Brak wpisów w tej kategorii.

Kategoria: Gematria-Numerologia

  • Apokalipsa: Liczba Bestii 666 wskazuje Liczbę Człowieka

    Apokalipsa: Liczba Bestii 666 wskazuje Liczbę Człowieka

    Czasem widząc ezo-bujdy i ezo-przegięcia nie da się przejść mimo bez napisania poważnej polemiki wykazującej jasno czyjeś skrajne nieuctwo połączone z wolą stwarzania fałszywej wiedzy w miejsce już istniejącej. Wszyscy polscy psychotronicy i ezoterycy muszą nauczyć się pokory, współpracy i na poważnie, po prostu zacząć uzupełniać bardzo rażące braki w ezoterycznej i okultystycznej wiedzy elementarnej. Jednym z ezo-nieuków jak można zobaczyć na przykładzie jest niejaki Gryf144, Andrzej Struski, znany ezo-mąciciel wypisujący żenujące dyrdymały na temat liczby 666, którą chce przetworzyć w coś zupełnie innego, bo w nieuctwie nie umie się posługiwać numerologią…

    Kto ma rozum, niech zrachuje liczbę onej bestyi;
    albowiem jest liczba człowieka.” Apokalipsa Św. Jana B.G.

    XIII-18. Tu jest mądrość. Kto ma rozum, niech zrachuje liczbę onej bestyi; albowiem jest liczba człowieka. A ta jest liczba jej, sześć set sześćdziesiąt i sześć.

    Kto ma rozum, niech zrachuje liczbę onej bestyi;
    albowiem jest liczba człowieka.”

    To zdanie jest najważniejszym elementem wersetu Apokalipsy Św. Jana Apostoła, niesie ono podstawową informację, jaką ten werset ma do przekazania. Informacje zawarte w tym zdaniu nie mówią o dwóch różnych wartościach liczbowych jak twierdzą to rozmaitej maści reptilianie od Oriona wyznający rychły koniec świata, który nigdy nie nadchodzi. Zwrot, który mówi o liczbie Bestii, jest integralną częścią zdania jednakże, co wynika z budowy tego zdania, wskazuje najważniejszą informację zawartą w tym wersecie. Budowa zdania jest tak ułożona, by wskazać jako najważniejszą, tę informację, która jest zawarta w słowach zapisanych po znaku średnika. W tym zdaniu liczba Bestii jest swego rodzaju kluczem, do zrozumienia liczby człowieka. Kluczem, który po „zrachowaniu” inaczej mówiąc po zliczeniu – tu, dodaniu, objawi nam liczbę człowieka, który ma Nous (Ducha) diabelskiego, czyli owe 666. Jednakże przez dwa tysiące lat, zaślepienie interpretatorów sięgnęło zenitu, kwestia liczby człowieka była całkowicie pomijana, nie brano bowiem pod uwagę, że chodzi o wyliczanie wartości Nous imion i nazwisk, a także nazw skupisk ludzkich.

    Odwieczny błąd w interpretacji, to zawsze pomijany aspekt liczby 666, że jest to liczba człowieka, na rzecz skąd inną tak atrakcyjnej liczby jakiejś metafizycznej, domniemanej Bestii. Poza koniecznością, zastosowania przez interpretatora, zasady uczciwości, pozostaje jeszcze rozsądek i logika, której brak orionistom od piramid i końców świata, ostatnio na 2012 przepowiadanych. Wypowiedź zawarta w zdaniu, jest prosta i jednoznaczna. Nasuwa się pytanie, dlaczego informacja o liczbie człowieka jako liczbie Bestii inkarnowanej była konsekwentnie pomijana?

    „Tu jest mądrość. Kto ma rozum, niech zrachuje liczbę onej bestyji;
    albowiem jest liczba człowieka. A ta jest liczba jej, sześć set sześćdziesiąt i sześć.”
    Zwrot “niech zrachuje” po staropolsku znaczy “niech doda”.

    W treści zapisana jest informacja, która zachęca mądrych, by użyli rozumu i dodali liczbę bestii. Wynikiem takiego rachunku będzie liczba człowieka, który jest Bestią 666. Dowód na istnienie i potrzebę poznania liczby człowieka, jest ujęty w słowie „albowiem”. Taki słowny odnośnik, do już zapisanej informacji nakazującej dodanie liczby bestii, dowodzi, że wynikiem będzie liczba człowieka.

    Liczba 172 – Manowce Numerologii

    Niektórzy głupcy i nieznający numerologii ezoterycznej pomyleńcy opętani końcem świata jak wspomniany Gryf144 proponują taką błędną kompletnie wyliczankę, myśląc, że dodawać należy cyfry w 666 aby otrzymać jakąś nową liczbę. Teraz, odkryjmy – powiadają nieuki – tajemnicę tego wersetu i dodajmy liczbę Bestii. Albowiem jest ona w szczególny sposób zapisana. „sześć set sześćdziesiąt i sześć.” 6+100+60+6= 172 (Sześć+set = stosześć+sześćdziesiąt = stosześćdziesiątsześć+sześć = stosiedemdziesiątdwa.)

    Twierdzą tacy nawiedzeńcy: „Poznaliśmy liczbę człowieka, 172 i co, i nic, nic ona na pierwszy rzut oka nie mówi. Może, gdyby ją rozłożyć na części w taki sposób, by oddzielić 1, jako liczbę szczególną, od 72, która również jest liczbą szczególną. Jednak tak ważne wskazanie, jakie jest ujęte w treści wersetu, takim działaniem nie jest spełnione. Liczba człowieka musi być uniwersalna, jej wartość powinna odnosić się do wszystkich ludzi. Ona nie może znamionować, jakiejś wybranej postaci a z drugiej strony cechy, które wskazuje, są ważne dla życia człowieka na ziemi w kontekście potrzeb Boga.” Niestety jest to metafizyka zidiocająca umysł, bo osobnik wygłaszający takie wyliczanki nie ma pojęcia, że Apostoł Jan znał hebrajską gematrię i według jej zasad zalecał wyliczać tak zwaną liczbę duszy, co w numerologii greckiej i łacińskiej jest znane jako NOUS. Nawiasem mówiąc numerologia hebrajska za podstawę badania ludzkich imion brała tak zwany Gematrikon, ale o tym innym razem, choć znawcy numerologii wiedzą, że liczba gematrikonu pokazuje do jakiego rodzaju źródła podłączona jest ludzka osoba w swym istnieniu.

    Rozwijają zatem demagodzy wierzący w piramidy, ufoludy z Oriona i koniec świata w 2012 roku swoje teorie z palca wyssane w następujący sposób: „Liczba jeden określa początek w porządku rzeczy. Takim początkiem dla człowieka w kwestii życia na ziemi jest jego narodzenie. Dlaczego kolejną liczbą w tym szeregu jest siódemka a ostatnią liczbą, jest dwa. Po narodzeniu z punktu widzenia Boga człowiek rozpoczyna życie. Przed nim jest cały zbiór jego losu a w nim wszystkie rzeczy, jakie będą z jego losu i postępowania wynikały. W jaki sposób całe życie człowieka określić w dziewięciu liczbach. W dziewięciu liczbach, bo nie ma możliwości dopisania do jedynki, liczby siedemdziesiąt dwa. Występująca kolejność, determinuje działanie i wskazuje dwójkę jako liczbę określającą zakończenie życia a siódemkę lokuje na drodze losu.

    Jakie jest rozmieszczenie, pozostałych siedmiu liczb i czego dotyczą, musi to być uzasadniona sprawa. Biorąc pod uwagę fakt, który jedynkę postawił na początku życia a dwójkę na końcu, to może one znajdują się na krańcach horyzontu życia. Czegoś w rodzaju pola działania, które obejmuje swoim obszarem cały teatr życia. Przestrzeń teatru życia człowieka, bez wątpienia swoje atrybuty posiada rozmieszczone w odpowiednio ułożonym porządku. Te cyfry mogą odpowiadać newralgicznym punktom w takim przestrzennym porządku, horyzontu życia. Jeżeli horyzont, to i jego płaszczyzna, na której będą się realizowały zdarzenia a więc okręg. Przez taki okręg musi przebiegać linia jako droga człowieka. Jeżeli jest to droga od urodzenia do śmierci zgodna z potrzebami Boga, będzie linią prostą, od 1 z miejsca początku życia, do 2 po przeciwnej stronie okręgu. W symetrii na okręgu występują cztery punkty, dwa już są określone, pozostają kolejne. Jednak płaszczyzna nie jest spełnieniem przestrzeni życia, niezbędna jest góra i dół.

    W symetrii wystąpią trzy płaszczyzny; pozioma, która już została częściowo określona, równoległa do drogi życia i prostopadła. Wszystkie tworzą sferę kulistą i na jej powierzchni sześć punktów symetrii, dwa są oznaczone, do oznaczenia pozostało cztery. Jeżeli połączymy liniami prostymi wszystkie punkty symetrii na powierzchni kulistej sfery, uzyskamy kilka form geometrycznych. Na każdej z trzech płaszczyzn kwadrat w całości te trzy kwadraty utworzą ośmiościan regularny. Powstanie również punkt w środku przestrzeni, który jest wynikiem przecięcia się przekątnych. Same przekątne utworzą formę w postaci przestrzennego krzyża z sześcioma ramionami. Cały ten zbiór mieści się w sferycznej kuli, ta kula powinna mieć przypisany numer 9. Dziewiątka symbolizuje pełnię z kolei ósemka to kryształ, który łączy wszystkie punkty na kuli i posiada geometryczną formę ośmiościanu. Pozostałym cyfrom, byłoby zasadne przypisać następującą kolejność.

    Dla siódemki przypadnie miejsce w środku a wynika to a dwóch względów; kolejność – 9 kula, – 8 kryształ, – 7 krzyż, drugi aspekt wartości, to siódemka określana jako liczba nieba, dla niej miejsce w środku krzyża. Pozostały cztery cyfry, 3, 4, 5 i 6. Liczba trzy jako pierwsza niewiadoma, powinna być przypisana punktowi na wierzchołku kuli, krzyża i kryształu, jest to wspólny punkt wszystkich form i najwyższy punkt horyzontu życia. Tu znajduje się miejsce kontaktu człowieka ze światem duchowym. Z kolei czwórka to punkt leżący na przeciwnej stronie punktu oznaczonego liczbą trzy. Czwórka w przyjętych określeniach odpowiada ziemi a ten punkt jest najniższym z wszystkich.

    Piątka i szóstka, tworzą prawdziwy dylemat, pozostały do opisania punkty po prawej ręce człowieka idącego drogą życia i po jego lewej ręce. Piątka, jest utożsamiana z kontaktem, jest liczbą środka zbioru tu występujących liczb. A kontakt w stosunku do drogi człowieka w trakcie jego życia, to różna zdarzenia. Pośród nich będą występowały zarówno pozytywne jak i negatywne, cyfrę tę należy przypisać lewej ręce. Prawej ręce pozostała liczba sześć a dla niej punkt po prawej stronie drogi życia człowieka. Jeżeli człowiek, w swoim życiu będzie podążał prostą drogą do Boga, przejdzie przez środek swojego horyzontu życia. Liczba takiej drogi, to jednak w momencie urodzenia, prosta droga przez siódemkę do dwójki na końcu życia. Jest to najprostsza droga człowieka do nieba a jej liczbowy symbol 172. Oceniając całokształt tematu; sprawy Boga, człowieka i ukrytą wymowę Apokalipsy, należy się zastanowić, co takiego istotnego wnosi ten liczbowy symbol? Najbardziej prawdopodobnym wskazania z tego wersetu, jest św. geometria. Aspekt życia człowieka, z którego on sam korzysta, lecz niewiele wie o istotnych szczegółach św. geometrii.”

    Prostowanie Ezo-manowców

    Niestety wywody orionistów chorych na wizje końca świata rzutują na niezdolność do zrozumienia sposobu wyliczania liczby Bestii, którą jest człowiek wedle wibracji swego imienia i/lub nazwiska. Autorzy takich wywodów zapewne nie słyszeli o liczbach mistycznych takich jak 11, 22 i inne podwójne, które wedle numerologii świadczą o skłonnościach do podróży do nieba, a i samo znaczenie liczby siedem także przeceniają. Ezopomyleńcy nie wiedzą pewnie, że w ramach gematrii znana jest Święta Geometria odpowiadająca cyfrom, a przykładow cyfrze 3 odpowiada trójkąt zaś cyfrze 4 kwadrat i krzyż. Punkt to zawsze jeden podobnie jak linia pionowa, a okrąg ze środkiem to liczba 10. Cyfra 5 to pentagon i pentagram, zaś liczbie 7 odpowiada gwiazda siedmioramienna, doskonale znana w ezoteryce – nigdy krzyż. Używając zwrotu Święta Geometria należałoby zajrzeć chociaż do tekstów ezoterycznych, a nie popisywać się głupotą. O tym, że cyfrze 6 odpowiada Gwiazda Dawida i Heksagon wiedzą nawet dzieci w przedszkolach.

    Aby obliczyć liczbę NOUS należy w łacińskiej numerologii rozwinąć liczbę porządkową litery do postaci trzycyfrowej, wyciągając z każdej litery tak zwaną liczbę człowieka. Dla A=1 jest to wartość 100, dla B=2 jest to 101, dla C=3 jest to 102, H=8 jest 107, a dla Z=26 jest to 125. Wtedy nazwisko takie jak „HITLER” zostanie zapisane w postaci dla obliczania NOUS, charakteru ducha ukrytego w człowieku, co jest specjalną gałęzią gematrii czyli wiedzy o liczbach i kształtach, lepiej znanej jako numerologii w odniesieniu do liczb.

    H = 107
    I = 108
    T = 119
    L = 111
    E = 104
    R = 117

    Razem: 666

    Nazwisko człowieka brzmiące HITLER sugeruje, że jest to wcielona Bestia opisana w Apokalipsie. Znamy wiele takich imion i nazwisk, ale podziwamy nieuctwo osobników takich jak Andrzej Struski ps. „Gryf144”, chcących uchodzić za ekspertów od Apokalipsy i ezoteryki, a nie mających pojęcia o metodach numerologicznego zrachowania liczby Bestii, która jest w swej istocie liczbą człowieka realnie żyjącego, a nawet całkiem większej liczby osób i miejsc, bo nazwy miast i wsi metoda zliczania liczby Bestii także obejmuje. Jak żałosne jest nieuctwo imć Andrzeja Struskiego o ksywie Gryf144 pokazują właśnie takie żenujące wywody polegające na zliczaniu liczby 666 do wydumanej bezpodstawnie wartości 172, co jedynie odwraca uwagę osób zainteresowanych ezoteryką od faktycznych ludzkich osób Bestiami będących z powodu noszenia diabelskiego imienia, nazwiska lub sumy imienia i nazwiska łącznie.

    Siedmioliterowe nazwisko „Struski” także podlega wyliczeniu liczby człowieka, a ściślej gatunku ducha człowieczego wedle odwiecznych zasad obliczania NOUS, bo o gatunku ducha człowieczego mówi liczba człowieka.

    S = 118
    T = 119
    R = 117
    U = 120
    S = 118
    K = 110
    I = 108

    Razem: 810

    ’Liczba człowieka’ dla nazwiska „STRUSKI” to jak widać 810, a wartości Nous zakończone na cyfrę „0” pokazują indywidua bardzo łatwe do opętania przez demony, pokazują człowieka opierającego się w całym swym życiu tak naprawdę o ideały zawarte w cyfrach 8, 1 oraz 0, przy czym kończą jako „Zera”, jednostki nihilistyczne, samodegradujące. Nous z podstawową cyfrą 8 w nazwisku pokazuje na cele biznesowe, materialne, na potrzebę zdobywania pieniędzy. Jedynka w środku na osobę kieującą się w życiu apodyktycznym poczuciem jedynosłuszności. Suma końcowa Nous czyli 8+1+0 = 9 daje poczucie doskonałości własnych pomysłów i idei, to prawda, jednak zero w biznesowym NOUS na końcu pokazuje, że osoba o tym nazwisku co zarobi to przepuści mając tendencje do robienia „stanu zerowego” na swoich kontach i rachunkach. Nous 810 to w skrócie komercjuszek (8) apodyktyczny (1) wiodący ludzi na zatracenie, degradację (0).  

    Ta liczba człowieka, 810, to taki typ, że jak dostanie sklep w ajencję, zawsze zrobi manko, nawet jak go pilnować. Nic dziwnego, że przy takim NOUS osobnik woli wymyślić jakąkolwiek głupotę na temat reinterpretacji zasad wyliczania liczby człowieka, niż zasięgnąć rady fachowców i dowiedzieć się niezbyt pochlebnej prawdy gematrycznej o swej osobie. Ezoteryki i jej ezopsychologii trzeba się po prostu zacząć uczyć, najlepiej w tajemnych bractwach o wysokiej renomie, a nie gaworzyć w internecie o tym, o czym nie ma się jak widać na przykładzie zielonego pojęcia. W ezoteryce nie ma bajdurzenia. Jest konkretna wiedza tajemna od tysiącleci do wyuczenia, a nie tam chore wymysły apologetów od końca świata, Oriona i roku 2012. Ale osobonazwa „Struski” to łatwy cel dla opętania przez złe demony, wręcz wymarzony. A opętani bajdurzą swoimi kolejnymi wymysłami pseudoezoterycznymi.

    Z litości nad nieukiem pseudoezoterycznym pominiemy szczegółową bo bardzo niepochlebną analizę gematryczną osobnika o nazwisku „Struski”, niepochlebną dodajmy – szczególnie dla zajmowania się sprawami duchowymi i religijnymi, do zajmowania się którymi osobnik ten nie ma żadnych podstaw! Pan Struski bajdurzący o ezoteryce liczby 666 wygląda jak ktoś kto zamierza namalować obraz, ale Bozia nie dała mu ani trochę talentu malarskiego, niestety.

    Kafi Gauri & Vimalah

    Artykuł z czasem będzie uzupełniany o nowe ciekawostki!

  • Leon Zawadzki – Logonia – Arkadia – Ezoteryczny Portret Numerologiczny

    Leon Zawadzki – Logonia – Arkadia – Ezoteryczny Portret Numerologiczny

    Nauka numerologii musi opierać się na konkretnych przykładach, które trzeba dobrze zrozumieć. Istnieje sporo reguł i zasad, ale podobnie jak w astrologii trzeba je umieć stosować, wiedzieć jak się wzmacniają a jak wykluczają.

    Badamy w zasadzie osobonazwy, czyli wibracje imion i nazw, nazwisk czy nazw miejscowości, pseudonimów.  Zestawienia osobonazw mogą swoje cechy wzmacniać jak i znosić we wzajemnym wpływie. Numerologia ezoteryczna zaczyna badanie od interpretacji liczby Ducha czyli NOUS, a reszta jest interpretowana w zależności od charakteru wibracji NOUS, zatem naukę o liczbach NOUS trzeba gruntownie opanować na początek.

    Pierwszy rzut oka kwalifikuje osobonazwy na trzy kategorie:

    • w cyklu wzrostowym, rozwojowym – cyfra końcowej literki wyższa niż początkowej np. Leon L=3 < N=5
    • w cyklu upadkowym, degradacyjnym – cyfra końcowej literki niższa niż początkowej np. Maria M=4 > A=1
    • w cyklu stagnacyjnym, stałym – cyfra końcowej literki równa się początkowej np. Anna A=1 na początku i na końcu są równe.

    ARKADIA – cykl stagnacyjny

    W tym spojrzeniu, nazwa taka jak Arkadia dla celów rozwoju duchowego jest nieprzydatna, bo stagnacyjna, uniemożliwia wzrost duchowy i rozwój, pozwala na niewielkie przemiany świadomości wewnątrz jej zamkniętego obiegu, ale osoba po pewnym czasie i tak powróci do punktu wyjścia i zacznie pracę od początku. Nazwa stagnacyjna zamyka ego czy egregora grupy w samym sobie i nie pozwala na jego opuszczenie. Takie nazwy są dobre nie dla rozwoju ludzi, ale dla przywiązania ludzi do siebie i pewnego kręgu informacyjnego. Arkadia zaczyna się i kończy w punkcie o wartości wibracyjnej Jedynki. Chociaż cyfrą końcową osobonazwy jest cyfra 9 związana z doskonałością i doskonaleniem, to jednak cała nazwa pojęta jako cykl przywiązuje do egregora tej idei ale nie pozwala osobom identyfikującym się z tą nazwą na jej realizacje ani na postęp w jej realizacji. Zmusza do powrotu do punktu wyjścia. Wybranie takiej nazwy dla działalności duchowej pokazuje na elementarne dyletanctwo w dziedzinie wiedzy duchowej lub na celowe uniemożliwianie innym na rozwój osobisty poprzez ich związanie w zamkniętym kręgu. Najwięcej skorzystają ci, którzy nie będą się identyfikowali z nazwą tego egregora grupy czy instytucji.

    Stagnacyjny cykl rozwojowy czyli tak zwany zaklęty krąg zmuszający do powrotu do punktu wyjścia wymusza interpretowanie 9 jako wibracji samej nazwy w aspekcie punktu środkowego.

    Gdyby cykl był wzrostowy interpretacja dziewiątki byłaby w zakresie aspektu dodatniego czyli pozytywnych wartości cyfry 9. Gdyby cykl życiowy osobonazwy był upadkowy dominowałyby cechy dziewiątki z zakresu aspektu ujemnego czyli negatywne cechy wibracji cyfry Dziewięć.

    Osoby przywiązane do egregora osobonazwy Arkadia stają się niezdolne do duchowego wzrostu, niezdolne do uczestnictwa w programach rzeczywiście wspomagających znacząco rozwój duchowy ludzkiej istoty. Ale będą utrzymywać już posiadaną pozycję i krążyć w kółko wokół celu który znają jako ideał określany w pozytywnych aspektach wibracji Dziewiątki.

    ARKADIA jako egregor – zbiorowa świadomość grupy osób związanych astralnie i mentalnie z tą osobonazwą będzie przyciągać ludzi na najniższym stopniu rozwoju i jednocześnie zatrzymywać na tym najniższym stopniu aby na nim krążyły w kółko. Nie rozwinie się też żadna hierarchia stopni wtajemniczenia, gdyż liczba księżycowa 27 która jest sumą SOMA, ciała egregora pozwala jedynie na strukturę opartą na początkowej wibracji 2, gdzie grupa opiera się na silnym liderze i jego uczniach bez szans na stopnie pośrednie. Ścieżka 7 stopni jest znów czymś o czym może się i mówi, ale nie ma szans na jej realizację w obrębie egregora nazwy Arkadia.

    Arkadia jako cyfra 9 (z 27) w Soma w stagnacyjnym cyklu życiowym to punkt środkowy cech dziewiątki czyli niestety egregor zniewalający, czyniący z osób związanych z osobonazwą posłuszne sługi własnych namiętności i pasji oraz służący dla jednostek silniejszych czyli w takiej strukturze dla lidera czy liderów grupy. Inaczej mówiąc wzniosłe idee mogą służyć do napędzania interesu tym, którzy mają władzę w egregorze, do zaspokajania ich osobistych celów, potrzeb czy namiętności. Taka dziewiątka uczyni z ludzi swych niewolników, choć może to zrobić delikatnie i subtelnie ale nie da im szansy na zrealizowanie pozytywnych aspektów dziewiątki, nawet jak będzie o nich mówić. I tak dobrze, że nie jest to dziewiątka negatywna, czyli i tak nie jest jeszcze tak źle jakby być mogło, co należy przyjąć jako pocieszenie dla kręgu związanego z egregorem tej osobonazwy.

    To prawda, że cyfra 9 zlewa na właściciela nazwy powodzenie w dziedzinie sztuki, literatury czy uzdrawiania pozwalając nawet na ogólnoświatową ekspansję, ale jest to kosztem tych, którzy przychodzą jako uczestnicy zajęć, kursanci czy uczniowie liderów. Życie w którym człowiek nie robi rzeczywistego postępu duchowego jest z zasady życiem zmarnowanym, straconą inkarnacją, a takie przyczyniają się do hamowania postępu całej ludzkości. Twórca takiej nazwy dla swej działalności musi mieć albo cynicznie złe intencje wobec przychodzących, kursantów czy klientów, np. chce tylko zarobić na ludziach albo obawiając sie konkurencji świadomie nie chce aby inni się rozwijali i robili postępy albo co bardziej prawdopodobne jest w przedmiocie duchowego rozwoju zupełnym dyletantem nie mającym żadnej wiedzy o ewolucji dusz i warunkach ich rozwoju.


    LOGONIA – cykl upadkowy

    Osobonazwa LOGONIA jest co widać od razu nazwą lekko upadkową bo pierwsza literka L=3 jest wyższa niż ostatnia literka A=1, co pokazuje równię pochyłą pozwalającą się lekko acz stanowczo staczać w dół. Cykl lekko upadkowy jest wtedy, kiedy różnica nie przekracza wartości 4 punktów pomiędzy cyferkami. Przy większej różnicy upadkowość jest ostra. Ale to ta lekka upadkowość jest bardziej niebezpieczna dla klientów, bo niezauważalna lub ledwie zauważalna. Osoby zwykle przy lekkiej upadkowości cyklu nie są w stanie zorientować się że zostają wciągnięte w cykl degradacji, upadku i uwstecznienia aż do czasu gdy już jest za późno żeby to naprawić lub sie wycofać. Logonia to w cyklu życia równia pochyła w światy gęstsze, ciemniejsze i mroczniejsze.

