<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<atom:link href="https://ryszard-matuszewski.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<description>Ryszard Matuszewski - jego przesladowania przez faszystowski rezim Polski i antysektowe agendy inkwizycji.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 18 Feb 2026 21:17:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>

<image>
	<url>https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/cropped-RM-logo-1-32x32.png</url>
	<title>Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ezoteryczna Wspólnota Romualda Danielewicza &#8222;Kundaliniego&#8221;</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/ezoteryczna-wspolnota-romualda-danielewicza-kundaliniego/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/ezoteryczna-wspolnota-romualda-danielewicza-kundaliniego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Psychotronik108]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Feb 2026 21:17:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozwój Duchowy]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[Bo Yin Ra]]></category>
		<category><![CDATA[Bractwo Elsów]]></category>
		<category><![CDATA[Egipt]]></category>
		<category><![CDATA[Eleusis]]></category>
		<category><![CDATA[Gurdżijew]]></category>
		<category><![CDATA[kundalini]]></category>
		<category><![CDATA[Kundalini Śakti]]></category>
		<category><![CDATA[Romuald Danielewicz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ryszard-matuszewski.com/?p=2787</guid>

					<description><![CDATA[Wspólnota Kundalini Jogi Romualda Danielewicza należy do najmniej znanych grup ezoterycznych działających w Polsce. Nie ma o niej dotąd [na rok 2007] wzmianek w literaturze naukowej poświęconej nowym ruchom religijnym. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Poznańskie środowisko <strong>nienawistne wobec ezoteryki i duchowości wschodniej</strong> niszczyło i niszczy oraz szkaluje wiele grup i wspólnot, które na swój sposób są cenne i pomocne dla wielu poszukujących. Jednym z takich ruchów wspólnotowych jest Wspólnota Romualda Danielewicza pisanego także jako Danilewicz, znanego w mediach brukowych pod pseudonimem &#8222;Kundalini&#8221;, chociaż tradycja wschodnia nie akceptuje przybierania sobie ani nadawania komuś imion, nazwisk czy nazw własnych od wielkich ideałów duchowych jakie podlegają czci kultowej, a jeśli o Indie chodzi, to Kundalini jest Boginią Mocy, Śakti Dewi, i nie należy sobie przywłaszczać Jej Świętego Imienia ani profanować, tym bardziej nie przystoi to mężczyźnie, albowiem <strong>Kundalini to rodzaj żeński, Kundalini to kobieta, Bogini</strong>. Dla mężczyny byłoby przyzwoiciej &#8222;<strong>Kundalin</strong>&#8222;, tak brzmi <strong>rodzaj męski</strong>. Niestety, taki jest mizerny troszkę poziom wiedzy ezoterycznej, zarówno w środowiskach ezoterycznych jak i wśród tak zwanych badaczy rozmaitych grup ezoterycznych, wspólnot tajemnych oraz organizacji kultowych. Nie uchodzi pisać o liderze a nawet członku Wspólnoty per &#8222;<strong>Kundalini</strong>&#8222;, co czynią niedorobieni autorzy socjologiczni i porąbani z natury rzeczy antykultowcy dominikańscy, szkodliwi psychomanipulanci teologiczni, gdyż brzmi to tak samo jak o waszym biskupie lub papieżu ktoś by powiedział &#8222;<strong>Dziewczynka</strong>&#8221; albo &#8222;Kobitka&#8221;, a nawet &#8222;Kobieta Mocy&#8221; &#8211; trochę &#8222;nie ten teges&#8221; z tymi głowami tak zwanych badaczy ruchów alternatywnych, ezoterycznych i kultowych, a informatorzy pewnie z &#8222;<strong>dominikańskich ośrodków dezinformacji</strong>&#8221; czyli zaćpani ideologią winomszalnego alkoholizmu kleropijackiego. Jak wam na ksywkę &#8222;Dziewczynka&#8221; dla Karola Wojtyły pasuje, to w porządku, ale jak nie to prosimy pisać w brukowych &#8222;Rzeczpospolitych&#8221; świntuszkach i socjologicznych uniwersyteckich UAM-ach z imienia, po prostu <strong>Romuald Danielewicz</strong>. W ramach poprawiania literówek i rażących błędów, zamiast oryginalnie stosowanego przez nieuków i niedouków z rzekomymi tytułami akademickimi, zmieniamy ich netowe wypociny, i zamiast Kundalini, regularnie wpisujemy Danielewicz lub Romuald Danielewicz albo Danilewicz, zgodnie z prawdą faktów, o ile tak Romuald ma w paszporcie i zgodnie z zasadami ezoteryzmu wschodniego, szczególnie tradycji Tantrika oraz Śakta.</p>



<figure class="wp-block-image aligncenter size-full"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="720" height="501" src="https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2008/02/Romuald_Danielewicz_Wilno_1941_Kundalini.jpeg" alt="" class="wp-image-2789" srcset="https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2008/02/Romuald_Danielewicz_Wilno_1941_Kundalini.jpeg 720w, https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2008/02/Romuald_Danielewicz_Wilno_1941_Kundalini-300x209.jpeg 300w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /><figcaption class="wp-element-caption"><strong>Romuald Danielewicz &#8211; pierwszy po prawej lata 80-te XX wieku</strong></figcaption></figure>



<p>Zgodnie z naszą wiedzą, z kontaktów z członkami <strong>Wspólnoty Danielewicza</strong>, ruch ten opierał się w znacznym stopniu ma mitach o działalności i wyczynach <strong>Gurdżijewa</strong>, określanej jako Czwarta Drogi, stąd jego nachodzenie różnych grup i nauczycieli sufickich w Polsce, a dopiero w drugiej kolejności, na niektórych dziełach <strong>Mistrza Bo Yin Ra</strong> czyli Josepha Antona <strong>Schneiderfrankena</strong> (1876-1943) ze Szwajcarii. Sam Romuald Danielewicz znał też doskonale wielu rozmaitych liderów psychotronicznych, ezoterycznych, bioenergoterapeutów i radiestetów, chociażby niesławnego Edwarda <strong>Mielnika</strong>, który później założył Ruch <strong>Antrovis</strong>, jak i Bogdana <strong>Kacmajora</strong> od <strong>Leczenia Duchem Świętym</strong>, znał Leszka <strong>Szumana</strong> (1903-1986), ezoteryka i astrologa ze Szczecina, księdza jasnowidza Czesława <strong>Klimuszko</strong> (1905–1980) jak i chociażby Wiesława <strong>Kornalewicza</strong> (1943) z Opola czy niesławnego Witolda <strong>Kirmiela</strong> z Zielonej Góry, który ze wschodnich sztuk walki odpadł i popadł w szatańskie sidła jakiejś ześwirowanej sekty chrześcijańskiej przez swoją chrysto-nawiedzoną i chorą psychicznie zarazem panienkę. Bywał też na ówczesnych zjazdach joginów w Lublinie, w latach 1983-1986, na tamtejszym <strong>UMCS</strong>, poznał także poznańskie środowisko Tadeusza <strong>Paska</strong> od Jogi, które zresztą żyło w symbiozie do poznańskich różdżkarzy i psychotroników. Danielewicz znał dobrze Józefa <strong>Kołpę</strong>, który zakładał Klub Różdżkarzy w Poznaniu w 1979 roku, znał się także świetnie z Leonem <strong>Zawadzkim</strong>, rezydującym w Bielsku-Białej ezoterykiem i astrologiem, który wywróżył mu sławę i wielką karierę na polu ezoterycznym. Wyleciał jednak z wielkim hukiem próbując rozrabiactwa pseudoezoterycznego i pseudogurdżijewskiego czyli siania silnych szokowych emocji na zajęciach u pewnego hinduskiego Guru, który uczył w Polsce Jogi i Tantry w styczniu 1983 roku. Mistrz z Indii usłyszał jego zadziornie rozrabiacki głos, wyszedł na chwilkę ze swojego pokoju do recepcji i powiedział, żeby tego osobnika nie przyjmować na zajęcia, bo jest aktualnie niezdatny do praktykowania Jogi…]</p>



<p><strong>Jogi i Tantry uczymy się wszak na zasadzie harmonii i zgody</strong>, na subtelnych falach wyższych uczuć, takich jak <strong>Maitri</strong> wspomniana w <strong>Jogasutrach</strong>, a metody oczyszczania z negatywnych emocji to ćwiczenia takie jak &#8222;ryk lwa&#8221;. Rozpoczynamy zatem <strong>krytyczną analizę</strong> tak zwanego akademickiego opracowania działalności Romualda Danielewicza, a nasze uwagi i krytyczne komentarze dodajemy dalej w nawiasach kwadratowych [], dla odróżnienia od analizowanego tekstu, powielanego przez kwartalnik <strong>Nomos</strong> jak i dostępnego publicznie w formie pliku pdf.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Wspólnota Kundaliniego &#8211; Rys historyczno-religioznawczy</h2>



<p>Wspólnota Kundalini Jogi Romualda Danielewicza należy do najmniej znanych grup ezoterycznych działających w Polsce. Nie ma o niej dotąd [na rok 2007] wzmianek w literaturze naukowej poświęconej nowym ruchom religijnym. Nieliczne relacje na jej temat pochodzące z lat 80-tych XX wieku mają mocno fragmentaryczny charakter1, a publikacje prasowe z czerwca 2005 roku dotyczą przede wszystkim pewnych zjawisk patologicznych, jakie w grupie tej [rzekomo] miały miejsce2, dlatego też warto przybliżyć czytelnikowi historię oraz podstawy ideologii tej wspólnoty. [Raczej nauki duchowej niźli ideologii, która z natury odnosi się do partii politycznych, to tak jeśli ezoteryczne punkty widzenia chodzi, ale nie wszyscy naukowcy znają się na ezoteryzmie, chociaż w minimalnym stopniu. Ideologie należą do egzoteryki, a nie do ezoteryki.]</p>



<h3 class="wp-block-heading">Źródła</h3>



<p>W przypadku badań tajnych grup religijnych zawsze należy zachowywać krytycyzm odnośnie źródeł wiedzy. W swoich badaniach nad wspólnotą Kundalini Romualda Danielewicza oparłem się na trzech kategoriach źródeł. Są to kolejno: relacje byłych członków grupy, relacje osób, które zetknęły się z tą grupą, ale nie zaangażowały się w nią oraz materiały własne grupy i wypowiedzi pochodzące od jej aktualnych członków. Każde z tych źródeł posiada swoje wady i zalety.</p>



<p>Stosunkowo najbardziej oczywiste są wady relacji pochodzących od byłych członków {oznaczam je literą X}. Najczęściej są nastawieni do swej dawnej wspólnoty wrogo, przez dłuższy czas najważniejsze są dla nich powody odejścia z niej i mają skłonność do akcentowania negatywnych zjawisk w niej występujących. Aby częściowo złagodzić ten defekt prosiłem ich o relację w formie narracji autobiograficznej, w rezultacie czego przyjmowali rolę podmiotu zdarzeń a nie, na przykład, obiektu manipulacji czy wyzysku. Zazwyczaj odbywaliśmy także drugie spotkanie, podczas którego swobodna rozmowa uzupełniała moją wiedzy o grupie. Ta grupa źródeł była szczególnie cenna.</p>



<p>[<strong>Relacje tak zwanych byłych członków, eks-cośtamcoś</strong>, to akurat nie są cenne informacje na temat grup i wspólnot duchowych, ezoterycznych lub mistycznych, a z punktu ezoteryzmu, wiedzy ezoterycznej, to jest zwykle bełkotanie głupot przez osoby niezdatne do zgłębiania duchowości ani ezoteryki, zatem pindolenie ślepych i głuchych na temat barw i dźwięków oraz piękna krajobrazu. <strong>Tradycje ezoteryczne</strong> z tegoż powodu nazywają byłych członków odpadami, śmieciami, świniami, kozłami, demonami, szatanami, dżinami, drudźami, szedami (szedim), dybukami, kundlami (słynne powiedzenie wschodnie: <strong>psy szczekają karawana jedzie dalej</strong>) &#8211; nawet jak stopień duchowości lub ezoteryzmu jaki oferują jest niewielki, niezbyt głęboki, a do tego obarczony błędami. Wedle Tantry, a Tantra to właśnie nauka i praktyka Kundalini, Bogini Mocy, Śakti Dewi, odpadli od nauk i praktyk tantrycznej ścieżki odradzają się w ciałach podłych zwierząt takich jak świnie, lisy, kojoty, zdziczałe psy, hieny i kilka podobnych przez 300, 500 lub 1000 wcieleń, a <strong>po odbyciu karnej sekwencji wcieleń dostaną jeszcze jedną próbę życia w ludzkim ciele</strong>, jeśli znów odpadną lub porzucą ścieżkę duchową czy szkołę ezoteryczną, ich dusze zostaną unicestwione w Naraka-Lokach czyli w światach piekielnych do których trafiają zepsute ludzkie byty. Sympatyczne są liczne opowieści buddyjskiej mahajany, w tym zen, właśnie <strong>o lisach</strong> &#8211; duszach byłych mnichów &#8211; odradzających się 500 razy w ramach kary za szkodliwe występki, w tym za porzucanie mistrza i ścieżki oraz za porzucanie dharmy czyli duchowości i ezoteryki. Zmienić grupę czy wspólnotę na bardziej dla nas odpowiednią można, ale odpadki są odpadkami i wędrują na śmietnik dla zepsutych dusz na utylizację zwaną śmiercią drugą lub wieczną (utrata jaźni czy duszy, puste ciała demonów bez Duszy, pozbawione Atmana). Uczone wywiady z tak zwanymi byłymi czyli odpadami, to akurat najgłupsze, co może zrobić osoba uchodząca rzekomo za uczonego badacza ruchów ezoterycznych. Ktoś, kto nie jest w stanie zgłębiać tajemnic duchowych i ezoterycznych jest osobą niezdolną do życia duchowego ani poznania mistycznego. To tak samo jakby o życie erotyczne pytać impotentów, a do tego niezdolnych od urodzenia, może jeszcze po nieudanej randce, na której znowu narzędzie odmówiło współpracy bo zawsze odmawia. Takich mamy to badaczy naukowych w XXI wieku, co niewiele wiedzą. Ezoteryzm pewnie też dołuje, bo zwykle idzie w górę lub w dół paralelnie do wzlotów i upadków nauki. Biblia zdecydowanie uczy: &#8222;<strong>Szatan jest oskarżycielem Braci</strong>&#8222;.]</p>



<p>Drugą grupą źródeł były relacje osób postronnych {oznaczam je literą Z}, czyli takich, które zetknęły się kiedyś z Kundalinim albo z jego grupą, ale nie zostały jej członkami. Ich postronność nie oznaczała jednak bezstronności. Niektórzy informatorzy prezentowali silnie wartościujące oceny grupy Kundalini Romualda Danielewicza z punktu widzenia swej własnej przynależności wyznaniowej. Inni formułowali podobnie surowe sądy, motywowane wartościami ponadwyznaniowymi czy liberalno-demokratycznymi. Wielu z nich dysponowało informacjami niedostępnymi dla przeciętnych członków wspólnoty. Był to jednak każdorazowo – co okazało się bardzo istotne – zupełnie i n n y typ stronniczości, a przede wszystkim i n n a perspektywa oraz i n n e warunki obserwacji. Udało mi się dotrzeć do blisko dwudziestu byłych członków wspólnoty oraz do podobnej liczby postronnych informatorów. Nie wszyscy współpracowali ze mną w równym stopniu, ale stosunkowo rzadko spotkałem się z kategoryczną odmową jakiejkolwiek współpracy. Z racji tego, że poruszany temat był, zwłaszcza dla byłych członków, dość intymny – niemal zawsze oczekiwano ode mnie pełnej dyskrecji. Zdarzały się też jednak przypadki spontanicznego nawiązania ze mną kontaktu (po tym, jak sprawa została nagłośniona przez media w czerwcu 2005 roku), często niestety anonimowo, drogą komunikacji elektronicznej.</p>



<p>[<strong>Anonimowych gości nie przyjmuje się do duchowości</strong> &#8211; taka jest zasada ezoteryczna &#8211; zatem, co do zasady, także taką zerową wartość w tematyce grup duchowych i ezoterycznych mają wszelkie anonimowe kontakty. Chcą poszczekać, niech pokażą swoją psią mordę i do tego mordę tego tam klechy dominikańskiego lub pastora wieprzkowatego, co mordą szczekać na ezoterykę kazał. To tak, co do zasady. Starożytne zasady ezoteryczne nie zezwalają na sprzedawanie książek z wiedzą ezoteryczną przypadkowym osobom, zatem tak dla przypomnienia, to wszystko, co leży w księgarniach nie jest ezoteryczne tylko egzoteryczne, może mieć wartość naprowadzającą lub być pewnym wstępem do czegoś, czego jednak nie można już sobie kupić na żądanie. Uczniowie szkół ezoterycznych dostają materiały wyłącznie do prywatnego użytku i nie wolno ich kolportować ani upubliczniać. My to wiemy i praktykujemy od setek i tysięcy lat. Wiedza dostępna publicznie nie jest wiedzą ezoteryczną ani hermetyczną, a jedynie zapoznawczą. Romuald Danielewicz mógł nie wiedzieć, badacze naukowi czasem nie zauważają takich ważnych zasad, a my ezoterycy ciągle je praktykujemy, stąd wiemy, że dzieł ezoterycznych nie ma w księgarniach ani w obiegu rynkowym. Nie ma i nie będzie. Ktoś wysoko tego strzeże, dobrze pilnuje.]</p>



<p>Odrębną kategorią źródeł są materiały pochodzące od aktualnych członków wspólnoty. Są one trojakiego rodzaju: po pierwsze są to różnego rodzaju materiały wewnętrzne, udostępnione mi przez byłych członków wspólnoty, ale powstałe w czasie ich przynależności (śpiewnik, tzw. „wnioski” i „raporty”). Po drugie są to materiały nadesłane drogą internetową przez aktualnych członków wspólnoty, a przede wszystkim przez samego Danielewicza. Założyciel wspólnoty nawiązał ze mną korespondencję po tym jak dotarła do grupy informacja o prowadzonych przeze mnie badaniach. Starał się przede wszystkim zniechęcić mnie do pracy nad tym tematem oraz przedstawiał „własną wersję” wydarzeń. Uzyskałem w rezultacie kilka listów zawierających fragmenty autobiografii Romualda Danielewicza {oznaczam je przez Qa} i szereg wypowiedzi zawierających jego poglądy {Qp}. Pewne uzupełnienie stanowiły dla mnie materiały prasowe, telewizyjne, jeśli zostały uwiarygodnione przez inne źródła.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Wspólnota w latach 1941–1999</h2>



<p>Biografię Romualda Danielewicza można podzielić na dwa okresy. Pierwszy obejmuje jego dojrzewanie i formację. Jego rekonstrukcja opiera się w całości na osobistych wypowiedziach Romualda Danielewicza wygłaszanych przed uczniami oraz nadesłanych mi w e-mailach. Dokładna weryfikacja tych informacji nie była celem moich badań, ale przynajmniej w kilku przypadkach, gdy miałem taką możliwość, przekonałem się, iż ta „oficjalna” autobiografia ma w dużej mierze charakter konstrukcji legendarnej (choć odnosi się do faktów, to jednak interpretuje je z wielką dozą dowolności i życzeniowości). Pisząc o drugim okresie mogłem oprzeć się już na względnie niezależnych relacjach uczestników i świadków.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Okres „legendarny”</h3>



<p>Romuald Danielewicz urodził się pod Wilnem w 1941 roku {X22, X13}. Jeszcze w czasie wojny matka przywiozła go do Polski centralnej. Była ona silną osobowością. Jedna z osób, które ją poznały, opisała ją słowami: „herod-baba, wszystkich, jak to mówią, za pysk trzymała” {X13}. O ojcu niewiele wiadomo. Sam Romuald Danielewicz podawał się za Żyda, a czasem też za Litwina (w każdym razie odżegnywał się od polskiej narodowości) [narodowość zatem żydowsko-litewska, a tylko obywatelstwo polskie, a my wiemy, że wielu narodowościom bardzo trudno przychodzi rozwój duchowy, a ezoteryka jeszcze trudniej]. Wiadomo, że skończył szkołę średnią {Z37, X13} i wkroczył w okres, który można określić jako faza dewocji katolickiej. Jak o tym pisze: „Nim zostałem ateistą, byłem dewotem – odmawiałem z pamięci trzy litanie dziennie i trochę pacierzy” {Qa0111}. Był głęboko zaangażowany w rodzący się ruch oazowy, współpracował ponoć z księdzem F. Blachnickim {Qa0129, X24, Z3e}. Na podstawie opowieści autobiograficznych, które snuł wobec swych uczniów doszedłem do wniosku, że jego osobowość ukształtowała się pod wpływem czterech kluczowych doświadczeń życiowych.</p>



<p>[Warto odnotować, że nazwisko <strong>Danielewicz</strong> pisane także Danilewicz, to jednak herbowe nazwisko szlacheckie bojarów litewsko-ruskich, dawnych rodzin rycerskich. Badania DNA ostoi Danielewiczów pokazują pochodzenie słowiańskie i sarmackie.]</p>



<p>I. Pierwszy przełom, kiedy to, jak sam pisze, wszystko zmieniło się, „o 180 stopni”, miał miejsce, gdy zapadł na chorobę Heinego-Medina (inne wersje mówią o wypadku), która czasowo przykuła go do wózka {Q0129}. Odrzucony jako inwalida przez rówieśników i bliskich, podjął olbrzymi wysiłek dwojakiej pracy nad sobą: intelektualnej i fizycznej, chcąc udowodnić innym, że im dorównuje, a potem też, że ich przewyższa. Po pierwsze więc zaczął uprawiać kulturystykę. Zaliczał siebie do jej pionierów w Polsce. Dzięki ćwiczeniom udało mu się wstać z wózka i osiągnąć ponadprzeciętną sprawność fizyczną. Ukończył nawet kurs instruktorski w 1961 roku, po którym kierować miał sekcją kulturystyczną. Jednocześnie pierwotne unieruchomienie<br>stworzyło mu okazję do licznych lektur {X13}. Czytał pięćdziesiąt książek rocznie sporządzając z nich szczegółowe notatki {Qa014}.</p>



<p>II. Prawdopodobnie to trudne doświadczenie sprawiło, że stracił wiarę i zapisał się na dwuletni Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu i Leninizmu. Był również związany z Zarządem Głównym ZMS {Qa014}. Było to drugie kluczowe dla niego doświadczenie; powstał wówczas zarys koncepcji jego głównego wroga, którego można określić terminem „Cyniczny Manipulator”. Postać tą dostrzegł najpierw w osobach swoich wykładowców, członków elity KC, którzy dużo mówili, ale mało robili, czerpiąc z władzy osobiste korzyści. Danielewicz odrzucił nie tyle samą manipulację, ile cyniczne użycie władzy dla własnej korzyści kosztem innych {Qa013, Qa014}. Postanowił, że celem jego życia będzie przeciwstawienie się temu {Qa014}.</p>



<p>III. Wówczas, w połowie lat 60-tych XX wieku, nastąpił trzeci moment kluczowy w życiu Romualda Danielewicza, zetknął się on z ezoteryczną tradycją Bô Yin Râ {Qa017}. Opisuje to następująco:</p>



<p>Wreszcie zdarzyła się sytuacja nieomal parapsychiczna. Wprowadził się na sąsiednie podwórko człowiek – wybitny mistyk, jeszcze wtedy nie wiedziałem, że największy na globie, który ku memu zdumieniu zaakceptował mój ateizm i użyłem całej znanej mi wówczas erystyki by obalać jego argumenty mistyczne. On jednak wybił mi z głowy Lenina z resztą tej hołoty, przekonując, że dialektyka Marksa z jej wspaniałymi zasadami nie obsługuje własnego systemu […]. Byłem rozdarty. Mistyka to argumenty płynne, nie potwierdzane w sposób konkretny, ale nęciła mnie swą wielopiętrową abstrakcją ([…]. Silnie przeżywałem to, do czego przekonywał mnie sąsiad, zgadzało się z tym, co widziałem i na co nie mogłem się zgodzić w partii i ZMS-ie” {Qa014}. Przez jakiś czas Danielewicz był kierownikiem domu kultury {X29, X13}. Wykładał swoje poglądy odwiedzającym tę placówkę artystom, w rezultacie czego zyskał opinię „małomiasteczkowego mędrca” {X22, X29}. Cały czas kontynuował swoje studia, nawiązywał kontakty z przedstawicielami nauki, głównie humanistyki. Przejawiał wielką potrzebę uczenia się.</p>



<p>IV. Czwarty moment przełomowy miał miejsce 7 lipca 1977 roku, kiedy to Danielewicz, w rezultacie praktyk jogicznych pobudzających energię Danielewicz aż do „przebicia sklepienia czaszki”, osiągnąć miał oświecenie. Miał po nim powiedzieć: „Boże, ja tak prosiłem Cię o pomoc, a to Ty potrzebujesz mojej pomocy” {X24}. Poczuł, iż posiada do wykonania misję i zaczął nauczać {X13}. Opuścił swoją żonę, którą później przedstawiał jako osobę o charakterze Ksantypy, zostawił z nią syna i ruszył w wędrówkę po Polsce {X22, Z15, X24}. Wówczas, po upływie roku od śmierci swego mentora {X13}, poznał drugą osobę, którą wobec uczniów nazywał swoim mistrzem, jednak nie udało mu się nawiązać z nią równie bliskich relacji. Człowiek ten dużo surowiej oceniał Kundaliniego {Z15, X13} i ani myślał uznać go za swego ucznia, mimo jego uporczywych starań {X22}. Tym niemniej tolerował go w swoim otoczeniu jako swoistego „oryginała”. Danielewicz zadał mu, gdy ten leżał już na łożu śmierci, pytanie: „Czy jestem mesjaszem?” Nie uzyskał spodziewanej odpowiedzi, a jedynie smutny uśmiech {X24}. Od momentu swego oświecenia jeździł „z miejsca na miejsce, mieszkał u różnych osób” {X13}, przede wszystkim szukając uczniów, ale także konfrontując się z różnymi autorytetami z dziedziny ezoteryki. Nie udało mu się jednak wówczas stworzyć żadnej trwałej grupy; próby te były jednak dla niego ważnym źródeł doświadczeń kierowniczych {X28}.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Okres „historyczny”</h3>



<p>Pierwszym publicznym wystąpieniem potwierdzonym źródłowo, była konferencja różdżkarzy w 1978 roku w Poznaniu. Wówczas Danielewicz podawał się za okultystę, przemawiał (raczej poza regularnymi obradami) i usiłował pozyskać ludzi do swego planu {Z14, Z53, Z36}. Kazał się nazywać „czterdzieści cztery” {Z15}. W 1982 roku Danielewicz wziął udział w obozie szkoleniowym, na którym uzyskał uprawnienia instruktora jogi. Na obozie tym pojawia się po raz pierwszy jego pseudonim – „Kundalini” {Z15, Z49, Z37, Z4B, Z14}. Na początku lat 80. zaczął bywać na hipisowskich zlotach w Częstochowie (1983, 1984) {Z49, Z24}. Występował tam w czerwonym ponczo pokrytym tajemniczymi symbolami {Z15, Z41, Z42}. Pojawiał się też w Przemyślu, gdzie odbywały się podobne imprezy młodzieżowe {Z42}. Na imprezach tych zetknął się z poszukującą młodzieżą, która stanowiła łatwy łup dla rodzących się wówczas gangów narkotycznych. Dlatego też powziął myśl zbudowania „antymonaru”, alternatywnego ośrodka leczącego narkomanów. Marka Kotańskiego Danielewicz znał osobiście {Z14}, ale miał zupełnie inne podejście do narkomanii, polegające przede wszystkim na dostarczeniu uzależnionym nowego sensu życia (do czego miała służyć jego ezoteryczna doktryna) i oddziaływaniu własną osobowością. Pieniądze na to przedsięwzięcie czerpał zarówno z partii {Qa0114} czy ZMS {X13}, jak i z Kościoła. Kilkanaście osób ponoć wyciągnął z nałogu {Qa019}. Odtąd jego działalność posiadała wyraźny rys proabstynencki. Eksperyment z leczeniem narkomanów wkrótce skończył się niepowodzeniem; możliwe, że wskutek nadmiernego zainteresowania ze strony milicji {Z41}, na której nie zawsze widać robiły wrażenie znajomości w Komitecie Centralnym PZPR. Romuald Danielewicz zaczął szukać nowych obszarów działania. Wprowadzał swoich uczniów do różnych organizacji młodzieżowych, współtworząc szersze środowisko kultury alternatywnej o nazwie „Mandragora” {X13}.</p>



<p>Jednocześnie występował jako nauczyciel jogi organizując wykłady, również na wyższych uczelniach (np. AWF w Poznaniu), stopniowo skupiając wokół siebie coraz szersze grono zwolenników. Pierwotnie rekrutowali się z kręgów wielkomiejskiej bohemy ezoterycznej, bywalców kursów astrologii czy radiestezji. Swą wspólnotę oparł jednak nie na nich, a na uczniach i uczennicach, którzy przyłączyli się do niego w latach 1983–1984, to oni będą stanowić później rdzeń jego grupy. Byli to, z jednej strony, studenci czy uczniowie, zainteresowani rozwojem duchowym, z drugiej zaś, młodzież zagubiona: narkomani, członkowie kontrkultury {Z41, X13}. W kolejnych latach wykrystalizowało się z tej grupy grono kilkunastu najwierniejszych uczniów, pierwsza generacja.</p>



<p>Sam Romuald Danielewicz stopniowo wycofuje się za plecy swych uczniów. Równocześnie, w połowie lat 80-tych XX wieku struktura wspólnoty rozrastała się: uczniowie pozyskiwali uczniów i stopniowo przekazywali im wiedzę, którą sami pozyskali od swego mistrza. Nowi adepci pochodzili z różnych miast, więc wspólnota poszerzała swój zasięg terytorialny {X13, Z36, X13}.</p>



<p>[<strong>Zakładanie, że się wycofuje za plecy swych uczniów jest o tyle błędne</strong>, że tak zwani naukowcy, zwykle nie wiedzą ile czasu i wysiłku zajmuje wszelakim liderom ruchów duchowych i ezoterycznych <strong>solidne kształcenie</strong> kolejnych liderów czy nauczycieli, a trenerzy kadry narodowej, nawet w sportach często nie mają czasu prowadzić zajęć dla sekcji początkującej, i zostawiają to swoim asystentom, przyszłym trenerom, jako pole treningowe. Nie ma żadnego &#8222;krycia się za plecami uczniów&#8221;, jest ciężka praca szkolenia kilkudziesięciu zaawansowanych uczniów, treningi dla przyszłych liderów i młodych asystentów pracy ezoterycznej. Robienie tego w pojedynkę jest zasadniczo ogromnym wysiłkiem, a stare szkoły duchowości i ezoteryki zwykle rozkładają taką pracę na kilku lub nawet kilkunastu mistrzów, jeśli takowymi dysponują. Trochę to tak, jakby jeden profesor w pojedynkę miał uczyć wszystkich przedmiotów dla wykształcenia grupy studentów jako księży czy pastorów albo magistrów fizyki. Ambitne zadanie, któremu nie każdy ksiądz profesor albo fizyk podoła. Takie zatem stwierdzenia, że &#8222;ukrywał się za plecami swoich uczniów&#8221; pokazują jedynie dyletanctwo i ordynarne nieuctwo w tematach ezoterycznych, jakieś cieniactwo środowisk naukowych na uniwersytetach III/IV RP.]</p>



<p>Innym rodzajem działalności grupy Kundalini Jogi Romualda Danielewicza w owym czasie była „walka z sektami” {Qa0117}. Uczniowie Romualda Danielewicza, czasem na czele z nim samym, wkraczali na spotkania alternatywnych ruchów religijnych i środowisk New Age (m.in. sufi, joga, buddyzm, rebirthing) i na różne sposoby starali się je zakłócać {X21, X28, Z49, X13}. Z niektórych z tych środowisk udało mu się pozyskać uczniów [albo jak w kilku znanych nam wypadkach, wylecieć z hukiem z imprezy za hałasowanie lub przeszkadzanie].</p>



<p>Na początku lat 90-tych XX wieku zaprzestał jednak takiej działalności {Z49, X28}. Nowym polem, na którym się skupił była ekologia {Z28}. Wspólnota zaczęła koncentrować się na człowieku i jego zdrowiu. Propagowano zdrowe żywienie, kulturę fizyczną, gorliwie zwalczano wszystkie używki. Uczniowie Kundaliniego, na przykład, wyrywali papierosy z ust współpasażerom w pociągach. Propagowali kulturę fizyczną wśród osób starszych {Qa0111, X24} oraz zaangażowali się w promocję idei integracji osób niepełnosprawnych ze społeczeństwem {X21}.</p>



<p>[<strong>Jednym z powodów zaprzestania szkodliwych występów z przeszkadzaniem</strong> i głupkowatymi zachowaniami były reakcje grup, które zorganizowały sobie ochronę, zwykle z sympatyków zajmujących się sztukami walki, a dla Romualda nie było przyjemnie wylatywać za drzwi z wielkim hukiem. Raz przyjechał porozrabiać na obóz rebirthingu koło Inowrocławia i Bydgoszczy, gdzieś tam nad jeziorem, gdzie było ponad 180 osób, obóz około 10 dni to dosyć drogo wówczas kosztowało, Romuald zaczął ze swoimi uczniami zwyczajowe rozrabiactwo, a tu osoba prowadząca ten rebirthing ostro zapytała czy mają zeszyty i długopisy do robienia notatek. Oni, że nie mają bo im nie potrzebne. A prowadzący, że mają się wynosić do kiosku kupić sobie zeszyty i długopisy, i mają na to godzinę. Wstało kilka osób ochrony, wzięło za szmatki i wyprowadziło oszołomów za drzwi. Do kiosku w sobotę było ze trzy kilometry, to nie zdążyli piechotą wrócić w godzinę. I przepadł im obóz rebirthingu za który już zapłacili. Kasa przepadła, a ochrona ich spakowała i wystawiła plecaki za bramę. <strong>I było wynocha, fora ze dwora</strong>, a kolejny raz płacicie oszołomy dwa razy drożej za cały obóz z góry, a zeszyty i długopisy do kontroli przed wejściem na zajęcia. I poszli szukać pociągu do domu, nosy na kwintę spuszczone i skamlanie, że oni tylko chcieli coś sprawdzić. Tak się traktuje po amerykańsku oszołomów, co rozrabiają.]</p>



<p>Zmiana systemu polityczno-gospodarczego w 1989 roku umożliwiła grupie otwarcie na nowe sfery działalności. Stworzono sieć współpracujących z sobą firm, które mogły liczyć na nieopłaconą siłę roboczą w postaci uczniów<br>niższych szczebli. Wspólnota wzięła też udział w pewnych przedsięwzięciach edukacyjnych, przez pewien czas współprowadziła prywatną szkołę podstawową, do której posyłano własne dzieci, wchodzące wówczas w wiek szkolny oraz jedną z prywatnych wyższych uczelni, gdzie wielu członków wspólnoty wyższych szczebli znalazło zatrudnienie (jako kadra, ale także w administracji). Osoby o najwyższych kwalifikacjach pracowały też w instytucjach państwowych czy biznesowych {Z14, X13, X15, X24, X29, Z28}. Podjęto panujące w postkomunizmie reguły gry ekonomicznej i poruszając się swobodnie między polityką a biznesem, zdobywano na tej drodze pewne środki dla realizacji własnych działań. Działania te formalnie mieściły się w ramach potocznie pojmowanego interesu społecznego, więc nie zwracały niczyjej uwagi.</p>



<p>Połowa lat 90-tych XX wieku to szczytowy okres rozwoju liczebnego grupy. W tym okresie Romuald Danielewicz stopniowo zaczyna się wycofywać z intensywnej działalności publicznej. Pozostał nauczycielem i przewodnikiem swoich aktywnych uczniów i niewątpliwie podejmował kluczowe decyzje, jednak już tylko „zza biurka”, przestał być przywódcą kroczącym na czele, stał się kimś w rodzaju dowódcy sztabowego {X21, X22}. Wiązać się to mogło z tym, że w owym okresie zaczął podupadać na zdrowiu {X15, X22}.</p>



<p>[<strong>Źle wykonywane praktyki duchowe</strong>, w tym praktyki związane z Kundalini, często kończą się poważnymi problemami zdrowotnymi, a Romuald Danielewicz, cokolwiek robił, to jednak bez nadzoru autoryzowanego Mistrza Życia Duchowego czyli Guru. Kundalini Śakti nie lubi samozwańców ani oszustów, którzy nie przeszli 12-cie lat praktyki u prawdziwego Mistrza Duchowego czyli u Guru.]</p>



<p>Mniej więcej od 1995 roku zaczyna się jednak dość intensywny odpływ członków, przekraczający skalą normalną ich cyrkulację. Przede wszystkim odeszła blisko połowa uczniów pierwszej generacji („starej gwardii”, „preto-<br>rian” czy – jak ich nazywał M. Weber – członków „charyzmatycznej arystokracji”3) najlepiej wyszkolonych i często sprawujących kontrolę nad własnymi strukturami uczniów; odszedł zbliżony procent uczniów drugiej generacji i niemal wszyscy z niższych szczebli organizacji. Jednocześnie, od pewnego czasu grupa zaprzestała (z niewielkimi wyjątkami) rekrutacji nowych członków.</p>



<p>[<strong>Należało jednak napisać dokąd to odeszli uczniowie Romualda Danielewicza</strong>, bo dla wielu czytelników może to być ważne, a już w <strong>1987</strong> roku niektórzy odchodzili, często do Wspólnoty Himavanti, do Bractwa Himawanti, największe fale przejścia od Romualda Danielewicza do Bractwa Himawanti to lata 1989-1991 oraz 1995-1997. Uczniowie Danielewicza przyciągnięci na hasło Kundalini, <strong>chcieli się uczyć tajemnych praktyki Kundalini</strong>, chcieli Jogę Kundalini lub <strong>Tantrę Kundalini</strong> praktykować, Kundalini obudzić, a tu nic w temacie nie było. Niektórzy mieli nawet jako wysłannicy Danielewicza narozrabiać na zajęciach jogi i medytacji u Mistrza Mohandźi, u Śri LalitaMohan-Dźi, jednak <strong>zostali szybko doprowadzeni do należytego uspokojenia i zachowania</strong>, ochraniarze z Bractwa Himawanti ćwiczący ostre wschodnie sztuki walki świetnie się sprawdzili, i się uczniowie Romualda dowiedzieli, że <strong>&#8222;u Kundaliniego&#8221; nie ma praktycznie nic o Kundalini</strong>, to zaczęli potajemnie przychodzić popraktykować, zobaczyli oryginalne w sanskrycie pisane traktaty Tantry z Praktykami Kundalini, co istotne także z Oczyszczaniem Czakr, bo od tego się zaczyna, i zaczęli przyprowadzać znajomych od Danielewicza, który jak się o tych przejściach dowiedział, to ostrych jazd emocjonalnych dostał, szoku, że mu konkurencja ludzi podbiera… No Sorki, Romuald, ale sami przyszli, trzeba było ich uczyć tantrycznej Jogi Kundalini, a nie jakichś pierdół, które z Kundalini ani Tantra Jogą, ani z Śaktą nie mają nic wspólnego].</p>



