecie Czarodziejów odpowiednią magiczną substancją można powstrzymać, spowolnić lub spowodować śmierć. Odpowiedni magicznie sporządzony wywar potrafi zapewnić nieśmiertelność, szczęście, a nawet miłość drugiej osoby. Potrafi zmusić do mówienia prawdy, a także ją zataić. W powieści o Harrym Poterze Severus Snape nowych uczniów witał zawsze słowami: „Mogę was nauczyć, jak uwięzić w butelce sławę, uwarzyć chwałę, a nawet powstrzymać śmierć”. Eliksiry to wyższy poziom wiedzy magicznej. Niewiedza i pośpiech w mieszaniu składników magicznych substancji grożą niebezpiecznymi skutkami. Cały proces tworzenia polega na konsekwentnym mieszaniu i dodawaniu składników do nowo powstającego eliksiru w szamańskim, magicznym kociołku.

    ANTIDOTUM – stosowane są w celu odwrócenia efektu wywołanego przez eliksir magiczny.

    LULEK CZAROWNY – Od czasów średniowiecznych czarownice hodowały pospolitą, lecz już teraz nieco zapomnianą magiczną roślinę lulek czarny, bądź lulek jadowity. Po łacinie: Hyoscyamus niger. Był najczęściej wykorzystywany do leczenia bólu związanego z podeszłym wiekiem i reumatyzmem. Ponadto pasta – krem z liści lulka wcierany w okolice ramion dawał miłe uczucie unoszenia się w powietrzu, co niewątpliwie poprawiało samopoczucie starych czarownic. Niektórzy sądzą, iż wielki mag, czarodziej – nasz wieszcz narodowy – Adam Mickiewicz był pod wpływem tego środka pisząc: 'Młodości! ty nad poziomy wylatuj.’

    Nie ma jednak na to niezbitych dowodów. Dziś lulka możemy spotkać w pobliżu starych, opustoszałych domów, zamków, na bezdrożach, bądź rumowiskach. Dorasta do 80 cm wysokości, liście ma jajowate. Łodyga jest lepka i owłosiona. Kwiaty lulka, są ciemno, a wręcz brudno żółtego koloru, z fioletowym żyłkowaniem. Skupiają się w kątach liści i na szczycie rośliny. Lulek kwitnie od czerwca do sierpnia.

    MANDRAGORA czyli ŻEŃ-SZEŃ – Mandragora jest to silny magiczny środek pobudzający, używa się jej, aby przywrócić pierwotną postać ludziom, którzy ulegli transmutacji lub zostali poddani złemu urokowi (na przykład spetryfikowani). Mają bladozieloną i cętkowaną skórę. Z główki wyrastają małe, kępiaste, czerwonawe liście. Mandragora jest składnikiem wielu antidotów. Jest jednak bardzo niebezpieczna, ponieważ jej krzyk jest zgubny dla każdego, kto go usłyszy. Póki mandragory są młode ich krzyki nie zabijają. Każdy po usłyszeniu ich głosu traci przytomność na kilka godzin. Niestety tylko dorosłe, więc i niebezpieczne mandragory mogą być używane jako antidotum. Czy roślina ta jest dorosła można poznać po tym, czy zeszły już jej pryszcze i czy przeskakuje z doniczki na doniczkę. Jednakże czy wiecie czym mandragory są dla mugoli? Oto definicja nie magicznych ludzi: „Mandragora jest to korzeń rośliny zwanej Żeń-Szeń (popularnej w Azji). Jest podobna do małego człowieczka skulonego w dziwnej pozycji”. Zabawne prawda? Przecież czarodzieje na całym świecie robią co mogą i starają się uchronić mugoli przed różnymi sprawami o których nie mają pojęcia. W tym przypadku rzucają czary okresowego zamrożenia życia, w celu „zamrożenia” w bezruchu mandragor aż mugole wyjdą poza zasięg ich krzyku. Ten czar został rzucony na wszystkie mandragory po międzynarodowej Konwencji Czarodziejów z 1709 roku (zgodnie z jej ustaleniami). Jednakże przed 1709 rokiem wielu mugoli padło ofiarą mandragor co zostało zapisane w ich historii. Dzisiejsi nie magiczni osobnicy uważają to za zacofane przesądy. Jednakże i w XX wieku niektórzy mugole wierzą w magiczne właściwości mandragory. Uważają, że mandragora im bardziej przypomina człowieka tym ma większe magiczne właściwości i chroni przed nieszczęściami. Są bardzo blisko prawdy. Niestety wiedza ta czasem zostaje użyta przeciw światu. Adolf Hitler (na którego usługach był sam czarnoksiężnik Grindelwaldem, którego Albus Dumbledore obecny dyrektor Hogwartu pokonał w pojedynku w 1945 roku) wiedział o magicznych właściwościach mandragory. Został o tym poinformowany przez pewnego niemieckiego czarodzieja, który jednak ostrzegł go, że gdyby ta mandragora została zniszczona to szczęście odwróci się od kanclerza III Rzeszy. Aż do 1942 roku, mandragora leżała sobie bezpiecznie w górskiej rezydencji Hitlera w Alpach. Niestety została stamtąd wykradziona i zniszczona. Od końca 1942 roku szczęście opuściło Hitlera i ostatecznie przegrał wojnę 3 lata później. Ale i wcześniej mugole wiedziały o magicznych właściwościach mandragory. Chińscy cesarze wystawiali 10-tysięczną armię wojowników w celu obrony jednego (aczkolwiek dużego) pola Żeń-Szeniów.

    POKRZYWA – Pokrzywa jest to roślina o parzących włoskach, czyli kwasie mrówkowym. Na całej kuli ziemskiej występuje około 110 gatunków, a w Polsce niestety tylko 3, więc nie będzie można zrobić profesjonalnego naparu. Pokrzywa zawiera dużo witamin (C, A, K). Z jej liści otrzymuje się chlorofil oraz produkuje się środki do pielęgnacji włosów (nie tylko dla czarownic, ale również dla mugolek). Jednym z tych środków jest żegawka. Napar leczniczy z pokrzyw może pomóc w oparzeniach spowodowanych złą magią i czarami (np. zaklęciem Incendio), w ukąszeniach lub ugryzieniach magicznych stworzeń oraz nieprzewidzianych ścięciach włosów przez „nieprzyjaciela”. Podstawowymi składnikami takiego naparu są: pokrzywy (od pięciu do ośmiu gatunków), rumianek polny, woda źródlana w niewielkiej ilości, malutki kawałeczek skóry bądź innej części ciała jakiegoś smoka, (Hagrid jest wprost szczęśliwy, że jego ulubione zwierzątka mogły się na coś przydać). Do średniej wielkości kotła nalewamy wodę źródlaną, podgrzewamy ją, a następnie wrzucamy ugnieciony wcześniej rumianek. W czasie, gdy to się gotuje, skórkę (lub inną część ciała smoka) gnieciemy tak, aby zrobiło się miękkie jak plastelina. Następnie wrzucamy pokrzywę i gotujemy tą mieszaninę 48 minut (Muhurtę). Po ugotowaniu napar jest już gotowy do użycia.