    Suma końcowa ciała egregora Soma = 37 co daje wibrację 10 i dalej Jedynkę, która wzmacnia Inicjał i stan końcowy cyklu egregora Arkadia. Liczba 37 to w swej istocie 10, a to jest liczba nazywana w numerologii wibracją „Wszystko i Nic”. Osobie wydaje się że osiągnęła wszystko co powinna, że jest w jedności lecz w rzeczywistości nie osiągnęła niczego, a jej jedność jest nicością lub samounicestwieniem. Wibracja dziesięć jest dobra dla hipnotyzerów, którzy wmawiają człowiekowi jaki jest uduchowiony np. dlatego, że do nas przyszedł, a w rzeczywistości ten człowiek nie ma z duchowością jeszcze nic wspólnego, nie zaczął pierwszego kroku podróży. Dziesiątka to często mała jedynka tyle, że wyzerowana, wypróżniona ze swej mocy jedności i władzy, oryginalności i pionierstwa. Dziesiątka to osobonazwa która może sama siebie lub innych łatwo łudzić że skończeni ejakiegoś kursu kończy rozwój duchowy albo że Drogi nie ma i nie ma dokąd iść. To jest typowa filozofia stagnacji i duchowej indolencji, która może się łatwo rozpanoszyć w takim egregorze.

    W swej istocie ta końcowa Jedynka ciała egregora z sumy 37 dającej 10 po dodaniu swych cyfr składowych do siebie i musi być interpretowana jako Jedynka w aspekcie ujemnym, negatywnym, bo cykl życiowy nazwy Logonia jest upadkowy, degradacyjny. Musimy zatem zobaczyć jakie cechy i tendencje negatywne ma cyferka Jeden, choć widać już trochę z sumy pośredniej jako Dziesiątki, że na pewno jest to Jedynka deluzyjna i mamiąca, hipnotyczna.

    Logonia jako negatywna Jedynka to arogancja, żądza powodzenia za wszelką cenę, silny egoizm, dążenie do zadowolenia swych zachcianek kosztem innych, impertynencja. Zatem taki jest egregor do jakiego dołączają ludzie, egoistyczny, arogancki i impertynencki. Warto obserwować lidera czy liderów jak funkcjonują, jak się do siebie prywatnie odnoszą, jak traktują innych, a szczególni eswoją konkurencję, bo tam na pewno jakiś wyraźny upust cech egregora osobonazwy Logonia się pokaże, nawet jakby z uwagi na 10-tkę był ukrywany aby stworzyć iluzję uduchowienia czy boskości. Osobonazwa Logonia ma hipnotyczną moc ukrywania swojego prawdziwego oblicza negatywnej Jedynki bo tak jest po prostu skonstruowana jako Egregor Nazwy.

    Prawdziwa ezoteryczna niespodzianka czeka nas jednak, gdy zajrzymy jakiej wibracji jest NOUS czyli Duch egregora Logonia. Otóż jak łatwo sobie policzyć: L=111, O=114, G=106, O=114, N=113, I=108, A=100 duch istności o nazwie Logonia to wibracja 766. A jak wiadomo osobonazwy o wibracjach 667, 676 i 766 to tak zwana w numerologii wibracja syna lub córki Diabła/Zła. Można powiedzieć że Logonia to duchowo dziecko Diabła, dziecko Piekieł, potomstwo sił zła. W wypadku wersji 766 tej wibracji w odróżnieniu od 667 i 676 jest to najlepiej zamaskowany początkową „ezoteryczną” Siódemką” ośrodek sił demonicznych ukształtowanych przez wibrację 666 symbol wszelkiego zła i antyduchowości. Nic zatem dziwnego, że egregory maskujące takie jak ARKADIA pomagają w dziele kamuflażu wciągając w zaklęty krąg przemian zmuszających do powrotu do punktu wyjścia. Należy powiedzieć, że z uwagi na bardzo negatywne i złowróżbne NOUS=766 w nazwie Logonia należy rozumieć, że końcowa wibracja Jeden tej nazwy musi być odczytywana szczególnie mocno w aspekcie ujemnej, negatywnej jedynki, bardziej negatywnej niż to wynika z samego cyklu upadkowego osobonazwy.

    Nazywanie się zatem Akademią Rozwoju Duchowego pod osobonazwą LOGONIA jest jawną kpiną Demona Egregora wobec wszystkich osób na poważnie zajmujących się wiedzą ezoteryczną, rozwojem duchowym czy jogą. Ściślej, Logonia to nazwa w rodzaju żeńskim, a zatem egregorzyca raczej niż egregor i demonica niż demon. Logonia to Diablica córka Diabła, powiedzmy to sobie wprost, a ludziom, którzy twierdzą że mają wysoki stopień rozwoju duchowego i intuicję bardzo współczujemy, że nie wyczuli zła stojącego za egregorem tej akurat od dawna używanej osobonazwy. Nous 766 należy rozpatrywać jako istotę negatywną o wielkiej sile hipnotycznej i uzależniającej magii, oczywiście tej ciemnej i złej. Obraz wewnętrzny składa się z negatywnych, ujemnych cech cyfry siedem i podwójnie wzmocnionych negatywnych cech cyfry 6.

    Logonia to egregor duchów wiecznie błądzących, czyli takich bez szans na zawrócenie ze złej drogi upadku. Duchów w swej istocie ateistycznych a raczej antyteistycznych, wrogich Bogu, Oświeceniu i Wyzwoleniu. Ciemny egregor Logonia jest ironiczny i brutalnie wyszydzający wszystko co nosi Pieczęć subtelności i uduchowienia. Inaczej, jeśli Logonia mówi, że coś jest złe to jest to Dobre, a jeśli Logonia mówi, że coś jest dobre, to jest to Złe. Intrygi uknute przeciwko innym przez Logonia mogą być bardzo skryte i bardzo nieprzyjemne oraz o dużej sile rażenia, bo wibracja Nous 766 jest duchem silnie złoczynnym. Logonia powoduje silną upartość i silne zaślepienie, niejako podwójne bo szóstki są dwie w konstytucji tego ducha. Dwie szóstki obok siebie to 66 w Nous 766, tak czy owak zły demon udający Boskość ze swoimi mocami hipnotycznymi, uzależniającymi i czarnomagicznymi możliwościami. Negatywna szóstka jest apodyktyczna, narzucająca swoją wolę innym z pomocą hipnotycznego wpływu, interesuje się tylko sobą i swym stanem posiadania materialnego oraz zaspokojenia swych potrzeb. Logonia domaga się pochlebstw i pochwał ale też łatwo traci przyjaciół z uwagi na swój charakter. Często popada w samotność usługodawcy.

    Logonia wciąga zatem tych, co się wiążą z tym egregorem, w istocie wszystkich, co maja z nim coś wspólnego w wieczne pobłądzenie a i niezauważalne upadanie świadomości w dół czyli w hipnotyczne uzależnienie od pseudoduchowego, a w swej istocie diabolicznego egregora! Dlatego Logonia tak mami swych zwolenników że mają wszystko, podczas gdy nie mają nic dla duchowego wzrostu.

    Ciekawa jest wibracja Gematrikonu osobonazwy Logonia, bo to dokładnie 217 dające oczywiście dziesiątkę, tyle, że 217 to liczba złych duchów w zarządzie Piekieł i inne takie wiele ezoterykom mówiące konotacje. Nazwa wygląda na dokładnie dobraną lub przez wiadome siły zesłaną dla diabelskiej na tej Ziemi roboty.

    Można zatem wyróżnić dwa wyraźne profile działalności, jeden stagnacyjny w postaci Arkadia, a drugi upadkowy Logonia, tyle, że ten upadkowy to prawdziwa Brama Piekieł.


    MARIA I LEON

    Warto imiona i nazwiska czyli osobonazwy liderów takich działalności analizować aby zrozumieć przyczyny czyli zbieżności, które pchają ich do takiej a nie innej działalności, do przyjmowania takiego jak opisano egregora czyli ducha jako źródło napędowe.

    MARIA

    MARIA to jak widać osobonazwa w cyklu życiowym upadkowym upadkowa od M=4 do A=1 i ta upadkowość jest lekka korespondując do nazwy Logonia.

    Maria to duch o obrazie wibracyjnym 537 dającym w sumie składników 15 czyli liczbę tak zwanej mniejszej loży demonów. Silny demoniczny egoizm oparty na negatywnościach jedynki i piątki obrazuje ducha napędzającego osobowość i ciało pod nazwą Maria. W dodatku liczby Soma=24 i Psyche= 42 są do siebie odwrotnościami, co pokazuje osobę, która czynami zaprzecza emocjom, a emocjami zaprzecza czynom czyli osobę silnie wewnętrznie sprzeczną. Jest to osoba w każdym przypadku, jesli o imię Maria chodzi, która ma konflikt typu walka ciała z emocjami. Takie osoby nie są w stanie pomagać innym w oczyszczeniu ich z blokad i sprzeczności. Z uwagi na własne silne uwarunkowania napędzane torsyjnym polem wibracji 15. Za to takiej osobie łatwo podpiąć się pod demoniczne duchy o naturze silnego egotyzmu i czerpać z nich siłę lub wiedzę, nawet za cenę upokorzenia czy innych nieprzyjemności uczuciowych. Konflikt ciało psyche nie pozwala ujrzeć prawdziwej natury sił stojących za Nous. Osobonazwa Maria z uwagi na swą konstrukcję wibracyjną nie jest w stanie zaoferować innym skutecznej pomocy w duchowym wzroście i rozwoju, bo sama ma naturę upadkową, zatem swym wpływem i doradztwem będzie innych kierować ku upadaniu i inwolucji świadomości.

    Żadnej osobie o imieniu Maria czy innej w takim jak widać znacząco upadkowym cyklu życiowym nie można powierzać swojego rozwoju duchowego lecz trzeba szukać osób o wibracjach wzrastających. Taka osoba musi przynajmniej używać dodatkowych imion wzrastających i dobroczynnych dla neutralizacji tej szkodliwej wibracji albo zmienić imię na lepsze i ugruntować jego używanie przez przynajmniej 3 lata aż otoczeniu i bliskim nowa struktura wibracji nazwy wejdzie w nawyk! Z uwagi na wibrację Psyche 13, imię Maria jest też archetypem wibracji upadającej czy staczającej się miłości. Inaczej to miłość patologiczna, jak np. związek z mężem pijakiem czy psychosadystą będącym małym tyranem domowym o apodyktycznych cechach. Ale taką możliwość trzeba już zweryfikować w każdym przypadku, bo inne cechy jak wibracja nazwiska czy miejscowości mogą to zmniejszyć czy zneutralizować. Osoby z imionami czy nazwiskami w upadkowym cyklu, nawet jak mają wyraźne pozytywne cechy liczb to mają one jednak tendencje do rozkładania się ulatniania czy niestabilności po pewnym czasie. I to trzeba pamiętać.

    LEON

    Leon to imię lekko wzrostowe od L=3 do N=5 co daje osobę, która rozwija się w prowadzonej działalności i jest zdolna do wzrostu świadomości w cyklach życia. Leon to też jednak „iluzjonista” na końcowej wibracji 10 dającym jeden czyli na iluzorycznej dziesiątce, która idealnie wzmacnia się z osobonazwą Logonia. Nous 442 daje liczbę 10 w pierwszym dodaniu składników, czyli jest to Nous o wibracji 10 wprost, bezpośrednio bez faz przejściowych, zatem sztukmistrz hipnotyzowania innych i wprowadzania iluzji oraz złudzeń typu „ja daję ci wszystko co potrzebujesz, a beze mnie nie będziesz mieć nic”. Inicjał L zarówno w imieniu Leon jak i w nazwie Logonia to w Nous liczba 111 zatem mistyczna. To oznacza, że Leon jak i Logonia w pierwszym kontakcie zdaje się być mistyczna, duchowa, wzniosła, jednak wibracja końcowa czyli skutek w wypadku Logonia jest demonicznie tragiczna. Za to inicjał świetnie pomaga w sztuce omamiania zainteresowanych rozwojem duchowym, nakłada maskę pozytywnego i wzniosłego pierwszego kontaktu. Nous 442 z podwójną czwórką wskazuje, że Leon jest świadomym pracownikiem tego co robi, jednak jego praca jest głownie tylko po linii intelektualnej, mentalnej, co produkuje dżiny ale nie rozwija duchowo. Leon raczej na pewno nie jest ofiarą przypadkowo źle dobranej nazwy Logonia, a raczej jej świadomym z jakiś sobie znanych względów powodów. Może te czwórki pchają go do zarabiania na duchowości, a może dla uniknięcia złego losu i ciężkiego życia z ich negatywnych aspektów podpisał z ciemnymi siłami jakiś pakt. To wymagałoby dokładniejszej weryfikacji bezpośredniej. Sam Leon jednak potrafi trochę wzrastać i rozwijać sie acz postęp o dwie jednostki na skali cyfr w cyklu życia nie jest czymś czym należałoby się zachwycać, jest to powolny progres. Brak cyfry Siedem wśród cyfr liter składających się na imię wskazuje jednak, że Leon nie jest zdolny do podjęcia Ścieżki duchowego rozwoju, nie jest w stanie jako osobonazwa wejść w nurt duchowej drogi. Inaczej mówiąc, to imię choć wzrostowe nie pozwala na podróż duchową drogą rozwoju. Zatem wzrostowość cyklu tyczyć będzie bardziej jakiegoś rzemiosła w swej naturze, które tak jak np. astrologia nie koniecznie służy do ewolucji duszy a głównie do pracy i zarabiania. Mistyczność inicjału na pewno pomaga osobie Leon w takich zawodach jak astrolog, które z ezoteryka są kojarzone choć mogą być tylko perfekcyjnym i profesjonalnym rzemiosłem i to także na usługach sił zła nie tylko dobra jak można by sądzić.

    To przejście w cyklu od L=3 do N=5 u osobonazwy Leon często pokazuje początkowych marzycieli, którzy marzą o szczęściu i dobrobycie dla wszystkich, ale wzrastając kończą w fazie poszukiwacza coraz to nowych doświadczeń, co dobrze koresponduje z naturą wibracji Arkadia polegającej na kręceniu się w kółko pośród rozlicznych coraz to nowych doświadczeniach życia.

    Leon jako sam Leon nie jest zdolny do realizacji duchowej w żadnym z trzech porządków wibracyjnych określanych jako cykle natury, cykle człowiecze czy cykle nadludzi. Zatem jest to dobra osobonazwa dla nosiciela pasożyta czyli jako pojazd dla ducha opętującego, co dobrze pasuje do charakteru egregora osobonazwy Logonia.

    I tak jednak Leon to wibracja znacznie lepsza do życia niźli fatalna i demoniczna Maria z liczbą 15 w Nous.

    ZAWADZKI

    Nazwisko czyli osobonazwa z Nous = 893 dającym 20 i dalej 2 czyli Dwójnię. Dwudziestka to liczba chwiejności,ambiwalencji, rozdwojenia, dwoistości, kogoś kto robi co innego niż mówi, a także kogoś kto jest nihilistą. Dwudziestka to taka wibracja 2 obciążona zerem, które kasuje jej pozytywy z grubsza. Daje to punkt środkowy dwójki, czyli np. bycie posłusznym narzędziem w rękach silniejszych. Takie Nous jak spróbuje jakiegoś spirytyzmu łatwo zostaje opętane przez silniejsze astralne duchy i wykorzystywane do ich niewiadomych i wątpliwych celów. Oczywiście z faktu, że może być osoba opętana nie wynika wprost że jest, a tylko tyle, że jest wyjątkowo mocno na to podatna. Zerowanie wibracją 20 mocno wpłynie na centrum wibracji 893 czyli skasuje znacznie wartości dziewiątkowe osobonazwy Zawadzki. Zatem Nous zbudowany na bazie wartości wynikłych z cech wibracji 8 z nałożonym 9 oraz 3 straci dużo z tego czym mógłby być wzmacniając dziewiątkę.

    Cykl życiowy jest lekko wzrostowy, o jeden stopień, od Z=8 do I=9 co może dawać złudzenie bycia kimś zaawansowanym w Dharmie i duchowości, kto przechodzi do doskonałości. Osoba wzrasta, jednak Nous pokazuje, że w tendencjach nihilizmu i dwoistości, czyli w rodzajach zgubnej pseudoduchowości. Taki typ wybierze akurat to co innym szkodzi lub co innych niszczy i się w tym rozwija. Osoba mogła mieć wiele rozbijających ją doświadczeń w życiu lub dopiero gromadzi sobie takie silne doświadczenie zależnie od wieku i życiowych zaangażowań.

    Osobonazwa zasilana jest wibracją Gematrikonu = 2135 dającą 11, ale widać, że zasilanie jest kompletne jedynie z cyfr cyklu natury, a z cyklu nadprzyrodzonego nie ma ani jednej wibracji. Zatem osoba bazuje na siłach i energiach przyrody.

    Soma, wibracja ciała i życia pokazuje na 38 dające 11, ale trzeba pamiętać że jest to liczba mistyczna obciążona Nous o obrazie 20, czyli mistycyzm nieco nihilistyczny, mistycyzm zewnętrzny ale pusty w środku.

    Liczby poboczne od Nous = 893 to 92 oraz 101 pokazujące jak pracuje Nous. Duch lubi zaangażowania o wibracji 11 oraz 2, które nie są dla siebie uzupełnieniami. Pokazuje to osobę sprawiającą z jednej strony wzniosłe wrażenia, natchnienie i duchowość, a z drugiej stronę osobę o prymitywnym ego pełnym wątpliwości i sprzeczności. Przynajmniej jest nad czym w życiu pracować, ale czy życia starczy, kiedy te rzeczy się generują z powodu energetycznego pola nazwiska którym się osoba utwierdza.

    Liczba 101 w obrazie Psyche daje wprost 2, zatem osoba jest silną psychiczną, emocjonalną dwójką w swoim charakterze czy tam astralu i mentalu.

    Liczba poboczna 101 w Nous i wartość Psyche współbrzmią, zatem osobo ma kontakt ze swą nihilizującą wewnętrzną powłoką Ducha, który jawi się raczej jako sarkastyczny dżinn niż bóstwo czy anioł.

    Zewnętrzna somatyczna 11 z tłem 38 wobec Nous i Gematrikonu oraz Psyche pokazuje kogoś, kto na zewnątrz bardzo pragnie uchodzić za duchowy autorytet, mistyka, czy ezoterycznego eksperta, pokazać jak wiele dobra robi dla innych. Jednak wnętrze tej osoby jest zupełnie nieadekwatne to tego za co pragnie uchodzić, co więcej rodzaj zasilającej energii nie pozwala nawet na kontakt z wyższą mocą duchową.

    Takie osobonazwy bywają destrukcyjne dla swoich nauczycieli czy ruchów duchowych z powodu swoich problemów i nihilistycznego wnętrza.

    Suma imienia Leon i nazwiska Zawadzki daje osobonazwę opisaną przez cyfrę 3, czyli numerologiczną Trójkę opartą na Jedynce imienia oraz Dwójce nazwiska. To zdradza przynależność do cyklu natury, przeczy jakoby osoba miała zdolności nadprzyrodzone lub należała do kręgu boskich mistrzów etc. Mistycyzm nazwiska w jego wartości 11 jest neutralizowany dziesiątką w obrazie imienia, a także nihilistycznym Nous.

    Ciekawostką, ale w sumie zrozumiałą jest fakt, że w składnikach imienia i nazwiska razem są prawie wszystkie cyfry bo z jednym tylko wyjątkiem: BRAK cyfry 7. Pokazuje to osobę, która może mieć wszechstronne zainteresowania i rozległą działalność, a także zjednywać dużo różnych typów osób. Jest to jednak osoba, która omija wszelki trening duchowy i nigdy nie podejmie praktyki na duchowej Drodze Rozwoju, nawet jak przelotnie się z Drogą i Praktyką Duchową zetknie. Ten istotny brak pokazuje, że w cyklu życiowych przemian osoba nie jest zdolna do podjęcia praktyk okultystycznych, mistycznych ani do rozwinięcia zdolności duchowych typu boskiego. Jest to jeden ze zdumiewających paradoksów jak o Kulturze Duchowej mogą mówić osobnicy, którzy nie są w stanie organicznie do podjęcia praktyki duchowej, nie mówiąc już o wytrwaniu w niej.

    Za to osobonazwa na pewno ma talent pedagogiczny (2) i może się z powodzeniem realizować na polach sztuki jako artysta (3), szczególnie przy swojej egoistycznie silnej indywidualności (1). Może stać się sławny jako wynalazca lub zdobywca (1). Byle nie próbował wynajdować nowej metody duchowego rozwoju, bo to akurat będzie grubymi nićmi szyte oszustwo i ślepa uliczka demonicznego typu oraz pasożytnicze żerowanie na „uczniach”. O kultywowaniu poczucia humoru i dowcipu nie powinien zapominać, bo to też leży w naturze sumy imienia i nazwiska.

    PIENIĄŻEK

    Cykl życiowy wysoko upadkowy, silnie degradacyjny bo od P=7 do K=2 czyli po równi o skoku 5 na skali od 1 do 9. Sam cykl życiowy pokazuje życiową drogę upadków i stoczeń, szczególnie w materii duchowej jest to osobonazwa silnie upadająca, degradująca swoją świadomość. Całkiem możliwe, że osoba swoją inicjalną pozycję duchową na siłę dopasowuje do wibracji osobonazwy „Zawadzki”, czym się degraduje w jakiś sposób. Jednak przy upadkowym imieniu i upadkowym bardziej od imienia nazwisku małe ma znaczenie dla kogo się osoba degraduje, bo jeśli nie z tym to z kim innym będzie się degradować jako że ta skłonność wynika z wytworzenia sobie pola kierującego ku upadkowi w tym wcieleniu.

    Pieniążek to silna Szóstka w końcowej wibracji nazwiska, jednak z Psyche o wibracji 96 dającej 15, a to znowu mniejsza loża demonów, tym razem działające nie przez Ducha jak w imieniu Maria, a przez Psyche czyli przez astral (emocje) i mental (myśli). Można powiedzieć, że osobonazwa Pieniążek jest psychicznie podatna na wpływy demoniczne, a jako Maria Pieniążek i psychicznie i duchowo.

    Wibracja końcowa 15 w liczbach Psyche jest odwortnością liczby 51 która jest liczbą Soma – życiowego przejawiania, zatem znowu jak w imieniu Maria jest obciążenie wewnętrznym konfliktem pomiędzy Ciałem/Życiem a Psychikonem. Osoba może postrzegać swoją demoniczną psyche nawet i mieć świadomość walki z demonami umysłu czy astralu, jednak jest to próżna i zupełnie zbędna walka nałożona przez wibrację osobonazwy.

    Nous 987 dający 24 pokazuje osobę silnie egocentryczną, także cierpiącą często z powodu urażonego ego. Chciałaby dużo zrobić dla innych ale materia, potrzeby materialne w tym przeszkadzają. W rezultacie staje się np. bardziej stróżem domowego ogniska, gdzie się zużywa zamiast realizować wyższe potrzeby, co jest rodzajem degradacji. Może się też np.  z wierności przyjaciołom angażować w sprawy poprzez które bardzo ucierpi, zupełnie niepotrzebnie.

    Ciekawe, że zarówno Maria Pieniążek jako całość jest wibracją w cyklu upadkowym (od M=4 do K=2) jak i odwrócenie kolejności na Pieniążek Maria, co jest często ratującym ludzi zabiegiem, a tutaj tylko pogarsza sprawę, bo daje upadek silniejszy od P=7 do A=1. Zatem osoba jest narażona na silniejsze kryzysy, gdy zrobi coś odwrotnie niż sama z siebie zaplanowała.

    Osobonazwa Leon jak i Zawadzki oraz jako całość Leon Zawadzki może a raczej musi odczuwać wibrację Maria, Pieniążek czy Maria Pieniążek jako dołujące go czy hamujące. Może być tymi wrażeniami często poirytowany, nawet jak tego nie okazuje, co może być jednak trudne w jego przypadku.

    Szóstka jest w zasadzie magiczna, to liczba doskonała w numerologii, ale magiczność osobonazwy Pieniążek idzie w kierunku demonicznego psychizmu wibracji 15 w Psyche lub Marii w Nous, co daje obraz osoby będącej dobrym czarnym magiem pracującym na jednak poslednich demonicznych energiach astralu i ze wsparciem demonicznego ducha. Nic dobrego dla ludzkości, pomimo nawet być może deklarowanych pozytywnych aspiracji.

    Końcowa wibracja osobonazwy Maria Pieniążek to cyfra 3, taka sama jak u osobonazwy Leon Zawadzki i zapewne cechy trójkowe decydują o byciu razem, chociaż poza tym, to niewiele te osobonazwy w energetycznym sensie ze sobą łączy.

