Brak wpisów w tej kategorii.

Kategoria: Czytelnia

  • KOŚCIÓŁ – Dobro wiodące ku Złemu

    KOŚCIÓŁ – Dobro wiodące ku Złemu

    Istotne w języku polskim pojęcia religijne personifikujące i ucieleśniające duchowe jakości można oddać kilkoma słowami i tytułami opisującymi cechy tak religijnej wspólnoty jak i jej liderów. Kulturowo takimi pojęciami są „Kościół” jako całość czy „Ksiądz”, „Biskup” i „Prałat” jako typowy przedstawiciel religijnej instytucji. Czym jest instytucja opisywana desygnatem osobonazwy „Kościół” pokazuje precyzyjnie gematria, czyli psychologia matematyczna! „Kościół” to wspólnota ludzka, zarówno lokalna jak globalna, jako całość. Kościół może być katolicki, protestancki, zielonoświątkowy czy jakiś inny. Rdzennym pojęciem w Polsce jest Kościół i wibracje tego samookreślenia jakiejś grupy wyznaniowej jest decydujące, jeśli chodzi o jej charakter. Zobaczmy zatem portret psychologiczny takiej organizacji jako całości poprzez rozpisanie tabeli i sum GNPS.

    G N P S
    20 K 110 11 2
    60 O 114 15 6
    100 S 118 19 1
    3 C 102 3 3
    9 I 108 9 9
    60 O 114 15 6
    30 L 111 12 3
    282 777 84 30
    12 21 12
    3 3 3 3

    Cykl życiowy tworu o nazwie „Kościół” jest lekko, nieznacznie wzrostowy, co pokazuje, że organizm wspólnoty pozwala na niewielki wzrost duchowy!

    Nous (777) podkręca wszelkie tendencje do tajemniczości, sekretności i misteryjności, pokazując ezoteryczne tło dla zewnętrznej Trójki jaką osobonazwa jest w całości. Rodzaj Nous pokazuje, że samo rdzenne pojęcie Kościół należy postrzegać jako twór z grubsza pozytywny, pozytywną składową rozmaitych ruchów, wyznań i organizacji ze słowem „Kościół” w nazwie! W kulturze Słowian, termin Kościół oznaczał głównie miejsce, gdzie spoczywają zwłoki osoby uświęconej, czyli religijne sanktuarium, miejsce pochówku żyrca, kapłana czy szamana wioskowego. Później Kościół stał się miejscem pochówku przodków dla plemienia, miejscem, gdzie we wspólnym dole spoczywają prochy, kości przodków, pośmiertnie spalone. Jak wiadomo u Słowian całopalenie zmarłych było powszechnym zwyczajem pochówkowym, a miejsce spoczynku prochów pewnym sanktuarium, gdzie rozmyślano o śmierci i życiu pozagrobowym. Chrześcijaństwo, a ściślej katolicyzm asymilował to pierwotne pojęcie „Kościół” dla swoich celów, jednak osobonazwa ma w sobie mistyczne Nous (777), które często przeciwstawia się jako pozytywną antypodę dla wibracji (666) uważaną za biegun zła. Okultystycznie cyfra (7) w jej pozytywnym znaczeniu, to symbol magii, panowania nad naturą, żywiołów, a także symbol boskiej siły twórczej, ezoteryki i okultyzmu, czyli wiedzy hermetycznej, tajemnej. Cyfrę (7) symbolizuje wąż Kaduceusz Hermesa (Henocha) i wszystko to razem jest tym, czym prawdziwy Kościół jest i być powinien w swojej działalności! Siedem symbolizuje tutaj zejście siły twórczej w materię przez stos pacierzowy, czyli zstąpienie Ducha w ciało, a trzy siódemki razem oznaczają, że dzieje się to w trzech wymiarach jednocześnie, stąd potrojenie cech duchowości, pragnienie doskonalenia się, zdobycia mądrości i sławy! Nous (777) to Duch, który jest „Krynicą Mądrości” o wielkiej głębi, silnej i niezłomnej woli, dużej wrażliwości, wielkodusznej zainteresowany mistyką i okultyzmem, o wielkich zdolnościach magiczno-psychicznych! Siedem to w pozytywnym aspekcie, symbol ezoterycznej doskonałości, harmonii i równowagi! Całkiem pozytywna wibracja siedem trzyma też wysoką kulturę, dba o postęp, rozwój i wszelkie twórcze samodoskonalenie. Jednak liczba (7) należy do cyklu liczb człowieczych, a nie boskich i nadludzkich, stąd potrójna siódemka (777) uważana jest za empireum pozytywnego rozwoju ludzkiej istoty.

    Generalnie tak właśnie Nous (777) inspiruje i w takim kierunku wpływa na ludzi jako Kościół – (777) w swej istocie, jeśli nie ma jakichś ukrytych przeszkód, od choćby w Psyche czy Soma! Psyche o wibracji (84) organizmu o nazwie Kościół jest trochę bardzo nastawione na dochód, biznes i zarabianie, jeśli nie na duże pieniądze, to chociaż na mniejsze! Rozprowadza natchnienie duchowe na sprawy materialne i doczesne, biznes i dyplomację! Wpuszcza w potrzebę gromadzenia zysku, władzy i mocy materialnej, dalej inspirując do budowania na płaszczyźnie materii, metodycznego dominowania, robiąc to sumiennie i analitycznie, a także w opisanym zakresie dążąc do doskonałości. Psyche osobonazwy Kościół, czyli ta bardziej ludzka i przyziemna część nijak w swym pozytywnym aspekcie nie chce zająć się sprawami niebiańskimi, ezoteryczno-duchowymi ni hermetycznymi. Chce budować, gromadzić władzę i moc czy potęga materialną. Jest to wyraźny rozdźwięk pomiędzy Psyche, a Nous istoty uważanej za ciało mistyczne Chrystusa jakim jest Kościół. Co więcej, (84) jako końcowe (3), będzie ten swój Psychikon starać się przejawiać całkowicie, w całej pełni i będzie się tym zajmować radośnie. Marzenia o dobrobycie, szczęścia i zdrowia będzie się starać realizować, z ambicją na dobrobyt materialny! Dodatkowa, suma pośrednio z (84) to (12), a suma pośrednia z (777) to (21), a więc dwie liczby, które są dla siebie biegunowymi odwrotnościami. Konflikt interesów Nous i Psyche w Mistycznym Ciele osobonazwy Kościół jest nieunikniony, jest to tylko kwestią czasu, kiedy się ujawni, choć nie ma drastycznego wymiaru dla obserwatora zewnętrznego.

    Soma dla osobonazwy „Kościół” to w pierwszej sumie (30) z lekko wzrostowym cyklem życiowym, pozwalającym na stały rozwój i wzrost. Liczba (30) to w sumie końcowej tak zwana nihilistyczna Trójka, można powiedzieć, Trójka wpadająca w próżnię, Trójka zerująca się. Pozwala to na przejawianie się poprzez sztukę lub pracę dla dobra innych, jednak nihilistyczne (30) prowadzi w pułapkę samowypalenia się lub wyczerpania możliwości, wpuszcza w dbanie o własny dobrobyt i osobiste szczęście czy przesadną dbałość o własne zdrowie. Osobonazwa z Soma (30) jest też właścicielem dowcipu, dobrego humoru i zdolności oratorskich, co sprzyja kaznodziejstwu i misjonerstwu, jednak toastowego typu w cyklu natury, bo to cyfra (3) ogólnie charakteryzując Kościół to wibracja cyklu przyrody. Stąd już mamy nacisk na aspekt przyrodniczy religijności taki jak kontrola jakości rozmnażania, walki o prawo każdej zygoty do przeżycia czy zwalczania kondomów i rozrodczość. Wszystko są to cechy religijności, naturalistycznej, przyrodniczej, zaś w strukturze osobonazwy brak przestrzeni do przejawiania esencji, istoty Ducha brak miejsca dla Nous. Dlatego osobonazwa „Kościół” pokazuje świadomość grupy, która ma bardzo okultystyczno-mistycznego Ducha, ale nie pozwala na przejawienie, zmuszając bardziej przyziemne członki do bardziej materialnych zadań. Duch jest niejako samotny, oddzielony od swej własnej sfery. Wibracja (777) nie daje wyraźnego kontaktu z Psyche (84) a jeśli już, to obie liczby poboczne (7+77) i (77+7) dają takie samo kanalizowanie Ducha na cele Psyche, jakie Psyche pragnie jako wibracja (84), stąd Duch osobonazwy Kościół niejako zmuszon jest zasilać biznes i dyplomację!

    Gematrikon G = (282) dające (12) i dalej (3) pokazuje, że siła czy energia zasilająca NPS (Ducha, Umysł i Ciało), tego czym jest Kościół, trafia najbardziej do Psyche, które w środkowej sumie jest wibracją (12) i jest zużywana na cele Psyche. Cząstkowo, Gematrikon pokazuje, że jest odpowiednim pokarmem, zasilającym ludzi typu Dwójki, Ósemki i Trójki, a dla całej reszty cyferek nie jest wystarczającym pokarmem! Iloczyn G = (2x8x2) daje (32), a iloczyn z (3×2) daje dalej cyfrę (6), co dodatkowo pokazuje, że energia osobonazwy Kościół chce stróżować i czuwać nad każdym ogniskiem domowym, nauczać na zasadach wyłączności, kontrolować instytucje społeczne, promować instynkt macierzyński gdzie kobieta ma rodzić i wychowywać dzieci, wzmagać bezwzględną wierność i oddanie tak sobie jak i przyjaciołom! Iloczyn Soma to (3×0), czyli (0), co pokazuje, że ciało w postaci wiernych osobonazwy Kościół może być i sfrustrowane tymi wszystkimi szczególnie dobrymi pozytywnymi aspektami G-NPS i może też popaść w materialną pustkę, jak brak własności prywatnej, niskie lub żadne dochody, czy też poczucie marności i negację życia na tym świecie! Ciało w żaden sposób nie jest zasilane energią Gematrikonu, zatem prostaczkowie Kościoła nie czerpią zeń pożytku ani nie dostają wewnętrznej siły! Soma (30) dająca (3), pomimo Nous (777) tak mistycznego i wzniosłego, może prowadzić do wewnętrznej pustki lub pustki na planie materialnym z jego ubogością tak umysłową jak cielesną. Numerologia bardzo prosto i precyzyjnie ukazuje jak widzimy skąd się biorą idee i postawy ludzi oraz problemy czy sprzeczności, tych, którzy identyfikują siebie jako Kościół! Ideały lokalnej społeczności identyfikującej siebie jako jakiś Kościół są bardzo charakterystyczne i będą się pojawiać niezależnie od dodatkowego opisowego desygnatu takiego jak „katolicki”, „zielonoświątkowy”, „protestancki”, czy nawet „satanistyczny”!

    Jeśli kogoś dziwi, że Nous tak mistyczny jak (777) może dawać jakieś wewnętrzne sprzeczności w konstrukcji osobowości zbiorowej, to musi sobie uzmysłowić, że istnieje więcej kombinacji G-NPS, czyli struktur Troistych opartych o jądro w postaci mistycznego (777) jako Ducha. Tyle, że w wypadku osobonazwy „Kościół” pojawia się rozbieżność dążeń Psyche i Nous oraz ich wzajemne zwalczanie w drugiej sumie, gdzie Psyche angażuje się w walkę z Duchem, a Duch z racji pozostawania w stanie (777), choć wytwarza (21) jest pasywny, nie broni się przed Psyche (84) dającą (12), czyli odwrotność. Nous istoty „Kościół” to magia, ezoteryka, mistyka i okultyzm, zamiast jednak dużej ilości Świętych Mistyków oraz Mocy Magii, produkuje materialne świątynie i pomniki, podczas gdy lud zewnętrzny jest ubogi i ubożeje popadając w pustkę ateizmu i fikcyjnej pobożności. Jest to prosty skutek tego, że Psyche zwalcza Nous w istotny sposób, czego pomnikiem są groby ofiar ludzi mistycznych, którzy też byli ignorowani i odrzuceni na pustkowia samotności lub osadzani w zamkniętych klasztorach. Nie są to w swej istocie jakieś negatywności wibracji a jeno skutek charakteru zbiorowości o nazwie „Kościół”. Jak się to elegancko powiada, skutki uboczne i konsekwencje tej struktury, którą zwie się mianem „Kościół”. Abnegacja cielesna i emocjonalna osób manifestujących wiedzę i praktykę magiczną, okultną czy mistyczną przejawia tak kościół katolicki, prawosławny, baptystyczny jak i satanistyczny w tym światku polskojęzycznego charakteru narodowego. W istocie swej, ideał wspólnoty brzmiący jako wibracja „Kościół” przyciąga ludzi, którzy nie są w stanie zrealizować swojego potencjału Ducha, a których Psyche jest generalnie skonfliktowane z tym co jest biegunem duchowości i mistyki jako wibracja (777) w Nous. W ten sposób, ideał „Kościół” nie będąc w zasadzie niczym złym staje się pułapką dla Ludu Bożego. Z jednej strony magicznie pociąga wzniosłym Duchem, Nous (777) i jakąś misteryjną głębią, a z drugiej strony totalnie nie pozwala tego Sacrum zrealizować fiksując się na wzroście materialnym, ekspansji zewnętrznej, zdobywaniu terytorium i wiernych czy aspektach prokreacyjnych należących do naturalnego cyklu reprodukcyjnego. Jako konsekwencja występuje zjawisko radykalnego, nihilistycznego zwalczania wszystkiego, co mistyczny biegun (777) przejawia lub reprezentuje, tworząc fanatyczne ośrodki antykultowe, antysektowe, antymasońskie i podobne.

    Spółgłoski obrazują ciało i wpływy, pomagają opisać Soma, zaś samogłoski obrazują dodatkowo psychikę, emocje Psyche. Osobonazwa „Kościół” to w swej Duszy 0 = 6, I = 9 oraz Ó = 6, czyli wibracja 2,1, która potrzebuje wibrować dokładnie odwrotnie niźli suma kolumny obrazująca cały Psychikon, czyli Umysł, Emocje i Przeżycia. Jest to przypadek w którym w całokształcie pozytywna istota, niejako rozdwaja się w swych częściach i zwalcza się wewnętrznie. Tutaj emocje Psyche, Duszy dając wartość (21) stoją w opozycji do sumy z (84) dającej (12) i następuje wewnętrzne tarcie, wewnętrzna walka, która z czasem musi doprowadzić do podziałów opozycyjnych w umysłowości sobonazwy „Kościół” i do rozpadu na wzajemnie zwalczające się opcje, odłamy, sekty i wyznania. Z czasem musi powstać coraz więcej opozycyjnych do siebie trendów, które materialno-umysłową strukturę rozsadzają od wewnątrz, pomimo jej ogólnie pozytywnej i nawet mistycznej wibracji duchowej. Spółgłoski obrazujące Soma to K =2, Ś = 1, C =3, Ł = 3, co daje razem wibrację (9) jako rodzaju wpływu i wrażenia jakie na zewnątrz wywiera osobonazwa „Kościół”. Dziewiątka, to impresja doskonałości, wysokiego poziomu duchowego, miłości do wszystkich, miłości i bogactwa, perfekcji i szerokich horyzontów. Jest to jednak wpływ wywierany na tych, którzy nie przyglądają się dokładnie ani nie widzą zbyt głęboko. Można powiedzieć, że Soma to Trójka z (30)-tką w tle, która sprawnie udaje wibrację (9), daje złudzenie bycia (9)-tką. Bardzo dobre maskowanie dla rzeczywistej, nihilistycznej, pustej i ubogiej Trójki!

    Wiadomo, że aby Trójka się rozwijała, to przyjaznym dla niej kolorem jest bladoróżowy lub brzoskwiniowy, czyli kolor delikatny i subtelny. Kościół powinien być wystrojony w szaty i barwy jasnego różu i koloru brzoskwiniowego, aby być Kościołem. Habity i sutanny czarne, brązowe, szare czy bure, zupełnie nie sprzyjają rozwojowi bardziej zaangażowanych wiernych, a tym bardziej czarne fraki czy surduty ani zimno-białe sukienki czy bluzki. Kolor biały i to słonecznie biały służy wibracji (11), a kremowy wibracji (22)! Trójka musi sprawiać, żeby ludzie czuli się dobrze i radośnie, żeby żyli uśmiechnięci w naturalny sposób. Radość to jedna rzecz, a artyzm i twórczość to druga istotna rzecz dla osobonazwy „Kościół”, bez względu na dodatki opisujące rdzenną czy główną część nazwy!

    Jeśli chodzi o ilość cyfrowych wibracji w składzie osobonazwy, to mamy dwie szóstki i dwie trójki oraz po jednej dwójce, jedynce i dziewiątce,a brak jest czwórki, piątki, siódemki i ósemki, co uniemożliwia inicjalizację wyższych, ponadludzkich cyklów ewolucji duchowej! Tabela występowania cyfr, ich częstotliwości czy ilości wygląda następująco:

    1,
    2,
    3, 3,
    brak cyfry – 4
    brak cyfry – 5
    6, 6,
    brak cyfry – 7
    brak cyfry – 8
    9,
    brak cyfry 11
    brak cyfry 22

    Brak triady cyfr z grupy: [8, 9, 11, 22], które tworzą tak zwane wyższe, ponadludzkie triady rozwojowe czyni Kościół i owszem, osobą zbiorową z mistycznym, wysokim Duchem, ale bez możliwości przybliżenia się do tegoż Ducha, co jest srogą pułapką, która mocno chwyta, trzyma w wierności i oddaniu oraz z kilku różnych powodów nie pozwala ani nawet nie umożliwia duchowego rozwoju, osiągnięcia świadomości wibracji (777). Podwójnie występujące wibracje (3) oraz (6) w procesie tworzenia tej osobonazwy dodatkowo wzmacniają te kierunki, które już jako Trójka i Szóstka były wspomniane, czyli przykładowo dążenie do dobrobytu wyłaniające się z mocnej Trójki i życie prorodzinne z akcentem na macierzyństwo za wszelką cenę wynikłe z Szóstki! Ceną za to jest materializm wyznawców i duża liczba matek samotnie wychowujących dzieci, co jest oczywiste i trzeba o tym głośno mówić. Cała struktura „KrynicyMądrości” z Nous (777) jest tutaj tak sprytnie zaprojektowana, że wyznawca kręci się wokół Tajemnicy schowanej w (777), ale w sumie nie pije z niej ani jednej kropli żywej wody. Kościół ma Źródło, ale nie umożliwia napicie sie z niego samemu sobie, co powoduje, że ludzkie Dusze w Kościele umierają z pragnienia nie otrzymując zaspokojenia potrzeb prawdziwie duchowych.

    W innych strefach językowych może być trochę inaczej, być może lepiej, a być może gorzej, ale Kościół, każdy jaki jest, nie tylko katolicki to przysłowiowy „pies, który sam nie zje, drugiemu nie da” i jeszcze warczy na tych, co jego Tajemnicę Wiary chcieliby jakkolwiek skonsumować. Jest to specyficznie polskie uwarunkowanie do osobonazwy „Kościół”, zakorzenione jeszcze w tradycjach słowiańskich, przedchrześcijańskich. Mistycyzowanie śmierci jako Tajemnicy Wiary wynika już bardziej z pierwotnego przeznaczenia tego czym był Kościół jako zbiorowy grób przodków lub sanktuarium czy mauzoleum grobu jakiejś świętej osoby. Jeśli schizofrenia jest chorobą o podłożu duchowym, opartym na związaniu się wewnątrz sprzeczności, których człowiek sam nie jest w stanie rozwiązać, to Kościół jest typowym generatorem takiej patologii mając konflikt wewnątrz Psyche i pomiędzy Psyche, a Nous w samo swoje istnienie wpisany! Stąd już tylko krok do wytwarzania patologicznych wierzeń i zwyczajów sprzecznych tak z nauką, naturą jak i ze zdrowym rozsądkiem. Zwalczanie kondomów, które chronią przed wieloma chorobami i przed niepożądanymi ciążami jest przykładem patologicznego zabobonu. Podobnie ochrona zygoty od poczęcia za wszelką cenę wydaje się czymś dobrym, podczas gdy nie zwraca się uwagi na to, czy dziecko będzie po urodzeniu miało co jeść i czy będzie kochane! To są tak zwane patologie wierzeń, zabobony i chore przesądy, oczywiście z punktu widzenia Boskiego Ducha, Nous (777), które okryte jest Tajemnicą niemożności poznania. Uczuciowo zwalcza się kondoma bo emocjonalnie popiera się macierzyństwo, chociaż umysł dobrze wie, że nie każde dziecko będzie kochane, miało co jeść, albo że nie będzie zdrowe. To jest religijna schizofrenia wynikła ze skonfliktowania struktury istoty społecznej jaką jest Kościół, dodajmy każdy Kościół w jakimś stopniu!

    Schizofrenia podwójnego związania, węzła wewnętrznej sprzeczności jest wyrazista w dogmatyce uważającej Biblię za jedyne i najświętsze Pismo Święte, a jednocześnie nie pozwalająca tej Biblii czytać ani tłumaczyć, co trwało przez setki lat i do dzisiaj pokutuje. Inna schizofrenia to czytanie tylko Biblii z zakazem czytania czegokolwiek innego! To części Psyche w różnych opcjach i gałęziach istoty społecznej jaką jest Kościół wytwarzając takie patologiczne związanie na pozytywnej w ogólności idei.

    Swoisty polski antysemityzm polegający na nazywaniu Żydów Starszymi Braćmi i negowanie ich szczególnie w dziedzinie umiejętności wyjaśniania Starego Testamentu, jest kolejną patologią wyrosłą z wewnętrznych sprzeczności tutaj bardziej odnoszących się do antagonizmu (12) w Psyche do (21) w sumie Nous. Jest to bowiem zwalczanie całego dorobku mistyczno-duchowego tradycji żydowskiej, Kabały (Kaballach), która jedynie w tym nurcie pozwala na przybliżenie się do Tajemnicy Wiary obrazowanej mistyczną liczbą (777) w Duchu! Czczenie Żyda Jezusa Chrystusa i Jego Matki z jednej strony, Matki Żydówki rzecz jasna, a nienawiść do żydów jako religii i narodu z drugiej to też schizofreniczne rozdwojenie w Jaźni Niższej, w Psyche osobonazwy Kościół i w sercach wyznawców rzecz oczywista. Wiedza mistyczna wyróżnia cztery kategorie logiczne, takie jak dobro, zło, dobro które wiedzie do zła oraz zło, które wiedzie ku dobremu. Osobonazwa „Kościół” z jej pozytywnymi z uwagi na Nous = (777) aspektami sum w kolumnach NPS wyraźnie przynależy do kategorii którą zwie się: Dobrem które prowadzi do Złego, do patologii, do zguby i dlatego, żeby tę kategorię logiczną zrozumieć, warto analizować gematryczny obraz osobonazwy „Kościół”. Poprawne zrozumienie czym jest Dobro, które prowadzi do złego, wytwarza zło i patologię jako swój skutek, wymaga pewnego wysiłku i dla wielu jest to najtrudniejsza kategoria do przyjęcia. Pedofilia w Kościele to prosty skutek stosowania celibatu i obrzydzania przyjemności z aktu seksualnego z jednoczesną gloryfikacją życia prorodzinnego i macierzyństwa. Tego rodzaju schizofreniczna dogmatyka musi w końcu wydać trujące owoce, choć pole wyglądało na żyzne i zdrowe. Taka jest struktura osobonazwy „Kościół”, w którym Zbawienie jest, ale tak schowane, że nie można z niego skorzystać. Oto cała Tajemnica Wiary, a Siedem to wibracja mistyki, duchowości, magii, ezoteryki, okultyzmu, hermetyki, gnozy, doskonałości, pełni człowieczeństwa, anielskości, silnej woli, zdolności parapsychicznych, co obnaża obłudę istoty „Kościół”, obłudę zwalczającą wszystko to, co jest sednem i sensem nazwy „Kościół”, jego Duchem i Bogiem. Oto Słowo Boże, Bogu niech Będą Dzięki! AMEN.

    Mag Athenor

  • PRAŁAT – Potrójna Brama Sił Złego!

    PRAŁAT – Potrójna Brama Sił Złego!

    Wielu ludzi pyta nas o gematryczne porady, o portrety osobowości według matematycznej psychologii, o zaawansowane kursa numerologii. Stąd nasze elementarne badania nad osobonazwami jakie udostępniamy, aby wszyscy mogli nabrać pojęcia o tym cyfrowym, arytmetycznym od czasów Pitagorasa, doskonale znanym przedmiocie nauki. Analiza Psychiki to także psychosometria, jednak gematria bada całe NPS człowieka, osoby czy zbiorowości osób, wedle identyfikującej tożsamości nazwy. A struktura NPS to Nous (Duch), Psyche (Umysł i Emocje), Soma (Ciało, Życie Zewnętrzne), a także różne parametry dodatkowe.

    Gematria łacińska jest bardzo popularna ale trzeba dobrze poznać jej reguły interpretacyjne na wielu przykładach się uczyć, tak ogólnych jak i bardziej szczegółowych. Badania identyfikatorów tożsamości na podstawie osobonazw grup osób, takich jak duchowni, organizacje, miejscowości czy firmy jest bardzo dobrym sposobem zaprawiania się w psychomatematycznym rozumowaniu jakiego uczy gematria, podstawa wszelkiej psychologii przyszłości, która musi zrozumieć, że wszystko można rozważać jako fale czy promieniowanie, tak w sferze materii, psychiki jak i ducha. Psychoanaliza, a ściślej Duchowo-psychiczno-cielesno-życiowa analiza NPS osobonazwy „PRAŁAT’” może być jedną z dobrych lekcji wyjaśniających wiele społecznych zjawisk, które są ukryte przed wzrokiem maluczkich i niewtajemniczonych! Wykonajmy zatem obrazowanie osobonazwy „Prałat” formularzem tabeli G-NPS!

