<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>mistyka &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<atom:link href="https://ryszard-matuszewski.com/tag/mistyka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<description>Ryszard Matuszewski - jego przesladowania przez faszystowski rezim Polski i antysektowe agendy inkwizycji.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Feb 2026 17:42:17 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>

<image>
	<url>https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/cropped-RM-logo-1-32x32.png</url>
	<title>mistyka &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Moja Droga do Boga &#8211; Konfesje</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/moja-droga-do-boga-konfesje/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/moja-droga-do-boga-konfesje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 17:42:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ryszard Matuszewski]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[aikido]]></category>
		<category><![CDATA[astronomia]]></category>
		<category><![CDATA[Brahman]]></category>
		<category><![CDATA[doświadczenia graniczne]]></category>
		<category><![CDATA[droga do Boga]]></category>
		<category><![CDATA[duch święty]]></category>
		<category><![CDATA[duchowa podróż]]></category>
		<category><![CDATA[dzieciństwo]]></category>
		<category><![CDATA[ekumenia]]></category>
		<category><![CDATA[gwiazdy]]></category>
		<category><![CDATA[jedność religii]]></category>
		<category><![CDATA[joga]]></category>
		<category><![CDATA[konfesje]]></category>
		<category><![CDATA[kontemplacja]]></category>
		<category><![CDATA[kosmos]]></category>
		<category><![CDATA[krytyka przymusu]]></category>
		<category><![CDATA[las]]></category>
		<category><![CDATA[leśniczówka]]></category>
		<category><![CDATA[medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[pielgrzymka]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć i przemijanie]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[wolność religijna]]></category>
		<category><![CDATA[wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[zazen]]></category>
		<category><![CDATA[Zen]]></category>
		<category><![CDATA[złoty blask]]></category>
		<category><![CDATA[zmierzch]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=305</guid>

					<description><![CDATA[Moja Droga do Boga – Konfesje: dzieciństwo w leśniczówce, pierwsze „odejścia w nieznane”, gwiazdy, joga i aikido, aż po złoty blask i jedność religii.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h2 class="wp-block-heading">Słodkie Dzieciństwo</h2>



<p>Najdalej jak sięgam pamięcią, rozpocząłem moją duchową podróż w nieznane, około trzeciego roku życia. Tak, w pełni świadomie, urzeczywistniłem pierwszą pamiętną wycieczkę, którą jak później zrozumiałem zwie się podróżą duchową lub ścieżką. Podróż w nieznane, spod skrzydeł Matki, ziemi, do Ojca Niebieskiego. Trochę szczegółów z pierwszej podróży może uzmysłowić czym ścieżka jest w swej istocie i jak się ją odbywa. Była prorocza i rewolucyjna zarazem.</p>



<p>Otóż, pewnego słonecznego dnia, będąc w swym rodzinnym domu, w leśniczówce, okolice gminy Czarne woj. słupskie, zatęskniłem nagle za moim ziemskim ojcem, który pracował gdzieś w nieprzebytej leśnej gęstwinie. Zapomniałem nagle o matce, która opiekowała się mną i gotowała jak zwykle obiad krzątając się przy kuchni. Niepomny przestróg oddalania się od domu rodzinnego i zasięgu wzroku i głosu matki, wiedziony jakimś pilnym wewnętrznym impulsem, pognałem prosto przed siebie, w las, do ojca, ówcześnie leśniczego. Miałem wtedy niecałe trzy lata.</p>



<p>Impuls wewnętrznego nakazu odejścia gdzieś daleko, pognania w dziewiczy las okazał się tym, który później ułatwiał zrywanie wszelkich więzów i podążanie w jedynie wybranym kierunku. Wszystko może minęłoby bez większego echa, gdyby nie fakt, że po drodze była kilkumetrowej szerokości rzeczka z wąską kładką. I szczęście tak dopisywało, że po obu stronach owego mostka leżał piasek, na którym wyraźnie odbiły się ślady mojego wchodzenia na wąską kładkę. A z drugiej strony, jakoś szczęśliwie udało mi się zeskoczyć na jakąś kępkę trawy tak, że nie został żaden ślad. Prawdopodobnie na mostku dostałem tego natchnienia skakania po ledwie dosięgalnych kępkach trawy. Możesz sobie wyobrazić, „radość” matki, która zobaczyła iż synek jej na most wchodził i są wyraźne ślady, jednakże na moście go nie ma, a po drugiej stronie ani śladu schodzenia. No i podniosło się wielkie larum.</p>



<p>To był pierwszy, jaki pamiętam, komunikat, który jako zaszyfrowana depesza został przeze mnie posłany rodzinnemu domowi. Brzmiał on tak: „Nie przywiązujcie się do mnie, gdyż mogę odejść w każdej chwili, pozostawiając za sobą ból i rozpacz.” Dużo później zrozumiałem, że właśnie to odchodzenie w nieznane, jest dobrym początkiem i przygotowaniem Pielgrzyma do trudów Ścieżki. Mnie oczywiście cieszyła i radowała wielce owa pierwsza poważna peregrynacja.</p>



<p>Tajemniczy las po drugiej stronie rzeki pociągał i urzekał. Był zarówno tajemniczy jak i niesamowity. Trochę przerażał, ale jak się ma trzy latka, to nawet niewielki krzak jest dosyć duży. Zobaczyłem po drodze stadko sarenek. Później zrozumiałem, iż przedstawiały sobą właśnie zwiewne, duchowe potrzeby i tęsknoty serca. Pielgrzymka doprowadziła dokładnie do leśnej szkółki, gdzie tajemnica powstawania lasu okazała się prozaicznie objawić w postaci hodowli sadzonek, akurat głównie sosny. Ochoczo przyjęli mnie leśni pracownicy, a uspokoiłem ich dodatkowo prozaicznym stwierdzeniem, że przyszedłem do taty. Niestety, ojciec już był udał się w innych nieco sprawach, więc choć odczułem lekki niepokój, to jednak pozostałem by odkrywać tajemnice stwarzania życia leśnego. Moi szacowni zaś rodzice, szczęśliwie już w tym czasie odkryli ślady i mostek, wobec czego po drugiej stronie leśnej rzeczki zapanowała podobno, jak mi później opowiadano, zbiorowa histeria. Zdaje się, że rodzice przeszukali rzeczkę na odcinku pięć kilometrów. Ojciec ściągnął nawet trochę ludzi do pomocy. Niestety nie tych ze szkółki. Ci to wieczorem po pracy, gdy rodzic pogodzony już z utratą syna przypomniał sobie o pracownikach szkółki i przybył tam, uraczyli go historią, że sobie zastępstwo znalazł dobre co by ich pracowników dopilnować, a sam gdzieś znika na cały dzień zamiast pracować. I tak się zgadali, a ja byłem gdzieś na uboczu, że nic się o mnie nie wydało i spędziłem jeszcze kilka godzin. Ojciec zapomniał się też tej części pracowników pochwalić, kto mu z domu zginął i jakoś nie zapytał kogo jako zastępstwo mieli na myśli. Tak to właśnie bywa.</p>



<p>Obawa, to zapewne problem większości rodziców. Musi jednakże zostać przyzwoicie nakarmiona. Strach o dziecko pojawił się w całej okazałości. Kiedy mnie wieczorem przekazywano rodzinnemu domowi, jeszcze na jakiś czas, ojciec nie okazał ani entuzjazmu ani złości. Po prostu przejął mnie i krzyknął matce: patrz kto się znalazł. On już wiedział do kogo to w odwiedziny do lasu poszedłem. Matka zaś chciała mi przylać solidnie za ten wybryk, na co rozkosznie odkrzyknąłem „bo sobie w ogóle pójdę do lasu” i tak się ganialiśmy wokół stołu z zupełnie odmiennymi intencjami. Wszak do dzisiaj uwielbiam samotne wśród lasów spacery.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Pierwsza przejażdżka rowerem i nauka religii w szkole</h2>



<p>Pamiętam też dobrze pierwszą samotną jazdę na rowerze. Ojciec robił wtedy za Nauczyciela uczącego nieco szybciej poruszać się po ścieżce, a było to właśnie na leśnej ścieżce. Miałem wtedy skończone siedem lat, było lato, a na jesień miałem udać się do szkoły odległej o cztery kilometry. Ojciec trzymał za siodełko, a ja dzielnie kręciłem pedałami. Kiedy już mi dobrze szło, zapomniałem o ojcu trzymającym siodełko i rozpędziłem się wielce. Gdy zorientowałem się, że ojciec wcale już nie trzyma mnie z tyłu, pojawiła się panika i oczywiście drobna pierwsza wywrotka. Ufność w opiekę ojca i jego podtrzymanie sprawiła, że mogłem jeździć, jak się okazało prawie pół kilometra. Gdy pojawiło się w umyśle, że ojca nie ma blisko, natychmiast kraksa. Do dzisiaj dobrze pamiętam tę praktyczną lekcję wiary.</p>



<p>I tak już wsiadałem na rower, pamiętając najważniejszą instrukcję, że “ojciec trzyma za siodełko”. I tak też jeżdżę bezpiecznie aż po dzień dzisiejszy. Ojciec dał mi tę lekcję samodzielności i wiary. Nie zrobił tego żaden ksiądz. Kapłan tradycjonalistycznej religii katolickiej zresztą jedynie zniechęcił mnie do lekcji religii. W drugiej klasie szkoły podstawowej sporo chorowałem i tylko do księdza uczącego religii nie docierało to, że dziecko było chore i może mieć jakieś zaległości. Mało tego, raz ksiądz wykładał wielce uczenie o miłości chrystusowej, a tym co niezbyt uważali ochoczo przykładał drewnianą laską po tyłku, a zdarzało się że i po plecach. Coś mnie wtedy natchnęło, a miałem ledwie osiem lat skończone, aby go zapytać czy ta jego miłość chrystusowa polega na okładaniu kijem słabszych od siebie. Powiedział wtedy groźnie: chodź no tu do mnie, ale wiedząc jak srodze bije porwałem manele i pobiegłem w stronę drzwi. Splunąłem jeszcze za siebie jakby odganiając zły urok złego czarownika. I tak właściwie zakończyłem edukację religijną. Żadna siła nie mogła mnie doprowadzić na tak zwaną katechezę do Parafii, na którą pod przymusem chodzili wszyscy moi koledzy i koleżanki z klasy. Potem jeszcze otarłem się o religię w klasie czwartej, jednak siostra katechetka nie wzbudziła we mnie zaufania, pomimo najszczerszych starań mojej mamy. Kiedy dowiedziałem się, że używa czasem linijki dla celów dydaktycznych, to było nasze pierwsze i ostatnie spotkanie. Pomimo tego, że parafia się zmieniła, szkoła też i całe środowisko. Dojeżdżałem teraz do szkoły autobusem, całe sześć kilometrów i to do stolicy gminy zwanej Czarne.</p>