    Jak imiona i nazwiska wspierają profile swojej działalności w postaci Logonia czy Arkadia to widać na tyle, że chyba nie trzeba już się na ten temat rozpisywać. Pieniążek ma w swoich składnikach 7 jako inicjał nazwiska, ale może być to sygnał, że w poprzednim wcieleniu była uduchowiona, a w tym życiu z powodu jakiś nadużyć dawnych dokonuje swego upadku i wędruje ścieżką inwolucji świadomości. Zresztą nazwiska kobiet w Polsce są wyjątkowo silnie upadkowe, co chyba zamierzono w jakimś głębszym dramacie karmicznym. Osoba z nazwiska jest zdolna do podjęcia Ścieżki duchowej, ale tylko inicjalnie. Jest w stanie wejść na Drogę Ducha, ale szybko z niej upadnie, odpadnie, zapewne we własną działalność, bo każda tak zwana własna ścieżka, to ślepa uliczka.

    BIELSKO_BIAŁA

    Samo BIELSKO to wibracja Nous=766, już wspominana, zatem miejscowość poślednia, gdzie na rozwój duchowy mało jest miejsca i warunki energetyczne zbiorowości zupełnie nie sprzyjają, jednak na diabelstwo wszelkie jak najbardziej.

    Samo Bielsko to cykl życiowy wzrostowy od 2 do 6. Bielko-Biała jednak to cykl upadkowy lekko od 2 do 1. Pierwsza składowa nazwy napędza wrażenia rozkwitu i rozwoju, a druga składowa daje niezauważalną lekką degradację w ostatecznym rozrachunku. 766 jak i cała wibracja 10 z końcową jedynką dla osobonazwy Bielko pokazuje na wzmaganie i podkręcanie omówionych już tendencji iluzorycznych, mamicielskich i apodyktycznych.

    Składnik Biała jest co prawda ezoteryczną siódemką, nawet dobrze umocowaną, ale efekt końcowy musi być i tak o stopień niżej niż początkowy. Bielsko-Biała ma w Soma wartość liczby 44 na co ktoś nie znający numerologii głębiej może się bardzo nabrać, jako że jest to liczba tzw. Mistrzowska.

    Jednak Nous to dla osobonazwy Bielsko-Biała 1286 dające wprost wibrację 17, czyli dobre miejsce na siedzibę Większej Czarnej Loży Demonów, bo taka natura wibracji 17 w końcowej sumie. Co więcej Psyche dla Bielsko-Biała to też 17 z liczby 98, a i wartość Gematrikonu na poziomie 269 daje złoczynne zasilanie w postaci 17.

    Zatem Soma 44 z nazwy Bielko-Biała jest wyjątkowo paskudna, bo strasznie diaboliczna mówiąc zrozumiale, tym bardziej, że silnie demoniczny jest też bazowy, pierwszy składnik Bielsko z 766 w Nous. Bielko-Biała to miejscowość wytwarzająca mistrza, ale Czarnej Loży, mistrza demonów czy satanów. Bo jest to 44 obciążone i kieroane prze Nous 17 jako całość a i z 766 w składniku Bielsko, a to jest wszystko ciężkie omamienie przez siły mroku. Całkiem możliwe, że ta miejscowość to jakaś Brama Piekieł, centrum ciemnych, ściemniających i do upadku wiodących złych mocy.

    Nic dziwnego, że zademonione Akademie takie jak Logonia (Nous=766) powstają w takiej zademonionej miejscowości, co pokazuje, że ciemne siły wspierają się jak tylko mogą, a Leon Zawadzki, nawet jakby chciał tam coś pozytywnie duchowego zrobić to i tak nie będzie w tych warunkach lokalnych w stanie. Zatem być może w zademonionym miejscu poszedł na kompromis i powiedzmy symbolicznie jakiś cyrografik sygnował, chociaż do samego duchowego rozwoju jest nie zdolny, czyli i tak nie musiał. Bielsko jak i Bielko-Biała to miejsce, gdzie Bogu i temu co Boskie jest raczej wstęp wzbroniony, z uwagi na wibracje jakie wytwarza ta demoniczna w swej naturze miejscowość jako zbiorowość, jako egregor ogółu mieszkańców.

    Uduchowieni rzeczywiście pewnie nie mogą tam wytrzymać i skończą ze sobą lub lepiej uciekną albo złe siły ich będą hamować, mamić i powstrzymywać aż ich wykoleją. Oprócz tego, to ludzie Ducha Bożego, raczej będą tam tylko przejazdem albo w przesiadce jadąc w góry na wycieczkę. W takim miejscu utrzyma się tylko demoniczna religia upadła albo jakiś inszy satanistyczny kult czy sataniczna aktywność.

    I jeszcze z żalem trzeba przyznać, że skojarzenia tej miejscowości z czymś Białym jak Białe Światło są zupełnie nie na miejscu, bo jedynie mamią i łudzą naiwnych. Bielsko to raczej ZIELSKO, tyle, że w znaczeniu chwastu.

    I to by było na tyle, chociaż jeszcze dużo więcej można wyciągnąć z tych portretów osobo-poznawczych.

    Interpretacje dokonane na podstawie wykładów numerologii ezoterycznej Tomira Zori.

  • Jaką energię ma „Jasna Góra”?!

    Jaką energię ma „Jasna Góra”?!

    Energetyczną wibrację jakiegoś znanego miejsca, ludzkiego skupiska, miejscowości czy imion czy nazw ludzi określa się w mistyce na podstawie przeliczenia słów na liczby, czyli na podstawie badań numerologicznych. Numerologia alfabetu opartego na znakach łacińskich jest doskonale znana i powszechnie dostępna, a wiedza o obliczaniu imion, nazwisk i nazw własnych posiadających osobowość, charakter skupiska ludzi, jest dość powszechnie znana w filozoficznych zrzeszeniach tajemnych bractwach czy ezoterycznych grupach. Mistyczne liczby takie jak (11), (22) czy (77) albo (108) są dość dobrze opracowane w podręcznikach gematrii, a diabelsko-magiczna wibracja zła, (666) jest bodaj najbardziej powszechnie wykorzystywana jako fenomen kulturowy. Jeśli chodzi o demoniczno-diaboliczne wibracje Złego Ducha, to nie tylko (666) jest istotna, ale cały zbiór liczb od (660) do (669) uważany jest za wibracje czarnej loży o nieprzyjemnym w końcowym rezultacie wydźwięku. Permutacje z tego zbioru mają te samą w swej istocie naturę, stąd gdy (667) to wibracja syna/córki Diabła, to także dotyczy permutacji (766), czy (676), które są odmianą tej samej klasy demonicznej wibracji. Obliczanie jakości duchowej wymaga trzycyfrowego rozwinięcia wartości porządkowej liter alfabetu i tak A=(1) ma postać (100), K= (11) ma postać (110), S= (19) ma postać (118), a Z= (26) zapisuje się jako (125) co można łatwo ująć w postać tabeli wibracji. Numerolodzy lubią najbardziej raczej skrócone obliczenia tyczące cielesności i stylu życia, jednak podane rozwinięcia i ich wynikowe sumy końcowe oraz ich iloczyny wiele pokazują o jakości i rodzaju duchowego bytu jaki stoi za danym miejscem. Gdy suma końcowa wychodzi (11), (22) czy (77) uważane jest to za bardzo mistyczne, duchowe i wzniosłe. Jednak trzeba też brać liczby (17), (15) oraz (23) jako te, które dają znać o złym, demonicznym charakterze i ciemnej jakości miejsca czy nazwy miejscowości. Liczba (17) jako suma końcowa osobonazwy daje mocno diaboliczną jakość, choć nie tak straszną jak (666) – Liczba biegunowa sił zła. Liczba (15), a po niej (23) to liczby demoniczno-egoiczne, z których (23) jest najsłabszą, powiedzmy lekko demoniczną, egoistyczno-mroczną. Badanie sum uproszczonych nigdy nie pokazuje nic o duchowości i wnętrzu istoty, a jedynie o jej powierzchowności i cielesności. Stąd słupek Soma (S) służy do badań stanu psychiki, myśloemocji, umysłu ze wszystkimi aspektami emocjonalnymi. Zbadajmy jakoś energię i ducha osobonazwy jednego z najpopularniejszych w Polsce miejsc jakim jest “Jasna Góra”, jak przynajmniej się oficjalnie twierdzi!

    N P S
    J 109 10 1
    A 100 1 1
    S 118 19 1
    N 113 14 5
    A 100 1 1
    G 106 7 7
    O 114 15 6
    R 117 18 9
    A 100 1 1
    977 86 32
    23 14
    5 5 5

    Gdyby patrzeć na sam słupek (S), jak to się zwykle powierzchownie robi wśród początkujących numerologów, to końcowa wibracja (5) mogłoby się wydawać całkiem przyzwoite jak na miejsce kultu religijnego, na tyle na ile właściwości “Piątki” by pozwoliły to zinterpretować! Jednakże w kierunku interpretacji całości decyduje jakość wibracji Nous (23) oraz tak zwany cykl życiowy, różnica pomiędzy ostatnią, a pierwszą literką w cyklu Soma (S), tutaj zerowa, bo cykl zaczyna się i kończy wibracją J=A= (1). Jest to tak zwany cykl stagnacyjny, nierozwojowy, powtórkowy, który nie dopuszcza cech postępowo-rozwojowych. Liczba (23) w Nous jest egoistyczno-demoniczną wibracją, stąd końcowa wibracja (5) dla całej nazwy przyjmuje tylko to znaczenie i wibracje, które są ciemną i mroczną stroną “Piątki”, powiedzmy inaczej, miejsce zmierza i ciągnie w lekko złym kierunku, który jest trochę maskowany pozorami płynącymi aż z pięciu “Jedynek” w całym słupku cyklu życiowego (Soma). Nie jest to częste, aby dziewięcioliterowa nazwa miała aż pięć cyfr o wartości (1), co też wpływa mocno na obraz działania tej osobonazwy tak jako magicznego miejsca, instytucji jak i zgromadzenia ludzi związanych uczuciowo i myślowo z tym miejscem oraz obiektem, centrum kultowym. Lekka, egosistyczna demoniczność nie ulega wątpliwości i jest nie do podważenia w świetle końcowej sumy Nous, dającej (23) i z tym każdy mistyk, ezoteryk, szaman czy pobożniś musi się pogodzić.

    Obraz wibracji (23) tworzącej demoniczno-magiczną “Piątkę” to wspólne negatywne i stagnacyjne cechy cyfr (2), (3) oraz ich iloczyny (6), co w kwestiach istotnych jest łatwe do ujęcia. Duch zły duch obiektu o nazwie “Jasna Góra” to szkodliwy krytycyzm, zmysłowość, samolubność, szukanie “dziury w całym”, bezwolność, pozerstwo, marnotrawstwo sił i środków, posłuszne narzędzie w rękach silniejszego zła. Apodyktyczność, upartość i zaślepienie, żądza pochlebstw i pochwał, przeciążenie pracą, nadmiar obowiązków, chorobliwe umartwienia i zmartwienia. Egoizm to interesowanie się tylko sobą, zaślepienie sobą i swoim punktem widzenia, a widząc co bardziej gorliwe osoby związane z osobonazwą “Jasna Góra”, można się jedynie zastanowić, czy analiza nie jest zbyt taktowna i delikatna. Pozostajemy jednak przy podręcznikowej analizie numerologicznej pamiętając o tym, że każda osoba ma też wibracje swego imienia, nazwiska czy miejscowości w której żyje i to może wpływ osobonazwy “Jasna Góra” znacznie łagodzić lub wzmacniać!

    Sama liczba NOUS= (977) ukazuje większą głębię tej wibracji (23) to negatywne generalnie strony cyfry (9) oraz podwójnie wzmocnione negatywne wibracje cyfry (7), co daje obraz niejako wyższego wymiaru ducha miejsca i zbiorowości o nazwie “Jasna Góra”. Cyfra (9) należy już do cyklu nadprzyrodzonego, ponadludzkiego, co daje pozór wyższości tego miejsca, zaś cyfra (7) leży w cyklu człowieczym, co daje miejscu kultowemu ludzką twarz, pozór człowieczeństwa. Negatywna cyfra (9) to samolubny sarkazm, zaspokojenie własnych żądz i namiętności, własny interes zawsze na pierwszym miejscu, skłonności destrukcyjne w stronę rzeczywistych i urojonych wrogów oraz konkurencji, pobudzanie w innych skłonności niszczycielskich. Negatywna strona cyfry (7) to wieczne błądzenie, brutalna i szydercza obojętność na cudzą biedę i cierpienie, wrogość do wszelkiej mistyki i uduchowienia, niezdolność wyrażania prawdziwych uczuć i myśli, podstępny i ukryty ateizm. Całkiem możliwe, że ustrój polityczny oparty na ateizmie i materializmie lub formalnej, ale powierzchownej religijności na niby, to skutek demona stojącego i działającego poprzez tę osobonazwę. Można się pocieszyć, że jest to tylko duch egoistyczny, lekko demoniczny, a nie jakieś czartowskie (17) czy diabelskie (666), jednak i tak spustoszenie umysłów i serc ludzi czczących takie miejsce wygląda tragicznie.

    Pięć razy cyfra (1) w słupku Soma to żądza przewodzenia innym o aroganckim charakterze, impertynencja i zadawalanie wszystkich swoich zachcianek, choćby najdziwniejszych. Umysłowa słabość oraz ograniczoność w myślach czy wręcz prostactwo, to typowe cechy kultu opartego mocno ideowo na osobonazwie “Jasna Góra”. Gdyby jedynymi zachciankami było modlenie się i żarliwa religijna asceza oraz kontemplacja, nie byłoby w tym zbyt dużo miejsca dla jakiegoś zła. Żądza zadawalania wszelkich zachcianek może być jednak dla tych czysto religijnych osób wręcz uciążliwa w czasie pielgrzymek i na polach namiotowych gdzie wybucha ze zdwojoną siłą, kiedy zbierają się ci, którzy zmierzają do idei jaką jest “Jasna Góra”. Taka silna obstawa w cyklu życiowym ze strony “Jedynek” stawia to miejsce w cyklu przyrodniczo- podludzkiego, gdzie główną rolę odgrywają wszelkie instynkty, żądze i namiętności, bo cykl podludzki jest charakterystyczny dla zwierzęcej ewolucji oraz linii demonicznych legionów sił Zła. Trudno sobie wyobrazić, aby z tego miejsca czy zbiorowości mogło wyjść coś dobrego, bo prawda, całkiem naga, jak na prawdę przystało pokazuje, że wychodzi lekkie zło i siły egoistyczno-prymitywne, które inspirują do zła. Stagnacyjność cyklu życiowego w zasadzie uniemożliwia jakikolwiek rozwój czy postęp duchowy osób związanych psychicznie, fizycznie i duchowo z obiektem “Jasna Góra”, a co więcej narzucająca się ograniczoność myślenia uniemożliwia też rozwój umysłowy, zmianę myślenia, przyjmowanie nowych wzorców czy paradygmatów ideowych. Można to ująć w slogan typu “konserwatyzm opadłościowy” albo “wspakultura” jak robią to filozofowie zawodowi. Centrum kultowe o silnym oddziaływaniu synchronizuje ze sobą cały kraj poprzez swoich wyznawców, mając niewątpliwie dalece szkodliwy wpływ na cały naród i jego funkcjonowanie. Trzeba to powiedzieć, że wpływ osobonazwy “Jasna Góra” jest właśnie mocno ograniczający i destrukcyjny dla wszelkiego postępu uniemożliwiając zmiany na lepsze. Potrzebne jest szerokie i powszechne otwarcie oczu usuwające zaślepienie i ciasnotę umysłowa powodowane przez demoniczno-iluzyjną moc Jasnej Góry!

    Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nawet najgorsze zło osobowe przejawia dobre cechy, chociaż od czasu do czasu, a pozytywne cechy jakie ewentualnie mogłaby przejawiać “Jasna Góra” to tylko te, które nie kolidują zbyt wyraźnie z istotnymi tendencjami Nous= (23). Ciekawym wzmocnieniem egotyczności wibracji “Jasna Góra” jest iloczyn każdej z sum NPS. W Soma (32), iloczyn daje wibrację (6), w Psyche (86) iloczyn cyfr to 8×6=48 i dalej w (48) jest 4×8=32m ci w końcowej postaci daje 3×2=(6). Iloczyn Nous (977) daje 9x7x7=441 i dalej 4x4x1=16, a w końcu 1×6=(6), co daje zgodny wynik iloczynu w każdej sumie NPS, czyli x(6, 6, 6), takie wirtualne trochę, bo dobrze ukryte (666), o którym wspomniane było na początku jako o biegunie zła, a w tym wypadku i lokalnej, sanktuaryjnej siedzibie zła. Nie jest to częsta sytuacja kiedy wynik iloczynowy, w każdym słupku NPS jest zgodny dając tą samą wibrację i wirtualne, składnikowe “Potrójne Sześć”, co pokazuje kto tworzy, inspiruje i wzmacnia swoje bezwolne i podporządkowane “lekko demoniczne” narzędzie. Tego rodzaju wyniki analizy wibracyjnej pokazują z czym mamy w istocie do czynienia, a także w jaki sposób sam Szatan i Diabeł oddziaływuje na tłumy pielgrzymów i użytkowników obiektu znanego pod kultową nazwą “Jasna Góra”.

    Na ile kraju o nazwie “Polska”, którego liczba Nous=(668) należy sama w sobie do terytoriów diabolicznych jako “Wnuczka Diabła”, licząc od (666), nie dziwi to zapewne nikogo o zdrowym rozsądku, uczciwym podejściu i mistycznych skłonnościach, że najpopularniejsze historycznie miejsce kultu ma egoistyczno-demoniczną wibrację z lekka podszytą energią Szatana, która wskazując na centrum wszelkiego mroku, ciemnoty, ograniczenia myślowego, zaślepienia, fanatyzmu, stagnacji i apodyktyczności, a nawet brutalności i pobłądzenia. Kto błądzić duchowo nie chce musi unikać obiektu o nazwie “Jasna Góra” jak i zgromadzeń ludzi czy osób czczących to subkulturowe zjawisko. Dobra rada dla tych, co użytkują to miejsce, źródło lekkiego zasyfienia narodu, zmiana nazwy jest wskazana od zaraz, jednak zanim lepsza osobonazwa przeobrazi ducha miejsca, musi przeminąć wiele pokoleń, a stara, potoczna nazwa zniknąć z pamięci ludzi, co jest długofalowym przedsięwzięciem bez gwarancji na szybki sukces. Skoro wiadomo jakie siły sterują obiektem, duchem miejsca o nazwie “Jasna Góra”, to trzeba też pamiętać, że siły te są odpowiedzialne za wszelkie cuda pod obrazem, siły te wysłuchują modlitwy i przyjmują hołd od osób, które tam klękają w nabożny sposób, siły te zaślepiają osoby zaangażowane w działalność tegoż zjawiska kulturowego czy raczej wspakulturowego, jak mówią filozofowie! Warto przy tej okazji przyjrzeć się wibracji czczonego tam imienia kultowego, osobonazwy “Maryja”, która ma rzekomo prowadzić ludzi do Jezusa Chrystusa oraz do Boga Ojca Niebiańskiego.

    N P S
    M 112 13 4
    A 100 1 1
    R 117 18 9
    Y 124 25 7
    J 109 10 1
    S 118 19 1
    680 86 23
    14 14
    5 5 5

    W cyklu życiowym ideomatrycy imienia “Maryja” widać średnio mocną upadkowość od M=4 – do A=1, jako że zredukowana do cyfry wartość litery M to (4), a A to (1). Jest to charakterystyczny cykl upadkowy wielu nazw i imion. Suma Soma to wprost egodemoniczna wibracja (23), której negatywne cechy były już relacjonowane. Suma Psyche to (68) odwrotnie niż w “Jasna Góra”= 86, co daje tę samą sumę końcową i ten sam iloczyn! Nous to liczba (662) należąca do ciemnej loży mroku i zła o znaczeniu “przodków Diabła”, czyli źródła demonizmu. Iloczyn i Nous (662) to 6x6x2=(72), dalej 7×2=(14) i w końcu 1×4=(4), co plasuje wynikowy obraz iloczynu jako wirtualne x(466), o znaczeniu z grupy wibracji typu (664, 646 i 466) znanych w mistyce chrześcijańskiej pod nazwą “Babci Diabła), czyli opiekuńczego źródła wszelkiej negatywności, zła i amoralności o przyjemnie wyglądającej zewnętrznej postaci “Piątki”, która uchodzi za mistyczną i ezoteryczną cyferkę. Tutaj do osobonazwy “MARYJA”, bez żadnych nawet skojarzeń leksykalnych widzimy negatywną tak naprawdę “Piątkę” bóstwo o upadek duchowo-materialny powodującym obliczu i działaniu! Żądni pochlebstw i pochwał egotycy o apodyktycznej naturze, to ukryte cechy iloczynu Ciała i Umysłu obiektu o imieniu “Maryja”, zaś  opętanie przez brutalne żądze, goniący za marnymi zdobyczami, intryganci omotani przez najgorsze popędy, niewolnicy żądzy,  samolubni, niszczyciele ognisk domowych i rodziny, pesymiści to obraz złej “Piątki”! Jest to prawdziwe oblicze bóstwa o imieniu “Maryja”, oblicze wibracyjno- energetyczne, rodzaj demonicznego ducha, wprost mrocznej istoty z Loży Diabła, działającego z miejsca o równie obrzydliwej, egodemonicznej nazwie “Jasna Góra”, co się razem wzmacnia i potęguje, i to na wspólnej fali cyfry “Pięć”, w jej negatywnym aspekcie.

    Do osobonazwy “Maryja” jeszcze bardziej stosuje się zasada negatywnej interpretacji numerognemu, bo liczba Nous=(662) jest bardziej ciemną wibracją, jest mocniej czarną energią spętaną niźli wibracja (23) w Nous nazwy “Jasna Góra”. Bóstwo i miejsce wspierają się wzajemnie w swej czorciej mocy którą emanuje i ezoterycy, szamani, mistycy, prawdziwi chrześcijanie jezusowi nie powinni tego dłużej ani ukrywać, ani przemilczać. Demoniczne Bóstwo o wibracji “Maryja”= (23) upodabnia do siebie tych, którzy w nim zawierzają, modlą się, a nawet tych, którzy tylko okazjonalnie ale z akceptacją i szacunkiem wymawiają to imię, działając w ten sposób szkodliwie nawet na kulturalnych ateistów, pewnie za karę, że szanują coś, co jest ideomatrycą wibracji diabolicznego Zła. Negatywną stroną imienia “Maryja”= (5) w sumach końcowych, jest prowadzenie życia szarego i jednostajnego, a także całkowity brak środków materialnych, uczuciowa niestałość i niewierność, niewolnictwo pod władzą popędliwości i żądzy, powszechna bieda i ubóstwo, co daje obraz oddanego pod władzę bóstwa “Maryja” ludu czczącego kultowy obraz jak i miejsce rezydowania.

    Prawdziwa religia dba o swoją wewnętrzną, mistyczno-duchową warstwę, a nikt uduchowiony, ani święty nie wciskałby ani takiego miejsca ani takiego bożka społeczeństwu, aby nie doprowadzić do ruiny religijności i mistyki. Tylko siły krańcowego zła mogły wprowadzić takie imię i takie miejsce w czasie jakiejś średniowiecznej ciemnoty, żeby doprowadzić ludzi do zaślepienia i pobłądzenia na bezdroża fałszywej religijności i demonicznego kultu. Tu jest potrzebna prawdziwa Mądrość, a “Kto Mądry niechaj liczbę Bestii przeliczy, albowiem jest to liczba człowieka”, wibracja (666), co jest doskonale znanym elementem mistyki i duchowości chrześcijańskiej czy żydowskiej (tu w alfabecie hebrajskim). Księga Objawienia, Apokalipsa Świętego Jana Apostoła, niewątpliwie wskazuje na znajomość liczbowania biblijnego przez bezpośrednich Uczniów Jezusa Chrystusa, na znajomość wyliczania trójcyfrowej wartości Nous dla rozszyfrowania zła i jego sekretnych miejsc mocy, które “udają Anioła Światłości”! Tak kult maryjny jak i hołdy jasnogórskie pokazują wyraźnie gdzi jest czakram diabelski w Polsce i jakie bóstwo jest kultowym źródłem zła, wszelkiego zepsucia, pomylenia, grzechu, słowem diabelstwa! Obowiązkiem ludzi uduchowionych jest demaskowanie i ujawnianie tak Zła jak i jego źródeł oraz mechanizmów działania, a przecież widać wyraźnie jak nieudany jest i potworny polskojęzyczny wariant hebrajskiego imienia Miriam, które pisane w oryginale, literkami ma inną wartość. Zmiana dokonana w wymowie imienia w Polsce, powoduje, że osobonazwą mogą swobodnie sterować ciemne siły i piekielne moce, aby wpływać na ludzi poprzez miejsce kultowe bóstwo opętujące niskie ludzkie świadomości. Awersja ludzi subtelnych, wrażliwych i naturalnie uduchowionych do imienia “Maryja” i zjawiska pod wibracją “Jasna Góra” ma swoje naukowe, precyzyjne wyjaśnienie i leży w negatywnych czartowskich wibracjach jakimi emanuje złe imię i zła nazwa kultowa!

