<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>himawanti &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<atom:link href="https://ryszard-matuszewski.com/tag/himawanti/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<description>Ryszard Matuszewski - jego przesladowania przez faszystowski rezim Polski i antysektowe agendy inkwizycji.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Feb 2026 16:55:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>

<image>
	<url>https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/cropped-RM-logo-1-32x32.png</url>
	<title>himawanti &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Prześladowanie Przez Katolicyzm!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:55:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[Częstochowa]]></category>
		<category><![CDATA[himawanti]]></category>
		<category><![CDATA[hinduizm]]></category>
		<category><![CDATA[Jaworzno]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[nietolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[policja]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[tortury]]></category>
		<category><![CDATA[wspólnota]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1667</guid>

					<description><![CDATA[(Osobiste świadectwo Ryszarda Mohana Matuszewskiego o zbrodniach katolickiego reżimu III RP na mniejszościach) Jak skatolicyzowana policja zwalcza Hinduizm w Polsce! Zajmując się aikido, aiki-jutsu, kalaripayat, tantrą, subudh, rebirthingiem, duchową jogą, sufizmem, nau­kami Swami Premanada, Yogananda i Sai Baba, terapią ofiar księży pedofili, także innymi ezoterycznymi poszukiwaniami wielokrotnie zetknąłem się z katolickimi naciskami i wezwaniami do [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>(Osobiste świadectwo Ryszarda Mohana Matuszewskiego o zbrodniach katolickiego reżimu III RP na mniejszościach)</p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak skatolicyzowana policja zwalcza Hinduizm w Polsce!</h2>



<p>Zajmując się aikido, aiki-jutsu, kalaripayat, tantrą, subudh, rebirthingiem, duchową jogą, sufizmem, nau­kami Swami <strong>Premanada, Yogananda</strong> i <strong>Sai Baba</strong>, terapią ofiar księży pedofili, także innymi ezoterycznymi poszukiwaniami wielokrotnie zetknąłem się z <strong>katolickimi naciskami i wezwaniami</strong> do zaprzestania tego rodzaju działalności. Prowadząc otwarte zajęcia i spotkania poświęcone takim metodom jak joga oddechowa, subudh, medytacje i tańce sufickie czy hatha joga w Toruniu, wielokrotnie nawiedzany byłem przez działaczy różnych <strong>akcji katolickich i parafialnych</strong> z rozmaitymi żądaniami. Chodziło głównie o to, abym natychmiast nawrócił się na jedynie słuszną wiarę jaką jest rzymski katolicyzm, tudzież abym zaprzestał organizować warsztaty i spotkania poświęcone duchowości wschodu, określanej aktualnie zwykle terminem ogólnym <strong>New Age</strong>, gdzie wszystko co <strong>katolicy chcą tępić</strong> wkłada się do jednego worka. Zdarzało się, że aktywiści parafialni próbowali wszczynać awanturki na początku zajęć żądając zaprzestania mojej działalności, gdyż to jest w ich parafii i oni sobie tego generalnie nie życzą i trzeba ich było usuwać ręcznie, chwytem transportowym.</p>



<p>Otrzymywałem też <strong>anonimowe listy z pogróżkami</strong>, nawet taśmy magnetofonowe z perswazją jakie to zło i jaką zarazę szerzę w podobno katolickim narodzie. Z czasem doszedłem do przekonania, <strong>że jedynym złem jest tutaj działalność tych katolickich czy może raczej parafialnych aktywistów.</strong> Działając od lat w parafii pana <strong>Rydzyka i pod latarnią Radia Maryja</strong>, trudno prawdopodobnie nie być szykanowanym, wszak dla tego obywatela, wszystko, co nie katolickie to godne jest wytępienia za wszelką cenę i wszelkimi środkami. Niemniej wszelkie anonimy, włącznie z audioanonimami skrzętnie przekazuję miejskiemu wysypisku do utylizacji, tyle są dla mnie warte. Z początkiem mojej działalności wydawało mi się, że czasy <strong>katolickiej inkwizycji</strong> już minęły, a gadanie o jakiś naciskach to najwyżej wygłupy lub dowcipy. Niestety przekonuję się, a od kilku lat to się wzmaga nawet, że to nie tylko nie są dowcipy, ale &#8211; czy raczej niestety, jest to na szeroką skalę prowadzona <strong>wojna religijna czy inkwizycyjna</strong>, w której można nawet zginąć.</p>



<p>Panom i paniom przedstawiającym się zawsze jako <strong>działacze z akcji bądź rady parafii</strong> lub jako <strong>dobrzy katolicy z parafii</strong> na ogół trudno było przedstawić się dalej, gdy pytałem o nazwisko, adres i inne dane do kontaktu. Zwykle więc wypraszałem owych natrętów (świadkowie Jehowy są bardziej kulturalni, subtelni i taktowni), czasem musiałem siłą wypchnąć za drzwi, raz nawet jednego księżulka miałem nie­rzyjemność przemocą wyprosić z sali zajęć, kiedy przyszedł mi robić tak zwany nalot i wrzeszczeć, że on wyegzorcyzmuje całe to szatańskie zło (prawdopodobnie nie wiedział nawet pajac co będzie egzorcyzmował). Z czasem w odpowiedzi na co głupsze i agresywniejsze wypowiedzi duchownych przywódców kościoła katolickiego czy raczej sekty katolików, zacząłem reagować rozmaitymi apelami i protestami pisanymi. Tylko w odpowiedzi na jeden, raz łaskawie jakiś sekretarz episkopatu raczył potwierdzić przyjęcie dokumentu do wiadomości. Zapewne <strong>rozsierdziłem czarną władzę</strong> listami protestacyjnymi.</p>



<p>Z aktualnej literatury katolickiej, na co mogę przytoczyć odpowiednie dowody przestępstw w postaci książek i publikacji, wynika niedwuznacznie, iż wszystko co spotyka mnie ostatnimi czasy to głównie <strong>wojna władz katolickich</strong> ze wszystkim co wschodnie, ze wszelkimi ruchami religijnymi tak zwanej <strong>nowej fali religijnej REFORMACJI</strong>. Jasne, że nowa fala (<strong>New Age</strong>) odbiera mnóstwo fanów, a także pieniędzy dotychczasowym monopolistom religijnym, właśnie takim, jak chociażby upadający praktycznie z powodu pedofili i chciwości kościół katolicki. Ale czy to wystarczający powód aby zwalczać nową myśl duchową czy religijną w najbardziej perfidny i prymitywny sposób? Czyż nie dosyć, że <strong>historia rzymskiej religii katolików zlana jest krwią ludzi inaczej wierzących</strong>, że wspomnę Katarów, Indian czy Hugenotów?</p>



<p>Aktualnie jestem zaangażowany w organizowanie i rejestrowanie <strong>Duchowej Wspólnoty Himawanti</strong>, której celem jest propagowanie mistycznych i duchowych nauk <strong>hinduizmu</strong>, tantry, wiedzy o czakramach oraz wschodnim uzdrawianiu. Musi to być solą w oku katolickich władz, gdyż od dwóch lat mnożą administracyjne trudności i robią problemy z prozaicznej czynności wpisania do rejestru kolejnego <strong>związku wyznaniowego</strong>, kościoła, gdzie cały proces rejestracyjny powinien zgodnie z ustawą trwać zasadniczo ledwie <strong>dwa miesiące</strong>. Na początku sekretarka nawet w urzędzie radziła mi dać sobie spokój, gdyż wschodnie związki nie mają szans, bo <strong>wszyscy pracownicy urzędu to niedoszli księża po KUL</strong>-u, a także byli <strong>eSBecy</strong>, i staną na głowie, a nawet na uszach, byleby opóźnić lub uniemożliwić rejestrację czegoś co ma swoje korzenie gdzieś w <strong>filozofii i praktyce hinduskiej</strong> skądinąd jogi. Jak obiecali, tak też czynią. Nie pomaga na razie nawet odwoływanie się do Prezydenta, Premiera czy Rzecznika Praw Obywatelskich ani do Naczelnego Sądu Administracyjnego.</p>



<p>Piszę o tym wszystkim, bo jest to <strong>kontekst</strong> mojej działalności i dalszych ciekawych zdarzeń, niepo­wiem, urozmaicających skądinąd spokojny na ogół życiorys. <strong>Zatrzymanie przez jasnogórską półtajną policję polityczną, </strong>na zlecenie katolickich mocodawców politycznych w dniu <strong>14 sierpnia 1996 roku</strong> w miejscowości <strong>Jaworzno</strong>, na pewno należy do takich zdarzeń urozmaicających życie. Tak się składa, że <strong>od 15 do 18 września miałem prowadzić kolejne ze spotkań poświęconych jodze i uzdrawianiu w Częstochowie. </strong>Zajęcia organizował <strong>Jan Piskorski. </strong>Stolica wątpliwej jakości katolickości zapewne nie może tego znieść, że coś wschodniego kwitnie jej u samych wrót i to kwitnie prężnie i dynamicznie wzrasta, bo właśnie Częstochowa jest <strong>jednym z najprężniejszych ośrodków duchowości rodem ze wschodu</strong>. Jak na stolicę polskiej religijności, skądinąd indoeuropejskiej, to właściwie nic dziwnego ani nadzwyczajnego. Przed paulinami na Jasnej Górze był słowiański klasztor i <strong>gontyna</strong> Bogini Matki &#8211; Diva Laila (Leili), który został brutalnie spacyfikowany, ograbiony i przejęty przez <strong>sektę paulinistów</strong>, dzisiejszych jasnogórców. Było tego ponad 3000 zamordowanych ofiar, w tym dzieci i niemowląt polskich z poderżniętymi przez rycerzy paulinistycznych gardłami.</p>



<p>Niemiły incydent wydarzył się też w Klubie gdzie organizowane były zajęcia. Większość przyjezdnych zwykle nocowała w tym klubie na własnym sprzęcie. Tym razem, w przeddzień imprezy <strong>katoliccy mocodawcy</strong> czy patroni spółdzielni &#8222;Nasza Praca&#8221; zakazali spania w tym Klubie, co jest grą nieczystą, obliczoną na sfrustrowanie uczestników. Tak się zdarza w całym kraju, zdarza się też, że <strong>kluby odmawiają sal na takie spotkania duchowe na wniosek proboszczów parafii</strong> lub pod groźbą utraty posady kierowniczej w klubie dokonywanej ustnie przez katolickie władze zwierzchnie spółdzielni.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Terrorystyczny napad Policji w Jaworznie </h2>



<p>Czym się zajmowała policja w mieście Jaworzno, godzinę drogi od Częstochowy? Ano przez około tydzień, jak twierdzą sąsiedzi, dom był dyskretnie obserwowany, a sąsiedzi przepytywani na okoliczność mojego tam pobytu w charakterze bardzo niebezpiecznego przestępcy, skąd zapewne <strong>jeszcze długo będą się mnie bać</strong>. Dobrą to opinię katoliccy mocodawcy policji wyrabiają skądinąd pokojowo i pacyfistycznie nastawionym działaczom wschodnich tradycji duchowych. Policja nie szczędzi na takie cele wydatków ni środków, zatem nic dziwnego, że <strong>na walkę z mafią pieniędzy już nie ma.</strong> Kiedy około czternastej po południu lokal otoczyło kilkudziesięciu komandosów, domyślałem się tylko, że chodzi o moją działalność religijną, tudzież <strong>o przeszkodzenie w prowadzeniu zajęć w Częstochowie. </strong>Takie nieprzyjemności miałem już dwa razy od czasu przejęcia władzy w 1989r. przez mafijny czarny kler katolicki. Kiedyś nie odbyły się zajęcia w <strong>Elblągu</strong> oraz w <strong>Pile</strong>, gdyż przebywałem na zatrzymaniu, bądź zostałem zatrzymany w Toruniu na tyle aby nie móc wsiąść do pociągu którym mógłbym dojechać na czas w oznaczone miejsce. Każda taka akcja to pewien szok utrudniający rozwijanie wzniosłych i duchowych myśli. Po ostatnim szoku będę już pewnie bardzo dobrze przyzwyczajony do reżimu III RP. <strong>A o to zapewne chodzi czarnej władzy katolickiej, aby z działacza odmiennej opcji duchowo religijnej zrobić kryminalistę.</strong></p>