<p>Razu jednego część silnych chłopaków z klasy chciała mnie doprowadzić siłą na lekcję religii. Wywiązała się z tego niezła szarpanina i bójka. Niestety, takie przekleństwa miotałem na kościół, kler i katechetów, że chociaż byłem już obezwładniony i niesiony w wiadomym kierunku, to ze wstydu przed owymi soczystymi epitetami, zostałem puszczony wolno. Obawiam się, że mamie nawet popsuły się kontakty z parafią przez owo nieprzyjemne zdarzenie. Ot skutki głupiego pomysłu stosowania przymusu w sprawach wiary. Zapewne dzięki temu jestem do dzisiaj gorącym zwolennikiem swobody wyboru religii już od najmłodszych lat życia i do bezwzględnego egzekwowania tego prawa w każdym wieku.</p>



<p>Dziwny prezent dostałem od kościoła w szkole średniej, kiedy uczyłem się w liceum w Szczecinku. Z okazji wyboru na papieża polskiego kardynała, wszyscy otrzymali świadectwo ukończenia klasy religijnej do której akurat rocznikiem uczęszczali. Śmieszny to prezent i zabawny, ot przypływ dobrego humoru katechetów, taki małostkowy, pod okazję!. Zupełnie jak wypicie pół litra. Też potrzeba okazji. Śmieszyła mnie wtedy koleżanka, która przyniosła świadectwo do szkoły jako upoważniona do wręczenia. Taki właśnie jest ten katolicyzm, trochę śmieszny, trochę zabawny.</p>



<p>Trochę dziwnie byłem odbierany w szkole średniej. Była druga połowa lat siedemdziesiątych, późny Gierek. Nie chodziłem na religię, ale do HSPS (socjalistycznego harcerstwa) też nie należałem, jako jeden z nielicznych zresztą. Zwykle klasy chodziły w całości na religię i do organizacji socjalistycznej. A ja ani tu ani tu. Z początkiem drugiej klasy, za namową kolegi ze stancji, zapisałem się za to na aikido, japońską sztukę walki, akurat wchodzącą do naszego kraju jako wschodnia dyscyplina rekreacyjna. Fizyczny trening i mistyczna filozofia samodoskonalenia się. To chyba początek drogi samowyzwolenia, w najbardziej już świadomy sposób.</p>



<p>Wspomnę, że ciekawiła mnie postać koleżanki, która wręczała mi świadectwo religijne. Aktywistka religijna, socjalistyczna i towarzyska. Chyba wszystko wykorzystywała dla celów towarzyskich. Tak jednak wzrastali wszyscy nasi obywatele, jako szczególne przypadki katolickich komunistów. Mnie Harcerska Służba Polsce Socjalistycznej (HSPS) pod przymusem i uczęszczanie do Kościoła Katolickiego, także pod presją, jakoś zawsze kłóciło się ze sobą. Odpadłem zarówno od jednego jak i od drugiego, będąc zjawiskiem czasem nieco kłopotliwym dla otoczenia. Dodatkowo jeszcze wprawiałem w panikę cytując co ciekawsze kawałki z niektórych dzieł Lenina, które zadawały kłam istnieniu u nas socjalizmu czy komunizmu.</p>



<p>Już w szkole podstawowej odkryłem dla własnych potrzeb poznawczych, że słowo “katolickość” brzmi po polsku jako “powszedniość”. Sugeruje raczej “bylejakość” niż powszechność. Później dopiero, poznając potęgę słowa i jego znaczenia, oraz rozliczne wpływy jakie z tego wynikają, sugerowałbym oficjelom tej religii zmianę nazwy, ot chociażby na „Kościół Chrześcijański”.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Bajka o szklanej górze i pierwsza miłość</h2>



<p>Pamiętam piękną bajkę o rycerzu, który zdobywał szklaną górę, na której brzydki smok więził piękną księżniczkę. Matka opowiadała mi ją bardzo często. Ważną częścią bajki było wykuwanie przez owego rycerza schodów na stoku tej szklanej góry, po których dzielny rycerz wspiął się ostatecznie na szczyt, aby pokonać smoka i uwolnić księżniczkę. Ciągle dopytywałem o rozmaite szczegóły tego wykuwania schodów. Pamiętam, że było ich dokładnie sto, i że smok wcale nie zauważył tej podstępnej pracy. Skojarzyłem później wszystko ze stoma stopniami do świętego imienia i liczbą koralików w obiegu różańca. Tak własna matka pomogła wpoić pewne zasady, które pomagały na ścieżce. Smok ego tworzący więzienie dla duszy w charakterze pięknej księżniczki też zajął swoje poczesne miejsce w scenerii wewnętrznej walki.</p>



<p>Pierwsze oznaki zdolności do zakochania się w jakiś sposób zdradzałem już w klasie trzeciej szkoły podstawowej. Obiekt zauroczenia pewnie nie zdawał sobie z tego sprawy, ale to nie przeszkadzało aby poznawać piękno nowego uczucia. Opis księżniczki z mamusinej bajki wspaniale pasował do wyglądu koleżanki z klasy, a księżniczka była już wiele razy zdobywana. Złościłem ją tylko powtarzając jej imię w taki sposób, że przedłużałem literkę „l” w jej imieniu, i zamiast „Ala”, mówiłem ciągle „Alla”. Dopiero wiele lat później dowiedziałem się, że jest to prawidłowa wymowa imienia Boga w zapisie aramejskim czy arabskim (Allah). Nawet prawidłowo przeciągałem drugie „a”, więc obiekt mego uczucia ścigał mnie nieco po szkolnym boisku.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Miłość do gwiazd i wilkołaki</h2>



<p>Zainteresowania od drugiej klasy szkoły podstawowej ukierunkowały się zaiste w stronę wszechogarniającego ducha, chociaż ledwie tego byłem świadomy. Właściwie, to mój duch sam powędrował we właściwą stronę. Oprócz lasu i baśniowych wojen z leśnymi skrzatami i rozlicznymi wilkołakami, zauważyłem obecność nieba z rozlicznymi gwiazdami. Niebo usiane gwiazdami porwało moją duszę na wiele długich i pasjonujących lat. Kiedy w czwartej klasie podstawówki powędrowałem do swej nowej szkoły, na pytanie czym się interesujesz odpowiedziałem fachowo iż astronomią, a ściślej wybranymi zagadnieniami kosmologicznymi i egzobiologią. Wywołało to niezłą fobię, nawet wśród nauczycieli. Tak już potem wołano mnie per astronom. A że z lasu, to także czasem zając. Zdaje się, że była jakaś bajka o zającu, co chciał w kosmos polecieć i tak się to powiązało. Pamiętam do dzisiaj książkę „Wszechświat i jego zagadki”. To pierwsza astronomiczna pozycja jaka została przeze mnie pochłonięta w szkole podstawowej. Ściślej mówiąc w drugiej klasie, gdy sporo leżałem chorując na reumatyzm.</p>



<p>Pierwszą wojnę z wilkołakami wygrałem przez walkower ze strony wilkołaków. Otóż będąc chyba jeszcze w wieku przedszkolnym, matka zabroniła mi wychodzić wieczorem, po zmierzchu poza podwórko, strasząc przy tym groźnie iż straszny wilkołak czy wilkołaki porwą mnie i pożrą. Cóż trzeba było więcej dla poznającego ducha, jak polecieć do szopy, chwycić największą siekierę jaką tylko dało się udźwignąć i zrobić małe polowanko na okoliczne wilkołaki. Po jakiejś godzinie czy dwóch, kiedy już czarna noc zapadła, wpadłem do kuchni z siekierą i bojową miną, wywołując popłoch, i zameldowałem, że żadnego wilkołaka w okolicy podwórka, a wszędzie ciemny nocą las wokół, nie zarejestrowano, a jeśli były to raczej uciekły. Przeszukałem cały okoliczny las, zadając kłam mamusinym bajaniom. Wilkołaki zostały pokonane walkowerem, nie stawiły się na pojedynek.</p>



<p>Miłość do gwiazd pogłębiała się przez całą szkołę podstawową, potem średnią, a skończyła się na studiach, które zresztą były studiami astronomii dokładnie. Trudno było zdzierżyć studia na których usiłowano mnie nauczyć tego, co poznawałem dla własnych celów w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Chęć powtarzania tego co już duch poznał była minimalna. Szukałem nowego i czułem się tak, jakby chciano mnie cofnąć w rozwoju. Docenci nie dostosowali się z programem, byli spóźnieni o ładnych kilka lat. System egzaminacyjny dodatkowo obrzydzał zainteresowania i uniemożliwiał zajmowanie się tymi zagadnieniami, które akurat interesowały. A podobno dobry nauczyciel, dba o potrzeby ucznia. Tak w owym czasie czułem i rozumiałem. W końcu miłość do gwiazd z powodu rozczarowania systemem edukacyjnym, który okazał się wart tyle co odchody, skierowała mnie do miłości ku niebu. Niby ten sam kierunek, ale zupełnie odmienna jakość. Inne nieco znaczenie słowa niebo.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Piękno zmierzchu</h2>



<p>Najdalej jak sięgam pamięcią, odkąd tylko pojawiła się swoboda poruszania wokół leśnej chaty zwanej leśniczówką, w której miałem zaszczyt mieszkać, uwielbiałem przesiadywać na skarpie pod dwiema sosnami, z której był widok na rzekę, łąkę, las w oddali i nade wszystko na zachodnią stronę horyzontu, gdzie popołudniem pojawiały się piękne widoki zachodzącego słońca i wspaniałe, kolorowe zjawiska związane ze zmierzchem. Prawie każdy słoneczny dzień, jeśli tylko nie było żadnych ważnych zajęć, wędrowałem te pięćset około metrów od domu, by zatopić się w podziwianiu zjawiska zachodzącego słońca i kąpać oczy w jego kolorowych promieniach. Czasem, z powodu kilku dni przerwy i chmur, zaczynałem po prostu tęsknić za blaskiem i promieniami mojego słoneczka. I tak od wiosny do jesieni, a czasem nawet i zimą, co może nie jest typową porą dla kąpieli słonecznych.</p>