    Pokrzywy jednak nie można mieszać z pewnymi magicznymi eliksirami. W niektórych przypadkach może to spowodować zaczadzenie, a nawet wybuch. Pokrzywa, jak widać, jest bardzo dobrym środkiem leczniczym i zaradczym. Używanie jej profilaktycznie wzmacnia organizm, podnosi odporność na choroby, pomaga ochraniać się przed magicznymi stworzeniami oraz pomaga w odroście włosów. Pokrzywa może być również używana w o wiele prostszy sposób. Kiedy ktoś nas zdenerwuje, a w okolicy rosną takie „diabelskie”, magiczne roślinki, zrywamy je (najlepiej ręce mieć wtedy osłonięte) i uderzamy „osóbkę”. Można również walczyć „na pokrzywy”, ale gdy w pobliżu nie ma dorosłych (bo oni są jak mugole: nie znają się na żartach, nie twierdzę, że wszyscy oczywiście). Tak, więc pokrzywa parzy i pojawiają się czerwone krostki, ale to nic w porównaniu z jej szerokim zastosowaniem.

    MAGIA NAUKOWO

    Magia to praktyki wpływania na ludzi, przedmioty, zdarzenia czy zjawiska fizyczne za pomocą środków okultystycznych i paranormalnych, a więc zasadniczo nie poddających się weryfikacji za pomocą ograniczonej metody naukowej, kolidujących z podejściem ateistyczno-racjonalnym. Powyższe określenia mogą również odnosić się do praktyk stosowanych przez kogoś w celu posłużenia się wspomnianym wpływem, oraz do wierzeń, które wyjaśniają rozliczne zdarzenia i zjawiska w obrębie magii. Mag, czyli osoba parająca się magią, stosuje różnorakie gesty (mudry), zaklęcia (czyli modlitwy i mantry), wypowiada inkantacje (wezwania) i inne czynności rytualne mające dać mu władzę nad siłami nadnaturalnymi, które według jego wiedzy dają wielką moc zmiany rzeczywistości. Rzekomy brak możliwości stwierdzenia powiązania między zastosowanym środkiem a ewentualnym efektem jest jednak ateistyczno-materialistycznym zwalczaniem prawdy duchowej znanej powszechnie od tysiącleci! Mugole czyli konsumpcjonistyczni ateiści, bezbożnicy, twierdzą że skuteczność działań magicznych i istnienie postulowanych przez magię sił nadnaturalnych pozostaje w sferze wiary. W podejściu naukowym, w popularnym odczuciu religia kato-chrześcijańska i jej inkwizycja utożsamiana jest z zabobonem, a działania pastorów i księży postrzegane są jako nieskuteczne lub wręcz oszukańcze. Dzięki tak negatywnych konotacji urzędowej religii narzucanej przymusową katechezą, magia zakorzeniła się w kulturze popularnej jako stały element nawet w literaturze powieści, poezji, bajkach dla dzieci oraz kampaniach uzdrowicielskich.

    Słowo 'magia’ pochodzi pierwotnie od Magów (staroperskie maguš, gr.μάγος), astrologów-kapłanów Zoroastryzmu z ludu Medów. W okresie hellenistycznym, greckie μάγος (magos) mogło być używane jako przymiotnik, lecz przymiotnik μαγικός (magikos, łac. magicus) również jest potwierdzony jako używany w I wieku (Plutarch), typowo występujący w rodzaju żeńskim, w sformułowaniu μαγική τέχνη (magike techne, łac. ars magica) „magiczna sztuka”. Angielskie słowo magic weszło w użytek w jęz. angielskim pod konieć XIV wieku, pochodząc od starofrancuskiego słowa magique. Starofrancuski termin jest pochodzenia celtyckiego, używany już 1000 lat p.e.ch. Podobnie, pojęcie takie jak czarnoksięstwo, (ang. sorcery), zostało zapożyczone około 1300 roku ze starofrancuskiego słowa sorcerie, z łaciny potocznie watykańskiej sortiarius (od sors – „przeznaczenie”), co znaczy „ten który wpływa na przeznaczenie”. Czarownica (ang. sorceress) pojawia się również pod koniec XIV wieku, podczas gdy czarownik (ang: sorcerer) dopiero od roku 1526, a wcześniej używano pojęć takich jak druid czy staropolska Wiedźma czyli, „ta która wiedzę ma”!

    Magia, to wielka nauka o porozumiewaniu się i kierowaniu ponadfizycznymi, bardzo subtelnymi, nadprzyrodzonymi potęgami. Jest też umiejętnością rządzenia i rozkazywania siłom przynależnym do niższych sfer. Magia to wiedza konkretna i doświadczalna, oparta na znajomości sił natury, dostępnych jedynie nielicznym, trudno bowiem je przeniknąć, a jeszcze trudniej zdobyć władzę, ponieważ należy unikać niebezpieczeństwa grzechu sprzeciwiania się prawu. Sztuka wpływania na świat zewnętrzny, jak i na umysł maga, za pomocą woli połączonej z wyobraźnią. W tym ujęciu wyobraźnia jest zdolnością umysłu do tworzenia wyobrażeń przedmiotów lub bytów, które nie są bezpośrednio postrzegane przez zmysły, wola natomiast siłą intencji, kierowaną i koncentrowaną przez świadomy umysł. Magia polega więc na tworzeniu wyraźnych, mentalnych obrazów, podtrzymywaniu ich za pomocą koncentracji i projektowaniu rzeczywistości. Jej istotą jest głębokie przekonanie, iż świat zewnętrzny jest odzwierciedleniem wewnętrznych obszarów duchowych oraz że zewnętrzne zjawiska rodzą się z sił, zapoczątkowanych w dziedzinieducha. Można więc powiedzieć, że Magia jest sztuką dokonywania zmian świadomości zgodnie z wolą.

    Osoby wierzące w magię uznają, iż w każdym etapie naszego życia mamy z nią do czynienia, niejednokrotnie nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Najbardziej widocznym elementem jest według nich potęga myśli. Choć niektóre aspekty tego zagadnienia zostały w obecnych czasach już częściowo udowodnione przez psychologów, nadal wiele pozostaje uznawanych za typową magię przez ogół zdrowego społeczeństwa. Magowie i psychologowie, choć nie ze wszystkich kręgów, jawnie uznają za prawdę fakt, że jeśli poświęcamy czemuś bardzo dużo uwagi, ma to większe szanse spełnienia, obojętnie czy to będzie obawa przed czymś, czy też pragnienie osiągnięcia czegoś. W podobny sposób działają nasze przekonania, określające nasze doświadczanie. To znaczy, że jeśli nauczono nas, wpojono nam, bądź my sami uznaliśmy za prawdę fakt, że dany autobus bardzo często się spóźnia, to najprawdopodobniej jeśli następnym razem pójdziemy na przystanek, autobus także się spóźni. Ten pogląd jest m.in. często używany przez ezoteryków do osiągnięcia zdolności paranormalnych poprzez zmianę wpajanego im od dzieciństwa np. przez rodziców mugoli ateistycznych poglądu, że nadprzyrodzone zdolności są niemożliwe.

