<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>kontrola emocji &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<atom:link href="https://ryszard-matuszewski.com/tag/kontrola-emocji/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<description>Ryszard Matuszewski - jego przesladowania przez faszystowski rezim Polski i antysektowe agendy inkwizycji.</description>
	<lastBuildDate>Sat, 14 Feb 2026 00:51:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>

<image>
	<url>https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/cropped-RM-logo-1-32x32.png</url>
	<title>kontrola emocji &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Kształcenie Wojownika (Yamabushi)</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/ksztalcenie-wojownika-yamabushi/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/ksztalcenie-wojownika-yamabushi/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 00:51:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Sztuki Walki]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[aikido]]></category>
		<category><![CDATA[budo]]></category>
		<category><![CDATA[droga wojownika]]></category>
		<category><![CDATA[dyscyplina]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia aikido]]></category>
		<category><![CDATA[harmonia ciała i umysłu]]></category>
		<category><![CDATA[japońskie sztuki walki]]></category>
		<category><![CDATA[kontrola emocji]]></category>
		<category><![CDATA[praca z energią]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[samoobrona]]></category>
		<category><![CDATA[sztuki walki]]></category>
		<category><![CDATA[tradycyjne aikido]]></category>
		<category><![CDATA[trening aikido]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1998</guid>

					<description><![CDATA[Aikido jako droga wojownika: harmonijny rozwój ciała i umysłu, skuteczna samoobrona bez agresji, dyscyplina, odpowiedzialność i panowanie nad sobą.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h2 class="wp-block-heading"><strong>Shobu Aiki Kyokai &#8211; Yama Bushi Gakkai<br>Kształcenie Wojownika (Bushi)</strong></h2>



<p>Chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami o kształceniu Wojownika, które mogą się przydać rozmaitym instruktorom sztuk walki w planowaniu i aranżowaniu programu zajęć dla adeptów sztuk walki. Rady dotyczące kształcenia Wojownika jakie postanowiłem zaprezentować pochodzą z tradycyjnego systemu Shobu Aiki (Aizu Todome) który praktykowany jest w Japonii od czasów starożytnych, a najstarsze przekazy pochodzą od Mistrza <strong>Akayama</strong> (IV w) oraz Księcia <strong>Teijun</strong> (IX w). Shobu Aiki występuje także pod nazwą Daito Aiki Jutsu (od około XV/XVI w) oraz współcześnie pod nazwą Aikido. Rady i zasady jak prowadzić kształcenie Wojownika mogą się więc szczególnie przydać adeptom wspomnianych styli i szkół Jujutsu (czytaj Dźiudźiutsu) oraz Aiki Jutsu czy Aikido.</p>



<p>Program nauczania dla Otagi (Uczeń, Kandydat, Praktykant) podzielony jest na trzy poziomy czy stopnie trudności: <strong>Shoden</strong> (Początkowy Stopień), <strong>Chuden</strong> (Średni, Średniozaawansowany Stopień) oraz <strong>Koden</strong> (Zaawansowany, Wewnętrzny Stopień). Nie ma sensu rozbijanie programu nauczania na 5 czy 6 grup (Kyu) jak to ma miejsce w wielu stylach, gdyż i tak ucząc w praktyce łączy się zwykle grupy 5,6 Kyu w jedną klasę, 3,4 Kyu w drugą klasę, a 2,1 Kyu w zaawansowaną klasę. Tradycyjnie poziom Shoden nosi pas biały, poziom Chuden pas niebieski, a poziom Koden (Koeden) pas brązowy lub fioletowy.</p>



<p>Na poziomie początkowym, Shoden Otagi musi gruntownie opanować sztukę <strong>Ukemi</strong> Wasa czyli wszelkie metody przetaczania, wywracania i upadania tak aby w tej sztuce nabrać biegłości i wprawy. Mistrzowie Aiki tacy jak Takeda czy Ueshiba nie uczyli ucznia technik zanim ten nie opanował Ukemi na dość przyzwoitym poziomie. Powinien też opanować podstawowe ataki jak Katatedori (Uchwyt za nadgarstek i przedramię), <strong>Katadori</strong> (Uchwyt za bluzę), <strong>Shomenuchi</strong> (proste cięcie twarzy oparte o ruch miecza wymierzone w gardło, szczękę, nos lub czoło), <strong>Yokomenuchi</strong> lub Yokouchi (cięcie boczne okrężne na skroń lub szyję oraz uderzenie typu sierpowy) oraz Munetsuki (Księżycowe pchnięcie w brzuch, w żołądek). Szczególnie przykłada się wagę do dobrego opanowania uderzeniowej techniki Shomenuchi oraz Munetsuki. Pięść Wojownika jest charakterystycznie ułożona w niepełnym skręceniu, gdyż pełny obrót pięści przy Tsuki daje zbytnie napięcie i w rezultacie stratę siły uderzeniowej. Shomenuchi uderza kantem lub podstawą dłoni. Adepci powinni techniki uderzeniowe, <strong>Atemi</strong> ćwiczyć z razu powoli i dokładnie naśladując ruchy nauczyciela, aż ich kończyny nabiorą odpowiednich nawyków ruchowych, a wtedy zwiększa się dopiero szybkość ćwiczenia i w końcu wzmaga siłę uderzeniową wywodzoną z bioder i podbrzusza (Tanden). Atemi oznacza dosłownie dźgnięcie lub cięcie i sama nazwa określa charakterystyczne cechy uderzenia w systemach Aiki. Dobrze jest ćwiczyć Atemi uderzając w ścianę, deskę lub słup albo w specjalną <strong>Makiwarę </strong>do ćwiczenia siły uderzenia celem wypracowania dobrego uderzeniowego kontaktu. Nawet podstawowe ataki takie jak Kata czy Katatedori powinniśmy ćwiczyć tak, żeby z czasem stawały się coraz silniejsze (Mochi), a przeciwnikowi było trudno się z nich wyzwolić. Już na poziomie Chuden staramy się na ataki Kata i Katatedori reagować obroną zanim przeciwnik zdąży w pełni założyć uchwyt.</p>



<p>Generalną zasadą początkowego poziomu nauczania jest ćwiczenie powoli, dokładnie i luźno, stopniowo dodając trochę szybkości i siły. Zwolnione tempo czy rytm ćwiczenia ma za zadanie pomóc nabrać właściwych nawyków ruchowych potrzebnych na Ścieżce Wojownika. Poziom początkowy powinien położyć także nacisk na ćwiczenia szablonów ruchowych zwanych w Shobu Aiki ćwiczeniami <strong>Undo</strong>. Nie będę opisywał kilkudziesięciu ćwiczeń Undo, gdyż zajęłoby to całą książkę, ale tym, którzy je znają warto przypomnieć, że są one bardzo ważne już na poziomie początkowym i powinny być gruntownie ćwiczone, najlepiej codziennie. Z istotnych praktyk można wspomnieć jakąś ogólną regulację i pogłębienie oddychania opartego o odczuwanie Ki, energii życia z oddechu w <strong>Tanden</strong> czyli w dolnym zbiorniku podpępkowym. Zbiornik energii przypomina kształt jajka i wrażliwsze na odczuwanie energii psychicznej osoby mogą to czasem poczuć. Intensywne głębokie oddychanie osadzone w Tanden zwane jest terminem Misogi lub Haragei (Harageiko) i zawsze połączone jest z wyciszaniem wnętrza i uspakajaniem się.</p>



<p>Atemi, które musi opanować poziom średni czyli Chuden to przede wszystkim <strong>Yokomenuchi</strong>, <strong>Mentsuki </strong>(proste Tsuki w twarz lub gardło) oraz <strong>Matsubush</strong>i (bardzo szybkie uderzenie odwróconą pięścią, Uraken wyprowadzaną z przestrzeni pomiędzy sutkami a żołądkiem w kierunku twarzy i głowy). Uderzeniowe techniki Matsubushi należą do bardzo skutecznych i zaskakujących Atemi. Mistrzowie tacy jak Teijun, Takeda i współcześnie Morihei Ueshiba znani byli z tego, że dysponowali wyjątkowo skutecznym atakiem Matsubushi. Z uchwytów należy opanować Ryokatate oraz Ryokata czyli uchwyty dwoma rękami za dwie ręce lub poły bluzy. Poziom Koden winien dobrze opanować takie Atemiwasa jak <strong>Mae</strong>geri i <strong>Yoko</strong>(mawashi)geri oraz <strong>Hiza</strong>geri (uderzenie kolanem) aplikowane w Shobu&nbsp; Aiki głównie na dolne partie ciała jak kolana oraz jądra, podbrzusze i nerki. Szczególnie Maegeri i Hizageri należy dobrze i skutecznie wyćwiczyć. Z technik ręcznych należy dobrze wyćwiczyć <strong>Empi</strong> (atak łokciem) zarówno w wersji prostej, jak i bocznej oraz okrężnej. Hiza oraz Empi są bardzo skuteczne w bezpośrednim starciu Wojowników. Z uchwytów ćwiczy się też kombinacje błyskawicznego przytrzymania jedną ręką za przedramię (Katate) lub bluzę (Kata) i atakiem Atemi przy pomocy ręki drugiej!</p>



<p>Techniki Atemi ćwiczy się wstępnie w pozycji naturalnej, z nogami rozszerzonymi nieco ponad rozstaw barków i lekko obniżonymi kolanami oraz biodrami, jako ataki punktowe, na przemian lewo i prawo ręczne. Potem dodaje się ćwiczenie krótkimi seriami po 2-3 uderzenia i więcej. Ćwiczy się także w poruszaniu czyli z dochodzeniem, a raczej dopadaniem przeciwnika, który jest zbyt daleko, czyli robimy uderzenia połączone z krokiem w przód, w chodzeniu. Kiedy ćwiczymy Atemi z partnerem, wtedy jeden może być stroną punktującą, atakującą, a drugi może ćwiczyć proste zasłony i uniki przed Atemi. Tak zwane bloki w Shobu Aiki i Aikijutsu przypominają raczej zepchnięcia czy zmiecenia naciskiem ciężkiej ręki i słusznie są zwane terminem <strong>Deaiosaeuke</strong> lub <strong>Ukeotoshi</strong> czy <strong>Hikiotoshi</strong>, gdyż harmonizujemy się z kierunkiem ataku Uke i stosujemy rodzaj nacisku czy dźwigni, a raczej zgarnięcia zmieniającego kierunek ataku Uke. Zasadą jest miękkie, wodne przyklejanie się do atakującej kończyny, ażeby zmienić jej bieg. Zasadniczą reakcją na silny atak jest zejście, zniknięcie z linii ataku, a zasłona i zepchnięcie ma na celu dodatkową kontrolę atakującej kończyny potrzebną bardziej w celu jej przechwycenia i pokierowania do rzutu czy dźwigni niż zrobienia bloku w sposób twardy. Podstawowe <strong>Wa</strong> czyli harmonizowanie, synchronizowanie obejmuje wejście w kierunek ataku (Ki) Uke celem przejęcia i pokierowania jego siły. Atemi, uderzenie w Aiki powinno być jak grom, a ten lepiej ominąć niż się z nim zderzyć. Powinniśmy także poćwiczyć trochę przyjmowanie lekkich uderzeń w brzuch, piersi czy twarz aby obić się trochę, rozmasować, a z czasem utwardzić do walki. Wojownik musi zostać trochę utwardzony poprzez uderzanie aby mieć dobre predyspozycje do bitwy nie bać się ciosów i nie dać się nimi rozproszyć.</p>



<p>Z technik rzutu i dźwigni poziom początkowy może opanować przede wszystkim dźwignie na prostej ręce jak <strong>Udeosae</strong> (Ikkyo), <strong>Hijijime</strong> i <strong>Hiriki</strong> oraz <strong>Udekime</strong>. Hiriki będzie przydatne jako immobilizacyjna kontrola do rzutu Shihonage, którego na początkowym poziomie uczymy jedynie w dwóch kierunkach. Techniki <strong>Iriminage</strong>, <strong>Kotegaeshi</strong> oraz <strong>Tenchinage</strong> także powinny być wstępnie opanowane. Szczególną uwagę należy jednak położyć na porządne wyćwiczenie Udeosae, <strong>Shihonage</strong>, Kotegaeshi oraz Iriminage. Można dodać też technikę <strong>Kokyuho</strong> ćwiczoną zawsze na silnym wydechu, gdyż jest specyficznie związana z rytmem i siłą wydychania.</p>



<p>Należy dość gruntownie wprowadzić w metody Irimiho czyli sposoby omijania siły przeciwnika tak, żeby wejść skutecznie na jego bok oraz tył (zajście). Metody Irimiho są podstawowymi reakcjami obrony, ataku oraz kontrataku w sytuacji walki z jednym przeciwnikiem (Ippongeiko). Techniki z uchwytów takich jak Katate oraz Katadori należy przećwiczyć zarówno w takiej sytuacji, że Uke atakuje nas uchwytem, a my wykonujemy technikę obronną, jak i w sytuacji zaczepnej, gdzie Tori chwyta przeciwnika, Uke za rękę lub bluzę i jeszcze wykonuje na nim odpowiednią technikę rzutu, dźwigni czy Atemi. Taki sposób ćwiczenia jest o wiele praktyczniejszy na różne okazje niż ćwiczenie tylko reakcji obronnej na atak. Ćwiczenie tylko obrony jest połową monety zwanej Sztuką Walki. Drugą połową tej monety jest ćwiczenie z ataku oraz kontrataku (Kaeshiwasa). Poziom początkowy powinien też wyćwiczyć sobie dobrze metody poruszania w parterze (Shikko) oraz Taisabaki czyli zwroty i obroty ciała. Elementarne wprowadzenie w Tenkanho (Tornado, Wirowanie) także jest wskazane, a są to podstawowe reakcje uniku obrotowego i okrężnego prowadzenia siły przeciwnika, przydatne raczej dopiero w sytuacji walki z wieloma przeciwnikami naraz oraz w sytuacji obrony przed atakiem mieczem czy kijem. Głębiej metody Tenkanho ćwiczy się na poziomie Chuden, zaś na poziomie Koden rozwija się już metody Henkawasa lub Henkaho będące kombinacjami Irimi i Tenkan.</p>



<p>Należy wstępnie wyćwiczyć mocną i stabilną pozycję stania kładąc nacisk na ćwiczenia Fudo No Shisei (znane także jako testy Ki). <strong>Fudo No Shisei</strong> rozwija się jako technikę mocnego i stabilnego stania zaczynając od lekkiego ugięcia kolan i obniżenia bioder. Należy stać, a także siedzieć jak skała czy góra (<strong>Seizaho</strong>) tak, że siła ciała wyraźnie opada w dół. Stopniowo Uke może nam w staniu pomagać, testując naszą pozycję lekkim pchaniem z różnych stron. Na zaawansowanym poziomie ćwiczy się też utrzymywanie stabilnej pozycji naturalnej oraz Kamae (bocznej) przed pchaniem nawet i kilku Uke jednocześnie oraz utrzymywanie stabilnej pozycji stojąc na jednej nodze! Ćwiczenia mocnego stania zaczynamy już na poziomie podstawowym, gdzie dobrze od czasu do czasu poćwiczyć mocne stanie w pozycji naturalnej (Shizentai) lub Kamae, a jeszcze lepiej w pozycji <strong>Hito E Mi</strong> czyli w pozycji Jeźdźca, która jest nieco szersza niż pozycja naturalna, przez okres około godzinki. Poziom Chuden może długość stania wzmóc do dwóch godzin, a Koden do trzech godzin. Ażeby się w ćwiczeniach stania nie nudzić dobrze robić jakąś prostą koncentrację jak odczuwanie drogi energii oddechu do Tanden czy wyobrażanie sobie, że się jest wielką i masywną, stabilnie stojącą górą (Yama) lub dobrze ukorzenionym, mocno wrośniętym w ziemię drzewem (Moku) z głębokimi korzeniami. Dobrze też ćwiczyć długie stanie z rękami podniesionymi wysoko do góry, co wzmaga siłę rąk, a także osobistą energię witalną zwaną Ki. W pozycji z rękami do góry można się zająć koncentrowaniem na obrazie spływających z góry kropelek światła niby niebiańskiego deszczu, co działa odprężająco i rozluźniająco pomagając wytrwać to ćwiczenie typowo wytrzymałościowe. Dobrze jest ćwiczyć je raz w tygodniu albo chociaż dwa razy w miesiącu (w nów i pełnię księżyca) przez czas odpowiedni dla danego poziomu. Udemawashi Undo, ćwiczenie podnoszenia i opuszczania rąk dobrze przygotowuje osoby słabowite do ćwiczenia trzymania rąk w górze przez dłuższy okres czasu.</p>



