<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>katolicyzm &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<atom:link href="https://ryszard-matuszewski.com/tag/katolicyzm/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<description>Ryszard Matuszewski - jego przesladowania przez faszystowski rezim Polski i antysektowe agendy inkwizycji.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Feb 2026 16:55:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>

<image>
	<url>https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/cropped-RM-logo-1-32x32.png</url>
	<title>katolicyzm &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Prześladowanie Przez Katolicyzm!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:55:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[Częstochowa]]></category>
		<category><![CDATA[himawanti]]></category>
		<category><![CDATA[hinduizm]]></category>
		<category><![CDATA[Jaworzno]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[nietolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[policja]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[tortury]]></category>
		<category><![CDATA[wspólnota]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1667</guid>

					<description><![CDATA[(Osobiste świadectwo Ryszarda Mohana Matuszewskiego o zbrodniach katolickiego reżimu III RP na mniejszościach) Jak skatolicyzowana policja zwalcza Hinduizm w Polsce! Zajmując się aikido, aiki-jutsu, kalaripayat, tantrą, subudh, rebirthingiem, duchową jogą, sufizmem, nau­kami Swami Premanada, Yogananda i Sai Baba, terapią ofiar księży pedofili, także innymi ezoterycznymi poszukiwaniami wielokrotnie zetknąłem się z katolickimi naciskami i wezwaniami do [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>(Osobiste świadectwo Ryszarda Mohana Matuszewskiego o zbrodniach katolickiego reżimu III RP na mniejszościach)</p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak skatolicyzowana policja zwalcza Hinduizm w Polsce!</h2>



<p>Zajmując się aikido, aiki-jutsu, kalaripayat, tantrą, subudh, rebirthingiem, duchową jogą, sufizmem, nau­kami Swami <strong>Premanada, Yogananda</strong> i <strong>Sai Baba</strong>, terapią ofiar księży pedofili, także innymi ezoterycznymi poszukiwaniami wielokrotnie zetknąłem się z <strong>katolickimi naciskami i wezwaniami</strong> do zaprzestania tego rodzaju działalności. Prowadząc otwarte zajęcia i spotkania poświęcone takim metodom jak joga oddechowa, subudh, medytacje i tańce sufickie czy hatha joga w Toruniu, wielokrotnie nawiedzany byłem przez działaczy różnych <strong>akcji katolickich i parafialnych</strong> z rozmaitymi żądaniami. Chodziło głównie o to, abym natychmiast nawrócił się na jedynie słuszną wiarę jaką jest rzymski katolicyzm, tudzież abym zaprzestał organizować warsztaty i spotkania poświęcone duchowości wschodu, określanej aktualnie zwykle terminem ogólnym <strong>New Age</strong>, gdzie wszystko co <strong>katolicy chcą tępić</strong> wkłada się do jednego worka. Zdarzało się, że aktywiści parafialni próbowali wszczynać awanturki na początku zajęć żądając zaprzestania mojej działalności, gdyż to jest w ich parafii i oni sobie tego generalnie nie życzą i trzeba ich było usuwać ręcznie, chwytem transportowym.</p>



<p>Otrzymywałem też <strong>anonimowe listy z pogróżkami</strong>, nawet taśmy magnetofonowe z perswazją jakie to zło i jaką zarazę szerzę w podobno katolickim narodzie. Z czasem doszedłem do przekonania, <strong>że jedynym złem jest tutaj działalność tych katolickich czy może raczej parafialnych aktywistów.</strong> Działając od lat w parafii pana <strong>Rydzyka i pod latarnią Radia Maryja</strong>, trudno prawdopodobnie nie być szykanowanym, wszak dla tego obywatela, wszystko, co nie katolickie to godne jest wytępienia za wszelką cenę i wszelkimi środkami. Niemniej wszelkie anonimy, włącznie z audioanonimami skrzętnie przekazuję miejskiemu wysypisku do utylizacji, tyle są dla mnie warte. Z początkiem mojej działalności wydawało mi się, że czasy <strong>katolickiej inkwizycji</strong> już minęły, a gadanie o jakiś naciskach to najwyżej wygłupy lub dowcipy. Niestety przekonuję się, a od kilku lat to się wzmaga nawet, że to nie tylko nie są dowcipy, ale &#8211; czy raczej niestety, jest to na szeroką skalę prowadzona <strong>wojna religijna czy inkwizycyjna</strong>, w której można nawet zginąć.</p>



<p>Panom i paniom przedstawiającym się zawsze jako <strong>działacze z akcji bądź rady parafii</strong> lub jako <strong>dobrzy katolicy z parafii</strong> na ogół trudno było przedstawić się dalej, gdy pytałem o nazwisko, adres i inne dane do kontaktu. Zwykle więc wypraszałem owych natrętów (świadkowie Jehowy są bardziej kulturalni, subtelni i taktowni), czasem musiałem siłą wypchnąć za drzwi, raz nawet jednego księżulka miałem nie­rzyjemność przemocą wyprosić z sali zajęć, kiedy przyszedł mi robić tak zwany nalot i wrzeszczeć, że on wyegzorcyzmuje całe to szatańskie zło (prawdopodobnie nie wiedział nawet pajac co będzie egzorcyzmował). Z czasem w odpowiedzi na co głupsze i agresywniejsze wypowiedzi duchownych przywódców kościoła katolickiego czy raczej sekty katolików, zacząłem reagować rozmaitymi apelami i protestami pisanymi. Tylko w odpowiedzi na jeden, raz łaskawie jakiś sekretarz episkopatu raczył potwierdzić przyjęcie dokumentu do wiadomości. Zapewne <strong>rozsierdziłem czarną władzę</strong> listami protestacyjnymi.</p>



<p>Z aktualnej literatury katolickiej, na co mogę przytoczyć odpowiednie dowody przestępstw w postaci książek i publikacji, wynika niedwuznacznie, iż wszystko co spotyka mnie ostatnimi czasy to głównie <strong>wojna władz katolickich</strong> ze wszystkim co wschodnie, ze wszelkimi ruchami religijnymi tak zwanej <strong>nowej fali religijnej REFORMACJI</strong>. Jasne, że nowa fala (<strong>New Age</strong>) odbiera mnóstwo fanów, a także pieniędzy dotychczasowym monopolistom religijnym, właśnie takim, jak chociażby upadający praktycznie z powodu pedofili i chciwości kościół katolicki. Ale czy to wystarczający powód aby zwalczać nową myśl duchową czy religijną w najbardziej perfidny i prymitywny sposób? Czyż nie dosyć, że <strong>historia rzymskiej religii katolików zlana jest krwią ludzi inaczej wierzących</strong>, że wspomnę Katarów, Indian czy Hugenotów?</p>



<p>Aktualnie jestem zaangażowany w organizowanie i rejestrowanie <strong>Duchowej Wspólnoty Himawanti</strong>, której celem jest propagowanie mistycznych i duchowych nauk <strong>hinduizmu</strong>, tantry, wiedzy o czakramach oraz wschodnim uzdrawianiu. Musi to być solą w oku katolickich władz, gdyż od dwóch lat mnożą administracyjne trudności i robią problemy z prozaicznej czynności wpisania do rejestru kolejnego <strong>związku wyznaniowego</strong>, kościoła, gdzie cały proces rejestracyjny powinien zgodnie z ustawą trwać zasadniczo ledwie <strong>dwa miesiące</strong>. Na początku sekretarka nawet w urzędzie radziła mi dać sobie spokój, gdyż wschodnie związki nie mają szans, bo <strong>wszyscy pracownicy urzędu to niedoszli księża po KUL</strong>-u, a także byli <strong>eSBecy</strong>, i staną na głowie, a nawet na uszach, byleby opóźnić lub uniemożliwić rejestrację czegoś co ma swoje korzenie gdzieś w <strong>filozofii i praktyce hinduskiej</strong> skądinąd jogi. Jak obiecali, tak też czynią. Nie pomaga na razie nawet odwoływanie się do Prezydenta, Premiera czy Rzecznika Praw Obywatelskich ani do Naczelnego Sądu Administracyjnego.</p>



<p>Piszę o tym wszystkim, bo jest to <strong>kontekst</strong> mojej działalności i dalszych ciekawych zdarzeń, niepo­wiem, urozmaicających skądinąd spokojny na ogół życiorys. <strong>Zatrzymanie przez jasnogórską półtajną policję polityczną, </strong>na zlecenie katolickich mocodawców politycznych w dniu <strong>14 sierpnia 1996 roku</strong> w miejscowości <strong>Jaworzno</strong>, na pewno należy do takich zdarzeń urozmaicających życie. Tak się składa, że <strong>od 15 do 18 września miałem prowadzić kolejne ze spotkań poświęconych jodze i uzdrawianiu w Częstochowie. </strong>Zajęcia organizował <strong>Jan Piskorski. </strong>Stolica wątpliwej jakości katolickości zapewne nie może tego znieść, że coś wschodniego kwitnie jej u samych wrót i to kwitnie prężnie i dynamicznie wzrasta, bo właśnie Częstochowa jest <strong>jednym z najprężniejszych ośrodków duchowości rodem ze wschodu</strong>. Jak na stolicę polskiej religijności, skądinąd indoeuropejskiej, to właściwie nic dziwnego ani nadzwyczajnego. Przed paulinami na Jasnej Górze był słowiański klasztor i <strong>gontyna</strong> Bogini Matki &#8211; Diva Laila (Leili), który został brutalnie spacyfikowany, ograbiony i przejęty przez <strong>sektę paulinistów</strong>, dzisiejszych jasnogórców. Było tego ponad 3000 zamordowanych ofiar, w tym dzieci i niemowląt polskich z poderżniętymi przez rycerzy paulinistycznych gardłami.</p>



<p>Niemiły incydent wydarzył się też w Klubie gdzie organizowane były zajęcia. Większość przyjezdnych zwykle nocowała w tym klubie na własnym sprzęcie. Tym razem, w przeddzień imprezy <strong>katoliccy mocodawcy</strong> czy patroni spółdzielni &#8222;Nasza Praca&#8221; zakazali spania w tym Klubie, co jest grą nieczystą, obliczoną na sfrustrowanie uczestników. Tak się zdarza w całym kraju, zdarza się też, że <strong>kluby odmawiają sal na takie spotkania duchowe na wniosek proboszczów parafii</strong> lub pod groźbą utraty posady kierowniczej w klubie dokonywanej ustnie przez katolickie władze zwierzchnie spółdzielni.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Terrorystyczny napad Policji w Jaworznie </h2>