    SZAMANIZM TYBETAŃSKI

    Podczas poznawania szamanizmu nauczysz się dostrzegać te aspekty świata duchowego, które nazywane są w starych kulturach tantrycznych bóstwami. Jest to personifikacja sił natury, której jesteś częścią. Dzięki magicznym technikom szamańskim zyskujesz nowy sposób na radzenie sobie ze swoją nieuświadomioną wcześniej częścią świadomości. Tradycja bon posiada różnego rodzaju ochronne bóstwa i duchy, które strzegą zarówno jej nauk i doktryn, jak również magicznych świątyń i świętych miejsc oraz praktykujących takich jak ty. Chociaż podobne są one w charakterze i wyglądzie do ochronnych, magicznych bóstw buddyzmu (srung-ma, chos-skyong), te z tradycji bon nie są południowo-indyjskiego pochodzenia ale wywodzą się z przedbuddyjskich, pogańskich bóstw Himalajów, Północnej Indii, Tybetu i Śang-Śung (Kaszmir, Afganistan). Każdy z tych strażników posiada swoje własne magiczne symbole i atrybuty, jak również mitologię i kult, w którym się je przywołuje i obłaskawia. W języku tybetańskim ci magiczni strażnicy (srung-ma) lub inaczej Obrońcy Bon, ich zasady (bka`), nauki lub doktryny (btsan-pa) są różnie nazywane: bon-srung, bon-skyong, bka`-srung, bka`-skyong, bstan-srung i bstan-skyong. W bon są dwa rodzaje strażników. Mogą oni być światowi ze swej natury (`jig-rten-pa`i srung-ma). Te istoty, pomniejsze bóstwa lub duchy zostały nawrócone na ścieżkę dharmy przez Gautama Buddhę lub innych wielkich mistrzów. Są one czującymi istotami tak jak my, ciągle krążącymi w samsarze. Chociaż mogą być bardzo potężne i wiele wiedzące w pewnych dziedzinach, nie są one ani wszechpotężne ani wszechwiedzące. Ich moc i wiedza mają swoje ograniczenia.

    Kiedykolwiek lama (kapłan, mag, czarownik) lub praktykujący wzywa je, odprawiając jakiś Rytuał Strażników, musi uważać, aby odpowiednio dobrać w medytacji właściwą formę czy też manifestację mocy bóstwa i złożyć ofiary, rzeczywiste lub zwizualizowane w umyśle, przygotowane uprzednio w celu ich przywołania. Strażnik lub inaczej Sungma jest związany przysięgą (dam-can) aby ochraniać nauki i ich praktykujących, ale w orszaku każdego Sungmy jest wiele Dregpa, agresywnych i aroganckich duchów, które łatwo wpadają w gniew i atakują, gdy są niewłaściwie traktowane. Dlatego w szczególności ci „poddani” muszą być obłaskawieni, a nawet przekupieni poprzez ofiary (mchod-pa, skt. pudża). Dopiero po przyjęciu tych ofiar z zadowoleniem i satysfakcją, są one znowu zmobilizowane (`chol-ba) przez praktykujących do wykonywania ochronnych zadań, do których się wcześniej zobowiązały. Modlitwy pojedynczych praktykujących nie są wystarczające. Ci strażnicy i duchy im podległe nie są oświeconymi istotami, dlatego muszą być przekupywane i nakłaniane do podtrzymywania swoich przyrzeczeń nawet poprzez groźbę. Jest to wymiana energii pomiędzy praktykującym i światem duchów – dawanie darów i ofiar ze strony praktykującego, skutkujące wykonywaniem zadań ze strony strażników. Znajduje to swoje odbicie w słowach Liturgii Rytu Strażników.

    Innym rodzajem strażnika jest typ pozaziemski lub istniejący poza światem (`jig-rten las `das-pa`i srung-ma). Taki strażnik nie jest jakimś gorszym bogiem lub duchem pokonanym i nawróconym na dharmę i związanym pod przymusem przysięgą ale manifestacją lub duchem (sprul-pa) oświeconej istoty. Taka istota nie potrzebuje być przekupywana ofiarami aby zachowywać się odpowiednio i dla pożytku ludzkości, ponieważ od niepamiętnych czasów jest ona aktywną manifestacją oświeconego współczucia. Wszyscy Buddhowie (Mistrzowie, Awatarowie) i wielcy bodhisattwowie (Póławatarowie) posiedli magiczną zdolność stwarzania i emanowania takich, mających duchową naturę, strażników. Jednak w związku z taką manifestacją oświeconej świadomości, praktykujący czyni ofiary w ten sam sposób jak wobec światowych Strażników. Praktyka ta jest dla własnego pożytku w okresie rozwoju duchowego. Buddha lub oświecony strażnik nie potrzebuje ofiar. Szczodrość (sbyin-pa) jest pierwszą spośród Dziesięciu Doskonałości (phar phyin bcu) i nie ma lepszej drogi do nagromadzenia zasługi karmicznej niż poprzez hojność.

    MAGIA ŚWIECY I OGNIA

    Wróżby z ognia i świec stanowią ważną część magii. Płonąca świeca jest magicznym symbolem ludzkiego życia, światła i spełniającej się ofiary. W wielu tradycjach dym z kadzidła lub płonącej świecy jest szczególnym, magicznym symbolem drogi, która łączy niebo i ziemię. Rytuały magiczne, w których używa się ognia, odwołują się do początku życiowych cykli i mają sprzyjać rozwojowi oraz szczęściu. Także w domu można skorzystać z magicznych sposobów zapewnienia sobie powodzenia. Aby móc palić świece w określonych intencjach, należy zaopatrzyć się w kolorowe świece, świeczniki, kapturek do gaszenia płomienia i ładną zapalniczkę, która będzie służyła tylko do tego celu. Nie zapala się magicznej świecy od zapałki, gdyż jej główka pokryta jest siarką, która dawniej symbolizowała szatana. Istnieje stary przesąd, że świec zapalonych w dobrej intencji nie gasi się przez zdmuchnięcie, aby „nie rozwiać” zgromadzonego szczęścia, a także nie „dusi” się ognia palcami.