<p>Później, gdy byłem już nieco starszy, pod koniec podstawówki, odkryłem, że wschodzące słońce także ma swój nieodparty urok. Wstawałem czasem wcześniej, około czwartej lub piątej wychodziłem na łąki, gdzie wschodzące słońce mogło być zobaczone i wygrzewałem się we wzrastającym cieple, bądź zapatrywałem się aż do zapomnienia o czasie i sobie w świetlistych promieniach. Potrafiłem nawet odsypiać te poranki i kładłem się spać z powrotem o ósmej czy dziewiątej rano, by drzemać aż do południa. Tak schodziły mi wakacje w szkole podstawowej, chociaż pierwsze zabawy w świetle zachodzącego słońca zaczęły się jeszcze przed pójściem do szkoły. Lubiłem też jak ojciec zabierał mnie rano ze sobą na pole, gdy jechał siać, kosić albo naprawiać ogrodzenie. Często też towarzyszyłem mu w spacerach po lesie i łąkach w związku z wypasem owiec. Gdy tylko była odpowiednia przestrzeń, zaraz zwracałem się na chwilę twarzą do słońca. Ojciec mój zresztą też to lubił i uważał za przyjemne. Unikałem za to palących promieni słońca w ciągu dnia i około południa. Można mnie było wtedy znaleźć raczej w cieniu, jak czytam książkę. Brat ciągle dziwił się, że przesiaduję w cieniu zamiast się opalać tak jak inni normalni ludzie. Samotność, słońce o zmierzchu i o poranku, to wszystko wywarło na mnie niezatarte i nieprzemijające wrażenia. Później, w szkole średniej, dowiedziałem się, że takie przesiadywanie na słońcu i zabawa z wpatrywaniem się w grę jego promieni oraz we wszystkie barwy nieboskłonu stanowi rodzaj praktyki kontemplacyjnej, która bardzo polecana jest wszystkim medytującym. Kontynuowałem więc chętnie wychodząc gdzieś nad brzeg jeziora nad którym leży Szczecinek, o ile tylko było to czasowo możliwe.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Czar gwieździstego nieba</h2>



<p>Zainteresowanie nieboskłonem i gwiazdami w nocy także miało swe uroki, acz pierwsze świadome poszukiwania na nieboskłonie rozpocząłem dopiero w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Potrafiłem przez długie godziny wpatrywać się w wybrane obiekty nieboskłonu. Pamiętam jak czekałem na zimę aby móc dłużej obserwować migotliwe światło naszej najjaśniejszej gwiazdy, Syriusza. Przy okazji dowiadywałem się wszystkiego co się tylko dało wyczytać o Psiej Gwieździe. Lubiłem także Wegę i Procjona, a na wiosennym niebie Arktura. Wpatrywałem się chętnie w Koronę Północy, Oriona, Lutnię, a nade wszystko miałem skłonność do oglądania Plejad (także przez własne lunetki) i Warkocza Bereniki.</p>



<p>Zapoznałem planety, spośród których światło Jowisza dawało mi przyjemne wrażenie wpływania do wnętrza mojej głowy i wypełniania jej wiedzą o wszechświecie. Doświadczenie to przyszło po raz pierwszy w zimę, gdy kończyłem swój dwunasty rok życia. Zaczynałem kojarzyć i wiązać rozmaite fakty i szczegóły związane z wyglądem kosmosu jako całości. Wzbudziło się też przeczucie, że takich wszechświatów jak nasz musi być dużo więcej. Ogromny kosmos wydawał mi się jakiś mały i ciasny, gdy zdawałem sobie sprawę z zamkniętego i ograniczonego kontinuum. Z jaką radością odkryłem później, że nauki ryszich i sufich wspominają o 18 tysiącach wszechświatów takich jak ten. Jakiż też byłem szczęśliwy, gdy udało mi się zobaczyć Merkurego, którego zaobserwować nie jest tak łatwo. Lubiłem też wpatrywać się w blask Wenus, zarówno jako Wespery jak i Jutrzni. Uran także został dostrzeżony, chociaż już przez lunetkę. Przez długie godziny przesiadywałem też spoglądając na księżyc w pełni i obserwując rozmaite zjawiska świetlne, które się wtedy dzieją. Urok księżycowego światła był bardzo delikatny i subtelny. Tak mijała szkoła podstawowa i samotność w domu pośród lasu, gdzie do sąsiada było prawie cztery kilometry i dystans pewnej obcości, gdyż rodzice raczej utrzymywali tylko oficjalne kontakty niż towarzyskie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">O zapowiedzianej śmierci ojca</h2>



<p>Gdzieś około połowy lat osiemdziesiątych, jeszcze niby studiowałem, podczas sierpniowych wakacji zobaczyłem wiele zmian na twarzy i w sylwetce mego ojca. Tato zresztą zaczął się kurczyć jakby już od wiosny. Chyba nikt nie chciał świadomie przyjąć do wiadomości tych oznak, a szczególnie tego, co one w istocie oznaczały. Cóż mogły oznaczać, gdy ojciec miał ponad siedemdziesiąt lat. Pewnego razu pod koniec sierpnia 1984r., podczas tradycyjnego wypasu owiec (które ojciec namiętnie hodował, jakby jakiś starożytny prorok), zaczęliśmy rozmawiać o śmierci i odejściu. Tak zupełnie na poważnie. Ojciec, wiedząc że wyjeżdżałem na obóz aikido na prawie trzy tygodnie, zechciał się ze mną pożegnać. Mówił też o tym iż z resztą rodziny nie może, gdyż uznałaby go za niespełna rozumu. Powiedział, że czas jego już nadszedł i pora odejść, zupełnie tak jakby chodziło o wyjazd na dłuższy czas. Zresztą powiedzieliśmy sobie do zobaczenia w lepszych czasach.</p>



<p>Ojciec przekazał mi istotne kontakty odnośnie swego owczarstwa i jak najkorzystniej zlikwidować jego hodowlę owiec. Swojemu kumplowi też hodowcy powiedział, że umówił go z synem (czyli mną) po swej śmierci. Tamten pokpiwał, tylko miał nietęgą minę jak mnie później zobaczył w tej sprawie. Jeszcze mu powiedziałem, że to ojciec mi kazał. Trochę się wystraszył chłopina tej sytuacji, choć już niejedno w życiu widział.</p>



<p>Stało się tak jak ojciec przewidział. Kiedy powróciłem po obozie do domu rodzinnego, do swej leśniczówki, okazało się że ojciec właśnie jest w szpitalu, zachorował dwa dni wcześniej. Nie było już sposobu aby go jeszcze odwiedzić, ze względu na rzadką komunikację &#8211; z owej leśnej dziury nie było łatwo wyjechać. Zresztą za parę godzin przyszedł telegram, który odebrałem osobiście, zawiadamiający o śmierci ojca. W zasadzie wszystko było w porządku, pożegnaliśmy się trzy tygodnie wcześniej, już na wieki wieków, powiedzieliśmy sobie do zobaczenia w lepszych czasach, uzgodniliśmy co mam zrobić z jego hodowlą po jego śmierci, czyli zaraz jak wrócę. Nie potrzeba było łez, uroniliśmy je żegnając się ku wieczności. Dusza porzuciła ciało w stosownym czasie, tylko reszta rodziny nie mogła zrozumieć, dlaczego nie jestem zaskoczony ani rozbity, roztrzęsiony. Chociaż smutno mi było, gdy wracałem do domu, to nawet wiadomość, że ojciec ciężko chory umiera w szpitalu, nie zrobiła na mnie wrażenia. Coś tylko w duchu szepnęło, że niedługo przyjdzie wiadomość, o śmierci oczywiście. Umowa się dopełniła. Poczułem, jakby ojciec miał w sobie coś z natury starożytnych mędrców, którzy zawsze zapowiadali rodzinie kiedy odejdą w wieczną podróż.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Przyjaciel Kroszczak</h2>



<p>Pamiętam też inną historię z mego dzieciństwa, gdy oswajałem koguta. Miał na imię Kroszczak i towarzyszył mi często w leśnych wędrówkach. Gdzieś około trzeciej klasy podstawówki upatrzyłem sobie tę istotę w stadzie małych piskląt i rozpocząłem regularne osobne karmienie, zabieranie ze sobą, wołanie po imieniu. To niesłychane, ale kogut był o wiele bardziej inteligentny niż wszelkie kundle jakie widziałem dotychczas. Niestety wspólna przyjaźń skończyła się po trzech latach, gdy w ramach niespodzianki podano mi mojego ulubionego przyjaciela w formie rosołu i pieczonego mięska na sobotni obiad. Skończyła się obiata szybko, gdy skonstatowałem co to za kogut. Rodzinka miała go wszędzie, szczególnie na ścianach kuchni i na własnych ubraniach, pomimo że rosół był gorący. Niestety, prawdopodobnie do dzisiaj nikt z nich nie rozumie, o co mi wtedy chodziło. A chodziło o to, że zarąbano mojego przyjaciela. Epitetów nie pamiętam, ale były tylko epitety, wszystkie jakie znałem w piątej już wtedy klasie szkoły podstawowej. Chyba pierwszy raz poczułem wtedy rodzinę jako obcych, co przełomowo zaważyło na całym moim późniejszym stosunku do tak zwanych bliskich, rodziców i rodzeństwa. Oni mieli ubaw, a ja przeżywałem śmierć swego przyjaciela, z którym się dobrze rozumieliśmy. Tak straciłem pierwszego poważnego kumpla w leśnej samotni.</p>



<p>Dzisiaj, jeśli ktoś mówi, że zwierzęta są mniej inteligentne od ludzi, albo że nie mogą mieć praw, natychmiast pojawia się jakaś chęć likwidacji najbliższej rzeźni, tego miejsca barbarzyństwa, porównywalnego tylko do Oświęcimia. Dopiero później dowiedziałem się o tym, że ludzinka i świninka są bardzo do siebie w smaku podobne. Tak twierdzą kanibale. I taki też pogląd się we mnie utwierdził. Zwłaszcza, kiedy w ramach jakiegoś obowiązku pracy społecznej z epoki późny Gierek, popracowałem trochę przy sprzątaniu w jednej z ubojni (rzeźni). Zwierzęta płaczą i cierpią, a ludzie są tacy obojętni, tacy bestialscy.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Pierwsze spotkanie z jogą i aikido</h2>



<p>Asany, ćwiczenia postaw ciała hatha jogi, zobaczyłem pierwszy raz w ósmej klasie podstawówki, w „Płomyczku”. Pamiętam jak długo i wielokrotnie czytałem o nich i próbowałem ich zaraz, chociaż było tego niewiele, coś z pół strony. Później wróciłem do ćwiczeń tego rodzaju, chociaż była to tak zwana joga japońska, nauczana w ramach aikido, jako rozgrzewka. Jednakże, japoński nurt budo pochłonął mnie na początku drugiej klasy Liceum. Była jesień 1978 roku, kiedy to za namową kolegi ze stancji rozpocząłem systematyczny trening aikido.</p>



<p>Pragnienie ćwiczenia jogi też sobie gdzieś dojrzewało, pielęgnowane w sercu jako chęć poddania się takiemu treningowi, która od czasu do czasu wracała w ramach marzeń, przeplatając się z tymi „naukowymi” marzeniami o zostaniu astronomem, czy raczej ściślej o poznaniu jak zbudowany jest kosmos, co też w pełni zaspokoiłem. Tymczasem popołudnia wolne od lekcji spędzałem w dodźio, w sali ćwiczeń sztuk walki. I tak było aż do matury, kiedy to kułem do egzaminów i tych szkolnych i tych z aikido, teraz już celując w zostaniu instruktorem.</p>