    G N P S
    70 P 115 16 7
    90 R 117 18 9
    1 A 100 1 1
    30 L 111 12 3
    1 A 100 1 1
    200 T 119 20 2
    392 662 68 23
    14 14 14
    5 5 5 5

    Linia życiowa jest dołująca, spadkowa czy upadkowa, bo cykl życiowy idzie w dół od początkowego (7) do końcowego (2). Kolejne cykle życia ciągną w dół i degenerują tak osobę jak jej najbliższe otoczenie.

    Nous 662 nadające kierunek interpretacji całej osobonazwy nie należy do pozytywnych, gdyż jest to liczba z rodziny liczb powiązanych z diabolicznym (666) uważanym za biegun doskonałego zła i wszelkiego czartostwa. Mamy zatem osobonazwę „Prałat” jako siedzibę istoty, która jest duchem (662) zwanym w gematrii tradycyjnej „Liczbą Prapradziadka/Babci Diabła”, rodzaj bardzo pierwotnego demonizmu czy czartostwa, ale bardzo głęboko ukrytego i działającego na zewnętrznej wibracji numerologicznej Piątki, która jest liczbą człowieczeństwa w jego rozwiniętym stadium. Soma (23) pokazuje, że zewnętrznie „Prałat” jest chwiejny i rozdwojony ciągle między „młotem, a kowadłem”, w rozterkach wewnętrznych, w obliczu trudnych decyzji, niezdecydowany, skłonny do błędnych wyborów i złych decyzji. Jak na szarą eminencję Kościoła, to bardzo kiepska nazwa dla tej pozycji i rangi. Liczba (23) należy też do wibracji egoistycznych, ksobnych, ale domagających się pierwszeństwa przy korycie władzy, stąd osoba może być lekkim uzurpatorem, bo ma i cechy męskie, agresywne i cechy żeńskie, miękkie oraz delikatne. Osoby wiodące życie (23) wiodą egzystencję w cyklu natury, przyrody liczb (2) oraz (3), ich cech wspólnych i podobnych. Nie brakuje też zwierzęcej zmysłowości, samolubstwa ani zgrywania, pozerstwa czy „łaszenia się” do tych, od których można coś zyskać. „Prałat” to posłuszne narzędzie w ręku silniejszych, ale z drugiej strony, tyran dla tych, którzy zależą od niego i to tyran subtelny, skryty, ledwie zauważalny, nie brutalny! Cykl natury jest niejako poniżej poziomu człowieczeństwa, charakterystyczny dla zwierząt, demonów, duchów astralnych, stąd i charakter życia jakie wieść może osobonazwa „Prałat” na różne sposoby.

    Inicjał „P” daje pragnienie doskonalenia się, zdobywania wiedzy i sławy, a nawet duchowości, ale jest to pierwsza faza przejawiania się, niejako punkt startowy i już potem gaśnie, choć pozwala na zdobycie sławy czy wykształceniu potrzebnych dla sprawowania funkcji. Niestety, kto przestaje się uczyć, ten w miarę upływu czasu cofa się w rozwoju stając się współczesnym niedoukiem, choć znawcą tego, co było kiedyś. Liczby poboczne Nous, zarówno (6+62) jak i (66+2) dają w obu wypadkach liczbę (68) tożsamą z wibracją Psyche, co oznacza, że Prałat odbiera Ducha jako doznanie psychiczne, myślowo-emocjonalne, czyli w istocie nie odróżnia impulsów Ducha, ani tym bardziej Głosu Boga w sobie. Takie osoby stają się co najwyżej dobrymi psychikami, nigdy ludźmi duchowymi anielskiego typu, a z powodu demonicznego Nous, raczej psychodemonami, choć nie są aż takie wyraziste jak wibracja „Ksiądz” z Nous (664), lecz jakby subtelniejsze. Wibracje Gematrikonu (392) dająca (14) zasila głównie Psyche, bo tam jest w jednej z sum wyraziste (14) oraz (5) w sumie końcowej. Pneuma (392) zasila też Soma, ale niejako w odwrotnej kolejności i częściowo, podobnie cząstkowo zasilane jest Nous, tylko w aspekcie zbieżnej w obu cyfry (2).

    Budowanie posłusznego narzędzia dla energii widać w cyklach drugim, czwartym i szóstym, czyli w parzystych etapach działalności osobonazwy „Prałat”, które będą czymś jak ukonstytuowaniem głębiej w pełnionej roli. Iloczyn NPS jest o tyle ciekawy, że skrywa wibracje pozwalające na czynienie z osobonazwy stacji dla przekazu demonicznego poza jej kontrolą. Iloczyn Nous to (6x6x2) dające (72), a dalej (7×2) dające (14), skąd mamy iloczyn (x4). W Psyche występuje iloczyn (6×8) dający (48), skąd mamy (4×8) dające dalej (32) i w końcu (3×2) dające w wyniku (6). Podobnie (6) otrzymujemy z Soma (23). Mamy ciąg iloczynów NPS w postaci (x4, 6, 6) tożsamy z (664) energetycznie i widzimy, że demony typu (664) mogą działać swobodnie przez tę osobonazwę ale bardzo z ukrycia, starannie zamaskowane. Sumy NPS tak nie rozważamy, bo w każdej kolumnie musi być ta sama cyferka kontrolna na końcu, ale badanie iloczynowe daje ciekawe ciągi, które jako obraz cyfrowy pomagają obrazować ukryte za osobonazwą siły, energie, duchy czy po prostu intencje i ukryte cele! Badanie iloczynowe to ciągłe mnożenie składowych cyferek, aż do uzyskania pojedynczych cyfr w G-NPS. Tu iloczyn G=(x0) z (20) w tle. Pokazuje to możliwość unicestwienia Psychiki, ruiny psychicznej osobonazwy „Prałat” w jej ostatnim cyklu życiowej działalności!

    Suma samogłosek osobonazwy to A=(1) podwojone, czyli (2), co oznacza, że Psyche (68) (14) (5) jest piątką z cieniem Dwójki przykładowo, przyjmie każdą znajomość, żeby znaleźć w kimś słaby punkt i zmusić go do uległości. Wniosek z tego prosty, że nie należy się takiej osobie spowiadać nawet z drobnych uczynków, a co tam dopiero z grzechów! „Prałat” lubi poznawać życie w każdym jego aspekcie niejako z jednej a nie z drugiej strony, stąd będzie osobą, która przed Bogiem będzie miała naprawdę obfitą spowiedź, ze wszystkich swych uczynków. Suma spółgłosek to P=7, R=9, Ł=3, T=2, czyli razem (21) dające (3). Prałat to życiowe (23) z cieniem (3) lub Piątka z dominującym tłem (23) i cieniem (3) czyli osoba mocno manifestująca w tej całości aspekty (3) w życiu, wyglądzie i zachowaniu.

    Jeśli ktoś chce pojąć jaka jest różnica pomiędzy wibracją biegunową sił złego jaką jest LiczbaBestii (666), a różnymi „dziadkami” czy „babciami” diabła, musi sobie uświadomić klanowo-plemienną strukturę, gdzie istnieją byty młodsze i starsze, włącznie z arcystarymi postaciami, gdzie DiabełSzatan (666) jest wodzem, ale jego pradziad pełni funkcję „wielkiego szamana zła” w tej strukturze. Takie zobrazowanie rodzajów sił wibracyjnych powinno doskonale oddać panującą hierarchię ciemnej czy czarnej loży zła, jakie wytwarza się po cichu, poprzez zło przewodzące funkcje i role obsadzone przez żywych ludzi, którzy się z nimi identyfikują. Znalezienie bardzo dobroczynnej osobonazwy jest tak samo trudne jak znalezienie biegunowo, skrajnie złoczynnej, jednak ludzie powinni być uważni w kontaktach z tym, o czym wiadomo, że jest generalnie szkodliwe, w mniejszym lub większym stopniu, zależnym też od rodzaju wibracji imienia i nazwiska jakie jakiś konkretny Prałat nosi. Imię i nazwisko musiałoby być naprawdę superdobroczynne, żeby zgasić działanie fali osobonazwy „Prałat” i wygenerować jakąś w większości dobroczynną pozycję w tak określonej roli.

    Zmiana imienia, nazwiska, miejscowości, czyni człowieka kimś w jakimś stopniu innym, albowiem zmienia się generator fal skalarnych, zmienia się rdzenny identyfikator tożsamości. Człowiek odradza sie i przemienia poprzez zmianę imion, nazwisk i funkcji tytularnych mocno osadzonych w społecznej świadomości. Kiedy człowiek staje się osobonazwą taką jak „Prałat”, „Ksiądz”, „Pastor”, „Biskup” czy „Arcybiskup” albo „Kardynał”, rozpoczyna się nowy rozdział w jego życiu, rozpoczyna się nowe pole działania i kształtowania nowych cech osobowości oraz nowych nawyków funkcjonowania!

    Zbieg Nous (662) i Soma (23), a także iloczynu NPS w postaci (466) daje aż trzy jakościowo odmienne bramy dla działania niewidzialnych sił i energii zła przez osobonazwę „Prałat”. Tak to do Ciała Mistycznego jakim miał być Kościół niepostrzeżenie dostają się wysłannicy, lordowie Piekieł, którzy z ukrycia wypaczają religię, sieją błędne ideały, niszczą dobro i uwodzą ludzi zaślepionych rzekomą świętością Kościoła! Dodajmy, każdego kościoła, który posiada jakąś negatywnie obrazowaną, dobrze znaną funkcję tytularną, a to czy angielskie „Priester” lepiej wypada od polskiego „Ksiądz” czy też gorzej, determinuje już tylko jakość, czyli stopień zepsucia lokalnego Kościoła, który bodaj najgorzej się miewa w USA!

    Religijna organizacja powinna zacząć samonaprawę od stosowania mistycznych i psychologicznych reguł do samej siebie i swoich kapłanów-urzędników, wybierając dla nich jak najlepsze osobonazwy, znakowo-dźwiękowe, wedle reguł gematrii! Zbieg aż trzech bram dla wpływu i przenikania sił zła może dziwić i zastanawiać, tym bardziej, że nie jest to wcale częste zjawisko w gematrii! Jakaś niewidzialna potęga musiała się bardzo starać, aby akurat taka osobonazwa dla funkcji została wybrana i zakodowała się w lokalnej, językowej świadomości społecznej. To zrozumiałe, że nie jest to siła bezmyślna ani krótkowzroczna, tylko Bestia inteligentna i planująca w skali tysiącleci! W tym kontekście, potrójnej bramy dla Bestyjek ze sfer Mroku, fakt upadkowości jako cyklu życiowego jawi się jako narzędzie do tego, by tych na których się wpływa doprowadzić do upadku i obniżenia lotów, tak z poziomu (7) sugerującego anielską duchowość do poziomu (2), gdzie jest seksualizm par i ziemskie przypadłości zwierzęcego życia! Można się tylko zastanowić nad losem, przyszłą karmą czy przeznaczeniem takiej osobonazwy, która tak czyni innym, tak wpływa na innych, bo siłom opisanym przecież najbardziej chodzi o wpływ na innych i wywieranie wrażenia, o tak zwane zaślepienie mas w Kościele. Opisanie życia na Ziemi w wielu religiach jako walki i sił Ciemności przeciwko siłom Światła, jako walki Zła przeciwko Dobru jest niewątpliwie słuszne, a portret osobonazwy „Prałat” jest tylko drobnym przyczynkiem do tego, jak i gdzie ta walka się odbywa. Dla jasności dodajmy, że osobonazwy takie jak „Rabin” czy „Imam” także podlegają tym samym regułom psychoanalizy matematycznej, jeśli w takiej postaci urzędują w języku polskim, w polskojęzycznej strefie kulturowo-religijnej!

    Stosunkowo prosto jest dokonać sigilizacji osobonazwy schematem ANBO lub AZBY, aby zobaczyć inną alternatywną wersję postaci, która też skrywa informację o tym, czym jest osobonazwa „Prałat” dla sił, które poprzez tę formę działają. Transformacja metodą AN-BO zamieni osobonazwę „Prałat” w CENYNG z uwzględnieniem wymiany E na Ę, a N na Ń w swych możliwościach wymowy, jednak Nous (662) jak widzimy pozostanie, choć zniknie Soma (23) ulegając odwróceniu! Nie uzyskamy korzystnej zmiany, choć trochę lepszy obraz, który może pomijać jako pokazywanie się z lepszej strony czy wysokie mniemanie o osobie. Transformacja metodą AZ-BY przemienia osobonazwę „Prałat” w wibrację „KIZOZG” z obocznością O, Ó oraz Z, Ż, Ź dając parę wariantów wymowy gdzie KIZÓŹG chyba najlepiej brzmi w języku polskim. Nous (688) dające mistrzowskie (22) oraz G=(1696) także dające (22) pokazują ukrytą rolę osobonazwy Prałat, która jest mistrzem Kościoła w imieniu sił wobec których jest bezwolnym narzędziem. Używanie takiej jednak osobonazwy odwróciłoby role i emfazę sił, gdyż (688) to mistrzostwo nad ego i żądza, co mogłoby od ręki poprowadzić Kościół w dużo lepszym kierunku i nie dawałoby siłom Mroku zbytniej władzy nad osobonazwą typu „Prałat”. HalleluJah, zawsze i wszędzie i do przodu!

    Mag Athenor

  • Vishwananda – Portret Numerologiczny

    Vishwananda – Portret Numerologiczny

    Zapis imienia jest bardzo nietypowy, gdyż w transkrypcji Sanskrytu powinno być pisane imię jako Vishvananda lub całkiem naukowo Viśvânanda, podobnie i z imieniem Vishvam, które normalnie zapisuje się jako Vishvan [Viśvan]. Wskazuje to, że osoba, bardzo chce coś nam w swym imieniu od strony symbolicznej pokazać lub przekazać, coś ukrywa, albo specjalnie używa takiego oryginalnego zapisu dla podkreślenia jakiegoś aspektu swego istnienia. Można też z uwagi na lokalne zwyczaje Mauritius przyjąć za zwyczajową pisownię transkrypcyjną w nietypowy sposób. Wykonujemy zatem dla Vishwananda obraz osobonazwy wedle tabeli formularza NPS, aby zobaczyć co się skrywa pod osobą o tym imieniu zgodnie z odwiecznymi zasadami gematrii, czyli w swej istocie starożytnej psychologii matematycznej.

    N P S
    V 121 22 4
    I 108 9 9
    S 118 19 1
    H 107 8 8
    W 122 23 5
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    D 103 4 4
    A 100 1 1
    1205 116 44
    8 8 44

    Widzimy tutaj osobę o średnio upadkowym cyklu ewolucyjnym w życiu, która będzie z czasem dołować siebie jak i innych. Cykle życia opadają od V=(4) do A=(1), co pokazuje, że osoba schodzi w dół ku podstawie świadomości.

    Soma (44) pokazuje liczbę perfekcji i mistrzostwa, która jest liczbą specjalną w numerologii, ale tutaj odnosi się tylko do ciała i spraw cielesnych. Wibracja (44) jest głównie podwojona wibracją cyfry (4) i tak należy ją w psychologii matematycznej rozumieć.

    Psyche (116) dające wprost cyfrę (8) pokazuje na pragnienia i ideały dochodowo-biznesowe skryte w środku umysłu czy psychiki, w podświadomości.

    Nous (1205) także pokazuje wprost cyfrę (8) pogłębiając zasadniczy kierunek poszukiwań Psyche, czyli wszystko, co sprzyja dochodowi, prosperity i bogaceniu się.

    Można powiedzieć, że jest to wręcz wymarzona struktura sum NPS dla osoby w każdym biznesie. Cyfry które powtarzają się w osobonazwie, to (1), (5), (4) wedle częstości pojawiania, i trzeba powiedzieć, że będą się ich właściwości mocno przebijać w cyklu życia. Począwszy od cyferki (1), która daje silne zdolności do przywództwa i autorytaryzmu, podkreślania swej unikalności i jedyności. Wróży to dość oryginalna karierę biznesową, oryginalny sposób gromadzenia dochodu, często na czymś trywialnym, co inni po prostu nie wzięli pod uwagę, że na tym można by dobrze zarabiać! Osoba o tym imieniu sprawdza się dobrze jako wybitny biznesmen, ale także jako wybitny dyplomata, a w jego rękach łatwo gromadzi się moc i władza na planie materialnym. Oczywiście zachodzi pytanie, komu taka osoba służy i jakie niewidzialne siły za taką osobą stoją, na co mogą odpowiedzieć iloczyny sum końcowych w kolumnach NPS. Iloczyn Nous jest jak widać Zerem, bo tak czy owak (1x2x0x5) wychodzi Zero, z liczbą (10) niejako w przelocie iloczynów cząstkowych widoczną. Jest to zatem osoba, której Duch (Nous) jest bardzo łatwy do sterowania i manipulowania przez innych, jest to osoba wewnętrznie podatna na opętania lub bycie w roli narzędzia dla kogoś innego, kto jest silniejszy i potężniejszy.

    Iloczyn Psyche (1x1x6) wprost wychodzi cyfra (6), co podkreśla egoiczne, ksobne i egoistyczne cechy w emocjach i myśleniu, zapatrzenie w siebie i własną wyjątkowość. Iloczyn Soma (4×4) daje 16, a dalej (1×6) daje znowu (6), co pokazuje osobę o silnym egotyzmie także na planie życia fizycznego, tyle, że mocno wygładzoną zdolnościami dyplomatycznymi jakie niesie suma o wibracji (8).

    Niepokojącym jest obraz iloczynu NPS dający ukrytą wibrację (066), która jest tożsama z grupą liczbową rodziny [(660), (606), (066)], które obrazują istotę demoniczną, pierwotną ciemność czy praźródło mroku i są określane jako Pra…pradziadkowie (…babcie) Szatana-Diabła, czyli Bestii (666). Stąd można powiedzieć, że osoba jest doskonałym narzędziem takiej pramrocznej siły, narzędziem praźródła zła nastawionym na powodzenie w biznesie i dyplomacji, czy dyplomatycznie zjednującym ludzi dla jakiejś swojej ukrytej, acz mrocznej misji. W ezoterycznej gematrii z pomocą liczb z rodziny (660) w dowolnej ich permutacji obrazuje się najstarsze i najbardziej doświadczone w walce demony (asury, dżiny), które w najbardziej podstępny sposób potrafią oszukiwać, zwodzić i omamiać rodzaj ludzki. Zakamuflowanie tej strategicznej wibracji w iloczynie NPS pokazuje na bardzo silnie skrywane niegodziwe i szkodliwe cele, które osoba ma do przeprowadzenia, a które drzemią w niej lub dla spełnienia których jest idealnym narzędziem w rękach jakiejś większej złej mocy. zachodzi oczywiście pytanie, czy była taką z urodzenia, czy też nabyła te cechy z przyjęciem takiej formy swojego imienia Vishwananda, bardzo nietypowej, ale komunikatywnej jeśli chodzi o numerologię i łatwej do odczytania dla gematrów. Jeśli to cechy nabyte z tym imieniem, nie będą tak silne, niż gdyby były przyniesione z urodzenia.

    Badamy zatem imię urodzeniowe pod jakim osoba występuje od dzieciństwa, które ją ukształtowało.

    G N P S
    400 V 121 22 4
    9 I 108 9 9
    100 S 118 19 1
    8 H 107 8 8
    500 W 122 23 5
    1 A 100 1 1
    40 M 112 13 4
    1058 788 95 32
    5 5 5 5

    Soma (32) dająca (5) przy cyklu stagnacyjnym od V=(4) do M=(4) pokazuje osobonazwę, która generalnie uniemożliwia jakikolwiek postęp czy rozwój duchowy, a utrzymuje osobe dokładnie w tym samym stanie świadomości, co pokazuje z czasem duże dziecko i wielki infantylizm. Osoba może być jednak magnetyczna i pociągająca dla innych, zdolna do zauroczania innych swoją osobą. Jest to typ stagnacyjny, który nie odnosi pożytku z metafizyki ani duchowości, gdyż nie jest w stanie percepować ani rozumieć wyższych prawd duchowych, może nie być zdolnym do podjęcia treningu duchowego u żadnego mistrza. Psyche (95) jest poddana marzeniom o wyjątkowości doskonałości i ezoteryce czy sprawach duchowych, ale z wykorzystaniem dla celów samolubnych, dla zaspokojenia własnej próżności, bez zdolności do rozwoju duchowego. Jest tak z uwagi na wibrację Nous, która w sumie (788) daje końcową wibrację (23), czyli egoiczno-demoniczna w typie wibrację Piątki z urodzenia. Nous (23) zabarwia dążenia psychiczne i życiowe silnym egoizmem, samolubnością pozerstwem, a także zmysłowością, skłonnością do zadowalania własnych zmysłów i osobistych potrzeb. Osobnicy o Nous (23) łatwo ulegają opinii swoich bliskich i przyjaciół, a swoje plany lubią omawiać przy suto zastawionym stole, co dobrze wróży karierze biznesowej osobonazwy Vishwam. Biada jeśli ktoś urazi zewnętrzną świątynię czy popełni jakąś towarzyską gafę, wobec protokołu dyplomatycznego jakiego wokół siebie wymaga Vishwam. Osobonazwa Vishwam jest od dzieciństwa niewolnikiem własnych zmysłów, tego, co zadowala smak, wzrok i powonienie. Uwielbia dobry obiad i eleganckie przyjęcia, lubi duże imprezy z pompą odprawiane, dba o zewnętrzną formę i pozory. Trochę nutki pseudoezoterycznej czy niby duchowej daje fakt, że Nous (23) zbudowane jest z wibracji (788). W dziedzinie duchowej jest to wiecznie błądzący, niespokojny duch, który szybko przechodzi od jednych zainteresowań do drugich, co powoduje niezdolność do zgłębiania duchowych zagadnień. Mocna jest obojętność na cierpienia innych i głębokie dążenia biznesowe.

    Liczby poboczne w Nous osobonazwy Vishwam, to (788) dające odpowiednio (7+88), czyli (95) oraz (78+8), czyli (86), co pokazuje istnienie dobrego z urodzenia połączenia Nous z Psyche poprzez kanał wibracji (95), a także używanie kanału (86) do innych celów, jak komunikacja z demonem głównodowodzącym. Osoba jest z natury mocno świadoma tego, z czym się wewnętrznie łączy i jakim siłom służy, nie jest to ktoś nieświadomie opętany i w niewiedzy zwodzący innych. Podobne liczby poboczne w imieniu Vishwananda to (1+205) dające (206) oraz (120+5) dające (125), co pokazuje zmianę polegającą na kierowaniu Psychikonem przez siłę zewnętrzną podczas gdy z własnym Duchem osoba nie posiada żadnego wyraźnego kanału kontaktowego własną Dusza, gdy występuje pod tym imieniem. Takie osoby nazywa się „odciętymi” od własnej duszy, a także „pustymi” wewnętrznie, czyli doskonałymi narzędziami w rękach silniejszych opętujących mrocznych bytów, co zerowy iloczyn Nous akurat idealnie ułatwia.  Jest to niewątpliwie zabezpieczenie się przez ciemne siły władające osobonazwą Vishwan, przed ewentualną utratą swojego i tak dopracowanego nosiciela.

    Badanie iloczynowe może ukazać jakieś specjalne cele czy zadania dla których taka osobonazwa pojawia się na ziemi, stąd wyliczamy iloczyny w NPS i analizujemy wibrację iloczynów z pierwszych sum końcowych formularza NPS. Iloczyn Nous to (7x8x8) dające (448) i dalej (4x4x8) dające (128), z czego kolejny iloczyn (1x2x8) wynosi (16) by w końcu dać wibrację (6). Iloczyn Psyche to (9×5) dające (45), z czego mamy (4×5) dające (20) i dalej Zero. Iloczyn Soma to (3×2) wprost dające wibrację cyfry (6). I tak odsłaniamy NPS o iloczynie (606), równoważnym grupie [(660), (606) i (066)], którą omówiliśmy wcześniej, a to oznacza, że demoniczne, skrywane głęboko cele pochodzą z urodzenia się tej osoby, a zatem są szczególnie mocne i głęboko ukonstytuowane, niejako wrodzone.

    Data urodzenia to 13 czerwca 1978 rok, czyli generalnie liczba (35) dająca (8), co pokazuje podobnie jak w imieniu Vishwananda zorientowanie na biznes i dyplomację oraz sukcesy w tej dziedzinie. Jeśli taką osobę widzimy w branży religijno-duchowej, to niewątpliwie zechce wykorzystać naiwnych wiernych i dobrze na tym interesie zarobić, nawet jak z początku musi zainwestować na konto spodziewanych zysków! Między 1-27 rokiem życia rządzi cyferka miesiąca urodzenia (6), co bardzo wspomaga umocnienie iloczynowych wibracji (606) oraz (066) w Nous, czyli zbudowanie mrocznego demonicznego ducha o przyjemnej twarzy na użytek przyszłej działalności. Wibracja (13) dająca (4), czyli liczba dnia urodzenia kieruje życiem w latach 28-54, co daje mniejszy biznes, ale zawsze dochodowy. Liczba roku 1978, czyli (25) dające (7) rządzi ostatnią fazą życia, latami 55-81, pozwalając najwięcej zyskać i zarobić na biznesie z podtekstem czy z podkładem okultystyczno-religijnym. Iloczyn z sumy cyfr daty urodzenia (35) to (3×5) dające (15), a zatem kolejny parametr jaki demaskuje faktyczny charakter osobonazwy Vishwananda czy Vishwam tym razem z daty urodzenia, bo (15) to liczba tak zwanej „Małej Czarnej Loży” w mistycznej numerologii. Tutaj może to pokazywać jakiej natury osoby będzie w swoim życiu Vishwananda przyciągał do współpracy i zwodzenia.