    Zaklęcia i magiczne rytuały związane z magią świec można podzielić na dwie grupy, w zależności od stopnia ich skomplikowania. Pierwsza grupa wymaga użycia od jednej do trzech świec we właściwych kolorach, które po prostu zapala się, aby płonęły w określonej intencji. Czary takie służyć mogą oczyszczaniu przestrzeni astralnej, zapewnianiu wzrostu przedsięwzięcia, uzyskiwaniu harmonii w związkach. Druga grupa czarów wymaga wielu świec w różnych kolorach, które ustawia się zgodnie z właściwym schematem na stole lub ołtarzu. Takie magiczne rytuały trwają często po kilka dni i związane są z odpowiednimi fazami księżyca i konstelacjami astrologicznymi. Czary takie służą wspomaganiu określonych przedsięwzięć, zapewnianiu sobie mocy i opieki duchowych przewodników. Świece zapala się w określonej kolejności, a gasi zwykle w odwrotnym kierunku.

    Przykładem takiego rytuału może być czar, który wykonuje się na siedem dni przed pełnią Księżyca, po której nastąpić ma wydarzenie, które wymaga wiele siły i odwagi. Na stole wokół złotej świecy (symbolizującej czarującego) ustawia się siedem fioletowych świec. Pierwszego dnia zapala się złotą i pierwszą fioletową świecę, a następnie rozmyśla o szczęśliwym przebiegu spodziewanego wydarzenia. Drugiego dnia zapala się złotą świecę oraz dwie fioletowe, trzeciego dnia złotą i trzy fioletowe, i tak dalej. W czarach i zaklęciach kolory świec są bardzo ważne. Odzwierciedlają podobieństwa i kojarzą się z odpowiednimi symbolami. Czar, w którym używa się niewłaściwych atrybutów, może się z tego powodu nie spełnić!

    ZAKON HERMESA

    Człowiek od zawsze próbował zrozumieć otaczający go świat. W czasach prehistorycznych by przeżyć bratał się z duchami. Później w erze mitów uważał się za pana świata, który może równać się bogom. Wtedy to w Europie i na Bliskim Wschodzie narodziła się zachodnia tradycja ezoteryczna. Był to początek Zakonu Hermesa. Z początku nie było żadnej formalnej organizacji. Potężni magowie zdobywali władzę, uznanie i postrach wśród tłumów. A gdy zyskali już należny rozgłos, pogłoski o ich pracach docierały do innych, którzy przysyłali swoich uczniów, by uszczknąć ich wiedzy i mądrości. Ludzie pokroju Hermesa Trismegistosa (Henocha, Morja), Salomona, Mojżesza, Jezusa, Szymona Maga, czy bezimiennych już dziś magów chaldejskich i perskich rozkazywali duchom, demonom i aniołom, zmieniali każdą materię w złoto, odkrywali tajemnice przyszłości, rozkazywali żywiołom czy w końcu zsyłali plagi na złych i niegodziwych. Ale to były efekty przeznaczone dla ludu – obojętne czy rzucane po to by zastraszyć ich czy też by ich wspomóc. Tak naprawdę ważne było co innego: Wiedza. Magowie krok po kroku poznawali tajemnice świata materii i świata duchów. Po raz pierwszy w historii pęd ku wiedzy pchnął nieliczne Oświecone jednostki do systematycznej pracy na rzecz odkrycia praw rządzących naturą. Co więcej, był to pęd uwarunkowany potrzebą poznania a nie jak wcześniej – potrzebami ochronienia plemienia czy szczepu. Służebności zeszły na dalszy plan – była to era magii praktykowanej dla samej magii.

    Pierwsi magowie, nazwano ich później magami hermetycznymi od imienia największego z nich, musieli zaczynać od zera. Przed nimi byli tylko plemienni szamani, którzy mogli co najwyżej targować się, czy wykłócać z duchami. Co gorsza szamani ci praktycznie nie rozwijali się – rozwój praktyk magicznych był sprawą przypadku, gdy jakiś szczególnie utalentowany, zmyślny czarownik wypróbował nową metodę i przeżył. I tu leży największa zasługa magów hermetycznych: wymyślili metodę naukowego eksperymentowania z magią. Od podstaw sformułowali prawidła zorganizowanego procesu badawczego, zasady eksperymentu, konstruowania teorii i jej dowodzenia w magii. Zastosowanie tych technik badawczych doprowadziło do sformułowania prawideł magii, zawartych w pracach Henocha, czyli Hermesa Trismegistosa, który następnie rozpowszechnił je tak, że stały się znane w całym basenie Morza Śródziemnego. Prawa kontaktu, podobieństwa i imion – z których człowiek pierwotny zdawał sobie sprawę tylko intuicyjnie – do dziś tworzą zasadniczy zrąb zachodniego okultyzmu i magii.

    Twórca hermetyki, wielki Hermes Trismegistos (znany też jako Henoch i Morja), jest zarazem ojcem ezoteryki. Opracowana przez niego filozofia hermetyczna stanowi siedem zasadniczych praw, a pierwsze prawo głosi, iż wszechobecnym jest duch, wszechświat posiada naturę umysłu. Wszystko jest duchem, ponieważ źródło, kosmiczny korzeń wszystkiego, co żyje i nie żyje jest nieskończonym duchem Stwórcy, wyrażającym się poprzez OM. Człowiek, jako świadoma siebie i odczuwająca istota może doświadczyć tego nieskończonego ducha, jeżeli ów zamanifestuje się wewnątrz ludzkiej istoty. Dlatego każdy, kto chce doświadczyć tej magii transformacji – musi praktykować dźwięk OM codziennie.

    Kolejny przełom nastąpił w średniowieczu. Po okresie zamętu spowodowanego upadkiem Rzymu, magowie Bonisagus i Trianoma zawiązali z jedenastoma innymi wielkimi magami tamtych czasów pakt o nieagresji. Wkrótce przerodził się on w trwałą organizację – Nowy Zakon Hermesa. Po raz kolejny w historii magowie hermetyczni potrafili tak urządzić się w społeczeństwie nieoświeconych, że mieli zapewnione utrzymanie, bezpieczeństwo i spokój niezbędny do badań. Tym razem prace magów przyniosły kolejne fundamentalne odkrycie – teorię względności praw rządzących rzeczywistością, teorię paradygmatów. Na podstawie tej teorii zaczęli kształtować świadomość magiczną w społeczeństwie. Niestety, być może nie trafili w swój czas, bo natrafili na opór. Tym razem nie była to tłuszcza, jak w okresach barbarzyństwa, ale organizacja o równej im sile, która przejęła od Hermetyków strukturę organizacyjną, metodologię działania i wiedzę o teorii paradygmatów – wszystkie najważniejsze atuty Zakonu Hermesa. Organizacją tą był ateistyczno-rzymski Zakon Rozumu, który niedostatki w zasobach nadrobił wyrabiając sobie szerokie poparcie różnych grup interesów oraz działając z zaskoczenia.