<p><strong>Zostałem zakuty w kajdanki, z rękami do tyłuw sposób bestialski</strong>. Wbrew mojemu usilnemu żądaniu, nie przedstawiono mi <strong>żadnego sensownego powodu zatrzymania</strong> w taki drastyczny i chamski sposób. Skądinąd proponuję policji, aby tak aresztowała złodziejaszków takich jak niejaki Ksiądz Halberda z Elbląga lub oszusta finansowego Jankowskiego z Gdańska; może też Glempa, za kierowanie mafią katolicką w Polsce. Pewnie by katoliccy politycy rozwiązali polską policję. W komendzie miasta Jaworzno zostałem przesłuchany na konto rzekomo nielegalnego pobytu w mieście Jaworzno i na konto rzekomo nielegalnego kierowania niezarejestrowanego dotąd z winy i złośliwości katolickich prominentów i esbeków zasiadłych na stołkach Departamentu Wyznań URM, związku wyznaniowego, czy jak kto woli organizacji duchowo-religijnej. Najbardziej bawił mnie <strong>zarzut nielegalnego pobytu</strong>, na który rzekomo policja posiadała stosowny donos, dzięki któremu mogła mnie obserwować, a przy okazji moją narzeczoną i jej rodzinę. Przebywając kilka dni latem, we wakacje i do tego u narzeczonej, według policji w Jaworznie winienem się natychmiast u nich z tym meldować, acz nie jestem kryminalistą z orzeczonym obowiązkiem meldowania się w jakimś komisariacie katolickim! Zabawne jest poczucie humoru policji kryminalnej czy chyba znowu politycznej. Przez bodaj <strong>trzy godziny męczono mnie odpytywaniem</strong> na tę okoliczność.</p>



<p>Najbardziej jednak zainteresowani byli <strong>listą wszystkich osób zajmujących się w Polsce jogą, liderów, członków, finansami, stosunkami w grupach praktykujących, rzekomym przymusem religijnym o który regularnie podejrzewane są wschodnie wspólnoty wyznaniowe, a który istnieje praktycznie jedynie w ugrupowaniach chrześcijańskich</strong> (chociażby społeczny przymus ślubu w sekcie katolickiej). Jeden z policjantów &#8222;Najświętszej&#8221; Marii Panny tak się zapędził w pytaniach natury intymnej pomiędzy mną a moją narzeczoną, iż musiałem mu odrzec nieco kpiąco: &#8222;Panie, jeśli w pańskim wieku nie wiesz pan do czego służy narzeczona&#8221; &#8211; to się trochę utemperował w swoich nachalnych dociekliwościach. Ale nie jestem pewien, wie czy nie wie, w końcu katolik jakowyś może i nie wiedzieć co się robi w łóżku z narzeczoną. Z pozytywnych objawów niektórzy z katolskich policjantów kryminalnych reżimu III RP dawali mi do zrozumienia, że muszą to robić, gdyż tak im każą polityczni mocodawcy wiadomego kościoła czyli sekty rzymskiej, chociaż <strong>brzydzą się tym co robią ale nie chcą stracić pracy</strong>. Ustawicznie też policja w Jaworznie powtarzała mi iż przyjadą do mnie <strong>specjalni policjanci z Częstochowy</strong>, którzy wyjaśnią mi dokładniej za co jestem zatrzymany, gdyż oni tak naprawdę nic nie wiedzą, mają jedynie nakaz aresztowania i dostarczenia do Częstochowy.</p>



<p>Zastanawiające <strong>skąd to policja wiedziała, gdzie to akurat przebywam</strong>, skoro byłem nijak nigdzie niezgłoszony i zaszyty, a w swoim ówczesnym miejscu zamieszkania w Toruniu nie zostawiłem żadnej informacji o tym gdzie się udaję. Musieli jakoś <strong>śledzić mnie aby wiedzieć</strong> gdzie przebywam na tę okazję zaaresztowania. Znamiennie, dokładnie <strong>w przeddzień rozpoczęcia czterodniowej intensywnej sesji jogi i ajurwedy w Częstochowie</strong>. Odpytywano mnie i przeszukiwano na okazję posiadania broni palnej, gazów bojowych, granatów, bomb i wszelkiego rodzaju innych podobnych militariów z wyjątkiem walizkowej bomby atomowej. Ciekawe jest, że policja polityczna reżimu III RP cały czas dawała mi do zrozumienia, że wie gdzie bywałem w czerwcu, w maju 1996, i że wie, gdzie zamierzam być w najbliższej przyszłości. Ażeby tyle wiedzieć, rozumiem musieli mnie dokładnie obserwować, a nawet podsłuchiwać już od dłuższego czasu. Z tym zresztą nie problem, nieraz się zdarza &#8222;<strong>księżulo&#8221; incognito</strong> na naszych zajęciach. Poznać takiego na ogół po tragicznie <strong>infantylnych</strong> i idiotycznych pytaniach z zakresu duchowości i religii, pokazujących, że ksiądz jest zawsze całkowicie niekompetentny w wiedzy o Bogu i duszy. Kompletny brak wykształcenia w tej dziedzinie. Zastanawiające też jest, że Policja w Jaworznie, a także potem w Częstochowie nie była mi w stanie <strong>okazać żadnego pisemnego nakazu aresztowania</strong> ani od Prokuratury ani też od Sądu. Rozumiem, że cienko z tymi formalnościami i brak był jakiejkolwiek podstawy prawnej.</p>



<p>Kiedy odpytywano mnie jeszcze w Jaworznie na konto posiadania granatów i podobnych sprzętów, wyznałem katolickim policjantom reżimu III RP, że <strong>granaty bardzo lubię i kupuję sobie od czasu do czasu na rynku</strong>. Na pytanie co z nimi robisz, stwierdziłem, że zużywam. A gdy pytano gdzie przechowuję, to jasno odrzekłem iż przechowuję zwykle w lodówce. Przeszukujący lokal mieszkalny meldowali nawet przez telefon do komisariatu, że lodówka jest pusta. Po godzince takiego sobie rozmawiania o granatach, przyznałem nawet, że nie mogę się powstrzymać od kupowania granatów na rynku, bo to jeden z najsmaczniejszych owoców jaki znam. Niektórzy policmajstrzy byli trochę wściekli na taki sposób robienia ich w jajo. Ale chociaż się trochę ubawiłem w tej ogólnie <strong>paranoicznie smętnej sytuacji</strong>.</p>



<p>Zebrali w każdym razie wszelkie potrzebne im jak to określono <strong>&#8222;do namierzenia i rozpracowania sekty&#8221;</strong> materiały personalne, choć nie ukrywam, że w takiej sytuacji udzielam także mylących przeciwnika informacji. Zrozumiałem już w Jaworznie, że jest to <strong>jakaś akcja sprokurowana</strong> przez mocodawców politycznych sekty katolików, paulinów z Częstochowy, a ściślej z <strong>Jasnej Góry</strong> i dowiedziałem się na koniec, że zostanę tam przewieziony i przesłuchany ponownie. Grozili mi, że wydadzą mnie paulinom, którzy mnie <strong>zakatrupią</strong> w piwnicach jasnej Góry, gdzie mają salę tortur jeszcze z czasów inkwizycji.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Przesłuchania i tortury w KW Policji w Częstochowie</h2>



<p>Późną nocą z 14/15 sierpnia 1996r., zjawiła się <strong>ekipa kryminalistów z Częstochowy</strong>, zakuła włącznie z nogami, (a bali się mnie wiedząc, że dość długo ćwiczyłem jedną z egzotycznych sztuk walki, znaną jako Shobu Aiki-Do) tak że mieli potem <strong>kłopoty z odkuciem moich nóg w samochodzie</strong>, co mogli by mnie z niego wyciągnąć. I tak zostałem przymusowo dowieziony policyjnym wozem na koszt resortu MSW na <strong>uroczyste obchody maryjnej sekty jasnogórców w Częstochowie</strong>. Zawsze jest to też jakiś sposób pielgrzymowania. Do <strong>aresztu czy raczej 'dołka&#8217; KWP na ulicy Popiełuszki</strong> dobrze docierają jasnogórskie modły więc miałem okazję być przymusowo acz bezskutecznie <strong>resocjalizowany na katolicyzm</strong> w przerwach nielicznych pomiędzy przesłuchaniami. W nocnych przesłuchaniach na Jasnej Górze zdołałem nawet powtórzyć jednemu nowemu przesłuchiwaczowi <strong>dowcip o smacznych granatach</strong>. Sam się pytał, no to wyszedł na inteligenta. Ale jego dwóch kolegów połapało się w czym rzecz od razu i mieli ubaw, także z niego, bo on myślał o kwestii poważnie i <strong>zrobił się granatowy z wściekłości, a pięść miał ciężką, katolicką, jak się mogłem za chwilę przekonać</strong>. Spadła na mnie bowiem seria bokserska, na szczęście <strong>głównie otwartą dłonią w twarz i trochę kopniaków na uda i biodra</strong>. Boli, ale za dużej krzywdy fizycznej z wyjątkiem piekącego bólu nie uczyni. Specjalista <strong>szkolony chyba specjalnie na katolickim KUL-</strong>u albo w jakimś innym <strong>Papieskim Instytucie Teologii Inkwizycji Karola Wojtyły czy JP2.</strong></p>



<p>Potem zaczął odpytywanie ponownie, zauważyłem, <strong>siedząc skuty do tyłu przez praktycznie cały czas przesłuchań</strong>, że jego dwóch asystentów stoi tak, żeby w razie czego złapać swojego kolegę czy szefa jakiegoś, a może mnie do jakiś torturek podtrzymać. Podsunął mi pod nos kserokopię jakiegoś pisma czy listu i zapytał czy to poznaję, powiedziałem, że raczej nie, tym bardziej, że nie mogłem tego odczytać. Wtedy się wściekł, zobaczyłem że to nie przelewki, jego wspólnicy <strong>zdawali się go powstrzymywać od rzucenia się na mnie, ale nic to nie pomogło</strong>. Tonem zbira czy wampira zapienionego czy raczej <strong>głodnego krwi</strong> zaoferował, że jak się nie przyznam do napisania tej kserokopii, to mnie <strong>wprasuje w ścianę</strong>, która była za moimi plecami lub &#8222;<strong>odstrzeli</strong>&#8222;, że złagodzę trochę oryginalnie wulgarną wersję wypowiedzi. Nie miałem okazji czytać tego niejakiego dokumentu, ani nawet ochoty czytać, bo w takich warunkach spokojne skoncentrowanie się na literach tekstu nie jest możliwe. Nie przyznawałem się do niczego bo i nie miałem do czego, więc załatwiłem sobie <strong>torturki i dręczenie za wiarę</strong>, najlepsze jakie tylko <strong>katolicki policmajster</strong> jasnogórski potrafi zaoferować.</p>



<p>Żądał wyjaśnienia, gdzie mam bomby, granaty, ładunki wybuchowe, miny? Zapytałem czy atomowe, to wściekł się jeszcze bardziej, więc pora była skończyć żarty. Dopytywał się jeszcze bardziej i wścieklej, zaciskając pięści i robiąc gest <strong>rozgniatania owada tudzież rozcierania czegoś na proszek</strong>. Mówię mu zatem że są w wyobraźni. Pyta w jakiej wyobraźni, no to mu mówię, że skoro się naczytał o jakichś granatach to pewnie ma je w wyobraźni. Zgranatowiał i jego współkoledzy prawie musieli go wyprowadzić. Dobrze, że nie wybuchł był całkiem, bo rozerwałoby chyba KWP, a raczej mnie na strzępy. Potem zrozumiałem, że był to jakiś szef czy komendant ale niestety nie wiedziałem ani kto, ani skąd ani komendant czego, a szkoda. Przedstawił się jedynie jako <strong>wierzący katolik</strong> i zagaił na początek, a <strong>&#8217;ty co sukinsynu jesteś&#8217;</strong>. Rozumiem więc, że był to jakiś <strong>katolicki prominent policyjny</strong>, prawdopodobnie jeden z głównych służalszczyków niemiłościwie nam zwalczającego mniejszości wyznaniowe papieskiego <strong>reżimu katolickiego Wojtyłka &#8211; JP2</strong>, bo tak to właściwie chyba należałoby kulturalnie ująć.</p>