<p>Poziom Średni czyli Chuden winien dobrze wyćwiczyć techniki dźwigni, immobilizacji polegające na gruntownym skręcaniu ręki jak <strong>Kotemawashi</strong> (Nikkyo) oraz <strong>Kotehineri</strong> (Sankyo). Dźwignie te, jeśli są poprawnie wykonywane działają mocno na wszystkie trzy stawy całej ręki, a nie tylko na nadgarstek, jak czasem się współcześnie mówi, gdyż są to skręcenia całej ręki od nadgarstka poczynając. Z technik rzutu należy dobrze opanować obrotowy rzut <strong>Kaitennage</strong> oraz <strong>Kokyunage</strong> i jej prostszą wersję <strong>Zemponage</strong>, a także takie techniki jak <strong>Kiriotoshi</strong> i <strong>Sumiotoshi</strong>, gdzie rzucanie może być wyraźnie połączone z duszeniem lub lekkim podcięciem, zmieceniem. Rzucanie przez krzyżowanie rąk czyli <strong>Jujigarami</strong> także winno być opanowane. Nowe techniki ćwiczymy przede wszystkim z podstawowych ataków poziomu poprzedniego, a stare techniki poprzedniego poziomu aplikujemy przed nowymi atakami poziomu Chuden! Poziom średni ćwiczy techniki przede wszystkim w rytmie naturalnym czyli w tempie swojego naturalnego rytmu chodzenia. Nową technikę ćwiczymy wstępnie powoli i dokładnie, a jak już wychodzi w ten sposób, to aplikuje ją w swym naturalnym rytmie poruszania. Oczywiście ćwiczymy także dopasowywanie się (Wa) do naturalnego rytmu w którym atakuje Uke.</p>



<p>Poziom średni powinien także opanować wstępnie kilka prostych technik obrony przy atakach w siedzącej pozycji Suwariwasa, gdzie zarówno Uke jak i Tori siedzą i całą technikę wykonuje się poruszając się w pozycji siedzącej. Kilka prostych technik przed podstawowymi atakami z tyłu jak Katate&nbsp; czy Katadori oraz duszeń jak <strong>Kubishime</strong> także powinno się opanować. Adepci poziomu Chuden powinni także ćwiczyć oprócz metody Ippangeiko, ćwiczenia z jednym atakującym, metodę Kakarigeiko czyli obronę i kontratak przed kilkoma przeciwnikami atakującymi sznurowo czyli w rządku jeden po drugim. Uczy to dostosowywania technik do Uke o różnej budowie ciała co daje Wojownikowi większą wprawę w obronnych reakcjach. Zdarza się często, że ktoś wyćwiczy technikę na jednej osobie i jest ona całkiem skuteczna, a na zupełnie innej nowej osobie o innej budowie ciała i kończyn nie potrafi jej wykonać i jest kompletnie nieskuteczny, tak jakby nic nie umiał.</p>



<p>Poziom <strong>Koden</strong> musi wstępnie opanować kilka podstawowych technik przed najprostszymi atakami w układzie <strong>Zagihandachi</strong>, gdy Uke atakuje stojąc, a Tori broni się wykonując wszystkie techniki w pozycji siedzącej. Potrzeba także głębiej i porządniej wyćwiczyć techniki przed atakami z tyłu (Ushirowasa), z kompletnego zaskoczenia, gdy Uke zaczaił się za naszymi plecami i sprytnie zaatakował od tyłu. Musimy w ćwiczeniu reakcji obrony i kontrataku uwzględnić też techniki przed chwytami opasującymi tułów jak <strong>Ushirodori</strong>. Tego rodzaju ataki są generalnie bardzo niebezpieczne i skuteczne i trzeba się nauczyć w miarę dobrze przed nimi bronić i to zarówno przed uchwytami czy duszeniami jak i uderzeniami (Uchi, Tsuki, Keri) przychodzącymi z tyłu. Trzeba wyćwiczyć poziom wrażliwości i reakcji, tak aby kontrolując przestrzeń wokół siebie przy pomocy spojrzenia zważać też kątem oka na to co dzieje się z tyłu, a także reagować na bodźce słuchowe jakie do nas docierają. Na wyższym poziomie może się uaktywnić także zmysł intuicyjnego wyczuwania ataku, a właśnie w kierunku jego uaktywnienia ćwiczenie obron przed atakiem z tyłu zmierza.</p>



<p>Z ważniejszych technik wprowadzanych na tym poziomie możemy wspomnieć gruntowne opanowanie <strong>Tenkubiosae</strong> (Yonkyo) będącej połączeniem dźwigni skręcającej przedramię z technikami silnego ucisku punktowego <strong>Yubijutsu</strong> z którą to metodą na poziomie Koden także należy się zapoznać. Grupa technik współcześnie znana jako <strong>Gokyo</strong>, a tradycyjnie jako <strong>Udenobashi</strong>, a polegająca na chwyceniu jedną ręką nadgarstka, a drugą łokcia i aplikowania ściskających bądź skręcających immobilizacji pomiędzy nadgarstkiem a łokciem także musi zostać opanowana. Techniki wyraźnie biodrowe jak <strong>Koshinage</strong> oraz biodrowo-barkowe jak <strong>Kataguruma </strong>i <strong>Taiotoshi</strong> czyli zewnętrzne i wewnętrzne podcięcia, zmiecenia też należą do poziomu Koden i trzeba je z prostych ataków i kontrataków wyćwiczyć. W Suwariwasa powinniśmy zwrócić uwagę na wyćwiczenie obrony i kontrataku z ataków typu <strong>Kubishime</strong> czyli rozmaitych duszeń za szyję i krtań oraz z ataków typu <strong>Ashijime</strong> czyli duszeń lub ściśnięć założonych za pomocą nóg, co znacznie podnosi skuteczność walki w parterze. W sposobach uwalniania z tych skutecznych bardzo ataków pomaga wielce sztuka <strong>Yubijutsu</strong>, wbijanie palców lub zębów we wrażliwe miejsca.</p>



<p>W opanowywaniu dość trudnej do zaaplikowania techniki <strong>Kokyunage</strong> powinniśmy przede wszystkim wyćwiczyć dobrze takie jej warianty, które są wyraźnie wsparte wejściem do technik podstawowej immobilizacji jak Udeosae, Kotemawashi, Kotehineri, Tenkubiosae czy Udenobashi i z nich wchodzić w rzuty Kokyu opierające się o silny i głęboki wydech. Immobilizacje dobrze się wykonuje włącznie z obezwładnieniem w parterze, gdy walczymy z jednym przeciwnikiem, ale gdy mamy walczyć z kilkoma przeciwnikami jednocześnie przestają być przydatne, a w to miejsce stają się bardzo użyteczne silne Kokyunage oparte na wejściach do tych dźwigni. Przed nowymi atakami takimi jak Maegeri czy Hizageri ćwiczymy najpierw podstawowe techniki jak Iriminage, Sumiotoshi czy Kokyuho. Istotną techniką poziomu Koden jest także <strong>Hakudo</strong> czy <strong>Hachimawashi</strong> obejmująca rozmaite proste i okrężne zahaczenia głowy i dźwignie na kręgosłup szyjny oraz wyrwania głowy, które są bardzo niebezpieczne, a przez to skuteczne. Technika <strong>Aikiotoshi</strong> także powinna być ćwiczona, ale należy pamiętać, że dobrze wychodzi jedynie z bardzo silnych i gwałtownych ataków. Techniki <strong>Aikinage</strong> także można spróbować poćwiczyć, chociaż rzucanie przeciwnika bez dotykania go należy do bardziej magicznej strony Aiki Jutsu i nie daje się opanować zwykłą metodą ćwiczenia i powtarzania. Trening typu <strong>Jiyuwasa</strong> polegający na wolnej i swobodnej aplikacji obrony czy kontrataku przed jakimś atakiem także jest zasadniczy i trzeba go dobrze rozwinąć. Z początku możemy wolną obronę wyćwiczyć gruntownie przed atakami Shomenuchi, Katate i Katadori oraz Munetsuki, a potem poszerzać rodzaje ataku o kolejne pozycje, aż w końcu na tym poziomie będziemy zdolni swobodnie bronić się i kontratakować przed wszystkimi rodzajami ataków jakie są wspomniane. Poziom Koden obejmuje też techniki przed prostymi atakami (długim) nożem (<strong>Tanto</strong> lub <strong>Wakizashi</strong>) jak Munetsuki, Shomen i Yokouchi.</p>



<p>Jeśli chodzi o <strong>Futaridori</strong>, trening z bronią, to od poziomu początkowego zwykle wprowadza się jakieś podstawowe techniki cięcia i pchnięcia przy pomocy miecza (<strong>Bokken</strong>) oraz średniego kija (<strong>Jo</strong>), a na poziomie Koden ten elementarny trening z bronią się znacząco pogłębia i wyraźnie rozwija tak, aby Wojownik był już dobrze obeznany we władaniu bronią. Można też przećwiczyć podstawowe obrony przed atakami krótką pałką lub stołową nogą (<strong>Tambo</strong>), co znacznie zwiększa kwalifikacje Wojownika. Zamiast czy oprócz ćwiczenia kijem Jo można też wprowadzić techniki <strong>Yarijutsu</strong> czyli sposoby posługiwania się ostro zakończoną z jednej strony włócznią. Yari z jednego końca jest więc kijem Jo, a z drugiego końca jest ostrą piką. Umiejętność posługiwania się Yari to tradycyjna sztuka adeptów Daito Aiki Jutsu, w której perfekcyjnie biegła była żona Ueshiby, Hatsu. Poziom Shoden może mieć jeden trening z&nbsp; bronią w miesiącu dla zapoznania się z podstawami użycia Bokken i Jo. Poziom Chuden dobrze jak będzie ćwiczył z bronią dwa razy w miesiącu, a na poziomie Koden przynajmniej jeden trening z bronią w tygodniu musi być wymagany.</p>



<p>Trzy poziomy uczniowskie, Shoden, Chuden i Koden mają za zadanie przygotować adepta do osiągnięcia poziomu Wojownika Mistrza, a wyróżnia się pięć wyraźnych poziomów czy klas mistrzostwa pośród wykwalifikowanych Wojowników. Pierwsze dwa poziomy uczniowskie w zasadzie nie obejmują wolnej walki czyli Jiyuwasa, chociaż jej drobne elementy można czasem trochę wprowadzić, ażeby adeptów ukierunkować w Drogę Walki. Dopiero od poziomu Koden, kiedy wszystkie podstawowe techniki są dobrze i gruntownie opanowane wprowadza się elementy wolnej walki stopniowo, aż adept zacznie być wyraźnie biegły w swobodnej aplikacji rozmaitych technik z różnych ataków. Daje to dobre przygotowanie do uczestnictwa w bitwach, walkach i zmaganiach jakie na Wojownika czekają. Przejście z każdego poziomu na wyższy wymaga generalnie <strong>Embu</strong> czyli gruntownej demonstracji własnych umiejętności o charakterze egzaminu. Adept poziomu Koden musi ćwiczyć wszystkie techniki w wyraźnie przyspieszonym i możliwie jak najszybszym rytmie. Jak już tylko ugruntuje nową technikę w rytmie naturalnym, wtedy zaczyna ćwiczyć coraz szybciej, aż osiągnie szybkość maksymalną a nawet ją zwiększy. Kandydat do poziomu Koden musi wykazać się wytrzymałością do wytrwania dwugodzinnego treningu, gdzie ćwiczy techniki i walkę na maksymalnej szybkości, więc trochę takiego treningu wprowadzamy adeptom kończącym Chuden aby się przygotowywali do następnego poziomu. Poziom Koden powinien także ćwiczyć techniki w sytuacji, gdy Tori otoczony jest kręgiem kilku Uke, którzy atakują po kolei, także od tyłu. Trzeba wtedy dobrze kontrolować sytuację wzrokiem, słuchem i wyczuciem aby wiedzieć skąd nastąpi atak i zdążyć zareagować. Taki sposób ćwiczenia nazywamy <strong>Tanninzugeiko</strong> i bardzo wyrabia refleks oraz czujność, co przydaje się w sytuacjach realnego zagrożenia. W Tanninzugeiko bardzo przydatne są techniki wykonywane metodami <strong>Tenkanho</strong>.</p>



<p>Wojownik, który ma uczestniczyć w bitwach musi być dobrze przygotowany wytrzymałościowo i kondycyjnie, gdyż bitwy trwają zwykle od kilkudziesięciu minut do kilku godzin i Wojownik, <strong>Bushi</strong> musi takie zmagania z coraz to nowymi pojawiającymi się przeciwnikami zdecydowanie przetrwać, ochronić się na tyle, żeby nie dać się ciężko uszkodzić, a przy tym w miarę skutecznie dokuczać i unieszkodliwiać swoich oponentów. Trening wytrzymałościowo-kondycyjny dobrze jest robić osobno od treningu technik i walki, gdyż osoby zmęczone ćwiczeniami kondycyjnymi na rozgrzewkę mają potem słabe i nieefektywne techniki Atemi czy Nage. Wojownik do walki staje wypoczęty, dobrze rozluźniony i w dobrym humorze. Jiyuwasa nie jest więc dobrze ćwiczyć na koniec treningu, który zaczął się ciężkimi ćwiczeniami kondycyjnymi. Możemy dwa lub trzy razy w tygodniu aplikować sobie trening ćwiczeń wzmacniających kondycję, siłę i wytrzymałość będących częścią treningu Wojownika i ze dwa lub trzy razy trening typowo techniczny, gdzie jedyną rozgrzewką jest przeciągnięcie się i chwila rozluźnienia oraz skupienia. Ważne też są ćwiczenia uelastyczniające rozciągające, które także można ćwiczyć w osobnych sesjach albo jako wstęp do ćwiczeń kondycyjnych. Trzeba pamiętać do treningu technicznego zasadę, że tygrys przed walką się nie rozgrzewa! Poziom początkowy może sobie robić ćwiczonka kondycyjne chociaż przez pół godziny czy czterdzieści pięć minut jednorazowo, poziom Chuden przez godzinkę do półtorej, a Koden przez dobre dwie godzinki.</p>



<p>Opanowanie pierwszego poziomu mistrzowskiego, zwanego <strong>poziomem ziemi</strong> (Chi No Maki, dosłownie: Krąg Ziemi) lub terminem <strong>Kirikami</strong> (Boskie Cięcie) wymaga więc kondycji do zmagań bojowych przez kilkadziesiąt minut do kilku godzin, tak aby móc uczestniczyć w walkach na polu bitwy z coraz to nowymi pojawiającymi się przeciwnikami w sposób skuteczny czyli nawiązując walkę równorzędną, a nawet wygrywając. Musimy zatem Jijuwasa polegające na skutecznych obronach i kontratakach rozwinąć do perfekcji, tak aby przez godzinę, dwie a także dłużej móc walczyć z coraz to nowymi Uke, którzy pojawiają się na naszym polu bitewnym. Adept Kirikami musi sobie też poradzić, jeśli pojawi się dwóch lub trzech Uke lub nastąpi gwałtowny atak z tyłu, co zwiemy metodą Tachi i Ushirowasa. Kirikami musi sobie także poradzić w sytuacji, gdy zostanie wywrócony i jest atakowany przez stojącego Uke (Zagihandachi) oraz w sytuacji, gdy Uke sprowadził walkę do parteru czyli w Suwariwasa. Obrona i kontratak obejmuje metody walki wręcz, walki nożem (Tanto lub Wakizashi), metody walki mieczem, kijem, włócznią i inną bronią, a w szczególności obrona ręczna przed atakiem mieczem lub kijem (włócznią). Aby osiągnąć poziom Kirikami musimy więc długo i coraz dłużej ćwiczyć Jiyuwasa tak, że Uke jak się męczą i mają dosyć zostają wymieniani na nowych i wypoczętych. Kirikami zaś jest ciągle dość silny i zdolny do walki aby kontynuować równorzędne zmagania, a także skutecznie wygrywać potyczki. Kirikami musi umieć przede wszystkim przeżyć, przetrwać bitwę, a także w miarę możności jak najczęściej i jak najskuteczniej szkodzić wrogom.</p>