<p>Czym się zajmowała policja w mieście Jaworzno, godzinę drogi od Częstochowy? Ano przez około tydzień, jak twierdzą sąsiedzi, dom był dyskretnie obserwowany, a sąsiedzi przepytywani na okoliczność mojego tam pobytu w charakterze bardzo niebezpiecznego przestępcy, skąd zapewne <strong>jeszcze długo będą się mnie bać</strong>. Dobrą to opinię katoliccy mocodawcy policji wyrabiają skądinąd pokojowo i pacyfistycznie nastawionym działaczom wschodnich tradycji duchowych. Policja nie szczędzi na takie cele wydatków ni środków, zatem nic dziwnego, że <strong>na walkę z mafią pieniędzy już nie ma.</strong> Kiedy około czternastej po południu lokal otoczyło kilkudziesięciu komandosów, domyślałem się tylko, że chodzi o moją działalność religijną, tudzież <strong>o przeszkodzenie w prowadzeniu zajęć w Częstochowie. </strong>Takie nieprzyjemności miałem już dwa razy od czasu przejęcia władzy w 1989r. przez mafijny czarny kler katolicki. Kiedyś nie odbyły się zajęcia w <strong>Elblągu</strong> oraz w <strong>Pile</strong>, gdyż przebywałem na zatrzymaniu, bądź zostałem zatrzymany w Toruniu na tyle aby nie móc wsiąść do pociągu którym mógłbym dojechać na czas w oznaczone miejsce. Każda taka akcja to pewien szok utrudniający rozwijanie wzniosłych i duchowych myśli. Po ostatnim szoku będę już pewnie bardzo dobrze przyzwyczajony do reżimu III RP. <strong>A o to zapewne chodzi czarnej władzy katolickiej, aby z działacza odmiennej opcji duchowo religijnej zrobić kryminalistę.</strong></p>



<p><strong>Zostałem zakuty w kajdanki, z rękami do tyłuw sposób bestialski</strong>. Wbrew mojemu usilnemu żądaniu, nie przedstawiono mi <strong>żadnego sensownego powodu zatrzymania</strong> w taki drastyczny i chamski sposób. Skądinąd proponuję policji, aby tak aresztowała złodziejaszków takich jak niejaki Ksiądz Halberda z Elbląga lub oszusta finansowego Jankowskiego z Gdańska; może też Glempa, za kierowanie mafią katolicką w Polsce. Pewnie by katoliccy politycy rozwiązali polską policję. W komendzie miasta Jaworzno zostałem przesłuchany na konto rzekomo nielegalnego pobytu w mieście Jaworzno i na konto rzekomo nielegalnego kierowania niezarejestrowanego dotąd z winy i złośliwości katolickich prominentów i esbeków zasiadłych na stołkach Departamentu Wyznań URM, związku wyznaniowego, czy jak kto woli organizacji duchowo-religijnej. Najbardziej bawił mnie <strong>zarzut nielegalnego pobytu</strong>, na który rzekomo policja posiadała stosowny donos, dzięki któremu mogła mnie obserwować, a przy okazji moją narzeczoną i jej rodzinę. Przebywając kilka dni latem, we wakacje i do tego u narzeczonej, według policji w Jaworznie winienem się natychmiast u nich z tym meldować, acz nie jestem kryminalistą z orzeczonym obowiązkiem meldowania się w jakimś komisariacie katolickim! Zabawne jest poczucie humoru policji kryminalnej czy chyba znowu politycznej. Przez bodaj <strong>trzy godziny męczono mnie odpytywaniem</strong> na tę okoliczność.</p>



<p>Najbardziej jednak zainteresowani byli <strong>listą wszystkich osób zajmujących się w Polsce jogą, liderów, członków, finansami, stosunkami w grupach praktykujących, rzekomym przymusem religijnym o który regularnie podejrzewane są wschodnie wspólnoty wyznaniowe, a który istnieje praktycznie jedynie w ugrupowaniach chrześcijańskich</strong> (chociażby społeczny przymus ślubu w sekcie katolickiej). Jeden z policjantów &#8222;Najświętszej&#8221; Marii Panny tak się zapędził w pytaniach natury intymnej pomiędzy mną a moją narzeczoną, iż musiałem mu odrzec nieco kpiąco: &#8222;Panie, jeśli w pańskim wieku nie wiesz pan do czego służy narzeczona&#8221; &#8211; to się trochę utemperował w swoich nachalnych dociekliwościach. Ale nie jestem pewien, wie czy nie wie, w końcu katolik jakowyś może i nie wiedzieć co się robi w łóżku z narzeczoną. Z pozytywnych objawów niektórzy z katolskich policjantów kryminalnych reżimu III RP dawali mi do zrozumienia, że muszą to robić, gdyż tak im każą polityczni mocodawcy wiadomego kościoła czyli sekty rzymskiej, chociaż <strong>brzydzą się tym co robią ale nie chcą stracić pracy</strong>. Ustawicznie też policja w Jaworznie powtarzała mi iż przyjadą do mnie <strong>specjalni policjanci z Częstochowy</strong>, którzy wyjaśnią mi dokładniej za co jestem zatrzymany, gdyż oni tak naprawdę nic nie wiedzą, mają jedynie nakaz aresztowania i dostarczenia do Częstochowy.</p>



<p>Zastanawiające <strong>skąd to policja wiedziała, gdzie to akurat przebywam</strong>, skoro byłem nijak nigdzie niezgłoszony i zaszyty, a w swoim ówczesnym miejscu zamieszkania w Toruniu nie zostawiłem żadnej informacji o tym gdzie się udaję. Musieli jakoś <strong>śledzić mnie aby wiedzieć</strong> gdzie przebywam na tę okazję zaaresztowania. Znamiennie, dokładnie <strong>w przeddzień rozpoczęcia czterodniowej intensywnej sesji jogi i ajurwedy w Częstochowie</strong>. Odpytywano mnie i przeszukiwano na okazję posiadania broni palnej, gazów bojowych, granatów, bomb i wszelkiego rodzaju innych podobnych militariów z wyjątkiem walizkowej bomby atomowej. Ciekawe jest, że policja polityczna reżimu III RP cały czas dawała mi do zrozumienia, że wie gdzie bywałem w czerwcu, w maju 1996, i że wie, gdzie zamierzam być w najbliższej przyszłości. Ażeby tyle wiedzieć, rozumiem musieli mnie dokładnie obserwować, a nawet podsłuchiwać już od dłuższego czasu. Z tym zresztą nie problem, nieraz się zdarza &#8222;<strong>księżulo&#8221; incognito</strong> na naszych zajęciach. Poznać takiego na ogół po tragicznie <strong>infantylnych</strong> i idiotycznych pytaniach z zakresu duchowości i religii, pokazujących, że ksiądz jest zawsze całkowicie niekompetentny w wiedzy o Bogu i duszy. Kompletny brak wykształcenia w tej dziedzinie. Zastanawiające też jest, że Policja w Jaworznie, a także potem w Częstochowie nie była mi w stanie <strong>okazać żadnego pisemnego nakazu aresztowania</strong> ani od Prokuratury ani też od Sądu. Rozumiem, że cienko z tymi formalnościami i brak był jakiejkolwiek podstawy prawnej.</p>



<p>Kiedy odpytywano mnie jeszcze w Jaworznie na konto posiadania granatów i podobnych sprzętów, wyznałem katolickim policjantom reżimu III RP, że <strong>granaty bardzo lubię i kupuję sobie od czasu do czasu na rynku</strong>. Na pytanie co z nimi robisz, stwierdziłem, że zużywam. A gdy pytano gdzie przechowuję, to jasno odrzekłem iż przechowuję zwykle w lodówce. Przeszukujący lokal mieszkalny meldowali nawet przez telefon do komisariatu, że lodówka jest pusta. Po godzince takiego sobie rozmawiania o granatach, przyznałem nawet, że nie mogę się powstrzymać od kupowania granatów na rynku, bo to jeden z najsmaczniejszych owoców jaki znam. Niektórzy policmajstrzy byli trochę wściekli na taki sposób robienia ich w jajo. Ale chociaż się trochę ubawiłem w tej ogólnie <strong>paranoicznie smętnej sytuacji</strong>.</p>



<p>Zebrali w każdym razie wszelkie potrzebne im jak to określono <strong>&#8222;do namierzenia i rozpracowania sekty&#8221;</strong> materiały personalne, choć nie ukrywam, że w takiej sytuacji udzielam także mylących przeciwnika informacji. Zrozumiałem już w Jaworznie, że jest to <strong>jakaś akcja sprokurowana</strong> przez mocodawców politycznych sekty katolików, paulinów z Częstochowy, a ściślej z <strong>Jasnej Góry</strong> i dowiedziałem się na koniec, że zostanę tam przewieziony i przesłuchany ponownie. Grozili mi, że wydadzą mnie paulinom, którzy mnie <strong>zakatrupią</strong> w piwnicach jasnej Góry, gdzie mają salę tortur jeszcze z czasów inkwizycji.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Przesłuchania i tortury w KW Policji w Częstochowie</h2>



<p>Późną nocą z 14/15 sierpnia 1996r., zjawiła się <strong>ekipa kryminalistów z Częstochowy</strong>, zakuła włącznie z nogami, (a bali się mnie wiedząc, że dość długo ćwiczyłem jedną z egzotycznych sztuk walki, znaną jako Shobu Aiki-Do) tak że mieli potem <strong>kłopoty z odkuciem moich nóg w samochodzie</strong>, co mogli by mnie z niego wyciągnąć. I tak zostałem przymusowo dowieziony policyjnym wozem na koszt resortu MSW na <strong>uroczyste obchody maryjnej sekty jasnogórców w Częstochowie</strong>. Zawsze jest to też jakiś sposób pielgrzymowania. Do <strong>aresztu czy raczej 'dołka&#8217; KWP na ulicy Popiełuszki</strong> dobrze docierają jasnogórskie modły więc miałem okazję być przymusowo acz bezskutecznie <strong>resocjalizowany na katolicyzm</strong> w przerwach nielicznych pomiędzy przesłuchaniami. W nocnych przesłuchaniach na Jasnej Górze zdołałem nawet powtórzyć jednemu nowemu przesłuchiwaczowi <strong>dowcip o smacznych granatach</strong>. Sam się pytał, no to wyszedł na inteligenta. Ale jego dwóch kolegów połapało się w czym rzecz od razu i mieli ubaw, także z niego, bo on myślał o kwestii poważnie i <strong>zrobił się granatowy z wściekłości, a pięść miał ciężką, katolicką, jak się mogłem za chwilę przekonać</strong>. Spadła na mnie bowiem seria bokserska, na szczęście <strong>głównie otwartą dłonią w twarz i trochę kopniaków na uda i biodra</strong>. Boli, ale za dużej krzywdy fizycznej z wyjątkiem piekącego bólu nie uczyni. Specjalista <strong>szkolony chyba specjalnie na katolickim KUL-</strong>u albo w jakimś innym <strong>Papieskim Instytucie Teologii Inkwizycji Karola Wojtyły czy JP2.</strong></p>



<p>Potem zaczął odpytywanie ponownie, zauważyłem, <strong>siedząc skuty do tyłu przez praktycznie cały czas przesłuchań</strong>, że jego dwóch asystentów stoi tak, żeby w razie czego złapać swojego kolegę czy szefa jakiegoś, a może mnie do jakiś torturek podtrzymać. Podsunął mi pod nos kserokopię jakiegoś pisma czy listu i zapytał czy to poznaję, powiedziałem, że raczej nie, tym bardziej, że nie mogłem tego odczytać. Wtedy się wściekł, zobaczyłem że to nie przelewki, jego wspólnicy <strong>zdawali się go powstrzymywać od rzucenia się na mnie, ale nic to nie pomogło</strong>. Tonem zbira czy wampira zapienionego czy raczej <strong>głodnego krwi</strong> zaoferował, że jak się nie przyznam do napisania tej kserokopii, to mnie <strong>wprasuje w ścianę</strong>, która była za moimi plecami lub &#8222;<strong>odstrzeli</strong>&#8222;, że złagodzę trochę oryginalnie wulgarną wersję wypowiedzi. Nie miałem okazji czytać tego niejakiego dokumentu, ani nawet ochoty czytać, bo w takich warunkach spokojne skoncentrowanie się na literach tekstu nie jest możliwe. Nie przyznawałem się do niczego bo i nie miałem do czego, więc załatwiłem sobie <strong>torturki i dręczenie za wiarę</strong>, najlepsze jakie tylko <strong>katolicki policmajster</strong> jasnogórski potrafi zaoferować.</p>



