<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Prześladowania &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<atom:link href="https://ryszard-matuszewski.com/category/przesladowania/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<description>Ryszard Matuszewski - jego przesladowania przez faszystowski rezim Polski i antysektowe agendy inkwizycji.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Feb 2026 17:10:38 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>

<image>
	<url>https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/cropped-RM-logo-1-32x32.png</url>
	<title>Prześladowania &#8211; Ryszard Matuszewski &#8211; Portal</title>
	<link>https://ryszard-matuszewski.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Katolicko-faszystowska pro-pedofilska policja polityczna RP nęka i prześladuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/katolicko-faszystowska-pro-pedofilska-policja-polityczna-rp-ciagle-neka-i-przesladuje-mohana-ryszarda-matuszewskiego/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/katolicko-faszystowska-pro-pedofilska-policja-polityczna-rp-ciagle-neka-i-przesladuje-mohana-ryszarda-matuszewskiego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 17:10:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[inkwizycja]]></category>
		<category><![CDATA[kana]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[opus dei]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilia]]></category>
		<category><![CDATA[pietrek]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[przesłuchania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=220</guid>

					<description><![CDATA[Znany od lat mechanizm nękania i represjonowania, uporczywego prześladowania przez bandytów z katolickiej policji politycznej faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej jest ciągle ten sam. To taki mechanizm czy wzorzec, jaki należy obserwować i używać także do analizy tego, co będzie się działo w przyszłości. Otóż najpierw przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu pojawiają się publiczne [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Znany od lat mechanizm nękania i represjonowania, uporczywego prześladowania przez bandytów z katolickiej policji politycznej faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej jest ciągle ten sam. To taki mechanizm czy wzorzec, jaki należy obserwować i używać także do analizy tego, co będzie się działo w przyszłości.</p>



<p>Otóż najpierw przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu pojawiają się publiczne oszczerstwa w brukowcach propedofilskiego katolickiego reżimu faszystów z sekty Opus Dei. W tym roku, 2011 <strong>oszczercze publikacje</strong> zamieściły takie tuby <strong>katofaszystowskie</strong> jak Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza Śląska i Newsweek, wszystkie w rękach kapitału ultrafaszystowskiej sekty katolickiej Opus Dei. Zbrodniarze katolickiego gestapo tacy jak Dariusz Pietrek (sekta KANA z Katowic), <strong>Wojciech Wybranowski („Rzeczpospolita”),</strong>&nbsp; Marcin <strong>Pietraszewski</strong> z opusdeistycznego brukowca Adama <strong>Michnika „Gazeta Wyborcza”</strong> czy Janusz <strong>Bartczak</strong> z katofaszystowskiego brukowca Newsweek popisali trochę oszczerstw i paszkwilów w swoich brunatnych od nazizmu tubach papiesko-goebbelsowskiej propagandy. Co łączy tych wszystkich oszczerców i zawodowych pomawiaczy? Ano przynależność do toksycznej, faszystowskiej <strong>sekty Opus Dei</strong> założonej przez chorego psychicznie na paranoję z urojeniami i psychozą lękową <strong>Josemaria Escriva</strong>, który przez 10 miesięcy leczył się psychiatrycznie! Czubek ten był także oskarżany przez swoje ofiary i ich rodziny o gwałty na dzieciach oraz o zabójstwa na tle seksualnym, ale robi za świętego!</p>



<figure class="wp-block-image aligncenter size-full is-resized"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="450" height="774" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/policja-represje-gliwice.jpg" alt="" class="wp-image-221" style="width:450px;height:auto" srcset="https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/policja-represje-gliwice.jpg 450w, https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/policja-represje-gliwice-174x300.jpg 174w" sizes="(max-width: 450px) 100vw, 450px" /></figure>



<p>Warto dodać, że znany z chuci do młodych kapłanów o dziewczęcym wyglądzie arcybiskup Damian Zimoń z Katowic stoi za Dariuszem Pietrkiem z Chorzowa, który w Katowicach prowadzi sektę KANA związaną z ultrakatolickimi bojówkarzami pokroju Młodzież Wszechpolska czy Bractwo Piusa X, nie tylko z faszystowską sektą frankistowskiego Opus Dei znanego lepiej jako „Mafia Katolicka”, o czym szerzej pisał chciażby Mathias Mettner w książce o tym tytule. Zatem trzeba uznać, że arcybiskup promujący młodych księży o dziewczęcym wyglądzie tzw. „cioty” jest biskupem związanym z faszystowską sektą Opus Dei, za przynależność do której w wielu krajach grozi wysoka kara więzienia. W Polsce pomimo zakazu działalności organizacji faszystowskich o tajnej strukturze sekta zwyrodniałych nazistów i gestapowców działa swobodnie, a nawet ma posłów w Sejmie, co oznacza, że Polska jest państwem faszystowskim w swej istocie!</p>



<p>A jak działa mechanizm represjonowania przez faszystowską policję polityczną reżimu katolików uwikłanych w międzynarodowy skandal pedofilski, gdzie nawet 14 procent księży regularnie molestuje i gwałci dzieci poniżej 15-tego roku życia? Nękanie, represje i nadużywanie władzy przez faszystowską policję polityczną reżimu wygląd atak, że po prasowych oszczerstwach w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei, zaczynają się wezwania do katowni katolickiej policji politycznej. Jedno z wezwań którymi nękane są osoby związane z Antypedofilskim Bractwem Zakonnym Himawanti jest prezentowane w formie skanu „Wezwanie” do Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, „zasłużonej” już w bestialskim nękaniu i represjonownaiu Mohana Ryszarda Matuszewskiego, w tym pobicia i usiłowania zabójstwa przez policjantów z Komisariatu przy ulicy Akademickiej na przełomie zimy i wiosną&nbsp; roku 2002. Policyjni bandyci otóż napadli wtedy pana Mohana Ryszarda Matuszewskiego za chodzenie na ulicy i rozdawanie ulotek zachęcających do podjęcia terapii dla ofiar terroru policyjnego, gwałtu i peodofilii księży katolickich. Policjanci&nbsp; zidentyfikowani jako <strong>Tomasz Stanuch</strong> oraz <strong>Krzysztof Skrobacki</strong> tłukli Mohana Ryszarda Matuszewskiego metalową kulą na łańcuchu, czyli sprzętem typowo przestępczym, ale często używanym przez faszystowsko-katolickie gestapo i przez katolicką inkwizycję papieską jako narzędzie tortur wymyśloną! Policyjnych bandytów uniewinniono w prokuraturze od zarzutu pobicia i usiłowania zabójstwa Mohana Ryszarda Matuszewskiego. I to pomimo tego, iż było aż czterech świadków brutalnego napadu i pobicia. Jedną kobietę – świadka także pobiła gliwicka policja faszystowsko-papieska.</p>



<p>W roku 2002 w sierpniu został napadnięty przez policyjnych bandytów z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach pan Jan Slanina. Policjanci napadli Jana Slaninę w biały dzień, skopali na chodniku, a potem symulowali zastrzelenie z broni krótkiej, tylko za to, że przyszedł do <strong>Ośrodka </strong>Antypedofilskiego Bractwa Zakonnego Himawanti na terapię dla ofiar gwałconych w dzieciństwie przez katolickich księży pedofilów. Oficjalnie policjanci wyjaśnili, że się <strong>pomylili,</strong> a faktyczną ofiarą pobicia lub egzekucji miał być Mohan Ryszard <strong>Matuszewski,</strong> tylko podobna fryzura zmyliła panów oprawców z morderczo debilnej sekty Opus Dei – bandy kościelnych faszystów pod dyktatem faszystowskiego wówczas papieża Jana Pawła II – Karola Wojtyły z Wadowic.</p>



<p>To duży skrót, tylko parę dobrze udokumentowanych faktów z historii bandyckich napadów policji państwowej na Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti w Gliwicach i na Mohana Ryszarda Matuszewskiego. O tym, że policjanci katolickiej policji politycznej to banda zbirów i nazioli wyrosłych z gestapowskiej Młodzieży Wszechpolskiej niekogo nie trzeba przekonywać. Od wielu lat nabór do policji w Polsce polega na przyjmowaniu bojówkarzy ze skrajnie faszystowskich ugrupowań katolickiej młodzieży, takich jak Młodzież Wszechpolska. A w prawie stoi napisane obłudnie, że zakazuje się propagowania ideologii faszystowskiej. Po cichu jednak policja państwowa staje się mafią faszystowskich bojówkarzy. I stąd wynika także <strong>policyjny terror,</strong> bandyckie rzucanie ludźmi zatrzymywanymi do kontroli o asfalt, beton, kopanie czy zabójstwa o charakterze politycznym jak egzekucja na Barbarze Blidzie czy słynna egzekucja w Poznaniu!</p>



<p>Od kilku lat, Mohan Ryszard Matuszewski jest regularnie <strong>nawiedzany</strong> i <strong>nękany</strong> przez policyjnych bandytów faszystowskich związanych z sektą Opus Dei i jej aktywistami takimi jak <strong>Dariusz Pietrek </strong>przydupas arcypaetza Katowickiej arcypaetzowni Damiana Zimonia. Możliwym jest oczywiście, że arcypaetz z Katowic nie wie dokładnie co robi jego podwładny, ale bardziej prawdopodobnym jest &#8211; znając historię zbrodniczej sekty katolików, Opus Dei czy Młodzieży Wszechpolskiej, że Dariusz Pietrek i cała reszta tej skatoliczałej faszystowskiej hołoty z brukowców opusdeizmu – faszyzmu, w tym Wojciech <strong>Wybranowski</strong>, Marcin <strong>Pietraszewki</strong> i Janusz <strong>Bartczak</strong> (przydupas Michała <strong>Kobosko</strong> – faszysty z Młodzieży „Weszpolskiej”) jedynie ściśle <strong>wykonują polecenia</strong> swojego arcypaetza z Katowic czyli z Kurii, a może pederastyczno-pedofilskiej Kurwii znanej z rozkradania Majątku Narodowego z pomocą gangsterów z Komisji Majątkowej?! Zaangażowanie policjantów takich jak rzecznicy policji z Katowic (Andrzej <strong>Gąska</strong>) czy z Gliwic (Marek <strong>Słomski</strong>) w bestialską nagonkę medialną także wskazuje na wykonywanie poleceń faszystowsko-pedofilskiej Arcykurii Arcypaetza z Katowic niźli na samoistną inicjatywę policjantów i tak przeciążonych podobnież pracą!</p>



<p>Już w styczniu 2011 z wyglądu zapijaczony <strong>Adam Gąska</strong> – rzecznik policji w Katowicach sugerował swoim przydupasom z arcypaetzowni, takim jak Dariusz Pietrek, że on sprawdzi jakie działania policja prowadzi przeciwko Antypedofilskiemu Brcactwu Himawanti i Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Tak zbójeccy są ci katolicko-faszystowscy alkoholicy pracujący w tzw. Policji państwowej, tyle, że jest to policja papiesko-faszystowskiego reżimu watykańskiego okupującego POLSKĘ od 1989 roku. I tak to po nagonce w brukowcach faszystowskiej i pedofilskiej sekty Opus Dei przez propedofilskiego lobbystę Dariusz <strong>Pietrka</strong> inspirowanych, zaczyna się nękanie przez policyjnych bandziorów, w tym znaną już wcześniej z nękania osób związanych z Antypedofilskim Bractwem Himawanti tajemniczą <strong>E. Oravecz</strong>, której pochodzie jest niejasne, a nazwisko to rzadkie jest w Polsce. <strong>Oravecz</strong> to oczywiście niezbyt czytelny podpis w dokumentach, wezwaniach i protokołach służących wyłącznie bestialskiemu prześladowaniu Mohana Ryszarda Matuszewskiego dokonywanych przez policyjnych oprawców z papieskiej mafii. <strong>Oravecz</strong> może być pseudonimem operacyjnym, bo agenci i agentki policji politycznej, jakieś nazwisko muszą mieć, ale zwykle są tajni, chodzą w perukach, ze sztucznymi wąsami, nawet jak są kobietami i udają miłe panienki, które przypadkiem dostały „taaką sprawę”. &nbsp;</p>



<p>Przypomnijmy kundelkom katolickiego gestapo z Gliwic i Katowic, że ich działania, w tym szkalowanie w mediach brukowych czy bezzasadne, przestępcze wezwania do komendy gliwickiego gestapo katolickiego pedofilskim fiutem księdza kapelana katolickiego policji sterowanego przez Kurwię Katolicką z Katowic to tak czy owak szereg przestępstw kryminalnych dokonywanych przez pracowników policji państwowych, zwykłych reżimowych bandytów o mózgach wypranych ideologią paranoidalnego <strong>wojtylizmu</strong> watykańskiego czyli opusdeizmu namiętnie w ramach swoich urojeń katolickich zwalczającego stosowanie kondomów, środków antykoncepcyjnych, zbawczego dla chorych zapłodnienia In Vitro czy dokonywania aborcji, którą czubki faszystowskie czczące Wojtyłę, Franco, Pinocheta i Hitlera bezprawnie i przestępczo w Polsce zdelegalizowały wdrażając swoje chore umysłowo pomysły na normalnych ludziach!</p>



<p>Zatem dalej będzie już relacja z kolejnego pobytu w reżimowym katolickim gestapo pedofilskiego, bo pedofilów ochraniającego papieża Karola Wojtyły ksywka Jan Paweł II. Przypomnijmy pokrótce, że Karol Wojtyła, gdy był klerykiem zgwałcił 19-to letnią radziecką sanitariuszkę wyzwalającą Wadowice, która urodziła mu dziecko. Córka Karola <strong>Wojtyły</strong> żyje w Rosji, wnuczka też. Potem te romanse księdza Karola <strong>Wojtyły</strong>, z jego <strong>kochanką</strong> Ireną <strong>Kinaszewską</strong> – tej z <strong>ulicy Krowodyrskiej 22 w Krakowie</strong>, z której narodził się co najmniej Adam <strong>Kinaszewski,</strong> a wiewiórki powiadają, że także jeszcze „coś”, tylko „coś” oddanego do domu dziecka. Karol Wojtyła odmówił swojej radzieckiej córce i wnuczce złożenia wizyty w Watykanie, nawet całkowicie prywatnej, o czym obszernie pisał Tygodnik „Fakty i Mity”. Karol Wojtyła dla kariery księdza i biskupa wyrzekł się własnych dzieci, podobnie jak i zaprzysięgano Adama <strong>Kinaszewskiego</strong>, aby nie mówił i nie pisał czyim jest dzieckiem. Chociaż do 1978 roku mówiono i pisano o tym obszernie, także w prasie podziemnej. Inna <strong>kochanka</strong> Karola Wojtyły to Wanda <strong>Półtawska</strong>, znana ze swych obscenicznie miłosnych listów do Karola Wojtyły, swojego kochanka. Starzy ludzie pamiętają, szczególnie tacy z Wadowic i Krakowa, ale mówią o tym głośno jak na stałe mieszkają w Londynie, albo w <strong>Kanadzie </strong>czy Australii i mają już obywatelstwo innego kraju. Bo w faszystowskiej Polsce rządzonej przez niebezpieczną i groźną sektę Opus Dei mogłaby ich wykończyć policja polityczna.</p>



<p>Trzeba dodać, że wszelkie postępowania przeciwko mafii Dariusza <strong>Pietrka</strong> z Sekty KANA (Opus Dei) i dziennikarskim bandytom, jakie nękani, prześladowani&nbsp; terroryzowani członkowie Bractwa Antypedofilskiego próbują wyegzekwować, zostają bezpodstawnie, wręcz bezprawnie umarzane albo policja odmawia wszczynania postępowania. To kogo trzeba wykastrować? Pewnie Damiana Zimonia, którego Pietrkowe czyli Zimoniowe macki w policji i prokuraturze to opusdeistyczne kunktatorstwo. A przestępcy z policji i prokuratury dokonujący na Bractwie Himawanti i jego liderach licznych przestępstw jak <strong>nękanie</strong>, <strong>zastraszanie</strong>, <strong>pobicia</strong>, <strong>torturowanie</strong>, usiłowanie <strong>zabójstwa</strong>, bezprawne <strong>więzienie</strong> &#8211;&nbsp; pozostają w faszystowskiej Rzeczpospolitej Polskiej ciągle bezkarni. Ale na każdego bandytę, także policyjnego, przyjdzie jego godzina. Jak <strong>Tsunami</strong> na Japońskie kurorty pełne narkomanii, handlu dziećmi, prostytucji, pedofilii, dymania plastikowych lalek i zwykłego kurewstwa!</p>



<p><strong>Dlaczego Mohan Ryszard Matuszewski znowu jest nękany?</strong><strong><br><br>Powód kolejnego nękania w katolickiej policji politycznej</strong> to zlecenie pochodzące od pewnego kumpla czy kumpelki mafii pietrkowej, ale dla niepoznaki z Opola czyli z drugiej strony Gliwic, licząc od Katowic. Jakiś tam menel z sekty Opus Dei pod batem arcypaetza z Opola, Zdzisław <strong>Zgryźniak</strong> – były ordynator szpitala dziecięcego, zajadły w katolicyzmie wróg medycyny naturalnej, w tym ajurwedy i psychoterapii &#8211; chce zamykać strony internetowe Antypedofislkiego Bractwa Himawanti, bo się nasza walka z pedofilami kościelnymi zboczonym seksualnie pedofilom i pedofilkom nie podoba. Ośrodek Antysektowy, acz z członków i członkiń sekty Opus Dei złożonej w Opolu jest ośrodkiem familijnym, wedle naszych informatorów pedofilsko i kazirodczo familijnym.</p>



<p>Tatuś Zdzisław <strong>Zgryźniak</strong> jeździ na spędy antysekciarzy do Niepokalanowa, dyma swoje córki za milczącym przyzwoleniem żony Ireny (także lekarki katolickiej z Opus Dei), dziś już dorosłe kobiety, ale dyma od dziecka, bo jest lekarzem i jak miały osiem latek robił już córeczkom badania ginekologiczne penisem. Jedna z córeczek leczyła się z tego powodu psychiatrycznie, a potem brała udział w długoterminowej psychoterapii dla ofiar z rodzin kazirodzkich. Obszernie <strong>opowiadała</strong>, co się działo w jej domu, jak musiała tatusia obsługiwać seksualnie razem z siostrą z którą obie przez lata potem ćpały i dillowały, aby na ćpanie zarobić. Jakiś czas nawet owa córeczka zwalczała katolickiego tatusia z Opus Dei, co powinien w białym małżeństwie żyć, ale w końcu perspektywa kariery w dobrze płatnym ośrodku antysektowym skusiła dziewczę do milczenia. I spowodowała, że porzuciła bogatego męża dla tatusia, koleżanki lesbijki oraz przyzwala na molestowanie wnuczek czyli swoich nieletnich <strong>córek</strong>.</p>



<figure class="wp-block-image aligncenter size-full is-resized"><img decoding="async" width="278" height="216" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/KasziRodzina-irena-zdzichu-kasia.jpg" alt="" class="wp-image-222" style="width:626px;height:auto"/><figcaption class="wp-element-caption"><strong>Na zdjęciu:</strong> Rodzinna sekta <strong>Opus Dei </strong>z Opola (od lewej): <strong>Irena Masełko-Zgryźniak</strong>, <strong>Zdzisław Zgryźniak </strong>i <strong>Katarzyna Zgryźniak</strong>. Przestępca szkalujący Antypedofilskie Bractwo Zakonne Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego, p. Zdzisław Zgryźniak jest w środku!</figcaption></figure>



<p>Wszyscy o tym wiedzą, nawet sąsiedzi łapią się za głowę, co to się dzieje w wieżowcu przy Placu Teatralnym 10 w Opolu. I taka wszawa menda, pan inkwizytor Zdzisio <strong>Zgryźniak</strong> i jego wspólniczka w procederze <strong>Irena Zgryźniak</strong> bez dwóch zdań nagle atakuje Antypedofilskie Bractwo Himawanti, domaga się likwidacji stron internetowych, więzienia dla terapeutów swojej córki, tak, że nawet policjanci wyszkoleni do zamykania przestępców nie za bardzo wiedzą, co z tym fantem zrobić. Nie jest to już pierwszy raz, jak ta opolska mafia <strong>familijnych</strong><strong>antysekciarzy</strong> z sekty Opus Dei usiłuje napastliwie atakować Antypedofilskie Bractwo <strong>Himawanti</strong> czy <strong>Mohana</strong> Ryszarda Matuszewskiego. <strong>Mafia zgryźniakowa</strong> jest kompletnie pedofilnięta, kazirodzka, zlezbiała i prowadzi podwójne życie w postaci biseksualnego współżycia, niestety także z dziećmi.</p>



<p>Oczywiście najlepiej w rodzinie, bo sami swoi, a jak nikt z rodziny nie pójdzie na policję ani do prokuratora, to przecież nikt się do zboczeńców nie przyczepi. Antysekciarze katoliccy najczęściej tak mają, że im bardziej inne wyznania religijne i filozofie, a nawet medycynę tradycyjną (naturalną) zwalczają, tym bardziej sami wiodą życie <strong>bezbożne</strong>, <strong>amoralne</strong>, wręcz <strong>przestępczo</strong><strong>zboczone</strong>. Mafia kościelna, czarna stonka watykańska z faszystowskiej sekty Opus Dei tak ma pod chorymi na wojtylizm deklami pokierane, że zionie nienawiścią do wszystkich, którzy ujawniają jej zboczenia, szczególnie te seksualne. Udowodniono to przykładnie na podstawie działalności księży inkwizytorów w USA, Portugalii, Belgii czy Irlandii, gdzie najwięksi inkwizytorzy katoliccy zwalczający inne światopoglądy i wyznania oraz medycynę naturalną, byli uwikłani zawsze w najbardziej zboczone skandale seksualne, także w mordowanie i ćwiartowanie zgwałconych dzieci. A Polska policja zamiast regularnie wpadać do parafialnego <strong>Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach</strong> przy <strong>Placu Teatralnym w Opolu</strong> i sprawdzać czy tam gdzie w piwnicy szef tej mafii antysektowej nie trzyma jakiś porwanych dla gwałcenia dzieci – bierze na poważnie wynurzenia takiego zboczonego pajaca i napastuje działaczy oraz zwykłych członków Antypedofilskiej Organizacji.Szczególnym problemem jest fakt, że jedna z córek zboczeńca <strong>Zdzisia</strong> i kryjącej proceder mamusi <strong>Ireny Masełko Zgryźniak</strong> mającego siedzibę inkwizytorską przy Placu Teatralnym 10 w Opolu chodziła na długoterminową terapię ofiar molestowanych i gwałconych w dzieciństwie, dlatego dla takiego zboczeńca Bractwo Himawanti jest <strong>zagrożeniem</strong>! Córeczka Zdzicha Zgryźniaka wróciła jednak do tatusia od którego nawet w <strong>małżeństwie</strong> była uzależniona seksualnie, wróciła do ćpania, dodatkowo rozpiła się popadając w <strong>alkoholizm</strong>. A co gorsza za protekcją zboczonego pedofilską i kazirodczą wersją katolicyzmu opusdeistycznego tatusia, córeczka uczy cudze dzieci w szkole, co grozi <strong>kompromitacją</strong><strong>szkolnictwa w Opolu</strong>, jeśli się okaże, że najdzie ją chęć nie tylko na lesbowanie z własnymi córeczkami czy przymykanie oka na zabawy seksualne tatusia z wnuczkami, a jej córkami i zacznie dobierać się do dzieci cudzych. Polskie szkolnictwo zabezpiecza się przed inwazją sekt i kultów oraz medycyny naturalnej do szkół, ale nie zabezpiecza się przed dewiantami z sekty katolickiej czy raczej z podsekt w Kościele katolickim, sekt takich jak faszystowska sekta Opus Dei.<strong><br><br>Opole</strong> ma już dobrze znanych katolickich <strong>psychologów</strong> lubujących w się kręceniu filmów z pornografią pedofilską w garażach, Opole ma już katolickich <strong>psychiatrów</strong> pedofilów, którym umorzono postępowanie karne ponieważ „nie stanowią większego zagrożenia dla społeczeństwa”. Opole ma spory dorobek w ukrywaniu <strong>księży</strong><strong>pedofilów</strong>, a przez terapię ofiar pedofilów w Opolu przechodzi około 100-150 osób rocznie. Opole ma zatem coraz więcej lekarzy pedofilów, bo psychiatra to jako zawód też lekarz. Opole ma nawet ekumeniczną medytację chrześcijańską z liderami zbytnio lubiącymi seks z dziećmi! To prawdziwy dorobek w dziele zboczenia i inkwizycji, a jakoś te dwie rzeczy lubią występować razem: zboczenia i inkwizycja. Zresztą dla wszelkiego gwałtu, mord jest tylko dopełnieniem obłąkanego orgazmu zboczeńców o czym piszą uczenie podręczniki kryminologii dla policjantów.</p>



<p>Zdrowy rozsądek podpowiada, że tego rodzaju zboczony element jak Zdzicho Zgryźniak nie powinien być poważnie traktowany, gdy <strong>napuszcza</strong> policję i prokuraturę przeciwko Antypedofilskiemu Bractwu Himawanti, jednak na zlecenie takich popaprańców jak pan inkwizytor Zdzisław <strong>Zgryźniak</strong> – supernumerariusz chorej psychicznie, zboczonej i złodziejskiej zarazem sekty Opus Dei policja wzywa, policja przesłuchuje, policja pisze protokoły, kilkaset stron dokumentacji produkuje, przetwarza dane, żuje, a jak wiemy z autopsji potrafi także trzymać w areszcie dwa lata i wypuścić „bez wystarczających dowodów do skazania”. Porządni ludzie żyją z piętnem, a <strong>zboczeńcy</strong> pod szyldem Kościoła katolickiego mają się dobrze, nawet jak ruchają swoje 8-15 letnie córki czy wnuczki. I to się nazywa Białe Małżeństwo, supernumerari Opus Dei, ultrakatolicyzm, obrona życia poczętego i święta krucjata przeciwko kondomom, z mszą po łacinie w Rycie Trydenckim. Prawdziwy Spirytus Sanctus. Brakuje tylko zgwałconej kozy do kompletu zboczeń.</p>



<p>Ktoś zapyta, a po czym poznać, że krucjata rozpoczęta w styczniu 2011 przez redakcję brukowca „<strong>Rzeczpospolita</strong>” ma związek z przesłuchaniem na zlecenie zboczonego opusdeistycznego medyka Zdzisława <strong>Zgryźniaka</strong> i jego inkwizycyjny gang? A chociażby z tego, że Zdzisław <strong>Zgryźniak</strong> już w 1994 roku uczestniczył w opisywanych przez „Rzeczpospolitą” nagonkach na bioterapię, psychoterapię i wszelkie odmiany medycyny naturalnej. Wystarczy poczytać artykuł z archiwum, co wymaga wykupienia dostępu przez sms za 3,66 PLN. Artykuł szkalujący medycynę naturalną nosi tytuł: „<strong>Najazd Hunów</strong>” i był opublikowany w dziale „<strong>Kraj</strong>” w 5 grudnia 1994 roku w „Rzeczpospolitej” &#8211; w tym samym brukowcu sekty Opus Dei w którym członek opusdeistycznej podsekty <strong>Fronda</strong>, niejaki Wojciech <strong>Wybranowski</strong> (aka Michał Koski w internecie) znieważał Mohana Ryszarda <strong>Matuszewskiego</strong> i Antypedofilskie Bractwo Zakonne <strong>Himawanti</strong> razem z Dariuszem <strong>Pietrkiem</strong> i ćwierćgłowym komisarzem Andrzejem <strong>Gąską</strong> od arcypaetza. Jedna to klika lubiąca dymanie dzieci w alkowach plebanijnych i kur(w)iewnych! Klika sekty Opus Dei!</p>



<p>Przepraszamy, czy <strong>policja</strong> i <strong>prokuratura</strong> w <strong>Opolu</strong> nie ma co lepszego do roboty, niż wysługiwanie się pedofilskim zboczeńcom seksualnym z ośrodka antysektowego i dzieci dymającego kazirodzko przy Placu Teatralnego 10 w Opolu? A może to specjalna katolicka bojówka policji politycznej faszystowskiego reżimu Karola Wojtyły ksywa Jan Paweł Dwa w Polsce do tuszowania katolickich, opusdeistycznych zboczeń seksualnych w katolickich rodzinach inkwizytorów antysektowych i zawszawionych oraz zapitych i zaćpanych palantów kościelnych?</p>



<p>I dlatego policjantka asp. <strong>Oravecz</strong> z Gliwic musiała produkować kolejny urzędowy protokół przesłuchania, a Mohan Ryszard <strong>Matuszewski</strong> był po raz kolejny <strong>nękany</strong> przez wnoszących jakieś fikcyjne oskarżenia dewiantów! A rząd obiecał <strong>kastrację</strong> dla wszelkich Zdzisławów <strong>Zgryźniaków</strong> z ulicy Plac Teatralny 10 w Opolu, tyle, że jakoś nie wywiązuje się, jak to rząd, z danych obietnic!<br><strong><br><br>Mohan nękany przez katolickie gestapo z „Gościa Niedzielnego”!</strong><br><br>W dniu 17 marca 2011 Mohan Ryszard <strong>Matuszewski</strong> został wezwany przez policję polityczną katolickiego reżimu w Gliwicach, oczywiście przez wydział kryminalny tejże kościelnej policji politycznej reżymu. Na wezwaniu nie było podpisu ani stanowiska służbowego osoby wzywającej na przesłuchanie do katolickiego gestapo reżimu III RP. Pomimo, że widać iż podpis oraz stanowisko służbowe ma się znajdować, widnieje jedynie <strong>parafka</strong> zamiast podpisu, a stanowiska brak. Funkcjonariusze katolickiej policji politycznej reżimu Karola Wojtyły i Opus Dei nie raczą się podpisywać ani podawać kim w zasadzie są. Dobrze, że nie utajnili jeszcze adresu swojej komendy, bo wtedy byłoby trudno wstawić się na wezwanie, a że samo wezwanie przysłali już dzień po terminie wyznaczonego przesłuchania w katolickim gestapo reżimu Karola Wojtyły ksywa „Jan Paweł II”, samo przesłuchanie odbyło się 3 dni później po uzgodnieniu telefonicznym. W pokoju 25 czekała na Mohana Ryszarda Matuszewskiego funkcjonariuszka wydziału kryminalnego, acz siedział jeszcze jakiś inny funkcjonariusz płci męskiej i przysłuchiwał się przesłuchaniu, rzekomo w charakterze świadka.</p>



<figure class="wp-block-image aligncenter size-full"><img decoding="async" width="400" height="563" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/wezwanie-do-katolickiego-gestapo-iii-rp_1.jpg" alt="" class="wp-image-223" srcset="https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/wezwanie-do-katolickiego-gestapo-iii-rp_1.jpg 400w, https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/wezwanie-do-katolickiego-gestapo-iii-rp_1-213x300.jpg 213w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></figure>



<p>Funkcjonariuszka nie chciała podać ani imienia i nazwiska, ani stopnia służbowego, ani numeru służbowego policji. Przypominanie jej o tych <strong>obowiązkach</strong>, już pod koniec przesłuchania, trochę ją zdenerwowało, ale w końcu podała, że nazywa się st. Sierżant Magdalena <strong>Niciewska</strong>. Twierdziła, że to nie jest istotne, że akurat ona przesłuchuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego, gdyż jedynie wykonuje pomoc prawną dla komisariatu policji numer osiem w Krakowie, z polecenia osobnika o nazwisku „policjant <strong>Lis</strong>”. Oczywiście z wydziału kryminalnego tamtejszej policji politycznej, pedofilią wadowicką cuchnącej. A przesłuchanie było rzekomo „w charakterze świadka”, w sprawie jakiś <strong>pomówień</strong> i pism preparowanych przez niejakiego członka brukowca katolickiego opusdeistycznej sekty „<strong>Gość Niedzielny</strong>” z Katowic o nazwisku <strong>Jan Gawin</strong>. Dziwne, że sprawką katowickiego szmatławca zwanego „Gościem Niedzielnym” i katowiczanina Jana Gawina zajmuje się policja polityczna pod szyldem wydziału kryminalnego z Krakowa, ale pewnie jak zawsze w sprawach typowo politycznych szykan, represji i nękania trzeba kogoś zaufanego z sekty Opus Dei, a w Katowicach może nikt już nie chce wysługiwać się czarnym szmatom ze szmatławych w swej plugawej katolickości brukowców i sekt czy podsekt Opus Dei, zawsze faszystowskiej, zbrodniczej i pedofilskiej!<br><br>Policjantka, st. sierżant Magdalena <strong>Niciewska</strong> z katolickiej policji politycznej miała ze trzy kilka razy powtarzane pytania typu: „<strong>czy pan zna Jana Gawina</strong>, czy pan utrzymuje kontakty z Janem Gawinem, czy i jakie posiada pan emaile!? A na cóż komu w policji politycznej emaile Mohana Ryszarda Matuszewskiego? Pewnie dla zmontowania jakiejś faszystowsko-katolickiej prowokacji lub przestępczego pomówienia. Zgodnie z prawdą Mohan Ryszard Zenon Matuszewski nie posiada ani jednego adresu email, zresztą aby posiadać email, trzeba by takowy wykupić na płatnym serwerze albo cały serwer sobie kupić. Emaile na serwerach darmowych <strong>nie stanowią własności</strong> użytkownika w sensie prawnym, zatem nie wolno zeznawać, że się jakiś email posiada, jeśli się nie jest jego właścicielem, a jedynie użytkownikiem. Policjantka na pewno nie była przygotowana do zadawania pytań z branży praw własności i obsługi internetu. Mohan Ryszard <strong>Matuszewski</strong> emaili zatem <strong>nie posiada</strong>, bo nie ma prawnego aktu z tytułem własności do jakiegokolwiek emaila. Na pewno chodziło o ustalenie czy coś tam posiada jako właściciel w internecie do pisania poczty, aby przysyłać <strong>wezwania pocztą elektroniczną</strong>, a policja polityczna chce wiedzieć jaki adres internetowy <strong>śledzić</strong> i podszywać się do rozsyłania <strong>spamu</strong> mogącego być przedmiotem oskarżenia. Mohan Ryszard Matuszewski uprzejmie wyjaśnił, że z początkiem roku 2009 yahoo.com zlikwidowało jeden email, który użytkował z powodu zbyt długiego okresu <strong>nielogowania</strong> się na dzierżawioną skrzynkę email. Ten adres emailowy był znany policji politycznej katolickiego gestapo III RP, a z tego powodu przychodziło na ten email dużo gróźb zabójstwa od Dariusza <strong>Pietrka</strong> Chorzowa i księdza pedofila Mirosława <strong>Szwajnocha</strong> z Tarnowskich Gór (Zabrza) oraz od kilku innych osób. <strong>Groźby zabójstwa</strong> od tych kanalii katolickich wyznających kult żydowskiej prostytutki <strong>Maryji</strong> której produktem ubocznym wedle wiedzy historycznej był Jezus zwany Chrystusem zostały przestępczo umorzone przez te samą katolicką policję polityczną reżimu III RP. Policja polityczna katolickiego gestapo lubi umarzać sprawy przeciwko oprawcom wnoszone przez ofiary tejże katolickiej czyli wojtyłowej policji politycznej papieża Jana Pawła Dwa znanego z ukrywania tysięcy skandali pedofilskich z udziałem katolickich księży.</p>



<p>Nagle w czasie przesłuchania funkcjonariuszka katolickiej policji politycznej dała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu ze 30 (trzydzieści) małych karteczek i kazała się na nich podpisywać, chciała też wymusić <strong>parafkę</strong> czyli podpis nieczytelny, ale Mohan Ryszard Matuszewski takowego nie używa, zatem odmówił policji politycznej pisania parafki, jako, że takowej nie posiada. Zatem Mohan Ryszard Matuszewski musiał około 30 razy pisać swój podpis, to jest imiona i nazwisko. Znana jest taka metoda podpisywania dokumentów „przez podświetloną szybę”, stosowana przez wiele służb specjalnych i policji politycznych świata. Jeśli posiadasz kilka lub kilkanaście wzorów podpisu, wtedy najbardziej typowy, uśredniony, wybrany ze wszystkich, to jest najczęściej się powtarzający, dajesz na podświetloną szybę i po pewnym wyćwiczeniu nanosisz na jakiś dokument, aby się za kogoś podpisać. Metodę tę przestępcy z policji politycznych stosują nawet na szybie okiennej w słoneczny dzień, kartka z podpisem, na to kartka dokumentu gdzie ma być podpis podrobiony, ćwiczenie, na koniec wyćwiczony podpis fałszywy według wzoru produkuje się na oryginale podrabianego dokumentu lub pisma. Warto zatem wiedzieć po co policja polityczna katolickiego reżimu III RP pobiera takie podpisy. Funkcjonariuszka Magdalena Niciewska także kazała Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu napisać odręcznie dyktowany tekst oraz przepisać kilka zdań z książki, będącej instrukcją obsługi drukarki.<br><br>Funkcjonariuszka policji politycznej katolickiego gestapo popełniła poważne <strong>przestępstwo </strong><strong>kryminalne</strong> tzw. „nadużycia urzędniczego” zagrożone karą do 10-ciu (dziesięciu) lat pozbawienia wolności. Nie ma bowiem prawa od osoby przesłuchiwanej w „charakterze świadka” pobierać próbki pisma ani domagać się odręcznie składanych pisemnych wyjaśnień, gdyż w myśl przepisów świadek ma jedynie obowiązek złożyć podpis na protokole przesłuchania. Takie materiały można pobierać jedynie od osoby przesłuchiwanej w „charakterze podejrzanego”. Zatem protokół przesłuchania świadka jest w tym wypadku oszustwem, bo powinien być zatytułowany „protokół przesłuchania podejrzanego”. Jest to często robiony przekręt przestępstwa urzędniczego w polskiej policji politycznej reżimu katolickich faszystów i faszystowskich inkwizytorów takich jak Stefan Wyszyński czy Karol Wojtyła. Wyszyński ksywa „kardynał” był wielbicielem Hitlera i faszyzmu, a potem dostał 10 lat więzienia za zbrodnie faszystowskie, z czego odsiedział tylko 3 lata i to w komfortowych warunkach bo w klasztorze katolickiej sekty. Karol Wojtyła i jego reżim faszystowski w Polsce to jak widać wierni uczniowie faszysty i kryminalisty Stefana Wyszyńskiego, winnego wymordowania około <strong>1300</strong> (tysiąca trzystu) polskich żołnierzy ruchu oporu, tych lewicowych oczywiście, a także żydów. <strong>Więcej o problemie przesłuchiwania świadków znajdziesz w osobnym artykule</strong>, z którego wynika też dlaczego trudno odmówić policji politycznej pobrania próbek podpisu czy pisma odręcznego. Teoretycznie Mohan Ryszard <strong>Matuszewski</strong> mógł odmówić dostarczenia próbek pisma odręcznego, jednak powoduje to zwykle uciążliwe komplikacje sytuacji i powikłania.<br><br>Przesłuchiwanie w charakterze świadka jest taką często stosowaną przykrywką wobec potajemnie podejrzanych, gdyż świadkowi nie trzeba w zasadzie dawać protokołu zeznań do przeczytania, a jedynie do podpisania. Świadek nie wie co będzie do protokołu dopisane przez politycznych policjantów na usługach katolickiego gestapo III RP. Świadek nie może także kłamać, bo za kłamstwo zostaje pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a jako podejrzany, osobnik może kłamać i nic mu za to nie grozi. <strong>Świadek</strong> nie może też skorzystać z prawa „przeglądania akt prowadzonego postępowania na każdym etapie jego prowadzenia”. A oskarżony może i od razu dowiedziałby się o co politycznej policji chodzi i czego w aktach nie ma, a co policja polityczna z katolickich gestapowców wojtyłowych złożona potrzebuje spreparować.</p>