<p>Z ważnych rzeczy kwalifikujących na poziom Kirikami jest tradycyjny test wolnej obrony Jiyuwasa przy zamkniętych, zawiązanych oczach, Jest to sprawdzian czy intuicja oraz słuch rozwinęły się do tego stopnia, że pozwalają na nawiązanie równorzędnej walki w ciemnościach. Umiejętność ta przydaje się także, gdy zostaniemy napadnięci w zupełnych ciemnościach. Ćwicząc na poziomie Koden można od czasu do czasu wstępnie wykonywać rozmaite techniki zamykając oczy, co pozwala rozwinąć głębiej intuicję i wyczucie. Podobno poziom Kirikami miał w nowym systemie Dan odpowiadać poziomom 1-2 Dan.</p>



<p>Drugi poziom Wojownika Mistrza zwany jest <strong>poziomem wodnym</strong> (Mizu No Maki) lub terminem <strong>Mokuroku</strong> i oznacza doskonałą biegłość techniczną, która przejawia się poprzez wyraźną zdolność do nawiązania równorzędnej walki z grupą przeciwników, których jest kilku lub kilkunastu a nawet więcej. Wymaga to perfekcyjnych umiejętności technicznych oraz dopracowanej gruntownie strategii i taktyki. Książe Teijun wielokrotnie walczył z grupami napastników, które liczyły kilkadziesiąt uzbrojonych Rycerzy i wychodził z tych walk obronną ręką. Zaczynamy więc ćwiczyć Jiyuwasa najpierw z 2-3 Uke, jak już nam dobrze wychodzi to z 4-5 Uke, a stopniowo dochodzimy do liczby 10-15 Uke. Dalsze zwiększanie liczby Uke nie ma większego znaczenia, gdyż i tak nie będą w stanie zaatakować jednocześnie z powodu braku miejsca. Techniki Atemi, Nage i Osae muszą być na tyle szybkie i skuteczne żeby efektywnie rozbijały przeciwników stopniowo eliminując ich z walki. Sztuka poruszania i unikania jest na tym poziomie wyraźnie użyteczna. Mokuroku to tak zwany &#8222;Katalog Technik&#8221; czyli ekspert biegły w technikach swojej sztuki walki. Zdolność ich skutecznego stosowania w walce z wieloma przeciwnikami jednocześnie potwierdza osiągnięcie Mokuroku, który przeliczono na poziomy między 3 a 5 Dan.</p>



<p>Trzeci poziom Mistrza Wojownika zwany <strong>poziomem ogniowym</strong> (Hi No Maki) lub terminem <strong>Menkyo</strong> wymaga umiejętności dwóch poziomów poprzednich tak pogłębionej, że technika obrony i ataku jest wyjątkowo precyzyjna, skuteczna i mocna tak, że każda obrona czy kontratak kończy się zdecydowanie trwałym czasowym lub na zawsze wyeliminowaniem przeciwnika z walki. Menkyo stając do walki z serią Uke atakujących pojedynczo lub grupą atakującą na raz, wszystkich po kolei zdecydowanie eliminuje z walki. Zdolność tak precyzyjnej i skutecznej walki potwierdza osiągnięcie ogniowego poziomu mistrzowkiego Menkyo. Przykładową historię operacji na poziomie Menkyo obrazuje historia japońsko koreańskiej potyczki w której armia 10 tysięcy Samurai, która najechała Korio (Koreę) została pokonana przez 100 mnichów Wojowników z buddyjskiego klasztoru. Wypadła więc walka jednego Mnicha Wojownika z grupką 100 Samurai, a część mnichów była uzbrojona jedynie w solidne kije. Wszyscy żołnierze japońskiej armii zostali zabici czyli trwale wyeliminowani z walki. Żaden mnich Wojownik nie zginął ani nie został ciężko ranny. Poziom Menkyo przelicza się współcześnie teoretycznie na obszar pomiędzy 6-8 Dan i jak widzimy mistrzunia tego poziomu o zdecydowanie słabszych technikach niż powinny na poziomie ogniowym być to lepiej poszukać innego mistrzunia.</p>



<p>Istnieją jeszcze dwa poziomy mistrzostwa, które jednak stanowią kręgi bardziej psychicznej i duchowej mocy. I tak na czwartym poziomie, powietrznym (Kaze No Maki) zwanym też<strong> Kaiden</strong> używa się wyraźnie psychicznego wpływu i psychicznej mocy. Opanowuje się sztukę usypiania bądź hipnotyzowania przeciwnika tak, że staje się on obiektem łatwym do pokonania. Adept bywa często uprzedzony o zbliżającej się walce czy zagrożeniu, przykładowo w ten sposób, że śni mu się pojedynek dokładnie w noc poprzedzającą tak, że wyśni szczegóły walki włącznie z tym jak pokonać przeciwnika. Mistrz Shobu Aiki, niejaki <strong>Saburo Yoshimitsu</strong> zawsze przed jakąś nawet niespodziewaną walką miewał tego rodzaju ostrzegawcze sny, które dokładnie go informowały jaki będzie przebieg walki i jakimi sposobami ją wygrać. Zdarza się wyczucie intuicyjne, które daje wyraźną informację poprzez odczucie w ciele w które miejsce przeciwnik wykona zdecydowany atak. <strong>Morihei Ueshiba</strong> miał takie wyczucie obrazowe, że na froncie pod obstrzałem widział wyraźnie świetliste tory zbliżających się pocisków na chwilę przed ich wystrzeleniem i dzięki temu unikał zderzenia z pociskami. Mistrz <strong>Teijun</strong> miał takie intuicyjne wyczucie, że w szeregach wroga spontanicznie wybierał najsilniejszego i najpotężniejszego Wojownika o wielkiej sławie i natychmiast go zabijał, co powodowało strach i zamieszanie w szeregach atakujących tak, że robili&nbsp; w tył zwrot i uciekali z pola walki. Niektórzy Wojownicy potrafili też wyćwiczyć takie nadzwyczajne umiejętności jak wspinanie się po praktycznie pionowej ścianie zamku lub długotrwałe płynięcie pod wodą bez oddechu. Zdolności takie jednak udaje się wyćwiczyć jedynie poprzez krańcowy rozwój mocy i wytrzymałości charakterystyczny dla poziomu ogniowego oraz intensywne ćwiczenia oddechowe i medytacyjne związane z wyczuwaniem i intuicją.</p>



<p>Ostatni, piąty poziom, niebiański (Ku No Maki) zwany też terminem <strong>Meijin</strong> (Mistrz, dosłownie: Świetlisty Duch) związany jest z osiągnięciem duchowej realizacji, oświecenia (<strong>Satori</strong> lub <strong>Sanmai</strong>) i osiągalny jedynie przez bardzo wybitnych Wojowników, którzy oddają się głębiej ćwiczeniom oddychania, rozwijania Ki, medytacji (Mokuso) i studiowaniu zasad Drogi (Do, Dou). Idealną praktyką duchową w tym kierunku jest jakaś kontemplacja czy modlitwa w związku z <strong>Izume No Kami</strong> czyli Aniołem Oczyszczenia, który dokładnie odpowiada opisowi <strong>Abbadiona</strong> z biblijnej Apokalipsy czyli Anioła Zagłady, Anioła Niszczyciela oczyszczającego świat ze zła i z ludzi złych. Abbadion był obiektem adoracji w dawnych rycerskich zakonach chrześcijańskich. Podstawy Mokuso oczywiście uczymy się już na wstępnym poziomie Shoden, kiedy dłuższą chwilę czy kilka minut siedzimy w milczeniu wyciszając się wewnętrznie, odprężając i skupiając na jakiejś istotnej myśli czy idei. Moku znaczy stać się milczącym, wyciszyć się, a Soo oznacza ideę, myśl lub koncepcję, którą utrzymujemy w wyobraźni. Nazwa procesu Mokuso wyjaśnia nam już więc co na początek powinniśmy robić. Przykładowo jak ktoś jest słaby psychicznie powinien się wspomóc myśląc intensywnie w czasie wyciszenia słowo Siła, Moc, albo ideę typu 'Staję się silnym, mocnym&#8217;. Tego rodzaju samonastawienie wesprze istotnie nasze dążenia i nasz trening. Proces Mokuso można oddać w taki sposób: W milczeniu stawać się ideą! Popularną prostą koncentracją tego rodzaju wspomagającą psychicznie rozwój naszej silnej i mocnej postawy bojowej jest wyobrażanie sobie siebie jako wielkiej i ciężkiej, mocno osadzonej na ziemi i nieporuszalnej góry. I z takim psychicznym pozytywnym nastawieniem wyniesionym z początkowych paru minut koncentracji wyruszamy w trening ćwiczenia <strong>Fudo No Shisei</strong> będącej podstawową zasadą przewodnią poziomu Shoden oraz poziomu Kirikami (tyle że tutaj na głębszym poziomie realizacji). Mistrz Aiki Morihei Ueshiba miał zwyczaj wstawać o 2.30 rano i ćwiczyć intensywne medytacje aż do godziny 4 rano, a od 4.30 prowadził już regularne lekcje Aiki dla swoich zawansowanych studentów. Można brać przykład i naśladować Mistrza wysokiej klasy i umiejętności.</p>



<p>Poziom Chuden winien wstępnie zapoznać się z koncepcją <strong>Mizu No Kokoro</strong> oraz z ćwiczeniami i koncentracjami dla tej zasady wykonywania technik Aiki. Głębiej koncepcję Mizu No Kokoro (Ducha Wody) musi rozwinąć poziom Mokuroku. Ruch Aiki w Duchu Wody przypomina wodę opływającą kamień, która płynąc nie zderza się z kamieniem, ale go opływa (otacza) i dzięki temu porywa z jego miejsca. Jeśli ktoś opanuje ruch Mizu No Kokoro, jego wejście w przeciwnika będzie powodowało silne wyrwanie go z pozycji, co jest podstawą skutecznej techniki. Poruszanie między wieloma przeciwnikami to także umiejętność typowo Wodna, żeby przepływać ale nie dać się złapać ani unieruchomić. Wody płynącej nie da się chwycić ani unieruchomić ani zatrzymać. Ueshiba czy Takeda z XVI w spędzali wiele godzin lub nawet całe dnie na intensywnej kontemplacji wody płynącej w strumieniu albo wody wodospadu, żeby głębiej zrozumieć zasadę działania Ducha Wody i móc ją praktycznie wcielić w życie. Woda płynie do przodu ale żeby płynąć do przodu musi opadać lekko w dół lub opadać w dół gwałtownie jak wodospad. Ruch ten jest w praktyce używany w technikach Aiki i na poziomie Chuden trzeba trochę rozwinąć tę zasadę, żeby stać się skutecznym w technikach Aiki. Poruszanie w technice też musi być zgodne z tą koncepcją działania jak Duch Wód.</p>



<p>Poziom Koden oraz głębiej poziom Menkyo musi opanować koncepcję <strong>Tsuki No Kokoro</strong> czyli złapać Ducha Księżycowego, który ma naturę żywiołu ogniowego. Ruch ognia działa w górę ale nie odrywa się od podłoża na którym jest mocno oparty. Zasada Ducha Księżycowego odbija atakującą siłę zawracając ją z powrotem do atakującego w ten sposób, że ogień porywa siłę Uke w górę, podnosi go i wyrywa ze stabilnej pozycji. W praktyce doskonałe techniki Aiki robi się w ten sposób, że zasady Wody i Ognia (Księżyca) współpracują ze sobą wpływając na wykonywanie techniki w różnych jej fazach. Siła ogniowa jest też bardzo niszczycielska, gdyż ogień skondensowany obrazowany jest w przyrodzie siłą pioruna, błyskawicy czy gromu i Atemi poziomu Menkyo właśnie takimi mają się stać, jakby Uke został gwałtownie rażony piorunem. Mokuso siły pioruna i działania ognia oraz kontemplacja księżycowego światła jest więc bardzo pomocna do mentalnego nastawienia pozwalającego głębiej zrozumieć te zasady i wcielić je praktycznie w życie poprzez efektywne stosowanie. Zasada Ducha Księżycowego umożliwia także działanie w nocy i w ciemności, gdyż księżyc (światło księżycowe) pobudza wyczuwanie i intuicję. Wojownicy Mistrzowie zwykle praktykują Mokuso wraz z ćwiczeniami oddechowymi intensywnie każdego poranka przez godzinkę.</p>



<p>Tradycyjnie poziom Kirikami nosi pas czarny, poziom Mokuroku pas biało-czerwony lub złoty, zaś Menkyo pas czerwony (różowy). Poziom Kaiden zakłada czasem szeroki pas biały z grubej plecionki, chociaż zwykle pozostaje się przy paseczku czerwonym. Kiedy szukamy głębszych odniesień do kontemplacji, możemy pamiętać, że techniki Udeosae mocno zasadzają się o element ziemi i zasadę Fudo No Shisei. Techniki Kotemawashi zasadzają się wybitnie na elemencie zasady wodnej czyli na Mizu No Kokoro. Kotehineri ażeby dobrze wyszło wymaga elementarnego zastosowania zasady ogniowej czyli księżycowej Tsuki No Kokoro. Tenkubiosae odnosi się do żywiołu wiatru i jego zygzakowatego ruchu, zaś Udenobashi jest w elemencie energii niebiańskiej ostatniego żywiołu. Poziom mistrzowski powinien ćwiczyć intensywnie takie metody jak<strong> Kotodama</strong> (<strong>Kiai</strong>jutsu) czyli sztuka oplątania głosem. Używa się pięciu zasadniczych dźwięków takich jak <strong>I</strong> w żywiole ziemi, <strong>U</strong> w żywiole wody, <strong>A </strong>w żywiole ognia, <strong>E</strong> w żywiole wiatru oraz <strong>O</strong> (OU) w żywiole nieba. Dobrym dźwiekiem do Kiai jest także wibracja głoski <strong>N</strong>, także przynależąca do natury ogniowej. Można nimi wspierać intensywnie zdolność wykonywania odpowiednich do żywiołu technik <strong>Osae</strong> (Immobilizacji, czyli paraliżujących natychmiast unieruchomień), które zostały wspomniane. Technikę Iriminage opisuje się jako 'wodę opływającą kamień&#8217;, technikę Kotegaeshi jako 'liść spadający na wietrze&#8217;, a Tenchinagę jako technikę 'połączenia nieba i ziemi&#8217; więc można dobrać odpowiednie dźwięki jak U, E lub kombinację OI do tych wymienionych technik. Ruch typu Irimiho oraz ruch krótki często wspomagany jest dźwiękiem EI, a ruch typu Tenkanho lub ruch długi dźwiękiem IA. Ruch Irimitenkanho oraz Henkawasa pracuje dobrze z dźwiękiem EIA. Kiai dobrze działa gdy jest intensywnym i przenikliwym dźwiękiem, a szczególnie dobrze gdy jest rodzajem bojowego okrzyku, śmiechu lub śpiewu, który Wojownik dobywa z głębi brzucha, z Tanden. Dźwięk z brzucha wspomaga działanie Tanden i stąd techniki stają się skuteczniejsze. Mistrz <strong>Akayama</strong>, książe <strong>Teijun</strong>, <strong>Yoshimitsu</strong>, Takeda czy Ueshiba byli perfekcyjnymi mistrzami w stosowaniu Kiai podczas walki Jiyuwasa. Perfekcyjne Yubijutsu oraz Kiaijutsu to nieomal magiczne sztuczki stosowane przez Wojowników na poziomach mistrzowskich. Jedność i harmonia pięciu żywiołów oraz pięć symbolicznych Kręgów Mocy Mistrza Wojownika znajdujemy w starym japońskim symbolu białego kwiatu wiśni o pięciu płatkach umiejscawianym w zbiorniku środkowym energii na poziomie środka piersi czyli serca (Kokoro). Ten pięciopłatkowy kwiat serca jest starym symbolem mocy Ścieżki Wojownika i można go kontemplować w Mokuso. Jeśli nauczanie Aiki jest częścią programu wojskowego (rycerskiego) takiego jak Jujutsu, wtedy dołączamy cały kurs jako część ostatniego uczniowskiego poziomu technicznego. Zbiór technik Aiki stanowi kurs elitarnej <strong>Magii Wojennej</strong> (Bu-jutsu) o najwyższej przydatności, skuteczności i użyteczności.</p>