<p>Żądał wyjaśnienia, gdzie mam bomby, granaty, ładunki wybuchowe, miny? Zapytałem czy atomowe, to wściekł się jeszcze bardziej, więc pora była skończyć żarty. Dopytywał się jeszcze bardziej i wścieklej, zaciskając pięści i robiąc gest <strong>rozgniatania owada tudzież rozcierania czegoś na proszek</strong>. Mówię mu zatem że są w wyobraźni. Pyta w jakiej wyobraźni, no to mu mówię, że skoro się naczytał o jakichś granatach to pewnie ma je w wyobraźni. Zgranatowiał i jego współkoledzy prawie musieli go wyprowadzić. Dobrze, że nie wybuchł był całkiem, bo rozerwałoby chyba KWP, a raczej mnie na strzępy. Potem zrozumiałem, że był to jakiś szef czy komendant ale niestety nie wiedziałem ani kto, ani skąd ani komendant czego, a szkoda. Przedstawił się jedynie jako <strong>wierzący katolik</strong> i zagaił na początek, a <strong>&#8217;ty co sukinsynu jesteś&#8217;</strong>. Rozumiem więc, że był to jakiś <strong>katolicki prominent policyjny</strong>, prawdopodobnie jeden z głównych służalszczyków niemiłościwie nam zwalczającego mniejszości wyznaniowe papieskiego <strong>reżimu katolickiego Wojtyłka &#8211; JP2</strong>, bo tak to właściwie chyba należałoby kulturalnie ująć.</p>



<p>Pozostali funkcjonariusze byli raczej łagodni, sugerowali tylko niedwuznacznie, że z 'nimi&#8217;, czyli z <strong>ciemną władzą jasnogórską</strong> i tak nie wygram. Jeden mi powiedział, niby prywatnie, abym się <strong>cieszył że żyję</strong> i nie wychylał za bardzo z tym propagowaniem jogi, bo teraz są takie czasy, że <strong>łatwo zginąć</strong>, jak zaznaczył, że wszak nie jest tak daleko od średniowiecza. Panowie mieli potem zwyczaj wchodzić i rozmawiać głównie pojedynczo i bez dodatkowych świadków, wypytywać o to samo z osobna po kilka razy, a także walnąć z lekka, a nawet i mocniej w głowę lub w biodra i nerki. Stąd po kilku godzinach byłem nieźle skołowany, choć mogłem w zasadzie odmówić składania jakichkolwiek zeznań ale chyba by mnie dobili, bo za dłuższe pauzy też bili. Grozili tylko, że w razie odmowy udzielania wyjaśnień o BZH, <strong>nieprędko wyjdę z aresztu</strong> a raczej wcale albo że będę przesłuchiwany przez owego szatańskiego katolickiego prominenta policyjnego, który groził niedwuznacznie <strong>wprasowaniem w ścianę i odstrzeleniem</strong>, a nie miałem ochoty być płaski i przylegać do ściany w sugerowany sposób.</p>



<p>Zrozumiałem więc, że policja ma jakiś donos, podejrzenie, dokument czy list, który niejako czyni ze mnie niebezpiecznego bandytę lub <strong>coś w rodzaju terrorysty</strong>. Kolejnego dnia brutalnych przesłuchań postawiono mi w końcu <strong>zarzut jakiejś surrealistycznej groźby</strong> w stosunku do Paulinów, polegającej na <strong>usiłowaniu wysadzenia Jasnej Góry</strong>, na co rzekomo policja miała jakieś dowody ale nie dała mi ich przeczytać ani obejrzeć. Próbowałem się z początku stawiać na takie postawienie sprawy, pytając czy to preparacja służb specjalnych czy też może działaczy katolickich. Zapytałem <strong>ile policję kosztowało podrobienie jakiś dowodów</strong>, ale jeden z policjantów wyjaśnił mi rzeczowo: nie nas pytaj, my to dostaliśmy stamtąd i rzeczowo wskazał w kierunku wiadomego klasztoru, wiadomej sekty paulinistów. Dostałem jeszcze reprymendę: lepiej się przyznaj, to może cię sąd łagodnie potraktuje, może wtedy nie dostaniesz żadnej sankcji. W istocie kusząca propozycja, pod groźbą i nie tylko, <strong>wprasowywania</strong> w ścianę lub <strong>odstrzelenia</strong> &#8211; nie do odrzucenia.</p>



<p>Rozumiem już z tego, że w Polsce władza należy do <strong>reżimu rzymskiego</strong>, który słynął z <strong>okrucieństwa, mordu inkwizycyjnego i preparowania oskarżeń o czarownictwo</strong>, co teraz robi w stosunku do wszystkiego co pochodzi ze wschodu, jednakże, żeby wydawać pieniądze swoich wiernych czy raczej, co gorsza fundusze policyjne na tego rodzaju podejścia poniżej pasa to już jest <strong>ostatnie dno moralne i społeczne</strong>. Nigdy nie myślałem, że <strong>będąc katolickim można być aż tak zepsutym, brutalnym i zbrodniczym. </strong>Nawiedzenia przez działaczy katolickich akcji i zarządów parafialnych, złośliwości typu usiłowanie wyegzorcyzmowania i podobne brałem raczej zawsze za <strong>wyskoki głupawych nadgorliwców</strong>. Tym razem wygląda to na akcję nadgorliwców, jednakże inteligentnych i do tego bogatych, mogących łatwo zniszczyć słabszego ekonomicznie. Nie mam w zwyczaju wysyłać anonimów, bo sam takie zawsze wyrzucam do kosza. Jak ktoś coś chce, to może przyjść z podniesioną przyłbicą, a nie tam <strong>rycerstwo maryjne, zakute łby z parafii Rydzyka</strong> (że sobie ulżę), co to się przedstawić nawet nie chcą.</p>



<p>Niektórzy prowadzący dalej sprawę policmajstrzy dawali mi do zrozumienia, że brzydzą się taką sprawą, ale muszą to robić, bo takie mają rozkazy. A mafia może sobie pohulać, bo <strong>policja jest katolicka i zajmuje się zwalczaniem urojonych zagrożeń ze strony tak zwanych sekt</strong>, czyli ze strony mniejszości wyznaniowych. Jak nie ma żadnego zagrożenia, to katolicka sekta sama je sobie stwarza i używa policji do ich zwalczania. Pięknie, nie ma co! Jak powiedział później jeden z moich przyjaciół, czas &#8222;ojczyznę&#8221; porzucić i pomyśleć dokąd emigrować. Zacząłem być w czasie święta katolików nieco agresywny na punkcie działaczy sekty katolskich. Nic to zapewne dziwnego, zawsze można się na policyjnym dołku odreagować. Świętego pewnie wyprowadzili by z równowagi, a co dopiero mnie.</p>



<p>Stanęło na tym, że jak nie mam żadnych dowodów na to kto mógłby sprokurować jakiś anonim, bo i skąd miałem mieć, używając pisma ręcznego, to lepiej jak się przyznam i sprawa załatwiona, bo inaczej to nie wyjdę z aresztu, a tak to najwyżej zapłacę jakąś grzywnę, bo skarb państwa potrzebuje pieniędzy. Nie przystałem na tę usilną propozycję policji czy może już gestapo i jej perswazję popartą odpowiednimi groźbami, którą właściwie należałoby nazwać groźbą karalną, żadnych zeznań ani dokumentów im nie podpisałem, choć żądali. Lepszym może w tym kraju wydaje się być winnym i chodzić na wolności niż być niewinnym bez dowodów na to i siedzieć w jakimś mamrze. Skądinąd ciekawy jest sposób w jaki skarb katolickiego narodu aranżować zamierza sobie finanse na podupadający budżet. Rozumiem teraz lepiej w jaki sposób tak zwane przez katolicyzm <strong>sekty są czynione groźnymi i przedstawiane jako społeczne zagrożenie.</strong> Będę tak osiągnięte czyste poznanie i bezpośredni wgląd w mechanizm tego zjawiska <strong>publicznie przedstawiał i ogłaszał aż po ostatni dzień mojego żywota tutaj w tym kraju okupowanym przez reżim jedynie słusznej, acz pokrętnej i pomylonej oraz zbrodniczej wiary katolickiej.</strong></p>



<p>Ciekawie straszono mnie na policji, zanim piętnastego o dziesiątej rozpoczęła się sesja jogi. A to już w nocy z 14/15-ty, że <strong>rozpędzą i zrewidują wszystkich członków i adeptów tej całej organizacji, wszystkich którzy przyjadą do Częstochowy zaaresztują, że narobią mi wstydu, że jestem kryminalista i że najlepiej jakbym więcej do Częstochowy nie przyjeżdżał, bo się władza wiadoma, jasnogórska denerwuje. </strong>Niektórzy policjanci byli też, albo grali lewicowych takich, co to kościoła katolskiej sekty też nie lubią, więc podpowiadali, że jak się przyznam, to oni z tego sprawy nie będą robić, bo dla nich jakby ktoś wysadził całą jasną górkę, to byłby spokój w końcu w Częstochowie. Rozumiem, że policja ma swoje kłopoty z czarną władzą polityczną. Podpuszczali czy dobrze życzyli, trudno przewidzieć. W każdym razie <strong>policjanci świetnie grali na moich uczuciach względem praktykujących Jogę, abym się tylko przyznał do jakiś wymyślonych przez sektę paulińską urojonych zagrożeń,</strong> które rzekomo im stwarzam, gdyż inaczej zaaresztują wszystkich praktykujących którzy przybędą na nasze spotkanie. Niezły element nacisku na kogoś kto ma skute ręce do tyłu. Paulini ewidentnie mają paranoję urojeniową z jakimiś zagrożeniami ze strony hinduizmu w obrazie chorobowym!</p>