<p>W czasie przesłuchania przez st. Sierżant Magdalenę <strong>Niciewską</strong> zostało Mohanowi Ryszardowi <strong>Matuszewskiemu</strong> przedłożone pismo z policji politycznej w Krakowie, z pytaniem „czy coś pan wie o tym, co tu jest napisane”? Mohan Ryszard Matuszewski mógł czytać pismo krótko, około minuty, bo policjantka nalegała aby szybko odpowiedział czy coś wie o tym, co było w owym przedłożonym dokumencie z pieczęcią krakowskiej policji politycznej w nagłówku. Nie wiedział NIC, zatem odpowiedź i wyjaśnienia były krótkie. W piśmie pobieżnie przejrzanym przez Mohana Ryszarda Matuszewskiego, chodziło o to, że Jan <strong>Gawin</strong> przez internet z pomocą swojej poczty internetowej razem ze swoim kumplem łowi dzieci dla celów uprawiania płatnego seksu pedofilskiego. Zamieszane są w ten proceder jeszcze inne osoby, ale nie udało się zapamiętać nazwisk ani szczegółów. Pedofile też coś <strong>podpaliły</strong> w Krakowie, zapewne swoją zgwałconą ofiarę lub lokal w którym był jakiś pedofilski burdel. Szkoda, że pani sierżant swoim namolnym domaganiem się natychmiastowej odpowiedzi czy coś wiadomo o tym co jest w treści pisma policji politycznej, nie pozwoliła w zasadzie na jego dokładne i spokojne przeczytanie. Kopii pisma także wydać nie chciała, bo świadkowi się nie należy. Na pewno byłoby więcej wiadomo w co jest uwikłany „Gość Niedzielny” oraz Jan Gawin i Dariusz Pietrek. Ale może chodzi o to, żeby Mohan Ryszard Matuszewski nie wiedział za dużo, bo gdyby wiedział, to rzeczywiście szybko by poznał czy ma coś do powiedzenia w temacie. Wygląda na to, że jakieś dziecko wnerwiło się na Jana <strong>Gawina</strong>, pewnie musi być z Krakowa, skoro w Krakowie jest jakieś postępowanie, tylko nie wiadomo czy policja polityczna nie montuje przy okazji jakiejś afery.<br><br>Policja polityczna pracowała tak, jakby chciała albo wyciągnąć jakieś informacje od Mohana Ryszarda Matuszewskiego, których nie ma, a bardzo potrzebuje, albo tak, jakby pod pozorem czegoś innego montowała jakąś aferę przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu, zbierając ku temu i przygotowując jakąś prowokację. Przy okazji policjantka policji politycznej faszystowskiego reżimu katolików dokonała przestępstwa urzędniczego, sfałszowała protokół przesłuchania, który faktycznie jest protokołem „przesłuchania podejrzanego”, z uwagi na pobieranie próbek pisma odręcznego i podpisu, a nie jak napisano, protokołem „przesłuchania świadka”. Jest to oczywiście przestępstwo fałszowania dokumentu czyli do 5 lat więzienia oraz nadużycia urzędnicze czyli do 10 lat więzienia. A do tego działanie na zlecenie innego funkcjonariusza „policjanta Lisa” z Krakowa i oczywiście funkcjonariusza sekty Opus Dei Jana Gawina, czyli funkcjonariusza okupacyjnego reżimu watykańskiego, który Polskę nam okupuje! No to mamy już <strong>przestępczą grupę zorganizowaną</strong> w postaci trzech działających w zmowie, a do tego, przynajmniej część policyjna jest uzbrojona, czyli mamy <strong>działanie w grupie przestępczości zorganizowanej o zbrojnym charakterze</strong>. A to dodatkowy kryminał, ale kto zechce zamykać osoby popełniające przestępcze nadużycia urzędniczego i fałszowania dokumentów, kiedy pracują w policji politycznej reżimu katolików wojtyłowych.</p>



<p><img decoding="async" src=""></p>



<figure class="wp-block-image aligncenter size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="200" height="303" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/skazany-garncarczyk-gosc-niedzielny.jpg" alt="" class="wp-image-224" style="width:346px;height:auto" srcset="https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/skazany-garncarczyk-gosc-niedzielny.jpg 200w, https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/skazany-garncarczyk-gosc-niedzielny-198x300.jpg 198w" sizes="auto, (max-width: 200px) 100vw, 200px" /><figcaption class="wp-element-caption"><strong>Foto opis:</strong> Ks. Marek Garncarczyk szef sekty Gość Niedzielny skazany za zbrodnie na Alicji Tysiąc!</figcaption></figure>



<p>Niewątpliwie, za wszystkie te zbrodnie i grzechy katolickich aktywistów pokroju Jana Gawina i policjantów politycznych reżimu, papież Karol <strong>Wojtyła</strong> czyli Jan Paweł Dwa z Wadowic i jego wierni będą się smażyć w piekle przez eony męki cierpiąc, bo w katolickim piekle, diabły widłami dźgają takie grzeszne bydło. A i bożek katolicki w piekle się już smaży w kotle smoły i siarki, bożek w postaci <strong>Maryji</strong>, żydóweczki, co pracowała jako kurtyzana w burdelu dla Rzymskiego garnizonu, jako nieletnia prostytutka, gdzie powiła z Rzymskim oficerem <strong>Panderą</strong> dzieciątko z łoża pozamałżeńskiego o imieniu <strong>Jezus</strong>. Historycy są skrupulatni, historie burdeli w dawnych czasach także spisali, chociaż w Polsce trudniej prawda o Maryji jest dostępna. I taki już jest cały ten katolicyzm z jego bożkami typu Maryja. Całkiem możliwe, że banda gestapowców z „<strong>Gościa Niedzielnego</strong>” chce się odegrać za popieranie wyroku skazującego jaki zapadł na sektę „Gość Niedzielny”, wyrok za zbrodnie znieważania publicznego <strong>Alicji Tysiąc</strong>, gdzie członkowie <strong>Antypedofilskiego</strong> Bractwa Himawanti żądaniami wynagrodzenia krzywd Alicji Tysiąc walnie się przyczynili do skazania szefa sekty „Gość Niedzielny” księdza Marka Garncarczyka.<br><br>I to by było na razie na tyle, z czasem dowiemy się zapewne więcej na temat tego, co w istocie montuje katolicka policja polityczna, gdyż z tego co wiadomo, to nie bardzo wiadomo o co chodzi. Możliwe, że to <strong>Dariusz Pietrek</strong> ksywa „Piedar” wynajął jakiegoś słupa, za to, że go z Katolickiego Centrum Edukacji <strong>KANA</strong> w Katowicach wywalili dyscyplinarnie i jego sekta działa teraz tylko w Chorzowie? Zatem z czasem artykuł zostanie uzupełniony o rozdział:<br><br>&#8230;. <strong>Co chce od Mohana policja polityczna i sekta Jana Gawina z Krakowa </strong>&#8230;.</p>



<figure class="wp-block-image aligncenter size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="400" height="179" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/gosc-niedzielny-sekta-faszystowska.jpg" alt="" class="wp-image-225" style="width:602px;height:auto" srcset="https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/gosc-niedzielny-sekta-faszystowska.jpg 400w, https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2026/01/gosc-niedzielny-sekta-faszystowska-300x134.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 400px) 100vw, 400px" /><figcaption class="wp-element-caption"><strong>Foto opis:</strong> Jan Gawin, na fotografii redakcji sekty „Gość Niedzielny” to ten spasły jak wieprz Wszechpolak związany z IPN, co siedzi z przodu na ziemi po lewej stronie, pierwszy od lewej.</figcaption></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p><strong>Stop</strong> faszystowskim zbrodniom Pedofilsko-Katolickich Ośrodków Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych typu KANA, OKOpS i CPP!</p>



<p><strong>Stop</strong> zbrodniom faszystowskiej i propedofilskiej policji państwowej, faszystowskiej prokuratury rządzonej przez alkoholików katolickich z zawsze morderczej frankistowskiej sekty Opus Dei!</p>



<p><strong>Stop</strong> zbrodniom sędziów faszystów, pedofilów i alkoholików z Bydgoszczy, Częstochowy, Gliwic, Katowic i Warszawy!</p>



<p class="has-text-align-right" style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong><em>Antyfaszystowska Agencja Informacyjna</em></strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/katolicko-faszystowska-pro-pedofilska-policja-polityczna-rp-ciagle-neka-i-przesladuje-mohana-ryszarda-matuszewskiego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>STOP bandyckim zbrodniom pedofilskim i religijnym prześladowaniom Ryszarda Matuszewskiego!!!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/stop-bandyckim-zbrodniom-pedofilskim-i-religijnym-przesladowaniom-ryszarda-matuszewskiego/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/stop-bandyckim-zbrodniom-pedofilskim-i-religijnym-przesladowaniom-ryszarda-matuszewskiego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:58:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[mniejszości religijne]]></category>
		<category><![CDATA[napad]]></category>
		<category><![CDATA[nienawistna propaganda]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilia kościoła]]></category>
		<category><![CDATA[policja]]></category>
		<category><![CDATA[prawa człowieka]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Matuszewski]]></category>
		<category><![CDATA[tortury]]></category>
		<category><![CDATA[więzienie]]></category>
		<category><![CDATA[zbrodnie policji]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=289</guid>

					<description><![CDATA[Dnia 6 kwietnia 2006 katowicka policja na usługach pedofilskiej mafii i handlarzy narkotyków napadła po raz kolejny i zatrzymała Ryszarda Zenona Matuszewskiego. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Dnia 6 kwietnia 2006 katowicka policja na usługach pedofilskiej mafii i handlarzy narkotyków <strong>napadła po raz kolejny</strong> i zatrzymała Ryszarda Zenona Matuszewskiego. Bandyckiego wręcz napadu z wyłamaniem drzwi dokonali funkcjonariusze wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w <strong>Katowicach </strong>(Tomasz K., Andrzej M., Andrzej Cz., Grzegorz M., Leszek Z., Andrzej Ch.). Przy tej okazji policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego <strong>skonfiskowali sprzęt komputerowy </strong>z mieszkania, w którym gościnnie przebywał Ryszard Zenon Matuszewski (komputer PC, laptop, ok. 100 płyt CD z materiałami szkoleniowymi i danymi oraz 3 drukarki). Ryszard Zenon Matuszewski od tego czasu przetrzymywany był w areszcie w Katowicach, Gliwicach, Wrocławiu, Krakowie, Strzelcach Opolskich, Głubczycach, Warszawie Mokotów i Białołęce… Policjanci jak dotąd nie raczyli zapłacić za wyłamane drzwi ani odkupić zrabowanych komputerów.</p>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="600" height="146" src="https://www.ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2025/12/DEMONSTRATION.jpg" alt="" class="wp-image-202" style="aspect-ratio:4.1097083697946655;width:1000px" srcset="https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2025/12/DEMONSTRATION.jpg 600w, https://ryszard-matuszewski.com/wp-content/uploads/2025/12/DEMONSTRATION-300x73.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 600px) 100vw, 600px" /><figcaption class="wp-element-caption"><em><strong>Na zdjęciu:</strong> demonstracja, protest przeciwko prześladowaniom Ryszarda Matuszewskiego pod Prokuraturą Okręgową, Warszawa, Krakowskie Przedmieście.</em></figcaption></figure>



<p><strong>1.</strong> <strong>MOHAN RYSZARD MATUSZEWSKI – najwybitniejszy terapeuta dla ofiar księży pedofilów, pacyfista, ekolog, filozof, pisarz, poeta, socjalista, jogin</strong> (autor kilku tysięcy stron tekstów o Jodze, Ekologii, Duchowości i Kulturze Wschodu), aktywny i radykalny <strong>obrońca praw człowieka</strong> (członek Amnesty International), obrońca praw zwierząt. Aktywnie i zdecydowanie przeciwstawia się wszelkiej nietolerancji (rasowej i religijnej), uciskowi społecznemu, biedzie, zacofaniu oraz pedofilii kleru! Propagator ZIELONEJ DEMOKRACJI (państwa bez jakiejkolwiek przemocy), o jaką walczył Mahatma Mohandas Gandhi! Krajowy Koordynator Grup Wsparcia dla Ofiar Molestowanych przez Księży Pedofilów.</p>



<p><strong>2.</strong> Mohan Ryszard Matuszewski <strong>prześladowany </strong>jest za swoje „niewygodne” poglądy, za pomoc i kursy terapeutyczne dla tysięcy <strong>ofiar księży pedofilów </strong>w Polsce, za aktywne propagowanie śiwaickiej Jogi na terenie Polski, za walkę z nietolerancją, za głośne <strong>krytykowanie niesprawiedliwości społecznej </strong>i wyzysku, za ujawnianie <strong>przekrętów sądów i prokuratur</strong>, za krytykę i obnażanie haniebnych czynów inkwizycji! Ryszard Zenon Matuszewski ujawnił kilkuset pedofilów, zachęcając do mówienia głośno o problemie pedofilii wśród kleru już w latach 1995/96, kiedy to <strong>za nagłośnienie pedofilii i prowadzenie terapii grupowej ofiar księży pedofilów</strong> został zaatakowany i pomówiony przez przeora Jasnej Góry.</p>



<p><strong>3.</strong> Od 1996 roku aż do dziś Ryszard Zenon Matuszewski jest <strong>OFIARĄ </strong>sterowanej <strong>NIENAWISTNEJ PROPAGANDY</strong> i nagonki nakręcanej przez pedofilskie mafie i ich ośrodki antysektowe oraz faszystowskich ekstremistów, których celem jest likwidacja ruchów propagujących, ogólnie mówiąc, <strong>filozofię Wschodu, New Age, ekologię </strong>etc. Bandyci faszystowscy, ultrakatoliccy (sedewakantyści) regularnie podpalają w Polsce ośrodki religijne związane z kulturą Wschodu, napadają i katują liderów hinduistycznych organizacji, szczególnie kobiety. Konsekwencją tej nienawistnej propagandy podsycanej przez polskie media (prasa i TV) jest <strong>potęgowanie prześladowań Mohana Ryszarda Matuszewskiego </strong>i wszystkich członków Bractwa Zakonnego Himawanti – którego jest jednym z około 120 liderów – m.in. przez skorumpowane na rzecz pedofilskiej mafii sądownictwo, policję, Centralne Biuro Śledcze, a także anonimowych bandytów. Mohan Ryszard Matuszewski często był <strong>bity do nieprzytomności, torturowany </strong>przez funkcjonariuszy prawa (przy zatrzymaniach, przesłuchaniach oraz w aresztach i więzieniach), o czym świadczą osoby przebywające wraz z nim w celi, <strong>bez żadnego wyroku latami (od 1999 roku) więziony </strong>w skrajnie ciężkich warunkach, przetrzymywany w zakładzie psychiatrycznym w Rybniku (gdzie faszerowano go silnymi „lekami” psychotropowymi – chcąc „na zawsze zamknąć mu usta”) pomimo wielu specjalistycznych opinii psychiatrycznych potwierdzających jego <strong>doskonałe zdrowie psychiczne</strong>.</p>



<p><strong>4.</strong> Szereg sterowanych ataków na jego osobę wydaje się nie mieć końca! Ataki te wymierzone w silną i charyzmatyczną osobę, jaką jest Mohan Ryszard Zenon Matuszewski, mają na celu wyeliminowanie go z życia publicznego i duchowo-terapeutycznej działalności. Jak dotąd Ryszard Zenon Matuszewski przesiedział BEZPODSTAWNIE w aresztach i więzieniach ponad 9 lat, a prześladowania jego osoby zaczęły się w roku 1996, kiedy to próbował zarejestrować Bractwo Zakonne Himawanti jako związek wyznaniowy w ówczesnym Departamencie Wyznań Urzędu Rady Ministrów. Faktycznym powodem represji jest fakt, że Ryszard Zenon Matuszewski jako jeden z pierwszych terapeutów w Polsce otwarcie sprzeciwił się medialnemu milczeniu w obliczu masowych zbrodni pedofilii kleru na ministrantach i innych dzieciach. Jako pierwszy prowadził otwarte dla chętnych grupowe terapie ofiar pedofilii ze szczególnym naciskiem na wszechstronną terapię duchową dla ofiar księży i zakonników pedofilów.</p>



<p><strong>5.</strong> <strong>Stanowczo protestujemy przeciwko prześladowaniu Ryszarda Zenona Matuszewskiego, oczernianiu Bractw Zakonnych Himawanti prowadzących formalnie terapię duchową dla ofiar pedofilskiego kleru!</strong> Protestujemy przeciwko <strong>manipulowaniu opinią publiczną</strong>, której skutkiem są <strong>okrutne prześladowania </strong>Ryszarda Zenona Matuszewskiego oraz członków Bractw Zakonnych Himawanti, ich rodzin i bliskich! <strong>Antypedofilskie</strong> <strong>Bractwo Himawanti </strong>to nie sekta, jak chcieliby <strong>pedofile i pedofilki </strong>z katolickich ośrodków antysektowych i ich <strong>pedofilscy dziennikarze </strong>z pedofilskiej <strong>mafii</strong>, ale szeroki i wszechstronny duchowo-terapeutyczny <strong>ruch społeczny</strong>, który skupia większość liderów relaksacji, dhjany, jogi, tantry, ajurwedy, agnihotry, jantry, tańca hinduskiego i hinduskich sztuk walki w Polsce, ruch społeczny, którego jedną z głównych aktywności jest terapia tysięcy ofiar księży pedofilów w Polsce.</p>



<p><strong>6.</strong> Mohan Ryszard Zenon Matuszewski jako <strong>jogin i pacyfista, nigdy i wobec nikogo nie stosował przemocy psychicznej ani fizycznej</strong>, oskarżenie go o planowanie zamachu na papieża Jana Pawła II i o próbę zakłócenia kolejnych pielgrzymek jest kłamliwą manipulacją pedofilskich ośrodków antykultowych i apologetycznych, szczególnie członków pedofilskiej mafii. W chwili obecnej <strong>nasilenie propagandy </strong>jest tak silne, że wymyślona najbardziej absurdalna bzdura na temat Mohan Ryszarda Matuszewskiego i <strong>Bractwa Himawanti </strong>– bezkrytycznie zostaje przyjęta za „fakt”, ale tylko przez pedofilskich dziennikarzy związanych z <strong>pedofilską mafią</strong>. To z kolei jest przyczynkiem do serii prześladowań, represji i bezpodstawnego oraz bezprawnego więzienia Ryszarda Zenona Matuszewskiego przez <strong>pedofilolubnych </strong>prokuratorów i sędziów, tych samych, którzy zboczeńców w sutannach zwalniają pomimo stwierdzenia faktu molestowania dzieci przez takiego księdza. Wszystkie te i wiele podobnych działań są niestety <strong>przykładami totalitaryzmu</strong>, a nie demokracji!</p>



<p><strong>7.</strong> <strong>Domagamy się natychmiastowego zaprzestania BANDYCKIEGO prześladowania i represjonowania Mohana Ryszarda Zenona Matuszewskiego przez pedofilię popierające – jak widać – państwo Polskie, skorumpowanych sądowniczych łapówkarzy i „dzieci kochających inaczej” policjantów!!!</strong> Domagamy się <strong>UWOLNIENIA </strong>terapeuty ofiar księży pedofilów, jogina, pacyfisty, ekologa, filozofa, obrońcy Praw Człowieka – Mohana, Ryszarda Zenona Matuszewskiego i <strong>zaprzestania nienawistnej pedofilskiej propagandy </strong>medialnej uruchomionej i podtrzymywanej przez szkodliwe społecznie (w tym przypadku) faszystowsko-pedofilskie, moralnie zepsute centra antysektowe, takie jak krytykujący wszystkich obrońców i terapeutów ofiar księży pedofilów serwis „psychomanipulacja.pl”, przodujący w Polsce w ochronie interesów pedofilskiej mafii, szczególnie <strong>pedofilskiej klero-mafii</strong>! Żądamy uwięzienia <strong>przywódców </strong>pedofilskiej mafii żyjącej ze stręczenia dzieci, produkcji i handlu pornografią dziecięcą oraz popleczników pedofilskiej mafii takich jak związany z kamedułami <strong>Tadeusz Mynarski „Abram”</strong> z Wilamowic czy związany z Jasną Górą <strong>Janusz Gierczyński „Uzdrawiacz”</strong> z Częstochowy i jego wspólniczka <strong>Jadwiga Gierczyńska (Kulawik) „Żurek”</strong>, czy <strong>Elżbieta Tomasz „Rynka”</strong> z Gliwic oraz kilkanaście innych osób organizujących pedofilską mafię w Polsce, które stoją za medialnymi pomówieniami i fikcyjnymi oskarżeniami preparowanymi za duże łapówki.</p>



<p class="has-text-align-right" style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--30)"><strong>Komitet Obrony Osób Prześladowanych<br>na tle religijnym i światopoglądowym</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/stop-bandyckim-zbrodniom-pedofilskim-i-religijnym-przesladowaniom-ryszarda-matuszewskiego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Żądanie usunięcia sfałszowanych zeznań!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/zadanie_usuniecia_sfalszowanych_zeznan/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/zadanie_usuniecia_sfalszowanych_zeznan/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:56:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[fałszowanie zeznań]]></category>
		<category><![CDATA[fejki]]></category>
		<category><![CDATA[groźby]]></category>
		<category><![CDATA[kulawik-gierczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[mafia]]></category>
		<category><![CDATA[oszustwo]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Matuszewski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1625</guid>

					<description><![CDATA[Kilka dni temu dowiedziałem się, że przypisywane mi sfałszowane przez policję polityczną III RP zeznania są wykorzystywane do sfingowanego przez Jadwigę Kulawik-Gierczyńską i jej mafię procesu przeciwko Panu Ryszardowi Zenonowi Matuszewskiemu.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Zahajki 10 grudzień 2006r.<br><strong>Adam Konrad Citkowski</strong><br>[adres]</p>



<p>Oświadczam, że <strong>nigdy nie składałem żadnych zeznań obciążających Pana Ryszarda Zenona Matuszewskiego (Mohana)</strong>, ani w żaden inny sposób nie formułowałem żadnych oskarżeń przeciwko Panu Ryszardowi Zenonowi Matuszewskiemu!</p>



<p><strong>Stanowczo żądam usunięcia z akt sprawy</strong> przypisanych mi, a <strong>zbrodniczo sfałszowanych i spreparowanych</strong> przez policję polityczną CBŚ fikcyjnych zeznań! Nigdy nie pogodzę się z tym, aby komunistyczno-faszystowska policja polityczna CBŚ zamykała w więzieniu Pana <strong>Ryszarda Zenona Matuszewskiego</strong> (Mohana) na podstawie <strong>sfabrykowanych i przestępczo mi przypisywanych zeznań</strong>!</p>



<p>Kilka dni temu dowiedziałem się, że przypisywane mi sfałszowane przez policję polityczną III RP zeznania są wykorzystywane do sfingowanego przez <strong>Jadwigę Kulawik-Gierczyńską</strong> i jej mafię procesu przeciwko Panu Ryszardowi Zenonowi Matuszewskiemu. W roku <strong>2002 i 2003</strong> rzeczywiście <strong>byłem namawiany</strong> przez <strong>Jadwigę Kulawik-Gierczyńską</strong> i jej mafię <strong>do składania fałszywych, fikcyjnych zeznań</strong> przeciwko Panu Ryszardowi Zenonowi Matuszewskiemu w <strong>zamian za dużą kwotę pieniędzy</strong>, to jest za łapówkę, której przyjęcia odmówiłem!</p>



<p>Niestety, w końcu kwietnia 2003r. na mój dom został dokonany <strong>bandycki najazd</strong> komunistyczno-faszystowskiej policji politycznej CBŚ nasłanej przez mafię <strong>Jadwigi Kulawik-Gierczyńskiej, Tadeusza&nbsp; Dillani (vel Mynarski), Janusza Gierczyńskiego, Elżbietę Rynka, Bożenę Matejko</strong> i innych gangsterów. Wobec <strong>zastraszania mnie więzieniem</strong> przez policję polityczną CBŚ w ich specjalnych aresztach oraz <strong>grożeniem mi zabójstwem</strong> przez Jadwigę Kulawik-Gierczyńską i Janusza Gierczyńskiego w ogóle zgodziłem się składać zeznania i wyjaśnienia wobec przybyłych funkcjonariuszy policji politycznej CBŚ.</p>



<p>W tym czasie byłem zmęczony i wyczerpany chorobą oraz kryzysem rodzinnym zafundowanym przez moich rodziców, który ledwie przetrwałem z pomocą fachowo i wytrwale opiekującej się mną – żony Danuty! <strong>JadwigaKulawik</strong>&#8211;<strong>Gierczyńska</strong>, co zeznałem przed policją polityczną w paranoidalnie chorobliwy sposób <strong>nienawidziła</strong> Pana <strong>Ryszarda Zenona Matuszewskiego</strong> (Mohana) i wraz z kilkoma osobami wykluczonymi z Bractwa Hinduistycznego za nadużywanie alkoholu, narkotyków i niemoralne prowadzenie się, postanowiła go wykończyć, w czym szczególnie pomagał jej <strong>Tadeusz Dillani</strong> (<strong>Mynarski</strong>).</p>



<p>Uważam, że jestem człowiekiem prawdomównym i w czasie uciążliwego dla mnie trwającego <strong>ponad osiem godzin</strong> przesłuchania przez policję polityczną CBŚ, pomimo wywieranej presji, <strong>nie byłem w stanie powiedzieć niczego złego o Panu Ryszardzie Zenoie Matuszewskim (Mohanie) ani o Bractwie Hinduistycznym</strong>. Opowiedziałem funkcjonariuszom szczegółowo o intryganckiej działalności Jadwigi Kulawik-Gierczyńskiej z Częstochowy, o jej przestępczych <strong>zamiarach wykończenia</strong> Pana Ryszarda Zenona Matuszewskiego i Bractwa Hinduistycznego, opowiedziałem o <strong>włamaniu</strong> się do poczty internetowej Pana Ryszarda Zenona Matuszewskiego.</p>



<p><strong>Jadwiga Kulawik Gierczyńska</strong> chwaliła się mojej żonie, że zdobyła login i hasło umożliwiające korzystanie z poczty internetowej Pana Ryszarda Zenona Matuszewskiego. Jadwiga Kulawik-Gierczyńska chwaliła się, że hasło otrzymała od <strong>Małgorzaty Wysockiej</strong> z Jaworzna, byłej żony Pana Ryszarda Zenona Matuszewskiego, za koleżeńską przysługę w wysokości <strong>5.000</strong> zł. w gotówce! Jadwiga Kulawik-Gierczyńska jak i Janusz Gierczyński chwalili się, że korzystając z tego konta e-mail i hasła <strong>rozesłali kilkaset żądań okupu i gróźb zabójstwa</strong> do wielu przypadkowych osób w całej Polsce, ażeby na wiele lat zamknąć Pana Ryszarda Zenona Matuszewskiego w więzieniu!</p>



<p>Jestem częściowo sparaliżowany, ponieważ choruję na <strong>Stwardnienie Rozsiane</strong>, a przez osiem godzin koszmarnego przesłuchania funkcjonariusze CBŚ <strong>nie pozwolili mi się ani wysikać, ani napić wody, ani nie pozwolili wykonać podstawowych czynności pielęgnacyjnych</strong> mojej żonie, która się mną opiekuje! Nie pozwolili mi wychodzić do łazienki celem oddania kału, w związku z czym uległem odparzeniu z powodu zmuszenia mnie do siedzenia w wózku inwalidzkim we własnych odchodach. Było to dla mnie wyjątkowo upokarzające i brutalne potraktowanie mnie przez funkcjonariuszy policji politycznej niewątpliwie działającej na zlecenie mafii.</p>



<p><strong>Policja polityczna</strong> groziła mi też, że mogą moją żonę Danutę zabrać do aresztu, a mnie zostawić zamkniętego w mieszkaniu, że bym jak to określili „<strong>zdechł we własnym gównie</strong>”. Słaby wzrok, a także stres w tej sytuacji nie pozwoliły mi na przeczytanie zeznań. Funkcjonariusze zeznań mi <strong>nie odczytali</strong>, <strong>nie pozwolili</strong> też na ich odczytanie głośne mojej żonie. Zeznań nie czytałem osobiście i szczerze przyznam, że dotąd nie sądziłem, iż polska policja polityczna <strong>IIIRP</strong> może wykorzystać moją ciężką chorobę i inwalidztwo do tak <strong>bestialskiego sfałszowania zeznań</strong>. Funkcjonariusze policji politycznej w swym fałszerstwie w protokole zeznań wpisali nawet błędnie moje imię jako „<strong>Janusz</strong>”, zamiast prawidłowo „<strong>Adam</strong>”.</p>



<p><strong>Żądam natychmiastowego uwolnienia Pana Ryszarda Zenona Matuszewskiego (Mohana) z komunistyczno-faszystowskich gułagów III RP</strong> gdzie jako więzień niewątpliwie polityczny reżimu jest od wielu lat torturowany, wykańczany z pomocą tego rodzaju metod, jakich na własnej skórze miałem nieprzyjemność doświadczyć!</p>



<p>Trudno pogodzić się z tym, że polska policja polityczna CBŚ ochoczo wykonuje <strong>przestępczezlecenie</strong> kryminalnego gangu <strong>Jadwigi Kulawik</strong>&#8211;<strong>Gierczyńskiej</strong> i <strong>Janusza Gierczyńskiego</strong> z Częstochowy, <strong>Tadeusza Dillani</strong> (<strong>Mynarski</strong>) i <strong>Bożeny Matejko</strong> z Bydgoszczy oraz <strong>Elżbiety Rynka</strong> z Gliwic, o których powszechnie w środowisku wiadomo, że żyją z <strong>wyłudzania pieniędzy</strong>, <strong>handlu narkotykami</strong>, <strong>załatwianiem małoletnich panienek</strong> do burdeli za pieniądze, a nawet w jednym wypadku zdolni są do <strong>próby zabójstwa</strong> własnego dziecka w wieku przedszkolnym!</p>



<p>Nie mogę tego zrozumieć dlaczego prowadzący sprawę prokurator <strong>Piotr Woźniak</strong> z Warszawy z jednych i to do tego <strong>sfabrykowanych</strong>, <strong>nieprawdziwych</strong> zeznań, których nigdy nie składałem, <strong>próbuje zaaranżować kilka spraw sądowych w różnych częściach Polski</strong>, co samo w sobie jest <strong>przestępstwem przeciw Wymiarowi Sprawiedliwości! </strong>Publicznie zapytuję, co ma o sprawie tego przekrętu do powiedzenia aktualny <strong>Minister Sprawiedliwości</strong>???</p>



<p class="has-text-align-right"><strong>Adam Konrad Citkowski</strong></p>



<p><strong>Załącznik:</strong> <br>Oświadczenie o stopniu niepełnosprawności (inwalidztwa)!</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/zadanie_usuniecia_sfalszowanych_zeznan/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prześladowanie Przez Katolicyzm!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:55:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[Częstochowa]]></category>
		<category><![CDATA[himawanti]]></category>
		<category><![CDATA[hinduizm]]></category>
		<category><![CDATA[Jaworzno]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[nietolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[policja]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[tortury]]></category>
		<category><![CDATA[wspólnota]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1667</guid>

					<description><![CDATA[(Osobiste świadectwo Ryszarda Mohana Matuszewskiego o zbrodniach katolickiego reżimu III RP na mniejszościach) Jak skatolicyzowana policja zwalcza Hinduizm w Polsce! Zajmując się aikido, aiki-jutsu, kalaripayat, tantrą, subudh, rebirthingiem, duchową jogą, sufizmem, nau­kami Swami Premanada, Yogananda i Sai Baba, terapią ofiar księży pedofili, także innymi ezoterycznymi poszukiwaniami wielokrotnie zetknąłem się z katolickimi naciskami i wezwaniami do [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>(Osobiste świadectwo Ryszarda Mohana Matuszewskiego o zbrodniach katolickiego reżimu III RP na mniejszościach)</p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak skatolicyzowana policja zwalcza Hinduizm w Polsce!</h2>



<p>Zajmując się aikido, aiki-jutsu, kalaripayat, tantrą, subudh, rebirthingiem, duchową jogą, sufizmem, nau­kami Swami <strong>Premanada, Yogananda</strong> i <strong>Sai Baba</strong>, terapią ofiar księży pedofili, także innymi ezoterycznymi poszukiwaniami wielokrotnie zetknąłem się z <strong>katolickimi naciskami i wezwaniami</strong> do zaprzestania tego rodzaju działalności. Prowadząc otwarte zajęcia i spotkania poświęcone takim metodom jak joga oddechowa, subudh, medytacje i tańce sufickie czy hatha joga w Toruniu, wielokrotnie nawiedzany byłem przez działaczy różnych <strong>akcji katolickich i parafialnych</strong> z rozmaitymi żądaniami. Chodziło głównie o to, abym natychmiast nawrócił się na jedynie słuszną wiarę jaką jest rzymski katolicyzm, tudzież abym zaprzestał organizować warsztaty i spotkania poświęcone duchowości wschodu, określanej aktualnie zwykle terminem ogólnym <strong>New Age</strong>, gdzie wszystko co <strong>katolicy chcą tępić</strong> wkłada się do jednego worka. Zdarzało się, że aktywiści parafialni próbowali wszczynać awanturki na początku zajęć żądając zaprzestania mojej działalności, gdyż to jest w ich parafii i oni sobie tego generalnie nie życzą i trzeba ich było usuwać ręcznie, chwytem transportowym.</p>



<p>Otrzymywałem też <strong>anonimowe listy z pogróżkami</strong>, nawet taśmy magnetofonowe z perswazją jakie to zło i jaką zarazę szerzę w podobno katolickim narodzie. Z czasem doszedłem do przekonania, <strong>że jedynym złem jest tutaj działalność tych katolickich czy może raczej parafialnych aktywistów.</strong> Działając od lat w parafii pana <strong>Rydzyka i pod latarnią Radia Maryja</strong>, trudno prawdopodobnie nie być szykanowanym, wszak dla tego obywatela, wszystko, co nie katolickie to godne jest wytępienia za wszelką cenę i wszelkimi środkami. Niemniej wszelkie anonimy, włącznie z audioanonimami skrzętnie przekazuję miejskiemu wysypisku do utylizacji, tyle są dla mnie warte. Z początkiem mojej działalności wydawało mi się, że czasy <strong>katolickiej inkwizycji</strong> już minęły, a gadanie o jakiś naciskach to najwyżej wygłupy lub dowcipy. Niestety przekonuję się, a od kilku lat to się wzmaga nawet, że to nie tylko nie są dowcipy, ale &#8211; czy raczej niestety, jest to na szeroką skalę prowadzona <strong>wojna religijna czy inkwizycyjna</strong>, w której można nawet zginąć.</p>



<p>Panom i paniom przedstawiającym się zawsze jako <strong>działacze z akcji bądź rady parafii</strong> lub jako <strong>dobrzy katolicy z parafii</strong> na ogół trudno było przedstawić się dalej, gdy pytałem o nazwisko, adres i inne dane do kontaktu. Zwykle więc wypraszałem owych natrętów (świadkowie Jehowy są bardziej kulturalni, subtelni i taktowni), czasem musiałem siłą wypchnąć za drzwi, raz nawet jednego księżulka miałem nie­rzyjemność przemocą wyprosić z sali zajęć, kiedy przyszedł mi robić tak zwany nalot i wrzeszczeć, że on wyegzorcyzmuje całe to szatańskie zło (prawdopodobnie nie wiedział nawet pajac co będzie egzorcyzmował). Z czasem w odpowiedzi na co głupsze i agresywniejsze wypowiedzi duchownych przywódców kościoła katolickiego czy raczej sekty katolików, zacząłem reagować rozmaitymi apelami i protestami pisanymi. Tylko w odpowiedzi na jeden, raz łaskawie jakiś sekretarz episkopatu raczył potwierdzić przyjęcie dokumentu do wiadomości. Zapewne <strong>rozsierdziłem czarną władzę</strong> listami protestacyjnymi.</p>



<p>Z aktualnej literatury katolickiej, na co mogę przytoczyć odpowiednie dowody przestępstw w postaci książek i publikacji, wynika niedwuznacznie, iż wszystko co spotyka mnie ostatnimi czasy to głównie <strong>wojna władz katolickich</strong> ze wszystkim co wschodnie, ze wszelkimi ruchami religijnymi tak zwanej <strong>nowej fali religijnej REFORMACJI</strong>. Jasne, że nowa fala (<strong>New Age</strong>) odbiera mnóstwo fanów, a także pieniędzy dotychczasowym monopolistom religijnym, właśnie takim, jak chociażby upadający praktycznie z powodu pedofili i chciwości kościół katolicki. Ale czy to wystarczający powód aby zwalczać nową myśl duchową czy religijną w najbardziej perfidny i prymitywny sposób? Czyż nie dosyć, że <strong>historia rzymskiej religii katolików zlana jest krwią ludzi inaczej wierzących</strong>, że wspomnę Katarów, Indian czy Hugenotów?</p>



<p>Aktualnie jestem zaangażowany w organizowanie i rejestrowanie <strong>Duchowej Wspólnoty Himawanti</strong>, której celem jest propagowanie mistycznych i duchowych nauk <strong>hinduizmu</strong>, tantry, wiedzy o czakramach oraz wschodnim uzdrawianiu. Musi to być solą w oku katolickich władz, gdyż od dwóch lat mnożą administracyjne trudności i robią problemy z prozaicznej czynności wpisania do rejestru kolejnego <strong>związku wyznaniowego</strong>, kościoła, gdzie cały proces rejestracyjny powinien zgodnie z ustawą trwać zasadniczo ledwie <strong>dwa miesiące</strong>. Na początku sekretarka nawet w urzędzie radziła mi dać sobie spokój, gdyż wschodnie związki nie mają szans, bo <strong>wszyscy pracownicy urzędu to niedoszli księża po KUL</strong>-u, a także byli <strong>eSBecy</strong>, i staną na głowie, a nawet na uszach, byleby opóźnić lub uniemożliwić rejestrację czegoś co ma swoje korzenie gdzieś w <strong>filozofii i praktyce hinduskiej</strong> skądinąd jogi. Jak obiecali, tak też czynią. Nie pomaga na razie nawet odwoływanie się do Prezydenta, Premiera czy Rzecznika Praw Obywatelskich ani do Naczelnego Sądu Administracyjnego.</p>