<p>Autor tego opracowania jest adeptem <strong>Shobu Aiki </strong>oraz członkiem elitarnego stowarzyszenia czy raczej zakonu japońskich <strong>Wojowników Górskich</strong> (<strong>Yamabushi Gakkai</strong>), a wykładu o zasadach nauczania Aiki i ilustrującego go pokazu wysłuchał przy okazji dopytywania się jak zostać nauczycielem i jak uczyć Shobu Aiki tradycyjnie kultywowanego przez japońskich Yamabushi w 1988r. Nauk udzielił nieżyjący już dziś <strong>Yichihara Imoto</strong> Sensei, Kaiden, czlonek <strong>Yama Bushi Gakkai</strong> i <strong>Wojskowego Stowarzyszenia Aikido</strong>.<br><strong></strong></p>



<p class="has-text-align-right"><strong>Shihan</strong> <strong>Ryszard Zenon Matuszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/ksztalcenie-wojownika-yamabushi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czym jest psychomanipulacja?</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/czym-jest-psychomanipulacja/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/czym-jest-psychomanipulacja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Jan 2026 16:05:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Czytelnia]]></category>
		<category><![CDATA[Różne Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[dezinformacja]]></category>
		<category><![CDATA[gaslighting]]></category>
		<category><![CDATA[grupa destrukcyjna]]></category>
		<category><![CDATA[izolacja]]></category>
		<category><![CDATA[kontrola emocji]]></category>
		<category><![CDATA[kontrola umysłu]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja psychologiczna]]></category>
		<category><![CDATA[poczucie winy]]></category>
		<category><![CDATA[pranie mózgu]]></category>
		<category><![CDATA[presja społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[psychomanipulacja]]></category>
		<category><![CDATA[sekta]]></category>
		<category><![CDATA[szantaż emocjonalny]]></category>
		<category><![CDATA[techniki manipulacji]]></category>
		<category><![CDATA[wpływ społeczny]]></category>
		<category><![CDATA[zawstydzanie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=2058</guid>

					<description><![CDATA[Psychomanipulacja to ukryte sterowanie emocjami i decyzjami: presja, wina, lęk, nagrody i kary, izolacja, dezinformacja i kontrola.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Szeroko rozumiana <strong>psychomanipulacja</strong>, tj. manipulacja sferą poznawczo-emocjonalną człowieka, jest niemalże powszechna. Psychomanipulacje znane są we wszelkich kręgach plotkarsko-towarzyskich. Pewne jej formy, spotykane np. w reklamie, handlu czy polityce są (do pewnego stopnia) akceptowane społecznie. Inne z kolei; takie, jak oszustwa, szantaż, wyłudzenie pieniędzy, maltretowanie psychiczne &#8211; nie tylko spotykają się ze społecznym potępieniem, ale również podlegają odpowiednim kategoriom prawnym. Gwoli ścisłości, pojęcie &#8222;psychomanipulacja&#8221;, o raczej negatywnym wydźwięku na gruncie relacji interpersonalnych, różnicujemy od takich, jak &#8222;wychowanie&#8221;, &#8222;resocjalizacja&#8221;, &#8222;terapia&#8221;, &#8222;psychoedukacja&#8221;, których deklarowanym i faktycznym celem jest przede wszystkim dobro wychowanka, pacjenta, czy uczestnika zajęć. Niestety zdarzają się takie oddziaływania, które pod pozorem &#8222;wychowawczych&#8221;, &#8222;terapeutycznych&#8221; bądź &#8222;edukacyjnych&#8221; celów, faktycznie ukierunkowane są głównie na dobro ich realizatora (w postaci np. zysków finansowych z tacy, zaspokojenia wybujałej potrzeby władzy przez kler, zaspokojenie potrzeb pedofilskich) &#8211; bez względu na dobro adresata. Psychomanipulacje i socjotechniki widzimy w czasie każdej farsy wyborczej w wypowiedziach polityków, którzy kłamliwie co innego obiecują wyborcom, a w rzeczywistości co innego robią, kiedy dostaną stołek władzy!</p>



<p>Wprowadźmy jeszcze jedno rozróżnienie: psychomanipulacja &#8222;powierzchowna&#8221; i &#8222;głęboka&#8221;. Z pierwszym typem często mamy do czynienia w reklamie, akwizycji. Spodziewaną konsekwencją <strong>psychomanipulacji &#8222;powierzchownej&#8221;</strong> jest decyzja klienta o zakupie określonego produktu jak dewocjonalia. <strong>Psychomanipulacja głęboka</strong> natomiast dotyka o wiele głębszych sfer życia człowieka oraz o wiele ważniejszych wyborów: np. wyboru współmałżonka, szkoły, studiów, pracy zawodowej, form zaangażowania społecznego, codziennego stylu życia, tożsamości, rezygnacji ze zdrowia a niekiedy nawet i życia np. w wojnach krzyżowych. W dalszej części opracowania, termin &#8222;psychomanipulacja&#8221; będziemy odnosić do jej głębokiej odmiany.Istnieje jeszcze psychomanipulacja masowa dokonywana przez oszołomów dziennikarskich z użyciem mediów oraz z ambon kościołów masowych o dużej liczbie wiernych. Psychomanipulacje stosował kościół katolicki do wspierania Solidarności i zwalczania ustroju dyktatury socjalistycznej w czasach PRL, co można nazwać psychomanipulacją i masową i polityczną, bardzo głęboką zarazem.</p>



<p><strong>Psychomanipulacja</strong>, jaką znamy z opowiadań lub autopsji, może mieć miejsce w gabinecie niegodziwego psychoterapeuty, który specjalnie przedłuża terapię i uzależnia pacjenta od dalszych sesji w celu osiągnięcia zysków finansowych, nie bacząc przy tym na rzeczywiste dobro pacjenta, tj. zdobycie umiejętności samodzielnego radzenia sobie z trudnościami. Jeszcze częściej psychomanipulacja zdarza się w konfesjonale parafii z powodu niegodziwego, pedofilskiego proboszcza uzależniającego dziecko od zdegenerowanej religii i seksu z nieletnim! Psychomanipulacja występuje w niektórych przedsiębiorstwach katolickich, podczas obowiązkowych weekendowych seminariów, których celem jest uzyskanie większej lojalności pracowników wobec firmy niż wobec własnej rodziny. Z psychomanipulacją można się wreszcie zetknąć w związkach partnerskich i rodzinach, w których występuje co najmniej przemoc psychiczna ze strony małżonka o wysokim stopniu klerykalizacji i demoralizacji. Psychomanipulacja (głęboka) jest zjawiskiem, bodajże w największym stopniu charakteryzującym funkcjonowanie tzw. katolickich sekt destrukcyjnych i zakonów, niezależnie od deklarowanych przez nie celów: religijnych, edukacyjnych, terapeutycznych, handlowych, politycznych, rozwoju ludzkiego potencjału. Łączy niejako w sobie trzy pokrewne zjawiska: manipulację, totalitaryzm, przemoc psychiczną.</p>



<p>Człowiek, który wchodzi w obręb działania grupy psychomanipulacyjnej (tzw. sekty katolickiej, oazy, etc) spotyka się z dezinformacją, co do faktycznych norm grupowych, co do historii grupy, z pochlebstwami, ofertą &#8222;bezwarunkowej przyjaźni&#8221;, presją grupy, niekiedy z perswazją. Praktycznie trudno jest mówić na tym etapie o totalitarnych normach grupy bądź o przemocy psychicznej wobec jej członków. Z czasem, gdy więź między osobą werbowaną a werbującymi zacieśnia się, totalitarne normy stają się coraz bardziej wyraźne. Dopiero wtedy okazuje się, że pewne zachowania, postawy poglądy są wskazane i zalecane, inne natomiast &#8211; niewskazane i nie zalecane. Jeśli nowicjusz nie stosuje się do wymagań grupy, początkowa akceptacja, zrozumienie &#8211; są wycofywane.</p>



<p>Nieświadomy zakamuflowanego systemu kar (cofnięcie &#8222;bezwarunkowej&#8221; akceptacji) i nagród (utrzymanie akceptacji), nowy uczestnik grupy dostosowuje się do jej wymagań, aby znów nie doświadczać &#8222;chłodu&#8221;, &#8222;poczucia odrzucenia&#8221;. Powoli wchodzi w <strong>rzymski system totalitarny</strong> (silnej kontroli życia prywatnego, rodzinnego, zaangażowania społecznego), ale pod wpływem zalecanych lektur oazowych i zakonnych, kaset video, kolejnych spotkań, interpretuje go w inny sposób, niż zrobiłby to podczas pierwszych kontaktów z grupą. Ludziom nie jest łatwo uwolnić się od codziennych drobnych psychomanipulacji dokonywanych przez katolickie otoczenie, włącznie z perwersyjnym przymusem obchodzenia katolickich świąt i dokonywania ślubów czy pogrzebów wedle wciskanego w Polsce obrządku sekty katolickiej!</p>



<p>Innymi słowy, dostrzega już takie fakty, które wcześniej interpretowałby, jako nadużycia, oszustwa, ograniczenia praw i wolności człowieka &#8211; a teraz &#8222;rozumie&#8221; ich głębszy sens, którym jest np. uratowanie od zguby siebie, własnej rodziny oraz pozostałej części ludzkości. Z perspektywy psychologii społecznej można by tu rozpoznać konsekwencje &#8222;techniki niskiej piłki&#8221;, czyli nakłonienia człowieka do trzymania się oferty, która w końcu okazała się mniej korzystna, niż początkowo wyglądała. Nadchodzi czas, kiedy interpretacja rzeczywistości jest już mocno zniekształcona. Coraz częściej można usłyszeć, że osoby, które odeszły z grupy &#8222;skończyły tragicznie&#8221;: ktoś popełnił samobójstwo, ktoś zginął w wypadku samochodowym, a jeszcze komuś innemu umarła cała rodzina. Osoba, która utraciła już na dobre kontakt (choćby psychiczny) z rodziną, znajomymi i przyjaciółmi i jeszcze silniej związała się z grupą oazową, staje w sytuacji bez wyjścia: nie istnieje żaden racjonalny powód, dla którego należałoby opuścić grupę.</p>



<p>Jakakolwiek krytyka i wątpliwości wobec grupy oazowej czy zakonnej, przełożonych nie mogą być niczym innym, jak świadectwem niewiary, opętania demonicznego lub w najlepszym wypadku &#8211; absolutnej głupoty, próżniactwa i słabości. Młody człowiek coraz więcej pracuje na rzecz grupy, boi się ją opuścić, w kontaktach z &#8222;osobami z zewnątrz&#8221; prezentuje silnie rozwinięty system racjonalizacji i zaprzeczeń, bądź zwyczajnie kłamie. Ten etap związania się z katolicką grupą psychomanipulacyjną w swej warstwie interpretacyjnej najbliższy jest przemocy psychicznej.</p>



<p>Adekwatne pojęcia, charakteryzujące ten okres, to: szantaż emocjonalny, zawstydzanie, poniżanie, budzenie poczucia winy, itp. W amerykańskim podręczniku diagnozy zaburzeń psychicznych z 1994 roku (DSM IV) wśród osób cierpiących z powodu złożonego zespołu stresu pourazowego wymienia się ofiary niektórych chrześcijańskich sekt religijnych. Natomiast rodzice i bliscy osób poddanych psychomanipulacji nierzadko wykazują symptomy współuzależnienia jak alkoholicy przyzwyczajeni do wina mszalnego i mocniejszych trunków.</p>



<p>Należy tu zaznaczyć, że zwyczajni, podrzędni w hierarchii grupy, członkowie często nie zdają sobie sprawy ze stopnia wyrafinowania sposobów, jakimi się posługują. Werbują nowe osoby w podobny sposób, w jaki sami zostali zwerbowani. Powielają więc te same wzory, które ktoś jednak zapoczątkował, tworząc toksyczne struktury grupy. Konsekwencją znalezienia się w chrześcijańskiej czy katolickiej grupie psychomanipulacyjnej może stać się ukształtowanie nowej pseudo-tożsamości, z nowymi przekonaniami, nowym językiem (pojęcia zyskały nowe znaczenia i specyficzne konotacje emocjonalne i oazowe) i nową mapą rzeczywistości teologicznej.</p>



<p>Bardzo trudno jest nawiązać swobodny kontakt z członkiem takiej grupy oazowej czy rzekomo charyzmatycznej, zakonnej. Znajduje się on bowiem &#8211; metaforycznie ujmując &#8211; w &#8222;psychologicznej pułapce&#8221; lub w &#8222;psychologicznym więzieniu&#8221;, którego strażnikiem i jedynym więźniem zarazem, jest on sam. &#8222;Pułapkę&#8221; i właściwie sedno psychomanipulacji można opisać według następującego schematu: początkowo osoba nie wie, na co się decyduje, potem, gdy z czasem wie coraz więcej &#8211; interpretuje to co wie, zgodnie z życzeniem przywódcy rzymskiego czy diecezjalnego oraz jest zbyt zależna od grupy, aby swobodnie podjąć decyzję o jej opuszczeniu. Tak więc, początkowo znacznie ograniczona jest świadomość wyboru takiej czy innej grupy, potem &#8211; trudno jest już mówić o w pełni wolnym wyborze dalszej doń przynależności.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Niektóre czynniki sprzyjające rozwojowi grup psychomanipulacyjnych</h2>



<p>Wydaje się, że zalew rynku księgarskiego poradnikami katolicko-chrześcijańskimi, typu: &#8222;Jak szybko zrobić karierę?&#8221;, &#8222;Jak skutecznie wpływać na innych ludzi?&#8221;, &#8222;Jak kreować rzeczywistość i własne szczęście?&#8221; odzwierciedla pewną trend w społeczeństwie, który polega na wzroście zainteresowania tzw. &#8222;psychologią praktyczną&#8221;, metodami oddziaływania na psychikę własną i innych ludzi. Bardzo łatwo o nadużycia w tej dziedzinie. Także osoby o niedojrzałej osobowości, przedmiotowym stosunku do innych ludzi, rozbudzonej potrzebie władzy &#8211; mają w czym wybierać. Niektóre z nich zapoczątkowują istnienie grup, których funkcjonowanie, sposób rekrutacji i podtrzymywania przynależności nowych członków, oparty jest na typowej psychomanipulacji chrześcijańskiej.</p>



<p>Rozwój ruchu oazowego i charyzmatycznego, który z założenia zaciera różnicę między wiarą, ideologią a nauką, powoduje, iż młodemu człowiekowi coraz trudniej jest oddzielać myślenie zdroworozsądkowe od subiektywnych przeżyć, fakty naukowe od wierzeń religijnych. Coraz szerszy dostęp do wielu informacji w bardzo krótkim czasie, choć daje wspaniałe możliwości, pozostawia też mniej czasu na refleksję i krytyczną ocenę. Pojawiło się nowe określenie: &#8222;<strong>wirtualizacja życia</strong>&#8222;, które odzwierciedla z jednej strony dynamiczny rozwój nowych możliwości w dziedzinie informatyki, internetu a z drugiej &#8211; stwarza pewne zagrożenie dla rozwoju w kierunku dojrzałej osobowości dzieci i młodzieży.</p>



<p>Specyficzna sytuacja ekonomiczno-społeczna w naszym kraju, m.in. wydłużenie średniej godzin pracy w ciągu tygodnia, łączenie prac na kilku etatach &#8211; nie sprzyja umacnianiu się więzi rodzinnych. W związku z powyższym, z dużym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się szybkiego rozwoju zjawiska tzw. sekt katolickich i chrześcijańskich w naszym kraju, co ma miejsce w innych państwach europejskich. Termin &#8222;psychomanipulacja&#8221; wszedł już na stałe do francuskiego kodeksu prawa karnego. Rząd francuski dofinansowuje działalność UNADFI – federacji ośrodków informacyjno-konsultacyjnych, zajmujących się pomocą ofiarom chrześcijańskich i katolickich grup psychomanipulacyjnych. Te właśnie ośrodki uzyskały prawo do działań prawnych w imieniu osób pokrzywdzonych na skutek psychomanipulacji.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Definicje słowa sekta</h2>