    Ale i tym razem Hermetycy stanęli na wysokości zadania. Baldric du Salle z hermetycznego Collegium Tytalus powziął i zrealizował śmiały plan zrzeszenia różnych grup mistyków w jeden twór, nazwany Radą Dziewięciu Tradycji Mistycznych. Zrzeszono tradycje tak różne jak szamani i hermetycy, wiedźmiarze i cudotwórcy czy w końcu ekstatycy i asceci. Z tą siłą Zakon Hermesa przeszedł następne pół tysiąca lat. I kiedy inne tradycje gięły się przed Zakonem Rozumu, magowie hermetyczni pokroju doktora Dee, Paracelsusa czy rabbiego Loewe wiodły sztukę magii (bo odebrano jej miano nauki) na coraz to nowe tory. Dziś nastał czas największych magów od czasów starożytności. Powstały nowoczesne koncepcje świata duchów, kwintesencji i funkcjonowania magii. Prace nad istotą magii doprowadziły do ujęcia jej w kategoriach funkcjonowania ludzkiego umysłu oraz istniejących archetypów. To z kolei doprowadziło do powstania duchowej magii opartej wyłącznie na Oświeconej Woli Bożej.

    Nastał czas demitologizacji magii, a dzięki wysiłkowi Magów Zakonu Hermesa świadomość magiczna ludzkości jest większa niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Jest również najwięcej w historii magów. Prace mistrzów zalegają półki bądź strony internetowe, a każdy może odwiedzić wielkich cudotwórców takich jak SathyaSaiBaba. Dziś można wybrać dowolną metodę magiczną – wszystkie zostały zrównane, wyekstrahowano z nich bowiem to, co wiedzie do Oświecenia, wszystkie zostały też tak przemieszane, by każdy indywidualnie mógł dążyć ku swojemu przeznaczeniu wybierając odpowiadającą mu grupę i Duchowego Mistrza. Więcej, dziś każdy swobodnie może zmienić wiarę na czas rytuału, bowiem dawne demony zostały sprowadzone do roli rekwizytów, które wyzwalają z archetypu moce, w zależności od ideału, jaki reprezentują. A wśród rzesz domorosłych czarowników, niedzielnych satanistów, niby-tantryków i fanów New Age wciąż przechadzają się MistrzowieZakonu Hermesa. Jedni patrzą ze zgorszeniem na to w jaki sposób z magii po raz kolejny wysysa się duszę. Inni zacierają ręce wiedząc, że kiedy rozstrzygać się będzie Wojna Wstąpienia, będą dysponowali wieloma oddanymi duszami. Wszyscy zaś hermetycy pracują – jak od wieków.

    ZAKON FENIKSA

    Został utworzony przez Albusa Dumbledore’a w latach, gdy SAM-WIESZ-KTO był w pełni swoich mocy. Zadaniem Bractwa jest robienie wszystkiego, aby zły nie mógł zrealizować swoich planów. Progi które trzeba przekroczyć, aby zostać członkiem Bractwa, nie są zastraszająco wysokie. Chętna osoba musi być pełnoletnia (oczywiście w świecie czarodziejów), posiadać pewne uzdolnienia magiczne i powinna zwalczać Voldemorta (Satana, Asura) z całego serca. Oczywiście znajdą się i zdrajcy podobni do Glizdogona, ale to był na razie jedyny przypadek. Członkowie Zakonu nie mają łatwego życia, bo za swój opór przeciw siłom śmierciożerców płacą zdrowiem a czasami nawet życiem. Zakon wygasł na jakiś czas, gdy SAM-WIESZ-KTO utracił moc w wyniku spotkania z Harry’m Potter’em. Został ponownie reaktywowany w 1995 roku, aby znów stawić czoło siłom zła. Feniks, który jest jego symbolem, też odradza się ze swoich popiołów. Niewykluczone, że Dumbledore zapożyczył sobie nazwę od swojego feniksa o poczciwym imieniu „Fawkes”. Bractwo Fenixa pomaga innym w potrzebie jak tylko może ale niektóre rzeczy są trudne do zdobycia i trzeba za nie płacić. Bractwo jest pośrednikiem dobra w dziele zwalczania zła. Bez Bractwa świat by nie mógł istnieć tak więc zło trzeba zwalczać, a dobro powinno się zrozumieć i rozpowszechniać.

    Skróty Powieści:

    KF – ,,Harry Potter i Kamień Filozoficzny”
    KT – ,,Harry Potter i Komnata Tajemnic”
    WA – ,,Harry Potter i Więzień Azkabanu”
    CO – „Harry Potter i Czara Ognia”
    ZF – „Harry Potter i Zakon Feniksa”
    KP – „Harry Potter i Książę Półkrwi”

    Redakcja opracowania: Mag Olorin Narayan

  • LHS – Liberum Humanum Sacrum Corporation

    LHS – Liberum Humanum Sacrum Corporation

    Korporacja LHS wspólnie z innymi organami duchowymi prowadzi różne formy boskiej działalności, zaś naszym głównym zadaniem jest dawanie gotowych rozwiązań na problemy trapiące nasz kraj i kontynent. Mamy wizję chwalebnej, boskiej przyszłości, lecz jest ona jeszcze bardzo odległa. Poniżej znajduje się nasz sposób patrzenia na świat w którym się znajdujemy. Niedopuszczalne są w życiu żadne odstępstwa od ustalonej przez Niebiosa Odwiecznej Drogi Ducha. Odstępstwa od Drogi Niebios to dewiacje takie jak pijaństwo, nikotynizm, mięsożerstwo, pedofilia czy narkomania i wszelkie plagi trapiące ludzkość jako skutek zwrotny łamania przez ludzi praw i zasad ustanowionych przez Bogów Niebios!

    Kodeks LHS – BZH

    Tam gdzie emocji brak, tam pokój panuje…
    Tam zaś, gdzie ignorancja ginie, tam wiedza króluje!
    Pasja ludzka spokojowi ducha wadzi…
    A negacja śmierci do wieczności prowadzi.
     
    Pozbyć się emocji, by stać się spokoju oazą…
    Pozbyć się ignorancji, by mądrości nie stać się obrazą.
    Pozbyć się pasji, by wątpienie ducha pokonać….
    A śmierć pokonać, by nieśmiertelności zaznać.
     
    Posiadać zmysły, by istnieć we świecie….
    Też nie zatracić uczuć ,by człowiekiem być przecie.
    I mieć marzenia, aby przy życiu trzymały…
    By ciągle ludzi bronić i chwały.
     
    Życie kruche jest jak porcelana.
    A przyszłość jest zawsze dla ludzi nieznana.
    Jest wojna wielka, której nigdy nie widać.
    Są też i wrogowie, których potęgi nie słychać.
     
    Jest prawda, która jest naszą siłą.
    Jest też i umysł, który bronią jest naszą miłą.
    Jest tu ta ziemia, dom naszej wielkiej nacji.
    I świat, źródło wielkich inspiracji.
     