<p>Pozostali funkcjonariusze byli raczej łagodni, sugerowali tylko niedwuznacznie, że z 'nimi&#8217;, czyli z <strong>ciemną władzą jasnogórską</strong> i tak nie wygram. Jeden mi powiedział, niby prywatnie, abym się <strong>cieszył że żyję</strong> i nie wychylał za bardzo z tym propagowaniem jogi, bo teraz są takie czasy, że <strong>łatwo zginąć</strong>, jak zaznaczył, że wszak nie jest tak daleko od średniowiecza. Panowie mieli potem zwyczaj wchodzić i rozmawiać głównie pojedynczo i bez dodatkowych świadków, wypytywać o to samo z osobna po kilka razy, a także walnąć z lekka, a nawet i mocniej w głowę lub w biodra i nerki. Stąd po kilku godzinach byłem nieźle skołowany, choć mogłem w zasadzie odmówić składania jakichkolwiek zeznań ale chyba by mnie dobili, bo za dłuższe pauzy też bili. Grozili tylko, że w razie odmowy udzielania wyjaśnień o BZH, <strong>nieprędko wyjdę z aresztu</strong> a raczej wcale albo że będę przesłuchiwany przez owego szatańskiego katolickiego prominenta policyjnego, który groził niedwuznacznie <strong>wprasowaniem w ścianę i odstrzeleniem</strong>, a nie miałem ochoty być płaski i przylegać do ściany w sugerowany sposób.</p>



<p>Zrozumiałem więc, że policja ma jakiś donos, podejrzenie, dokument czy list, który niejako czyni ze mnie niebezpiecznego bandytę lub <strong>coś w rodzaju terrorysty</strong>. Kolejnego dnia brutalnych przesłuchań postawiono mi w końcu <strong>zarzut jakiejś surrealistycznej groźby</strong> w stosunku do Paulinów, polegającej na <strong>usiłowaniu wysadzenia Jasnej Góry</strong>, na co rzekomo policja miała jakieś dowody ale nie dała mi ich przeczytać ani obejrzeć. Próbowałem się z początku stawiać na takie postawienie sprawy, pytając czy to preparacja służb specjalnych czy też może działaczy katolickich. Zapytałem <strong>ile policję kosztowało podrobienie jakiś dowodów</strong>, ale jeden z policjantów wyjaśnił mi rzeczowo: nie nas pytaj, my to dostaliśmy stamtąd i rzeczowo wskazał w kierunku wiadomego klasztoru, wiadomej sekty paulinistów. Dostałem jeszcze reprymendę: lepiej się przyznaj, to może cię sąd łagodnie potraktuje, może wtedy nie dostaniesz żadnej sankcji. W istocie kusząca propozycja, pod groźbą i nie tylko, <strong>wprasowywania</strong> w ścianę lub <strong>odstrzelenia</strong> &#8211; nie do odrzucenia.</p>



<p>Rozumiem już z tego, że w Polsce władza należy do <strong>reżimu rzymskiego</strong>, który słynął z <strong>okrucieństwa, mordu inkwizycyjnego i preparowania oskarżeń o czarownictwo</strong>, co teraz robi w stosunku do wszystkiego co pochodzi ze wschodu, jednakże, żeby wydawać pieniądze swoich wiernych czy raczej, co gorsza fundusze policyjne na tego rodzaju podejścia poniżej pasa to już jest <strong>ostatnie dno moralne i społeczne</strong>. Nigdy nie myślałem, że <strong>będąc katolickim można być aż tak zepsutym, brutalnym i zbrodniczym. </strong>Nawiedzenia przez działaczy katolickich akcji i zarządów parafialnych, złośliwości typu usiłowanie wyegzorcyzmowania i podobne brałem raczej zawsze za <strong>wyskoki głupawych nadgorliwców</strong>. Tym razem wygląda to na akcję nadgorliwców, jednakże inteligentnych i do tego bogatych, mogących łatwo zniszczyć słabszego ekonomicznie. Nie mam w zwyczaju wysyłać anonimów, bo sam takie zawsze wyrzucam do kosza. Jak ktoś coś chce, to może przyjść z podniesioną przyłbicą, a nie tam <strong>rycerstwo maryjne, zakute łby z parafii Rydzyka</strong> (że sobie ulżę), co to się przedstawić nawet nie chcą.</p>



<p>Niektórzy prowadzący dalej sprawę policmajstrzy dawali mi do zrozumienia, że brzydzą się taką sprawą, ale muszą to robić, bo takie mają rozkazy. A mafia może sobie pohulać, bo <strong>policja jest katolicka i zajmuje się zwalczaniem urojonych zagrożeń ze strony tak zwanych sekt</strong>, czyli ze strony mniejszości wyznaniowych. Jak nie ma żadnego zagrożenia, to katolicka sekta sama je sobie stwarza i używa policji do ich zwalczania. Pięknie, nie ma co! Jak powiedział później jeden z moich przyjaciół, czas &#8222;ojczyznę&#8221; porzucić i pomyśleć dokąd emigrować. Zacząłem być w czasie święta katolików nieco agresywny na punkcie działaczy sekty katolskich. Nic to zapewne dziwnego, zawsze można się na policyjnym dołku odreagować. Świętego pewnie wyprowadzili by z równowagi, a co dopiero mnie.</p>



<p>Stanęło na tym, że jak nie mam żadnych dowodów na to kto mógłby sprokurować jakiś anonim, bo i skąd miałem mieć, używając pisma ręcznego, to lepiej jak się przyznam i sprawa załatwiona, bo inaczej to nie wyjdę z aresztu, a tak to najwyżej zapłacę jakąś grzywnę, bo skarb państwa potrzebuje pieniędzy. Nie przystałem na tę usilną propozycję policji czy może już gestapo i jej perswazję popartą odpowiednimi groźbami, którą właściwie należałoby nazwać groźbą karalną, żadnych zeznań ani dokumentów im nie podpisałem, choć żądali. Lepszym może w tym kraju wydaje się być winnym i chodzić na wolności niż być niewinnym bez dowodów na to i siedzieć w jakimś mamrze. Skądinąd ciekawy jest sposób w jaki skarb katolickiego narodu aranżować zamierza sobie finanse na podupadający budżet. Rozumiem teraz lepiej w jaki sposób tak zwane przez katolicyzm <strong>sekty są czynione groźnymi i przedstawiane jako społeczne zagrożenie.</strong> Będę tak osiągnięte czyste poznanie i bezpośredni wgląd w mechanizm tego zjawiska <strong>publicznie przedstawiał i ogłaszał aż po ostatni dzień mojego żywota tutaj w tym kraju okupowanym przez reżim jedynie słusznej, acz pokrętnej i pomylonej oraz zbrodniczej wiary katolickiej.</strong></p>



<p>Ciekawie straszono mnie na policji, zanim piętnastego o dziesiątej rozpoczęła się sesja jogi. A to już w nocy z 14/15-ty, że <strong>rozpędzą i zrewidują wszystkich członków i adeptów tej całej organizacji, wszystkich którzy przyjadą do Częstochowy zaaresztują, że narobią mi wstydu, że jestem kryminalista i że najlepiej jakbym więcej do Częstochowy nie przyjeżdżał, bo się władza wiadoma, jasnogórska denerwuje. </strong>Niektórzy policjanci byli też, albo grali lewicowych takich, co to kościoła katolskiej sekty też nie lubią, więc podpowiadali, że jak się przyznam, to oni z tego sprawy nie będą robić, bo dla nich jakby ktoś wysadził całą jasną górkę, to byłby spokój w końcu w Częstochowie. Rozumiem, że policja ma swoje kłopoty z czarną władzą polityczną. Podpuszczali czy dobrze życzyli, trudno przewidzieć. W każdym razie <strong>policjanci świetnie grali na moich uczuciach względem praktykujących Jogę, abym się tylko przyznał do jakiś wymyślonych przez sektę paulińską urojonych zagrożeń,</strong> które rzekomo im stwarzam, gdyż inaczej zaaresztują wszystkich praktykujących którzy przybędą na nasze spotkanie. Niezły element nacisku na kogoś kto ma skute ręce do tyłu. Paulini ewidentnie mają paranoję urojeniową z jakimiś zagrożeniami ze strony hinduizmu w obrazie chorobowym!</p>



<p>Z nieco późniejszych perswazji w KWP Jasna Góra <strong>zrozumiałem, że zrewidowano wszystkich którzy przybyli na owo spotkanie w Częstochowie</strong>. Okazało się to później zwykłym <strong>zastraszającym kłamstwem</strong>. Policja, złośliwie nie powiadomiła nawet organizatora zajęć o mojej nieobecności, pozostawiając uczestników sesji jogi w sytuacji w której wyglądało, że to prowadzący zajęcia nie przybył na spotkanie. Jak się zorientowałem, policja Niepokalanej z KWP na Popieluszki liczyła, że potencjalni uczestnicy rozjadą się do domów. Zapomnieli tylko, że jest jeszcze więcej duchownych naszego <strong>Bractwa Hinduzimu</strong>. Pytałem też czy moja narzeczona została także zatrzymana, dowiedziałam się że nic podobnego. Dopiero pół godziny przed zwolnieniem z Jasnogórskiej Izby Zatrzymań KWP dowiedziałem się że <strong>moja dziewczyna była nonstop przesłuchiwana i została zwolniona godzinę wcześniej.</strong> Nie powiedziano jej nawet tego, że ma prawo odmowy składania zeznań i <strong>sugerowano, że odpowiadać musi na każde postawione jej pytanie</strong>! Plugawie policja działa i powinna zmienić nazwę na camorra albo mafia po prostu. Nie mając wcześniej do czynienia z takowymi instytucjami, nie znała takich kwestii prawnych, co skrupulatnie wykorzystano już w Jaworznie, zmuszając do oczerniania mnie pod groźba zgwałcenia i uwięzienia całej rodziny. Dzięki tym 'incydentom&#8217; mam jasność co do plugawego zakłamania funkcjonariuszy tej policyjnej instytucji jaką jest KWP w Częstochowie.</p>



<p>Dużo było pytań o charakterze intymnym, zatem ciekawość policji jest nieograniczona i wszechstronna. Chodziło głównie o to jak się w rzekomych sektach odbywa kopulacja, i <strong>nie mogli się nadziwić, że normalnie, zgodnie z biologiczna naturą rodzaju ludzkiego</strong>. Spodziewali się chyba jakiegoś UFO i nie mogli nadziwić ludzkiej, najzwyczajniejszej normalności. Ekscesy seksualne sekt wszak są jedynie <strong>wymysłem chorych z niewyżycia celibatowych dewiantów katolickich</strong>, co wiem doskonale, ze względu na szerokie kontakty z wieloma podobnymi organizacjami w różnych krajach. Pomoc ofiarom księży pedofili jest już znana w wielu krajach, tylko do Polski jeszcze nie dociera!</p>



<p><strong>Rewizji</strong> dokonano także w miejscu mojego czasowego pobytu w <strong>Toruniu</strong> doprowadzając właścicielkę posesji w której wynajmuję domek gospodarczy prawie do <strong>zawału serca</strong>. Policja rewidowała także miejsce mojego stałego pobytu w Człuchowie na Pomorzu, gdzie prawie niczego mojego nie było aktualnie, a gdzie mieszkała moja matka, która tym się przejęła, została tak parszywie potraktowana, rzucona o podłogę, choć staruszka, że <strong>straciła przytomność</strong>. Słyszałem też o rewizji jakiegoś jeszcze miejsca, ale nie wiem ani kogo ani gdzie. Później tylko <strong>dowiedziałem się o wizytach policjantów w Stargardzie Szczecińskim i Szczecinie u jednego z moich znajomych i jego rodziców</strong>. Zapewne tak zwany nalocik inwigilacyjny aranżowany przez <strong>Wydział d/s Zwalczania Sekt przy Komendach Wojewódzkich Policji</strong>. Znamienne, że departamencik ten zbrodniczo-inkwizycyjny współpracuje z odpowiednimi komórkami istniejącymi w <strong>parafiach sekty katolickiej</strong>. Wiadomo więc do czego i komu wiernie służy. Rozumiem, że ci sami funkcjonariusze którzy kiedyś mordowali <strong>Popiełuszkę</strong>, teraz z powodu zmiany orientacji politycznej, zajmują się podobną inwigilacją i mordowaniem niekatolickich organizacji wyznaniowych.</p>