<p>Piszę o tym wszystkim, bo jest to <strong>kontekst</strong> mojej działalności i dalszych ciekawych zdarzeń, niepo­wiem, urozmaicających skądinąd spokojny na ogół życiorys. <strong>Zatrzymanie przez jasnogórską półtajną policję polityczną, </strong>na zlecenie katolickich mocodawców politycznych w dniu <strong>14 sierpnia 1996 roku</strong> w miejscowości <strong>Jaworzno</strong>, na pewno należy do takich zdarzeń urozmaicających życie. Tak się składa, że <strong>od 15 do 18 września miałem prowadzić kolejne ze spotkań poświęconych jodze i uzdrawianiu w Częstochowie. </strong>Zajęcia organizował <strong>Jan Piskorski. </strong>Stolica wątpliwej jakości katolickości zapewne nie może tego znieść, że coś wschodniego kwitnie jej u samych wrót i to kwitnie prężnie i dynamicznie wzrasta, bo właśnie Częstochowa jest <strong>jednym z najprężniejszych ośrodków duchowości rodem ze wschodu</strong>. Jak na stolicę polskiej religijności, skądinąd indoeuropejskiej, to właściwie nic dziwnego ani nadzwyczajnego. Przed paulinami na Jasnej Górze był słowiański klasztor i <strong>gontyna</strong> Bogini Matki &#8211; Diva Laila (Leili), który został brutalnie spacyfikowany, ograbiony i przejęty przez <strong>sektę paulinistów</strong>, dzisiejszych jasnogórców. Było tego ponad 3000 zamordowanych ofiar, w tym dzieci i niemowląt polskich z poderżniętymi przez rycerzy paulinistycznych gardłami.</p>



<p>Niemiły incydent wydarzył się też w Klubie gdzie organizowane były zajęcia. Większość przyjezdnych zwykle nocowała w tym klubie na własnym sprzęcie. Tym razem, w przeddzień imprezy <strong>katoliccy mocodawcy</strong> czy patroni spółdzielni &#8222;Nasza Praca&#8221; zakazali spania w tym Klubie, co jest grą nieczystą, obliczoną na sfrustrowanie uczestników. Tak się zdarza w całym kraju, zdarza się też, że <strong>kluby odmawiają sal na takie spotkania duchowe na wniosek proboszczów parafii</strong> lub pod groźbą utraty posady kierowniczej w klubie dokonywanej ustnie przez katolickie władze zwierzchnie spółdzielni.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Terrorystyczny napad Policji w Jaworznie </h2>



<p>Czym się zajmowała policja w mieście Jaworzno, godzinę drogi od Częstochowy? Ano przez około tydzień, jak twierdzą sąsiedzi, dom był dyskretnie obserwowany, a sąsiedzi przepytywani na okoliczność mojego tam pobytu w charakterze bardzo niebezpiecznego przestępcy, skąd zapewne <strong>jeszcze długo będą się mnie bać</strong>. Dobrą to opinię katoliccy mocodawcy policji wyrabiają skądinąd pokojowo i pacyfistycznie nastawionym działaczom wschodnich tradycji duchowych. Policja nie szczędzi na takie cele wydatków ni środków, zatem nic dziwnego, że <strong>na walkę z mafią pieniędzy już nie ma.</strong> Kiedy około czternastej po południu lokal otoczyło kilkudziesięciu komandosów, domyślałem się tylko, że chodzi o moją działalność religijną, tudzież <strong>o przeszkodzenie w prowadzeniu zajęć w Częstochowie. </strong>Takie nieprzyjemności miałem już dwa razy od czasu przejęcia władzy w 1989r. przez mafijny czarny kler katolicki. Kiedyś nie odbyły się zajęcia w <strong>Elblągu</strong> oraz w <strong>Pile</strong>, gdyż przebywałem na zatrzymaniu, bądź zostałem zatrzymany w Toruniu na tyle aby nie móc wsiąść do pociągu którym mógłbym dojechać na czas w oznaczone miejsce. Każda taka akcja to pewien szok utrudniający rozwijanie wzniosłych i duchowych myśli. Po ostatnim szoku będę już pewnie bardzo dobrze przyzwyczajony do reżimu III RP. <strong>A o to zapewne chodzi czarnej władzy katolickiej, aby z działacza odmiennej opcji duchowo religijnej zrobić kryminalistę.</strong></p>



<p><strong>Zostałem zakuty w kajdanki, z rękami do tyłuw sposób bestialski</strong>. Wbrew mojemu usilnemu żądaniu, nie przedstawiono mi <strong>żadnego sensownego powodu zatrzymania</strong> w taki drastyczny i chamski sposób. Skądinąd proponuję policji, aby tak aresztowała złodziejaszków takich jak niejaki Ksiądz Halberda z Elbląga lub oszusta finansowego Jankowskiego z Gdańska; może też Glempa, za kierowanie mafią katolicką w Polsce. Pewnie by katoliccy politycy rozwiązali polską policję. W komendzie miasta Jaworzno zostałem przesłuchany na konto rzekomo nielegalnego pobytu w mieście Jaworzno i na konto rzekomo nielegalnego kierowania niezarejestrowanego dotąd z winy i złośliwości katolickich prominentów i esbeków zasiadłych na stołkach Departamentu Wyznań URM, związku wyznaniowego, czy jak kto woli organizacji duchowo-religijnej. Najbardziej bawił mnie <strong>zarzut nielegalnego pobytu</strong>, na który rzekomo policja posiadała stosowny donos, dzięki któremu mogła mnie obserwować, a przy okazji moją narzeczoną i jej rodzinę. Przebywając kilka dni latem, we wakacje i do tego u narzeczonej, według policji w Jaworznie winienem się natychmiast u nich z tym meldować, acz nie jestem kryminalistą z orzeczonym obowiązkiem meldowania się w jakimś komisariacie katolickim! Zabawne jest poczucie humoru policji kryminalnej czy chyba znowu politycznej. Przez bodaj <strong>trzy godziny męczono mnie odpytywaniem</strong> na tę okoliczność.</p>



<p>Najbardziej jednak zainteresowani byli <strong>listą wszystkich osób zajmujących się w Polsce jogą, liderów, członków, finansami, stosunkami w grupach praktykujących, rzekomym przymusem religijnym o który regularnie podejrzewane są wschodnie wspólnoty wyznaniowe, a który istnieje praktycznie jedynie w ugrupowaniach chrześcijańskich</strong> (chociażby społeczny przymus ślubu w sekcie katolickiej). Jeden z policjantów &#8222;Najświętszej&#8221; Marii Panny tak się zapędził w pytaniach natury intymnej pomiędzy mną a moją narzeczoną, iż musiałem mu odrzec nieco kpiąco: &#8222;Panie, jeśli w pańskim wieku nie wiesz pan do czego służy narzeczona&#8221; &#8211; to się trochę utemperował w swoich nachalnych dociekliwościach. Ale nie jestem pewien, wie czy nie wie, w końcu katolik jakowyś może i nie wiedzieć co się robi w łóżku z narzeczoną. Z pozytywnych objawów niektórzy z katolskich policjantów kryminalnych reżimu III RP dawali mi do zrozumienia, że muszą to robić, gdyż tak im każą polityczni mocodawcy wiadomego kościoła czyli sekty rzymskiej, chociaż <strong>brzydzą się tym co robią ale nie chcą stracić pracy</strong>. Ustawicznie też policja w Jaworznie powtarzała mi iż przyjadą do mnie <strong>specjalni policjanci z Częstochowy</strong>, którzy wyjaśnią mi dokładniej za co jestem zatrzymany, gdyż oni tak naprawdę nic nie wiedzą, mają jedynie nakaz aresztowania i dostarczenia do Częstochowy.</p>



<p>Zastanawiające <strong>skąd to policja wiedziała, gdzie to akurat przebywam</strong>, skoro byłem nijak nigdzie niezgłoszony i zaszyty, a w swoim ówczesnym miejscu zamieszkania w Toruniu nie zostawiłem żadnej informacji o tym gdzie się udaję. Musieli jakoś <strong>śledzić mnie aby wiedzieć</strong> gdzie przebywam na tę okazję zaaresztowania. Znamiennie, dokładnie <strong>w przeddzień rozpoczęcia czterodniowej intensywnej sesji jogi i ajurwedy w Częstochowie</strong>. Odpytywano mnie i przeszukiwano na okazję posiadania broni palnej, gazów bojowych, granatów, bomb i wszelkiego rodzaju innych podobnych militariów z wyjątkiem walizkowej bomby atomowej. Ciekawe jest, że policja polityczna reżimu III RP cały czas dawała mi do zrozumienia, że wie gdzie bywałem w czerwcu, w maju 1996, i że wie, gdzie zamierzam być w najbliższej przyszłości. Ażeby tyle wiedzieć, rozumiem musieli mnie dokładnie obserwować, a nawet podsłuchiwać już od dłuższego czasu. Z tym zresztą nie problem, nieraz się zdarza &#8222;<strong>księżulo&#8221; incognito</strong> na naszych zajęciach. Poznać takiego na ogół po tragicznie <strong>infantylnych</strong> i idiotycznych pytaniach z zakresu duchowości i religii, pokazujących, że ksiądz jest zawsze całkowicie niekompetentny w wiedzy o Bogu i duszy. Kompletny brak wykształcenia w tej dziedzinie. Zastanawiające też jest, że Policja w Jaworznie, a także potem w Częstochowie nie była mi w stanie <strong>okazać żadnego pisemnego nakazu aresztowania</strong> ani od Prokuratury ani też od Sądu. Rozumiem, że cienko z tymi formalnościami i brak był jakiejkolwiek podstawy prawnej.</p>



<p>Kiedy odpytywano mnie jeszcze w Jaworznie na konto posiadania granatów i podobnych sprzętów, wyznałem katolickim policjantom reżimu III RP, że <strong>granaty bardzo lubię i kupuję sobie od czasu do czasu na rynku</strong>. Na pytanie co z nimi robisz, stwierdziłem, że zużywam. A gdy pytano gdzie przechowuję, to jasno odrzekłem iż przechowuję zwykle w lodówce. Przeszukujący lokal mieszkalny meldowali nawet przez telefon do komisariatu, że lodówka jest pusta. Po godzince takiego sobie rozmawiania o granatach, przyznałem nawet, że nie mogę się powstrzymać od kupowania granatów na rynku, bo to jeden z najsmaczniejszych owoców jaki znam. Niektórzy policmajstrzy byli trochę wściekli na taki sposób robienia ich w jajo. Ale chociaż się trochę ubawiłem w tej ogólnie <strong>paranoicznie smętnej sytuacji</strong>.</p>



<p>Zebrali w każdym razie wszelkie potrzebne im jak to określono <strong>&#8222;do namierzenia i rozpracowania sekty&#8221;</strong> materiały personalne, choć nie ukrywam, że w takiej sytuacji udzielam także mylących przeciwnika informacji. Zrozumiałem już w Jaworznie, że jest to <strong>jakaś akcja sprokurowana</strong> przez mocodawców politycznych sekty katolików, paulinów z Częstochowy, a ściślej z <strong>Jasnej Góry</strong> i dowiedziałem się na koniec, że zostanę tam przewieziony i przesłuchany ponownie. Grozili mi, że wydadzą mnie paulinom, którzy mnie <strong>zakatrupią</strong> w piwnicach jasnej Góry, gdzie mają salę tortur jeszcze z czasów inkwizycji.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Przesłuchania i tortury w KW Policji w Częstochowie</h2>



<p>Późną nocą z 14/15 sierpnia 1996r., zjawiła się <strong>ekipa kryminalistów z Częstochowy</strong>, zakuła włącznie z nogami, (a bali się mnie wiedząc, że dość długo ćwiczyłem jedną z egzotycznych sztuk walki, znaną jako Shobu Aiki-Do) tak że mieli potem <strong>kłopoty z odkuciem moich nóg w samochodzie</strong>, co mogli by mnie z niego wyciągnąć. I tak zostałem przymusowo dowieziony policyjnym wozem na koszt resortu MSW na <strong>uroczyste obchody maryjnej sekty jasnogórców w Częstochowie</strong>. Zawsze jest to też jakiś sposób pielgrzymowania. Do <strong>aresztu czy raczej 'dołka&#8217; KWP na ulicy Popiełuszki</strong> dobrze docierają jasnogórskie modły więc miałem okazję być przymusowo acz bezskutecznie <strong>resocjalizowany na katolicyzm</strong> w przerwach nielicznych pomiędzy przesłuchaniami. W nocnych przesłuchaniach na Jasnej Górze zdołałem nawet powtórzyć jednemu nowemu przesłuchiwaczowi <strong>dowcip o smacznych granatach</strong>. Sam się pytał, no to wyszedł na inteligenta. Ale jego dwóch kolegów połapało się w czym rzecz od razu i mieli ubaw, także z niego, bo on myślał o kwestii poważnie i <strong>zrobił się granatowy z wściekłości, a pięść miał ciężką, katolicką, jak się mogłem za chwilę przekonać</strong>. Spadła na mnie bowiem seria bokserska, na szczęście <strong>głównie otwartą dłonią w twarz i trochę kopniaków na uda i biodra</strong>. Boli, ale za dużej krzywdy fizycznej z wyjątkiem piekącego bólu nie uczyni. Specjalista <strong>szkolony chyba specjalnie na katolickim KUL-</strong>u albo w jakimś innym <strong>Papieskim Instytucie Teologii Inkwizycji Karola Wojtyły czy JP2.</strong></p>



<p>Potem zaczął odpytywanie ponownie, zauważyłem, <strong>siedząc skuty do tyłu przez praktycznie cały czas przesłuchań</strong>, że jego dwóch asystentów stoi tak, żeby w razie czego złapać swojego kolegę czy szefa jakiegoś, a może mnie do jakiś torturek podtrzymać. Podsunął mi pod nos kserokopię jakiegoś pisma czy listu i zapytał czy to poznaję, powiedziałem, że raczej nie, tym bardziej, że nie mogłem tego odczytać. Wtedy się wściekł, zobaczyłem że to nie przelewki, jego wspólnicy <strong>zdawali się go powstrzymywać od rzucenia się na mnie, ale nic to nie pomogło</strong>. Tonem zbira czy wampira zapienionego czy raczej <strong>głodnego krwi</strong> zaoferował, że jak się nie przyznam do napisania tej kserokopii, to mnie <strong>wprasuje w ścianę</strong>, która była za moimi plecami lub &#8222;<strong>odstrzeli</strong>&#8222;, że złagodzę trochę oryginalnie wulgarną wersję wypowiedzi. Nie miałem okazji czytać tego niejakiego dokumentu, ani nawet ochoty czytać, bo w takich warunkach spokojne skoncentrowanie się na literach tekstu nie jest możliwe. Nie przyznawałem się do niczego bo i nie miałem do czego, więc załatwiłem sobie <strong>torturki i dręczenie za wiarę</strong>, najlepsze jakie tylko <strong>katolicki policmajster</strong> jasnogórski potrafi zaoferować.</p>



<p>Żądał wyjaśnienia, gdzie mam bomby, granaty, ładunki wybuchowe, miny? Zapytałem czy atomowe, to wściekł się jeszcze bardziej, więc pora była skończyć żarty. Dopytywał się jeszcze bardziej i wścieklej, zaciskając pięści i robiąc gest <strong>rozgniatania owada tudzież rozcierania czegoś na proszek</strong>. Mówię mu zatem że są w wyobraźni. Pyta w jakiej wyobraźni, no to mu mówię, że skoro się naczytał o jakichś granatach to pewnie ma je w wyobraźni. Zgranatowiał i jego współkoledzy prawie musieli go wyprowadzić. Dobrze, że nie wybuchł był całkiem, bo rozerwałoby chyba KWP, a raczej mnie na strzępy. Potem zrozumiałem, że był to jakiś szef czy komendant ale niestety nie wiedziałem ani kto, ani skąd ani komendant czego, a szkoda. Przedstawił się jedynie jako <strong>wierzący katolik</strong> i zagaił na początek, a <strong>&#8217;ty co sukinsynu jesteś&#8217;</strong>. Rozumiem więc, że był to jakiś <strong>katolicki prominent policyjny</strong>, prawdopodobnie jeden z głównych służalszczyków niemiłościwie nam zwalczającego mniejszości wyznaniowe papieskiego <strong>reżimu katolickiego Wojtyłka &#8211; JP2</strong>, bo tak to właściwie chyba należałoby kulturalnie ująć.</p>



<p>Pozostali funkcjonariusze byli raczej łagodni, sugerowali tylko niedwuznacznie, że z 'nimi&#8217;, czyli z <strong>ciemną władzą jasnogórską</strong> i tak nie wygram. Jeden mi powiedział, niby prywatnie, abym się <strong>cieszył że żyję</strong> i nie wychylał za bardzo z tym propagowaniem jogi, bo teraz są takie czasy, że <strong>łatwo zginąć</strong>, jak zaznaczył, że wszak nie jest tak daleko od średniowiecza. Panowie mieli potem zwyczaj wchodzić i rozmawiać głównie pojedynczo i bez dodatkowych świadków, wypytywać o to samo z osobna po kilka razy, a także walnąć z lekka, a nawet i mocniej w głowę lub w biodra i nerki. Stąd po kilku godzinach byłem nieźle skołowany, choć mogłem w zasadzie odmówić składania jakichkolwiek zeznań ale chyba by mnie dobili, bo za dłuższe pauzy też bili. Grozili tylko, że w razie odmowy udzielania wyjaśnień o BZH, <strong>nieprędko wyjdę z aresztu</strong> a raczej wcale albo że będę przesłuchiwany przez owego szatańskiego katolickiego prominenta policyjnego, który groził niedwuznacznie <strong>wprasowaniem w ścianę i odstrzeleniem</strong>, a nie miałem ochoty być płaski i przylegać do ściany w sugerowany sposób.</p>



<p>Zrozumiałem więc, że policja ma jakiś donos, podejrzenie, dokument czy list, który niejako czyni ze mnie niebezpiecznego bandytę lub <strong>coś w rodzaju terrorysty</strong>. Kolejnego dnia brutalnych przesłuchań postawiono mi w końcu <strong>zarzut jakiejś surrealistycznej groźby</strong> w stosunku do Paulinów, polegającej na <strong>usiłowaniu wysadzenia Jasnej Góry</strong>, na co rzekomo policja miała jakieś dowody ale nie dała mi ich przeczytać ani obejrzeć. Próbowałem się z początku stawiać na takie postawienie sprawy, pytając czy to preparacja służb specjalnych czy też może działaczy katolickich. Zapytałem <strong>ile policję kosztowało podrobienie jakiś dowodów</strong>, ale jeden z policjantów wyjaśnił mi rzeczowo: nie nas pytaj, my to dostaliśmy stamtąd i rzeczowo wskazał w kierunku wiadomego klasztoru, wiadomej sekty paulinistów. Dostałem jeszcze reprymendę: lepiej się przyznaj, to może cię sąd łagodnie potraktuje, może wtedy nie dostaniesz żadnej sankcji. W istocie kusząca propozycja, pod groźbą i nie tylko, <strong>wprasowywania</strong> w ścianę lub <strong>odstrzelenia</strong> &#8211; nie do odrzucenia.</p>



<p>Rozumiem już z tego, że w Polsce władza należy do <strong>reżimu rzymskiego</strong>, który słynął z <strong>okrucieństwa, mordu inkwizycyjnego i preparowania oskarżeń o czarownictwo</strong>, co teraz robi w stosunku do wszystkiego co pochodzi ze wschodu, jednakże, żeby wydawać pieniądze swoich wiernych czy raczej, co gorsza fundusze policyjne na tego rodzaju podejścia poniżej pasa to już jest <strong>ostatnie dno moralne i społeczne</strong>. Nigdy nie myślałem, że <strong>będąc katolickim można być aż tak zepsutym, brutalnym i zbrodniczym. </strong>Nawiedzenia przez działaczy katolickich akcji i zarządów parafialnych, złośliwości typu usiłowanie wyegzorcyzmowania i podobne brałem raczej zawsze za <strong>wyskoki głupawych nadgorliwców</strong>. Tym razem wygląda to na akcję nadgorliwców, jednakże inteligentnych i do tego bogatych, mogących łatwo zniszczyć słabszego ekonomicznie. Nie mam w zwyczaju wysyłać anonimów, bo sam takie zawsze wyrzucam do kosza. Jak ktoś coś chce, to może przyjść z podniesioną przyłbicą, a nie tam <strong>rycerstwo maryjne, zakute łby z parafii Rydzyka</strong> (że sobie ulżę), co to się przedstawić nawet nie chcą.</p>



<p>Niektórzy prowadzący dalej sprawę policmajstrzy dawali mi do zrozumienia, że brzydzą się taką sprawą, ale muszą to robić, bo takie mają rozkazy. A mafia może sobie pohulać, bo <strong>policja jest katolicka i zajmuje się zwalczaniem urojonych zagrożeń ze strony tak zwanych sekt</strong>, czyli ze strony mniejszości wyznaniowych. Jak nie ma żadnego zagrożenia, to katolicka sekta sama je sobie stwarza i używa policji do ich zwalczania. Pięknie, nie ma co! Jak powiedział później jeden z moich przyjaciół, czas &#8222;ojczyznę&#8221; porzucić i pomyśleć dokąd emigrować. Zacząłem być w czasie święta katolików nieco agresywny na punkcie działaczy sekty katolskich. Nic to zapewne dziwnego, zawsze można się na policyjnym dołku odreagować. Świętego pewnie wyprowadzili by z równowagi, a co dopiero mnie.</p>



<p>Stanęło na tym, że jak nie mam żadnych dowodów na to kto mógłby sprokurować jakiś anonim, bo i skąd miałem mieć, używając pisma ręcznego, to lepiej jak się przyznam i sprawa załatwiona, bo inaczej to nie wyjdę z aresztu, a tak to najwyżej zapłacę jakąś grzywnę, bo skarb państwa potrzebuje pieniędzy. Nie przystałem na tę usilną propozycję policji czy może już gestapo i jej perswazję popartą odpowiednimi groźbami, którą właściwie należałoby nazwać groźbą karalną, żadnych zeznań ani dokumentów im nie podpisałem, choć żądali. Lepszym może w tym kraju wydaje się być winnym i chodzić na wolności niż być niewinnym bez dowodów na to i siedzieć w jakimś mamrze. Skądinąd ciekawy jest sposób w jaki skarb katolickiego narodu aranżować zamierza sobie finanse na podupadający budżet. Rozumiem teraz lepiej w jaki sposób tak zwane przez katolicyzm <strong>sekty są czynione groźnymi i przedstawiane jako społeczne zagrożenie.</strong> Będę tak osiągnięte czyste poznanie i bezpośredni wgląd w mechanizm tego zjawiska <strong>publicznie przedstawiał i ogłaszał aż po ostatni dzień mojego żywota tutaj w tym kraju okupowanym przez reżim jedynie słusznej, acz pokrętnej i pomylonej oraz zbrodniczej wiary katolickiej.</strong></p>



<p>Ciekawie straszono mnie na policji, zanim piętnastego o dziesiątej rozpoczęła się sesja jogi. A to już w nocy z 14/15-ty, że <strong>rozpędzą i zrewidują wszystkich członków i adeptów tej całej organizacji, wszystkich którzy przyjadą do Częstochowy zaaresztują, że narobią mi wstydu, że jestem kryminalista i że najlepiej jakbym więcej do Częstochowy nie przyjeżdżał, bo się władza wiadoma, jasnogórska denerwuje. </strong>Niektórzy policjanci byli też, albo grali lewicowych takich, co to kościoła katolskiej sekty też nie lubią, więc podpowiadali, że jak się przyznam, to oni z tego sprawy nie będą robić, bo dla nich jakby ktoś wysadził całą jasną górkę, to byłby spokój w końcu w Częstochowie. Rozumiem, że policja ma swoje kłopoty z czarną władzą polityczną. Podpuszczali czy dobrze życzyli, trudno przewidzieć. W każdym razie <strong>policjanci świetnie grali na moich uczuciach względem praktykujących Jogę, abym się tylko przyznał do jakiś wymyślonych przez sektę paulińską urojonych zagrożeń,</strong> które rzekomo im stwarzam, gdyż inaczej zaaresztują wszystkich praktykujących którzy przybędą na nasze spotkanie. Niezły element nacisku na kogoś kto ma skute ręce do tyłu. Paulini ewidentnie mają paranoję urojeniową z jakimiś zagrożeniami ze strony hinduizmu w obrazie chorobowym!</p>



<p>Z nieco późniejszych perswazji w KWP Jasna Góra <strong>zrozumiałem, że zrewidowano wszystkich którzy przybyli na owo spotkanie w Częstochowie</strong>. Okazało się to później zwykłym <strong>zastraszającym kłamstwem</strong>. Policja, złośliwie nie powiadomiła nawet organizatora zajęć o mojej nieobecności, pozostawiając uczestników sesji jogi w sytuacji w której wyglądało, że to prowadzący zajęcia nie przybył na spotkanie. Jak się zorientowałem, policja Niepokalanej z KWP na Popieluszki liczyła, że potencjalni uczestnicy rozjadą się do domów. Zapomnieli tylko, że jest jeszcze więcej duchownych naszego <strong>Bractwa Hinduzimu</strong>. Pytałem też czy moja narzeczona została także zatrzymana, dowiedziałam się że nic podobnego. Dopiero pół godziny przed zwolnieniem z Jasnogórskiej Izby Zatrzymań KWP dowiedziałem się że <strong>moja dziewczyna była nonstop przesłuchiwana i została zwolniona godzinę wcześniej.</strong> Nie powiedziano jej nawet tego, że ma prawo odmowy składania zeznań i <strong>sugerowano, że odpowiadać musi na każde postawione jej pytanie</strong>! Plugawie policja działa i powinna zmienić nazwę na camorra albo mafia po prostu. Nie mając wcześniej do czynienia z takowymi instytucjami, nie znała takich kwestii prawnych, co skrupulatnie wykorzystano już w Jaworznie, zmuszając do oczerniania mnie pod groźba zgwałcenia i uwięzienia całej rodziny. Dzięki tym 'incydentom&#8217; mam jasność co do plugawego zakłamania funkcjonariuszy tej policyjnej instytucji jaką jest KWP w Częstochowie.</p>



<p>Dużo było pytań o charakterze intymnym, zatem ciekawość policji jest nieograniczona i wszechstronna. Chodziło głównie o to jak się w rzekomych sektach odbywa kopulacja, i <strong>nie mogli się nadziwić, że normalnie, zgodnie z biologiczna naturą rodzaju ludzkiego</strong>. Spodziewali się chyba jakiegoś UFO i nie mogli nadziwić ludzkiej, najzwyczajniejszej normalności. Ekscesy seksualne sekt wszak są jedynie <strong>wymysłem chorych z niewyżycia celibatowych dewiantów katolickich</strong>, co wiem doskonale, ze względu na szerokie kontakty z wieloma podobnymi organizacjami w różnych krajach. Pomoc ofiarom księży pedofili jest już znana w wielu krajach, tylko do Polski jeszcze nie dociera!</p>



<p><strong>Rewizji</strong> dokonano także w miejscu mojego czasowego pobytu w <strong>Toruniu</strong> doprowadzając właścicielkę posesji w której wynajmuję domek gospodarczy prawie do <strong>zawału serca</strong>. Policja rewidowała także miejsce mojego stałego pobytu w Człuchowie na Pomorzu, gdzie prawie niczego mojego nie było aktualnie, a gdzie mieszkała moja matka, która tym się przejęła, została tak parszywie potraktowana, rzucona o podłogę, choć staruszka, że <strong>straciła przytomność</strong>. Słyszałem też o rewizji jakiegoś jeszcze miejsca, ale nie wiem ani kogo ani gdzie. Później tylko <strong>dowiedziałem się o wizytach policjantów w Stargardzie Szczecińskim i Szczecinie u jednego z moich znajomych i jego rodziców</strong>. Zapewne tak zwany nalocik inwigilacyjny aranżowany przez <strong>Wydział d/s Zwalczania Sekt przy Komendach Wojewódzkich Policji</strong>. Znamienne, że departamencik ten zbrodniczo-inkwizycyjny współpracuje z odpowiednimi komórkami istniejącymi w <strong>parafiach sekty katolickiej</strong>. Wiadomo więc do czego i komu wiernie służy. Rozumiem, że ci sami funkcjonariusze którzy kiedyś mordowali <strong>Popiełuszkę</strong>, teraz z powodu zmiany orientacji politycznej, zajmują się podobną inwigilacją i mordowaniem niekatolickich organizacji wyznaniowych.</p>



<p>Właścicielka posesji w Toruniu, często jak dłużej mnie nie było w Toruniu, informowała mnie, że jakiś <strong>pijak kręci się nocą po posesji i coś tam jakby chciał się włamać</strong>. Interesujący to wątek, bo powtarzał się wiele razy. Paulini mieli wiele, przynajmniej kilkanaście moich listów i apeli, tak drukowanych jak i odręcznych, z których jeden częściej wysyłany mogę załączyć. Jest to apel o poszanowanie jogi, hinduizmu i wschodnich świętości. Przez kilka lat mogli podrobić nawet mój odręczny charakter pisma, czy nie szkoda jednak fatygi na śledzenie, być może z pomocą jakiegoś katolickiego pijaczyny, wysyłanie z Torunia rzekomego anonimu, nie mówiąc już o podrabianiu pisma? Czy i kto w policji w tym pomagał, to już inna sprawa. Mogę tylko liczyć, że z czasem ktoś z tych draniów się sypnie i tyle. Prawda jak oliwa, prędzej czy później wypłynie na wierzch, tak jak prawda o zbrodniach &#8222;świątobliwej&#8221; czyli szatańskiej inkwizycji watykańskiej. Zastanawiam się teraz, czy ręce kościoła katolickiego tak splamionego krwią niewinnych ludzi miłe są Bogu, no ale to teologiczny problem, a nie prawny. Jeśli chodzi o <strong>protesty i apele</strong>, to może zacznę o kościele katoli pisać dla ruchów antyklerykalnych i antykatolickich, których jest wiele na całym świecie. To chyba dobry pomysł po takich przejściach. <strong>Nauczyłem się tyle, że trzeba być jeszcze bardziej gorliwym w krzewieniu wedyjskiego śiwaizmu i tantry w Polsce, aby wyplenić z narodu Polskiego zło jakim jest jasnogórsko-demagogiczny katolicyzm.</strong> Życzę wszystkim katolikom przejrzenia na oczy i szybkiego porzucenia tej morderczej jedynie słusznej wiary, którą teraz już całkiem postrzegam jako <strong>satanistyczną orgię zbrodni</strong>.</p>



<p>Tak to siłą zastraszania i perswazji byłem przymuszany do przyznania się do groźnego rzekomo zamiaru podłożenia bomb i granatów pod jasną rzekomo Górkę Częstochowską oraz do posiadania dużej ilości ładunków wybuchowych, broni i amunicji. Ciekawe co mnie jeszcze jako <strong>PACYFISTĘ</strong> w tej Polsce chorej na paranoidalny obłęd wojtylizmu czeka? Zaiste ciekawa to metoda zwalczania religijnej konkurencji stosowana przez niejakich Paulinów, rzekomo świątobliwych, a w istocie zbrodniczo-morderczych. Dobrze to stoi napisane w <strong>Maksymiliańskich Statutach Milicji Najświętszej Marii Panny z Jasnej Góry</strong>: <strong>&#8222;Wpisać się do księgi Rycerstwa w siedzibie kanonicznie założonej. &#8230;Wykorzystać dla sprawy Niepokalanej wszystkie środki na jakie pozwala stan, warunki i okoliczności. &#8221; A jakaż to sprawa Niepokalanej? Ano: &#8222;starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, &#8230;masonów&#8221;</strong>. Tak to się starają ci <strong>popieprzeni krzewiciele Niepokalanej</strong>. A Policjantom PP współczuję obowiązku służenia takiemu <strong>kretyńskiemu reżimowi rzeczpospolitej cesarstwa rzymskiego z siedzibą w Watykanie. </strong>A swoją drogą, jak wiadomo z historii, to rzekoma Niepokalana poczęła dupcząc się zwyczajnie za pieniądze z jakimś rzymskim żołnierzem o imieniu <strong>Pandera</strong>, za co ją Józef wyrzucił z początku w domu bo nie chciał nieślubnego Jezusa. Stąd i zapewne cała rzymska zbrodniczość inkwizycyjna, po rzymskim żołdaku.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Rabunek Komputerów i Ołtarzyka!</h2>



<p><strong>Nie okazano mi żadnych praktycznie dowodów rzekomego przestępstwa</strong>, jeśli wyłączyć machanie przed oczyma jakimiś papierami na których oko nie było w stanie się zatrzymać, tym bardziej, że były to wątpliwej jakości kserokopie, bardzo brudne. Z Torunia przewieziono do Częstochowy używany przeze mnie sprzęt komputerowy. Znamienne, używałem kilku komputerów starej generacji, jednak zatrzymano jedynie sprzęt na którym były dane odnośnie prowadzonej działalności, jak <strong>listy członków BZH, edycje skryptów i broszur informacyjnych i podobne</strong>. Komputer na którym nie było takowych danych (bez twardego dysku) policjanci zostawili tam gdzie sobie stał. Jasne jest po co zatrzymali ten sprzęt, na pewno nie tylko po to, aby go przewieźć do Częstochowy, co bym mógł go sobie potem (21 VIII) odebrać i wieźć z powrotem. Ale to już dodatkowa czysta złośliwość policji politycznej katolickiego reżimu III RP. <strong>Po dwóch dniach pobytu na zatrzymaniu w zasadzie nie wiedziałem jeszcze za co ani dlaczego,</strong> chociaż jasnym jest iż chodzi o jakieś spreparowane przez policję czy też niejakich sekciarzy z zakonu paulińskiego (o ile wierzyć policjantom, bo żadnego paulina z zarzutem do mnie nie miałem przyjemności oglądać) imaginacje czy też coś podobnego. Z kontekstu przesłuchań wywnioskowałem, że <strong>o namierzenie działalności i inwigilację usiłującej się zarejestrować organizacji chodziło przede wszystkim</strong>.</p>



<p>Razem ze mną został w Jaworznie <strong>zaaresztowany cały mój przewoźny ołtarzyk śiwaicki</strong>. <strong>Nie uszanowano świętości i sprofanowano ołtarz!</strong> Podobno jest to w świetle prawa jakoweś <strong>przestępstwo ze strony policji w Jaworznie,</strong> jednakże żaden katolski policmajster nie poczuwał się do popełnienia takowego (Art. 198 KK). <strong>Uniemożliwiono mi sprawowanie kultu religijnego stosując przemoc i terror</strong>, a żaden policmajster nie wysilił się nawet na słowo przepraszam, choć niektórzy tłumaczyli się, że tak im góra rozkazuje, oczywiście rzekomo jasna. Podobno nawet ktoś z Warszawy, kogo widziałem na oczy. A zatem przestępstwo policji katolickiej z Art.196 KK. Działalność policji, a raczej bardziej ich paulińskich mocodawców z sekty katolików, to <strong>dopuszczenie się czynnej napaści na człowieka celem poniżenia osoby Zwierzchnika Generalnego (PRYMASA) odmiennej opcji religijnej niż niemiłościwie nam narzucająca się sekta kat(ów).</strong> Podobno narusza to Art.193 p. 2 KK. Tyle przestępstw policji wobec mnie spreparowali podobno jacyś paulini z sekty katolików, których nie miałem okazji oglądać, a szkoda, zapewne wybiorę się do niejakiego przeora tej bandyckiej instytucji, aby mu powiedzieć co o nim myślę. Ciekawe też ile wina mszalnego wychlali ci preparatorzy plugawych oszczerstw i pomówień?!</p>



<p>Tymczasem, na konto katolickiej inwigilacji, przesłuchano mnie w Toruniu we wrześniu, a w sierpniu musiałem być kilka razy w Częstochowie. Wysłano mnie nawet na badanie psychiatryczne (może się uda duchownego śiwaickiego i jogina zarazem przerobić na czubka?), a także policja z Jaworzna wezwaniami nęka teściową i narzeczoną. A propos, narzeczona była wzywana przez Policję w początku lipca w Toruniu. Przebywała u mnie towarzysko, i <strong>widać ktoś śledził</strong>, bo inaczej policja nie byłaby w stanie wiedzieć, że u mnie przebywała. Szczęściem akurat nie było nas dłużej w Toruniu, więc <strong>zbrodniczy najazd zaczął się dopiero w sierpniu</strong>. Policja musiała mnie (nas) nieźle śledzić, aby wiedzieć, gdzie aktualnie przebywamy! Jest jeszcze więcej wątków owej bandycko czyli katolicko zmontowanej historii, jednak może jeszcze do nich kiedyś wrócę aby dodać co nieco. Teraz mogę dodać, że nie dziwię się iż <strong>purytańscy chrześcijanie katoliccy spokrewnieni z CIA podali truciznę niejakiemu SRI OSHO RAJNESHOWI</strong>, który przeżył co prawda, ale jego wzrok ucierpiał i po paru latach od wypędzenia i podtrucia go przez potężne siły Ameryki Chrześcijańskiej, zmarł przedwcześnie.</p>



<p>Polska prokuratura i policja katolicka nie chciała śledzić katolickich zbrodniarzy którzy w styczniu 1992 roku dokonali zamachu na życie innego polskiego mistyka i jogina, <strong>Sławomira Jaraszka</strong> (Sanjaya), a którym udało się go podtruć. Przeżył i świadczy o zbrodniczości katolickiej mafii cesara Wojtyły w Polsce. Kiedy katolicka sekta odpowie za tamtą zbrodnię? Katolickie służby specjalne wycięły jądra i zamordowały topiąc w Odrze jednego z liderów niezależnego, parareligijnego ruchu &#8222;<strong>Antrowis</strong>&#8221; i też nie ma ani prokuratorów ani sędziów którzy zajęliby się tą zbrodniczą działalnością katolicko-esbecką. Jak wiadomo, chłopak uskarżał się publicznie na to, że go krakowski ksiądz <strong>Karol Wojtyła</strong> w dzieciństwie gwałcił wielokrotnie w brutalny sposób. I taki to ksiądz jest teraz papieżem Polakiem. A bezpieka zlikwidowała Antrovis, bo oprócz badania zjawiska UFO, zajmowano się tam terapią dla ofiar zgwałconych przez księży katolickich, których to ofiar jest w Polsce bardzo dużo! Prawnicy katoliccy potrafią za to zablokować śledztwa w prokuraturze i policji wymierzone w księży pedofili. Miejmy nadzieję, że <strong>przyjdzie czas rozliczenia, podobnie jak za zbrodnie hitlerowskie</strong>. Zresztą każdy wie, że <strong>Adolf Hitler</strong> był katolikiem i prywatnie przyjacielem papieża Piusa. Nie mając zbyt dużo dowodów ani nie mogąc wskazać konkretnych sprawców, mogę tylko zapytać Paulinów, skąd mają tak znamienitych podjudzaczy i oszczerców, i który ich tam księżulo czy ojczulek jest takim parszywym kretynem trudniącym się taką kretyńską działalnością pomawiania? Po wszystkich bowiem tak zwanych przesłuchaniach taki widzę kierunek podejrzeń co do owej preparacji. Komu innemu bowiem mógłbym przeszkadzać w Częstochowie ze swoją hinduistyczną i terapeutyczną, pozakatolicką działalnością duchową i religijną?</p>