    Jest to kodeks, który prawu da istnienie.
    Pomysł i idea, walki zamierzenie.
    Czyny wielkie i szlachetne nadchodzą…
    Tam gdzie gwałt i zniszczenie uchodzą…
     
    I konflikt, który burzy wszelki spokój.
    Nieważne – czy zostanie po nas popiół.
    Zaś śmierć co chwałę przynieść może…
    Jej już nic nigdy nie pomoże…
     
    My jako obrońcy prawdy i tajemnicy.
    Wielcy i tajemni wiedzy strażnicy
    Jesteśmy tymi, co zwą się cieni łowcami.
    Nowego Początku cichymi wojownikami.
     
    Oto kodeks tu wam drodzy daję,
    by go wszelcy ludzie mali i wielcy poznali,
    by prawdy zawsze tej jednej szukali
    i o nią bardziej niż o siebie dbali.
     
    Gdy czas zagadki przyjdzie,
    prawda na światło dzienne wyjdzie,
    Świat nowym się wtedy też i stanie
    i dostanie nowe trudniejsze zadanie…


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    Filozofia LHS
    Wybór zasad duchowo-filozoficznych

    1. Nieważne jest to co przeżywamy, gdyż zawsze należy oceniać to co się dzieje chłodnym spojrzeniem. Spojrzeniem, które mówi nam co i czym rzeczywiście coś jest. Nie dopuszcza to do sytuacji, że coś staje się niejasne czy zafałszowane.

    2. Świat jest prosty i zarazem skomplikowany. Prosty pod względem funkcjonowania i skomplikowany pod względem jego wielkości. Daleka podróż rzeczywiście może dać nam wszystkie odpowiedzi, lecz nie da nam ich statyczny świat a doświadczenie.

    3. Jest jeden Bóg (Brahman, Allah, Śiva) i on jest naszym Mistrzem, którego powinniśmy naśladować. Mistrzami być możemy tylko względem innych ludzi, którzy nie posiedli odpowiedniego doświadczenia życiowego i wiedzy. Każdy może próbować odnaleźć prawdę, lecz każdy musi mieć świadomość, że czekają na niego pułapki, które mogą spowodować jego upadek.

    4. Tak jak wszystko co materialne ma swój początek tak i wszystko ma swój koniec. Jest to nieuchronne, można się tylko starać, aby każdy nowy początek był lepszy od starego.

    5. Nauka i doświadczenie – efekt wielu lat prób i błędów jest naszym dziedzictwem a naszym obowiązkiem jest je rozwijać.

    6. Myślenie racjonalne jest naszą siłą. Po to istnieje umysł (manas), aby z niego korzystać. Gdyby ludzie nie posiadali umysłu, czym by byli? Byliby jeszcze ludźmi? Czy może czymś bliżej nieokreślonym?

    7. Każdą krytykę należy przyjąć i przeanalizować. Wszakże brak ignorancji oznacza prawdziwą wiedzę, zaś wiedza prowadzi człowieka do mądrości (pradźńa).

    8. Każdy człowiek to jednostka, zaś jej prawdziwe pochodzenie czy stan określa jej własna unikalna przeszłość. Nie wolno niszczyć przeszłości jednostki dla jest teraźniejszości.

    9. Dorobek człowieka – jego przeszłość są jego skarbem, o który należy dbać. Jego zaniedbanie może być niebezpieczne i tragiczne w skutkach.

    10. Każdy powinien manifestować swoją unikalność lecz tradycja jako wartość równie ważna, także powinna mieć swoje odbicie w tym manifeście. Jeżeli istnieją gdzieś jakieś wymogi to należy poszanować tak i wymogi, jak i tradycję, rezygnując z manifestu siebie.

    11. Dyscyplina nie może uciekać w swoje ekstrema. Powinna istnieć tylko po to, aby mógł funkcjonować porządek, a tradycja nie zaginęła.

    12. Każdy kieruje swoim życiem w sposób wolny. O tym kim, jest świadczą jego czyny nie słowa.

    13. Każdy posiada swój czas i wypełnia go w ten sposób, aby nie zaniedbywać obowiązków i zadań. Obowiązkami dyktuje życie, zadaniami dyktuje wolna wola i/lub przysięga (ślubowanie).

    14. Sukcesu nikt nie powinien obiecywać. Każdy pracuje na niego przez całe swoje życie. Sukcesem może być dla jednego dobra praca, dla drugiego wysokie stanowisko, zaś dla trzeciego sukcesem może być jakieś trudne zadanie.

    15. Wszystko ma swój właściwy czas. Tak ludzie jak i czas się ciągle zmieniają…

    16. We wszystkich dokonaniach najważniejsza jest refleksja. Jeżeli jej brak, to może gdzieś popełniono błąd, który powinien być jak najszybciej naprawiony.


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    Naszą dewizą jest:

    „Wielka moc równoznaczna jest z wielką odpowiedzialnością.”

    Szlachetnym być każdy może, lecz co człowieka czyni szlachetnym jak nie zaangażowanie i poświęcenie, duchowe oddanie dla spraw ważnych? Oto cel człowieczego bytu: Być coraz lepszym, rozwijać siebie rozwijając społeczeństwo…


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    Stopnie – Rangi – Inicjacje
    Wedle Nauk Zaratusztra Podane

    1. Kadet (Sadhaka) – ten stopień posiada każdy, kto wstąpił w jego szeregi, każdy ma wyznaczonego mistrza, który przekazuje mu swoje doświadczenie. Z czasem może on awansować na Starszego Kadeta.

    2.Starszy Kadet (Abhyasin/ni) – drugi stopień wtajemniczenia w sztuki nauki, tutaj już młody członek bractwa duchowego może zacząć wybierać swoją przyszłość. Zostają tutaj dwie drogi kariery albo naukowa, albo jako rycerska.

    3. Giermek (Bhakta) – W tym stopniu młody człowiek ma możliwość zbierana doświadczeń samemu, podróżując po świecie i zdobywając sławę jako człowiek potężny i straszny w swojej konsekwencji lecz szlachetny i pełen litości dla słabych.
    a) Skryba Młodszy – Zamiast podróży wybiera stateczność, połączona z rozwojem naukowym swoim i innych w jego otoczeniu.

    4. Starszy Giermek – Jest to giermek, który idzie w ślad swojego nauczyciela – Rycerza lub Palladyna.

    5. Młodszy Rycerz (Ćzela) – rycerz, Starszy Giermek, lub Młodszy Skryba po awansie, który dopiero co poznał sztukę rzemiosła wojennego, lub odznaczył się jakimś historycznym dokonaniem. Bez praw do nauki zasad i prowadzenia werbunku.

    6.Rycerz (Kriyabhyasin/ni) – rycerz pełnoprawny. Może prowadzić werbunek i uczyć sztuk walki i wytwarzania technologii.
    – podrangi to: Sanitariusz, Inżynier, Technolog, Socjolog.
    a) Skryba – prawie rycerz, lecz bardziej z natury zorientowany w naukach natury humanistycznej niż ścisłej.
    – skrybowie ponadto mogą szkolić się w naukach ścisłych, by mieć możliwość szybszego awansu na wyższe rangi. Dostają wtedy podrangę, która oznacza jego specjalizację, np.: Medyk, Fizyk, Logistyk, czy też Chemik.