    Wibracje iloczynowe (066) i (606) obu imion bardzo się wzmacniają i jednoznacznie charakteryzują ducha, który skryty jest w ciele i umyśle tej inkarnacji. Jest to duch demoniczny i subtelnie zwodzicielski, który przychodzi dla przewrotnych, egotycznych celów, duch zaspakajający swe samolubne żądze, oddany siłom mroku, które są znacznie potężniejsze, inaczej mówiąc posłuszny sługa Czarnej Loży czy jak kto woli Szatana. Jego powoływanie się na to jakoby był Yoganandą w poprzednim wcieleniu czy uczniem Babaji od Krija Jogi jest niewątpliwie czczym wymysłem, mającym w rzeczywistości odciągać ludzi praktykujących Krija Jogę od mistrzów takich jak Yogananda czy Mahavatar Babaji i przekierowywać ku siłom mrocznym i zwodniczym, które są czczone i adorowane pod postacią Vishwananda w młodości zwanego Vishwam. Nie dziwi zatem kompletny brak znajomości Krija Jogi u osoby, która powołuje się na mistrza Yogananda w rzeczywistości tylko po to, aby wykradać uczniów z dobrych i pożytecznych szkół duchowych. Uczciwa inkarnacja, jak to jest od tysiącleci praktykowane, zgłosiłaby się po naukę i przypomnienie wszystkiego w linii przekazu, której kiedyś nauczała, a duch mroczny, ciemny i zły pragnie jedynie Bhakti, adoracji jego osoby, celem doprowadzenia faktycznych uczniów Mahavatar Babaji i Yogananda do pomylenia drogi i pobłądzenia i celem ich przejęcia i doprowadzenia do przepaści z której nie ma już powrotu a jedynie zguba dla duszy. Przychodzenie takich oszustów zarabiających dobrze na pseudoduchowości przepowiada nawet jedna z dobrze znanych świętych ksiąg Indii jaką jest Śivapurana. Takie osoby czasem udają się do mistrzów duchowych takich jak Sai Baba, ale tylko po to, aby podglądać, a następnie sprytnie i zwodzicielsko imitować, udawać takiego mistrza duchowego dla wiadomych celów. Niewątpliwie, osoby duchowo wrażliwe i rzeczywiście jasnowidzące, które czują wstręt i obrzydzenie na widok osoby Vishwananda czy też mają doświadczenia „diabelskich kopyt” wewnątrz stóp osoby Vishwam mają rację. Nie wszytko bowiem co ładnie opakowane jest cukierkiem, nie wszystko co sie świeci jest złotem na tym świecie! Najlepiej jak wiadomo sprzedaje się tandeta w ładnym opakowaniu!

    Mag Athenor

  • KSIĄDZ – Otwarta Brama Piekieł!

    KSIĄDZ – Otwarta Brama Piekieł!

    Tytuły funkcji religijnych w szczególny sposób stają się energetyczną wibracją nie tylko kreującą osobę ale i jej wpływ na otoczenie i społeczność. W różnych językach używane są różne tytularne pojęcia o funkcji niższych i wyższych duchownych, a dla języka polskiego specyficzne kluczowe słowa to „KSIĄDZ”, „BISKUP” i „PRAŁAT” bodaj najczęściej używane i najgłębiej wbite w świadomość ludzi. Częstokroć osoby w społeczności bardziej znają pasterza dusz pod imieniem zastępczym „KSIĄDZ”, niźli pod jego własnymi, oryginalnymi personaliami. Taka identyfikacja, a także ocena otoczenia powoduje trwałe zmiany w charakterze i funkcjonowaniu. Można powiedzieć, że jest to pewna maska dla wykonywanego zawodu mająca silny wpływ, prestiż i władzę. Numerologia pomaga odsłaniać charakterystyczne cechy imion, nazwisk, miejscowości oraz tytularnych desygnatów rządców dusz jakimi są kapłani. Oczywiście lokalny kapłan swą wibracją nadaje charakter całej społeczności, stąd trzeba dobrze analizować tak co dobrego jak i co złego może mieć persona taka jak „KSIĄDZ” czy „BISKUP” w swoim wpływie. Policzmy zatem, bo kto ma mądrość, ten liczbę Imienia przeliczy, policzmy jaką wibrację i wpływ rozsiewa wokół siebie „KSIĄDZ”, jeśli idzie siać!

    G N P S
    20 K 110 11 2
    100 S 118 19 1
    9 I 108 9 9
    1 A 100 1 1
    4 D 103 4 4
    800 Z 125 26 8
    934 664 70 25
    16 16
    7 7 7 7

    Cykl życiowy jest mocno wzrostowy od początkowego K=(2) do końcowego Z=(8) w cyklu Soma (Życie, Ciało). Gwarantuje to silny wzrost działalności szczególnie w kierunku dochodowo-biznesowym! Działalność budowniczego czy biznesmena osobonazwa „Ksiądz” na pewno dobrze i wzrostowo spełni!

    Soma (7) pokazuje, że jest to osoba której łatwo mówić o sprawach mistyczno-duchowych czy religijnych, a nawet łatwo studiować religijne i ezoteryczne przedmioty. Jednak Psyche (70) pokazuje, że uczuciowe życie wewnętrzne szybko się wypala i łatwo „Ksiądz” popada w jałową, psychiczną pustkę, bezwiarę, wypalenie. Takiej osobie trudno stwarzać długotrwałe związki uczuciowe jak i trudno trwać w żarliwym zaangażowaniu. Za to łatwo może zarabiać i żerować na cudzych zainteresowaniach i potrzebach natury mistyczno-religijnej. Jeśli utrzyma wielkoduszność i uprzejmość w tej personifikacji jako pozytywny aspekt Siódemki, to i tak będzie wielki sukces. Najgorsze jednak jest Nous=(664) bo jest to liczba w numerologii nazywana „Liczbą Dziadkiem/Babcią Diabła”, gdyż należy do rodziny wibracji blisko związanych z diabelskim (666)!

    Dziadek/Babcia Diabła to w symbolice gematrycznej osoby, które występując jako Siódemki negatywne w rozliczeniu końcowym doprowadzają innych do pomieszania i pobłądzenia w dziedzinie okultystycznej, mistycznej czy religijnej. Nous (664) jest to tak zwana liczba „wiecznego błądzenia” w sprawach wiary, ducha i BOGA!

    Uczciwie trzeba sobie powiedzieć, że osobonazwa „Ksiądz” jest właśnie tą, z którą spraw duchowych nie należy konsultować, a to z uwagi na to, że wprowadzi człowieka w błąd, a z błądzących kapłanów o wibracji „Ksiądz” będzie i wiecznie błądzący Kościół. Wielu problemów, z kapłanami można by prosto uniknąć, gdyby wybrać jakąś inną, lepszą nazwę dla tej istotnej funkcji jaką „Ksiądz” sprawuje! Nous (664) z uwagi na swą kiepską jakość wibracyjną determinuje pozostałe składniki G-NPS tak, że biznes i budowanie jakie robi „Ksiądz” mogą być w sumie brudnymi przekrętami czy oszukiwaniem wiernych. Rady parafialne powinny „Dziadka Diabła” dobrze pilnować i rozliczać, aby nie uległ swemu wewnętrznemu pokuszeniu wpisanemu w urząd. Psychologia matematyczna, jaką jest Gematria, Numerologia Głęboka bardzo wyraziście obrazuje portrety psychologiczne osobonazwy, acz ktoś musi mieć dobre imiona i nazwiska własne oraz słabą identyfikację z imieniem, tytułem „Ksiądz”, żeby zbyt mocno nie ulegać tej diabolicznej energii Nous związanej z Czarną Lożą Diabła.

    Gematrikon G=(934) pokazuje osobę u początku mającą silną energię doskonałości, osobę będącą zbiornikiem sił duchowych oraz wysokiego poziomu duchowego, co może przyciągać dużo osób, ale będzie to tylko początkowe dobre wrażenie lub inicjalny aspekt początkowo dobrej działalności. Ten poziom można utrzymać tylko przez głębokie studia mistyczno-duchowe i okultystyczne, ale nie jest to normalnie zwykłą praktyką, stąd będzie się utrzymywać tylko u nielicznych. Niestety zasilanie NPS z pomocą tej energii jest słabe, stąd wędruje tylko na niektóre, czwórkowe aspekty demonicznego Nous i na ogólne cele życiowe oraz psychiczne Soma ostatecznie pokazującego wartość Siódemki negatywnej. Po pewnym okazaniu siły ducha energia pracuje nad rozbudzaniem celów samolubnych i osobistych, co ma wyraz w tak zwanym podwójnym życiu osobistym osobonazwy „Ksiądz”. Iloczyn Gematrikonu 9x3x4 daje (108), a iloczyn Nous 6x6x4 daje (144), co pokazuje zdolność do uchodzenia za osobę wyjątkowej rangi i doskonałości w dziedzinie religijnej, jednak z jednej strony jest to samo w sobie puste, bo dalszy iloczyn Gematrikonu ostatecznie jest Zerem, a końcowa postać iloczynu z Nous to 1x4x4 dające (16) i w końcu Szóstkę. Daje to duchowość pustą wewnętrznie i egoistyczną, którą można by przezwyciężyć tylko silną pracą bezegoistyczną z poświęceniem dla dobra innych. „Ksiądz” z tego, co widać dobrze się zapowiada, ale potem nie wytrzymuje presji i pokusy swego Dziadka Diabła, łatwo schodzi na złą drogę, łatwo ulega wypaleniu, wypaczeniu bądź załamaniu jeśli o duchowe sprawy idzie. I co gorsza, jest to osobonazwa, która ma dużą siłę nie tylko do pomylenia siebie, ale także do pomylenia innych, czyli wiernych, a co za tym idzie do pokazywania się od lepszej strony dla wiernych, a faktycznie sprawowania zupełnie innej działalności niż deklarowana w żywiołowy sposób. Iloczyny Nous (144) i G=(108) w swych przejściach dają fazy natchnień i uniesień maskujące faktyczne cele Nous=(664). A to liczba Nous, Ducha nadaje główny ton i cały kierunek rozeznania charakteru osobonazwy, o tym trzeba ciągle pamiętać!

    Soma (7) z tłem (25) pokazuje na silne tendencje do życia i spełnienia się w związkach intymnych, co sugeruje, że osobonazwa „Ksiądz” z góry słabo do życia celibatowego się nadaje i będzie szukać spełnienia po cichu, za plecami przełożonych, z uwagi na Psyche (70) w związkach krótkotrwałych. Stałość uczuć jest bowiem zbyt trudna dla osobonazwy „Ksiądz”.

    Nous, Duch o wibracji (664) to taki „diabeł mistyczny”, w istocie wylęgarnia poplątania z pomieszaniem przyprawiona autorytetem zewnętrznym w sprawach wiary, podczas gdy dążenie wewnętrzne raczej mocno od Boga odwodzi i ku Ciemności prowadzi! Jeśli młody człowiek staje się osobonazwą „Ksiądz”, to nawet jak miał dobre skłonności religijne, był mistyczny i pobożny, to szybko może zostać opętany przez Złego Ducha o wibracji (664) i sterowany z Ciemnej Doliny Mroku i Otchłani. Nie wszyscy znoszą tą zmianę kierunku, wiele wrażliwych religijnie młodych chłopców zupełnie słusznie rezygnuje z tego kierunku stawania się w procesie teologicznej edukacji. Młody „Ksiądz” jest już „Dziadkiem Diabła”, sieje wibrację (664), a ludzie, którzy myślą o nim per „Ksiądz” wchłaniają wibrację Złego Ducha (664), łącząc się z Mroczną Doliną Piekieł. Funkcjonalna osobonazwa „Ksiądz” jest tu zatem BRAMĄ PIEKIEŁ, przez którą ZŁO wchodzi do Kościoła energetycznie, niczym wirus czy haker przez niestrzeżony, otwarty port do komputera. Stopniowo umysł młodego kapłana pobłądzi i zamroczy się przyjmując wibrację negatywnej Siódemki, która jest nie tyle duchowo-mistyczna ile wrogo nastrojona i szydercza do wszelkiej pobożności, ezoteryki, duchowości czy mistyki. Wibracja „Ksiądz” nie ma Triady liczb nadnaturalnych, nie będzie więc jakąś ponadnaturalną siłą zła, ale raczej materialnym i psychicznym narzędziem do zwalczania tego co jest z BOGA na tej Ziemi. Jeśli „Ksiądz” coś zwalcza, to trzeba rozważyć, jakież to Dzieło Boże zwalcza „Ksiądz” i jaki ma w tym interes. Obraz ten nie jest przychylny, ale matematyczny portret psychologiczny nie pozwala na żadne nadinterpretacje, pozostają suche fakty ze zbioru reguł matematycznej psychologii. I dobra rada taka, żeby Kościół wyglądał inaczej, potrzeba mu nowego, innego jakościowo nazewnictwa funkcji. Kolorem Siódemki jest FIOLET, zaś „Ksiądz” nosi odzież w kolorze czerni, jako barwę Mistrzów Czarnej Loży, pewnie na dowód tego, czym jest!

    Kolor czarny od zawsze jest w ujęciu wszelkiej mistyki i duchowości kolorem symbolizującym ciemne i mroczne siły, zło, piekło, a także diabła, nawet w symbolice katolickiej. Tym bardziej zabawne jest używanie jako odzienia czarnej szaty i wmawiania ludziom, że „Ksiądz” to coś dobrego, choć zgodnie z odwiecznym prawem liczb tak generalnie nie ma prawa być! Ksiądz może być czymś lepszym, jeśli nie identyfikuje się z tą funkcją, a ludzie określają go innymi, lepszymi jakościowo desygnatami. Może być nazywany innymi określeniami o lepszej wibracji i właściwie społeczność parafialna powinna o to zadbać, żeby sobie wykreować duchownego na miarę swych potrzeb, a nie dać się wpuścić w wibrację „Ksiądz” i przez tę energię, dość paskudną, nie dać się zmoderować! Noszenie odzieży w pięknych barwach fioletu niewątpliwie tonizuje obraz mroku jaki daje odzież czarna, która odzwierciedla mroczną jakość Nous = (664) czyli negatywnej Siódemki. Człowiek jest tym, czym jest jego Imię – powiada prawo gematrii, a dokładniej człowiek jest tym czym są jego imiona, nazwiska i przezwiska. Dlatego używając zdrobnień czy przezwisk należy się dobrze zastanowić czym drugiego człowieka chcemy uczynić.

    Słowo „Ksiądz” w swej istocie jako pewna forma słowna nie jest niczym złym, jednak jest przewodnikiem dla określonej energii, siły, fali czy wibracji ze światów niewidzialnych i istoty tej jakości działają przez formę – bramę czyniąc osobę o tej osobonazwie i jej otoczenie swoim matecznikiem, egocentrum! Trzeba to uznać, że nieszczęśliwy zbieg okoliczności, że do kapłanów używa się pojęcia „Ksiądz” i o ile to możliwe jak najszybciej zamknąć tę swoiście polską bramę dla rozprzestrzeniania się zła i złych wibracji w Kościele. Zamknięcie bramy dla zła to wyrugowanie pojęcia „Ksiądz”, zaprzestanie jego używania, a znalezienie jakiegoś innego, które bardziej odpowiadałoby funkcji duchowej i kapłańskiej.

    W pełni demonicznie rozwinięta negatywna Siódemka osobonazwy „Ksiądz” obejmuje niezdolność do wyrażania własnych uczuć i przeżyć, szczególnie tych subtelnych, co uniemożliwia dzielenie się doświadczeniem duchowym i uniemożliwia tym samym spełnianie roli kierownika duchowego! Brak zrozumienia samego siebie uniemożliwia duchowy rozwój, a brak zrozumienia przez innych rodzi konflikty z otoczeniem, schizmy i podziały albo urzędową pustotę i zniewalanie wiernych! Unikanie wszelkiego wysiłku i czynu może się ujawnić jak marzycielstwo, fantazjowanie, łudzenie połączone z niesłownością, niedotrzymaniem zobowiązań, niewywiązywaniem się z obietnic. Daje to ostatecznie brak honoru i odpowiedzialności znany z typowo negatywnej postaci pełniących w Polsce rolę „Ksiądz”

    Jeśli w jakiejś parafii trafił się „Ksiądz” ironiczny, olewający i obojętny wobec wiernych i ich problemów, butny, ateistycznie bezbożny w wielu grzechach, szydzący z potrzeb duchowych i modlitewnych, zmieniający szybko zainteresowania w tym samochody i dziewczyny, zimny i obojętny uczuciowo, bezduszny, pazerny na forsę, leniwy, to obraz Nous = (664) w negatywnej Siódemce pełny! To jest „Ksiądz” całą gębą, w pełni realizujący wibrację Słowa „Ksiądz”, prawdziwy Dziadek Diabła. Nie wszyscy na szczęście mają aż tak źle, ale kawałków z tej patologii nie brakuje na parafiach i trzeba dobrze pojąć jak rozpocząć wysiłek ku jej wyeliminowaniu. W religii zepsucie jest bowiem najmniej potrzebne! Nous (664) jest też apodyktycznie nadęte, nie znosi dyskusji czy sprzeciwu, nie chce rady ani konsultacji w żadnej sprawie. Skąpstwo i ślepy upór to już drobne przywary do całości.

    Jeśli ktoś chciał wiedzieć w jaki sposób Diabeł może wejść do Świętego Kościoła, to ma w tym eseju kawałek dobrej podpowiedzi od strony religijno-okultystycznej, mało znanej, często ignorowanej, ale bardzo ważnej i wykładanej z matematyczną precyzją portretowania osobonazwy, która może być zrobiona jeszcze bardziej szczegółowo w wielu aspektach. To jest szkic do zapoznania z tematem, dlatego wiele drobnych reguł gematrycznych nie wspominamy, choćby dlatego, żeby do końca nie załamywać wielbicieli słowa „Ksiądz”. Przykładowo, takie liczby poboczne z (664) dające (6+64) i (66+4) w obu wypadkach (70) równe Psyche, pokazują, że osobonazwa „Ksiądz” nie jest generalnie w stanie odróżnić Psychiki od Ducha (Nous) i przeżycia psychiczne bierze za duchowe oraz odwrotnie, nie mogąc nawet rozeznać istnienia Ducha, a co dopiero odróżnić Ducha dobrego od złego. Taka jakość osoby nijak nikogo nie wprowadzi w świat Ducha Świętego chociaż potrafi o tym ładnie gadać. Nie jest jednak zdolna doświadczać. To taki drobny przykład metod psychoanalizy matematycznej, a jest ich dużo więcej. Zachęcam do szukania lepszych określeń i ich rozpowszechniania, tak, aby bramę złego ducha ostatecznie zamknąć. Oczywiście do funkcji „Ksiądz” lgną osobnicy, którzy mają w swych imionach i nazwiskach często coś z tych wibracji i ich pożądają, co czyni środowisko do występowania i napędzania zjawiska. I to tyle Słowa Bożego na każdą Niedzielę!

    Mag Athenor

  • Abram Tadeusz Mynarski – Analiza Złośliwej Bestii

    Abram Tadeusz Mynarski – Analiza Złośliwej Bestii

    Numerolog-Gematra, gdy spotyka ludzi, bada ich imiona i nazwiska, bada ich osobonazwy z matematyczną precyzją obrazując osobowość, a nawet stan i jakość ducha zasiedlającego ciało. Gematria to nauka znana i używana już w czasach Pitagorasa. Warto, aby nie uległa ona trywializacji przez domorosłych „numerologów”, którzy nie umieją nawet samego NPS analizować i portretów gematrycznych budować. Gematria to znana od starożytności psychologia matematyczna pozwalająca ustalać, kto jest kto i jakie skłonności zdolny jest przejawiać.

    Osobonazwa „ABRAM” pochodzi z zasobu imion Izraela, a jak wiadomo, jednemu Abramowi Bóg imię zmienił na Abraham, tak aby uwolnić człowieka od jego demonicznego dziedzictwa i do proroków przyłączyć. Zobaczmy, jakie jakości niesie ABRAM jako imię w kulturze wibracji opartych na literach łacińskich. Rozważmy sobie całe G-NPS osobonazwy „ABRAM”.

    G N P S
    1 A 100 1 1
    2 B 101 2 2
    90 R 117 18 9
    1 A 100 1 1
    40 M 112 13 4
    134 530 35 17
    8 8 8 8

    Cykl rozwojowy jest średniowzrostowy od 1=>4, czyli osoba o tym imieniu będzie raczej wzrastać w swoich skłonnościach i tendencjach, a to czym jest z czasem będzie umacniane i zwiększane.

    Soma S=(17) pokazuje na „dzień dobry” osobnika o naturze demonicznej, czartowskiej czy satanicznej w swej powierzchowności, zwyczajach, nałogach i zachowaniach.

    Pozostałe składniki G-NPS mają prostą wartość cyfry (8), zatem pokazują umysłowość i emocjonalizm osoby realizującej się w światowej pogoni za zyskiem i dochodem, zawsze w poszukiwaniu dodatkowej kasy.

    Rozpatrujemy tutaj osobnika o osobonazwie „ABRAM”, zatem twór chwilowo abstrakcyjny, ddzielony od innych przesłanek, jak nazwisko i inne imiona czy data urodzenia. Jednak każdy składnik wnosi do całości to, czym w swej istocie jest , a sumy i iloczyny zbiorów podkreślają dopiero całokształat gematryzowanej obrazowo postaci.

    „ABRAM” to osoba rozpoczynająca swój rozwój od najniższego poziomu, ale kończąca, co najwyżej, w sferze wibracji Czwórki, co wspomaga wibrację Osiem z sum końcowych G-NPS, ale w zewnętrznie, światowo negatywnej konotacji ujętej jako Soma=(17).

    ABRAM to jest ktoś, kto zewnętrznie przynależy do tak zwanej „Czarnej Loży Diabła” tylko ciałem i sposobem życia, zatem ktoś, kto w jakichś okolicznościach zdecydował się służyć siłom zła, całkiem możliwe, że dla wygody lub dla zysku, albo dla uniknięcia odpowiedzialności karnej. Powody mogą być prozaiczne, bo tendencja do podążania za siłami zła jest u S=(17) bardzo silna. Jest to wibracja Judasza, który sprzeda Jezusa za 30 srebrników, pomimo tego, że potem gorzko zapłacze i będzie mu wstyd.

    NOUS, wibracja Ducha to N=(530) dające wprost (8), a (530) jest odwrotnością do Psyche o wibracji P=(35) dając wzajemne tarcie, zwalczanie Ducha przez Psychikę, czyli splot sprzeczności wewnętrznej o silnym charakterze. Jest to umysł walczący z Duchem. Można powiedzieć, że ABRAM to ktoś, czyje emocje i myśli zagłuszają Głos Ducha, ignorują Głos Boży, sprzeciwiają się Bogu. Wszystko, co robi osobnik o imieniu ABRAM, jest z gruntu bezbożne, antyduchowe i antyreligijne. ABRAM może przynależeć do religii upadłej i zepsutej, ale do awangardy duchowej czy ezoteryki nie da już rady, bo cały jego umysł będzie zwalczał to, co jest od BOGA.

    Nous o wibracji (530) mając Zero jako ostatnią cyfrę jest Duchem bardzo łatwym do opętania i manipulowania, zatem łatwo ulegnie złudnej demagogii upadłej religii, fałszywej, w czym soma (17) pomaga. Takie typy bywają posłusznymi sługami inkwizycji, niewolnikami sił zła. ABRAM to ktoś, kto potrafi oddawać się niegodziwości myśląc, że robi coś dobrego czy pożytecznego. W końcu , u kresu życia budzi się z ręką w nocniku czy raczej zanurzony po uszy w szambie i dziwi się, jak to się mogło stać, że jest duchowym zerem, samym dnem.

    Dla celów ezoteryczno-duchowych należy takie imię zmienić lub tak zmodyfikować, aby zniknęły te trefne i szkodliwe wartości, ale nowe imię trzeba wprowadzić w życie, posługiwać się nim, aby nie być rodzajem małego czorcika w służbie większej siły zła. Z takim imieniem osoba nie będzie się duchowo rozwijać i nie będzie w stanie wejść na Duchową Drogę, raczej może zostać zbójem, dewiantem, przestępcą, albo inkwizytorem, drobnym oszustem czy żołnierzem-ludobójcą mordującym Afgańczyków „przez pomyłkę”.

    G-NPS imienia ABRAM dla prostych numerologów jest po prostu Ósemką, ale oczywiście każdy pitagorejski numerariusz wie, że Ósemką Negatywną, bo uzyskaną w Soma z liczby (17), co daje jasny obraz zespołu cech.

    Ósemka negatywna, ujemna to obraz osobnika bezlitosnego i niezdolnego do współczucia, obraz lichwiarza i wyzyskiwacza, egoisty i samoluba. Negatywna wibracja (8) to osobnik sprowadzający ruinę tak na innych, jak i w ostateczności na samego siebie. ABRAM jest obojętny na cierpienie czy problemy innych ludzi, obojętny na cierpienie zwierząt. Daje to portret psychologiczny sadysty bez skrupułów, sadysty zdolnego do każdej zbrodni z powodu braku ludzkich uczuć i nawet resztek sumienia. Typ idealny na zawodowego zabójcę, bo nawet po latach Głos Boży nie poruszy jego złego sumienia. Typ niebezpieczny, bo może zabić dla zysku, a potem sprzątnąć zleceniodawcę, aby nie zostawić śladu zbrodni.

    W najlepszym układzie „ABRAM” to typ „nieudanego człowieka”, któremu się stale grunt spod stóp usuwa; typ, którego „prześladują” niepowodzenia za to, że z powodu egoistycznego samolubstwa nie chce nauczyć się altruistycznie pracować dla dobra innych, tak jak normalna, dodatnia biznesowa Ósemka ma w zwyczaju czynić. Negatywna Ósemka to taki typ złego biznesmena, który aby zarobić, oszukuje i kradnie, bo mu sie wydaje, że nie ma innych możliwości. Takie typy, jeśli się już kręcą koło ruchów duchowych czy szkół ezoterycznych to jedynie po to, żeby węszyć, jak tu „zrobić wałek”. ABRAM może gdzieś zostać skarbnikiem, ale wtedy w ekologicznym stowarzyszeniu czy w charytatywnej fundacji będzie wielkie manko, a ABRAM będzie mieć z tego „wałka” nowy dom lub samochód. Taki to jest duch Abrama.