<p>Policjanci z jasnogórskiego gestapo przy ulicy Popiełuszki w Częstochowie nie zmusili mnie do jakiegoś przyznania się, zresztą z ich gadania wynikało, że nie bardzo wiadomo do czego miałbym się przyznawać, a składu bomb ani granatów metalowych nie miałem, część zaś bombonierek (z cukierkami) i granatów (owoców) zeżarli, rzekomo degustując, czy aby na pewno są prawdziwe. Przekopali też ogródek, czym rozsierdzili teściową, wyrwali kwiatki z doniczek, rozwalili wszystkie rzeczy, tak że sprzątania było dużo, na kilka tygodni, uszkodzili część sprzętu komputerowego i dyskietek z danymi. Zabrali listy wszystkich osób, które były w archiwach, łącznie ponad 20 tysięcy adresów. Bili, kopali, grozili, spuszczali ze schodów, przykładali pistolet do głowy grając w rosyjska ruletkę! Usłużna dla tej kościelnej pedofili Gazeta Wyborcza w Częstochowie i lokalne brukowce robiły ze mnie kryminalistę, terrorystę, bombiarza. Ciekawe co jeszcze wymyśli katolickie gestapo umocowane jak się przekonałem na Jasnej Górze. Nikt mnie już nie przekona, że jest tam cośkolwiek dobrego czy pozytywnego. Jasna Góra to zbrodnicza i mordercza mafia, samo zło, zwyrodniała bestia inkwizycji śmierdząca faszyzmem, podobnie i policja!</p>



<p><strong>(Wrzesień 1996 roku) – tekst na podstawie relacji na żywo nagrywali i spisywali: Witold Boguszewski, Maciej Marczak, Jan Piskorski, Małgorzata Wysocka, Izabela Tryc</strong> &#8211; Pierwsza publikacja miała miejsce już w 1996 roku na zamkniętym w sierpniu 2002 roku portalu z Krakowa: himavanti.ceti.com.pl</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/przesladowanie-przez-katolicyzm/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Opole: Policjanci mordercy z komendy miejskiej?</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/opole-policjanci-mordercy-z-komendy-miejskiej/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/opole-policjanci-mordercy-z-komendy-miejskiej/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:49:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[opole]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilia]]></category>
		<category><![CDATA[policja]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[zgryźniak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ryszard-matuszewski.com/?p=2175</guid>

					<description><![CDATA[Policjanci, Zdzisław Władysław Zgryźniak oraz Hanna Zgryźniak, dotkliwie pobili pana Lecha Bem, między innymi łamiąc żebra oraz ręce. Nieprzytomnego zostawili na miejscu pobicia i uciekli z miejsca zdarzenia.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Środa, 15 lutego 2012</strong></p>



<p>W dniu 14 luty 2012 roku w godzinach wieczornych, dwóch <strong>policjantów</strong> z Komendy Miejskiej Policji w Opolu w towarzystwie Hanny i Zdzisława <strong>Zgryźniak</strong> (ksywa Władysław) brutalnie wtargnęło do mieszkania pana Lecha Bem przy ulicy Puławskiej w Opolu. Policjanci, Zdzisław Władysław Zgryźniak oraz Hanna Zgryźniak, <strong>dotkliwie pobili</strong> pana Lecha Bem, między innymi <strong>łamiąc żebra</strong> oraz <strong>ręce</strong>. Nieprzytomnego zostawili na miejscu pobicia i uciekli z miejsca zdarzenia.</p>



<p>Policjanci z KMP w Opolu to znajomki opolskiego pedofila współżyjącego kazirodzko ze swoimi córkami i małoletnimi wnuczkami. Matka dwóch córek w wieku gimnazjalnym nie tylko zmusza je do współżycia seksualnego z dziadkiem Zdzisławem o co toczą się rozprawy sądowe w Opolu ale też wystawia własne córeczki jako <strong>Galerianki</strong> w celach zarobkowych. <strong>Policjanci</strong> i rodzinny gang pedofilski Zgryźniaków dokonali usiłowania zabójstwa i brutalnego pobicia Lecha Bem z pomocą znajomych policjantów. Niedobili chłopa, który <strong>ujawnił</strong> pedofilski gang rodzinny bo wyglądał, że jest już martwy. Teraz Lecha Bem czeka długi pobyt w szpitalu i rekonwalescencja.</p>



<p>Czy Komendant Policji w Opolu zostanie <strong>zdymisjonowany</strong> za zezwalanie swoim podwładnym na dokonanie zabójstwa Lecha Bem na zlecenie opłacane przez pedofilską mafię Władysława Zdzisława Zgryźniaka (byłego lekarza pedofila pediatrę) mającego pedofilski burdel przy Placu Teatralnym 10 w Opolu? A może zwyciężą łapówki dawane przez pedofilski gang i policyjni zabójcy pozostaną bezkarni razem z ich zboczonymi seksualnie przełożonymi, którzy widać lubią bzykać opolskie galerianki za kasę. Oto (O)Polska policja katolicka, papieska w XXI wieku i pokolenie policjantów imienia Jana Pawła II na całym świecie sekowanego za krycie pedofilskich zboczeńców seksulnych!</p>



<p>Żądamy <strong>aresztowania</strong> pedofilskich policjantów oraz gangu <strong>Zgryźniaków</strong> za usiłowanie zabójstwa Lecha Bem!</p>



<p>Wkrótce więcej nowych wiadomości z Opola!</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/opole-policjanci-mordercy-z-komendy-miejskiej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lista Rzeczy Skradzionych</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/lista-rzeczy-skradzionych/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/lista-rzeczy-skradzionych/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:48:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[kradzież]]></category>
		<category><![CDATA[lista rzeczy skradzionych]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Matuszewski]]></category>
		<category><![CDATA[złodzieje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1614</guid>

					<description><![CDATA[Lista rzeczy skradzionych zmieszkania Ryszarda Matuszewskiego przez złodziei udających przyjaciół. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>przez PAWŁA ĆWIĘKA </strong>i agentkę bezpieki <strong>ANNĘ MARIĘ RAMPAŁA</strong> (pseudonim operacyjny &#8211; VIMALA GAURI) &#8211; ul. Obrońców Pokoju 75/4, Libelta 14/5 lub Okrzei 13/4 w Gliwicach.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p>Rzecz dotyczy tego, co skradziono po <strong>6 maja 2003</strong> roku, czyli po aresztowaniu Ryszarda Matuszewskiego przez Bożenę Matejko (Bożena Rewald) i Tadeusza Mynarskiego vel Abrama Ibrahima Dillani, głównych winowajców tej zbrodni &#8230;</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p><strong>1.</strong> Gilotyna do cięcia papieru, zielona&#8230;<br><strong>2.</strong> Teksty o Reiki, procedury inicjacji i synchronizacji, matryce książek o Reiki.<br><strong>3.</strong> Teksty sufickie i jogiczne w Urdu oraz w Sanskrycie (krzaczkami).<br><strong>4.</strong> Kolekcja czarno-bialych fotografii Shree Swami Shyam Sivananda G.P.<br><strong>5.</strong> Zeszyt z naukami SUFI, format A/4, szara okładka.<br><strong>6.</strong> Kasety z muzyką, kilkaset sztuk, bhajany, mantry, śpiewy sufi&#8230;<br><strong>7.</strong> CD-ROM, kilkadziesiąt sztuk, w tym muzyka sufi, derwiszy, bhajany Sai i Premanada!!!&#8230;<br><strong>8.</strong> Dyskietki pełne tekstów, plików worda i taga jeszcze, kilkaset sztuk, w pojemnikach na 100 oraz 10 dyskietek!!!<br><strong>9.</strong> Filmy VIDEO o sztukach walki &#8211; około 30 kaset Video&#8230; także szkoleniowe amatorsko kręcone&#8230;<br><strong>10. </strong>Sprzęt do ochrony ośrodka i ćwiczenia sztuk walki, noże, mieczyki w tym japońska KATANA (miecz), paralizatorki i inne środki przymusu i obezwładniania, imitacja pistoletu, &#8230;<br><strong>11.</strong> SZTUKA &#8211; matryca książki Hazrat Inayat Khan, format A/5&#8230;<br><strong>12.</strong> Matryca książki GATHEKI Hazrat Inayat Khan, format A/5&#8230;<br><strong>13.</strong> Podręcznik współczesny &#8222;ZIELARSTWA&#8221;, gruby, co to liderzy Bhaiszadzja mieli sobie z biblioteki kserować&#8230;<br><strong>14.</strong> Materiały o rebirthingu z dawnych lat, włącznie z listami reberterow z lat 80-tych&#8230;<br><strong>15</strong>. Samaveda &#8211; książka prezent, wydanie jednotomowe&#8230;<br><strong>16.</strong> Yajurveda &#8211; książka prezent, jeden tom&#8230;<br><strong>17. </strong>kilka, bodaj 7 zeszytów z instrukcjami nauk i praktyk Laya Yogi i BZH&#8230;<br><strong>18.</strong> Teksty 125 WAKA do reiki, kaligrafie w języku japońskim&#8230;<br><strong>19.</strong> Byk i Linga z podstawką, czarne, do celow kultowych na ołtarzyk, często było to na warsztatach na ołtarzu&#8230;<br><strong>20.</strong> Podręcznik zielarski z XIX wieku, format A/5, gruby i zużyty, ale cenny&#8230;<br><strong>21.</strong> Pare chust rożnych do medytacji, kto rozgrabił niech się przyzna :)))<br><strong>22.</strong> Dobry duży karton notatek i zapisków praktyk na luźnych kartkach&#8230;<br><strong>23.</strong> Parę książek o Hatha Jodze, w tym jedną w czarnej okładce, w tym w jez. angielskim&#8230;<br><strong>24.</strong> Kilka bębenków i podobnego sprzętu grającego :)))<br><strong>25.</strong> Kilkanaście obrazków jogicznych w drewnianych ramkach, formatu A/4 i nieco większych&#8230;<br><strong>26.</strong> Kryształy górskie dość duże, w cenie 300-500 PLN sztuka, większa ilość&#8230;<br><strong>27.</strong> DHN &#8211; typologia zaburzeń psychicznych &#8211; standard amerykański – KSIĄŻKA<br><strong>28.</strong> Psychologia Kliniczna &#8211; książka<br><strong>29.</strong> Ponad 10 sztuk książek prof. Antoniego Kępińskiego; z psychologii…<br><strong>30.</strong> WIĘZI MIŁOŚCI &#8211; Sondry RAY &#8211; kilka kolejnych edycji w języku polskim.<br><strong>31.</strong> A pieniądze z KASY to wiadomo kto gwizdnął, prawie 4 tysiace PLN&#8230; i zgubili też jedną kartę, bo to było, jak Vimala i Kafir przechowywali rzeczy Ryszarda. Wiadomo dlaczego unikają kontaktu z Ryszardem Matuszewskim<br><strong>32.</strong> Parę książek z psychologii, niestety po przeszukaniu biblioteki, okazało się ze zostały skradzione przez Anne Vimalkę Rampałę i Pawła Kafirka.<br><strong>33.</strong> Z księgozbioru zginęła też jedna z cenniejszych pozycji książkowych jaką jest KORAN w tłumaczeniu literackim na język polski.<br><strong>34.</strong> A drewnianych ramek na obrazki formatu około a/4 tez sporo brakuje&#8230;<br><strong>35.</strong> Pierwszego tomu dzieł Św. Teresy od Jezusa z Biblioteki w Bibliotece nie ma!<br><strong>36.</strong> Zdjęcia Swami Śiwananda, a także kilkaset bezcennych listów Dharmy z Indii ukradli!<br><strong>37.</strong> Zeszyt A/4 z notatkami o AIKIDO i Aiki-Jutsu ukradli…<br><strong>38.</strong> Pralka oraz odkurzacz, to ukradzione przez Ewę Pietroszczenko… (1,2 tys oraz 300 PLN odpowiednio)<br><strong>39.</strong> &#8222;Księga Ofiela Archanioła&#8221; – rękopis dzieła literatury skradziony, ściślej zawłaszczony przez Katarzynę DMYTERKO z Katowic (zam. ul. Iłłakowiczówny)!<br><strong>40.</strong> Cztery książki astrologiczne Natalii Chmielewskiej ukradła Anna Maria Rampala alias Vimala Gauri!</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/lista-rzeczy-skradzionych/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mordercza Mafia Gierczyńskich</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/mordercza-mafia-gierczynskich/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/mordercza-mafia-gierczynskich/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:46:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[dręczenie]]></category>
		<category><![CDATA[gierczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[jadwiga kulawik]]></category>
		<category><![CDATA[podłość]]></category>
		<category><![CDATA[podstępne oczernianie Guru]]></category>
		<category><![CDATA[premananda]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[tortury]]></category>
		<category><![CDATA[zdrada]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1620</guid>

					<description><![CDATA[Jadwigę Kulawik Gierczyńską z domu Żurek poznałam na zajęciach z Jogi Uzdrawiania. Otworzyłam się na nią jak na wszystkich z Sanghi, tym łatwiej, że miała miłą powierzchowność i wydawała się sympatyczna wręcz serdeczna. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Drodzy Czytelnicy!</strong></p>



<p>Cały czas z maniackim uporem chciałam wszędzie widzieć dobro. Niestety, doszukiwanie się dobra na siłę w istotach po prostu złych i tłumaczenie ich zachowania tym, że „nie wiedzą co czynią” nie wyszło ani mnie, ani mojemu mężowi na dobre.</p>



<p><strong>Jadwigę Kulawik Gierczyńską</strong> z domu <strong>Żurek </strong>poznałam na zajęciach z Jogi Uzdrawiania. Otworzyłam się na nią jak na wszystkich z Sanghi, tym łatwiej, że miała miłą powierzchowność i wydawała się sympatyczna wręcz serdeczna. Niestety w niedalekiej przyszłości mocno oberwałam za swoją naiwność. <strong>Jadwigę Kulawik</strong> poznałam jako „biedną”, „bezradną” kobietę, której mąż despota i brutal rujnuje życie, kobietę „płaczącą” z powodu utraty kontaktu z synami za sprawą męża – tyrana. <strong>Byłam ślepa</strong> na fakt, że ten sam „zły” mąż pomógł bezinteresownie kilku osobom z Sanghi w znalezieniu pracy i mieszkania! Nie zauważyłam, że „biedna” kobieta nie miała najmniejszych problemów finansowych, by zafundować sobie podróż do Indii, by tam zarobkować na hinduskich dzieciach, zostawiając tymczasem swoje pod opieką rzekomo złego i agresywnego męża. Zresztą jak wiem bardzo dużo czasu spędzała poza domem, w którym rzekomo zły mąż sam wychowywał nieletnie dzieci. Wyjeżdżała do pracy za granicę bynajmniej nie po to, aby zasilać budżet domowy, ale po to, aby „szkolić się” w <strong>masażach erotycznych</strong>, które chętnie robiła! Kupuje sobie i swojemu wówczas jeszcze kochankowi <strong>Januszowi Gierczyńskiemu</strong> mieszkanie i odchodzi od męża porzucając również synów. Bierze rozwód, a sąd <strong>powierza opiekę nad dziećmi ojcu. Wyłudza</strong> też od byłego męża ogromną sumę pieniędzy tytułem rozwodu!</p>



<p><strong>Jadwiga Kulawik Gierczyńska</strong> uważa się za osobę praktykującą uzdrawianie, masaże i jogę w stylu Premananda. Nie przeszkadza jej to, by nie bacząc na lekcje nauczyciela który uczy że podstawowym <strong>obowiązkiem matki</strong> jest opieka nad dziećmi i ich wychowanie, brutalnie porzucić synów. Nauczyciel uczy czemu służy i jak realizować się w małżeństwie, potępia zdradę, a ona zanim jeszcze odeszła od męża już poszukała sobie kochanka <strong>Janusza Gierczyńskiego</strong> informując znajomych, że jest ciekawszym obiektem seksualnym od byłego męża! W ten sposób tłumaczy porzucenie dzieci. Tego wszystkiego nie chciałam widzieć. Chciałam widzieć szlachetną kobietę, która otrzymała od Awatara <strong>Swami Premananda</strong> figurkę <strong>Ammy </strong>(Bogini), którą wielbi i czci żeńską formę Boga (co za hipokryzja) wykonując rytuały przyspieszające i pomagające spalać karmę i przybliżające nas do Boga. Liczyłam na to, że uczestnictwo w rytuale uzdrowi ją, nas i całą tą nienaturalną sytuację rozpusty i nierządu!</p>



<p>Zaczęłam zapraszać <strong>Jadwigę Kulawik z Januszem Gierczyńskim i Moniką Mrozińską</strong> (dziewczyną, którą się podobno opiekowali) na rytuały Ammy. Przychodziło wiele osób, głównie z Sanghi, ale również z grupy <strong>Sai Baba czy Buddystów</strong> i modliliśmy się głównie o uwolnienie naszego bezprawnie więzionego Nauczyciela Jogi. Jadwiga Kulawik później Gierczyńska opowiadała również o swoich rzekomych działaniach mających na celu uwolnienie Nauczyciela, czym bez problemu acz podstępnie zdobyła sobie nasze uznanie, a nawet miłość.</p>



<p>Nigdy w swojej głupocie nie zadałam sobie trudu by sprawdzić na ile to wszystko polega na prawdzie, by przekonać się jak <strong>obłudną i podłą</strong> osobą była <strong>Jadwiga Kulawik</strong> i jej nowy mąż <strong>Janusz Gierczyński</strong>. Nie było nas trudno zwieść, tym bardziej, że mój mąż, <strong>Adam </strong>od paru lat był według konwencjonalnej medycyny nieuleczalnie chory i każda bardziej lub mniej szczera chęć pomocy oferowana przez kogokolwiek a tym bardziej od osoby „uduchowionej” z Sanghi budziła nasze nadzieje i życzliwość dla „dobroczyńcy”. <strong>Gierczyńscy z Częstochowy</strong> potrafili okazywać chęć pomocy, szkoda, że <strong>bezskutecznej</strong>, ale tego nie chcieliśmy widzieć. Myślę, że tylko Gurudżi i osoby śmiertelnie chore są w stanie to zrozumieć.</p>



<p>Po naszej przeprowadzce do <strong>Zahajek </strong>nie chcieliśmy tracić kontaktu z Sanghą. Ponieważ od samego początku, jak tylko remont na to pozwolił prowadziłam zajęcia z Hatha Jogi dla dzieci, a potem dorośli zainteresowali się tematem i dla dorosłych. Powoli wzbogacałam praktyki w medytację. Potem próbowałam relaksacji przechodząc do praktyk z Jogi Uzdrawiania. Nauczyciel sugerował mi Jogę Chrześcijańską, ale mnie zachciało się urozmaicić zajęcia i przyciągnąć nowe osoby. Niestety nikt nie przyjął zaproszenia tłumacząc się dużą odległością lub chwilowym brakiem czasu, nikt prócz Gierczyńskich. Ucieszona, że wreszcie ktoś chce podtrzymać tradycję wspólnej praktyki zapomniałam, że Gurudżi nie zaleca prowadzenia typowo hinduistycznych rytuałów przez osoby niedouczone takie jak Gierczyńscy! Niestety Gurudżi miał rację i <strong>tutejsi ludzie dojrzeli oszustów nie mających kompetencji</strong> do tego rodzaju praktyk, a <strong>Jadwiga Kulawik</strong> dała z siebie wszystko, by <strong>złośliwie zniechęcić</strong> ich do Jogi Uzdrawiania i Mistyki Chrześcijańskiej.</p>



<p>Od tego czasu zajęcia prowadzone przeze mnie zaczęły się sypać. Ludzie stali się nieufni po doświadczeniach ze szkodliwym występem <strong>Jadwigi Kulawik Gierczyńskiej</strong>. Zaczęli postrzegać mnie jako sekciarę z <strong>sekty Gierczyńskich</strong> i zabronili dzieciom przychodzić na ćwiczenia Hatha Jogi, a sami też coraz rzadziej w nich uczestniczyli, tym bardziej że otrzymali od Pana Boga wszystko, co na tamten czas potrzebowali otrzymać. Do tej chwili niektórzy mają niesmak do Jogi z powodu Gierczyńskich. Boją się, że będą namawiani przez nich na „inną” wiarę, albo co gorsza Gierczyńscy zaczarują ich tak, że nie zechcą pić alkoholu! W tym środowisku wszyscy się znają i niewielu lubi się wyróżniać. W czasie pobytu u nas Jadwigi Gierczyńskiej i Moniki Mrozińskiej, Jadwiga widząc jak trudno czasem jest opiekować się Adamem udając przyjaźń <strong>namawiała mnie na porzucenie chorego męża</strong> i umieszczenie go w domu opieki dla nieuleczalnie chorych. Namawiała mnie, abym zaczęła jeździć z nią do pracy za granicę i próbowała ułożyć sobie życie na nowo. Nie podejmowałam tematu, ale chciałam wierzyć, że wynikało to z jej życzliwości.</p>



<p>Po wyjeździe kilkakrotnie dzwonili, by <strong>sączyć w nas jad nieufności i podstępnie oczerniać naszego Nauczyciela Jogi</strong> udając troskę o jego i nasze zdrowie. Tym razem natychmiast zorientowałam się, że coś niedobrego się dzieje i zdecydowanie zakończyłam znajomość, natomiast Adam przeżywający <strong>kryzys psychiczny</strong>, tęsknotę do ludzi z Sanghi i zaostrzenie choroby, nie potrafił przeciwstawić się im i skutecznie odciąć od mafii Gierczyńskich. <strong>Wykorzystując chorobę Adama</strong>, a zwłaszcza fakt, że mimo systematycznych praktyk nie został w pełni uzdrowiony, na co w głębi serca liczył, udało się im wzbudzić w Adamie wątpliwości w sens praktyk i w osobę Mistrza, Guru. Ponieważ nie chciałam do tego dopuścić, <strong>zaczęli dążyć do rozbicia</strong> naszego małżeństwa i zdobycia Adama jako poplecznika swej parszywej działalności. Skontaktowali się z rodzicami Adama i oszukując ich wspólnie, nasłali na nasz dom swoich kolegów – funkcjonariuszy CBŚ, którzy przez 4 godziny <strong>dręczyli i męczyli</strong> chorego człowieka, a mnie traktowali jak oskarżoną o zbrodnię. Mimo tego uciążliwego mafijno – przestępczego przesłuchania, Adam <strong>nie był w stanie nic złego powiedzieć o swoim Nauczycielu</strong>, choć był do tego zmuszany. Ponarzekali trochę do mnie jako rzekomą „przedstawicielkę sekty”, ale próba wymuszenia zeznań dzięki Bogu została odrzucona jako nic nie wnosząca. Represyjny najazd znajomych Gierczyńskiego, miał miejsce jeden raz w 2003r. i więcej się nie powtórzył! <strong>Nie przyczyniło się to na szczęście do zatrzymania i więzienia Gurudżi</strong>. Słyszeliśmy o mafijnych powiązaniach Gierczyńskich z handlem narkotykami i pewnie stąd znajomi z CBŚ!</p>



<p>Kiedy Adam dowiedział się, że <strong>Gierczyńscy </strong>zaczęli przyjaźnić się z <strong>Rynką, Matejko i Mynarskim</strong>, o których od dawna miał wyrobione zdanie, (za <strong>Rynkę </strong>spłacaliśmy dług ekologom by ratować honor Sanghi, ponieważ podawała się za przedstawiciela Sanghi, <strong>Matejko Bożena</strong> parę dni mieszkała u nas i dała się poznać z jak najgorszej strony, a <strong>Mynarski </strong>wykorzystując praktyki „duchowe” namawiał Adama na wizyty w warszawskich burdelach) i dał sobie spokój z tą znajomością. Widać, że i Gierczyńscy zawiedli się na nas, bo po kilku telefonicznych próbach szkalowania Sanghi i Guru, zakończyli znajomość.</p>



<p><strong>Gierczyńscy </strong>i ich mafijni wspólnicy to oszuści telewizyjni, Judasze, którzy podstępnie wkradli się do naszego domu udając współczucie, chęć niesienia pomocy i uduchowienie, by w owczej skórze odwalać wilczą robotę, kąsać i sączyć truciznę zwątpienia, by podważać autorytety, niszczyć więzi małżeńskie, Sanghowe i ranić uczucia religijne. Reasumując: zamierzali zniszczyć małżeństwo, zamierzali zniszczyć więź z Sanghą, zamierzali zniszczyć autorytet Nauczyciela! Doprowadzili do znacznego <strong>pogorszenia się zdrowia Adama</strong> – mego męża, depresji i silnej nerwicy u mnie. Aktualnie, Adam mój mąż, po przejściach z Gierczyńskimi i ich <strong>nielegalnej terapii medycznej bez zezwolenia</strong>, leży ciężko chory i sparaliżowany, nie może się sam poruszać!</p>



<p>Ponieważ nie mieliśmy w tym czasie zbyt wielu kontaktów z Sanghą, bo mieszkamy bardzo na uboczu, możemy się domyślać, że przyczynili się do <strong>rozbicia wielu małżeństw i uwięzienia Guru! Podli, do potęgi podli i godni potępienia!</strong></p>



<p class="has-text-align-right"><strong>Śila Danuta Citkowska</strong><br><strong>Zahajki, 3 04 2007r.</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/mordercza-mafia-gierczynskich/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Napad na mieszkanie Ewy M.!</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/napad-na-mieszkanie-ewy-m/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/napad-na-mieszkanie-ewy-m/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:45:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[atak]]></category>
		<category><![CDATA[bandytyzm państwowy]]></category>
		<category><![CDATA[kana]]></category>
		<category><![CDATA[napad]]></category>
		<category><![CDATA[pietrek]]></category>
		<category><![CDATA[pobicie]]></category>
		<category><![CDATA[policja]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[szkalowanie]]></category>
		<category><![CDATA[zbóje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=1617</guid>

					<description><![CDATA[Sześciu bandytów wymachujących pistoletami wtargnęło do mieszkania w którym przebywałam i zastraszając mnie i popychając, pobili mnie i odpychając mnie od drzwi, w taki sposób, że przewróciłam się i potłukłam boleśnie. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Dnia <strong>6 kwietnia 2006</strong>r. przed godziną <strong>8</strong> rano obudził mnie ogromny hałas na klatce schodowej! Zanim zdążyłam podejść do drzwi, do których zaczęto się dobijać, hałas tak się nasilił, że wystraszyłam się i spoglądając przez wizjer chciałam zobaczyć kto tak hałasuje z samego rana. Nic jednak nie było widać, gdyż wizjer był zasłonięty ręką jakiegoś mężczyzny. W tym samym czasie drzwi do mieszkania zostały wyważone łomem, a zamek wyłamany, a ja zostałam mocno uderzona w twarz pięścią, w której był zaciśnięty pistolet. Osobnicy, co się czaili pod drzwiami siłą wtargnęli do mieszkania naruszając mój mir domowy! <strong>Sześciu bandytów</strong> wymachujących pistoletami wtargnęło do mieszkania w którym przebywałam i zastraszając mnie i popychając, pobili mnie i odpychając mnie od drzwi, w taki sposób, że przewróciłam się i potłukłam boleśnie. Bandyci pobili mnie, uderzając mnie pistoletem i zaciśniętą pięścią w twarz, tak że całe oko miałam spuchnięte i popchnięto mnie wymachując mi nad głową pistoletami tak, że upadłam na podłogę i potłukłam się bardzo dotkliwie uderzając z całej siły o róg stojącej w przedpokoju szafki. Obdukcja biegłego lekarza sądowego stwierdziła moją niezdolność do funkcjonowania przez ponad <strong>7</strong> dni, liczne siniaki i guzy po pobiciu oraz rozcięcie skóry na twarzy, które powstało na skutek uderzenia mnie kolbą pistoletu w twarz i głowę! Napastnicy <strong>grozili</strong> mi, że mnie <strong>zabiją</strong> wymachując przy tym pistoletami. Zachowywali się <strong>arogancko</strong> i <strong>głośno</strong>. Grozili mi, że w razie jakiegokolwiek oporu <strong>wsadzą mnie do więzienia</strong>, a na wszelkie moje protesty przeciwko temu napadowi, jeden z nich oświadczył: „<strong>Tu nie jest Ameryka, możesz sobie pogadać i pokrzyczeć, a my możemy WSZYSTKO zrobić, co nam się podoba</strong>“! W ferworze nienawiści bandyci krzyczeli: „<strong>Wypierdalajcie z tego kraju razem z tym waszym sekciarzem z Himawanti</strong>“! „<strong>Już długo tu nie pożyjecie bo i tak was dojedziemy</strong>“! „<strong>Polska dla Polaków, a takie wyrzutki jak wy, to do Izraela</strong>“!</p>



<p>Krzyki moje i wrzaski bandytów zaalarmowały moich sąsiadów, którzy nie wiedząc co to się dzieje, wystraszeni wybiegli na klatkę schodową. Byli więc świadkami tego najścia i <strong>egzekucji</strong> na mej osobie, a także widzieli policyjne suki, które otoczyły blok naokoło i jak <strong>szesnastu </strong>innych faszystów ubranych na czarno jak hitlerowskie gestapo, krążyło wokoło bloku! Faszystowska mafia, która napadła mnie w mieszkaniu – podczas obecności mego zięcia, o którym bandyci początkowo nie wiedzieli, a który przez cały czas najścia znajdował się w pokoju obok i słyszał wszystko co się dzieje – działała na zlecenie swojego szefa gangstera <strong>Dariusza Pietrka </strong>z Chorzowa, szefa <strong>Faszystowskiego Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji KANA</strong>, który wielokrotnie publicznie odgrażał się, że „nie spocznie dopóki nie <strong>ZNISZCZY</strong> wszystkich ruchów religijnych i filozofii ze wschodu“, a który to poprzysiągł zemstę wszystkim przyjaciołom <strong>Ryszarda M</strong>., którego już od <strong>ponad 10 lat prześladuje i szkaluje</strong> w mediach, <strong>grożąc mu śmiercią i organizując na niego i jego przyjaciół napady zbrojne.</strong> Był on więc koordynatorem wszystkich działań skorumpowanych funkcjonariuszy policji i jak się okazało na podstawie późniejszych oświadczeń policji głównym inicjatorem owego napadu zbrojnego i zastraszania! Ile łąpówki wpłacił Dariusz Pietrek za bandycki napad policyjnym kolegom nazim i faszystom, policja nie raczyła podać.</p>



<p>Był to już kolejny atak na to mieszkanie, gdzie przebywałam a jedno z kolejnych najść tych bandytów miało miejsce <strong>14</strong>-go<strong> września 2005</strong>r. Bandyci, którzy wtargnęli do domu nie mieli nakazu wejścia, ani przeszukania rzeczy. Zachowywali się bardzo arogancko i zastraszając domowników panoszyli się strasząc wszystkich bronią i tym, że zostaniemy aresztowani i wsadzeni do aresztu jak się nie zgodzimy poddać przesłuchaniom, które starano się na nas wymusić. Bandyci chcieli groźbami wymusić na mnie zeznania przeciwko Ryszardowi M. oraz chcieli mnie poprzez szantaż zmusić do wycofania się z działalności, którą prowadzę w <strong>Komitecie Obrony Praw Człowieka, </strong>oraz organizacjach pomagających <strong>ofiarom gwałtów księży pedofilii.</strong> Działający wbrew prawu bandyci nie chcieli pokazać swoich legitymacji służbowych, a stało się to jedynie wtedy, gdy oświadczyłam, że wezwę adwokata. Owymi napastnikami byli: Tomasz K., Andrzej M., Andrzej Cz., Grzegorz M., Leszek Z., Andrzej Ch., oraz Eugeniusz P. Okazało się, że są oni z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej w Katowicach i działają na skutek akcji znanego śląskiego gangstera <strong>Dariusza Pietrka</strong>. z Chorzowa, szefa <strong>Faszystowskiego Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji KANA</strong>, który publicznie odgrażał się, że nie spocznie dopóki nie <strong>ZNISZCZY</strong> wszystkich żydów, masonów i innowierców i nie przegoni ich z Polski. <strong>Dariusz Pietrek</strong> zajmuje się też zwalczaniem wszystkich ruchów religijnych i filozofii, które są ze wschodu, jak już wspomniałam wcześniej!</p>



<p>Napastnicy wygrażający pistoletami, przez cały czas pobytu w mieszkaniu, obrażali moje uczucia religijne wyśmiewając się z przedmiotów kultu religijnego, zgromadzonych na mym domowym ołtarzyku i oszczerczo oskarżali mnie iż jak to stwierdził jeden z napastników: „<strong>na pewno ukradła z kościoła</strong>“! Wyzywali mnie też i obrażali, uważając iż jestem osobą chorą psychicznie i że na pewno „<strong>pójdę siedzieć</strong>“, bo; „<strong>nie podoba nam się twoja działalność</strong>“! Na pytanie dlaczego mnie tak bestialsko prześladują – nie uzyskałam odpowiedzi, poza tym, że wyśmiewali się bezczelnie i arogancko z tego wszystkiego co robię, a jeden bandyta bawiąc się pistoletem, co rusz mistyfikował moją śmierć zmuszając mnie do leżenia na podłodze i przykładając mi pistolet do głowy, karku i pleców. Przez cały czas pobytu w mieszkaniu BANDYCI zachowywali się wobec mnie bardzo brutalnie, opryskliwie, oszczerczo, a także butnie i wyniośle! Włamali się do mieszkania, kiedy jeszcze spałam, toteż nie mogłam się ubrać i cały czas w koszuli nocnej musiałam siedzieć, albo leżeć na dywanie twarzą do ziemi, bez możliwości przebrania się. A kiedy zapytałam, kto mi zwróci pieniądze za wyłamane łomem drzwi i rozwalony zamek, to stwierdzili śmiejąc się bezczelnie: „<strong>sama sobie to musisz naprawić</strong>“! Ponadto wyśmiewali się z prowadzonej przeze mnie działalności, oraz dotykali moich osobistych przedmiotów służących mi do kultu religijnego wyśmiewając się z nich i bezczeszcząc je plugawie.</p>



<p>Policyjni bandyci sterroryzowali też domowników bronią i trzymali nas na muszce aż przez 2 godziny! Znęcali się nad nami psychicznie i rozpoczęli przeszukanie mieszkania, wzywając posiłki czyli następną ekipę prześladowczą. Pilnujący mnie bandyci przez cały czas bawili się kajdankami i pistoletami, oświadczając, że to dla mnie! Kiedy przyjechała następna ekipa prześladowców – rozpoczęto przeszukanie mieszkania <strong>bez nakazu</strong> prokuratora. Kryminaliści dokonali zaboru mienia konfiskując mi 2 komputery (w tym laptop) i 3 drukarki służące do pracy społecznej w <strong>Komitecie Obrony Praw Człowieka</strong>. Dokonali grabieży materiałów szkoleniowych, a było to ponad 100 płytek CD, które są mi potrzebne do pracy, gdyż działam w <strong>Europejskim Komitecie Obrony Praw Człowieka</strong>, gdzie występuję w obronie prześladowanych i szkalowanych <strong>Mniejszości Religijnych i Wyznaniowych</strong> oraz wszystkich skrzywdzonych osób, które zostały uwięzione przez sądy i prokuratury na podstawie <strong>pomówień i oszczerstw mafii faszystowskiej</strong> zwalczającej tak zwane „sekty“ w Polsce. Skradziono mi broszury, ulotki, książki, materiały biurowe, przez co <strong>pozbawiono mnie możliwości zarobkowania </strong>i pozbawiając w ten sposób warsztatu pracy – skazano na życie w biedzie i nędzy! Zaboru mienia dokonali: Krzysztof S., Zbigniew P., Adrian M., Tomasz M., na zlecenie gangstera <strong>Dariusza Pietrka</strong> szefa śląskiej mafii z Chorzowa, także szefa <strong>Faszystowskiego Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji KANA </strong>w Katowicach, do czego się przyznali!</p>



<p>Policjanci zachowywali się tak, jakby byli ponad prawem gwałcąc <strong>Konwencję </strong><strong>Genewską</strong> i wszelkie <strong>Prawa </strong><strong>Człowieka</strong>. Bezcześcili i profanowali przedmioty kultu religijnego wbrew mym protestom by tego nie robili, grzebali w mych osobistych rzeczach i wyśmiewali się ze zdjęć mych nauczycieli i przedmiotów religijnych w ogóle. Na koniec tej napaści agresorzy zabawiali się filmowaniem całego zajścia i fotografowania całego mieszkania. Kiedy tylko doszłam do siebie, już po opuszczeniu mieszkania przez najeźdźców, doszły do mnie informacje, że całe to najście policji na mieszkanie gdzie przebywałam było pokazane w telewizji, a <strong>Dariusz </strong><strong>Pietrek</strong> i współpracujący z nim faszysta i przestępca kryminalny, aferzysta i były e<strong>SB</strong>ek <strong>Tadeusz Mynarski</strong> szkalowali mnie i moją działalność na antenach wszystkich programów telewizyjnych, a w gazetach ukazały się oszczercze i pomawiające mnie artykuły! W tym samym czasie inwigilowano też członków mej rodziny, oraz mych przyjaciół i znajomych mieszkających w różnych częściach Polski. Wielokrotnie grożono nam <strong>śmiercią</strong>, jesteśmy <strong>prześladowani</strong>, <strong>śledzeni</strong> i <strong>napadani</strong>, a nasze <strong>rozmowy telefoniczne znajdują się na bezprawnym podsłuchu policji</strong>. Wielu z mych przyjaciół zostało pobitych, dostajemy telefony i emaile z <strong>groźbami śmierci</strong> i nasze życie jest w niebezpieczeństwie, gdyż ogólna ksenofobia i faszyzm szerzy się w zastraszającym tempie!</p>



<p>Bulwersuje mnie fakt, że obecnie w Polsce napada się, pomawia i wsadza ludzi do więzienia pod byle wymyślonym pretekstem! Powszechnie było już wiadomo, ale i znane mi są osobiście i wielu moim znajomym sytuacje <strong>znęcania </strong><strong>się</strong> tzw. Policji, służb więziennych nad swoimi ofiarami, <strong>bicie do nieprzytomności w celu wymuszenia zeznań</strong>, <strong>przymuszanie poprzez szantaż do przyznawania się do winy</strong>, której ofiara nie popełniła, <strong>rozbijania małżeństw</strong>, <strong>zastraszania członków rodziny niewygodnych osób</strong>, czego też w większości na własnej skórze właśnie też doświadczyłam! Wzywam policyjną mafię gangsterów i włamywaczy do zapłacenia za wyłamane drzwi, do zapłacenia odszkodowania za brutalne pobicie i publicznego przeproszenia mnie za spowodowane krzywdy. Żądam aresztowania i osadzenia w więzieniu gangstera Dariusza Pietrka, Tadeusza Mynarskiego i ich nazistowskich wspólników z policji w trybie <strong>Artykułu 119 Kodeksu Karnego</strong>, bo taka niebezpieczna zbrodnia została na mnie popełniona!</p>