    Czas się otrząsnąć, obmyć z tego lekkiego, ale niewidzialnie degenerującego brudu, otworzyć oczy i wyjść z kręgu oddziaływania tych wibracji, co ludzie bardziej wrażliwi na zło czynią od stuleci poprzez kolejne fale emigracji albo porzucenia tak zwanego Kościoła dla innych ruchów religijnych!  Otrząsamy się i uwalniamy, zrywamy teraz i na zawsze wszelkie połączenia i związki z imieniem “Maryja” czy nazwą/miejscem “Jasna Góra”. Odrywamy się całkowicie i dogłębnie od tego wywyższanego źródła zła, który jest wstydem i obciachem dla całego narodu przed całym ludzkim światem, a zbrodniczym grzechem kultowym przed Bogiem i Aniołami. Porzucamy maryjny kult Szatana, Bestii pod postacią Wielkiej Nierządnicy i Babilonu doskonale opisanych w Apokalipsie Świętego Jana w BIBLII! Oto Tajemnice Boże, Oto Słowo Boże, Bogu niech są dzięki składane!

    MAG ATHENOR

  • DEMONICZNE WCIELENIE – Hanna Szpilewska

    DEMONICZNE WCIELENIE – Hanna Szpilewska

    Hanna Szpilewska to potwór numerologiczny, demonica z Czarnej Loży, która od urodzenia posiada czartowskie wibracje w imieniu i nazwisku. Trzeba bardzo uważać, aby nie dać się zwieść i omotać takiej okrutnej i podstępnej mamicielce, która podstępnie opętuje i wyniszcza serca ludzi. Zajmie to nawet 36-40 lat zanim wibracja takiej demonicy uległaby zmianie, a zły duch mieszkający w jej ciele uległ metamorfozie w coś lepszego. Zobaczmy wibrację imienia “Hanna”

    N P S
    H 107 8 8
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    N 113 14 5
    A 100 1 1
    533 38 20
    11 11 2

    Chociaż Nous i Psyche wydają się mistyczne, jest to jedynie pozór, gdyż imię jest wysoko upadkowe od H=8 w dół do A=1, cykl regresyjny, schodzący. Takie imie dostają upadające z wysoka demonice, które potrafią pozorować mistycyzm, ale jest to tylko mistyfikacja, gdyż zawsze osoba taka jest chwiejna, sieje zamęt, wątpliwości i niezgodę. Liczba 20→2 w Soma daje obraz sekutnicy skłócającej innych ze sobą, siejącą ziarna niezgody i powątpiewania co nie służy duchowości. Nihilizm i duchowa pustka towarzyszy osobie, często brak miłości i bliskiej więzi powodujący zgorzkniałe staropanieństwo czy celibat z konieczności. Hanna swoje potrzeby lubi wmawiać innym stąd nie należy się przejmować tym co wmawia osoba o imieniu Hanna innym, trzeba nawet mieć się na baczności, aby nie realizować tego, co Hanna powinna zrobić. Hanna mając wibrację 8 w inicjale myśli kategoriami zysku i opłacalności także w sferze uczuciowej i duchowej. Jest nastawiona na egoistyczny zysk tak ordynarnie mocno, że aż sama tego nie zauważa. Dusza upadająca zmierzająca do odrodzin w gorszym świecie (Preta, Asura Loka) pozorująca mistyczny nastrój i w istocie zgniłe ciepełko rozdwojenia jaźni. Swoje prawdziwe wnętrze Hanna ukrywa, siląc się na pozorowanie siebie w charakterze słodkiego cukiereczka, niestety jadowicie trującego.

    Jest to bardzo złe, niedobre dla rozwoju duchowego imię, które trzeba zmienić na cokolwiek lepszego, gdyż obłuda osobonazwy “Hanna” nie zna granic, choć może być mniejsze przy dobrym duchowo nazwisku! Dwie piątki wskazują na wzniosłe ciągotki, ale dwie jedynki w literach Soma imienia pokazują na najniższy poziom tej pozornej duchowości i zdolności do apodyktycznej ksobności aż do granic wyobcowania z istniejącej rzeczywistości i autyzmu! Imię Hanna jest dobre dla wszelkiej maści szpiegów, oszustów, agentów służb specjalnych, którzy muszą wykazać się umiejętnością obłudy, kamuflażu i siania destrukcyjnego zamętu. Hanna z natury lubi pozę i pochlebstwo, jest złowrogo krytykancka w nieuzasadniony sposób, gdyż szuka “dziury w całym” wszędzie gdzie się pojawi. Kierując się w postępowaniu zimną kalkulacją typu “co inni o mnie powiedzą!” Hanna jest bezwolna i z natury leniwa, gromadzi zaległości w pracy, trzeba ją pilnować i poganiać, gdyż potrafi spowolnić i rozłożyć najprostszą nawet działalność. Hanna lubi zbierać informacje o innych celem plotkowania i robienia aferek towarzyskich, dlatego przy tym imieniu należy mieć się na baczności i trzymać język za zębami. Hanna cieszy się nawet najbardziej jaskrawie fałszywym pochlebstwem, lubi pozować na uczoną, mądrą, doświadczoną, ekspertkę, uduchowioną, boską, a w rzeczywistości jest prostym zaprzeczeniem tego, co próbuje pozować. Hanna bywa bezwolnym narzędziem w rękach silniejszych i złych osób, czy będzie to mąż tyran i cynik czy też służba bezpieczeństwa lub inkwizycja. Hanna reprezentuje raczej niski charakter oddający się wszelkim występkom, łamaniu w szczególności boskich praw i nakazów. Brak wiary w to, co BOSKIE uniemożliwia powstrzymanie cech degeneracyjnych i jakikolwiek rozwój duchowy, gdzie liczy się bezinteresowna służba, a interes “Hanna” to, też zysk emocjonalny, uznanie, nie tylko dolary!

    N P S
    S 118 19 1
    Z 125 26 8
    P 115 16 7
    I 108 9 9
    L 111 12 3
    E 104 5 5
    W 122 23 5
    S 118 19 1
    K 110 11 2
    A 100 1 1
    1131 141 42
    6 6 6

    Nazwisko “Szpilewska” należy do typowej natury skrajnie egoistycznej, materialistycznie ksobnej, że aż w egoizmie uciążliwej dla otoczenia. Iloczyn Soma 42 to 4×2 = 8 pokazujący, że u tej osoby nie ma nic za darmo. Pracuje za zysk, za pochwałę, zganiona za błędy dostaje diabolicznie jadowitej furii! Szpilewska to wibracja apodyktyczna, silnie narzucająca swoją wolę innym, egoistka nie dbająca o innych i nie licząca się z innymi osobami. Może być narcystką, która interesuje się tylko sobą, swoim rozwojem, dochodem, uduchowieniem, słowem osoba chora na narcyzm! Szpilewska jest uparta i zaślepiona aż do opętania się własnym egoizmem i swymi potrzebami, które chorobliwie projektuje na innych przypisując ludziom swoje własne potrzeby i żądze! Szpilewska uzurpatorsko wręcz domaga się pochlebstw i pochwał, stąd traci znajomych i przyjaciół, którzy szybko się na niej poznają! Gematrikon z sumą 15 pokazuje demoniczno ksobny aspekt tej osobonazwy, tak, żę pozytywne aspekty liczby 6 nie mają możliwości zamanifestowania  Szpilewska w swym zaślepieniu potrafi nadużywać magii do złych i okrutnych celów. Potrafi też boleśnie ugryźć rękę, która ją karmi lub leczy… Kiedy Szpilewska dużo mówi, to na pewno kłamie albo kogoś obmawia lub knuje intrygę. Szpilewska powinna mówić mało, zwięźle i rzadko, żeby mową nie grzeszyć zbyt wiele! W złożeniu z imieniem Hanna, prawdziwe ZŁO WCIELONE.

    N P S
    H 107 8 8
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    N 113 14 5
    A 100 1 1
    S 118 19 1
    Z 125 26 8
    P 115 16 7
    I 108 9 9
    L 111 12 3
    E 104 5 5
    W 122 23 5
    S 118 19 1
    K 110 11 2
    A 100 1 1
    1664 179 62
    17 17
    8 8 8

    Złożenie “Hanna Szpilewska” to zewnętrzna skrajnie materialistka, a wewnętrznie istota będąca demonicą o wibracji 17, co daje taks zwaną Czarną Lożę Diabła. Karmicznie jest to istota bardzo upadła o piekielnej naturze, choć dla zysku bywa, że udaje iż zajmuje się duchowością czy mistyką. Jest to osoba bezlitosna, egoistyczna, sprowadzająca ruinę na innych, obojętna na cudze cierpienia, lichwiarska, wyzyskiwaczka! Arogancja i impertynencja, lenistwo, słabość umysłowa, ograniczoność umysłowa, ograniczoność pojmowania, to dalsze cechy demonicznej Asurā jaka zamieszkuje taką osobę. Osoba ta należy do „wiecznie błądzących i zwodzących” kusicielek jakie Czarna Loża Diabła posyła na Ziemię dla otumanienia ludzkości. Niesłowna, wrodzona ateistka, potrafiąca udawać pobożność, ironiczna i szydercza wobec tego, co boskie, subtelne i uduchowione. Oto obraz żeńskiej bestii inkarnowanej w ludzkim ciele dla niszczenia Duchowości. Takie bestie lubią przyłączyć się do krucjat przeciw Avatārom i ludziom Boga żyjącym na Ziemi w roli Rishis, Siddhas czy Sādhyas!

    Hanna Szpilewska to typ „Wielkiej Nierządnicy” wrogiej wszelkiej Świętości, wrogiej Trzem Klejnotom Boga: Guruh, Dharmie i Sandze!

    Suma Gematrikonu, 1635+110=1745 także daje 17 (1+4+7+5) to dodatkowo podkreśla fakt diaboliczności osoby, która z urodzenia żyje karmicznie jako „Hanna Szpilewska”, wcielenie zła z piekła rodem. Czas przemiany takiej bestii diabolicznej w coś o lepszej naturze zajmuje zwykle tyle lat praktyki i służby pod kierunkiem Śri Guruh, ile wynosi iloczyn liczby liter imienia i nazwiska, czyli 5×10=50 lat. Raczej nawet więcej niż 50 lat niźli choćby trochę mniej, stąd niewielkie szanse, aby taką wcieloną demonicę zmienić lub naprawić. Sama zmiana personaliów to tylko gest symboliczny, a w tak ciężkim przypadku może być tylko kosmetycznym KAMUFLARZEM Bestii pod duchową etykietką!

    MAG ATHENOR

  • Papież Inaczej

    Papież Inaczej

    Rozwija się mitologizowanie papieża JP-2 poprzez wątpliwej jakości numerologów, a raczej osoby, które nie mając większego pojęcia o numerologii próbują mitologizować i uświęcać postać, która zresztą z uwagi na światopogląd pewnie sobie tego nie życzy. Papież umarł wieczorem, po zachodzie słońca, a zatem w nocy. Zgodnie z ezoterycznymi tradycjami z powodu nagromadzonej karmy, tak dobrej, złej jak i pośredniej, będzie się musiał jeszcze ponownie reinkarnować, aby dokończyć swoją wcieleniową pracę, wyczerpać złoże karmana, bo na pewno nie jest jeszcze Wyzwolony, Zbawiony skoro umarł w nocy, po zachodzie słońca. To jest fakt z ezoterycznej wiedzy, a i człowiek może być dobry, tylko więzy karmana zmuszają do ponownych wcieleń, gdyż sama dobroć nie gwarantuje jeszcze zbawienia i wyzwolenia! Zgon Papieża JP-2 odbył się wedle oficjalnej wiedzy o godzinie 21 minut 37, co ma małe, prozaiczne i niewielkie znaczenie w numerologii. Tym, którzy sumę tych cyfr próbują gloryfikować, a jest to 2 + 1 + 3 + 7 = (13) dające (4) (jako 1 + 3) trzeba przypomnieć, że taka wibracja sugeruje raczej przejście przez cierpienie w przyszłym życiu, tak w zaświecie jak przyszłym wcieleniu! Wynika to stąd, że (13) jest liczbą cierpienia i cierpiętnictwa, jak cierpienia niespełnionych artystów, uczonych czy wynalazców, którzy zostali odrzuceni lub nie są ich dzieła uznawane. O wiele ważniejsza jest dla badaczy numerologicznych jakość samej daty śmierci w układzie horoskopu numerologicznego, bo można z niej wskazać potencjalną przyszłość osoby zmarłej! Zatem liczba (13) wynikła z daty odejścia Papieża JP-2 jest bardziej znamienną i to, co powiedziano o godzinie zgonu raczej tyczy pamiętnej daty 2 kwietnia 2005 roku, bo 2 + 4 + 2 + 5 = (13), co jest programem cierpienia i cierpiętnictwa w przyszłym życiu, tak w zaświecie jak i w kolejnym wcieleniu. Liczba (13) dająca w końcowej sumie (4) jest warta głębszego rozważenia, bo na różne sposoby, choć często nie istotne jest roztrząsana przez niby numerologów zajmujących się papieżem JP-2, jego martyrologią czy uświęceniem.

    Całkiem możliwe, że siły wyższe chcą ludziom zainteresowanym coś przekazać o Papieżu JP-2 z pomocą licznie zauważanej wibracji (13), która jednak jest tłem dla końcowej liczby (4), a zatem trzeba powiedzieć, że Papież JP-2 kończąc życie w dniu 2.04.2005 roku wykazał, iż należy do ezoterycznego cyklu ludzkiego, do cyklu życiowego człowieka, na który wskazują wibracje 4, 5, 6 i 7 jak powszechnie z numerologii ezoterycznej wiadomo! To z jednej strony dobrze, bo gdyby skończył życie jako liczba 1, 2, 3 należałby do cyklu natury i przyszłe wcielenie byłoby w warunkach prymitywnych lub w ciele zwierzęcym. Zachowanie cyklu człowieczeństwa to sukces dla większości ludzkiego rodzaju, a tak chociaż można stwierdzić, że ludzka forma bytu będzie utrzymana i żadnej metempsychozy degradacyjnej na pewno nie będzie. Z drugiej strony to trochę kiepsko, bo jednak pokazuje, że w porównaniu z wibracją urodzenia Papież JP-2 sporo stracił, gdyż urodził się jako wibracja (26) dająca (8) z dnia 18 maja 1920 roku. Cyfra (8) sugeruje, że życie zaplanowano z szansą osiągnięcia ponadludzkiego, czyli anielskiego kręgu ewolucji, ale wskutek charakteru, życia i wyborów, przekonań i postaw, plan życia wskazany w dacie urodzenia się nie powiódł. Następuje zatem nagromadzenie karmana przyczyn i skutków, które raczej przytłaczają tą duszę i ograniczają niźli pozwalają zrealizować Boski Plan, na jaki było przyzwolenie. Porównując wibrację urodzin i śmierci, można powiedzieć, że Dusza Papieża JP-2 nabrała więcej ciężarów i brzemienia niźli miała ze sobą rodząc się na tej Ziemi. To hamuje postęp i ewolucję, wymaga spalenia nagromadzeń karmicznych, nic zatem dziwnego, że dusza decyduje, a raczej Anioł Śmierci i Hadesu, żeby pokazać konieczność przyszłych odrodzin, o zgonie w porze wieczorno-nocnej, na granicy światła i ciemności, co znów dobrze, że nie około samej północy, kiedy mamy dwie godziny panowania ciemności i wedle ezoteryki odejścia tych, którzy idą do piekieł! Kto porówna wibrację daty urodzin i śmierci, ten zrozumie kto zyskał, a kto stracił gromadząc niekorzystną karmę, ciężkie przeżycia, grzechy, skutki niewłaściwych wyborów.

    Ogólna liczba (4), czyli 1 + 3 z (13) w dacie śmierci pokazuje, że w przyszłym życiu, gdy Papież JP-2 się odrodzi, będzie musiał dużo pracować na polu krzewienia podstaw człowieczeństwa, równoważyć i harmonizować żywioły, będzie wiódł życie pełne ograniczeń i ciężkiej, sumiennej pracy, będzie musiał żyć skromnie i oszczędnie, ale będzie mocno aktywny mimo ograniczeń i będzie rozwijał się na polu samodoskonalenia, co jest wielkim pozytywem. Wyśrodkowany los wibracji (4) to niewolnik ciężkich warunków życiowych, co może być i spełnieniem przypowieści o Bogaczu i Łazarzu, gdyż Papież tak czy owak przez cały pontyfikat żył w pałacu jako Cesarz Państwa Watykanu, a karman Władcy odpracowuje się często w roli jakiegoś Łazarza. Stąd można powiedzieć, że Anioły Przeznaczenia dały już mocną informację o przyszłym życiu niedawnego Papieża JP-2! Na pewno dla wielbicieli Papieża JP-2 optymistycznym jest fakt, że dusza być może ta dusza jeszcze za ich wcielenia dostanie kolejne swoje wcielenie, choć może to być i za tysiąc pięćset lat, gdyż szybkie odrodziny są rzadkością. Znając prawo karmana i niektóre postawy Papieża JP-2 można powiedzieć, że z uwagi na awersję do państw typu komunistycznego, odrodzi się w jakimś totalitaryzmie podobnego typu. Wiedząc o zduszeniu teologii wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej, można widzieć Papieża JP-2 jako przyszłego rewolucyjnego teologa, który będzie zwalczał establiszment religijny nawet za cenę własnego życia. Karman zgromadzony będzie Papież JP-2 musiał odpracować, to nie ulega wątpliwości, ale precyzyjne szczegóły zostaną pod kurtyną Anioła Śmierci zakryte, chociaż Jasnowidze rozumiejący prawo karmana i obojętni emocjonalnie do Papieża JP-2 zapewne daliby radę, żeby coś wychwycić z przyszłego wcielenia, jakie się już niewątpliwie szykuje, z uwagi na niespełnienie planu życia, a powstrzymanie reform Kościoła Rzymskiego, odrzucenie w końcu idei II Soboru Watykańskiego, czy zniszczenie ruchu księży teologów Wyzwolenia, a to jest Zła Karma!

    Niektórzy uważają, że liczba (13) jest liczbą Miłości, co jest prawdą o tyle, że tyczy miłości ludzkiej właśnie, takiej, gdzie dwoje w erotycznym akcie łączy się w jedno ciało rodząc z siebie trzecie i ten zgon Papieża JP-2 z tak podkreśloną przez interpretatorów wibracją (13) wskazuje na konieczność karmicznego spełnienia miłości ludzkiej, realnej, erotycznej włącznie z wydaniem z siebie potomstwa. Składniki liczby (13) jako liczby miłości, czyli cyfry (1) oraz (3) należą do cyklu przyrody, a natura jak wiadomo wymaga spełnienia się poprzez rozmnażanie, jak to samce i samice raczą czynić w normalnym porządku rzeczy biologicznego rodzaju. Człowiek umierając jako wibracja (4) z tłem (13) niesie z sobą w dalszą przyszłość cechy, konglomerat cech jakie te wibracje opisują, tak, że teraz można podejrzewać, że Dusza JP-2 kiedy otrzyma kolejne wcielenie w porządku ludzkim, będzie szukać religijności, w której będzie mogła spełnić się jako dawca potomstwa zrodzonego z miłości i jakiś reformator religijny odpracowujący nagromadzenia z poprzedniego życia, co może zaowocować przykładowo wcieleniem się w totalitarnej Korei Północnej, Chinach czy Iranie, połączone z miłością małżeńską i rodzicielstwem, co jest prawem cyklu ludzkiego jak i przyrodniczego oraz z rewolucją religijną do czego dusza ma nagromadzenie tytułem odpracowania karmana!

    Jedno jest pewne, do świętości daleka jeszcze droga, bo czas zgonu wieczorową porą, a nie wibracja godziny i minuty pokazuje, że dusza idzie księżycową drogą przez Krainę Zmarłych i będzie musiała przyjąć kolejne ludzkie wcielenie.

    Liczba (13) niesiona w zaświaty pokazuje erotyczną zmysłowość, niecierpliwość, uczuciowość, trochę egoizmu w spełnianiu zachcianek, ale też oryginalne zdolności twórcze pod wpływem naturalnych stanów miłosnego zakochania i podniecenia. Trzynastka to silna indywidualność, inicjatywa i duch pionierski jedynki w połączeniu z poczuciem humoru i twórczością trójki oraz metodyczność świadomej pracy cechująca wypadkową czwórkę! Z mocy daty urodzenia, dusza Papieża JP-2 popełniła poważny błąd, gdyż (8) z tłem (26) musi realizować się jednak w życiu przez spełnienie w parze miłosnej, gdyż główną nutą (26) jest przejawianie Dwójni, Pary Miłosnej w związku zgodnym z głosem natury, jak to samiec z samiczką powinien. Jest to zaniedbanie, którego dusza JP-2 nie spełniła i zostaje przeniesione na następne wcielenie. Dodatkowo (6) w liczbie (26) to stróż ogniska domowego spełniający instynkt ojcowski czy macierzyński, a sama liczba (26) uważana jest za wskazówkę dla realizowania Boskiego Związku Miłości w Parze. Liczba (26) to tło urodzeniowej cyfry (8) pokazuje, że Papież JP-2 jako człowiek nie zrealizował boskiego związku miłości, oddania dla własnej rodziny, bycia dobrym ojcem i nauczycielem własnego potomstwa. Taki plan Boży był w jego dacie urodzenia, stąd znacząco rozminął się z urodzeniowym powołaniem w inkarnacji, a za to w skutkach jest obniżenie wibracji rozwojowej z 8 (26) do 4 (13) i nagromadzenie niepomyślnej karmy. Dużo więcej ta dusza osiągnęłaby jako Biskup Protestancki żyjący w przykładnie prowadzonej rodzinie, to jest oczywiste bez żadnych wątpliwości na podstawie zamknięcia biegu życia, co daje możliwość porównania wibracji zgonu i urodzenia. Ludzie, którzy robią karkołomne sztuczki z cyferkami dla uzasadnienia swych fantazji na temat Papieża powinni się najpierw nauczyć głębiej rozumieć to, co zasadnicze i sprawdzone przez wieki! Cyferki godziny zgonu mają niewielki i nieistotny wkład w obraz całości. O wiele więcej powie planeta dnia i czasu odejścia, jeśli to kogoś interesuje do badań, ale to już bardziej typowa astrologia niż numerologia.

    Życie w Zaświecie dzieli się na cztery fazy, o których trochę mówi właśnie data zgonu, podobnie jak data urodzin pokazuje cztery cykle życia, choć ludzie czwartego rzadko dożywają. Mając datę 2.04.2005 jako program dla życia w Zaświatach, w Krainie Umarłych, widzimy, że pierwszą częścią pobytu w Hadesie, Szeolu rządzi liczba (4), drugą częścią liczba (2), trzecią fazą (7), a suma daty, czyli (4) z liczbą (13) jako tłem. Drogę doświadczenia duszy w Zaświecie można opisać jako ciąg procesów typu (4) -> (2) -> (7) -> (4/13). Ostatnia cyfra (4) z tłem (13) jest trochę inną Czwórką niźli pierwsza, czysta cyfra (4) bez żadnego tła. W każdej fazie dusza umarłego będzie przechodziła inne doświadczenia, o których można powiedzieć tylko tyle, co powiada się z analizy świeżo urodzonych o ich potencjalnej przyszłości. Jedno jest pewne, dusza nie umrze przedwcześnie i na pewno musi przejść cały proces hadesowego doświadczenia w Krainie Umarłych, zanim otrzyma prawo do kolejnego wcielenia. W tym pośmiertnym doświadczeniu dusza konfrontuje dziedziny, które są przedmiotem jej osobistych nagromadzeń, męczą ją koszmary jakie zafundowała innym, ale i konsumuje dobro jakie stworzyła i rozwinęła. Teologia katolicka nazywa to czyśćcem, ale faktycznie jest to zwyczajnie życie duszy poza fizycznym ciałem w Krainie Wiecznych Łowów, choć dla Złych jest to Czyściec, a dla Dobrych rodzaj pseudo-Raju! Stan pośmiertny jest stanem bez możliwości wyboru, konfrontacją z tym, co wytworzyła osoba za życia, z jej fobiami antykomunistycznymi, lękami, celibatem, poglądami, nienawiścią do odmiennych wyznań czy teologów postępowych. Mary ziemskiego życia muszą się dopalić, a owoce doświadczenia muszą zostać przyswojone. Dusza nie ma świadomego wpływu na bieg wydarzeń, nie ma możliwości decyzji ani żadnej wolnej woli, tylko biernie przeżywa, niejako kontempluje błędy, grzechy i dobre czyny minionej inkarnacji, tak jak to o Szeolu w Biblii opisano! Dusza widzi też, jak się rozminęła z planem życia i cierpi z tego powodu gorzkie żale. Takie jest życie po śmierci, a szczególnie, jeśli ilość karmana się zwiększyła, to pobyt w Zaświecie jest długi, ciągnąc się przez stulecia! Jedno jest pewne, będzie następne wcielenie, nadzieja dla fanów i wielbicieli, że się jeszcze spotkają być może nawet odrodzą w tym samym czasie, znów pod przywództwem JP-2, ale w innych warunkach i okolicznościach, choć lekko nie będzie!