    ABRAM potrafi czynić wręcz nadludzkie wysiłki, aby zniszczyć coś dobrego. ABRAM potrafi wielce się zasłużyć pod sztanderem sił zła. ABRAM potrafi nieomal cud uczynić, aby kogoś dobrego pogrążać, komuś lub czemuś dobremu ZASZKODZIĆ.


    TADEUSZ to także osobonazwa o egotycznie-demonicznej konotacji, której warto się przyjrzeć naukowo, z punktu widzenia gematrii, chociaż jeszcze gorszym jest samo zdrobnienie tegoż imienia w postaci TADZIO, które z racji częstego używania pogarsza oblicze imienia.

    G N P S
    200 T 119 20 2
    1 A 100 1 1
    4 D 103 4 4
    5 E 104 5 5
    300 U 120 21 3
    100 S 118 19 1
    800 Z 125 26 8
    1410 789 96 24
    24 15
    6 6 6 6

    Cykl rozwojowy emienia Tadeusz jest wysokowzrostowy od 2=>8, co oznacza, że portret cech osoby jest silny w każdym aspekcie. Tadeusz wszystko co robi, będzie sprowadzał do aspektu zyskowności. Zatem nawet związek miłosny musi mu się opłacać, bo po cóż się z kimś kochać, jeśli nie ma w tym korzyści; jeśli korzyści by co najmniej nie przeważały. Kobiety Tadeusza muszą się opłacać, muszą być dlań użyteczne i wykorzystywalne…

    Psyche osobonazwy TADEUSZ ma wibrację P=(15), co daje silny aspekt egodemoniczny, obrazując psychikę, emocje i umysł wokół negatywnego, ujemnego bieguna aktywności.

    TADEUSZ to magiczna liczba Sześć, czyli numerologiczna Szóstka, ale z ujemnie interpretowaną Psyche. Szóstka, której zewnętrznie bywa, że nie da się nic zarzucić. Szóstka to typowy „stróż domowego ogniska”, ale z ujemnością w Psyche może być apodyktycznym domowym tyranem, który żony i dzieci nie wypuszcza z domu, nieustannie pilnuje, aż będzie to dla bliskich uciążliwe. W aspekcie ujemnym TADEUSZ nie liczy się ze zdaniem innych, co w praktyce oznacza, że narzuca swą wolę i nie obchodzą go uczucia czy potrzeby żony oraz dzieci. Musi być tak, jak on chce, a jak nie, to okrutnie zagra na uczuciach bliskich mu osób.

    Szóstki są magiczne i często uwodzą lub tyranizują na magię i urok osobisty. Tadeusz to osobnik, który chętnie nauczy się prostych sztuczek na użytek poprawy swojego „public relation”, imagu, obrazu w kontaktach publicznych, jednak w stosunku do bliskich zawsze będzie manipulował na emocjach, bo to jego piętnastkowa Psyche tak działa, że inaczej nie potrafi. Tadeusz jako numerologiczna Szóstka potrafi zająć się ezoteryką czy magią, ale ostatecznie zwycięży jego egodemoniczny charakterek, bo jest w cyklu wzrostowym ku wszystkim swoim cechom jako Tadzio.

    Tadeusz, kiedy spotyka coś nowego jest rozdwojony, chwiejny i bardzo nieufny, wręcz sceptyczny, tyle, że nie pokazuje tego na twarzy, a trzyma głęboko w Psychice. Trzeba bardzo uważać na osobonazwy o imieniu TADEUSZ, jeśli takie wchodzą do grup ezoterycznych, magicznych, duchowych czy religijnych. Nous o wibracji (789) daje z pierwszego kontaktu Ducha niby miłującego ezoteryczne dziedziny, ale środkowa Ósemka pokazuje, że bardziej to wynika z celów komercyjnych niż ideałów.

    Szóstka osobonazwy TADEUSZ  pokazuje wierność i oddanie rodzienie oraz przyjaciołom. Warto poznać rodzinę i przyjaciół imienia TADEUSZ, aby za wczasu wiedzieć czemu i komu będzie on wierny i oddany. Bo jeśli jest esbekiem albo gangsterem, to zawsze  można stracić wiele, nawet życie. W aspekcie ujemnym Psyche TADEUSZA  cechuje zaślepienie i upartość, a nowa żona może przeszkadzać Rodzinie….

    Zasilanie energetyczne osobonazwy TADEUSZ to G=1410, co pokazuje wspieranie i odżywianie tendencji odpowiednich dla wibracji (1) oraz (4), a także nihilistycznie zerujących (0), czyli kończących.

    Egotyp wibracji (15) z tłem (96) to osobnik o tendencjach do arogancji, impertynencji i zadowalania swych zachcianek, tak samo silnych jak i tendencje do intryganctwa, motania intryg, łapania sobie ofiar w pułapkę na zasadzie motania wokół upatrzonych celów pajęczej, misternej sieci ledwie zauważalnych, ale i brutalnych intryg. Intrygant, którego bronią jest psychomanipulacja, psychiczna presja, to właśnie cały TADEUSZ jako egotyczny psychik zdominowany przez brutalne żądze, wśród których bywa często seksualny sadyzm i inne seksualne anormalności.

    TADEUSZ, chociaż wierny rodzinie i przyjaciołom, potrafi dla korzyści zniszczyć czyjąś rodzinę czy przyjaźń, ot tak z chęci do pokazania do czego jest zdolny, albo w pogoni za zdobyczą, jeśli coś na zdobycz mu się spodoba, aby zadowolić swe zachcianki.

    TADEUSZ jako Psyche to jednak zwykle miernota umysłowa o dużej słabości umysłowej, człek leniwy lub otępiały umysłowo, a także ograniczony w myślach, słownictwie i poczynaniach. Jeśli go rozszyfrować w danym wypadku, to już niczym nowym nie zaskoczy, bo ma ograniczoną kreatywność i używa tylko tych ścieżek intryganctwa czy knucia, jakie są mu już znane. Odgrywa scenariusz, ale nie umie napisać nowego rozdziału z odmienną fabułą. Zatem dla tych, co go znają na wylot jest przewidywalny, a zasób zachowań jest ograniczony, czyli w sumie ubogi. Jako Szóstka lubi pochwały i pochlebstwa, bez których w zasadzie żyć nie może w żadnym kręgu towarzyskim. Tadeusz wręcz domaga się, aby go chwalono, choć sam jest impertynentem w stosunku do innych. Absorbuje innych swoimi troskami i zmarwieniami w sposób wręcz uciążliwy i nie bacząc na koszta, jakie ponoszą inni. Lubi pasożytować, prowadzić pasożytniczy tryb życia na cudzy koszt.

    Psychik TADEUSZ z tłem (96) w Psychikonie łatwo może stać sie posłusznym sługą używanym dla celów jednostek silniejszych, czyli np. agentem bezpieki, lokalnym donosicielem, wykonawcą wyroków i poleceń jakiegoś gangstera, poborcą haraczu, komornikiem, dozorcą więziennym, kapo w łagrze – zależnie od okoliczności losu. TADEUSZ złapany przez szefa na drobnej kradzieży w pracy będzie grzecznie donosił na kolegów z pracy, byle nie stracić roboty. I jest raczej czymś wyjątkowym, gdyby odmówił woląc karę za kradzież i zwolnienie, zamiast bycia narzędziem w rękach silniejszego.

    Tego rodzaju osobonazwa nie utrzyma się w duchowej Drodze, ani nie będzie w stanie funkcjonować w ezoterycznej szkole, a zatem wymaga zmienienia imienia lub jego modyfikacji do jakiejś bardziej odpowiedniej dla duchowego rozwoju formy. Jako dowódca wojskowy niższego szczebla będzie się dobrze sprawował i jako posłuszny wykonawca rozkazów, i jako militarny sadysta. Do poważnej pracy w wywiadzie musi być sprawdzony, bowiem łatwo może się stać podwójnym agentem i pracować na dwie strony, bo udawanie bardzo łatwo mu przychodzi. TADEUSZ pracuje nawet lepiej, gdy dla jego pracy czy działalności są jakieś wzniosłe hasła, czy ideały dla pozoru przyjęte, jak „bronimy honoru”, „walczymy ze złem”, „karzemy niegodziwych”, etc.


    MYNARSKI to nazwisko określane jako wilamowickie, czyli z okolic Wilamowic od tamtejszych osadników pochodzące i przez „-ski” spolszczone, choć oryginał, czyli MYNAR szlacheckie nie było.

    Konstruujemy formularz G-NPS w postaci tabeli, aby zbadać cechy osobowości osobonazwy „MYNARSKI”.

    G N P S
    40 M 112 13 4
    700 Y 124 25 7
    50 N 113 14 5
    1 A 100 1 1
    90 R 117 18 9
    100 S 118 19 1
    20 K 110 11 2
    9 I 108 9 9
    1010 902 110 38
    2 11 2 11

    Cykl życiowy jest średniowzrostowy od 4=>9, czyli osoba będzie w życiu umacniać to, czym jest w ramach swojego nazwiska jako wibracja NPS.

    Nous osobonazwy to mistyczna wibracja (11) z (902) jako tłem, gdzie niepokojące jest Zero, które ma nieco negatywny wpływ na Ducha osobonazwy. Obraz Nous pokazuje, że osoba w duchowej podróży będzie najpierw dążyć do abstrakcyjnej i wygórowanej doskonałości, by w drugiej fazie oddać się wszelkiej autodestrukcji i redukcji do nicości i samej marności. A w końcu zajmie się przyziemną „duchowością” seksualnej pary o naturalistycznym charakterze lub nabierze schizofrenicznych uprzedzeń w stosunku do treningu duchowego.

    MYNARSKI do treningu duchowego i ezoteryzmu podejdzie z entuzjazmem, który zamieni się w sarkazm z powodu samolubstwa i generalnej bezwiary w Boga, a nawet bezwiary we własne siły. Z zaangażowania mistycznego osobonazwa potrafi się zamienić w niski charakter, który będzie się oddawał wszelkiego rodzaju występkom i zboczeniom, a wynika to z konstrukcji obrazu numerycznego G-NPS.

    Psyche o wartości (2) z tłem (110) potragi bowiem przeważyć nad silnym Soma o wartości (11) z tłem (38), które jest obrazem mistyka zewnętrznego skłonnego do ascezy zewnętrznej, ale bez zaangażowania emocji i siły umysłu, czyli tego Psyche o wartości (2). Wibracja Psyche narzuca szkodliwy krytycyzm, pozerstwo i szukanie „dziury w całym”, co somatyczny, cielesno-ascetyczny mistycyzm załamuje. Jeśli osobonazwa Mynarski zrobi miesiąc postu na sokach owocowych, to będzie to wyczyn okupiony pozerstwem, chwaleniem się postem, tyle, że po tym poście Mynarski nażre się wszelkich świństw i upije jak świnia, co będzie wyglądało na kompensację ascezy zewnętrznej, która nie ma oparcia we wnętrzu, w emocjach i myślach Psyche.

    Wibracja Psyche, czyli liczba (110) pokazuje też osobonazwę, która pod płaszczykiem mistyczności zewnętrznej z Soma o liczbie (38)=>(11) jest łatwym celem wpływów i opętań oraz zwiedzeń przez wszelkie złe duchy i niskiej jakości astralno-mentalne byty oraz pasożyty. Zero na końcu sumy Psyche często pokazuje łatwy cel do bycia osobą opętaną przez istoty demoniczne, podłe i prymitywne, które chcą załatwiać swoje ciemne interesy i zaspokajać żądze pod okryciem otoczki mistycznej.

    Gematrikon (1010) o wartości (2) pokazuje, że siła życiowa jest mocno kierowana do Psyche, ale tak Soma jak Nous są już słabo zasilane z braku w nich wibracji podobnej. Tylko zwykłe cechy z liczby (11), te o obrazie (2) są zasilane, a cechy (11) nie; stąd dominacja Psyche nad Soma w życiu codziennym osobonazwy o wibracji MYNARSKI.

    Można powiedzieć, że osobonazwa MYNARSKI to tylko mistycyzująca niedoróbka, która zewnętrznie nawet wygląda duchowo, lecz to tylko poza czy gra sił, bo wnętrze ma zbyt dużo wad i braków oraz spotów okoliczności, które rozwój duchowy nawet nie tyle utrudniają, ile wyprowadzają na monowce.

    Gematrikon (1010) jest w swej końcówce także nihilistyczny, czyli prowadzi do unicestwienia tego, co już w dziedzinie dobroci zostało zbudowane. Przypomina to osobę, która miewa zachcianki, żeby zniszczyć soma, to co w życiu osiągnęła. Wtedy abstynent się upija, a wierny dotąd małżonek idzie do burdeli imprezować z prostytutkami i robi to nieomal na oczach osłupiałej żony, a nawet dzieci. Do takich zachowań skłonny jest właśnie osobnik o nazwie MYNARSKI. Potrafi wiernego psa, który mu uratował życie zarąbać z nagła siekierą po to, żeby się ten pies tak nie cieszył na widok swego pana. Tak ujawnia się ujemna, negatywna strona mistycyzującej, niedorobionej wibracji (11).

    W swej istocie Psychika osobonazwy MYNARSKI musi pozować, że jest kimś, kim w swej istocie nie jest. Musi żądać dla siebie pochwał i pochlebstw, a w końcu musi oszukiwać, aby istnieć. Obraz ogólny będzie bardziej w duchu nihilistycznej lub opętanej Dwójki niźli Jedenastki, ale będzie miszanką tych dwóch wibracji, często niekorzystną i sprzeczną wewnętrznie, co daje duże napięcie między ciałem i psychiką, życiem i duchem. Łatwo o uszkodzenie psyche lub ciała; wady systemu nerwowego, choroby mózgu lub zaburzenia psychiczne o podłożu neurologicznym czy immunologicznym.

    Inicjał „M” daje, co prawda, intelektualizm i poczucie obowiązku, ale wówczas, jeśli jest to litera wyraźnie używana w podpisie czy jakoś wyróżniona w nazwisku. Jednak w przypadku o nazwie MYNARSKI intelektualizm może być dość powierzchowny, a poczucie obowiązku źle ukierunkowane, jako np. szukanie „dziury w całym”. I gdy dziury nie ma, to jej zrobienie  w tym celu, aby opacznie rozumiany obowiązek krytyki dla zasady móc realizować, czyniąc coś po to, żeby się swym chlebodawcom czy sponsorom przypodobać.

    MYNARSKI jako zwykła Dwójka potrafi się z pasją oddać zbieraniu informacji, czyli ploteczek towarzyskich, chociażby i najgłupszych, co daje mu dobrą pracę tępego donosiciela donoszącego na wszystkich bez slekcjonowania informacji. Dowódca takiego agenta musi pilnować i upewniać się, czy zrozumiał on, jakie informacje i od kogo ma zbierać. Inaczej Mynarski zarzuci swego szefa mnóstwem idiotyzmów nie mających znaczenia dla Firmy!

    MYNARSKI jako wibracja Dwójki może zechcieć zawładnąć każdą płaszczyzną działalności firmy czy organizacji, w której się znajdzie. Jednak z powodu jego ograniczoności i krytykanctwa będzie to z reguły miało negatywny wpływ na całość instytucji, nawet jak byłaby to tylko zwykła rodzina czy jakaś towarzyska grupa. Gdzie MYNARSKI jako osobonazwa przejmuje nad wszystkim kontrolę, tam wkrótce zapanuje chaos i rozkład, nihilistyczna degrengolada. Jest to osoba, która nie nadaje się do funkcji kierowniczej, a już szczególnie do koordynowania pracy różnych podmiotów w firmie wielopoziomowej o złożonej strukturze. Może się zdarzyć rozkład nawet jednosobowej organizacji, gdzie MYNARSKI sam sobie jest szefem i pracownikiem, co jest pewną wadą tej osobonazwy. Typ raczej ekscentryczny niż oryginalny, na pomysły którego trzeba bardzo uważać, szczególnie w przypadku, gdyby został księgowym – to już kryminał na całości.

    Sumowanie imienia i nazwiska daje obraz wypadkowy, niejako arytmetyczną sumę wibracji dwóch podzbiorów cech i jakości, które zostają scalone, zlepione ze sobą w jednej postaci. W takiej sumie głównie używanego imienia (imion) i nazwiska szukamy także liczb samogłosek i liczb spółgłosek jako podobrazu odpowiednio duszy i ciała, co uzupełnia portret profilowanej osobonazwy.


    ABRAM MYNARSKI to suma sum końcowych imienia ABRAM i nazwiska MYNARSKI, pewna ciekawostka w warunkach poskich, bo imie Abram jest pochodzenia hebrajskiego, a Mynarski wilamowickiego.

    G N P S
    1 A 100 1 1
    2 B 101 2 2
    90 R 117 18 9
    1 A 100 1 1
    40 M 112 13 4
    40 M 112 13 4
    700 Y 124 25 7
    50 N 113 14 5
    1 A 100 1 1
    90 R 117 18 9
    100 S 118 19 1
    20 K 110 11 2
    9 I 108 9 9
    1144 1432 145
    10 10 10
    1 1 1 55

    Cykl życiowy wysoko-wzrostowy, zatem osoba się umacnia w tym, co przedstawia suma cech z portretu osobonazwy ABRAM + MYNARSKI. A=1 => I=9 to cykl maksymalnie wzrostowy. Dziesiątka uzyskana z prostej sumy cyfr beż wartości pośrednich to taki klasyczny przypadek osobonazwy, która jest bardziej Dziesiątką niż Jedynką. Dziesiątkę można nazwać iluzoryczną lub nihilistyczną Jedynką, bo skłąda się z dominującej Jedynki i uzupełniającego Zera. W tym wypadku jest to jednolity obraz w całym profilowanym portrecie G-NPS. O takich osobach mówimy, że sprawiają wrażenie pełni i nicości, są wszystkim i niczym w jednym momencie. A potocznie o takich mówi się „Czaruś” od tego, że czaruje, jaki to on wielki i jak wiele może. A tak naprawdę jest to tzw. „gołodupcow”, czyli „Czaruś”, nic więcej.

    W Soma (55) jako tło dla (10) daje osobę robiącą wrażenie kogoś wtajemniczonego, zrównoważonego, wielkiego duchowo niczym prorok. A faktycznie mamy do czynienia, np. z szambonurkiem pozbawionym środków do życia, zbyt leniwym, by pracować, a co gorsze z niewolnikiem najgorszych popędów, nałogów i dewiacji. Z uwagi na negatywne cechy składników, całość osobonazwy „Abram Mynarski” tylko z pozoru dobrze i wspaniale wygląda. Za to siła do robienia wielkich intryg i brutalność w zaspokajaniu żądz jest doprawdy mistrzowsko podwojona, aż mistyczna.

    Jako Jedynka/Dziesiątka Abram Mynarski podkreśla wyraziście swą agresywną indywidualność, oryginalny i pionierski duch – tyle, że szkodliwego rodzaju, bo nie każda oryginalność jest pozytywna. Jest to duch zdobywcy, podkreślony w Nous = (1432) jako podstawa, tyle, że służy do nihilistycznych cełów. Jeśli pragnie zdobyć władzę nad jakąś organizacją, firmą czy grupą osób, to tylko w tym celu, aby ją rozbić, doprowadzić do rozkładu i chaosu oraz dezorganizacji, bo „ten typ już tak ma” i inaczej nie potrafi.

    Abram Mynarski jako Jedynka/Dziesiątka posiada silny, dominujący wpływ na osoby w swoim otoczeniu, także na urzędników, ale użyje go dla celów samolubnych i egoistycznych, a nawet przestępczych, jak np. wyłudzenie renty, by nie musieć pracować, albo dla stworzenia grupy o charakterze zorganizowanym jako mafia czy ośmiornica, a także frakcji partyjnej, która całą partię polityczną rozsadzi od wewnątrz.

    Zrobi wszystko, aby spełnić swe chore i najgłupsze zachcianki, bo kieruje nim tępa żądza przewodzenia innym i niszczenia wszystkiego oraz wszystkich tych, którzy nie chcą się mu podporządkować. W takiej konotacji wibracyjnej zakończy życie jako arogancki impertynent, niewyżyty i uciążliwy psychopata, który może zatracić zdolność rozumu, ale pozostanie mu potencja do czynienia gwałtu i dewiacji.


    Druga kombinacja imienia i nazwiska, jako urodzeniowa TADEUSZ MYNARSKI moźe się utrzymywać w charakterze przez nawet kilka lat po zmianie toźsamości i bywa wyrazista, nawet po zmianie wszystkich imion i nazwisk noszonych przez wiele lat od urodzenia. Dlatego często mistrzowie gematrii modyfikują trochę imiona i nazwiska urodzeniowe rodowe tak, aby uzyskać łatwiejszą akceptację zmian, niźli dobierają zupełnie nową tożsamość, która zwykle trudniej się przyjmuje bo wymaga przeobrażenia całej struktury osobowej.

    G N P S
    200 T 119 20 2
    1 A 100 1 1
    4 D 103 4 4
    5 E 104 5 5
    300 U 120 21 3
    100 S 118 19 1
    800 Z 125 26 8
    40 M 112 13 4
    700 Y 124 25 7
    50 N 113 14 5
    1 A 100 1 1
    90 R 117 18 9
    100 S 118 19 1
    20 K 110 11 2
    9 I 108 9 9
    2420 1691 206 62
    17
    8 8 8 8

    Cykl życiowy mocno wzrostowy T=2 => do I=9. Osoba mocno rozwija i umacnia cechy sumy właściwości osobonazwy Tadeusz + Mynarski.

    Nous osoby (1671) to wprost wibracja (17) czyli liczba Wielkiej Czarnej Loży Diabła. Tadeusz Mynarski jako osobonazwa to istota Diabelskiego Ducha, bo wibracja (17) w pozycji Nous to wedle odwiecznych nauk Czarny Duch, Istota Mroku, Ucieleśnienie Złego, rodzaju podobnego jak (666). Mówi się o nous w postaci (17), źe to przywódca grupy czarnych magów w sensie czyniecieli zła albo mniej metafizycznie po prostu herszt gangu. W ogólnym rozumieniu przestępczości gospodarczej, seksualnej czy złodziejskiej albo rozbójniczej. Przy ogólnej Ósemce najlepsze miejsce dla takiej osoby to herszt gangu mającego na celu osiąganie duźych zysków, a reszta to szczegóły i okoliczności oraz koniunktura.

    Psyche (206) i Soma (62) są dla siebie odwrotnościami, co oznacza że Tadeusz Mynarski doskonale się maskuje i może bardzo długo ukrywać swoje prawdziwe cele czy zamiary. Ciało nie pokazuje jego prawdziwych emocji. Wariograf może nie pokazać prawdy o tej osobie. Z łatwością może się przymilać do kogoś, aby skrycie wsadzić mu nóż w plecy. Dobry materiał na szpiega zabójcę, ale z ograniczeniami wskazanymi w składowych osobonazwy osobno. Użyty jako agent specjalny w roli egzekutora powinien być dla bezpieczeństwa firmy wywiadowczej wyeliminowany po wykonaniu zadania inaczej stanie się bardzo niebezpieczny dla swoich chlebodawców. Co najmniej należy dbać aby nie posiadał żadnych dowodów wykonania niebezpiecznych i poufnych zadań, a nawet aby nie wiedział, gdzie się znajduje  i gdzie wykonuje misje o najwyższej kauzuli tajności.

    Diaboliczność postaci w swym profilu kamufluje negatywne i złośliwe cechy wibracji (1), (6), (9) oraz (1), co daje podwójną Jedynkę w generowaniu obrazu liczby (17). Kamufluje to agresywność, robienie wszystkiego po swojemu, dominujący lub hipnotyczny wpływ na bliskich, impertynencką arogancję, brutalność i obojętność wobec ludzi ale teź zdolności psychiczne jak wyczuwanie sytuacji, może w warunkach wojny być przydatny w sztabie do przewidywania ruchów przeciwnika na froncie, jednak nie ogarnia większego odcinka frontu a raczej na najwyźej batalionowym szczeblu dowodzenia lub formacji pułku.

    W dziedzinach religijno – mistycznych typ ateisty i bezbożnika, który jedynie oszukuje że wierzy czy kocha. Oszukuje w sposób trudny do wykrycia, co sprawia, że może być dobrym agentem bezpieki w małych grupach religijnych. Typ wiecznie błądzący, niespełniony bo niezdolny do autentycznej szczerej wiary z powodu egotyzmu. Jako ósemka demoniczna (17) w Nous – typ bezlitosny, zdolny do wyzysku, odpowiedni na bezwzględnego tyrana obojętnego na cierpienia innych ludzi. Najlepiej wysłać na misję „impossible” dla zatraceńców.


    ABRAM TADEUSZ MYNARSKI to pewna całość na którą takźe trzeba spojrzeć jakie jakości wniesie do omówionych już swoich składników, tym bardziej, że część Tadeusz Mynarski to obraz urodzeniowy osoby.

    G N P S
    1 A 100 1 1
    2 B 101 2 2
    90 R 117 18 9
    1 A 100 1 1
    40 M 112 13 4
    200 T 119 20 2
    1 A 100 1 1
    4 D 103 4 4
    5 E 104 5 5
    300 U 120 21 3
    100 S 118 19 1
    800 Z 125 26 8
    40 M 112 13 4
    700 Y 124 25 7
    50 N 113 14 5
    1 A 100 1 1
    90 R 117 18 9
    100 S 118 19 1
    20 K 110 11 2
    9 I 108 9 9
    2554 2221 241 79
    16 16
    7 7 7 7

    Cykl życiowy jest rozwojowy i wzrostowy, zatem osoba będzie mocno wzrastać w cechy opisane w każdym swoim składniku. Można zauważyć, że suma końcowa dająca (7) będzie dobrze maskować tendencje swoich imion składników oraz kombinacji jak „Abram Mynarski” czy „Tadeusz Mynarski”.