<p>Towarzyszyło temu – jak się wydaje – nasilenie wewnętrznej dyscypliny wśród tych, co zostali, zwłaszcza w odniesieniu do osób najbliżej związanych z ośrodkiem przywódczym. Kontrowersyjny styl życia, nierzadko bardzo destrukcyjny dla członków wspólnoty, w połączeniu z makiawellicznym stosunkiem do otoczenia zwróciły w końcu na grupę uwagę mediów, czego konsekwencją była seria artykułów w „Rzeczpospolitej”4. Z racji swej niesprawie-<br>dliwej jednostronności nie wywołały one jednak szerszego zainteresowania w społeczeństwie, wzbudzając raczej niedowierzanie, niż motywując do konkretnych działań wymierzonych przeciw wspólnocie Kundalini Romualda Danielewicza. Mimo tego można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że oznacza to kres działalności tej grupy w Polsce, przynajmniej w dotychczasowych formach. Najaktywniejsi jej członkowie, prawdopodobnie z samym Danielewiczem włącznie, opuścili nasz kraj, szukając nowych form działalności.</p>



<p>[Ej tam, trochę ludzi wyjechało z Polski, pracy szukać, żeby na życie zarobić, z Bractwa Himawanti też sobie jeździli i jeżdżą nawet do dzisiaj, i pewnie w miarę rujnowania polskiej gospodarki przez kolejne ekipy szkodliwych debilów politycznych PO-PiS, jeszcze częściej będą jeździć za robotą. Przy okazji potem, nowe grupy otwierają i na spotkania do Śri Guru Mohandźi przysyłają. <strong>Romuald Danielewicz pojechał do pracy w Holandii</strong>, a przy okazji działalność Wspólnoty rozwijać, w 2004 roku pojechał, w Europie dla każdego jest miejsce, bo w Polsce przecież kościelno-pedofilskie fanatyki nie pozwolą innowiercy niekatolickiemu pracować na stanowisku w jakimś ZUS albo Sejmie jak to z <strong>Małgorzatą Pawlisz</strong> chociażby było (była wice prezeska ZUS). Takie świnie polityczne, wojtyłowe świniaki i bydlaki ciągle jeszcze rządzą Polską.]</p>



<h2 class="wp-block-heading">Źródła ideologii Romualda Danielewicza</h2>



<h3 class="wp-block-heading">Bô Yin Râ</h3>



<p>Punktem wyjścia ideologii [powinno być nauczania duchowego, bo ideologia odnosi się bardziej do polityki] grupy Kundalini Romualda Danielewicza były książki Bô Yin Râ, dlatego warto w skrócie przedstawić zasadnicze zręby myśli tego autora. Bô Yin Râ to duchowe imię człowieka, który w świeckim życiu nazywał się Joseph Anton Schneiderfranken. Urodził się w Bawarii w 1876 roku a zmarł w 1943 roku. Był malarzem oraz autorem trzydziestu dwu książek. Nauczał w nich „dróg powrotu człowieka do sfery duchowej”5. Jego zdaniem bowiem forma czysto duchowa jest pierwotną formą istnienia człowieka. Właśnie w duchowej formie swego istnienia człowiek jest twórcą wszystkich bytów zjawiskowych (widzialnych i niewidzialnych). Stopniowo „zstępuje” on od tworów bardziej „świetlistych” do coraz bardziej „gęstych”. Ostateczne – w wyniku „upadku” – łączy się z jednym ze swych tworów – zwierzęciem6. [Trzeba jasno powiedzieć, że jest to nauka teozoficzna].</p>



<p>Na pierwszy rzut oka ta koncepcja „upadku” przypomina mity gnostyckie. Ważną różnicą jest jednak brak rysu dualistycznego: świat nie jest diabelskim tworem demiurga, ale wytworem samych ludzi, którzy uwikłali się we własne dzieło. Pod tym względem koncepcja ta przypomina koncepcje buddyjskie (świat jako wytwór zbiorowego wyobrażenia istot, które zapomniały, że są buddami). Zamiast gnostyckiego dualizmu Bô Yin Râ głosi pozytywnie<br>wartościowaną biegunowość (bliską taoistycznej koncepcji yin-yang), przenikającą całość bytu materialnego oraz duchowego. Również człowiek w formie duchowej istnieje jako jedność bieguna kobiecego i męskiego. Rozdwojony został w wyniku „upadku” – zjednoczenia się z fizycznym ciałem zwierzęcia.</p>



<p>Na ziemi istnieje poza tym hierarchia ludzi istniejących nadal w formie duchowej, którzy w ukryty sposób wspierają tych, którzy chcą się wspinać w drodze po kolejnych stopniach, do prawdziwego człowieczeństwa. Grono tych osób, tzw. „Jaśniejących Praświatłem”, tworzyć ma „Świątynię Wieczności” niewidzialną dla ludzkich zwierzęcych oczu, aczkolwiek umiejscowioną gdzieś w Himalajach, w krainie zwanej Himavatu. Porównuje się ich<br>do buddyjskich bodhisattwów czy chrześcijańskich aniołów stróżów. Osoby te – w większości ludzie nigdy nieinkarnowani w zwierzęcych ciałach i w związku z tym nierozdwojeni – pomagają śmiertelnikom w ich poszukiwaniach Boga7.</p>



<p>[Jakby tak socjologowie czytali <strong>indyjskie Purany w oryginale</strong>, to by wiedzieli na UAM, że <strong>Himavat</strong> to po pierwsze nazwa Gór Himalajów, tyle, że w sanskrycie, w oryginale, a pisana też bywa Himavan, Himavant oraz Himavanti, gdzie <strong>Himavant</strong> to personifikacja męska Ducha Gór Dachu Świata, a <strong>Himavanti</strong> to rodzaj żeński, odnosi się także do dawnego Królestwa Dewów, Królestwa Bożego, zajmującego Zachodni Tybet, Pamir, część Hindukuszu, Kaszmir, górską część Pakistanu i Afganistanu, aż po Chorasan oraz Ałtaj i Tien Szan, a do tego jest w nazwie starej linii przekazu Jogi i Tantry z Himalajów… To stare historie z indyjskich Puran, a <strong>Himavat Radża</strong> lub Himavant Radża to także pierwszy Król Himalajów, inaczej Śri Himavant, Himachala Radża… Bo Yin Ra z racji otrzymanego od Mistrza Jogi przekazu inicjacyjnego jest uczniem Linii Przekazu Himavat czy jak kto woli Himavanti Sampradaya, co miło, że wspomina…]</p>



<p>Zdaniem Bô Yin Râ, Boga można znaleźć jedynie w sobie. Bóg jest tym, co stanowi istotę jaźni duchowej człowieka (tu znów dostrzegamy podobieństwo z buddyzmem). Tego Boga człowiek musi sam w sobie ukształtować,<br>a najważniejszym po temu instrumentem jest słowo. Bô Yin Râ był autorem osobnej książeczki zawierającej ułożone przez niego mantry w języku niemieckim, ale w zasadzie wszystkie jego książki o tematyce duchowej mają oddziaływać na czytelnika w podobny sposób: przenikać go nastrojem, wpływać nie tyle na jego intelekt, co na głębię jaźni. Stąd też główną praktyką kogoś, kto podąża ścieżką wskazaną przez tego autora, jest wielokrotne czytanie jego książek i poddawanie się ich wpływowi.</p>



<p>[<strong>Mantry</strong> to słowa i frazy wypowiedziane w objawieniu przez wedyjskich Ryszich, zawarte w Wedach oraz Upaniszadach, także w Puranach i podobnych pismach, jeśli mają osadzenie w Wedach. Słowa po niemiecku nie są i nie mogą być mantrami, jest to błędne użycie słowa mantra bez znajomości jego oryginalnej definicji. Po niemiecku to mogą być jedynie modlitwy, afirmacje i konfirmacje, o czym Bo Yin Ra także wspomina w swoich lekcjach dla uczniów, które nie są dostępne w Internecie, a jedynie dla uczniów Tradycji Himavatu…]</p>



<p>Wielu osobom koncepcja ta przypominała i przypomina teozofię, głównie z tego powodu, że została sformułowana w języku tej samej epoki. Wspólne jest też przekonanie o istnieniu wspólnego jądra wszystkich religii8. O ile jednak teozofowie tego jądra poszukują drogą „indukcyjną”, badając różne tradycje religijne, to Bô Yin Râ doszedł do tego przekonania raczej na drodze wglądu mistycznego. Choć sam Bô Yin Râ przeciwstawiał się (np. w artykule W sprawie osobistej9) określaniu jego doświadczeń jako mistyki, jak i zaliczaniu go do grona teozofów czy okultystów, przeciwko którym zresztą często występował.</p>



<p>[<strong>Bo Yin Ra w 1920 roku założył w Görlitz Stowarzyszenie Mistyki Jakuba Böhme</strong> (Jokob Böhme Bund) na naukach i radach którego wielce się opierał, co też jest ważne dla zrozumienia jego nauczania.]</p>



<p>[Bo Yin Ra określał się wielokrotnie mianem <strong>Posłańca Himavatu</strong>, a to bardzo wzniosła pozycja duchowa, w oryginale <strong>Avadhuta</strong>, w tradycjach duchowości Jogi i Tantry Linii Przekazu nazywanej Himavat, Himavant lub Himavanti, oczywiście z dopiskiem Sampradayam lub Tirtham.]</p>



<p>Z moich rozmów z byłymi członkami grupy wynika, że wspólnota Kundalini Romualda Danielewicza faktycznie wyżej opisane poglądy Bô Yin Râ podzielała. Bardziej zaawansowanym jej członkom udostępniano niektóre książki tego autora. Sam Romuald Danielewicz w znacznej mierze swój pogląd na rzeczywistość nadprzyrodzoną oparł na pismach Bô Yin Râ. Jak powiedział jeden z moich rozmówców: „I on się tego uczył na pamięć. […] sobie zrobił z tego katechizm. […] Te początki, […] łażenie z tym Bô Yin Râ i czytanie i zakreślanie. […] To była jego biblia” [Z14]. Romuald Danielewicz stopniowo zaczął uwzględniać w coraz większym stopniu też inne tradycje, łącząc je w mniej lub bardziej spójny system. Zauważmy jednak, że wspomniane poglądy pozostawiają nadal otwarte pytanie, jak konkretnie ma wyglądać codzienne życie kogoś, kto chce się na nich oprzeć? Aby na nie odpowiedzieć, należałoby się przyjrzeć tym elementom doktryny niemieckiego mistyka, które są w większym stopniu związane z życiem doczesnym, z relacjami społecznymi, a przede wszystkim tym, które odpowiadają na pytanie, j a k rozwój duchowy ma się odbywać. Kluczowe wydają się mi trzy zagadnienia: ogólny stosunek do świata, relacja mistrz – uczeń, relacja kobieta – mężczyzna.</p>



<p>[Zaiste, zdziwili się uczniowie Romualda Danielewicza, że <strong>na zajęciach w Bractwie Himawanti, wszystkie dzieła Bo Yin Ra są dostępne dla uczniów jako literatura pomocnicza do swobodnego studiowania i medytacji</strong>. Także komentarze korygujące lub uściślające poglądy zaczerpnięte z kalwinizmu, a nie całkiem zgodne z tradycją Himavatu.]</p>



<h3 class="wp-block-heading">Ogólny stosunek do świata</h3>



<p>Grupa Kundalini Romualda Danielewicza jest grupą mesjanistyczną. Sam Romuald Danielewicz ogłosił się mesjaszem, który ma kontynuować dzieło Buddy i Jezusa. Jest to starożydowskie, a nie chrześcijańskie rozumienie mesjanizmu, bowiem celem jest realne przekształcanie świata doczesnego. Narzędziem do realizacji tej zleconej przez Opatrzność misji jest dla Romualda Danielewicza silnie zhierarchizowana wspólnota. Nie jest to więc klasyczny ruch religijny, w którym chodziłoby tylko o kultywowanie jakiejś wiary czy pracę nad sobą, choć pierwotnie niewątpliwie taki był główny aspekt ich działalności. Sam Romuald Danielewicz określał swoją doktrynę jako syntezę prakseologii z mistycyzmem. W kwestii przemiany świata zakładał Romuald Danielewicz użycie całkiem realnych, niemistycznych narzędzi. Dlatego od kiedy pozyskał grono wiernych uczniów, polem jego działania stały się polityka i biznes. Pragmatycznie dostosowywał się do funkcjonujących tam reguł, formalnych i nieformalnych, bez względu na powiązania ideologiczne. W czasach PRL-u zabiegał o względy tak partii, jak i Kościoła [należy zawsze pisać jakiego kościoła, bo kościołów na świecie jest już z 15 tysięcy, w tym trzy tysiące większych, a katolicki, to tylko jeden z nich, zresztą coraz bardziej malutki, i niedługo już nikt nie będzie kojarzyć co to tam takiego jest], a w czasach po 1989 roku jego ludzie podjęli nowe reguły działania i pozyskiwania środków. Czasami byli łowcami, często ofiarami w świecie rządzonym przez te reguły, jednak paniczny wręcz lęk przed zdemaskowaniem grupy chronił ich, jak się wydaje przed zaangażowaniem się w interesy o czysto kryminalnym charakterze, które mogłyby stać się obiektem zainteresowania służb państwowych.</p>



<p>[<strong>Słusznie Wspólnota obawiała się agresywnych ataków na swoje interesy</strong>, gdyż te najbardziej agresywnie atakują wszystkim mniejszościom duchowym i religijnym jako pedofilskie bydlaki z zawsze niebezpiecznej sekty katolików i podsekty dominikanów, czego zresztą Wspólnota Danielewicza wielokrotnie od dominikańskich pedofilów i złodziejów dziennikarskich doświadczyła].</p>



<p>Wspólnota uważała, iż struktury społeczne współczesnego świata zdominowane są przez ludzi służących szatanowi, którzy przy pomocy socjomanipulacji, ogłupiania ludzi, nie licząc się z ich interesem dążą za wszelką cenę do coraz większego zysku i coraz większej władzy. Wydaje się, że postać szatana w doktrynie grupy pojawiła się z taką intensywnością względnie niedawno. Co istotne, w doktrynie Bô Yin Râ szatan odgrywa rolę zupełnie marginalną.</p>



<p>[Wiele nurtów i wspólnot ezoterycznych <strong>zajmuje się zjawiskami demonicznymi i satanicznymi</strong> dopiero wtedy jak się z nimi w praktyce zetknie, jak poczuje atak zwyrodniałych szatanów (dżinnów, drudźy, szedim) na własnej skórze, chociaż czasem jest to już zbyt późno aby wspólnotę przygotować na odparcie diabelskich ataków szatańskiej inkwizycji katolickich dominikanów i tym podobnych kreatur, które powinny głęboko w piekle siedzieć, a nie na tej ziemi. Dobrze zatem chociaż mieć świadomość stanu aury rozmówców albo badania radiestezyjne robić tak, aby poznać co tam w środku siedzi za kozioł pedofilsko-kościelny w środku rzekomego &#8222;chętnego na ucznia&#8221;. Z doświadczenia różnych wspólnot ezoterycznych, to bardzo groźni acz czasem głupkowaci lub nakręceni przez oszołomów są tacy, co to nigdy nie byli na żadnych dłuższych praktykach, a od razu deklarują chęć wstąpienia, poznania grupy, zostania uczniem, chęć zamieszkania w zakonie czy ośrodku, domagają się adresów i kontaktów do wszystkich grup lub uczniów, a bywa, że nic jeszcze nie umie, a chciałby od razu nauczać wiedzy tajemnej &#8211; 99 procent to zwyrodnienie pato-dominikańskie lub oszołomstwo innej formacji inkwizycyjnej lub inaczej popapranej ideologicznie.]</p>



<p>Z doktryną niemieckiego mistyka sprzeczny jest też wszelki wewnątrzświatowy mesjanizm. Bô Yin Râ ostro sprzeciwiał się organizowaniu wspólnot czy grup w jego imieniu. Za jedyną dopuszczalną formę organizowania się jego czytelników uznał tę, która wynika z literalnego odczytania logionu Jezusa: „gdzie dwóch lub trzech zgromadzonych w moje imię…”. Ale w tych niewielkich grupkach wymieniających się swoimi doświadczeniami, nawet jeśli połączone są w jakąś większą całość (co z pewnymi zastrzeżeniami dopuszczał10) nie powinny funkcjonować żadne relacje władzy. Z pewnością grupy te nie miałyby na celu przemiany czegokolwiek poza samymi uczestnikami.</p>



<p>[Tak się bardzo sprzeciwiał organizacji wspólnot, że <strong>w 1920 roku założył w Görlitz czyli w Zgorzelcu</strong> Stowarzyszenie Mistyki Jakuba Böhme (Jokob Böhme Bund) dla prowadzenia swojej duchowej i mistycznej aktywności. <strong>Hortus Conclusus</strong> to cykl dzieł oraz hasło dla ustanowionej tajnej organizacji ezoterycznej, a <strong>Kober Verlag</strong> to założone w 1923 roku wspólnie z Algfredem Koberem wydawnictwo dla rozpowszechniania własnych dzieł pisarskich, w tym szczególnie cyklu Hortus Conclusus (Ogród Zamknięty). Sam do <strong>Braterstwa Pierwotnego Światła</strong> wstąpił poprzez Inicjację w 1912 roku w Grecji, a swoje książki pisał jako jego <strong>Posłaniec</strong> (<strong>Avadhuta</strong> w sanskrycie). Prosimy uczonych uniwersyteckich o sprawdzanie faktów, najlepiej przed publikacją, nie jest to trudne, a i nie będziemy musieli potem nic pisać w nawiasach kwadratowych, tylko czytać, czytać, i się uczyć. Romuald Danielwicz naukami Jakuba Böhme także się fascynował, a jakże…]</p>



<p>[W rzeczywistości, <strong>ostrożność z organizacjami, nie była to jakaś ideowa nauka Bo Yin Ra, tylko rozsądne postępowanie zgodne z ówczesnym prawem w Szwajcarii, Austrii i Niemczech</strong>, gdzie wszelkie większe spotkania i zgromadzenia musiały być rygorystycznie zgłaszane i mieć akceptację władz państwowych, inaczej groziła surowa kara, w tym pieniężna, a także <strong>naloty policyjne</strong> za nielegalne zgromadzenia, szczególnie okultystyczne, nie tylko na artystyczno-mistyczne. I tyle demagogii autora tekstu na podstawie książek BYR. Dobrze nauczyć się na uczelniach znać kontekst sytuacji społeczno-politycznej, a nie tylko wyciągać dowolnie absurdalne wnioski z treści wybranych fragmentów książek. Nie palono już okultystów na stosach, ale <strong>nagonki parafialne, kalwińskie i policyjne</strong> były wówczas koszmarne, gorsze w sumie niż współczesne dominikańskie plugawe oszczerstwa i paszkwile na tak zwane &#8222;sekty&#8221; i &#8222;nowe ruchy religijne&#8221;. Członkowie Bractwa Elsów u samego początku jego działalności trafiali w Polsce do więzień na katorgę! ]</p>



<p>Doktrynę Bô Yin Râ trudno uznać za czysty przykład weberowskiej ascezy wewnątrzświatowej, nie zakłada ona bowiem przekształcania świata w imię ideałów ascetyzmu11, a raczej przekształcanie siebie samego w ramach świata, przy okazji zajęć świeckich, można by ją nazwać raczej „ascezą poprzez świat”. Bô Yin Râ jednoznacznie podkreślał, że „Królestwo wiecznego pokoju” jest dostępne dopiero po tym ziemskim życiu, a wszelkie próby urzeczywistnienia go już teraz są mrzonkami12. Sprzeciwiał się także wszelkiemu prozelityzmowi w jego imieniu. Uważał, że jego książki, za sprawą niewidzialnych mistrzów same dotrą do ludzi, którym są potrzebne, a wszelkie namawianie do nich (poza zwykłą reklamą księgarską, którą dopuszczał) wyrządzić może więcej szkód niż pożytku. Jednak w grupie Romualda Danielewicza Bô Yin Râ stał się narzędziem pozyskiwania ludzi dla misji przekształcania świata doczesnego.</p>



<p>Bô Yin Râ własne poglądy na kwestie społeczno-polityczne wyraził w książce Upiór wolności13. Książka ta, choć jest w stosunku do panujących stosunków bardzo krytyczna, stanowi raczej ostrzeżenie dla jego duchowych uczniów oraz instrukcję, jak żyć „pomimo to” zabezpieczając się przed szkodliwymi tendencjami społecznymi. Jak pisał jej autor: „»Szczęście ludzkości« jest szczęściem jednostek osiągalnym jedynie i wyłącznie w duszy każdego człowieka z osobna”14. Szczęście to realizuje się już tutaj, na ziemi, jednak jego źródłami nie są bogactwa czy władza, ale twórcza aktywność, w której człowiek sam stwarza sobie szczęście15. Według Bô Yin Râ każdy ma obowiązek dążyć do szczęścia samodzielnie.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Relacja mistrz – uczeń</h3>



<p>Główną relacją tworzącą struktury grupy Kundalini Romualda Danielewicza jest relacja mistrz – uczeń. Polega ona na bezwzględnym posłuszeństwie, ufności, szczerości i autentyzmie ucznia względem mistrza. Mistrz jest nie tylko nauczycielem przekazującym pewne prawdy, ale też wychowawcą, który świadomie kształtuje ucznia przy pomocy różnych „prób”, jak nazywano sytuacyjne nauczanie polegające na przydzielaniu zadań i kontroli ich wykonania, korektach i przekazie związanym bezpośrednio z sytuacją. Można więc powiedzieć, że swego rodzaju guru-joga16 jest podstawową metodą rozwoju duchowego w grupie Kundalini Romualda Danielewicza. Zakres władzy mistrza nad uczniem jest ograniczony tylko przyzwoleniem tego ostatniego, co oznacza, że systematycznie wzrasta wraz z jego zaangażowaniem. Ostatecznie władza przywódcy dotyczyła absolutnie wszystkich sfer życia. Mistrz, jak mawiano, był „głównym punktem odniesienia w rozważaniu każdej sprawy” [X24, X22].</p>



<p>[W grupach wspólnoty Romualda Danielewicza <strong>nie było ani trochę Guru Jogi</strong>, której praktyka opisana jest w tantrycznym <strong>traktacie Śri Guru Gitam</strong> z detalami, 352 praktyki są opisane, z grubsza wszystkie ważne i istotne, włącznie z zasadami praktyki, a w wielu innych dziełach tantrycznej Jogi oraz Upaniszadach są uzupełnienia oraz ich omówienia. Nie ma nawet śladu praktyki Guru Jogi w ruchu Roamualda Danielewicza, a <strong>rozwój Kundalini Śakti nie jest możliwy bez praktykowania Guru Jogi</strong>. Struktury i ruchy paramilitarne, harcerskie i policyjne z ich zasadą bezwzględnego podporządkowania się dowództwu, nie mają nic wspólnego z Guru Jogą, a jedynie o takie tam rzeczy można podejrzewać <strong>skautów</strong>, co się chowali w lasach pod wzgórzami świętokrzyskimi. Bardzo łatwo sprawdzić czy ktoś praktykuje Guru Jogę &#8211; adepci uczą się tej księgi na pamięć i umieją ją recytować oraz omawiać i pokazywać praktyki opisane w Śri Guru Gitam. <strong>Pierwsza Część, 108 wersetów, jest bardziej popularna wśród prawdziwych Joginów i Joginek</strong>. W Śri Guru Gitam jest też omówienie jak rozpoznawać prawdziwych Guru oraz jakie są rodzaje i kategorie Guru, jest ich w sumie dziewięć. Bo Yin Ra, jako inicjowany w Braterstwie Praświatła, Pierwotnego Światła, kwalifikuje się jako Guru trzeciego poziomu określany w Śri Guru Gitam terminem <strong>Bodhaka</strong> Guru (Wysłannik Światła, Mistrz Rozświetlający).]</p>



<p>Na podstawie rozmów z byłymi członkami wspólnoty doszedłem do wniosku, że termin „mistrz” funkcjonował w dwóch znaczeniach: jakościowym i funkcjonalnym. Po pierwsze, mistrz oznacza osobę w pełni dojrzałą, która osiągnęła już pewien poziom zaawansowania w rozwoju duchowym. W znaczeniu funkcjonalnym, mistrzem był każdy, kto posiadał ucznia. W zasadzie „prawdziwym mistrzem” był tylko sam Romuald Danielewicz. Reszta się do tego ideału zbliżała, pozostając mistrzami funkcjonalnymi.</p>



<p>Tymczasem, gdy słowo mistrz pojawia się w pismach Bô Yin Râ, oznacza ono nie tyle człowieka z krwi i kości, ale istotę z „innego świata”, a ściślej człowieka w formie tylko duchowej, który wspiera poszczególnych ludzi<br>w rozwoju duchowym. Jak zauważa Rudolf Schott, jest to bardzo bliskie temu, co w buddyzmie rozumie się pod pojęciem bodhisattwy17: „Każdy uczeń sam przez się w naszym rozumieniu znajduje się pod kierownictwem swego Mistrza, a Mistrzem jego jest jeden z najświętszego grona Jaśniejących”18. Bô Yin Râ mówi o nich jako o „szafarzach pomocy, pośrednikach i budowniczych mostów”, a do tego grona zbawicieli „składającego się z żyjących, ale w dalszym ciągu w postaci duchowej, zaliczył Jezusa i Lao-Tse”19. W gronie tym widział także siebie. Uważano, że kierownictwo takiego mistrza jest czysto wewnętrzne20 i że doznaje się go, gdy ktoś już „zaprowadził harmonię i porządek w gospodarce duszewnej”21. Dotyczy to także nielicznych, inkarnowanych mistrzów.</p>



<p>[<strong>Mistrz</strong>, <strong>Asekha</strong>, największy Parama-Guru, Karana-Guru, Hamsah, Bodhaka, czy najmniejszy Guru, w naukach wschodnich to zawsze żywa istota, z krwi i kości, a w Śri Guru Gitam jest to wyraziście podkreślone, i dotyczy wszystkich stopni Mistrza Duchowego, od najmniejszego do największego. Pojawiające się postacie duchowe są aniołami, bóstwami, dewami, ale nie są dla ludzi mistrzami duchowymi ani przewodnikami. Kiedy wielu uczniów Romualda Danielewicza odkryło, że aby nauczać o Kundalini musi mieć ziemskiego Guru i udokumentowaną sukcesję przekazu, zaczęli szukać sobie bardziej doskonałych nauczycieli, stąd zresztą zainteresowanie <strong>Ananda Margą</strong>, Ścieżką Szczęśliwości, nie tylko Bractwem Himawanti, bo Ananda Marga Tantra Yoga ma dobrze udokumentowaną linię nauczania tak zwanej bengalskiej białej Tantry, Śukla Tantram. Spora grupa uczniów Romualda, tych wcześniejszych, jeszcze z przełomu lat 70-tych i 80-tych XX wieku, <strong>po prostu przeszła do Ananda Margi</strong>, bo słabo było z udokumentowaniem związku z Tantrą, Kundalini, Jogą oraz tradycją indyjską.]</p>



<h3 class="wp-block-heading">Relacja kobieta – mężczyzna</h3>



<p>Relacja między kobietą a mężczyzną we wspólnocie Kundalini Romualda Danielewicza przybiera w zasadzie formę relacji między mistrzem a uczennicą. Podobne wymogi, jakie odnoszą się do ucznia dotyczą także żony, a więc absolutne posłuszeństwo, autentyzm, a także pełna oddania troska o wszelkie potrzeby swego mężczyzny. Oczywiście, mężczyzna o tyle zasługuje na takie względy, o ile sam z pełnym oddaniem rozwija się będąc w analogicznym stosunku do swego mistrza. Warto wspomnieć, że posłuszeństwo względem mistrza dotyczyło również sfery seksualnej: Romuald Danielewicz niejednokrotnie przyjmował rolę swata łączącego członków wspólnoty w pary. Zgoda na taki związek była wyrazem najwyższego posłuszeństwa, a zarazem znakiem wyższego stopnia rozwoju duchowego. Bo małżeństwo było też tego rozwoju niezbędnym warunkiem. Ta forma zawiązywania związków nie była jednak we wspólnocie regułą. Przynajmniej równie wiele, jeśli nie większość małżeństw we wspólnocie, było zawieranych spontanicznie często z osobami z zewnątrz.</p>



<p>[Guru, wedle zasad klasycznych opisanych w mistycznym świętym traktacie Śri Guru Gitam, <strong>nie zajmuje się pełnieniem roli swata, jest to zakazane, grzech, paapam</strong>. Rolą Guru nie jest swatanie ani rozbijanie związków miłosnych uczniów, jedynie <strong>Błogosławienie</strong> i <strong>Uświęcanie</strong> par męsko-damskich poprzez specjalne rytuały mistycznej Jogi, coś jak <strong>udzielenie dodatkowego ślubu duchowego kobiecie i mężczyźnie</strong> oprócz tradycji kapłańskich i świeckich. Nie ma seksu z Guru, zakazany, nie ma swatania ludzi w pary przez Guru, zakazane jako zbrodnia, wbić to sobie do głowy i zapomnieć o głupotach czerpanych z medialnych brukowców i gnojówki ideologicznej sekt pokroju dominikanów, co to o Jodze wszelkie absurdy zmyślają i wypisują, albo podług siebie mówią, bo może tam dominikanie w swojej grupie tercjarnej, trzeciozakonnej sobie swatają pary, ale nas to nie obchodzi, u siebie niech sobie robią co chcą &#8211; tylko niech o innych bzdur nie wypisują.]</p>



<p>Przekonanie o niezbędności małżeństwa dla rozwoju duchowego (i tym samy odrzucenie celibatu) Romuald Danielewicz zaczerpnął z Bô Yin Râ22. Również stamtąd pochodziło przekonanie, że rozwój duchowy kobiety podlega nieco innym prawom, niż mężczyzny. Choć bowiem „winę” za „upadek” człowieka w ciało zwierzęce ponoszą oboje, to upadek ten polegał zasadniczo na tym, że kobieta wykazała się postawą aktywnie-męską, a mężczyzna zachował się wobec tego biernie-kobieco. W związku z tym najwyższe poziomy rozwoju duchowego są dla kobiety zamknięte, ale tylko w tym życiu. Kobieta nie może za życia uzyskać pełnego mistrzostwa poznania kosmicznego: świadomej obecności w świecie duchowym23 [To są także oryginalne nauki Gautama Buddy, które można poczytać w kanonie Hinajany]. Nie jest to jednak dla Bô Yin Râ powód, aby przypisywać kobiecie mniejszą wartość ani przyznawać mężczyźnie jakąś w związku z tym władzę nad kobietą. Wręcz protestuje on przeciw temu, nazywając takie roszczenia „zachciankami”24. Powiada on „Nigdy przymus choćby to był nawet »słodki przymus miłości« – nie może utrwalić w małżeństwie wspólnoty, która jest tu potrzebna nie mniej od miłości”25. Formacja, której poddawano kobiety we wspólnocie Romualda Danielewicza, a której celem była przemiana, jaka dokonała się w bohaterce Poskromienia złośnicy Szekspira {X24}, nie zostawiała miejsca ani na „cierpliwą łagodność”, ani na „pełne miłości pobłażanie”, o których pisał Bô Yin Râ26. Autor ten kładł bowiem nacisk na pełną autonomię małżeństwa w stosunku do osób trzecich27, co w ramach tak rygorystycznego quasi-zakonu jakim była grupa Romualda Danielewicza nie mogło mieć miejsca.</p>



<p>[W zasadzie <strong>grupa to jest jeden lider i uczniowie</strong>, jeśli są liderzy pośredniego szczebla i ich rupy lokalne, a były i jeszcze ciągle są, to <strong>bardziej jest to Wspólnota niż grupa</strong>, to samo, jeśli prowadzona jest <strong>Aśramah</strong>, gdzie wszyscy uczniowie mieszkają razem, na stałe lub czasowo. Wtedy Wspólnota, Sangha, jak w naukach Buddy.]</p>



<p>Widzimy więc, że w pismach Bô Yin Râ nie znajdujemy uzasadnienia dla takich fundamentalnych rysów wspólnoty Romualda Danielewicza jak mesjanizm, hierarchiczność czy patriarchalizm, a są to rysy określające w znacznie większym stopniu życie codzienne jej członków niż przekonania o strukturze zaświatów. Przekaz Bô Yin Râ możemy zatem uznać, używając terminu Herberta Spencera za religię nominalną28 tej grupy, podczas gdy źródeł religii praktykowanej trzeba szukać gdzie indziej.</p>



<p>[<strong>Znaczenie imienia Bô Yin Râ</strong> pochodzi z języka staroegipskiego starego cesarstwa zatem pond 4-5 tysięcy lat do tyłu, jest bardzo starożytne, ze skarbnicy imion hermetycznych, włącznie z tradycją Thotha, nie tylko Hermesa Trismegistosa. <strong>Râ</strong> to oczywiście, jak w A-Tum-Râ Bóg Ojciec, Słońce Pierwotne, Słońce Kosmosu. W nieegipskim, a bardziej biblijnym kontekście <strong>Bô</strong>, Bōʾ lub Bo (בֹּא) jest hebrajskim słowem oznaczającym „przyjść”, „wejść” lub „iść”, pojawiającym się zwłaszcza w opowieści o plagach egipskich w Księdze Wyjścia, chociaż słowo z tego okresu może być pochodzenia egipskiego z czasów Eksodusu. W wierzeniach starożytnego Egiptu termin Ba, Baa (lub <strong>Bô</strong>) oznacza także „duszę”, „osobowość” lub „indywidualny przejaw” danej osoby, zwykle przedstawianej jako ptak z ludzką głową, co przekłada się na mistyczne nauki Bliskiego Wschodu i Persji o tym, że Dusze Mistyków i Świętych stają się ludźmi-ptakami w Rajskich Ogrodach Niebios. <strong>Yin</strong> lub bardziej <strong>Yn</strong> w kontekście jego prac (które skupiają się na metafizycznej duchowości opartej na świetle) często interpretuje się to jako odniesienie do „wewnętrza” lub „dźwięku”, razem do wewnętrznego dźwięku, a nie do chińskiej taoistycznej koncepcji Yin. Razem mamy Przyjście Dźwięku Słońca &#8211; <strong>Manifestacja Wibracji Duszy Boga Râ</strong>. Prawdziwa esencja misji <strong>Posłańca Praświatła</strong>. Połączenie pierwszej i ostatniej sylaby w formie <strong>Ba Râ</strong> daje hebrajskie słowo staroegipskiego pochodzenia &#8222;<strong>Bara</strong>&#8222;, &#8222;<strong>Baraa</strong>&#8222;, &#8222;<strong>Bārā</strong>'&#8221; (בָּרָא), które oznacza <strong>akty stwarzania</strong> dokonywane przez samego Boga, w Biblii odróżnialne od <strong>Asah</strong> (עָשָׂה) &#8211; czynów wytwarzania dzieł ludzkich.]</p>



<h3 class="wp-block-heading">Eleusis</h3>



<p>Osoba, z którą Romuald Danielewicz był kiedyś w bliskich stosunkach wspomniała, iż jego pierwszy mistrz był związany z <strong>Adamem Wodziczko</strong>, członkiem stowarzyszenia <strong>Eleusis</strong>. Tłumaczy to część osobliwości ideologii Romualda Danielewicza: jego mesjanizm (z utożsamieniem się z Mickiewiczowskim „44” włącznie), nastawienie na przekształcenie narodu, jego czynne zainteresowanie jogą, niezmiernie silny nacisk na walkę z używkami (narkotykami, papierosami itd.), wielki szacunek dla Platona, jako wtajemniczonego, zainteresowania ekologią.</p>



<p><strong>Adam Wodziczko</strong>, należał do najznamienitszych członków Eleusis, swego rodzaju świeckiego zakonu ascetycznego działającego w Polsce pod zaborami. Eleusis uchodziło za stowarzyszenie abstynenckie (propagowało poczwórną wstrzemięźliwość: od alkoholu, tytoniu, hazardu i rozpusty)29, w istocie zaś było organizacją samokształceniową, dążącą do moralnej odnowy narodu. Jego założycielem był Wincenty Lutosławski, który w młodości wsławił się pracami o Platonie. Był wielkim wielbicielem Mickiewicza i innych wieszczów, marzył, aby wskrzesić Koło Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego30. Praca samowychowawcza w Eleusis opierała się na ezoterycznym odczytaniu Mickiewicza31 oraz na dość instrumentalnym kultywowaniu katolickiej pobożności eucharystycznej obok ćwiczeń jogi w wersji zmodyfikowanej przez samego Lutosławskiego32. Podobnie jak Romuald Danielewicz, Lutosławski zamierzał skupić się na kształtowaniu elit narodu, a wewnętrzną pracę nad sobą rozumiał jako przygotowanie do zewnętrznej służby społecznej33. Głównym celem było wzmocnienie woli poprzez opanowanie ciała między innymi przez różne posty, często długotrwałe34 (również szeroko praktykowane u Romualda Danielewicza). Innym celem było rozwijanie cnót społecznych takich jako braterstwo i karność.</p>



<p>Na pewnym etapie działalności Elsowie prowadzili praktykę wspólnego życia w jednym domu, co jeszcze bardziej podkreślało ich quasi-zakonny charakter35. Praktykowano pewną formę bardziej indywidualnego przewodnictwa<br>duchowego, sprawowanego pierwotnie przez samego Lutosławskiego, a potem też przez innych „starszych braci”. Członkowie Eleusis, podobnie jak później uczniowie Romualda Danielewicza, mieli obowiązek pisania cotygodniowych sprawozdań36. W kołach Elsów wygłaszano wykłady na temat jogi, filozofii indyjskiej, Platona i oczywiście polskich wieszczów, których uważano za przekazicieli autentycznego objawienia dla Polaków37. Wzór osobowy, jaki Lutosławski postawił przed Elsami, mógł mieć też pewien wpływ na pierwotną formację Romualda Danielewicza: „Idealny Polak, to istotny król-Duch panujący nad materialnymi warunkami bytu, dowodzący wszechmocy swojej jak Popiel u Słowackiego, wyzywający czasem Boga – jak Konrad u Mickiewicza, a jednak umiejący dać dowody pokory na wzór księdza Piotra”38.</p>



<p>Sądzę zatem, że pod powierzchnią abstrakcyjnej metafizyki przejętej z przekazu Bô Yin Râ płynie w przypadku Romualda Danielewicza źródło Eleuzyjskie.</p>