<p>Właścicielka posesji w Toruniu, często jak dłużej mnie nie było w Toruniu, informowała mnie, że jakiś <strong>pijak kręci się nocą po posesji i coś tam jakby chciał się włamać</strong>. Interesujący to wątek, bo powtarzał się wiele razy. Paulini mieli wiele, przynajmniej kilkanaście moich listów i apeli, tak drukowanych jak i odręcznych, z których jeden częściej wysyłany mogę załączyć. Jest to apel o poszanowanie jogi, hinduizmu i wschodnich świętości. Przez kilka lat mogli podrobić nawet mój odręczny charakter pisma, czy nie szkoda jednak fatygi na śledzenie, być może z pomocą jakiegoś katolickiego pijaczyny, wysyłanie z Torunia rzekomego anonimu, nie mówiąc już o podrabianiu pisma? Czy i kto w policji w tym pomagał, to już inna sprawa. Mogę tylko liczyć, że z czasem ktoś z tych draniów się sypnie i tyle. Prawda jak oliwa, prędzej czy później wypłynie na wierzch, tak jak prawda o zbrodniach &#8222;świątobliwej&#8221; czyli szatańskiej inkwizycji watykańskiej. Zastanawiam się teraz, czy ręce kościoła katolickiego tak splamionego krwią niewinnych ludzi miłe są Bogu, no ale to teologiczny problem, a nie prawny. Jeśli chodzi o <strong>protesty i apele</strong>, to może zacznę o kościele katoli pisać dla ruchów antyklerykalnych i antykatolickich, których jest wiele na całym świecie. To chyba dobry pomysł po takich przejściach. <strong>Nauczyłem się tyle, że trzeba być jeszcze bardziej gorliwym w krzewieniu wedyjskiego śiwaizmu i tantry w Polsce, aby wyplenić z narodu Polskiego zło jakim jest jasnogórsko-demagogiczny katolicyzm.</strong> Życzę wszystkim katolikom przejrzenia na oczy i szybkiego porzucenia tej morderczej jedynie słusznej wiary, którą teraz już całkiem postrzegam jako <strong>satanistyczną orgię zbrodni</strong>.</p>



<p>Tak to siłą zastraszania i perswazji byłem przymuszany do przyznania się do groźnego rzekomo zamiaru podłożenia bomb i granatów pod jasną rzekomo Górkę Częstochowską oraz do posiadania dużej ilości ładunków wybuchowych, broni i amunicji. Ciekawe co mnie jeszcze jako <strong>PACYFISTĘ</strong> w tej Polsce chorej na paranoidalny obłęd wojtylizmu czeka? Zaiste ciekawa to metoda zwalczania religijnej konkurencji stosowana przez niejakich Paulinów, rzekomo świątobliwych, a w istocie zbrodniczo-morderczych. Dobrze to stoi napisane w <strong>Maksymiliańskich Statutach Milicji Najświętszej Marii Panny z Jasnej Góry</strong>: <strong>&#8222;Wpisać się do księgi Rycerstwa w siedzibie kanonicznie założonej. &#8230;Wykorzystać dla sprawy Niepokalanej wszystkie środki na jakie pozwala stan, warunki i okoliczności. &#8221; A jakaż to sprawa Niepokalanej? Ano: &#8222;starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, &#8230;masonów&#8221;</strong>. Tak to się starają ci <strong>popieprzeni krzewiciele Niepokalanej</strong>. A Policjantom PP współczuję obowiązku służenia takiemu <strong>kretyńskiemu reżimowi rzeczpospolitej cesarstwa rzymskiego z siedzibą w Watykanie. </strong>A swoją drogą, jak wiadomo z historii, to rzekoma Niepokalana poczęła dupcząc się zwyczajnie za pieniądze z jakimś rzymskim żołnierzem o imieniu <strong>Pandera</strong>, za co ją Józef wyrzucił z początku w domu bo nie chciał nieślubnego Jezusa. Stąd i zapewne cała rzymska zbrodniczość inkwizycyjna, po rzymskim żołdaku.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Rabunek Komputerów i Ołtarzyka!</h2>



<p><strong>Nie okazano mi żadnych praktycznie dowodów rzekomego przestępstwa</strong>, jeśli wyłączyć machanie przed oczyma jakimiś papierami na których oko nie było w stanie się zatrzymać, tym bardziej, że były to wątpliwej jakości kserokopie, bardzo brudne. Z Torunia przewieziono do Częstochowy używany przeze mnie sprzęt komputerowy. Znamienne, używałem kilku komputerów starej generacji, jednak zatrzymano jedynie sprzęt na którym były dane odnośnie prowadzonej działalności, jak <strong>listy członków BZH, edycje skryptów i broszur informacyjnych i podobne</strong>. Komputer na którym nie było takowych danych (bez twardego dysku) policjanci zostawili tam gdzie sobie stał. Jasne jest po co zatrzymali ten sprzęt, na pewno nie tylko po to, aby go przewieźć do Częstochowy, co bym mógł go sobie potem (21 VIII) odebrać i wieźć z powrotem. Ale to już dodatkowa czysta złośliwość policji politycznej katolickiego reżimu III RP. <strong>Po dwóch dniach pobytu na zatrzymaniu w zasadzie nie wiedziałem jeszcze za co ani dlaczego,</strong> chociaż jasnym jest iż chodzi o jakieś spreparowane przez policję czy też niejakich sekciarzy z zakonu paulińskiego (o ile wierzyć policjantom, bo żadnego paulina z zarzutem do mnie nie miałem przyjemności oglądać) imaginacje czy też coś podobnego. Z kontekstu przesłuchań wywnioskowałem, że <strong>o namierzenie działalności i inwigilację usiłującej się zarejestrować organizacji chodziło przede wszystkim</strong>.</p>



<p>Razem ze mną został w Jaworznie <strong>zaaresztowany cały mój przewoźny ołtarzyk śiwaicki</strong>. <strong>Nie uszanowano świętości i sprofanowano ołtarz!</strong> Podobno jest to w świetle prawa jakoweś <strong>przestępstwo ze strony policji w Jaworznie,</strong> jednakże żaden katolski policmajster nie poczuwał się do popełnienia takowego (Art. 198 KK). <strong>Uniemożliwiono mi sprawowanie kultu religijnego stosując przemoc i terror</strong>, a żaden policmajster nie wysilił się nawet na słowo przepraszam, choć niektórzy tłumaczyli się, że tak im góra rozkazuje, oczywiście rzekomo jasna. Podobno nawet ktoś z Warszawy, kogo widziałem na oczy. A zatem przestępstwo policji katolickiej z Art.196 KK. Działalność policji, a raczej bardziej ich paulińskich mocodawców z sekty katolików, to <strong>dopuszczenie się czynnej napaści na człowieka celem poniżenia osoby Zwierzchnika Generalnego (PRYMASA) odmiennej opcji religijnej niż niemiłościwie nam narzucająca się sekta kat(ów).</strong> Podobno narusza to Art.193 p. 2 KK. Tyle przestępstw policji wobec mnie spreparowali podobno jacyś paulini z sekty katolików, których nie miałem okazji oglądać, a szkoda, zapewne wybiorę się do niejakiego przeora tej bandyckiej instytucji, aby mu powiedzieć co o nim myślę. Ciekawe też ile wina mszalnego wychlali ci preparatorzy plugawych oszczerstw i pomówień?!</p>



<p>Tymczasem, na konto katolickiej inwigilacji, przesłuchano mnie w Toruniu we wrześniu, a w sierpniu musiałem być kilka razy w Częstochowie. Wysłano mnie nawet na badanie psychiatryczne (może się uda duchownego śiwaickiego i jogina zarazem przerobić na czubka?), a także policja z Jaworzna wezwaniami nęka teściową i narzeczoną. A propos, narzeczona była wzywana przez Policję w początku lipca w Toruniu. Przebywała u mnie towarzysko, i <strong>widać ktoś śledził</strong>, bo inaczej policja nie byłaby w stanie wiedzieć, że u mnie przebywała. Szczęściem akurat nie było nas dłużej w Toruniu, więc <strong>zbrodniczy najazd zaczął się dopiero w sierpniu</strong>. Policja musiała mnie (nas) nieźle śledzić, aby wiedzieć, gdzie aktualnie przebywamy! Jest jeszcze więcej wątków owej bandycko czyli katolicko zmontowanej historii, jednak może jeszcze do nich kiedyś wrócę aby dodać co nieco. Teraz mogę dodać, że nie dziwię się iż <strong>purytańscy chrześcijanie katoliccy spokrewnieni z CIA podali truciznę niejakiemu SRI OSHO RAJNESHOWI</strong>, który przeżył co prawda, ale jego wzrok ucierpiał i po paru latach od wypędzenia i podtrucia go przez potężne siły Ameryki Chrześcijańskiej, zmarł przedwcześnie.</p>



<p>Polska prokuratura i policja katolicka nie chciała śledzić katolickich zbrodniarzy którzy w styczniu 1992 roku dokonali zamachu na życie innego polskiego mistyka i jogina, <strong>Sławomira Jaraszka</strong> (Sanjaya), a którym udało się go podtruć. Przeżył i świadczy o zbrodniczości katolickiej mafii cesara Wojtyły w Polsce. Kiedy katolicka sekta odpowie za tamtą zbrodnię? Katolickie służby specjalne wycięły jądra i zamordowały topiąc w Odrze jednego z liderów niezależnego, parareligijnego ruchu &#8222;<strong>Antrowis</strong>&#8221; i też nie ma ani prokuratorów ani sędziów którzy zajęliby się tą zbrodniczą działalnością katolicko-esbecką. Jak wiadomo, chłopak uskarżał się publicznie na to, że go krakowski ksiądz <strong>Karol Wojtyła</strong> w dzieciństwie gwałcił wielokrotnie w brutalny sposób. I taki to ksiądz jest teraz papieżem Polakiem. A bezpieka zlikwidowała Antrovis, bo oprócz badania zjawiska UFO, zajmowano się tam terapią dla ofiar zgwałconych przez księży katolickich, których to ofiar jest w Polsce bardzo dużo! Prawnicy katoliccy potrafią za to zablokować śledztwa w prokuraturze i policji wymierzone w księży pedofili. Miejmy nadzieję, że <strong>przyjdzie czas rozliczenia, podobnie jak za zbrodnie hitlerowskie</strong>. Zresztą każdy wie, że <strong>Adolf Hitler</strong> był katolikiem i prywatnie przyjacielem papieża Piusa. Nie mając zbyt dużo dowodów ani nie mogąc wskazać konkretnych sprawców, mogę tylko zapytać Paulinów, skąd mają tak znamienitych podjudzaczy i oszczerców, i który ich tam księżulo czy ojczulek jest takim parszywym kretynem trudniącym się taką kretyńską działalnością pomawiania? Po wszystkich bowiem tak zwanych przesłuchaniach taki widzę kierunek podejrzeń co do owej preparacji. Komu innemu bowiem mógłbym przeszkadzać w Częstochowie ze swoją hinduistyczną i terapeutyczną, pozakatolicką działalnością duchową i religijną?</p>