    Nous umacnia i ekstremizuje wspomniane wcześniej cechy Dwójki z uwagi na wibrację (2221), gdzie w sumie cyfra Dwa występuje aź trzy razy. Obraz osobonazwy „Abram Tadeusz Mynarski” tonizuje trochę opisane wcześniej skłonności i wady nihilistyczne, ale tylko pod warunkiem że osoba realnie używa obu imion i nazwiska w podpisach dokumentów czy przedstawianiu się innym, tak aby tworzyć swój obraz w świadomości społecznej. Jeśli osoba głównie używa identyfikatora siebie w postaci „Abram Mynarski” to obraz tu prezentowany nie wejdzie w rzeczywistość.


    Liczba samogłosek imion i nazwiska to liczba Duszy, Psyche w postaci:

    A=1, A=1, A=1, E=5, U=3, Y=7, A=1, I=9

    Razem to (28), liczba magiczna w psychologii matematycznej ezoteryki. Pokazuje psychikę, duszę zaangażowaną w podświadome samospełnianie zaprogramowanych w swych składnikach celów, nawet bez udziału woli i świadomości. Oznacza to osobę podświadomie magicznie niebezpieczną, która działa w zgodzie z tym czym jest, a co w jej składnikach opisano. Jeśli ma szkodzący innym program w imionach czy nazwisku automatycznie, mimowolnie go zrealizuje. Wibracja (28) to jedna z liczb, których nie redukujemy dalej, acz rozważamy związane z nią cechy sum (10) oraz (1), bo to jest Jedynka/Dziesiątka, tyle, źe na magicznym podłożu. Ideą liczb magicznych czy doskonałych  jest to, że ich dzielniki się dodają, tak, że w sumie  dają samą liczbę magiczną. Magia wibracji (2) oraz (8), oraz Jedni działa tutaj realizując cechy i skłonności w imionach i nazwisku, a także dacie urodzenia jeśli jest znana w tym konkretnym wypadku. Cechy wibracji (2) oraz (8), a także (1) i (10) zostaną uwypuklone i wzmocnione – wszystkie o jakich dotąd mówiliśmy w tym wypadku.

    Jako Siódemka osobonazwa „Abram Tadeusz Mynarski” wydawała by się zainteresowana duchową wiedzą i mądrością, mistyką czy okultyzmem, jednak na składniki osobonazwy trzeba pamiętać do czego on taką wiedzę czy umiejętności zechce wykorzystać, bo nie ma dobrych zamiarów, to też pewne, ani w imieniu „Abram” ani w imieniu „Tadeusz”. Przewrażliwienie i duma, niezrozumienie i brak porozumienia mogą prowadzić taką osobonazwę do wyobcowania i osamotnienia. Negatywne aspekty Siódemki mogą się zamanifestować w postaci niepokoju, fobii lękowych, paniki, obaw, dezorientacji oraz pobłądzenia, braku słowności, niedotrzymywania obietnic, lenistwo, nieróbstwo, bezczynność. Osoba może być marzycielem niezdolnym do realizowania swych zamiarów, któremu niby to przypadkiem co pewien czas „sam się robi” jakiś brzydki wyskok czy przestępstwo, tak jakby to okoliczności go do tego zmuszały.

    Siódemka w aspekcie negatywnym to ironiczny kpiarz wyszydzający wszelką subtelność i duchowość, wyszydzający ludzi duchowych, ironizujący z mistrzów, guru, proroków, a nawet szydzący z Boga. Mogą aktywizować się niższe zdolności psychiczne jak prekognicja, czytanie cudzych myśli, stąd postać może też wzbudzać lęk.

    Liczba spółgłosek czyli liczba osobowości w obrazie „Abram Tadeusz Mynarski” ma postać:

    B=2, R=9, M=4; T=2, D=4, S=1, Z=8; M=4, N=5, R=9, S=1, K=2

    Razem ciałem osoby rządzi wibracja (51) dając magiczną liczbę (6). Zatem w zachowaniach, czynach, mowie, działaniach osobą będzie mocniej i wyraziście przejawiać opisane wcześniej cechy wibracji Szóstki.

    Całkowita suma imion i nazwisk urodzeniowych jak „Tadeusz Mynarski” pokazuje dziedzictwo poprzednich wcieleń, jakości urodzeniowe, rodowe jakie osoba wnosi sobą w aktualne życie, stąd warto znać te parametry i brać je pod uwagę, pomimo zmian czy modyfikacji, gdyż są to kwestie najtrudniejsze do zmienienia, a bywa, że osoba, która zmieniała tożsamość dla ulepszenia charakteru, wraca do poprzedniego złego imienia czy nazwiska pokazując opór przed zmianą na lepsze i powrót do „kałuży błota” jak w przypowieściach, gdzie obrazowo „świnia umyta wraca do kałuży błota, aby się unurzać”. Ma to miejsce zawsze, gdzy gematrycznie modyfikujemy personalia albo dajemy osobie duchowe nowe, czystsze imię, ale osoba po pewnym czasie wraca do poprzednich, gorszych personaliów. Zwykle łatwiej akceptowalne są drobne zmiany na lepsze, które nie zmieniają wibracji ogólnych, a tylko dodają potrzebne elementy poprawiają obraz, profil osobonazwy.

    Rozkład cyfr w osobonazwie „Abram Tadeusz Mynarski”:

    12345789
    12 45   9
    12 4    9
    1        
    1        
    1        

    Osobonazwa silnie akcentuje jak widać cechy Jedynkowe, a najsłabiej szóstkowe, których brak w składnikach czyli imionach i nazwisku. Oprócz Jedynki akcentują są obecność cechy wibracji (2), (4), (9), a najsłabsze oprócz brakującej szóstki są cechy liczb (3), (7) oraz (8). Oznacza to, źe osoba np.: nie osiąga powodzenia w biznesie, gdzie potrzeba więcej wibracji (8), ani w duchowości bo ma za mało wibracji (7). Może być apodyktycznym tyranem domowym bo ma bardzo dużo wibracji (1) lub przewodzić niewielkiej grupie osób w sposób bardziej towarzyski niźli polityczny. W obrazie osoby przeważają wibracje Cyklu Natury (liczby od 1 do 3, których jest aż 10), a najmniej jest liczb z Cyklu Nadludzkiego (8, 9, 11, 22). W Cyklu Ludzkim brak wibracji (6) z liczb (4), (5), (6), (7), co daje obraz człekozwierza, małpoluda bardziej w ludzkim ciele, niźli istoty w pełni ludzkiej. Negatywny psychik, podatny na opętania, o przewadze natury zwierzęcej nad ludzką – tak w dawnych czasach kwalifikowano takich „pod-ludzi”.

    Mag Athenor

  • SOLIDARNOŚĆ – Utajone narzędziew rękach Szatana Diabła

    SOLIDARNOŚĆ – Utajone narzędziew rękach Szatana Diabła

    Solidarność to szkodliwie diaboliczna wibracja ideału według numerologii

    Gematria – ezoteryczna numerologia doskonale potrafi pokazać czym jest ideał i do czego prowadzi swoich zwolenników lub wyznawców. Alfabety pochodzenia łacińskiego są doskonale wbite w świadomość ludzi w Europie którzy się nimi posługują, także kształty liter, które podlegają interpretacji na poziomie grafów, co zaowocowało odkryciem sztuki takiej jak grafologia. Na podstawie charakteru pisma można zidentyfikować osobę, oraz stworzyć jej portret psychologiczny. Na podstawie numerologicznego portretu można na podobnej zasadzie dokonać zaawansowanej analizy osobowości tak pojedynczej osoby jak i całej grupy czy wspólnoty ludzkiej zgromadzonej wokół idei czyli osobonazwy. Kim zatem są, jak funkcjonują do czego dążą osoby żyjące ideałem takim jak SOLIDARNOŚĆ pokazuje nam tabela G-NPS wyliczona dla tego ideału. Widzimy zbiorowość ludzi skupionych wokół wibracji cyfry 3, która jest dominująca jako jakość energetyczna. Jest to trójka z liczby (12) pokazującej na podstawowe odruchy ludzkiego serca, także konieczność pracy z ośrodkiem serca oraz innymi dwunastopłatkowymi.

    W aspekcie pozytywnym taka TRÓJKA (3) to ludzie, którzy przejawiają się poprzez sztukę i piękną pracę dla dobra ludzkości. Liczba dobra jest do marzeń o szczęściu, zdrowiu i dobrobycie oraz dla takiej aktywności. W aspekcie negatywnym TRÓJKA (3) to ludzie zmysłowi, samolubni, egoistyczni, niecierpliwi, osoby marnotrawiące siły, czas, uczucia i energię na mrzonki oraz fantasmagorie. Mamy jeszcze aspekt środkowy liczby (3) czyli obojętność na piękno i sztukę, awersje do muzyki, brak porządku, roztargnienie i chaos.

    Tabela wyliczeń G-NPS dla słowa: Solidarność

    G N P S
    100 S 118 19 1
    60 O 114 15 6
    30 L 111 12 3
    9 I 108 9 9
    4 D 103 4 4
    1 A 100 1 1
    90 R 117 18 9
    50 N 113 14 5
    60 O 114 15 6
    100 S 118 19 1
    3 C 102 3 3
    507 1218 129 48
    12 12 12 12
    3 3 3 3

    Nie jest łatwo rozpoznać z jakimi jakościami mamy w rzeczywistości do czynienia, dlatego badamy rozmaite aspekty pojęcia, które jest ideałem władającym umysłami ludzi. Tylko tak poznajemy siły, które stoją za zbiorowością i jej wiodącą ideą. „Solidarność” o pojęcie, które zaabsorbowało, wchłonęło miliony ludzi. Pytanie co ich wchłaniało i do czego doprowadza.

    Cykl życiowy pojęcia „Solidarność” jest wzrostowy, to pozytywne wskazanie, że idea pozwala na pewien niewielki rozwój i postęp, ale nie pokazuje w jakim kierunku. „Solidarność” może stosunkowo długo istnieć, wzrastać i rozwijać się. Wśród cyfr kolumny SOMA mamy najwięcej jedynek (1), aż trzy jedynki, co pokazuje, że pod tą ideą władzę zdobędą jednostki agresywne, oryginalne, dziwaczne, niezależne, autorytarne i impertynenckie oraz ograniczone umysłowo. Ruch o takiej nazwie ma z tymi jedynkami silną chęć przewodzenia oraz wywiera silny wpływ psychiczny na otoczenie.

    Brak dwójek (2) w kolumnie SOMA pokazuje, że SOLIDARNOŚĆ jest zupełnie niezdolna do wychowania sobie kadr liderów, gdyż nie ma pedagogicznego talentu. SOLIDARNOŚĆ nie ma także skłonności ani możliwości współdziałania z innymi ideami – organizacjami. Nie jest zdolna do zbierania informacji ani robienia analiz statystycznych, stąd nie ma możliwości krytycznej i realistycznej oceny rzeczywistości ani planowania. Już to samo wystarczy aby powiedzieć, że może się nadawać jedynie do celów doraźnych, a zupełni nie sprawdzi się w celch długofalowych wymagających rozumu i planowania czy współpracy.

    Dwie TRÓJKI (3) w kolumnie SOMA wzmagają znacząco TRÓJKĘ końcową jaką otrzymujemy wyliczając sumę kontrolną osobonazwy. Dwie SZÓSTKI (6) wzmagają cechy TRÓJKI (3) takie jak egoizm, zapatrzenie w siebie i apodyktyczną samolubność oraz pomagają strzec swego gniazda jaką jest matecznik pod nazwą SOLIDARNOŚĆ.

    Brak SIÓDEMKI (7) pokazuje, że rozwój duchowy czy postęp kulturalny pod tym szyldem jest niemożliwy. Nie ma zatem życia religijnego, duchowego czy kulturalnego pod szyldem ideału SOLIDARNOŚĆ. Na pewno „Solidarność” nie jest i nie może być organizacją typu duchowego, gdyż identyfikowanie się z ideałem „Solidarność” generalnie uniemożliwia jakikolwie wzrost czy nawet sam rozwój duchowy, wewnętrzy. „Solidarność” na pewno nikogo nie skieruje ku Bogu ani jakimś wyższym ideałom duchowego typu jak Oświecenie czy Braterstwo.

    Brak ÓSEMKI (8) w kolumnie Soma pokazuje też ideał, który nie jest w stanie ani realizować Dharmy, czyli wypełniać obowiązki wynikłe z pełnionej w społeczeństwie roli ani „Solidarność” nie jest w stanie zarabiać skutecznie na życie czyli robić interesów. Brak cyfry OSIEM cechuje osoby adharmiczne (ateistyczne, bezbożne) z jednej strony, a z drugiej osobników, którzy fundusze jedynie trwonią, nie są w stanie utrzymać domu. Dla organizacji społecznej domem jest oczywiście Ojczyzna czyli Polska. Działacze pod znakiem „Solidarność” nie powinni rządzić krajem, gdyż będą jedynie trwonić majątek narodowy, wydawać rozrzutnie i bezsensownie mienie społeczne czy państwowe. Po prostu przepiją kraj doprowadzając go do bankructwa, o zresztą można obserwować w polityce kolejnych rządów wywodzących się z ideału „Solidarność”.

    Brak ÓSEMKI to brak zdolności do rekonstrukcji i naprawy, brak zdolności do robienia biznesu w sensie gromadzenia zysku i zarabiania. Ideał o wibracji „Solidarność” nie jest zatem w stanie przeprowadzić żadnej skutecznej reformy czegokolwiek, bo nie umie, nie ma ku temu zdolności ani talentu. I na tym polega jego słabość umysłowa czy raczej umysłowe ograniczenie wskazane także wcześniej. „Solidarność” to ideał adharmiczny, w tym sensie ignorujący swoje własne obowiązki wyznaczone w ramach zrywu społecznego, a zawarte w jego deklaracji. To ideał generalnie bezbożny, a zatem wybierają oparcie w religii fałszywej i szkodliwej od wieków dla Polki, a taką religią w Polsce historycznie jest jak powszechnie wiadomo katolicyzm, który dokonał na Polsce trzech rozbiorów oraz zbrodni pokroju Targowicy! Adolf Hitler mordujący Polskę także był katolikiem i najlepszym przyjacielem papieża, o czym zawsze trzeba pamiętać i nigdy nie wolno zapominać. Ideał „Solidarność” nie nadaje się do kierowania losami naszej Ojczyzny, gdyż Polskę prowadzi do biedy, nędzy i zguby poprzez marnotrawstwo i rozrzutność!

    SOLIDARNOŚĆ jako osobonazwa nie ma żadnej wibracji typu (11) ani (22) nie prowadzi zatem do mistrzostwa ani nie ma odcienia ideału mistycznego w żaden sposób. Ksiądz Jerzy Popiełuszko, popierając mocno „Solidarność” pokazuje, że nie jest ani mistykiem, ani osobą w jakiś sposób uduchowioną, gdyż oświecony Duchem Bożym mistyk poczuje zawsze, że ideał nie odpowiada rzeczywistości wewnętrznej. Solidarność gromadzi ludzi takich jakim ten ideał jest, a zatem jego rzekomi święci w rzeczywistości nie będą osobami z duchowych wyżyn, a wręcz może być odwrotnie.

    Wzrostowość ideału, tutaj od (1) do (3) może łudzić osoby kojarzące wzrastanie z procesem rozwoju wewnętrznego w kierunku DOBRA, MIŁOŚCI i ŚWIATŁA. Niestety jak zbadamy wibracje iloczynowe, które ukazują tajemne okultystyczne moce stojące za ideałem, możemy się głęboko rozczarować. Bada się wibrację iloczynową NPS, zatem mamy odpowiednio 686, gdyż w Nous iloczyn wychodzi (6) [N=1218], w Psyche (8) [P=129], a w Soma znowu (6) [S=48]. Mamy ukrytą bestię za pozorami dbałości o piękno, sztukę i dobro ludzkości.

    Wibracja (686) równoważna (866) oraz (668) to wibracja nazywana w gematrii liczbą „Wnukiem/Wnuczką Szatana Diabła” (666), czyli liczba o bardzo złych właściwościach, gdy występuje jako suma końcowa lub jako iloczyn. A badane iloczynowe NPS należy do najważniejszych dla właściwego interpretowania całego portretu numerologicznego nazwy osoby (imienia) czy grupy osób. Należy pamiętać, że z powodu odkrycia złego, diabelskiego w swym działaniu iloczynu, należy TRÓJKĘ sumy końcowej interpretować w aspekcie negatywnym, a nie pozytywnym, co na początku nie było jeszcze jasnym.

    Jako że to, co ukryte pojawia się później albo tylko w okolicznościach sprzyjających, należy wiedzieć, że „Solidarność” to ruch społeczny, który jest jak wąż kusiciel, który zaatakuje, kiedy będzie miał do tego stosowne warunki. Za ideałem „Solidarność” czyhają niebezpieczne i szkodliwe bardzo złe siły, które są niebezpieczne i niszczycielskie dla Polski. „Solidarność” na Polskę sprowadza zło, którego nie widać w niej samej ani w jej jawnych działaniach. Można powiedzieć, że „Solidarność” jako ideał jest wyzwalaczem z powodu którego na Polskę spadają nieszczęścia i kataklizmy, susze, powodzie, huragany, kryzysy, zadłużenie skarbu państwa, kiepscy przywódcy, niekorzystne okoliczności gospodarcze, zła władza na górze i na dole, a nawet fałszywa i szkodliwa społecznie religia pozbawiona Boga, oświecenia i ducha świętego!

    Można powiedzieć, że iloczyn diaboliczny typu (686) skupia władzę i moc organizacji pod szyldem ideału „Solidarność” w rękach ludzi skrajnie egoistycznych, głupich i złoczynnych, ale tego w nich nie widać, gdyż moc wibracji demonicznej ich osłania, zakrywa. Osoby z takimi wibracjami to nadęte bufony rządne władzy i pochlebstw, ale okradające i rozkradające wszystko co się tylko da. Rozkradną państwo, sprzedadzą ojczyznę i jeszcze będą udawać zasłużone dla Ojczyzny niewiniątka. Tak z okultnego punktu widzenia działają takie mafie ideologiczne (686). Pewnie siły fałszywej religii i politycznej bufonady dlatego nienawidzą wszelkiej ezoteryki oraz okultyzmu, gdyż wiedza takowa pozwala te demoniczne, diabelskie potwory obnażyć!

    Wnuk czy wnuczka Szatana Diabła (686) to małe diablątko, rozpieszczone i kapryśne, wredne oraz bardzo podstępnie złośliwe, a mitologia i mistyka pokazuje jako takie małe dziecko w swej ikonografii samego Lucyfera! Wiadomo, że Lucyfer jako dziecko jest piękny, śliczny, ma nawet mistyczny wygląd, dobrze się zapowiada ale w miarę jak dorasta coraz więcej psoci i to w bardzo złośliwy, podstępny oraz szkodliwy sposób. Kto się z nim zaprzyjaźni staje się nawet dopiero po długim czasie i w niezauważalny dla siebie sposób jego niewolnikiem, a w końcu zostaje całkiem zrujnowany. Kto wspierał i  popierał „Solidarność”, ten zapisał się jako przyszła ofiara diabolicznych sił, które za ideałem „Solidarność” stoją w przyczajeniu niczym Asmodeusz pod drzewem życia w Raju. Można się jednak zastanowić skąd bierze się akurat w Polsce taka wielka ilość osób, które podpisuje bez zastanowienia cyrograf z Lucyferem i pomaga niszczyć swoją piękną Ojczyznę Polskę w sposób tako perfidny jako i dobrze zakamuflowany?

    Związki zawodowe są w przedsiębiorstwach niewątpliwie potrzebne, ale to co powstaje pod szyldem „Solidarność” przyciąga określone już z charakteru typy żądne władzy, zatem nic się pod tym szyldem dobrego nie da zrobić ani dla ludzi ani dla kraju. Warto jednak podkreślić, że cykl życiowy wzrostowy (1 -> 3) w osobonazwie „Solidarność” powoduje, że moc diabelstwa ukryta w tej idei tak sobie rośnie i rośnie w długich okresach czasu, lucyferiątko powoli dorasta i w demonicznej sile wzrasta. Mały Lucyferek z czasem staje się dojrzałym i potężnym diabliskiem TRÓJKOWYM (1218 daje 12, a w sumie końcowej 3)! Jeśli ktoś zna dobrze wszystkie negatywne aspekty TRÓJKI zrozumie szybko jakim typem Szatana Diabła jest ideał „SOLIDARNOŚĆ”. A jest to Lucyferek umiejący dobrze grać na uczuciach i przemawiać do serca aby miliony ludzi naiwnych choć szczerych, które sobie upatrzył wyprowadzić w pole i skazać na zrujnowanie. Tak też trzeba oceniać ukryte przed publicznością mechanizmy władzy wszelkiego wałęsizmu, buzkizmu, kaczyzmu, Porozumienia Centrum, Akcji Wyborczej Solidarność czy tak zwanego PO-PiS-u…

    Ciekawym jest badanie numerologiczne wibracji duszy i ciała ideału „Solidarność”, czyli wibracji odpowiednio samogłosek i spółgłosek tej osobonazwy, która stała się ludzką zbiorowością.

    SOLIDARNOŚĆ: LICZBY DUSZY I CIAŁA

    LICZBA DUSZY – SAMOGŁOSKI:

    Tabela wyliczeń G-NPS dla słowa: oiao

    G N P S
    60 O 114 15 6
    9 I 108 9 9
    1 A 100 1 1
    60 O 114 15 6
    130 436 40
    13
    4 4 4 22

    Samogłoski ideąłu „Solidarność” to O, I, A, O dające w Soma wibrację królewską (22), a w Psyche pustą liczbę (40) pokazującą, że dusza tego ruchu jest łatwa do opętania i podatna na wpływy sił z zewnątrz. Liczba duszy mówi o talentach, uzdolnieniach i aspiracjach badanej osobonazwy oraz o  cechach podświadomości. Dusza z wibracją (22) może przyciągać w negatywnym aspekcie archiłotrów, morderców i kryminalistów wszelkiej maści, gromadzi osoby skłonne do najgorszych zbrodni, takich jak zdrada ojczyzny i sprzedanie kraju obcym. Przyciąga oszustów i okrutników, staje się duszą oszukańczą i zwodniczą o okrutnych skłonnościach, daje mistrzostwo w skrywanej tyranii. Lenistwo, zgnuśnienie i zobojętnienie to tylko mniejsze natężenie wszelkiego zła z rdzenia ideału „Solidarność”. Obojętność na cierpienia ludzi, wyrzucanie na bruk, głód dzieci, nędzę, biedę i ubóstwo widać w zasadzie od początku istnienia ruchu „Solidarność”, z wielkim nasileniem w latach 1989-1995. Dusza ta daje jednak pozory duchowości czy dobroci poprzez swój silny wpływ na otoczenie i złudzenie urzeczywistniania marzeń o wolności i wyzwoleniu. Dobra jest jednak dla różnych Bagsików i Telegrafów, nie dla ludzi. „Solidarność” jako w wibracji swej duszy ma takie coś, co robi z ludzi niewolników ciężkich warunków życia, a tego w Polsce solidarnościowej od 1989 roku nie brakuje, a nawet jest ludziom coraz gorzej! Brak rozwoju umysłowego i zainteresowań widać w upadku nauki i szkolnictwa likwidacji bibliotek.

    LICZBA CIAŁA – SPÓŁGŁOSKI

    Tabela wyliczeń G-NPS dla słowa: sldrnść

    G N P S
    100 S 118 19 1
    30 L 111 12 3
    4 D 103 4 4
    90 R 117 18 9
    50 N 113 14 5
    100 S 118 19 1
    3 C 102 3 3
    377 782 89 26
    17 17 17
    8 8 8 8

    Ciało to spółgłoski osobonazwy „Solidarność”, a to jest wyjątkowo paskudne. W Soma mamy zewnętrznie liczbę Boga – (26), która w takim układzie jest zasłoną dymną. Idea „Solidarność” potrzebuje Boga i religii aby ukryć swoje prawdziwe cele i dążenia, aby oszukiwać i  łudzić lud w imię Boże. Nous (17) pokazuje istotę diabelskiego typu udającą bóstwo, mistrza tak zwanej Wielkiej Czarnej Loży Diabła. Wibracja liczby (17) w Nous to bezlitosny wyzyskiwacz, egoista sprowadzający ruinę na siebie i wszystkich wokoło. Wibracja (17) w Nous to obojętność na cierpienia innych, a także typ nieudacznika, któremu zawsze się grunt usuwa spod stóp. Znieczulica prawna i społeczna, nieudacznictwo w sprawowaniu władzy, bezlitosne wyzyskiwanie innych i skrajnie chorobliwy egoizm – czyż to nie są dobrze znane portrety polityków po roku 1989-tym? Te rzezie partyjne, bezlitosne czystki, niczemu nie służące lustracje, afery i korupcja polityczna, fatalne w skutkach i bezmyślne prawo, miliony bez pracy, bez domu, wyrzuceni na bruk. To jest właśnie wygląd zewnętrzny ciała osobonazwy czy tam ideału „Solidarność”. Można powiedzieć: mistrz wyzysku i znieczulicy, bezmyślności i głupoty.