<p>[<strong>Els</strong> to pierwsze litery od greckiego <strong>Eleutheroi laon soteres</strong> – wolni wybawicielami ludów, tak nazywają się członkowie Stowarzyszenia Eleusis, Stowarzyszenia Patriotyczno-Religijnego &#8222;Eleusis&#8221; czy ściślej <strong>Bractwa Elsów</strong>, założonego przez <strong>Wincentego Lutosławskiego</strong> oraz<strong> Joachima Sołtysa</strong> w 1902 roku, najpierw jako <strong>Eleuteria</strong> do walki z alkoholizmem. Bractwo wydawało <strong>czasopismo „Eleusis”</strong> pod redakcją Szczęsnego Turowskiego. Ruch skupiał młodzież akademicką (pierwsze koło powstało na uniwersytecie krakowskim). Eleusis stało się fundamentem przyszłego harcerstwa polskiego, gdyż założyciele harcerstwa wywodzili się z Eleusis a także z bardziej utajnionego przez zaborcą Austro-Węgierskim <strong>Bractwa Elsów</strong>. W 1923 roku ruch przeobraził się w Filarecki Związek Elsów. Wincenty Lutosławski zmarł w Krakowie 28 grudnia 1954 roku, a wielu ludzi w całej Polsce było zainteresowanych jego ideami. Książka Lutosławskiego o Jodze była inspiracją dla Tadeusza <strong>Paska</strong>, także jego pierwsze tłumaczenia na język polski dzieł o Jodze autorstwa <strong>Yogi Ramacharaka</strong> &#8211; Wiliama Walkera Atkinsona (1862-1932). <strong>Filarecki Związek Elsów rozwiązano już po II wojnie światowej, w 1945 roku</strong>. Romuald Danielewicz w <strong>1986</strong> roku był jednym z tych, którzy próbowali reaktywować Filarecki Związek Elsów, niestety jedynie na krótko, a jego późniejsza działalność mogła mieć związek z napotkanym oporem i niechęciami wielu środowisk do reaktywowania ascetycznego <strong>Bractwa Elsów</strong>, zarówno po stronie ideologów partyjnych PZPR jak i katolickiego kościoła, który od początku starał się Bractwo Elsów Lutosławskiego zawłaszczyć i spowodował poluzowanie jego związku z wieloma działaczami założonej braterskiej i duchowej organizacji Eleusis. Aktualnie, na rok 2007/2008 rozproszeni kontynuatorzy idei Wincentego Lutosławskiego oraz Świtkowskiego, <strong>postulują dodanie piątej wstrzemięźliwości</strong>, co daje pełną gwiazdę pięciopromienną z symboliki Eleusis: <strong>wstrzemięźliwość</strong> od alkoholu, tytoniu, hazardu, rozpusty i zboczeń. Mamy pańćaśilam od pięciu typowych dewiacji dusz ludzkich.]</p>



<h3 class="wp-block-heading">Georgij Gurdżijew i sufizm</h3>



<p>Od momentu nagłego oświecenia (czego zresztą nie uznaje tradycja Bô Yin Râ39) doktryna Romualda Danielewicza zaczęła ulegać jednak postępującym modyfikacjom, które nie pozwalają na utożsamienie go z wyżej omawianymi tradycjami. Romuald Danielewicz nie mógł bezpośrednio przejąć pomysłów organizacyjnych tradycji eleuzyjskiej, które w latach osiemdziesiątych [XX wieku] mogły być uznane za mocno anachroniczne. Ani w tradycji Bô Yin Râ, ani w Eleusis nie znajdywał Romuald Danielewicz adekwatnego dla siebie samego wzorca roli społecznej mistrza. Wydaje się też, że relacje jakie funkcjonowały między nim, a osobami, które uważał za swych mistrzów nie dostarczały mu wzorców procesu formacji, które by go satysfakcjonowały w kontekście potrzeb misji, jakiej się podjął. Wzorce te Romuald Danielewicz wypracował, w dużej mierze, odwołując się do Gurdżijewa, a później też sufizmu.</p>



<p>[<strong>Z sufizmem w Polsce Romuald Danielewicz nie miał do czynienia</strong>, a on sam i jego uczniowie, jesienią 1988 roku za próby rozrabiania na spotkaniach sufickich zostali zwyczajnie wywaleni z zajęć przez ochroniarzy imprezy duchowej Sufich &#8211; nurtu z Indii i Persji. Bardzo się wówczas zdziwili, że zadymiarzy i rozrabiaczy z imprezy duchowej po prostu wywala się za drzwi, i to <strong>bez prawa powrotu</strong>. To było dla nich pewne zaskoczenie, żyli historiami z polskiego karate Kyokushinkai, gdzie pewna ekipa z Krakowa jeździła w latach 80-tych XX wieku do konkurencji pod szyldem karate i robiła pogromy zwyczajnie spuszczając lanie instruktorom i ich sempajom oraz zawodnikom, jednak w duchowości wschodniej takie działania nie są tolerowane. Sufi, jeśli o duchowość chodzi nie tolerują i nie praktykują jakichkolwiek form gówniarskiego przeszkadzania, rozrabiactwa, zadymiarzy, szumowin, narkomańskiej agresji, emocjonalnej prowokacji etc. Zakony i Bractwa Sufickie, Tariqaty, to często także <strong>Zakony Rycerskie</strong>, Rycerze Zulfikara, Świętego Miecza, <strong>Sahabi Safa</strong>, Rycerze Czystości, tak to historycznie przynajmniej wyglądało. Kilku jego uczniów dołączyło do jednej ze wspólnot sufickich, bardziej jednak w związku z praktyką uzdrawiania uczonego przez szkoły Sufich.]</p>



<p>Gurdżijew podkreślał, że rozwój jest niemożliwy, bez pomocy z zewnątrz40, co dało Romualdowi Danielewiczowi mocne uzasadnienie niezbędności mistrza dla rozwoju ucznia. W jego wspólnocie mistrz był podstawowym punktem odniesienia we wszelkich sprawach życiowych. Śpiewano o tym w pieśniach, nauczano na wykładach. Wydaje się zatem, że podstawową praktyką duchową w tej wspólnocie była jakaś forma guru-jogi, czyli pełnego posłuszeństwa i szczerości, oddania mistrzowi, naśladowania go, służby mu (w końcowej fazie, można powiedzieć, było to niemal obsługiwanie). Absolutna szczerość uczniów była jednostronna: podobnie jak u Gurdżijewa mistrz mógł dla dobra ucznia skłamać. Obowiązywała również zasada dyskrecji w stosunku do ludzi<br>z zewnątrz.</p>



<p>[W grupach wspólnoty Romualda Danielewicza nie było ani trochę Guru Jogi, której praktyka opisana jest w tantrycznym traktacie Śri Guru Gitam z detalami, 352 praktyki są opisane, z grubsza wszystkie ważne i istotne, włącznie z zasadami praktyki, a w wielu innych dziełach tantrycznej Jogi są uzupełnienia oraz ich omówienia. Nie ma nawet śladu praktyki Guru Jogi w ruchu Roamualda Danielewicza, a rozwój Kundalini Śakti nie jest możliwy bez praktykowania Guru Jogi. Struktury i ruchy paramilitarne, harcerskie i policyjne z ich zasadą bezwzględnego podporządkowania się dowództwu, nie mają nic wspólnego z Guru Jogą, a jedynie o takie tam rzeczy można podejrzewać skautów, co się chowali w lasach pod wzgórzami świętokrzyskimi. Bardzo łatwo sprawdzić czy ktoś praktykuje Guru Jogę &#8211; adepci uczą się tej księgi na pamięć i umieją ją recytować oraz omawiać i pokazywać praktyki opisane w Śri Guru Gitam. Pierwsza Część, 108 wersetów, jest bardziej popularna wśród prawdziwych Joginów i Joginek. W Śri Guru Gitam jest też omówienie jak rozpoznawać prawdziwych Guru oraz jakie są rodzaje i kategorie Guru, jest ich w sumie dziewięć, chociaż najczęściej wymienia się osiem.]</p>



<p>Romuald Danielewicz przejął naukę Gurdżijewa o konieczności zachowania przytomności (jego uczniowie witali się zawołaniem „Bacz!”)41. Zgodził się również z Gurdżijewem, co do tego, że ludzie żyją według wpojonych schematów42, nosząc maski odgrywają role43. Konsekwentnie przejął część technik pedagogicznych Gurdżijewa mających owe schematy zburzyć. Stosował zwłaszcza początkowo gurdżijewowskie „szoki”44, które nazywał „stanami”. Szokował i prowokował swoje otoczenie. Burzył konwencje tzw. „dobrego wychowania” i nakłaniał do podobnego zachowania także uczniów, zwłaszcza w czasach PRL-u (w czasie jednego z obozów zabrał swoich uczniów prosto z ćwiczeń, w kimonach i dresach do pobliskiego parafialnego kościółka na mszę). Romuald Danielewicz często posługiwał się autoironią, dowcipem (zwykł opowiadać na przykład o swoim oświeceniu, że przeżył je na sedesie). Podobnie jak Gurdżijew45, Romuald Danielewicz potrafił być w stosunku do swoich uczniów bezwzględny, czasami nawet brutalny, choć tylko w granicach, na które uczeń pozwolił. Jego praktyka w pełni zgadzała się z zasadą Gurdżijewa: „Aby mogli tego doświadczyć, muszą zostać postawieni w trudnych sytuacjach, w jakich nigdy jeszcze się nie znajdowali”46. Przeciwstawiał się również intelektualizowaniu, kładąc silny nacisk na doświadczenie emocjonalne.</p>



<p>[<strong>Zarówno w Tantrika Jodze jak i Sufi Tariqat</strong>, rozwój oraz oczyszczenie intelektu jest tak samo ważne jak rozwój i oczyszczenie emocji. Nie ma zionięcia jadowitymi emocjami, emocje się oczyszcza i wysubtelnia, a za stany duchowe oraz mistyczne uważa się dopiero osoby odpowiednio wysublimowane, u których nie ma już niskich myśli ani niskich emocji. Zatem Romuald Danielewicz był w błędzie z powodu braku znajomości zarówno ścieżki tantrycznej jak i sufickiej. <strong>Tantra jak i Sufizm</strong>, generalnie uważają<strong> częste przeklinanie</strong> jako oznakę opętania człowieka prze siły ciemności i mroku, owładnięcia przez demony mroku, jako oznakę pozostawania osobowości człowieka pod wpływem autodestrukcyjnych demonów, asurów lub odpowiednio dżinnów czy nawet ghuli. To pogląd podobny do głoszonego przez słynnego charyzmatyka, <strong>Ojca Pio</strong>, który wprost mawiał, że przeklinanie, w sensie częstego używania słów wulgarnych jest oznaką pozostawania duszy w sidłach diabelskich, pod wpływem szatana. Kto chce się rozwijać duchowo, kto chce osiągnąć przebudzenie i oświecenie, musi strzec swego języka.]</p>



<p>Podstawową metodą wychowawczą we wspólnocie Romualda Danielewicza były tzw. „próby”. Nazywano tak każdą sytuację, w której następował jakiś przekaz od mistrza do ucznia. Można wyróżnić kilka rodzajów owych prób: jedne były po prostu formą wykładu, inne pogadanką prowadzoną metodą majeutyczną. Próbami bywały korekty przeprowadzane w stosunku do realizującego zadanie ucznia, a nawet zupełnie przypadkowe sytuacje życiowe, z których uczeń miał wyciągać wnioski. Wszelkie wnioski były następnie przez uczniów spisywane, a jeden egzemplarz dostarczano mistrzowi.</p>



<p>[<strong>W sufizmie są zasadniczo trzy rodzaje prób testujących ucznia</strong>, jeden rodzaj jest od nauczyciela duchowego, drugi od własnej duszy, a trzeci od samego Boga, poprzez sytuacje życia. Niestety aby testować ucznia i zadawać uczniom próby, w szkołach sufickich trzeba najpierw zostać autoryzowanym jako nauczyciel i przewodnik duchowy, szajch lub szah, ewentualnie murszid lub pir, a jak się nie jest, to się nie robi uczniom prób ani testów, tylko się głupa pali i wydurnia w charakterze świrniętego kretyna. Ot i wszystko w temacie, o czym zresztą sporo jest w sufickich opowieściach <strong>Hodży</strong>, a właściwie Khwadża <strong>Nasiruddina</strong>. Adepci, którzy od Danielewicza przeszli do Zakonu Sufich strasznie się zdziwili, jak się o tym wszystkim dowiedzieli i zaczęli się od podstaw uczyć typowych praktyk sufickich, <strong>zikrów</strong> i recytacji pięknych imion, korygować błędne poglądy i złe nawyki. Uczniowie w szkołach sufickich to się <strong>Adab</strong> nauczyć muszą, a są to pewne zasady zachowania i funkcjonowania dla praktykujących, ze 30-ci na dobry początek, a w sumie ponad 200-cie reguł zakonnych dla uczniów, Sufich i Derwiszów. Po 10-15 latach u Romualda Danielewicza byli, a zero wiedzy i praktyki sufickiej mieli… <strong>Maciej Zembaty</strong> na swoich koncertach więcej o sufizmie opowiadał niż Danielewicz wiedział, i całkiem możliwe, że jak coś wiedział to z udziału na występach Maćka.]</p>



<p>Podobnie jak u Gurdżijewa wielką rolę przypisywano pracy, również fizycznej47. Zdolność do wysiłku fizycznego była testowana także w trakcie treningów sztuk walki, które były praktykowane w wielu wspólnotach Romualda Danielewicza. Ciężki trening bywał traktowany również jako czynnik selekcyjny, bowiem osoby niepotrafiące od siebie wymagać, nie nadawały się do zadań związanych z misją.</p>



<p>[Trudno powiedzieć gdzie i co ze sztuk walki praktykowali, ale za głupkowate rozrabiactwo i próby robienia zadym kilku wyleciało z hukiem z różnych imprez, <strong>ochrona ze sztuk walki nie miała z nimi problemu żeby wywalić</strong>, zatem chyba tylko rozmawiali sobie o ćwiczeniu sztuk walki, bo umiejętności w akcji na poziomie zerowym, w starciu z daito ju-jutsu, karate z Okinawy, kempo i aiki-jutsu &#8211; <strong>po prostu worki treningowe i nic więcej</strong>. W sztukach walki mity i mitomanie szybko się akurat <strong>obalają na parkiet</strong> czy tam na deski. Zwolennicy sufizmu też sobie poradzili, wszak perskie sztuki walki i suficki miecz Zulfikar są sławne w bitwach…]</p>



<p>Podsumowując, możemy powiedzieć, że ideologicznymi źródłami wspólnoty Romualda Danielewicza są: teologia i życiowa mądrość Bô Yin Râ połączona z prospołecznym nastawieniem mesjanistycznym Elsów i ideami wychowawczymi Gurdżijewa.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Inne źródła</h3>



<p>Z czasem do wyżej omówionych źródeł ideologicznych dodawano coraz to nowe elementy, co wiązało się z ewolucją zainteresowań samego przywódcy. Stanowiły one w różnych okresach dość istotne uzupełnienie nauczania, dotyczyły przede wszystkim kwestii praktycznych, nie zmieniając zasadniczych celów działalności wspólnoty. W tym miejscu tylko je wyliczymy:</p>



<ol class="wp-block-list">
<li>Źródła naukowe. Wśród licznych lektur Romualda Danielewicza istotne miejsce zajmowała literatura naukowa, przede wszystkich z takich dziedzin, jak filozofia, psychologia czy historia. Najważniejsze jednak były dla niego prakseologia oraz (we wcześniejszym okresie) cybernetyka społeczna (aczkolwiek bez podstaw matematycznych). Jak już wspomniałem, własne próby twórczości w tym wymiarze określał jako połączenie prakseologii z mistyką.</li>



<li>Fantastyka naukowa. W niektórych alternatywnych ruchach religijnych ważnym (pośrednim bądź bezpośrednim) źródłem inspiracji ideologicznej była literatura, a szczególnie fantastyka naukowa (ruchy ufologiczne). Zdarzało się, że ich założycielami byli pisarze s.-f. (jak np. R. Hubbard, założyciel Kościoła Scjentologicznego). Jednak w odróżnieniu od nich, Romuald Danielewicz z literatury tej czerpał głównie element science, a nie fiction. Do informacji o istotach z innych planet odnosił się ze zdroworozsądkowym lekceważeniem. Element naukowości, który go inspirował, to przede wszystkim wiedza z dziedzin nauk społecznych i psychologicznych. Jeden autor jest tu szczególnie ważny: Frank Herbert i jego cykl powieściowy Diuna, ważne źródło inspiracji, jeśli chodzi o wiele praktyk kształtujących życie wspólnoty.</li>



<li>Inne tradycje ezoteryczne i religijne. Zainteresowania Romualda Danielewicza obejmowały też sporą liczbę tradycji, takich jak: tarot, astrologia, kabała, chasydyzm, bioenergoterapia i inne podobne. We wspólnocie Romualda Danielewicza niektóre osoby specjalizowały się w tych dziedzinach.</li>
</ol>



<p>Powyższe elementy ideologiczne tworzą całość raczej synkretyczną niż syntetyczną, funkcjonującą bardziej jako składnik życia codziennego uczniów Romualda Danielewicza niż zwarty system wierzeń. Nierzadko między poszczególnymi elementami dochodziło do sprzeczności: z jednej strony pisma Bô Yin Râ, nakazujące bezwarunkową uczciwość w sprawach materialnych („jak się raz jedzie bez biletu to potem trzeba jakby z własnej inicjatywy skasować dwa” – X28, X24), z drugiej przekonanie, że „cel uświęca środki”, które sankcjonowało oszukiwanie „umownych” – ludzi z zewnątrz. Głoszony nakaz troski o zdrowie zderzał się często z wymogiem „poskramiania ludzkiego zwierzęcia”, co skutkowało często fizycznym wycieńczeniem i chorobami uczestników (X15).</p>



<p>[Sorki, ale <strong>nigdy nie widzieliśmy żadnych wycieńczonych fizycznie uczniów Romualda Danielewicza</strong>, to pewnie jeden z debilnych wymysłów głupkowatej z natury rzeczy i szkodliwej społecznie sekty katolickich dominikanów i ich kolaborantów zwanych szatanami. Chorych kilkudziesięciu przychodziło na sesje uzdrawiania metodami Jogi i Ajurwedy. Tyle, że przynajmniej część, to <strong>chorowita była już od dzieciństwa</strong>, ktoś tam po wypadku… Posty i głodówki robili wedle popularnego w Polsce podręcznika <strong>Aleksieja Suworina</strong>, to się musieli leczyć z głupkowatego zwyczaju picia własnego moczu, bo jak z nauk Tantry i Jogi wiadomo jest to <strong>zwyczaj demonów</strong>, asurów, i jest szkodliwy dla rozwoju duchowego człowieka, <strong>dewiacje spożywania ekstrementów zanieczyszczają aurę</strong> i uniemożliwiają oświecenie. Zainteresowanych <strong>astrologią</strong> kilku też się trafiło, ale nikt taki, kto byłby zdolnym do predykcji astrologiem. Nie było też ani jednego znawcy <strong>kabbalah</strong>, chasydyzmu, ani jednego skutecznego bioenergoterapeuty czy masażysty. To tak generalnie, w kontestacji, słabo z tym ezoterycznym wykształceniem być musiało, pomimo jakiegoś tam poziomu chęci i dążeń oraz metafizycznych fantazji, jak to u Bałtów, w tym Litwinów, mocno roszczeniowych… ]</p>



<h2 class="wp-block-heading">PRZYPISY</h2>



<p>1) O Wspólnocie Kundalini Romualda Danielewicza pisał Z. Talarczyk, Ludzie-komputery, „Wprost” nr 36 (248) (06.09.1987). W kilku miejscach wspomina o nich Wojciech (Tarzan) Michalewski w swej wspomnieniowej książce Mistycy i narkomani, Piaseczno 1992. Członkowie wspólnoty pojawiają się też w dwóch scenach w filmie Fala Piotra Łazarkiewicza, opowiadającym o festiwalu w Jarocinie w 1985 roku.</p>



<p>2) B. Kittel, J. Jabrzyk, Podziemny krąg, „Rzeczpospolita” nr 138 (10.06.05); idem, Sekta, politycy i pieniądze, „Rzeczpospolita” nr 139 (11.06.05); idem, Sekta idzie do władzy, „Superwizjer” TVN Emisja: 12 czerwca 2005 r.; B. Kittel, Tajne organizacje poza prawem, „Rzeczpospolita” nr 140 (13.06.05); A.Z. Kamiński, Trafieni zatopieni, „Rzeczpospolita” nr 154 (04.07.05); Znikająca sekta, „Polityka” 2005, nr 25 (2509); S. Michalkiewicz, Kundalinizm, „Najwyższy Czas!”, nr 25 (787) (18.06.2005); P. Szarszewski, Cisza po medialnej burzy, „Tygodnik Powszechny”, nr 30 (24.07.2005); K. Wojtczak, Pralnia mózgów pod Kielcami? „Echo dnia” 11.06.2005; idem, Groźna sekta z kieleckich lasów? „Echo dnia” 17.06.2005; J. Z. Piątkowski, Śladami sekty, „Co słychać” 2005, nr 25.</p>



<p>3) M. Weber, Gospodarka i społeczeństwo. Zarys socjologii rozumiejącej, przeł. D. Lachowska, Warszawa 2002, Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 824.</p>



<p>4) Zob. przyp. 2.</p>



<p>5) Bô Yin Râ [Schneiderfranken Joseph Anton], Księga o Żywym Bogu, przekł. pod red. M. Wiśniewskiego, Poznań 1994, s. 159.</p>



<p>6) Ibidem, s. 157-158.<br>7) Ibidem, s. 158.<br>8) Ibidem, s. 177, s. 184.</p>



<p>9) Bô Yin Râ [Schneiderfranken Joseph Anton], W sprawie osobistej, [http://www.altum.com.pl/bo/bo_sprawaosobista.html].</p>



<p>10) Bô Yin Râ, Księga o Żywym Bogu, op. cit., s. 148.</p>



<p>11) Asceza wewnątrzświatowa [innerweltliche], gdzie „świat staje się obowiązkiem” w weberiańskiej socjologii religii jest przeciwieństwem ascezy „odrzucającej świat” [welt­ablehnende] – charakterystycznej dla pustelników czy ascetycznych mnichów. Por. M. Weber, Szkice z socjologii religii, przeł. J. Prokopiuk, Warszawa 1984, s. 223-224; por. też przyp. na s. 93.</p>



<p>12) Bô Yin Râ, Księga o Żywym Bogu, op. cit., s. 174.</p>



<p>13) Bô Yin Râ, Upiór wolności, przeł. F. Skąpski, Warszawa 1957 [druk powielaczowy].</p>



<p>14) Ibidem, s. 118.</p>



<p>15) Bô Yin Râ, Księga o szczęściu, przeł. F. Skąpski, Warszawa, 1956 [druk powielaczowy], s. 18.</p>



<p>16) Na temat guru-jogi por.: J. Powers, Wprowadzenie do buddyzmu tybetańskiego, Kraków 1999, s. 282-284.</p>



<p>17) R. Schott, Bô Yin Râ. Życie i dzieło, przeł. F. Skąpski, Warszawa 1962 [druk powielaczowy], s. 28.</p>



<p>18) Bô Yin Râ, Księga o człowieku, przekł. pod red. F. Skąpskiego, Poznań 1994, s. 30-31.</p>



<p>19) Ibidem.<br>20) Ibidem, s. 28.</p>



<p>21) R. Schott, op. cit, s. 29.</p>



<p>22) Bô Yin Râ, O małżeństwie, przeł. F. Skąpski, Warszawa 1978 [druk powielaczowy],<br>s. 7-8.</p>



<p>23) Bô Yin Râ, Księga o człowieku, op. cit., s. 49.</p>



<p>24) Ibidem, s. 45-46, s. 66-69.</p>



<p>25) Bô Yin Râ, O małżeństwie, op. cit., s. 71.</p>



<p>26) Ibidem, s. 76.<br>27) Ibidem.</p>



<p>28) Por. H. Spencer, The Study of Sociology, New York, D. Appleton And Company, 1896, s. 162.</p>



<p>29) T. Podgórska, Stowarzyszenie Patriotyczno-Religijne Eleusis w latach 1902-1914, Lublin 1999, s. 28.</p>



<p>30) Ibidem, s. 29-30.<br>31) Ibidem, s. 23.<br>32) Ibidem, s. 37-38, s. 105.<br>33) Ibidem, s. 42, s. 104.<br>34) Ibidem, s. 104, s. 105, s. 109.<br>35) Ibidem, s. 110.<br>36) Ibidem, s. 107.<br>37) Ibidem, s. 75, s. 112, s. 114.<br>38) Ibidem, s. 103.</p>



<p>39) F.R. Weiß, O sensie życia i duchowej rzeczywistości. Referat wygłoszony 23 listopada w Wielkiej Sali Landesgewerbamt Stuttgart w ramach Kulturalnego Nadprogramu Tygodni Książki w Stuttgarcie, [maszynopis], s. 11.</p>



<p>40) P. Brook, J.-C. Carriere, J. Grotowski, Georgij Iwanowicz Gurdżijew, Wrocław 2001, s. 7; Gurdżijew, [hasło w:] Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z., pod red. W. Bo­ckenheima, S. Bednarka, S. Jastrzębskiego, Wrocław 1996, s. 322.</p>



<p>41) Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z., op. cit, s. 143.<br>42) P. Brook, J.-C. Carriere, J. Grotowski, op. cit, s. 11.</p>



<p>43) Ibidem, s. 34.</p>



<p>44) Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z., op. cit, s. 144.<br>45) W.K. Kulczyk, Wprowadzenie do nauk Gurdżijewa, Łódź, 2003, Ravi, s. 274.</p>



<p>46) Ibidem, s. 275.<br>47) Ibidem, s. 258, s. 275 i n.</p>



<p>(Komentarze w nawiasach kwadratowych do artykułu socjologa i teologa <strong>Kamila M. Kaczmarka</strong>, rocznik 1973, z tytułem doktora od 2003 roku, pracownika na etacie adiunkta Instytutu Socjologii Uniwersytetu AM w Poznaniu, opublikowane w czasopiśmie <strong>Nomos</strong> nr 59/60 z roku 2007)</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/ezoteryczna-wspolnota-romualda-danielewicza-kundaliniego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ustawa i Komisja d/s Pedofilii</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/ustawa-i-komisja-d-s-pedofilii/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/ustawa-i-komisja-d-s-pedofilii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Psychotronik108]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Feb 2026 21:15:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Protesty]]></category>
		<category><![CDATA[KO]]></category>
		<category><![CDATA[komisja d/s pedofilii]]></category>
		<category><![CDATA[nierząd]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilskie zło]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PiS-PO]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[rząd]]></category>
		<category><![CDATA[ustawa]]></category>
		<category><![CDATA[Ziobro]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ryszard-matuszewski.com/?p=2758</guid>

					<description><![CDATA[Komisja d/s wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 weszła jak dotąd nic nie zrobiła dla tysięcy ofiar katolickich księży pedofilów w Polsce. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Komisja d/s Pedofilii</strong>. Ustawa o Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 weszła w życie 29 września 2019 i jak dotąd nic nie zrobiła dla tysięcy ofiar katolickich księży pedofilów w Polsce. Do maja 2020 nie obsadzono żadnego miejsca w komisji, zatem rządowa komisja nawet nie rozpoczęła działalności. Komisja rządowa zapewne czeka, aż ofiary same umrą i odszkodowań nie doczekają. Miała owa Komisja d/s Pedofilii zająć się zdarzeniami dewiacyjnymi w różnych podmiotach, państwowych i prywatnych, w tym nadużyciami w zawsze pedofilskim kościele katolickim, ulubionym przez zwyrodnialców pokroju Dariusza Pietrka, Wojciecha Wybranowskiego oraz całej mafii kościelno-pedofilskiej wśród dziennikarzy, policjantów, prokuratorów i sędziów, którzy zajmują się głównie tuszowaniem pedofilskich zbordni aktywistów kościoła katolickiego i jego protestanckich satelitów.</p>



<p>W skład Komisji wchodzi 7 osób &#8211; mistycznie. Trzech członków komisji powołuje <strong>Sejm</strong>, jednego <strong>Senat</strong>, po jednym: <strong>prezydent</strong>, <strong>premier</strong> i <strong>rzecznik praw dziecka</strong>, jednak organizacje i osoby-instytucje zajmujące się pomocą i terapią dla ofiar molestowania w katolickim kościele <strong>nie mają tam swoich przedstawicieli</strong>, ani nawet nie są zapraszane. Są jedynie <strong>niemile widziane</strong> przez organ polityczny, który od początku stał się przybudówką kościelnego PiS, a także KO-PiS, i nie prowadzi żadnej w praktyce działalności dla ofiar katolickiego kościoła w Polsce.</p>



<p><strong>Od 29 września 2019 do końca listopada 2020 roku </strong>zaledwie skompletowano pierwszy skład <strong>Komisji d/s Pedofilii</strong>, a pierwsze powołanie członka do Komisji miało miejsce w dniu <strong>15 maja 2020</strong> roku, co jest skandalem, za który politycy PiS powinni odsiadywać dożywocia, najlepiej w łagrach w Korei Północnej, bo wedle wywiadu amerykańskiego są to najcięższe łagry jakie aktualnie istnieją na ziemi. <strong>W grudniu 2020 roku Komisja</strong> przejawiła jakiekolwiek, bardzo szczątkowe ślady pierwszej działalności. A miało być wpisanie kilkuset księży katolickich i trochę pastorów, zakonników i zakonnic, na listę skazanych zboczeńców seksualnych, bo jak dotąd to brakuje na listach skazanych za pedofilię księży i innego duchowieństwa katolickiego!</p>



<p>Jedyne z czego komisja rządowa d/s pedofilii zasłynęła po 2020 roku, to skandale i awanturki w komisji, związane z odchodzeniem członków komisji i dokooptywaniem nowych, a nowy znowu się pół roku albo rok wdraża do pracy, bo nic nie wie i nic nie umie. Same tam osoby dyletanckie są, a na pracy merytorycznej, obsada z klucza politycznego, jak to bywa, nie ma jak się znać. Taka komisja powinna być złożona głównie ze specjalistów zajmujących się terapią ofiar molestowanych i gwałconych w dzieciństwie, a nie z przypadkowych polityków alkoholików szukających miejsca aby doczekać kolejnych wyborów. Najgorsze, jak są to politycy kościelnej mafii pedofilskiej &#8211; i dlatego nie ma żadnych oznak pracy dla ofiar gwałconych przez księży, a szerzej przez kler wojtyłowy oraz instytucje satelickie dla watykańskiej czarnej mafii w ramach satanizmu uprawiającej pedofilię na dzieciach i niemowlętach, a do tego zajmującą się organizowaniem policyjnych napadów na ofiary księży, które mówią i piszą o swoich przejściach oraz potępiają zbordnie katolickiego kościoła i jego zboczonych satelitów.</p>



<p><strong>Pierwszym członkiem Komisji został formalnie 15 maja 2020 Błażej Kmieciak </strong>powołany na to stanowisko przez Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka. Nominację tę ogłoszono <strong>18 maja 2020 </strong>po emisji filmu &#8222;<strong>Zabawa w chowanego</strong>&#8221; przedstawiającego m.in. zaniedbania władz państwowych Ziobro, PiS i PO w sprawie walki z pedofilią. Samo to, że dopiero po głośnym filmie mianowano, pokazuje, jak <strong>rząd III/IV RP pracuje dla pedofilskiej mafii</strong> noszącej na mszach sukienki, a przecież pedofilia w kościołach chrześcijańskich to tylko jeden z wielu aspektów pracy Komisji d/s Pedofilii. Potrzebny jest społeczny organ do spraw pedofilii kleru i odszkodowań dla nas <strong>ofiar</strong> pedofilskiego kościoła katolickiego, pedofilskiej policji kościelnej i pedofilskiej prokuratury wojtyłkowej. I to ekspresem! <strong>Zadośćuczynienia</strong> ofiarom księży i pastorów, mnichów i zakonnic, wypłacać piorunem. </p>



<p><strong>Protesty</strong> pisać na adres: Komisja d/s Pedofilii, ul. Twarda 18, 00-105 <strong>Warszawa</strong> </p>



<p class="has-text-align-right">Kraków, dnia 31 grudnia 2020 roku…<br>Krystyna Luzar &#8211; Irlandia na stałe…</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/ustawa-i-komisja-d-s-pedofilii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Psychiatria Sądowa &#8211; Obraz Patologii!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/psychiatria-sadowa-obraz-patologii/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/psychiatria-sadowa-obraz-patologii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 01:15:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieła Filozoficzno-Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[internowanie]]></category>
		<category><![CDATA[patologia]]></category>
		<category><![CDATA[prawa człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatra sądowa]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[psychuszka]]></category>
		<category><![CDATA[sąd]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1680</guid>

					<description><![CDATA[Polskie sądownictwo i psychiatra sądowa to patologia, która łamie prawa obywateli. Internowanie osób psychicznie chorych bez procesu, z fikcyjnymi diagnozami, to codzienność. Wyspecjalizowane ośrodki przetrzymują ludzi wbrew woli, narażając ich na tortury chemiczne. To system, który zniszczył życie wielu niewinnych osób.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Polskie prawo ze sprawiedliwością nie idzie w parze, a tendencja ta znana jest historycznie od stuleci. &#8222;Prawo prawem, a sprawiedliwość jest po naszej stronie&#8221; &#8211; to popularne powiedzenie w istocie obrazuje rozdźwięk pomiędzy pisanym na kolanie <strong>ustawowym prawem</strong>, a sprawiedliwością, którą w Polsce kojarzy się chyba tylko z wendetą. Poczucie ludzkiej krzywdy w Polsce obrazuje się powiedzeniem, że &#8222;nie ma na tym świecie sprawiedliwości&#8221;, a poczucie bierze się ze zbrodni prawniczych na obywatelach. Zbrodnie sądu, prokuratury i policji na obywatelach są zbrodniami w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej wykonywanymi, stąd w swej istocie, prawo obrazuje charakter państwa i władz państwowych. Konstytucja nie jest przestrzegana, a powoływanie się na Prawa Człowieka w III-IV RP jest wyśmiewane z urzędu przez prowadzących rozprawy tak zwanych sędziów, którzy wykonują dowolne zbrodnie, tak polityczne jak i na zlecenie różnych mafii. Prawo zawarte w Kodeksie Karnym jest tak zapisane, że dowolność jego naginania i przeginania jest wręcz porażająca i prawnikom uchodzi bezkarnie. Sędziów, prokuratorów i policjantów w praktyce nie kara się za dokonane przez nich w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej zbrodnie przeciwko własnemu narodowi! Jeśli ktoś szuka przykładów, weźmy pierwszy z brzegu, bardzo powszechny i skandaliczny.</p>



<p>Kilka tysięcy ludzi trzyma się na <strong>internacji bezterminowej</strong> zwanej <strong>detencją</strong> nie za to, że popełnili jakieś przestępstwo, ale za to, że są psychicznie chorzy, a najczęściej za to, że kiedyś przeszli epizod psychotyczny lub prokurator chcąc się pozbyć sprawy zbyt dla niego uciążliwej, załatwia orzeczenie chwilowej niepoczytalności u znajomych biegłych sądowych z zakresu psychiatrii. Osoby te nie mają procesu sądowego, nie są przesłuchiwane, nie są przesłuchiwani ani świadkowie obrony ani świadkowie oskarżenia. Człowieka bezterminowo internuje się na oddziale sądowym, zmusza do zażywania środków psychotropowych w ilościach niszczących system nerwowy. Osoba internowana na podstawie subiektywnego stwierdzenia niepoczytalności nie ma żadnych praw, nie może się bronić, często nawet nie jest informowana o odbywających się za jej plecami posiedzeniach sądowych. Więzi się człowieka domniemując, że skoro jest chory psychicznie, to na pewno popełnił przestępstwa jakie są mu zarzucane, a zatem musi być uwięziony i przymusowo wyniszczony tak zwanym leczeniem sądowym. Sądy nawet nie próbują udowadniać podejrzanemu winy, w większości wypadków podejrzany nie uczestniczy w rozprawie sądowej, wbrew prawu do rzetelnego procesu sądowego zostaje bezterminowo uwięziony i jest morderczo wyniszczany środkami psychotropowymi, które wymyślono za czasów Hitlera i Stalina dla eutanazji opozycji politycznej. Przykładowo, służący do niszczenia przez spowodowanie zgonu środek psychotropowy o nazwie Fenaktyl opracowano na zlecenie stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa dla mordowania dysydentów. Podawany w dużych dawkach powoduje w ciągu 2-3 lat zgon u ponad 90% pacjentów. Podawany w małych dawkach uśmierca 70-80%pacjentów psychiatrii sądowej w ciągu 8-12 lat. Tak sądownictwo wykańcza po cichu, mordując w białych rękawiczkach osoby internowane pospołu na zlecenie prokuratora, psychiatry i sędziego, a sąd wydaje wyrok dożywocia praktycznie bez przeprowadzenia rozprawy w trybie administracyjnym, jak hitlerowskie SS czy stalinowska Bezpieka Sowiecka. Najczęstszą znaną przyczyną zwolnienia internowanego z detencji w Polsce są akcje bezpośrednie organizacji obrony Praw Człowieka, nacisk rodziny o charakterze opłaty pozaprawnej dla lekarzy psychiatrii sądowej, czasem też przepełnienie oddziału zmuszające personel do zrobienia wolnego miejsca dla następnych.</p>



<p>Ciekawym rodzajem zbrodni jest sam <strong>mechanizm osadzania</strong>, gdyż lekarz psychiatra wnioskuje o detencję na podstawie ciężaru zarzutów i zwykle kilkuminutowej rozmowy z podejrzanym, czyli na podstawie opinii prokuratora, a sąd na podstawie opinii psychiatry sądowego wydaje postanowienie o internowaniu za murami ośrodków i oddziałów psychiatrii sądowej, z rosyjska zwanych &#8222;Psychuszkami&#8221;, miejscami ostatecznej kaźni. Setki i tysiące ludzi, którym <strong>nie udowodniono winy</strong>, nie przedstawiono zarzutów, nie dano prawa do obrony w sądzie, nie przesłuchano obrońców, nie zezwolono nawet na proces sądowy nie mówiąc już o formalnej uczciwości prawnej względem podejrzanych, cierpi męki niszczenia ich systemu nerwowego i funkcji życiowych w psychiatrycznych katowniach Rzeczpospolitej Wałęsającej, Kwaśnej czy Kaczej! Kaci miewają się dobrze i są wysoko opłacani przez rząd, a taki ordynator sądowej psychiatrii, Stanisław Teleśnicki z Krakowa, swe ofiary przesłuchuje w czasie od 30 sekund do 3 minut, czego nie można nazwać badaniem, ale na podstawie takiej &#8222;rozmowy&#8221; kwalifikuje czy ktoś jest poczytalny czy też niepoczytalny. Faktyczna decyzja o tym, kogo zamknąć w Psychuszce podejmowana jest często po znajomości: <strong>prokurator sugeruje</strong> lekarzowi, żeby &#8222;gościa&#8221; zamknąć w &#8222;wariatkowie&#8221;, bo nie ma czasu ani możliwości udowodnienia mu winy, albo zalazł prokuraturze za skórę lub jest politycznie niewygodny i trzeba go zniszczyć w imieniu prawa. Tak syf <strong>sądowej psychiatrii i detencji</strong> wygląda od środka &#8211; to jest od swego zepsutego wnętrza pokazując patologię sądownictwa w pełnej krasie. Każda siła polityczna mająca wpływ na sąd lub prokuraturę może człowieka zniszczyć w reżimowej Psychuszce. Należy kontrolę społeczną na tę sądowo-psychiatryczną gangrenę nałożyć, gdyż prokuratorzy jeśli nie uzyskają opinii odpowiedniej do skazania od jednego zestawu biegłych, wysyłają często podejrzanego na badania do takich biegłych, którzy orzekną zdrowemu jak koń człowiekowi każdą chorobę psychiczną, jakiej życzy sobie oskarżyciel i to w 3 minuty albo szybciej! Badanie ofiar psychiatrii sądowej przetrzymywanych przez wiele lat w Psychuszkach musi się stać domeną pracy dla niezależnych grup <strong>Obrony Praw Człowieka i Obywatela</strong>.</p>