    Oczywiście data urodzenia czy zgonu to tylko cząstka analizy numerologicznej jeśli takowa ma mieć znamiona rzetelności w przedmiocie. Badanie imion, nazwiska, miejscowości urodzenia, tytułów, także jest istotną częścią procesu rozważań! Widać, że imię „Karol” jest lekko wzrostowe, zaledwie o jeden punkt od początkowego K=2 do końcowego L=3 w cyklu życiowym, jednak nazwisko „Wojtyła” jest już upadkowe, niekorzystne życiowo, bo rozpoczyna się jako W=5, a kończy jako A=1, co daje spadek i nagromadzenie niekorzystnych uwarunkowań, przeszkód i trudności, a nawet ograniczeń takich jak ciężkie choroby! Imię zatem karmiczne, urodzeniowe, jest lekko korzystne, zaś nazwisko już niestety nie, a przecież to tylko jedno z pierwszych znamion na jakie zwraca każdy numerolog uwagę swym klientom. Bardzo dużo polskich imion i nazwisk jest dość kiepska albo i wręcz fatalistyczna jeśli o cykl życiowy chodzi i jest to zdumiewające, że wiele z kiepskich nazw osobowych jest nader popularna wśród ludzi i często używana! Nazwisko „Wojtyła” jest średnio upadkowe, jeśli o cykl życiowy chodzi i jakieś ograniczenie świadomości w kresie życiorysu musi wystąpić, o czym już pośmiertnie w omawianym przypadku zaświadczają suche fakty z porównania daty urodzin i daty śmierci. Ta różnica w wibracji jest bardzo wymowna, jeśli uświadomimy sobie, że data urodzenia to (26) -> (8), a data śmierci to (13) -> (4), czyli dokładnie połowa tego, co było na początku. Sporo karmana zostaje przeniesione na przyszłe wcielenie tak w ilości, jak i jakości tego, co jest do odpracowania.

    Interpretatorzy Papieża JP-2 muszą się nauczyć, że nie robi się z liczby (13) świętego numerka dlatego, że często pojawia się w ważnych momentach życia Papieża, tylko że to Papieża JP-2 trzeba zobrazować zgodnie z zasadami sztuki numerologicznej i tego, co liczba (13) rzeczywiście znaczy! Tyle, że w najistotniejszej dacie z życiorysu jaką jest data urodzenia nie ma ani trochę wibracji liczby 13 w żadnym okresie. Początkiem życia aż do roku lat 27 rządzi liczba miesiąca urodzenia czyli (5), potem w latach 28-54 życiem Karola Wojtyły kieruje liczba (18), dająca w sumie końcowej (9), co zapewne jest najlepszym okresem życia! Dalej, po ukończeniu 55 lat życiem cząstkowo kieruje liczba (12) z sumą końcową (3), czyli suma cyferek roku urodzeniowego 1920, aby po 81 roku weszła wibracja całej daty, czyli owe (26) dające (8), co rzadko się zdarza, ale tutaj trochę zastosowania jednak ma! Data zgonu pokazuje jednak, że z celu życia zrealizowana jest zaledwie połowa, a świadomość nie zrobiła wielkiego kroku naprzód, lecz skończyła raczej jak zwykły człowiek na krawędzi znoszenia ciężarów swego człowieczeństwa. Domorosłym numerologom radzimy rozmyślanie nad tym kim był i jakie metamorfozy przechodził Papież JP-2 z uwagi na datę urodzenia i działanie głównych wibracji w poszczególnych fazach życia, gdyż to w okresie dominowania wibracji cyfry (3) z tłem (12) Jan Paweł Drugi zostaje w 1978 roku papieżem i ta energia działa w jego życiu aż do 2001 roku, po czym zmienia się na (8) z tłem (26) i w tym można już zbudować zręby charakteru i jakości działalności na zajmowanej pozycji przywódczej, a nauka numerologiczna raczej surowo ocenia wybitnych przywódców. Warto jednak wspomnieć, że liczba (26) jest uważana za magiczną i zaczyna działać osobie, która będzie zajmowała się magią w jakiś sposób, co raczej Papieżowi JP-2 byłoby obce. Pewna magia tej urodzeniowej wibracji, to oczywiście zdolność pociągania innych w charakterze dobrego mówcy i wpływ na tłumy, jednak nie wskazuje na zdolności uzdrowicielskie, stąd rzekome cuda uzdrawiania mogą być watpliwej jakości i naturalną mieć przyczynę! Imię „Karol” (3) jak i nazwisko „Wojtyła” (7) to dość przeciętne w swych jakościach personalia, a ich suma dająca (1) jest wysoce iluzoryczna, co oznacza, że Karol Wojtyła może być zręcznym iluzjonistą, który z pomocą odrobiny osobistej magii i sprzyjającej okoliczności politycznej zdobył władzę, z którą nie umiał sobie poradzić, a jego boskość czy świętość może być jedynie złudnym mitem!

    Mag Athenor

  • DZIENNIK ZACHODNI – jakościowa analiza tytułu i środowiska!

    DZIENNIK ZACHODNI – jakościowa analiza tytułu i środowiska!

    Niektóre tytuły prasowe zajadle atakują i znieważają, oszczerczo opluwają wszelką odmianę duchowości, pobożności, mistyki czy ezoteryki. Potocznie o takich mediach powiada się, że są to brukowce i czasem coś plugawego można znaleźć już w ich samej nazwie, czyli w tytule brukowca. Tytuł przyciąga pewien zespół ludzi i jest to tak samo silne, jak zdolność grupy ludzi do określenia siebie pewną nazwą, mianem obrazującym ich rodzaj działalności. Jak bardzo brukowym potrafi być dany tytuł prasowy można z dużym prawdopodobieństwem wywnioskować z tytułu gazety, nazwiska i imienia redaktora naczelnego oraz sekretarza redakcji odpowiedzialnych za cenzurę własną! Oczywistym jest to, że ci, którzy decydują o tym, co zostaje opublikowane, a co nie i w jaki sposób są tym „złem wcielonym” w każdym jednym brukowcu i to wibracje ich imion oraz nazwisk współkreują tytuł! Wiedza jaką jest numerologia, czy bardziej fachowo gematria pozwala bardzo dokładnie opisać osobonazwę i kierunki jej działania, cechy czy tendencje, a dotyczy to każdej osoby lub grupy osób, partii, kościoła czy redakcji brukowca. Numerologia w swym fachowym wydaniu jest przedmiotem znanym jako psychologia matematyczna, opiera się na psychoanalizie, psychosyntezie i psychologii transpersonalnej, które bez gematrii są w zasadzie niewiele warte! Typowe tytuły znieważające mistyczno-duchowe czy kultowe grupy w Polsce to „DZIENNIK”, „GAZETA” czy „FAKT” i muszą być przedmiotem analizy numerologicznej. Zobaczmy zatem dla przykładu zespół cech i tendencji osobonazwy „DZIENNIK”.

    G N P S
    4 D 103 4 4
    800 Z 125 26 8
    9 I 108 9 9
    5 E 104 5 5
    50 N 113 14 5
    50 N 113 14 5
    9 I 108 9 9
    20 K 110 11 2
    947 884 92 47
    20 20
    2 2 11 11

    W tym celu wykonujemy zasadnicze pomiary tabelą rozszerzoną G-NPS. Linia życiowa grupy osób ukrytych pod nazwą „Dziennik” jest zasadniczo upadkowa, schyłkowa, co wskazuje na tendencje do „obniżania lotów”, upadku poziomu, spadku jakości i generalnie dołowanie pracowników w firmie czy organizacji. Pierwsza literka D=4, ostatnia K=2 w kolumnie Soma (S) i to pokazuje ujemną wartość, 2 – 4 = -2, co daje wykres lekko upadkowy. W sposób niezauważalny ale pewny z czasem pojawia się degradacja początkowych celów i zamierzeń. Ogólna suma w kolumnach Soma (S) = (11) i Psyche (P) = (11) co pokazuje na wiele psychicznych dobrych chęci i zamierzeń, które jednak z uwagi na Nous (N) = (20) → (2) obracają się w nicość lub swoje przeciwieństwo i to w sposób ledwie zauważalny. Liczba Nous, Duch osobonazwy „Dziennik” jest bowiem nihilistyczny, pusty w środku, ma wielkie o sobie mniemanie, ale w rzeczywistości jest pozerski, lubiący pochlebstwa, dba o wygląd zewnętrzny czyli o szatę, a nie o treść! Liczba (2) w Nous pomaga w zbieraniu informacji i robieniu statystyk, a także zapewnia zdolność oddziaływania na innych, pomaga zrobić wrażenie na otoczeniu. Jednak jest to wibracja nieustannego krytycyzmu, szukania „dziury w całym” i „plam na słońcu”, a także wibracja tych, którzy ciągle myślą o opinii innych na swój temat, a nie o prawdzie czy rzetelności. Dwójnia to chwiejność, ambiwalencja, niezdecydowanie, krytykanctwo za wszelką cenę, pozerstwo. Nous (20) → (2) wzmocniony jest o tendencje nihilistycznego pustaka, który się z nikim nie liczy i jest bezwolnym narzędziem w rękach silniejszych, a zatem nie ma zdolności do wyrażania własnej opinii, do wypowiedzenia własnego zdania.

    Pełna liczba Nous = (884) pokazuje zdwojone tendencje do gromadzenia władzy i żądzę zysku za wszelką cenę, a w negatywnym aspekcie pokazuje rodzaj bezlitosnego wyzyskiwacza, egoisty i samoluba, który za kilka/naście srebrników wyrządzi każdą krzywdę, wyzyska każde cierpienie. Podwojone są też w tym obrazie Nous tendencje do sprowadzania na innych krzywdy, cierpienia i ruiny, tendencje do rujnowania innych z psychopatyczną obojętnością na ból i cierpienie wyzyskiwanych. Układ cyfr w liczbie Nous = (884) pokazuje, że cała ta skrywana być może aktywność osobonazwy „DZIENNIK” robiona jest celowo, z pełną świadomością, czyli po prostu z premedytacją. Zewnętrzne struktury NPS, czyli mistyczno-mistrzowskie wibracje (11) w Psyche i Soma będą podlegać ingerencji wibracji Nous jako głównodowodzącej w tej materii. Dlatego uważana z mistyczną (jeśli jest w Nous) liczba (11) w Psyche i Soma przyjmie tendencje neutralne lub negatywne, podczas, gdy jej pozytywna strona będzie zgaszona. O tym pewnie wie więcej kilkaset dziennikarzy wyrzuconych z pracy za poglądy i przekonania oraz często za to, że chcieli zrobić coś dobrego dla innych. „Dziennik” nie jest miejscem, gdzie robi się coś dobrego, a wręcz odwrotnie. Ujemny aspekt liczby (11) przyciąga wszelkie niskie i prymitywne charaktery, które oddają się wszelkim występkom i przestępstwom z powodu zależności finansowej i żądzy władzy. Zatem „Dziennik” nie jest „duchem zesłanym dla dobra ludzkości” ale miejscem oryginalnych i owszem, ale często szkodliwych wytworów społecznych!

    Somatyczna linia życiowa (S) = (47), czyli tło dla wibracji (11) pokazuje na niewolników ograniczonego myślenia, brak pozytywnych zainteresowań, oraz wiecznego pobłądzenia i pomylenia! Pokazuje też w działaniu materialnym, zewnętrznym na rodzaj ateizmu wiecznie szydzącego ze wszystkiego, co nosi pieczęć subtelności czy uduchowienia. I to tutaj w tym, że aktywność życiowa przyjmuje negatywną postać liczb (11) i (47) jest „pies pogrzebany”, ten zły pies diabolizmu dziennikarskiego obszczekujący złośliwie wszelkie dobro tej Ziemi, jakim jest mistyka, ezoteryka, pobożność czy rewolucyjna poezja! Fakt, że słowo „Dziennik” jest rdzeniem dla pojęć takich jak „Dziennik-arz” czy „Dziennik-arstwo” nie jest bez znaczenia dla funkcjonowania całej profesji, która z uwagi na obraz osobonazwy „DZIENNIK” jest słusznie w Polsce przez ludzi światłych i uczonych stawiana w jednym szeregu z prostytucją czy przestępczością zorganizowaną. Oczywiście „Dziennik” dziennikowi nie całkiem jest równy, bo zmiany wywołane przez człon dodatkowy mogą go uczynić trochę lepszym lub trochę gorszym. Mamy „Dziennik”, „Nasz Dziennik”, „Dziennik Zachodni”, a nawet „Dziennik Internautów” i każdy będzie trochę inną jakością wokół swego rdzenia jakim jest osobonazwa „Dziennik”. W stosunku do postępów, nowych wynalazków, idei socjalnych czy duchowo-artystycznych widać który „Dziennik” lepszy, a który gorszy w swej jakości, choć psychologia matematyczna, gematria umożliwia zobrazowanie charakteru już na etapie znajdowania nazwy przez zespół redakcyjny czy wydawcę!

    Modulację nazwy „Dziennik” dokonaną przez dodatkowy człon tytułu możemy prześledzić na przykładzie osobonazwy „Dziennik Zachodni” I przypomnimy tutaj, że nie jest to analiza egzemplarza z nakładu, który leży w kiosku, ale ludzi, którzy tworzą ten tytuł prasowy, dlatego używa się fachowego terminu „osobonazwa„. Redakcja gazety jest bowiem jak najbardziej tak zwaną „osobą zbiorową”, małą społecznością silnie powiązaną swymi jawnymi i skrywanymi celami strategicznymi! Wykonajmy zatem tabelkę obrazującą przymiotnik opisowy „Zachodni” dla wibracji „Dziennik”, a potem zbadajmy sumę łączną, jako wypadkową.

    G N P S
    800 Z 125 26 8
    1 A 100 1 1
    3 C 102 3 3
    8 H 107 8 8
    60 O 114 15 6
    4 D 103 4 4
    50 N 113 14 5
    9 I 108 9 9
    935 872 80 44
    8 8 8 44

    Cykl życiowy członu „Zachodni” daje lekki wzrost łagodzący trochę upadkowość cyklu „Dziennik”, co na pewno pomaga utrzymać się na rynku, tym bardziej, że Psyche (P)=(80) to obraz dochodowej działalności, która zniszczy każdego (nihilizm) byle na tym zarobić lub coś zyskać! I w tej działalności wibracja (44) w Soma jako suma końcowa jest wręcz mistrzowska, będąc też kamuflażem właściwych, skrywanych celów i dążeń. Liczbę (80) w Psyche można zobrazować tak: „choćby i nie było niczego, bylebym na tym coś zyskał, zarobił dla siebie”. Podkreśla to perfekcyjność bezlitosnego charakteru zarobkowego tytułu, i na pewno daje lepsze szanse na zysk w dzikiej konkurencji prasowego rynku. Ideowa rzetelność jest obrazowana jednak w Nous, którego suma końcowa to (N) = (17), tak zwana w numerologii „Liczba Czarnej Loży„, czyli zgromadzenia wszelkich sił ciemnych i mrocznych, złych i demonicznych. Można obrazowo powiedzieć, że Duch, Nous osobonazwy „Zachodni” to „zły dżin” zamknięty w butelce firmy, jaką jest redakcja z przymiotnikami „Zachodni” w nazwie. „Czarna Loża” to niekoniecznie jakiś magiczny zbiór diabłów dowodzących Piekłem, ale po prostu grupa osób przesiąknięta pewnymi szkodliwymi skłonnościami i tendencjami, którymi rani innych czy zadaje cierpienie! Liczba (17) w najłagodniejszych aspektach to suma negatywności cyfry (1) oraz cyfry (7), czyli przykładowo impertynencja, żądza powodzenia, złośliwy egoizm, pomylenie, pobłądzenie, niesłowność, złośliwa ironia, brutalna obojętność na cudze cierpienie, szyderstwo, ignorowanie mądrych rad, zadowalanie własnych zachcianek cudzym kosztem i starczy. Zespół takich cech raczej wzmacnia negatywności jakie widać w pojęciu „DZIENNIK” i czyni go bardziej wyraziście negatywnym, złym i patologicznym! Wibracja (17) w Nous osadzona nie jest złośliwie skierowana jedynie przeciwko pobożności, mistyce, ezoteryce czy duchowości, ale przeciwko wszystkiemu co DOBRE!

    Trzeba jasno sobie uzmysłowić, że „ZACHODNI” zawsze będzie miał tendencje by promować zło, a tępić dobro! Jeśli będzie promować jakiegoś polityka, to raczej najgorszego w okolicy niźli jakąś pozytywną postać! Oczywiście są to tendencje ludzi, którzy skrywają się pod maską tego tytułu prasowego jako żywy zespół dziennikarski, a nie tendencje samej, suchej nazwy. Psyche (80) w związku Nous = (17) pokazuje, że „Zachodni” może kogoś szyderczo gnębić, aż go zniszczy, jeśli ma z tego jakiś opłacalny zysk, jeśli ma w tym interes, który się opłaca! Swoje niszczycielstwo dokona w sposób perfekcyjny, mistrzowsko doskonały, w zakresie negatywnych jakości wibracji Soma = (44). Złośliwą, zdwojoną krytyką zabije, zniszczy człowieka, lub uczyni go swoim niewolnikiem. Proces niszczenia prowadzi wyjątkowo podle, okrutnie, oszukańczo i wyjątkowo morderczo! Cechy te wynikają z faktu, że (44) to i dwie czwórki i podwojenie wibracji (22), choć tutaj ujawnianej w złoczynnym aspekcie! Nous o mocy „Czarnej Loży Diabła”, czyli (17) decyduje bowiem w jakim kierunku przejawiają się wibracje Psyche i Soma osobonazwy, a tutaj jest to zdecydowanie negatywny i szkodliwy kierunek.

    Zobaczmy też, czy sama wibracja „Dziennik” + „Zachodni” będzie oba obrazy tonizować nieco, czy też wzmacniać. Policzmy sumę pierwszych wyników z obu części nazwy.

    G N P S
    4 D 103 4 4
    800 Z 125 26 8
    9 I 108 9 9
    5 E 104 5 5
    50 N 113 14 5
    50 N 113 14 5
    9 I 108 9 9
    20 K 110 11 2
    800 Z 125 26 8
    1 A 100 1 1
    3 C 102 3 3
    8 H 107 8 8
    60 O 114 15 6
    4 D 103 4 4
    50 N 113 14 5
    9 I 108 9 9
    1882 1756 172 91
    19 19 10 10
    10 10
    1 1 1 1

    Linia życiowa całości D = (4) i końcowe I=9 jest wyraziście wzrostowa, co daje szansę na rozwój działalności tytułu. Cykl życiowy rośnie od 4 do 9, stąd wszelkie opisane tendencje mogą cyklicznie nabierać na sile! Końcowa wibracja (10) pokazuje tendencje do rozwijania monopolu, tak na zysk jak i a informacje, oczywiście za wszelką cenę, metodą „wszystko albo nic”, lub „trzeba kogoś rzucić na pożarcie, żeby nas czytano”. Z uwagi na składniki osobonazwy jako całości, wzmagają się w obrazie funkcjonowania negatywne i środkowe aspekty jedynki wzmocnione nihilizmem i mocną tendencją do eskalacji. Arogancja władzy medialnej, zadowalanie swego egoizmu, impertynencja połączona z ciasnotą światopoglądową niezdolną do zrozumienia inności, będą się wybijać na pierwszy plan. Agresywność i oryginalność jakościowa impertynencji czy zmyślonych oskarżeń może być zaiste niewybredna, wręcz bardzo subiektywnie wybrana i spreparowana. Zdolności twórcze zespołu „Dziennik Zachodni” jako całości, inicjatywa i pionierstwo w arogancji, impertynencji i degradowaniu tych „innych” i „odmiennych” zaiste są wielkie i mają szanse na wybitny wzrost! Skoordynowanie działań o dużej niszczycielskiej mocy też jest solidnie zagwarantowane wibracją (10), podobnie jak i stwarzanie iluzji słuszności czy mamienia prawdą, bo końcowe (10) składników to też cecha dobrych iluzjonistów, oszustów i kryminalnych mamicieli. Liczba ta też usypia zdolność rozeznawania prawdy od fałszu, czyniąc umysły uzależnionych od tytułu czytelników sennymi, leniwymi i bezkrytycznymi wobec sianego kąkolu fałszu, kłamstwa, impertynencji i destrukcji wszelkiego rodzaju, jaka sączy się ze wzrostową tendencją z tego tytułu!

    Ludzie wrażliwi, uduchowieni, subtelni, kulturalni, pobożni, zdrowomyślący, często przestają czytywać takie tytuły prasowe, reagują awersją na sam ich widok, czują się brudni lub oszołomieni i zniesmaczeni nawet okazjonalną lekturą zawartości. Psychoanaliza numerologiczna dokładnie odpowiada na pytanie dlaczego tak się dzieje. Kto dba o swój umysł, serce i duszę, o higienę psychiczną i jest dość wrażliwy wewnętrznie, ten nie chce czytywać brukowca i po prostu ignoruje takie medium i wyprasza siewcę zła i plugastwa z osobistej przestrzeni swojego życia. Szuka medium bardziej uczciwego, podającego prawdziwe informacje, dobre wiadomości, ale niestety niewiele pozostaje mu do czytania. Dla zdrowia psychicznego chociażby powinno się unikać czytania tego, co ma „Dziennik” w nazwie, a już szczególnie „Zachodni”, choć nie zawsze jest to możliwe. Zawsze jednak można włączyć zdrowy rozsądek i opierniczać chorych na żądzę zysku dziennikarzy, którzy dopuszczają się medialnej zbrodni na łamach swojego wypłatodajnego brukowca! Na pytanie jaka część społeczeństwa, jakie ludzkie charaktery stają się nałogowymi i zaślepionymi „czytaczami” takiego medium, najlepiej odpowiada gruntowna, ponowna lektura niniejszego eseju, rozprawki z zakresu psychologii matematycznej, gdyż środowisko dawców (redakcja) odpowiada środowisku biorców (czytelników), którzy nałogowo żywią się brukowymi brudami szkodliwego rodzaju. Niniejszy esej jest też darmową, czytelną i wyrazistą opinią jaki jest przeciętny, stały czytelnik tytułu i o jaką klientelę redakcja musi walczyć ze swym profilem środowiskowej osobowości. Liczba tak zwanego Gematrikonu, pozycja (G) po lewej stronie obrazuje siły i energie jakie zasilają NPS, czyli Ciało, Umysł i Ducha osobonazwy, społeczności. Można powiedzieć, za współczesnymi tendencjami w dziedzinie mianownictwa, że więź łącząca dawcę papki informacyjnej z jej odbiorcami, czytaczami wytwarza coś na kształt hermetycznej SEKTY, gdzie odbiorca informacji jest ślepo uzależniony od dawcy informacji i święcie wierzy, że redakcja podaje mu prawdę obiektywną! Tworzy się tak często opisywane środowisko tak zwanej „sekty politycznej”, czy „medialnej”, które bywa, że nawet zwalcza czynnie inne media i ich informacyjną jakość! Nie piszę o tym złośliwie, żeby akurat „Dziennik Zachodni” przerobić na sektę sklejoną pewną informacyjną papką, ale dlatego, że te tendencje „sekciarskie” jak się je teraz w pejoratywnym znaczeniu pojęcia używa, wytwarzają się nie tylko wokół wibracji Nous = (666) uważaną za biegun zła, ale też i wokół osobonazw o wibracji Nous = (17), co dotyczy drugiej części nazwy, tytułu, tutaj przymiotnika „Zachodni”. Zaślepienie bowiem na czynione zło i niewidzenie go w sobie jest szczególną cechą osobonazw z liczbą (17) w Nous i na tym jej mroczny „urok” polega! W Gematrikonie (17)-tka też jest niebezpieczna i wzmaga tę z Nous, co czyni efekt niejako zdwojonym. W Somie i Psyche wibracja (17) ma nieznaczną szkodliwość, jeśli nie występuje jednocześnie w Nous jako suma końcowa.

    Pocieszającym jest fakt, że wibracje osobonazwy aktualnej redaktor naczelnej i sekretarz redakcji nieco łagodzą i dyplomatycznie tonizują maksymalnie negatywny obraz tytułu jako grupy twórczej, jednak jest to tonizacja na granicy 15%, co może gwarantuje tonowanie najbardziej zjadliwych i okrutnych wyskoków dziennikarzy ów „Dziennik” i to „Zachodni” tworzący! Pamiętajmy tu szczegółowe obrazowanie obu postaci z uwagi na syntetyczność tekstu i wymogi ramowe dla tej akurat rozprawki gematrycznej. Sumując trzeba powiedzieć, że jak ktoś myśli, że jakiś „Dziennik” jest mistyczny, wzniosły, uczciwy, pozytywny, dobroczynny, to jest w grubym błędzie, a już „Dziennik Zachodni” na pewno taki nawet nie jest w stanie być w swym całokształcie. Może najwyżej sprytnie udawać gazetę opiniotwórczą dla maskowania tendencyjnej brukowości, ale gematria, psychologia matematyczna służy temu, żeby maskę zdjąć i zobaczyć jaki potwór kryje się pod spodem!