    Jak widać, wiele dobrego po ideale „Solidarność” nie należy się spodziewać, a raczej pozorów dobra służących do kamuflowania wielkiego zła i potężnej niszczycielskiej mocy. Warto na podstawie matematycznej psychologii jaką jest numerologia napisać historię ruchu o nazwie „Solidarność” od nowa, poszukać tego, co ukryte jest do odsłonięcia i ujawnienia. Jaka idea tacy ludzie, jaki ruch społeczno-polityczny taka władza. A na koniec zrujnowany kraj, ludzie i idee, zdrada, kataklizmy, susze, powodzie, huragany, skorumpowana władza i zbójecki system polityczny angażujący się w napastnicze i ludobójcze wojny zamiast dbania o naród.

    Mag Athenor

  • Albert Einstein – Dlaczego Socjalizm?

    Albert Einstein – Dlaczego Socjalizm?

    Czy jest wskazane, aby ktoś nie będąc ekspertem w kwestiach gospodarczych i społecznych wyrażał poglądy na temat socjalizmu? Z kilku powodów uważam, że jest.

    Ekonomia i socjalizm

    Rozważmy to zagadnienie najpierw z punktu widzenia wiedzy naukowej. Zdawać by się mogło, że nie ma zasadniczych różnic metodologicznych między astronomią a ekonomią: uczeni w obu tych dziedzinach dążą do odkrycia ogólnie akceptowanych praw dla wyodrębnionego zespołu zjawisk, aby wzajemne powiązania między tymi zjawiskami uczynić maksymalnie zrozumiałymi. W rzeczywistości takie metodologiczne różnice jednak istnieją. Odkrycie ogólnych praw w dziedzinie ekonomii jest utrudnione, ponieważ na obserwowane zjawiska gospodarcze mają wpływ liczne czynniki, które trudno z osobna ocenić. W dodatku, doświadczenia zgromadzone od początku tak zwanego cywilizowanego okresu historii ludzkości są, jak powszechnie wiadomo, obarczone wpływem czynników bez wątpienia nie wyłącznie ekonomicznych w swym charakterze. Na przykład, większość mocarstw w historii zawdzięczało swe istnienie podbojom. Ludy podbijające czyniły się, w porządku prawnym i gospodarce, klasami uprzywilejowanymi podbitego kraju. Nigdzie nie udało się nam naprawdę przezwyciężyć tego, co Veblen nazwał “grabieżczą fazą” rozwoju ludzkości. Obserwowalne fakty gospodarcze należą do tej fazy i prawa, jakie możemy z nich wywieść, nie znajdują zastosowania do innych faz. Ponieważ prawdziwym celem socjalizmu jest właśnie przejście poza grabieżcze stadium rozwoju ludzkości, ekonomia w jej obecnym stanie nie może nam dużo powiedzieć o socjalistycznym społeczeństwie przyszłości. Socjalizm zmierza ku celowi społeczno-etycznemu. Nauka nie może jednak tworzyć celów, ani tym bardziej wpajać ich ludziom; może ona, co najwyżej, dostarczać środki do ich osiągania. Same zaś cele wskazywane są przez osobowości o szlachetnych ideałach etycznych i – jeśli tylko cele te nie są chybione, lecz ważkie i żywe – przyjmowane są i realizowane przez wielu ludzi, którzy, wpół nieświadomie, określają powolną ewolucję społeczeństwa. Z tych powodów powinniśmy uważać, aby nie przeceniać nauki i naukowych metod w kwestii ludzkich problemów. Nie powinniśmy też zakładać, że tylko eksperci mają prawo wypowiadać się na temat organizacji społeczeństwa.

    Sposób wyjścia z kryzysu społecznego?

    Od pewnego czasu podnoszą się liczne głosy twierdzące, że ludzka społeczność przechodzi kryzys, że jej stabilność została poważnie zachwiana. Charakterystycznym dla takiej sytuacji jest to, że jednostki należące do danej grupy, niezależnie od jej wielkości, są obojętne lub nawet wrogie wobec niej. Aby to zilustrować, pozwolę sobie wspomnieć tu pewne osobiste doświadczenie. Rozmawiałem niedawno z inteligentnym i miłym mężczyzną o niebezpieczeństwie następnej wojny, która w moim przekonaniu poważnie zagroziłaby istnieniu ludzkości, oraz stwierdziłem, że tylko organizacja ponadnarodowa mogłaby nas przed nią uchronić. Wtedy mój gość spytał, bardzo spokojnie i chłodno: „Dlaczego sprzeciwia się pan tak gorąco zniknięciu ludzkiego gatunku?” Jestem pewien, że jeszcze sto lat temu nikt nie wypowiedziałby czegoś takiego tak lekko. Są to słowa człowieka, który na próżno starał się osiągnąć wewnętrzną równowagę i w zasadzie stracił już nadzieję, że mu się to uda. Co jest tego przyczyną? Czy jest jakieś wyjście?

    Społeczeństwo i jednostki

    Człowiek jest istotą indywidualną i jednocześnie społeczną. Jako istota indywidualna, stara się on chronić istnienie swoje i swoich najbliższych, zaspokajać swe osobiste pragnienia i rozwijać swe wrodzone zdolności. Jako istota społeczna, zabiega on o uznanie i sympatię swych pobratymców, pragnie uczestniczyć w ich rozrywkach, pocieszać ich w ich smutkach i poprawiać warunki ich życia. Tylko istnienie tych różnych, często sprzecznych, dążeń tłumaczy specyficzny charakter człowieka, a ich konkretna kombinacja określa stopień, w którym dana jednostka może osiągnąć wewnętrzną równowagę i wnieść wkład w kondycję społeczeństwa. Całkiem możliwe, że względna siła tych dwóch popędów jest w zasadniczym stopniu ustalona dziedzicznie. Jednak osobowość, która ostatecznie powstaje, jest w znacznej mierze ukształtowana przez takie czynniki, jak otoczenie, w którym człowiek się znalazł w okresie swego rozwoju, strukturę społeczeństwa, w którym dorasta, tradycje tego społeczeństwa, oraz sposób, w jaki ocenia ono różne typy zachowania. Abstrakcyjne pojęcie „społeczeństwo” jest dla pojedynczego człowieka sumą jego pośredniego i bezpośredniego stosunku do jemu współczesnych, oraz do wszystkich ludzi z minionych pokoleń. Człowiek jest zdolny do samodzielnego myślenia, odczuwania, wysiłku i pracy. Jednak w swoim istnieniu fizycznym, intelektualnym i emocjonalnym zdany jest on tak bardzo na społeczeństwo, że nie sposób o nim myśleć, czy go zrozumieć, poza ramami społeczeństwa. To właśnie społeczeństwo dostarcza człowiekowi pożywienie, ubranie, schronienie, narzędzia pracy, język, formy myśli i większą część treści tych myśli. Jego życie czynią możliwym praca i dokonania wielu milionów żyjących wcześniej i obecnie, ukrytych za słowem „społeczeństwo”.

    Adaptacja do ziemskiej społeczności

    Człowiek otrzymuje w momencie narodzin, drogą dziedziczenia, konstytucję biologiczną, którą musimy uznać za stałą i niezmienną, a w której skład wchodzą też naturalne popędy charakterystyczne dla rodzaju ludzkiego. W ciągu swego życia człowiek nabywa również konstytucję kulturową, którą przejmuje od społeczeństwa poprzez komunikację i wiele innych dróg wpływu. Zachowanie społeczne istot ludzkich może się znacznie różnić, zależnie od dominujących wzorców kulturowych i rodzajów organizacji społeczeństwa. Na tym właśnie mogą oprzeć swe nadzieje ci, którzy zabiegają o poprawę doli człowieka. Ludzie nie są skazani, mocą swojej konstytucji biologicznej, na to, aby wzajemnie się wyniszczać, czy być na łasce okrutnego, sobie samemu narzuconego losu. Gdy zadajemy sobie pytanie, jak należy zmienić strukturę społeczeństwa i kulturowe przyzwyczajenia człowieka, aby życie ludzkie uczynić maksymalnie satysfakcjonującym, powinniśmy stale być świadomi, że istnieją pewne czynniki, których nie jesteśmy w stanie zmodyfikować. Jak już wspomniano, natura biologiczna człowieka praktycznie nie poddaje się zmianom. Poza tym, postęp techniczny i procesy demograficzne kilku ostatnich stuleci stworzyły warunki, które zagościły tu na stałe. Na obszarach stosunkowo gęsto zamieszkanych absolutnie niezbędny jest podział pracy i wysoce scentralizowany aparat produkcji. Dawno minęły czasy, które teraz wydają się tak idylliczne, kiedy jednostki czy stosunkowo małe grupy mogły być zupełnie samowystarczalne. Stwierdzenie, że ludzkość stanowi teraz ziemską społeczność produkcji i konsumpcji jest tylko niewielką przesadą.

    Zasadniczy kryzys naszych czasów

    Mogę teraz w skrócie przedstawić to, co moim zdaniem stanowi zasadniczy kryzys naszych czasów. Dotyczy on stosunku jednostki do społeczeństwa. Jednostka jest obecnie bardziej niż kiedykolwiek świadoma swojej zależności od społeczeństwa. Jednak nie odczuwa ona tej zależności jako atutu, jako organicznej więzi, jako ochronnej siły, lecz raczej jako zagrożenie dla swoich naturalnych praw, czy wręcz dla swojego ekonomicznego bytu. Co więcej – jej pozycja w społeczeństwie sprawia, że jej egoistyczne popędy są stale wzmacniane, podczas gdy skłonności społeczne, z natury słabsze, stopniowo zanikają. Wszystkie istoty ludzkie, bez względu na swoją pozycję w społeczeństwie, cierpią na ów proces zaniku instynktów społecznych. Będąc nieświadomymi więźniami własnego egoizmu, czują się zagrożone, samotne i pozbawione prostej i naturalnej radości życia. Człowiek może odnaleźć sens życia, jakkolwiek krótkie jest ono i pełne niebezpieczeństw, tylko poświęcając się społeczeństwu. Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego obecnym kształcie jest moim zdaniem prawdziwym źródłem zła. Widzimy przed sobą ogromną społeczność producentów, której członkowie nieustannie usiłują pozbawić się nawzajem owoców swej wspólnej pracy – nie siłą, lecz ogólnie rzecz biorąc zgodnie z legalnie ustanowionymi regułami. W związku z tym ważne jest, aby zdać sobie sprawę z tego, że środki produkcji – to znaczy cała zdolność produkcyjna potrzebna do wytwarzania towarów konsumpcyjnych, jak i dodatkowych towarów inwestycyjnych, może prawnie być – i w przeważającym stopniu jest – prywatną własnością jednostek.

    Robotnicy i kapitaliści

    Dla uproszczenia nazywał będę niżej “robotnikami” wszystkich tych, którzy nie są współwłaścicielami środków produkcji – choć nie jest to zwyczajowe rozumienie tego pojęcia. Właściciel środków produkcji może kupić pracę robotnika. Posługując się środkami produkcji, robotnik wytwarza nowe towary, które stają się własnością kapitalisty. Zasadniczym elementem tego procesu jest stosunek między tym, co robotnik wytwarza, a tym, co w zamian otrzymuje – w kategoriach wartości rzeczywistej. Tak dalece jak układ pracy jest „dobrowolny”, wysokość wynagrodzenia robotnika jest warunkowana nie rzeczywistą wartością produkowanych przezeń towarów, lecz jego minimalnymi potrzebami i zapotrzebowaniem kapitalisty na siłę roboczą w stosunku do liczby robotników rywalizujących o pracę. Ważne jest zrozumienie, że nawet w teorii wypłata robotnika nie jest zdeterminowana rzeczywistą wartością jego produktu. Prywatny kapitał koncentruje się w rękach nielicznych ludzi, częściowo z powodu rywalizacji wśród kapitalistów, a częściowo dlatego, że rozwój techniczny i rosnące rozbicie świata pracy stymulują powstawanie większych jednostek produkcji kosztem mniejszych. Rezultatem tych procesów jest powstanie oligarchii prywatnego kapitału, nie poddającej się skutecznej kontroli nawet demokratycznie zorganizowanego społeczeństwa. Dzieje się tak dlatego, że członkowie ciał legislacyjnych są wybierani przez partie polityczne, w dużej mierze finansowane lub w inny sposób sterowane przez prywatnych kapitalistów, którzy w praktyce izolują elektorat od legislatury. W konsekwencji, reprezentanci ludu niewystarczająco chronią interesów upośledzonych warstw społeczeństwa. Co więcej, w obecnych warunkach prywatni kapitaliści nieuchronnie kontrolują, bezpośrednio lub pośrednio, główne źródła informacji (prasę, radio, edukację). Indywidualnemu obywatelowi jest zatem bardzo trudno dojść do obiektywnych wniosków i zrobić mądry użytek ze swoich praw politycznych. W większości przypadków jest to zaś wręcz niemożliwe.

    Prywatna własność dla zysku

    Sytuacja panująca w gospodarce opartej na prywatnej własności kapitału charakteryzuje się więc dwiema głównymi zasadami: po pierwsze, środki produkcji (kapitał) są prywatne, a ich właściciele rozporządzają nimi wedle swego uznania; po drugie, układ pracy jest dobrowolny. Oczywiście, nie ma czegoś takiego, jak społeczeństwo czysto kapitalistyczne w tym sensie. Trzeba w szczególności uwzględnić to, że robotnikom udało się, drogą długiej i ciężkiej walki politycznej, osiągnąć nieco korzystniejszą formę “dobrowolnego układu pracy” dla niektórych z nich. Jednak ogólnie rzecz biorąc, dzisiejsza gospodarka nie różni się znacznie od „czystego” kapitalizmu. Produkcja odbywa się dla zysku, a nie dla spożytkowania. Nie ma gwarancji, że wszyscy zdolni i chętni do pracy znajdą zatrudnienie; niemal zawsze istnieje „armia bezrobotnych”. Robotnik lęka się stale utraty pracy. Ponieważ bezrobotni i nisko opłacani nie tworzą zyskownego rynku, produkcja towarów konsumpcyjnych jest ograniczona, a konsekwencją jest wielki niedostatek. Postęp techniczny skutkuje często zwiększeniem bezrobocia, zamiast zmniejszeniem obciążenia pracą dla wszystkich. Motyw zysku, połączony z rywalizacją między kapitalistami, jest odpowiedzialny za niestabilność gromadzenia i użycia kapitału, prowadzącą do coraz głębszych kryzysów. Nieograniczona konkurencja powoduje ogromne marnotrawstwo pracy i okaleczenie społecznej świadomości jednostek, o którym wspomniałem wcześniej. Owo okaleczenie świadomości jednostek uważam za najgorsze zło kapitalizmu. Cały nasz system edukacyjny skażony jest tym złem. Uczniom wpaja się stale postawę przesadnej rywalizacji i uczy się ich czczenia sukcesu w ramach przygotowania ich do przyszłej kariery.

    Socjalizm jest wyjściem z kryzysu

    Jestem przekonany, że jest tylko jeden sposób wyeliminowania całego tego zła, a mianowicie stworzenie gospodarki socjalistycznej i systemu edukacyjnego ukierunkowanego na cele społeczne. W takiej gospodarce, środki produkcji są w posiadaniu samego społeczeństwa, a wykorzystywane są w sposób planowy. W gospodarce planowej, która dostosowuje produkcję do potrzeb społeczności, rozdzielano by pracę pomiędzy wszystkich mogących pracować, oraz zagwarantowano by wszystkim ludziom środki egzystencji. Edukacja jednostki, poza wzmacnianiem jej wrodzonych zdolności, zmierzałaby ku rozwinięciu w niej poczucia odpowiedzialności za innych, zamiast gloryfikować władzę i sukces w naszym obecnym społeczeństwie. Niemniej jednak trzeba pamiętać, że gospodarka planowa to jeszcze nie socjalizm. Może jej bowiem towarzyszyć całkowite zniewolenie jednostki. Dojście do socjalizmu wymaga rozwiązania nadzwyczaj trudnych problemów socjo-politycznych. Jak, w obliczu daleko idącej centralizacji władzy politycznej i gospodarczej, zapobiec wszechwładzy biurokracji? Jak bronić praw jednostki i tym samym zapewnić demokratyczną przeciwwagę dla władzy biurokracji? Jasność, co do celów i problemów socjalizmu ma najwyższą wagę w naszych czasach przełomu.

    Powyższy esej, tu w wersji skróconej, napisany został
    dla pierwszego numeru Monthly Review założonego w 1949 r.

  • Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce

    Historia dyskryminacji Misji Czaitanii w Polsce

    Pomimo, że Misja Czaitanii jest godnym wiary systemem religijnym, opartym na ponad 5 tyś. letniej tradycji, w Polsce jest dyskryminowana i oczerniana. Niespodziewanie dla nas, większość tego krytycyzmu pochodzi od osób czy też organizacji deklarujących się jako katolickie. Widocznie ludzie ci nie znają pochlebnych słów, jakie Papież Jan Paweł II wypowiedział na temat kultury duchowej Indii podczas swojej wizyty w tym kraju. A także nie przywiązują większej wagi do Jego wielokrotnie wyrażanego życzenia, aby poważać inne religie i odnosić się do nich z szacunkiem.

    Jedną z osób, która w Polsce najbardziej krytykuje Misję Czaitanii, jest pani Anna Łobaczewska z Lublina. Parę lat temu na nasze wykłady zaczął uczęszczać syn pani Łobaczewskiej, Piotr. Krótko po tym, wpierw osobiście a następnie jako inicjatorka powstania i obecna przewodnicząca Ruchu Obrony Jednostki i Rodziny, zaczęła ona atakować i oczerniać Misję bezpodstawnymi oskarżeniami. Wkrótce sytuacja przybrała rozmiar regularnej „wojny” ze strony pani Łobaczewskiej przeciwko Misji Czaitanii.

    Kilka osób spośród członków oraz zarządzających Misją Czaitanii jest kwalifikowanymi psychologami. Od samego początku tej historii mieliśmy przeczucie, że pani Łobaczewska nie jest motywowana jedynie odmiennymi filozoficznymi i religijnymi poglądami, lecz że istnieją jakieś głębsze przyczyny jej działania. Zostało to później potwierdzone wywiadem przeprowadzonym z Piotrem na temat jego życia rodzinnego. Stało się jasne, że przyczyną całej tej niechęci są ich wewnętrzne problemy rodzinne, które były już obecne wiele lat wcześniej, zanim Piotr zaczął przychodzić na nasze wykłady.

    Pani Łobaczewska oskarża Misję o odebranie jej „dziecka”, podczas gdy Piotr ma już dwadzieścia parę lat. Najwyraźniej nie chce pogodzić się z tym, że jej pełnoletni syn wyprowadził się z domu, bo chciał rozpocząć samodzielne życie. Zamiast zrozumieć, że być może sama swoją postawą zniechęciła syna do siebie, publicznie obwinia innych o zepsucie jej relacji z synem.

    Przez ostatnie lata Piotr utrzymywał sporadyczne kontakty z Misją. Podobnie jak większość osób biorących udział w działalności Misji Czaitanii, Piotr mieszka w swoim własnym domu i sam troszczy się o swoje osobiste sprawy i finanse. Obecnie jest dobrze ustawionym młodym człowiekiem, prowadzi samodzielny biznes, ma mieszkanie w Warszawie oraz w dalszym ciągu nie ma ochoty wrócić pod opiekę mamusi.

    Jego matka wie, że Piotr prowadzi samodzielne życie i nie mieszka w żadnym z ośrodków Misji Czaitanii, lecz pomimo tego atakuje nas w dalszym ciągu, oskarżając o rozbijanie rodzin. Pani Łobaczewska nie zauważa faktu, że większość osób, które biorą udział w działalności Misji, ma bardzo dobre relacje rodzinne, nawet wówczas, gdy członkowie rodziny nie podzielają ich poglądów religijnych. Wszędzie zdarzają się rodzinne nieporozumienia-tak samo jak w rodzinach katolickich, mogą pojawiać się w rodzinach osób z Misji Czaitanii. Jednak są rezultatem osobistych konfliktów a nie wiary danej osoby. Tego jednak matka Piotra nie chce zrozumieć. Pani Łobaczewska przeniosła swoje polowanie na czarownice do mass mediów, krytykując i zniesławiając Misję Czaitanii bez żadnych podstaw. Oprócz swoich fałszywych wypowiedzi w mediach przeszkadzała w naszych publicznych wykładach a także obrażała i zniesławiała osoby tworzące zarząd Misji. A oto niektóre z zarzutów, jakimi obarcza nas pani Łobaczewska i mass media:

    — kiedy parę lat temu z katedry lubelskiej ukradziono krzyż, w prasie, a dokładniej w piśmie Skandale, ukazała się wzmianka, że podejrzana jest także Misja Czaitanii,

    — zarzut, że osoby dobrowolnie poświęcające swój czas, aby prowadzić wykłady i nauczać medytacji, otrzymują pieniądze z zagranicy za każdą „duszę”,

    — zarzut, że każdy członek Misji musi wyjechać z rodzinnego miasta, a także zerwać wszelkie kontakty z rodziną,

    — zarzut, że członkowie Misji wyniszczają się psychicznie i fizycznie poprzez brak snu-wczesne wstawanie, powtarzające się praktyki medytacyjne oraz głodową dietę,

    — zarzut, że w Misji Czaitanii podawane są ludziom narkotyki,

    — zarzut, że członkowie muszą oddać wszystkie swoje pieniądze a także wszystko co posiadają Misji, oraz pracować bez zapłaty,

    — zarzut, że zabroniony jest kontakt ze światem zewnętrznym-telewizja, prasa, książki etc.,

    — zarzut, że Misja prowadzi tajemne praktyki prania mózgu, których efektem jest całkowite wymóżdżenie (termin pani Łobaczewskiej) danej osoby, po którym konieczna jest długotrwała resocjalizacja pod kierunkiem lekarza.

    Niestety mass media rozpowszechniają te fałszywe oskarżenia, pomimo, że pani Łobaczewska nie jest w stanie podać żadnych przykładów czy też nazwisk osób poszkodowanych w powyższy sposób.

    Podejmowaliśmy próby porozumienia się także drogą listowną prosząc o zaprzestanie jej działalności. Jednakże ostatecznie nie pozostało nam nic innego jak wnieść pozew do sądu. W listopadzie 1996 r. oskarżyliśmy Annę Łobaczewska o zniesławienie dobrego imienia i naruszenie dóbr osobistych. Pozwana nie stawiła się na dwóch pierwszych rozprawach, zaś na trzeciej dalej zarzucała nam działania, których nie potrafiła udokumentować. Na rozprawie tej także mieliśmy okazję zobaczyć, że pozwana nie była w stanie przedstawić ani jednej doktryny, która występuje w nauczanej przez nas filozofii. Okazało się, że jej konflikt z Misją Czaitanii opiera się na osobistych urazach jakie żywi ona w stosunku do osób znanych jej z Misji Czaitanii.

    Dzisiejsza atmosfera wokół małych grup wyznaniowych-mamy tu na myśli autentyczne grupy wyznaniowe, a nie wchodzące w konflikt z prawem i społeczeństwem grupy pseudoreligijne -jest w bardzo dużej mierze „zasługą” pani Łobaczewskiej, która przez ostatnie lata konsekwentnie podsycała w mass mediach nastrój fanatyzmu i nietolerancji. W efekcie tego w wielu miastach odmawiano nam wynajęcia sal na nasze wykłady, na plakatach zapraszających na wykłady wieszano ulotki obraźliwej treści, mass media nie chciały przekazywać pozytywnych informacji o Misji Czaitanii, a nawet prostować tych, które były kłamliwe.

    Działalność pani Łobaczewskiej okazała się być jak kula śniegowa, dająca początek wielkiej lawinie. Na publikacjach prasowych pani Łobaczewskiej oparło swoje informacje krakowskie Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych. W rzeczywistości całość informacji, jakimi dysponuje Centrum, to trochę wycinków prasowych plus informacje o zupełnie innej, nie mającej nic wspólnego z Misją organizacji-Ruchu Hare Kryszna-bo, jak mówią, to takie podobne. Jest to zadziwiające, jak niekompetentna może być tak poważna instytucja, jaką wydawałoby się być Centrum. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że Centrum nie wykazało żadnych chęci, aby zebrać i skonkretyzować swoje informacje na nasz temat-sami zanieśliśmy im nasze dokumenty i publikacje. Po upływie pół roku dowiedzieliśmy się, że nikt nie miał czasu tego przeczytać.

    Inną kartą w tej historii jest działalność Ligi Republikańskiej, której członkowie, nie znając nawet pełnej nazwy Misji, a tym bardziej naszej filozofii, nękają Misję Czaitanii tylko dlatego, że nie jest katolicka. Ich metody to zakłócanie wykładów poprzez rozrzucanie ulotek o treści: „In-sekty zeżrą ci mózg”, „Sekta-uwaga śmierdzi” itp., otwieranie wśród publiczności wykładów pojemników ze śmierdzącym gazem, rzucanie petard, zakłócanie wykładów w ten sposób, że prowadzący nie mógł zabrać głosu, bójki i przepychanki z ludźmi próbującymi wyprosić ich z sali, groźby w rodzaju: dziś w nocy spalimy wam dom. Mogliśmy także usłyszeć, że tacy jak my nie mają w ogóle prawa do życia w Polsce. Jednak najbardziej przykre dla nas było zajście w krakowskiej restauracji Warszawianka. Jedna z uczennic Jagad Guru, Magda Mola (Madhava dasi), próbująca poprowadzić wykład, została tam zastraszona i poturbowana. Ktoś rzucał w nią zapalonymi petardami, niszcząc jej ubranie oraz wyposażenie sali, ktoś potrącił kogoś innego, tak że ten wpadł na nią itd. Wraz z Ligą na wykład przybyła ekipa stacji telewizyjnej RTL7. Podczas drastycznych scen było słychać instrukcje: Tego nie kręćcie! Została skradziona nam kaseta video, która tego dnia miała być odtworzona. Jej fragment mogliśmy zobaczyć następnie w wiadomościach RTL7. Na nasze pytanie, dlaczego stacja użyła skradzionej kasety, otrzymaliśmy arogancką odpowiedź, w skrócie: to nie wasza sprawa, skąd mamy swoje materiały. W związku z tymi wydarzeniami, prokuratura wystosowała akt oskarżenia przeciwko dwóm członkom Ligii. Obecnie sprawa znajduje się na wokandzie sądowej.