<p>Wątpliwego rodzaju specjalista szafujący orzeczeniami &#8222;niepoczytalności chwilowej&#8221; branymi &#8222;z kapelusza&#8221; jak króliki u iluzjonisty-kuglarza pokroju takiego jak krakowianin Stanisław Teleśnicki, to nie jest przypadek odosobniony, gdyż doniesienia o przekrętach Psychiatrii Sądowej dochodzą i z Warszawy, i ze Śląska, także Świecia, a ludzie bestialsko przetrzymywani wbrew swej woli często nie mają nawet odpowiedniej ilości jedzenia i picia ani prawa do posiadania rzeczy osobistych, tak jak zwykli więźniowie sądów karnych. Więzień psychiatryczny jest w o wiele gorszej sytuacji, gdyż nie ma orzeczonego końca jego kary, a winy mu nie udowodniono, zwykle nawet nie był w sądzie, nie rozmawiał z adwokatem. Jeśli nie ma rodziny ani przyjaciół, którzy mu pomogą, zostaje skazany na nieuchronną egzekucję chemiczną w Psychuszce pośród niezliczonych cierpień, także skutków ubocznych psychotropów, które są stalinowsko-hitlerowskimi wynalazkami dla eliminacji dysydentów! Co ciekawe, dla większości psychiatrycznych jednostek chorobowych nie ma żadnego uzasadnienia naukowego, czyli nie można wykazać, jakoby w ogóle istniały, a mówi o tym na świecie nawet czołówka psychiatrycznej elity, biadając, że na studiach medycznych uczeni są fikcji. Sztandarową chorobą orzekaną przez psychiatrów sądowych w Polsce jest &#8222;schizofrenia&#8221;, podczas gdy około połowy samych psychiatrów na świecie twierdzi, że taka choroba nie istnieje, a jest jedynie niczym nie popartą hipotezą, obraźliwym epitetem dla oceny dysydentów politycznych, osób niewygodnych dla systemu, podobnie jak herezja w czasach inkwizycji. Historia badań nad schizofrenią dowodzi zresztą, że jest to przedłużenie epitetu &#8222;herezja&#8221; dla celów ideologicznej czystki.</p>



<p>Znane są przypadki wysłania podejrzanego na oddział psychiatrii sądowej w areszcie (Kraków, Warszawa, Poznań), gdzie osobie aplikowano bez jej zgody silne środki psychotropowe powodujące powstanie halucynacji. Następnie poczytywano te wywołane siłą halucynacje jako urojeniową chorobę psychiczną i uznawano pacjenta za niepoczytalnego. Tak sądowy psychiatra typu doktor Szablewski z Warszawy czy doktor Teleśnicki z Krakowa może z każdego zrobić ciężko chorego czubka psychicznego! I co gorsza, taki &#8222;expert&#8221; może zniszczyć czyjeś życie, zniszczyć nieodwracalnie system nerwowy, a wszystko legalnie, w imieniu prawa, które tutaj musi być kojarzone z bestialską orgią zbrodni, a nie ze sprawiedliwością. Częstym zjawiskiem jest zwalanie winy za drobne przestępstwa seksualne typu obmacywanie na upośledzonych krewnych lub chorego psychicznie sąsiada &#8222;bo im leczenie nie zaszkodzi&#8221;. Jest to ogromna krzywda na niewinnych i bezbronnych osobach oraz ukrywanie faktycznych przestępców seksualnych cudzym kosztem. Ponad sto takich zbrodni popełniono w Polsce u progu XXI wieku, kryjąc w ten sposób także księży pedofilów, którzy molestowali dzieci. A często, szczególnie w <strong>Warszawie</strong> zdarza sie, że psychiatrzy sądowi z oddziału psychuszki przy ulicy Rakowieckiej, zeznając w sądzie po kilku, średnio 2-5 latach od badania podejrzanego, nie pamiętają przypadku o losach którego decydują. Nie mówiąc już o tym, że osoba przez kilka lat od ostatnich badań mogła, jeśli była chora wyzdrowieć i należałoby badania powtórzyć niezwłocznie. Tego rodzaju przykłady pokazują, jak bardzo cała psychiatria sądowa jest patologiczną orgią zbrodni na osobach, które bądź otarły się w życiu psychozę lub są <strong>niewygodnie politycznie</strong>. Więzienie osób chorych psychicznie bez udowodnienia im winy, w trybie administracyjnego postanowienia narusza zasadę domniemania niewinności w sposób drastyczny, narusza prawo do obrony i bycia wysłuchanym przez niezawisły sąd. To są wszystko sądowe zbrodnie psychiatrii sądowej, która swoją pozycję ugruntowała w czasach faszystowsko-stalinowskich pospołu i tak po dzień dzisiejszy trwa żerując na krzywdzie tysięcy ludzi rocznie! Czas już tę nazistowsko-stalinowską spuściznę ucywilizować i uczłowieczyć, a szczególnie zadbać o przestrzeganie praw człowieka i obywatela wobec osób chorych psychicznie, tym bardziej, że samo istnienie tak zwanych chorób psychicznych nie ma materialnych podstaw naukowych i jest negowane przez znaczącą część medycznego środowiska naukowego.</p>



<p>W trybie natychmiastowym należy <strong>zlikwidować</strong> wszelkie specjalne oddziały psychiatrii sądowej istniejące w aresztach, gdyż &#8222;badanie&#8221; tam urąga nawet kanonom i standardom współczesnej psychiatrii. Ordynator Teleśnicki ogląda podejrzanego przez 30 sekund do 3 minut, połowę tego czasu przy przyjęciu, a połowę na koniec kilkutygodniowego pobytu. Następnie podlegli mu i ulegli lekarze i psycholodzy preparują diagnozę i opinię wedle jego &#8222;widzimisię&#8221;. Kto się do winy nie przyznaje jest na pewno niepoczytalny, kto się przyznaje, nawet jak ma odchyły, na pewno jest zdrowy. Jeśli taka szkaradna działalność w Polsce ciągle istnieje, to na pewno stalinizm się jeszcze nie skończył, choć pytani w temacie starsi Rosjanie twierdzą, że za Stalina aż tak źle nie było. W Polsce jednak od 1990 roku panuje watykańsko-papieski reżim katolików, czego skutki są jak widać opłakane. Jeśli za zbrodnie komuny winny jest Stalin, to za zbrodnie reżimu katolickiego winny jest papież Jan Paweł Drugi jak i jego następcy, tym bardziej, że taki ordynator Teleśnicki z Krakowa jest gorliwym wyznawcą papieża Polaka! Ckni się może inkwizycja albo hitleryzm katolika Adolfa Hitlera, tego rodzaju pseudoekspertom, w rzeczywistości hochsztaplerom z dyplomami medycyny sądowej, która jest tutaj patologią.</p>



<p>Należy zorganizować szerszą bazę danych o przekrętach sądowych nie tylko dlatego, że w Świeciu film nakręcono ukrytą kamerą o tym, jak pobyt w psychuszce sądowej wygląda od wewnątrz. Należy zadbać o to, aby każdy podejrzewany o chorobę psychiczną przed sądem był badany przez wiele niezależnych lekarzy, także pozasądowych, bo Ci rutynowo i przestępczo zakładają, że każdy badany jest winny, naruszając prawo do obrony, a także do milczenia w tym temacie, co jest kolejną ZBRODNIĄ psychiatrii sądowej, patologią tej instytucji o obrazie zboczenia zawodowego. Widzenie w każdym do nich skierowanego przestępcy i domniemanie winy, jest już samo w sobie obrzydliwym skandalem i bandytyzmem.</p>



<p>Reżim RP katolickiej powinien też <strong>zlustrować pacjentów</strong> wyniszczonych na zamkniętych oddziałach psychiatrii sądowej, którzy z przyczyn politycznych uwięzieni zostali przed 1990 rokiem czyli w czasach lustrowanej komuny stalinowskiej tak propagandowo przez aktualne rządy znienawidzonej. Dysydenci komuny dziś zdychają w psychuszkach razem z dysydentami reżimu aktualnie panującego, który z człowiekiem się nie liczy, a już sądy i ich psychiatria sądowa są szczególną oazą rozboju na zniewolonym przez reżim społeczeństwie. Jeśli jeszcze jakiś więzień komuny przeżył, bo większość leży w bezimiennych grobach w pobliżu sądowej psychuszki na jakimś cmentarzu, a komu jak komu, ale ofiarom psychiatrii sądowej w Polsce najwięcej pomników postawić by potrzeba, bo są to ofiary zbrodniczego, mafijnego systemu politycznego. Ministerstwo Sprawiedliwości zapytywane przez Obrońców Praw Człowieka nie chce nawet podać listy oddziałów psychiatrii sądowej ani ich adresów, nie chce podać danych ile osób i jak długo średnio jest w tych gestapowsko-stalinowskich warunkach przetrzymywane. Z badań statystycznych nad tymi, do których udało się dotrzeć wynika jasno, że <strong>większość to osoby zdrowe</strong> psychicznie, ale przymusowo leczone i jeszcze straszone, że na wolności mają się leczyć, tyle, że jeśli rodzina i kilkudziesięciu znajomych nie widzi u człowieka objawów patologii, to należy domniemywać, że urojenia i zwidy mają lekarze psychiatrii sądowej w swoich ekspertyzach robionych często na zamówienia kolegów prokuratorów lub sędziów. Polityka detencyjna jest prosta, jak będzie ktoś nowy przez sąd skierowany do przyjęcia, to się kogoś zwolni, żeby zrobić miejsce, a do tego czasu będziemy wszystkich trzymać, bo musi być komplet, żeby oddział mógł uzasadnić swoje istnienie. Można o tym usłyszeć od niektórych psychiatrów sądowych ale bardzo poufnie i prywatnie, oni z dysydenta danego w ich szpony mają swoje pensje i zawodową stabilność. To jest ta strona medalu, o której powinno się więcej mówić głośno, o przyczynach istnienia tej administracyjnej patologii jaką jest sądowa psychiatria, która z każdego podejrzanego zrobi w kilku zdaniach wyjątkowo przerażające i niebezpieczne monstrum, o czym się przekonują klienci, czyli podsądni pacjenci. Samo nierówne i niesprawiedliwe traktowanie osób upośledzonych umysłowo czy chorych rzeczywiście z przyczyn organicznych jest już skandalem, który nie powinien schodzić z pierwszych stron gazet. Branie chorób &#8222;z sufitu&#8221; byle utrzymać istniejące oddziały sądowe to jeszcze gorszy skandal wołający o pomstę nie tylko do Nieba. Bicie przez CBŚ osoby głuchoniemej za uporczywe odmawianie zeznań przez milczenie, to już &#8222;mały pikuś&#8221; w tym całym syfie! </p>



<p>(Opracowanie na podstawie wykładów Mohana Ryszarda Matuszewskiego podczas letniego obozu Jogi i Terapii w lipcu 2002 roku)</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/psychiatria-sadowa-obraz-patologii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Toksyczne Idee Pseudoreligii</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/toksyczne-idee-pseudoreligii/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/toksyczne-idee-pseudoreligii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 01:12:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieła Filozoficzno-Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[błędy]]></category>
		<category><![CDATA[bóg]]></category>
		<category><![CDATA[dewiacje]]></category>
		<category><![CDATA[fanatyzm]]></category>
		<category><![CDATA[joga]]></category>
		<category><![CDATA[religie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1692</guid>

					<description><![CDATA[W kontekście psychologii religii oraz terapii osób dotkniętych destrukcyjnymi sektami, warto przyjrzeć się toksycznym ideologiom, które wypaczają ludzkie rozumienie świata i prowadzą do głębokich kryzysów psychicznych. W szczególności chodzi o przekonania, które mogą prowadzić do nienawiści, dezintegracji społecznej, a w ekstremalnych przypadkach – do masowych tragedii. W artykule omówione zostaną przykłady takich idei, jak rasizm, nierówność płciowa, a także inne błędne wierzenia, które stają się podstawą destrukcyjnych religijnych sekciarskich ruchów. Zrozumienie mechanizmów tych zjawisk, zarówno w przeszłości, jak i współcześnie, może stanowić klucz do zapobiegania ich szkodliwości w przyszłości.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Jako specjalista z zakresu psychologii religii i terapii psychicznej osób indoktrynowanych przez powszechnie na świecie znane toksyczne i destrukcyjne sekty, skreślę słów kilka o paru toksycznych ideach, które wypaczają rozum i niszczą duchowe życie jednostki, sprowadzając ją na manowce bezbożności. Istotą terapii deprogramingu jest skorygowanie chorych wierzeń, które mogą doprowadzić do prawdziwej tragedii, nie tylko w wymiarze jednostkowego życia ale i do tragedii społecznej, z których największą jaką zna historia jest ludobójstwo wojenne sankcjonowane przez „religijne” establishmenty. Znaczenie religii to „ponowne połączenie, ponowne zbliżenie”. Religia powinna być więc w swej istocie zbliżeniem i połączeniem narodów i wyznawców, ras i języków a nie oddaleniem czy oddzieleniem murzynów od białych czy żydów od muzułmanów. Separatyzm nie jest więc czymś co wynikałoby z istoty religii a jest tym, co jest zaprzeczeniem religii w samym sensie tego słowa. Religions, ponowne lgnięcie, łączenie, przybliżenie to takie samo słowo w językach Zachodu jak Joga lub Samjoga w językach Wschodu, która także jest połączeniem, zbliżeniem i lgnięciem w obu wypadkach do Boga, do Bóstwa będącego istotą wyższego rodzaju niż człowiek.</p>



<p>Toksyczne idee pseudoreligii możemy oceniać szczególnie na płaszczyźnie moralnej badając jak zachowują się wyznawcy jakiejś szkodliwej sekty o destrukcyjnych zachowaniach swych członków, a to jest oczywista przestrzeń naszej analizy. Toksyczne wierzenia możemy też oceniać na podstawie zaburzeń psychicznych na jakie cierpią wyznawcy danej społeczności religijnej czy tak zwanej kultury religijnej, gdzie pewne wierzenia się powszechnie utrzymują wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. Badanie starych kultur religijnych pokazuje, że rytuały ku czci Bóstw w kamiennych kręgach istniały od zarania ludzkich dziejów a miejsca kultu religijnego takie jak w Turyngii, w Bilzingsleben z przed 370 tysięcy lat wcale nie należą do rzadkości. Najwięcej jest na całym świecie śladów kultu religijnego ku czci rozmaitych Bóstw (Aniołów) z okresu 70-50 tys. lat temu, co może oznaczać, że był to okres znacznego rozkwitu życia religijnego albo, że ślady z tego okresu zachowały się w większej ilości! Bóstwa zwane w kulturze greckiej Angelos, Aniołami to podstawa każdego rzeczywistego, religijnego kultu a najwięcej form kultowych wytworzył nurt wedyjsko-hinduistyczny, bo ponad jedną miriadę (10 tysięcy)!</p>



<p>Religia jest kolebką człowieczeństwa i widać to tak samo u ludów najbardziej pierwotnych jak i w tak zwanej wysokiej cywilizacji technicznej, w której ilość osób wierzących w istnienie Bóstwa zwykle nie spada poniżej 90 procent ogółu społeczeństwa, chociaż odsetek praktykujących w szkodliwych sektach pseudoreligijnego establishmentu spada, grożąc wielu sektom tradycyjnym całkowitym upadkiem z powodu ich antyreligijnych dewiacji i wypaczeń. Ateiści zwykle nie przekraczają 8-12 procent populacji, więc jest to jedna osoba na dziesięć, ale to wystarcza aby taka grupa, jeśli dobrze zorganizowana, przejęła kontrolę i władzę nad społeczeństwem, a nawet nad masowymi sektami religijnymi. Do sprawowania władzy i kontroli nad społeczeństwem wystarczy 3-5 procent dobrze zorganizowanej populacji w społeczeństwie, więc nawet mniej niż to wynika ze zdolności ateistów do przejęcia władzy, chociaż są statystyczną mniejszością w każdej kulturze ludzkiej historii. Licząca ponad miliard ludzi kultura wedyjsko-hinduistyczna oraz jakieś 600 milionów ludzi kultura buddyjska uważają filozofię ateistyczną za rodzaj prymitywnej religii prymitywnych osób, którym brak jest rozsądku i racjonalizmu z powodu niedorozwoju duszy. W kulturze orientalnej powiada się, że ateizm to filozofia konieczności i wyższości celibatu nad życiem seksualnym, głoszona przez impotentów z powodu ich wad wrodzonych, a Indyjska Medycyna Tradycyjna na ateizm zaleca roślinne lekarstwa będące lekami dla terapii zaburzeń psychicznych czy dokładniej umysłowego nieporządku. Nie można twierdzić mawiają wielcy Mędrcy, że nie istnieje Ocean tylko dlatego, że się go nigdy nie widziało, bo mamy doń za daleko!</p>



<p>Z badań wynika, że jedna trzecia (33%) lub nieco więcej ludzi w każdym społeczeństwie miewa rozmaite doświadczenia religijne, które przekonują tę część cywilizacji ludzkiej do osobistego stwierdzenia istnienia obecności Boga, Istoty Wyższej, Ducha czy Mocy, a tymi pojęciami najczęściej opisuje się personalne doznania kontaktowe. Odpowiedź Wyższej Istoty na Modlitwę lub Inspiracja należy do najczęstszych doświadczeń racjonalizujących Istnienie Boskości, chociaż Objawienie takie zdarza się często. A u osób inteligentnych i uczonych dochodzi to nawet do 40% populacji, czyli częściej niż u osób przeciętnych. Oznacza to, że religia daje się odczuć i poznać właśnie ludzkiemu geniuszowi a przecież Niels Bohr wizję budowy atomu otrzymał we śnie od jakiejś Świetlistej Istoty, a Newton prawo przyciągania zrozumiał w czasie Medytacji pod drzewem, gdyż był człowiekiem religijnym o głębokim mistycznym życiu. Religia w jej właściwym sensie jest podstawą człowieczeństwa i kultury ale religia zdegenerowana przez toksyczne sekty będzie „opium” dla ludu, będzie toksyczną i trującą ideologią prowadzącą do wypaczeń i wynaturzeń w imię źle pojętych idei i żądzy władzy czy zysku. Malarstwo dawnych religijnych mistyków i wizjonerów z jaskini w Chovet we Francji nie różni się niczym w swej treści i formie od rysunków współczesnych mistyków i szamanów różnych kręgów kulturowych, a przecież rysunki tamte to dzieła artystów sprzed 32 lub więcej tysięcy lat! Rozpowszechniony u nas termin SZAMAN określający wizjonera, wieszcza, uzdrowiciela, proroka i kapłana, specjalisty od rytuału, pieśni i tańca o ekstatycznym charakterze, pochodzi z SANSKRYTU, języka Indoeuropejczyków i Jogi, a jest w Indiach używany także w brzmieniu SAMAN, gdyż słowa rozpoczynające się na „S” często pisze się i wymawia zamieniając tę literkę na „SZ”, co daje tzw. ludową wersję brzmienia pojęcia! Nie ma kultury, kraju ani cywilizacji bez Szamanów – Kapłanów, a ich degeneracja zawsze jest w historii początkiem końca danej cywilizacji!</p>



<p>padek tradycyjnych sekt religijnych, które stały się szkodliwe i destrukcyjne to zawsze okres fermentu z którego powstaje wiele nowych ruchów religijnych. W latach 60-tych XX wieku mamy upadek protestantyzmu i katolicyzmu w USA i początek około 3500 rozmaitych nowych ruchów religijnych, a aktualnie podobny proces ma miejsce w Niemczech, gdzie widać powrót do pierwotnych szamańskich właśnie praktyk religijnych. Degeneracja chrześcijaństwa w USA była głównie spowodowana dwiema toksycznymi ideami katolickiego i purytańskiego pochodzenia, chore wierzenia, że biała rasa jest wyższą nad rasami kolorowymi i chore wierzenia, że kobieta jest czymś gorszym od mężczyzny. Amerykańska rewolucja to bunt zniewolonego rasizmem społeczeństwa murzyńskiego w USA oraz bunt kobiet zniewolonych przez męskie kasty kapłańskie z ich umysłową chorobą wyższości mężczyzny nad kobietą. Jak dotychczas nie udało się zrównać praw kobiet z mężczyznami ani nie wprowadzono praktycznej równości ras kolorowych z rasą białą, stąd wniosek, że proces leczenia społeczeństwa z chorych religijnych doktryn będzie trwać jeszcze długo, chociaż wydawałoby się, że usunięcie błędnych wierzeń jest bardzo proste i łatwe. Opium dla ludu jest trujące, bo w 30 stanach USA murzyni nie mają ani prawa mieszkać ani się na dłużej zatrzymać bez wydalenia, represji lub likwidacji. A doktryna rasistowska jest po dziś dzień nieodwołanym i niepotępionym dogmatem katolików! Apartheid w praktyce dalej istnieje nie tylko w USA jako getta dla Murzynów czy rezerwaty dla Indian ale także i w RPA, gdzie katolicka sekta utrzymuje dla Murzynów bantustany, w których muszą mieszkać, a są to duże getta. W podobnych katolik Adolf Hitler kazał trzymać i likwidować Żydów. Cóż, błędne ideały czysto religijne doprowadzają do ogromnych cierpień, a dogmat o wyższości białej rasy i dogmat o wyższości mężczyzn nad kobietami to prawdopodobnie dwie najbardziej toksyczne idee i bardzo „udane” w sensie ich powszechnej ogólnoświatowej szkodliwości. Doktryna wyższości rasowej zaadoptowana do narodu Germanów czy raczej rasy Germanów przez katolika Adolfa Hitlera to swoiste połączenie dwóch toksycznych idei pseudoreligijnych, katolicka idea wyższości białej rasy (rasizm) wraz z poczuciem wybrania narodu, tzw. kompleksem wyższości narodowej. Zaowocowało to liczbą 50 milionów bestialsko wymordowanych ludzi z użyciem przemyślnych tortur w obozach zagłady. Patrzmy uważnie na te toksyczne ideologie, prawdziwy religijny obłęd i uczmy się, co kończy się orgią zbrodni jeśli staje się powszechnym wierzeniem w rękach religijnego obłąkańca jakim jest niewątpliwy katolik Adolf Hitler, wielbiciel Maryji! Wyższość płci, rasy i narodu to prawdziwa światowa tragedia produkująca maniakalnych ludobójców na miarę katolika Adolfa Hitlera. Właśnie to maniakalne poczucie wyższości i lepszości czyni z religii patologiczne dewiacje lub obłęd religijny, który już się leczyć nie daje, gdyż sekta tak ukształtowana staje się nieuleczalna w swym postępowaniu.</p>



<p>Dopiero upadek sekt destrukcyjnych opartych na szkodliwych i toksycznych ideałach przynosi religijną odnowę i rozkwit nowej fali religijnej reformacji, a coś takiego niemiecka kultura przeżyła w okresie tzw. Reformacji, jednak to co wyrosło wchłonęło część toksycznych idei jak rasizm i zdegenerowała się ponownie tak, że dzisiaj bywa bardziej fanatycznym ciemnogrodem niż katolicy przeciw którym reformacja w swej istocie była skierowana. Protestowanie przeciw 100 błędnym ideom katolicyzmu dla wielu protestantów okazało się zgubne w tym sensie, że ich oponenci zajęli się ich zgładzaniem czyli likwidacją a przecież Droga Życia Religijnego we wszystkich kulturach przeciwna jest generalnie przemocy, zabijaniu, wojnie i nakazuje ochronę życia ludzi i stworzeń. Niestety, autorytety takie jak Św. Franciszek z Asyżu nie znalazły w ogóle posłuchu wśród ogółu populacji skażonej toksyczną ideologią wypaczającą sam sens pojęcia RELIGIA. W każdej religii istnieje przykazanie niezabijania i niekrzywdzenia, zwykle objawione przez jakieś Bóstwo lub Proroka/Awatara, musi więc dziwić, że jakikolwiek pomysł masowego zabijania czy wojny, ludobójstwa, podboju znajduje posłuch w z pozoru religijnie wychowanych społeczeństwach. Jak to dewianci potrafią manipulować narodem czy społeczeństwem, wzbudzać ducha nienawiści do Afgańczyków, którzy na żaden kraj nie napadli, aby z całego świata obłąkańcy jechali napaść na taki biedny i słaby kraj i posiąść jego bogactwa z poparciem religijnego establishmentu zdegenerowanych sekt, które boją się sprzeciwić katolikowi Buszowi, który winien jest głodowej śmierci przynajmniej miliona Afgańczyków, głównie dzieci i kobiet na skutek zrujnowania tego kraju. A poczucie wyższości, dumy narodowej łatwo sobie podnieść do niezdrowych rozmiarów, gdy jest się władcą kraju o silnej, dużej armii! Tylko, że jest to ta sama toksyczna dewiacja umysłu na jaką cierpiał poprzednik ludobójstwa Bushowego i też katolik Adolf Hitler w Niemczech. Dewiacja rasizmu i narodu wybranego do panowania nad światem!</p>



<p>Buddyjska religia kładzie nacisk na Naukę Tathagata oznaczającą ideał Równości i Braterstwa dusz na której płaszczyźnie powinni spotykać się zarówno więksi jak i mniejsi a Braterstwo to jest rozciągnięte nie tylko na wszystkich ludzi bez względu na rasę, naród czy płeć ale także na inne niż ludzkie stworzenia żyjące! Ideał ten jest zdrowy o tyle, że w ogólności niweluje toksyczne i prowadzące do morderczego obłąkania ideologie rasistowskie oparte na poczuciu wyższości rasy czy narodu a w skrajnych przypadkach na kulcie jednostki kierującej narodem rzekomo wybranym. Oryginalna idea narodu wybranego jaka istniała pierwotnie w kulturze orientalnej Bliskiego Wschodu mówiła, że Bóg (Allah, Elohim, Brahman) wybiera jakiś naród i posyła do niego swojego Syna, Proroka (Paighambar, Rasul), aby ten naród poddać próbie wiary, tj. sprawdzić czy ów naród, społeczeństwo podda się nauce takiego bardzo Świętego Proroka, czy też będzie przeciwny Posłańcowi Bożemu odrzucając jego Orędzie i Przewodnictwo Duchowe. Naród zostaje wybrany i Prorok się rodzi, ale gdy naród Proroka/Awatara odrzuci to, nie jest już wybrany, ale potępiony i odrzucony oraz spadają na niego klęski czyli Kary Boże w postaci powodzi, suszy, głodu, zarazy czy zaboru! Z żywotów Świętych i Proroków wynika raczej, że większość narodów raczej swoje „wybranie” zamieniła w swoje potępienie, tak jak naród żydowski uczynił był to wielokrotnie zabijając swoich Proroków i Mesjaszy. Największą akceptacją cieszyli się Prorocy/Awatarowie w Indii, Persji i Tybecie i tam też zawsze byli najlepiej przyjmowani chociaż okupacja Tybetu przez Chiny wielce zmieniły te dawne zwyczaje i kulturę religijną.</p>



<p>Toksyczna idea o wyższości jednej&nbsp; z płci nad drugą prowadzi z kolei do prawdziwej społecznej plagi w każdej rodzinie i małżeństwie w społeczeństwach, w których taka ideologia staje się akceptowana, chociaż Biblia mówi, że Bóg stworzył Człowieka jako mężczyznę i kobietę na swój obraz i podobieństwo to mamy całe mnóstwo szkodliwych sekt w chrześcijańskich religiach, gdzie kobiecie odmawia się i człowieczeństwa i boskości. Od czasów cesarza Konstantyna aż do Soboru Trydenckiego sekta katolików watykańskich uważała, że kobieta nie ma duszy a że mężczyzna posiada duszę stworzoną na obraz i podobieństwo Boga, Najwyższej Istoty. Szkodliwość uważania, że kobieta jest pustym i bezdusznym dodatkiem do mężczyzny widać choćby w uzasadnieniu tym dogmatem prawa pierwszej nocy do świeżo poślubionych mężatek przez feudalnych właścicieli wiosek i osad. Obłęd ten wprowadził ideolog Augustyn żyjący na przełomie IV i V wieku ery chrześcijańskiej (e.ch.). Setki lat zniewolenia kobiet i ich okrutnego traktowania to dzisiaj zjawisko trudne do wykorzenienia zarówno z umysłów kobiet jak i mężczyzn, gdy w związkach kobieta czeka na inicjatywę mężczyzny przekonana, że nie ma prawa wyrażania swoich pragnień i potrzeb i poczucia wielu mężczyzn, że kobieta ma im służyć i zaspokajać ich potrzeby, gdy równorzędnie nie dają nic w zamian. Leczniczą dla tego religią ugruntowanego obłędu może być Kamasutra, która wyraźnie uczy, że mężczyzna winien dawać rozkosz kobiecie i dbać o jej dobro a kobieta winna dbać o dobro i rozkosz swego mężczyzny. Dzięki temu mamy równowagę Boskiego Człowieka składającego się z pary mężczyzny i kobiety wzajemnie dbających o siebie, jedno o dobro drugiego. W takich relacjach związek mężczyzny i kobiety jest harmonijny, wspaniały i przyjemny oraz dobroczynny dla drugiej strony. Toksyczna idea wyższości jednej z płci nad drugą prowadzi do patologii, niewolnictwa czyli do zniewolenia jednej płci, w tym wypadku kobiet przez płeć męską i do ogromnego cierpienia dokładnie połowy całej spaczonej taką ideą kultury religijnej, a przecież tzw. katolicki Sobór Trydencki w XVI wieku e. ch. uznał wprawdzie, że kobieta posiada duszę (psyche), ale stwierdził też, że dusza kobiety ma o połowę mniejszą wartość niż dusza mężczyzny, co dalej utrzymuje gorszą pozycję i rolę kobiet w społeczeństwie. Gorsza dusza nie ma prawa rządzić, ma być posłuszna, nie może być Kapłanką, można jej płacić połowę mniej za taką samą pracę jaką wykonuje mężczyzna. Zasada Równości i Braterstwa dusz jaka jest podstawą Nauki Buddy Gautamy zaiste jest lekarstwem na tę ideologiczną chorobę dogmatyczną jaka jest utrzymywana tak w społecznej świadomości jak w dogmacie!</p>



<p>Niektóre sekty purytańskie w Ameryce tę ideologię wyższości mężczyzn nad kobietami rozwinęły do jeszcze większego absurdu a to utrzymując, że kobiecie nie wolno się uczyć ani czytać Biblii a to twierdząc, że kobieta może być zbawiona przez służenie mężczyźnie i macierzyństwo z absolutnym posłuszeństwem. Jest to rodzaj zabsolutyzowania szkodliwego i chorego absurdu, który przeraża nawet jego twórców, to jest sektę katolików z której pochodzi. Prawdziwie tragiczna patologia zaczyna się, gdy ojciec rodziny zaczyna w duchu takich idei toksycznych kontrolować swoje córki i idee religijne myli ze swoim do córek pożądaniem seksualnym, co często się zdarza, gdy córeczki dojrzewają i emanują substancjami zapachowymi przyciągającymi samca. Tyran niszczy życie uczuciowe córek i nie pozwala im zbudować związków miłosnych jakie naturalnie powinny się rozwinąć. Taka ideowość religijna osadzona „na czubku penisa”, czyli rozumowanie poparte impulsami seksualnymi ojca-samca, który każdą sympatię córki traktuje jak jeleń rywala na rykowisku z uzasadnieniem religijnym, to jest dopiero prawdziwa tragedia milionów kobiet w rodzinach takich sekciarzy osadzonych głównie albo w nurcie purytańskim protestantyzmu albo w nurcie maryjnym katolictwa. Równe prawo do edukacji i wykształcenia kobiet i mężczyzn dawał już Prorok Muhammad, założyciel Islamu, chociaż w kulturze Szyickiej uległo to prawo wypaczeniu i to na skutek wpływów filozoficznych teologii chrześcijańskiej od XVI, XVII wieku, czyli po Soborze Trydenckim!</p>



<p>Czy człowiek religijny może stosować przemoc na osobach najbliższych, na współwyznawcach własnej religii, kiedy w zasadzie każda religia wyraźnie tego zabrania, uważając nawet bójkę między współwyznawcami za coś niegodziwego i krańcowo niezgodnego z doktryną? Każda religia nakazuje Miłość i Życzliwość do współwyznawców, braci w wierze, wyznawców tego samego Bóstwa! Czy to Sinto czy Hindu, Islam, Judaizm czy Chrześcijaństwo, rygorystycznie nakazuje się Dobroczynność, Miłość, Życzliwość do przedstawicieli swojej własnej religii a buddyjska i hinduistyczna religia nakazują Miłosierdzie, Sympatię i Życzliwość do wszystkich ludzi i stworzeń, zaś Islam nakazuje Miłość i Dobroczynność do wszystkich Ludów Księgi czyli do religii żydowskich i chrześcijańskich w szczególności. Jak toksycznie omamieni muszą być ludzie, że katolik strzela do katolika a protestant do protestanta, żyd do żyda czy muzułmanin z Iranu do muzułmanina z Iraku! Analizując europejskie wojny przez 1600 lat widzimy, że chrześcijanie pomiędzy sobą, wzajemnie, najbardziej lubią napadać na siebie, gwałcić, grabić, torturować i zabijać! Dwieście milionów trupów w XX wieku to ofiary zbrodni wzajemnie na sobie wśród Braci Chrześcijańskich, a szczególnie katolików. Co stoi za ideą wzajemnego wymordowywania się wyznawców tej samej sekty katolickiej, luterańskiej czy w ogóle sekt chrześcijańskich? Oczywiście wyższa forma rasizmu zwana szowinizmem, szowinizmem narodowym, który mówi, że my katolicy niemieccy jesteśmy lepszymi ludźmi i musimy zabijać katolików czeskich czy katolików polskich, oczywiście z zajadłą wzajemnością. Pobieżnie znając historię chociażby I wojny XX wieku widzimy, że kilkanaście państw toczyło ją na zasadzie każdy z każdym, a zaangażowane były przede wszystkim państwa katolickie lub władze katolickie! W końcu XX wieku, w ciągu pół roku zginęło 1,5 mln katolików w Afryce, gdyż katolicy narodu Tutsi i katolicy narodu Hutu zaczęli się wzajemnie wyrzynać czym się dało a ich katoliccy biskupi stali po obu stronach tej rzezi jako przywódcy i prowokatorzy. Istny wirus religijnego samobójstwa wewnątrz sekty jaki nieznany jest na taką skalę ani w Islamie ani w żadnej innej religii. Unaradawianie wyznawców religii i identyfikowanie ich z narodem prowadzi do toksycznego szowinizmu, czegoś połączonego, co jest dwuskładnikową bombą nacjonalizmu i sekciarstwa, tak skonstruowaną, że jeden składnik podsyca drugi a widzimy to w krucjatach europejskich narodów podjudzonych znacjonalizowanym, unarodowionym sekciarstwem.</p>



<p>Jeśli zobaczymy kogoś, kto mówi, że prawdziwy Polak to katolik czy, że prawdziwy Serb to Prawosławiec lub twierdzi, że prawdziwy Irańczyk to Szyita to wiedzmy, że widzimy rodzaj najgorszej i najbardziej patologicznej, szowinistycznej, nacjonalistyczno-sekciarskiej męty, która zdolna jest do najgorszych czynów takich jak uzasadnianie religijnością i pobożnością swoich najgorszych zbrodniczych, nacjonalistycznych ekscesów. Historycznie widzimy ponad 100 lat trwającą szowinistyczną rzeź ludobójczą dokonywaną przez żydów na palestyńczykach i to poprzez inwazję i okupację Palestyny, gdyż państwo żydowskie zniknęło z powierzchni ziemi w latach 65-70 ery chrześcijańskiej i widzimy też katolicki reżim Pavelica w Chorwacji, gdzie katolickie zbrodnie mordowania prawosławnych i budowanie Wielkiej Chorwacji było tak potworne i okrutne, że wstrząsnęło sumieniem innego wielkiego szowinisty, katolickiego Adolfa Hitlera tak, że aż reżim tamtejszy surowo potępił! Utożsamianie religii hinduistycznej z narodowością Hinduistyczną doprowadziło też do kilku lokalnych ale w sumie niewielkich konfliktów w Indii ale poważniejszym tam problemem jest agresywna krucjata muzułmanów przeciw religiom hinduistycznym, chociaż powstały synkretyczne nurty religijne, które idealnie przekładają i jednoczą w sobie oba nurty religijne, o ile rozważyć je w duchu Zrozumienia, a bez żadnego szowinizmu. Nie ma nic bardziej toksycznego od połączenia nacjonalizmu z sekciarstwem opartym na poczuciu wyższości i motywach rasizmu czy narodu wybranego opacznie pojętego!</p>



<p>Toksyczne idee w systemach religijnych, które są tragedią w wymiarze społecznej moralności mogą też być subtelniejszej natury i mogą sankcjonować „honorowe” samobójstwa, które stają się prawdziwą plagą społeczną przykładowo w kulturze sintoistycznej Japonii ostatnich stuleci, gdzie z możliwości prawa do „honorowego” samobójstwa uczyniono obowiązek samobójstwa za najdrobniejsze „honorowe” przewinienia, doprowadzając całe rody i rodziny do patologicznego wyniszczenia. Ilość samobójstw na liczbę mieszkańców i tak jeszcze nie przekroczyła ilości samobójstw w krajach kultury chrześcijańskiej, gdzie są one plagą z powodów złej edukacji miłosno-seksualnej, a raczej jej braku oraz z powodu patologicznego, faszyzującego systemu władzy opartej na nadmiernym ucisku i wyzysku. Każdego roku w 38 milionowej Polsce znika całe miasteczko liczące 6-7 tysięcy ludzi, a wszystko są to udokumentowane ewidentnie samobójstwa, pomniejszone o zaginięcia, utopienia, śmierć w wypadkach drogowych, która często jest ryzykowną jazdą obliczoną na samobójstwo i przypadkowe ofiary tegoż. Liczy się, że do 20% kierowców, którzy giną, to ryzykanci-samobójcy, którzy celowo wystawiają się na śmierć. Liczba samobójstw rzeczywistych może więc sięgać 8-10 tysięcy osób, a jest to bardzo dużo. Najwięcej samobójstw jest w krajach jednocześnie katolickich, maryjnych i generalnie biednych! Ideał jedyności i niepowtarzalności spotkanej miłości zamiast prawa do zmiany partnera, gdy jest to osoba nieodpowiednia, miłość do zygoty zamiast miłości do żywego człowieka, brak edukacji w zakresie rozstawania i uwalniania się z toksycznych i niszczących związków, nietolerancja dla kobiet z dziećmi zamiast miłości i opoki dla nich ze strony opinii publicznej – wszystko to jest podstawą tej patologicznej plagi samobójstw motywowanych religijnie!</p>