<p>Policjanci z jasnogórskiego gestapo przy ulicy Popiełuszki w Częstochowie nie zmusili mnie do jakiegoś przyznania się, zresztą z ich gadania wynikało, że nie bardzo wiadomo do czego miałbym się przyznawać, a składu bomb ani granatów metalowych nie miałem, część zaś bombonierek (z cukierkami) i granatów (owoców) zeżarli, rzekomo degustując, czy aby na pewno są prawdziwe. Przekopali też ogródek, czym rozsierdzili teściową, wyrwali kwiatki z doniczek, rozwalili wszystkie rzeczy, tak że sprzątania było dużo, na kilka tygodni, uszkodzili część sprzętu komputerowego i dyskietek z danymi. Zabrali listy wszystkich osób, które były w archiwach, łącznie ponad 20 tysięcy adresów. Bili, kopali, grozili, spuszczali ze schodów, przykładali pistolet do głowy grając w rosyjska ruletkę! Usłużna dla tej kościelnej pedofili Gazeta Wyborcza w Częstochowie i lokalne brukowce robiły ze mnie kryminalistę, terrorystę, bombiarza. Ciekawe co jeszcze wymyśli katolickie gestapo umocowane jak się przekonałem na Jasnej Górze. Nikt mnie już nie przekona, że jest tam cośkolwiek dobrego czy pozytywnego. Jasna Góra to zbrodnicza i mordercza mafia, samo zło, zwyrodniała bestia inkwizycji śmierdząca faszyzmem, podobnie i policja!</p>



<p><strong>(Wrzesień 1996 roku) – tekst na podstawie relacji na żywo nagrywali i spisywali: Witold Boguszewski, Maciej Marczak, Jan Piskorski, Małgorzata Wysocka, Izabela Tryc</strong> &#8211; Pierwsza publikacja miała miejsce już w 1996 roku na zamkniętym w sierpniu 2002 roku portalu z Krakowa: himavanti.ceti.com.pl</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W Toruniu kościelni pedofile mówią głośno o sektach i ich wpływach</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/w-toruniu-koscielni-pedofile-mowia-glosno-o-sektach-i-ich-wplywach/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/w-toruniu-koscielni-pedofile-mowia-glosno-o-sektach-i-ich-wplywach/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 31 Jan 2026 14:59:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Czytelnia]]></category>
		<category><![CDATA[Różne Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Antypedofilskie Bractwo Himawanti]]></category>
		<category><![CDATA[Bractwo Himawanti]]></category>
		<category><![CDATA[Centrum Informacji o Sektach]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Doroszyński]]></category>
		<category><![CDATA[himawanti]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół katolicki Polska]]></category>
		<category><![CDATA[księża pedofile]]></category>
		<category><![CDATA[Marta Matuszak]]></category>
		<category><![CDATA[Mohan Ryszard Matuszewski]]></category>
		<category><![CDATA[nowe ruchy religijne]]></category>
		<category><![CDATA[ofiary molestowania]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilia w kościele]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Chrzczonowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Ptaszek]]></category>
		<category><![CDATA[Rydzyk]]></category>
		<category><![CDATA[sekty]]></category>
		<category><![CDATA[sekty Polska]]></category>
		<category><![CDATA[sympozjum 2011]]></category>
		<category><![CDATA[terapia ofiar pedofilii]]></category>
		<category><![CDATA[Toruń sekty]]></category>
		<category><![CDATA[Toruńskie Sympozjum]]></category>
		<category><![CDATA[tuszowanie pedofilii]]></category>
		<category><![CDATA[TVP Toruń]]></category>
		<category><![CDATA[UMK Toruń]]></category>
		<category><![CDATA[Wydział Teologiczny UMK]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=2008</guid>

					<description><![CDATA[Toruń 2011: Sympozjum o sektach na UMK – prelegenci atakują Himawanti i ofiary księży pedofilów. Kościół tuszuje pedofilię, szkalując grupy terapeutyczne!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<div class="wp-block-group has-global-padding is-layout-constrained wp-block-group-is-layout-constrained">
<figure class="wp-block-image alignleft size-full"><img decoding="async" width="180" height="240" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/matuszek-marta-lesba-bydgoszcz.jpg" alt="" class="wp-image-2009"/></figure>



<p>Marta Matuszak uczestniczyła dnia 7 grudnia 2011 w jednodniowym zlocie księży pedofilów i zakonnic pedofilek w Toruniu na Wydziale Teologii Pedofilskiej UMK. Imprezka ta ukryta jest pod przyjazna nazwą: III TORUŃSKIE SYMPOZJUM POŚWIĘCONE SEKTOM I NOWYM RUCHOM RELIGIJNYM. Nie ma jednak nic wspólnego z sektami. Na tej imprezie duchowni pedofile i duchowne pedofilki radzą intensywnie jak zamieść pod dywan pedofilię wśród duchownych i zakonników Kościoła katolickiego w Polsce. Główny temat, to medialne zwalczanie organizacji niosących w Polsce ofiarną pomoc tym, którzy doświadczyli molestowania seksualnego oraz gwałtu ze strony katolickich duchownych.</p>
</div>



<p>Księża prelegenci omawiali problemy dzieci, które wydymali, a które potem odeszły od katolickiej wiary i z powodu potrzeb duchowych szukają religii alternatywnych. &#8222;Problemy rodzinne, trudności w szkole czy nieszczęśliwa miłość &#8211; powodów, dla których młodzi ludzie trafiają do sekty, jest wiele, a te ruchy religijne stają się coraz bardziej agresywne i niebezpieczne. O nowopowstających sektach i ich działalności dyskutowali w środę w Toruniu katoliccy specjaliści z całego kraju!&#8221; &#8211; Pisze katolicka pedofilka Marta Matuszak z Torunia i bydgoskiego oddziału TVP, ale zapomniała dodać, że ci prelegenci, to zwykle kościelni pedofile i pedofilki oraz osoby zainteresowane ukrywaniem zboczeńców seksualnych w Kościele, bo tak kazał herszt Kościoła, Jan Paweł nr Dwa z Wadowic!</p>



<p>Księża pedofile i zakonnice pedofilki skarżą się swoimi piekielnymi mordeczkami pełnymi syfilisu, bo cuchnącymi gwałtami na dzieciach: &#8222;Sekty idą z duchem czasu. Himawanti stara się zachęcić nowe osoby poprzez portale społecznościowe. Według szacunków, obecnie liczy ona około pół tysiąca członków. Zdaniem ekspertów to jedna z bardziej niebezpiecznych grup. Jej założyciel Ryszard M., stawał przed sądem m.in. za rozbój na byłej członkini i groźby wysadzenia obiektów sakralnych. &#8211; Ksiądz: ta złość czy wrogość jest wynikiem postawy lidera, który &#8211; jak wiemy &#8211; oprócz tego, że był karany, był osobą, która spędziła trochę czasu w zakładzie psychiatrycznym &#8211; wyjaśnia gdański ksiądz pedofil Grzegorz Doroszyński, dyrektor Centrum Informacji o Sektach w Gdańsku.&#8221; Pedofilska dziennikarka kościelna zapomniała napisać pełnej nazwy organizacji: <strong>Antypedofilskie Bractwo Himawanti &#8211; Ruch Ofiar Zgwałconych i Molestowanych w Dzieciństwie przez Katolickich Księży i Biskupów Pedofilów oraz Zakonnice Pedofilki</strong>. O tym, że zarzuty przeciw owemu Ryszardowi M. uchyliła kasacja, bo z pedofilskich mord katolickich działaczy były wypowiadane przez jej podobne prostytutki i że część tych oszczerców sama gnije w kryminałach za pedofilię, pedofilska dziennikarka TVP Toruń Rydzyka także zapomniała z mordy katolickiej wypowiedzieć.</p>



<p>Pedofilska dziennikarka Marta Matuszak o wyglądzie typowej prostytutki z okolic toruńskiego Heliosa dalej szkaluje na łamach TVP Bydgoszcz i Toruń: &#8222;Podobnych grup jest więcej. Zdaniem specjalistów, najczęściej werbują one osoby, którymi łatwiej jest manipulować i zmuszać na przykład do zerwania kontaktów z bliskimi czy oddania wszystkich oszczędności. &#8211; Chodzi tu głównie o ludzi młodych w okresie kryzysów, ludzi poszukujących, do których sekty trafiają &#8211; tłumaczy dr Piotr Chrzczonowicz, organizator konferencji, prawnik UMK.&#8221; &#8212; Pan dr pedofilii stosowanej dzieciom doodbytniczo z UMK w Toruniu zapomniał o sobie napisać, że jest prawnikiem pedofilskiego prawa kanonicznego na wydziale Teologii Pedofilskiej UMK stosowanej dzieciom doodbytniczo przez katolickich duchownych na całym świecie, nie tylko w Polsce. W innych krajach organizuje się na normalnych uczelniach naukowe sympozja o tym, jak pedofilię księży katolickich zlikwidować, a ofiarom pomagać. Wychodzi na to, że Uniwersytet Mikołaja Kopernika stał się nie tylko marną szkółką katolickich urojeń teologicznych, ale i ostoją pedofilii katolickiego duchowieństwa, które w środę, 7 grudnia 2011, u nas w Toruniu pod szyldem owego spedofilałego UMK organizuje konferencje krajowej mafii zboczków seksualnych w sutannach kombinujących jak tu zniszczyć organizacje prowadzące terapie dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek w całej Polsce, a także wśród Polonii na całym świecie. Kilkaset ofiar molestowanych przez księży pedofilów po osiągnięciu pełnoletności natychmiast opuszcza swoją pedofilską Ojczyznę czy może katolską, zboczoną Macochę: Rzeczpospolitą Polską!</p>



<p>Oto jak swym ryjem pedofilią księży cuchnąca szczerzy kły peodofilska dziennikarka Marta Matuszak z Toruńskiej spelunki pedofilskiej o nazwie TVP Toruń Rydzyka: &#8222;Sekty to także miejsce, gdzie posłuch znajdują samozwańczy prorocy wieszczący na przykład koniec świata. Tylko w tym roku pojawiło się kilka zapowiedzi apokalipsy. &#8211; To jest prawdopodobnie odpowiedź na ludzką potrzebą znania tego, co znane być nie może. Chcielibyśmy wiedzieć, co nas czeka &#8211; prof. Robert Ptaszek z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.&#8221; &#8212; O tym ile pan profesor <strong>Ptaszek</strong> dzieci członkiem swym wydymał w ramach katechezy albo o tym jak <strong>paetzuje</strong> nowych kleryków doodbytniczo, pani dziennikarka spedofilała umysłowo napisać nie raczyła, a szkoda, bo to są wrażliwe dane, jakie z Konferencji Pedofilskiej Mafii w Toruniu powinny być podane do publicznej wiadomości. Była prostytutka co na studia cipuszką i cyckami pod hotelami w Toruniu zarabiała i pokoik swój kurewski tam miała całodobowo stara się widać jak może, aby zyskać przychylność pedofilskiej mafii dzieciojebców, która w Polsce ma takie mylące nazwy jak Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych albo Wydział Teologii UMK.&nbsp; Pracują w tych centrach i wydziałach księża i zakonnice, a ich najczęstszy ruch, to <strong>Ruch Frykcyjny</strong> w odbyt lub gardło jakiegoś zwerbowanego na oazach katolickich dzieciaka. A pan premier <strong>Donald Tusk</strong> obiecał, że kastrację pedofilów wprowadzi. Powinien zatem z ostatnich 10 lat około tysiąca księży i zakonnic na kastrację przymusową wysłać, a daje im co najwyżej wyroki w zawieszeniu, albo umorzenie postępowania, jeśli rodzice dzieci nie są dość bogaci, żeby sprawę księdza zboczeńca seksualnego dobrze nagłośnić.</p>



<p>Marta Matuszak z powodu swej choroby psychicznej zwanej zboczeniem pedofilskim pisze; &#8222;Obecnie w Polsce działa około 300 grup religijnych. Ich liczba od kilku lat utrzymuje się na stałym poziomie.&#8221; &#8212; Jakoś dziwnie wymienia tylko te grupy, które zajmują się pomocą materialną i duchową dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Inni widać nie są dla pedofilskiej dziennikarki warci wymienienia z nazwy lub części nazwy. Tak pedofilska mafia księży i zakonnic z pomocą pedofilskich dziennikarek kryje swoje zboczenie, a nas, ofiary molestowania seksualnego na zakrystiach i plebaniach wyzywa od niebezpiecznych sekt! I kto tu jest niebezpieczną sektą, jak nie sam Kościół katolicki wydający miliony złotych kradzionych z budżetu państwa na tuszowanie masowej pedofilii wśród swojego kleru i duchowieństwa masowo zboczonego i zwichrowanego od 1600 lat.</p>