    Według uzyskanych przez nas od uczestników zajść informacji, Liga zaatakowała Misję, ponieważ Dominikańskie Centrum Informacji o Sektach poinformowało ich, że Misja jest bardzo niebezpieczną sektą. Na nasze pytanie, jakie są zarzuty wobec nas, usłyszeliśmy o morderstwach, handlu bronią, porywaniu dzieci, handlu narkotykami itd. Te informacje według naszego rozmówcy pochodzą z Centrum.

    Pomimo wszystko postanowiliśmy nawiązać dialog z przewodniczącym Ligii Republikańskiej w Polsce-panem Kamińskim. Wysłaliśmy do niego list z prośbą o zaprzestanie działań mających na celu poniżanie nas w oczach opinii publicznej i łamanie prawa do bezpieczeństwa i ochrony, wolności wyznania i sumienia. Jednak do dzisiejszego dnia nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

    W lutym 1997 r. wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zachęcał swoich studentów do zrywania naszych plakatów, twierdząc, że Misja Czaitanii jest antykatolicką, niebezpieczną sektą. W rezultacie dwóch studentów zostało spisanych przez policję w trakcie zrywania plakatów i zostali ukarani karą pieniężną przez kolegium do spraw wykroczeń.

    Jesteśmy bardzo zdziwieni faktem, że niektóre osoby sądzą jakoby Misja Czaitanii była wroga Kościołowi katolickiemu. Jest to całkowicie błędne przekonanie. Mamy wielki szacunek dla wszystkich osób kultywujących swoje życie duchowe, w tej czy innej religii. Jednak nasze próby nawiązania dialogu z Kościołem również spełzły na niczym. W marcu 97′ skierowaliśmy listy do władz kościelnych: do arcybiskupa lubelskiego-Bolesława Pylaka i do ks. biskupa ordynariusza Kazimierza Ryczana w Krakowie-z prośbą o audiencję w celu przedstawienia się i wyjaśnienia spornych kwestii, gdyż według nas wynikały one z braku informacji na temat działalności Misji.

    Wysłaliśmy także list do rektora KUL-u z prośbą o upomnienie wykładowcy namawiającego swoich studentów do zrywania plakatów oraz przeszkadzania w trakcie wykładów. Niestety żadna z tych instytucji nie odpowiedziała na nasze listy. W rozmowie telefonicznej z arbp. Pylakiem przewodnicząca Misji-Llżbieta Ser-win (Lalita Syam dasi) dowiedziała się, że ks. Pylak nie będzie rozmawiał z organizacją niekatolicką.

    W trakcie tegorocznego Kongresu Eucharystycznego wrocławski oddział Dominikańskiego Centrum Informacji rozpowszechniał we Wrocławiu ulotki opisujące Misję jako niebezpieczną sektę, która doprowadziła młodego chłopca do choroby psychicznej. Jedna z uczennic Jagad Guru spotkała się z księdzem odpowiedzialnym za treść tej ulotki. Niestety w pewnym momencie ksiądz ten przerwał spotkanie -gdyż jak powiedział, przeraził się widząc, że jego rozmówczyni wywiera na nim ogólnie bardzo dobre wrażenie. Stwierdził, że teraz przez wiele godzin będzie musiał modlić się do Boga, aby zabrał to wrażenie z jego serca. Niestety trudno jest przełamać tak głębokie uprzedzenia. A swoją drogą, to wrażenie z głębi serca to mógł być głos Pana przebywającego w sercu żywej istoty, który mówił mu jak rzeczy mają się naprawdę.

    Czasami czytamy w prasie czy też słyszymy, szczególnie w rozmowach z osobami aktywnie działającymi w Kościele katolickim -że ktoś taki a taki „należał” do Misji Czaitanii -a teraz ma problemy ze zdrowiem psychicznym czy też okazało się, że jest to osoba o złej reputacji. Rozmówcy tacy starają się wtedy udowodnić: „O, zobacz, ten człowiek należał do Misji parę lat temu, a teraz jest chory psychicznie, to jest wynikiem waszej działalności.” Jest to błędne rozumowanie. W ten sposób pomijamy wszystkie inne okoliczności z życia tej osoby i zakładamy, że ponieważ miała ona kontakt z Misją Czaitanii, to znaczy, że nasza organizacja religijna jest odpowiedzialna za wszystkie jej osobiste problemy.

    Jeślibyśmy starali się zastosować to rozumowanie także do osób z innych organizacji religijnych, które mają problemy ze swoim zdrowiem psychicznym lub popełniły jakieś przestępstwo, wówczas musielibyśmy stwierdzić, że w Polsce Kościół katolicki jest najgorszą organizacją religijną ze wszystkich. Bo, wiedząc że w Polsce 99% ludzi deklaruje się jako katolicy, możemy wnioskować, że także 99% pacjentów szpitali psychiatrycznych ma katolickie wychowanie, podobnie 99% więźniów, narkomanów, alkoholików itd. Nawet katoliccy księża i zakonnice są pacjentami zakładów psychiatrycznych, a niektórzy są oskarżani o popełnione przestępstwa. Jednakże byłoby głupotą winić za to wszystko Kościół katolicki. Raczej należy zrozumieć, że osobiste problemy, przestępstwa czy zły stan psychiczny są rezultatem NIEPRZESTRZEGANIA zasad religii chrześcijańskiej. Podobnie, jeśli mamy przykład osoby, która ma osobiste problemy lub okryła się złą sławą, a wcześniej miała kontakt z Misją Czaitanii, przyczyną tego jest NIEPRZESTRZEGANIE nauk zawartych w literaturze wedyjskiej i NIESTOSOWANIE się do zasad przyjętych w Misji Czaitanii. Niedorzeczne są takie próby powiązania czyichś osobistych problemów i uchybień z Misją Czaitanii.

    Jak dotąd nigdzie nie spotkaliśmy się z tytułami prasowymi w rodzaju: „Katolik zabił”, „Katolicy obrabowali bank”, „Katolickie nastolatki biorą narkotyki”, „Katoliczka popełniła samobójstwo” czy „Katolik pacjentem zakładu psychiatrycznego”. Dlaczego zatem prasa publikuje sensacyjne artykuły o tym, że ktoś miał kiedyś kontakt z Misją Czaitanii a teraz jest chory psychicznie czy też spotykamy się z ulotkami takimi jak ta rozpowszechniana we Wrocławiu przez dominikanów?

    Misja Czaitanii nie jest elitarną, zamkniętą organizacją. Na nasze wykłady może przyjść każdy, także osoby mające problemy ze zdrowiem psychicznym, uzależnieni od narkotyków, alkoholicy czy nawet ludzie, którzy popełnili jakieś przestępstwo.

    Nie pytamy w drzwiach: „Przepraszam, czy pan nie ma czasami problemów ze swoim zdrowiem psychicznym, bo my nie wpuszczamy psychicznie chorych.” lub „Przepraszam, czy jest pan w stu procentach uczciwy, bo nie wpuszczamy tutaj oszustów”. Przeciwnie, każdy jest mile widziany na naszych wykładach, ponieważ wiemy, że medytacja z mantrą może pomóc w każdej sytuacji. Przez nasze wykłady i ośrodki przewinęły się dziesiątki tysięcy ludzi, reprezentujących część społeczeństwa wraz z jego problemami.

    W ciągu ostatnich lat obserwowaliśmy objawy nietolerancji religijnej. Fanatyzm i duch sekciarstwa nie pozwalają wielu osobom zaakceptować faktu istnienia innej ścieżki duchowej, niż ich własna. Jednak prawo do kultywowania życia duchowego jest podstawowym prawem i potrzebą żywej istoty i szczere próby w tym kierunku nie zasługują na uprzedzenie i nietolerancję.

    Jak piękną rzeczą jest tolerancja religijna i szacunek dla wyznawców innych religii, mogliśmy się przekonać ostatnio, kiedy odeszła Matka Teresa z Kalkuty. Wyznawcy kultury wedyjskiej w całych Indiach okazali jej osobie wielki szacunek, uznając ją za jedną z najwybitniejszych postaci we współczesnej historii Indii, niezależnie od różnic wyznania. Niestety współwyznawcy Matki Teresy nie odwzajemniają się szacunkiem dla Waisznawów i hinduistów w Polsce.

    Wygląda na to, że stosuje się tu dwie miarki, jedną dla siebie a drugą dla innych religii. Na przykład w Rosji to wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego są prześladowani i dyskryminowani przez rosyjski Kościół prawosławny. Bardzo wielu katolików w Polsce jest tym zbulwersowanych, lecz jednocześnie nie protestują, gdy ich własny Kościół dyskryminuje inne religie.

    Widzimy jednak, że stopniowo sytuacja się zmienia. Ludzie zaczynają zauważać, że nagonka na innowierców jest bezpodstawna i ślepa. Sprawa sądowa przeciwko Annie Łobaczewskiej jest w toku. Podobnie sprawa przeciwko członkom Ligi Republikańskiej. Nie znamy jeszcze werdyktu sądu. Jednak już dziś czytelnik, znając przedstawione powyżej fakty, może sam ocenić po czyjej stronie jest racja.

    Anandamaja dasi (Annamaria Warmus)


    Fundacja na Rzecz Wolności Religijnej

    Misja Czaitanii jest członkiem Fundacji na Rzecz Wolności Religijnej (The Religious Freedom Foundation), która została powołana natychmiast po tym, jak 26.09.br. Borys Jelcyn, prezydent Rosji, podpisał ustawę restrykcyjnie ograniczającą prawa związków wyznaniowych i kościołów innych niż Ortodoksyjny Kościół Rosyjski. Zadaniem fundacji jest propagowanie wolności religijnej oraz występowanie przeciw prześladowaniom i nietolerancji religijnej. Obecnie organizowany jest protest przeciwko nowemu rosyjskiemu prawu godzącemu w wolność religijną.

    Fundacja na rzecz Wolności Religijnej oraz jej członkowie stosują się do poniższych Uniwersalnych Zasad Wolności Religijnej:

    1. Religia może być szerzona tylko w pokojowy sposób – nigdy nie „przy pomocy miecza”: terroru, siły, przymusu i zastraszania.

    2. Religia nie podlega prawu: żadne państwo czy rząd nie może określać w jaki sposób obywatele mogą wielbić Boga czy też ograniczać ich, jeśli chcą nauczać swojej wiary.

    3. Każda jednostka powinna mieć zagwarantowaną wolność wyboru, w jaki sposób, kiedy i gdzie chce wielbić Boga. W tej wolności zawarta jest też wolność do nie wielbienia Boga. Tak jak żadne państwo, rząd czy jednostka nie ma prawa ograniczać wolności co do wiary i praktyk religijnych, podobnie państwo, rząd ani jednostka nie ma prawa narzucać określonego systemu religijnego swoim obywatelom.

    4. Każda jednostka oraz organizacja powinna mieć możliwość zaprezentowania swojej filozofii. W ten sposób wszelka konkurencja pomiędzy różnymi religiami może być oparta nie na sile politycznej czy zakazach, lecz na wartości każdej religii i zrozumieniu Prawdy Absolutnej.

  • Lew Tołstoj – Przemówienie na Kongres Pokoju w Sztokholmie

    Lew Tołstoj – Przemówienie na Kongres Pokoju w Sztokholmie

    WSTĘP

    Lew Tołstoj był nie tylko jedną z największych postaci literatury światowej. Był również dzięki szlachetności i głębokiej humanitarności uczuć, jednym z najbardziej poważanych ludzi swego pokolenia. Czas nie przyćmił jego sławy. Jego miłość do człowieka, nienawiść do wszelkiej tępej przemocy sprawiły, że stał się apostołem pokoju. Niewątpliwie cierpienia i okropność wojny, z którymi zetknął się pełniąc w młodości służbę oficerską, i które odtworzył z przejmującym realizmem, wstrząsnęły jego sumieniem i zadecydowały o kierunku w jakim potoczyło się jego życie. W roku 1909 miał się odbyć w Sztokholmie Kongres Pokoju. Wyścig zbrojeń, groźba wybuchu pierwszej wojny światowej, którą czuło się już w powietrzu, wywołały niepokój, aż nazbyt usprawiedliwiony dalszym rozwojem wydarzeń. Ruch na rzecz pokoju nie był wówczas ruchem masowym, jakim jest dzisiaj, po tylu latach tak straszliwych doświadczeń. Kongres w Sztokholmie zorganizowali ludzie niewątpliwie ze szczerego przekonania, ale ich miłość pokoju często ograniczała się do sentymentalnych utyskiwań na klęskę, której źródeł nie zgłębili. Ograniczali się do teoretycznych rozważań, a nie mieli odwagi wysnuć z nich konkretnych wniosków. Organizatorzy Kongresu wysłali zaproszenie do Lwa Tołstoja, liczącego wówczas lat 80. Tołstoj, który uświadomił sobie grozę wiszącego nad światem niebezpieczeństwa, zdecydował się opuścić wiejską samotnię w Jasnej Polanie i odbyć podróż do Szwecji, by z trybuny rzucić wezwanie, tekst którego wcześniej przesłał organizatorom. Czyż trzeba zapewniać, że gwałtowność i nieubłagana logika Tołstoja przeraziła ostrożnych pacyfistów, którzy posłali mu zaproszenie? Nie mogli nie zwrócić się do niego przygotowując tego rodzaju manifestację, ale żaden z nich nie przypuszczał, aby wiekowy i chory pisarz zechciał wziąć w niej udział osobiście. Spodziewano się najwyżej pisma z życzeniami pomyślnych obrad i wyrazami solidarności.

    On zaś zamierzał zwrócić się z rewolucyjnym apelem wprost do ludów. Wzywał do wypowiedzenia posłuszeństwa rządom i jako człowiek szczerze wierzący potępiał rzekomo chrześcijańskich mężów stanu, którzy z wyznaniem wiary na ustach przygotowywali rzeź milionów ludzi. Zakłopotani organizatorzy odłożyli Kongres na rok następny, a gdy się wreszcie odbył w roku 1910, nie odczytano tam, ani nie ogłoszono pisma Lwa Tołstoja.

    PRZEMÓWIENIE NA KONGRES POKOJU W SZTOKHOLMIE

    Zebraliśmy się tu po to, by walczyć przeciwko wojnie. Przeciwko wojnie, a więc przeciwko temu, w imię czego wszystkie narody świata, miliony ludzi na świecie, oddają do wolnej od wszelkiej kontroli dyspozycji kilkudziesięciu osób, a niekiedy jednego człowieka nie tylko miliardy rubli, franków, jenów, stanowiących znaczną cześć ich zapracowanych oszczędności, ale i samych siebie, swoje życie. I oto my, kilkunastu przybyłych z różnych stron świata uczciwych ludzi, nie posiadających żadnych szczególnych przywilejów, a co najważniejsze, żadnej władzy nad nikim, zamierzamy walczyć, a skoro chcemy walczyć, to mamy też nadzieję zwyciężyć tę olbrzymią siłę nie jednego lecz wszystkich rządów, mających do dyspozycji miliardowe sumy i milionowe wojska i bardzo dobrze rozumiejących, że ta wyjątkowa sytuacja w jakiej znajdują się oni, tzn. ludzie wchodzący w skład rządów, oparto jest tylko na wojnie, na wojsku mającym znaczenie i sens tylko wtedy, kiedy jest wojna – ta właśnie wojna, z którą chcemy walczyć i którą chcemy zniszczyć.

    Walka, gdy siły są tak nierówne, powinna się wydać szaleństwem. Ale zastanówmy się nad znaczeniem środków walki, znajdujących się w naszych rękach, a wyda się dziwne nie to, ze decydujemy się na walkę, lecz to, że istnieje jeszcze to, z czym chcemy walczyć. Oni mają w rękach miliardowe sumy, miliony posłusznych wojsk, my zaś tylko jeden – ale za to najpotężniejszy środek na świecie – PRAWDĘ.

    I dlatego, choćby nasze siły wydawały się znikome w porównaniu z siłami naszych przeciwników nasze zwycięstwo jest równie niewątpliwe jak niewątpliwe jest zwycięstwo, które odnosi światło wschodzącego słońca nad mrokiem nocy.

    Zwycięstwo nasze jest niewątpliwe, ale tylko pod jednym warunkiem – jeżeli mówiąc prawdę będziemy mówili całą prawdę, bez jakichkolwiek kompromisów i ustępstw. A prawda jest tak prosta, tak jasna, tak oczywista i obowiązkowa nie tylko dla chrześcijanina, ale dla każdego rozsądnego człowieka, że wystarczy tylko wypowiedzieć ją całą w pełnym jej znaczeniu, żeby ludzie już nie mogli postępować wbrew tej prawdzie.

    Prawdą tą w całym jej znaczeniu jest to, co tysiące lat temu powiedziane zostało w przykazaniu, uznawanym przez nas za Boskie, w dwóch słowach: nie zabijaj.

    Prawdą jest to, że człowiek nie może i nie powinien nigdy i pod żadnym pretekstem zabijać drugiego człowieka.

    Prawda ta jest tak oczywista, tak powszechnie uznawana i obowiązująca, że wystarczy jasno i zdecydowanie postawić ją przed ludźmi, żeby to zło, które nazywa się wojną, stało się absolutnie niemożliwe, l dlatego myślę, że jeżeli my, przybyli tu na Kongres Pokoju, zamiast jasno i zdecydowanie wypowiedzieć tę prawdę, będziemy apelować do rządów i proponować im rożne sposoby, żeby zmniejszyć zło wojny, lub żeby wybuchały one coraz rzadziej, upodobnimy się do ludzi, którzy mając w ręku klucz do drzwi, włamywaliby się przez ściany wiedząc, że nie są w stanie tych ścian obalić. Oto miliony zbrojnych i coraz lepiej uzbrajanych ludzi, szkolonych do coraz pomysłowniejszego zabijania. Wiemy, że te miliony ludzi nie mają najmniejszej chęci zabijać takich samych ludzi jak oni, że większość nawet nie wie, z jakiego powodu zmusza się ich do robienia tego, co jest im wstrętne, że ciąży im stan podporządkowania i przymusu, wiemy że zabójstwa dokonywane od czasu do czasu przez tych ludzi, popełniane są na rozkaz rządów, wiemy, że istnienie rządów uzależnione jest od wojska. I my, ludzie pragnący położyć kres wojnom, nie znajdujemy nic odpowiedniejszego po temu jak to, żeby proponować i to komu? – rządom, istniejącym tylko dzięki wojsku, a tym samym dzięki wojnie, takie sposoby, które położyłyby kres wojnie, czyli, że proponujemy rządom samounicestwienie. Rządy będą z przyjemnością słuchały wszystkich takich przemówień, wiedząc, że wywody takie nie tylko nie położą kresu wojnie i nie podkopią ich władzy, ale jeszcze bardziej ukryją przed ludźmi to, co rządy potrzebują ukryć, by mogły istnieć i wojska i wojny, i one same, rządy dysponujące wojskami. Ale przecież to anarchizm: ludzie nigdy nie żyli bez państwa i rządów. A zatem rządy i państwa, i siły wojskowe, które ich strzegą są koniecznymi warunkami życia narodów, mógłby mi ktoś powiedzieć.

    Nie mówiąc o tym, czy możliwe jest, czy nie, życie chrześcijańskich i w ogóle wszystkich narodów bez wojsk i wojen, broniących rządów i państw, przypuśćmy, że ludzie dla swego własnego dobra muszą podporządkować się niewolniczo składającym się z nieznanych im ludzi instytucjom, zwanym rządami, muszą koniecznie oddawać tym instytucjom wytwory swej pracy i wykonywać wszystkie żądania tych instytucji, nie wyłączając zabójstwa bliźniego, przypuśćmy to wszystko: pozostaje mimo to nierozerwalna na naszym świecie trudność. Trudność ta wynika z niemożliwości pogodzenia chrześcijańskiej wiary, którą kładący na to szczególny nacisk, wyznają wszyscy ludzie, wchodzący w skład rządów, z rekrutującymi się z chrześcijaństwa wojskami wyszkolonymi do zabijania. Jakby tam nie wypaczono nauki chrześcijańskiej, jakby nie przemilczano jej głównych tez, zasadniczym sensem tej nauki jest mimo wszystko tylko umiłowanie Boga i bliźniego. Boga, czyli najwyższej doskonałości w cnocie i bliźniego, czyli wszystkich ludzi bez różnicy. A zatem jakby się zdawało, należy koniecznie uznać jedno z dwojga, albo chrześcijaństwo z miłością Boga i bliźniego, albo państwo z wojskami i wojnami.

    Bardzo możliwe, że chrześcijaństwo się przeżyło i że wybierając jedno z dwojga: chrześcijaństwo i miłość, albo państwo i zabójstwo, ludzie naszej epoki uznają, że istnienie państwa i zabójstwa jest o tyle ważniejsze od chrześcijaństwa, iż trzeba zapomnieć o chrześcijaństwie, pozostać tylko przy tym, co jest dla ludzi ważniejsze: przy państwie i zabójstwie.

    Wszystko to jest możliwe, w każdym razie ludzie mogą tak myśleć i czuć. Ale wtedy tak też trzeba powiedzieć. Trzeba byłoby powiedzieć. Trzeba byłoby powiedzieć, że ludzie w naszych czasach powinni przestać wierzyć w to, co mówi zbiorowa mądrość całej ludzkości, co mówi wyznawana przez nich nauka Boża, powinni przestać wierzyć w to, co wyryte jest niezatartymi zgłoskami w sercu każdego człowieka, a powinni wierzyć tylko w to, co nie wyłączając również zabójstwa, rozkażą różni ludzie, którzy przypadkowo, przez dziedziczenie zostali cesarzami i królami, albo przez różne intrygi i z wyborów zostali prezydentami, posłami do izb i parlamentów. Tak właśnie trzeba by powiedzieć. A powiedzieć tego nie można. Nie można powiedzieć nie tylko tego, ale nie można powiedzieć ani jednego, ani drugiego. Jeżeli się powie, że chrześcijaństwo zabrania zabijać, to nie będzie wojska, nie będzie rządu. Jeżeli się powie, że my, władza, uznajemy legalność zabójstw i odrzucamy chrześcijaństwo – nikt nie zechce słuchać takiego rządu, opierającego swoją władzę na zabójstwie. I poza tym, skoro dozwolone jest zabójstwo na wojnie, to powinno być tym bardziej dozwolone narodowi, dochodzącemu swych praw przez rewolucję. Dlatego więc rządy nie mogąc powiedzieć ani jednego ani drugiego, dokładają jedynie starań, żeby ukryć przed swoimi poddanymi konieczność rozwiązania dylematu.

    Dlatego właśnie, aby przeciwdziałać złu wojny, my zebrani tutaj, jeżeli istotnie chcemy dopiąć swego celu, musimy uczynić tylko jedno; postawić ten dylemat zdecydowanie i jasno przed ludźmi wchodzącymi w skład rządów, jak przed masami ludu, tworzącymi wojsko. Aby to uczynić powinniśmy jasno i otwarcie powtórzyć tylko prawdę, że człowiek nie powinien zabijać człowieka, ale wyjaśnić również, że żadne względy nie mogą zwolnić ludzi w świecie chrześcijańskim od obowiązku podporządkowania się tej prawdzie. I dlatego zaproponowałbym naszemu zgromadzeniu (zebraniu), ułożenie i opublikowanie takiej odezwy do wszystkich, a zwłaszcza do chrześcijańskich narodów, w której jasno i zdecydowanie powiedzielibyśmy to, co wszyscy wiedzą, ale czego nikt, albo prawie nikt nie mówi, mianowicie to, że wojny nie są – jak to uważa większość ludzi, czymś szczególnie dobrym i godnym pochwały, lecz są jak każde zabójstwo wstrętne i zbrodnicze zarówno dla tych ludzi, którzy z wolnej woli wybierają działalność wojskową, jak i dla tych, którzy wybierają ją ze strachu przed karą lub ze względu na korzyści. W stosunku do osób wybierających działalność wojskową z wolnej woli, zaproponowałbym, żeby w odezwie tej jasno i zdecydowanie powiedzieć, iż mimo całej pompy, przepychu i w ogóle aprobaty towarzyszącej tej działalności, jest ona zbrodnicza i haniebna, tym bardziej zbrodnicza i haniebna, im wyższe stanowisko zajmuje człowiek w hierarchii wojskowej. I tak samo zaproponowałbym, by jasno i zdecydowanie powiedzieć prostym ludziom, powołanym do służby wojskowej pod groźbą kary lub z pomocą przekupstwa, że grzeszą i przeciwko swojej wierze, i przeciwko moralności, i przeciwko zdrowemu rozsądkowi, kiedy zgadzają się wstąpić do wojska; przeciwko wierze przez to, że wstępując do szeregu zabójców, łamią przykazanie Boskie, które wyznają; przeciwko moralności przez to, że obawiając się, iż ukarze ich władza lub mając na względzie korzyści, godzą się robić to, co w głębi duszy potępiają; i przeciwko rozsądkowi przez to, że wstępując do wojska narażają się w razie wojny na te same, jeżeli nie większe nieszczęścia, niż te jakie grożą w razie odmowy, a co najważniejsze, wbrew zdrowemu rozsądkowi postępują już wyraźnie przez to że włączają się do tej samej kasty ludzi, która pozbawiła ich wolności i zmusza do wstąpienia do wojska. W stosunku do jednych i drugich zaproponowałbym, żeby jasno wyrazić w tej odezwie myśl, iż dla ludzi istotnie oświeconych i tym samym wolnym od przesądu związanego z kultem wojskowości (staje się ich z każdym dniem coraz więcej), wojskowa służba i tytuł mimo wszelkich starań, by ukryć ich istotne znaczenie, jest służbą tak samo, a nawet bardziej haniebną, niż służba i tytuł kata: gdyż kat gotów jest zabijać tylko ludzi, uznanych za szkodników i zbrodniarzy, a wojskowy obiecuje zabijać wszystkich ludzi, których mu się każe zabijać, gdyby to nawet byli najbliżsi, mu i najlepsi ludzie.