<p>Osoby produkujące toksyczne ideały religijne określane są potocznie mianem religijnych fanatyków, ludzi nawiedzonych lub obłąkanych. W zasadzie cierpią oni na poważne zmiany w bioelektrycznym funkcjonowaniu mózgu w płatach skroniowych i są wykrywalni przy dokładnej analizie impulsów tego obszaru tak, że można określić bardzo dokładnie kiedy zaczyna się psychopatologia zwana „nadreligijnością”. Kultury religijne orientu a także szkoły mistyczne pozostawiają wiernym dużo luzu i swobody w gorliwości religijnego zaangażowania tak, aby nie wymusić religijności przymusem. Psychologia religii nauczana w krajach Orientu wyraźnie omawia zasadę, że wprowadzenie religii jako przymusowego obowiązku jest oznaką wprowadzania kultu toksycznego, destrukcyjnego a nawet zbrodniczego i nazywa taką instytucję wprost kultem zdegenerowanym. Jeśli przyjmiemy na skali jako punkt zerowy brak oznak jakiegokolwiek stosowania przemocy na innych i całkowite nienarzucanie swojej doktryny i zasad innym a punkt 10 jako rutynowa przemoc, rytualne mordowanie, przymuszanie do przyjmowania religii siłą pod groźbą śmierci, to będziemy mieć wykres stopnia zdegenerowania religijnego systemu. Dźaina, Buddhajana czy Hindu to tradycje bliskie punktu zerowego na skali, zaś katolicyzm, luteranizm i prawosławie rosyjskie oraz szyizm muzułmański to sekty zdegenerowane, bliskie punktu dziesiątkowego, sekty, które narzucały swą ideologię innym przemocą, jak tak zwany Wojciech, morderca 200 tys. ludzi, których zarżnął, gdy odmówili na ziemiach Polski tzw. nawrócenia się na jego obłęd pseudoreligijny. Wszystko to są elementarne fakty historyczne oparte jedynie na analizie historii religii. Największą przemoc zastosowała sekta katolików w Ameryce mordując ponad 200 milionów Indian, czyli w praktyce większość czerwonoskórej rasy w imię szerzenia swojej obłąkanej ideologii, która zakłada mordowanie każdego, kto nie chce nawrócić się i stać wyznawcą takiej ideologii będącej w istocie rasizmem połączonym z sekciarstwem o jeszcze nacjonalizmy sektowe rywalizowały ze sobą o strefy wpływów, co dało wyjątkowo krwawe orgie zbrodni na Indianach trwającą po dziś dzień. Idea przymuszania do wyznawania ideologii sekty takiej jak katolicka czy szyicka jest już chora w swej istocie i toksyczna, ponieważ wiara w Boga czy Bóstwo, zakłada dobrowolną i szczerą skłonność poszukiwania Wyższej Istoty i Świadomości, a przymus rodzi jedynie bunt i zniechęcenie, a także tłumi samą zdolność do percepcji przedmiotu, który z natury swej jest transcendentalny. Przemoc religijnego przymusu wiary jest w samej swej istocie toksyczną ideą a, że dotyczy sakrum to jest czymś wulgarnym i plugawym. Nawet pobudzanie dzieci do religijności, jeśli opiera na przymusie chodzenia do jakiegoś kościoła, meczetu czy synagogi jest wybitną zbrodnią na jednostce, gdyż profanuje budzące się sakrum i powoduje wewnętrzne odwrócenie od znienawidzonego przymusu i tylko pozorne uczestniczenie w zewnętrznych rytuałach pod groźbą kary. Możemy powiedzieć, że każdy rodzic, który karą i groźbą zmusił swoje dzieci do uczestnictwa w rytuałach religijnych jest w istocie zbrodniarzem, który zabija Boga w Sercach swoich dzieci i powoduje tłumienie w nich naturalnej, budzącej się w swoim czasie potrzeby lgnięcia do Bóstwa i zdolności do odbierania duchowej inspiracji od Bóstwa. Przymuszanie dzieci do udziału w sekcie to gwałt na duszy i osobowości, gorszy jeszcze niźli gwałt seksualny pod groźbą i przymusem.</p>



<p>Religia jako kolebka człowieczeństwa musi dzieciom kojarzyć się przyjemnie, nawracanym też i dlatego prawidłowa Droga Religii musi zaczynać się od rzeczy przyjemnych i rozkosznych, miłych i pomocnych a nie od gwałtu na sumieniu i terroru psychicznego lub fizycznego wymuszania uczestnictwa w niezrozumiałych i nudnych obrzędach sektowych. Fanatycy czyli ludzie w swej istocie chorzy na rodzaj religijnego obłędu jak ajatollahowie w Iranie to tacy, którzy z zapałem mówią o Bogu czy Bóstwie w swojej religii, w istocie sekcie i nauczają jej innych pod przymusem i groźbą! Do tego często wygadują rozmaite bzdury tak, że ich nauczanie to jest bełkot pseudoreligijny a zamiast zwracać uwagę na to co istotne, pomijają istotę religii czepiając się złośliwie i zbrodniczo rzeczy zewnętrznych, które dla religijności nie mają żadnego znaczenia. Przykładem idealnym jest obłęd tych zboczeńców religijnych dotyczący sfery seksualnej człowieka. Kiedy w Iranie kara się śmiercią niezamężne kobiety za to, że w torebce posiadają prezerwatywy, to jest to religijny obłęd, bo chory mózg ajatollahów nie potrafi sprawdzić, czy taka kobieta posiada w Sercu wiarę a w modlitwie łączność z Bogiem, Allah, który być może zainspirował taką kobietę do zakupienia i używania takiej prezerwatywy. Można zaryzykować dobrze udokumentowane twierdzenie, że wtrącanie się takich ajatollahów w dziedzinę moralności i czepianie gumki do penisa, należy właśnie do typowych przykładów maniakalnego pomieszania rozumu ludzi, którzy cierpią na silne bioelektryczne zaburzenia mózgu w płatach skroniowych co do ich „nadreligijności” prowadzi. Dobrym jest lekarstwem myśl religijna Orientu, która uczy od początku, że jeśli chcesz być osobą bardziej gorliwą religijnie to wymagaj więcej tylko od siebie i od nikogo więcej, a jeśli nauczasz to wymagaj tylko od tych, którzy sami przychodzą i proszą Cię o naukę i od nikogo więcej. W ten sposób społeczeństwo wie, że osób nadreligijnych co chcą wszystkim wcisnąć jakiś swój obłęd czy manię chorobliwą, należy unikać i ignorować a jednak jak ktoś chce się u takich ćwiczyć to bat może ściągnąć na swoją głowę wyłącznie na własne życzenie. Zakaz stosowania prezerwatyw jest niewątpliwie psychopatologią, gdyż z religijnymi doświadczeniami nie ma żadnego związku. I dodać należy, że dr Charles Condom (1630-1685) opracował europejską wersję prezerwatywy (w oparciu o wcześniejsze wynalazki chińskie i indyjskie) właśnie z pobudek głęboko religijnych, gdyż w wizji zrozumiał, że zmniejszy to cierpienie ludzi ograniczając ilość chorób wenerycznych i niechcianych ciąż, potomstwo z których musi później cierpieć dożywotnio. Dr Condom chciał też ograniczyć ilość aborcji, które często kończyły się śmiercią matki dziecka niechcianego, a z dzieci niechcianych najczęściej wyrastają jednostki kryminogenne, społecznie patologiczne popadające w nałogi i życiowi nieudacznicy z tzw. syndromem ofiary. Dobry, najlepszy rozwój dziecka to ten, który pochodzi z ciąży chcianej i oczekiwanej, gdzie margines patologii oczywiście istnieje, ale jest statystycznie minimalny. My, psychoterapeuci i psycholodzy Szkoły Psychosyntezy wiemy, ile to czasu i nakładu pracy wymaga usunięcie kompleksu dziecka niechcianego w różnych jego postaciach i odmianach. Mądre i rozumne muzułmanki, pewnie z inspiracji Boga (Allah) czują to intuicyjnie, gdyż ryzykują życiem posiadając przy sobie prezerwatywy i używając ich, chociaż obłęd ajatollahów nakazuje zabijania tych inteligentnych i także pobożnych kobiet. Sprowadzenie religijności do poziomu badania czy ktoś kopuluje przez gumkę czy akurat bez, wmawianie, że masturbacja, naturalna, ludzka potrzeba jest grzeszna albo nakazywanie spowiadania się ze stosunków przerywanych do ucha jakiegoś klechy w czarnej sukience, który się ślini na samą myśl o wysłuchiwaniu takich zwierzeń to idealny obraz patologicznej dewiacji religijnej, która jest już pseudoreligią, gdyż nie licząc się z autentyczną i dobrze sprawdzoną wiedzą naukową, wmawia ludziom trywialne głupoty i wzbudza zbędny lęk pomijając to, co i dla wiary i dla kultu jest Istotne. Ładnie mówi o tych dewiacjach Jezus Chrystus przyganiając kaście zdegenerowanych faryzeuszy żydowskich „dbacie o miętę i kminek a pomijacie Miłosierdzie i Wiarę!”</p>



<p>Wszelkiego rodzaju tzw. straże moralności publicznej czy policje obyczjowe narzucające swoje wyuzdane i często niespełnione „normy moralne”, którymi zagląda się do łóżka i do majtek, na pewno nie mają żadnego uzasadnienia w żadnej autentycznej nauce religijnej, jeśli zbadamy ją u źródła. A wręcz przeciwnie, tak bowiem grecka kultura religijna jak śiwaicka w Indii czy taoistyczna w Chinach to rozkwit kultury i sztuki oraz nauki a wszystko to oparte na pełnej swobodzie życia erotycznego z niewielkim ograniczeniem dotyczącym właśnie przymusu, gwałtu. Cały postęp zdrowej nauki, sztuki i kultury zawsze w historii opiera się na wolności i swobodzie a nawet na sakralizacji życia erotycznego, a bez wolności osobistej w życiu erotycznym społeczeństwa, nie istnieje także prawidłowe i twórcze życie religijne. Idea grzeszności łona od początku zaczęła wypaczać i degenerować całe chrześcijaństwo a upatrywanie zła w penisie czy waginie to jedynie choroba głowy tych, którzy wygadują tego rodzaju sekciarskie herezje, zresztą zaprzeczając podstawowym faktom z życia Świętych i Założycieli swojej religii. Prorocy tacy jak Mohammad, Jezus czy Abraham mieli zwykle poglądy religijno-społeczne bardzo zdrowe i praktyczne, racjonalne, bo ich objawienia pochodziły od Boga, od Bóstwa, które jest Mądre, Rozumne i Inteligentne. Prorok Kriszna w Indii posiadał wiele żon a także kochanek, Prorok Salomon posiadał cały harem 930 żon, w tym 300 żon pierwszej kategorii (częstszego obcowania), Prorok Abraham posiadał 2 główne żony, Sarę i Hagar oraz całe mnóstwo nałożnic, Prorok Mojżesz też był kobietolubny. Jezus wedle dokumentów historycznych miał dwie żony, Miriam z którą go ożeniono w wieku około lat 18, a która bezdzietnie zmarła po 7 latach i Miriam Magdala (Maria Magdalena), byłą prostytutkę z odzysku, z którą ożenił się zaraz po śmierci pierwszej żony, acz wcześniej była jego konkubiną i z którą miał co najmniej 2 synów, o których mówi chociażby rodowód dynastii Merowingów wywodzący się od pierworodnego syna Jezusa Chrystusa. Prorok Islamu Mohammad posiadał w sumie kilkanaście żon, a Aiszę poślubił, gdy miała 8/9 lat, co oznacza, że w oczach Boga pedofilia dotyczy tylko bardzo młodych dzieci i gwałtów, ale oczywiście gwałt zawsze jest gwałtem, gdy zgwałcona osoba bez względu na wiek, nie zgadza się na akt seksualny! Prorocy Boga wiedli więc na ogół bujne życie seksualne a ich duża aktywność seksualna mogłaby udowodnić nawet ich wyjątkowość i nadnaturalność oprócz innych cudów. Historia odnotowuje także Święte Kobiety, które bywały prostytutkami jak Maria Magdalena lub Pandawi, która miała pięciu mężów, braci Pandavas! Idea nienawiści do seksu i łona, represjonowanie za kopulowanie i masturbowanie, wszystko to są toksyczne i błędne pseudoreligijne, chore wymysły, które lęgną się w zepsutych chorobowo płatach skroniowych w mózgu. A przecież właśnie ten obszar mózgu odpowiedzialny jest za procesy wartościowania, które muszą być zakłócone, jeśli pojawiają się twierdzenia niezgodne z rzeczywistym naukowo dowiedzionym faktem. A przecież Bóg, objawiał się Abrahamowi, który namiętnie kopulował i jeszcze Bóg nakazał kopulować z prawie 100 letnią Sarą wzbudzając jej potomstwo! Bóg przemawiał też do Mohammada, który kopulował z 9 letnią dziewczynką Aiszą, to jak ajatollahowie Iranu śmią swoim muzułmankom zakazywać przyjemności takich jakie miewała żona Proroka Islamu? Idee nadwartościowe albo odwrócenie skali wartości to niewątpliwie zaburzenia jakimi musimy się zajmować w ramach badań psychologiczno religijnych. A wiemy, że ludzie usiłujący zmusić się wbrew naturze płciowej do celibatu wmawiają sobie rozmaite plugawe i złe rzeczy na temat seksualności, narządów płciowych i płci przeciwnej, że później rodzą się z tego rozmaite psychopatologie i dewiacje, a jeśli osoba je upubliczni to stwarza pseudomoralność będącą społeczną dewiacją pod płaszczykiem religijności.</p>



<p>Kultura religijna chińskich taoistów od tysięcy lat powtarza te same prawdy, które dzisiaj powtarzają psychoseksuolodzy, że życie erotyczne jest sprawą naturalnych potrzeb, takich samych jak jedzenie, picie czy potrzeba bezpieczeństwa albo spacerowania i należy ją zaspokajać o ile się pojawia. Ludzie niezaspokojeni seksualnie chorują na głębokie depresje i wiele innych zaburzeń psychicznych włącznie z podwyższonym wskaźnikiem agresji. Dlatego przykazaniem taoistów jest szukanie przyjaciół płci przeciwnej dla zaspokajania się w rozkoszy seksualnej i sprawiania sobie wzajemnie erotycznych przyjemności zgodnie z naturalnymi potrzebami. Nie istnieje ani górna, ani dolna granica wieku, a tym, co inicjuje życie erotyczne jest potrzeba rozkoszy, zaś życie erotyczne jest sztuką, której najlepiej uczyć się od doświadczonych partnerek i partnerów. W spełnionych zgodnie z wewnętrzną potrzebą inspiracjach i potrzebach erotycznych znajduje człowiek podstawę do zbudowania udanego i twórczego związku z Bóstwem i Boskim Duchem, a także jest to podstawa do efektywnego działania i twórczego życia. Taoistyczna kultura Chin, podobnie jak Tantryczna kultura Indii i Erotyczna kultura Grecji udane i głębokie zaspokojenie erotyczne uznaje za podstawę religijności, twórczości i kultury, zaś leczenie z kompleksów seksualnych i różnych urojonych grzeszności, winy czy zazdrości uważa za podstawową terapię medyczną! Współcześnie obserwuje się to samo zjawisko, a w leczeniu zaburzeń psychicznych wspomożenie pacjentów w prowadzeniu zadowalającego życia seksualnego najczęściej warunkuje skuteczność terapii i wyleczenie. Im większa represyjność sfery seksualnej w życiu młodzieży tym większa kryminogenność młodocianego środowiska. Dzieci, które nie są represjonowane za zaspokajanie swoich potrzeb erotycznych, bardzo rzadko zdradzają kryminogenne skłonności, a represja seksualności to rozkwit przestępczości. Brak orgazmu to wzrost ogólnego napięcia prowadzący do agresji, o tym mówią tysiące badań naukowych dobrze udokumentowanych, tyle że pseudomoraliści nie umieją ani czytać, ani myśleć, a wolą żyć w swoim iluzorycznym, chorym obłędzie dogmatycznym. Wielu badaczy patologii psychicznej jasno mówi, że schizofrenia to skutek dylematów moralnych, związanych z niemożnością stosowania się do nakazów chorobliwej moralności przy własnych pragnieniach do rozkoszy seksualnej i terapie psychoseksualne przyciągają bardzo duży procent osób z tą jednostką chorobową, a taoistyczna grupa terapeutyczna jest w ponad 93% jedynym czynnikiem powrotu schizofrenika do stanu zdrowia psychicznego. Uwalnianie sumienia, podświadomości od napięć i konfliktów seksualnych w swej naturze to idealna profilaktyka przeciw szalejącej schizofrenii, a szczególnie schizofrenii społecznej.</p>



<p>Toksyczna idea religijna próbująca przerobić człowieka w zwierzę to nawoływania maniaków sekciarskich, aby współżyć seksualnie wyłącznie dla prokreacji, to jest dla poczęcia potomstwa, chociaż cała biologia ludzkiej natury temu ewidentnie zaprzecza. Człowiek nie posiada rui dla płodzenia potomstwa jak to mają zwierzęta i jest bardzo wyraźnie psychicznie i biologicznie ukonstytuowany aby współżyć seksualnie dla przyjemności i rozkoszy, a prokreacje traktować jako skutek uboczny dla przedłużania potomstwa. Mówią o tym objawienia religijne z wielu epok historycznych i mówi o tym historia zabezpieczeń przed niepożądaną ciążą, które ludzie produkowali od zarania swojego istnienia. My ludzie nie powinniśmy próbować upodabniać się do bezrozumnych zwierząt, które kopulują krótko i nie wydają przy tym żadnych odgłosów rozkoszy, podczas gdy orgazm ludzi, tak kobiet jak i mężczyzn pełen jest oznak przeżywania przyjemności i rozkoszy. Pośród zwierząt, tylko delfiny jak dotąd wiadomo, potrafią tak samo jak ludzie stosować zaawansowane pieszczoty i wydawać znaczące odgłosy rozkoszy. Człowiek jest bardzo odrębnym gatunkiem żyjącym na Ziemi i w sposób oczywisty nie ma żadnego związku z tak zwanymi ssakami naczelnymi, gdyż człowiek posiada 46 chromosomów, a zwierzęta naczelne 48 co czyni nas i stotami o zupełnie odmiennym genetycznym pochodzeniu. Zwierzęta, ssaki naczelne są czworonożne i posiadają sierść, a człowiek jest istotą dwunożną i nie posiada sierści, a owłosienie o zupełnie innej jakości na głowie! Kształt ludzkiej czaszki w niczym nie przypomina czaszek małp naczelnych, które mają bardzo odmienną budowę głowy, a organ mowy, jaki posiada człowiek w niczym nie przypomina organu wydawania mowy u zwierząt naczelnych! Nic to zatem dziwnego, że organy płciowe kobiety i mężczyzny służą do dawania sobie wzajemnie rozkoszy i przyjemności i że jest to ich podstawowe przeznaczenie, a zdolność reprodukcyjna jest tylko do rozkoszy dodatkiem. Naturalnie rozwijająca się miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną wszędzie na świecie i w każdej epoce pokazuje, że para najpierw sprawia sobie dużo rozkoszy, a&nbsp; dopiero później odczuwa potrzebę rozmnażania płciowego, ojcostwa i macierzyństwa. Obłęd religijny, który próbuje nas, LUDZI, zrównać z bezrozumnymi zwierzętami, które kopulują tylko dla podtrzymania gatunku i wydania potomstwa obcy jest każdej prawdziwie naukowej i humanitarnej ludzkiej kulturze.</p>



<p>Wmawianie ludziom biologicznie i psychicznie zdrowym, że pieszczenie i kopulowanie w milutki i rozkoszny sposób, bez pisemnego pozwolenia i certyfikatu jakiegoś ubranego na czarno ajatollaha, proboszcza, pastora czy rabina z pejsami, jest jakimś przestępstwem i złem niemoralnym jest w swej istocie grzechem i złem jacy ci klechowaci i eunuchowaci maniacy „nadreligijni” wyrządzają zdrowym i normalnym ludziom. Niemoralne jest przypisywanie organom płciowym i ich naturalnym funkcjom sprawiania rozkoszy, niewłaściwej konotacji moralnej w postaci zła i grzeszności. Miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną jest w swej istocie Dobrem, także z medycznego i psychologicznego punktu widzenia, a zatem takie związki rozkoszy należy sakralizować a nie potępiać. Potępiać trzeba tallibów muzułmańskich i chrześcijańskich, którzy wtrącają swoje celibatowe nozdrza i móżdżki nie tam, gdzie powinni, a żadna asceza narzucana silną presją czy przymusem jeszcze nikogo nie uświęciła i zawsze była złem społecznym najgorszego rodzaju. Słuszny jest tu starobiblijny punkt widzenia, że uważanie łona i seksu za zło świadczy o grzeszności i zbłądzeniu tego, który tak twierdzi. Biblijna Pieśń nad Pieśniami świadczy nawet o tym, że miłowanie dla rozkoszy i połączenia Oblubieńca i Oblubienicy jest Boskim Aktem, więc każde miłowanie się pomiędzy kobietą i mężczyzną ma w swej istocie taką właśnie transcendentalną naturę i może służyć głębszemu połączeniu z Bogiem. Tantra indyjska od zarania istnienia ludzkości, jako najstarsza znana kultura religijna zawsze upatruje w akcie seksualnego połączenia pełnego czułości, pieszczot i intymnych rozmów, aktu połączenia Bóstwa i Bogini (Kaama, Raati), którzy w ten sposób wzbudzają inspirację, siłę twórczą, a także przedłużają swoją żywotność i witalność. Ani zakazy zabraniające rozkoszy seksualnej ani nakazowe kopulowanie pod przymusem na pewno nie będą miały nic wspólnego ze zdrowym, objawionym systemem religijnym, a biblijny Ogród Eden kojarzy się z całkowitym brakiem wstydu przed nagością, naturyzmem i swobodnym, rozkosznym życiem seksualnym w Obecności Boga! Żaden ajatollah ani proboszcz nie miał tam racji bytu.</p>



<p>Opaczne podejście do wiary połączone z nadreligijnością stowarzyszone bywa z atakami zakłóceń świadomości, dziwnych uczuć i stanów, których osoba kontrolować nie może, a którym towarzyszy panika i halucynacje, szczególnie o przykrym charakterze (wizje katastroficzne), napady epileptyczne i podobne doznania! Prawdziwa wizja mistyczna nie zawiera w sobie przykrych i chorobowych objawów, gdyż takowe świadczą o chorobie, a nie o doświadczeniu Boga. Płaty skroniowe bardzo są pobudzone w tych przeżyciach, czasem też płaty czołowe, a pobudzenie to jest chorobą dobrze znaną, gdyż nawet Hipokrates zalecał terapeutom przykładanie dłoni na skronie takich pacjentów, których wizja „naszła” i „trzyma”, aby zrównoważyć bioenergią zaburzenia, które są pseudoreligijnym zaburzeniem mózgu. Osoby cierpiące na jakieś rodzaje nawiedzenia, obłędu religijnego, często skarżą się na silne bóle głowy właśnie w obszarze skroniowym, co wskazuje na organiczną przyczynę ich rzekomej „religijności”! Na takie dolegliwości o jakich tu mówimy, cierpiało bardzo wielu katolickich papieży i tak zwanych „świętych”, co potwierdzają studia nad ich żywotami, a w istocie rozwojem choroby. Chorobliwe poczucie wyższości, a czasem makabryczne samoponiżenia lub poniżanie innych to zaiste maniakalna dolegliwość papiestwa, które niezdolne jest do religijnej współpracy i koegzystencji, chociaż z ajatollahami w dziedzinie zwalczania prezerwatyw, aby więcej ludzi zmarło w męczarniach na AIDS, potrafi się porozumieć. Chorobliwe poczucie wyższości rasy, sekty katolickiej, osiąga apogeum swej „wysokości” w obłędzie „jedynie słusznej nieomylności” w sprawach wiary, przy jednoczesnym bredzeniu, że Ziemia jest pępkiem świata i wszystko krąży wokół niej! Taki jest obraz tej „nieomylnej” pomyłki, która tysiące naukowców zaprowadziła pod topór kata lub na całopalenie żywcem, gdyż błędne i toksyczne idee w materii religijnej prowadzą nieuchronnie do patologicznej przemocy i zbrodni, zatem człowiek musi podjąć terapię eliminowania chorych wierzeń i poglądów ze swojego umysłu, aby nie zostać zniewolonym przez jakąś obłąkaną sektę stosującą przemoc i terror!</p>



<p>Błędny obraz Boga będzie korzeniem wszelkiej wypaczonej ścieżki religijnej, której zdeprawowanie jest totalne. Pierwotne kultury religijne, jakie nie cierpią generalnie na ideologiczne zatrucie postrzegają Wyższą Istotę zawsze jako parę i jest tak wszędzie na Ziemi w całej jej historii. Bóg i Bogini stanowiący Boską Parę, równorzędną diadę, dwójnię doskonale połączoną i harmonijną to obraz Najwyższej Istoty w każdym kręgu religijnym, także w pierwotnej religii Semitów, gdzie małżonką Boga Jahwah jest Szekinah i jest Ona jego Chlubą i Chwałą! Słowo Elohim w języku starohebrajskim, biblijnym jest wyrazem w tzw. liczbie podwójnej, którą używa się na oznaczanie pary składającej się z istoty męskiej i żeńskiej. Elohim stwarza więc Człowieka jako obraz swój, jako kobietę i mężczyznę, aby dwoje mogło w sposób bardzo rozkoszny, czuły i namiętny kultywować Boskość oraz wspierać się wzajemnie w swoich dążeniach i potrzebach. Dla hinduistów czy taoistów, a także dla religii helleńskich czy słowiańskich był to oczywisty truizm, aksjomat przyjmowany jako naturalny porządek rzeczy w Przyrodzie. Błędny obraz Boga jako tylko męskiej albo tylko żeńskiej istoty sam w sobie jest korzeniem całego mnóstwa patologii i prowadzi do takich patologii jak uważanie, że kobiety nie mają duszy przez większość pokonstantyńskiego rzymskiego chrześcijaństwa albo uważaniem, że genitalia, łono to przyczyna zła i źródło grzechu, gdy tymczasem jest to psychologicznie rzecz ujmując organ służący wzajemnemu leczeniu się ludzi z depresji i innych patologicznych stanów świadomości. Postrzeganie swojej „drugiej połowy” jako formy Bóstwa i obcowanie z takim Bóstwem czy Boginią sakralizuje życie erotyczne, niewątpliwie usuwając całe stado kompleksów fobii i chorych idei, które są toksyczne, z ludzkich umysłów.</p>



<p>Na Wschodzie ludzie mają jeden test, bardzo prosty, aby sprawdzić czy ktoś jest Święty i jest to test obiektywny. Ludzie z natury religijni, a religijność widzi się jako naturalną niewyuczoną potrzebę psychobiologiczną człowieka nawet pierwotnego, po prostu szukając Świętego Bożego, zaczynają sie do potencjalnego kandydata czy kandydatki modlić żarliwie o drobną pomoc w życiu, uzdrowienie, poprawę charakteru, znalezienie życiowego partnera, a kiedy dużo osób i często doznaje pomocy od kandydata podającego się za Świętego, wtedy uzyskuje w tej roli społeczną akceptację. Nie ma żadnych pośmiertnych mistyfikacji o wątpliwej naturze jakie produkowane są w beatyfikacjach i kanonizacjach społecznie szkodliwych sekt „nadreligijnych”. Osoba, która nie jest Święta, nie będzie w stanie dokonywać nawet drobnych cudów, odpowiedzi na modlitwy żarliwe, gdyż nie ma żadnej Boskiej Mocy. Szukając religii albo sprawdzając organizację do której należymy przyjrzyjmy się jej historii i zobaczmy, czy nie uległa już w swej historii degeneracji i nie jest czymś w rodzaju zastrzyku toksycznego raka świadomości, ze wszystkimi swoimi religijnymi ideałami. Wszystkie religie w swej pierwotnej początkowej wersji sprawują kult Żywych Świętych, a uznawanie Świętości po śmierci zdaje się także być czymś w rodzaju degeneracji, gdyż 84 Uczniów Jezusa także określało się jako Zgromadzenie Świętych. Bractwo Duchowe poświęcające się łączeniu z Bogiem musi być wolne od elementów trujących i nie można sobie w nim głosić żadnych chorych koncepcji religijnych, które zakłócałyby umysł i prowadziły do katastrofalnych i tragicznych patologii tak w życiu jednostek, jak i społeczeństw. Jako istoty z natury w większości religijne, ludzie muszą pamiętać, że mogą, a nawet może i powinni misjonować cokolwiek tam dobrego mają do zaoferowania, ale nie powinni się ze swoimi pomysłami przemocą narzucać innym, chyba że tylko w sytuacji, gdy trzeba powstrzymać gwałt, rozbój i mordowanie, ale od tej pierwszej i ostatniej patologii jaką jest zabijanie muszą się nadewszystko powstrzymać katolicy tacy jak Bush, Wojtyła i prawosławni tacy jak Putin oraz paru ajatollahów terroryzujących cały Islam! Próbujmy nieść dobro innym i dbajmy aby to było dobro dla „nich”, a nie tylko nasz zysk i korzyść z „nich”. </p>



<p class="has-text-align-right"><strong>Mohan Ryszard Matuszewski &#8211; Śri Mohan-Dźi</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/toksyczne-idee-pseudoreligii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Demokracja a Parlamentaryzm</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/demokracja-a-parlamentaryzm/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/demokracja-a-parlamentaryzm/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 01:11:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieła Filozoficzno-Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[parlamentaryzm]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[updaek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1691</guid>

					<description><![CDATA[Polska demokracja jest iluzją, a obecny system to partokracja, w której wybory to jedynie teatr dla karierowiczów. Prawdziwa demokracja to bezpośrednia kontrola wyborców nad swoimi przedstawicielami, z możliwością ich natychmiastowego odwołania. Zamiast partokratycznych oszustw, potrzebujemy prawdziwego ludowładztwa!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Współczujemy trochę wszystkim ludziom, którzy myślą, że budują w Polsce demokrację, a tymczasem przykładają rękę do rozwoju <strong>parlamentaryzmu</strong> zwanego inaczej, <strong>partokracją</strong>, co inaczej się jeszcze&nbsp; złośliwie tłumaczy jako&nbsp; partactwo polityczne. Musimy sięgnąć do korzeni demokracji i przyjrzeć się jej podstawowym zasadom aby jasno zrozumieć dlaczego Polski ustrój polityczny z demokracją w zasadzie nie ma nic wspólnego. Potem możemy się zastanowić czy chcemy wprowadzić ustrój demokratyczny czy też tkwić w ustroju partokratycznym, który jest odpowiedzialny za całe zło XX wieku jakiego doświadczyli ludzie. Parlamentaryzm zwany partokracją składa się z wyborów czyli z demagogicznego ubiegania się o stołki i urzędy przez karierowiczów wznoszących się po karkach swoich wyborców aby zapewnić sobie miejsce przy żłobie państwowym i zaspokoić swoje apetyty, a o wyborcy i celach społecznych zapomnieć oszukując ludzi pracy. W demokracji każdy poseł musi być autorytetem lokalnej społeczności, który wykonuje jej wolę i program!</p>



<p>Podstawową zasadą ustroju demokratycznego jest bezpośrednie decydowanie wyborców o postępowaniu ich przedstawiciela czyli wpływ ludzi pracy na posła do parlamentu (Sejmu) oraz samorządu terytorialnego. Wybory muszą być oczywiście jawne aby było wiadomo kto i kogo oraz dlaczego&nbsp; popiera, a&nbsp; także aby wyborcy mogli upoważniać swojego delegata do struktur rządowych do podejmowania konkretnych decyzji politycznych.</p>



<p>W ustroju demokratycznym nie można wybrać się do parlamentu, a potem olewać wyborców i swoje obietnice przedwyborcze jak to czyni się w dzisiejszym oszukańczym systemie parlamentarnym, gdyż w demokracji wyborcy natychmiast mogą <strong>odwołać</strong> swojego posła jeśli nie spełnia swoich obietnic i robi ich zwyczajnie w “<strong>bambuko</strong>” jak to nazywa lud pracujący i bezrobotny. Wyborcy muszą mieć bezpośrednią możliwość wpływania na swojego przedstawiciela do samorządu lokalnego poprzez <strong>wiece</strong> i konsultacje z wyborcami oraz muszą mieć prawną gwarancję niezwłocznego odwołania trefnego posła jeśli zaczyna robić co innego niż obiecał w swoich kampaniach przedwyborczych. Tak wymaga elementarna uczciwość społeczna, a to także jest podstawowy postulat ustroju faktycznie demokratycznego bez którego parlamentarny system polityczny jest ustrojem oszustów rwących się do władzy po plecach bezbronnych w zasadzie mas wyborczych. Feudalizm jest znacznie tańszy!</p>



<p>W ustroju demokratycznym wyższy szczebel zarządzania jest wybierany z pośród przedstawicieli niższych szczebli, a to znaczy, że z delegatów szczebla gminnego składa się szczebel powiatowy, a z przedstawicieli samorządu powiatowego, sejmik wojewódzki! Dopiero z delegatów szczebla wojewódzkiego wybiera się posłów do parlamentu czyli w Polsce do Sejmu. W ten sposób osoby zarządzające państwem muszą być zsynchronizowane z wolą swoich wyborców na kilku szczeblach i nie mogą odstępować od deklarowanej linii politycznej, ponieważ w każdej chwili mogą być usunięte, a dla gminy będzie to szczególne wyróżnienie jeśli jej delegat samorządowy będzie też wybrany do najwyższych szczebli władzy kierowniczej w państwie. Bez tej zasady politycznej kierowanie państwem wpada w ręce rozmaitych oszołomów politycznych, którzy na samą&nbsp; myśl o wprowadzeniu systemu demokratycznego drżą i umierają ze strachu, bo nigdy nie zamierzają realizować celów obiecanych wyborcom, a jedynie własne częstokroć ciemne cele biznesowe. W parlamentaryzmie od początku jego istnienia ludzie są jedynie oszukiwani, a wyborczy kocioł jest jedynie pustosłowiem okraszonym fanfarami i to jeszcze z kłamliwie używaną nazwą demokracja z którą parlamentaryzm, jak wykazali już autorzy z XIX i początku XX wieku, nie ma&nbsp; nawet trochę wspólnego.</p>



<p>Demokracja to <strong>ludowładztwo</strong> i zawsze oznacza bezpośrednią władzę szerokich rzesz wyborców, a nie tylko prawo do wybierania dobrze zamaskowanego oszusta z jakiejś bogatej kliki politycznej chcącej przejąć kontrolę nad państwem i porządzić, czytaj poszaleć na koszt podatnika! Demokracja nie jest ustrojem sterowanym poprzez jakiś komitet centralny jakiejś partii jak miało to miejsce w dyktaturze socjalistycznej ani też nie jest ustrojem sterowanym przez monopole biznesowe jak ma to miejsce w zachodnim i amerykańskim parlamentaryzmie. <strong>Partokracja</strong> to nazwa ustroju zaczerpnięta od władztwa kanapowych partii politycznych po cichu realizujących programy gospodarczo-polityczne wpływowych kręgów biznesowych, które stać na wprowadzanie swoich ludzi do władz w szczególności centralnych i zawsze znajdują nową nie skompro mitowaną jeszcze twarz aby ją za swój szmal wylansować. Tymczasem pod kontrolą wyborców sprawowaną po wyborach, przy możliwości wpływania na delegata i pod presją jego natychmiastowego odwołania musi on dbać o swój prestiż faktycznego reprezentanta lokalnej społeczności i nie może być przywiezionym w teczce agentem jakiegoś cichego kręgu wpływów. Wtedy zacznie się nam system państwowy demokratyzować i do metod parlamentarnej partokracji, która zawiodła społeczeństwa u samego początku w XIX wieku i przez cały wiek XX zawodziła, nie będziemy musieli już wracać. Wiek XXI może być pewną walką o wprowadzenie w końcu obiecanej demokracji zamiast <strong>demonokracji</strong>, jak możemy sobie nazwać szkodliwy społecznie, fatalny i oszukańczy dla obywatela ustrój partokratyczny aktualnie wprowadzony w Polsce w miejsce systemu <strong>dyktatury socjalistycznej</strong>, która też nie miała nic wspólnego z demokracją starożytnych Greków. Demokracja to władza lokalnych społeczności obywatelskich! Nazywanie aktualnego ustroju partokratycznego (partactwa partyjnego) w Polsce demokracją to oszustwo i obraza demokracji!</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><strong>Mohan</strong></strong> <strong>Ryszard Matuszewski</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/demokracja-a-parlamentaryzm/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Społeczna Szkodliwość Sądownictwa</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/spoleczna-szkodliwosc-sadownictwa/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/spoleczna-szkodliwosc-sadownictwa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 01:09:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieła Filozoficzno-Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[dyktatura]]></category>
		<category><![CDATA[korupcja]]></category>
		<category><![CDATA[łapówkarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[patologia]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[sądownictwo]]></category>
		<category><![CDATA[tortury]]></category>
		<category><![CDATA[znęcanie się]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1693</guid>

					<description><![CDATA[System sądownictwa i więziennictwa w Polsce i w innych krajach nie rozwiązuje problemów społecznych a jedynie je pogłębia. Wzrost przestępczości, korupcja w sądach, brak skutecznej resocjalizacji - czas na radykalne zmiany i nowe podejście do wychowania i sprawiedliwości.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Represyjne usonańskie więziennictwo wzorowane na hitlerowskich łagrach i biskupich, papieskich twierdzach średniowiecza zawsze służyło i służy jedynie <strong>bandyckiemu represjonowaniu i zniewoleniu społeczeństwa</strong>. Generalnie przemoc rodzi przemoc, a każde dręczenie rodzi zemstę i odwet, dlatego odamerykański, usonański system klatkowego więziennictwa wzmaga jedynie wszelką patologię, wcale im nie zapobiega, nie rozwiązuje problemów społecznych, a jedynie je wzmaga. Więzienia trzeba generalnie likwidować, a społeczeństwo wychowywać przez samokontrolę, społeczną kuratele i nadzór, a nie przez zniewalającą i bandycką eliminację ze społeczeństwa jednostek, które mają inny światopogląd, nieakceptują normy narzuconej przemocą katolskiej czy protestanckiej pseudoreligii, cierpią biedę z nędzą i bezdomność, kradną bo muszą przeżyć, a ustrój nie gwarantuje pracy.</p>