<p>Z nieco późniejszych perswazji w KWP Jasna Góra <strong>zrozumiałem, że zrewidowano wszystkich którzy przybyli na owo spotkanie w Częstochowie</strong>. Okazało się to później zwykłym <strong>zastraszającym kłamstwem</strong>. Policja, złośliwie nie powiadomiła nawet organizatora zajęć o mojej nieobecności, pozostawiając uczestników sesji jogi w sytuacji w której wyglądało, że to prowadzący zajęcia nie przybył na spotkanie. Jak się zorientowałem, policja Niepokalanej z KWP na Popieluszki liczyła, że potencjalni uczestnicy rozjadą się do domów. Zapomnieli tylko, że jest jeszcze więcej duchownych naszego <strong>Bractwa Hinduzimu</strong>. Pytałem też czy moja narzeczona została także zatrzymana, dowiedziałam się że nic podobnego. Dopiero pół godziny przed zwolnieniem z Jasnogórskiej Izby Zatrzymań KWP dowiedziałem się że <strong>moja dziewczyna była nonstop przesłuchiwana i została zwolniona godzinę wcześniej.</strong> Nie powiedziano jej nawet tego, że ma prawo odmowy składania zeznań i <strong>sugerowano, że odpowiadać musi na każde postawione jej pytanie</strong>! Plugawie policja działa i powinna zmienić nazwę na camorra albo mafia po prostu. Nie mając wcześniej do czynienia z takowymi instytucjami, nie znała takich kwestii prawnych, co skrupulatnie wykorzystano już w Jaworznie, zmuszając do oczerniania mnie pod groźba zgwałcenia i uwięzienia całej rodziny. Dzięki tym 'incydentom&#8217; mam jasność co do plugawego zakłamania funkcjonariuszy tej policyjnej instytucji jaką jest KWP w Częstochowie.</p>



<p>Dużo było pytań o charakterze intymnym, zatem ciekawość policji jest nieograniczona i wszechstronna. Chodziło głównie o to jak się w rzekomych sektach odbywa kopulacja, i <strong>nie mogli się nadziwić, że normalnie, zgodnie z biologiczna naturą rodzaju ludzkiego</strong>. Spodziewali się chyba jakiegoś UFO i nie mogli nadziwić ludzkiej, najzwyczajniejszej normalności. Ekscesy seksualne sekt wszak są jedynie <strong>wymysłem chorych z niewyżycia celibatowych dewiantów katolickich</strong>, co wiem doskonale, ze względu na szerokie kontakty z wieloma podobnymi organizacjami w różnych krajach. Pomoc ofiarom księży pedofili jest już znana w wielu krajach, tylko do Polski jeszcze nie dociera!</p>



<p><strong>Rewizji</strong> dokonano także w miejscu mojego czasowego pobytu w <strong>Toruniu</strong> doprowadzając właścicielkę posesji w której wynajmuję domek gospodarczy prawie do <strong>zawału serca</strong>. Policja rewidowała także miejsce mojego stałego pobytu w Człuchowie na Pomorzu, gdzie prawie niczego mojego nie było aktualnie, a gdzie mieszkała moja matka, która tym się przejęła, została tak parszywie potraktowana, rzucona o podłogę, choć staruszka, że <strong>straciła przytomność</strong>. Słyszałem też o rewizji jakiegoś jeszcze miejsca, ale nie wiem ani kogo ani gdzie. Później tylko <strong>dowiedziałem się o wizytach policjantów w Stargardzie Szczecińskim i Szczecinie u jednego z moich znajomych i jego rodziców</strong>. Zapewne tak zwany nalocik inwigilacyjny aranżowany przez <strong>Wydział d/s Zwalczania Sekt przy Komendach Wojewódzkich Policji</strong>. Znamienne, że departamencik ten zbrodniczo-inkwizycyjny współpracuje z odpowiednimi komórkami istniejącymi w <strong>parafiach sekty katolickiej</strong>. Wiadomo więc do czego i komu wiernie służy. Rozumiem, że ci sami funkcjonariusze którzy kiedyś mordowali <strong>Popiełuszkę</strong>, teraz z powodu zmiany orientacji politycznej, zajmują się podobną inwigilacją i mordowaniem niekatolickich organizacji wyznaniowych.</p>



<p>Właścicielka posesji w Toruniu, często jak dłużej mnie nie było w Toruniu, informowała mnie, że jakiś <strong>pijak kręci się nocą po posesji i coś tam jakby chciał się włamać</strong>. Interesujący to wątek, bo powtarzał się wiele razy. Paulini mieli wiele, przynajmniej kilkanaście moich listów i apeli, tak drukowanych jak i odręcznych, z których jeden częściej wysyłany mogę załączyć. Jest to apel o poszanowanie jogi, hinduizmu i wschodnich świętości. Przez kilka lat mogli podrobić nawet mój odręczny charakter pisma, czy nie szkoda jednak fatygi na śledzenie, być może z pomocą jakiegoś katolickiego pijaczyny, wysyłanie z Torunia rzekomego anonimu, nie mówiąc już o podrabianiu pisma? Czy i kto w policji w tym pomagał, to już inna sprawa. Mogę tylko liczyć, że z czasem ktoś z tych draniów się sypnie i tyle. Prawda jak oliwa, prędzej czy później wypłynie na wierzch, tak jak prawda o zbrodniach &#8222;świątobliwej&#8221; czyli szatańskiej inkwizycji watykańskiej. Zastanawiam się teraz, czy ręce kościoła katolickiego tak splamionego krwią niewinnych ludzi miłe są Bogu, no ale to teologiczny problem, a nie prawny. Jeśli chodzi o <strong>protesty i apele</strong>, to może zacznę o kościele katoli pisać dla ruchów antyklerykalnych i antykatolickich, których jest wiele na całym świecie. To chyba dobry pomysł po takich przejściach. <strong>Nauczyłem się tyle, że trzeba być jeszcze bardziej gorliwym w krzewieniu wedyjskiego śiwaizmu i tantry w Polsce, aby wyplenić z narodu Polskiego zło jakim jest jasnogórsko-demagogiczny katolicyzm.</strong> Życzę wszystkim katolikom przejrzenia na oczy i szybkiego porzucenia tej morderczej jedynie słusznej wiary, którą teraz już całkiem postrzegam jako <strong>satanistyczną orgię zbrodni</strong>.</p>



<p>Tak to siłą zastraszania i perswazji byłem przymuszany do przyznania się do groźnego rzekomo zamiaru podłożenia bomb i granatów pod jasną rzekomo Górkę Częstochowską oraz do posiadania dużej ilości ładunków wybuchowych, broni i amunicji. Ciekawe co mnie jeszcze jako <strong>PACYFISTĘ</strong> w tej Polsce chorej na paranoidalny obłęd wojtylizmu czeka? Zaiste ciekawa to metoda zwalczania religijnej konkurencji stosowana przez niejakich Paulinów, rzekomo świątobliwych, a w istocie zbrodniczo-morderczych. Dobrze to stoi napisane w <strong>Maksymiliańskich Statutach Milicji Najświętszej Marii Panny z Jasnej Góry</strong>: <strong>&#8222;Wpisać się do księgi Rycerstwa w siedzibie kanonicznie założonej. &#8230;Wykorzystać dla sprawy Niepokalanej wszystkie środki na jakie pozwala stan, warunki i okoliczności. &#8221; A jakaż to sprawa Niepokalanej? Ano: &#8222;starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, &#8230;masonów&#8221;</strong>. Tak to się starają ci <strong>popieprzeni krzewiciele Niepokalanej</strong>. A Policjantom PP współczuję obowiązku służenia takiemu <strong>kretyńskiemu reżimowi rzeczpospolitej cesarstwa rzymskiego z siedzibą w Watykanie. </strong>A swoją drogą, jak wiadomo z historii, to rzekoma Niepokalana poczęła dupcząc się zwyczajnie za pieniądze z jakimś rzymskim żołnierzem o imieniu <strong>Pandera</strong>, za co ją Józef wyrzucił z początku w domu bo nie chciał nieślubnego Jezusa. Stąd i zapewne cała rzymska zbrodniczość inkwizycyjna, po rzymskim żołdaku.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Rabunek Komputerów i Ołtarzyka!</h2>



<p><strong>Nie okazano mi żadnych praktycznie dowodów rzekomego przestępstwa</strong>, jeśli wyłączyć machanie przed oczyma jakimiś papierami na których oko nie było w stanie się zatrzymać, tym bardziej, że były to wątpliwej jakości kserokopie, bardzo brudne. Z Torunia przewieziono do Częstochowy używany przeze mnie sprzęt komputerowy. Znamienne, używałem kilku komputerów starej generacji, jednak zatrzymano jedynie sprzęt na którym były dane odnośnie prowadzonej działalności, jak <strong>listy członków BZH, edycje skryptów i broszur informacyjnych i podobne</strong>. Komputer na którym nie było takowych danych (bez twardego dysku) policjanci zostawili tam gdzie sobie stał. Jasne jest po co zatrzymali ten sprzęt, na pewno nie tylko po to, aby go przewieźć do Częstochowy, co bym mógł go sobie potem (21 VIII) odebrać i wieźć z powrotem. Ale to już dodatkowa czysta złośliwość policji politycznej katolickiego reżimu III RP. <strong>Po dwóch dniach pobytu na zatrzymaniu w zasadzie nie wiedziałem jeszcze za co ani dlaczego,</strong> chociaż jasnym jest iż chodzi o jakieś spreparowane przez policję czy też niejakich sekciarzy z zakonu paulińskiego (o ile wierzyć policjantom, bo żadnego paulina z zarzutem do mnie nie miałem przyjemności oglądać) imaginacje czy też coś podobnego. Z kontekstu przesłuchań wywnioskowałem, że <strong>o namierzenie działalności i inwigilację usiłującej się zarejestrować organizacji chodziło przede wszystkim</strong>.</p>



<p>Razem ze mną został w Jaworznie <strong>zaaresztowany cały mój przewoźny ołtarzyk śiwaicki</strong>. <strong>Nie uszanowano świętości i sprofanowano ołtarz!</strong> Podobno jest to w świetle prawa jakoweś <strong>przestępstwo ze strony policji w Jaworznie,</strong> jednakże żaden katolski policmajster nie poczuwał się do popełnienia takowego (Art. 198 KK). <strong>Uniemożliwiono mi sprawowanie kultu religijnego stosując przemoc i terror</strong>, a żaden policmajster nie wysilił się nawet na słowo przepraszam, choć niektórzy tłumaczyli się, że tak im góra rozkazuje, oczywiście rzekomo jasna. Podobno nawet ktoś z Warszawy, kogo widziałem na oczy. A zatem przestępstwo policji katolickiej z Art.196 KK. Działalność policji, a raczej bardziej ich paulińskich mocodawców z sekty katolików, to <strong>dopuszczenie się czynnej napaści na człowieka celem poniżenia osoby Zwierzchnika Generalnego (PRYMASA) odmiennej opcji religijnej niż niemiłościwie nam narzucająca się sekta kat(ów).</strong> Podobno narusza to Art.193 p. 2 KK. Tyle przestępstw policji wobec mnie spreparowali podobno jacyś paulini z sekty katolików, których nie miałem okazji oglądać, a szkoda, zapewne wybiorę się do niejakiego przeora tej bandyckiej instytucji, aby mu powiedzieć co o nim myślę. Ciekawe też ile wina mszalnego wychlali ci preparatorzy plugawych oszczerstw i pomówień?!</p>