    Ludzkość w ogóle, a zwłaszcza nasz świat chrześcijański doczekał się takiej ostrej sprzeczności między postulatami moralnymi a istniejącym ustrojem społecznym, że nieuchronnie musi zmienić nie to, co nie może się zmienić – postulaty moralne społeczeństwa, lecz to, co się zmienić może – ustrój społeczny.

    Zmiana ta wywołana sprzecznościami wewnętrznymi i ujawniająca się szczególnie ostro w przygotowaniach do zabójstwa, szykowana jest z różnych, stron i staje się z każdym rokiem konieczniejsza. Napięcie, wymagające tej zmiany, wzrosło w naszych czasach w takim stopniu, że podobnie jak do przejścia cieczy w ciało stałe, potrzebna jest niewielka siła prądu elektrycznego, tak samo do przejścia od tego okrutnego i nierozumnego życia dzisiejszych ludzi z ich podziałami, zbrojeniami i wojskami, do życia rozumnego, odpowiadającego postulatom świadomości człowieka współczesnego, potrzebny jest, być może, tylko niewielki wysiłek, niekiedy jedno słowo, który w mgnieniu oka przekształca całą ciecz w ciało stałe.

    Dlaczego nasze obecne zebranie nie może podjąć tego wysiłku? W baśni Andersena, gdy król ze swym orszakiem paradował po ulicach miasta i wszyscy ludzie zachwycali się jego piękną, nową szatą jedno słowo dziecka, które powiedziało to, co wszyscy widzieli, ale nie mówili, zmieniło wszystko. Dziecko powiedziało: „on nic nie ma na sobie” i sugestia przestała działać, król się zawstydził i wszyscy ludzie wmawiający sobie, że widzą na królu piękną, nową szatę zobaczyli, że król jest nagi. To samo musimy powiedzieć także my, powiedzieć to, co wszyscy widzą, ale nie odważają się wypowiedzieć, powiedzieć, że jakby ludzie nie nazywali zabójstwa, jest ono zawsze zabójstwem – zbrodnią i hańbą. I wystarczy jasno, zdecydowanie i głośno, jak możemy to zrobić to tutaj, powiedzieć to, a ludzie przestaną widzieć to, co im się wydawało że widzą i zobaczą to, co widzą rzeczywiście. Przestaną widzieć: służbę ojczyźnie, bohaterstwo wojny, chwałę wojskowa i patriotyzm, a zobaczą to, co jest: nagą prawdę zabójstwa. A kiedy ludzie zobaczą, stanie się to samo co w baśni: ci co popełniają zbrodnię zawstydzą; się, a ci, co wmawiali sobie, że nie widzą zbrodni zabójstwa, zobaczą ją i przestaną być zabójcami. Ale jak będą się narody broniły przed nieprzyjaciółmi, jak utrzymywać porządek wewnątrz kraju, jak mogą narody żyć bez wojny? Jaką formę przybierze życie ludzi, którzy odżegnują się od zabójstwa nie wiemy i wiedzieć nie możemy. Jedno jest pewne: dla ludzi obdarzonych rozumem i sumieniem rzeczą naturalniejszą jest żyć w oparciu o te właściwości, niż podporządkować się niewolniczo ludziom nakazującym wzajemne zabójstwa, i dlatego ta forma ustroju społecznego, jaką przybierze życie ludzi kierujących się w tym postępowaniu nie przemocą opierającą się na groźbie zabójstwa, lecz rozumem i sumieniem, nie będzie w żadnym razie gorsza od tej jak ujęte jest życie obecne. Oto wszystko co chciałem powiedzieć.

    Będę bardzo żałował, jeżeli to, co powiedziałem, kogoś obrazi, zmartwi i obudzi w nim niedobre uczucia. Ale ja osiemdziesięcioletni starzec oczekujący w każdej chwili śmierci, uważałbym za wstyd i przestępstwo, gdybym nie powiedział całej prawdy tak, jak ją rozumiem, prawdy w którą wierzę niezłomnie, tylko sama jedna może uwolnić ludzkość od niezliczonych klęsk, spadających na nią w wyniku wojny.

    Lew TOŁSTOJ

    4 sierpnia 1909 roku

  • Juliusz Słowacki – Ewangelia Prawdy

    Juliusz Słowacki – Ewangelia Prawdy

    1. Oto usiedliśmy przy nogach Pana naszego, Chrystusa-Mesjasza, na progu, u bramy z jednej perły i radujemy się po raz pierwszy jako Aniołowie, którzy widzą jednocześnie i czują. Oto Braterstwo nowe uczuliśmy dla świata, Braterstwo wszystkiego co żyje i oddycha. Cóż bowiem jest ono ukochanie natury, które się rodziło w ludziach – owe głosy harmonijne, które się do nas odzywały chórem niewysłowionym? A oto drugi świat Duchów nad nami, skąd przychodziły poetom błyskawice i głosy, objawił się nam, jakoby siła sakramentalna nad nami. I usłyszeliśmy z przeszłości niby odgłos kroku ojców naszych, którzy szli i zbliżali się ku Bogu – na szablach swoich już niosąc błyskawice, od tej Nowej Jerozolimy odstrzelone – i na czołach radość aniołową.

    2. Jakże nam łatwo teraz obcować z ludźmi i uszanować chociażby błąd w człowieku dobrego sumienia, wiedząc, że Duch jest wieczny – a błąd czasowy samą, nareszcie ziszczoną harmonią Ducha z ciałem zostanie poprawiony. Choćbyśmy nawet błądzili, to Duch świata, idący za Chrystusem, nie dozwoli nam długo opierać się prawdzie, ale nas zmęczonych i niby roztrzaskanych cieleśnie i zbitych nieszczęściami, na drogę prawdziwą twarzą obróci. Prośmy teraz, ażeby Duch Boży (Rucha Kaddosz) przez nas działał i mówił, i napiszmy oto na złotej płycie skały Ewangelię Prawdy dla braci naszych. Wszystko w tym słowie jest, że Bóg jest względem Duchów nieśmiertelnych  sprawiedliwy  – a Duchy winne są wszelkiej ułomności ciał i wszelkiej nędzy doczesnej. I winne są sakramentalnych sił, które się unoszą nad światem, karmiąc różnymi naturami Duchów różne ziemskie braterstwa.

    3. Każdy za żywota sobą chciał nabalsamować Duchy i po śmierci otrzymał władzę większą lub mniejszą podług mocy, którą miał, i wielkości. Gdzież teraz moc uwolnić się Duchowi od niższych, a zaczerpnąć siły aż z najwyższej, sakramentalnej potęgi Chrystusa-Mesjasza, która wszystkim siłom panuje, a jest podniesiona nade wszystkie? Bo oto zabójca i mocarz niesprawiedliwy znalazł tych, którzy go uwielbiali i schodzą się po nocy w imię jego, obrawszy noc ciemną i błyskawiczną świętem jego; a on Duch, zwołany nieczystą miłością, schodzi i działa zaklęty, przez noc, burze i błyskawice. Więc ciała się rodzą podług owych usakramentyzowanych Duchów siłą nieświętą – i nieświęte Duchy zajmują miejsca najpierwsze między żywymi.

    4. O jakiej pracy, jakich wieków – o, Panie – dziełem będzie przywrócenie porządku na świecie, aby Hierarchia Duchowa została nareszcie widzialną Hierarchią w ciałach na ziemi; aby najwyższy ziemski rodził się najczystszym Duchem niebieskim – a najniższy ziemski z prawdziwej pokory Ducha niskiego uczuł się bratem usługującym! Daj siły – o, Panie nasz – abyśmy ku temu porządkowi szli ciągle i przez  ofiarę postępowali, rosnąc w prawdziwą Moc Chrystusową! Bracia moi! Jeżeli w sumieniu nie znajdziecie zaprzeczenia, to nie zaprzeczajcie ustami, albowiem jest to grzech przeciwko Duchowi Świętemu, który w sercu waszym chce świadczyć i dać nam żywot nieśmiertelny. Jakże nam Bóg (Elohim) da Ojczyznę i moc nową, jeżeli nie przez ową Mądrość i wiedzę Rzeczy Ostatecznych, nagle w Duchu obudzoną, która Ducha podnosi nad wszelkie niższe istoty? Skądże ruch, jeżeli celu nie obaczycie przed sobą – i szelestem skrzydeł wewnętrznych nie będziecie do lotu zaproszeni?

    5. Jeżeli więc naród, który ma na celu podbicie świata siłą cielesną… to oto jutro, podbiwszy ziemię całą, stanie i zamrze; a jeżeli panowanie na morzu – to podobnież morze podbite obaczywszy i okrętom swoim uległe: zatrzyma się i omdleje. Albowiem cielesny wszelki cel do pewnego tylko czasu żywot obudza – a potem od większych Duchów bywa wzgardzony. A te większe Duchy rycerzy i filozofów szukają innej ziemi i doskonalszych ras, z którymi rozpoczynają pracę nową.

    6. Lecz wy oto – ku celom nieśmiertelnym dążąc – wstaniecie jako Chrystus-Mesjasz odwalający mogiłę: – a On ją odwalił Duchem, jakoby odrzucał liść uwiędły, który mu we śnie z oliwnych drzew był na włos strzęsiony. Więc – nieśmiertelni – choćbyście morza i ziemię posiedli, to jeszcze w Celach Ostatecznych nową pracę znajdziecie: Duchem świata podniesionym łamać prawa materyą rządzące – i sprowadzić Bożą słoneczność i Nową Jeruzalem, która jest obiecaną. Zmierzcie się teraz z narodami i uznajcie, że Pan ojców naszych jest dobrotliwy: gdyby albowiem nie ukrzyżował, nigdy byście ogromnego głosu nie usłyszeli w Duchach waszych; lecz teraz Duchy się jako pioruny odzywają – i myśli wasze jako błyskawice nad światem.

    7. Gdzież jest opinia ludzka, która się ostała przed mądrością Boża? Gdzież są ludzie zaprzeczeń? Jedną niech powiedzą pewność, a my jej nie zaprzeczymy, ale ją wyniesiemy nad stolicę Bożą; lecz oto mają naukę ciał, a nie mają  Przyczyny  – i nie na Wiedzy (Vidya) budują, ale na opinii. Opinią bowiem jest, że Bóg stworzył ten świat, że obrotem planet ciągle kieruje, że szatanowi kusić dozwala, że czyśćcem lub piekłem skuszone karze, a niebiosami wiecznymi dobre nagradza. Opinii jest lub wyborowi zostawiona wiarą, którą człowiek wyznawać powinien, a każdy wyznawca wątpi i poddaje się smutkowi, nie wiedząc skąd niezaprzeczonej prawdy i wiary ma dostać. Lecz oto Duchem Świętym się świadczę, iż nicem z opinii wam nie mówił, ale z jednego źródła Wiedzy wyprowadzał każde słowo, żądając, aby chwalony był Bóg, który komu chce Wiedzy udziela. Albowiem były chwile, że mi wszelka moc widzenia prawdy w rzeczach ludzkich była odjęta, a jak był upokorzony przed nieświadomością własną; lecz gdym dla Chwały Bożej czynić i wypowiadać zapragnął, wrócona mi została Wiedza i otworzone usta moje.

    8. Od sakramentalnej siły Ducha prowadzone są nieraz żurawie po niebiosach i długie girlandy ptaków wędrownych: a chłopek czuje, że z Duchem przylatują. Sakramentalna była półmiesięczna chmura mahometańskiego ludu… a później pili z niej moc – zwyciężali świat. A nie jest przeklętą moc żadna, ale jest przez najwyższą sakramentalną siłę Chrystusa rządzoną; a On ją po wiekach wchłania w łono Swoje.  Są więc uświęcenia w Duchu Chrystusowym – i są uświęcenia w Duchu Ojczyzny. A jako bez pokarmu dzień jeden żyw być i działać możesz, tak bez owej siły sakramentalnej obejdzie się jeden żywot twój, który jest niby dniem jednym wiecznego żywota. Wytrysnąłeś na wiatr źródło mocy twojej – i spaliłeś, jako garść kądzieli, ognisko czucia twego; przygotuj się więc, że jako szkielet wejdziesz na teatr widzialnego żywota czy między gwiazdy, czy tu – nieszczęsny samobójco duchowy! Ogołociłeś dom wnętrza twego i żebrakiem wyjdziesz z pałacu własnego ciała, które się rozpadnie, choćby ze złota był i diamentów – drogością piękności wiecznej zdobiony. A przecz – budząc się na nowo bez Serca i bez Wiedzy – pytasz się Boga, dlaczego cię upokorzył? Święty Duch świata wyplunął cię z łona swego i sakramentalna siła Chrystusa ze świętości swoich wyrzuciła: abyś był na woli wichrowych władz, które tu kręcą zwichrzonym tłumem ludzi, niby szpaków girlandą. A sakramentalna siła Chrystusa ciągnie wszystkie Duchy do jednego celu i usposabia je do zlania się nareszcie w jedną moc czucia i w jedną prośbę świata całego o przemienienie. Przezeń codziennie przybliża się Królestwo Boże i dzieje się Sprawa Boża…

    9. Obaczcie teraz, co są sakramenta: – że oto w pięciu chwilach życia waszego Duch Chrystusowy przelewa się do waszej natury, jako ów dzban cudowny oliwy, który Elizajasz, Prorok, dał ubogiej wdowie, a ona zeń wszystkie dzbany, pożyczone u ludzi, napełniła i lał zeń, dopóki dzbanów nie zabrakło; podobnie z Chrystusowego, Mesjańskiego Ducha napełnione są wszelkie ciała, pożyczone u grzesznych – dostają mocy jednej i ognia jednego.

    10. On małżonków Duchy uświęca – i czyni je niby snycerzami nowych dzbanów z alabastru czystego, w których nie inne Duchy, jeno znające już Chrystusa-Mesjasza mieszkać mogą. Chrystus więc jest jako Architekt, który do planu swojego doprowadza powoli idącą ludzkość, aby się nareszcie według jednej myśli Bożej wybudowała. Sakrament więc małżeństwa niszcząc, zatrzymujecie doskonałość i jedność przyszłą Ducha a zaprowadzacie nieporządek i ciał rozerwanie, i różnicę; pogańskie bowiem ciało zadrży na Chrystusowym Duchu, kiedy mu trzeba będzie iść na ukrzyżowanie – a ciało, od Chrystusowych wzięte, w pracy Duchowi niedoskonałemu dopomoże.

    11. Z tej siły więc sakramentalnej pijmy, ofiarowawszy się Bogu na służbę nieśmiertelną, pewni będąc, że z najczystszymi połączy Pan wszystkie siły sakramentalne Słowa. A jako nieśmiertelni mówimy, że nie dzień jeden, ale aż do skończenia pracy Słowa – służebnikami jesteśmy, prowadząc ciała nasze jeżeli przez śmierć – to przez śmierć, jeżeli przez ogień – to przez ogień, jeżeli przez wicher z urągań ludzkich – to pomimo urągania. W ostatecznym rozkochajmy się zwycięstwie i rozmiłujmy się w rozsłonecznieniu ziemi, i przeciwko niedoskonałości ciał zapalmy się gniewem Ducha, i pod nogami miejmy bunt wszelki krwi naszej. Taka jest piękność Nieśmiertelnych.

    12. Oto wybudowałem wam z Ducha świat prawdziwy od początku aż do końca – a wy obaczcie się gdzie jesteście, abyście nie byli oszukani przez śmierć, gdy myśl wszelka ustanie, a Duch czuciem się w sakramentalnych siłach Chrystusa uczuje, jako boleść i strach – albo jako wesele i miłość… Póki łódź płynie, chociażby przez spokojne powietrze, to żagle płócienne drżą i szelest wydają; a Duch, póki w ciele jest, to się czuciem nieśmiertelności ciągle sprzeciwia ciału i rzeczom skończonym, które go otaczają. Lecz skoro zatrzyma się łódź a przeciwieństwo wszelkie ustanie, nie nadymają się więcej ani nie szeleszczą żagle napięte: – także i myśl wasza ucichnie w Duchu i ustanie jako zegar zatrzymany. Teraz albowiem powiada w tobie Duch nieśmiertelny: oto tu jestem – a obejrzawszy się na ciało, pyta się: gdzie jutro być mogę? I w ciągłej jest niby naradzie z mocami cielesnymi, które go ograniczyły w potędze. A ta sprzeczność nieskończonego w nim uczucia – z ciała ograniczoną potęgą jest owym szelestem, który wy myślą zowiecie. Lecz po śmierci uczuje się jako siła, nową formą i czynem chcąca się objawić: jeżeli żebrakiem – to żebrakiem, jeżeli niewiastą – to niewiastą, jeżeli mężem – to mężem, jeżeli światem – to jedną z nowych gwiazd między gwiazdami…

    13. Albowiem mówi Mesjasz-Chrystus, że wiele miejsca i mieszkania jest u Ojca mego na niebiesiech – a ty wiedz, że światy tworząc, mieszkamy w Ojcu naszym – i dziś w Ojcu mieszkamy, jako najemniki pracujące około ziemi przemienienia.

    14. A ile razy powiesz, że ci już dobrze jest, i nie chcesz więcej mocy twórczej i doskonałości wyższej: to cię niedoskonałość dzisiejsza nieszczęściem ciała w dalszą drogę popędzi; idziesz więc albo wracasz, bo stać na miejscu nikomu nie dano.

    15. Dzieciątka wam umierają i płaczecie, niesprawiedliwość czynią wam ludzie i skarżycie się, miłości nie znachodzicie i przeklinacie świat. A Ojciec Wasz, który wie, iż wszystko wam poddał, nie lituje się skarg i płaczu waszego; ale owszem, chce abyście prędzej Królestwo Boże na ziemi dostali, ciśnie was ziemią całą i całym niby światem przywala Ducha każdego: aby się uczuł nieśmiertelnym i płomieniami miłości rozwalił formy niedoskonałe. Ojczyznami umarłymi przywala was Ojciec wasz – i czeka co uczynicie. Wszelki bowiem czyn widzialny Synom-Duchom zostawił, a sam żadnej się formy nie dotknął, ale czeka, aż Duch zeń siłę weźmie i Bogiem tworząc – wszystko nowe stworzy. 

    16. Jako Stworzyciel widzialności trwasz w Ojcu twoim. Jako miłość synowska objawiasz się w każdej pracy twojej. A prace są różne, ale sprawa Ducha jedna jest i grzech jeden: – wszelki czyn przeciwko Sprawie Bożej.

    17. Mesjasz-Chrystus przykazał zostać na ziemi Janowi, aż sam powróci, a sam przyrzekł wrócić, aż gdy przyjdzie Królestwo Boże – i rzekł, że owocu winnej macicy ani chleba jeść nie będzie, aż przyjdzie NOWY. A jakoż ty sądzisz: że-ć natychmiast wezmą do niebios Aniołowie i uwolnią od wszelkiej pracy – i od wszelkiego braterstwa? Jeżeli Jan święty nie uwolnion jest – i tęskliwie oczekuje wspólnie z Duchy naszymi na przyjście Chrystusowe, aby się znów obaczył na łonie Pańskim w wieczerniku z Apostołami… zaśpiewawszy radośnie, że śmierć zwyciężona jest… i miejsce dane u stołu?  Albowiem nie na wieki zatracony jest człowiek i nie mści się Pan, ale forma się mści za własne stworzenie. I cierpiący jest – póki nie odboli swego grzechu, a w jednej chwili odkupić się może uczuciem wiekowych boleści. Nie widzieliście to pomiędzy sobą ludzi, którzy pomimo zewnętrznego szczęścia cierpieli, jakoby każdy włos na głowie gadem był – a każda myśl mieczem przez serce przechodzącym; a żadnej kary nie mają oprócz bolących Ducha wnętrzności? – Ci są, którzy pokutują za dawne… A ci, którym Mesjasz-Chrystus rzekł w Wieczerniku: pokój mój daję wam! – pomimo cierpień i nędzy z pokojem niebieskim w głębokościach Ducha zachowali dar Chrystusowy.

    18. Oto jeden  tych, którzy pokoju nareszcie dostąpili mówi do was, a po śmierci tchnienie swoje do słów przyłączy, aby serca otwierały się na Prawdę Pańską i radość z odjętej tajemnicy była powszechną; albowiem zwyciężon jest ostatecznie świat – i wszystkie wiary, zgromadzone w jedno podług szczebli, nie zaprzeczają się, ale łączą w sakramentalnej sile Chrystusa. Gdzież są herezje – gdy zniszczone są tajemnice? Gdzież zaprzeczenia – gdy oto wiara w głębi czucia w Duchu się każdym objawia całkowicie – a każdy Duch bierze w niej wedle swej potrzeby; nauki chciw – to naukę; lotu niebieskiego – to lot; siły – to siłę… wszystko, o co by prosił, będąc na drodze Bożej?

    19. A w śmierci się rozmiłowywa, wiedząc, że z niej chcącemu więcej móc niż może – pomoc  jest od Boga i przyspieszenie? Gdy mię więc ujrzysz nad siły pracującym – o, Panie! – to odejmiesz mi te ręce, które nic nie mogą, i to serce zbolałe i zużyte. I zgasisz bladą słoneczność dni dogasających, a dasz jasny poranek nowego żywota – i południe ogniste, owocami sypiące – i znów pozwiesz w błyskawicy, gdy czynami zasłużę, abyś mnie wyższą mocą i czynnikiem stworzycielem uczynił.

    20. Abym już nie był jako ciało Duchem ożywione, ale stał się jako ciało Duchem ożywiające: najstraszniejszy kształt mocarza na ziemi…  Za czymże tęsknić będę, gdy wszystko jest w przyszłości: umiłowanie świata – i przemienienie serc – i wspólnictwo radości – i zmożenie sił i odjęcie boleści?…

    21. Polsko, Ojczyzno moja! Wzywam cię na ten wieczernik ostatni, abym się przepasał prześcieradłem śmiertelnym i umywał krwawe nogi twoje – schylony będąc aż ku ziemi przed każdym chłopkiem twoim – umywając mu nogi łzami moimi. Rozkazu Mesjasza-Chrystusa dopełniam – a nie tak jak ludzie dopełniają cieleśnie, ale z Ducha dopełniam rozkazu, pokorę okazując Ojczyźnie mojej i służbę, i miłość. A wiem, że wszystkie nogi umyte za mną pójdą, a żaden z tych, którzy przeszli przez cierpienia świata i poznali jego naukę, nie zostanie na drodze przeciwnej…

    22. Ostatnia noc bez miłości – i ostatni wieczernik, gdzie sobie ludzie wzajemnie jadło wyrywali, już się kończy. Ostatni wieczernik wiary niepewnej i nie wszechmiłosnej zagasa. Ale już oto różana jutrzenka w wieczerniku jest – i rumiane światło zorzy na obrusach zaświeciło… Dziękujmy Bogu, żeśmy się chlebem wzajemnie nie potruli i bez wiedzy – w ciemności będąc – nie pozabijali się nożami naszymi. Dziękujmy stróżom, którzy nie zasnęli, i cierpieniom, które się nie dały pocieszyć; przez to albowiem, żeśmy niezupełnie umarli, powstajemy dziś do pełnego żywota – przez pierwiastek Ognia i Czucia ożywieni.

    23. Raduj się, Polsko, albowiem ci, którzy odchodzą przez krzyż bolesny, nie opuszczają ciebie – i nowo narodzeni z ukrzyżowanych są. Nie mówiłbym, gdyby nie płomienie i chrzest przez ogień… Lecz teraz mówię, w Panu Jezusie Chrystusie ufając, że nie grzeszę; usprawiedliwienie moje zostawiwszy władzom sakramentalnym na niebiosach, które mnie też zawstydzą, jeżelim na hańbę zasłużył.

    24. Lecz wierzę, iż Duchy, które chcą Sprawy Bożej i ratunku ludzkości, dopomogą słowom tej księgi – i rozwiną z niej nieprzewidziane następstwa: tak, że będzie otwarta droga Duchowi Duchów, aby szedł na ziemię i przez ludzi zwyciężał, puszczając strach na fałszywe, złej woli i przewrotnego sumienia złodzieje – jako ogień szeleszczący – jako drżenie, płomienistym ogarnięciem sprawione – jako śmierć, w porwaniu duchowym przez ciało przelatujące…, aby wyznali z głębi sumienia, żem znalazł w nich potwierdzenie słów Pańskich i zrozumienie Ewangelii z Ducha Nowego: takie, jak moje; przez które urodzon jest świat nowy i wiara nowa, na pewnym świadectwie nieśmiertelności oparta.

    25. W przeszłości bowiem jest świadectwo, którego nie szukano, i w Literach Genezyjskich napisana historia Mesjasza-Chrystusa, który jest Stworzycielem i Synem Bożym, przez Ducha Świętego z Ojcem złączony, Ojcem czyniący sprawę świata i wszelką widzialność; który nas Duchem natchnął i przysposobił na Synów Bożych, abyśmy byli jako On w Ojcu i przez Ojca stworzycielami – i dał Moc, abyśmy wszelkie stworzenia podnieśli, wzdychające za owym to przysposobieniem i Synowstwem Bożym, które się z wiarą w każdym Duchu poczyna; a raz poczęte jest pierwiastkiem nowej natury w człowieku, czyniąc go stwórcą, na obraz i podobieństwo Boże stworzonym…Jak w Ogniu, tak i teraz: Boże Ojców moich, zmiłuj się nade mną!Płomień twój wskrzeszający nad Ojczyzną moją!

    Edycja Tekstu: R.Z.M.