<p>Przykre, że Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu zamienił się w Wydział Teologii Pedofililskiego Kleru i Brygadę do Zwalczania Ofiar Księży Pedofilów&#8230;</p>



<p class="has-text-align-right"><strong>Justina Horsky &#8211; Toruń</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/w-toruniu-koscielni-pedofile-mowia-glosno-o-sektach-i-ich-wplywach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Cezary Gmyz i Rzeczpospolita – funkcjonariusz komunistycznej Służby Bezpieczeństwa PRL atakuje Bractwo Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/cezary-gmyz-i-rzeczpospolita-funkcjonariusz-komunistycznej-sluzby-bezpieczenstwa-prl-atakuje-bractwo-himawanti-i-mohana-ryszarda-matuszewskiego/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/cezary-gmyz-i-rzeczpospolita-funkcjonariusz-komunistycznej-sluzby-bezpieczenstwa-prl-atakuje-bractwo-himawanti-i-mohana-ryszarda-matuszewskiego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 31 Jan 2026 14:25:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Czytelnia]]></category>
		<category><![CDATA[Różne Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[ABW]]></category>
		<category><![CDATA[agentura]]></category>
		<category><![CDATA[aiki-jutsu]]></category>
		<category><![CDATA[aikido]]></category>
		<category><![CDATA[Antypedofilskie Bractwo Himawanti]]></category>
		<category><![CDATA[Bondaryk]]></category>
		<category><![CDATA[Cezary Gmyz]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[eSBek]]></category>
		<category><![CDATA[Fronda]]></category>
		<category><![CDATA[himawanti]]></category>
		<category><![CDATA[jogi]]></category>
		<category><![CDATA[Kazimierz Mordaszewski]]></category>
		<category><![CDATA[Lalit Mohan]]></category>
		<category><![CDATA[medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[Mohan Ryszard Matuszewski]]></category>
		<category><![CDATA[opus dei]]></category>
		<category><![CDATA[Opus Dei Polska]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilia w kościele]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[SB]]></category>
		<category><![CDATA[sekta]]></category>
		<category><![CDATA[Służba Bezpieczeństwa]]></category>
		<category><![CDATA[sprostowanie]]></category>
		<category><![CDATA[sztuki walki]]></category>
		<category><![CDATA[terapia ofiar pedofilii]]></category>
		<category><![CDATA[Toruń aikido]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=2004</guid>

					<description><![CDATA[Sprostowanie ataku Cezarego Gmyza na Bractwo Himawanti i Mohana Matuszewskiego. Uczeń aikido w ABW trenowany przez Mistrza – agent SB i Opus Dei kłamie.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>W październiku 2012 dziennikarz sekciarskiej tuby sekty Fronda, dziennika Rzeczpospolita, <strong>Cezary Gmyz</strong> zaatakował Antypedofilskie Bractwo Himawanti oraz Mohana Ryszarda Matuszewskiego z powodu spodziewanej nominacji szefa biura prawnego Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kazimierza Mordaszewskiego na stanowisko zastępcy i prawej ręki ABW generała Krzysztofa Bondaryka. Jak na dziennikarza sekty Fronda, przybudówki sekty Opus Dei przystało, ów pismak zapomniał porozmawiać z panem Mohanem Ryszardem Matuszewskim, co ma do powiedzenia w temacie swojego ucznia i adepta sztuk walki oraz medytacji i japońskiej jogi, Kazimierza Mordaszewskiego. W zamian <strong>Cezary Gmyz</strong> wypisuje typowy już i oklepany w mediach obrońców księży pedofilów i byłych acz szukających „zapunktowania” w kościele eSBeków stek zmyślonych bzdur i kłamstw politologicznych na temat Antypedofilskiego Bractwa Himawanti oraz szefa naszych terapeutów Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Warto nie tylko sprostować brednie na temat Antypedofilskiego Bractwa ale warto także przyjrzeć się mrocznej postaci <strong>Cezarego Gmyza</strong>, który usilnie atakuje prokościelną i powiązaną interesami członków sekty Opus Dei Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Momentami, w publikacjach Cezarego Gmyza większa nienawiść przebija do ABW niż do Bractwa Himawanti czy Mohandżi.</p>



<p>Nie ulega wątpliwości, że Kazimierz Mordaszewski przez wiele lat ćwiczył w Toruniu w sekcjach <strong>Aikido</strong> i bardziej wojskowego <strong>Aiki-Jutsu</strong> pod kierunkiem swojego trenera i mistrza sztuk walki, Shihana Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Ćwiczył łagodne techniki samoobrony i kontrataku znane jako Aikido Mistrza Morihei Ueshiba i studiował także pilnie filozofię Omoto-Kyo, którą rozpowszechniał Mistrz Ueshiba Morihei. Kazimierz Mordaszewski ćwiczył pilnie także sztukę <strong>Aiki-Jutsu</strong> (czyt. Dżutsu), znacznie twardszą metodę walki, ataku i obrony, znaną z japońskich bitew i filmów. Kazimierz Mordaszewski w latach 80-tych XX wieku ćwiczył także sztukę walki kijem <strong>Jodo</strong>&nbsp; (Dżodo) oraz sztukę walki samurajskim mieczem, <strong>Ken-Jutsu</strong> oraz ulubioną przez Shihan Ryszarda Matuszewskiego <strong>Yari-Jutsu</strong>, walki lancą, piką, naginatą i podobnymi sprzętami. Kazimierz Mordaszewski ostatecznie otrzymał certyfikat tzw. Kirikami (dosł. cięcie bogów), co oznacza potwierdzenie zdolności bojowej Aikido i Aiki-jutsu na poziomie 1 i 2 Dan. Mohan Ryszard Matuszewski uczył tych sztuk włącznie z nielubianą przez nazistowskie sekty pokroju <strong>Fronda</strong> filozofią wschodnią oraz wiedzą o japońskiej kulturze i podstawach języka. &nbsp;</p>



<p>Kazimierz Mordaszewski szybko, bo już po roku treningu został jednym z licznych asystentów (sempai) w sekcjach Shihana Mohandżi Ryszarda Matuszewskiego, z czasem prowadził zajęcia, treningi, a także pomagał w prowadzeniu regularnych obozów szkoleniowych, trwających w wakacje zwykle dwa lub trzy tygodnie. W latach 80-tych XX wieku w samym Toruniu ćwiczyło u Mohana Ryszarda Matuszewskiego ponad 3 tysiące osób, głównie studentów, a zostanie asystentem, sempai&#8217;em, wcale nie było łatwo. Po zakończeniu studiów w Toruniu, Kazimierz Mordaszewski otworzył własną sekcję Aikido i Aiki-Jutsu, najpierw w Suwałkach, a potem w Białymstoku, gdzie kilka razy w roku organizował zapraszając do prowadzenia zajęć swojego Mistrza, Shihana Matuszewskiego tzw. <strong>staże</strong>, czyli intensywne 2-3 dniowe szkolenia z zakresu tych dyscyplin. Mistrz, Shihan Mohan Matuszewski znany jest z tego, że prowadzi treningu dość ostro, a techniki wykonuje realnie, zatem asystenci i ćwiczących z nim muszą dobrze uważać, żeby przeżyć wyczerpujących fizycznie trening.</p>



<p>Niektórzy uczniowie Shihan Mohana Matuszewskiego oficjalnie nauczają Aikido oraz Aiki-Jutsu w samej Japonii, tak są dobrzy w owych dyscyplinach, wspomaganych japońską jogą oraz technikami medytacji, także czasem metodami treningowymi zaczerpniętymi z indyjskiego <strong>Kalaripayat</strong> nauczanego wśród adeptów Bractw Himawanti. Cezary Gmyz jak widać nie sprawdził nic, nie dowiedział się niczego, ani o Antypedofilskim Bractwie Himawanti ani o innych działalnościach Mistrza Lalitamohandżi. Trzeba powiedzieć, że Kazimierz Mordaszewski, to nie tylko jakiś uczeń Shihana Mohana Matuszewskiego, co tam trochę przypadkiem poćwiczył, ale także uczeń, który sam stał się cenionym mistrzem w obronnych i militarnych dyscyplinach, których się od Mohana Matuszewskiego był wyuczył. Poznać Mistrza po robocie, w szczególności po wynikach i osiągnięciach jego uczniów, takich jak Kazimierz Mordaszewki. Nie jest także prawdą jak podaje inny chorowity na głowę demagog w Gazecie Wyborczej, <strong>Wojciech Czuchnowski</strong>, że Mordaszewki pobił Matuszewskiego na zawodach Karate, gdyż Shihan Mohan Ryszard Matuszewski nie ćwiczy Karate i nie występował na zawodach w turniejach Karate. Niektórzy dziennikarze pewnie nie odróżniają Judo (Dżudo) od Karate, a co dopiero Aikido czy Aiki-Jutsu od innych wschodnich dyscyplin sztuk walki. Kazimierz Mordaszewski wszystko co umie w dziedzinie Aiki-Jutsu czy Aikido, wyuczył się od swojego Shihana Mohana Ryszarda Matuszewskiego, acz to czy i jak inwigilował swojego mistrza, Sensei, Shihana i Shoguna Aiki-Jutsu i na konto jakiej służby jest osobną sprawą do gruntownego zbadania.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Cezary Gmyz – Utajniona kariera eSBeka</h2>



<div class="wp-block-group has-global-padding is-layout-constrained wp-block-group-is-layout-constrained">
<figure class="wp-block-image alignleft size-full is-resized"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="200" height="250" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/cezary_gmyz.jpg" alt="" class="wp-image-2005" style="width:287px;height:auto"/></figure>



<p>Cezary Gmyz to formalnie wyznawca jednej z niewielkich w Polsce sekt stowarzyszonych z katolicyzmem, wyznawca sekty o nazwie Kościół ewangelicko-augsburski czyli luteranin tak jak Jerzy Buzek, znany z wydymania Narodu Polskiego ustawą o funduszach emerytalnych, która wyprowadza pieniądze z ZUS, aby bogaci aktywiści z sekty Opus Dei mogli sobie grać kaską z OFE na giełdach. Jest to tajemnicą poliszynela, że wszystkimi OFE trzęsie nazistowska sekta Opus Dei, która z OFE uczyniła sobie łatwy żer, żerując na biedzie emerytów i rencistów w Polsce. Cezary Gmyz jest członkiem Synodu Kościoła ewangelicko-augsburskiego diecezji warszawskiej i formalnie udziela się w strukturach rady ekumenicznej wiążącej z Kościołem katolickim kilka odstępczych i heretyckich wedle nauk papieskich sekt tzw. „braci odłączonych”. Luteranie jak wiadomo w historii ochoczo udzielali się w inkwizycyjnym zbójcowaniu, paleniu żywcem osób podejrzanych o czarownictwo, okultyzm czy inne niż własna herezje. Przy okazji <strong>Cezary Gmyz</strong> pomaga neohitlerowskiej fundacji niemieckiej odzyskiwać mienie i ziemie dawnych hitlerowców, nazistów i gestapowców, którzy musieli wynosić się z Polski po przegraniu II wojny światowej.</p>
</div>