<p><strong>Wzrost przestępczości</strong> wynika z braku obywatelskiego wychowania w systemie szkolnictwa, który za patronów bierze faszystów i pedofilii, pijaków i leserów w swej istocie, którzy są odczłowieczeni. Wzrost przestępczości wynika z idiotycznego imperialistycznego kapitalizmu, w którym wybory są farsą, a parlament stadem pijaków i rabusiów z nadania zdziczałych mafii biznesowych, które ten ideologiczny śmietnik sponsorują uchwalając idiotyczne przepisy. Wzrost przestępczości to też polityka idiotów sądowniczych, którzy ślepo produkują nieistniejące przestępstwa i ich rzekomych sprawców na zasadzie prawdopodobieństwa wedle własnych poglądów i „widzimisiów”, a nie wedle rzeczywiście&nbsp; popełnionych czynów czy zagrożeń.</p>



<p>W istocie do cna <strong>skorumpowane, pijacko-łapówkarskie sądownictwo</strong> jest <strong>narzędziem terroru</strong> i <strong>rozboju</strong> na całym społeczeństwie. Sąd to twór wyjęty spod prawa i jakichkolwiek kontroli, twór przesiąknięty zgnilizną łapówkarstwa i żądzy odwetu na ludziach całkowicie niewinnych. Policja torturami, biciem, kopaniem i dręczeniem lub oszustwami wymusza rozbójniczo przyznawanie się do niepopełnionych przestępstw. Prokuratorzy przeważnie zapisują w aktach zupełnie co innego niż osoby zeznają, naciągając i preparując fikcyjne procesy, mnóstwo nieistniejących przestępstw, gdyby trzymać się zasad prawdy. W więzieniach nie ma żadnej resocjalizacji ani rzeczywistej pomocy dla ludzi okaleczonych przez debilny ustrój polityczny i kierujących nim psychopatów, zwykle skrajnie wynaturzonych i odczłowieczonych żądzą władzy i pieniądza, żądzą kariery i awansu!</p>



<p><strong>Rozbudowywanie sieci więzień i aresztów zawsze jest charakterystyczne&nbsp; dla okresu rządu dyktatur, o faszystowskim i nieludzkim charakterze,</strong> szczególnie jeśli liczba ludności spada z powodu emigracji i ujemnego przyrostu naturalnego. Bandycki, niszczący ludzkie życie system sądowniczo-więzienniczy należy zlikwidować i zupełnie przeistoczyć szukając całkowicie nowych rozwiązań proedukacyjnych. Trzeba od podstaw stworzyć resocjalizację, która właściwie w ogóle nie istnieje, trzeba postawić na mocne i wszechstronne programy edukacyjne, szczególnie dla nastolatków i młodzieży do 30 roku życia, kiedy mózg jeszcze się rozwija, a kształtowanie przez wychowanie jest możliwe. Wzmaganie ilości ostrych jak brzytwa drutów kolczastych jest jedynie dowodem, że <strong>więzienia zamieniają się jawnie w obozy koncentracyjne dla jednostek niepoprawnych politycznie</strong>, takich którzy z głodu kradną, bo dyktuje im to naturalny instynkt przetrwania gatunku.</p>



<p>Mnożenie więźniów typowo politycznych, siedzących w łagrach reżimu za obsikanie pomnika jakiegoś łajdaka międzywojennego, papieskiej bestii okradającej cały naród, obrazę słowną sądowych bandytów czy prokuratorskich gangsterów na usługach mafii powiększa dno rozpaczy. Kardynalnie złym jest ustrój polityczny, który <strong>zabrania ludziom swobody wypowiedzi</strong>, bo walka o demokrację to walka o wolność słowa. Sądowy, gestapowski faszyzm, gdzie tysiące ludzi dostaje duże i ciężkie wyroki, tylko dlatego, że sędzia czy prokurator się obrazili, zasługuje nie tylko na surową naganę, ale na natychmiastową likwidację. Karę śmierci znosi się, bo w jedne trzeciej wypadków państwo mordowało niewinne osoby, a tymi mordercami są zawsze sędziowie. Jest to proporcja ofiar pokrzywdzonych bandycko przez sądownictwo, a liczba tych ofiar ciągle rośnie z powodu wadliwego, idiotycznego sądownictwa i jego burdelu zwanego przepisami prawnymi.</p>



<p>Prawo naturalne zwyczajowe, zgodne ze zdrowym rozsądkiem, dopuszcza do wiadomości morderstwa i rozbójnictwo, kradzieże i fałszerstwa oraz przemoc i przymus także seksualny jak gwałt. Zdrowy rozsądek odrzuci wszystko, co jest nierzeczywiste, bo jak można skazywać ludzi na więzienie właściwie łagier, czyli obóz karny, na podstawie czczych domysłów, ewidentnych i często jednoosobowych pomówień bez materialnych dowodów, czy też dlatego, że obraził się na kogoś ksiądz, pedał lub bogaty biznesmen, którego stać na łapówkę dla prokuratora. Kwitnie rozbój trójkątami bo adwokat, prokurator i sędzia w tym skorumpowanym systemie sądowego bezprawia uzależniają wysokość kary i wydanie w ogóle wyroku od wysokości honorarium, czyli łapówki.</p>



<p>Jest to skaza całego sądownictwa, które winno być monitorowane skrupulatnie w zakresie nielegalnych dochodów. Im droższy jest do wynajęcia adwokat, tym bardziej pewne, że załatwia wszelkie sprawy za łapówki dla prokuratorów i sędziów. Lokalne mafie mają też swoich policjantów, prokuratorów i sędziów, ale mafia to zwykle w istocie uprzywilejowana finansowo grupa biznesowa, a system fiskalny państwa to najbardziej krwiożerczy rozbójnik, bo obywatelowi nie jest w zasadzie potrzebne państwo, które go nie chroni i w niczym nie pomaga, a jedynie go wyzyskuje i terroryzuje. Słowiańskiej kulturze w szczególności obcy jest usonański system polityczny nazywany fachowo „faszyzmem w białych rękawiczkach”. Parlamentaryzm imperialistów usonańskich nie jest i nigdy nie był żadną demokracją, bo ta jako ludowładztwo opiera się na wykonywaniu woli wyborców przez odwoływalnych przedstawicieli. Posłowie czy senatorzy nie są odwoływalni przez swych wyborców, nie są od nich zależni, podejmują decyzje sprzeczne z wolą społeczeństwa, a to jest istotna cecha dyktatury, faszyzmu, co nie ma związku z demokracją czy choćby jej pozorami. Dopóki poseł nie będzie delegatem swych wyborców całkowicie od nich zależnym finansowo i politycznie, dopóty o demokracji nie ma mowy. Ten ustrój to <strong>zbrodnicza farsa o faszystowskim charakterze,</strong> dyktatura z oszukańczymi u podstaw pseudowyborami, które mamią jedynie zniewolonych ludzi. Bo jak można&nbsp; trzymać kogoś w więzieniu za to, że narzeka publicznie na rząd czy jego organy lub głupotę parlamentarzystów, tego wybielonego faszyzmu na wzór usonański.</p>



<p>Zamknięte i strzeżone osiedla dla nowobogackich to nic innego niż aparthaid, gdzie biedota robi za murzynów, a ten co się dorobił, często nieuczciwie robi za ważnego białego faszystę. Biedny, często nie mając się w czym umyć, bo go nie stać na mydło i rachunek za wodę, w istocie podobny jest murzynowi, bo dzielnice nędzy i bezdomności to prawdziwe bautustany!!!! Za dokonywanie kradzieży, żywności z głodu należy dawać ludziom medale za bohaterską walkę o przetrwanie, a nie trzymać latami w klatkowych łagrach, gdzie czeka tylko psychiczne wyniszczenie i społeczna degradacja, wyzbycie resztek kultury i często doprowadzenie do zniszczenia rodziny i samobójstwa.</p>



<p>Sąd to jaskinia zła. Samo ukończenie studiów prawniczych z pomocą rodzinnych pleców nie upoważnia do oceny cudzego postępowania ani nie daje zdolności do oceny cudzej winy. Wysoki iloraz inteligencji i duża empatia pozwalają to rozeznawać o wiele lepiej, co wykazuje zwyczajowo prawo i ludowe sądownictwo wielu cywilizacji. Należy gruntownie badać kandydatów na sędziów i prokuratorów, badać psychologicznie i psychiatrycznie, wielokrotnie i w warunkach półrocznej obserwacji, czy aby na pewno nie są odczłowieczonymi psychopatami żądnymi niszczenia ludzi w imię tzw. prawa, czy nie są ograniczeni umysłowo bądź z lekka paranoiczni.</p>



<p>Paranoik jak wiadomo źle interpretuje fakty i błędnie, choć logicznie poprawnie uzasadnia przesłanki. Tak jak zboczeńcy seksualni, pedofile garną się do zawodu celibatowego klechy i do męskich seminariów, gdzie jest dużo chłopów, tak skrajni psychopaci garną się do zawodów takich jak sędzia, prokurator czy policjant, gdzie łatwo można krzywdzić innych z powodu własnej głupoty, bezmyślności, ograniczenia umysłowego i wrodzonej organicznej psychopatii, która przepisy stosuje ślepo i zawsze krzywdząco dla ludzi. Żądza zysku z łapówek to dodatkowa i typowa pokusa krzywdzenia niewinnych, jaka deprawuje i tak w większości przynajmniej psychopatycznych karierowiczów na sądowniczych (w tym prokuratorskich) posadkach, karierowiczów-psychopatów.</p>



<p><strong>Likwidacja klik adwokackich obliczonych na łapówkarsko-koleżeńskie układy z sędziami i prokuratorami,</strong> na których w istotny sposób sądowe bezhołowie polega. Stąd dziwne, idiotyczne i debilne wyroki. Za kradzież 20 mln dolarów wyroków nie ma, bo nikt nie chce aresztować biskupów i ich kochanków, a za kradzież 8 (słownie: ośmiu) złotych w damskiej torebce daje się i 8 lat więzienia bo to zdemoralizowana i rozbójnicza kradzież w postaci wyrwania torebki i ucieczki. Tyle, że torebka i 8 zł było własnością ciotki jakiegoś psychopatycznego faszysty, czyli prokuratora, a kradł biedak, który nie miał pieniędzy na łapówkę dla skorumpowanego i bezmyślnego, totalnie odczłowieczonego sądownictwa. To typowy obrazek bandyckiego sądownictwa, skorumpowanego i odczłowieczonego, złego sadownictwa, które represjonuje więzieniem tam, gdzie potrzebna jest jedynie szkolna nagana na apelu, tam, gdzie wychowywać trzeba, a nie oddawać do więzienia na wieloletnią degenerację, umysłu i psychiki.</p>



<p><strong>Klatkowe ściśle zamknięte więziennictwo jedynie degeneruje rozum</strong>, upośledza funkcje intelektualne, odczłowiecza brakiem dostępu do kultury i nauki, a co najwyżej pod celami edukuje w przestępczym fachu, nic więcej. Nic dziwnego, że w odczuciu i doświadczeniu normalnych ludzi <strong>system represyjnego zamkniętego więziennictwa to najbardziej szkodliwe społecznie zło</strong>, które pomnaża i rozwija pedalstwo i cwelowe gwałcicielstwo, <strong>wyjątkowe zboczenie, które pomnaża wszelkie patologie</strong>. Długotrwała przymusowa abstynencja płciowa w więzieniach rodzi jedynie chęć do wynaturzeń seksualnych, pomnaża i rozwija pedalstwo i cwelowe gwałcicielstwo wyjątkowe zboczenie, którego przyczyną jest głupota sądownictwa, głupota tego faszystowskiego systemu, represji.</p>



<p>Jeśli prokuratorzy i sędziowie, a później dyrektorzy więzień i ich bezmyślny personel zamykają niewinnych, dają wyroki idiotyczne, to są też <strong>winni każdej chęci zemsty i odwetu, w jaką popadają osadzeni</strong>. A w tym dość licznym wypadku zawsze to będzie słuszny odwet i nieliczenie się z jakimkolwiek prawem bo i po co, jeśli sąd za swe bezprawie nie wisi jeszcze na szubienicy, gdzie jego miejsce. Tendencyjne ignorowanie dowodów i mataczenie spraw na niekorzyść podejrzanego, przetrzymywanie latami w aresztach, ot tak na wszelki wypadek, to poważne zbrodnie iście gestapowskiego i niewydolnego sądownictwa. Zamykanie zeznań na podstawie pomówień pojedynczych osób bez realnych dowodów, to obraz kompletnej patologii społecznej, jaką jest sądownictwo. Gnębienie ludzi niewygodnych za krytykowanie bandytyzmu i głupoty sądowniczej, to nie tylko zbrodnia sędziów na Konstytucji, ale właśnie typowy przejaw „faszyzmu białych rękawiczek”, usoństwa, które dla każdego narodu słowiańskiego jawi się jako okupacja.</p>



<p>Typowe wynaturzenia psychopatyczne sędziego czy sędziny to ignorowanie wszystkiego, co zeznają oskarżeni i obrona, z wyjątkiem gdy mecenas adwokackiego biznesmonopolu opłaci już łapówką rozstrzygnięcie sądowe. Często im bardziej medialnie nagłośniona sprawa, tym mniej winny podejrzany i oskarżony, a bardziej ci, którzy łapówkami dla debilnych paparazzi dziennikarstwa nakręcają fikcyjne skandale. Media ponoszą dużą część winy, bo tuszują każdą zbrodnię sądową, udając, że nie wiedzą o łapówkarstwie, korupcji i o tym, że wyroki zależą od polityki doraźnej rządu i przekrętów medialnych, a nie od rzeczywistego i obiektywnego prawa, bo takiego prawa z ludzkim obliczem nie ma w ustrojach usonańskiego aparthaidu! Każdy sędzia i prokurator powinien być pod nadzorem niezależnych organizacji społecznych, a znaczna część paragrafów politycznego represjonowania ludzi z Kodeksu karnego musi zostać usunięta. Ci co się obrażają, powinni leczyć się w zakładach psychiatrycznych, a nie żądać by ich ofiary, mówiące o nich krytyczną prawdę siedziały w więzieniach za rzekome obrażanie uczuć i inne bzdety, które z punktu zdrowego rozsądku nie są przestępstwami, ani nawet wykroczeniami.</p>



<p>Trzeba zaprzestać naruszać prawo człowieka do głoszenia prawdy, także o zbrodniczości aparatu zwanego wymiarem sprawiedliwości. Czas, aby każdego sędziego personalnie karać za zbrodnie, jakie popełnia na ludzkości. Szczególnie dla młodzieży, wychowanie następuje przez odpowiedni wzorzec, dobry przykład – stąd głupota i łapówkarstwo, zbrodnicze krzywdzicielstwo uprawiane przez sadownictwo na ludziach, wiedzie jedynie do upadku moralnego wszelkich wartości i jest antywychowaniem. Nie ma autorytetu, gdzie politycy to śmiecie, a sędziowie to skorumpowana i odczłowieczona klika pragnąca wykazać się w represjonowaniu biednych, głodnych i upośledzonych, niejako zastępczo, bo bogatych chroni, za odpowiednie pieniądze, a najbogatsze są wszelkie mafie, które zwykle wcale nie siedzą we więzieniach.</p>



<p><strong>Czas społecznych przemian i rewolucji, to zawsze czas rozliczenia korupcji sądowej, a ten czas nadchodzi wielkimi krokami. </strong>Tych co chcą mordować ludzi w imieniu prawa, ale odmawiają im legalnie eutanazji na żądanie z powodu własnej głupoty, tych trzeba w rewolucji zgładzić w pierwszej kolejności, albowiem są to psychopaci wyzbyci człowieczeństwa. Zwolennicy kary śmierci to wrogowie człowieczeństwa, którzy zamiast naprawiać jednostki patologiczne rzeczywiście, chcą jak w inkwizytorskim średniowieczu mordować przeciwników w imieniu prawa. A imię prawa zbrukane jest aparthaidem, faszyzmem i szatańską inkwizycją watykańską, która wymordowała lekko licząc 200 mln ludzi, w tym co najmniej 100 mln Indian w obu Amerykach. Imię prawa brukane jest codziennie nadmiernie długimi aresztami, które ciągną się latami rujnując bestialsko życie tysięcy ludzi rocznie, imię prawa brukane jest cierpieniem 30-40% ludzi, którzy siedzą w więzieniach niewinni. Jest to rozbój usonańskiej dyktatury nowobogackich i dorobkiewiczów, karierowiczów, psychopatów na słowiańskim społeczeństwie, które zawsze kierowało się zdrowym rozsądkiem i dobrymi zwyczajami, a nie odchrześcijańskim pijaństwem i psychopatycznymi dogmatami idiotycznych przepisów pseudoprawa, które w istocie jest politycznym rozbójnictwem na społeczeństwo. W czasie, kiedy cywilizowane społeczeństwa odchodzą od klatkowego rozboju więznienniczego, czas bandyctwo sądowe WYTĘPIĆ!</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Mohan</em></strong> <strong><em>Ryszard Matuszewski</em></strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/spoleczna-szkodliwosc-sadownictwa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>WIKIPEDIA &#8211; Dewianty i palanty</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/wikipedia-dewianty-i-palanty/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/wikipedia-dewianty-i-palanty/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 01:07:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieła Filozoficzno-Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[dewiacje]]></category>
		<category><![CDATA[poemat]]></category>
		<category><![CDATA[satyra]]></category>
		<category><![CDATA[wiersz]]></category>
		<category><![CDATA[wikipedia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1694</guid>

					<description><![CDATA[Poemat „Wikipedialni” powstał jako song protest przeciwko wielu nadużyciom na portalu pl.wikipedia.org gdzie nielegalnie zamieszcza się cudze dane osobowe, masowo fałszuje życiorysy ludzi wybitnych dopisując z brukowców oraz „z sufitu” tak zwane „kontrowersje”, a także w świetle ostatnich wydarzeń, gromadzi się pedofilską pornografię pod szyldem „kultury” ludzkości!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center">WIKIPEDIA &#8211; Dewianty i palanty<br>Poemat satyryczny</p>



<p class="has-text-align-center"><strong>1.</strong></p>



<p class="has-text-align-center">Wikipedystyczne dewianty<br>Dzieciaki dymają palanty;<br>Kolekcjonują pornografię<br>Chorują ciężko na dysgrafię!</p>



<p class="has-text-align-center">Wikipedia ludzi znieważa<br>Ludzkie serca ciężko uraża;<br>Grasuje tam zboczeńców banda<br>Ich wypociny to jest granda!</p>



<p class="has-text-align-center">Wikipedia chamsko obraża<br>Czas ją skierować do grabarza;<br>Same kłamstewka i zniewagi<br>Kloaka dewiacji i blagi!</p>



<p class="has-text-align-center">Wikipedyści do kastracji<br>Dość pedofilskiej demokracji;<br>Każdy życiorys ci urabia<br>Bo jest Wikipedialny Hrabia!<br><strong><br>2.</strong></p>



<p class="has-text-align-center">Wikidewianty molestują<br>Dzieciom serca i dusze trują;<br>Na protesty zawsze są głusi<br>Możesz poskarżyć się mamusi!</p>



<p class="has-text-align-center">Matka Natura Cię wysłucha<br>Lecz Wikipedia zawsze głucha;<br>Anonimowi pedofile<br>Uzasadniają to zawile!</p>



<p class="has-text-align-center">Chroni ich świńska Ameryka<br>Gdzie każdy zboczek dziecko bzyka;<br>Serwery mają w Kalifornii<br>Gdzie pedofile są wytworni!</p>



<p class="has-text-align-center">Tak pedofilska Wikipedia<br>Wspiera inne zboczone media;<br>Nikt Nas nie chroni przed tyranią<br>Ich teksty kłamliwe Nas ranią!<br><strong><br>3.</strong></p>



<p class="has-text-align-center">Serwery pełne pornografii<br>Wikipedysta to potrafi;<br>Pisują księża, teolodzy<br>Płaczą internauci ubodzy!</p>



<p class="has-text-align-center">Wikipedii ofiar tysiące<br>Zęby od wendety skrzypiące;<br>Cóż ma zrobić człowiek Honoru<br>Choć pozbawion składek donoru!</p>



<p class="has-text-align-center">Wikipedyści balangują<br>Finanse fundacji rujnują;<br>Porno drukują pedofilskie<br>Lubią zboczenie zoofilskie!</p>



<p class="has-text-align-center">Piją i ćpają na spotkaniach<br>Cóż się spodziewać po złych draniach?<br>Knują swe rozbójnicze plany<br>Któż ma być jeszcze wydymany!?<br><strong><br>4.</strong></p>



<p class="has-text-align-center">Wikimedialne obsrywanie<br>Autorytetu podrywanie;<br>Wszelkiego dobra znieważanie<br>Kontrowersji produkowanie!</p>



<p class="has-text-align-center">Czyż Wikipedia jest burdelem<br>Któż tego szamba właścicielem?<br>Pewien chemik polimeryczny<br>Zboczony i schizofreniczny!</p>



<p class="has-text-align-center">Mylą prawo do informacji<br>Ze znieważaniem całej nacji;<br>W błąd wprowadzają wszystkie hasła<br>Dość już ich maślanego masła!</p>



<p class="has-text-align-center">Wikipedia – gówien kloaką<br>Jej Zarząd jedną wielką sraką;<br>Tomasz Ganicz hersztem tej bandy<br>Nie ma nad Polską większej grandy!</p>



<p><br><em><strong>Art. 73</strong> Konstytucji zapewnia wolność twórczości artystycznej, także satyrycznej.</em></p>



<p>Poemat „Wikipedialni” powstał jako song protest przeciwko wielu nadużyciom na portalu pl.wikipedia.org gdzie nielegalnie zamieszcza się cudze dane osobowe, <strong>masowo fałszuje życiorysy ludzi wybitnych</strong> dopisując z brukowców oraz „z sufitu” tak zwane „kontrowersje”, a także w świetle ostatnich wydarzeń, gromadzi się pedofilską pornografię pod szyldem „kultury” ludzkości! Ch.j w mordę wikipedystom za taką ich „kulturę” encyklopedyczną. Dość już zwyrodnialstwa i przestępczości uprawianych pod szyldem rzekomej encyklopedii&#8230; &#8211; Autor, były Wikipedysta</p>



<p>Napisane z okazji 10-tej rocznicy powstanie polskiej Wikipedii&#8230; </p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/wikipedia-dewianty-i-palanty/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O Szarlatańskim Pseudoleczeniu zwanym Psychiatrią!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/o-szarlatanskim-pseudoleczeniu-zwanym-psychiatria/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/o-szarlatanskim-pseudoleczeniu-zwanym-psychiatria/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 01:01:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieła Filozoficzno-Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[oszustwo]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[pseudoleczenie]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[psychuszki]]></category>
		<category><![CDATA[szarlataneria]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1695</guid>

					<description><![CDATA[Psychiatria, opierająca się na toksycznych psychotropach, zamiast leczyć, szkodzi mózgowi i zdrowiu psychicznemu. Skutki uboczne są druzgocące, a leczenie, jak elektrowstrząsy czy lobotomia, niosą tragiczne konsekwencje. Szukaj pomocy u terapeutów naturalnych i psychoterapeutów duchowych. Zatrzymajmy to medyczne barbarzyństwo!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Ostrzegamy dziś całą ludzkość przed pseudomedyczną specjalnością, jaką jest psychiatria z jej toksycznymi narkotykami, które zamiast leczyć i pomagać człowiekowi, jedynie zakłócają i wyniszczają mózg, powodując rozmaite komplikacje a nawet śmierć! Szukajcie o ludzie pomocy u <strong>terapeutów naturalnych</strong>, u <strong>bioenergetycznych uzdrowicieli</strong>, w ziołach z pól i łąk, a nade wszystko u duchowo zorientowanych psychoterapeutów i psychoedukatorów na ich kursach, zajęciach czy grupach wsparcia. W większości przypadków rozwiązanie psychicznych problemów, zahamowań i zakłóceń odbywa się dzięki zaangażowanemu wsparciu inteligentnych i rozumnych przyjaciół, a jeśli tych brakuje to dzięki rozmaitym „<strong>odpłatnym przyjaciołom</strong>” jak <strong>doradcy rozwoju osobistego</strong>, psychoterapeuci, transpersonaliści, liderzy grup wsparcia i samopomocy czy telefonu zaufania. Stosowanie tak zwanych „leków” psychotropowych to zbędny gwałt i terror na ludzkiej psychice, gdyż jedynie służy sparaliżowaniu pracy mózgu na czas stosowania takiego środka, a nie ma żadnych właściwości leczniczych. W szpitalach bardziej pomocne są zwykłe pielęgniarki z sercem, które życzliwie rozmawiają z tak zwanymi pacjentami, niźli <strong>pseudolekarze psychiatrii</strong>, której istnienie jako nauki medycznej jest z wielu powodów kontrowersyjne.</p>



<p>Psychiatra to rodzaj szarlatana aplikującego toksyczne środki, które używane często albo długotrwale powodują szereg fizycznych, dobrze znanych dolegliwości jak ślinotok, zmętnienie wzroku, ogłupienie, apatię, drżenie kończyn, zaburzenie pracy serca, duszności, dławienie, przejaskrawienie obrazu, niemożność czytania i pisania, zwolnienie reakcji, niewydolność ogólną, niezdolność do zaspokajania własnych potrzeb, cierpienie psychiczne, a także przyspieszają zgon osoby poddawanej długotrwałym kuracjom środkami psychoaktywnymi. W zależności od rodzaju pseudoleku, rok jego klinicznego stosowania skraca życie od 3-10 lat stąd pacjenci na oddziałach psychiatrycznych zamkniętych zwykle nie żyją więcej niż od 7-20 lat, jeśli są faszerowani neuroleptykami, antydepresantami, poddawani elektrowstrząsom czy lobotomii! Pseudowiedza, jaką jest psychiatria z jej szarlatańskimi psychotropami w Nowym Wieku i w Nowym Tysiącleciu powinna już zostać całkowicie potępiona i zakazana, a jej iście faszystowskie metody opierające się na gwałcie, przemocy, terrorze, neurologicznym zatruciu i doprowadzaniu ludzi do przyspieszonej śmierci winny być ujawniane tak jak i inne zbrodnicze zboczenia o charakterze tyranii.</p>



<p>Opinia publiczna i tak zwani pacjenci powinni być informowani o tragicznych skutkach spożywania szarlatańskich <strong>pseudomedykamentów</strong> psychiatrii, która swój rozkwit miała w faszystowskich Niemczech służąc głównie w eutanazji osób upośledzonych, kalekich, odmiennych w poglądach politycznych, religijnych i odmiennych narodowościowo. Główne wynalazki psychiatrów powstały w faszystowskich obozach koncentracyjnych i służyły jedynie do niszczenia ludzi za ich przekonania czy nieakceptowane przez faszystowski reżim zachowania i postawy! Czas już zlikwidować tę pozostałość faszyzmu, jaką jest niewątpliwie psychiatria produkująca co roku przynajmniej jeden milion nowych ofiar, do którego procederu przyczyniają się mocno koncerny farmaceutyczne zarabiające miliardy na produkcji toksycznych i zabójczych pseudomedykamentów, psychotropów czy antydepresorów. Tysiące psychiatrów na całym świecie, którzy nie ulegli propagandzie tej pseudomedycznej specjalizacji wyraża swój sprzeciw niehumanitarnemu traktowaniu pacjentów psychicznych niczym bydło, zatajaniu prawdy o szkodliwości podawanych substancji, nieinformowaniu o lepszych i skuteczniejszych metodach rozwiązywania własnych problemów, konfliktów sumienia czy metodach samokontroli charakteru i wyrażania emocji. Prawidłowa dieta, masaż, herbatki ziołowe, prysznic, gorący-zimny naprzemiennie, jogging (swobodny, luźny bieg), terapie zajęciowe, taniec, zajęcia twórcze, długie spacery i wycieczki, zmiana środowiska i klimatu, wsparcie przyjaciół, sugestopedia czy relaksacja to są metody rzeczywiście pomocne, o których psychiatrzy jako współcześni szarlatani zapominają informować społeczeństwo.</p>



<p>Podstawowe prawa człowieka i obywatela najbardziej łamane są na osobach uznanych za schizofreników, chorych psychicznie, psychotycznych, depresyjnych, maniakalnych, a to oznacza złośliwą przemoc fizyczną, gwałt na mózgu, wielodniowe unieruchomienia przez związanie, a na dzieciach i kobietach w szpitalach psychiatrycznych jest to jeszcze często gwałt seksualny dokonywany przez personel tych obozów wyniszczania mózgów i zbiorowej zagłady ludzi. Psychiatria opiera się na trzech zasadach, a są to <strong>zastraszenie</strong>, <strong>sterroryzowanie</strong> i <strong>skrzywdzenie</strong> z użyciem przemocy. Specjalność psychiatrii powstała jako przedmiot zajmujący się kontrolą i sterowaniem społeczeństwem, powstawało jako zapotrzebowanie na gnębienie dysydentów politycznych, naukowych czy religijnych, a wiadomo, że do końca XIX stulecia psychiatrzy zajmowali się wyłącznie biologicznym wyniszczaniem ludzi o odmiennych poglądach religijnych, czyli wszelkich dysydentów, heretyków, innowierców i sekciarzy! Reżim <strong>Franco</strong>, <strong>Hitlera</strong>, <strong>Mussoliniego</strong> wymordował psychiatrycznie miliony ludzi za odmienne poglądy społeczno-polityczne, a sami psychiatrzy kompromitują się nawet osadzaniem w oddziałach zamkniętych tych spośród nich, którzy odważają się głośno mówić o bestialskim dręczeniu i torturowaniu w zakładach psychiatrycznych, o podawaniu trucizn bez potrzeby dla zysku i nagrody ze strony koncernów farmaceutycznych czy o eutanazji bezdomnych, upośledzonych i kalekich w wielu z pozoru cywilizowanych krajach świata.</p>



<p>Wszystkie środki psychiatryczne to <strong>neurotoksyny</strong>, substancje szkodliwe i zabójcze dla zdrowia i życia, bo co niszczy, uszkadza i zabija mózg, to jest zabójcze dla całego człowieka, a wielu pacjentów zakładów psychiatrycznych umiera <strong>udusiwszy się</strong>, na choroby serca, nagle „bez żadnej przyczyny”. Osoba cierpi fizycznie okaleczona i upośledzona zniszczeniem funkcji intelektualnych. Każdy zdrowo myślący człowiek żywo zaprotestuje przeciwko bandyckim, przymusowym aplikowaniu trujących substancji i przeciwko ukrywaniu toksycznych i zabójczych pseudoleków, o których środowisko psychiatrów często mówi jako o „ogłuszaczach”, „usypiaczach”, „killerach” czy „niwelatorach” pacjenta! <strong>Więzienie</strong> niewinnych ludzi w zakładach psychiatrycznych z powodu ich politycznej niepoprawności czy religijnej odmienności, czy z powodu krytykowania władzy nie powinno mieć miejsca, a orzekanie niepoczytalności i detencje wbrew woli pacjentów, ubezwłasnowolnienie powinny w zasadzie w wolnym i wolnościowym społeczeństwie raz na zawsze zniknąć! Czas zaprzestać wyniszczania myślicieli, pisarzy, twórców, społeczników jedynie za ekscentryczne zachowania, krytykowanie panującego reżimu pseudodemokratycznego, myślenie i mówienie inaczej niż na ogół przyjęto! O ile osoba nie wyrządza poważnej krzywdy innym jak zabijanie, gwałcenie, okradanie, rzeczywiste fizyczne znęcanie, to nie ma żadnych powodów do izolacji, przymusowego leczenia, żadnych represji ani gwałcenia cudzego prawa do wolności, wyboru lekarza czy szpitala!</p>



<p>Nie istnieją biologiczne, medyczne podstawy do rozpoznawania wielu jednostek uważanych w psychiatrii za choroby jak to ma miejsce w wypadku schizofrenii, a żaden urzędnik nie ma prawa stwierdzania, jakie słowa są wulgarne, a jakie nie ani kiedy wolno się komu rozbierać i chodzić nago, głośno śpiewać czy krzyczeć, bo często naturyści bywają przedmiotem psychiatrycznych tortur, albo osoba mówiąca zbyt cicho czy zbyt głośno dla kogoś, kto tego akurat nie lubi, a posiada tak zwaną władzę i możliwość dowolnego gnębienia społeczeństwa. Ubezwłasnowolnianie to zwykle metoda przejęcia cudzego majątku, kontrolowania innej osoby z powodu odmiennych poglądów i zachowań nieakceptowanych przez tak zwaną większość społeczną! Współczesne czarownice, heretycy, odmieńcy, luzacy, sekciarze, dysydenci i antyrządowi krzykacze, bluźniercy, wszyscy spotykają się na torturach w zakładach psychiatrycznych, jako tak zwani <strong>schizofrenicy</strong>, a jest to faktycznie nie istniejąca, polityczna czy społeczno-polityczna „choroba”.</p>



<p>Przerwij milczącą zmowę wokół dręczenia i gwałtu na ludziach będących w rękach chemicznej psychiatrii, protestuj przeciwko przymusowemu osadzaniu na leczenie psychiatryczne, protestuj przeciw bezterminowym <strong>detencjom</strong> sądowym, powiedz „dość” psychiatrycznym gwałtom, stop dezinformacji o skutkach zabójczych narkotyków stosowanych przez psychiatrię, dość odczłowieczania, piętnowania, obezwładniania i zabijania w iście faszystowski sposób, z pomocą majestatu prawa. Rozprzestrzeniaj to orędzie <strong>antypsychiatrii</strong> i wezwanie do humanitarnych i godziwych rodzajów pomocy! </p>



<p>(Opracowanie na podstawie wykładów Mohana Ryszarda Matuszewskiego na temat szkodliwości psychiatrii oraz terroru psychiatrycznego w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii oraz w Polsce &#8211; Letni Obóz Jogi i Terapii &#8211; <strong>lipiec</strong> 2001.)</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/o-szarlatanskim-pseudoleczeniu-zwanym-psychiatria/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Filozofia Stanowienia Prawa</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/filozofia-stanowienia-prawa/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/filozofia-stanowienia-prawa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 00:58:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieła Filozoficzno-Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[humanitarność]]></category>
		<category><![CDATA[humanizm]]></category>
		<category><![CDATA[karanie]]></category>
		<category><![CDATA[karma]]></category>
		<category><![CDATA[ład]]></category>
		<category><![CDATA[odpłata]]></category>
		<category><![CDATA[porządek]]></category>
		<category><![CDATA[postęp]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[ryta]]></category>
		<category><![CDATA[sprawiedliwość]]></category>
		<category><![CDATA[zadośćuczynienie]]></category>
		<category><![CDATA[zsyłka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1709</guid>

					<description><![CDATA[Prawo Odpłaty (RTA) to zasada, według której każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Bóg odpłaca nam za dobro i zło, a kara musi być adekwatna do wyrządzonego cierpienia. Współczesne sądownictwo powinno kierować się sprawiedliwością i umożliwiać naprawienie szkód zamiast kar więziennych.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>1. </strong>Ach, jak ważnym jest PRAWO, Dobre Prawo i wcielanie Prawa w życie, albowiem od Dobrego Prawa zależy wychowanie całego społeczeństwa i przyszłych pokoleń, a przecież Bóg ustanowił Dziesięć Zasad Stanowienia Prawa, które ludzie muszą dobrze zrozumieć. RTA (Rita, Ryta) to Zasada Prawa, coś najbardziej istotnego, a ujmuje się tę Odwieczną Zasadę świata jako Prawo Odpłaty, Prawo Zwrotu lub jako Prawo Kary i Nagrody. Lustro, Zwierciadło Duszy, Boskiego <strong>Umysłu</strong> zrzuca na człowieka to, co posiał swoim działaniem, czyli czynem, mową i myśleniem i pracuje to jako znana od pradawien Zasada Oko za Oko, Krew za Krew, Ząb za Ząb. Często jest to też nazywane pomstą Bożą i mówi się, że Bóg odpłaca każdemu stosownie do jego uczynków, do jego działania.</p>



<p><strong>2. </strong>Oznacza to, że człowiek swoją mową, czynem i myślą stwarza swój los i odpowiedzialny jest za to, co go spotyka, ale też i za to, co czyni, wyrządza innym ludziom, a <strong>Odpłata</strong> należy przede wszystkim do Boga, a raczej do Boskiej Tarczy Światłości, Energii Duszy, która odbija człowiekowi jego działania, aż spadną na niego z powrotem jako zło za zło, a dobro za dobro. Zasada Zwrotu, RTA jest bardzo precyzyjna i oddaje człowiekowi cierpieniem za wytworzone cierpienie, a przyjemnością za wytworzoną przyjemność i oznacza, że powinni się ludzie bardzo refleksyjnie uczyć o sobie i innych ze zdarzeń swojego życia, z biegu swojego losu na tej Ziemi. Bóg każdemu odpłaca tak jaka jest jego praca ale i inni ludzie mogą świadomie wyrządzać dobro lub zło, uruchamiając machinę Prawa Odpłaty. Nie wszystko, co nam się wydarza jest li tylko jedynie zapłatą za to, co my wyrządziliśmy innym, ale, też cudze działania mogą być początkiem tego, co sobie ludzie ściągają swym postępowaniem na swoją głowę! Zasada krew za krew, oko za oko, ząb za ząb, jest o tyle frapująca, iż uczy nas, że los, karma odpłaca nam dokładnie tym samym cierpieniem jakie wytworzyliśmy innym, determinując nasze przeznaczenie w sposób bardzo precyzyjny i sumując cierpienie jakie stwarzamy tak jakościowo jak i ilościowo. Jest to jakby odbicie nam CZYNÓW, MOWY, MYŚLI w Lustrze, więc zwrot jest dokładny, bo lustro Ducha, RTA jest czyste, dokładne i precyzyjne. Zwroty (kreacje) dotyczą stanu naszego Umysłu, wyobrażeń, ocen i myśli, a każdy zauważa, że ludzie szybko stają się tym co nienawidzą u innych, są tylko małym wewnętrznym przyczynkiem do Zasady Prawa, a ludzie dla regulacji życia społecznego muszą się nauczyć zasad stanowienia Prawa, aby miało ono cośkolwiek wspólnego z Rzeczywistą Sprawiedliwością. Ludzie Prawa i Kodeksy bywają tak pogmatwane i nieprecyzyjne, że zamiast Sprawiedliwości mamy na Ziemi Nieprawość, a Nieprawość Sądownictwa jest najgorszym Nierządem, Zdradą Boga i ciemniackim, szatańskim wypaczeniem jakiejkolwiek kultury duchowej. Prawo Odpłaty oznacza, że karma musi być <strong>adekwatna do Czynu</strong> i nie może przekraczać tego, co jako zło, zostało przez osobę winną innym wyrządzone. W praktyce oznacza to niewolę, za niewolę, konfiskatę i pracę przymusową za kradzież, gwałt za gwałt, czyli kastrację za gwałt, strach za strach, przemoc za przemoc, rozbój za rozbój, oczywiście w warunkach humanirarnych, kara nie może przekraczać cierpienia ofiary. Odpłacanie jak najszybciej dokładnie tym, co osoba wyrządziła innym, to jest <strong>RTA</strong>, Prawo Zapłaty. Kto zdzierał haracze, z tego haracz zdzierać trzeba, bo Prawem Boga będzie on i tak kiedyś ukarany przez Los, Twórcę, Przeznaczenie dokładnie w ten sposób, że ktoś będzie zeń haracz zdzierał. A kto kradł winien być ukarany konfiskatą mienia, a jak tego nie wystarczy, to winien być ukarany, karą pracy przymusowej, aż odpracuje to, co był ukradł i zło wyrządzone ludziom naprawi, spłaci. Nie ma żadnego sensu zamykanie człowieka we więzieniu i utrzymywanie go na koszt uczciwych obywateli. Słusznym jest, aby złodzieje oddawali i odpracowywali wszystko to, co byli ukradli, bo tylko w ten sposób mogą spłacić swój dług i doprowadzić osobowość do dojrzałości, w której człowiek utrzymuje się z pracy własnych rąk. <strong>Za pobicie, pobicie</strong>, co w wielu krajach jest publiczną karą chłosty, to akurat zgadza się z <strong>Zasadą Zwrotu</strong> i nie jest niesłusznym, gdyż dobrze wiadomo, że kto poczuje na własnej skórze ból jaki wyrządzał innym, ten <strong>zrozumie</strong> jakie to jest straszne przeżycie, kiedy bije się lub torturuje innego człowieka. <strong>Niesłuszna kara</strong> jednak rodzi <strong>chęć pomsty</strong> tak, że sądownictwo musi być czyste i krystaliczne w swoim głębokim rozeznaniu.</p>