<p>Kiedy w czerwcu 1981 udawałem się na kurs instruktorów aikido, był to czas, kiedy inni kuli do egzaminów wstępnych. Szczęśliwie zdałem jedne i drugie. Rodzina do dzisiaj nie w pełni zdaje sobie sprawę jak pilnie ćwiczyłem aikido dokładnie przed egzaminami wstępnymi na astronomię. Dwie pasje szły ramię w ramię i łeb w łeb. W ogólniaku jeździłem na obozy kółka naukowego młodych astronomów, acz zawsze zabierając ze sobą strój do ćwiczeń japońskiej drogi aikido. Miałem w czasie studiów do wyboru: albo zapomnieć o aikido, albo zostać instruktorem i założyć sekcję w akademickim ośrodku, w którym takowej dotychczas nie było.</p>



<p>Pamiętam wszystkie noce spędzone na wpatrywaniu się w niebo i zliczaniu meteorów. Oczywiście, w czasie nocnych niebieskich obserwacji, zdarzyło się i coś co przypomniało, że raczej nie jesteśmy sami w tym wszechświecie, i można powiedzieć, że była to jedna z najbardziej pasjonujących obserwacji, jaka zdołała mi się trafić. Nigdy więcej nie mogłem już potem rozmawiać o występowaniu życia w kosmosie bez poczucia śmieszności wszystkich tych tak zwanych naukowców, którzy poddają rzecz w wątpliwość, bądź odkładają w sferę wiary. Naoczne doświadczenie, kiedy oczy zobaczą wielką i dziwnie poruszającą się kulę, a nawet stado takich obiektów, wyzwala duszę ze sceptycyzmu.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Podróż ku Niebiosom</h2>



<p>Podróż ku niebiosom żyła cały czas swoim rytmem, sobie tylko właściwym tempem. Prawdopodobnie więcej o wszechświecie dowiedziałem się z rozważań filozoficzno &#8211; duchowych jednego z moich pierwszych duchowych nauczycieli aikido i ze studiowania mistycznej kosmogonii Omotokyo, niż ze wszystkich razem wziętych wykładów w czasie moich studiów. Zajmując się aikido w szkole średniej, otarłem się także o istnienie zen, jednakże dopiero w czasie studiów udało mi się nawiązać jakiś kontakt z grupami praktykującymi sztukę siedzenia w zazen (zazen), oraz posiedzieć trochę w różnych ośrodkach. Było to bardzo pomocne, jakby w parze do ćwiczenia aikido.</p>



<p>Głębokie metamorfozy spojrzenia na życie i świat otaczający dosięgnęły mnie na większą skalę już w szkole podstawowej. Pierwej, kiedy leżałem długo zmożony dolegliwościami reumatycznymi, w trzeciej klasie, otworzył się przede mną kosmos, z całym bogactwem planet i planetoid, gwiazd i rozmaitych niebieskich obłoków. Następny raz, to około szóstej klasy, kiedy to przyniosłem najgorsze ze wszystkich świadectwo. W owym czasie, część rodzeństwa zaangażowała się we własne rodziny i tak gęsto było mieszkańców w rodzinnym domu, iż z braku miejsca wyniosłem się na strych, na poddasze, gdzie był nieustanny przewiew pod samą dachówką. O dziwo, nikt z domowników nawet nie zauważył, że nie mieszkam w żadnym pokoju razem z nimi, że wyprowadziłem się na poddasze.</p>



<p>Po trzech miesiącach ojciec pierwszy zdał sobie sprawę, że w układaniu kto gdzie będzie mieszkał, zostałem po prostu pominięty. Suma sumarum, reszta więzi pokrewieństwa z rodzeństwem i rodzicami jakoś się wtedy rozwiała definitywnie i zaczęli być wszyscy tacy sami jak wszyscy obcy ludzie. Przyniosło to właściwą perspektywę widzenia, bez przywiązań do przeszłości. Taki kolejny krok na drodze do wyzwolenia, który przyszedł samoistnie, bez żadnej tam szczególnej praktyki duchowej.</p>



<p>Kolejne doświadczenie poszerzające świadomość boskiej obojętności przyszło, też na gruncie rodzinnym, na przełomie podstawówki i ogólniaka. Będąc na granicy depresji i samounicestwienia, wszystko na tle rodzinnych konfliktów, znalazłem się po raz pierwszy w doświadczeniu na krawędzi śmierci, czy jak to mówią czasem specjaliści, przeżyłem wstrząsowe doznanie z pogranicza śmierci. Coś jakby pobyt po drugiej stronie życia. Śmierć, dzięki temu pouczającemu doświadczeniu, przestała być czymś, czego należałoby się bać, stała się czymś obojętnym. Zdałem sobie jasno sprawę z faktu, że umrzeć to wcale nie znaczy to samo, co przestać istnieć. Zapewne dlatego tak dobrze potem zrozumieliśmy się z moim ojcem, gdy wybrał się w daleką podróż na drugą stronę życia. Tak to, jako młody licealista, miałem już konkretną refleksję popartą własnym życiowym doświadczeniem, w sferze, która wprawiała wszystkich znajomych raczej w panikę i popłoch, a podobno byli wierzącymi i religijnymi ludźmi.</p>



<p>Pamiętam, kiedy przywieziono mnie wtedy do szpitala w stanie półprzytomnym, (zatrułem się bowiem lekami, zjadłszy nie te co trzeba, do tego przeterminowane i zbyt dużo, myśląc, że w ten sposób szybciej przejdą mi jakieś bóle) pierwsze co usłyszałem od współpacjenta, że na tym łóżku już trzech po kolei umarło i że jestem kolejnym kandydatem do pogrzebania. Zresztą pozostali pacjenci o niczym ze sobą nie rozmawiali, jak o tym, kto zdaniem kogo i kiedy powinien w tej sali kopnąć w kalendarz. Ciągle wychodziło na mnie, ale jednak jakoś przeżyłem. Oglądałem tylko wszystkich jakby z góry i jakby w półśnie. Pamiętam jak nawet lekarz zastanawiał się czy już podpisać akt zgonu czy też jeszcze nie. Jak oprzytomniałem trochę, to pacjenci oczywiście przypomnieli, że papiery (do pochówku) doktor już przygotował. Tylko podpisać i wyjazd (do kostnicy rzecz jasna). Inne zmarłe dusze też ciągnęły w swoją stronę, ale jakoś wola życia była tym razem o wiele silniejsza. A ja miałem dziką satysfakcję, jak do pochówku wywozili z tej pechowej sali (ciężkie przypadki) tych jednak, co najwięcej krakali nade mną. Tak im widać było pisane.</p>



<p>Najbardziej mistyczne doświadczenia związane jakoś z aikido przyszły gdy kończyłem ogólniak, a potem we wakacje, gdy już byłem przyjęty na studia. Czwarta klasa ogólniaka to owoc wielu ćwiczeń oddechowych i kontemplacji jakie robiłem na bazie aikido i całej tej japońskiej jogi. Może też trochę kontynuacja uprzedniego doświadczenia z umieraniem, albowiem pogłębiło się wielce i nabrało wymiaru systematycznej, prawie codziennej przygody ze świadomością na krawędzi śmierci, trochę po drugiej stronie i z powrotem. Zaczęło się tak, przy końcu drugiej klasy ogólniaka, że leżąc jak należy, na wznak, oddychając głęboko i skupiając się na wiszącym na ścianie portrecie Mistrza Uyeshiba, założyciela aikido, zapadałem jakby w krótki sen. W czasie tegoż niby snu, zacząłem doznawać warkotu przenikliwego dźwięku, jakby zapalania motocykla lub dodawania gazu. Potem ciało stawało się bezwładne, jakby z ograniczonym czuciem czy lekkim paraliżem, taka niemoc. W końcu usiłowałem się rozejrzeć, lecz w pół śnie zobaczyłem iż obraz Mistrza wiszący na ścianie jest jakby podwójny. Zdumienie, podniosłem się lekko i płynnie, rozejrzałem po pokoju i obróciłem się z powrotem do łóżka na swojej stancji, by ze zdumieniem ujrzeć iż leżę jednak na łóżku, to znaczy ciało leżało nieporuszone, a ja spacerowałem sobie spokojnie po własnym pokoju. Doświadczenia tego rodzaju powtarzały się potem często, praktycznie każdego dnia, gdy tylko położyłem się aby odpocząć, i gdy leżąc starałem się bardziej odprężyć. Szczęśliwie, głównie tylko wtedy, gdy byłem sam, chociaż później, już w czasie studiów miałem takowe i w towarzystwie współlokatorów z akademika, którzy zastanawiali się czasem nawet czy aby nie wyzionąłem ducha. Mawiali mi, że wyglądam jakbym umarł, gdy drzemię.</p>



<p>Pamiętam, iż pierwsze kilkaset zdarzeń ekscytowało mnie bardzo, gdy mogłem na przykład przeczytać książkę, zapamiętać z niej wszystko i potem okazywało się iż w prawdziwej książce pisze dokładnie to, co czytałem uprzednio, niejako w stanie ni to pół jawy, ni to pół snu, albo, gdy odwiedziłem kolegę w sąsiednim pokoju i potem dokładnie opowiedziałem mu o tym co robił. Doświadczenia te, chociaż inspirowane po części oddychaniem i odprężaniem, przypominały stany doznawane, gdy byłem w szpitalu bliski zejścia z tego świata. Trudność sprawiało wracanie z tych przeżyć z powrotem. Zawsze był to nagły skok, podobny do obudzenia się w czasie gdy coś się śni. Główną różnicą była ewidentna realność i sprawdzalność rejestrowanych doznań.</p>



<p>Później dowiedziałem się coś więcej o zjawiskach z pogranicza umierania, a doświadczenia tego rodzaju przestały być czymś nadzwyczajnym. Końcowy okres ogólniaka spędziłem więc jedną nogą tutaj, a drugą tam, jak można by to podsumować. Okres maturalny był poświęcony nauce i treningowi do maksimum. Kiedy inni nie mogli godzić aikido z nauką i maturą, traktowałem ćwiczenia aikido jako codzienny relaks od nauki. Szczęśliwie mieszkałem na stancji, samotnie, gdyż właścicielka lokalu często wyjeżdżała. Rodziców odwiedzałem nawet i tylko raz w miesiącu, więc nikt nie przeszkadzał mi w tym co postanawiałem robić. Mogę tylko być wdzięczny losowi za wszelkie okazje i możliwości, które się wtedy pojawiły.</p>



<p>Kiedy zostałem w końcu przyjęty na studia i zostałem jakoś instruktorem aikido, prawie w jednym czasie (przełom czerwiec &#8211; lipiec 1981), podczas wakacji poświęcałem maksimum czasu na trening z mieczem i kijem, oraz na medytacje w seiza czy zazen, jak zwie się po prostu siedzenie i uważne oddychanie w japońskim treningu mistycznym. Pamiętam z tych wakacji jedno uwznioślające doświadczenie, które zaważyło wiele na moim późniejszym wyborze drogi ku niebiosom.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Przypływ Złotego Blasku</h2>