<p>Aby ukazać jak różnorodne jest podejście do problemu definiowania przedstawmy przykładowo kilka określeń &#8222;sekty&#8221;, w dawnej wersji inkwizycji katolickiej były to &#8222;<strong>herezje</strong>&#8222;. W jednym i drugim wypadku są to pejoratywne epitety i niewłaściwie stosowane mogą dyskredytować <strong>mniejszości religijne</strong> prowadząc do pogromów, linczów i ludobójstwa, nie tylko do słownego zwalczania np. Żydów, masonów, jehowych czy buddystów w obskurancko-zideologizowanym kraju takim jak Polska OSTATNIEGO TYSIĄCLECIA!</p>



<p><strong>Ujęcie językowe</strong></p>



<p>Łac. sequor &#8211; iść, podążać za kimś, czyli sekta to droga, którą się podąża, sposób postępowania. Inni wywodzą słowo &#8222;sekta&#8221; od łac. secare (oddzielić, obcinać), sekta więc to grupa czy wspólnota, która oddzieliła się od większej, centralnej wspólnoty, tak jak kosciół katolicki od chrześcijaństwa w 1054 roku! [Por. Z.Pawłowicz, Kościół i sekty w Polsce, Gdańsk 1996, s. 121].</p>



<p><strong>Ujęcie socjologiczne</strong></p>



<p>Sekta (inaczej oaza, odnowa, etc.) to grupa społeczna izolująca się od reszty niekatolickiego społeczeństwa, mającą własną hierarchię wartości i zespół norm zachowania się, z silnie akcentowaną rolą przywódcy, papieża.</p>



<p><strong>Ujęcie religioznawcze</strong></p>



<p>Sekta to grupa czy ruch religijny, wyodrębniony z jakiejś religii lub związek wyznaniowy, który oderwał się od któregoś z kościołów czy wspólnot religijnych i przyjął własne zasady doktrynalne, kultyczne oraz struktury organizacyjne. Typowym przykładem historycznym powstania sekty jest oderwanie sekty rzymsko-katolickiej od całości chrześcijaństwa w 1054 roku.</p>



<p><strong>Definicja z Raportu MSWiA</strong></p>



<p>Za sektę można uznać każdą grupę, w tym partię polityczną, policję, wojsko, służby specjalne, papiestwo, etc., która posiadając <strong>silnie rozwiniętą strukturę władzy</strong>, jednocześnie charakteryzuje się znaczną rozbieżnością celów deklarowanych i realizowanych oraz ukrywaniem norm w sposób istotny regulujących życie członków; która <strong>narusza podstawowe prawa człowieka</strong> i zasady współżycia społecznego, a jej wpływ na członków, sympatyków, rodziny i społeczeństwo ma charakter destrukcyjny. Rząd polski ma najwięcej spraw o naruszanie praw człowieka w Strasbourgu <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Definicja Psychomanipulacji</strong></p>



<p>Sekta na Zachodzie to grupa katolicka lub chrześcijańska, zwykle prawicowo-dogmatyczna, w której zachodzi jednocześnie wysoki poziom <strong>totalności </strong>(kontroli życia członków) i psychomanipulacji, a często skandale pedofilskie lub afery finansowe. Przekręcanie Biblii na różne pokrętne sposoby włącznie z zakazem jej czytania to typowe zjawisko psychomanipulacji w sekcie rzymsko-katolickiej.</p>



<p><strong>Czy warto definiować słowo &#8222;sekta&#8221;?</strong></p>



<p>Zdefiniowanie pojęcia &#8222;sekta&#8221; katolicka jest wyjątkowo trudne. Dotychczas powstało kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset definicji, a żadna z nich nie oddaje zjawiska wystarczająco całościowo, by wszyscy ją zaakceptowali. Praktycznie każdy ośrodek informacji o sektach katolickich czy chrześcijańskich posługuje się swoją własną. W zasadzie nie ma większego znaczenia, co uznamy za sektę, a co za &#8222;nie-sektę&#8221;. Przyklejanie etykietek nie doprowadzi do rozwiązania problemu. Więcej, jeśli jakąś grupę będziemy określać jako sektę, może się to skończyć <strong>rozprawą sądową o zniesławienie</strong>. Słowo &#8222;sekta&#8221; posiada bowiem w mowie potocznej pejoratywne znaczenie, negatywne zabarwienie emocjonalne.<br><br>Znawcy problemu kontrowersyjnych grup w kwestii definiowania dzielą się na dwa obozy. Do pierwszego należą ci, którzy odrzucają termin &#8222;sekta&#8221;, chcąc go zastąpić innymi, które nie kojarzą się tak negatywnie. Proponują nazwy zastępcze: „kościół”, &#8222;oaza&#8221;, &#8222;odnowa&#8221;, &#8222;nowy ruch religijny&#8221;, &#8222;grupa kultowa&#8221;, &#8222;grupa parareligijna&#8221;, &#8222;grupa psychomanipulacyjna&#8221;, &#8222;nowa religia&#8221; i inne. Drugą grupę stanowią ci, którzy uważają, że skoro pojęcie &#8222;sekta&#8221; istnieje, to trzeba mu nadać jakieś konkretne znaczenie. Oni właśnie wymyślają te wszystkie definicje na bazie i w odniesieniu do historii powstania kościoła rzymskiego w wyniku odstępczej schizmy w 1054 roku., co jest powszechnie znanym faktem historycznym.</p>



<p>Tak naprawdę dla przeciętnego człowieka nie ma żadnego znaczenia, czy daną grupę oazową można nazwać sektą, czy też nie. Jeśli stanowi ona zagrożenie, bo wyłudza 0,5 miliarda złotych tak jak zakon salezjanów, to określenie jej tą nazwą nic nie zmieni. Autor zbiorowy niniejszego artykułu nie uważa, jakoby trzeba było wyraz &#8222;sekta&#8221; wykreślić z języka polskiego, nie jest również zwolennikiem tworzenia jednej definicji dla wszystkich. Po prostu doświadczenie pokazuje, że taka definicja nie jest możliwa do stworzenia przy tak różnorodnych sposobach podejścia do problemu. Każdy zajmujący się tym zagadnieniem zwraca uwagę na inny jego aspekt, pogodzenie więc wszystkich wydaje się złudną nadzieją.</p>



<p>Czy warto więc definiować termin &#8222;sekta&#8221;? W zasadzie nie warto. Nie prowadzi to bowiem do żadnych rozwiązań. Czy należy więc przestać go stosować? Niekoniecznie. W codziennym języku stosujemy wiele słów, które nie mają konkretnej definicji, często różnie je pojmujemy, a mimo to jesteśmy w stanie się porozumieć. Rozumiem, że chęć tworzenia definicji wynika z pragnienia unaukowienia tematu sekt chrześcijańskich, ale <strong>przeciętny człowiek nie odniesie z tego żadnej korzyści</strong>. Ciągłe zaś spory o definicję są jedynie niepotrzebnym traceniem energii, którą można wykorzystać w znacznie lepszy sposób. Językowo, sekta to odłam czegoś większego lub pierwotnego, tak jak katolicyzm jest odłamem pierwszego kościoła chrześcijańskiego od 1054 roku.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Model: Manipulacja &#8211; Totalność</h2>



<p>Czym powinna charakteryzować się grupa, oaza, aby można było w ogóle uznać ją za destrukcyjną? Szczegółowa analiza sposobów funkcjonowania grup, z którymi związanych jest stosunkowo wiele tragedii osobistych i rodzinnych, pozwoliła badaczom tematu wyodrębnić dwa specyficzne czynniki, które zawsze współwystępowały razem: <strong>manipulację i totalność</strong>. Grupa, której zwykle opinia publiczna przypisuje miano sekty jest zarazem wysoce manipulacyjna i wysoce totalna, czyli totalitarna w swej demagogii i żądzy władzy politycznej nad obywatelami, a nawet nad światem. W tym lakonicznym stwierdzeniu kryje się specyfika funkcjonowania każdej tzw. sekty. Przypatrzmy się bliżej wyodrębnionym czynnikom.</p>



<p><strong>1.</strong> manipulacja<br><strong>2.</strong> totalność (totalitaryzm)</p>



<p><strong>1. M a n i p u l a c j a<br><br></strong> Trudno nie znaleźć dziedziny życia, w której nie występowałaby manipulacja. Dość powszechnie mówi się o manipulacji w polityce, mediach, reklamie, akwizycji a nawet w procesie wychowaniu dziecka. Manipulacja nagrodami i karami, szczególnie w pierwszych etapach życia dziecka ma prowadzić do wyuczenia zachowań pożądanych przez rodziców i społeczeństwo oraz ograniczenia niepożądanych. Dlaczego mamy zajmować się manipulacją, skoro towarzyszy ona człowiekowi już niemal od kołyski?</p>



<p>Powyższe pytanie nierzadko zadają obrońcy mniejszości wyznaniowych bandycko pomawianych o rzekome sekciarstwo, celowo uwypuklając problem medialnych pomówień i ataków zbójeckich na mniejszości. Dlatego, <strong>po pierwsze</strong>: przypatrzmy się, jakie skojarzenia budzi słowo &#8222;manipulacja&#8221; w obszarze stosunków międzyludzkich. Dla większości osób posiada ono zdecydowanie negatywne konotacje. Stąd błędem (lub właśnie manipulacją!) jest przykładanie tego określenia do sytuacji o pozytywnym wydźwięku znaczeniowym; np. do procesu wychowania dziecka, kształcenia uczniów, psychoterapii ukierunkowanej na pomoc pacjentowi w jego trudnościach. Każdy odpowiedzialny rodzic, nauczyciel lub terapeuta zainteresowany jest realizacją dobra drugiej osoby (dziecka, ucznia, pacjenta), a jeśli nawet głównie realizacją własnego dobra &#8211; to zwykle nie w taki sposób, który wyrządzałby krzywdę ich podopiecznym, chyba że jest pedofilem katolicko-chrześcijańskim lub innym dewiantem społecznym czy alkoholikiem. <strong>Po drugie</strong>: faktycznie nie można odmówić trwałego skojarzenia pojęcia &#8222;manipulacja&#8221; z reklamą, promocją czy polityką oraz medialnymi kampaniami szerzenia oszczerstw publicznych o mniejszościach. Trudno dziś chyba spotkać logicznie myślącego dorosłego człowieka, który sądziłby, że kapitalistyczni przedsiębiorcy i politycy w większości zainteresowani są realizacją dobra klientów lub wyborców a nie zaspokajaniem własnej potrzeby zysków finansowych i władzy &#8211; nierzadko wbrew prawdziwym potrzebom społeczeństwa. W związku z powyższą linią argumentacji, umówmy się, że pojęcie &#8222;manipulacja&#8221; będziemy odnosić do takiego rodzaju wpływu na człowieka, który w mniejszym lub większym stopniu zakłada realizację interesów jednostki bądź grupy, kosztem dobra innych osób lub bez względu na ich dobro. Jak salezjańskie wyłudzenia kredytów w bankach!</p>



<p>Trzeba jednak od razu przyznać, że &#8222;manipulacja manipulacji nie równa&#8221;. Nie trudno jest zauważyć, że koszty ulegania wpływowi reklamy proszku do prania (&#8222;wybielającego bardziej, niż najprawdziwsza biel&#8221;) jakie ponosi jednostka są stosunkowo niewielkie. Nieraz człowiek się zastanowi, że to właśnie przez te reklamy wydał więcej pieniędzy w miesiącu, niż początkowo zamierzał. Osoby bardziej czułe na punkcie swojej godności, oglądając konkursy z nagrodami na POLSAT, mogą wprawdzie poczuć się lekko urażone tym, że ktoś traktuje obywateli RP jak społeczeństwo idiotów &#8211; jednak zwykle nie jest to na tyle intensywne poczucie, aby zmieniać kanał lub zaniechać oglądania programów, nadawanych z tej stacji telewizyjnej. Już nieco większe koszty poniesie ktoś, kto pod wpływem namowy akwizytora kupił komplet noży kuchennych, których kompletnie nie potrzebował. Może zezłościć się sam na siebie; że znów nie starczy mu pieniędzy na to, co rzeczywiście zamierzał kupić. Złość może jednak minąć już tego samego dnia pod naporem innych wrażeń.</p>



<p>Jeśli natomiast ktoś po dwugodzinnym spotkaniu ze sprzedawcą kupił duży odkurzacz za 5000 PLN do swojej 20-metrowej kawalerki i niemalże następnego dnia zrozumiał, że popełnił błąd &#8211; sytuacja wygląda trochę poważniej. W ciągu kolejnych kilku miesięcy trzeba będzie żyć dużo oszczędniej, aby móc spłacić dług, zaciągnięty z powodu kupna odkurzacza. Nie jest to jeszcze koniec świata &#8211; zawsze pozostaje w domu niezawodny odkurzacz, który ma wiele pożytecznych funkcji; a w przypadku przeprowadzki do nowego większego mieszkania (w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości), na pewno spełni swoją rolę doskonale. Sprawa może wyglądać poważnej, jeśli 5000 PLN zręcznie wyciągnie z naszej kieszeni jedna z uśmiechniętych i życzliwie nastawionych do naszej przyszłości, cyganek. Wówczas nie mamy ani pieniędzy ani towaru a nasza złość może sięgnąć zenitu. Załóżmy, że te same 5000 PLN zainwestowaliśmy w oszukańczą chrześcijańską piramidę finansową, do której wciągnęliśmy naszych serdecznych przyjaciół. Jak może wyglądać bilans? Nie dość, że straciliśmy bezpowrotnie dużą sumę pieniędzy, to jeszcze w dodatku przyjaciół. Cóż więcej można jeszcze stracić?</p>



<p>Wraz z tym pytaniem zbliżamy się do tego rodzaju manipulacji, który spotykamy w sektach znanych z pedofilii i okradania banków. Jeśli pod wpływem manipulacji psychiką traci się nie tylko dobre samopoczucie czy pewną sumę pieniędzy, ale takie wartości, jak zdrowie fizyczne, psychiczne (zdarza się, że nawet życie), własną tożsamość, możliwość normalnego rozwoju w kierunku osobistej dojrzałości, możliwość kształcenia się, rozwijania własnych zainteresowań, planowania i realizowania kariery zawodowej czy wreszcie traci się współmałżonka, rodziców, dzieci razem z wnukami bądź najbliższych przyjaciół &#8211; możemy mówić o psychomanipulacji głębokiej, sięgającej podstawowych sfer życia człowieka: stricte osobistej, sfery życia rodzinnego oraz kontaktów społecznych. Ludzie pokrzywdzeni utratą swych oszczędności, którymi chcieli ratować stocznię gdańską, a które wyłudziła pewna dobrze znana sekta maryjna z Torunia zapewne do grobowej deski będą czuć żal i uraz do sposobu w jaki ich oszukano i ograbiono stosując typową medialną psychomanipulacje!</p>



<p>W psychomanipulacji głębokiej występują te same reguły wpływu społecznego, co w przypadku standardowego podejścia niektórych parafianek, zaczepiających przechodniów na ulicy lub w domu, np: 1) manipulacja w sferze poznawczej poprzez dezinformowanie (&#8222;Panie, ja chciałam tylko zapytać czy dacie państwo na remont kościoła, ja nie będę zbierać&#8221;) oraz 2) manipulacja w sferze emocjonalnej poprzez wzbudzanie poczucia winy lub wstydu (&#8222;Jaki pan niegrzeczny i niewychowany &#8211; ja tylko chciałam zapytać&#8221;). W psychomanipulacji głębokiej nie chodzi więc o jakieś tajemnicze techniki &#8222;prania mózgu&#8221; ale o zwykłą manipulację ludzką psychiką, zastosowaną do głębszych sfer życia człowieka.</p>



<p>Jak można stopniować manipulację ludzką psychiką? Kiedy jest większa, kiedy mniejsza? Im więcej potrafimy odnaleźć przykładów dezinformowania nowicjuszy, co do faktycznych celów grupy, charakteru jej działalności bądź norm, w sposób istotny regulujących życie członków &#8211; tym pewniej możemy mówić o manipulacji w sferze poznawczej. Z kolei, im większą rozbieżność dostrzegamy między początkową ofertą bezwarunkowej przyjaźni a późniejszy zniewalającym przywiązaniem do grupy (doświadczanie np. strachu przed opuszczeniem grupy, poczucia winy z powodu wyolbrzymionych lub wyimaginowanych przewinień) &#8211; tym pewniej możemy mówić o manipulacji w sferze emocjonalnej. W pewnym uproszczeniu: im większe istnieją rozbieżności pomiędzy:</p>