<p>W czasie drugiej wojny światowej sekta ewangelicko-augsburska była najbardziej spolegliwa z reżimem hitlerowskim w Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. Członkowie sekty luterskiej zajmowali prominentne stanowiska w SS oraz gestapo, jako druga opcja chrześcijańska po katolikach watykańskich stanowiących trzon gestapo i SS włącznie z katolikiem Adolfem Hitlerem. Wielu wyznawców sekty zwącej się szumnie Kościołem ewangelicko-augsburskim zostało w Norymberdze skazanych na surowe kary za zbrodnie przeciwko ludzkości. W takiej sekcie, po same uszy, rzekomo jako gorliwy wyznawca tkwi dziennikarz sekciarskiej gazety o nazwie <strong>Rzeczpospolita</strong>. Niewątpliwie, nie z powodu bratniej miłości skrajnie katolicko-faszystowskiej sekty Fronda i kolaborującej ochoczo z nazistami sekty ewangelicko-augsburskiej, ale z powodu przynależności do tajnej organizacji bojówkarskiej czyli do sekty Opus Dei, organizacji łączącej pod patronatem papieża i Watykanu wszystkie kolaborujące z reżimami Franco, Hitlera, Salazara, Tisso czy Pavelica odłamy nazistowskich chrześcijan. Jest to bardzo ważny powód pokazujący skąd taka nienawiść Cezarego Gmyza, taka faszystowska <strong>mowa nienawiści</strong> do pokojowego ruchu ABH ujawniającego chrześcijańskie skandale pedofilskie oraz&nbsp; wpływy faszystów i nazistów w organizacjach rzekomo religijnych czy politycznych.</p>



<p>Antypedofilskie Bractwo Himawanti demaskuje pedofilię kleru, faszyzm, nazizm, zbrodnie inkwizycji, także homoseksualizm księży, biskupów i zakonnic. Cezary Gmyz należy niewątpliwie do bandy inkwizytorów i to o podwójnej roli czy podwójnej, agenturalnej działalności. Wszak będąc członkiem Synodu Kościoła ewangelicko-augsburskiego, jednocześnie jest szpiclem, szpiegiem watykańskiej bezpieki katolickiej z ramienia sekty Opus Dei. Pisze zatem regularne donosy na swój macierzysty kościół luterski do watykańskiej bezpieki, bo tak mu regulamin przynależności do sekty Opus Dei nakazuje. Raz w tygodniu musi napisać szczegółowy raport ze wszystkiego co robił, o czym rozmawiał i z kim się zadawał do swoich przełożonych w kwaterze głównej faszystowskiej sekty Opus Dei, założonej jak wiadomo przez schizofrenika, który po roku leczenia psychiatrycznego uciekł z hiszpańskiego wariatkowa i założył sektę Opus Dei, a nazywał się <strong>Josemario Escriva</strong>. Papież Karol Wojtyła JP2 cały swój pontyfikat oparł na tej niebezpiecznej sekcie faszystów znanej jako Opus Dei, która go zresztą papieżem uczyniła i której oddał całą władzę nad katolickim kościołem, który zaczął przez to dryfować na zgubne manowce.</p>



<p>Zrozumieć Cezarego Gmyza można w kontekście jego młodocianej, studenckiej działalności, gdzie dzieciak urodzony w 1967 roku rozpoczyna studia w 1986 roku i od razu podpisuje deklarację o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Warszawska delegatura Służby Bezpieczeństwa nie miała problemu ze zwerbowaniem młodego agenta w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Jak wielu wiceprzewodniczących <strong>NZS</strong> w Polsce był kontrolowaną przez Służbę Bezpieczeństwa PRL wtyką w strukturach Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Taką ono miało niezależność jaką babcia dzisiejszej ABW rodem z PRL, Służba Bezpieczeństwa PRL tolerowała, taką niezawisłość miał NZS, jaką agenci polskiego SB, nieprzychylni i szukający jak największej niezależności od Moskwy, przydzielili poprzez sieć swoich agentów, zwykle zastępców czyli lokalnych&nbsp; wiceprzewodniczących, chociaż czasami także przewodniczących. Trzeba pamiętać, że pracę każdej wtyki SB kontrolowała poprzez jedną lub dwie inne wtyczki, zatem w takich zarządach zwykle były dwie wtyczki, co na trzy osobowy zarząd dawało stałą przewagę decyzyjną Bezpiece PRL. Trwało odgórnie zarządzone, eksperymentalne rozmontowywanie systemu moskiewskiego w końcu uwieńczone samolikwidacją ZSRR, którego funkcjonariusze tak samo jak w PRL bardziej marzyli o karierach miliarderów niźli o karierach zasłużonych strażników stalinizmu na którym PRL w zasadzie powstało.</p>



<p>Niestety raporty do babuni eSBecji <strong>Cezary Gmyz</strong> musiał pisać tylko raz w miesiącu, a to jest cztery razy rzadziej niźli aktualnie na swój synod luterski i kumpli z redakcji „Rzepy” pisze do watykańskiej bezpieki sekty Opus Dei. Już po 2 latach, za wstawiennictwem eSBeckiej części rodziny nasz bohater narodowy, naziolski supernumerari OD Cezary <strong>Gmyz</strong> dostał etat funkcjonariusza SB z klauzulą tajności, jak to się mówi, praca studenta pod przykryciem, a dzięki temu środowiska teatralne i NZS-owskie były dobrze rozpracowane, inwigilowane, a nawet nadzorowane przez wzorową pracę młodego agenta zwerbowanego do Służby Bezpieczeństwa PRL. Od 1990 roku inwigilował kolejne tytuły prasowe i telewizyjne, gdzie jako dziennikarz inwigilujący środowiska podejrzane wchodził z polecenia swoich szefów padającej już na pysk Służby Bezpieczeństwa powoli przekształcanej w UOP, matecznik dzisiejszej ABW. Żona i dwoje dzieci pewnie nie wiedzą, gdzie pracował ich tatuś, Cezary Gmyz, ale może lepiej niech się dowiedzą skąd miał pieniądze, ale tylko do roku 1993, który to był jakoś krytyczny w karierze młodego funkcjonariusza eSBecji zdobytego metodą werbowania agentów poprzez TW.</p>



<p>Zwerbować Cezarego Gmyza jako TW było łatwo – jak twierdzi jego ówczesny oficer prowadzący, dziś emerytowany i wiekowy J.B., &#8211; na tak zwane „skłonności”. Agent otóż uczestniczył w imprezce „barabara”, tyle, że dla rozrywki, w jednym z nieformalnych gejowskich klubów stolicy, gdzie w końcu pijany „w trzy dupy”, ładnie dawał rurę kolegom homosiom od kielicha, których teraz widać za to nie lubi i zwalcza w ramach Frondy. Strach przed ujawnieniem takich informacji rodzinie czy dziewczynie, a i współwyznawcom luterskim, z każdego łatwo czyni wstrętnego agenta nawet najbardziej znienawidzonego reżimu. W 1993 roku jednak „Firma” uznała, że „tajnos agentos Cesarus Gmyzus” nie jest dalej użyteczny ani potrzebny i wywaliła ze służby dla Ojczyzny, co oznaczało także utratę pokaźnej pensji członka korpusu SB/UOP. Nie do końca znamy przyczyny, ale z tego co wiadomo, nasz agencik był takim Czarusiem, który lubił kłócić się ze wszystkimi. Z kierownictwem Służb Specjalnych, SB, UOP czy ABW, jednak zwykle nie należy się kłócić i jest to normą we wszystkich służbach na świecie. Oni wymagają uległych i poddanych niewolników ślepo wykonujących wszelkie polecenia. Agenta jak widać zagospodarowała sekta Opus Dei, bo idzie mu już 20-lecie pracy w agenturze watykańsko-faszystowskiej Opus Dei. Jak to były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa PRL, Cezary Gmyz, w latach 2003-2007 robił karierę w Tygodniku „Wprost”. A potem już z nadania sekty Opus Dei, robi za śledczego od lipnych awantur w sekciarskim, frondowym, organie demagogii politycznej czyli w „Rzeczpospolitej” oraz w jeszcze bardziej bełkotliwym „<strong>Uważam Rze</strong>”.</p>



<p>Szczególnym zadaniem jakie spełnił <strong>Cezary Gmyz</strong>, agent eSBecji pracujący pod przykrywką młodego dziennikarza, była inwigilacja otoczenia papieża Jana Pawła II, o którym po pierwsze, pisał i publikował, nie tylko w gazetach ale i w TVP, a po drugie, pisał szczegółowe raporty na użytek Służby Bezpieczeństwa, a potem Urzędu Ochrony Państwa czyli UOP, spadkobiercy agentów i metod SB z czasów PRL. Praca ta, szczególne zadanie eSBeka Cezarego Gmyza trwało jednak tylko trzy lata&#8230; Z innej strony jednak dziwi takie dobre przeszkolenie agenta SB/UOP Cezarego Gmyza w dziedzinie zbierania informacji w tak licznych środowiskach jak inwigilowanie NZS czy papieża Jana Pawła II, a z drugiej takie wpadki jak nie przeprowadzenie <strong>rozmowy</strong> ani nawet jednej próby <strong>wywiadu</strong> z członkami Bractwa Himawanti czy samym zainteresowanym, Mohanem Ryszardem Matuszewskim. Wszak żyje jeszcze wielu członków Bractwa z lat 80-tych XX wieku w Polsce, żyje także i ćwiczy czynnie wielu adeptów Aikido i Aiki-Jutsu, którzy pod okiem Shihana Mohana Matuszewskiego zdobywało stopnie Kyu i Dan. Żyją i ćwiczą liczni koledzy i koleżanki Kazimierza Mordaszewskiego z sekcji w Toruniu, jak i z sekcji w Suwałkach czy Białymstoku. Cezary Gmyz mógł się dowiedzieć bardzo wiele o życiu i działalności Kazimierza Mordaszewkiego z lat 80-tych i 90-tych XX wieku. Ale nie chciał się dowiedzieć, bo widać sam ma sporo więcej na sumieniu z tamtych lat, a grzebanie mogłoby i jego zbytnio odgrzebać, obnażyć i zadenuncjować, co nie zawsze jest wygodne byłym eSBekom.</p>



<p>Służby Informacyjne BZH jednak nie śpią i odgrzebały trochę z Cezarego Gmyza, nie tego co sobie sam o sobie napisał w ramach naziolskiej reklamy na Wikipedii, ale tego prawdziwego, znanego nawet za oceanem, w USA, z brzydkiej działalności i raczej dużo gorszej strony niż na podstawie autoreklamy w Wikipedii robionej z domowego komputera i z kompa w pracy w gazecie, którą sam sobie nasz Czaruś wyprodukował. O tym, że jako nastolatek, na przełomie lat 70-tych i 80-tych XX wieku, aktywnie chodził na wykłady do klubu kultury dalekowschodniej „<strong>Veda</strong>” we Wrocławiu, gdzie wcielał ideologię raczkującego w Polsce ruchu <strong>Hare Kryszna</strong>, stary Cezary Gmyz już nie pamięta, a może nie chce pamiętać, jednak liczni znajomi z tamtych lat bardzo dobrze pamiętają świeżo nawróconego do Kryszny małolata Czarka Gmyza.</p>



<p>Klub „<strong>Veda</strong>” we Wrocławiu działał pod patronatem Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), potocznie zwanego „Zsypem”, ale o tym Cezary Gmyz pewnie też nie chce, żeby mu za bardzo nachalnie przypominać. Jeszcze mu się tysiące powtórzeń mantry Hare Kryszna rano i wieczorem śnić będą, jak to sobie „Harekrysznował” za małolata. Było się Czarku nie podpisywać na wspólnej fotce grupowej z jakimś kolesiem w pomarańczowej szatce co przyjechał namawiać na mantrowanie w klubie „Veda”. Pamięta ciebie Czarku Gmyz nawet urocza dziewczyna, która zanim poszedłeś do szkoły teatralnej, prowadziła zajęcia dla kandydatów na aktorów, świeża absolwentka szkoły teatralnej, której nie zatrudnili w teatrze ani w filmie, to z braku zajęcia pracowała z dzieciakami szkół średnich, w tym z Tobą, żebyś jako tako wypadł w aktorskiej grze i coś tam wiedział o sztuce. Zdaniem swojej nauczycielki teatralnej, zdolny aktorsko to mały Cezary Gmyz nie był, ale granie do dzisiaj w agenturach dobrze go widać bawi i satysfakcjonuje.</p>