<p>Tymczasem, na konto katolickiej inwigilacji, przesłuchano mnie w Toruniu we wrześniu, a w sierpniu musiałem być kilka razy w Częstochowie. Wysłano mnie nawet na badanie psychiatryczne (może się uda duchownego śiwaickiego i jogina zarazem przerobić na czubka?), a także policja z Jaworzna wezwaniami nęka teściową i narzeczoną. A propos, narzeczona była wzywana przez Policję w początku lipca w Toruniu. Przebywała u mnie towarzysko, i <strong>widać ktoś śledził</strong>, bo inaczej policja nie byłaby w stanie wiedzieć, że u mnie przebywała. Szczęściem akurat nie było nas dłużej w Toruniu, więc <strong>zbrodniczy najazd zaczął się dopiero w sierpniu</strong>. Policja musiała mnie (nas) nieźle śledzić, aby wiedzieć, gdzie aktualnie przebywamy! Jest jeszcze więcej wątków owej bandycko czyli katolicko zmontowanej historii, jednak może jeszcze do nich kiedyś wrócę aby dodać co nieco. Teraz mogę dodać, że nie dziwię się iż <strong>purytańscy chrześcijanie katoliccy spokrewnieni z CIA podali truciznę niejakiemu SRI OSHO RAJNESHOWI</strong>, który przeżył co prawda, ale jego wzrok ucierpiał i po paru latach od wypędzenia i podtrucia go przez potężne siły Ameryki Chrześcijańskiej, zmarł przedwcześnie.</p>



<p>Polska prokuratura i policja katolicka nie chciała śledzić katolickich zbrodniarzy którzy w styczniu 1992 roku dokonali zamachu na życie innego polskiego mistyka i jogina, <strong>Sławomira Jaraszka</strong> (Sanjaya), a którym udało się go podtruć. Przeżył i świadczy o zbrodniczości katolickiej mafii cesara Wojtyły w Polsce. Kiedy katolicka sekta odpowie za tamtą zbrodnię? Katolickie służby specjalne wycięły jądra i zamordowały topiąc w Odrze jednego z liderów niezależnego, parareligijnego ruchu &#8222;<strong>Antrowis</strong>&#8221; i też nie ma ani prokuratorów ani sędziów którzy zajęliby się tą zbrodniczą działalnością katolicko-esbecką. Jak wiadomo, chłopak uskarżał się publicznie na to, że go krakowski ksiądz <strong>Karol Wojtyła</strong> w dzieciństwie gwałcił wielokrotnie w brutalny sposób. I taki to ksiądz jest teraz papieżem Polakiem. A bezpieka zlikwidowała Antrovis, bo oprócz badania zjawiska UFO, zajmowano się tam terapią dla ofiar zgwałconych przez księży katolickich, których to ofiar jest w Polsce bardzo dużo! Prawnicy katoliccy potrafią za to zablokować śledztwa w prokuraturze i policji wymierzone w księży pedofili. Miejmy nadzieję, że <strong>przyjdzie czas rozliczenia, podobnie jak za zbrodnie hitlerowskie</strong>. Zresztą każdy wie, że <strong>Adolf Hitler</strong> był katolikiem i prywatnie przyjacielem papieża Piusa. Nie mając zbyt dużo dowodów ani nie mogąc wskazać konkretnych sprawców, mogę tylko zapytać Paulinów, skąd mają tak znamienitych podjudzaczy i oszczerców, i który ich tam księżulo czy ojczulek jest takim parszywym kretynem trudniącym się taką kretyńską działalnością pomawiania? Po wszystkich bowiem tak zwanych przesłuchaniach taki widzę kierunek podejrzeń co do owej preparacji. Komu innemu bowiem mógłbym przeszkadzać w Częstochowie ze swoją hinduistyczną i terapeutyczną, pozakatolicką działalnością duchową i religijną?</p>



<p>Policjanci z jasnogórskiego gestapo przy ulicy Popiełuszki w Częstochowie nie zmusili mnie do jakiegoś przyznania się, zresztą z ich gadania wynikało, że nie bardzo wiadomo do czego miałbym się przyznawać, a składu bomb ani granatów metalowych nie miałem, część zaś bombonierek (z cukierkami) i granatów (owoców) zeżarli, rzekomo degustując, czy aby na pewno są prawdziwe. Przekopali też ogródek, czym rozsierdzili teściową, wyrwali kwiatki z doniczek, rozwalili wszystkie rzeczy, tak że sprzątania było dużo, na kilka tygodni, uszkodzili część sprzętu komputerowego i dyskietek z danymi. Zabrali listy wszystkich osób, które były w archiwach, łącznie ponad 20 tysięcy adresów. Bili, kopali, grozili, spuszczali ze schodów, przykładali pistolet do głowy grając w rosyjska ruletkę! Usłużna dla tej kościelnej pedofili Gazeta Wyborcza w Częstochowie i lokalne brukowce robiły ze mnie kryminalistę, terrorystę, bombiarza. Ciekawe co jeszcze wymyśli katolickie gestapo umocowane jak się przekonałem na Jasnej Górze. Nikt mnie już nie przekona, że jest tam cośkolwiek dobrego czy pozytywnego. Jasna Góra to zbrodnicza i mordercza mafia, samo zło, zwyrodniała bestia inkwizycji śmierdząca faszyzmem, podobnie i policja!</p>



<p><strong>(Wrzesień 1996 roku) – tekst na podstawie relacji na żywo nagrywali i spisywali: Witold Boguszewski, Maciej Marczak, Jan Piskorski, Małgorzata Wysocka, Izabela Tryc</strong> &#8211; Pierwsza publikacja miała miejsce już w 1996 roku na zamkniętym w sierpniu 2002 roku portalu z Krakowa: himavanti.ceti.com.pl</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Branice &#8211; Inkwizycyjny Obóz Koncentracyjny</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/branice-inkwizycyjny-oboz-koncentracyjny/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/branice-inkwizycyjny-oboz-koncentracyjny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Feb 2026 20:43:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Czytelnia]]></category>
		<category><![CDATA[Różne Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[branice]]></category>
		<category><![CDATA[inkwizycja]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[ludobójstwo]]></category>
		<category><![CDATA[nazizm]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[psychuszka]]></category>
		<category><![CDATA[zbrodnie]]></category>
		<category><![CDATA[zbrodnie polityczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=2049</guid>

					<description><![CDATA[Mroczna historia szpitala psychiatrycznego w Branicach. Męczeństwo i tortury narodu polskiego.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<div class="wp-block-group has-global-padding is-layout-constrained wp-block-group-is-layout-constrained">
<figure class="wp-block-image alignleft size-full"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="290" height="187" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/branice2.jpg" alt="" class="wp-image-2050"/></figure>



<p>Branice to Gmina typowo rolnicza, leżąca w południowej części województwa opolskiego na płaskowyżu głubczyckim wchodzącym w skład Wyżyny Śląskiej. Powierzchnia Gminy to 122 km2, z czego ponad 90 % stanowią gleby o wysokiej bonitacji w klasie od I &#8211; III. Gminę zamieszkuje 7473 mieszkańców &#8211; dane ze stycznia 2007. Graniczy ona od północy z gminą Głubczyce, od wschodu z gminą Kietrz a od południa i zachodu z Czechami tak, że 50% linii granicznej gminy stanowi granica państwowa z Czechami. Jest to region z typową strukturą wiejską z urodzajnymi glebami i korzystnym klimatem. Położenie i warunki glebowo-klimatyczne decydują o dominującym profilu rolniczej działalności w gminie. W Branicach jest jedno z trzech tajnych więzień internacyjnych formalnie legalizowanych jako szpital, ale wiadomo, że przebywają tam na dożywotnich internacjach więźniowie polityczni Rzeczpospolitej Polskiej, prowadzone są nielegalne eksperymenty medyczne, pranie mózgu, przypalanie prądem elektrycznym oraz inne tortury zlecane formalnie przez sąd lub prokuratury ale bez orzeczenia o winie czy rozprawy sądowej. Po prostu obóz koncentracyjny typu amerykańskiego Guantanamo na Kubie dla osób niewygodnych politycznie.</p>
</div>



<p>Nazwa wsi Branice leżącej w powiecie głubczyckim w województwie opolskim nad Czesko-Polską granicą na przestrzeni lat była właściwie taka sama, zmieniała się jedynie jej pisownia. I tak w pierwszych źródłach z 1278 roku napisano Branicz, a w 1377 roku &#8211; Brenicz. Pochodzi ona z czeskiego brana &#8211; brama lub od braniti &#8211; bronić, stąd wywodzi się także nazwisko &#8211; Bran. Nazwa Branice może znaczyć albo &#8222;mała brama&#8221; albo też &#8222;własność Brana&#8221; lecz w tej kwestii nie ma jasności. Można nazwę wsi wywodzić od miejsca &#8222;branki&#8221; czyli przymusowego poboru do wojska, co źle się kojarzy ale może być najbardziej prawdziwe. Prowadził tu szlak handlowy do Moraw, założono więc dla jego obrony zamek. W 1288 roku właścicielem włości był Bennisch &#8211; Benedykt, który za wiele nieprawości jakie popełnił musiał zadośćuczynić, odstępując sporo swoich dóbr, poszkodowanym. Jest to okres od którego Branice cieszą się złą sławą. &#8222;Benisz Branicki&#8221; jak się sam nazywał od swoich posiadłości, pochodził ze znakomitego rodu Krawarów, do niego należało również dziś Czeskie Uvalno z zamkiem Czwilin.</p>



<p>Późniejszymi właścicielami Branic byli także: w 1474 roku &#8211; Stosz Branicki, później wymienia się jego braci Jerzego i Marcina Schipp Branickich. W okresie kontrreformacji panem Branic był Morawitzky, któremu książę Lichtenstein odstąpił dobra po wypędzonych czy raczej wymordowanych protestantach. Jego potomkowie pozostawali w Branicach aż do około 1742 roku. Gdy okupacyjny król pruski pokonał Śląsk, ustanowił starostą powiatu głubczyckiego Jana Karola Morawickiego, wówczas najbardziej wpływową osobistość na tych terenach, który po zakończeniu wojny przeniósł się do Opavy. Wpływowa osobistość w postaci Jana Karola Morawickiego była oczywiście kolaborantem na rzecz okupanta pruskiego, sprzedawczykiem i zdrajcą narodowym. Posiadłość odziedziczyła znana z rozpustnego i hulaszczego życia jego jedyna córka Janina, która wyszła za mąż za hrabiego Henryka Reichenbach. W 1791 roku Branice otrzymał ich syn Henryk Krzysztof Reichenbach, który 7 lat później sprzedał je za 150 tysięcy talarów staroście Michałowi Haugwitzowi. Ten, majątek jako mało wartościowy po kawałku odsprzedawał lokalnym chłopom. To co pozostało oddał swojemu krewnemu Konradowi Sternbergowi w 1813 roku.</p>