<p>&#8211; poziomem wymagań, deklarowanym przez grupę a faktycznym życiem<br>&#8211; między klimatem emocjonalnym &#8222;oferowanym&#8221; w stosunku do nowicjuszy i wobec osób, myślących o odejściu z grupy &#8211; tym bardziej grupa może być destrukcyjna. Klątwy i anathemy chrześcijańskie doskonale obrazują temat.<br><br>2. T o t a l n o ś ć (totalitaryzm rzymski)</p>



<p>Psychomanipulacja głęboka występuje w grupach typu oazowego i w kościołach (bądź w pojedynczych relacjach interpersonalnych) wtedy, gdy dotyka głębszych sfer życia ludzkiego &#8211; a takie sfery leżą w polu oddziaływań instytucji totalnych.</p>



<p>Instytucję idealnie totalną, według Goffmana, charakteryzuje:</p>



<p><strong>1) Całościowość</strong><br>• Indoktrynacja dogmatyczna obejmuje wszystkie dziedziny życia człowieka, szczególnie seksualną, jak zakaz stosowania kondomów;<br>• Czas jest całkowicie wypełniony i ściśle zaplanowany, jak w klasztorach katolickich u nowicjuszy;<br>• Zasady życia totalnego odnoszą się do wszystkich uczestników grupy oraz do wszystkich członków społeczeństwa, nawet nienależących do kościoła katolickiego od urodzenia!</p>



<p><strong>2) Wyłącznoś</strong>ć<br>• Wszystkie dziedziny życia podporządkowane są jednemu nadrzędnemu celowi dogmatycznemu czy teologicznemu;<br>• Wszystkie sfery życia podlegają władzy jednego, niepodzielnego autorytetu, takiemu jak papież katolicki;</p>



<p><strong>3) Izolacja</strong><br>• Następuje nie tylko przecięcie więzi z przeszłością, ale również zniszczenie jej (w sensie anulowania jej znaczenia i oddziaływania) w umyśle uczestników;<br>• Przecięcie więzi ze starym światem dotyczy zarówno tradycji słowiańskiej, środowiska, historii osobistej, jak i osobowości;<br>• Izolacji &#8222;w czasie&#8221; towarzyszy izolacja &#8222;w przestrzeni&#8221; klasztoru.</p>



<p><strong>4) Idea Nowego Człowieka</strong><br>• Nowy Człowiek myśli w kategoriach narzuconego systemu dogmatyczno-teologicznego;<br>• Nowy Człowiek mówi określonym, przygotowanym do tego celu językiem tak zwanej &#8222;nowomowy oazowej&#8221;.</p>



<p>Pomimo, że swoje kryteria Goffman układał na podstawie obserwacji, jak funkcjonują obywatele w totalitarnych systemach politycznych, jeszcze przed początkiem lat sześćdziesiątych &#8211; trudno odmówić im aktualności w odniesieniu do tzw. sekt chrześcijańskich. Okazuje się bowiem, że w krajach demokratycznych egzystują instytucje, które Steven Hassan, oszołom ds. psychomanipulacji z USA, nazywa &#8222;wysepkami totalitaryzmu&#8221;. To jednak nie wysoka totalność grupy świadczy o jej destrukcyjności, ale totalność grupy wraz z jej wysoką manipulacyjnością. Każdy obywatel ma prawo z różnych powodów związać się okresowo lub na stałe z instytucją totalną, taką jak służba wojskowa czy UOP. Gdyby szukać przykładów instytucji o stosunkowo wysokim poziomie totalności, wymienilibyśmy wśród nich głownie klasztory katolickie, jednostki wojskowe, komendy policji, oazy i służby specjalne.</p>



<p>Wśród <strong>instytucji totalnych</strong>, do których nie trafia się z własnego wyboru, ale pod przymusem prawnym, należy zaliczyć min.: więzienia, niektóre ośrodki leczenia uzależnień &#8211; są to jednak placówki społecznie akceptowane, pełniące (przynajmniej z założenia) funkcje resocjalizacyjne. Pozostańmy przy klasztorach. Gdyby np. początkujący zakonnik dowiadywał się o ślubie posłuszeństwa generałowi zakonu dopiero wtedy, gdy nieco bardziej zwiąże się emocjonalnie ze wspólnotą, gdyby stopniowo coraz częściej spotykał się z panującym wśród braci, przekonaniem, że opuszczając zakon traci jedyną szansę na szczęśliwe życie oraz zbawienie &#8211; nie mielibyśmy chyba oporów, aby powyższe zjawisko określić jako destrukcyjne. A przecież tak jest w klasztorach katolickich, że osoby odchodzące są wszędzie piętnowane, chyba że uciekną do Indii lub Iranu!!!</p>



<p>W jaki sposób porównywać poziomy totalności różnych grup? Odnosząc się zwłaszcza do dwóch pierwszych kryteriów Goffmana: całościowości (objęcia zasięgiem oddziaływania wszystkich sfer życia człowieka) oraz wyłączności (podporządkowania wszystkich dziedzin życia jedynemu celowi i autorytetowi) można wyodrębnić podstawowe obszary w życiu człowieka a następnie sprawdzić, które z nich i jak głęboko, objęte są apriori oddziaływaniem grupy.</p>



<p>W standardowym ujęciu wyróżniamy trzy podstawowe sfery:<br>1) osobistą, 2) rodzinną, 3) społeczną.</p>



<p><strong>1) Sfera osobista:</strong><br>• życie i zdrowie<br>• procesy fizjologiczne (sen, odżywianie się, itd.)<br>• wygląd zewnętrzny (higiena osobista, ubiór, sposób uczesania, itd.)<br>• wykształcenie<br>• praca i finanse<br>• zainteresowania, rozrywka<br>• światopogląd, religijność</p>



<p><strong>2) Sfera rodzinna:</strong><br>• relacje partnerskie<br>• relacje małżeńskie<br>• wychowanie dzieci<br>• relacje z rodziną generacyjną</p>



<p><strong>3) Sfera społeczna:</strong><br>• relacje pozarodzinne (z przyjaciółmi, znajomymi)<br>• realizacja celów społecznie użytecznych</p>



<p>W celu oszacowania totalności grupy można analizować, w jakich dziedzinach życia ludzkiego, grupa potencjalnie może coś zmienić. Np. kółko fotograficzne zwykle oddziałuje na jedną z wyżej wymienionych sfer szczegółowych: zainteresowania i rozrywkę. Z kolei, w ekskluzywnej szkole ponadgimnazjalnej z internatem, nacisk położony na noszenie nie za długich włosów, ubieranie się w mundurki, odpowiedni profil nauki, zainteresowań i regulaminowe kładzenie się do łóżek maksymalnie o 22.00, wskazywałby, iż pewnej kontroli zostało poddanych 5 sfer: procesy fizjologiczne, wygląd zewnętrzny, wykształcenie, zainteresowania i rozrywka oraz relacje z rodziną generacyjną (wizyty rodziców maksymalnie raz na tydzień). Zwróćmy przy tym uwagę, że kontrola godzin spania polega tu nie na ograniczeniu, ale zapewnieniu odpowiedniej ich ilości a kontrola wykształcenia &#8211; nie na zniechęcaniu doń, ale na zapewnieniu jego wysokiej jakości.</p>



<p>Przypatrując się zakonom, stwierdzilibyśmy, że w prawie wszystkie sfery życia poddane są w pewnym stopniu kontroli, co samo w sobie oczywiście jest i złe i dobre &#8211; silnie uregulowany i zaplanowany tryb życia może człowiekowi w pewnych sytuacjach pomagać a w innych przeszkadzać. Ujmując problem jednowymiarowo, tj. z perspektywy potrzeb człowieka, zastanówmy się; komuś, kto ma wysokie potrzeby religijne, życie zakonne może czasem pomóc w ich realizacji. Jednak komuś o chwiejnej, niedojrzałej osobowości czy lękowej tendencji do unikania ludzi &#8211; <strong>może zaszkodzić</strong>.</p>



<p>Idąc dalej, zbliżamy się do tego typu totalizmu, który współwystępuje z wysoką manipulacją w tzw. sektach katolickich jak Opus Dei. Jest to taki totalizm, który dość wiernie przystaje do kryteriów Goffmana i jest niezdrowy ex definitione: członkowie tzw. sekt mają tendencje do rozciągania zasad życia totalnego na całe społeczeństwo (całościowość), wypierają ze swojej pamięci wspomnienia z przeszłości, uczucia do swoich bliskich &#8211; generalnie starają się odseparować od własnej tożsamości, ukształtowanej w środowisku innym niż grupa (izolacja). Stają się też agresywni i nienawistni do osób odmiennego wyznania, zbrodniczo inkwizytorscy, a czasem stają się morderczymi tyranami jak zawodowi katolicy świeccy typu: Adolf <strong>Hitler</strong>, Benito Mussolini, Franco czy Pinochet! Warto odnotować, że masowy ludobójca i tyran, generał Franco z Hiszpanii był mocno związany z sektą Opus Dei jako swoim politycznym zapleczem!</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">&#8222;Pranie mózgu&#8221; (&#8222;przymusowa perswazja&#8221;)</h2>



<p>&#8222;Pranie mózgu&#8221; (z j. ang. &#8222;brainwashing&#8221;) nie jest terminem naukowym, lecz wyrażeniem, utworzonym przez reportera amerykańskiego, Edwarda Huntera w celu wyjaśnienia &#8222;nawróceń&#8221;, jakie pod wpływem technik perswazji, stosowanych przez chińskich komunistów podczas wojny koreańskiej, wystąpiły u niektórych jeńców amerykańskich wojennych. Następnie termin stosowano do pseudo nawróceń w destrukcyjnych kultach chrześcijańsko-narkotykowych lat 60-tych w USA!</p>



<p><strong>Kryteria rozpoznawcze &#8222;prania mózgu&#8221; (&#8222;przymusowej perswazji&#8221;) wg. Zimbardo:<br><br></strong><strong> 1)</strong> nagła, dramatyczna zmiana przekonań i wartości, zamiast stopniowej ewolucji nowego stanowiska,<br><strong>2) </strong>brak dostępu do zwykle używanych źródeł informacji, aprobaty i porównań społecznych,<br><strong>3)</strong> uwięzienie w miejscu klasztornym, gdzie dopływ informacji, jak również źródła wzmocnienia społecznego są kontrolowane,<br><strong>4)</strong> ustawiczny kontakt z osobami dokonującymi perswazji,<br><strong>5)</strong> obietnica, że obecna sytuacja jest jedynie chwilowa i że powrót do dawnej sytuacji jest możliwy.</p>



<p><strong>Trzy etapy &#8222;przymusowej perswazji&#8221; Edgara Scheina<br><br></strong> Edgar Schein (autor &#8222;Coercive persuasion&#8221;, kierownik zespołu amerykańskich psychologów, badającego repatriantów z Chin) w oparciu o wywiady z żołnierzami i założenia dynamiki grupowej Kurta Lewina opracował trójstopniowy model wyjaśniający zmiany, jakim podlegali uczestnicy badań:</p>



<p><strong>1) Rozmrażanie. </strong>Celem było wywołanie destabilizacji psychofizycznej poprzez okresowe ograniczenia snu i pożywienia, poddanie jeńców długotrwałemu oddziaływaniu różnorodnych czynników stresowych oraz informacji, które burzyły ich dotychczasowe zaufanie do samego siebie i wyzwalały silne poczucie winy (np. z powodu wyimaginowanych zbrodni wojennych).</p>



<p><strong>2) Przekształcanie. </strong>Drugi etap polegał na oferowaniu konkretnych wzorców do naśladowania oraz manipulowaniu wyszukanym systemem kar i nagród (sprawdzała się tu min. tak niewielka nagroda jak dodatkowa paczka papierosów) w kierunku wywołania choćby minimalnych prokomunistycznych zmian w zachowaniu i myśleniu.</p>



<p><strong>3) Zamrażanie.</strong> Celem ostatniego etapu było utrwalanie i pogłębianie tych zmian poprzez skłanianie jeńców do coraz większych i bardziej zobowiązujących zaangażowań, zgodnych z tymi, które już wcześniej u nich wywołano. Skłaniano ich np. do publicznych deklaracji swoich &#8222;nowo przyjmowanych poglądów&#8221;.</p>



<p><strong>Pięć grup zabiegów, występujących w procesie &#8222;prania mózgu&#8221;:</strong></p>



<p><strong>1.</strong> rozstrajanie organizmu, próby rozbijania dotychczasowej struktury osobowości<br>&#8211; izolowanie człowieka od działania bodźców z zewnątrz<br>&#8211; pozbawianie snu<br>&#8211; wycieńczanie głodem<br>&#8211; narażanie na heteroseksualne frustracje<br><strong>2.</strong> zmniejszanie poczucia bezpieczeństwa<br><strong>3.</strong> doprowadzanie do degradacji obrazu siebie i wyzwalania silnego poczucia winy<br><strong>4.</strong> doprowadzanie osobowości do stanu regresji<br><strong>5.</strong> ofiarowanie nowego życia</p>



<p>Podstawową różnicę między procesem &#8222;brainwashing&#8221; (zastosowanym np. w Chinach) a zjawiskiem głębokiej psychomanipulacji (występującym we współczesnych katolickich grupach psychomanipulacjnych), stanowi wykorzystanie przymusu fizycznego. Poza tą kwestią istnieje jednak wiele podobieństw, co oczywiście warto wykorzystywać przy wyjaśnianiu procesu psychomanipulacji.O ile amerykańscy jeńcy w chińskich obozach byli uwięzieni, a obywatele komunistycznych Chin nie mogli pozwolić sobie na deklaracje niezależności w myśleniu, obawiając się surowych restrykcji (z karą śmierci włącznie), o tyle członkowie chrześcijańskich grup psychomanmipulacyjnych sami podkreślają, że ich przynależność do organizacji jest efektem wolnej decyzji, pozbawionej jakiegokolwiek przymusu.</p>



<p>Proszę więc zauważyć, że o wiele trwalszą zmianę przekonań zwykle uzyskuje się, bez wykorzystania rozwiązań siłowych. Wpajanie nowych przekonań pod przymusem może prowadzić do pewnych zmian w myśleniu, ale z reguły na krótką metę. Zmiany te mają bowiem charakter adaptacyjny: gdy znika motywacja zewnętrzna (tj. groźba kary), nie istnieją wyraźne przyczyny, dla których należałoby dalej wierzyć w to, w co się wierzyło. Jeśli natomiast grupie uda się &#8211; manipulując informacjami na swój temat, uczuciami i niezaspokojonymi potrzebami człowieka &#8211; doprowadzić osobę, do stanu, w którym zacznie jej zależeć na dalszych kontaktach z członkami grupy &#8211; szybko nastąpi proces identyfikacji z samą grupą i uwewnętrznienia jej przekonań. Młody człowiek, z wewnętrzną motywacją do coraz większego zaangażowania w działalność grupy, nie będzie świadomy tego, że wiele &#8222;przypadkowych&#8221; pytań, jakie mu zadano, &#8222;spontanicznych&#8221; rozmów i spotkań; tak naprawdę było starannie wyreżyserowanych. Gdy z czasem o tym się dowie się, będzie miał już na tyle zmienione przekonania, że sam w ten sposób zacznie pozyskiwać nowe osoby. <strong>Niebezpiecznym </strong>jest zatem zezwalanie na katechizację dzieci i młodzieży w szkołach w długotrwały sposób, z uwagi na pranie mózgu dokonywane systematycznie na tak zwanych lekcjach religii. Należałoby ograniczyć kontakt dzieci i młodzieży z sektami chrześcijańskimi i katolickimi do spotkań okazjonalnych, jednorazowych, zapoznawczych!</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Konsekwencje przynależności do kultów kato-destrukcyjnych, neo-nazistowskich</h2>



<p><strong>Problemy psychiczne byłych członków kultów destrukcyjnych</strong></p>