<p><strong>3. Prawo Odpłaty</strong> jest nieubłagalne i jeśli zostawimy człowieka z jego czynem złym, odpuszczamy mu, to kiedyś na niego spadnie dokładnie to, co nam wyrządził, a następuje to w pewnych cyklach realizacyjnych, trzyletnich, siedmioletnich, dwunastoletnich, trzydziestoletnich, ale rzecz zależy od Aniołów Kary Bożej, Aniołów <strong>Lipika</strong>, Duchów Zwrotu, które kierują wyładowywaniem nagromadzeń Losu i przeznaczeń. Kara może spadać tylko za <strong>wyrządzone Cierpienie</strong> i zgodnie z ilością i jakością tego Cierpienia (DUHKHA), a zatem jeśli ktoś kogoś uderzy w twarz i wibije mu zęby, to stwarza sobie posiew zwrotu, który gdy zaowocuje, to spowoduje zaistnienie sytuacji w której taki osobnik zostanie uderzony w twarz i straci zęby, cierpiąc podobnie, co jego dawna ofiara z przed wielu lat! W ten sposób napędza się cały ten dramat karmiczny, że zbieramy to, co kiedyś posialiśmy, a także tworzymy sobie lub innym to, co kiedyś zbierzemy, co na nas spadnie. Jeśli nikogo nie uwięziliśmy w klatce robiąc zeń niewolnika, to nigdy nie jest Sprawiedliwym fakt naszego uwięzienia. Tylko za więzienie innych można zgodnie z Prawem Odpłaty zostać uwięzionym do niewoli. Oznacza to, że przeważnie, aresztowanie, czy więzienie stosowane powszechnie w wielu krajach jest absolutną i szkodliwą społecznie niesprawiedliwością! I dlatego kraje Zachodu stają się <strong>ugorem potwornego bezprawia</strong>, bo krzywdę i cierpienie próbują przeliczyć idiotycznie na lata więzienia, co zupełnie mija się z celem i na ogromne koszta oraz krzywdę naraża całe społeczeństwo ludzi uczciwych. <strong>Paradygmat</strong> KARY, Odpłaty musi ulec modyfikacji do standardu Odwiecznego Prawa Bożego. Osoba, która nie płaci alimentów, nie powinna być, niewątpliwie trzymana w więzieniu, a jedynie zobligowana do pracy na rzecz zrobionych przez siebie dzieci. <strong>Nie</strong> ma żadnego sensu, ani celu w tym, aby uczciwi obywatele płacili na pobyt alimenciarza w więzieniu. Jest to wręcz rozbój złodziejski na społeczeństwie, jeśli okrada się ludzi z pieniędzy, aby utrzymywać alimenciarza w więzieniu, czy areszcie!</p>



<p><strong>4. </strong>Bezprawne sądownictwo trzeba ukrócić niewątpliwie, poprzez zmianę jego Paradygmatu myślenia i rozeznania, a Sędzia musi rozeznać krzywdę i cierpienie ofiary, a karą musi być zadanie podobnej krzywdy lub cierpienia, albo to, co Bóg najbardziej umiłował, zadośćuczynienie wszelkim krzywdom, naprawienie szkody. Jeśli krowa Pawlaka wejdzie w szkodę na Pole Kargula, to nie należy, ani zabijać krowy, ani też zamknąć Pawlaka we więzieniu. Należy zmierzyć ilościowo szkodę na Polu Kargula i Pawlak musi mu oddać tyle swojego zboża i słomy ile jego krowa Kargoulwi zniszczyła. I jeszcze Sędziemu i wykonawcom Prawa należy się zapłata za usługę wyceny szkody, rzecz oczywista! Jeśli Pawlak nie chce sam Kargulowi naprawić szkody musi ponosić wszystkie koszta wyceny i naprawy szkody! Trzymanie Pawlaka w więzieniu na koszt podatnika <strong>Kargula </strong>jest absurdem bezbożnego i szatańskiego w swym rodzaju sądownictwa, które jest bezrozumne w takim wypadku. To, co odwracalne winno być niezwłocznie naprawione i zadośćuczynione, a to powoduje nawet niewykonywanie przez boga Karmicznej Odpłaty. Bo właśnie zadośćuczynienie powstrzymuje Miecz Odpłaty, o ile nie jest spóźnione, bo kiedy miecz Losu zaczyna spadać, nic już go powstrzymać nie może i Zapłata Odmierzona musi się dokonać. Każdemu złodziejowi cudzej własności należy otworzyć konto kredytu do spłacenia na które będzie spłacać, chociażby dożywotnio to, co ukradł, a także koszta jego ścigania i osadzenia, a oczywiście, jeśli nie chce pracować i oddawać tego, co ukradł, trzeba mu zagwarantować przymusowe roboty publiczne na rzecz społeczeństwa, aby oddał cały swój dług. Jest to łatwe, bo miasta są brudne i pracy przy sprzątaniu jest bardzo dużo i starczy jej dla każdego, podobnie jak i wielu innych robót dla dobra społeczeństwa! Musimy rozpatrywać sobie i łatwe i proste przypadki do ukarania w Duchu Prawa Bożego jak i przypadki bardziej skomplikowane i trudniejsze. Jeśli ktoś spowoduje bójkę i uszkodzi drugiemu kręgosłup, tak, że osoba trafi na wózek inwalidzki, to sprawca trwałego kalectwa powinien zapewnić opiekę i środki na utrzymanie swej ofiary, musi płacić składkę na konto swojej ofiary lub wręcz fundować jej rentę. Dobry pomysł, to utworzenie funduszu na rzecz ofiar, na króry muszą się składać wszyscy, którzy kogoś innego trwale uszkodzili. Spowoduje to niewątpliwie zmniejszenie liczby trwale wyrządzonych szkód, bo odmowa płacenia musi się równać pracy przymusowej dla dobra społeczeństwa. Praca człowieka wzbogaca i uszlachetnia, a bezczynność i wieloletnie nieróbstwo przestępców to rzecz najbardziej szkaradna demoralizująca, a pracy jest wszędzie bardzo dużo, sprzątanie śmieci, to problem każdej gminy i w służbie publicznej wielu powinno się właśnie takimi użytecznymi pracami gruntownie zajmować. Demoralizujące jest nagłaśnianie aresztowań, często ludzi niewinnych i długotrwałe śledztwa przez lata, z taką praktyką trzeba natychmiast skończyć, a aresztowany musi być w ciągu miesiąca, najdalej skazany prawomocnym wyrokiem sądu. A wtedy trzeba publicznie ujawnić rzeczywistych przestępców, a nie ochraniać rozbójników, złodzieji i gwałcicieli płaszczem niejawności. Pierwszą karą od Boga jest napomnienie, ostrzeżenie i ono musi być podawane do publicznej wiadomości, aby społeczność lokalna wiedziała kto kradnie, rabuje, gwałci bije i kto morduje. Ludzie potrafią ustrzec się złodzieja, czy rozbójnika, jeśli mogą go łatwo rozpoznać i wiedzą przed kim się strzec, a strach przed publicznym napiętowaniem w miejscowości, gdzie złodziej mieszkał, czy kradł lub dokonywał rozbojów większość powstrzyma przed szkodliwą działalnością, bardziej niż długie więzienie i powrót do anonimowego miasta, gdzie można ukrywać się ze swoją szkaradną i niegodziwą działalnością. Społeczeństwo ma prawo i musi wiedzieć, że w tym samym bloku mieszka złodziej kieszonkowy, gwałciciel, pedofil, czy rozbójnik dokonujący pobić! Wtedy działalność wielu gwałtownie się skończy, jeśli na rynku przed społecznością będą musieli prosić o przebaczenie i przyrzec poprawę. Tak napomina się ludzi niesfornych w zaawansowanych społecznościach ludzkich i anielskich zarówno na Ziemi jak i na wyższych planetach. <strong>Steja</strong>, złodziejstwo musi być szczególnie piętnowane publicznie, ponieważ pasożytnictwo zubaża całe społeczeństwo i każdy, komu udowodniono złodziejstwo powinien być skazany na przymusowe roboty publiczne lub zwrot tego, co był zawłaszczył, ukradł, czy wyłudził, a ściąganie ukradzionego powinno obejmować także mienie i posiadłość rodziny złodzieja. Steja to pasożytnictwo społeczne, bo nie dość, że złodziej okrada swoje ofiary, to jeszcze pasożytuje na koszt uczciwych obywateli przesiadując w więzieniu. Gdyby każdego dnia odpracowywał tyle godzin, ile tylko ma wolnego czasu, to zwróciłoby się wszystko, co był ukradł i koszta sądowe, a byłaby to dobra resocjalizacja! Brak resocjalizacji, która jest papierkową fikcją, bardzo szkodliwą społecznie &#8211; to patologia systemu Sprawiedliwości. Zajęcia podnoszące poziom kultury i moralności powinny być codzienną normą dla tych, którzy pozostają w więzieniu, bo są niebezpiecznymi dla otoczenia, niebezpieczni dla życia i zdrowia bliźnich. Rozbójnik, taki co to dokonuje napadów i pobić i trudno go skutecznie kontrolować, aby nie dokonywał jeszcze większego zła, bo jest szkodliwie agresywny, powinien być poddany gruntownej resocjalizacji pod kątem rozeznania, czy nadaje się do społeczeństwa, a skłonności sadystyczno psychopatyczne to sprawa i bardziej do naprawy moralnej i dla terapii psychologiczno psychiatrycznej. Kryminalne rozbójnicto powinno być leczone przymusowo, aby osoba poddawana terapiom uświadamiającym i moralnym, mogła przezwyciężyć złe skłonności. Wiadomo, że intensywne oddziaływania terapeutyczno uświadamiające, zajęcia muzyczno taneczne, zajęcia ze śpiewem, czy nauka rozładywania agresji w sposób zastępczy, zmniejsza ryzyko recydywy wielokrotnie, a uwięzienie w klatce i długotrwałe zamknięcie, klatkowe izolacje w celach, jedynie podnosi agresywne skłonności wielokrotnie. Konieczność naprawienia szkód ofiarom pobić rozbójniczych i spłacenia ich leczenia, czy szkód, aż do całkowitego wyrównania rachunków, przymus prac publicznych na konto sądownictwa, gruntowna resocjalizacja, to bardzo skuteczne lekarstwo dla rozbójniczej i zbójeckiej patologii. Praktyka pedagogiczna pokazuje, że w agresywnych klasach codzienny wf na bazie sportu bokserskiego w praktyce eliminuje agresywne wybryki poza ringem i honorowym bokserskim sparringiem, to dlaczego tej wiedzy pokoleń pedagogów nie wykorzystywać do terapii jednostek patologicznie agresywnych? Edukacja jest połową sukcesu resocjalizacyjnego, a ten składać się musi i z Nauki i z Terapii i z Pracy, bo zawsze praca działa socjalizująco dla ogółu ludzi i to tych ze społecznego marginesu. Nie trzymanie ludzi w klatkach, ale piętnowanie i upublicznianie prawomocnie orzeczonych przez sąd zbrodni i występków oraz konieczność naprawienia wyrządzonych innym szkód i pracowanie dla ich dobra. To jest Prawo.</p>



<p><strong>5. </strong>Prawo w duchowym, mistycznym ujęciu Kultury Wschodu, Eurazji, to <strong>Rta</strong> albo Tao i oba pojęcia, zarówno indyjska Rta jak i chińskie Tao (Dao) oznaczają Zasadę Zwrotu, Prawo Zapłaty. Chrystus czy Buddha wyrażali Prawo słowami: „Jak kto sieje to i żąć będzie”. Czyn, w tym myśli i słowo posiewem jest, który wytwarza odpowiednie skutki, stosownie do Zła, jakie wyrządzamy innym ludziom, zwierzętom i przyrodzie, a jako zwrot, zapłatę otrzymujemy stosowną dawkę krzywdy i cierpienia. Ciągle są na świecie ludzie, którzy krzywdzą innych albo niszczą przyrodę, zwierzęta lub rośliny i ciągle są ludzie cierpiący, krzywdzeni jednak niektórzy doświadczają zwrotu tego, co kiedyś uczynili myślą, słowem lub uczynkiem, a niektórzy cierpią krzywdę niezasłużenie, a zwrot dopiero spadnie na ich krzywdzicieli. <strong>Prawo, Dobre Prawo, Rta</strong> (Tao) jak mówił Buddha czy Mojżesz, oddaje każdemu wedle uczynków jego, wedle cierpienia i krzywdy, jaką osobnik Zły wyrządził Dobremu, Niewinnemu. <strong>Rta</strong> działa bezwzględnie w określonych cyklach czasu układając los człowieka stosownie do jego życia, traktowania innych, siły szkodzenia i negatywnych skłonności. Badając filozofię stanowienia Prawa na ziemi powinniśmy wszystko to uwzględnić, chociaż Anioły Władcy Karmy (Losu) znane jako <strong>Lipika</strong> Deva zapewne się najlepiej nadają do księgowania złych uczynków i opracowywania skutecznego i adekwatnego losu, fatum dla złoczyńcy. Przygotowana kara dla jednostek ewidentnie Złych, patologicznie Złych powinna obejmować maksymalnie cały zakres ich złoczynnej działalności i być wszechstronnie naprawcza. Niestety zachodnie pomysły z trzymaniem ludzi w klatkach zwanych więzieniami, w bezruchu, zaduchu i izolacji jedynie pogarszają stan uwięzionych powodując jak dotąd wzrost przestępczości i to agresywnej. Ściśnięcie i izolacja zawsze bowiem prowadzi do wzrostu agresji oraz degradacji często i tak wątpliwej inteligencji, co tylko pogarsza stan każdego uwięzionego, który po opuszczeniu więzienia jest jeszcze gorszy, cwańszy i złośliwszy niźli przed uwięzieniem, szczególnie długoletnim.</p>



<p><strong>6. </strong>Sprawdzona w wielu cywilizowanych krajach metoda publicznego piętnowania przestępcy poprzez ogłoszenie go w prasie i mediach, oraz konieczność przymusowej pracy na rzecz społeczeństwa, pracy społecznie użytecznej lub wprost na rzecz swej ofiary, aż odpracuje to co ukradł lub zniszczył, jak to ma miejsce w cywilizowanych mediacjach, jest o wiele skuteczniejsza i o wiele bardziej zapobiega recydywie, ponawianiu przestępstw i przestępczemu życiu, szczególnie drobnych złodziei i rozbójników żyjących z drobnych, ale częstych kradzieży lub kradzieży i rozbojów. Oczywiście karanie matki samotnej bez środków do życia i pracy za to, że kradnie w sklepie jedzenie dla głodnego dziecka jest rażącą demoralizacją sądownictwa. W takich wypadkach karać należy polityków rujnujących miejsca pracy i opiekę społeczną swoimi bezmyślnymi decyzjami i pomysłami. Głodnych trzeba nakarmić, najlepiej metodą posiłek za chociaż drobną pracę. Jeden dzień pracy na rzecz społeczeństwa w tygodniu w zamian za możliwość codziennego najedzenia się do syta przez cały tydzień dla bezrobotnych i bezdomnych powinno być regułą dla wprowadzenia sprawiedliwego systemu stanowienia prawa w kraju.</p>



<p><strong>7. </strong>Zostawienie bezdomnych i głodnych, bezrobotnych ludzi w imię złudnego zysku z wysokich podatków i wysokich ubezpieczeń społecznych samymi sobie, przyczynia się kryminalizacji całego społeczeństwa. Głodne dzieci od najmniejszych lat uczą się kraść aby przeżyć kolejny dzień swojego nędznego żywota, a dalej uczą się zachowań patologicznie rozbójniczych, aby zdobywać jakiekolwiek fundusze, aby mieć gdzie mieszkać i mieć w domu zimą ciepło. Jeśli władza miliony ludzi doprowadza do takiego stanu to jest to władza rozbójnicza, dokonująca rozboju na społeczeństwie i trzeba taką władzę odizolować zaiste od społeczeństwa, konfiskując jej to wszystko co zagrabiła i ukradła. Prawo do pracy jest podstawą bytową każdej osoby w społeczeństwie i jako niezbywalne podstawowe Prawo Człowieka musi być respektowane i dla każdego dostępne, a tam, gdzie podatki są niskie, bezrobocie w praktyce nie istnieje, a cały kraj jest bogaty i dostatni. Pozostałe już nieliczne jednostki rzeczywiście pasożytnicze i psychopatyczne łatwo wtedy jest uświadamiać, kontrolować i reedukować na Dobrą Drogę Prawa, Prawości i Sprawiedliwości. Zasada ta jest bardzo prosta i przejrzysta ale wymaga zmiany paradygmatu państwa w kierunku samorządowym oraz w kierunku antyfiskalnym. Najmniej przestępstw popełnia się w państwach, gdzie podatki płacą jedynie bogaci obywatele od swoich firm i posiadłości i w tych, gdzie płacenie podatków jest dobrowolne, choćby i dlatego, że znika cała grupa pseudoprzestępstw zwanych przestępstwami fiskalnymi.</p>



<p><strong>8. </strong>Mamy w zasadzie tylko trzy rodzaje przestępstw wedle prawa spisanego na Szmaragdowych Tablicach jako Prawa i Zasady Boże i tego trzeba się trzymać analizując każdy przypadek. Pierwsza grupa to zabijanie, kaleczenie, fizyczne dręczenie, gwałt, przymus i rozbój, czyli wszelka <strong>Hińsa</strong> dokonana czynem rozbójniczym. Druga grupa to wszelki fałsz i oszustwo, wyłudzenie i wykorzystanie oparte na nieprawdzie i kłamstwie, czyli <strong>Asat</strong>. Trzecia grupa to <strong>Steya</strong>, to wszelka kradzież, złodziejstwo, wyzysk i ograbianie, także to, dokonywane przez przestępczych urzędników fiskalnych zdzierających nadmierne podatki i nakładających całkiem niesłuszne i niesprawiedliwe kary na ludzi, chociaż Prawo Boże nie przewiduje w ogóle istnienia ani podatków fiskalnych, ani też żadnej lichwy od kredytów, co jest zupełnym złodziejstwem. Wysokie podatki już w starożytności system państwowy pobierał od działalności wątpliwych moralnie, jak gry hazardowe, środki oszałamiające (alkohol, haszysz) czy od usług takich jak prostytucja czy aborcja. To i owszem mogłoby być w państwie prawa dozwolonym, a nawet wskazanym, bo jeśli prostytucja jest nieopodatkowanym dochodowym biznesem, to każdy normalny obywatel będzie się czuć skrzywdzonym jeśli od swoich mizernych dochodów ze sprzedaży pietruszki musi płacić horrendalny podatek albo wyimaginowanej wysokości grzywnę wiodącą wprost do samobójstwa.</p>



<p><strong>9. </strong>Święta Zasada Odpłaty, ta, opiewana przez Mądrość Ludową regułkami typu: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”, albo „Jak kto pościele, tak się wyśpi”, czy też „Oko za oko, krew za krew”, jasno wskazuje, że Prawo Odpłaty, Karmy, jest Prawem Pomsty, Odwetu. Musimy sobie uzmysłowić, że w tym świecie w którym żyjemy, żyjemy pod władzą Kosmicznego Prawa Pomsty. Słuszna Zapłata czy Odpłata dosięga każdego człowieka, a ludzie nie mogą żądać kary dla człowieka, którego los już w procesie życia należycie ukarał stosownym cierpieniem w postaci odpowiedniej szkody, choroby czy kalectwa lub straty. Można powiedzieć, że Rta to Mądra Pomsta Boża, która dba o to, aby każdy doświadczył tego, co zadawał innym i co u innych powodował. Wyjaśnienie i ukazanie Pomsty w kręgach semicko-perskich zwanej <strong>Muntaqim</strong> mogłoby mieć wielkie znaczenie edukacyjne i wychowawcze, gdyż ukazuje Sprawiedliwość Uniwersalną, niezależną od wszelkich ludzkich instytucji zwanych wymiarem sprawiedliwości, które w praktyce mają zerowe zdolności wychowawcze i reedukacyjne dla zdegenerowanych jednostek społeczeństwa. Operacja pomniejszania ciałka migdałowatego u niebezpiecznych psychopatów, to tańszy i bardziej ekonomiczny zabieg i o wiele skuteczniejszy niźli kosztowne i wielokrotne trzymanie takich osób jako „niebezpiecznych” w rozmaitych, specjalnych dla nich więzieniach i oddziałach karnych. Podobnie i gwałciciel, po kastracji staje się już nieszkodliwym eunuchem.</p>



<p><strong>10. </strong>Problemem jest jednak fakt 30-40% pomyłkowości w serwowaniu kary osobom rzekomo winnym przestępstw, bo to oznacza, że na 10 ukaranych jest 3-4 całkowicie niewinnych, a tę omyłkowość dziś używa się jako główny argument na rzecz całkowitego zniesienia i zlikwidowania kary śmierci. Wydaje się rozsądnym, że honorowe samobójstwa, eutanazja osób, które zmuszone są odsiadywać wyjątkowo długie wyroki więzienia jak dożywocie jest bardzo wskazana, humanitarna i ekonomiczna dla społeczeństwa. Ciekawe, że procent osób niewinnie skazanych pokrywa się też z grubsza z procentem osób w społeczeństwie, które łatwo ulegają psychomanipulacji z powodu nader słabej psychiki i można im wmówić łatwo zdarzenia, które nie miały miejsca, a do których osoby te będą się poczuwały jako do rzeczywiście istniejących. Dzięki temu wyprodukowana jest przez sprytnych agentów policyjnych i prokuratorskich część przestępców, którzy po latach dowiadują się, że jednak nie byli winni i z przestępstwem nie mają nic wspólnego.</p>



<p><strong>11. </strong>Z kodeksów karnych winny zniknąć wszelkie artykuły za tzw. znieważenie i zniesławienie, szczególnie organów państwa, ponieważ krępują Wolność Słowa i Wypowiedzi, a także są narzędziem do politycznych represji niewygodnych obywateli oraz jednostek o zupełnie odmiennym światopoglądzie. Także różne osoby nadwrażliwe i ksobne, wręcz paranoidalnie chore mogą łatwo używać artykułów o zniesławienie do walki ze swoimi adwersarzami, a to już powinno być co najwyżej kwestią ugody i przeprosin w procesie cywilnym. W starożytnej Grecji za obrazę słowną i zniesławienie, osoba była wzywana do publicznej debaty na rynku i jeśli nie mogła udowodnić swoich argumentów to była publicznie wyśmiana, wygwizdana i wyszydzana, co zupełnie wystarczy w charakterze nagany i nauki odpowiedzialności za Słowo Mówione i jego zgodność z Prawdą. W szczególności o władzy państwowej i jego organach każdy musi mieć prawo mówienia tego co myśli bez żadnych reperkusji w postaci kar uwięzienia, a cywilizowane kraje do tego właśnie zmierzają. O ile powściągliwość mowy i język jest uznaną cnotą, o tyle wymuszanie jej siłą jest już zbrodnią przeciwko Wolności Słowa Podstawowej Swobodzie Obywatelskiej!</p>



<p><strong>12. </strong>Karanie za odmowę służby wojskowej to inny średniowieczny absurd prawny, gdyż jest to karanie za odmowę zabijania ludzi i za odmowę przyuczania się do dokonywania morderstw. Taka podstawa powinna być upowszechniana, wychwalana i popierana społecznie, a służba wojskowa zajęciem być winna jedynie całkowicie dobrowolnym, dla ochotników i zawodowców dopóty, dopóki bronienie granic czy praw kraju przed innymi państwami jest uzasadnione i konieczne. Ograniczenie represji karnych, czy rzeczywiście niezbędnego minimum jakim jest ochrona życia, zdrowia, bezpieczeństwa i własności, powrót do zasad podstawowych Prawa Bożego w połączeniu z edukacją dzieci i młodzieży w dziedzinie Etyki i Prawa, w połączeniu z uświadomieniem zagrożonych środowisk, wszystko to może zdziałać cuda! Zaiste, w <strong>Japonii</strong> jest 11 razy mniej ludzi karnie uwięzionych na ilość mieszkańców niźli w USA, a i jeszcze jest o wiele bardziej bezpiecznie niźli w amerykańskim „eldorado”, gdzie rozbudowuje się więziennictwo i wprowadza coraz więcej praw za łamanie których są coraz to bardziej drakońskie kary więzienia. Na 100 tysięcy więźniów w Japonii mamy 1 milion 100 tysięcy więzionych w USA i totalny wzrost przestępczości w amerykańskiej „demokracji”. Widać postawienie na edukację, bezwzględne udowodnienie winy, odchudzenie prawa karnego z setek bezsensownych przepisów to powrót do normalności społeczeństwa i wzrost bezpieczeństwa, tym bardziej, że każdy bezdomny otrzymuje niewielką kwaterę, mały pokoik i toaletę (zamiast celi więziennej), gdzie może bezpiecznie i spokojnie żyć, a do tego jeden posiłek dziennie, aby nie umarł z głodu, a to w sumie niewiele kosztuje całe społeczeństwo, które i tak płaci niewielkie podatki w stawkach <strong>3%</strong> lub <strong>7%</strong>&#8230;</p>



<p><strong>13. </strong>Japonia jednak to kraj, gdzie każdy obywatel jest zarówno sintoistą jak i buddystą, a obie te kultury wyższego rodzaju, sprzyjają studiowaniu i rozumieniu Prawa w jego zarówno ludzkim, jak i boskim wymiarze. Gdzie bowiem znane jest Prawo Odpłaty, ta, Tao, tam człowiek bardziej odpowiedzialnym jest zarówno za swoje czyny, słowa, jak i myśli, wystrzegając się Złej Myśli, Złego Przekonania czy Złośliwych Ocen w Myśli. Właściwe Myślenie prowadzi do Właściwej Mowy i Właściwych Działań, a cała ludzka jednostka Zgodna i Zestrojona z Odwiecznym Prawem Boga, ze Świętą tą (Ritą) w niczym nie naraża się na Pomstę Bożą, czyli Odpłatę od Niebios za własne złe myśli, słowa i czyny. Dobre myśli to większy optymizm i lepsza nadzieja, a optymiści z natury żyją dłużej i są zdrowsi, a do tego lepiej się im powodzi. Wszystko są to zalety wychowania w wyższej niż europejska czy amerykańska kulturze etycznej i duchowej, a przecież tradycja buddyjska wywodzi się z bramińskiej <strong>Indii</strong> jako jedna z form religijnego Kultu Wisznu, którego wcieleniem, zstąpieniem był Pan Buddha jako tak zwana Awatara!</p>



<p><strong>14. </strong>Wschodnia koncepcja &#8211; <strong>miast osadzenia</strong> czy <strong>rejonów zesłania</strong> dla wyjątkowo groźnych przestępców i notorycznych recydywistów &#8211; to jeden z najlepszych pomysłów penitencjarnych wszechczasów, jeśli połączony z przymusem pracy i wychowaniem przez pracę, a zaczerpnięty z koncepcji niebiańskiej banicji, wygnania z Raju. Powszechnie wiadomo, że już tydzień spędzony w karcerze, w izolacji w kilka osób lub w pojedynkę zaburza funkcję psychiki, osąd moralny, wzmaga agresję i autoagresję wiodącą do okaleczeń i samobójstw, więc stosowanie uwięzienia jako kary, szczególnie długotrwałej w ogóle nie powinno mieć miejsca. O wiele lepsze jest zesłanie na jakąś większą bezludną wyspę, gdzie trzeba uprawiać własne poletko aby się utrzymać przy życiu i której w żaden sposób nie można opuścić. Oprócz wspomnianych zaburzeń, wśród więźniów klatek występuje demencja, ubytki słuchu, zaburzona orientacja przestrzenna oraz zaburzona samoocena, eskalacje sadyzmu i okrucieństwa, co wszystko pokazuje, że jest to system prowadzący do wzrostu patologii, a nie do jej likwidacji czy ograniczenia. Życie na koszt społeczeństwa jest już wyjątkowo demoralizujące i niszczy wszelkie normy moralne jakie przed uwięzieniem w klatce posiadali oskarżeni. Nie więzienia, a zakłady pracy z dochodową produkcją i skoszarowaniem w tychże zakładach pracy przymusowej potrzeba budować, aby redukcja społeczna rzeczywistych kryminalistów mogła mieć miejsce i człowiek miał szansę stać się pełnowartościową jednostką w społeczeństwie.</p>



<p><strong>15. </strong>W myśl <strong>Prawa Odwiecznego</strong> ukarać można kogoś, kto swym czynem dokonuje krzywdy, a więc gdy zadano cierpienie i wyrządzono szkodę. Kara jest karą za konkretną szkodę czy krzywdę, nie można więc karać tam, gdzie naruszono jakiś sztywny przepis, a nikomu nie wyrządzono krzywdy czy szkody. Odmowa służby wojskowej czy ubliżanie prezydentowi albo spalenie flagi narodowej, to czyny, które nikomu nie wyrządzają szkody, oczywiście pod warunkiem, że osoba pali własną flagę, bo jedynie wyraża w ten sposób swoje poglądy i musi mieć do tego zagwarantowane prawo i swobody obywatelskie.</p>



<p><strong>16. </strong>Czas już najwyższy skończyć z represyjnym prawem karnym i jego wieloma bezsensownymi paragrafami równie bezmyślnie stosowanymi. Zwykły <strong>pragmatyzm obywatelski</strong> nakazuje, aby tego kto nabrudził ukarać dając mu przymusowe sprzątanie, a tego kto ukradł zmusić do oddania lub odpracowania tego co ukradł ofierze swego złodziejstwa. A tych, którzy piętnują i znieważają można co najwyżej karnie napiętnować i znieważyć albo zmusić do wielokrotnych publicznych przeprosin i do niczego więcej ponad to. Jest to elementarne ucywilizowanie systemu prawnego, który w przeciwnym wypadku zmierza do korupcji i represyjności. A oczywiście władza sądownicza powinna być niezależna od wpływu polityczno administracyjnej władzy, gdyż jej dzisiejsza uległość różnym niedouczonym politykierom czyni pozycję sędziego czy prokuratora cokolwiek śmieszną i niepoważną. Usunięcie śmiesznych, bezmyślnych i korupcyjnych przepisów w kodeksie karnym oraz likwidacja politycznej władzy administracji państwowej nad ustrojem sądownictwa musi być podstawą dla zreformowania czy raczej ucywilizowania średniowiecznego wymiaru sprawiedliwości z jego bastyliami, które Rewolucja Francuska już chciała wyburzyć jako zbędne i szkodliwe narzędzia represjonowania wygłodzonego i biednego społeczeństwa.</p>



<p><strong>17. </strong>Uważność sądownictwa w sprawach rodzinnych, gdzie żony często zwyczajnie pomawiają mężów o przemoc nad nimi i dziećmi, a także o rzekome gwałty, bywa, że w absurdalny sposób, jedynie po to, by pozbyć się męża z domu na rzecz kochanka, powinna być wielka i graniczyć z intuicyjnym, cudownym wyczuciem. Ojców poszkodowanych przez żony, którzy siedzą niewinnie w więzieniach i aresztach jest całe mnóstwo, a prawo karne zupełnie niesłusznie zajmuje się przypadkami, którymi powinien zająć się psycholog rodzinny oraz sąd rodzinny, ale w charakterze sprawy rozwodowej. Społeczeństwo nie powinno też ponosić kosztów trzymania alimenciarzy w więzieniach, gdyż alimenty to 300-500 zł miesięcznie, a koszt trzymania mężczyzny uchylającego się od alimentów to 1500 zł miesięcznie lub więcej, a zatem więzienie tych osób to rozbój na społeczeństwie. Pięć razy taniej jest ufundować alimenty i rejestrować czy osoba pracuje, a wtedy ściągać odpowiednią kwotę alimentów, zbadawszy dokładnie, genetycznie czy jest ojcem dzieci. Bardzo wielu „ojców” porzucających rodzinę czy dzieci i żonę to osobnicy wyczuwający instynktownie, że nie są stwórcami rzekomo swojego potomstwa, a odsetek wrobionych w ojcostwo sięga w Europie nawet <strong>30%</strong>, więcej przy pierwszym dziecku, a mniej przy następnych. Psychologiczna awersja do dziecka tak nabytego oraz żony jest zatem uzasadniona w takich przypadkach i trudno przezwyciężalna, dlatego procesy o alimenty powinny się rozpoczynać bezwzględnie nowoczesnymi, genetycznymi badaniami bez wątpliwości ustalającymi ojcostwo dzieci. Inna sprawa, że obowiązek łożenia na utrzymanie dzieci w ramach równouprawnienia powinien być po równo rozłożony tak na ojca jak i na matkę! Oboje rodziców jest bowiem razem odpowiedzialnych za przeżycie i utrzymanie ora wychowanie swojego potomstwa.</p>



<p><strong>18. </strong>Dziś robi się wiele hałasu ścigając haszysz czy marihuanę, które w porównaniu z papierosami i alkoholem są mniej uzależniające i o wiele mniej szkodliwe, gdyż alkohol niszczy i zabija neurony, a papierosy napędzają epidemię raka, podczas gdy marihuana jest lekiem lekko antystresowym i przeciwbólowym. Zamiast ogromnych wydatków na ściganie, karanie i więzienie handlarzy i konsumentów konopi (cannabis) i jej pochodnych wystarczyłaby ich legalizacja, bo to i ogromny zysk podatkowy i osłabienie spożycia narkomańskich monopolistów czyli alkoholu i papierosów. Tytoń Indianie uważali za szkodliwe i demoniczne ziele narkotyczne, które sprzyja fanatyzmowi, agresji, zacietrzewieniu, pobudza zbrodniczy instynkt zabijania i było znakiem przymierza wojny. Alkohol kultura muzułmańska uważa za napój szatana i sił złych, wskazując na neurologiczną degradację pijaków, ich bezrozumność i bezwolność, oraz znaną pijacką agresywność i zdolność do przemocy. Najgorsze zbrodnie popełniane są i były w oparach alkoholu i w kłębach dymu nikotynowego, którego skutkiem jest onkologiczny biznes, cała endemia raka. Każde 100 gram spirytusu jakkolwiek wypitego, nawet w piwie czy winie mszalnym zabija 1800 neuronów w mózgu i uniemożliwia, blokuje na jakiś czas regenerację, produkcję komórek nerwowych w hipokampie mózgu, a stąd wszelkie postacie demencji! W porównaniu z tymi szkodnikami narkotycznymi, produkty z konopi jak marihuana czy haszysz są mało szkodliwymi rozweselaczami o działaniu antydepresyjnym i przeciwbólowym. Legalizacja tego rodzaju środków, używanych od wieków w Europie, Azji i Ameryce, oraz ich opodatkowanie, to byłby prawdziwy zysk i postęp społeczny, tak w dziedzinie zdrowotnej jak i prawnej! A że wydział antynarkotykowy i parę więzień poszłoby do likwidacji, to też zysk społeczny, bo tam, gdzie te środki są legalnie sprzedawana słabną mafie, bo tracą źródło dochodu, znika HIV i globalnie spada ilość narkotyków, a społeczeństwo staje się Bogatsze pod każdym względem i bardziej cywilizowane.</p>



<p><strong>19. </strong>Zanoszenie Modlitw o Sprawiedliwe i Uczciwe Prawo oraz o Praworządność to jedna strona pracy, walki o Prawo, a druga to edukowanie ludzi i zgłaszanie postulatów i wniosków, chociażby do każdego z posłów oraz senatorów i sądu najwyższej instancji czy ministerstwa sprawiedliwości, to druga sprawa walki o Dobre Prawo i przywrócenie na Ziemi Ładu i Porządku na miarę niebiańską. Najprostsza <strong>zasada</strong> jaką stosuje prawodawstwo anglosaskie to dodawanie wszystkich kar za pojedyncze przestępstwa, o ile ograniczają Wolność, lub są karami finansowymi, a to oznacza, że ten, co popełnił więcej przestępstw karany jest znacznie surowiej, godna jako zasada jest do wprowadzenia w każdym systemie prawa, porządku i sprawiedliwości. Słowo Rta oznacza właśnie Ład i Porządek, Zasadę Porządkującą i przywracającą społeczny Ład. Jedna zasada dla Aniołów Lipika i wystarczy się nią kierować i do niej stosować, aby więcej przepisów nie było koniecznych. Gdzie nie ma Mądrości, tam są i setki zagmatwanych przepisów, a gdzie nie ma nawet Rozumienia, tam są i tysiące sprzecznych paragrafów. Mądrości Bożej wystarczy Jedna Zasada Sprawiedliwości, Prawo Odpłaty, aby stosować je Sprawiedliwie dla wszystkich ludzi w każdej Epoce Istnienia Świata, w każdej z Czterech Wielkich Jugach każdej z 14 Manwantaras. W Kālī Judze jaka teraz panuje &#8211; Prawo jest najbardziej potrzebne, ale i Zasada Sprawiedliwej Zapłaty najczęściej drastycznie jest naruszana, bo uwięzienie może być stosowane naprawdę tylko w zamian za uwięzienie, niewolenie innych. Porządek Boży stosuje wykluczenie ze społeczeństwa, ale jest to wyrzucenie, banicja do innego świata, a nigdy zamknięcie w ciasnej i ordynarnej klatce i to jeszcze na koszt całego społeczeństwa!</p>