<p>Następnym właścicielem Branic był hulaszczy hrabia Jan Karol Sedlnitzky, ale już w 1830 roku podczas licytacji sądowej przeszły one w ręce komisarza sprawiedliwości, niejakiego Koechera z Głubczyc. Dalej właściciele wsi Branice zmieniali się równie często, aż do roku 1903, kiedy został nim w niejasny do końca ale na pewno nielegalny proboszcz Józef Nathan od tego też roku radca konsystorialny z Branic. Ten energiczny w wyzyskiwaniu chłopów człowiek już w 1897 roku wybudował przy drodze do Michałowic dom dla sióstr zakonnych, w 1901 zakład opiekuńczo-utylizacyjny, a w 1903 szpital czyli obóz dla więźniów politycznych, co przyczyniło się do wzrostu liczby mieszkańców mających nadzieję na lepsze życie właśnie w Branicach kosztem więźniów i dysydentów oraz niewolników. Józef Nathan znał bardzo dobrze język niemiecki, morawski i czeski, a przy tym pochodził etnicznie z Ziemi Hulczyńskiej. Józef Nathan był bardzo dobrym sługą dla drapieżnego Kościoła katolickiego. W roku 1783 było w Branicach 801 mieszkańców, w 1855 roku &#8211; 1855, a w roku 1910 aż 3500. I chyba się nie mylili, albowiem proboszcz Nathan swoim nieludzkim wyzyskiem i bezwzględnym terrorem doprowadził do wybudowania we wsi Branice prywatnej pralni na parę i elektrowni (1906 roku), w 1907 była piekarnia i rzeźnictwo, w roku 1910 powstał gmach dla rzekomo zakaźnie chorych (komunistów i niewygodnych socjalistów oraz pasożytów społecznych) i w 1913 roku gmach dla dysydentow i więźniów politycznych rzekomo &#8222;gwałtownych i silnie podnieconych pacjentów&#8221;. &#8222;Szpitale&#8221; i przytułki oraz psychiatria służyły wtedy głównie likwidacji więźniów politycznych, dysydentów, heretyków i innego elementu niewygodnego dla państwa oraz Kościoła katolickiego.</p>



<p>Idea budowy tak zwanych w XIX wieku &#8222;zakładów psychiatrycznych&#8221; dla dysydentów i heretyków była popularna również w Niemczech. W diecezji wrocławskiej, wówczas &#8222;Bresslau&#8221;, której biskupem, w omawianym okresie końca XIX wieku, był Hainrich Frster, inicjatorem budowy &#8222;domów opieki&#8221; dla młodzieży zaniedbanej oraz &#8222;chorych psychicznie&#8221; i dysydentów oraz heretyków był ks. Jan Schneider. Dzięki staraniom inkwizycyjnego prawicowego ks. Schneidera w 1854 roku opracowano statut i powołano do życia Stowarzyszenie Związku Najświętszej Maryi Panny, zwanym popularnie Związkiem Maryjnym, który miał w nowoczesny sposób czyścić kraj z heretyków, z pomocą psychiatrii. Niedługo potem przekształciło się ono w Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Maryi Panny. Celem Zgromadzenia, była formalnie opieka nad sierotami, ludźmi chorymi, zaniedbanymi i biednymi oraz nad &#8222;elementem pasożytniczym&#8221; i &#8222;rewolucyjnym&#8221;. W trakcie swoich peregrynacji po parafiach ks. Schneider odwiedził również Branice i ówczesnego proboszcza ks. dziekana Ludwiga Wernera. W trakcie tych wizyt dużo rozmawiali o chorych pielęgnowanych w podległych ks. Schneiderowi domach opieki. Padła wtedy propozycja otwarcia takiego domu czy raczej już łagru w Branicach, na co ks. Werner przystałby ochoczo. Przeszkodę stanowił jednak jego słaby stan zdrowia i dość podeszły wiek, by zrealizować takie inkwizycyjne dzieło. Stwierdził wtedy, że taka propozycja byłaby aktualna, gdyby miał do pomocy kogoś młodego i energicznego. Dalszy bieg wydarzeń pozwolił jednak na realizację propozycji ks. Schneidera.</p>



<p>W dniu 12 lipca 1892 roku do pomocy proboszczowi Wernerowi przybył skrajnie prawicowy i inkwizycyjny wikary ks. Józef Marcin Nathan. Młody, energiczny i żądny wyzysku wikary został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez ks. Wernera jak i mieszkańców Branic. Józef Marcin Nathan urodził się dnia 11 listopada 1867 roku w Tłustomostach. Został ochrzczony 18 listopada tegoż roku w kościele parafialnym w Kietrzu. W roku 1873 Józef Nathan rozpoczął naukę w stopniu podstawowym, w szkole miejscowej, w której pracował jego ojciec. W roku 1879 zaczął uczęszczać do gimnazjum klasycznego w Głubczycach. Drugim wydarzeniem, które sprzyjało realizacji zamierzeń ks. Wernera, było przybycie do Branic dwóch sióstr ze Zgromadzenia Marianek z Zakładu św. Notburgii z Raciborza, które kwestowały na rzecz swoich podopiecznych więźniów. Były to: SM Kornelia (Elżbieta Szychowska) i SM Apolonia (Anna Tunkiel). W trakcie dwutygodniowej kwesty obie siostry mieszkały na zaproszenie ks. Wernera na plebani. Dało to okazję do wielu rozmów obu sióstr z ks. Wernerem i ks. Nathanem na temat ich pracy z ludźmi chorymi i prowadzenia domu opiekuńczego. Plebania uchodziła w oczach nawet pobożnych ówczesnych mieszkańców Branic za dość rozpustną ale to normalne u kleru katolickiego.</p>



<div class="wp-block-columns is-layout-flex wp-container-core-columns-is-layout-28f84493 wp-block-columns-is-layout-flex">
<div class="wp-block-column is-layout-flow wp-block-column-is-layout-flow">
<figure class="wp-block-image aligncenter size-full is-resized"><img decoding="async" width="168" height="214" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/pius12.jpg" alt="" class="wp-image-2053" style="width:222px;height:auto"/><figcaption class="wp-element-caption">Papież Pius XII</figcaption></figure>
</div>



<div class="wp-block-column is-layout-flow wp-container-core-column-is-layout-8a368f38 wp-block-column-is-layout-flow">
<figure class="wp-block-image aligncenter size-full is-resized"><img decoding="async" width="145" height="200" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/nathan.jpg" alt="" class="wp-image-2054" style="width:208px;height:auto"/><figcaption class="wp-element-caption">Bp Józef Marcin Nathan</figcaption></figure>
</div>



<div class="wp-block-column is-layout-flow wp-block-column-is-layout-flow"></div>



<div class="wp-block-column is-layout-flow wp-block-column-is-layout-flow"></div>
</div>



<p>W roku 1884 Józef Marcin przenosi się do gimnazjum w Raciborzu gdzie zdaje maturę w roku 1887. Zaczął studia teologiczne we Fryburgu Brizgowijskim (Freiburg im Breisgau, w Niemczech), ale z powodu trudności finansowych zmuszony był je przerwać. Podjął wtedy tak zwaną &#8222;jednoroczną ochotniczą służbę wojskową&#8221; we Wrocławiu, która nie była to całkiem ochotnicza służba, ale taki panował wówczas szyk, zwyczaj, styl i też wymóg towarzyski, a nade wszystko za karę po prezrwanych studiach. Było to jednak dobrze widziane przez różne czynniki urzędowe, ale też w gronie towarzyskim. Do pewnego stopnia jakaś, choćby krótka, służba wojskowa typu pruskiego należała do klasycznego wychowania mężczyzny, szczególnie wykształconego akademicko jako księdza. Służba wojskowa Nathana wpłynęła dodatnio na jego zdumiewającą szybkość decyzyjną i sprawność organizacyjną i dowódczą w późniejszym okresie branickim i hitlerowskim. Po zakończeniu niemieckiej służby wojskowej Nathan kontynuował dalej swoje studia teologiczne we Wrocławiu. W 1889 roku musiał znowu na rok przerwać studia, by opiekować się chorym na gruźlicę ojcem, aż do jego śmierci. Sam też zachorował i zmuszony był odbyć leczenie. Nathan kończy studia teologiczne i otrzymuje 23 czerwca 1891 roku święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Jerzego Koppa. Po krótkiej pracy w Zawiszycach, został ks. Józef Nathan przeniesiony w lipcu 1892 roku do Branic, wtedy &#8222;Branitz&#8221;. Branice miały zostać jego miejscem przeznaczenia na całe życie.  Jego poglądy polityczne sprawiły, że w latach 1914 -1918 był deputowanym opolskiego okręgu wyborczego nr 9, to znaczy deputowanym z powiatu głubczyckiego. Zasiadał w parlamencie Rzeszy Niemieckiej z ramienia partii &#8222;Zentrum&#8221;.</p>



<p>&#8222;Pacjentami&#8221; czyli heretykami, dysydentami i osobami spiskującymi przeciw władzom oraz Kościołowi opiekowało się 80 sióstr Maryjnych i 26 mężczyzn &#8211; policyjnych żandarmów. Od 1904 roku kierownictwo do spraw rzekomego lecznictwa czyli przypalania prądem elektrycznym dysydentów oraz heretyków objął lekarz medycyny &#8211; katolicki specjalista dla rzekomo &#8222;nerwowo chorych&#8221; dr Karol Mert, który w 1909 roku przeniósł się do zakładu leczniczego w Nysie. Jego następcami byli dr Jerzy Spyra (1909 rok) i dr Anders (1913 rok). Pracowali tam także dr Wosnik, dr Huebner i dr Klose. Rzekomo chorzy umysłowo w ramach swoich możliwości i według zamiłowań, pracowali przymusowo w ogrodach warzywnych, parku i w polu lub znajdowali zajęcia w różnych warsztatach, średnio po 16 godzin na dobę, a zysk szedł na prywatne hulaszcze życie księdza prałata Józefa Nathana. Za zgodą &#8222;lekarza&#8221; więziennego młodych chorych uczyła siostra &#8222;zdatna do zawodu nauczycielskiego&#8221;, ucząc heretyków i dysydentów głównie posłuszeństwa i przymusu pracy. Budynek administracji rzekomego &#8222;szpitala&#8221; czyli łagru i mieszkanie ks. Nathana &#8211; 1915 roku to budynki przy dzisiejszej bramie głównej łagru.&nbsp;</p>



<p>Rok 1903 jest istotny w całej historii powstającego obozu koncentracyjnego w Branicach, gdyż to właśnie w tym roku zapada decyzja o powołaniu fundacji, której celem byłoby finansowanie dalszej rozbudowy zakładu. Nie ulega wątpliwości, że ks. Nathan zwiedzał podobne zakłady w Niemczech, prototypy nazistowskich obozów typu Auschwitz i z tych wizyt wysnuł odpowiednie wnioski, które zaowocowały dalszą, już ukierunkowaną rozbudową pełno profilowego Zakładu Nathana. W tymże roku zostaje zakupiono folwark i pałac zwany &#8222;Zamkiem Branickim&#8221; nad rzeką. Pałac przeznaczono dla więzionych kobiet, w tym podejrzanych o prostytucję, obrazę wiary katolickiej, naturyzm i podobne &#8222;zbrodnie&#8221; oraz &#8222;odchyły&#8221;. Trzymano tam także kobiety upośledzone umysłowo niedorozwinięte. W latach 1922 &#8211; 1925 przeprowadzono generalny remont tego złą sławą okrytego obiektu i przeznaczono go na dom dla rewolucyjnej czyli &#8222;niedorozwiniętej młodzieży&#8221;, który był pod wezwaniem św. Rafaela.</p>