<p>Siedząc kolejnego sierpniowego wieczoru z twarzą jak zwykle ku wschodowi, zasiedziałem się w japońskiej klęcznej pozycji przez ponad ćwierć doby, cały wieczór aż do późnej nocy. Rozmyślając o tym czego poszukiwali starożytni mędrcy uprawiający kontemplacje i siedzący przez wiele dni, miesięcy, a nawet lat, stopniowo doświadczałem, jak całe otoczenie, drzewa i trawa, piękny leśny krajobraz, cały promieniował bardzo przenikliwym i delikatnym, złotawym światłem. Blask ten stopniowo narastał i nasilał się, ledwie zdałem sobie sprawę, że cała otaczająca przestrzeń po prostu zanikała i w końcu znikła, wypełniając się tym złotawym blaskiem. Myślałem z początku, że to słońce zachodząc, daje morze tak wspaniałego światła. Jednak było coraz trudniej myśleć i w końcu doświadczyłem po raz pierwszy co to znaczy ten absolutny spokój umysłu, w którym nie ma żadnego myślenia, o którym coś słyszałem od moich dotychczasowych nauczycieli aikido.</p>



<p>Nie było żadnego krajobrazu, tylko złocisty blask, który jakby nie miał żadnego źródła. Poczułem, jakbym spotkał się z kimś naprawdę bardzo serdecznym i bliskim. Morze złotego jaśnienia w którym znalazłem się jakimś dziwnym trafem było jak wspaniała i dobrze znana acz dawno nie widziana przestrzeń, kiedy oglądasz miejsca, które kochasz, a w których dawno cię nie było. Ogromne świetliste jaśnienie było bardzo serdeczne i przyjacielskie, nie miałem żadnej chęci aby kończyć jego trwanie, a jedynie wrażenie, że tak jest od zawsze i na zawsze. Wszędzie było to złotawe, skojarzone na początku z blaskiem jaśniejącego słońca o zachodzie &#8211; morze jaśnienia i światłości.</p>



<p>Nawet rodzina mi w tym nie przeszkadzała, choć zwykle byłem zaczepiany w trakcie tych swoich ćwiczeń. Kiedy się ocknąłem, zjawisko bowiem nagle się rozpłynęło, zauważyłem, że jest najczarniejsza noc, świeciły ukochane gwiazdy, była pierwsza w nocy. Ojciec mój opowiadał mi później iż miał wrażenie jakby wydarzyło się coś wielkiego i przeczucie, że nie należy mi dziś przeszkadzać. Zabronił nawet matce zakłócać i przerywać moją medytację. Siedziałem cały czas na tej samej zielonej trawie, w japońskiej postawie medytacyjnej, w seiza. Nogi były sprawne, nie było żadnego, o dziwo, problemu ze wstaniem. Wszyscy już spali, gdyż pora była późna. Pozostała tęsknota za ponownym spotkaniem z tym złocistym blaskiem, w którym znika cała dotychczasowa rzeczywistość, a nawet poczucie czasu.</p>



<p>Zauważyłem po tym jakościowy skok we wszystkich technikach i ćwiczeniach aikido. Dziwne, ale bez treningu nawet szły mi o wiele lepiej i potem często z nagła pokazywałem coś, co inni bardzo chcieli się nauczyć, a dla mnie było to niewytłumaczalnie proste. Tak potem rozpocząłem aktywność polegającą na przekazywaniu praktyki aikido w otoczeniu treningu Ki i mistycznych ćwiczeń oddechowo &#8211; kontemplacyjnych.</p>



<p>Rozmawiałem później o tym doświadczeniu z nauczycielem Zen, niejakim Soen Sahn Nimem, ale sugerował mi tylko abym tak długo kontemplował, rozmyślał na ten temat, aż zrozumiem czym to naprawdę było i co dla mnie znaczy. Tak też postąpiłem za tą radą.</p>



<p>Z początkiem jesieni 1981 rozpocząłem studiowanie astronomii w Toruniu. Ledwie dostawszy się na studia i ledwie co zostawszy instruktorem aikido, rozpocząłem prowadzenie zajęć w założonej przez siebie sekcji akademickiej przy Uniwersytecie. Warunki były skromne, ale trening pochłaniał mnie coraz bardziej, a dodatkowe spotkania z ludźmi o podobnych zainteresowaniach i poszerzanie pola swoich doznań i doświadczeń sprawiło, iż niezbyt ciekawie aranżowany tok studiów uniwersyteckich stracił swoją atrakcyjność. Znalazłem tam wiele głupich i niepotrzebnych nikomu rzeczy, najmniej zaś było wiedzy o wszechświecie i astronomii jako takiej. W dodatku, to wszystko co mnie interesowało już poznałem w szkole podstawowej i średniej.</p>



<p>Podczas stanu wojennego byłem dodatkowo pochłonięty nawiązywaniem ciekawych kontaktów, treningiem i kolportowaniem literatury mistyczno-religijnej. Tak mijał czas, aż do 1986 roku, kiedy zdecydowałem się gwałtownie na rozstanie z Uniwersytetem, ponieważ nie wnosił nic twórczego do mojego życia. Dusza nie chciała uczyć się rzeczy zbędnych ani błędnych teorii.</p>



<p>W czasie tym zapoznałem się intensywnie z teozofią, okultyzmem, charyzmatycznymi doktrynami zielonoświątkowymi, radiestezją i psychotroniką, z rebirthingiem, medytacjami trójkątów i grupami transmisyjnymi, z naukami Krisznamurtiego, Św. Jana od Krzyża i z wieloma innymi mistycznymi programami duchowymi. Szczególnie pamiętam i cenię sobie suficki trening Din-i-Illai wraz ze spotkaniami z Khalif Akbar Suachani-al-Hadźidź, wielkim nauczycielem starożytnej szkoły Subudh, spotkania i treningi z moim najgłówniejszym nauczycielem aikido, z Shihan Yichihara Imoto oraz z nauczycielem laja jogi, spotkania z którym dopełniły całkowicie mojej duchowej edukacji &#8211; z Baba Śiwanandą.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Jedność Buddy i Chrystusa</h2>



<p>Przestudiowywałem jednocześnie chrześcijańską Biblię i nauki wzniosłego Buddy. I nie znalazłem pomiędzy nimi żadnych sprzeczności, a wręcz przeciwnie, ukazało się jasnym, że obaj wieszczowie głosili dokładnie takie same doktryny współczucia i miłosierdzia Bożego, obaj byli reformatorami na gruncie swoich skostniałych fundamentalistycznych doktryn religijnych. Zarówno Chrystus jak i Buddha byli z pochodzenia synami królewskich rodów, obaj ukochali biednych i prostych ludzi, obaj nieśli takie samo wsparcie w postaci nauk wolności duchowej i miłości wzajemnej pomiędzy ludźmi. Po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, jakimi niegodziwcami są wszyscy kapłani i księża, którzy usiłują zaprzeczać tym oczywistym faktom. Zawsze, kiedy pojawiały się wątpliwości i trochę nad nimi medytowałem i modliłem się w Duchu Świętym, pojawiał się złocisto-świetlisty blask, który rozjaśniał wątpliwości i pokazywał, że Droga jest tak naprawdę Jedna i ta sama, a ci, którzy uczą o różnicach robią tragiczne w skutkach błędy.</p>



<p>Podobne doznania i przebłyski pojawiały się także już na gruncie treningu mistycznego aikido i omotokyo. Ciągle przychodzi do mnie takie piękne wrażenie, jakby wizja, Buddy i Chrystusa, siedzących razem, na jednym tronie i wykładających swe nauki, każdy w swoim języku, jednakże tak, jakby jeden wyjaśniał lub tłumaczył ze swojego punktu widzenia, co drugi miał na myśli, gdy wypowiadał się w pewnych kwestiach.</p>



<p>Zajmując się głębiej mistyką chrześcijańską i chadzając też często do różnej maści wspólnot i pastorów chrześcijańskich, otrzymawszy Ducha Świętego w kilku wspólnotach charyzmatycznych modliłem się często o głębsze zrozumienie jednej owczarni i jednego pasterza, aż Duch Boży zaczął wskazywać czym to naprawdę jest, podsuwając odpowiednie nauki i instrukcje, które dziś mogę nazwać Światłem Ekumenii i Jogą czyli odsłonięciem prawdy o tym, że wszystkie religie prowadzą do tego samego celu i zostały założone przez posłańców przybyłych z tego samego źródła.</p>



<p>Aikido i cała japońska mistyka Shinto stały się dla mnie pewną podstawą, dzięki której mogłem wiele doświadczyć i zrozumieć. Dlatego najważniejsze instrukcje, które pomogły mi wielce na mojej ścieżce do Boga zaczerpnięte są właśnie z treningu harmonii z Duszą Wszechświata, która okazała się być tym samym co chrześcijański Duch Święty i hinduski Brahman, Duch Najwyższy. Mam nadzieję, że wszyscy zainteresowani cokolwiek drogą jaką wędrowałem, spożytkują na własny użytek wszystkie te instrukcje, które mnie doskonale służyły i które mnie prowadziły po ścieżce, a nawet czynią to w dalszym ciągu, wiodąc ku Wielkiemu Nieznanemu.<br></p>



<p class="has-text-align-right"><strong>Mohan</strong> <strong>Ryszard Matuszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/moja-droga-do-boga-konfesje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Chwała Ognia</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/chwala-ognia/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/chwala-ognia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 19:07:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Mistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[duchwość]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[ogień]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1950</guid>

					<description><![CDATA[Spalasz warunki życia swego
Aż Ogień strawi korzeń Ego;
Płomień symbolem jest Boskości
Ciało ascety – suche kości!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Z dołu do góry Ogień płynie<br>Karmy spalanie w Boskim młynie;<br>Płomień rozpalasz Okiem Śiwa<br>Stajesz się Boską Duszą, Diwa!</p>



<p>Spalasz warunki życia swego<br>Aż Ogień strawi korzeń Ego;<br>Płomień symbolem jest Boskości<br>Ciało ascety – suche kości!</p>



<p>Duchem stajemy się w płomieniach<br>Boskiego ognia przemienienia;<br>Gdy blask Mądrości rozpalamy<br>Bóg Przedwieczny jest pochwalony!</p>



<p>Cykle spirali trzy zwinięte<br>Losy żyć dawnych przewinięte;<br>Każda spirala mocą Dobra<br>Jego symbolem Święta Kobra!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p>Trzy fazy życia walk troistych<br>Spalają się wśród mąk ognistych;<br>Demonów trójcę czas pokonać<br>Życia uświęcenia dokonać!</p>