<p class="has-text-align-right"><strong>Ewa M.</strong></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/napad-na-mieszkanie-ewy-m/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Chronologia Prześladowań i Represjonowania Ryszarda Matuszewskiego (Lalita Mohan G.K.) oraz Bractwa Himawanti w Polsce</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/chronologia-przesladowan-i-represjonowania-ryszarda-matuszewskiego-lalita-mohan-g-k-oraz-bractwa-himawanti-w-polsce/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/chronologia-przesladowan-i-represjonowania-ryszarda-matuszewskiego-lalita-mohan-g-k-oraz-bractwa-himawanti-w-polsce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:44:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[faszyzm]]></category>
		<category><![CDATA[inkwizycja]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół katolicki]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilia]]></category>
		<category><![CDATA[pobicia]]></category>
		<category><![CDATA[przekręty]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Matuszewski]]></category>
		<category><![CDATA[zbrodnie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=174</guid>

					<description><![CDATA[Jak prześladowano Ryszarda Matuszewskiego i Bractwo Zakonne Himawanti w Polsce? Chronologia preśladowań religijnych.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<div class="wp-block-group has-global-padding is-layout-constrained wp-block-group-is-layout-constrained">
<p>Dnia <strong>8 czerwiec 1995</strong> (formalnie 21 sierpień 1995) &#8211; Ryszard Matuszewski (Lalita Mohan G.K.) składa &#8222;Wniosek o wpis do rejestru kościołów i związków wyznaniowych Bractwa Himawanti&#8221; w departamencie wyznań URM. Jednym z punktów działalności Bractwa Himawanti jest zwalczanie pedofilii, pomoc ofiarom gwałconym w dzieciństwie przez pedofilów, w tym księży pedofilów. Inną terapie uwalniające z uzależnień od narkotyków, alkoholu, w tym wina mszalnego. Wszystkie terapie na bazie jogi, medytacji i psychosyntezy. Ryszard Matuszewski prowadzi terapie dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek już od 1981 roku. Jogę i terapie medytacyjno-oddechowe od 1983 roku. Wcześniej zajmuje się aikido, aiki-jutsu, reiki, akupresurą, kalari oraz hatha jogą. Jest od dzieciństwa miłośnikiem astronomii, buduje własne teleskopy.</p>
</div>



<p><strong>21 październik 1995</strong> &#8211; Odpowiedź URM: prośba o wyjaśnienia &#8211; głównie kwestii ekumenicznego charakteru Bractwa Himawanti propagującego m.in tantrę hinduską oraz ajurwedę i pranaterapię. Także żądania wykreślenia ze Statutu antypedofilskiej działalności i terapii ofiar metodami alternatywnymi i orientalnymi. Bractwo Himawanti odsyła wszelkie konieczne wyjaśnienia dnia 11 listopada 1995 spełniając wszelkie formalne wymogi do rejestracji związku światopoglądowego. Ryszard Matuszewski wzywany jest przez urzędników do Warszawy, gdzie musi jeździć na swój koszt składać kolejne podpisy, wyjaśnienia. Traktowany jest przez policyjnych urzędników wydziału wyznań MSWiA jak podejrzany o przestępstwo zakładania hinduistycznej związku w Polsce, a nie jak Koordynator wyznaczony przez związek do załatwiania spraw urzędowych. Piętnastu członków założycieli nawiedzają dziwni ludzie z policji politycznej, księża, działacze parafialni i oazowi. Namawiają do wystąpienia z Bractwa Himawanti, grożą brakiem katolickiego pogrzebu po śmierci, a ponieważ nic nie wskórają, zaczynają się pogróżki telefoniczne, pisemne, przysyłanie psich gówien w paczce, podpalenia wycieraczek, wyklinanie z ambony w niedzielę, plakaty potępiające &#8222;sekciarzy&#8221;. Represje katolicko-faszystowskiego aparatu bezpieki dotyczą 15 osób &#8211; członków z listy założycieli oraz także ich rodzin, nawet mieszkających w innej części Polski.</p>



<p><strong>26 styczeń 1996</strong> &#8211; Główny Urząd Statystyczny przysyła pismo z uprzejmą prośbą o podanie wszelkich danych na temat Bractwa Himawanti, w tym także danych personalno adresowych wszystkich funkcyjnych członków, praktykujących i sympatyków oraz uczestników terapii. GUS robi za policję polityczną lub wywiad. Interesuje się liczbą osób, aktywnością, miejscami działalności. Podobne pisma nadchodzą od kilku katolickich fundacji z plebanem w tle, rzekomo dla celów naukowego badania występowania nowych ruchów religijnych w Polsce. Dzwonią rozmaite ankieterki, a także studentki i studenci rzekomo piszący prace magisterskie lub robiący inne badania na temat związków wyznaniowych. Jedna ankieterka jest upierdliwa, nie tylko dzwoni ale i przychodzi na zajęcia Bractwa Himawanti, bez pytania o zgodę rozdaje ankiety do wypełnienia. Pytania tyczą występowania zaburzeń psychicznych, opętań, awersji do księży, antyklerykalizmu. Przykościelna mafia ma tupet. Ochrona usuwa namolną moderatorkę oazową, rzeczywiście studentkę katolickiej socjologii z obiektu będącego własnością Bractwa Himawanti. Księża już w najbliższą niedzielę, wspomniany ośrodek terapeutyczny piętnują z ambony. Efekt odwrotny od zamierzonego. Dzięki darmowej reklamie, podwaja się w trzy miesiące liczba osób podejmujących terapie odwykowe z nałogów!</p>



<p><strong>1 kwietnia 1996</strong>, w Prima Aprilis Szef Urzędu Rady Ministrów przysyła Decyzję o odmowie przyjęcia deklaracji o utworzeniu związku wyznaniowego Bractwa Himawanti. W uzasadnieniu podaje, iż statut Bractwa Himwanti zawiera &#8222;wiele braków i wad&#8221;, jednak nie wymienia jakie są to wady. Dokładnie nieuk prawny z Wydziału Wyznań MSWiA nie raczył wymienić ani jednego braku czy wady wypisując brednie o istnieniu wad i braków, ktorych było brak.</p>



<p><strong>Kwiecień/maj 1996</strong> Lalita Mohan G.K. wysyła skargi na powyższą decyzję do Prezydenta RP, Kancelarii Sejmu RP oraz Rzecznika Praw Obywatelskich, a także do Sądu Administracyjnego i kilku instytucji zagranicznych jak Amnesty International w USA. W odpowiedzi otrzymuje od wszystkich tych instytucji wyjaśnienie, iż rozpatrzenie tej sprawy nie leży w ich kompetencji…</p>



<p>W środę dnia <strong>14 sierpnia &#8211; 1996</strong> Mohan Ryszard Matuszewski wraz z narzeczoną zostaje napadnięty i zatrzymany w Jaworznie przez kilkunastoosobową brygadę antyterrorystyczną z sekty katolickiej, co było poznać i po pytaniach i po noszonych na służbie katolickich krzyżykach. Bestialsko skuty w kajdanki i przewieziony do KWP Częstochowy, tzw. &#8222;Trójkąta&#8221; jest przesłuchiwany przez całą noc na okoliczność rzekomych gróźb karalnych &#8222;wysadzenia w powietrze Jasnej Góry&#8221;. Rzecz ma miejsce na dzień przed planowanymi zajęciami z jogi, medytacji i terapii dla ofiar księży pedofilów w Częstochowie, które Lalita Mohan G.K. miał poprowadzić, a także kilka dni przed przyjazdem katolistycznego Papieża JP2. Ryszardowi Matuszewskiemu zwyrodniali policjanci grozili pozbawienia życia jego lub narzeczonej oraz aresztowaniem osób uczestniczących wtedy w praktykach dla ofiar księży pedofilów. Dokonano pobicia przez policję KOP z Częstochowy, m.in. zrzucając ze schodów. Policjanci przykładali Ryszardowi Matuszewskiemu pistolet do głowy, celem złożenia pisemnego zobowiązania zaprzestania działalności w Częstochowie, bo o to chodziło, jakby ktoś nie wiedział. Ryszard Matuszewski nie przyznaje się do winy, chociaż prasa na drugi dzień pisze, że Mohan przyznał się podpisując dokumenty in blanco!</p>



<p>Od czwartku <strong>15 sierpnia 1996</strong> do niedzieli <strong>18 sierpnia 1996</strong> trwa w Częstochowie intensywny program terapeutyczny dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Program miał być prowadzony przez Ryszarda Matuszewskiego, jednak wobec jego nieprzybycia, które wszystkich zaskoczyło, po 30 minutach, prowadzenie podejmują inni liderzy Bractwa Himawanti, jak mgr Witold Boguszewski, lic. Maciej Marczak, dr Katarzyna Smolińska. W przerwach zajęć usiłują ustalić co się dzieje z Ryszardem Matuszewskim, jednak nie mogą się skontaktować ani z Lalita Mohanem ani z jego żoną, gdyż oboje są bezprawnie i zbójecko przetrzymywani przez służącą skażonemu pedofilią na skalę międzynarodową reżimowi watykańskiemu policję polityczną z Częstochowy.</p>



<p><strong>29 sierpnia 1996</strong> &#8211; Naczelny Sąd Administracyjny przysyła decyzję o odrzuceniu skargi Bractwa Zakonnego Himawanti z uwagi na nie wykorzystanie wszystkich dostępnych środków odwoławczych. Rzekomym środkiem odwoławczym miało być &#8222;zwyczajowe wręczenie 100 tysięcy złotych polskich (w starej walucie cztery zera więcej) niejakiemu szefowi Kościoła katolickiego, Józefowi Glempowi, bo bez takowego datku na Kościół katolicki, żadna sekta nie ma prawa legalnie działać w rzekomo wolnej Rzeczpospolitej Polskiej!&#8221; Urzędnicy niestety tych swoich rad odwoławczych nie chcieli przekazać na piśmie a jedynie ustnie, a Ryszard Matuszewski raczył uprzejmie nagrywać swoją rozmowę z urzędnikami na taśmę magnetofonową, powielić i rozesłać po najwyższych urzędach w państwie. Urzędy nagranie zbyły milczeniem. Nie było jeszcze jeszcze CBA.</p>



<p><strong>7 październik 1996</strong> KWP w Częstochowie zamyka dochodzenie w sprawie rzekomych &#8222;gróźb wysadzenia Jasnej Góry&#8221; insynuując iż ich autorem jest Ryszard Matuszewski, chociaż materiał dowodowy temu zaprzeczał! Prawdziwym powodem policyjnego napadu sterowanego ręcznie przez ówczesnego przeora Jasnej Góry, imiennika Izydora Matuszewskiego było ujawnienie pedofilskiego zboczenia kilku mnichów z Jasnej Góry, gdyż Ryszard Matuszewski relacje ofiar z terapii za ich zgodą wydał drukiem w nakładzie około 3 tysiące egzemplarzy. Przy okazji ujawniono także, że przeor Jasnej Góry miał kochankę Maryję Karczewską, która to rzeczywiście wypisywała na przemian listy miłosne i groźby do przeora Jasnej Góry, że aborcję jego dziecka ujawni. Maryjka Karczewska groziła, bo chciała także wymusić ślub, a potem już tylko zwrot kosztów aborcji płodu będącego owocem miłości do paulina. Smród wokół Jasnej Góry został chwilowo przykryty medialnymi zarzutami o rzekomy zamach na Jasną Górę, której nawet Szwedzi nie zdołali wysadzić, chociaż mieli czym i za co. Zarzut był tak absurdalny, że przypadkowi ludzie spotykani na ulicy w Częstochowie, rozpoznając Lalita Mohana po zdjęciach w gazecie na ulicy, podchodzili i gratulowali cywilnej odwagi ujawnienia mnichów pedofilów z Jasnej Góry i odwagi pomagania ofiarom tych zboczków. Dawali nawet spontanicznie datki &#8222;na dobrego adwokata, najlepiej spoza Częstochowy&#8221;.</p>



<p>Dnia <strong>23 października 1996</strong> Prokuratura Rejonowa z Częstochowy przedstawia fikcyjny Akt Oskarżenia przeciwko Ryszardowi Matuszewskiemu. Oskarża go o to, że: 31 lipca 1996 wysłał z Torunia anonimowe pismo do przeora Jasnej Góry z groźbami wysadzenia klasztoru, które to groźby wzbudziły w pokrzywdzonym obawę, że mogą zostać spełnione. Brak jednakże świadków zarzucanego czynu, a jedyni świadkowie w liczbie 5 osób twierdzili, że Ryszard Matuszewski w owym czasie przebywał u rodziny w Jaworznie. Zeznań rodziny i sąsiadów sad nie dopuścił, twierdząc, że nie jest nimi zainteresowany, bo takie ma wytyczne. Jako dowodowy materiał porównawczy służą widokówki napisane przez Maryję Karczewską z Torunia, adresowane do Ryszarda Matuszewskiego. Biegli potwierdzają, iż pismo z widokówek i groźby karalne napisała ta sama osoba. Wychodzi, że moherowa Maryja Karczewska. Akt oskarżenia mówi też, iż biegli psychiatrzy nie znaleźli podstaw kwestionowania poczytalności, tymczasem Ryszard Matuszewski nie został nawet przebadany, chyba, że zdalnie przez lekarzy jasnowidzów. Nie przesłuchano także nikogo spośród pięciu świadków obrony, w tym trzech członków rodziny, którzy mogli potwierdzić, iż Ryszard Matuszewski w dniu 31 lipca 96 nie przebywał w Toruniu i nie mógł być autorem listu, a nawet nie wezwano ich na rozprawę. Jedynym przesłuchanym świadkiem był jasnogórski przeor Izydor Matuszewski, który później zachorował na raka. Później przed sądem Ryszard Matuszewski udowadnia, że autorką listów jest Maryja Karczewska z Torunia, ale sąd nie chce tych informacji wziąć pod uwagę, chociaż są oczywiste, o czym świadczą podpisy autorki gróźb karalnych Maryji Karczewskiej &#8211; kochanki przeora Jasnej Góry.</p>



<p><strong>10 luty 1997</strong> &#8211; Urząd Skarbowy odmawia Ryszardowi Matuszewskiemu prawa do opodatkowania dochodów, które uczciwie zgłosił. Uzasadnieniem urzędu jest, iż Bractwo Himawanti nie istnieje formalnie, więc Mohan Ryszard Matuszewski nie jest osobą duchowną. W związku z tym wszelkie dochody z tytułu wolnych datków za prowadzoną działalność duchową zostały… na stałe całkowicie zwolnione z podatku… Brawo Urząd Skarbowy!</p>



<p>Dnia <strong>28 luty 1997</strong> &#8211; Mohan Ryszard Matuszewski zostaje zatrzymany w okolicy dworca PKP w Toruniu przez policję i poddany kontroli osobistej, przetrzymaniu, co powoduje spóźnienie na pociąg, a w związku z tym kilkugodzinne spóźnienie na prowadzone tego dnia zajęcia hinduistycznej jogi Włocławku do którego jechał. Policjanci wydali tym sami siebie, że inwigilują i śledzą Ryszarda Matuszewskiego.</p>



<p><strong>29 kwietnia 1997</strong> &#8211; Zapada wyrok Sądu Częstochowskiego: pozbawienia wolności dla Lalita Mohana na 1,5 roku w zawieszeniu na 3 lata + koszty procesu. Co ciekawe w uzasadnieniu sąd przyznaje się do tego iż po wyjaśnieniach oskarżonego, że pismo z groźbami zostało spreparowane przez Maryję K. &#8222;nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego (…) uznał je za wykrętne i zmierzające do uniknięcia odpowiedzialności karnej, a jego wyjaśnienia złożone w sprawie są zdaniem sądu wprost nielogiczne i nonsensowne…&#8221; (sic!) Sądowi wystarcza także subiektywne odczucie pokrzywdzonego przeora o grożącym mu niebezpieczeństwie, natomiast nie ma w ogóle znaczenia czy faktycznie takowe istniało… i że spowodowała je jego kochanka Maryja K. Sąd pokrętnym uzasadnieniem chyba z powodu nacisków inkwizycyjno-pedofilskiej mafii, otwiera drogę nawet do kasacji.</p>



<p><strong>5 grudnia 1997 </strong>&#8211; Wyrok zostaje utrzymany w mocy przez sąd wojewódzki w Częstochowie po wniesionej apelacji. Członkowie Bractwa Himawanti, dziękczynnie rozdają i rozklejają po Częstochowie 10 tysięcy ulotek o mnichach pedofilach dymających dzieci na Jasnej Górze. Jedna z osób rozklejających ulotki, <strong>Katarzyna Smolińska </strong>zostaje złapana i ukarana mandatem wysokości sto złotych za zaśmiecanie miasta. Zapłaciła na miejscu… i rozklejała dalej, czym załamała psychicznie policjantów.</p>



<p><strong>27 lutego 1998</strong> &#8211; Mohan Ryszard Matuszewski za pośrednictwem adwokata składa wniosek o kasację do Sądu Najwyższego. Zarzuca w niej rażące naruszenie prawa m. in. przez: oddalenie wniosku o przesłuchaniu świadka Maryji Karczewskiej, która była faktycznym autorem listu do przeora oraz do… Ryszarda Matuszewskiego.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p><strong>Listopad 1998</strong> &#8211; Rozpoczyna się kolejne śledztwo i kolejna sprawa przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiego w prokuraturze częstochowskiej, jednej z najbardziej skorumpowanej w Polsce wedle rankingów ówczesnej prasy. Następuje to po złożeniu kolejnego, drugiego wniosku o rejestrację Bractwa Himawanti w 1997 roku jesienią. Znów przedmiotem dochodzenia są listy &#8211; tym razem o rzekomo treści obraźliwej dla urzędników państwowych. Sąd częstochowski czuje się urażony zarzucanemu mu bezprawiu i przestępczo wydanym wyrokiem! M.in. 22 grudnia 1998 prokurator zarządza powołanie biegłego psychiatry, który ma ustalić czy Mohan Ryszard Matuszewski jest zdrowy psychicznie, a także postanawia powołać biegłych grafologów i zarządza wywiad środowiskowy. Sprawa ciągnie się kilka miesięcy.</p>



<p>W tym czasie Ryszard Matuszewski dostaje wezwanie stawienia się na przymusowe badania psychiatryczne. Pismo to odsyła, skądinąd słusznie i dowcipnie, do przeora Jasnej Góry, skreślając swoje imię i wpisując imię Izydor (zbieżność nazwisk!). Prokuratura, a następnie sąd uznają to za fałszowanie dokumentów, co staje się kolejnym bezprzedmiotowym zarzutem w sprawie, ale grozi 5 lat więzienia. Lalita Mohan G.K. zostaje wezwany na przesłuchanie do Częstochowy, w czasie którego prokurator Bogusław Kromołowski (znany później z afery paliwowej prowadzonej przez prokuraturę w Zawierciu) i jego prokuratorski asesor Paweł Zubert lżą wiarę hinduizmu i śiwaizmu kaszmirskiego, poniżają Lalita Mohana, stosują groźby i przemoc fizyczną oraz słowa powszechnie uważane za obraźliwe. Robiąc sobie &#8222;przerwę na kawę&#8221; wychodzą, a Mohana Ryszarda Matuszewskiego każą skuć w kajdanki i zakneblować. Wobec takiego traktowania &#8211; jako świadka &#8211; Mohan Ryszard Matuszewski na kolejne wezwanie (07 maj 1999) nie stawia się.</p>



<p><strong>7 czerwca 1999</strong> przed kolejną wizytą ukrywającego licznych kościelnych pedofilów papieża JP2 Lalita Mohan G.K. zostaje aresztowany w Jaworznie i przewieziony do Częstochowy, gdzie zostaje brutalnie pobity, skuty kajdankami, zrzucony ze schodów, bity i kopany, etc. Lekarz policyjny nadzoruje akcję i sprawdza czy Mohan Ryszard Matuszewski jeszcze żyje. Przez kilka tygodni po zatrzymaniu nikt nie powiadamia żony Lalita Mohana Małgorzaty Wysockiej-Matuszewskiej gdzie przebywa, ani dlaczego został porwany i przetrzymywany jej mąż w areszcie. Nikt także nie powiadamia o fakcie zatrzymania władz Bractwa Himawanti. Dopiero prywatne „śledztwo” członków Bractwa Himawanti pozwala ustalić, iż Lalita Mohan jest w Krakowie na przymusowych badaniach psychiatrycznych w szpitalu aresztu śledczego przy ul. Montelupich. Jak okazuje się później, po zatrzymaniu i brutalnym pobiciu Lalita Mohan przebywa przez 10 dni w areszcie na Zawodziu Częstochowskim, a dopiero później zostaje przewieziony do Krakowa. Na Zawodziu był bity i głodzony oraz całkowicie izolowany w pojedynczej, nie miał spacerów, nie dostawał jedzenia, bo zakład rzekomo nie miał jedzenia wegetariańskiego. Rozpoczyna się akcja protestacyjna Bractwa Himawanti pod krakowskim aresztem, w którym Lalita Mohan jest głodzony i dręczony. To ten sam areszt w którym dochodzi później do morderstw rasistowskich, jak zamordowanie Rumuna przez zagłodzenie. Pojawia się wiele artykułów prasowych sponsorowanych przez mnichów pedofilów z Jasnej Góry, o czym prywatnie informują Bractwo Himawanti zaprzyjaźnieni dziennikarze. Kilkoro członków Bractwa Himawanti demonstrujących pod aresztem zostaje obrzuconych zgniłymi jajami oraz gradem kamieni z jadącego samochodu &#8211; jak ustalono po rejestracji &#8211; policyjnego. Pomimo wskazania zapamiętanego numeru rejestracyjnego i marki pojazdu, po przesłuchaniu kierowcy prokuratura umarza śledztwo, mimo kilku świadków całego zdarzenia. Do konfrontacji kierowcy i poszkodowanych nie dochodzi…</p>



<p>Dnia <strong>25 lipca 1999,</strong> po tak zwanej obserwacji psychiatrycznej Mohan Ryszard Matuszewski zostaje cichaczem, pod osłoną nocy przewieziony do aresztu w Herbach Starych koło Częstochowy! (sic!) W czasie obserwacji nie podaje się leków, a jedynie trzyma i obserwuje. Obserwowanie na oddziale psychiatrycznym aresztu polega na tym, że 2 razy w tygodniu &#8222;pacjent-więzień&#8221; przez około 30 sekund odpowiada lekarzowi na pytania typu: &#8222;jak się pan czujesz?&#8221;. Jeśli nie odpowiada, znaczy, że chory. Jeśli odpowiada, że dobrze lub źle, znaczy że zdrowy. Jeśli bluzga do pana doktora, znaczy że niepoczytalny &#8211; nie wie co czyni i komu podskakuje! Rozmowa z psychologiem jedna około 2 minut, innych badań brak, tylko krew i mocz, chyba że pacjent chory ciężko na serce albo nerki…</p>



<p>W <strong>lipcu i sierpniu 1999</strong> adwokat Ryszarda Matuszewskiego składa dwa razy wniosek o uchylenie aresztu (29 czerwca, a później 06 sierpnia 99), argumentując iż areszt miał na celu przeprowadzenie badań psychiatrycznych, na które Lalita Mohan nie chciał się stawić, a ponieważ badania takowe się zakończyły, nie ma już potrzeby trzymania go w areszcie, zwłaszcza że czyny zarzucane noszą znamiona niskiej szkodliwości społecznej, a oskarżony nie ma na swoim koncie żadnych rękoczynów, pobić, a nawet gróźb karalnych itd. Są to bowiem co najwyżej występki, jak pisanie listów z protestami, a nie przestępstwa, za których pisanie w trybie zażaleń i skarg Sąd Najwyższy zresztą zakazał więzić petentów wymiaru sprawiedliwości. Prokurator oba wnioski odrzuca. Adwokat składa kolejną skargę do Prokuratury Okręgowej (25 sierpnia), ale i ta zostaje odrzucona. Nawet dyrektor aresztu w Herbach Starych gdzie Ryszard Matuszewski przebywał składa wniosek o uchylenie aresztu z powodu klaustrofobii na jaką jak się okazuje cierpi Ryszard Matuszewski w pomieszczeniach zamkniętych. Wniosek zostaje odrzucony. Co istotne Mohan w dzieciństwie 3 razy był ofiarą napastowaną przez księży pedofilów, m.in. przez ks. pedofila Jana Goszczyńskiego z Czarnego.</p>



<p><strong>13 września 1999</strong> Sąd przedłuża tymczasowy areszt o kolejne trzy miesiące bez żadnego uzasadnienia. Sąd nawet nie doprowadza Mohana Ryszarda Matuszewskiego na posiedzenie, na którym jako podejrzany ma prawo być, nie raczy wysłuchać argumentacji adwokatów. Ofiary paulinów oraz uczestnicy zajęć terapeutycznych z Częstochowy i okolic kilka godzin skandują pod sądem i prokuraturą: <strong>&#8222;Sąd gestapo!&#8221;, &#8222;Precz z inkwizycją!&#8221;, &#8222;Zamknąć sędziów pedofili, żeby dzieci nie gwałcili!&#8221;</strong>.</p>



<p><strong>21 października 1999</strong> &#8211; Sąd Najwyższy postanawia przekazać sprawę do Sądu Okręgowego w Katowicach bo sąd częstochowski sam jest obrażoną &#8222;dziewczynką&#8221; stroną w sprawie. Sąd pokrzywdził Ryszarda Matuszewskiego już w 1996 roku, akceptując napady pedofilskich mniszków z Jasnej Góry, a przecież sześć ofiar paru mnichów to na jeden klasztor nie jest wcale aż tak dużo zboczenia. W skali światowej bywają całe zakony pedofilskie w 100 procentach.</p>



<p><strong>17 listopada 1999</strong> &#8211; Sąd w Katowicach podtrzymuje areszt, a prawnicy nie mogą zrozumieć uzasadnienia, takie bzdury i idiotyzmy są w nim powypisywane. W Katowicach sąd odwoławczy pikietuje kilkuset osobowa demonstracja rozdająca ulotki i obklejająca miasto plakatami! Kilka tysięcy ludzi daje spontanicznie datki na &#8222;adwokatów dla Mohana&#8221;. Kilkadziesiąt osób opowiada członkom Bractwa Himawanti jak bardzo zostały w życiu pokrzywdzone przez sądowych zwyrodnialców w togach lub policyjnych mundurach.</p>



<p><strong>13 grudnia 1999</strong> &#8211; Sąd Częstochowski znów przedłuża areszt. Później areszt przedłużony zostaje znowu… i znowu, bez żadnej sensownej przyczyny, pod naciskiem paru zboczonych paulinów z Jasnej Góry. Nie odbywa się ani jedna rozprawa sądowa ani jedno posiedzenie sądu na które Mohan Ryszard Matuszewski byłby doprowadzony do sądu. Dziwi to współosadzonych, którzy raz na miesiąc lub dwa jeżdżą na sprawy sądowe, dziwi nawet dyrekcję aresztu, która w rozmowie z adwokatami przyznaje, że takich przekrętów nie było nawet za komuny. Reżim pedofilski widać potrafi!</p>



<p><strong>4 maja 2000</strong> &#8211; Mohan Ryszard Matuszewski słabnie nagle i mdleje, co spowodowane jest dłuższym przebywaniem w zamkniętym pomieszczeniu, wypełnionym dymem papierosów, nasilając klaustrofobię. Dodatkowo Ryszard Matuszewski jak stwierdzili sami psychiatrzy cierpi w areszcie na silniejszą postać klaustrofobii. Zostaje przewieziony do szpitala w Lublińcu, gdzie lekarze stwierdzają chorobę niedokrwienną serca, jako powikłanie klaustrofobii. Opinie lekarzy więziennych są jednoznaczne: Mohan Ryszard Matuszewski z uwagi na klaustrofobię nie powinien przebywać w warunkach aresztu ani więzienia, a nawet w pomieszczeniach zamkniętych. Sąd ani prokurator jednak nie chcą zwolnić Mohana Ryszarda Matuszewskiego, ale jawnie zamordować na zlecenie Izydora Matuszewskiego z Jasnej Góry i paru ujawnionych przez swe ofiary w czasie terapii antypedofilskich mniszków pedofilków.</p>



<p><strong>2 czerwca 2000</strong> &#8211; Sąd Częstochowski pod naciskiem Jasnej Góry postanawia umieścić Ryszarda Matuszewskiego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, jak w średniowieczu. Oficjalnym powodem są dolegliwości o obrazie klaustrofobii, które wymagają specjalistycznego leczenia, którego sam Mohan Ryszard Matuszewski się domagał. Sąd tylko zapomniał, że klaustrofobii się nie leczy w warunkach placówki zamkniętej! Wychodzi na jaw głupota sędziów i mordercze skłonności pracowników tak prokuratury jak i sądu w Częstochowie.</p>



<p><strong>1 lipca 2000</strong> &#8211; sędzia który wydał nakaz aresztowania Ryszarda Matuszewskiego w 1999 roku okazuje się być sam podejrzanym o pedofilię częstochowskim zboczeńcem seksualnym. Aferę ujawnili niepokorni dziennikarze. Pedofil sądowy pomógł pedofilom zakonnym uwięzić Ryszarda Matuszewskiego. Na ulicach znów dużo ulotek i plakatów oraz pełno radiowozów z uzbrojonymi po zęby czarnymi mundurowymi wyglądającymi jak gestapo. Członkowie Bractwa Himawanti obklejają plakatami nie tylko mury Jasnej Góry ale i komendy policji w tym słynny &#8222;Trójkąt&#8221;. Sędziego kurdupla od pedofilii i nakazu aresztu oblano kilkoma wiadrami rzadkiej zawartości z szamba. Śmierdzącej. Kilka dni później to samo spotyka zwyrodniałych prokuratorów. Podejrzanymi o kierowanie &#8222;śmierdzącymi chrztami&#8221; i plakatowanie miasta są oczywiście mgr Witold Boguszewski, Maciej i mgr Ilona Marczak, dr Katarzyna Smolińska oraz mgr Jan Piskorski, czyli liderzy Bractwa Himawanti w Częstochowie.</p>



<p><strong>17 lipca 2000</strong> &#8211; Mohan Ryszard Matuszewski trafia do Szpitala Psychiatrycznego w Rybniku, na oddział IX dla najgroźniejszych kryminalistów (morderców, gwałcicieli i pedofilów), gdzie jest trzymany bezzasadnie celem &#8222;zapewnienia warunków do leczenia klaustrofobii&#8221;. Nie podaje mu się żadnych środków psychotropowych, a lekarze z tego co mogą zrobić ordynują jak najwięcej wyjść na spacery z personelem i udział w zajęciach psychoterapeutycznych poza oddziałem zamkniętym, acz na terenie szpitala. Nawet dyrektorka szpitala dopytuje co to za kretyn kieruje osobę z klaustrofobią na zamknięty oddział, kiedy konieczne jest w tym wypadku leczenie w warunkach otwartych. Mohan Ryszard Matuszewski udziela się w zespole muzycznym szpitala grając na różnych instrumentach muzycznych oraz w zespołach plastycznych i literackim. Jest wysoko ceniony za zdolności twórcze. Po miesiącu dostaje przepustki na kilkugodzinne wyjścia do miasta, na pole i do lasu, celem terapii w warunkach odpowiednich dla leczenia z klaustrofobii. Lekarze są widać mądrzejsi niż pedofil sądowy z Częstochowy.</p>



<p><strong>19 grudnia 2000</strong> ówczesny Prokurator Generalny pan Lech Kaczyński po zapoznaniu się z przestępczą w swej istocie procedurą sądu częstochowskiego w sprawie Ryszarda Matuszewskiego wnosi o kasację postanowienia sądu częstochowskiego z 2 czerwca i przesyła sprawę do Sądu Najwyższego.</p>



<p><strong>5 kwietnia 2001</strong> &#8211; Sąd Najwyższy w tempie ekspresowym postanawia uchylić idiotyczne i przestępcze postanowienie sądu częstochowskiego i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania z powodu kilkudziesięciu uchybień, jak nie przesłuchanie oskarżonego ani razu przez 2 lata przed sądem! Przez dwa lata Ryszard Matuszewski w prokuraturze był raz, w dniu aresztowania, a w sądzie nie był ani razu, albowiem nie odbyła się żadna rozprawa sądowa przeciwko Ryszardowi Matuszewskiemu. Plugastwo sądowe w Polsce, w wielu wypadkach polega na tym, że nie przesłuchuje się ani nie weryfikuje zeznań świadków obrony, a bierze pod uwagę jedynie stanowisko oskarżyciela. Plugastwo sądu częstochowskiego polegało także na zaocznym trzymaniu w areszcie bez wyroku sądowego!</p>



<p><strong>21 kwietnia 2001</strong> wbrew zaleceniu Sądu Najwyższego, sąd częstochowski nakazuje przewiezienie Mohana Ryszarda Matuszewskiego do aresztu przy ulicy Montelupich w Krakowie, gdzie ma czekać na ponowne pokasacyjne rozpatrzenie swojej sprawy. Pismo Sądu Najwyższego nakazywało sądowi w Częstochowie zwolnienie Ryszarda Matuszewskiego w pierwszej kolejności, ale sędziowie nie raczyli tego sobie doczytać. Pewnie ślepi jak ich bóstwo zwane Temidą. Nie pomogły nawet protesty lekarzy z Rybnika, którzy jasno w papierach napisali, że Ryszard Matuszewski nie może być przetrzymywany w pomieszczeniach zamkniętych w warunkach aresztu tymczasowego czy więzienia z powodu klaustrofobii.</p>



<p><strong>16 maja 2001</strong> &#8211; Helsińska Fundacja Praw Człowieka przesyła opracowaną przez zespół prawników opinię na temat sprawy do sądu w Częstochowie, sugerując zaprzestanie oczywistych represji sądowych mających na celu tak zwaną pozaprawną egzekucję sądową, gdyż przy klaustrofobii może dojść do zgonu aresztanta! HFPCz wyraziła też zastrzeżenia natury prawnej co do licznych uchybień jawnie popełnianych w sprawie. Tak źle nie mieli nawet bowiem opozycjoniści za czasów PRL.</p>



<p><strong>15 czerwca 2001</strong> &#8211; Lalita Mohan po 2 latach i 8 dniach odzyskuje wreszcie wolność. Wychodzi jednak 18 czerwca, bo areszt Montelupich z Krakowa wywiózł go z powrotem do szpitala psychiatrycznego w Rybniku w nielegalny sposób i do dziś nie udało się ustalić na czyje polecenie ani z jakiego powodu. Szpital nie miał podstaw do przyjęcia, bo brakowało polecenia sądu, ale w końcu przyjął, oficjalnie czekając na papiery. Cztery dni później dostał nakaz zwolnienia. Po interwencji kilku organizacji obrony praw człowieka i adwokatów oraz obrzucaniu prokuratorów i sędziów w Częstochowie zgniłymi jajami, pomidorami i woreczkami z gównem oraz moczem. Widać inaczej nie warto rozmawiać z wymiarem sprawiedliwości w pedofilskim klechistanie zwanym Rzeczpospolitą Polską czyli prowincji cesarstwa watykańskiego jaśnie głównodowodzącego Jana Pawła Drugiego. Bractwo Himawanti wyedukowało się w Częstochowie jak należy rozmawiać z durnymi bandytami prokuratorskimi i sądowymi! Inaczej się bowiem nie daje!</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p><strong>1 &#8211; 12 lipca 2001</strong> &#8211; Ryszard Matuszewski lepiej znany jako Lalita Mohan G.K. współprowadzi razem z inną liderką Bractwa Himawanti, Izabelą Tryc z Gliwic, letni obóz terapeutyczny dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek w Beskidach. Jest po tych wszystkich przejściach w całkiem dobrej formie, a dawni pacjenci dziś liderzy Bractwa szybko pomagają Ryszardowi Matuszewskiemu na odzyskanie pełnej formy fizycznej i duchowej. Na obozie letnim pojawia się osoba związana z Jasną Górą, która zbiera informacje i rozsiewa szkalujące plotki. Zostaje usunięta z obozu terapeutycznego. Wyjeżdżając dyscyplinarnie odgraża się, że jeszcze Mohana zamknie, a Bractwo i tak zostanie zlikwidowane.</p>



<p><strong>18 kwietnia 2002</strong> &#8211; Lalita Mohan G.K. oraz <strong>Paweł Ćwięka</strong> z Gliwic w czasie wykładu o ‘sektach’ na Politechnice Śląskiej zostają brutalnie pobici przez Straż Akademicką w obecności wielu świadków, a następnie wywiezieni przez policję nieoznakowanym samochodem w niewiadomym sobie kierunku. Na pytanie dokąd są zabierani, pada odpowiedź, iż do Oświęcimia (dawny obóz zagłady), co zostaje zarejestrowane przez sprzęt audio. Zostają pobici ponownie na katolickiej czy może pedofilskiej komendzie policji, a następnie wypuszczeni na wolność. Ryszard Matuszewski jest wielokrotnie nachodzony przez policję polityczną CBŚ oraz kryminalnych. Namawiany jest groźbami do zaprzestania propagowania hinduizmu, nauczania jogi oraz tantry, a szczególnie do zaprzestania terapii dla ofiar księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Groźbami kryminaliści i terroryści CBŚ próbują zastraszyć Lalita Mohana, a także jego najbliższych – żonę, rodzinę i współpracowników. Odmawia podpisania politycznej lojalki wobec klerykalnego reżimu III RP przez internautów jawnie nazywanej katolickim talibanem.</p>



<p><strong>10 maja 2002</strong> Lalita Mohan G.K. oraz <strong>Izabela Tryc </strong>zostają pobici na ulicy przez Politechniką przez Straż Akademicką i policjantów. Lalita Mohan jest bity aż do utraty świadomości, jego lewa dłoń zostaje praktycznie zmiażdżona, a głowa rozbita. Mohan Ryszard Matuszewski przeżył, bo wyrwał jednemu policyjnemu bandycie gaz paraliżujący i porządnie spryskał policyjne ryje napastników! Następnie zostaje zabrany z komendy przez przyjaciół do szpitala wojskowego. Policja i prokuratura odmawiają wszczęcia dochodzenia w tej sprawie &#8211; przeciw własnym funkcjonariuszom. Pewnie wystarczy, że drzwi komendy zostały obrzucane jajkami, pomidorami, keczapem, gównem i moczem &#8211; jak wcześniej propedofilski sąd w Częstochowie.</p>



<p>W <strong>czerwcu 2002</strong> Mohan wraz z <strong>Ireną Barcz </strong>i Sławomirem B. składa po raz trzeci wniosek o rejestrację związku wyznaniowego Bractwa Himawanti, przez co pani Irena Barcz oraz Sławomir B. są represjonowani po dziś dzień przez katolicką policję polityczną i wymiar sprawiedliwości pedofilskiej w Polsce.</p>



<p>W <strong>maju, czerwcu i lipcu 2002</strong> Mohan Ryszard Matuszewski bierze udział w kilku spotkaniach powstającej Antyklerykalnej Partii Postępu &#8222;Racja&#8221; (APPR), później znaną jako Racja Polskiej Lewicy. Z czasem okazuje się, że jest to partia LBGT, która zaprosiła też w swoje szeregi liczne mniejszości wyznaniowe oraz byłych księży, w tym pedofilów. Ryszard Matuszewski jest w tej partii od początku bardzo niewygodny, gdyż pomaga ofiarom pedofilów, tępi pedofilię, a znacząca część tego środowiska to jawni zwolennicy tak zwanej &#8222;dobrej pedofilii&#8221; i LGBT. APPR kilka lat później zmienia swoją nazwę na &#8222;Racja Polskiej Lewicy&#8221;. Jest to lewica &#8222;kochająca inaczej&#8221;, niestety.</p>