    Jeśliby ktoś mniemał, że przedstawiony portret osobonazwy „Dziennik Zachodni” jest dogłębnym wypracowaniem na temat, niech wie, że się myli, albowiem jest wiele innych aspektów badania w psychologii matematycznej zajmującej się charakterem osobonazw. Przykładowo, obraz Psyche i Soma każdej składowej jak i całej nazwy uzupełnia się tak zwaną liczbą samogłosek i liczbą spółgłosek osobonazwy odpowiednio. Dla Psyche „Dziennik Zachodni” równej (172) i akurat gromadzącej zbiorczo liczne opisane już właściwości, tym uzupełnieniem obrazu jest suma samogłosek całej nazwy, czyli I=9, E=5, I=9, A=1, O=6, I=9 dająca (39), a w sumie pośredniej (12) i w końcu (3) jako liczbę natury emocjonalnej. Psyche (172) dające (10) jest ubogacone o emocjonalność wibracji (3), czyli pokazuje silną zmysłowość połączoną ze zdolnością szybkiej orientacji oraz generalną obojętnością na piękno, sztukę i muzykę! Opisana zaś Soma (91) pokazuje ciało, zewnętrzną naturę i konstytucję fizyczną, którą jest suma spółgłosek, w tym wypadku D=4, Z=8, N=5, N=5, K=2, Z=8, C=3, H=8, O=6, D=4, N=5, w tym wypadku (58) dające (13) i w końcu (4), co wzmaga zewnętrzne ujście dla chociażby perfekcyjnego wyrażania niszczycielskiego krytycyzmu, zdolność do zabijania cudzych możliwości, stosowania zniewolenia czy też przymuszania do ciężkiej, katorżniczej pracy! Samolubna zmysłowość emocjonalnej natury doskonale współbrzmi do tego obrazu i nie ma rozdźwięku między ciałem redakcji, a jej emocjonalną naturą, obojętną i mało subtelną. Człowiek wrażliwy na piękno, sztukę, dusza artystyczna i niezależna nie znajdzie tam ani miejsca dla siebie, ani pracy, może nawet nie próbować szukać! Poczucie humoru istoty zbiorowej jaką jest „Dziennik” jest raczej prześmiewcze niźli zabawne, taki to obraz całości się wyłania.

    Patrząc na osobonazwę „Dziennik Zachodni” jako na rodzaj imienia i nazwiska, widzimy pewną zbiorowość ludzi o nabytych w przeszłości cechach, skłonnościach i tendencjach, które się wzajem napędzają. Jest to wspólnota myśli, postaw, zachowań, pracy i dochodu, wspólnota uwarunkowana wychowaniem od poczęcia, wyrosła ze swoich rodziców i dziadków jako korzeni! Czytacz w odróżnieniu od czytelnika jest mało inteligentnym konsumentem przyzwyczajonym lub wręcz psychicznie uzależnionym od produktu, jakim jest zbiór serwowanych informacji. Czytacz jest gąbką chłonącą te wszystkie wibracje niczym odbiornik, narzędziem do konsumpcji. Czytelnik to wyższe stadium czytacza, które jest zdolne do osądu i jakościowej selekcji informacji, ale też przyzwyczajone czyli mniej uzależnione od produktu i nie we wszystko wierzy. Lepiej być czytelnikiem niż czytaczem, acz w takim wypadku najlepiej być co najwyżej okazjonalnym Zaglądaczem, który czasem, od święta zagląda do produktu. To wyjaśnienie gwoli ścisłego dopracowania użytych pojęć. Czytelnik i Zaglądacz niech weźmie pod uwagę, że suma spółgłosek osobonazwy daje też pojęcie o wpływie jaki badany obiekt wywiera na otoczeniu, a przecież to odbiorca treści informacyjnej jest tym otoczeniem pokarmodawcy! Tego wpływu nie widać wprost ze sporządzonego dania, jakim jest codzienna edycja pisma, jest to wpływ uboczny, którego wprost się zauważyć nie da, ale można mocno poczuć, obrywając w końcu od losu, tak jak to już wcześniej opisano po zliczeniu sumy! Warto się zastanowić, czy warto czytać, żeby się nie musieć później zastanawiać nad sensem życia i szukać odpowiedzi na pytanie skąd się bierze „kiepski los”. Bierze się nie tyle z kosmosu, ile z długotrwałego i regularnego wystawiania się na działanie szkodliwych wpływów, fal, promieni i innych oddziaływań, także kwantowych, z ich nieoznaczonością! Informacja to jak najbardziej wpływowa fala, która czasem prowadzi do rewolucji, czasem do pogromu, a czasem jest ogłupiaczem, który zniewala i ogranicza umysłowo. Lepiej, ażeby informacja wzbudzała wolę twórczej pracy, postępu, rozwoju sztuki i nauki, czyn społeczny dla wspólnego dobra, niźli jedynie niszczyła każde światełko dobra, jakie w zasięgu jej oddziaływania próbuje zabłysnąć!

    Wyprodukowanie tej ekspertyzy gematrycznej zajęło ledwie jedną nędzną dniówkę urzędniczą, siedmiogodzinną z przerwą półgodzinną na drugie śniadanie i kibel. Wniosek z tego taki, że więcej niż 30 portertów numerologicznych na miesiąc w rzetelny sposób wyprodukować się nie da, chyba, że pracując drugą dniówkę na nocnej zmianie. Autor musiał też bacznie uważać, aby pominąć wszelki grunt wątpliwy, do oceny którego dane są niewystarczające lub zbyt niejednoznaczne, a to jest spora część pracy! Przy okazji, mag jak to mag, choć gematria to psychologia matematyczna najlepiej w praktyce sprawdzona przez wieki i tysiąclecia, nauczył się jeszcze większym łukiem omijać wszelkie medium, co ma „DZIENNIK” w nazwie, zarówno medium publiczne, społeczne, jak i prywatne, za co uprzejmie dziękuje zleceniodawcy, a i za wierszówkę oczywiście tym bardziej.

    Mag Athenor

  • KOŚCIÓŁ – Dobro wiodące ku Złemu

    KOŚCIÓŁ – Dobro wiodące ku Złemu

    Istotne w języku polskim pojęcia religijne personifikujące i ucieleśniające duchowe jakości można oddać kilkoma słowami i tytułami opisującymi cechy tak religijnej wspólnoty jak i jej liderów. Kulturowo takimi pojęciami są „Kościół” jako całość czy „Ksiądz”, „Biskup” i „Prałat” jako typowy przedstawiciel religijnej instytucji. Czym jest instytucja opisywana desygnatem osobonazwy „Kościół” pokazuje precyzyjnie gematria, czyli psychologia matematyczna! „Kościół” to wspólnota ludzka, zarówno lokalna jak globalna, jako całość. Kościół może być katolicki, protestancki, zielonoświątkowy czy jakiś inny. Rdzennym pojęciem w Polsce jest Kościół i wibracje tego samookreślenia jakiejś grupy wyznaniowej jest decydujące, jeśli chodzi o jej charakter. Zobaczmy zatem portret psychologiczny takiej organizacji jako całości poprzez rozpisanie tabeli i sum GNPS.

    G N P S
    20 K 110 11 2
    60 O 114 15 6
    100 S 118 19 1
    3 C 102 3 3
    9 I 108 9 9
    60 O 114 15 6
    30 L 111 12 3
    282 777 84 30
    12 21 12
    3 3 3 3

    Cykl życiowy tworu o nazwie „Kościół” jest lekko, nieznacznie wzrostowy, co pokazuje, że organizm wspólnoty pozwala na niewielki wzrost duchowy!

    Nous (777) podkręca wszelkie tendencje do tajemniczości, sekretności i misteryjności, pokazując ezoteryczne tło dla zewnętrznej Trójki jaką osobonazwa jest w całości. Rodzaj Nous pokazuje, że samo rdzenne pojęcie Kościół należy postrzegać jako twór z grubsza pozytywny, pozytywną składową rozmaitych ruchów, wyznań i organizacji ze słowem „Kościół” w nazwie! W kulturze Słowian, termin Kościół oznaczał głównie miejsce, gdzie spoczywają zwłoki osoby uświęconej, czyli religijne sanktuarium, miejsce pochówku żyrca, kapłana czy szamana wioskowego. Później Kościół stał się miejscem pochówku przodków dla plemienia, miejscem, gdzie we wspólnym dole spoczywają prochy, kości przodków, pośmiertnie spalone. Jak wiadomo u Słowian całopalenie zmarłych było powszechnym zwyczajem pochówkowym, a miejsce spoczynku prochów pewnym sanktuarium, gdzie rozmyślano o śmierci i życiu pozagrobowym. Chrześcijaństwo, a ściślej katolicyzm asymilował to pierwotne pojęcie „Kościół” dla swoich celów, jednak osobonazwa ma w sobie mistyczne Nous (777), które często przeciwstawia się jako pozytywną antypodę dla wibracji (666) uważaną za biegun zła. Okultystycznie cyfra (7) w jej pozytywnym znaczeniu, to symbol magii, panowania nad naturą, żywiołów, a także symbol boskiej siły twórczej, ezoteryki i okultyzmu, czyli wiedzy hermetycznej, tajemnej. Cyfrę (7) symbolizuje wąż Kaduceusz Hermesa (Henocha) i wszystko to razem jest tym, czym prawdziwy Kościół jest i być powinien w swojej działalności! Siedem symbolizuje tutaj zejście siły twórczej w materię przez stos pacierzowy, czyli zstąpienie Ducha w ciało, a trzy siódemki razem oznaczają, że dzieje się to w trzech wymiarach jednocześnie, stąd potrojenie cech duchowości, pragnienie doskonalenia się, zdobycia mądrości i sławy! Nous (777) to Duch, który jest „Krynicą Mądrości” o wielkiej głębi, silnej i niezłomnej woli, dużej wrażliwości, wielkodusznej zainteresowany mistyką i okultyzmem, o wielkich zdolnościach magiczno-psychicznych! Siedem to w pozytywnym aspekcie, symbol ezoterycznej doskonałości, harmonii i równowagi! Całkiem pozytywna wibracja siedem trzyma też wysoką kulturę, dba o postęp, rozwój i wszelkie twórcze samodoskonalenie. Jednak liczba (7) należy do cyklu liczb człowieczych, a nie boskich i nadludzkich, stąd potrójna siódemka (777) uważana jest za empireum pozytywnego rozwoju ludzkiej istoty.

    Generalnie tak właśnie Nous (777) inspiruje i w takim kierunku wpływa na ludzi jako Kościół – (777) w swej istocie, jeśli nie ma jakichś ukrytych przeszkód, od choćby w Psyche czy Soma! Psyche o wibracji (84) organizmu o nazwie Kościół jest trochę bardzo nastawione na dochód, biznes i zarabianie, jeśli nie na duże pieniądze, to chociaż na mniejsze! Rozprowadza natchnienie duchowe na sprawy materialne i doczesne, biznes i dyplomację! Wpuszcza w potrzebę gromadzenia zysku, władzy i mocy materialnej, dalej inspirując do budowania na płaszczyźnie materii, metodycznego dominowania, robiąc to sumiennie i analitycznie, a także w opisanym zakresie dążąc do doskonałości. Psyche osobonazwy Kościół, czyli ta bardziej ludzka i przyziemna część nijak w swym pozytywnym aspekcie nie chce zająć się sprawami niebiańskimi, ezoteryczno-duchowymi ni hermetycznymi. Chce budować, gromadzić władzę i moc czy potęga materialną. Jest to wyraźny rozdźwięk pomiędzy Psyche, a Nous istoty uważanej za ciało mistyczne Chrystusa jakim jest Kościół. Co więcej, (84) jako końcowe (3), będzie ten swój Psychikon starać się przejawiać całkowicie, w całej pełni i będzie się tym zajmować radośnie. Marzenia o dobrobycie, szczęścia i zdrowia będzie się starać realizować, z ambicją na dobrobyt materialny! Dodatkowa, suma pośrednio z (84) to (12), a suma pośrednia z (777) to (21), a więc dwie liczby, które są dla siebie biegunowymi odwrotnościami. Konflikt interesów Nous i Psyche w Mistycznym Ciele osobonazwy Kościół jest nieunikniony, jest to tylko kwestią czasu, kiedy się ujawni, choć nie ma drastycznego wymiaru dla obserwatora zewnętrznego.

    Soma dla osobonazwy „Kościół” to w pierwszej sumie (30) z lekko wzrostowym cyklem życiowym, pozwalającym na stały rozwój i wzrost. Liczba (30) to w sumie końcowej tak zwana nihilistyczna Trójka, można powiedzieć, Trójka wpadająca w próżnię, Trójka zerująca się. Pozwala to na przejawianie się poprzez sztukę lub pracę dla dobra innych, jednak nihilistyczne (30) prowadzi w pułapkę samowypalenia się lub wyczerpania możliwości, wpuszcza w dbanie o własny dobrobyt i osobiste szczęście czy przesadną dbałość o własne zdrowie. Osobonazwa z Soma (30) jest też właścicielem dowcipu, dobrego humoru i zdolności oratorskich, co sprzyja kaznodziejstwu i misjonerstwu, jednak toastowego typu w cyklu natury, bo to cyfra (3) ogólnie charakteryzując Kościół to wibracja cyklu przyrody. Stąd już mamy nacisk na aspekt przyrodniczy religijności taki jak kontrola jakości rozmnażania, walki o prawo każdej zygoty do przeżycia czy zwalczania kondomów i rozrodczość. Wszystko są to cechy religijności, naturalistycznej, przyrodniczej, zaś w strukturze osobonazwy brak przestrzeni do przejawiania esencji, istoty Ducha brak miejsca dla Nous. Dlatego osobonazwa „Kościół” pokazuje świadomość grupy, która ma bardzo okultystyczno-mistycznego Ducha, ale nie pozwala na przejawienie, zmuszając bardziej przyziemne członki do bardziej materialnych zadań. Duch jest niejako samotny, oddzielony od swej własnej sfery. Wibracja (777) nie daje wyraźnego kontaktu z Psyche (84) a jeśli już, to obie liczby poboczne (7+77) i (77+7) dają takie samo kanalizowanie Ducha na cele Psyche, jakie Psyche pragnie jako wibracja (84), stąd Duch osobonazwy Kościół niejako zmuszon jest zasilać biznes i dyplomację!

    Gematrikon G = (282) dające (12) i dalej (3) pokazuje, że siła czy energia zasilająca NPS (Ducha, Umysł i Ciało), tego czym jest Kościół, trafia najbardziej do Psyche, które w środkowej sumie jest wibracją (12) i jest zużywana na cele Psyche. Cząstkowo, Gematrikon pokazuje, że jest odpowiednim pokarmem, zasilającym ludzi typu Dwójki, Ósemki i Trójki, a dla całej reszty cyferek nie jest wystarczającym pokarmem! Iloczyn G = (2x8x2) daje (32), a iloczyn z (3×2) daje dalej cyfrę (6), co dodatkowo pokazuje, że energia osobonazwy Kościół chce stróżować i czuwać nad każdym ogniskiem domowym, nauczać na zasadach wyłączności, kontrolować instytucje społeczne, promować instynkt macierzyński gdzie kobieta ma rodzić i wychowywać dzieci, wzmagać bezwzględną wierność i oddanie tak sobie jak i przyjaciołom! Iloczyn Soma to (3×0), czyli (0), co pokazuje, że ciało w postaci wiernych osobonazwy Kościół może być i sfrustrowane tymi wszystkimi szczególnie dobrymi pozytywnymi aspektami G-NPS i może też popaść w materialną pustkę, jak brak własności prywatnej, niskie lub żadne dochody, czy też poczucie marności i negację życia na tym świecie! Ciało w żaden sposób nie jest zasilane energią Gematrikonu, zatem prostaczkowie Kościoła nie czerpią zeń pożytku ani nie dostają wewnętrznej siły! Soma (30) dająca (3), pomimo Nous (777) tak mistycznego i wzniosłego, może prowadzić do wewnętrznej pustki lub pustki na planie materialnym z jego ubogością tak umysłową jak cielesną. Numerologia bardzo prosto i precyzyjnie ukazuje jak widzimy skąd się biorą idee i postawy ludzi oraz problemy czy sprzeczności, tych, którzy identyfikują siebie jako Kościół! Ideały lokalnej społeczności identyfikującej siebie jako jakiś Kościół są bardzo charakterystyczne i będą się pojawiać niezależnie od dodatkowego opisowego desygnatu takiego jak „katolicki”, „zielonoświątkowy”, „protestancki”, czy nawet „satanistyczny”!

    Jeśli kogoś dziwi, że Nous tak mistyczny jak (777) może dawać jakieś wewnętrzne sprzeczności w konstrukcji osobowości zbiorowej, to musi sobie uzmysłowić, że istnieje więcej kombinacji G-NPS, czyli struktur Troistych opartych o jądro w postaci mistycznego (777) jako Ducha. Tyle, że w wypadku osobonazwy „Kościół” pojawia się rozbieżność dążeń Psyche i Nous oraz ich wzajemne zwalczanie w drugiej sumie, gdzie Psyche angażuje się w walkę z Duchem, a Duch z racji pozostawania w stanie (777), choć wytwarza (21) jest pasywny, nie broni się przed Psyche (84) dającą (12), czyli odwrotność. Nous istoty „Kościół” to magia, ezoteryka, mistyka i okultyzm, zamiast jednak dużej ilości Świętych Mistyków oraz Mocy Magii, produkuje materialne świątynie i pomniki, podczas gdy lud zewnętrzny jest ubogi i ubożeje popadając w pustkę ateizmu i fikcyjnej pobożności. Jest to prosty skutek tego, że Psyche zwalcza Nous w istotny sposób, czego pomnikiem są groby ofiar ludzi mistycznych, którzy też byli ignorowani i odrzuceni na pustkowia samotności lub osadzani w zamkniętych klasztorach. Nie są to w swej istocie jakieś negatywności wibracji a jeno skutek charakteru zbiorowości o nazwie „Kościół”. Jak się to elegancko powiada, skutki uboczne i konsekwencje tej struktury, którą zwie się mianem „Kościół”. Abnegacja cielesna i emocjonalna osób manifestujących wiedzę i praktykę magiczną, okultną czy mistyczną przejawia tak kościół katolicki, prawosławny, baptystyczny jak i satanistyczny w tym światku polskojęzycznego charakteru narodowego. W istocie swej, ideał wspólnoty brzmiący jako wibracja „Kościół” przyciąga ludzi, którzy nie są w stanie zrealizować swojego potencjału Ducha, a których Psyche jest generalnie skonfliktowane z tym co jest biegunem duchowości i mistyki jako wibracja (777) w Nous. W ten sposób, ideał „Kościół” nie będąc w zasadzie niczym złym staje się pułapką dla Ludu Bożego. Z jednej strony magicznie pociąga wzniosłym Duchem, Nous (777) i jakąś misteryjną głębią, a z drugiej strony totalnie nie pozwala tego Sacrum zrealizować fiksując się na wzroście materialnym, ekspansji zewnętrznej, zdobywaniu terytorium i wiernych czy aspektach prokreacyjnych należących do naturalnego cyklu reprodukcyjnego. Jako konsekwencja występuje zjawisko radykalnego, nihilistycznego zwalczania wszystkiego, co mistyczny biegun (777) przejawia lub reprezentuje, tworząc fanatyczne ośrodki antykultowe, antysektowe, antymasońskie i podobne.

    Spółgłoski obrazują ciało i wpływy, pomagają opisać Soma, zaś samogłoski obrazują dodatkowo psychikę, emocje Psyche. Osobonazwa „Kościół” to w swej Duszy 0 = 6, I = 9 oraz Ó = 6, czyli wibracja 2,1, która potrzebuje wibrować dokładnie odwrotnie niźli suma kolumny obrazująca cały Psychikon, czyli Umysł, Emocje i Przeżycia. Jest to przypadek w którym w całokształcie pozytywna istota, niejako rozdwaja się w swych częściach i zwalcza się wewnętrznie. Tutaj emocje Psyche, Duszy dając wartość (21) stoją w opozycji do sumy z (84) dającej (12) i następuje wewnętrzne tarcie, wewnętrzna walka, która z czasem musi doprowadzić do podziałów opozycyjnych w umysłowości sobonazwy „Kościół” i do rozpadu na wzajemnie zwalczające się opcje, odłamy, sekty i wyznania. Z czasem musi powstać coraz więcej opozycyjnych do siebie trendów, które materialno-umysłową strukturę rozsadzają od wewnątrz, pomimo jej ogólnie pozytywnej i nawet mistycznej wibracji duchowej. Spółgłoski obrazujące Soma to K =2, Ś = 1, C =3, Ł = 3, co daje razem wibrację (9) jako rodzaju wpływu i wrażenia jakie na zewnątrz wywiera osobonazwa „Kościół”. Dziewiątka, to impresja doskonałości, wysokiego poziomu duchowego, miłości do wszystkich, miłości i bogactwa, perfekcji i szerokich horyzontów. Jest to jednak wpływ wywierany na tych, którzy nie przyglądają się dokładnie ani nie widzą zbyt głęboko. Można powiedzieć, że Soma to Trójka z (30)-tką w tle, która sprawnie udaje wibrację (9), daje złudzenie bycia (9)-tką. Bardzo dobre maskowanie dla rzeczywistej, nihilistycznej, pustej i ubogiej Trójki!

    Wiadomo, że aby Trójka się rozwijała, to przyjaznym dla niej kolorem jest bladoróżowy lub brzoskwiniowy, czyli kolor delikatny i subtelny. Kościół powinien być wystrojony w szaty i barwy jasnego różu i koloru brzoskwiniowego, aby być Kościołem. Habity i sutanny czarne, brązowe, szare czy bure, zupełnie nie sprzyjają rozwojowi bardziej zaangażowanych wiernych, a tym bardziej czarne fraki czy surduty ani zimno-białe sukienki czy bluzki. Kolor biały i to słonecznie biały służy wibracji (11), a kremowy wibracji (22)! Trójka musi sprawiać, żeby ludzie czuli się dobrze i radośnie, żeby żyli uśmiechnięci w naturalny sposób. Radość to jedna rzecz, a artyzm i twórczość to druga istotna rzecz dla osobonazwy „Kościół”, bez względu na dodatki opisujące rdzenną czy główną część nazwy!

    Jeśli chodzi o ilość cyfrowych wibracji w składzie osobonazwy, to mamy dwie szóstki i dwie trójki oraz po jednej dwójce, jedynce i dziewiątce,a brak jest czwórki, piątki, siódemki i ósemki, co uniemożliwia inicjalizację wyższych, ponadludzkich cyklów ewolucji duchowej! Tabela występowania cyfr, ich częstotliwości czy ilości wygląda następująco:

    1,
    2,
    3, 3,
    brak cyfry – 4
    brak cyfry – 5
    6, 6,
    brak cyfry – 7
    brak cyfry – 8
    9,
    brak cyfry 11
    brak cyfry 22

    Brak triady cyfr z grupy: [8, 9, 11, 22], które tworzą tak zwane wyższe, ponadludzkie triady rozwojowe czyni Kościół i owszem, osobą zbiorową z mistycznym, wysokim Duchem, ale bez możliwości przybliżenia się do tegoż Ducha, co jest srogą pułapką, która mocno chwyta, trzyma w wierności i oddaniu oraz z kilku różnych powodów nie pozwala ani nawet nie umożliwia duchowego rozwoju, osiągnięcia świadomości wibracji (777). Podwójnie występujące wibracje (3) oraz (6) w procesie tworzenia tej osobonazwy dodatkowo wzmacniają te kierunki, które już jako Trójka i Szóstka były wspomniane, czyli przykładowo dążenie do dobrobytu wyłaniające się z mocnej Trójki i życie prorodzinne z akcentem na macierzyństwo za wszelką cenę wynikłe z Szóstki! Ceną za to jest materializm wyznawców i duża liczba matek samotnie wychowujących dzieci, co jest oczywiste i trzeba o tym głośno mówić. Cała struktura „KrynicyMądrości” z Nous (777) jest tutaj tak sprytnie zaprojektowana, że wyznawca kręci się wokół Tajemnicy schowanej w (777), ale w sumie nie pije z niej ani jednej kropli żywej wody. Kościół ma Źródło, ale nie umożliwia napicie sie z niego samemu sobie, co powoduje, że ludzkie Dusze w Kościele umierają z pragnienia nie otrzymując zaspokojenia potrzeb prawdziwie duchowych.

    W innych strefach językowych może być trochę inaczej, być może lepiej, a być może gorzej, ale Kościół, każdy jaki jest, nie tylko katolicki to przysłowiowy „pies, który sam nie zje, drugiemu nie da” i jeszcze warczy na tych, co jego Tajemnicę Wiary chcieliby jakkolwiek skonsumować. Jest to specyficznie polskie uwarunkowanie do osobonazwy „Kościół”, zakorzenione jeszcze w tradycjach słowiańskich, przedchrześcijańskich. Mistycyzowanie śmierci jako Tajemnicy Wiary wynika już bardziej z pierwotnego przeznaczenia tego czym był Kościół jako zbiorowy grób przodków lub sanktuarium czy mauzoleum grobu jakiejś świętej osoby. Jeśli schizofrenia jest chorobą o podłożu duchowym, opartym na związaniu się wewnątrz sprzeczności, których człowiek sam nie jest w stanie rozwiązać, to Kościół jest typowym generatorem takiej patologii mając konflikt wewnątrz Psyche i pomiędzy Psyche, a Nous w samo swoje istnienie wpisany! Stąd już tylko krok do wytwarzania patologicznych wierzeń i zwyczajów sprzecznych tak z nauką, naturą jak i ze zdrowym rozsądkiem. Zwalczanie kondomów, które chronią przed wieloma chorobami i przed niepożądanymi ciążami jest przykładem patologicznego zabobonu. Podobnie ochrona zygoty od poczęcia za wszelką cenę wydaje się czymś dobrym, podczas gdy nie zwraca się uwagi na to, czy dziecko będzie po urodzeniu miało co jeść i czy będzie kochane! To są tak zwane patologie wierzeń, zabobony i chore przesądy, oczywiście z punktu widzenia Boskiego Ducha, Nous (777), które okryte jest Tajemnicą niemożności poznania. Uczuciowo zwalcza się kondoma bo emocjonalnie popiera się macierzyństwo, chociaż umysł dobrze wie, że nie każde dziecko będzie kochane, miało co jeść, albo że nie będzie zdrowe. To jest religijna schizofrenia wynikła ze skonfliktowania struktury istoty społecznej jaką jest Kościół, dodajmy każdy Kościół w jakimś stopniu!