<p>Trzy Więzy Życia kuszą Złego<br>On chce panować w Twoim Ego;<br>Nigdy się nie daj zwieść kolego<br>Spal w sobie każdą cząstkę złego!</p>



<p>Zły wnet posyła trzy demony<br>Żądne zysku, sławy, korony;<br>Pracuj dla innych, bądź pokorny<br>Kiedy rządzisz – nie bądź potworny!</p>



<p>Rozpalaj siedem świec płomieni<br>Gwiazdą bądź pośród ich promieni!<br>Wzbudzaj ducha siedmiorakiego<br>Czekaj Pana jednookiego!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.</strong></p>



<p>Atak demonów wszystkich razem<br>Końcowej drogi jest wirażem;<br>Połowa spirali okręgu<br>Wzniesieniem z ludzkiego jest Kręgu!</p>



<p>Trójsiłę rozwinąć wypada<br>Zwyciężając czarciego gada;<br>Światło, Miłowanie, Potęga<br>Jakaż to diabłów jest mitręga!</p>



<p>Przeciwko trzem demonim siłom<br>Anielskiej potęgi woń miłą;<br>Smród diabelskiego uwikłania<br>Uchodzi wnet, gdy człek się skłania!<br><br>Trzech ciał brud Ogniem oczyszczony<br>Zgiełkiem życia człek doświadczony;<br>Duch mój z Trójświata wyzwolony<br>Wędruje nektar pić – zbawiony!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.</strong></p>



<p>Jam Panem Sądu pośmiertnego<br>Trybunału ostatecznego;<br>Los duszy każdej przeznaczenie<br>Przędę nić zatrat i zbawienie!</p>



<p>Nikt nie pojmie mojej pracy<br>Ciemnością spowici Polacy;<br>Zapowiadali mnie Wieszczowie<br>Zapłaczecie przy moim grobie!</p>



<p>Bestii posągów tysiąc stoi<br>Czuje kataklizm całej Troi;<br>Bestii wszędzie pełno na świecie<br>Czemuż szatanom hołdujecie!?</p>



<p>Mistrz duchowy, Guru najwyższy<br>Bestię Mądrością swą przewyższy;<br>Pan Błogosławieństw i Przekleństwa<br>Pieczęcią Jego Droga Męstwa!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/chwala-ognia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Credo</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/credo/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/credo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 19:03:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Mistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[credo]]></category>
		<category><![CDATA[hinduizm]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>
		<category><![CDATA[wyznanie wiary]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1953</guid>

					<description><![CDATA[Wierzymy w Trójcę Przenajświętszą
Guru jest Ojcem, Drogi piewcą;
Dharma Mądrością niezgłębioną
Sangha Wspólnotą poświęconą!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Wierzymy w Trójcę Przenajświętszą<br>Guru jest Ojcem, Drogi piewcą;<br>Dharma Mądrością niezgłębioną<br>Sangha Wspólnotą poświęconą!</p>



<p>Żyrzec rozpala Ogień Święty<br>Wrzuca szałwię i trochę mięty;<br>Niechaj kadzidła snują swą woń<br>Bóg poda wiernym pomocną dłoń!</p>



<p>Guru jest Świętym Przewodnikiem<br>Życia i Śmierci Kierownikiem;<br>Guru zbawieniem, Potępieniem<br>Pszenicy, plewów rozdzieleniem!</p>



<p>Dharmah Duchem Guru Przedwiecznym<br>Wyrokiem Niebios przeciw niecnym;<br>Bacz człeku byś nie był potępion<br>Klątwa Guru z Ziemi wytępion!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p>Kult Trzech Klejnotów Świętej Trójcy<br>Precz wytrzebieni wszyscy zbójcy;<br>Dharmy, Guru, Sanghi zniewaga<br>Ziemi zachwiana równowaga!</p>



<p>Przychodzimy ogłaszać Dharmę<br>Pomóc ludziom wypalić Karmę;<br>Zbudzić Ducha Nieśmiertelnego<br>Zgubić, stracić niemoralnego!</p>



<p>Nie bądźcie głusi, my wzywamy<br>Terminy sądu ludziom damy;<br>Wyroki nasze ostateczne<br>Prawem – Sądy Boże, Przedwieczne!</p>



<p>Nie można grzeszyć Nieskończenie<br>Gwałtownie spada rozliczenie<br>Sąd Boży jak złodziej wśród nocy<br>Śmiercią kosi – rzekli Prorocy!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.</strong></p>



<p>Czemuż wy ludzie nie słuchacie<br>Z Praw Bożych się naigrywacie;<br>Ludziom kazano czcić Sobotę<br>Sześć dni im dano na robotę!</p>



<p>Nów i Sobota jest Dniem Świętym<br>Rozkazem Boga nieugiętym;<br>Bóg dotrzymuje swych obietnic<br>Temu, kto dochowa Tajemnic!</p>



<p>Rajskie Przymierze Dnia Soboty<br>Każdy kto złamie ma kłopoty;<br>Jedzeniem Owoc i Warzywo<br>Świętego ciała to tworzywo!</p>



<p>Kto nie pracuje przy niedzieli<br>Tego Bóg pałką zaraz zdzieli;<br>Kto nie uświęca się w Soboty<br>Ciężkie od życia ma łomoty!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.</strong></p>



<p>Bóg ustanowił Święty Zakon<br>Guru – Przymierza Boskie Diakon;<br>Sobota Świętem Błogosławieństw<br>Dość wszystkich niecnych, ludzkich błazeństw!</p>



<p>Rozpocznij miesiąc Świętem Nowiu<br>Nie będziesz nigdy na pustkowiu;<br>Zakończ tydzień Świętem Soboty<br>Niedzielą weź się do roboty!</p>



<p>Kto się sprzeciwia Bogu-Stwórcy<br>Podzieli los obrazoburcy;<br>Pośród niedoli mąk czyśćcowych<br>Zazna kary bóli gośćcowych!</p>



<p>Susze, powodzie i zarazy<br>Kary za nienawiść, urazy;<br>Plagą z Niebios wrzody złośliwe<br>Bóg karze narody kłótliwe!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/credo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niepotulny Obywatel</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/niepotulny-obywatel/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/niepotulny-obywatel/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 18:44:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Więzienna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[charakter]]></category>
		<category><![CDATA[człowieczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1944</guid>

					<description><![CDATA[Człowieczeństwo - to brzmi tak butnie
I zawodzi ludzkość okrutnie;
Bo składa człowiek hołd po hołdzie
Władcy, na którego jest żołdzie!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Nie zdejmuj z głowy Aureoli<br>Chociaż zbyt mocno w oczy koli;<br>Wygłaszaj wzniosłe swe zasady<br>I nie popełniaj żadnej zdrady!</p>



<p>Człowieczeństwo &#8211; to brzmi tak butnie<br>I zawodzi ludzkość okrutnie;<br>Bo składa człowiek hołd po hołdzie<br>Władcy, na którego jest żołdzie!</p>



<p>Człek 'Miłość&#8217; do błota głosi<br>Ale kalosze zawsze nosi;<br>Pozwala, niech skórę wyłoją<br>Rzecze jednak: &#8222;Byle nie moją&#8221;!</p>



<p>Są głowy, które stawią opór<br>Nawet wtedy, gdy spadnie topór;<br>Gdy z chorągwi zostanie strzępek<br>Nie ocaleje własny pępek!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p>Czy jestem w górze, czy w dole<br>Zawsze błogosławię swą dolę;<br>Nie umiem ssać ze wszystkich cycy<br>Bo obrzydli mi politycy!</p>



<p>Zależy wielce los człowieczy<br>Od pleców i boskich zapleczy;<br>Niech nie zarzuca zero zeru<br>Brak dobrego charakteru!</p>



<p>Wśród potulnych obywateli<br>Ojczyznę diabli by nam wzięli;<br>Wściekłość losu na siebie kuszę<br>Bo zawsze wolę to, co muszę!</p>



<p>Nie zaglądajcie w spraw &#8222;Kulisy&#8221;<br>Siedzą tam zawsze świnie, lisy;<br>Prawa piszemy sobie sami<br>One już potem rządzą nami!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.</strong></p>



<p>Niech śmierć wytrzebi nam głuptasów<br>Którzy drewno noszą do lasów;<br>Tych, co chwalą głosy baranie<br>Jeśli im wełny się dostanie!</p>



<p>Złego dziennikarstwa nowina<br>Fałsz, że Abel zabił Kaina;<br>Pieska kundelka zapytali<br>W jakim kolorze obróż stali!</p>



<p>Dziś żurnalistów podłe żarna<br>Złośliwie mielą dobre ziarna;<br>Znamy tę mądrość, jak świat światem<br>Grzbiet dobra źle współżyje z batem!</p>



<p>Nim język puścisz w plotek taniec<br>Załóż na mordę swą kaganiec;<br>Wielu dziennikarstwem się stało<br>Umią mówić prawdę niecałą!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.</strong></p>



<p>Bardziej potrafi nam popsuć krew<br>Maleńka pchła niźli wielki lew;<br>Dziś, jeśli chcesz być całkiem szczery<br>Musisz mieć wariackie papiery!</p>



<p>Gdy Wojtyły runął piedestał<br>Człowiek widzi, że nikt tam nie stał;<br>Straszne te nasze nowe czasy<br>Więcej w nich fałszu niż kiełbasy!</p>



<p>Modli się człowiek pod figurą<br>I bez różnicy mu pod którą;<br>Wszystko to robi dla kariery<br>Taka &#8222;Religia&#8221; nowej ery!</p>



<p>Po cóż to wilki wśród baranów<br>Głoszą nam równość wszystkich stanów;<br>Przecież do żłobu każdy trafi<br>Choć nie zna żadnej geografii!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/niepotulny-obywatel/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Znaki Szatana</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/znaki-szatana/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/znaki-szatana/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 18:32:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Mistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1970</guid>

					<description><![CDATA[Uczyli Mędrcy przed wiekami
Ludzi, jak stać się Polakami;
Jak zawsze słuchać swego Guru
Rozbić kamień Serca z marmuru!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Jam Kriszńa grający na flecie<br>I Buddy Światło na tym Świecie;<br>Jam jest Droga, Prawda i Życie<br>Wy ludzie w Boga nie wierzycie!</p>



<p>Czy znajdzie Syn wiarę, gdy przyjdzie<br>Bez wiary nic ludziom nie wyjdzie;<br>Jam Synem Nieba ludziom danym<br>Przez Ojca-Stwórcę Ukochanym!</p>



<p>Jakaż Ciemność ludzi mroczy<br>Szatan po całej Ziemi kroczy;<br>Rozsiewa szpetne powątpienie<br>Rzuca na Świętych potępienie!</p>