<p>Problemy psychiczne, z jakimi borykają się byli członkowie destrukcyjnych ruchów kultowych, takich jak oaza, odnowa, opusdei, neo-faszyści i inne często powtarzają się i dają się umownie usystematyzować według objawów natury:</p>



<p><strong>1)</strong><strong>poznawczej:</strong> trudności w koncentracji uwagi i zapamiętywaniu, tendencja do postrzegania rzeczywistości w biało-czarnych kolorach, magiczny sposób myślenia, tzw. &#8222;obciążony język&#8221;, stany dysocjacyjne oraz tzw. &#8222;odpływanie&#8221;,</p>



<p><strong>2)</strong><strong>emocjonalnej:</strong> stany depresyjne i lękowe, fobie, koszmary nocne, poczucie winy, izolacji, bezradności, zniechęcenia, braku sensu życia, poczucie straconego czasu, niska samoocena oraz</p>



<p><strong>3)</strong><strong>społecznej:</strong> problemy w podejmowaniu samodzielnych decyzji, trudności w nawiązywaniu bliskich znajomości. Do specyficznych pokultowych zespołów zaburzeń należą: nieokreślone zaburzenia dysocjacyjne i zespoły stresu pourazowego. Oczywiście mogą wystąpić też <strong>zespoły psychotyczne</strong>, których zaindukowanie (w przypadku psychoz reaktywnych), ujawnienie się lub pogłębienie (w przypadku endogennych) było związane z okresową przynależnością do grupy kultowej oazowego typu.</p>



<p>Należy przy tym dodać, że istnieje wciąż niebezpieczeństwo postawienia mylnej diagnozy. Jeszcze nie tak dawno miało to miejsce przy diagnozowaniu zaburzeń ofiar maltretowania w dzieciństwie, kiedy rozpoznawano somatyzację, osobowość pogranicza lub schizofrenię, zamiast <strong>zespołu stresu pourazowego</strong> (Herman, 1998). Istnieje wciąż podobne niebezpieczeństwo w przypadku stawiania diagnozy ofiarom grup kultowych, którzy często &#8222;wchodzili&#8221; w odmienne stany świadomości i z dnia na dzień przeżywali traumę z powodu projektowanych przez grupę, wyimaginowanych zagrożeń, np. z powodu używania kondomów czy niechodzenia do spowiedzi.</p>



<p>Etiologia wyżej wymienionych symptomów i zaburzeń nie musi być związana tylko i wyłącznie z przynależnością do jakiegoś kultu katolickiego czy chrześcijańskiego. Od 30 do 50 procent uczestników tych grup wykazuje mniejsze czy większe zaburzenia <strong>jeszcze w okresie poprzedzającym wstąpienie</strong> do sekty oazowo-odnowowej. Jeśli chodzi o psychozy endogenne, istnieje spore prawdopodobieństwo, że uczestnictwo w katolickiej grupie kultowej i, związane z tym, intensywne przeżywanie zmienionych stanów świadomości, może stać się czynnikiem wyzwalającym proces psychotyczny oraz opóźniającym leczenie. Na przykład bezdyskusyjne rozpoznanie przez grupę <strong>interwencji demonicznej</strong> u chorego, wymagającego leczenia psychiatrycznego i próby wypędzania demonów czy szatanów poprzez zwiększenie intensywności praktyk kultowych, może nasilić proces chorobowy, opóźnić i utrudnić jego leczenie. Są jednak takie objawy i zespoły zaburzeń, których pochodzenie można wytłumaczyć wpływem środowiska dogmatycznego kultu. Niektóre z nich zostaną pokrótce omówione.</p>



<p><strong>Stany depresyjne</strong> są szczególnie silne podczas pierwszych kilku miesięcy po odejściu z klasztoru,&nbsp; kościoła czy grupy nazistowskiej. Związane z poczuciem braku nadziei na szczęśliwą przyszłość, zniechęcenia, kryzysem tożsamości, poczuciem zdrady ze strony tych, którym bezgranicznie się zaufało, pedalskiego wykorzystania seksualnego. Ex-członkini pewnej oazowej grupy kultowej, znanej z organizowania zbiorowych mszy, zapytana o zmiany w życiu po czterech latach od jej opuszczenia, odpowiedziała: &#8222;Miałam (i chyba mam) poczucie pustki i ogromnego osamotnienia; czuję się zdradzona, oszukana, wykorzystana seksualnie. Pozornie moje życie wygląda normalnie, ale zupełnie odsunęłam się od wszystkich znajomych, praktycznie nie utrzymuję kontaktów towarzyskich.&#8221; U tych, którzy przystąpili do katolickiej sekty w młodym wieku i spędzili tam duży okres czasu, obserwuje się zahamowanie procesu dojrzewania. Wiek psychologiczny może pozostawać w tyle o wiele lat za wiekiem metrykalnym.</p>



<p>Trudności w koncentracji uwagi i zapamiętywaniu, wynikają min. z przyzwyczajenia się do wielokrotnej lektury wyłącznie pism papieża, katechizmu czy Biblii, wyuczonego ukierunkowania uwagi i myślenia jedynie na treści związane z kultem. Próba przeczytania czegokolwiek, co nie wiąże się z nim bezpośrednio, może budzić opór i wywoływać frustrację (Hassan 1997). <strong>Stany dysocjacyjne</strong> mogą również utrudniać koncentrację uwagi i zapamiętywanie z powodu krótkich okresów nagłej utraty świadomości. Są spuścizną, wyuczonego w kulcie oazowym, mechanizmu ucieczkowego, który polega na wchodzeniu w odmienne stany świadomości, ilekroć pojawi się jakaś niepewność, lęk, tzw. &#8222;złe myśli&#8221;, zmęczenie intelektualne lub inne trudne sytuacje. W trakcie normalnej rozmowy ex-członek kultu chrześcijańskiego może nagle urwać w pół zdania i zacząć intonować jakieś zdrowaś maryja, wypowiadać dogmaty, mówić &#8222;językami&#8221; lub wpaść w zwyczajne psychiczne odrętwienie, gdy rozmowa zejdzie na tematy erotyczne, etc.</p>



<p>Na uwagę zasługuje fakt, iż stany odmiennej świadomości, wywołane np. za pomocą monotonnego powtarzania tych samych słów typu &#8222;zdrowaś maryja..&#8221; oraz dodatkowo pod wpływem: częstego pobudzenia emocjonalnego i zmęczenia psychofizycznego, powodują wydzielanie się do krwi endorfiny &#8211; <strong>endogennego opium</strong>. Endorfina jest substancją peptydową, produkowaną przez przysadkę mózgową i nadnercze, posiadającą właściwości farmakologiczne morfiny. Jej wydzielanie się powoduje tzw. <strong>efekt opiumowy</strong>, charakteryzujący się takimi stanami jak: analgezja (tj. zniesienie bólu polegające na przerwaniu bodźców bólowych do kory mózgowej), redukcja napięcia, euforia i amnezja. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że częste osiąganie odmiennych stanów świadomości (podobnie jak poważny uraz psychiczny) może wpłynąć na trwałe rozregulowanie procesów wydzielania się endorfiny w organizmie i fizjologiczne uzależnienie się od stanów, które prowadzą do jej wyzwalania się. W przypadku byłych członków sekt chrześcijańskich czy maryjnych, chodziłoby tu o dodatkowe, fizjologiczne predysponowanie do automatycznie wyzwalających się, stanów dysocjacyjnych.</p>



<p>&#8222;<strong>Odpływanie</strong>&#8221; jest odmianą stanu dysocjacyjnego. Można opisać je jako nagły i automatyczny powrót, ukształtowanej w sekcie oazowej, pseudo-tożsamości, wyzwolony przez pewne bodźce wzrokowe, słuchowe, dotykowe, zapachowe lub smakowe, które wcześniej były częścią procesu uzależnienia od środowiska katokultowego. Rolę bodźca wyzwalającego, magiczny, wyuczony w grupie oazowo-kultowej, sposób myślenia i przeżywania, może spełniać widok książki, napisanej przez papieża, usłyszane dźwięki &#8222;zdrowaśki&#8221;, zapach kadzidła kościelnego, telefon od członka kultu katolickiego, itp.</p>



<p>Niekiedy ponowne przybranie pseudo-tożsamości, może spowodować powrót do grupy kultowej analogicznym do &#8222;odpływania&#8221; jest jeden z objawów zespołu stresu pourazowego: &#8222;<strong>wtargnięcie</strong>&#8222;, czyli gwałtowny powrót traumatycznych wspomnień, wywołany przez bodźce, przypominające o źródle urazu. Horowitz (1986) twierdzi, że niezasymilowane traumatyczne przeżycia są przechowywane w specjalnego typu &#8222;aktywnej pamięci&#8221;, która ma &#8222;stałą tendencję do spontanicznego odtwarzania swojej zawartości&#8221;.</p>



<p>Doświadczenie przynależności do chrześcijańskiej grupy kultowej, wiążące się z przeżyciem zmiany tożsamości w krótkim okresie czasu oraz kryzysem tożsamości po opuszczeniu grupy, jest na tyle traumatycznym wydarzeniem, że nie może zostać łatwo zasymilowane z całością innych wydarzeń życiowych. Uwalnia się więc przy okazji zaistnienia bodźców-wyzwalaczy w postaci &#8222;odpływania&#8221; ku pseudo-tożsamości kultowej. Potwierdza tę tezę fakt, iż &#8222;odpływanie&#8221; stosunkowo najczęściej dotyczy tych osób, które niedawno opuściły sektę oazowo-charyzmatyczną bądź nie otrzymały wystarczającej pomocy doradczej, polegającej na zintegrowaniu doświadczeń kultowych z całością historii życia.</p>



<p>Przykład: Ex-członkini pewnej fundamentalistycznej grupy, biorąc udział w <strong>terapii grupowej</strong>, bezpośrednio po szczęśliwym odejściu, usłyszała coś krytycznego na temat papieża kultu. Terapeuta opisał, że zauważył jak oczy pacjentki straciły blask, a ona sama utkwiła wzrok gdzieś w martwej przestrzeni. Afekt i ruchy ciała znów stały się nienaturalne, bardziej mechaniczne. Krytyka lidera spełniła rolę bodźca-wyzwalacza, który wywołał wtargnięcie zaprogramowanych przez grupę treści: &#8222;należy bronić papieża przed jakąkolwiek krytyką&#8221;. Potrzeba było 5 do 6 godzin ciągłej dyskusji, podczas której terapeuta i pacjentka ponownie prześledzili min. nadużycia i nieetyczne praktyki moderatora, aby możliwy był powrót do poprzedniego stanu.</p>



<p>&#8222;Obciążony język&#8221; może sprzyjać stanom &#8222;odpływania&#8221;. Chodzi tu o trwałe konsekwencje częstego posługiwania się żargonem dogmatyczno-kultowym i zmiany znaczenia podstawowych pojęć, które mogą deformować percepcję rzeczywistości i utrudniać porozumiewanie się z innymi ludźmi. Przede wszystkim jednak, &#8222;obciążony język&#8221; powstrzymuje wyzwolenie się z teologicznego i dualistycznego sposobu myślenia, charakterystycznego dla chrześcijańskich w ogólności grup kultowych. Na przykład: byli członkowie niektórych chrześcijańskich grup kultowych mogą mieć skłonności do ograniczania wyjaśnień relacji międzyludzkich w kategoriach wydzielania się &#8222;złej&#8221; i &#8222;dobrej&#8221; energii.</p>



<p>Fobie często powstrzymują proces odejścia od kościoła katolickiego czy grupy chrześcijańsko-prawicowej, ale niekiedy utrzymują się przez długi okres czasu po opuszczeniu grupy. Ex-członek organizacji znanej z tzw. &#8222;chodzenia po kolędzie&#8221;, na pytanie, dlaczego nie zdecydował się wcześniej opuścić organizacji, odpowiedział: &#8222;Bałem się, że Bóg zgładzi mnie i moją rodzinę&#8221;. Były członek rodzimej grupy oczekującej na przylot &#8222;białego papy&#8221;, po czterech latach od odejścia, choć przestał już dawno wierzyć w papieża i boskie cechy przywódcy grupy, nie mógł pozbyć się silnego lęku przed tym, że papież odetnie od niego dopływ energii powodując natychmiastową śmierć. Szukał nawet z tego powodu hipnotyzera. Ex-członek grupy był świadomy irracjonalności swojego lęku. Stwierdził: &#8222;Bardzo chciałbym przestać w to wierzyć, ale nie mogę&#8221;.</p>



<p>Rehabilitacja lub jakakolwiek inna forma pomocy psychologicznej uzależniona jest od typu problemów, jakie przeżywają ex-członkowie chrześcijańskich grup kultowych czy prawicowo-nazistowskich. Przeważnie, osoby, u których na skutek silnego zaangażowania się w działalność grupy, ukształtowała się pseudo-tożsamość kultowa, wymagają terapii podobnej do tej, jakiej potrzebują ofiary przemocy ze zdiagnozowanym zespołem stresu pourazowego. Terapia tzw. &#8222;urazowców&#8221; powinna być skoncentrowana na rekonstrukcji, przekształceniu traumatycznych doświadczeń i zintegrowaniu ich z całością życia.</p>



<p>Ważne jest rozpoznanie pozytywnych aspektów przynależności do grupy, takich jak np.: nauczenie się języka obcego, ćwiczenie się w samodyscyplinie, doświadczenie w handlu, nabycie umiejętności występowania na forum publicznym. Ponadto, potrzebna jest edukacja poświęcona metodom psychomanipulacji, dostarczenie informacji na temat danej katolickiej grupy kultowej oraz zapewnienie pomocy ze strony grupy wsparcia, składającej się z byłych członków kultu watykańskiego i podobnych w swej istocie.</p>



<p>Dla osób tzw. &#8222;kontemplujących&#8221;, które na skutek częstych praktyk modlitewnych doświadczają dużych trudności z koncentracją uwagi, przeżywają lęk wywołany przez spowiedź czy komunie i takie stany dysocjacyjne, jak np. automatyczne &#8222;wpadanie&#8221; w radiomaryjnego typu różaniec &#8211; najbardziej wskazane są: ćwiczenia fizyczne, wykonywanie realistycznych zadań, konfrontujących z kultowym myśleniem teologicznym, trening pamięci oraz uświadamianie sobie wrażeń wzrokowych i dźwiękowych.</p>



<p>Osobom tzw. &#8222;odpływającym&#8221; należy pomóc w rozpoznaniu bodźców-wyzwalaczy a następnie przeprowadzić trening warunkowania klasycznego, tj. skojarzenia owych bodźców z innymi, pożądanymi treściami i emocjami. Pojęcia, używane w grupie oazowej w zmienionym znaczeniu, winny zostać zredefiniowane według ich słownikowych znaczeń. Ponadto, wskazane są ćwiczenia orientacji w otaczającej rzeczywistości (z uwzględnieniem miejsca, czasu, osób i wydarzeń) oraz dokonanie rewizji motywów opuszczenia kultu.</p>



<p>W skutecznej terapii osób uzależnionych od katolickich i chrześcijańskich destrukcyjnych grup kultowych bardzo pomaga relaksacja, psychosynteza, new age, joga, wszelka praktycznie medytacja i praktyka rozmaitych mantramów z psychologicznym zrozumieniem ich działania, znaczenia oraz celu praktyki! Często pomaga powrót do słowiańskiego korzenia religijno-kulturowego poprzez udział w oczyszczających obrzędach szamańskich, a także pomoc terapeutyczna doświadczonych astrologów, numerologów czy szamanów!!!</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Mity na temat sekt chrześcijańskich i innych</h2>



<p><strong>&#8222;Prześladowane mniejszości religijne&#8221;</strong></p>



<p>Jest to bodaj najbardziej rozwinięty <strong>prawidłowy pogląd</strong> na temat grup psychomanipulacyjnych. Po pierwsze; zauważmy, że mianem sekt określa się tylko pewne chrześcijańskie, a szczególnie katolickie grupy religijne, również niektóre handlowe (biznes cmentarny i dewocjonalny), terapeutyczne (afera odtłuszczania), polityczne (prawicowe partie katolickie i chrześcijańskie), tzw. &#8222;rozwoju teologicznego potencjału&#8221;? Istnieje więc coś niepokojącego w pewnych katolickich i chrześcijańskich grupach, niezależnie od ich charakteru.</p>