<p>W <strong>lipcu 2002</strong> wydaje się, że <strong>Jadwiga Kulawik Gierczyńska</strong> z Częstochowy wspólnie ze swym mężem Januszem Gierczyńskim oraz <strong>Elżbietą Tomasz</strong> &#8222;Karolinką&#8221; jest działaczką jasnogórską i przez kilka ostatnich lat pomagała zbierać informacje oraz organizować więzienie i wyeliminowanie Lalita Mohana z Bractwa Himawanti. Miała operacyjne zadania „wyciszania wszelkich protestów”, „zbierania datków na obronę i zanoszenie ich na Jasną Górę”, a także przejęcia kontroli i władzy nad Bractwem. Dwie te pedofilskie działaczki zbierając datki na obronę Lalita Mohana, zamawiały za owe datki… „msze w intencji Ryszarda Matuszewskiego i Bractwa Himawanti” na Jasnej Górze. Intencji nie sprecyzowano. Zainteresowani, którzy dawali wymienionym osobom datki na obronę Lalita Mohana mogą się zgłaszać do nich po zwrot darowizny. W dekonspiracji agentek pedofilskiej inkwizycji pomógł Bractwu Himawanti funkcjonariusz UOP z Torunia, który wyleciał za to z pracy. Nie mógł znieść jawnych zbrodni sądowych i bezprawia wobec Mohana Ryszarda Matuszewskiego, którego wcześniej jeszcze w ramach pracy operacyjnej inwigilował w Toruniu.</p>



<p><strong>15 sierpnia 2002 </strong>w przeddzień wizyty Jana Pawła Drugiego &#8211; papieża Lalita Mohan G.K. ponownie zostaje bezpodstawnie i bestialsko aresztowany. Styl aresztowania podobny: Kilkunastu zamaskowanych policjantów z karabinami maszynowymi wyważa drzwi i wpada do mieszkania organizatorki zajęć Mohana Ryszarda Matuszewskiego w Gdyni, u której przebywa prowadząc zajęcia w wakacje od 29 lipca do dnia napadu policyjnego. Policja katolicka i propedofilska jak się potem okazuje ostrzeliwuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego z broni małokalibrowej. Razem z Mohanem w ośrodku przebywała jedna z opiekunek i terapeutek ośrodka, Majka S., którą policjanci wywieźli tak, że zaginęła i jak dotąd nie została odnaleziona. Całkiem możliwe, że została przez policjantów zamordowana, gdyż bardzo głośno krzyczała i szarpała się z policyjnymi damskimi bokserami! Świadkowie wystosowują Oświadczenia, iż Mohan Ryszard Matuszewski przebywał w dn. 29 lipca &#8211; 15 sierpnia 2002 roku w Gdyni, prowadząc codzienne zajęcia ze sporą grupą osób (łącznie około 150 osób) i nie mógł przebywać równocześnie na płd. Polski, gdzie rzekomo miał popełnić szereg internetowych przestępstw, w rzeczywistości dokonanych przez Tadeusza Mynarskiego, Jadwigę Kulawik Gierczyńską, Janusza Gierczyńskiego, Elżbietę Rynkę Tomasz, Rafała Maćkowiaka i ich wspólników handlujących dziecięcą pornografią, sprzedających samotne kobiety z dziećmi do burdeli oraz narkotykami.</p>



<p>Mohan Ryszard Matuszewski zostaje przewieziony najpierw do siedziby Centralnego Biura Śledczego przy ulicy Okrzei 13 w Warszawie, a potem do Aresztu Śledczego w Warszawie, najpierw na Białołękę, a potem na Mokotów. W siedzibie CBŚ, Ryszarda Matuszewskiego oprawia osobiście niejaki <strong>Marek Durbacz </strong>oraz <strong>Leszek Sucholewski </strong>&#8211; ze specgrupy do zwalczania sekt metodami gestapowskiego terroru. Mimo wielu prób przedstawicieli Bractwa Himawanti i rodziny propedofilski prokurator z prokuratury okręgowej w Warszawie Piotr Woźniak nie chce spotkać się z żadnym z nich. Przez trzy miesiące aresztu, Lalita Mohan otrzymuje od przyjaciół trzy małe paczki z wegetariańską żywnością, a w areszcie nie otrzymuje jedzenia wegetariańskiego, jest głodzony i torturowany. Przetrzymywana jest jego korespondencja (około 2-3 miesięcy), częściowo jest zatrzymywana i podobnie &#8211; listy, zwykłe kartki z pozdrowieniami wysyłane do niego przez przyjaciół albo nie są dostarczane albo są przetrzymywane przez prokuratora około 2-3 miesięcy. Właściwie trafiają do niego generalnie tylko listy polecone. Przebywa w małej celi, cierpiąc na klaustrofobię. Prokurator ignoruje wnioski Ryszarda Matuszewskiego o: dostarczenie jedzenia wegetariańskiego, wzmacniających witamin, ziół i czystej wody. Aresztanci w celach mają do picia dostępną jedynie ciecz płynącą z zardzewiałego kranu, co trudno nazwać wodą.</p>



<p><strong>Sierpień 2002</strong> Policja CBŚ zaatakowała i pobiła w Gliwicach <strong>Jana Slaninę</strong>, członka Bractwa Himawanti prowadzącego ośrodek misyjny w Gliwicach przy ulicy Kozielskiej. Został pobity przez katolickich policjantów, kiedy wracał do domu. Oznajmiono mu, iż padł ofiarą pomyłki i że może złożyć zażalenie na pobicie. Wiele osób jest nachodzonych i zastraszanych przez bandytów z CBŚ, jak <strong>Magdalena Chmielewska </strong>z Krakowa. Jan Slanina był wskazany policjantom przez Elżbietę Tomasz pochodzącą z Pyskowic a mieszkającą w Gliwicach, jako Ryszard Matuszewski z którym go rzekomo pomyliła z uwagi na podobną fryzurę. Nie za dużo pedofilów pracuje w policji? Skoro na 100 tysięcy ludzi szacuje się 4-6 procent osób o pedofilskich skłonnościach, to na 100 czynnych policjantów wypada 4-6 tysięcy. A to całkiem spora armia zboczeńców seksualnych w mundurach, których się nie podejrzewa, a oni ofiary mogą łatwo zastraszyć. Tak jak narkoman rozpoznaje narkomana i zna miejsca, gdzie narkotyki się kupuje, tak pedofil zna innych pedofilów i miejsca, gdzie się spotykają i mają &#8222;świeży towar do dymania&#8221;.</p>



<p>Dopiero <strong>20 sierpnia 2002</strong>, pięć dni po zatrzymaniu Sąd Rejonowy w Warszawie podejmuje decyzję o tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące. Mohan Ryszard Matuszewski był tak skatowany przez CBŚ, że w wymaganym terminie nie dało się go dowieźć z aresztu przed sąd. Sprawą Lalita Mohana kierował <strong>Piotr Woźniak </strong>z Prokuratury Okręgowej na usługach pedofilskiej mafii Gierczyńskich i jak się okazało Tadeusza Mynarskiego. Brak jest jakiegokolwiek uzasadnienia dla zastosowanego przez sądową aplikantkę na stażu aresztu. Sędzina się trzęsie i tłumaczy, że takie ma polecenie z góry, aby zastosować areszt prewencyjny z okazji przyjazdu papieża Jana Pawła Drugiego do Polski, papieża, który jak powszechnie wiadomo przez cały swój pontyfikat krył i ochraniał księży pedofilów. Policjanci na zapytania członków Bractwa Himawanti o powody zatrzymania wskazują papieża, Glempa i w pedofilię uwikłany Watykan. Za te chamskie katolicko-pedofilskie zbrodnie kilka tysięcy członków Bractwa Himawanti zaczyna o papieżu pisać paszkwilne teksty i zwyczajnie nienawidzi papieża, za jego zbrodnie gestapowsko-policyjne na Ryszardzie Matuszewskim i innych członkach Bractwa Himawanti.</p>



<p><strong>Sierpień &#8211; wrzesień 2002</strong> – ukazuje się szereg artykułów szkalujących Ryszarda Matuszewskiego Lalita Mohana G.K. i Bractwo Himawanti, w których pedofilscy dziennikarze, funkcjonariusze policji i pedofile z tzw. ośrodków antysektowych przedstawiają Mohana Ryszarda Matuszewskiego jako osobę winną zarzucanych mu przestępstw, pomimo, iż w świetle prawa osoba jest niewinna dopóki Niezawisły Sąd nie udowodni jej winy. A do dania dzisiejszego żaden niezawisły sąd nigdy żadnego przestępstwa Ryszardowi Matuszewskiemu nie udowodnił. Najważniejsze sprawy z Częstochowy zostały skasowane do uchylenia decyzją Sądu Najwyższego z powodu uchybień polegających głównie na tym, że nie było dowodów winy.</p>



<p><strong>Wrzesień 2002</strong> – <strong>Bożena Anna Matejko </strong>(Pikucińska) i <strong>Abram Tadeusz Mynarski </strong>– późniejsi oskarżyciele Lalita Mohana z Bydgoszczy, napadli na Andrzeja Ć. w jego mieszkaniu w Krakowie. Grozili śmiercią jemu i jego rodzinie, żądali zaprzestania antypedofilskiej działalności w mieście Krakowie. Sprawa trafiła do prokuratury. Rzecz powtarza się później kilkakrotnie. Jednak czerpiąca łąpóweczki z pedofilskiej pornografii prokuratura umorzyła wszelkie rozpoczęte postępowania, a gangsterską parę nawet nie raczyła przesłuchać!</p>



<p>W dniu <strong>12 września 2002</strong> MSWiA po raz kolejny odmawia rejestracji związku o nazwie Bractwo Himawanti bez żadnego uzasadnienia i powodu. Jednocześnie odbywają się przesłuchania świadków „na okoliczność znajomości z Ryszardem Matuszewskim” w delegaturach uwikłanego w pedofilską mafię CBŚ. Około 27 osób zostaje bestialsko zastraszanych, także ich rodziny, dokonywane są naloty na mieszkania i ośrodki działalności Bractwa Himawanti. Podczas przesłuchań za zamkniętymi drzwiami funkcjonariusze wypytują także o kwestie światopoglądowe i przynależność wyznaniową, straszą pobiciem, utratą pracy, ośmieszeniem w miejscu zamieszkania, częstymi wizytami. W niektórych wypadkach interweniowali sąsiedzi członków Bractwa Himawanti, głośno wyzywając zwyrodniałych policjantów na usługach pedofilskiej mafii: &#8222;Gestapowcy, wynoście się, zostawcie tych ludzi w świętym spokoju!&#8221; &#8211; można było usłyszeć m.in. w Częstochowie, Gdańsku czy Bydgoszczy. W Szczecinie na &#8222;psów&#8221; poleciały z okien butelki od sąsiadów! Władza powinna pamiętać jeszcze, że policja polityczna bywa obiektem nienawiści w tym kraju. I słusznie.</p>



<p>Dnia <strong>30 października 2002</strong> odbywa się rozprawa, a właściwie posiedzenie sądu w Częstochowie, kończące poprzednia sprawę, gdzie sąd pod kontrolą organizacji obrony praw człowieka (Komitet Helsiński, RPO, Human Rights Defence) nie znajduje podstaw ani do trzymania w areszcie ani do umieszczenia Mohana Ryszarda Matuszewskiego na długotrwałej obserwacji w zakładzie psychiatrycznym z powodu braku przesłanek, w tym braku jakichkolwiek dowodów winy wskazujących na popełnienie przestępstwa. Były przeor Jasnej Góry, Izydor Matuszewski z powodu złego stanu zdrowia także wycofał się z fikcyjnego oskarżania.</p>



<p>Dnia <strong>8 listopad 2002</strong> Bractwo Himawanti zwraca się do MSWiA z prośbą o wyjaśnienia i ponowne rozpatrzenie sprawy, czym kieruje Hanna Sz. z Gdańska, później wyrzucona za to z pracy i linczowana publicznie przez dwóch dziennikarzy pedofilów z brukowca Newsweek, w tym Michała K. pochodzącego z okolic Olsztyna.</p>



<p>Dnia <strong>12 listopada 2002</strong> sąd okręgowy w Warszawie podejmuje decyzje o przedłużeniu tymczasowego aresztu o kolejne trzy miesiące. W Areszcie Śledczym Warszawa-Mokotów łamane są podstawowe Prawa Człowieka na osobie Mohana Ryszarda Matuszewskiego:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li>odmawia się mu posługi religijnej i kontaktu z współwyznawcami, oczernia za wyznawanie hinduizmu;</li>



<li>korespondencja Ryszarda Matuszewskiego jest cenzurowana, kopiowana, konfiskowana; podobnie listy przyjaciół do Ryszarda Matuszewskiego; poczta zaczyna częściowo dochodzić po interwencji organizacji obrony praw człowieka z całego świata!</li>



<li>na spacerniaku Jogin zostaje napadnięty i pobity przez „współwięźniów”; straż więzienna nie interweniuje, a wręcz pomaga przestępcom, którzy rzucają groźby w imieniu oskarżycieli, w tym Kulawików i Gierczyńskich oraz Mynarskiego;</li>



<li>talon odzieżowy Ryszarda Matuszewskiego ginie między aresztem a prokuratorem; Ryszard Matuszewski zostaje w letnim ubraniu zimą; funkcjonariusze śmieją się, że jak Jogin, to niech ćwiczy ascezę;</li>



<li>odmawia się aresztantowi zakupów na tzw. wypiskę w kantynie; celowo nie ma żadnych produktów wegetariańskich, Ryszard Matuszewski może zamawiać zakupy, ale nic praktycznie nie dostaje;</li>



<li>przez miesiąc w grudniu 2002 wegetarianin jest znów całkowicie głodzony w areszcie, gdyż nie uwzględnia się jego diety (związanej z wyznawaną wiarą i światopoglądem) podając mu posiłki mięsne próbując wymusić zmianę wiary i sposobu odżywiania!</li>



<li>przyjaciołom próbującym dożywić głodującego więźnia uniemożliwia się udzielenie pomocy, oskarża urągając im, iż mogą otruć aresztanta; policja polityczna CBŚ napada pokojową demonstrację warszawskiej grupy stojącą z transparentami pod więzieniem na Mokotowie;</li>



<li>lekarze więzienni nie uznają prawa aresztanta do leczenia się w wybrany przez siebie sposób (ziołami); zakazują dostarczania nawet herbat ziołowych do aresztu;</li>



<li>w wyniku złego odżywiania, braku ruchu i świeżego powietrza, tryskający na wolności zdrowiem i energią jogin nabawia się ciężkiej choroby serca (Ischemia), a jako jedyne lekarstwo podaje się mu wywar z kości, czy mięsa 3 x dziennie ignorując jego protesty, iż jest wegetarianinem, w rezultacie głoduje;</li>
</ul>



<p>Dnia <strong>29 listopada 2002</strong> w areszcie Mokotów Ryszard Matuszewski traci przytomność, gdy ją odzyskuje okazuje się, że jest pod kroplówką, leży związany i po płukaniu żołądka. W wypisie podano, iż stracił przytomność na skutek zatrucia lekami, co jest dziwne, ponieważ żadnych leków wtedy nie brał, a faktycznie tuszuje się stan przedzawałowy! Po licznych ostrych protestach obrońców, areszt zaczyna badać Ryszarda Matuszewskiego w swojej przychodni i odpowiednio leczyć.</p>



<p>Dnia <strong>5 grudnia 2002</strong> adwokat wynajęty przez przyjaciół, senator Henryk D., rozmawia z Ryszardem Matuszewskim. Jest to pierwszy kontakt Ryszarda Matuszewskiego z jakimkolwiek adwokatem, gdyż adwokat rzekomo przydzielony z urzędu nie pojawił się w ogóle i nie wiadomo, kto to był. Adwokat Henryk D. składa wniosek o zmianę środka zapobiegawczego i występowanie z wolnej stopy, ze względu na bezzasadność aresztu, brak dowodów wskazujących na popełnienie przestępstwa i zły stan zdrowia.</p>



<p>Dnia <strong>6 grudnia 2002</strong> Jogin Ryszard Matuszewski zostaje poddany przymusowej obserwacji psychiatrycznej na okres 6 tygodni za wyznawanie hinduizmu pomimo orzeczenia sądu częstochowskiego, z którego wynikało, że nie wymaga leczenia psychiatrycznego, gdyż jest zdrowy psychicznie. Kierowanie na obserwacje psychiatryczne służy głównie pedofilskim mendom dziennikarskim i pedofilom antysektowym do szkalowania Mohana Ryszarda Matuszewskiego, jakoby był chory psychicznie. O klaustrofobii i zakazie przetrzymywania Ryszarda Matuszewskiego w pomieszczeniach zamkniętych nie raczą przykościelne pedofile wspomnieć.</p>



<p>Dnia <strong>7 stycznia 2003</strong> złożony zostaje wniosek o przyjęcie poręczenia za Mohana Ryszarda Matuszewskiego zarówno przez instytucje takie jak SM, jak i osoby prywatne: <strong>Irenę Barcz </strong>i znajomego antypedofilskiego Ks. Mirosława Salwowskiego z Bydgoszczy. Wszystkie wnioski zostają odrzucone, a wobec tych osób rozpoczynają się jawne represje i zastraszanie przez żyjących z pedofilskiej pornografii i burdelów policjantów. Zwalczający pedofilię i pomagający Ryszardowi Matuszewskiemu ksiądz, zostaje z firmy usunięty w tempie ekspresowym. Przyłącza się do jednej z lokalnych wspólnot protestanckich. Kilka tygodni później bydgoska prasa robi z niego sekciarza!</p>



<p>Dnia <strong>10 stycznia 2003</strong> Sąd Apelacyjny w Warszawie bez oglądania i wysłuchania oskarżonego odmawia uwzględnienia zażalenia obrony na odmowę uchylenia i zmiany środka zapobiegawczego. A podobno każdy oskarżony ma prawo do obrony przed niezawisłym sądem. W Polsce jednak wszystkie odwołania i apelacje odbywają się zwykle bez udziału oskarżonego i obrońcy, a jedynie są spółkowaniem sądów odwoławczych z oskarżycielami. Zmniejszają się koszta dowozu aresztantów na sprawy. Oszczędne państwo.</p>



<p>Dnia <strong>13 stycznia 2003</strong> obrona składa wniosek dowodowy, zeznania świadków, którzy wykluczają możliwość popełnienia przestępstw przez Ryszarda Matuszewskiego na Śląsku, gdyż w tym czasie był w Trójmieście i widziało to około 150 osób &#8211; uczestników zajęć prowadzonych od 29 lipca 2009 do 13 sierpnia 2009! Sąd Okręgowy przedłuża jednak fikcyjnie badania psychiatryczne Ryszarda Matuszewskiego do 25 lutego, sugerując, że hinduizm i joga to choroba psychiczna, którą trzeba dokładnie zbadać. Wydane zostaje postanowienie o oddaleniu wniosku dowodowego adwokata (zeznania Świadków potwierdzające Alibi).</p>



<p>Dnia <strong>14 lutego 2003</strong> areszt i obserwacja psychiatryczna zostają przedłużone o kolejne trzy miesiące.</p>



<p>W dniu <strong>4 marca 2003</strong> &#8211; ze względu na fatalny stan zdrowia (rozległa Ischemia, której Lalita Mohan nabawił się w więzieniu na skutek represji, stresu, tortur psychicznych i fizycznych, złego odżywiania oraz braku jakiegokolwiek ruchu) środek zapobiegawczy zostaje zmieniony na dozór policyjny na wniosek lekarzy szpitala aresztu Mokotów. Tym razem zreflektowała się Służba Więzienna, nie chcąc mieć aresztanta na sumieniu, tym bardziej, że prawnicy aresztu też zaglądają do dokumentacji fikcyjnych spraw sądowych.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p>Dnia <strong>18-19 kwiecień 2003</strong> bydgoscy policjanci po wtargnięciu i zdemolowaniu mieszkania jednej z członkiń Bractwa &#8211; Anny Wani Sarpy, dokonują jej aresztowania i pod groźbą zabójstwa jej i jej dzieci zmuszają do zeznawania przeciwko Ryszardowi Matuszewskiemu. Równocześnie tajni agenci CBŚ nachodzą i demolują mieszkanie Ireny Barcz i jej męża Sławomira oraz syna w Bydgoszczy. Przeszukują je – kradnąc liczne dokumenty Bractwa Himawanti, pieniądze i drobiazgi. <strong>Irena Barcz </strong>w Bractwie Himawanti pełni ważne funkcje <strong>Koordynatorki do walki z pedofilią</strong>, posiada relacje ofiar bydgoskich pedofilów, w tym licznych bydgoskich policjantów, prokuratorów i sędziów oraz księży katolickich. Chcą aresztować Agastini Irenę Barcz, jednak ta przebywa akurat poza granicami tego propedofilskiego kraju papieskiego. Powodem tych napaści jak się później okazuje są zarzuty rzekomej napaści na <strong>Bożenę Matejko Rewald </strong>kochankę Tadeusza Mynarskiego (Dillani, Ibrahim) – którego jest wspólniczką w handlu kobietami i dziećmi sprzedawanymi do burdeli arabskich poprzez Izrael i Włochy. Bożena Anna Matejko Rewald pracuje także jak się okazało w Dominikańskim Ośrodku Antysektowym i dba o dobre imię lokalnych księży i mnichów pedofilów z Bydgoszczy, Torunia i Inowrocławia. Policję z Bydgoszczy najbardziej interesowało zniszczenie dowodów pedofilskich przestępstw funkcjonariuszy policji, prokuratury i sądu.</p>



<p>Dnia <strong>6 maj 2003</strong> Lalita Mohan G.K. zostaje ponownie aresztowany przez CBŚ podczas czytania akt w prokuraturze okręgowej w Warszawie i przewieziony tym razem do aresztu w Bydgoszczy, pod zarzutem rzekomego udziału w napaści na Bożenę Matejko Rewald z domu Pikucińską, jakkolwiek faktycznie podczas rzekomego „napadu” przebywał on w Gliwicach oddalonych kilkaset kilometrów od Bydgoszczy. Dowodem bezsprzecznym na to jest choćby podpis w komendzie policji w Gliwicach składany tam przez niego każdego dnia (tzw. dozór policyjny). Brak jest jakichkolwiek śladów rzekomego napadu na Bożenę Matejko Rewald! Bydgoski areszt na Wałach z początku absolutnie odmawia Lalita Mohanowi wegetariańskiego wyżywienia, później pod naciskiem silnych demonstracji, tysięcy plakatów i ulotek oraz paru wiaderek z rozcieńczonym gówienkiem na schodach sądu &#8211; przyznaje jedzenie półjarskie.</p>



<p>Bożena Matejko Rewald to była uczestniczka zajęć prowadzonych przez Bractwo Himawanti, która została z niech dyscyplinarnie usunięta za nadużycia finansowe, przestępstwa seksualne na własnym dziecku, handel kobietami i dziećmi wspólnie z Tadeuszem Mynarskim i innymi członkami gangu i pokrętne kontakty ze światem arabskim w Palestynie. Wspólnie z Abramem Tadeuszem Mynarskim (Ibrahim Dillanim) poprzysięgli zemstę na Ryszardzie Matuszewskim, publicznie i w obecności wielu świadków grożąc, że załatwią Ryszarda Matuszewskiego i zniszczą Bractwo Himawanti za walkę z pedofilią i szkodzenie ich pornopedofilskim oraz kobietosprzedajnym interesom burdelowym. We wrześniu 2002 roku te dwie osoby napadają na jednego z członków Bractwa grożąc jemu i jego rodzinie śmiercią. Sądy nie podejmują sprawy, ponieważ zastraszona osoba ukrywa się za granicą, a nie przydzielono jej ochrony przed gangiem.</p>



<p>Bożena Matejko Rewald i Tadeusz Mynarski wspólnie z Jadwigą Kulawik Gierczyńską z Częstochowy (jasnogórską wspólniczkę wcześniejszych oskarżeń) są głównymi autorami i bohaterami wszystkich prasowych artykułów grając w nich pokrzywdzone przez los rzekome ‘ofiary sekty’. O sprowadzaniu przez nich samotnych kobiet mających dzieci do Izraela i sprzedawanie ich tam do arabskich burdeli nie raczyli wspomnieć, a przecież za to oboje zostali deportowani z Izraela w lipcu 2002 roku. Dziwne, że policja CBŚ także ukrywa te fakty. Czyżby żydofobia i antysemityzm w CBŚ, czy tylko żądza zysku z pedofilskich interesów u paru skorumpowanych funkcjonariuszy, tego jeszcze nie wyjaśniono.</p>



<p><strong>Maj 2003 – sierpień 2003</strong> &#8211; Mohan Ryszard Matuszewski jest przetrzymywany w areszcie na Wałach w Bydgoszczy. W areszcie jest głodzony; mimo iż ma przyznaną dietę wegetariańską, posiłki jemu serwowane zawierają szczątki zwierzęce, zatem często głoduje. Areszt odmawia przy tym pozwolenia na dostarczanie żywności z zewnątrz choć ma takie możliwości prawne, a nawet obowiązek. Oczywiście na wniosek oskarżających członków pedofilskiej mafii, Ryszard Matuszewski jest ponownie kierowany na badanie stanu zdrowia psychicznego. Lekarze w Bydgoszczy odmawiają przyjęcia na oddział obserwacyjny z uwagi na ewidentny brak oznak psychotycznych u aresztowanego. Na klaustrofobię radzą zwolnić się z aresztu, z uwagi na to, że dolegliwość ta nie leczy się w zamknięciu!</p>



<p>Dnia <strong>4 wrzesień 2003</strong> – rozpoczyna się kolejna zmyślona przez pedofilską mafię i współczesną propedofilską inkwizycję sprawa w Bydgoszczy. Mohan Ryszard Matuszewski uznany jest prze dwa zespoły psychiatrów niezależnie za osobę całkowicie zdrową psychicznie. Badali Lalita Mohana psychiatrzy wojskowi z Wałcza i Bydgoszczy oraz Torunia. Stwierdzili brak jakichkolwiek oznak zaburzeń psychicznych. Wykluczyli nawet psychozę w przeszłości!</p>



<p>Dnia <strong>20 września 2003</strong> areszt w Bydgoszczy na Wałach odmawia widzenia dwójce członków kościoła hinduistycznego, mimo, że ci mieli na to pozwolenie, tłumacząc, iż Mohan Ryszard Matuszewski nie chciał ich widzieć. Prawda jest taka, że Mohan Ryszard Matuszewski został brutalnie pobity, a straż więzienna aresztu na Wałach w Bydgoszczy usiłowała pozbawić go życia wieszając na kratach. <strong>Ślady pobicia </strong>– niedogojone rany i siniaki pokazywał na widzeniu jeszcze cztery tygodnie później, a były one widoczne także po 2 miesiącach! Prywatnie przepytywani strażnicy aresztu mieszkający w Bydgoszczy, przyznali, że katowali Mohana Ryszarda Matuszewskiego na polecenie dyrekcji, która miała nakaz z góry aby Lalita Mohana wykończyć. Represjonowany jednak bandytyzm służb po raz kolejny przeżył.</p>



<p>Dnia <strong>19-22 listopad 2003</strong> po serii kłamliwych artykułów w szmatławych brukowcach typu Fakt oraz Newsweek, a także programach rynsztokowej telewizji TVN, dotyczących Bractwa Himawanti, polskie Ministerstwo Edukacji rozpoczyna bezprawne i niekonstytucyjne działania mające na celu ‘wyeliminowanie sekt’ ze szkół, co w praktyce oznacza zwalnianie z pracy nauczycieli należących do innego niż katolickie wyznanie religijne. Ma to miejsce praktycznie cały czas, gdyż najczęściej w Polsce zwalnia się z pracy w szkole Świadków Jehowy, buddystów i krysznaitów, jednak te bezprawne działania rządu nasilają się. „Kuratorzy będą sprawdzać czy działacze sekt – których ma w swoich danych policja czy inne służby – nie mają kontaktu ze szkołami. Mają też zakazać dyrektorom przyjmowania do szkół nauczycieli, którzy po pracy działają w groźnych sektach” – mówiła propedofilska Minister Łybacka. Znaczna część opinii publicznej jest poruszona tą bezprawną wypowiedzią i jej zbrodniczymi następstwami. W efekcie nagonki prasowej na niewinną niczemu kobietę (Hannę Sz., pracownika naukowego PAN) zostaje ona wyrzucona z pracy, a inna (Bożena Pająk, nauczycielka w szkole podstawowej) ze względu na własne bezpieczeństwo, po serii pogróżek jakie otrzymała od pedofilskich aktywistów zostaje zmuszana do wypisania się z Bractwa Himawanti. Woli jednak także porzucić pracę w jawnie chroniącej interesy czarnej pedofilskiej mafii oświacie.</p>



<p>Dnia <strong>25 września 2003</strong> w telewizji POLSAT ukazuje się reportaż na temat głodzenia Ryszarda w areszcie, pozbawiania diety wegetariańskiej i ogólnie traktowania osób na dietach światopoglądowych w aresztach.</p>



<p>Dnia <strong>18 grudnia 2003</strong> Mohan Ryszard Matuszewski zostaje skazany bez udowodnienia winy przez Sąd Rejonowy w Bydgoszczy na 3,5 roku więzienia. Od czasu ogłoszenia wyroku jest przewożony po różnych więzieniach w kraju, celem wyniszczenia psychicznego i fizycznego. Sędzina <strong>Ewa Kujawska-Loroch </strong>na sprawie i w uzasadnieniu wyroku nie ukrywa nawet, że wydaje wyrok bez przekonania, ale pod naciskiem wysoko postawionych osób wspomagających oskarżenie, w tym Centralnego Biura Śledczego i lokalnego księdza znanego Bractwu Himawanti z pedofilskich upodobań do ministrantów i innych dzieci. W Bydgoszczy nie dopuszczono żadnych świadków obrony na przesłuchanie czym sąd znowu rażąco uchybił wymaganym procedurom. Sędzina Ewa Kujawska-Loroch odmówiła przesłuchania zgłoszonych świadków obrony. W uzasadnieniu wyroku publicznie znieważyła wegetarian, wyznawców hinduizmu i joginów oraz ofiary księży pedofilów licznie (około 100 osób) przybyłe na rozprawę.</p>



<p>Dnia <strong>6 luty 2004</strong> Mohan Ryszard Matuszewski zostaje przeniesiony na oddział karny więzienia o zaostrzonym rygorze Bydgoszcz-Fordon, gdzie przebywają najgroźniejsi przestępcy z regionu. Znowu jest głodzony, rozpoczyna się walka o dietę wegetariańską, paczki, widzenia z najbliższymi. Przez wiele miesięcy Mohan Ryszard Matuszewski jest pozbawiony widzeń z rodziną i osobami najbliższymi. Nawet żona nie może go odwiedzać. Nasilają się demonstracje pod więzieniem, akcje plakatowe i inne na rzecz uwolnienia więźnia sumienia walczącego z pedofilską mafią! W odwecie Mohan Ryszard Matuszewski jest pozbawiany możliwości zakupów w kantynie, prawa do telefonowania jakie mają inni skazani. W końcu ZK Bydgoszcz Fordon zsyła Lalita Mohana, a to do Rawicza, a to do Strzelc Opolskich, Białołęki, Mokotowa, Krakowa i z powrotem do Bydgoszczy. Ma to na celu zagłodzenie i wyniszczenie Ryszarda Matuszewskiego jako ofiary skorumpowanego i propedofilskiego sądownictwa.</p>



<p>Dnia <strong>12 lutego 2004</strong> Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchyla decyzję o odmowie wpisu Bractwa Zakonnego Himawanti do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych. Przekazuje decyzję do wydziału wyznań MSWiA celem ponownego rozpatrzenia. Bractwo ciągle czeka na to rozpatrzenie.</p>



<p><strong>Kwiecień 2004</strong> prokuratura rejonowa w Bydgoszczy wszczyna śledztwo przeciwko członkom Bractwa Himawanti oraz Ryszardowi Matuszewskiemu, których oskarża się o poniżające ją dopiski pod adresem tamtejszego prokuratura na kopertach listów wysyłanych do Ryszarda Matuszewskiego siedzącego w areszcie z zewnątrz. W czerwcu 2004 jako autora dopisków prokuratura wskazuje Ryszarda Matuszewskiego i kieruje sprawę do sądu, co jest absurdalne. Jakim cudem osoba, która tych listów nawet nie otrzymała bo zostały zatrzymane w cenzurze, mogła dokonać zapisków na kopertach nie wyjaśniono. Czyżby kolejny &#8222;Cud nad Wisłą&#8221;? W Polsce nie ma prawnie zdefiniowanych, określonych ustawowo wyrażeń poniżających, co również czyni kolejny pseudo zarzut sądową farsą! Prawdziwym autorem wysyłanej korespondencji z dopiskami poniżającymi prokuraturę, jak się później okazało był Tadeusz Mynarski pochodzący z Wilamowic, a działający w pedofilskim gangu, jako członek zarządu pedofilskiej mafii.</p>



<p>Dnia <strong>5 maj 2004</strong> Sąd Apelacyjny w Gdańsku postanawia, aby sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy. Sąd Apelacyjny wskazuje, że nie przesłuchano istotnych w sprawie świadków obrony, że obrońca wykazał iż w dniu popełnienia rzekomego przestępstwa Mohan Ryszard Matuszewski osobiście wstawił się w Komendzie Policji w Gliwicach, nie mógł zatem w Bydgoszczy od 8 rano do zapadnięcia nocy czyli do około 20-tej napadać na insynuującą wydarzenie Bożenę Matejko Rewald w Bydgoszczy. Brak też było jakichkolwiek motywów czynu, gdyż działająca w pedofilskim gangu Mynarskiego Bożena Matejko Rewald wcześniej nie była w żadnym konflikcie z Ryszardem Matuszewskim. Jedynie co robiła, to zbierała informacje jako agentka tzw. inkwizycji kościelnej.</p>



<p><strong>Marzec-czerwiec 2004</strong> &#8211; Prokuratura okręgowa w Warszawie zgłasza w Sądzie wniosek o umorzenie sprawy warszawskiej i umieszczenie Ryszarda Matuszewskiego na obserwacji w zakładzie psychiatrycznym. Sąd oddala jednak niekompletny i źle umotywowany wniosek do uzupełnienia. Z wniosku wynikało jedynie, że Mohan Ryszard Matuszewski jest członkiem Bractwa Himawanti i pełni tam kilka kierowniczych funkcji, jest wegetarianinem i propaguje jogę oraz medytacje. Wielokrotne badania psychiatryczne z Bydgoszczy wykazują, że Mohan Ryszard Matuszewski jest zdrowy psychicznie i nigdy nie miał psychozy, nie ma też defektów charakterystycznych dla osób po przebytych epizodach psychotycznych.</p>



<p>Dnia <strong>16 lipca 2004 </strong>Departament Wyznań i Mniejszości Narodowych MSWiA wydaje ponownie decyzję odmowną o rejestracji Bractwa Himawanti. Pracowników urzędu jawnie denerwują punkty o pomaganiu ofiarom pedofilów, przemocy domowej, gwałtu i terroru w społecznym wymiarze działalności Bractwa Himawanti. Decyzja nie zawiera uzasadnienia, zatem z mocy prawa wobec spełnienia wszystkich wymogów do rejestracji osoby prawnej Bractwa Himawanti jest nieważna, a wydział wyznań MSWiA jawi się jako papieskie narzędzie propedofilskiej inkwizycji i watykańskiego terroru rodem ze średniowiecza.</p>



<p><strong>Wrzesień–październik 2004 </strong>&#8211; Zaczyna się policyjna nagonka na jednego z obrońców Ryszarda Matuszewskiego – Sławomira B. Policja nachodzi go w pracy, bydgoska prokuratura wszczyna postępowanie przeciwko niemu za rzekomą obrazę prokuratora w zatrzymanych przez prokuraturę listach o charakterze spowiedzi i konsultacji duchowo-religijnych kierowanych przez Sławomira B. do Ryszarda Matuszewskiego oraz w protestach zbiorowych przeciwko prześladowaniom religijnym wysyłanych przez Sławomira B. do różnych instytucji publicznych i organów wymiaru sprawiedliwości.</p>



<p>Dnia <strong>3 listopad 2004</strong> zapada wyrok poapelacyjny w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. Mohan Ryszard Matuszewski zostaje skazany tym razem na 3 pozbawienia wolności, gdyż apelacja rozbija wyrok na kilka części. Upada główny zarzut pedofilskiej mafii o rzekomy rozbój z bronią czyli scyzorykiem i paralizatorem w ręku. W trakcie trwania sprawy świadkowie obrony są dyskredytowani i znieważani, a ich przynależność wyznaniowa w mowie końcowej wynajętego przez pedofilską mafię prokuratora plugawie zelżona. Prokuratura kłamliwie podkreśla brak wymiaru politycznego i religijnego całej sprawy, mimo iż sąd uwzględnia zeznania osób działających w dominikańskich ruchach antysektowo-inkwizycyjnych i pedofilskich, nie mających żadnego bezpośredniego związku ze sprawą. Przy rozprawach Mohana Ryszarda Matuszewskiego traktuje się jak groźnego przestępcę, jego przyjazdom na salę rozpraw za każdym razem towarzyszą nadzwyczajne środki ostrożności, a on sam jest skuwany łańcuchami, trzymany w ciasnych klatkach bez okien przez wiele godzin, co powoduje psychofizyczne wyniszczenie i kolejne problemy z sercem.</p>



<p><strong>Listopad-grudzień 2004</strong> &#8211; członkowie Bractwa Himawanti w zebranych o pedofilskiej mafii informacjach dowiadują się, że dyrektor zakładu karnego Bygdoszcz-Fordon jest stałym bywalcem klubów gejowskich w Bydgoszczy i Toruniu, gdzie wcale nie kryje się ze swymi skłonnościami do młodych chłopców. Bractwo Himawanti nagłaśnia tę skandaliczną sytuację. Na jaw wychodzi więcej skandalicznych spraw związanych z bydgoskimi funkcjanoriuszami służb.</p>