<p>Uczyli Mędrcy przed wiekami<br>Ludzi, jak stać się Polakami;<br>Jak zawsze słuchać swego Guru<br>Rozbić kamień Serca z marmuru!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p>Guru Mohan prowadzi ludzi<br>Z nielicznymi wielce się trudzi;<br>Dziś wychowuje Zbawicieli<br>Świata ludzi wyzwolicieli!</p>



<p>Kto nie ma Guru – synem Diabła<br>Wielbicielem świńskiego sadła;<br>Jedzenie wieprza – znak Szatana<br>Oznaką mroku ciężkość z rana!</p>



<p>Mówił Prorok, że zginą wszyscy<br>Wielbiciele ‘żywca’ i ‘tyscy’;<br>Smakosz gryzonia jak i świni<br>Kto oparem mięsa się ślini!</p>



<p>Kto jest Guru oskarżycielem<br>Syna Boga ciemiężycielem;<br>Czynem swym wybrał los okrutny<br>Na nic mu nawet wór pokutny!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.</strong></p>



<p>Guru nakazał był Aćarjom<br>Misjonowanie piękną arią;<br>Rozkaz Boży spełniony być musi<br>Choć Szatan wycofaniem kusi!</p>



<p>Kto zła nie widzi w niedziałaniu<br>Ten się sprzeciwia powołaniu;<br>Bóg wzywa wszystkie swoje Dzieci<br>Niech każdy Ogień, Światło nieci!</p>



<p>Niech rozpalają się Ogniska<br>Medytacji wielkie skupiska;<br>Jezus kazał uzdrawiać Okiem<br>Rozwijaj pracę z każdym rokiem!</p>



<p>Trzymaj się Słów Świętej Nauki<br>W wiedzy przekazie nie miej luki;<br>Słuchaj słów Guru własnym uchem<br>I nie wypinaj się swym brzuchem!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.</strong></p>



<p>Szatan trzyma Guru w więzieniu<br>Pragnąc Go zniszczyć w swoim cieniu;<br>Każdy, kto zbrodnię tę popiera<br>Puszkę Pandory nam otwiera!</p>



<p>Zdrowie wyniszcza, dręczy, głodzi<br>Czas już wezwać nowej powodzi;<br>Święty się na to wszystko godzi<br>Bóg Łaska Nieba Go nagrodzi!</p>



<p>Złym każdy, kto odmówił walki<br>Nie wybawi Go nawet Kalkin;<br>Guru Ardźuńa każdych czasów<br>Wśród partyzantów Polskich lasów!</p>



<p>Jam Świątynią jest pośród murów<br>I słuchaczem anielskich chórów;<br>Kto słowa Guru raz usłyszał<br>Jeśli odejdzie, będzie wisiał!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/znaki-szatana/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Strażnik Bramy Orła</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/straznik-bramy-orla/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/straznik-bramy-orla/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 18:31:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Mistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[iersz]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1968</guid>

					<description><![CDATA[Strzegę Bramy do Niebios Orła
Ludziom których dusza nie zmarła;
Posłuszni władzy mego Berła
Wiedzą, co znaczy Wiedzy Perła!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Kto Guru był swego porzucił<br>Ten życie Duszy swej ukrócił.<br>Kto Samnjasinem będąc zdradził<br>Nikomu już nie będzie wadził!</p>



<p>Kto odszedł ten powrócić musi<br>Inaczej astmą się udusi;<br>Kto słowo przeciw Guru powie<br>Na tego spadnie nieszczęść mrowie!</p>



<p>Nie ma Drogi w górę do Niebios<br>Jak tylko życie z Guru ebios;<br>Albowiem Jarstwo drogowskazem<br>Czystości Świętej jest nakazem!</p>



<p>Siedem żywotów dano Tobie<br>Aby dusza nie była w grobie;<br>Ludzkości która jest upadła,<br>Gdyż od stadła Niebios odpadła!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p>Nie będą zdrajcy pluć w naszą twarz<br>Spadnie na nich każda ich potwarz;<br>Lżenie Guru pluciem jest pod wiatr<br>Ducha którym jest Guru kwiat!</p>



<p>Misją Guru – zbawienie ludzi<br>Szczęśliwy każdy, kto się trudzi;<br>Brata ratuje w pocie czoła<br>Kto do Guru należy Koła!</p>



<p>Każdy odstępca, zdrajca i kat<br>Kto na Guru ukręcił był bat;<br>Siedem razy będzie skazany<br>Grzbiet jego batami zorany!</p>



<p>Najsroższą karą dla kainitów<br>Na wieki życie wieść banitów;<br>Bez domu, bez chleba i pracy<br>Przez wieki żyć będą Polacy!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.</strong></p>



<p>Jam Wieszcz, Mesjasz zapowiedziany<br>W białą szatę Guru odziany;<br>Ofiarą za Naród spełnioną<br>Mohana cierpienia koroną!</p>



<p>Raz na sto lat – my przychodzimy<br>Wędrując cały świat zwiedzimy;<br>Koronę Chwały utwierdzamy<br>Życie za Brata poświęcamy!</p>



<p>Idziemy głosić wnet Zbawienie<br>Ludu naszego Wyzwolenie;<br>Przyłącz się do naszej Drużyny<br>A Boskie osiągniesz Wyżyny!</p>



<p>Państwo Polan naszym jest polem<br>Będziemy tutaj orać rolę;<br>Siać i zbierać aż przyjdą plony<br>Czyści jak Guru ludzie – klony!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.</strong></p>



<p>Strzegę Bramy do Niebios Orła<br>Ludziom których dusza nie zmarła;<br>Posłuszni władzy mego Berła<br>Wiedzą, co znaczy Wiedzy Perła!</p>



<p>Kto widział usta Me, oblicze<br>Ilości ludzi już nie zliczę;<br>Ten musi za Mną powędrować<br>I moją Radą się kierować!</p>



<p>Nauki mojej Słowa Święte<br>Prawdy to wieczne, nieugięte;<br>Zstępuje Boże Objawienie<br>Grozą napawa me zjawienie!</p>



<p>Jam Śiwa polskiej Ziemi Świętej<br>Synem Matki Niebios – Przepięknej;<br>Kto swego Guru w Sercu nosi<br>Śmierć Wieczna nigdy już nie skosi!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/straznik-bramy-orla/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Drogowskaz Duszy 1</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/drogowskaz-duszy-1/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/drogowskaz-duszy-1/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 18:30:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Mistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[dusza]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1958</guid>

					<description><![CDATA[Guru swego zawsze miej w Sercu
Zachowuj Naukę słów Mędrców;
Proroków Słowa świat – rozważaj
Na Złego pułapki uważaj!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Poszukaj Czystej Bożej Drogi<br>Egona swego zetrzyj rogi;<br>Przez Świat podążaj niczym Lilia<br>Odważnym bądź, prawym jak Ilia!</p>



<p>Guru swego zawsze miej w Sercu<br>Zachowuj Naukę słów Mędrców;<br>Proroków Słowa świat – rozważaj<br>Na Złego pułapki uważaj!</p>



<p>Niech się Tobie nigdy nie zdaje<br>Gdy trafisz ludzkich dróg rozstaje;<br>Sam sobie nikt jeszcze nie radził<br>Żaden, co Guru swego zdradził!</p>



<p>Uczeń nie jest większym nad Mistrza<br>Pychy zdradliwej znak to ostrza;<br>Lucyfer duszą twoją włada<br>Kiedy Serce zniewala zdrada!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p>Wolą Nieba jest Prawo Boga<br>Niech każdego ogarnie trwoga;<br>Kto Dziesięć Przykazań połamał<br>Bogu przysięgą swą skłamał!</p>



<p>Całą duszą Rāj opuszczając<br>Upadli PRAWA się wyzbywając;<br>Las kainitów podzielić muszą<br>A sidła demonów ich kuszą!</p>



<p>Idee przyjęte od Diabła<br>Adama pozbawiły „Abba”;<br>Każda Ewa dziś cierpieć musi<br>Lecz do powrotu się nie zmusi!</p>



<p>Droga do Nieba nie jest łatwa<br>Ocean nie przepłynie tratwa;<br>Guru ster statku trzyma dłonią<br>Anioły bramy naszej bronią!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.</strong></p>



<p>Oczyszczaj się bratku gagatku<br>Zanim do Ojca powiesz tatku;<br>Przyjaciel Nieba Cię próbuje<br>Czy Serce Twe zdrady nie knuje!</p>



<p>Nam bliski każdy kto lojalny<br>Prawem Boga nie jest karalny;<br>Łaskę Guru chętnie spożywa<br>Kogo pokarmem są warzywa!</p>



<p>Nakazaliśmy czcić Sobotę<br>Modlitwy wypełniać robotę;<br>Pokłony w czas Nowiu mam składać<br>I nad życiem swoim nie biadać!</p>



<p>Dusze zdradliwe, nielojalne<br>Plugawią wszystko, co sakralne;<br>Bóg kocha wszystkie swoje dzieci<br>Z Piekieł ratować je poleci!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.</strong></p>



<p>Surowym każde Boga Prawo<br>O nim mi powiedz polna Trawo;<br>Anioły co dzień biją brawo<br>Duszy, co upodoba Prawo!</p>



<p>Dziesięć Słów Bożych na Tablicach<br>Szmaragdem mienią się twe lica;<br>Opromienione Chwałą Boga<br>Wskazania to esencji Droga!</p>



<p>Tysiące sto czterdzieści cztery<br>Strzegą nam Dharmy każdej ery;<br>I Odradzają się co chwilę<br>Wskazywać Prawdę niezawile!</p>



<p>Takoż zrozumieć każdy może<br>Człowiek Dobry swą ziemię orze;<br>Zły, trudu Twego chwałą żyje<br>Nic jego grzechu już nie zmyje!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/drogowskaz-duszy-1/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Droga Prawda i Życie &#8211; Codzienna Modlitwa Serca</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/droga-prawda-i-zycie-codzienna-modlitwa-serca/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/droga-prawda-i-zycie-codzienna-modlitwa-serca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 18:30:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Mistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[codzienna modlitwa]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[modlitwa]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1956</guid>

					<description><![CDATA[Jam modlitwą Panie do Ciebie
Ty na Tronie zasiadasz w Niebie;
Składam dłonie swoje przed Tobą
O drogę życia proszę nową!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Jam modlitwą Panie do Ciebie<br>Ty na Tronie zasiadasz w Niebie;<br>Składam dłonie swoje przed Tobą<br>O drogę życia proszę nową!</p>



<p>Jam błaganiem, Serca wołaniem<br>Obdarz mnie Panie powołaniem;<br>Radośnie skłaniam się przed Tobą<br>Czuję jak znowu Jestem Sobą!</p>



<p>Wołam Anioły Twe i Świętych<br>Słucham niebiańskich chórów dętych;<br>Wszystko przebaczam i odpuszczam<br>Wszelkie grzechy w niepamięć puszczam!</p>