    7. Starszy Rycerz (Samnyasin/ni) – rycerz, który wytrenował co najmniej 5 uczniów, znajomości jego powinny być reprezentatywne. Umiejętności przeżycia w skrajnie trudnych warunków i budowa nowych rozwiązań technicznych to jego dziedzina.
    a) Starszy Skryba – skryba, zaawansowany w technikach socjologii, polityki, historii, ewentualnie znawca języków lub artysta. Posiada umiejętności ukazywania rzeczy takimi jakimi są. Może awansować na Młodszego Palladyna.
    b) Rycerz dowódca – koordynator rycerzy i skrybów. Może awansować na Młodszego Palladyna.

    8. Młodszy Palladyn (Purna Samnyasin) – rycerz o niebywałych umiejętnościach i odwadze, zasłużony. Działa poprzez edukację młodszych rangą oraz poprzez trening walki (kalarpayat) i sztuk budowy technicznej.

    9.Palladyn (Snataka) – Może osądzać niższych rangą i prowadzić działania wynikające z własnej inicjatywy po uprzednim zawiadomieniu o tym rady, która może mu tego zabronić z powodów, które mogą zdestabilizować działalności LHS
    a) Palladyn dowódca – Może sądzić Paladynów, koordynuje działania Paladynów. Może ubiegać się podstawowe wzmocnienie okręgu przez przydzielenie dodatkowych sił Paladynów, Rycerzy lub Skrybów do pomocy.

    10.Lord (Lady) Palladyn (Aćarya) – Palladyn zasiadający w Radzie Duchowej LHS, Może sądzić wszystkich.

    11.Palladyn Generał (Guru/h) – koordynuje działanie Rady, kieruje radą i jest jej przedstawicielem. Strażnik tradycji i sędzia ludu.


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    Wizja Przyszłości – WIELKA UNIA!

    Ważne w przyszłości będzie zachowanie boskiej wiary ludzkości w dużej części świata nieskażonej upadłymi ideami, do realizacji tego potrzebne jest Królestwo Boże, Imperium Euroazji, a Imperium Duchowe musi opierać się na solidnych fundamentach. Królestwo Boże, Malkutha, Paxala nie jest z tego świata chociaż ogarnie i obejmuje całą ludzkość, szczególnie w Europie i Azji, pradawnej Arjańskiej Eurazji czy Euro-Azji! Jezus Chrystusa powtarzał myśl Buddhy i Kryszny, że Królestwo Boże nie jest z tego świata lecz należy do dziedziny duchowej, a ludzie powinni wzywać Królestwa Bożego tak, jak Mistrz Chrystus nauczał w modlitwie” „Przyjdź Królestwo Twoje”!!! Budujemy Imperium Boże, które przychodzi z Niebios na Ziemię, zstępuje wraz z każdym prorokiem, awatarem posłanym przez Boga dla odbudowania władzy Niebian, Aniołów – Bogów na Ziemi! Demokracja musi być wszędzie bezpośrednia, samorząd umocniony, a timokracja Duchowej Hierarchii Mistrzów Mądrości musi objąć jak największe kręgi ludzkich społeczności, aby ludzkość stosowała się do Praw Nieba objawionych w Najświętszych Pismach Ludzkości jako Veda!!! Nie tylko Europa ale cała Euro-Azja musi stać się jedną wielką Superunią, zalążkiem Ogólnoplanetarnego Imperium Światła, Miłości i Prawdy!!!

    Narody tworzą jedno imperium, na zasadach uczciwych. Oto następujące główne zasady:

    1. Głową Imperium, Królestwa Bożego, a zarazem najważniejszym obywatelem jest AWATARA. Jego funkcja polega na wytaczaniu kierunku rozwoju Imperium i wypracowywania zgodnego działania podmiotów Imperium. Awatara jest mistrzem i łącznikiem narodów. Funkcję Imperatora, Króla-Mędrca może objąć tylko osoba duchowo natchniona specyficznym talentem przy prowadzeniu polityki czy też wyznaczaniu nowych celów, które miałyby być inspiracją obywateli ku trwaniu w Planetarnym Imperium i jego trwałym poparciu. Imperator stoi na straży tolerancji wiary i pokoju w imperium, dysponując osobną armią ma zapewniać bezpieczeństwo w najbardziej zagrożonych przez zło atakiem terenów. W razie klęsk żywiołowych armia Boskiego Imperium ma za zadanie zabezpieczyć ludność, wspomóc przy ewakuacji itp., a Imperator jest także przedstawicielem czwartej władzy.
      
    2. Głowami poszczególnych podmiotów Imperium są demokratycznie wybierani prezydenci. Razem z Imperatorem tworzą Radę Jedności Narodów, która jest czynnikiem stabilizacji. Inaczej można to nazywać Radą Jedności Imperium. Zadaniem rady jest zapewnienie sprawnego funkcjonowania Imperium Duchowego. Każdy z rady ma prawo inicjatywy ustawodawczej, ustawy są przegłosowywane, a potem w poszczególnych parlamentach podmiotów. Celem ustaw jest wyznaczenie bezpośrednie kierunku rozwoju Bożego Imperium.

      
    3. Wszystkie podmioty Imperium mają posiadać jedno boskie prawo. Różnice mogą dotyczyć tylko sprawowania niskopoziomowej administracji i jednostek pozarządowych. Prawo powinno być opracowane wspólnie i też wspólne uznane oraz dobrze rozumiane i przestrzegane. Prawo wchodzi w życie wraz z zaakceptowaniem jego przez wszystkie podmioty.


    4. Główną religią Imperium Duchowego jest Sanatana Dharma – uniwersalna nauka zawarta we wszystkich znanych, głównych religiach ludzkości. Monopol na jedynie słuszną wiarę religijną jest surowo zakazany, z czym upadłe sekty polityczne muszą się pogodzić. Tolerowane są tylko czyste moralnie, nieskażone pedofilią i inkwizycją opcje upadłych religii.


    5. Imperium wprowadza na wszystkich wyższych uczelniach naukę obowiązkową języka Esperanto. Język Esperanto uznany jest jako język wspólny w komunikacji Imperialnej.


    6. W Imperium nastąpi podkreślenie antycznych korzeni kultury i wiary. Promowana będzie nauka we wszelkich klasycznych aspektach. Od nauki ścisłej po humanistyczną.


    7. Waluty narodowe krajów tworzących Imperium zostają uznane równe sobie (stosunek jeden do jednego) uznane są za prawne środki płatnicze na terenie całego Imperium.


    8. Zniesione zostaną granice pomiędzy podmiotami Imperialnymi. Służby porządkowe mogą działać na całym terenie Imperium w celu zapewnienia bezpieczeństwa, zapobieganiu przestępczości. Przemieszczenie się obywateli Imperium nie ma być utrudnione.