<p>Dnia <strong>28 kwietnia 2005</strong> Sąd Apelacyjny w Gdańsku rozbija procesowo sprawę na dwie części, obniża wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy z 3 lat na 2 lata oraz na rok więzienia, co pozwala na uzyskanie tak zwanego wyroku łącznego. Sąd w uzasadnieniu obniżonego wyroku przedstawił fakt, iż Mohan Ryszard Matuszewski nie napadł Bożeny Matejko Rewald, z zamiarem okradzenia ani zastraszenia, czyli tym samym poddaje w wątpliwość wiarygodność większości zeznań Bożeny Matejko Rewald na rozprawie. Sama Bożena Matejko Rewald twierdziła, jakoby Ryszard Matuszewski miał jej złożyć niezapowiedzianą wizytę celem odbioru mienia ośrodka w Bydgoszczy oraz zebranych składek członkowskich. W innych zeznaniach twierdziła, że miała weksel na rzecz swej koleżanki Wanisarpy Anny Gierej Kokochy. Jednakże nie wystarcza to, ażeby całkowicie uniewinnić Mohana Ryszarda Matuszewskiego, choć wszystko wskazuje jasno na mistyfikacje napaści wymyśloną przez Bożenę Matejko Rewald z domu Pikucińską, leczoną wcześniej z narkomanii i alkoholizmu. Mohana Ryszarda Matuszewskiego nie było na rozprawie, a żaden zgłoszony świadek obrony nie został przez sąd nawet wysłuchany. Z ramienia pedofilskiej mafii o wyrok dla Ryszarda Matuszewskiego zabiegał wspólnik Tadeusza Mynarskiego i Bożeny Matejko, niejaki Ryszard Nowak ze Szklarskiej Poręby. Ryszard Nowak przyznał się w sądzie, że był wcześniej oskarżany o zgwałcenie 13-letniej dziewczynki ale sprawę z braku dowodów umorzono. Antypedofilska działalność Ryszarda Matuszewskiego i Bractwa Himawanti stoi widać w sprzeczności z poglądami i interesami Ryszarda Nowaka, tego samego, który zasłynął z atakowania muzyków polskiej sceny awangardowej. Macki pedofilskiej mafii są jak widać długie, ale to nie dziwi, bo przecież Polska do światowy lider w produkcji pedofilskiej pornografii z dziećmi.</p>



<p>Dnia <strong>6 maja 2005</strong> roku Mohan Ryszard Matuszewski zostaje skierowany z więzienia na leczenie wolnościowe w celu podratowania swego stanu zdrowia, które bandytyzmem pedofilskich aktywistów zostało znacząco zrujnowane. Czasowo wstrzymuje się wykonywanie dalszej części spreparowanego przez pedofilską mafię wyroku z Bydgoszczy.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p>Dnia <strong>20 września 2005</strong> do prywatnego mieszkania córki jednej członkini Bractwa Himawanti na Śląsku próbuje wtargnąć policja w celu rzekomego znalezienia w nim Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Policjanci nie raczyli się ani wylegitymować ani nie posiadali nakazu przeszukania. Kiedy osoba napadnięta zadzwoniła po policję, informując ich że pod jej drzwiami stoją bandyci włamywacze, ci przyjechali na miejsce dziwiąc się, że owi bandyci to… policjanci z tajnego wydziału komendy. Obie grupy policjantów oddaliły się spod mieszkania odgrażając się przy tym różnymi wyzwiskami, słowami niecenzuralnymi.</p>



<p><strong>Luty 2006</strong> – w prasie Dariusz Pietrek z KANA w Katowicach i Chorzowie próbuje manipulować opinią publiczną wmawiając rzekome zagrożenie ze strony Bractwa Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego przed przyjazdem papieża Benedykta XVI do Polski! Pojawiają się też na forach internetowych oszczercze posty na temat Bractwa Himawanti i kilku Stowarzyszeń oraz osób prywatnych, które protestowały przeciwko więzieniu, głodzeniu oraz torturowaniu Mohana Ryszarda Matuszewskiego, w tym takich Stowarzyszeń które zajmuje się obroną szkalowanych w Polsce mniejszości światopoglądowych i wyznaniowych.</p>



<p><strong>Marzec 2006 </strong>– Sąd Rejonowy w Bydgoszczy skazuje Ryszarda Matuszewskiego na 10 miesięcy pozbawienia wolności za rzekome namawianie do zniszczenia samochodu dyrektora zakładu karnego Bydgoszcz-Fordon, w którym wcześniej Ryszard Matuszewski przebywał. Brak jakichkolwiek dowodów wskazujących aby tak mogło być. Wyrok jest jedynie zemstą dyrektora zakładu za napisanie licznych skarg na zakład karny oraz zamieszki pod bramą aresztu robione przez osoby walczące o uwolnienie Ryszarda Matuszewskiego. Jak się później okazało, dyrektor ZK Bydgoszcz-Fordon był także na liście osób podejrzewanych o kontakty seksualne z dziećmi zgromadzonymi przez Irenę Barcz z Bydgoszczy. Zatem nie tylko pederastia z małolatami wyszła na jaw! Znajomość z Mohanem Ryszardem Matuszewskim i pomoc w przestępstwie próbuje się wmówić w grudniu 2005 osobie, która była też osadzona w zakładzie karnym w Bydgoszcz Fordon na podstawie tego ŻE JEST BUDDYSTĄ I WEGETARIANINEM! Winy w żaden sposób nie udowodniono, ale więzień miał poważne problemy z powodu wegetarianizmu.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p>Dnia <strong>6 kwietnia 2006</strong> &#8211; Przed 8 rano 6 mężczyzn z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach wtargnęło do domu wynajmowanego na ośrodek terapeutyczny w Gliwicach, a zarazem wieloletniej obrończyni praw człowieka w Polsce &#8211; Ewy M. &#8211; wyłamując łomem drzwi. Ewa M. została wyzwana od wariatek i pobita, a po całej akcji udała się do lekarza na obdukcję stwierdzającą liczne urazy i niezdolność do pracy powyżej siedmiu dni. Na protesty, że policjanci nie mają pozwolenia na przeszukanie mieszkania ani na takie włamanie się do mieszkania &#8211; warczeli że mogą wszystko robić co im się podoba, bo tu nie jest Ameryka oraz grozili, że zostanie aresztowana. Przebywający u niej z wizytą Mohan Ryszard Matuszewski został zatrzymany. Skonfiskowano sprzęt komputerowy oraz materiały audio służące działalności antypedofilskiej, terapeutycznej oraz duchowej.</p>



<p>Dnia <strong>7-10 kwietnia 2006</strong> – w prasie, radiu i telewizji rozpętuje się ponownie ostra nagonka przeciw Bractwu Himawanti oraz Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Za szerzeniem dezinformacji oraz podżeganiem ludzi do nienawiści i fobii, próbując im wmówić możliwość planowania przez Bractwo Himawanti zamachu na papieża Benedykta XVI stoją: Dariusz Pietrek z propedofilskiego Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji z Katowic oraz szef pedofilskiego gangu handlującego samotnymi kobietami i dziećmi Tadeusz Mynarski (Ibrahim, Dillani). Oficjalnie Tadeusz Mynarski zajmuje się załatwianiem dobrej pracy za granicą. Jego ofiary, którym udało się uciec i muszą się ukrywać wiedzą, że ta praca to burdel i dawanie dupy pod przymusem, na ogół w krajach arabskich. Przekazywane przez nich tzw. „fakty” o Bractwie Himawanti są w istocie zmyśloną fikcją, a do kolejnych znanych już kłamstw dodają nowe oszczerstwa i pomówienia. W prasie ukazują się informacje, że policjanci, którzy złapali Mohana Ryszarda Matuszewskiego zostaną nagrodzeni, gdyż „pozostający na wolności &#8222;Mohan&#8221; będzie próbował zakłócić przebieg planowanej na maj wizyty w Polsce papieża Benedykta XVI”. W rzeczywistości, tak Bydgoski Sąd jak i policja oraz prokuratura posiadali do Mohana Ryszarda Matuszewskiego telefon oraz adres pobytu, gdyż cały czas prowadził korespondencję z sądem i przebywał na leczeniu wolnościowym, gdzie leczył się z dolegliwości serca. Sąd w Bydgoszczy &#8222;zapomniał&#8221; przesłać Ryszardowi Matuszewskiemu na jego adres pobytu w czasie leczenia wolnościowego wezwania do wstawienia się do zakładu karnego. Zamiast tego wysłał policyjnych pedofilii i kilku dziennikarzy z pedofilskiej mafii, żeby zrobili pokazowe aresztowanie do kamery. Jakoś dziwnie, osoby spokojne i pokojowo nastawione, a także słabe kobiety i bezbronne dzieci policjanci umieją pokazowo zatrzymywać i rzucać o ziemię. Z prawdziwymi bandytami, jak w Magdalence, jakoś nie umieją sobie poradzić nawet dużym i uzbrojonym oddziałem.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p>Dnia <strong>20 czerwiec 2006</strong> &#8211; w Sądzie Okręgowym w Warszawie toczy się stara sprawa przeciwko Ryszardowi Matuszewskiemu oparta na fałszywych oskarżeniach gangu Jadwigi Kulawik Gierczyńskiej i Tadeusza Mynarskego. Mimo ewidentnych dowodów na to, iż Jadwiga Kulawik Gierczyńska jest chora psychicznie z powodu nadużywania alkoholu i narkotyków i dąży do zniszczenia Bractwa Himawanti i jego liderów, a także tego iż biegli powołani w przedmiotowej sprawie byli niekompetentni i uprzedzeni światopoglądowo, sąd orzeka na niekorzyść Mohana Ryszarda Matuszewskiego. Powołane na sprawę 3 biegłe sądowe, to kobiety w wieku emerytalnym, które nie miały pojęcia o co chodzi i jak twierdzi przedstawiciel Komitetu Europejskiego Obrony Praw Człowieka oddelegowany na sprawę, która została w międzyczasie utajniona, owe pseudo biegłe uczyły się tego, co mają na sprawie powiedzieć na korytarzu sądowym, zbytnio się z tym nie kryjąc, że działały na zlecenie pedofilskiej mafii. Nie wiedziały kim jest Ryszard Matuszewski, ani nie znały jego akt, ani nawet nie miały pojęcia o czym na sprawie mówią – powtarzając jak papugi wyuczone na korytarzu i uzgodnione ze sobą i z sądem zeznania. W momencie ujawnienia tego procederu na sali sądowej – sędzina utajnia sprawę – a działaczy Europejskiego Komitetu Obrony Praw Człowieka wyrzuca za drzwi strasząc aresztem i grzywną sądową! Sąd Apelacyjny w Warszawie dnia 18 czerwca 2006 podtrzymuje tendencyjną, stronniczą i niesłuszną decyzję Sądu Okręgowego o uwięzieniu Ryszarda Matuszewskiego bez jej rozpoznawania. Ryszard Matuszewski został w konwoju dowieziony do warszawskiego aresztu w Białołęce, ale na sprawę nie został doprowadzony. Następnie został odesłany z powrotem do zakładu karnego w Strzelcach Opolskich.</p>



<p><strong>Wrzesień 2006 </strong>– Rzecznik Praw Obywatelskich zainteresował się poważnie tendencyjnym i niesłusznym orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie i wystąpił do Sądu o nadesłanie akt, które mają być zbadane pod kątem wniesienia kasacji na korzyść Mohana Ryszarda Matuszewskiego.</p>



<p>Dnia <strong>21 wrzesień 2006</strong> – Sąd Okręgowy w Bydgoszczy podtrzymuje wyrok Sądu Rejonowego skazujący Mohana Ryszarda Matuszewskiego na rok więzienia za rzekomą obrazę funkcjonariuszy w 9 listach kierowanych do sądów bydgoskich w latach 2004-2005, gdzie Mohan Ryszard Matuszewski wykazywał nieprawidłowości i błędy w prowadzeniu postępowania prokuratorskiego i sędziowskiego, oraz propedofilską stronniczość prokuratora oraz sądu. Sprawy prowadzą koledzy z sądu niby pokrzywdzonych. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzina prowadząca sprawę podała, iż rok więzienia (a więc górny wymiar kary) to za mało w tej sprawie, pomimo tego, że Sąd Najwyższy zakazał robienia spraw sądowych osobom, które wysyłają swoje pisma w trybie skargowym. Zatem wydany wyrok był nielegalny i bezprawny!</p>



<p><strong>Wrzesień – październik 2006</strong> – w Gliwicach i Częstochowie rozpoczynają się sprawy (rozprawy utajnione, info o rozprawach zdjęte z wokandy) przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Oskarżenie chce w obu przypadkach obserwacji psychiatrycznej, mimo iż sąd rejonowy w Bydgoszczy w wyroku z dnia 29 listopada 2005 ponad wszelką wątpliwość stwierdził, iż Mohan Ryszard Matuszewski jest zdrowy psychicznie, co zostało w 21 września 2006 roku potwierdzone w wyroku Sądu Okręgowego w Bydgoszczy! Fikcyjne sprawy wszczynają członkowie z pedofilskiej mafii tacy jak Jadwiga Gierczyńska (Kulawik) i Janusz Gierczyński z Częstochowy oraz Dariusz Pietrek z Chorzowa, niezadowoleni z tego, że Ryszard Matuszewski nadal zajmuje się zwalczaniem pedofilii, pomaganiem ofiarom gwałconym w dzieciństwie przez pedofilów, ofiarom wykorzystywanym przez przemysł pornografii dziecięcej i ofiarom księży pedofilów, których w Polsce jest całkiem sporo, a nawet są eksportowani do krajów Trzeciego Świata na misje, gdzie są praktycznie bezkarni.</p>



<p>Dnia <strong>13 wrzesień 2006</strong> – w Sądzie Rejonowym w Częstochowie sędzina prowadząca rozprawę próbuje zastraszyć przedstawiciela jednego ze Stowarzyszeń występujących w obronie Mohana Ryszarda Matuszewskiego aresztowaniem przez policję za to iż prosił o wejście na salę sądową, aby przysłuchiwać się tajniaczonej na zlecenie pedofilskiej mafii sprawie. Sędzina wezwała policję sądową i zażądała usunięcia Przedstawiciela z terenu budynku sądu! Sąd prosił się ewidentnie o protesty z jajkami i pomidorami jak kilka lat wcześniej! Dopiero propozycja licznych petentów sądu aby sprawdzić stan trzeźwości sądu z pomocą balonika uspokoiła należycie szacowny Wysoki Sąd, który szybko opuścił budynek sądu rejonowego!</p>



<p>Dnia <strong>30 październik 2006 </strong>– w Sądzie Rejonowym w Częstochowie przedstawicielka Europejskiego Komitetu Obrony Praw Człowieka zostaje zatrzymana przez policję w drzwiach sądu i inwigilowana gdzie i dokąd idzie, a także zostaje przeszukana &#8211; podczas gdy nikt nie sprawdza w ten sposób innych osób, które do sadu wchodzą. Przy drzwiach sali sądowej, gdzie odbywa się sprawa przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu &#8211; zostaje postawiona warta składająca się z 3 policjantów, którzy pojawiają się w momencie wejścia delegacji EKOPCz na teren Sądu. Policjanci sądowi nie wpuszczają przedstawicielki na salę rozpraw i w tym momencie sędzina samowolnie utajnia sprawę bez podania powodów, śmiejąc się, że to jest jej wola! Tak są traktowani w Polsce legalni przedstawiciele Obrony Praw Człowieka, którzy w całej Unii Europejskiej mają prawo przysłuchiwać się wszystkim procesom i postępowaniom sądowym.</p>



<p><strong>Kwiecień 2006 &#8211; grudzień 2006</strong> &#8211; Mohan Ryszard Matuszewski cały czas przebywa w więzieniu, a w zasadzie przewożony jest co kilka tygodni po zakładach karnych w całym kraju, tak że kontakt z nim jest utrudniony. Mohan Ryszard Matuszewski co dwa trzy tygodnie jest w innym więzieniu lub areszcie w tym: Katowice, Strzelce Opolskie, Wrocław Kleczkowska, Kraków Montelupich, Warszawa Białołęka, Gliwice Wieczorka. Kolejne sprawy i oskarżenia mnożone są przez Dariusza Pietrka propedofilskiego aktywistę z faszystowskiego centrum antysektowego KANA w Katowicach i Chorzowie oraz sekty Effatha zwalczającego także wolną myśl filozoficzną, hinduizm i inne wschodnie ruchy religijne. Pan Dariusz Pietrek najbardziej nie może znieść tego, że Bractwo Himawanti prowadzi terapie dla setek ofiar księży pedofilów rocznie i ten wątek tego propedofilskiego aktywistę najbardziej wnerwia.</p>



<p><strong>1 luty 2007</strong> – Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uznał Sławomira B. &#8211; jednego z członków Bractwa Himawanti &#8211; za winnego składania fałszywych zeznań czyli za prawdziwe stwierdzenie, że w dniach 29 lipca &#8211; 15 sierpnia 2002 roku Mohan Ryszard Matuszewski prowadził zajęcia w Gdyni i że Sławomir B. w zajęciach tych uczestniczył wraz z liczną grupą praktykujących i skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz karę grzywny. Sąd Bydgoski wydając ten wyrok oparł się na zeznaniach jednej osoby, która twierdziła że Ryszard Matuszewski był w tym czasie w Gliwicach, którą była znana już sądowi ze swych kłamstw &#8211; Bożena Matejko Rewald ignorując tym samym zeznania około 10 osób, które twierdziły, że w tym czasie Ryszard Matuszewski przebywał w Gdyni. Sądowi jednak najbardziej chodziło o to, że Sławomir B. w obronie Lalita Mohana jawnie rozdawał pod bydgoskim sądem tysiące ulotek w czasie trwania rozpraw co podburzyło społeczeństwo przeciwko sądowym kantom, oszustwom i łapówkarstwu wielu sędziów w Bydgoszczy. Jest to pierwszy wyrok w tej sprawie. Terapie dla ofiar księży pedofilów, policjantów pedofilów, prokuratorów pedofilów i sędziów pedofilów w Bydgoszczy i okolicy nadal się odbywają, a w samej Bydgoszczy Bractwo Himawanti prowadzi trzy około 50-osobowe grupy terapeutyczne.</p>



<p>Dnia <strong>14 marzec 2007</strong> – przed Sądem Rejonowym w Zabrzu rozpoczyna się proces 60-letniej schorowanej emerytki <strong>Barbary Latoszek </strong>oskarżanej przez Dariusza Pietrka, który również Ryszarda Matuszewskiego pomawia. Głównym oskarżycielem jest nie kto inny, a Dariusz Pietrek z Chorzowa, nie będący funkcjonariuszem prawa ale będący tak zwanym tajnym informatorem policji czyli donosicielem donoszącym na sąsiadów i przypadkowe osoby jak się pochwalił publicznie w sądzie. Dariusz Pietrek na klika dni przed rozprawą rozkręca aferę medialną przeciwko Barbarze Latoszek i Bractwu Himawanti, pomawiając Bractwo i jego członków o czyny, których nie popełnili. Wykorzystując do swoich prywatnych celów znajomych dziennikarzy z Gazety Wyborczej m.in. homoseksualistę Marcina Pietraszewskiego, który to już w roku 2003 pisał kłamliwie na temat Bractwa Himawanti pomawiając Barbarę Latoszek o czyny, których nie popełniła. Ten sam homoseksualny dziennikarz rozpętuje aferę medialną przeciwko tej kobiecie używając bezprawnie jej danych osobowych w tym imienia i nazwiska oraz miejscowości w której mieszka, lży bezprawnie staruszkę wkładając jej w usta słowa, których nigdy nie wypowiadała. W dzień poprzedzający owe zdarzenia – Barbara Latoszek jest nękana telefonami z pogróżkami śmierci i wykończenia. Członkowie Bractwa Himawanti składają stosowne zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez gang Dariusza Pietrka, a także na zmianę pilnują domu Barbary Latoszek. Sędzina bezpodstawnie utajnia tę i kolejne rozprawy, a adwokat przyznany z urzędu odmawia zajęcia się sprawą bo jak stwierdza „boi się” i chce „dociągnąć do emerytury”. Adwokata z wyboru w sprawie przeciwko pedofilskiej mafii nie udaje się w Zabrzu wynająć.</p>



<p>Dnia <strong>4 kwietnia 2007</strong> – W Sądzie Rejonowym w Gliwicach rozpoczyna się i zarazem kończy kolejny proces wytoczony przez Dariusza Pietrka przeciwko Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu. Jest to proces ukartowany przez tego działacza z propedofilskiego i antysektowego zarazem ośrodka KANA w Katowicach oraz Effatha aby zniszczyć jeszcze bardziej Ryszarda Matuszewskiego. Odbywa się tylko jedna UTAJNIONA jak zwykle sprawa, na której zapada od razu wyrok, jednakże sędzina NIE INFORMUJE na jakiej podstawie go orzeka! Na salę sądową mimo prośby Mohana Ryszarda Matuszewskiego nie zostaje wpuszczony przedstawiciel Stowarzyszenia Obrony Praw Człowieka, ani żadna z 20 innych osób zajmujących się obroną praw człowieka przybyłych na tę sprawę. Jednocześnie na konta e-mailowe członków Bractwa Himawanti Dariusz Pietrek rozsyła groźby śmiertelne i groźby z pogróżkami, że zabije Ryszarda Matuszewskiego. Wydruki emaili i materiał elektroniczny z IP komputerów Dariusza Pietrka zostaje dostarczony policji i prokuraturze w Gliwicach oraz Chorzowie i Katowicach. Jednakże odmawiają ścigania zbrodniarza za groźby zabójstwa i liczne oszczerstwa motywując to tym, że nie można ustalić sprawcy &#8211; chociaż ten pisał z komputera domowego i KANA, a także się podpisał. Ciekawe ile pedofilska mafia płaciła za to umarzanie trzem prokuratorom. Musiało trochę chyba zboczeńców kosztować.</p>



<p>Od <strong>maja 2005</strong> roku do <strong>kwietnia 2006 </strong>– Mohan Ryszard Matuszewski otrzymuje wiele gróźb śmiertelnych rozsyłanych przez Dariusza Pietrka osobiście, oraz jego pomocników, także od księdza pedofila z Tarnowskich Gór, którego tam schowano po tym jak Barbara Latoszek ujawniła relacje jego ofiar w Zabrzu! W internecie zamieszczane są liczne oszczerstwa na temat Mohana Ryszarda Matuszewskiego, a rozsyłane przez Dariusza Pietrka i jego kilku wspólników na licznych forach dyskusyjnych napuszczani przez Dariusza Pietrka pedofilscy aktywiści i inkwizytorzy zamieszczają wszystkie dane osobowe i adres zamieszkania Ryszarda Matuszewskiego oraz podają do publicznej wiadomości wyroki ze spraw sądowych, które były utajnione. Do dnia dzisiejszego groźby śmiertelne do Ryszarda Matuszewskiego są rozsyłane do licznych członków Bractwa Himawanti, a liczne napady na domy prywatne i rabunki mienia przez policję działającą na zlecenie mafii pedofilskiej okresowo się nasilają. Zawiadamiana o tym prokuratura i policja nie reaguje, a liczne skargi i zawiadamiania o przestępstwach kryminalnych mafii pedofilskiej niszczącej Bractwo Himawanti są umarzane, niewątpliwie za łapówki od mafii, czym chwalił się publicznie sam Tadeusz Mynarski, jeden z hersztów mafii pedofilów i producentów pornografii dziecięcej!</p>



<p>Dnia <strong>15 maja 2007</strong> &#8211; przed Sądem Rejonowym w Gdańsku rozpoczyna się proces przeciwko Krzysztofowi U. i Agnieszcze U. &#8211; uczestnikom zajęć z Ryszardem Matuszewskim w dniach 29 lipca 2002 &#8211; 15 sierpnia 2002, oskarżonych o rzekome składanie fałszywych zeznań, za twierdzenie, że od 29 lipca do 15 sierpnia 2002 roku Ryszard Matuszewski prowadził zajęcia w Gdyni i że osoby te osobiście w zajęciach tych uczestniczyły wraz z innymi osobami, przeciwko którym toczą się kolejne preparowane przez prześladowców Ryszarda Matuszewskiego sprawy! Każdy kto przed sądem uczciwie bronił Mohana Ryszarda Matuszewskiego zeznając prawdę jest przez propedofilskie w Polsce chyba sądy prześladowany. Widać te szacunkowe 5-8 miliardów złotych z produkcji pedofilskiej pornografii rocznie to wystarczająco duża kasa, że by sądy i prokuratorzy byli dla pedofilów przychylnymi. Bractwo Himawanti tyle ze składek (100 złotych rocznie) i datków na pewno nie uzbiera na obronę Ryszarda Matuszewskiego.</p>



<p>Dnia <strong>6 czerwca 2007</strong> – przed Sądem Rejonowym w Zabrzu odbywa się kolejna rozprawa sponiewieranej przez Dariusza Pietrka Barbary Latoszek. Na sprawę sądową, która z niewiadomych przyczyn została utajniona sędzina sądu powołała aż 26 fikcyjnych piedarowych, czyli pietrkowych świadków oskarżenia i NIE DOPUŚCIŁA DO ZEZNAŃ ANI JEDNEGO ŚWIADKA OBRONY! Mimo protestów Barbary Latoszek i głośnemu domaganiu się powołania przez sąd świadków obrony, sędzina rzuca papierami i wykrzykuje, że to ona decyduje, kogo na świadka powołać, a kogo nie! Zadziwiające jest to, że WSZYSCY ŚWIADKOWIE OSKARŻENIA są osobami, które zeznają na tej sprawie PRZECIWKO Ryszardowi Matuszewskiemu a oskarżonej Barbary Latoszek nawet nie znają, ani nigdy jej na oczy nie widzieli. Kolejni świadkowie oskarżenia nie stawiają się na sprawy bądź odmawiają zeznań, czym wprawiają w szał sędzinę. Jak wiadomo nam, sędzina naprowadzała świadków oskarżenia na zeznania przeciwko Ryszardowi Matuszewskiemu, a prokurator Prokuratury Okręgowej w Gliwicach <strong>Michał Szułczyński </strong>jest tym samym prokuratorem, który prowadził wszystkie te sprawy przeciwko Ryszardowi Matuszewskiemu i Barbarze Latoszek i pilotuje je osobiście. Prokurator kumpel Pietrka i Mynarskiego!</p>



<p>W czasie <strong>10 grudnia 2006 &#8211; 15 grudnia 2008</strong> Mohan Ryszard Matuszewski zwiedza kilka kolejnych miejsc odosobnienia mających moralnie wymiar Berezy Kartuskiej albo Oświęcimia. Pogarsza się stan Mohana Ryszarda Matuszewskiego, nękanego kolejnymi fikcyjnymi sprawami, przewożonego a to do Bydgoszczy czy Wrocławia, a to do Gliwic czy Krakowa. Mohan Ryszard Matuszewski trafia też na podleczenie do kolejnych szpitali, a to z powodu klaustrofobii, a to z powodu problemów z sercem, a to z powodu wycieńczenia przez wygłodzenie. Toczy się także kasacja wniesiona w styczniu 2008 przez Rzecznika Praw Obywatelskich na korzyść Mohana Ryszarda Matuszewskiego.</p>



<p>Wiosną, w <strong>lutym 2008</strong> umiera po pobiciu przez pedofilskich gangsterów Barbara Latoszek, która przed śmiercią zdążyła zeznać i powiedzieć znajomym, że już jesienią 2007 została pobita przez 3 sprawców, w tym Dariusza Pietrka, Marcina Pietraszewskiego i Tadeusza Mynarskiego. Kolejne pobicie w Zabrzu w styczniu 2008 spowodowało ciężkie dolegliwości jamy brzusznej i nerek, po których w sumie zamordowana przez pedofilski gang <strong>Barbara Latoszek zmarła od obrażeń i powikłań w jednym ze śląskich szpitali</strong>. Jak dotąd gangsterzy, a w sumie mordercy chodzą na wolności, w końcu jedyny świadek i ofiara zarazem nie żyje!</p>



<p>W dniu <strong>31 października 2008</strong> kolejna już trzecia KASACJA Sądu Najwyższego potwierdza fakt uchybień w spreparowanej w 2002 roku przez pedofilską mafię Tadeusza Mynarskiego, Jadwigę i Janusza Gierczyńskich, Rafała Maćkowiaka, Ryszarda Nowaka, Dariusza Pietrka, Elżbietę Tomasz (Rynkę Karolinkę) i innych bandytów sprawie. Mohan Ryszard Matuszewski do tej sprawy przesiedział po aresztach III RP łącznie 2 lata i 8 miesięcy, aż Sąd Najwyższy przerwał mafijny ciąg zbrodni dokonywanej przez zwyrodniałych pedofilskich gangsterów na niewinnym człowieku za to, że ujawniając przestępstwa pedofilskie osób wysoko postawionych zalazł mafii dzieciojebców prowadzących pedofilskie burdele, żyjących z handlu kobietami i dziećmi do burdeli zagranicznych i produkujących pedofilską pornografię i zoopornografię (dzieci i zwierzęta) za skórę!</p>



<p>W dniu <strong>15 grudnia 2008</strong> Sąd Okręgowy w Warszawie zgodnie z zaleceniem naprawienia swoich błędów i uchybień nakazuje zwolnić Mohana Ryszarda Matuszewskiego, którego przewieziono już parę miesięcy wcześniej w tym celu do aresztu Warszawa Mokotów.</p>



<p>Dnia <strong>5 maja i 23 maja 2009</strong> pojawiają się w bydgoskiej, propedofilskiej Gazecie Pomorskiej kontrolowanej przez propedofilskie lobby LGBT, oszczerstwa pod adresem Mohana Ryszarda Matuszewskiego oraz Irenie Barcz. Znieważana i pomawiana przez pedofilską mafię Irena Barcz zajmowała się przez 15 lat do 2003 roku pomocą ofiarom gwałconym przez pedofilów i terapią ofiar księży pedofilów, których w Bydgoszczy, podobnie jak w Częstochowie, Warszawie, Katowicach i Gliwicach jest dużo więcej niż w innych rejonach Polski. Irena Barcz stworzyła w Bydgoszczy kilka dużych kilkudziesięcioosobowych grup wsparcia dla ofiar księży pedofilów, zakonnic pedofilek i pedofilskiej mafii. Zebrała kilkadziesiąt tomów relacji ofiar wykorzystywanych seksualnie przez bydgoskich policjantów prokuratorów oraz sędziów, a także oczywiście księży oraz biskupów. I te akta, relacje ofiar, najbardziej poszukuje bydgoska policja kryminalna oraz prokuratura, razem z Ireną Barcz, znacznie bardziej niż rzeczywistych bandytów. Akta miewają się dobrze, są opracowane, zabezpieczone, a wszystko dlatego, że mieszkają w kraju innym niż propedofilska Polska na usługach pedofilskiej mafii. Relacje nawet wyszły w formie książkowej i bywają w niektórych księgarniach, tak aby ludzie o pedofilskich dzieciojebcach z Bygdoszczy i okolic mogli poczytać.</p>



<p>Należy odnotować fakt wzmożonych ataków na godność Mohana Ryszarda Matuszewskiego w miesiącach s<strong>tyczeń &#8211; maj 2009 rok</strong>, gdzie można było poczytać mnóstwo szkalującej działalność Bractwa Himawanti i Mohana Ryszarda Matuszewskiego twórczości niskiej jakości wypisywanych na różnych stronach zwykle anonimowo przez osobników takich jak &#8222;piedar&#8221;, który okazał się być Dariuszem Pietrkiem z Chorzowa czy &#8222;hells bells&#8221; i &#8222;hells bells2&#8221;, leon22, cugol &#8211; którym jest prawa ręka Dariusza Pietrka i Tadeusza Mynarskiego, niejaki Krzysztof Reiman ze Świebodzina. Jedną z osób tworzących wspólnie Krzysztofem Reimanem strony internetowe oraz blogi i wpisy szkalujące Mohana Ryszarda Matuszewskiego na różne sposoby jest osoba używająca ksyw i loginów jak &#8222;kajsza&#8221;, &#8222;xara&#8221;, &#8222;elena&#8221;, &#8222;nczarna&#8221; oraz kilku fikcyjnych nazwisk. Jest to prywatnie przyjaciółka i partnerka Krzysztofa Reimana, ateistyczna aktywistka LGBT i zwolenniczka tak zwanej dobrej pedofilii. Działalność tych zwyrodnialców zidentyfikowała Marta S. z Trójmiasta bezpośrednio poszkodowana przez Krzysztofa Reimana w sposób o jakim można poczytać w internecie. Bractwo Himawanti posiada więcej takich namierzonych po numerach IP uzyskanych od administratorów portali przestępców pedofilskich znieważających Lalita Mohana i Bractwo. Czyżby pedofile zrzeszeni w pedofilskiej mafii ciągle bali się Mohana Ryszarda Matuszewskiego, pomimo tego, że tysiące innych osób trudnią się namierzaniem zboczeńców w sieci i informowaniem o nich Interpolu, bo polska policja jak widać po lekturze raczej zaatakuje ofiary pedofilów, a nie mafię, która widać za dużo polskiej policji w osobach jej zboczonych i skorumpowanych funkcjonariuszy płaci.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p>W dniu <strong>28 sierpnia 2009</strong> roku, policja kryminalna w Głubczycach w woj. opolskim nad czeską granicą zatrzymuje Mohana Ryszarda Matuszewskiego na polecenie Sądu Rejonowego w Bydgoszczy. Policja miała nakaz karny, czyli polecenie dostarczenia Mohana Ryszarda Matuszewskiego do najbliższego więzienia celem odbycia kary 1,5 roku więzienia. Adwokaci oraz działacze Europejskiego Komitetu Obrony Praw Człowieka natychmiast zbadali sprawę. Dyrekcja Zakładu Karnego szybko zauważa, że sygnatury akt dotyczą wyroku łącznego ze spraw, które Mohan Ryszard Matuszewski już dawno odsiedział lub został z nich uniewinniny. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy popełnił przestępstwo skierowania do wykonania kary, która w rzeczywistości była już odbyta lub formalnie nie istniała. Takie zbrodnie na Mohanie Ryszardzie Matuszewskim to już chyba norma w pedofilskiej Rzeczpospolitej Polskiej z jego wymiarem sprawiedliwości na usługach pedofilskich mafii dzieciojebców, ale dobrze zarabiających bo 5-8 miliardów złotych rocznie na krzywdzie gwałconych dzieci. A Mohan Ryszard Matuszewski czekając na wstrzymanie wykonywania już odbytej, a i tak niesłusznej kary znowu <strong>stracił tydzień wolności</strong>. Tym razem obrońcy zdołali szybko powstrzymać pedofilskich bandytów typu <strong>Tadeusz Mynarski </strong>&#8222;Abram&#8221; i <strong>Bożena Matejko Pikucińska </strong>(aktualnie Rewald), <strong>Dariusza Pietrka, Ryszarda Nowaka, Jadwigę Gierczyńską </strong>z domu Żurek i ich sądowych popleczników z Bydgoszczy. A przy okazji tyle, to jest 1,5 roku, zostało w papierach z tych szumnych zarzutów i medialnych wyroków, gdzie miało być łącznie 3,5 roku plus 2 lata plus 1 rok i plus 10 miesięcy. Reszta zwyczajnie poszła się je..ć z lipnymi oskażycielami, jak mawiają skazani. Mohan Ryszard Matuszewski trzymany po aresztach do sprawy, przesiedział jednak przez pedofilski gang dużo więcej niż owe 1,5 roku, które w sumie chociaż i tak lipne, zostało w papierach kalając życiorys dobrego i przyzwoitego człowieka. Kiedy zbójecki w swej naturze sąd rejonowy w Bydgoszczy, Częstochowie, Warszawie i Gliwicach za lata katorżniczej, gestapowskiej niewoli aranżowanej na zlecenie pedofilskiej mafii raczy wypłacić Mohanowi Ryszardowi Matuszewskiemu odszkodowanie jakoś na razie nie wiadomo.</p>



<p>Pamiętajcie pedofilscy zbrodniarze, że prędzej czy później ręka sprawiedliwości dojedzie was tak jak waszego medialnego patrona, Romana Polańskiego, pedofilskiego gwałciciela 13-to letniej dziewczynki!</p>



<h3 class="wp-block-heading has-text-align-center" style="padding-bottom:var(--wp--preset--spacing--30)">STOP PEDOFILSKIEJ MAFII W POLSCE!!!</h3>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p style="padding-top:var(--wp--preset--spacing--20)">Opracowanie zbiorowe na podstawie relacji i wywiadów Europejskiego Komitetu Obrony Praw Człowieka: Dr Hanna Szpilewska, lic. Jarosław Kowalczyk, mgr Małgorzata Madanowska Kowalczyk, mgr Magdalena Pasierb, mgr Tomasz Pasierb, Mgr Eugenia Pałys, mgr Natalia Chmielewska, dr Hanna Bem, mgr Izabela Tryc, mgr Maria Tabaka, Dr Hanna Bem, red. Marek Cieślak, mgr Mirosława Tomaszewska, mgr Nina Waśk, Paweł Ćwięka, Anna Maria Rampała, mgr Bożena Pająk, mgr Katarzyna Dmyterko, mgr Elżbieta Betiuk, Mariusz Belicki, mgr Antoni Cichoński, mgr Mirosław Paweł Salwowski, dr Renata Soćko, mgr Mirosława Tomaszewska, Izabela Tryc, mgr Witold Boguszewski, lic. Maciej Marczak, lic. Małgorzata Wysocka, mgr Darlena Zawada, Urszula Zielińska, Dorota Hołownia, Agnieszka Święch, Jacek Rzewucki, inż. Józef Klimiński, inż. Krzysztof Błachaniec i inni.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/chronologia-przesladowan-i-represjonowania-ryszarda-matuszewskiego-lalita-mohan-g-k-oraz-bractwa-himawanti-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dariusz Bojda prześladowany w Krakowie</title>
		<link>https://ryszard-matuszewski.com/dariusz-bojda-przesladowany-w-krakowie/</link>
					<comments>https://ryszard-matuszewski.com/dariusz-bojda-przesladowany-w-krakowie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[rm-admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 16:40:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prześladowania]]></category>
		<category><![CDATA[biegli]]></category>
		<category><![CDATA[bojda]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Bojda]]></category>
		<category><![CDATA[mafia]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatrzy]]></category>
		<category><![CDATA[sądy]]></category>
		<category><![CDATA[Trybunał Obywatelski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.ryszard-matuszewski.com/?p=270</guid>

					<description><![CDATA[Pedofilski Akt Oskarżenia w Krakowie Taka surrealistyczna poezja &#8211; miał nadzieje Dariusz Bojda &#8211; powstawała tylko w umysłach prawdziwych surrealistów (grubo przed II wojną). Strzępki porwanych gazet, na chybił trafił wyciągane z kapelusza, tworzyły niepokojące i intrygujące wiersze. Wielu współczesnych surrealistów okazuje się bawić tą metodą do dzisiaj, czego przykład zamieszczam. Niestety zamiast gazet dostajemy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h2 class="wp-block-heading">Pedofilski Akt Oskarżenia w Krakowie</h2>



<p><strong>Taka surrealistyczna poezja &#8211; miał nadzieje Dariusz Bojda &#8211; powstawała tylko w umysłach prawdziwych surrealistów (grubo przed II wojną). Strzępki porwanych gazet, na chybił trafił wyciągane z kapelusza, tworzyły niepokojące i intrygujące wiersze. Wielu współczesnych surrealistów okazuje się bawić tą metodą do dzisiaj, czego przykład zamieszczam. Niestety zamiast gazet dostajemy porwane na strzępy szare komórki a kapelusz zastąpił pusty łeb.</strong></p>