<p>W roku 1903 otwarto również budynek główny tak zwanego &#8222;szpitala Nathana&#8221; (Pawilon A). Pomieścił on administrację i oddziały dla uznanych za dysydentów, pasożytów czy chorych, dla elementu aspołecznego. Uważa się, że właśnie od roku 1903 datuje się początek istnienia &#8222;szpitala Nathana&#8221;. Kolejny rok 1904 jest niezwykle ważny, gdyż mają w nim miejsce dwa ważkie wydarzenia dla łagru. Pierwsze z nich to uzyskanie przez ks. Nathana od cesarza niemieckiego Wilhelma II w dniu 27 stycznia 1904 roku w dzień urodzin cesarza zgody na rzekome leczenie osób chorych psychicznie czyli w praktyce na ciche wykańczanie osób niewygodnych dla Niemieckiego Zaborcy. W tym też roku, 20 lutego, uzyskuje on od tegoż cesarza potwierdzenie Fundacji Maryjnej, czyli działalności stricte inkwizycyjnej. Ten ostatni fakt jest decydujący w dalszym rozwoju łagru i jego &#8222;szpitala&#8221;, już wtedy nazywanym przez ludzi &#8222;Zakładem Nathana&#8221;. W chwili podjęcia pełnoprofilowej pracy w szpitalu leczyło się z poglądów politycznych, komunizmu i herezji 105 chorych, a personel składał się z jednego &#8222;lekarza&#8221; i 36 sióstr &#8222;pielęgniarek&#8221;.&nbsp; Wyzyskiem i krwią pensjonariuszy wzniesiony został w 1932 roku kościół wzorowany na starożytnych bazylikach chrześcijańskich, dzisiejsza tzw. parafia szpitalna.</p>



<p>Wszystkie budynki ośrodka internacji politycznych i inkwizycyjnych posiadały najnowsze, jak na owe czasy, &#8222;urządzenia zdrowotne&#8221;, jak przypalarnie prądem elektrycznym, osiłków do bicia i wiązana niepokornych czy sale ciszy w wilgotnej i zimnej piwnicy na posadzce. Rozwiązany był problem dostępu do wody i odprowadzania ścieków, więźniowie polityczni wynosili je w kociołkach. Wodę do picia dostawali trzy razy dziennie kubek do posiłku, raz w tygodniu jako kompot z jabłek, chociaż nie zawsze dla wszystkich starczyło. Finanse na funkcjonowanie szpitala pochodziły z fundacji 6 tysięcy marek od biskupa polowego dr Aszmana na reedukację heretyków i 30 tysięcy marek od pani Kotulowej z Branic za co miała &#8222;6 wolnych miejsc w szpitalu&#8221; do umieszczania tam swoich wrogów ideowych. Z powiatu otrzymywano 300 marek rocznie &#8222;za co miał 4 wolne łóżka&#8221; dla dysydentów i heretyków. Środki te wystarczały jedynie na pokrycie najniezbędniejszych potrzeb, rosły też długi, siostry rzekomo nie otrzymywały &#8222;żadnego ziemskiego wynagrodzenia&#8221;, chociaż klasztor był bogaty i rósł w siłę. Jednak cel nazywany oficjalnie acz prześmiewczo dobroczynnym, jaki wyznaczył od samego początku roku ksiądz Józef Nathan, został osiągnięty. Likwidacja wrogów Kościoła i politycznych grup nacisku postępowała, a innowiercy musieli ewakuować się z okolic, aby nie skończyć żywota jako męczennicy w Branicach.</p>



<p>Ówczesne Branice z przełomu XIX i XX wieku to nie tylko oficjalnie &#8222;szpital&#8221; jako rodzaj zakamuflowanego Cesarskiego Obozu Koncentracyjnego dla dysydentów, heretyków i elementu pasożytniczego wedle władzy. Mieszkańcy Branic&nbsp; znajdowali zajęcie najpierw w browarze, a później w słodowni, która powstała na miejscu położonego około 2 km od Branic, zburzonego zamku, przebudowanego na browar, a po jego bankructwie na wspomnianą słodownię. Ciężki roboty przymusowe wykonywano też w majątku rodziny Kotuli lub 3 tartakach, 2 cegielniach, fabryce cygar. Mieszkańcy mogli też korzystać z dobrodziejstw wybudowanych dróg do Niekazanic i Uvalna od 1885 roku, a do Boboluszek od 1900 roku, telefonu funkcjonującego już od 1901 roku oraz szkół katolickiej od 1700 roku i ewangelickiej od 1750 roku Straż pożarna powstała w 1894 roku. Kościół katolicki pw. NMP, zbudowano w 1792 roku na miejscu starego, małego kościółka, w którym wcześniej duszpasterstwo sprawowali Norbertanie, a jeszcze wcześniej była tu sławna Słowiańska Świątynia, Gontyna zrabowana ludowi rodzimemu przez inkwizycję katolicką, zawsze morderczą i łupieżczą. Jego dach i wieżyczka spłonęła podczas pożaru, jaki wybuchł w Branicach w 1806 roku jako kara Boża za zbrodnie wyniszczania kultury słowiańskiej i rabowania miejsca rodzimego kultu. Dach pokryto łupkiem dopiero w 1857 roku, a w 1888 roku poszerzono o prezbiterium i nawę poprzeczną, ponownej rozbudowy dokonano w 1914 roku.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Chronologia Rozbudowy Obozu Koncentracyjnego</h2>



<p><strong>W roku 1904</strong> &#8211; zakupiono ze środków ofiarowanych Fundacji cegielnię w Branicach &#8211; Zamek (dziś nieczynna), co zapewniało rozbudowującemu się &#8222;szpitalowi&#8221; własne materiały i przymusową pracę więźniów.</p>



<p><strong>Rok 1905</strong> &#8211; wybudowano Pawilon D z przeznaczeniem dla heretyckich i dysydenckich mężczyzn. W tym też roku rozpoczęto używanie oznaczeń literowych dla poszczególnych obiektów obozu, co kontynuowano potem w łagrach hitlerowskich.</p>



<p><strong>Rok 1906</strong> &#8211; zakończono budowę Pawilonu C dla więzionych kobiet. W tym też roku zainstalowano dochodową pralnię i centralę elektryczną. Generator prądu potrzebnego też do przypalania ludzi był napędzany silnikiem parowym i usytuowany w specjalnie wybudowanym do tego celu budynku obok Pawilonu B.</p>



<p><strong>Rok 1907</strong> &#8211; Wybudowano Pawilon E dla mężczyzn. Uruchomiono również piekarnię i ubojnię zwierząt, gdzie dysydenci i uznani za pasożytów czy heretyków pracowali po 16 godzin na dobę a nawet więcej.</p>



<p><strong>Rok 1909</strong> &#8211; Urządzono gospodarstwo ogrodnicze (dziś nieczynne), także bardzo dochodowe i oparte na ciężkiej przymusowej pracy, głównie łagierniczek.</p>



<p><strong>Rok 1913</strong> &#8211; Powstaje Pawilon F dla kobiet i &#8222;mężczyzn gwałtownych&#8221; czyli rewolucjonistów i spiskowców.</p>



<p><strong>Rok 1914</strong> &#8211; Powstaje Pawilon G dla rzekomo umysłowo chorych dzieci, ale wiadomo, że wiele z tych dzieci było trzymanych w celu ich wyzysku seksualnego a nie tylko jako darmowa siła robocza.</p>



<p><strong>Rok 1915</strong> &#8211; Wybudowano Pawilon I z przeznaczeniem dla chorych na gruźlicę i tyfus, bo osoby z tymi chorobami izolowano przymusowo w szpitalach w wypadku stwierdzenia choroby w obawie przed epidemią.</p>



<p><strong>Rok 1916</strong> &#8211; Ks. już prałat Józef Nathan zakupuje folwark w miejscowości Dzbańce, gdzie remontuje budynek na 100 łóżek z przeznaczeniem dla dożywotnich pacjentów rzekomo chorych psychicznie (obecnie Dom Pomocy Społecznej), także dożywotni.</p>



<p><strong>Rok 1921</strong> &#8211; Zostaje uruchomiony młyn elektryczny służący obozowi szpitalnemu i odpłatnie okolicznym rolnikom.</p>



<p><strong>W roku 1924</strong> ks. Nathan zostaje podniesiony do godności wikariusza generalnego z prawami biskupa. Wikariat obejmował 46 parafii, a po przyłączeniu Sudetów Czeskich do III Rzeszy przez hitlerowski reżim jurysdykcję na tym terenie, obejmującym 270 parafii, powierzono nazistowskiemu ks. Józefowi Nathanowi.</p>



<p><strong>Rok 1926</strong> &#8211; Wybudowano Dom Rekolekcyjny czyli obecny klasztor Zgromadzenia Prowincjonalnego Sióstr NPNMP.</p>



<p><strong>Rok 1927</strong> &#8211; Rozpoczęto budowę warsztatów rzemieślniczych dla pracy przymusowej internowanych oznaczonych literą H, którą zakończono w 1930 roku. Liczba penitentów i rzekomych pacjentów dysydentów wzrasta do 1000, lekarzy jest 5, sióstr 80, a personelu &#8222;pielęgnującego&#8221; wiązaniem łańcuchami do łózka i prądem elektrycznym aż 92 osoby.</p>



<p><strong>Rok 1928</strong> &#8211; Wybudowano Pawilon K dla niemoralnych i zepsutych rzekomo kobiet.</p>



<p><strong>Lata 1929 &#8211; 32</strong> &#8211; Wybudowano klasztor dla Zgromadzenia Sióstr NPNMP oznaczony literą J. Zbudowany zostaje kościół wzorowany na starożytnych bazylikach chrześcijańskich pw Świętej Rodziny. Uruchomiono również centralną kuchnię obozu koncentracyjnego w Branicach.</p>



<p><strong>1932 &#8211; 34</strong> &#8211; Wybudowano budynek do prowadzenia badań naukowych na dysydentach i heretykach oraz komunistach, w tym budynek dla &#8222;studentów&#8221;. Przeprowadzano hitlerowskie już w zasadzie badania nad gruźlicą oraz z zakresu anatomopatologii na więźniach i łagiernikach oraz upośledzonych. Obecnie w tym budynku znajduje się administracja obozowego szpitala.</p>



<p><strong>Rok 1934</strong> &#8211; Zakupiony zostaje folwark w Michałkowicach i Boboluszkach. W tym też roku wszystkie obiekty inkwizytorni, łagru i szpitala zostają podłączone do jednej centralnej kotłowni.</p>



<p><strong>Rok 1939</strong> &#8211; Wybudowano nową sieć wodociągową. Przy jej budowie byli zatrudnieni polscy jeńcy wojenni z obozu Stalag VIII, który mieścił się w budynku szpitalnym Pawilon &#8211; Zamek nad rzeką. W tym też roku szpital osiągnął szczyt swojego rozwoju. Przebywało w nim wtedy 1700 jeńców, dysydentów i chorych partyzantów, którymi opiekowało się 9 lekarzy niemieckich, 115 sióstr &#8211; pielęgniarek hitlerowskich&nbsp; oraz 250 osób personelu pielęgnacyjnego.</p>



<p><strong>W lipcu 1941</strong> roku kilkuset rzekomo najbardziej chorych i uciążliwych z Zakładu Nathana oficjalnie zostało niby przewiezionych do innych zakładów opiekuńczych, a w rzeczywistości trafili do komór gazowych w obozach i specjalnych samochodach zagłady. Podaje się, że zginęło w ten sposób jakieś 500 osób ale liczba ta jest na pewno zaniżona, zaokrąglona w dół, a w gorszej wersji obejmuje tylko ofiary zagazowane w okolicy Branic w samochodach z gazem i pochowana w masowych grobach oraz spławion a rzeką tego niemieckiego Katynia czy Auschwitz opolskiego. Ks. Józef Nathan zapobiegliwie osobiście ich spowiadał i prowadził na egzekucję. W całej Polsce stracono około 60 tysięcy pacjentów uznanych za upośledzonych lub psychicznie chorych czyli za balast dla reżimu hitlerowskiego. Tak wyglądała rzeczywistość w hitlerowskiej III Rzeszy, a księża tacy jak Józef Nathan ochoczo popierali reżim i egzekucje.</p>