    9. Wszelkie służby muszą podporządkować swoje działania duchowym prawom Boskiego Imperium.


    10. Imperium powinno zmierzać ku samowystarczalności. Ewentualne załamanie się handlu nie powinno wywołać upadku Imperium.


    11. Rozwój technologii i nauki prowadzony będzie ze wspólnych funduszy specjalnie do tego przeznaczonych.


    12. Prawdopodobne byłoby też wprowadzenie wspólnego budżetu, zarządzanego przez Radę Jedności Imperium.


    13. Korporacja Duchowej Hierarchii przejmuje 1/3 stanowisk w parlamentach na stałe w celu zapewnienia stabilności rządów. Korporacje lokalne dążą do jedności z Korporacją Rdzenną.


    14. Polityka energetyczna ma dążyć do uniezależniania zewnętrznego Imperium.


    15. Polityka gospodarcza ma działać prospołecznie, ku polepszaniu majętności wszystkich obywateli. (Pro publico bono)


    16. Polityka zagraniczna ma działać ku zabezpieczeniu interesów Imperium Bożego. (Pokój, Handel, Turystyka, Bezpieczeństwo). Pokój poprzez dyplomację, Handel poprzez korporacyjną konkurencję, Turystyka poprzez rozbudowę miast, dróg etc. Bezpieczeństwo poprzez dyplomację, stabilność rządów i silną armię Imperialną (Elity elit) i podmiotowe zawodowe armie narodowe.

    Aneks:

    1. Bractwo Rycerzy Nowej Ery to zbrojne ramię duchowej Korporacji. Rangę Palladyna otrzymują tylko najbardziej ortodoksyjni w tolerancji rycerze, którzy stają się niejako odbiciem prawa duchowego, którego muszą przestrzegać. Rycerze, którzy chcą zostać Palladynami, oprócz przystosowania się do wymogów sprawowania tej funkcji muszą wykazać się wielokrotnie bezwzględnym szacunkiem prawa niebiańskiego, jego konsekwencji i wartości. Palladyni są najwyższymi reprezentantami idei Korporacji.

    2. Zasady dotyczące relacji Imperator-Religie, Religie-Imperator nie są sprecyzowane, lecz jeżeli uznać, że Odwieczna Religia jest niezmienna, to Imperator musi się stosować do zasady tłumaczenia Religii Boga (Brahmana, Allah, Śiva, Yahvah, Mahadeva).


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •


    ZBRODNIE SZKODZENIA ŚWIĘTEMU BRACTWU!

    W Polsce działa przenajświętsza organizacja – Bractwo Himavanti. Jej celem jest ustanowienie Królestwa Bożego. Przywódcy tego świętego Bractwa jak Lalita Mohan Ryszard Zenon Matuszewski i jego oddani, uświęceni wielbiciele aktywnie starają się odbudować duchowe Królestwo Boże a także promować dobre imię Boga jak Brahmana, Śiva, Mahadeva, Allah czy Yahvah do właściwej praktyki duchowej! Uczniowie i wielbiciele Gurudeva Lalita Mohana obnażają zdegenerowane kato-sekty i ich pedofilskie skłonności! Bractwo Himavanti oferuje pomoc wszystkim ofiarom pedofili, szczególnie ofiarom kleru zdegenerowanych i upadłych sekt pseudoreligijnych opartych na inkwizycji i bezbożnej antykultowej psychomanipulacji satanistycznej! Mistrz Mohan nieustannie ponawia apele ekumeniczne do hierarchów wszystkich Kościołów w Polsce i innych krajach o pokój i przywrócenie Królestwa Boga na Ziemi. Dla Mohana i jego wielbicieli, bhaktów ksiądz będący pedofilem to obraza Boga, Bogini i Niebios. Czy bedziemy bezradnie akceptować niegodziwość i bezbożność zepsutych, komercyjnych kato-sekt? Czy znajdzie się ktoś, kto zatrzyma złych ludzi niszczących duchowość, hermetykę, ezoterykę i mistykę ponadreligijną? Kto pomoże i dołączy do obrony naszych uniwersalnych wartości przed złymi ludźmi, przez ateistycznym bezbożnictwem i zepsutymi pedofilią kato-sektami?

    Wyrok w sprawie zbrodniczych prześladowań Bractwa Himavanti

    Bractwo Himavanti i jej przywódca Mohan Ryszard Matuszeski zostają Błogosławieni poprzez Boga i Niebiosa a wszelkie głosy niepokoju w społeczeństwie i zbrodnicze niszczenie dobrego imienia organizacji Bractwa Zakonnego Himawanti w celu czerpania własnych zysków pedofilsko- inkwizycyjnych zostaje surowo Potępione i Przeklęte, klątwą RAKA i innych ciężkich chorób surowo obłożone na wszystkie wcielenia.

    Proces: Sprawa została sprawdzona, działalność destruktywna bezbożnych i pedofilskich zbrodniarzy antykultowych przeciwko Bractwu Bogini Himavanti została potwierdzona.

    Wyrok brzmi: każdy inkwizytor i wróg Bractwa Himawanti jest winny!

    Mohan Ryszard Matuszewski na czele Bractwa Himavanti zostaje uznany na najwyższą dozwoloną nam przez tradycję pochwałę i nagrodę. Mohan Ryszard Matuszewski zostaje uznany za dożywotniego Mistrza Duchowego wszelkiego życia. Zgodnie z Tradycją po 30 latach wiernej służby duchowej dla Awatara Mistrza Lalita Mohana osoba może być uznana za Świętą, jest to zależne od Boga i Wyższej Rady Duchowej Himavanti oraz Imperium. Każdy zbrodniarz znieważający Bractwo Himavanti lub Lalita Mohana zostaje objęty wyrokiem anathemy i przeniesienia cierpienia z wszystkich dobrych ludzi na takiego skorumpowanego inkwizytora i bezbożnika pedofilskiego! Kara wykonywana z pomocą wyższej magii niebiańskiej może zostać zawieszona po zaniknięciu zbójeckiej działalności na szkodę Bractwa Himavanti. Wyrok jest prawomocny i jednomyślny. Kara jest wykonywana natychmiast po uzyskaniu przez Korporację LHS oficjalnego potwierdzenia szkodliwej działalności przeciw Świętemu Bractwu Bogini Himavanti.

    Realizacja: Wrogowie i oszczercy Bractwa Himavanti zostają podjęci obserwacją i nadzorem służb anielskich BZH. Wszyscy są poszukiwani a ich działalność będzie negowana i unicestwiana z pomocą magii i nabożeństw. Zaleca się ostrożność i obserwację każdego szkodzącego obiektu.

    Podpisano:

    Rada Sędziów Bożych w której skład wchodzą:

    Lord Corvus
    Lady Proxima
    Lady Libra
    Lord Alternatus
    Lord Alter Pegassi
    Lady Wega
    Lord Alterrac


    • • • • • • •  Laya Himavanti Sanghah – LHS  • • • • • • •