<p>Jam Światłem, Miłością i Twą Mocą<br>Modlitwy czas wypełniam nocą;<br>Proszę i błagam i się wstawiam<br>Długie godziny Ci pozdrawiam!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p style="padding-top:0">Ku Tobie Serce me otwieram<br>Każde dzieło Twoje popieram;<br>Jam posłuszeństwem i oddaniem<br>Wielbienia Ciebie słów dobraniem!</p>



<p style="padding-top:0">Osiągam Światło Twoje w Niebie<br>Całą swą duszę wtapiam w Ciebie;<br>Blask oka światła ty rozpalasz<br>Wszelkie cierpienie wnet oddalasz!</p>



<p>Ty mi wskazujesz Drogę prawą<br>Słowo Twoje dla mnie jest strawą;<br>Rozważam Święte Twe wersety<br>U Ciebie kończę fakultety!</p>



<p>Jak jest Droga, Prawda i Życie<br>Prowadzę siebie należycie;<br>Ochraniam wszystkich moich Braci<br>Niestraszni dla mnie żadni kaci!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.<br></strong><br>Pełnię czyny tylko właściwe<br>Wiodę życie Boże godziwe;<br>Czyste zawsze moje sumienie<br>Co zechcesz zaraz szybko zmienię!</p>



<p style="padding-top:0">Obdarzam Dobrem siostry, braci,<br>Słucham głosu moich konfraci;<br>Na Górze Morya składam siebie<br>W ogniowej ofierze dla Ciebie!</p>



<p>Duch Twój pokarmem, chlebem, życiem<br>Strzegę swych dróg przed nadużyciem;<br>Tęsknię za Rajem i Chórami<br>Modlitwy wznoszę wieczorami!</p>



<p>Dobre myśli, czyny i słowa<br>Raju Twego – Drogi połowa;<br>Światło ogarnia Serce i Duszę<br>Przed złymi obronić się muszę!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.<br></strong><br>Jahwah imieniem Twoim Świętym<br>Jam w Czystej Drodze nieugiętym; [-tą]<br>Jednoczę siebie we Wspólnocie<br>Usuwam wady w czoła pocie!</p>



<p style="padding-top:0">Om Słowem Świętym, Świętym, Świętym<br>Jam ku Twej Chale dzisiaj wziętym;<br>Anieli pieśnią towarzyszą<br>Święci modlitwy moje słyszą!</p>



<p>Trzymamy się Boskich Przewodników<br>Dusz ludzkich życia kierowników;<br>Ojciec Niebiański Mistrzem Ludzi<br>Niech oszust żaden nas nie łudzi!</p>



<p>Wszystkie Żywioły nam poddane<br>Życie duchowe me udane;<br>Praw Dziesięć Świętych Charyzmatów<br>Prowadzi prosto do Stygmatów!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>



<p><em>Niech każdy, kto przeczytał tę modlitwę, odmawia ją przez trzy miesiące, po 11x rano, w czasie południowym i wieczorem jako przygotowanie do Życia Duchowego i Spotkania z Bogiem! Jeśli nie jest regularny w żarliwej modlitwie to niech odmawia ją, recytuje lub śpiewa codzień przez 9 miesięcy choć kilkanaście razy! Rozpowszechniamy tę Modlitwę wszędzie, gdzie to tylko możliwe, rozsyłamy znajomym i przyjaciołom, albowiem Uzdrowiła tysiące ludzi!</em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/droga-prawda-i-zycie-codzienna-modlitwa-serca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Drogowskaz Duszy 2</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/drogowskaz-duszy-2/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/drogowskaz-duszy-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 18:28:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Mistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[duchowość]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1960</guid>

					<description><![CDATA[Miłości człowiek poszukuje
Rozgląda się już gdy raczkuje;
Prawdziwą Miłością Jedyny
Gdy Dusza osiąga wyżyny!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Uczymy ludzi Przebaczenia<br>Oni myślą – to bez znaczenia;<br>Dajemy ludziom pokarm Prawdy<br>Oni nie biorą go do gawry!</p>



<p>Bóg tak ocenia wszystkich ludzi<br>Jak każdy bardzo dlań się trudzi;<br>Ta ziemia jest winnicą Pańską<br>Ludzie idą drogą pogańską!</p>



<p>Niewierni raz danemu Słowu<br>Spici, staczają się do rowu;<br>Rzeka Styks zwana ludzi bierze<br>I każdą duszę się tam pierze!</p>



<p>Siedzą ludzie w ‘egona’ bunkrze<br>Każda dusza co grzeszy umrze;<br>Śmierć każda ludzi przyzwyczaja<br>Święty się tylko odzwyczaja!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p>Kopułka na głowie wyrasta<br>Każdemu kto do Boga wzrasta;<br>I wiele oznak się pojawia<br>Anioł się przed człowiekiem zjawia!</p>



<p>Miłości człowiek poszukuje<br>Rozgląda się już gdy raczkuje;<br>Prawdziwą Miłością Jedyny<br>Gdy Dusza osiąga wyżyny!</p>



<p>Wszak ludzie Boga nie kochają<br>Na dno Tartaru się staczają;<br>Gdybyż wiedzieli – Bóg ich kocha<br>Materia to tylko Macocha!</p>



<p>Nie ma dla ludzi Przebaczenia<br>Przeciw Świętemu złorzeczenia;<br>Droga to Boga odrzucenia<br>I do Tartaru się stoczenia!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.</strong></p>



<p>Chodzą po Ziemi Duchy Święte<br>Linczują je paetze dęte;<br>Ciemności przeciw Światłu wojna<br>Szatana zysków krowa dojna!</p>



<p>Ludzie pragnący odpuszczenia<br>Muszą się leczyć z katochrzczenia;<br>Bóg nie wybaczy katolikom<br>Czort się zajmie ich egotyką!</p>



<p>Wzywa nas dziś: Odkatoliczaj<br>Pijackie grzechy swe rozliczaj;<br>Naród ludzi grzechem pijany<br>Raz już Potopem był skazany!</p>



<p>Pijani winem swoim mszalnym<br>Seksem czarcim pedzio-analnym;<br>Szans na Zbawienie już nie mają<br>Bo w grzechu swoim dalej trwają!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.</strong></p>



<p>Dołącz do Ludzi Oczyszczonych<br>Z jaskini grzechów odłączonych;<br>Największym grzechem zdrada Boga<br>Już lud ogarnia wielka trwoga!</p>



<p>Bóg daje same Dobre rzeczy<br>Diabeł nam Świętych dziś kaleczy;<br>Stań człowieku po Światła stronie<br>Będziemy razem tuż przy Tronie!</p>



<p>Król Odwieczny czeka na Ciebie<br>Zasiada On wysoko w Niebie;<br>Praw Dziesięć Jego strzeże Drogi<br>Szatan rzuca kłody pod nogi!</p>



<p>Ciesz się Pielgrzymie swym Nowym Dniem<br>Dharma Przykazań jest Twoim pniem;<br>Nie niszcz, nie kradnij, i nie zdradzaj<br>Wielbienia GURU DROGĄ chadzaj!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/drogowskaz-duszy-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sprawiedliwość Niebios</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/sprawiedliwosc-niebios/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/sprawiedliwosc-niebios/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2026 18:27:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poezja Mistyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze]]></category>
		<category><![CDATA[duchowość]]></category>
		<category><![CDATA[mistyka]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1966</guid>

					<description><![CDATA[Nikt ci nie zmieni losu złego
Gdy odejdziesz z Bractwa Dobrego;
Guru swego kochać pamiętaj
W ślepe uliczki już nie skręcaj!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1.</strong></p>



<p>Niech pierworodni umierają<br>Tym, którzy Bractwo znieważają;<br>Plag to egipskich znak potężny<br>Pan Śiwa , Bóg nasz jest orężny!</p>



<p>Niech oglądają śmierć, zagładę<br>Którzy na Bractwo knują zdradę;<br>Niech im odpłaci Bóg Wszechmocny<br>Niechaj ich męczy koszmar nocny!</p>



<p>Niech ich rodziny się rozpadną<br>W czeluści Piekieł niechaj spadną;<br>Niech się staczają w alkoholizm<br>Wszyscy, co wyznają katolizm!</p>



<p>Niechaj ich dręczy susza, powódź<br>Ty Panie Mocy swojej dowódź;<br>Każdy, kto Bractwo prześladuje<br>Tego Bóg-Mściciel zakatuje!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>2.</strong></p>



<p>Niech wszystkie dzieci umierają<br>Tym, którzy Bractwo opuszczają;<br>Niechaj się smucą, płaczą, kają<br>Ci, którzy chyłkiem uciekają!</p>



<p>A kto porzucił Świętą pracę<br>Pieniądz swój czartom dał na tacę;<br>Niechaj w męczarniach kona strasznych<br>W cierpieniu, skutkach grzechów własnych!</p>



<p>Jahuwah, Śiwa – Bóg Zazdrosny<br>Śpiewaj mu zawsze Psalm Miłosny;<br>Człowiek własnością swego Stwórcy<br>Zginą wszyscy obrazobórcy!</p>



<p>Każdy, kto Sercem jest nieszczery<br>Zgładzony mieczem z końcem ery;<br>Każdy, kto lżył, znieważał Bractwo<br>Stracony będzie za łajdactwo!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>3.</strong></p>



<p>Każdy kto odszedł z samowoli<br>Zginie od miecza Boskiej Woli;<br>Guru objawia Słowa Czyste<br>Anioł uznany za Artystę!</p>



<p>Ciemność otoczy wszystkich wrogów<br>Będzie ścinanie czarcich rogów;<br>Odda swą głowę każdy zdrajca<br>Przeciw Braterstwu winowajca!</p>



<p>Bóg stworzył Światło Najjaśniejsze<br>Grzesznym pokolenie dzisiejsze;<br>Zguba nadchodzi niegodziwym<br>Wyrokiem Bogów – sprawiedliwym!</p>



<p>Niebios Temida zsyła kary<br>Zdradliwego porwą ogary;<br>Kto znieważył Święte Braterstwo<br>Wyrwanym jako cholerstwo!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>4.</strong></p>



<p>Kto sieje w Sercach wątpliwości<br>Temu zrzeszotowieją kości;<br>Każdy kto śluby swoje złamał<br>Boga Niebios, Jahwe okłamał!</p>



<p>Bóg nakazał wam zaufanie<br>Będzie was karał za zakłamanie;<br>Ludzi fałszywych i obłudnych<br>Zgubi w warunkach bardzo trudnych!</p>



<p>My wam dajemy Inicjacje<br>Wy wolicie czarcie libacje;<br>Siedem duchów Boga poznaje<br>Każdy, kto Guru się oddaje!</p>



<p>Nikt ci nie zmieni losu złego<br>Gdy odejdziesz z Bractwa Dobrego;<br>Guru swego kochać pamiętaj<br>W ślepe uliczki już nie skręcaj!</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">(c) by R.Z.M.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/sprawiedliwosc-niebios/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