<p>Po drugie; wejście w rolę prawdziwych &#8222;ofiar nietolerancji dla obłudy religijnej&#8221; pozwala niektórym destrukcyjnym organizacjom o charakterze religijno-politycznym (opus dei, jezuici, dominikanie) odwrócić uwagę społeczeństwa od właściwych zarzutów (głęboka psychomanipulacja i jej negatywne konsekwencje w sferze osobistej, rodzinnej i społecznej) i nierzadko zyskać sympatię jego pewnej części.</p>



<p>Każdy z nas jest skłonny bardziej solidaryzować się z grupami uciskanymi, ofiarami fanatyzmu i nietolerancji religijnej niż z agresorem. Oczywiście istnieją w Polsce takie organizacje neo-faszystowskie w swej istocie jak <strong>„Kana” </strong>w Katowicach czy <strong>„Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji”</strong> w Lublinie, które spektakularnie zwalczają mniejszości wyznaniowe z powodu poglądów lub &#8222;nie-polskiego pochodzenia&#8221;, pomagając im tym samym utrzymywać i rozwijać społeczny wizerunek &#8222;instytucji pokrzywdzonych&#8221;. Cechą charakterystyczną apologetów katolickiego neo-faszymu jest rażąca skrajność i tendencyjność poglądów oraz wybieranie sobie kilku religijnych mniejszości wyznaniowych „do odstrzału” i „wyczyszczenia z polskiej ziemi”. O czym to świadczy i do czego prowadzi dobrze wiadomo, nie tylko z czasów holokaustu! Jedną z metod współczesnych faszystów jest <strong>inkryminowanie </strong>i penalizowanie przywódców mniejszości religijnych z pomocą wadliwego i skorumpowanego sądownictwa w Polsce, co jest powszechnie wiadome!</p>



<p><strong>&#8222;Przewrażliwieni i nadopiekuńczy rodzice&#8221;</strong></p>



<p>Propaganda &#8222;antysektowa&#8221;, a w rzeczywistości morderczo-inkwizycyjna i neo-faszystowska, dość umiejętnie kształtuje wizerunek rodzin mniejszości religijnych, rzekomo dotkniętych problemem grup psychomanipulacyjnych. Rodzice nierzadko wykazują objawy osób uzależnionych, ale od alkoholu i twardych narkotyków oraz dogmatów watykańskich czy baptystycznych. Rzekomo są często bezradni wobec rzekomo gwałtownych i dramatycznych zmian, zachodzących w psychice dziecka, zgodnie z <strong>Konwencją Praw Dziecka </strong>zmieniającego wyznawaną religię i z powodu otwarcia oczu na prawicowo-kościelną ciemnotę oraz obłudę. Jest to demoniczny rwetes inkwizycji sterowany przez apologetycznych psychomanipulantów dogmatyczno-kościelnych.</p>



<p>Często, przy braku odpowiedniej wiedzy o nowym i nieznanym ruchu religijnym, podejmują działania, które nie przynoszą im spodziewanych efektów lub przyczyniają się do pogorszenia sytuacji z powodu ich <strong>fobicznie chrześcijańskiej </strong>reakcji. Rodzice szukają winy w sobie, obwiniają się nawzajem lub przerzucają całą odpowiedzialność na różne instytucje społeczne, system prawny, zamiast nauczyć się miłującej tolerancji dla mniejszości wyznaniowych, które wchodzą na „rynek tacowy”, czyli religijny. Kapłani żądni kasy z tacy zwykle umiejętnie stosują psychomanipulację aby poszczuć rodziców przeciwko własnym dzieciom i rozbić rodzinę lub nawrócić przemocą, za wszelką cenę, zwykle wyrzucając dziecko z domu, porywając, stosując sankcje uczuciowe i finansowe, co jest zwykłą podłością, oprócz psychomanipulacji!</p>



<p>Zdarza się, że nie rozumiejąc przyczyn swoich problemów, przeceniają rolę rzekomych sekt i w typowo paranoiczny sposób, przypisują im działania (np. dosypywanie narkotyków do żywności, wykorzystywanie przemocy fizycznej), które akurat wśród mniejszości religijnych nie miewają miejsca, a w jakiś obłąkany sposób tłumaczą sobie zmiany, zaistniałe w psychice dziecka oraz w ich rodzinach.Trudno się dziwić, że niektórzy rodzice chrześcijańscy stają się więc łatwym &#8222;łupem&#8221; dla proboszczów i pastorów ziejących <strong>chrześcijańską nienawiścią</strong> teologiczną do religii wschodnich czy okultyzmu, jogi, relaksacji. Znajdują się nawet obłąkańcy którzy wytaczając procesy sądowe o rzekome sekciarstwo przyczyniają się do maltretowania i dręczenia dobrych, spokojnych ludzi „innej wiary” w celu zbudowania sobie pozycji politycznej wśród ekstremalnie skrajnej i populistycznyej prawicy katofaszystowskiej jak to dokonywał neonazistowski OKOPS ustami byłego posła Ryszarda Nowaka przeciw Bractwom Hinduistycznym w Polsce.</p>



<p>&#8222;Wolny wybór a nie pranie mózgu!”</p>



<p>Zawsze należy rzeczywiście&nbsp; mówić o <strong>wolnym wyborze</strong> nowej grupy religijno-duchowej &#8211; ale w oparciu o niepełne informacje, brak wiedzy na temat faktycznych celów i norm grupowych inkwizytorom należy zabronić apologetyczno-przestępczych wypowiedzi. Z czasem, gdy młody człowiek wie coraz więcej, interpretuje to co wie, zgodnie z życzeniem swego serca i umysłu, chyba, że jest zbyt związany emocjonalnie z członkami poprzedniego kościoła i <strong>zbyt przerażony</strong>, aby opuścić dotychczasową organizację, taką jak kościół katolicki, z powodu presji społecznej. W społeczeństwie chrześcijańskim czy katolickim <strong>znacznie ograniczona </strong>jest świadomość wyboru nowej grupy religijnej, stąd trudno jest jeszcze mówić o rzeczywiście wolnym wyborze dalszej doń przynależności. <strong>Inkwizycja </strong>zbrodniczo szaleje pomimo początku XXI wieku, trzyma przywódców religijnych mniejszości hinduistycznych w faszystowskich więzieniach III/IV RP, zupełnie jak w Średniowieczu!</p>



<p>Termin &#8222;pranie mózgu&#8221; ma dziennikarskie pochodzenie, a nie naukowe, i jest dość często kojarzony z niezwykłymi umiejętnościami zniewalania psychicznego, które posiadają członkowie funkcyjni politycznych i katoliockich sekt. Pranie mózgu zupełnie niesłusznie bywa przypisywane małym grupom religijnym orientalnego czy okultnego pochodzenia z uwagi na ich ideologie „przynależności na pewno z własnego wyboru”. W rzeczywistości, dużo więcej technik wywierania głębokiego wpływu na człowieka potrafiłby zastosować przeciętny <strong>ksiądz-spowiedni</strong>k, a także psychiatra zajmujący się „leczeniem” nerwic i psychoz. Proszę sobie tylko wyobrazić, co się dzieje, gdy np. nieuczciwy ksiądz czy psychiatra, docierając do osobistych sfer pacjenta, jego potrzeb i zranień, nie pomaga w wyzdrowieniu i usamodzielnieniu się, ale uzależnia go od siebie i kolejnych, dobrze płatnych, rzekomo co łaska sesji. Znane powszechnie są wypadki <strong>pedofilskiego uzależniania dzieci</strong> przez księży zboczeńców pod pozorem „masowania podbrzusza dla lepszego trawienia”. Znany powszechnie jest fakt wmawiania pacjentom psychiatrycznym rzekomej zbawiennej skuteczności leku, podczas gdy w rzeczywistości, to większość środków psychotropowych, neurotoksyn, wytwarza objawy choroby, której wcześniej u pacjenta nie było. I tak mit o konieczności leczenia jest napędzany z zyskiem przez żądne kasy koncerny chrześcijańskiej farmacji psychiatrycznej.</p>



<p>&#8222;Tylko głupi lub słabi psychicznie zmieniają wiarę&#8221;</p>



<p>Na pewno wśród członków katolickich i chrześcijańskich grup psychomanipulacjnych jest wiele osób, które zostały zwerbowane, w okresie, gdy nie mogły poradzić sobie z pewnymi życiowymi trudnościami, posiadały niską samoocenę, itd. Jest też wiele ludzi podatnych na wpływy i może mniej asertywnych. Ponad trzydzieści procent ludzi w społeczeństwie <strong>bardzo łatwo ulega</strong> wpływom i sugestiom otoczenia z którym przebywa, co jest powodem szybkiej degeneracji takich osób w więzieniach czy policyjnych izbach dziecka, gdzie ulegli pensjonariusze dostosowują się do zdegenerowanych i silnych jednostek, podobnie i w klasztorach katolickich czy prawosławnych.</p>



<p>Ale do sekt katolickich werbowane są również osoby zdecydowane, zaradne, dominujące w towarzystwie i generalnie zadowolone ze swojego życia. To właśnie one szybko awansują, często zostają lokalnymi moderatorami oazy czy odnowy. Do sekt katolickich zostało zwerbowanych wielu inteligentnych idealistów szukających sposobności zaangażowania się w pomoc innym ludziom, co tylko wypacza ich psychikę w kierunku neonazistowskim lansowanym przez współczesnych inkwizytorów i inkwizycje dla niepoznaki nazwaną apologetyką czy „obroną wartości”, choć tych jak widać w parlamencie nie ma żadnych.</p>



<p>Sporo chrześcijańskich grup psychomanipulacyjnych prowadzi swój werbunek właśnie w miasteczkach akademickich i na wyższych uczelniach. Członkowie samobójczej sekty katolickiej&nbsp; &#8222;Dziesięcioro Przykazań&#8221; byli wrogami kondomów, aborcji i homoseksualistów. Sekta katolicka w Rwandzie jak wiadomo mordowała się wzajemnie w połowie lat 90-tych XX w., z powodu czyszczenia rasowego, a przywódcami ludobójstwa (1,5 miliona trupów) byli biskupi katoliccy, księża i zakonnice!!!</p>



<p>Naprawdę bardzo trudno jest ocenić przeciętnemu obserwatorowi, &#8222;co może zadziałać&#8221; w człowieku? Jeśli werbownicy katolickich grup psychomanipulacyjnych dostrzegą jakąś słabość, zranienie, niezaspokojoną potrzebę &#8211; będą nad nią &#8222;pracować&#8221; w imię np. &#8222;wyrywania pokolenia JP2 z szatańskiego świata&#8221; i być może osiągną swój cel. Trudno sobie wyobrazić człowieka, który nie miałby &#8222;słabych punktów&#8221;, ukrytych nie zwerbalizowanych marzeń, choćby tylko jednego &#8222;miejsca&#8221; w psychice, wymykającego się spod racjonalnej kontroli, które jest szczególnie podatne na zranienie i manipulację dogmatycznego zaślepienia.</p>



<p><strong>&#8222;Nie istnieją rzetelne badania naukowe,<br>potwierdzające szkodliwość kościołów&#8221;</strong></p>



<p>Trudności w zbadaniu zjawiska nie świadczą jeszcze o jego braku. Liderzy i członkowie grup oazowych, w których faktycznie występuje zjawisko głębokiej psychomanipulacji, po prostu nie wyrażają zgody na badania psychologiczne ani na żadne inne, jeśli nie są wcześniej przekonani, że przynajmniej nie zaszkodzą one ich wizerunkowi społecznemu. Istnieje cała masa badań na aktualnych członkach kościołów, którymi posługują się klasztorne grupy psychomanipulacyjne w celu uwierzytelnienia się. Najczęściej w tego rodzaju badaniach zastosowano takie metody lub badano takie obszary, które nie były istotne z perspektywy dociekań o występowaniu patologii lub jej braku. Istnieją jednak mniej liczne badania, przeprowadzone na byłych członkach pedofilskich sekt chrześcijańskich i katolickich, wykazujące ich destrukcyjny wpływ na osobowość.</p>



<p>Tym z kolei badaniom &#8222;apologeci jedynie słusznej wiary&#8221; zarzucają stronniczość z powodu &#8222;antyreligijnego&#8221; nastawienia osób badanych, lub przeciwstawiają alternatywne, niesprawdzone teorie o &#8222;występowaniu patologii przed okresem przynależności&#8221; czy o &#8222;ustaniu terapeutycznego wpływu kościoła wraz z jego porzuceniem&#8221;. Chcielibyśmy w tym miejscu uwrażliwić Państwa na jeszcze jeden problem. Badania, w których &#8222;nie stwierdzono negatywnego wpływu oazy czy kościoła..&#8221; bądź wykazujące &#8222;terapeutyczny wpływ oazy na homoseksualistów&#8230;&#8221; tzw. odnowowych ruchów chrześcijańskich są wykorzystywane instrumentalnie do kształtowania pozytywnego image grup katolickich i chrześcijańskich, również w lobbingu środowisk politycznych i mediów. Służą za pewnego rodzaju <strong>tarcze przed krytyką watykanizmu </strong>czy papizmu, dzięki którym, wszelkie zarzuty wpływu na destrukcję osobowści i relacji rodzinnych, mają mieć podłoże &#8222;nienaukowe&#8221; i charakter tez ideologicznych. Doświadczenia praktyków są zgoła odmienne; dlatego istnieje coraz większa potrzeba prowadzenia rzetelnej dokumentacji zjawiska psychomanipulacji katolickiej w Polsce oraz dobrze przemyślanych, szerzej zakrojonych badań z udziałem osób poszkodowanych, tj. byłych członków oazowych i odnowowych grup psychomanipulacjnych i ich rodzin.</p>



<p class="has-text-align-center"><strong>KRZYK ZBRODNICZEJ NAZISTOWSKIEJ INKWIZYCJI TO:</strong><br>Psychomanipulacja w prasie, radio, TV i na ambonie!<br>Psychomanipulacja w kampanii wyborczej!<br>Psychomanipulacja!<br>Psychomanipulacje!<br>Psychomanipulacje!<br>Kato-psychomanipulacja!</p>



<p><strong>Opracowanie:</strong><br><em>Opracowano na podstawie ogólnie dostępnych w sieci materiałów na temat psychomanipulacji i prania mózgu oraz leczenia psychiatrycznego z uzależnienia od teologicznego dogmatu kościelnego i innych chrześcijańskich! <strong>Psychomanipulacja </strong>jak wiadomo służy mediom i rządom do sterowania myśleniem tak zwanej opinii publicznej, wygrywania wyborów, reklamy handlowej. Kto jest aktualnie najbardziej sprawny w psychomanipulacjach? Zobacz kto rządzi twoim krajem, jaka opcja polityczna dzierży władzę, jakiego wyznania są członkowie rządu i parlamentu!!! Widzisz tych, którzy są najbardziej biegli w technikach psychomanipulacji, czyli w medialnym kształtowaniu opinii publicznej, bo oszukiwanie wyborców i wiernych z ambony to jest psychomanipulacja!</em></p>



<p><strong>Krajowe Biuro Informacji o Destrukcyjnych Sektach Inkwizycyjnych w Polsce:</strong> Witold Boguszewski, Maciej Marczak, Rafał Lichtarowicz, Dariusz Witkowski, Anna Maria Rampała (Gauri), Kapali Hanna Szpilewska, Anna Gierej, Iwona Lichtarowicz, Arkadiusz Lisiecki, Janusz Kaczmarek; Jan Slanina; Szczepan Zając; Ziemowit Przybylski; Janina Waśk; Paweł Ćwięka; Tomasz Włoch; Krzysztof Błachaniec, Izabela Tryc, Jan Piskorski, Ilona Marczak, Eugenia Pałys; Eugeniusz Kaczmarek; Hanna Zgryźniak; Anna Milewska; Anna Rychlewska; Marek Dannenberg (Cieślak); Krystyna Luzar; Maria Gabruś; Jacek Gabruś; Ewa Maciejewska; Zygmunt Maciejewski; Jarosław Kowalczyk; Magdalena Chmielewska-Pasierb; Tomasz Pasierb; Elżbieta Najah-Kulpa;  Janina Sobczyk i inni.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/czym-jest-psychomanipulacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