    Schizofrenia podwójnego związania, węzła wewnętrznej sprzeczności jest wyrazista w dogmatyce uważającej Biblię za jedyne i najświętsze Pismo Święte, a jednocześnie nie pozwalająca tej Biblii czytać ani tłumaczyć, co trwało przez setki lat i do dzisiaj pokutuje. Inna schizofrenia to czytanie tylko Biblii z zakazem czytania czegokolwiek innego! To części Psyche w różnych opcjach i gałęziach istoty społecznej jaką jest Kościół wytwarzając takie patologiczne związanie na pozytywnej w ogólności idei.

    Swoisty polski antysemityzm polegający na nazywaniu Żydów Starszymi Braćmi i negowanie ich szczególnie w dziedzinie umiejętności wyjaśniania Starego Testamentu, jest kolejną patologią wyrosłą z wewnętrznych sprzeczności tutaj bardziej odnoszących się do antagonizmu (12) w Psyche do (21) w sumie Nous. Jest to bowiem zwalczanie całego dorobku mistyczno-duchowego tradycji żydowskiej, Kabały (Kaballach), która jedynie w tym nurcie pozwala na przybliżenie się do Tajemnicy Wiary obrazowanej mistyczną liczbą (777) w Duchu! Czczenie Żyda Jezusa Chrystusa i Jego Matki z jednej strony, Matki Żydówki rzecz jasna, a nienawiść do żydów jako religii i narodu z drugiej to też schizofreniczne rozdwojenie w Jaźni Niższej, w Psyche osobonazwy Kościół i w sercach wyznawców rzecz oczywista. Wiedza mistyczna wyróżnia cztery kategorie logiczne, takie jak dobro, zło, dobro które wiedzie do zła oraz zło, które wiedzie ku dobremu. Osobonazwa „Kościół” z jej pozytywnymi z uwagi na Nous = (777) aspektami sum w kolumnach NPS wyraźnie przynależy do kategorii którą zwie się: Dobrem które prowadzi do Złego, do patologii, do zguby i dlatego, żeby tę kategorię logiczną zrozumieć, warto analizować gematryczny obraz osobonazwy „Kościół”. Poprawne zrozumienie czym jest Dobro, które prowadzi do złego, wytwarza zło i patologię jako swój skutek, wymaga pewnego wysiłku i dla wielu jest to najtrudniejsza kategoria do przyjęcia. Pedofilia w Kościele to prosty skutek stosowania celibatu i obrzydzania przyjemności z aktu seksualnego z jednoczesną gloryfikacją życia prorodzinnego i macierzyństwa. Tego rodzaju schizofreniczna dogmatyka musi w końcu wydać trujące owoce, choć pole wyglądało na żyzne i zdrowe. Taka jest struktura osobonazwy „Kościół”, w którym Zbawienie jest, ale tak schowane, że nie można z niego skorzystać. Oto cała Tajemnica Wiary, a Siedem to wibracja mistyki, duchowości, magii, ezoteryki, okultyzmu, hermetyki, gnozy, doskonałości, pełni człowieczeństwa, anielskości, silnej woli, zdolności parapsychicznych, co obnaża obłudę istoty „Kościół”, obłudę zwalczającą wszystko to, co jest sednem i sensem nazwy „Kościół”, jego Duchem i Bogiem. Oto Słowo Boże, Bogu niech Będą Dzięki! AMEN.

    Mag Athenor

  • PRAŁAT – Potrójna Brama Sił Złego!

    PRAŁAT – Potrójna Brama Sił Złego!

    Wielu ludzi pyta nas o gematryczne porady, o portrety osobowości według matematycznej psychologii, o zaawansowane kursa numerologii. Stąd nasze elementarne badania nad osobonazwami jakie udostępniamy, aby wszyscy mogli nabrać pojęcia o tym cyfrowym, arytmetycznym od czasów Pitagorasa, doskonale znanym przedmiocie nauki. Analiza Psychiki to także psychosometria, jednak gematria bada całe NPS człowieka, osoby czy zbiorowości osób, wedle identyfikującej tożsamości nazwy. A struktura NPS to Nous (Duch), Psyche (Umysł i Emocje), Soma (Ciało, Życie Zewnętrzne), a także różne parametry dodatkowe.

    Gematria łacińska jest bardzo popularna ale trzeba dobrze poznać jej reguły interpretacyjne na wielu przykładach się uczyć, tak ogólnych jak i bardziej szczegółowych. Badania identyfikatorów tożsamości na podstawie osobonazw grup osób, takich jak duchowni, organizacje, miejscowości czy firmy jest bardzo dobrym sposobem zaprawiania się w psychomatematycznym rozumowaniu jakiego uczy gematria, podstawa wszelkiej psychologii przyszłości, która musi zrozumieć, że wszystko można rozważać jako fale czy promieniowanie, tak w sferze materii, psychiki jak i ducha. Psychoanaliza, a ściślej Duchowo-psychiczno-cielesno-życiowa analiza NPS osobonazwy „PRAŁAT’” może być jedną z dobrych lekcji wyjaśniających wiele społecznych zjawisk, które są ukryte przed wzrokiem maluczkich i niewtajemniczonych! Wykonajmy zatem obrazowanie osobonazwy „Prałat” formularzem tabeli G-NPS!

    G N P S
    70 P 115 16 7
    90 R 117 18 9
    1 A 100 1 1
    30 L 111 12 3
    1 A 100 1 1
    200 T 119 20 2
    392 662 68 23
    14 14 14
    5 5 5 5

    Linia życiowa jest dołująca, spadkowa czy upadkowa, bo cykl życiowy idzie w dół od początkowego (7) do końcowego (2). Kolejne cykle życia ciągną w dół i degenerują tak osobę jak jej najbliższe otoczenie.

    Nous 662 nadające kierunek interpretacji całej osobonazwy nie należy do pozytywnych, gdyż jest to liczba z rodziny liczb powiązanych z diabolicznym (666) uważanym za biegun doskonałego zła i wszelkiego czartostwa. Mamy zatem osobonazwę „Prałat” jako siedzibę istoty, która jest duchem (662) zwanym w gematrii tradycyjnej „Liczbą Prapradziadka/Babci Diabła”, rodzaj bardzo pierwotnego demonizmu czy czartostwa, ale bardzo głęboko ukrytego i działającego na zewnętrznej wibracji numerologicznej Piątki, która jest liczbą człowieczeństwa w jego rozwiniętym stadium. Soma (23) pokazuje, że zewnętrznie „Prałat” jest chwiejny i rozdwojony ciągle między „młotem, a kowadłem”, w rozterkach wewnętrznych, w obliczu trudnych decyzji, niezdecydowany, skłonny do błędnych wyborów i złych decyzji. Jak na szarą eminencję Kościoła, to bardzo kiepska nazwa dla tej pozycji i rangi. Liczba (23) należy też do wibracji egoistycznych, ksobnych, ale domagających się pierwszeństwa przy korycie władzy, stąd osoba może być lekkim uzurpatorem, bo ma i cechy męskie, agresywne i cechy żeńskie, miękkie oraz delikatne. Osoby wiodące życie (23) wiodą egzystencję w cyklu natury, przyrody liczb (2) oraz (3), ich cech wspólnych i podobnych. Nie brakuje też zwierzęcej zmysłowości, samolubstwa ani zgrywania, pozerstwa czy „łaszenia się” do tych, od których można coś zyskać. „Prałat” to posłuszne narzędzie w ręku silniejszych, ale z drugiej strony, tyran dla tych, którzy zależą od niego i to tyran subtelny, skryty, ledwie zauważalny, nie brutalny! Cykl natury jest niejako poniżej poziomu człowieczeństwa, charakterystyczny dla zwierząt, demonów, duchów astralnych, stąd i charakter życia jakie wieść może osobonazwa „Prałat” na różne sposoby.

    Inicjał „P” daje pragnienie doskonalenia się, zdobywania wiedzy i sławy, a nawet duchowości, ale jest to pierwsza faza przejawiania się, niejako punkt startowy i już potem gaśnie, choć pozwala na zdobycie sławy czy wykształceniu potrzebnych dla sprawowania funkcji. Niestety, kto przestaje się uczyć, ten w miarę upływu czasu cofa się w rozwoju stając się współczesnym niedoukiem, choć znawcą tego, co było kiedyś. Liczby poboczne Nous, zarówno (6+62) jak i (66+2) dają w obu wypadkach liczbę (68) tożsamą z wibracją Psyche, co oznacza, że Prałat odbiera Ducha jako doznanie psychiczne, myślowo-emocjonalne, czyli w istocie nie odróżnia impulsów Ducha, ani tym bardziej Głosu Boga w sobie. Takie osoby stają się co najwyżej dobrymi psychikami, nigdy ludźmi duchowymi anielskiego typu, a z powodu demonicznego Nous, raczej psychodemonami, choć nie są aż takie wyraziste jak wibracja „Ksiądz” z Nous (664), lecz jakby subtelniejsze. Wibracje Gematrikonu (392) dająca (14) zasila głównie Psyche, bo tam jest w jednej z sum wyraziste (14) oraz (5) w sumie końcowej. Pneuma (392) zasila też Soma, ale niejako w odwrotnej kolejności i częściowo, podobnie cząstkowo zasilane jest Nous, tylko w aspekcie zbieżnej w obu cyfry (2).

    Budowanie posłusznego narzędzia dla energii widać w cyklach drugim, czwartym i szóstym, czyli w parzystych etapach działalności osobonazwy „Prałat”, które będą czymś jak ukonstytuowaniem głębiej w pełnionej roli. Iloczyn NPS jest o tyle ciekawy, że skrywa wibracje pozwalające na czynienie z osobonazwy stacji dla przekazu demonicznego poza jej kontrolą. Iloczyn Nous to (6x6x2) dające (72), a dalej (7×2) dające (14), skąd mamy iloczyn (x4). W Psyche występuje iloczyn (6×8) dający (48), skąd mamy (4×8) dające dalej (32) i w końcu (3×2) dające w wyniku (6). Podobnie (6) otrzymujemy z Soma (23). Mamy ciąg iloczynów NPS w postaci (x4, 6, 6) tożsamy z (664) energetycznie i widzimy, że demony typu (664) mogą działać swobodnie przez tę osobonazwę ale bardzo z ukrycia, starannie zamaskowane. Sumy NPS tak nie rozważamy, bo w każdej kolumnie musi być ta sama cyferka kontrolna na końcu, ale badanie iloczynowe daje ciekawe ciągi, które jako obraz cyfrowy pomagają obrazować ukryte za osobonazwą siły, energie, duchy czy po prostu intencje i ukryte cele! Badanie iloczynowe to ciągłe mnożenie składowych cyferek, aż do uzyskania pojedynczych cyfr w G-NPS. Tu iloczyn G=(x0) z (20) w tle. Pokazuje to możliwość unicestwienia Psychiki, ruiny psychicznej osobonazwy „Prałat” w jej ostatnim cyklu życiowej działalności!

    Suma samogłosek osobonazwy to A=(1) podwojone, czyli (2), co oznacza, że Psyche (68) (14) (5) jest piątką z cieniem Dwójki przykładowo, przyjmie każdą znajomość, żeby znaleźć w kimś słaby punkt i zmusić go do uległości. Wniosek z tego prosty, że nie należy się takiej osobie spowiadać nawet z drobnych uczynków, a co tam dopiero z grzechów! „Prałat” lubi poznawać życie w każdym jego aspekcie niejako z jednej a nie z drugiej strony, stąd będzie osobą, która przed Bogiem będzie miała naprawdę obfitą spowiedź, ze wszystkich swych uczynków. Suma spółgłosek to P=7, R=9, Ł=3, T=2, czyli razem (21) dające (3). Prałat to życiowe (23) z cieniem (3) lub Piątka z dominującym tłem (23) i cieniem (3) czyli osoba mocno manifestująca w tej całości aspekty (3) w życiu, wyglądzie i zachowaniu.

    Jeśli ktoś chce pojąć jaka jest różnica pomiędzy wibracją biegunową sił złego jaką jest LiczbaBestii (666), a różnymi „dziadkami” czy „babciami” diabła, musi sobie uświadomić klanowo-plemienną strukturę, gdzie istnieją byty młodsze i starsze, włącznie z arcystarymi postaciami, gdzie DiabełSzatan (666) jest wodzem, ale jego pradziad pełni funkcję „wielkiego szamana zła” w tej strukturze. Takie zobrazowanie rodzajów sił wibracyjnych powinno doskonale oddać panującą hierarchię ciemnej czy czarnej loży zła, jakie wytwarza się po cichu, poprzez zło przewodzące funkcje i role obsadzone przez żywych ludzi, którzy się z nimi identyfikują. Znalezienie bardzo dobroczynnej osobonazwy jest tak samo trudne jak znalezienie biegunowo, skrajnie złoczynnej, jednak ludzie powinni być uważni w kontaktach z tym, o czym wiadomo, że jest generalnie szkodliwe, w mniejszym lub większym stopniu, zależnym też od rodzaju wibracji imienia i nazwiska jakie jakiś konkretny Prałat nosi. Imię i nazwisko musiałoby być naprawdę superdobroczynne, żeby zgasić działanie fali osobonazwy „Prałat” i wygenerować jakąś w większości dobroczynną pozycję w tak określonej roli.

    Zmiana imienia, nazwiska, miejscowości, czyni człowieka kimś w jakimś stopniu innym, albowiem zmienia się generator fal skalarnych, zmienia się rdzenny identyfikator tożsamości. Człowiek odradza sie i przemienia poprzez zmianę imion, nazwisk i funkcji tytularnych mocno osadzonych w społecznej świadomości. Kiedy człowiek staje się osobonazwą taką jak „Prałat”, „Ksiądz”, „Pastor”, „Biskup” czy „Arcybiskup” albo „Kardynał”, rozpoczyna się nowy rozdział w jego życiu, rozpoczyna się nowe pole działania i kształtowania nowych cech osobowości oraz nowych nawyków funkcjonowania!

    Zbieg Nous (662) i Soma (23), a także iloczynu NPS w postaci (466) daje aż trzy jakościowo odmienne bramy dla działania niewidzialnych sił i energii zła przez osobonazwę „Prałat”. Tak to do Ciała Mistycznego jakim miał być Kościół niepostrzeżenie dostają się wysłannicy, lordowie Piekieł, którzy z ukrycia wypaczają religię, sieją błędne ideały, niszczą dobro i uwodzą ludzi zaślepionych rzekomą świętością Kościoła! Dodajmy, każdego kościoła, który posiada jakąś negatywnie obrazowaną, dobrze znaną funkcję tytularną, a to czy angielskie „Priester” lepiej wypada od polskiego „Ksiądz” czy też gorzej, determinuje już tylko jakość, czyli stopień zepsucia lokalnego Kościoła, który bodaj najgorzej się miewa w USA!

    Religijna organizacja powinna zacząć samonaprawę od stosowania mistycznych i psychologicznych reguł do samej siebie i swoich kapłanów-urzędników, wybierając dla nich jak najlepsze osobonazwy, znakowo-dźwiękowe, wedle reguł gematrii! Zbieg aż trzech bram dla wpływu i przenikania sił zła może dziwić i zastanawiać, tym bardziej, że nie jest to wcale częste zjawisko w gematrii! Jakaś niewidzialna potęga musiała się bardzo starać, aby akurat taka osobonazwa dla funkcji została wybrana i zakodowała się w lokalnej, językowej świadomości społecznej. To zrozumiałe, że nie jest to siła bezmyślna ani krótkowzroczna, tylko Bestia inteligentna i planująca w skali tysiącleci! W tym kontekście, potrójnej bramy dla Bestyjek ze sfer Mroku, fakt upadkowości jako cyklu życiowego jawi się jako narzędzie do tego, by tych na których się wpływa doprowadzić do upadku i obniżenia lotów, tak z poziomu (7) sugerującego anielską duchowość do poziomu (2), gdzie jest seksualizm par i ziemskie przypadłości zwierzęcego życia! Można się tylko zastanowić nad losem, przyszłą karmą czy przeznaczeniem takiej osobonazwy, która tak czyni innym, tak wpływa na innych, bo siłom opisanym przecież najbardziej chodzi o wpływ na innych i wywieranie wrażenia, o tak zwane zaślepienie mas w Kościele. Opisanie życia na Ziemi w wielu religiach jako walki i sił Ciemności przeciwko siłom Światła, jako walki Zła przeciwko Dobru jest niewątpliwie słuszne, a portret osobonazwy „Prałat” jest tylko drobnym przyczynkiem do tego, jak i gdzie ta walka się odbywa. Dla jasności dodajmy, że osobonazwy takie jak „Rabin” czy „Imam” także podlegają tym samym regułom psychoanalizy matematycznej, jeśli w takiej postaci urzędują w języku polskim, w polskojęzycznej strefie kulturowo-religijnej!

    Stosunkowo prosto jest dokonać sigilizacji osobonazwy schematem ANBO lub AZBY, aby zobaczyć inną alternatywną wersję postaci, która też skrywa informację o tym, czym jest osobonazwa „Prałat” dla sił, które poprzez tę formę działają. Transformacja metodą AN-BO zamieni osobonazwę „Prałat” w CENYNG z uwzględnieniem wymiany E na Ę, a N na Ń w swych możliwościach wymowy, jednak Nous (662) jak widzimy pozostanie, choć zniknie Soma (23) ulegając odwróceniu! Nie uzyskamy korzystnej zmiany, choć trochę lepszy obraz, który może pomijać jako pokazywanie się z lepszej strony czy wysokie mniemanie o osobie. Transformacja metodą AZ-BY przemienia osobonazwę „Prałat” w wibrację „KIZOZG” z obocznością O, Ó oraz Z, Ż, Ź dając parę wariantów wymowy gdzie KIZÓŹG chyba najlepiej brzmi w języku polskim. Nous (688) dające mistrzowskie (22) oraz G=(1696) także dające (22) pokazują ukrytą rolę osobonazwy Prałat, która jest mistrzem Kościoła w imieniu sił wobec których jest bezwolnym narzędziem. Używanie takiej jednak osobonazwy odwróciłoby role i emfazę sił, gdyż (688) to mistrzostwo nad ego i żądza, co mogłoby od ręki poprowadzić Kościół w dużo lepszym kierunku i nie dawałoby siłom Mroku zbytniej władzy nad osobonazwą typu „Prałat”. HalleluJah, zawsze i wszędzie i do przodu!

    Mag Athenor

  • Vishwananda – Portret Numerologiczny

    Vishwananda – Portret Numerologiczny

    Zapis imienia jest bardzo nietypowy, gdyż w transkrypcji Sanskrytu powinno być pisane imię jako Vishvananda lub całkiem naukowo Viśvânanda, podobnie i z imieniem Vishvam, które normalnie zapisuje się jako Vishvan [Viśvan]. Wskazuje to, że osoba, bardzo chce coś nam w swym imieniu od strony symbolicznej pokazać lub przekazać, coś ukrywa, albo specjalnie używa takiego oryginalnego zapisu dla podkreślenia jakiegoś aspektu swego istnienia. Można też z uwagi na lokalne zwyczaje Mauritius przyjąć za zwyczajową pisownię transkrypcyjną w nietypowy sposób. Wykonujemy zatem dla Vishwananda obraz osobonazwy wedle tabeli formularza NPS, aby zobaczyć co się skrywa pod osobą o tym imieniu zgodnie z odwiecznymi zasadami gematrii, czyli w swej istocie starożytnej psychologii matematycznej.

    N P S
    V 121 22 4
    I 108 9 9
    S 118 19 1
    H 107 8 8
    W 122 23 5
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    A 100 1 1
    N 113 14 5
    D 103 4 4
    A 100 1 1
    1205 116 44
    8 8 44

    Widzimy tutaj osobę o średnio upadkowym cyklu ewolucyjnym w życiu, która będzie z czasem dołować siebie jak i innych. Cykle życia opadają od V=(4) do A=(1), co pokazuje, że osoba schodzi w dół ku podstawie świadomości.

    Soma (44) pokazuje liczbę perfekcji i mistrzostwa, która jest liczbą specjalną w numerologii, ale tutaj odnosi się tylko do ciała i spraw cielesnych. Wibracja (44) jest głównie podwojona wibracją cyfry (4) i tak należy ją w psychologii matematycznej rozumieć.

    Psyche (116) dające wprost cyfrę (8) pokazuje na pragnienia i ideały dochodowo-biznesowe skryte w środku umysłu czy psychiki, w podświadomości.

    Nous (1205) także pokazuje wprost cyfrę (8) pogłębiając zasadniczy kierunek poszukiwań Psyche, czyli wszystko, co sprzyja dochodowi, prosperity i bogaceniu się.

    Można powiedzieć, że jest to wręcz wymarzona struktura sum NPS dla osoby w każdym biznesie. Cyfry które powtarzają się w osobonazwie, to (1), (5), (4) wedle częstości pojawiania, i trzeba powiedzieć, że będą się ich właściwości mocno przebijać w cyklu życia. Począwszy od cyferki (1), która daje silne zdolności do przywództwa i autorytaryzmu, podkreślania swej unikalności i jedyności. Wróży to dość oryginalna karierę biznesową, oryginalny sposób gromadzenia dochodu, często na czymś trywialnym, co inni po prostu nie wzięli pod uwagę, że na tym można by dobrze zarabiać! Osoba o tym imieniu sprawdza się dobrze jako wybitny biznesmen, ale także jako wybitny dyplomata, a w jego rękach łatwo gromadzi się moc i władza na planie materialnym. Oczywiście zachodzi pytanie, komu taka osoba służy i jakie niewidzialne siły za taką osobą stoją, na co mogą odpowiedzieć iloczyny sum końcowych w kolumnach NPS. Iloczyn Nous jest jak widać Zerem, bo tak czy owak (1x2x0x5) wychodzi Zero, z liczbą (10) niejako w przelocie iloczynów cząstkowych widoczną. Jest to zatem osoba, której Duch (Nous) jest bardzo łatwy do sterowania i manipulowania przez innych, jest to osoba wewnętrznie podatna na opętania lub bycie w roli narzędzia dla kogoś innego, kto jest silniejszy i potężniejszy.

    Iloczyn Psyche (1x1x6) wprost wychodzi cyfra (6), co podkreśla egoiczne, ksobne i egoistyczne cechy w emocjach i myśleniu, zapatrzenie w siebie i własną wyjątkowość. Iloczyn Soma (4×4) daje 16, a dalej (1×6) daje znowu (6), co pokazuje osobę o silnym egotyzmie także na planie życia fizycznego, tyle, że mocno wygładzoną zdolnościami dyplomatycznymi jakie niesie suma o wibracji (8).

    Niepokojącym jest obraz iloczynu NPS dający ukrytą wibrację (066), która jest tożsama z grupą liczbową rodziny [(660), (606), (066)], które obrazują istotę demoniczną, pierwotną ciemność czy praźródło mroku i są określane jako Pra…pradziadkowie (…babcie) Szatana-Diabła, czyli Bestii (666). Stąd można powiedzieć, że osoba jest doskonałym narzędziem takiej pramrocznej siły, narzędziem praźródła zła nastawionym na powodzenie w biznesie i dyplomacji, czy dyplomatycznie zjednującym ludzi dla jakiejś swojej ukrytej, acz mrocznej misji. W ezoterycznej gematrii z pomocą liczb z rodziny (660) w dowolnej ich permutacji obrazuje się najstarsze i najbardziej doświadczone w walce demony (asury, dżiny), które w najbardziej podstępny sposób potrafią oszukiwać, zwodzić i omamiać rodzaj ludzki. Zakamuflowanie tej strategicznej wibracji w iloczynie NPS pokazuje na bardzo silnie skrywane niegodziwe i szkodliwe cele, które osoba ma do przeprowadzenia, a które drzemią w niej lub dla spełnienia których jest idealnym narzędziem w rękach jakiejś większej złej mocy. zachodzi oczywiście pytanie, czy była taką z urodzenia, czy też nabyła te cechy z przyjęciem takiej formy swojego imienia Vishwananda, bardzo nietypowej, ale komunikatywnej jeśli chodzi o numerologię i łatwej do odczytania dla gematrów. Jeśli to cechy nabyte z tym imieniem, nie będą tak silne, niż gdyby były przyniesione z urodzenia.

    Badamy zatem imię urodzeniowe pod jakim osoba występuje od dzieciństwa, które ją ukształtowało.