<p>I to wszystko, przy jak dotąd całkowitej ponoć poczytalności Cezarego Gmyza, chociaż awersja do niektórych pracowników ABW jak generał Krzysztof Bondarczyk, Kazimierz Mordaszewki czy do niektórych ruchów mniejszości światopoglądowych, społecznych i wyznaniowych jak Bractwo Himawanti, Kościół Moona czy Scjentologii, być może także wskazuje na konieczność przebadania się agenta <strong>Cezarego Gmyza</strong> u biegłych psychologów i psychiatrów sądowych celem zbadania czy to jest aby na pewno stan poczytalności, czy może już stan niepoczytalności albo coś z pogranicza, bo tak też bywa, a my psycholodzy i psychoterapeuci niosący pomoc ofiarom księży i biskupów pedofilów oraz zakonnic pedofilek akurat o tych stanach wiemy lepiej i dużo więcej niż przeciętny, nawet eSBecki dziennikarz, a terapia ofiar molestowanych przez księży pedofilów to akurat także bardzo wyspecjalizowany rodzaj psychoterapii i psychologii obejmującej sferę duchową i religijną człowieka, nie tylko zwyczajne metody radzenia sobie z traumą po urazach na plebaniach.</p>



<p>Mistrz Mohan Ryszard Matuszewski też wie, bo jeden rok swojego cennego życiorysu przepracował jako wolontariusz w hospicjum niosąc pomoc umierającym, a w latach 1981-1999 prowadził także dużo terapii w wielu poradniach i szpitalach psychiatrycznych oraz instytucjach terapeutycznych, w tym prowadząc terapie odwykowe dla alkoholików i uzależnionych od substancji narkotycznych, terapie dla ofiar przemocy domowej, a także szkoląc wielu psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów z zakresu nowoczesnych terapii i metod pracy z pacjentami uzależnionymi oraz chorymi psychicznie. Aktualnie, od roku 1999-2000 głównie szkoli nowych terapeutów, w tym prowadzących terapie dla ofiar księży pedofilów, bo tych przybywa, nie tylko w Polsce ale w całej Unii Europejskiej. Jak widać, <strong>Mohan</strong> Ryszard Matuszewski ma coś wspólnego z psychiatrią i pacjentami psychicznymi, jednak bardziej jako terapeuta i szkoleniowiec terapeutów niż jako pacjent, którego usilnie chcą z niego zrobić agenturalni eSBeccy kolesie typu Gmyz akuratnie zarabiający na chleb w wywiadzie watykańskiej Bezpieki znanej jako Opus Dei.</p>



<p>Agent Służby Bezpieczeństwa PRL <strong>Cezary Gmyz</strong> może mieć jakiś uraz za wywalenie go ze specsłużby takiej jak SB/UOP, gdzie rodzina z Wrocławia robiła życiowe kariery. Agentom wywalonym z „takiej roboty” i pozbawionym nagle nadziei na szybką emeryturkę, nie tylko w Polsce „szajba bije na dekiel”, nawet jak jest to tylko „szajba”, która nie ma jeszcze wyraźnych cech psychotycznych wskazujących na niepoczytalność sprawcy artykułów w których wypisywane są przez Cezarego Gmyza brednie, pomówienia, urojenia i halucynacje nie tylko na temat Himawanti czy Shihan Mohandżi. Artykuł Cezarego Gmyza <strong>pomawiający</strong> jego kumpla, współautora pewnego wywiadu o <strong>plagiat</strong>, świadczy o silnie urojeniowym i ksobnym interpretowaniu rzeczywistości, co też mogło stać za&nbsp; nieprzydatnością naszego Czarusia do dalszej służby w SB i w jej dziecku, Urzędzie Ochrony Państwa (UOP) – jako „psychicznego”. Praca w agenturze faszystowskiej sekty Opus Dei nie dziwi, bo skoro sam <strong>Josemario Escriva</strong> był schizofrenikiem bezskutecznie leczonym psychiatrycznie przez rok w zakładzie zamkniętym, to zapewne takich <strong>papiestwo</strong> ciągle potrzebuje do wspierania ich katolickich obłędów dogmatycznych (walka z zapłodnieniem in vitro, kondomami, aborcją zygot, odbudowa dominikańskiej inkwizycji i inne objawy paranoia catholica).</p>



<h2 class="wp-block-heading">Wojciech Czuchnowski ksywa „Cyngiel”</h2>



<div class="wp-block-group has-global-padding is-layout-constrained wp-block-group-is-layout-constrained">
<figure class="wp-block-image alignleft size-full"><img decoding="async" width="200" height="250" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/wojciech_czuhnowski.jpg" alt="" class="wp-image-2006"/></figure>



<p>Warto nadmienić, że podobnie bujny życiorys co Cezary Gmyz ma jego opusdeistyczny kumpel, przezwany przez internautów „Cynglem” Gazety Wyborczej, <strong>Wojciech Czuchnowski</strong> piszący aktualnie w „Gazecie Wyborczej”, czyli w tej samej spółce Agora SA tylko w innym tytule prasowym niż „Rzeczpospolita”. Wydawca tych jak widać brukowych i łżących co niemiara gazetek politologicznych jest ten sam. Jedynie staż pracy dla dawnej Służby Bezpieczeństwa PRL jest u Wojciecha Czuchnowskiego ksywa „Cyngiel” nieco dłuższy, wszak, żyje nieco dłużej, ale żal o brak pozytywnej weryfikacji do pracy w UOP może być w związku z tym nawet nieco większy niż u Cezarego Gmyza, a ściślej o trzy lata dłuższy. Zasługi w rozpracowywaniu środowisk wydawnictw niezależnych w Krakowie, takich jak Arka, Tumult czy Świat są niewątpliwe i dobrze przez Służbę Bezpieczeństwa PRL docenione, zatem dziwi zdanie opinii fachowców z ABW, że nie ma on pojęcia o pracy operacyjnej służb specjalnych. Może rzeczywiście inni kandydaci po prostu byli znacznie lepsi do takiej służby od Wojtka Czuchnowskiego, ksywa „Cyngiel”. Ciekawe, czy żonie i trójce swoich dzieci opowiedział w jakich okolicznościach dał się zwerbować do współpracy i potem do pracy w Służbie Bezpieczeństwa na etacie niejawnym, co także trwało aż do 1993 roku, kiedy specsłużby rozwiodły się Wojtkiem Czuchnowskim. Niestety, werbujący Wojtka oficer SB z Krakowa już zmarł, to za bardzo nic nam już nie opowie, a w treści z seansów spirytystycznych zbytnio nie wierzymy, chyba, że potwierdzą je jakieś konkretne dowody. Żyją jeszcze za to nie całkiem święte panie prostytutki z których usług korzystał ochoczo, a że babcia SB spłaciła za Czuchnowskiego jego długi u prostytutek oraz karciane, to i musiał służyć Ojczyźnie.</p>
</div>



<p>Wojtek Czuchnowski był jednak na pogrzebie i złożył swojemu mentorowi z eSBe bukiet kwiatów. Jest to niewątpliwie wielka blizna na życiorysie naszego agenta i funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa PRL, któremu na osłodę dano za Jerzego Buzka popracować trochę w MSWiA.&nbsp; Studia filmoznawstwa przerwał na V roku, bo mu Służba Bezpieczeństwa dała inny przydział pracy niż inwigilowanie środowisk studenckich, akademickich i organizacji opozycyjnych na Uniwersytecie Jagielońskim. Zwerbowany do <strong>SB</strong> już na pierwszym semestrze studiów filmoznawstwa na UJ w Krakowie. Cóż robić po latach tajemnej bardziej niż okultyzm pracy w jakimś SB czy UOP-ie. Najlepiej zostać dziennikarską mendą śledczą i politrukiem w jakimś dobrze płacącym szmatławcu brukowym. Tym bardziej jak się ma wprawę, bo w latach 1990-1993 inwigilowało się dziennikarzy „Czasu Krakowskiego”, a zarabiało podwójnie, z kasy redakcji i z kasy SB/UOP. Może jednak, aby być dziennikarzem śledczym i cynglem gazetowym, trzeba sobie zadbać, żeby za dużo świństw nie widniało w czarnym jak smoła od intryg i plugastw życiorysie?</p>



<h2 class="wp-block-heading">Pomijanie faktów o Bractwie Himawanti</h2>



<p>Swoją drogą dziwi, jak dziennikarze, rzekomo „śledczy” pomijają wiele istotnych faktów na temat <strong>Bractwa Himawanti</strong>, takich jak fakt, że naukę i praktykę Bractwa Himawanti ściągnęła do Polski jeszcze latach dwudziestolecia międzywojennego wspaniała mistrzyni duchowa <strong>Śri Umadewi</strong> Wanda Dynowska, a w czasach PRL przesyłała w ramach Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Indyjskiej tysiące egzemplarzy książek, tytułów które sama tłumaczyła z języków oryginalnych.&nbsp; O tym, że popularne dzieło „Nauka i Życie Mistrzów Dalekiego Wschodu” Bairda Spaldinga także pochodzi od adepta Bractwa Himawanti, tyle, że z USA, także nie ma słowa. Reaktywowanie działalności Bractwa Himawanti w Polsce w styczniu <strong>1983</strong> roku także ci żałośni dziennikarze i cyngle zwykle pomijają, a to są istotne fakty, bo dzięki temu wiadomo, że od stycznia 1983 roku wiele osób miało szansę należeć do Bractwa Himawanti. Pomija się zwykle wszystkich Guru i Mistrzów Linii Przekazu Himawanti, a wspomina tylko Mohana Matuszewskiego, chociaż są dobrze znani w indyjskiej duchowości i tradycji kulturowej, a także w Polsce. Fakt nauczania przez Bractwo Himawanti starożytnych, tradycyjnych wedyjskich wzorców kultury i duchowości <strong>Indoariów</strong> także zbywany bywa milczeniem, chociaż <strong>wedyjska aryjskość</strong> i stare prawa oraz obyczaje<strong> Aryan</strong>, tych z Indii, w tym Doliny Indusu, bywają czasem rzeczywiście kontrowersyjne dla współczesnych maminsynków i łacińskich religiantów.</p>



<p>Jednakże najbardziej pomijane są liczne społeczne działalności Bractwa Himawanti jak apele i wystąpienia <strong>w obronie wolności i praw człowieka</strong>, ujawnianie pedofilii kleru katolickiego i trochę protestanckiego czy szeroka działalność Antypedofilskiego Bractwa Himawanti w dziedzinie <strong>terapii dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek</strong>. Temat antypedofilskiej działalności Bractwa Himawanti, w tym terapii średnio rocznie dla od 800 do 1200 ofiar molestowanych lub zgwałconych przez księży, biskupów, mnichów oraz zakonnice jakoś nie został wyśledzony i wypromowany przez wykształconych w SB speców od dziennikarstwa śledczego, co wydaje się bardzo dziwne, tym bardziej, że można o tym przeczytać w wielu publikacjach Bractwa Himawanti, w tym na stronach internetowych, których jest kilkadziesiąt, a nie tylko jedna, jak twierdzą niedouczeni widać w śledzeniu z pomocą Googla dziennikarze. Może oprócz opisanych już ekscesów i sekswpadek, dziennikarzy owych łączy jeszcze zamiłowanie do <strong>pedofilii</strong> o czym przynajmniej oficjalnie nie jest nam zbyt wiele wiadomo?</p>



<p><strong>Jeśli coś wiesz o owych dziennikarskich cynglach i drapieżcach, a warto ujawnić to jako ich ciemną stronę życiorysu, działalności czy agenturalnej okropności, zapraszamy do przesłania nam na ten temat informacji z pomocą emaila lub formularza kontaktowego tego portalu.</strong></p>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>Redakcja i opracowanie artykułu:</strong><br>Hannah Kapalinari (Polska), Angelika B. (G.B.), Renata i Jacek Z. (U.K.), Mark Danner (Australia) &amp; Tom Stetz (USA)</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/cezary-gmyz-i-rzeczpospolita-funkcjonariusz-komunistycznej-sluzby-bezpieczenstwa-prl-atakuje-bractwo-himawanti-i-mohana-ryszarda-matuszewskiego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