<p><strong>20. </strong>Pobyt w więzieniu powinni opłacać z własnej kieszeni Ci, którzy chcą takiego sposobu karania złodziei czy kierowców samochodów za spowodowanie wypadków. Przymus osiedlenia i pracy w strefie dochodowej acz zamkniętej, czyli zsyłka do pracy wychowawczej i na kursy, naukę, edukację czy reedukację celem przywrócenia do społeczeństwa jest tańsza i co więcej &#8211; wysoce dochodowa. System przymusowego osiedlenia i pracy przymusowej najlepiej sprawdził się ze wszystkich systemów karno-represyjnych, a dzisiaj można go swobodnie stosować w bardziej jeszcze humanitarny i cywilizowany sposób. Zasada dzień bez pracy to dzień bez jedzenia doskonale szkoli i kształci wszelkich maści złodziei, naciągaczy i aferzystów, a tych jest najwięcej wśród przestępców. W szczególności złodzieje czerpiący z posad państwowych i rządowych powinni się spłacać uczciwą pracą całemu społeczeństwu dla jego pomyślności, rozwoju i dobrobytu. Praca społecznie użyteczna kształci, wychowuje, rozwija i uspołecznia, a jednostki aspołeczne i pasożytnicze trzeba przede wszystkim uspołecznić, aby je zreedukować i ucywilizować. Swoją drogą trzymanie w więziennej klatce za spowodowanie tragicznego wypadku drogowego jest tylko powiększeniem tragedii i niszczeniem rodziny kierowcy, a nie żadną karą. Konieczność pracy i odszkodowania dla rodziny ofiary wypadku, to byłaby słuszna kara zgodna z zasadą Zadośćuczynienia Krzywdzie i Stracie, bo to jest właśnie też podstawą kształtowania losu, kiedy Anioły Lipika z pomocą ta starają się nam ułożyć nasze Fatum!</p>



<p><strong>21. </strong>Jeśli sprawca przestępstwa sam dokona Zadośćuczynienia, tak, że jego ofiary będą usatysfakcjonowane, nie ma prawa już nikt do żadnego karania, bo gdzie szkoda jest naprawiona, tam nie będzie działało Prawo Odpłaty i Bóg nie dokona już Pomsty. Temida nie może być ani ślepa, ani bezmyślna, a zasada wykupywania się od kary powinna być wszechobecna w Prawie, bo Zadośćuczynienie ma zadowalać poszkodowanych, a kara nie może swoimi kosztami represjonować całego społeczeństwa. Sędziowie muszą być ludźmi inteligentnymi, którzy rzeczywiście rozstrzygają arbitralne spory i konflikty, tak, że strony sporu czy konfliktu same dochodzą do zadowalających poprzez Mediację, rozstrzygnięć i uzgodnień. Oczywiście, zadanie to byłoby łatwiejsze poprzez głębokie medytowanie i skupienie na <strong>Om tam</strong>! Na pewno już samo skupienie nad Rtam, Rta czy Tao, albo nad Muntaqim, poprowadziłoby Sędziów we właściwym kierunku podczas procesów i negocjowania Zadośćuczynienia czy Słusznej Kary!</p>



<p><strong>22. </strong>Człowiek nie może być latami dręczony i męczony w tak zwanym śledztwie pod jakimkolwiek pozorem. Zamykanie dochodzeń w ciągu tygodnia, a śledztw w ciągu miesiąca, oraz stawianie przed Sądem natychmiast celem wydania wyroku musi być normą Sprawiedliwości i Praworządności. Kolejne sprawy sądowe muszą się odbywać codziennie, a już na pewno nie rzadziej niźli co tydzień, aż do wydania wyroku w danej sprawie. Możliwość długotrwałego, wieloletniego trzymania w aresztach to broń polityczna do gnębienia osób niepoprawnych politycznie, niewygodnych biznesmenów, ekologów i nie może mieć miejsca w żaden sposób. Sprawność wymiaru Sprawiedliwości leży w jego efektywnej i rozsądnej szybkości. Sądownictwo musi się też umieć przyznawać do własnych błędów w rozpoznawaniu winy i umieć sensownie Zadośćuczyniać Niewinnym, których więzi, tak, aby <strong>Kasacja</strong> była rzeczywiście <strong>Uniewinnieniem</strong>!</p>



<p><strong>23. </strong>Ukrócenie tak zwanych przewlekłych śledztw niewątpliwie ucywilizuje cały system wymiaru Sprawiedliwości, a trzymanie bez wyroku nie może zastępować ukarania, szczególnie jeśli brak podstaw do postawienia przed sądem, gdyż nigdy nie jest słusznym więzienie w areszcie na wszelki wypadek. Różnorodność środków karno-dyscyplinujących, szczególnie opartych na poprawie i zadośćuczynianiu przestępcy na rzecz ofiary, a także na porozumieniu, mediacji i Przebaczeniu przez ofiary jest niewątpliwie wielkim etapem od średniowiecznej inkwizycyjnej represyjności, przypominającej bezmyślne działanie wściekłego tłumu, ku humanitarnej naprawie, edukacji i resocjalizacji patologicznych jednostek. Jeśli na 100 tysięcy uwięzionych jest ledwie kilkaset osób uważanych za <strong>niebezpieczne </strong>dla otoczenia, to oznacza, że dla poprawy bezpieczeństwa właściwie tylko te najbardziej niebezpieczne jednostki stanowią zagrożenie i powinny być odizolowane od społeczeństwa, nawet od społeczności więziennej, aby nie wywierały wpływu i nie dawały złego przykładu otoczeniu. W rzeczywistości tylko co najwyżej 1/10 (jedna dziesiąta) lub mniej spośród aktualnie uwięzionych czy aresztowanych powinna być karanych w ten sposób, a reszta winna być reedukowana w sposób inny &#8211; humanitarny i cywilizowany. Tylko czy zainteresowani dobrze płatną pracą w służbach więziennych zechcą pozwolić na ucywilizowanie całego średniowiecznego, na ciemnocie bezmyślnych przepisów opartego, represyjnego systemu karnego?</p>



<p><strong>24. </strong>Pracy jest dużo i dla każdego &#8211; wystarczy obniżyć podatki, częściowo podatki zlikwidować, chociaż te od najbiedniejszych i od budżetówki, bo nie ma sensu przelewać z pustego w próżne, a prestiż obywatela-biznesmena uzależnić o tego, jak wielkie wpływy wnosi do kasy gminy w społeczności, w której żyje, działa i prowadzi swoje interesy, a gospodarka i cały system zostaje natychmiast uzdrowiony, bo to jest podstawa, wraz z opodatkowaniem tego, co moralnie i etycznie wątpliwe jak prostytucje, aborcje, narkomania i śmiecenie produktami takimi jak opakowania jednorazowe, aby były nieopłacalne! Wystarczy uczynić jedną bardzo minimalną stawkę opłaty na opiekę społeczną, aby każdy sam ją jeśli chce wykupywał, a zniknie problem pracy na czarno i szarej strefy, bo ubezpieczenie to prywatna sprawa dla każdego wolnego człowieka. Dużo Wolności to dużo pracy dla każdego człowieka i likwidacja środowisk patologicznych sprzyjających skryminalizowaniu. Niskie podatki to dużo inwestycji, brak ucieczek biznesmenów do podatkowych rajów i łatwość w tworzeniu miejsc pracy i przedsiębiorstw, a więc zysk i dochód oraz korzyść dla wszystkich. Tylko głupcy i rozbójnicy nie chcą ucywilizować i usprawnić całego systemu państwowego, który mógłby być cywilizowanym państwem prawa i praworządności, o wielkim Ładzie i Porządku graniczącym z Boskim Cudem. Prawdopodobnie jedynie masowe zanoszenie Modlitw o ucywilizowanie, zhumanizowanie Państwa i jego systemu Prawnego jest jak dotąd jedynym Orężem Postępu.</p>



<p><strong>25. P</strong><strong>ostęp</strong> i <strong>Sprawiedliwość</strong> to najpilniej potrzebne Ideały do Wcielenia w Życie, a Najlepszy Kodeks Praw jaki Bóg Objawił ma Dziesięć Przykazań, zarówno w wydaniu chrześcijańskim, buddyjskim jak i w hinduistycznym, gdzie zdaje się być właśnie oryginał obu szmaragdowych Tablic z Dekalogiem, a to oznacza, że tylko Pięć Praw to Kodeks Praw Ludzkich, bo pozostałych 5 Zasad to Prawa Mistyczno-Duchowe, a nie jedynie Etyczno-Moralne. <strong>Szmaragd</strong> może być doskonałym talizmanem kontemplacyjnym dla każdego Sędziego zarówno jako symbol Szmaragdowych Tablic Prawa Mojżesza, jak i jako kamień o energii stwarzającej nastrój i aurę do podejmowania zdroworozsądkowych, rozumnych decyzji i postanowień. Powiada się, że kto na Sercu niczym tarczę nosi Szmaragdowy Talizman, ten odbija innym to, co powinno na nich spaść zgodnie z Prawem Bożym z powodu ich złych czynów, słów i myśli. Bogini Temida odziana jest zwykle w piękną fioletową, ametystową odzież, gdyż jest to kolor Ładu, Porządku i Sprawiedliwości, a więc przymioty <strong>Saturna</strong>, Śani, planety symbolicznie i energetycznie uporządkowującej przeznaczenie. Jeśli chodzi o wyroki uwięzienia, to dłuższe niż 30 lat, co stanowi cykl Saturna (Śani Yuga) w ogóle nie powinny mieć miejsca, gdyż nie mają żadnego sensu ani też pożytku z punktu widzenia redukcji karmy czy zabezpieczenia reedukacji. Jednostkę nienaprawialną przez tak długi, skrajny okres nie będzie sensu dalej edukować, a optymalne cykle przeznaczone na naprawę i reedukację tych naturalnie długich, to marsjański cykl przemiany trwający około 15 lat, a także cykl smoczy, czyli Księżycowy rok Smoka trwający około 19,5 lat (<strong>19,6</strong> roku). Dwudziestolecie to bardzo długi okres czasu i jeśli wypełniony jest karą pracy i nauki, reedukacją czy terapią zawsze daje efekty, gdyż jest to cykl społeczno-wychowawczy prowadzący do psychicznej i mentalnej dojrzałości oraz odpowiedzialności za siebie i swoje życie. Zdecydowana zaś większość przestępców to jednostki o niedojrzałej osobowości, niezdolne są do budowania trwałych związków ani do podejmowania odpowiedzialnych ról społecznych. I w kierunku doprowadzenia do dojrzałości oraz korekty osobowości należy prowadzić całą reedukację i terapię przestępców.</p>



<p><strong>26. </strong>Cykl Jowisza to<strong> 12</strong> lat, duży cykl Marsa to <strong>15</strong> lat, Rok Smoczy to 19,6 lat czyli prawie <strong>20</strong> lat, zaś cykl Saturna to prawie <strong>30</strong> lat (około 29,5 roku). Jeśli epicentrum czasu zesłania na banicję do pracy dla społeczeństwa i reedukacji będzie oscylować w granicach tych okresów, to proces naprawczy nawet najbardziej zepsutych jednostek będzie wyrazisty, ale nie mogą reedukowane osoby przebywać w zamkniętych, ciasnych klatkach, a raczej w dużych, choć izolowanych kompleksach, o dużej i wszechstronnej przestrzeni do życia i nadzorze pracy, terapii. Starożytne zasady Praworządności i Sprawiedliwości stosowały też Zasadę Przedawnienia po przeminięciu <strong>7</strong> lat dla większości przestępstw od momentu ich popełnienia, gdyż później już Pomsta Boża na pewno rozpoczyna tworzyć Zwrot, Zapłatę dla przestępcy i człowiek nie ma prawa zastępować ręki Boga, a i 7 lat to czas przebudowy, przemiany wszystkich komórek ludzkiego organizmu, więc człowiek może ulec samonaprawieniu z własnej woli, z powodu inspiracji własnego sumienia. Stosowano też samoukaranie w postaci osiedlenia się w tak zwanych miastach strefach Ucieczki, o ile osoba, przestępca osiedla się w nich samorzutnie i ogłasza to do wiadomości wymiaru Sprawiedliwości. Tego rodzaju dobrowolne samozesłanie się bez prawa opuszczania miejscowości, strefy Ucieczki to bardzo dobre rozwiązanie prawne i możliwość kontroli oraz nadzoru nad osobami, które dopuściły się nawet bardzo ciężkich przestępstw. W starożytnych wysokich cywilizacjach taką formę samoukarania przyjmowano w szczególności dla zabójców. Dobrze stanowione Prawo musi umieć karać, uniewinniać, a także znać się na zadośćuczynieniu i przebaczeniu, bo jeśli jestem ofiarą ale przebaczam przestępcy, to jakiż powód do karania czy ścigania osoby, której ofiara przebaczyła, odpuściła winę? <strong>Prawo Przebaczenia</strong> i <strong>Prawo Zadośćuczynienia</strong> to są PRAWA dla strażników moralności.</p>



<p><strong>27. </strong>Bardzo to dziwne, wręcz niezrozumiałe, że w krajach chrześcijańskich prawo nie stosuje zasad <strong>Zadośćuczynienia</strong> czy <strong>Przebaczenia</strong>, chociaż jest dobrze znane i praktykowane w krajach buddyjskich czy muzułmańskich, gdzie jeśli rodzina zabitego przebaczy oskarżonemu zabójcy, to wymiar sprawiedliwości odstępuje od karania na podstawie Prawa Przebaczenia. I podobnie jest w wypadku dobrowolnego naprawiania szkody, naprawiania krzywdy, zadośćuczynienia, które satysfakcjonuje ofiarę przestępstwa. Fioletowy strój Bogini Temidy pomaga w Uwalnianiu, Przebaczaniu i Zadośćuczynieniu, a czarne ubranka demonów niesprawiedliwości determinują do piekielnej bezwzględności i inkwizycyjnej bezrozumności, gdzie dzisiaj inkwizycją nazywa się wszelkie karanie za przestępstwa na podłożu światopoglądowym, wynikłe z przekonań czy żywionych ideałów. Fioletowy strój oraz szlachetny <strong>szmaragd</strong> z Pięcioma Prawami Yamah dla moralnej naprawy ludzkości jest bardzo potrzebny. Pięć zasad moralnych, międzyludzkich to pięć zakazów czynienia zła, które prowadzi do cierpienia i nieszczęścia innych stworzeń, ludzi i przyrody. Wyniszczanie ludzkości to też i wyniszczanie przyrody, albowiem zatrucie powietrza, wody, zniszczenie lasów to także zniszczenie i zatrucie ludzkiej istoty. Diament na czole to symbol czucia i widzenia Prawdy jaką jest, prawdziwość, szczerość, uczciwość to muszą być moralne cechy Sędziów, którzy dobrze aby rekrutowali się z pośród ludzi powyżej lat 30, bez nałogów, nieposzlakowanych moralnie i byli wybrani przez społeczeństwo, przez lokalną społeczność na Urząd Sędziego. Dopiero po takim wyborze, osoba uczciwa, moralna i prawdomówna powinna być przez 3 lata kształcona praktycznie na Sędziego nad społeczeństwem. Mistyczne doświadczenie Sądu Bożego bardzo byłoby przydatne, ale nie można zagwarantować funkcji Szahida, Strażnika Prawdy i Sądu każdej chętnej osobie ludzkiej. Oczywiście zarówno Samorząd Sędziowski jak i społeczeństwo musi mieć prawo usuwania osoby niegodnej i wątpliwej moralnie z Urzędu Sędziego. Osoby, które przypadkiem skończyły studia prawnicze nie powinny ot tak sobie mieć możliwości zostania Sędziami bez akceptacji i wyboru przez lokalne społeczeństwo, przez lud pracujący miast i wsi!</p>



<p><strong>28. </strong>W praktyce zawsze najlepszymi Sędziami byli Starsi Wsi czy Grodu, ludzie o dużym doświadczeniu i sprawiedliwości, ludzi prawi, choć czasem i nieuczeni. Prawidłowo ukształtowane, bezstronne sumienie, uczciwość i prawość charakteru czyni z człowieka dobrego Sędziego, a nie religijny fundamentalizm ajatollachów czy inkwizytorów, ani studia prawnicze i pomoc rodziny będącej już na tym urzędzie. Obieralność władzy sądowniczej to bardzo ważna zasada państwa Prawa i Sprawiedliwości, niezależność od władzy administracyjnej od rządu politycznego, to druga zasada niezależności, a kolegialność składu sędziowskiego na wzór <strong>Trójcy Bogów</strong> Sędziów to trzecia bardzo istotna kwestia. A to, że Sędzia winien słuchać też głosu społeczeństwa a nie tylko trzymać się aktualnie często martwych przepisów, to czwarta istotna kwestia, gdyż nie może być tak, że po 15 latach więzienia wykonuje się karę śmierci na człowieku, który uległ całkowitej resocjalizacji i metamorfozie, a nawet ożenił się z osobą, która odnalazła w nim swoją miłość jedynie dlatego, że adwokat spóźnił się 2 godziny z kolejnym odwołaniem wspieranym przez tysiące uczciwych ludzi głosujących i protestujących za uwolnieniem zreedukowanego przez 15 lat przestępcy! Takie wypadki pokazują na system chorych, bezdusznych, martwych i głupich przepisów, gdzie nie liczy się ani Dobro, ani Prawda, gdzie nie ma żadnej Sprawiedliwości, a to jest obraz właśnie współczesnej, rzekomo chrześcijańskiej Ameryki, USA, gdzie tego rodzaju horrory dzieją się prawie każdego dnia, a ilość pomyłek sądowych przy wydawaniu wyroków kary śmierci jest bodaj największa na świecie, pomimo zaawansowanej techniki i technologii. Niewątpliwie Sędziowie, których samo społeczeństwo sobie wybierze spośród znanych sobie współobywateli o odpowiednim morale i autorytecie mają o wiele większy autorytet społeczny, szacunek, uznanie i posłuch, niźli osobnicy nikomu nieznani, a co gorsza młodzi i bez doświadczenia życiowego w praktyce, aby móc rozsądzać skomplikowane kwestie międzyludzkich konfliktów i nieporozumień. Psychologia konfliktu powinna być podstawowym przedmiotem jaki sędzia winien poznać, zgłębiać i studiować.</p>



<p><strong>29. </strong>Zrozumienie Prawa Odpłaty, a zatem Zasady Karania jako wyższego Prawa Natury lub Prawa Boga kształtującego człowiecze przeznaczenie, ludzki los, to głębokie, nieomal mistyczno-filozoficzne zagadnienie, ale też Poznanie tam jest w obszarze podstaw mistyki i duchowości religii, a nie w obszarach wymagających poświęceń i boskich darów, co czyni z ta, Tao, Zasadę osiągalną dla każdego dociekliwego i badawczego Rozumu. Wystarczy studiować przypowieści, obrazy i komentarze bardzo uczonych Mędrców Prawa, aby zrozumieć Istotę Stanowienia Prawa i potem odpowiedzialnie poruszać się w obrębie określonych przypadków i sytuacji. Oczywiście, kontemplacja Bogini Temida czy Bóstwa takiego jak Waruńa Dewa, który jest Aniołem, Strażnikiem i Władcą Prawa boskiej Odpłaty jest bardzo pomocna, aby złapać, uchwycić dobrze Ducha Ładu, Porządku i Sprawiedliwości oraz pojąć Zasadę Pomsty Bożej, Zwrotu. Odpłaty w kształcący sposób, ale taki, aby ukarany przeszedł przez los jaki zgotował swojej ofierze, bo to jest najistotniejsze, gdy Anioły Waruńowe, Lipika Dewy uprzędą człowiekowi los z materii tego, co był wytworzył innym swoimi czynami i słowami oraz myślą, bo tak bo tak głęboko obejmuje swym wglądem człowieka tak Lipika jak i sam Pan Waruńa Dewa oraz Jego Sąd Boży. Samo ślepe wykucie na pamięć różnych przepisów nie uprawnia do wydawania sądów i ferowania wyroków, ale dobrze ukształtowane w Prawości Sumienie, które ma i zrozumienie i wyczucie, tak przestępcy, jak i ofiary czyni z człowieka prawdziwego Sędziego i pozwala być Strażnikiem Prawa na miarę biblijnego Jozuego i jego wybitnych następców.</p>



<p><strong>30. </strong><strong>Rta</strong> (Rita, Ryta) jest osiągalna poprzez głębokie kontemplacje i medytacje, a ludzie intuicyjnie Praworządni i Sprawiedliwi są w każdym społeczeństwie pod słońcem, gdyż <strong>Rta</strong>, Prawo jest Zasadą tworzącą całą egzystencję, los i przeznaczenie. <strong>Rta</strong> to Prawo niczym greckie Fatum Prawo Przeznaczenia ale na podstawie dotychczasowego życia, skłonności, czynów, słów i myśli. Jeśli człowiek otworzy się dla Boskiego <strong>Prawa</strong>, sama esencja Prawa, Rta czy Dharma zagości w jego Sercu i przejawi się poprzez ludzki Rozum i Działanie. Pierwsze afirmatywne próby otwarcia się w tym kierunku i zgłębiania zagadnienia mogą przyjść przez utożsamianie się głęboko z paroma prostymi myślami:</p>



<p>„Jam Jest Jedno z Odwiecznym Prawem Bożym!” Om Rtam<br>„Jednoczę się z Odwiecznym Prawem Bożym!” Om Rtam!<br>„Jam jest Doskonałe Prawo Boże” Om tam! Om tam! Om Rtam!<br>„Jestem Odwiecznym Dobrym Prawem! Jestem, Jestem, Jestem Prawem!”<br>„Jestem Prawem Bożym! Czynię wszystko to, co jest właściwe, dobre i słuszne!”</p>



<p><strong>31.</strong> Wiemy, że dla Religii Wschodu, przykładowo dla ponad miliarda ludzi w świecie muzułmańskim, Stopień Prawa to podstawowy Stopień Religii i Mistyki, który nazywany jest Szariat Zbiór Praw i Zasad prowadzący do zrozumienia Prawa Bożego jakim Najwyższa Osoba traktuje i doświadcza ludzkość oraz stworzenia. Dopiero później, po Zrozumieniu i Pojęciu Prawa Bożego następuje stopień Mistycznej Drogi, która wiedzie do Prawdy, a jeszcze dalej wiedzie ku Objawieniu Boga. Bez poznania Prawa nie ma więc możliwości medytowania ani mistycznego Objawienia. Podobnie Pan Buddha mówi, że podstawą religii i Mistyki jest Dharma Nauka Dobrego, Odwiecznego Prawa Bożego. A tradycyjna Weda Święta Wiedza, Joga i Tantra mówi o Zasadzie, Istocie Prawa jakim jest RTA (Rita, Ryta), Zasada Zwrotu, Zasada Odpłaty czyli PRAWO, Istota Prawa, którą można omawiać i komentować w formie Reguł Postępowania, co stanowi DHARMAH!</p>



<p><strong>32. </strong>Medytacja nad dwoma sylabami RTA (w Sanskrti literka R jest tutaj osobną sylabą) oraz studiowanie Dharmy stanowi podstawę, esencję Pierwszej Klasy Jogi i Tantry jaka prowadzi człowieka do Umiłowania Prawdy, Prawości, Światła i Sprawiedliwości o jakiej mówią i jaką polecają wszelkie religijne i hermetyczne Pisma Święte świata. Zanim człowiek rzeczywiście osiągnie stan Mędrca Mistrza Prawa i Prawdy opiewanym jednym konfirmacyjnym wyrażeniem jak przykładowo: „Jam Jest <strong>Prawem</strong> wszystko co czynię jest właściwe, dobre i słuszne” będzie musiał wiele badać i studiować aby czuć i rozumieć oraz w praktyce łatwo stosować zasadę Ładu i Porządku wszechrzeczy, o której <strong>Sūfī</strong> <strong>Mędrcy Persji</strong> powiadali Yā <strong>Qaher</strong>! Kiedy Chrystus powiada swoje słynne zdanie: „Syn Człowieczy jest Panem Sabatu” powiada, że Syn Człowieczy to osoba tak biegła w Prawie bożym, że jest Panem Prawa, stanowi je i wciela w życie z powodu doskonałego poznania Odwiecznej Zasady, a samo słowo Sabat oznaczało w tym powiedzeniu całe Święte Prawo Soboty objawione w Dziesięciu Przykazaniach czyli Dekalogu, gdzie Sobota/Sabat jest Świętym Symbolem Praw Boga. Z kontemplacji samej RTA może człowiek napisać wielki podręcznik o Prawie Boga i całej filozofii stanowienia Prawa w każdej Epoce Roku Platońskiego czy całej Epoce Kālī Yugi.<strong>33. </strong>Możemy mieć nadzieję, że wszystkie refleksje i wskazówki ludzie Inteligentni, Światli i Mądrzy użyją do reformowania i cywilizowania całego systemu Prawa, a raczej rażącej niesprawiedliwości jaka dotąd ma miejsce w bardzo wielu rzekomo cywilizowanych, a rzeczywiście bardzo barbarzyńskich jeszcze krajach tak zwanego Zachodu. <strong>Humanitaryzm</strong> to bardzo cenna właściwość ludzi, którzy myślą o Powszechnym Dobru całego społeczeństwa i cywilizacji, a nasze Nauki dane są aby Świecić Światłem Prawdy poprzez całą nadchodzącą Epokę Wodnika, najbliższe ponad 2 tysiące lat istnienia ludzkości, a przecież teraz mamy ledwie Przedświt Epoki Wodnika, jakby nastanie Blasku Nauki Himavantu, poprzedzające ostateczny Wschód Słońca jaki przyniosą najbliższe dziesięciolecia i przyszłe stulecie! Jest to refleksja dana dla wszystkich pokoleń, zarys wiedzy o Prawie jak podejść do badania i studiowania Wiedzy Prawa Odpłaty, Kary i Nagrody Bożej. Błogosławiony każdy, kto rozprzestrzenia i rozpowszechnia tę głęboką refleksję nad humanizowaniem jak dotąd bezdusznego, średniowiecznego wymiaru sprawiedliwości, sądownictwa i urzędu sędziowskiego. Wiele Błogosławieństw!</p>



<p class="has-text-align-right">Swami Baba LalitaMohan G.K.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/filozofia-stanowienia-prawa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polska Terapia Narodu</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/polska-terapia-narodu/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/polska-terapia-narodu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2026 00:57:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dzieła Filozoficzno-Społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[dusza]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie]]></category>
		<category><![CDATA[naród]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[słowianie]]></category>
		<category><![CDATA[słowiaństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1696</guid>

					<description><![CDATA[Naród Polski, wszystkie jego plemiona i dzielnice, rządziły się Słowiańskim Wiecem – demokratycznym, ludowym zgromadzeniem, które wybierało i odwoływało swoich Starszych, Książąt. Dziś najbardziej potrzeba Narodowi trzeźwości i Wiecu, aby sprawować władzę ludową, a nie odgórnie narzuconą przez oligarchie i monopole militarno-biznesowe z namiastką władzy ludowej, demokratycznej czy wręcz tragiczną pseudodemokracją.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Spojrzenie na ponad tysiącletni okres okupowania Narodu Polskiego przez obcego, rzymskiego imperialistę oraz cały ideologiczny horror, jaki przeżywała dusza Narodu Polskiego z powodu <strong>rzymskich czystek etnicznych i światopoglądowych</strong> już od końca X wieku e.ch. daje obraz społeczeństwa podszytego lękiem i grozą, społeczeństwa zdominowanego przez paniczny strach, chęć ucieczki oraz bunt przeciwko każdemu obcemu wpływowi i naleciałości, dodajmy bunt całkiem ślepy. Już od wielu stuleci wielcy myśliciele Narodu Polskiego podnosili kwestię konieczności, palącej wręcz potrzeb, aby z ludzi w całej Polsce zrobić Polaków, a każdego Polaka uczynić obywatelem dla swojego kraju, gdy przed X stuleciem plemiona Polski były dobrze zintegrowanymi, demokratycznymi w rzeczywisty sposób, samorządnymi społecznościami, a od końca X wieku Polskiej, <strong>Słowiańskiej</strong> społeczności imperium zła z siedzibą na siedmiu wzgórzach Rzymu narzuciło obcą władzę, obcą kulturę, obcą religię, wynaradawiając i niszcząc rodzimą Polską kulturę oraz religijność narodową, szczerą, słowiańską! Brak poczucia godności narodowej, brak poczucia tożsamości kulturowej, brak właściwej dla duszy narodowej religii i religijności prowadzi kraj nad Wisła i Odrą do wynarodowienia i ruiny, a przecież cała Polska, Słowiańska ziemia była dawniej kwitnącą oazą dobra, spokoju, pokoju i bogactwa. Naród Polski dał wyraz swego niezadowolenia wobec obcej, rzymskiej, katowskiej okupacji, wynaradawianiu i odreligijnianiu w latach trzydziestych XI stulecia, a był to najpotężniejszy, masowy zryw <strong>Polan</strong> do wyzwolenia spod rzymskiego batoga niewoli, która przyniosła jedynie ciemnogród, pijaństwo, rzezie inkwizycji, analfabetyzm, a także syfilis i znijaczenie charakteru społeczeństwa jako całości.</p>



<p>Cóż można powiedziec o ludności, o społeczeństwie kraju, w którym całe XIX stulecie poświęcone było wytępianiu zjawiska <strong>ludożerstwa</strong>, gdyż głodne rodziny zjadały swoich krewnych albo dzieci, uważajac ich mózgi za przysmak, a niechlubne przypadki kanibalizmu, głownie pośród wiejskiej, skatoliczałej ciemnoty zdarzały się jeszcze często i na początku XX wieku, zaś wcześniej ludzie bali się podróżować samotnie, a nawet wychodzić nocą z chałupy w obawie przed pożarciem przez grasujące głodne bandy kanibali. Ciężko pojąć kanibalizm w czasie okrucieństw narodowych powstań zgładzonych rękami papieży, kardynałów i biskupów czy w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej, a co dopiero w czasie spokoju, a nawet w okresach względnego dobrobytu społecznego. Utrata narodowych korzeni kultury Słowiaństwa niewątpliwie wypaczyła i znijaczyła całe społeczeństwo, które najbardziej potrafiło pod rzymskim batogiem ideologicznym jedynie uprawiać pijackie burdy w karczmach, później remizach, bijąc światowe rekordy w pijaństwie na umór oraz bijatykach pomiędzy rywalizującymi wioskami. A i współcześnie przecież dobrze wiadomo, że wiele nieodnalezionych zaginięć ludzi to nie tylko nagłe ucieczki do innych krajów, wzięcie przez UFO czy porachunki gangsterskie, ale też posiłki kanibali, którzy głodni i bezdomni pragną zjesc dosłownie wszystko, nawet rodaka. Leczenie, <strong>terapia</strong> tak <strong>zapijaczonego Narodu</strong> musi być niewątpliwie gruntowne i kompleksowe i nie nadają się do tego katecheci ani rzymscy księża, których młodzież boi się potwornie z uwagi na ciągłe, masowe acz ukrywane molestowanie seksualne i pedofilskie gwałty!</p>



<p>Pozbawienie Polaka, Słowianina, jego własnej narodowej wiary religijnej, rzymskim batem wynarowowienie, owocuje warcholstwem i anarchią, na którą w duszy Narodu uskarżają się coraz bardziej wielcy myśliciele narodowi od wielu stuleci. Wielcy wieszczowie Narodu Polan nigdy nie mogli powiedzieć nic dobrego o ideologii rzymskich najeźdźcach w czarnych togach i habitach ze swym jezuickim batogiem, a jeśli twierdzi ktoś, że któryś z wieszczów mówił dobrze, to jest to późniejsze fałszerstwo czarnego, rzymskiego okupanta, który już ponad tysiąc lat okupuje i wyniszcza Naród Polski.</p>



<p>Uczynienie z pijaństwa czegoś sakralnego i urojone wywody, jakoby trucizna alkoholowa zwana winem mszalnym była krwią zachęca jawnie i podświadomie każdego Polaka do pijaństwa i podsyca morderczą żądzę krwi pozbawiając całe prawie społeczeństwo kultury i moralności. Najgorszym jest fakt, że dzieci oglądają zsakralizowany w tak zwanych rzymskich mszach akt rytualnego pijaństwa, winopilstwa i dzięki temu kwitnie pijaństwo wśród dzieci i młodzieży, która spragniona jest wartości duchowych, ale otrzymuje jako wizję sakrum toksyczne zapicie się z sugestią wypijania krwi, co sprzyja brutalności i krwiożerczości. Prastara Polska religia i kultura Słowiańska nie pozwalała dzieciom nawet na oglądanie pijaństwa i była w wysokim stopniu kulturą trzeźwości, zgody, pojednania i wspólpracy, wzajemnej pomocy, o którą teraz trudno, gdy wiele milionów osób dorosłych to nałogowi alkoholicy, pijacy skłonni do każdej agresji, których podświadomość co tydzień doładowywana jest fałszywą wiarą jakoby winopilstwo był czymś świętym i sakralnym, a wiodącym do wysysania i wypicia krwi z osoby dobrej i pobożnej acz zamordowanej w charakterze barana.</p>



<p>Terapia całego Narodu Polskiego, <strong>leczenie duszy Polskiej</strong> to złożona sprawa, ale musi opierać się na zdarciu mitu jakoby picie wina, winopilstwo było czymś sakralnym i poprowadzeniu coraz większej rzeszy ludzi ku trzeźwości i ku wyzbyciu spożywania krwi jako czegoś uświęconego, bo tu leży korzeń warcholstwa, bijatyk, a także od końca X wieku spotykanego wampiryzmu i pochodnych zwyczajów, jak chociażby zwyczaj picia krwi wroga w czasie potyczek i wojennych zamieszek, co skrzętnie ukrywane jest jako typowe fakty i zdarzenia masowe, wymazywane z filmu i historii, chociaż kroniki żywo opisują to przedmorze kanibalizmu! Jeśli do każdego dotrze ta prawda, że obrazy mocno wpływają na świadomość, a ich aura, atmosfera wzmacnia te bodźce wizualne, to każdy zrozumie, że podstawową przyczyną warcholstwa opartego na pijaństwie jest jakby nie było oglądanie rzymskich nabożeństw z celebracją pijaństwa jako najważniejszym sakaramentem. Trzeba sobie uświadomić, że ksiądz pleban po spożyciu to zwyczajna, odczłowieczona pijacka łajza, która wszystkie swoje parafialne owieczki i barany wiedzie w gnój alkoholizmu i zniewolenia, bo nałóg alkoholowy najmocniej pozbawia człowieka charakteru, znijacza i czyni warchołem oraz co gorsza prymitywnym niewolnikiem. Nic dziwnego, że rzymscy katoksięża należeli do najbardziej odmóżdżonych i wrogich Narodowi elementów tworząc zjawiska takie jak Targowica i sprzedając całą Polską Ojczyznę pod bat możnych zaborców, niszczycieli ducha Narodu Polskiego. Kościelna promocja pijaństwa była połączona i dalej jest z monopolem rzymskich organizacji na produkowanie trunków niszczących mózg i ich sprzedaż w karczmach, cała więc rzymska okupacyjna sekta, to jeden pijacki biznes od tysiąca lat, degenerujący mózgi całego Narodu Polskiego, w którym gra dusza religii Słowiańskiej, a nie rzymska paranoidalna ideologia zaboru, podbijanie i zniewalanie wszystkich narodów. Religia i kultura Słowian generalnie odrzucała pijaństwo, samozatruwanie czy spożywanie krwi, terapia Narodu tedy to powrót do korzeni Słowiaństwa.</p>



<p>Naród Polski, wszystkie jego plemiona i dzielnice, rządziły się Słowiańskim Wiecem – demokratycznym, ludowym zgromadzeniem, które wybierało i odwoływało swoich Starszych, Książąt. Dziś najbardziej potrzeba Narodowi trzeźwości i Wiecu, aby sprawować władzę ludową, a nie odgórnie narzuconą przez oligarchie i monopole militarno-biznesowe z namiastką władzy ludowej, demokratycznej czy wręcz tragiczną pseudodemokracją. Do X wieku panowała na ziemiach Polski wysoka kultura, nauka i sztuka były w rozkwicie, a wszystko zniszczył i zdruzgotał ciemniacki reżim rzymskich katów w imię swego pijaństwa. Przekręt pijackiej, rzymskiej pseudoreligii polega i na tym, że faktyczny Jezus, jako Nazarejczyk, wyrzekł się spożywania alkoholu a szczególnie wina, nosił długie włosy, nie popierał pogrzebów ani pielęgnacji grobów, zakazywał gromadzenia bogactw tworząc wspólnotę ebionitów, ubogich jaroszy i wędrownych zakonników, tym bardziej trzeba unikać wystawnych rzymskich pseudoświątyń i kultu z sakralnym pijactwem, największą ohydą i zboczeniem wszechczasów.</p>



<p>Polak jednak lęka się i boi, często panicznie, tak trzeźwości jak i zrzucenia kajdan rzymskiego zniewolenia ideologicznego, gdyż ma w pamięci makabryczne rzezie dokonywane od początku katolizacji, rzezie nawracania na katoobłęd, w których najeźdźca z krzyżem rzymskim mordował średnio od połowy do dwóch trzecich całej żyjącej populacji! W pamięci żyje strach i groza, dając miliony ludzi chorych na fobie i obsesje i zespoły lękowe, których genezą jest dawna śmierć przodków pod rzymskim, katolickim batem. <strong>Bestia rzymska mordowała i dorosłych</strong>, i <strong>młodzież</strong>, i <strong>dzieci</strong>, jeśli tylko podejrzewała, że dalej potajemnie rodzina, czy wioska, czy miasteczko sprawuje narodowy, prawdziwie religijny kult bliski sercu i duszy każdego Polaka, a były to kulty Najwyższego Boga – Jesse, <strong>Świętowit</strong>, a także kulty Bogini, Matki Niebios, <strong>Lajla</strong>, po którym zostały festyny z Lajkonikiem! Terapia przeciwlękowa dla całego Narodu musi uświadamiać historyczne źródło strachów, lęków i psychoz, fobii, którego korzeniem jest działalność katozaborcy od końca X wieku i dalsza szeroko pojęta inkwizycja z jej wszechstronną cenzurą sięgającą nawet życia intymnego. Człowiek ze strachu i lęku bywa nadmiernie agresywny, a także staje się dla zaborcy donosicielem, lizusem albo targowiczaninem, tak jak współczesna Targowica, której na imię&nbsp; „Solidarność”.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong>Swami Baba LalitaMohan G.K.</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/polska-terapia-narodu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