    G N P S
    400 V 121 22 4
    9 I 108 9 9
    100 S 118 19 1
    8 H 107 8 8
    500 W 122 23 5
    1 A 100 1 1
    40 M 112 13 4
    1058 788 95 32
    5 5 5 5

    Soma (32) dająca (5) przy cyklu stagnacyjnym od V=(4) do M=(4) pokazuje osobonazwę, która generalnie uniemożliwia jakikolwiek postęp czy rozwój duchowy, a utrzymuje osobe dokładnie w tym samym stanie świadomości, co pokazuje z czasem duże dziecko i wielki infantylizm. Osoba może być jednak magnetyczna i pociągająca dla innych, zdolna do zauroczania innych swoją osobą. Jest to typ stagnacyjny, który nie odnosi pożytku z metafizyki ani duchowości, gdyż nie jest w stanie percepować ani rozumieć wyższych prawd duchowych, może nie być zdolnym do podjęcia treningu duchowego u żadnego mistrza. Psyche (95) jest poddana marzeniom o wyjątkowości doskonałości i ezoteryce czy sprawach duchowych, ale z wykorzystaniem dla celów samolubnych, dla zaspokojenia własnej próżności, bez zdolności do rozwoju duchowego. Jest tak z uwagi na wibrację Nous, która w sumie (788) daje końcową wibrację (23), czyli egoiczno-demoniczna w typie wibrację Piątki z urodzenia. Nous (23) zabarwia dążenia psychiczne i życiowe silnym egoizmem, samolubnością pozerstwem, a także zmysłowością, skłonnością do zadowalania własnych zmysłów i osobistych potrzeb. Osobnicy o Nous (23) łatwo ulegają opinii swoich bliskich i przyjaciół, a swoje plany lubią omawiać przy suto zastawionym stole, co dobrze wróży karierze biznesowej osobonazwy Vishwam. Biada jeśli ktoś urazi zewnętrzną świątynię czy popełni jakąś towarzyską gafę, wobec protokołu dyplomatycznego jakiego wokół siebie wymaga Vishwam. Osobonazwa Vishwam jest od dzieciństwa niewolnikiem własnych zmysłów, tego, co zadowala smak, wzrok i powonienie. Uwielbia dobry obiad i eleganckie przyjęcia, lubi duże imprezy z pompą odprawiane, dba o zewnętrzną formę i pozory. Trochę nutki pseudoezoterycznej czy niby duchowej daje fakt, że Nous (23) zbudowane jest z wibracji (788). W dziedzinie duchowej jest to wiecznie błądzący, niespokojny duch, który szybko przechodzi od jednych zainteresowań do drugich, co powoduje niezdolność do zgłębiania duchowych zagadnień. Mocna jest obojętność na cierpienia innych i głębokie dążenia biznesowe.

    Liczby poboczne w Nous osobonazwy Vishwam, to (788) dające odpowiednio (7+88), czyli (95) oraz (78+8), czyli (86), co pokazuje istnienie dobrego z urodzenia połączenia Nous z Psyche poprzez kanał wibracji (95), a także używanie kanału (86) do innych celów, jak komunikacja z demonem głównodowodzącym. Osoba jest z natury mocno świadoma tego, z czym się wewnętrznie łączy i jakim siłom służy, nie jest to ktoś nieświadomie opętany i w niewiedzy zwodzący innych. Podobne liczby poboczne w imieniu Vishwananda to (1+205) dające (206) oraz (120+5) dające (125), co pokazuje zmianę polegającą na kierowaniu Psychikonem przez siłę zewnętrzną podczas gdy z własnym Duchem osoba nie posiada żadnego wyraźnego kanału kontaktowego własną Dusza, gdy występuje pod tym imieniem. Takie osoby nazywa się „odciętymi” od własnej duszy, a także „pustymi” wewnętrznie, czyli doskonałymi narzędziami w rękach silniejszych opętujących mrocznych bytów, co zerowy iloczyn Nous akurat idealnie ułatwia.  Jest to niewątpliwie zabezpieczenie się przez ciemne siły władające osobonazwą Vishwan, przed ewentualną utratą swojego i tak dopracowanego nosiciela.

    Badanie iloczynowe może ukazać jakieś specjalne cele czy zadania dla których taka osobonazwa pojawia się na ziemi, stąd wyliczamy iloczyny w NPS i analizujemy wibrację iloczynów z pierwszych sum końcowych formularza NPS. Iloczyn Nous to (7x8x8) dające (448) i dalej (4x4x8) dające (128), z czego kolejny iloczyn (1x2x8) wynosi (16) by w końcu dać wibrację (6). Iloczyn Psyche to (9×5) dające (45), z czego mamy (4×5) dające (20) i dalej Zero. Iloczyn Soma to (3×2) wprost dające wibrację cyfry (6). I tak odsłaniamy NPS o iloczynie (606), równoważnym grupie [(660), (606) i (066)], którą omówiliśmy wcześniej, a to oznacza, że demoniczne, skrywane głęboko cele pochodzą z urodzenia się tej osoby, a zatem są szczególnie mocne i głęboko ukonstytuowane, niejako wrodzone.

    Data urodzenia to 13 czerwca 1978 rok, czyli generalnie liczba (35) dająca (8), co pokazuje podobnie jak w imieniu Vishwananda zorientowanie na biznes i dyplomację oraz sukcesy w tej dziedzinie. Jeśli taką osobę widzimy w branży religijno-duchowej, to niewątpliwie zechce wykorzystać naiwnych wiernych i dobrze na tym interesie zarobić, nawet jak z początku musi zainwestować na konto spodziewanych zysków! Między 1-27 rokiem życia rządzi cyferka miesiąca urodzenia (6), co bardzo wspomaga umocnienie iloczynowych wibracji (606) oraz (066) w Nous, czyli zbudowanie mrocznego demonicznego ducha o przyjemnej twarzy na użytek przyszłej działalności. Wibracja (13) dająca (4), czyli liczba dnia urodzenia kieruje życiem w latach 28-54, co daje mniejszy biznes, ale zawsze dochodowy. Liczba roku 1978, czyli (25) dające (7) rządzi ostatnią fazą życia, latami 55-81, pozwalając najwięcej zyskać i zarobić na biznesie z podtekstem czy z podkładem okultystyczno-religijnym. Iloczyn z sumy cyfr daty urodzenia (35) to (3×5) dające (15), a zatem kolejny parametr jaki demaskuje faktyczny charakter osobonazwy Vishwananda czy Vishwam tym razem z daty urodzenia, bo (15) to liczba tak zwanej „Małej Czarnej Loży” w mistycznej numerologii. Tutaj może to pokazywać jakiej natury osoby będzie w swoim życiu Vishwananda przyciągał do współpracy i zwodzenia.

    Wibracje iloczynowe (066) i (606) obu imion bardzo się wzmacniają i jednoznacznie charakteryzują ducha, który skryty jest w ciele i umyśle tej inkarnacji. Jest to duch demoniczny i subtelnie zwodzicielski, który przychodzi dla przewrotnych, egotycznych celów, duch zaspakajający swe samolubne żądze, oddany siłom mroku, które są znacznie potężniejsze, inaczej mówiąc posłuszny sługa Czarnej Loży czy jak kto woli Szatana. Jego powoływanie się na to jakoby był Yoganandą w poprzednim wcieleniu czy uczniem Babaji od Krija Jogi jest niewątpliwie czczym wymysłem, mającym w rzeczywistości odciągać ludzi praktykujących Krija Jogę od mistrzów takich jak Yogananda czy Mahavatar Babaji i przekierowywać ku siłom mrocznym i zwodniczym, które są czczone i adorowane pod postacią Vishwananda w młodości zwanego Vishwam. Nie dziwi zatem kompletny brak znajomości Krija Jogi u osoby, która powołuje się na mistrza Yogananda w rzeczywistości tylko po to, aby wykradać uczniów z dobrych i pożytecznych szkół duchowych. Uczciwa inkarnacja, jak to jest od tysiącleci praktykowane, zgłosiłaby się po naukę i przypomnienie wszystkiego w linii przekazu, której kiedyś nauczała, a duch mroczny, ciemny i zły pragnie jedynie Bhakti, adoracji jego osoby, celem doprowadzenia faktycznych uczniów Mahavatar Babaji i Yogananda do pomylenia drogi i pobłądzenia i celem ich przejęcia i doprowadzenia do przepaści z której nie ma już powrotu a jedynie zguba dla duszy. Przychodzenie takich oszustów zarabiających dobrze na pseudoduchowości przepowiada nawet jedna z dobrze znanych świętych ksiąg Indii jaką jest Śivapurana. Takie osoby czasem udają się do mistrzów duchowych takich jak Sai Baba, ale tylko po to, aby podglądać, a następnie sprytnie i zwodzicielsko imitować, udawać takiego mistrza duchowego dla wiadomych celów. Niewątpliwie, osoby duchowo wrażliwe i rzeczywiście jasnowidzące, które czują wstręt i obrzydzenie na widok osoby Vishwananda czy też mają doświadczenia „diabelskich kopyt” wewnątrz stóp osoby Vishwam mają rację. Nie wszytko bowiem co ładnie opakowane jest cukierkiem, nie wszystko co sie świeci jest złotem na tym świecie! Najlepiej jak wiadomo sprzedaje się tandeta w ładnym opakowaniu!

    Mag Athenor

  • KSIĄDZ – Otwarta Brama Piekieł!

    KSIĄDZ – Otwarta Brama Piekieł!

    Tytuły funkcji religijnych w szczególny sposób stają się energetyczną wibracją nie tylko kreującą osobę ale i jej wpływ na otoczenie i społeczność. W różnych językach używane są różne tytularne pojęcia o funkcji niższych i wyższych duchownych, a dla języka polskiego specyficzne kluczowe słowa to „KSIĄDZ”, „BISKUP” i „PRAŁAT” bodaj najczęściej używane i najgłębiej wbite w świadomość ludzi. Częstokroć osoby w społeczności bardziej znają pasterza dusz pod imieniem zastępczym „KSIĄDZ”, niźli pod jego własnymi, oryginalnymi personaliami. Taka identyfikacja, a także ocena otoczenia powoduje trwałe zmiany w charakterze i funkcjonowaniu. Można powiedzieć, że jest to pewna maska dla wykonywanego zawodu mająca silny wpływ, prestiż i władzę. Numerologia pomaga odsłaniać charakterystyczne cechy imion, nazwisk, miejscowości oraz tytularnych desygnatów rządców dusz jakimi są kapłani. Oczywiście lokalny kapłan swą wibracją nadaje charakter całej społeczności, stąd trzeba dobrze analizować tak co dobrego jak i co złego może mieć persona taka jak „KSIĄDZ” czy „BISKUP” w swoim wpływie. Policzmy zatem, bo kto ma mądrość, ten liczbę Imienia przeliczy, policzmy jaką wibrację i wpływ rozsiewa wokół siebie „KSIĄDZ”, jeśli idzie siać!

    G N P S
    20 K 110 11 2
    100 S 118 19 1
    9 I 108 9 9
    1 A 100 1 1
    4 D 103 4 4
    800 Z 125 26 8
    934 664 70 25
    16 16
    7 7 7 7

    Cykl życiowy jest mocno wzrostowy od początkowego K=(2) do końcowego Z=(8) w cyklu Soma (Życie, Ciało). Gwarantuje to silny wzrost działalności szczególnie w kierunku dochodowo-biznesowym! Działalność budowniczego czy biznesmena osobonazwa „Ksiądz” na pewno dobrze i wzrostowo spełni!

    Soma (7) pokazuje, że jest to osoba której łatwo mówić o sprawach mistyczno-duchowych czy religijnych, a nawet łatwo studiować religijne i ezoteryczne przedmioty. Jednak Psyche (70) pokazuje, że uczuciowe życie wewnętrzne szybko się wypala i łatwo „Ksiądz” popada w jałową, psychiczną pustkę, bezwiarę, wypalenie. Takiej osobie trudno stwarzać długotrwałe związki uczuciowe jak i trudno trwać w żarliwym zaangażowaniu. Za to łatwo może zarabiać i żerować na cudzych zainteresowaniach i potrzebach natury mistyczno-religijnej. Jeśli utrzyma wielkoduszność i uprzejmość w tej personifikacji jako pozytywny aspekt Siódemki, to i tak będzie wielki sukces. Najgorsze jednak jest Nous=(664) bo jest to liczba w numerologii nazywana „Liczbą Dziadkiem/Babcią Diabła”, gdyż należy do rodziny wibracji blisko związanych z diabelskim (666)!

    Dziadek/Babcia Diabła to w symbolice gematrycznej osoby, które występując jako Siódemki negatywne w rozliczeniu końcowym doprowadzają innych do pomieszania i pobłądzenia w dziedzinie okultystycznej, mistycznej czy religijnej. Nous (664) jest to tak zwana liczba „wiecznego błądzenia” w sprawach wiary, ducha i BOGA!

    Uczciwie trzeba sobie powiedzieć, że osobonazwa „Ksiądz” jest właśnie tą, z którą spraw duchowych nie należy konsultować, a to z uwagi na to, że wprowadzi człowieka w błąd, a z błądzących kapłanów o wibracji „Ksiądz” będzie i wiecznie błądzący Kościół. Wielu problemów, z kapłanami można by prosto uniknąć, gdyby wybrać jakąś inną, lepszą nazwę dla tej istotnej funkcji jaką „Ksiądz” sprawuje! Nous (664) z uwagi na swą kiepską jakość wibracyjną determinuje pozostałe składniki G-NPS tak, że biznes i budowanie jakie robi „Ksiądz” mogą być w sumie brudnymi przekrętami czy oszukiwaniem wiernych. Rady parafialne powinny „Dziadka Diabła” dobrze pilnować i rozliczać, aby nie uległ swemu wewnętrznemu pokuszeniu wpisanemu w urząd. Psychologia matematyczna, jaką jest Gematria, Numerologia Głęboka bardzo wyraziście obrazuje portrety psychologiczne osobonazwy, acz ktoś musi mieć dobre imiona i nazwiska własne oraz słabą identyfikację z imieniem, tytułem „Ksiądz”, żeby zbyt mocno nie ulegać tej diabolicznej energii Nous związanej z Czarną Lożą Diabła.

    Gematrikon G=(934) pokazuje osobę u początku mającą silną energię doskonałości, osobę będącą zbiornikiem sił duchowych oraz wysokiego poziomu duchowego, co może przyciągać dużo osób, ale będzie to tylko początkowe dobre wrażenie lub inicjalny aspekt początkowo dobrej działalności. Ten poziom można utrzymać tylko przez głębokie studia mistyczno-duchowe i okultystyczne, ale nie jest to normalnie zwykłą praktyką, stąd będzie się utrzymywać tylko u nielicznych. Niestety zasilanie NPS z pomocą tej energii jest słabe, stąd wędruje tylko na niektóre, czwórkowe aspekty demonicznego Nous i na ogólne cele życiowe oraz psychiczne Soma ostatecznie pokazującego wartość Siódemki negatywnej. Po pewnym okazaniu siły ducha energia pracuje nad rozbudzaniem celów samolubnych i osobistych, co ma wyraz w tak zwanym podwójnym życiu osobistym osobonazwy „Ksiądz”. Iloczyn Gematrikonu 9x3x4 daje (108), a iloczyn Nous 6x6x4 daje (144), co pokazuje zdolność do uchodzenia za osobę wyjątkowej rangi i doskonałości w dziedzinie religijnej, jednak z jednej strony jest to samo w sobie puste, bo dalszy iloczyn Gematrikonu ostatecznie jest Zerem, a końcowa postać iloczynu z Nous to 1x4x4 dające (16) i w końcu Szóstkę. Daje to duchowość pustą wewnętrznie i egoistyczną, którą można by przezwyciężyć tylko silną pracą bezegoistyczną z poświęceniem dla dobra innych. „Ksiądz” z tego, co widać dobrze się zapowiada, ale potem nie wytrzymuje presji i pokusy swego Dziadka Diabła, łatwo schodzi na złą drogę, łatwo ulega wypaleniu, wypaczeniu bądź załamaniu jeśli o duchowe sprawy idzie. I co gorsza, jest to osobonazwa, która ma dużą siłę nie tylko do pomylenia siebie, ale także do pomylenia innych, czyli wiernych, a co za tym idzie do pokazywania się od lepszej strony dla wiernych, a faktycznie sprawowania zupełnie innej działalności niż deklarowana w żywiołowy sposób. Iloczyny Nous (144) i G=(108) w swych przejściach dają fazy natchnień i uniesień maskujące faktyczne cele Nous=(664). A to liczba Nous, Ducha nadaje główny ton i cały kierunek rozeznania charakteru osobonazwy, o tym trzeba ciągle pamiętać!

    Soma (7) z tłem (25) pokazuje na silne tendencje do życia i spełnienia się w związkach intymnych, co sugeruje, że osobonazwa „Ksiądz” z góry słabo do życia celibatowego się nadaje i będzie szukać spełnienia po cichu, za plecami przełożonych, z uwagi na Psyche (70) w związkach krótkotrwałych. Stałość uczuć jest bowiem zbyt trudna dla osobonazwy „Ksiądz”.

    Nous, Duch o wibracji (664) to taki „diabeł mistyczny”, w istocie wylęgarnia poplątania z pomieszaniem przyprawiona autorytetem zewnętrznym w sprawach wiary, podczas gdy dążenie wewnętrzne raczej mocno od Boga odwodzi i ku Ciemności prowadzi! Jeśli młody człowiek staje się osobonazwą „Ksiądz”, to nawet jak miał dobre skłonności religijne, był mistyczny i pobożny, to szybko może zostać opętany przez Złego Ducha o wibracji (664) i sterowany z Ciemnej Doliny Mroku i Otchłani. Nie wszyscy znoszą tą zmianę kierunku, wiele wrażliwych religijnie młodych chłopców zupełnie słusznie rezygnuje z tego kierunku stawania się w procesie teologicznej edukacji. Młody „Ksiądz” jest już „Dziadkiem Diabła”, sieje wibrację (664), a ludzie, którzy myślą o nim per „Ksiądz” wchłaniają wibrację Złego Ducha (664), łącząc się z Mroczną Doliną Piekieł. Funkcjonalna osobonazwa „Ksiądz” jest tu zatem BRAMĄ PIEKIEŁ, przez którą ZŁO wchodzi do Kościoła energetycznie, niczym wirus czy haker przez niestrzeżony, otwarty port do komputera. Stopniowo umysł młodego kapłana pobłądzi i zamroczy się przyjmując wibrację negatywnej Siódemki, która jest nie tyle duchowo-mistyczna ile wrogo nastrojona i szydercza do wszelkiej pobożności, ezoteryki, duchowości czy mistyki. Wibracja „Ksiądz” nie ma Triady liczb nadnaturalnych, nie będzie więc jakąś ponadnaturalną siłą zła, ale raczej materialnym i psychicznym narzędziem do zwalczania tego co jest z BOGA na tej Ziemi. Jeśli „Ksiądz” coś zwalcza, to trzeba rozważyć, jakież to Dzieło Boże zwalcza „Ksiądz” i jaki ma w tym interes. Obraz ten nie jest przychylny, ale matematyczny portret psychologiczny nie pozwala na żadne nadinterpretacje, pozostają suche fakty ze zbioru reguł matematycznej psychologii. I dobra rada taka, żeby Kościół wyglądał inaczej, potrzeba mu nowego, innego jakościowo nazewnictwa funkcji. Kolorem Siódemki jest FIOLET, zaś „Ksiądz” nosi odzież w kolorze czerni, jako barwę Mistrzów Czarnej Loży, pewnie na dowód tego, czym jest!

    Kolor czarny od zawsze jest w ujęciu wszelkiej mistyki i duchowości kolorem symbolizującym ciemne i mroczne siły, zło, piekło, a także diabła, nawet w symbolice katolickiej. Tym bardziej zabawne jest używanie jako odzienia czarnej szaty i wmawiania ludziom, że „Ksiądz” to coś dobrego, choć zgodnie z odwiecznym prawem liczb tak generalnie nie ma prawa być! Ksiądz może być czymś lepszym, jeśli nie identyfikuje się z tą funkcją, a ludzie określają go innymi, lepszymi jakościowo desygnatami. Może być nazywany innymi określeniami o lepszej wibracji i właściwie społeczność parafialna powinna o to zadbać, żeby sobie wykreować duchownego na miarę swych potrzeb, a nie dać się wpuścić w wibrację „Ksiądz” i przez tę energię, dość paskudną, nie dać się zmoderować! Noszenie odzieży w pięknych barwach fioletu niewątpliwie tonizuje obraz mroku jaki daje odzież czarna, która odzwierciedla mroczną jakość Nous = (664) czyli negatywnej Siódemki. Człowiek jest tym, czym jest jego Imię – powiada prawo gematrii, a dokładniej człowiek jest tym czym są jego imiona, nazwiska i przezwiska. Dlatego używając zdrobnień czy przezwisk należy się dobrze zastanowić czym drugiego człowieka chcemy uczynić.

    Słowo „Ksiądz” w swej istocie jako pewna forma słowna nie jest niczym złym, jednak jest przewodnikiem dla określonej energii, siły, fali czy wibracji ze światów niewidzialnych i istoty tej jakości działają przez formę – bramę czyniąc osobę o tej osobonazwie i jej otoczenie swoim matecznikiem, egocentrum! Trzeba to uznać, że nieszczęśliwy zbieg okoliczności, że do kapłanów używa się pojęcia „Ksiądz” i o ile to możliwe jak najszybciej zamknąć tę swoiście polską bramę dla rozprzestrzeniania się zła i złych wibracji w Kościele. Zamknięcie bramy dla zła to wyrugowanie pojęcia „Ksiądz”, zaprzestanie jego używania, a znalezienie jakiegoś innego, które bardziej odpowiadałoby funkcji duchowej i kapłańskiej.

    W pełni demonicznie rozwinięta negatywna Siódemka osobonazwy „Ksiądz” obejmuje niezdolność do wyrażania własnych uczuć i przeżyć, szczególnie tych subtelnych, co uniemożliwia dzielenie się doświadczeniem duchowym i uniemożliwia tym samym spełnianie roli kierownika duchowego! Brak zrozumienia samego siebie uniemożliwia duchowy rozwój, a brak zrozumienia przez innych rodzi konflikty z otoczeniem, schizmy i podziały albo urzędową pustotę i zniewalanie wiernych! Unikanie wszelkiego wysiłku i czynu może się ujawnić jak marzycielstwo, fantazjowanie, łudzenie połączone z niesłownością, niedotrzymaniem zobowiązań, niewywiązywaniem się z obietnic. Daje to ostatecznie brak honoru i odpowiedzialności znany z typowo negatywnej postaci pełniących w Polsce rolę „Ksiądz”

    Jeśli w jakiejś parafii trafił się „Ksiądz” ironiczny, olewający i obojętny wobec wiernych i ich problemów, butny, ateistycznie bezbożny w wielu grzechach, szydzący z potrzeb duchowych i modlitewnych, zmieniający szybko zainteresowania w tym samochody i dziewczyny, zimny i obojętny uczuciowo, bezduszny, pazerny na forsę, leniwy, to obraz Nous = (664) w negatywnej Siódemce pełny! To jest „Ksiądz” całą gębą, w pełni realizujący wibrację Słowa „Ksiądz”, prawdziwy Dziadek Diabła. Nie wszyscy na szczęście mają aż tak źle, ale kawałków z tej patologii nie brakuje na parafiach i trzeba dobrze pojąć jak rozpocząć wysiłek ku jej wyeliminowaniu. W religii zepsucie jest bowiem najmniej potrzebne! Nous (664) jest też apodyktycznie nadęte, nie znosi dyskusji czy sprzeciwu, nie chce rady ani konsultacji w żadnej sprawie. Skąpstwo i ślepy upór to już drobne przywary do całości.

    Jeśli ktoś chciał wiedzieć w jaki sposób Diabeł może wejść do Świętego Kościoła, to ma w tym eseju kawałek dobrej podpowiedzi od strony religijno-okultystycznej, mało znanej, często ignorowanej, ale bardzo ważnej i wykładanej z matematyczną precyzją portretowania osobonazwy, która może być zrobiona jeszcze bardziej szczegółowo w wielu aspektach. To jest szkic do zapoznania z tematem, dlatego wiele drobnych reguł gematrycznych nie wspominamy, choćby dlatego, żeby do końca nie załamywać wielbicieli słowa „Ksiądz”. Przykładowo, takie liczby poboczne z (664) dające (6+64) i (66+4) w obu wypadkach (70) równe Psyche, pokazują, że osobonazwa „Ksiądz” nie jest generalnie w stanie odróżnić Psychiki od Ducha (Nous) i przeżycia psychiczne bierze za duchowe oraz odwrotnie, nie mogąc nawet rozeznać istnienia Ducha, a co dopiero odróżnić Ducha dobrego od złego. Taka jakość osoby nijak nikogo nie wprowadzi w świat Ducha Świętego chociaż potrafi o tym ładnie gadać. Nie jest jednak zdolna doświadczać. To taki drobny przykład metod psychoanalizy matematycznej, a jest ich dużo więcej. Zachęcam do szukania lepszych określeń i ich rozpowszechniania, tak, aby bramę złego ducha ostatecznie zamknąć. Oczywiście do funkcji „Ksiądz” lgną osobnicy, którzy mają w swych imionach i nazwiskach często coś z tych wibracji i ich pożądają, co czyni środowisko do występowania i napędzania zjawiska. I to tyle Słowa Bożego na każdą Niedzielę!

    Mag Athenor