<p>Poniższy tekst pokazuje jak <strong>homoseksualnie pedofilski</strong> „psycholog” z Aresztu Śledczego Kraków Montelupich <strong>Ryszard Janczur</strong> znęca się nad osobami o których sam napisał <strong>boyloverski</strong> czy może pedofilski paszkwil. Areszt na Montelupich to ten sam areszt, gdzie zagłodzono na śmierć <strong>Rumuna</strong>, zwyczajnie go mordując, bo zamiast lekarzy na dyżurach w izbie chorych jest <strong>PSYCHIATRA</strong> czyli aresztancki psychol, kumpel Rysia Janczura. Pan <strong>Dariusz Bojda</strong> jest jedną z setek ofiar Ryszarda Janczura – psychologa czy raczej psychopaty więziennego na etacie resortu więziennictwa! Kto nie obciągnie – mówią więźniowie z Monte – ma opinie psychola&#8230; Prawda.</p>



<p><strong>Prokuratura Śródmieście Wschód, Kraków.</strong></p>



<p>Sygn. Akt XIV k 744/09/5</p>



<p>Akt oskarżenia przeciwko Dariuszowi Bojdzie (poecie) o przest, a zrt. 190 paragraf 1k.k.</p>



<p><strong>Oskarżam:</strong></p>



<p>Dariusza Bojdę, s. Romana i Hildegardy z d. Cieślar, ur. 7 października 1967 roku w Brennej, odbywającego karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w Cieszynie, obywatelstwa polskiego, o wykształceniu średnim, rozwiedzionego, ojca trójki dzieci w wieku 21, 18 i 4 lat, bez zawodu, bez pracy, <strong>utrzymującego się z pisania wierszy</strong> (prokuratura widocznie nie uznaje pisania wierszy za pracę), bez majątku (k.50-51, 70-71, 76-78), karanego (k. 36-37), odbywającego karę pozbawienia wolności orzeczoną wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa – Nowej Huty w Krakowie Wydział II Karny o sygn. II K 1598/06/N, przebywającego w Zakładzie Karnym w Cieszynie przy ul. Bolesława Chrobrego 2,</p>



<p><strong>o to, że:</strong></p>



<p>w dniu 20 października 2008 r. w Krakowie kierował groźby pozbawienia zdrowia i życia wobec Ryszarda Janczura, które to groźby wzbudziły w pokrzywdzonym uzasadnioną obawę, iż zostaną spełnione, tj. o przestępstwo z art. 190 paragraf 1 k.k.</p>



<p>Na podstawie art. 24 paragraf 1 k.p.k. i art. 31 paragraf 1 k.p.k. sprawa niniejsza podlega rozpoznaniu przez Sąd Rejonowy dla Krakowa – Śródmieścia w Krakowie Wydział XIV Karny w postępowaniu zwyczajnym.</p>



<p><strong>Uzasadnienie</strong></p>



<p>k. 1-2 &#8211; W dniu 21 października 2008 r. w Prokuraturze Rejonowej Kraków – Śródmieście Wschód w Krakowie Ryszard Janczur złożył ustne zawiadomienie o przestępstwie popełnionym na jego szkodę. Zeznał, iż w dniu 20 października 2008 r. w swojej skrzynce otrzymał list z groźbami pod jego adresem.</p>



<p>W sprawie tej przeprowadzone zostało, śledztwo, nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową Kraków – Śródmieście Wschód w Krakowie, w toku którego – na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, a szczególności zeznań świadka Ryszarda Janczura (k 1-2), opinii sądowo-psychiatrycznej (k. 98-99) oraz wyjaśnień oskarżonego Dariusz Bojdy (k. 50-51) – ustalono następujący stan faktyczny.</p>



<p>k. 1-2, 6 &#8211; W dniu 20 października 2008 r. Ryszard Janczur znalazł w swojej skrzynce pocztowej list wysłany z Opola. Nadawcą listu był Dariusz Bojda odbywający karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w Opolu. W liście tym znalazły się treści, które Ryszard Janczur odebrał jako groźby pod jego adresem. Autor listu – Dariusz Bojda użył sformułowań:</p>



<p><strong>„Ja ci dam test Rorschacha. Ja Ci dam wywiad kliniczny w oparciu o zmyślenia, urojenia i niczym niepoparte brednie w aktach. Ty lepiej zastanów się czy warto było – bo nic chłopcze, w naturze nie ginie. (…) Ja Ci wszystko dam. Bądź pewien odwdzięczę się w imieniu własnym, w imieniu moich bliskich. Zasłużyłeś na pomnik. Solidny pomnik Janczura. Ja Ci dam więcej, niż potrafisz sobie wyobrazić z plam atramentowych. Ja Ci dam takie plamy, że nie pomogą chlorowe wybielacze. Vanisch, też nie pomoże. Żaden Vanisch. (…) Ja Ci przyrzekam dać do syta, do oporu. Twój do końca – Darek Bojda”.</strong></p>



<p>Treści zawarte w liście <strong>Ryszard Janczur,</strong> jako <strong>psycholog kliniczny</strong>, który będąc biegłym Sądu Okręgowego w Krakowie przeprowadził badanie Dariusz Bojdy, odebrał, jako groźby kierowane pod jego adresem i które to groźby wzbudziły w nim obawę, że zostaną spełnione (jakie groźby? Nie pada ani jedno słowo o zabiciu, czy powyrywaniu rąk czy nóg z dupska).</p>



<p>k. 66-68 W dniu 23 czerwca 2005 r. zgodnie z postanowieniem Prokuratury Rejonowej Kraków – Nowa Huta w Krakowie w toku postępowania o sygn 2Ds 4202/04/S Ryszard Janczur przebadał Dariusz Bojdę psychologicznie w warunkach ambulatoryjnych. W trakcie badań zastosowane zostały: skala Inteligencji Wechslera, testy badające zmiany organiczne w OUN: Bentona i Bendera a także test osobowości Rorschacha oraz wywiad kliniczny. W wyniku przeprowadzonych badań biegły wydał opinię, w której zamieścił m.in. wniosek, iż “całość dostępnych danych przemawia za występowaniem u badanego zaburzeń osobowości z dominującymi cechami osobowości nieprawidłowej” (odpowiedź może być nieprawidłowa, ale co to jest osobowość nieprawidłowa?). Przedmiotowa opinia wydana została w toku postępowania zakończonego wydaniem przez Sąd Rejonowy dla Krakowa – Nowej Huty w Krakowie Wydział II Karny wyroku skazującego Dariusza Bojdę za przest. Z art. 190 paragraf 1 k.k. i inne.</p>



<p><strong>Ryszard Janczur treść listu odebrał jako groźby</strong> (i tu dopiero zaczyna się komedia) <strong>ujęte w szaty quazi analizy testu Rorschacha, który jest testem osobowości polegającym na interpretowaniu plam barwnych przez osobę badaną na tej zasadzie, że osoba ta patrząc na te plamy mówi badającemu do czego te plamy są podobne, co mogą przedstawiać.</strong> (Test Rorschacha to kpina dla ogólnoświatowej psychologi stosowanej, ale o tym ze względu na obszerny tekst później). <strong>Test ten zawiera kilka tablic</strong> (całe 10 sztuk), <strong>na których występują plamy o kolorze czerwonym, w domyśle oznaczającym krew. Ryszard Janczur odebrał słowa autora listu: “Ja ci dam takie plamy, że nie pomogą chlorowe wybielacze. Vanisch też nie pomoże. Żaden Vanisch”. Jako groźbę pozbawienia go życia, czego</strong><strong>konsekwencją ma być wystawienie pomnika, którego należy odbierać jako nagrobek cmentarny.</strong> (Wg mnie plamy Rorschacha są guzik warte i to autor miał na myśli, a pomnik miał sugerować, że należy je wystawiać jednostkom wybitnie utalentowanym – również w głupocie).</p>



<p>k. 32 50-51 Dariuszowi Bojdzie przedstawiono zarzut popełnienia czynu z art. 190 paragraf k.k. W toku czynności przesłuchania w charakterze podejrzanego Dariusz Bojda odmówił podpisania ogłoszonego postanowienia o przedstawieniu zarzutów, nie wypowiedział się w kwestii ewentualnego przyznania się do zarzucanego mu czynu, oświadczając jedynie iż “ma w dupie krakowskich prokuratorów i że w tej sprawie niczego nie podpisze i nic nie powie”.</p>



<p>(Pamiętam jak mój Dziadek mówił, że mi nogi z dupy powyrywa i urwie głowę, przez myśl mi nie przeszło, że mówi poważnie i o doniesieniu na niego nie mogło być po prostu mowy – taką operował lingwistyczną ekspresją).</p>



<p>k. 98-99 Wobec wątpliwości, co do poczytalności podejrzanego Dariusza Bojdy w chwili popełniania czynu zasięgnieto opinii dwóch biegłych psychiatrów. W wyniku badania biegli wydali opinię sądowa-psychiatryczną, w której zawarli wniosek, iż u Dariusz Bojdy nie rozpoznali choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego ani innych zakłoceń czynności psychicznych w czasie zarzucanego czynu, stwierdzając jedynie cechy osobowości cyklotymicznej z zaznaczoną sensytywnością. W odniesieniu do zarzucanego czynu Dariusz Bojda miał zachowaną zdolność rozpoznania czynu i pokierowania postępowaniem oraz iż jest on zdolny do brania udziału w toczącym się postępowaniu.</p>



<p>W świetle zgromadzonego materiału (słabiutka świeczuszka nad nim się pali) dowodowego nie budzi zatem wątpliwości, że pokrzywdzony traktuje groźby zawarte w liście do niego jako poważne i uważa, iż spełnienie ich jest prawdopodobne po odzyskaniu wolności przez podejrzanego (no kiedyś wyjdzie na wolność więc i tak spełni groźbę więc proponuje dożywocie). Subiektywna obawa pokrzywdzonego i jego przekonanie o prawdopodobieństwie realizacji gróźb znajduje uzasadnienie w zebranym materiale dowodowym. Wobec powyższego stwierdzić należy, iż podejrzany dopuścił się zarzucanego mu czynu i swoim zachowaniem wypełnił znamiona występku określonego w art. 190 paragraf 1 k.k., a wina jego nie budzi wątpliwości (nie wierzę, że tym zajmują się nasze sądy, logiki w tym żadnej).</p>



<p>Postawę Dariusz Bojdy w trakcie ogłoszenia zarzutu i przesłuchania w charakterze podejrzanego odebrać należy, jako szczególną formę realizowania prawa do obrony.</p>



<p>k. 36-37 Dariusz Bojda był uprzednio karany m.in. za przest. z art. 190 paragraf 1 k.k. (proszę zapoznać się z tym paragrafem i cytatami z listu Dariusz Bojdy a nie będzie łatwym stwierdzić, że paranoicy a raczej cyklotymicy, stoją nie po tej stronie barykady niż się sugeruje).</p>



<p>podpisano &#8211; Prokurator &#8211; Bogdan Świątkowski</p>



<p><strong>KOMENTARZ:</strong></p>



<p>A czy prokurator <strong>Bogdan Świątkowski</strong> razem z <strong>Ryszardem Janczurem</strong> zwanym psychologiem klinicznym nie powinni się leczyć razem, raz z chorobliwej głupoty graniczącej z paranoją pieniaczą, a dwa ze skłonności seksualnej do młodych chłopców o dziecięcym wyglądzie? A może to ostatnie to ich zdaniem nie jest choroba, tylko pedofilska czyli “<strong>dzieciolubna</strong>“ orientacja seksualna, dobrze znana w Krakowie? Od tysięcy lat wiadomo, że <strong>zboczenie seksualne</strong> związane jest także ze <strong>zboczeniem umysłowym</strong> jako swoim “double-bind” o poważnym obrazie patologii, dlatego Janczura trzeba usunąć z zajmowanych w areszcie stanowisk i wysłać na pobyt w kanałach, tam gdzie takich miejsce. Inaczej są setki lipnych i idiotycznych oskarżeń skutkujących jeszcze bardziej idiotycznymi wyrokami wydawanymi przez kolejnych idiotów, kumpli zboczeńców!</p>



<p>Spraw podobnie zbójeckich jak prowadzone przeciw Ryszardowi Matuszewskiemu z pomówienia pedofilskiej mafii Tadeusza <strong>Mynarski</strong>ego, Janusza i Jadwigi <strong>Gierczyński</strong>ch, Bożeny <strong>Rewald</strong> Matejko jest jak widać bardzo dużo. Ich przyczyną są <strong>łapówki</strong> brane od mafii, ale czasem także <strong>kretynizm</strong> i <strong>paranoja pieniacza</strong> zboczonych umysłowo i seksualnie funkcjonariuszy związanych z wymiarem sprawiedliwości czy policją&#8230; Nietstety.</p>



<p><strong>WNIOSEK:</strong></p>



<p>Wprowadzić badania selekcyjne funkcjonariuszy wykrywające zboczenia i dewiacje!</p>



<p>Wykorzystano materiał ze stron:<br><a target="_blank" href="http://kontrowersje.net/tresc/akt_oskarzenia_–_akt_osmieszenia" rel="noreferrer noopener">http://www.kontrowersje.net/tresc/akt_oskarzenia_-_akt_osmieszenia</a><br><a target="_blank" href="http://www.dyslexia.pl/" rel="noreferrer noopener">http://www.dyslexia.pl</a></p>



<p>&#8211; Redaktor portalu <strong>Carl Bornell</strong>.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Faszystowska wersja Państwa Prawa – III/IV RP</h2>



<p>Pięć miesięcy za esemesa, czyli dramat miłosno &#8211; więzienny z baronówną w tle! &#8211; Paweł Witkowski</p>



<p>Jak to możliwe, że w jednych sprawach organy ścigania wykazują błyskawiczną skuteczność w działaniu, inne zaś – często mimo nacisków opinii społecznej de facto pozostają przez lata poza zasięgiem zainteresowań stróżów prawa? Być może odpowiedź na to pytanie należałoby poprzedzić zadaniem innego: czy obywatele III Rzeczpospolitej są, jak głosi Konstytucja, równi wobec prawa? Kontekst opisanej sprawy wyznacza także lokalny przykład jakże typowego dla naszego kraju &#8211; kapitalizmu politycznego.</p>



<p><strong>Darek Bojda jest poetą z krakowskiego Kazimierza.</strong> Po knajpach i kawiarniach tej dzielnicy sprzedaje <strong>tomiki swoich wierszy</strong>, co daje mu niewielki dochód pozwalający na skromne przeżycie. Czasami zaprzyjaźnieni restauratorzy organizują <strong>wieczory autorskie</strong>, po których udaje mu się sprzedać trochę więcej egzemplarzy. Jakoś udaje mu się związać koniec z końcem. Do niedawna układało mu się również życie uczuciowe. Był ,,chłopakiem” córki krakowskiego barona SLD, Posła na Sejm RP <strong>Kazimierza Chrzanowskiego</strong>. Panna <strong>Chrzanowska</strong> zdawała na prawo na U.J., lecz nie dostała się. Rozpoczęła studia wieczorowe.</p>



<p><strong>Polisa od rady nadzorczej.</strong></p>



<p>Trzy lata temu, siedemnastoletnia wówczas “baronówna” zaczęła dysponować sporymi sumami pieniędzy. Pytana przez chłopaka o źródło tak nagłego przypływu gotówki odpowiadała, że tata wykupił jej atrakcyjną polisę ubezpieczeniową z której teraz otrzymuje pieniądze. Ponieważ Bojda prosił ją o podanie nazwy firmy z którą można robić tak świetne interesy, długo dawała pokrętne odpowiedzi, aż wreszcie przyznała, że niedawno została członkiem rady nadzorczej w firmie FeREX. Zaintrygowany problemem, jak mając 17 lat zostaje się członkiem rady nadzorczej, zadawał coraz więcej niewygodnych pytań. Okazało się, że w Radzie Nadzorczej firmy FeREX Sp. z o.o. Agnieszka Chrzanowska nie była jedyną siedemnastolatką.</p>



<p><strong>Wybryki zranionego kochanka</strong></p>



<p>Układy między młodą parą popsuły się na tyle, że wreszcie doszło do zerwania. Urażona duma porzuconego poety podpowiedziała Bojdzie kroki nieroztropne. Zaczął po knajpach rozpowiadać brzydkie rzeczy o rodzinie Chrzanowskich, o ich “dziwnych” interesach, wreszcie napisał i kolportował dramat, będący paszkwilem na temat baronostwa. Wywołało to nerwową reakcję drugiej strony. Najpierw ostrzegano go, żeby sobie dał spokój i zamilkł, bo jak nie to sobie narobi kłopotów. Gdy ostrzeżenia nie przyniosły żadnych rezultatów Chrzanowscy przystąpili do bardziej zdecydowanej kontrakcji.</p>



<p>Ponieważ Agnieszka unikała kontaktów z Darkiem, nie odbierała jego telefonów, wpadł na pomysł wysłania sms-a do uczelnianego opiekuna byłej dziewczyny i zarazem przyjaciela rodziny, Sylwestra Ślusarczyka, doktoranta na wydziale prawa. W tym celu udał się do kafejki internetowej, skąd jak twierdzi wysłał sms-a o treści: “jak się ze mną nie spotkasz, to narobię Twojej rodzinie kwasu.” Według adresata sms miał treść następującą: “Jak się ze mną nie spotkasz to obleję Twoją rodzinę kwasem”. SMS-a o takiej treści Ślusarczyk miał rozesłać do członków rodziny Chrzanowskich, jako wiadomość od Bojdy. Od tego momentu wydarzenia potoczyły się błyskawicznie.</p>



<p><strong>Prezent na Walentynki</strong></p>



<p>&#8211; 13 lutego 2004 r. rodzina Chrzanowskich tzn. ojciec, matka, Agnieszka i jej dziadek zamieszkały gdzieś pod Kielcami złożyli zeznania obciążające Bojdę, oraz doniesie o przestępstwie – groźbach karalnych.</p>



<p>&#8211; 14 lutego 2004 pod drzwiami swojego mieszkania Chrzanowscy znaleźli słoik z cieczą o zapachu alkoholu, co stanowiło bezpośrednią przyczynę aresztowania Bojdy.</p>



<p>&#8211; 14 lutego 2004 w Walentynki zraniony poeta rozpoczął trwający pięć miesięcy pobyt w areszcie śledczym.</p>



<p>Krakowska Komenda Miejska Policji w tym przypadku działała błyskawicznie. Jest to ta sama Komenda, która rok temu wykazała się tak zdumiewającą i pełną indolencją w sprawie złodziei z Radziwiłłowskiej&#8230; Pomimo, że bandyci z Radziwiłłowskiej nie kryli się ani przez chwilę, a wręcz ostentacyjnie manifestowali swoja obecność, pomimo, że Policja ogłaszała, że okolice objęto specjalnym nadzorem, prawie wszystkie śledztwa zakończyły się kompletnym fiaskiem, prawie wszystkie zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców&#8230; Bojda nie miał tyle szczęścia co złodzieje z Radziwiłłowskiej – niewątpliwie kryci przez pewnych policjantów.</p>



<p><strong>Wyrok bez dowodów</strong></p>



<p>Dnia 19 lipca 2004 r. odbyła się rozprawa podczas której został skazany na 4 miesiące pozbawienia wolności. Wyrok o tyle zdumiewający, że w sprawie praktycznie nie było dowodów winy. Słoik z cieczą jako dowód rzeczowy został wyłączony do odrębnego postępowania. Nie było też dowodu w postaci sms-a otrzymanego przez Ślusarczyka, który podobno zmienił kartę w swoim telefonie i w ten sposób pozbył się dowodu. Prawnik, który w tak głupi sposób pozbywa się dowodu rzeczowego – to brzmi aż nieprawdopodobnie.</p>



<p><strong>Idiotyczne “żarty”</strong></p>



<p>Poeta Dariusz Bojda zapewne nie jest dla wszystkich postacią kryształową. Ale czemu można zawdzięczać, że akurat on został “wyróżniony” skutecznym działaniem organów ścigania? Z pewnością był łatwym celem. Ma na swoim koncie już jeden wyrok za groźby karalne. Groził wówczas poprzedniej byłej narzeczonej. Twierdzi, że wraz z kolegami przy piwie, w atmosferze świetnej zabawy napisali do dziewczyny list opisujący zestaw tortur dla niej przeznaczonych. Cała sprawa zakończyła się w Sądzie, gdzie zapadł wyrok skazujący “dowcipnisia”. Powyższa opowieść oparta jest na relacji Darka Bojdy, mamy nadzieję, że niebawem uda nam się przedstawić czytelnikom także relację drugiej strony. Mamy nadzieję, że opinie prezesa spółki FeREX będziemy mogli przedstawić w kolejnym odcinku artykułu.</p>



<p>Około dziesięć dni temu sekretariat Sądu Rejonowego w Krakowie twierdził , że nie ma możliwości zapoznania się z aktami sprawy, gdyż sędzia, która wydała wyrok jest na urlopie i zabrała ze sobą akta sprawy. Obecnie ta sama sekretarka informuje, że akta przekazano sędziemu 18 sierpnia 2004 r.</p>



<p><strong>Młodzież na stanowiskach.</strong></p>



<p>Opowieści o firmie FeREX Sp. z o.o. spowodowały wyraźną nerwowość w rodzinie Chrzanowskich. Właścicielami firmy są panowie <strong>Mieczysław Wlezień</strong> i <strong>Jerzy Nykiel</strong>. Drobne udziały w firmie posiadają Grażyna Nykiel – Kwiatkowska i Olga Wlezień. Prezesami firmy są panowie Mieczysław Wlezień i Jerzy Nykiel. Tak więc jeśli idzie o własność to typowa firma rodzinna. Trochę inny charakter ma rada nadzorcza firmy: skład rodzinno- SLD-owski.</p>



<p>I tak poza dwudziestoletnią Pauliną Nykiel (zaczynała karierę w Radzie Nadzorczej w siedemnaste urodziny), dwudziestoczteroletnią Elżbietą Anną Bartosz, Åukaszem Nykiel (22 lata), Robertem Wlezień (24 lata) w radzie zasiadali <strong>Agnieszka Chrzanowska</strong> dziś osoba dwudziestoletnia, którą 1 września 2003 r. zastąpił Grzegorz Gondek – sekretarz zarządu Małopolskiej Rady Wojewódzkiej SLD i sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD.</p>



<p>Członek rady nadzorczej otrzymuje 2.500 zł miesięcznie. Przewodniczący i sekretarz 3.500 zł. miesięcznie. Szkopuł w tym, że zgodnie z obowiązującym prawem osoby w wieku lat 17 nie mogą pełnić funkcji członków rady nadzorczej w spółkach.</p>



<p><strong>Znakomite interesy&#8230;</strong></p>



<p>Ciekawe jaki interes ma ta prywatna firma handlowa w zatrudnianiu w swej Radzie Nadzorczej członków rodzin prominentnych działaczy SLD, czy jak w przypadku pana Grzegorza Gondka samych działaczy tej partii? Przez firmę jako właściciele lub członkowie rady nadzorczej, przewinęły się osoby o nazwiskach identycznych jak nazwiska lokalnego establishmentu SLD.</p>



<p>FeREX handluje wyrobami stalowymi. Firma prawdopodobnie liczy na dużą ekspansję na rynku, niedawno postanowiła rozszerzyć swoją działalność między innymi o usługi finansowe, obrót nieruchomościami, obrót paliwami. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przewidzieć, że i w tych dziedzinach odniesie sukcesy. W 1997 roku, od syndyka masy upadłościowej firmy Fadom – w likwidacji (elementy prefabrykowane i wyroby betonowe) FeREX zakupił swoją obecną siedzibę przy ulicy Domagały 1.</p>



<p>Interes był dobry: za budynek o powierzchni 889 metrów kwadratowych, 10 arów ziemi przekazanej w wieczyste użytkowanie, oraz uzbrojenie terenu ustalono cenę 197.417 złotych. Wypłacono połowę, połowę spłacano w ratach, zabezpieczając transakcję na hipotece nieruchomości. Tak więc 889 metrów kwadratowych, w tym lokal sklepowy zakupiono za cenę mającego ok. 70 metrów kwadratowych mieszkania. Wyszło po około 222 zł. za metr kwadratowy. Za dwie działki o łącznej powierzchni 6.681 m kw. Firma rocznie płaci opłaty w wysokości 1.621 zł co daje 135 zł opłaty miesięcznej.</p>



<p><strong>&#8230;i ich owoce</strong></p>



<p>W roku 2003 FeREX miał około 20 mln. zł przychodu. Dywidendy i inne wypłaty na rzecz właścicieli za rok 2003 wyniosły 2 353 000 zł, jak do tego dodać po 2 500 zł miesięcznie wypłacane dzieciom bossów tego interesu (przewodniczący i sekretarz rady nadzorczej po 3.500 zł) to w sumie daje całkiem niezłe dochody. Co w tym interesie robią i jaką rolę odgrywają przedstawiciele SLD? Jaką rolę w ochronie interesów tego interesu pełnią organa państwowe: ścigania i sprawiedliwości.</p>



<p><strong>Równi i równiejsi</strong></p>



<p>Wiemy jak trudno w Polsce jest wsadzić do aresztu przestępcę, nawet przestępcę z licznymi wyrokami na koncie, czy takiego który oczekując na rozprawę popełnia kolejne przestępstwa, czy też mając przerwę w odbywaniu kary dopuszcza się kolejnych przestępstw. Widać zasada, że są równi i równiejsi wobec prawa staje się oficjalną zasadą polskiego systemu prawnego.</p>



<p>Tekst powstał w oparciu o relację pokrzywdzonego przez zbrodniczy, faszystowski wymiar tak zwanej sprawiedliwości <strong>Darka Bojdy</strong> oraz dokumenty rejestrowe firmy FeREX.</p>



<p>“Nadinterpretacje sms-ów, to widać ulubiona paranoja pieniacza prokuratorów i policjantów, ot takie robienie z igły widły. A przy tym widać, że sędziowie do szkoły także nie chodzili i poezji nie umieją interpretować. Oczywiście, jeśli jest to poezja niepokornych poetów zagrażających faszystowskim bandytom sądowym, faszystowskim spółkom mafijnym z dziećmi w radach nadzorczych&#8230;” &#8211; Redaktor portalu <strong>Carl Bornell.</strong></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Biegli w sprawie oskarżonego o bratobójstwo: “Inteligentny, ale nie do końca wiedział, co robi”.</h2>



<p>&#8211; Miał ograniczoną poczytalność w chwili, gdy dopuścił się czynów, za które staje przed sądem &#8211; orzekli biegli psychiatrzy, którzy przygotowali opinię o 41-latku, oskarżonym m.in. o bratobójstwo.</p>



<p>Pochodzący z Jędrzejowa 41-latek oskarżony jest o to, że w tym właśnie mieście, na początku października 2008 roku, zastrzelił swojego starszego o trzy lata brata. Prokurator zarzucił mu też, że podczas próby zatrzymania mężczyzna usiłował zabić strzałem policjanta. W akcie oskarżenia znalazł się także atak z nożem na matkę oraz wcześniejsza, nieudana próba zamordowania brata. Mężczyźnie grozi nawet dożywocie. Być może na złagodzenie wyroku wpłynie opinia, jaką na jego temat przygotował zespół biegłych psychiatrów i psychologów.</p>



<p>Eksperci, którzy w piątek zeznawali przed kieleckim Sądem Okręgowym stwierdzili, że oskarżony jest ponadprzeciętnie inteligentny. &#8211; Z obserwacji szpitalnej wynika jednak, że występują u niego głębokie zaburzenia osobowości &#8211; tłumaczył psycholog <strong>Ryszard Janczur z Krakowa</strong>. Symptomem tych zaburzeń jest, zdaniem biegłych, m.in. nie panowanie nad emocjami i agresją. Według lekarzy, problemy zaczęły się w okresie dorastania i z czasem pogłębiały. &#8211; Wszystko to w znacznym stopniu wpłynęło na ograniczenie poczytalności, w chwili popełniania czynów zarzucanych oskarżonemu &#8211; mówił <strong>Stanisław Teleśnicki</strong>, biegły psychiatra z Krakowa. Dodał jednak, że nie można mówić w tym przypadku o całkowitym zniesieniu poczytalności, które występuje tylko w przypadku psychozy. Zdaniem lekarzy, 41-latek powinien zostać poddany terapii.</p>



<p><strong>ZBRODNIARZ RYSZARD JANCZUR? &#8211; Komentarz Dariusza Bojda</strong></p>



<p>1. Bardzo mi przykro, ale mam na to niezbite dowody, że przywoływany jako &#8222;autorytet&#8221; Ryszard Janczur sam jest niebezpiecznym oszołomem, przy czym jego działania RZECZYWIŚCIE skutkują ludzkimi dramatami. To długa historia, a pewne światło rzuca na nią dokument umieszczony pod adresem: www.kontrowersje.net/tresc/akt_oskarzenia_–_akt_osmieszenia2. Umysłowe zboczenie Ryszarda Janczura dobrze koresponduje ze zdurnieniem polskich prawników: ów akt oskarżenia powstał wskutek m.in. tego, że jego autor zdaje się NIE WIEDZIEÄ† o tym, iż żaden biegły NIE MOŻE według kodeksu postępowania karnego, być biegłym we własnej sprawie. A tutaj nim jest. Prawidłowa reakcja poczytalnego prawnika (a skończenie studiów prawniczych wcale nie przesądza o tym, że dana osoba ma rozum), na takie janczurowe brednie jak w przywoływanym &#8222;akcie oskarżenia&#8221;, to wysłać chłopa na badania psychiatryczne. Gruntowne badania, daleko poza Krakowem, czyli matecznikiem pana R. Janczura, wieloletniego pracownika Aresztu Śledczego w Krakowie, wieloletniego tzw. wychowawcy, do dzisiaj &#8211; tylko magistra, co jak na psychologa z jego stażem &#8211; jest żenujące.</p>



<p>2. Sęk w tym, że ww. &#8222;biegły&#8221; &#8211; świetnie funkcjonuje w krakowskim półświatku prawniczym &#8211; w końcu sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie NIE SĄ ZAINTERESOWANI angażowaniem na posadę biegłego osób, które by &#8222;utrudniały&#8221; postępowanie. Ryszard Janczur, aby na bieżąco zadośćuczyniać tezom prokuratołków, w swojej diagnostyce sięga &#8211; tylko i wyłącznie &#8211; po subiektywny &#8222;test Rorschacha&#8221;, czyli narzędzie którego w diagnostyce sądowej stosować NIE WOLNO, bez testów obiektywizujących opis osobowości danego człowieka. Takie postępowanie Ryszarda Janczura służy głównie temu, aby móc wypisywać w swojej opinii dowolne brednie &#8222;pod tezę&#8221; prokuratora. Zawsze przecież mógł się &#8222;pomylić&#8221;, gdyż archaiczny &#8222;test Rorschacha&#8221; jest głęboko subiektywny, i ZWYKLE mija się z prawdą o opisywanej osobie, za to dużo więcej mówi o samym Ryszardzie Janczurze i jego własnym popier***eniu (mechanizm &#8222;projekcji&#8221;).</p>



<p>3. Nie ma czegoś takiego, jak &#8222;zespół psychiatrów&#8221;; jest para dobrych znajomków, których łączy wspólnota interesów i poglądów &#8211; pan dr Teleśnicki jest o tyle uczciwym człowiekiem, że w swoich &#8222;opiniach sądowo-psychiatrycznych&#8221;, własne wypowiedzi ogranicza do tego, co stanowi kompetencje psychiatry: czyli do zdrowia psychicznego osoby badanej. Natomiast tę część danej &#8222;opinii&#8221;, która dotyczy osobowości pacjenta &#8211; co stanowi kompetencję psychologa &#8211; powierza koledze z oddziału szpitalnego Aresztu Śledczego w Krakowie, Ryszardowi Janczurowi. Janczur, sięga po &#8222;test Rorschacha&#8221; &#8211; i wypisuje brednie takie, jakie mu &#8222;wynikają z akt sprawy&#8221;. Oczywiście, jego ofiara nie zna treści tych akt, gdyż czynności w rodzaju &#8222;opinia biegłych&#8221; wykonuje się na etapie &#8222;postępowania przygotowawczego&#8221;, czyli przed sporządzeniem &#8222;aktu oskarżenia&#8221; &#8211; a zatem osoba oskarżana jeszcze nie może znać ich treści. Wgląd w akta sprawy przysługuje dopiero PO sporządzeniu &#8222;aktu oskarżenia&#8221;. Wtedy już jest za późno, żeby bronić się przed przeróżnymi kłamstwami, zmyśleniami, nieścisłościami itp. pomieszczonymi w aktach &#8222;pod tezę&#8221; przez oskarżycieli. Rzecz w tym, że owe NIEZNANE oskarżonemu brednie, wypowiadane np. przez byłą żonę, służą takim różnym Janczurom za podstawę wywodzonej przez nich &#8222;opinii&#8221;. To znamienne, że biegli sądowi z Krakowa CAÅKOWICIE bezkrytycznie traktują akt spraw i pomieszczone w nich papierzyska. Vide: np. sprawa pana Bogusława Sobczuka. I cały szereg innych spraw. Proszę zauważyć, że tylko w Krakowie ktoś jest albo &#8222;zdrowy&#8221; &#8211; wtedy reszta Polski, biegli z Warszawy, Gdańska, Opola stwierdzają &#8222;chorobę&#8221; badanej osoby, albo &#8222;ma ograniczoną poczytalność&#8221; &#8211; wówczas reszta Polski takiego ograniczenia nie widzi. Sam jestem ofiarą Ryszarda Janczura, w całej Polsce jestem &#8222;w pełni poczytalny&#8221; &#8211; tylko w zafajdanym Krakowie &#8222;mam ograniczoną&#8221; poczytalność. Pewnie od widoku smoczej jamy. To taka dziura, i może się kojarzyć&#8230;</p>



<p>4. Dlatego jeszcze dwie sprawy: po pierwsze, stwierdzanie &#8222;ograniczonej poczytalności&#8221; służy głównie temu, aby daną osobę skutecznie skazać. Krakowscy <strong>sędziołkowie</strong>, częściowo z własnego <strong>przygłupstwa</strong>, częściowo z czystego lenistwa, WOLĄ mieć taki komfort, aby w oparciu o &#8222;stwierdzoną ograniczoną poczytalność&#8221; danej osoby, kwestionować jej wyjaśnienia, wnioski, wszelką argumentację. Po drugie, &#8222;test Rorschacha&#8221; to <strong>kuriozum</strong>, i mając na uwadze POWSZECHNĄ niekompetencję, także dziennikarzy, w tej kwestii &#8211; uprzejmie informuję, że ww. <strong>Rorschach</strong>, rzeczywiście, był &#8222;szwajcarskim psychiatrą&#8221;. Sęk w tym, że żył on w latach kiedy &#8222;psychiatria&#8221; opierała się o lobotomię, o dręczenie chorych, o łańcuchy i zimne kąpiele: a o DNA nikt jeszcze nie słyszał&#8230; owszem, do dzisiaj świetnie funkcjonują wróżbici i różni inni odczytywacze &#8222;znaków&#8221; z fusów i lanego wosku. Ale ja sobie nie życzę, żeby mi jakiś przygłup &#8211; jako &#8222;biegły&#8221; &#8211; stawiał karty i horoskop.</p>



<p>Załączam info o sylwetce twórcy testu &#8222;plam atramentowych&#8221;. Proszę uprzytomnić sobie, że nazywanie go &#8222;szwajcarskim psychiatrą&#8221; to takie same oszustwo intelektualne (manipulacja), jak byłoby nią nazwać szałas w lesie &#8211; &#8222;ośrodkiem rekreacyjnym&#8221;.</p>



<p>zapraszam na moją stronę: <a target="_blank" href="http://www.dyslexia.pl/" rel="noreferrer noopener">www.dyslexia.pl</a><br>prawnicza@dyslexia.pl</p>



<p>Darek Bojda</p>



<p>źródło: <a target="_blank" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Hermann_Rorschach " rel="noreferrer noopener">http://pl.wikipedia.org/wiki/Hermann_Rorschach </a></p>



<p>&#8222;Hermann Rorschach (ur. 8 listopada 1884 w Zurychu, zm. 2 kwietnia 1922 w Herisau) &#8211; szwajcarski psychiatra i psychoanalityk. Twórca Testu plam atramentowych Rorschacha stosowanego dla celów klinicznych w psychopatologii diagnostycznej. Początkowo chciał poświęcić się sztukom pięknym, ostatecznie zdecydował się jednak na medycynę i przez wiele lat prowadził badania z zakresu psychoanalizy. Był niezłomnym orędownikiem nowatorskich wówczas technik psychoanalitycznych w kręgach medycznych Szwajcarii. W roku 1919 został wiceprezesem Szwajcarskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego. Jego najważniejsze dzieło, &#8222;Psychodiagnostyka&#8221;, ukazało się w 1921 r. Zmarł w wieku 37 lat w wyniku powikłań po wycięciu wyrostka robaczkowego.</p>



<p>W roku 1917 Rorschach zainteresował się pracami Szymana Hensa, który badał wyobraźnię swoich pacjentów, stosując do tego karty z atramentowymi plamami. Rok później zaczął prowadzić własne doświadczenia przy użyciu 15 przypadkowych kleksów atramentu. Utrzymywał, że własne wypowiedzi pacjentów pozwalają mu zdobyć informacje dotyczące zdolności postrzegania, inteligencji oraz spektrum emocjonalnego badanych. </p>



<p>Test Rorschacha opiera się na ludzkiej skłonności do reagowania na różnorodne bodźce &#8211; w tym przypadku widok plamy atramentowej &#8211; poprzez interpretacje i odczucia. Właściwie przygotowany obserwator jest podobno w stanie ustalić nieuświadomione lub skrywane cechy charakteru i odruchy badanego. Rorschach ogłosił wyniki swoich badań na 300 pacjentach psychiatrycznych i 100 osobach zdrowych w &#8222;Psychodiagnostyce&#8221;. Opracowane przez niego narzędzia są odtąd szeroko stosowane w ocenie i diagnozie psychologicznej.</p>



<p>Nie ustają kontrowersje na temat Testu plam atramentowych Rorschacha. Jego zwolennicy utrzymują, że jest stosunkowo wartościowym narzędziem badawczym, umożliwiającym głęboką ocenę osobowości badanego. Przeciwnicy natomiast zwracają uwagę na jego zawodność&#8221;.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p><strong>Rozmowa z Dariuszem Bojnarem:</strong><br><a target="_blank" href="http://w896.wrzuta.pl/audio/6DH47goCAXu/dariusz_bojda_01" rel="noreferrer noopener">Podcast część 1</a><br><a target="_blank" href="http://w660.wrzuta.pl/audio/aVXWUz7yE1R/dariuszbojda_02a" rel="noreferrer noopener">Podcast część 2</a><br><a target="_blank" href="http://w243.wrzuta.pl/audio/7fFZ0He41lz/podcast_dariusz_bojda_02b" rel="noreferrer noopener">Podcast część 3</a><br><a target="_blank" href="http://w355.wrzuta.pl/audio/a09SonKC3G4/podcast_dariusz_bojda_02c" rel="noreferrer noopener">Podcast część 4</a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ryszard-matuszewski.com/dariusz-bojda-przesladowany-w-krakowie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