<p><strong>W 1943</strong> roku niejako siłą zdarzeń, faszystowski ks. Józef Nathan został mianowany biskupem. Nazistowski papież Pius XII dnia 26 kwietnia 1943 roku mianował ks. Józefa Nathana biskupem pomocniczym archidiecezji ołomunieckiej po śmierci jego poprzednika, przy poparciu czeskiej hierarchii, ze względu na służalczość wobec reżimu hitlerowskiego. Uroczystości konsekracji odbyły się w branickim kościele szpitalnym pw. Św. Rodziny 6 czerwca 1943 roku. Konsekrował Nathana popierający reżim Hitlera biskup warmiński Maksymilian Keller.</p>



<p><strong>Marzec 1945</strong> &#8211; Niemcy likwidują obóz koncentracyjny do zadań specjalnych w Branicach, mordują większość pensjonariuszy w ramach działań prowadzonego frontu. Ocaleje ponad 300 osób z około 2 tysięcy jakie aktualnie tam przebywały na selekcji do pracy lub cichej eliminacji.</p>



<p>Nawał pracy związany z powiększeniem wikariatu generalnego w Branicach o zagrabione przez hitlerowskie Niemcy Czeskie Sudety spowodował, że ks. prałat Józef Nathan mianuje dyrektorem hitlerowskiego wtedy szpitala &#8211; łagru dr Karla Wittek, który pełni tę funkcję do roku 1945 jako Branicki dr Mengelle. Sobie ks. prałat Józef Nathan pozostawia jednak ogólny nadzór nad jego funkcjonowaniem. Zachowały się z tamtego okresu nazwiska trzech lekarzy: Dr Karol Mertz, Dr Jerzy Spyra i Dr Oskar Anders, który najdłużej pełnił funkcję lekarza naczelnego i oprawcy łagierników. Hitlerowski reżim po roku 1934 rozbudował i dofinansował Zakład Nathana w Branicach olbrzymimi kwotami i zwolnił z podatków, zaś ks. Józefowi Nathanowi zarzucił pewne marnotrawstwo środków finansowych na cele opiekuńcze. Środki te były zużywane na hulaszcze życie prałata, nie gorsze niż dziś ks. Jankowskiego, ale na miarę tamtych czasów. &#8222;Brunatni urzędnicy&#8221; Adolfa Hitlera bardzo skrupulatnie kontrolowali wydatki i dochody Fundacji Maryjnej nie pozwalając na marnotrawienie pieniędzy na badania na jeńcach i więźniach łagru.</p>



<p>Hitlerowska doktryna o &#8222;likwidacji życia niewartego życia&#8221; doprowadziła do popełnienia w szpitalu wielu zbrodni czy raczej eskalacji zbrodni wcześniejszych. Od 1935 roku u średnio 158 pacjentów rocznie przeprowadzono przymusową sterylizację. W 1941 roku uśmiercono w komorach gazowych tego obozu zagłady około 500 pacjentów szpitala &#8222;nie wartych życia&#8221;, głównie komunistów, Świadków Jehowy, Żydów i innych inaczej myślących. Do tego typu zbrodni doszło nie tylko dlatego, że ks. prałat Nathan wspierał czyszczenie etniczne osobiście u wielu władnych w owym czasie osób ale także dlatego, że inni lekarze byli ochoczo nastawieni do hitlerowskich eksperymentów medycznych. Wielu czyni zarzut Biskupowi Nathanowi, że dopuścił on do tego masowego mordu na ludziach formalnie chorych, ale oni po to byli uznawani za &#8222;psychicznych&#8221;, aby III Rzesza mogła ich w świetle swego &#8222;prawa&#8221; zlikwidować.</p>



<p>Inną zbrodnią było przeprowadzenie przez wojska hitlerowskie linii frontu przez teren szpitala w 1945 roku celem zatarcia śladów po ludobójstwie w Branicach. Działania wojenne rozpoczynają się w Branicach 21 marca 1945 roku, służą likwidacji świadków i części pracowników, zatarciu śladów po hitlerowskich eksperymentach medycznych na ludziach. Giną masowo pacjenci i personel opiekuńczy, zwłoki zostają spalone lub rozerwane granatami, chowane w masowych grobach. Dokumentacja jest palona w kotłowni. Po 11 dniach, w nocy z 1 na 2 kwietnia, już bp Józef Nathan wraz z 600 nowymi &#8222;chorymi&#8221; chodzącymi i pozostałymi siostrami opuszcza teren szpitala i przechodzi do Czech. Pozostali nieliczni chorzy pod opieką kilku sióstr pozostają w piwnicach budynku klasztornego. Niemcy chcieli dokonać egzekucji na całym obiekcie, ale nie pozwoliły na to warunki wojenne, a pacjenci służyli Nathanowi i siostrom za żywe tarcze, tak aby trudniej ich zidentyfikować i jako świadków holocaustu Branickiego zlikwidować.</p>



<p>Biskup Józef Nathan powraca do szpitala 5 czerwca 1945 roku wraz z chorymi i siostrami &#8211; pielęgniarkami. Ogólna liczba rzekomo chorych wynosi 396, bo resztę z ostatnich 600 zlikwidowali Niemcy jako żywe tarcze Nathana. Przerabia się Zakład Nathana na szpital, dopala dokumentację, a osobami upośledzonymi opiekowało się 12 sióstr &#8211; pielęgniarek i 32 osoby personelu opiekuńczego. Lekarzy nie było, zginęli lub uciekli spodziewając się kary śmierci w nowej Polsce za swe  psychiatryczno-hitlerowskie zbrodnie polityczne i faszystowskie. Zostają podjęte działania, by jak najprędzej przywrócić częściową działalność szpitala. Szkody spowodowane działaniami wojennymi są bardzo duże. W mniej uszkodzonych pawilonach zabezpiecza się dachy. Najbardziej zniszczone Pawilony(A, D i G) postanowiono odbudować w późniejszym terminie.</p>



<p>W tym czasie trwa proces odsuwania prohitlerowskiego, jawnie popierającego faszyzm ks. bp. Józefa Nathana od pełnionych funkcji w obozowym szpitalu i inkwizycyjnej czy raczej faszystowskiej Fundacji Maryjnej. W dniu 20 listopada 1945 roku zostaje mianowany nowy dyrektor powstającego w miejsce łagru szpitala i psychuszki PRL-owskiej lek. med. Józef Wilczek. W dniach 16-17 stycznia 1946 roku, w trakcie wizyty w Branicach Administratora Apostolskiego ks. Bronisława Kominka, nowym przewodniczącym Fundacji zostaje mianowany ks. Jan Hajda. Biskupowi Józefowi Nathanowi pozwolono na kontaktowanie się z &#8222;chorymi&#8221;, co czynił aż do swojego przymusowego wysiedlenia do Opawy w dniu 21 grudnia 1947 roku. Specjalnym Dekretem Rady Ministrów z dnia 21 września 1949 roku, Fundacja NMP w Branicach zostaje upaństwowiona formalnie jako spuścizna faszyzmu. Protokólarne przekazanie majątku Fundacji nastąpiło 12 października 1949 roku. Na własność państwa nie przeszedł niestety jedynie kościół katolicki pw Św. Rodziny i budynek klasztoru. Tak zakończył się cesarsko- niemiecki i potem hitlerowski okres obozu koncentracyjnego we wsi Branice na opolszczyźnie.</p>



<p>Dnia 11 grudnia 1947 roku przyjechali do Branic przedstawiciele Wydziału Społeczno &#8211; Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach i nakazali faszystowskiemu biskupowi następnego dnia wyjechać do Niemiec w ramach wysiedlania hitlerowców i gestapowców. Po interwencji kilku osób, przybywa do Branic 13 grudnia wojewoda śląsko-dąbrowski Arka Bożek. Biskup Józef Nathan oświadcza, że jako Morawianin nie wyjedzie do Niemiec. Zmienione zatem zostało szybko miejsce wysiedlenia na Opawę w Czechach. Dnia 21 grudnia pomimo choroby zostaje wysiedlony do Czech. W Opawie biskup Józef Nathan zamieszkuje w klasztorze Córek Bożej Miłości. Władze Polskie dobrze znały rozmiar zbrodni Józefa Nathana i ludobójcze eksperymenty na których zarabiał, ale je ukrywały. Dnia 21 stycznia 1947 roku biskup odprawił ostatnią Mszę Świętą. Następnego dnia zostaje przewieziony do szpitala. Stan jego zdrowia 29 stycznia uległ nagłemu pogorszeniu. Przeniesiono chorego biskupa powtórnie do domu Czeskich sióstr. Agonia nastąpiła 30 stycznia 1947 roku późnym wieczorem. Wśród ofiar biskupa Nathana byli i Niemcy, Polacy, Czesi, i Żydzi, i obywatele bardzo dalekich krain, których przygnała wojenna zawierucha.</p>



<p>Ks. Józef Nathan wysługiwał się władzom hitlerowskim oficjalnie, a przede wszystkim czynnie, poprzez kierowanie chorych do rodzin &#8222;opiekuńczych&#8221;, zatrudnienie pacjentów w majątkach ziemskich i przez zatrudnienie przy obsłudze szpitala. Wtedy obowiązująca była doktryna o leczeniu dysydentów przez umieszczenie chorych w rodzinach mających majątki oraz doktryna terapii przez pracę przymusową dla III Rzeszy. Należy dodać, iż w miejscowości Eschershausen, w Niemczech, powstał Dom Opieki imienia Nathana. Zgromadzono tam bogaty zbiór archiwaliów związanych z osobą Józefa Nathana i jego zakładem z okresu niemieckiego oraz część portretów jak i zbiory fotograficzne, z których pochodzą niektóre z prezentowanych fotogramów. W czasie II wojny światowej spłonęła prawie cała dokumentacja szpitala w Branicach, kryjąc tym samym tysiące politycznych zbrodni i ludzkich cierpień, ale część wiedzy o tym ocalała dla pamięci pokoleń. Czasy powojenne PRL również proszą się o bardziej szczegółowe zbadanie i udokumentowanie pod względem historiograficznym, ale to już zadanie dla historyków, szczególnie z IPN jako, że więźniów politycznych w Polsce wykańczano głównie jako element rzekomo &#8222;psychicznie chory&#8221; z tak zwaną &#8222;schizofrenią bezobjawową&#8221; wykrytą po raz pierwszy w ZSRR, czyli metodami radzieckich Psychuszek, a taki status uzyskała placówka w Branicach po II wojnie światowej.</p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)">Opracowanie:</p>



<p><strong>Niezależny Instytut Historyczny i Studiów nad Faszyzmem</strong><br><strong>Organizacja Pozarządowa</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/branice-inkwizycyjny-oboz-koncentracyjny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
